-
Title
-
Materiały i dyskusje / LUD 1984 t.68
-
Description
-
LUD 1984 t.68, s.217-272
-
Date
-
1984
-
Format
-
application/pdf
-
application/pdf
-
Identifier
-
oai:cyfrowaetnografia.pl:1743
-
Language
-
pol
-
Publisher
-
Polskie Towarzystwo Ludoznawcze
-
Relation
-
oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1879
-
Rights
-
Licencja PIA
-
Text
-
Lud, t. 68, 198~
III. MATERIAŁY I DYSKUSJE
LARISA CZARNOCKA
Zakła,d Etnografii
UMCS Lublin
STOW ARZYSZENIA MŁODZIEŻY WIEJSKIEJ NA WSI
UKRAIŃSKIEJ W II POŁOWIE XIX W.
- NA POCZĄTKU XX WIEKU
Tradycyjne stosunki społeczno-obyczajowe
na wsi ukraińskiej
w II
połowie XIX wie1ku - na początku XX wieku są przedmiotem stałych
zainteresowań ukraińskich etnografów.
Według wiadomości źródłowych 1, dziewczęta i chłopcy na wsi uk'raińskiej w wyżej wymienionym
okresie - zgrupowani byli w organizacjach, zlllanych w etnografii ukraińskiej pod nazwą "parubockich
ta diWiockich gromad". Gr'omady miały duże znaczenie w organizowaniu pracy i wYip'JiC'zynkumłodzieży wiejSlki'ej Of'aZ w uroc:zyslJoś1cia1chweselnych.
Mając lat 15 - 16 chłopcy mieli prawo najpierw do obserwowania życia gromady w charakterze widzów, następnie do wkupu i stopnioweglO
aktywniejszego
zaangażowania
w życiu gromady. Najważniejszym
warunkiem umożliwiającym
chłopcu wstąpienie do gromady był wiek, najczęśeiej 17 - 18 'lat. Mł'ods'Zym w:ie:kierrn z reguły me przyjmowano,
Z'abrallliilalDlo
Iprr-aw1aWSltę,PUna "dJoslWitikli","weez€rnyci",
chyba że IW charakterze widzów. Z nielicznych wyjątków 2 dowiadujemy się o istnieniu
samodzielnych
zgrupowań młodzieży w wieku młodszym (12 - 16 lat).
"Meńs'i" spotykali się tak samo jak starsi organizując swoje "doswitki" .
No Wołyniu znany był podział na "rozriady" 3: "starszych",
"serednich" i "maleńkich"
(od 10 lat). "Doswitki" zorganizowane
były przez
wszystkie "rozriady" z tą różnicą, że starsi spotykali się w oddzielnym
pokoju, mając muzykę i jadło wyłącznie do swojej dyspozycji, natomiast
"seredni" i "maleńki" organizowali zabawy. W tym wypadku chłopiec
1 Odpowiedzi
IkoTespondentów wiejskich
ników InstY'tutu ,sztuki, follkloru i etnog'raiii
stulecia - przechowywane są w miej,s-cu.
2 MaryupoI
i okolice.
3 Grupy wiekowe
chłopców.
na Ankietę rozesłalną ,przez pracoww Kijowie w lata-ch 10 - 30 bieżąoego
218
Materialy
i dyskusje
JUz od lat lO-ciu uważany był za czł'Onka "gromady", natomiast mając
17 - 18 lat wstępował do gromady oficjalnie, stawiając "mohyrycz" przewodniczącemu ("atamanu") i chłopom w wieku starszym.
Po opuszczeniu gromady (zamążpójściu
bądź ożenku) przez "starszych", wolne miejsca zajmowane były przez "młodszych", co przyczyniało się do pewnej ciągłości gromady 4.
J·eż·eli w rodzinie doras.tało kLku chłopców, uzgadniało się między
nimi kolejność wstępu do gromady. Zdarzało się, że młodszy braŁ górował nad starszym sprawnością fizyczną. W tej sytuacji jego wstęp do
gromaidy mógł być Iprzy~piesZ'Ony. SpmWlll'ość fizycZJllIa, wy1Jrzymałość,
zręczno'ść, odwaga, umiejętność żartowania, śpiewania piosenek, opowiadania bajek, kawałów - icenio.ne były bardzo w gromadzie. Z reguły
chłopcy cisi i płochliwi nie byli lubiani, najczęściej byli przedmiotem
żartów, kpin ze strony dziewcząt, co uważane było za wielki wstyd. Jeż'eli chło.pak oprócz wieku posiadał wymienione wyżej umiejętności, mógł
zostać przyjęty bez "mohorycza"(chociaż
takie ustępstwa zdarzały się
rzadko).
Dowiadujemy
się z materiałów
archiwalnych,
że dla dziewcząt najważniejsżym warunkiem wstępu do gromady był wiek. Dziewczęta wiejskie 'Zaczy.na·ły odrwi-edJZJać,~dJoswhtJki", "wece;omytCJi", "wułyai" mając
lat 12 - 13.
Sbosunek r·ooziców do gromad, do których należały ich dzieci, nie
był wszędz~e jednakowy. Najczęściej był on bardzo niechętny, ponieważ
dzieci biorące udział w życiu gromady zanfedbywały
obowiązki domowe. P,od pT·esją opinii wiejSJkliej r1odz:ice zmuszeni byli liClzyć silę z fakt'em p'Tzyna,leżllio,śoi syna (córki) do gr'omady, dając pieniądze na
"mohorycz"
w wypadku składek, cÓrce - fundując udział w postaci
produktów
(mąki, kaszy). Ta sama opinia wiejska bardzo przychylnie
widziała natomiast udział młodzieży w wykonywaniu
obQwiązków spolecznych, takich jak: dyżurów nocnych, zabezpieczenie
mienia przed
pożarem, wypasu bydła na .pastwiskach, pilnowania porządku itd. Wszystko to brane było pod uwagę przez rodziców.
Syn po wstąpieniu do gromady stawał się bardziej samodzielny, jego
sta tus rodzinny ulegał zmianie. Rodzice zaczynali liczyć się ze zdaniem
syna w sprawach gospodarczych, syn mógł wydawać zapracowane pieniądze według własnego uznania, wychodzić z domu bez zezwolenia rodziców, samemu szukać narzeczonej.
Jeg·o sytuacja rodzinna była bardziej uzależniona od woli rodziców w wypadku życia poza gromadą.
Jesienią wybierano
przewodni·czącego
gromady - atamana. Wśród
4
KyiV, lust. s'Zt., faJkI. i etnografii
f. l - 3, 330, s. 4.
Materia!y
i dyskusje
219
młodzieży wyróż'niały atamana odwaga, pracowit,ość, umiejętność załatwianlia s!;Jtr'aworg,mi:z,ocyjnych. Czasem o wyoorzte decydiJwaJ wiek i doświadczenie, jeżeli chłopak jeszcze się nie ożenił :i. pozostawał wśród
młodszych kolegów.
Ataman - to miano dla przewodmiczącegto gromady charakterystyczne dla całej Ukrainy, może za wyjątkiem południowego zachodu, gdzie
wodzireja młodzieży nazywano "berezą" (od jego udziału w wigilijnych
uroczystościach). Odznaką atamana był bat przypięty do pasa; zwykle
z tą odznaką siedział ataman na hOIlJoT'o'wymmiejscu za stołem. Członkowie gromady równi'eż nosili bicze, ale wyłąci'Jnie podczas potyczek
z chłopcami z innej wsi 5.
Obowiązki atamana były następujące: wyznaczenie w kalendarzu dni
dla zorganizowania "doswitek", "weczornyć", "wułyć", pilnowanie porządku w gr oma/d'Z1ie,TOIZStlfzyglanie
komfliiktów między ch~Oipcami (najczęściej z powodu dziewcząt), pertraktacje z crtamaonem innej gromady,
przyjęcie do gromady nowicjuszy. Najczęściej pierwszym doradcą i pomocrni!kiema'1tamamł był skalfbn:Jk ("kaZlIlhorycz" przynosił na spotkanie każdy chlopak osohno,
i trzymał do pewnego czasu bute.kę w kieszeni. Gdy gromada zasiadała
do stołu, wyjmował butelkę i częstował ko~egów 14. Dziewczęta przynosi~y ze SJbł produkty żywno3ciowe.
W życiu gromady "składki" można potraktować jako zjawisko raczej
r:za::lkie. Najczęści·ej uf'qdzxne były w okresie pf'zeodwielka;nJenym, na
Matkę BJską Zielną, Św. An:lrzeja i w marcu obowiązkowo kończyly
okres z:my - okres "doświtek". Chlopcy i dziewczęta bJ.wili się podczas
"skłJdek" hucznie, ale rozchodzili się do godziny ID-tej, ponieważ l'owrót
ze "składek" o p6źniejszej porze był niemile widziany przez rodziców.
Z rozpoczęc:em prac polowych młodzież wiejska nie miała m)żliwoś12 Rysowano
na ścianach zewnętrznych
izby mieszkalnej
malowi,dla o niep'l"zyzwoitej treści, strzelką
wsklzywano
od domu dziewczyny
k:erunek
ku domowi
woowca,
13 "Archiwum
Towarzystwa
Geo',e-raficznego ZSRR", s. 16, 1, N 29, s. 13
u Kyiv, Inst, szt., folkl. i etnografii
f. 1 - 3, 330, s. 22.
222
Materiały
i dyskusje
ci codziennego spotykania się. Zbierano się sporady,cznie w wolne od
pracy wieczory przy bramie którejś z zagród albo poza g.ranicami wsi,
w stepie. Młodzież spotykała się na powietrzu przed świętami. Podobne
S1PlQtka'niia
Ina 'wiosnę i w lecie młodZlieży wiejskilej już lIlie w dlQlIl1Ju,
,a ne
[>OW1etr.zu,ruosiły nazwę "wecZJDlfnyć" i "wułyć". Na tYJP'O'WY
abflalz,ek
wiejskich "wyluć'Slkłaidały się zalbawy ruchowe 15, plotki, iZl8.wierandenowych znajomości, śpiewanie piosenek. Wiadomośd źródłowe, dotyczące
"weczornyć" są zbyt powierzchowne i nie pozwalają na dokładniejsze z
nim zapoznanie się. Często nie różnią się istotnie "doswitki" i "weczornyci", w innych wypadka'ch różnice występują wyraźniej.
Najbardziej "weczornyci" organizowano w wigilię świąt, w okresie
zarówno zimowym jak i wiosenno-letnim. Ze względu na przewagę elementów roz,rywkowych, podobne byly do "składek". Chłopcy mieli prawo
przychodzić na "weczornyci" w każdym' ,,'kutku" wsi, dziewczęta natomiast trzymały się swojej dzielnicy. W charaikterze widzów na "weczornyci" dopuszczano dzieci, żonatych i ludzi w wieku starszym. Najczęściej
używalnY'mi 'ins-t1"'umentamimuzyoznymi były na "weC'ZJomyooch" ha1rmoni a, bęben, skrzypce.
Poza "doswiatkami", "składkami", "weczornycami", "wułycami" czynne życie "parubockich" i "diwookich" gromad przejawiało się podczas
świąt, szczególnie w okresie Bożego Narodzenia w tzw. "koladowaniu".
Ilości uczestników grupy kolędników nie da się określić dokładnie,
nie wiadomu też, czy chodzili wszyscy chłopcy, czy tylko wybrana część.
Nacz.e;l,e "pochodu" stawiano przewodn:iczącego ("bereze"), pOS.~3id.lająceg'o
dobry glos konieczny do śpiewania kolęd ("koladok"). W trakcie pochodu
po wsi "bereza" dzwonił specjalnym dzwonkiem, obok idący chłopiec
niósł gwiazdę kolędników ("koladnuju zwiezdu").
Podczas kolędowania chłopcy śpiewali piosenki, życząc gospoda'rzom
domu szczęścia i pomyślności, za swoje życzenia otrzymywali dary w
postaci produktów i pieniędzy. Otrzymane dary wpisywano do specjalnej
księgi, którą pro,wadził sekretarz ("artielszczyk"), a pomagał mu skarbnik ("sczetowod").
Na kolędowanie członkowie g'Tomady musieli mieć specjalne zezwoleni'e OldpGlfafii. Gmmada tylkJo w tym wYJ.fYadku
mogła k'olędować, jeżeli część uzbieranych pieniędzy i darów żywnościowych przekazała na
C€rlciew. Z l'€l5'Zltyk'OTzysta1agromada podczas ocg'clJnU
Z'Ow.am1i
a "sildrad.€Ik"
1~
1£ Znane
są wyłącz.nie nazwy: ,IW dowgoi łozy" - u chłopców, "haiłki", "w
dytiaty", "szuma zaplita,ty" - u .dziewcząt. Kyiv, Inst. szt., fol'kl. i -etlnografii, f.
1 - 3, 330, s. 8.
18 Kviv. In5lt.szt., folkI. i etnografii,
f. 1 - 2, 291. S. 2.
Materiały
i dyskusje
223
W okresie Bażego Narodzenia organizowały "składki" zamężne kobiety ("mołodyci") i ich mężowie, ale podobne spotikania były nieliczne.
W niektórych guberniach Ukrainy 17 można było zaobserwować w ramach g,romad wtórny podział na samodzielne stowarzyszenia chłopców
i podobnie dziewcząt. Zbierali się oddzielnie chło·pcy bez udziału dziewcząt na posiedzenia, na których załatwiano sprawy "pokoju" lub "wojny"
z innymi "kutkami", sądz.ono chł·opców, którzy przekro·czyli prawo gromady, albo organizowano "składki" i g'ry w karty 18. W okresie wiosennJ-letnim na świeżym powietrzu urządzali chłopcy swoje męskie zabawy 19.
Jeśli chodzi o wspólnotę dziewcząt, to miała ona porównaniu z chłopięcą ("parubocką") znaczenie mniejsze. Dziewczęta podejmowały wspólne decyzje i występowały jako całość podczas organi:wwania "doswitek", "weczornyć", ale nie "składek", za które odpowiedzialno'ść ponosili
chłopcy. Między sobą dziewczęta wybierały "starszą", najbardziej doświadczaną w sprawach gospodarczych. Czasem była nią gospodyni wynajętego domu ("do'świtczana maty"), która pilnawała po'rządku oraz
przyrządzania potraw. Dziewczęta winny jej były wyjątkowe posłuszeństwo. "Doswitczam.a maty" cieszyła się szacunkiem również wśród chłopców, ale ze wzglę:iu na doświadczenie, a nie na wiek.
Materiał archiwalny dotyczący ,diw'ockich gromad" jest skąpy, na
podstawie luźnych pojedynczych wzmianek trudno wywnioskować {)
zwartej całości. P!fzypuszczenie, Ż€ "parubocki" i "diwocki" gromady
istniały w ramach jednego zjednoczenia młodzieży na wsi ukraińskiej
na przełomie wieku XIX - XX i na początku wieku XX - wydaje się
najbardzi·ej bliskie istocie rzeczy.
Po zawarciu związku małżeński·ego chłopiec czy dziewczyna opuszczam Igroma1dę.Mo~liJwY1ffi jest ipJ"Z2IpI'()WladZJenie
krót:Jkiej anali'zy, która ucLoWt01cłni. •.aby i:stn:ien:'e O'rgaJlliza1cyjnychi prawnych norm ,g:r1omadyW obrzędowości weselnej.
1. Wiemy z przebiegu ohrzędowości weselnej, że pomyślne swaty
w domu rodziców dziewczyny zostawały pnypieczętowane
wypitym
"m:::>horyczem" przez przedstawicieli obydwu zainteresowanych
radzin.
W13dolffiJ05Ci
arehii1walne z guber'Ilii Kyti:wskiej, Czernihowskioej podają, że
chłopiec, który już zaswatał dziewczynę, powinien był postawić "mohorycz" kolegom w "gromadzie", Jeżeli pochodził z innej wsi, to "mohorycza" powinno było być jak najwięcej. Zazwyczaj wypijanie "mohorycza"
odbywało się w domu, w którym plfzedtem olrganizowano "doświtki".
Zbierały się dziewczęta i chl.opcy. Obowiązkiem panny młodej było wrę17
18
l'
Okolice Kijowa, Vi-nnica.
Kyiv, Inst. szt., foLkI. i etnografii,
"W IdOlwg'Q;i
lozy".
f. '1 - 3, 330, s. 28.
224
Materiały
i dyskusje
,
czyć od siebie prezent dla "doswitczanej materi": chustkę, płótno lub
coś innego. Spotkanie to m:alo nazwę "zamówiny" 20 i organizowane było
na kiLka dni przed właściwym weselem.
Według relacji z guberni Połtawskiej wiemy, że w wigilię wesela
państwo młiodzi, bojarowie, drużki szli do izby, w której w zimowym
okresie odbywały się "doswitki", w lecie wyb:'>r miejsca spotkania był
dowolny. Państwo młodzi kupowali wódkę, organizowali zakąskę i częstowali młodzież, która w tej sytuacji nazywała się "czelad" 21.
Państwo młodzi musieli szanować wiejską tradycję. W wypadku lekceważenia ustalonego obyczaju młodzież wiejska mogła nie pnyjść na
wesele, panna młoda mogła zostać bez drużek, a pan młody bez bJjarów.
2. Dziewczyna już wyswatana do oficjalnych zaręczyn mogła odwiedzać swoje ko~eżanki na "doswitkach" i "weczornycach". RJZem z nimi
szykowah swój posag. Do tej samej izby przychodził pan młody z muzyką i prezentami 22.
3. Do norm obyczajowych "gromady" można zaliczyć weselne "perej'ny" (wymaganie odkupnego za pannę młodą). Uczestniczyć mogli w
"perejnach" ludzie w wieku podeszłym, ale w zwyczaju wiejskim było.
to przywilejem chłopców.
4. Do ciekawych obrzędów wese'nych w gubernii Czernichowskiej
można zaliczyć "chustky", organizowane u panny młodej po "swatach"
jako zakończenie "zaręczyn". Przed obrzędem "chuistek" panna młoda
zapraszała do siebie "hulaty" (bawi~ się) dziewczęta i chłopców. Przyjeżdżał pan młody i starosbowie. Panna młoda podawała im chustki, co
mOŻn!l było tłumaczyć, ja:ko j-ej oficjalną zgodę na małżeństwo. Sie!dlzące
za stołem koleżanki częstowała w:'>dką i chlebem pokrajanym na drobne
kawałki 23. Pan młody częstował wódką kolegów. Po obrzędzie "chustek"
po kilku dniach panna młoda znów organizowała u siebie spotkanie młodzieży. Zebrani "witali" pana mlodego i jego wybrankę. Po przywitaniu
nastęoowal pJczęstunek w postaci wódki i chlEba - "palanyci" ze strony pana m~odego, cienkich placków ("blinów") ze strony panny młodej 24.
5. Zasadniczą treścią "dziewiczego wieczoru" odbywającego się w
wigLię ślubu było pożegnanie panny mł!odej z koleżankami, ze stanem
dziewictwa.
Kyiv, Inst. szt., falkI. i etnografii, f. 1 - 2, 270, s. 7.
"Archiwum
Towarzystwa
GeoglraHczne"o ZSRR", f. 31, 1, N 9, s. 12.
22 "Archiwum
Towarzystwa
Geo·graficzneglQ ZSRR", f. 104, 1, N 331, s. 2.
23 Częstowar
ie ch).ecem przez pannę młodą zapowiadało
szybkie zamą ;pój.icie.
24 P. Litwinowa-Barto'sz
Wesilni obriady
i zwyczai u seli Zcm!ianci
C lóciuwślkogo powitu
na Czernihowszczyni.,
s. 78. [W:) Materiały
do ukrainśko-ruśkoi
etnologii,
1900 r., t. 3.
20
21
Materiały
i dyskusje
225
"Dziewiczy wieczór" jako obrzęd był wydarzeniem, które zatwierdzało
pouszczenie "gromady" przez dziewczynę wychodzącą zamąż. Można dopatrywać się tutaj pewl".£j łączności pomiędzy formami oJ:'ganizacyjnymi
stowarzyszenia młodzieży i obrzędowością weselną. W istocie rzeczy
"dziewiczy wieczór" powtarza "weczornyci", w bardziej wybujałych kolorach, z dodaniem niektórych szczegółów obrzędowych.
FRANC'.ISZEK
SIELICKT
Instytut Filologii Słowiańskiej
Uniwersytet W'roclawski
ANEGDOTY
°
NARODOWOŚCIACH I WYZNANIACH
W B. POWIECIE WILEJSKIM
Wiadomą jest rzeczą, że na pograniotyllko ja."zczurka 23.
40. I c e k li d e r z a n y g a ł ę z i ą. Chłop i Icek szli wieczorem
przez las. Icek bał się, zaproponował
więc, aby chlap szedł przodem.
Ten zgodził ei~, lecz idąc, zbo.śjwie , !przytrzymał i mocno puścił g,ałąź
w głowę Icka, aż się ten złapał za czoło. Gdy bJl zelżał, zaczął dziękować
ch~opu, że przytrzymał
gałąź, bo inaczej zabiłaby go ona ... 24
41. I c e k w y g r y w a k a wał d z i u r a w e j d e ski. Chłop i Icek
razem wędrowali i umówili się, że jeżeli coś znajdą, to będzie to zdobycz
tego, kto składniej określi znaleźioną rzecz. l ato znaleźli worek jęczmienia i wOtr€\kgTykti, 'któ:f'e W'idiooZll"lie
spadły z oCzyje[rDśwozu. kek kflzy'knął: "J aczmień-hreczka!",
a chłop: "Hrecz-J aczmień!" Icek musiał przyznać, że określenie chłopa było składniejsze i zgodzić się, że oba worki
przypadną chłopu. A na razie zarzucili je na plecy, po worku każdy,
i idą dalej. Po jakimś czasie znaleźli kawał spróchniałej deski, z dziurą
w środku. Chłop powiedział naumyślnie
niezgrabnie:
"Dzirka-doszka",
a Icek "Dzir-doszka" i ku swej wielkiej dumie, wygrał ... 25
Po·dał jw.
Podał Wacław Si,cIicki (zob. wyżej przyp. 9).
22 Podał Józef Leszkowicz.
23 Po,dała Janina
Hryhorowicz-Lubn:ewska.
24 Podał
Henryk Sielicki (983), lat 57, b. miszlkani€C wsi MikuliJno
nów pow. wi'ejs.kie-go, obecnie zam. we Wrocławiu.
25 Podał Wacław
Sielicki (zob. przyp. 9).
20
21
g,l).
Dołhi-
236
Materiały
i dyskusje
C h ł o p z a m i e n i o n y w ż y d o w s k i e g o ,k o n i a. Pewien
Żyd jechał drogą i spal. Zobaczył to chłop idący z synem, zatrzymał konia, wyprzągł go i kazał syn,owi zaprowadzić do swej stajni, sam zaś nałożył na siebie chomąto. Żyd zbudził się i chciał popędzić konia, ale
ujrzał zamiast Inieg.o·chlopa. Zdziwiony, zlazł z wozu i pyta, co on tu robi. A chłop mówi: "Za moje grzechy byłem zamieniony w twojego konia, ale kara moja dz.iś już minęła i znowu jestem człowiekiem". Trudna
:rada, musiał się Żyd z tym pogodzić. Za parę dU1i poszedł Żyd na targ
by ku'pić s::>bielllJ'weg'oilmm'iali 'SiP'o~k,ał
tamtego, wysta!w~{)neg:ona Sl;:yrzedaż. PJ!Cls;zi€ldł
do nieg:J' li s:z€lpnął mu inJa'Ulchio:"Znowu 'zglflz,es:zyłeś?"Ale
nie chciał go kupić, żeby nie mieć noweg.o ambarasu.
W wariantach
zapisamych przez Michała Federowskiego
zamiast
chłopa z synem występują bernardyni bądź pop z diakiem 26.
43. Ż Y d o b i t Y ko n i u s z k i e m b a t a. Pewien Żyd namówił
parobka, aby razem poszli kraść jabłka w sadzie jego gospodarzy. Parobek się zgodził, ale uprzedził gospodarza, że przyjdą kraść. Gospodarz
z łatwo3cią złapał ich na gorącym uczynku i ukarał chłostą. Kazał mianowicie obu położyć się naraz, parobkowi bjżej siebie, a Żydowi dalej
i wlepił im dwadzieścia batów. Późni-ej Żyd chwalił się: "Ja byłem bity
tylko koniuszkiem bata, a parobek - całym batem". Parohek zaś śmiał
się z tego, gdyż bat walił właśnie w Żyda, a jego zaledwie dotykał.
44. Ż y d z i z a b a w i a j ą si ę s t r z e l a n i e m. Żydzi znaleźli
strzelbę i postanowili wystrzelić. Rabin komenderował: "Ty Lejba, dziarży strelbu, ty Boruch syp siudy pOlrach,a ty Icka suń siudy spieku!"
Strzelba wypaliła, a Żydzi porozbi-egali się w przestrachu. - W wersji
zapisanej przez Michal,a Federowskiego (Zydaii.ska stralania) występuje
więcej postaci, mianowicie Lejba, Orach, Brat, Kony, Cić, natomiast
w ukraińskiej (Pro triach ty liw i rusznycciu) osobami działającyrrt:ł są
Boruch, Ićko i Doroch. Dwaj pieTwsi, strzel,ając niezgrabnie, zastrzelili
Dorocha. SIad tej anegdoty utrwalił się w powiedzeniu b:abruskim zapisanym w końcu XIX w. w sąsiednim z wilejskim powiecie borysowskm przez Eugeniusza Lackiego: "Icka, trymaj spicka, a ty Bo'ruch trymaj poruch, a ja, Chaim, ucikaim". enże Lacki zapisał inne powiedzerni'e, zl1l,unet,eż 'W nalS:zychKllk'oliicach:"Lrudz'i, ludzi, ISZJi'o
rz hetaha bl1JdziJa:
Żydy Jankila bjuć! - A chtoż Jankil, kali nia Żyd?". Jest to również
ślad jakiejś dawnej anegdoty, już zapomnianej 27.
45. D u reń, c o b r {)d y f a r b uje. Pewien Żyd miał rudą brodę,
a bard:uo chciał mieć czarną. Znalazł się frant, co podjął się ufarbować
42
Podał jw.
P. Cubins'kij, Trudy
Kraj, t. 2. Petersburg
211
27
skij
cestwa
i by ta
Belorusov.
etnograficesko-statisticeskoj
ekspedicyi
w
Zapadno-R'.Ls-
18.8, s. 578; J. E. La-ckij, Materialy
dla i:wćenija
tVOTl. Poslovicy,
pogovorki,
zagadki.
Moskwa 18::J8,s. 14.
Materiały
i dyskusje
237
mu brodę. Nasypa,ł do gaflI1k:a kleju s1JolarlSll{jie:go,
TlolZJg'OlvO'Wał,
wsypał lSiadzy i kazał Zydowi wlożyć brodę do tego garnka, mówiąc mu: "Gdy farba 'za1stygnie, 'przy}dźd:> mnie. Ja Itymozasem pójdę na lfJ'lllielk.Pytaj:
"Czy widzieliście tego durnia, C'o brody farbuje? - bo mnie tak wszyscy
nazywają". Gdy farba zastygła, Zyd poszedł na rynek i wołał: "Czy widz,ie.iścioe tegoci:urnia, 00 brody f'aI'buj'e?" Ludzie 'Patrzyli na jeg!o brodę
zanurzoną w g'a flI1lku i Śimie.i się do rbożnicy żydowskiej, by z'obaczyć jak Zydzi się modlą. Lecz później
oni wyszli wszyscy i zamknęli drzwi, a on nie mógł się wydostać. W nocy za1chC'iaŁomu Siic;'Załatwić, uczyn.ił Wlięc tiD w 'kąIC'iJe.NalZaj'llt:r'z rano
'Przyszli ZydZli sit; modlić, 'o,twla,dtihoinicę, a tu goj w ni'ej s1edzi. W dlOdati~u lI1ajlpielrw:::l':Jezullill'QI:""ma Ip'Olt1em
'Z'oba.c:zyli:kupę. Pytają więc chłop.'!, skqd sit; ona wzięła w tym świętym miejsu, a chłop odrzekł: "U noczy spatkalisia tut nasz Boh i wasz, i naczali bicca. Nasz Bah jak dail
waszemu Bohu, dyk wasz Boh aż usrailsia". Usłyszawszy to, Zydzi zaczę:i maczać palce do tej kupy i żegnać się nabożnie po żydowsku, mówiąc: "Sza'kum, malam, hOlSkim Jmł,am". A chł.O'PLSlzybk'Ouci'e:kl. - P,::>bolfze.Rzeżhiar'z wziął dłulbo i 'zbliżył się da g,wego !popa, a ten
jak nie skoczy i - uciekł. - Geneza i tej anegdoty jest polska; zamiast popa występuje w niej ·chłop. W niektórych wersjach białoruskich
wśród trzech figur podstawionych są pop, generał i żolnierz 34.
54. S w i ę t Y W ł a s. Pop nawiązał romans z mężatką Nastią. Dowiedział siGo tym jej mąż. Raz poszedł niby kosić, a chyłkiem wrócił
i zaczął podglądać przez okno. Zobaczył popa w łóżku. Gdy otwierał
drzwi, pop, będący nago, zerwał się, podbiegł do kąta z ikonami, stanął
na kolalna i nachylił się c:w-lem aż do podŁo!gi, udając T,oz:m::>dIoneg'o.
Chlqp pyta żony: "ChLo heta?" Ona od:p!owi.e±:mal'a:"Heta'ż śWii'aty DIas"
Na to chl·op: "Świ1aty Ułais, a jajcy ja;k u nas" i zdzielił g'o mocno pasem
po wypi(?tym zadzie. Pop zerwał się z klęczek, wyskoczył oknem wyłamując ramy i pobiegł goly do domu 35.
55. P a r a f i a n i e r a b i ą t a s a m o, c a p a p. Nowy pop postanowił zaktywizować wiernych w służbie liturgicznej, każąc im robić
wszysUk,oto, 00 i on. Wt'em w ez.asie >olka!d:za:ni.a
cerkwi wypadł węgielek
z kadzidła i wpadł mu do buta. Pop polożył się na plecach, zadarł nogi
i zaczął nimi trząść, aby węgiel wypadł. Parafianie także pobżyli się
i zaczęlli 'tTZąŚĆwniesionymi da góry nogami. PalIfU, >00 sita'k) bliżej drzwi,
wyszło na z2'Wln