http://zbiory.cyfrowaetnografia.pl/public/4786.pdf
Media
Part of "Świadectwa": opowieści o własnym nawróceniu / LUD 2006 t.90
- extracted text
-
Lud, t. 90, 2006
GRZEGORZ PEŁCZYŃSKI
Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej
Uniwersytet im. Adama Mickiewicza
Poznań
„ŚWIADECTWA". OPOWIEŚCI O W Ł A S N Y M NAWRÓCENIU
Terminu „świadectwo" używa się w Polsce obecnie dość często, mając na
myśli pewne teksty. Określenie jakiegoś tekstu tym mianem zdaje się nakła
niać do powagi i szacunku wobec zawartych w nim treści. Nie definiują go jed
nak literaturoznawcy . Zresztą sformułowanie jego definicji nie byłoby łatwe,
gdyż trzeba by uwzględnić bardzo różne zastosowania tego terminu. Potoczna
obserwacja pozwala stwierdzić, że świadectwami nazywa się jakieś krótsze lub
dłuższe opowieści autobiograficzne, w których czasami przewija się wątek mę
czeństwa. W tym momencie przypomina się oczywiście stosowany w starożyt
nym chrześcijaństwie, wręcz zaszczytny tytuł martyr — świadek, czyli właśnie
męczennik. Ktoś, kto dał najwyższe świadectwo wierności Chrystusowi wobec
innych chrześcijan, a zwłaszcza nie-chrześcijan, nie wahając się cierpieć i na¬
wet umrzeć, aby owej wierności w pełni dochować. Współczesne teksty zwane
świadectwami niekoniecznie mówią o cierpiących za wiarę. Mogą być na przy¬
kład wspomnieniami byłych łagierników czy więźniów, którzy odbywali karę za
działalność patriotyczną. Ale chyba większość świadectw ma charakter religijny.
Raczej rzadko mówią o męczeństwie. Jednakże ci, którzy je składają, czasami
z powodu swojej wiary musieli znosić rozmaite przykrości. Wśród tekstów zwa¬
nych świadectwami jest też niemało wspomnień dotyczących życia religijnego:
relacji z ciekawych rekolekcji czy ewangelizacji, sprawozdań z pielgrzymek tu¬
dzież opisu własnych przeżyć.
1
Świadectwa, którym poświęcony jest ten artykuł, to specyficzny gatunek
literacki oraz niezwykły fenomen religijny. Dają się one bez większego trudu
wyodrębnić spośród innych tekstów tak samo nazywanych. Ich jednorodność
z pewnością wynika z faktu powiązania z chrześcijaństwem ewangelicznym.
Na temat chrześcijaństwa ewangelicznego trzeba tu powiedzieć nieco więcej.
Otóż w toku XVI-wiecznej reformacji Kościoła zachodniego wyłonił się luteranizm, kalwinizm i anglikanizm, które to z czasem zaczęto określać mianem pro-
1
Definicję świadectwa w ujęciu religijnym zawiera Praktyczny słownik współczesnej polszczyzny,
t. 42, red. H. Zgółkowa, Poznań 2003, s. 146.
Grzegorz Pełczyński
38
testantyzmu. Lecz na protestantyzm składają się także inne kierunki, powstałe
w tym samym czasie, co powyższe, bądź później. Jednym z nich jest chrześcijań
stwo ewangeliczne, ewangelikalizm, zresztą dość zróżnicowane wewnętrznie .
Chrześcijanie identyfikujący się z ewangelikalizmem, tak jak inni protestanci,
twierdzą, że podstawą wiary jest tylko Biblia. Poza tym są przekonani, iż czło¬
wiek może uzyskać zbawienie jedynie wierząc w Jezusa Chrystusa, nie zaś stara¬
jąc się na nie zasłużyć pobożnymi uczynkami. Ewangeliczni wskazują na pewne
etapy na drodze wiary. Człowiek zrozumiawszy, że jest grzeszny i dlatego godny
potępienia, powinien Jezusa Chrystusa uznać za swego osobistego Zbawiciela,
a z kolei przyjąć chrzest, przyłączając się do któregoś ze zborów, by całe życie
uświęcać się pod wpływem Ducha Świętego .
Chrześcijanie tak wierzący nie są jednolici. Można wśród nich wyróżnić roz
maite wspólnoty. W Polsce z ewangelikalizmem utożsamiają się baptyści, me¬
todyści, ewangeliczni chrześcijanie, wolni chrześcijanie, uczniowie Chrystusa,
zielonoświątkowcy i inni. Ponadto idee ewangelikalizmu zyskują uznanie w star
szych Kościołach protestanckich, a nawet w Kościele katolickim. Oczywiście,
między wspólnotami tworzącymi ewangeliczne chrześcijaństwo są pewne róż¬
nice, ale raczej nie dotyczą one spraw najważniejszych. Każda z nich powstała
w innym kraju, w innej epoce, co musiało już wpłynąć na odmienność każdej
z nich. Do znaczących różnic należy kwestia chrztu: na ogół udziela się go doro¬
słym, ale w niektórych wspólnotach, na przykład u metodystów, także niemowlę¬
tom. Z kolei zielonoświątkowcy wyróżniają się chrztem Duchem Świętym, czyli
specyficznym doświadczeniem bliskości Trzeciej Osoby Trójcy Świętej, będą¬
cym najistotniejszym doświadczeniem w życiu chrześcijanina. Poza tym wspól¬
noty ewangeliczne różnią się ustrojem kościelnym .
2
3
4
Na ziemiach polskich zrazu pojawili się baptyści, początki ich działalności
datują się na lata pięćdziesiąte X I X wieku . Pozostałe społeczności ukonstytuo
wały się w pierwszych dziesięcioleciach następnego wieku . W okresie między
wojennym żadna z nich, oprócz ewangelicznych chrześcijan , nie doczekała się
legalizacji. Niejednokrotnie były też prześladowane przez przedstawicieli admi5
6
7
2
Ch.R. Gresham, Teologia XX wieku, tłum. K. Pawłusiów, Warszawa 1999, s. 75-78 i n.;
T. Zieliński, Ewangelikalizm, w: Religia. Encyklopedia PWN, t. 3, red. T. Gadacz i B. Milerski, War
szawa 2001, s. 498-501.
Na temat doktryny ewangelicznej zob. J.D. Pawson, Normalne narodziny chrześcijanina, War¬
szawa 1993.
O różnicach pomiędzy chrześcijanami ewangelicznie wierzącymi zob. K. Karski, Symbolika. Za
rys wiedzy o Kościołach i wspólnotach chrześcijańskich, Warszawa 1994.
H.R. Tomaszewski, Baptyści w Polsce w latach 1858-1918, Warszawa 1993, s. 15-37; K. Bednar
czyk, Historia zborów baptystów w Polsce do 1939 roku, Warszawa 1997, s. 25-36.
H.R. Tomaszewski, Wyznania typu ewangeliczno-baptystycznego wchodzące w skład Zjednoczo
nego Kościoła Ewangelicznego w latach 1945-1956, Warszawa b.r.w., s. 11-37.
L. Szenderowski, Ewangeliczni chrześcijanie. Ruch odrodzeniowo-reformatorski w historycz
nym Kościele Chrześcijańskim. Rys historyczny (XIX-XX w.), Wheaton 1982, s. 158-159 i 172-173;
N . Modnicka, Kościół Ewangelicznych Chrześcijan w Polsce jako Kościół wyboru, Kraków 2000,
s. 136.
3
4
5
6
7
„Świadectwa". Opowieści o własnym nawróceniu
39
nistracji oraz przez katolickich fanatyków. Pomimo tego ich liczebność wzrasta
ła, pod koniec okresu mogło ich być kilkadziesiąt tysięcy .
Ewangelikalizm z wielu względów był czymś obcym w Polsce. Społeczności
tworzące ten odłam protestantyzmu powstawały w wyniku działalności misjona¬
rzy zagranicznych, pośród których byli niekiedy nawróceni na obczyźnie Polacy.
Poza tym należeli do nich w przeważającej mierze przedstawiciele mniejszości
narodowych.
Po drugiej wojnie światowej liczne zbory ewangeliczne na Kresach Wschod
nich znalazły się na obszarze Związku Radzieckiego, gdzie włączono je do Koś
cioła Ewangelicznych Chrześcijan-Baptystów. Z powojennej Polski wyjechali
ewangelicznie wierzący narodowości niemieckiej. W wyniku tych procesów
zbory ewangeliczne stały się pod względem narodowościowym na ogół całko¬
wicie polskie.
Po wojnie wszystkie mniejszości ewangeliczne zostały zalegalizowane. Wów¬
czas też podjęto wysiłki celem ich zjednoczenia. W rezultacie w 1947 roku utwo¬
rzono Zjednoczony Kościół Ewangeliczny, w skład którego weszli ewangeliczni
chrześcijanie, wolni chrześcijanie, uczniowie Chrystusa i zielonoświątkowcy.
Nie weszli więc doń baptyści i metodyści. W ciągu komunistycznego czterdzie
stopięciolecia, poza okresem stalinizmu będącego czasem prześladowań, ewangelikalizm mógł się cieszyć pewną umiarkowaną stabilizacją. Nie osiągnął jed¬
nak takiej liczebności jak przed wojną. W końcu lat osiemdziesiątych Kościoły
ewangeliczne mogły mieć około 20 tysięcy wiernych .
W 1988 roku Zjednoczony Kościół Ewangeliczny zreorganizował się, w wy¬
niku czego jego części składowe stały się ponownie oddzielnymi Kościołami.
Wśród nich największym okazał się Kościół Zielonoświątkowy . W Trzeciej
Rzeczypospolitej powstało wiele innych społeczności o charakterze ewangelicznym . Takowe pojawiły się też w strukturach Kościoła katolickiego. Nie wy¬
gasła również idea zjednoczenia polskiego ewangelikalizmu, o czym świadczy
choćby powołanie Aliansu Ewangelicznego.
We wszystkich tych społecznościach znane i praktykowane jest składanie
świadectw. Otóż w pewnych okolicznościach ten czy ów członek zboru publicznie
opowiada o swoim życiu. Częstokroć życie to biegło niegdyś daleko od chrześ¬
cijaństwa, aż wreszcie na skutek jakiegoś wydarzenia bądź własnej refleksji, taka
egzystencja wydała się mu całkiem bezsensowna. Wtedy dzięki lekturze Pisma
Świętego lub literatury chrześcijańskiej, albo też kazaniu usłyszanemu podczas
ewangelizacji, a może jakiemuś świadectwu, doszedł do zrozumienia swego sta¬
nu — stanu grzeszności będącego zagrożeniem dla wiecznego bytu. Ale za jego
8
9
10
11
8
Por. K. Urban, Mniejszości religijne w Polsce 1945-1991 (zarys statystyczny), Kraków 1994.
Tamże.
Z. Pasek, Ruch zielonoświątkowy. Próba monografii, Kraków 1992.
Z. Pasek, Wspólnoty ewangelikalne we współczesnej Polsce, w: Ewangelikalny protestantyzm
w Polsce u progu XXI stulecia, red. T. J. Zieliński, Warszawa-Katowice 2004, s. 13—49.
9
10
11
Grzegorz Pełczyński
40
grzechy złożył ofiarę na Krzyżu sam Chrystus. Dzięki temu, żałując za grzechy
i błagając Boga o ich wybaczenie, można doświadczyć łaski zbawienia. Człowiek
ów zdecydował się pójść tą drogą. Żałował za swoje grzechy, błagał o przebacze
nie i wiedząc, iż zostało mu ono udzielone, poczuł nieznaną dotąd radość. W jego
życiu nastąpiła pozytywna przemiana. Znalazł się w zborze pośród chrześcijan
mających za sobą podobne nawrócenie. Teraz więc składa to świadectwo — swo¬
im życiem potwierdza, że wybrał dobrą drogę.
Takie świadectwa można usłyszeć podczas ewangelizacji, nabożeństw czy
innych spotkań organizowanych przez Kościoły ewangeliczne. Ich składanie
może mieć różnorakie cele. Człowiek składający świadectwo w dniu swojego
chrztu potwierdza, że jest już prawdziwie wierzącym, że chrzest nie jest w jego
przypadku czczym rytuałem, ale konsekwencją nawrócenia. Szczególne zna¬
czenie mają świadectwa podczas ewangelizacji, czyli specjalnych zgromadzeń
przeznaczonych dla tych, którzy nie kroczą jeszcze we właściwym kierunku,
a być może są całkiem zagubieni . Znane są wielkie ewangelizacje prowadzone
przez Billy'ego Grahama, baptystycznego kaznodzieję z Ameryki . Także in¬
nym ewangelizatorom udawało się gromadzić tysiące słuchaczy na stadionach
czy pod gigantycznymi namiotami. Lecz w warunkach polskich ewangelizacje
mają miejsce zazwyczaj w niewielkich salach i to nawet wtedy, jeśli prowadzi
je zagraniczny kaznodzieja przywykły przemawiać na stadionach. Nader czę¬
sto prowadzący ewangelizację składa własne świadectwo albo czynią to inni,
uprzednio do tego wybrani, bądź spontanicznie. Celem takiego świadczenia jest
nakłonienie innych do porzucenia życia w grzechu i stania się chrześcijaninem.
Ale świadectwa potrzebne są też samym ewangelicznie wierzącym. Pomagają im
trwać w wierze, mogą być pokrzepieniem w ciężkich okresach życia.
Trudno tu powiedzieć cokolwiek na temat recepcji świadectw. Muszą one
jednak być chętnie słuchane, skoro wciąż się je składa. Są też niewątpliwie sku¬
teczne: niejeden składający świadectwo przyznaje, że nawrócił się usłyszawszy
świadectwo kogoś innego.
Wygłaszane świadectwa funkcjonują całkiem podobnie jak utwory zaliczane
do folkloru. Można by nawet potraktować je jako opowieści z życia . Ten, który
zdecydował się opowiedzieć innym o swoim nawróceniu, niekoniecznie uczynił
to tylko jeden raz, mogło to zdarzyć się wielokrotnie. Nie można wykluczyć po¬
wtarzania takiej opowieści także przez innych, w trzeciej osobie. Tak czy inaczej
świadectwa cechuje pewna ulotność. Oczywiście, czasami słuchacze dobrze je za¬
pamiętują, a nawet czują się przez nie pobudzeni do działania. Jednak częstokroć
popadają one w zapomnienie. O tym, że gdzieś były wygłaszane, sporadycznie
informuje prasa konfesyjna. Na przykład w jednym z numerów „Chrześcijani¬
na", wydawanego przez Zjednoczony Kościół Ewangeliczny, można przeczytać:
12
13
14
12
13
14
J. Tołwiński, O ewangelizacji w zborze, „Chrześcijanin", 1982, nr 10, s. 5-6.
Zob. Billy Graham w Polsce, Warszawa 1979.
D. Czubala, Opowieści z życia. Z badań nad folklorem współczesnym. Katowice 1985, s. 64-68.
„Świadectwa". Opowieści o własnym nawróceniu
41
Janowice Wielkie. Dnia 9 grudnia ub.r. odbył się tutaj zjazd młodzieżowy. W nabo
żeństwie wzięli udział miejscowi członkowie Zboru, jak również goście, przybyli
z sąsiednich Zborów.
Wśród uczestników mogliśmy zauważyć i osoby, które, być może pierwszy raz,
mogły posłuchać świadectw o żywym i mogącym odmienić życie człowieka —
Jezusie Chrystusie.
(„Chrześcijanin", 1963, nr 1, s. 15)
A oto fragment sprawozdania z jednej z ewangelizacji w Dzięgielowie, orga¬
nizowanych od wielu lat przez luteran, zamieszczonego na łamach metodystycznego „Pielgrzyma Polskiego":
W trakcie godzin ewangelizacyjnych na podium występowali ludzie, którzy skła¬
dali świadectwo wiary, opowiadali o tym, jak w przeszłości utracili swoją godność
i człowieczeństwo, jak stali na krawędzi życia i wydawało i m się, że są doszczętnie
przegrani, a jednak dzięki wspaniałej łasce Bożej zostali wyrwani z tej czeluści
i stali się nowymi ludźmi. To zapewne pod wpływem tego rodzaju świadectw wie
lu uczestników Tygodnia Ewangelizacyjnego przyjmowało Jezusa Chrystusa za
swojego Pana i Zbawiciela.
(W. Cichocki, Tydzień Ewangelizacyjny w Dzięgielowie — refleksje uczestnika,
„Pielgrzym Polski", 2005, nr 9, s. 21)
Jednakowoż świadectwa istnieją nie tylko w formie oralnej, wiele z nich bo¬
wiem zostało spisanych i opublikowanych. Nie można nie zauważyć, iż pisma
o charakterze świadectw mają w chrześcijaństwie długą i chlubną tradycję, cze¬
go przykładem są słynne Wyznania św. Augustyna. Wyznania nawróconych Po
laków zapełniają chyba większość numerów baptystycznego „Słowa Prawdy",
znaleźć je można także w „Chrześcijaninie", „Pielgrzymie Polskim" czy „Myśli
Ewangelicznej" bądź w innych periodykach. Powstały też nieliczne zbiory świa¬
dectw w postaci książek. Wydano również książki zawierające świadectwa, które
stały się słynne w innych krajach. Nadto opublikowano bardzo wiele takich teks¬
tów na stronach internetowych.
Właśnie takie świadectwa, które przybrały formę literacką, są przedmiotem
zainteresowania w tej pracy. Te wygłaszane podczas różnych spotkań nie są bo¬
wiem praktycznie dostępne. Omawia się tu raczej tylko teksty powstałe w środo¬
wiskach ewangelicznych. Opowieści o własnym nawróceniu pisane przez kato¬
lików uznać trzeba za zjawisko wtórne i mniej jednoznaczne, w związku z czym
potrzebują osobnego omówienia.
W pierwszej kolejności należy zwrócić uwagę na relacje między świadectwa¬
mi wygłaszanymi osobiście przed słuchaczami, a istniejącymi w postaci tekstu.
Otóż może zdarzyć się tak, że jeden człowiek, nawróciwszy się, nakłania do na¬
wrócenia innych i posługuje się wówczas swoim świadectwem w wersji oralnej,
Grzegorz Pełczyński
42
a także pisanej. Wtedy za każdym razem jest to właściwie jedno i to samo świa¬
dectwo, w zależności od potrzeb ewangelizacyjnych różnie tylko formułowane.
Na ogół pewnie wersja ustna poprzedza wersję pisaną. Ta druga zresztą nieczęsto
powstaje. Aczkolwiek rozwój internetu sprawia, że coraz więcej świadectw może
być opublikowanych jako teksty. Bezsprzecznie obydwa sposoby wyrażania tre¬
ści świadectwa różnią się między sobą. Są to różnice najzupełniej oczywiste, wy¬
nikające z określonych prawidłowości zachodzących w procesach komunikacji
społecznej. Nie miejsce tu jednak, by te kwestie szczegółowo omawiać. Z punktu
widzenia tych, którzy mówią albo piszą o swoim nawróceniu, nie są one ważne.
Składając w taki czy inny sposób świadectwo, mają przede wszystkim jeden cel:
nawrócenie innych.
Osobne miejsce poświęcić należy świadectwom przekazywanym dzięki nie¬
którym mediom. Były one możliwe już w latach sześćdziesiątych X X wieku,
ponieważ Zjednoczonemu Kościołowi Ewangelicznemu udawało się wykorzy¬
stywać do swej działalności radio. Specjalny zespół redakcyjny nagrywał krótkie
audycje zatytułowane Głos Ewangelii, które, po sprawdzeniu przez cenzurę, były
emitowane na cały kraj za pośrednictwem Trans World Radio w Monte Carlo .
Audycje te nadawane są zresztą do dnia dzisiejszego. Spora ich część została
też nagrana na kasetach magnetofonowych i płytach CD. Niekiedy zawierały
one świadectwa. Świadectwa składane przed radiosłuchaczami osobiście, choć
zazwyczaj poddane charakterystycznej dla radia obróbce, są dość bliskie tym,
które się wygłasza bezpośrednio przez ludźmi. Nagrane zaś na taśmę lub płytę,
ze względu na możliwość powtarzania, trochę przypominają te przeznaczone do
czytania.
Każde świadectwo zostało napisane przez kogoś, kto należy do określonej de¬
nominacji: jest członkiem Kościoła Chrześcijan-Baptystów czy Kościoła Chry
stusowego bądź innego. W niektórych tekstach specyfika denominacyjna jest
zauważalna. Dzieje się tak wtedy, kiedy składający świadectwo powołuje się na
jakieś elementy doktryny i wynikające z niej praktyki, które są charakterystyczne
dla tej, a nie innej wspólnoty. Poza tym w tekście mogą być wspomniane jakieś
fakty z dziejów tejże wspólnoty. Wówczas świadectwo stanowi również źródło
historyczne .
Ponieważ świadectwo to opowieść autobiograficzna, jej bohater jest również
jej autorem. Niektóre osoby podpisane pod tekstem świadectwa, podczas pisania
korzystały jednak z pomocy kogoś innego. Z reguły ów pomocnik to nie tylko
osoba mająca umiejętności pisarskie, lecz także brat czy siostra w Chrystusie.
Czytelnik rzadko zna go z nazwiska, jest wszakże nieistotny dla sprawy, gdyż
15
16
15
H. Dominik, Trans World Radio, „Myśl Protestancka", 1997, nr 3, s. 58-61; K. Muranty, Lotnik
ewangelista, Warszawa 2000, s. 123-125; P. Bajko, Z dziejów Kościoła Chrystusowego w Polsce, Bel
Air 2001, s. 85-86.
Wartość źródłową mają świadectwa dla P. Stawskiego, W zborze i na zesłaniu. Z dziejów nurtów
ewangelicznych w imperium rosyjskim 2poł. XIX—pocz. XXw., Częstochowa 1993.
16
„Świadectwa". Opowieści o własnym nawróceniu
43
nie on przeżył to, o czym mówi świadectwo. Do wyjątków należy świadectwo
Kamili Michalskiej, które opatrzono notą umieszczoną po podpisie:
Zebrał i opracował na podstawie opowiadania Siostry K. Michalskiej mgr E.R. Dą¬
browski.
(K. Michalska, Moje nawrócenie, „Słowo Prawdy", 1961, nr 3, s. 21)
Niewątpliwie chrześcijanie zamierzający pisać o swoim nawróceniu nie sta¬
j ą przed zadaniem nazbyt trudnym. Do złożenia świadectwa czują się przecież
zobowiązani. Nie muszą się też przejmować ewentualnym brakiem doświad¬
czenia w pisaniu tekstów przeznaczonych do publikacji i to nie tylko dlatego,
że mogą liczyć na pomoc kogoś biegłego w tej sztuce, lecz przede wszystkim
dlatego, iż mają do dyspozycji bardzo wiele wzorów. Pewnie niejednokrotnie
słyszeli świadectwa w kościele, może sami je też tam składali. Ponadto mają do
dyspozycji teksty wydrukowane w czasopismach, książkach albo zamieszczone
w internecie. A każdy z nich został opracowany według określonej konwencji,
posiadającej mocne uzasadnienie teologiczne. Opamiętanie, wiara w Jezusa
jako osobistego Zbawiciela, chrzest, przyjęcie Ducha Świętego, to kolejne etapy
w życiu chrześcijanina. O nich właśnie chce on opowiedzieć w swoim świade¬
ctwie, dołącza jeszcze apel do czytelników, by wybrali taką samą drogę, względ¬
nie też kilka słów na temat swoich nadziei na przyszłość. Zatem istnieje pewien
schemat treściowy świadectwa, który każdy składający je wykorzystuje, czerpiąc
z własnych doświadczeń życiowych. Można się spodziewać, że wierzący ewan¬
gelicznie są w jakiejś mierze świadomi tego schematu, a już na pewno są świa¬
domi ich liderzy. Działająca w Choszcznie Misja Pielgrzym wydała książkę pod
tytułem Zmienione życie, zawierającą 26 świadectw. Misja zamierza wydawać
kolejne takie zbiory, w związku z tym w końcowej części Zmienionego życia jest
prośba o nadsyłanie własnych świadectw, a także wyszczególnienie elementów,
które powinny one zawierać:
• Jak wyglądało twoje życie, zanim przyjąłeś Jezusa?
• W jakich okolicznościach słyszałeś Ewangelię?
• Jak wyglądało Twoje nawrócenie?
• Co się zmieniło w Twoim życiu?
• Jakie są Twoje plany na przyszłość?
(Zmienione życie, t. 1, Choszczno b.r.w., s. 119)
Powyższy przykład jest najlepszym dowodem na to, że schemat ów rzeczywi¬
ście istnieje. Posługujący się nim nie tworzą jednak tekstów „schematycznych".
Charakteryzuje je nieodmiennie przeogromna różnorodność.
Z pewnością świadectwo można traktować jako osobny gatunek epiczny,
funkcjonujący w obiegu oralnym (jakby folklorystycznym) i literackim. Ujęcie
Grzegorz Pełczyński
44
go jako jednostki genologicznej zmusza do refleksji również dotyczącej jego
ewentualnych walorów estetycznych. Czytając rozmaite świadectwa ewange¬
licznie wierzących, właściwie nie zauważa się, aby przyświecały im jakiekol¬
wiek ambicje artystyczne . Ci, którzy je spisują bądź redagują, starają się za¬
chować jedynie zwykłą poprawność stylistyczną, taką, jakiej wymaga się od
tekstów publikowanych w gazetach. A jednak można domniemywać, że jedne
świadectwa cenione są mniej, drugie bardziej. Bywają przecież świadectwa cie¬
szące się dużą popularnością i dlatego tłumaczone na języki obce. W każdym
razie zastanawiając się, dlaczego polski edytor zainteresował się świadectwem
jakiejś siostry czy brata z zagranicy, można dojść do wniosku, że zadecydowały
opisywane przeżycia. W języku polskim ukazały się więc teksty, których boha¬
terowie przed nawróceniem wiedli wyjątkowo grzeszny żywot lub też doznawali
wyjątkowych prześladowań . Świadczą one, że wiarę można przyjąć i zachować
bez względu na okoliczności. Jako takie mają większą siłę oddziaływania, są po
prostu skuteczne — prowadzą do celu, lepiej chyba niż inne. Także świadectwa
polskojęzyczne są pewnie oceniane podług ich przydatności ewangelizacyjnej.
Prawdopodobnie czytelnik wcale nie szukający w świadectwach treści związa¬
nych z wiarą, te właśnie ceniłby wyżej ze względu na ich sensacyjność.
17
18
Niejakie wątpliwości mogą budzić teksty będące wspomnieniami osób zmar¬
łych, których życie stanowi przykład wierności Chrystusowi. Także biogramy
prezbiterów, kaznodziejów czy ludzi szczególnie zasłużonych. Pod wieloma
względami przypominają one świadectwa, tylko napisane są w trzeciej osobie.
Napisane są zazwyczaj przez kogoś bliskiego, a na pewno kogoś z kręgów ewan¬
gelicznych. Poza tym istnieją teksty ewangelizacyjne, których autorzy, nawet
snując rozważania teologiczne, niejednokrotnie przywołują własne doświadcze¬
nia. W tychże tekstach wątek świadectwa jest przepleciony z innymi wątkami.
Obydwie grupy tekstów trudno by zakwalifikować do świadectw. Jednakowoż
pokazują one, iż świadectwa to ważne teksty w piśmiennictwie ewangelicznym,
skoro ich wpływ rozciąga się na inne gatunki.
Pora przejść do bardziej szczegółowej analizy treści zawartych w świade¬
ctwach. Stwierdzono wyżej istnienie pewnego schematu świadectwa. Jest on po¬
mocny składającym je. Przyda się także w trakcie zabiegów analitycznych.
17
Do wyjątków zaliczyć można świadectwo, wprawdzie katolickie, wybitnego pisarza, R. Brand
staettera pt. Noc biblijna z tomu Krąg biblijny, Warszawa 1977, 88-93.
Por. W. Bühne, Tęsknota oszukanych, Poznań 1989; S. Kurdakow, Przebacz mi Nataszo, Toruń
1993; Gdy Żydzi spotykają Mesjasza. Świadectwa rabinów, tłum. J.A. Szorc, Kraków 1996; Ch. Colson,
Narodzony na nowo, tłum. A. Czwojdrak, Warszawa 1996; Daleko od Rzymu blisko Boga. Świadectwa
58 nowo narodzonych księży, zebrali R. Bennett i M . Buckingham, tłum. A. Czwojdrak, Wrocław 1997;
C.S. Lewis, Zaskoczony radością, Warszawa 1999; R. Wurmrand, Torturowani z powodu Chrystusa.
Miłość, która zwycięża nienawiść, Kraków 2005; Najszczęśliwsi na świecie. Fascynująca historia De¬
mosa Shakariana, spisana przez Johna i Elizabeth Sherrilll, b.m. i r. w.; L. Vogel, Moje świadectwo,
b.m. i r. w.
18
„Świadectwa". Opowieści o własnym nawróceniu
45
W pierwszej części każdego świadectwa znajduje się opis życia autora przed
nawróceniem. Niektórzy przystępują od razu do tego opisu, inni poprzedzają go
jakimś wstępem. Członkini zboru baptystycznego w Wiśle tak zaczyna swoją
opowieść:
Czytając kilka świadectw w „Słowie Prawdy" o nawróceniu, zapragnęłam i ja
w myśl słów Psalmu 107,2:
Niech o tym powiedzą ci, których odkupił Pan
i jako ich wykupił z ręki nieprzyjacielskiej
opowiedzieć Czytelnikom, jak mnie Pan wykupił ze śmierci.
(H.B., Moje nawrócenie, „Słowo Prawdy", 1961, nr 1, s. 15)
Jednak podawanie przyczyn dzielenia się własnym świadectwem nie jest zbyt
często praktykowane. O wiele częściej występuje autoprezentacja: autor pisze
kiedy i gdzie się urodził, dodając czasami coś o swojej rodzinie. Zaczyna więc
tak, jakby pisał życiorys. Życiorys zaś — krótki opis własnego życia, sporządzo
ny na żądanie jakiegoś urzędu czy instytucji — to forma bardzo dobrze znana.
Nie można więc wykluczyć jego wpływu na świadectwo, właśnie w jego części
wstępnej.
Wielu czy nie bodaj większość składających świadectwa, zanim stało się
metodystami, wolnymi chrześcijanami bądź zielonoświątkowcami należało do
Kościoła rzymskokatolickiego i dlatego nie mogą faktu tego pominąć. Już na po¬
czątku oznajmiają więc, że urodzili się w rodzinie katolickiej. Jeśli przed kon¬
wersją byli słabo związani z katolicyzmem, w dalszych partiach tekstu nie ma
o nim ani słowa. Osoby, które były gorliwymi katolikami, o swoim katolicyzmie
piszą więcej. Świadectwa mogą zawierać polemikę doktrynalną z katolicyzmem.
W tekstach dotyczących dawniejszych czasów znajdują się też opisy prześlado¬
wań ze strony przedstawicieli Kościoła większościowego .
Po krótkim wstępie następuje pierwsza część świadectwa, będąca opisem ży¬
cia przed nawróceniem. Jeżeli nawet było to życie dość pobożne, to jednak nie
takie, jakie powinno. Tak o tym pisze Janusz Lewandowski ze zboru kołobrze¬
skiego Kościoła Chrystusowego:
19
Wychowałem się w rodzinie katolickiej, gdzie od wczesnych lat dziecinnych pro
wadzono mnie do kościoła. Bardzo to lubiłem. Kiedy byłem nieco starszy, chcia
łem coś więcej uczynić dla Boga i postanowiłem zostać ministrantem. O Biblii
praktycznie nic nie wiedziałem z wyjątkiem tego, że „coś takiego" istnieje. Wzra
stałem w zupełnej nieznajomości Bożych prawd. Nie wiedziałem nawet, po co Pan
Jezus przyszedł na świat. Kiedy zapragnąłem posiadać własną Biblię i zwróciłem
19
Zob. np. K. Brzechczyn, Zmiana postawy katolickiej większości wyznaniowej wobec środowiska
ewangelikalnego w Polsce na przykładzie Kościoła baptystycznego. Przeszłość i perspektywy rozwojo¬
we, w: Ewangelikalny protestantyzm w Polsce u progu XXI stulecia, red. T.J. Zieliński, Warszawa-Katowice, 2004, s. 51-69.
Grzegorz Pełczyński
46
się z prośbą do księdza, by mi j ą sprzedał, usłyszałem odpowiedź: „Na razie jest ci
to niepotrzebne i trudno nabyć".
(To już 10 lat, praca zbiorowa, Warszawa 1988, s. 55)
Ale zdarza się, że nawet ci, którzy byli członkami zborów protestanckich, nie
kroczyli właściwą drogą, choćby dlatego, że w zborze nie działo się dobrze.
Opis życia przed nawróceniem jest głównie wyznaniem grzechów. Ci, któ¬
rzy przekroczyli Dekalog nieznacznie, mówią o tym ogólnie. Wielcy grzesznicy
czują się zobowiązani do odsłonięcia szczegółów swego niemoralnego postępo¬
wania. Nieraz ich świadectwa to „piciorysy", jak nazwano je w zbiorze wyznań
nawróconych alkoholików ; taki jest też tekst podpisany przez Mariana Szarkowskiego:
20
Bardzo nie lubiłem poniedziałku... wiadomo: trzeba pójść do pracy! Majster był
wyrozumiały, bo nieobca mu była znajomość bycia na kacu. Napisało się poda¬
nie o urlop i wszystko było OK. Bardzo szybko okazało się, że nie lubiłem też
wtorku, a nawet środy. Poważne problemy zaczęły się, gdy któregoś razu idąc
z dziewczyną zostałem zatrzymany przez milicjanta celem wylegitymowania. Po
okazaniu mu dokumentu, ten zażądał też dowodu od dziewczyny. Zaprotestowa¬
łem. Wtedy on przejechał mi po oczach gazem. Uraził moją młodzieńczą dumę
i już trudno mu było pozbierać się z ulicy. Milicja zrobiła na mnie obławę i zaraz
zostałem osadzony w Areszcie Śledczym w Zielonej Górze. Dzięki wstawienni¬
ctwu kolegi z pracy, który był działaczem ZSMP, zakończyło się to tylko wyro¬
kiem w zawieszeniu z wysoką grzywną i zostałem oddany pod nadzór kuratora na
okres trzech lat. Wróciłem do pracy. Przez krótki czas byłem spokojny, ale środo¬
wisko, w którym żyłem, nie spędzało wolnego czasu na trzeźwo.
(Zmienione życie..., s. 55)
W życiu ludzi nie nawróconych, częstokroć uwikłanych w grzech albo prze¬
żywających jakieś nieszczęścia, pojawia się szczera tęsknota za lepszą egzysten¬
cją. Próbuje się nawet zmienić j ą własnym wysiłkiem, ale zawsze bezskutecznie.
Osoby, które pomimo pewnego oddalenia od Boga nie zatraciły wiary w Jego
istnienie i Opatrzność, czasami dzięki temu potrafią odwrócić się od zła oraz
uczynić Jezusa swym osobistym Zbawicielem, a także znaleźć drogę do społecz¬
ności wierzących. Niekiedy zmiana w ich życiu jest skutkiem spotkania z kimś
z owej społeczności. A w przypadku zupełnie niewierzących, czy w dużej mierze
zlaicyzowanych, nawrócenie następuje z reguły przy pomocy kogoś od dawna
wierzącego. Jako przykład niech posłuży fragment ze świadectwa Jana Nowaka,
kombatanta pierwszej wojny światowej, później aktywnego członka zboru metodystycznego w Katowicach:
20
Jestem alkoholikiem. Świadectwa AA, wybrał i opracował Józef Jan alkoholik, Poznań 1986.
„Świadectwa". Opowieści o własnym nawróceniu
Bruegel, Chrystus i jawnogrzesznica (fragment), 15...
47
Grzegorz Pełczyński
48
Byłem do 1921 r. w wojsku, zostałem zdemobilizowany, zacząłem szukać pracy,
chciałem wyjechać do Francji, ale Boża droga dla mnie była inna. Wyjechałem na
Górny Śląsk, znalazłem pracę w kopalni węgla. Po przepracowaniu 2 miesięcy
w kopalni zostałem przydzielony do innego przodownika. Uderzyło mię u niego,
że zawsze spokojny człowiek, cierpliwy, nie przeklinał swego losu, po bliższej
znajomości zapytał mię, czy jestem chrześcijaninem. Patrząc na niego mówię:
„Przecież jestem ochrzczony, należę do Kościoła katolickiego". Mój towarzysz
pracy na to, że ci ludzie, co do kościołów chodzą i ochrzczeni są, to jeszcze nie
chrześcijanie. Chrześcijanin prawdziwy wierzy w Jezusa Chrystusa żywego, czyta
słowo Boże, wierzy w Ewangelię i kościołem się sam staje (...). Kiedy nazajutrz
znalazłem się u mego przyjaciela w mieszkaniu, położył on przede mną 3 Biblie:
katolicką aprobowaną, wydanie Lutra i Brytyjskiego Tow. Biblijnego i wskazywał
mi wiele rzeczy w Słowie Bożym.
(J. Nowak, Jak znalazłem Boga, „Pielgrzym Polski", 1950, nr 6, s. 71-72)
W świadectwach można też przeczytać o poszukiwaniach religijnych. Zanim
ten czy ów uwierzył w Jezusa jako swego Zbawiciela i przyłączył się do zbo¬
ru, fascynował się nauką niejednej wspólnoty religijnej. Był nawet aktywnym
członkiem organizacji Świadków Jehowy, stowarzyszenia grupującego wiernych
którejś z religii wschodnich bądź uczestnikiem Ruchu „Światło-Życie". Świade¬
ctwa zdają się ciekawym przeglądem propozycji religijnych oferowanych poszu¬
kującym Polakom.
Nawrócenie może być długotrwałym procesem, a przechodzenie przez jego
kolejne stadia prawie niezauważalne. Ale John Wesley, jeden z inicjatorów ewangelikalizmu, twórca metodyzmu, przeżył swe nawrócenie dokładnie 24 maja 1738
roku. Wspominał następnie, że odczuł wtedy „dziwne rozgrzanie serca" . Zdarza
się bowiem, że ta przemiana następuje jakby w jednym momencie i towarzyszą
jej niezwykłe doznania duchowe. Właśnie wówczas nawrócenie jest przeżyciem,
o którym się pamięta do końca życia i opowiada się o nim innym. Oto co pisze
Janusz K. Kaczmarek:
21
To świadectwo mojego pojednania z Bogiem piszę po czterech latach od momentu,
gdy do mojego życia wszedł na stałe Jezus Chrystus. Może zdawać się wam, że
jest to dość długi okres czasu i lepiej byłoby, gdyby ktoś nowonarodzony na żywo
opisał swoje przeżycia. Szczerze muszę jednak powiedzieć, że przez te cztery lata
dzień mojego pojednania z Bogiem nic nie stracił na swej aktualności. Ta chwila
trwa mocno w mej pamięci.
(J.K. Kaczmarek, „Chrześcijanin", 1970, nr 3, s. 15)
W pamięci trwać może chwila przeżyta podczas ewangelizacji, kiedy to ka
znodzieja wezwał tych, którzy chcą porzucić dotychczasowy tryb życia i pójść za
21
Zob. W. Benedyktowicz, Bracia z Epworth, Warszawa 1971, s. 75-80.
„Świadectwa". Opowieści o własnym nawróceniu
49
Chrystusem, ażeby teraz podnieśli rękę albo wyszli do przodu. Ten, do którego
zostało skierowane takie wezwanie, znalazł się więc, często niespodziewanie,
przed koniecznością podjęcia decyzji. Najważniejszej decyzji w życiu. Wiązać
się to bezsprzecznie musiało z ogromnym wysiłkiem duchowym. Lecz z kolei
wybranie Jezusa, sprowadzić mogło nieznaną dotąd radość i rozpocząć nowe,
lepsze życie. Takie chwile mogą być także przeżywane w samotności. Opowiada
o nich w swym świadectwie Marek, który jako sympatyk zboru ewangelicznych
chrześcijan w Szczecinie, wybrał się na wczasy zorganizowane przez ten zbór:
A tam każdy dzień taki sam: poranna społeczność, wykłady (temat objawienie wg
św. Jana), rozmowy poobiednie, wieczorna społeczność i nocne rozmowy pod
namiotem. Pan Jezus rano, po południu, po obiedzie, wieczorem i w nocy. Boża
obecność wszechogarniająca. Na dokładkę wykładowcy, gdy tylko mówił o na¬
szym Zbawicielu, oczy się pociły. On płakał! Nie mogłem tego zrozumieć, to było
irracjonalne. Z dnia na dzień, z godziny na godzinę przemieniało się moje serce.
Z dala od gwaru miasta, z dala od tempa jakim żyłem, z dala od rzeczywistości,
jaką znałem — dotykał mnie Bóg swoim słowem. Z każdym dniem coraz mocniej.
Aż któregoś dnia, gdy zrozumiałem w sercu swoim, co uczynił dla mnie Pan Jezus
— zapłakałem. Wielkimi łzami. Więc zrozumiałem! Jestem zbawiony łaską. To był
dzień, gdy oczy płakały, a serce się radowało, cieszyło się, podskakiwałem, chciałem
fikać koziołki, skakać i wszystkim opowiadałem: ja jestem zbawiony z łaski, a Ty?
(www.betel.kech.pl, 06-02-09)
Ci, którzy się nawrócili, są chrzczeni, gdyż chrzest stanowi dopełnienie pro¬
cesu stawania się nowym człowiekiem. Inaczej jest we wspólnotach chrzczą
cych dzieci. Na fotografiach dołączonych niekiedy do świadectw można zoba¬
czyć osoby w specjalnych białych strojach, a wśród nich autora, właśnie w dniu
chrztu. Albo też jego samego wraz z pastorem na moment przed zanurzeniem
w wodzie. Chrzest odbywa się w kościelnym baptysterium lub w jakimś akwe¬
nie. Ta uroczystość gromadzi zwykle cały zbór, czasami też nie należących doń
krewnych i znajomych przyjmujących chrzest. Ale w świadectwach o chrzcie na
ogół jest niewiele. Stwierdza się, że się odbył, czasami podaje się datę i raczej
rzadko cokolwiek więcej. W ewangelicznym chrześcijaństwie, zresztą jak w ca¬
łym protestantyzmie, nie uważa się, że sakramenty (a więc prócz chrztu, jeszcze
komunia) działają ex opere operato. Aby mogły zaistnieć skutki jakichkolwiek
czynności, muszą być spełnione odpowiednie warunki. A zatem najpierw trzeba
się nawrócić, czyli umrzeć jako grzeszny człowiek, a narodzić się jako człowiek
zbawiony — jedno i drugie wyraża potem akt chrztu.
W społecznościach zielonoświątkowych, poza chrztem w wodzie, dąży się
ponadto do chrztu Duchem Świętym. Zdarza się, że doświadcza się go przed
chrztem w baptysterium czy jeziorze. W każdym razie w świadectwach zielono¬
świątkowców poświęca mu się sporo miejsca. Jako przykład warto zacytować
fragment tekstu sygnowanego monogramem L.S.:
50
Grzegorz Pełczyński
Gdy zaś zapragnęłam doświadczyć tego przeżycia, także nie było to wynikiem
jakichś przemyśleń i rozumowych spekulacji. Absolutnie nie zastanawiałam się
też nad tym, w jakie ubierze się ono konkrety. Czułam tylko, oczywiście w opar
ciu o ogólnie znane miejsca w Piśmie Świętym, których nie studiowałam wtedy,
ale które przecież tkwiły w mojej pamięci, że przeżycie tego rodzaju pozwoli mi
bliżej stanąć w kręgu świętości Boga. W czasie pewnej modlitwy w grupie osób,
z których dwie przeżyły wtedy chrzest Duchem Świętym, odczułam coś, co —
jak się później dowiedziałam — nazwane jest „nawiedzeniem Ducha Świętego".
Było to jakieś potężne, choć absolutnie wewnętrzne, drżenie pod wpływem jak
gdyby wielkiej siły przeze mnie przepływającej. Jednocześnie pogrążona byłam
w ogromnie radosnej modlitwie uwielbiającej Boga.
(L.S., „Chrześcijanin", 1970, nr 2., s. 13)
Końcowa partia świadectwa może zawierać bardzo różne treści. Podane są
one jednak w sposób syntetyczny, co upodabnia nieco tę część do epilogu. Można
więc tu przeczytać o dalszym życiu bohatera, w którym nie braknie kłopotów, ale
też jest więcej sił do ich przezwyciężenia. Niektórzy muszą się zmagać z trud
nościami wynikającymi z tego, kim są. Jan Rerych ze zboru baptystycznego we
Wrocławiu pisał:
Odtąd moje życie jest inne. Ale wielu tego nie rozumie. Gdy opowiadam o Bogu
i zbawieniu, śmieją się ze mnie i bluźnią. Ja zaś odczuwam lekkość i błogość
w sercu i stąd wiem, że znajduję się na dobrej drodze.
(J. Rerych, Przez świadectwo do nowego życia, „Słowo Prawdy", 1968, nr 3, s. 13)
Ludzie ci z nadzieją patrzą w przyszłość, spodziewając się, że najlepsze przed
nimi: spotkanie z Panem. Modlą się o nawrócenie swoich bliskich, tkwiących
jeszcze w niewierze. Modlą się o nawrócenie wszystkich, do których mogą do¬
trzeć. Dlatego właśnie kończą świadectwo wezwaniem, tak, jak to uczynił Bazyli
Dubowski:
Stale jestem przygotowany na spotkanie z Panem. Nie składam swoich oszczędno¬
ści na „czarną godzinę", ponieważ w życiu człowieka prawdziwie wierzącego nie
ma „czarnej godziny". Wy też nie gromadźcie swoich skarbów na ziemi, gdzie mól
i rdza niszczą, raczej inwestujcie w dzieło Boże, a znajdziecie radość życia. Niech
Pan Wam dopomoże.
(B. Dubowski, Świadectwo o żywej wierze, „Słowo Prawdy", 1978, nr 7-8, s. 26)
Dokonawszy analizy głównych wątków świadectwa, wypada jeszcze zwrócić
uwagę na pewne cechy tego gatunku. Cechy, którym zawdzięcza swą specyfikę.
Niewątpliwie na pierwszym miejscu wymienić należy biblijność. Chrześcijanin
„Świadectwa". Opowieści o własnym nawróceniu
51
ewangelicznie wierzący to homo unius libri, a tą księgą jest oczywiście Biblia.
Całe jego postępowanie przed nawróceniem jest niezgodne z tym, co Biblia na¬
kazuje i do czego nakłania. Jego nawrócenie zaś oraz uświęcenie wynika z pod¬
dania się woli Pana, która spisana jest na kartach tej księgi. Nie dziwią więc
w świadectwie liczne cytaty z Pisma Świętego, a także aluzje do poszczególnych
jego fragmentów. Do Biblii, będącej wszakże Słowem samego Boga skierowa¬
nym do człowieka, autorzy świadectw odwołują się po to, by potwierdzić swo¬
je wywody. A poza tym, jako gorliwi protestanci często z nią obcujący, czerpią
z niej wersety wyrażające ich myśli.
Kolejna cecha to swoisty indywidualizm świadectw. Osoba dzieląca się świa¬
dectwem, wypowiada się w swoim imieniu. Opowiada o tym, co sama świadomie
przeżyła. A są to — uwzględniając drogę, jaką kroczy większość społeczeństwa
— doświadczenia dość wyjątkowe.
Z owym indywidualizmem łączy się szczerość. Chrześcijanin składający
świadectwo opowiada o jednych z najbardziej intymnych aspektów swojego
życia. Bez skrępowania mówi o swoich grzechach, które jednakowoż popełnił
przed nawróceniem. Teraz, kiedy już jest „nowym człowiekiem" (Kol 3,10), nie
wstydzi się do nich przyznać. Od dawnego okresu życia dzieli go tak duży dy¬
stans, że może już o nim rozmyślać ze spokojem, choć mogły w nim być epizody
bynajmniej nie przynoszące chluby. Nie mniejszej szczerości wymaga przedsta¬
wienie swego nawrócenia i wszystkiego, co się z nim wiąże. W Polsce, w której
katolicyzm masowy jest dominujący, nie ma zwyczaju opowiadania o swoich
osobistych przeżyciach religijnych. Ewangelicznie wierzący sąjednak przekona¬
ni, że milczeć o nich nie powinni.
Autorzy świadectw czasami podpisują je tylko imieniem albo inicjałami. Ale
z reguły widnieje pod nimi imię i nazwisko. W zbiorku Zmienione życie pod
niektórymi tekstami jest także adres, numer telefonu i e-mail. Autor zaprasza
w ten sposób czytelnika do dialogu, który może przynieść owoce w postaci na¬
wrócenia.
Składający świadectwo nieraz uzupełniają je swoją fotografią. Wyżej wspo
mniano o fotografiach z dnia chrztu. Mogą to być także amatorskie zdjęcia
przedstawiające bohatera w otoczeniu rodziny, o której napomknął w swoim
świadectwie. Przeważają one w tomie To już 10 lat. Na ogół jednak świade¬
ctwom towarzyszą zdjęcia portretowe wykonane przez zawodowego fotografa.
W każdym razie są one potwierdzeniem szczerości świadectw. Człowiek nie za¬
wahał się ujawnić spraw, które wielu wolałoby ukryć nawet przed najbliższymi,
a w dodatku pozwolił na publikację swojej podobizny.
Cechą, którą tu trzeba wymienić koniecznie, jest dramatyzm świadectw. Życie
przed nawróceniem, a także samo nawrócenie, jawią się w nich niekiedy jako
wydarzenia z filmu sensacyjnego. A przecież w życiu chyba większości chrześ¬
cijan takich wydarzeń było niewiele albo nawet wcale. Istnieją na to dowody
w postaci świadectw, w których życie przed nawróceniem nie obfituje w gorszące
Grzegorz Pełczyński
52
przewinienia, a samo pojednanie się z Bogiem obyło się bez duchowych wstrzą
sów. Zwracają jednak uwagę świadectwa, w których takie wątki są obecne. Jeśli
zaś przyciągnie ich wątek sensacyjny, to jest szansa, że stanie się jednocześnie
nieobojętne samo przesłanie.
A zatem świadectwa to teksty czerpiące z nauki biblijnej, lecz przesycone
jednocześnie osobowością nawróconego, w dodatku pełne dramatyzmu. Bez
wątpienia to lektura mogąca zainteresować każdego. Jest przecież autentycznym
dowodem na to, iż poszukiwanie sensu własnej egzystencji może być uwieńczo¬
ne pełnym sukcesem. Aczkolwiek mogą się pojawić wątpliwości co do trwałości
stanu euforii, jaki następuje po nawróceniu.
Na pewno trudno sobie wyobrazić ewangelikalizm bez świadectw. Wygła¬
szane i publikowane drukiem sprawiają, że ten nurt chrześcijaństwa wydaje się
bardzo dynamiczny. „Nic nie zastąpi w naszej usłudze i pomocy dla innych osób
świadectwa o Panu Jezusie Chrystusie — pisze ewangeliczny publicysta . Tak
więc należy się spodziewać, że w każdej denominacji ewangelicznej będą po¬
wstawały wciąż nowe świadectwa.
22
Grzegorz Pelczyhski
„THE TESTIMONY". STORIES OF ONE'S O W N CONVERSION
(Summary)
A testimony is a special genre of religious literature used in the circles connected with
the Evangelical churches (Methodist, Baptist, Pentecostal, etc.) or with some groups acti
ve in the Catholic Church. Testimonies can be delivered during religious meetings or they
can exist as texts. The article discusses testimonies as texts. The author of the testimony
tells about his life. Prior to conversion it was sinful, away from God, lacking joy. After
conversion, when Jesus has been recognized as the personal saviour, life became happier
in every respect. The objective of the testimony is to encourage others to convert. In any
case, irrespective of the ideological attitude, testimonies are an interesting literary and
religious phenomenon.
22
M . Suski, Nasze świadectwo, „Chrześcijanin", 1977, nr 5, s. 7.
