Włóczęgostwo jako specyficzna kondycja człowieka/ Barbarzyńca 2009 nr 3-4 (16-17)

Item

Title
Włóczęgostwo jako specyficzna kondycja człowieka/ Barbarzyńca 2009 nr 3-4 (16-17)
Description
Barbarzyńca - pismo antropologiczne, 2009 nr 3-4 (16-17)s.25-35
Creator
Hajda, Agnieszka
Date
2009
Format
application/pdf
Identifier
oai:cyfrowaetnografia.pl:5221
Language
pol.
Publisher
Stowarzyszenie Antropologiczne „Archipelagi Kultury”
Relation
oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5617
Rights
Licencja PIA
Text
Agata

Hajda

Studentka filologii polskiej, absolwentka kulturoznawstwa i doktorantka
literaturoznawstwa na Uniwersytecie Śląskim. Zgodnie z profesją i aspiracjami pracuje
z młodzieżą. W ś r ó d jej inspiracji szczególne miejsce zajmuje historia materialna
i duchowa Indian Amer/ki Północnej, ponadto interesuje się dziejami o b y c z a j ó w
i życia codziennego w Polsce oraz poezją modernistyczną.

Włóczęgostwo
jako specyficzna kondycja człowieka

Droga, p o d r ó ż i wartościowanie
przestrzeni
ieustanny bądź wciąż odnawiany pro­
ces przemieszczania się stanowi nie tyle
charakterystyczny,
co naczelny punkt
c
odniesienia do problemu egzystencji włóczęgów,
wagabundów, „ludzi luźnych". Stąd potrzeba
refleksji nad pojęciami takimi jak „droga" i „po­
dróż", ewokującymi olbrzymią ilość sensów, a tym
samym współtworzącymi, już od stuleci, dyskurs
filozofii, teologii, epistemologii; konstruując figu­
ry semantyczne wykorzystywane z powodzeniem
w sztuce jakrównież na pozaartystycznych płasz­
czyznach porozumiewania się.

I \l

Anna Wieczorkiewicz pisze o drodze w sposób
następujący:

1

A Wieczorkiewicz, Wędrowcy fikcyjnych światów.

3 - 1 ( 1 3 - 1 1 ) 3DD3

BARBARZVÑICA

W podstawowym tego słowa rozumieniu „dro­
ga" ma dwa znaczenia. Po pierwsze, może ozna­
czać proces, w wyniku którego pewien podmiot
zmienia miej sce w przestrzeni; po drugie - szlak,
trasę tego przemieszczania się (rzeczywistego
lub potencjalnego) .
1

I nieco dalej:
Szlak wędrówki istnieje ze względu na czło­
wieka, na uczestnika drogi (niekoniecznie rze­
czywistego - także potencjalnego). Kluczowym
elementem antropologicznego sensu „drogi"
jest wzajemne odniesienie do siebie człowieka
i przestrzeni. Wędrowiec jako „uczestnik drogi"
charakteryzuje się pewnego rodzaju aktywnością
-wszak pokonuje przestrzeń. Istniejący w prze-

Pielgrzym, rycerz i włóczęga,

słowo/obraz terytoria, Gdańsk 1996, s. 12.

Agata Hajda

26

strzeni szlak zostaje zaktualizowania jednocze­
śnie wprowadzony w kontekst indywidualnego
bytu ludzkiego .
2

włóczęgostwo. Chodzi o przeciwstawienie pere­
grinan (podróży mającej na celu naukę, proces
samodoskonalenia) i vagan (próżne włóczęgo­
stwo) . Podobny podział, jak zauważa badaczka,
funkcjonuje w kulturze europejskiej od dawna,
odnaleźć go można na przykład wśród koncepcji
wypracowanych przez Jana Jakuba Rousseau.
Filozof stwierdza bowiem:
5

Przywołane sensy wyznaczają także ramy dla
sytuacji faktycznego wędrowania. W literackim
opracowaniu kondycji wagabundy owo „pokony­
wanie przestrzeni" czasem zyskiwało nadbudowę
pozwalającą interpretować trudny los outsidera
jako poszukiwanie szansy na lepszą, a przynaj­
mniej ciekawszą egzystencję.
Zwykle droga jawi się jako obszar niezwy­
kłości i potencjalnych niebezpieczeństw. Anna
Zadrożyńska odnotowuje:
Szczególną kategorię przestrzeni stanowiły
drogi. Nie należały do nikogo (...) Zawierały
możliwości groźby dla ludzkiego życia, chociaż
za dnia uważano je za niewiele znaczące. Ich
złowroga potencja uaktywniała się natomiast
nocą (...) Podczas dnia drogi przemierzali róż­
ni ludzie, dobrzy i źli, mogący człowiekowi nie
szkodzić, ale również mogący przynosić mu
nieszczęście .

Podróżować dla samej podróży - to słaniać się
bez celu, uprawiać włóczęgę! Podróżować, aby
się uczyć, to także coś niejasnego: nauka bez
określonego celu i przedmiotu jest niczym .
6

Ta radykalna ocena stanowiła konsekwencję
sądu o podróżach, które Rousseau zgodnie z ów­
czesnymi koncepcjami pedagogicznymi, trakto­
wał jak ważny czynnik kształtujący człowieka:
Podróże wpływają na dalszy rozwój wrodzo­
nych skłonności i ostatecznie czynią człowieka
dobrym lub złym. Wracając z dalekiego świata,
człowiek jest tym, czym będzie całe życie. A że
wraca częściej zły niż dobry, to już nie wina po­
dróży, tylko skutek tego, że więcej wyrusza ludzi
ze złymi skłonnościami niż z dobrymi .

3

Nieco inaczej jest z pojęciem podróży, czyn­
ności obdarzonej również wielością odmiennych
sensów . Nie jest ona raczej łączona znaczenio­
wo z włóczęgostwem, częstokroć nawet bywa
mu w zdecydowany sposób przeciwstawiana.
W jednej ze swych książek Wieczorkiewicz przy­
pomina o historycznym definiowaniu podróży
jako zjawiska o zupełnie innych konotacjach niż
4

2

3

Współczesny socjolog, Krzysztof Podemski
także wskazuje różnice między włóczęgami
i podróżnikami:
Włóczędzy nie mają bowiem domu lub, jak kto
woli, ich domem jest droga. Z faktu, że są per-

Ibid.

Naukowe UAM, Poznań 2005, s. 11). Wyczerpującej

A. Zadrożyńska, Homofaber, homo ludens, PWN,

wykładni symbolicznej podróży dostarcza J. Tresidder

Warszawa 1983, s. 78.
4

7

{idem, SłownĄ

Odwołując się do wariantów metafory, Krzysztof

symboli, tłum. B. Stokłosa, RM, Warszawa

2001, s. 168).

Podemski wymienia podróż jako odzwierciedlenie

5

ludzkiego losu; niecodziennych doświadczeń; zmiany

świata

świadomości pod wpływem środków halucynogennych

6

oraz efekt „marzeń na jawie", czyli podróży mentalnej

F. Wnorowski, Ossolineum, Wrocław 1955, s. 365.

(K. Podemski, Socjologia podróży,

7

Wydawnictwo

A. Wieczorkiewicz, Apetyt turysty: o
w podróży,

doświadczaniu

Universitas, Kraków 2008, s. 98.

J.J. Rousseau, Emil czyli o wychowaniu, t. I I , tłum.
Ibid.

BARBARZVÑCA

3 - 3 ( 1 3 - 1 1 ) 3DD3

Włóczęgostwo jako specyficzna kondycja człowieka
manentnie w ruchu, wynikaj ą przy tym rozmaite
ważne konsekwencje, na przykład w wypadku
włóczęgów czas podróży nie jest przeciwstawio­
ny czasowi rutynowemu, nie mają oni swojskie­
go środowiska, chyba że jest nim świat zajazdów,
hoteli, dworców i innych wagabundów. Włóczę­
ga nie jest obcy tam, jest obcy wszędzie. Nie jest
obcy czasowo, jest obcy trwale .
8

Pozycja włóczęgi zostaje dobrze wyodrębnio­
na w następującym wykresie:
Dobrowolne opuszczenie „domu"
(„swojego" miejsca)

Znalezienie innego
„domu"

27

Można oczywiście kwestionować opinię, że
oznaczenie punktu wyjścia, a więc opuszcze­
nia miejsca dotychczasowego pobytu, w każdym
przypadku określamy jako dobrowolne (podob­
nie zresztą jak migrację), jednakże interesujące
jest tu przede wszystkim samo mocne wydziele­
nie zjawiska. Włóczęgostwo i podróżowanie są
paralelnymi wariantami, które rozpoczyna sytu­
acja „wyjścia", ponadto zaś włóczęga pod pcwnymi względami bliższa jest migracji. Podróż
zakłada możliwość bądź konieczność powrotu do
początku drogi, dwa kolejne przypadki mają zna­
leźć zwieńczenie w wyborze noweeo własneeo"
mieisca Mimo stwierdzanych iuż różnic miedzy
włóczęgostwem a podróżą obydwa te warianty
bycia w drodze" mogą ulegać nawet daleko idą
cym upodobnieniom względem siebie
9

Stwierdzenie, że wszelka wędrówka realizo­
wana jest w czasie i przestrzeni to oczywiście
truizm, ale głębsza refleksja nad ową przestrze­
nią, zwłaszcza różnymi jej rodzajami, może być
owocna. Warto zastanowić się, czy wśród wyod­
rębnionych przez badaczy rodzajów przestrzeni
istnieją te szczególnie predysponowane do łącze­
nia ich z włóczęgostwem.
W zachodnim świecie przestrzeń jawi się jako
symbol wolności, lecz także i zagrożenie. Jeśli
sacrum zdefiniujemy jako to, co transgresywne,
ambiwalentne, a nie tylko dobre, jeśli do sfery
sacrum zaliczymy istoty diabelskie, niebezpiecz­
ne, zdolne omamić i zniszczyć człowieka, doj­
dziemy do wniosku, że wagabundzi (podobnie
jak chorzy, starcy i dzieci) postrzegani musieli być
jako istoty szczególne.
10

inne formy
podróży
formuła „otwarta",
jedynie zakup
jednostkowych
usług: noclegu,
transportu

włóczęga
nowym domem
„droga"

turystyka
w wąskim
rozumieniu
formuła „zamknięta",
podróż „kupiona",
wycieczka.całościowy
standardowy pakiet
usług

migracja
nowy „dom"
w „obcym"
miejscu

Nieco inaczej rysuje się problem opozycji
centrum - peryferia. Peryferia potocznie uzna-

8

K. Podemski, op. cit., s. 8.

Słodczyk, Florian Znaniecki, Yi-Fu Tuan. (J. Słodczyk,

9

W przypadku włóczęgostwa ma to być jednak „droga",

Percepcja przestrzeni w badaniach geograficznych, [w:]

zatem nie ma j u ż mowy o faktycznym „zakotwiczeniu"

Wędrować,

w przestrzeni.

w dyskursach kultury, P. Kowalski [red.], Wydawnictwo

10

Zagadnienia i podziały przestrzeni stały się tematem

rozważań wielu badaczy, temat podjęli m. in. Janusz

3 - 1 ( 1 3 - 1 1 ) 3DD3

BARBARZVÑICA

pielgrzymować,

być turystą.

Podróż

Uniwersytetu Opolskiego, Opole 2003; F. Znaniecki,
Socjologiczne podstawy ekologii ludzkiej, Poznań 1938, z . l ,

Agata Hajda

28

wane są za obszar mniej ważny, częstokroć wy­
ludniony, uboższy, czasem niebezpieczny. Takie
miejsce oddane zostaje w nieformalne posiadanie
ludziom „luźnym", albo raczej: jest to ten frag­
ment przestrzeni, który najlepiej definiuje ich
status. Kiedy wykraczają oni poza „swój" teren,
by zbliżyć się do „centrum", dochodzi do nie­
uniknionej konfrontacji i to na wielu poziomach.
Potrzeba stworzenia i pielęgnowania własnego
centrum była wszak przez wieki gwarantem bez­
pieczeństwa i tożsamości dla różnorakich grup.
Warto pamiętać, że przestrzenią marginesu każda
społeczność moda nazywać to co znajdowało
sie poza jej eranicami albo tez to co mieściło
miedzy" tym co oswojone a tym co ostatecznie
obce, „zaświatowe". Ten sam obszar, w zależno¬
ści od osób które eo definiowały bvwał określany
iako centrum badź peryferia To dnirie noiecie
miało status swoistei ambiwalencii wiec w nrak
tyce nosiadało zazwwzai wydźwięk neLatvwnv

co zmieniło sie w dobie J v dom na neryferiach
miasta zaczai nrzywndźfć na mvśl nnralninne

sielskie ustronie.
Inne ujęcie przestrzeni w odmiennym dys­
kursie naukowym przynosi podział, którego do­
konał Humphry Osmond . Wyróżnił on obszary
odspołecznione i dospołecznione. Te pierwsze
skłaniają ludzi do utrzymywania dystansu wzglę­
dem siebie, te drugie sprawiają, że trzymają się
oni razem. Gościniec, który przemierzali „luź­
ni", cechowała dwoistość . Jako przestrzeń przy¬
padkowych spotkań i kontaktów funkcjonował
on jako przestrzeń dospołeczniona. Z drugiej
jednak strony strach i nieufność były w stanie
skutecznie paraliżować próby kontaktu. Można
założyć że próby dospołeczniania zachodziły
łatwiej wewnątrz środowiska wagabundów niż
12

13

[w:] D . Niczyporuk Czas i przestrzeń
mieszkańców

w

światopoglądzie

wsi, Wydawnictwo UMCS, Lublin 2002;

Yi-Fu Tuan, Ciało, relacje międzyludzkie

i

wartości

przestrzenne, [w:] Antropologia kultury. Zagadnienia
i wybór

tekstów,

G. Godlewski, A. Mencwel [red.],

między człowiekiem gościńca a podróżnym, który
wyruszył w drogę celem załatwienia konkretnych
interesów. Temu drugiemu pierwszy j awił się j ako
potencjalne zagrożenie, zaburzał oswojoną prze­
strzeń, bo wprowadzał do niej chaos. Dla siebie
samego włóczęga był tym, który wchodzi na ob­
szary nieoswojone, aby na własnej skórze przeko­
nać się, czy uda mu się pomyślnie je oswoić.

Wagabunda sprzed w i e k ó w
Rozpatrując działanie kulturowe, jakim jest
włóczęgostwo, warto w sposób bardziej szcze­
gółowy podjąć wątki, które ogniskują się wokół
niegdysiejszych wędrowców, ich sposobu życia,
problemów i niedogodności dnia codzienne­
go, a także motywacji względem ewentualnych
zmian swojego statusu. Kategoria wędrowców
jest bardzo szeroka i , jak postaram się pokazać,
należą do niej nie tylko osoby włóczące się bez
celu. Nie mniej cechy przypisywane ludziom
gościńca często były wspólne wszystkim tym gru­
pom. Chciałabym przywołać źródła historyczne,
zaznaczając równocześnie że ilość materiałów
do których sie odniosę ma wyłącznie charakter
podadowy. Mym celem me jest chronologiczne
odtworzenie wydarzeń minionych stuleci lecz
raczei nakreślenie płaszczyzny badawczei 'która
pozwoli na wyodrębnienie obiegowych opinii na
temat wędrowców i włóczerów oraz wervfikacia
niektórych spośród tych tez
Kiedy siedemnastowieczny historyk francuski,
Henri Sauvai, zgodnie z ówczesnymi wyobraże­
niami społecznymi, charakteryzował specyfikę
włóczęgowskiego żywota, za symptomatyczne
uznał:

Wydawnictwo UW, Warszawa 2001).
12

E.T. Hall, Ukryty wymiar, [w:] Antropologia kultury...,

s. 167.
13

O ontologicznej dwoistości drogi w kulturze magicznej

zob. E Kowalski, hasło „droga",

[w:] idem, Leksykon znaki

BARBARZYŃCA

3 - 3 ( 1 3 - 1 1 ) 3DD3

Włóczęgostwo jako specyficzna kondycja człowieka
- próżniactwo;
-braktroski o przyszłość;
- rozpustę;
- niewiarę w Boga .
Zapoznając się z tekstami źródłowymi do­
tyczącymi wagabundów oraz ich naukowymi
analizami, z łatwością można zauważyć, że wy­
mienione powyżej cechy pojawiają się w nich
niezwykle często. Aby uporządkować te opinie,
a zarazem pokusić się o potwierdzenie bądź
zanegowanie ich, dokonam zestawienia charak­
terystyki Sauvala z informacjami, które kryją się
w źródłach historycznych.
Przez pojęcie próżniactwa rozumiano dez­
aprobatę wobec etosu pracy, niechęć do podjęcia
wysiłku i pragnienie łatwego życia, najczęściej
cudzym kosztem. Takie próżnowanie kłopotli­
wej mniejszości mogło okazać się zgubne, g d y ż
pozbawiony pracy człowiek miał możliwość
spędzania swojego czasu na dwuznacznych
moralnie rozrywkach. Mógł też wejść w kon­
flikt z prawem, co z a ś było r ó w n o z n a c z n e
ze wzrostem zagrożenia napadami i rabun­
kami dokonywanymi na okolicznej ludności.
Stad wciąż pobrzmiewaiace nawoływanie aby
dyscyplinować zdrowych bezrobotnych którzy
nie kwapią się do podjęcia zatrudnienia i za¬
miast teeo wybieraia na przykład żebractwo
badź występu a przeciw prawu - w takich sy
maciach ucieczka przed wymiarem sprawie
dliwośri stawała sie przyczyna do rozpoczęcia
włóczeni- ponadto należy z a u w a ż y ć ze fakt
s t a ł e ™ p r z e m i e s z c z a n i a sie złoczyńcy „trud
niał H ofiarom nróhy wyrównania rachnn
ków Zapewne zdarzah się włóczędzy którzy
14

29

usiłowali utrzymać się z oszustw i wyłudzeń,
niemniej był szereg osób, które zajmowały się
dorywczymi pracami.
Analizując życie „luźnych" osiemnastowiecz­
nego Krakowa, Mirosław Francie stwierdza:

15

_

swiata. Omen -przesąd

- znaczenie, P W N , Wrocław -

Warszawa 1998.
14

Podstawą utrzymania luźnych była często zmien­
na praca naj emna lub wyrobek. W czasie zmiany
pracy następowały nierzadko dłuższe lub krótsze
okresy, w trakcie których osobnik szukał wspar­
cia lub żył z oszczędności .
16

Dokonując przeglądu typów zatrudnień, które
podejmowali „luźni", autor zauważa:
Bliższe spojrzenie na rodzaje zatrudnień, jakich
imali się ludzie luźni w gospodarstwach szla­
checkich, wskazuje, że starali się oni omijać pra­
cę na folwarku zdecydowanie preferując służbę
domową (...) z drugiej strony można sądzić, że
nie zawsze dwór był zainteresowany w zatrud­
nianiu luźnych jako parobków .
17

Następnie dodaje, że nielicznym dane było
pracować u duchownych, w klasztorach oraz
dla plebanów, natomiast zatrudnienie przez
mieszczan równało się najczęściej z wejściem
w poczet służby domowej, rzadziej m o ż n a
było zostać pracownikiem pomocniczym. Jan
Kracik i Michał Rożek, pisząc o tym, czym cza¬
S O W O trudnili się ludzie wędrowni, wspominają
o wykonywaniu w obrębie gospodarstwa takich
czynności, jak rąbanie drewna, pomoc przy sia­
nokosach, żniwach, czy służba domowa. M o ż ­
na było także trudnić się zajęciami realizowa-

15

Mam na myśli głównie opinie forsowane przez

prawodawców i orędowników restrykcyjnie pojmowanej

Na dorobek Sauvala powołuje się w swoich

moralności.

rozważaniach Bronisław Geremek (B. Geremek, Świat

16

„opery żebraczej":

Krakowie, PWN, Wrocław 1967, s. 10.

obraz włóczęgów

w literaturach europejskich XV-XVII

i

nędzarzy
wieku, PIW,

Warszawa 1989).

3 - 1 ( 1 3 - 1 1 ) 3DD3

BARBARZYŃCA

17

M . Francie, Ludzie luźni w osiemnastowiecznym
Ibid., s. 97.

Agata Hajda

30

nymi na większych przestrzeniach, na przykład
pędzeniem bydła .
Odmienny model pracy niosła z sobą próba
rozpoczęcia własnej działalności, a co za tym
idzie uniezależnienia się od osób bądź instytu­
cji, które miały ochotę czy obowiązek zatrudnić
włóczęgę. Mógł on spróbować swojego szczęścia
między innymi w handlu, kramarzeniu, wyrobnictwie czy rzemiośle . Dodatnią stroną takiego
zatrudnienia była możliwość zarobkowania pod¬
czas ciągłej wędrówki, czasem stanowiło to na¬
wet główny jego atut, gdyż jednokrotny kontakt
przybyszów z daną społecznością bardzo utrud­
niał schwytanie nieuczciwych usługodawców,
zaś w przypadku wędrownych kuglarzy, muzy¬
kantów czv niedźwiedników przemieszczanie sie
było lekarstwem na zmienne eusta publiczności
która szybko nudziła sie dotychczasowym coka'
zem i żądała zaprezentowania czegoś nowego.
Tradvcia wędrownych komediantów żaków kan
torów i śpiewaków kościelnych sie średniówie
cza tworzy i propaeuie staropolska humorvstvke
ludową .
18

19

ra

20

O takich właśnie „sowizdrzałach" pisał
we wstępie do Antologii literatury sowizdrzalskiej
XVI i XVII wieku Stanisław Grzeszczuk:
Łączył ich negatywny stosunek do świata feudal­
nego, jego obyczajów i przywilejów, jego moral­
ności i praw, a także brak perspektyw na zmianę
sytuacji życiowej i społecznej w dobie narastają­
cego kryzysu Rzeczypospolitej .
21

18

J. Kracik, M . Rożek, Hultaje, złoczyńcy,

wszetecznice

w dawnym Krakowie: o marginesie społecznym

XVI-XVIII

w., Wydawnictwo Literackie, Kraków 1986, s. 79.

Stąd stale akcentowana konieczność wędrów­
ki w poszukiwaniu pracy, która mogła zapewnić
wystarczające warunki do życia .
Wielu różnorodnych przykładów profesji wę­
drowców dostarczają Ludzie
gościńca.
W Dziejach obyczajów
w dawnej Polsce Jan
Stanisław Bystroń wspomina o wędrownych han­
dlarzach zwanych Szkotami, ponadto pojawiają
się również Słowacy, określani mianem Węgrów.
Nie byli to włóczędzy, ale życie w drodze było ich
cechą wspólną. Podobnie było w przypadku nie­
których druciarzy i garncarzy . Kultura ludowa
przydaje do tego szeregu także wędrownych piel­
grzymów, sędziwych żołnierzy, flisaków i sprze¬
dawców dewocjonaliów . Można było natknąć
się także na grajków, którzy nie stronili od mniej
lub bardziej drobnych oszustw mających pomóc
i m w p o m n a ż a n i u zysków. Pojawia się rów­
nież cała plejada postaci z oruntu nieuczciwvcii
takich iak fałszywi pątnicy złodzieie rzekomi
wywłaszczeni książęta, czy nawet handlarze
ludźmi
Przez dłuei czas sporym prestiżem
cieszyli sie znachorzy którzy naicześciei wedro
wali PO wsiach lecząc wed W zasad medycyny
ludowej . J e ś h z a ś chodzi o usługi, jakie ofero¬
22

23

24

25

26

wali swoim klientom Pvcranie należy wymienić
nrzede wszystkim wróżenie które n L r L w a ł n
domena k l i e t iednakze mnzna hvłn iak za

znaczą mranowski, liczyć tez na pomoc przy
naprawie drobnego sprzętu « ° g ° ;
^ s
ł r a z e r wspomina ponadto o handlu końmi, obrobce metali, znachorstwie, a także muzykowao m

23

J.S. Bystroń, Dzieje obyczajów

XVI-XVIII,
24

w dawnej Polsce, wiek

1.1, PIW, Warszawa 1994, s. 273.

Idem, Kultura ludowa, Trzaska, Evert i Michalski,

19

M . Francie, op. cit., s. 103-104.

Warszawa 1947, s. 108, 115, 118, 120.

20

St. Grzeszczuk (red.), Antologia literatury

25

sowizdrzalskiej XVI i XVII
1985, s. V I I .

wieku, Ossolineum, Wrocław

w e

B. Baranowski, Ludzie gościńca

w XVII-XVIII

w.,

Wydawnictwo Łódzkie, Łódź 1986.
2 6

Z. Libera, Znachor w tradycjach ludowych i popularnych

21

Ibid., s. V I I I .

XIX-XX

22

Ibid., s. X I .

Wrocław 2003.

wieku, Towarzystwo Przyjaciół Ossolineum,

BARBARZYŃCA

3 - 1 (1 3 - 1 1) 3 0 0 9

Włóczęgostwo jako specyficzna kondycja człowieka
niu. Innymi sposobami pozyskiwania dóbr były
żebractwo i złodziejstwo .
Stosunek ludności osiadłej do wędrownych
usługodawców był z pewnością ambiwalentny z jednej strony oferowane produkty czy działania
okazywały się potrzebne, z drugiej pozostawała
nieufność względem zamiarów nieznajomych
oraz faktycznej jakości oferowanych przedmio­
tów i usług. Obawy takie często były uzasadnione,
często widoczna była jawna antypatia do przyby­
szów. Wystarczy wspomnieć, datowaną od śre­
dniowiecza, niechęć do wędrownych trup teatral­
nych żonglerów śpiewaków i m u z y k ó w choć
równocześnie potrafiono docenić ich rolę w róż­
nego rodzaju tajnych misiach byli wszak obyci
zręczni a nierzadko także nieźle•wykształceni *'
Z bieeiem czasu sytuacia meosiadłych artystów
poprawiła sie w dobie panowania Elzb ety I
do niedawna wyieci spod prawa aktorzy zyskali
uznanie szacunek i bardzo dobre zarobki".

dzień jak zwierzęta, wędrując z kraju do kraju;
powracają co kilka lat w te same strony, dzieląc
się jednak na mniejsze grupy, tak by ci sami lu­
dzie nigdy nie powrócili do miejsca, w którym
byli wcześniej .

27

2

29

Inną grupą, dla której charakterystyczne było
przemieszczanie się, byli Cyganie. Często zarzu­
cano im niechęć do pracy, czego potwierdzenie
odnaleźć można w analizie relacji złożonej przez
kronikarza Alberta Krantza. Jak opisuje Angus
Fraser:
Krantzius podkreśla u Cyganów ciemną barwę
skóry i dziwaczne stroje. Nazywa ich utrapie­
niem chłopów i pomstuje na złodziejstwo, które
uważa za zajęcie kobiet. Mówią oni wieloma
językami, lecz nie mają prawdziwej ojczyzny,
ponieważ urodzili się podczas wędrówki; histo­
ria o pokucie jest zmyślona i w rzeczywistości
nie praktykują oni żadnej religii. Żyją z dnia na

2 7

A. Fraser, Dzieje Cyganów,

tłum. E. Klekot, PIW,

Warszawa 2001, s. 106.
28

M . Berthold, Historia teatru, tłum. D . Żmij-Zielińska,

Wydawnictwo Artystyczne i Filmowe, Warszawa 1980, s. 239.
2 9

Można przyjąć, że z większą niechęcią spotykały

się aktorki, które utożsamiano z kobietami lekkich
obyczajów; pokłosie takich poglądów dotyka nawet aktorki

3 - 3 ( 1 3 - 1 1 ) 3DD3

BARBARZYŃCA

31

31

Reasumując, trudno byłoby upierać się przy
twierdzeniu, jakoby wzmiankowane „próżniac­
two" było stałą cechą ludzi gościńca. Chęć prze­
życia wymuszała na włóczęgach podejmowa­
nie chociażby okresowej aktywności, a zerwanie
z dotychczas uprawianą profesją bywało częściej
wynikiem zaznania w niej niesprawiedliwego
traktowania niż manifestacją własnej niezależno­
ści. Dla innych wędrowców
i bycie w drodze
były od siebie wręcz zależne.
Sądy oceniające „ludzi luźnych" jako niechęt­
nych pracy mogły umacniać się podczas przygod­
nej obserwacji wagabundów, którzy chętnie prze­
bywali w karczmach i w przydrożnych zajazdach.
Przybytki te cechowała raczej zła sława:
W dużych miastach cechy posiadały specjalne
gospody dla pochodzących z innych miejscowo­
ści rzemieślników i przybywających na naukę
czeladników. Karczmy i zajazdy miały specyficz­
ny koloryt i często cieszyły się złą opinią. Odwie­
dzali je liczni tzw. ludzie gościńca: przestępcy,
włóczędzy i prostytutki .
32

Pobyt w karczmie sprzyjał n a w i ą z y w a n i u
krótkotrwałych stosunków między włóczęgami,
na skutek wdawania się z przygodnymi towa­
rzyszami w konwersację. Niewykluczone, że,
połączeni chęcią zysku zdobytego w ewentualnej

fdmowe u początku X X wieku.
30

Ibid., s. 314.

31

A. Fraser, op. cit., s. 105.

32

M . Ferenc, Czasy nowożytne,

[w:] A. Chwalba

(red.), Obyczaje w Polsce. Od średniowiecza
współczesnych,

do

P W N , Warszawa 2005, s. 127.

czasów

Agata Hajda

32

pracy lub drogą rabunku, wchodzili ze sobą w
komitywę. Zazwyczaj nie trwała ona długo. Spo­
ra doza nieufności, także wobec podobnego sobie
człowieka, utrudniała pogłębienie kontaktów
z nowo poznanym i ograniczała je do wspólnych
działań w celu osiągnięcia wymiernej korzyści.
Kolejnym aspektem do przeanalizowania jest
brak troski o przyszłość, czyli kwestia lekko­
myślności, którą często zarzucano „luźnym".
Przejawiać się ona miała w hołdowaniu zasadzie
życia chwilą, odrzucenia obawy o jutro, unika­
nia odpowiedzialności zarówno za siebie, jak i
za innych. Na taki sposób postrzegania włóczę­
gów wpływał przede wszystkim ich wędrowny
tryb życia, proces przemieszczania się można
rozumieć jako ucieczkę od zobowiązań i czasem
tak właśnie było. Różnie motywowana była tak­
że wspomniana j u ż kwestia porzucania
przez waeabundów Czasem podejmowane przez
włóczece zaiecie miało wybitnie krótkotrwały
sezonowy charakter zatem po ieeo zakończe­
niu zwykła koleia rzeczy było wyruszenie w dal
sza drole Inaczei w y j a d a ł a kwestia meuczci
wvch pracodawców od których nowo zatrudniony
decydował sie ucięć- bywały tez oczywiście svti,
arie odwrotne kiedy to zatnidniaiacy nadał ofiara
złodzieia włóczeni a ten nasiennie salwował sie

ucieczka PnmiiaTać wałe.ałace l handy nrvesten
cze Wrort z ™ L v c h w z l d ó t d z i a l e w Z
T

^

Z

^

Z

^

^

Z

^

Z

n

^

T

Z

T

^

i

madzie, wędrowcy bardzo często przemierza i
drogi i gościńce w pojedynkę bądz
decydowali
się na jednego towarzysza czy towarzyszkę. Wagabunda nie tylko rzadko rozpoczynał nowe życie
rodzinne, lecz i kończył, przynajmniej tizycznie,
z dotychczasowym, podejmując decyzję o opuszczemu swoich stron i życiu w drodze:

osobnikiem. W wyniku tego najczęściej jego
sytuacja życiowa i zawodowa była inna od po­
łożenia rodziców zarówno w sensie statusu spo­
łecznego, rodzaju wykonywanej pracy (...), jej
trwałości oraz faktu posiadania lub nie stałego
miejsca zamieszkania .
33

Kiedy ktoś j u ż raz rozpoczął wędrówkę, pod­
czas której, mimo niedogodności, jakoś zapewniał
sobie utrzymanie, trudno mu było całkowicie po­
rzucić ten tryb egzystencji. Stąd też:
Koleje życia i pracy poszczególnych osobników
cechowała duża ruchliwość społeczna. Przybie­
rała ona postać bądź ruchliwości przestrzennej
przy wykonywaniu zaj ęć podobnych, bądź zmia­
ny wykonywanych zajęć, bądź też i jednego,
i drugiego .
34

Wśród niegdysiejszych wędrowców dawnej
Polski Bystroń wymienia przede wszystkim dziada-żebraka, człowieka nie zawsze starego i nieko­
niecznie skrajnie ubogiego. Bywało, iż taki ktoś
wzbudzał wśród ludzi, do których zawitał, szacu­
nek i ciekawość. Był przybyszem, wiedział więcej
od innych i warto było go posłuchać. Ponadto na
drogach pojawiali się wykolejeńcy, gospodarze,
którzy oddali majątki dzieciom i wyruszyli na tu­
łaczkę, a także bigoci, mistycy, niezrównoważeni
marzyciele, psychopaci oraz kalecy .
35

Obok takich wędrowców zdarzali się tak­
że wyspecjalizowani, o czym badacz informuje
w dalszej części swojego wywodu:
Bywali też, zwłaszcza na ziemiach wschodnich,
zawodowi wędrowcy, tworzący zresztą korpora­
cję, cieszącą się znacznym uznaniem, do której
dostęp otwierało jedynie pochodzenie z dzia­
dowskiej, lirniczej rodziny .

Nastąpiło rozluźnienie lub zerwanie więzi po­
między gospodarstwem rodzinnym a danym

36

M . Francie, op. cit., s. 10.

3 5

J.S. Bystroń, Dzieje obyczajów.

Ibid.

36

Ibid., s. 271.

BARBARZYŃCA

..,op. cit., s. 270-271.

3 - 3 (1 3 - 1 1) 3 0 0 9

Włóczęgostwo jako specyficzna kondycja człowieka
Wśród tego zróżnicowanego tłumu nie bra­
kowało ludzi wykształconych, czasem przebie­
głych. Uzdolniony artystycznie dziad często
łączył w swojej osobie kilka profesji, mógł być
lekarzem i czarownikiem, a nawet pośrednikiem
czy agentem wywiadu .
0 długiej tradycji wędrówek sezonowych na
ziemiach polskich, a zatem o ludziach uprawia­
jących swego rodzaju „półwłóczęgostwo" wspo­
minał z kolei Grodziski:

Na temat „koczowniczych Cyganów" wypo­
wiedział się również Bystroń:
Jest to lud, którego kolebką są Indie Przedgangesowe i który do dziś dnia mówi językiem nale­
żącym do grupy indyjskiej; zjawia się on na zie­
miach polskich począwszy do XV wieku, ciągnąc
od Bałkanów szlakiem kolonizacji wołoskiej.
Element tradycyjny, uporczywie wędrowny, nie
podlegający asymilacji, prowadzi do dziś dnia
bardzo pierwotny tryb życia, zapewne niewiele
odbiegający od życia ich przodków przed kilku
wiekami .

37

Jedną z zasadniczych cech charakterystycznych
dla trybu życia ludzi luźnych w Polsce były
wędrówki sezonowe. Było to zjawisko masowe
1 stosunkowo wczesne, gdyż zanim stało się ono
przedmiotem zainteresowania polskiego usta­
wodawcy, notowały je źródła krzyżackie z pierw­
szej połowy XV wieku .
38

Odmiennego rodzaju była tułaczka niegdy­
siejszych społeczności romskich, o których ba­
dacz pisze, iż stanowili oni wyłącznie wędrowną
kategorię ludności. Fakt tej ustawicznej włóczęgi
ludność osiadła usiłowała tłumaczyć sobie na róż­
ne sposoby, na przykład poprzez legendy:
Naród ten [Cyganie - przyp. A.H.] musi usta­
wicznie wędrować, gdyż jest to pokuta za grze­
chy popełnione przez ich przodków. Niekiedy
powody te ujmowano dość fantastycznie, a więc
np. jako karę za ograbienie prarodzica Adama,
zdarcie szmat, którymi Chrystus był okryty na
krzyżu. Według innej wersji wędrować mieli
przez pewną określoną liczbę lat z polecenia pa­
pieża, miała to być pokuta za bliżej nieokreślone
przewinienia itp.

40

Należy oczywiście pamiętać, że już w drugiej
połowie X X wieku w niektórych państwach Eu­
ropy wędrowny tryb życia Romów zaczął gwał­
townie zamierać, obecnie w Polsce bardzo trud­
no jest zatem mówić o ich „pierwotnym trybie
życia", choć oczywiście wiele elementów własnej
tradycji jest przez cygańską społeczność wciąż
kultywowanych, a stosunki rodzinno-towarzyskie
obejmują przeważnie hermetyczny krąg oddzia­
ływań. Na podstawie wszystkich przytoczonych
faktów można sądzić, że niestabilna forma życia
wymuszała egzystencje która traktowana była jak
„wieczna teraźniejszość".
Dowodem na to, iż także od tej reguły bywały
wyjątki, jest, obok wspomnianej wyżej korpora­
cji wędrowców, przykład Rusi, gdzie opłacalny
zawód dziada-obieżyświata uzyskiwany był po
odbyciu przeszkolenia:
Na Rusi, gdzie organizacja dziadowska była
bardzo silna i gdzie socjalne stanowisko lirnika
czy kobziarza było jeszcze bardziej ugruntowa­
ne, istniały szkoły dla adeptów tego intratnego

39

37

Ibid., s. 272.

3 8

S. Grodziski, Ludzie luźni. Studium z historii

3 9

państwa

i prawa polskiego, nakł. Uniwersytetu lagiellońskiego,
Kraków 1961, s. 52.

3 - 1 ( 1 3 - 1 1 ) 3DD3

BARBARZYŃCA

33

B. Baranowski, op. cit., s. 231.

4 0

J.S. Bystroń, Dzieje obyczajów.

41

Ibid., s. 272.

..,op. cit., s. 94.

Agata Hajda

34

zawodu; młody kandydat przechodził kilkuletni
termin u lirnika, któremu posługiwał i pomagał,
ucząc się przy sposobności rozmaitych wiado­
mości z drzewa dobrego i złego, aby następnie
zostać formalnie wyzwolonym i mieć prawo sa­
modzielnej praktyki .
41

Problem przypisywanej ludziom „luźnym"
rozwiązłości seksualnej można rozpatrywać na
kilku płaszczyznach. Ważnym aspektem tego zja­
wiska była z pewnością prostytucja, którą trudniło
się wiele wędrownych kobiet. Nie należy zapomi­
nać, że pośród włóczęgów, abstrahując od miejsca
i czasu, w których przyszło im żyć, kobiety stano­
wiły jednak mniejszość.
W wypadku wielu kobiet nagłe zerwanie związ­
ków ze środowiskiem przybierające postać gwał­
townych ucieczek spowodowane było przez
uwiedzenie i zajście w ciążę. Obawa przed po­
tępieniem społecznym stawała się wówczas sil­
niej sza niż nieuświadomione niebezpieczeństwo
życiowego szlaku człowieka luźnego. Do liczby
tych dołączyły się niewiasty porzucone przez
mężów, snujące w swych zeznaniach niewesołe
opowieści należące do dziejów obyczajowości
lub żołnierki wędrujące razem z regimentami
swych mężów .
42

Kiedy samotna kobieta decydowała się na roz­
poczęcie wędrówki, często była skazana na han­
dlowanie własnym ciałem, najczęściej trudniła
się także żebractwem . J.S. Bystroń wspomina
o „babach wędrownych", które oferowały usługi
magiczne oraz mogły pełnić funkcję położnych .
Kobiety, które nie łączyły wędrownego życia

z prostytucją, jak działo się chociażby w przy­
padku wspomnianych członkiń trup teatralnych,
mimo wszystko były postrzegane jako niewiasty
lekkich obyczajów i bardzo często spotykały się
z potępieniem.
Kolejny przykład rozpatrywanej „rozwią­
złości" stanowiły dla niegdysiejszej opinii
związki partnerskie, w jakich często żyli włó­
czędzy:
Surowe przepisy o moralności obce były ludziom
luźnym. W środowisku ludzi wciąż zmieniają­
cych miejsce pobytu panowała dość duża swobo­
da seksualna. „Życie na wiarę" było na porządku
dziennym .
45

Badacz wspomina także o często popełnia­
nych bigamiach, w razie ich wykrycia osobom
pozostającym w nieprawej komitywie groziły
surowe kary . Na wędrówkę decydowały się czę­
stokroć również prostytutki, które zazwyczaj po­
dążały śladem armii . Dedukując, iż możliwość
zarobku będzie wzrastać wprost proporcjonalnie
do napływu mas ludzkich, chętnie pojawiały się
w miejscach tłumnie obleganych uroczystości,
takich jak koronacje i odpusty, a także na piel­
grzymkach .
46

47

48

Przeciw zastanym normom porządku spo­
łecznego występowali często ludzie młodzi. Jak
zaznacza Jean-Louis Goglin:
Synod w Salzburgu (koniec X I I I wieku) po­
tępia stronnictwo wędrownych żaków, którzy
mają przykry zwyczaj przechadzania się pu­
blicznie nago i odwiedzają gospody, domy gry
i kurtyzany .

43

44

49

42

M . Francić, op. cit., s. 78.

43

B. Baranowski, op. cit., s. 226.

Margot Berthold wspomina o grupach ciągnących

44

J.S. Bystroń, Dzieje obyczajów.

45

B. Baranowski, op. cit., s. 66.

48

J. Kracik M . Rożek, op. cit., s. 159.

46

W niektórych przypadkach nawet pozbawienie życia.

4 9

J.-L. Goglin, Nędzarze

47

Podobnie postępowali także wędrowni komedianci,

Z. Podgórska-Klawe, Bellona, Warszawa 1998, s. 113.

za żołnierzami walczącymi w wojnie trzydziestoletniej
..,op. cit., s. 272.

(M. Berthold, op. cit., s. 374).
w średniowiecznej

BARBARZYŃCA

Europie, tłum.

3 - 1 ( 1 3 - 1 1 ) 3DD3

Włóczęgostwo jako specyficzna kondycja człowieka
Pozostaje jeszcze problem oskarżeń o nie­
wiarę w Boga. Posiłkując się materiałami, które
stanowią wspomniane wyżej prace historycznoobyczajowe , trudno stwierdzić, żeby niewiara,
w rozumieniu zanegowania istnienia Stworzycie­
la, była rzeczywiście charakterystyczna dla ludzi
„luźnych". W ich przypadku można mówić raczej
o niedopełnianiu wymogów związanych z obliga­
toryjnym uczestnictwem w sakramentach oraz,
wynikającym głównie z wędrownego sposobu
życia zaniechaniu czynnego i systematycznego
uczestnictwa w życiu Kościoła.
50

Bystroń odnotowuje analogiczną sytuację
w społecznościach cygańskich; zdarzało się, że
niektórzy bywali ochrzczeni, jednakże stosunek
do wiary pozostawał obojętny . Częstokroć cało­
kształt włóczęgowskiego losu postrzegany bywał
przez otoczenie jako zasłużona kara za grzechy:
51

Zjawisko marginesu społecznego widziano
w niewielkim kręgu przyczyn, które sprowa­
dzały się przeważnie do siedmiu grzechów
głównych ulokowanych w jednostce .

35

Złamanie norm etyki i obyczajowości znaczy­
ło wówczas wystawienie się na osąd Boga i przy­
jęcie zasłużonych konsekwencji .
Powyższe zestawienie stereotypowych sądów
o włóczęgach z przykładami kwestionującymi
zakładaną prawdziwość powszechnych opinii,
nie ma na celu dowodzenia całkowitej ich nie­
słuszności. Zasadność tych tez była w wielu przy­
padkach udowadniana, co przyczyniło się do
nadania im statusu aksjomatu. Przedstawione
w sposób wybiórczy przykłady negujące zakła­
daną adekwatność pejoratywnych osądów na te­
mat „luźnych" z trudem, jeśli w ogóle, zyskałyby
powszechną akceptację.
53

Mają one raczej ujawnić jednowymiarowość
w dawnych przedstawianiach i ocenach włóczę­
gów, często bezrefleksyjnie uznawanych zawsze
za element groźny, destabilizujący życie społecz­
ne oraz wymagający szybkiego i skutecznego
represjonowania.

52

Vagrancy as a Peculiar Human Condition
In the first part of the article author shows how the idea of vagrancy influenced the views about
traveling and changed perception of road and space. Appearance of the roving way of life made
possible new evaluations of these views and allowed for new interpretations. In the second part author
quotes four most popular opinions about vagabonds (accusations of idleness, recklessness, atheism
and debauchery) created in 17 century by French historian Henri Sauval. In a very similiar form
these stereotypes functioned independently in times and places where problem of "loose people" was
particularly apparent. Historic sources show that "loose people" were often victims of stereotypes
stressing their negative features, while in fact their situation within settled communities was very
complex.
th

5 0

Mam tu na myśli zwłaszcza Bohdana Baranowskiego

oraz lana Kracika i Michała Rożka.
51

J.S. Bystroń, Dzieje obyczajów.

3 - 3 ( 1 3 - 1 1 ) 3DD3

..,op. cit., s. 96.

BARBARZVÑCA

5 2

5 3

J. Kracik M . Rożek, op. cit., s. 38.
Ibid.

Item sets
Barbarzyńca

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.