http://zbiory.cyfrowaetnografia.pl/public/pub_4594.pdf.pdf

Media

Part of Jantar w sztuce ludowej / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1973 t.27 z.4

extracted text
I I . 1. Kolki! ilb:, z ą b k u j ą c y c h

nieim >\, ląi

oraz narzędzia do usuwania „ s k a z u " aa oku. 11. 2. Sorduszka do naszyjników
wykonane z bursztynu.

Adam Chętnik

JANTAR W SZTUCE KURPIOWSKIEJ
Jantar (bursztyn) w y s t ę p u j e w Polsce na pobrzeżu
B a ł t y k u , w dorzeczu N a r w i (zwłaszcza na Kurpiowszczyźnie), na Pojezierzu Mazurskim i Pomorskim, w Borach
Tucholskich, na Kujawach, a t a k ż e w P o z n a ń s k i e m (okolice
jeziora Lubiejewskiego). W y s t a r c z a ł o go t u — i wystarcza —
dla celów p r z e m y s ł u domowego czy fabrycznego. Jantar
w y s t ę p u j e t a k ż e sporadycznie w innych regionach Polski —
na G ó r n y m i D o l n y m Śląsku, w okolicach K r a k o w a , na środ­
k o w y m Mazowszu.
Jantar p o w s t a ł z zakrzepłej i stwardniałej żywicy sosny.
Dawniej u w a ż a n y za minerał, dziś zaliczany jest do liptob i o l i t h ó w . Przedstawia ciało bezpostaciowe (dotąd nio
znaleziono w n i m kryształów).
Poszukiwaniem czy też kopaniem i poławianiem su­
rowca zajmowali się Kurpiowie-specjaliści „ b u r s z t y n i a r z e " ,
czy j a k piszą i n n i , „ j a n t a r n i k i " . Po gatunkach ziemi, j a k
„ s u r " , „ m o d r a ziemia", „siwica", „ c z a r n y szlam" i t p . roz­
poznawano miejsca, gdzie warto było zapuścić „ p r ó b n y
d r ą g " , k o p a ć rydlem lub p o p r a w i a ć „pogłębiaczein". R ó ż n o
motyczki, łyżki na d r ą ż k a c h i t p . uzupełniały narzędziarstwo. P r z e m y s ł e m t y m zajmowali się mężczyźni, ale była
w Nowogrodzie i kobieta , k t ó r a u m i a ł a odnaleźć „ g n i a z d a "
bursztynowo i w y d o s t a w a ł a różne bryłki, łącznie z piachem
lub żwirem bursztynowym — dla badaczy, n a u k o w c ó w
i innych a m a t o r ó w . Odmiany bursztynu kopanego w ziemi
nazywano gruntowym, dla odróżnienia od wodnego, błot­
nego, torfowego i i n . Co do gatunku, to na całych K u r p i a c h
1

2

3

najwięcej poszukiwany i lubiany b y ł bursztyn miodowy,
czerwonawy, potem żółto- czy jasno-miodowy oraz k a p u ś c i a k
(jasno zielonkawy).
Zdobywanie surowca na Kurpiach — „kopalnie", narzędzia,
„bursztyniarze"
Znalezienie bursztynu b y ł o s p r a w ą stosunkowo p r o s t ą .
Małe dzieci s z u k a ł y go na wydmach, starsze w strumieniach
i rzeczkach, a dorośli w b ł o t n i s t y c h jeziorach. Rybacy
wyciągali go z zielskiem w o d n y m . W y k o p y w a n o go także
z ziemi lub zbierano okazyjnie przy kopaniu rowów, stu­
dzien, a nawet wyorywano w polu. B y l i i tacy, co nawet
na wiele lat zarzucali roboty rolne, gdyż znaleźli na swych
p a ś n i k a c h czy ł ą k a c h drogocenne b r y ł y tego tutejszego
złota. W muzeum w Ł o m ż y z n a j d u j ą się p i ę k n e b r y ł y spod
Nowogrodu i Ostrołęki, wyciągnięte z rzeki przy łowieniu
r y b . Jedna w a ż y 65 deka, inna jest mniejsza, bo rybacy
potłukli b r y ł ę na części do podziału — przy t y m wszyscy
ponieśli straty. Na wiosennych rozlewach często dzieci
o d n a j d u j ą nawet p o k a ź n e b r y ł k i i b r y ł y . W „ g ó r k a c h "
n a d n a r w i a ń s k i c h kopano „ g n i a z d a " ze z w i e t r z a ł y m bursz­
t y n e m lub sypkim gruboziarnistym piachem bursztynowym.
W p ł o n ą c y c h torfowiskach ogień dostawszy się do dna —
w y p a l a ł równocześnie bursztyn, a zapach k a d z i d ł a roz­
chodził się z dymem na wiele k i l o m e t r ó w w kierunku wia­
t r ó w . Trzeba wiedzieć, że jantar znajduje się w torfach

191

I I . 3. W i d ł y do wykrywania bursztynu ukrytego p ł y t k o pod ziomią. I I . 4. D r ą g z ostrzom do poszukiwania bursztynu i pobie­
rania próbok ziemi na gruncie p o d m o k ł y m .

przeważnie na samym dnie, nie w masie torfowej. Z dna
też m o ż n a go wybierać.
Bursztyn kopano przeważnie w dolinach, na mokrad­
łach, ale t a k ż e i na p a g ó r k a c h — np. w M ą t w i c y na terenie
cegielni, w Dylewie, Lipnikach i innych miejscowościach.

Obróbka jantaru na

Kurpiach

D a w n i mieszkańcy ginącej od niedawna Puszczy K u r ­
piowskiej umieli nie t y l k o szukać i k o p a ć „ k a d z i d ł a " ' ,
ale również zamieniać je na inne potrzebne rzeczy, narzędzia,
b r o ń i t p . Znajdowano przypadkowo w y r o b y z różnych
odmian jantaru, j a k wisiorki różnej wielkości, naszyjniki,
korale, różańce, przedmioty k u l t u , zabawki dla dzieci,
o b r ą c z k i , pierścionki i t p . W y r o b y to od setek lat b ł ą k a ł y się
po ludziach w c h a ł u p a c h , na targach, w wotach kościelnych,
upominkach dla osób cenionych przez społeczeństwo. Po­
wyższe p r z y k ł a d y d o w o d z ą , że na Kurpiach nie t y l k o znano
od dawna bursztyn, ale po części obrabiano go i handlo­
1

192

wano n i m . Zatrzymywano część na własne potrzeby (wisior­
k i , korale), resztę zamieniano na narzędzia z metalu.
K l ę s k i wojen i r ó ż n y c h p o w s t a ń , w a l k i o niepodległość,
w a l k i z najazdami, ciągłe pożogi wiosek, w y p ę d z a n i e lud­
ności ze swych osiedli, choroby i „ g ł o d n e " lata puszczańskie
sprawiły, że co jakiś czas, co 100—200 czy więcej lat,
wszystko się tam waliło, p r z e m y s ł zamierał, a zdolni nie­
zwykle ludzie albo ginęli na miejscu, albo b y w a l i na tułacz­
kach, albo dziesiątkowały ich prześladowania, choroby
i wszelkie „ b i e d y z n ę d z ą " . Bursztyniarstwo czy jantarnictwo nieraz się rozwijało, a potem na dziesiątki i setki lat
zamierało, j a k b y go nigdy nie b y ł o .
To, co działo się w życiu gospodarczym — działo się
i z r ó ż n y m p r z e m y s ł e m leśnym, również i jantarniczym,
k t ó r y u p a d a ł i dźwigał się co najmniej 3—4 krotnie w ciągu
X I X wieku, aż do I W o j n y Ś w i a t o w e j . Ze 130 kopalń
(olbrzymich nieraz dołów) nie zostało prawie nic, kopalnie
„ N a Szwedzie", „ Ż y t o c h a " , „ P o d Siarczą Ł ą k ą " , „ P o d
Karaska", „ N a W o l k o w y c h " , „ P o d B r a n d y s i a m i " i t d . i t d . ,
to już t y l k o resztki nazw po t y c h dawnych „ k o p a l n i a c h " .

Z w a r s z t a t ó w i poszczególnych „ m a j s t r o w n i " , k t ó r y c h
za mojej jeszcze pamięci było 20—30, w czasie między­
wojennym k i l k a , d z i ś dogorywa ostatni. W n i m zdolny,
w a r t o ś c i o w y i z a m i ł o w a n y W . D e p t u ł a pod Czarnią, ob­
rabia i toczy zimą na z w y k ł y m k o ł o w r o t k u do przę­
dzenia. Było przed n i m wielu innych. W samoj Ostrołęce
k i l k u , w Z a r ę b a c h Kościelnych, Surowom, Kadzidle,
Wolkowych,
M y s z y ń c u , Lipnikach, Jazgarce, Ł o m ż y ,
Nowogrodzie, Kolnie, Makowie i w innych miejscowoś­
ciach. P o t r a f i ą jeszcze n i e k t ó r z y o b r a b i a ć w Kadzidle,
Jazgarce, Czarni, Lipnikach — ale to są już „ o s t a t n i Mo­
hikanie" — umiejętność ta zamiera. Nie wiemy na ile lat,
czy może wieków ?
5

Pierwszym mistrzom od o b r ó b k i jantaru b y ł piach
na w y d m a c h — ostry, sypki, ciągle poruszany przez w i a t r y ,
szorował przez setki lat powierzchnię p ł y t e k i t w o r z y ł
już o b r ó b k ę w pierwszej fazie. B y ł a to jednak o b r ó b k a
zbyt powolna.
Jantar szlifował się również, leżąc przez dziesiątki
i setki lat w strugach, rzeczkach i bystrych d o p ł y w a c h
N a r w i (Pisa, Szkwa, Rozoga, Omulew, Orzyc, Węgierka),
omywany w o d ą — s a m ą lub z m u ł e m rzecznym, k t ó r y
w p o c z ą t k a c h obróbki służył „ j a n t a r n i k o m " do bardziej
precyzyjnych szlifów. Niejednokrotnie podpatrywana przez
autora po wsiach o b r ó b k a ręczna potrzcbiijo n a s t ę p u j ą c y c h
p r z y b o r ó w i n a r z ę d z i : kamieni gładszych piaskowców lub
cegły r ó w n o wypalonej, m a r m u r k ó w , szkła tłuczonego lub
ostrych narzędzi stalowych, m u ł u rzecznego, popiołu odsianego z miękkiego drewna, wreszcie kredy, szczoteczki
lub sukna i czystej wody.
W neolicie (okres kamienia gładzonego) bursztyn już
szlifowano ręcznie, to znaczy bez pomocy siły nożnej czy
innej zmechanizowanej. Niemniej długo jeszcze u ż y w a n o
narzędzi krzemiennych — skrobaczy, gładzików, ś w i d e r k ó w .
Te ostatnie p o c z ą t k o w o służyły nie tyle do borowania, ile
do pogłębiania i powiększania o t w o r ó w j u ż gotowych.
O t w o r k i te — całkowite lub zaczęte w r ó ż n y c h b r y ł k a c h
bursztynu — p o c h o d z ą z odległych czasów, kiedy żywica
6

ówczesnoj sosny s p a d a ł a w upalne dni w i ę k s z y m i lub mniej­
szymi soplami, w różnych ilościach, mniej lub więcej s t ę ­
żała na powietrzu, a s p a d a j ą c niekiedy ze znacznej wyso­
kości zaczepiała lub n a d z i e w a ł a się na z ł a m a n e sęczki,
gałązki. W nocy soplo tężały, z czasem s p a d a ł y razem
z u ł a m k i e m gałęzi na ziemię, w błoto czy do wody — i t a k
został z czasem w bryłce j a n t a r u po spróchnięciu drewna
o t w ó r na wylot zaczęty lub wypchany sęczkiem, nie do­
kończony, zwany dziś „ n a d z i a k i e m " (od nadziania się,
j a k wyżej wyjaśniono). Niekiedy sople s p a d a ł y na z ł a m a n e
trzciny, łodygi roślin b ł o t n y c h i wtedy m a m y nadziaki
innego r o d z a j u — ( n i e k i e d y z roślinami, szyszkami i zwie­
r z ą t k a m i w e w n ą t r z ) — zowią je niesłusznie „ w r o s t k a m i " ,
a na K u r p i a c h wprost „ w ś c i b k a m i " czy „ ś c i b k a m i " od
„wścibić s i ę " (wleźć w obce miejsce). Te wścibki na K u r p i a c h
s p o t y k a j ą i przy obróbce „ k o r a l a " z t a k i m owadem ( m u c h ą ,
komarem, m r ó w k ą ) są p o ż ą d a n e w sznurze p a c i o r k ó w i no­
szone w koralach, jako pewnego rodzaju amulet. W dawnych
koralach w k a ż d y m sznurze m o ż n a było zobaczyć ogładzony,
zawsze przezroczysty, paciorek z widocznym owadom
(wścibkiem) .
7

Nadziaki po ich wykorzystaniu przez j a n t a r n i k ó w —
dźwignęły bursztyniarstwo na nogi, a kiedy zaczęto w nich
powiększać, p r o s t o w a ć czy pogłębiać nie zawsze k s z t a ł t n e
otworki (na razie przy pomocy narzędzi krzemiennych ),
jantarnictwo zaczęło rozwijać się na dobre. O t w o r k i na pół
c h o ć b y gotowe p r z y d a ł y się nie t y l k o do w y r o b u wisiorów,
medalionów, serduszek, kółek „ o b w a r z a n k ó w " zawiesza­
nych dzieciom na szyję przy z ą b k o w a n i u , ale również
do wyrobu obrączek i pierścieni, gdzie otworki w nadziakach
b y ł y powiększane i poszerzane przed o s t a t e c z n ą o b r ó b k ą .
Pierwotni bursztyniarzo wiedzieli o t y m dawno, t a k w
tej Puszczy, czy w innych dalszych stronach Polski, gdzie
w y s t ę p o w a ł jantar. W i d z i m y to z wykopalisk Starego
G d a ń s k a ' , gdzie wykopane warstwy kulturowe sprzed
t y s i ą c a lat (pod kierunkiem prof. К . J a ż d ż e w s k i e g o z Łodzi)
w y k a z a ł y również bogactwo jantarowe •— w postaci su­
rowca, w y r o b ó w całych, uszkodzonych czy p o ł a m a n y c h .
9

I I . 5. Bryla bursztynu, cli- 16 oni wydobyta z N a r w i pod Grabowem.

193

Wiele z nich ma ślady n a d z i a k ó w przy dalszej obróbce,
a co ciekawe, że wiele z t y c h w y r o b ó w j a k wisiory, korale
czy obrączki jest zbliżonych do analogicznych w y r o b ó w
z K u r p i ó w . S k ą d takio p o d o b i e ń s t w o ?
W y r o b y kurpiowskie z jantaru słynęły nie t y l k o w k r a j u ,
znano je za granicami, a w r. J 878 na Wystawie Powszedniej
w P a r y ż u b y ł y rozchwytywane przez zwiedzających.
Ekspansja bursztyniarska K u r p i ó w b y ł a dość szeroka.
Emigranci kurpiowscy do USA wozili ze sobą i wyroby
jantarowe, k t ó r e cieszyły się wielkim popytem, sprowa­
dzono je z Polski „od bólu g ł o w y " . Jedna z rodaczek dala
sobio zrobić na głowę p i ę k n ą kolię z całego złocistego sznura
jantarów.
Po skasowaniu monopolu p a ń s t w o w e g o nad ,.bemsteinom" w sąsiednich Prusach (1867) Kurpiowie chodzili
k o p a ć bursztyn na gruntach swoich krewnych i znajomych.
W czasie 11 Wojny Świntowpj tutejsza ludność, k t ó r a
znalazła się przypadkowo za Dnieprem, o d k r y ł a tam ziemię
b u r s z t y n o d a j n ą w pobliżu Kijowa i po k i l k u latach t u ł a c z k i
przywiozła ze sobą b r y ł k i tamtejszego j a n t a r u .
K i e d y N i e m c ó w - b u r s z t y n i a r z y z Sarnbii zabrano w cza­
sie wojny do wojska, na ich miejsce wysłano t a m na przy­
musowe roboty tych z ludności kurpiowskiej, k t ó r z y znali się
na bursztyniarstwie. N i e k t ó r z y b y l i t a m do końca wojny.
Do o b r ó b k i jantaru Kurpiowie posługiwali się obra­
b i a r k ą sznurową, o b r o t o w ą zo smykiem, t o k a r k ą ręczną
z k o r b k ą , t o k a r k ą z dyszlem (pionowym i p o z i o m y m ) " ,
z kołom r o z p ę d o w y m i p e d a ł e m i — po głuchych wioskach —
k o ł o w r o t k i e m do przędzenia, przygotowanym odpowiednio
do o b r ó b k i . N a p r z y r z ą d a c h t y c h od stu kilkudziesięciu lat

I I . 6. Fajka inkrustowana bursztynem mlecznym i miodo­
w y m , okuta m o s i ą d z e m . W y k . po 1945 г. I I . 7. Korale
z bursztynu.
в

bursztyniarze kurpiowscy toczyli i szlifowali pierścionki,
cygarniczki, korale, naparstki, guziki, k u b k i , kieliszki i t p .
Toczono najczęściej przy pomocy ł a m a n e g o w ostre k a n t y
szkła okiennego lub od potłuczonych lamp naftowych.
Zdolniejsi wydrapywali przy pomocy tegoż szkła fajki,
tabakierki, k a ł a m a r z e , figurki, pasje, płaskorzeźby, łań­
cuszki, s z k a t u ł k i i t p .

Wyroby specjalne — Upominki — Żyrandole — „Pająki" —
„Korale — Różańce
N a K u r p i a c h zdolni „ b u r s z t y n i a r z e " nie t y l k o obrabiali
zwykłe „ k o r a l e " i serca, ale również wyroby artystyczne.
„ P a j ą k i " z nadzianych na sznurki obrabianych barwnych
j a n t a r ó w s p o t y k a ł o się po wsiach, w okolicach, gdzie on
występował i b y l i do tego zdolni mistrze. Podobny, większych
rozmiarów „ p a j ą k " widzimy u sufitu w sali bursztyniarskiej
Muzeum Regionalnego w Ł o m ż y . W y k o n a ł go W . D e p t u ł a
z Surowego, pow. Ostrołęka. W kościele w Czarni wielka
figura Madonny m i a ł a na szyi z a k r ę c o n y parokrotnie wielki
sznur b u r s z t y n ó w , przeważnie barwy „ m i o d o w e j " . Często
przy obrazach czczonych specjalnie przez ludność t u t e j s z ą
zawieszano korale jako wota. W i d z i m y je i w Częstochowie.
W kościele w M a ł y m P ł o c k u , pow . Ł o m ż a b y ł y przed
I W o j n ą Ś w i a t o w ą dwa ż y r a n d o l e , duże i pięknie wykonane
z zebranych w okolicy b u r s z t y n ó w , najwięcej z pięknie
szlifowanych „ m i o d o w y c h " korali niewiast kurpiowskich.
Te jedne z nielicznych, a możo jedyne tego rodzaju ż y r a n ­
dole p r z e p a d ł y w czasie zbombardowania tegoż kościoła
w czasio pierwszej wojny. Po wojnie, gdy budowano n o w y
kościół, miejscowy proboszcz ks. Ciborowski chciał ze
zbieranego bursztynu zrobić upiększenie w ołtarzu, np.
7

194

9
П. 8. R ó ż a n i e c z bursztynu kopalnego. I I . 9. Naszyjnik z sorduszkiom z bursztynu. X I X w.

cymborium, ale dzieła nie dokończył i sam zginął w obozie
hitlerowskim.
U p o m i n k i jantarowe z „kurpieckiego z ł o t a " , do tego
wykonane przez miejscowych a r t y s t ó w ludowych, b y ł y
zawsze p o ż ą d a n e i mile widziane. T o t e ż różne k o m i t e t y
k o r z y s t a ł y z takich okazji niejednokrotnie. Na p r z y k ł a d
w czasie jubileuszu 50-lecia pracy J . I . Kraszewskiego
delegacja kurpiowska p r z e d o s t a ł a się przez zieloną granicę
i złożyła J u b i l a t o w i dary, m i ę d z y k t ó r y m i b y ł k a ł a m a r z
jantarowy miejscowego wyrobu. Podobny k a ł a m a r z ofia­
rowano H e n r y k o w i Sienkiewiczowi, k t ó r y p r z y b y ł do
Ł o m ż y z odczytem o Śląsku.
D l a duchownych wyrabiano t u specjalne różańce bursz­
tynowe. Co prawda ani Ostrołęka, ani Myszyniec nie do­
czekały się ulicy „ P a t e r - N o s t e r s t r a s s e " , j a k G d a ń s k czy
inne większe miasta, ale wyrabiano t u różańce dla przyby­
w a j ą c y c h na wizytację b i s k u p ó w ; jantarowe różańce
kupowali c h ę t n i e zakonnicy, nie t y l k o miejscowi, lecz t a k ż e
zagraniczni, np. z Holandii. W Ł o m ż y , j a k donoszą dawni
pisarze, b y ł y do s p r z e d a ż y jantarowe łańcuszki, w całości
wykonane z jednej b r y ł k i m a t e r i a ł u przez tutejszych
mistrzów.
Dziewczęta z parafii Czarnia k / M y s z y ń c a , pow. Ostro­
łęka, jeszcze po I I Wojnie Światowej do noszenia feret­
r o n ó w na procesji m u s i a ł y b y ć wystrojone w sznury „ k o r a l i "
bursztynowych. A b y zarobić na t a k i sznur, trzeba było pra­
cować przez całe lato przy sadzonkach w leśnictwie.
Wiele dziewcząt z „ b u r s z t y n a m i " na szyi s p o t k a ć
m o ż n a było w M y s z y ń c u na targach czy w kościele. Nie­
k t ó r e sznury „ p o babkach" m i a ł y j u ż po sto kilkadziesiąt lat
i wiele z nich zdobi nasze wystawy w muzeach (Łomża,
Warszawa). Sznur b u r s z t y n ó w na szyję k o s z t o w a ł jeszcze
niedawno około 1600 zł.

Ostatnie wojny i bursztyn — Ostatnia spółka bursztyniarska
w Nowogrodzie — Podatki i kary w bursztynach — Waluta
bursztynowa na Kurpiach
Hitlerowcy zapędzali l u d n o ś ć do kopania „ b e r n s t e i n u " ,
ale K u r p i e opierali się temu mocno. Pobierano p o d a t k i
i różnego rodzaju kary w jantarze, a K u r p i a n k o m zabierano
lub wprost zdzierano p i ę k n e korale z szyi. Ilość miejscowego
„złota" malała.
Przed Pierwszą W o j n ą Ś w i a t o w ą obliczano, że na
Kurpiowszczyźnie znajduje się ok. 100 tysięcy s z n u r ó w
korali. K u r p i a n k i nosiły do 3 s z n u r ó w k a ż d a . Teraz, kiedy
to piszę, są całe wioski puszczańskie bez tej rodzimej ozdoby.
K i e d y zaraz po Pierwszej Wojnie Światowej przyszła
p a m i ę t n a dewaluacja, Kurpiowie ustanowili swoją w ł a s n ą
w a l u t ę b u r s z t y n o w ą . K a ż d y , k t o chciał n a b y ć zapałki,
świece, cukier, naftę — nosił w kieszeni odpowiednie b r y ł k i
j a n t a r u . T r w a ł o to do ustalenia się waluty. W kościołach
na t a c ę kładziono wtedy (jak i dawniej) b r y ł k i bursztynu
różnej wielkości.
W a l u t a taka nie t r w a ł a długo i nie wszędzie — ale
zrobiła swoje.
Po drugiej wojnie p o w s t a ł a S p ó ł k a Bursztyniarska
w Nowogrodzie, z oddziałami w Kadzidle i M y s z y ń c u .
Z a p o c z ą t k o w a n o ręczną o b r ó b k ę i „ o d ś w i e ż a n i e " starych
korali. Ta S p ó ł k a t r w a ł a około roku.
Po drugiej wojnie zaproponowano autorowi niniejszego
a r t y k u ł u zorganizowanie k u r s ó w bursztyniarskich w Ł o m ż y
czy Ostrołęce. Postanowiono zorganizować najpierw w y ­
stawy bursztynowe, z a p o z n a ć z n i m i miejscowe społeczeń­
stwo i „ b u r s z t y n i a r z y " , a potem zacząć p r a c ę . Propono­
wane kursy m i a ł y t r w a ć k i l k a tygodni, uczniów do dwu­
dziestu ze stypendiami p a ń s t w o w y m i i s a m o c h ó d większy
na rozjazdy terenowo-praktyczne. Wystaw u r z ą d z o n o

195

k i l k a : w Nowogrodzie, w Ł o m ż y (przy muzeum), w War­
szawie w Muzeum Ziemi, w G d a ń s k u , Sopocie i Gdyni.
N a w i ą z a n o k o n t a k t y z Cepelią, k t ó r a o d d a ł a wielkie usługi
przemysłowi ludowemu.
W y s t a w y „ J a n t a r w Polsce", „ J a n t a r w Ł o m ż y "
zrobiły swoje, ale p r z e m y s ł czy sztuka bursztyniarska nie
r u s z y ł y z miejsca. A n i nad N a r w i ą , ani na Pojezierzu, ani
na naszym Pomorzu. B r a k surowca, niepewność inwesto­
wania w „ k o p a l n i e " s t a n ę ł y na przeszkodzie. Poczekamy
jeszcze, a n u ż gdzie o d n a j d ą się gniazda i całe „ w ą d o ł y "
tego naszego „ z ł o t a " . Z n a j d ą się wtedy dawni j a n t a m i c y .
Przemysł bursztyniarski przemysłem ludowym
Dotychczasowy p r z e m y s ł bursztyniarski wyszedł z ludu
i przez wieś i lud b y ł prowadzony i rozwijany aż do ostatnich
czasów. W i d z i m y to zresztą z wykopalisk w Starym G d a ń s k u ,
gdzie wszystkie wykopane sprzed wielu setek i t y s i ą c a lat
przedmioty z j a n t a r u w s k a z u j ą , że ruszył ten p r z e m y s ł
i dźwignął na odpowiednią w y ż y n ę l u d prosty — pomorscy
rybacy, k t ó r z y w kierunku jantarnictwa nabrali odpo­
wiedniej wprawy, rozwinęli swe zdolności i w y t w o r z y l i
sobie poza rybactwem — nowe źródło pracy i życia w ogóle.
Na K u r p i a c h p r z e m y s ł ten dźwigał się i u p a d a ł . Nie
b y ł o t u ani Barankiewiczów, j a k w Słupsku, ani T r z e ś n i a k ó w ,
j a k w G d a ń s k u , ani Kadela j a k w Gdyni.
P r z e m y s ł ludowy, j a k powyższy, m o ż e rozwijać się
wtedy, gdy ma w a r u n k i po t e m u : surowiec, swobodę
eksploatacji i swobodę w p o m y s ł a c h t w ó r c z y c h . Wiedział
o t y m i król Kazimierz Jagiellończyk, k t ó r y w r o k u 1467
zniósł k r z y ż a c k i monopol j a n t a m i c z y na Pomorzu Za­
chodnim. Dlatego w p r z e m y ś l e c h a ł u p n i c z y m w Słupsku
m a m y i w y r o b y ludowe; nie ma ich natomiast na Poje­
zierzu Mazurskim, gdzie u p a ń s t w o w i e n i e bursztynu znie­
siono dopiero w r. 1867. N a K u r p i a c h nie było żadnego
u p a ń s t w o w i e n i a — s t ą d rozwój sztuki jantarniczej nie miał
przeszkód.
11

196

Bursztyn miał zastosowanie w medycynie ludowej.
Leczono n i m choroby w e w n ę t r z n o - p ł u c n e , uporczywe bóle
głowy, zaprószenia oczu, u ż y w a n o jako tabaczka od kataru.
Większe b r y ł y bursztynu dodawano nieraz do posagu
c ó r k o m ; nabywana ziemia „z bursztynem" oznaczała, że
jest dobra — warta kupna.
A dajcież jej na b u r ś t y n y
coby m i a ł a stery syny —
śpiewają pannom m ł o d y m na oczepinach.
Jedzenie (kasza, kartofle) „ z bursztynem" — znaczy,
że jest dobrze okraszone, ze skwarkami. Jak k t o z bursztyniarzy z m a r ł , m ó w i ą o riim, że „poszedł bursztyn k o p a ć " .
Z tej ostatniej p r z y g a d y w k i widać, że K u r p i e nie t r a c ą
jeszcze nadziei na przyszłość — że bursztyn jeszcze w ziemi
jest. Oby t a k b y ł o istotnie...
Gadka o burśtynie
12

Skiela wzion sie b u r ś t y n ? K i e n i Pon B ó g na grześnych
ludzi n a p u ś c i u ł potop, to — j a k ziedomo ze starech ksiegów — straśliwy desc loł bez śterdzieści d n i ó w i noców
nieprzerwanie, a ludzie gineni jak nandzne roboki. P ł a k o l i
tyz rzywnie z niescańścia, a łzy jech — jek n a p e c n i o ł y
groch grube, k a p o ł y w to wode potopowo. I zrobziło sie
takoj:
— ze łzów ludzi niezinnych, m a ł e c h dzieci i jensych
n i e b o r o k ó w ulezoł sie b u r ś t y n j a k łza cysty i przejzysty —
na pasije, na leki, na korole dla dziwcoków i na inse psiankne
i przyjemne rzecy.
— ze łzów grześników p o k u t u j ą c y c h i żałujących za
gziechy powstoł b u r ś t y n przyciemnioły, zamglony, zachmuzony jekby, dobry na kadzidło, do fajków, na tabakiery abo r ą c k i do kijów.
— a ze łzów ludzi złech, bluźnierców, opojów i insych
ucotał się b u r ś t y n brudny, nie do u ż y t k u — na farbę,
smołę i inse stuki podlejse.

I I . 10. Medalion z wizerunkiem Chrystusa, bursztyn, kopalny 3,8 X 3,7 cm. 11. 11. Medalion z wizemnkiom Chrystusa
U k r z y ż o w a n e g o , bursztyn, wys. 3,5 cm. W y k . ok. 1880 r. 11. 12. Medalion z symbolami W i a r y , Nadziei, Miłości, bur­
sztyn kopalny, 8 , 7 x 4 cm. U . 13. K r z y ż na p ł y t c e przezroczystego bursztynu „ w o d n e g o " pow. Ostrołęka. I I . 14. K a ł a m a r z
z w i e w i ó r k a m i wykonany z bursztynu przez Franciszka D e p t u ł ę . Surowe, pow. Ostrołęka
(

14

197

I
B u r ś t y n ocysca sie w ogniu cy na z a z ą c y c h węglach
i z tego, co dobre b y ł o w ludzioch, wydaje d y m psijemny
dla nosa i oców, a ze złek r e ś t e k zostoje na dnie troche
smradliwych węgłów i carnech sadzy.
A z borów, co narosły w tech niejscych po potopsio
rozloła sio zizica, d a j ą c a z siebzie różno r o z m a i t o ś ć b u r ś t y nowo nad morzem i w siwej zieni i w duzech gniazdach
po borach. 1 bez to b u r ś t y n nazywaj o do dziś s t a ż y bursty niaze zizieo od potopu swata a drzewa roniące w letnio
ciepło zizice są to sosny w y p ł a k a n e , bo w y p ł a k u j ą z siebzie
lepką m a s ę , zizicę, z chtórnoj bandzie k i e d y ś znowuj b u r ś t y n .
A bandzie to zo siła r o k ó w — zo sto, t y s i ą c , a m o ż e
nawet za duzo ziancej.
PRZYPISY
1

H . Potoniec, 1908; S. Czarnocki, 1947 i i n n i .
Patrz art. W ę g l o r z a , „ W s z e c h ś w i a t " , 1892.
Starsza niewiasta, żona dozorcy muzeum, Eleonora
K a m i ń s k a , z m a r ł a w latach pięćdziesiątych.
Ludowa nazwa bursztynu na K u r p i a c h — j e d n y m
z ważniejszych p r z e z n a c z e ń bursztynu było palenie go
w kościołach. Prawdopodobnio npzwa wsi K a d z i d ł o w y ­
wodzi się od tego.
A r t y k u ł pisany w r o k u 1962 (przyp. rod.)
* M . Mucha, Ś w i a t o w i d , 1911, I X , s. 109—116.
A n i „ n a d z i a k ó w " , ani „ w ś c i b k ó w " (jako wyrazów)
nie s p o t k a ł e m d o t ą d w naszej literaturze jantarniczoj.
O nadziakach słyszałem u bursztyniarzy w Przasnyski em,
a o wścibkach w stronach myszynieckich j u ż od r. 1910.
Z l i t e r a t u r y obcej w y r a z ó w t y c h nie znam.
Wspomina o t y m archeolog czeski M . Muc'.i", j w .
A u t o r niniejszego zwiodzał te i inne wykop l i s k ' ,
od G d a ń s k a poprzez K o ł o b r z e g i Słupsk do W o l i n a w ] . . tach 1960—1902. Wykopano t a m przedmioty, j<vk kor,Jo.
o b r ą c z k i , wisiorki i t p . I t u i t a m b y ł y jodno i te same spo­
soby o b r ó b k i .
i° P i ę k n ą d a w n ą t o k a r k ę „z dyszlom" p o z i o m y m
o g l ą d a ć m o ż o m y w Muzoum Etnograficznym w Ł o m ż y .
Rzadki to i ciekawy okaz.
4 Podaje E m i l i a Sukertowa w „ Z i e m i " , 1950, nr 7—8.
»* Z m a t e r i a ł ó w Adama C h ę t n i k a p o d ł u g gadek A .
Żebrowskich z Przasnyskiego. A . Chmielów, D e p t u ł ó w ,
Grochockich, Siwików i innych bursztyniarzy z Ostrołęc­
kiego i Kolneriskiego.
2

3

4

3

7

8
9

11.15.

Kierec

z bursztynu, rekonstrukcja.

Fot. T. Hermaiiczyk, A. Johann— U. 1, 2, 7, 8, 9; J . Langda — ii. 10, 12; J . Świderski — U. 3-6, 11, 13-16.
Obiekty ze zbiorów Muzeum w Łomży

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.