Natknięcia/ Barbarzyńca 2009 nr 3-4 (16-17)

Item

Title
Natknięcia/ Barbarzyńca 2009 nr 3-4 (16-17)
Description
Barbarzyńca - pismo antropologiczne, 2009 nr 3-4 (16-17) s.151
Date
2009
Format
application/pdf
Identifier
oai:cyfrowaetnografia.pl:5233
Language
pol
Publisher
Stowarzyszenie Antropologiczne „Archipelagi Kultury”
Relation
oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5629
Rights
Licencja PIA
Text
natknięcia

151

n a

tknięcia

GOŚCIE, GOŚCIE... NIEPROSZENI

EUROPEJSCY LUDOŻERCY

Istnieje grupa włamywaczy w Małopolsce, którzy wcale
me są zainteresowana biżuterią, srebrnymi sztućcami czy
sprzętem RTV Jej przedstawiciel szybko zlokalizuje kuchnię
i przyrządzi sobie ucztę zakrapianą znalezionym alkoholem,
napuści gorącej wody do wanny, a po ciężkim dniu pracy
utnie sobie drzemkę w sypialni właścicieli. Z mieszkania
oprócz konserw i przetworów zabierze co najwyżej papierosy
i wszystkie znalezione lekarstwa. Nie ruszy natomiast cennych
przedmiotów - laptopów, naszyjników, wieży hi-fi - które
z jego punktu widzenia są bezużyteczne, gdyz me ma kontak­
tu z paserami. Takich włamywaczy kuszą domki letniskowe
poza sezonem i nowe, jeszcze słabo zabezpieczone budynki,
w których mogą się spodziewać wygodnej łazienki i pełnej lo­
dówki. Prawdziwi koneserzy szukają jacuzzi i zaopatrzonego
w drogie trunki barku. Jedno jest pewne: mieszkania studenc­
kie nigdy nie będą ich celem.

W kręgu naszej cywilizacji trudno o bardziej szokujące
wiadomości, niz morderstwo połączone z kanibalizmem, cho­
ciaż wegetarianie od stuleci wskazują na podobne traktowanie
przez homo sapiens innych gatunków. Z zasady me zjadamy
się nawzajem, jeśli me jesteśmy do tego zmuszeni desperacją
w walce o przetrwanie. Dawna moda na opowieść o kaniba­
lach me ustaje: newsy na ten temat ukazują się częściej niz
„Barbarzyńca" w Empiku. W październiku niemiecki inżynier
przegrał apelację od wyroku dożywocia za zabicie informatyka
i stopniowe zjadanie jego zamrożonych szczątków. Rok wcze­
śniej na 30 lat skazano w Anglii kucharza, który przyrządził
w ziołach pieczeń ze swojego kochanka. W tym samym czasie
zwycięzca pierwszego konkursu na najpiękniejszego geja
w Wielkiej Brytanii zadźgal i poćwiartował swojego partnera.
Rok 2009 wypełniły wieści z Rosji: w Petersburgu kwiaciarz
wraz z rzeźnikiem zabili w lutym nastolatkę, w listopadzie
bezdomni z Permu sprzedali ludzkie mięso na kebab, a od
marca bezskutecznie szukano pewnego ludojada w Izewsku.
Środki przekazu w informowaniu o kolejnych przypadkach ludozerstwa starają się o dokładny opis zbrodni ze szczególnym
uwzględnieniem momentu przyrządzania zwłok. Budzącymi
grozę obrazami są w nich m. in.: rozczlonkowywanie nożem,
skalpowanie, czaszka w garnku, mózg smażony na patelni,
widelec wbity w ludzkie mięso, włosy ofiar wokół ogniska...
Co ciekawe, z doniesień nie wynika jasno, która z czynno­
ści - zabicie czy zjedzenie człowieka - jest bardziej godna
potępienia...

Źródło: g a z e t a . p l

SAVE THE PLANET (ANG.) - SIKAJ
POD PRYSZNICEM
Do europejskich mediów dotarła akcja społeczna... sikania
pod prysznicem. Obyczaj ten promuje od pól roku brazylijska
organizacja SOS Mata Atlantica poprzez animowane spo­
ty, w której dobry przykład dają autorytety wyjęte z historii
i popkultury: od Gandhiego przez Statuę Wolności i King
Konga po Hitchcocka. Trick musiał zadziałać, bo do takie­
go panteonu z chęcią dołączyły gwiazdy: Madonna i Kelly
Clarkson. Komentatorzy i forowicze w sieci zaczynają się
prześcigać w osobistych deklaracjach - „tez sikam", „w cudzym
się krępuję, ale pewnie niesłusznie", „Polacy nieświadomymi
ekologami".
Co ciekawe, jednym z argumentów są dane statystyczne,
obrazujące powszechność takiego zachowania - okazuje się,
ze juz działamy na rzecz lasów tropikalnych. Czy okaże się
rewolucją coś, co juz od dawna ma być normą dla większości
ludzi?
Źródło: x i x i n o b a n h o . o r g . b r , n a t u r a l n a s p r a w a .
blox.pl, t i e r r a l a t i n a . b l o x . p l , femia.pl

3 - 3 ( 1 3 - 1 1 ) 3DD3

BARBARZYŃCA

Źródło: „Dziennik"

BYĆ JAK KAZIMIERZ NOWAK
Na początku listopada ruszyła wyprawa śladami
podróżnika i reportera Kazimierza Nowaka, który w latach
1931-1936 pierwszy na świecie samotnie przemierzył Afrykę
z północy na południe i z powrotem. 40 tysięcy kilometrów
pokonał w różny sposób: głównie rowerem, ale tez pieszo,
konno, czółnem. Przedmiotem jego zainteresowania była
mentalność mieszkańców, problemy i stosunki społeczne.
Na bieżąco publikował w prasie polskiej i zagranicznej re­
portaże opisujące pięcioletnią podróż. Kapuściński stawiał go
w tym samym rzędzie, co Livingstone'a i Stanleya.

natknięcia

152

Celem naśladowców raczej zapomnianego podróżnika
jest przede wszystkim popularyzacja jego osoby i dokonań.
Ponadto wzorem obu wymienionych reporterów chcą kon­
tynuować gromadzenie, aktualizowanie i porównywanie
informacji o kontynencie, na którym można dziś podobno
znaleźć alternatywę dla globalizacji i komercjalizacji świata.
Dlatego zależy im na wspieraniu lokalnych społeczności.
Zamierzają m.in. skompletować i opublikować przysłowia
„pralądu". Nie porywają się na powtórzenie wyczynu N o ­
waka, podróż ma bowiem charakter sztafety, w której każdy
zespół zrealizuje jeden etap - a weźmie w mej udział łącznie
dziewięćdziesiąt osób! Oddając hołd Nowakowi, korzystają
z tej samej trasy i środków transportu, co on. Nawet rowery
są tej samej niemieckiej firmy. Specjalnie na tą okazję skon­
struowała ona nowy model, Casimiro Bike, o wzmocnionej
konstrukcji i drutowanych oponach. Oby działały dzięki
temu dłużej niz model z lat 30., który po kilku tysiącach
kilometrów zupełnie się zepsuł. Szczególnie, ze uczestnicy
wozą na nich cały swój sprzęt i zapasy.
Wyruszyli z Boruszyna, rodzinnej miejscowości re­
portera, do Poznania, gdzie uroczyście ich zegnano. Przy
tej okazji wiceprezydent miasta wyraził radość, ze przy­
pomina się o wielkim poznaniaku, promując jednocześnie
miasto i zdrowy, sportowy tryb życia. Nawiasem mówiąc,
Kazimierz Nowak 10 miesiący po powrocie z Afryki zmarł
na zapalenie płuc, osłabiony licznymi chorobami tropikal­
nymi. Jak widać, pamięć bywa wybiórcza.
Po wylądowaniu w Trypohs rowerzyści udali się asfal­
tową drogą do Ghadames, by przesiąść się na wielbłądy,
zdolne przemierzyć 650 km pustynnych terenów aż do
Ghat. Na granicy Ugandy z Demokratyczną Republiką
Konga - w górach Rwenzon - wędrowcy zamierzają uży­
wać własnych nóg, aby z kolei na łodziach pokonać rzeki
Kongo i Kasai. Namibię przejadą konno. Po osiągnięciu
punktu najbardziej wysuniętego na południe (Przylądka
Igielnego) rozpocznie się droga powrotna - az do Algieru,
gdzie dopiero zakończy się afrykańska wycieczka. Na całe
przedsięwzięcie przeznaczono dwa lata. Wieści z trasy
pojawiają się regularnie na stronie podróżników.
Źródło: a f r y k a n o w a k a . p l , mmpoznan.pl,
t v p . i n f o , naukawpolsce.pap.pl

ZMIERZCH JUTRZENKI
Rosyjskie Ministerstwo Obrony bierze pod uwagę możli­
wość przekształcenia ważnego dla historii Rosjan krążownika
w muzeum. Ostatni raz brał udział w walkach ponad sto lat
temu, a mimo to słowa „rozbrojenie" używają niektóre źró­
dła tej wiadomości. Większość z nas nie zna dziejów słynnej
Aurory po tym, jak wystrzał z jej działa dziobowego odegrał
rolę symbolu w propagandzie bolszewickiej w 1917 roku.
Podobnie jak mało kto pamięta o opublikowanym wówczas
w Prawdzie sprostowaniu załogi, której celem miało być
postawienie w gotowości pozostałych okrętów, a nie wezwa­
nie do szturmu na Pałac Zimowy. Od tamtego wydarzenia
krążownik był używany w celach szkoleniowych i tylko raz
zmierzył się z pociskami - podczas ataku Niemców na port
w 1941 roku. Dwukrotnie restaurowany, wystrojem zbliżył
się do pierwotnego wyglądu. Burzliwa historia związana
z kontrowersyjną rewolucją, została wzbogacona o epizody co
najmniej wstydliwe.
Do decyzji ministerstwa miał bowiem przyczynić się
czerwcowy bankiet wydany na 150 osób przez pismo „Russian Pioneer". Wśród zaproszonych VIP-ów znaleźli się: pani
minister rozwoju gospodarczego, pani prezydent Petersburga,
pełnomocnik prezydenta w Północno-Zachodmm Okręgu
Federalnym. Towarzyszyli im właściciele takich firm, jak Tinkoff, Odnoklassniki.ru, czy Russian Standard. Dolny pokład
służył jako restauracja, górny jako miejsce występów aktor­
skich i baletu. W czasie koncertu Leningradu kilku gości - czy
to z powodu oburzenia tekstami piosenek, czy odurzenia alko­
holem - zdecydowało się wskoczyć do wody. Był to oczywisty
sygnał, ze należy zakończyć bankiet.
Impreza na Aurorze złamała jednocześnie regulacje woj­
skowe (pod które okręt wciąż podlega) i prawo ochrony
zabytków. Nic dziwnego, ze śledztwo w sprawie wykazało, ze
pozwolenie na bankiet wydano nielegalnie. Odpowiedzialni
oficerowie (wraz z kapitanem statku i Dowódcą Floty Bałtyc­
kiej) zostali pociągnięci dyscyplinarnie do odpowiedzialności
i dostali reprymendę.
To me pierwszy raz krążownik został wykorzystany w nie­
typowy sposób. Parę lat temu nakręcono na nim film pornogra­
ficzny, którego leitmotivem był wystrzał z armaty.
Choć przyszłość Aurory jest wciąż niepewna, to wydaje się,
ze jej służba dobiega końca w niechlubny sposób.
Źródło: w y b o r c z a . p l ,

rusnavy.com

Zebrali i opracowali: M i c h a ł N a t ę c z - N i e n i e w s k i i Antonina Lisiecka

BARBARZYŃCA

3 - 1 ( 1 3 - 1 1 ) 3DD3

Item sets
Barbarzyńca

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.