-
Title
-
Antropologiczne problemy kultury współczesnej / ETNOGRAFIA POLSKA 1991 t.35 z.1
-
Description
-
ETNOGRAFIA POLSKA 1991 t.35 z.1, s.21-30
-
Creator
-
Zadrożyńska, Anna
-
Date
-
1991
-
Format
-
application/pdf
-
application/pdf
-
Identifier
-
oai:cyfrowaetnografia.pl:1283
-
Language
-
pol.
-
Publisher
-
Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN
-
Relation
-
oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1389
-
Text
-
„Etnografia Polska", t. X X X V : 1991, z. 1
PL ISSN 0071-1861
Anna Zadrożyńska
(KEIAK, UW, W-wa)
Antropologiczne problemy kultury współczesnej
1
Jednym z niełatwych do rozstrzygnięcia, choć zapewne ogromnie cieka
wych, antropologicznych problemów kultury współczesnej jest klasyfikacja
i interpretacja zjawisk kulturowych. Należą one przecież nie tylko do natural
nego otoczenia badacza lecz ponadto o ich skomplikowaniu stanowią niezli
czone przetworzenia form i przemieszanie treści. Złożoność owa i brak dystan
su utrudniają wyodrębnienie ich strukturalnego obrazu, tzn. ogólnych reguł
rządzących współwystępowaniem i komplementarnością form i treści kultury.
A jednak obraz ten można naszkicować. Można też wstępnie określić zasady
powiązań między z pozoru chaotycznymi przejawami kultury. Wyjaśnianie ich
natomiast za pomocą analogii do faktów jeszcze niedawno charakteryzujących
kulturę ludową prowadzi zazwyczaj do uproszczeń. Należy zatem pójść w in
nym kierunku.
Współcześnie kulturowe treści przenikają przez wiele środowisk społecz
nych. Wynika z tego, że bezpośredni ich przekaz, ta szczególna cecha, którą
charakteryzowano do niedawna właśnie kulturę ludową, znakomicie może
funkcjonować w obrębie kultury mieszkańców miast, jak również mieszkań
ców wiosek, osad, miasteczek i osiedli. A więc wszędzie mogą się tworzyć
zmienne, choć nie dowolne, konfiguracje kulturowych rozstrzygnięć. Zatem
wszędzie można się spodziewać ich występowania, a każde zjawisko życia
współczesnego - już upowszechnione czy jeszcze wyjątkowe - staje się tym
samym przedmiotem antropologicznej refleksji.Każde bowiem zjawisko życia
współczesnego wynika z norm i zasad utrwalonych wprawdzie w jednostko
wych systemach wartościowań lecz wywodzących się ze społecznego doświad
czenia wartościującego.
Polska codzienność oferuje wiele doskonałych przykładów wymagających
stosowania zróżnicowanych układów interpretacyjnych. Wymaga to także każ
dorazowego formułowania wykorzystywanych zasad teoretycznych. Zastana
wiałam się do tej pory nad dwoma przypadkami, wystarczająco już powszech
nymi, aby ich obraz uznać za kształt kulturowo wyraźny i uchwytny. Pierwszym
z nich jest umownie nazwane zjawisko „codzienności kolejki", drugim zjawi
sko „skalanych murów". Każdy z tych przypadków wymaga przywołania inne
go rodzaju założeń i teoretycznych związków. „Codzienność kolejki", to przede
wszystkim materiał do antropologicznych analiz kultury (w jej algebraicznie
Artykuł został złożony do druku na początku 1989 r. Niestety, z niezależnych od nas przyczyn nie mógł być opublikowany
wcześniej. Zmiany zachodzące w Polsce sprawiły, że dziśodbieramy go miejscami jak zapis historii, rejestrujący odłegłe fakty z naszej
rzeczywistości. Innym świadectwem historycznych już wydarzeń jest, korespondującą z tym tekstem, otwarta w czerwcu l'i°l r. w
warszawskim Muzeum Niepodległości (al. Solidarności 62) wystawa ukazująca „Sztukę ulicznych szablonów". Autorzy: .huoslaw
Kolczyński (scenariusz)i Krzysztof Sabak (zdjęcia). Jest ona „próbą udokumentowania zjawiska rodzącego się i ginącego na naszrch
oczach. Bardzo prawdopodobne, że okaże się nawet symbolicznym progiem jej przechodzenia z teraźniejszości do przeszłości"
(z„Katalogu" Wystawy) - przyp. Redakcji.
22
ANNA ZADROŻYŃSKA
bezwzględnym pojmowaniu) jako zbioru reguł nałożonych na naturę. „Skalane
mury", to głównie obszar jakby wnętrza samej kultury, jej własnych relacji
uruchomiających składniki światopoglądów, takie jak skalanie, sacrum, chaos,
rekreowanie itd.
Antropologia kolejki wymaga odwołania się do podstawowych założeń
związanych z naturą człowieka. Zasadnicza a użyteczna tu teoria może mieć
w zarysie następującą postać:
- człowiek jest nie tylko zwierzęciem terytorialnym lecz także zwierzęciem
społecznym;
z natury rzeczy wszystkie zwierzęta społeczne muszą ustalać w grupie
hierarchię, która stanowi podstawę ich organizacji określającej prawa i obo
wiązki każdego osobnika; tym samym hierarchia ta ustanawia porządek społe
czny i umożliwia psychologiczny ład; żadna społeczność terytorialna zwierząt
społecznych nie rządzi się całkowitą równością społeczną.
Wnioskiem płynącym z tych przesłanek, przy dodatkowym uwzględnieniu
przesłanki, że po drugiej wojnie światowej w Polsce oficjalnie, teoretycznie
i ideologicznie hierarchia społeczna została zniesiona, staje się oczywista ko
nieczność kreowania w takim społeczeństwie innych hierarchii. Będą one za
tem zmienne, okazjonalne, arbitralne, oparte na przypadkowych lub niejedno
rodnych kryteriach. Sama natomiast hierarchia okaże się tworem w najwy
ższym stopniu nietrwałym.
A więc podstawowym założeniem w antropologicznym rozważaniu takiego
tworu współczesnej kultury, jakim jest sklepowa kolejka, staje się założenie
ojej hierarchicznej konstrukcji. Jest to jednak zorganizowanie dość specyficz
ne. Cóż bowiem się dzieje w kolejce? Oto na długo przed otwarciem sklepu
(gdy chodzi o sklepy spożywcze - kolejki bywają tworami kilkugodzinnymi,
w przypadku jednak sklepów z towarami przemysłowymi zdarza się, że społe
czność kolejkowa stanowi organizację wielotygodniową a nawet wielomiesię
czną) schodzą się ludzie i ustawiając się w kolejności przybycia zyskują swe
miejsce w tworzącej się społeczności. Miejsce to określa prawo do nabycia
niezbędnych lub tylko potrzebnych dóbr. Wszystkie w zasadzie kolejki wyka
zują ten sam schemat organizacyjny. Dlatego wydaje się, że można posłużyć
się jednym z ich rodzajów w celu jaśniejszej analizy. Z obserwacji wynika, że
najbardziej dynamiczna, jednocześnie też najbardziej efemeryczna, jest kolejka
powstająca pod sklepami mięsnymi - gdyż tu akcja rozstrzyga się niekiedy
błyskawicznie, efemeryczna - gdyż jej rozpadanie się staje się często zacząt
kiem nowego formowania. Tu bowiem towar dostarczany jest dwa razy dzien
nie (z wyjątkiem sobót, gdy te zwyczajne reguły podlegają modyfikacji), dwa
razy dziennie więc porządkuje się grupa konsumentów, klientów, oczekujących.
A zatem główną, z pozoru podstawową hierarchię, wyznacza kolejność
przybycia pod sklep. Jednak od czoła kolejki z czasem zaczynają się pojawiać
początkowo nieliczne symptomy zakłócenia takiego porządku. Przybywają
bowiem różni „uprzywilejowani": zwykli staruszkowie, zwykli inwalidzi,
szczególny rodzaj kalekich staruszków (kombatanci), kobiety z małymi dzieć
mi, kobiety brzemienne, opiekunowie społeczni inwalidów, staruszków i kom-
ANTROPOLOGICZNE PROBLEMY KULTURY WSPÓŁCZESNEJ
23
batantów itd. Im godzina otwarcia sklepu bliższa, tym ów organizacyjny szum
znaczniejszy. Są to więc dwie kolejki, uformowane według odmiennych kryte
riów, choć w obydwu obowiązuje również zasada kolejności przybycia. Są to
także grupy względem siebie wielce antagoniczne, potencjalni przeciwnicy
w walce o pokarm. Potencja ta ujawnia się jednak trochę później. Natomiast nie
znamy wypadku, aby owa wstępna utajona jeszcze agresja dała się rozładować.
Nawet usilne próby jakiegoś pacyfisty, tłumaczenia, zręczne i finezyjne żarty
doświadczonego socjologa kierującego agresję ku istocie problemu nie były
w stanie rozładować narastającego wybuchu, zahamować kłótni, obezwładnić
przeciwników. W najlepszym razie pozostawały już tylko dotkliwe złośliwości
obydwu stron. Należy więc uznać, że w tym przypadku emocje jednostek
stymulowane obecnością otoczenia i warunkami tego szczególnego polowania
znajdują ujście wyłącznie w objawach agresji, w obnażaniu kłów w trakcie
zbliżania się do celu.
Można by zatem uznać, że taki układ jest również pewnego rodzaju upo
rządkowaniem, dychotomiczną organizacją, w której „zwyczajni" zostali prze
ciwstawieni „uprzywilejowanym". Nie jest to jednak uporządkowanie, gdyż
ładu nie tworzy. O tym świadczy chaos, zdenerwowanie ludzi, kłótnie już przy
zakupie. Psychologowie określają tę sytuację mianem konfliktogennej, frustru
jącej, stresującej. Jej bowiem efektem jest przede wszystkim agresja. Czym
więc jest ten nieład?
Przywołane powyżej przesłanki pozwalają na wstępną antropologiczną
interpretację. Potrzeba jednak jeszcze kilku informacji, by takie wyjaśnienie
miało podstawy. Apogeum wydarzeń następuje z chwilą przystąpienia do sprze
daży, gdy okazuje się, że dostarczonych dóbr jest o wiele za mało, by wszy
stkich oczekujących można usatysfakcjonować. Zatem trzeba to nienasycenie
ograniczyć. I tak ograniczają je zasady kartkowej reglamentacji. Pozornie więc
wszyscy zyskali te same prawa, pozornie społeczna równość w podziale dóbr
może być zachowana. Pozornie - gdyż w obydwu grupach znajdują się posia
dacze rozmaitych kartek, jedni zachłannie wykupują całe przydziały, inni
ograniczają się do części kontyngentu, jedni mogą kupować „dobre" mięsa
(chorzy na cukrzyce czy niewydolności wchłaniania), innym pozostaje cokol
wiek. A więc z chwilą rozpoczęcia sprzedaży dochodzą dogłosu przynajmniej
trzy elementy owej szczególnej sytuacji: równość lecz także ograniczenie przy
silnej świadomości własnego albo cudzego uprzywilejowania. To uprzywilejo
wanie ma za podstawę zarówno elementy jakościowe sytuacji ludzi, jak ele
menty ilościowe zakupów. Nie rozdziela ono zatem całej grupy oczekujących
w dwu kolejkach na wyraźne społeczności, lecz tworzy różne zbiorowiska,
których racją bytu (czasową) są odmienne zasady. Niemniej „uprzywilejowani"
czują się uprzywilejowani, czują prawo do przywileju. Tym samym wyraźnie
się przeciwstawiając całej reszcie zwyczajnych kolejkowiczów. Ci bowiem
swych praw do zakupu upatrują wyłącznie w zajmowanej kolejności. Powstaje
w konsekwencji jeszcze inna zasada, regulująca prawa „zwyczajnych"
i „uprzywilejowanych": np. na pięciu „zwykłych" jeden „uprzywilejowany"
ma prawo dokonać zakupu. Wyrównana zostaje jakość przywileju ilością zwy-
24
ANNA ZADROZYŃSKA
kłości. To jednak nie są elementy jednego zbioru, dlatego ich ekwiwalentność
jest wyłącznie pozorna. A o tym świadczy finał tak zorganizowanego hadlowego wydarzenia.
Im mniej towaru na ladzie, półkach czy w skrzyniach, tym dosadniejsze
słowne rekompensaty odbieranych praw. Okazuje się, że wtłoczeni w tę hierar
chiczną klasyfikację ludzie w ogóle nie cenią kombatantów zasłużonych na
frontach ostatniej wojny, niedołężnych staruszków, szczególnie inwalidów
pierwszej grupy, ludzi upośledzonych umysłowo itd. Objawia się nagle zwy
rodnienie rodzaju ludzkiego charakteryzujące się całkowitą obojętnością na
sytuację innych, zapomnieniem wieków cywilizacji, osiągnięć nauki. Znika
moralność. Celem staje się kęs mięsa (albo inne dobro).
Jane Goodall, badając szympanse żyjące na wolności stwierdziła, że egoizm
pożądania pokarmu stanowi cechę odróżniającą zwierzęta od ludzi. Jeżeli
jednak obserwujemy ją także u ludzi, jakie warunki są w stanie ją wydobyć i co
jest w stanie ją zniwelować? Pytania te prowadzą ku kulturze.
Jeżeli ze względów biologicznych gatunkowi ludzkiemu właściwa jest
hierarchia społeczna, to jej administracyjne zniesienie powoła inne mechani
zmy zmierzające do każdorazowego porządkowania się ludzkich grup, gdy
zaistnieją. We współczesnych społeczeństwach grupy tworzą się z tak różno
rodnych powodów, że i kryteria ich zorganizowań muszą być rozmaite. Są to
jednak, jak się zdaje, tylko różnice szczegółów. Zasady, choć rozchwiane,
zmierzają do pewnej charakterystycznej konsekwencji, wyraźniejszej może
w przeszłości lecz i teraz uchwytnej. Najogólniej - tą zasadą porządkującą są
normy strzegące porządku biologicznego: człowieka, płci, dynastii, wieku,
grupy społecznej, narodu, rasy. Ponieważ nie dało się utrzymać tak oczywiście
naturalnych kryteriów społecznej klasyfikacji, zastąpiono ją w Polsce, w myśl
ideologii równości, kryteriami znaczenia człowieka dla społeczeństwa. Te
jednak, jak wiadomo, nie są oczywiste. Natomiast są subiektywne i często
arbitralne. I oto nie ma w Polsce sklepów (by powrócić do problemu kolejek)
wyłącznie dla Polaków, tylko dla Cyganów, jedynie dla Żydów, wyłącznie dla
brzemiennych kobiet. Są natomiast sklepy, gdzie mają prawo kupna tylko
posiadacze specjalnych legitymacji, instytucje, wojskowi, gdzie kupuje się za
niepolskie pieniądze itd. A zatem są to właśnie kryteria hierarchizacji, klasyfi
kacji, uprzywilejowania. Tę także cechę wykazuje kolejka.
Kolejka bowiem korzysta z kryteriów społecznych, które wcale nie są
oczywiste jako kryteria porządkujące. Sama sytuacja zdobywania pożywienia
należy do biologii. Sposób zaś zaspokojenia tej potrzeby wymaga już w społe
czeństwach ludzi rozstrzygnięć kulturowych. Zatem w społeczeństwach trady
cyjnych, wioskowych, plemiennych na wyraźne cechy biologiczne (płeć, wiek,
kolor skóry) nałożono normy kulturowe jasno określające prawa i obowiązki.
Pozycja społeczna, jako efekt funkcjonujących norm, była także w sposób
nierozerwalny powiązana z wyróżnikami biologicznymi. Współczesna klasyfi
kacja ludzi, ich hierachia, a zatem także prawa i obowiązki jednostek określane
są według norm stanowionych arbitralnie przez grupę rządzących. Z pozoru
brany jest pod uwagę wiek, stan zdrowia czy płeć (więc cechy biologii).
ANTROPOLOGICZNE PROBLEMY KULTURY WSPÓŁCZESNEJ
25
W rzeczywistości obowiązuje społeczna ocena wartości człowieka, jego za
sług, praw i obowiązków. O tym decyduje legitymacja. Legitymację wydaje
urząd. A zatem te normy nie zostały nałożone na naturę. Są dowolnie ustano
wione w społeczeństwie przez tych, którzy nim rządzą. Konsekwencją tych
reguł, tych kryteriów hierarchizacji staje się chaos, gdyż w zależności od
przewidywanych zysków można się powoływać na najbardziej odmienne, naj
bardziej sprzeczne zasady, mogące dać prawo uprzywilejowania. Powstaje
sytuacja permanentnej dezorganizacji ogólnej, chociaż przewijają się w niej
fragmentaryczne wątki jakieś zorganizowań.
A zatem kolejka - to biologiczna sytuacja zdobywania pożywienia. Zagro
żenie (niekoniecznie głodem, psychologiczna świadomość braku wystarczy)
niszczy normy kultury, które do niedawna regulowały życie społeczeństwa. Ale
do głosu wcale nie dochodzą reguły natury, chociaż słowne obelgi i gesty by to
sugerowały. Pojawiają się administrowane odgórnie anty-zasady. A więc ten
chaos - to antyzorganizowanie, to antykultura.
Tu dominuje jednak prawo człowieka, zaprzeczenie kultury. Podważa się
słowami zasługi kombatantów, ordynarnie obraża brzemienne kobiety, starych
ludzi, kaleki, wykrzykuje informacje o zasługach własnych. Egoistyczny in
stynkt pożądania pożywienia niszczy hamulce kultury, wizja zaś niczym nie
ograniczonej obfitości dóbr staje się tożsama z życiem i jej realizacja warta jest
nawet największych nakładów energii.
Owa antykultura to opozycja kultury. Nie biologia. Ta stoi u podstawy
obydwu tych krańcowych punktów przeciwstawienia. Z antropologicznego
punktu widzenia antykultura jest nową jakością. To już nie wizualizacja straussowskiej opozycji natury i kultury, to biologiczna podstawa opozycji kultury
i antykultury. Biologia realizuje się w dwu formułach społecznego istnienia,
w dwu przeciwstawnych sposobach rozstrzygania podziału dóbr, w dwu nor
matywnie równoważnych (i akceptowanych) koncepcjach zachowań rywalizacyjnych. System natomiast jest tylko jeden.
1
Drugi przypadek - „skalane ściany" - należy do odmiennego rodzaju zja
wisk kulturowych. Może ściślej: wstępne rozważania wymagają odwołania się
do innych przesłanek teoretycznych. Jest to zjawisko nowe w swej treści, lecz
nic w formie. Od paleolitycznych rysunków naskalnych po wizualny wyraz
społecznych emocji Rewolucji Francuskiej - to prawdopodobnie ciąg tradycji
współczesnej magii inskrypcji naściennych. Pojawiają się one głównie na
murach miast, choć i wiejskie płoty nie są od nich wolne. Materiałem tych
zastanowień jest to, co obserwuję w Warszawie. A zapisywane i zarysowywane
przestrzenie są wystarczająco różne, by wstępnie je uporządkować.
Bezpośrednim powodem włączenia lego materiału do naukowych, antropo
logicznych zastanowień są wydarzenia z ostatnich miesięcy przed czerwcowy
mi wyborami 1989 r. Wtedy to na świeżo odnowionych murach miast (szcze
gólnie warszawskiej Starówki i całego Traktu Królewskiego pojawiły się napi
sy, znaki i rysunki, które protestowały przeciwko aktualnej rzeczywistości
politycznej, społecznej, gospodarczej, moralnej. Nie hamowała ich burza spo-
26
ANNA ZADROZYŃSKA
tecznej dezaprobaty, pojawiały się każdego dnia coraz to nowe inskrypcje.
Z chwilą wydrukowania wyborczych plakatów, zjawisko nieco straciło na sile,
jakby znajdując wyraz w lawinie zaklęć wyborczych. Jest to zapewne problem
ekonomiczny - zniszczenie nowo odmalowanych ścian reprezentacyjnego szla
ku miasta. Jest to także problem estetyczny - zeszpecenie elewacji. Jest to
również problem psychologiczny - siła bodźców nakazujących lekceważenie
zarówno wagi gospodarczej, jak i walorów estetycznych. Tymi jednak proble
mami zajmą się odpowiedni profesjonaliści. Natomiast antropologię może
interesować ludzki, kulturowy wymiar zjawiska. Określiłabym go jako pewien
rodzaj zachowań obrzędowych kategoryzujących przestrzeń a będących znaka
mi czasu.
W tym wypadku analiza wymaga nie teoretycznych założeń interpretują
cych semantykę społecznych zachowań. Tu chodzi o pewne ukryte sensy zna
ków, wyrażające przekonania i wartościujące nawyki kategoryzacji czasu
i przestrzeni. Obydwie te jakości oceniane są za pomocą społecznej intuicji,
sygnalizowane za pośrednictwem znaków-symboli zrozumiałych w kontekście
zarówno historii, jak aktualnych wydarzeń.
A zatem mogę wydzielić trzy główne rodzaje przestrzeni, które pociągają
naściennych skrybów. Pierwszą z nich jest przestrzeń usankcjonowana trady
cją, istniejąca jakby od zawsze, spokojnie kanalizująca wszelkie symptomy
wyczerpywania się czasu (by użyć tego eliadowskiego sfromułowania). Znaki
ją pokrywające informowały o następowaniu lub kreacji chaosu w cyklu życio
wym jednostek i społeczności. Do tego rodzaju przestrzeni zaliczyłabym wszy
stkie inskrypcje pojawiające się na płotach, na ścianach miejsc intymnych (np.
więziennych cel, miejskich szaletów itd.), na obserwowanych przeze mnie od
lat, dwustu czterdziestu słupach wspornikowych północnej warszawskiej Wi
słostrady. Tu pojawia się warstwami społeczny wyraz emocjonalnych reakcji.
Można je podzielić na kilka grup. Jedną z nich są wszelkiego rodzaju seksualia:
napisy, rysunki, symbole. Zawierają one przede wszystkim podstawową infor
mację o bolesnym dojrzewaniu i kłopotach nie do pokonania z zaspokojeniu
seksualnych potrzeb. Są one niekiedy wybujałe, bo młodzieńcze. Niekiedy
jednak przeciwstawiają się im społeczne normy, przeciwko którym protestują
napisy. Tu także znajdują wyraz seksualne odchylenia i perwersyjne tęsknoty
ludzi wcale nieprymitywnych. Efektem tych ostatnich jest kilka doskonałych
fraszek.
Drugim rodzajem słupowej twórczości są inskrypcje informujące o polity
cznym życiu Polaków. Ten gatunek obejmuje opinie (wypowiadane w krótkich,
twardych słowach) o umysłowym poziomie, moralnej ruinie, urodzie i jej man
kamentach dostojników kolejnych rządów, przedstawicieli urzędów central
nych, rządzącej partii. Można też tu znaleźć świetne w pomyśle inskrypcje
- rysunki, (np. AVE LENIN, gdzie V powstało z dwu palców dłoni uniesionych
na znak Viktorii), łączące i syntetyzujące wydarzenia historii, sytuację obecną
i polityczny protest. Rozległość semantycznego pola tej właśnie inskrypcji jest
znacznie głębsza niż słowa je opisujące. To symbol, jednoczący wieloraką treść
uświadamianą i nieuświadomioną. Są także napisy wyrażające wielkie marze-
ANTROPOLOGICZNE PROBLEMY KULTURY WSPÓŁCZESNEJ
27
nia i wielkie rozczarowania co do ludzkości (пр.: Ludzie, dlaczego wy jesteście
tacy pojebani?!), stosunek do aktualnego problemu aborcji (пр.: Nie zabijaj
nienarodzonego, lepiej oddaj do adopcji!), absurdalne przepowiednie (пр.:
Miesiączkuje woźna, będzie zima mroźna). Anonimowi autorzy zapisują to
w lesie betonów słupów, gdzie panuje mrok i wilgoć, gdzie przychodzą tylko
nieliczni, gdzie pojawiają się spacerowicze wyłącznie w pogodne ranki sobot
nie i świąteczne. A więc byłaby to prawie naturalna miejska przestrzeń niezwy
kła, bezludzka, nieludzka. Istnieje poza ludzkimi osiedlami, jest nieuporządko
wana, systematycznie zaśmiecana, gdzie „strach chodzić". Przez nikogo nie
widziani autorzy inskrypcji, pisarze naścienni i rysownicy przychodzą tu
wczesnym rankiem lub późnym wieczorem, gdy milknie miasto, gdy pustka
pozwala im zachować anonimowość. Kreują na słupach tę swoją rzeczywistość
niespełnioną i nie do spełnienia.
Innym rodzajem pokrywanej inskrypcjami przestrzeni są ściany nowo od
malowanych domów Śródmieścia Warszawy. Czyste ściany, których nikt
w zwyczajnym czasie by nie tknął. A jednak jakiś społeczny (bo przecież nie
jednostkowy) impuls zmusił do ich zeszpecenia. Ich czystość okazała się
prowokacją. W tym wypadku pojawiły się również wszystkie rodzaje napisów
z „betonowego lasu". Seksualia okazały się nie najważniejsze. Jedynie seksu
alne określenia posłużyły jako wyraz politycznych deklaracji. Są one ostre,
obrażające, dyskwalifikują, poniżają rząd, ludzi, władze. Ten rodzaj manifesta
cji - napisy w miejscach publicznych - pojawia się tylko wówczas, gdy na
brzmiewa czas społecznego protestu. Jest to, jak wykazała historia, zapowiedź
wybuchu, rewolucji, kataklizmu. Wszystkie ostre protesty społeczne i polity
czne ostatniego ćwierćwiecza w Europie i poza nią znajdowały takie właśnie
wizualne realizacje, tak właśnie informowały o nadchodzących wydarzeniach.
A więc jest to znak wyczerpującego się, kończącego się czasu. Znak chaosu,
znak również kreowania, przyszłości, nadchodzącego nowego uporządkowa
nia. Czytość i ład, dotychczasowe normy zostają przekreślone, pogwałcone,
zniszczone. Informacja o tym atakuje przechodniów spokojnego dotychczas
miasta. „Inskrypcje ścienne" w środku miasta, to komunikat o niezwykłym
czasie, który swą obecnością naznacza przestrzenie. Należy go traktować
poważnie
Trzecią przestrzenią, wynikającą z bezczeszczącej działalności w śródmie
ściu są tablice-ekrany, które powinny na sobie skupić uwagę profanatorów. Nie
wywołują one jednak tak autentycznych emocji, pokrywające je napisy i rysun
ki nie mają prawdziwej drapieżności i rozmachu tak treściwego, jak formalne
go. Napisy są tu jakby z grzeczności nieco nieprzyzwoite, jakby miały usaty
sfakcjonować tych, którzy tablice postawili. To możliwość zastępcza, pośred
nia, uzupełniająca.
A zatem betonowe słupy - to naturalna niezwykła przestrzeń istniejąca
w niezwykłym czasie. Jest przestrzenią stałą, sygnalizuje zmienność ludzkiego
czasu istniejącego poza nią, konieczną w każdej egzystencji. Gdy czas ludzki
się wyczerpuje, gdy nadchodzi czas niezwykły - w betonowym lesie Wisłostra
dy pojawiają się jego znaki. Nowy czas niezwykły pojawia się nie tylko jako
28
ANNA ZADROZYŃSKA
wynik normalnych cykli życia jednostek czy zwykłego rytmu przyrody. On się
powoli wyłania z umierającej rzeczywistości, z wyczerpywania się zwykłych
ludzkich norm współżycia i organizacji. W tej sytuacji ów chaos nieuchronnie
zapowiada zmianę, kreację nowego życia, nowego cyklu istnienia. Jest to
bezsprzecznie eliadowska koncepcja czasu i przestrzeni. Wyjaśnianie jednak
tymi kategoriami zjawisk współczesnej kultury, z pozoru banalnych, płytkich,
fragmentarycznych jest pewnym nowum. Ta jednak interpretacja opiera się na
szczególnej przesłance.
Otóż czas i przestrzeń, to tylko współrzędne napisów, rysunków, znaków.
To one stanowią szczególną rzeczywistość, same w sobie są swoistymi rzeczywistościami. Błogosławieństwa, przekleństwa, życzenia, zamawianie, ale także
listy, karty z pozdrowieniami i życzeniami, depesze - to sfery dobrej albo
szkodzącej magii. Do niej także trzeba zaliczyć owe współczesne znaki, rysunki
i inskrypcje znajdywane niegdyś w tej właśnie formie jako obowiązujące czyn
ności i rytuały podczas świąt, uroczystości, obrzędów, także zabaw. Laicyzacja
kultury, to także laicyzacja obrzędowych celów. Bywa, że są one wyrażane
słowami, napisami towarzyszącymi współczesnemu świętowaniu. Niekiedy
ograniczają się tylko do opisania rzeczywistości zaistniałej. Wówczas sens
święta jest jedynie relacją o tym co człowiecze. Jest to zresztą dość częsty
przypadek we współczesnych uroczystościach. Gdy jednak starają się kreować
inną, nie istniejącą jeszcze realność, wtedy zyskują walor pozaludzki. Zdarza
się także w polskiej praktyce współczesnego świętowania, że owa kreatorska
funkcja napisów i obrazów uzupełnia funkcję relacjonującą. W ten sposób
można interpretować np. popularne hasła, deklaracje na majowych transparen
tach, życzeniowe manifesty na bramach zakładów przemysłowych. Wówczas
słowo pisane czy obraz zastępują pożądaną lecz nie istniejącą realność. Gdyby
zaistniała, napisy utraciłyby wszelki sens obrzędowego kreowania, magicznego
zaklęcia. A zatem napisy w „betonowym lesie", na ścianach i witrynach śród
miejskich domów można traktować jako kreację, magiczne wyobrażenie nie
zaistniałej jeszcze rzeczywistości.
Taka kreacja, zgodnie z tradycyjnym światopoglądem (najczęściej przecież
nieuświadomionym), musi się odbywać wyłącznie w czasie niezwykłym i musi
powołać specjalny rodzaj niezwykłej prestrzeni. Staje się nią oczywista doty
chczas przestrzeń ludzi, centrum miasta, nowo pomalowane ściany domów.
Znaki chaosu i kreacji nowej rzeczywistości czynią ją niezwykłą, więc sakral
ną. Jest to przeto niszczenie porządku człowieka, bezczeszczenie i skalanie
w celu kreacji nowego ładu. Jest to jednak jakby skalanie a rebour. Skalanie
obecnością napisanego słowa, obscenicznego rysunku, wulgarnego znaku czy
stej przestrzeni zwykłości. A więc tym, co nieludzkie rzeczywistości człowie
ka. A jednak jest to skalanie w tym rozumieniu, że następuje tu niedopuszczalne
połączenie dwu wykluczających się rzeczywistości: zwyczajnej i niezwykłej,
ludzkiej i nieludzkiej, profanicznej i sakralnej. Kultury zwane tradycjami obfi
tują w tego rodzaju profanacyjne sytuacje. Są one zawsze składnikami obrzę
dów. Więcej, wiele rytualnych wypraw, poroży, inicjacji itp. zawiera reguły
wymagające skalania myślą, mową czy uczynkiem. Wówczas właśnie nakazy-
ANTROPOLOGICZNE PROBLEMY KULTURY WSPÓŁCZESNEJ
29
wane były akty kazirodztwa, seksualnych odstępstw od zwyczajnych norm,
sodomii. Dziś zastępuje się je słowami, znakami, rysunkami. I tak można
traktować owe obsceniczne wyrazy protestu. Takie jednak wykroczenia prze
ciwko normom mają ważkie usprawiedliwienie. Jest to usprawiedliwienie ob
rzędowo jedyne. To kreacja rzeczywistości.
Anna Zadrożyńska
Anthropological problems of modern culture
Summary
The problems of classification and interpretation belong to the most important in the studies
on modern culture. The cultural phenomena included there are the components of the cultural
environment of the researcher himself and therefore it is difficult to observe them from a distance
allowing for unbiassed study. Moreover, they appear in numerous transformations of forms and
mixed contents. All this blurs their structural image, i. e. general principles ruling their
coexistence and complementarity of both forms and contents (meanings). Yet the image is
possible to be reconstructed.
The traits of modern culture penetrate different social groups. Then the face-to-face cultural
transmission (witch has been until recently attributed to folk culture only) can functions among
the residents of cities, big and small towns and housing estates as well as in villages and hamlets.
In all those places various, but by no means casual cultural configurations emerge. I think that
anthropological interpretations are suitable for explaining them. True enough, each of the
modern cultural phenomena issues from individual norms and value systems still they are all
derived from the collective values and experiences.
The phenomena of Polish everyday life afford us interesting subjects for anthropological
interpretations. Yet every such study requires defined criteria of classifications and theoretical
assumptions. In the paper two of such phenomena are presented. The first of them I called „The
commonplace experience of a queue", the other one - „defilement of walls". The former is
a subject for an anthropological analysis of culture (in an algebraic absolute meaning) as a set
of rules imposed upon nature. The latter - the image of culture itself, its internal relations
initiating conceptual categories such as: sacrum and defilement, chaos, re-creation etc.
The ..anthropology of a queue" refers to everday observation of conflicts arising among
people standing in line in the shops. The conflicts appear because of shortage of goods and
system of ration-cards and regulations providing priviledges for some categories of customers.
Classification of the facts and their interpretation call for the basic assumptions concerning
human nature:
- man is not only a territorial but a social as well,
- all social animals living in groups establish hierarchies underlying their organization and
defining each individual's rights and duties. The organization sets up both social and psycholo
gical order. There is no group of social and territorial animals ruled by absolute equality,
- the hierarchical structure must apper inevitably in Polish society too, in spite of the official
equality of the citizens.
A hierarchical organization appears in every task-oriented group. A queue in the shop
responds to biological situation of procuring food. The danger (not necessarily of starvation, the
seanse of shortage is enough) destroys common rules of social interaction, the cultural norms.
It does not mean, hawever, that the order of nature appears instead. The cultural counter-norms
emerge, a kind of counter-culture. It is an opposite of existing culture, it is not nature. From
30
ANNA ZADROZYŃSKA
anthropological point of view it is a new quality. Biology lies under two contradictory forms of
social existence: culture and anti-culture, two contradictory ways of distributing goods, two
normatively equivalent (and socially accepted) ideas of competitive behaviour. They bothbelong
to the same culture system.
The ..anthropology of defiled walls" refers to the data concerning various forms of graffiti,
pictures and inscriptions covering the walls; pilars supporting the higway and boards placed in
the streets so that graffiti could be written on them, not on walls (all the material collected in
Warsaw). The analysis of that material refers to theoretical framework of the interpretation of
the semantics of social behaviour, meanings of signs expressing attitudes and evaluating the
categorization of time and space. The latter basic categories are evaluated by social intuition
and expressed with signs-symbols possible to decode in the context of past and present historical
events. The actual data allow for conceiving time and space as the essential coordinates which
situate graffiti in the context of national life and culture. The inscriptions themselves are the
reality burdened with important meanings. Blessings, wishes, curses and magic formulas - are
the spheres of magic in which signs, pictures and words make the created reality. According to
traditional world-view such a creation must occur in an extraordinary time and mark the space
with the quality of extraordinari ness, the space which appears the place of magical acts. The
places of magical inscriptions point at destroying the commaon human order, at desecrating and
defilement of the norms so that a new order could be created.
Translated by Anna
Ktuzyńska-Skrzypek
Z WITRYNY W Y D A W N I C Z E !
I N S T Y T U T U HISTORII K U L T U R Y MATERIALNEJ
PAN
R E D A K C J A NAUKOWA
BIBLIOTEK! ETNOGRAFII
POLSKIEJ
zawiadamia z przyjemnością
że w roku 1991, w ramach naszej serii ukazały sic następujące pozycje:
MIROSŁAWA SDROZD-PIASECKA
Ziemia w społeczności ftijejskiej.
Studium wsi południowo-wschodniego Mazowsza
(Koniec X I X i X X wiek)
IWONA KABZINSKA-STAWARZ
Games of Mongolian Shepherds
JOLANTA K O W A L S K A
Free of Life Dance.
Cultural Universals in Molion
*
DANUTA T Y L K O W A [red
Górale Beskidu Żywieckiego.
Wybrane dziedziny kultury ludowej
Wszystkie do nabycia
w Bibliotece Instytutu Historii Kultury Materialnej PAN
00-140 Warszawa, Al. Solidarności 105, tel. 20-28-81