Antropolog on-line, a badanie w działaniu / Homo interneticus: etnograficzne wędrówki w głąb sieci

Item

Title
Antropolog on-line, a badanie w działaniu / Homo interneticus: etnograficzne wędrówki w głąb sieci
Description
Etnograficzne wędrówki w głąb sieci
Homo interneticus; ; pod red.Ewy Jagiełło i Pawła Schmidta s.14-20
Creator
Krawczyk-Wasilewska, Violetta
Date
2010
Format
application/pdf
Identifier
oai:cyfrowaetnografia.pl:4655
Language
pol
Publisher
Wydawnictwo Portalu Wiedza i Edukacja
Relation
oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5019
Rights
Licencja PIA
Subject
interenet - aspekt etnograficzny
Type
e-book
Text
Violetta Krawczyk-Wasilewska

- Antropolog „on-line"

a badanie w działaniu...

Violetta Krawczyk-Wasilewska
UNIWERSYTET ŁÓDZKI

Antropolog „on-line" a badanie w działaniu.
Eksperyment polsko-brytyjski

T

ermin „badanie w działaniu", ukuty w latach czterdziestych przez psycholo­
ga społecznego Kurta Lewina (Lewin 1946: 202-203), znanego też jako pre­
kursora „teorii zmiany", przechodził rozmaite koleje losu; już to jako mani¬
pulacyjna socjotechnika odrzucona do lamusa, już to jako nurt emancypacyjny trak¬
tujący badanie jako formę refleksyjnej działalności podjętej przez badacza, uczest­
niczącego w sytuacji społecznej z zamiarem jej ulepszenia. Na gruncie brytyjskim
badania w działaniu jako odmiana badań stosowanych bywają zaliczane do tak zwa­
nej metodologii systemów miękkich (SSM) i w ostatnich latach ponownie cieszą
się tam sporą popularnością.
Dyskusyjną próbę sprawdzenia możliwości wykorzystania tej metody w antropo­
logii on-line podjęła autorka niniejszego tekstu wraz z badaczem brytyjskim Dennisem W. Beer, podczas ich wspólnej pracy nad studium zatytułowanym Globalna
wioska „singli", a kulturowe postawy starszych Brytyjczyków wobec randkowania
„on-line" i zreferowanym podczas X V Kongresu ISFNR w Atenach w czerwcu
2009 roku w sekcji „Narratives and Modern Media". Wnioski metodologiczne au¬
torów poddam pod dyskusję po przedstawieniu materiału badawczego .
Internetowe serwisy społecznościowe, a zwłaszcza portale randkowe są częścią
współczesnego scenariusza kulturowego, gromadzą bowiem - liczonych w milionach
- użytkowników reprezentujących wszystkie kategorie wiekowe, przy oczywistej domi­
nacji ludzi młodszych. Wielka rozmaitość i popularność tych portali w krajach wysoko
rozwiniętych odzwierciedla głębokie lęki kulturowe związane ze zwiększającym się
poczuciem ludzkiej samotności, której główne przyczyny upatrywane są w zaniku tra­
dycyjnych powiązań krewniaczych oraz tak zwanej gender revolution i „atomizacji"
społeczeństwa. Ta ostatnia wiąże się z upadkiem rodziny, wzrostem neo-liberalizmu,
konsumeryzmem i gloryfikacją autonomii jednostki. W tej sytuacji nawet związki
mężczyzny i kobiety stają się towarem, który jako artykuł pierwszej potrzeby jest
przedmiotem wymiany za pośrednictwem internetowych stron randkowych.
Liczba osób samotnych, w żargonie zwanych z angielska singlami, cechuje się stałą
tendencją wzrostową. Przewiduje się, iż do 2021 roku obejmie ona 40% dorosłych

Violetta Krawczyk-Wasilewska - Antropolog „on-line"

15

a badanie w działaniu...

obywateli świata w krajach rozwiniętych i wymusi zmianę obyczajów, zmianę potrzeb
mieszkaniowych, kosztów utrzymania, zużycia energii, usług, i tym podobnych . Ta
prawdziwa rewolucja może zniszczyć zasady życia społecznego oparte na domu, ro­
dzinie i stałym miejscu zamieszkania. Single obojga płci nie odczuwają dziś stygmatyzacji, co więcej - wykorzystują swój status do poznawania świata, budowania kariery
zawodowej i życiowego eksperymentowania. Wygodni i zadowoleni z siebie samotni
tworzą powiększającą się populację, zwaną w USA quirkylones (quirky alone), na po­
trzeby której rynek odpowiada promocją życia solowego, małymi porcjami pakowanej
żywności, wakacjami dla samotnych, mniejszymi mieszkaniami i domami oraz wzros¬
tem liczby internetowych serwisów randkowych, jak również... wzrostem liczby
domów spokojnej starości.
Oczywiście bycie tak zwanym singlem może być sprawą wyboru (w wypadku
ludzi młodych, aktywnych zawodowo) albo koniecznością (w wypadku coraz młod¬
szych, rozwiedzionych lub owdowiałych emerytów i rencistów ). Poza korzyściami
życie indywidualne rodzi pewne niedogodności, na przykład finansowe czy psy¬
chologiczne (puste gniazdo, brak stałego towarzystwa i wsparcia), wzmacniane doj¬
mującą samotnością, mimo posiadania progenitury. Ta sytuacja dociera powoli także
do naszego kraju.
1

Wskazane wyżej problemy odzwierciedlają portale randkowe, które - co prawda
- jeszcze nie dostarczają gotowego produktu, ale zmierzają w tym kierunku, o czym
świadczy coraz większa liczba stron randkowych oferujących usługi psychometryczne, na przykład Parship.com, e-Harmony, Be-2.com, DDAffinity.com.
Badając internetowe strony randkowe odnosimy wrażenie, o czym już pisaliśmy
na łamach Fabuli (Krawczyk-Wasilewska 2006: 251-252), że zachowania on-line ich
subskrybentów mają charakter globalny, świadczący o unifikującej sile mass-mediów
i internetowej netykiety. Z drugiej zaś strony wspólnota sieciowych randkowiczów
myśli lokalnie, o czym świadczą ich profile umieszczane w lokalnych lub transnaro¬
dowych, opartych na wymianie informacji, portalach. Studiując je, dostrzegamy różnice
kulturowe, etniczne i społeczne; biedę i bogactwo, społeczną stratyfikację, lokalne oby¬
czaje, kryzys tradycyjnej rodziny , a także lokalną pozycję płci kulturowej.
W Europie najwyższą liczbą samotnych osób i pojedynczych gospodarstw domo¬
wych cechuje się Wielka Brytania, gdzie w ciągu ostatnich czterdziestu lat ich liczba
wzrosła czterokrotnie. Dziś wynosi piętnaście milionów przy sześćdziesięciomilionowej populacji. Tylko w samej Anglii samotne gospodarstwa liczą siedem milionów,
przy prognozie wzrostu do dziewięciu milionów w roku 2021 (Palmer 2006).
Tę sytuację odzwierciedlają brytyjskie usługi randkowe on-line (na przykład
Match.com, YahooPersonals, DatingDirect.com), cechujące się ogromną liczbą użyt¬
kowników w porównaniu z innymi europejskimi stronami randkowymi. Wyjaśnie¬
nie kwestii, dlaczego Brytyjczycy są najbardziej samotnymi Europejczykami, wy¬
magałoby odrębnych, interdyscyplinarnych badań na większą skalę.
Nasze zainteresowanie ograniczyliśmy do starszych Brytyjczyków i ich postaw
kulturowych wobec internetowego randkowania. Celem było badanie w działaniu
o charakterze jakościowym prowadzone przez autorów niniejszego - Polkę i Anglika;
oboje w momencie badań samotni, oboje reprezentujący interesujący ich przedział
wiekowy i status społeczny.
1

Tendencję tę uwidoczniają przewidywania statystyczne (między innymi Austriackiego Instytutu Eko­
logicznego) i projekty architektoniczne (na przykład wystawa „Singletown" na Biennale Architektury,
Wenecja 2008).

Violetta Krawczyk-Wasilewska - Antropolog „on-line"

a badanie w działaniu...

16

Dla naszego badania wybraliśmy DatingDirect.com (dalej skrót: DD), jeden z naj­
większych i najbardziej popularnych na Wyspach odpłatnych portali randkowych,
którego właścicielem jest Meetic, firma umocowana we Francji i operująca w piętna­
stu państwach europejskich, a także na innych kontynentach. W końcu 2008 roku DatingDirect liczył około siedmiuset tysięcy użytkowników, podczas gdy w maju roku
następnego ich liczba wzrosła do pięciu milionów na całym świecie, co dowodzi dal¬
szej konsolidacji operatorów rynku randkowego. O popularności portalu świadczy licz­
ba zalogowanych, na przykład dwudziestego piątego maja 2009 roku, o godzinie dwu­
nastej trzydzieści pięć (wtorek) system wykazywał dwadzieścia osiem tysięcy sie­
demset sześćdziesiąt siedem osób on-line w dziewięćdziesięciu trzech państwach,
podczas gdy w sobotę wieczorem było ich już około siedemdziesięciu tysięcy.
Próbą badawczą objęto osiemdziesięciu mężczyzn (w większości Anglików),
którzy opublikowali swój pełny profil i odpowiedzieli na test autorki. Wszyscy oni
byli aktywnymi subskrybentami DD w ostatnim kwartale 2008 roku i deklarowali,
że należą do rasy kaukaskiej, są nieżonaci, mieszczą się w przedziale wiekowym
sześćdziesiąt - sześćdziesiąt pięć lat, poszukują kobiet od pięćdziesiątego do sześć¬
dziesiątego ósmego roku życia, posiadają wyższe wykształcenie (od magisterium po
doktorat), reprezentują indywidualne gospodarstwa domowe i dochód średni do wy¬
sokiego. Nie brano pod uwagę religii, zatrudnienia/emerytury, liczby posiadanych
dzieci i innych danych.
Dla porównania wskażmy przykładową sesję z dnia piątego grudnia 2008 roku,
kiedy to system wykazywał sześciu takich mężczyzn w Polsce (populacja 38,1 mi­
lionów), piętnastu w Niemczech (82 miliony), siedemnastu we Francji (65 milio­
nów), ale w Wielkiej Brytanii aż tysiąc, a w samym tylko Londynie czterystu
dwudziestu. Brytyjczycy dominowali podczas tej i każdej następnej sesji.
Jak już wspomniano, autorka opublikowała, składający się z dwudziestu pytań
test zgodności, którego wyniki pokrótce omówimy. Na pytanie o preferowany ro¬
dzaj wypoczynku wakacyjnego (trekking czy wczasy typu all-inclusive), prawie
100% respondentów opowiedziało się za wakacjami aktywnie spędzonymi i w spo¬
sób indywidualny. Na pytanie o rodzaj spędzania wolnego czasu, większość optowała
raczej za pielęgnacją ogródka, komputerem, majsterkowaniem i oglądaniem TV oraz
DVD niż odległą wyprawą do kina czy teatru. Tak zwane „wyjścia" dla większości
oznaczały wizytę w najbliższym pubie. Wszyscy samotnie popijali w domach, nikt
nie deklarował abstynencji. Czytanie książek i aktywność sportowa (głównie jazda
rowerem, ale też żeglowanie, czasem tenis i golf lub krykiet) dotyczyły mniejszości.
Przyjmowanie gości w domu, składanie spontanicznych wizyt sąsiadom, zaprasza¬
nie dalszych znajomych, jak i inne formy życia towarzyskiego nie są powszechnie
praktykowane. Wyjątek stanowią śluby i pogrzeby oraz rodzinne wakacje w małym
gronie. Powiedzenie „Mój dom jest moim zamkiem" oddaje tradycyjne wartości:
szacunek dla własnej przestrzeni i prywatności, posiadanie nieruchomości (spłacony
lub odziedziczony dom), obowiązki domowe (mężczyźni gotują, sprzątają, remon¬
tują) i pracę w ogrodzie oraz czas poświęcony na własne hobby. Tak zindywiduali¬
zowany styl życia, jak i dość wczesne przechodzenie mężczyzn na emeryturę (od
pięćdziesiątego piątego roku życia i z odpowiednim odszkodowaniem od firmy) nie
sprzyja zawieraniu nowych znajomości.
Przeciwieństwem powyższego są możliwości, jakie oferuje Internet. Samotny star¬
szy pan może randkować do woli, spotykając w sieci nieograniczoną liczbę nowych
znajomych i potencjalnych życiowych partnerek, tak z najbliższej okolicy, jak i całkiem

Violetta Krawczyk-Wasilewska

- Antropolog „on-line"

a badanie w działaniu...

odległej (prawdziwa globalizacja!), z którymi można korespondować, wymieniać
poglądy i fotografie, „czatować" i wreszcie marzyć o podjęciu ryzyka spotkania
wirtualnej damy, by przekonać się o jej osobowości, wspólnych zainteresowaniach
i wzajemnym pociągu fizycznym, zwanym w żargonie randkowym „chemią".
Co więcej, w przeciwieństwie do komunikacji „twarzą w twarz", komunikacja
on-line pomaga naszemu stereotypowemu Brytyjczykowi pokonać jego nieśmiałość
wynikającą z tak zwanego zimnego wychowania i klasowej stratyfikacji społecznej,
rozpoznawanej po sposobie wymowy i określonym restrykcyjnie kodzie zachowa­
nia. Postępując zgodnie z globalną netykietą randkową wychodzi ów poza sferę
swych przyzwyczajeń, otwiera się „na obcych", opisuje szczegóły z życia osobis¬
tego i uczuciowego, jak również czuje się zwolniony z konwencjonalnych zasad
używania języka formalnego czy zwyczaju nieokazywania emocji i panowania nad
reakcjami (Fox 2004). Wręcz odwrotnie, internetowy kod językowy, używanie za¬
bawnych znaków graficznych, piktogramów i akronimów, posługiwanie się tak zwa¬
nymi śmieszkami czy buźkami (ang. emoticons i smileys) to cechy „warsztatu"
komunikacyjnego każdego randkowicza.
Dlatego też randkowanie w sieci jest dla antropologa świadectwem istnienia pewnej
sfery liminalnej, w której randkowicz oderwał się już od „profanum", ale nie osiągnął
jeszcze sfery „sacrum" (Gennep: 2006). Problem się sam rozwiązuje, gdy związek wir­
tualny przekształca się w rzeczywisty, o czym marzy większość użytkowników. Na prze¬
szkodzie jednak stają stare przyzwyczajenia, nawyki, bagaż rodzinny i inne życiowe
doświadczenia, wreszcie brak chęci do przystosowania się lub zmiany.
I tak, mimo przyzwyczajenia do życia w wieloetnicznym społeczeństwie, starsi
Brytyjczycy w większości nie wykazywali zainteresowania rozwijaniem znajomości
z Polką w wieku średnim, grzecznie odsyłając j ą do polskiej strony internetowej i pod­
kreślając, iż nie życzą sobie kontaktu z paniami z kontynentu (europejskiego - V.K-W),
a zwłaszcza z „.. .Portugalii, Hiszpanii, Rosji, Polski i Bawarii", a także nie są zainte­
resowani kobietami z bardziej odległych miejsc, takich jak Filipiny, Afryka i Ameryka
Południowa. Niektórzy pytali, czy rzeczywiście pisze do nich kobieta, czy też mężczyz¬
na, chcący wyłudzić pieniądze na podróż do Zjednoczonego Królestwa.
Te stereotypowe opinie bazujące na pogłoskach, jak również nieznajomość po­
litycznych i ekonomicznych realiów tak zwanej Nowej Europy świadczą, iż inter¬
netowe kontakty z kobietami z krajów zwanych drugim i trzecim światem w oczach
przeciętnego Brytyjczyka mają konotację negatywną i mogą być również manifes¬
tacją konserwatywnego poczucia wyższości Wyspiarzy, szeroko znanego - od wieku
dziewiętnastego - pod hasłem splendid isolation.
Z drugiej zaś strony badanie nasze wykazało, że 15% subskrybentów wykazywało
postawę neutralną wobec pochodzenia etnicznego, w kilku zaś wypadkach nawet wy¬
jątkowo przychylną wobec pochodzenia polskiego, co wynikało z wcześniejszych, po¬
zytywnie ocenianych kontaktów z naszym krajem. Dwóch respondentów - wdow¬
ców, których zmarłe żony pochodziły z Polski - nie było zainteresowanych ponowną
znajomością z Polką, motywując swą decyzję różnicą mentalności. Pytanie „Czy życie
zagranicą byłoby dla ciebie problemem" starsi Brytyjczycy traktowali jak wyzwanie,
którego nie należy brać pod uwagę. Jedynym miejscem do relokacji jest dla większości
Hiszpania, czemu sprzyja łagodny klimat i duża ilość na stałe zamieszkałych tam emery­
tów brytyjskich. Relokacja do Polski wymagałaby poznania języka, przetrwania mroź­
nej zimy i przystosowania się do „dziwnych" obyczajów oraz nieznanych przepisów praw­
nych i niepewnej - w dłuższej perspektywie czasowej - sytuacji polityczno-ekonomicznej.

Violetta Krawczyk-Wasilewska

- Antropolog „on-line"

a badanie w działaniu...

18

Mimo tych zastrzeżeń, nasi wirtualni randkowicze wykazywali się dużą tolerancją re­
ligijną, wyrażając przekonanie, iż dwie religie mogą koegzystować pod jednym da­
chem bez żadnego problemu. Nadmienić przy tym należy, że większość subskrybentów
deklarowała się jako ateiści lub niepraktykujący protestanci.
Interesującą kwestią jest trudna do wymierzenia realna skuteczność randkowania
on-line w odniesieniu do badanej populacji. Z naszych informacji wynika, że dla nie¬
wielu zakończyło się ono sukcesem. Większość badanych uczciwie stwierdzała, że
była aktywnym członkiem strony DD przeciętnie od trzech do sześciu miesięcy, po
czym znudzona, odpoczywała przez jakiś czas lub przenosiła się do innego portalu, by
po około roku powrócić ponownie do DD , mimo faktu, że „.. .ludzie byli w więk­
szości ci sami, a część niechętnie odpowiadała na e-listy" - jak stwierdził jeden z użyt¬
kowników. Brak odpowiedzi mógł wynikać nie tylko z nadmiaru bardziej interesu¬
jących ofert, ale też z faktu, powszechnie niezauważanego, że nowi użytkownicy mogą
rejestrować się bezpłatnie i choć ich profile są wyświetlane, w rzeczywistości jednak
powiększają rząd „martwych dusz" (Silverstein 2004) pozbawionych prawa aktyw¬
nego uczestnictwa do czasu wniesienia pełnej opłaty członkowskiej.
W dużych miastach wirtualna randka często przeradza się w osobiste spotkanie.
Jeśli nie spełnia oczekiwań - nie martwi żadnej ze stron, gdyż następnego weekendu
można spotkać się z inną osobą - każda ze stron płaci za siebie i każdy chętnie spę¬
dzi czas poza domem. Natomiast w małych miejscowościach i wsiach wirtualne kon¬
takty (zwłaszcza tak zwane czaty) podtrzymywane są dużo dłużej, stanowiąc formę
miłego spędzania czasu. Oto przykład:
Wyprowadziłem psy na spacer, potem czatowałem z kobietami, następnie lunch,
praca w ogródku, kilka e-maili do nowych pań z DD, wieczorny spacer z psami, no
i dzień wypełniony...

Dlatego też profile wielu starszych użytkowników DD oznakowane są setkami
puszczanych „oczek" i tak zwanych odwiedzin, skrupulatnie wykazywanych przez
zarządzających portalem webmasterów. Mając poczucie nieograniczonych możli¬
wości, cybernetyczni randkowicze nie wykazują pośpiechu i traktują wirtualne kon¬
takty jako formę zabawy z bezpiecznej odległości i bez wychodzenia z domu. Nie¬
którzy subskrybenci porównywali swe uzależnienie od wirtualnego randkowania do
pasji cechującej kolekcjonerów na przykład znaczków pocztowych. Nadmienić tu
należy, że podtrzymywaniu uzależnienia sprzyjają różne triki marketingowe właści¬
cieli portalu DD, takie jak automatyczne odnawianie płatności na następny okres sub¬
skrypcji, utrudniony sposób likwidacji konta, przenoszenie niepłacącego do grona
opisanych wcześniej „martwych dusz", zachęcanie e-mailami w rodzaju „tęsknimy
za t o b ą . " , „ . m a m y pasujące do ciebie, nowe osoby", „dla ciebie wyjątkowo tania
o f e r t a . " i inne zniżki, promocje, i tym podobne. Nic tedy dziwnego, że wirtualny
business randkowy kwitnie, a jego użytkownicy, często samotni emeryci, mimo po¬
czucia iż podlegają manipulacji, często wracają do DD, ponieważ świat zewnętrzny
pogłębia jedynie ich samotność.
Sumując powyższe, nasuwają się wnioski o specyfice izolacji społecznej starszych
Brytyjczyków, wynikającej z ich dawniejszej mobilności zawodowej i częstych zmian
miejsca zamieszkania (ograniczone więzi koleżeńskie i przyjacielskie) oraz ograni¬
czonych więzi krewniaczych i międzypokoleniowych. Te ostatnie na przykład w Pol¬
sce są o wiele ściślejsze, ponadto - zgodnie z polskimi zwyczajami i obowiązującym
prawem - dorosłe dzieci zobligowane są do opieki nad starymi rodzicami. Z kolei izo¬
lacja towarzyska starszych Brytyjczyków wynika ze zwyczajowego indywidualizmu

Violetta Krawczyk-Wasilewska - Antropolog „on-line"

a badanie w działaniu...

19

i konserwatyzmu oraz tradycyjnego angielskiego stylu życia. Stąd też nasi respon¬
denci przezwyciężali swą samotność, ślęcząc przy komputerze - swoistym substy¬
tucie towarzyszki życia.
Wirtualna miłość ze strony wyzwolonych, wymagających i często - w wyniku
rozwodów lub wdowieństwa - bardziej zamożnych niż mężczyźni kobiet brytyj­
skich nieczęsto kończy się sukcesem. Z kolei brak powodzenia wśród kobiet z kon¬
tynentu może wynikać, iż postrzegają one starszych Brytyjczyków w sposób stere¬
otypowy - jako „zimnokrwistych", konserwatywnych i twardo po ziemi stąpających
hipokrytów, dla których termin „romantyk" utożsamiany bywa nie z pojęciem za¬
kochanego, lecz raczej „artysty", „dziwaka", ekscentrycznego Don Kichota i nie¬
odpowiedzialnego życiowo człowieka. Oto przykład:
...Ona wszystko traktuje bardzo serio i pisze do mnie: „w twoim profilu stwier­
dziłeś, że nie jesteś romantyczny". Więc ja jej odpisałem, że była tam również opcja
„całkowicie nieromantyczny", której nie wybrałem. Teraz fascynuje ją koresponden­
cja z artystą, WIELCE romantycznym...

Na koniec wreszcie należałoby zwrócić uwagę na fakt, iż przeprowadzone przez
nas badanie odbywało się w czasie globalnego kryzysu ekonomicznego, który w Wiel¬
kiej Brytanii przybrał formę recesji, dotkliwie odczuwanej przez większość tamtejsze¬
go społeczeństwa. Reakcją na kryzys jest, między innymi, hasło odwrotu od między¬
narodowych powiązań ekonomicznych w kierunku deglobalizacji. Tendencja ta po¬
woli wymusza określone zachowania społeczne, że wymienimy choćby: codzienne osz¬
czędzanie, spadek wartości nieruchomości oraz trudność ich sprzedaży, lęk o spokojną
starość itp. Dlatego też kryzys może wpływać na zmniejszenie zainteresowania pod¬
różami, relokacją, a więc także międzynarodowym randkowaniem on-line.
W świetle powyższego powrócić trzeba do postawionego na początku tego artyku¬
łu problemu metodologicznego, a mianowicie tak zwanego partycypacyjnego badania
w działaniu zmodyfikowanego w odniesieniu do wybranej społeczności on-line, którą
reprezentowaliśmy. W naszym wypadku przeprowadziliśmy je z perspektywy użyt¬
kowników popularnego na Wyspach portalu internetowego, a więc nasze zachowania,
tak jak innych użytkowników, miały charakter indywidualnych, choć typowych dzia¬
łań, z których wyciągnęliśmy wnioski i przedstawiliśmy je w opracowaniu.
Pozostaje otwartym do dyskusji pytanie czy użytkownicy portali randkowych wy¬
korzystują dla swego dobra wszystkie możliwości, jakie daje randkowanie on-line,
by pokonać swą samotność i znaleźć odpowiedniego partnera. Zważyć tu zwłaszcza
należy, że portale randkowe oferują pomoc w kreowaniu atrakcyjnego profilu i pub¬
likują liczne porady psychologiczne, dostarczając użytkownikowi swoistej edukacji,
która wraz z dostępnymi - na rynku internetowym i księgarskim - poradnikami słu¬
żyć ma owemu celowi. Jak jest w rzeczywistości? Nie wiemy również jaka jest realna
statystyka historii o „szczęśliwym zakończeniu" (Krawczyk-Wasilewska 2006: 252),
tak chętnie publikowanych przez randkowe strony internetowe. Czy mają one jedy¬
nie wymiar komercyjny?
Powyżej postawione pytania, a także wiele innych, wymagają dalszych badań,
które mogłyby być wykorzystane do udoskonalenia randkowych stron interneto¬
wych i poprawy świadomości ich użytkowników. Jednakże omawiane portale, będąc
w prywatnym posiadaniu i powiązaniu z użytkownikami różnych interfejsów nie
wykazują skłonności do modyfikacji swojego oprogramowania. Stąd też zasięg na¬
szego badania ma charakter ograniczony.

Violetta Krawczyk-Wasilewska - Antropolog „on-line"

a badanie w działaniu...

20

Literatura:
Fox K., Watching the English.The Hidden Rules of English Behaviour, Hodder &
Stroughton, London 2004.
Gennep van A., Obrzędy przejścia, PIW, Warszawa 2006.
Krawczyk-Wasilewska V., e-Folklore in the Age of Globalization, Fabula 47, heft 3/4,
2006, s. 248-254.
Kwiecińska-Zdrenka M . , Badacz w działaniu - opisywać, zrozumieć czy zmieniać
zastaną rzeczywistość? Socjologia Wychowania, t. XIV, 2000, s. 63-70.
Lewin K., Resolving Social Conflict, Harper and Brothers, New York 1946.
New Directions in Action Research, red. O. Zuber-Skerritt, Falmer Press, London 1996.
Palmer G., Single Person Housholds, New Policy Institute, Joseph Rowntree Fo¬
undation, April 2006.
Silverstein J., Online Dating for Dummies, Wiley Hoboken, New Jersey 2004.

Item sets
Książki

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.