Konsolacja / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1990 t.44 z.2

Item

Title
Konsolacja / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1990 t.44 z.2
Description
Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1990 t.44 z.2, s.35-40
Creator
Olędzki, Jacek
Date
1990
Format
application/pdf
Identifier
oai:cyfrowaetnografia.pl:2104
Language
pol.
Publisher
Polski Instytut Sztuki
Relation
oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2268
Text
Jacek Olędzki

KONSOLACJA
Z a m a l o w y w a n i a na czarno złocistej p o d s t a w y i złocistej puszki

łością! Religijne p r z y z w o l e n i e na taką demonstrację - w czasie

kulistej krzyża na w i e ż y kościoła ś w . A u g u s t y n a w W a r s z a w i e

niesakralnym uznaną za naganną, czy w r ę c z przejaw szaleństwa

w 1 9 5 8 r o k u , w d n i a c h t z w . c u d u na N o w o l i p i a c h , d o k o n y w a l i

- p o s p o ł u z nastrojem r a d o s n y m , lub t y l k o p e w n e j ulgi, z p o w o d u

w i ę ź n i o w i e p i l n o w a n i przez s t r a ż n i k ó w . Gładka

powierzchnia

p o k o n a n i a p o ł o w y s u r o w y c h obostrzeń p o s t n y c h , m o g ł o sprzy­

smoły, chociaż czarna, p o d o b n i e jak p o p r z e d n i o złocista, nadal

jać s p o n t a n i c z n e m u

po zapadnięciu j e s i e n n e g o

wszelkie

o b r z ę d o w o ś c i śródpościa zupełnie n i e z w y k ł y c h z a c h o w a ń , nie

ś w i a t ł a miejskie. P o w t ó r z o n o w i ę c zabieg, ale d o użytej mikstury

mających już nic w s p ó l n e g o z samą ideą p o s t u , d o n i o s ł y m aktem

zmroku

nieźle odbijała

rozwojowi

w

chłopskiej

czy

plebejskiej

d o s y p a n o śmieci, piasku, w i ó r i t r o c i n , tak aby p o w ł o k a farby nie

religijnym. W j a k i m ś m o m e n c i e r o z k w i t u obrządku

miała już w ł a ś c i w o ś c i o d b l a s k o w y c h . Koczujących p o d koś­

z p o p i o ł e m b y w a z a s t ę p o w a n e p a s k u d z t w e m (połączenie p o p i o ­

naczynie

c i o ł e m p ą t n i k ó w pierwsza próba, połączona z porażką, u r a d o w a ­

ł u ze smarem a n a w e t ekskrementami z w i e r z ę c y m i ) , a zamiast

ła. A l e sukces p o w t ó r z o n e g o zabiegu m ó g ł przerazić. Wszak t o

garnka rozbijane są butelki. Rozbijający t r i u m f u j ą jeśli im się uda

w l u d o w e j ojczyźnie sam l u d , j e g o najbardziej l u d o w a ( c h ł o p s k a )

roztłuc naczynie poza p r o g i e m , w e w n ę t r z u d o m u , n a w e t nie

reprezentacja, odkryła w sobie fascynację z g o d n ą z nieelitarnym

w sieni, lecz w k u c h n i . Satysfakcja jest t y m większa im p o w a ż ­

r o z u m i e n i e m p r a w d wiary. I o t o postarano się, aby p r a w d y te po

niejszego d o k o n a n o spustoszenia. Zdarzało się, że p a s k u d z t w e m

plebejsku u n i c e s t w i ć !

o b m a z y w a n o ościeża, aby d o m o w n i c y p o b r u d z i l i sobie ubrania!

Stykanie się w naszym dosyć szarawym życiu z p o d o b n y m i
zdarzeniami w y w o ł u j e k a ż d o r a z o w o zastanowienie nad ich c z y n ­
nikami s p r a w c z y m i , lecz nie t y m i bezpośrednimi (na przykład
z zakresu braku w y o b r a ź n i w s z e l k i c h g o r l i w y c h f u n k c j o n a r i u s z y ) ,
ile p o ś r e d n i m i , głębiej u s y t u o w a n y m i w naszej tradycji i zarazem
o b e j m u j ą c y m i szeszy krąg zagadnień z w i ą z a n y c h z o b l i g u j ą c y m i
nas zasadami w s p ó ł ż y c i a . Pojawiają się w ó w c z a s pytania d o t y ­
czące p r a w d z i w o ś c i p o g l ą d u o „ p o l s k i e j t o l e r a n c j i " i t y m s a m y m
0 posiadaniu szczególnych z d o l n o ś c i ( o p a n o w a n i a reguł p o ­
stępowania fatywnego i e m o t y w n e g o ) . A mówiąc innymi słowy
z d o l n o ś c i p r z e c i w s t a w i a n i a się regule „ u d r y na u d r y " , jak też nie
uleganie z w o d n i c z e m u u r o k o w i p r y n c y p i a l n o ś c i .

Powiadamy:

polskie piekiełko. Właśnie piekiełko, a nie piekło! A l b o w i e m , jak
p r z e k o n a m y się przy analizie j e d n e g o t y l k o z a c h o w a n i a ( w s p ó ł ­
czesnego, r e l i g i j n o - s p o l e c z n o - p o l i t y c z n e g o ) , stać się o n o może
r ó w n i e ż działaniem artystycznym i niekiedy niezłej próby.
a t y m s a m y m ułagodzić

konflikt, o d c z u c i e grozy

No

(„piekło")

przekształcić w ś w i a t ż y c z l i w y ( „ p i e k i e ł k o " ) .
W chrześcijańskiej o b r z ę d o w o ś c i dorocznej W i e l k i Post roz­
p o c z y n a j ą c y się w n e t po Z a p u s t a c h w Środę P o p i e l c o w ą i t r w a ­
j ą c y przez kilka t y g o d n i aż d o porannej Rezurekcji, miał s w ą
konsolację, którą w y z n a c z a ! dzień d o p o ł o w y przebytego w y rzeczyska.

Rozbijany stary garnek g l i n i a n y

na p r o g u

domu

s ą s i a d ó w s t a n o w i ł o b r z ę d o w ą f o r m ę rozgłoszenia n o w i n y . Czy­
n i o n o t o p o d wieczór. Popiół, s y m b o l c z ł o w i e k a ( „ z p r o c h u
p o w s t a ł e ś i w proch się o b r ó c i s z " ) , a także przemijania, marności
t e g o świata (vanitas

vanitatum

et omnia

vanitas,

Koh 1,2; 3,

Jeden z moich nieocenionych komentatorów lokalnych zwy­
c z a j ó w w M u r z y n o w i e , dzisiaj już czterdziestoparoletni Z d z i c h o ,
w s p o m i n a , że w p ó ł p o ś c i e ( k o n i e c lat pięćdziesiątych lub p o ­
czątek sześćdziesiątych)

tak zapaskudzili k u c h n i ę w

jednym

d o m u , że s p o w o d o w a l i g o n i t w ę za sobą w z b u r z o n e g o
podarza. Przewidując j e d n a k taki o b r ó t s p r a w y ,

gos­

porozciągali

wcześniej nisko, p o n a d ziemią w poprzek d r o g i pułapki z d r u t u
i g o n i ą c y g o s p o d a r z nie t y l k o nie zdołał s c h w y t a ć

wesołych

p s o t n i k ó w , lecz z w i c h n ą ł sobie n o g ę i p o w a ż n i e się p o t u r b o w a ł .
W repertuarze figli p ó ł p o s t n y c h w w i o s k a c h ś r o d k o w e j Polski
w y s u w a j ą się na czoło o s o b l i w e działania, w k t ó r y c h o b i e k t a m i
zainteresowania stają się w a ż n e narzędzia pracy. Ukrycie i c h ,
z u c h w a ł e przemieszczenie, s t a n o w i ł o p o w t a r z a j ą c y się w ą t e k
dramaturgiczny

wciąż

tego

samego

obrzędku

półpostnego.

W w i e l u miejscach w s p o m i n a się j a k o najbardziej e m o c j o n a l n i e
poruszającego psotę - w i d o k na d a c h u (na szczycie strzechy)
c u d z e g o w o z u lub c h o c i a ż b y p ł u g a . Z d e m o n t o w a n i e

komuś

w n o c y w o z u i z m o n t o w a n i e g o w ł a ś n i e na d a c h u , w y m a g a ł o nie
lada przebiegłości i zręczności. Stąd częściej o w e g o u k r y c i a -przemieszczenia d o k o n y w a n o

poza zagrodą i niekoniecznie

w pionie... Grząski w ą d ó ł l u b p a r ó w c a ł k o w i c i e o d p o w i a d a ł y
p o w z i ę t y m zamiarom. Więcej - jak się okazuje - m o g ł y przy­
sporzyć d o d a t k o w y c h emocji r a d o s n y c h . O t o z r e k o n s t r u o w a n y
dialog

(okolice

Płocka)

prowadzony

o świcie

po

nocnych

Gospodarz A (właściciel s i e w n i k a u t o p i o n e g o w

parowie)

obchodach półpościa:

1 9 - 2 0 ) , rozsypany u s a m e g o wejścia d o d o m u d e m o n s t r o w a ł akt

zapytuje w y r o s t k ó w błąkających się n i e o p o d a l . - Czyj t o s i e w n i k

zanieczyszczenia, zbrudzenia miejsca d a r z o n e g o szczególną d b a ­

w tej parowie? - T o s i e w n i k gospodarza B, o d p o w i a d a j ą p o n u r o

Ш
II. 1 . „ K r a c o k i "

35

m ł o d z i e ń c y . Na to, p o d n i e c o n y radośnie g o s p o d a r z A. - O j ,
dobrze żeście tej głupiej skuzie zrobili!
D o w c i p i rozmach w p o m y s ł a c h jeszcze d o n i e d a w n a z zapa­
łem r e a l i z o w a n y c h na w s i przy o b c h o d a c h p ó ł p o ś c i a , w y w o ł u j e
z a s t a n o w i e n i e nad k r e a t y w n y m i z d o l n o ś c i a m i m ł o d o c i a n y c h
r e p r e z e n t a n t ó w k u l t u r y c h ł o p s k i e j . Skąd bierze się początek t y c h
d o s y ć o r y g i n a l n y c h p o m y s ł ó w ? Dlaczego p o w a g a i w z n i o s ł o ś ć
o b r z ą d k u mającego s y g n a l i z o w a ć ulgę w d o p e ł n i e n i u części
religijnego wyrzeczenia przeradza się w z a b a w ę , a następnie
w drakę? Jeśli ten w ł a ś n i e kierunek r o z w o j u jest często w y ­
stępującą w ł a ś c i w o ś c i ą o b r z ę d ó w polskiej w s i , rodzi się pytanie
zasadnicze: dlaczego takie akurat emocje, p r o w o k a c y j n o - l u d y c z ne, d o c h o d z ą d o g ł o s u , rozwijają się, przesłaniając całkiem samą
istotę d o b r o w o l n e g o p o ś w i ę c e n i a się. A l e natychmiast w y ł a n i a
się następne pytanie, czy jest t o w y b ó r d o b r o w o l n y , p r z e k o n y w u ­
jący, d o g ł ę b n i e a k c e p t o w a n y ?
P o w s t a ł e t u rozterki (pytania zasadnicze i d r u g o r z ę d n e ) p o m a ­
gają n a m r o z w i j a ć - przynajmniej c z ę ś c i o w o - w i a d o m o ś c i
o poście, jakie o d n a j d u j e m y u kronikarzy obyczaju w d a w n e j
Polsce. N i e o c e n i o n e stają się t u opisy ks. Jędrzeja K i t o w i c z a .
W y n i k a z n i c h , że w XVIII w . i n t r y g u j ą c y nastrój f r y w o l n o ś c i
towarzyszył o b c h o d o m s a m e g o Popielca, Ś r o d y P o p i e l c o w e j
z w a n e j też W s t ę p n ą , Śmiertelną Niedzielą, Białą Niedzielą, Czar­
ną Niedzielą, a w i ę c rozpoczynania W i e l k i e g o Postu. D o w i a d u j e ­
m y się też o d K i t o w i c z a , że „ g o r s z ą c e " dziś nas z a c h o w a n i a w c a l e
nie zrodziły się na w s i , lecz w mieście, c h o c i a ż b y w samej
Warszawie: „Zaś w W s t ę p n ą Środę, po miastach, c h ł o p c y ,
s t u d e n c i k o w i e c z a t o w a l i na w c h o d z ą c ą d o kościoła białą płeć,
której przypinali na plecach kurze n o g i , s k o r u p y o d jajec, indycze
szyje, rury w o ł o w e i inne t y m p o d o b n e materklasy; tak zaś t o
s p r a w n i e robili, że się t e g o osoba dostająca nie czuła, b o t o
p l u g a s t w o b y ł o u w i ą z a n e na sznurku lub nici, d o k o ń c a której
była p r z y p r a w i o n a szpilka z a k r z y w i o n a jak w ę d k a , w i ę c c h ł o p i e c
d o takich f i g l ó w w y ć w i c z o n y , byle się d o t k n ą ł o w ą szpilką sukni,
raz i figla na osobie zawiesił. A ta ni o czym nie w i e d z ą c , pięknie
przybraną i w i e l e razy będąc d y s t y n g o w a n ą p o s t ę p o w a ł a w koś­
ciół z d o b r ą miną, g d y tymczasem w i s z ą c y m na plecach k a w a l c e m p u s t y m g ł o w o m ś m i e c h z siebie czyniła, k t ó r y m się i sama, na
koniec o d k o g o r o z t r o p n e g o u w o l n i o n a o d wisielca, zarumienić
musiała..."
1

Dzięki K i t o w i c z o w i d o w i a d u j e m y się jaką postać s y m b o l i c z n ą
w ś r ó d g a w i e d z i uzyskał w X V I I I w . popiół, substancja mająca
oznaczać c z ł o w i e k a , marność nad marnościami, przemijanie:
„ N i e f a t y g u j ą c księży s w a w o l n a młodzież sama g o ( p o p i ó ł ) sobie

r o z d a w a ł a , trzepiąc się p o g ł o w a c h w o r k a m i p o p i o ł e m napeł­
n i o n y m i albo też w y s y p u j ą c zdradą j e d n a d r u g i m o b o j e j płci na
g ł o w y pełne miski p o p i o ł ó w (...). Druga ceremonia nie kościelna,
ale ś w i a t o w a b y w a ł a d ł u g a w u ż y w a n i u p o miastach i w s i a c h ,
która zawisła na t y m , że jakiś m ł o k o s przed p r z e c h o d z ą c y m
mężczyzną rzucał na ziemie garnek p o p i o ł e m r u d y m n a p e ł n i o n y
(...) c o z r o b i w s z y s w a w o l n i c a lub s w a w o l n i k z a w o ł a w s z y : p o ­
pielec! u c i e k a ł . "
2

W Dziejach obyczajów
w dawnej Polsce, wiek XVI-XVIII, J a n
S t a n i s ł a w Bystroń stwierdza: „ Z Popielcem łączy się też z a b a w y
z p r z y w i ą z y w a n i e m d o k ł o d y dziewcząt, które zamąż nie w y s z ł y
w czasie zapust." A u t o r zauważa c h ł o d n o , że „ R ó ż n e f o r m y miała
ta z a b a w a (podkr. J O ) ; najczęściej c i ą g n i o n o przez w i e ś spory
kloc i każdą d z i e w c z y n ę , która nie zdołała się zawczasu ukryć,
ł a ń c u c h e m d o ń p r z y w i ą z y w a n o , każąc jej kłodę ciągnąć d o
karczmy, gdzie n a s t ę p o w a ł w y k u p i z w o l n i e n i e ; w miastach
p r z y w i ą z y w a n o małe klocki d r e w n i a n e . "
Bystroń przeczy j e d n a k sobie, kiedy p o w o ł u j e się na „ p r o t e s t a cję przekupki w s t y d l i w e j R e g i n y Gołka z B i e c z a " . Protestacja
p o c h o d z i z ksiąg g r o d z k i c h t e g o miasta i d o t y c z y 1 6 4 2 roku. J a k
się okazuje, p o s z k o d o w a n a nie została u w i ą z a n a d o „ m a ł e g o
klocka d r e w n i a n e g o " :
„...oto ci w ś r ó d strasznego krzyku i wrzasku całemi zastępami d o
protestującej (mającej s w ó j kram p o d k o ś c i o ł e m - J O ) przypadli,
jedni z nich udający n i e d ź w i e d z i , d r u d z y przebrani za N i e m c ó w
(...) inni za kobiety i d z i e w c z ę t a , a reszta, w liczbie o k o ł o
dwudziestu, z pomalowanymi twarzami, z rogami u głowy,
odziana w skóry koźle, tak, że im t y l k o ś w i e c i ł y zęby i oczy na
kształt d j a b ł ó w , o g r o m n y p n i a k d ę b o w y (podkr. J O ) ,
d ł u g o ś c i sześciu, g r u b o ś c i czterech ł o k c i , o b w i e d z i n y żelaznymi
ł a ń c u c h a m i , a na ten cel umyślnie p r z y g o t o w a n y , przywlókłszy,
protestującą (...) u b r a w s z y naprzód w p o w r ó s ł a słomiane, nie
uproszeni jej uprzejmymi p r o ś b a m i , siłą i przemocą ją p o r w a l i ,
p r z y w i ą z a w s z y ł a ń c u c h e m d o p n i a , i w ł ó c z y l i d o ratusza z n a j ­
wyższą obrazą i straszną boleścią, tak, że o m d l a ł a na siłach,
biegnącą zaś, bez ż a d n e g o w z g l ę d u p o p y c h a j ą c , d o d ź w i g a n i a
ciężaru t w a r d e m i biczami z m u s i l i . "
Wiązanie niezamężnych dziewcząt d o k ł o d y - chcąc nie chcąc
- musi się kojarzyć z p o w s z e c h n ą n i e g d y ś na w s i praktyką
zawieszania k r o w o m na szyi blisko m e t r o w e j d ł u g o ś c i g r u b e g o
koła, albo w ł a ś n i e k ł o d y . M i a ł o t o zapobiegać l a t o w a n i u się
zwierzęcia, czyli n i e s f o r n e m u z a c h o w a n i u , przede w s z y s t k i m
oszalałej g o n i t w i e , p o d s k o k o m oraz n a p a s t o w a n i u i n n y c h z w i e ­
rząt. W czasie b i e g u kół obijał się k r o w i e o n o g i . U t r u d n i a ł też jej

II. 2 4 . P r z e m a l o w a n e z n a k i , , S o l i d a r n o ś c i " , W a r s z a w a

36

3

4

II. 5. P r z e m a l o w a n y n a p i s „ S o l i d a r n o ś ć " , W a r s z a w a - G r o c h ó w .

- skoro nie została w porę d o p u s z c z o n a d o byka - s y m u l o w a n i e
p o k r y w a n i a , czyli w d r a p y w a n i e się na zad drugiej k r o w y .
I tak o t o w i d z i m y , że d o w z n i o s ł e j o b r z ę d o w o ś c i p o p i e l c o w e j

znanej n a m już kłodzie. „ N a Rusi z w y c z a j k l o d k i mial znacznie
bogatsze f o r m y ; tutaj cały t y d z i e ń zapustny maślanycia, p o ­
ś w i ę c o n y był r o z m a i t y m p r a k t y k o m z k ł o d ą , którą p r z e d s t a w i a n o

przeniknęły całkiem przyziemne praktyki związane z prokreacją

w

ludzi i zwierząt.

i pogrzeb."

Siedemnastowieczni

poeci Kasper M i a s k o w s k i

i Stanisław

ludzkiej

postaci

(podkr. J O ) , o b c h o d z ą c jej urodziny

6

N i e w ą t p l i w i e ludzka postać kłody ruskiej dystansuje n i e f i g u r a -

Serafin J a g o d y ń s k i s k w a p l i w i e ó w aspekt prokreacyjny t o w a r z y ­

Iną kłodę polską! Wszelako nasza kłoda uzyskiwała

szący p o s t n e m u wyrzeczysku w y c h w y t u j ą i w s t o s o w n y c h u t w o ­

o s o b l i w i e głębokie znaczenie:

rach, o b o k u w a g i p o ś w i ę c o n e j p i j a t y k o m , czynią p r z e w o d n i m .
O t o f r a g m e n t u t w o r u z a t y t u ł o w a n e g o Popielec

Kaspra M i a s k o w -

skiego. Śmiało też można uważać, że zawarty w u t w o r z e „ m a t e ­
riał o b s e r w a c y j n y " o d n o s i się d o c z a s ó w m ł o d o ś c i autora, a w i ę c
ostatniej ć w i e r c i XVI w.:

Kto z ludzi nie c h c e , z p n i a k a m i musi żyć, niebożę.
I t a k i m pień d a w a j ą w ł ó c z y ć pospolicie,
Dając znać, że bez d r u h a już nie d r w a , nie życie.

7

Właśnie, d r w a (czyli ś m i e r ć ) , nie-życie. O b r z ę d o w o ś ć Półpościa, j a k o ciąg dalszy Popielca, na różne s p o s o b y w kraju t e n

B o zjadwszy zur, kapustę i m o c z o n e śledzie.

w ł a ś n i e w ą t e k , opozycji życia i śmierci, przemijania i t r w a n i a

W s t a n ą zaraz o d s t o ł ó w i już p o obiedzie.

s p o w i j a z a c h o w a n i a , które w y d a w a ć by się m o g ł y , jak p o w i a d a

Ale u d r u g i c h (a k t o tak w i e l e p o l i c z y ) ,

Bystroń, „ n i e w y m y ś l n ą p s o t ą " . W licznych o p r a c o w a n i a c h roku

Jeszcze skrzypki i d u d y słyszeć na ulicy;

o b r z ę d o w e g o w Polsce z a r ó w n o d a w n i e j s z y c h , jak też n a j n o w ­

Ci g o n i ą d z i e w k i , c o je w kloce zaprzęgają,

szych, k t ó r y c h o s t a t n i o sporo przybyło, p o m i j a n a jest c a ł k o w i c i e

A o n e się nie bardzo w i d z ę ociągają;

rodzima postać wizualizacji p ó ł p o s t n e j , prokreacyjnej, a w y r a ż a ­

Ci c h ł o p a w g r o c h o w i n y ubrawszy p r o w a d z ą ,

jąca się nie jak na Rusi w

A d o której g o s p o d y w p r z ó d iść mają radzą;
Ten w k u f l u drożdże d ź w i g a , ó w gorzałkę m a ń k ą
Pokazuje w y s o k o i potrząsa z bańką;

człowieka),

lecz w

rzeźbiarstwie ( k ł o d a w

malowidłach

naściennych.

p o w o d u m o g ę już w y j a w i ć w i e l c e s z a n o w n e m u

kształcie

I z tego

też

Czytelnikowi

zasadniczy p o w ó d p o w s t a n i a niniejszego tekstu. Więcej p o w i e m ,

Ci krzyczą o d p r a w u j ą c mięsopust szalony,
W a b i ą c d r u g i c h d o ordy, c n o t ą u s t a l o n y .

również

tekst niniejszy w małej zupełnie mierze pretenduje d o analizy

5

t r a d y c y j n y c h z a c h o w a ń , które w p o l s k i m kalendarzu o b r z ę d ó w

W ś w i e t l e ustaleń Bystronia polska o b r z ę d o w o ś ć p o p i e l c o w a

d o r o c z n y c h zajmują d o s y ć w a ż n e miejsce. Z a c h o w a n i a te o tyle

u s t ę p o w a ł a znacznie o b r z ę d o w o ś c i ruskiej. Szczególnie wyraziś­

mnie zainteresowały i ostatecznie stały się przez c h w i l ę przed­

cie o w a różnica j a w i ć się miała w znaczeniach

m i o t e m u w a g i , o ile m o ż n a z n i c h w y ł u s k a ć w i a d o m o ś c i , służące

nadawanych

37

z r o z u m i e n i u całkiem w s p ó ł c z e s n e g o zjawiska graffiti, i o d razu

karano d o m o w n i k ó w , w ś r ó d k t ó r y c h z n a j d o w a ł a się panna na

d o d a m , z w i ą z a n e g o z nim w

wydaniu, zamalowywaniem

Polsce o s t a t n i c h

lat

sposobu

w a p n e m okien. Symbolikę

tego

ukrywania (zamalowywania i przemalowywania) pojawiających

działania m o ż n a objaśniać następująco. Skoro d o t ą d ( w czasie

się w miastach, g ł ó w n i e j e d n a k w W a r s z a w i e , ulicznych (za­

Z a p u s t ó w ) nie wypatrzeliście dla panny kawalera, nie będziecie

zwyczaj w y s t ę p u j ą c y c h na m u r a c h ) haseł, n a p i s ó w , z n a k ó w . N i m

za karę w i d z i e l i niczego przez o k n a , które służą - jak w i a d o m o

jednak przedstawię intrygujący mnie materiał n a ś c i e n n y c h m a l o ­

- łączności ze ś w i a t e m .

w i d e ł , konieczne jest p o w r ó c e n i e d o p r z e r w a n e g o

wywodu

o rodzimej wizualizacji, związanej z Postem.

Na sąsiednim, W s c h o d n i m

Mazowszu

natomiast

czyniono

p e w n e u s t ę p s t w o . Nie z a m a l o w y w a n o c a ł k o w i c i e szyb. Właśnie

R o z s y p y w a n i e p a s k u d z t w a w k u c h n i , o k t ó r y m pisałem na

na nich albo na ścianach c h a ł u p y w y m a l o w y w a n o s m o ł ą s y m ­

p o c z ą t k u , d o k o n y w a n o nie w każdym d o m u . O p i s y w a n y przypa­

boliczną postać, w y o b r a ż a j ą c ą mężczyznę, o w e g o

dek zdarzył się w M u r z y n o w i e u n a j u b o ż s z y c h , w rodzinie nie

który w i n i e n uczynić pannę mężatką, a k c e p t o w a n ą przez całą

mającej h e k t a r ó w , j e d y n i e s k r a w e k ziemi przy chałupinie. A l e

s z a c o w n ą z b i o r o w o ś ć w i o s k i czy miasteczka. F r y w o l n y malunek,

w

zwany

rodzinie tej aż 6 p a n i e n i panienek czekało na w y d a n i e !

kawalera,

k r a с о к i e m , w i n i e n posiadać wyraziście zaznaczone

Ucalenie ich ( s ł o w o o d ocalenia, o c h r o n i e n i a przed p o n i e w i e r ­

przyrodzenie

k ą ) , czyli w y d a n i e za mąż, s t a n o w i ł o dla ojca ( z g o d n i e z o b y c z a ­

szczegółu w e w s z y s t k i c h kracokach o n e g d a j

j e m większą p o n o s z ą c e g o o d p o w i e d z i a l n o ś ć niż m a t k a ) ciężki d o

z szyb i ścian d o m ó w t o d l a t e g o - jak m o ż n a przypuszczać - ze

spełnienia o b o w i ą z e k , cięższy o c z y w i ś c i e , aniżeli w

w ostatniej c h w i l i z a w i o d ł a p s o t n i k ó w o d w a g a .

rodzinach

(il. 1 c ) . Jeśli nie dostrzegamy t e g o

ważnego

przerysowanych

g o s p o d a r s k i c h . Fakt ten m ó g ł b y uśmierzać zakusy p ó ł p o s t n y c h

O k n a u d a w a ł o się, w p r a w d z i e z t r u d e m , oskrobać z w a p n a .

s w a w o l n i k ó w d o czynienia sobie z a b a w y z nieszczęsnych. M ó g ł ­

Natomiast kracok p o z o s t a w a ł d ł u g o w s t y d l i w y m piętnem, szcze­

by budzić w s p ó ł c z u c i e , może n a w e t litość. Tymczasem

nie,

g ó l n i e w ó w c z a s , jeśli n a m a l o w a n o g o na ścianie. Z szyb tez

s t a n o w i ł w ł a ś n i e zachętę i w y z w a l a ł p o m y s ł o w o ś ć , aż p o nie­

m o ż n a b y ł o t o m a l o w i d ł o zeskrobać, ale z belek czy desek

s p o t y k a n ą często w tej w s i staranność, p o ł ą c z o n ą z przebiegłoś­

szalunku nie b y ł o s p o s o b u . Rzadka smoła lub smar g ł ę b o k o

cią, a służącą z w y k ł e j t y l k o uciesze. C h o d z i - jak sobie p r z y p o m i ­

w s i ą k a ł y między słoje.

namy - o p u ł a p k ę z d r u t ó w przeciągniętych w poprzek d r o g i . W tę

Kiedy przed p o n a d ć w i e r ć w i e k i e m o g l ą d a ł e m w Karczewie czy

p u ł a p k ę miał w p a ś ć ojciec córek, g o n i ą c y za s p r a w c a m i najścia

w i n n y c h miasteczkach i w s i a c h M a z o w s z a kracoki na ścianach

d o m u . M i a ł o n rozkwasić sobie nos a l b o n a w e t złamać rękę.

c h a ł u p , ani przez c h w i l ę nie p r z y c h o d z i ł o mi d o g ł o w y , że o b c u j ę

W M u r z y n o w i e użyto p a s k u d z t w a t y l k o d o pomazania ościeży,

z faktami d ł u g i e g o t r w a n i a , że dane mi będzie o b s e r w o w a ć na

tak aby m o g l i się d o m o w n i c y t y l k o pobrudzić. Natomiast gdzie

p o d s t a w i e ż y w o t n o ś c i w y o b r a ż e n i a k r a c o k o p o d o b n e g o , zjawis­

indziej mazanie

i malowanie

zwyczajem, wspomnianą

wapnem

się

k o o w e j ciągłości i zmiany p r o b l e m u n a u k o w e g o , tak n i e z w y k l e

z ruskim

ż y w o z a j m u j ą c e g o naszych s o c j o l o g ó w , badających uczestnict­

oraz smołą stało

wizualizacją, k o n k u r u j ą c ą

o b y c z a j e m człekokształtności p o p i e l c o w e j kłody. Na Podlasiu

w o w kulturze.

II. 6. Z a m a l o w a n y i p r z e m a l o w a n y znak „ S o l i d a r n o ś c i '

38

Jest rzeczą niezwykle charakterystyczną, że k r a c a k o p o d o b n e

kłuło w oczy, wszelako zajadła dbałość z a m a l o w y w a n i a „ n i e o d ­

f o r m y lokalizują się w Warszawie w ścisłym i zarazem o g r a n i c z o ­

p o w i e d z i a l n y c h " n a p i s ó w z d u m i e w a ł a . U zbiegu Długiej i M i o ­

n y m k r ę g u . " Nie są b y n a j m n i e j rozproszone p o c a ł y m mieście.

d o w e j w Warszawie, zajadłość ta przyjęła n i e w ą t p l i w i e najwyższy

Daremny t r u d p o s z u k i w a n i a ich na M u r a n o w i e w p o b l i ż u Pałacu

s w ó j w y m i a r . Zdarzało się, ze napisy jeszcze nie w y s c h ł y , g d y

M o s t o w s k i c h (są t a m na s ł a w n y m m u r a n o w s k i m osiedlu inne,

s p r a w n i d o z o r c y już je z a m a l o w y w a l i , nikt nie m ó g ł w i e d z i e ć , c o

bardziej abstrakcyjne f o r m y , p o prostu f a s z y s t o w s k i e ) . N i e m a ich

tutaj z m a l o w a n o , w ł a ś n i e z m a l o w a n o , b o plebejski charakter

na W o l i , M ł y n o w i e i J e l o n k a c h . Nie ma ich r ó w n i e ż na Ż o l i b o r z u

t y c h działań nie m ó g ł w y k l u c z y ć radosnej s w a w o l i , " p r a w d z i w e j

i M o k o t o w i e , Bielanach i U r s y n o w i e . W s a m y m Ś r ó d m i e ś c i u

draki" .
8

m o ż e m y odnaleźć z a l e d w i e j e d e n ( R y n e k N o w e g o M i a s t a ) , może
d w a znaki s o l i d a r n o ś c i o w e p r z e m a l o w a n e w taki s p o s ó b , aby
zwracały naszą u w a g ę . Wszelako nie są t o w pełni k r a c a k o p o d o b ­
ne f o r m y . M o ż n a p o w i e d z i e ć , że są b a ł w a n o p o d o b n e . Natomiast
na Saskiej Kępie, G r o c h o w i e , G o c ł a w k u , a także na B r ó d n i e
i T a r g ó w k u - czyli najbliżej o d d z i a ł y w a n i a W s c h o d n i e g o M a z o w ­
sza - o d n a j d u j e m y p r a w d z i w e b o g a c t w o i r ó ż n o r o d n o ś ć przemal o w a ń znaku Solidarności Walczącej
przypominają

przedstawionego

( S P V ) , iż d o

wcześniej

kracoka

złudzenia
(il.

5-7).

Wszystkie te p r z e m a l o w a n i a j e d n o c z y zamysł ludyczny, p o g o d ­
ny, nie zaś ostentacyjnie l i k w i d a t o r s k i (poprzez zdrapanie a l b o
pokrycie prostokątną plamą) czy k a r k o ł o m n i e fałszujący litery,
z czypi s p o t y k a m y się n a g m i n n i e z a r ó w n o w kraju, jak i za
granicą, wszędzie

- zawsze t a m , gdzie zabrakło

wyobraźni,

a n a d g o r l i w o ś ć z n i e w o l i ł a u m y s ł y . , Obserwacje A u t o r a c z y n i o n e
były jeszcze przed legalizacją „ S o l i d a r n o ś c i " w k w i e t n i u 1 9 8 9 r.

Graffiti na w a r s z a w s k i c h ulicach, tak jak znaki i hasła o p o z y c j i
politycznej, nie t y l k o mają s w o j ą wyrazistą lokalizację przestrzen­
ną, lecz r ó w n i e ż ich p o j a w i e n i e się, szczególny r o z k w i t , w p r o s t
erupcja, uzależniona jest od... pór roku. W y d a j e się, że zima
i w i o s n a , a najbardziej

przejście

między t y m i

porami

roku,

a następnie jesień u a k t y w n i a j ą a n o n i m o w y c h a r t y s t ó w ( t y c h c o
ryzykują) i o c z y w i ś c i e służby p o r z ą d k o w e (które nic nie r y z y k u ­
j ą ) . Jeśli jest tak istotnie, można by i t u d o p a t r y w a ć się ciągłości
i tradycji, d a w n y c h z a p u s t n y c h i p o p i e l c o w y c h oraz p ó ł p o s t n y c h
obrządków. I pewnie również a d w e n t o w y c h .
„ P o p i e l e c - stwierdza Bystroń - był przede w s z y s t k i m uroczys­
tością kościelną, d o której znaczną p r z y w i ą z y w a n o w a g ę ; b y ł o

- przyp. red.
R ó w n i e ż p o g o d n y , ludyczny charakter posiada p r z e m a l o w a n y
napis „ S o l i d a r n o ś ć " , znajdujący się na ul. C h ł o p i c k i e g o ,

na

G r o c h o w i e w p o b l i ż u t ę t n i ą c e g o życiem bazaru, vis a vis kościoła.
A u t o r p r z e m a l o w a n i a skorzystał z „ p r z e k o n y w u j ą c e g o " w y o b ­
rażenia rogatej g ł o w y , a w i ę c s a m e g o diabła. I rzędem jedenastu
w i z e r u n k ó w szatana p r z y o z d o b i ł banalną ścianę obskurnej ka­
m i e n i c y (il. 5 ) . Kiedy przed laty zobaczyłem t o iście polskie
graffiti, d o ś w i a d c z y ł e m p r a w d z i w e j konsolacji, a w i ę c szczegól­
nej ulgi pocieszenia, jakie p o j a w i a się p o stanach nadmiernej
żałości. Co ją s p r a w i a ł o każdy dobrze w i e d z i e ć p o w i n i e n , m i m o
w i e l k i c h nieraz różnic - w j e d n y m t y l k o mieście - w s p o s o b a c h
k o n t r o l o w a n i a w y g l ą d u m u r ó w i ścian naszych d o m ó w . M o g ł o
w n i c h nie być ani ciepłej, ani zimnej w o d y ; z zimna albo upału
groziło postradanie z m y s ł ó w , b r u d i zaniedbanie na każdym kroku

coś e f e k t o w n i e

teatralnego

(podkr. J O ) w t y m geście,

z k t ó r y m nie w y t r z e ź w i e n i jeszcze po nocy biesiadnicy szli d o
kościoła, a b y g ł o w y p o s y p y w a ć p o p i o ł e m . N a j w i ę k s i p a n o w i e
nawet

nie zawsze o niedzielnem n a b o ż e ń s t w i e

pamiętający,

u d a w a l i się d o kościoła; chorzy prosili księdza by d o

domu

zajechał z p o p i o ł e m . " M a t k o moja rety, d o d a m o d siebie, wszak
9

w c i ą ż t o samo, c h o c i a ż czasy się zmieniły. W s p ó ł c z e ś n i p a n o w i e
- kiedy im t y l k o ogłoszą p l e n u m ( p o p i e l e c ) r w ą się natychmiast
d o s w e g o kościoła.
„ Ś r o d a ( P o p i e l c o w a - J O ) - uzupełnia Szczypka - docierała
m o z o l n i e ze s w ą metafizyką przemijania, zdając się być jeszcze
jednym dniem radości."
względem

1 0

w c i ą ż t o samo.

Święte słowa, również i pod
No

b o cóż

powiedzieć

o

tym
haśle

u m i e s z c z o n y m w ś w i e t l i c y Zakładu C P L i A w O p o c z n i e w 1 9 7 8 г.:
P R Z E C I W S T A W I A M Y SIĘ C H I Ń S K I E M U H E G E M O N I Z M O W I .
S p o r z ą d z o n o t o ze specjalnego kartonu p o k r y t e g o złotą folią.

* Obserwacje

Autora

czynione

były

jeszcze

przed

legalizacją

„Solidarności"

Tak, złotą! Tej złocistości nie s p o s ó b b y ł o b y c z y m k o l w i e k z a m a ­
l o w a ć , p r z e m a l o w a ć a l b o przerobić c h o c i a ż b y na serwetkę.

w k w i e t n i u 1 9 8 9 r. - p r z y p . red.

PRZYPISY

Jędrzej K i t o w i c z , Opis obyczajów za panowania
Augusta
III,
W r o c ł a w 1 9 5 1 , s. 5 5 1 ; za "Ewa F e r e n c - S z y d e ł k o w a , Rok kościel­
ny a polskie tradycje. Księgarnia Św. W o j c i e c h a Poznań 1 9 8 8 .
Tamże, s. 5 5 2 .
J a n S t a n i s ł a w Bystroń, Dzieje obyczajów
w dawnej
Polsce,
wiek XVI-XVIII, W a r s z a w a 1 9 3 2 , t. II, s. 4 3 - 4 4 .
* Tamże, s. 4 4 - 4 5 .
Kasper M i a s k o w s k i , Zbiór rymów ( w e d ł u g w y d a n i a z 1 6 2 2 ) ,
Kraków 1 8 6 1 , s. 2 9 6 .
Bystroń, op. cit., s. 4 5 .
S t a n i s ł a w Serafin ( S e w e r y n ) J a g o d y ń s k i , Poezyje, podaje za
B y s t r o n i e m , op. cit., s. 4 4 .
1

2
3

5

6
7

W i a d o m o ś ć z a w d z i ę c z a m Ryszardowi Ciarce i M a ć k o w i
J ę d r u s i k o w i . Osoba pierwsza z a d z w o n i ł a d o mnie z informacją:
d o o k o ł a pana d o m u aż p o Instytut Sztuki n a m a l o w a n e są hasła
i znaki na ścianach. Kiedy zaraz po telefonie zszedłem w s z y s t k o
b y ł o z a m a l o w a n e . Osoba d r u g a - mieszkająca na sąsiednim
osiedlu - o p o w i e d z i a ł a jak b y ł o o d p o c z ą t k u . A d m i n i s t r a c j a
osiedla nie opłaciła należycie malarzy o d n a w i a j ą c y c h klatki
s c h o d o w e . Malarze ukarali administrację d o d a t k o w y m w y s i ł ­
kiem, malując na ścianach i na klatkach s c h o d o w y c h hasła
Solidarności.
B y s t r o ń , op. cit., s. 4 3 .
Józef Szczypka, Kalendarz polski, PAX Warszawa 1 9 8 4 , s. 55.
8

9

1 0

Rysunki i fotografie - A u t o r

39

I

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.