-
Title
-
Artykuły recenzyjne, recenzje i omówiena / ETNOGRAFIA POLSKA 2000 t.44
-
Description
-
ETNOGRAFIA POLSKA 2000 t.44, s.193-208
-
Date
-
2000
-
Format
-
application/pdf
-
application/pdf
-
Identifier
-
oai:cyfrowaetnografia.pl:1548
-
Language
-
pol.
-
Publisher
-
Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN
-
Relation
-
oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1673
-
Rights
-
Licencja PIA
-
Text
-
ARTYKUŁ R E C E N Z Y J N Y , R E C E N Z J E I OMÓWIENIA
„Etnografia Polska", t. X L I V : 2000, z. 1-2
P L ISSN 0071-1861
A N D R Z E J WOŹNIAK
CZASOPISMO K A U K A S K I E J POLONII
1
„Kaukaska Polonia" - tytuł wydawanego od niedawna w Tbilisi czasopisma, wywołuje
skojarzenie przede wszystkim historyczne. Do połowy lat dziewięćdziesiątych o współczesnej
kaukaskiej Polonii słyszało się niewiele. Często pisano o Polakach na Litwie, Białorusi, Ukrainie,
czy w odległym Kazachstanie. Pojawiały się wiadomości o skupiskach polskich na Łotwie i w in
nych rejonach dawnego Związku Radzieckiego.
O Polakach na Kaukazie napisano wprawdzie sporo, ale publikacje te odnosiły się do dość
odległej przeszłości - X I X i początków X X wieku. Skupiska polskie na Kaukazie, zwłaszcza
w Gruzji i w Azerbejdżanie, były wówczas stosunkowo liczne, nieźle zorganizowane, a Polacy
zajmowali niejednokrotnie wysoką pozycję w życiu społecznym krajów osiedlenia.
Rewolucja 1917, a następnie proklamowanie w 1918 r. niepodległości i związane z tym
„unaradawianie" i reorganizacja wielu dziedzin życia gospodarczego, społecznego i kulturalnego
krajów kaukaskich, spowodowały głębokie zmiany w położeniu większości mieszkających tu, niekiedy
od paru pokoleń, Polaków. Wielu z nich, zatrudnionych na wysokich stanowiskach w administracji,
policji, służbie zdrowia oraz wojsku, straciło pracę z dnia na dzień, a ich miejsca zajmowali obywatele
nowo powstających państw. Zwolnienia dotknęły nawet Kolej Zakaukaską, gdzie Polacy byli zawsze
najbardziej cenionymi pracownikami. Gwałtownie obniżył się poziom życia większości polskich
rodzin, a niektóre z nich znalazły się wręcz w biedzie. Wyjazd do odzyskującego wówczas
niepodległość kraju był zatem często jedyną perspektywą nawet dla tych, którzy nigdy przedtem
o nim nie myśleli. Zaczynają się więc powroty kaukaskich Polaków do ojczyzny, z upływem czasu
coraz bardziej masowe. Repatriacja, odbywająca się w bardzo trudnych warunkach, trwała z przer
wami do 1924 r. Pozostali na Kaukazie nieliczni. Tak np. w Gruzji, gdzie przed I wojną światową
mieszkało około 15 tys. Polaków, w 1926 r. było już tylko niewiele ponad 3 tys. Po sowietyzacji
Gruzji ich kontakty z Polską, a nawet z istniejącym w Tyfusie konsulatem RP, były - z obawy przed
represjami - bardzo ograniczone. Dotychczasowe formy organizacyjne życia gruzińskiej Polonii
przestały istnieć, a wszelkie przejawy jej działalności zamarły. Losy Polaków, którzy pozostali na
Kaukazie po sowietyzacji są badaczom niemal zupełnie nieznane, dlatego też trudno dziś określić,
jakie straty poniosły owe resztki kaukaskiej Polonii w okresie lat trzydziestych i w latach wojny.
Wiadomo natomiast, że w latach 1939-1948 znalazła się na Kaukazie znaczna liczba obywa
teli polskich, przesiedlonych, deportowanych i uwięzionych. Od końca 1943 r. liczba ta jednak
szybko malała. Początkowo było to spowodowane mobilizacją do tworzonych pod dowództwem
płk. Z. Berlinga formacji polskich, później rozpoczęły się indywidualne powroty do kraju, a w latach
1946-1948 prowadzona była oficjalna akcja repatriacyjna. Po jej zakończeniu, oprócz Polaków
„miejscowych", mieszkających na Kaukazie od dawna, pozostała tu również niewielka, trudna do
określenia liczba byłych obywateli polskich, którzy znaleźli się tam w czasie wojny i z różnych
powodów nie powrócili do kraju. W okresie powojennym nie było, oczywiście, żadnych możliwości
tworzenia na Kaukazie organizacji polonijnych. Przez wiele lat jedynym miejscem, w którym
1
„Kaukaska Polonia", nr 1, nr 2, 1999: wyd. Polskie Centrum Edukacyjne w Gruzji (Tbilisi).
194
ARTYKUŁ RECENZYJNY, RECENZJE I OMÓWIENIA
spotykać się mogli tutejsi Polacy (a przede wszystkim mieszkańcy stolicy Gruzji) pozostawał
kościół św. Piotra i Pawła w Tbilisi, którego proboszczem był przez wiele lat ks. Jan Śnieżyński.
Sprzyjające warunki tworzenia organizacji polonijnych powstały po rozpadzie Związku Radziec
kiego i odzyskaniu niepodległości przez trzy republiki zakaukaskie - Gruzję, Azerbejdżan i Armenię.
Krajem, w którym możliwości te zostały najwcześniej i najszerzej wykorzystane była Gruzja, gdzie od
kilku lat mamy do czynienia ze zjawiskiem określanym przez Justynę Doboszyńską w jej pracy
magisterskiej jako „eksplozja polskości". Ta „eksplozja polskości" to dający się od kilku lat zauważyć
wśród mieszkańców Tbilisi o polskich korzeniach, rosyjskojęzycznych i przeważnie nie znających
języka polskiego, wzrost zainteresowania własnym pochodzeniem, krajem przodków, jego kulturą
i językiem, to powstające od lat kilku i coraz liczniejsze organizacje polonijne. Dziś jest ich w Gruzji
parę, o starszej lub nowszej metryce. Niektóre przestały już istnieć, nie zapisawszy się niczym
trwalszym w dziejach tbiliskiej Polonii, inne rozwinęły lub rozwijają ożywioną działalność. Niewielkie
grupy Polaków podejmujących mniej lub bardziej udane próby tworzenia własnych organizacji istnieją
w zniszczonej, wyludnionej i pozostającej w konflikcie z Gruzją Abchazji oraz w Azerbejdżanie.
O Polakach w Armenii i na Północnym Kaukazie niewiele wiadomo.
O potrzebie powołania organizacji „Polaków lub ludzi polskiego pochodzenia" mówiono
w Gruzji już w 1991 roku, wkrótce po odzyskaniu niepodległości. W rok później powstał w Tbi
lisi, z inicjatywy Aleksandra Rusieckiego, potomka polskiego zesłańca na Kaukaz z 1863 г., Klub
skupiający Gruzinów polskiego pochodzenia. Klub ten „o charakterze polityczno-elitarnym", jak
pisał korespondent paryskiej „Kultury" Konrad Brodziński, w latach 1994-1995 praktycznie
przestał istnieć, gdyż większość jego członków wyemigrowała z Gruzji „za chlebem", przeważnie
do Moskwy i Petersburga.
Na początku 1995 roku zarejestrowana została, również w Tbilisi, nowa organizacja zrzeszająca
osoby polskiego pochodzenia - Stowarzyszenie Polaków Gruzji „Polonia". Miała ona jednak zupełnie
inny charakter niż Klub A. Rusieckiego. Statut Stowarzyszenia mówił, że jest to organizacja
0 charakterze kulturalno-oświatowym i charytatywnym, zrzeszająca osoby polskiego pochodzenia
mieszkające w Gruzji. Nie jest związana z żadnym ugrupowaniem politycznym i nie stawia sobie za cel
działalności politycznej. Jej celem jest „umacnianie i rozwój wieloaspektowych związków Polaków
z Gruzji z Polską i Polakami na całym świecie, udzielanie wszechstronnej pomocy Polakom Gruzji
w zaspokajaniu ich różnorodnych potrzeb i zainteresowań [...] a także rozwój polsko-gruzińskich
kontaktów w różnych dziedzinach". Jego założycielką i prezesem jest wnuczka powstańca z 1863 г.,
profesor Uniwersytetu w Tbilisi - Maria Filina. Już w pierwszych dniach po rejestracji do
Stowarzyszenia zgłosiły się setki osób, w znacznej części należących do elity intelektualnej Gruzji. Byli
to początkowo głównie mieszkańcy stolicy, ludzie z rodzin mieszanych, związani z Gruzją od kilku
niekiedy pokoleń, w ogromnej większości nie mówiący po polsku i od dawna pozbawieni kontaktów
z polską kulturą. Później kontakt ze Stowarzyszeniem nawiązali mieszkańcy wsi w różnych rejonach
kraju - gruzińscy chłopi, potomkowie Polaków zesłanych niegdyś na Kaukaz „w sołdaty".
W pierwszym okresie działalności Stowarzyszenia, przypadającym na apogeum gruzińskiego
kryzysu, spośród jego celów statutowych, w najszerszym zakresie podejmowane były działania
charytatywne wspierane przez liczne organizacje i instytucje w kraju („Wspólnota Polska" i inne)
1 za granicą. W następnych latach, mimo trwającego kryzysu i trudnej nadal sytuacji materialnej
gruzińskiej Polonii, zmienia się hierarchia jej potrzeb i w działalności Stowarzyszenia na czoło
wysunęły się przedsięwzięcia kulturalno-oświatowe. Poszerzyły się możliwości kontaktów, zwłasz
cza młodzieży polonijnej, z krajem. Zmieniająca się hierarchia potrzeb i nowe układy personalne
wśród działaczy gruzińskiej Polonii doprowadziły do głębokich przekształceń w łonie Stowarzy
szenia Polaków Gruzji „Polonia". W 1998 r. istniejące przy Stowarzyszeniu kursy języka pol
skiego dla dzieci i młodzieży przekształciły się w Polskie Centrum Edukacyjne w Gruzji. Dyrek
torem Centrum została mieszkająca w Gruzji od ponad 15 lat obywatelka polska, Małgorzata
Pawlak, która wcześniej przez dwa lata prowadziła kursy języka polskiego przy Stowarzyszeniu.
Centrum Edukacyjne i działająca przy nim szkółka cieszą się nie tylko poparciem Ambasady R P
w Tbilisi. Do ich powstania przyczyniły się m.in. „Wspólnota Polska", Kancelaria prezydenta RP,
Ministerstwo Edukacji Narodowej, Senat RP. Dzięki tak możnym protektorom Centrum mogło
ARTYKUŁ RECENZYJNY, RECENZJE I OMÓWIENIA
195
nowocześnie wyposażyć swoją Szkółkę Języka Polskiego, w której uczy się już 120 uczniów w wieku
szkolnym i 45 osób dorosłych. W programie szkółki jest nie tylko nauka języka polskiego, lecz także
historii i geografii Polski oraz religii. Oprócz programu oświatowego P C E prowadzi szeroką
działalność kulturalną. Przy Centrum istnieje Koło Teatralne oraz Koło Miłośników Polskiej
Muzyki Klasycznej i Poezji, od niedawna działa również Oddział Współpracy Kulturalnej między
Polską a Gruzją, którego celem jest wspieranie wymiany kulturalnej między obu krajami. Centrum
organizuje lub popiera różnego rodzaju imprezy kulturalne, urządza wystawy, koncerty, stara się
upowszechniać zapomniane tu tradycje związane z obchodzeniem świąt dorocznych, np. Bożego
Narodzenia czy Wielkiej Nocy.
Do najnowszych i niewątpliwie najważniejszych inicjatyw Centrum należy wydawane od
ubiegłego roku czasopismo „Kaukaska Polonia". Dotychczas ukazały się numery pierwszy i drugi
za rok 1999, na druk oczekuje numer trzeci. Redaktorem naczelnym pisma jest dyrektor P C E
Małgorzata Pawlak. W skład zespołu redakcyjnego wchodzą również Anna Keszelaszwili (sekre
tarz redakcji), Katarzyna Eliawa-Czestnowicz, Nukri Gabunia, Gija Kandaszwili. Z redakcją
współpracują jako tłumaczki Maria Niezabitowska i Zofia Choperska. Numer pierwszy „Kauka
skiej Polonii" sfinansowany został przez Ambasadę R P w Tbilisi, od numeru drugiego koszty
wydawania czasopisma ponosi Fundacja Pomocy Polakom na Wschodzie.
Inauguracyjny numer „Kaukaskiej Polonii" otwiera krótki tekst programowy {Od redaktora).
Małgorzata Pawlak przedstawia w nim cele i zadania pisma, które chce „szeroko pisać o życiu
i działalności Polaków w tej części świata". Rozwijając tę myśl, pisze dalej: „Polacy na Kaukazie
wywarli znaczący wpływ na rozwój kultury, nauki i gospodarki w tym regionie. Prowadzili
badania naukowe, budowali drogi i mosty, zakładali rezerwaty przyrody, szpitale i szkoły. W tu
tejszych muzeach znajdują się ciekawe kolekcje prac polskich plastyków tworzących na Kaukazie.
W okresie I wojny światowej zamieszkiwało na Kaukazie ok. 40-50 tys. naszych rodaków. Nie
stety, ulega zapomnieniu historia działalności i życia tych zasłużonych synów polskiego narodu.
Postawiliśmy przed sobą zadanie przypomnienia Państwu ich losów i zasług". Po tych uwagach
o potrzebie edukacji historycznej współczesnej Polonii kaukaskiej, M . Pawlak zapowiada, że
w „Kaukaskiej Polonii" znajdzie się również „skrót najważniejszych wydarzeń współczesnej Pol
ski, będziemy pisać o naszym codziennym życiu, problemach i planach na przyszłość, zaprezen
tujemy nieco polonijnej poezji, kącik znajomości".
Zgodnie z tym programem w pierwszym numerze pisma wyodrębniono następujące działy:
„Polskie losy na Kaukazie", „Religia", „Sztuka", „Kromka życia polonijnego", „Sylwetki znanych
Polaków", „Wieści z Polski". W numerze drugim przybyły działy: „Listy do redakcji" oraz „Gruzja
a Polska". Najobszerniejszy jest dział „Polskie losy na Kaukazie", wypełniający około połowy
objętości czasopisma. Znalazł się w nim artykuł Piotra Borawskiego, Polacy w Abchazji, którego
autor, charge d'affaires ambasady R P w Tbilisi, zajął się zagadnieniem niemal zupełnie w Polsce
nieznanym w aspekcie przede wszystkim historycznym. W zakończeniu artykułu znajdujemy jednak
krótką wiadomość o Polakach we współczesnej Abchazji, gdzie „mieszka zaledwie kilkadzie
siąt osób polskiego pochodzenia. Mają oni własną organizację, której szefową jest Walentyna
Szczekowska". Następny tytuł to przedrukowany z „Roty" z 1995 r. artykuł Marka Mądzika,
Z dziejów inteligencji polskiej na Kaukazie na przełomie XIX i XX wieku. Kontynuacją niejako tej
tematyki jest artykuł M . Pawlak o generale Antonim Kułassowskim, w którym autorka pisze
również dość obszernie o działalności szkoły polskiej istniejącej w Tyflisie przed I wojną światową.
Interesującą informację pt. Achalsopoli - polska wieś w Kachetii (Wschodnia Gruzja - AW)
zamieszcza P. Borawski. W dziale „Religia", ks. Adam Ochał, proboszcz katolickiej parafii w Tbilisi,
pisze o historii „swojego" kościoła pw. św. Piotra i Pawła. W dziale „Sztuka" znajdujemy niewielki
artykuł Henryki Justyńskiej Polscy artyści-plastycy w Gruzji. Zygmunt Waliszewski.
„Kronika życia polonijnego" zawiera kilkanaście krótkich wiadomości o bieżących wydarzeniach
z życia skupisk polonijnych, a m.in. o oficjalnym otwarciu PCE, urządzonym przez Centrum opłatku,
choince, święceniu pokarmów w Wielką Sobotę, a także o obchodach Roku Mickiewiczowskiego
urządzanych przez P C E oraz o konferencji naukowej poświęconej Mickiewiczowi, a zorganizowanej
przez Związek Kulturalno-Oświatowy Polaków w Gruzji „Polonia" i Uniwersytet Tbiliski. Jest tu
196
ARTYKUŁ RECENZYJNY, RECENZJE I OMÓWIENIA
również informacja o wystawie rysunków dziecięcych w PCE, wieczorze poświęconym rocznicy urodzin
F . Chopina wraz z okolicznościowym wierszem, o obchodach w rocznicę Konstytucji 3 Maja, itp.
Sporo miejsca zajmują w dziale wiadomości o nowo powstających w Gruzji organizacjach
polonijnych. Drugą obok P C E organizacją powstałą w 1998 r. w wyniku podziału Stowarzysze
nia Polaków Gruzji „Polonia" jest wspomniany już Związek Kulturalno-Oświatowy Polaków
w Gruzji „Polonia", którego przewodniczącą jest prof. Maria Filina.
W 1998 roku powstał również Związek Polaków Południowej Gruzji. Działa on w prowincji
Samcche-Dżawachetia i , jednoczy 50 rodzin polskiego pochodzenia". Jego przewodniczącym jest
Nodar Poniatowski. Dwie nowe organizacje polonijne zarejestrowane zostały w 1999 roku. Są to:
Związek Polonii Medycznej w Gruzji im. św. Grigoła Peradze, którego zadaniem jest niesienie
pomocy lekarskiej najbiedniejszym członkom polskiej wspólnoty (dyrektor Tatiana Kurczewska)
i Dom Polski, jednoczący 70 polskich rodzin. Jego przewodniczącym jest Anatol Kazbielewski.
„Główny cel tej organizacji to pomoc w odradzaniu wartości narodowych wśród członków
wspólnoty polskiej w Gruzji, a także niesienie materialnej i medycznej pomocy tym ludziom".
W dziale „Sylwetki znanych Polaków" znajdujemy odredakcyjny biogram Adama Mickiewicza,
a w dziale „Wieści z Polski" kilka krótkich informacji o wydarzeniach kulturalnych w Polsce
i osiągnięciach polskich artystów za granicą. Numer zamyka kolorowa wkładka fotograficzna
ilustrująca najważniejsze wydarzenia kulturalne ostatnich miesięcy w P C E .
Numer pierwszy „Kaukaskiej Polonii" poświęcony był przede wszystkim środowiskom polonij
nym w Gruzji, w drugim znajdujemy kilka pozycji o Polakach w Azerbejdżanie, a mianowicie:
streszczenie książki Raufa Bodirbejli o Polakach w Azerbejdżanie w X I X i na początku X X wieku,
artykuł Czesława Seniucha o wybitnym polskim inżynierze - specjaliście od poszukiwań ropy
naftowej, pracującym wiele lat w Baku - Wiktorze Zglenickim. W dziale „Religia" znalazła się
przygotowana przez redakcję Krótka historia kościoła rzymsko-katolickiego w Baku. Koresponden
cja E . Teer-Potockiej z Baku zawiera interesujące wiadomości o podjętych w latach 1990-1991
próbach zorganizowania Stowarzyszenia „Polonia". Stowarzyszenie to liczyło około 50 członków,
w tym jedynie 1/5 stanowili Polacy, statut Stowarzyszenia dopuszczał bowiem przynależność
każdego obywatela Azerbejdżanu, zainteresowanego polską kulturą i historią oraz kontaktami
między obu krajami. Stowarzyszenie nawet zarejestrowano, ale w końcu 1991 r. praktycznie
przestało funkcjonować, choć nie zostało rozwiązane. Nieliczni tamtejsi Polacy skupiają się wokół
istniejącej w Baku wspólnoty katolickiej.
Poza blokiem materiałów poświęconych obecności polskiej w Azerbejdżanie, w numerze
drugim znajdujemy artykuł Piotra Borawskiego Polonia w Gruzji Południowej, Małgorzaty Pawlak
Siódma pielgrzymka Jana Pawła II do Polski, Magdy Nowakowskiej-Korinteli Otwarcie nowego
kościoła w Tbilisi, o zamkniętym w latach trzydziestych, najstarszym katolickim kościele Tbilisi
pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, oddanym niedawno gruzińskiej wspólnocie katolickiej.
W nowym dziale „Gruzja a Polska" znalazł się redakcyjny skrót artykułu Andrzeja Woźniaka
Z dziejów diaspory gruzińskiej w Polsce. O otwartej w czerwcu 1999 r. w Tbilisi wystawie „Polscy
malarze w Gruzji" pisze w artykule Łączność epok, Katarzyna Eliawa-Czestnowicz (dział „Sztuka").
Kronikę życia polonijnego wypełniają wiadomości o zakończeniu roku szkolnego w szkółce P C E ,
wakacjach dzieci polonijnych w Polsce i w Gruzji, wieczorze poświęconym 150 rocznicy śmierci
Fryderyka Chopina i innych polonijnych wydarzeniach kulturalnych w Tbilisi. W dziale „Sylwetki
znanych Polaków" znajdują czytelnicy biogramy Fryderyka Chopina i Juliusza Słowackiego,
w „Wieściach z Polski" nieco informacji o wydarzeniach kulturalnych w Polsce. Kolorowa wkładka
fotograficzna przynosi min. zdjęcia z III Forum Oświaty Polonijnej, z życia Polskiej Sobotniej Szkoły
w Tbilisi i wakacji jej uczniów oraz wywiad M. Pawlak z prof. Z. Religa.
„Kaukaska Polonia" wydawana jest w dwu językach - polskim i rosyjskim. Identyczne w treści
teksty oddzielone są kolorową wkładką fotograficzną. Łącznie stanowi to około 50 stron formatu A-4.
Czasopismo wydawane jest niezwykle starannie, na doskonałym papierze, z licznymi ilustracjami.
„Kaukaska Polonia" nie jest pierwszym pismem polonijnym na tym terenie. Czasopismo
kulturalno-literackie zamierzał wydawać w Tyflisie już w latach czterdziestych X I X w. poeta
Tadeusz Łada-Zabłocki, ale nie otrzymał na to zezwolenia. W latach pięćdziesiątych i początku
ARTYKUŁ RECENZYJNY, RECENZJE I OMÓWIENIA
197
sześćdziesiątych X I X w. „Kawkazskij Kalendář" w części zatytułowanej „Miesiacesłowy" zamie
szczał również kalendarz katolicki w języku polskim. W latach 1907-1908 w Baku wychodziła
gazeta naukowo-artystyczna „Farys". Redaktorem jej był J. Wojniłowicz. W Tyflisie, w 1918 roku
wydawano czasopismo pt. „Tygodnik Polski" pod redakcją W. Jordańskiego. Żywot obu tych
poprzedników „Kaukaskiej Polonii" był jednak krótki. Mamy nadzieję, że Redakcji nowego
czasopisma uda się wydać jeszcze wiele numerów, kontynuując tak potrzebną tutejszej społeczności
polonijnej, pozbawionej przez dziesiątki lat kontaktów z krajem, edukację historyczną i pogłębiając
jej związki ze współczesną kulturą polską.
Urszula Kaczmarek, Na węgierskiej ziemi. Rzecz o Polonii węgierskiej, Poznań 1999, Ars nova, ss. 256
Urszula Kaczmarek od lat zajmuje się problematyką polonijną. Jest autorką ponad 100 artyku
łów oraz książek: Aktywność kulturalno-oświatowa Polonii w Bułgarii, Czechosłowacji, NRD, Rumunii
i na Węgrzech w latach 1945-1989 (Poznań 1991), Kultura zbiorowości polonijnych Europy Środkowej.
1945-1989 (Poznań 1993), Dzieje Polaków na ziemiach bułgarskich (Poznań 1993).
Najnowsza publikacja U . Kaczmarek jest pierwszym w literaturze tak obszernym opracowa
niem ukazującym przeszłość i współczesność Polaków mieszkających na Węgrzech. Praca ta jest
wynikiem wieloletnich badań terenowych Autorki (przeprowadzonych w Budapeszcie oraz miejs
cowościach Táta, Tatabanya, Gyór, Szekésfehérvár, Istvánmajor i in.) a także żmudnych po
szukiwań archiwalnych, obserwacji życia węgierskiej Polonii i bezpośrednich kontaktów z wielo
ma organizacjami reprezentującymi tę zbiorowość. Autorka omawia dzieje Polaków na ziemiach
węgierskich, wpisując je w wydarzenia historyczne, jakie miały miejsce w Europie w różnych
okresach. Wydarzenia znaczące dla Polaków, Węgrów i wielu innych mieszkańców naszego
kontynentu. Charakteryzuje kontakty polsko-węgierskie, przebiegające na różnych poziomach:
dworskim, oświatowym, wojskowym, ekonomicznym. Ukazuje też efekty procesów osadniczych.
Jednym z nich było powstanie kilku polskich wsi, m.in. Derenk (zał. w 1717 г.). Badania prze
prowadzone przez autorkę pozwoliły stwierdzić пр., że do dziś wśród mieszkańców Derenku
istnieje pamięć polskiego osadnictwa i polskiego pochodzenia, szczególna więź lokalna z tą „małą
ojczyzną" oraz świadomość odrębności polskiej kultury.
Wiele miejsca poświęcono szczegółowemu omówieniu działalności polskich instytucji - tych
sprzed I I wojny światowej i tych późniejszych, także istniejących współcześnie. Wspomnę tu chociażby
o działającym do II wojny światowej Stowarzyszeniu Polaków w Budapeszcie, Towarzystwie pod
Opieką św. Józefa, Towarzystwie „Przyjaźń", Stowarzyszeniu Polaków na Węgrzech, Katolickim
Związku Młodzieży Żeńskiej i dwóch drużynach harcerskich. Spośród powojennych organizacji
reprezentujących Polaków można wymienić: Stowarzyszenie Polaków na Węgrzech, Stowarzyszenie
Studentów Polskich na Węgrzech, Polskie Stowarzyszenie Kulturalne im. Józefa Bema i wiele innych.
Autorka dotarła do różnorodnych, często unikalnych materiałów archiwalnych, w tym m.in. do
statutów poszczególnych organizacji, deklaracji, sprawozdań, spisów członków oraz fotografii
dokumentujących ich działalność. Udostępniła też Czytelnikom wybrane źródła, zamieszczając ich
kopie w swojej książce. Są one niezwykle cennym materiałem obrazującym formy i metody pracy
poszczególnych instytucji. Szczególną uwagę Autorka poświęciła dziejom i współczesności Polskiego
Stowarzyszenia Kulturalnego im. Józefa Bema (rozdział III) oraz Stowarszyszenia Katolików Polskich
na Węgrzech (rozdział IV). Omówiła także, korzystając z różnorodnych typów źródeł, działalność
oświatową prowadzoną wśród węgierskiej Polonii oraz pracę organizacji samorządowych. Część pracy
(rozdział VI) poświęcono roli Kościoła Rzymskokatolickiego w życiu węgierskiej Polonii. Autorka
ukazała narodowy charakter tej instytucji, udział w podtrzymywaniu polskości i kształtowaniu
tożsamości etniczno-narodowej badanej grupy. Rozdział ten, podobnie jak pozostałe, ma solidną
podbudowę źródłową. Dzieje Kościoła Rzymskokatolickiego na Węgrzech ukazane też zostały
w szerokim kontekście historycznym.
W kolejnym rozdziale (VII) poznajemy dzieje prasy polskiej na Węgrzech, bogactwo tytułów
wydawanych przez polskie instytucje, a także - działalność poszczególnych redakcji i związanych
198
ARTYKUŁ RECENZYJNY, RECENZJE I OMÓWIENIA
z nimi osób. Autorka omówiła m.in. „Tygodnik Polski na Węgierskiej Ziemi", „Wieści Polskie",
„Nowiny Polskie", „Kurier Węgiersko-Polski", „Magazyn Polonijny", „Biuletyn" wydawany
przez Stowarzyszenie J. Bema, „Głos Polonii - Bem Hirado" i in. U . Kaczmarek dotarła i obficie
czerpała z zachowanych do dziś publikacji prasowych wydawanych przez polskie środowiska na
Węgrzech, ukazując zarazem znakomicie funkcje prasy polonijnej.
Odrębny charakter ma VIII rozdział książki, w którym omówione zostały podstawowe cechy
tożsamości etniczno-kulturowej węgierskiej Polonii: poczucie przynależności do polskiej grupy
etnicznej i do katolickiej wspólnoty religijnej, znajomość języka polskiego, więzi z polską kulturą,
charakter więzi z krajem pochodzenia i z „małymi ojczyznami". Zasygnalizowane także zostały
problemy związane z asymilacją ludności polskiego pochodzenia do społeczeństwa węgierskiego.
Niewielki podrozdział poświęcony został funkcjonowaniu stereotypów etnicznych.
Jeden z rozdziałów (V) poświęcono omówieniu polityki narodowościowej państwa węgierskie
go, dziejom Ustawy regulującej sprawy narodowościwe oraz - widzianej w tym świetle - sytuacji
Polaków na Węgrzech. Pisząc o polityce narodowościowej Węgier i o sytuacji Polaków Autorka
posługuje się wymiennie terminami: polska grupa etniczna, polska mniejszość narodowa, narodo
wość polska, Polonia, grupa mniejszościowa, a także - tożsamość narodowa, świadomość narodo
wa, tożsamość etniczna, tożsamość etniczno-kulturowa, świadomość etniczna, przynależność naro
dowa. W pracy zabrakło mi rozdziału wyjaśniającego i porządkującego terminologię używaną
przez Autorkę. Rozdziału, w którym znalazłyby się definicje poszczególnych pojęć i uzasadnienie
ich wymiennego traktowania. Niejasne są też np. kryteria odróżnienia mniejszości narodowej od
mniejszości etnicznej (o grupach tych mówi się m. in. w obecnej Konstytucji Węgier).
Jak już wspomniałam, omawiana tu praca oparta jest na niezwykle solidnej bazie źródłowej.
Autorka sięgnęła m.in. do istniejących opracowań wydanych drukiem, do prasy polonijnej oraz do
licznych archiwaliów i rękopisów tekstów pamiętnikarskich, przechowywanych w archiwach
państwowych i prywatnych, w zbiorach ambasad i stowarzyszeń polonijnych. Bogaty jest także
zamieszczony w pracy materiał ilustracyjny, mający bezcenną wartość dokumentacyjną. Znajdziemy
tu m.in. liczne fotografie, pochodzące z różnych okresów, dokumentujące działalność węgierskiej
Polonii, ukazujące jej reprezentantów, członków poszczególnych instytucji, wspólnot parafialnych,
drużyn harcerskich, przedstawiające poszczególne rodziny i portrety działaczy. Karty książki
wypełniają też fotokopie rozmaitych dokumentów oraz druków i wydawnictw okolicznościowych.
Książka została przygotowana niezwykle starannie, z troską o najdrobniejsze szczegóły i wielką
znajomością badanej problematyki. W 1999г., za zasługi dla węgierskiej Polonii, U.Kaczmarek
otrzymała nagrodę św. Władysława. Myślę, że jej praca znajdzie także uznanie polskich Czytelników,
przybliżając im tak mało znane w kraju losy i współczesne karty z życia węgierskiej Polonii, jej
osiągnięcia i problemy.
Iwona Kabzińska
Barbara Olszewska-Dyoniziak, Antropologia totalitaryzmu europejskiego XX wieku, Wrocław 1999,
Atla 2, ss. 243
Totalitaryzm nie narodził się w X X stuleciu. Autorka przypomina, iż zjawisko to występowało
w Rzymie za czasów Dioklecjana i w idealnej republice Platona. Wiek X X pozwolił mu jednak
zaistnieć w sposób bezprecedensowy, na niespotykaną wcześniej skalę, w wyjątkowo okrutnej postaci.
B. Olszewska-Dyoniziak próbuje ukazać czym był dwudziestowieczny totalitaryzm hitlerows
kich Niemiec i stalinowskiej Rosji (ZSRR), w jaki sposób funkcjonował, jakie było jego podłoże
ideologiczne, mechanizmy społeczne i aspekty psychologiczne, jakie było jego zaplecze kulturowe
i dlaczego zyskał on tak masowe poparcie. Ciekawa wydaje się teza, iż podłożem ruchów totalitar
nych były (i - dodajmy - być może są nadal) skutki intensywnej industrializacji, która „dopro
wadziła do powstania bezkształtnych politycznie i społecznie mas i niespotykanego dotąd w dzie
jach wyobcowania jednostki. Pozbawione oparcia w dotychczasowych wspólnotach jednostki
ARTYKUŁ RECENZYJNY, RECENZJE I OMÓWIENIA
199
zaczęły poszukiwać remedium na własne konflikty i problemy we wszechogarniającej władzy
państwa i osobie charyzmatycznego wodza, który stawał się idolem, półbogiem, uosobieniem
wszelkich niezrealizowanych dążeń i pragnień tłumów" (s. 15). Nie bez znaczenia był też (i jest?)
strach przed wolnością, bezradność wobec problemów i konfliktów społecznych (s. 18). Autorka
przypomina tu słynną koncepcję „ucieczki od wolności", sformułowaną przez Ericha Fromma.
Przywołuje też m.in. słowa Zbigniewa Pucka, który stwierdził, że „«w totalitarnym eksperymencie», jaki podjęto w Rosji sowieckiej i nazistowskich Niemczech chodziło o powołanie do życia
jakiegoś ekwiwalentu trybalnej wspólnoty, która zastąpić miała zanikające więzi społeczne zwią
zane ze społecznością lokalną, regionem, narodem, o jakiś nawrót do wspólnoty pierwotnej, którą
uważano za idealny ustrój społeczny z jej powszechną równością i sprawiedliwością" (s. 55-56).
Autorka koncentruje się na przybliżeniu Czytelnikom ideologicznego podłoża totalitaryzmu
i jego ram instytucjonalnych. Omawia podstawy doktryny oraz sylwetki i sposoby działania
czołowych przywódców dwóch państw europejskich, w których dwudziestowieczny totalitaryzm
przybrał monstrualne rozmiary. Ukazuje też formy pracy, dzięki którym wspomniana ideologia
uzyskała masowe poparcie. Oddzielny rozdział poświęcono funkcjonowaniu gospodarki niemiec
kiej i radzieckiej, działaniu aparatu partyjnego oraz upowszechnianej w obydwu państwach idei
„wroga obiektywnego". Część pracy poświęcono skutkom totalitaryzmu dla ludności żydowskiej
i ideologicznemu podłożu antysemityzmu w Niemczech. Wspomniano także o udziale tej grupy
ludności i jej miejscu w procesach historycznych, których areną była Rosja (ZSRR). Oddzielny
rozdział został poświęcony stosunkowi totalitaryzmu do demokracji i współczesnym transfor
macjom ustrojowym w wybranych państwach Europy Środkowo-Wschodniej. Ukazane również
zostały psychologiczne aspekty totalitaryzmu.
Na początku książki Autorka stawia pytanie: „Jakie są mechanizmy funkcjonowania współ
czesnych wysoko rozwiniętych społeczeństw cywilizowanych?" (s. 9). Mam jednak wątpliwość,
czy w stosunku do państw totalitarnych użycie określeń „wysoko rozwinięte" i „cywilizowane"
jest zasadne. Lektura omawianej tu książki, podobnie jak wielu innych prac, których autorzy
podejmują próbę ukazania złożonego zjawiska totalitaryzmu, w tym przypadku rodzi poważne
wątpliwości. Dotykamy tu jednak nie obcych etnologowi kwestii terminologicznych, precyzyjnego
określenia czym jest cywilizacja i jak należy rozumieć termin „społeczeństwo wysoko rozwinęte".
Najnowszą książkę B. Olszewskiej-Dyoniziak przeczytałam z dużym zainteresowaniem, ale też
z niedosytem. Zabrakło mi tu przede wszystkim jasno sformułowanego stanowiska Autorki wobec
omawianych zjawisk i przytaczanych przez nią prac jako przedstawicielki dyscypliny określanej
mianem antropologii. Zabrakło pogłębionej analizy, wyraźnie zarysowanego komentarza antropologa,
który byłby w istocie zasygnalizowanym przez Autorkę połączeniem podejścia historycznego,
holistycznego i porównawczego do omawianego zjawiska (s. 9), ukazanego Czytelnikowi właśnie
z perspektywy antropologicznej, ó w komentarz Autorki - antropologa stanowiłby pewne novum na
gruncie rozważań nad istotą totalitaryzmu. Mógłby być jednocześnie znakomitym połączeniem
spojrzenia przedstawiciela określonej dyscypliny badawczej i przedstawiciela narodu, który w szczegól
ny sposób, choćby z racji swego położenia, doświadczył działania totalitaryzmu w jego niemieckim
i radzieckim wydaniu, wspomaganego nierzadko przez totalitaryzm rodzimy.
Czytając książkę B. Olszewskiej-Dyoniziak zastanawiałam się nad systematycznym poszerza
niem się pola badawczego współczesnej antropologii, nad widoczną od dawna antropologizacją
nauk społecznych, ale też nad koniecznością stałego definiowania tej dyscypliny, by przy roz
mywaniu się jej granic nie zagubiła się nam jej istota, specyfika.
Myślę, że Autorka podjęła temat niezmiernie ważny, a jej książka może być ciekawą lekturą
dla osób zainteresowanych historią Europy, a także jej przyszłością. Publikacja ta pisana jest
wyraźnie „ku przestrodze". Wiemy dobrze, że totalitaryzm nie odejdzie w niepamięć wraz z od
chodzącym w przeszłość wiekiem X X .
Mottem książki są słowa Hannah Arendt: „Nic nie poraża nas mocniej niż kompletna niewinność
jednostki wciągniętej w tryby przerażającej machiny i pozbawionej wszelkich szans na odmianę
własnego losu". Szkoda, że Autorka Antropologii totalitaryzmu tak mało miejsca poświęciła jednostce
poddanej doświadczeniu tego systemu, jednostce będącej jego ofiarą, nie twórcą i wykonawcą.
200
ARTYKUŁ RECENZYJNY, RECENZJE I OMÓWIENIA
1
Literatura na ten temat, zwłaszcza pamiętnikarska, jest bogata . Myślę, że należało do niej sięgnąć
w pracy mającej na celu m.in. ukazanie psychologiczny eh aspektów totalitaryzmu, nie koncentrując
się wyłącznie - jak to uczyniła Autorka - na doświadczeniach grupy, na bohaterze masowym.
Książka byłaby wówczas pełniejsza i zapewne jeszcze bardziej dramatyczna.
Iwona Kabzińska
Dominant Culture as a Foreign Culture: Dominant Groups in the Eyes of Minorities, edited by
Janusz Mucha, East European Monographs, No D X I I , Distributed by Columbia University Press,
New York 1999, ss. 274
W czternastu rozdziałach, poprzedzonych „Wstępem" J.Muchy, omówione zostały relacje
wybranych grup mniejszościowych i grup dominujących mieszkających na terenie kilku państw
europejskich, azjatyckich i w Afryce. Ukazano je w różnych okresach historycznych i różnych
kontekstach społeczno-politycznych. Przedmiotem uwagi autorów (polskich i zagranicznych)* są m.in.
relacje ludności muzułmańskiej (tzw. Pomaków) wobec większościowej grupy bułgarskiej (artykuł
Anny Krastevej), stosunek ludności rodzimej Górnego Śląska do Polaków i Niemców (autorzy:
Kazimiera i Jacek Wodzowie), relacje arabsko-tureckie w Imperium Ottomańskim (Eliezer Tauber),
kaszmirsko-angielskie w Wielkiej Brytanii (Patricia Ellis i Zafar Khan) i słowacko-węgierskie na
Słowacji (Viera Bacowa i Maria Homisinova). Odrębny rozdział poświęcono Chińczykom mieszkają
cym obecnie na Węgrzech (Pal D. Nyiri). Jest to jedna z nowych mniejszości węgierskich, jakie
pojawiły się w tym państwie w ostatnich latach. Charakter relacji: mniejszość - grupa dominująca
zilustrowano też na przykładzie Turków w Holandii (Dirck H. J. van Bekkum), Niemców w Szwajcarii
(Walter Suess), Ukraińców, Litwinów i Niemców w Polsce (Sławomir Łodziński), Żydów w Nie
mczech (Feiwel Kupferberg) oraz działalności misjonarzy portugalskich w Etiopii w X V I - X V I I w.
(Manuel Joáo Ramos). Odrębny rozdział poświęcono Kościołowi Rzymskokatolickiemu w Polsce,
który może być postrzegany jako grupa mniejszościowa, lecz także - jako grupa dominująca (Paweł
Załęcki). Kolejny tekst dotyczy mężczyzn jako mniejszości we współczesnym świecie zachodnim,
widzianych w kontekście koncepcji feministycznych (Krzysztof Olechnicki). W omawianej tu pracy
znajdziemy również refleksje Finki z pobytu w Wielkiej Brytanii (Marja Keranen).
Każdy z rozdziałów książki poświęcony jest określonej mniejszości i jej relacji wobec grupy
dominującej, rządzącej, inspiruje on jednak do szerszych rozważań nad naturą tego typu związ
ków, mechanizmem ich powstawania i przejawiania się w określonej sytuacji, nad wpływem zmian
historyczno-politycznych na zachowania poszczególnych grup i na sposób widzenia grupy domi
nującej przez mniejszość. Pobudza też do zastanowienia się nad wyznacznikami odrębności kul1
Z najnowszych prac na uwagę zasługuje, moim zdaniem, książka Andrzeja Kownackiego, Czy
bylo warto?, Lublin 2000, wydana w dwadzieścia lat po śmierci autora dzięki upartym staraniom
jego żony Danuty, przy finansowym wsparciu Urzędu do spraw Kombatantów i Osób Represjono
wanych. Wspomnienia A. Kownackiego są przykładem niezwykle osobistego opisu systemu
totalitarnego i wydarzeń (dwie wojny światowe, rewolucja październikowa, powstanie warszawskie,
czasy Polski Ludowej), które w istocie „wciągały człowieka w tryby przerażającej machiny", nie
zdołały jednak zniszczyć w nim kodeksu wyznawanych wartości, wrażliwości i postaw. Można
także wspomnieć o artykule Kazimierza Obuchowskiego, Zesłanie i zesłańcy, [w:] Polacy na
zesłaniu, Komitet Organizacyjny obchodów „Tygodnia zesłańca", 9-16 kwietnia 2000, Poznań
2000, s. 13-19. Autor, urodzony na Kresach Wschodnich, poddany traumatycznemu doświadczeniu
zesłania do sowieckiego łagru, analizuje fenomen przetrwania w nieludzkim systemie gułagu. Efekt
tych doświadczeń szczególnie mocno wyrażony został w zdaniu: „Tak jak inni, nigdy psychicznie
stamtąd nie wyjechałem i całe te lata pozostaną we mnie do końca" (s. 13). Chciałabym tu
sedecznie podziękować prof, dr hab. Marii Paradowskiej za udostępnienie tej pozycji.
* Szkoda, że w pracy nie zamieszczono not o autorach poszczególnych rozdziałów, przybliża
jących Czytelnikom ich sylwetki naukowe oraz reprezentowane przez nich ośrodki.
ARTYKUŁ RECENZYJNY, RECENZJE I OMÓWIENIA
201
turowej i ich trwałością. Lektura poszczególnych rozdziałów potwierdza znany fakt, iż zasadniczą
rolę wśród tych wyznaczników odgrywa język i religia. Zdarza się jednak, że grupa mniejszoś
ciowa i większościowa należą do tej samej konfesji. Język religii nie jest jednak językiem grupy
dominującej, co w pewnym stopniu ogranicza jej kulturową dominację, nie podważając jednak jej
przewagi politycznej, wynikającej chociażby z faktu bycia gospodarzem państwa narodowego.
Przykładem wspomnianego tu zjawiska jest relacja: Arabowie - Turcy w Imperium Ottomańskim
przed I wojną światową. Oprócz religii i języka odrębność grupy może być wyznaczona przez
specyficzny charakter powiązań instytucjonalnych, działanie organizacji społecznych, stosunek do
terytorium pochodzenia, endogamię, znajomość historii własnej grupy i politykę jej członków.
Lektura książki nasuwa pytanie o możliwość kontynuacji dziedzictwa kulturowego przez
mniejszości pozostające w określonych relacjach do grupy dominującej, jak też - o sposoby
utrwalenia i manifestowania tej odrębności oraz o charakter powiązań z państwem narodowym
lub terytorium traktowanym jako ziemie pochodzenia (przykład ludności kaszmirskiej miesz
kającej na terenie Wielkiej Brytanii), jak też o powiązania z międzynarodową zbiorowością.
W tym ostatnim przypadku szczególnym przykładem są światowe związki ludności muzułmańs
kiej (artykuły E . Tauber, P. Ellis i Z. Khana).
Poszczególne rozdziały nasuwają też pytania o mechanizmy asymilacji, przyczyny konfliktów
etnicznych, o istnienie różnych form relacji między mniejszością i grupą rządzącą, takich jak:
dominacja, subordynacja, dyskryminacja, wyłączenie i in. Bardzo ważne jest też, moim zdaniem,
pytanie o mechanizm kształtowania tożsamości etnicznej i narodowej członków grup mniejszoś
ciowych, o możliwości i przyczyny wyboru określonej opcji tożsamościowej, wynikające m.in. ze
sposobu widzenia grupy dominującej i stosunku do niej. Kolejny problem dotyczy sposobów
organizowania się grupy zdominowanej kulturowo i politycznie przez inną grupę, a także funk
cjonowania stereotypów etnicznych.
Tytuł książki brzmi: Kultura dominująca jako kultura obca. Moim zdaniem, nie wszyscy
autorzy dowiedli, iż grupa będąca przedmiotem ich uwagi, pozostająca w określonej relacji wobec
mniejszości, jest w istocie grupą „obcą". Myślę, że taki sposób widzenia jest uprawniony zwłasz
cza w sytuacjach konfliktowych. Dominująca społeczność może być wówczas postrzegana jako
wroga. Możliwe są jednak sytuacje, gdy większość będzie po prostu „inna". W pracy brak
wyraźnie wyróżnionych kryteriów „obcości".
Omawiana tu książka została wydana w Nowym Yorku, co w pewnym stopniu ogranicza
dostęp polskiego czytelnika do niej. Zapewne jednak w obecnej dobie rozbudowanej informacji
elektronicznej nie będzie większych problemów z sięgnięciem po tę wartościową i niezwykle
interesującą publikację. Polecam ją gorąco wszystkim, którzy interesują się problematyką etniczną,
zarówno z uwagi na zawartość poszczególnych rozdziałów, jak też na wspomniane już inspiracje
i możliwości stawiania nowych pytań badawczych, do czego pobudzają autorzy poszczególnych
tekstów. Warto też odnotować fakt, iż redaktorem książki jest Polak, prof, dr hab. Janusz Mucha
z Instytutu Socjologii Uniwersytetu im. Mikołaja Kopernika w Toruniu. Polscy badacze znaleźli się
także w gronie autorów tej publikacji.
Iwona Kabzińska
Jan Rocha, Murder in the Rainforest. The Yanomami, the Gold Miners and the Amazon, Latin
America Bureau, London 1999, ss. 88
Indianie Yanomami zamieszkują obszar Amazonii przynależący częściowo do Brazylii a częś
ciowo do Wenezueli. W 1975 roku stwierdzono, iż na zamieszkałych przez nich terenach znajdują
się bogate złoża zasobów mineralnych, m.in. złota. Szacuje się, iż w latach osiemdziesiątych
gorączka złota przyciągnęła na obszar basenu Amazonki ponad milion nielegalnych poszukiwaczy
- więcej niż XIX-wieczne boomy w Klondike i Kalifornii łącznie. Na terenach zamieszkałych
przez brazylijskich Yanomami w końcu lat osiemdziesiątych przebywało nielegalnie około 40 tysięcy
poszukiwaczy. W lipcu 1993 kilkunastu garimpeiros (nielegalnych poszukiwaczy złota) dokonało
masakry Yanomami w osadzie Haximu.
202
ARTYKUŁ RECENZYJNY, RECENZJE I OMÓWIENIA
O wydarzeniu tym krążyło wiele niesprawdzonych i nieprawdziwych informacji. Jan Rocha
- dziennikarka, która pracowała przez wiele lat w Brazylii dla B B C i dla „Guardiana", a obecnie
zaangażowana jest w działalność C C P Y (Pro-Yanomami Commission) - przedstawia w książce,
którą chciałabym polecić, zarówno dokładny przebieg wydarzeń w indiańskiej wiosce Haximu, jak
i ich polityczne tło. Publikacja opatrzona jest krótkim „Wstępem", który w części napisany został
przez Claudię Andujar (fotografa, koordynatora C C P Y i jedną z osób, które w 1978 tworzyły tę
organizację), a w części przez Davi Kopenawę - szamana Yanomami, często reprezentującego
tych Indian zarówno w Brazylii, jak i poza jej granicami.
Pierwszy rozdział książki to „kromka masakry" przedstawiająca dokładnie napaść poszuki
waczy złota na wieś indiańską, a także poprzedzające ją wydarzenia, które stały się jej bezpośred
nią przyczyną. Dalej Jan Rocha opisuje, w jaki sposób informacja o tragedii ujrzała światło
dzienne oraz jakie były reakcje polityków, dowódców wojska, F U N A I oraz samych Indian.
Następny rozdział analizuje przebieg śledztwa oraz procesu wytoczonego oskarżonym poszukiwa
czom. Kolejne - zapoznają nas ze światem Yanomami, z historią i skutkami gorączki złota na ich
terenach oraz z oficjalną brazylijska polityką wobec Indian.
Istotną zaletą książki jest przedstawienie sytuacji politycznej w Brazylii (a częściowo także
w Wenezueli) jako elementu determinującego wszystkie omawiane wydarzenia (w tym także
działalność F U N A I - rządowej agencji ds. Indian). Wiarygodność podawanych faktów wspiera
częste odwoływanie się przez autorkę do opinii Bruca Alberta (French Institute of Scientific
Research for Development in Cooperation) i Alcidy Ramos (University of Brasilia) - antropo
logów, którzy od lat żyją i pracują wśród Yanomami, a także podejmują wysiłki zmierzające do
poprawienia sytuacji tych Indian.
Publikację polecam czytelnikom zainteresowanym kulturą Yanomami, chcącym poznać różnicę
pomiędzy teoretyczną i faktyczną sytuacją prawną Indian brazylijskich, a także zrozumieć istotę „tego
kolosalnego kulturowego nieporozumienia" - jak relacje pomiędzy Yanomami i garimpeiros nazwała
Alcida Ramos - które doprowadziło nie tylko do masakry w Haximu, lecz także do innych tragedii.
Magdalena Krysińska-Kałużna
Bělorusy, B . K . Bondarčik, R . A . Grigoťeva, M . F . Pilipienko (red.), Moskwa 1998, seria „Narody
i kultury", „Nauka", ss. 503, 229 fot. i rycin czarno-białych, 15 ryc. barwnych
Niemal przed pół wiekiem Instytut Etnografii A N ZSRR rozpoczął publikację serii zatytułowanej
„Narody mira". W latach 1954-1966, w ramach tego wydawnictwa, ukazało się 18 tomów. Kilka lat
temu rosyjscy etnolodzy z Instytutu Etnologii i Antropologii R A N , nawiązując do „Narodów mira",
rozpoczęli pracę nad serią „Narody i kultury". W 1997 r. ukazała się książka poświęcona Rosjanom.
Po niej wydano Bělorusy. W przygotowaniu jest tom poświęcony Ukraińcom.
Bělorusy są pracą zbiorową, napisaną przez autorów rosyjskich i białoruskich. Całość utrzy
mana jest w konwencji klasycznej monografii, zawierającej podstawowe informacje dotyczące
historii grupy, etnogenezy, liczebności i procesów demograficznych, języka, podstaw gospodarki,
budownictwa, stroju, pożywienia, rodziny i małżeństwa, form działalności artystycznej, wierzeń
ludowych, świąt, obrzędów oraz zwyczajów rodzinnych i dorocznych. Jeden z rozdziałów po
święcono „kulturze profesjonalnej" - literackiej, muzycznej, teatralnej i filmowej - Białorusinów.
W książce zamieszczono obszerną bibliografię (nie jest to jednak pełny wykaz publikacji). Uzupeł
nieniem tekstu są fotografie, rysunki, mapy oraz tabele.
We „Wstępie" zaznaczono, że Białorusini są ludem wschodniosłowiańskim spokrewnionym
z Rosjanami, ich kultura zaś jest zbliżona do kultury rosyjskiej. W ten sposób utrzymano w mocy
formułowane od dawna w literaturze rosyjskiej tezy o bliskości Rosjan i Białorusinów, o braku
cech, które wyróżniałyby w znaczący sposób kulturę białoruską. W poszczególnych rozdziałach
nie znajdujemy jednak prób porównania obydwu kultur, ani też analizy mającej na celu ukazanie
ich podobieństwa. Autorzy koncentrują się na opisie zjawisk, obiektów i zachowań bez odniesienia
ARTYKUŁ RECENZYJNY, RECENZJE I OMÓWIENIA
203
do szerszego kontekstu porównawczego. Utrzymane zostało też twierdzenie o polonizacji Białorusi
nów. Wspomniano jednak również o procesach rusyfikacyjnych, podkreślając zarazem wpływ
Imperium Rosyjskiego na ekonomiczny, społeczno-polityczny i kulturowy rozwój etnosu białoru
skiego „po przyłączeniu Białorusi do Rosji" (s. 101-102). Autorowi tych słów (W.K. Bondarczik)
procesy te nie wydają się sprzeczne.
Do dobrze napisanych, bogatych w materiały i w miarę szeroko ukazujących omawiane
zagadnienia zaliczyłabym rozdziały poświęcone tradycyjnej gospodarce wiejskiej i rzemiosłu
(W.S. Titow, N.I. Burakowskaja, i in.), odzieży (L.A. Mołczanowa), pożywieniu (W.S. Titow,
A.N. Kuriłowicz), małżeństwu i rodzinie (L.W. Rakowa, A.N. Kuriłowicz) i twórczości ludowej
(A. S. Fedosik, W.N. Bieljawina, E . M . Sachuta). Interesujący jest też rozdział poświęcony procesom
migracyjnym i diasporze białoruskiej mieszkającej na terenach dawnego Związku Radzieckiego,
w państwach Europy Zachodniej i Środkowej, w obydwu Amerykach i w Australii (S.W. Matiunin).
W tekście tym zamieszczono liczne dane statystyczne oraz wykazy miejscowości, które w różnych
okresach były (i są) największymi skupiskami Białorusinów żyjących w diasporze.
Niektóre zagadnienia omówione zostały w sposób dalece niepełny. Myślę tu chociażby o rozdzia
le dotyczącym budownictwa, zwłaszcza sakralnego. Jego autor (AJ. Łokotko) skoncentrował się na
opisie wybranych budowli i charakterystyce ich stylów architektonicznych pomijając np. rys histo
ryczny i informacje o zróżnicowaniu religijnym mieszkańców terenów Białorusi w różnych okresach.
Nie wspomniał też o tym, w jaki sposób różnice konfesyjne znalazły odzwierciedlenie w budownictwie
sakralnym. W rozdziale nie uwzględniono np. drewnianego budownictwa sakralnego Kościoła
unickiego. Pominięto też politykę religijną Imperium Rosyjskiego i ZSRR oraz jej konsekwencje dla
budownictwa sakralnego. Ciekawe też, że wśród świątyń opisanych przez autora przeważają budowle
rzymskokatolickie, bardzo mało miejsca poświęcono natomiast cerkwiom prawosławnym.
Autorka rozdziału o profesjonalnej kulturze białoruskiej (W.N. Bieljawina) ograniczyła się do
wyliczenia najważniejszych nazwisk twórców i tytułów dzieł, nie podejmując próby analizy zagad
nienia, koncentrując się na historii, marginalnie traktując współczesne osiągnięcia artystów biało
ruskich. Zabrakło tu także refleksji nad tym, jakie treści mogłaby wnieść kultura białoruska do
kultury europejskiej, na czym polega jej specyfika, jakie zmiany dokonały się w sferze kultury po
powstaniu Republiki Białoruś.
Generalnie można stwierdzić, że Bělorusy są monografią opisową. Autorzy unikają stawiania
pytań badawczych, rozważania problemów, spojrzenia na przeszłość i współczeność kultury biało
ruskiej z perspektywy czasu i zmian, jakie dokonały się w ostatnich latach. Mimo pewnych
niedostatków, które mogą być wynikiem świadomego zawężenia omawianych zagadnień przez
poszczególnych autorów i zamierzonej koncentracji na niektórych kwestiach, jak też z braku
miejsca na szerszą, wyczerpującą charakterystykę każdej z dziedzin kultury, uważam, iż omawiana
tu pozycja zasługuje na uwagę. Jest ona syntetycznym ujęciem kultury białoruskiej, porząd
kującym zasadnicze wiadomości na jej temat.
Książka ta nie powstałaby, gdyby nie upór i ogromny wysiłek R.A. Grigoriewej, z I E A R A N ,
włożony w zebranie i opracowanie materiałów oraz przygotowanie całości do druku. Jej też przede
wszystkim należy się uznanie za tę publikację i znakomite przygotowanie książki od strony edytorskiej.
Iwona Kabzińska
„Wrocławskie Studia Wschodnie", t. 3: 1999, Wydawnictwo Uniwersytetu Wrocławskiego, ss. 274
1
Kolejny tom „Wrocławskich Studiów Wschodnich" przynosi wiele nowych informacji m.in.
na temat stosunków Polski z jej wschodnimi sąsiadami w różnych okresach historycznych oraz
stosunków etnicznych za naszą wschodnią granicą. Większość tematów poruszanych w poszcze
gólnych artykułach traktowana była dotychczas przez badaczy w sposób marginalny. Przez
1
Omówienie 1 i 2 tomu „Wrocławskich Studiów Wschodnich" ukazało się w 43 numerze
„Etnografii Polskiej", z. 1-2, s. 230-232.
204
ARTYKUŁ RECENZYJNY, RECENZJE I OMÓWIENIA
długie lata, ze względów politycznych, należały też one do grupy tematów-tabu. W grupie tej
mieści się np. prawda o stosunkach polsko-ukraińskich. Nowe światło na tę kwestię rzuca artykuł
Jarosława Syrnyka poświęcony internowaniu żołnierzy Ukraińskiej Republiki Ludowej w Polsce
w latach 1920-1924. Stosunki polsko-ukraińskie, ukazane przez pryzmat dziejów Teatru Pol
skiego w Kijowie, są przedmiotem artykułu Janusza M . Kupczaka. Antoni Giza charakteryzuje
natomiast sytuację ludności ukraińskiej na południowo-wschodnich terenach Polski w latach
międzywojnia. Wspomniani tu badacze wykorzystali w artykułach niepublikowane wcześniej ma
teriały archiwalne oraz unikalne źródła prasowe.
Bardzo ciekawe studium Mariana S. Wolańskiego przybliża Czytelnikom najważniejsze ośro
dki politycznej emigracji z krajów Europy Środkowo-Wschodniej w pierwszych latach po I wojnie
światowej (1945-1951). Autor omawia proces powstawania i rekonstrukcji poszczególnych ośrod
ków emigracji rosyjskiej, ukraińskiej, czeskiej, słowackiej, węgierskiej, rumuńskiej, białoruskiej,
litewskiej, łotewskiej i estońskiej.Dzieje tych ośrodków nie są w Polsce szerzej znane. Najwięcej
uwagi poświęcono u nas dotychczas - ze zrozumiałych względów - działalności władz polskich na
obczyźnie i dziejom emigacji z terenów Polski.
Osoby zainteresowane losami Sybiraków, zarówno zesłańców, jak i tzw. dobrowolnych prze
siedleńców, znajdą z pewnością wiele cennych informacji o tej zbiorowości w artykule Walerego
A. Skubniewskiego. Dane przytaczane przez autora dotyczą liczebności tej grupy, wyznania,
ukazują także jej strukturę stanową i zawodową. Autor wykorzystał spisy gubernialne z 1897 r.
oraz trzytomowe dzieło opracowane przez statystyka S. Patkanowa, poświęcone strukturze etnicz
nej Syberii.
Materiały na temat losów Polaków na terenach Rosji (południowy Ural) w czasie I wojny
światowej można znaleźć w artykule Walentyny Łatypowej. Opracowanie to rzuca nowe światło
na stosunki polsko-rosyjskie oraz problem wspólnoty słowiańskiej.
Tekst Jarosława Neja przenosi Czytelnika do odległego Harbina. Przedstawiony tu został
nieznany szerzej proces likwidacji kolonii polskiej w Harbinie w latach 1945-1949 oraz jego
przyczyny. Podobnie jak autorzy pozostałych tekstów, J. Nej wykorzystał unikalne źródła archi
walne oraz trudno dostępne tytuły prasowe.
Oprócz artykułów w 3 tomie „Wrocławskich Studiów Wschodnich" znajduje się dział „Miscellanea" oraz blok recenzji i „Kronika". W pierwszym z tych działów na szczególną uwagę zasługuje,
moim zdaniem, artykuł Aleksandra Srebrakowskiego. Jego przedmiotem są postawy Tatarów
i Karaimów wileńskich wobec powojennej ewakuacji ludności polskiej i żydowskiej z Litewskiej SRR.
Opublikowano tu ponadto dokumenty świadczące o próbach porozumienia polskiego i ukraińskiego
podziemia w latach 1945-1946 (artykuł Łukasza Kamińskiego). Andrzej Chlebicki jest autorem
ciekawych informacji dotyczących kultury i historii Nieńców. Małgorzata Ruchniewicz publikuje
natomiast fragmenty wspomnień Sybiraków. Dokumenty te przechowywane są w Archiwum
Naukowym przy Zarządzie Głównym Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego we Wrocławiu. Te
niezwykle osobiste materiały z pewnością zainteresują badaczy i wszystkich, którym bliska jest
problematyka polsko-syberyjska.
Obszerny dział recenzji i „Kroniki" informuje o najnowszych wydawnictwach oraz ini
cjatywach naukowych, kulturalnych, muzealnych związanych z badaniami szeroko rozumianego
Wschodu. Warto zauważyć, że większość autorów reprezentuje wrocławskie placówki naukowe
(Uniwersytet Wrocławski i Oddział PAN). Miasto to należy dziś z pewnością do silniejszych
i ciekawszych ośrodków zajmujących się problematyką wschodnią, w tym np. losami Polaków za
naszą wschodnią granicą, procesami historycznymi i stosunkami etnicznymi na tych obszarach.
Redaktorzy „Studiów" zaprosili także do współpracy badaczy związanych z placówkami uniwer
syteckimi w Szczecinie i Gdańsku. Stworzyli też Czytelnikom rzadką okazję zapoznania się
z dorobkiem badaczy pracujących w odległych placówkach rosyjskich - Gabinecie Ministra
Republiki Baszkorstan (W. Łatypowa) i na Uniwersytecie Ałtajskim w Barnaule (W.A. Skubniewski).
Trzecim badaczem zagranicznym, którego pracę opublikowano w najnowszym tomie „Wrocławskich
Studiów Wschodnich" jest Margarita Chartanowicz, autorka studium o Wincentym Wiszniewskim,
członku Sankt Petersburskiej Akademii Nauk.
ARTYKUŁ RECENZYJNY, RECENZJE I OMÓWIENIA
205
Jestem przekonana, że najnowszy tom „Wrocławskich Studiów Wschodnich" stanie się cenną
pozycją źródłową dla osób zainteresowanych historią Polski i jej wschodnich sąsiadów, a także
dla etnologów zajmujących się problematyką etniczną. Problematyki tej nie można badać bez
solidnej podbudowy historyczno-politycznej, demograficznej, statystycznej. Poszczególne artykuły
zamieszczone w omawianym tu tomie charakteryzują się rzetelnością ujęcia, bogatą podstawą
źródłową i stanowią znakomite uzupełnienie studiów wschodnich prowadzonych od lat w Polsce
i w innych krajach świata.
Iwona Kabzińska
Miscellanea Ethnomusicologica Lodovico Bielawski dicata - „Muzyka", R. X L I V : 1999, nr 2,
Kwartalnik Instytutu Sztuki PAN, ss. 173
W 1999 r. prof. Ludwik Bielawski, kierownik Zakładu Historii Muzyki ISPAN, najwybitniej
szy reprezentant nurtu antropologicznego w etnomuzykologu polskiej, obchodził siedemdzie
siątą rocznicę urodzin. Wyrazem ogromnego uznania dla osiągnięć naukowych Profesora, a także
dla Jego wielkiej skromności i życzliwości, jest numer „Muzyki" przygotowany przez kolegów
i uczniów Jubilata.
Anna Czekanowska (Ludwik Bielawski - uczony wielkiej pasji) przedstawiła dorobek Ludwika
Bielawskiego, koncentrując się przede wszystkim na Jego głównym osiągnięciu - strefowej teorii
czasu i rozwiniętej z biegiem lat na jej podstawie uniwersalnej koncepcji poziomów temporalnych
jako perspektyw pozwalających w nowy sposób spojrzeć na badania nad sztuką.
Zamieszczony w dziale lektur tekst Profesora (Ludwik Bielawski, Ludzka perspektywa czasu
u podstaw muzyki) pozwala skonfrontować Jego oryginalną myśl z relacjami i opiniami innych.
Odniesień do tej teorii nie brak także i w innych zamieszczonych artykułach, ukazujących bogaty
wachlarz zainteresowań i temperamentów badawczych w ramach dzisiejszej etnomuzykologu,
nierzadko wykraczających poza powszechne wyobrażenia o zakresie tej dyscypliny.
Zbigniew Jerzy Przerembski (Sceny muzyczne na kaflach gotyckich i renesansowych w Polsce)
zestawia i wnikliwie interpretuje informacje o historycznej praktyce muzycznej, jakie oddaleźć można
w przedstawieniach ikonograficznych na dawnych kaflach. Najstarsze, nielicznie tylko zachowane
XV-wieczne egzemplarze gotyckich kafli płytowych zdobią płaskorzeźbione przedstawienia ludzi
i zwierząt, budowli, a także wzory geometryczne, sceny realistyczne i fantastyczne, ujęcia symboliczne.
Tematem niektórych z nich są sceny muzyczne z udziałem trębaczy, surmaczy, muzyków grających na
szałamajach, lutnistów, niedźwiedników z piszczałkami i bębenkami, a także muzykujące zwierzęta
i stwory fantastyczne. Dla kafli okresu odrodzenia charakterystyczne jest bogactwo motywów
roślinnych i przedstawień portretowych. Instrumenty pojawiają się na nich głównie jako atrybuty
postaci symbolicznych, mitologicznych. Wizerunki portretowe, dzięki większym rozmiarom postaci,
dokładniej oddawały szczegóły, również te dotyczące budowy instrumentów muzycznych. Na
gotyckich i renesansowych kaflach najczęściej przedstawiano aerofony (instrumenty dęte) i membrano
fony (różne odmiany bębnów), najrzadziej natomiast instrumenty strunowe. Jakkolwiek wizerunki
instrumentów cechuje różny stopień realizmu - od szczegółowego oddania detali budowy czy spo
sobu gry, do ujęć mało czytelnych - autor stwierdza, że sceny muzyczne na ogół dość wiernie od
zwierciedlają realia swojej epoki, stanowiąc cenne źródło informacji o kulturze muzycznej.
Nieco późniejszym okresem zajmuje się Jadwiga Bobrowska (Obraz kultury muzycznej siedem
nastowiecznej Polski w świetle twórczości Wacława Potockiego), która dokonuje próby rekonstruk
cji życia muzycznego w X V I I w. na podstawie źródeł literackich. Zakres tematów muzycznych
w twórczości Potockiego jest niezwykle szeroki. Jako ziemianin, miał bezpośredni kontakt z kul
turą wsi polskiej X V I I wieku. Koncentrował się na opisach życia szlachty, nie pomijając jednak
innych wartsw społecznych. Najwięcej informacji odnaleźć można w jego fraszkach, wierszach
herbowych i okolicznościowych, w których pojawiają się liczne wzmianki o instrumentach, zwy
czajach, rodzajach repertuaru, tańcach i sytuacjach muzycznych.
206
ARTYKUŁ RECENZYJNY, RECENZJE I OMÓWIENIA
Danuta Pawlak (Z zagadnień warsztatu terenowego i edytorskiego Oskara Kolberga) nawiązuje
do działalności najwybitniejszego polskiego etnografa X I X w., szczegółowo i krytycznie przed
stawiając nie tyle powszechnie znany dorobek Kolberga, ile tajniki jego warsztatu. W artykule
przedstawiono niektóre zagadnienia dotyczące Kolbergowskiej metody gromadzenia, a przede
wszystkim przygotowywania melodii ludowych do publikacji. W pierwszym okresie prac wydaw
niczych (do końca lat czterdziestych) Kolberg opatrywał melodie ludowe akompaniamentem
fortepianu, od 1857 r. natomiast publikował pieśń ludową „tak jak wybiegała z ust ludu".
W ciągu swego życia zebrał kilkadziesiąt tysięcy melodii, z których wydał około ośmiu i pół
tysiąca, blisko trzydzieści tysięcy pozostawiając w rękopisach. Był to plon jego podróży etno
graficznych po wszystkich regionach przedrozbiorowej Polski, jak i poza jej granicami, z uwzględ
nieniem zapisów dokonanych przez innych zbieraczy. Dysponując tak ogromnym materiałem,
musiał Kolberg dokonywać selekcji, wybierając melodie najbardziej typowe dla danego regionu.
Selekcja wynikała w głównej mierze z ograniczeń finansowych, które były również przyczyną
rezygnacji z publikowania wariantów melodii. W jego zapisach terenowych widoczny jest po
śpiech, przejawiający się np. w opuszczeniu szeregu oznaczeń muzycznych i stosowaniu skrótów.
Wszelkie elementy zapisu nutowego, opuszczone w zapisie terenowym, uzupełnił Kolberg w trak
cie sporządzania czystopisu. Na tym etapie prac wprowadził również zmiany w linii melodycznej,
łączył samodzielne melodie wokalne i instrumentalne w cykle wokalno-instrumentalne, a w chro
nologicznie późniejszych redakcjach zmienił wcześniejsze układy melodii, np. rozdzielając je,
łącząc z innymi, czy nawet opuszczając części cyklu.
Artykuł Ariety Nawrockiej-Wysockiej {Pieśń protestancka w mazurskiej tradycji ludowej)
przenosi nas do czasów bardziej współczesnych, omawiając - na podstawie powstałych w prze
dziale wielu lat zbiorów fonograficznych Instytutu Sztuki PAN - sposób funkcjonowania pieśni
protestanckich w ludowej tradycji Mazur, źródeł bliskości obu kultur poszukując zarówno w dzie
jach samego regionu, jak i w sposobie oddziaływania religii protestanckiej.
Jedną z głównych idei religii protestanckiej było zastąpienie pieśni świeckiej pieśnią religijną
i stworzenie repertuaru, który mógłby towarzyszyć człowiekowi w każdej sytuacji. Typowe dla
obszaru pogranicza kulturowego i językowego zjawisko ścierania się kultur - wpływów Kościoła
protestanckiego i miejscowej kultury ludowej - zaowocowało powstaniem nowej tradycji lokal
nej. Pieśń protestancka występowała w wielu obrzędach dorocznych (obrzęd plonu, wykupek
wielkanocny), a także rodzinnych (wesele, pogrzeb). Pieśni tzw. „pasterstwa domowego" składały
się na tradycję śpiewu rodzinnego obejmującego pieśni poranne, stołowe, wieczorne i psalmy.
Pieśń protestancka występowała także w religijnym obrzędzie Jutrzni na Gody - uludowionej formie
liturgicznego nabożeństwa - i w nabożeństwach pozakościelnych wspólnot gromadkarskich.
Podstawą muzyk ologiczno-socjologicznych obserwacji Piotra Dahliga {Pomorze Zachodnie jako
region etnomuzyczny) są również najnowsze materiały terenowe, uwzględniające nie tylko repertuar,
ale i różne aspekty regionalnej kultury. Artykuł porusza problem kształtowania się regionu
muzycznego na przykładzie Pomorza Zachodniego, gdzie po 1945 r. licznie napłynęła ludność ze
wschodu, przynosząc ze sobą własne tradycje muzyczne. Dla pierwszego pokolenia osadników typowe
było przywiązanie do rodzimych tradycji, które kontynuowano w sposób zasadniczo niezmieniony.
Kolejna generacja przystosowała się do nowego środowiska, przełamując bariery dzielące grupy
osadników o różnym pochodzeniu. Trzecie pokolenie zainteresowane jest zarówno historią samego
regionu, jak i przeszłością osadników. Stosunek poszczególnych generacji mieszkańców Pomorza do
tradycji muzycznych określa autor odpowiednio jako kontynuację, redukcję i retrospekcję, przy czym
ta ostatnia faza odpowiada okresowi przemian politycznych po 1989 r.
O tym, w jaki sposób dzisiejsza technika pozwala bardziej efektywnie posługiwać się mate
riałami muzycznymi pochodzącymi z dokumentacji terenowej i dawnych zapisów mówi artykuł
Ewy Dahlig (Z zagadnień komputerowej archiwizacji i analizy melodii ludowych). Jednym z waż
nych zadań współczesnej etnomuzykologu jest archiwizacja materiałów muzycznych, tak nagra
nych, jak i utrwalonych w nutach. W tym ostatnim przypadku zastosowanie komputera otwiera
zupełnie nowe możliwości w zakresie dostępu do informacji i możliwości ich przetwarzania.
Służy temu stosowany w Instytucie Sztuki P A N system EsAC (Essenere Assoziativ Code). Jest
ARTYKUŁ RECENZYJNY, RECENZJE I OMÓWIENIA
207
to kod przekładający zapis muzyczny (rytm i wysokość dźwięku) na ciągi alfanumeryczne, które
przy pomocy pakietu oprogramowania można przeszukiwać, opracowywać i analizować. W sys
temie tym zakodowany został zbiór przeszło 1500 pieśni i tańców kaszubskich, opublikowany
w postaci trzytomowej antologii Kaszuby z serii „Polska pieśń i muzyka ludowa" (autorzy:
Ludwik Bielawski i Aurelia Mioduchowska, Warszawa 1997-1998).
Tekst Katarzyny Dadak-Kozickiej (Pionowy wymiar antropologii muzyki) powraca do zagad
nień szczególnie Profesorowi Bielawskiemu bliskich, przedstawiając Jego koncepcje z zakresu
antropologii muzyki na tle historii tej dyscypliny. Autorka dokonuje przeglądu różnych podejść
badawczych i ukazuje ich ograniczenia, uniemożliwiające stworzenie ogólnej antropologii muzyki.
Za najbardziej uniwersalne rozwiązanie uważa Ludwika Bielawskiego koncepcję stref czasowych
i poziomów temporalnych, która pozwala ująć wszelkie zjawiska muzyczne w jeden system.
„Potrzebna jest nam ujednolicona metoda analizy muzycznej, którą można by zastosować do
muzyki różnych rodzajów, a która, zarówno formę muzyki, jak jej społeczną i emocjonalną treść
oraz oddziaływanie ukazywałaby w postaci systemów powiązań między nieskończoną liczbą
zmiennych", postulował John Blacking (1995, s. 56-57). Założenia takie spełnia propozycja
metodologiczna Bielawskiego, w myśl której „pewne pozytywne efekty może dać powrót do
najbardziej podstawowych kategorii ludzkiego myślenia, działania i istnienia w świecie, a do
takich należą bez wątpienia kategorie czasu i przestrzeni" (Bielawski 1993, s. 195).
Do tematyki tej nawiązuje w praktycznym wymiarze także artykuł Krystyny Lesień-Płacheckiej (Kilka uwag na temat czasu i przestrzeni we współczesnych obchodach dożynkowych). Autorka
przedstawia przebieg uroczystości dożynkowych w parafii powsińskiej, które analizuje z punktu
widzenia symboliki czasu i przestrzeni. Czas to zarówno konkretna data uroczystości, jak i spoj
rzenie na miniony rok i otwarcie na ten, który ma nadejść. Ponieważ przebieg dożynek odwołuje
się do wydarzeń ważnych dla społeczności lokalnej w ciągu minionych dwunastu miesięcy, a także
oczekiwań na przyszłość, związana z konkretnym czasem „treść" obchodów jest zmienna. Prze
strzeń centralnych wydarzeń natomiast pozostaje stała i organizuje się wokół określonych znaków
(figura Najświętszej Maryi Panny, przy której gromadzą się delegacje, krzyż, za którym podąża
procesja, ołtarz, przy którym wierni zbierają się podczas mszy). Jak pisze autorka, „znak, nosiciel
treści religijnych, gwarantuje stały porządek i wyklucza nieład".
Różnorodność prezentowanych materiałów obrazuje mnogość zainteresowań współczesnej
etnomuzykologu. W tym przypadku spoiwem całości tomu jest osoba Mistrza - Prof. Ludwika
Bielawskiego, którego dorobek naukowy trwale wpisał się w historię rozwoju tej dyscypliny
(Bibliografia prac Prof Ludwika Bielawskiego znajduje się na s. 161-166 omawianego tu numeru
„Muzyki").
LITERATURA
B i e l a w s k i L . 1993, Poziomy czasu. U podstaw antropologii muzycznej, Zeszyty Naukowe,
nr 25 (Witoldowi Rudzińskiemu w 80-lecie urodzin), Warszawa, Akademia Muzyczna
im. F . Chopina, s. 195-217.
B l a c k i n g J . 1995, The Problem of Music Description, [w:] Music, Culture & Experience. Selected
Papers of John Blacking, R. Byron (ed.), The University of Chicago Press, s. 54-72.
Ewa Dahlig