Huculskie mity i Mit Huculszczyzny / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1998 t.52 z.2

Item

Title
Huculskie mity i Mit Huculszczyzny / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1998 t.52 z.2
Description
Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1998 t.52 z.2, s.101-102
Creator
Klekot, Ewa
Date
1998
Format
application/pdf
Identifier
oai:cyfrowaetnografia.pl:2488
Language
pol.
Publisher
Instytut Sztuki PAN
Relation
oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2675
Text
Huculskie mity
i Mit Huculszczyzny
Ewa Klekot
Ola Hnatiuk, Wiedźmy, czarty, święci Huculszczyzny,
Warszawa 1997

Huculszczyzna należy do tych miejsc, które szybciej odnaj­
duje się w wyobraźni niż na mapie. Ich opis jest domeną nie ty­
le geo- czy etno-, co raczej mitografów. Ci ostatni zresztą zawsze
ulegali dyskursowi swojej epoki i w zależności od niej to otwar­
cie nadawali swoim opowieściom kształt eposu, to znów wyru­
szali kolonizować nowe obszary i ludy w imię obiektywnej i na­
ukowej prawdy o górach, lasach oraz zamieszkujących je ludach.
W obu wypadkach powoływali oni do życia w nowej formie je­
den ze starych mitów o krainach położonych na kresach naszego
świata i nadawali stwarzanym przez siebie przestrzeniom wyo­
braźni pociągającą prostotę i niewinną obfitość utraconego raju
Arkadii albo niepokoili swoją osiadłą publiczność opowieściami
o brutalnych okrucieństwach i krwawej dzikości Barbarii.
Na „mentalnej mapie" czytelników i słuchaczy opowieści
0 polskich kresach litewskie mateczniki i stepy Ukrainy stały się
takimi właśnie wcieleniami mitu o dwóch obliczach pierwotnej
dzikości krajów położonych na krańcach dominującej cywiliza­
cji polskiego szlachcica i inteligenta. Do genetycznie starszych
wizerunków surowej litewskiej Arkadii i spalonych piekielną po­
żogą Dzikich Pól druga połowa wieku X I X dodała kilka nowych
mitów, przesiąkniętych tęsknotą za dobrym dzikusem żyjącym
w zgodzie z surową naturą. Wśród nich znalazło się miejsce dla
huculskich górali. Folklor Huculszczyzny określany najczęściej
jako „barwny", „żywiołowy" i „archaiczny" zadomowił się
w „skarbczyku domowej egzotyki" kultury polskiej i ukraińskiej.
Pisze o tym Ola Hnatiuk w posłowiu do książki Wiedźmy, czar­
ty, święci Huculszczyzny (Warszawa 1997), która jest najlepszym
dowodem żywotności huculskiego mitu oraz sentymentu, jaki
ciągle on budzi. Książka stanowiąca wybór huculskich podań
1 baśni uzupełnia wizerunek ukształtowany przez obrazy Teodo­
ra Axentowicza oraz bogatą literaturę turystyczno-krajoznawczą
z przełomu wieków i okresu międzywojennego; budowany
w oparciu o epopeję Na wysokiej połoninie Stanisława Vincenza
i film Cienie zapomnianych przodków według noweli Mychajły
Kociubynskiego; usankcjonowany przez etnograficzny autorytet
Oskara Kolberga i Wolodymyra Szuchewycza.
W tym samym miejscu Ola Hnatiuk nazywa Huculszczyznę
„miejscem literackim", wskazując w ten sposób pośrednio na
oczywistą prawdę, że w naszej kulturze wcielenie mitów odby­
wa się nie tyle (czy może raczej: nie tylko) na gruncie religii, ale
dokonuje się przede wszystkim poprzez literaturę. I , dodajmy,
naukę. To ostatnie stwierdzenie dodać należy także dlatego, że
choć wybór Oli Hnatiuk dzięki przyjętej przez tłumaczki i redak­
cję stylizacji języka jest przykładem przyjaznej w czytaniu lite­
ratury, to sama autorka odżegnuje się trochę od jego literackiego
statusu, wprowadzając namiastkę aparatu naukowej krytyki te­
kstu w postaci szczegółowych danych o źródłach przytaczanych
(a nie: opowiadanych) podań. Z jednej więc strony szata literac­
ka, a także graficzna sugerują, że czytelnik bierze do ręki książ­
kę z bajkami, z drugiej zaś umieszczony z tyłu typowo etnogra­
ficzny wykaz źródeł zawierający imię i nazwisko informatora,

dane o miejscu i dacie przeprowadzenia wywiadu oraz miejscu
i czasie publikacji materiału wprowadza do książki zupełnie in­
ny rodzaj poetyki. Nie wystarczy, że mity i legendy huculskie są
piękne - dodatkowo muszą być prawdziwe. Oczywiście praw­
dziwe w znaczeniu archeologicznym. „Metryczki" podań zawie­
rające szczegółowy opis „zabytki in situ" są certyfikatem ich
prawdziwości - co wcale nie znaczy: ich prawdy. Ten retoryczny
zabieg sprawia, że książka o mitach sama wpisuje się w nurt ko­
lejnej mitologii - ciągle obowiązującej, budowanej w oparciu
0 autorytet „tego, co zwiemy nauką". Dla etnografa więc Wiedź­
my, czarty i święci Huculszczyzny są nie tyle źródłem huculskich
mitów, ile materiałem do badań nad potęgą i siłą dyskursu jego
własnej dziedziny, która potrafiła tak świetnie skolonizować
ogromne terytoria humanistyki. Oczywiście krytyczne wydania
bajek i folkloru mają długą tradycję, ale wybór Oli Hnatiuk z za­
łożenia (język, szata graficzna, brak słowniczka wyrażeń gwaro­
wych, który notabene zwykłemu czytelnikowi o wiele bardziej
by się przydał niż wykaz informatorów Szuchewycza, brak przy­
pisów, klasyfikacji wątków wg Aarne-Thomsona itd.) nie jest
skierowany do fachowców. Wybór huculskich mitów okazuje się
więc książką adresowaną do przeciętnego odbiorcy, w której
aparatem naukowy sprowadzony został do figury retorycznej.
Chcąc-nie chcąc Ola Hnatiuk sama staje się mitografem Hucul­
szczyzny, bo przecież potęga mitu opiera się na tym, że w niego
wierzymy, a z zastosowanych przez autorkę środków stylistycz­
nych wyraźnie widać, że to nie o naszą wiarę w huculskie mity
tutaj chodzi, ale o wiarę w zaproponowaną przez nią wizję hucul­
skiego folkloru. Rzecz idzie nie o mity, ale o Mit Huculszczyzny.
Mity i legendy huculskie, które Ola Hnatiuk i trzy pozostałe
tłumaczki ze swadą opowiadają (a raczej jak pewnie wolałaby
autorka wyboru: przytaczają, choć właściwie jest to przytaczanie
za tym, kto spisał opowiadanie informatora), są istotnie barwne
1 żywe, a na tle znanych nam baśni i podań polskich czy ukraiń­
skich wydają się egzotyczne. Czytelnik bardziej obeznany z fol­
klorem bałkańskim w opowieściach o stworzeniu świata i walce
Boga z Szatanem-Tryjudą znajdzie archaiczne wątki nawiązują­
ce do gnostyckiej wizji świata średniowiecznych bogomiłów,
a wśród bohaterów legend doszuka się postaci rodem z mitów
greckich przemieszanych z chrześcijańskimi apokryfami. W hu­
culskiej wersji Edyp - z wyroku losu ojcobójca i kochanek mat­
ki - utożsamiany jest już to z postacią Judasza - zdrajcy Chry­
stusa, już to z Ilją, co gromy ciska, czyli z zadomowioną we
wschodniochrześcijańskim folklorze postacią proroka Eliasza.
Jeżeli jednak uda nam się odłożyć na bok cały bagaż erudycyjny,
z jakim odruchowo zasiada się do lektury książki opatrzonej wy­
kazem źródeł, choćby nawet był on czysto retorycznym upięk­
szeniem i puszczając wodze wyobraźni potraktujemy książkę jak
zbiór opowieści fantastycznych, okaże się, że zrogowaciałe kola­
na diabelskiego kochanka czy kuszące mawki, którym od strony
pleców widać wszystkie wnętrzności, pozostały obrazami o nie­
odpartej sile. Naturą folkloru jest jego ustne przekazywanie,

101

dzięki czemu każdy opowiadający modyfikuje nieznacznie histo­
rię, dostosowując ją do mozliwos'ci swojego audytorium. Martin
Buber wlas'nie o p o w i e d z i a ł Opowieści Chasydów, filtrując
je przez własne dos'wiadczenie. Opowiadacz bajek i mitów nie
powinien udawać naukowca i na szczes'cie wyczucie literackie
Oli Hnatiuk i jej translatorska praktyka nie pozwoliły na konse­
kwentną realizację postulatów etnograficznej wiernos'ci. Gorzej
jest w przypadku nielicznych tekstów cytowanych za polskimi
autorami, w których podanie przetłumaczone zostało na począt­
ku wieku, stylizacja na ruską gwarę ma postać drażniących nie­
zręczności językowych, które dla dobra książki należało chyba
poprawić. (Na przykład cytowane za Julianem Schneiderem po­
danie Sejmik wiedźm, gdzie czytamy o tym, jaki „obraz oczu je­
go się przedstawił, gdy zajrzał do wnętrza chaty" lub że bohater,
który ze strachu stracił przytomność na czas cudownej podróży
„ujrzał się dopiero w sadzie", itd. itd.). Tam jednak, gdzie Panie

Tłumaczki opowiadają własnym głosem, książkę czyta się
z przyjemnością, czego o krytycznych wydaniach tekstów fol­
klorystycznych często powiedzieć się nie da.
Mit, żeby był żywy, powinien więc być opowiadany ciągle na
nowo: nie „przytaczany za", lecz opowiadany, czy raczej „prze­
powiadany" na nowo. Mit Huculszczyzny, w którego budowaniu
Ola Hnatiuk bierze udział dzięki swojej książce, ma rodowód l i ­
teracki i jego przepowiadanie odbywa się na poziomie pisanego
dyskursu literatury i nauki. Natomiast huculskie mity i legendy
narodziły się w opowiadaniu i tylko narracja ustna zapewnia im
żywotność. Wiedział o tym doskonale Stanisław Vincenz; wie­
dział Martin Buber. Intuicyjnie wie też chyba Ola Hnatiuk, która
mimo że w ostatecznym rozrachunku przepowiada jednak literacko-etnograficzny Mit Huculszczyzny, to jednak dzięki tej in­
tuicji szczęśliwie unika zabalsamowania huculskich mitów do
formy muzealnych eksponatów opatrzonych metryczką.

Zdjęcia do artykułu Jarosława Eichstaedta Wspomnienie

102

o prawdziwych

mężczyznach,

str. 96

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.