http://zbiory.cyfrowaetnografia.pl/public/4198.pdf

Media

Part of Życie i twórczość rzeźbiarska Józefa Soboty / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1974 t.28 z.2

extracted text
Marian Pokropek

ŻYCIE I TWÓRCZOŚĆ RZEŹBIARSKA JÓZEFA SOBOTY

Józef Sobota, rzeźbiarz z Regut, wsi w pow. otwockim,
leżącej w pobliżu przystanku kolejowogo Kołbiel i drogi
biognącej z Góry K a l w a r i i do Mińska Mazowieckiego, ma
dziś 80 lat. Rzeźbić zaczął niedawno — jak m ó w i : „ t r z y
zimy minęło jakiem zaczon r z e ź b i ć " . Nie należy do t y c h
rzeźbiarzy ludowych, k t ó r z y to już w dzieciństwie pasając
krowy wycinali kozikiem ptaszki i różne figurki. „ N a takie
zabawy nie było czasu. Rodzice b y ł y bidne, nio b y ł o tak
jak dzisiaj, żoby tak dobrze ludziom było. Ojciec pędził do
roboty. B y ł o m najstarszym z czterech dzieci, a i ojciec b y ł
chorowity, to m u s i a ł e m m u p o m a g a ć od n a j m ł o d s z y c h lat.
Nie było t y j zimi dużo, ś t y r y morgi, tak j a k dzisiaj liczą
niecałe dwa hektary i to jeszcze piaszczysto zimi. Jak m i
17 rok sedł a i młodsze dzieci podrosły, żo mogły w domu
p o m a g a ć , ojcioc nio mioł tyle zdolności utrzymania nas
wszystkich i oddal mnie na służbę wo wsi. D w a miosiąco

służyłem u gospodarza, potom poszetem do pikarza na
pomocnika do piekarni. Prawie pięć miesięcy t a m b y ł o m .
Jak m i 18 rok szodł ojcioc mnie z a b r a ł do domu, bo nie miał
zdrowia dobrego. Skoro mnie z a b r a ł do domu, to nie wytrwa­
ło trzy miesiące j a k odumar .
(...) W t e d y nijaki pan Orzechowski k u p i ł od hrabiego
takie sosny, maciory zwane. W lesie w y r a b i a ł z nich spały,
t o znaczy kolejowe brusy, takio pod szyny i to zwozili do
Celestynowa do stacji. Więc j a m i a ł e m czas, bo ludzie jak
mieli większe gospodarstwo nie mioli czasu tam chodzić.
W d f.nu m a ł e gospodarstwo było, to jeździłem do tego lasu.
Ale n i k t nie chciał ze m ю robić, bo mówili, żo dzieciak jost
m ł o d y i nie bendziem p r a c o w a ć na niego. A jeśli m i pomagali
to tak, byle jakiegoś drzewa n a k ł a ś ć na fure i niech wiezie.
D a ł e m sum s p o k ó j . T a k i sposób sum se k ł a t e m i jeszcze
najsampierw przyjechałem na ten kierunek, gdzie k w i t y
1

П. 1. Kapliczka z fotografią autora, 3 4 x 1 0 cm.

105

J . Sobota. I I . 2—4. Kapliczka „ s ł u p e k " , drewno, wys. 61 cm. Całość i fragmenty. I I . 5. Kapliczka, drewno, 37x20,5 cm

wydawali. Ale cóż z tygo. Z tygo dźwigania co klotem, to
w k u ń c u ociemniałem. Ciemnia spadła na mnie i ociemniałem,
że człowieka nie widziałem. Nie b y ł o t a k d o c h t o r ó w j a k
dzisiaj, bo t o b y ł o za ruskich czasów, za cara, to jest z daw­
nych lat. B y ł a t y l k o kobito staro we wsi u nas, c h t ó r a to
ciemnie podnosiła. To b y ł a nawot stryjno naso. Matka
poszli ze mno do tej k o b i t y i ta stryjno m i to ciemnio podno­
siła, podnosiła i podniosła.
(...) Osiemnasty rok m i sedł i to drzewo się skończyło.
Poszetem na kolej. R o b i ł e m w Warszawie na kowelskioj
stacji, j a k to k i e d y ś za ruskich czasów nazywali. Trzeba
było 12 spał dziennie w y m i e n i ć . Ale starszy roboczy, Polak,
n a z y w a ł się n i j a k i Z m o r z a ń s k i , u n mnie wzion troche pod
u w a g ę , że jestem m ł o d y chłopak i tak mnie zawsze troche
uchronioł, na p o s y ł k a c h mnie mioł, aby ten dzień tak zszedł,
a inni musieli to robić. Ale t a m robota so skończyła. Przyszetem do domu. 18 lat sie skończyło, 19 rok m i zaczon iść.
N o , co t u robić. Dziadek powiedział, że nie ma na utrzymanie,
ale jest u nas we wsi taka pani, c h t ó r a m i a ł a wietrak,
wietrzny m ł y n znaczy sie. Pogadali t a m z nami. Ta pani
mówi do dziadka — j a k b y u n chciał, to by sie mógł ożenić
z m o j ą w y c h o w a n i c ą i n a u c z y ł się tego zawodu m ł y n a r z a .
D ł a mnie nie b y ł o t o nic strasznego, bo m i a ł o m pojęcie do
wszystkiego. A b y ł czeladnik i u n miał mnie p o u c z a ć .
Jak zaczun mnie pouczać, to nie dał m i wejść na wiatrak,
bo bojał sie, że jego w y d a l ą jak mnie nauczy. Ożeniliśmy się
w karnawale, ale do jesieni, do grudnia wypędziła nas t a
pani, bo dlatego że trafił się drugi czeladnik, t a k i c h t ó r y
m i a ł swoje dzieci, c h ł o p a k ó w takich i wdowiec b y ł . P o w ą c h a l i
106

sobie i żenić sie. D l a nas nie było spania w mieszkaniu
t y l k o w stodole. Ale mnio t a k n a t c h n ą ł Pan B ó g , żeby
z a m k n ą ć wierzeje, a iść podsłuchać co uni se m ó w i ą . I zaczy­
nają rozmawiać o ożenieniu. Ale ta m a t k a : — no tak to tak
panie Piotrowski, ale co zrobić z niemi. A u n m ó w i t a k :
najzwyczajni wypędzić, w y p ę d z i ć i skończyło się. I tak
zrobiła. N a drugi dzień wstaje rano i p r z y c h o d z ę i mówię,
że tak i tak j a k b y m b y ł z n i m i i słyszał to wszystko, m ó w i ę
że mata nas w y p e n d z i ć , bo sie mata żenić z tem Piotrowskim.
A una wrzeszczy, od wielkich cholerów n a w y m y ś l a ł a , że
k ł a m i e , że tak nie było, a przecież słyszałem t o na w ł a s n e
uszy. I wypędziła nas na zime. Mieliśmy dwa złote, groszy
dwadzieścia pieniendzy rosyjskich, to znaczy tygo na
dzisiojszy czas pół l i t r a w ó d k i . 1 zł i 10 gr kosztowało pół
l i t r a wódki, a 10 gr na zbycie. No jakeż to życie. Pośliśmy do
swojej m a t k i , ale m a t k a przecież tak samo b y ł o bidna, nic
nie m i a ł a . T a k ż e ś m y t a m b y l i przez dwa lata. P ó ź n i e j
chciałem swoje bude zrobić. Troche moja matka m i dali
drzewa, troche sie u k r a d ł o , bo t u kiedyś b y ł y dworskie lasy.
I tak sie zgrodziło to swoje c h a ł u p ę . "
J ó z e f Sobota nie mniej barwnie opowiada dalsze dzieje
swojego życia. Postawiwszy dom i b u d y n k i gospodarcze
d o k u p o w a ł po k a w a ł k u ziemię, bo chciał b y ć t a k i m samym
gospodarzem j a k i n n i we wsi. Tymczasem m u s i a ł zajmować
się r ó ż n y m i pracami zarobkowymi.
„ Z a j o n e m się t r a c z k ą — m ó w i . — Przez dwadzieścia
lat r ż o n e m t r a c z k ę , bo to b y ł zarobek na tej traczce dobry.
Ludzie dali jeść i tak się żyło. Ale b y ł tedy t a k i człowiek,
c h t ó r y mioł t u 6 m o r g ó w ziemi, a mieszkał w K ą t a c h .

U n chciał sprzedać to ziemie. Jak t o m t r a c z k ę żełem zarobiło
się pare złotych. B y ł t u Trzeciok Franek i m ó w i , ż e b y m
ten grunt k u p i ł , ale ja powiedziałem, że nie k u p i m y tego
g r u n t u , bo bendzie chciał d u ż o piniendzy. Ale u n m ó w i ,
że k u p i m y . Ja p y t a m ile u n teraz bendzie chcioł. Wiencej
nie bendzie chcioł j a k dwa m i l i o n y , bo t u j u ż na m a r k i było.
A j a m ó w i ę : — Franek, jak k u p i m y za trzy, to pół miliona
fakturnego dostaniesz. Poszliśmy do niego w sobotni dzień.
Nawet 25 tys. jego piniendzy wzionem. Zachodzimy do jego
swoka, k i e d y ś dawno b y l i swoki a dziś wuje. Swoku, m ó w i ,
niejchciejcio tyle, t y l k o tyle ile macie wzionć. A u n m ó w i
tak. Franek t y kup, m i pieniondze niepotrzebne, zobaczys,
że ci sie przydo. A u n m ó w i . Swoku, m y momy tyle ziemi,
że nie ma chto robić. Ja tak, on tak. U n mioł takie przy­
słowie. Jucha. Jak jucha, m ó w i , nie weźmie trzech milionów
to i d ź t a do domu. Co bende g a d a ł . Te trzy miliony zgodziłem
sie d a ć . "
Miał więc Sobota wraz z ojcowizną 10 m ó r g ziemi,
dwie k r o w y , konia, stadko owiec i k i l k a świń. W społecz­
ności wiejskiej zaczęto u w a ż a ć go za dobrego gospodarza.
Ale chciał mieć joszczo większe gospodarstwo.
Po sonsiedzku był las. To tak m i zawsze duch mówił, żeby ten
las j a k i m ś prawom k u p i ć . Posotem do dziedzica, m ó w i ę ,
panie dziedzicu tak i tak, m o ż e b y m t o kupił. Mówi, że
sprzedo. Ale nio miołem pieniendzy, t y l k o takie c h a ł u p ę
chciałem sprzedać, a znowu so p o b u d o w a ć jakieś inne.
Ale mówi, żo za pieniondze u n nie sprzedo, t y l k o p y t a sie
m i co ja mogę robić. On chciał, ż e b y n a r ż n o ć sztachetki do
grodzonia. A ja mówię, że właśnie ja się t y m trudnie, panie
dziedzicu, t y l k o z tego żyje. No i zgodził się na taki odrobek."
W ten sposób gospodarstwo powiększyło się o dalsze
б m ó r g . Sobota sezonowo zajmował się w dalszym ciągu
t r a c z k ą . Mając czterdzieści k i l k a lat w czasie pracy uległ

wypadkowi.
Zleciołem przez drugiego człowieka z war­
sztatu i s t r z ą c h n e ł e m nogi. Bez pół roku nie mogem zupełnie
chodzić, bo d o s t a ł e m skrzepu k r w i w nodze. Można było
sikiero r ą b a ć , a krew nie szła i t a k się człowiek m o r d o w a ł .
Nogę chcieli m i u p i ł o w a ć , nie d a ł e m jej upiłować t y l k o
mnie Pan Bóg n a t c h n o ł , żeby stawić p i j a w k i . Nie chcieli
m i bardzo d a w a ć t y c h pijawek, bo mówili że zgłupieje,
ale j a k już śmierć groziła, 12 t y g o d n i leżałem w łóżku już
przez życia, t y l k o śmierci w y g l ą d a ć , t a k że wreszcie za­
częliśmy te p i j a w k i stawiać. Zaczęliśmy s t a w i a ć od św. Sta­
nisława bez trzy tygodnie co dzień, wiele t y l k o się przypiło
i pomalutku, pomalutku zaczona ta krew chodzić i chodziła
i o d z y s k a ł e m swoje nogę, ale zawsze m i a ł e m t a k ą nie swoj ą (...)
(...) Dzisiaj to ludzie bardzo m a ł o Boga w s p o m i n a j ą ,
ale wtedy kiedy mnie ten ból m o r d o w a ł zawsze m ó w i ł e m ,
żeby mnie jeszcze Pan B ó g pomógł, ż e b y m mógł c h o d z i ć . "
Na t ę intencję Józef Sobota p o s t a w i ł k i l k a lat temu
swój pierwszy w o t y w n y k r z y ż .
P o s t a w i ł e m krzyż na
drodze, przy tej trasie, ale to nic nie d a w a ł o . P o s t a w i ł e m ,
ale tak j a k mnie bolało, tak zostało. Nazot nie mokiem
chodzić, ale mokiem jeszcze robić. Nareszcie złożyło mnie
tak, że zupełnie nie mokiem chodzić, t y l k o siedzieć. Na­
reszcie zrobiłem б kapliczek takich ( i l . 17), rozwiesiłem ich
po lesie, a zawsze prosiłem Boga, żeby m i Pan Bóg j a k o ś
tam jeszcze d o p o m ó g ł . Nareszcie, drugo zime przyśniło m i
sie we śnie, żeby zrobić jeszcze pienć, ale nie powiedziane
b y ł o , żeby zrobić pienć, a już noga ustanie bolić. To j a
zrobiłem t y c h pienć i rozwiesiłem ich t u po lesie, przy dro­
gach. Nareszcie m y ś l mnie n a p a d ł a taka, żeby zrobić t a k ą
kapliczkę do kościoła, t a k ą k t ó r a t u stoi przy wjeździe
do wsi przy głównej drodze ( i l . 20). T u b y ł ksiondz, taki
przyjezdny, na religiu przyszedł, obejrzał t o i powiedział
107

7

8

J . Sobota. Kapliczki. П. 6. Drewno malowane olejno, tło białe, figury srebrne, wys. 23,5 cm. I I . 7. Drewno mai. s r e b r n ą farbą,
wys. 29 cm. 11. 8. Drewno, wys. 33 cm.

tak, że kościół tyho nio przyjmie. Ale powiedział: niech pan
robi, może sio uda. Zrobiłem i postawiłem t u t a j . P o s t a w i ł e m
t u , j a k i om t a m mógł t a k i om postawił, ale zawsze prosiłem
0 to, żeby m i jakoś Pan B ó g dopomógł, ż e b y m jeszcze cho­
dził. Nareszcie przyjeżdzoł pan t a k i z Warsiawy, nie wiem
chto, zainterosował się t ą kapliczką, p y t a ł się k t o to zrobił
1 powiedzieli m u , że jest t n t a k i , nawet ze strachem ludzie
powiedzieli, bo tak było. I przyszedł i mówił, żeby to robić
i pieniendzy d a ł m i na utrzymanie do tygo życia i dochtora
m i swojego przywieźli i dużo m i pomogli."
Sobota, rozwieszając i stawiając przy drogach wykonane
przez siebie kapliczki spełniał wolę bożą, p r z e k a z a n ą m u
we śnie. Wierzył, żo p r o ś b y jego z o s t a n ą w y s ł u c h a n e , że
wróci m u władza w nogach. I rzeczywiście, latem 1973 г.,
po pierwszych wizytach specjalnie sprowadzonego lekarza,
Sobota zaczął chodzić, podpierając się j u ż t y l k o j e d n ą
laską, a nio j a k dawniej dwiema. Mógł ponadto chodzić
więcej, nio męcząc się tak szybko.
Uwierzył więc w skuteczność swych wcześniejszych
p o c z y n a ń . Zaczął przecież rzeźbić z bożego natchnienia i do­
czekał się nagrody. Sam nawet nie śmiał tego oczekiwać.
Wiele razy podkreśla w rozmowie, że we śnie słyszał t y l k o ,
że ma w y k o n a ć kapliczki i porozwieszać je przy drogach.
U c z y n i ł to, a w k r ó t c e potem kapliczkami zainteresowali się
ludzie z Warszawy, sprowadzili m u lekarza, a ten udzielił
widocznej pomocy. Wszyscy, k t ó r z y d o t ą d u niego b y l i
pomagali m u , jakżeż więc m i a ł b y nie wierzyć, iż jest to
nagroda za spełnienie polecenia, k t ó r e usłyszał we śnie.
„ O d k r y c i e " Soboty przez ludzi z z e w n ą t r z zmieniło
stosunek własnego środowiska do r z e ź b i a r z a ; w y w a r ł o
też znaczny w p ł y w na niego samego.
Początkowo
108

I

nie znajdował

ani uznania,

ani zrozu-

mienia wśród ludzi zo wsi. Nawet żona, starsza od niego
i od wielu miesięcy obłożnie chora, z lekceważeniem odzy­
wała się o rzeźbieniu męża. Gdy p r z y g o t o w y w e ł kapliczkę,
przeznaczoną na g r ó b , p o w i e d z i a ł a : — „ J a k krowa zdechnie,
to się jej t ą kapliczkę postawi, a nie na naszych grobach".
Ale gdy do Soboty zaczęto przyjeżdżać, z szacunkiem oglą­
d a ć jego rzeźby, k u p o w a ć je — gdy t y l k o mogła w s t a ć
z łóżka, szła do kapliczki, postawionej przy drodze do wsi,
i stroiła j ą k w i a t a m i zerwanymi z pól i z własnego ogródka.
Zainteresowanie ludzi z miasta S o b o t ą zmieniło w w i ­
doczny sposób stosunek środowiska do rzeźbiarza. Kapliczki
jego m u s z ą mioć j a k ą ś w a r t o ś ć , skoro specjalnie z Warszawy
p r z y w o ż ą Sobocie lekarza, zagraniczne leki, skoro biorą
jego rzeźby.
Sam Sobota też zaczął inaczej p a t r z e ć na swoje kapliczki,
t r a k t o w a ć je nie t y l k o jako dzieła z mocy snu należno
Bogu, ale jako rzeźby cieszące się uznaniem, potrzebne
ludziom, chwalone, zamawiane.
„ O d k r y c i e " Soboty sprawiło, żo poczuł się on rzeźbia­
rzem, i poczynając od wiosny 1973 r. w kapliczkach jego
widoczna jest d u ż a ewolucja, w y r a ź n y rozwój.
Pierwszy postawiony przez Józefa Sobotę krzyż wo­
t y w n y nie wyróżniał się niczym specjalnym. B y ł to prosty,
drewniany krzyż niewielkich rozmiarów, nie posiadający
zdobień, ani rzeźb.
Dopiero w późniejszych kapliczkach, z 1971 г., wprowa­
dził Sobota płaskorzeźby. K a p l i c z k i te m i a ł y dość p r o s t ą
k o n s t r u k c j ę s k r z y n k o w ą , zbite b y ł y z grubych, p r o s t o k ą t ­
nych desek. W n i e k t ó r y c h kapliczkach boczne doski b y ł y
szersze u dołu ( i l . 17). Właściwe zdobienie znajdowało się
w p r o s t o k ą t n e j desce, tworzącej główną ściankę kapliczki.

Od wykonania tej deski rozpoczynał Sobota
kapliczką.

pracę

nad

W kapliczkach t y c h powtarza się prawie jednakowy
m o t y w ikonograficzny: centralna p o s t a ć , zajmująca g ó r n ą
część deski, to Chrystus U k r z y ż o w a n y w otoczeniu dwóch
klęczących aniołów ze złożonymi do m o d l i t w y r ę k a m i .
W dolnej części deski znajduje się p o s t a ć M a t k i Boskiej
wkomponowana b ą d ź w p r o s t o k ą t n ą r a m ę , b ą d ź w wydłu­
żoną a r k a d ę , w s p a r t ą u dołu o dwie klęczące i m o d l ą c e się
postacie, prawie analogiczne do postaci g ó r n y c h i bocznych.
Tworzył się w ton sposób jak gdyby piramidalny u k ł a d
p o d k r e ś l o n y nieznacznie zwężającą się k u górze d e s k ą
z t r ó j k ą t n y m ścięciem no, daszek i s a m ą k o m p o z y c j ą płasko­
rzeźb. G ó r n y t r ó j k ą t z a j m o w a ł y ramiona k r z y ż a , pod k t ó r y m
rzeźbiarz umieszczał symetrycznie po obu stronach klęczące
postacie, a pod n i m i dwie n a s t ę p n e , ale usytuowane bardziej
na, z e w n ą t r z w stosunku do centralnie umieszczonego wize­
r u n k u M a t k i Boskiej.
Pierwsze kapliczki wykonane b y ł y z „ o s y " , czyli
drzewa osikowego, b ą d ź z „ s o k o r y " , czyli topoli oraz z desek
sosnowych. Do rzeźbienia ich Sobota posłużył się naj­
prostszymi narzędziami — k u p i o n y m w sklepie scyzorykiem,
własnoręcznie w y k o n a n y m nożom z szerokiej, grubej blachy
oraz kilkoma d ł u t a m i zrobionymi z grubych p r ę t ó w metalo­
wych, spłaszczonych i zaostrzonych na k o ń c a c h . Sobota
w y k o n a ł t a k ż e zo z ł a m a n y c h wideł specjalny szpikulec do
oznaczania oczu. Do pierwszej o b r ó b k i drewna u ż y w a ł
małej siokiory i piłki.
Naj wcześniejszo kapliczki zawsze m a l o w a ł . U ż y w a ł
w t y m celu farb emaliowanych i nitro — białej i srebrnej.
Białą „ m a ł ą " , czyli farbą, z a m a l o w y w a ł całą powierzchnię
kapliczki, a n a s t ę p n i e srebrom p o k r y w a ł wszystkie postacie:
Chrystusa, M a t k ę B o s k ą , Św. Józefa, aniołki i t p .

Bogatsze rozwiązanie konstrukcyjne i kompozycyjne
m i a ł a kapliczka słupowa, postawiona przy drodze wiodącej
do wsi ( i l . 20). B y ł a ona znacznie większa i skonstruowana
z trzech desek zbitych w kształcie litery H . Środkowa deska
zdobiona b y ł a p ł a s k o r z e ź b a m i z obu stron, natomiast dwie
skrajne deski, przybite pod k ą t e m prostym do środkowej,
zdobione b y ł y t y l k o na zewnętrznej płaszczyźnie. W ś r ó d
płaskorzeźb powtarza się m o t y w Krucyfiksu z a d o r u j ą c y m i
aniołkami, M a t k i Boskiej również w otoczeniu dwóch
aniołków oraz Św. Rodziny z Bogiem Ojcem i Duchem Św.
N i e k t ó r e aniołki b y ł y wycięte osobno, a n a s t ę p n i e przybite
do deski. Później Sobota od razu k o m p o n o w a ł w desce
całość płaskorzeźby. K a p l i c z k ę u m o c o w a ł na slupie ponad
metrowej wysokości i n a k r y ł d u ż y m dwuspadowym daszkiem
wykonanym z d w ó c h k a w a ł k ó w starego falistego eternitu.
Całość ogrodził czworobocznym p ł o t k i e m sztachetko w y m .
Kapliczki skrzynkowe zawieszał Sobota na p r z y d r o ż n y c h
drzewach. Było m u ciężko, n i k t z sąsiadów nie chciał w t y m
b r a ć udziału, czasem t y l k o pomogło m u jakieś dziecko.
Kapliczki te wiszą w okolicy wsi, na dalsze wędrówki b r a k ł o
Sobocie s ł. T y l k o jedn-. kapliczka wisi poza wsią, w Starej
Wsi koło Kołbieli. J a d ą e kiedyś wozem na targ do Kołbieli
zauważył, żo w stojącoj przy s k r z y ż o w a n i u d r ó g kapliczce
nie ma żadnego obrazka ani figury. P o s t a n o w i ł więc umieścić
t a m swoją kapliczkę. Schował j ą w papierowy worek po
cemencie, uprosił jakiegoś t r a k t o r z y s t ę , aby z a b r a ł go do
Kołbieli i nic n i k o m u nie m ó w i ą c — pojechał i zawiesił swą
kapliczkę. Po powrocie na o d k r y t y m traktorze czy to z wra­
żenia, czy z zimna i w s t r z ą s ó w zaniemógł i przez k i l k a d n i
nie mógł mówić.
W n i e k t ó r y c h kapliczkach umieszczał w p r o s t o k ą t n y c h
ramkach, za szkłem, obrazki z wizerunkami ś w i ę t y c h czy
M a t k ę B o s k ą . W jednej z kapliczek obrazek t a k i umieścił na

J. Sobota. I I . 9. Kapliczka z szopką, drewno pokostowane, 32,5 X 14,5 cm. I I . 10. Kapliczki, drewno,
wys. 33 i 41,5 cm.

109

1

za szkłem oraz g ó r n e j , k t ó r ą wieńczył k r z y ż z figurą Chrystu­
sa i klęczącymi postaciami po obu stronach jego podstawy
(aniołki lub M a t k a Boska i św. Józef). W n i e k t ó r y c h kaplicz­
kach, zamiast k r z y ż a , nad fotografią umieszczał płaskorzeźbę
p r z e d s t a w i a j ą c ą krucyfiks z a n i o ł k a m i . Górna część m i a ł a
wówczas k s z t a ł t trapezu.
Zetknięcie z miejskim odbiorcą spowodowało, że Sobota
zaczął d o s t o s o w y w a ć swe kapliczki do nowych funkcji.
Proszono go, aby w y k o n a ł kapliczki, ale bez bocznej skrzyn­
kowej obudowy i daszka. P o c z ą t k o w o w z b r a n i a ł się, tłu­
m a c z ą c , że kapliczka zawieszona na drzewie musi mieć
ścianki i daszek, ż e b y święte figury chronić przez zimnem
i deszczem, przed szybkim zniszczeniem. Ale gdy m u w y ­
j a ś n i o n o , że kapliczki te b ę d ą zawieszone w mieszkaniu —
zgodził się pozostawić t y l k o deskę z p ł a s k o r z e ź b i o n y m
przedstawieniem ( i l . 5).
W k r ó t c e jednak w p a d ł na nowe rozwiązanie konstrukcyjno-kompozycyjne kapliczki przeznaczonej do mieszkal­
nego w n ę t r z a . Miała ona k s z t a ł t czworoboku zwężającego
się k u górze i zakończonego k r z y ż e m ( i l . 2). Wzorem b y ł a
t u zapewne kapliczka słupowa stojąca u wjazdu do wsi.
Sobota w y k o n a ł kilkanaście takich słupów-kapliczek, różnej
wielkości (od 20 do 110 cm wysokości"), o podstawie prosto­
k ą t n e j l u b — rzadziej — kwadratowej (o boku od 5 do
30 cm). Ale nawet w t y c h ostatnich — zawsze wyróżniał
dwa ujęcia główne (front i t y ł traktowany równorzędnie)
i dwa b o k i . Zresztą wszystkie pokryte p ł a s k o r z e ź b ą . Płasz­
czyzny główne, „ f r o n t a l n e " , o bardziej rozbudowanej kom­
pozycji ikonograficznej, wieńczą krzyże z p o s t a c i ą Chrystusa.

J.

Sobota. I I . 11. Kapliczki „.słupki", drewno
pokostowane, wys. 88,5, 80, 65 cm.

figurze M a t k i Boskiej wyrzeźbionej w desce. Zapytany, po co
w y c i n a ł figurę skoro j ą zasłania obrazkiem, wyjaśnił, iż
zawsze k t o ś zły m o ż e szkiełko zbić, a wtedy choć obrazek
wypadnie, pozostanie rzeźba.
P ó ź n i e j , po zetknięciu się z l u d ź m i przyjeżdżającymi do
niego i z a m a w i a j ą c y m i r z e ź b y , Sobota zaczął w y k o n y w a ć
swe kapliczki już nie t y l k o do zawieszenia w lesie czy przy
drodze, ale i dla siebie, rodziny i przyjezdnych. Zawiesił
w swoim pokoju k i l k a „ k a p l i c z e k " , zbliżonych w typie do
t y c h z wizerunkami ś w i ę t y m i za szkłem, tyle że zamiast
litografii religijnej umieścił zdjęcia rodzinne. Kapliczka taka
pełniła p o d o b n ą rolę, jak p a m i ą t k i z pierwszej k o m u n i i ,
fotografie ślubne czy z okresu służby w wojsku.
K a p l i c z k i takie rozdał również rodzinie. W t y m to
czasie o t r z y m a ł od autora tego tekstu kilkanaście fotografii
z w ł a s n y m wizerunkiem, zaczął więc w p r a w i a ć je za szkło
do kapliczek, k t ó r e ofiarował „ n a p a m i ą t k ę " paru odwiedza­
j ą c y m go osobom. Spośród posiadanych zdjęć wybierał takie,
na k t ó r y c h sfotografowany b y ł razem ze swymi rzeźbami
(il. 1). Oczywiście w kapliczkach t y c h pod fotografią nie
m o g ł y znajdować się płaskorzeźby z wizerunkami świętych,
bo nie b y ł o b y to „ g o d n e " . Kapliczka składała się więc
z dwóch części: dolnej z fotografią, 6 x 12 cm, umieszczoną
110

Tematyka płaskorzeźb jest m a ł o zróżnicowana. Cen­
t r a l n y m i postaciami s ą Chrystus na K r z y ż u , Matka Boska
oraz Święta Rodzina z Bogiem Ojcem i Duchem Ś w i ę t y m .
U z u p e ł n i a j ą je postacie klęczące i m o d l ą c e się, niewiele się
od siebie różniące, k t ó r e rzeźbiarz określa jako M a t k a Boska
i ś w . Józef (gdy w y s t ę p u j ą przy krzyżu) l u b anioły (przy
figurze M a t k i Boskiej). Pojawia się też, w później wykona­
nych kapliczkach, Serce Jezusa, Ucieczka do E g i p t u , postacie
ś w i ę t y c h : Franciszka, Antoniego, a zwłaszcza patrona
rzeźbiarza — św. Józefa b ą d ź samego, b ą d ź przy stolarskim
warsztacie z m a ł y m Jezusem.
Przedstawienie M a t k i Boskiej zawsze w y s t ę p u j e w pro­
s t o k ą t n y c h l u b owalnych ramkach zdobionych karbami.
Wszystkie postacie zaznaczone s ą konturowo i dość
schematycznie. Twarze wykonane s ą w formie płaskiego
owalu z dwoma dziurkami w y o b r a ż a j ą c y m i oczy, nos — to
lekko w y p u k ł a kreska, usta — poziome wycięcie. Jedynie
postacie klęczące m a j ą twarze modelowane z profilu.
W k i l k u , kolejno rzeźbionych kapliczkach, pojawia się
p o s t a ć samego Soboty, siedzącego na s t o ł k u ze sparaliżowa­
n y m i nogami i — ozdrowionego, stojącego przy pomocy
lasek. Stanowi to zapewne wyraz podzięki za uzdrowienie,
a może i prośbę o zdrowie.
W e wszystkich kapliczkach, z a r ó w n o skrzynkowych,
j a k i słupowych, tematy w y s t ę p u j ą w układzie p i ę t r o w y m .
P o c z ą t k o w o b y ł y to dwie lub t r z y strefy, później — zwłasz­
cza w rzeźbionych s ł u p a c h — cztery do sześciu.
W nowszych kapliczkach widoczna jest bogatsza deko­
racja, karbowane krawędzie, karby zdobiące r a m k i , gwiazdki
rytmicznie wypełniające wolne t ł o .
K a p l i c z k i Sobota p o c z ą t k o w o malował białą i s r e b r n ą
farbą, potem gdy nie m i a ł „ s r e b r a " , p r ó b o w a ł postacie po­
k r y w a ć zielenią, żółcią i czerwienią. Obecnie wszystkie
rzeźby przeznaczone „ d o miasta" pozostawia nie malowane,
ale drewno pokostuje, tak że przybiera ono żółto-brązowy
odcień. Pokostuje zwłaszcza rzeźby z osiki, l i p y i topoli,
aby zabezpieczyć je i u t r w a l i ć . R z e ź b i również w gruszy
i j a b ł o n i , ale wówczas zostawia często rzeźby w stanie nie
malowanym.

Sobota. I I . 12. Różaniec, drewno.
13. K r z y ż y k , drewno, wys. 8 cm.
1

Po serii kapliczek słupowych, na jesieni 1973 roku,
w y k o n a ł Sobota p i ę k n ą kapliczkę p r z e z n a c z o n ą do posta­
wienia na słupie i n a k r y t ą blaszanym daszkiem (il. 19). S k ł a d a
się ona z trzech grubych desek zbitych w kształcie litery H ,
podobnie j a k pierwsza kapliczka p r z y d r o ż n a . Wszystkie
płaszczyzny, a jest ich osiem, zdobione są płaskorzeźbami
0 strefowej — j a k zawsze — kompozycji. W kapliczce tej
w y s t ę p u j ą wszystkie dotychczas wykonywano przez rzeź­
biarza postacie, scenki i m o t y w y ornamentacyjne. Kapliczek
takich zamierza w y k o n a ć jeszcze k i l k a .
Przy k o ń c u roku w y m y ś l i ł Sobota nowy temat —
szopkę ( i l . 9). Posłużył się schematem deski-kapliczki, z t y m
że w dolnej części s t w o r z y ł w n ę k ę , w k t ó r e j umieścił w lek­
k i m perspektywicznym skrócie Jezusa łożącego w żłobku,
w asyście d w ó c h osiołków i dwóch aniołków. Górę pozostawił
t a k ą j a k w kapliczkach — z postaciami M a t k i Boskiej,
świętych i aniołów. Oczywiście w szopkach nie pojawia się
motyw ukrzyżowania.
W k r ó t c e potom rzeźbił Sobota nowy temat — nazywa
go „ c h o i n k ą " ( i l . 18). Jest to spora, lekko w y p u k ł a deska,
zwężająca się i zaokrąglająca k u górze. Co najmniej 3/4 jej,
to m o t y w „ j o d e ł k i " p r z e d s t a w i a j ą c y świerk. W dolnej
części oddzielonej w ą s k i m paskiem, zdobionym 7 gwiazdka­
m i , wyrzeźbił Sobota legendę o Św. Rodzinie i ludożercy.
Święta Rodzina występuje t u jodnak nie z Bogiem Ojcem
1 Duchem Ś w i ę t y m , ale z ludożercą (zbójom) po prawej

112

stronie. A b y nie b y ł o żadnej wątpliwości, ludożerca ma gruby
k i j w lewej ręco, natomiast święte postacie m a j ą obok głów
ośmioramienne gwiazdki, oznaczające ich świętość. Ludo­
żerca, jako „ m n i e j g o d n y " jest mniejszy od figur M a t k i
Boskiej i św. Józefa. A b y jednak m a ł y Jezus nie stał niżej od
zbója, rzeźbiarz umieścił go ... w y ż e j , t a k że sprawia on
wrażenie j a k b y unosił się w powietrzu.
Przedstawienie Św. Rodziny w y s t ę p u j e u Soboty
dwukrotnie. Raz w wersji zapożyczonej z barwnej litografii
wiszącej nad łóżkiem, drugi raz w wersji
plastycznej
interpretującej legendę.
N a litografii B ó g przedstawiony jest • jako starzec
z rozłożonymi r ę k o m a , z k t ó r y c h zwisa płaszcz, na tle
którego stoi Święta Rodzina. N a d głową zaś małego Jezusa
przedstawiony jest w postaci gołębia D u c h Święty. U Soboty
Bóg Ojciec przedstawiony jest w uproszczonej wersji —
jako głowa z rozłożonymi r ę k o m a , D u c h Święty przeisto­
czył się z gołębia w k r z y ż y k . Oczywiście schematycznie
potraktowane są i postacie — M a t k a Boska i m a ł y Jezus
w sukieneczkach, Św. J ó z e f w spodniach. Wszyscy m a j ą
podobny u k ł a d r ą k , t y l k o M a t k a Boska ma ręce do d o ł u ,
złożone j a k b y do m o d l i t w y .
Druga wersja Św. Rodziny stanowi s c h e m a t y c z n ą
t r a w e s t a c j ę legendy, k t ó r ą przytaczam t u dosłownie za
Sobotą.
R z e ź b i a r z barwnie opowiada t ę historię, i n t e r p r e t u j ą c

k a ż d y w y r z e ź b i o n y na desco szczegół. „ K i e d y Pan Jezus
urodził się w Betleem, to tam król Herod wydał rozkaz
w y r ż n ą ć wszystkie dzieci do lat trzech, bo powiedzieli, żo się
narodził K r ó l . K r ó l Herod się bojał, żo nastanie inny K r ó l ,
i żo on nie będzie królom. W t e d y Matka Boska uciekała
z Betleem do E g i p t u . Uciekali do E g i p t u , zastała ich noc.
Z a s t a ł a ich noc w łosio i skręcili pod świrok. Tam chcieli
nocować. Alo w losie mieszkał ludożerca, k t ó r y t y l k o żył
ludźmi i kogo złapał do swojej jaskini wzion i już tam nikogo
nie wypuścił. L u d o ż e r c a przechodził drogą i widzi jakieś tam
ludzie pod świrkiem stoją. Ten świrok był tok u p i ę k n i o u y
zlotem i różnościami, że się wszystko świeciło, bo takie bo­
gactwo silno było na t y m świrku. Zobaczył to złoto i skręcił.
Patrzy, a pod świrkiem stoją ludzie i zabrał ich do j a s k i ń .
Zostawił ich tam, a sam poszedł szukać togo świrku, żeby
to bogactwo z a b r a ć . Poszodł i cułą noc chodził i nie znolozl.
A miał synka owrzodzialego takiego, strupy na n i m b y ł y .
K i e d y Matka Boska zobaczyła ostrupiałogo dziocioka, k a z a ł a
wody zgotować i k a z a ł a go w y k u m p a ć . Ol.u-npała go i w y j ona
go czystego. A do tej wody kazała włożyć własne swojo dzieciontko. L u d o ż e r c z y m nie d a w a ł a włożyć w t a k ą b r u d n ą
w o d ę , alo Matka Boska włożyła i wyjona. T ą wodę kazała
wlać w trzy naczynia i postawić. Powiedziała jej tak. K i e d y
nio będzie miała z czego żyć, to żeby wyniosła to na targ
i sprzedała. K i e d y ludożerca wrócił do jaskini una wyloeiala
do niogo i powiedziała, żo dziocioka wykumpali i wyzdrowili.
Jak un zobaczył, że to tok. to i m życie darował i wypuścił
1

J. Sobota. 11. 11,15. Kapliczka, drewno. Całość i frag­
ment. 11. 10. Pomnik Pana. Иода, drew no, wys. 37 f i n .
I I . 17. Kapliczka do zawieszania na drzewie, mai. olejno.

J. Sobota. I I . 18. Św. Rodzina i zbójca w lesie, drewno, wys.
38 cm.

ich i doł i m osiołka do przejazdu. K i o d y ludożerczym wlała
wodę do n a c z y ń zrobiła się m a ś ć . K i e d y ludożerca u m a r ł ,
a ostała się sama w d o w ą i nio m i a ł a z czygo żyć, i kiedy
Pana Jezusa zamordowali Żydzi i do grobu włożyli, to te
trzy Maryje niosły maśoie, bo chciały Chrystusa n a m a ś c i ć ,
ale mieli t y l k o j e d n ą , t ą k u p i o n ą , k t ó r ą una przyniosła,
a p y t a j ą ij czy więcej nio ma. A una m ó w i , że jeszcze dwie
ma. Poleciała i nadawali jej d u ż o piniondzy i d o ż y w a ł a za
to".
Przytoczona prawie dosłownie opowieść ma p o d w ó j n a
znaczenie: jako dokument folklorystyczny z nowymi, prze­
tworzonymi przez rzeźbiarza szczegółami oraz jako powna
analogia do jego życia. R z e ź b i a r z p o w t ó r z y ł t u w ą t e k
poddania się woli bożej, ozdrowienia i z a p ł a t y .
Godnym podkreślenia jest to, żo i inno wyrzeźbione
scenki i postacie oraz przedmioty m a j ą swoją b a r w n ą
113

J . Sobota. I I . 19. Kapliczka, drewno pokostowane, wys. 82 cm. I I . 20.
Kapliczka przy wjeździe do wsi Regut.

i ciekawą interpretację t w ó r c y , często z a c z e r p n i ę t ą wprost
z własnego życia. I tak np. Sobota w y k o n a ł k i l k a różańców,
a później k i l k a sznurów korali. Pierwszy różaniec p o w s t a ł
na skutek takiego oto zdarzenia. Poszedł na targ i zobaczył
leżące na ziemi 50 gr. P o m y ś l a ł — szkoda, że się pieniądze
walają po ziemi i chciał je podnieść. Ale nie mógł się schylić,
bo m i a ł chore nogi i m u s i a ł k l ę k n ą ć . W t e d y przechodził
obok niego j a k i ś drugi starszy człowiek i powiedział: —
A wypada to klęczeć przed 50 groszami, chyba żeście nie­
wierzący. Sobota zapewniał, że jest wierzący. A na to tamten.
To p o k a ż c i e medalik lub różaniec i rozpiął ubranie, żeby
sprawdzić. Rzeźbiarz nie m i a ł a n i medalika, ani r ó ż a ń c a
i bardzo się z a w s t y d z i ł , więc zaraz po powrocie do domu
w y k o n a ł różaniec z drzewa, z k t ó r y m p o c z ą t k o w o nigdy
się nie rozstawał, nawet w nocy. Żona, słuchając j a k Sobota
to opowiada, nie bez złośliwości d o d a ł a : „później to j u ż nie
n a k ł a d a ł różańca na noc, bo spać m u b y ł o niewygodnie".

Podobne r ó ż a ń c e w y k o n a ł dla żony i dla k i l k u innych
osób.
K i e d y zaś Sobotę odwiedzili goście z miasta, rzeźbiarz
p o k a z a ł przez siebie wykonane różańce, a spotkawszy się
z zainteresowaniem obiecał, że wykona coś podobnego, ale
bez k r z y ż a „ b o w y w mieście to chyba w s t y d z i l i b y ś t a się
chodzić z r ó ż a ń c e m na wierzchu". I t a k powstał sznur
drewnianych „ k o r a l i " .
P a m i ę t a j ą c o scenie z targu, rzeźbiarz w y k o n a ł t a k ż e
medalik w formie maleńkiej skrzyneczki drzwiczkowej
z umieszczoną w ś r o d k u m a l e ń k ą figurką Św. Antoniego
przywiezioną m u przez kogoś z rodziny z pobliskiego od­
pustu.
J ó z e f Sobota rzeźbi drugi rok, ale j u ż na p o c z ą t k u
swej drogi artystycznej jest i n d y w i d u a l n o ś c i ą skrystalizo­
w a n ą i bardzo ciekawą. W a r t o więc obserwować jego dalszy
rozwój, charakter zmian w y s t ę p u j ą c y c h w rzeźbach.

r o t . : autor — II. 14, 15, 17, 13, 20; J a n Swiderski — il. 1—13, 18, 18.
Własność: L . Zlmmerer — il. 1—8, 10; Muzeum Etnograficzne w Warszawie — U. 11, 14, 15, 18, 20.

Ш

1

SCULPTOR JÓZEF SOBOTA, HIS L I F E AND WORK

A monograph of Józef Sobota (80), a sculptor from the
village of Reguty, Otwock district. Sobota was "discovered"
by the author of the article during his regional research in
1973.

Sobota comes of a poor peasant family and spent his
youth working very hard in the local sawmill. He wanted to
earn enough money to buy land and acquire status and
prestige in his village. He achieved his purpose when he was
about 40 but fell ill soon afterwards. In result of an accident
he was paralysed, then he was able to walk for some time

before he fell ill again. His tragedy made him turn to religion
and when he was already an old man he began carving
votive shrines and crosses under the influence of his religious
experiences.
He made his first carvings in 1970. The author describes
the most important forms of Sobota's carvings and the
techniques he is using. The article closes with a very interest­
ing record of the sculptor's tale explaining his bas-relief of the
Holy Family and a cannibal. The tale is an excellent example
of Sobota's naive and sensitive imagination.

Ж И З Н Ь И ТВОРЧЕСТВО СКУЛЬПТОРА
ЮЗЕФА СОБОТЫ

Монографическая
статья, посвященная
80-лет­
нему Ю з е ф у Соботе, с к у л ь п т о р у и з д е р е в н и Регуть;,
Отвоцкого п о в я т а .
Ю з е ф Собота р о д и л с я в бедной к р е с т ь я н с к о й с е ­
мье. В с е м о л о д ы е г о д ы он б ы л р а б о ч и м лееопильнюго
завода, р а б о т а я не п о к л а д а я р у к , ч т о б ы п р и о б р е с т и
собственное х о з я й с т в о и з а в о е в а т ь
таким
образом
д о л ж н ы й п р е с т и ж в о к р у ж а ю щ е й среде. Своей з а в е т ­
ной ц е л и Собота добился почти в с о р о к а л е т н е м в о з ­
р а с т е , н о в с к о р е его постигла беда — т я ж е л а я болезнь.
Он п р о л е ж а л н е с к о л ь к о лет, не в л а д е я ногами. С п у ­
стя н е к о т о р о е в р е м я состояние его у л у ч ш и л о с ь ; но
в с к о р е б о л е з н ь п о в т о р и л а с ь . П о т р я с е н н ы й своим н е ­

дугом Собота с т а л и с к а т ь у т е ш е н и я в р е л и г и и , а п а
с т а р о с т и л е т под в л и я н и е м р е л и г и о з н ы х н а с т р о е н и й
начал мастерить кресты и часовенки, предназначен­
ные на дары и приношения.
П е р в ы е р а б о т ы Соботы д а т и р у ю т с я 1970 г. А в ­
тор с т а т ь и о п и с ы в а е т в а ж н е й ш и е ф о р м ы его п р о и з ­
ведений, подробно о с т а н а в л и в а я с ь на т е х н и к е и х в ы ­
полнения. Статья завершается
интересной записью
р а с с к а з а с к у л ь п т о р а об и к о н о г р а ф и ч е с к о м с о д е р ж а ­
н и и его б а р е л ь е ф а , и з о б р а ж а ю щ е г о св. Семейство и
людоеда.
Б а р е л ь е ф этот п р е к р а с н о
иллюстрирует
в п е ч а т л и т е л ь н о с т ь и н а и в н о с т ь в о о б р а ж е н и я Соботы.

115

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.