Badania polsko-macedońskie / ETNOGRAFIA POLSKA 1985 t.29 z.1

Item

Title
Badania polsko-macedońskie / ETNOGRAFIA POLSKA 1985 t.29 z.1
Description
ETNOGRAFIA POLSKA 1985 t.29 z.1, s.135-142
Creator
Strączek, Tomasz
Date
1985
Format
application/pdf
application/pdf
Identifier
oai:cyfrowaetnografia.pl:1115
Language
pol.
Publisher
Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN
Relation
oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1209
Text
„Etnografia

P o l s k a " , t. X X I X :

1985, z. 1

P L I S S N 0071-1861

TOMASZ

STRĄCZEK

(Uniwersytet Warszawski)
B A D A N I A POLSKO-MACEDOŃSKIE
W 1972 r. podjęto w ówczesnej Katedrze Etnografii próbę przeglądu
stanu badań i teorii w zakresie etnogenezy, a przede wszystkim etnoge­
nezy Słowian . Badania te, po śmierci K. Moszyńskiego i J. Czekanowskiego, zeszły z pola widzenia etnografów. Powodem, jak ocenia to A. K u ­
trzeba-Pojnarowa , było zawężenie pola badań etnografów do okresu
ostatnich 100 lat (tzn. okresu, który obejmują bezpośrednio źródła etno­
graficzne). Nie wchodząc głębiej w przyczyny tego stanu rzeczy trzeba
stwierdzić, że był to jednak okres, w którym rozwijały się elementy
teorii innego rodzaju (strukturalizm, semiotyka) zapowiadające interesu­
jące wzbogacenie badań nad etnogenezą i zapewniające i m start w innym
punkcie niż ten, w którym zakończył badania K. Moszyński. Jak wynika
bowiem z dyskusji na konferencji poświęconej pamięci K. Moszyńskiego
i J. Obrębskiego , kontynuacja badań zgodnie ze szczegółowymi wskaza­
niami Moszyńskiego mogłaby grozić powtarzaniem wyników przez niego
już raz ustalonych. Wspomniane jednakże propozycje teoretyczne w po­
łączeniu z inspiracjami płynącymi z teorii Moszyńskiego mogłyby dać
interesujące wyniki.
1

2

3

4

Zgodnie z tymi inspiracjami zdecydowano się na podjęcie prac po­
równawczych uwzględniających materiał dotyczący obszaru Słowiańszczy­
zny południowej oraz północno-wschodniej, w tym zarówno leśnego ob­
szaru północnego jak i południowo-wschodniej, nizinnej części Polski,
która zachowała wiele śladów z okresu kontaktów Słowian z innymi

1

- P r a c e w s e k c j i etnogenezy K o m i t e t u S ł o w i a n o z n a w s t w a P A N ,
n i e w 1977 г., por. „ E t n o g r a f i a P o l s k a " , t. 23: 1979, z. 2, s. 61-204.
A . K u t r z e b a - P o j n a r o w a , O c e n a dorobku
i perspektywy
„ E t n o g r a f i a P o l s k a " , t. 18: 1974, z. 2, s. 23-37.
!

podsumowa­
etnografii,

s

K o n f e r e n c j a o r g a n i z o w a n a w d n i a c h 25-27 X 1977 r. p r z e z K o m i t e t S ł o w i a ­
noznawstwa P A N i K a t e d r ę Etnografii U W — materiały publikowane w: „Etno­
g r a f i a P o l s k a " , t. 23: 1979, z. 2, s. 61-204.
4

cia

Z . S o k o l e w i c z , Teoria
do badań
etnogenetycznych,

kultury
Kazimierza
Moszyńskiego
jako punkt
wyjś­
„ E t n o g r a f i a P o l s k a " , t. 23: 1979, z. 2, s. 83-110.

136

TOMASZ STRĄCZEK

ludami na obszarze stepu euroazjatyckiego. Badania obszaru północnegomiały stanowić w stosunku do materiału pozostałego formę kontrolną
w podwójnym sensie: 1) elementy najstarsze powinny reprezentować to,
co było charakterystyczne dla kultury słowiańskiej leśnej, a nie stepowej
(i prawdopodobnie młodszej), 2) można było się spodziewać, że te z naj­
starszych elementów, które występują na północnym wschodzie Polski
oraz na Bałkanach, będzie można zaliczyć — zgodnie zresztą z przypu­
szczeniem Moszyńskiego — do zrębu kultury słowiańskiej.
Podjęcie badań na terenie Macedonii było nawiązaniem do tradycji
badań J. Obrębskiero prowadzonych tam w latach 1932-1933 i wykorzy­
staniem realnych możliwości . Należało z natury rzeczy uwzględnić fakt,
że był to obszar, na którym nawarstwiło się szczególnie wiele fal k u l t u ­
rowych. Podjęte prace miały charakter stacjonarny. Prowadzono je w
konwencji strukturalno-semiotycznej i t y m samym miały obejmować
szeroki teren wykraczając poza jedną, badaną intensywnie wieś. Decyzja
o podjęciu badań w jednej wsi i przedstawieniu ich rezultatów na szero­
k i m tle porównawczym, jakie tworzyły źródła publikowane i archiwalne
zbierane przy innych okazjach, spowodowana była przekonaniem, że
w sytuacji, w której posługujemy się materiałem zbieranym przez róż­
nych badaczy dla różnych celów i przedstawiających duży rozrzut cza­
sowy, a także przestrzenny, konieczne jest ustalenie pewnej ilości punk­
tów stacjonarnych, w których można by ludowe taksonomie sprawdzić
w czasie badań pogłębionych, w sytuacjach, w których przedstawienie
szerszego kontekstu jest możliwe.
s

Nie można było kontynuować badań Obrębskiego na Poreczu we wsi
Wołcze, gdyż została ona wyludniona. Zdecydowano się na wykorzystanie
jego doświadczeń i zaproponowanego przez niego pojęcia wsi jako wspól­
noty obrzędowej w innym terenie. Opracowując plan monografii wsi
przyjęto, że wieś jest nie tyle wspólnotą w sensie społecznym, ale że j e j
mieszkańcy prezentują syntetyczny system klasyfikacji zjawisk rzeczy­
wistości (taksonomie) i w konsekwencji dzielą podobny obraz świata w i ­
dzianego jako system relacji między jego znakowymi składowymi. Dla­
tego też podjęto tematy dotyczące sposobu organizowania przestrzeni
symbolicznej i czasu, które mogły do całościowego ujęcia tego symbo­
licznego świata doprowadzić. Oto one:
1. Sposób zorganizowania przestrzeni wsi (topografia wsi i jej symbo­
lika, dom i zagroda, ich funkcje obrzędowe i ich symbolika, ornament).
2. Rytmika obrzędów przejścia w cyklu życiowym jednostek (uzględnia się tu strój, taniec, wierzenia, gesty etc).
3. Stare formy ustnej twórczości ludowej.
6

e

J e d y n e p u b l i k o w a n e m a t e r i a ł y z tego o k r e s u to p o ś m i e r t n i e
p r z e z T . O b r ę b s k ą i J . H a l p e r n a a r t y k u ł Obrzędowa
struktura
dońskiej,
„ E t n o g r a f i a P o l s k a " , t. 16: 1972, z. 1, s. 201-213.
• O b r ę b s k i , op. cit.

opracowany
wsi
mace­

B A D A N I A POLSKO-MACEDOŃSKIE

W badaniach brali udział ze strony polskiej: doc. dr Krzysztof Wro­
cławski, doc. dr Anna Zadrożyńska, dr Anna Kuczyńska-Skrzypek i mgr
Tomasz Strączek. W Polsce przedmiotem badań były wsie okolic Cie­
chanowca, w Macedonii — wieś Jablanica leżąca na terenie Debarskiego
Drimkolu.
Debarski Drimkol swą zachodnią częścią opiera się o wschodnie zbo­
cza pasma grzbietów górskich noszącego również nazwę Jablanica. Gra­
nica regionu biegnie wysokimi szczytami, częściowo pokrywając się z gra­
nicą jugosłowiańsko-albańską. Licznie spływające z gór strumienie wpa­
dają do rzeki Czarny Drim, będącej naturalną granicą Debarskiego D r i m ­
kolu. Czarny Drim jest główną rzeką Drimkolu — płynie głębokim w ą ­
wozem werżniętym w składy wapienne. Grzbiety łańcucha górskiego Ja­
blanica zdecydowanie dominują nad całym regionem. Poszczególne szczy­
ty osiągają wysokość ponad 2000 m n.p.m.
Debarski Drimkol ma dobre warunki do hodowli. Hodowla też była
głównym zajęciem jego mieszkańców. Przeważały w niej owce. Postę­
pujące z czasem ograniczenie rozmiarów pastwisk, związane z przesu­
nięciami granicznymi oraz rosnące konflikty z ludnością albańską spowo­
dowały zmniejszenie rozmiarów hodowli. I tak w .końcu X V I I I w. zro­
dziła się dotkliwa potrzeba zastąpienia czymś głównego źródła utrzyma­
nia na t y m obszarze. Nie mogło to być rolnictwo. Ziemia orna w Debarskin? Drimkolu to niewiele ponad 12% ogólnej powierzchni, ponad
poiowa zaś to tereny jałowe. Kamieniste pola wymagały nieustannego
i żmudnego oczyszczania. Jedynym wyjściem z sytuacji było szukanie
zarobku poza granicami rodzinnej ziemi. Ten sposób utrzymania później
nazwano peczalbą, człowieka zaś na długo opuszczającego swą wieś —
peczalbarem. „Nie ma na świecie nic gorszego od peczalby i nikt nie chce
być włóczęgą po obczyźnie" — powiedział w latach trzydziestych ma­
cedońskiemu etnografowi Milenkovi Filipovičowi jeden z
peczalbarów*
W początkowym okresie miejscem peczalby był Egipt, Azja Mniejsza, A l ­
bania, a także Wenecja. Później Serbia, Rumunia, dalej zaś Rosja, Niem­
cy, Austro-Węgry, różne regiony dawnej Turcji, a w ostatnim czasie
USA. Dalekie i trwające wiele lat wyjazdy były udziałem zwykle Ma­
cedończyków prawosławnych. Uważano za niegodne, by prawosławny
peczalbar wrócił wcześniej niż po kilku latach. Macedończycy wyznania
muzułmańskiego jeździli na znacznie krótsze peczalby
do krajów s ą ­
siednich. Pod nieobecność mężczyzn ciężar pracy w polu spadał na ko­
biety. W drogę ze wsi udawano się wspólnie, w grupach. Zwykle każda
rodzina wysyłała peczalbara — w odprowadzaniu więc uczestniczyła cała
wieś.
Największe rozszerzenie opisywanej doliny to teren wsi Jablanica.
7

8

7

8

M . S . F i 1 i p o v i ć, Debarski
F i 1 i p o v i č, op. cit, s. 37.

Drimkol,

S k o p j e 1939.

138

TOMASZ STRĄCZEK

Wieś leży na zboczu złożonym z k i l k u tarasów, które przechodzą jeden
w drugi. Najniższym punktem wsi jest płynący samym dnem lokalnej
doliny strumień. Jablanica składa się z ośmiu części oddzielonych od sie­
bie drogami. O wyborze tej, tak usytuowanej wsi zadecydowało, że była
to — podobnie jak w przypadku badanej przez Obrębskiego wsi Wołcze — wieś trudno dostępna, izolowana przez elementy krajobrazu od n i ­
zinnej części kraju. Taka izolacja wsi, jak sądzę, ułatwia badanie jej jako
wspólnoty światopoglądowej. Do tego dochodzi moment drugi: peczalba.
Stałe migracje mężczyzn za chlebem powodowały, że o całości i zwar­
tości wsi nie decydowała jej gospodarka (o czym będzie niżej), ale obrzę­
d y i wierzenia.
Domy poszczególnych rodów skupione są w jednym miejscu. Wieś roz­
rzucona jest na znacznej przestrzeni gęsto poprzecinanej biegnącymi w dół
głębokimi wąwozami, oddzielającymi od siebie poszczególne grupy do­
mów. Granica między Jablanica a sąsiednimi wsiami biegnie szczytami
okalających ją wzniesień. Na obszarze wsi znajduje się siedem cerkwi
oraz dwa cmentarze. Dwie cerkwie związane są z całorocznym obrząd­
kiem liturgicznym. W 1930 r. w Jablanicy było 181 domów, W których
mieszkało 187 rodzin. Z tego w 27 domach mieszkali muzułmanie,
w 1 Cyganie, w pozostałych zaś rodziny wyznania prawosławnego. We­
dług badań poczynionych w 1935 r. ludność autochtoniczna, której ciąg­
łość osadnicza wydaje się być potwierdzona od początków X V w. na t y m
terenie, stanowiła około 40% ogólnej liczby mieszkańców wsi. Pozostali
to przybysze z północno-zachodniej Hercegowiny, Czarnogóry i. Albanii.
Głównym źródłem utrzymania oprócz peczalby jest hodowla. Rolnictwo
oparte na prymitywnych systemach nawadniających, wybitnie eksten­
sywne, często nie zaspokaja podstawowych potrzeb mieszkańców wsi.
Najczęściej uprawia się kukurydzę i żyto.
t

W Jablanicy za zezwoleniem władz tureckich powstał rodzaj systemu
samorządowego, na czele którego stała rada wiejska zajmująca się orga­
nizowaniem obrony wioski, sądownictwem, a także opieką nad wdowami
i sierotami. Interesująca jest świadomość pochodzenia występująca wśród
mieszkańców wsi, Przedstawiciele poszczególnych rodów potrafią w y ­
mienić swych przodków do 7-9 pokolenia, zawieranie małżeństw zaś jest
niemożliwe między krewnymi do 7 pokolenia. Okres ostatnich dziesiątków
lat wiele zmienił w tradycyjnej strukturze wsi, wciąż jednak tradycja
odgrywa t u ważną rolę w życiu.
Z badań prowadzonych w Jablanicy przedstawię jedynie ich wycinek
dotyczący symboliki organizacji przestrzeni wsi oraz otaczającej okolicy.
Symbolikę tę odtwarzałem na podstawie opisów znanych jej mieszkań­
com wydarzeń demonologicznych i konsekwencji wynikających z tych
wydarzeń. W analizie i interpretacji posługiwałem się pojęciami wypra­
cowanymi przez orientację strukturalno-semiotyczną, przyjmując za punkt
wyjścia opozycję binarną „ten świat/„tamten świat", przekładalną w ra-

B A D A N I A POLSKO-MACEDOŃSKIE

139

mach języka symbolicznego na inne — takie jak np. swój/obcy czy
góra/dół. Wcześniej tego typu badania prowadziłem wielokrotnie w Pol­
sce. Za każdym razem podstawą takich badań była realnie istniejąca
przestrzeń fizyczna, w której należało ustalić: po pierwsze, rejestr pa­
miętanych wydarzeń (za Eliadem) typu kratofanicznego i hierofanicznego, po drugie zaś, kierując się t y m i ustaleniami, doprowadzić do uzyska­
nia mapy wsi z wykreślonym terytorium swojskiej ekumeny. Nie wdając
się w szczegóły mogę stwierdzić, iż we wszystkich przypadkach wyniki
badań polskich mogliśmy opisać posługując się układem horyzontalnym,
w którym przestrzeń wsi była swoim, bezpiecznym terytorium. Dalej zaś
rozciągał się obszar złowrogi i obcy, pełen wydarzeń budzących strach
i niepewność. Tu jednak dwie uwagi. Po pierwsze — w obszarze swoj­
skiej ekumeny notowałem również, niemal każdorazowo, miejsca niebez­
pieczne — takie jak miedze, drogi, płoty, punkty związane z biegiem
lokalnych wydarzeń, np. okolice naznaczone piętnem nagłych śmierci
i inne. Nie wpływały one jednak na generalny kształt tego obszaru lub
może inaczej — były do opanowania przez człowieka dzięki znajomości
środków apotropaicznych. Po drugie przedstawiony na wspomnianej ma­
pie rozkład przestrzeni bezpiecznej to nie sytuacja ustalona raz na za­
wsze. Przeciwnie. Jest to stan, który może ulec zmianie w stosunkowo
krótkim czasie i który jest wypracowany drogą skomplikowanej często
działalności typu apotropaicznego, do czego wrócę niżej.
Generalnie w Jablanicy zetknąłem się z sytuacją odmienną niż w Pol­
sce — szczególnie jeżeli chodzi o usytuowanie przestrzeni swojej wzglę­
dem obcej. Nałożenie na mapę wsi przypadków kratofanii i hierofanii
dało niewiele. Trudno było dociec jakiejś logiki ich występowania. Po­
jawiały się w miejscach mało oczekiwanych, bez dającej się ustalić przy­
czyny. Dodatkowo ogromna przestrzeń samej Jablanicy bardzo utrudnia­
ła orientację w terenie. Dopiero nałożenie na precyzyjnie sporządzoną
mapę wydarzeń kratofanicznych i hierofanicznych układu poziomic do­
prowadziło do poczynienia w moim pojęciu interesującego spostrzeżenia.
Otóż w obrębie granic wsi zarysował się obszar swojskiej ekumeny poprzetykany sferami anekumeny. Tak więc, posługując się pojęciami i n ­
terpretacyjnymi, „zaświatowe" były również wąwozy, niezmiernie lianie
występujące we wsi, jak i obszary wyżej położone — zdecydowanie jed­
nak mieszczące się w jej granicach. Potwierdziły to nie tylko notowane
przypadki kratofamii i hierofanii, czy błądzenia, ale np. postępowanie
po śmierci członka rodziny, kiedy — jeszcze do niedawna — wrzucano
do najbliższego wąwozu lub zakopywano przy cerkwi łóżko, na którym
zmarły leżał. Tereny położone poza granicami wsi posiadają słabe za­
barwienie demonologiczne w relacjach informatorów. Wyjątkiem są tu
opowiadania o wychodzeniu na peczalbą czy jechaniu na targ. Pojawia
się w nich silny element profilaktyki apotropaicznej. Nie chcę jeszcze
tłumaczyć zaobserwowanych różnic występujących między badanymi

140

TOMASZ STRĄCZEK

wsiami. Być może nie mają one znaczenia przy odtwarzaniu podstawo­
wych zasad konstruowania modelu przestrzeni symbolicznej. Zasługują
jednakże na uwagę.
Nie sposób mówić o organizacji przestrzeni symbolicznej bez poru­
szenia problemu działań apotropaicznych. Dowodnym tego przykładem
jest mimowolne jakby pojawienie się ich już w tekście. Wspomniałem,
iż każdorazowo opisywany kartograficznie lub w jakikolwiek inny spo­
sób stan nie jest czymś funkcjonującym raz na zawsze w niezmienio­
nym kształcie w świadomości informatorów badanych wsi. Swojska ekumena wymaga nieustannej działalności apotropaicznej przedsiębranej nie­
mal przez całą społeczność wsi, jak i praktykowanej indywidualnie, no­
szącej charakter profilaktyki, a w związku z t y m realizowanej w okre­
ślonych momentach roku w t y m samym czasie, jak i okazjonalnej o cha­
rakterze interwencyjnym, przedsiębranej nagle w wyniku niespodzie­
wanie zaistniałego zagrożenia.
W czasie badań w Jablanicy szczególną uwagę poświęciłem w y s t ę p u ­
jącym tam działaniom apotropaicznym. Są to:
a) działania mające na celu integrację z sacrum w ogóle, proponuję
nazwać je t u mimikrą, jako że polegają one na uniknięciu niebezpiecz­
nych konsekwencji zetknięcia się ze sferą zaświatów poprzez częściowe/
przyjęcie atrybutów tej sfery;
b) działania znakiem przeciwnym, tzn. sacrum-f7na
sacrum—;
c) działania elementami życia.
Podkreślmy, że w przypadku działań a i b mamy do czynienia z sub­
stancjami porządku sakralnego (zaświatowego) w ogóle. Zobaczmy jak
to wygląda na przykładach. Przyjrzyjmy się działaniom typu a ( m i m i ­
krą). Wybierając się na grzyby należy mieć skarpetę lub koszulę od­
wrócone na lewą stronę (lewa/prawa — ,,ten świat/,,tamten świat"). T y ­
pową mimikrą jest żałoba po zmarłym. Działania tego typu mają na celu
integrację z atakującym lub niebezpiecznym obiektem w celu uniknięcia
ujemnych konsekwencji tego ataku.
Działania typu b (oddziaływanie sacrum-\-) tworzą chyba najliczniej­
szą grupę. Będzie to żegnanie się i wymawianie imion boskich, kropie­
nie święconą wodą, wieszanie ikon etc. Działania te zaświatowe w swoim,
charakterze, muszą być wykonywane ostrożnie — głównie ze względu na
sakralne akcesoria, bez których byłyby nieskuteczne. I tak poświęcone
jajka można zobaczyć dopiero, gdy zje się coś rano — nie na czczo! Ł a ­
dunek święconego jajka (sacrum-^)
mógłby okazać się zgubny w przy­
padku zetknięcia się z nim człowieka, który jeszcze tego dnia nie jadł.
Pojawia się t u bowiem niebezpieczna kumulacja dwóch typowo zaświa­
towych, lewych członów opozycji binarnych: sacrum/projanum,
jedze­
nie/post, na czczo. Woda przynoszona raz w roku spod cerkwi nie powin­
na się znajdować w sypialni młodych. Zetknięcie się seksu (życie!) z przed­
miotem sakralnym grozi niebezpieczństwem mieszkańcom domu. Podob-

B A D A N I A POLSKO-MACEDOŃSKIE

141

nie młodzi nigdy nie śpią w pomieszczeniu, w którym znajdują się
ikony.
Niewiele mniej liczne są działania typu с (posługiwanie się przed­
miotami symbolizującymi życie). Są to niemal wszystkie praktyki z uży­
ciem zielonych gałęzi, siekiery, pieniędzy oraz ognia. Bardzo- ciekawym
apotropaionem tego typu jest zsiadłe mleko — dotąd mało znane i mniej
badane — związane z życiem przez swą siłę fermentacyjną.
Badania w Jablanicy wykazały, iż działania apotropaiczne występują
w blokach, co znacznie słabiej widoczne jest w Polsce. Dalej, szczegól­
nie w zakresie profilaktyki apotropaicznej, niemal w każdym bloku poja­
wia się połączenie sacrum-)- i elementu życia w różnych zresztą posta­
ciach i różnej kolejności. Sacrum-)- w porę zastosowane skutecznie
znosi działanie sacrum — , samo w sobie jest jednak również niebez­
pieczne. Całkowite bezpieczeństwo dopiero przynosi działanie elementem
życia.
I jeszcze jedna sprawa. Człowiek, udając się na peczalbę, przechodzi
opuszczając dom staranne przygotowanie w zakresie profilaktyki apotropaicznej. Otrzymuje pieniądze, których mu nie wolno wydać, prze­
wraca lewą nową stągwie napełnione wodą zaraz po przekroczeniu progu
etc. Gdy udając się przez wieś zobaczy kobietę z pustymi stągwiami (żeń­
skie/męskie, puste/pełne) lub kobietę idącą „na stronę", wraca. Dlaczego?
Kobieta z pustymi stągwiami obniżyłaby, jak mi się wydaje, jego „po­
tencjał życia" — tak starannie dostosowany do panujących na peczalbie
warunków anekumeny. Zobaczenie natomiast kobiety idącej „na stronę"
jest sytuacją odwrotną. Podnosi ów potencjał poza dopuszczalną granicę
zakreśloną wymogami mimikry — wszak wszelkie wydzieliny ludzkiego
ciała noszą w sobie zintensyfikowany ładunek życia. Udaniu się więc
peczalbara jakby w „tamten świat" musi towarzyszyć starannie przy­
swojony potencjał ogólny, zapewniający bezpieczeństwo w jego obrębie.
W materiale polskim dotyczącym analogicznego problemu (np. wyprawa
na targ) znajdujemy jedynie zalecenie powrotu w przypadku zobaczenia
kobiety idącej z pustymi wiadrami czy innych znaków o podobnym cha­
rakterze. Natomiast cały kompleks apotropaiki indywidualnej typu pro­
filaktycznego jest u nas słabo widoczny.
Przedstawienie powyższych wyników badań, z konieczności potrak­
towane skrótowo i fragmentarycznie, miało na celu jedynie zasygnalizo­
wanie czytelnikom zasługujących na baczniejszą uwagę informacji doty­
czących sposobu organizacji przestrzeni symbolicznej. Badania były pro­
wadzone w latach 1980-1981. Wykorzystanie tych materiałów dla dal­
szych studiów porównawczych kultury tradycyjnej wsi macedońskiej
i wsi Polski północno-wschodniej oraz dla wynikających ze studiów roz­
ważań na tematy etnogenetyczne będzie miało miejsce po udostępnieniu
rezultatów innych równolegle prowadzonych na tych terenach poszuki­
wań badawczych.

Item sets
Etnografia Polska

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.