-
Title
-
Recenzje i noty recenzyjne / LUD 2002 t.86
-
Description
-
LUD 2002 t.86, s.277-324
-
Date
-
2002
-
Format
-
application/pdf
-
Identifier
-
oai:cyfrowaetnografia.pl:4696
-
Language
-
pol
-
Publisher
-
Polskie Towarzystwo Ludoznawcze
-
Relation
-
oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5062
-
Text
-
Lud, t. 86, 2002
IV.
RECENZJE I NOTY RECENZYJNE
Ojczyzny słowa. Narracyjne wymiary kultury, red. Wojciech J. Burszta, Waldemar Kuligowski, Biblioteka Telgte, Poznań 2002, ss. 253.
Jeśli założyć, że niemal każdorazowo ostatecznym efektem naukowego działania antropologa jest tekst - raport z badań, artykuł dla branżowego periodyku czy rozprawa
habilitacyjna, oraz że w tekście tym, oprócz wyników badań, dowodów naukowych, tez,
"uzewnętrznia" się również niepowtarzalna osobowość autora, która określa jego percepcję rzeczywistości, a także sposób jej ukazania w dziele, to czy w naukowej analizie
prac antropologicznych nie należałoby zastosować również metody analizy literackiej,
zrównując tym samym, choć na chwilę, ontologiczy statut pisarza-naukowca i autora-literata?
Jeszcze do niedawna tak postawione pytanie zostałoby całkowicie zignorowane przez
środowisko naukowe, oszczędzając w ten sposób jego autorowi przykrych konsekwencji
wypływających ze zbiorowego "nie" antropologiczego światka.
Obecnie jednak problem ten wraz ze zbiorem swych teoretycznych, a także praktycznych (już!) implikacji, zostaje powoli włączany w dyslałsję o antropologii, jak i w sam
dyskurs antropologiczny. Wymiernym tego przykładem je~t opublikowana w początkach
2002 roku praca Ojczyzny słowa. Narracyjne wymiary kultury, stanowiąca redakcyjny
wysiłek Wojciecha J. Burszty i Waldemara Kuligowskiego. Redaktorom, którzy oprócz
tego są również autorami zamieszczonych w zbiorze tekstów, udało się namówić do współpracy grupę młodych naukowców (najczęściej antropologów), rekrutujących się z kilku
ośrodków akademickich naszego kraju.
Książkę tworzy zbiór dwunastu tekstów zróżnicowanych pod względem gatunku
i stylu - od eseju po "suchy" artykuł naukowy. Dzięki temu udało się autorom, i nie jest
to chyba dzieło przypadku, zaprezentować szeroki wachlarz form wypowiedzi wykorzystywanych w naukach antropologicznych. W pracy brak jest wyraźnie wyodrębnionych
części - teoretycznej i praktycznej, niemniej można odnieść wrażenie, że pierwsze rozdziały posiadają bardziej teoretyczny charakter, porządkując i "ustawiając" całą książkę.
Teksty zamieszczone w dalszej części pracy, z uwagi na przyjętą przez autorów metodę
interpretacji lub zgoła samą ich formę, zdają się mniej ograniczać zasadami konstruowania obiektywnego tekstu naukowego (cokolwiek zresztą ten ostatni oznacza).
Wzajemne powiązania i inspiracje antropologii i literatury należy dostrzegać i analizować na wielu płaszczyznach; mogą one przybierać rozmaitą formę, różnić się zakresem oraz
intensywnością, Uwaga autorów Ojczyzn słowa ogniskuje się na zagadnieniach kluczowych
z punktu widzenia wzajemnej egzystencji obu tych dziedzin aktywności humanistycznej.
Zatem główne problemy i postulaty, które podnosi i prezentuje niniejsza książka, jawią się
jako kłopoty z "obiektywizacją" tekstu naukowego, dające się streścić w pytaniach: na ile
badacz odtwarza kulturę, na ile ją "przekłada", a na ile kreuje, oraz jakie czynniki należy
wymienić jako współdeterminujące to zjawisko; dalej - w jakim zakresie literatura może
być traktowana na kształt antropologii rozumianej jako "powołanie do permanentnego zdziwienia człowiekiem w objęciach owego niewidzialnego tworu zwanego kulturą"I, jaki staI W.J. Burszta, W. Kuligowski, Anamorfozy. Poza akaaemią, w: Ojczyzny słowa. Narracyjne
wymiary kultury, red. W.J. Burszta, W. Kuligowski, Poznań 2002, s. 14. Wszystkie przywołane
poniżej prace oraz przytaczane cytaty pochodzą z tejże publikacji.
278
tus w tym kontekście posiadają "nieantropologiczne" prace antropologów i co w takim
razie z literaturąjako klasycznym (?) źródłem antropologicznym; - wreszcie próba ustalenia odpowiedzi na pytanie, w jakim stopniu zasadne jest bezpośrednie odwoływanie
się do teorii analizy literackiej w badaniach nad kulturą.
O nader specyficznym charakterze refleksji antropologicznej wypowiedział się Clifford Geertz porównując ją do hybrydy, którą zobrazował formą północnoamerykańskiego muła, który w równym stopniu od osła (nauki), co od konia (literatury) dziedziczy
wady i zalety każdego z nich. Nie sposób ostatecznie wykazać, czym winna być antropologiczna opowieść. Subiektywnym przekazem życiowych i naukowych doświadczeń piszącego czy obiektywną relacją naukowca z eksplorowanego skrawka kultury2? Przekazywanie tez czy wartości na gruncie literatury odbywa się poprzez kreowanie nie istniejącej, zatem obiektywnie nieweryfikowalnej, rzeczywistości (narracja subiektywna).
Przekazywanie praw, tez i wartości poprzez odwołanie się do obiektywnie istniejącego
świata to domena antropologii (narracja obiektywna). Jeśli jednak, a najczęściej tak właśnie się dzieje, teza przyjmuje w stosunku do opisywanego świata metapoziom, to nie
zrównując się z nim, nie stanowi bezpośrednio o opisywanej rzeczywistości. Zatem na
gruncie interpretacji antropologia może zostać zrównana literaturze. Z powyższym poglądem zgodziłby się chyba każdy ze współlokatorów Ojczyzny słowa.
Na ile literatura potrafi być antropologiczna? Na tak postawione pytanie książka odpowiada dwojako: na tyle, na ile świadomie "antropologizuje" swoje dzieło oraz na tyle, na
ile dzieło "uda się" antropologicznie odczytać. Powyższa dychotomia ma charakter typologiczny, gdyż obie formy analizy mogą zostać wykorzystane w stosunku do jednego dzieła.
Adam Pomieciński w szkicu Podhale jako "mała ojczyzna ". Jak czytać antropologicznie "Na przełęczy" wykorzystuje obydwa zaproponowane sposoby analizy dzieła
literackieg03• Zaproponowane przez niego podejście nie ogranicza się do klasycznej
wyliczanki na temat: jakie cechy kultury i folkloru górali podhalańskich zostały zdokumentowane w opowiadaniu Stanisława Witkiewicza. Jego pasja badawcza lokuje się
w innych rejonach. Dzieło literackie jest dla niego wyrazem hołdu, jaki autor składa swojej
małej ojczyźnie, pozostając pod jej ciągłym urokiem. Wykorzystanie terminu mała ojczyzna jako kategorii interpretacyjnej spełnia tu rolę klucza umożliwiającego antropologiczną dekonstrukcję literackiego tekstu4•
Z podobnego zabiegu interpretacyjnego korzysta Joanna Łagoda, analizując głośny przed
kilkoma laty Widnokrąg Wiesława Myśliwskiegos. Autorka tytułowy widnokrąg traktuje
jako figurę literacką, oddającą w niepowtarzalny sposób percepcję świata. Kategoria ta nie
ma charakteru stałego, zmienia się on wraz z Piotrem i otaczającą go rzeczywistością. Abstrahując tak rozumiany widnokrąg poza prozę Myśliwskiego, otrzymujemy użyteczną antropologicznie kategorię opisu subiektywnych postaw i przekonań jednostki.
Na zupełnie innej płaszczyźnie spotykają się literatura i antropologia w prozie Johna
Bartha6• Zdaniem Waldemara Kuligowskiego, specyficzna konstrukcja powieści tego amerykańskiego autora - narracja, często autoironiczna, splatana z wielu (czasem nieprzystających) wątków, zjednej strony oddaje chaos i wielokulturowość współczesnego "płynnego" świata, z drugiej może i nawet powinna stanowić drogowskaz, a zarazem ostrzeżenie dla antropologa uwikłanego w swój osobisty "raport" ze świata innej kultury. Co
Ibidem, s. 12-13.
A. Pomieciński, Podhale jako" mała ojczyzna ". Jak czytać antropologicznie "Na przełęczy ",
s.207-227.
4 Ibidem, s. 216-217.
5 J. Łagoda, Widnokręgi, S. 192-206.
6 W. Kuligowski, Błogosławieństwo
Szeherezady, s. 99-119.
2
J
279
więcej niż słowne opowieści zawierają antropologiczne prace, pyta zauroczony Barthem
autor? Antropologiczny tekst nie jest więc dziełem "skończonym", z zarezerwowanymi
prawami do autentyczności i obiektywności przedstawionego świata. Prawdziwym końcem antropologicznej opowieści, i w tym tkwi jej szczególna moc, jest zaproszenie do
kolejnej, być może równie prawomocnej. Czytając Bartha, nie tyle poszerzamy swe naukowe kompetencje, ile uczymy się na nowo uprawiać antropologię.
Czy można pozostać antropologiem, chcąc zostać pisarzem? Z takim zamiarem
w nader oryginalny sposób mierzy się Maciej Dudziak7• Problem antropologicznej reprezentatywności dzieła literackiego rozwiązał... posłużywszy się prozą w dyskursie antropologicznym,jakiemu przypisane są Ojczyzny słowa. Tekst ów stanowi subiektywny przewodnik po miejscach szczególnie bliskich autorowi, z którymi pozostaje w silnym związku
emocjonalnym. Pierwsze z nich to mała ojczyzna Macieja Dudziaka - miasto i dom nad
zachodnią granicą Polski "odziedziczone" po Niemcach i Żydach, drugie to Kresy Wschodnie - mityczna kraina przodków. Trudno jest odpowiedzieć na pytanie, czy Dudziak
został literatem, na pewno jest bacznym antropologiem, którego uwaga ogniskuje się nie
tylko na niezrozumiałym "innym", ale i na samym sobie.
Czy można zostać pisarzem, chcąc zostać antropologiem? Po lekturze tekstu Piotra Frąckowiaka, Przypadek Castanedy, odpowiedź prawdopodobnie zabrzmi twierdząco8• Postać
Carlosa Castanedy to wypadek szczególny w dziejach antropologii, jak i zapewne kultury
masowej. W swym kilkunastostronicowym artykule autor nie tyle po raz kolejny usiłuje
zdemaskować hochsztaplera, co stara się wskazać na przyczyny sukcesu Castanedy jako
pisarza. Frąckowiak upatruje ich przede wszystkim w uroku i czarze castanedowskiej narracji, której na krótko (na szczęście?) ulegli również antropolodzy, a która w perfekcyjny
sposób odpowiadała i odpowiada zapotrzebowaniom kontrkultur na alternatywę.
Alternatywą, zadośćuczynieniem nieustannej potrzebie mitu zdaje się również niezwykła popularność w ostatnim okresie literatury fantasy9. Opinię taką wysuwa Joanna Wołyńska, widząc w tej formie fantastyki realizację zapotrzebowania na magiczny świat, na który
brakjest miejsca w odczarowanym, anonimowym społeczeństwie Zachodu. Literaturafantasy wypełnia również potrzebę tzw. mitu antropologicznego - opowieści o obcym świecie, w opozycji do którego budujemy nasz własny, nadając mu sens.
Terapeutyczna funkcja literatury nie wyraża się jedynie poprzez kreowanie nowych
światów. Czasem może stanowić krytykę lub protest wobec zastanej rzeczywistości kultowej. Dorota Kołodziejczyk podjęła udaną próbę przedstawienia interpretacji współczesnej prozy anglojęzycznej w kategoriach antropologicznych1o• Literackie wizje postkolonialnego świata, budowane w oparciu o osobiste doświadczenia autorów, pełne są sprzeczności i chaotyczności. Po zdyskredytowaniu idei Imperium, nie przystającej do nowo
powstałej rzeczywistości, pozostała wolna przestrzeń, którą spontanicznie, ale i chaotycznie
wypełniają nowe twory. Postkolonialną twórczość można interpretować w kategoriach
nieustannego zapisu "stwarzania" siebie, swego etno su, budowania własnej prywatnej
i publicznej historii.
Antropologiczne odczytanie świata Imienia Róży przez Aleksandra Bergandy wpisuje
się doskonale w obraz postkolonialnej ruiny dawnego imperiumII. W jednym i drugim
1 M. Dudziak, Topografie literackie. Cztery szkice o oswajaniu mitoprzestrzeni
na pograniczach, s. 228-242.
8 P. Frąckowiak, Przypadek Castanedy, s. 120-149.
91. Wołyńska, Fantastyka jako forma współczesnej mitologii, s. 243-252.
IDD. Kołodziejczyk, Antropologiczne fabulacje - hybryda, tłumaczenie, przynależność we
współczesnej powieści anglojęzycznej, s. 63-98.
\I A. Bergandy, Wjaki sposób świat jest tekstem.
Umberto Eco "Imię róży", s. 40-62.
280
przypadku wyczerpana i zdyskredytowana zostaje idea. Dotychczas obowiązującej doktrynie rodzi się konkurent, prawda, pochodząca dotąd z jedynego źródła, staje się przedmiotem negocjacji. Tym samym status negocjujących ulega zrównaniu. Władza to nic
innego jak dysponowanie prawdą, umiejętność polegająca bardziej na przekonywaniu,
niźli docieraniu do niej.
Przedmiot przywołanych powyżej analiz antropologicznych stanowiła literatura, czy
to w postaci pojedynczego dzieła, zjawiska literackiego czy próby literackiej. Inaczej
postępuje Jacek Dziekan, próbując za Victorem W. Tumerem wykorzystać metody interpretacji dzieła teatralnego w analizie zjawisk kulturowych12• Zabieg taki wynika z założenia, że teatr stanowi pochodną rytuału, którego schemat, mimo zmiany kontekstu kulturowego, ciągle jest w nim obecny. Otwiera to dwojakie możliwości: interpretację "klasycznego" rytuału w terminach teatrologicznych oraz potraktowanie współczesnego
widowiska teatralnego w kategoriach "rytuałopodobnych".
Nieco odmienne w swym charakterze pozostają dwa teksty Ojczyzn słowa, pierwszy
z nich, o zdecydowanie naj cięższym natężeniu "edukacyjnym", autorstwa Krzysztofa
Piątkowskiego, nosi tytuł O niektórych pożytkach dla antropologii płynących z wiedzy
a literaturze13•
Dobrze się stało, że tekst ten znalazł się na początku pracy, wprowadzając
w przegląd obszarów współwystępowania antropologii i literatury. Porządkując przestrzeń
teoretyczną, autor wskazuje na możliwości, ale i konieczności, przed jakimi staje antropologia, przyglądając się sobie samej jako opowieści o kulturze uchwytnej jedynie w języku
i poprzez język się realizującej.
Z podobnymi zadaniami zmaga się Wojciech J. Burszta w swoim tekście Oko i pióro
antropologa14• Jeśli przyjąć, że antropologia jest rodzajem światotwórstwa uprawianego
na kształt literatury, to gdzie szukać podstaw jej weryfikacji, w dialogu z czytelnikiem?
Wszak nasze antropologiczne świadectwo pozostaje subiektywnym zapisem subiektywnego dialogu, jaki prowadzimy z kulturą. Tak więc granica literatury i antropologicznej
narracji ulega zatarciu, istniejące gdzieś obiektywne kultury i ludzie na zawsze pozostaną dla nas bohaterami opowieści.
Czymże jednak są antropologiczne pióro i oko i powstające z ich udziałem opowieści? Nawet naj wytrwalszy czytelnik nie otrzyma na tak postawione pytanie precyzyjnej,
jednoznacznej odpowiedzi, zresztą nie taka idea przyświecała autorom Ojczyzn słowa.
Brak odpowiedzi na tak postawione pytanie nie oznacza jednak zdyskredytowania się
antropologii jako nauki. Paradoksalnie siła tej dziedziny wiedzy tkwi w tym, co do niedawna traktowano jako jej największą słabość i definiowano w postaci tzw. kryzysu koncepcji przedstawienia. Zacytujmy na koniec Wojciecha Bursztę: "pisanie i czytanie antropologiczne to zawsze meta-doświadczenie, dzięki któremu możemy stać się inni, niż
jesteśmy. Ziemia niczyjal5 (...) jest tedy w istocie wspólnym terytorium wzajemnego przenikania się wyobraźni antropologicznej i świata przedstawionego. Nie każdy - to oczywiste - musi się tam udawać, ale jeśli już to uczyni, czekają go niespodzianki, jakie
zawsze oferuje wyszkolona wrażliwość"16. Jeśli do takiej prawdy dasz się przekonać drogi
czytelniku, to będzie to chyba największą zaletą Ojczyzn słowa.
Karol
Walczak
12J. Dziekan, Teatr z rytuałem za pan brat? Notatki na marginesie" Teatru w codzienności.
codzienności w teatrze" Victora W. Tumera, s. 267-191.
13K. Piątkowski,O niektórych pożytkach dla antropologii płynących z wiedzy o literaturze, s. 19-39.
14W.J. Burszta, Oko ipióro antropologa, s. 150-166.
15Ziemia niczyja, czyli płaszczyzna, na której niemożliwe, ale i niepotrzebne staje się wyodrębnianie naukowego opisu od fabularnej fikcji.
16W.J. Burszta, op. cit., s. 166.
281
Wojciech J. B u r s z t a, Asteriks w Disneylandzie. Zapiski antropologiczne. Wydawnictwo Poznańskie, Poznań 200 l, ss. 211.
Praca jest zbiorem tekstów pisanych od 1993 roku. Jesienią tego roku ich autor przebywał w Stanach Zjednoczonych, gdzie nawiązał kontakt z pismem "Nowy Dziennik.
Polish Daily News", w którym co tydzień ukazuje się tygodnik "Przegląd Polski". Wiele
z tekstów zamieszczonych w Asteriksie powstało w pierwotnej wersji na potrzeby publikacji w "Przeglądzie Polskim". Przyjęta dla nich formuła "antropologicznych zapisków"
zjawisk z kręgu szeroko pojętej kultury współczesnej jest rodzajem etnograficznych notatek z terenu. Na ten ostatni składają się zarówno konkret i szczegół ukryty w rodzimej
kulturze autora, jak również - zestawione z nimi na tle porównawczym - zjawiska
wiązane z procesami globalizacji i homogenizacji treści kultury. Ideąprzewodniąłączącą
zbiór szkiców jest ,,zasada «siedzenia okrakiem» na różnych tematach. Poszczególne teksty
dotykają spraw bardziej lub mniej poważnych i istotnych dla współczesności w taki sposób, aby umożliwić skonfrontowanie różnych punktów widzenia".
Zastosowanie klucza w postaci etnograficznego zapisu opatrzonego komentarzem antropologicznym pozwala na ułożenie obok siebie tak różnorodnych tematów jak np.: oblicza starości dominujące w dzisiejszym społeczeństwie amerykańskim i polskim (esej Starość w kulturze. Waiting time), problem tożsamości współczesnego człowieka, przejawiający się m.in. w potrzebie budowania idei wspólnej Europy (tekst Kłopoty z tożsamością),
formy obecności treści kultur lokalnych (tutaj: narodowych) w wyrazistych zjawiskach masowych (Asteriks w Disneylandzie), czy zagadnienie muzyki postrzegane w aspekcie jej
roli w historii kultury (Niskie - wysokie, wysokie - niskie).
Część pracy poświęcona jest kwestiom obrazów kultury polskiej widzianych przez
pryzmat jej warstwy językowej. Rozpatrywana jest ona w szerokim kontekście politycznym (My zmieniamy świat albo magia dzisiaj), w kontekście przemian ustrojowych
i społecznych (Językowe umieranie świata) oraz kultur środowiskowych (Oszołom
w wypasionej beczce).
Uzupełnieniem wymienionego wyżej pola tematycznego jest kilka osobistych, refleksyjnych tekstów komentujących, istotne z różnych względów dla autora Asteriksa, zdarzenia z życia codziennego (Ogródkowa historia kapitalizmu polskiego), lektury (Sklep
potrzeb kulturalnych, 2 x Polska w Kisielu) oraz film (Tabu stare i nowe).
Marcin Andrzej Kafar -
ODIE PTL
Waldemar K u l i g o w s k i, Antropologia refleksyjna. O rzeczywistości tekstu, Poznańskie Studia Etnologiczne nr 2, Wydawnictwo Poznańskie, Poznań 2001, ss. 135, bibliogr.
Praca poświęconajest zagadnieniom teoretycznym mieszczącym sięw obszarze rozważań nad sytuacją współczesnej antropologii. Punktem wyjścia dla autora jest teza wypracowana na gruncie filozofii, która mówi, że obecnie kultura Zachodu przeżywa kryzys objawiający się osłabieniem bądź całkowitym porzuceniem przekonania o możliwości wiernego
ujęcia rzeczywistości (poprzez opis) za pomocąjęzyka. W obliczu takiej sytuacji, na gruncie
teorii antropologii, zrodziła się potrzeba przeformułowania postawy badawczej, której punkt
ciężkości został przeniesiony z doświadczenia terenowego w sferę tekstu. Postawa refleksji
nad tekstem antropologicznym (tekstem powstałym w wyniku pracy antropologa w terenie)
zasadza się na twierdzeniu, ,,że o tożsamości antropologicznej decyduje nieredukowalne
napięcie między przestrzenią teorii, doświadczeniem terenu a przestrzenią narracji".
282
W pierwszym rozdziale rozprawy autor precyzuje, czym jest antropologia refleksyjna, jakie są źródła konstytuujących ją myśli i cele jej uprawiania. Sięga się tutaj przede
wszystkim do koncepcji i teorii dialogiczności w ujęciu takich badaczy i pisarzy jak:
J. Clifford, M. Bachtin, H.P. Grice, R. Rorty i M. Kundera. Rozdział drugi mieści analizę
realizmu etnograficznego, rozumianego jako strategia opisu, stosowanego w antropologii klasycznej (opartej na idei etnocentryzmu). W rozdziale trzecim przedstawiono sposoby uprawomocniania realizmu etnograficznego poprzez instytucje akademickie. Rozdział czwarty poświęcono prezentacji sylwetki Clifforda Geertzajako czołowego przedstawiciela nurtu antropologii refleksyjnej. Rozdział piąty ukazuje praktyczne możliwości
zastosowania w badaniach antropologicznych zasad dialogiczności kulturowej. W rozdziale szóstym autor podsumowuje wcześniejsze ustalenia, tłumaczy też szczegółowo,
jakie relacje zachodzą między tekstem a rzeczywistością w nim ujmowaną. W tej perspektywie omawiane są zagadnienia mimesis i kulturowej reprezentacji.
Pracę kończy zestawienie bibliografii i Appendix, w którym C. Levi-Strauss, L. Stomma
i C. Geertz piszą, czym jest dla nich styl w etnografii.
Marcin Andrzej Kafar -
ODIE PTL
Zygmunt B a u m a n, Ponowoczesność jako źródło cierpień, Wydawnictwo Sic!,
Warszawa 2000, ss. 387.
Praca składa się z 15 esejów, w których autor dzieli się z czytelnikami rozważaniami
dotyczącymi problemów współczesnej kultury. Na początku "rozprawia się" z marzeniami i zafascynowaniem czystością, jej różnymi odmianami oraz wypływającymi z tego
faktu konsekwencjami dla ludzkości. Opisuje, w jaki sposób czystość oraz obsesyjna walka z brudem odsłania jakość kondycji ludzkiej i jak zmienne są paradygmaty tego, co jest,
i tego, co nie jest czyste w danej epoce i kulturze. Zwraca uwagę, iż ideę czystości, ładu
i uporządkowania zawierały dwudziestowieczne totalitaryzmy. Również w postrzeganiu
"swoich" i "obcych" idea czystości ma swój znaczny udział. Obcy bowiem to ci, dla których zabrakło miejsca w wizji ładu, jaką wypracowało dane państwo. Tak było w czasach
nowoczesnych; obecnie żyjący w czasach ponowoczesnych "obcy" są podobnie niepewni, nietrwali i zmienni, jak niepewnajest materialna i społeczna struktura świata. Dlatego
tożsamość "swoich" również trzeba nieustannie budować i dostosowywać do wciąż zmieniającego się obrazu rzeczywistości.
Kolejnym omawianym zagadnieniem jest moralność i sprawiedliwość przedstawiona
w kontekście koncepcji m.in. Emmanuela Levinasa, Hansa Jonasa i Richarda Rorty'ego.
Następnym przykładem i zarazem konsekwencją stanu świata, w którym wszyscy zmuszeni są do bycia graczami w grze, której zasady niejednokrotnie ulegają zmianie przed
końcem danej rozgrywki, jest przyjęcie przez niektórych strategii życiowej - bycia turystą. Turysta uosabia tego, który unika zakotwiczenia w danym miejscu, stabilności
i przywiązania, znajduje się w ciągłym ruchu. Autor zdecydowanie rozróżnia dawnego
pielgrzyma, który miał określony cel, od obecnego turysty, który nie ma wytyczonego
celu swej wędrówki, jego droga jest przypadkowa i bezcelowa. Obok turystów z wyboru
pojawili się także wędrowcy z przymusu - wyeksmitowani z własnych domów lub ci,
dla których pozostanie w nich stało się nie do zniesienia.
W kolejnym szkicu autor zajmuje się rozważaniami dotyczącymi prób zbudowania
definicji kultury, która jawiła się jako wysiłek do wprowadzenia ładu, uporządkowania
świata, ujarzmienia chaosu. Dzisiaj, w obliczu niesamowicie szybkich zmian, które nie
283
pozwalają na cieszenie się stabilnością, taka definicja już się "przeżyła", straciła swoją
aktualność. Obecnie kultura jawi się jako wizja płynna, nie rozróżniająca ostro, co ważne, a co marginalne, co konieczne, a co przypadkowe. W następnym eseju na plan pierwszy wysuwa się pojęcie prawdy w ponowoczesnym świecie, które uwikłane jest w walkę
o zdobycie i utrzymanie władzy.
We współczesnym świecie, niegdyś trwałe i mocne struktury rodziny oraz silne podstawy miłości nie mają racji bytu. Co więcej, relacje międzyludzkie kiedyś silnie ze sobą
powiązane, stają się coraz bardziej od siebie odseparowane na wielu płaszczyznach, np.
brak powiązania seksu z miłością. Postęp gospodarczy i technologiczny powoduje "produkcję" ludzi niepotrzebnych, którzy mają bardzo małą szansę na znalezienie pracy. Nie
stanowiąjuż "rezerwowej armii pracy" gotowej w każdej chwili zasilić rzeszę osób pracujących, wręcz przeciwnie, są skazani na permanentne bezrobocie.
Jeden z ostatnich esejów dotyczy problemu integracji Europy, a co za tym idzie problemu suwerenności krajów nie zrzeszonych we wspólnocie, która opierała się kiedyś na trzech
filarach: suwerenności militarnej, samowystarczalności gospodarczej i kulturowej. Z koniecznością zjednoczenia wiąże się troska o jakość "wspólnego europejskiego domu",
o której nie będzie zdaniem Z. Baumana decydować szybkość wchłonięcia peryferiów, lecz
zdolność wspólnoty do nauczania, a zarazem uczenia się od różnych tradycji.
Anna Torobińska - ODIE PTL
Robert D z i ę c i e I s k i, Ludowe obrazy miasta. Interpretacje Bystroniowskie.
Polskie Towarzystwo Ludoznawcze, "Łódzkie Studia Etnograficzne" t. XL, Łódź 200 l.
Praca Roberta Dzięcielskiego składa się z przedmowy napisanej przez prof. Andrzeja
P. Wejlanda, wstępu, dwóch części - na które składają się po cztery rozdziały, zakończenia oraz aneksu w postaci 35 zdjęć Łodzi wykonanych przez autora.
W części pierwszej, zatytułowanej "Jan Stanisław Bystroń jako etnolog", autor przedstawia przebieg życia i dorobek naukowy Jana Stanisława Bystronia - etnologa nieco zapomnianego, niedocenianego oraz - co podkreśla R. Dzięcielski - wywołującego spory
i kontrowersje. Autor przybliża również koncepcje kultury ludowej, zakres i kierunki zainteresowań naukowych, czyli "charakter Bystroniowej wizji etnologii". Podkreśla fakt dużej odwagi osobistej Bystronia, który jako badacz nie poddawał się presji środowiska
i zajmował tematami, które dla innych wydawały się śmieszne. Często jego zainteresowania budziły uśmiech: śmieszne wydawały się artykuły dotyczące łańcuszków szczęścia, poezji
nagrobnej czy napisów turystów umieszczanych na drzewach. Kolejnym zarzutem wobec
Jana Stanisława Bystronia był brak usystematyzowanego warsztatu badawczego oraz fakt,
że uczony swoje prace opierał na źródłach pisanych, nie prowadząc własnych badań terenowych. Jednak mimo tych niedociągnięć, warto dostrzec zasługi Jana Stanisława Bystronia. Należy docenić jego wkład w tworzenie jakże potrzebnych bibliografii oraz podręczników akademickich. Mimo znacznej ilości prac, dorobek naukowy J. S. Bystronia po
Ilwojnie światowej uznawany był za "przestarzały". Dopiero w latach siedemdziesiątych
XX wieku zaczęto ponownie zauważać znaczenie i jakość spuścizny po Bystroniu. Wtedy
także grupa młodych badaczy (Z. Benedyktowicz, K. Kubiak i L. Stomma) uwzględniła
w swoich badaniach zagadnienia związane z wyobrażeniami o sobie grup etnicznych, wyraźnie inspirowanych Megalomanią narodową.
W części drugiej autor pracy analizuje wizerunek miasta, jaki powstał wśród mieszkańców wsi. Na jego jakość miały wpływ informacje o mieście docierające do izolowa-
284
nych społeczności wiejskich różnymi sposobami. Wiadomości dostarczali np. ludzie
wędrowni. Bezpośrednie kontakty chłopów z miastem opierały się przede wszystkim na
układach handlowych oraz przyjazdach "letników" miejskich na wieś. Wpływ kultury
miejskiej na kulturę ludową był znaczny i dotyczył zmian w stroju chłopskim, sposobie
odżywiania się ludności wiejskiej, sposobie mówienia - starano się używać języka literackiego, a nie gwary. Niewątpliwie miasto postrzegane było przez pryzmat rzeczywistości orbis exterior, świata nieoswojonego, obcego, w którym żyją obcy ludzie, zachowujący się odmiennie od tych znanych i akceptowanych we własnej wspólnocie lokalnej.
Jednocześnie miasto budziło zachwyt, podziw i ciekawość. Ambiwalencja w jego postrzeganiu rodziła pewne napięcia, które nie pozwalały na obojętność wobec specyfiki miejskiej
i wiejskiej. Miasto jawiło się chłopom jako obietnica lżejszej egzystencji, lepszego życia,
zresztą wizja życia wiejskiego jako nieustannej sielanki była zakorzeniona także w wyobrażeniach mieszkańców miast. Rozważania dotyczące odbierania różnych rzeczywistości (miejskiej i wiejskiej) R. Dzięcielski kończy osobistymi refleksjami dotyczącymi współczesnego wizerunku Łodzi. Podążając tropem swojego mistrza - Jana Stanisława Bystronia, odbywa podróże - intelektualne i realne po tym mieście. Swoje spostrzeżenia snuje
wokół obserwacji dotyczących kilku zjawisk zarejestrowanych, jak sam to nazywa, "antropologiczną kamerą", która zapisuje różnego rodzaju detale wyłowione z szerszego kontekstu. Pierwszy dotyczy sposobu oswajania przestrzeni klatki schodowej w bloku, w którym
mieszka autor, poprzez zawieszenie w niej firanek w oknach, wspólnym malowaniu klatki
oraz przyozdabianiu jej wszelkiego rodzaju plakatami i obrazami. Następnym szczegółem
jest przydrożna kapliczka - na rogu ulic Śmigłego-Rydza i Tymienieckiego, która przywołuje ciepłe wspomnienia z lat dziecinnych autora, ale któregoś dnia została przesłonięta
przez reklamę - drogowskaz PKZ-tu. Świadczy to o dewaluacji tego, co kiedyś było ważne,
a obecnie nie ma już takiego znaczenia. Kolejnym szczegółem poddanym analizie jest próba wspólnego - razem ze studentami etnologii poszukiwania "piękna ukrytego" w Łodzi,
które jest jakby utajnione pod wierzchnią warstwą szarzyzny i brzydoty, lecz przy wnikliwym spojrzeniu można wydobyć zarówno jego urok, jak i niepowtarzalny charakter.
Anna Torobińska -
ODIE PTL
Magdalena Z o w c z a k, Biblia ludowa. Interpretacje wątków biblijnych w kulturze
ludowej, Monografie FNP, Seria Humanistyczna, Wydawnictwo Funna, Wrocław 2000,
ss. 526.
Praca jest próbą rekonstrukcji "biblii ludowej" - jej modelu. Podstawowym źródłem
opisu jest 900 rozmów przeprowadzonych w latach 1989-1996 z mieszkańcami wsi
i małych miast w ramach zajęć ze studentami Katedry Etnologii i Antropologii Kulturowej Uniwersytetu Warszawskiego. Badania były prowadzone na terenie Polski (Mazowsze, województwa przemyskie, krośnieńskie i nowosądeckie) oraz poza granicami naszego kraju (Litwa i Białoruś). W przeważającej mierze informatorami byli Polacy wyznania katolickiego oraz Łemkowie, Ukraińcy, Litwini, Białorusini, Cyganie wyznania
grekokatolickiego, prawosławnego i katolickiego, Rosjanie (staroobrzędowcy), a także
kilku Tatarów (muzułmanie).
Pod pojęciem "biblii ludowej" autorka rozumie teksty interpretacyjne zmieniające lub
uzupełniające kanoniczną tradycję katolicką o zasady rolniczego etosu. "Biblia ludowa"
opiera się na tradycji ustnej, wspieranej tekstami pisanymi odręcznie, np. listami z nieba.
Autorka zwraca uwagę, iż fakt ten ma duże znaczenie, gdyż dawniej wartość słowa mó-
285
wionego była o wiele większa niż obecnie, kiedy proporcje uległy całkowitemu odwróceniu. Fakt ten często utrudnia możliwość odczytywania tradycji religijnej, w której słowo samo w sobie jest wiarygodnym świadectwem.
Książka składa się z czterech rozdziałów, w których autorka śledzi, w jaki sposób
poczucie tożsamości na pograniczach etnicznych, religijnych i językowych wpływa na
stopień zróżnicowania wybranych szczegółów danego rytuału i jego symboliki, często
mającego drugoplanowe znaczenie z punktu widzenia teologii, lecz urastających do rangi zaświadczeń o przynależności do danej grupy.
Anna Torobińska - ODIE PTL
Jolanta Ł u g o w s k a, Folklor - tradycje i inscenizacje. Szkice literacko-folklorystyczne, Wydawnictwo Uniwersytetu Wrocławskiego, Acta Universitatis Wratislaviensis, Wrocław 1999, ss. 208, indeks nazwisk.
Książka Jolanty Ługowskiej, Folklor - tradycje i inscenizacje. Szkice literacko-folklorystyczne, zawiera trzynaście artykułów na temat folkloru oraz różnych form jego obecnoś.f;i w kulturze narodowej. Teksty te zostały ujęte w trzy grupy tematyczne: część
1. "Kultura ludowa - w kręgu paradygmatów"; część 2. ,;Z perspektywy współczesnej
- Sytuacje folklorystyczne"; część 3. "W stronę bajki i baśni". Motywację do podjęcia
szerszej refleksji nad poszczególnymi zjawiskami kultury ludowej stanowiło dla J. Ługowskiej ,,zetknięcie się z utworami literackimi, które odznaczają się zdeklarowaną przez
ich autorów kulturową i semantycznąniesuwerennością"
(s. 9), legitymującymi się rodowodem .folklorystycznym i zachowującymi w swej strukturze "pamięć" tego pochodzenia. Kolejność poczynań badawczych natomiast określona została przez założenia metodologiczne komparatystyki literacko-folklorystycznej,
sytuującej w centrum swych zainteresowań relacje między tekstami przynależnymi do różnych systemów komunikacyjnych
i kulturowych. Zainteresowanie swoistymi układami odniesienia dla konkretnych utworów sprawiło, że w polu widzenia literaturoznawcy pojawiły się zagadnienia związane
z kulturą ludową. Przez to pojęcie J. Ługowska rozumie szczególny system znakowy,
a także model sytuacji komunikacyjnej, którego główne wyznaczniki to: bezpośredni kontakt między nadawcą a odbiorcą, koncepcja tekstu jako "wspólnej własności", a także
oralność i jej psychospołeczne konsekwencje. W praktyce oznacza to przesunięcie badań
z konkretnych obrazów kultury ludowej na mechanizmy generujące teksty i warunkujące
ich użycie w różnych sytuacjach społecznego bytu. Wartość takiego rozumowania polega przede wszystkim na tym, że odsłaniając wspólną podstawę zróżnicowanych zachowań kulturowych, czyni je mniej egzotycznymi, pomniejsza znaczenie różnic na rzecz
wydobycia elementów wspólnych, powtarzalnych w różnych systemach i typach kultury.
Książkę rozpoczyna szkic, w którego tytule J. Ługowska stawia pytanie: Folklor tradycyjny-partykularny czy uniwersalny? (s. 14-24). Autorka podsuwa własną odpowiedź,
opierając się o prace takich badaczy, jak: J. Burszta, W. Propp, C. Levi-Strauss, J. Łotman, W. Iwanow, W. Toporow, J. i R. Tomiccy, J. Bartmiński, P. Kowalski, E. Fromm,
C.G. Jung i in. Nakłania do przesunięcia środka ciężkości z relacji: kultura ludowa kultura narodowa na kultura ludowa - kultura ogólnoludzka. Stąd też zainteresowanie
głębokimi, mitycznymi, pokładami kultury ludowej według autorki oznacza jednocześnie poszukiwanie przez uczonego i jego formację kulturową źródeł własnej tożsamości,
tożsamości przedstawiciela gatunku homo sapiens. W świetle tak rozumianej uniwersalności, przypisywanej kulturom typu ludowego, zmienić się musi sposób pojmowania po-
286
jęcia partykularyzmu. Wygodniej, zdaniem J. Lugowskiej, byłoby je zastąpić tenninem
"lokalność". To, co jednostkowe (lokalne) funkcjonuje w istocie jako przejaw i sposób
istnienia tego, co powszechne (uniwersalne). U podstaw całej różnorodności przejawów
kultury odnaleźć można wspólne dla nich wzorce, schematy i reguły budowania tekstów.
J. Lugowska stwierdza, że taki obraz kultury ludowej i folkloru może zostać skonstruowany jedynie z perspektywy uczonego, spoglądającego na badaną rzeczywistość z intencją dostrzeżenia analogii, nie zaś różnic. W rozważaniach nad lokalnymi i uniwersalnymi aspektami kultury ludowej użyteczna okazać się może także rekonstrukcja punktu
widzenia jej "podmiotu". Obraz świata postrzegany przez członków wspólnoty lokalnej
jest bowiem zamknięty i kompletny; ten świat jest samowystarczalny, hannonijny i oswojony - "nasz", podczas gdy antropolog lub etnolog widzi w nim szczegóły powszechnych wzorcóW zachowań oraz inwarianty tekstów folkloru, obecnych w repertuarze wielu narodów. Autorka dochodzi także do wniosku, że takie właściwości tekstów folkloru,
jak typizacja oraz folklorystyczne wzorce gatunkowe, pozostają w ścisłym związku
z kwestią uniwersalnych aspektów kultury tradycyjnej. Pojęcie "uniwersalny" rozumie
tutaj jako możliwość wykorzystania tego samego elementu kultury w zróżnicowanych
sytuacjach i kontekstach. Jako przykład podaje modele fabularne bajki, które zdolne są
przeniknąć poza granice folkloru, np. do popularnego romansu lub filmu. Referowany
tekst zamyka teza, że w folklorystycznym dziedzictwie prawdziwie uniwersalne są nie
tematy, wątki, kreacje bohaterów czy też tzw. wartości, lecz ogólne modele komunikacyjne i wzorce gatunkowe, ukształtowane w warunkach antropologicznie pojmowanej kultury ludowej.
Problemom z tego kręgu poświęcone jest następne studium, Współczesne sytuacje
wykonawcze tradycyjnych tekstów folkloru narracyjnego (s. 25-36). Na jego wstępie
autorka przypomina o wadze pojęcia "sytuacji wykonawczej" dla analizy sensu i pragmatycznego aspektu utworu folklorystycznego. Sytuacja wykonawcza definiowana jest
nie tylko jako teatralna rama tekstu werbalnego, ale również jako zbiór czynników warunkujących przebieg komunikacji językowej, ogólny charakter tego procesu, a także
rodzaj przekazywanych treści. Na podstawie kryteriów fonnalnych 1. Ługowska wyodrębnia trzy typy współczesnych sytuacji wykonawczych tekstów folkloru. Pierwszy z nich
stanowi kontynuację sytuacji charakterystycznych dla kultury tradycyjnej, zdominowanej przez słowo mówione i opiera się na zasadzie równorzędności społecznej i kulturowej uczestników procesu komunikacji fólklorystycznej. Współcześnie "akcja wymieniania się przekazami słownymi" (s. 27) może odbywać się wszędzie tam, gdzie dochodzi
do spotkania osób dysponujących wspólnym doświadczeniem i typem kulturowej edukacji. Wymiana ta według J. Lugowskiej nie wiąże się już ze swoistą rytualizacją społecznych zachowań, których specyficzną scenerię stanowiło bezpieczne wnętrze chłopskiej
chaty.
Dwa następne wyróżnione przez autorkę typy współczesnych sytuacji wykonawczych
tradycyjnych tekstów folkloru mieszczą się w modelu współczesnej kultury narodowej
- pluralistycznej, dysponującej zróżnicowanymi środkami i technikami przekazu, otwartej
na dialog z różnymi subkulturami środowiskowymi. Jeden z tych typów wiąże się z działaniami animatorów kultury ludowej, którzy warunki dla przetrwania dawnych zwyczajów i tradycji gawędziarskich widzą w postaci świadomie zainscenizowanej, w oderwaniu od pierwotnego kontekstu społecznego, kulturowego i egzystencjalnego. Badaczka
podkreśla fakt, że mówiąc o tym rodzaju sytuacji wykonawczej, nieprzypadkowo używa
się określeń: impreza, występ, program, kostium, kojarzących się ze sferą popularnej
rozrywki, stanowiącej część kultury masowej. Natomiast ostatni z omawianych przez
autorkę typów sytuacji wykonawczych realizująradio, telewizja, kasety wideo oraz kasety magnetofonowe. Przekaz medialny ma na celu zintensyfikowanie i ożywienie sponta-
287
nicznej.komunikacji językowej i kulturowej opartej na słowie mówionym, prowadzącej
do swoistej restauracji lokalnych i ponad lokalnych wspólnot. Następnie J. Ługowska dzieli
się obserwacjami dotyczącymi społecznego życia anegdoty i szczególnego typu "konkursowych" karier gawędziarzy-humorystów. Artykuł kończy apelem o to, byśmy koncentrując się na "scenie", na której odbywa się folklorystyczny spektakl - pamiętali
o konwencjonalnym charakterze prezentowanego widowiska.
Pierwszą część omawianej publikacji zamyka tekst Rola kontekstu w procesie kształtowania się kulturowych znaczeń tekstów folkloru (s. 37-53), w którym wyznaczone zostało jedno z pilnych zadań dla folklorystyki: gromadzenie wszystkich dostępnych wariantów określonych typów tekstów oraz opis i analiza sposobów łączenia się w żywym
folklorze "ciągów" narracyjnych.
W części drugiej J. Ługowska podjęła problematykę folkloryzmu - zjawiska, którego oceny dalekie są od jednoznaczności. Wzięła pod uwagę te formy prezentacji treści
genetycznie ludowych i współcześnie za ludowe uważanych, które wiążą się z takimi
instytucjami życia kulturalnego, jak festiwale, przeglądy, konkursy, cepeliady itp. Autorka dokonała analizy i oceny różnych koncepcji promowania i dokumentowania treści oraz
wartości genetycznie ludowych. Pierwszy tekst omawianej części nosi tytuł "Zadój"
w Górach Sowich - tradycja i współczesność (s. 57-64). Rozpoczyna go teza, że współczesność przyniosła kres większości dawnych obrzędów kalendarzowych, których ślad
odnaleźć można jedynie w zapisach etnografów i źródłach literackich. Jednak niektóre
z nich, wydobyte z głębokich pokładów zbiorowej pamięci, przedstawiane są w przeważającej części nieludowej publiczności. Z sytuacją taką mamy do czynienia w przypadku
prezentowanego przez górali czadeckich w scenerii Gór Sowich widowiska folklorystycznego, nawiązującego do starego obrzędu zadoju - wiosennego wypędzania owiec na
hale. Autorka poświęca kilka słów genezie tego obrzędu, jego znaczeniu w życiu pasterzy i opisowi odświętnego charakteru współczesnego spotkania w Rościszowie-Potoczku. Zarysowuje tym samym proces przekształcania się dawnego obrzędu w dzisiejszą
"imprezę". Podaje także wiele argumentów wspierających tezę o nieautentyczności zadoju. Dodaje zarazem, że wszystkie zjawiska, towarzyszące przemianom, jakim współcześnie podlega kultura ludowa, stanowią naturalną ich konsekwencję i wiążą się z no••••
'Ymi środkami przekazu, głównie o masowym charakterze. Jednakże według J. Ługowskiej omawiane widowisko sprawia wrażenie bardziej prawdziwego, niż większość
realizacji ludowych obrzędów, jakie obejrzeć można na różnego rodzaju konkursach
i festiwalach folklorystycznych.
Tym ostatnim poświęcony jest następny artykuł omawianej części: Funkcjefestiwali
folkloru we współczesnej rzeczywistości kulturowej (s. 65-76). Autorka skoncentrowała
się na dwu festiwalach o ustabilizowanej formule organizacyjnej, od lat budzących żywe
zainteresowanie zarówno wśród profesjonalistów, jak i tzw. zwykłych odbiorców. Są to:
Festiwal Kapel i Śpiewaków Ludowych w Kazimierzu nad Wisłą oraz Międzynarodowy
Festiwal Ziem Górskich w Zakopanem. Obie imprezy mają ponad trzydziestoletnią tradycję, świadczącą o tym, że są specyficznymi fenomenami życia kulturalnego, których
powtarzalność i tradycyjność stanowią gwarancję ich wysokiej rangi. Oba festiwale zrodziły się z inicjatywy miłośników dawnego ludowego zwyczaju wspólnego śpiewania,
oba ewoluowały w stronę wzbogacania i uatrakcyjniania oferty programowej, a także
cieszą się zainteresowaniem mass mediów. Wymienione podobieństwa nie oznaczająjednak zbieżności koncepcji: mamy tu do czynienia z różnymi sposobami pojmowania "święta
folkloru", a także z odmiennymi koncepcjami popularyzacji folklorystycznych tradycji
wśród nie ludowej publiczności. Formuła organizacyjna FKiŚL związana jest bowiem
wyraźnie z "opcjąjurorów-ekspertów",
dzięki czemu festiwal ten w istotny sposób przyczynia się do wzbogacenia dokumentacji folklorystycznej, chroniąc przed zapomnieniem
288
wiele wartościowych utworów ludowych. J. Lugowska bardzo zdecydowanie podkreśla
fakt, że pokłosie festiwalu - kolejne tomy Kazimierskich nut w opracowaniu Jana Adamowskiego to niewątpliwie jedno z największych osiągnięć kazimierskiej imprezy. Badaczka analizuje i pozytywnie ocenia także aspekt promocji ideałów kulturowej autentyczności, partyturę ról przewidzianych dla odbiorcy, metody eksploatacji źródeł ludowych, jakie zakładają or~anizatorzy omawianego festiwalu.
W porównaniu z FKiSL organizatorzy Międzynarodowego Festiwalu Ziem Górskich
zmierzają do stabilizacji formuły organizacyjnej w większym stopniu uwzględniającej
preferencje i zainteresowania "zwykłych" odbiorców. Uczestnicy MFZG pragną przedstawić publiczności - jak czytamy w "Gazecie Festiwalowej" - atrakcyjny program,
żądni są uznania, oklasków, entuzjazmu. W podsumowaniu referowanego artykułu
J. Lugowska stwierdza, że omawiane festiwale potraktować można jako egzemplifikację
dwu różnych koncepcji ukazywania treści genetycznie ludowych i upowszechniania wiedzy o folklorze wśród nieludowej publiczności. Pierwsza (zwłaszcza konkursowa część
FKiŚL) ewoluuje w stronę pokazów "studyjnych", skierowanych do widzów wyrobionych i odpowiednio przygotowanych. Druga (festiwal zakopiański) stara się uzgodnić
formę i treść występów z określonym modelem współczesnej kultury masowej i sprostać
oczekiwaniom typowego konsumenta kultury popularnej. Jak wynika więc z omawianego szkicu J. Lugowskiej, festiwal kazimierski w stosunku do dawnej tradycji pełni funkcję tak inwentaryzacyjną, co i inspirującą i stymulacyjną, dlatego jego formuła oceniona
została bardzo wysoko.
W następnym artykule, Pogrzeb Matki Boskiej w Kalwarii Zebrzydowskiej (s. 77-94),
autorka zwraca uwagę na zagadnienie specyficznie ludowej recepcji maryjnych uroczystości oraz określa ich funkcję i miejsce w całokształcie kultury religijnej. Wskazuje te
konteksty kultury ludowej i szerzej - narodowej, które decydują o popularności misterium maryjnego, przyciągającego do Kalwarii Zebrzydowskiej rzesze pątników. W tym
celu przytacza genezę kalwaryjskich obchodów dróżkowych, których historia sięga początku XVII wieku, dodając opis przebiegu tego obrzędu. Skupia się tu zwłaszcza na
różnicach między XIX-wieczną formą obchodzenia pogrzebu i tryumfu Matki Boskiej
a współczesnym ksztahem uroczystości. Przez lata dokonało się znaczne upodobnienie
procesji żałobnej i radosnego obchodu Wniebowzięcia. Chcąc natomiast dociec fenomenu ogromnej popularności omawianych obrzędów, 1. Lugowska sięga do prac Ojców Kościoła i stwierdza, że właśnie eksponowana w kulturze religijnej Wschodu i Zachodu
rola Matki Boskiej jako pośredniczki między Bogiem a ludźmi, zadecydowała o niezwykle żywym i emocjonalnie nasyconym kulcie maryjnym, przejawiającym się m.in. w publicznym obchodzeniu święta Zaśnięcia NMP na Wschodzie już w IV wieku. Pątnikami
zaś zdaniem 1. Lugowskiej od setek lat kieruje głód wiadomości na temat realiów bytowania Świętej Rodziny, a także przeżywania przez Jej członków najważniejszych sytuacji egzystencjalnych człowieka, ze szczególnym uwzględnieniem momentu "dobrej
śmierci", który zaliczony jest do ogólnego systemu aksjologicznego kultury ludowej.
W tym miejscu J. Lugowska przypomina, że sanktuarium maryjne w Kalwarii od momentu swego powstania odwiedzane było naj liczniej przez pielgrzymki ludowe, stąd formy rytualne najpopulamiejszych nabożeństw uwzględnić musiały wyobrażenia bliskie
ich uczestnikom (akulturacja). Badaczka przeprowadza więc krótką analizę naj istotniejszych z punktu widzenia uczestnika kultury ludowej cech dostojnego i godnego pogrzebu. Opisuje także przejawy specyficznie polskiej religijności, zwłaszcza maryjnej. Kończy swoją wypowiedź stwierdzeniem, iż kulturowa pozycja Kalwarii Zebrzydowskiej
opiera się na opozycji doczesności i wieczności, życia i śmierci, materii i ducha. Rozgrywające się tam misterium pogrzebu i tryumfu staje się w tej perspektywie apoteozą przezwyciężenia śmierci, życia i wieczności.
289
Trzecia część omawianego zbioru poświęcona jest problematyce bajki i baśni. Szczegółowym zagadnieniom z tej gałęzi genologii poświęcone są następujące artykuły:
W kręgu Amora i Psyche (s. 109-128), Baśń ludowa w transkrypcji literackiej (" O Bartku doktorze" Elżbiety Ostrowskiej) (s. 129-140), Baśń w twórczości Janusza Korczaka
(s. 141-161), Kapitan Ali ijego załoga w świecie wielkiej zabawy (O "Menażerii kapitana Ali" Ludwika Jerzego Kerna) (s. 162-176), Strachy i demony w krainie Muminków
(Bohaterowie negatywni cyklu Tove Jansson wobec tradycyjnego wzorca baśni dla dzieci) (s. 177-190), Funkcje motywów baśniowych w "Opowieściach z Narni" C. S. Lewisa
(s. 191-204). W szkicu Sytuacja komunikacyjna bajki (s. 97-108) J. Ługowska wyjaśnia
swoje zainteresowanie gatunkiem bajki. Uwaźa, że niewiele jest gatunków, które jak bajka
magiczna (zwana też baśnią) przekraczałyby próg dziecinnych lektur, by kształtować
głęboki poziom znaczeń licznych dzieł literatury wysokoartystycznej. Autorka zakłada
zarazem, że właściwości tego gatunku wywodzą się z archaicznych pokładów kultury
ludowej i nawiązują do reguł myślenia mitycznego. Za A. JolIesem zalicza zatem struktury bajkowe do tak zwanych form prostych, których prymarna forma związana była ze
słowem mówionym. Podkreśla zarazem, że wyeksponowania i szczegółowego przebadania wymaga związek baśni z folklorem. Realia typu folklorystycznego, czyli bezpośredni, fizyczny kontakt opowiadającego ze słuchaczami, ich wzajemna zażyłość, wspólny
zakres wiedzy i upodobań, a także charakterystyczny podział ról w procesie komunikacyjnym, tworzą naturalne środowisko bajki. Stają się też punktem wyjścia do rekonstrukcji sytuacji nadawczo-odbiorczej omawianego gatunku. Już bowiem formuły inicjalne,
sygnalizując ustny charakter przekazu, świadczą o wielokrotności aktów przekazywania
tych samych lub podobnych fabuł, zapowiadają gawędziarski ton opowieści, zorientowany na odbiorcę, a także włączanie go w różnym stopniu w proces kształtowania fabuły
baśniowej. Przeciętnemu odbiorcy zaś znana jest spora liczba baśniowych wątków i bohaterów, jak też prezentowany przez teksty tego gatunku system wartości. Bajeczka przecież uczy świata baśniowego, ale też kształtuje wrażliwość na urodę słowa, piękno wykreowanego obrazu i na walory gry wyobraźni. Zdaniem J. Łotmana, bajka należy do
gatunków precedensowych, wzbogacających informacyjny potencjał kultury, dlatego według autorki recenzowanej pracy przez bajkę wiedzie droga do zdobycia niezbędnego
doświadczenia kulturowego.
Zbiór szkiców Jolanty Ługowskiej jest pozycją niezwykle cenną zarówno dla antropologów kultury, historyków, literaturoznawców, genologów, folklorystów, a nawet psychologów okresu dojrzewania. Trafne obserwacje i szeroką perspektywę badawczą łączy
bowiem autorka z pogłębioną, kompetentną analizą i wnikliwą oceną procesów rządzących współczesną literaturą i kulturą, dla których punktem odniesienia są formy i wartości kultury tradycyjnej.
Katarzyna Smyk
Od źródeł Wisły... Wiersze i gawędy wiślan, red. A. Oczkowska, słowo wstępne
i biogramy twórców M. Oczkowski, Stowarzyszenie "Grupa Twórców Wiślanie", Wisła
2000, ss. 360.
Poszukując materiałów mogących być przedmiotem dociekań naukowych, etnograf
sięga do różnych źródeł, bo tego wymaga jego warsztat pracy. Najcenniejszymi bez wątpienia są te, które pochodzą z bezpośredniego przekazu ustnego, a których uzyskanie nie
zawsze jest możliwe. Zbliżonymi do nich - pod względem wartości merytorycznej -
290
mogą być również treści wyrażone w formie literackiej, stanowiące element uzupełniający lub nawet weryfikacyjny, a niekiedy i poznawczy. Do tego rodzaju źródeł należą niektóre teksty, składające się na opublikowany zbiór wierszy i gawęd mieszkańców Wisły
(251 propozycji), ujęte w tytułowane rozdziały, mieszczące dorobek twórczy: Ireny Branc,
Z wiślańskich gróni; Zuzanny Bujok, Wisła w moich oczach; Władysławy Maryniok--eieślarowej, Wisło moja, Wisło; Pawła Lazara, Słowem malowane oraz Marii Szturc,
Rok w Wiśle. Jako członkowie Stowarzyszenia "Grupa Twórców Wiślanie" (działającego od 1991 roku, a zarejestrowanego w 1999 przy Muzeum Beskidzkim w Wiśle), autorzy ci uczestniczą w wielu konkursach folklorystycznych, a o ich dorobku twórczym
i artystycznym informują zamieszczone w książce krótkie biogramy.
Prezentowana publikacja - rozpatrywana w aspekcie etnologicznym - dostarcza
interesującego, aczkolwiek wyrywkowego i niepełnego, bo zdeterminowanego wybraną
przez jej autorów stylistyką, materiału fotograficznego, odnoszącego się do fragmentów
tradycyjnej kultury ludowej Wisły i okolic, życia jej mieszkańców, zwyczajów i obyczajów, dawnych wierzeń, zdarzeń niecodziennych, jubileuszy i ważnych dla społeczności
lokalnej uroczystości. W kontekście tematyki podejmowanej w publikacji, zamieszczone
teksty, obok poetyckiej formy wyrazu uczuć autorów do własnej "małej ojczyzny" i jej
niewątpliwych uroków czy tęsknoty za czasem minionym, są rodzajem dokumentacji
dziedzictwa kulturowego poprzez zawarte w nich obrazy życia codziennego i świątecznego, zachowane w pamięci z okresu dzieciństwa i młodości. W tym miejscu istotne jest
podkreślenie faktu, iż autorzy tego zbioru urodzili się i dorastali we wsi Wisła - miejscowości uzdrowiskowej i turystycznej, która status miasta otrzymała dopiero w 1962
roku. Byli więc świadkami wielostronnych przemian (kulturowych, społecznych, urbanistycznych itp.), uczestniczyli w przekształceniach, zmieniających na ich oczach tradycyjną wieś rodzinną w miasto, w którym coraz mniej było już miejsca na obrzędy i zwyczaje praktykowane niegdyś w ich domach. Wątek przemian, których "gorący ślad" znalazł odzwierciedlenie
w treści niektórych wierszy, stał się dodatkowym walorem
o charakterze historyczno-etnograficznym.
Aspekt ten podnoszą: I. Branc, Uzdrowisko,
Teraźniejsza Wisła, czy Wł. Maryniok--eieślarowa w wierszach: Przemijani i Czas, Zaduma, Tak tu hańdownij bywało, Hańdawne czasy, pisząc między innymi, iż w procesie
przekształcania rodzinnej wsi w miasto czas "zbocza willami wystroił / w szate miejskó
prziodzioł / Po halach zetrził ślady / strój dziadów z goroli zdziyroł ..." (Przemijani);
w innym wierszu autorka daje wyraz swoim obawom czy "nowe / Przeszłości / Nie zadusi ślady" (Rozterki).
Różnorodność faktów etnograficznych, jaka wypełnia między innymi strony tej książki,
wprowadza w klimat zarówno tradycyjnej obrzędowości dorocznej i rodzinnej, jak i swoistego kolorytu życia mieszkańców Beskidu Śląskiego. Autorzy poprzez wybrany przez
siebie środek wyrazu (wiersz, proza) dostarczają opisów zachowanych w pamięci fragmentów dziedzictwa kulturowego, które można ująć w kilka grup tematycznych. Są to:
1. obrzędy doroczne i rodzinne, 2. zachowania obyczajowe, 3. prace gospodarskie związane z cyklem wegetacyjnym, 4. zwyczajowe formy współpracy, 5. dziecko wiejskie,
6. starość, 7. pożywienie, 8. wierzenia w istoty nadprzyrodzone, podania oraz kategoria
wierszy retleksyjno-retrospektywnych,
nawiązujących do przeobrażeń kulturowo-społecznych, a także wiersze o tematyce przyrodniczo-środowiskowej,
religijnej i upamiętniającej istotne dla autorów wydarzenia.
Grupę pierwszą reprezentują obrzędy okresu Bożego Narodzenia i towarzyszące im zwyczaje (np. odwiedzanie domów przez tzw. Mikołajów, kolędowanie w dniu św. Szczepana,
przygotowania towarzyszące wieczerzy wigilijnej wraz z opisem podanych potraw oraz
niepowtarzalną atmosferą tego wieczoru), jak również zwyczajowe zachowania i wróżby
matrymonialne, związane z dniem wigilijnym przedstawione w wierszach i gawędach:
291
Wł. Maryniok-Cieślarowej, Kolędnicy, Starczyno wiślańsko wi/ija; M. Szturc, Gody;
Z. Bujok, Downa wilija, Hańdowna wi/ija, Dzień św. Szczepana, Pastuszkowie, Mikołoje.
Czas wiosny i związanych z jej nadejściem zwyczajów chodzenia po wsi z gaikiem przybliża Z. Bujok w wierszu Maiczkule, pisząc m.in.: "Idą przez wieś «Moiczkule» / Wiater
smreczek głoszcze czule / Goiczek piekny, zielony / Przez dziełuszki przystrojony. / Na
goiczku wiszą splatki / Wróżą gazdowi dostatki. / Gaźdźinie zaś miłość, zgodę, / Zdrowie
i wielką urodę".
Z kolei zwyczaje towarzyszące przełomowym okresom życia człowieka oddają wiersze Wł. Maryniok-Cieślarowej, Jura i Ostatnio cesta. Pierwszy z nich nawiązuje do tradycyjnych chrzcin z dawnym zwyczajem wstępowania rodziców chrzestnych do karczmy, po dokonanej w kościele ceremonii chrztu. Został on stosunkowo szybko ograniczony wyłącznie do gości, a następnie zniesiony w związku z gubieniem noworodków przez
nietrzeźwych rodziców chrzestnych, powracających z gospody do domu, co w formie
lapidarnego szkicu tak ujęła autorka ,.;z kościoła do karczmy wszyscy pospół gnali, / Sóm
karczmorz przed nimi dźwiyrze rozwiyrali. / Kwaterek po stole gensto nastawiali, / Za
Jurowe zdrowi dłógo popijali / Ciynszko im do gróia szło się po te spatki, / Z Juró pod
pazuchó, nie było to lechki / (...) Nie dłógo jednak radości starczyło, / Bo larmo się naroz
okropne zrobiło / Kiej w pierzinach pustke, / Miast Jury dozdrzili / chyba nieboraczka
w zomientach stracili ..." (Jura). Drugi z wymienionych wierszy - Ostatnia cesta - jest
opisem pogrzebu wiejskiego, ostatniej drogi górala.
Zachowania obyczajowe, dotyczące przede wszystkim tradycyjnych zalotów, stały się
kanwą, na której tle w sposób niezwykle żywy i dowcipny przedstawiono tak w formie
wierszy (Z. Bujok, Jónkowe zalety), jak i gawęd (WI. Maryniok-Cieślarowa, Janowe
przigody - gawęda wiślańska) dawny, miejscowy zwyczaj nocowania chłopców u dziewcząt oraz skutki nadużywania przez panny tego usankcjonowanego zwyczajem zachowania (Gawęda a Werónce, co na zolyty do pachołka chodzowa/a, autorka jak wyżej).
Praca stanowiła dla mieszkańców wsi istotę życia, wiążąc ich z ziemią i gospodarstwem. Stąd też wśród tematów wybieranych przez autorów do ich poetyckiego przedstawienia znalazły się takie, które przybliżają trud codzienny górala: prace żniwne wraz
z dawnymi technikami koszenia i sprzętu (Z. Bujok, Dawniejsze lato; I. Branc, Sianokosy), przedstawiają kalendarz prac jesiennych, m.in. kopanie ziemniaków, kiszenie kapusty, przygotowywanie ściółki i paszy dla bydła, omłoty, strzyżenie owiec, gręplowanie
wełny, łuskanie fasoli (Z. Bujok, Jesień u Gazdów) czy zajęcia zimowe, jak np. przędzenie lnu i jego obróbka (M. Szturc, Kądziel). Niektóre z prezentowanych wierszy ukazujące życie i pracę pasterzy mieszczą w sobie refleksyjne odniesienia do współczesności
(M. Szturc, Ło sa/aszach), podobnie jak w innych wierszach tej autorki, rejestrującej
jeden z ginących zawodów - kowalstwo (Kuźnia, Staro kuźnia). O trudach pracy i życia
górala pisze WI. Maryniok-Cieślarowa w wierszu Kamiynny zogón. Natomiast w innym,
zatytułowanym WjJszcyrbióno misa, autorka kreśli realistyczny obraz biedy góralskiej,
w zatrzymanym jak w kadrze obrazie posiłku spożywanym przez wielodzietną rodzinę
ze wspólnej miski.
Życie w tradycyjnej społeczności wiejskiej determinowane m.in. wspólnotą interesów, określało również system zwyczajowych zachowań w postaci pomocy sąsiedzkiej,
związanej z wspólnymi pracami przy darciu pierza, kopaniu ziemniaków czy uboju świń
na jesieni oraz towarzyszącym im poczęstunkiem i specyficznym klimatem, właściwym
tego rodzaju zajęciom. Ilustracją takich zachowań i postaw należących dzisiaj, generalnie rzecz biorąc, do przeżytków, są wiersze: Z. Bujok, Pobaby na Wiśle, Jesień u Gazdów, M. Szturc, Pobaba, Szkubaczki i Świniobici czy I. Branc, Wiślańskie szpryki. Natomiast gawęda tej ostatniej autorki (Jak się dawni w gróniach kopało ziemniaki) oddaje
atmosferę po baby, związanej z jesiennymi wykopkami oraz dostarcza interesującego
292
materiału faktograficznego nie tylko na temat wykonywanego zajęcia, ale i posiłków
przygotowanych dla pobabników przez gaździnę oraz rozliczeń z po baby.
Dziecko w rodzinie wiejskiej zajmowało różne pozycje, zmieniające się wraz zjego dorastaniem, o czym w swoich wierszach pisze M. Szturc, ukazując życie, podobnie jak Z. Bujok
w wierszach Szkolniczek, WIŚlańskoszkoła, szkicując losy siedmiolatka idącego po raz pierwszy
do szkoły: jego ubiór, wyposażenie, ale też i obowiązki w czasie wolnym od nauki.
Strofy swoich wierszy autorzy poświęcili także ludziom starszym, upamiętniając niekiedy swoich bliskich, a zawarte w nich reflekcje zdają się odbiciem przemyśleń własnych
lub może ich bliskich na temat okresu starości (M. Szturc, Prośba starzików, Losu dzieje;
I. Branc, Stareczka, Starzy gazdowie). Ilustrują one także możliwości startu życiowego młodych konfrontowane z życiem dziadków (Wł. Maryniok-Cieślarowa, Starzika wnuczek
ukochany). Wątek starości i ludzi starych przewija się w różnym nasileniu u autorów zbioru, ukazując dziadków również w roli opiekunów wnuków: "Starzik siedzó pod ścianó
/ Wygrzywajó kosteczki / Demek puszczajó w kółeczkach / Ze starej fajeczki. / Na wnuki
dowajó pozór, / kiere cieszó łoko" (Z. Bujok, Lato), ależ też animatorów dawnych wierzeń
(P. Lazar, Starzykowe wspóminki).
"Pełno jizba wóni świyżego chlebiczka / Co mo dwie skórki - jak niesie pieśniczka.
/ Jedna ze spodku, co się w nió puko, / Z wyrchu co się blyszczy je kminke posuto. / Jak
mamulka chlebiczek napoczenali, / Dycki go prawó rękó z wyrchu przeżegnali, / To był
ten szacunek, nauka za młodzi, / Że się chlebiczek roz do roka rodzi. / A jakby też niełopatrznie skibki kónsek spadło, / Z wdzieczności się na nió pocałunek kładło" (I. Branc,
Chlebiczek). Przytoczony fragment wprowadza do kolejnej grupy wierszy poruszających
temat pożywienia zarówno tego otaczanego wyjątkowym szacunkiem chleba (Wł. Maryniok-Cieślarowa, Chlebiczek moji) mamy), jak i spożywanych na co dzień potraw śląskich, których sposoby przygotowywania podaje np. M. Szturc w wierszach Wislańsko
ziemia i Krepliki czy I. Branc we wspomnianym już wierszu Wiślańskie szpyrki oraz jadła świątecznego Jako naszo starka hańdowni) piykli kołocze na Gody; także sygnalizowana już wcześniej Hańdowno wili)a (oba wiersze Z. Bujok).
Dawne wierzenia w świat istot nadprzyrodzonych, podania i legendy, które były tematem opowieści dziadków, autorzy prezentują w postaci wiersza np. P. Lazara, Starzykowe wspóminki, częściej jednak jako gawędę będącą pełniejszą formą wyrazu. Należą
do nich m.in.: Z. Bujok, Gawęda ło bandurkach, Gawęda o łutopcach, Gawęda ło sotónach, Gadzi czary, Dolina Paterczok, Straszydło na miedzy; Wł. Maryniok-Cieślarowej,
Wiślańsko gawęda o straszokach, Legenda o jawornicki) gaździnie, co śmierć niechcóncy na bryczke przibrała, "O czarowniku Żaku wiślańsko legenda, Wiślańsko gawęda
o Pawliczku, co z dudławej gruszy skarby powykłodoł, Wiślańsko legenda o zbóju Proćpaku; M. Szturc, Cieszynianka. Do grupy tej można również włączyć zapomniany już
folklor zbójnicki, ożywający w wierszach P. Lazara, I Jidó Zbuje, Zbujnik, Dołu dolinó,
Śmierć zbujnika, Świat baśniowy.
"Tematyka utworów składających się na prezentowany zbiór literackiej wypowiedzi obejmuje także wiersze charakteryzujące się wnikliwą analizą rzeczywistości otaczającej autorów, uzewnętrzniającą się w postaci bądź to ironicznego obrazu współczesnej codzienności (P. Lazar, Dzisiejsze czasy), ale też spostrzeżeń, refleksji, a nawet obaw dotyczących:
opuszczania przez młodych rodzinnych stron, ponieważ "Dzieci sobie rychło chleb w mieście zdobyły / Na wieś wcale potem już nie powróciły" (M. Szturc, Losu dzieje; także
I. Branc, Staro chałupko); podkreślanych przemian obyczajowych i zmian w zakresie dotychczasowego systemu wartości (L Branc, Pinióndze; Wł. Maryniok-Cieślarowa, Gróniczek), a także dostrzeganego przez autorów procesu przewartościowywania ocen względem własnej kultury oraz postaw i więzi społecznej, czemu dała wyraz Wł. Maryniok-Cieślarowa w wierszu Tacy byli:
293
"Równymi se byli I Pokil skrómność trwała I I miłość do gróni I Prowdziwo wielkucno I Pokil na mamóne I Nie przejarmaczyli ziemi i mowy I Swych dziadów / Najczystszej". L Branc zastanawiając się nad tożsamością współczesnego mieszkańca Wisły (Kto
jest Wiślaninem), krytycznie ocenia jego postawę, pisząc m.in.: " ...zapomniał Wiślanin,
skąd jego korzenie I I zataił skromne góralskie pochodzenie I Czego się wstydził - drewnianej ubogiej chatki? I Pracowitych biednych przodków? Ojca? Może Matki? I Wiary
co pod strzechami gdzieniegdzie do dzisiaj przetrwała I (..) Wnet Wiślanin ojcowiznę
przeliczył na wartość «złotego» l, Szybko zapomniał ścieżki, gdzie starej chaty podwoje
I Wkrótce też «złote» wymienił na żelazo i stroje I Wyparł się swoich przodków, nowym
innym bogactwem się chlubił, I Lecz po swej drodze Życia wspomnienia naj piękniejsze
zgubił".
Wątkiem przewijającym się wśród poruszanych tematów jest także język "ojców
i dziadów", gwara, którą tak opisuje WI. Maryniok-Cieślarowa: "Kamienisto jak ziymeczka I Jak strumyczków jęk mrukliwo / Jako poszum jedli hymo I Jako biyda I Tak
wstydliwo I Rosła z nami tu wiekami I Była w nas i nami była I Pańskij gemby nie kalała
I Jeny z nami / W zgodzie Żyła" (Starzików naszych mowa). Inna autorka, szkicując
współczesny status gwary poprzez jej personifikację, podnosi zagadnienie procesu jej
znikania: "Chodzisz jako Starka między ludziami, kluczkami się podpiyrosz, I Tu kapke
postękosz, tam ponarzykosz, wyrazy do dzichty zbiyrosz. I Żol mi cie łokropnie, że cie
tak powalił czas gańby i teraźniejszości, I Bo inkszy już akcent, nowszo już mowa we
wiślańskich chałupach gości" (L Branc, Wiślańsko gwara); podobną w wymowie troskę
zawierają strofY P. Lazara w wierszu Góroiski słóweczko. Kolejna poetycka wypowiedź
na temat gwary zdaje się posiadać bardziej optymistyczny akcent, wskazujący na odradzanie się języka przodków: "Już nie płacze, nie stęko / Gwara co w zapómniyniu trwała
I W szędzi odrodzo się teraz I Aji do serc młodych już się dostała" (Wł. Maryniok-Cieślarowa, Zastękano gwara).
Wiele miejsca autorzy poświęcili w swoich wierszach oddaniu niepowtarzalnego piękna
okolic Wisły i Beskidu Śląskiego w różnych porach roku (np. Z. Bujok, Zima we Wiśle,
Wiosna, Nasza rzeka, Dwie siostrzyce; M. Szturc, Jesień, Rzeka Wisła; Lazar, Moje Lasy),
podkreślając tym samym ich przywiązanie do miejsca urodzenia (P. Lazar, Ziemia rodzinna; Wł. Maryniok-Cieślarowa, Piękno, Góralsko miłość). Zaangażowanie emocjonalne autorów, talent literacki umożliwiły realistyczne oddanie uroków natury poprzez
uosobienie jej zjawisk. Przykładem jest wiersz Z. Bujok, Siwo mgliczko, w którym autorka przedstawiając mgłę w postaci staruszki, dostarcza również opisu elementów stroju
góralskiego: "Czepiec szumny z pajenczeny I Tkany drobniuteczko I Jakla w kwiotki,
lónta szaro, I Szatko bieluteczko. I Lobleczóno jak stareczka, I Kluczkó się podpiyro".
Wśród wierszy utrwalających wydarzenia istotne dla mieszkańców znalazły się strofY
napisane z okazji trzydziestopięciolecia Tygodnia Kultury Beskidzkiej (2. Bujok, Natrzycetpięćleci TKB), otwarcia wystaw w Muzeum w Wiśle (M. Szturc, Muzeum wiślańskie,
"Wiślanie Wystawa Grupy" na TKB '95, »ystawa "Wiślan" na TKB "U Niedźwiedzia"
'96, Spotkanie z muzyką i śpiewem góralskim), budowy pomnika kompozytora Jana
Sztwiertni i uczczenia jego pamięci (L Branc, Ocalić od zapomnienia; WI. Maryniok-Cieślarowa, Jónek - ku pamięci Jana Sztwiertni), podobnie jak wiersz WI. Maryniok-Cieślarowej, oddający hołd innemu miłośnikowi i autorowi nut góralskich, Adamowi
Niedobie, który tak jak ten pierwszy zginął w obozie koncentracyjnym (Adamowi Niedohie), jak również okolicznościowe, skierowane do odwiedzających Beskid Śląski turystów, wczasowiczów, zachwalające uroki tej ziemi oraz miejscowe potrawy Z. Bujok,
Powitani wczasowiczów, Hej! Paniczki, Panoczkowie, Powitani).
Tematyka wierszy niewątpliwie "sercem pisanych" sprowadza się więc do obrazów
życia, zatrzymanych w pamięci fragmentów tradycyjnej śląskiej kultury, która w postaci
294
przedstawionych tu przykładów nie znajduje już odpowiednika we współczesności. Prezentowane treści nie stanowiąjednak wyłącznie martwego rejestru faktów, co osiągnięto
poprzez przekazanie ich gwarą, jaką posługują się - w różnym stopniu - autorzy,
z charakteryzującym teksty poczuciem humoru, uwidocznionym szczególnie w gawędach.
Wykorzystanie ,języka ojców" dla pełniejszego oddania przekazywanych obrazów jest
niewątpliwie dodatkowym, ważnym akcentem, podnoszącym ich wartość, jednakże
z powodu braku słownika wyrażeń gwarowych, dogłębne ich zrozumienie zawęża krąg
odbiorców do ludności śląskiej, językoznawców i etnologów. Teksty uzupełnia ciekawa
szata graficzna, ilustrująca niektóre wytwory rodzimej spuścizny (strój, sprzęty domowe,
narzędzia pracy, architektura itp.), których wykonawcami są J. Chmiela, B. Heczko,
P. Lazar i M. Setkowicz.
Dla etnologa publikacja ta, pomimo pewnej wybiórczości, a niekiedy i niepełności
podawanych faktów, stanowi wartościowy materiał badawczy; rejestruje bowiem zjawiska, które odeszły i odchodzą w przeszłość. Z tych też względów zarówno zbiór wierszy
i gawęd oraz zaangażowanie, jakie autorzy włożyli w przelanie na papier dyktowanych
potrzebą chwili obrazów przeszłości, wspomnień z dzieciństwa i atmosfery tamtych dni,
zasługuje na uwagę. Dokumentacja zjawisk kultury nie tylko stanowi o własnej tożsamości, a więc i poczuciu przynależności do kraju, regionu, społeczności lokalnej czy rodziny, ale składa się na kulturę narodu, co zdaje się być nie bez znaczenia w dobie bardzo
szybkich przemian w każdej dziedzinie życia. To bowiem, co zapisane, staje się niepowtarzalnym, utrwalonym przekazem dorobku wielu pokoleń, dziedzictwem kulturowym,
a świadomość własnych korzeni pozwala na samookreślenie i znalezienie swojego miejsca na ziemi: "I choć kiedyś czas posrebrzy włosy mi siwizną - / Ty wciąż dla mnie
będziesz - Mą małą ojczyzną" deklaruje I. Branc w wierszu Moja Wisła. Publikacja jest
więc zjednej strony przykładem podtrzymywania pewnych treści w przekazach ustnych,
a z drugiej strony pragnieniem ich utrwalenia w celu przekazania następnym pokoleniom
tego, co dla mieszkańców Wisły, Beskidu Śląskiego jest najważniejsze.
Urszula Lehr
Jan P e r s z o n, Na brzegu życia i śmierci. Zwyczaje, obrzędy oraz wierzenia pogrzebowe i zaduszkowe na Kaszubach, Towarzystwo Naukowe Katolickiego Uniwersytetu
Lubelskiego, Lublin 1999, s. 614, fot., mapy.
Od zarania ludzkiej cywilizacji śmierć postrzegana była jako nieuchronny kres ziemskiej wędrówki człowieka, przemijalności, a zarazem odradzania się nowego życia. Śmierć,
będąc finałem ludzkiej drogi, nadaje sens całej ludzkiej egzystencji, obnażajej kruchość
i umacnia w przekonaniu, że "nic tu na Ziemi nie jest wieczne". Zawsze budziła lęk
i była przestrogą niegodziwego życia. Każde jej nadejście burzyło ludzki porządek i skłaniało do refleksji.
Tematyka śmierci od dawna budzi zainteresowanie różnych dyscyplin naukowych.
W ostatnich latach obserwujemy wzrastającą liczbę publikacji w tym zakresie, głównie
o charakterze eschatologicznym i etnologicznym. Badaczy interesuje szczególnie problematyka związana z obrzędowością, zwyczajami i wierzeniami pogrzebowymi.
W dotychczasowej literaturze przedmiotu doniosłą rolę odegrały opracowania należące do klasyki: A. Fischera (1921, 1923), H. Biegeleisena (1893, 1930), oraz J. Burszty
(1967). Kolejne publikacje dotyczące powyższej problematyki ukazały się w przeciągu
295
30 ostatnich lat i dotyczą niektórych obszarów Polski, m.in. Kujaw - M. Pieciukiewicza (1963, 1965), Podkarpacia - A. Kowalskiej-Lewickiej (1985), Orawy - W. Jostowej (1983) oraz Śląska - H. Gerlich (1984), D. Simonides (1988) oraz K. Turek (1993).
Mimo dość pokaźnej literatury dotyczącej tematu śmierci oraz towarzyszących jej obrzędów pogrzebowych i wierzeń, stan badań dotyczących tych zagadnień jest nadal niezadowalający. Brakjest kompleksowych opracowań dotyczących poszczególnych regionów czy grup etnicznych.
Cennym opracowaniem monograficznym dotyczącym problematyki śmierci i związanych z nią wierzeń i obyczajów, obejmującym region Kaszub, jest praca ks. Jana Perszona Na brzegu życia i śmierci. Składa się ona z krótkiego wstępu, pięciu rozdziałów, zakończenia, wykazu skrótów użytych w tekście, bibliografii oraz streszczeń w językach:
angielskim i niemieckim. Integralną część książki stanowią aneksy będące rezultatem przeprowadzonych tu badań terenowych. Pełnią one rolę bazy źródłowej, w oparciu o którą
powstała zasadnicza część pracy. Pierwszy aneks zawiera modlitwy wiernych w momencie zbliżania się śmierci, drugi zawiera teksty wypowiadane podczas celebracji "przejścia" człowieka (umierania). Kolejne aneksy obejmują: teksty domowych nabożeństw
(tzw. różańców), pieśni żałobne wykonywane podczas czuwania przy zmarłym (tzw. pustej nocy), repertuar obrzędowy, relacje informatorów oraz teksty nagrobne. Aneks ósmy
zawiera kwestionariusz badań terenowych. Monografię uzupełniają dwie mapy ukazujące
obszar i miejscowości, w których przeprowadzone zostały badania terenowe oraz 66 fotografii przedstawiających niektóre obrzędy oraz dzieła sztuki kościelnej i nagrobkowej
związane z wierzeniami dotyczącymi śmierci i rytuałami pogrzebowymi.
Wstęp do monografii wprowadza czytelnika w problematykę śmierci i towarzyszących jej obrzędów oraz wierzeń, zawiera wykaz literatury i dotychczasowy stan badań
regionu Kaszub (Pomorza Nadwiślańskiego), prezentuje metody badań terenowych oraz
sposoby interpretacji i syntezy zebranych materiałów źródłowych.
W rozdziale pierwszym zatytułowanym: "Antropologiczne i teologiczne podstawy ludowej koncepcji rzeczy ostatecznych" autor podejmuje zagadnienia ludowej tanatologii
- wierzeń dotyczących śmierci i tego, co następuje po niej. Dla Kaszubów śmierć jest
czymś zwyczajnym, należy przyjąć ją z godnością i spokojem, gdyż jest nieuniknionym
wyrokiem Opatrzności. Jest też przejściem do "drugiego", wiecznego życia.
Śmierć jest postrzegana jako ostateczny wymiar sprawiedliwości, wszyscy wobec niej
stają się równi. Kaszubi rozróżniają śmierć dobrą i złą. Dobra śmierć jest poprzedzona
religijnym przygotowaniem do przejścia na "drugi świat", dobra śmierć dokonuje się
w domu w obecności rodziny i znajomych, w klimacie modlitwy i życzliwości. Zła śmierć
spotyka człowieka, który umiera nagle lub w młodym wieku ijest do niej nieprzygotowany.
Kaszubi uważają, że człowiek jest bytem duchowo-cielesnym. W chwili śmierci następuje rozdział duchowego i cielesnego wymiaru człowieka. Ciało jest obiektem grzechu i przemijania, dusza zaś w chwili zgonu opuszcza ciało i udaje się na sąd Boży.
Dusze majązdolność kontaktowania się z żywymi. U Kaszubów występuje dość powszechnie zjawisko "widzeń" dusz zmarłych oraz zjawisk demonicznych.
Obrzędowość pogrzebową Kaszubów determinuje wiara w "rzeczy ostateczne", takie
jak: sąd, czyściec, niebo, piekło. Czyściec i piekło zobowiązują do godziwego ziemskiego życia i modlitwy za zmarłych.
Rozdział drugi: "Kaszubska ars moriendi" (sztuka umierania) ukazuje kosmiczny wymiar śmierci. W chwili śmierci zmarłemu towarzyszą nie tylko najbliżsi oraz siły natury,
ale również zwierzęta dzikie i domowe, oznajmiające wcześniej rychłą śmierć. "Umieranie na Kaszubach jest działaniem religijnym, wpisanym w kontekst wiary w Boga i życie
wieczne" (ks. J. Perszon). "Sztuka dobrego umierania" wskazuje wszystkim, jak dążyć
do zbawienia i zawsze być gotowym na śmierć.
296
Zasadniczą część monografii Perszona stanowi rozdział trzeci: "Wierzenia i obrzędy
pogrzebowe", w którym autor ukazuje bogactwo zabiegów związanych z przygotowaniem zmarłego do pochówku oraz okresem popogrzebowym - żałoby. Wszystkie zaprezentowane tu przez autora wierzenia i obrzędy pogrzebowe zdominowane są przez religijną troskę o życie wieczne. 1. Perszon wskazuje, że najważniejszym momentem kulminacyjnym w rodzinnej liturgii żałobnej jest czuwanie przy zmarłym dzień przed pogrzebem,
tzw. pusta noc.
Ważnym rytuałem są też pośmiertne zabiegi dotyczące ciała zmarłego, m.in. ablucja,
ubieranie, wyposażenie w rekwizyty religijne. Czynnościom tym towarzyszą zakazy dotyczące domu żałoby: zasłanianie okien, unikanie hałasów, zakaz prac polowych, atmosfera powagi. Obrzędom pogrzebowym towarzyszą zwyczaje, m.in. wywracanie ław, na
których stała trumna, zganianie bydła z pastwisk, ostatnie pożegnanie przy kapliczce czy
krzyżu przydrożnym. Więź ze zmarłym kontynuowana jest przez odwiedzanie grobu
i troskę o jego duszę w modlitwach. Bogactwo zabiegów rytualnych i obrzędowych związanych ze śmiercią i pogrzebem integruje lokalną społeczność i jest wyrazem ciągle silnych na wsi więzi wspólnotowych.
W czwartym rozdziale: "Elementy zaduszkowe. w roku obrzędowym" autor przedstawił pierwiastki zaduszkowe w ciągu całego roku liturgiczno-obrzędowego. Treści ich odnoszą się do szeroko pojętego sensu życia i śmierci. Najbardziej widoczne są one w okresie
l listopada - w dzień Wszystkich Swiętych i w pobożności zaduszkowej.
Rozdział piąty: "Pobożność pogrzebowa i zaduszkowa w procesie przemian" jest refleksją naukową autora i próbą odpowiedzi, na ile współczesne przemiany w sferze ekonomicznej i światopoglądowej wpłynęły na przeobrażenia lub zanik tradycyjnych obrzędów, zwyczajów i wierzeń związanych ze śmiercią i w ogóle religijnością ludową? Autor
wskazuje, iż do 1939 roku układ kulturowy w wiejskiej społeczności kaszubskiej wykazywał pewną stabilność zachowania tradycji i religijności ludowej. Duże zmiany nastąpiły po 1945 roku i ewoluują w kierunku nowych wierzeń i postaw. Przekształceniom
ulega sfera wierzeniowa i obrzędowa związana ze śmiercią i pogrzebem. Sfera obrzędowa wykazuje większą dynamikę przemian. Kryzys objął głównie wierzenia zaduszkowe
związane z okresem wielkopostnym oraz z pozostałymi okresami roku liturgicznego.
Końcową konstatacją autora jest wniosek, iż u podstaw przemian kultury ludowej
w aspekcie wierzeń i zwyczajów związanych ze śmiercią leżą: urbanizacja i upowszechnienie się miejskiego stylu życia na wsi, rewolucja techniczna, powszechna edukacja,
wzrost poziomu życia oraz "medykalizacja choroby" i umierania, czyli tzw. śmierć szpitalna w samotności, bez udziału najbliższych.
Monografia ks. Jana Perszona jest pierwszym, tak wnikliwym, krytycznym i twórczym opracowaniem problemu śmierci oraz towarzyszących jej zwyczajów i wierzeń ludowych. Autor osiągnął w pełni zakładane tu cele badawcze, wykonał tytaniczną pracę,
zbierając materiały źródłowe oraz wywiady terenowe (ponad 500 respondentów) według
opracowanego kwestionariusza i za pomocą ankiet. Materiał źródłowy stanowią też zamieszczone na końcu książki fotografie. Praca zawiera obszerną bibliografię polską
i zagraniczną dotyczącą głównej tematyki monografii oraz rozbudowane przypisy potwierdzające wywody i wnioski autora.
Choć książka J. Perszona stanowi formę rozprawy naukowej, napisana jest przystępnym, przejrzystym językiem. Każdy rozdział, jak również i cała praca, zawiera zwięzłe
podsumowania, dające kompleksowy obraz przedstawionego tu problemu, stanowi cenną refleksję naukową. Znamienny jest również tytuł pracy: Na brzegu życia i śmierci
w metaforyczny sposób sugerujący czytelnikowi nieuchronność ludzkiej egzystencji oraz
dający w sugestywny sposób odpowiedź na poszukiwanie sensu ziemskiego życia. Jedynym mankamentem opracowania jest brak indeksu rzeczowego.
297
Oryginalna, wnikliwa i ciekawa monografia ks. J. Perszona, ukazująca sens życia
i umierania z perspektywy ludowej religijności ludu kaszubskiego, stanowi dla badacza
tej problematyki wzorzec postępowania naukowego i sposób interpretacji w odniesieniu
do innych regionów Polski. Dla czytelnika jest inspiracją do refleksji nad odwiecznym
pytaniem o sens ludzkiej egzystencji. W obliczu zaś gwałtownych przeobrażeń społeczno-ekonomicznych i światopoglądowych oraz zaniku "tradycyjnego modelu dobrej śmierci" jest próbą i przykładem ratowania naszego dziedzictwa kulturowego związanego
z wierzeniami i obrzędowością ludową, w szeroko pojętej sferze duchowej oraz materialnej.
Krystyna Kiereta
Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego, t. V. Zwyczaje, obrzędy i wierzenia pogrzebowe, red. J. Bohdanowicz, Polskie Towarzystwo Ludoznawcze, Wrocław 1999,
ss. 226, ryc., mapy.
Próby całościowego opracowania zagadnień związanych ze śmiercią, jej obrzędowością, zwyczajami i wierzeniami podjęli się również pracownicy PAN z Instytutu Archeologii i Etnologii. Plonem tych dociekań jest tom Polskiego Atlasu Etnograficznego ukazujący mapy zwyczajów, obrzędów i wierzeń pogrzebowych na obszarze Polski, pod
redakcją zmarłego przed kilku laty wybitnego etnologa Janusza Bohdanowieza. Uzupełnienia i analizy map dostarczają omówione tu Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego.
Tom V komentarzy obejmuje krótki wstęp Janusza Bohdanowicza oraz interpretacje
map PAE dotyczące: Zapowiedzi śmierci (zeszyt VII, mapy 396-400) Barbary Jankowskiej; Zabiegów magicznych wykonywanych w celu skrócenia agonii (z. VII, m. 457)
Janusza Bohdanowicza; Sposobów zawiadamiania wsi o śmiercijednego zjej mieszkańców (z. VII, m. 417); Ubioru zmarłego na przełomie XIX/XX wieku (z. VIII, m. 458-459)
autorstwa Barbary Jankowskiej, Wyposażenia zmarłych (z. VII, m. 405-409); Zwyczajów związanych z wyprowadzeniem zwłok na cmentarz (z. VII, m. 404, 411-416) Janusza Bohdanowicza oraz komentarze do map ilustrujących: Zwyczaje i wierzenia związane z Dniem Zadusznym (z. VII, m. 418-420) i Reliktowe zwyczaje przyjmowania i zapraszania dusz w wigilię Bożego Narodzenia (z. VII, m. 424) również Barbary Jankowskiej
oraz Wybrane zagadnienia dotyczące progu w magii (z. VII, m. 428-430) Mirosława
Marczyka.
Tom zawiera także streszczenia w języku angielskim po każdym komentarzu do map,
bogaty wykaz literatury, spis map w tomie oraz w zeszytach VII i VIII PAE, spis
ilustracji i miejscowości, w których przeprowadzono badania oraz wykaz stosowanych
skrótów. Cennym walorem opracowania są indeksy nazwisk oraz nazw geograficznych.
Komentarze zawarte w omawianym tomie wieńczą długoletni dorobek badań zespołu
pracowników Pracowni PAE w oparciu o kwestionariusz badań opracowany w 1969 roku
przez redaktora Atlasu Józefa Gajka. Choć odnoszą się do niewielkich obszarów czy też
wybranych miejscowości, obejmują całe terytorium Polski, określając zasięg występowania poszczególnych zjawisk dotyczących obrzędów, wierzeń i zwyczajów związanych
ze śmiercią i pogrzebem.
W komentarzu Zapowiedzi śmierci B. Jankowska przedstawia zwiastuny śmierci,
w których szczególną rolę odgrywają zwierzęta. Powszechnym znakiem wróżącym nadejście śmierci jest wycie psa, w mniejszym stopniu zachowanie się konia. Sygnałem
znamionującym śmierć jest też ryjący kret w obrębie gospodarstwa, głównie na obszarze
298
Polski zachodniej i południowej oraz piejąca kura w rejonach środkowej i północnej Polski.
Do tradycyjnych i powszechnie występujących zwiastunów śmierci należy sowa. Zbliżającą się śmierć wróżą również: kruk, sroka, kawka i kukułka. Zapowiedź zbliżającej się
śmierci wróżył też brak cienia danej osoby w wigilię Bożego Narodzenia.
W rozdziale Zabiegi magiczne wykonywane w celu skrócenia agonii Janusz Bohdanowicz prezentuje czynności magiczne umożliwiające skrócenie agonii umierającemu.
Należą do nich powszechnie występujące zabiegi zapalania przy konającym gromnicy,
kropienie wodą święconą lub okadzanie. W niektórych miejscowościach Polski występują też zabiegi otwierania drzwi i okien, układanie konającego na słomie oraz robienie
otworu w powale lub dachu.
W komentarzu Sposoby zawiadamiania o śmierci zmarłego Barbara Jankowska stwierdza, że w społeczności wiejskiej do zwyczajów praktykowanych powszechnie należało
zawiadamianie o śmierci jednego z mieszkańców. W wielu rejonach Polski można wyróżnić następujące praktyki zawiadamiania mieszkańców o śmierci zmarłego: wystawianie chorągwi przed dom, wyrzucanie wiórów z trumny, wywieszanie obrazów świętych
lub krzyża na ścianie domu, podawanie od domu do domu krzyżyka z kartką "kto umarł
i o jakiej porze", rozrzucanie gałązek świerka, zasłanianie okien czarnym suknem. Charakterystycznym zwyczajem zawiadamiania o śmierci zmarłego na Orawie, Górnym Śląsku oraz Pomorzu jest również dzwonienie w kościele, zaś na Kaszubach obnoszenie
laski przez jedną osobę, która chodząc od domu do domu, pukała w drzwi lub okno.
W komentarzu Ubiór zmarłego na przełomie XIX/XX wieku dowiadujemy się, że do
tradycyjnych czynności należało ubieranie zmarłego. Tradycyjny ubiór, w którym chowano zmarłego na wsi, składał się z nakrycia głowy, długiej białej "koszuli śmiertelnej"
wkładanej przez głowę lub jak "fartuch lekarski". Na Rzeszowszczyźnie charakterystyczną
formą "koszuli śmiertelnej" była "płótnianka" lub długi płaszcz lniany. Zmarłe dzieci
chowano w długich płóciennych koszulach zwanych "zgiełką".
Zanik tradycyjnego ubioru zmarłych rozpoczął się na przełomie XIX i XX wieku,
dotyczył głównie Górnego Śląska. Zamożniejsi mieszkańcy zaczęli grzebać zmarłych
w stroju świątecznym.
Powszechnym zwyczajem było również wkładanie do trumny zmarłego igły z nitką,
kitla, skrawków materiału. Obowiązywały również zakazy chowania zmarłego w dziurawej odzieży, płaczu przy szyciu koszuli oraz zakaz szycia koszuli przez ciężarną, "bo
mogłaby urodzić martwe dziecko".
Zgodnie z tradycją, nieboszczyk powinien przebywać w domu w trumnie około trzech
dni. Każdy z dorosłych mieszkańców wsi zobowiązany był odwiedzić zmarłego.
Czuwanie przy zmarłym w Wielkopolsce i na Śląsku ogranicza się do krótkiej modlitwy, na Pomorzu trwa całą noc (tzw. pustą noc) przed pogrzebem, a na niektórych obszarach Polski wszystkie noce lub wieczory od chwili śmierci.
Ważnym zjawiskiem kulturowym związanym z wiarą w życie pozagrobowe jest obdarowanie zmarłego różnymi przedmiotami wkładanymi do trumny. Traktowane jest to najczęściej jako okup lub zabezpieczenie przed powrotem duszy zmarłego na ziemię.
W czasach współczesnych zwyczaj ten ograniczony został do umieszczenia w trumnie
przedmiotów mających dla zmarłego szczególną wartość. Na Podhalu i Małopolsce rozpowszechniany był też zwyczaj wkładania do trumny święconych ziół. Powszechnym
w Polsce zwyczajem jest umieszczanie w trumnie przedmiotów kultowych, aby zmarły
mógł kontynuować życie religijne.
Wiele czynności i praktyk, głównie o charakterze magicznym i obrzędowym, towarzyszyło wyprowadzeniu zwłok na cmentarz. Janusz Bohdanowicz wymienia szereg praktyk magicznych związanych z wyniesieniem zmarłego z domu. Dość powszechne było
zatrzymywanie zegarów, zasłanianie luster, by zmarły nie "pociągnął kogoś za sobą",
299
obowiązek powiadamiania inwentarza żywego o śmierci, jak również kropienie zwłok
wodą święconą w celu zabezpieczenia duszy przed złymi mocami.
Przy wynoszeniu trumny charakterystycznym zabiegiem symbolizującym pożegnanie
zmarłego z domem jest trzykrotne stuknięcie trumną o próg, dotyczy to głównie obszarów
Polski południowo-wschodniej. Pożegnanie zmarłego następuje też na granicy wsi przez
zatrzymanie się całego konduktu żałobnego przy kapliczkach lub krzyżach przydrożnych.
Jednym z elementów tradycyjnego obrzędu pogrzebowego jest poczęstunek urządzany
przez rodzinę zmarłego dla osób uczestniczących w pogrzebie, określany najczęściej stypą,
gościną czy "przepijaniem skórki". Genezy tego obrzędu można dopatrywać się w dążeniu
do zapewnienia osobom pozostałym przy życiu dobrej kondycji i zabezpieczenia przed zgubnym wpływem śmierci. Istotą stypy jest przekonanie, że dusza zmarłego potrzebuje pokarmów. Stypę urządza się po pogrzebie (kiedyś przed pogrzebem lub na grobie).
W całej Polsce, z wyjątkiem Warmii i Mazur, rozpowszechniony jest zwyczaj wręczania duchownym pieniędzy z prośbą o modlitwę, tzw. wypominki, a na Śląsku ,,zalecki".
W kolejnym komentarzu Zwyczaje i wierzenia związane z Dniem Zadusznym, Barbara Jankowska ukazała wierzenia i zwyczaje związane z wiarą w przychodzenie dusz
w Dzień Zaduszny. Istnieje dość powszechne przekonanie wśród ludzi, że dusze zmarłych przychodzą w Dzień Zaduszny i Wszystkich Świętych do swoich domów, odwiedzając bliskich. Należy więc im pozostawić pożywienie oraz wodę i przedmioty kultowe,
m.in. wodę święconą i modlitewnik.
Do przeszłości należy już zwyczaj obdarowywania w Dniu Zadusznym ubogich oraz
"dziadów" na cmentarzu lub przed kościołem.
W rozdziale dotyczącym Reliktowych zwyczajów przyjmowania i zapraszania dusz
w wigilię Bożego Narodzenia Barbara Jankowska ukazuje, w jakim stopniu współcześnie
zachował się zwyczaj przyjmowania i zapraszania dusz w wigilię Bożego Narodzenia.
Wiara w kontakt zmarłych z bliskimi osobami uczestniczącymi w wieczerzy wigilijnej
była powszechna i wiąże się do dziś ze zwyczajem odmawiania modlitwy za dusze zmarłych członków rodziny przed rozpoczęciem wieczerzy wigilijnej. Powszechny jest też
zwyczaj zostawiania pustego miejsca oraz nakrycia dla duszy zmarłego bądź też resztek
jedzenia do następnego dnia.
Ostatni, krótki rozdział książki Mirosław Marczyk poświęca Wybranym zagadnieniom
dotyczącym progu w magii.
Próg w domu stanowi fragment granicy pomiędzy dwoma rodzajami przestrzeni znanej
i obcej. Zabiegami magicznymi chroniącymi tę granicę przed istotami demonicznymi były
zioła, czosnek, nóż, tasak, siekiera. Podkowę przybijano do progu, drzwi lub futryny oraz
zakopywano pod próg. Pod progiem zakopywano też miotły, aby zwierzęta nie chorowały.
Magia związana z progiem ściągała na mieszkańców również nieszczęścia, w co wierzono na całym obszarze Polski. Z progiem wiązał się też zakaz wykonywania pewnych
czynności, np. rąbania drewna. Rozpowszechnionym wierzeniem było przekonanie o zamieszkaniu pod progiem pokutujących dusz zmarłych przodków.
Przedstawione w omawianej pracy zwyczaje, obrzędy i wierzenia pogrzebowe występują dość powszechnie na całym obszarze Polski. Większość elementów kultury
ludowej sprzed drugiej wojny światowej, choć w stanie rozproszonym, zachowała się
w wielu regionach Polski, między innymi na Kaszubach. Wiele też zwyczajów i obrzędów oraz wierzeń pogrzebowych zanikło lub uległo daleko idącym przeobrażeniom
w związku z urbanizacją i upowszechnieniem się na wsi miejskiego stylu życia.
Komentarze opracowania są cennym wkładem do badań zwyczajów, obrzędów i wierzeń pogrzebowych. Stanowią też inspirację do kolejnych opracowań monograficznych
poszczególnych regionów Polski w tym zakresie.
Krystyna Kiereta
300
Zdzisław K u p i s i ń s k i, Wielki post i Wielkanoc w regionie opoczyńskim, Verbinum,
Warszawa 2000, ss. 256, fot. 24.
Szczególne miejsce w ciągu całego roku liturgicznego zajmuje Wielki post i Wielkanoc. Okres ten rozpoczyna Środa Popielcowa, a wieńczy Niedziela Wielkanocna - najradośniejsze święto zmartwychwstania Chrystusa. Jest czasem pokuty i przemiany człowieka
oraz jego refleksji nad własnym życiem. Okres ten charakteryzuje się bogactwem obrzędów, zwyczajów i wierzeń ludowych, specyficznych dla poszczególnych regionów Polski.
Literatura związana z obrzędami, zwyczajami i wierzeniami roku liturgicznego jest
dość bogata i dotyczy różnych regionów Polski. Istnieje niedosyt opracowań monograficznych wybranych okresów roku liturgicznego obejmujących zróżnicowane etnicznie
regiony Polski. Wychodząc naprzeciw tym oczekiwaniom, nakładem wydawnictwa Verbinum ukazała się książka Zdzisława Kupisińskiego, Wielki post i Wielkanoc w regionie
opoczyńskim. Jest ona kolejnym opracowaniem cyklu obrzędowości dorocznej tego autora, po Adwencie i Bożym Narodzeniu, które ukazało się w 1997 roku. Stanowi, jak
sam autor podkreśla, studium religijności ludowej, pomijanej często w etnologicznych
opracowaniach.
Przedmiotem monografii Zdzisława Kupisińskiego są zwyczaje, obrzędy i wierzenia
związane z Wielkim postem oraz Wielkanocą w regionie opoczyńskim, położonym
w jednym z najciekawszych obszarów etnograficznych Polski - w zakolu rzeki Pilicy.
Monografia zawiera wstęp, dwa zasadnicze rozdziały dotyczące obrzędowości, zwyczajów i wierzeń w okresie Wielkiego postu i Wielkanocy, podsumowanie, wykaz skrótów oraz bogatą bibliografię. Integralną częścią opracowania są aneksy i kwestionariusz
badań terenowych oraz fotografie.
Wstęp zawiera rozważania autora na temat religijności ludowej rozumianej jako sposób interpretacji wiary za pomocą znaków i symboli znajdujących się w określonej przestrzeni kulturowej. Religijność ludowa związanajest z życiem codziennym ludu, z sakralizacją przestrzeni wiejskiej. Cechuje ją rytualizm i obrazowość. Monografia Zdzisława
Kupisińskiego powstała głównie w oparciu o etnograficzne badania terenowe obejmujące 45 miejscowości regionu opoczyńskiego (około 200 respondentów), jak również wcześniej powstałe opracowania o obrzędowości dorocznej w Opoczyńskiem.
W rozdziale pierwszym autor prezentuje bogactwo zwyczajów, obrzędów i wierzeń
związanych z Wielkim postem. Religijna atmosfera Wielkiego postu kształtowała duchowe i materialne życie mieszkańców wsi. W tym czasie wierni brali liczny udział w nabożeństwach drogi krzyżowej i gorzkich żalach. Decydowali się na umartwienia, post i jałmużnę, rezygnując z zabaw oraz wszelkich rozrywek. Dziś obserwuje się złagodzenie
lub zanik fonn pokutnych w tym okresie. Mieszkańcy Opoczyńskiego czas postu łączą
z uczestnictwem w nabożeństwach i rekolekcjach parafialnych.
Okres poprzedzający Wielkanoc przeznaczony był na przygotowania do świąt. Mieszkańcy na wsiach opoczyńskich poświęcali go na prace rękodzielnicze, np. haftowanie
chusteczek, malowanie "kraszanek" oraz wystrój izb. "Śródpoście" rozpoczynało drugą
połowę Wielkiego postu. Atmosfera tego dnia miała charakter rozrywkowy. Panował
powszechny zwyczaj malowania "kozoków" (postaci mężczyzny z rozłożonymi rękami)
przez chłopców na domach dziewczyn, z którymi wiązano matrymonialne zamiary. Powszechne w "śródpościu" było topienie Marzanny na pożegnanie zimy. Zwyczaj ten praktykowany jest po dziś dzień w Opoczyńskiem. Z obrzędowością "śródpościa" związany
był zwyczaj tłuczenia garnków i wypędzania żura, kultywowany jeszcze w okresie międzywojennym.
Niedziela Palmowa rozpoczynała Wielki Tydzień i związana była ze święceniem palm
wykonanych z gałązek kwitnącej wierzby. Poświęcona palma służyła w magicznych prak-
301
tykach agrarnych. Wkładano ją na polu w zboża, aby zapewnić obfite plony. Palmie przypisywano też sakralne właściwości. Miała chronić dom przed złem i chorobą. Żywotność
tego obrzędu zachowała się w regionie po dziś dzień.
Triduum sacrum rozpoczyna przygotowanie do Niedzieli Wielkanocnej. Najważniejszy w nim jest Wielki Piątek. W ten szczególny dzień obowiązywała surowa asceza
i dyscyplina wśród wiernych. Przed wschodem słońca mieszkańcy obmywali się wodą
ze strumyka i uczestniczyli w adoracji Najświętszego Sakramentu. W Wielką Sobotę
święcono ogień, wodę i pokarmy. Woda miała zapewnić dobre urodzaje i zdrowie, ogień
miał rozświetlać ciemność.
Treścią drugiego rozdziału monografii są zwyczaje wiosenne, łączące się ściśle z okresem wielkanocnym. Niedzielę Wielkanocną rozpoczynała procesja i msza rezurekcyjna,
mająca bardzo uroczysty i podniosły charakter. Po przyjściu z rezurekcji spożywano śniadanie wielkanocne, które rozpoczynało się od dzielenia jajkiem i składania życzeń. Szczególne miejsce w okresie Wielkanocy zajmowała "święconka", a w niej jajko - symbol
odradzającego się życia oraz "baranek" symbolizujący Chrystusa.
W Poniedziałek Wielkanocny w Opoczyńskiem powszechny był zwyczaj polewania
wodą, "śmigus-dyngus", zwany też lanym poniedziałkiem. Polewanie wodą miało moc
uzdrawiającą i oczyszczającą. Wraz z grupą dyngusiarzy chodziła też po wsi grupa młodzieńców z kogutem lub z "goikiem-moikiem" albo pasyjką - krzyżem zwieńczonym
zielonym wiankiem. Zwyczaj obchodzenia po wsi przez grupy dyngusiarzy przetrwał jeszcze w okresie międzywojennym. Do dziś zachował się tylko zwyczaj oblewania wodą.
Charakterystyczne w obrzędowości ludowej okresu wiosennego były też w Opoczyńskiem zwyczaje matrymonialne: wspomniany już zwyczaj malowania "kozoków",
obdarowanie kraszankami dyngusiarzy, polewanie dziewczyn wodą, puszczanie wianków na wodę w noc świętojańską. Na szczególną uwagę w obrzędowości wiosennej zasługują też zwyczaje agrarne: święcenie ziarna, koni, pługa przed wiosennym siewem,
wkładanie do zbóż palmy, procesje wokół pól w "dniach krzyżowych".
Zaprezentowane w monografii Z. Kupisińskiego bogactwo dawnych zwyczajów,
obrzędów i wierzeń w regionie opoczyńskim świadczy o dość silnej tradycji i religijności
ludowej na tym obszarze. Z powodu dynamicznych przemian społeczno--kulturowych i urbanizacji większość tych pięknych zwyczajów, obrzędów i wierzeń uległo daleko idącym przeobrażeniom, inne oparły się próbie czasu. Relikty dawnej kultury ludowej o charakterze
chrześcijańskim i magicznym przetrwały w regionie opoczyńskim po dziś dzień. Do ich
przetrwania, jak słusznie zauważa autor, przyczynił się w znacznym stopniu Kościół.
Całość monografii Zdzisława Kupisińskiego zamyka dziewięć aneksów zawierających
kolejno: pieśni o tematyce pasyjnej, teksty wielkanocne, repertuar dyngusiarzy, pieśni
żałobne i pogrzebowe, teksty sobótkowe i okolicznościowe, mapy miejscowości, w których przeprowadzone były badania terenowe, kwestionariusz badań oraz fotografie ukazujące dzieła rękodzielnicze artystów ludowych z regionu opoczyńskiego.
Praca Zdzisława Kupisińskiego, Wielki post i Wielkanoc w regionie opoczyńskim, jest
syntetycznym "obrazem etnologicznym" tego obszaru pod względem obrzędów, zwyczajów i wierzeń w okresie Wielkiego Postu i Wielkanocy. Autorowi udało się zebrać ogromny materiał źródłowy. Swoje wyniki badań ukazał w szerokim kontekście praktyk
i wierzeń chrześcijańskich, przedstawiając wzajemne przenikanie się zjawisk życia codziennego z elementami religijnymi, określanymi jako religijność ludowa. Pomijając "drobne" mankamenty opracowania, np. brak indeksu rzeczowego i graficznej prezentacji analizowanych zjawisk, monografia Zdzisława Kupisińskiego może być wzorem dla podobnych opracowań wybranych okresów roku liturgicznego innych regionów Polski.
Krystyna Kiereta
302
Frank S t a ff, The Valentine and Its Origins. Fredrick A. Praeger Publishers, London
1960.
Pojawienie się w naszym krąju w latach dziewięćdziesiątych XX wieku walentynek
zagęściło polski kalendarz świąt, zwłaszcza tych obchodzonych przez młodzież szkolną.
Śledząc przebieg świąt obecnych w polskich szkołach, trzeba zacząć właśnie od 14 lutego, następnie mamy 8 marca, 10 marca (dzień mężczyzny) lub 4 kwietnia (dzień chłopaka), 21 marca - dzień wagarowicza, w listopadzie - być może Halloween, 6 grudnia
- mikołajki.
Pojawienie się walentynek w polskim kalendarzu skłania do refleksji, dlaczego tak
łatwo zwyczaj ten zdołał się u nas zadomowić, a Polacy zaakceptowali go bez większych
oporów. Z roku na rok z większą intensywnością daje się zaobserwować jego obecność.
Nieznany do tej pory zwyczaj skłania również do postawienia pytań o jego genezę. Odpowiedzi dostarcza książka Franka Staffa, Walentynki i ich pochodzenie. Autor śledzi
w niej początki obchodów tego święta. Praca składa się z 8 rozdziałów i 7 załączników.
W kolejnych częściach odsłania przed czytelnikiem tajniki genezy obchodzenia dnia
św. Walentego w Anglii i przemiany tego zwyczaju.
W rozdziale pierwszym, ,,Pochodzenie walentynek", autor stara się wyjaśnić, dlaczego
data śmierci św. Walentego powiązana jest ze świętem zakochanych. Wątek św. Walentego
jako patrona osób chorych na padaczkę jest jasny - Walenty sam miewał ataki epilepsji,
dlatego po śmierci wierzono, że będzie się opiekował chorymi na tę chorobę. Taki wizerunek świętego jest obecny również w polskiej kulturze ludowej. Jednak w kulturze anglosaskiej święty stał się bardziej znany jako patron zakochanych. Według legendy, cesarz Klaudiusz Got wydał rozporządzenie zabraniające zawierania małżeństw, gdyż żonaci mężczyźni chętniej pozostawali w domach. Pragnieniem cesarza było natomiast
posiadanie licznej armii, która walczyłaby za Rzym. Walenty zignorował ten zakaz i udzielał ślubów młodym, zakochanym parom. Potajemne udzielanie sakramentu małżeństwa
zostało odkryte, a Walenty wtrącony do więzienia i potem stracony.
Według Franka Staffa, początków zwyczajów związanych z obchodami dnia św. Walentego można też doszukiwać się w wiosennym święcie starożytnych Rzymian, zwanym
Luperkaliami, obchodzonym 15 lutego. Pojawiło się ono na Wyspach Brytyjskich po ich
podbiciu przez Rzymian, którzy wprowadzali na terenach podbitych swoje święta i zwyczaje. W latach późniejszych pierwsi ojcowie Kościoła starali się zastępować święta
pogańskie - chrześcijańskimi. W ten sposób św. Walenty, który został zamęczony
w przeddzień Luperkalii - 14 lutego, mógł utrwalić pamięć święta na cześć wiosny,
kiedy to ptaki zaczynały łączyć się w pary, a "myśli młodych mężczyzn zwracały się ku
miłości",
W rozdziale drugim, "Pojawienie się walentynek", autor wyjaśnia, że wiązanie zwyczaju walentynkowego z czasami rzymskimi było bardzo powszechne w epoce wiktoriańskiej, kiedy to napisano wiele artykułów na temat omawianego zwyczaju. W Wielkiej Brytanii najpierw istniało przekonanie, że pierwsza napotkana 14 lutego osoba płci
przeciwnej powinna zostać walentynką osoby, która ją spotkała. Później losowano swoją
walentynkę z grona przyjaciół i znajomych.
W rozdziale trzecim znajduje się opis XVIII-wiecznego rozkwitu zwyczajów walentynkowych. Po roku 1780 ukazywały się już drukowane kartki, na których umieszczano
amorki jako motyw główny. Pojawiły się także kartki dla przyjaciół, które bardzo przypominały walentynki. Popularnym wzorem na kartkach walentynkowych był tzw. Węzeł
Prawdziwej Miłości, w który wpisywano miłosne wyznania.
Rozdział czwarty, "Elegancja okresu regencji" - roztrząsa problem pojawienia się
po roku 1840 walentynek "niegrzecznych" i wulgarnych, co doprowadzało do licznych
303
protestów i odmów uiszczania opłat pocztowych przez ludzi, do których je przysłano.
Niemniej jednak na walentynki miłe czekano z niecierpliwością, a ominięcie domu przez
listonosza było odczuwane jako nieprzyjemne.
Rozdział piąty, "Złota Era", wprowadza czytelnika w tajniki ornamentów na wzorach
walentynkowych, opowiada też o sławnych wytwórcach kartek. W XIX wieku wydawano już spore ilości kartek walentynkowych o charakterze zabawnym, a także obraźliwym.
Kartki "niegrzeczne" wynikały z typowo brytyjskiego charakteru powiązanego ze specyficznym poczuciem humoru.
Rozdział szósty opowiada o angielskim producencie i kolekcjonerze kartek walentynkowych - Johnatanie Kingu, któremu udało się zgromadzić piętnastotomową kolekcję
kartek wysyłanych 14 lutego.
W rozdziale siódmym Frank Staff podejmuje temat wpływu wojny secesyjnej (1861-1865) w Ameryce na motywy kartek, w których zaczęły dominować w tym okresie wzory
patriotyczne.
W rozdziale ostatnim, autor opisuje zmierzch zwyczajów walentynkowych w Anglii
przed i tuż po I wojnie światowej, spowodowany nieprzychylnymi na ich temat artykułami w prasie. Zaniepokojeni producenci kart postanowili interweniować i zwalczać kartki
wulgarne, a także propagować ideę, że jest to zwyczaj typowo angielski. Interwencja
zakończyła się pomyślnie i po II wojnie światowej obchody zostały wznowione.
Czytając książkę Franka Staffa, można prześledzić zmiany w sposobie obchodzenia
dnia św. Walentego, rozwijanie się motywów na kartkach, rozkwit, upadek i kolejne odrodzenie się zwyczaju, a także wybrać najbliższą swoim przekonaniom wersję powstania
tego święta. Książka jest dobrym źródłem do poszukiwań dalszych tropów związanych
z obchodami dnia 14 lutego.
Anna Torobińska - ODIE PTL
Narodnoje isskustwo sachalinskich ajnow / Sakhalin Ainu Folk Craft, ed. Władisław
M. Latiszew, Koichi Inoue, Hokkaido Publication Planning Center, Sapporo 2002, ss. 170.
Szerokie i stale rosnące zainteresowanie kulturą Ajnosów związane jest ze znaczeniem jej znajomości dla wyjaśnienia podstawowych problemówetnogenetycznych
i lingwistycznych wschodniej Azji. Ma swoje uzasadnienie także w tragicznych losach ludu
poddanego kolonizacji i eksterminacji przez dwie potęgi imperialne: Rosję i Japonię.
Wyjaśnić je można zatem, ze strony uczonych tych państw, chęcią zadośćuczynienia
wyrządzonym w przeszłości krzywdom, a także dostarczenia Ajnosom, żyjącym w skupiskach obecnie już tylko na Hokkaido, wiedzy o tradycyjnej kulturze ich przodków,
szeroko wykorzystywanej w etnicznej edukacji i innych wysiłkach zmierzających do rewitalizacji utraconej kultury.
Jednym z działań podjętych przez badaczy kultury Ajnosów jest odszukanie, rejestracja i opracowanie wszelkich materiałów dokumentujących tę kulturę z czasów jej funkcjonowania do początków XX wieku jako odrębnej kultury etnicznej. Ogromnej wagi
w tej sytuacji nabrały prace Bronisława Piłsudskiego zarówno w zakresie opisu życia
Ajnosów, jak i zapisów języka i folkloru oraz gromadzenia obiektów materialnych z ich
kultury. B. Piłsudski jawi się obecnie, na skutek swojej działalności naukowej, ale także
dzięki osobowości i kolejom życia, które związały go z Ajnosami, jako najbardziej zasłużony badacz Ajnosów, a jednocześnie człowiek dobrze ich rozumiejący i przedstawiający ich potrzeby. Utworzony został Międzynarodowy Komitet dla Przywrócenia
304
i Oceny Pracy Bronisława Piłsudskiego (International Committee for the Restoration and
Assessment of Bronisław Piłsudski's Work). Zwoływane są międzynarodowe kongresy
poświęcone pracom naukowym i życiu B. Piłsudskiego (pierwszy w Sapporo w Japonii,
w roku 1985; drugi w Jużno-Sachalińsku w Federacji Rosyjskiej, w roku 1991; trzeci
w Krakowie i Zakopanem w roku 1999 - materiały z tego spotkania w: Bronislaw Piłsudski and Futabatei - an Excellent Charter in the History of Polish-Japanese Relations, red. A.F. Majewicz i T. Wicherkiewicz, Linguistic and Oriental Studies from Poznań, Monograph Supplement 7, Poznań 2001, ss. 470). W Jużno-Sachalińsku w roku
1997 założono Instytut Dziedzictwa Bronisława Piłsudskiego (Institut nasledija Bronisława Piłsudskogo), publikujący rocznik "Izwiestija Instituta nasledija Bronisława Piłsudskogo" (t. 1.- 1998; t. 2. - 1998; t. 3. - 1999; t. 4. - 2000; t. 5. - 2001). Na
Hokkaido przy tamtejszym uniwersytecie działa pod kierunkiem Koichi Inoue zespół badawczy Pilsudskiana de Sapporo, prowadzący od roku 1999 własną serię wydawniczą.
Pojawiły się już pierwsze tomy wydawanych przez Alfreda F. Majewicza, Dziel Bronisława Piłsudskiego (The Collected Works of Bronisław Piłsudski), publikowanych w języku angielskim przez międzynarodowe wydawnictwo Mouton de Gruyter; ogłoszono
wiele listów od i do Bronisława Piłsudskiego, przygotowano w oparciu o obiekty muzealne zgromadzone przez B. Piłsudskiego wiele wystaw, opracowano katalogi kolekcji muzealnych, których był twórcą (m.in. znakomicie wydane Ainu Collections of Peter the
Great Museum of Anthropology and Ethnography, Russian Academy of Sciences. Catalogue, Tokyo 1998, dokumentujący głównie obiekty zebrane przez B. Piłsudskiego, patrz
recenzja w "Literaturze Ludowej" 1999, nr 4-5).
Omawiany tutaj, nadzwyczaj starannie wydany album, prezentuje obiekty kultury
Ajnosów z Sachalinu zebrane w latach 1902-1905 wyłącznie przez B. Piłsudskiego
i przechowywane w trzech muzeach Federacji Rosyjskiej: Muzeum Antropologii i Etnografii Piotra Wielkiego Rosyjskiej Akademii Nauk (Kunstkamera) w StoPetersburgu; Państwowym Połączonym Muzeum Przymorskim im. W.K. Arseniewa we Władywostoku
oraz w Sachalińskim Obwodowym Muzeum Krajoznawczym w Jużoo-Sachalińsku. Zgromadzone one zostały i pokazane na dwóch wystawach zorganizowanych z okazji 125
rocznicy urodzin B. Piłsudskiego i międzynarodowego sympozjum z nim związanego
w Muzeum Sachalińskim w Jużno-Sachalińsku i Muzeum Azji i Pacyfiku w Warszawie
w latach 1991-1992. Album, podobnie jak wspomniane wyżej Ainu Collections ... , jest
wynikiem współpracy uczonych rosyjskich i japońskich, i opublikowany został w trzech
językach: rosyjskim, angielskim i japońskim. Znaczenie B. Piłsudskiego jako twórcy
kolekcji podkreśla umieszczenie na obwolucie oraz zaraz po karcie tytułowej portretu
tego badacza w stroju ajnoskim, pędzla litewskiego malarza Adomasa Varnasa z roku
1912, a także obszerne omówienie jego biografii i prac naukowych w nocie redakcyjnej.
W albumie umieszczono 102 obiekty i zespoły obiektów przedstawione na 104 fotografiach, uporządkowane w siedmiu działach: 1. Narzędzia i urządzenia związane z łowiectwem i rybołówstwem oraz innymi zajęciami i ich modele; 2. Narzędzia plecionkarskie
i tkackie; 3. Naczynia i przybory związane z pożywieniem; 4. Przybory domowe; 5. Odzież;
6. Zabawki i gry dziecięce oraz 7. Przedmioty kultu. W podziale tym najmniej zadowalające jest oddzielenie grupy Przybory domowe (w języku rosyjskim Priedmiety byta) od
Naczyń i przyborów związanych z pożywieniem. Jakość kolorowych fotografii wykonanych pq;ez Walerija Karnauchowa jest znakomita. Doskonale oddają one strukturę materiału, z którego wykonane zostały przedmioty, a przy wytworach z drewna także ślady
obróbki i zużycia. Fotografiom towarzyszą nazwy obiektów w językach rosyjskim, angielskim i japońskim, uzupełnione w oddzielnej części albumu - w Opisie przedmiotów, opracowanym przez Olgę Szubinę. Tutaj opis jest szerszy. Obok numeru fotografii
zawiera ajnoską nazwę obiektu i jej dosłowny przekład, miejsce przechowywania i nu-
305
mer inwentarzowy kolekcji muzealnej, rozmiary, informację o materiale, szczegółowy
opis obiektu i jego funkcji oraz dane o miejscu i czasie, jeśli są znane, w którym przedmiot został odnaleziony w terenie. Charakter obiektów zamieszczonych w albumie sprawia, że rosyjskie isskustwo występujące w tytule należy tłumaczyć raczej jako "kunszt",
"umiejętności" a nie sztukę w znaczeniu sztuk plastycznych. Craft - rękodzieło pojawiające się w tytule angielskim lepiej chyba informuje o zawartości albumu. Określenie
w tytule książki przedstawionych w niej wytworów jako "Iudowych" (narodnoje, folk)
nie jest właściwe w odniesieniu do grupy etnicznej bez rozwarstwienia społecznego powodującego zróżnicowanie kulturowe.
Japońskim współredaktorem albumu jest Koichi Inoue, profesor Uniwersytetu Hokkaido, biograf B. Piłsudskiego i wydawca jego listów (m.in. do F. Boasa), przewodniczący zespołu badawczego Pilsudskiana de Sapporo. To dzięki jego zdecydowaniu i dziesięcioletnim staraniom o fundusze możliwe było ukazanie się książki. Wiem więcej, bo
poznałem go osobiście, o Władysławie M. Łatiszewie, rosyjskim współredaktorze i pomysłodawcy albumu. Kieruje on Muzeum Sachalińskim w Jużno-Sachalińsku, a jednocześnie jest założycielem i dyrektorem Instytutu Dziedzictwa Bronisława Piłsudskiego
w tymże mieście. Zorganizował międzynarodową konferencję poświęconą B. Piłsudskiemu w Jużno-Sachalińsku w roku 1991, pierwszą międzynarodową konferencję na tej
zamkniętej dotąd wyspie. Był inicjatorem i jest współredaktorem wymienionych już
"Izwiestii Instituta nasledija Bronisława Piłsudskiego", których dotąd ukazało się pięć
tomów o łącznej objętości ponad 1100 stron. Napisał wiele artykułów o pracach i życiu
B. Piłsudskiego, przygotował i wydał zbiór jego listów do L.J. Szternberga (Bronislaw
Pilsudskij. Dorogoj Lew Jakowlewicz. Pisma L.J Sztiernbiergu, 1893-1917, Jużno-Sachalinsk 1996, ss. 336), opracował i opublikował ostatnio, po raz pierwszy wszystkie
w jednej pracy, ajnoskie teksty zebrane przez B. Piłsudskiego (B. Piłsudskij, Folklor sachalinskich ajnow. Jużno-Sachalinsk 2002, ss. 62). To on, dzięki swojej działalności
organizacyjnej i naukowej, przyczynił się w naj szerszym zakresie w Federacji Rosyjskiej do poznania i spopularyzowania prac naukowych i postaci B. Piłsudskiego w tym
kraju. Nie było to łatwe wobec utrwalanej w ZSRR nienawiści wobec nazwiska "Piłsudski" i obowiązującego przez wiele dziesiątków lat zapisu cenzury na to nazwisko. Pomogła jednak zmiana w sposobie myślenia wielu Rosjan po upadku ZSRR w roku 1991,
a także determinacja W.M. Łatiszewa. Upowszechnienie wiedzy oB. Piłsudskim sprzyjało jednocześnie przypomnieniu roli innych jeszcze Polaków w badaniach Syberii i Dalekiego Wschodu i utrwaleniu w społeczeństwie rosyjskim, tak przecież niejednorodnym
w stosunku do Polaków, ich obrazu, jeśli tylko na to zasługiwali, jako nosicieli cennych
wartości osobowościowych, społecznych i naukowych.
Album Sakhalin Ainu Folk Craft jest cenny nie tylko jako niezastąpione źródło wiedzy o tradycyjnej kulturze Ajnosów sprzed wojny rosyjsko-japońskiej w latach 1904-1905 i oddania Południowego Sachalinu we władanie Japonii, które przyspieszyło zmiany.
Jego wartość polega również na tym, że potwierdza znaczenie B. Piłsudskiego w podejmowanych przez wielu uczonych pracach nad poznaniem kultury Ajnosów, w tym również
w tworzeniu kolekcji muzealnych. Informuje ponadto o studiach nad dziedzictwem naukowym Bronisława Piłsudskiego i wskazuje na zasłużonych dla tych studiów badaczy.
Zbigniew Jasiewicz
306
Olga D a n g I o v a, Dekor Symbol. Dekorativna tradicia na Slovensku a európsky
kontext, Vydavatelstvo Slovenskej akademie vied, Klenotnica Slovenskej Ludovej KultUry,
Bratislava 200 I, ss. 240, ił. 254; indeks przedmiotowy i geograficzny.
W monografiach terenowych, zwartych pracach tematycznych, artykułach, będących
efektem badań etnograficznych, pytania o treść zawsze korespondują z pytaniami o formę, a dekoracja, ornament - bywa, że drugoplanowo, wyłącznie jako estetyczny ozdobnik dzieła - prezentowane są przy opisie niemal każdego z materialnych przejawów
ludowej kultury. Książka Olgi Danglovej Dekor Symbol. Dekorativna tradicia na Slovensku a európsky kontext uświadamia nam jednak, że nawet poruszając się w tym zasobie zjawisk, który wcześniej zdawał się już zamknięty i wyczerpująco omówiony, ciągle
dostrzec możemy nowe, wcześniej nie rozpoznawane znaczenia. Sprzyja temu postawa
badawcza otwarta na niekonwencjonalne ujęcie tematu, poszukująca analogii na tych
polach naukowej refleksji, które dotąd były pomijane jako zbyt odległe od istoty rozpatrywanego problemu. A przecież tylko tak - przez zestawienie i porównanie przykładów zaczerpniętych z różnych dziedzin - ujawnić można wspólne źródła inspiracji
i wyłącznie w taki sposób rzeczy znane ujawniają sens daleko wykraczający poza dotychczas im przypisywany.
We wprowadzeniu autorka opracowania słusznie odwołuje się do dominujących dziś
sposobów porozumiewania się, działań zmierzających w kierunku wizualizacji wszelkich przekazów. Obrazy wypierają słowa. Atakują nas w reklamach, wideoklipach, znakach firmowych; z ekranu komputera, telewizora, na łamach czasopism. Liczą się przełamujące bariery języka i kultury - powszechność i łatwość skojarzeń. Synteza
i uproszczenie zapewniają, tak obecnie pożądaną, oszczędność czasu potrzebnego do zakomunikowania zakodowanych treści. W tym kontekście, jak zauważa Olga Danglova,
zaskakujące jest niewielkie wykorzystanie wypracowanych już, prawie "gotowych do
użycia" znaków ludowego folkloru, plastyki. Tradycja, oparta niemal w całości na przekazie ustnym, zapewne musiała rekompensować ubóstwo czy brak zapisu słownego rozbudowaniem zapisu obrazowego. W bezpośrednim odbiorze był on nie tylko klarowny
i czytelny, ale też nasycony magią i symboliką. Wyrażał relacje pomiędzy człowiekiem
ijego najbliższym otoczeniem, światem roślin i zwierząt. Odwoływał sięjednak także do
kosmosu, sił odczuwanych jako nadprzyrodzone; tajemnicy. Ta myśl, zasygnalizowana
we wprowadzeniu, obecna jest w całości opracowania. Nie bez powodu już w tytule pracy symbolika zajmuje pozycję równorzędną z dekoracją. Wciąż przecież postrzegana jest
jako niezbywalna składowa wielu znaków i ornamentów identyfikowanych przez nas
w ludowej kulturze.
W pracy Olgi Danglovej Słowacja z jej dekoratywną tradycją zaprezentowana została
jako pośrednik pomiędzy wschodnią i zachodnią Europą, w jej związkach z liturgią rzymską i bizantyjską. Pewna "stagnacja" urbanizacyjna i industrializacyjna Słowacji, wolniejsze niż na zachodzie Europy przenikanie na ten teren elementów produkcji przemysłowej - sprzyjały utrzymywaniu się wielu wątków europejskich tradycji, które gdzie
indziej zachowały się już wyłącznie jako relikt. Kolejny to przykład, że brak postępu
w tej dziedzinie dobrze służył ludowej kulturze. Autorka przywołuje przy tej okazji kanon etnologicznej wiedzy na temat relacji różnych nurtów kultury, w tym - odnotowywane niemal jako powszechne - zjawisko adaptacji przez kulturę ludową elementów
zaczerpniętych wprost ze stylów historycznych, głównie z renesansu i baroku. Przypomina też rolę profesjonalnego rzemiosła, przejmującego na siebie funkcję pośrednika
pomiędzy różnymi warstwami społecznymi, dostarczającego ludowemu odbiorcy produkty
niejednokrotnie o wysokim poziomie wykonania ijednolite stylowo. Jego związek z kulturą
ludową, zauważalny zwłaszcza od XVIII wieku, zaowocował silnym rozwojem lokal-
307
nych i regionalnych stylów dekoracji. Tego rodzaju uwag - jakkolwiek wydawałyby się
one oczywiste - nigdy dosyć, nawet w książkach skierowanych do specjalistów etnologów. Wciąż bowiem w tak wielu opracowaniach zauważamy mniej lub bardziej ukryte
dążenie do zachowania "czystości" ludowej kultury, skupienia uwagi na tych przejawach
plastycznych działań, których twórca i odbiorca usytuowany był na wsi. Taka postawa
może oznaczać pozostawienie na marginesie zainteresowań tych wyrobów, które nie będąc wytworami warstw ludowych, były przecież przez nie pozyskiwane, odpowiadały
ich estetycznym gustom i je kształtowały. Swoją uwagę autorka zwraca także na niebagatelnąrolę klasztorów i wytwarzanych przez nie, a służących głównie dewocji, przedmiotów zasilających kulturę ludową. W pracy poświęconej ludowemu zdobnictwu Słowacji
nie można było pominąć także jego wpływu na profesjonalne rzemiosło i przemysł; autorka przywołuje próby podniesienia zaczerpniętej z kultury ludowej estetyki do rangi
"narodowej" - próby, dla której znajdujemy przecież analogie także w polskiej historii.
W całości analizy znaczącym wątkiem jest także pewna powtarzalność motywów zaczerpniętych wprost ze wzorników upowszechniających się od XVI wieku na niemieckim, francuskim i włoskim terytorium. To zapewne jeden z powodów, dla których etnolodzy
z innych, bliskich Słowacji, krajów odnajdują w tej książce tak wiele znanych i, wydawałoby się, typowych dla tradycji własnych ziem przykładów.
Pracę badacza kultury Olga Danglova porównuje do poszukiwań archeologa, odkrywającego nawarstwienia historyczne, które pozwalają na wyznaczanie wciąż nowych,
ale coraz starszych - bo sięgających w głąb czasu - horyzontów. Ona sama dociera
nawet do naskalnych rysunków neolitycznych i mitologii antycznej - w nich odnajdując nie tylko wspólnotę twórczych postaw, ale też niemal bezpośredni pierwowzór wielu,
powszechnie dziś funkcjonujących znaków kultury. Pokłady dawnych wierzeń i magii
zauważa także pod warstwą wierzeń chrześcijańskich.
Podstawą do przeprowadzonej w tej pracy analizy stał się materiał zabytkowy i ikonograficzny ze zbiorów muzealnych. Muzealnicy byli przewodnikami po tym, w znacznej mierze anonimowym, świecie ludowej sztuki i rzemiosła. Zapewne ścisła z nimi
współpraca zaowocowała opracowaniem rozbudowanych podpisów publikowanych przedmiotów w sposób zbliżony do obowiązujących w muzealnych katalogach zbiorów. Tworzą one w ten sposób samoistne źródło informacji prawie równorzędne z tekstem, pozwalające na podjęcie próby samodzielnej analizy porównawczej, niezależnej od tej zaproponowanej przez autorkę.
W szeroko nakreślonym obszarze badawczym Olga Danglova wprowadza niezbędną
dla jasności wywodu systematykę. Kolejne rozdziały zawierają opis ornamentu geometrycznego, roślinnego, zoomorficznego, antropomorficznego; oddzielnie omówiono napisy i monogramy oraz przejawy dekoracji w kulturowych i socjalnych aspektach życia.
Wyróżnione w każdym z rozdziałów podrozdziały porządkują myśl tam, gdzie dostrzeżona została potrzeba wydzielenia bardziej szczegółowych bloków tematycznych, a wyróżniająca się w całości tekstu i pogrubiona czcionka prowadzi czytelnika po kolejnych
hasłach. Narzucający się w tego typu opracowaniach układ alfabetyczny haseł wyparty
został przez układ podyktowany logiką bezpośrednich związków przywoływanych kluczowych słów-znaków. Tym, którzy próbują w sposób najmniej skomplikowany odszukać określone hasło, z pomocą przychodzi zamieszczony na końcu opracowania indeks
przedmiotowy. Niestety, mające charakter podrozdziałów bloki tematyczne nie zostały
ujęte w spisie treści. Być może ich wyszczególnienie w tym miejscu rozbijałoby klarowność układu, ale z drugiej strony ułatwiałoby poruszanie się w całości przekazywanych
nam informacji. Każdy wyróżniony temat przedstawiony został tak od strony formalnej,
jak i symbolicznej. W dziale poświęconym ornamentom antropomorficznym obok figur
zgeometryzowanych pojawiają się samodzielne tematy ikonograficzne, w których postać
308
ludzka przedstawiana jest w określonych sytuacjach, wskazujących na wykonywane zajęcie. Są tu rolnicy, pasterze, rzemieślnicy, huzarzy na koniach, damy i kawalerowie,
myśliwi. Ten wybór dopełniają tematy zaczerpnięte wprost z symboliki chrześcijańskiej:
Panna Maria, Pieta, Madonna z Dzieciątkiem, Jezus Chrystus, Ukrzyżowanie, Zmartwychwstanie, Ofiarowanie Izaaka, święci. To główne hasła, z których każde rozwija się
w szereg innych, bardziej szczegółowych - wymienianych tylko, ale już nie wyczerpująco omawianych. Autorka stara się wyprowadzić ich genezę, wskazuje na drogi rozprzestrzeniania się w Europie, lokalizuje słowackie ośrodki pielgrzymkowe, w których
przedstawienia wyobrażone w określonych schematach ikonograficznych czczone były
jako cudowne. To właśnie owe centra wywarły zasadniczy wpływ na wariantowość słowackich powtórzeń, umiejscowionych poza terenem kraju, pierwowzorów. Sposób opracowania tego zespołu tematów wydaje się najbardziej dyskusyjny, bowiem o ile oczywiste jest ich zauważenie w roli dekoracji umieszczonej na przedmiocie użytkowym, o tyle
nie do końca zasadne może być tak wyczerpujące przywoływanie przedstawień funkcjonujących całkowicie samodzielnie i spełniających głównie funkcje kultowe - w rzeźbie, malarstwie, grafice. Tym bardziej, że nastąpiło tu jednak przesunięcie akcentu - ich
rola w dekoracji kwitowana jest bowiem, w większości przypadków, lapidarnymi stwierdzeniami nie pozwalającymi na uzyskanie informacji, w jakim zakresie ich zastosowanie
w roli ozdoby ceramicznego naczynia, tkaniny itp. wpłynęło na modyfikację samego schematu. Zapewne konieczne byłoby bardziej dobitne sprecyzowanie pojęcia "dekoracji"
jako cechy - w pewnym sensie wtórnej, drugoplanowej - z reguły opartej na powtarzalności motywów, znaków oraz "dekoracyjności" rozumianej jako sposób plastycznego rozwiązania określonych przedstawień, zazwyczaj przeciwstawny realistycznemu.
Bogactwo materiału, jakim dysponowała autorka, wręcz wymuszało konieczność selekcji - wyboru tych haseł, które opisują ornamenty występujące najczęściej, reprezentatywne dla kraju lub najbardziej interesujące. W pracy, która nie rości sobie praw do
ujęcia encyklopedycznego, tego typu wybór jest niepodważalnym prawem autora. Niemniej, jak sądzę, czytelnikom mogą się nasuwać pytania o powód pominięcia niektórych
haseł równie istotnych jak te, które znalazły tu swoje znaczące miejsce.
Zapewne również obfitość artefaktów, nawet po ich wstępnej selekcji, stała się przyczyną odejścia od schematycznych rozwiązań przy rozczłonkowaniu poszczególnych rozdziałów. Ich wewnętrzne usystematyzowanie nie jest paralelne. To niewątpliwie świadoma decyzja autorki, która rzetelność naukowego dyskursu, ale i jego ekspresję, przedłożyła nad pozorny porządek wywodu.
Walorem tej pracy jest dodatkowo bogaty materiał ilustracyjny - zarówno graficzny,
jak i fotograficzny (ilustracje czamo-białe wkomponowano w tekst, kolorowe umieszczono na oddzielnych wkładkach). Trudno byłoby zresztą wyobrazić sobie pozbawioną
go pracę poświęconą tematyce tak "wizualnej" jak dekoracja. Wydobyte na powiększeniach plastyczne detale ujawniają z jednej strony precyzję wykonania reliefu, haftu,
malarskiego ornamentu, z drugiej zaś nowatorstwo i świeżość skojarzeń, odwagę uproszczenia niejednokrotnie zbliżającego te, licznie tu zaprezentowane, przykłady anonimowej ludowej kultury do wybitnych dzieł sztuki nowoczesnej.
W podtytule książki ujęto jej drugi podstawoWy cel - nakreślenie dla słowackiej
tradycji ludowej kontekstu europejskiego. W podsumowaniu odnajdujemy stwierdzenie,
że "tradycyjna kultura była w swej podstawie lokalna". "Lokalność" określają nie występujące gdzie indziej cechy stylowe czy też określone przedmioty o niepowtarzalnych
formach lub zastosowaniu. Z drugiej jednak strony równie silnie narzuca się myśl o nie
dających się podważyć podobieństwach, tym bardziej licznych im głębiej cofamy się
w czasie. Lokalność i uniwersalizm to dwa fundamentalne dla tej pracy pojęcia - użyte
tu jako "etnologiczne narzędzia", rodzaj "kulturowej miary", która służy do zbadania
309
każdego, opisywanego zjawiska. Ale przecież wyraźnie odczuwamy i to, że dla autorki
niejednokrotnie miara ta wykracza poza granice Europy. Erudycja autorki nie pozwala
jej na pozostanie w tak zakreślonym, narzuconym rygorem tytułu, geograficznym obszarze. Tam, gdzie jest to uzasadnione, Olga Danglova odwołuje się więc do doświadczeń
kultur całego świata. Cenne jest i to, że narodowa, słowacka kultura ludowa nie została
tutaj przedstawionajako sztucznie "wyabstrahowany twór", a zewnętrzne wpływy kulturowe uwzględnione tylko wówczas, gdy wtopiły się w narodową specyfikę Słowacji.
Nawet dolnośląski etnograf odnajdzie tu, będący przedmiotem jego regionalnych zainteresowań, dewocyjny obraz z położonych na ziemi kłodzkiej Wambierzyc, który na Słowację trafił zapewne jako pamiątka z pielgrzymki.
Europejski kontekst zakreśla autorka w oparciu o obszerną literaturę, także pozaeuropejską. Percepcję jej pracy przez naukę światową ułatwiają zamieszczone pod każdą
ilustracją obszerne opisy publikowanych przedmiotów w języku angielskim oraz angielskie streszczenie zamykające całość tekstu.
Jak podkreśla sama autorka, jest to pierwsza praca w ten sposób zespalająca wcześniejsze omówienia różnych przejawów dekoracji, charakterystycznej dla kultury ludowej Słowacji, jej ukonstytuowanie w różnorodnych materiałach i przy użyciu różnych
technik. W tym sensie ma ona charakter nowatorski. Zważywszy na szerokie, całościowe
ujęcie problemu, spełnia ona rolę syntezy; biorąc pod uwagę omówienia wszystkich tematów, jest rzetelną, wyczerpująca analizą. Należy do tego typu książek, które czytelnika
zmuszają do ciągłych powrotów.
Elżbieta Berendt
Anna Z i e I i ń s k a Polska mniejszość na Litwie Kowieńskiej. Studium socjolingwistyczne, Towarzystwo Naukowe Warszawskie, Instytut Slawistyki PAN, Slawistyczny
Ośrodek Wydawniczy, Warszawa 2002, ss. 192.
W przeciwieństwie do Polaków mieszkających na Wileńszczyźnie, od dawna będących obiektem zainteresowań badaczy z wielu ośrodków krajowych izagranicznych, ludności polskiej mieszkającej na Litwie Kowieńskiej poświęcono stosunkowo niewiele
uwagi. Omawiana tu praca znakomicie wypełnia istniejącą lukę.
Jej podstawę stanowią materiały zgromadzone przez A. Zielińską w latach 1998-2000, podczas licznych wyjazdów badawczych na Kowieńszczyznę. Autorka wykorzystała także literaturę pamiętnikarską, liczne - polskie i zagraniczne - opracowania
naukowe z zakresu językoznawstwa oraz prace dotyczące historii Republiki Litewskiej
(1918-1940), Litewskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej, jak też państwa, w które
Republika ta przekształciła się po rozpadzie Związku Radzieckiego.
Wiele miejsca poświęcono skutkom powojennych przemian ustrojowych dla polskiej
społeczności: dezintegracji grupy, akulturacji i asymilacji, będących m.in. efektem
likwidacji polskiego szkolnictwa i organizacji kulturalno-oświatowych,
wzrostowi liczby małżeństw mieszanych, zacieraniu się różnic stanowych, zmianom mentalności. Autorka zwróciła uwagę na drastyczny spadek liczebności polskiej ludności na Kowieńszczyźnie w wyniku działań wojennych i powojennych represji w ZSRR, deportacji
w głąb Rosji, jak też przymusowych "repatriacji" do Polski. Przypomniała ponadto różne
koncepcje wyjaśniające pochodzenie polskiej ludności na Litwie Kowieńskiej. W książce omówiono głównie prace polskich autorów (Z. Krajewskiego, P. Eberhardta, W. Wielhorskiego i in.). Szkoda, że ustalenia rodzimych badaczy nie zostały porównane z wyni-
310
kami badań autorów litewskich. Pozwoliłoby to na wskazanie ewentualnych różnic
i kontrowersji, jak też na ujęcie omawianego problemu z różnych perspektyw.
Omawiając - z konieczności w dużym skrócie - historię badanych terenów, autorka podkreśliła wielokulturowy i wielojęzykowy charakter Wielkiego Księstwa Litewskiego.
Przypomniała też, że pod koniec XIX wieku wśród mieszkańców ziem litewskich zaczęły dojrzewać konflikty wewnętrzne. Ich przejawem było m.in. nasilenie się haseł i działań antypolskich. Idee nacjonalistyczne rozwinęły się w Republice Litewskiej. Dla przeciwdziałania szybko postępującej lituanizacji Polacy zaczęli tworzyć różne organizacje.
Wśród nich były m.in. wymienione w książce: Akcyjne Towarzystwo "Dompol", Spółka
Wydawnicza "Omega", Towarzystwo Popierania Kultury i Oświaty wśród Polaków na
Litwie "Pochodnia". Działalność tych organizacji nie została jednak szerzej omówiona.
Nie wiadomo też, czy zachowały się one w pamięci rozmówców autorki, ani też, czy
w ostatnich latach podejmowane były jakieś próby nawiązania do ich tradycji.
Badania terenowe przeprowadzone przez A. Zielińską na Litwie Kowieńskiej pozwoliły na określenie obiektywnych wyznaczników tożsamości narodowej mieszkających tam
Polaków. Do wyznaczników tych należy przede wszystkim znajomość języka polskiego.
Ważną rolę odgrywają także: urodzenie się w polskiej rodzinie, pochodzenie szlacheckie
i wpis w paszporcie stwierdzający polską narodowość. Autorka zwróciła uwagę na różnice
lokalne, pozwalające mówić o odmiennej hierarchii wyznaczników polskości w różnych
rejonach Kowieńszczyzny. W parafii łopieńskiej np. za najważniejszy uznano język polski, na Laudzie natomiast zasadnicze znaczenie przypisano świadomości przynależności
do stanu szlacheckiego, w połączeniu ze znajomościąjęzyka polskiego.
Jednym z celów badań było ukazanie zależności między znajomościąjęzyka polskiego
i stosunkiem do niego a przynależnością do określonej grupy społecznej. Dostępne źródła
(materiały terenowe, pamiętniki) pozwoliły A. Zielińskiej na scharakteryzowanie rodzin
ziemiańskich jako patriotycznych, silnie związanych z miejscem zamieszkania, a zarazem
wielokulturowych, wielojęzycznych. W przypadku szlachty można mówić o nieznajomości języka litewskiego i posługiwaniu się polskim na co dzień. Autorka podkreśliła, że szlachta, zwłaszcza drobna, "była ostoją polskiego języka i kultury na Litwie" (s. 46). Wniosek
ten potwierdzony został cytatami z wywiadów przeprowadzonych w trakcie badań terenowych. Z badań tych wynika również, że ludność chłopska mówiła na ogół po litewsku
(wyjątek stanowili mieszkańcy obszarów leżących między Kownem i Kiejdanami). Na
północ od Kiejdan językiem polskim posługiwano się w niektórych domach chłopskich.
Materiały zgromadzone przez A. Zielińską dobrze ukazują dystans kulturowy między
szlachtą i ludnością chłopską, jak też między szlachtą drobną i zamożniejszą. Pozwoliły
one również na odtworzenie auto stereotypu szlachcica. Elementami jego wizerunku są
m.in.: znajomość języka polskiego, honor, patriotyzm, uprzejmość, dbałość o strój i dom,
czytanie polskich książek (s. 48).
Rozmowy przeprowadzone przez autorkę recenzowanej pracy ukazują stosunek członków badanej grupy do polskiego dziedzictwa narodowego, do kanonu polskich lektur,
narodowych dzieł literackich. Dla wielu osób szczególne znaczenie ma fakt, iż na terenach obecnej Litwy Kowieńskiej toczy się akcja niektórych dzieł Henryka Sienkiewicza.
Jak wiadomo, książki tego pisarza, zwłaszcza Trylogia, miały ogromny wpływ na kształtowanie polskiej tożsamości, budziły poczucie dumy narodowej u wielu Polaków (nie
tylko na Kowieńszczyźnie). W przypadku Litwy Kowieńskiej dodatkowym czynnikiem
wzmacniającym polską tożsamość była wspomniana lokalizacja opisywanych przez Sienkiewicza wydarzeń na tych właśnie terenach. Z badań A. Zielińskiej wynika, że fikcja
literacka miesza się tam często z rzeczywistością.
Autorka poświęciła wiele uwagi zmianom sytuacji języka polskiego. Na podstawie własnych badań terenowych, jak też np. informacji zawartych w pamiętniku Konrada Lapina,
311
przedstawiła ona m.in. unikatową mapę (mentalną) zasięgu języka polskiego na Litwie Kowieńskiej przed II wojną światową i w okresie powojennym. Na tej szczególnej mapie można
zaznaczyć "stronę polską" (nie wiadomo jednak, jak określana jest przez członków badanej grupy strona przeciwna), podzieloną na kilka obszarów: od Kowna do Kiejdan, na północ
od Kiejdan, tereny nad rzeką Laudą oraz Żmudź (na północ od Kowna, po zachodniej stronie Niewiaży). Przytoczone w pracy wypowiedzi znakomicie charakteryzują poszczególne
tereny pod względem językowym, a także - szerzej - kulturowym.
Część książki, w której omawiany jest zasięg języka polskiego na Litwie Kowieńskiej, zawierającą również charakterystykę mieszkańców poszczególnych obszarów, należących do "polskiej strony", uważam za niezwykle interesującą, ważną i nowatorską.
Cytowane materiały ukazują zróżnicowanie Kowieńszczyzny, występujące tu podziały
społeczno-kulturowe i etniczne, jak też zmiany zarejestrowane przez rozmówców badaczki, polegające przede wszystkim na stopniowym kurczeniu się zasięgu polskiego
i/lub jego zanikaniu w wielu rejonach.
Anna Zielińska szczegółowo omówiła sytuację językową w wielu miejscowościach
w okresie międzywojennym i po II wojnie światowej. Zgromadzenie informacji na ten
temat nie byłoby możliwe bez badań terenowych. Wynika z nich np., że w czasach istnienia Republiki Litewskiej język polski używany był w niektórych wsiach chłopskich (m.in.
w Szaszewiczach koło Bobt, Drasejkach, Szańcach, Mastejkach), w okolicach szlacheckich (Antogini, 4 km od Kowna, Urniaże pod Datnowem i in.). Zwartym skupiskiem
ludności polskojęzycznej była gmina Łopie. Badania A. Zielińskiej wskazują także na
polskie korzenie wielu mieszkańców Kowieńszczyzny oraz na zasiedziałość znacznej
liczby 'polskich rodzin na badanych terenach, w licznych wioskach, miastach i miasteczkach. Swiadcząrównież o zwartym osadnictwie polskim i dominacji języka polskiego na
części badanych obszarów. Wypowiedzi rozmówców, zarejestrowane w trakcie pobytu
na Kowieńszczyźnie, ukazują miejsce języka polskiego wśród innych wyznaczników polskości, informują też np. o relacjach między tym językiem a przynależnością stanową.
Na podstawie niektórych wypowiedzi można ponadto wnioskować o sytuacji wyznaniowej, stosunkach etnicznych i innych.
Autorka wymienia dziesiątki nazwisk polskich mieszkańców Laudy, terenów między Kownem i Kiejdanami i innych badanych obszarów, ratując od zapomnienia wielu mieszkańców Kowieńszczyzny, należących do polskiej grupy etnicznej (narodowej).
Zgromadzone materiały są nie tylko cennym dokumentem, świadczącym o obecności
polskich rodzin na Litwie Kowieńskiej, lecz stanowią doskonałe źródło do badań
nad polskim osadnictwem na Kowieńszczyźnie, nad losami polskich rodzin i ich majątków.
Szkoda, że autorka nie pokusiła się o kartograficzne przedstawienie danych socjolingwistycznych, będących efektem badań terenowych, o zaznaczenie na mapie Litwy
Kowieńskiej miejscowości i obszarów o dominacji języka polskiego w okresie międzywojennym i tych, w których język polski nie odgrywał roli głównej. Byłoby to, moim
zdaniem, znakomitym podsumowaniem badań i ich cennym uzupełnieniem.
Wiele miejsca poświęcono w pracy kwestii przekazu języka polskiego w rodzinie
i zmianom funkcjonowania polszczyzny jako języka domowego (szczególnie interesujące są, moim zdaniem, opisane w pracy przypadki małżeństw mieszanych etnicznie). Ukazana została także rola kobiet, zwłaszcza należących do starszego pokolenia, w przekazie
języka polskiego w rodzinach mieszanych. Autorka podkreśliła, że w okresie międzywojennym w rodzinach polsko-litewskichjęzykiem
domowym był najczęściej polski. Sytuacja zmieniła się zasadniczo po II wojnie światowej. Poszerzył się wówczas zasięg języka litewskiego. Wyparł on stopniowo polski z wielu domów. W rodzinach dwujęzycznych językiem prymarnym stał się litewski.
312
Autorka słusznie łączy zanikanie języka polskiego w badanej społeczności ze stopniową likwidacją szkolnictwa polskiego w Republice Litewskiej po I wojnie światowej. Z jej
badań wynika, że wielu Polaków próbowało przeciwstawiać się językowej asymilacji, m.in.
przez organizowanie tajnego nauczania. Badaczka dotarła do kilku osób zaangażowanych
w tego rodzaju działalność. Fragmenty ich wypowiedzi zostały zamieszczone w pracy.
Znalazły się tu także cenne informacje na temat nauczania domowego w zamożnych rodzinach Polaków mieszkających na Litwie Kowieńskiej w okresie międzywojennym. Nauczanie tego typu obejmowało program szkoły powszechnej. Uzupełniano go naukąjęzyka polskiego oraz historii Polski i polskiej literatury. Ta dodatkowa edukacja była organizowana
i finansowana nielegalnie przez Towarzystwo "Pochodnia" (s. 69). W pracy możemy również przeczytać, że "działalność nauczycielek nie ograniczała się tylko do nauczania, ale
też wpływała na ksztahowanie polskiej świadomości narodowej uczniów" (tamże). Ukazanie tych wpływów mogłoby stać się przedmiotem odrębnych badań.
Badania terenowe pozwoliły A. Zielińskiej na zgromadzenie szczegółowych, unikalnych materiałów informujących o działalności polskich szkół różnych stopni w wielu
rejonach Kowieńszczyzny. Na podstawie tych źródeł, uzupełnionych np. o opublikowane pamiętniki osób wywodzących się z terenów Litwy Kowieńskiej, można z łatwością
sporządzić mapę występowania tego typu placówek.
Autorka pisze o prowadzonej od kilku lat w Kownie nauce polskiego, z której korzystają m.in. dzieci z polskich rodzin. Nie wiadomo jednak, czy (i w jakim stopniu) udział
w lekcjach polskiego wpływa na sferę ich identyfikacji narodowej, ani też, czy język
polski - traktowany początkowo przez wiele osób o polskich korzeniach jak język obcy
- nie staje się w pewnym momencie "swoim".
Na Wileńszczyźnie, podobnie jak na wielu innych terenach, m.in. na Ukrainie i Białorusi, bardzo ważnym wyznacznikiem polskości jest katolicyzm. Inaczej wygląda sytuacja na Litwie Kowieńskiej, gdzie po I wojnie światowej władze przystąpiły zdecydowanie do działań mających na celu lituanizację liturgii i życia religijnego. Znalazły one
znakomitych pomocników wśród księży, którzy bezwzględnie przeciwstawiali się jakimkolwiek formom używania polskiego, np. w katechizacji młodego pokolenia lub podczas
spowiedzi. Autorka przytacza niezmiernie ciekawe informacje świadczące o odmawianiu sakramentu pokuty przez księży, jeśli penitent nie chciał lub nie potrafił spowiadać
się w języku litewskim. Dopiero w ostatnich latach sytuacja ta uległa zmianie.
Omawiając miejsce i rolę języka polskiego w życiu religijnym Polaków z Kowieńszczyzny, Zielińska pisze, że "babcie uczą dzieci katechizmu po polsku i przygotowują
po polsku do sakramentów" (s. 74). Część osób należących do młodego pokolenia ma
więc, jak widać, kontakt z językiem polskim w domu rodzinnym, w lokalnej społeczności i w kościele. Czy w takich przypadkach język ten traktowany jest jak obcy? Czy kontakt z nim nie wpływa na sferę świadomości i identyfikacji narodowej? Czy nie ma na
nią wpływu udział w życiu religijnym, w nabożeństwach majowych, zwłaszcza tam, gdzie
- jak w Umiażach - tradycja uczestnictwa w nich nie została przerwana?
Badania przeprowadzone wśród Polaków mieszkających na Litwie Kowieńskiej pozwoliły autorce na sformułowanie wniosku o przerwaniu przekazu kultury narodowej
w badanej społeczności oraz o konwersji narodowej średniego i młodego pokolenia Polaków (s. 32). Faktu tego nie zmienia istnienie niewielkiej grupy młodzieży znającej dobrze język polski i zainteresowanej polską kulturą (s. 40). Tak więc Polacy na Litwie
Kowieńskiej reprezentują głównie starsze pokolenie.
Autorka dobrze wyjaśniła przyczyny częstej konwersji narodowej młodzieży wywodzącej się z rodzin polskich. Zwróciła m.in. uwagę na rozpowszechnione na Litwie Kowieńskiej przekonanie, iż przyznawanie się do polskiej narodowości może mieć niekorzystne
313
skutki społeczne i ekonomiczne (s. 40). W tej sytuacji trudno się dziwić, że liczba Polaków
maleje i że w grupie tej dominują osoby należące do starszej generacji.
Materiały zgromadzone w trakcie badań stały się doskonałą podstawą wysoce profesjonalnego opisu "wybranych cech kontrastowych [języka badanej grupy] w stosunku
do polszczyzny ogólnej oraz ich odniesienia do polszczyzny północnokresowej" (s. 80;
rozdz. 4). Relacje polszczyzny północnokresowej i polszczyzny kowieńskiej ilustruje także
mapa zamieszczona na s. 180. Zielińska przedstawiła trzy warianty polszczyzny kowieńskiej (wariant wysoki, szlachecki i chłopski). Każdy z nich został scharakteryzowany szczegółowo pod względem wybranych cech fonologicznych, fleksyjnych, składniowych, słowotwórczych i leksykalnych.
Jestem przekonana, że badania A. Zielińskiej przyczynią się w istotny sposób do pogłębienia wiedzy o współczesnym języku mówionym Polaków mieszkających na
Litwie Kowieńskiej, a także o zmianach, jakim język ten podlegał w okresie, który obejmuje pamięć członków tej grupy (od zakończenia I wojny światowej do współczesności). Autorka porównała wyniki własnych badań z materiałami źródłowymi pochodzącymi z różnych lat, co pozwoliło jej na śledzenie zmian zachodzących w poszczególnych
wariantach polszczyzny kowieńskiej i ukazanie ich w szeroko rozumianym kontekście
historyczno-politycznym i społeczno-kulturowym.
Fragmenty pracy zawierające przykłady regionalizmów, występujących we wszystkich trzech wariantach polszczyzny kowieńskiej, a także przykłady zapożyczeń z języka
rosyjskiego i litewskiego, są nie tylko znakomitym rejestrem określonych cech języka,
lecz także - świadectwem kontaktów grup mówiących różnymi językami i ich odbicia
w kulturze i języku. Cytowane materiały są również źródłem informacji o badanej społeczności (pojedynczych osobach i grupie), występujących tu problemach, postawach
wobec określonych zjawisk i innych.
Doskonałym źródłem informacji o polskich mieszkańcach Kowieńszczyzny są materiały zamieszczone w Aneksie. Szkoda tylko, że autorka nie zatytułowała prezentowanych tekstów i nie wprowadziła śródtytułów. Materiały opatrzone zostały wyłącznie kolejnymi numerami. Dodanie tytułów i śródtytułów sygnalizujących problemy, o których
jest mowa w cytowanych tekstach, sprawiłoby, że teksty te stałyby się bardziej przejrzyste, łatwiejsze w odbiorze. Możliwe byłoby także ich uporządkowanie pod względem
tematycznym (rzeczowym).
Zamieszczone w Aneksie wypowiedzi rozmówców zostały podane w transkrypcji fonetycznej. W innych częściach książki autorka zrezygnowała z tej formy, "z myślą
o czytelnikach nie mających wprawy w czytaniu" zapisanych w ten sposób materiałów
źródłowych (s. 10). Z jakich powodów odstąpiła od tej zasady w przypadku Aneksu? Czy
jest on przeznaczony wyłącznie dla wąskiej grupy specjalistów? Przyjęcie dwóch różnych
zasad zapisu w jednej pracy jest dopuszczalne, powinno być jednak uzasadnione merytorycznie.
Autorka informuje, że w swoich badaniach posłużyła się metodą biograficzną (s. 10).
W rzeczywistości wykorzystana została tylko niewielka część tej metody, polegająca na
zgromadzeniu i analizie materiałów biograficznych grupy Polaków z Kowieńszczyzny,
w celu określenia cech ich języka i ukazania, w jaki sposób funkcjonuje on w badanej
społeczności w zmieniającej się rzeczywistości. Nie przeprowadzono natomiast typowej
dla metody biograficznej analizy strukturalnej tekstów autobiografii według zasad opracowanych m.in. przez Fritza SchUtze.
Autorka dokonała ciekawego i udanego połączenia różnych metod badawczych, wykorzystując m.in. - obok elementów analizy materiałów biograficznych - metodę kontrastową, służącą do opisu ,Języków polonocentrycznych wspólnot komunikatywnych
314
poza granicami kraju" (s. 10). Nasuwają się jednak pytania: Jak należy rozumieć termin
"wspólnota polonocentryczna" i czy Polacy mieszkający na Litwie Kowieńskiej należą
w istocie do tej grupy?
Anna Zielińska posłużyła się także techniką "wywiadu o elastycznej strukturze, dostosowanej do wiedzy konkretnego informatora" (s. 13). Pytania dotyczyły m.in. sytuacji
językowej w rodzinie respondenta i w jego najbliższym otoczeniu, stosunku do używanych języków i oceny ich poprawności, danych biograficznych i in. Wywiady dostosowane były do zainteresowań informatorów, co pozwoliło im na swobodę i spontaniczność wypowiedzi. Nie były też męczące dla rozmówców. Gwarantowały ponadto realizację celów pracy. Jak bowiem podkreśla autorka, "śledzenie występowania określonych
cech językowych jest możliwe tylko w żywej, spontanicznej mowie" (s. 15).
Na s. 7 A. Zielińska pisze o pograniczu słowiańsko-litewskim i słowiańsko-bałtyckim, traktując te terminy zamiennie. Moim zdaniem, nie jest to właściwe. 'Litewskość'
jest bowiem pojęciem węższym w stosunku do 'bałtyckości'. Należałoby poza tym mówić o pograniczu słowiańsko-bałtyjskim
(nie bałtyckim), tj. o obszarze zamieszkałym
przez ludy słowiańskie i bałtyjskie (lub przez Słowian i Bałtów). Na tej samej stronie
czytamy, że "obszar kowieński leży z dala od pogranicza litewsko-słowiańskiego", a dalej,
że "ukształtowała się tam polsko-litewska dwujęzyczność". Czy w istocie Kowieńszczyzna, zamieszkana m.in. przez Litwinów i Polaków, a także np. Rosjan, nie jest obszarem
pogranicza słowiańsko-litewskiego?
O jakim pograniczu należałoby mówić w tym przypadku?
W innym miejscu czytamy, że "Polacy na Litwie Kowieńskiej przechowują stare, dziś
«niemodne» wartości, takie jak patriotyzm, poczucie godności narodowej, duma ze swojego pochodzenia, z historii, kultury, literatury, tradycji, języka" (s. 8). Moim zdaniem,
mamy tu do czynienia z kreowaniem stereotypu etnicznego, polegającym na przypisywaniu całej grupie cech charakterystycznych dla niektórych członków polskiej społeczności. Społeczność ta, jak wynika z badań przeprowadzonych przez A. Zielińską, nie jest
jednolita. Nie wszyscy jej członkowie "przechowują" też zapewne te same wartości. Należałoby również zapytać, czy i w jaki sposób wartości wymienione w pracy przejawiają
się w życiu codziennym badanej grupy.
Nie znajduje potwierdzenia informacja o tym, że Polacy na Kowieńszczyźnie, żyjący
w diasporze od czasów rozbiorów Rzeczypospolitej, "wciąż (i mimo wszystko) mówią
po polsku" (s. 8). Już na następnej stronie czytamy o stopniowym zanikaniu polszczyzny
kowieńskiej. Z badań A. Zielińskiej wynika też, że tylko niewielka część polskiej społeczności posługuje się polszczyzną. Języka polskiego nie zna większość młodego pokolenia
wywodzącego się z polskich rodzin. Jest on też skutecznie wypierany przez litewski.
Mam również uwagę dotyczącą sposobu informowania o osobach, które wzięły udział
w badaniach. Autorka wyjaśniła, że nie podaje nazwisk swoich informatorów "ze względu na ochronę ich prywatności" (s. 15). Zasada ta nie jest jednak konsekwentnie przestrzegana. W kilku miejscach bowiem znalazły się pełne imiona i nazwiska rozmówców
(np. s. 32, przyp. 37; s. 41, przyp. 69; s. 56, przyp. 83; s. 58, przyp. 86 i 88; s. 59, przyp.
89 i in.).
Na podkreślenie zasługuje natomiast przeprowadzenie nowatorskich, systematycznych,
socjolingwistycznych badań terenowych w grupie, która nie była dotychczas obiektem
baczniejszej uwagi badaczy, koncentracja uwagi najęzyku mówionym, szczegółowa charakterystyka funkcjonalna i systemowa języka polskiego na Litwie Kowieńskiej, ukazanie związków między charakterem języka a środowiskiem, w którym jest on używany.
Należy też podkreślić, że badania przeprowadzone przez A. Zielińską ukazują sytuację
języka polskiego na Litwie Kowieńskiej zarówno z perspektywy badacza, jak i przez
pryzmat wypowiedzi członków badanej społeczności. Bardzo ważne jest ukazanie zróż-
315
nicowania badanej grupy pod względem językowym, jak też pod względem stosunku do
polskiego i litewskiego oraz do szkolnictwa w tych językach, tożsamości narodowej
i oceny procesów społeczno-politycznych, decydujących o losach polskiej społeczności
i jej języka.
Autorka podkreśliła, że Polacy na Litwie Kowieńskiej są "bardzo osamotnieni. Nie
otrzymują żadnej znaczącej pomocy ani materialnej, ani moralnej od polskich organizacji wspierających polską kulturę za granicą (a przynajmniej tej pomocy nie widać)"
(s. 51). Dodałabym, że wiedza naszego społeczeństwa o tej grupie jest znikoma. W środkach masowego przekazu mówi się czasem o rodakach z Kazachstanu lub z Wileńszczyzny, rzadziej o tych, którzy mieszkają na Ukrainie lub Białorusi. W potocznej świadomości nie funkcjonuje natomiast Kowno, Kowieńszczyzna, ani mieszkający tam Polacy.
Książka Anny Zielińskiej może się wydatnie przyczynić do zmiany tej sytuacji.
Iwona Kabzińska
Vacys M i I i u s, Lietuviu, etnologijos bibliografzja, Lietuvos istorijos institutas, Vilnius 2001, ss. 415 nlb. 1.
Książka ta jest owocem wieloletnich prac przygotowawczych, prowadzonych przez czołowego etnologa i etnografa litewskiego, prof dr. hab. Vacysa Miliusa - początkowo niejako na marginesie innych zajęć oraz dla własnych celów badawczych. Przełom w traktowaniu
prac bibliograficznych nastąpił we wczesnych latach siedemdziesiątych. Otóż po opublikowaniu kilku swoich bibliografii V. Milius został zaproszony do współpracy międzynarodowej na tym polu. Widoczne to jest od razu w sposobie opublikowania omawianej pracy. Zarówno autorowi, jak i wydawcy zależało na ułatwieniach dla czytelników nie znającychjęzyka litewskiego; dodano drugą kartę tytułową, spis treści i przedmowę po angielsku.
Autor w przedmowie zastrzegł się, że układ materiału - z nielicznymi wyjątkami
- zgodny jest z klasyfikacją stosowaną przez Internationale Volkskundliche Bibliographie/International Folklore Bibliography/Bibliographie Internationale d'Ethnologie wydawanej w Bonn (poprzednio w Szwajcarii), z którym to wydawnictwem V. Milius współpracuje już od 1965 roku.
V. Milius zebrał w sumie 6770 pozycji bibliograficznych, poczynając od XVII wieku, a na 1996 roku kończąc. Autor uwzględnił też epizodycznie niektóre pozycje z XVI
wieku, jak np. nr 2302 - fragment tłumaczenia A. Gwagnina lub pozycja 2303 Erclerung ... do mapy C. Hennenbergera.
Autor zaznaczył w przedmowie, że etnografią Litwy zajmowali się też sąsiedzi: Polacy, Rosjanie, Niemcy oraz przedstawiciele innych narodowości; toteż doliczyłem się
bodajże I a języków, w których zostały ogłoszone zarejestrowane tutaj prace.
W dziale I - "Etnologia jako nauka" (nr l - 263) są dalsze podziały, a mianowicie:
l. bibliografia, 2. teoria, 3. metodyka badań, 4. dydaktyka. Najobszerniejszy jest dział II
- ,,Historiografia" (nr 264-2212) obejmujący następujące grupy zagadnień: 1. instytucje i towarzystwa, 2. muzealnictwo, 3. wystawy, 4. ochrona zabytków, 5. badacze personalia dotyczą 97 osób. Dział III - ,,zagadnienia ogólne kultury etnicznej" (2213-2739); tutaj największą rozpiętość chronologiczną reprezentują pozycje zgromadzone
w rozdziale l. badania = opracowania, 2. materiały etnograficzne w pamiętnikach,
3. etniczność (m.in. charakter narodowy), 4. byt dworski, 5. byt miejski. W działach IV-XI dokonano przeglądu tematycznego poszczególnych działów kultury ludowej. Dział
316
IV - "Wspólnota" (nr 2740-2912) obejmuje: 1. wspólnotę wiejską, 2. pracowników
najemnych, 3. żebraków. Dział V - "Rodzina i jej zwyczaje" (nr 2913-3267) łączy
1. rodzinę, 2. zwyczaje i obrzędy rodzinne, 3. imieniny, urodziny. Dział VI - ,,zajęcia
i związane z nimi zwyczaje" (nr 3268-3875) przedstawia kolejno: l. rolnictwo, 2. hodowlę
zwierząt, 3. rybołówstwo, 4. łowiectwo, 5. pszczelarstwo, 6. zbieractwo, 7. rzemiosła i technikę, 8. targi i jarmarki. W dziale VII - "Kultura materialna" (3876-5001) przedstawiono kolejno: 1. osiedla i osady, 2. cmentarze, 3. budowle, 4. młyny, 5. architekturę sakralną, 6. transport, 7. meble, 8. sprzęty, 9. technikę tekstylną, 10. tkaniny, dzianiny i hafty, 11.
odzież, 12. pożywienie. Obszerny dział VJJJ - "Sztuka ludowa i jej twórcy" (nr 50025855) został podzielony na 16 rozdziałów, a te z kolei na dalsze, bardziej szczegółowe
podrozdziały. Wyodrębnione zostały: l. opracowania ogólne, 2. twórcy - świątkarze i ich
wytwory, 3. krzyże, kapliczki, rzeźba, 4. krikśtai - specjalna odmiana krzyży nagrobnych
występująca jedynie w protestanckiej Małej Litwie, 5. pomniki kamienne i murowane,
6. góra krzyży 7. wyroby metalowe, 8. litewskie pomniki na obczyźnie (USA, Syberia,
RFN), 9. pomniki wzniesione po 1988 roku, 10. malarstwo, 11. grafika, 12. ceramika,
13. pisanki, 14. palmy wileńskie, 15. vetrunges (proporczyki na statkach rybaków na Zalewie Kurońskirn), 16. wycinanki. W dziale IX - "Święta kalendarzowe" (nr 5856-u304)
w rozdziałach 1-10 mamy rok obrzędowy od Adwentu, Wigilii i Gwiazdki zaczynając,
a na Zaduszkach kończąc. Poza tym: II. odpusty, 12. gromadkarze Małej Litwy, 13. zwyczaje różne. Dział X - "Rozrywki, muzyka etniczna" (nr 6305-u577), jest podzielony na
dwa rozdziały: l. gry, tańce, rozrywki, zabawki, 2. muzykanci i instrumenty muzyczne.
W dziale XI - "Wiedza" (nr 6578-u750) zgromadzono 1. wiadomości astronomiczne,
kalendarz, 2. meteorologia, 3. medycyna i weterynaria ludowa, 4. napisy na pomnikach.
Ostatni najmniejszy dział XII "Rewitalizacja kultury etnicznej" (nr 6751-u770), niemniej
obejmuje on trzy grupy zagadnień: 1. festiwale etnograficzne, 2. dni tradycyjnych rzemiosł,
3. inscenizacje wesel regionalnych.
Książkę zamykają indeksy: 1. indeks nazwisk - trzeba tu z uznaniem podkreślić, że
Autor wszystkie prace po rosyjsku zacytował w oryginalnej pisowni, a w indeksie zgrupował je w jednym miejscu po litewskich pracach danego autora, 2. indeks miejscowości
został rozbudowany, ponieważ Autor podał również określenia regionalne, co jednocześnie służy jako informacja obrazująca stopień zbadania poszczególnych regionów kraju.
Autor podał w przedmowie, że uwzględnił książki i artykuły z czasopism naukowych
i popularnonaukowych, nie precyzując bliżej kryteriów selekcji. Skądinąd wiadomo, że Milius pomijał jedynie artykuły z gazet codziennych. Tak też jest i w omawianej książce. Lista
częściej cytowanych czasopism obejmuje 48 tytułów z ostatniego półtora wieku, większość
litewskich, jeden niemiecki, dwa polskie ("Lud" i "Wisła") oraz cztery rosyjskie. Zupełnie
słusznie zastosowano tylko 18 skrótów, krótkie tytuły podając w całości. Jedyny tamże zastosowany skrót tytułu książki B. Buracasa jest bardzo przydatny dla zainteresowanych.
Byłem w wielkim kłopocie, zastanawiając się nad tzw. uzupełnieniami; wydaje mi się
na przykład, że zarejestrowana pod nr 2284 i 2285 Zygmunta Glogera Podróż Niemnem
(1888) i jej litewski przekład (1992) to jakby trochę za mało. Sięgnąłem więc do niezastąpionej dotychczas bibliografii: Stefan Dembe, Bibliografia pism Zygmunta Glogera,
Rocznik Polskiego Towarzystwa Krajoznawczego, IV, 1910, s. 252-312; przedruk
w: Zygmunt Gloger - badacz przeszłości i ziemi ojczystej, Warszawa 1978, s. 99-139.
Ku mojemu wielkiemu zdumieniu znalazłem korespondencje z Druskiennik (1871/2), Liszkowa (1876), pierwsze fragmenty dziennika podróży Niemnem (1873) oraz całą masę
lituaników pewnych i prawdopodobnych, bo np. trudno domyślić się, co kryje się pod
tytułem Z Augustowskiego, "Gazeta Warszawska", 1881, nr 278 - o jaką część byłej
guberni augustowskiej chodzi - okolic samego Augustowa, czy część litewską zw. Użnemune? Wobec tego wypada zgłosić apel do młodszego pokolenia badaczy, aby zajęło się
317
krytyczną oceną spuścizny Glogera. Ze swojej strony sygnalizuję potrzebę zajęcia się
pisanymi w latach 1875-1879 korespondencjami Glogera z trzech wystaw rolniczo-przemysłowych na Żmudzi; doliczyłem się dwudziestu listów, a brałem pod uwagę tylko te,
które miały słowo "wystawa" w tytule. A pamiętać trzeba, że Gloger każdy swój tekst
wzbogacał o jakiś nowy szczegół.
Do działu III. 2 "Materiał etnograficzny w pamiętnikach" warto dodać Wspomnienia
z czasów, które przeżyłem Tomasza Dobszewicza (1807-1881), Kraków 1883, gdzie obok
skąpych wiadomości sensu stricto etnograficznych (rozdział III "Lud żmudzki", s. 34-51)
znajdujemy wiele ciekawych spostrzeżeń dotyczących samej Żmudzi, nie mówiąc już o tym,
że autor z dużym talentem opisuje wszystko, co widział, ciekawe są też charakterystyki spotkanych ludzi.
Podsumowując, należy stwierdzić, że otrzymaliśmy znakomicie wykonane dzieło, które
dzięki umiejętnie zastosowanym infonnacjom w języku angielskim, jest dostępne również dla osób nie znających języka litewskiego.
Skoro szczęśliwie złożyło się, że książka ukazała się akurat w 75. rocznicę urodzin Autora,
my również składamy najlepsze życzenia - Ad multos annos, Panie Profesorze!
I Witold Armon I
Ryszard R a d z i k, Między zbiorowością etniczną a wspólnotą narodową. Białorusini na tle przemian narodowych w Europie Środkowo-Wschodniej XIX stulecia, Wydawnictwo Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej, Lublin 2000, ss. 30 l.
Autor pisząc książkę, wyznaczył sobie za cel rekonstrukcję procesów związanych
z ksztahowaniem się białoruskiej świadomości i odrębności narodowej. Analizuje przemiany społeczne zachodzące w wieku XIX, które doprowadziły do powstania procesów
narodowotwórczych. W ich konsekwencji uksztahował się naród białoruski. Praca składa się z pięciu rozdziałów. Pierwszy poświęcony jest zdefiniowaniu grupy etnicznej jako
społeczności zamkniętej, którą łączą więzy nawykowe, poczucie swojskości i odwoływanie się do tradycji oraz narodu - jako wspólnoty połączonej wizją kulturowo-historycznej jedności.
Rozdział drugi dotyczy procesów powstawania narodów Europy Środkowej w średniowieczu i renesansie. Ksztahowanie się narodów w Europie Zachodniej autor omówił
na przykładzie narodu francuskiego. Rozdział trzeci omawia przemiany, jakim ulegały
w XIX wieku społeczności białoruska i polska. Rozdział czwarty natomiast to analiza
stopnia etnicznej świadomości ludności białoruskiej (słabo wykształcona tożsamość narodowa zbliżała lud białoruski bardziej do wspólnoty lokalnej niż narodu). W rozdziale
piątym autor omawia proces ksztahowania się kultury białoruskiej na płaszczyźnie literackiej. Przedstawia twórczość między innymi: Wincentego Dunina-Marcinkiewicza, Wincentego Kalinowskiego oraz Franciszka Bohuszewicza.
Wiedzę zawartą w rozprawie autor czerpał z materiałów zastanych: pamiętników,
dokumentów drukowanych, dziewiętnastowiecznej prasy, zapisów folklorystycznych oraz
literatury białoruskiej.
Anna Torobińska -
ODIE PTL
318
EtnografickY atlas, 1. Opera ethnologica 8, red. Josef Vafeka, Praha 1978, s. 255,
mapy. EtnografickY atlas, 2. Opera ethnologica 13, oprac. Vladimir Scheufler, Praha 1991,
s. 153, mapy. EtnografickY atlas Ćech, Moravya Slezska, oprac. Zdenek Martinek, Praha
2000, cz. l-s.
241, cz. 2 - mapy. Wydawca: Ustav pro etnografii a folkloristiku (Ceskoslovenska akademie ved), przemianowany w ostatnich latach na Etnologicky ustav Akademie ved Ceske republiky.
Zróżnicowanie tradycyjnej kultury narodów środkowej Europy można śledzić zestawiając mapy Atlasu kultury ludowej w Polsce, Polskiego atlasu etnograficznego oraz
atlasów: Atlas der deutschen Volkskunde, EtnografickY atlas Slovenska, Magyar neprajzi
atlasz i Osterreichischer Volkskundeatlas. Wolno natomiast wypełnia się "biała plama"
- obszar Czech, Moraw i Śląska (w granicach Republiki Czeskiej). I choć wiele starań
w tym zakresie poczyniła Drahomira Stninska i Jaroslav Kramafik, to etnologia czeska
zaniedbała tę tematykę, skupiając uwagę na problematyce kultury robotniczej. Mimo to
udało się wydać kilka prac, które ową plamę wypełniają.
Na tom pierwszy Etnografickeho atlasu składają się artykuły: J. Vafeka, EtnografickY atlas - jeho ukoly a cile; tegoż, Soucasny stav, cile a teoreticke problemy etnokartografickeho studia lidoveho stavitelstvi v ceskYch zemich; J. Kramafika, Problem regionalni diferenciace starsichforem ceske lidove kultury ve svetle dosavadnich rysiedku
etnokartografickYch snah. Część zasadniczą tomu stanowią trzy artykuły, które opracował Frantisek Sach: Pocatky orebneho nafadi v ceskYch zemich (od praveku do 15. stoleti); Typy radel v Ćechóch a na Morave; Rozsifeni ruchadla v ceskYch zemich po jeho
vynalezu ve dvacatf;ch letech 19. stoleli. Każdemu z artykułów F. Sacha towarzyszy jedna mapa. Szczególnie interesująca dla etnologa jest mapa przedstawiająca geografię typów radeł, gdyż autor wprowadził aż cztery przedziały czasowe: 1. przed 1620 r., 2. po
1620 r., 3. w końcu 1. połowy XIX w., 4. współcześnie, przy czym trzy pierwsze "przekroje" chronologiczne opracował posługując się materiałami archiwalnymi, a czwarty
sporządził w oparciu o materiały z badań etnograficznych i kwerendę muzealną. Cenną
dla badacza jest również mapa ukazująca rozmieszczenie szczególnego rodzaju pługa
znanego i w polskiej literaturze pod nazwą ruchadło, który zaczął się szerzyć na ziemiach Czech i Moraw w latach 20. XIX w. F. Sach oparł mapę na materiałach archiwalnych z lat 1843-1848. Na tej mapie znajdujemy także informacje dotyczące geografii
innych pługów. Autor uwzględnia również częstotliwość występowania różnych odmian
pługów w kategoriach: "rzadko", "na równi z innymi", "przeważające", "forma wyłączna". Omawianej mapie towarzyszą rysunki, co czyni ją bardzo czytelną.
Tom drugi Etnografickeho atlasu przygotował Vladimir Scheufler. Ten tom poświęcony został rzemiosłu według stanu z końca XIX w. W oparciu o dane archiwalne autor
przedstawił pięć map poświęconych produkcji (wyrobom) z kamienia, metali, szkła, drewna, materiałów konfekcyjnych, koszykarstwu, plecionkarstwu (z rogożyny i słomy), wyrobowi mioteł, fajek, sit, szczotek, czyszczeniu i darciu pierza, obróbce rogu, wyrobowi
rękawic, szewstwu, wyrobowi siodeł i rzemieni, a także wyrobowi papierowych toreb
i innych przedmiotów, sztucznych kwiatów, introligatorstwu, wyrobowi zabawek, opłatków, malarstwu. Te skomplikowane obrazy znalazły swoje czytelne odbicie na szóstej
(nie numerowanej) mapie syntetycznej.
Ostatnio wydany tom trzeci nosi tytuł EtnografickY atlas Ćech, Moravy a Slezska
i podtytuł Remeslna, domacM a manufakturni vyroba a obchod v Ćechóch v.letech 1752-1756. Jego autor Zdenek Martinek ograniczył się, jak widzimy, do obszarów czeskich.
Część pierwsza tomu stanowi obszerny komentarz do 37 map zamieszczonych w części
drugiej. Wśród tych map znajdujemy także mapę młynów wietrznych w Czechach (bez
podania typologii).
319
Prezentowane tu pierwsze trzy tomy Etnografickeho atlasu z pewnością są bardzo
wartościowe dla odtwarzania dziejów czeskiej kultury. Dużo mniej natomiast sąprzydatne do studiów porównawczych z wykorzystaniem atlasów z krajów ościennych. Poza
wspomnianą mapą wiatraków, która znajduje swoje odpowiedniki w Atlas der deutschen
Volkskunde i Polskim atlasie etnograficznym (mapa A. Szymańskiego w tomie przygotowanym do druku) oraz niektórym i narzędziami ornymi (mapa w: Etnografickj atlas, t. 1)
brak tematów, które można by porównać. Pozostaje nadzieja, że w następnych zapowiadanych przez kolegów czeskich tomach pracownicy Etnologickeho ustavu przedstawią
więcej map, które dadzą się porównać z tematami opracowanymi w pozostałych środkowoeuropejskich atlasach etnograficznych.
Zygmunt Kłodnicki
Grażyna Ewa Kar p i ń s k a, Miejsce wyodrębnione ze świata. Przykład łódzkich
kamienic czynszowych, "Łódzkie Studia Etnograficzne" t. 38, Łódź 2000, ss. 199.
Opcja badawcza i teoretyczna przyjęta w pracy sytuuje się w nurcie antropologii codzienności. Codzienność rozpatrywana jest tutaj jako warstwa kulturowej rzeczywistości, którą wypełniają zdarzenia i zachowania typowe (powtarzalne), "mające określony
przedmiot, mieszczące się w określonej przestrzeni i czasie, wśród określonego zestawu
rekwizytów, wymagających od uczestników określonego sposobu zachowania". Świat
codzienności to świat społecznie definiowany i indywidualnie, subiektywnie doświadczany w konkretnej przestrzeni, którą może być dom lub miejsce publiczne. Przyjęte dla
potrzeb analitycznych rozprawy kategorie i pojęcia ujmowane są zgodnie z propozycjami wypracowanymi na gruncie geografii humanistycznej, etnologii, socjologii, historii
i filozofii. Kluczowe założenia zbudowane są przez autorkę w oparciu o rozróżnienie
pojęć "przestrzeni i miejsca", gdzie to ostatnie wyodrębniane jest z przestrzeni w procesie doświadczania przez człowieka rzeczywistości, w której żyje na co dzień. Buduje on
w ten sposób sensy miejsc, aby porządkować i hierarchizować swój kulturowo-społeczny świat w jego warstwie symbolicznej.
Praca składa się z dwóch części. W pierwszej opisane są sposoby nadawania znaczeń
przestrzeni i miejscom w różnych kulturach w różnym czasie. Uwaga autorki koncentruje się wszelako na społeczeństwach zwanych przez etnologów prymitywnymi, tradycyjnymi czy ludowymi. Celem jest wyróżnienie uniwersalnych sposobów traktowania przestrzeni i pokazania - w odniesieniu do szerokiego spektrum badań przeprowadzanych
przez antropologów w Europie i poza nią - jak człowiek przez swoje różnorodne działania sprawia, że przestrzeń przeobraża się w miejsce.
Druga część to studium przypadkujednej z łódzkich kamienic czynszowych. Te szczególne pod względem architektonicznym obiekty powstawały w XIX w. i w okresie międzywojennym. Budowane były zazwyczaj na planie prostokąta, tworząc zamknięte podwórka-studnie otoczone z trzech stron oficynami, do których dochodzi się bramą od
ulicy. Kilkudziesięcioletnie dziś domy zamieszkiwane są m.in. przez osoby o swoistej
"przedłużonej pamięci miejsc". Wyobrażenia takich "zasiedziałych domowników" na temat
miejsc składających się na ich orbis interior stały się przedmiotem etnograficznej eksploracji autorki.
Materiały empiryczne gromadzono w latach 1997-1999, wykorzystując technikę wywiadu narracyjnego.
Marcin Andrzej Kafar - ODIE PTL
320
Wiesław P u ś, Żydzi w Łodzi w latach zaborów 1793-1914, Wydawnictwo Uniwersytetu Łódzkiego, Łódź 2001, ss. 270.
Książka dotyczy roli, jaką pełniła ludność żydowska w rozwoju Łodzi, ukazanej na
tle osiągnięć Niemców i Polaków do roku 1914. Praca została napisana na podstawie
materiałów archiwalnych, znajdujących się w Archiwum Państwowym w Łodzi, artykułów w prasie łódzkiej, kalendarzach, a także prac magisterskich powstałych w latach 1990-1995 w Instytucie Historii UL.
W rozdziale pierwszym autor opisuje przyczyny wzmożonego napływu do Łodzi imigrantów, w tym Żydów, Niemców i Polaków. Był to przede wszystkim szybki rozwój gospodarczy miasta, głównie przemysłu włókienniczego. Ludność żydowska była skazana na
wiele niedogodności (obarczona dodatkowymi podatkami: od mięsa koszernego, od produkcji i wyszynku trunków, od dzierżawy nieruchomości, pozbawiona praw politycznych
i cywilnych), które jednak nie zdołały powstrzymać napływu tej ludności do atrakcyjnego
ośrodka przemysłowego. Ludność żydowska w 40% utrzymywała się z handlu i działalności finansowej, w 38% z przemysłu i rzemiosła i w 10% z zajęć dorywczych i służby.
Ciekawym zagadnieniem jest sprawa nazwisk, które na początku związane były
z miejscem pochodzenia lub zamieszkania, np. Dawid Warszawer (z Warszawy). Często
do imion dodawano tzw. otczestwo, czyli imię ojca, np. Dawid Salomonowicz (syn Salomona). Potem zakazano używania otczestwa jako nazwiska. Po trzecim rozbiorze wprowadzono zarządzenie o nadaniu nazwisk wszystkim Żydom. Magistraty poszczególnych
miast nadawały wtedy głównie nazwiska niemieckie.
Rozdział drugi dotyczy wkładu Żydów w rozwój gospodarczy miasta. W ich posiadaniu w omawianych okresie znajdowało się 88% finn handlowych (głównie szynki, ale
też sklepy i stragany). Ważną rolę dla przemysłu, rzemiosła i handlu pełniły Towarzystwa
Pożyczkowo-Oszczędnościowe zakładane również przez Żydów. Nieco niższy był ich udział
w rzemiośle, chociaż fabryki Poznańskiego, SiJbersteina czy Rosenblatta zajmowały czołowe pozycje nie tylko w Łodzi, ale również w całym Królestwie Polskim.
W rozdziale trzecim autor omawia udział ludności żydowskiej w rozwoju kulturalnym miasta. Dzięki niej w Łodzi powstały pierwsze księgarnie, zaczęły wychodzić gazety. Pierwszym łódzkim pismem żydowskim był "Łodzier Wicbła" (Łódzkie Pismo Humorystyczne). Architekci: Dawid Lande, Gustaw Landan-Gutenteger byli twórcami budowli fabrycznych, pałaców i kamienic. Dzięki nauce w chederach 75 % ogółu ludności
żydowskiej potrafiło czytać.
W rozdziale czwartym autor opisuje działalność i rolę gminy żydowskiej w życiu religijnym i społecznym swoich mieszkańców. Omawia działalność Łódzkiego Żydowskiego
Towarzystwa Dobroczynności, rolę lekarzy pochodzenia żydowskiego w powstaniu stacji Pogotowia Ratunkowego, sierocińców i szpitali. Do roku 1862 Żydzi pozbawieni byli
praw politycznych, dlatego ich aktywność na tym gruncie rodzi się dopiero pod koniec
XIX wieku. W tym okresie angażują się w działalność organizacji socjalistycznych: Żydowską Organizację PPS, SDKPiL oraz PPS-Lewicę.
Anna Torobińska - ODIE PTL
Ewa W Y s o c k a, Religijność a tolerancja. Obszary zależności, Zakład Wydawniczy
"Nomos", Kraków 2000, ss. 294.
Celem pracy postawionym przez autorkę jest odpowiedź na pytanie: jaki wpływ na
poziom tolerancji wobec odmienności ma rodzaj i stopień zaangażowania religijnego?
321
Podmiotem badań była młodzież akademicka z różnych kierunków studiów w województwie katowickim.
Książka składa się z ośmiu rozdziałów, które poprzedza wstęp; zakończona jest podsumowaniem, wydzieloną bibliografią oraz aneksami, w których umieszczono kwestionariusze i wyniki przeprowadzonych analiz w formie tabel.
W części teoretycznej autorka dokonuje przeglądu podstawowych pojęć dotyczących
religii i religijności, prezentuje definicje tolerancji, mechanizmy kształtowania się postaw tolerancyjnych i nietolerancyjnych oraz dokonuje przeglądu wcześniejszych badań
dotyczących tolerancji i jej braku.
W części empirycznej przedstawia rezultaty swoich badań, w których uwzględniła
następujące zmienne: płeć, wiek, rok studiów, miejsce zamieszkania i pochodzenie społeczne, które wyznaczają stopień postaw tolerancyjnych lub nietolerancyjnych.
W celu przejrzystego ukazania wyników badań, autorka przedstawia je w szczegółowych wyliczeniach procentowych ujętych w tabelach lub rozrysowanych w"słupki".
Anna Torobińska :- ODIE PTL
Duchowość i religijność kobiet dawniej i dziś, red. Elżbieta Pakszys i Liliana Sikorska, Wydawnictwo Fundacji Humaniora, Poznań 2000, ss. ISO.
Książka składa się z dwóch części. Część pierwsza dotyczy pobożności władczyń
i uczonych kobiet w średniowieczu w Polsce i Europie. W części drugiej omówiono duchowe przesłania mistyczek i karmelitanek średniowiecza i baroku. Po każdym tekście
ich autorzy podają bibliografię. Poszczególne części poprzedza wprowadzenie, zamyka
streszczenie w języku angielskim oraz informacje o autorach.
Celem pracy jest ukazanie charakteru mistycyzmu kobiet i cech wyróżniających
kobiecą duchowość, podporządkowaną męskiej dominacji w kulturze, w której odmawiano kobietom obecności. Uwidacznia się to w zdecydowanym preferowaniu przez tradycję spuścizny dokonań męskich przedstawicieli chrześcijańskiej duchowości. Poszczególni autorzy artykułów wydobywają osiągnięcia i dorobek duchowy kobiet niejako
z ukrycia, ignorowany często w kulturze. Mimo wszystkich trudności, kobiety w każdej
epoce dążyły do świętości. W omawianym okresie zazwyczaj dopiero po wypełnieniu
swoich ról społecznych - jako żony i matki - mogły zrealizować swoje pragnienia
związane z osiąganiem transcendencji.
Książka jest rezultatem sesji zorganizowanej przez Interdyscyplinarny Zespół Badawczy Problemów Kobiet Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu, zatytułowanej:
"Kulturowe uwarunkowania płci/rodzaju". Odbyła się ona 18 marca 1998 roku w Instytucie Filozofii UAM.
Anna Torobińska - ODIE PTL
Piotr K o wal s k i, Chleb nasz powszedni. O pieczywie w obrzędach, magii, literackich obrazach i opiniach dietetyków, Wrocław 2000, ss. 249.
Praca poświęcona jest antropologicznej historii pieczywa w kulturze. Korzystając
z materiałów etnograficznych, archiwizujących XIX-wieczną kulturę ludową Polski (m.in.
czasopismo "Wisła", rozprawy H. Biegeleisena, S. Ciszewskiego, K. Moszyńskiego) autor
322
odczytuje i interpretuje znaczenia nadawane różnym formom pieczywa, pojawiającym
się w obrzędach dorocznych i świętach rodzinnych. Mówi o tym trzeci rozdział książki,
w którym kontekstowo opisana jest symbolika chleba w czasie świąt Bożego Narodzenia, Wielkanocy i rytuałów przejścia, takich jak wesele czy pogrzeb. W warstwie teoretycznej tej części pracy podstawowe założenia zbudowane są w oparciu o "trójkąt kulinarny" - teorię klasyfikacji pokarmów C. Levi-Straussa przybliżoną w rozdziale pierwszym. Mieści on również - podobnie jak rozdział drugi rozprawy - rozważania na
temat uniwersalnych (ogólnokulturowych) funkcji pokarmów, w szczególności zaś chleba. Przedstawione są tutaj znaczenia pieczywa w aktach rytualnej ofiary i jego obecności
w mitach. Z kolei funkcjonalne aspekty symboliki pieczywa w kulturze magicznej ukazane są szczegółowo w rozdziale piątym, gdzie opowiada się o chlebie jako apotropeionie,
jego wykorzystaniu w medycynie ludowej i wróżbach.
Rozdziały szósty i siódmy traktują o współczesnych obrazach chleba. Analiza literatury, filmu, reklamy i potocznych wyobrażeń na temat spożywania pieczywa dokonana
jest w oparciu o tezę o znakowych i estetycznych motywacjach leżących u podstaw działań współczesnego człowieka. Zastąpiły one dawne symboliczne wartościowanie świata,
a widoczne są wyraźnie na przykład w języku, gdzie napotykamy na obfitość chlebowych metafor, alegorii czy metonimii.
Marcin Andrzej Kafar - ODIE PTL
V Konferencja Slowińsko-Kaszubska.
Materiały z konferencji, Rowy 4-5 września
1998, red. Wojciech Łysiak, Wydawnictwo "Eko", Poznań 1999, ss. 240.
Pracajest zbiorem 23 artykułów będących materiałami z konferencji, która odbyła się
4 i 5 września 1998 roku w Rowach. Motywem przewodnim konferencji były problemy
dawnej i współczesnej kultury ludowej ze znaczną przewagą problemów historycznych.
Do pierwszych z zagadnień omawianych w tomie należy rozwój zainteresowań ludoznawczych na terenie Pomorza Zachodniego do roku 1939. W kolejnym artykule autorka
omawia przyczyny intensyfikacji oskarżeń o czary - na przykładzie Sydoni von Borcke
- pod koniec średniowiecza i na początku renesansu - epoki kojarzonej z odkryciami
geograficznymi, wynalazkiem diuku i rozkwitem humanizmu. Następnym tematem rozważań jest myślenie kategoriami mitu w konstruowaniu podań o pomorskich rodach.
Z innego referatu dowiedzieć się można o słupskim święcie ,,zakręconego toru", które upamiętnia udzielenie pomocy przez cech szewski swojemu ukochanemu władcy - księciu
Ernestowi von Croy. Kolejny autor snuje opowieść o kamiennych krzyżach pokutnych.
O kulcie zmarłych i stosunku do śmierci obecnie oraz na przełomie XIX i XX wieku
opowiada następny artykuł; nie pomija on omówienia nagrobków, koron śmierci i epitafiów. Inny autor zajął się folklorem, który przedstawia na przykładzie legend i podań,
których źródłem jest Góra Zamkowa i zamek w Bytowie.
Ludowy humor został ukazany na przykładzie folklorystycznych anegdot charakteryzujących Ottona von Bismarcka.
Z artykułu opartego na własnych badaniach terenowych autorki wyłanig się obraz życia
codziennego we wsiach położonych nad jeziorami Gardno i Łebsko do roku 1939. Niejako uzupełnieniem poprzedniego jest następny referat - dotyczący kultury duchowej
i społecznej ludności pochodzenia polskiego, zamieszkującej powiat słupski w latach
1890-1945. Kolejne wystąpienie jest omówieniem polityki rządu Rzeczypospolitej wobec ludności zamieszkującej wschodnie tereny Pomorza Zachodniego.
323
Trzy referaty dotyczyły kolejno: genezy Kaszubów, tworzenia tożsamości i odrębności kaszubskiej oraz mniejszości narodowych na ziemi bytowskiej po 1945 r.
Tematami kolejnych opracowań są zagadnienia sąsiedztwa niemieckiego w historii
Kaszub, wizerunek Niemców oraz niemieckiego dziedzictwa w kulturze kaszubskiej, za.gadnienia związane z kształtowaniem się tożsamości regionalnej, budownictwem oraz
rozwojem muzealnictwa skansenowskiego na omawianych terenach. Pracę zamyka indeks nazwisk.
Anna Torobińska - ODIE PTL
"Narodopismi revue" 1996-2001, red. Jan Krist, Ustav lidove kultury ve Strainicach.
Omawiane pismo ukazuje się od 1990 r. (numerację poszczególnych zeszytów wprowadzono od roku następnego). Kwartalnik "Narodopisna revue" jest kontynuacją dawniejszych "Narodopisnych aktualit". Wydawca - Ustav Iidove kultury ve Strainicach
znany jest jako organizator międzynarodowych festiwali folkorystycznych. Przez parę
lat było to jedyne pismo folklorystyczno-etnologiczne
na Morawach (w 1992 r. Vaclav
Frolec założył pismo "Ethnologia Europae Centrali s", mające zresztą inne etnologiczne
cele na oku). Roczniki 1990-1995 zostały już zrecenzowane przez Jarmilę Palickovą
w "Slovenskym narodopisie" (t. 44, 1996, s. 267-269), a autorka przedstawiła historię
kształtowania się tego pisma, zatem poniżej przedstawię ważniejsze informacje o następnych numerach.
Redaktorem pisma jest folklorysta Jan Krist, a w składzie rady redakcyjnej znajdują się
znani także w Polsce etnolog Richard Jerabek (Brno) i folklorystka Eva Krekovicova (Bratysława). Recenzowane pismo jest kwartalnikiem, a poszczególne zeszyty liczą po cztery
arkusze.
Na szczególną uwagę zasługuje fakt, że redakcji udaje się utrzymywać monotematyczny charakter znacznej części zeszytów. I tak np. nr 111996 poświęcono morawskiemu regionowi Hana, nr 211996 dotyczy międzynarodowego festiwalu folklorystycznego
w Strażnicy, nr 1/1997 informuje o regionie cieszyńskim, nr 3-4/2000 zawiera artykuły
z zakresu etnologii miasta, nr 1/200 I dotyczy ubiorów, a nr 4/2000 poświęcono agroturystyce.
Układ pisma nie jest do końca ustabilizowany; na początku zamieszczane są studia
i eseje, potem znajdujemy tematykę przemian w tradycji, refleksje, kronikę osobową,
informacje o festiwalach, konferencjach, wystawach i innych wydarzeniach oraz recenzje. Od paru lat pismo jest dodatkowo ilustrowane (wkładka z fotografiami). Dodajmy
tu, że szata graficzna pisma jest interesująca.
W omawianych numerach dominuje tematyka folklorystyczna i etnologiczna z obszaru Moraw. Nierzadko pojawiają się artykuły lub informacje związane z Polską. Piotr
Kowalski opublikował studium Polska zemanska literatura jako pramen kpoznani
lidove kultury 17. stoletź (nr 1-2/2000), Eva Pavlikova przedstawiła artykuł Ce§i v Polsku a ćeske narodnź stereotypy (nr 9/1999), Jan M. Krist napisał o dwóch festiwalach
folklorystycznych w Zielonej Górze, a J. Jancai' o Tygodniu Kultury Beskidzkiej w 1996
roku. Opublikowano również recenzję książki J.W. Rączki, Architektura drewniana (Kraków 1990).
Zadbano o zamieszczanie wykazu publikacji związanych z tematyką etnologiczną
i folklorystyczną obszaru Moraw; bibliografia za lata 1995-1997 ukazała się w nr 4/1999,
324
za rok 1998 w nr 21200 l; a za rok 1999 w nr 4/200 l. W serii towarzyszącej kwartalniko- .
wi ukazała się również bibliografia "Narodopisml reVue 1990-2000" (Straznic,e 2001).
W rezultacie mamy do czynienia z cennym dla etnologów i folklorystów pismem. D0dajmy na koniec, że Ustav Iidove kultury ve Straznicach prowadzi wymianę recenzowanego pisma z kilkudziesięcioma instytucjami w ponad 20 krajach, wśród nich również
z Polskim Towarzystwem Ludoznawczym.
Zygmunt Klodnicki