15 lat "Polskiej Sztuki Ludowej"/ Polska Sztuka Ludowa 1962 t.16 z.4

Item

Title
15 lat "Polskiej Sztuki Ludowej"/ Polska Sztuka Ludowa 1962 t.16 z.4
Description
Polska Sztuka Ludowa 1962 t.16 z.4 s. 195-196
Creator
Piwocki, Ksawery
Date
1962
Format
application/pdf
Identifier
oai:cyfrowaetnografia.pl:4210
Language
pol.
Publisher
Instytut Sztuki PAN
Relation
oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4529
Subject
etnografia polska
sztuka ludowa - publikacje
Polska Sztuka Ludowa
Text
Ksawery

Piiaocki

15

LAT

„POLSKIEJ

Zainteresowanie plastyką ludową jest właściwie
wciąż jeszcze sprawą świeżą i wciąż jeszcze dokonuje
eię w tej dziedzinie nowych, mniejszych i większych
odkryć. W ostatniej ćwierci ubiegłego w i e k u W i t k i e ­
wicz i jego Otoczenie stanęli nagle olśnieni wielkością
sztuki podhalańskiej, a jeszcze głęboko przed p i e r w ­
szą wojną światową dostrzeżono b a r w n e pasiaki i w y ­
cinanki łowickie, zaczęto zwracać uwagę n a K u r p i e
i zachwycać się sztuką [huculską. W okresie dwudzie­
stolecia międzywojennego stworzono w ramach t o ­
warzystw opieki n a d l u d o w y m przemysłem pewne
formy, organizacyjne i metodyczne, pomocy w roz­
w i j a n i u twórczości ludowej, a równocześnie etnogra­
fowie, a przede wszystkim historycy sztuki zaczęli
coraz intensywniej badać przeszłość i określać w a r ­
tości ludowej sztuki. Z najrozmaitszych przyczyn,
częściowo politycznych, ale Chyba w większości w y ­
padków — ekonomicznych, mających n a celu oży­
wienie gospodarcze najbardziej zaniedbanych regio­
nów ówczesnej Rzeczypospolitej, zajęto Się jednak
Wówczas przede wszystkim t a k z w a n y m i „kresami
wschodnimi", a więc terenami białoruskimi i ukraiń­
skimi, pozostawiając ziemie etnograficznie polskie —
poza „odkrytymi" już przed rokiem 1914 — niemal
nie tknięte przez terenowe badania i eksploracje.
Urządzano wystawy sztuki l u d o w e j , poprzez „bazary"
wprowadzono jej w y t w o r y na rynek większych ośrod­
ków miejskich, pojawiały się poświęcone j e j p u b l i ­
kacje książkowe i artykuły w czasopismach a r t y ­
stycznych. Nie umiano jednak ześrodkować systema­
tycznie badań, a n i stworzyć organu, który zająłby się
epecjalnie sztuką tworzoną przez l u d .
Badania takie podjął dopiero w 1947 r. nowo­
powstały Instytut Badania Sztuki Ludowej, na któ­
rego czele stanął znany jeszcze przed wojną badacz
sztuki ludowej d r Józef Grabowski. Jego też zasługą
jest powołanie do życia pisma „.Polska Sztuka Ludo­
w a " , które w s w y m kształcie i programie nie miało
precedensu ani u nas, a n i w i n n y c h krajach. M i m o
różnych niebezpieczeństw i f l u k t u a c j i , których ofiarą
padł i jego twórca, pismo wytrzymało próbę czasu:
m a w k r a j u liczne grono stałych współpracowników —
wśród nich także w i e l u młodych badaczy — oraz o d ­
biorców, a za granicą jest chyba najbardziej znanym
pismem poświeconym polskiej k u l t u r z e plastycznej.
Nie jest m o i m zamiarem a n i zadaniem pełna ocena
dotychczasowej działalności „Polskiej Sztuki Ludo­
w e j " w j e j Obecnym „małym jubileuszu". Chciałbym
jedynie zwrócić uwagę n a niektóre, j a k m i się w y ­
daje, najważniejsze osiągnięcia pisma. Wprawdzie
program zarysowany w pierwszych zeszytach: teoria
i estetyka sztuki ludowej, j e j historia, większe m o ­
nografie twórców i poszczególnych działów ludowej
twórczości oraz gromadzenie materiałów z badań
terenowych — n i e ze wszystkim został równomiernie
przeprowadzony, to jednak najważniejsze potrzeby
społeczne i naukowe w swej dziedzinie organ nasz
podjął i zaspakaja w miarę swych możliwością M a m

SZTUKI

LUDOWEJ"

przekonanie, że przyczynił się on w poważnym stop­
n i u do zmiany naszego widzenia sztuki ludowej i r z u ­
cił interesujące światło n a j e j znaczenie d l a k u l t u r y
narodowej.
Wspomniałem już, że do 1939 r. znajomość p o l ­
skiej sztuki ludowej ograniczała się do k i l k u regio­
nów k r a j u , a kierowała się w dużej mierze na ośrod­
k i etnicznie obce, j a k i e znalazły się wówczas w gra­
nicach naszego państwa. Wspaniała jakość tej sztuki
nie usprawiedliwiała jednak zaniedbań w poznaniu
własnych wartości. Dopiero intensywne badania p r o ­
wadzone w okresie powojennym pozwoliły na zmianę
tego stanu rzeczy. Poważny Wkład wniosło t u i nasze
pismo, publikując ogromną liczbę cennych prac, bez
których nie do pomyślenia jest dziś j a k a k o l w i e k m o ­
nografia ozy syntetyczna publikacja o polskiej sztuce
ludowej. Pismo spełniało t u niejednokrotnie rolę p r a w ­
dziwie pionierską — inspirując i organizując badania,
wykorzystując w y n i k i ogromnej pracy inwentaryza­
cyjnej Sekcji Badania Sztuki Ludowej
Instytutu
Sztuki oraz muzeów regionalnych (których aktywność
znacznie wzrosła w ostatnich latach), śledząc i refe­
rując w y n i k i konkursów i wystaw inicjowanych przez
Ministerstwo K u l t u r y i Sztuki, a mających n a celu
popieranie żywej twórczości ludowej. Publikowane
ze wszystkich tych źródeł materiały poczęły zapełniać
coraz wyraźniej białe plamy na mapie twórczości
ludowej i dziś o sztuce tej wiemy o wiele więcej
i dokładniej niż przed 15 l a t y . Zmieniły się nasze
poglądy n a zasięgi poszczególnych technik tkactwa
artystycznego, o d k r y t o nowe i jakżeż bogate ośrodki
wycinankarstwa, garncarstwa czy snycerstwa, w y n i e ­
siono n a światło dzienne pewne r e l i k t y tradycyjnej
obrzędowości. „Polska Sztuka L u d o w a " stała się więc
w s w y m dziale materiałowym niewyczerpaną skar­
bnicą wiedzy o najrozmaitszych gałęziach p l a s t y k i
ludowej, i to niemal wszystkich okolic k r a j u . Szcze­
gólną w t y m zakresie wartość posiadają tutaj o d k r y ­
cia dokonane n a Mazurach i W a r m i i , n a Śląsku i Po­
morzu. Próbowano niejednokrotnie ukuć z tego „przyczynkarstwa" broń przeciw pismu. Niesłusznie! Na
pewno niesłusznie! TU nie chodzi przecież jedynie
0 rozszerzenie naszej wiedzy o k u l t u r z e polskiej w e
wszystkich j e j przejawach, ale także o uratowanie
d l a tejże wiedzy elementów, które giną codzień i g i ­
nąć muszą w gwałtownych zmianach, j a k i e przeży­
wamy. A są wszakże wśród tych „drobiazgów" w a r ­
tości, które lepiej o d razu wprowadzić do świado­
mości społecznej, niż czekać, aż Odkryje j e być może
kiedyś łopata archeologa. W tej dziedzinie „Polska
Sztuka L u d o w a " zastępuje w naszych czasach nie­
ocenioną „Wisłę", przodujący ongiś w skali europej­
skiej magazyn etnograficzny. Dodać t u trzeba, że
bogate wyposażenie ilustracyjne „Polskiej ' S z t u k i L u ­
d o w e j " zbliża czytelnikowi wspomniane wartości
1 „ad oculos" j e prezentuje.
D r u g i m w i e l k i m osiągnięciem, j a k i e dzieli zresztą
nasze pismo z pracami M i n i s t e r s t w a K u l t u r y i Sztu-

195

k i , jest zwrócenie uwagi na indywidualności twór­
cze. Zginął bezpowrotnie m i t o ,,1'art anonyme",
któremu ulegaliśmy jeszcze w dwudziestoleciu mię­
dzywojennym, a który paczył u podstaw zrozumienie
ludowej twórczości. Badania terenowe i rozpoczęte
ostatnio coraz szerzej prace archiwalne — pozwoliły
dotrzeć do samych twórców, przypatrzyć się ich pra­
cy, wyważyć sumiennie proporcje między t y m , co na­
rzucone tradycją, i t y m , co indywidualne. Fluktuacje
tradycyjnych schematów, ich związki z techniką
i tworzywem, rola osobistej i n w e n c j i w i c h zmianach
i znaczenie jednostki w tworzeniu „stylu", „mody"
czy szkoły, wgląd w niektóre aspekty psychologii
twórczości — umożliwione t y m i badaniami i ich
publikacją — mają znaczenie nie t y l k o d l a sztuki l u ­
dowej, ale i d l a dawnej sztuki „warsztatowej", a mo­
że nawet i d l a zrozumienia szeregu procesów twór­
czości współczesnej, nic ze sztuką tradycyjną nie ma­
jących pozornie wspólnego.
Jest rzeczą jasną, że publikacja osiągnięć współ­
czesnej twórczości ludowej m a decydujące niemal
znaczenie d l a j e j podtrzymania, może równie do­
niosłe, j a k zabiegi około j e j ekonomicznego podpar­
cia. Tradycyjna k u l t u r a materialna w s i jest skazana
na zagładę, oczywiście słusznie i nieuchronnie w no­
w y c h w a r u n k a c h b y t o w y c h i cywilizacyjnych, co
więcej... praktycznie biorąc już właściwie nie istnie­
je. Twardszy żywot mają elementy duchowe tej k u l ­
tury, a wśród nich do najwartościowszych n a pewno
należy k u l t u r a plastyczna. D l a ludzi, którzy dostrze­
gają j e j piękno, jest rzeczą wysoce pocieszającą, że
żywot j e j można znacznie przedłużyć, że można
obserwować j e j zmiany, przystosowujące ją do no­
w y c h warunków i j e j próby wejścia do k u l t u r y
ogólnonarodowej. Proces nie jest zakończony i nie­
znany jest jego w y n i k ostateczny: degeneracja i upa­
dek zupełny — j a k to się stało już w w i e l u krajach
na Wschodzie i Zachodzie —• czy rozkwitnięcie no­
w y c h pąków, zaszczepionych i przeniesionych na no­
w y pień. Znaczenie pisma w t y m pasjonującym w i ­
dowisku wydaje m i się ważkie i pierwszoplanowe.
Byliśmy ostatnio świadkami interesującej polemi­
k i prasowej n a temat tzw. regionalizmu. Dostało się
przy t y m — chyba niesłusznie — także miłośnikom
ludowej sztuki. Oczywiście wstrzymywanie rozpędzo­
nych
kół
cywilizacji
przemysłowej,
niwelującej
w ostatniej instancji różnice regionalne, przez w p y ­
chanie w i c h t r y b y papierowych wycinanek — jest
nonsensem. Można jednak — i , j a k myślę, trzeba
koniecznie — wyciągać j e spod tych kół i wtulać
ich piękno w świadomość ludzką i społeczną, bo nie
wiadomo, j a k i m i owocami mogą t a m jeszcze z a k w i t ­
nąć. Zawsze sądziłem, że należy żałować róż, nawet
gdy płoną lasy. A jest przecież nadzieja ich prze­
sadzenia...
Nie t y l k o jednak zbieranie materiałów czy i c h
publikowanie, nie t y l k o ujawnianie wciąż nowych t a ­
lentów jest dużym osiągnięciem „Polskiej Sztuki
L u d o w e j " . Zajęła się ona także dziedzinami, które
wypadały dotąd z zainteresowań badawczych. M a m
tu n a myśli sztukę nie chłopską, ale n p . górników
i grup podobnych. Od dawna było wiadomo, że nie

t y l k o wieś tworzyła sztukę tradycyjną, ale i m i a ­
steczko, a nawet w pewnych w a r u n k a c h także w i e l ­
k i e ośrodki miejskie, j a k Częstochowa czy Kraków.
Bardzo mało natomiast wiedziało się o sztuce starych
ośrodków przemysłowych, j a k Górny Śląsk czy Wie­
liczka. To znów łączy się nieodzownie z zagadnieniem
sztuki amatorskiej i sztuki artystów „prymitywów".
Czasopismo i temu p r o b l e m o w i poświęciło uwagę.
Jednym skrzydłem zawadza o n j a k b y o zagadnienie
przemian tradycyjnej sztuki ludowej, d r u g i m potrą­
ca o wciąż dyskutowane sprawy k u l t u r y masowej.
I tutaj więc pisimo stara się służyć współczesności
i wejrzeć w j e j możliwości i . . . bolączki.
K i l k a k r o t n i e wreszcie czasopismo nasze podejmo­
wało t r u d rozplątywania szeregu zagadnień teoretycz­
nych, łączących się zresztą nierozerwalnie ze spra­
w a m i szczegółowymi, poruszonymi powyżej. Podpi­
sany d w u k r o t n i e rozpętał dyskusję n a temat, co to
jest sztuka ludowa, j a k i e są j e j granice i cechy.
Dyskusje nie zostały zakończone, a t y m bardziej nie
zostały naszkicowane nawet .podstawy estetyki tej
sztuki. Stąd częsty jeszcze, zwłaszcza wśród etnogra­
fów, pogląd, że wszystko, co stworzyły ręce chłopskie,
należy nie t y l k o do k u l t u r y , ale i do sztuki l u d o w e j .
Wydaje się, że należałoby t y m sprawom teoretycz­
n y m poświęcić znów nieco miejsca.
Przy głębszej analizie dotychczasowych roczników
na pewno można b y znaleźć jeszcze sporo wątków d l a
k r y t y k i . Wydaje się n a przykład, że zbyt mało u w a g i
poświęcał istny związkom naszej twórczości ludowej
ze sztuką krajów ościennych, choć niekiedy artykuły
odpowiednie były zamieszczane. Wiadomo przecież,
że zasięgi różnych f o r m naszej sztuki ludowej nie
pokrywają się z granicami etnicznymi, a n i z obecnymi
granicami państwa. Kuleje n a pewno informacja
z l i t e r a t u r y obcej przedmiotu, ale wiemy, że recenzje
stanowią stałą bolączkę wszystkich czasopism nauko­
w y c h w Polsce. Można b y wymagać także bardziej
wyraźnych wiadomości o zbiorach k r a j o w y c h polskiej
sztuki l u d o w e j . Osobiście pragnąłbym większej pro­
pagandy — poprzez iclh stałą publikację — istnieją­
cych przecież i dających się ustalić arcydzieł różnych
gałęzi naszej sztuki ludowej, b y w powodzi materia­
łu n i e zagubić najistotniejszej wartości. W Musśe
Imaginaire sztuki światowej mogłoby się dzięki tego
rodzaju publikacji znaleźć nieco więcej arcydzieł
polskich — niż jeden Chrystusik z Rabki.
Jakakolwiek k r y t y k a n i e może jednak przysłonić
faktu wagi osiągnięć, o których mówiłem. Sztuka l u ­
dowa była ongiś sztuką najsilniej związaną ze s w y m
społecznym podłożem. Z j e j doświadczeń można czer­
pać dziś t y m s k w a p l i w i e j , g d y я różnych stron próbu­
je się współczesną sztukę rozpaczy i indywidualnego
protestu pogodzić z nowoczesnym światem i jego
cywilizacją. Patos prostoty tej twórczości, j e j powa­
ga i dziecinna, a t a k poetyczna, ufność w e własne
siły i prawdę własnej w i z j i — jakże wydają m i się
potrzebnym składnikiem czy zaczynem w k i p i e l i dzi­
siejszych prądów artystycznych. Prostowanie ścieżek
j e j oddziaływania, tłumaczenie j e j wartości i o d ­
słanianie mechanizmu j e j powstawania — jest wła­
śnie zadaniem „Polskiej Sztuki L u d o w e j " .

Item sets
Lud

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.