-
Title
-
Pielgrzymka do starej-nowej ziemi świętej / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1998 t.52 z.3-4
-
Description
-
Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1998 t.52 z.3-4, s.164-166
-
Creator
-
Hall, Dorota
-
Date
-
1998
-
Format
-
application/pdf
-
Identifier
-
oai:cyfrowaetnografia.pl:2527
-
Language
-
pol.
-
Publisher
-
Instytut Sztuki PAN
-
Relation
-
oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2716
-
Text
-
Pielgrzymka
do starej-nowej
ziemi świętej
Dorota Hall
W tych tchnących religią miejscach czułem się jeszcze
lepiej niż we współczesnych ośrodkach rdzennych kultur.
Byłem tutaj u siebie. Funkcjonowałem tu bardziej jako
osoba, którą czułem, że jestem naprawdę.
(Jim Berenholtz 1994:123)
Nieustannie
wzrasta ruch tury
styczny w dawnych
centrach
kulturo
wych. Dzięki prężnie
rozwijającej się sieci
Wieża z Kościoła ś. Michała
komunikacyjnej co
na świętej górze Glastonburg. Anglia
raz łatwiej dziś' do
trzeć w odległe za
kątki wszystkich kontynentów. Stajemy się jednocześnie
świadkami wytworzenia nowego typu turystyki: oto do sta
rych świątyń czy grobowców, do miejsc uważanych przez
siebie za święte, masowo ściągają ludzie odbywający „du
chową podróż" w głąb siebie. Wydawane są specjalne prze
wodniki dla udających się w miejsca „gdzie boskość dotyka
i przenika świat ludzki", czyli do Indii, Egiptu, Jeruzalem,
a także zabytków średniowiecznej Francji i „świętej Anglii"
(Dickey 1994). Wibracyjny dźwięk sylaby OM intonowany
jest na Piramidzie Słońca w Teotihuacan i wewnątrz pirami
dy Cheopsa. W tej ostatniej - szczególnie często po 1990 ro
ku, kiedy otwarta została dla zwiedzających „po godzinach",
de facto: dla coraz liczniej ściągających tam grup medytacyj
nych (Dickey 1994). Powstały biura podróży specjalizujące
się w organizacji wycieczek do tego typu miejsc. Na przykład
w Kalifornii w Berkeley od początku lat osiemdziesiątych
działa Deja Vu Tours, które pośród licznych atrakcji oferuje
wschód słońca w Stonehenge, uczestnictwo w rytuałach pro
wadzonych przez szamana na Machu Piechu, chrzest w rzece
Jordan. Właścicielka całego przedsięwzięcia opowiada
o swoich klientach, że są to ludzie wierzący w reinkarnację,
pragnący udać się do świętych miejsc swojej przeszłości
(Kantrowitz 1994:40).
Symboliczny związek podróżowania z poszukiwaniem
prawdy, porządku mistycznego i psychicznego, ze zmianą
wewnętrzną, nie jest chyba żadną rewelacją. Obok mitów i le
gend (na przykład o poszukiwaczach św. Graala), w których
zaczytują się ludzie z kręgów New Age, istnieje cała tradycja
ezoterycznych podróży (teozofów, Gurdżijewa), z których
czerpią pełnymi garściami . Tradycja to wciąż wzbogacana
o przybywające świadectwa wypraw naznaczonych przeży
ciami mistycznymi. Autor książki będącej zarazem autobio
grafią i relacją z podróży „w starożytne tajemnice obu Ame
ryk", Jim Berenholtz (artysta z kręgów New Age, znany
przede wszystkim jako kompozytor muzyki sięgającej swymi
korzeniami do kultur wszystkich kontynentów), pisze: „Życie
istoty ludzkiej jest podróżą w czasie i przestrzeni - podróżą,
V
1
164
dzięki której wzrastamy i rozwijamy się, świadomie i nie
świadomie, ku spełnieniu naszego przeznaczenia. Podróż
każdego z nas jest jedyna w swoim rodzaju. Jednak prędzej
czy później wszyscy otrzymujemy szansę doświadczenia du
chowej transformacji. W ten sposób rozumiemy świętość.
W ten sposób rozumiemy samych siebie. Bez względu na to,
którą ścieżką podążamy, siła bierze się z wiedzy, że nasza ze
wnętrzna podróż może stać się drogą do wewnętrznego obja
wienia" (1994:13). Droga, podróż, pielgrzymka są metafora
mi, którymi chętnie posługują się ludzie związani z ruchem
New Age na określenie swego życia widzianego jako proces
transformacji (wiodącej do mistycznego oświecenia - jeśli
koniecznie chcielibyśmy określić cel, który nie zawsze może
być jasno określony; por. Ferguson 1993:24,35). Lecz w dzi
siejszych czasach nieciągłej przestrzeni, ich własne, fizyczne
podróżowanie niewiele ma wspólnego z pielgrzymowaniem,
do którego odnoszą się w wypowiedziach na temat ludzkiego
bytowania (polega bowiem na wystartowaniu samolotem,
dajmy na to, z Los Angeles i rychłym wylądowaniu w Egip
cie, Indiach, Meksyku, gdziekolwiek bądź). Sama fizyczna
podróż nie jest już taka ważna, mało się o niej mówi (bo co
tu dużo gadać o kolejnym przelocie boeingiem), na plan
pierwszy wysuwa się zdecydowanie cel podróży: owo święte
miejsce, do którego się zmierza. Nadzwyczaj ważne staje się
ono właśnie i w nim przebywanie.
Chciałoby się powiedzieć, że zwolennicy New
Age'u wytyczyli nowe szlaki pielgrzymkowe, co w świetle
powyższego nie byłoby jednak określeniem nazbyt fortun
nym (nie ma sensu mówić o żadnych szlakach). Faktem jest
natomiast, że wiele osób z kultury zachodniej (mieniącej się
judeochrześcijańską) za cel wypraw zaczęło obierać zupeł
nie nowe święte miejsca . Przede wszystkim: ośrodki staro
żytnych kultur. Wiedza New Age uważana jest przez jej
zwolenników za ponadczasową, obecną w kulturach całej
Ziemi. Umiłowanie starożytności („starożytna magia Kahunów", „reiki - licząca tysiące lat tradycja naturalnego
uzdrawiania" etc; por. Dobraczyński 1997:93) związane
jest ze szczególną idealizacją kultur dawnych czy też
w ogóle przedindustrialnych. Jak twierdzą rzecznicy New
Age'u, dzięki życiu w doskonałej harmonii z naturą ich
uczestnicy posiedli obszerną wiedzę na temat sił rządzących
przyrodą oraz możliwości ich wykorzystywania, a wiedzą tą
kierowali się wyznaczając miejsca święte i projektując cen
tra religijne. Na łamach czasopism w rodzaju „Nie z tej Zie
mi" czy „Nieznany Świat" często drukowane są o nich róż2
nej wartości teksty (przy czym, choć cudowność twórców
danej kultury często bywa podkreślana, bazą dla owych ar
tykułów nie zawsze jest nachalne poszukiwanie sensacji,
wbrew obiegowej opinii tych, którzy zajrzeniem do takich
periodyków nie chcą się plamić) .
W cudownych miejscach wyznaczonych przez mądrych
starożytnych ułatwiony jest powrót do naszej „prawdziwej
natury" (por. motto) rozumianej zwykle jako boskość,
umożliwiony jest także kontakt z rzeczywistością pozamaterialną: z przeróżnie rozumianymi „energiami kosmiczny
mi", z innymi wymiarami (channeling). Anne Williams, jed
na z czołowych kompozytorek nurtu New Age, płytę Song
of Isis nagrała w starożytnych świątyniach Egiptu, a więc
w miejscu szczególnie dogodnym dla „zjednoczenia się
z pozytywną energią kosmosu i przeniesienia jej na ziemię"
(jak to określa komentarz do kasety wydanej przez toruńską
„Ananda Musie"). Takie świątynie to zwykle coś więcej niż
same budowle, których wzniesienie zaplanowano w zgodzie
z siłami natury. W myśl ludzi z kręgów New Age, wielkie
ośrodki religijne usytuowane zostały w pobliżu „czakramów", „spiral energetycznych", słowem: w miejscach o sil
nym polu elektromagnetycznym, którego właściwości nau
ka dopiero dziś zaczyna odkrywać. „Nieznany Świat" w ta
ki oto sposób informuje o miejscowości Sedona w Arizonie:
„Zespół tworzących ją zabudowań został usytuowany w an
tycznym i uważanym za święte przez Indian Hopi i Navajo
miejscu. Tego rodzaju magiczne miejsca uważane są za cen
tra o szczególnym przepływie energii, tak zwane wielkie
spirale, obecne w wielu punktach planety. (...) Nieprzypad
kowo więc właśnie tutaj powstał bardzo ważny ośrodek No
wej Ery, którego działalność polega głównie na ekspery
mentach służących do jak najlepszego wykorzystywania po
przez naturalne siły ziemi, energii psychicznych manifestu
jących się w człowieku. (...) Aktualny lider grupy New Age
w Sedona, Peter Sanders, utrzymuje, że naukowe analizy
dotyczące szczególnych, elektromagnetycznych właściwo
ści tak zwanych 'spiralnych prądów' nie wykazały niczego
nadnaturalnego. Ich cechą charakterystyczną jest natomiast
obecność form energii, o których najnowsza fizyka wie, że
istnieją, nie jest jednak w stanie dokonać ich pomiarów"
(Burakowska 1993).
3
Zatem miejscami, do których ściągają ludzie z ruchu New
Age, są starożytne budowle powstałe na obszarach szczegól
nie „energetycznych". Ich celem może być także sam taki
„energetyczny" obszar. Może to być jakieś miejsce w natu
rze; zwykle zresztą okazuje się, że było ono doceniane przed
wiekami (na przykład „polskie miejsce mocy" - góra Ślęża,
na której zresztą wiosną przyszłego roku odbyć się ma mię
dzynarodowy zjazd adeptów reiki, jednej z naturalnych me
tod uzdrawiania). Może to być jakiekolwiek inne miejsce;
często okazuje się, że jest (lub choćby było) ono szczególnie
ważne jeśli nie dla religii, to przynajmniej dla polityki. Za ro
dzimy przykład może tu posłużyć czakram (węzeł energe
tyczny) krakowski. Uważany jest on za jeden z siedmiu ist
niejących na ziemi - pozostałe mają znajdować się w Delhi,
Mekce, Delfach, Jerozolimie, Rzymie i Velehradzie (Rożek
1991:35) - ale nie istnieje chyba powszechna zgoda co do tej
liczby (albo takiego rozmieszczenia energetycznych cen
trów), skoro z ostatniego „Nieznanego Świata" dowiedziałam
się, że za jeden z czakramów uważana jest także Majorka
(Stępień 1998:22). Znajomy Chilijczyk opowiedział mi z ko
lei o Valle de Elqui, rozległej dolinie znajdującej się
w Czwartym Regionie Chile, w której swoje siedziby mają
przeróżne grupy medytacyjne, rozmaite małe i duże komuny
zainspirowane duchowością Wschodu, ludzie kontaktujący
się z cywilizacją Ganimedesa (jeden z satelitów Jowisza o at
mosferze zbliżonej do ziemskiej) i gdzie przed 18 laty naro
dził się współczesny Chrystus, el Cristo del Elqui (na miejscu
wydano na ten temat stosowne publikacje). Także dolina
Elqui uważana jest przez jej mieszkańców i zaprzyjaźnionych
bywalców za jeden z czakramów Ziemi, przy czym, według
mojego rozmówcy, czakramy są centrami zmiennymi, trwają
cymi w danym miejscu tylko przez określony czas, w zależ
ności od ruchu naszej planety wokół własnej osi, Słońca,
a przede wszystkim środka galaktyki. Trzema ostatnimi
w dziejach Ziemi były Mezopotamia, jezioro Titicaca i Tybet,
teraz przyszła kolej na dolinę Elqui. Tak właśnie całe skom
plikowane zagadnienie czakramów tłumaczone jest za ocea
nem; wracając do „naszego" czakramu, krakowskiego
(w krypcie św. Gereona na Wawelu), dodam tylko, że jest on
odwiedzany przez wcale pokaźną liczbę poszukiwaczy
„miejsc mocy". Byłam świadkiem, jak w pierwszym nieomal
rzędzie do niego właśnie została skierowana osoba zapytują
ca gromadki znajomych o niewątpliwie New Age'owej orien
tacji o miejsca w Krakowie, które warto by pokazać gościo
wi z zagranicy.
Nie ma dużej przesady w stwierdzeniu, że za szczególne
może zostać uznane dosłownie każde miejsce. Możliwość ta
ką stwarza fakt, że jego niezwykła energia nie zawsze uchwyt
na jest dla „szkiełka i oka" (choć bywa, że badania radieste
zyjne potwierdzą silne promieniowanie na danym obszarze).
Wystarczy więc jedna opowieść, w gronie przyjaciół, o odby
ciu szczególnie głębokiej medytacji na jakiejś polanie (albo
w jakimś kościółku, gdziekolwiek) aby zachęcić słuchaczy do
przyjazdu we wskazane miejsce (w celu doświadczenia ener
gii sprzyjającej medytacji).
Szczególne właściwości miejsca nie muszą jednak wiązać
się wyłącznie z jego geograficznym położeniem. Same wie
lokrotnie odbywane kontakty z transcendencją mogą mu
przydać wyjątkowych walorów. Znane są i szeroko komento
wane (nie tylko w kręgach New Age) badania naukowe doty
czące TM (Medytacji Transcendentalnej) wiodące do odkry
cia tzw. „efektu Maharishiego": 1 proc. ludzi praktykujących
TM w danym miejscu jest w stanie wywrzeć porządkujący
i harmonizujący wpływ na otoczenie (maleje liczba prze
stępstw, nieszczęśliwych wypadków itp.). Idąc dalej i rozcią
gając tę zasadę - zgodnie zresztą z duchem New Age'u - na
wszelkiego rodzaju medytacje, w tym chrześcijańską modli
twę, najzwyklejszy kościółek staje się miejscem świętym
przez samo nagromadzenie w nim modlitw (a co dopiero
mówić o wiekowych centrach religijnych!). Znajomy buddy
sta opowiadał mi, jak pewnego razu Ole Nydahl (nauczyciel
szkoły Karma Kagyu na Zachodzie) cieszył się „wymedytowaną salą", w której przyszło mu prowadzić medytacje; rzecz
miała miejsce w ośrodku wczasowym, w którym przed spo
tkaniem buddystów odbywał się kurs jogi. Zatem miejsce
święte (na którego niezwykłość wpływa silnie oddziaływują
ce pole elektromagnetyczne ziemi, albo na przykład obfitość
jonów ujemnych w atmosferze, a może sama jego konstruk
cja - jak w przypadku piramidy) sprzyja kontaktom ze sferą
pozamaterialną, osiąganiu tzw. „zmiennych stanów świado
mości", ale jednocześnie same te kontakty świętość miejsca
generują czy też ją wzmacniają. Miejscami świętymi w tym
rozumieniu są także przeróżne ośrodki zwane często z hindu
ska aśramami, do których masowo ściągają sympatycy New
Age'u, a które dodatkowo (a może przede wszystkim) uświę165
ca sama obecność mistrza, przy którym łatwiej o „duchową
transformację".
By dopełnić charakterystyki miejsc uważanych w kręgach
New Age za święte (a więc takich, w których łatwo o mi
styczne przeżycia) wspomnieć jeszcze wypada o astrokartografii, która daje możliwość wyznaczenia, na podstawie indy
widualnego horoskopu urodzeniowego, obszarów ziemi naj
dogodniejszych dla kontaktów z sacrum. Jest to sposób na
odnalezienie własnego świętego miejsca (własnego! - co zna
mienne w czasach zindywidualizowanej „niewidzialnej reli
gii"); warunkiem jest, aby zainteresowany dogłębnie przea
nalizował rozkład planet we własnym horoskopie obliczonym
dla danej szerokości i długości geograficznej (przede wszyst
kim położenie Neptuna, ale także innych ciał niebieskich, do
brze na przykład, aby Księżyc znajdował się w dwunastym
domu) i może ruszać na spotkanie z transcendencją (czy le
piej byłoby powiedzieć: immanencją - skoro rzecz dotyczy
New Age'u sławnego ze sprowadzenia deus otiosus z niebie
skiej banicji w przestrzeń znajdującą się w zasięgu ręki).
Wraz ze wzrostem ruchu turystycznego w starych świę
tych miejscach odkrywanych na nowo przybywa relacji
o doświadczanych tam stanach mistycznych, o przeżyciach
szczególnie silnych. Równocześnie na forum naukowym
głos zabierają osoby, które opowieści takie obierają za punkt
wyjścia do poszukiwań „nowego paradygmatu, który po
zwoli na lepsze zrozumienie niezwykłej i cudownej mocy
miejsc" (amerykański psycholog Jim Swan; 1989:215).
Sprzysiężenie Wodnika rozszerza swoje wpływy.
PRZYPISY
1
Ruch New Age traktuję szeroko jako zjawisko złożone, wewnętrz
nie zróżnicowane i wielopłaszczyznowe (nie ograniczając jego rozumie
nia do „Niskiej. Okultystycznej Nowej Ery" jak mogłoby wynikać
z pierwszego akapitu; por. Dobroczyński 1997:89-111).
Tak je właśnie tutaj nazywam: ..miejsca święte", stosując to okre
ślenie wymiennie z innym - „miejsca mocy" - częściej używanym przez
samych sympatyków New Age'u. Chodzi w każdym razie o obszary.
:
w których (jak o tym dalej piszę) ułatwiony jest kontakt z rzeczywisto
ścią pozamaterialną, gdzie łatwiej o przeżycia mistyczne (niezwykle cen
ne i poszukiwane w New Age'owych kręgach).
' Zob. na przykład dość wyważony artykuł o pobycie na Machu Piechu:
R. Teyszerski, Zostało słońce i święty słup, „Wydarzenia Niesamowite", nr
3, 1998. albo tekst wręcz „odczarowujący" Tybet: M . Kalmus, Tybet z tej
Ziemi - czyli legenda i rzeczywistość, „Nie z tej Ziemi", nr 12(40), 1993.
BIBLIOGRAFIA:
Berenholtz Jim
1994
Podróż w cztery strony. Mistyczna opowieść o podróży w staro
żytne tajemnice obu Ameryk, Bydgoszcz.
Burakowska Joanna
1993
Święte miejsca i magiczne wibracje, „Nieznany Świat", nr 35. s. 38
Dickey Christopher
1994
The Oldest Pyramid Scheme, „Newsweek". Nov. 28, s. 43
Dobroczyński Bartłomiej
1997
New Age, Kraków.
Ferguson Marilyn
1993
Na rozdrożu: przemiana ludzi [w:] (wyb. i tłum.) Macura P.. New
Age. Kraków, s. 21-49
Medytacje pod megalitycznym kamieniem.
miejscem dawnych rytuałów. Północna Szkocja
w pobliżu Forres
Kantrowitz Barbara i in.
1994
/ / i Search of the Sacred, „Newsweek". Nov. 28, s. 39-41
Rożek Michał
1991
Kraków, czyli siódmy czakram ziemi. O tajemniczych osobliwo
ściach tego miasta, Kraków.
Stępień Małgorzata Anna
1998
Reiki - przesłanie
miłości.
..Nieznanv Świat", nr 8(92).
s. 21-23
Swan Jim
1989
Lugares sagrados en la naturaleza: un instrumento en el maletin del chamem, [w:] Harner M . i in., El viaje del chaman. Си
пи ii'm, pode г у crecimiento personal. Barcelona, s. 210-221
Medytacja w kamiennej świątyni
w Findhorn Foundation
kolo Forres
Czerpanie świętej mocy z megalitycznych
kamieni pochodzenia celtyckiego w pobliżu
Forres
Fot. Anna E . Kubiak
/66