Kronika / ETNOGRAFIA POLSKA 1973 t.17 z.2

Item

Title
Kronika / ETNOGRAFIA POLSKA 1973 t.17 z.2
Description
ETNOGRAFIA POLSKA 1973 t.17 z.2, s.249-254
Date
1973
Format
application/pdf
application/pdf
Identifier
oai:cyfrowaetnografia.pl:742
Language
pol.
Publisher
Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN
Relation
oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:807
Text
К

ТА

О

N

I

К

А

„Etnografia Polska", t. X V I I , z. 2

I V S E M I N A R I U M N A U K O W E OLSZTYŃSKIEGO OŚRODKA B A D A N
N A U K O W Y C H POŚWIĘCONE P R Z E M I A N O M MAŁYCH M I A S T
WOJEWÓDZTWA OLSZTYŃSKIEGO (IŁAWA, 29-31 M A J A 1972 R.)
Było to kolejne doroczne seminarium organizowane przez Komisję Etnograficzno-Socjologiczną Pracowni Badań nad Współczesnością Ośrodka Badań Naukowych
im. W. Kętrzyńskiego w Olsztynie.
W lipcu 1971 roku Ośrodek Badań Naukowych podjął badania -sondażowe
w trzech miasteczkach w o j e w ó d z t w a olsztyńskiego: w Bisztynku, Lidzbarku Welskim i Rynie. Podstawą wyboru tych miasteczek do badań była różnorodność po­
chodzenia terytorialnego ludności oraz odmienność życia gospodarczego. W Bisztyn­
ku i Rynie mieszka duży procent ludności n a p ł y w o w e j , natomiast dla Lidzbarka
charakterystyczna jest zasiedziałość mieszkańców. Bisztynek jest miasteczkiem rol­
niczym, Lidzbark rzemieślniczo-handlowym. R y n ma charakter rolniczy, a jedno­
cześnie jego położenie na szlaku jezior mazurskich stwarza korzystne warunki do
rozwoju turystyki. Badania sondażowe miały na celu uchwycenie specyfiki życia
tych trzech społeczności małomiasteczkowych. Interesowano się życiem gospodar­
czym i społeczno-kulturalnym. Indywidualne wywiady o rodzinie i uczestnictwie
jej członków w kulturze pozwoliły badającym dokładniej uchwycić najważniejsze
problemy.
Kierownicy poszczególnych grup badawczych przedstawili na seminarium spe­
cyficzne cechy badanych miasteczek. W z w i ą z k u z tym w referatach można było
zauważyć różne metody podejścia do problemów małych miast. Magister Bożena
Beba szuka w historii Lidzbarka Welskiego wytłumaczenia jego obecnej sytuacji.
Magister Regina Drewek i mgr Krzysztof Braun zatrzymują się nad współczesnoś­
cią, ukazują najważniejsze aktualnie problemy Bisztynka i Rynu.
Magister B. Beba stwierdziła, że o charakterze dzisiejszego Lidzbarka zdecy­
dowało rozwijające się przez wieki rzemiosło oraz zasiedziałość mieszkańców. Po­
w s t a ł e po I I wojnie zakłady przemysłowe stały się jakby kontynuacją dawnego
rzemiosła (pracują na bazie tych samych surowców). W Lidzbarku nadal jest czyn­
nych 69 warsztatów. W życiu miasteczka dużą rolę odgrywa tzw. grupa obywateli
w y w o d z ą c y c h się przeważnie z rodzin rzemieślniczych. Autorka referatu zwróciła
u w a g ę na patriotyzm lokalny oraz poczucie ich odrębności wobec sąsiadów. T a k a
sytuacja w p ł y w a ł a mobilizująco na postawy mieszkańców wykazujących dużą
aktywność w życiu społecznym. Miało to w p ł y w na rozwój działalności instytucji
kulturalno-oświatowych, niektóre z nich działają do chwili obecnej. Uzyskany
w wyniku badań materiał d a ł możliwość wyboru dalszej tematyki badań, która
będzie dotyczyła roli tradycji w kształtowaniu specyfiki społeczności miasteczka
Lidzbark Welski.
O uczestnictwie w kulturze małego miasta na przykładzie Bisztynka mówiła
mgr R. Drewek. Uczestnictwo w kulturze określiła za A. Tyszką jako „indywidu-

250

KRONIKA

alny udział w zjawiskach kultury, przyswajanie jej treści, u ż y w a n i e dóbr, podle­
ganie obowiązującym w niej normom i wzorom, a także tworzenie jej nowych
wartości oraz odtwarzanie i przetwarzanie istniejących". Autorka referatu, opie­
rając s i ę na klasyfikacji A. Kłoskowskiej dotyczącej warstw kultury, o m ó w i ł a
elementy kultury o charakterze symbolicznym („tzn. elementy o charakterze ściśle
lokalnym, swoiste, dające s i ę całkowicie zamknąć w ramach społeczności i zbli­
żone do typu kultury ludowej"). W wyniku badań stwierdzono, że społeczność B i ­
sztynka ma charakter tradycyjny, świadczą o tym m.in. rodzaje kontaktów oso­
bowych oraz formy wykorzystywania czasu wolnego. W dalszych badaniach
uwzględniany będzie w p ł y w różnych c z y n n i k ó w na tradycyjny układ kultury.
Magister K . Braun, omawiając przemiany społeczno-kulturowe miasteczka Ryn,
wykorzystuje doświadczenia kierunku funkcjonalnego w geografii osadnictwa i ur­
banistyki. Opiera s i ę na ustalonej przez ten kierunek definicji miasta traktowanego
jako zbiór instytucji pełniących funkcje lokalne zaspokajające potrzeby mieszkań­
c ó w i miasta (funkcje endogeniczne) bądź zaspokajających potrzeby zaplecza (funk­
cje egzogeniezne). W wyniku badań sondażowych autor stwierdził, że R y n powi­
nien pełnić funkcje usługowe w stosunku do rolniczego zaplecza, zaspokajać eko­
nomiczne i kulturalne potrzeby mieszkańców oraz rozwinąć usługi turystyczne
(z racji położenia na szlaku turystycznym). W dalszych badaniach zostanie ustalona
struktura funkcjonalna miasta i jego ludności. Będą badane zachowania przestrzen­
ne ludności związane z rolą Rynu jako ośrodka usługowego w stosunku do wsi
gromady Ryn. Prześledzona zostanie działalność instytucji, które mogą zdecydo­
w a ć o utworzeniu w miasteczku ośrodka gospodarczo-kulturalnego.
Ilustracją sytuacji małych miast w w o j e w ó d z t w i e olsztyńskim były referaty
demograficzne i ekonomiczne. Docent dr hab. Mikołaj Latuch przedstawił struk­
turę pochodzenia terytorialnego aktualnych mieszkańców miast w o j e w ó d z t w a . Dok­
tor Jerzy Suchta o m ó w i ł jedną z funkcji małych miast, a mianowicie ich rolę
w stosunku do rolniczego zaplecza.
W celu dokonania porównania sytuacji małych miast w woj. olsztyńskim
i w innych regionach kraju przedstawiono komunikaty z woj. krakowskiego (mgr
H. Wachowicz m ó w i ł a o demograficznym rozwoju małych miast; przeczytano ko­
munikat doc. dra E . Pietraszka przedstawiający etnograficzno-historyczną cha­
rakterystykę małych miast) oraz komunikaty z woj. poznańskiego (mgr B. Maj
ukazał perspektywy rozwoju m a ł y c h miast, a mgr B. Januszkiewicz przedstawił
problematykę etnograficzną m a ł y c h miast Wielkopolski).
Problematyka m a ł y c h miast znajdowała s i ę i do dziś jest na marginesie badań
demografów, ekonomistów, planistów, geografów. Brali oni pod u w a g ę rolę ma­
łych miast w sieci osadniczej. Etnografowie nie podejmowali tej tematyki badaw­
czej. Na seminarium przedstawiono pierwsze próby ujęcia problemu. Socjologów
interesowało tworzenie s i ę nowego społeczeństwa w małych miasteczkach oraz
zachodzące w nich zmiany kulturowe. Obecnie podejmowane s ą badania nad funk­
cjami małych miast oraz czynnikami miastotwórczymi. Należałoby uwzględnić rolę
tradycji historycznej w kształtowaniu specyfiki miasta. W badaniach nie należy,
jak słusznie zauważyła prof, dr A. Kutrzeba-Pojnarowa, zapominać o ludziach —
mieszkańcach tych miast i ich potrzebach.

Małgorzata

Orlewicz

KRONIKA

251

V I OGÓLNOPOLSKI F E S T I W A L F O L K L O R Y S T Y C Z N Y W PŁOCKU
1-2 L I P I E C 1972 R.
Imprezy folklorystyczne w Polsce zyskały sobie w ostatnich latach dużą popu­
larność. Prócz organizowanych sporadycznie w różnych miastach Polski, od kilku
lat odbywają się również imprezy stałe, posiadające już w chwili obecnej swoje
tradycje. Do takich należą między innymi Ogólnopolskie Festiwale Folklorystyczne
w Płocku, organizowane rokrocznie, począwszy od 1967 roku. Program festiwali
płockich obejmuje koncerty zgłoszonych zespołów folklorystycznych z terenu całej
Polski, w y s t ę p y kapel ludowych oraz imprezy towarzyszące, np. kiermasze sztuki
ludowej, wystawy fotograficzne, plastyczne itp. Od 1970 r. na zakończenie każdego
festiwalu odbywa się sesja naukowa.
Tegoroczny V I Ogólnopolski Festiwal Folklorystyczny w Płocku zainauguro­
w a ł koncert mazowiecki. W koncercie tym w z i ę ł y udział zespoły istniejące na tere­
nie Mazowsza, reprezentujące folklor tego regionu. I tak, jako najlepsze należy
w y m i e n i ć zespoły kurpiowskie: z Kadzidła (pow. Ostrołęka) i ze wsi Wykrot k. My­
szyńca. Pierwszy z nich to istniejący od wielu lat zespół C P L i A „Kurpianka",
który znany już jest ze swoich w y s t ę p ó w zarówno w kraju, jak i za granicą. Zespół
ten przedstawił w sposób autentyczny folklor Puszczy Zielonej, a w i ę c pieśni (na
u w a g ę zasługuje tu wspaniały głos solistki), tańce (m.in. polka trzęsiona, gonienie
po zastolu, pełne temperamentu taniec „powolniak"). Obraz tego zespołu nie byłby
pełny, gdyby nie w s p o m n i e ć o kapeli, którą charakteryzowały dwie zalety: auten­
tyzm i dobre przygotowanie. Drugi z wymienionych — zespół ze w s i Wykrot —
jest zespołem młodym, zarówno jeśli w z i ą ć pod u w a g ę okres jego istnienia, jak
i wiek jego członków. Mimo to i tu mieliśmy do czynienia z bardzo udanym poka­
zem dobrze odtworzonego folkloru. Wszystkie elementy składające się na w y s t ę p
zespołu, a w i ę c strona muzyczna, choreograficzna, strój, gwara, przedstawione były
(podobnie jak w przypadku poprzednio wspomnianego zespołu) bardzo wiernie.
Na potwierdzenie tego wystarczy w s p o m n i e ć chociażby przytrampywanie, powolniaka lub młodsze tańce, jak olander czy stara baba. Niezwykle udane były także
w y s t ę p y solistki w zespole kobiet z Celestynowa (pow. Otwock), która śpiewała
stare, ludowe pieśni swego regionu. Trudno nie w s p o m n i e ć tu o autentyzmie, skoro
w y k o n a w c z y n i ą była starsza kobieta, prezentująca repertuar z okresu własnej m ł o ­
dości. S ł o w a uznania należą się także muzykantom z Czermna (pow. Gostynin).
W wykonywanych tańcach w y c h w y c i ć można było zanikające obecnie, charakte­
rystyczne cechy maniery wykonawczej.
W omawianym koncercie inauguracyjnym Festiwalu w y s t ę p o w a ł y także inne,
nie wspomniane dotychczas zespoły z następujących miejscowości: Budki (pow.
Przasnysz), Karniewo (pow. M a k ó w Maz.), Słubice (pow. Gostynin), Sanniki (pow.
Gostynin) oraz dziecięcy zespół z Myszyńca. Wszystkie one przygotowały s w ó j
program bardzo starannie, a usterki, które zauważyć się dały w ich w y s t ę p a c h ,
zostaną z pewnością już Wkrótce usunięte. Nieco w i ę k s z ą u w a g ę należałoby z w r ó ­
cić na stronę muzyczną niektórych zespołów, głównie na odpowiedni dobór instru­
m e n t ó w i proporcje między nimi. Wprowadzanie akordeonów nie zawsze jest ko­
rzystne, gdyż nie tylko zmieniają charakter kapeli, ale także niejednokrotnie za­
głuszają inne instrumenty wchodzące w jej skład.
Podsumowując tę pierwszą festiwalową Imprezę, należy podkreślić jej w y ­
soki, w zasadzie bardzo w y r ó w n a n y poziom. Niemała w tym zasługą etnochoreografa mgr Grażyny Dąbrowskiej, która sprawuje opiekę merytoryczną nad zespo­
łami na terenie w o j e w ó d z t w a warszawskiego.

252

KRONIKA

Wydawałoby się, że po tak udanej imprezie drugi dzień Festiwalu potwierdzi
przypuszczenie, iż większość stanowią zespoły dobre, prawidłowo rozumiejące sens
swego istnienia i związanej z tym ściśle działalności. I tu chyba nastąpił początek
rozczarowania. Otóż, spośród jedenastu zespołów, które w dwóch imprezach pre­
zentowały swój program (pominięto tu występy zespołów wybranych do udziału
w programie telewizji), jedynie kilka zasługuje na wyróżnienie. Pierwszy z nich
to Zespół Pieśni i Tańca Ziemi Cieszyńskiej z Cieszyna, istniejący o k o ł o dwudziestu
lat i posiadający w swym dorobku cały szereg imprez w kraju i za granicą. Zespół
ten zdobył już niejednokrotnie c z o ł o w e miejsce na festiwalach folklorystycznych.
Jego repertuar oparty jest na oryginalnych materiałach terenowych i oddaje w peł­
ni charakter i bogactwo folkloru swego regionu. Niezbyt dobrze m o ż e się stało, że
autentyczny skład kapeli poszerzony został o inne instrumenty. W sumie jednak
w y s t ę p tego zespołu zaliczyć można do najlepszych w tegorocznym F e s t i w a l u .
N i e w ą t p l i w i e ciekawy jest Zespół Regionalny przy Kole Gospodyń Wiejskich w B u ­
kowcu Górnym (pow. Leszno, woj. poznańskie). Jest to jeden z tych niewielu
zespołów, które powstały samorzutnie i które skupiają starszych ludzi (przeciętna
wieku jego członków — sześćdziesiąt kilka lat) prezentujących na scenie auten­
tyczne tańce, zabawy, pieśni w tej formie, jaką zapamiętali z czasów swej m ł o ­
dości. Zespół ten przedstawił szereg pieśni i t a ń c ó w swego regionu, m.in. przewi­
jany, wiwat, mikołajek, pisany. Istotne uzupełnienie stanowiła kapela w auten­
tycznym składzie (dudy, skrzypce).
Poza o m ó w i o n y m i w dniu tym wystąpiły jeszcze: Kapela z Nowego Miasta
n. Pilicą (pow. Rawa Maz., woj. łódzkie) oraz zespoły regionalne z następujących
miejscowości: z Rzeczycy (pow. R a w a Maz., woj. łódzkie) — „Rzeczyca", z Nowego
Stawu (pow. Malbork, woj, gdańskie) — „Żuławy", z Lipska (woj. kieleckie) —
„Powiśle", z Sidziny (woj. opolskie), Baborówka (pow. Szamotuły, woj. poznań­
skie), Trzciany (woj. rzeszowskie), Głuska k. Lublina. Ponadto udział w Festiwalu
w z i ą ł także chór z Grodźca (pow. Będzin, woj. katowickie) . W programie wy­
mienionych zespołów można było w y c h w y c i ć szereg niekiedy bardzo znacznych
usterek. Te ostatnie przeważały w występie Kapeli Ludowej z Nowego Miasta,
której towarzyszyło dwoje śpiewaków. Niezbyt udany wydaje s i ę także w y s t ę p
Chóru Kół Gospodyń Wiejskich Ziemi Będzińskiej z Grodźca. Program tego ze­
społu •— to mieszanina autentyzmu ze stylizacją. Przeplatanie tych form bez ko­
mentarza wprowadza z pewnością wiele nieporozumień. Nie sposób też nie wspo­
m n i e ć o Zespole Pieśni i Tańca „Żuławy", którego program oparty jest na odmien­
nych założeniach. Na Żuławach tradycyjny folklor nie zachował s i ę do chwili
obecnej, a źródła pisane są tak skąpe, że nie dają podstaw do opracowania pro­
gramu. W tej sytuacji zespół sięgnął do folkloru regionów sąsiednich oraz sko­
rzystał z prób rekonstruowania folkloru muzycznego Żuław, podejmowanych przez
miejscowych kompozytorów. Takie ujęcie programu jest z pewnością dyskusyjne
i budzić m o ż e nawet wiele zastrzeżeń. Względy te stwarzają konieczność szerszego
o m ó w i e n i a programu czy nawet jego poszczególnych pozycji przed w y s t ę p e m ze­
społu (szczególnie na Festiwalu, na którym zespoły prezentowały folklor swoich
regionów).
J

2

1

Wysoki poziom tego zespołu to przede wszystkim zasługa mgr Janiny Mar­
cinkowej oraz Władysława Rakowskiego i Jerzego Drozda.
Bardziej szczegółowe dane o zespołach, które wystąpiły na tegorocznym F e ­
stiwalu w Płocku, znaleźć można w : Informator. VI Ogólnopolski
Festiwal
Folklo­
rystyczny, Płock, 1-2 lipiec 1972.
2

ROLNICTWO CHŁOPSKIE A F R Y K I WSCHODNIEJ

243

zamieszkanej g ł ó w n i e przez p l e m i ę Luo, rozdrobnienie a f r y k a ń s k i c h gospo­
darstw j u ż pod koniec lat czterdziestych dochodziło do granic absurdu,
gdy w s c h o d n i o a f r y k a ń s k i gospodarz d y s p o n o w a ł a r e a ł e m ziemi z ł o ż o n y m
z o k o ł o 30 s k r a w k ó w pola, rozproszonych i o d l e g ł y c h od siebie o k i l k a ­
n a ś c i e nieraz k i l o m e t r ó w . K i k u j u , jeszcze liczniejsi, w dodatku poprzez po­
l i t y k ę a l i e n a c y j n ą ś c i e ś n i e n i w s w y m stanie posiadania ziemi zdatnych
pod u p r a w ę , odczuwali s k u t k i r o s n ą c e g o przeludnienia conaj mniej
w dwójnasób.

około 8 km f—

R y c 2. Sztuczne, ufortyfikowane wsie Kikuju, zakładane przez Anglików na w z g ó ­
rzach i tworzących działy wodne grzbietach górskich podczas powstania Mau-Mau,
do których pod przymusem przesiedlano ludność afrykańską z rozproszonych pier­
wotnym obyczajem zagród. Wg J . M. P r i t c h a r d a Africa, London 1969, s. 112.

Przede w s z y s t k i m jednak w trakcie powstania M a u - M a u w polityce
angielskiej w K e n i i n a s t ą p i ł zasadniczy z w r o t . Po pierwsze, B r y t y j c z y c y
postanowili p r z y s p i e s z y ć zaplanowany j u ż uprzednio r o z w ó j r o l n i c t w a
a f r y k a ń s k i e g o i w r o k u 1954 p r z y s t ą p i o n o do realizacji tak zwanego P l a n u
Swynnertona. P o l e g a ł o n na szerokiej, wszechstronnej polityce rolnej, ma­
j ą c e j na celu r o z w ó j a f r y k a ń s k i e j gospodarki c h ł o p s k i e j wedle nowoczes­
n y c h w y m o g ó w . W y m a g a ł o to naturalnie u p o r z ą d k o w a n i a u s t r o j u rolnego,
dostarczenia c h ł o p u a f r y k a ń s k i e m u ś r o d k ó w i podniet do inwestowania
i u n o w o c z e ś n i a n i a swej gospodarki. W p r z e c i w i e ń s t w i e do c z a s ó w przed­
w o j e n n y c h p o ł o ż o n o nacisk na s p e c j a l i z a c j ę p r o d u k c j i i wprowadzenie r o ­
ślin t o w a r o w y c h , p r z y u t r z y m y w a n i u naturalnie u p r a w r o ś l i n ż y w i e n i o ­
wych.
Suma n i e m a l 11 m i l . f u n t ó w w y d a n a na r e a l i z a c j ę P l a n u S w y n n e r t o n a
w latach 1954-1960 p o z w o l i ł a na udzielenie c h ł o p s t w u t u b y l c z e m u k r e ­
d y t ó w , prace nawodnieniowe, a t a k ż e na z a k ł a d a n i e t e r e n o w y c h s p ó ł d z i e l skich. Do roku 1956 niemal całą ludność K i k u j u z okręgów wiejskich dystryktów
Kiambu, Fort Hall i Nyeri przesiedlono do takich wsi. W sumie przesiedlono około
830 tys. Afrykanów i zbudowano przeszło 170 tys. nowych domostw. J . M. P r i tc h a r d , Africa, London 1969, s. 112.

244

L E S Z E K DZIĘGIEL

Roślina

1953

1958

Kawa

4000
1300
35
3000
200

18000
12 000
2 000
10 000
10 000

Pyretrum
Herbata
Ananasy

Trzcina cukr.

1963
43
30
6
18
25

000
000
000
000
000

1968
71 500
48 000
12000
25 000
45 000

Zamierzone fazy wprowadzania roślin towarowych do gospodarki c h ł o p a
a f r y k a ń s k i e g o w K e n i i wedle przyjętego przez brytyjskie w ł a d z e kolo­
nialne planu rozwojowego z lat 1946—1955, u z u p e ł n i o n e g o tak zwanym
Planem S w y n n e r t o n a . Liczby o z n a c z a j ą ilość a k r ó w , przeznaczonych
pod u p r a w ę danej rośliny w poszczególnych latach
24

n i zbytu, przetwarzanie p ł o d ó w r o l n y c h i na wprowadzenie intensywnego
i n s t r u k t a ż u rolnego w ś r ó d a f r y k a ń s k i c h r o l n i k ó w K e n i i .
Po drugie, pod koniec lat p i ę ć d z i e s i ą t y c h A n g l i c y u ś w i a d o m i l i sobie
ostatecznie, iż wycofanie się ich z trzech k r a j ó w A f r y k i Wschodniej jest
nieuchronne i że u s i ł o w a n i a utworzenia z K e n i i p a ń s t w a , w k t ó r y m gar­
stka b i a ł y c h m i a ł a b y u p r z y w i l e j o w a n ą , r z ą d z ą c ą p o z y c j ę , s ą r ó w n i e n i e ­
realne, co szkodliwe dla d ł u g o t e r m i n o w y c h i n t e r e s ó w b r y t y j s k i c h w A f r y ­
ce. W r o k u 1962 r z ą d b r y t y j s k i w y r a z i ł g o t o w o ś ć w y k u p u f a r m i plantacji
k e n i j s k i c h „ s e t t l e r s ó w " , k t ó r z y w obliczu n a d c h o d z ą c e j n i e p o d l e g ł o ś c i nie
chcieli żyć w p a ń s t w i e r z ą d z o n y m przez A f r y k a n ó w . Ziemie t y c h ludzi,
o b e j m u j ą c e o k o ł o 1,25 m i l . a k r ó w , z u ż y t o na osiedlanie a f r y k a ń s k i c h r o l n i ­
k ó w . D o d a ć w y p a d n i e , iż ó w w y k u p ziem od b i a ł y c h i osadzenie na n i c h
A f r y k a n ó w p o c h ł o n ę ł y z n a c z n ą część sum ( p o c z y n a j ą c od r o k u 1962), j a k i e
A n g l i a p r z e z n a c z y ł a na r o z w ó j r o l n i c t w a w K e n i i i z a a b s o r b o w a ł y w i ę k ­
szość personelu s ł u ż b y rolnej. S p o ś r ó d z r e s z t ą 6 0 - t y s i ę c z n e j rzeszy b i a ­
ł y c h o s a d n i k ó w w y e m i g r o w a ł o z K e n i i u progu jej n i e p o d l e g ł o ś c i zaledwie
o k o ł o 20 t y s i ę c y . Reszta pozostała, d e c y d u j ą c się na mniej l u b bardziej
l o j a l n ą w s p ó ł p r a c ę z r z ą d e m Jomo K e n y a t t y i z a c h o w u j ą c swe p o s i a d ł o ­
ści ziemskie.
O p r ó c z w s z a k ż e d w u poprzednio opisanych e l e m e n t ó w zmiany, j a k i e
p r z y n i o s ł y r o l n i c t w u a f r y k a ń s k i e m u w K e n i i lata p i ę ć d z i e s i ą t e , a w i ę c
o p r ó c z rozwojowego P l a n u S w y n n e r t o n a i akcji w y k u p u ziem b i a ł y c h
o s a d n i k ó w przez r z ą d b r y t y j s k i , dokonywanej na rzecz c h ł o p s t w a t u b y l ­
czego, dołączył się t u element trzeci, k t ó r e g o niepodobna w ż a d n y m w y ­
padku p o m i n ą ć . O ile z b r o j n y r u c h M a u - M a u b y ł w zasadzie z r o z u m i a ł y m
przejawem protestu u p o ś l e d z o n e g o c h ł o p s t w a a f r y k a ń s k i e g o , k t ó r e po u t r a ­
cie nadziei na lepsze c h w y c i ł o się rozpaczliwych f o r m w a l k i i u s i ł o w a ł o
s z u k a ć w y j ś c i a w powrocie do p l e m i e n n y c h o b r z ę d ó w , o t y l e tego rodzaju
24

De W i l d e ,

t. 2, op. cit., s. 3.

253

KRONIKA

Podsumowując powyższe, bardzo pobieżne o m ó w i e n i e dwóch pierwszych dni
Festiwalu należy chyba podkreślić, że obok zespołów wysokiej klasy istnieje jeszcze
wiele takich, które niejednokrotnie nie znają w dostatecznym stopniu folkloru re­
gionów, które prezentują, czy też nie rozumieją celu, jaki powinien przyświecać
ich działalności. Wydaje się jednak, że w z w i ą z k u z coraz szerzej roztaczaną mery­
toryczną opieką f a c h o w c ó w dobre chęci i zapał ludzi pragnących propagować ro­
dzimy folklor zostaną odpowiednio ukierunkowane.
Potwierdzeniem tego była Sesja Naukowa, która miała miejsce w dniu 3 lipca
w siedzibie Towarzystwa Naukowego Płockiego. Na posiedzeniu tym mgr J . Mar­
cinkowa przedstawiła zebranym referat „Folklor taneczny i problemy jego opra­
cowania", który poza stroną teoretyczną zawierał wiele cennych uwag mających
swe źródło w długoletniej praktyce autorki. Drugi z referatów — „Środki insceni­
zacji a konwencje estetyczne w folklorze" — wygłoszony został przez mgra A. Ś l e dziewskiego. Zarówno referaty, jak i imprezy festiwalowe znalazły oddźwięk w dy­
skusji. Poruszone w niej problemy zostały zasygnalizowane już w y ż e j . Podkreślano
też konieczność zwrócenia większej uwagi na poszczególne zespoły i propagowany
przez nie folklor. Zastanawiano się nad potrzebą pełniejszego wykorzystywania
przez instruktorów istniejących materiałów oraz nad koniecznością sięgania do
autentycznych źródeł, jakie jeszcze znaleźć można w terenie. Szczególnie cenne
były uwagi dwojga dyskutantów: etnochoreografa mgr G . Dąbrowskiej i muzyko­
loga dra J . Stęszewskiego, którzy zwrócili u w a g ę na wiele problemów związanych
z odtwarzaniem wybranych w y c i n k ó w folkloru na scenie.
Na zakończenie należy podkreślić w a g ę festiwali folklorystycznych, doniosłą
rolę, jaką odgrywają w procesie popularyzowania folkloru. Niejednokrotne, p o w a ż ­
ne nawet usterki w programach zespołów, z czasem z pewnością ulegać będą re­
dukcji. Wydaje się, że poważną rolę powinny w tej kwestii odegrać pofestiwalowe
sesje naukowe. Dobrze stałoby się jednak, gdyby w przyszłości w sesjach tych
brali udział przedstawiciele czy instruktorzy wszystkich zespołów uczestniczących
w imprezie. Fachowe rady i wskazówki, które padają pod ich adresem powinny
być wzięte pod u w a g ę w ich dalszej pracy. Warta przemyślenia wydaje się także
sprawa podzielenia zespołów zgłaszanych na Festiwal w Płocku na trzy grupy, aby
idąc za wzorem innych festiwali uniknąć mieszania różnych form pokazu folkloru.
I tak, należałoby stanowczo oddzielić zespoły prezentujące folklor autentyczny od
zespołów pokazujących folklor opracowany artystycznie czy stylizowany. Festiwal
ujawnił potrzebę opracowania szeroko pojętego poradnika, który stałby s i ę pomocą
w codziennej pracy zespołów folklorystycznych. Poradnik taki zawierać winien
w s k a z ó w k i f a c h o w c ó w (muzykologa, choreografa, etnografa), informacje o impre­
zach folklorystycznych z dokładnym komentarzem oraz bibliografię prac i mate­
riałów przydatnych dla zespołów. Kwestia wprowadzenia szerszego komentarza
słownego, omawiającego tuż przed w y s t ę p e m zespołu charakterystyczne cechy fol­
kloru poszczególnych regionów, która poruszona została także w dyskusji, powinna
być jeszcze gruntownie przemyślana i wprowadzona możliwie jak najszybciej. Na­
leży się spodziewać, że dopiero wtedy słuchacz będzie w stanie prawidłowo od­
bierać prezentowany program, a impreza łączyć będzie trzy aspekty: estetyczny,
rozrywkowy i dydaktyczny.

Krystyna

Tubaja

Item sets
Etnografia Polska

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.