Muzeum lalek w Pilźnie - miniaturowy skansen/LUD 2009 t.93

Item

Title
Muzeum lalek w Pilźnie - miniaturowy skansen/LUD 2009 t.93
Description
LUD 2009 t.93 s.269-272
Creator
Bartosz, Adam
Date
2009
Format
application/pdf
Identifier
oai:cyfrowaetnografia.pl:5737
Language
pol
Publisher
Polskie Towarzystwo Ludoznawcze
Relation
oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:6151
Rights
Licencja PIA
Subject
muzea - zbiory
Type
czas.
Text
Lud, t. 93, 2009

ADAM BARTOSZ
Muzeum Okręgowe
Tarnów

MUZEUM LALEK W PILŹNIE — MINIATUROWY SKANSEN

Miniatury, modele, miniaturowe budowle, to formy prezentacji rozmaitych
zjawisk cieszące się zawsze znacznym zainteresowaniem. W ostatnich latach
notuje się w Polsce kilka inicjatyw budowy takich miniaturowych zespołów
budowli. Muzeum Lalek w Pilźnie (w województwie podkarpackim), które tu
przedstawiam, wyrosło z potrzeby zaspokojenia takich właśnie zainteresowań.
Jest to przykład inicjatywy prywatnej, której — dodajmy — owocem jest znacz­
ny sukces finansowy jej twórców, a co najistotniejsze, dającej im ogromną oso­
bistą satysfakcję.
Zaczęło się w 1981 roku od małej, prowincjonalnej Pracowni Artystycznej
„Kasia”, produkującej lalki, którą prowadziła Zofia Bohaczyk, z zawodu nauczy­
cielka. Z czasem zainteresowanie lalkami sprawiło, iż obok produkcji pojawiła
się, rosnąca w ilość, kolekcja lalek z różnych regionów świata, także lalek zabyt­
kowych. Kolekcja ta w pewnym momencie zainspirowała właścicielkę wytwórni
do utworzenia wystawy oraz udostępnienia jej publiczności, wraz z możliwością
obejrzenia cyklu produkcji lalek. A jest to produkcja fascynująca. Kilkoro zatrud­
nionych tu ludzi modeluje z wielką pieczołowitością porcelanowe twarzyczki la­
lek i ich korpusy, inni szyją miniaturowe stroje i wykonują różnorakie akcesoria,
w które postacie są wyposażone. Zbudowano specjalny piec do wypalania porce­
lanowych elementów lalek, pracownia wyposażona jest w precyzyjne urządzenia
do wykonywania drobnych elementów strojów i innych drobiazgów. Produkuje
się tu lalki regionalne, historyczne, a także fantastyczno-bajkowe.
Muzeum Lalek zostało powołane w 1998 roku przez Zofię i Włodzimierza
Bohaczyków, właścicieli wytwórni. Zainteresowanie zwiedzających tym lalkowo-bajkowym muzeum rychło przerosło pierwotne oczekiwania właścicieli, któ­
rzy z czasem poczęli na małej przestrzeni poddasza organizować wystawy tema­
tyczne. Głównymi zwiedzającymi były oczywiście dzieci z okolicznych szkół,
prowadzone tu w ramach planowych wycieczek poznawczych.
Rozbudowując ideę muzeum, Bohaczykowie zakupili spory kawał gruntu tuż
pod Pilznem we wsi Lipiny, wraz z niewykończonym budynkiem mieszkalnym.

Adam Bartosz

270

W ciągu kilku lat stworzyli tu spory kompleks kulturalno-edukacyjny, ze sty­
lową restauracją („U Wiedźmy”) i miniaturowymi zabudowaniami tworzącymi
bajkowy, ale też i edukacyjny zespół historyczny. W 2003 roku Muzeum Lalek
w Pilźnie (taka jest jego oficjalna nazwa) uzyskało statut, nadal prosperując jako
prywatne przedsięwzięcie gospodarcze.
Zwiedzanie muzeum miniaturowej architektury rozpoczyna się od modelu
zamku, który poznajemy przeciskając się jego wąskimi korytarzykami. U stóp
zamku stoją bajkowe domki z postaciami z rozpoznawalnych bajek. Jest to
pierwsza część ekspozycji miniaturowych budowli, która w pierwotnym zamy­
śle stanowić miała taką właśnie baśniową wioskę. Domki w tej części, które nie
wzorują się na jakimś konkretnym typie regionalnym, są wysokości około metra.
Na tyle duże, że zdarzyło się, iż jakiś przedszkolak wcisnął się kiedyś przez drzwi
do jednej z chat tak niefortunnie, że trzeba było domek rozebrać, by wydobyć
przestraszone dziecko. Po tym doświadczeniu drzwi domków zostały zamknięte
na stałe.
Najważniejszą częścią całego kompleksu muzealno-dydaktycznego jest zbu­
dowana w następnym etapie wioska, nazwana Lipce Lipieńskie. Lipiny to nazwa
wsi, na której terenie znajduje się ta filia muzeum, a miniaturowa wioska nawią­
zywać ma do Lipiec reymontowskich. Natchnieniem do tego była jedna z wy­
staw, którą wcześniej przygotowała Zofia Bohaczyk. Otóż w nowo pozyskanym
budynku, mieszczącym na parterze restaurację, utworzyła (na piętrze) sale wy­
staw zmiennych. Z ogromnym wysiłkiem przygotowała w kolejnych latach kilka
wystaw lalek w oparciu o znane dzieła literackie. Właśnie Chłopi Reymonta były
inspiracją do pierwszej z nich. W kilku scenach twórczyni wystawy opowiedzia­
ła historię opisaną w tomach powieści: „Kapusta”, „Karczma”, „Śmierć Kuby”,
„Swaty”, „Wesele Boryny”, „Wykopki”. Wystawa ta była później prezentowana
w tarnowskim Muzeum Etnograficznym1, a następnie w wielu innych miejscach.
Kolejnym tematem wystawy był Pan Tadeusz, ze wspaniale rozbudowanymi sce­
nami tej narodowej epopei. Były to między innymi: „Polowanie”, „Zaloty” i ro­
biąca największe wrażenie „Uczta” z dziesiątkami elementów drobnej zastawy
stołowej. Kolejne prezentowane tematy wystaw to: „Poczet królów polskich”,
„Cztery pory roku”, „Kobiety polskie”, „Co tam panie w polityce”, „Jan Paweł II”
(sceny z życia papieża), „Bajki La Fontaine’a” oraz „Bajki braci Grimm” (czer­
wiec 2007 roku).
Do miniaturowej wioski Lipce Lipieńskie, której budowę rozpoczęto przed
dziewięcioma laty, wchodzi się przez mostek obok stawu. Wioska zabudowana
jest modelami, które wykonano w skali zbliżonej do 1:4, toteż domy mają spo­
ro ponad metr wysokości. Wiejska, kamienista droga prowadzi widza do chaty
Boryny, naprzeciw niego mieszka powieściowa Kozłowa, nieco dalej Wójt, a za
jego chatą widać obracające się koło wodne rozłożystego młyna z przybudowa-*
Na wernisażu gościła filmowa Jagna, Emilia Krakowska.

Muzeum lalek w Pilźnie — miniaturowy skansen

271

nym domem młynarza. Droga dochodzi do centrum wsi, gdzie stoi wioskowa
studnia, kapliczka i kuźnia. Wioskowy plac zamyka kościół. Obok niego stoją
ubogie domki biedoty wiejskiej, natomiast za kościołem na maleńkich mogiłach
pochylają się drewniane krzyże — to wioskowy cmentarz. Kościół jest budowlą
na tyle wysoką, że można do niego wejść, mijając siedzącego przed wejściem
żebraka. Czasem siedzi on przy bramie do cmentarza. W kościele widzieć można
spowiadającego w konfesjonale księdza i klęczącego za kratką grzesznika. Inne
postacie (z zachowaniem skali 1:4, figurki mająpo ok. 40-45 cm) powożą końmi,
orzą pole, podkuwają konia, wyglądają z chat. Tuż obok kościoła stoją plebania
i dom organisty, a nieopodal oczywiście karczma żydowska. Widać w niej tłumek
pijących chłopów. Droga skręca od kapliczki w prawo, do dworu obrośniętego
dzikim winem. Państwo, siedząc na ganku, spoglądają na drogę. W dworskim
sadzie widać pasiekę, a obok dworu czworaki i stajnie. Nieopodal napotykamy
dom kowala, dalej gospodarstwo Sołtysa, a za nim w chacie przy stawie „miesz­
ka” powieściowa Jagna z matką. Modele budowli nie nawiązują do konkretnych
typów regionalnych. Projektowane były przez właścicielkę muzeum, która in­
spirowała się ilustracjami przewodników skansenowskich, starając się wybierać
wzory z Polski południowej. Dla uatrakcyjnienia wyglądu wioski łączyła niekie­
dy w jednej budowli elementy dwóch różnych typów domów. Inne budynki (np.
dom Wójta) zaprojektowała, posługując się opisem powieściowym. Całość robi
jednak wrażenie w miarę jednolitego zespołu budownictwa, który można śmiało
określić jako ilustrację polskiej wsi.
W roku 2008 wzniesiono ostatnie sektory tego miniaturowego skansenu,
szczególnie interesujące, o których w pierwotnym planie zupełnie nie pomy­
ślano. Pierwszym z nich jest, zbudowana przez zimę, synagoga. Kiedy wiosną
2007 roku odwiedziłem to lalkowe muzeum skansenowskie z prof. Jonathanem
Webberem, judaistą, którego przodkowie wywodzą się z pobliskiego Brzostka,
a który jest znanym badaczem historii Żydów galicyjskich, zachwycił się zwie­
dzanym muzeum. Westchnął wówczas: „A gdzie synagoga?”. Właścicielka w lot
ujrzała szansę wzbogacenia swej ekspozycji o element tak istotny dla historii
regionu, a równocześnie egzotyczny, o którym wcześniej sama nie pomyślała.
Po konsultacjach ze mną wybrała jako model synagogę w Bobowej, jedną z nie­
licznych ocalałych w tym regionie i zachowaną niemal w nienaruszonym stanie.
Jej uroczysta rekonsekracja po remoncie odbyła się w 2003 roku (Bartosz 2004).
W miniaturowym skansenie stanęła więc murowana synagoga z drewnianym
przedsionkiem, ze wspaniale odtworzonym wnętrzem, w którym zachwyca barw­
na oprawa szafy ołtarzowej, niemal wiernie odwzorowanej z oryginału w Bobo­
wej. Na bimie kilku chasydów pochyla się nad miniaturowym zwojem Tory, inni
posiadująna ławach pod ścianami. Obok zaś stanął dom cadyka (Bartosz 2006;
Majcher 2008), za którym rozłożył się żydowski cmentarz z charakterystycznymi
nagrobkami — macewami. Widoczne są na nich nagrobne symbole i teksty sko­
piowane z prawdziwych macew.

Adam Bartosz

272

Na uroczyste otwarcie modelu synagogi, 8 kwietnia 2008 roku, poproszono
rabina Michaela Schudricha. Dokonał on symbolicznego przybicia na odrzwiach
budyneczku maleńkiej mezuzy, po czym gromadka gości wślizgnęła się do jego
wnętrza. Jakież było zdziwienie rabina Schudricha, gdy poproszony przeze mnie,
aby odczytał fragment Tory, widoczny spod pochylonych głów modlących się
miniaturowych chasydów — stwierdził, że właśnie ten fragment został zazna­
czony, który będzie czytany w najbliższą sobotę. Co rabin uznał za doskonałą
wróżbę dla muzealnego przedsięwzięcia.
Ostatnim (na razie?) pomysłem właścicielki i autorki tego miniaturowego
skansenu jest cygańskie obozowisko, które rozłożyło się późnym latem „pod la­
sem”. Kilka wozów, wzorowanych na muzealnej kolekcji cyganologicznej z Mu­
zeum Etnograficznego w Tarnowie, stanęło na skraju zagajnika, nieopodal stawu.
Gromady Cyganów zajmują się codziennymi czynnościami, kobiety gotują, do­
glądają dzieci, mężczyźni oporządzają konie, łowią ryby, wre obozowe życie2.
Muzeum lalek w Lipinach to przykład realizacji rodzinnej pasji. Pani Zofia
Bohaczyk, tak jak mąż Włodzimierz, który zarządza całością (pani Zofia jest
głównie autorką i inicjatorką pomysłów) — są pedagogami. Każda z wystaw,
które się tu realizuje, ściśle wpasowana jest w program edukacji szkolnej. Rów­
nież zwiedzanie modelu wioski odbywa się z przewodnikiem, który z dziećmi re­
alizuje dobrze opracowaną lekcję. Klientami tego muzealnego przedsiębiorstwa
są oczywiście grupy szkolne. Sporą kategorię zwiedzających stanowią jednak
całe rodziny z dziećmi. Ten miniaturowy skansen funkcjonuje cały rok, codzien­
nie wystawia się rankiem kilkadziesiąt figurek i sprzętów, których zestawy zmie­
niają się zależnie od pór roku, a miniaturowe ogródki uprawiane są starannie,
dostarczając plonów „mieszkańcom” Lipiec Lipińskich.
Dzięki ogromnemu wysiłkowi właścicieli muzeum placówkę tę odwiedza
rocznie około 40 tys. osób.

BIBLIOGRAFIA
Bartosz A.
2004
2006
Majcher K.
2008

Synagoga bobowska odżyła, „Spotkania z Zabytkami” 10, s. 28-29.
M oje spotkania z chasydami, w: M. Galas (red.), Światło i słońce. Studia
z dziejów chasydyzmu, Kraków: Austeria, s. 191-213.
Bobowa. Historia, ludzie, zabytki, Warszawa: Przedsiębiorstwo W ydawni­
cze „Rzeczpospolita” .

2 Warto wspomnieć, że pierwszym muzeum skansenowskim w Polsce, w którym eksponuje się kul­
turę Cyganów/Romów, jest Sądecki Park Etnograficzny. Zbudowano tu sektor budownictwa Cyganów
karpackich.

Item sets
Lud

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.