http://zbiory.cyfrowaetnografia.pl/public/994.pdf
Media
Part of Recenzje / ETNOGRAFIA POLSKA 1982 t.26 z.2
- extracted text
-
Е
С
Е
N
Z
J
Е
„Etnografia Polska", t. X X V I , z. 2
P L I S S N 0071-1861
„ROCZNIK P O L O N I J N Y " nr 1 (1980), Wydawnictwo Polonijnego
K u l t u r a l n o - o ś w i a t o w e g o U M C S w Lublinie, redaktor naczelny Albin
wniak, ss. 163.
Centrum
Kopruko-
K o n s e k w e n c j ą wyzwolonych w naszym życiu naukowo-spolecznym systema
tycznych zainteresowań sprawami polonijnymi jest między innymi powstanie sze
regu placówek naukowo-badawczych zajmujących się różnymi aspektami tej pro
blematyki. Jej zakres jest oczywiście różnorodny i można w y m i e n i ć główne pola
zainteresowań poszczególnych ośrodków naukowych, które zajmują się badaniami
rozlicznych kwestii polonijnych. Mamy bowiem w kraju wyspecjalizowane ośrod
ki badań polonijnych, takie jak Instytut Badań Polonijnych Uniwersytetu J a
giellońskiego w Krakowie, Zakład Badań Polonijnych Instytutu Historii P A N
w Warszawie, Zakład Badań nad Polonią Zagraniczną P A N w Poznaniu, Polo
nijne Centrum K u l t u r a l n o - o ś w i a t o w e U M C S w Lublinie i inne. Ponadto pew
nymi problemami z tego zakresu zajmują się różni autorzy nie związani profe
sjonalnie z żadną z wymienionych poprzednio placówek, a z grona etnografów
w y m i e n i ć chociażby należy A. Kuczyńskiego i M. Paradowską. W sumie, w ostat
nim okresie czasu ta zaniedbana w naszej historii problematyka zaczyna budzić
coraz większe zainteresowanie i w o k ó ł niej skupił się dość liczny zespół badaczy.
Zainteresowania te złożyły się na powstanie interesującej literatury przedmio
tu \ a także s p o w o d o w a ł y wzrost inicjatyw wydawniczych i powstanie nowych
czasopism, nastawionych wyłącznie na problematykę polonijną. Po systematycznie
ukazującym się od paru lat „Przeglądzie Polonijnym" organie wydawniczym K o
mitetu Badania Polonii Zagranicznej P A N oraz „Studiach Polonijnych" wyda
wanych przez Katolicki Uniwersytet Lubelski, na rynku księgarskim pojawiło
się nowe czasopismo, k t ó r y m jest „Rocznik Polonijny", organ wydawniczy Polo
nijnego Centrum K u l t u r a l n o - o ś w i a t o w e g o U M C S w Lublinie. Czasopismo to w no
cie od redakcji informuje swych Czytelników, że jego „łamy są otwarte dla
przedstawicieli krajowych i zagranicznych ośrodków naukowych, zajmujących się
badaniami polonijnymi". Należy w i ę c mieć nadzieję, że stanie się ono doskonałą
1
Zobacz np. A. B r o ż e k , Polonia amerykańska,
Warszawa 1977; Stan i po
trzeby badań nad zbiorowościami
polonijnymi,
pod red. H . K u b i a k a i A. P i l
c h a, Wrocław—Warszawa—Kraków—Gdańsk 1976; J . D r o h o j o w s k i , Poiacy
w Ameryce, Warszawa 1976; M. P a r a d o w s k a , Polacy w Ameryce
Południo
wej, Wrocław—Warszawa—Kraków—Gdańsk, 1977; Polonia w Ameryce
Łacińskiej,
red. Z. D o b o s i e w i c z , W. R ó m e l , Lublin 1977; G . B a b i ń s k i , Lokalna spo
łeczność polonijna w Stanach Zjednoczonych
Ameryki w procesie przemian, Wro
cław—Warszawa—Kraków—Gdańsk, 1977; A. K a p i s z e w s k i , Stereotyp
Amery
kanów polskiego pochodzenia, Wrocław—Warszawa—Kraków—Gdańsk, 1978; Z. Ł u
k a w s k i , Ludność
polska w Rosji 1863-1914, Wrocław—Warszawa—Kraków—
Gdańsk, 1978; J . P a c h o ń s k i , Polacy na Antylach i Morzu Karaibskim,
Kra
k ó w 1979 i inne.
230
RECENZJE
płaszczyzną dla prezentacji różnorodnych problemów związanych z dziejami Po
lonii.
Pierwszy numer rocznika orientuje czytelnika w układzie problemowym cza
sopisma, w którym wydzielono działy: artykułów, materiałów i informacji, re
cenzji i omówień oraz kronikę. Tom pierwszy „Rocznika Polonijnego" poświęcony
jest g ł ó w n i e zagadnieniom oświaty polonijnej i szkolnictwa. Tak więc zawiera
on interesujący artykuł T. R a d z i k a omawiający Polskie instytucje
i organiza
cje oświatowe
w Wielkiej Brytanii w latach I I wojny światowej
(1940-1945), s. 934, z którego poznajemy szereg przedsięwzięć polskich władz emigracyjnych w za
kresie organizowania różnorodnych form szkolnictwa podstawowego, doskonalenia
zawodowego, szkolnictwa średniego, kolonii itp. I jeśli do tej pory myślał ktoś,
że polskie w y c h o d ź s t w o do Anglii w okresie I I wojny światowej pozbawione
było możliwości kształcenia się, to po lekturze tego artykułu przekona się, że
poczynając od uczelni w y ż s z y c h poprzez szkolnictwo ogólnokształcące i zawodowe
aż po korespondencyjne i rzemieślnicze, możliwości takie były rozległe.
Zgoła inne możliwości w zakresie szkolnictwa i oświaty od tych, które po
siadała emigracja polska w Anglii, posiadały środowiska polonijne w Brazylii.
Problem ten omawia J . S ę k w artykule pt. Szkolnictwo polonijne w Brazylii do
roku 1947 — wybrane zagadnienia, s. 35-51. Mamy w i ę c tutaj scharakteryzowane
szkółki polsko-brazylijskie, szkółki towarzystw kulturalno-oświatowych, szkółki
parafialne i zakonne, a także kadrę pedagogiczną, programy i pomoce szkolne. To
właśnie dzięki temu elementarnemu wręcz szkolnictwu tysiące dzieci polskich
emigrantów uratowanych zostało od analfabetyzmu. Często jednak na znajomości
pisania i czytania kończyła się ich edukacja. Ogół polskiej emigracji nie przy
w i ą z y w a ł bowiem szczególnej roli do rozwoju szkolnictwa. W tym zatem nale
żałoby zdaniem autora upatrywać słabego rozwoju oświaty polonijnej w Brazylii.
Oczywiście nie bez znaczenia w tym procesie był rodzaj polskiej emigracji do
Brazylii, która nosiła charakter chłopski, a jej motywem była przysłowiowa w ę
drówka „za chlebem".
Kolejny artykuł omawia Szkolnictwo polskie w czechosłowackiej
części
Śląska
Cieszyńskiego
w latach 1945-1948, s. 52-67. Jego autor Z. J a s i ń s k i oprócz za
sadniczego tematu omówił bardzo istotną k w e s t i ę genezy polskiej mniejszości
narodowej na terenie Czechosłowacji. Szkolnictwo polskie na terenie zwanym
popularnie Zaolziem jest ściśle związane z początkiem kształtowania się stosunków
polsko-czeskich po roku 1945. W owym to czasie dochodziły w Czechosłowacji do
głosu pewne tendencje separatystyczne próbujące doprowadzić do autonomii Ś l ą
ska Cieszyńskiego lub wręcz umiędzynarodowienia jego terytorium. Ostatecznie
jednak po z w y c i ę s t w i e rewolucji lutowej w 1948 r. demokratyczne kierownictwo
Czechosłowacji uregulowało w sposób prawny i sprawiedliwy k w e s t i ę mniejszości
polskiej. Wprawdzie pojawiały się jeszcze potem ze strony Partii Narodowych
Socjalistów próby przejęcia p a ń s t w o w y c h środków przeznaczonych na polskie
szkolnictwo, jednak z czasem sytuacja ta została opanowana przez Ministerstwo
Szkolnictwa. Polska grupa mniejszościowa w Czechosłowacji otrzymała odpo
wiednią bazę szkolną, a przejawy szowinizmu i nacjonalizmu inspirowane przez
pewne elementy burżuazyjne ustały całkowicie. Szkolnictwo to zaczęło się roz
wijać i do dzisiaj w czechosłowackiej części Śląska Cieszyńskiego posiada ono
pełną autonomię i zabezpieczenie finansowe.
Dział artykułów „Rocznika" zamyka szkic o charakterze ogólniejszym. R. К uc h t a omawia bowiem k w e s t i ę Roli i miejsca nauk pedagogicznych w badaniach
nad oświatą
polonijną,
s. 68-84. Obszar ten dotychczas nie penetrowany przez
badaczy stanowi układ otwarty dla odpowiedniej organizacji prac studyjnych
w tym zakresie. Określając miejsce nauk pedagogicznych w badaniach nad o ś w i a
tą polonijną formułuje autor projekt szczegółowego programu w tym zakresie.
RECENZJE
231
Program ten winien zdaniem autora uwzględniać szereg s k ł a d o w y c h w takich
problemach, jak: dzieje polonijnej oświaty szkolnej i pozaszkolnej, aktualne uwa
runkowania działalności oświaty polonijnej, współpraca organizacyjno-programowa Polonii i Polski w dziedzinie kształcenia i dokształcania nauczycieli, polonica
o ś w i a t o w e w świecie oraz Polonia i jej oświata w świadomości współczesnych
Polaków. Wspomniana grupa zagadnień badawczych nie wyczerpuje oczywiście
całości problematyki poznawczej oświaty polonijnej. Należy jednak podkreślić, że
zajęcie się nimi w sposób systemowy wzbogaciłoby w sposób istotny naszą wie
dzę o rozległej Polonii na świecie.
Dział „Materiały i Informacje" otwiera artykuł pt. Uwarunkowania
skutecz
ności pomocy dydaktycznej dla nauczycieli
polonijnych,
s. 87-94, napisany przez
K . K r a k o w i a k a i J . M a ń d z i u k a . Autorzy wykorzystali wyniki sondażu
przeprowadzonego wśród uczestników kursu metodyki nauczania języka polskie
go, zorganizowanego w Lublinie przez Polonijne Centrum Kulturalno-Oświatowe
U M C S i Towarzystwo „Polonia". Zebrany materiał empiryczny upoważnia do
stwierdzenia, że pomoc taka winna mieć charakter kompleksowy i obejmować
działania w zakresie: przygotowania i doskonalenia zawodowego nauczycieli, opra
cowania i stałego ulepszania programów nauczania oraz przygotowywania pod
ręczników i innych środków dydaktycznych. Zdaniem respondentów niezmiernie
ważną formą tej pomocy jest otrzymywanie pełnej informacji o możliwościach
doskonalenia zawodowego w kraju. To nastawienie na informację z tej dziedziny
winno być uwzględniane przy wszystkich poczynaniach mających zapewnić po
moc dydaktyczną dla nauczycieli polonijnych.
Współczesnych problemów polonijnych dotyczy artykuł pt. Formy
aktywności
środowisk
polonijnych w Republice Federalnej Niemiec, s. 95-107, napisany przez
G. J a n u s z a . W artykule zaprezentowano zróżnicowane treści i formy pracy
prowadzonej przez środowiska polonijne na terenie R F N gdzie istnieje ponad
20 stowarzyszeń polonijnych skupiających około 25 tysięcy członków. Oprócz
szkolnictwa, w a ż n ą rolę w utrzymywaniu polskości wśród tej grupy emigracyjnej
odgrywał ruch artystyczny, ukierunkowany na działalność zespołów śpiewaczych
i tanecznych. Dużą rolę w inicjowaniu tych form odgrywał i nadal odgrywa
Związek P o l a k ó w „Zgoda". To w ł a ś n i e z inicjatywy Związku sięgnięto samoist
nie po pomoc z macierzystego kraju. Chóry „Zgody" nawiązały współpracę ze
Zjednoczeniem Polskich Zespołów Śpiewaczych i Instrumentalnych w Warszawie
oraz Wielkopolskim Związkiem" Ś p i e w a c z y m w Poznaniu, które służą im fachową
pomocą. Ponadto dużą popularnością cieszą się w środowiskach polonijnych wie
czorki świetlicowe, połączone często z w y s t ę p a m i artystycznymi i zabawami.
W pewnym okresie stałą formą tej działalności były imprezy sportowe integru
jące środowiska polonijne. Środowiska te przywiązują dużą rolę do upowszech
niania i utrwalania znajomości języka polskiego i kultury polskiej. Podejmują
one działalność na rzecz czytelnictwa książek i prasy polskiej, chociaż z przyk
rością należy stwierdzić, że punkty biblioteczne — mieszczące się często w do
mach prywatnych — są skromnie zaopatrzone w książki. W sumie autorzy za
prezentowali ciekawy obraz zróżnicowanych form aktywności kulturalno-oświato
wej środowisk polonijnych w R F N oraz nakreślili związane z tym trudności i nie
powodzenia.
Interesująca jest treść artykułu L . S у с h u t a, zatytułowanego
Charaktery
styka źródeł wiedzy o Polsce, jej języku i kulturze, a oświata polonijna w świe
tle badań ankietowych, s. 108-121. Badania przeprowadzał autor w latach 19771978 wśród nauczycieli i organizatorów działalności kulturalno-oświatowej uczest
niczących w letnich kursach dla Polonii, odbywających się w Lublinie, Krakowie,
Toruniu i Wrocławiu. Badani (369 osób) pochodzili przede wszystkim z U S A
i Kanady. Źródła ich wiedzy o języku polskim, historii i kulturze polskiej i Pol-
232
RF;CŁNZJE
see współczesnej, są w miarę jednorodne i w y w o d z ą się z domu rodzinnego, szkoły
polonijnej lub ze swoistego „hobby". Oczywiście efektywność oddziaływania tych
źródeł jest dość zróżnicowana, zatem w ostatecznej konkluzji stwierdza autor, że
istnieje pilna potrzeba poprawy stanu oddziaływania oświaty polonijnej, przede
wszystkim ze strony instytucji polskich, realizujących funkcję
wychowawczą
i kształceniową wśród Polonii.
Omówione poprzednio artykuły i rozprawy dotyczyły stricte problemów szkol
nictwa i oświaty polonijnej i nakreślone są z wielkim znawstwem przedmiotu.
Nieco inny charakter posiada natomiast zamieszczony w „Roczniku" artykuł pt.
„Dom Polski", w Wiedniu, s. 122-132 napisany przez W. K u c h a r s k i e g o . Oma
wia w nim bowiem autor dzieje tzw. „Domu Pojskiego" w Austrii, którego po
czątki sięgają lat osiemdziesiątych X I X stulecia. Zgromadzone z pietyzmem ma
teriały świadczą dowodnie jak z wielkim zapałem zabrano się do stworzenia tego
„Domu", stanowiącego jedną z istotnych potrzeb P o l a k ó w stale lub choćby cza
sowo mieszkających w Wiedniu. B y ł y to bowiem lata, kiedy z tzw. Galicji często
jeździło się do Wiednia, miasta równie chętnie odwiedzanego, jak L w ó w czy
Kraków. B y ł w i ę c „Dom Polski" swoistego rodzaju przystanią dla P o l a k ó w
i dopiero przyłączenie Austrii do Rzeszy Niemieckiej w 1938 r. położyło kres
jego działalności. Po zakończeniu wojny miejscowe środowisko polonijne podjęło
k w e s t i ę reaktywowania Fundacji „Dom Polski". P o w o ł a n o Kuratorium Fundacji,
w skład której weszli przedstawiciele naszego kraju — profesorowie, ambasador
craz przedstawiciele Polonii austriackiej. Zanim jednak budynek fundacyjny zo
stanie oddany dla publiczności — wymaga on bowiem robót remontowo-adaptacyjnych — Kuratorium Fundacji „Dom Polski" rozwija swoją działalność wśród
tutejszej Polonii przy ścisłej współpracy ze Związkiem P o l a k ó w w
Austrii
„Strzecha". „Należy sądzić — pisze autor — że podjęte przez Kuratorium Funda
cji i Polską A k a d e m i ę Nauk kroki w sprawie remontu budynku «Dom Polski»
zostaną uwieńczone powodzeniem, a także wyrazić głęboką nadzieję, że Dom
ó w służyć będzie przez następne dziesiątki lat patriotycznej Polonii austriackiej
i rodakom, którzy przyjeżdżać będą do stolicy naddunajskiej, aby pogłębić swoją
wiedzę i doskonalić się w zawodzie".
D o p e ł n i e n i e m treści „Rocznika" jest dział Recenzji i o m ó w i e ń oraz Kronika.
Z zawartości tych działów na wyróżnienie zasługuje syntetyczna informacja o dzia
łalności wydawniczej Polonijnego Centrum K u l t u r a l n o - o ś w i a t o w e g o U M C S w L u
blinie oraz sprawozdanie z Sesji w Polskim Stowarzyszeniu Kulturalnym im.
Józefa Bema w Budapeszcie i sprawozdanie z uroczystości polonijnych w Wied
niu.
Prezentując nowe czasopismo, jakim jest „Rocznik Polonijny", należałoby
wyrazić życzenie, aby pozostałe numery przedstawiały się równie interesująco jak
numer pierwszy. Myślę, że w tej otwartości na różnorodne problemy badań po
lonijnych, czasopismo zainteresuje się również tematyką polskich badań etnogra
ficznych na świecie. Temat ten mało do dzisiaj znany, błąka się jak do tej
pory na peryferiach zainteresowań organizatorów licznych imprez naukowych
związanych z różnymi aspektami Polonii na świecie.
Antoni
ÁRNI B J O R N S S O N , Icelandic Feasts and Holidays. Celebrations,
Present, Icelandic Review History Series, Reykjavik 1980, ss. 104.
Kuczyński
Past
and
Zainteresowanie Islandią jest w Polsce raczej nieznaczne. Stwierdzenie to
odnieść można zarówno do tzw. przeciętnego Polaka, jak i do p r a c o w n i k ó w
RECENZJE
233
nauki. Nie należy go jednak rozumieć jako zarzut, czy jako stwierdzenie kry
tyczne. Islandia — kraj urzekający wielu europejskich przyrodników, geografów
i geologów, leży zdała od zainteresowań badaczy kultur Europy lub zajmuje za
ledwie niewielki ich margines. Trzeba tu obiektywnie stwierdzić, że polski etno
graf, który chciałby bliżej poznać kulturę tego kraju, napotka trudności wynika
jące m. in. z braku bliższych k o n t a k t ó w (nie tylko naukowych) między Polską
a Islandią. Brak współpracy badawczej z pewnością utrudnia Polakom penetrację
etnograficzną Islandii, nie wymagajmy jednak zbyt wiele. I l u polskich etnogra
fów ma w końcu możliwość poznania z autopsji terenów, będących polem ich
zainteresowań i pasji badawczych, a jednak tworzą oni dzieła odbierane z apro
batą przez n a u k o w c ó w w innych krajach na podstawie dostępnej im literatury.
Etnolog, próbujący badać Islandię poprzez literaturę, byłby jednak w kłopocie,
albowiem książki o Islandii są u nas rzadkością. W opracowaniach dotyczących
krajów skandynawskich Islandia spychana jest na ogół na pobocza przez swoich
w i ę k s z y c h i bardziej s ł a w n y c h partnerów. Z przyjemnością należy więc w tym
miejscu odnotować nabytek Biblioteki I H K M P A N w Warszawie, jakim jest książ
ka A. Bjórnsson, Icelandic Feasts and Holidays.
Książka ta jest w całości poświęcona świętom, jakie na stałe w e s z ł y do tra
dycji islandzkiej, choć część z nich straciła już swe dawne znaczenie i popular
ność. W większości kultur współczesnych w niemal każdym święcie odnajdujemy
kilka warstw. Każde święto podlega jakimś zmianom w sferze zachowań jego
uczestników, przypisywanych mu znaczeń, przeplatają się w nim różne wątki
wierzeniowe. W kulturach leżących — tak jak Islandia — w zasięgu oddziały
wania chrześcijaństwa, historia niemal każdego ze świąt pozwala nam wydzielić
w a r s t w ę , jaka ukształtowała się pod w p ł y w e m tej religii i wcześniejsze wątki
wierzeniowo-kultowe. Możemy wreszcie mówić o zmianach, jakie zachodzą pod
w p ł y w e m laicyzacji życia, przekształceń świadomości itp. (zanik niektórych zwy
czajów należących kiedyś do tego czy innego święta).
A. Bjórnsson, omawiając poszczególne święta islandzkie, stara się ukazać
c w ą w i e l o w a r s t w o w o ś ć , w której w p ł y w y chrześcijańskie zaznaczają się bardzo
wyraźnie. Islandia przystąpiła do wspólnoty chrześcijańskiej w roku 1000. Przy
jęcie chrztu zmieniło w sposób zasadniczy nie tylko same święta, lecz także ich
kontekst czasowy. Zanim bowiem zaczęto posługiwać się kalendarzem juliańskim,
a następnie gregoriańskim, liczono tu czas w e d ł u g tygodni (rok miał ich 52), dni
i pór roku, a nie miesięcy. Bjórnsson, posługuje się kalendarzem współcześnie
stosowanym w Islandii, przedstawiając kolejno święta, jakie obchodzone są (lub
były) w poszczególnych miesiącach. Szczególną u w a g ę poświęca ona świętom
związanym z przełomowymi momentami roku (kalendarza) — początkiem lub
środkiem poszczególnych pór roku, przede wszystkim zimy i lata. Choć i te ś w i ę
ta zostały podporządkowane oficjalnej religii przez złączenie ich np. z konkretny
mi postaciami Kościoła lub historii państwa, to jednak warstwa starszych wie
rzeń jest w nich wyraźnie widoczna. Przykładem może być dzień św. Jana
Chrzciciela, który dla Islandczyków jest przede wszystkim dniem środka lata
i związanych z nim wróżb i zabiegów magicznych (np. poszukiwania szczęśliwych
kamieni lub roślin, które mają spowodować odzyskanie zguby, bądź też skradzio
nej rzeczy), zbierania roślin mających zastosowanie w magii miłosnej i in. Tak
charakterystyczne dla innych kultur palenie ognisk w noc świętojańską dla
obrony przed złymi mocami, których aktywność wzrasta właśnie w tym czasie,
w Islandii nie w y s t ę p o w a ł o . Wręcz przeciwnie, noc ta była porą snu złych mocy.
Innym przykładem święta sezonowego jest dzień Thorri (od Piątku, 13 tygodnia
234
RECENZJE
zimy przez 7 dni; 19-25 stycznia) lub dzień Goa (od Niedzieli 18 tygodnia zimy
przez 7 dni; 18-24 lutego). Religia usiłowała wiązać je z konkretnymi postaciami
historycznych władców, dla większości Islandczyków święta te pozostały jednak
obchodami ku czci b ó s t w - d u c h ó w przyrody (pogody). Wiele zwyczajów, wywo
dzących się z pewnością z czasów poprzedzających przyjęcie chrześcijaństwa,
znajdujemy w ś w i ę t o w a n i u Bożego Narodzenia i Nowego Roku. Dniom tym autor
ka poświęca szczególnie dużo uwagi, przenosząc się poza Islandię, aby ukazać ge
nezę tych świąt i tradycje ich obchodów w wielu krajach Europy. Charakteryzu
jąc obchody Bożego Narodzenia w Islandii prezentuje zarówno ich bardziej oficjal
ną (kościelną) stronę, jak i domowe uroczystości, rodzinne biesiady, podarunki,
choinkę i tańce ostro zwalczane przez średniowieczny kler. Autorka przywodzi
wiele t e k s t ó w źródłowych dowodzących negatywnej postawy kleru wobec tańców,
w y w o d z ą c y c h się z czasów pogańskich, gdy towarzyszyły obchodom związanym
z przesileniem zimowym (święto zwane w Islandii Ylir, w innych językach skan
dynawskich jol albo jul, a w fińskim joulu), organizowanym ku czci Słońca.
0 związkach święta Y l i r ze Słońcem mówią sagi z I X - X I I I w. Podczas Y l i r w i
tano powracające Słońce, wspominano przodków, ś w i ę t o w a n o ku czci opiekuń
czych duchów i bóstw, cieszono się z odradzającej się życiodajnej siły Ziemi.
Wprowadzając nas w świat wierzeń i świąt islandzkich, autorka przytacza
wiele opisów zachowań należących niewątpliwie do warstwy przedchrześcijańskiej
1 umiejętnie z nią splecionych. Są to przede wszystkim wróżby (np. odnośnie do
pogody) i zabiegi o charakterze magiczno-wróżbiarskim, nabierające z czasem
cech zachowań ludycznych, gdy ich poważny sens praktyczny uległ zapomnieniu.
Dla przykładu można tu podać przenoszenie w zębach czarki piwa i wypuszcza
nie jej z jednoczesnym wypowiedzeniem życzenia (w myśli). Gdy czarka padała
górną częścią do dołu, życzenie miało się spełnić (dzień Eldbjorga, 7 stycznia,
zwany też dniem Kanuta, ku czci księcia Kanuta, zamordowanego skrycie w 1131
г.). W dniu Thorri skakano np. na jednej nodze wokół zabudowań, zapraszając
bóstwo, by pukało do drzwi. W Akureyri w X I X w. w zimie chłopcy łapali kota
lub kruka i zabijali go. Kto tego dokonał zostawał kocim królem i paradował
przez miasteczko z mieczem i w koronie, w asyście mieszkańców, zbierając po
chwały, słodycze i pieniądze. Zwyczaj ten w y s t ę p o w a ł samoistnie zanim został
dodany do obchodów środy popielcowej. Przykłady takich magiczno-wróżebnych
zachowań można by mnożyć. A. Bjornsson podaje ich wiele.
Autorka ogranicza się tylko do zapisu zachowań. W książce nie znajdziemy
raczej prób ich interpretacji, spojrzenia na święta oczyma ludu. Nie wiem, czy
autorka prowadziła jakieś badania terenowe. Omawiana książka powstała wy
łącznie na bazie literatury, starych kronik, sag, kalendarzy itp. Jej celem było
też przede wszystkim uporządkowanie informacji rozrzuconych w różnych źród
łach i znaczne ich uzupełnienie. Autorka nie podejmuje też próby interpretowa
nia f a k t ó w przez analogię do lepiej zbadanych wierzeń innych l u d ó w (wierzenia
tzw. l u d ó w pierwotnych w y k a z u j ą tak wiele zbieżności!). Z braku interpretacji
zachowań uczestników poszczególnych świąt nie czynię zarzutów autorce. Otrzy
m a l i ś m y bowiem bardzo rzetelnie opracowany almanach wypełniający z pewno
ścią lukę w naszej wiedzy o kulturze Islandii, który może stanowić cegiełkę do
syntezy etnografii Europy, kultur leżących w kręgu chrześcijaństwa i in. Ten
kto pragnie interpretować święta, poszukuje ich sensu symboliczno-filozoficznego
i magicznego, kto widzi w nich łącznik między człowiekiem a przyrodą, między
człowiekiem a kosmosem, znajdzie w tej książce sporo materiału w y j ś c i o w e g o dla
swoich analiz. Myślę, że książka A. Bjornsson nie musi być specjalnie rekomen
dowana i że wszyscy powrócą zadowoleni z tej podróży po tajemniczym dla
235
RECENZJE
nas i ciągle jeszcze trochę dzikim świecie islandzkich w i e r z e ń i obyczajów, a tak
że historii tego kraju, która w większości świąt znalazła swe odbicie. Nie bez
znaczenia dla czytelnika jest też język, prosty, niemal surowy, a jednocześnie
zda się oddający klimat i atmosferę święta, pobudzający naszą wyobraźnię. Jest
to zasługą tłumaczy: May i Hallberga Hallmundsson.
Iwona
Kabzińska-Stawarz
