-
Title
-
Kowieńskie pisma polskojęzyczne "Nowiny" i "Chata rodzinna" - dwie narracje o relacjach polsko-litewskich / ETNOGRAFIA POLSKA 2006 t.50
-
Description
-
ETNOGRAFIA POLSKA 2006 t.50, s.133-156
-
Creator
-
Demski, Dagnosław
-
Date
-
2006
-
Format
-
application/pdf
-
Identifier
-
oai:cyfrowaetnografia.pl:4862
-
Language
-
pol
-
Publisher
-
Instytut Archeologii i Etnologii PAN
-
Relation
-
oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5238
-
Rights
-
PIA
-
Licencja PIA
-
Subject
-
mniejszości etniczne i narodowe
-
Litwa - mniejszości narodowe
-
Litwa - czasopisma polskie
-
Text
-
„Etnografia Polska", t. L: 2006, z. 1-2
PL ISSN 0071-1861
DAGNOSŁAW DEMSKI
Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Warszawa
KOWIEŃSKIE PISMA POLSKOJĘZYCZNE „NOWINY"
I „CHATA RODZINNA"
- DWIE NARRACJE O RELACJACH POLSKO-LITEWSKICH
Po raz, że który przypominam sobie z dzieciństwa
Kowieńszczyznę
- ziemię ucisku (Melchior Wańkowicz 1958, s. 232)
Kontakty Polaków z Litwinami oficjalnie są poprawne, jednak w praktyce nie
przebiegają bezkonfliktowo. Zdarza się, że media litewskie (telewizja, prasa)
przedstawiają Polskę w niepochlebnym świetle, natomiast osobiste kontakty
z Litwinami są o wiele lepsze, szczególnie z młodszym pokoleniem, które nie
czuje się obciążone przeszłością . Starsze pokolenie ciągle chyba nie umie uwol
nić się od trudnych wspomnień, w jakie obfituje historia obu narodów. Stosunki
Litwinów z Polakami pochodzącymi z Polski mieszczą się w pewnych ogólnych
ramach poprawności. Natomiast relacje Litwinów z miejscowymi Polakami
- obywatelami Litwy wydają się obarczone przedziwną mieszanką emocji, nie¬
ufności, agresji, braku życzliwości i chęci wzajemnego zrozumienia. Nie można
powiedzieć, że reakcje ich są jednorodne, każda z tych grup składa się bogatej
mozaiki różnorodnych typów i charakterów. Odnosi się wrażenie, że czasem
w interakcje zachodzące między nimi nieoczekiwanie włącza się pewien cha¬
rakterystyczny zestaw gestów i zachowań, który szybko doprowadza do zerwania
relacji, wykluczenia lub nawet wyrazu pewnej agresji.
1
Posługując się językiem Ervinga Goffmana można powiedzieć, że we wzajem¬
nych interakcjach Litwinów i miejscowych Polaków dochodzi do odgrywania ry¬
tuału interakcyjnego, polegającego na wzajemnym wykluczaniu się. W jego rozu¬
mieniu ważne były związki między działaniami osób pozostających w interakcji,
a postaci te traktował bardziej jako role, niż niezależne jednostki (Goffman 2005,
s. 46). Toteż bezpośrednia relacja mogła przebiegać raz jako relacja dwóch znajo¬
mych, albo mogła osunąć się w sekwencję zachowań zachodzących między dwo¬
ma rolami. Przyjąłem to drugie podejście, gdyż dzięki temu, na podstawie zacho¬
wań i gestów, można zrekonstruować szerszy kontekst zasad rządzących relacjami.
We wzajemnej interakcji liczą się przede wszystkim okazywanie szacunku innym
i możliwość prezentacji siebie. Wynikają z tego określone reguły postępowania,
1
Takie przekonanie autora wynika z licznych, bardzo dobrych lub dobrych kontaktów z Litwi
nami, szczególnie średniego i młodszego pokolenia.
134
DAGNOSŁAW DEMSKI
z jednej strony obowiązki określające moralną powinność zachowania się wobec
innych w taki, a nie inny sposób, a z drugiej - nasze oczekiwania wobec zacho¬
wań innych wobec nas. Wymiana wzajemnego uznania, sposobu prezentacji, jest
podstawą integracji społecznej. Jak pisał Goffman, nieotrzymanie spodziewa¬
nych wyrazów poważania oznacza rytuały profanacji, świadczące o podważaniu
stanu rzeczy, próbie zmiany ról społecznych, układu sił i zakresu posiadanej wła¬
dzy (Goffman 2005, s. 48).
Pomieszane reakcje Litwinów i Polaków zaskakują, gdyż oba kraje mają po¬
dobne interesy w tej części Europy. W obliczu zagrożenia ze strony wielkich
sąsiadów, mogą odczuwać konieczność bliższej współpracy. Niewidoczny kon¬
flikt i wzajemne urazy odzywają się w zupełnie nieoczekiwanych momentach,
wskazując na stare rany, które są jeszcze niezabliźnione. Skoro stosunek Polaków
i Ukraińców zmienił się w ostatnich latach pomimo trudnej wspólnej przeszłości,
to dlaczego podobne transformacje nie miałyby zajść we wzajemnej percepcji
Litwinów i Polaków. Zdając sobie sprawę na jak delikatnym gruncie poruszam
się - wzajemnego poczucia krzywdy, lęków, uprzedzeń i kompleksów - jedno¬
cześnie mam nadzieję, że dialog między Litwinami i Polakami jest możliwy.
Uważam, że zdolność do mówienia z pewnym dystansem o sprawach trudnych
jest już dużym krokiem do wzajemnego zrozumienia.
Cechą wspomnianych konfliktów jest ich nagłość, gwałtowność, często koń¬
cząca się napaściami nie tylko słownymi, ale i fizycznymi, na jakie narażona jest
najczęściej słabsza strona. Wydaje się, że miejscem konfrontacji jest przestrzeń
publiczna, o zawładnięcie której toczyła się gra. Polega ona na pozbawianiu dru¬
giej strony prawa do ekspresji w sferze publicznej.
Skąd wzięły się takie relacje, o czym one świadczą, co za nimi stoi i w jakim
kontekście się one pojawiają? Początki takich interakcji pochodzą z okresu
powstawania państwa litewskiego i ugruntowały się w Litwie kowieńskiej. To
najgorszy okres w dziejach stosunków polsko-litewskich. Po I I wojnie światowej
pozornie zniknęły, jednak, co jakiś czas ponownie wychodziły na wierzch.
Wzorzec interakcji Litwinów z Polakami jest przedmiotem analizy, a w tym
artykule prześledzę go na przykładzie prasy międzywojennej. Nie będę rozpa¬
trywał bezpośrednio przypadków wzajemnych konfrontacji, ale śledzę je przez
pryzmat narracji, zawartych w prasie polskojęzycznej, wydawanej w okresie
międzywojennym w Kownie w latach 1922-1940 („Nowiny" i „Chata Rodzin¬
na"). Wybrałem ten okres celowo, ze względu na zwiększoną ilość sytuacji
konfliktowych zaistniałych w procesie tworzenia nowego państwa. Wydaje się,
że wzorzec stał się jednym z filarów ówczesnej nowej rzeczywistości i wpłynął
na późniejsze relacje litewsko-polskie. Był to burzliwy okres formowania się
państwa litewskiego i krystalizowania się nowej władzy zachodzący na tle cha¬
rakterystycznej dla takich przełomów dezorientacji wielu warstw społeczeństwa,
jak również otwartych konfliktów zbrojnych (przyłączenie Wilna do Polski
w 1920-1922). To były istotne czynniki wpływające na sytuację polityczną, eko¬
nomiczną i społeczną Kowieńszczyzny.
KOWIEŃSKIE PISMA POLSKOJĘZYCZNE „NOWINY" I „CHATA RODZINNA"
135
Z uwagi na brak miejsca ograniczam się do analizy kilku wybranych roczników
„Nowin", z lat 1921-1925 i 1928-1931, oraz „Chaty Rodzinnej", z lat 1928-1930.
Większa część prezentowanego materiału pochodzi z „Nowin", ponieważ uzna
łem, że litewska wersja rzeczywistości jest mniej znana polskiemu czytelnikowi,
a przez to bardziej interesująca .
Obie gazety przeznaczone były dla ludności wiejskiej posługującej się wy¬
łącznie lub głównie językiem polskim. Początkowo oceniano liczbę potencjal¬
nych czytelników na około 80 000, a zatem stanowili oni pokaźną grupę ludności
czekającej na swojego „przewodnika". Pierwszym pismem skierowanym do ludu
były „Nowiny" - prezentujące litewski punkt widzenia, zmierzające do włącze¬
nia czytelników w krąg interesów nowego państwa i dostarczające argumentów
za „litewskością" czytelników. W tym samym czasie wychodziły inne pisma
w języku polskim. Wydawano już „Dzień Kowieński", skierowany do czytel¬
nika z miasta. Pojawienie się na rynku „Nowin" zwróciło uwagę wydawców
„Dnia Kowieńskiego" na konieczność stworzenia pisma podobnego typu. Szyb¬
ką reakcją na pojawienie się „Nowin" było pismo „Strzecha Rodzinna", wyda¬
wane od 1922 do 1923 r.
Redaktorem „Nowin" był Piotr Rusiecki (Rusieckas) - poseł na sejm, re¬
prezentujący środowisko, jak sam nazywał, „ludności mówiącej po polsku" lub
„Litwinów mówiących po polsku", a jego pismo głosiło litewski, pro-państwowy punkt widzenia na powojenną rzeczywistość. Artykuły w piśmie najczęściej
zamieszczał Rusiecki, rzadziej pojawiały się felietony pisane przez innych
(M. Piotrowski, Koszko, Stawicz, P. Mich, Wład. Petru, P.G.). Mogły to być
pseudonimy, pod którymi kryli się inni autorzy. W kręgu redakcji i współ¬
pracowników pojawiali się Bronisława Dauknisowa, Andrzej Rondomański, raz
wymieniono nazwisko Sleżewicza.
Pierwsze numery „Nowin" od pierwszego, do podwójnego 4/5, ukazały się
jeszcze w grudniu 1921 r. Fakt ten redaktorzy często podkreślali później, chlu¬
biąc się mianem pierwszego „polskojęzycznego" pisma dla ludu na Litwie. Ostatni
numer ukazał się w 1939 r. Prawdopodobnie wówczas uznano, że pismo spełniło
swoją misję prezentowania litewskiego punktu widzenia wśród ludności mówią¬
cej po polsku. Wprowadzenie obowiązku posyłania dzieci do szkół, w praktyce
do państwowych szkół litewskich, z czasem wyeliminowało problem pisma dla
ludności nie znającej języka litewskiego. Liczebność tej kategorii ludności malała
z roku na rok. Jak wynika z listów do redakcji „Nowin", ale również z listów
pisanych do „Chaty Rodzinnej", do ludności wiejskiej i do małych miasteczek
docierały i zyskiwały coraz większą popularność również pisma litewskie, np.
„Musu Rytojas". Ze względu na bardziej popularne treści stawały się powoli
konkurencją dla „Chaty Rodzinnej" i „Nowin".
W artykułach wstępnych „Nowin" poruszano aktualne problemy polityczne,
ekonomiczne i społeczne, postrzegane z perspektywy lojalnych obywateli Litwy.
2
2
Pełniejszy obraz relacji litewsko-polskich przedstawiam w przygotowywanej książce.
136
DAGNOSŁAW DEMSKI
Początkowo tłumaczono sytuację powstałą w nowym państwie, definiowano na
nowo i wprowadzano nowe kategorie (np. ludność mówiąca po polsku, Litwini
mówiący po polsku, a nie Polacy, czy mniejszość polska na Litwie), ukazywano
sukcesy i dokonania młodego państwa (wiele uwagi poświęcono reformie rol
nej), pisano o represjach wobec Litwinów oraz o trudnościach gospodarczych na
Wileńszczyźnie. Niejednokrotnie udowadniano wyższość Litwy nad państwem
polskim, pojawiały się informacje o Litwinach w USA, Brazylii i Argentynie,
a niemal w każdym numerze publikowano opowiadania i legendy litewskie,
nawiązujące do czasów pogańskich lub panowania Witolda. Autorami opowia¬
dań i legend byli Litwini (Vincas Kreve , J. Pożerski, A. Wienualis, J. Biliunas,
K. Jasiukajtis, Marja Reutt, Ł. Peleda, Szaruna Ragana). Pojawiały się również
fragmenty poezji Adama Mickiewicza, Władysława Syrokomli, Jonasa Maironisa ,
podkreślające związki tych poetów z Litwą, jak również tłumaczenia na polski
utworów autorów litewskich. Były też zamieszczane opowiadania Bolesława
Prusa, np. „Michałko", wiersze Marii Konopnickiej. Na łamach pisma umiesz¬
czano liczne porady prawne i rolnicze. Pojawiały się także felietony lub listy
podpisywane prawdopodobnie pseudonimami, np. listy Broniuka Kulwiańczuka.
3
4
Tygodnik „Strzecha Rodzinna" został założony przez środowisko Polskiej
Frakcji Poselskiej, które już wydawało dziennik „Dzień Kowieński". Celem tego
pisma było dotarcie do czytelników mieszkających na wsi, a należących do drob¬
nej szlachty i chłopów, identyfikujących się z polskością. Pierwszy numer ukazał
się 16 marca 1922 r., a redaktorem był ks. Bronisław Laus. Artykuły pisali:
Eugeniusz Roemer, Bronisław Laus, Konstanty Okulicz, Bolesław Lutyk, Nora
Wolińska, Zofia Kaczyńska, Karolina Widerakówna, Józef Siemieński. Część osób
posługiwała się prawdopodobnie pseudonimami, np.: Józefat Rodwicz, Stanisław
Trójświęrk, Roman Liwa itd. Jak podaje Mieczysław Jackiewicz, za Roemerem,
artykuły pisali przeważnie Roemer i Konstanty Okulicz (Jackiewicz 2003, s. 121).
W przeciwieństwie do „Nowin", a wzorując się na „Dniu Kowieńskim", miało
to być pismo z ducha polskie, aspirujące do objaśniania ciężkiej materialnie dla
wielu tamtejszych zdezorientowanych Polaków rzeczywistości zaistniałej po
I wojnie światowej.
Pismo w niezmienionej formie przetrwało do sierpnia 1923 r. Później wydawcy
zmienili tytuł na „Chata Rodzinna". Zaczęła ona wychodzić 23 września 1923 r.,
a jej cele i zadania pozostały te same. Nakład wynosił 8 tys., a drukowano je
w kowieńskiej drukarni „Prima". Początkowo redakcja otrzymywała środki pie¬
niężne z Polski, później pismo stało się samowystarczalne (Jackiewicz 2003,
s. 128). Przeważały artykuły polemiczne, komentarze, opowiadania, poza tym po¬
czątkowo dużo było informacji z Polski i ze świata, w mniejszym stopniu z Litwy,
częściej były to historie wzięte z życia Polaków litewskich, przede wszystkim do¬
tyczące pracy Towarzystwa Oświatowego „Pochodnia", działalności szkół gimna¬
zjalnych w Kownie i Poniewieżu. W każdym niemal numerze publikowano także
3
4
Inaczej Vincas Kreve-Mickevicius.
Właściwie Jonas Maciulis.
KOWIEŃSKIE PISMA POLSKOJĘZYCZNE „NOWINY" I „CHATA RODZINNA"
137
listy od czytelników. Później coraz więcej było artykułów o tematyce rolniczej,
pojawiały się także porady prawne, gawędy, relacje z podróży, fragmenty przedru¬
kowane z literatury polskiej (np. Zygmunta Krasińskiego, Władysława Reymonta,
itd.), również współczesnych autorów z Wileńszczyzny (Heleny Romer) oraz wier¬
sze poetów polskich (Marii Konopnickiej, Władysława Syrokomli, Wincentego
Pola). Sporadycznie zdarzały się utwory pisane przez czytelników pisma. Z jednej
strony odbiorcami byli potomkowie rodów ze szlacheckich zaścianków, a z drugiej
dużą część stanowili ludzie nie mający na co dzień kontaktu z kulturą polską.
Według Jackiewicza „Chata Rodzinna" do końca istnienia miała większy
wpływ na polską opinię publiczną niż „Dzień Kowieński", czy jego kontynuator
„Dzień Polski", ponieważ obejmowała swym zasięgiem rzesze wiejskich czytel¬
ników we wszystkich zakątkach Litwy (Jackiewicz 2003, s. 129).
Oba pisma, „Chata Rodzinna" i „Nowiny", komentowały rzeczywistość na
różne sposoby i często polemizowały ze sobą do końca swej edycji.
Oba wydawane były przez różne środowiska - litewskie z kręgu Rusieckiego
i partii „Związku Ludzi Pracy", której udostępniano łamy pisma na agitację wy¬
borczą. „Nowiny" nie miały dużej popularności, ale realizowały model budowy
jednolitego państwa narodowego. Były wyrazicielem dominujących w państwie
poglądów litewskich głoszonych w języku polskim.
„Chata Rodzinna" reprezentowała polskie środowisko skupione wokół inteli¬
gencji miejskiej i byłych właścicieli ziemskich, coraz bardziej marginalizowaną
część społeczeństwa litewskiego stopniowo przekształcającą się w kategorię pol¬
skiej mniejszości narodowej. Wielu ludzi z tego środowiska wyemigrowało póź¬
niej za granicę. Odbiorcą obu pism natomiast był ten sam krąg - ludność miesz¬
kająca na wsi, czyli drobna szlachta i lud posługujący się językiem polskim.
Treść, retoryka, sposób narracji obu pism różniły się bardzo i właśnie te różnice
są przedmiotem moich analiz.
Materiał z kolejnych kilku lat przedstawiony jest w taki sposób, aby pokazać
ewolucję w sposobie prezentacji i w podejmowanej tematyce, odzwierciedlającą
postawę obu pism wobec zmieniającej się sytuacji w państwie litewskim - poli¬
tycznej (nowe państwo, zajęcie Wilna przez Polskę), ekonomicznej i społecznej
(skutki reformy rolnej, rozbudowywanie Kowna, budowa nowych fabryk). Poja¬
wienie się nowych wątków było częścią strumienia narracji skierowanego do
odbiorców, a w samej narracji przeważały funkcje światopoglądowe (dostarcza¬
jące argumentów w debacie na temat tożsamości zbiorowej) i pragmatyczne (pro¬
wadzące do rozwiązywania konkretnych problemów).
Śledzenie roczników obu tytułów do wybuchu I I wojny światowej jest bardzo
interesującym spojrzeniem na zachodzące na Litwie przemiany. Jak już wspom¬
niałem, w tym artykule koncentruję się tylko na publikacjach z wybranych
lat, jak również na kilku najbardziej istotnych problemach, wokół których skupia
się debata obu pism.
Prezentowaną w artykule prasę traktuję jako przykład narracji służących kon¬
struowaniu zbiorowych tożsamości na dwa odmienne, często wzajemnie wyklu¬
czające się sposoby. To specyficzny typ narracji, którego ogólnym celem były
138
DAGNOSŁAW DEMSKI
mobilizacja społeczna i konsolidacja czytelników wokół pewnych wartości
i przekonań, wzmocnienie tożsamości zbiorowej, zarówno Litwinów, jak i Pola¬
ków, ale przede wszystkim motywowanie ich do konkretnych działań i reakcji
na to, co wychodziło z instytucji państwa litewskiego. W istocie wypowiedzi
zamieszczane w artykułach były odbiciem konfrontacji litewsko-polskiej zacho¬
dzącej w tle, przybierającej na sile po 1926 roku. W związku z tym środki, jakie
stosowano w publikacjach, takie jak perswazja, ekspresyjność, można zaliczyć
do narzędzi aktywistów społecznych. W większym stopniu dotyczyło to „Nowin"
niż „Chaty Rodzinnej".
Prasa była tylko jednym z elementów działań społecznych prowadzących
do specyficznej konfrontacji litewsko-polskiej, o której wspomniałem na wstę¬
pie. Traktowana była jako narzędzie w rękach działaczy realizujących pewne
zamierzone cele polityczne i społeczne. W związku z tym prezentowane arty¬
kuły i argumenty w litewskiej i polskiej narracji dają możliwość zaobserwowania
jak widziały siebie obie strony - jak przedstawiały siebie i jakie miały oczeki¬
wania. Możemy się przekonać, czy spotykały się one z ceremonialnym zrozu¬
mieniem i akceptacją oraz czy przestrzeń, o którą się dopominały, została im
przyznana, czy też nie.
Badanie specyfiki relacji litewsko-polskich zależy od przedmiotu analiz, za
pośrednictwem którego je rozpatrujemy. Mogą to być rytuały, interakcje, nar¬
racje itp. W przypadku narracji materiałem, dającym informacje na temat rodza¬
j u konfrontacji zachodzących między obu grupami będzie zarówno ich treść,
jak i zastosowana forma wyrazu. W dziedzinie antropologii społecznej warto
odnieść się do podejścia Nigela Rapporta do narracji, który postrzegał j ą jako
podstawową formę ucieleśnienia naszego rozumienia świata, doświadczenia i na¬
szego „ja" (Rapport 2002, s. 75). Sposób, w jaki doświadczamy rzeczywistość
zawsze zostaje ujęty w pewne ramy i uporządkowane struktury, a czyniąc te ramy
narracyjne przedmiotem naszej uwagi, poznamy specyfikę rozumienia i inter¬
pretacji świata ich autorów.
Ze względu na ograniczone miejsce, analizy narracji oraz specyfikę narracji
prasowej sprowadzam do dwóch aspektów. Treść ułożona w określony porządek
tematyczny, będący odbiciem sposobu interpretacji ówczesnej rzeczywistości,
zostanie poddana analizie w pierwszej kolejności. W porządkowaniu treści
widzę wartościujący aspekt narracji, czyli funkcję nadawania sensu. Formę
wyrazu, czyli odkrycie związków między rodzajem tekstu, a funkcją, jaką ma
on spełniać u odbiorcy, omawiam dalej.
Ze względu na specyfikę publikacji nastawionych na mobilizację ludzi, wręcz
rekrutowania zwolenników dla pewnej idei, zakres moich rozważań sprowadzam
do kilku bardziej konkretnych kwestii - odpowiedź na pytanie kim jestem, defi¬
niowanie nowych kategorii, np. inteligencja wiejska, czy kwestii zawłaszczania
przestrzeni publicznej. Mając możliwość śledzenia ewolucji publikacji w obu
pismach, często prezentujących odmienne reakcje i postawy wobec tych samych
problemów i zdarzeń, znalazłem się w sytuacji dogodnej dla przeprowadzenia
porównania postaw prezentowanych w obu tytułach.
KOWIEŃSKIE PISMA POLSKOJĘZYCZNE „NOWINY" I „CHATA RODZINNA"
139
WARTOŚCIUJĄCY ASPEKT NARRACJI,
C Z Y L I NADAWANIE SENSU POPRZEZ PORZĄDEK TEMATYCZNY
Porządek tematyczny oznacza przetworzenie opisywanej rzeczywistości, do¬
konane w mniej lub bardziej spójny sposób, akceptowany następnie lub nie przez
odbiorców. W tym rozumieniu narracja to nie tylko opowiadanie na jakiś temat.
Poza konkretną treścią kryje się specyficzny dyskurs, na który składają się wątki,
postacie, dynamika przekazu. Poszczególne elementy opowiadania mogą wy¬
stępować w odmiennych narracjach. Decydujące znaczenie ma jednak dopiero
sposób ich zestawienia, logika wewnętrzna opowiadania, która służy nadawaniu
sensu całości. Porządek tematyczny prezentacji wyznacza czasowe i przyczy¬
nowe powiązania elementów wydarzenia. Nie dziwią więc odmienne przedsta¬
wienia rzeczywistości w publikacjach pochodzących z obu pism. Określeniem
„nadawanie sensu" będę się posługiwał w dalszej części artykułu.
Publikacje w prasie mają swoją specyfikę objaśniania i perswazji. Składają
się one na funkcję nadawania sensu, na którą z jednej strony wpływa dynamika
zachodzących w rzeczywistości opisywanych wydarzeń, a z drugiej zawsze
będzie ona odbiciem aktualnych okoliczności, w jakich znajdują się autorzy
publikacji (społecznych, politycznych, kulturowych). Stosowane środki wyrazu
służą wyjaśnianiu czytelnikom zachodzących zmian, jak również mają pomóc
im odnaleźć swoje miejsce w rzeczywistości poprzez dostarczanie wzorów do
identyfikacji i argumentów do ich obrony.
Jeśli prześledzimy treść publikacji, zaobserwujemy dominację funkcji nadawa¬
nia sensu, wyodrębniając główne tematy charakterystyczne dla każdego z oma¬
wianych tu pism. Pojawiały się tu kwestie szczególnie ważne w owym czasie.
Każdy czytelnik, przyjmując jedną z możliwych wizji rzeczywistości (prezen¬
towanych przez „Nowiny" lub „Chatę Rodzinną") określał też m.in. swój stosunek
do znaczących postaci, takich jak książę Witold czy król Jagiełło, oraz lokalni
bohaterowie: Kudirka, Piotr Wilejszyc albo ks. Krikszczian. Często konsekwen¬
cją wyboru między tymi postaciami było branie udziału w innych cyklach świąt
i rytuałach państwowych.
Projekt budowy państwa narodowego spowodował uznanie wagi przestrzeni
publicznej, o którą zaczęto toczyć boje. W rezultacie miejsce początkowego kon¬
fliktu zajął asymetryczny układ relacji etnicznych na Litwie. Te kwestie znalazły
również swój wyraz w narracjach.
ZDEFINIOWANIE „KIM JESTEŚMY?"
Najważniejszą kwestią poruszaną przez oba pisma było określenie, kim jest
odbiorca każdej z gazet. Pod takim tytułem pojawiały się artykuły na pierwszych
stronach obu pism. W sytuacji przemian politycznych, ekonomicznych i społecz¬
nych nacisk aktywistów był położony na mobilizację publiczności. Ustalenie
i nazwanie rzeczywistości w nowy sposób miało rozsadzić dawne struktury, przez
140
DAGNOSŁAW DEMSKI
to zmienić ład społeczny, a przede wszystkim przekonać ludzi, że dotychcza
sowe sposoby zabiegania o własne korzyści i interesy straciły dotychczasową
skuteczność i znaczenie. Wraz z powstaniem nowej rzeczywistości politycznej,
społecznej i ekonomicznej zaczynały obowiązywać nowe reguły, których zwo¬
lennikiem było pismo „Nowiny"; bardziej sceptyczne nastawienie prezentowała
„Chata Rodzinna".
Zmiana oczekiwań była głównym i ostatecznym celem działań, podjętych przez
„Nowiny". Przekonujące nakreślenie obrazu rzeczywistości w nowej sytuacji
politycznej miało przynieść przekształcające konsekwencje dla relacji polskolitewskich. Zdefiniowanie, kim jest czytelnik posługujący się językiem polskim
na Litwie kowieńskiej zajmuje dużo miejsca. Dobrze ilustrują to fragmenty pu¬
blikacji z obu pism. „Nowiny" początkowo używają określenia „mówiący po
polsku" i tak to tłumaczą:
Dlaczego piszemy „mówiący po polsku"; zwracając się do nas listownie lub ustnie wielu czytel
ników powiadało: ja jestem lub my jesteśmy Litwinami, chociaż zupełnie nie umiemy lub nawet
nie rozumiemy po litewsku i dalej, że rodzice i dziadowie mówili po litewsku i byli prawdziwymi
Litwinami, bo u nas nikt po litewsku nie mówi (Nowiny, nr 47, 1922, s. 410);
Ojciec z matką nauczyli swego syna czytać, pisać i chwalić Boga po litewsku [...] Jan z młodych
lat słuchał i szanował rodziców, a oni kochali swego syna [...] miasteczko Kiejdany i cała okolica
była spolszczona i zbałamucona przez obszarników [...] Janek chodził na różne zebrania; szlachta
mówiła „nasz Janek", Janek nigdzie więcej nie był jak tylko w Kiejdanach; wiedział on i słyszał,
że gdzie tylko bogatszy lub światlejszy człowiek - rozmawia po polsku i siebie nazywa Polakiem
[...] Janek coraz mniej rozmawiał po litewsku używając rdzennego języka tylko w domu i modląc
się. [...] Po pewnym czasie Janek już z matką i ojcem nie chciał i w domu rozmawiać po litewsku
[...] często sprzeczał się z rodzicami że teraz moda rozmawiać po polsku, że po litewsku rozma¬
wiają tylko chłopi i ciemni ludzie; rodzice niezadowoleni, że namówiony, zbałamucony przez
kiejdańska szlachtę, chce być Polakiem, że jest przeciwnikiem litewskiej mowy, swej Ojczyzny
(Nowiny, nr 4, 1924, s. 30).
Ludzi nie podzielających ich zdania widzieli jako swoich przeciwników, zdraj¬
ców albo jako:
Zbłąkane dzieci Litwy, nazywające siebie litewskimi Polakami, wysyłane z Wileńszczyzny do
Polski, właśnie dają niezbite dowody, kim są właściwie (Nowiny, nr 32, 1924, s. 265).
Rozwiązaniu kwestii tożsamości miały pomóc argumenty odwołujące się do
przeszłości, jak również do sposobu interpretacji rzeczywistości. W wersji „No¬
win" miały one wzbudzać poczucie niesprawiedliwości, pokazywać, że aktualna
sytuacja, spowodowana wpływami kultury polskiej jest zła dla „mówiących po
polsku". „Chata Rodzinna" znalazła się na pozycji broniącej wspólnej przeszłości
litewsko-polskiej, a przez to w opozycji do wielu zachodzących zmian. Dwie
koncepcje wspólnoty wykluczały się wzajemnie, a inne interpretacje uznano za
zdradę interesów narodu i państwa litewskiego.
Istnieje u nas przekonanie, mianowicie pomiędzy mniej oświeconą ludnością, że kto mówi po
polsku, ten już i Polak; takie przekonanie jest bardzo błędne [...] Czuję, że ten i ów chciał by
KOWIEŃSKIE PISMA POLSKOJĘZYCZNE „NOWINY" I „CHATA RODZINNA"
141
mnie zapytać, a skądże ci Polacy w Litwie znaleźli się w tak znacznej ilości; rzecz bardzo prosta.
W r. 1387 litewski Książe Jagiełło pojął za żonę królewnę polską Jadwigę i przyjął chrzest obie¬
cując ochrzcić całą Litwę [...] Naturalnie wówczas nie mogło być księży Litwinów więc dla na¬
uczenia zasad religii katolickiej przysyłani byli księża Polacy; nauczając lud po polsku, wynosili
pod niebiosa polską mowę, nazywając j ą chrześcijańską, mówiąc że tylko modlący się po polsku
będą wysłuchani, litewską mowę nazywali pogańską [...] Taki był początek krzewienia polskiej
'kultury' w Litwie (Nowiny, nr 10, 1924, s. 78);
„Kim jesteśmy?" - ubiegłe wybory były tajne; tzn. nikt nie wiedział za kogo ja sam głosowałem
[...] Bywało, że uchodzący za prawdziwych i wiernych Litwinów urzędnicy, robotnicy, służący
- w ostatniej chwili namówieni lub zastraszeni albo wprost starym, zgniłym nałogiem pociągnięci
oddali swój głos za panów lub za ich lokajów; postępując tak sądzili, że spełniają czyn szlachetny,
jednocześnie i sami nie narażając się wcale jednakże jak się oni wszyscy mylili! Już w nich płynie
z litewskiego chleba wyrobiona krew litewska; tymczasem zaś co widzimy? szlachta rdzenna,
szlachta i bojarstwo litewskie: Giedrojciowie, Narbuttowie, Wojniłlowie, Strumilłowie, Strawińscy
(od rzeczki w Trockim pow. Strewa), Gintowtowie, Towginowie, Gerdwiłłowie i inni z krwi i kości
Litwinów uparcie nazywają się Polakami i to jeszcze jakimi! (Nowiny, nr 36, 1923, s. 319);
Czas już zerwać z zastarzałemi i spróchniałemi tradycjami, czas pójść po własny rozum do głowy
i nie zważając na żadne wymówki niemądrych sąsiadów z chociażby i najbliższej rodziny, należy
mówić wszędzie jasno i otwarcie, tak jak jest w istocie: rozmawiamy po polsku, bo tak nas matki
nauczyły, ale jesteśmy Litwinami, bo to jest narodowość naszych dziadów, pradziadów; a wkrótce
potem niechybnie poprawią się i nasze stosunki z władzami i znów wrócimy do minionej świet¬
ności rodów naszych, a przynajmniej przestaną na nas patrzeć jak na wilków czy obieżyświatów
(Nowiny, nr 36, 1923, s. 320);
Powszechny spis ludności wykazał, że są ludzie ani słowa nie umiejący po litewsku, mówiący
tylko po polsku, którzy jednak uważają się za Litwinów; jestem głęboko przekonany, że przy
następnych wyborach, mniejszość polska jeszcze mniej otrzyma głosów; równie święcie wierzę,
że uświadomienie ciemnych mas mówiących po polsku pójdzie nadal o wiele prędzej niż dotąd;
masy te były nieuświadomione, były zwodzone i ogłupiane przez spolszczonych ziemian (Nowiny,
nr 23, 1924, s. 190).
W nowej sytuacji politycznej konieczne było określenie nowych kategorii,
takich jak obywatel Litwy. Na niej opierała się stabilność zbiorowości. Nowa
kategoria spowodowała podział na ludzi identyfikujących się z nowym po¬
rządkiem oraz zwolenników dawnej tradycji. „Nowiny" stały się orędownikiem
nowej rzeczywistości, a jej zwolenników nazywano 'nowiniarzami'; „Chata
Rodzinna" stanęła na straży wspólnej litewsko-polskiej tradycji.
W naszem pańskim środowisku są ludzie dwóch rodzajów - jedni z nich całą duszą stają za
Warszawę, za państwo polskie i jego interesy, dowodząc, że Polacy a szczególniej ziemianie
(obszarnicy) w Litwie są tylko gośćmi, obcymi, że ich Ojczyzna Polska, więc oni zupełnie nie
powinni troszczyć się o dobro Litwy i jej ludności; drudzy dowodzą, że Litwę trzeba uważać za
swoją prawdziwą Ojczyznę, a siebie za jej dzieci, więc trzeba i pracować na dobro Litwy i jej
ludności; górę biorą zwolennicy polsko-warszawskiego patriotyzmu [... ] Naszym panom nikt oby¬
watelstwa nie odmawia i nie zazdrości; mogą być obywatelami, ponieważ i prawa mają równe
z innymi mieszkańcami kraju; ale właściwie co znaczy być obywatelem tej ziemi, w której się
mieszka? Żeby być prawdziwym obywatelem, trzeba głęboko w swej duszy to obywatelstwo
czuć, czyli trzeba ten kraj kochać takim, jakim on jest w rzeczywistości (Nowiny, nr 6, 1923, s. 49);
Pogardziwszy nową modą, Ojców idźmy torem (Chata Rodzinna, nr 13, 1929, s. 2).
142
DAGNOSŁAW DEMSKI
Jak widzimy, kształtujący się ład normatywny w państwie doprowadził do
specyficznej sytuacji, w której sposób prezentacji Polaków nie był uznawany
przez większość litewską. Odmowa uznania tożsamości grupy przez sąsiednią
prowadzi albo do konfliktu, albo do podporządkowania zbiorowości narzuconemu
definiowaniu rzeczywistości, w którym przeznaczono dla niej rolę pośledniejszą.
Kształtujący się stopniowo niesymetryczny układ w relacjach litewsko-polskich
polegał na tym, że Polacy byli zmuszeni inaczej traktować Litwinów, niż oni ich.
W państwie budującym jednolity naród walka była nierówna i skazana na porażkę.
W związku z tym, określenie kim jestem było aktem fundamentalnym dla obu
stron, ponieważ wykluczało inny sposób myślenia. W takiej sytuacji było ono
bardziej walką, niż ustalaniem nowego status quo między stronami.
„INTELIGENCJA CHŁOPSKA" KONTRA „INTELIGENCJA PAŃSKA"
Konsekwencją przyjęcia zasady równości przez nowe państwo, a przede wszyst¬
kim skutkiem budowania państwa opartego na założeniach, że o jego sile i zwar
tości decyduje jednolitość narodu, było przedefiniowywanie dotychczasowych
relacji etnicznych i społecznych. Nowe elity skupiały się wokół haseł budowania
narodu i narodowej kultury, a zadanie to miały podjąć wszystkie grupy obywateli.
Okazało się, że najtrudniej mogło w nim znaleźć dla siebie miejsce dawne ziemiaństwo, nie tylko ze względu na reformę rolną, prowadzącą do degradacji jego
pozycji, ale przede wszystkim ze względu na wartości, które prezentowało.
W sytuacji forsowania modelu państwa narodowego dawne ziemiaństwo, kulty¬
wujące kulturę i język polski, stało się obrońcą wartości, które można by nazwać
chrześcijańskim uniwersalizmem. Kierunek budowy państwa narodowego w spo¬
sób naturalny znalazł wroga w ziemiaństwie i jego wartościach ponadnaro¬
dowych. W związku z tym litewska kultura narodowa zaczęła kształtować się
w opozycji do kultury polskiej, widząc w niej głównego wroga, odwróconego od
ideałów budowy jednolitego narodu, a przez to osłabiającego ducha narodowego
obywateli i zwartość nowego państwa litewskiego. W państwie nastawionym na
konsolidację wszystkich części społeczeństwa, Polacy reprezentowani przez war¬
stwy ziemiańskie stanowili główną siłę odśrodkową.
Nowa interpretacja musiała nadać nowy sens starym podziałom, jak również
wskazać wartości nowej kategorii ludności po I wojnie światowej. Łączył on
elementy walki klasowej z myśleniem narodowym. Dużo miejsca tym kwestiom
poświęcają „Nowiny". Szczególnie rzucają się w oczy kategorie stosowane
w retoryce - pan, panek, szlachetny kontra włościanin, ale także cham, ciemnota
i niewolnik, w stosunku do tego pierwszego.
„Kto jest szlachetnym a kto chamem?" (odczyt w Kurmanach); - Cham i Sem - odtąd poszło
pojęcie na świecie o lepszym gatunku ludzi „wolnych" i gorszym czyli niewolników; prawo nie
woli ciągnęło się całe wieki starożytne i średniowieczne na całym świecie; Oświata narodu stała
się jedynym sprawiedliwym sędzią i prawo barbarzyńskie, jako niesprawiedliwe i sprzeczne
z duchem chrześcijańskim, upadło [...] Podobnem prawem w obecnych czasach jest podział spo-
KOWIEŃSKIE PISMA POLSKOJĘZYCZNE „NOWINY" I „CHATA RODZINNA"
143
łeczeństwa na stany: szlachecki i włościański, które powstały w ten sposób; Narody, chcąc zachęcić
swój lud do dobrego, które, jak uważali, przynosi sławę i honor im, zaczęły nagradzać zasłużo¬
nych znakami honorowymi, czyli szlachetnymi za ich dobre postępki, czy to w walce z wrogiem,
czy za służbę staranną i uczciwą państwową w czasie pokoju; wszyscy tacy zasłużeni wraz ze
świtą królewską przy dworze króla nazywali się dworzanami [...] Dworzanie wówczas tem od
różniali się od włościan, że posiadali większe prawa i większą swobodę [...] nie byłoby w tem nic
złego, owszem tak odznaczając zasłużonych, zachęcało się ich ku temu [...] Ale niestety! Nasi
przodkowie popełnili grubą omyłkę, dając podobne znaki zasłużonemu a zarazem jego potom¬
stwu - chybili celu [... ] Następstwem błędu tego było to, że potomkowie owych zasłużonych
starali się jedynie o dokumenty, a nie o czyny, wierząc przytem, dzięki ciemnocie, że tylko owe
dokumenty (papiery dowodzące pochodzenia od minionej szlachetności) uszlachetniają i zaczęli
nabywać takowe nieprawną drogą, kupując i handlując itp. Inni wierzą w urodzenie, czyli krew
szlachetną bez osobistych zasług, zapominając o przodkach, którzy uszlachetnieni zostali za czyny
(duch) a nie za urodę (krew); zaślepienie doszło do tego stopnia, że w ich oczach największe
grzechy popełnione przez szlachetnych szlachetności nie szkodzą i honorowi nie uwłaczają, tacy,
zwani szlachtą tylko z dokumentów, gardzą prawdziwie szlachetnym człekiem z uczynków do¬
brych, lecz nie posiadającym papierów szlachetności, przezywając go chamem. Takiemu szlach¬
cicowi dyplom szlachecki to samo, co bydlęciu rogi. Otóż właśnie, ci przezwani chami, lecz
z dobrymi postępkami, są prawdziwą szlachtą, a owa szlachta tylko z dokumentów a nie z uczyn¬
ków, są prawdziwymi chamami (Nowiny, nr 15, 1923, s. 138);
Dziś ziemiaństwo schodzi do skromnej roli zagonowego szlachcica przedwojennego; materialnie
- zupełnie tak, duchowo i kulturalnie - dziś stoi jeszcze daleko wyżej, lecz czy w przyszłości ta
różnica długo się jeszcze utrzymać da -to wielkie pytanie [... ] gdy jednak dziś przoduje jeszcze
swą inteligencją, kulturą, gładszym obyczajem i szerszem doświadczeniem życiowem, to nie po¬
winno chować światła pod korcem, ni zakopywać do ziemi talentów, lecz dzielić się niemi
z młodszą szarą bracią swoją [... ] dobry skutek reformy, że upadło owo kastowe odgrodzenie się
ziemiaństwa od uboższej szarej braci naszej, od tej niższej warstwy społecznej. Zbliżenie się
warstw stało się możliwem; bo już nie ma przegród, które dawniej istniały, a które dzieliły, odda¬
lały od siebie i mocno różniczkowały ziemiaństwo i niższy stan rolniczy polski. Snadź jeszcze
trwają dawne przesądy stanowe i uprzedzenia, dawne nałogi i zwyczaje i tradycje odrębności,
przedziałów, oddalenia stanowego. [... ] toby znowu nie wskazywało na poreformowe zbliżenie
się warstw polskich do siebie [... ] dziś oczekujemy od warstwy ziemiańskiej, by tracąc zamoż¬
ność świeciło nam latarnią nie dającej się wywłaszczyć kultury i oświaty narodowej. Niech to
słowo o rozgrodzeniu płotów kastowych, o zbliżeniu się polskich warstw społecznych, o konso¬
lidacji naszego organizmu społecznego i narodowego [...] stanie się ciałem (Chata Rodzinna,
nr 27, 1929, s. 2).
Sprawy polityczne miały największe znaczenie. Aktywność wzrastała przed
wyborami lub spisami ludności. Publikacje były ważną częścią zmagań o reorga¬
nizację przestrzeni publicznej. W tych momentach na plan pierwszy narracji wy¬
chodziły ostre polemiki, apele, czy wręcz ataki na przeciwników politycznych.
Wybory pokazały ciemnotę i swoich spraw niepojmowanie nie tylko większości mówiących po
polsku, ale też i i wielu mówiących po litewsku; także wielu mówiących po litewsku dało się na
pańską wędkę złapać i głosować na pańskie numera [... ] wmówiono, że jedynie te numera
są prawdziwie katolickimi [...] słuchali ładnie gadającego panka (Nowiny, nr 23, 1923, s. 209);
Szczególnie dużo ludzi połapali wśród tych, którzy zależą od swoich sług, robotników itp. Polacy
niczem nie przyczyniają się do podniesienia dobra w kraju, oni tylko korzystają z gotowego.
Polacy nawet nie powinni korzystać z ogólnych praw dlatego, ze nie robią nic na korzyść kraju,
ale tylko wąchają się z panami z Warszawy (Nowiny, nr 23, 1923, s. 210);
144
DAGNOSŁAW DEMSKI
Nie należy się ukrywać, na wszystkie pytania odpowiadać dokładnie i wyraźnie; gdyż dane tego
spisu zależą od prawdziwości odpowiedzi; wszystkie osoby bez wyjątku, w pytaniach 6 i 7 należy
odróżnić narodowość od przynależności państwowej [... ] różne przypadki, np. Litwinka, która
wyszła za mąż za obywatela rosyjskiego nie stała się przez to Rosjanką, chociaż i obywatelką
rosyjską; tak samo nie należy mieszać używanego w domu języka z narodowością; Żyd który
rozmawia w domu po rosyjsku nie nazwie siebie Rosjaninem [...] Tak samo w większości wypad¬
ków i rozmawiający po polsku, zapiszą się jako Litwini, gdyż Litwin, który używa języka pol¬
skiego od urodzenia nie przestał przez to być Litwinem [...] na pytanie 6 trzeba zwrócić szczegól
ną uwagę, gdyż jest to jedno z najważniejszych pytań. [...] Kto waha się dotychczas jak nazwać
siebie czy Litwinem, czy Polakiem, powinien ostatecznie postanowić kim jest; nie należy słuchać
podszeptów różnych panków, którzy będą starali się wmówić Litwinom, iż są Polakami; słuchaj¬
my głosu własnego sumienia, a nie ich (Nowiny, nr 36, 1923, s. 325).
Jeszcze w roku 1923 roku w „Nowinach" pojawiał się ton niezadowolenia
z wyborów lub spisów ludności. Państwo litewskie podchodziło pragmatycznie
do sytuacji ludności posługującej się językiem polskim. Konsekwencją względnie
dobrych wyników spisu dla mniejszości i wyborów były kroki, które ostatecznie
zmniejszyły liczbę ludności polskiej. Niektóre publikacje miały wzbudzić prze¬
konanie, że można z taką sytuacją walczyć i zmienić takie położenie.
5
Jeszcze raz udało się złowić setki głosów nieuświadomionych obywateli [...] rzekome prześlado
wanie Polaków na Litwie [...] postanowiono podzielić większe majątki ziemskie, które w olbrzy
miej części należały do Polaków czy do spolonizowanych Litwinów [...] dla wielu mówiących po
polsku pańskie słowo było świętem (Nowiny, nr 25, 1923, s. 225);
Kto używa języka polskiego w domu, temu nie można go wydrzeć, gdyż język jest świętością;
tak zapatrują się Nowiny, lecz koniecznie jednocześnie musimy poznać język litewski; Litwa jest
naszą Ojczyzną, żyjemy wśród Litwinów, chleb litewski spożywamy [...] jako wdzięczni syno¬
wie kraju powinniśmy starać się nauczyć języka praojców naszych, a wówczas nikt nie będzie
robił wyrzutów, że mówimy tylko po polsku (Nowiny, nr 25, 1923, s. 226);
Nie ukrywajmy swojego oblicza. Są osobistości, które wyrzekając się swej prawdziwej narodo¬
wości, przyłączają się do innej, takich ludzi zwiemy pospolicie wyrodkami, zaprzańcami; najczꜬ
ciej tacy odstępcy znajdują się wśród narodów uciśnionych, gdy chcą się przypodobać panują¬
cym lub łatwiej przeżyć; tacy wyrzekają się swego języka, wiary, a nawet rodziny; są jeszcze
inni, którzy prawie nieświadomie, zmuszeni przez trudne okoliczności powoli tracą łączność ze
swym narodem (Nowiny, nr 35, 1923, s. 309);
Oprócz Litwinów rozmawiających po polsku, są na Litwie i prawdziwi Polacy; którzy sami lub
ich ojcowie, praojcowie pochodzą z Polski; ci nadal pozostaną Polakami, takich jednak nie ma
u nas wielu (Nowiny, nr 35, 1923, s. 310);
[...] we wrzeszczącym tłumie tych ciemnych od wieków ogłupianych pańskich lokai [...] panowie
szlachta, co to nic prócz swego skwaśniałego szlachectwa i siermięgi nie ma [...] ludzie, czy wy
myślicie, że w Łopiach mieć będziecie swego osobnego króla? Tego nie będzie [...] Opamiętajcie
się. To nie głosowanie, kto do Polski chce, a kto do L i t w y " (Nowiny, nr 42, 1922, s. 360);
5
Wyniki powszechnego spisu ludności Republiki Litewskiej z 16 września 1923 r.: ogółem
2,011,174 (Litwinów 84,4%), Żydów (7,6%), Polaków (3,2%), Rosjan (2,4%), Niemców (1,2%),
Łotyszów (0,7%), innych narodowości (0,2%) (Nowiny, nr 49, 1923, s. 432).
KOWIEŃSKIE PISMA POLSKOJĘZYCZNE „NOWINY" I „CHATA RODZINNA"
145
Póki duch niewolnictwa wśród ludu nie zgaśnie, dotąd będą mieli na niego wpływ obszarnicy.
Nowiny postawiły za zadanie i walkę z niewolniczością wśród naszego ludu; zaczęły wychodzić
po polsku dlatego, że lud mówiący po polsku, był pozbawionym pisma, które mogło go oświecać
[...] szerzyć wśród niego uświadomienie, ukazywać mu drogi do wyzwolenia się z obcej zależno¬
ści, ukazywać należne mu prawa i zarazem być organem, w którym każdy mógłby wyłożyć swe
potrzeby. [...] Nowiny wychodząc z tego punktu widzenia, że większość ludności polskiej na
Litwie jest pochodzenia litewskiego, wśród innych celów obrały sobie krzewienie wśród swych
czytelników uświadomienia narodowego, opartego nie na wzajemnej nienawiści z innemi narodo¬
wościami, lecz na poszanowaniu praw tych narodowości; myśmy dążyli nie do wynarodowienia,
lecz do pogłębienia wśród ludu litewskiego mówiącego po polsku uczuć narodowych; innych
wprost trzeba było uświadomić, kim są, gdyż byli tacy (i teraz jeszcze są), którzy nie rozróżniali
narodowości; a teraz są takie czasy, że trzeba iść albo z tymi, albo z tamtymi, pośrednia droga nie
istnieje (Nowiny, nr 47, 1924, s. 390);
„Myślmy o przyszłości" - rozumni rodzice starają się, aby ich dzieci nie różniły się od innych
i nie mniej, ale więcej od innych dzieci umiały [... ] główną przyczyną naszych niepowodzeń
i małego liczenia się z nami w tym kraju, a nawet mówienia przez gorętszych nam w oczy i za
oczami rozmaitych przykrości, że to niby my wszyscy zdrajcy, że tacy, że owacy - główną przy¬
czyną tego jest różnica języków, że my nie możemy dokładnie rozmówić się ani zrozumieć się
z najbliższymi sąsiadami, już nie mówiąc o urzędnikach [... ] no i było długi czas nam z polskim
językiem lepiej, łatwiej żyć [... ] ale teraz to „lepiej" skończyło się i zaczyna się „gorzej" - cóż
robić? język nie jest to taka rzecz, bez której żyć nie można; dziś mówię tak, jutro nauczę się
innej mowy; a najlepiej wygrywa ten, kto posiada kilka języków; ten nie da się kupić ani sprze¬
dać, taki z najgorszej kabały, wykpi się i wypłynie (Nowiny, nr 8, 1924, s. 61).
PRZESTRZEŃ PUBLICZNA
O wadze konfrontacji będącej rezultatem kształtowania się tożsamości zbioro¬
wych, szczególnie w latach 1921-1923, świadczą konflikty na szczeblu lokalnym.
Jeśli celem było rozsadzenie dawnych struktur społecznych, znalazło to odbicie
w próbach reorganizacji przestrzeni publicznej. Przyjęcie jednej z perspektyw
przekładało się na spory wokół języka, kościoła, szkoły. Wszystkie dotyczyły prze¬
strzeni publicznej, gdzie ścierały się poglądy, postawy i zachowania. W warun¬
kach odmawiania drugiemu uznania jego tożsamości możliwe było tylko mniej lub
bardziej konsekwentne eliminowanie odmienności ze wszystkich publicznych sfer
życia nowego państwa. Więcej na ten temat znajdziemy w „Chacie Rodzinnej".
Pismo „Strzecha Rodzinna" pisze, że dzieci Polaków nie mają Szkoły w Żejmach. Nic dziwnego,
gdyż Polaków tam prawie, a może i zupełnie, nie ma, są natomiast ludzie, którzy sami siebie
nazywają przeważnie „Litwini mówiący po polsku", a to że oni się wzięli, to trzeba zawdzięczać
okolicznym obszarnikom, którzy tę dogodność w ciągu wielu lat uczynili [...] w ostatnich cza¬
sach rosyjskich zatroszczyli się oni mianowicie w swoich majątkach po kryjomu pozakładać
szkółki, które nie tylko uczyły w polskim języku, ale wpajały dzieciom polskość [...] zohydzały
wszystko, co miejscowe, a tem bardziej litewskie, więc nic dziwnego, że tacy Liszkonis i Jankunas
dzisiaj są zajadli Polacy i walczą o polską szkołę, a w ich liczbie jeszcze kilka rodzin przybyszów
Białorusinów; miejscowego wyrobu Polak, wymagający polskiej szkoły, przekonywał na zebra¬
niu, że jak będzie polska szkoła, to zmniejszy się liczba litewskich dzieci; wmówić, że litew¬
skich dzieci zupełnie mało; chyba jeszcze nie wszystkich zastraszyły, bo nie brak u nas dzielnych
146
DAGNOSŁAW DEMSKI
działaczy na korzyść Warszawy, a nawet byli i konfidenci naznaczeni Polskiej Organizacji Woj¬
skowej (Nowiny, nr 9, 1923, s. 81);
W Szyrwintach ludność miejscowa mieszana, jedni rozmawiają po polsku, drudzy po litewsku,
w miasteczku umieli po litewsku, lecz rozmawiali między sobą po polsku; w czasie polskiej oku¬
pacji obszarnicy próbowali ich opolaczyć (Nowiny, nr 13, 1923, s. 121).
Miejscem walki o język stał się Kościół. Msze odprawiane po polsku, dopusz¬
czanie śpiewów polskich oraz czytanie Ewangelii po polsku, nauki religijne przed
I komunią świętą, spowiedź po polsku - to kolejne etapy w walce o możliwość po¬
sługiwania się językiem polskich w przestrzeni publicznej, jaką stanowił Kościół.
Wobec rozgoryczenia społeczeństwa litewskiego, nie poskromiono swoich uczuć „patriotycz¬
nych" i do wyrażenia ich nie obrano dogodniejszego czasu. Mam tu na myśli awantury urządzane
w kościołach kowieńskich [... ] nadzwyczaj wielkim nietaktem i nieostrożnością było przeszłoroczne zachowanie się jednostek ze społeczeństwa polskiego w kościele karmelickim; jakieś
kobiety ni z tego ni z owego zaczęły czepiać się do modlących się po litewsku w kościele kar¬
melickim, zaczęły przedrażniać mowę litewską, wybijać z rąk litewskie książki do nabożeństwa
i w inny sposób dokuczać Litwinom (Nowiny, nr 6, 1924, s. 45);
Zastraszony temi pogróżkami polski naród zląkł się i zamarł - i postanowił raczej nie iść do
kościoła, aby nie dostać nahajki i więzienia [... ] Doczekaliśmy niedzieli i mszy litewskiej.
W kościele cicho i głucho [... ] organista odśpiewał godzinki po litewsku i znów cicho i głucho
w kościele [...] różańca nie śpiewają po polsku, bo się lękają, a po litewsku nie ma komu, zresztą
nie umieją; już się zaczyna suma [... ] na chórze organista zaśpiewał „padnijmy na twarz" po
litewsku, pomagali mu dwaj dawniej niewidziani jacyś przybysze i pani gospodyni naszego wielowładnego proboszcza. Chór śpiewał doskonale, nie można było odsłuchać się tak przyjemnego
śpiewu, rozmaitymi głosami wydzierano się, każdy po swojemu, każdy na swoją nutę, jak wilki
z Gaudaliszkach. [... ] a polski naród klęcząc i modląc się ocierał łzy, które spadały z twarzy na
polskie książeczki, a do dlatego, że mu boleśnie było patrzeć, że proboszcz którego obowiązkiem
jest uczyć i nawracać do wiary Chrystusowej w tym języku, jakim naród mówi i chce mówić,
a nie odstraszać od wiary nahajkami i więzieniem, obowiązkom swoim grubo się sprzeniewierzył
(Chata Rodzinna, nr 47, 1929, s. 7).
„Chata Rodzinna" widziała ratunek w oficjalnych umowach prawnych i pod¬
kreślała znaczenie konkordatu podpisanego przez państwo litewskie z Watykanem,
który gwarantował prawnie obecność języka polskiego w Kościele. W praktyce
często omijano te zapisy, powodując wzrost poczucia presji między wiernymi.
Podpisanie konkordatu Litwy z Watykanem [... ] Punkty omawiają stosunki obu państw; między
innymi przewidziane jest odmawianie w święta i niedzielę w kościołach modłów za pomyślność
Republiki i Prezydenta, nietykalność kościołów, kaplic i cmentarzy, sposób wyznaczania przez
Papieża nowych biskupów, obowiązek składania przez biskupów przysięgi na wierność Republi¬
ce, obowiązkowe nauczanie religii katolickiej w szkołach rządowych i popieranych przez rząd,
sposób opodatkowania własności duchowieństwa. [... ] Dla nas Polaków najważniejszy jest punkt
21 konkordatu, który głosi: „Biskupi będą czuwali nad tem, aby wszyscy wierni mogli otrzymać
pociechy religijne w swoim języku ojczystym według przepisów kościoła. [... ] Znaczenia [... ] dla
ludności polskiej na Litwie nikomu z nas tłumaczyć nie trzeba [... ] zbyt bowiem dotkliwie od¬
czuwamy brak nabożeństw i kazań polskich, zbyt często odchodzimy od konfesjonału, odpędzeni
przez nie chcącego słuchać po polsku spowiedzi kunigasa' (Chata Rodzinna, nr 3, 1928, s. 1).
KOWIEŃSKIE PISMA POLSKOJĘZYCZNE „NOWINY" I „CHATA RODZINNA"
147
OD K O N F L I K T U DO ASYMETRYCZNOŚCI W LITEWSKO-POLSKICH RELACJACH
( Z M I A N Y PO GRUDNIU 1926 R.)
Zmiana rządów na Litwie w grudniu 1926 roku oznaczała zwrot kierunku
działań w polityce państwa i z czasem przyniosła bardziej widoczne konsekwen¬
cje. W obu pismach dostrzec można pewne zmiany w treści i tonie wypowiedzi,
świadczące o dokonanych przemianach społecznych. „Nowiny" prezentowały
punkt widzenia dominującej części społeczeństwa, a „Chata Rodzinna" przeszła
na pozycje obrony mniejszości polskiej na Litwie.
Pismo zawsze chce obsłużyć część społeczeństwa naszego kraju, która nie będąc wrogo wzglę¬
dem naszego państwa usposobiona, żadnej inne mowy albo nie umie lub wybrała sobie polską
mowę, jako dla niej dostępniejszą [...]. „Nowiny" jasno i otwarcie wykazują swoją państwowość,
nie krępują się wskazać wszystkim, [... ] co jest szkodliwe dla naszego kraju i co [... ] jest szkodliwem i dla nas samych. [... ] Chociaż wiemy, że jest sąsiednie państwo używające tej samej mowy,
co „Nowiny" i czytelnicy „Nowin", ale nie zapominajmy, że stanowiska mówiących po polsku na
Litwie, pod względem państwowości, musi być inne niż to, jakie mają mówiący nie w naszego
państwa granicach. [... ] Obywatel mieszkający na Litwie, według naszego najgłębszego przeko¬
nania, musi być przede wszystkim wiernym swemu krajowi i państwu; wszystko to, czem żyje
nasze państwo, jakie ono ma radości, lub jakich doświadcza nieszczęść, wszystko to powinno
być jego troską. Nie mamy też wcale chęci siłą, lub wmawianiem zmuszać obywateli do porzuce¬
nia mowy, którą oni używają i zaczynania mówienia w innym języku [... ] Życie samo, interes
własny ludzi, nauczy ich jak mają postępować w tym, lub owym razie (Nowiny, nr 1, 1929, s. 1).
Postulat zachowania własnej odrębności wysunął się na czoło - głoszono ideę
jedności, jednolitości narodu i jego kultury, wręcz czystości, bez jakichkolwiek
odmienności, w tym również mniejszości. „Nowiny pisały o tym wprost:
Jeżeli jeszcze pozostali tacy, którzy dotąd chcą zaznaczyć swoją odrębność od wspólnego pnia
naszego narodu, to szukać ich trzeba tylko pomiędzy wrogami naszego państwa, naszej z takim
trudem odwojowanej niepodległości. Dlaczego on jest przekonany (czy ktoś go przekonał), że on
powinien zaznaczyć swoją odrębność od wspólnego pnia naszego narodu? Czyżby on czuł, że
jest wrogiem naszego państwa? Dziwne jest także, że tu u nas w Kownie wychodzące pismo
„Chata Rodzinna" przygarnia takiego człowieka [... ] Czyżby naprawdę miało zamiar splątać się
z wrogami naszego państwa? (Nowiny, nr 17, 1931, s. 1).
Zachowanie litewskości stało się wówczas jedną z najważniejszych idei i od¬
grywa pewną rolę do dziś. Budowa państwa i kultury narodowej stawała się
najważniejszym zadaniem obywateli. Ten motyw bardziej wyraźnie pojawił się
w związku z cyklem obchodów 500 rocznicy śmierci księcia Witolda, obchodzo¬
nej w 1930 r. Przewidziano szereg uroczystości w ciągu całego roku, a wizeru¬
nek Wielkiego Księcia Litewskiego krążył po Litwie. Obchodom towarzyszyła
budowa nowych ulic (otwarto prospekt Giedymina w Kownie), stawianie pomni¬
ków itp. Gazety publikowały szczegółowy program uroczystości.
Dnia 17 bm. wszystkie domy przystrojone flagami, rano nabożeństwo żałobne w Bazylice. Kata¬
falk będzie otoczony sztandarami strzelców, skautów, studentów oraz innych organizacji [... ] na
chórach soliści opery państwowej. Organizacje innych wyznań udadzą się ze swemi sztandarami
do swoich domów modlitwy. Po nabożeństwie oddziały załogi wojskowej, szaulisi, pracownicy
148
DAGNOSŁAW DEMSKI
uniwersytetu, organizacje oraz urzędnicy zbiorą się w dzielnicy Karo Muzeum (Muzeum Wojny),
gdzie odbędą się uroczystości jubileuszowe pięćsetlecia śmierci Wielkiego Księcia Witolda. Wie¬
czorem w uniwersytecie oraz w inny salach i szkołach odbędą się bezpłatne odczyty (Nowiny,
nr 42, 1930, s. 333).
Miało to, jak się okazuje, negatywne skutki dla ludności polskiej. Prezes Towa¬
rzystwa Oświaty „Pochodnia" został nieoczekiwanie aresztowany.
W tych dniach kryminalna policja aresztowała prezesa Towarzystwa Pochodnia Budzyńskiego.
[... ] był on posądzony o podtrzymywanie stosunków z obcem państwem. [... ] Teraz prowadzi się
badanie [... ] sprawa będzie oddana organom sądowym (Nowiny, nr 37, 1930, s. 289).
Niespodziewanych wydarzeń w tym okresie było więcej, co świadczyło
o narastającej histerii, świadczącej o zmianie klimatu społecznego w ówczesnej
Litwie. Niżej przedstawiam duże fragmenty listu do redakcji „Nowin" i komen¬
tarz od redakcji. Ilustrują one te zmiany, a równocześnie pozwalają uchwycić
specyficzną atmosferę owych lat na Kowieńszczyźnie.
Była w naszym kraju wielka uroczystość, święcili niedawno jubileusz Witolda Wielkiego. [... ]
nie mnie opowiadać kim był dla naszej ojczyzny Witold. [... ] ale zdaje rozumieją Jego zasługi
nawet i moje sąsiady, takie same ludzie, jak i ja, co to wielkich nauk nie kosztowali. [... ] Kiedy ja
dawniej mało co słyszałem o Witoldzie, to już teraz, czytając pisma, dobrze wiem, że Witold
zrobił w tamtych czasach Litwę potężną i że samego Witolda wszystkich krajów królowie i ksią¬
żęta bardzo szanowali [... ] A u sąsiada zobaczyłem pismo „Chata Rodzinna" nr 34 i bardzo zdzi¬
wiłem się i zagniewałem [... ] Tam na drugiej stronie, obok Króla Jagiełły stoi jakieści straszydło,
a pod spodem napisane jest: Wielki Książę Witold. To tylko wystawianie na śmiech, tylko kpiny
z naszego tak wywyższanego Witolda [... ] Na co potrzeba było „Chacie" dawać w piśmie stra¬
szydło, to ja tego nie rozumiem. [...] Może oni chcieli wyśmiać całą Litwę, że to ona teraz z takim
szacunkiem wspomina imię Witolda? Jak oni śmieją kpić z tego, co dla nas drogie? Ja sam wi¬
działem dużo portretów Witolda Wielkiego, gdzie ten, co naszym krajem władał, tak jak trzeba
jest przedstawiony. [... ] Te panowie nie wzięli pięknego wizerunku Witolda, który łatwo można
dostać za pół lita, ale umyślnie, tylko na kpiny, żeby jego sponiewierać skądści wyrwali jakiegoś
'stracha na wróble'. [... ] przeciwko temu trzeba protestować [... ] i z takiemi panami nie warto
mieć nic wspólnego [... ] bo to tylko wstyd wychodzi. Z szacunkiem Nowiniarz z Bobt.
Przypisek redakcji. Dajemy ten list Nowiniarza z Bobt jedynie dlatego, aby wskazać, jaki
obecnie nastrój panuje w gronie obywateli [... ] Co do nas to ten postępek „Chaty" ani trochę nas
nie dziwi [...] my od tego pisemka nic innego i nie oczekujemy [...] Prawdę powiedział Nowiniarz
z Bobt, że trzeba też było i umieć wyszukać takiego „stracha na wróble", aby nie zamieścić
przyzwoitego wizerunku Witolda, kiedy powiedzmy, taki utalentowany polski artysta malarza Jan
Matejko, podobiznę Witolda wymalował naprawdę majestatycznie (Nowiny, nr 37, 1930, s. 295);
„Chata" postąpiła wcale nieprzyzwoicie w tym Witolda wielkiego roku, dając zamiast W.Ks.L.
Witolda jakieś straszydło. Nasz stały prenumerator z Bobt oburzył się na to. Ponieważ zarzut był
sprawiedliwy i ten większe miał znaczenie, że go zrobił zwykły obywatel, więc teraz starając się
to wytłumaczyć „Dzień Kowieński" i przedrukowując ten sam pana Perkowskiego artykuł „Chata
Rodzinna" nie mogą usprawiedliwić swego niewłaściwego postępowania [... ] przecież doprawdy,
gdybyście panowie rzeczywiście szanowali pamięć Witolda Wielkiego nie zamierzali naigrawać
się z uczuć naszego szerokiego społeczeństwa, to też bez wątpienia znaleźlibyście naprawdę piękny
portret Witolda [... ] nawet i kliszy nie trzeba byłoby przygotowywać, każde pismo kowieńskie
chętnie by wam pożyczyło kliszę jednego z najlepszych wizerunków W. Ks. L. Witolda [... ] trzeba
było tylko mieć dobre chęci (Nowiny, nr 42, 1930, s. 332).
KOWIEŃSKIE PISMA POLSKOJĘZYCZNE „NOWINY" I „CHATA RODZINNA"
149
Kowno z owych lat, widziane przez niektórych przybyszów z zewnątrz, po¬
twierdza specyficzny klimat społeczny. Świadectwem są wrażenia dziennikarza
łotewskiego z pobytu w Kownie, zachwyconego panującymi stosunkami w Litwie,
oznakami jedności i uznawania litewskości za priorytet państwowy. Dokumento¬
wały one zarówno dokonania w przekształcaniu rzeczywistości, jak i rejestrowa¬
ły specyficzną aurę budowania jednorodności i eliminowania odrębności z życia
publicznego. Nastawienie na tworzenie narodowej kultury pozostało tylko marze¬
niem na Łotwie ze względu na dużą liczbę mniejszości etnicznych.
Każdy, kto walczył za swoją ziemię, za łotewską Łotwę, zrozumie, co się robi w prawdziwego
Łotysza sercu, kiedy tylko przed kilku godzinami wyjechał z wieży Babel morza bałtyckiego
Rygi i ocknął się w jednej narodowej ziemi, narodowej stolicy [...] Wyłania się pytanie, dlaczego
tak nie jest u nas? Jako rażący kontrast międzynarodowej, rosyjsko-żydowsko-niemieckiej stolicy,
chcę przeciwstawić litewską stolicę Litwy - Kowno. A n i jeden, nawet najniższy urzędnik, nie
zaczepi cię w innej, tylko w litewskiej mowie, ani jednego napisu w obcym języku [...] na wszyst¬
kich sklepach rosyjskich, niemieckich albo żydowskich imiona i nazwiska z końcówkami takiemi,
jak litewskie nazwiska, na 'is' lub 'as'.
Nasz duch łotewski, choć my szczycimy się swemi wielkiemi powodzeniami, łotewsko-państwowem uświadomieniem, smutno wygląda w porównaniu z narodowym duchem synów Litwy;
i tak naprawdę duch, tylko, gdyż Litwin osiągnął to wszystko nie drakońskimi rozkazami o jedy¬
nie litewskie nadpisy i mowę [...] Ta narodowa moc, którą widziałem w ziemi narodowej naszych
braci, wzbudziła we mnie święte uczucie. Artykuł swój Lasis kończy temi znamiennymi słowami:
„synowie Wielkiej Litwy odwojowali swoją wolność i w dniu 17 grudnia 1926 roku w mocne ręce
wzięli ster państwa; przed Łotyszami to jeszcze stoi w przyszłości" (Nowiny, nr 20, 1931, s. 5).
W „Nowinach" pisano wprost, że próby opierania się idei jedności społeczeń¬
stwa litewskiego rozumiano na Litwie jako osłabianie i rozszczepianie siły pań¬
stwa i narodu. Nic dziwnego, że takie postawy były zdecydowanie potępiane
i zwalczane.
Ma się rozumieć, że ci co zajmują odrębne stanowisko, przeciwne stanowisku całego naszego
społeczeństwa, którzy i sami siebie zaliczają do tak zwanej mniejszości [... ] i innych starają się
przyciągnąć, nie mogą rozliczać na sympatię ze strony obywateli naszego kraj. Wszyscy bowiem
czujemy, że oni, kierunkiem swojej polityki rujnując jedność naszego społeczeństwa, osłabiają
nasze siły, gdyż je rozszczepiają [... ] i m nigdy dość wolności nie będzie, nim nie usiądą wszyst¬
kim na karkach [... ] z żalem trzeba przyznać, że ten ruch w naszem społeczeństwie daje się za¬
uważyć [...] wszyscy państwowo usposobieni ludzie, dbający o interesy naszej ojczyzny nie mogą
zgadzać się z polityką tych panów. Cóż się dzieje z tym, którzy się tej agitacji poddają i zaczyna¬
j ą uważać siebie za mniejszość? Oni oddzielają się od naszego społeczeństwa; a to społeczeństwo
teraz łoży wielkie starania, aby jak najprędzej uporządkować swoje kulturalne, materialne i na¬
ukowe sprawy [...] chcą utworzyć 'mniejszość' z tych naukowych i kulturalnych instytucji ko¬
rzystać nie chcą (Nowiny, nr 36, 1931, s. 1);
Któż nie rozumie, że i to, w dziedzinie ekonomicznej, sprawa agitacji „Chaty" jest nie tylko
niekorzystna, lecz wprost szkodliwa [...] więc każdy z nas powinien rozstrzygnąć pytanie: czy
należeć do podnoszącego się w naszym kraju postępu, czy pozostać na miejscu łącząc się z tak
zwaną „mniejszością"? (Nowiny, r 36, 1931, s. 2).
Z pozycji mniejszości polskiej rzeczywistość była postrzegana inaczej. W reak¬
cji na realizację planu budowy państwa narodowego oraz na presję asymilacyjną,
150
DAGNOSŁAW DEMSKI
wyłonił się nowy nurt publikacji w „Chacie rodzinnej" podejmujący kwestię ko¬
nieczności odpowiedniego wychowania dzieci. Rosło pokolenie dzieci, którym
rodzice nie mówili jasno kim są. Ten typ treści wypowiedzi oznaczał identyfi¬
kowanie się autorów z kategorią mniejszości narodowej, a treść wskazywała
na narrację nastawioną na utrzymanie wartości wewnątrz wspólnoty. Świadczyło
to już wyraźnie o zdominowanej pozycji Polaków, skupionej tylko na obronie
stanu posiadania.
Weźmy nas - Polaków na Litwie, ileż to razy słowo polskie, pieśń polska zanucona u kolebki
dziecka, odbijała się w późniejszych latach dźwiękiem, jak uderzenie potężnego dzwonu i to
wówczas, kiedy dziecko stawało na rozdrożu [... ] ta pieśń rodzinna, usłyszana przy kolebce
w najmłodszem dzieciństwie sprawi, że obudzi się poczucie przynależności do własnego narodu.
Wtenczas często dopiero dorastająca panna lub młodzieniec uprzytomnią sobie, że większość ich
otaczająca - to coś obcego, nieswojskiego [... ] wiele takiej młodzieży mówi bardzo niepoprawnie
po polsku, nieraz dopiero się tego języka uczy, ale dusza jest, mimo wszystko, polska; nawet
imiona obce nie mogą utrzymać rozbujałego dzwonu lat dziecinnych, pieśni polskiej, słyszanej
od matki lub ojca [... ] „Konrad Wallenrod" - imię było niemieckie - ale dusza litewska została.
W tym wierszu potężnym poznać możemy siłę pieśni ojczystej, słyszanej przez młodego Konra¬
da od starszego kapłana litewskiego Wajdelotę [...] ta pieśń właśnie torowała mu drogę w chwi¬
lach ciężkich, w niewoli u Krzyżaków i ona sprawiła, ze został w swych uczuciach - Litwinem.
[... ] potwierdzenie tego przykładu znajdujemy u nas, wśród mniejszości polskiej, bardzo często;
słowo polskie cudów dokona a nawet u odszczepieńca przypomni mu chwile, spędzone w otocze¬
niu polskim, w gronie swojskiem i zdoła go poruszyć do głębi serca, a może nawet nawrócić na
ojczyzny łono (Chata Rodzinna, nr 2, 1928, s. 2).
Rocznice świąt państwowych dawały możliwość poznania oceny sytuacji po¬
litycznej dokonywanej przez wszystkie gazety. Jeszcze do 1926 r. w „Chacie
Rodzinnej" pomijano artykuły upamiętniające rocznice państwowe Litwy. Nie
zapominano natomiast o rocznicy Konstytucji 3 maja. Po dojściu Antanasa
Smetony (grudzień 1926) do władzy jako prezydenta, rocznica uzyskania niepod¬
ległości była już odnotowywana. Prezentowano główne tezy okolicznościowych
wystąpień prezydenta Litwy, ale towarzyszył temu komentarz redakcji, dający
wyraz opinii formułowanej z pozycji Polaków. Niżej zamieszczam fragmenty
komentarza polskiego do jubileuszu dziesięciolecia niepodległości Litwy:
[... ] od dziesięciu lat przestaliśmy być niewolnikami Moskwy! To zdanie zawiera tak dużo dla
synów narodu, który tak kiedyś nade wszystko wolności miłował. Jeżeli pokolenie nam współczes¬
ne tak słabo odczuło ogrom chwili [... ] to tłumaczyć to należy częściowo zrośnięciem się nie tylko
rąk naszych, ale, co gorzej, i duszy naszej z kajdankami najeźdźcy, a częściowo oszołomieniem
umysłowym i stępieniem uczuciowym z jakiem wyszliśmy z okropności i przeżyć wielkiej wojny
[...] Dopiero zmierzywszy wypadki 1918 roku łokciem naszych dziejów przed i porozbiorowych,
spojrzawszy krytycznem okiem z oddali roku 1792, 1831 i 1863 dostrzeżemy w tem roku 1918
rękę Opatrzności, która w owej chwili dzieje tej części Europy zawróciła na miejscu i stał się cud:
modły i męki tylu pokoleń naszego narodu, tylu zastępów poległych, powywieszanych, postrze¬
lanych lub zamęczonych w więzieniach i Syberii zostały wysłuchane. Naszemu pokoleniu danem
było przekonać się namacalnie i naocznie, że ofiary beznadziejne powstań naszych, ofiary zastę¬
pów, które później szły na zgubę w więzieniach rosyjskich za robotę oświatową wśród ludu - że te
ofiary były potrzebne i na marne nie poszły siejąc ziarna przyszłego zmartwychwstania i kładąc
ten jedynie trwały fundament pod późniejszą niezależność państwową, która bez owej serdecznej
KOWIEŃSKIE PISMA POLSKOJĘZYCZNE „NOWINY" I „CHATA RODZINNA"
151
krwi ofiarnej, bez owych poświęceń utrzymać się nie może, jak kamienie bez zaprawy wapiennej
i cementu [...] Oto, jakie myśli wiążą się z owym zamkniętym okresem historii.
Gdy, kolejno, rzucimy okiem na świeżo przeżyte przez nas 10-lecie w ramach młodego Państwa
Litewskiego, zauważyć musimy, że uczucia, jakie przeżywamy dziś w kraju z racji tego jubileuszu
są nieco odmienne w duszy Litwina i Polaka [...] Nie będziemy chyba w błędzie, jeśli wczuwając
się w duszę litewską powiemy, że napawa j ą dziś duma, iż narodowi litewskiemu udało się nie
tylko zdobyć państwową niezależność, lecz przez 10 lat państwowość rozwijać, rozwijać siły
narodowe pod wieloma względami, rozszerzać oświatę, zwłaszcza ludową - co dziś już daje
możność narodowi litewskiemu wprowadzać przymusowość nauczania, podnieść stopień wykształ¬
cenia i znacznie powiększyć liczebność inteligencji litewskiej (Chata Rodzinna, nr 8, 1928, s. 2);
A co najważniejsze, to owe błogie poczucie każdego Litwina, że jest u siebie w domu, rządzi się
tak jak to jego narodowi dogadza, jak jego potrzebom narodowym najlepiej służyć może; Ten
radosny nastrój duszy naszych współziomków Litwinów, najzupełniej wyczuwamy i winszujemy
im, że 10-lecie, zrodzone z przeżyć wieku niewoli naszej wspólnej tak hojnie ich obdarzyło [... ]
A jak jest w naszej duszy? Czy gdyby dziś w ogólnym chórze radości głos nasz się odezwał - nie
byłby rażącym zgrzytem? Czy po 10 latach zostaliśmy już usynowieni przez państwowość bli¬
skiego nam narodu litewskiego choć w takim stopniu, jak to uczynił obcy nam naród łotewski?
Czy w bilansie naszym narodowym mamy również tak bogaty dorobek oświatowo-kulturalny do
zapisania na pierwszej stronicy rozpoczynanego drugiego 10-lecia [...] czy też straty nawet
z zasobów z jakiemi rok 1919 rozpoczynaliśmy? A w dziedzinie ekonomicznego stanu posiadania,
czy nam również sił przybyło, jak ziomkom litewskim, czy też przeciwnie - mamy straty i ubytki
do zanotowania? A w dziedzinie najczulej i najmocniej wyczuwanej przez społeczeństwo nasze
- w zakresie kościelno-religijnym, czy zażywamy błogości i pokoju oraz uczucia zadośćuczynienia
naszym zawsze gorącym niezmiennie serdecznym, pragnieniom i potrzebom religijnym, czy też
przeciwnie - uczucie zawodu i żalu, bólu i upokorzenia jest naszym udziałem?
Te pytania cisną się mimowolnie każdemu Polakowi do głowy w dniu jubileuszu; mimo to
wierzymy jednak mocno, że musi nadejść chwila, gdy wszyscy obywatele kraju bez różnicy na¬
rodowości, wyznania i przekonań w jednakowej mierze będą mogli korzystać z dobrodziejstw
Niepodległości, gdyż wymaga tego sprawiedliwość dziejowa i dobrze rozumiany interes Państwa
(Chata Rodzinna, nr 8, 1928, s. 3).
Skutki działań podejmowanych przez państwo, hasła specyficznie rozumia¬
nej jedności i eliminowania wszelkich odrębności, przyniosły pożądany efekt.
Dla Polaków zaczął się czas stagnacji, bezsilności i narastającej powoli uczucia
rezygnacji. Artykuły i listy rejestrują proces odchodzenia od tradycji polskiej.
[...] gdzie więc są ci, których nigdy nie ma (w stowarzyszeniach), nigdy nie ma na dorocznych
walnych zebraniach stowarzyszenia? Oni wszyscy siedzą w domach i myślą o niebieskich migda¬
łach, a może i wcale nie myślą; a może się boją? czego i kogo? przecież stowarzyszenie istnieje
legalnie, prawnie, otwarcie; a może kto swego cienia boi się? no, to taki mógłby się zapisać do
innego stowarzyszenia, któremu na imię „Stowarzyszenie Tchórzy patentowanych i niepopraw¬
nych" (Chata Rodzinna, nr 13, 1929, s. 3);
Niejeden czytelnik „Chaty" - uległ ich namowie zaprenumerował jedno albo drugie pismo [... ]
a przez niedbalstwo zaniechał odnowić prenumeratę „Chaty", co dowodzi, że my jeszcze nie
ugruntowani i chwiejni jak ta trzcina, co ulega przemocy wiatru i gnie się w stronę, w którą wiatr
wieje (Chata Rodzinna, nr 41, 1929, s. 8);
Człowiek bez zasad; wie, co lepsze, a idzie za gorszym, wie co piękne i kulturalne, i idzie za tem,
co brzydkie i gruboskórne; chwiejny jak trzcina, bo nie mając swego przekonania, nagina się do
zdania czy wymagania innych, chwieje się raz w tę stronę, to znowu w inną, jak chcesz tak nim
152
DAGNOSŁAW DEMSKI
pokierujesz, jak zagrasz, tak tańczy. [... ] Na takim człowieku w żadnej sprawie oprzeć się nie
można, nie można na nim polegać, a więc i interesu z nim mieć nie można, bo nie ma pewności,
czy się w pewnej chwili nie zachwieje, czy nie opuści swego współzainteresowanego, czy nie
zawiedzie, czy nie zdradzi, i to w chwili może najważniejszej i najbardziej rozstrzygającej
o dalszym losie sprawy [... ] niestety tych drugich, to jest, ludzi bez zasad albo z chwiejnymi
zasadami... jest w naszem społeczeństwie dosyć dużo. I takie to jednostki zachwaszczają życie
nasze rodzinne, społeczne i narodowe do tego, że cała społeczność, która z tych jednostek się
składa, kuleje, wiedzie żywot mizerny, suchotniczy. Ileż to razy słychać utyskiwanie, nieraz skargę
żony, że mąż to dobry człowiek, ale bez zasad, słaby; lada towarzysz czy znajomy, wyprowadzi
go z domu i czyni z nim prawie co chce; a w domu stąd nieporządek, brak zgody, harmonii
rodzinnej, brak ciepła rodzinnego, brak dobrego przykładu głowy domu, brak tej tężyzny, jaką
świecą rodziny kulturalnych narodów w Zachodniej Europie (Chata Rodzinna, nr 42, 1929, s. 1);
W dziedzinie narodowej dlaczego nasze polskie społeczeństwo się kurczy, maleje? Bo mamy
ludzi bez zasad, ludzi, którzy dla kawałka chleba, dla wygody życiowej, poświęcą przekonanie,
sumienie, tradycję rodową, cześć ojca i honor matki, poświęcą to co najdroższe w ich gnieździe
rodzinnem, oplwają to wszystko co było w przeszłości, aż i przyszłość i m w oczy plunie i pogar¬
dą ich okryje (Chata Rodzinna, nr 42, 1929, s. 2).
ZWIĄZKI MIĘDZY RODZAJEM TEKSTU, A FUNKCJĄ,
JAKĄ M A O N SPEŁNIAĆ U ODBIORCY
Zbiorowa tożsamość zawiera zarówno konstruowanie pojęcia „my", jak i „oni",
czego rezultatem staje się spajanie wspólnoty wokół określonych wartości. Poza
funkcją nadawania sensu, ważna jest także funkcja, jaką ma spełniać u odbior¬
ców struktura wewnętrzna tekstu publikacji. Oznacza to rozpoznanie przeważa¬
jących rodzajów narracji z punktu widzenia ich celu - stąd np. opowieści sukcesu,
wyrażające przezwyciężanie przeciwności, czyli zbiorowy wysiłek zakończony
pozytywnie, charakteryzujące najczęściej narracje grup dominujących w społe¬
czeństwie, a z drugiej strony narracje wspólnotowe, niszowe lub subkulturowe,
wyrażające opór i kontr-wersję rzeczywistości wobec obowiązującej oraz chęć
przetrwania. Proces odbierania sensu zachodzi głównie dzięki temu, że opowieś¬
ci zespalają publiczność za pomocą sytuacji, w których czytelnicy odkrywają,
iż identyfikują się z pewnymi postaciami lub rolami, a przede wszystkim mają
wspólne doświadczenia z tymi, o których mowa w opowieściach.
Te same narzędzia wyrazu, oddziaływujące na doświadczania odbiorców za¬
stosowano również w prasie interesującego mnie okresu. Zarówno „Nowiny",
jak i „Chata Rodzinna" obfitują w różnorodne opowieści. Oba tytuły nastawione
były na przekonanie odbiorców do własnej interpretacji rzeczywistości. A skoro
realizowały one nieco inaczej sformułowane konkretne cele, to i ich środki styli¬
styczne różniły się.
Poza artykułami wstępnymi, które wprost poruszały istotne kwestie dla mobi¬
lizacji ludzi, czy polemikami, nasyconymi perswazją, obecne były innego rodza¬
j u teksty jak: mity, legendy, opowiadania, wiersze, czy folklor. Większość z nich
służyła również mobilizacji społecznej. Część jednak, jak listy z prowincji, były
czasem narracją piszących o samych sobie.
KOWIEŃSKIE PISMA POLSKOJĘZYCZNE „NOWINY" I „CHATA RODZINNA"
153
Zamieszczone w pismach opowieści można podzielić na kilka kategorii: mity
i legendy pogańskie, nawiązujące do czasów plemion bałtyckich, litewskich
i pruskich, podania historyczne z okresu początków Wielkiego Księstwa Litew¬
skiego, z epoki Witolda i Jagiełły, opowiadania z czasów powstania styczniowe¬
go i niewoli rosyjskiej. Oba pisma sięgały do przeszłości, ale wykorzystywały
również wydarzenia współczesne.
„Nowiny" drukowały legendy starolitewskie, tłumaczone na polski z języka
litewskiego. W większości były to opowieści z pogańskich lub plemiennych cza¬
sów, a opisywały najczęściej zmagania i walki Litwinów lub Prusów z najeźdź¬
cami. Tymi ostatnimi byli najczęściej Polacy, Mazurzy, ale także Rusini, a cza¬
sem Skandynawowie. Bohaterzy, którymi często były kobiety, poświęcali życie
w obronie ojczyzny, np. „Zaklęta dziewica" (Nowiny, nr 2, 1923, s. 14-19),
legenda o Żywili (Nowiny, nr 29, 1923, s. 262), czy o Jaunute - słabej ciałem, ale
mocnej duchem wajdelotki (Nowiny, nr 41, 1923, s. 262). Opowiadania tego typu
były przestrogą przed bliższym wiązaniem się z obcymi, gdyż to zawsze źle się
kończyło dla litewskich kobiet i mężczyzn.
Jednym z bardziej interesujących było „Wajdewutis. Opowiadanie z dziejów
Litwy", autorstwa Marii Reutt (Nowiny, nr 30-37, 1924). Poza typowym wąt¬
kiem walk z obcymi, podkreślaniem, że najgorszymi z wrogów byli Polacy, gdyż
zabierali w niewolę dzieci litewskie, pojawił się motyw zjednoczenia wszystkich
plemion litewskich. Zagrożone przez Krzyżaków plemiona wybrały „kunigasa"
(księdza), co było widocznym znakiem zaświadczającym o dojrzałości plemion,
które przekształciły się w naród zdolny do nowych wyzwań i zadań.
Nie brakowało również historycznych podań z czasów Witolda i Jagiełły, np.
„Litwinka i krzyżak" (Nowiny, nr 29, 1924, s. 243) Wówczas rolę obcych przyjęli
na siebie Krzyżacy.
W opowiadaniach osadzonych w czasach rosyjskich przeważał wątek antago¬
nizmu polskich panów i litewskich chłopów („Opowiadanie starca"), zmuszania
lub nakłaniania Litwinów, by zostali Polakami („Jak Jadzia stała się niepiśmien¬
ną") (Nowiny, nr 27, 1924, s. 226). Te historie miały być ostrzeżeniem przed
tymi, którzy odcięli się od tradycji swoich przodków, później stali się nieszczę¬
śliwi lub nikomu niepotrzebni.
Opowieści osadzone współcześnie służyły podkreślaniu wyższości Litwinów
i ich wartości nad postawami przedstawicieli innych narodów. Przykładem była
„Niebieska dziewczyna" (Nowiny, nr 12-13, 1929, s. 92), gdzie studenci kilku
narodowości przyjaźnili się i razem bawili (Litwin, Polak, Rosjanin, Szwajcarka).
Polakowi i Rosjaninowi podobało się, że Litwin choć raz przyłączył się do ich
kompanii i przestał tkwić na swoim ascetycznym „worze popiołu". Jednak później
Litwin opamiętuje się, przestaje trwonić czas, rozmyśla o Matce Boskiej i ostatecz¬
nie poświęca swoje potrzeby na rzecz bardziej wzniosłych wartości zbiorowych.
Bohaterem opowiadania „Bałagan Wileński" był zdolny syn starego Litwina
Kiaiszunisa, który został lekarzem (Nowiny, nr 41-46, 1922). Podobnie jak
inne dzieci sąsiadów zmienił on nazwisko na polskie i od tej pory nazywał
się Kaczyński. Mieszkał na wsi niedaleko Wilna. Będąc rozumnym człowiekiem
154
DAGNOSŁAW DEMSKI
i dobrym lekarzem, dostał propozycję przygotowania wyborów do sejmu, a po¬
tem sam został posłem. Rozczarowuje się do Polski widząc, jakie oszustwa
odbywają się w polityce, w warszawskim sejmie, czy w policji. W końcu nie
chcąc godzić się dłużej na te matactwa, wraca z powrotem do nazwiska swoich
przodków i wyjeżdża z Warszawy na Wileńszczyznę. Dowiadujemy się z tej opo¬
wieści o wyższości porządku i uczciwości Litwinów nad Polakami, Wileńszczyzny nad Warszawą.
W opowiadaniach zamieszczanych w „Chacie Polskiej" od początku brako¬
wało przede wszystkim wątków plemiennych i pogańskich. W jedynej tego typu
opowieści o rycerzu Gasztołdzie i pięknej Helenie, napisanej przez Zygmunta
Krasińskiego (Chata Rodzinna, nr 25, 1922, s. 7), pogaństwo zostało przeciwsta¬
wione chrześcijaństwu. To opowieść o rycerzu, który dokonuje niezwykłych czy¬
nów dla ukochanej kobiety, która początkowo ulega mniej rycerskiemu Swidrygajle - wyznawcy Perkuna. Rycerz z pogardą odnosi się do resztek dawnych
wierzeń, wyjeżdża w świat na zachód, szukając zapomnienia. Wraca do kraju po
20 latach, bogaty, pełen nowej wiedzy i znajomości innych sposobów myślenia.
Dużo się zmieniło przez te lata. W miejscu domu dziewczyny stoi teraz kaplica.
To opowieść o słuszności otwierania się na świat, stawiania na uniwersalną
mądrość, kosztem zamykania się w swojej, czasem zbyt wąskiej, tradycji.
Pod koniec lat dwudziestych pojawia się coraz więcej opowiadań pokazują¬
cych konieczność stawiania oporu groźnej rzeczywistości i zwiastujących kres
dotychczasowo obowiązujących reguł, m.in. „Ostatnia lekcja. Opowiadanie ma¬
łego Alzatczyka" (Chata Rodzinna, nr 33, 1929, s. 4), czy opowieść Władysława
Reymonta o dzieciach wrzesińskich prześladowanych w szkole pod zaborem nie¬
mieckim (Chata Rodzinna, nr 7-8, 1929, s. 3).
Te opowiadania kojarzyły się z aktualną sytuacją na Litwie. Był to czas, kie¬
dy wprowadzono obowiązek posyłania dzieci do szkół początkowych, w związ¬
ku z czym większość polskich uczniów trafiła do szkół litewskich.
Opowiadanie Heleny Romer „Pan i poddany" było z kolei historią wiernego
sługi, który pomagał panom podczas powstania styczniowego i za to został ze¬
słany na Sybir (Chata Rodzinna, nr 2, 1929, s. 3).
Sięganie do przeszłości służyło wzmacnianiu zbiorowej tożsamości, pomaga¬
ło w ustaleniu kategorii kim jesteśmy, jasno wskazywało na niesprawiedliwości,
antagonistów, ale również ukazywało działania, które przyniosą zmiany. Podania
litewskie o pradawnych czasach służyły temu, by w Litwinach odżył dawny duch
bohaterski. Odwoływały się one do plemiennej przeszłości, pogańskich ka¬
płanów, podkreślały motyw obrony przed obcymi. Opowieści z późniejszych
okresów także skupiały się na walce, podkreślały wyższość podtrzymywania
tradycji, potępiały natomiast zbytnią otwartość na kontakty z obcymi.
W tym samym czasie opowieści prezentowane w „Chacie Rodzinnej" mówi¬
ły o wyższości chrześcijaństwa nad pogaństwem, dostrzegały zalety i korzyści
kultury przyniesionej z zewnątrz, nakłaniały do otwartości na wpływy z ze¬
wnątrz. Wydaje się, że w owym czasie Polacy na Litwie identyfikowali się z tą
KOWIEŃSKIE PISMA POLSKOJĘZYCZNE „NOWINY" I „CHATA RODZINNA"
155
częścią tradycji litewskiej, która przejęła ze świata wartości uniwersalne, ceniąc
j ą bardziej i wynosząc ponad to, co lokalne. Takie dwie interpretacje rzeczywi
stości trudno było pogodzić ze sobą.
Współczesny autor litewski Leonidas Donskis, pisząc o litewskiej filozofii
X X w., zauważył, że w latach dwudziestych i trzydziestych Litwa nastawiona
była na tworzenie narodowej kultury. Litwini w owym czasie traktowali polskie
ziemiaństwo podobnie jak Niemcy Francuzów. Donskis widział różnice w spo¬
sobach określenia tożsamości zbiorowej między podejściem herderowskim od¬
miennym od pojęcia cywilizacji wyrosłej w kręgu myśli francuskiej. Według nie¬
go Niemcy definiowali siebie za pomocą pojęcia kultura, a Francuzi posługiwali
się koncepcją cywilizacji. Kultura odwoływała się do pojęcia ducha, do możli¬
wości podtrzymywania czystego ducha, esencji, twórczego ducha oddzielonego
od sfery ekonomii i polityki. W przeciwieństwie do tego w cywilizacji nastawio¬
nej na uwolnienie jednostki z zabobonów, widzieli wszystko to, co sztuczne,
banalne, zdegenerowane i pustą konwencją (Donskis 2002, s. 181).
Na podstawie materiałów pochodzących z „Nowin" i „Chaty Rodzinnej" moż¬
na stwierdzić, że w latach dwudziestych i trzydziestych na Litwie Kowieńskiej
Polacy znaleźli się na pozycji odwołującej się do wartości uniwersalnych w prze¬
ciwieństwie do lansowanego przez państwo hasła budowy jednolitego narodu
i kultury. Stało się tak pomimo ich przynależności do tradycji romantycznej,
która zbliżała Polaków do modelu tożsamości zbiorowej opartego na herderowskiej koncepcji kultury. Przytoczone wyżej cytaty potwierdzają taką interpreta¬
cję. Różnice między narracjami stały się rażąco widoczne od czasów obchodów
500-lecia śmierci Witolda, a jak widzieliśmy w przedstawionych wyżej fragmen¬
tach artykułów, każda odrębność uznawana była wówczas za zagrożenie dla jed¬
ności państwa. Obie narracje są retrospekcyjne, ale dobierają z przeszłości inne
elementy - generalnie Litwini podkreślali różnice między kulturami i narodami,
Polacy - to, co łączyło oba narody w przeszłości.
Litewskie publikacje można uznać za narracje dominującej kultury. Odzwier¬
ciedlają one hegemoniczne wizje i podtrzymują status quo. Zaprzeczanie uzna¬
nia racji „drugiej strony" było typowe dla aktywistów, co świadczyło o ideolo¬
gicznym podejściu tych publikacji.
W przeciwieństwie do nich, opowieści „Chaty Rodzinnej" można uznać za
narracje wspólnot przedstawiających istotną dla nich kontr-wersję rzeczywistości
i ich samych. Wyrażały one opór przed dominującą narracją kulturową. W pole¬
mikach Polacy musieli konfrontować się z negatywną reputacją nadaną im przez
dominującą litewską grupę, zmagając się z nieprzyjemnościami i frustracjami
spowodowanymi złą reputacją w wizji dominującej grupy i coraz bardziej margi¬
nalizowaną pozycją społeczną w państwie.
W „Nowinach" można było spotkać także tzw. opowieści o sukcesach, których
tematem były wysiłki, jakie grupa włożyła w celu odnowy. Sukces zapewniały
narracje cechujące się przejrzystością, wiarygodnością i spójnością w przeko¬
nywaniu potencjalnych odbiorców. Wydaje się, że „Nowiny" nie cieszyły się
156
DAGNOSŁAW DEMSKI
wystarczającą wiarygodnością, ale wielu czytelników polskojęzycznych sięgało
także wprost po prasę litewską. Polskie narracje coraz bardziej przybierały
postać narracji upadku, w których miejsce jasności i wiary w argumenty zajmo¬
wało tłumaczenie się i reagowanie na ataki strony przeciwnej. Wiarygodność
również powoli topniała, gdyż, jak pisali sami redaktorzy „Chaty", wielu czy¬
telników popierało pismo skrycie, w obawie przed represjami litewskimi. Za tym
rodzajem narracji krył się również język mówiący o niepewności jutra, rozpa¬
czy i rozżaleniu. To nie mogło prowadzić do sukcesu, raczej było rejestracją
stopniowego upadku.
Przedstawione wyżej narracje są również świadectwem ówczesnych świato¬
poglądów. Za dyskusją nad tym, kto jest Polakiem, a kto Litwinem, krył się poja¬
wiający się w owych latach duch nacjonalizmu, obecny już w całej ówczesnej
Europie. Stąd debaty nad definicją Polaka i Litwina, lokowanie początków narodu
litewskiego w legendach. Wyraźną cechą tych dyskusji było stosowanie kodów
primordialnych - takich jak więzy krwi, pochodzenie, przeszłość, korzenie, bo¬
lesny problem wynarodowienia, patriotów i zdrajców narodu.
Przedstawiony materiał pozwala na sformułowanie wniosków dotyczących
wzorca interakcji Litwinów i Polaków w latach dwudziestych i trzydziestych
X X w. Wydaje się, że podlegał on kilku regułom. Po pierwsze, można wysnuć
wniosek, że Litwini i miejscowi Polacy postrzegali siebie jako całkowicie prze¬
ciwstawne strony. To, co dla jednych miało wartość (szeroko rozumiana litewskość) było zaprzeczaniem wartości drugiej (polskości na Litwie). Symbole sto¬
sowane przez obie strony służyły podkreślaniu wzajemnego zaprzeczenia (Witold
kontra Jagiełło), co oznaczało funkcjonowanie reguły opozycyjności - zaprze¬
czania istnienia drugiego. Chociaż, w publikacjach „Chaty Rodzinnej" na temat
księcia Witolda, przedstawiany był on jako przyjaciel Polaków i bliskich związ¬
ków między obu narodami, a to przeczyło by obowiązywaniu przeciwstawności.
W przedstawionym materiale przewija się również motyw świadczący o funk¬
cjonowaniu reguły wyższości. Każda ze stron postrzegała siebie jako wyższą od
przeciwnej oraz tłumaczyła to na inne sposoby i odwoływała się do odmiennych
kategorii (np. „inteligencja pańska" i „chłopska").
Ostatnią regułą obecną we wzajemnych interakcjach jest wrogość. Leżała ona
u podstaw „rytuałów" eliminowania przeciwnika z przestrzeni publicznej. Wy¬
mieniłem prezentowane w „Chacie Rodzinnej" przypadki pozbawiania Pola¬
ków pracy, rugowania języka polskiego z przestrzeni publicznej (szkół, kościoła,
ulicy), utrudniania działalności organizacji społecznych i kulturowych, pozba¬
wiania ziemi.
Podsumowując, chcę podkreślić, że w sytuacji budowania jednolitego narodu
ziemiaństwo, będące w owym czasie reprezentantem całej populacji Polaków
na Litwie, nie mogło odegrać znaczącej roli społecznej, gdyż w tej konfrontacji
zajęło pozycję zbliżoną do ponadnarodowego uniwersalizmu chrześcijańskiego.
Litewska siła mobilizacji społecznej, podtrzymująca ducha narodowego i wsparta
działaniami nowego państwa oraz wielu aktywistów, nie dała szans wartościom
uniwersalnym, liczącym się tylko w społeczeństwie wielokulturowym.
KOWIEŃSKIE PISMA POLSKOJĘZYCZNE „NOWINY" I „CHATA RODZINNA"
157
Ten typ konfrontacji należy już do historii stosunków litewsko-polskich.
Większość ziemiaństwa polskiego wyemigrowała, a ich potomkowie mieszkają
w Polsce, Ameryce i w krajach Europy.
LITERATURA
Chata
Rodzinna.
Pismo tygodniowe ilustrowane, Kowno, wrzesień 1923 - grudzień 1930.
D o n s k i s L e o n i d a s 2002, On the Boundary of Two Worlds: Lithuanian Philosophy In the
Twentieth Century, Studies In East European Thought, t. 54, s. 179-206.
G o f f m a n E r v i n g 2005 [1967], Rytuał interakcyjny, PWN, Warszawa.
J a c k i e w i c z M i e c z y s ł a w 2003, Prężny pośrednik. Prasa polska w Kownie 1919-1940,
Darbai ir Dienos, t. 34, s. 103-143.
Nowiny,
Kaunas, grudzień 1921 - grudzień 1931.
R a p p o r t N i g e l 2002, The Narrative as Fieldwork Technique. Processual Ethnography for
a World in Motion, [w:] Constructing the Field. Ethnographic Fieldwork in the Contem
porary World, Vered Amit (ed.), Routledge, London, New York, s. 71-95.
Strzecha
Rodzinna,
Kowno, marzec 1922 - sierpień 1923.
W a ń k o w i c z M e l c h i o r 1958, Na tropach smętka, Wydawnictwo Literackie, Warszawa.
DAGNOSŁAW DEMSKI
POLISH-LANGUAGE NEWSPAPERS " N O W I N Y "
A N D "CHATA RODZINNA" I N KOWNO.
TWO NARRATIVES ON POLISH-LITHUANIAN RELATIONS
Summary
Contemporary relations between Lithuanians and local Poles in Lithuania seem to be a mixture
of emotions, distrust, aggression and lack of understanding. At the base of the conflicts between
them lies a pattern of mutual interactions shaped in the times of establishing independent
Lithuanian state after I World War. At the same time Vilnius region was incorporated into Polish
state, and this event is being perceived by Lithuanians as Polish occupation. The process of con
struction of such a pattern can be traced in the press narratives from 1920s to 1930s. The author
analyzed two weekly newspapers published in Polish for rural population. "Nowiny" expressed
the Lithuanian and state point of view, while "Chata Rodzinna" was a voice of Polish minority.
The article focuses on the main features of two narratives - underlining characteristics of this
type of press narrative, including imposing the sense through a thematic order. Data from
the press shows the main points of discourse, themes, persuasive devices and explanation reflec¬
ting the changes in political and social context between 1922 and 1930. Specific context of the
time was imprinted on the content and the form of publications. Main themes considered by
author are: defining Polish minority, the debate between peasant and noble class intelligentsia,
struggle over public area, etc. Press articles prove that political changes in 1926 led to the deeper
transformations of the social and cultural landscapes in Lithuania. The initial conflict reflecting
a state of Polish-Lithuanian relations in the beginning of the 1920s, was replaced by the asymme¬
try in these relations. Lithuanian state put a lot of effort to homogenize its citizens, standardize
them and make loyal by ignoring all kinds o f pluralism, dialogue and ethnic minorities. As
a conclusion three patterns of mutual interaction were presented: negation of the Other, super¬
iority of particular group and rule of animosity. They were all often presented in the rituals of
158
DAGNOSŁAW DEMSKI
elimination the other from a public sphere. In this particular period and in the context of building
a homogenous state and nation, the landowners could not play a significant role in the society
for they represented the whole Polish community in Lithuania and were perceived as elements
dangerous to the political, social and cultural cohesion of the country. In this particular moment
of history they found themselves in a position close to over-national Christian universalism. The
Lithuanian social mobilization gave no chance to any forces carrying universal values for they
were recognized mainly in a multicultural society, which opposed the ideology of the state.
D.D.
Adres Autora:
Dr Dagnosław Demski
Instytut Archeologii i Etnologii PAN
Zakład Etnologii
al. Solidarności 105, 00-140 Warszawa
e-mail: ddagno@poczta.fm