-
Title
-
Wkład polskich podróżników do historii etnografii. Pamiętnik Faustyna Ciecierskiego jako źródło etnograficzne XVIII wieku / ETNOGRAFIA POLSKA 1971 t.15 z.2
-
Description
-
ETNOGRAFIA POLSKA 1971 t.15 z.2, s.201-224
-
Creator
-
Kuczyński, Antoni
-
Date
-
1971
-
Format
-
application/pdf
-
application/pdf
-
Identifier
-
oai:cyfrowaetnografia.pl:677
-
Language
-
pol.
-
Publisher
-
Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN
-
Relation
-
oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:735
-
Text
-
S
T
U
D
I
A
I
M
A
T
E
R
I
A
Ł
Y
„Etnografia Polska", t. X V , z. 2
ANTONI KUCZYŃSKI
WKŁAD POLSKICH PODRÓŻNIKÓW DO HISTORII ETNOGRAFII.
„PAMIĘTNIK" FAUSTYNA CIECIERSKIEGO JAKO
ŹRÓDŁO ETNOGRAFICZNE X V I I I WIEKU
WSTĘP
Polskie pamiętnikarstwo syberyjskie X V I I I stulecia zamyka Pamię
tnik xiedza Ciecierskiego przeora Dominikanów
wileńskich
zawierający
jego i towarzyszów jego przygody doznane na Sybirze w latach 1797-1801,
wydany we Lwowie 1865 r. Materiały etnograficzne zawarte w Pamię
tniku udostępniane są po raz pierwszy w całości, a ze względu na czas
i przestrzeń, z których one pochodzą, zasługują na uwagę w dziejach pol
skich badań nad kulturą ludów mieszkających poza granicami Europy.
Biografia Faustyna Ciecierskiego nie jest dobrze znana. Wiadomo, że
pochodził on z rodziny szlacheckiej osiadłej na terenie Warmii. Urodził
się w 1760 г., a mając lat 17 wstąpił do zakonu dominikanów w Wilnie,
w którym zdobył gruntowne wykształcenie z zakresu filozofii i teologii,
zakończone uzyskaniem tytułu doktora. W późniejszych latach — dokład
nie nie wiadomo kiedy — przyznano mu tytuł członka Uniwersytetu Lip
skiego. O pierwszych pracach F. Ciecierskiego na rzecz zakonu dowiadu
jemy się z dokumentu zatytułowanego Obligationes perpetuae z 1790 r.
Następnie wykładał teologię i filozofię w dominikańskiej szkole w Róża
nym Stoku na Litwie oraz logikę w klasztorze zakonu Św. Ducha w W i l
nie, zajmując się jednocześnie działalnością administracyjną na rzecz
klasztorów z terenu Litwy. Pedantyczny w wykonywaniu obowiązków
mnich mianowany został wkrótce przeorem, a 29 stycznia 1793 r. wybrano
go sekretarzem Konwentu.
1
Wypełniając obowiązki zakonne, F. Ciecierski był czynnym działaczem
—patriotą, a pod pozorem interesów klasztornych wyjeżdżał często z agi1
A. M i l l e r , Pierwsza porozbiorowa
cierskiego przeora dominikanów
wileńskich
konspiracja litewska. Spisek ks.
(1796-1797), K r a k ó w 1936, s. 147.
Cie
202
ANTONI
KUCZYŃSKI
tacją patriotyczną do Mińska jako członek spisku przygotowującego insu
rekcję wileńską Jakuba Jasińskiego (1759-1794). W okresie powstania
kościuszkowskiego (1794) utrzymywał kontakt z powstańcami grodzień
skimi i był wtajemniczony w sprawy komitetów powstańczych. Działal
ność patriotyczna zaprowadziła dominikańskiego mnicha na ławę sądo
wą, a fakt ten poruszył całe ówczesne postępowe środowisko wileńskie.
Po wstępnym dochodzeniu przeprowadzonym w Wilnie przewieziono F.
Ciecierskiego do Pietiersburga, gdzie 2 grudnia 1797 r. skazano go na tor
tury i zesłanie do katorgi, z której wrócił dopiero w 1802 r.
Po powrocie z Syberii pełnił ponownie szereg funkcji zakonnych — był
przeorem zakonu w Zabiałach na Litwie, później natomiast w Różanym
Stoku. Wreszcie w 1817 r. brać zakonna powołała go na najwyższe stano
wisko Prowincjała Prowincji Litewskiej, które sprawował do 1824 r. Osta
tnie lata życia spędził F. Ciecierski jako wizytator klasztorów dominikań
skich, mieszkając stale w Proporcach na Litwie, gdzie zmarł w 1832 r.
Polityczno-społeczną, pedagogiczną oraz zakonną działalność F. Ciecier
skiego poznać można z trzech jego prac , wielu listów, odezw i krótkich
notatek rozproszonych po różnych księgach klasztorów dominikańskich.
Wizytując klasztory podróżował były katorżnik dość dużo po Litwie i Bia
łorusi. Podczas tych podróży miał możność zapoznać się z nędzą oraz
ciemnotą ówczesnej wsi. Nie szczędził surowych uwag pod adresem za
konników i duchowieństwa, piętnował łapownictwo urzędników moskiew
skich. Szczególnie interesowały go dzieła sztuki oraz zabytki historyczne.
Wszędzie tam, gdzie tylko nadarzała się k u temu okazja, pisał o historycz
nych zabytkach przeszłości, czynił uwagi o folklorze, etnografii i numiz
matyce. Zarówno w Dziennuiku wizytatora., jak i w Kronice podkreślał
destruktywną rolę gospodarki carskiej na zagrabionych Polsce terenach.
Z żalem pisał o niszczeniu zabytków. Oglądając zamek w Trokach czynił
uwagę o wspaniałym fresku przedstawiającym epizod z czasów księcia
Witolda, rozpaczał z powodu niszczenia śladów mostu prowadzącego na
wyspę do tego zamku, gotyckich kościołów oraz klasztoru zakonu Jezui
tów w Połocku.
2
3
Z notatek F. Ciecierskiego dotyczących ruchu filareckiego wynika, że
2
J . Jasiński od roku 1793 uczestniczył w przygotowaniach powstania kościusz
kowskiego na Litwie; po jego wybuchu, opierając się na sprzysiężeniu cywilno-wojskowym rozbił w nocy z 23/24 kwietnia 1794 garnizon rosyjski w Wilnie roz
poczynając powstanie na Litwie.
Pamiętnik
xiedza Ciecierskiego
przeora Dominikanów
wileńskich,
zawiera
jący jego i towarzyszów
jego przygody, doznane na Sybirze w latach. 1797-1801,
L w ó w 1865; F . C i e c i e r s k i , Dziennik wizytatora, „Archeologiczny Zbiór Doku
m e n t ó w Dotyczących Istnienia Rusi", t. 14: 1905; t e n ż e , Kronika liteiüska, rkps
— bez numeru w Archiwum Uniwersytetu S. Batorego w Wilnie. Cyt. za M i l l e
r e m , ofp. cit., s. 155.
3
PAMIĘTNIK F A U S T Y N A
CIECIERSKIEGO
203
nie rozumiał on w dostateczny sposób programu walki narodowowyzwo
leńczej tego postępowego grona młodzieży wileńskiej. Stary już, zmęczony
fizycznie oraz złamany na duchu, nie może były katorżnik wskrzesić w
swym sercu ideałów młodości. Wątpi w celowość prowadzonej walki. Obcy
jest powstaniu listopadowemu (1830-1831), które rozgrywało się na jego
oczach. Jest świadkiem tych tragicznych i wzniosłych dziejów swego na
rodu, a rozwój wypadków politycznych dezorientuje całkowicie zakonnika,
który przede wszystkim ubolewa nad wielkimi szkodami gospodarczymi
spowodowanymi powstaniem. W jego Dzienniku wizytatora dużo jest cie
kawych informacji o ruchach wojsk powstańczych, ofiarach powstania,
jego przywódcach działających na Litwie oraz o oddziale Emilii Plater
(1806-1831).
Dzieje swej czteroletniej katorgi przedstawił F. Ciecierski w Pamiętni
ku, książce posiadającej dużą wartość przede wszystkim dla badacza his
torii polskiej martyrologii syberyjskiej. Autor opisał drogę na Syberię,
pobyt w Okręgu Nerczyńskim oraz przeżycia osobiste i swoich współtowa
rzyszy. Po pobieżnym opisie Guberni Irkuckiej następuje szczegółowy
opis Okręgu Nerczyńskiego — tamtejszej ludności, miast, fabryk i kopalń.
Nie brak również w Pamiętniku wiadomości geograficznych i etnograficz
nych.
Rękopis Pamiętnika odnalazł August Bielowski, który w przedmowie
poprzedzającej jego edycję wyjaśnia, w jakich okolicznościach został on
odkryty.
4
„Bezpośrednio po przygodach K o p c i a , w jego tak zwanym Dzienniku
podróży
skreślonych — pisze A. Bielowski —• należy się miejsce temu oto
Pamiętnikowi,
który tu ogłaszamy. Obejmuje on przygody od roku 1797-1801 przez autora jego
doznane, a skreślone przed blisko pięćdziesięcią już laty, mianowicie roku 1806.
Ponieważ zaś tak o Pamiętniku
tym jak i o autorze jego nigdzie dotąd żadnej
wzmianki czytać mi się nie zdarzyło, ogłaszając go tedy po raz pierwszy, winienem
podać tak o jednym, jako i drugim bliższą wiadomość.
Rękopism jego dostał mi się przypadkowo; natrafiłem go przed parą laty
u antykwarza lwowskiego, który m i ę rzadkiemi niektóremi xiążkami po zmarłym
niedawno tutejszym komorniku, a znanym miłośniku ksiąg częstował. Jest ten r ę
kopism dość świeżym, nie dawniej jak przed kilkunastu laty zrobionym odpisem
z jakiegoś dawniejszego oryginału, może nawet z autografu. Nie ma żadnego tytu
łu, żadnego wstępu, a jakby się zdawało ni końca; prócz tego znajduje się we
środku luka z kilku kart białych, jakby dla późniejszego uzupełnienia textu zo
stawionych. Pismo acz wprawnej ręki, jest jednak drobne i bardzo nieczytelne,
4
Odnosi się to do pamiętnika Dziennik podróży
Józefa
Kopcia przez cala
wzdłuż
Azyą, lotem (lądem) do portu Ochotska Oceanem przez Wyspy
Kurylskie
do niższej Kamczatki i stamtąd
na powrót
do tegoż portu na psach i jeleniach,
Wrocław 1837. Dziennik ten doczekał się szeregu w z n o w i e ń w X I X stuleciu. Do
kładniej o nim zob.: A. K u c z y ń s k i , Wkład polskich podróżników
do historii
etnografii. Relacje Józefa
Kopcia o ludach Syberii, „Etnografia Polska", t. 13:
1969 z. 1.
204
ANTONI
KUCZYŃSKI
do czego przyczynia się jeszcze bladość czernidła. Wszystko to utrudniło
i zwlokło należyte w nim rozpatrzenie się" (s. V I - V I I ) .
niemało
5
W przygotowaniu Pamiętnika
do druku dopomógł A. Bielowskiemu
lwowski literat Lucjan Tatomir, który
„... zajął się starannem odczytaniem rękopisu, a po sporządzeniu osobnej do
druku kopii porobił w niej niejakie odmiany, które istoty rzeczy nie nadwerężając,
wydały się mu dogodniejszemi dla czytających. Mianowicie opowiadanie, które
w części pierwszej mego rękopisu jest prawie ciągłe, a w drugiej liczy tylko roz
działów X I I , podzielił na rozdziały nierówne, liczniejsze i takowe stosownymi nadpisami opatrzył. Gdzieniegdzie też rzecz zanadto rozwlekle opowiedzianą skrócił"
(s. V I I I ) .
6
Czytając Pamiętnik ma się przed oczami wiele rejonów Syberii z peł
nym obrazem jej ówczesnego życia. Szlak zesłańczy F. Ciecierskiego wiódł
z Wilna do Petersburga, potem przez Nowogród, Twer, Moskwę do Niżne
go Nowogrodu, następnie rzeką Wołgą do Kazania i dalej etapami starym
traktem syberyjskim przez Tobolsk, Tomsk do Irkucka. Dalsza podróż
prowadziła przez zamarznięty Bajkał do Wierchnieudinska, skąd wkrótce
powędrował autor Pamiętnika dalej w kierunku wschodnim, mijając po
drodze Buriatów i Ewenków. Po przebyciu około 500 wiorst (wiorsta =
1066,8 m, t j . około 834 km) dotarł F. Ciecierski do Nerczyńska, a jadąc
dalej na południowy wschód przybył do Górnej Kantory — maleńkiej
osady górniczej w Daurii, w której przebywał przez większą część katorgi,
pracując w wytwórni świec. Tu z dala od ojczyzny zjednał sobie nasz ro
dak wielu przyjaciół spośród katorżników, a jako osobie wykształconej
powierzono mu później obowiązki nauczyciela w domach miejscowych
wyższych urzędników.
Podczas pobytu na zesłaniu patrzy F. Ciecierski z wielką uwagą na
otaczające go środowisko, skwapliwie przypatruje się wszystkiemu i wszy
stkim, a ważną cechą jego narracji jest umiejętność operowania realistycz
nym szczegółem. Dzięki temu tekst Pamiętnika zyskał na wartości, a sze
reg relacji daje złudzenie fotograficznego niemal odtworzenia zdarzeń
przeżytych na zesłaniu. Raz po raz wypełniają tekst spotkani przez auto5
W celu uniknięcia dużej ilości przypisów strony, z których pochodzi cyto
wany tekst, podano w nawiasach po zakończeniu cytatu.
Pamiętnik
ukazał się we Lwowie w roku 1865 nakładem Alexandra Vogla
w drukarni Zakładu Narodowego im. Ossolińskich. Drukowano go jako dodatek do
wychodzącego we Lwowie „Tygodnika Naukowego", nr 17-38: 1865. W zbiorach
rękopiśmiennych Biblioteki Zakładu Narodowego im. Ossolińskich we Wrocławiu
znajduje się odnaleziony we Lwowie przez Augusta Bielowskiego rękopis
Pamięt
nika. Sygn. rkps. nr 2030/1, mikrofilm 11.846. Rękopis pochodzi z roku 1806 i nosi
tytuł: F . C i e c i e r s k i , Opis Syberii. Stan manuskryptu jest bardzo dobry, czy
telność słaba, zapis atramentowy — czarny. Oprawny w płótno, f°, stron 64 i 180.
Treść rękopisu zgodna z tekstem drukowanym, jedynie układ tytułów inny, częścio
wo wprowadzony przez w y d a w c ę .
6
PAMIĘTNIK F A U S T Y N A
CIECIERSKIEGO
205
ra ludzie, czasem czyni on dygresje na marginesie zaobserwowanych zja
wisk bądź zdarzeń, dzięki czemu pamiętnikarski zapis nabiera plastyki
i atrakcyjności. A oto przytoczony przez F. Ciecierskiego opis kopalń r u
dy srebra:
„Stałem niewzruszony nie mogąc objąć tych dziwów natury, wszystko mnie
porywało; wewnętrzna postać ziemi ma coś jeszcze osobliwszego niż jej powierzch
nia. Poszedłem do żyły. T a jakby jakie koryto rzeki wykręca się w różne strony,
za którą śledzą górniki, raz węziej, drugi raz szerzej, to się w górę podnosi, to
w dół idzie, to przez twardy rżnie się kamień, to kruchem idzie łożem, to rozsy
puje s w ą metaliczną własność po stronach, to sama tylko, nie udzielając kamie
niowi nijakich śladów, rżnie się w znaczną głębię... Na samym dole idą ganki dla
Przechodu z jednej w drugą górę, od jednej do drugiej żyły. Po bokach są wyro
bione z ziemi izby, które dworami górnicy zowią. Były one niegdyś napełnione
rudą srebrną. Temiż gankami spływa woda sącząca się z rozlicznych miejsc i wy
sokości, czynią te strumyki formalną rzekę, która sztolnię w pewnej wysokości
wyprowadza, płynąc wypuszcza się na powierzchnię góry przy samej onejże pod
stawie. Tu i ówdzie stawy wodne, których głębokość niewiadoma, te pompami
chcą oczyścić, aby gdy wody ubędzie, górnicy wgłębiając się w dół dobywać mogli
rudy. Lecz ile moją imaginację zabawiała postać góry, tyle wzrok i słuch rażone
były najokropniejszymi przedmiotami. Po dwóch nagich ludzi siedziało po kątach
z żelazem i młotkiem, drylowało dziury w kamieniu; ten to łoskot raził zupełnie
słuch osobliwie stojącego w odległości, gdzie się zbierać musiały wszystkie głosy;
słabe światełko dwóch świec przyświecało roboczym ludziom, oni sami byli czarni,
bez odzienia i obuwia.
Przy samej żyle odbijało kilku, odwoziło kilku, odgrabiało kilku lub kilku
nastu; pisk taczek, łańcuchów łoskot rozchodził się po zakątkach wyrobionych
z przerażającym jękiem. Świeczki' ich słabo błyszczały ... Jęk podobny zgrzytaniu
z ę b ó w wychodził od drylowania kamieni; smutna postać i pochmurna zmordowa
nego robotnika pokazywała, że to plac nędzy i utrapienia. Samo powietrze duch
tamowało —• sparzeliny z wód tam stojących, pary z m e t a l ó w i arszenników, od
dechy pracujących, najsłabsza komunikacja z atmosferycznym powietrzem czyniły
tamtą atmosferę nieznośną. W tem drży góra, podstawa się trzęsie, szum rozchodzi
się po sztolni, świst idzie przez różne zakręty, powietrze mnie nagle uderza, stoję
jak osłupiały czekając rychło li pogrzebion będę w rozwalinach tak ogromnej g ó
ry. Cóż to jest? — Rozrywają prochem kamień.
Pobiegłem na miejsce wystrzału, dym mnie okurzył całego, świeca mi zgasła.
J a m stać musiał na miejscu, póki nie przyszedł człek i świecy mi nie zapalił. Wiel
kość wyrwanych kamieni nie była znaczna, kilka o d ł a m k ó w leżało przy miejscu,
inne nieco dalej odniesione były. Gotowano już drugi wystrzał, a ja ciekawy by
łem poznać, jak się to dzieje. Ostro zakończonem zębem żelaznym drylują skałę
pobijając młotkiem, dziurę wydrążają do kilku calów, szerokości palca wielkiego.
Wielkość tej dziury być powinna taka, iżby ósmą część funta zajęła prochu razem
z ułamkami kamienia, którym zabijają otwór dziury wstawiwszy zapałkę. Takowa
zapałka zapala się, a gdy dojdzie prochu ogień, rwie otaczającą go skałę i wali się
jakaś część onej. Takie tedy zapały dzieją się bezustannie, niezmierna moc prochu
wychodzi, a ta podziemna kanonada daje się słyszeć aż na powierzchni ziemi"