Maria Madej. Sylwetka rzeźbiarki i poetki / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1987 t.41 z.1-4

Item

Title
Maria Madej. Sylwetka rzeźbiarki i poetki / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1987 t.41 z.1-4
Description
Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1987 t.41 z.1-4, s.197-200
Creator
Reinfuss, Roman
Date
1987
Format
application/pdf
Identifier
oai:cyfrowaetnografia.pl:3022
Language
pol.
Publisher
Instytut Sztuki PAN
Relation
oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3225
Text
I I . 1. Dyrektor

Bartosz

telefonuje;

i l . 2. Królowa

i król;

i l . 3. Wysoka

kobieto

Roman Reinfuss

MARIA MADEJ.
SYLWETKA RZEŻBIARKI I POETKI

M a n a M a d e j , z d o m u W o j t o w i c z ( i l . 1) u r o d z i ł a się 21 stycznia
1948 r o k u w Bistuszowoj, wsi odlegloj o p ó l k i l o m e t r a od T u c h o ­

Ludowej

zasięgnąć

opinii

na

tomat

artystycznych

wartość

swych prac. J ó z o f p r z y w i ó z ł ze s o b ą k i l k a r z e ź b , z k t ó r y c h by

wa, gdzie p ó ź n i e j c h o d z i ł a do s z k o ł y . U k o ń c z y ł a , j a k sama m ó w i ,

osobiście bardzo d u m n y , M a r i a z a ś me p r z y w i o z ł a nic. Dopiero

„ j e d y n i e b i e d n ą p o d s t a w ó w k ę " , ale że jest o s o b ą

po p o w n y m czasie p r z y j e c h a ł a z n i m i do K r a k o w a ale j u ż boz

inteligentną

i ma c h ł o n n y u m y s ł , wiele n a u c z y ł a się przez czytanie k s i ą ż e k ,
o g l ą d a n i o tolowizji i chodzenie do k i n a . Szczególnio l u b i f i l m y
przyrodnicze

i fantastyczno.

Chętnie

czyta p o w i e ś c i

Verne'a ale l u b i r ó w n i o ż poozje •—• Mickiewicza,

Juliusza

Słowackiego

i Broniewskiego.

brata.
„ C z e m u p a n i swych r z e ź b nie p r z y w i o z ł a za pierwszym ra­
zem ? — B o się w s t y d z i ł a m . — Czego ? B o m n i e się te r z e ź b y nie
p o d o b a j ą , wszyscy się z n i c h

śmieją".

B y ł y t o cięto z p n i a k l o c k i o k o l i s t y m l u b o w a l n y m p r z o k r o j u

Jej r z e ź b i e n i e jost właśoiwio dalsz^Tn c i ą g i e m zabaw dziecię­

p r z e d s t a w i a j ą c e samych k r ó l ó w l u b ś w i ę t y c h , odzianych w dłu­

cych, k i o d y t o na w s i w r a z z b r a ć m i E d w a r d e m (ur. 1932) i J ó z e ­

gie, l u ź n o szaty, z a k r y w a j ą c e stopy. Twarze nieproporcjonalnie

fom w y c i n a ł a z leszczynowych g a ł ę z i „ l a l k i z n o g a m i ale bez r ą k " ,

dużo

k t ó r y m n a s t ę p n i e przyczepiali f r y z u r y

bądź płasko

z k o ż u c h a i u b i e r a l i jo

w stosunku

nosa i ust

w szmatki.
E d w a r d mieszka

obecnio w O ś w i ę c i m i u i r z e ź b i w k a m i o n i u

do

„wzrostu"

z zaznaczonym
( i l . 2), b ą d ź

postaci,

potraktowane

jedynio p ł y t k i m

traktowano

bardziej

rytem

były

zarysem

światlocioniowo,

z w y r a ź n ą dbałością, o w y d o b y c i e a n a t o m i i ( i l . 3). W j e d n y c h

za­

i d r u g i c h z w r a c a ł y u w a g ę d u ż e , bardzo wyraziste oczy, k t ó r y c h

puszcza b e j c ą na b r ą z o w o . M a r i i nie p o d o b a j ą się one „ b o s ą

o k s p r e s j ę p o d k r e ś l a ł o jeszcze odpowiodnio podmalowanie. R ę c e

ponuro

n a t o m i a s t , podobnio j a k z n a j d u j ą c e się w n i c h p r z e d m i o t y (np

i drewnie realistyczne r z o ź b y o t e m a t y c e
i smutne".

Pod

wpływom

świeckiej, k t ó r e

Edwarda

zaczęła

rzeźbić

i M a r i a . J a k o pierwszy „ w y s z o d l z t y c h p r ó b t a k i p o t w o r e k ,

borlo, b u k i o t i t p . ) b y ł y lodwo zaznaczone r y t y m i na k l o c k u k o n ­

p o m a l o w a ł a m go na czerwono i zielono ż o b y b y l ł a d n i e j s z y " .

t u r a m i ( i l . 2). Pozbawiono naturalnoj p l a s t y k i r o b i ł y

K i e d y indziej z rozszczepionego drowna w y r z e ź b i ł a „ o j c a i s y n a " .

p r z y l e p i o n y c h do k o r p u s u . I s t o t n y m elementem t y c h r z e ź b b y ł a

Matka, która

ż y w a , m o ż n a rzec nawet agresywna, p o l i c h r o m i a , k t ó r a przede

tych

artystycznych

wyczynów

nie

pochwalała,

s p a l i ł a t ę r z e ź b ę podobnie j a k i k i l k a n a s t ę p n y c h „ ż e b y dziew­

wszystkim skupiała

czyna nie t r a c i ł a czasu na g ł u p s t w a " . W k o ń c u m u s i a ł a j e d n a k

f r y z u r a ) , j e d y n i e k a r n a c j a t w a r z y pozostawiana b y ł a w n a t u r a l ­

u s t ą p i ć , „ o s t a t e c z n i e n i e e h ż o t a w a r i a t k a r o b i co chce". W k r ó t c e

n y m kolorze d r o w n a . Szaty malowano b y ł y g ł a d k o , n a j c z ę ś c i e j

za w z o r e m brata i siostry z a b r a ł się do r z e ź b i e n i a d r u g i

na k o l o r czerwony, niebieski l u b zielony.

Józef, k t ó r y poszedł d r o g ą Edwarda

i równioż robił

brat

„smutno

się na

szczegółach

wrażome

t w a r z y (oczy, zarost,

N a piorwszy r z u t oka m o g ł o b y się w y d a w a ć , że m a m y t u do

r z o ź b y zapuszczane na c i e m n o " a do „ l a l e k " siostry o d n o s i ł się

czynienia z p r ó b ą n a ś l a d o w a n i a H o r ó d k a z O r a w y , b y ł o b y

z p e ł n y m wyższości lekceważeniom.

jednak

Powiiego r a z u za r a d ą E d w a r d a u d a ł o się m ł o d s z e r o d z e ń s t w o
do K r a k o w a a b y

w Pracowni D o k u m e n t a c j i Polskiej

Sztuki

podojrzonie

najzupełniej

błędne.

Rzeźbiarka

w

to

ogóle

o H e r ó d k u nie s ł y s z a ł a i nio w i d z i a ł a jego r z e ź b , me m a t u r ó w n i e ż
j a k i e g o ś zamierzonego p o s z u k i w a n i a w ł a s n e g o s t y l u ozy w y d e -

197

I I . 4. Król;

i l . 5. Twarz;

il. 6

Rodzina

dukowanego sztucznie p s e u d o - p r y m i t y w u . Jest t o szczera i n i ­

b r a m i . Gotowe, a u t o r k a naciera b i a ł ą p a s t ą do p o d ł o g i i starannie

czym

szlifuje

nie

zafałszowana

wypowiedź

plastyczna

osoby,

która

„ r z e ź b i j a k u m i e " i t o dla w ł a s n e j p r z y j e m n o ś c i , p o n i o w a ż a n i
nie znajduje

uznania w s w o i m ś r o d o w i s k u , a n i nio czerpie ze

s w y c h prac m a t e r i a l n y c h k o r z y ś c i .

do p o ł y s k u .

Pewnego razu Madejowa p r z y w i o z ł a do K r a k o w a p a r ę r z e ź b ,
których

d ł u g i e , sięgające s t ó p szaty p o k r y t e b y ł y g ę s t o

dość

d u ż y m i k r o p k a m i w p a r u kolorach k a ż d a ( i l . 2, 4). „ C z y j a m o g ę

„ C z y p a n i n i g d y nie r z e ź b i postaci w s p ó ł c z e s n y c h 'i — K i e ,

swoje r z e ź b y m a l o w a ć w takie c i a p k i ? — J e ż e l i się to p a n i podoba

bo nie p o t r a f i ę p o r a d z i ć sobie z n o g a m i u b r a n y m i w s p o d n i o ! " .

t o o c z y w i ś c i e . N a j w a ż n i e j s z e jest ż e b y a r t y s t a b y l zo swej p r a c y

W dalszoj rozmowie zwiorza się a u t o r k a , ż e r z o ź b y , k t ó r e r o b i

zadowolony".

nie p o d o b a j ą się jej „ b o nio s ą podobne do n o r m a l n y c h l u d z i " .

Od togo czasu k r ó l o w i o i święci odziani s ą w kwieciste k i m o n a ,

W y p o w i e d ź t a nie jest j e d n a k c a ł k o w i c i e szozera; r z e ź b i a r k a

n a k t ó r y o h ledwo widoczno s ą anemiczne zarysy r ą k . R z e ź b y

asekuruje się w ton s p o s ó b na w y p a d o k g d y b y k t o ś j e j r z e ź b y

Madejowej, w zajadzie w y b i t n i o arealistyczne, w r z o c z y w i s t o ś c i

skrytykował

nie s ą oderwane od obserwowanej przoz n i ą r z o c z y w i s t o ś c i . „ K a ż ­

lub wyśmiał.

W

rzeczywistości

jest

do

swoich

„ l a l e k " bardzo p r z y w i ą z a n a a r z e ź b i e n i e sprawia jej d u ż o ra­

da m o j a r z e ź b a , j a k idzie o t w a r z , jest podobna

d o ś c i . „ C i e s z ę s i ę , żo jest ich t a k d u ż o . K a ż d a z n i c h k o l o r e m

c z ł o w i e k a . W Tuchowie m o j e r z e ź b y m o ż n a z o b a c z y ć n a u l i c y .

c z ł o w i o k a po p r o s t u p r z y c i ą g a . N i o m o g ę o d e j ś ć d o p ó k i nie s k o ń ­

M o j a m a t k a t y c h l u d z i t e ż w r z e ź b i e poznaje. N a r z e ź b i o

czę".

( i l . G) m a t k a m a t w a r z k o b i e t y , k t ó r ą z n a ł a m ze szpitala".

0

swej

rzeźbiarskiej

pracy

opowiada

prosto

i całkiom

n a t u r a l n i e : „ w e z m ę klocek, nio w i e m co z niogo b ę d z i o . P o m y ś l ę ,
narysuję

i dopiero w y c i n a m " . W y c i n a n i o zawsze zaczyna od

do

żywego
Rodziny

T a k ą d r o g ą doszła r z o ź b i a r k a do p o r t r e t o w a n i a . P r z y k ł a d e m
jest r z e ź b a , k t ó r a w e d ł u g i n f o r m a c j i a u t o r k i przedstawia d y r e k ­

g ł o w y a ściślej od t w a r z y p o n i e w a ż g ł o w a p r z e w a ż n i e n i c z y m nie

t o r a M u z e u m O k r ę g o w e g o w T a r n o w i o A d a m a Bartosza ( i l . 1).

jest o d k o r p u s u odgraniczona. „ N a j b a r d z i e j l u b i ę w y c i n a ć oczy',

Jest t o r ó w n i e ż klocek, j a k wszystkie poprzednie, o w a l n y w prze­

bo m i się w y d a j e , ż e na, m n i e p a t r z ą " . C h o c i a ż nie uznajo surowogo

k r o j u , u g ó r y s p ł a s z c z o n y , na k t ó r y m w y c i ę t a jest r y t e m t w a r z

drewna, twarze, j a k w i e m y , zawsze zostawia „ c z y s t o " ,

okolona

maluje

t y l k o b i a ł k a i t ę c z ó w k i oczu, b r w i , usta i zarost. Szczególnie

w y d a t n y m , czarnym

zarostom.

Postać

odziana

jest

w l u ź n ą s z a t ę k o l o r u c z e r w o n o - b r ą z o w e g o u s i a n ą g ę s t o niere­

silnie akcentuje w ą s y , k t ó r e w j e j w y k o n a n i u p r z y b i e r a j ą f o r m ę

gularnymi biało-zielonymi

k s i ę ż y c a n a n o w i u z k o ń c a m i ostro z a d a r t y m i o d g ó r y ( i l . 4).

p ł y t k i m r y t o m d z i e r ż ą d y r e k t o r s k i e insygnia. P r a w a opuszczona

Czasem zdarza się, żo t w a r z jest w y m o d e l o w a n a

plastycznie

„ c i a p k a m i " . Małe rączki wydobyto

w d ó l t r z y m a zielony d ł u g o p i s , lewa przyciska do ucha s ł u c h a w k ę

p r z y p o m o c y n i e c k o w a t y c h w g ł ę b i e ń i ostro c i ę t y c h zmarszczek

t e l o f o n i c z n ą . Z ust zwisa m a ł a , z a k r z y w i o n a fajeczka, s t a n o w i ą c a

( i l . 5).

indywidualny atrybut

N a j c z ę ś c i e j p o s z c z e g ó l n y k ł o c e k przedstawia t y l k o j e d n ą pos­
t a ć . G d y rzoźbila Ś w . R o d z i n ę ( i l . 9) p o s t a ć m a ł e g o Jozusa b y ł a

M a r i i Madejowej

kilkakrotnie

płaskorzeźby.

w y m i e n i a n a , g d y ż nie o d p o w i a d a ł a

wyobrażeniom

a u t o r k i . K o m p o z y c j o s k l a d a j ą c o się z dwojga l u b w i ę k s z e j ilości

portretowanego.

P r ó c z „ l a l e k " mniejszych i w i ę k s z y c h , k t ó r e w
reprezentują

Przykładem

twórczości

r z e ź b ę p e ł n ą , t w o r z y ona czasem

jest n i e w i e l k i , p r a w i e

kwadratowy

klocek, na k t ó r y m w y k o n a n y jest r y t e m zarys M a t k i Boskiej

o s ó b r o z w i ą z a n e b y w a j ą t e ż w ton s p o s ó b , że w j e d n y m k l o c k u

w p ó l p o s t a c i z D z i o c i ą t k i o m n a r ę k u ( i l . 7). Podobnie j a k r z e ź b y

r z e ź b i się n p . t r z y twarze jedna n a d d r u g ą , j a k t o m a

połne, płaskorzeźba

w r z e ź b i o z a t y t u l o w a n o j Rodzina

miejsce

( i l . 6), lub toż mniejsza p o s t a ć

w k o m p o n o w a n a b y w a w m a s y w w i ę k s z o j postaci m i e s z c z ą c się
na n i m c a ł y m s w o i m k o n t u r e m ( i l . 2).
R z e ź b y j a k w i o m y s ą z n a t u r y polichromowano. P o c z ą t k o w o
malowano b y ł y s z k o l n y m i a k w a r e l a m i , obecnie k o l o r o w y m i w i l -

198

jest

również

polichromowana,

kolory



j o d n a k bardzo spokojne, u t r z y m a n e w ciemnej t o n a c j i .
R z e ź b y Madejowej s ą dotychczas bardzo m a ł o znane. W r .
1977 cztery z n i c h z a k u p i ł o M u z e u m E t n o g r a f i c z n o w K r a k o w i e
( t r z y dalsze p o z o s t a w i ł a w darze, ż e b y z n i m i nio w r a c a ć

do

d o m u ) . W i ę c e j jest ich w zbiorach M u z e u m O k r ę g o w e g o w T a r -

I

w a ł a swoje m y ś l i w chwilach dobrego

l u b złego n a s t r o j u , zwie­

rzenia, a czasem po p r o s t u drobno u t w o r y w postaci bajek o zwie­
r z ę t a c h czy ludziach. U t w o r y te nie o d z n a c z a j ą się w p r a w d z i e
n a d m i e r n ą p o p r a w n o ś c i ą f o r m y , ale w s k a z u j ą na d u ż ą w r a ż l i w o ś ć
a u t o r k i , k t ó r a n i e z w y k ł o ż y w o reaguje na wszystko co j ą otacza
i co o d b i o r ą w k o n t a k c i e z otoczeniom. U w i e l b i a p r z y r o d ę we
wszelkich j o j przejawach,

jost ona

dla niej ź r ó d ł o m

radości

i optymizmu:
G d y co d z i e ń rano
Okno o t w i e r a m ,
S ł y s z ę srobrny glos skowronka
I

złoty troi słowika

I

innych p t a s z ą t istną wrzawę.

Zaczynam w i e r z y ć w ż y c i e ,
Ze p i ę k n e i ciekawe,
Piękno od kolorów,
P a c h n ą c e miłością
I

szumom ciemnych b o r ó w .

Wiosnę widzi autorka jako królownę, k t ó r a „ w s z y s t k o maluje,
cieszy i b o g a c i " . A j o s i e ń :
Idzio złocista josień,
T a k a ż w a w a staruszka,
S t r ą c a oddechom

jabłka,

Przobioga dreszczem po
I I . 7. Matka

Boska

z

Dzieciątku

gruszkach.

I d z i o skulona, z z i ę b n i ę t a ,
W s z y s t k o spycha z p o ł a ,
Twarda, nieugięta
ż e g n a j jesieni z ł o t a .
Wiolo u w a g i p o ś w i ę c a a u t o r k a k w i t n ą c y m drzewom, zwie­
r z ę t o m , zjawiskom atmosferycznym

(wichura, deszcze, b u r z a ) ,

zachwycają j ą chmury, w których widzi m n ó s t w o interesujących
postaci:
nowio, k t ó r e się w p o w a y m sensie Maria. M a d e j o w ą
zaprasza do u d z i a ł u w konkursach

opiekuje,

i prozontujo jej r z o ź b y

W y s t a r c z y g ł o w ę p o d n i o ś ć do g ó r y

na

B y widzieć w górze chmur całe fury

w y s t a w a c h . K o n t a k t z muzeum w Tarnowie t r w a j u ż sporo l a t .
„ D y r e k t o r a Bartosza

p r z y s ł a ł do m n i o m ó j b r a t

Józof,

Pięknych,

żeby

Bartosz w y ś m i a ł się z m o i c l i r z e ź b , a on tymczasem wzi

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.