Muzea / LUD 1961 t.47

Item

Title
Muzea / LUD 1961 t.47
Description
LUD 1961 t.47, s.596-604
Date
1962
Format
application/pdf
application/pdf
Identifier
oai:cyfrowaetnografia.pl:191
Language
pol
Publisher
Polskie Towarzystwo Ludoznawcze
Relation
oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:218
Text
597

u

M

WIELKOPOLSKA
WYSTAWA

z

SZTUKA

E

A

z postacią Chrystusa
Frasobliwego z Ołoboku pow . Ostrów , wykona ny przez
..
.
Pawła . Brylmsklego w 1840 r. Krzyż przydrożny z Drobnicza , pow . L eszno
z k onca XVIII w., kapliczka słupowa z Grabonoga,
pow. Gostyń także
wYk~nana w. końcu XVIII w. i największy pomnik kulttowy na wystawie,
krzyz FrancIszka
Nowaka z Sobiałkowa
pow. Rawicz z 1855 r. Krzyż

LUDOWA

W MUZEUM NARODOWYM W POZNANIU,
CZERWIEC--LlPIEC
1961

Mało znana sztuka ludowa Wielkopolski
u schyłku swego istnienia,
niemal w ostatniej chwili istniejących
możliwości rejestrowania
jej przejawów doczekała się w ostatnich latach opracowania
i publikacji
o charakterze
inwentaryzacyjnym
i naukowym,
w bieżącym zaś roku zorganizowania pięknej wystawy, która jest podsumowaniem
dotychczasowych
badań i wyników. Przynosi ona też nowe treści, które uwidoczniają
się
w licznych eksponatach.
Te odkrywcze elementy w wielkim stopniu poszerzają zakres naszej wiedzy i dobrze podkreślają
specyfikę
i monumentalność
wielkopolskiej
sztuki ludowej,
które to cechy szczególnie
uwidoczniają się w okazałej rzeźbie słupowej i malarstwie
feretronowym.
Najwyższe osiągnięcia tego działu sztuki ludowej przypadają
na drugą połowę XVIII w. i pierwszą połowę XIX w. Z tej też racji wystawa i ilustrujące ją okazy mają wybitnie wyraz historyczny, związany z tematyką
religijną i formami pracy opartej na technikach
dziś już w zasadzie nie
stosowanych,
a stano\viących
rzadko zainteresowanie
nielicznych
jednostek (ceramika, haft, tkactwo). Z całości jednak eksponatów
po bliższym
zapoznaniu
się z nimi i analizie biją treści społeczne będące wyrazem
twardej chłopskiej rzeczywistości.
Wystawa zorganizowana
w wielkim hallu Muzeum Narodowego już
na pierwszy rzut oka zachwyca
widza i w godny sposób reprezentuje
kulturę chłopską Wielkopolski. Kilkumetrowe
rzeźby słupowe i rozłożona
u stóp ich ceramika,
niezwykłe
eksponaty
przywołują
przed oczy odległe czasy słowiańskie, kiedy stawiano na rozstajach
dróg, w gontynach
słupowe posągi Światowida,
a do ziemi składano
zwłoki w postaci popiołów w urnach, obstawionych
liczną ceramiką
z potrawami.
Te czasy
kultu Światowida,
w wersji chrześcijańskiej,
i nawiązanie
do dawnych
form pochówkowych
w całości wystawy wybijają
się na plan pierwszy
i swą archaicznością
wywołują nastrój powagi. Eksponaty łączą elementy
artystyczne
niedalekiej
przeszłości z odległymi czasami.
Zniszczone częściowo zębem czasu rzeźby po odrestaurowaniu
postawiono na spokojnych,
zielonych postumentach.
Spośród szeregu innych.
swoimi rozmiarami,
jak i formalnymi
rozwiązaniami
wyróżniają
się: słup

Fragment

wystawy.

Fot.

Maćkowiak.

598
z Drobnicza
jest ciekawym
przykładem
podporządkowania
szczegółów
rzeźby surowcowi,
w tym wypadku
dwom graniastosłupom
drewna.
W belce poprzecznej krzyża, nieznany rzeźbiarz z okolic Leszna, wyrzeźbił
głowę i ręce Chrystusa. Brak proporcji w wielkości głowy do pozostałych
części ciała, jak i oryginalny zestaw bloków zaskakuje widza i ilustruje
dobrze trudności
i umiejętności
chłopskiego
świątkarza,
który pragnąc
w naj prostszy sposób osiągnąć zamierzony efekt ze względu na ograniczone wymiary bloków surowca, uzyskał go tylko w części.
Pisząc o rzeźbach słupowych i krzyżach przydrożnych
nie można po_
minąć też faktu, że w XIX w. w wielu wypadkach
były one stawiane
z okazji uwłaszczenia chłopów, należy więc je traktować
nie tylko jako
obiekty i dokumenty kultowe ale pomniki zrzucenia niewoli poddaństwa,
narodzin chłopskiej świadomości klasowej, na co słusznie zwraca uwagę
Stanislaw
B ł a s z c z y k w swym artykule "Zwierciadło życia wsi".
Również zaznaczenia
godnym jest zjawisko, że przydrożne
pomniki
kultowe w okresie zaboru w Wielkopolsce stanowiły
publiczne obiekty
manifestacji
polskiej narodowości, podobnie jak ubiór chłopski.
Z kilku eksponatów
przedstawiających
Chrystusa Frasobliwego,
obok
klasycznych dzieł ludowych reprezentujących
w pełni w swych rozwiązaniach inność kultury ludowej w całym zestawie cech formalnych,
pokazano również okaz, który w całokształcie ujęcia odróżnia się od typowych przedstawień
plastycznych
tego rodzaju. Jest nim Chrystus Frasobliwy
z nieokreślonej
bliżej miejscowości
w Wielkopolsce.
Szeroki
kształt
twarzy,
wysuwające
się silnie kości policzkowe,
obręczowato
założony zawój na biodrach
i rękach oraz frontalny
układ głowy ze
spojrzeniem przed siebie nadają postaci wyraz świeckości i przedstawiają
raczej pogodnego zwycięzcę. Dobre wkomponowanie
postaci w klocek
drewna
i odmienność
rozwiązania
treści literackiej
mówią o nieprzeciętnym rzeźbiarzu pracującym zdala od ośrodków kultury, i nie mającym
żadnych wzorów i przykładów. Pełnym ludowych form jest też Chrystus
Frasobliwy
posiadający
resztki polichromii,
spośród którego okrągłych
ramion i pIec wysuwa się silnie do przodu głowa z oczami pełnymi
wyrazu bólu. Podobnych okazów jest więcej. Na tle tych rzeżb brakiem cech
ludowych wyróżnia się piękna rzeźba Chrystusa Frasobliwego
siedzącego
na fotelu posiadającym
oparcie o wyraźnych
kształtach
wyrabianych
w starożytności. Sko!TIponowanie całej postaci, umiarkowane pochylenie głowy, smutny a dostojny wyraz twarzy, pełen logiki kompozycyjnej
układ
rąk, odmienny ubiór w postaci długiej tuniki jak i śmiałe, z rozmachem
wykonane cięcia drewna wskazują, że autorem tej rzeźby nie jest wiejski świątkarz,
lecz twórca
o wielkiej
wiedzy fachowej
i dyscyplinie
wewnętrznej.
Śmiało możemy powiedzieć, że rzeźba jest dziełem rzeźbiarza profesjonalnego
i to z niezbyt odległych czasów. - Nie zawsze ludowe treści wykonują
ludowi twórcy. Współczesnym
przykładem
moźe

599
być art. rzeżbiarz Czesław Woźniak, który jest autorem krzyża przydrożnego w Poznaniu postawionego
przy uJ. Dąbrowskiego
na Jeżycach
(jak i rzeźbiarskich
ozdób mebli o tematyce ludowej znajdujących
się
w Belwederze
w Warszawie).
'Vystawienie
wspomnianego
Chrystusa
Frasobli\vego wśród ludowych rzeźb jest pomyłką.
Na wystawie widzimy przykłady rzeżby polichromowanej.
Najlepszym
tego rodzaju okazem jest rzeżba przedstawiająca
św. Annę Samo trzecią
w wykonaniu P. Brylińskiego z około 1850 r. Pochodzi ona z Masanowa
pow. Ostrów. Zwarta
kompozycja,
delikatna
kolorystyka
przedstawiają
i na tym okazie nieprzeciętne
zdolności Brylińskiego, który niewątpliwie
należy do największych
świątkarzy
w Wielkopolsce.
Również
godną
uwagi wśród eksponatów o treści religijnej jest postać Chrystusa ukrzyżowanego z Obry Nowej pow. Krotoszyn.
Rzeźba ta wyrazem twarzy,
rytmem
zaznaczonych
żeber oraz opaską biodrową
ułożoną w drobne
motywy i zagięcia, stawia ten egzemplarz w odrębnej kategorii rozważań plastycznych.
Rzeżba o tematyce świeckiej reprezentowana
jest tylko w kilku okazach, wykonanych przez współczesnych twórców, na których dziełach widać już kontakty
z szerokim światem. Rzeźbami tymi to "Proletariusz"
Marka Fijałkowskiego
z Rogoźna oraz "Pałuczanka"
i "Topielica" Marii
Prillowej
z Kcyni. Te kilkucentymetrowej
wielkości rzeźby, mimo odmienności materiału
(drewno, glina) i tematyki posiadają wspólną cechę,
wielką dynamikę oraz szereg trafnych uproszczeń konstrukcyjnych
i akcentów szczegółów, które mówią o świadomości kształtowania
bryły.
Skromna
ilość eksponatów
o tematyce
świeckiej wydaje się zrozumiała, poni,"waż w Wielkopolsce już od wielu lat treści ludowe w poważnej mierze zanikły albo weszły do "kultury ogólnonarodowej
a z nimi i tematyka świecka, która reprezentuje
postępowy nurt współczesnej
rzeźby
chłopskiej.
Ogólem na wystawie reprezentuje
rzeźbę 55 eksponatów. 27 eksponatów reprezentuje
malarstwo ludowe. Wśród wystawionych
okazów wybija
się wielkich rozmiarów feretron, obrazy malowane na płótnie, na szkle,
drzewie i blasze. Obrazy te są w przybliźonych
formatach 40X50, 60, 70.
Ilustrują zestaw rozwiązań kolorystycznych od jaskrawych: zielono-czerwonych (cynobrowych) poprzez kolory pastelowe, różowe, seledynowe, niebieskie do ciemnych, czarnobrązowych
przypominających
historyczne dzieła
klasyków. Wymienione zestawy kolorystyczne, linearne opracowania i wykończenia ilustrują rozwój i stopniowy zanik typowych form tradycyjnego
malarstwa
ludowego w Wielkopolsce. W ostatnim okresie było ono wypierane
przez reprodukcje
dzieł klasyków
renesansu
i ich naśladownictwa o treści kultowej.
Gwałtownie
zaczęło ono zanikać w drugiej
połowie XIX w., nieco wcześniej niż w innych regionach kraju a to ze
względu na silniejsze kontakty Wielkiego Księstwa Poznańskiego
z cen-

600
trami tego przemysłu
leżącymi na zachodzie. Pokazanie
więc pięknych
dzieł ochwe.Śników
skulskich,
począwszy
od okazałego
feretronu
po
wątpliwej już wartości obraz bamberski
Chrystusa
ukrzyżowanego
z dominującą
pozłotą,
daje możliwie
pełny
przykład
rozwoju
malowidła
ludowego w XIX i na początku
XX wieku. Niezwykłym
dziełem . udowego malarstwa
jest feretron
z Kłodawy, pow. Koło. Celowym więc
jest podanie kilku szczegółów o nim. Na feretronie
jest przedstawiona
Matka
Boska Karmiąca.
"Ochweśnik"
umieścił
ją pod baldachimem,
którego lewa część, w większym stopniu widoczna, jest granatowa a druga
połowa cynobrowa. Matka Boska ma głowę owiniętą w ludową pstruchE;
o typowym zestawie barw stosowanych
w Wielkopolsce,
rąbek szat stanowi tkanina z motywami winogron. Delikatna kolorystyka
twarzy, wdzięk
kompozycji ma wiele czaru i każe wysoko ocenić ludowego artystę.
Malarstwo
świeckie
ilustrują
dwa obrazy przedstawiające
chłopską
rodzinę wielkopolską z połowy XIX w. i jedna praca współczesnego autora.
Obrazy przedstawiające
rodzinę chłopską są rozwinięciem
barwnym
rysunku K. K i e l i s i ń s k i e g o z okresu jego pobytu na zamku w Kórniku
w połowie XIX w. Kielisiński znany z wielokrotnych
reprodukcji
dawnych
i współczesnych, w pracy nawiązał nie do fragmentu
obrazu Knora, jak to
sugeruje Stanisław
Błaszczyk, lecz do starszego pierwowzoru
jakim jest
kmieć wielkopolski
z żoną umieszczony w pracy K. W. Wójcickiego według litografii Bułakowskiego
z 1826 r. Zupełnie odmienny charakter
reprezentuje
dwupłaszczyznowo
potraktowany
miotlarz Hieronima
Karpińskiego z Damasławka,
pow. Wągrowiec, który ekspresją
ruchu i mimiką
twarzy
przypomina
sudecko-niemieckie
rozwiązania
plastyczne.
Szkoda,
że organizatorzy
wystawy
nie pokazali więcej jego prac.
Jak widzimy w malarstwie
ludowym również przeważa tematyka
n~ligijna związana
z cierpieniem
i wołaniem
chłopa o łaskawość
nieba
w ciężkim trudzie dnia powszedniego w okresie pańszczyzny.
Omówione dwa działy: rzeźba i malarstwo
wypełniają
cały hall wystawy wraz z ścianą wschodnią i zachodnią. Gabloty zaś ustawione wzdłuż
ściany południowej
i północnej przeznaczono głównie na ekspozycje haftu
i tkanin. W nich umieszczono wszystkie te okazy, które w pełni reprezentują najwyższe wartości tych dziedzin sztuki. Ilościowy umiar eksponatów, estetyczny
ich układ, kontrastujące
przyjemne
tło w wybitny
sposób podnoszą wartość wizualną pokazanych
dzieł sztuki i zapraszają
widza do bliższego obejrzenia. Okazy białego haftu na przemian z tkaninami o przewadze kolorów czerwonego, granatowego
i zielonego w przyjemnym dla oka rytmie wypełniają
płaszczyzny szklanych gablot. Wśród
cennych okazów złotolitych czepków zobaczyć można liczne egzemplarze
haftu białego na tiulu z powiatu sulechowskiego,
międzyrzeckiego,
szamotuiskiego i z prawie nieznanych
nikomu okolic Wrześni i Kalisza. Zwrócenie uwagi na tereny mniej znane ogółowi jest dodatkową
wartością

601
wystawy i piękną zasługą organizatorów,
którzy napewno wiele wysiłku
musieli włożyć by możliwie równomiernie
pokazać wszystkie podregiony
Wielkopolski. Ten staranny
dobór widać też w wystawionych
tkaninach:
płachtach,
pstruchach,
kołderkach,
derach, wśród których
nie zabrakło
tkanin z tak mało znanych powiatów jak wolsztyńskiego
i leszczyńskiego.
Wystawienie pięknego okazu zapaski naramiennej
z powiatu leszczyńskiego
jest nie tylko dokumentem
pięknego tkactwa tych okolic, ale także przypomina te czasy, głównie w XIX wieku, kiedy właśnie ta część ubioru
była zasadniczym
znamieniem
w odzieży odróżniającym
kobiety polskie
od Niemek; kiedy to strojem ludowym podkreślano
swoją przynależność
narodową
i manifestowano
swój patriotyzm.
Przypomnienie
tej narodowo-pedagogicznej
roli odzieży naszych matek i babek jest jak najbardziej
na czasie. Niewiele osób z młodszego pokolenia wie, że i takimi "drobiazgami" można i trzeba było walczyć o zachowanie swojej narodowości
w okresie rozbiorów.
czyń
niu
inne
regu

Ujemną stroną wystawy wielkopolskiej,
to brak nazwiska wykonawi lat wykonania eksponatów.
Przykrym zjawiskiem jest że w Poznałaskawsze
spojrzenia padają na rzeżbę, malarstwo
i grafikę, niż na
działy sztuki ludov-·ej. Przecież nie trzeba udawadniać,
że w szeokazach haftu i tkactwa niekiedy lepiej się uwidacznia
zmysł art y-

Ceramika

wielkopolska.

Fot. lVIaćkowiak.

602
styczny chłopek niż w pozostałych dziedzinach sztuki. Dlaczego więc podobnie jak Brylińskich, Nowaków, Majchrzaków,
Dudków, Twardowskich,
Fijałkowskich,
Prillowych
nie mamy znać wybitnych
naszych hafciarek
i tkaczek? Szczycimy się ich pracami.
Ciekawi więc jesteśmy jak się
nazywają,
kiedy swoje prace wykonały.
Przecież w tej dziedzinie już
badania zapoczątkowano,
ścieżki są wydeptane.
Można więc teraz już
łatwiej
podjęte
prace kontynuować,
wyniki
popularyzować.
Najlepszą
okazją do popularyzacji
są wystawy. Sądzimy, że na przyszłej wystawie
tych uchybień nie będzie. Dobrze byłoby w przyszłości zwrócić większą
uwagę na czystość eksponatów
reprezentujących
biały haft.
Ostatni dział wystawy to ceramika.
Reprezentuje
ją 81 okazów,
które w większości pokazane
są na środku hallu, na niskim podium.
Obok misek, donic, mlostków, garnków o tradycyjnych
kształtach widzimy
tam również dwojaki i trojaki typowe naczynia z okresu pańszczyźnianego, w których noszono w pole posiłki. Jedyny egzemplarz trojaka z datą
1918 roku jest ostatnią formą rozwojową naczyń glinianych służących do
noszenia posiłków poza dom. Pokazanie siwaków w Poznaniu jest swego
rodzaju rewelacją
i jeszcze jednym
dowodem potwierdzającym
istnienienie na terenie
całego kraju
niektórych
form wspólnych,
które ze
względu na nierównomierny
rozwój poszczególnych krain i różne kontakty
z większymi centrami w jednych ośrodkach prędzej zanikły a w innych
później. Wśród okazów ceramiki swego rodzaju unikatem jest kafel kościański z XV w. z wyobrażeniem
sceny z bajki o gąskach i lisie. Ciekawymi teź eksponatami
są postacie modlących
się Zydów wykonane
z gliny przez Józefa Pierczyńskiego
w latach 1918-1937. Są one wystawione w postaci przerywników
w gablotach pomiędzy okazami haftów
i tkanin.
Pewnym brakiem w całym przeglądzie
dzieł sztuki jest pominięcie
rzeżby i zdobnictwa tak bogato i oryginalnie uwidaczniającego
się w in_
strumentach
ludowych. Ciekawe główki dud. kozłów oraz dymki proszą
się o pokazanie i zainteresowanie
nimi społeczeństwa,
nie mówiąc juz
o wielkiej mierze podniesienia
atrakcyjności
wystawy przez pokazywanie
tych stosunkowo rzadko spotykanych
instrumentów.
Ogółem oceniając całą wystawę trzeba stwierdzić, mimo jej drobnych uchybień,
że robi ona bardzo korzystne
wrażenie,
jest imprezą
udaną i nowymi eksponatami
zdobytymi w terenie budzi podziw nawet
u dobrze zorientowanego
w możliwościach
ekspozycyjnych
etnografa.
Szkoda, że Dyrekcja Muzeum nie wydała katalogu wystawy. który przecież nie jest tylko przewodnikiem
ułatwiającym
obejrzenie, ale trwałym
śladem kwitującym
istnienie wystawy i pokazującym
wysiłek ludzi. Brak
fotografii poszczególnych eksponatów i ich zespołów jest też uchybieniem.
Ustcrki te są tym nieprzyjemniejsze,
że wystawa jest pierwszą po 1945 r.

()O3
Trzeba zaznaczyć, że Wystawa Wielkopolskiej
Sztuki Ludowej została zorganizowana przez Dział Etnografic;;ny Muzeum Narodowego w Poznaniu w ramach Wielkopolskiego Festiwalu Kultury. Scenariusz opracował
mgr Stanisław B ł a s z c z y k, oprawę plastyczną przygotował Józef Skoracki. Pokazane eksponaty w przeważającej
większości są własnością Muzeum
Narodowego w Poznaniu. Szereg z nich wypoźyczono z innych muzeów.
kościołów itp. Ogólem na wystawie pokazano 240 eksponatów.
Wystawa
po zamknięciu jej w Poznaniu została przewieziona do Koszalina i Lublina.
Adam

MUZEUM

W LAHORE

Gtapa

(PAKISTAN)

Muzeum w Lahore jest największym,
naj starszym
i naj bogatszym
muzeum w Pakistanie.
Dzięki też temu z natury rzeczy uprzywilejowanemu stanowisku,
spełnia
rolę placówki
macierzystej
i prawie
nadrzędnej w stosunku do innych muzeów Pakistanu.
Może też tylko ono
jedyne przypomina
niektóre stare muzea europejskie.
Muzeum w Lahore jest instytucją
poważną
wiekiem.
Zbiory zaczęto gromadzić w roku 1864 'w ramach
pokazu zabytków
sztuki na
Indyjskiej
Wystawie
Przemysłowej
w Lahore. W roku 1890 muzeum
otrzymuje statut, a książę Walii, Albert Wiktor kładzie kamień węgielny
pod obecny gmach, zaś w roku 1894 do nowego budynku zostają wprowadzone zbiory.
Duży, z czerwonej cegły, gmach Muzeum w Lahore wzniesiony jest
w eklektycznym
stylu indyjskim. Stanowi jednak doskonałe pendant do
podobnego stylowo gmachu Punjab University,
mieszczącego się wprost
J'.IIuzeum, po przeciwnej
stronie Mali Road. Liczne miri (altanki), wnęki
i wykusze, kolumienki
i koronkowe
ozdoby czynią gmach okazalszym,
lecz nie zawsze urodziwszym.
Wnętrze posiada 22 sale. Sal wystawowych 8, (na wystawy stałe), 2 sale wystaw czasowych, 2 duże hale, 6 sal
magazynowych,
w 4 salkach mieszczą się biura muzealne i zbiory biblioteczne (biblioteka muzealna liczy 5000 woluminów).
Odpowiednio
do wielkości Muzeum i zbiorów liczny jest personel,
składający się z 33 osób. Niestety obsadę naukową stanowią tylko dyrektor dr Malik Shamsuddin i asystent Nisal Husain. Na pozostałą resztę
skład;ją
się: 5 urzędników,
18 wspaniale
umundurowanych
woźnych,
dozorujących bezpieczeństwa
zbiorów i 8 osób "służby" - zamiataczy.
Zbiory Muzeum w LallOre można podzielić na kilka działów: l) rzeżby
kultury Gandhara,
2) Zbiory zabytków Kultury Doliny Indusu (Harappa
i Mohenjo-Daro),
3) Kolekcja rzeźb indyjskich
(Hindu, bramanistyczne),
4) Galeria tybetańska
i centralno-azjatycka,
5) Kolekcja obrazów szkół
Hindu z epoki Mogołów, 6) Tkaniny (dywany, kilimy, tkaniny
ludowe,
stroje), 7) Rzemiosło artystyczne
(tu między innymi znajduje się bogata

H04
kolekcja ceramiki z ;\~ultanu), 8) Zbiór broni i miscellaneów.
Jako zbiory
osobno wydzielone
i nie pokazywane
w ekspozycji
stałej wyróżnić należy dwa działy: l) Numizmatyczny
(zawierający
bardzo bogatą kolekcję
monet grecko-orientalnych,
indyjskich,
perskich,
partyjskich,
kufickich
a także nowszych z terenu Indii), 2) Kolekcje wydzielone
(np. niewielki
zbiór grafiki). Jako zupełnie osobny dział występuje
biblioteka muzealna,
zawierająca
bogatą fachową
literaturę.
Jak widać z powyższego zestawienia
Muzeum w Lahore jest typowym
muzeum
wielodziałowym.
Ta wielodziałowość
zaznacza
się nie tylko
\V zbiorach
ale też i w ekspozycji. Starano się tutaj powydzielać poszczególne działy, choć ze względu na wielkość sal, rozdzielenie okazało się niemożliwym, tak, że np. rzemiosło jest eksponowane
w pomieszaniu z przedmiotami z innych działów. Ciekawie jest przedstawione
życie, stany, zajęcia a nawet pozy modlitewne
(muzułmańskie)
w bogatej kolekcji figurek
gipsowych
(malowanych).
Brak tu natomiast
materiałów
ilustrujących
kulturę materialną
kraju, o ile ona nie jest w jakikolwiek
sposób powiązana ze sztuką. Brak np. prostej formy topora, lecz oglądnąć można
bogaty zbiór toporów pięknie zdobionych.

K

o

R

WSPOMNIENIE

N

I

O ETNOGRAFIE
POMORSKIM
WŁADYSŁA WIE ŁĘDZE.

K

A

KS. DOKTORZE

Brak tu często dokładniejszych
metryk przedmiotów,
co zresztą trafia się również w wielu starych
muzeach
europejskich.
Wiele zbiorów
pochodzi bowiem z darów i prywatnych
kolekcji, w których zbieraczom
zależało na samym oryginalnym
eksponacie,
a nie interesowała
ich proweniencja przedmiotów.
Na eksponatach
jednak, jeżeli nie miejscowość, to
przynajmniej
teren pochodzenia
jest określony.
Muzeum w Lahore rozporządza swym dawnym zestawem sprzętu pomocnicznego, ma duże ozdobne gabloty, olbrzymie szafy i oszklone stojaki.
Trzeba przyznać, że całość aż promieniuje
wiktoriańską
monumentalnością
i czcigodnością.
Pełno tu codziennie zwiedzających,
młodzieży, studentów
i ludzi z miasta i ze wsi (muzeum jest zamknięte tylko w piątek). Podziwiają głównie zbiór dawnej broni i kolekcję
miniatur
z czasu Mogołów. Galeria jest otwarta codziennie od 10-17.
Muzeum w Lahore posiada też swoje fachowe
wydawnictwo
"Museums Journal
of Pakistan".
Krzysztof

WoLski
Ks.

dr

Władysław
Łęg a. Portret
Wiastimil Hofman 1960 r.

wyk.

W Sopocie, dnia 2 sierpnia 1960 roku, zakończył swój żywot, ceniony
archeolog, historyk
kultury
i etnograf
pomorski
ks. dr WładYSłaWo Jan
L ę g a. Zmarły był synem ziemi pomorskiej, urodzonym 4 cze~wca 1~89 r.
w Miranach, pow. sztumski (Dolne Powiśle), jako syn naUCZYCle~a,plelęgnującego \vespół z małżonką
swoją tradycje
narodowe.
polskle. Szkołę

_.-

Item sets
Lud

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.