Naukowa apokalipsa Francisa Bacona/ Barbarzyńca 2005 (10)

Item

Title
Naukowa apokalipsa Francisa Bacona/ Barbarzyńca 2005 (10)
Description
Barbarzyńca - pismo antropologiczne, 2005 nr (10), s.2-7
Creator
Matthews, Steven
Date
2005
Format
application/pdf
Identifier
oai:cyfrowaetnografia.pl:5163
Language
pol.
Publisher
Stowarzyszenie Antropologiczne „Archipelagi Kultury”
Relation
oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5553
Rights
Licencja PIA
Text
Steven Matthews

NAUKOWA APOKALIPSA FRANCISA BACONA
Wydarzenia z roku 1621 przyniosły w życiu Francisa Ba­
cona wielkie zmiany. W tym bowiem roku jego błyskawiczna
kariera polityczna, która doprowadziła go d o urzędu lorda
kanclerza, raptownie się zakończyła. Oskarżony i uznany win­
nym przyjmowania łapówek, wyrokiem sądu został usunięty
ze stanowiska i zmuszony do opuszczenia królewskiego dworu
i okolic Londynu. Wydarzenia te miały również głęboki wpływ
na sposób, w jaki Bacon postrzegał dzieło swego życia - na
program restytucji [restoration] wiedzy i nauk, który nazwał
Instauratio magna. Owo „Wielkie Ustanowienie" miało stać się
początkiem nowej apokaliptycznej epoki, zrządzonej przez Bo­
ską Opatrzność i zapowiedzianej w Piśmie. W epoce tej pier­
wotna władza człowieka nad przyrodą zostanie mu zwrócona
dzięki odpowiedniej, naukowej metodzie. Ustanowienie to
miało być również zainicjowane przez samego Francisa Ba­
cona, gdyż Bóg, jak sądził filozof, dał mu polityczną władzę,
jako dodatek do jego szczególnej wnikliwości badawczej, aby
doprowadził do końca to zadanie. Utrata przez Bacona wła­
dzy politycznej oznaczała, że mylił się on do pewnego stop­
nia, co do działań Boga w tym świecie. Apokaliptyczne ocze­
kiwania filozofa uległy załamaniu i musiał ponownie przemy­
śleć to, co nazywał „dziejami opatrzności". Ponieważ Bacon
wciąż jest uważany za jednego z „twórców" nowożytnej me­
tody naukowej, owo załamanie w jego myśleniu, jak też spo­
sób, w jaki z niego się podźwignął, pozostawiły swój ślad na
naszym dzisiejszym kulturowym wizerunku „nauki".
Badacze niewiele uwagi poświęcili apokaliptycyzmowi czy
millenaryzmowi Bacona, a dotąd nie powstało ani jedno się­
gające sedna krytyczne studium na temat tego aspektu jego
pisarstwa. Przyczyna tego zaniedbania jest dwojaka. Po
pierwsze, Bacon w świadomości kulturowej, którą odziedzi­
czyliśmy po jego oświeceniowych czytelnikach, uznawany
jest za ojca chłodnej, racjonalnej metody badania przyrody,
w której teologia i wiara nie odgrywają istotnej roli. Po dru­
gie, apokaliptyczne i millenarystyczne poglądy Bacona były
jedyne w swoim rodzaju; był to system w znacznej mierze
jego własnego pomysłu, niemający ściślejszego związku
z typowymi poglądami apokaliptycznych lub millenarystycz­
nych ruchów początków europejskiej nowożytności. Stąd też,
jeśli Bacon w ogóle pojawia się w pracach przekrojowych na
temat apokaliptycyzmu w Anglii, to występuje w nich jako
przeciwieństwo myśli apokaliptycznej.
1

2

Jak zauważył John Channing Briggs, z bliżej nieznanych
powodów utarło się wśród badaczy zajmujących się Franci­
sem Baconem i jego pismami przyjmować jako niewzruszo­
ną prawdę to, iż Bacon zarysował ostrą linię podziału mię­
dzy kwestiami wiary a kwestiami nauki i że jego program
zreformowania wiedzy dotyczył wyłącznie tych ostatnich. Jest
zrozumiałe, że taki punkt widzenia stanowi przeszkodę dla
tych, którzy dostrzegli, jak się wydaje oczywiste, apokalip­
tyczne czy millenarystyczne wątki w pismach Bacona z filo­
zofii naturalnej. Jednakże, jak zasugerował Briggs, to wspól­
ne wielu badaczom przekonanie wymaga gruntownego prze­
myślenia. Tak zdecydowanemu rozróżnieniu między wiarą
a nauką sprzeciwia się Baconowska praktyka omawiania kwe­
stii naukowych pełnym wzniosłości językiem religii, jak rów­
nież jego zwyczaj, by na poparcie swojego projektu zrefor­
mowania wiedzy dostarczać d o w o d ó w w postaci tekstów
z Biblii. Przekonanie, iż u Bacona mamy do czynienia z o d ­
3

4

dzieleniem nauki o d religii, staje się tym trudniejsze d o wyja­
śnienia, jeśli weźmiemy pod uwagę, że krąg ludzi pióra, wśród
których żył Bacon, składał się głównie z duchownych i teolo­
gów i że to ich porady i wsparcia szukał, kiedy pisał i publi­
kował swoje książki z filozofii naturalnej.
Kwestia ta stanie się dla nas nieco jaśniejsza, jeśli zgo­
dzimy się, że badacze postoświeceniowi, którzy zakreślili pole
badań nad filozofią Bacona, czytali jego dzieła wyposażeni
w pochodzącą od Immanuela Kanta hermeneutyczną zasa­
dę podziału na sferę noumenalną i fenomenalną, która leży
u podstaw nowożytnego poglądu o zasadniczej niewspółmierności nauki i wiary. Lektura pism Bacona z perspektywy
postoświeceniowej ukazuje wiele miejsc, w których wydaje
się, iż autor dokonuje takiego kantowskiego rozróżnienia.
Choć anachroniczna, interpretacja ta nie jest całkowicie nie­
uzasadniona, gdyż Kant sam otwarcie przyznał się d o inte­
lektualnego długu wobec Bacona i jest prawdopodobne, że
Kantowski podział na kwestie, które mogą podlegać bada­
niu naukowemu, i kwestie, które takiemu badaniu nie podle­
gają, ukształtował się w niemałym stopniu pod wpływem wła­
śnie tych passusów dzieła Bacona.
5

6

7

Podział Kanta mógł mieć swoje źródło w p o d o b n y m roz­
różnieniu, które można odnaleźć w pismach Bacona, lecz
u tego ostatniego podział na religię i filozofię pojawia się jako
szczególne następstwo pewnej klasycznej chrześcijańskiej
idei, a mianowicie doktryny o podwójnym Boskim objawie­
niu: w księdze Natury (czyli „Księdze Stworzenia") i w księ­
dze Pisma. Co więcej, to właśnie ta rozpowszechniona chrze­
ścijańska idea d w ó c h „ksiąg Boga" nabiera szczególnego
charakteru u Bacona i dostarcza apokaliptycznego kontek­
stu dla jego reformy filozofii naturalnej. Bacon odszedł o d
powszechnie a k c e p t o w a n e g o chrześcijańskiego p o g l ą d u
przez dodanie do niego idei, iż zrządzeniem Boskiej Opatrz­
ności nadejdzie wiek apokaliptyczny, kiedy to Księga Stwo­
rzenia stanie się zrozumiała dla tych, którzy z pobożnością
poświęcą się jej studiowaniu, a ludzkie cierpienie będzie
odtąd stopniowo łagodnieć aż rajskie panowanie nad przy­
rodą zostanie odzyskane. Przed rokiem 1621 było dlań bo­
wiem jasne, że świat zupełnie niedawno przestąpił próg ta­
kiej właśnie apokaliptycznej epoki.
8

Bacon zaczerpnął tę myśl głównie z lektury Księgi Danie­
la 12, 4, gdzie powiada się: multi pertransibunt et augebiłur
scientia w Wulgacie lub jak on to przełożył na angielski: „many
shall pass to and fro, and science shall be increased" [wielu
będzie przebiegać i nastanie obfitość prawdziwej wiedzy] .
Jest to ów znany cytat z Pisma św. znajdujący się na okład­
ce Instauratio Magna wydanej w 1620 r., lecz można g o o d ­
naleźć w wielu miejscach dzieł Bacona jako teologiczne
wsparcie jego programu reformy filozofii naturalnej. Najwyrazistszy wyraz rozumienia tego fragmentu przez Bacona
znajduje się we wczesnej, nieopublikowanej za jego życia
pracy, Valerius Terminus.
9

Jest to rzecz, co do której nie umiem powiedzieć, czy
potrafię ją wyrazić równie jasno, jak głęboko ją rozumiem,
mianowicie, skoro cała wiedza okazuje się rośliną zasa­
dzoną przez Boga, tak też wzrastanie lub rozkwit lub też
przynajmniej przetrwanie i owocowanie tejże rośliny wolą
opatrzności Bożej - nie tylko wolą opatrzności powszech-

Numer 10/2005

nej, lecz w specjalnym proroctwie - zostało wyznaczone
na okres jesieni tego świata. Gdyż według mojego rozu­
mienia, nie zadając gwałtu literze Pisma, teraz, po owym
wydarzeniu, można bezpiecznie wyłożyć to miejsce u Da­
niela - gdzie mówiąc o czasie końca, powiada się: „wielu
będzie przebiegać i nastanie obfitość prawdziwej wiedzy"
- w ten sposób, iż otwarcie się świata przez rozwój żeglu­
gi i handlu oraz dalsze odkrycie wiedzy [further discovery
of knowledge] miały nastąpić w jednym czasie czy wie­
ku.
10

W późniejszych dziełach Bacon wykłada to miejsce może
mniej wyraziście, lecz nigdzie nie zdarza mu się sugerować,
iż kiedykolwiek znacząco zmienił swoje rozumienie apoka­
liptycznych implikacji tam zawartych. Co więcej, kiedy w póź­
niejszym okresie omawia ten werset Pisma w Novum Orga­
num, opublikowanym w 1620 r., jest mniej ostrożny w swej
interpretacji.
Początek jest u Boga: gdyż sprawa, która jest w naszym
ręku, mając tak mocno odciśnięty na sobie charakter do­
bra, pochodzi w oczywisty sposób od Boga, który jest
twórcą dobra i Ojcem Światłości. W boskich działaniach
nawet najdrobniejszy z początków prowadzi z koniecz­
ności do swego celu. I tak jak było to powiedziane o rze­
czach duchowych: "Królestwo Boże nie przyjdzie dostrzegalnie« , tak też jest we wszystkich większych dziełach
Bożej Opatrzności; wszystko przebiega łagodnie i bez ha­
łasu i dzieło z powodzeniem posuwa się naprzód, zanim
ludzie uprzytomnia sobie, że już się zaczęło. Nie powinna
być zapomniana przepowiednia Daniela, odnosząca się do
11

ostatnich wieków świata... »Wielu będzie przebiegać
i nastanie obfitość prawdziwej wiedzy«, jasno sugerują­
ca, że całkowite poznanie świata (które obecnie dzięki
tak wielu odległym wyprawom zdaje się być zakończone
lub bliskie zakończenia) i rozwój nauki, z wyroku prze­
znaczenia, to znaczy Boskiej Opatrzności, mają spotkać
się w tym samym okresie.
12

Warto zaznaczyć, że interpretacja tego wersetu z Księgi
Daniela staje się bardziej zdecydowana po dojściu Bacona
do władzy. Bezpośrednio przed jego upadkiem przekonanie
Bacona, iż żyje w epoce apokalipsy, było najsilniejsze lub,
mówiąc inaczej, był on tak pewny swej interpretacji wersetu
z Daniela, że chciał go opublikować bez złagodzenia [quali­
fication]. Wiedział, że żyje w owej epoce rozkwitu wiedzy.
Uważał, iż nie jest to tylko jego osobisty pogląd, lecz można
tego dowieść empirycznie takimi osiągnięciami, jak odkry­
cie Ameryki i powstawanie niezliczonych szlaków handlo­
wych. „Postęp wiedzy" miał także jeszcze nadejść, i to dzię­
ki samemu Baconowi i publikacji książki, w której przedsta­
wił teorię p o s t ę p u . Ręka Opatrzności nie m o g ł a działać
z większą wyrazistością.
13

Istotą „dalszego odkrycia wiedzy", o którym wspomina
Bacon, ma być nauczenie się właściwego odczytywania
Boskiego Objawienia zawartego w Księdze Natury. Dla Ba­
cona ta umiejętność była cechą charakterystyczną epoki
apokaliptycznej. Tak pisze Bacon do nowego króla, Jakuba,
w swym Postępie nauki z 1605 r.:
Gdyż tak powiedział nasz Zbawiciel, »Błądzicie, nie zna­
jąc Pisma ani potęgi Boga«, kładąc przed nami dwie księ­
gi czy też tomy, abyśmy je zgłębiali, jeśli chcemy być
wolni od błędu; pierwszą z nich jest Pismo objawiające
wolę Boga, drugą są stworzenia wyrażające Jego potę­
gę. Owa druga księga zaś jest kluczem do pierwszej;
nie tylko otwiera ona nasz umysł, abyśmy mogli zrozu­
mieć prawdziwy sens Pisma, dzięki znajomości ogólnych
pojęć rozumu i zasad mowy [speech], lecz przede
wszystkim pogłębia naszą wiarę, skłaniając nas ku skupionemu.rozważaniu wszechmocy Bożej, widocznej i od­
ciśniętej głównie w jego dziełach.
14

Ta właśnie szczególna teoria dwóch ksiąg przewija się
przez wszystkie pisma Bacona. Pierwsza księga (pierwsza
w porządku ważności, nie w porządku chronologicznym),
Pismo, objawiła wolę Boga, podczas gdy druga księga, Stwo­
rzenie, objawiła Jego potęgę tym, którzy znali Jego ścieżki
i potrafili je poprawnie odczytać. Obie księgi spełniają u Ba­
cona funkcję jednego wewnętrznie zharmonizowanego sys­
temu teologicznego. Zauważając w powyższym fragmencie,
iż księga Stworzenia pomaga i pozwala odnaleźć właściwy
sposób rozumienia Pisma, musimy jednocześnie zauważyć,
że Pismo, jako przechowalnia woli Boga, zarówno wyzna­
cza granice, jak i zaleca właściwą motywację dla badania
Stworzenia:

Nil

m
< ;•' 1
1
0

pil

Dlatego też rozumiemy, że wiedza zalicza się do tych rze­
czy, które należy przyjąć z uwagą i godnie; skoro jest ona
niczym tryskające źródło, którego ujście i kierunek nurtu
niełatwo dostrzec, uznałem za dobre i konieczne w pierw­
szej kolejności stworzyć mocne i zdrowe koryto czy brzeg,
by panować nad nurtem wód i kierować nim; przyjąłem
bowiem takie stanowisko czy uznałem za nadrzędną zasa­
dę, że mianowicie Cała wiedza powinna być ograniczona
przez religię i mieć związek z użytkiem i działaniem^ .

0 . \ T < :• »
L • r, l.whf

5

Okładka wydania Instauratio Magna z 1620 r.

W innych miejscach Bacon często wyjaśnia, że grzech
pierworodny człowieka, który sprowadził Upadek, był niczym

PISMO ANTROPOLOGICZKE

Steven Matthews
innym, jak tylko odrzuceniem normatywnej roli przysługują­
cej objawionej woli Bożej (po Upadku zapisanej w Piśmie).
Aby właściwie odczytać księgę Stworzenia, granice rozumu
wyznaczone przez Pismo muszą być ściśle ustalone. W ten
sposób teologia ma charakter normatywny dla filozofii natu­
ralnej, a filozofia naturalna potrzebna jest, aby istniała światła
teologia. Najważniejsze jednak dla Bacona jest to, aby nie
mieszać z sobą znaczeń, jakie płyną z obu tych ksiąg, gdyż
właściwe granice nauki i motywy jej uprawiania zostaną wów­
czas zatarte, może także nie przynieść ona dobroczynnych
skutków, jakich się po niej spodziewamy. Gdy szuka się zro­
zumienia potęgi Boga w Piśmie, rezultatem tego jest zmie­
szanie, gdyż Bóg nie wyjaśnia w Piśmie ustalonych przez sie­
bie praw fizycznych, chociaż mogą je odczytać ci, którzy są
w tym biegli - w Księdze Natury. Z drugiej strony ci, którzy
usiłowali zrozumieć istotę Boga i Jego wolę, a także ścieżki
zbawienia, dzięki studiowaniu przyrody, także znajdowali złe
odpowiedzi, ponieważ Bóg odkrywa je tylko w Piśmie, na tyle,
na ile one w ogóle mogą być odkryte. I tak w aforyzmie 65.
Novum Organum Bacon jasno wyraża się o niebezpieczeń­
stwie pomylenia dwóch ksiąg, przed czym ostrzegał już 15 lat
wcześniej w Postępie nauki. Ostrzega z jednej strony przed
tymi, którzy skłonni są dostrzegać jednoznaczne wyjaśnienia
kosmologiczne w księgach Rodzaju i Hioba, z drugiej strony
przed tymi, którzy chcieliby zbudować system religijny, bazu­
jąc na świecie natury - szczególnie taki, jaki kiedyś stworzył
Pitagoras. Oba podejścia są naruszeniem granic teologii, skła­
dającymi się na to, co Bacon nazywa „apoteozą błędu".
16

17

Tak silny nacisk, jaki Bacon kładzie na to, by nie mylić prze­
kazu obu ksiąg, jest następstwem jego szczególnej interpre­
tacji przypowieści o Upadku człowieka z Księgi Rodzaju. Upa­
dek człowieka, według Bacona, był dwojakiej natury: „Gdyż
człowiek, upadając, utracił jednocześnie stan niewinności
i swoją władzę nad stworzeniem". Podwójna natura Upadku
wymaga, zdaniem Bacona, podwójnego rozwiązania: skoro
upadek człowieka był dwojaki - utrata „niewinności" i „władzy
nad stworzeniem" - to również sposób odkupienia jest dwo­
jaki. Dlatego odzyskanie rajskiej doskonałości przebiega we­
dług dwóch oddzielnych, choć przeplatających się dróg, któ­
re zmierzają ku dwojakiemu rozwiązaniu, duchowemu odro­
dzeniu [recovery] dzięki działaniu Boskiego Wcielenia i mate­
rialnemu odrodzeniu, jeszcze w tym życiu, poprzez wspólny
wysiłek Boga i człowieka w dziele Ustanowienia.
18

Bezpośrednim następstwem podwójnego upadku są prze­
kleństwa i obietnice. Adam i Ewa byli jednakowo ukarani bó­
lem i śmiercią, jako ich życiowym przeznaczeniem, lecz oboje
otrzymali również obietnice ostatecznego wybawienia. Kobieta
dostała obietnicę pośrednio, przez węża. Obietnicę tę chrze­
ścijańscy duchowni traktowali przez wieki jako proroctwo na­
dejścia Chrystusa (stąd nazwa protoewangelia): „Wprowadzam
nieprzyjaźń między ciebie a niewiastę, pomiędzy potomstwo
twoje a potomstwo jej: ono zmiażdży ci głowę, a ty zmiażdżysz
mu piętę". Lecz także mężczyzna otrzymał obietnicę dotyczącą
przyszłego Ustanowienia, i tutaj Bacon zreinterpretował prze­
kleństwo jako błogosławieństwo, kiedy słowa Księgi Rodzaju
3, 19: „w pocie czoła będziesz jadł chleb", wyłożył jako zapo­
wiedź apokaliptycznego czasu z Daniela 12, 4. Chleb oczywi­
ście w pojęciu większości chrześcijańskich teologów tej epoki
oznaczał „wszystko, co konieczne do życia". I Bacon rozumiał
go w ten sposób. Lecz dokonał tutaj rzeczy szczególnej, cze­
goś znacznie istotniejszego niż tylko zamiana przekleństwa na
obietnicę: „pot czoła" zinterpretował nie jako wysiłek fizyczny,
lecz duchowy wysiłek obserwacji, eksperymentu, działalności
naukowej. Jak wyjaśnił w Valeriusie Terminusie:
19

[...] ponieważ posłuszeństwo stworzenia zmieniło się
w opór, owa władza nie może być używana i sprawowana
inaczej niż przez wysiłek, zarówno w wymyślaniu, jak

4

Francis Bacon
i wykonaniu; chodzi jednak przede wszystkim o pracę
i podróże, które określa się jako »pot z czoła« bardziej niż
pot ciała; taka podróż, której towarzyszy praca i duchowe
rozważanie umysłu .
20

Spełnienie obietnicy udzielonej kobiecie nadchodzi w peł­
ni czasu, kiedy sam Bóg staje się człowiekiem, w osobie
Jezusa Chrystusa, który przywraca utracony duchowy zwią­
zek z Rajem poprzez swoje życie, nauczanie, śmierć i zmar­
twychwstanie. Tak przedstawia się d u c h o w e rozwiązanie
duchowego problemu. Spełnienie obietnicy danej mężczyź­
nie następuje później w wydarzeniu Ustanowienia, kiedy Bóg
„odnowi oblicze ziemi", jak Bacon rozumiał Psalm 104, 30.
Warto odnotować, że Bacon uważał, iż owa epoka mate­
rialnego odnowienia nadejdzie dopiero po odnowieniu praw­
dziwej religii. „Prawdziwa religia" obejmowała znacznie wię­
cej niż tylko Wcielenie, przywracające właściwy związek mię­
dzy Bogiem a wierzącymi. Aby ostatecznie osiągnąć czystą
i prawdziwą religię, pełny sens wcielenia musiałby zostać
odsłonięty przez stopniowy proces dochodzenia do popraw­
nej lektury Pisma. Temu zadaniu, powiada Bacon w Novum
Organum, w pierwszych wiekach chrześcijaństwa poświęci­
ły sie najlepsze umysły epoki, gdyż nie ma ważniejszej pra­
cy niż uważne czytanie tekstu, który mówi o z b a w i e n i u .
W ten sposób Biblia znów zyskuje pierwszeństwo nad księ­
gą natury, tak samo jak to, co duchowe, przewyższa rangą
to, co materialne. Zatem projekt czytania księgi natury ze
zrozumiałych względów został odłożony na półkę, do chwili
aż zostaną rozwiązane kwestie większej w a g i . Jednakże
w epoce scholastycznej interpretacja Pisma przez pewien
czas była wykolejona, co więcej scholastycy powtórzyli grec­
ko-rzymski błąd polegający na pomieszaniu przekazów obu
ksiąg. Wiek, w którym nastanie prawdziwa Religia, to wiek
Reformacji, zwłaszcza Reformacji w Anglii.
21

22

23

W Postępie nauki Bacon pisze:
I oto widzimy na własne oczy, że w epoce naszej i na­
szych ojców, kiedy spodobało się Bogu wezwać Kościół
rzymski, aby wyjaśnił zwyrodniałe zwyczaje i obrzędy,
i rozmaite wstrętne doktryny, utworzone, by podtrzymywać
owe nadużycia, że wtedy też Boska Opatrzność zarządziła
jednocześnie, że za wyjaśnieniem tym powinno iść odno­
wienie i ponowny rozkwit wszystkich innych nauk .
24

Marcin Luter rozpoczął proces, który umożliwi właściwą
lekturę Biblii, uwalniając ją od scholastyki i przywracając jej
należny autorytet tekstu d u c h o w e g o oraz dzięki właściwej
interpretacji położy kres zwyczajowi mieszania obu ksiąg.
Następny etap pracy należał do Francisa Bacona.

Numer 10/2005

NAUKOWA APOKALIPSA FRANCISA BACONA
Możemy zauważyć interesujący system odpowiedniości
między Wcieleniem i Ustanowieniem: i jedno, i drugie miało
właściwy sobie upadek i każde miało swoją obietnicę. Jak
Wcielenie było rozwiązaniem duchowego upadku, tak Usta­
nowienie było rozwiązaniem upadku materialnego. Każde
z nich miało swoją księgę; księgi te, gdy spełni się czas, będą
odczytane właściwie, a skutkiem tego będzie właściwe zrozu­
mienie woli i potęgi Boga. Trzeba wreszcie wspomnieć o kul­
minacji obu: ostatecznym rezultatem Wcielenia będzie ponow­
ne połączenie się z Bogiem w „Królestwie Bożym" Nowego
Nieba i Nowej Ziemi po tym, jak stare Niebo i Ziemia przemi­
ną. Kulminacją Ustanowienia będzie nastanie „Królestwa Czło­
wieka", gdy w pełni zostanie mu przywrócone panowanie nad
przyrodą, a ludzkie cierpienie, inne niż codzienny znój samej
pracy, zostanie przezwyciężone. Otworzy to drogę, na końcu
wszystkich rzeczy, do Nowego Nieba i Nowej Ziemi. Valerius
Terminus pozwala nam dostrzec raz jeszcze, iż Bacon, kiedy
był najbardziej szczery, uważał, że materialne odrodzenie
będzie oznaczać całkowite panowanie nad wszechświatem.
Gdyż Bóg obdarzył tym potencjałem umysł człowieka, a czło­
wiek, dzięki pracy, może go zrealizować:
Niech żaden człowiek nie przypuszcza, że może ograni­
czać dowolność darów, udzielonych nam przez Boga,
który jak jest powiedziane, »złożył świat w ludzkim sercu«. Zatem wszystko, co jest nie Bogiem, lecz cząstką
świata, On tak ukształtował, aby było dostępne zdolności
pojmowania rozumu człowieka, jeśii tylko on otworzy
i rozszerzy siły swego rozumu, tak dalece jak potrafi.
25

Nawet jeśli panowanie nad przyrodą nie dojdzie do skut­
ku za jego życia, gdyż w roku 1620, w czcigodnym wieku 59
lat, mógł on widzieć kres swoich dni, wciąż pozostawałoby
to kwestią zaledwie kilku lat zanim zostanie osiągnięte, i za­
cznie się epoka owego złotego wieku.
Z powyższego cytatu z Valeriusa Terminusa wynika, iż Księ­
ga Natury, poprawnie czytana i kierowana przez właściwą re­
ligię, doprowadzi do całkowitego odzyskania władzy nad przy­
rodą, która była udziałem człowieka w Edenie. Jednakże w
niektórych fragmentach późniejszych i mniej szczerych dzieł
Bacona, zwłaszcza w zakończeniu drugiej księgi Novum Or­
ganum, wydaje się, iż rajskie panowanie, podobnie jak du­
chowa niewinność, w tym grzesznym życiu mogą być odzy­
skane jedynie „częściowo" czy „do pewnego stopnia" . O ile
te ostrożne sformułowania można przypisać dobrze znane­
mu politycznemu rozsądkowi Bacona, po tym jak zapropono­
wał bez wątpienia radykalne nowe odczytanie tekstu Pisma,
znacznie prostsza interpretacja tego passusu wyłania się, je­
śli przyjrzymy się kolejnemu fragmentowi Valeriusa Terminu­
sa, który już częściowo przytaczaliśmy w innym miejscu, przy
okazji omawiania potępienia z Księgi Rodzaju:

danym człowiekowi, a własna metoda Bacona jest zatem klu­
czem do „rozszerzenia mocy i władzy ludzkiego rodu nad
wszechświatem" . Kiedy nastanie koniec ziemskiego wieku
panowania człowieka nad przyrodą, nawet dobre dzieła ludz­
kości będą próżne, a Nowe Niebo i Nowa Ziemia staną się rze­
czywistością, w której wiedza człowieka o Bogu nie będzie ogra­
niczona Pismem i panowanie człowieka nad Nową Ziemią jak
niegdyś nie będzie wymagać znoju pracy. Na razie zbliżał się
okres ludzkiej pracy, a Bacon ustalał metodologiczny początek
dla tego zarządzonego przez Boga przedsięwzięcia.
28

29

Taki był optymistyczny stan Baconowskiego rozumienia
roli opatrzności w historii w 1620 r. Wtedy, z zamieszania źle
kierowanej sesji parlamentarnej, w czasie której oponenci
Bacona zaatakowali go wspólnymi siłami, wyłonił się jako
człowiek rozczarowany. Coś nie poszło tak jak trzeba. Lecz
które ze swych poglądów uznał wtedy za iluzoryczne? Ba­
con optymistycznie wybrał ścieżkę najmniejszego epistemologicznego oporu. Słowo Boże było ponad wszelkim zarzu­
tem, tak jak sam Bóg, w ten sposób nadal obowiązywała
wyraźna przepowiednia apokaliptycznego, technologiczne­
go wieku. Nie uważał też Bacon za uzasadnione poddawać
w wątpliwość własnej metody lub swojej własnej tożsamości
jako wybranego przez Boga narzędzia prowadzącego innych
ku właściwemu odczytywaniu Księgi Natury. Nie, jeśli w czymś
się pomylił, to pomylił się najbardziej co do ludzi swojego
pokolenia. Choć nie zmieniło się wiele, poza jego własnym
osobistym losem, Bacon zaczął patrzeć na swoją epokę jako
na wciąż pogrążoną w ciemności, epokę, której daleko jesz­
cze do jutrzenki. Ton Prekursora zastąpiony został w jego
późniejszych filozoficznych pismach przez ton starotestamentowego proroka. Po roku 1621 Bacon zarzuca swojej epoce,
iż powtarza grzech pierworodny, odmawiając przyjęcia praw­
dziwej wiedzy, a pożądając władzy i fałszywej wiedzy. W jed­
nym z najobszerniejszych teologicznych fragmentów z okresu
po 1621 Bacon rozwodzi się nad trwającym wciąż błędem
swej epoki:
I ostatnio przez zarządzenie niektórych uczonych (gdyż
taki jest teraz porządek) i wybitnych mężów (wcześniej­
sza rozmaitość i dowolność stały się, jak sądzę, nużące),
uprawianie nauki jest zarezerwowane dla pewnych, wy­
branych uprzednio autorów, i w ten sposób nakłada się
ograniczenia na starych i wpaja je młodym... i autorytet
brany jest za prawdę, a nie prawda za autorytet. Który to
rodzaj instytucji i dyscypliny świetnie się nadaje do obec­
nego użytku, lecz zamyka wszelkie widoki na poprawę
sytuacji. Gdyż powielamy grzech naszych pierwszych ro­
dziców, i cierpimy z tego powodu. Tamci chcieli być jak
Bóg, lecz ich potomkowie chcą być jeszcze czymś wię­
cej. Gdyż my tworzymy światy, kierujemy i panujemy nad
przyrodą, my sprawimy, że wszystkie rzeczy będą takie,
jakie powinny być, jak sądzimy w naszym szaleństwie,
a nie takie, jakie wydają się najodpowiedniejsze dla Bo­
skiej mądrości, lub takie, jakie są naprawdę; i nie wiem,
czy bardziej zniekształcamy fakty przyrody, czy nasz
umysł, lecz bez wątpienia odciskamy piętno naszego wi­
zerunku na stworzeniach i dziełach Boga, zamiast uważ­
nie badać je i rozpoznawać w nich piętno samego Stwór­
cy. Dlatego to po raz drugi utraciliśmy panowanie nad
stworzeniami, nie bez naszej zasługi; i podczas gdy po
Upadku pozostała człowiekowi pewna władza nad opo­
rem stworzeń... jednak i tę władzę, przez naszą zuchwa­
łość i pragnienie bycia jako Bóg i podążania za rozkazami
naszego własnego rozumu, w znacznej mierze tracimy.

26

Prawdą jest, że w dwóch punktach potępienie jest osta­
teczne i nieodwołalne; po pierwsze, w tym, iż marność
musi być zwieńczeniem wszystkich ludzkich osiągnięć, a
wieczność zostanie odzyskana, choć zmiany i czasy mogą
się opóźnić; po drugie, w tym, że ponieważ posłuszeń­
stwo stworzenia zmieniło się w opór, owa władza nie może
być używana i sprawowana inaczej niż przez wysiłek, za­
równo w wymyślaniu, jak i wykonaniu .
27

Praca w „pocie czoła" skończy się odzyskaniem pełnego
rajskiego panowania, lecz z tą istotną różnicą, iż panowania
tego nie można będzie osiągnąć, po tej stronie nieba, bez nie­
ustannej pracy. W ten sposób określenie Bacona z drugiej księgi
Novum Organum jest w zgodzie z końcowymi ideami pierwszej
księgi tegoż dzieła, w której Bacon powiada, iż rajskie panowa­
nie pozostaje, nawet w upadłym świecie, „boskim dziedzictwem"

30

Baconowska wizja jutrzenki złotego wieku, która była jego
nadzieją na czas obecny, stała się nadzieją przyszłych po­
koleń. Dlatego też, choć Bacon był w dobrych osobistych,

PISMO ANTROPOLOGICZNE

Steven Matthews
choć nie politycznych, relacjach z królem Jakubem, zadedy­
kował Historia Naturalis et Experimentalis, w której znajduje
się powyższy fragment, przyszłemu królowi, wtedy księciu
Karolowi: „Pierwsze owoce mojej Historii naturalnej pokor­
nie składam Waszej Wysokości, rzecz jak ziarno gorczycy,
bardzo małą w istocie, ale będąca przyrzeczeniem tych rze­
czy, które dzięki łasce Boga nadejdą później" .
Podczas g d y przyrzeczenie odnosi się pierwotnie d o
obietnicy, którą przede wszystkim składa sam Bacon, list de­
dykacyjny powiada też o innych, którzy „będą pobudzeni
moim przykładem d o p o d o b n e g o zatrudnienia; zwłaszcza
gdy w pełni zrozumieją, d o czego zmierzamy" . Odnotujmy
na marginesie metaforę zasiania ziarna, a szczególne ziarna
gorczycy. Język żniw z Valeriusa Terminusa ustąpił w znacz­
nym stopniu metaforze posiania czegoś, co, jak powiedział
Jezus o samym Królestwie Boga, będzie wzrastać, aby stać
się wielkie i płodne, ale nie w obecnym pokoleniu. W obli­
czu rozczarowania nadzieja została przeniesiona przez Ba­
cona z teraźniejszości na nieokreślony przyszły wiek. Prze­
szłość, która była tak naznaczona błędami, teraz obejmo­
wała epokę współczesną Baconowi; gdyż on narodził się,
by „zdać sprawę" z tego, iż jego pokolenie zdominowane
jest przez te same powracające błędy.
31

32

33

Za kulturowy frazes utarło się w rozwiniętych krajach Zacho­
du uznawać twierdzenie, zgodnie z którym to, co nazywa się
„postępem nauki", jest nieuniknione, nawet jeśli po drodze
napotyka się przeszkody lub dochodzi d o technologicznych
katastrof. Jest tak mimo tego, iż „postępu" jako wartościują­
cego określenia pozytywnej zmiany nie d a się dowieść i mimo
tego, że jest on z istoty swej „nienaukowy". Kiedy zbiorni­
kowce z ropą rozlewają swoja zawartość lub kiedy rozpo­
wszechnia się broń, kiedy uświadamiamy sobie, że choroby
są odporne na nasze szczepionki lub kiedy stoimy wobec
konieczności użycia alternatywnych źródeł energii, bez wa­
hania zwracamy się d o nauki i zaawansowanych rozwiązań
przyszłości, g d z i e , jak wierzymy, m u s z ą z n a j d o w a ć się
wszystkie rozwiązania. Nie przestajemy w to wierzyć, gdyż
„postęp naukowy" i „rozwój techniczny" przejęły status epistemologicznego i moralnego autorytetu w krajach Zacho­
du, nawet jeśli oddzielone są o d kontekstu Biblii i proroctw,
które w pierwszym rzędzie stanowiły ich uzasadnienie dla
Bacona i innych umysłów wczesnej nowożytności. Zacho­
wujemy wiarę Bacona w postęp, lecz zachowujemy także
jego wiarę, że rozwój nauki jest efektem pracy. Dlatego sło­
wa zwykłej telewizyjnej reklamy na niekomercyjnym publicz­
nym kanale namawiają nas d o tego by:
Wyobrazić sobie świat, w którym żadne dziecko nie że­
brze o jedzenie. Być może niektórzy będą patrzeć na to
jak na sen, inni będą patrzeć długo i uważnie i zabiorą się
do pracy. ADM - natura tego, co ma nadejść.
Istotę naszych millenarystycznych przekonań wyraża rów­
nież wstęp d o najnowszych odcinków popularnego serialu
Star Trek, „Enterprise". Kiedy obrazy postępu naukowego
migają przed naszymi oczami, przedstawiając wizualny marsz
od epoki naukowej rewolucji d o wygenerowanej kompute­
rowo utopijnej przyszłości podróży kosmicznych i naukowych
podbojów, słowa piosenki-tematu powtarzają epistemologiczny punkt zwrotny, dzięki któremu taka przyszłość stanie się
możliwa: „Trzeba mieć wiarę, wiarę w sercu".
Przełożył Robert Mitoraj
1

Znaczek pocztowy z Nowej Fundlandii
Dzisiaj znaczenie Bacona w etyce kultury naukowej po­
lega nie na tym, iż dokonał rozdziału kwestii nauki o d kwestii
wiary, który to podział należy przypisać bardziej zasadnie
Immanuelowi Kantowi (choć nie całkowicie jemu), lecz w za­
szczepieniu dążeniom n a u k o w y m d u c h a pozwalającego
wytrwać w eschatologicznej nadziei oraz mechanizmu prze­
zwyciężania teraźniejszych rozczarowań, kiedy te w końcu
n a d c h o d z ą , przez przeniesienie nadziei na odleglejszą
w czasie i wspanialszą technologiczną utopię. Omówienie
procesu, dzięki któremu filozofia Bacona stała się częścią
głównego prądu myśli oświecenia i nowożytnej nauki z oczy­
wistych względów wykracza poza ramy tego eseju; lecz, jak
już zauważyliśmy w odniesieniu d o Kanta, wpływ Bacona
wzrósł znacznie na przestrzeni osiemnastego i dziewiętna­
stego wieku, tak jak to s a m przewidział. Jednakże w t y m
samym czasie B ó g , za sprawą La Place'a i jego uczniów,
został odsunięty z k o s m o s u jako nieprzydatna hipoteza,
a autorytet pierwszego pisma został podważony, podczas
gdy drugie pismo (Natura), rozwijało się coraz bardziej jako
samowystarczalna przestrzeń prawdy, co później stało się
znamieniem naukowego punktu widzenia nowożytnej kultu­
ry zachodniej. Jednakże sama praktyka naukowego przed­
sięwzięcia pozostaje związana z ze strukturą wiary Bacona.

Choć definicje apokaliptycyzmu i millenaryzmu w dziedzinie histo­
rii początków nowożytności wciąż są płynne, w tym eseju będę trzymał
się terminologii Paula Christiansona, z tej prostej przyczyny, iż dostar­
cza nam ona dwóch poręcznych pojęć odnoszących się odpowiednio
do wczesnych przekonań Bacona (apokaliptycyzm) i jego przemiany
po odsunięciu od władzy (millenaryzm). I tak powiada Christianson:
„W jego pracy »apokaliptyczny« to termin ogólny, odnoszący się do apo­
kaliptycznych źródeł, w przypadku Bacona do Księgi Daniela, a "mille­
narystyczny" to termin o węższym znaczeniu, oznaczający ustanowie­
nie przyszłej, zbiorowej, rychłej przemiany życia na ziemi za pośrednic­
twem nadprzyrodzonej siły" {Reformers and Babylon, University of To­
ronto Press, 1978). W późniejszej myśli Bacona nacisk powinien być
położony na aspekt „przyszłości". Rzecz jasna przyjęliśmy tę terminolo­
gię tylko ze względu na jej użyteczność, gdyż Baconowska interpretacja
Pisma św. i czasu w Biblii była niespójna i nie może być bez nadużycia
dopasowana do szerszych kategorii.
2

Katharine Firth, określająca Bacona jako „ostrożnego i umiarko­
wanego" w odniesieniu do apokaliptycznych tendencji, idzie dalej niż
większość autorów, lecz stara się nie przypisywać poglądów apokalip­
tycznych późniejszych baconistów samemu Baconowi (The Apocaliptic
Tradition in Reformation Britain: 1530-1645, Oxford University Press, 1979,
s. 204-206). Z pracy tej wyłania się obraz Bacona jako myśliciela, dla które­
go kwestia apokalipsy leży daleko poza zasięgiem głównych zaintereso­
wań. Warto zauważyć, że Bacon funkcjonuje jako głos chłodnego rozumu
w skądinąd gruntownej rozprawie Alexandry Walsham na temat idei Opatrz­
ności we wczesnonowożytnej Anglii (Providence in Early Modern England,
Oxford [Anglia], New York, Oxford University Press, 1999).

Numer 10/2005

NAUKOWA A P O K A L I P S A F R A N C I S A B A C O N A
3

Jedynym badaczem, który jednoznacznie umieszcza metodę Ba­
cona w szerszym kontekście millenaryzmu ówczesnej epoki jest Char­
les Whitney {Francis Bacon and Modernity, New Haven, Yale University
Press, 1986, s. 40 i nast.). Nie jest to głównym tematem pracy Whitneya,
a millenaryzm Bacona jest raczej zarysowany niż poddany badaniu.
W swoich znakomitych podręcznikach (czy popularnych omówieniach)
Anthony Grafton i John Hedley Brooke przyjrzeli się uważnie bezsprzecz­
nie apokaliptycznym podstawom nauki Bacona, lecz jako podręczni­
kom brak im krytycznego rygoru (Zob. A. Grafton, New Worlds, Ancient
Texts, Harvard University Press, 1992, i J. H. Brooke, Religion and Scien­
ce, Cambridge University Press, 1991).
4

J.C. Briggs, Bacon's Science and Religion, [w:] The Cambridge
Companion to Bacon, red. M. Peltonen, Cambridge University Press 1996,
s. 172-199.
5

Weź pod uwagę biskupa Lancelota Andrewesa, (ojca) Tobie Matthewa, George'a Herberta, kapelana Bacona, Williama Rawleya, który był
sekretarzem pism filozoficznych, a nawet Johna Seldana, który słynął
z doskonałej znajomości początków chrześcijaństwa. Osoby te można
uważać za należące do głównych postaci literackiego kręgu Bacona, lecz
nawet jeśli rozszerzyć tę listę, teologiczny i klerykalny charakter tego koła
nie ulegnie zmianie. Por. z listą G. Waltera Steevesa w: Francis Bacon: His
Life, Works, and Literary Friends (London, Methuen & Co. Ltd., 1910).

Bacona, by swą naukę ugruntować teologicznie, po tym jak (rzekomo)
zrozumiał, że jest to zamiar nie do zrealizowania (Zob. B. Milner, Francis
Bacon: The Theological Foundations of„Valerius Terminus", [w:] „Journal
of the History of Ideas", 58.2 (1997), s. 245-264).
14

Podkreślenie moje. Valerius Terminus w tym miejscu formułuje
zwięzłą zasadę, która zostanie szczegółowo rozwinięta w Postępie na­
uki (zob. odpowiednio WFB, t. 3, s. 218 oraz WFB, t. 3, s. 265-268).
16

Zob. wczesny przykład jego interpretacji Upadku w Valeriusie Terminusie (WFB, t. 2, s. 217-218), późniejszy przykład znajdujący się w przed­
mowie do Instauratio Magna (WFB, t.1) i ostatni przykład z przedmowy Ba­
cona do Natural and Experimental History z 1623 r. (WFB, t. 5, s. 131-133).
17

Zob. aforyzm 65. (WFB, t. 1, s. 175); w tym miejscu tekst łaciński
należy czytać z uwagą, by rozpoznać, iż zwrot potępienia z errores Apothe­
osis w centrum stosuje się zarówno do tego, co omawia się wcześniej (błąd
Pitagorasa), jak i do tego, co nastąpiło później (błąd tych chrześcijan, któ­
rzy szukali odpowiedzi o fizycznej naturze w księgach Biblii). Warto zwrócić
szczególną uwagę na starannie wypowiedziane paralelne struktury zwro­
tów zaczynających się od Huic w każdym z przypadków.
18

Wniosek drugiej księgi Novum Organum; przekład Speddinga,
WFB, t. 4, s. 247-48.
19

6

Najczęściej cytowanym miejscem potwierdzającym ideę zasadni­
czej rozłączności wiary i nauki jest aforyzm 65. z I ks. Novum Organum,
który Bacon rozpoczyna następująco: At corruptio philosophiae ex superstitione, & theologia admixta, latius omnino patet, & plurimum mali
infert, aut in philosophias integras, aut in earum partus. I konkluduje po­
zornie jasnym stwierdzeniem: Itaque salutare admodum est, si mente
sobria, fidei tantum dentur, quae fidei sunt. Użyty tutaj język, a szczegól­
nie idea przekładania wyłącznie w terminach wiary tego, co jest sprawą
wiary, zazębia się z nowożytnym podziałem na wiarę i naukę, i aforyzm
ten czytany z kilkoma innymi wybranymi aforyzmami (np. 62., 63.) zdaje
się sugerować, iż podział ten był dla Bacona nadrzędną zasadą (The
Works of Francis Bacon [dalej WFB], Londyn 1857-1874, t. 1, s. 175).
Jednakże taka interpretacja Bacona traci swoją spójność z powodów
wskazanych przez Briggsa, jeśli fragment ten umieścić w szerszym kon­
tekście pozostałych fragmentów Novum Organum, nie wspominając o
innych pismach Bacona.

20

8

Dominację tej doktryny i jej rozwój, począwszy od epoki patry­
stycznej, wiernie ukazał Peter Harrison w swojej książce The Bible, Pro­
testantism and the Rise of Natural Science (Cambridge University Press,
1998, zob. zwł. s. 1-63).
9

Polskie tłumaczenie wg Biblii Nowego Świata. W całości fragment
ten brzmi: „Ty zaś Danielu okryj te słowa tajemnicą i zapieczętuj księgę
aż do czasu końca. Wielu będzie przebiegać i nastanie obfitość praw­
dziwej wiedzy (w przekładzie Biblii Tysiąclecia: „Wielu będzie dociekało,
by pomnożyła się wiedza") (przyp. tłum.). Dla porównania tłumaczenia
Bacona zob. Valerius Terminus, WFB, t. 3, s. 221. W innych miejscach,
także na stronie tytułowej Instauratio Magna, Bacon zwykle cytuje prze­
kład Wulgaty dosłownie. Zob. Valerius Terminus, WFB, T. 3, s. 221, by
porównać z tłumaczeniem Bacona. W innych miejscach także na stro­
nie tytułowej Instauratio Magna, Bacon zwykle cytuje Wulgatę w orygi­
nale (przyp. aut.)
10

WFB, t. 3, s. 220-221.

11

Przekład polski wg Biblii Tysiąclecia; Łk 17, 12 (przyp. tłum.).

21

22

Zob. Novum Organum, ks. 1, Aforyzm 79.: ..At manifestum est,
postquam Christiana fides recepta fuisset et adolevisset, longe maximam
ingeniorum praestantissimorum partum ad Theologiam se contulisse;
atque huic rei et amplissima praema proposita, et omnis generis adjumenta copliosissime subministrata fuisse... (WFB, t. 1, s. 187).
23

Najdobitniejszy wyraz błędów, jakie popełnili scholastycy, można
odnaleźć w rozszerzonym wyjaśnieniu zawartym w Advancement of Le­
arning z 1605 r., ks. I. (WFB, t. 1, s. 282-83). Zob. również Novum orga­
num, ks. I, aforyzm 82., w którym scholastycy są potępieni za niewłaści­
we stosowanie logiki (WFB, t. 1, s. 189-90).

12

13

24

25

Stwierdzenie to może posłużyć także do złagodzenia opublikowa­
nych niedawno twierdzeń Beniamina Milnera, że pomiędzy Valeriusem
Terminusem a publikacją Wielkiego Ustanowienia osłabło pragnienie

WFB, t. 3, s. 300.
WFB, t. 3, s. 221.

26

Por. ex parte reparar! potest oraz ex parte w ostatnim paragrafie
drugiej księgi (WFB, t. 1, s. 365).
2 7

WFB, t. 3, s. 223.

28

Por. ostatni paragraf ks. 1, aforyzm 129.: Recuperet modo genus
humanum jus suum in naturam quod el ex dotatione divina competit, et
detur ei copia; usum vero recta ratio et religio gubernabit. WFB t. 1,
s. 223 (Ostatnie słowa nabierają szczególnego znaczenia w świetle ni­
niejszej rozprawy).
29

W ten sposób odczytany Valerius Terminus każe umieścić Baconowskie określenie odrodzenia w kontekście biblijnym w zwykłej dok­
trynie chrześcijańskiej eschatologii/apokalipsy, ponieważ na końcu
wszystkich rzeczy umrze stary porządek, a zastąpi go nowe niebo i nowa
ziemia. Choć dla nas jest to dość niejasne, współczesny Baconowi czy­
telnik bez trudu rozpoznawał aluzję zawartą w słowach „próżność musi
być zwieńczeniem wszystkich ludzkich osiągnięć, wieczność zostanie
odzyskana..." Zob. Ap 2 1 , Mt 24, 33-36 etc.
30

przekład

31

Przekład Speddinga, WFB, t. 5, s. 127; łaciński oryginał: WFB, t. 2, s. 9.
Tamże.

Bacona „Wstęp" do Historia Naturalis et Experimentalis,
Speddinga z 1622 (WFB, t. 5, s. 132).
32

33

WFB, t. 4, s. 91 -92. Jest to tłumaczenie Speddinga, o wiele bliższe
łacinie w tym fragmencie niż kilka innych, a szczególnie to znajdujące
się w zbiorze dzieł Bacona sporządzonym przez Basila Montagu.

Przekład polski wg Biblii Tysiąclecia (przyp. tłum.).
WFB, t. 3, s. 223.

Należy zwrócić uwagę na użycie słowa instaurabis w łacinie. Charles
Whitney proponuje, by uznać je za możliwe źródło dla Baconowskiego ro­
zumienia Instauratio (zob. Ch. Whitney, Francis Bacon's Instauratio: Do­
minion of and over Humanity, „Journal of the History of Ideas", VI-VIII
1989, t. 50, n r 3 , s. 371).

7

W Krytyce czystego rozumu Kant cytuje Bacona jako punkt wyjścia
swojej filozofii, i we wstępie do 2. wydania bardzo wyraźnie określa miej­
sce Bacona jako ojca właściwej (empirycznej) metody naukowej (zob.
The Everyman edition, red. V. Politis, London, J.M. Dent, 1993, ss. 1 i 13).
Podobieństwo językowego ujęcia tego podziału u Bacona (wspomnia­
nego w przypisie 6. powyżej) i u Kanta jest uderzające, ilekroć Kant
omawia ten problem.

WFB, t. 3, s. 301.

15

Wskazówką dla zrozumienia tego, co Bacon powiada o Ustano­
wieniu, jest rozpatrzenie rozmaitych wyjaśnień przypowieści o ziarnie
gorczycy w Ewangelii Św. Mateusza 13,31-32; Marka 4,31-32, i Łukasza
13,19. Szczególnie zasługuje na uwagę to, iż w wykładni Łukasza ziarn­
ko posiane jest przez konkretnego człowieka w jego ogrodzie. Ponie­
waż było to zachętą dla uczniów Jezusa, by wcielić naukę Ewangelii,
Bacon również zachęca Karola, by był pożywieniem dla nasienia Usta­
nowienia, które było zasiane w jego „ogrodzie".

PISMO ANTROPOLOGICZNE

Item sets
Barbarzyńca

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.