Dziennik wyprawy (do Kraju Goldów i Oroczonów )/ LUD 1964-65 t.50

Item

Title
Dziennik wyprawy (do Kraju Goldów i Oroczonów )/ LUD 1964-65 t.50
Description
LUD 1964-65 t.50, s.7-120
Creator
Poniatowski, Stanisław
Date
1966
Format
application/pdf
application/pdf
Identifier
oai:cyfrowaetnografia.pl:236
Language
pol
Publisher
Polskie Towarzystwo Ludoznawcze
Relation
oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:267
Rights
Licencja PIA
Subject
Poniatowski, Stanisław (1884-1945)
Type
czas.
Text
r
,j

l

t

':.

....

r~ > "Z. 1:9.)yarZJ~stwalud
, Pl~~~te.mieaię~~e li

l

lt1doz1!a\Ycze~(), odbylf! (t
1,ł(ld6w g-cogralIcznykuj k~~¥Ał¥
cznl;w r07.e~(t(ją. bęrble
1'0
zgłOllił:;, sir:. doty('hczas 80,
wy en. (~e!etn z()r~aniZo,vIUlja Ę~l1e.V'
u:a

DZIENNIK WYPRAWY
(DO KRAJU

GOLDOW

Wstępem

i OROCZONOW

zaopatrzyła

w 1914 ROKU)

B. HEIDENREICH'"

Spis rzeczy: I. Wst~p od Redakcji, życiorys, opis i zawartość
dziennika,
historia
i cele wyprawy,
kalendarz
wyprawy.
II. Dziennik
wyprawy:
1. Wstęp S. Poniatowskiego,
2. Dziennik wyprawy (od lO.V.-31.VIIL19H
r.),
3. Dodatek, II redakcja dziennika od lO.V.-16.VLl914
r., III. Słownik Goldów .

.orof;łt~

;:')1"J5f(z

ST ANISŁA W FONIATOWSKI

źpt

L Wstęp

tl~em Biege
c:':..
by wedłtl~ uJló
~'ekcY.i, kt.óh~\y tliJ' salll(Jj.
. lJ().;i..e~jZI0td'a..
/o-i
.\.7itiltQplU)Q o ilC'ty bt. dr.,
'YŚ\,Mfl·ZQ3Pyd,., t:i¢r~~o;kj'Ch~V
h1g.cil.K 1',~Y,J'l\l}jK;}rOI'

od Redakcji

.li P)·7.~IV\ .

IIw,

tit",!;!,

Redakcja "Ludu" od lat nosiła się z myślą wydania dziennika
podróży S. Poniatowskiego oraz luźnych materiałów zebranych
w terenie (a więc r.otatki, szkice rysunkowe, fotografie). Materiały
te są ściśle związane z dziennikiem - jest on w dużym stopniu
jedynym kluczem do zrozumienia rysunków i fotografii, te zaś
z kolei umożliwiają zrozumienie skrótowego tekstu dziennika. Materiał sam w sobie ze względu na autentyczność i niepowtarzalność
posiada dużą wartość naukową.
Autor przed wybuchem drugiej wojny światowej rozpoczął porządkować materbły i redagować dziennik. Między skrótowymi
zapisami w dzienniku, a tekstem opracowanym na czysto zachodzą
pewne różnice treściowe; autor w oparciu o anamnezę interpolował dziennik, czasem opuszczał fakty znajdujące się w autentycznym dzienniku. Redakcja postanowiła wydać całość autentycznego dziennika, późniejsze zaś opracowanie załączyć jako dodatek.
Opuszczenia i interpolacje S. Poniatowskiego wynikały z tego
faktu, że badania terenowe wypadły w innej epoce, a porządko-

.Ę(lha.l'tllt;f!v!,~y

~p~iwb(

1.1

!i!;91,Y'.~>~nk.~·

~

cD

CA'
mi+1D
WJIW

Rysował

Szurki,

12 lat, był w szkole 1 dzień, "Mać nie puskała".
sander Onenko).

(Alek-

Oprócz tego podarował mi Dmitrij 2 gjazda, które używa szamanka przy komłanieniu, kładąc sobie na głowę.
Byłem u Dmitrlja w domu. Ma sporo burchanów. W domu
względnie czysto, na narach każdy ma swoje miejsce, w głowach
porządnie złożona pościel.
Obiad dyżurny Lopatin, pomocnik Woropajew.
Ucha z kasatek po tym ryż na mleku, kompot i herbata.
Po obiedzie jedziemy łodzią do kamieni z ornamentami. Znajdują się na lewym brzegu powyżej Sakaczialanu a 11/2 wiorsty.
Ogromne kamienie, dość miękkie. Ornamenty na wielu z nich,
parę rysunków zrobiłem z ornamentów w formie twarzy ludzkiej.
Pojechał z nami Dmitrij i Michajił, który sam wziął miękki kamień i zaczął rysować na skałach.

27

26
Mówili, że kiedy były 3 słońca za dawnych czasów to kamienie
kipiały w wodzie i ludzie Goldowie (rano mówili, że nie Goldowie)
rysowali te figury kijami (fotografia).
Cokolwiek dalej ma być miejsce, gdzie tych zdobionych kamieni
jest znacznie więcej i mają być rysunki, przedstawiające zwierzęta.
Ładny był spacer na brzegu· gęste zarośla i ogromn3 trawa,
w której miejscami człowiek się prawie chował.
Chłopcy strzelali i zabili 2 mewy.
Po powrocie poszedłem rąbać pałki do namiotu i przysiadłem się
na łódkę do 3 małych Goldziąt (8-12 lat), którzy z jednym starszym (18 lat Mitrafim) pojechali zdejmować kasatki z "peremeta".
Złapali 4 kasatki, założyli świeże robaki, a później zrąbali mi malcy drążki.
Tłumaczyłem im po co mierzę Goldów.
Mitrofin skarżył się na szubrawca nauczyciela: Mitrofin chodził
3 lata do szkoły i nawet się czytać nie nauczył, choć inteligentny
chłopak.
Przyszliśmy wszyscy do namiotów.
U Łopatinych w namiocie pełno: stara Goldka opowiada bajkę,
Dmitrij tłumaczy, Łopatin zapisuje, kupa starych i młodych Goldów usiadła w kucki koło starej i ciekawie przysłuchują się.
Pod wieczór pogoda ładna, słońce, ale silny ostry wiatr.
Siadłem na deski pisać.
Dmitrij jadł z nami obiad, b[ardzo] delikatny chłop: wymawiał
się i dziękował.
Wtorek 16. VI. Zaledwie zacząłem pisać zebrało się sporo dzieci
i kilka starszych. Dałem ołówek i kajet. Trofim zrobił 2 górne rysunki na str. 14, po czym gość Dmitrija zrobił dalszy rysunek lewą
ręką w ciągu bardzo krótkiego czasu oraz niedźwiedzia na str. 15,
później rysował Nikołaj na str. 16 i 17.
W czasie rysowania inni przyglądali się, robią uwagi i śmieją się,
dają swoje rady, czym rysujący bynajmniej się nie miesza.*
Pod wieczór robi się zimno, chmurno. Ściemnia się, zapóźniliśmy

*

Dotąd przepisałem

przed

1920 r.

się z kolacją. Pomagamy wszyscy (w paltach) rozpalić ognisko. Zenia robi kluski.
Z chaty Dmitrija słyszymy uderzenia szamańskiego bębna. Rzucamy gotowanie kolacji i idziemy do fanzy.
Na narach siedzi gość - szaman z bębnem i robi tzw. "małe
kamłanienie" . Śpiewa cicho, smętnym przeciągłym tonem, od czasu do czasu bije (takt ?) to słabiej to mocniej w bęben. Skupiliśmy
się w milczeniu przy drzwiach, Goldowie leżą lub siedzą na narach,
stara szamanka leży z fajką w ustach i spluwa od czasu do czasu
w kubek.
Szamanienie trwało koło pół godziny, w celu poprawienia zdrowia jednej kobiecie chorej na rękę. Siedziała ona z boku spuściwszy głowę, przysłuchując się szamanowi. Niektórzy Goldowie słuchają w skupieniu, inni przechodzą po izbie i rozmawiają.
W końcu szamanienia głos coraz smętniejszy przechodzi w szlochanie. Wrażenie czegoś poważnego.
Po szamanieniu kolacja, po czym Łopatin idzie do fanzy, gdzie
ma dopisać do końca bajkę, a ja z Gryszą idziemy koło 101/2 spać.
Noc ciemna, błyska się silnie na zachodzie.
Zasnęliśmy dość szybko. O pierwszej w nocy obudziła nas
ogromna burza. Pioruny walą jeden za drugim coraz bliżej, w pałatkach prawie wciąż widno od błyskawic, deszcz coraz mocniejszy. Szybko kombinujemy, że niebezpiecznie zostać w naszych namiotach, rozbitych na otwartym miejscu i mających metalowe
ostrza ra drągach. Ubieramy się pośpiesznie. Deszcz wali. coraz
mocniejszy, pioruny, błyskawice bez przerwy. Zarzucam z Gryszą
komarnik na nasz namiot i razem z Łopatinami i ich chłopcami
idziemy do spichlerza Dmitrija. W fanzie Dmitrija goście i inni
domownicy, więc on z żoną śpi w spichlerzu.
Wpuszcza nas, siedzimy u niego koło 2 godzin w paltach i płaszczach deszczowych. Tymczasem burza wściekle huczy i miejscami w spichlerzu przecieka przez słomianą strzechę. Siedzimy
w milczeniu, rozmowa się nie klei.
Pytam Dmitrija a burzę. Mówi: że Goldowie mówią, że burzę
wywołuje wielka żmija (czy smok), rzucająca błyskawice.

29

28
Dmitrij w ogóle i inni niechętnie opowiadają o swych wierzeniach, podejrzewając, że wywoła to śmiech i uwagi krytyczne.
Potem Dmitrij opowiada jak podobna burza zastała go raz na
rzece. Przystał do brzegu, przewrócił w górę dnem omoroczonkę
i przespał się pod nią.
Burza trochę przeszła, ale deszcz pada. Pałatka chłopców całkiem przemokła, u Łopatinów sucho tylko pod komarnikiem.

"Anban"

Ze swej pałatki zanosimy do "ambara" kufry, aparat i trochę
drobiazgów. Próbuję robić porządek, ale chaos u nas w pałatce szalony, Grysza przeziębiony, mnie i Łopatina bolą głowy. Po śniadaniu robię rysunki paru Goldziaków, wywołuje to ogromną wesołość. Każdy chce być portretowany. Rozdaję im papier i ołówki,

"Olgomi"

Rysował:

Dwa górne rysował Trofim, lat 19.
Onenko. W szkole był. Dwa (rysunki
- dod. red.) obok rysował lewą ręką Kaja z NIuchu .. lat 45-50.

Rysował Koja BeIda, szaman,
lat
37, starosta,
stolbiszcza
NIuchu, Pożehoj wołosti, gość
Dmitrija.

Łopatiny idą do siebie, bierzemy chłopców do nas i kładziemy
się w czwórkę, kropnąwszy porządnie rumu na rozgrzewkę, bośmy
wszyscy przeziębli.
Koło 8 budzę się, czuję że z prawej strony przecieka i kołdra
i prześcieradło porządnie zamokło.
Wstajemy. Zimno, chmurno od czasu do czasu deszcz.
Fatalna pogoda. Robimy śniadanie, po czym Łopatiny i chłopcy
przenoszą się do śpichlerza, który Dmitrij bardzo wygodnie przygotował, wynosząc swoje rzeczy i rozkładając na podłodze n'.aty,
bardzo starannie plecione.

Nikołaj

Aktenko,

17 lat, Sakaczialan
ani razu nie był.

15. VI. 1914 r., w szkole

idą robić rysunki. Później idę pisać dziennik w "ambarczyku",
Dmitrij podarowuje mi koszyczek podwójny. Szaman Koja przynosi narysowane prz:ez niego burchany, mówi że go boli głowa,
wypytuję go a zdrowie i obiecuję dać lekarstwo po obiedzie.
Łopatin z Kolą szykują obiad, deszcz idzie coraz mocniejszy. Ba
zapomniałem: zaraz po wstaniu byłem w fanzie Dmitrija "kamłaniła" stara szamanka, żeby zażegnać silny wiatr, miała też i tańczyć, ale wicher był mniejszy, więc do tego nie doszło.
Stara szamanka babka Dmitrija ma sławę bardzo wielkiej szamanki.
Jeździ na gościnne występy do odległych wsi.
Obiad robią Łopatin i Kola. Po obiedzie idę z Kolą na kaczki nad
jezioro, ale kaczek nie ma i mokro, wracamy z niczym. Czatuję na
mewy, zabijam "stryża", wielkości gołębia po czym daję razem
z Dmitrijem cały szereg pudeł.

30
Deszcz coraz większy. Daję szamanowi aspirynę na głowę, pomaga mu.
Kolacja, idziemy koło 9 spać.
W stodole szpary w ścianach, ciągnie, komarów też wlazło.
Środa 17. VI. Dyżur mój i Gryszy. Deszcz pada cały dzier't bez
przerwy, błoto okropne, wilgoć, zimno, rzeczy nasze rozmiękły od
wilgoci zwłaszcza papiery. Wstaję a 8, po czym Grysza i ja rozpalamy ogień. Po śniadaniu oglądam czoło szamana: blizna od uderzenia siekierą, smaruję mu jodyną, również i twarz Gryszy, który
dostał f1ukcji w zęby.
Potem idę z Żenią i Gryszą po wsi. Odwiedzamy trzy fanzy,
oglądając i rozpytując a różne rzeczy. Dostaję "pacza" (pudełka
z kory) i próbkę z lipowego łyka.
U Gawriła oglądam chorą rękę i bolące oko córki.
Obiad: ciężka niemiła robota w błocie. Grysza rozpala ogień i gotuje, ja z Żenią oprawiałem
kasatki, wczoraj wieczór złowione
przez chłopców.
Po obiedzie deszcz jeszcze większy. Siedzimy w stodole, przychodzą Goldy. Młody Michaił opowiada bajkę, którą zapisuje Zenia, ja nastawiam z powodzeniem palec Gawriłowi, potem rozmawiamy sobie. Przychodzi jeszcze paru, zbiera się ich koło dziesięciu, pokazujemy parę sztuk, co ich bardzo bawi.
Po kolacji idziemy wcześnie spać i długo gadamy, śpiewamy, deklamacja, chłopcy robią sobie kawały itd.
Namioty zamykamy szczelnie na noc przed psami. Dmitrij ma
ich 4, czy 5, inni mają po więcej.
Dmitrij karmi psy co drugi dzień, inni co dwa dni, bo ryby suszonej (jukoły) zostały małe zapasy. Psy wobec tego są bardzo
głodne i zjadają co znajdą. Przed wieczorem ukradły nam rondel,
który pięknie wylizany znalazł się a kilkadziesiąt kroków na dole
poniżej naszej górki.
Po obiedzie szaman przyniósł 15 burchanów, objaśnił który na
co pomaga, dałem 40 kopiejek (Brun).
Czwartek 18. VI. Deszcz od samego rana, rzeczy nasze rozmiękły
od wilgoci, zwłaszcza papiery, dobrze, że klisze w blaszankach.

31
Myjemy się w Amurze; wygodnie stojąc na kamieniach. Po śniadaniu robimy porządek w szopie, po czym piszę dzienr.ik, karty do
domu, które Grysza ma zawieźć do Wiatskowo, jadąc tam z Goldami.
WczorajsZ€ fanzy:
Afanasij wybudował sobie dom, który obecnie wykańcza. Do budowy domów wynajmuje Chińczyków cieśli.
Afanasij zapłacił za swój 140 rb., dając swoje drzewo.
Dom Gawriła będzie droższy: 400 rb. Afanasij wykleja sufit
i ściany tapetami, jedna ściana tymczasowo wyklejona przez dzieci
papierkami od karmelków.
Chodził z nami Nikołaj, chłopiec lat 17, dobrze mówiący po rosyjsku. Pokazywał nam i objaśniał różne rzeczy. Przechodziliśmy
koło fanzy Jakowa, Nikołaj mówi, że do niego Goldy nie chodzą
i on nikogo nie odwiedza: lubi wypić i wówczas w całej wsi robi
awantury.
Goldowie bardzo lubią dzieci, Dimitrij nie mając własnych, nosi
często na rękach cudze. Wyrostki wcale się nie wstydzą bawić
z małymi chłopcami, jeżdżą z nimi na rzekę i pokazują jak łapać
ryby. Bawią się w łapanie wiązki trawy na rozczapierzone na końcach tyczki i długości 11/2-2 metrów.

Ojciec Nikołaja ma w swym domu gramofon.
W każdym domu jest fuzja tzw.:
..f''i'OHif:;a''
lub rzadziej coś
lepszego np. winchester. Idąc na polowanie biorą zawsze podpórkę
pod fuzję.

32

33

Nikołaj pokazywał nam jak zakłada samostrzał na sobola.
W zimie noszą na spodniach drugie ze skóry "kety", takie spodnie starczą na jedną zimę, podczas gdy butów ze skóry linka wychodzi 30 par na zimę.
W fanzach sporo chińszczyzny np: kufry, ale są i szafki czysto
goldzkiej roboty z ładnymi ornamentami.
Chińczyków robotników dawniej było dużo, obecnie Moskale ich
puszczają bardzo mało i każdorazowo też z oddzielnym pozwoleniem. Tabaczniki::'=====~i

I

duże płaskie owalne pudełka na tytoń

w liściach czasem z ornamentami.
W fanzie u Dimitrija stoi "fania"
zmarłego.

pod nią ubranie

Przed "fanią", stawia się jedzenie i wtyka w nią fajkę.
Eola chciał rysować, ale zasłonili.
U Afanasija ciekawe ornamentowane drewka do podnoszenia
kotła.

Łopata

oprawiona
tyka

jako

mo-

Wi03ło zwykle

Piątek 19. VI. Przed południem przyjechał leśniczy Winogradow
po drodze z Wiatskoje.
Po obiedze zaczęło się przejaśniać niebo, zapowiadając pogodę,
tymczasem koło 6 przyjechał Kłoczko i zaszła awantura: trwała
6-8.

O 8 Żenia z Dimitrijem pojechali po motorówkę, ja z Łopatinem
zaczęliśmy się zbierać do drogi.
Sobota 20. VI. Z rana przyszła motorówka z Winogradowym.
O 12 pojechaliśmy z Łop[atinem] do Chab[arowska], dokąd przybyli o 81/2 i wieczorem byli u Arsenjewa, nie zastawszy pp. Delle
w domu.
Niedziela 21. VI. Z rana u Della, później u naczelników akcyzy,
potem przyszedł Arsenjew, potem obiad u Della, potem byłem
u roplloa potem wieczorem pisanie raportu.
Poniedziałek 22. VI. Odnosimy raport do Zakrzewskiego.
O pierws:rej w południe wyjeżdżamy na motorówce razem z rewizorem akcyzy Pawłowskim i pomocnikiem naczelnika powiatu
Machniborołowem. Przyjeżdżamy o 5, herbata i obiad, Machniborołow zapisywał zeznania Goldów.
Wtorek 23. VI. Rano: mycie brezentowej podłogi. Obiad. Przygotowanie rzeczy. Zdejmuję Dmitrija i Fi1emona. Przygotowuję
filmy do fotografii.
Środa 24. VI. Nasz dyżur. Śniadanie. Fi1emon przynosi wycinanki, piszę dziennik od 19. VI. Przed obiadem kąpiel z łódki, woda
daleko nas znosi. Dużo czasu idzie na powrót, bo woda ciągle znosi
łódkę. Obiad późno, po czym rozbijamy naszą pałatkę i urządzamy
wnętrze. Ko~o 5 nasi jadą fotografować kamienie, ja z Kolą zostajemy pisać nasze protokóły.
Robię zdjęcie dżonki na Amurze. Śpimy w pałatce, nie dają nam
spać psy, które całą noc robią piekło.
Dmitrij ma 5 psów, tanie 3-5 rubli sztuka, na Torgonie Goldowie mają psy dobre, płacą za psa po 15 rubli.
Czwartek 25. VI. Rano mierzę trzech Goldów, przyjeżdża Machniborołow utonął Chińczyk. Szukali go sieciami, ale nie znaleźli
ciała. Obiad, nieudana próba lemoniady. Zmierzyłem 8 Goldów.
Foto 1 Aleksieja Onenko (stajbiszcze Susu, Wyższe Torgana 3
wiorsty). Foto posłać obiecałem na ręce Dmitrija w Sakaczialanie.
Grupę robiłem, posłać parę foto na ręce Dmitrija. Potem jedziemy
łodzią do kamieni z ornamentami.
Długa pyszna kąpiel. Wracając przejeżdżamy się trochę. Kolacja.
Pokazuję gwiazdozbiory.

34

Piątek 26. VI. Po śniadaniu wyjmuję klisze w namiociku: do
luftu. Przychodzi Kłoczko prosić przebaczenia,
Mierzę dzieci. Obiad spóźniony. Po obiedze zawijam \V papier
zbiory, pomaga mi mały Fiodor. Obok siedzi Łopatin i wypytuje
a zabawy dzieci. Kupka Goldziąd urządza nam demonstracje sv'1,vch
zabaw: 1. zabawa w tygrysa, 2. w skakanie dłuższym krokiem,
3. w skakanie nad obracanym sznurkiem itd.
Goldowie b[ardzo] lubią dzieci, sympatyczny stosunek starszy-ch
do małych dzieci. Dzieciaki śmiałe, nas się nie boją i przychodzą
do nas kupami.
Potem mierzę, ale słychać śpiew w fanzie i Dmitrij uprzedza, że
będą "upominki" po zmarłym.
Obok naszych namiotów rozkładają ogień, przed nim kładą mat"'~, ... -

Ryc. 37. Oroczon Konchoga Kuila
w kaftanie
ozdobnym 1914 r.

'.

Ryc. 38. Gold Beldy
uczesany
w
jeden
1914 r.

z ::\Iuchu,
warkocz.

Ryc. 39. Gold Gendzu Onenka
stroju świątecznym.

w

Rozległe przestrzenie kontynentu Azji, a zwłaszcza jego egzotyczne tereny północne i północno-wschodnie, tak stosunkowo
niedawno poznane, budziły wielkie zainteresowanie podróżników
i badaczy.
Przedostające się sporadycznie wiadomości o zamieszkałych tam
ludach, ich zwyczajach, sposobie bycia, wędrówkach, poczęły interesująco niepokoić badaczy "zachodu", w tym słowiańskich
i polskich. Wiele sensacji wzbudziła teoria, iż pierwotna ludność
Ameryki - Indianie, pochodzenie swe wywodzi z Azji a tzw.
"czerwonoskórzy", to odłam pokrewny bądź identyczny z żółtolicymi mieszkańcami wschodniej czy północno-wschodniej Azji.
Mieli oni stamtąd poprzez Aleuty i Alaskę przybyć na kontynent
Ameryki i z czasem szeroko rozpowszechnić się daleko na południe, po Ziemię Ognistą włącznie. Zawrzało wśród badaczy mających żyłkę podróżniczą tymbardziej, że wielu (w tym słowiańscy i polscy) przyjęło tę teorię za pewnik.
Postanowiono wreszcie zbadać ten fakt, organizowano coraz
liczniejsze ekspedycje. Największy w nich udział wzięli podróżnicy i badacze słowiańscy, zwłaszcza rosyjscy, docierając do najodleglejszych zakątków. Wśród nich wymienić należy: Nadarowa
1887), Schrencka (1683), (1891), Maak'a (1889), czeskiego antropologa A. Hrdlickę, z polskich zesłańców na Syberię i z kraju macierzystego: Al. Czekanowski, J. Czerski, W. Godlewski, B. Dybowski (1886-78), który był na Kamczatce (1889), A. Czcżowski
(1918-22),
J. Talko-Hryr.cewicz (1891-98),
M. WitkO\vski (1873),

Item sets
Lud

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.