Kronika / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1958 t.12 z.3

Item

Title
Kronika / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1958 t.12 z.3
Description
Polska Sztuka Ludowa 1958 t.12 z.3; s.184-186
Date
1958
Format
application/pdf
Identifier
oai:cyfrowaetnografia.pl:3879
Language
pol
Publisher
Państwowy Instytut Sztuki
Relation
oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4159
Text
należała tkanina parciana w r e ­
gularną czarno-białą kratę, w y k o ­
nana przez Marię Słyszko z Zaliszcza, oraz „płachta łamana" (prze­
tykana) Z o f i i Szymczuk z W y r y k
(ryc. 3).
Tkaniny przetykane
reprezento­
wało k i l k a „dywanów" i „kap" na
łóżka z pow. włodawskiego, wśród
których wyróżniał się lniano-wełniany, dwubarwny (czerń i oranż)
dywan Anastazji Szeehniuk z Z a liszcza. Jego wzór, złożony z k w a ­
dratów o zaokrąglonych narożni­
kach, nawiązuje do białostockich
t k a n i n „w c e b u l k i " (ryc. 4). I n n a

kapa tkana przez tę samą kobietę
w efektowny geometryczny
wzór,
przypominający krzyże i gwiazdy,
dużo
straciła
przez
dominantę
ostrego, amarantowego różu.
Urządzanie tego rodzaju w y s t a w
problemowych
jest
ze
wszech
m i a r celowe, a może nawet waż­
niejsze od powszechnych w całej
Polsce wystaw regionalnych, o b e j ­
mujących wszystkie działy sztuki
ludowej.
Strój kobiecy i tkactwo w pół­
nocnej Lubelszczyźnie to zagad­
nienie bardzo żywotne i aktualne,
toteż dobrze się stało, że opraco­

Fotografował

Jan

wano
je w pierwszym
rzędzie.
Szkoda t y l k o , że eksponaty pocho­
dziły z n i e w i e l u miejscowości, co
nie pozwoliło przedstawić wyczer­
pująco tego zagadnienia. Do m i ­
nusów wystawy należy f a k t dość
przypadkowego kompletowania stro­
jów, n p . w j e d n y m z zestawów
s t r o j u nadbużańskiego spódnica po­
chodziła z Rudna, fartuch z Wy­
r y k , a koszula
zdobiona
haftem
przewlekanym — z Zaliszcza. Prócz
tego n a wystawie brakowało ma­
py, która obrazowałaby zasięg te­
r y t o r i a l n y eksponowanych strojów
i tkanin.

Swiderski.

N
BOGUSŁAW K O P Y D Ł O W S K I :
POLSKIE
wyd. A r k a d y , 16 str. tekstu, 262 ilustr.
Piękne wydawnictwo o charak­
terze albumowym
składa się z
krótkiego wstępu wprowadzającego
oraz bogatej i starannie dobranej
kolekcji zdjęć wykonanych przez
Mirosława Kopydłowskiego.
Część
tekstowa obejmuje podaną w zary­
sie historię rozwoju rzemiosła k o ­
walskiego i ślusarskiego w Polsce
oraz omówienie najcelniejszych za­
bytków sztuki kowalskiej na p r z y ­
kładzie k r a t i okuć do d r z w i .
Według autora, najstarsze o k u ­
cia ozdobne w architekturze datu­
ją się u nas na w i e k X I I . Spoty­
kamy się z n i m i w architekturze
romańskiej (opactwo w Czerwiń­
sku). W miarę wzrostu p r o d u k c j i
żelaza i doskonalenia się sposobów
jego obróbki (kuźnice o w o d n y m
napędzie) pojawia się w X I I I w i e ­
k u na r y n k u k r a j o w y m nowy s u ­
rowiec w postaci żelaznej blachy
i graniastych prętów, które w okre­
sie gotyku znajdują szerokie za­
stosowanie w artystycznych o k u ­
ciach d r z w i i p r o d u k c j i k r a t .
W w i e k u X I V na terenie Polski
wyodrębniają
sdę „dwa
rodzaje
warsztatów kowalskich i dwa r o ­
dzaje p r o d u k c j i artystycznej. Są tó
warsztaty i ich w y t w o r y p r o w i n ­
cjonalne, wiejskie oraz warsztaty
miejskie. Pierwsze — nie krępo­
wane przepisami i dysponujące t a ­
n i m surowcem, n a b y w a n y m wprost
w hutach, jeżeli warsztaty te nie
były częścią składową różnych h u t ,
wykazują ożywioną działalność, a
ich dorobek
artystyczny stoi na
bardzo wysokim poziomie. Nato­
miast kuźnie znajdujące się w m i a ­
stach
jeszcze w w i e k u X I V są
180

KOWALSTWO ARCHITEKTONICZNE,

Warszawa

1958,

warsztatami o drugorzędnym zna­
czeniu" (str. 7). Z dalszych w y w o ­
dów w y n i k a , że autor mówiąc o
„prowincjonalnych
i
wiejskich
warsztatach" miał na myśli kuźnie
należące do klasztorów
(np. cy­
stersów z Wąchocka) posiadających
huty i zakłady obróbki żelaza, któ­
re przetrwały do X V I I I w .
Począwszy od d r u g i e j
połowy
X V w . dawne cechy kowalskie u l e ­
gają podziałowi na szereg ściślej­
szych specjalności, przy czym od
renesansu przodującą rolę w p r o ­
d u k c j i wyrobów żelaznych związa­
nych z architekturą obejmują ślu­
sarze.
Wyroby
ich
zdobywają
wszystkie r y n k i krajowe miejskie
i prowincjonalne, s k u t k i e m czego
warsztaty wiejskie istniejące przy
hutach „schodzą obecnie do rzędu
zwykłych kuźni, których działal­
ność
artystyczna
zapoczątkowała
na naszym terenie kowalską sztu­
kę ludową" (str. 11). Podczas gdy
twórczość
artystyczna
miejskich
pracowni cechowych
rozwija
się
pod wpływem nowych wzorów za­
chodnioeuropejskich włoskich i n i ­
derlandzkich,
warsztaty
kowali
wiejskich twią jeszcze w t r a d y c ­
jach
średniowiecznych,
ale i t u
„docierają echa nowej renesanso­
wej s z t u k i " .

t y m czasie m a n u f a k t u r y hutnicze
i kuźnicze, wykonujące
również
artystyczne w y r o b y żelazne.
Naszkicowane t u w skrócie wy­
wody autora na temat rozwoju ko­
walstwa i ślusarstwa artystycznego
nie zawsze można przyjąć bez dys­
kusji.
Wątpliwości b u d z i np. dość ma­
ło precyzyjny podział na kowal­
stwo miejskie i wiejskie. Kowal­
stwa
„wiejskiego"
nie
można
bowiem utożsamiać z istniejącymi
od średniowiecza zakładami nale­
żącymi do klasztorów.
Wcześniej,
zanim przybyły do Polski pierw­
sze klasztory, istniała już na te­
renie
kraju
rozwinięta obróbka
żelaza, spoczywająca w ręku hutników-kowali
pracujących
po
wsiach i podgrodziach, które sta­
nowiły zalążek
przyszłych miast.
Przekrój p r o d u k c j i tych ostatnich
ilustrują n p . wykopaliska opolskie,
wśród których znajdujemy części
żelazne narzędzi
rolniczych
(sier­
py, radlice) i rzemieślniczych (sie­
k i e r y , piły, świdry, noże, nożyce),
a z innych — ostrogi, zawiasy, sko­
ble i t p . Opole

równie jak
Gdańsk czy Gniezno,
gdzie też
znaleziono sporo wyrobów żelaz­
nych — było osiedlem o charakte­
rze m i e j s k i m .

W w i e k u X V I I następuje upadek
rzemiosła cechowego, a w p r o d u k ­
cji artystycznych wyrobów ślusarekich na p l a n pierwszy
wybijają
się pracownie przyklasztorne oraz
organizowane
w
posiadłościach
magnackich. W okresie r o k o k a p o ­
ważną konkurencję dla cechowych
pracowni stanowią zakładane w

Skromniej zapewne przedstawiał
się asortyment wyrobów pracowni
wiejskich, gdzie produkcja przed­
miotów żelaznych łączyła się też
z w y t a p i a n i e m surowca. Nie zna­
m y dokładnie i c h p r o d u k c j i , przy­
puszczać jednak można, że ograni­
czała się ona głównie do sporzą­
dzania żelaznych
części narzędzi

używanych w gospodarstwie w i e j ­
skim.
Czy prócz specjalistów łączących
hutnictwo z kowalstwem b y l i już
wówczas kowale trudniący się w y ­
łącznie
przekuwaniem
gotowego
surowca, brak w tej c h w i l i w i a d o ­
mości
bezpośrednich.
Jednakże
znaczne stosunkowo rozpowszech­
nienie po wsiach wyrobów żelaz­
nych w rodzaju „żelaz płużnych",
siekier, sierpów
i t p . wymagało
również urządzeń
reperacyjnych.
Rolę tę spełniały zapewne małe,
z rzadka rozrzucone kuźnie w i e j ­
skie, których praca ograniczała się
do naprawy uszkodzonej
radlicy
czy siekiery, wykucia sierpa czy
noża. Kowale c i łącznie z pracują­
cymi po wsiach k o w a l a m i - h u t n i kami stanowili w okresie k r y s t a l i ­
zowania się w Polsce ustroju f e u ­
dalnego grupę „kowali w i e j s k i c h " ,
których produkcja bynajmniej nie
obejmowała
wyrobów
artystycz­
nych, jakie w nielicznych zabyt­
kach zachowały się dziś z czasów
romańskich czy wczesnogotyckich.
W okresie nadawania uposażeń
instytucjom kościelnym
świeckim
(biskupstwa) i klasztornym — h u t ­
nictwo i kowalstwo na p r o w i n c j i
wzmogło się, gdyż instytucje te
rozwijały istniejące w swych d o ­
brach zakłady i tworzyły nowe,
dostosowując ich produkcję
do
swych aktualnych potrzeb. W do­
brach klasztornych organizacją, a
zapewne i samym w y r o b e m , zaj­
mowali
się
najprawdopodobniej
bracia zakonni (początkowo, j a k
wiemy, przeważnie
cudzoziemcy),
o czym
świadczyłby
charakter
przypisywanych t y m p r a c o w n i o m
wyrobów, nawiązujących w swej
formie do wzorów zachodnioeuro­
pejskich i wprowadzających ele­
menty dekoracyjne
czerpane ze
stylowej architektury m u r o w a n e j .
Warsztatów
tych,
rozrzuconych
(chyba niezbyt gęsto) na p r o w i n c j i ,
nie można określać nazwą k o w a l ­
stwa „wiejskiego", która odnosi się
do istniejących równolegle p r a c o w n i
o zupełnie i n n y m charakterze p r o ­
dukcji, nie mającej
najmniejszego
związku z detalem k o w a l s k i m w y ­
stępującym w średniowiecznej ar­
chitekturze m u r o w a n e j .
Niezbyt uzasadnione wydaje się
również twierdzenie autora jakoby
twórczość artystyczna „wiejskich"
(klasztornych) ośrodków reprezen­
towała wyższy poziom, podczas gdy
produkcja cechowych
warsztatów
miejskich posiada jedynie znacze­

nie drugorzędne. Trudno przypuś­
cić, aby różnicę poziomu miał p o ­
wodować sam fakt,

kowale
miejscy posługiwali się surowcem
n a b y w a n y m w handlu, gdyż p r o ­
dukcja żelaza i handel n i m były
już w Polsce poważnie rozwinięte,
a zaopatrywanie się cechowych k o ­
wali w
surowiec
było
prawnie
uprzywilejowane.
Przyczyna tych
różnic nie leżała również w k w a ­
lifikacjach zawodowych
rzemieśl­
ników kowalskich. Powstanie i o r ­
ganizacja życia cechowego w m i a ­
stach polskich łączy się z napły­
wającą do nas o d drugiej połowy
X I I I w i e k u falą obcego osadnic­
twa. Przyniosła ona również do
miast Polski południowej
sporą
ilość rzemieślników wyszkolonych
na zachodnioeuropejską modłę, któ­
rzy walnie p r z y c z y n i l i się u nas do
rozpowszechnienia
sztuki gotyku.
Ustawy
cechowe n i e t y l k o nie
przeszkadzały w rozwoju twórczoś­
ci artystycznej warsztatu cechowe­
go,
ale j e j nawet sprzyjały

wprowadzając zorganizowane
for­
my kształcenia, z przymusem o d ­
bywania wędrówek czeladniczych,
dzięki czemu nowe f o r m y zdobni­
cze szybko przenoszone były z o d ­
ległych centrów życia artystycz­
nego.
Podział twórczości kowalskiej na
ludową i nieludową — produkują­
cą n a potrzeby
warstw
elitar­
nych — jest procesem skompliko­
w a n y m , na który złożyły się różne
c z y n n i k i 'działające na przestrzeni
szeregu stuleci. Zaczątki tego p o ­
działu tkwią już w okresie wczes­
nośredniowiecznym, kiedy tworzyły
'się na naszym terenie grody i h a n dlowo-rzemieiślniicze podgrodzia. De­
cydujące jednak znaczenie miało
t u nie utracenie pierwszeństwa w
kowalskiej p r o d u k c j i artystycznej
przez klasztorne warsztaty p r o w i n ­
cjonalne, ale właśnie
pojawienie
się t y c h warsztatów wraz z póź­
niejszym chronologicznie m i e j s k i m
kowalstwem
cechowym,
których
w y r o b y pogłębiły zarysowujące się
już wcześniej różnice między p r o ­
dukcją kowalską dla warstw za­
możnych, a tą, która przeznaczona
była d l a l u d u .
Omawiając twórczość
kowalską
ogranicza się autor, j a k już wspom­
niano poprzednio, do k r a t i ozdob­
nych okuć d r z w i , przy czym nawet
w t e n sposób zwężony obraz nie
jest pełny, gdyż b r a k t u drobnego
detalu kowalskiego czy ślusarskie­
go, występującego
przy okuciach

d r z w i , j a k zawiasy (z wyjątkiem
gotyckich),
wykładki do zamków
i k l a m k i , niezwykle czasem a r t y ­
stycznie wykonane obudowy zam­
ków czy kołatki. Z wielką szkodą
dla całości pominięte zostały oz­
dobnie k u t e zakończenia wież czy
w y w i e s z k i reklamowe gospód, w a r ­
sztatów rzemieślniczych czy skle­
pów.
W doborze materiału do albumu
ograniczył się autor wyłącznie do
przedstawienia szczytowych osiąg­
nięć sztuki kowalskiej. Oczywiście
trudno byłoby czynić m u z tego
powodu zarzuty, ale jednak t a k
jednostronnie
potraktowane
ko­
walstwo architektoniczne, z całko­
w i t y m pominięciem różnych w y r o ­
bów typowych choć m n i e j repre­
zentacyjnych, powoduje, że długo
oczekiwana
p u b l i k a c j a przynosi
czytelnikowi pewne rozczarowanie.
Pomijam już fakt, że kowalstwa
„polskiego" nie można reprezen­
tować wyłącznie przez jednostron­
ne eksponowanie wyrobów sztuki
przeznaczonej na użytek
warstw
elitarnych; chodzi przede wszyst­
k i m o to, że owo „ślizganie się po
szczytach"
wypacza
rzeczywisty
obraz kowalskiej p r o d u k c j i a r t y ­
stycznej, s k u t k i e m czego obniża w
znacznej mierze
wartość albumu
jako zbioru materiałów porównaw­
czych czy to w ogólnych badaniach
nad sztuką, czy w studiach spec­
jalnych z zakresu kowalstwa. K o ­
rzyść,
jaką
omawiana t u praca
może przynieść w badaniach k o ­
walstwa ludowego, jest m i n i i r a l n a .
Przeglądając a l b u m można by dojść
do niesłusznego w n i o s k u , że mię­
dzy w y r o b a m i artystycznymi p r o ­
d u k o w a n y m i na użytek kościołów,
pałaców i miast a twórczością k o ­
w a l i ludowych
istniała przepaść,
przez którą nie przenikały żadne
wpływy. Przeczy temu obserwacja
masowo występujących okuć stylo­
wych z X V I I I i pocz. X I X w.,
zdobiących d r z w i kościołów, m i e j ­
skich kamienic
czy
dworów, o
których nie znajdujemy
niestety
nawet w z m i a n k i w „polskim k o ­
walstwie architektonicznym".
A l b u m został wydany przez „Ar­
k a d y " w sposób bardzo staranny;
widać duży wysiłek zmierzający do
uzyskania wysokiego — j a k na n a ­
sze możliwości techniczne — p o ­
ziomu graficznego; niestety, wysił­
k o m t y m towarzyszy niewspółmier­
nie w y s o k i „poziom"... ceny (120
złotych).
Rss.

A. BOZYNOW, OH. W A K A R E L H K I , D. D R U M E W : K O W A N O ŻELAZO, Sofia
Nauk, str. 79, i l u s t r a c j i kresk. 34, siatk. 152.
Mimo zainteresowania, j a k i m w
etnografii polskiej cieszą się zagadnienia związane z kulturą ludową
południowych Słowian, dorobek i c h
w zakresie p u b l i k a c j i naukowych,

zwłaszcza pochodzących z ostatnich
lat, jest u nas na ogół mało znany,
Dzięki uprzejmości
d y r . Wiczo
Iwanowa,
kierownika
Instytutu
Bułgarskiej K u l t u r y w Warszawie,

1957, w y d . Buig. Akad.

otrzymaliśmy szereg interesujących
publikacji z dziedziny sztuki ludow e j , które świadczą, iż na terenie
Bułgarii problemy ludowej k u l t u r y
plastycznej są intensywnie badane
181

i opracowywane. Jednym ż przy­
kładów jest praca p t .
„Kowano
żelazo", podająca w sposób synte­
tyczny w y n i k i badań nad l u d o w y m
kowalstwem artystycznym. Książka
jest dziełem trzech autorów: aka­
demik A. Bożynow napisał krótki
wstęp, Ch. Wakarelski, znany et­
nograf bułgarski — część histo­
ryczną, dając obraz r o z w o j u rze­
miosła kowalskiego w Bułgarii o d
początku epoki żelaza po ostatnie
czasy, D. D r u m e w opracował część
opisową, w której omawia zagad­
nienia formy, technik zdobniczych
i m o t y w y dekoracyjne.
W części
ilustracyjnej znajdujemy r e p r o d u k ­
cje przedstawiające okute w r o t a ,
zdobione narzędzia rzemieślnicze,
rolnicze, przedmioty gospodarstwa
domowego (ruszty, szczypce, k o n i k i
do kominków), w a g i przezmianowe, detale okuć do d r z w i (antaby,
wykładki, zawiasy, k r a t y ) i boga­
ty dział świeczników.
Kowalskie rzemiosło artystyczne
posiada na terenie Bułgarii odległe
tradycje. Już źródła historyczne z
połowy X I I w i e k u wspominają o
„przepięknym rzemiośle żelaznym",
a w materiale archeologicznym się­
gającym V I I I w i e k u spotyka się
wiele wykonanych z żelaza przed­
miotów
użytkowych,
szczególnie
narzędzi rolniczych.
W czasach feudalnych w niektó­
rych
większych
miejscowościach
Bułgarii powstały ośrodki k o w a l ­
skie, gdzie wyrabiano narzędzia i
inne w y r o b y żelazne na potrzeby
okolicznej ludności. Poważną rolę
w rozwoju
ludowego
kowalstwa
odegrały również kuźnie znajdują­
ce się w klasztorach męskich. Do
dziś zachowały się w y r o b y k u t e z
X V I I I i X I X w., na których m n i s i kowale umieszczali napisy zawie­
rające datę wykonania oraz imię
wytwórcy;
wyroby
te
stanowią
ważne
świadectwo
stwierdzająceudział Bułgarów w rzemiośle k o ­
walskim, które w X V I I I i X I X w .
było w znacznej części opanowane
przez Cyganów i Turków. Silny

RUMUÑSKI A T L A S STROJÓW

LUDOWYCH

W j e d n y m z zeszytów „Polskiej
Sztuki L u d o w e j " z r o k u 1956 umieś­
ciliśmy notatkę o ukazaniu się nie­
w i e l k i e j książeczki pióra Tancreda
Banateanu o stroju l u d o w y m z oko­
lic Cara Uaszuli w północnozachodniej R u m u n i i („Portui popular d i n
Tara Oasului"). Był to pierwszy
zeszyt w y d a w n i c t w a seryjnego p t .
„Zeszyty o sztuce l u d o w e j " , zapo­
czątkowanego przez w y d a w n i c t w o
dla literatury i sztuki w B u k a ­
reszcie, dlatego też t r u d n o było
przewidzieć, w j a k i sposób ukształ­
tuje się dalszy rozwój tego w y d a w ­
nictwa i j a k i przybierze ono c h a ­
rakter.
Dziś, gdy od pojawienia się p i e r w ­
182

zarówno bogactwem kształtów jak
i dekoracji.
Prócz wspomnianej
poprzednio t e c h n i k i stempelkowej
stosuje się t u często ażurowanie.
Wśród kowalskiego detalu archi­
tektonicznego n a szczególną uwagę
zasługują (nie spotykane w polskim
budownictwie ludowym) kołatki do
d r z w i oraz koluchowate antaby z
pięknie zdobionymi,
ażurowanymi
i stempelkowanymi tarczami k o l i ­
stymi. Zawiasy, najczęściej pasowe
lub krzyżowe, wyjątkowo „esowe",
formą zbliżone są do polskich w y ­
robów ludowych. Najbogaciej zdo­
bione są zakończenia
zawiasów
pasowych z zacinanymi i wygina­
n y m i na zewnątrz łukami, niekie­
dy jeszcze z ornamentem stempelk o w a n y m na powierzchni. Wykład­
k i do zamków (sprężynowych) nie
odbiegają w swej formie od w y ­
stępujących na terenie P o l s k i i E u ­
r o p y zachodniej. W omawianej tu
pracy n i e znajdujemy pospolitych
u nas wykładek do zamków za­
padkowych, a n i p r y m i t y w n y c h krat,
co świadczyłoby, że nie występują
one na terenie Bułgarii.
Z i n n y c h wyrobów należy jeszcze
wymienić świeczniki do świec wo­
skowych, bądź pojedyncze — prze­
znaczone do użytku domowego,
bądź duże, wieloświecowe — świe­
czniki cerkiewne.
Szczególnie te
ostatnie odznaczają się bardzo bo­
gatą, niekiedy doskonałą kompo­
zycyjnie formą i bogatym zdobie­
niem m o t y w a m i roślinnymi i zwie­
rzęcymi (ptaki, jelenie itp.).
- W sumie materiał zawarty w
omawianej pracy daje przejrzysty
i dosyć wyczerpujący obraz dorob­
k u artystycznego kowalstwa ludo­
wego w Bułgarii. Wartość sumien­
nie opracowanej książki podnoszą
liczne i dobrze wykonane rysunki,
którym niestety n i e dorównuje po­
ziom techniczny r e p r o d u k c j i foto­
graficznych. Widać nie t y l k o my
walczymy z trudnościami gdy cho­
dzi o poziom szaty ilustracyjnej w
Interesujący dział artystycznych publikacjach naukowych.
wyrobów kowalskich stanowią w a ­
gi przezmianowe, odznaczające się
Rss.

rozwój
kowalstwa
artystycznego
nastąpił w Bułgarii z chwilą uzy­
skania niepodległości od jarzma t u ­
reckiego. Wzmógł się wówczas r u c h
budowlany, zarówno
w
zakresie
budownictwa mieszkaniowego
jak
i sakralnego, co stwarzało zapo­
trzebowanie na artystyczne okucia
oraz inne przedmioty kute.
Był
to p u n k t szczytowy rozwoju a r t y ­
stycznego
kowalstwa,
bowiem
wkrótce zaczęło się ono chylić do
upadku s k u t k i e m k o n k u r e n c j i i m ­
portowanych z Zachodu wyrobów
przemysłowych.
Wachlarz
zdobionych
wyrobów
kowalskich w y t w a r z a n y c h w Buł­
garii jest dosyć szeroki.
Podobnie j a k w p o l s k i m k o w a l ­
stwie l u d o w y m , obszerny dział w y ­
robów zdobionych stanowią przed­
mioty codziennego użytku i n a ­
rzędzia żelazne, j a k siekiery, m o ­
t y k i , sierpy, radldce —
zdobione
prostym, najczęściej
geometrycz­
n y m ornamentem
stempelkowym.
Szczególnie
bogato
zdobione

części żelazne półkosków.
Wśród
przedmiotów
gospodar­
stwa
domowego, prócz
rusztów
i rożnów do pieczenia, o pięknie
rozwiązanej formie, wyróżniają się
bogactwem kształtów żelazne p o d ­
stawki, na których kładzie się p o ­
lana w k o m i n k u . Podstawki te, w
kształcie zwierzaków
o
czterech
niskich nóżkach i wydłużonym p o ­
ziomym grzbiecie, mają pionowo
wygięte szyje zakończone główka­
m i zwierząt, głównie k o n i , psów
l u b ptaków. Te ostatnie
żywo
przypominają dekoracyjne
zakoń­
czenia wykładek do zamków za­
padkowych spotykanych na terenie
Polski.
Powierzchnie
podstawek
najczęściej bywają zdobione stem­
p e l k o w y m ornamentem geometry­
cznym. Wyjątkowo zdarza się, że
zamiast główki
zwierzęcej górne
zakończenie
podstawki
stanowi
kielich k w i a t o w y .

szego zeszytu upłynęły 3 lata i gdy
leżą przede mną cztery t o m i k i w y ­
d a w n i c t w a poświęcone opisowi s t r o ­
jów ludowych, stało się jasne, że
R u m u n i przystąpili do w y d a w a n i a
swego atlasu strojów l u d o w y c h .
Wydaje się niewątpliwe, że w
ożywieniu zainteresowania u b i o r a ­
m i l u d o w y m i , j a k również w roz­
poczęciu p u b l i k a c j i
serii
mono­
g r a f i i t e r y t o r i a l n y c h poświęconych
u b i o r o m l u d o w y m — co obserwu­
jemy dziś w różnych zagranicznych
ośrodkach etnograficznych ( R u m u ­
n i a , Słowacja, Łużyce) — poważną
rolę odegrał w y d a w a n y przez P.T.L.
„Atlas
Polskich
Strojów
Ludo­
w y c h " . Stał się on źródłem i n s p i ­

r a c j i , zachęty, a p o części i wzo­
rem. Oczywiście każde z wspom­
n i a n y c h wyżej środowisk inspiruje
się n i m po swojemu, czy t o nawią­
zując do l o k a l n y c h t r a d y c j i , czy też
szukając dróg nowych, w oparciu
0 doświadczenia wynikające z ana­
lizy w y d a w n i c t w a polskiego.
Atlas rumuński — w przeciwień­
stwie do analogicznych wydawnictw
słowackich, imponujących potężny­
m i r o z m i a r a m i , obszernym tekstem
1 bogactwem k o l o r o w y c h ilustra­
c j i — prezentuje się raczej skrom­
nie. Zeszyty ukazują się w jedno­
l i t y m formacie — B (24 X 17 cm).
Część tekstowa zawarta jest w 20—
30 stronach d r u k u (wraz z ilustra5

c.jamj w tekście); na część ilustracy j ną składają się reprodukcje czarno­
białe (druk dwustronny) oraz b a r w ­
ne (druk jednostronny) na papierze
kredowanym (13—20 k a r t ) . Każdy
zeszyt oprawiony jest w miękką
kartonową okładkę i posiada b a r w ­
ną obwolutę ozdobioną u góry k o ­
lorową reprodukcją poziomo bieg­
nącego haftu. Zeszyty nie są n u ­
merowane, nie zawierają również
ani uwidocznionego planu w y d a w ­
nictwa, ani spisu zeszytów już w y ­
danych, tak że czytelnik nie może
zorientować się, czy posiada wszyst­
kie zeszyty atlasu, czy też i i l e m a
się ich jeszcze spodziewać.
Podobnie jak to było z p i e r w ­
szymi zeszytami „Atlasu Polskich
Strojów Ludowych", które w ukła­
dzie swym różniy się między sobą
dość znacznie, tak i rumuński atlas
w swej obecnej postaci nie jest
jeszcze pod względem f o r m y opra­
cowania całkowicie skrystalizowany.
Ogólny charakter
rumuńskiego
wydawnictwa jest inny, bardziej
popularny od polskiego
„Atlasu
Strojów Ludowych". Krótki tekst
(pozbawiony zwykle wewnętrznego
podziału na rozdziały)
obejmuje
ogólne wiadomości o danej okolicy,
zarys historycznego r o z w o j u s t r o j u
oraz jego opis ujęty w sposób p r z y ­
stępny, nie przeciążony szczegóła­
mi, które z p u n k t u widzenia n a u ­
kowego są ważne, ale n i e zachęcają
do lektury przeciętnego czytelnika.
Atlas rumuński jest w y d a w n i c t w e m ,
po które może sięgnąć każdy, przez

p o l s k i natomiast może „przebrnąć"
jedynie fachowiec, dla którego za­
gadnienie s t r o j u jest przedmiotem
studiów.
Popularny charakter rumuńskie­
go w y d a w n i c t w a podkreśla również
szata i l u s t r a c y j n a : w części h i s t o ­
rycznej zamieszczone są r e p r o d u k ­
cje dawnych g r a f i k i dzieł m a l a r ­
skich przedstawiających
włościan
w strojach ludowych, a w części
współczesnej — czarno-białe l u b
barwne fotografie, ilustrujące f r a g ­
menty strojów (np. hafty), poszcze­
gólne ich części (koszule, pasy e t c ) ,
a wreszcie postacie w strojach f o ­
tografowane bezpośrednio w p l e ­
nerze, w pełnym bogactwie odmian,
j a k strój odświętny, roboczy, obrzę­
dowy, u b i o r y starców, młodzieży,
dzieci. B r a k t u rysunków wyjaś­
niających krój i sposób zeszycia
poszczególnych części ubiorów. W y ­
łom w t y m stanowią d w a zeszyty
opracowane przez bukareszteńskiego
etnografa Florea B o b u Florescu,
który do t e k s t u swych prac w p r o ­
wadza parę schematycznych r y s u n ­
ków przedstawiających n p . krój k o ­
szuli, sposób k r o j u i fałdowania
spodni, czy wiązania kierpców.
Każdy t o m i k (z wyjątkiem p o ­
święconego północnej Mołdawii) za­
w i e r a mapkę opracowanego terenu.
Podobnie j a k w p o l s k i m atlasie
strojów, graficzny sposób opraco­
wania m a p nie jest jeszcze ujed­
nolicony, nie mają też one w obrę­
bie zeszytu ustalonego miejsca, raz
więc trzeba szukać m a p y na p o ­

JOSEF VYDRA: L U D O V A A R C H I T E K T U R A N A SLOVENSKU.
Bratislava 1958, str. 338, i l . 189 + 8 k o l o r o w y c h .
Gdybyśmy ustawili obok siebie
wszystkie książly, które w ciągu
kilku ostatnich l a t w y d a l i Słowacy
na temat swojej k u l t u r y l u d o w e j ,
okazałoby się, że powstała już w c a ­
le pokaźna biblioteka obejmująca
szeroki zakres zagadnień — o d
monografii o wąskim zasięgu t e ­
rytorialnym (strój, ceramika) po
obszerne, wielodziałowe opracowa­
nia ilustrujące całokształt d o r o b k u
ludu słowackiego w dziedzinie p l a ­
styki (2-tomowy a l b u m poświęco­
ny sztuce ludowej Słowacji).
Wydawnictwa te imponują nie
tylko starannością opracowania a u ­
torskiego, ale przede
wszystkim
wysokim poziomem sztuki p o l i g r a ­
ficznej i pod t y m względem należą
do rzędu najpiękniejszych w y d a w ­
nictw, jakie ukazały się ostatnio
w europejskiej l i t e r a t u r z e etnogra­
ficznej. Obecnie serię z zakresu l u ­
dowej sztuki słowackiej wzboga­
ciła „Ludova a r c h i t e k t u r a n a Slovensku" J . V y d r y , zasłużonego b a ­
dacza p l a s t y k i ludowej, autora
licznych prac znanych p o l s k i m e t ­
nografom.
Nowa publikacja jest już drugą

Wyd.

z k o l e i pracą tego autora poświę­
coną
b u d o w n i c t w u słowackiemu.
Przeszło 30 l a t t e m u — w r o k u
1925 — wydał o n w Pradze książkę
p t . „Lidovi stavitelstvi na Slovens k u " („Ludowe b u d o w n i c t w o w Sło­
w a c j i " ) , w której omawia te za­
gadnienia raczej ze stanowiska ba­
dacza k u l t u r y m a t e r i a l n e j . Obecnie
z a b y t k i b u d o w n i c t w a ludowego i n ­
teresują go przede w s z y s t k i m j a k o
w y r a z artystycznych osiągnięć cie­
śli w i e j s k i c h , stąd zmiana tytułu
książki, która w n o w y m opracowa­
n i u poświęcona jest nie „budownic­
t w u " lecz „architekturze" l u d o w e j .
Książka m a pięć rozdziałów, z
których pierwszy poświęcano za­
gadnieniom ogólnym twórczości l u ­
dowej w dziedzinie a r c h i t e k t u r y
(rola t r a d y c j i , środowiska w i e j s k i e ­
go, stosunek do materiału, wpływ
stylów historycznych, zróżnicowa­
nie geograficzne typów a r c h i t e k t o ­
nicznych, f o r m y osadnictwa, twór­
cy ludowej a r c h i t e k t u r y ) . Rozdział
d r u g i zawiera omówienie technicz­
nej s t r o n y b u d o w l i , trzeci — roz­
wój p l a n u chałupy, architekturę
wnętrza (urządzenie) oraz zdobnic­

czątku
końcu.

zeszytu,

innym

razem na

Dotychczas
z omawianej
serii
atlasu rumuńskich strojów l u d o ­
w y c h dotarły do Polski następujące
zeszyty:
Tancred Banateanu: P o r t u l p o ­
p u l a r d i n Tara Oasului. Bukareszt
1955 (omawiany w „Polskiej Sztu­
ce L u d o w e j " z r . 1956, s. 360);
Florea Bobu Florescu: P o r t u l p o ­
p u l a r d i n Moldowa de n o r d . B u ­
kareszt 1956 (stroje ludowe pół­
nocnej Mołdawii z uwzględnie­
n i e m ubiorów Hucułów zamiesz­
kujących okolice Cimpolung);
Florea Bobu Florescu: P o r t u l p o ­
pular d i n Muscel. Bukareszt 1957
(obejmuje opis ubiorów z okolicy
Curtea de Arges n a północ po
grzbiety gór Fagaros);
Nicolae Dunare, Marcela Focsa:
Portul Buciumanilor d i n M u n t i i
Apuseni. Bukareszt 1957 (ubiory
ludowe górników z k i l k u w s i l e ­
żących na wschodnim stoku gór
Apuseni w trójkącie miejscowości
A l b a J u l i a — A b r u d — Salciua).
Zeszyty ukazują się w nakładzie
4000 egzemplarzy. M i m o bardzo do­
brego p a p i e r u i bogatej, częściowo
barwnej szaty ilustracyjnej, cena
pojedynczego zeszytu nie jest w y ­
soka — wynosi zaledwie 10 l e i .
Rss.

Slovenskej

Akademie

Vied.

t w o malarskie; w c z w a r t y m znaj­
dujemy opis ważniejszych odmian
regionalnych, w piątym zaś — ujęte
w sposób raczej katalogowy — b u ­
downictwo sakralne, a więc: drew­
niane świątynie różnych wyznań,
kapliczki, krzyże i t p .
Według autora, w słowackim b u ­
downictwie l u d o w y m dadzą się w y ­
różnić dwie w a r s t w y , z których
jedna reprezentuje twórczość samo­
rodną, dostosowaną do p r a k t y c z ­
nych potrzeb dnia codziennego, d r u ­
ga zaś, o charakterze bardziej r e ­
prezentacyjnym, nawiązuje do a r ­
chitektury
stylowej, p r z y
czym
ewentualne zapożyczenia dokony­
wane są w sposób nie mechanicz­
ny, lecz twórczy.
W b u d o w n i c t w i e l u d o w y m Sło­
w a c j i rozróżniamy tereny północne
— górskie, na których występują
chałupy budowane z drzewa na
węgieł, oraz tereny południowe,
gdzie
jako materiał
budowlany
używana jest glina, stosowana n a j ­
częściej w postaci
niewypalanej
cegły.
Granica między zasięgiem
drewna i g l i n y biegnie od M y j a w y
i Starego Hrozenkova poprzez Wag,
183

na północ o d Banovie, a na połud­
nie od Prievidze, Złotych M o r a viec, Novej Bane, Banskej B y s t r i ce, grzbietem górskim koło Detvy,
przez Rimavsku Banu, dalej stoka­
m i Niżnych T a t r k u Koszycom, skąd
ciągnie się w okolice
Presova,
Stroipkoya i górnego Zemplina w
k i e r u n k u Zakarpackiej Rusi. Wzdłuż
naszkicowanej wyżej l i n i i granicz­
nej wytworzył się pas o budownic­
twie mieszanym.
Według statystyki z r o k u 1910 —
na terenie Słowacji było 29*/» b u ­
dynków drewnianych, 3 9 % z n i e palonej cegły l u b gliny, 32*/» z ceg­
ły palonej, kamienia etc. Najwięcej
budynków d r e w n i a n y c h występo­
wało w żupie orawskiej (85%), l i p ­
towskiej (58%), trenczyńskiej (49°/»)
i spiskiej (40%).
Oczywiście stan dzisiejszy
jest
inny niż przed blisko 50 laty, kiedy
opracowywano statystykę, i zmienił
się na niekorzyść
budownictwa
drewnianego.
'
W obrębie zasięgu budownictwa
drewnianego znajdują się obszary,
gdzie do budowy używa się mięk­
kiego drzewa szpilkowego (i t a m
stosuje się konstrukcję węgłową),
oraz tereny, gdzie j a k o materiał
budowlany użyte jest drewno t w a r - i
de z lasów liściastych, co łączy się
ze słupową konstrukcją ścian. B u ­
downiczymi są albo samoucy, albo
ludowi
specjaliści-rzemieślniey, a
przede wszystkim przyszli użyt­
kownicy, którzy w czasie budowy
pilnie pomagają.
W południowej części Słowacji
t r a d y c y j n y m pokryciem dachu była
słoma l u b trzcina, w części północ­
nej — górskiej — gont i dranice.
Domy — pierwotnie
jednoizbowe
lub składające się z izby i sieni —
posiadają obecnie najczęściej trzy
pomieszczenia:
centralnie umiesz­
czoną sień, z izbą po jednej, a k o ­
morą po drugiej stronie. Od tego
powszechnie
występującego
sche­
m a t u odbiegają obszerne domy b u ­
dowane przez Niemców na terenie
Spiszą oraz piętrowe domy z Ćlćman. Na temat genezy domów pię­
trowych — posiadających w części
parterowej
pomieszczenia
gospo­
darskie, a na piętrze mieszkalne —
istnieją trzy hipotezy. Według j e d ­
nej — powstanie tych obszernych
domostw miało się wiązać z i s t n i e ­
niem wspólnoty gospodarczej w p o ­
staci tzw. w i e l k i e j rodziny; według
drugiej hipotezy — ta forma a r c h i ­

K

R

Styczeń
W Przeworsku otwarto Muzeum
Miejskie. Wśród cennych ekspona­
tów zgromadzono m . i n . : d o k u m e n ­
ty miejskie — od 1616 r., cecho­
we — od 1486 r., stroje mieszczan184

tektoniczna rozwinęła się na tle
bogactwa
tamtejszych
hodowców
owiec; trzecia zaś hipoteza łączy
powstawanie domów piętrowych w
Cićmanach i w okolicy Kremndcy
z działalnością
cieśli niemieckich
z miejscowości V r i c k o , którzy mogli
rozpowszechnić t y p domu piętro­
wego.
Stosunkowo niewiele miejsca j a k
na pracę o ludowej architekturze
poświęca autor dekoracyjnemu de­
talowi
architektonicznemu. Z n a j ­
dujemy t u wprawdzie ilustracje oraz
informacje w tekście dotyczące ozdobnie wykonanych szczytów da­
chowych, d r z w i i bramek wiodą­
cych na obejście, tragarzy i słupów,
które je podtrzymują, czy ozdób
wytłaczanych w glinie, jakie w y ­
stępują w budownictwie południo­
wej Słowacji — ale wyczuwa się,
że autor nie wyczerpał t u w całej
pełni zebranych przez siebie m a ­
teriałów. Dużo natomiast uwagi p o ­
święca autor dekoracji m a l a r s k i e j ,
która w postaci ornamentu m a l o ­
wanego wapnem na s u r o w y m zrębie
występuje na Spiszu (Zdiar) i w
Cićmanach, a w postaci m a l a t u r
b a r w n y c h na bielonych ścianach
domów — w południowej części
Słowacji.
Omawiając
urządzenie
wnętrza
izby słowackiej ne p o m i j a również
V y d r a wspaniałych p o l i c h r o m i i o
tematyce roślinnej, znanych z m i e j ­
scowości Vincine, Ćataj, D v o m i k
i in.
Prócz domów mieszkalnych oma­
w i a również autor b u d y n k i gospo­
darcze, wśród których na szczegól­
ną uwagę zasługują
(spotykane
również w Polsce — na Spiszu i k o ­
ło K r y n i c y ) spichrze drewniane o
k o l e b k o w a t y m sklepieniu, polepiane
z zewnątrz — dla ochrony o d ognia
— grubą warstwą g l i n y . W niektó­
r y c h wsiach północnej
Słowacji
(Zdiar) dom mieszkalny wraz z b u ­
dynkami
gospodarczymi
tworzy
zwarty czworobok, z małym podwó­
rzem w środku.
W b u d o w n i c t w i e słowackim w i ­
doczne są wpływy obce przenikające
z terenów sąsiednich. Na obszarze
Spiszą daje się zauważyć oddzia­
ływanie wzorów czerpanych z n o ­
wej a r c h i t e k t u r y Podhala, n a p o ­
graniczu południowym gliniane do­
m y z obszernym podcieniem słupo­
w y m p r z y ścianie dłuższej nawią­
zują do budownictwa występujące­

O

N

go na szerokich przestrzeniach N i ­
ziny Węgierskiej. Poważny wpływ
na ksztatowa.nie się ogólnego obrazu
architektury n a obszarze Słowacji
wywarło
b u d o w n i c t w o osad nie­
mieckich, wnosząc nie t y l k o od­
mienne f o r m y rozplanowania b u ­
d y n k u i kształtowania jego bryły
(dachy naczółkowo^przyczółkowe w
b u d o w n i c t w i e spiskim), ale również
i pewne cechy konstrukcyjne, jak
np. k o n s t r u k c j a przysłupowa, którą
spotykamy w domach Starej L u bovli, Spiskiej Belej i i n .
Ostatni rozdział książki daje, jak
wspomniałem, przegląd zabytków
architektury sakralnej oraz cały
szereg
interesujących danych na
temat stanu i perspektyw konser­
w a c j i zabytków a r c h i t e k t u r y drew­
nianej, która to dziedzina u naszych
zakarpackich sąsiadów jest, jak
i w Polsce, dotychczas nieuregulo­
wana, s k u t k i e m czego zabytki te
giną, z wielką szkodą dla nauki
i kultury.
Zamykając to (dość zresztą swo­
bodnie dokonane) streszczenie, na­
leży podkreślić dużą wartość oma­
wianej książki, która czytelnikowi
polskiemu, a szczególnie etnografo­
w i , dostarcza sporo cennego ma­
teriału porównawczego.
W części
ilustracyjnej,
technicznie
bardzo
dobrej, odczuwa się niedostatek ta­
blic r y s u n k o w y c h zestawiających w
różnych odmianach detale archi­
tektoniczne ( d r z w i , okna, fragmenty
ozdób szczytowych), Wyraźny brak
stanowi całkowite pominięcie przez
autora działu okuć żelaznych zwią­
zanych z b u d o w n i c t w e m (kraty, za­
wiasy, okucia zamków itp.). Pisząc
to zdaję sobie sprawę, że na prze­
szkodzie mógł t u stanąć opór wy­
dawców, którzy — gdy chodzi o
publikacje
o charakaterze repre­
zentacyjnym, obliczone na szeroki
krąg odbiorców — niechętnie go­
dzą się n a liiustracje w formie
tablic r y s u n k o w y c h , z natury rzeczy
m n i e j efektownych niż dobra foto­
grafia; jednak takie właśnie tabli­
ce dają obraz szerokiego wachla­
rza o d m i a n występujących w ludo­
w y m zdobnictwie i stanowią nie­
ocenione źródło dla badań nauko­
w y c h o charakterze porównawczym,
j a k również cenny materiał dla ar­
chitektów
szukających
w
sztuce
ludowej i n s p i r a c j i dla swej pracy
twórczej.
Rss.

K

A

skie i ludowe z okolic Przeworska Luty
itp.
Muzeum, powstałe w czynie
W Rybniku
otwarto
Muzeum
społecznym z i n i c j a t y w y Koła M i ­ Ziemi
Rybnicko-Wodzisławskiej.
łośników Miasta i P T T K , znajduje Różnorodne eksponaty obrazują hi­
się pod opieką Okręgowego M u ­ storię i kulturę tego ciekawego
zeum w Rzeszowie.
regionu.

W Szczecinku otwarto Muzeum
Ziemi Szczecińskiej. Zebrane eks­
ponaty dają przekrój p r e h i s t o r i i
regionu oraz jego dziejów od X I V
w. do czasów ostatnich.
W Warszawie odbyła się Wysta­
wa Współczesnej Sztuki Syryjskiej.
Eksponaty pochodzące z muzeów
w Damaszku przedstawiały — obok
malarstwa profesjonalnego — sztu­
kę ludową i rzemiosło artystyczne.
W katalogu podano krótką charak­
terystykę
regionów k u l t u r o w y c h
Syrii.
Marzec
W Łodzi w okresie 6.III.—18.V.
Wydział K u l t u r y Wojewódzkiej R a ­
dy Narodowej, w porozumieniu z
Wydziałem Oświaty, Muzeum E t ­
nograficznym w Łodzi i Muzeum
w Łowiczu, zorganizował
pokaz
wycinanek łowickich połączony z
ćwiczeniami i instruktażem w szko­
łach powiatu łowickiego.
Celem
pokazu było zwrócenie uwagi mło­
dzieży szkolnej na piękno w y c i n a ­
nek własnego regionu i zachęcenie
do kontynuowania t e j dziedziny
sztuki ludowej. Instruktaż p r o w a ­
dziły wybitne w y c i n a n k a r k i , przy
wydatnej pomocy
nauczycielstwa.
Ogólny nadzór merytoryczny spra­
wował instruktor znający ten r e ­
gion oraz
specyfikę
wycinanek
łowickich.
Uczniom
dostarczono
kolorowy papier i k a r t o n .
Pokazy odbyły się w następują­
cych
miejscowościach:
Łowicz
(szkoła podstawowa i l i c e u m peda­
gogiczne), Małszyce, K o m p i n a , B e d nary, Zduny,
Złaków Kościelny,
Złaków Borowy, Błędów, Bochen.
Wyniki akcji okazały się n a d ­
spodziewanie dobre. Świadczyły o
tym chociażby — utrzymane w r a ­
mach świadomych więzi z t r a d y ­
cją — prace uczniów przysłane na
konkurs w y c i n a n k i łowickiej. P r z y ­
kład „łowicki" wskazuje, że t a m
gdzie instruktaż i pomoc plastyka
podbudowane są wiedzą i znajo­
mością metod szkolenia, t a m r e ­
zultaty mogą być bardzo dodatnie,
przyczyniając się do p o d t r z y m y w a ­
nia zanikających już tradycyjnych
rzemiosł i technik.
*
W Warszawie C P L i A zorganizo­
wała pokaz eksportowej p r o d u k c j i
z zakresu s z t u k i l u d o w e j . Wysta­
wione eksponaty,
wykonane bez
zarzutu z odpowiednich surowców,
stanowiły
wyjątkowo piękną k o ­
lekcję autentycznej sztuki l u d o w e j .
Można t y l k o życzyć C P L i A , aby
przedmioty wytwarzane d l a r y n k u
krajowego
miały równie w y s o k i
poziom. Pokaz dowiódł, że C P L i A
ma odpowiednio wykwalifikowaną
kadrę plastyków znających sztukę
ludową i szereg spółdzielni stoją­
cych naprawdę na w y s o k i m p o ­
ziomie.

W związku z pokazem M i n i s t e r ­
stwo K u l t u r y i Sztuki przyznało
kilkadziesiąt nagród d l a wyróżnia­
jących się twórców ludowych. W y ­
różnione zostały również spółdziel­
nie: Rejonowe B i u r o Skupu C P L i A
w Białymstoku

za t k a n i n y ,
Spółdzielnia Przemysłu
Ludowego
i Artystycznego
„Kurpianka"
w
Kadzidle
— za tkactwo, pająki,
wycinanki
i
ciasto
obrzędowe,
Sp-nia Przem. L u d . i A r t . „Świ­
dry W i e l k i e " w O t w o c k u — za
tkactwo kołbielskie, Sp-nia Przem.
L u d . i A r t . „Sztuka Łowicka" —
za
w y c i n a n k i , Podlaska
Sp-nia
Sztuki i Przem.. L u d . w Węgro­
wie — za tkactwo, Sp-nia K u r ­
piowskiego Przem. L u d . i A r t . w
Pniewie — za tkactwo,
Sp-nia
Przem. L u d . i A r t . „Makowianka"
w Makowie Podhalańskim — za
wznowienie haftów białych, Zako­
piańskie Warsztaty Wzorcowe w
Zakopanem — za skup autenty­
ków snycerki, Sp-nia Przem. L u d .
i A r t . „Sztuka Sieradzka" w Sie­
radzu — za tkactwo,
Rejonowa
Sp-nia Przem. L u d . i A r t . w T o ­
maszowie Mazowieckim — za t k a c ­
two, Sp-nia Przem. L u d . i A r t .
„Białostocki Przemysł L u d o w y " w
Białymstoku — za tkactwo, Sp-nia
Pracy
Artystycznej
„A.R.W.I" w
Katowicach — za h a f t y cieszyńskie
i snycerstwo.
Pokaz zorganizowany
został w
czasie zjazdu przedstawicieli spół­
dzielń CPLiA. W naradach udział
wzięli również plastycy oraz znaw­
cy sztuki l u d o w e j . Wygłoszono r e ­
feraty na temat metod
pracy
i
k i e r u n k u dalszego rozwoju C P L i A .
W dyskusji wypowiadano się głów­
nie n a temat trudności,
potrzeb
oraz możliwości placówek tereno­
wych C P L i A .
*

który za mało precyzyjnie i jasno
określał c e l i charakter konkursu,
ilustrując tekst rysunkami o dość
nieokreślonych i dowolnych wzo­
rach, bynajmniej nie typowych dla
ludowych pisanek.
Kwiecień
W L u b l i n i e odbyła się wystawa
współczesnej rumuńskiej sztuki l u ­
dowej. Pokazane eksponaty nie r e ­
prezentowały — z wyjątkiem tka­
n i n i haftów — zbyt wysokiej k l a ­
sy. Była to rumuńska produkcja
„cepeliowska", czasem bardzo da­
leko odbiegająca od autentycznej
sztuki l u d o w e j .
Lokalny
k o n k u r s na pisanki
ogłosiło Muzeum Górnośląskie w
Bytomiu
oraz
Wydział
Kultury
Wojewódzkiej Rady Narodowej w
Katowicach.
Otrzymano 350 prac
34 autorów. Po
rozstrzygnięciu
konkursu zorganizowano
wystawę
pisanek z nadesłanego materiału.
Urządzono również zjazd uczestni­
ków k o n k u r s u , którzy zapoznali się
z wystawą. K o n k u r s i wystawa zo­
staną omówione n a łamach „Pol­
skiej Sztuki L u d o w e j " przez mgr
B. Bazlelich.

*

W Rabce rozstrzygnięto konkurs
na p a l m y rabczańskie, obejmujący
wsie: Rabkę, Słone, Zaryte, Cha­
bówkę, Rdzawkę i Panice. Spośród
wielu Ciekawych eksponatów w y ­
różniono 11. Interesujący jest fakt,
że tradycje robienia p a l m umiesz­
czonych na długich, plecionych t y ­
kach, k o n t y n u u j e młodzież. Recen­
zję z k o n k u r s u zamieściliśmy w
nr 2 br.

W K r a k o w i e rozstrzygnięto k o n ­
We
Wrocławiu
rozstrzygnięty
został k o n k u r s na pisanki, ogło­ k u r s na regionalne pamiątki k r a ­
szony przez Redakcję
„Wrocław­ kowskie, zorganizowany przez M u ­
Etnograficzne
i
CPLiA.
skiego Tygodnika Katolików". Na zeum
k o n k u r s nadesłano jednak t y l k o Komisja p o d przewodnictwem prof.
450 pisanek (60 autorów). Przewa­ dra T. •Seweryna nagrodziła naj­
żały prace z terenów Ziem Z a ­ lepsze wzorce nawiązujące do t r a ­
chodnich, przy czym repatrianci dycji emausowych zabawek k r a ­
z terenów wschodnich nadsyłali p i ­ kowskich, f i g u r k i ' C e r a m i c z n e oraz
sanki etnicznie związane z i c h p o ­ l a l k i w strojach k r a k o w s k i c h .
przednim
terenem
zamieszkania.
Stąd znalazły się na konkursie p i ­
sanki
huculskie i t p . Nadesłano
W Mrągowie odbyła się wysta­
sporo prac amatorskich, oderwa­ wa ukraińskiej sztuki ludowej zło­
nych od t r a d y c j i regionalnych.
żona z eksponatów dostarczonych
K o n k u r s spełnił swoją rolę t y l k o przez ukraińską mniejszość naro­
częściowo, nie dając pełnego obra­ dową zamieszkałą na terenie po­
Mrągowo.
Organizatorem
zu żywej t r a d y c j i pisankarstwa l u ­ w i a t u
był Zarząd Powiatowy
dowego i nie obejmując szerokie­ wystawy
Towarzystwa
Spo­
go kręgu
l u d o w y c h pisankarek. Ukraińskiego
Jak pokazuje dotychczasowa p r a k ­ łeczno-Kulturalnego.
tyka, znacznie lepsze rezultaty da­
ją k o n k u r s y regionalne. Pomijając
inne m o t y w y wymienię najprostszy:
W Sieradzu w Powiatowym Do­
pisanki t r u d n o jest przesyłać pocz­ m u K u l t u r y odbył się z inicjatywy
tą, autorzy wolą
zazwyczaj sami Zarządu Pow. Z M W konkurs dla
przywieźć n a konkurs swoje p r a ­ twórców ludowych. Uczestnikami
ce. Poza t y m można mieć pewne konkursu była młodzież z ZMW.
obiekcje co do samego anonsu, Wykłady o sztuce ludowej Sie185

radzkiego
wygłosiła
m g r Zofia
Neymanowa — kierowniczka M u ­
zeum w Sieradzu, zajęcia p r a k ­
tyczne z zakresu haftu i w y c i n a ­
nek prowadziła znana twórczyni
ludowa — Józefa Chaładej. K u r s
przyczynił się do obudzenia zain­
teresowania młodzieży ginącą sztu­
ką ludową tego ciekawego regionu.
Maj
We Wrocławiu w Dziale Etno­
graficznym
Muzeum
Śląskiego
otwarto stałą wystawę p t . „Sztuka
ludowa Dolnego Śląska".
W Kwidzyniu
miejscowe M u ­
zeum zorganizowało ciekawą w y ­
stawę poświęconą
regionalizmowi
kaszubskiemu. Dużo miejsca p o ­
święcono kaszubskiej sztuce l u d o ­
wej.

*

W K r a k o w i e otwarto w Muzeum
Etnograficznym wystawę obrzędów
ludowych. Wystawę
zrecenzujemy
w następnym numerze.
W Warszawie podczas Tygodnia
Ziem Zachodnich otworzono w y ­
stawę sztuki ludowej w o j . olsztyń­
skiego, zorganizowaną przez C P L i A
wspólnie z Towarzystwem Rozwoju
Ziem Zachodnich.
Eksponaty r e ­
prezentowały
współczesną
twór­
czość regionu mazurskiego
oraz
tkactwo repatriantów z Wileńszczyzny. Wyróżnić należy d y w a n y
strzyżone, oparte na reprodukcjach
z pracy Konrada Hahma („Ostpreussische Bauerntepiche" — Je­
na 1937 r.). Wznowienie p r o d u k c j i
tych dywanów pod k i e r o w n i c t w e m
art. piast. Barbary H u l a n i c k i e j n a ­
leży uznać za udaną
inicjatywę
CPLiA.

*
W
Warszawie
rozstrzygnięto
konkurs na p i s a n k i z terenu w o j .
warszawskiego, zorganizowany przez
Wydział
Kultury
Wojewódzkiej
Rady Narodowej
w
Warszawie.
Spośród 26 autorów, którzy dostar­
czyli 161 eksponatów, nagrodzono
jedenastu. Z różnych obiektywnych
przyczyn nie wzięło
udziału, w
konkursie wiele żywych ośrodków
sztuki ludowej,
stąd nie można
uznać materiału zgromadzonego na
t y m konkursie za w pełni reprezen­
tatywny d l a stanu żywotności p i sankarstwa w regionach w o j . w a r ­
szawskiego.

ności s z t u k i ludowej n a t y m mało
znanym terenie. Była to pierwsza
tego t y p u impreza w p o w . łęczyc­
k i m i — poza rolą popularyzator­
ską — miała znaczenie odkrywcze
dla n a u k i . Nagrody otrzymało 19
osób. Cenniejsze eksponaty zostały
zakupione do zbiorów muzealnych,
a wyniki
przeprowadzonej
akcji
staną się przedmiotem naukowych
opracowań M u z e u m w Łęczycy i
Muzeum Etnograficznego w Łodzi.
Z materiału nadesłanego na k o n ­
kurs zorganizowano
wystawę w
Muzeum Łęczyckim. K a t a l o g opra­
cowali: m g r Jadwiga Grodzka i
Bogusław Kawalec.
*

(wsch, część w o j . białostockiego) i
Słowaków (Spisz). Wprawdzie w y ­
stawa n i e wniosła n i c nowego do
znajomości zagadnienia, była jednak
dobrym
sposobem
popularyzacji
twórczości ludowej mniejszości na­
rodowych. Wystawę zorganizowały
stowarzyszenia społeczno-kulturalne
poszczególnych mniejszości narodo­
wych.

W Mińsku Białoruskim odbyła
się od 14.VI.—24.VI — w ramach
Dekady K u l t u r y Polskiej na B i a ­
łorusi — wystawa polskich w y c i ­
nanek ludowych. N a stu planszach
reprezentowane były wszystkie t y ­
py polskich wycinanek z najważ­
niejszych regionów. Wystawę opra­
cowali — a r t . piast. Janina i W i k ­
tor Stankiewiczowie.

*

W
Lidzbarku
Warmińskim
otwarto Wystawę Rzeźby Warmiń­
skiej
z
działem
pamiątkarstwa
zorganizowaną — z okazji 650-lecia nadania p r a w miejskich Lidz­
b a r k o w i — przez Muzeum Mazur­
skie wspólnie z Wydziałem K u l t u ­
W Łowiczu rozstrzygnięto k o n ­ r y Rady Narodowej w Olsztynie.
k u r s na sztukę ludową, zorganizo­
wany przez Oddział K u l t u r y Po­
wiatowej Rady Narodowej i M u ­
W Wejherowie — z okazji 300zeum w Łowiczu. Udział wzięło 72 leaia miasta — otwarto Wystawę
twórców z 26 miejscowości pow. Kaszubskiej Sztuki L u d o w e j zor­
łowickiego, dostarczając 494 prace. ganizowaną przez Wydział K u l t u r y
Przeważały w y c i n a n k i — 357 sztuk Rady
Narodowej
w
Gdańsku
(52 autorów), poza t y m nadesłano wspólnie ze Zrzeszeniem
Kaszub­
wydmuszki — 50 sztuk (10 a u t o ­ skim. Eksponowano ok. 300 prac
rów) i pająki — 5 sztuk (4 a u t o ­ dostarczonych przez blisko 20 twór­
rów). Nagrody przyznano 58 uczest­ ców. Poza znanymi przedmiotami
n i k o m . W y n i k i k o n k u r s u nie o d ­ kaszubskiej s z t u k i ludowej pew­
powiadały jego założeniom p r o g r a ­ n y m n o v u m są rzeźby Apolinarego
m o w y m , gdyż poza w y c i n a n k a m i Pastwy z Węglowic (pow. Koście­
i zdobnictwem nie dostarczono cie­ rzyna) oraz hafty Franciszki M a j ­
kawszych
eksponatów
z i n n y c h kowskiej, które n i e są powtórze­
dziedzin, a tkactwo w ogóle nie niem znanych motywów Gulgowbyło reprezentowane. Świadczy to skiej, lecz powstały w w y n i k u Wła­
0 słabym przygotowaniu imprezy snych studiów a u t o r k i nad tradycją
1
dowodzi,
że
niezbędny
jest hafciarstwa kaszubskiego. W dniu
uprzedni instruktaż i przygotowa­ otwarcia wystawy odbył się zjazd
połączony z
nie terenu, nawet w regionie t a k twórców l u d o w y c h
wręczenia
nagród
interesującym i bogatym j a k ło­ uroczystością
w i c k i . O konieczności szukania n o ­ wszystkim uczestnikom wystawy.
wych f o r m docierania do twórców
ludowych świadczy chociażby i t a ­
ka, bardzo zresztą interesująca z
W Sopocie odbyła się wystawa
różnych powodów, tabelka w i e k u pt. „Jantar — Złoto Bałtyku", zor­
uczestników k o n k u r s u :
ganizowana przez Wydział Kultury
od 10—18 l a t — 11 uczestników
Rady Narodowej w Gdańsku oraz
19—24 l a t — 2
Wojewódzki D o m Twórczości L u ­
25—30 l a t — 4
dowej. Ujmując syntetycznie histo­
31—40 l a t — 6
ryczny rozwój rzemiosła burszty41—85 l a t — 46
niarskiego na Pomorzu,
wystawa
szczególnie
podkreśla jego stan
obecny.
Czerwiec

*

W Łęczycy rozstrzygnięto k o n ­
kurs n a sztukę ludową pow. łę­
czyckiego. Dzięki penetracji tere­
nu dokonanej w końcu 1957 r.
przez Józefę Dąmfoską — zgroma­
dzono pokaźny materiał ikonogra­
ficzny w Mości ok. 200 ekspona­
tów nadesłanych przez 44 osoby,
dowodzący bogactwa i różnorod­
186

*

W Warszawie odbyła się w y s t a ­
wa s z t u k i ludowej mniejszości n a ­
rodowych zamieszkałych w Polsce.
Eksponaty
reprezentowały twór­
czość Ukraińców (Łemkowie, wsch.
część w o j . lubelskiego, r e p a t r i a n c i
z Podola i Huculszczyzny), Rosjan
(Filiponi), Litwinów (okolice Puń­
ska, pow. Sejny),
Białorusinów

W Łomży otwarto Wystawę K u r ­
piowskiej Sztuki L u d o w e j zorgani­
zowaną — z okazji 1000-lecia mia­
sta — przez miejscowe
muzeum
i Wydział K u l t u r y Rady Narodo­
w e j w Białymstoku. Zgromadzony
materiał bogato
i l u s t r u j e sztukę
Puszczy
Zielonej,
głównie
jej
wschodnich powiatów: K o l n a i Łom­
ży.

*
W Łowiczu odbył się pokaz po­
konkursowy wycinanek łowickich.
Katalog
opracował m g r Henryk
Świątkowski, kustosz Muzeum w
Łowiczu.
Od 14—24.VI. trwały D n i Łowi­
cza, podczas których występowały

miejscowe zespoły regionalne oraz urządzili w czasie wystawy zjazd
odtworzono tradycyjne wesele ksdę- twórców, na którym mówcy n a ­
woływali do z b y t u rzeźb „wśród
żackie.
szerokich rzesz l u d z i miast i m i a ­
*
steczek".
W Poznaniu w czasie Międzyna­
rodowych
Targów
Poznańskich
Stowarzyszenie „ P A X " j poznański
oddział Redakcji „Słowa Powszech­
nego" zorganizowali wystawę w i e l ­
kopolskiej twórczości l u d o w e j
i
amatorskiej. Znalazły się na n i e j
rzeźby w drzewie, rzeźby w g l i ­
nie oraz w y r o b y ze słomy. Prze­
ważała (tematyka r e l i g i j n a . Celem
wystawy było zachęcenie twórców
do dalszej pracy oraz zaintereso­
wanie właściwych i n s t y t u c j i p r o ­
blemem zbytu wyrobów l u d o w y c h .

Zupełne
nieporozumienie!
Czy
chodzi o rozwój twórczości ama­
torskiej, czy o warsztat p r o d u k c j i ,
dla której szuka się zbytu? W a ­
lor prac amatorskich leży w t y m ,
że r o d z i j e umiłowanie sztuka, p o ­
trzeba wypowiadania się w p l a ­
styce. A l e łączenie tego z hasłami
handlowymi
przekreśla
przecież
sens zjawiska twórczości amator­
skiej. Nie wprowadzajmy w błąd
skromnych
samouków
nazywając
ich artystami i roztaczając przed
n i m i miraże stałego zarobku ze
zbytu swych prac. Trzeba u t r z y ­
mać jakąś proporcję między „nie­
sieniem pomocy" amatorom a h a n ­
dlem i c h twórczością. N i e lękajmy
się, że twórczość amatorska, nie
poparta c z y n n i k i e m h a n d l o w y m , za­
ginie. N i c nie wskazuje na t o , aby
miała w ludziach
zaginąć
chęć
„wyżywania się" w twórczości wła­
snej i na pewno zawsze znajdą się
tacy, którzy po pracy zawodowej
chwytać będą za pędzel czy dłuto.
Pomóżmy i m — ale n i e przez roz­
budzanie
fałszywych
ambicji
i
stwarzanie nierealnych nadziei na
łatwy zarobek.

Koncepcja w y s t a w y nasuwa j e d ­
nak sporo wątpliwości. Mieszanie
sztuki l u d o w e j z twórczością ama­
torską jest w ogóle t r u d n e , n i e
mówiąc już o t y m , że w zestawie­
niu t a k i m sztuka amatorów w y ­
gląda na ogół b. niekorzystnie. Cóż
dopiero, gdy zestawia się n p . rzeź­
by zmarłych już artystów l u d o ­
wych t e j m i a r y co A . M a j c h r z a k —
z m i e r n y m i pracami a m a t o r s k i m i
wykonanymi ze słomka. Wystawa
nie stała się więc a n i przeglądem
rzeźby wielkopolskiej, zasługującej
na pewno na to, żeby zaintereso­
wać j e j w a l o r a m i szeroką p u b l i c z ­
*
ność, a n i też nie pokazała czystego
obrazu
współczesnej
twórczości,
W Puławach odbyła się lokalna
ograniczając się t y l k o do rzeźb
wystawa sztuki l u d o w e j oraz zjazd
i wyrobów ze słomy.
twórców l u d o w y c h z pow. puław­
A p r z y t y m t r u d n o dziś mówić skiego, zorganizowane przez W y ­
o współczesnej, żyjącej w i e l k o p o l ­ działy K u l t u r y Rad Narodowych w
skiej rzeźbie l u d o w e j . To, co ist­ L u b l i n i e i Puławach.
nieje, t o przeważnie prace amator­
skie, pozbawione
l o k a l n y c h cech Różne
etnicznych i ciągłości t r a d y c j i i n i ­
18.1. w e w s i Widie (pow. Choj­
czym
nie różniące się od rzeźb
amatorów
n p . z Kieleckiego czy nice) zmarł w w i e k u 85 l a t n a j ­
Rzeszowskiego. Co więcej, są to starszy pieśniarz i gawędziarz k a ­
zwany
prace — i trzeba to wyraźnie p o ­ szubski W i n c e n t y Rogala,
Znany
z
wiedzieć — artystycznie raczej m a ­ „kaszubskim Sabałą".
ło ciekawe. Można więc zrozumieć działalności społecznej w okresie
hasła do roztaczania opieki i n i e ­ zaboru pruskiego i dwudziestolecia
sienia pomocy amatorom —
ale międzywojennego, do ostatnich d n i
budzi poważną wątpliwość nada­ brał czynny udział w życiu swej
wanie całej imprezie sensu h a n d l o ­ wsi.
wego.
Tymczasem
organizatorzy

P

R

Z

E

G

„Gazeta H a n d l o w a " n r 14 z dnia
18.11. w a r t y k u l e p t . „ W rzemiośle
wiejskim nadal niewesoło" podaje
ciekawą statystykę stanu rzemiosła na w s i .
„Warsztaty wiejskie stanowią zaledwie niecałą 1/3 ogólnej liczby
warsztatów rzemieślniczych w P o l sce [...], w w o j . zielonogórskim
400 tys. chłopów obsługuje 1 b e d narz, 4 zdunów, 6 r y m a r z y ; w w o j .
szczecińsm pracuje 4 rymarzy, 2
zdunów, 1 koszykarz. [...] Poważ-

L

Ą

D

n y m i h a m u l c a m i rozwoju rzemiosła wiejskiego są: b r a k l o k a l i , n i e dostateczne zaopatrzenie w surowce i narzędzia oraz trudności k r e dytowe."
*
„Tygodnik Demokratyczny" n r 7
z d n i a 19—25.n. w a r t y k u l e p t . ,,Nie
t y l k o węgiel i stal mogą być źródłem dolarów"
podaje
ciekawą
wiadomość: „Sensacją Międzynarodowych Targów w Hanowerze b y -

W dniach 10—11 maja Polskie
Towarzystwo Historyczne, Oddział
w Krakowie
i Rzeszowie
oraz
P T T K , Okręg w K r a k o w i e i Rze­
szowie — zorganizowały w Bieczu
i Gorlicach regionalną konferencją
naukową
poświęconą
przeszłości
i zabytkom Z i e m i Bieckiej. M . i n .
prof. d r R. Reinfuss wygłosił r e ­
ferat p t . Zagadnienia
etnografii
Z i e m i Bieckiej.
*
W dniach 24—28 maja odbyła
się w B r n i e M o r a w s k i m konferen­
cja etnograficzna na temat ekspo­
zycji w muzeach regionalnych. Ze
strony polskiej udział wzięli: prof.
dr M .
Znamierowska-Priifferowa,
kusztosz
Działu Etnografii M u ­
zeum w T o r u n i u oraz doc. F r a n c i ­
szek K o t u l a — d y r e k t o r Muzeum
Okręgowego w Rzeszowie.

*
W 1958 r . zakopiańska szkoła k o ­
ronkarska (obecnie znana pod naz­
wą Zasadniczej Szkoły Zawodowej)
obchodzi 75-lecie
istnienia. Jak
wiadomo, powstała ona w 1883 r.
z inicjatywy
Heleny
Modrzejew­
skiej, która ofiarowała na t e n cel
znaczną kwotę. Historia szkoły jest
bardzo interesująca ze względu na
to, że j e j p r o g r a m
dydaktyczny
zawsze uwzględniał prądy artysty­
czne panujące w d a n y m okresie.
Wyróżnić można n p . okres wzoro­
wania się na secesyjnych k o r o n ­
kach austriackich, francuskich i
belgijskich — pod k o l e j n y m kierow­
n i c t w e m szkoły przez J . Neuziilową
(1883—1905) i Leontynę Reihardt
(1906—1913) oraz okres nieskrystałizowanych poszukiwań i tworzenia
za wszelką cenę wzorów „włas­
nych" — pod kolejnym kierownic­
t w e m Dudrewiczowej (1914—1920),
J . Galletówny (1920—1931) i J . Gołdzińskiej (1931—1946). Od 1946 r .
prowadzi szkołę aitt. piast. Maria
Bujakowa i dzięki j e j świadomym
poszukiwaniom
szkoła
Wkroczyła
na nową drogę — oparcia się w
m a k s y m a l n y m stopniu n a rodzi­
mej sztuce l u d o w e j .

P

R

A

S

Y

ły szeroko reklamowane l a l k i w
polskich strojach ludowych, w y produkowane
przez
firmę A l t man Bruder. F i r m a ta prosperuje
— i to dobrze — w N R F . Zainteresowanie Polską, szczególnie wśród
ponad 10-milionowej rzeszy w y chodźstwa polskiego — emigrantów i i c h potomstwa — nieustannie
wzrasta. K u p c y i przemysłowcy
zachodnioeuropejscy zwietrzyli doskonały interes i przystąpili do
p r o d u k c j i ludowych pasiaków ło-

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.