http://zbiory.cyfrowaetnografia.pl/public/pub_4721.pdf.pdf

Media

Part of Twórczość ludowa Kurpiów w dziedzinie sztuki/ Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1964 t.18 z.3

extracted text
Adam

Chętnik

TWÓRCZOŚĆ

LUDOWA KURPIÓW

Notatki, które poniżej zamieszczam, oparte są
na moich obserwacjach i badaniach dawnych. Rzuca­
ją one trochę światła na stan sztuki kurpiowskiej,
zwłaszcza w latach poprzedzających pierwszą w o j n ę
światową, kiedy to jeszcze wiele obyczajów było ż y ­
wych a i niejedno cenne dzieło rzeźby, budownictwa,
snycerki czy zdobnictwa w n ę t r z m o ż n a było zanoto­
wać. Niestety, z wielkiego Zbioru fotografii, rysun­
ków, o d r y s ó w i zapisek, jakie m i a ł e m z tych lat, oca­
lało niewiele. Przekazuję je dziś Czytelnikowi tak jak
się zachowały i jak je m o g ł e m
zrekonstruować.
Przyjmując takie założenie, zrezygnowałem z uzu­
pełnienia artykułu wynikami nowszych badań i pu­
blikacji innych autorów. Niech p o k a ż e obraz dawnych
czasów, tak jak widziałem je w latach przed i po
pierwszej wojnie.
Sztuka kurpiowska w wielu wypadkach jest po­
trzebą ż y c i o w ą tego ludu, który w y ł a d o w u j e w niej
wrodzone zdolności twórcze i tworzy od dawna
wszystko to na co mu pozwoli czas wolny, materiał
jaki jest pod ręką, narzędzie jakim rozporządza, po­
m y s ł jaki mu przyjdzie do głowy. Wieś kurpiowska
tworzy do dziś, choć w znacznie już mniejszym stop­
niu; sztuką zajmują s i ę kobiety i mężczyźni, dorośli
i dzieci, biedniejsi i zamożniejsi.
Rzadziej jednak wybija się ktoś ze swymi zdol­
nościami na dłuższy okres, a jeszcze rzadziej zdol­
ności swe pogłębiał dawniej przez odpowiednie wy­

U. 1. Grupa

Kurpiów

z zachodniej

części

W DZIEDZINIE

SZTUKI

szkolenie, zwiedzanie wystaw sztuki, w ę d r ó w k i ba­
dawcze po terenie itip. Zwykle tworzą ci, którzy w i ę ­
cej mają czasu, a w i ę c dzieci, młodzież obojga płci,
kobiety w czasie zimy, ojcowie m a j ą c y „wyrękę"
w gospodarstwie z s y n ó w , czy dziadkowie żyjący na
dożywociu u dzieci. Twórczość poszczególnych arty­
stów trwa niekiedy krótko, to z n ó w odnawia s i ę lub
wzmaga przy różnych uroczystościach, obrzędach do­
rocznych, świętach uroczystych (odpusty) itd.
Nie­
kiedy K u r p starszy tworzy dla dzieci i w n u k ó w , na
podarunki dla znajomych lub osób k t ó r y m coś za­
wdzięcza, dla wsi lub kościoła, często bezpłatnie, a jeśli
dla zarobku, to przeważnie z w i e l k ą niechęcią. Teraz
to się u wielu zmieniło. Kiedy nie ma własnej ochoty,
z trudem da się n a m ó w i ć na w y s i ł e k fizyczny lub
u m y s ł o w y w dziedzinie sztuki. Przymus w tej dzie­
dzinie stosowali Niemcy-okupanci, nie zawsze z od­
powiednim skutkiem, a w czasie nieszczęść ogólnej
wagi — twórczość artystyczna na pewien okres pra­
wie zamierała, chyba że ktoś mieszkał w takim za­
kątku, że w ogóle o świecie mało wiedział, czuł się
bezpieczniej, a czasem swoim rozporządzał. W różnych
kierunkach rozwijała się twórczość ludowa kurpiow­
ska. Zawsze związana była z puszczańskim życiem,
z miejscową przyrodą, z ziemią i w ł a s n y m — po­
wiedzmy — zakątkiem, regionem, z upodobaniami wsi,
z barwami, przeważającymi w okolicy, z materiałem,
jakim można było rozporządzać, z tym wszystkim co

parafii

kadzidlańskiej

w strojach

z lat 1890—1905.

107

najwięcej oddziaływało bezpośrednio na wyobraźnię
ludu, na jego pamięć w z r o k o w ą itd. Rzeczy i motywy
importowane, jeżeli przychodziły, to znacznie później,
kiedy K u r p wyjrzał z lasów na pola, wyjechał do
miast lub za morza.
Poniżej podajemy krótki przegląd monograficzny
twórczości artystycznej na
Kurpiach, tej na którą
oddziaływało najbliższe otoczenie, przyroda martwa,
ż y w a i ożywiona, gdzie się dany twórca urodził i od­
chował. Zaczniemy od twórczości najprostszych, od
tworzących już dzieci.
Pierwociny sztuki na murawach i piaskach. Piachu
białego czy nawet kolorowego na Kurpiach nie bra­
kuje, toteż wykorzystywany on jest nieraz bezwiednie
w celaoh zdobniczych. Już m a ł e dzieci usypują z pia­
sku, przy pomocy posuwania prawej nogi (bosej) do
nogi lewej (czasem odwrotnie), różne „stecki" czyli
dróżki i ścieżki, węże, koła, spirale, obory, ogródki itp.
Robią to niekiedy wprost na ulicach i drogach w i e j ­
skich, oczywiście niebrukowanych. Niekiedy tak usy­
pane wzory b y w a ł y dość pomysłowe, zajmując na
pewien czas u w a g ę dzieci, uczyły ich symetrii i pew­
nego rodzaju rysunku (il. 2). Wzory te usypują za­
równo dziewczęta, jak i chłopcy.
Podobnie wśród dzieci, na murawach nadrzecz­
nych, z piaskiem w pobliżu, m o ż n a było zobaczyć
usypywane z piasku na zielonym paśniku różne po­
m y s ł o w e nieraz ornamenty. W tym wypadku częściej
donoszą piasek w czapkach lub skorupach chłopcy,
a usypują wzorki dziewczęta.
A na niedziele i święta podczas lata dziewczęta
już starsze „usypują" piachem białym podwórza
i przedsienia, często też w różne wzory miejscowych
p o m y s ł ó w , jak kółka, serca, gwiazdy i różne „zygza­
ki", faliste linie (il. 3).
Są to pierwociny zdobnicze, których początek m o ż e
sięgać czasów, kiedy innych kobierców i d y w a n ó w
ludność tych (a pewnie i innych) stron jeszcze nie
znała.
Kolorowy piach (obok białego) znajduje się
często nad rzekami (czerwony lub żółty), a zabarwie­
nie jego powstało przez domieszki żelazistomineralne,
występujące w niektórych okolicach nad Narwią.
Do podobnych celów zdobniczych, w stanie często
rozcieńczonym, służyła znajdująca się gdzie indziej
biała glinka, którą bielono mieszkania od w e w n ą t r z .
W okresie świąt dorocznych glinką tą malowano
kwiaty i palmy na ścianach licowych tych chałup,
w których były panny na wydaniu. Dziś ten zwyczaj
prawie zamarł.
Zdobnictwo nad wodami. Nad brzegami rzek i je­
zior obszaru kurpiowskiego znajduje się m n ó s t w o
muszelek (skorupek) po różnych słodkowodnych błot­
niarkach, zatoczkach, małżach i innych ś l i m a k o w a tych tworach. Dziewczynki przekłuwają
zebrane
i umyte skorupki szydłem i nawlekają na nitki, two­
rząc w ten sposób oryginalne naszyjniki, które rade

Pierwociny sztuki na piaskach i murawach: II. 2. —
na piaskach. II. 3. — ornamenty z piasku na mura­
wie. II. 4. — wzory wycinane na wysokiej
murawie.
108

II. 5. a, b — ozdoby układane z patyczków
(„choinki",
„jeglijki"),
c, d — szczyty „choinki", „jeglijki",
naj­
częściej
stosowane przy budowlach.
Wzory z lat
1900—1910. II. 6. Naszyjniki z muszelek i grzybienia.
II. 7. Kurpiowskie naczynia gliniane. Wł. Muz. Nowo­
gród. Szafkę wyk. Konstanty Chojnowski,
JankowoMłodzianowo,
pow.
Łomża.
zawieszają na swoich szyjach. Robią to przeważnie
z muszelek drobnych, a niekiedy przeplatają je w i ę k ­
szymi dla urozmaicenia. Wisiorki („mentale") do tych
korali robią z większych skorup opróżnionych po m a ł ­
żach, błyszczących niekiedy od strony w e w n ę t r z n e j
perłową masą.
Przypomina to częściowo podobne
ozdoby, wyrabiane przez ludność nad brzegami mórz
(il. 6).
Z niektórych muszli chłopcy robią gwiazdki, bawią
się nimi w różne gry, płacąc przegrane również m u ­
szelkami. Z różnego kształtu i koloru muszelek star­
si majsterkowie składają i lepią różne ozdoby do
w a z o n ó w kwiatowych, podstawki do lamp oraz inną
galanterię o manierach bardziej współczesnych. Spo­
tykało się te wyroby przeważnie po miastach i osa­
dach nadrzecznych, dziś ludzie nie mają na nie ani
czasu, ani cierpliwości.
Z różnokolorowych małych otoczaków, zbieranych
w wodzie, przeważnie kwarcytów, starano się przy
pomocy cementu układać i prasować różnego rodzaju
ciekawą mozaikę, stosowaną np. w
zdobnictwie
wnętrz nowszych k o ś c i o ł ó w . Z łodygi rzecznego grzy­
bienia (z żółtym, pachnącym silnie kwiatem) za po­
mocą odpowiedniego nadłamania grubej łodygi, po­
siadającej mocny naskórek, przytrzymujący otrzyma­
ne z nadłamania tzw. „kolanka", dziewczęta robią
sobie na poczekaniu oryginalne zielone naszyjniki, ze
zwieszającym się na łodydze kwiatem pośrodku.
Trzymają się one na szyi bez żadnych nici czy innych
wiązadeł. Dziewczęta wracając od rzeki są w podobny
sposób gromadnie przystrojone.
1

Wyroby zdobnicze z bogactw puszczańskich.
O wy­
robach tych piszę w różnych odcinkach niniejszej
pracy. Do wielu pomysłów, związanych ze sztuką,
potrzebne jest najpierw drewno. Umieją je też wy­
szukiwać sobie do różnych potrzeb; sosna jest tu na
pierwszym miejscu, za nią brzoza, lipa, jałowiec i inne.
Najpierwszym materiałem zdobniczym są kwiaty: sa­
sanki, konwalie, niezapominajki, goździki, czeremcha.
Wianki z tych kwiatów, równianki, zaplatarski we
włosy są „przystrojem" młodych dziewcząt. Starsze —
dodają barwne kiście jagód jarzębiny, kaliny. „Kora­
le" i różne wisiorki robią dziewczęta z jagód jarzę­

biny, żołędzi itp. Wyroby z szyszek sosnowych (sta­
re to „kokoszki") i ś w i e r k o w y c h były znane po­
wszechnie. Zabawy dzieci w „kokoszki" ze starych
rozszczepionych szyszek, „łapanki" z nich w powietrzu
(kamyków tu w ogóle brak), „rzucanki" nimi do ce­
lu — wszystko to było znane. Dziecinne zabawki to
wisiorki na sznurkach, ozdoby choinkowe (farbowane
lub złocone). Z suchych szyszek, rozmaicie barwio­
nych, układano na okrągłych podstawkach z desek
i naklejano różne ornamenty. W środku zostawiano
miejsce (plac) na świecznik lub l a m p ę naftową i sta­
wiano je na stołach w leśniczówkach.
Do ciekawych w y r o b ó w tego rodzaju należą jelenie
(il. 33) i orły (godło państwowe), układane z łusek
szyszek świerkowych, naszywanych na grube płótno
czy tekturę. Zajmują się tym przeważnie dziewczęta.

...
-

,
.

.


.

Wyroby te zawiesza się na ścianach obok wycinanek.
Tego rodzaju sztuka może się rozwijać tylko w pusz­
czy.
Z w y r o b ó w zdobniczych z rogów i kości pozostały
już tylko resztki w ostatnich dziesiątkach lat. Z róż­
nych znalezionych r o g ó w wyrabiano rękojeści do l a ­
sek, rogi do prochu, śrutu i kul (proehownice), rogi
do picia (il. 9), z w i ę k s z y c h zaś okazów trąbki pastu­
sze i rogi m y ś l i w s k i e do trąbienia. Z rozgałęzionych
r o g ó w jelenia robiono wieszadła do sprzętu ł o w i e c ­
kiego (w leśniczówkach) oraz świeczniki i oryginalne
żyrandole (w starych kościołach). Rogi do prochu, do
picia, a dawniej też różne obsady do nożów czy r ę k o ­
jeści były niekiedy bogato zdobione, rżniętym i cię­
tym ornamentem.
Do powyższych w y r o b ó w używano tylko wierzch­
niej twardej powłoki rogowej, którą po wygotowaniu
rogu we w r z ą t k u oddzielano od środkowego rdzenia
przez tłuczenie go drewnem.
Ozdoby rogowe — jak np. rękojeści do lasek —
b y ł y starannie gładzone i przytwierdzane do mocnych
dębczaków lub sękaczy jałowcowych.
Nadto z rogów i kości robiono guzy do ubrań,
różne ozdobne zapinki, tabakierki (il. 8), sprzączki
do p a s ó w ftp. Do w y r o b ó w powyższych grubsze kości
(np. wołowe) moczono przez dłuższy czas w wodzie
i bielono miesiącami na letnim słońcu. Z części rogo­
wych (odrostków) jelenia i piszczeli kościanych wy­
rabiano różne gwiazdki, wafoiki myśliwskie, piszczałki
pastusze itp. Wyrobami tyimi zajmowali się najczęściej
pastuszkowie na paśnikach lub myśliwi. Bądź oo bądź
wyroby powyższe — to pozostałości z życia paster­
skiego i łowieckiego, jakie na Kurpiach u nas przed
okresem rolniczym panowało.
Ceramika ozdobna w y s t ę p u j e na całym obszarze
Kurpiowszczyzny zarówno północnej (nad Narwią
środkową), jak i południowej (nad dolnym Bugiem),
oczywiście tam, gdzie znajduje się odpowiednia do
w y r o b ó w ceramicznych glina. Naczynia toczono na
znanych powszechnie krążkach garncarskich piono­
110

II. 8. Tabakierka z rogu, 1870 r., wym. 4 X 6 cm. Wł.
Muz. Łomża. II. 9. Róg do picia, 1913 r. II. 10, 11. Różne części okuć żelaznych z dawnych wasągów,
wyroby
z miejscowego żelaza. Dobry Las, pow. Kolno.

wych, jednoosiowych, z gliny czerwonej, żółtej lub
siwej (ta ostatnia przeważnie z domieszką części żelazistych). Naczynia po wysuszeniu wypalano drzewem
w piecach polowych, gdzieś w pobliżu lasu. Z na­
czyń wyrabiano przeważnie: miski, kubki, dzbanki
różnej wielkości, garnki do żywności branej w pole,
bańki do wody, oleju czy nafty, tłuczki do wyrobu
masła, podkurzacze dla pszczelarzy itp., wreszcie le­
piono i wypalano fajki, kielichy, zabawki (piłki, lal­
ki, fiukacze, zwierzęta i ptaki), a nawet „Pasyje" (wi­
zerunki Chrystusa z gliny) oraz wytłaczane w formie
płaskorzeźby obrazy z gliny (nip. M. B. Częstochow­
ska, św. Florian) i kropielniczki, zawieszane przy
drzwiach. Na garnkach, miskach, dzbankach, naczy­
niach do mleka i innych naczyniach były ozdoby
z kresek prostych'lub falistych, rysowane na wilgot­
nej glinie patyczkami.
Bogatsza i bardziej efektowna ornamentyka znaj­
duje się na naczyniach Kurpiowszczyzny południowej
(okolice Pułtuska, Wyszkowa, Broku). Bardzo ciekawe
i w a r t o ś c i o w e pod w z g l ę d e m zdobnictwa są też wy­
roby znad Narwi (okolice Ostrołęki, Łomży, M y s z y ń ­
ca, Kolna). Znamienne jest, że zdobnictwo w s p ó ł c z e s ­
ne na naczyniach z gliny jest niemal identyczne jak
zdobnictwo
garncarzy sprzed tysiąca i więcej lat,
o czym świadczą szczątki miejscowej ceramiki grodzislkowej wczesnohistorycznej i przedhistorycznej.
Publikowano je nieraz jako typowe zdobnictwo k u l ­
tury łużyckiej czy wczesnohistorycznej, np. w dzie­
łach prof. J . Kostrzewskiego.
Na naczyniach współczesnych z pocz. X X w. (il. 7)
przeważa polewa zielona, żółta, biała lub ciemnobrą­
zowa; w gruzach dawnych pieców garncarskich, prócz
powyższych, widzimy p o l e w ę w kwiaty, liście i orna­
menty czerwone lub niebieskie, dziś niespotykane.
Wypalane świątki z gliny miały również p o l e w ę
kolorową. Kafle ozdobne do pieców wypalano dawniej
w Myszyńcu.
Ze zwierząt lepionych z gliny i wypalanych naj­
w i ę k s z y m popytem cieszyły się jelenie (do 1939 r.
w Wyszkowie) i koguty („kury").

Bursztyn w miejscowej sztuce ludowej nad Nar­
wią zajął niepoślednie miejsce. Kopalina ta powsta­
ła — jak wiadomo — z ż y w i c y olbrzymich l a s ó w
sosny bursztynowej (dziś nieistniejącej), rosnącej w
okresie wczesnym trzeciorzędowym, znajduje s i ę
w różnych miejscach Europy, a w większej ilości nad
B a ł t y k i e m <w Samfoii pod Królewcem) i częściowo
nad Narwią. Po bursztyn (jantar) już przed Chrystu­
sem prowadziły szlaki z Grecji i Rzymu, a z czasem
i z Arabii, a pieniądze greckie i rzymskie z brązu
i srebra, znajdowane nad Narwią i w okolicach Ełku,
świadczyły, że i (tutaj [był prowadzony handel bur­
sztynem.
2

Bursztyn nadnarwiański kopano na niższych miej­
scach, niekiedy bagienno-torfiastych, znajdowano go
nad brzegami Narwi i d o p ł y w ó w , zbierano przy re­
gulacji d o p ł y w ó w , kapaniu studzien i r o w ó w . B u r ­
sztyn ten, w y s t ę p u j ą c y w różnych odmianach i ga­
tunkach, był twardy i nadawał się do obróbki. O sztu­
ce bursztyniarskiej nad Narwią czytamy w y r a ź n e już
wzmianki od X V I I I w.
Siady są jednak o wiele dawniejsze (o czym kiedy
indziej) .
Kopano w kilkudziesięciu miejscowościach, a w
niektórych wsiach (np. Wolkowe pod Myszyńcem) lud­
ność w latach 1860—1880 więcej zajmowała się poszu­
kiwaniem i kopaniem bursztynu aniżeli rolnictwem.
Z kopanego bursztynu toczono na miejscu „korale"
dla dziewcząt, robiono różne wisiorki z płaskorzeźbą
Chrystusa na krzyżu, serca itp. Nadto wyrabiano f a j ­
ki, cygarniczki, tabakierki, łyżki ozdobne, rączki do
lasek, guzy, spinki do kapeluszy kurpiowskich. Wszyst­
kie te wyroby należały do ludowej sztuki miejscowej,
3

11

10
wyrabiano je ręcznie lub na prymitywnych warszta­
tach i tokarkach, prostymi narzędziami. Korale (pa­
ciorki) bursztynowe były p r z e w a ż n i e płaskie, większe
na środku sznura, a mniejsze bliżej końców; b y ł y n a j ­
częściej toczone na gładko, a niekiedy rżnięte w kan­
ty („graniaste"). Zupełnie podobne znajdują się na
starych cmentarzach, gdzie chowano Kurpianki w
bursztynach (z X V I I — X I X w.).
Co do barwy, to na miejscu najwięcej były uży­
wane bursztyny czerwone i koloru „miodowego". K o ­
loru kości, białe, „kapuściaki" w stanie surowym szły
na eksport.
Warsztaty bursztyniarskie nad N a r w i ą znane były
w Ostrołęce, Myszyńcu, Nowogrodzie oraz w niektó­
rych miejscowościach pow. przasnyskiego, na uboczu
zaś rdzennej Kurpiowszczyzny — w Łomży.
Zdobnictwo w żelazie.
Wyroby żelazne były na
Kurpiach dość rozpowszechnione, czemu sprzyjało ż e ­
lazo miejscowe otrzymywane w piecach hutniczych,
tzw. kuźnicach, przy pomocy w ę g l a drzewnego z l i monitu lub rudy darniowej, której nie b r a k o w a ł o na
tutejszych zakwaszonych łąkach i bagnach. Na do­
bywanie i wytapianie rudy nadawano specjalne przy­
wileje królewskie, co do których akta z X V I — X V I I w.
przechowały się w odpisach i dawnych drukach.

b
111

II. 12. Wycinanka
kurpiowska,
1930 r., wys. 21 cm. Story My­
szyniec, pow. Ostrołęka.
Wł.
A. Chętnik.
II. 13. Wycinankarka z Kadzidła,
Rozalia Po­
lak w latach młodości. U. 14.
Szlaczek — wycinanka,
wym.
5 X 13,5 cm. Wyk. 1948 r. Ro­
zalia Polak, Kadzidło,
pow.
Ostrołęka.
Wł. A.
Chętnik.
Ił. 15. Dzbanki na jagody ple­
cione z preparowanych
korzerzeni sosnowych. Tatary, pow.
Ostrołęka:
a, b — wyk. 1932 r.,
Kaczyński
(ojciec), c — wyk.
1924 r., Sobiech (dziadek). II.
16. Pas pleciony z jednego ka­
wałka rzemienia. II. 17. Krze­
sło kurpiowskie, wyplatane z
powróseł,
z lat 1870—1900. II.
18. Półćwiartek
pleciony z ko­
rzeni
sosnowych.
Wyk.
po
1947 r. Aleksander
Kaczyński,
Tatary. Wl. Muz. Łomża.

ii

Mając swoje żelazo, Kurpie zajęli się kowalstwem.
Lubili to rzemiosło i doprowadzili je w wielu w y ­
padkach do w y ż y n sztuki miejscowej {ii. 10, 11).
Kuźnic było dziesiątki w tych stronach, a z żelaza
kowale wyrabiali narzędzia domowe, rolnicze, rybac­
kie, gwoździe, rusznice i pistolety, zamki wszelkiego
rodzaju (skoble, zasuwy, kłódki, zatrzaski), okucia sań,
w o z ó w i bryczek (kolas, wasągów). Specjalną różno­
rodnością rysunku i zdobnictwa odznaczały się tzw.
koruny — zakończenia żelazne figur drewnianych,
kościółków i kapliczek z motywami roślinnymi i in­
nymi, będące dawniej ozdobą wiosek. Było ich setki
w tych stronach, a k a ż d y inny, choć niektóre motywy
powtarzają się stale. W czasie wojen wiele ich prze­
padło. Artystyczne ich wykonanie polegało przede
wszystkim na zastosowaniu żelaza kutego w moty­
wach roślinnych lub zwierzęcych (np. koguty) lub
w takich jak słońce i księżyc. Ozdobnie wykonane
były również okucia bryczek (kolas) oraz niektóre
zamki. Do nadzwyczajnych w y r o b ó w tutejszych ko­
wali zaliczyć można było piszczałki i flety do grania
(z rur żelaznych lub mosiężnych), olbrzymie zegary
kute na wieże niektórych
dawniejszych kościołów
(np. w Myszyńcu, Ostrołęce).
Sztuka kurpiowska w żelazie rozwijała się znako­
micie w X V I I I i pocz. X I X w., zaczęła zamierać ok.
1860 r., gdy zamykano kuźnice wskutek zarzucenia
terenu żelazem fabrycznym z sąsiednich P r u s .
4

Wycinanki. Do najpierwszych można by zaliczyć
wycinanki robione nożem, nadłamaną łyżką lub ostrą
skorupą m a ł ż ó w wprost na murawie lub paśniku
przez pasących dobytek chłopców i dziewczęta. Mając
dużo wolnego czasu, wycinali oni na wystrzyżonej
przez dobytek murawie rozmaite wzory w formie
szlaków, koronek, gwiazd itp. (il. 4). Co do techniki,
nie mają one nic wspólnego np. z wycinankami papie­
rowymi, niemniej przez same dzieci nazywane są czę­
sto „wycinankami" lub „wcinankami", bo wcinają
się nożem w głąb murawy, -pod ostrym kątem.
Takie same lub mniej w i ę c e j podobne wzory po­
wtarzają się w drewnie, wycinane przez cieślów na
belkach szczytowych chałup, odrzwiach, belkach pod

18

pułapami (tramach, stomach ibp.), wycięte tam topo­
rem lub dłutem ciesielskim i(il. 5). Na dawnych wy­
robach rogowych, na grubej skórze p a s ó w i torb
myśliwskich, na korze drzew i laskach pasterskich
powtarzają się podobne ornamenty zdobnicze. Ostat­
nie wycinanki z kolorowego papieru
(poprzedzone
wycinankami z kolorowego 'płótna do p o ł o w y X I X w.)
przewyższyły w wykonaniu i pomysłach wszystkie po­
przednie, robione na murawie, korze drzew, drewnie,
skórze i płótnie. Można powiedzieć, że zawierają one
wzory, ornamenty i p o m y s ł y skondensowane tu ze
wszystkich rodzajów stosowanej sztuki ludowej miej­
scowej. Wystrzygane są zwykle przez dziewczęta (cza­
sami i przez chłopców) nożyczkami od strzyżenia
owiec, przy odpowiednim składaniu papieru dwu- lub
kilkakrotnym, od razu bez rysunku. Do ważniejszych
należą „leluje" {palemki, gałązki, kwiaty) oraz kółecz­
ka i gwiazdy, ślicznie nieraz stylizowane, w kolor
jeden lub parę nakładanych (il. 12, 14). Sposób wy­
cinania motywu zdobniczego też ma swoje nazwy,
a w i ę c wycinanki są cięte w „szczyty", „kulasy",
„drabki", „ząbki", „liście", „kwiaty", „kłosy", „ko­
pytka" itd.
Sztuka wycinankowa na Kurpiach jest w pełni
rozwoju i, jak m ó w i ą znawcy, 'bardzo nadaje się do
przenoszenia jej na drewno czy metal lub też tkaniny.
Kurp czerpie przede wszystkim wzory z otaczającej
przyrody. Choinki, gałązki, kwiaty, ptaki itp. są tu
w dalszym ciągu bezwiednym natchnieniem do dal­
szych p o m y s ł ó w w tej dziedzinie sztuki. Falsyfikaty,
naśladownictwa i w p ł y w y obce m o ż n a odróżnić.
Plecionkarstwo
różnych t y p ó w rozwijało się tu
od dawna, czemu sprzyjała obfitość wszelkiego mate­
riału przydatnego do tego rodzaju przemysłu i sztuki
miejscowej. Materiałem tym b y ł y : korzenie sosnowe
długie, niełamliwe i mocne, wszelkiego rodzaju w i k l i ­
na („mlekicina", „rokiecina", „szeluga" itp.), jałowiec,
łyko drzewne, sitowie („sitkorz"), słoma. Z korzeni
sosnowych długich często na kilka i więcej m e t r ó w
(łupanych, dartych wzdłuż na pół) wyplatano wszel­
kiego rodzaju kosze, koszyki, koszałki, miary i miarki
(il. 15, 18), opałki do karmienia koni, czasem obuwie
i kapelusze. Dawnymi laty (do ipocz. X I X w.) z korzeni
wyplatano miski do ciał sypkich i płynnych oraz m i ­
sternie plecione dzbanki, naczynia do ziarna, jagód,
wody czy piwa. Jeden ze starszych koszykarzy uplótł
sobie za życia t r u m n ę (z korzeni), którą trzymał na
poddaszu swej chałupy do samej śmierci. Ostatnio
oplatano korzeniami butelki i bańki, ochraniając je
w ten sposób od stłuczenia, górne części lasek podróż­
nych itp.
Prawdziwie artystyczne i trudne do wykonania by­
ły dzbanki, różne w formie, plecione zręcznie i bardzo
szczelnie; odpowiednio preparowane od w e w n ą t r z nie
przepuszczały wcale płynów, do których b y ł y dawniej
używane, a nie tłukły się nigdy, służyły przez kilka
pokoleń. Dzbanki takie trudno wykonać, a przeciętny
koszykarz wikliniarski takiej pracy wcale się nie po­
dejmie. Dziś tylko nieliczni m o g ą taki dzbanek upleść.
Z wikliny odpowiednio preparowanej pleciono
również kosze i koszałki, wyplatane bryczki (kolasy),
„baduły" i „wiersze" na ryby, robiono opałki, ale do

w y r o b ó w artystycznych n a d a w a ł y się przede wszyst­
kim korzenie. Z łyka lipowego (wiązowego, wierzbo­
wego) pleciono dawniej zgrabne i lekkie obuwie, „chodacki" na nogi, oplatane naczynia i biczyska batogów.
Biczyska z wikliny lub przeciętych wzdłuż p r ę t ó w
dębowych pleciono nie tylko na okrągło, ale bardzo
misternie na cztery kanty, co już uważano za pew­
nego rodzaju sztukę. Pałąki i żebra do koszów, moc­
niejsze części do kolas robiono z prętów jałowcowych,
młodej dębiny itp.
Z sitowia pleciono koszyki i maty, ale dział ten
nie rozwinął się do granic sztuki. Ze słomy, wiążąc
ją na okrętkę wikliną lub korzeniami, wykonywano
(wiązano) słomianki, małe i duże naczynia (w formie
beczek) do zboża. Natomiast wyplatanie słomą owsia­
ną stołków i krzeseł było już pewnego rodzaju sztuką*,
którą m a ł o kto potrafił. S ł o m ę trzeba było specjalnie
spreparować we wrzątku. Sprzęty takie wykonywano
dawniej w okolicach Myszyńca (il. 18), a dziś koło
Kadzidła. Wyplatano podobne stołki z korzeni r ó w ­
nież w okolicach Pułtuska.
Ze słomy pleciono jeszcze kapelusze letnie na swój
osobisty użytek, obuwie na mrozy, maty dla pszczół
na zimę, zasłony na okna itd.
Sztuka plecionkarska na Kurpiach po wojnach nie
podnosi się, raczej upada.
Sztuka w budownictwie
drzewnym.
Mieszkając
w lasach ludność puszczańska, czy to nad środkową
Narwią (w Puszczy Zielonej), czy też nad dolnym
Bugiem (w Puszczy Białej) miała możność rozwinąć
u siebie budownictwo drzewne. W obu puszczach na
rozwój budownictwa w p ł y w a ł y jednakowe czynniki:

11. 19, 20. Ozdoby snycerskie

domu.

II. 21. Dawna drewniana

chata kurpiowska

materiał i człowiek-rękodzielnik, toteż budownictwo
na c a ł y m omawianym obszarze jest niemal jednako­
we. Materiałem budowlanym od w i e k ó w było tu drze­
wo i to w y ł ą c z n i e sosna. Z niej budowano chaty (cha­
łupy) i zagrody. Ś w i e r k o w i n y na ściany nie używa
się tu w ogóle. Do budowli używano do niedawna
tylko sośniny ciosanej z obu boków, dziś s i ę sztuki
przepoławia piłą. Zasadniczą cechą chałupy kurpiow­
skiej jest budowanie jej stroną szczytową do ulicy;
przed domem — pas ziemi na ogródek, za domem —
sadek w i ś n i o w y lub jakaś drzewina z pasieką, drzwi
w ścianie podłużnej od podwórza, niekiedy dobudowywano stajnię przy ścianie szczytowej (dla bezpie­
czeństwa przed wilkami i złodziejami), naprzeciw
w ł a s n a studnia, dalej obora i stodoła, wszystko razem
ogrodzone w p e w n ą harmonijną całość. Zadrzewienie
liściaste lub iglaste. Swego czasu J . Karłowicz zaliczał
chatę kurpiowską
do typowego budownictwa pol­
skiego.
5

W starych chatach kurpiowskich, a często i w now­
szych, sztuka budownicza i zdobnictwo drzewne rzuca
się nam wyraźnie w oczy. Budowa w węgieł, szczyt
prostokątny, wymiar w płaszczyźnie zawsze prawie
równej 5 X 4 lub 6 X 4 (dawniej w sążniach polskich).
Dach kryty gontem, częściej słomą, przytrzymany
„koźlinami" z drążków. Najważniejszy jednak jest tu
licowy szczyt chałupy: u góry widzimy charakterystyezne zakończenie szczytu w postaci rogów, łbów
ptasich, końskich, siekier itp. Wyrzynanki te, charak­

z ozdobnym szczytem, 1840 r.

Kadzidło.

terystyczne dla tutejszego budownictwa, są zakończe­
niami bocznych łat — wiatrówek, chroniących strze­
chę. Noszą one różne nazwy, jak np. „śparogi", „rogi",
„rogale", „narożniki". Ściana szczytowa ma zwykle
dwa okna (w starych domach jedno mniejsze od a l ­
kierza), nad oknami różne ozdobne wyrzynanki z de­
sek („korony") z motywami roślinnymi, ptakami itp.
Najpiękniej zwykle przedstawia się sam szczyt: belka
szczytowa oraz tzw. szczytówka (do której przybija
się deski szczytowe) są zwykle nacinane i drążone
ozdobnie w odpowiedni ornament, często w tzw.
schodki. Dawniej w i d a ć to b y ł o w każdej chałupie.
Szczyt ubijany z deseczek „do kantu", w przyjęte tu
od dawien dawna zasadnicze typy ornamentów, mia­
nowicie podług starych nazw w „choinki" (sosenki),
w „jeglijki" (rzadziej) oraz przy połączeniu obu w tzw.
ornament „łamany" i wreszcie „ze słonkiem". Takie
przede wszystkim szczyty spotykamy na obu obsza­
rach Kurpiowszczyzny, niekiedy z niewielkimi zmia­
nami lub odchyleniami (il. 19, 20). Zasięg chat tego
typu jest dość rozległy, o b e j m u j ą c y całe dorzecze
Narwi środkowej (największe nasilenie), dolny Bug
i Mazowsze pruskie (zaludnione dawniej przez K u r ­
piów i w ogóle — Mazurów nadnarwiańskich), w k r a ­
cza też nad górną Narew i na Suwalszczyznę, Podla­
sie i Mazowsze warszawskie sięgając aż po Opoczyń­
skie, dość daleko wrzyna się ten typ chaty między
chałupy o dachach czterospadowych, naczółkowych
itp., co widać jeszcze w powiecie warszawskim i gar-

115

II. 22. Kościół drewniany, 1. pol. XIX w. Łyse, pow.
Kolno. II. 23. Brama cmentarna.
Baranowo,
pow.
Przasnysz. II. 24. Dawna brama drewniana (obec­
nie nie istniejąca).
Zalas, pow. Kolno .11. 25. Kościół
drewniany. Lemian, gm. Turośl, pow. Kolno.

te resztki jakby kurpiowskich chałup do budownictwa
typu s ł o w i a ń s k i e g o .
Sztuka budownicza kurpiowska pomału zanika lub
się wypacza, ale ma jeszcze dość siły, by w y w i e r a ć
duży w p ł y w na dalsze, północne Mazowsze.
W sztuce budownictwa kurpiowskiego osobne
miejsce zajmują bramy wejściowe, budowane z drze­
wa przy dawnych leśniczówkach, kościołach, cmenta­
rzach i innych miejscach zasługujących na w y r ó ż n i e ­
nie. Na rysunkach widzimy dwie: a) brama w e j ś c i o w a
przy kościele w Zalasie (pow. ostrołęcki), ozdobiona
siedzącymi na słupach gołąbkami, a na wierzchu ko­
gutem („kurem") (il. 24), b) brama kryta gontem,
z drzwiami wejściowymi w łamany ornament, znaj­
dująca się przy cmentarzu w Baranowie (pow. przas­
nyski) (il. 23); obie wykonane przez wiejskich cieślów
miejscowych.
6

Można jeszcze wspomnieć o studniach dawnych,
u których górna c z ę ś ć żurawia była często ciosana
i rzezana ozdobnie.
Wnętrze chaty kurpiowskiej (sień, komora, izba
gościnna z sieni na lewo, alkierz) przedstawiała daw­
niej piękną, harmonijną całość. Drzwi prowadzące do
sieni są .zwykle wykonane ozdobnie, w ornamenty,
gwiazdy czy kółka rzeźbione, słońce wschodzące itp.
Podobnie nieraz drzwi wiodą z sieni do gościnnej izby.
Izba ta, dość obszerna, u góry pod belkami miała
wielką mocną belkę, tzw. tran lub tram, ozdobio­
ną na środku ornamentami wycinanymi w drzewie,
niekiedy z datą postawienia budynku. Naprzeciw,
w lewym kącie — stół z ołtarzykiem (najczęściej Pan
Jezus Frasobliwy), obok — palmy z k w i a t ó w sztucz­
nych, pod pułapem cała galeria obrazów świętych,
ozdobionych wycinankami z bibułki, firaneczkami,

wolińskim oraz w stronach Mazowsza płockiego. Naj­
częściej ozdobna jest górna część szczytu domu, dol­
na zaś ubita jest pionowo (niekiedy cały szczyt ubity
jest w ornament „łamany"). Ciekawe, że — jak w i ­
dzimy z niektórych dzieł niemieckich — resztki bu­
downictwa typu, powiedzmy, kurpiowsko-mazurskiego
spotykamy na Pomorzu od Gdańska po Kołobrzeg
i Szczecin, wśród niedobitków słowiańskich, otoczo­
nych morzem niemieckim. Niemieccy uczeni zaliczali
116

490«'.*'

niżej, po obu stronach — wycinanki kolorowe z papie­
ru, na stole przykrytym obruskiem lnianym — chleb
i nóż. W tym kącie, pod pułapem, wisi zwykle pająk
z kolorowego papieru albo „kierec" z ciętych sło­
mek i bibułek na nitkach (nieraz z fasoli lub nawet
z bursztynu). Pod ścianami — ławy, z prawej strony
w kącie — łóżko rozsuwane, niekiedy w kwiaty ma­
lowane, a obok — skrzynia na kółkach, również ma­
lowana ozdobnie w kwiaty i ornamenty. W oknach —
zwykle firanki misternie cięte z bibułki, przy drzwiach
szafka do misek i talerzy ozdobnie wykonana (il. 7),
również często ozdobne, różnego rodzaju stołki i zyd­
le. Nade drzwiami, na ścianie — od środka wycinano
z papieru „kury", a z prawej strony — piec bielony,
farbką niebieską w górnej części w różne upiększe­
nia podmalowany, a pod nim ł a w y na zimowe wie­
czory, gdzie starsi opowiadają różne historie z daw­
nych czasów lub bajki dla dzieci: miały w i ę c i zna­
czenie społeczne.
Inne „izbedki" są już bez ozdób, chyba tylko jakiś
zydel czy krosna w nich pomieszczone. Bo były
i krosna ozdobne snycerką.
Sztukę budowlaną widzimy w starych kościołach
i kapliczkach drewnianych, budowanych przez miej­
scowych cieśli (il. 22, 25); wnętrzom tych kościołów
dawano ozdoby stolarskie i malarskie. Ciekawe i ory­
ginalnie wykonane były obrazy do noszenia w procesji
(feretrony) w ozdobnych, rzeźbionych na miejscu r a ­
mach, których resztki widzimy do dziś w starych
kościołach. B y ł y kościoły z żyrandolami i innymi
ozdobami z bursztynu miejscowego. Dawnych kościo­
łów z drzewa dochowało się na Kurpiach kilka (Dą­
brówka, Łyse, Brodowe Łąki, Turośl i in.).
Wyrzynanki i wycinanki z drzewa są jakby dal­
szym ciągiem zdobnictwa ludowego w sztuce budow­
lanej na Kurpiach. Wyrzynanki z cieńszych desek ro­
bili piłkami cieśle i stolarze przy chałupach, bramach,
parkanach, kapliczkach i krzyżach przydrożnych. Wy­
rzynanki robiono w deskach pod szczytami (obecnie
zamiast wycinanek w drzewie); wyrzynano też wia­
trówki przy strzechach, pod oknami, u ganeczków
w nowszych chatach. Ozdabiano wyrzynankami i wy­
cinankami drzwi w e j ś c i o w e do chałup, śpichlerków,
kościołów
drewnianych; ozdabiano nimi solniczki,
maglownice, kadłubki drewniane itp. Jako narzędzia
do tych prac służyły: piłka wąska (z pałączkiem),
dłuto szerokie, młotek drewniany, nóż ostry i mocny.
Solniczki z jednego kawałka drewna (np. olszowego)
ozdabiano niekiedy bardzo starannie wycinankami w
formie różnych, dość skromnych ornamentów; podob­
nie stołki i skrzynie. Wielka jest ilość odmian wyrzynanek przy budynkach mieszkalnych. Każdy maj­
ster starał się, by zdobnictwo chałup nie było zbyt
monotonne, również konkurencja między majstrami
odgrywała tu p e w n ą rolę.
7

Sztuka ciesielska w bartnictwie.
Obok innych za­
jęć, związanych ściśle z terenem, na Kurpiach (w
Puszczy zarówno Zielonej, jak i Białej) rozwinęło się
znakomicie bartnictwo, czyli pszczelarstwo. Pszczoły
hodowano tu od w i e k ó w na wysokich sosnach, tzw.
barciach, w których na kilkumetrowej wysokości dłu-

bano („dziano") odpowiednie otwory („dzianki"), gdzie
obsadzano roje pszczół. Ciekawa to była, niepodobna
do dzisiejszej gospodarka. Przede wszystkim bartnik
musiał umieć dostać się do pszczół, co robił przy
pomocy specjalnej liny bartnej z deseczką („leziwem") do siedzenia, a wdrapanie się do „dziaraka"
wymagało dużo siły i zręczności. Przeciętny bartnik
posiadał cały „bór", czyli 60 barci z pszczołami, inni
mieli „półborki", a inni i po parę „borów". Dla od­
różnienia barcie poszczególnych właścicieli miały wy­
cięte w korze i drzewie na pewnej wysokości odpo­
wiednie znaki (znamiona, klejma, godła), odróżniające
barcie i bory poszczególnych bartników. Takie godła
miały różne nazwy
(„strzałki",
„oście", „grabki",
„ostrewki" itp.), a wycięcie ich w drzewie na pewnej
wysokości było swego rodzaju sztuką, którą nie każdy
umiał i potrafił wykonać. Trzeba było wleźć na barć
przy pomocy wspomnianej liny i tam odpowiednimi
narzędziami ciesielsko-bartniczymi wyrąbać i w y c i ą ć
znaki bartne ustalone przez bartniczą starszyznę w
puszczy (Kurpie-bartnicy mieli swoje „prawa bartne",
sądy, starostę bartnego, pisarza, ł a w n i k ó w itp.). Z n a ­
ków takich było setki nad Narwią i Bugiem. Sztuką
wycinania na drzewach znamion bartniczych zajmo­
wali się niektórzy uzdolnieni artystycznie
Kurpie„bartodzieje". Prócz znamion na barciach, znane było
również zdobnictwo sprzętu pszczelarskiego i rzeza­
no specjalne kadłubki (wierzbowe, lipowe) do miodu
oraz skrzynie do
przechowywania akt
bartnych.
Okazy takie były do 1914 r. w Muzeum Kurpiow-

117

skim w Nowogrodzie oraz w Muzeum Etnograficz­
nym w Warszawie (kadłubki-„rąezki", „pudlaki" itp.).
Bartnictwo puszczańskie w p o w y ż s z e j formie prze­
trwało na Kurpiach do lat 1836—40, kiedy to ó w c z e s n e
władze l e ś n e kazały bartnikom uprzątać barcie
z puszczy. Wraz ze starym bartnictwem upadła i oma­
wiana gałąź sztuki bartniczej. Podobne bartnictwo,
choć nieco odmienne, istniało w puszczach: Piskiej
i Tucholskiej, w Puszczy Białowieskiej. Najdłużej
przetrwało na Polesiu. Znane też było w innych l e ś ­
nych odcinkach Europy.
Snycerstwo,
czyli rzeźba w drzewie była i jest tu
dość bogata, a ludzie zdolni, rzeźbiarze ludowi znaj­
dują s i ę w różnych wioskach. Snycerz (tak się tu
niekiedy nazywają rzeźbiarze) wiejski rzeźbił jedynie
ostrym nożem, żadnych innych narzędzi (prócz jeszcze
toporka) nie uznawał, choćby je otrzymał — nie
umiał i nie chciał nimi pracować. Rzeźbił zwykle
na pamięć, wprost na oko, zaczynając z grubsza to­
porkiem. Jako materiału używano najchętniej lipy,
czasami wierzby, brzozy, a nawet twardej gruszy lub
dębu. Snycerze rzeźbili z drzewa raczej figurki do­
tyczące kultu religijnego a w i ę c „Pasyje" (w których
krzyż malowany był niekiedy kolorową farbą w
kwiatki i szlaczki), świątki (m. in. Chrystus Frasobli­
wy, Pieta, Święci Patronowie miejscowi, specjalnie
popularni na danym terenie — 11. 26, 27, 28). W k o ś ­
ciele myszynieckim w okresie Bożego Narodzenia po­
kazywano „jasełkę",w których figurki pasterzy w y s t ę ­
p o w a ł y w ubiorach kurpiowskich.
Rzeźbili też snycerze kurpiowscy laski z jałowca
z g ł o w a m i ptaków, w ę ż ó w , koników itp. (il. 30, 31).
Wyrabiali całe ołtarzyki na stoły i do kapliczek czy
kościołów, rzeźbione ramy, feretrony, skrzynki, opar­
cia do zydlów, rączki do skrzypiec i basetli, czółenka
ozdobne do krosien, kijanki (il. 29) dla narzeczonych
na upominki itp. Niektóre miały osobliwy w y g l ą d
i m ó w i ł y o wielkich zdolnościach domorosłego snycerza-samouka. Kolby („karpy") do broni palnej ozdo-

26

bione b y ł y dość często rzeźbą w kształcie ornamen­
tów, ł b ó w dzikich zwierząt, k w i a t ó w itp. Przedmioty
te przepadły w czasie wojny.
Sztuka rzeźbiarska na Kurpiach ż y j e do dziś.
Zabawkarstwo
(i inne wyroby ozdobne na K u r ­
piach) nie rozwinęło się szerzej, istniało tylko na uży­
tek miejscowy. Gier i zabaw miejscowych było r ó w ­
nież sporo, a niektóre z przyrządami. Różne .zabawy
w „kozła", „kręgi", „podrzutkę", „derkacza" nie obesz­
ł y się bez pomocy odpowiednich dodatków, robionych
z drzewa. Z drzewa też, odpowiednio dobranego, w y ­
rabiano dla dzieci stołeczki, koniki na biegunach
(il. 32), wózki, zwierzęta na kijach, smoki, wiszące
„bąki", ptaszki (il. 32). Strugano i rozmaicie wycinano
z miękkiego drzewa „bierki". Służyły one do gry (za­
miast kart), było ich sztuk kilkadziesiąt o różnych
nazwach, których już nie pamiętam. Bierki służyły
jednak nie tylko do zabawy, za ich p o m o c ą oznaczano
przędzę o d d a w a n ą do farbowania przez specjalistówfarbiarzy („farbarzy"). P o ł o w ę rozłupanej
ręcznie
bierki wiązano u przędzy, drugą połowę zabierał
właściciel. Gdy odbierał ufarfoowaną przędzę, spraw­
dzano czy obie połówki bierek pasują do siebie i tak
ustalano który towar do kogo należy. Zwyczaj ten
zachował się tak długo, jak istniało ręczne tkactwo.
Sporządzali też zabawki dla dzieci drwale, rozłu­
pując na drobne szczypki smolne drzewo.
Długie
szczypki przeplatano m i ę d z y sobą w różne ornamenty
(„kulasy", „gzygzaki", „wiatraczki" itp.). Kilkuletnie
dzieci lubiły te zabawki.
Z gliny (gdzie była) lepiono różne lalki i zwierzęta
miejscowe (dzikie czy domowe), podobnie lalki z drze­
wa i szmat; były zabawki z szyszek, rogów, burszty­
nu. Zabawki pieczone z ciasta (lalki, zwierzęta) zwyk­
le nie trwają długo, gdyż zaraz po nabyciu ich na
jarmarkach i odpustach są przez dzieci zjadane. Z a ­
bawkarstwo jarmarczne prawie że w y r u g o w a ł o w tej
dziedzinie p o m y s ł y miejscowe. Z innych w y r o b ó w
ozdobnych znane były fajki z czeczotki brzozowej
okuwane mosiądzem oraz tabakierki, p u d e ł k a do ta­
baki i tytoniu z mosiężnymi kutymi zawiaskami, ha­
czykami czy zamkami.
Malarstwo
ludowe na Kurpiach znane było od
dawna, malowano na murze, glinie, drzewie, blasze,
szkle, płótnie, papierze. Malowali zwykle domorośli
malarze, używając farb olejnych, wodnych, klejowych,
białkowych. Olej (pokost) gotowali sami, farby roz­
cierali na płaskich, gładkich kamieniach lub blasze.
Byli w ę d r o w n i malarze, którzy chodząc po parafiach
malowali na blasze lub papierze obrazy ś w i ę t y c h , naj­
częściej Matki Boskiej, Pana Jezusa i patronów danej
parafii. Obrazy były dość prymitywne w wykonaniu,
barwne, z kwiatami dokoła lub w górnej części obok
głowy. B y ł y i obrazy na płótnie, bez nazwisk i dat.
Farby do papierów ucierane były podobno z białkiem
jajkowym, po stu latach zachowały świeżość barwy.
Na piecach malowano dawniej ozdoby z kresek, kółek,
kropek, przecinków i spirali, przeważnie farbą wodną
na białym tle (niebieską lub czerwoną), podobnie na
bielonych ścianach zamiast lub obok
wycinanek.
Obrazy olejne na blasze ustawiano w przydrożnych

II. 26. Pieta z
kapliczki,
polichr., wys. 85 cm. Dłużewo, pow. Kolno. II. 27.
Chrystus
Frasobliwy,
po­
lichr., wys. 38 cm.
Wyk.
Konstanty
Chojnowski,
Jonkowo
Młodzianowo,
pow. Łomża. II. 28. Ukrzy­
żowany,
ok. 1900 r., wys.
21 cm.
Kadzidło,
pow.
Ostrołęka.
Wł. Muz. Łom­
ża.

27
kapliczkach, na sosnach itp. Na drewnie malowano
farbą olejną, z podkładem klejowym lub naklejonym
płótnem lnianym (ściany w kościołach drewnianych).
Na ścianach dawnych leśniczówek malowano ongiś
strzelców (myśliwych), sceny z polowań na jelenie,
dziki itp. Podobne sceny malowane zobaczyć można
na zewnętrznych ścianach domów, na okiennicach, na
skrzyniach wiejskich s a ń . Skrzyń u wozów, malowa­
nych w barwne kwiaty (jak to widziałem np. w B u ł ­
garii) w stronach tych nie ma. Na okiennicach malo­
wano często bukiety i wazony k w i a t ó w (róże, chabry,
nagietki itp.).
8

Obrazów na szkle dochowało się nawet do okresu
przed I wojną niewiele, ale były jednak tu i ówdzie
w kapliczkach oraz kilka sztuk w miejscowych mu­
zeach. Najczęściej były to obrazy z Matką Boską
Częstochowską na tle klasztoru, św. Agaty, Barbary
(tutaj patronki s p ł a w n i k ó w na rzekach), św. Mikołaja
(patrona od wilków), Rocha, Floriana. Malowane b y ł y
w latach ok. 1800—1850, dobrze zachowane jeszcze
ok. 1920 r. Z czasem i obrazów, i w y k o n a w c ó w tej
sztuki już więcej nie stało. Malowanie na glinie łączo­
no z wypalaniem naczyń i inych wyrobów. Przewa­
żały tu kwiaty, ptaki itp.
Tkactwo i strój kurpiowski.
Tkactwo rozwijało się
dzięki temu, iż gospodarze uprawiali len w każdym
niemal gospodarstwie i hodowali dużo owiec, wypasa­
jących się znakomicie na suchych, leśnych pastwi­
skach. P o n i e w a ż ludność ubierała się jedynie w sa­
modziały, w i ę c warsztat tkaoki był niemal w każdej
chacie, a każda gospodyni umiała tkać potrzebną ilość
materiału. Prócz z w y k ł y c h płócien i sukna zaczęto
tkać artystycznie wykonane, barwne okrycia na łóżka
(pościele, buronki), początkowo z barwnej przędzy

28

lnianej, czasem z w e ł n y grube dywany i kilimy, pa­
siaste lub tkane w „kostkę" czy „kratkę" z frędzlami.
Najdłużej trzymały się w wyrobach kolory: zielony,
czerwony, ceglasty, żółty (pomarańczowy), niebieski
i niekiedy trochę czarnego. B a r w n i k ó w używano roś­
linnych. W podobnych kolorach tkano pasiaste „kitle"
kobiece
(spódnice o pionowym układzie barwnych
wzorów). Najstarsze znane „kilimy"-pasiaki kurpiow­
skie, które się dochowały, pochodzą z lat 1800—1860.
Już w latach 1880—90 Kurpianki brały nagrody w du­
żych miastach za swoje artystyczne wyroby tkackie,
a za swoje kolorowe płócienka i dywany zaliczane
były do Zdolniejszych tkaczek w Polsce. Różnych od­
mian tych ślicznych przeważnie tkanin liczono na
setki. Przed w o j n ą tkaniny z warsztatów tkackich
w Myszyńcu (Ostrołęckie) i Lipnikach (Kolneńskie)
szły do Ameryki. Ostatnio, na życzenie miast, zaczęto
tkać na Kurpiach chodniki, firanki, portiery itp.
Sztuka ludowa dawna zaczęła zatracać swój cha­
rakter, a po obu wojnach zmalała niepomiernie. Brak
odpowiedniej przędzy i b a r w n i k ó w w p ł y n ą ł na zaha­
mowanie twórczości tkackiej, a tańsze wyroby fa­
bryczne rugują również wyroby miejscowe. Tkactwem
zarobkowym opiekują się pomyślnie
spółdzielnie
C P L i A , starając się podtrzymać i inny przemysł
artystyczny ludowy. Warsztaty i składnice tych wy­
robów są w Kadzidle, Myszyńcu, Łysych i in.
Wiązano również dawniej na klockach barwne
męskie pasy, wyrabiane z samodziałowej przędzy. P a ­
sy takie noszono do sukman, które były używane
obok sprowadzanych gdańskich. Wiązano je przepasu­
jąc kilkakrotnie, z boku zwisały końce z kolorowymi
frędzlami. Niewiele różniły się od takich pasów szale
męskie, również dość długie, parokrotnie owijane wo­
kół szyi. Podobne paski kolorowe do fartuchów ko­
li

0

biecych „burych" (na plecy), spodni i zapasek wyra­
biały miejscowe kobiety jeszcze przed paru dziesiąt­
kami lat, były one szerokie na kilka centymetrów
(3 — 4 cm). Dziś widzieć je można tylko przy starych
fartuchach.
„Czółka" na głowę, wyrabiane obecnie przeważnie
z tektury obciągniętej aksamitem, dawniej sporządza­
no z „łubów" zdartych z drzew (świerków). Gdy się
z wierzchu oczyściło korę, można w niej było rzeźbić
wzory. Wyrabiali te łuby pastuszkowie i oni też wy­
cinali na nich wzory.
Niekiedy przystrajano czółka wycinankami z płót­
na zwyczajnego lub barwnego (w formie gwiazdek,
czy figur kolistych przypominających jakby schema­
tycznie narysowany na płasko kwiat stokrotki itd.).
Wycinankami takimi strojono niekiedy i pasy, ale
częściej używano do tego celu wycinanek ze skóry.
Tkactwo kurpiowskie nad Narwią czy nad Bugiem
rozwijało się znakomicie do I Wojny Ś w i a t o w e j . „Dy­
wany" — wełniaki spod Myszyńca czy Wyszkowa bu­
dziły zachwyt i stanowiły cenny dorobek wsi w tych
stronach. Płócienka kolorowe ze stron ostrołęckich czy
pułtuskich nie miały równych sobie w Polsce, a strój
ludowy kobiet w tych stronach należał do najbarw­
niejszych. Jeżeli był wykonany umiejętnie i starannie,
to był prawdziwą sztuką, że trudno było od niego
oczy oderwać. Obecnie magazynowany jest w muze­
ach, częściowo tylko
opracowany w odpowiednich
monografiach.
3

Hafty i koronki. Jeszcze przed laty kilkudziesięciu
dziewczęta i kobiety a nawet mężczyźni nosili ko­
120

szule samodziałowe z cienkiego płótna białego, z koł­
nierzami i mankietami ozdobionymi misternym haf­
tem. Szczególnie bogaty był haft na koszulach ko­
biecych, wykonany igłą, najczęściej czerwonym „gurem". Delikatny i bardzo pracowity był haft u K u r pianek północnych, robiony w „kulasy", „łańcuszek",
„łapki", „gwiazdki", „panienki", „drabki", „palemki"
itp., bogatszy i okazalszy, do najwyższego artyzmu
posunięty — u Kurpianek pułtuskich (okolice Pniewa).
Trudno wyjść nieraz z podziwu, jak bez specjalnej
szkoły i nauki kobiety i dziewczęta wiejskie tworzą
arcydzieła przy pomocy igły, szydełek i drutów („ku­
lasów", „haczyków"). Hafty, prócz koszul, zdobiły
jeszcze fartuchy, ręczniki („ucieraki"), obrusy na stoły.
Piękne i pracowite były również koronki z białych
lub barwnych nici, które służyły do ozdoby fartuchów
i serwet. Robiono nawet całe białe fartuchy koronko­
we („zapaski"), noszone przez dziewczęta i teraz (My­
szyniec, Kadzidło itd.). W haftach i koronkach prze­
ważały wzory i motywy roślinne, niekiedy wycinan­
kowe lub pisankowe, na ręcznikach haftowano koguty
(il. 34—36). O pracy przy haftach m ó w i o n o , że „na
Kurpiach z Puszczy Zielonej pracują oczy, a w Pusz­
czy Białej — palce".
Prace powyższe w y k o n y w a ł y tylko kobiety, praw­
dziwe mistrzynie w tej gałęzi sztuki miejscowej. Haf­
ty z Puszczy Białej doskonale i w całej okazałości
są przedstawione w art. M. Ż y w i r s k i e j .
Misterne
hafty z Puszczy Zielonej podane są w cytowanym
w y ż e j Stroju kurpiowskim,
oraz artykule E . F r a n ­
kowskiego.
10

1 1

Zdobnictwo
obrzędowe.
W całej sztuce kurpiow­
skiej zajmuje ono bardzo p o w a ż n e miejsce, a różni
się tym od opisywanych powyżej w y t w o r ó w sztuki
regionalnej, że stosowane jest tylko w pewnych oko­
licznościach, związanych czy to z dorocznymi czy ro­
dzinnymi obchodami. P o m ó w i m y tu tylko o n i e k t ó ­
rych. I tak w okresie Świąt Bożego Narodzenia chłop­
cy i młodzież chodzą z gwiazdami, „turoniem" czy
„kozą" (mowa tu o latach do 1958—60), przedstawiają
króla Heroda z orszakiem itp. (il. 39). We wszystko
to w k ł a d a się p e w n ą dozę pracy, umiejętności i sztu­
ki. Od Bożego Narodzenia zawieszano dawniej w izbie
gościnnej u pułapu (tuż nad stołem i wycinankami)
maie drzewko — „choinkę" (sosenkę), czasem świerk,
ubrane kolorowymi kwiatkami, jemiołą, jabłuszkami
i orzechami. Nazywano to „ n o w y m latkiem", a wisiało
do Trzech Króli lub nawet cały rok do nowego. Nie­
kiedy dolna część drzewka osadzona była w kółku,
lepionym i pieczonym z ciasta, obstawionym dokoła
również z ciasta lepionymi zwierzątkami. Takie „no­
we latka" można było spotkać jeszcze w niektórych
starych chałupach jako „choinki". Z czasem u puła­
pów zawieszano tylko część dolną z ciasta, ozdobioną
różnymi zwierzątkami, nazywając to również „ n o w y m
latkiem", a ostatnio n a z w ę tę posiadały też kule
wycinane i lepione z kolorowych opłatków, wieszane
na nitce w tym samym miejscu. Sztuka plastyczna
przejawia się tutaj w lepieniu zwierzątek z pieczonego
ciasta (najczęściej z żytniej mąki pytlowanej). W tym­
że czasie, na Nowy Rok do Trzech Króli, babki pieką
swoim wnuczkom (lub matki dzieciom) lepione z cia­
sta różne „dźwerzęta" i ptaki: byśki, baranki, zającz­
ki, jelenie, gołąbki, kurki itp.
13

II. 29. Kijanka. Wyk. Konstanty Chojnowski,
Jankowo-Mlodzianowo,
pow. Łomża. II. 30. Rzeźbione
ozdo­
by lasek z lat 1925—1949. II. 31. Laska. Wyk. Kon­
stanty Kamiński,
Kupiski Nowe, pow. Łomża.
Wl.
Muz. Łomża. II. 32. Koń na biegunach. Tatary, pow.
Ostrołęka.
Wl. Muz.
Łomża.

Mi

121

Najpospolitsze b y ł y jelenie, którym oczy wprawiano
z pieprzu, a rogi w y d ł u ż a n o palcami z tego ciasta.
Podobnie dużą wartość artystyczną posiadały też
chleby weselne, „korowaje" i inne pieczywo ś w i ą teczno-obrzędowe (il. 37). Pisanki wielkanocne są
w a ż n y m elementem rodzimej sztuki kurpiowskiej,
znanej jeszcze na całym terenie {il. 41)." Dawniejsze
pisanki pisane woskiem (z klejem pszczelim) lub pącz­
kami brzozowymi (gotowane na czarno lub niebiesko)
b y ł y nieraz prawdziwymi dziełami sztuki. Czytamy
o nich już w dawnych rocznikach „Wisły", a technika
ich pisania nie zmieniła się do dziś. Przybyły tylko
pisanki drapane w różne wzorki s z k ł e m lub nożykiem,
na przygotowanym wcześniej obgotowanym koloro­
wym tle. N a j w i ę c e j pisanek robiły baibki swoim
wnuczkom, niekiedy po paręset sztuk. Pisanki robiono
niekiedy przed świętami, a również w drugie lub
trzecie święto Wielkanocy.
„Korowaje" (pieczywo obrzędowe weselne) b y ł y
nieraz prawdziwymi dziełami sztuki, g d y ż cały placek
ubrany b y ł nie tylko lepionymi ornamentami z ciasta,
ale również posiadał często na sobie cały zwierzyniec
puszczański, lepiony z ciasta i pieczony, na placku
odpowiednio ustawiony. Jeszcze oryginalniejsza była
dawna „koruna" z ciasta dla panny młodej, lepiona
najpierw na misce, której zachowała postać, dokoła
obstawiona zwierzątkami i ptaszkami, zwróconymi
do środka, gdzie stała ulepiona z ciasta tańcząca lalka
(prawdziwa boginka leśna). Koronę taką po oczepi­
nach wkładano na g ł o w ę panny młodej i śpiewano
odpowiednie piosenki, wreszcie rozdawano ją dzieciom
do zjedzenia. Znany był ten zwyczaj jeszcze w oko­
licy Łysych, Dębów, Lipnik i in. (pow. Kolno) ok.
lat 1880—1900. Na św. Rocha (patron od zarazy i po­
moru bydła) w sierpniu ludność przynosi do kościoła
świece woskowe swego wyrobu (wotywne) z przyle­
pionymi do nich figurkami zwierząt domowych (il. 38),
urobionymi również z w o s k u . W lepieniu zwierzą­
tek widać również artyzm.
14

Po wojnach, zwyczaje powyższe ulegają zasadni­
czym zmianom. W wielu miejscowościach już za­
marły.
Pewien rodzaj sztuki stanowiło t a k ż e pieczywo
jarmarczne i odpustowe, sprzedawane dzieciom jako

33

122

łakocie. Wyobraża ono również baranki, zajączki, je­
lenie, koguty, lalki itp. Pieczywo to widzimy na stra­
ganach odpustowych do ostatnich czasów (1948—52).
Instrumenty
muzyczne.
L u d kurpiowski jest na
ogół umuzykalniony, śpiewają jednak w i ę c e j kobiety
i dziewczęta, grają zaś tylko mężczyźni. Od najmłod­
szych lat m ł o d y chłopiec puszczański, obcując prawie
stale z przyrodą, stara się ją naśladować. A w i ę c po­
gwizduje jak wicher jesienny, jak wiatr po trzcinach,
kuka jak puszczyk, kracze jak wrona, naśladuje k u ­
kułkę. Z czasem nauczył się naśladownictwa nie tylko
głosu koguta (kura) domowego, ale również słowika,
przy pomocy tzw. „brzostu" — cienkiej i mocnej b ł o ­
ny, znajdującej się pod korą w młodej brzozie. Ze
znanych mi puszczaków robił to najlepiej A. Stefens
ze wsi Łączki, pow. Kolno. Prócz tego chłopcy umieją
w y g r y w a ć na tataraku, na źdźbłach trawy lub m ł o ­
dego żyta (runi), na trzcinie, na liściach, muszlach
i robią różne „fdukacze" z piór gęsich i innych, z m ł o ­
dych p r ę t ó w wierzbowych (z kory), wreszcie robią
różne „kurki" i „bekaeze" z wierzby czy słomy m ł o ­
dego żyta, oraz „trukają" w zwiniętą dłoń lub robią
„trukacze" z kory olchowej na w i o s n ę (np. W. Dep­
tuła z Surowego, pow. Ostrołęka). Z czasów paster­
skich i łowieckich znane były różnego rodzaju rogi
do grania i różki, rogi m y ś l i w s k i e , rogi-wabiki, ligawki z kory itp. Instrumenty dawne z rogów wyrabiał
i g r y w a ł na nich R. Swiderski z Nowogrodu. Piszczał­
ki z m ł o d e j wierzby, dudki z bzu czarnego, fujarki
i flety z drzewa lub żelaznych rur, trąby i k r z y w u ł y
z gałęzi wierzbowych i korzeni ś w i e r k o w y c h czy i n ­
nych — były dalszym ciągiem instrumentów dętych.
Z trębaczy niezrównany był Jan Chętnik z Nowogro­
du. Robiono jeszcze klarnety z bzu i gęsiego pióra,
„siałamaje", z trzciny grubej, powiązanej w rząd —
„multanki", a także różne „fiukacze" z gliny (od­
pustowe); nie obce b y ł y dawnym puszczakom „du­
dy" z koziej skóry, a nawet liry (kręcone korbą).
Skrzypki robiono z lipy lub wierzby. Dłubano je z
jednego k a w a ł k a drewna z naklejoną wierzchnią
deską, nazywano je „dłubanki" albo „korytka", bo
m i a ł y dawniej taki kształt. Basetle, „maryny", basy
podobne do skrzypiec, parokrotnie większe, boki mia­
ły wyginane z łubów. „Diable skrzypki" (dziadowskie)
był to oryginalny instrument jednostrunowy, tony
zmieniano nakręcając strunę kołkiem. Do muzyki
nieodzownym dodatkiem b y ł y bębenki (z brzękadłami), a dawniej „gruchawki" (pęcherz suchy z gro­
chem osadzony na kiju). Z czasem przybyły klarnety
na wzór tyrolskich i harmonie warszawskie „półtonówki". Zespół muzyczny dawny (do lat 1880—90)
składał się z dwojga skrzypiec, basetli, klarnetu i b ę ­
benka. Późniejszy był już z harmonią, a dziś widzi­
my akordeony, które w ł a ś c i w i e rugują ostatecznie
m u z y k ę l u d o w ą samouków, bo potrzebują nut. Przy
muzeum kurpiowskim (skansenie) w
Nowogrodzie
był m. in. do 1939 r. zespół pięcio-, sześcioosobowy
grajków miejscowych z zespołem ś p i e w a c z o - w i d o w i skowym. Pierwsza współczesna orkiestra dęta istnia­
ła w Myszyńcu ok. lat 1875—80, druga w Kadzidle
(Ostrołęckie) ok. 1910 r. Dziś zespołów i kapel l u ­
dowych (w znaczeniu ściśle regionalnym) jest kilka,

inne kuleją, a orkiestry albo są mocno zdezelowane,
albo przepadły w czasach wojennych .
l s

Śpiew,
muzyka i tańce
u Kurpiów.
Ś p i e w na
Kurpiach b y ł niemal potrzebą duchową. Ś p i e w a n o we
wszystkich okolicznościach ż y c i o w y c h : w radości
i smutku, przy pracy i zabawach, przy obrzędach do­
mowych, zwyczajach dorocznych w polu i w lesie,
na paśniku i wodzie — wszędzie dawniej rozlegał się
oryginalny śpiew kurpiowski, z charakterystycznym
„o-la, o-la" i oryginalnym przedłużaniem k o ń c o w y c h
zwrotek. Ś p i e w a ł y przeważnie Kurpianki i tylko unisono, ś p i e w a ł y nie jak na sali, ale jak w lesie, na
wolnej przestrzeni, nie żałując swych płuc i gardziołek. N a j w i ę c e j było pieśni weselnych i innych
obrzędowych, potem — okolicznościowych, zalotnych,
w e s o ł y c h i smutnych. Większość jest w tonie mino­
rowym. Zebrał ich setki O. Kolberg i ks. W. Skierkowski ( z nutami), prof. M. Sobieski i inni, ale
wszystkich nie wyzbierano. Piosenki swe Kurpianki
komponują na poczekaniu, okolicznościowe, wesołe
i satyryczne przyśpiewki. Znane były wojny „na
prześpiewanie", kiedy dwie grupy z różnych wsi czy
okolic starały s i ę godzinami prześpiewać nawzajem,
wobec gromady słuchaczy z całej w i o s k i . Ze śpie­
w ó w męsikich znane były przeważnie historyczne, od
wojen szwedzkich, w których Kurpiowie (strzelcy)
brali czynny udział, poprzez dalsze walki po rozbio­
rach Polski. Poza tym każdy głośniejszy wypadek
i zdarzenie na Puszczy m i a ł y swój odpowiednik w
śpiewie.
18

Dość pierwotne, o charakterze ogólnosłowiańskim,
b y ł y dawne „kółka", „kołeoka", różne „korowody"
(pląsy łańcuchowe) i inne; o d b y w a ł y się one przy
ogólnym śpiewie pląsających lub w i d z ó w z klaska­
niem dłoni do taktu. Pląsy były tylko dla dziewcząt,
a korowody — łącznie z chłopcami. Znane b y ł y
dobrze ok. lat 1900—1910. Dziś nie wszędzie słuch
o nich pozostał. Z k o r o w o d ó w popularny był „konik",
do którego i melodie, i teksty do dziś tu i ówdzie do­
brze pamiętają. Tego rodzaju pląsy i korowody zna­
ne są u S ł o w i a n bałkańskich (np. hora, raczenica itp.
przed wojną były jeszcze tam powszechne) . Do po­
pisowych pląsów młodych, przeważnie dziewcząt, na­
leżał „zajączek", znany dobrze koło Nowogrodu, pow.
Łomża i dalej na Kurpiach, także na całym północ­
nym Mazowszu i wszędzie tam, gdzie Mazur (czy m a ­
zurski Kurp) zawędrował. W „zajączku" zgrabna,
młoda dziewczyna skacze solo w takt ś p i e w u lub
muzyki, mając pod nogami dwa kije złożone na krzyż,
których w tańcu nie wolno nóżkami dotknąć. Typo­
wym kurpiowskim tańcem, znanym do dziś (parzy­
stym) jest ,^powolniak", tańczony na dwa pas przy
muzyce i śpiewie, dość szybko, przy półobrotach na
pięcie (teraz przy zmianie obuwia przeważnie na
palcach), równiutko bez żadnych podskoków, niekiedy
z przyklękiwaniem chłopca. Znany jest na całym ob­
szarze Kurpiowszczyzny. Pod Myszyńcem
tańczą
„starą babę" i „olendra" (z czasów imigracji Holend­
rów w te strony). Wiele t a ń c ó w brało swój początek
od ruchów zwierząt leśnych czy domowych i tak był
w i ę c znany „żuraw", „wilk", „kozioł", „baran" itp.
Dziś je czasem powtarzają, ale w formie zmanierowa-

35

II. 33. Jelonki z łusek świerkowych.
Wg daw­
nych wzorów
wyk. Marianna Burgula,
Kuzie,
pow. Kolno. Wł. Muz. Łomża. II. 34. Koronka
szydełkowa
„w pajączki".
Kurpie, pow. Ostro­
łęka. Wł. Muz. Łomża. II. 35. Koronka
ręczna
od jartucha. Myszyniec, pow. Ostrołęka.
II. 36.
Haft czerwony na mankiecie koszuli
kobiecej.
Rząśnik,
pow.
Pułtusk.

17

36

123

nej lub zniekształconej. O „zajączku" pisał już w
1830 r. Ł. Gołębiowski, a o „gonionym" (tańczonym
jeszcze w Lipnikach ok. 1930 r.) pisał J . Kochanowski.
0 „chmielu", który dawniej był nie tylko śpiewem,
ale i tańcem, pisał Z . Gloger i inni. B y ł y i tańce za­
wodowe: „strzelec" (zwany też „kurpiem", przypo­
minający trochę „zbójnickiego"), „kowal" i inne. Pol­
ka „magierka", tańczona przez o r y l i - s p ł a w n i k ó w na
tratwach, grana jest i u Kaszubów, co słyszałem
przez radio; „szet", przyniesiony zę Szkocji przez
w ę d r o w n y c h kramarzy, tańczony b y ł tu ok. lat
1830—1900 (tańczony do dziś z powodzeniem w
Szwecji, co m o g ł e m stwierdzić ok. 1930 r . ) . Mimo
naleciałości, tańce ściśle miejscowe łatwo odróżnić,
obcy jednak badacz w tym labiryncie, mocno dziś
zachwaszczonym, z trudem albo i wcale się nie po­
łapie. Mogę tylko dodać, że różnych tańców regional­
nych na Kurpiach znano kilkadziesiąt.
I8

Grajków kurpiowskich starej daty prawie dziś
nie widać. Byli między nimi ludzie zdolni, bardzo
umuzykalnieni i zamiłowani w muzyce. Pamięć mu­
zyczną mieli nadzwyczajną, grali oczywiście bez nut.
Niektórzy byli nie tylko prawdziwymi artystami l u ­
dowymi, ale i sztukmistrzami w swoim zawodzie.
Skrzypek Łukasz Serafin (ze wsi Baliki pod Nowo­
grodem) popisywał się trzymając skrzypki na głowie
lub plecach. Są jeszcze zdolni trębacze na ligawkach,
ale po innych pozostały tylko wspomnienia.
Kwiaciarstwo
sztuczne. Mężczyźni na Kurpiach
mało się tym działem interesowali, natomiast kobiety
1 dziewczęta bardzo lubiły i lubią kwiaty. Przed do­
mami na Kurpiach, w m a ł y c h ogródkach i kwietni­
kach od strony ulicy, rosły od dawna nagietki, r u ­
mianki, powójki, babie lata, piwonie, tuzia trawa,
piżmo, czasem georginie („orgeńje") lub drobne róże
krzaczaste, pod ścianami malwy, a w doniczkach
okiennych mirta, róża, aloes (do leków) i inne. Po­
nieważ w ciągu zimy i wczesną wiosną o kwiaty
trudno, zaczęto robić sztuczne, z kolorowego papie­
ru i bibułki. Takie też robione przez kobiety i dziew­
częta znane są od dziesiątków lat. Robią z nich pal­
my na stół w izbie gościnnej, używają ich do przystroju obrazów kościelnych (feretronów), obrazów
domowych, kapliczek itp. Największy ruch z tego
rodzaju kwiatami panuje około Świąt Wielkanocnych
i częściowo na Boże Narodzenie. Po osadach i naj­
bliższych miastach w tym czasie sprzedają kobiety
37

całe masy kwiatów, wykonanych nieraz ze znajo­
mością przyrody i artyzmem; kwiaty sztuczne do
złudzenia przypominają prawdziwe. Początkowo wy­
rabiano przeważnie kwiaty znane na miejscu w
ogródkach, lesie lub na łąkach. Teraz Tobią wyszuka­
ne bukiety z k w i a t ó w i roślin, jakie są w ogrodach
miejskich. Specjalnie robią wązanki k w i a t ó w drob­
nych, kolorowych, potrzebnych do przystroju czółek
obrzędowych, noszonych od święta i do ślubu przez
młode Kur]jianki. Do wyrobu ich nie zawsze jest na
miejscu odpowiedni materiał. W Kadzidle po I I woj­
nie był kurs, na którym między innymi uczono robić
te kwiaty czyli wianki („zionki").
Sztuka ludowa w rusznikarstwie.
Rusznikarstwo
miejscowe, przeważnie w kuźniach u zdolnych ko­
wali, istniało przez całe wieki, a zakończyło się osta­
tecznie po 1863 r., kiedy ulepszona broń palna po­
trzebowała i ulepszonych narzędzi, i warsztatów. W
dawnych latach nie tylko naprawiano tu broń goto­
wą, ale również robiono prostsze rusznice i pistolety
skałkowe („krzemieniówki"). Niektóre sztuki b y ł y
wykonane ozdobnie, szczególnie bogato zdobiono obsa­
dy strzelb („karpy"), rzeźbione nieraz starannie przez
m y ś l i w y c h - s n y c e r z y ; karpy pistoletów były nieraz na­
bijane ćwieczkami z mosiądzu, ozdobami z mosiądzu
i srebra. Część ich była w zbiorach Stacji NaukowoBadawczej w Nowogrodzie pod Łomżą.
Do w y r o b ó w broni palnej trzeba zaliczyć odle­
wanie moździerzy wiwatowych z miejscowego ż e l a -

ła kuźnica we wsi Przystań (pow. makowski). Z a daw­
ną granicą pruską (za Myszyńcem), w kuźnicy W ą dołek, obok w y r o b ó w użytku domowego odlewano
krzyże i figury Chrystusa (z żelaza) na cmentarze.
Próbowano tu i ówdzie o d l e w a ć figurki oraz dzwony
z o ł o w i u i cynku, z różnego rodzaju sprowadzanego
szmelcu oraz z mosiądzu, ale z braku metalu na
miejscu sztuka dalej nie rozwinęła się.
Sztuka
kamieniarska
ma swoje tradycje tam,
gdzie był na miejscu odpowiedni materiał. Głazy na­
rzutowe i resztki moreny polodowcowej na północnowschodniej części puszczy (pow. kolneński), nad Nar­
wią (pow. łomżyński i ostrołęcki) oraz w okolicy wsi
Lipniki, między borami, n a d a w a ł y się do obróbki k a ­
mieniarskiej. Z granitu polnego, gruboziarnistego wy­
rabiano na miejscu różne żarna do ręcznego miele­
nia, ale próbowano również i osobliwych dzieł sztu­
ki. Od 1916 r. we wspomnianych Lipnikach (pow.
ostrołęcki) wykopano na wysokim w z g ó r k u wycio­
saną z kamienia „babę", posąg, który jednak znisz­
czono. Pod wsią Parzychy (pow. Kolno, gm. Gawrychy) stalą jedyna w tych stronach figura kamienna
Chrystusa Frasobliwego, która zginęła w czasie
I wojny. W Małym Płocku tuż przed I I w o j n ą próbo­
wał ks. Ciborowski robić piękne mozaiki ze zbie­
ranych na polach różnobarwnych k a m y k ó w i cemen­
tu; płyty gładzono i polerowano.

39
za w kuźniach (hutach leśnych) w miejscowościach:
Przystań (pow. makowski), Lelis i Olszewka (pow.
ostrołęcki), Nowogród i Rudka (pow.
łomżyński)
i paru innych. Wyroby takie znane były już w
X V I I wieku, a przetrwały do czasu wojny 1914 roku.
Z moździerzy miejscowej roboty strzelano w różne
uroczystości narodowe i kościelne, a zawsze prawie
w czasie rezurekcji wielkanocnej. Niektóre moździe­
rze starano się w y k o n a ć ozdobnie, nad modelem pra­
cował zdolniejszy majster (przeważnie tokarz), wy­
sokie były od kilkunastu do 30, 40 cm. Po 1816 r. (po
skasowaniu oddziałów bractw strzeleckich) kurpiow­
skich i po 1860 r. (po upadku kuźnic) odlewanie m o ź ­
dzierzy kurpiowskich poszło w niepamięć, a sztuka
zdobnicza w tym dziale upadła.
Odlewnictwo metalowe było rozwinięte w okresie
istnienia kuźnic żelaznych, przerabiających miejsco­
w ą rudę darniową. Z żelaza próbowano odlewać
miejscowe „świątki", np. figurkę św. Jana Nepomu­
cena (patrona od w y p a d k ó w na wodzie), którą sta­
wiano przy mostach i przeprawach. Figura św. Jana
z żelaza wysokości ok. 80 cm stała jeszcze w 1914 r.
pod wsią Jeglijewiec (przy drodze od wsi Kadzidło
do Baranowa) oraz w paru miejscowościach pow.
makowskiego. Modele drewniane do o d l e w ó w robili
miejscowi rzeźbiarze. Prócz figur odlewano części
dolne krzyży, kule w e w n ą t r z puste, służące za pod­
stawy do krzyży żelaznych na kościołach i kaplicz­
kach. W wyrobach powyższych (obok innych) celowa­

Pewnego też rodzaju sztuką kamieniarską było
dawniej obrabianie kamieni granicznych: a) między
wioskami kamienie z w y k u t ą podobizną stopy ludz­
kiej, b) między gruntami kościelnymi czy klasztorny­
mi a wioskowymi — kamienie z wykutym krzyżem
(il. 42) . W okolicy Szczepankowa (pow. Łomża) był
wielki głaz z wykutym godłem bartników. Pod Ostro­
łęką (z lewej strony Narwi w pobliżu wsi Dzbenin),
na olbrzymimi głazie leżącym w dawnej puszczy,
były wykute rogi jelenia na pamiątkę przygody ł o ­
wieckiej króla Batorego, który tu polował (jak g ł o ­
szą opowieści) na jelenie ze swoją drużyną. Z k a ­
mienia też próbowano w y k u w a ć ozdobne kropielnice
do niektórych kościołów.
19

Tak w i ę c
niarskiej.

w

Puszczy



ślady

sztuki

kamie­

II. 37. Korowaj kurpiowski, 1928 r. Łyse. II. 38. Wo­
skowe świece wotywne na św. Rocha, J926 r. Lipniki,
pow. Kolno. II. 39. „Król Herod" {Anioł, Ułan, Adiu­
tant, Śmierć z kosą), 1909 r. Nowogród,
pow.
Łomża.
II. 40. Pieczywo odpustowe, 1947 r., wys. ok. 20 cm.
Nowogród,
pow. Łomża. II. 41. Pisanki: a, b •— rys.
żółtym woskiem na czarnym tle. Puszcza Zielona, c,
d — dekorowane rdzeniem z sitowia. Puszcza
Biała.

125

Zakończenie.
Cała sztuka i twórczość kurpiowska
obracała się w o k ó ł materiału, jaki posiadał dany
teren puszczański, w o k ó ł m o t y w ó w zdobniczych, jakie
podsuwała miejscowym twórcom przyroda, w grani­
cach >potrzeb, zainteresowań duchowych i zdolności
przyrodzonych. Najmocniej rozwinęła się sztuka, dla
której materiałem jest drewno puszczańskie, później
tkactwo, bo przecież len i barwniki roślinne były
również na miejscu, barwniki zaś wyrabiano z kory
dębowej, olszowej i in., a również z jagód czarnych.
Surowcem puszczańskim było też żelazo (ruda dar­
niowa), jantar, glina itp. Sztuka taka kończy się, gdy
kończy się materiał — surowiec, wzbogacający region

kurpiowski. Również na obcym gruncie, nieprzysto­
sowany do nowych warunków, puszczak-Kurp zatraca
dotychczasowe zdolności twórcze i — jak dało się
stwierdzić — przestaje b y ć sobą w dziedzinie sztu­
ki. Brak mu podpory z Puszczy i w ł a s n e j ziemi, na
której wyrósł i z której czerpał swe twórcze soki dla
sztuki, która w Polsce Luldowej winna znaleźć opar­
cie, dla sztuki w skali ogólnonarodowej i ogólno­
ludzkiej.
Tak się przedstawia w skrócie całokształt sztuki
kurpiowskiej, w wielu wypadkach jeszcze ż y w e j , wy­
wierającej silny w p ł y w na tereny sąsiednie.

PRZYPISY
1

Wiele zdobień tego rodzaju znajdowało się w
kościele w M a ł y m P ł o c k u (pow. łomżyński) za cza­
sów probostwa ks. Ciborowskiego, tj. do 1939 r.
Czytamy o tym u J . N. Sadowskiego, Drogi
handlowe greckie i rzymskie, K r a k ó w 1876 oraz u
Szczęsnego Morawskiego, Po jantar (bursztyn),
wy­
prawa rzymska do ujścia Wisły z rozkazu cesarza Ne­
rona, K r a k ó w 1894.
O jantarze pisałem wielokrotnie, bibliografię
tych prac podaję w a r t : Polski jantar, „Przegląd Ge­
ologiczny" 1961, Nr 5, s. 253. Pracę o wyrobach arty­
stycznych z jantaru opublikuję w jednym z najbliż­
szych n u m e r ó w „Polskiej Sztuki Ludowej".
Pisze o żelazie również J . Olędzki, Artystyczna
twórczość
kowalska na terenie Kurpiowskiej
Puszczy
Zielonej od końca XIX w. do I wojny
światowej,
„Polska Sztuka Ludowa", 1961, Nr 4.
Szczegóły podaję w swej pracy: Chata kurpiow­
ska opracowana podług
materiałów
zebranych
na
miejscu, Warszawa
1915.
Dokładniejsze informacje podaję w pracy: Ma­
zurzy pruscy na płaszczyźnie
mazowieckiej, Olsztyn
1947.
Liczne ilustracje zamieszczam w cytowanej pra­
cy: Chata kurpiowska opracowana podług
materiałów
zebranych na miejscu, wyd. cyt.
Wszystkie sanie zostały zarekwirowane w cza­
sie okupacji przez N i e m c ó w .
W 1961 r. ukazała się moja praca: Strój kur­
piowski Puszczy Zielonej, „Atlas polskich strojów l u ­
dowych", Wrocław 1961. O tkactwie pisze m. in.
J . Grabowski w rozdziale pracy zbiorowej: Tkanina
polska, Warszawa
1959.
2

3

4

5

8

7

8

9

1 0

M. Żywinska, Hafty kurpiowskie Puszczy Bia­
łej, „Polska Sztuka Ludowa", 1948, Nr 2 oraz tejże:
Tiulowe czepce kurpiowskie, „Polska Sztuka Ludowa",
1948, Nr 9/10.
E . Frankowski, Hafty kurpiowskie,
„Polska
Sztuka Ludowa", 1953, Nr 6.
Obszerniej piszę o tym w książce:
Pożywienie
Kurpiów.
Jadło i napoje zwykłe,
obrzędowe
i głodo­
we, „Prace Komisji Etnograficznej", K r a k ó w 1936,
Nr 16. O wypiekach z ciasta pisał w ostatnich latach
J . Olędzki, Doroczne pieczywo obrzędowe
północnowschodniej Polski, „Polska Sztuka Ludowa", 1961,
Nr 1.
O pisankach patrz m ó j art.: Sztuko kurpiow­
ska w okresie wielkanocnym, „Polska Sztuka Ludo­
wa", 1948, Nr 2.
Opis zwyczaju wot woskowych podaje J . Olędz­
ki: Wota woskowe ze wsi Brodowe Łąki i Krzyno­
włoga Wielka, „Polska Sztuka Ludowa", 1960, Nr 1
oraz Symboliczne ofiary woskowe ze wsi
Kadzidło,
„Polska Sztuka Ludowa", 1962, Nr 4.
W czasie wojny Niemcy w y w i e ź l i niemal
wszystkie instrumenty dęte.
Niektóre teksty podaję w przygotowanym do
druku maszynopisie 2 części książki Z
kurpiow­
skich
borów.
" Mogłem to stwierdzić naocznie w 1926 i 1927 r.
O tańcach polskich w Szwecji por.: A. Zaręba,
Tańce ludowe w Szwecji, ,;Polska Sztuka Ludowa",
1953, Nr 3.
K a m i e ń ten znajduje się obecnie w Muzeum
w Nowogrodzie.
1 1

1 2

1 3

1 4

1 5

1 6

1 8

19

Fot.: Adam Chętnik — il. 13; Stefan Deptuszewski — il. 29; Z. Duda — il. 34, 35; Eugeniusz
Frankowski

il. 36; Franciszek Malinowski — il. 1; Jan Swiderski — il. 7, 8, 12, 14, 16, 17, 26—28, 31, 32.
Rys.: Adam Chętnik — il. 42; Jerzy Chętnik,
wg fotografii Adama Chętnika
— il. 38, 40; Józef
Deptuła;
wg fotografii Adama Chętnika — il. 21—25, 30, 37, 39.

II. 42. Kamień graniczny bartników
z b. Puszczy No­
wogrodzkiej z wykutym znamieniem i datą 1749.
126

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.