-
Title
-
Recenzje, przeglądy wydawnictw i czasopism / LUD 1971 t. 55
-
Description
-
LUD 1971 t.55, s.241-319
-
Date
-
1971
-
Format
-
application/pdf
-
application/pdf
-
Identifier
-
oai:cyfrowaetnografia.pl:1068
-
Language
-
pol
-
Publisher
-
Polskie Towarzystwo Ludoznawcze
-
Relation
-
oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1159
-
Text
-
R
IV.
E
c
E
N
z
J
E
Lud, t. 55, 1971
Georges Charbonnier, Rozmowy z Claude Levi-Straussem.
Jacek Trznadel. Warszawa 1968, ss. 163.
Przełożył
notą opatrzył
Rozmowy
są rezultatem przeprowadzonego
przez G. Charbonniera
cyklu wywiadów z C. Levi-Straussem w 1959 roku i nadawane były przez Radio-Television
Franc;aise, a opublikowane zostały po raz pierwszy w roku 1961 w wydawnictwie
Plon - Julliard. Bliżej o okolicznościach powstania i o stosunku rozmów do wcześniejszych, a szczególnie do późniejszych prac Levi-Straussa pisze J. Trznadel w nocie tłumacza.
Dla etnologa Hozmowy interesujące są z wielu względów. Podobnie jak w in·
nych pracach Levi-Straussa,
także w Rozmowach
uderza wielka samoświadomość
etnologa jako badacza i świadomość specyficzności jego sytuacji poznawczej. Etnologiczny podmiot poznający jednoczy w sobie dwie przeciwstawne postawy, których
współistnienie jest źródłem dialektycznego napięcia między wymogiem wolnej od
wartościowania, ehłodnej i obiektywnej postawy przyjmowanej wobec badanych spoleczeństw, a emocjonalnym i subiektywnym zaangażowaniem
w problemy własnej
społeczności, która dostatecznie szeroko rozumiana może utożsamić się z całą łudz·
kością. Etnograf opisujący egzotyczne społeczeństwa jest zawsze uczestnikiem takiej
czy innej kultury, preferuje zatem określony system wartości, którego mniej czy
bardziej uświadamiana konfrontacja z przedmiotem opisywanym prowadzi do wzbudzenia stanów emocjonalnych obiektywizujących
się nie tylko na poziomie oceny,
ale także na poziomie opisu i rozumienia. Sytuacja ta jest wyrazem szczególnym
dychotomii ogólniejszych: opozycji opisu i wartościowania,
intelektu i uczuć, pomiędzy którymi brak co prawda przejścia logicznego, ale których wzajemnego
związku, nazwijmy go psychologicznym, nie należy lekceważyć.
Wariantem opisanej wyżej sytuacji wyrażonym expressis
verbis przez Levi-Straussa w drugiej rozmowie jest przypominająca
fizyczną zasadę komplementarności opozycja przeżycia i poznania, wokół której toczyły się już w dziejach myśli
długotrwale dysputy filozoficzne, a która nie znalazła jednak należnego jej miejsca
w metodologicznej świadomości etnografów, mimo iż ważność jej nie ulega wątpliwości, gdyż wskazuje ona na granice poznania etnologicznego. "Nigdy nie zrozumiemy zupełnie, czym jest żałoba, która nie jest naszą żałobą, w rodzinie, która
ni~ jest naszą rodziną. Ten rodzaj trudności nie może nie przypominać komplementarności, o której mówią fizycy. Nie można jednocześnie określić drogi przebiegu
cząstki i jej miejsca. I tak samo chyba nie możemy jednocześnie dążyć do poznania
spoJ:eczeństwa od wewnątrz i do zaklasyfikowania
go od zewnątrz poprzez odniesienie do innych spoJ:eczeństw" (s. 19).
Dychotomia sytuacji etnologa jest w pewien sposób homologiczna do dychotomii
bardziej podstawowej: opozycji spoJ:eczeństw cywilizowanych i prymitywnych. Znaczna część Rozmów jest poświęcona ustaleniu różnic między "cywilizowanymi" a ,.prymitywnymi". Można rzec, iż jest to nawet główny motyw książki. Różni to Rozmowy
16 -
Lud,
t. 55, 1971
242
Recenzje,
przeglądy
wydawnictw
i czasopism
od prac naukowych Levi-Straussa, w których ogranicza się on najczęściej do społeczeństw egzotycznych, bądź też poszukuje niezmienników ważnych uniwersalnie dla
całego gatunku Homo sapiens. Które z momentów różnicujących społeczeństwa
w dwa człony opozycji są dla jej istnienia, zdaniem Levi-Straussa, podstawowe?
Przede wszystkim cechuje je różny stosunek do historii. Społeczeństwa pierwotne posiadają co prawda przeszłość, ale "historia jest dla nich pozbawiona znaczenia, gdyż jeśli jakaś rzecz nie istniała zawsze, jest w ich rozumieniu nieprawna; tymczasem dla nas sytuacja ma się odwrotnie" (s. 46). Środkowy fragment
cytatu jest ewidentnie fałszywy, pozostaje w sprzeczności nie tylko z obserwowanymi faktami, ale także z resztą myśli Levi-Straussa, nie przeszkadza to jednak,
aby teza podstawowa była słuszna. Historia jest "wewnętrzną kategorią pewnych
społeczeństw, sposobem, w jaki społeczeństwa zhierarchizowane
same siebie pojmują" (s. 54); chodzi tu oczywiście przede wszystkim o społeczeństwo europejskie.
Podstawowym zaś pojęciem tej historii jest pojęcie postępu z zawartą w niej treścią
integracji linearnej i ciągłości wbrew wymogom wszelkiego poznania, które jest
z natury nieciągłe. Levi-Straussa
krytyka pojęcia idei postępu skierowuje się
przede wszystkim przeciwko nadawaniu jej znaczenia integracyjnego w zastosowaniu do społeczeństw pierwotnych, w czym upatruje nieusprawiedliwiony poznawczo ani etycznie etnocentryzm. Krytyka ma bowiem nie tylko aspekt poznawczy,
ale także etyczny. Warunkiem koniecznym postępu jest gromadzenie wiedzy, możliNe dzięki wynalazkowi pisma, którego rola etyczna, przynajmniej
w początkach
jego istnienia, była co najmniej ambiwalentna:
"pierwsze zastosowania pisma ...
dotyczyły przede wszystkim aparatu władzy" (s. 24) i przyczyniły się do powstania
"społeczeństw zhierarchizowanych,
społeczeństw złożonych z panów i niewolników,
społeczeństw używających pewnej części ludności do pracy na korzyść części drugiej" (s. 23-24).
Pierwsza grupa różnic koncentruje się więc wokół pojęć historii, postępu, pisma
i kumulacji wiedzy, grupa druga dotyczy stopnia "entropii", który jest warunkiem
różnic pierwszych.
Społeczeństwa pierwotne przyrównuje Levi-Strauss do maszyn mechanicznych,
które pozbawione tarcia mogłyby teoretycznie funkcjonować nieskończenie długo,
korzystając z jednorazowego dostarczenia im energii. Społeczeństwa cywilizowane
przyrównuje natomiast do maszyn parowych, które działają dzięki różnicy potencjałów temperatury,
która to różnica w porządku społecznym realizuje się przez
formy hierarchii społecznej. Społeczeństwa pierwotne zwie też Levi-Strauss "zimnymi", na podobieństwo zegara; wytwarzają
one "niesłychanie mało nieładu, tego
co fizycy nazywają "entropią"
(s. 28) i mają "tendencję do utrzymywania
się
nieskończenie długo w swym stanie wyjściowym" (s. 28). Nasze społeczeństwa zwie
natomiast "gorącymi", na podobieństwo maszyny parowej; wytwarzając więcej bezładu, entropii, muszą jednocześnie wytwarzać więcej ładu, aby zapewnić co najmniej "stan chwiejnej równowagi".
Kolejna grupa różnic wiąże się z demografią, a w szczególności z liczebnością
grup, w których przychodzi żyć człowiekowi pierwotnemu i cywilizowanemu. Społeczeństwo w swym rozwoju demograficznym przekracza pewien próg, poza którym
kontakty międzyludzkie przestają mieć konkretny, personalny charakter, a dochodzą
do skutku za pomocą różnego rodzaju mediów pośredniczących, a kontakty face to
face w wielu wypadkach
nabierają charakteru niepersonalnego w tym sensie, iż
człowiek nie kontaktuje się z drugim człowiekiem jako takim, lecz w gruncie rzeczy
wchodzi w kontakt z jego rolą, z funkcją przez niego wykonywaną. Granica owa
rozdziela dwa poziomy autentyzmu: społeczeństwa pierwotne i cywilizowane.
Recenzje,
przeglądy
wydawnictw
i czasopism
Ostatnia grupa różnic dotyczy sztuki, rozgraniczenia sztuki społeczeństw pierwotnych i cywilizowanych, którą zawęża do sztuki nowożytnej, którym to, niezbyt
udanym terminem określa się w Rozmowach sztukę grecką od początku V wieku
i sztukę europejską poczynając od Quattrocenta. Dla tak określonej chronologicznie
plastyki europejskiej
za najbardziej
charakterystyczne
uważa Levi-Strauss
indywidualizm, przedstawieniowość i akademizm, które prowadzą do powstania osobnego
świata sztuki. Przez indywidualizację rozumie przy tym Levi-Strauss nie tyle indywidualizowanie się osobowości twórcy, co raczej indywidualizowanie
się klienteli,
amatorów sztuki. Sztuka w naszym społeczeństwie zastrzeżona jest dla amatorów,
dla nich produkuje artysta, ich oczekiwania stara się spełnić. Wraz z postępującą
indywidualizacją idzie w parze osłabienie funkcji znaczącej dzieła sztuki. Dla sztuki
pierwotnej
właściwa jest bowiem sprzeczność między prymitywizmem
techniki
a oporem stawianym przez material. Dlatego dzieło sztuki pierwotnej nie jest nigdy
prostym faksymile przedmiotu. "Nie może, albo nie chce reprodukować
całkowicie
swego modela, musi go więc oznaczać. Zamiast być przedstawiającą, sztuka ukazuje
się w ten sposób jako system znaków" (s. 55). Ponieważ zaś sztuka nowożytna nie
jest odbierana przez całą zbiorowość, lecz tylko przez amatorów, względnie grupy
amatorów, a funkcjonowanie systemu znaków, czyli języka, zakłada istnienie zbiorowości, zatem funkcja znacząca tej sztuki ulega osłabieniu. Wywód ten tylko
\V części jest słuszny, gdyż grupa amatorów
jest zbiorowością, w której może funkcjonować język. Ow trywialny fakt istnienia wielu języków, wielu systemów znaków
w ramach tej samej zbiorowości etnicznej zdaje się uchodzić uwadze Levi-Straussa
i Charbonniera. Funkcja semantyczna dzieła sztuki znika, czy tylko ulega osłabieniu, ,.na korzyść coraz większego zbliżenia do modelu, który pragnie się naśladować,
a nie tylko oznaczać" (s. 56). Warunkiem koniecznym tego zbliżenia jest rozwój
technik. Levi-Strauss sugeruje też związek silniejszy niż tylko koincydencję w czasie między tendencją do coraz większej figuratywności i przedstawieniowości a osłabieniem funkcji semantycznej, nie jest to jednak przekonywające. Wreszcie sztuka
nO\"ioż~·tna,zdaniem Levi-Straussa, przeciwstawia się sztuce pierwotnej jako sposób
wzięcia w posiadanie tego co piękne i pożądane: "sztuka ta opiera się na iluzji, że
nie tylko można komunikować się z bytem, ale i przyswoić go sobie poprzez wizerunek. To właśnie nazwałbym stanem posiadania wobec przedmiotu, środkiem do
zawładnięcia bogactwem lub pięknością zewnętrzną. Właściwie na tym chciwym
wymaganiu, na tej ambicji pochwycenia przedmiotu na korzyść właściciela czy nawet widza, polega - jak mi się wydaje - jedna z wielkich oryginalności sztuki
w naszej cywilizacji" (s. 58). Tendencja do "zawładnięcia" przeciwstawia się tendencji do nadania znaczenia; zatem można by się dopatrywać związku między
wzrostem charakteru przedstawiającego sztuki a malenieniem jej funkcji semantycznej. Jako ostatnią różnicę wymienia Levi-Straus akademizm sztuki europejskiej,
który jest "świadomą i systematyczną
aktywnością estetyczną, która zmierza do
zamknięcia się jeszcze bardziej w sobie, to znaczy do usytuowania się nie bezpośrednio wobec rzeczy, ale przez odniesienie do tradycji artystycznej" (s. 63).
Trzecią grupę problemów poruszanych w Rozmowach
stanowią zagadnienia
współczesnej sztuki europejskiej i prognozy jej dalszego rozwoju. Tematy te, choć
niewątpliwie bardzo ciekawe, ale jako niespecyficznie etnologiczne, pomijam.
Gerhard
Kloska
244
Recenzje,
przeglądy
wydawnictw
i czasopism
Otakar Nahodil, Kultur und Humanitiit. Prolegomena einer Theorie der Kultur.
Bad Krotizgen, Erich May Verlag, 1970, ss. 41. (Abhadlungen zur Theorie der Kultur, I).
Warto zwrócić uwagę polskiego czytelnika na tę niewielką książeczkę. Stanowi
ona wstępny tom z zapowiedzianych ośmiu, które mają zawrzeć całość bardzo syntetycznie ujętej ogólnej teorii kultury. Następne, będące w przygotowaniu
tomiki.
noszą - według zapowiedzi wydawcy - następujące tytuły: Natura i kultura. Pierwotne i wtórne środowisko człowieka; Potrzeby ludzkie; Kultura i tradycja; Kultura i porozumiewanie
się (komunikacja). Symboliczne podstawy ro~wo.iu kultury:
Wartości kulturowe; Normy kulturowe; Totalność kultury.
Omawiany tomik jest prolegomeną do teorii kultury, zawiera więc wylożenie
ogólnego stanowiska autora, czegoś w rodzaju zasad filozofii kultury. Wykład jest
następujący:
z obszernej, dawniejszej i najnowszej literatury
(I"aczej europejskiej.
z przewagą niemieckiej)
historyczno-filozoficznej,
teol"iopoznawczej, socjologicznej
l antropologiczno-kulturowej
autor wybiera szczytowe, klasyczne sformułowania i te
obficie utyka na kanwie własnej konstwkcji
myślowej w 7.wartą i wewnętrznie
zharmonizowaną
sensowną cało~ć, stanowiącą wykładnię etycznego i filozoficzno-teoretycznego stanowiska własnego, a wyrażonego w sposób nader skondenso\Nany.
wręcz lapidarny - ale bardzo jasny.
Autor zajmuje stanowisko uniwersalistyczne.
Chodzi mu o kulturę globu, o kulturę ludzkości, o kulturę jako zjawisko ogólnoludzkie. Łączy się z tym postawa et,'czna: badanie kultury jest zarazem badaniem istoty człowieka i ludzkości: ..sama
ludzkość, jako twórca i wytwór kultury, oznacza najwyższą wartość ideową humanizmu" (s. 8). Stosunek: kultura-humanizm
ma dla każdej naukowej teorii kultury
najwyższe znaczenie zarówno teoretyczne, jak i praktyczne. "Obie te strony są nierozdzielne: można powiedzieć, że humanizm może kwitnąć tylko tam, gdzie istnieją
korzystne warunki dla prawdziwie twórczego rozwoju kultury i vice versa"; "gdzie
kultura traktowana
jest nieprzyjaźnie
(wrogo), tam powstaje zawsze ostre niebezpieczeństwo dla ludzkości" (s. 12). To stanowisko znalazło też odbicie w tytule książeczki.
Autor zajmuje także stanowisko antynaturalistyczne:
nie należy wywodzić kultury z przesłanek przyrodniczych i nie można abstrahować kultury od żywego człowieka i jego historii.
Nauki o kulturze mają charakter historyczny i zarazem społeczny. przy czym
istnieje określona struktura nauk o kulturze o typie piramidy: od nauk szczegółowych, specjalistycznych,
poprzez dyscypliny o wyższym stopniu ogólności (np. językoznawstwo ogólne, religioznawstwo ogólne), następnie przez nauki antropologiczno-kulturowe, aż do szczytowej, którą jest ogólna nauka o kulturze o charakterze filozofii kultury.
Autor wydaje się zajmować v.ryrażne stanowisko neoewolucjonistyczne
o odcieniu uniwersalistycznym.
Kultura wykazuje ciągły rozwój, ewolucję, od jej początków tkwiących w antropogenezie, po współczesną i przyszłą unifikację cywilizac,·jną.
Chociaż rqzwój ten jest multilinearny
i istnieje nierówność rozwoju poszczególn"ch
kultur, to - jak odgałęzienie delty rzecznej - wszystkie one, jeśli nie giną w piaskach, uchodzą do jednego oceanu - kultury ogólnoludzkiej.
Autor wreszcie jest antyrelatywistą.
Wyraża przekonanie o istnieniu ogólnych
prawidłowości czy praw w ewolucji kultury i nawet kilka takich uniwersalistycznych "praw" formułuje (s. 29 i n.). One to właśnie mają stanowi' i Dolny. Poza granicami kraju autorka przeprowadziła
badania na obszarze Jugosławii (Chorwacja. Słowenia, Bośnia-Hercegowina,
Serbia i Macedonia)
ol'az zapoznała się ze zbiorami etnograficznymi
w muzeach Kijowa, Pragi, Budapesztu, Sofii i Bukaresztu.
Zebrany materiał omówiła Barbara Bazielich w kilku pracach, każdorazowo
poświęcając wiele uwagi wnikliwej analizie technicznej opisywanych wyszyć. Technice wykonania poświęcila odrębną publikację ("Polska Sztuka Ludowa" 1963 nr 2),
w któl'ej podkreśliła, że dopiero dokładny opis i systematyka sposobów wykonania
haftów pozwalają na pewne wnioski odnoszące się do chronologii i ewolucji określonego typu wyszyć, a także wpływają na lepsze poznanie ornamentyki oraz wpływów
działających na badane ośrodki twórcze. Słuszność tego twierdzenia
uzasadniła
w odrębnej publikacji dotyczącej techniki wykonania śląskich haftów krzyżykowych.
Dalszym etapem badań była odpowiedź na pytanie, zawarte w omawianej tutaj
pracy. czy i w jakim stopniu istnieją związki oraz podobieństwa barwnych haftów
mieszkańców Karpat, Gór Dynarskich, Bałkańskich i Rodopów? Odpowiedź ta rzuciłaby nowe światło na powiązania kulturowe
wymienionych
regionów. Równocześnie, może znalazłby rozwiązanie interesujący autorkę problem "czy tradycyjne
hafty ludowe Słowian mają swoiste, sobie tylko właściwe cechy i czy pewne, uważane za najstarsze techniki wykonania haftów zostały przez Słowian przejęte dopiero w okresie ich wzajemnego różnicowania się od innych plemion, np. pasterskich ?". Zagadnieniami tymi w okresie międzywojennym
zajmowali się Agnieszka
i Tadeusz Dobrowolscy, którzy rozpatrując
genezę krzyżykowego haftu śląskiego·
uwypuklili rolę wpływów migracji wołoskich na ten haft '.
Dla Bazielich materiałem wyjściowym do badań stała się kolekcja haftów zgromadzona w łatach międzywojennych w katowickim Muzeum Śląskim i pochodząca
z terenu Śłąska oraz obszarów Podola, Pokucia, Huculszczyzny, Wołynia i Polesia.
a ponadto zbiory haftów z Ukrainy Karpackiej, znajdujące się obecnie w Muzeum
Górnośląskim w Bytomiu. Szczegółowemu opisowi tej drugiej grupy eksponatów oraz
danym o miejscu i czasie ich pochodzenia, rodzaju tkaniny stanowiącej tło, niciach,
typie techniki wykonania, charakterze ornamentów, układzie kompozycyjnym oraz
kolol'.vstyce poświęca autorka drugi rozdział swej pracy.
W rozdziale pierwszym pl. Ludowe wyszycia na płótnie z terenu Karpat, GÓ?"
Dynarskich, Bałkańskich
i Rodopów daje ona przegląd haftów tych regionów, w zakończeniu formułując wnioski odnoszące się do wspomnianego na wstępie pytania.
Obszerny materiał opracowany jest bardzo wyczerpująco według trzech podstawowych kryteriów: surowca, rodzajów technik hafciarskich oraz budowy ornamentów. Posuwając się od zachodu na południowy wschód autorka rozpoczyna przegląd od naj starszych haftów Beskidu Śląskiego, omawia kolejno hafty z terenu rzeszowskiego i przemyskiego oraz zazębiające się z nimi wyszycia z .południowej, górzystej części Ukrainy, dalej przedstawia wyszycia z Moraw oraz Słowacji i prze1 T.
Sląskic".
W(}(l.:tn:ie
Dobrowolski.
Tradycje
woloskie
w kulturze
artystycznej
górali
"ląskich.
R. 7: 19~1'~2. zesz. 2. s. 86-114;
A. i T. Dobrowolscy,
Strój, haft i koronka
.':;lqskim.
Krakóvl 193(-).
"Zaranie'
w woje-
282
Recenzje,
przeglądy
wydawnictw
i czasopism
chodzi w rejony Węgier; poświęca wreszcie sporo miejsca haftom z terenu Rumunii.
Jugosławii i Bułgarii.
Przegląd ten pozwala na sformułowanie
pewnych twierdzeń. a mianowicie:
1) na całym zbadanym terenie hafty są podstawową formą zdobienia stroju regionalnego, znaną od czasów bardzo dawnych, tj. zapewnie wcześniejszych niż to poświadczają zachowane okazy z XIV i X:V wieku; 2) w całym łuku Kał'pat i Górach
Dynarskich, Bałkańskich oraz Rodopach powtarza się występowanie dwóch technik
typu liczonego: ściegów półkrzyżykowych
i krzyżykowych oraz ściegów plaski ch ;
3) przeważający
typ techniki liczonej narzuca geometryczny charakter
motywów
(romby, trójkąty, prostokąty, kwadraty, krzyże, gwiazdy), występujących
w pasowych układach kompozycjnych;
4) hafty starsze są jedno-, dwu- lub lrzybarwne
w kolorach: czarnym, brązowym, różowym, żółtym, zielonym i granatowym, a wprowadzenie w wyszyciach nici złotych i błyskotek jest wynikiem wpływów tureckich:
5) materiałem, na którym haftowano, było płótno samodziałowe, przy czym zdobieniu podlegały przeważnie koszule, chusty nagłowne i ręczniki; nici używano własnoręcznie przędzonych.
Są oczywiście i pewne różnice. W Karpatach na zachód od linii Wisłoku i Sanu
ornamenty "hafciarskie rozmieszcza się wąskimi pasami, a na pozostałych obszarach
Karpat, Gór Dynarskich, Bałkańskich i Ropodów szerokimi płaszczyznami. Wąskie
pasy ornamentacyjne
biegną przede wszystkim wzdłuż krawędzi i szwów odzieży,
a szerokie płaszczyzny ornamentacyjn2
pokrywają
np. cały pl'zyramek, rękawy.
przody koszul. Odstępstwa są tylko nieliczne.
Ponieważ omawiane, barwne wyszycia 'na płótnie występują w zwartym zasięgu
na wspomnianych
wyżej obszarach górskich, odznaczających się niegdyś charakterystycznym rodzajem gospodarki, a nie spotyka się l"aczej takich wyszyć np. u Słowian zamieszkujących
obszary nizinne, można stwierdzić, że wiążą się one z gospodarką pasterską i mają wspólną tradycję. Zaznaczyć jednak wypada, że haftów
tego rodzaju nie notuje się na terenie Sudetów ani Gór Czeskich. Ostateczną granicę zachodnią ich zasięgu jest Brama Morawska.
Na zakończenie jeszcze parę słów o drugiej części pracy, zawierającej
aneks
oraz 35 tablic z fotografiami. W aneksie umieszczono opisy technik wykonania oraz
sposoby zastosowania 32 ściegów hafciarskich, występujących
w omawianych haftach. Jest to bardzo cenne. Jak wspomina autorka, "opisy dotyczą tylko tych ściegów, których nie można znaleźć w poręcznikach hafciarskich". Takie stanowisko nie
wydaje się słuszne. Skoro autorka decyduje się na wykaz ściegów użytych w badanych haftach, to należałoby opisać wszystkie ściegi jednakową metodą nie ods.vlając
czytelnika do informacji rozproszonych w podręcznikach hafciarskich, zwłaszcza, że
jak sama wspomina, opisy ściegów zawarte w pracach popularnych są niezbyt precyzyjne lub nawet mylne.
Wyrazić też należy żal, że znane trudności wydawnicze w Polsce uniemożliwiły
zamieszczenie barwnych fotografii, osłabiając wartość dokumentalną
pracy i ograniczając
możliwość
pokazania
piękna
kolorowych
wyszyć. Natomiast
zawarte
w pracy ujęcia fotograficzne wyszyć z prawej i lewej strony materiału ułatwiają
analizę niektórych technik i są godne zalecenia w innych publikacjach o raftach.
W ocenie końcowej stwierdzić należy, że praca Barbary Bazielich, zawierająca
wnikliwą analizę zebranego materiału porównawczego jest cenną pozycją w studiach
nad haftami ludowymi, wzbogacając nader skąpą literaturę na ten temat.
Na szczególne uznanie zasługuje metoda autorki wszechstronnego
przedstawienia całokształtu zagadnień związanych z określonym typem haftów.
Zofia
Grodecka
Recen!je,
przeglądy
wydawnictw
Josef Vai'eka, VetTne mlyny na Morave
Pruce Slovackeho Muzea - Uhersk6 Hradiste
i czasopism
Slezsku. Kultura
a tradice
1967, ss. 85, fotografii 26.
a ve
283
8,
Gwałtowny rozwój przemysłu w drugiej połowie XIX i w XX wieku spowodował m. h. upadek wielu gałęzi łudowego przemysłu oraz zanikanie związanych
z nim rozmaitych mechanizmów i urządzeń technicznych. Wśród nich znalazły się
również i młyny wietrzne - wiatraki służące do przerobu ziarna zbożowego na
mąkę, kaszę i inne produkty spożywcźe. Szybki zanik tych obiektów po pierwszej
wojnie światowej na terenie Czechosłowacji spowodował, że zainteresowali się nim
,~tnografowie. W latach 1922-1932 publikowali oni na łamach czasopisma "Ceski
lid" fotografie i krótkie opisy wiatraków z różnych regionów Czechosłowacji, zwracając uwagę na ich walory zabytkowe i krajobrazowe. Dokładniejsze badania etnograficzne nad wiatrakami podjęli po drugiej wojnie światowej V. Burian i J. Vai'eka. W wielu artykułach, zamieszczonych w czeskich czasopismach regionalnych
i etnograficznych autorzy ci, oprócz opisów nielicznych już zachowanych na terenie
Czechosłowacji wiatraków, wskazywali również na szeroki wachlarz zagadnień historyczno-etnograficznych.
które wiążąc się z tymi obiektami, wymagają szczegółowszego opracowania.
Omawianą tutaj książkę J. Vai'eki poprzedziło wydanie pracy V. Buriana również pt. Vetrne mlyny na Morave a ve Slezsku, Olomouc 1965. Opracowanie to
o charakterze źródłowo-materiałowym
zawiera alfabetyczne zestawienie 666 miejscowości, w których stwierdzono występowanie wiatraków. Przy każdym wyszczególnionym obiekcie podano krótki opis, uwzględniający typ wiatraka, jego lokalizację,
datę budoWy i ewentualnie zniszczenia oraz dane źródłowe i bibliograficzne. Załączona do pracy mapa przedstawia lokalizację przestrzenną wiatraków, z której wynika, że największe ich skupiska występowały na Morawach i na Śląsku, zaś na
pozostałych obszarach Czechosłowacji obiekty te należały do rzadkości.
Recenzowana praca J. Vai'eki jest podsumowaniem dotychczasowych wyników
badań historyczno-etnograficznych
nad problematyką
związaną z wiatrakami.
Dotyczy ona głównie Mol'aw i Śląska, jednakże w. szerokim zakresie uwzględnia materiały porównawcze nie tylko z pozostałych terenów Czechosłowacji, lecz całej
Europy. W pracy, składającej się z 5-ciu krótkich rozdziałów, autor przedstawia kolejno historię wiatraków, przeprowadza ich typologię, analizuje konstrukcję i urządzenia obiektów (z XVIII-XX
wieku) zachowanych na Morawach i na Śląsku, zajmuje się budowniczymi wiatraków oraz sytuacją ekonomiczno-społeczną
młynarzy.
Omawianie tych zagadnień poprzedza J. Vai'eka skrupulatnym
zestawieniem istniejących w dotychczasowej
literaturze
poglądów
na temat
genezy i typologii
wiatraków
oraz historii ich rozprzestrzenienia
się w Europie. Analizując
na
tym tle historię
wiatI'aków
w Czechosłowacji
stwierdza
on, że przebiegala
ona podobnie jak i na pozostałych obszarach Europy. Pierwsze z nich pojawiają
się w Czechach w XIII wieku (1277 r.). W okresie średniowiecza
budowali je
feudalowie (klasztory, właściciele ziemscy, miasta) zaś w XVIII i XIX w. gminy
wiejskie oraz młynarze. Największy pod względem ilościowym rozkwit wiatraków
przypada na drugą połowę XVIII wieku oraz na wiek XIX. Zakładano je wszędzie
tam, gdzie występowaly nieodpowiednie warunki hydrograficzne
dla napędu młynów wodnych. Wśród występujących
na terenie Czechosłowacji wiatraków
wyróżnia autor trzy ich typy: 1) wiatraki słupowe, powszechnie zwane koźlakami, których drewniany budynek wraz ze skrzydłami obraca się wokół nieruchomej osi
w kierunku wiejącego wiatru; 2) wiatraki holenderskie, w których obraca się tylko
dach wraz ze skrzydłami; 3) pomijane w dotychczasowej typologii przez badaczy
284
Recenzje,
pr.zeg/ądy
wydawnictw
i czasopism
male wiatraczki obracalne i nieobracalne. Najstarszym, datowanym od XIII w., a zarazem najczęściej spotykanym typem wiatraków na omawianych terenach są drewniane wiatraki słupowe. Znacznie później, bo dopiero w XVIII w. pojawiają się wiatraki holenderskie, które występują tutaj stosunkowo rzadko. Na szczególną uwagę
etnografów, zdaniem autora, zasługuje trzeci wyróżniony przez niego typ małych
wiatraczków
obracalnych i nieobracalnych,
budowanych
przez domorosłych majstrów-chłopów
dla potrzeb własnego gospodarstwa. Sporo miejsca poświęca autor
szczegółowemu opisowi konstrukcji zachowanych i zinwentaryzowanych
na terenie
Moraw i Śląska wiatraków podając wymiary, nazwy gwarowe oraz funkcję poszczególnych elementów i urządzeń mechanicznych. Znacznie skromniej natomiast potraktował szczególnie ciekawe dla etnografa zagadnienia budowniczych wiatraków i sytuacji społecznej ich właścicieli. W bardzo zwięzły, prawie telegraficzny sposób podaje J. Vareka wiadomości o majstrach ciesielskich, którzy pozostawili swoje nazwiska wyryte w wielu wybudowanych przez nich obiektach, o młynarzach wędrownych i ich roli w życiu wsi, o rodach młynarskich, w których posiadaniu pozostawały wiatraki
przez kilka pokoleń, o formach kontaków
między młynarzami,
o przebiegu procesu produkcyjnego i Ol-ganizacji pracy w wiatraku. Pracę zamykają
krótkie uwagi na temat przenoszenia wiatraków z miejsca na miejsce, stopniowego
zaniku ich funkcji produkcyjnej
oraz ochrony i konserwacji tych obiektów jako
ważnych zabytków dawnej kultury technicznej.
Dużą wartość recenzowanej książki stanowi zamieszczona w niej, licząca blisko
300 pozycji, bibliografia,
uwzględniająca
literaturę
odnoszącą się do wiatraków
w skali całej Europy oraz starannie
dobranych 26 ilustracji, przedstawiających
różne typy wiatraków pochodzących nie tylko z omawianych w niej obszarów, lecz
również z innych krajów europejskich oraz z źródeł ikonograficznych. Cennym uzupełnieniem są bardzo obszerne w stosunku do objętości całej pracy przypisy, wykaz
objętych ochroną konserwatorską
zabytkowych wiatraków w Czechosłowacji oraz
spis informatorów.
Czytając pracę J. Vareki, mimo bogactwa poruszanej w niej problematyki, odczuwa się jednak brak w niej chociażby krótkiego omówienia zwyczajów młynarskich oraz odbicia tematyki młynarskiej w literaturze ludowej (przysłowia, porzekadła, pieśni, podania, legendy), która np. na sąsiadującej z Morawami i Śląskiem
Opolszczyźnie była dosyć bogata. Nie umniejsza to bynajmniej ogólnej dużej wartości naukowej omawianej pracy, stanowiącej swego rodzaju kompendium wiadomości o wiatrakach na terenie Czechosłowacji.
Henryka
Wesołowska
Henryk Nowak, Gwary chazackie w powiecie rawickim.
Poznań 1970, ss. 280
16 mapek. Poznańskie Towarzystwo Przyjaciół Nauk, Wydział Filologiczno-Filozoficzny, Prace Komisji Językoznawczej Tom III, zeszyt 3.
+
Dialektologia wzbogaciła się ostatnio o cenną pozycję, jaką jest niewątpliwie
• książka dra Henryka Nowaka. Praca stanowi kolejny, bardzo istotny wkład do dalszego poznania gwar wielkopolskich i przygotowywanego atlasu gwar. Interesującą
pozycją jest ona również i dla etnografii, ponieważ dostarcza ciekawego materiału
gwarowego i kulturowego, potrzebnego do określenia gmpy etnograficznej Chazaków, społeczności nader interesującej, której przeszłość kulturowa nie została dotąd
Recenzje, przeglądy
wydawnictw
i czasopism
280
jeszcze opracowana monograficznie. Praca rejestruje ponadto szereg nazw wytworów kultul"Owych, bardzo pl'zydatnych dla rekonstrukcji
rozwoju różnych dziedzin
kultury, i to nie tylko tego regionu. W niniejszych uwagach recenzyjnych zwrócimy
szczególną uwagę na tę pozycję właśnie od strony jej przydatności dla etnografii.
Tytuł pracy jest w zasadzie adekwatny do jej treści. Mimo to budzi pewne zastrzeżenia czytelnika zwłaszcza w odniesieniu do użytego w nim sfol'mułowania
"gwary" a nie "gwara". Grupa etnograficzna Chazaków, obejmująca swym zasięgiem kilkanaście tylko wsi w powiecie rawickim, używała chyba jednej gwary,
a nie kilku, jak chce autor. Dostrzeżone natomiast przez niego, bardzo słuszne
zresztą, zróżnicowania
gwarowe
określiłbym
raczej mianem
lokalnych
odmian
właściwej gwary chazackiej, a nie nazbyt ogólnym określeniem "gwary".
Celem, jaki postawił sobie autor, był "opis fonetyki i morfologii oraz omówienie
szeregu ważnych właściwości semantyczno-leksykalnych
zespołu gwar" tego terenu.
Został on wprost drobiazgowo rozpracowany. Niektóre fragmenty opisów są nawet
trudne dla czytającego.
Pod względem konstrukcyjnym
praca składa się, poza wstępem i zakończeniem,
z czterech części. W pierwszej została omówiona fonetyka z podziałem na rozdziały:
samogłoski, spółgłoski, grupy spółgłoskowe i akcent. W następnej przedstawiono
morfologię, wyróżniając w niej słowotwórstwo i fleksję. W trzeciej części ogólnej
znalazło się omówienie zróżnicowania
gwarowego
południowo-wschodniej
części
powiatu rawickiego (według cech ogólnochazackich, zachodnich, centralnych, wschodnich i odrębności), stosunku gwal' chazackich do dialektów śląskiego i wielkopolskiego, a także południoworawickiego
zróżnicowania językowego na tle historycznym. Czwarta część obejmuje teksty gwarowe. Praca zaopatrzona
jest ponadto
w 16 mapek ilustrujących
zasięgi występowania
wybranych wyrażeń gwarowych.
Kolejność poszczególnych części oraz w nich zawartych rozdziałów jest bardzo poprawna.
Gwara chazacka była przedmiotem zainteresowania dialektologii już od początku
bieżącego stulecia, a mimo to wiedziano o niej dotąd niewiele. Od 1906 roku
częściowe badania przeprowadzali
najpierw
K. Nitsch, później A. Tomaszewski
(1930-1931)
i L. Moszyński (przed 1960 r.). Jednak systematyczne badania stacjonarne we wszystkich 17 wsiach chazackich oraz w 11 z nimi sąsiadujących przeprowadził dopiel"O dl' H. Nowak w latach 1960-1962.
Przeprowadzając
wywiady zebrał
bardzo obszerny materiał gwarowy w drodze odpytywania informatorów
(186) przy
pomocy kwestionariusza
(1 100 pytań) oraz nagrania
na taśmie magnetofonowej
(10000 mb) dłuższych ich opowiadań. Rzadko kiedy mamy więc do czynienia z tak
bogato udokumentowaną
podstawą źródłową. Znając ten teren z racji prowadzonych
etnograficznych badań terenowych mogą stwierdzić ponad wszelką wątpliwość, iż.
autor zebrał (od wielu informatorów, którzy już dzisiaj nie żyją) bardzo wartościowy
i unikalny WPl"Ostmateriał kulturowy.
W wyniku przeprowadzonej
analizy autor ustalił i to jest chyba jednym
z najważniejszych osiągnięć tej pracy - granice zasięgu występowania gwary grupy
etnograficznej
Chazaków. Następnym,
to określenie pojęcia "gwary chazackiej".
Autor rozumie przez nią (s. 231) zespół cech właściwych mowie ludności nazywanej
Chazakami, które rejestrowane w niej zawierają "odmienne nieraz słownictwo, formy gramatyczne, niektóre zjawiska głosowe, jak mazurzenie, tj. uproszczenie gwarowego systemu spółgłoskowego o szeregu syczącym, właściwe dla dialektu śląskiego
(ściślej: północnośląskiego)". Zdaniem autora gwara chazacka jest istotnie resztką
dialektu północnośląskiego. Wśród 60 cech gwarowych, które wyodrębniają
Chazaków od mieszkańców okolicznych wsi, ponad połowa jest pochodzenia śląskiego. Za-
286
Recenzje,
przeglądy
wydawnictw
i czasopism
rejestrował je Nowak już tylko w formie szczątkowej u nielicznych starców-informatorów.
Ustalenia dra Nowaka mają istotne znaczenie dla dalszych badań etnograficznych. Posłużą bowiem do określenia granic kulturowych występowania grupy etnograficznej Chazaków. Być może, wyznaczone zasięgi gwamwe będą się pokrywały
z zasięgami kulturowymi. Jak dotychczas, w literaturze etnograficznej wyróżniono
nie więcej niż 10 wsi należących podobno do tej grupy etnograficznej. Nowak podwyższył ich liczbę do 17. Prowizoryczne
wyniki prowadzonych
aktualnie badań
etnograficznych zdają się niewiele odbiegać od tych ustaleń. Analizowane od strony
językowej wyrażenia gwarowe są, jak wiadomo, nazwami różnych wytworów kulturowych i jako takie stanowią dużą wartość dla etnografów. Są to często archaiczne
nazwy przedmiotów i czynności współcześnie nie stosowanych lub stopniowo zanikających, przydatne do rekonstrukcji ich rozwoju historycznego. Inne nadal używane
poświadczają
dokonujące
się przeobrażenia
kulturowe.
Przytoczone w ostatniej
części teksty gwarowe mogą być przydatne, chociaż brak im często chronologii, dla
rekonstrukcji procesów produkcji, np. przerobu lnu i mełci a zboża na żarnach. Wyjaśniają niektóre stosowane zwyczaje: prawne - wiana, wycugu: weselne; współżycia sąsiedzkiego - darcia pierza itp. Mówią także o różnych pracach kobiecych.
W zakończeniu
autor przedstawił
dotychczasowe
wypowiedzi w literaturze
na
temat pochodzenia etnonimu "Chazacy". Szkoda, ż.e ograniczył się tylko do informacji, a nie pokusi! się o jego wyjaśnienie w świetle zebranego przez siebie materiału gwarowego.
W sumie godna polecenia dla etnografów pozycja z dziedziny językoznawstwa.
Walerian
Ethnologia
Slavica,
t. I: 1969, Bratislava
Sobisiak
1970. ss. 226.
Z prawdziwą radością należy powitać powstanie nowego periodyku etnograficznego jakim jest "Ethnologia Slavica". Rocznik ten wypełnia lukę w literaturze słowiańskiej, gdyż ukazywać się będzie w językach zachodnioeuropejskich,
czyli że
nareszcie nauka nie-słowiańska będzie mogła korzystać z osiągnięć naszych słowiańskich uczonych. I tu leży największa zasługa Słowaków, inicjatorów i wydawców
"Ethnologia Slavica".
Stworzenie tego czasopisma jest jednym z ogniw rozwoju etnologii słowackiej.
W ostatnich latach powstał bowiem w Bratysławie na Uniwersytecie im. Komenskiego: Instytut Etnologiczny, przy nim Centralne Archiwum Etnologiczne, a wreszcie międzynarodowe wydawnictwo. Ukazanie się jego pierwszego tomu zbiegło się
z 50-leciem założenia uniwersytetu w Bratysławie, który od początków swego istnienia może poszczycić się kultywowaniem
nauk etnologicznych i folklorystyki.
Już pierwszy tom "Ethnologia Slavica" daje zapowiedź profilu naukowego tego
czasopisma. Zgodnie z założeniami redakcji reprezentowane
są tu wszystkie narody
słowiańskie: Słowacy, Czesi, Rosjanie, Bułgarzy, Łużyczanie, Jugosłowianie, Ukraińcy i Polacy (te dwa ostatnie narody w dziale recenzji). Prócz artykułów tom zawiera
"Recensio librorum", gdzie omówione zostały naukowe czasopisma etnograficzne:
czeskie, polskie (nasz "Lud"), ukraińskie, bułgarskie i ZSRR. Większość artykulów poświęcona jest rekonstrukcji
dawnej kultury
prasłowiańskiej,
jej całości
Recenzje,
przeglądy
wydawnictw
i czasopism
287
(M. Gavazzi), lub poszczególnych działów (S. A. Tokarev, J. V. Bromlej). Niektóre
artykuły omawiają jedno zjawisko kulturowe w danym kraju, ale na tle historyczno
przestrzennym całego świata słowiańskiego (Ch. Vakarelski, S. Zecević). Cztery artykuły poświęcone są zagadnieniu przenoszenia elementów kulturowych i językowych
z jedne;;o narodu do drugiego i pograniczu kulturowemu
(J. Podohlk, O. Sirovatka, A. Habovśtiak, Z. Ujvary). Mamy artykuły poświęcone omówieniu folkloru
i stanu jego poznania u Łużyczan (I. Gardos, S. Musiat) i wreszcie artykuł o wybitnym etnografie-słowianoznawcy
P. J. Safariku (J. Michalek). Gdyby podział przeprowadzić wedle kryterium tematyki, a nie sposobu jej ujęcia, znaleźlibyśmy
tu
artykuły (J całości kultury Prasłowian, o ich religii i organizacji społeczno-wojskowej (sotnia), o obrzędach słowiańskich, kulturze karpackiej
i przysłowiach ludowych. 5,1 artykuły z zakresu etnografii, folklorystyki, historii, językoznawstwa
slowem szeroki zasięg problematyki, sposobu ujęcia, terenów, do jakich artykuły się
odnoszą.
Ponieważ omówienie nasze jest równoczesme zaprezentowaniem
polskim etnografom nowego periodyku, pragnęłabym
omówić go nieco szerzej, poświęcić parę
stów każdemu z zawartych tam artykułów.
Tom otwiera M. Gavazzi (Milo van Gavazzi, Vue d'ensemble sur la culture palEos!ave et ses camcteres
genemux).
Autor podjął tu próbę rekonstrukcji
sposobu
życia i kultury dawnych Słowian w epoce poprzedzającej
ich rozejście się z pierwotnych siedzib. Poddaje on analizie niektóre działy i WytWOl',Y'kultury jak: budownictwo, rolnictwo, pszczelarstwo,
obrzędy weselne, strukturę
rodziny, religię
i inne. Obok nowych materiałów, jakie dają dziś archeologia, etnografia i językoznawstwo, opiera się on głównie na dziele Lubora Niederłego, ałe szeroko uwzględnia innych badaczy Słowial1szczyzny. Dla nas szczególnie jest miłe, że najczęściej
powtarzaj'l się tu nazwiska polskich badaczy jak: Briickner, Moszyński, Urbańczyk,
Kostrzewski. Hensel. Autor dochodzi do wniosku, że kultura Słowian w czasie,
o którym mowa, nie była ani "prymitywna", ani "niższa" od otaczających ją innych
kultur. Te elementy, prasłowiańskiej
kultury materialnej, urządzeń społecznych, religii, obyczajów jakie jesleśmy w stanie zrekonstruować
na podstawie istniejących
źródeł, świadczą, że była to kultura już wówczas bogata i nie odbiegająca poziomem
od kultur innych ludów Europy.
Jeden z problemów poruszonych przez Gavazziego, a mianowicie religia dawnych Słowian. jest przedmiotem wnikliwego artykułu S. A. Tokarewa (Sergei A. Tokarev, Niederles views on the religious beliefs of the ancient Slavs in the light of
the latest rl.'seal·ch). Tokarew poddaje szczegółowej krytyce tę część dzieła Niederlego, która mówi o religii Słowian. Obok własnych naświetleń koncepcji Niederlego
['elacjonuje też polemikę, która rozgorzała wokół tej pracy (zwłaszcza poglądy
Briicknera) i si wierdza, że dotyczyła ona spraw drugorzędnych,
jak np. atrybuty
i zakres dzialania bóstw słowiańskich, w niczym jednak nie podważyła właściwej
koncepcji Niederjego. Nowa ogólna koncepcja
religii dawnych
Słowian została
ostatnio ogłoszona przez B. A. Rybakowa. Podczas gdy Niederle uważał, że bóstwa
słowiańskie to personifikacja
sil przyrody, które Słowianin-rolnik
czcił z obawy
przed skutkami ich gniewu dla swych pól, Rybakow wyprowadza religię Słowian od
dualizmu zła i dobra. kultu groźnych demonów i dobrych duchów. Teoria ta, zdaniem Tokarewa, wymaga jeszcze udokumentowania
i ma swoje słabe punkty, niemniej jest próbą nowego spojrzenia. Największy błąd jaki popełnia Rybakow, to
zaklaclanie, że religia wszystkich Słowian musiała być taka sama. Od czasów Niededego nie odkryto żadnego nowego źródła pisanego, natomiast wiele nowego materiału przyniosła archeologia i jej wyniki Tokarew porównuje z twierdzeniami
288
Recenzje,
przeglądy
wydawnictw
i czasopism
Niederlego. Ukazało się też wiele prac, które śladu dawnych kultów szukają w reliktach przetrwałych w kulturze ludowej czasów ostatnich (w rocznym cyklu. Obl'Zędowym, wierze w demony, rusałki itd.). Autor kończy twierdzeniem, że najpewniejszym sprawdzianem wartości dzieła Niederlego jest to, że mimo licznych odkryć nie
została podważona zasadnicza koncepcja religii Słowian, ani fakty przez niego
podane.
Innej dziedziny życia dawnych Słowian, ich organizacji społecznej i wojskowej.
poświęcony jest artykuł J. V. Bromleja (Julian V. Bromlej, The "sotnja" as a social
call among the Eastern and Southern Slaves in the middle ages). Jest powszechnie
znane - stwierdza Bromlej - że system decymalny zjawia się w organizacji wojskowej wielu ludów (Germanie, Słowianie, Mongołowie itd.) w pewnym stadium ich
rozwoju. Wiemy, że u dawnych Germanów istniał ten system, ale że pojęcie huntari
obejmowało nie tylko grupę wojskową, ale i terytorialną, była to organizacja wiosek.
U Słowian spotykamy się w średniowieczu z nazwą sotnja, sotnik i to na dwu
krańcach Słowiańszczyzny, u Rosjan i Chorwatów. Autor zajmuje się osobą sotnika
i na podstawie źródeł dochodzi do wniosku, że w obu krajach, gdzie występuje.
miał on bardzo wysoką rangę społeczną, a co więcej, że tak w Rosji jak Chorwacji
istniała jednostka przestrzenno-administracyjna,
której sotnik przewodził. W okresie
rozwoju feudalizmu, w obu tych krajach, podobnie jak u Germanów, dawna organizacja upada, ale feudalizm adoptuje do swych potrzeb dawne instytucje i solnik
przeradza się w niższego stopnia urzędnika administracyjnego
księcia. Fakt, że system sotni przetrwał aż do wczesnego średniowiecza tylko w dwu peryferycznych
słowiańskich krajach tłumaczy autor tym, że wojskowy charakter tych wędrując.vch
i przesiedlających
się grup sprzyjał zachowaniu
się dawnych form organizacji
szczepowej.
W przeciwiellstwie do poprzednich autorów Ch. Vakarelski (Christo Vakarelski.
Jeux et coutumes theatrales chez les Bulgares) wychodzi od współczesnego materialu
etnograficznego, choć i on sięga daleko w przeszłość. Opisuje on. a nasU;pnie analizuje niektóre obrzędy bułgarskie, które mają charakter widowiskowy, gdzie element
dramatyczny gra szczególnie ważną rolę. Dochodzi do wniosku. że większość postaci
bułgarskiego ludowego obrzędu została wzięta z obcych społeczeństw, głównie od
Turków (derwisz, hodża, bey i in.), ale obok tych, których proweniencja jest jasna.
występują jeszcze inne, jak ku kier, gatalec, despot, które mają znacznie slarsz," rodowód, podobnie jak towarzyszące im maski zwierzęce (koza, kogut). Szczególnie
interesuje autora postać kukiera, który w tradycyjnych
formach obrzędu "•..
ystępuje w masce ze skóry baraniej, z rogami, wśród pląsów i igrów umiera, a naslępnie
bywa wskrzeszany, a całej uroczystości towarzyszą bardzo wyraźne elementy seksualne. Po szczegółowej analizie autor dochodzi do wniosku, że jakkolwiek jest wiele
analogii ze stal'Ożytną Grecją, to jednak obrzędy takie występowały w całym kl'ęgU
kultur europejskich, w czasie kiedy były one na podobnym poziomie, mial.v podobne
sposoby myślenia i kojarzenia. Osobnym poruszanym tu problemem są przeobrażenia
jakim uległ obrzęd kul