Język, poznanie i rzeczywistość w semantyce ogólnej Alfreda Korzybskiego/ Barbarzyńca 2008 nr 2 (12)

Item

Title
Język, poznanie i rzeczywistość w semantyce ogólnej Alfreda Korzybskiego/ Barbarzyńca 2008 nr 2 (12)
Description
Barbarzyńca - pismo antropologiczne; s.86-98
Creator
Kamiński, Paweł
Date
2008
Format
application/pdf
Identifier
oai:cyfrowaetnografia.pl:5188
Language
pol
Publisher
Stowarzyszenie Antropologiczne „Archipelagi Kultury”
Relation
oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5579
Rights
Licencja PIA
Text
Paweł
Kamiński

Ur. w I 978 r. we W r o c ł a w i u . Jest absolwentem Uniwersytetu W r o c ł a w s k i e g o ,
k i e r u n k ó w filologia angielska oraz filozofia - komunikacja społeczna, jak r ó w n i e ż
podyplomowych s t u d i ó w psychologii w biznesie przy W y ż s z e j Szkole Bankowej
we W r o c ł a w i u . Obecnie jest studentem s t u d i ó w doktoranckich na Wydziale Nauk
Społecznych UWr. Jego zainteresowania skupiają się w o k ó ł filozofii nauki (szczególnie
filozoficznych konsekwencji współczesnych nieklasycznych teorii naukowych),
filozofii umysłu (relacja umysł - materia to planowany temat doktoratu) oraz szeroko
rozumianego języka, w k t ó r y m zanurzone jest nasze spekulatywne myślenie.

język, poznanie
i rzeczywistość
w semantyce ogólnej
Alfreda Korzybskiego
T

ematem artykułu będą pewne wątki filo­
zofii Alfreda Korzybskiego - polskiego fi­
lozofa i naukowca społecznego, który jest
mało popularny w literaturze polskiej. Znany
był, i wciąż jest, jako twórca semantyki ogólnej
(SO), będącej wówczas pierwszą syntezą poja­

wiających się j u ż nieco wcześniej głosów wska­
zujących na niekompatybilność paradygmatu
arystotelesowo-euklidesowo-newtonowskiego
w stosunku do opisywanej przezeń rzeczywi­
stości (włączając w to człowieka i miejsce, które
w niej zajmuje). Dzięki sformułowaniu systemu

BARBARZYŃCA

EDD8

Język, poznanie i rzeczywistość w semantyce ogólnej Alfreda Korzybskiego
niearystotelesowskiego Korzybski był jednym
z pierwszych, którzy w sposób spójny metodolo­
gicznie dokonali krytyki zastanej wizji świata.
W sytuacji zmiany paradygmatu daleko idą­
cemu przeformułowaniu ulega werbalna tkanka
teorii zorganizowanych wokół podstawowych
pojęć dotychczas panujących struktur myśle­
nia. Na gruncie fizyki pojawiła się perspektywa
kwantowa, która w sposób gruntowny przepoj celowała mechanicystyczną fizykę Newtona.
Najbardziej zauważalnej reorganizacji uległy
takie pojęcia, jak czas i przestrzeń, które zaczę­
to postrzegać j u ż nie tak absolutystycznie, jak to
było u Newtona, lecz relatywnie - zamieniono
je w czasoprzestrzeń u Einsteina, dzięki czemu
ujawniły się związki do tej pory niezauważane.
W tym duchu, w swojej pierwszej książce
Manhood of Humamty (1921), Korzybski po­
dejmuje próbę sformułowania nowej holistycz­
nej definicji człowieka (organizm-jako-całość-w-środowisku), według której człowiek przy­
należy do wiążącej-w-czasie klasy życia wy­
r ó ż n i o n e j przez Korzybskiego na drodze
matematycznych rozważań spośród świata m i ­
nerałów (procesy nieorganiczne), roślin (wiązanie-związków-chemicznych) i zwierząt (wiązanie-w-przestrzeni). Człowiecza umiejętność
wiązania-w-czasie polega na posługiwaniu się
symbolami i językiem - to one właśnie służą do
międzypokoleniowej transmisji wiedzy, która
sprawia, że każde pokolenie może korzystać
z osiągnięć poprzedniego bez potrzeby powta­
rzania tych samych błędów. Podobnie jak Tomasello Korzybski uważał, że umiejętność ta ma
podłoże biologiczne. Zależy bowiem od budowy
i pracy układu nerwowego, a przede wszystkim
jego filogenetycznie najmłodszej części - kory
mózgowej, odpowiedzialnej za myślenie abs­
trakcyjne czy język.

1

Z dziedzictwa pozytywizmu logicznego Ko­
rzybski przyjął, że wiedza dociera do nas po­
przez zmysły z zewnątrz. Na podstawie badań
neurologicznych doszedł do wniosku, że abstra­
howana jest przez nasz układ nerwowy z docie­
rającego do zmysłów chaosu informacyjnego.
Układ nerwowy j u ż wówczas był domeną neu­
rologii, ale dopiero teraz aspekt jego funkcjono­
wania w kontekście zdobywania przez człowieka
wiedzy stał się domeną nowej epistemologii na­
ukowej - to, co wiemy i jak wiemy, jest zdetermi­
nowane funkcjonowaniem układu nerwowego
w organizmie-jako-całości-w-środowisku. Dzię­
ki temu Korzybski przekwalifikował epistemolo­
gię z działu filozofii na dział nauki posługującej
się ścisłym językiem i metodami naukowymi.
Polski naukowiec uważał, że działanie nasze­
go układu nerwowego ma charakter elektro-koloidalny , z czego wynika, że każda część mózgu
połączona jest z inną, jak i z resztą układu ner­
wowego jako całością. Docierające do naszych
zmysłów bodźce poddawane są procesom ewaluacji dokonywanym przez nasz układ nerwo­
wy. Naturalny przepływ informacji ze zmysłów
poprzez układ nerwowy podlega zmianom re­
prezentacji z poziomu na poziom. W którymś
momencie wiedza (reprezentacja środowiska
zewnętrznego) jest przekodowana na język z re­
prezentacji neuronalnej. Na tym etapie procesu
kończy się epistemologia naukowa, a zaczyna
językoznawstwo naukowe. Aby dokładniej zro­
zumieć owo zjawisko, należy zwrócić uwagę na
to, co się dzieje w układzie nerwowym, gdy po­
strzegamy daną sytuację czy zdarzenie.
Gdy upuszczamy pudełko zapałek, mamy
do czynienia ze zdarzeniem pierwszego rzędu,
które występuje na niewerbalnych lub tak zwa­
nych milczących poziomach. Wówczas odbite
od przedmiotu światło dociera do oka, wywo1

Por. A. Korzybski, The Role of Language in Perceptual Processes, New York 1951.

W)

PD08

BARBARZYŃCA

87

Paweł Kamiński

88
Tabela: Proces abstrahowania z ele\tro-\oloidalnego, mearystotelesowsĘego

II
WYDARZENIA
zewnętrzne lub
wewnętrzne

MILCZĄCE
niewerbalne,
nie-wypowiadalne
poziomy

III

pun\tu widzenia

3

IV

Natychmiastowe
fizyczno-chemiczne,
elektto-koloidalne
pobudzenie
nerwowe I .

Elektto-koloidalne
reakcje organizmu
na II. Uczucia,
myślenie itd.

Reakcje językowe na III,
najbardziej złożone procesy
elektto-koloidalne. Prymi­
tywny, arystotelesowski itd.
system językowy angażuje
i skłania do utożsamiania
wartości I , I I , I I I i IV.

MILCZĄCE
niewerbalne,
nie-wypowiadalne
poziomy

MILCZĄCE
niewerbalne,
nie-wypowiadalne
poziomy

WERBALNE
poziomy

łując tym samym w mózgu pewnego rodzaju
elektro-koloidalne konfiguracje. Tomasz Maruszewski w Psychologii poznania o procesie tym
pisze następująco: „Światło wpadające do oka
wywołuje w siatkówce zmiany fotochemiczne
w fotoreceptorach, czyli w czopkach i w pręci­
kach. Następuje tam rozpad substancji światło­
czułych i barwoczułych (...). Rozpad substancji
światłoczułych powoduje powstanie impulsu
nerwowego, który przekazywany jest kolejno
przez komórki dwubiegunowe i zwojowe siat­
kówki, a dalej przez ciała kolankowate boczne

i wzgórki czworacze w strukturach podkorowych do płatów potylicznych, gdzie znajdują
się pola wzrokowe (...). W y r a ź n i e widać, że
proces kodowania fizjologicznego (...) jest pro­
cesem wieloetapowym, złożonym i musi trwać
pewien czas" . Z kolei na owe konfiguracje
możemy - wciąż na milczącym poziomie - re­
agować różnymi uczuciami, ewaluacjami itd.
O tych reakcjach naszego organizmu możemy
mówić dopiero na końcu, na poziomie werbal­
nym. Wszelkie nasze uczucia, myśli, miłości,
nienawiści itd. zdarzają się na poziomach m i l 2

2

T. Maruszewski, Psychologia poznania, Gdańsk2001, s. 37.

Personality red. R. Blake, G. Ramsey, New York 1951

3

Tabela za: A. Korzybski. The Role of Language in

(przeklad wlasny).

Perceptual Processes, [w:] Perception: An Approach to

BARBARZYŃCA

EDD8

Język, poznanie i rzeczywistość w semantyce ogólnej Alfreda Korzybsklego
czących, nie-wypowiadalnych. Mogą one jed­
nak podlegać wpływowi poziomów werbalnych
dzięki istnieniu między nimi stałej współzależ­
ności. Owa stała współzależność możliwa jest
dzięki strukturze przenikającej rzeczywistość
i język.
Eksperymenty wykazały, że w naturalnym
porządku poznawczym pobudzenie zmysłowe
jest pierwsze i jest ono j u ż pewnego rodzaju
abstrakcją, natomiast idea, abstrakcja abstrakcji
[OK???], którą możemy formułować dzięki ist­
nieniu kory mózgowej, jest następna. Nie należy
zapominać, że abstrahowanie to wiąże się z re­
dukcją czy selekcją już na najniższych, nieuświa­
domionych poziomach odbioru rzeczywistości.
Tak tłumaczy ów proces psychologia kognitywna:
„Poznawanie zawsze obejmuje proces schematyzacji i upraszczania. Wynika to z ograniczo­
nych możliwości przetwarzania informacji przez
umysł człowieka" . Spowodowane jest to faktem,
że przetwarzanie informacji percepcyjnych przez
nasz układ nerwowy wiąże się z kodowaniem. To
właśnie dzięki kodowaniu informacje uzyskują
taką postać, że nadają się do obróbki na wyż­
szych piętrach układu nerwowego. Naturalny
przepływ informacji z zewnętrznych bodźców
podlegać miał zmianie reprezentacji (kodu) z po­
ziomu na poziom. Dla Korzybskiego zachowania
na poziomie językowym były formą wyrazu za­
kodowanej reakcji na rzeczywistość. Zgodziłby
się on zapewne z Gregorym Batesonem, który
w Steps to an Ecology ofMind napisał o języku
jako cyfrowym zakodowaniu informacji, które
ze swej natury są analogowe. O różnicy między
kodem cyfrowym (werbalnym) a analogowym
(niewerbalnym) pisze on tak: „(...) w komuni­
kacji cyfrowej grupa konwencjonalnych zna­
4

4

Ibid., s. 30.

5

G. Bateson, Steps to an Ecology ofMind, Chicago 1972,

W)

PD08

ków (...) uporządkowana jest względem reguł
zwanych algorytmami. Znaki same w sobie nie
mają prostego powiązania (na przykład zgod­
ności siły) z tym, co oznaczają. Liczba «5» nie
jest większa od liczby «3» (...). Słowo «duży» nie
jest większe od słowa «mały» i ogólnie nie ma
niczego we wzorze (tj. w systemie powiązanych
z sobą wielkości), w słowie «stół», co korespon­
dowałoby z systemem powiązanych z sobą wiel­
kości w obiekcie oznaczanym. Z drugiej strony,
(...) w komunikacji paralingwistycznej wielkość
gestu, natężenie głosu, długość pauzy, napięcie
mięśni itd. - te wielkości korespondują (bezpo­
średnio lub w sposób odwrotnie proporcjonalny)
z wielkościami w związku z przedmiotem dys­
kursu" . Poziomy werbalne stanowią o ludzkiej
wyjątkowości, ponieważ umożliwiają człowie­
kowi abstrahowanie na coraz to wyższych pozio­
mach. Poziom ostatni stanowi w życiu człowieka
zasób środków koniecznych do międzyjednostkowej i międzypokoleniowej komunikacji oraz
transmisji skumulowanych doświadczeń rasy
ludzkiej. Właśnie ten etap umożliwia człowie­
kowi to, co Tomasello nazywa „kumulatywną
ewolucją kulturową" .
Skoro nie możemy i nie postrzegamy elek­
tronu, zjawisk w skali mikro, ale obserwuje­
my rezultaty ostatecznych procesów elektrono­
wych, wniosek jest taki, że cała nasza wiedza
submikroskopowa jest z natury hipotetyczna.
To, co widzimy, słyszymy, czujemy, mówimy
lub o czym wnioskujemy, nigdy nie jest „tym",
a jedynie abstrakcją „tego". Ważne zatem jest,
w j akiego rodzaju formy językowe wrzucona jest
nasza wiedza inferencyjna. Świat jawi nam się,
jak gdyby kierowały nim mechanizmy, w jakie
każą nam wierzyć nasze abstrakcje najwyższego
5

6

6

s. 373 (przekład własny).

BARBARZYŃCA

89

Por. M . Tomasello, Kulturowe źródła

poznawania, Warszawa 2002.

ludzkiego

Paweł Kamiński

90
rzędu. Wciąż tworzymy nowe teorie opatrzone
odpowiednią terminologią, by móc wyjaśnić
wewnętrzne mechanizmy świata, w którym ży­
jemy, nas samych w to włączając. Nasze wnio­
skowania, jako abstrakcje z innych poziomów
niż same dane zmysłowe, mogą także brać
udział w niższych lub wyższych porządkach
abstrakcji. Struktura naszej obecnej wiedzy jest
taka, że projektujemy na procesy poziomów ci­
chych, submikroskopowych wyższe abstrakcje,
nasze hipotezy, wnioski itd., zamykając w ten
sposób inherentną cyrkularność ludzkiej wie­
dzy, bez której nasze rozumienie natury jest
niemożliwe.
Rezultatem poszukiwań teorii najbardziej
zgodnej z rzeczywistością było powstanie teo­
rii kwantowej, która, jak pisał sam Einstein
w Moim obrazie świata, była reakcją na niekompatybilność dających się zaobserwować zjawisk
z pojęciowością perspektywy zarysowanej przez
mechanikę Newtona: „(...) Newton zdawał so­
bie sprawę z tego, że pojęcie bezwzględnego
spoczynku zdaje się nie mieć swego odpowied­
nika w zakresie doświadczenia. (...) Dokładne
zrozumienie błędności tego poglądu przyniosła
dopiero ogólna teoria względności; wykazała
ona bowiem, że opierając się na fundamencie,
znacznie odbiegającym od newtonowego, moż­
na objaśnić odpowiedni zakres faktów doświad­
czalnych w sposób bardziej nawet zadowalający
i doskonały, niż było to możliwe na fundamencie
newtonowym" . Problemy, jakie napotykamy
przy próbie sformułowania teorii kwantowej,
dręczyły fizyków j u ż od około 70 lat. Dostrzeżo­
no potrzebę nowego języka, który byłby bardziej
zgodny z faktami współczesnej nauki. Źródło tej
lingwistycznej konsternacji dostrzega Korzybski
w założeniach zakodowanych w gramatyce typo­
wej dla języków indoeuropejskich.
7

7

A. Einstein, Mój obraz świata,

Winowajcą miał tu być niewłaściwie stoso­
wany czasownik „być". Zdaniem Korzybskiego
największą nieadekwatnością była poarystotelesowska wiara w unikatowość podmiotowo-predykatywnych form reprezentacji, która zakładała, że
każdy rodzaj relacji w świecie może być wyrażony
za ich pomocą. Dla polskiego myśliciela stało to
w sprzeczności z faktem, że o wiele ściślej od­
zwierciedlające rzeczywistość metody opisu owych
relacji w świecie wypracowywane były przez ma­
tematykę, która korzystała z innego języka zapisu
niż naturalny. Powołując się na prace Bertranda
Russella i Alfreda Whiteheada, doszedł on do
wniosku, że struktury podmiotowo-predykatywne
wynikają z przypisywania naturze cech i jakości,
które nie istnieją w niej samej, tylko generowane
są przez nasz układ nerwowy.
Za Russellem Korzybski wskazuje na cztery
różne użycia czasownika „być":
1. Jako czasownik posiłkowy: „Pada deszcz".
(Itisraining).
2. Jako jest istnienia: „Ja jestem".
3. Jako jest predykacji: „Róża jest czerwona".
4. Jako jest tożsamości: „Róża jest kwiatem".
Z użyciem czasownika „być" w dwóch pierw­
szych przypadkach nie ma żadnych problemów.
Jednak dwa ostatnie użycia mogą być źródłem
wielu nieporozumień, mówiąc bowiem: „Róża
jest czerwona", zaprzeczamy wszystkiemu, co
wiadome było (w okolicach roku 1950) o układzie
nerwowym i strukturze świata empirycznego.
W naturze nie ma czerwieni. Są tylko różnej dłu­
gości fale promieniowania, a nasza reakcja na owe
fale jest reakcją indywidualną. Daltonista dostrzec
może zamiast czerwieni zieleń, a ślepy na kolo­
ry - odcienie szarości. Dlatego właściwiej byłoby
powiedzieć „Widzę różę jako czerwoną".
Z drugiej strony: „jest tożsamości" zepchnie
nas na prymitywny poziom ewaluacji, jeśli nie

Wydawnictwo M . Fruchtmana, Warszawa 1935, s. 195.

BARBARZYŃCA

EDD8

Język, poznanie i rzeczywistość w semantyce ogólnej Alfreda Korzybskiego
uświadomimy sobie identyfikacji, jakich doko­
nujemy, używając tego czasownika. Struktural­
nie poprawniej należałoby powiedzieć: „Kla­
syfikuję różę jako kwiat". Zgodne byłoby to
z faktem, że klasyfikacja dokonana została wła­
śnie przez nasz układ nerwowy. Korzybski był
przekonany, że „jest tożsamości" w znacznym
stopniu wpływa na nasze reakcje neuro-ewaluacyjne i prowadzić może do tragicznych w skut­
kach rozpoznań czy identyfikacji.
Z omawianych wcześniej procesów abstrak­
cji wiemy, że to, co stwierdzamy o procesach
z poziomów milczących, nie-wypowiadalnych,
w rzeczywistości „tym" nie jest. Możemy usiąść
na obiekcie zwanym krzesło, ale nie możemy
spocząć na dźwiękach, które wydajemy z siebie,
ów przedmiot nazywając. Jednym z ważniej­
szych celów systemu niearystotelesowskiego jest
rozróżnienie owych poziomów, które w systemie
arystotelesowskim zostały utożsamione między
innymi poprzez użycie „jest tożsamości" .
Jeżeli zgodzimy się, że słowa nie są rzeczami,
które opisują, to ich stosunek do rzeczywistości
wyrazić można za pomocą metafory mapy od­
wzorowującej terytorium (mapa nie jest nigdy
terytorium, które stara się odwzorować). Z tego
wynika „(...) że jedynym ogniwem pomiędzy
obiektywnym i werbalnym światem jest struktu­
ra, co prowadzi do wniosku, że jedyny składnik
wszelkiej «wiedzy» jest strukturalny" (Mapa jest
użyteczna tylko wtedy, gdy między nią a teryto­
rium występuje podobieństwo struktury). Gdy
istnieje podobieństwo między strukturą rzeczy­
wistości a jej opisem, wówczas dla potencjalnie
racjonalnej jednostki świat empiryczny staje się
racjonalny, co oznacza, że projektowana przez
8

9

8

Zainteresowanych dokładnym omówieniem

strukturę mapy charakterystyka da się zastoso­
wać do świata empirycznego. Skoro więc język
nie odzwierciedla dokładnie rzeczywistości, traci
swoją ważność opozycja prawda - fałsz jako opi­
sująca relację, która zachodzi między realnością
a językiem. Jednak między mapą a terytorium
musi istnieć jakiś związek. Korzybski przyjął,
że jedynym stałym elementem w rozważanych
kwestiach może być struktura łącząca mapę
i terytorium. Właśnie ta strukturalna zgodność
języka i świata pozajęzykowego stanowi jedyną
zawartość ludzkiej wiedzy. O adekwatności mapy
do terytorium mówimy wtedy, gdy potwierdzona
jest ona poprzez działanie, eksperyment.
Tak o empirycznej weryfikowalności systemu
newtonowskiego pisał Albert Einstein: „Podsta­
wowe zasady Newtona były tak zadowalające
z punktu widzenia logiki, że impuls do ich zmia­
ny musiał powstać dopiero pod presją faktów
uzyskanych w drodze doświadczenia" . I dalej:
„(...) chciałbym zaznaczyć, że teoria ta [teoria
względności] nie powstała w drodze spekula­
cji, lecz że odkrycie swe zawdzięcza całkowicie
dążeniu do możliwie najlepszego dostosowania
teorji fizycznej do zaobserwowanych faktów. (...)
Jednym z najistotniejszych w ogóle rysów teorji
względności jest jej dążenie do ostrzejszego uwy­
datniania stosunków zachodzących pomiędzy
pojęciami ogólnemi a faktami, których możemy
doznawać" . Wydaje się, że to właśnie o ten mo­
ment chodziło Francisowi Baconowi, gdy zarzu­
cał Arystotelesowi zbyt szybkie przechodzenie
od twierdzeń postrzeżeniowych do ogólnych.
Sam Bacon postulował tworzenie twierdzeń
o średnim stopniu ogólności, umieszczając się
niejako w orientacji ekstensjonalnej i występując
10

11

9

A. Korzybski, Science and Sanity, New Jersey 1933, s. 20

konsekwencji związanych z użyciem form podmiotowo-

(przekład własny).

-orzecznikowych odsyłam do Science and Sanity, 1933.

10

A. Einstein, op. cit., s. 215.

11

Ibid., s. 230.

W)

PD08

BARBARZYŃCA

91

92

Paweł Kamiński

przeciwko intensjonalności Arystotelesa. Wła­
śnie Baconowskie idolafon miały być rezultatem
oddalenia się w myśleniu od faktów, od świata
empirycznego. Dokładny opis tego mechanizmu
znajdujemy u Korzybskiego w teorii procesów
abstrakcji. Podsumowując jednym zdaniem, dla
Korzybskiego wiedza ma charakter formalny,
nie treściowy, i zawarta jest w relacji pomiędzy
językiem a rzeczywistością.
Formułując swoje prawa, które później stały
się podstawami teoretycznymi semantyki ogól­
nej, Korzybski zorientował się, że przypominają
one w formie arystotelesowskie prawa gramatyki
myśli i są jednoczesnym ich wchłonięciem oraz
rozbudowaniem. Owe założenia niearystotelesowskiego systemu mogą być przytoczone za
pomocą analogii relacji między mapą a teryto­
rium:
1. Mapa nie jest terytorium.
2. Mapa nie reprezentuje całego terytorium.
3. Mapa jest samozwrotna.
Mapa jest tworem symbolicznym, zakodowa­
ną reprezentacją terytorium, które jest faktycz­
ne, dlatego statusy ontyczne mapy i terytorium
są różne, nieprzystające do siebie w sposób tak
oczywisty, jak przewidywał to system arystotelesowski. Mapa jest przybliżeniem, z konieczności
pomijającym wiele szczegółów terytorium, za­
wiera symboliczne skróty wyrażające uogólnie­
nie wiedzy. Nie ma w niej nic z kompletności,
a można mówić o niej jedynie w kategoriach operacyjności, sprawdzalności. Między mapą a te­
rytorium nie istnieje żaden konieczny, fizyczny
związek. Oznacza to, że można tworzyć różne
mapy tego samego terytorium, korzystając z róż­
nych zestawów symboli, uwzględniając często
odmienne szczegóły . Założenia te zastosowane
do języka brzmią następująco:
12

12

1. Słowo nie jest tym, co reprezentuje.
2. Słowo nie reprezentuje wszystkich faktów.
3. Język jest samozwrotny w takim sensie, że
w języku możemy mówić o języku.
Pozostanie przy terminologii klasycznej w ję­
zyku oznacza dla Korzybskiego zachowanie jej
również konceptualnie. Uniknięcie tego za­
pewnić miały między innymi narzędzia ekstensjonalne, a wśród nich szczególnie ważną rolę
odgrywać miał łącznik, który spajał językowoempiryczną wielorelacyjność obecną w naszej
rzeczywistości. W tamtych czasach wyrażał on
wiele ważnych strukturalnych implikacji repre­
zentowanych przez ostatnie odkrycia w nauce
i innych gałęziach wiedzy. Na przykład einsteinowski łącznik tworzący czaso-przestrzeń zre­
wolucjonizował współczesną fizykę, powodując,
że przyjęła ona wizje rzeczywistości, w których
czas i przestrzeń są z sobą ściśle splecione w nie­
ustannie realizującym się kosmicznym kontinu­
um. Zmieniło to całe nasze spojrzenie na świat
i stało się fundamentem dla nienewtonowskiego
systemu, który współtworzy, wraz z semantyką
ogólną i geometrią nieeuklidesową, paradygmat
krytyki klasycznego paradygmatu arystotelesowskiego.
Łącznik w terminie „psycho-somatyczny"
oznacza przełamanie klasycznego, kartezjańskiego dualizmu ciało - umysł. Między innymi
dzięki niemu medycyna patrzy na człowieka jak
na zintegrowaną całość, w której manifestuje
się zależność pomiędzy procesami mentalnymi
a fizycznymi. Łącznik w sformułowaniu organizm-jako-całość-w-środowisku wskazuje, że nie
tylko organizm-jako-całość nie może istnieć bez
środowiska, ale i jest on fikcją, gdy rozważa się go
w absolutnej izolacji. Dzięki tej scalającej, holi­
stycznej perspektywie Alfred Korzybski de facto

Por. A. Skibiński, Symboliczne ramy poznania - rzecz o semantyce ogólnej

Alfreda Korzybskjego, Wydawnictwo Sorus,

Poznań 1999.

BARBARZYŃCA

EDD8

Język, poznanie i rzeczywistość w semantyce ogólnej Alfreda Korzybsklego
rozszerzył granice semantyki poza jej dotych­
czasowe zainteresowania skupiające się jedynie
na znaczeniu słów, wprowadzając ją na obszar
nowego rozumienia ludzkiego zachowania. Jak
twierdził sam Korzybski, semantyka ogólna zaj­
muje się życiem, myśleniem, mówieniem i ca­
łym królestwem ludzkiego doświadczenia.
Dzięki SO Korzybskiego wiemy, że w gra­
matyce języków indoeuropejskich nie ma ni­
czego, co wymagałoby od użytkowników roz­
różnienia pomiędzy słowami a ich desygnatami.
Wyrażając to w kategoriach analogii do mapy
i terytorium, m o ż n a powiedzieć, że nie ma
w gramatyce języków indoeuropejskich niczego,
co wymagałoby od użytkowników rozróżnienia
pomiędzy mapą a terytorium. Są one utożsa­
miane, a owo ciche założenie przylegalności
mapy do terytorium stanowi podstawę przeko­
nania, że nasze neuro-lingwistyczne mapy są
obiektywną, doskonałą wiedzą o terytorium.
Jednak - przynajmniej na poziomach, których
jesteśmy świadomi - zdajemy sobie sprawę, że
żaden człowiek nie ma dostępu do absolutnie
pewnej czy doskonałej wiedzy. Innymi słowy,
założenia charakterystyczne dla mówionego
czy pisanego języka eliminują ze swych roz­
w a ż a ń obserwatora nieświadomego swojej roli
w procesie kształtowania się wiedzy obiektyw­
nej. Gdy jednak zdecydujemy się odrzucić owo
utożsamienie, wraz z gramatyką języków indo­
europejskich upadają również obecne formy na­
szej indoeuropejskiej logiki, matematyki, nauki,
fdozofii oraz religii.

Recepcja SO Korzybskiego
Semantyka ogólna (SO) była ruchem na¬
ukowo-społecznym zainicjowanym i skupio­
nym wokół jednej postaci, a oddziałującym

13

Por. Ch. Schuchardt, Alfred Habdan\ S\arbe\ Korzybski-A

nu

BARBARZYŃCA

93

szczególnie silnie w latach 40. i 50. na różne
sfery amerykańskiego życia intelektualnego.
W Polsce o Korzybskim niestety słyszy się
dość rzadko. Tym, którym jego nazwisko nie
jest do końca obce, kojarzy się ono najczęściej
(mgliście) ze słynnym powiedzeniem: „Mapa
to nie terytorium". Skądinąd wiadomo, że nie
Korzybski był autorem tego zdania, a znany
matematyk Erie Bell (1883-1960), natomiast
Korzybski przyczynił się jedynie do rozprze­
strzenienia i utrwalenia w stworzonym przez
siebie systemie idei kryjących się za tym właśnie
twierdzeniem.
W 1921 roku w druku pojawia się pierwsza
książka czterdziestodwuletniego wówczas Ko­
rzybskiego Manhood ofHumamty: The Science
and Art of Humań Engineering. Cały nakład
sprzedano w ciągu pierwszych sześciu tygodni.
Książkę szybko okrzyknięto najlepszą książką
stulecia, a głosy entuzjastów (być może nieco
nad wyraz) przyrównywały jej przełomowość do
teorii Einsteina . Trzy lata później pojawił się
artykuł Korzybskiego Time-Binding: The Gene­
ral Theory, w którym nadaje on wyraźny kształt
teoretyczny swojej teorii wiązania-w-czasie. Ko­
lejne uzupełnione wydanie tego artykułu trafia
do druku w 1926 roku.
Jednak pierwsza książka nie wywołała takiej re­
akcji, jaką w 1933 roku spowoduje wydanie w No­
wym Jorku głównej pracy Korzybskiego Science
and Samty. An Introductwn to Non-Anstotelian
Systems and General Semantics (S&S). Projekto­
wi temu, ze względu na jego interdyscyplinarny
charakter, autor poświęcił ponad dziesięć lat pracy,
o czym sam pisze: „Przyznaję, że rozpoczyna­
jąc swoje dociekania, nie uświadamiałem sobie
w pełni tkwiących w nich trudności, jak i tych, do
których owe rozważania miały mnie doprowa­
dzić. I m dalej brnąłem do przodu, tym bardziej
13

Biographical S\etch, www.time-binding.org.

Paweł Kamiński

94
specjalistycznej wiedzy to ode mnie wymagało.
Musiałem więc sięgać do źródeł i w pewien sposób
specjalizować się w wielu gałęziach nauki, które
nigdy wcześniej nie były z sobą łączone. Postęp był
wyjątkowo powolny; w rzeczywistości napisanie
tej książki zajęło mi dziesięć lat" . Na poparcie
tego niech świadczy fakt, że pierwszą wersję S&S
Korzybski miał już napisaną w 1927 roku. Wstrzy­
mywał się jednak z oddaniem materiału do druku
do czasu, kiedy nie upewnił się, że synteza nauk,
której dokonał, i terminologia, którą się w tym
celu posłużył, były zgodne z obserwacjami naj­
nowszej nauki.
Świat intelektualny Ameryki tamtego czasu
zareagował na S&S sporym zainteresowaniem.
W latach 1933-1938 sprzedano tysiąc dwieście
egzemplarzy książki, a do 1950 roku liczba ta
wzrosła do siedemnastu tysięcy . Pierwszą po­
zycją, która zwróciła uwagę większej publiczno­
ści na prace polskiego naukowca, była wydana
w 1937 roku The Tyranny ofWords Stuarta Chase'a. Na początku lat 40. pojawiły się inne prace
dotyczące SO, w 1941 roku książka S.I. Hayakawy, jednego z największych kontynuatorów
rozważań nad SO, Language in Thought and
Action . W tym samym roku pojawiła się po­
zycja Irwinga Lee Language Habits in Humań
Affairs, a zaraz po niej światło dzienne ujrzało
dzieło People in Ouandnes Wendella Johnsona,
które do dzisiaj jest jedną z najbardziej poszu­
kiwanych książek na temat SO.
W tamtym czasie na Uniwersytecie w Chi­
cago wykładali Lee Hayakawa, Anatol Rapoport, Douglas Campbell (studenci i późniejsi
kontynuatorzy prac Korzybskiego). Korzybski
14

15

16

kierował utworzonym przez siebie w 1938 roku
Instytutem Semantyki Ogólnej, gdzie organizo­
wał i sam prowadził seminaria z SO. W druku
pojawiło się drugie wydanie S&S. W magazynie
„Time" czytano artykuły na temat polskiego
naukowca, a lista sprzedawanych książek i pu­
blikowanych artykułów dotyczących SO rosła.
Prowadzone przez niego wykłady odbywały się
w największej sali budynku instytutu, a studen­
ci na czas trwania seminariów zatrzymywali
się w pobliskich hotelach. Sprzedaż S&S rosła
i szczyt swój osiągnęła w latach 1949-1950. Trze­
cie wydanie pojawiło się w 1948 roku. W tym też
czasie Korzybski rozpoczął pracę nad drugim
wydaniem Manhood of Humamty, które dru­
kiem ukazało się j u ż po śmierci autora, w lipcu
1950 roku.
Reakcje na jego myśli były przeróżne. Niektó­
rzy nie dostrzegli w nich nic nowego, inni z kolei
uznali je za zbyt radykalne. Dla jednych był za­
nadto naukowy - ci chcieli, aby spopularyzował
S&S dla człowieka z ulicy - dla innych zbyt dy­
letancki i prostolinijny w swoich prezentacjach
- ci chcieli, aby zmodyfikował swoją teoretyczną
postawę i poszedł na kompromis z ówczesnymi
akademickimi i naukowymi ortodoksjami, by
ubiegał się o akceptację uniwersytetów i pomoc
fundacji. Dla Korzybskiego cena kompromisu
byłaby zbyt wysoka. Oznaczałaby bowiem nara­
żenie integralności jego nauki, eliminację możli­
wości jasnej, klarownej wyrażalności naukowych
wartości metodologii SO, która kontrastowała
z zastanymi podejściami klasycznymi. Jak sam
mawiał: „Gdy zabieramy się do rozwiązania
problemu geometrią nieeuklidesową, nie się-

14

A. Korzybski, Science and Sanity, op.cit., s. 43n.

27 czerwca 1988 roku na konferencji poświęconej

15

Por. M . Kending,^! memoir. Alfred Korzybski & His

semantyce ogólnej na Uniwersytecie w Yale w 50. rocznicę

Work, Lakeville 1950, www.time-binding.org.
16

Por. referat Ch. Schuchardt, The Institute of General

założenia Instytutu Semantyki Ogólnej, dostępne
na www.time-binding.org.

Semantics; A brief historical survey, zaprezentowany

BARBARZYŃCA

EDD8

Język, poznanie i rzeczywistość w semantyce ogólnej Alfreda Korzybskiego
gamy po postulaty euklidesowe. Narobilibyśmy
wówczas bałaganu" .
O Korzybskim rzadko kiedy mówiono neu­
tralnie. Uznawano go za świetnego i wpływo­
wego oratora-nauczyciela albo nawiedzonego
przywódcę pseudonaukowej sekty. On sam za­
biegał o to, aby jego nauki były dostępne dla
wszystkich - na seminaria bowiem zapisać się
mógł każdy. Ogólna metoda ewaluacji powinna
się sprawdzać i działać u każdego niezależnie
od wykształcenia czy zainteresowań, inaczej nie
jest wystarczająco dobra. Profesorowie, doktorzy,
psychiatrzy, artyści, badacze, młodzi studenci,
biznesmeni, pracownicy społeczni itd. uczęsz­
czali na jego wykłady. Niektórzy uczyli się SO
intelektualnie, znali reguły, terminologię i tech­
niki, ale nie potrafdi wdrożyć ich w praktykę
życia, natomiast wielu poznanie przychodziło
powoli, z czasem. Za Kendigiem pozwolę sobie
zacytować list od pewnego psychiatry wysłany
do Korzybskiego w kwietniu 1950 roku, j u ż po
jego śmierci:

prawie trzyletniego dziecka, które zapytane,
dlaczego zrobiło to czy tamto, odpowiada: «Po
prostu to zrobiłem» (...). Piszę, by powiedzieć,
że czasami niektórym rzeczom zajmuje trochę
czasu, nim zaskoczą" .

17

„Drogi Hrabio Alfredzie:
Wydaje mi się, że winny jestem przeprosiny,
głos wdzięczności i wyjaśnienie. Jak może so­
bie przypominasz, w lecie 1939 roku po raz
pierwszy usłyszałem o Semantyce Ogólnej.
(...) Załapałem kwestię «korowego» aspektu
[werbalnego] teorii, ale z jakiegoś powodu ta
«wzgórzowa» część [zmiana w życiu, czuciu]
całkowicie mi umknęła. Jednak w ostatnich
miesiącach coś się stało. Dopiero teraz Zciczy«odczuwać», że SO
nici \y
sobie coś,
potrzebuję i co może pomóc. Jakie jest tego
tłumaczenie, nie wiem - wszystko, co mo^c
powiedzieć, to przytoczyć odpowiedź mojego
17

M . Kending,^! memoir: Alfred Korzybski & His Work,

18

Oprócz słów uznania i pochwał zdarzały się
i opinie krytyczne. Kwestionowały one stworzo­
ny przez Korzybskiego system z różnych stron.
Jedne rozbijały się o złe zrozumienie jego postu­
latów i nieodpowiednią interpretację twierdzeń,
inne natomiast celowały trafnie i stawiały inte­
resujące pytania. Do ciekawych głosów należy
opinia R.E. Kenyona , który zauważył pewne
skrzywienie systemu. Zwrócił on uwagę na fakt,
że jednym z głównych celów Instytutu Semanty­
ki Ogólnej jest prowadzenie kursów metodologii
SO, aby uczyć ludzi myślenia zgodnego z teorią.
Nie wprost zawiera się tu założenie, że SO dys­
ponuje lepszą metodą ewaluacji niż inne zastane
systemy. Skrzywienie teorii polega na tym, że
promując współpracę, dzielenie się wiedzą (co
usprawnić ma wiązanie-w-czasie), dyscyplina
formułuje pozytywne postulaty, mówiąc, jak być
powinno. Dalej, kładąc nacisk na współpracę
i interakcję międzyludzką, wkracza w obszar
rozważań etycznych i skaża ją preskryptywnością swoich postulatów. Co w sytuacji, gdy ktoś
nie zechce współpracować lub dzielić się wiedzą
i zaneguje tym samym wiązanie-w-czasie? We­
dług SO takie osoby „kopiują zwierzęta", po­
wstrzymują postęp wiązania-w-czasie, działają
„niezgodnie ze zdrowym rozsądkiem" (unsane) . Niebezpieczna jest nauka, która swoim
językiem odbiera status człowieczeństwa tym,
którzy nie chcą myśleć podług jej reguł. I po­
mimo to, że nie można zarzucić Korzybskiemu
19

20

19

Por. R.E. Kenyon, Some „biases"

Lakeville 1950, www.time-binding.org (przekład własny),

1973, www.xenodochy.org.

12.02.2008.

20

18

Ibid.

W)

BARBARZYŃCA

of General Semantics,

Por. A. Korzybski, Manhood of Humanity, New Jersey

1924.

PD08

95

Pawet Kamiński

96

jakiejś merytorycznej ekstremalności, to jednak
gdzieś między wierszami daje się wyczuć meto­
dologiczną nachalność SO.
Krytykowano go również za nieuprawomocnione rozszerzenie znaczenia słowa „natural­
ny", gdy pisał o naturalnym porządku ewaluacji.
Kenyon uważał, że tylko o „połowie" teorii
Korzybskiego można powiedzieć, że była natu­
ralna - chodziło o aspekt abstrahowania, jednak
zboczył z drogi nauki, gdy zaczął uczyć swojej
teorii w kontekście usiłowania poprawy naszego
„naturalnego" porządku abstrahowania poprzez
rozwinięcie orientacji ekstensjonalnej kosztem
orientacji intensjonalnej. Przyjął on tym samym
pewną teorię „prawdy", a następnie uczył, jak
„usprawnić" nasze funkcjonowanie. Dzisiaj wie¬
my j u ż i postęp w badaniach nad sztuczną inteligencjątez to potwierdza że ludzkie poznanie
wymaga skoordynowanego balansu procesów
zachodzących na linii góra — dół (intensja) i dół
- róra (ekstensia) Wiadomo tez ze zmienny
charakter wiedzy wymaca nawet l e k k i e g o prze
wazania nrocedur myślenia intensionalne.ro
7wiazane to ,est z sytuacami nrzvimowania
nowvch informacii które zmieniaia nosiadana
dotvchczas wiedze 'nrzekonanie Natomiast adv
K o L b . k i a r a ł , L v ć nrientarii
rk.trJJ
rvorzyosKi zaczai uczyć ^orientacji ekstensjonaine jako „naturalnego porządku ewaluacji,
przestał Dyc obiektywny, opisowy, a tym samym
i naukowy, omyst ze orientacja ekstensjonalna jest lepsza od intensjonalnej, to z pewnością
dziedzictwo pozytywizmu logicznego, zakła­
dającego ze jedyną dobrą wiedzą jest ta, która
przyszła do nas przez zmysły.
Najbardziej znaną krytyką SO jest praca filo­
zofa Maksa Blacka z 1949 roku Korzybski's Gene­
ral Semantics, wydrukowana w jego książce Lan¬
guage and Philosophy: studies in method (1949).
21

7

7

Wielu krytyków Korzybskiego czerpie z niej
inspiracje nawet dzisiaj, dając tym samym wyraz
i dowód wpływu, jaki SO wywarła na życie inte­
lektualne Ameryki. Martin Gardner w 1993 roku
w liście do wydawcy magazynu „ Skeptical Inqu­
irer" tak pisze o skutkach, jakie przyniosła kryty­
ka zawarta w książce Blacka na rozumienie SO:
„Niewiele pozostaje z teorii Korzybskiego poza
hipotetyczną neurologią podpartą dogmatyczną
metafizyką" . Korzybskiemu zarzucano sekciar­
stwo i pseudonaukowość. Słuchaczy omamiał
z pozoru naukowo brzmiącymi terminami, dając
nadzieję i obiecując receptę na zdrowe myślenie.
Prawdą jest, że oparł on większość twierdzeń
swoiei teorii na zagadnieniach psychiatrycznych
i psychologicznych Miał tez okazję w latach
dwudziestych X X wieku pracować z chorymi
psychicznie w Szpitalu św Elżbiety w Waszvnotonie pod nadzorem psychiatry Williama Alan
sonaWhitea. Wtedv to zaproponował SO iako
22

orólna teorie zdrowia psychiczne™ co miało ia

czynić teoria nsychoteraneutyczna R v l i e d n a k n a
tvleostroznv hvnodkreslic iz SO nieiest nodei
ś L m medvr J L
a iedvnie . a n n h i L J ™

sciem medycznym a jedynie zapobiegawczym
edukacyjnym . jednak po śmierci korzybskie­
go w i y u roku i n e American journal ot i sycniatry opublikował jego nekrolog, w którym
nazwano go „wielkim nauczycielem , w pełni
uznając jego status jako naukowca.
Inny głos zarzucający Korzybskiemu scjentyzm i dyletanctwo pochodził spod pióra Anatola
Rapporta . Wskazywał on jako problem sformu­
łowania dotyczące neurologii, gdzie źle używane
terminy miały jedynie stwarzać wrażenie nauko­
wości. Poglądy Korzybskiego dotyczące koloidów
(a o to właśnie chodziło w powyższej krytyce)
zbadał jednak naukowiec Jeffrey A. Mordkowitz i doszedł do wniosku, że mimo iż w dzisiej 5

24

25

21

Por. ibid.

23

Por. A. Korzybski, Science and Sanity, op.cit.

22

B.I. Kodish, Contra Max Black: An Examination of „The

24

Patrz: A. Rapport, Semantics, Nowy Jork 1975.

Definitive Critique" of General-Semantics, [w:] ..General

25

Semantics Bulletin", 1997, nr 64.

logy, [w:] ..General Semantics Bulletin", 1990 (55), s. 86-89.

Patrz: J. Mordkowitz, Korzybski, Colloids and Molecular Bio­

BARBARZYŃCA

E(1E| EDD8

Język, poznanie i rzeczywistość w semantyce ogólnej Alfreda Korzybsklego
szej biologii nie używa się j u ż pojęcia koloidów,
to twierdzenia Korzybskiego na ich temat wydają
się zgodne ze stanem wiedzy w tamtym czasie
(1933). W ocenie Mordkowitza strukturalny
punkt widzenia Korzybskiego, pomimo zmian
w terminologii i postępu nauki, nie wymaga re­
wizji. Jak zauważa on dalej: „ ( . . . ) nowe dyscy­
pliny biologii molekularnej (...) są rozwinięciem
i rozbudowaniem chemii koloidalnej lat 20. i 30.,
a nie zaprzeczeniem danych, na których Korzybski oparł swoje sformułowania" .
26

Korzybski popełnił błąd, nazywając stworzo­
ną przez siebie teorię semantyką ogólną. Krytyka
wielu osób związana jest ze złym zrozumieniem
terminu „semantyka". Na przykład niewłaściwie
interpretuje się SO jako formę semantyki skupia­
jącej się na znaczeniu językowym. Korzybskiemu chodziło o coś innego. Chciał on stworzyć
fundament „nauki o człowieku". Sformułował
SO jako ogólną teorię ewaluacji, a użycie ter­
minu „semantyczny" na przykład w „reakcjach
semantycznych" wydaje się synonimiczne ze
słowem „ewaluacyjny". Ewaluacyjne czy semantyczne reakcje (wiązane przez Korzybskie­
go z neurologicznymi odpowiedziami organizmu-jako-całości-w-środowisku) me dotyczyły
jedynie słów CZ V innych symboli. Reakcje se
mantyczne iako reakcie znaczące wiaza sie z wv
darzeniami psychologicznymi Zaangażowane
sa w to aspekty intelektualne emocionalne f,
ztlomczne i fizvko chemiczne k t ó r e sa n i e r o z
dzielne D l a t e g o SO m a do c z y n i e n i a z czvmś
w i e c e , n i z tvlko ,ezvkowvm niedostosowaniem
c z v i e z v k o w v m „ s n r a w n i a n i e m Z a i m n i e sie ona
r a ł v m L . a r e m Ind.kieao . a r h o w a n i a

łaLie

caiym ooszarem ludzkiego zacnowama łącznie
z nauką matematyką, jako studium reakcji ewa­
luacyjnych natomiast usprawnianie nawyków
językowycn wydaje się dobrym, ale mejedynym,
sposoPem umożliwiającym zmiany reakcji seman tycznych.

26

Ibid., s. 88.

W)

PD08

Następna, często spotykana, linia zarzutów
związana jest z przekwalifikowywaniem niearystotelizmu S O na antyarystotelizm. Przytacza
się tu krytykę teorii sylogizmu Korzybskiego.
Jednak zapomina się, że wcale nie postuluje on
odrzucenia logiki sylogizmu. Odrzuca tylko „po­
stulat unikatowości reprezentacji podmiotowopredykatywnej" , na której oparta jest logika sy­
logizmu. Uważał on, że pewne decyzje niższego
rzędu wymagają dwuwartościowej orientacji.
27

Korzybski zwrócił uwagę, że prawo tożsamości,
A jest A, może być interpretowane, jak następuje:
wszystko jest identyczne lub takie samo pod każ­
dym względem z samym sobą. Arystoteles i jego
uczniowie twierdzili, że gdy coś podlega zmia­
nie, jakaś podstawowa „substancja" tego czegoś
musi pozostać bez zmian . Z arystotelesowskiego punktu widzenia proces gromadzenia wiedzy
to odnajdywanie „esencji" natury tej podstawo­
wej substancji, którą m o ż n a wyrazić definicją.
Korzybski zaprzeczył sprawdzalnemu istnieniu
takiej niezmiennej substancji. Interpretował on
odkrycia nauk przyrodniczych jego czasów jako
sugeruiace procesualny charakter wszechświata
w którym zviemv. Tak wiec mc me iest z momen '
tu na moment identyczne pod każdym względem
nawet z samym soba. W tvm herakliteiskim orzepływie wiecznych zmian poiawiaia sie jedynie
obserwowane regularności Istnieie podobieństwo
struktur nie iednakowość. Wiedza z kolei iestem
28

nirvcznvm odna,dvwaniem teao nodohieństwa
Zanrzeczenie idei tożsamości nrzez Korzvhskieao
zwiazaneiestwiec z rozhieznościami z teoria Arv
_

. t o t l . a w noH,tawowvrh .a W n i a r h K o r i h l i
stoteiesawpodstawowycnzaiozeniacmrvorzyDSK.
uznał, ze tożsamość jaKo aosoiutna jednaKowosc
pod Każdym względem me istnieje, w tym sensie,
mimo ze m o ż e m y traktować je jako równowarto­
ściowe, A me jest A. INapisane na kartce papieru
drugie A rozm się od pierwszego koordynatami
czasoprzestrzennymi i rizycznym make-upem.

27

BARBARZYŃCA

97

A. Korzybski, Science and Sanity, op.cit., s. 92.

Paweł Kamiński

98
To nie oznacza, że Korzybski odrzuca A = A lub
1 = 1, traktując je jako jakieś iluzje. Postrzegając
logikę i matematykę jako formy ludzkiego zacho­
wania angażującego reakcje semantyczne, inter­
pretuje on „ = " jako wskaźnik równowartości,
który jest wyrazem umowy ludzkiej - zgody na
ignorowanie różnic. Tak więc prawo tożsamości
zastąpione jest w systemie niearystotelesowskim
prawem równowartości. Korzybski odrzucił nie
logikę dwuwartościową, a jedynie dogmatyczną,
nieelastyczną dwuwartościową orientację, do któ­
rej ona prowadziła. Natomiast przyszłość widział
w logice wielowartościowej Łukaszewicza wyrażo­
nej w kategoriach kontinuum i stopniowalności,
w których i logika dwuwartościową miała swoje
miejsce, stanowiąc pewien moment systemu.
M . Kending w A memoir: Alfred Korzysta &
His Work uwaia, że najciekawsze sformułowa­
nia Korzybskiego dotyczą neuro-lingwistycznych
i neuro-semantycznych środowisk (oraz zaanga­
żowanych w nie mechanizmów neurologicznych)
wyprowadzonych z teorii wiązania-w-czasie, co
wprowadza podejście psycho-kulturowe na inny
poziom rozważań, ukazując wyraźnie mechani­
zmy warunkowania kulturowego. Miało to dopro­
wadzić do uproszczenia i ujednolicenia założeń
antropologii kulturowej, psychiatrii, empirycz­
nych nauk społecznych itd.
Niezależnie od tego, j ak potoczą się dalej spo­
ry wokół SO, wiele z tego, o czym pisał Korzyb­
ski, przeniknęło do naszej kultury myślenia. W
pewnym sensie zaczynamy rozumieć twierdze­
nia z 1933 roku. Niech świadczy o tym chociaż­
by wzmagające się zainteresowanie problemem
relacji ciało - umysł (ogólniej funkcjonowaniem
mózgu) czy rosnąca świadomość tego, że wszyst­

kie aspekty naszego życia są o wiele głębiej z sobą
powiązane, niż nam się z początku wydawało.
Charakter kontaktu ze środowiskiem, atmosferą,
powietrzem i wodą, innymi formami życia, na­
szym środowiskiem chemicznym i jeszcze wie­
loma innymi zjawiskami, które ujawnienia ocze­
kują, stał się obiektem skupienia naszej uwagi.
W swojej książce The Moral Collapse of the
University: Professionalism, Purity and Aliena­
tion Bruce Wilshire opisuje szkolnictwo wyższe
w Ameryce X X wieku. Jego analiza wskazuje
na możliwe powody akademickiego ostracyzmu,
na który skazany został Alfred Korzybski. Po
pierwsze, teorię swoją rozwinął on jako „wolno­
myśliciel", nie wyłaniając się z żadnego ośrodka
naukowego, który mógłby mu udzielić instytu­
cjonalnego wsparcia. Po drugie, nadając swojej
pracy charakter interdyscyplinarny, skazał się na
wizerunek intruza-dyletanta czerpiącego bezczel­
nie z zainteresowań i specjalizacji naukowców
akademickich, stojących na stanowisku tradycyj­
nych podziałów dyscyplin. Wyłaniające się z tego
wnioski dotyczące struktury, ewaluacji, abstra­
howania itd. były w pewnym sensie wezwaniem
do autorewizji, które rzucone zostało zastanym
tradycyjnym podziałom. Negatywny odbiór no­
watorskich teorii w historii nauki nie jest rzadki,
szczególnie jeśli ma się do czynienia z myślą
nową, weryfikującą tło, na którym przyszło jej
zaistnieć. Dla stojących na barykadach myślenia
klasycznego, krytykujących a priori semantykę
ogólną, Korzybski miał ulubioną radę: „Nie mów,
a zrób" . Jest to jasne ukazanie niewerbalnego
charakteru pracujących mechanizmów dyscypliny
Korzybskiego - zarówno jej siłę, jak i trudności,
z którymi się borykać musiała.
19

30

28

Por. B.I. Kodish, op.cit.

3 0

29

B. Wilshire, The Moral Collapse of the University:

Lakeville 1950, www.time-binding.org.

M . Kending, A memoir: Alfred Korzybski & His Work,

Professionalism, Purity and Alienation, Albany 1990.

BARBARZYŃCA

Item sets
Barbarzyńca

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.