http://zbiory.cyfrowaetnografia.pl/public/1280.pdf
Media
Part of Recenzje i omówienia / ETNOGRAFIA POLSKA 1990 t.34
- extracted text
-
R
E
C
E
N
Z
J
E
I
O
M
Ó
W
I
E
N
I
A
„Etnografia Polska", t. XXXIV: 1990, z. 1-2
P L ISSN 0071-1861
F. B E R L I K TCHR., Historia Towarzystwa Chrystusowego dla Wychodźców 1932-1939,
Poznań 1987, ss. 330, il.
W 1932 r. prymas Polski, kard. August Hlond, sprawujący z ramienia Sfolicy Apostolskiej
urząd Protektora Polskiego Wychodźstwa, powołał do życia nowe zgromadzenie zakonne,
któremu papież Pius IX nadał nazwę Societas Christi pro Polonis Emigrantibus - Towarzystwo
Chrystusowe dla Polonii Zagranicznej. Akt ten uwieńczył wieloletnie starania polskiej hierarchii
kościelnej o zapewnienie emigrantom opieki duszpasterskiej w krajach ich osiedlenia. Zapocząt
kował także najtrudniejszy, obok lat I I wojny światowej, okres w działalności Towarzystwa.
W wydanej w 1987 r., nakładem Towarzystwa Chrystusowego, książce ks. Florian Berlik
TChr. (zra. 1983 r.) podjął się niełatwego zadania rekonstrukcji pierwszego etapu historii
Zgromadzenia z lat 1932-1939. Przedsięwzięcie było tym trudniejsze, iż podczas II wojny
światowej zaginęła cała dokumentacja Towarzystwa przechowywana w Domu Macierzystym
w Potulicach. Autor odtworzył dzieje Towarzystwa Chrystusowego wspomagając się materiałem
wydawniczym pochodzącym z lat przedwojennej działalności Zgromadzenia, czerpiąc informacje
z polskiej prasy katolickiej tego okresu oraz korzystając z archiwaliów obecnego Domu Głównego
w Poznaniu, a także z relacji księży, którzy już jako zakonnicy współuczestniczyli w pierwszych
pracach Towarzystwa. Sprawą nie bez znaczenia jest, iż ks. F . Berlik sam był już wówczas jego
członkiem (w 1934 r. otrzymał pierwsze w tym Zgromadzeniu święcenia kapłańskie), a także - co
najważniejsze, pełniąc już jako kapłan szereg odpowiedzialnych funkcji - stał się jednym ze
współtwórców Towarzystwa Chrystusowego. Fakt ten zadecydował o tym, iż omawiana praca
będąca rzetelnym świadectwem naocznego świadka, nabrała szczególnej wartości.
Część zasadniczą opracowania poprzedza wstęp ks. Bernarda Kołodzieja TChr. oraz dwa
kolejne rozdziały. Pierwszy, autorstwa dr Antoniny Tomkiewicz, stanowi zarys dziejów emigracji
polskiej do roku 1939. Czytelnikowi nie zorientowanemu w problematyce polskiego wychodźstwa
daje niezbędne minimum informacji na ten temat, pozwalając osadzić początkowy okres prac
Towarzystwa zarówno w konkretnej sytuacji społeczno-ekonomicznej Rzeczypospolitej Polskiej,
jak i w kontekście historii Polonii Zagranicznej. Tym pełniej też uzmysławia fakt, jaką
koniecznością i potrzebą chwili było powołanie do życia zgromadzenia zakonnego o tak
charakterystycznym profilu.
Dopełnieniem części wstępnej jest rozdział II, poświecony ks. kardynałowi A. Hlon
dowi - organizatorowi polskiego duszpasterstwa emigracyjnego. Autor rozdziału, ks. Czesław
Kamiński TChr., zaznajamiając czytelnika'z życiorysem ks. Prymasa, szczególnie uwypukla jego
działalność na rzecz polskiego wychodźstwa, jego niepodważalne zasługi w niesieniu wszechstron
nej, nie tylko religijnej, opieki i pomocy polskim emigrantom. Prymas wizytował ośrodki polonijne
w Europie Zachodniej i Ameryce Południowej zapoznając się z warunkami życia zbiorowisk
polskich, z ich potrzebami i zamierzeniami. W podróżach duszpasterskich odwiedził Czecho
słowację. Wielką Brytanię. Francję, Włochy, Jugosławię, Węgry, Austrię, Belgię oraz. Argentynę,
Brazylię i Urugwaj.
Powołanie do życia Towarzystwa Chrystusowego dla Polonii Zagranicznej, choć nadało
prawne ramy działalności Zgromadzenia, było jedynie pierwszym, ale niezbędnym, krokiem na
drodze ku realizacji projektów kard. A. Hlonda. Ogrom pracy, jaki wiązał się z budową od
podstaw struktury organizacyjnej Zgromadzenia, ze stworzeniem Seminarium dla przyszłych
księży i braci Chrystusowców, programu ich nauczania, a także z zapewnieniem stałej siedziby,
środków utrzymania i z wieloma innymi problemami, ks. Prymas powierzył ks. Ignacemu
Posadzemu, który stal się w ten sposób współzałożycielem i twórcą Towarzystwa Chrystusowego.
Jemu też poświęcony jest rozdział następny, który otwiera zasadniczą cześć opracowania
autorstwa ks. F. Berlika.
Działalność ks. Posadzego nie ograniczyła się wyłącznie do tak wielkiego zadania, jakim było
zorganizowanie Towarzystwa. Odbył on nadto w latach 1929 1937, trzy podróże inspekcyjne
wizytując dwukrotnie osady polskie w Ameryce Południowej i raz na Dalekim Wschodzie. Chciał
RECENZJE
251
I OMÓWIENIA
osobiście zetknąć się z życiem rodaków na obczyźnie i przez poznanie ich problemów tak
ukierunkować kształcenie księży, aby w pełni potrafili oni nieść pomoc emigrantom. Rozproszeni
na wszystkich kontynentach, zmuszeni do żvcia w warunkach nieraz daleko odbiegających od tych,
w których wyrośli, wśród obcego i odmiennego kulturowo żywiołu etnicznego, wymagali
wszechstronnej pomocy i wsparcia. Ks. Posadzy w relacjach ze swych podróży zawarł wiele
interesujących spostrzeżeń i refleksji osobistych. Prace te stanowią bogate źródło do poznania
zarówno kultury odwiedzanych przez niego środowisk polonijnych, jak i krajów ich zamieszkania.
Kolejne rozdziały odtwarzają szeroką panoramę dziejów Zgromadzenia na przestrzeni lat
1932-1939. Ks. Berlik przedstawił nie tylko suche fakty, ale i atmosferę pierwszych, trudnych lat
działalności Towarzystwa. Złożyły się na nie przede wszystkim starania o zabezpieczenie
materialnych podstaw jego egzystencji, niezbędnych do rozpoczęcia prac organizacyjnych. Dzięki
hr. Anieli Potulickiei, która przeznaczyła swą rodową posiadłość w Potulicach na Dom
Macierzysty Zgromadzenia, możliwe stato się podjęcie dalszych działań. I tu ks. F. Berlik
zrekonstruował kolejne ich etapy: pierwszy nowicjat, organizację studiów filozoficznych i teolo
gicznych, przygotowania do działalności społeczno-kulturalnej, utworzenie formacji brata, urucho
mienie wydawnictwa (rozdziały IV, VI, VII, X). Szczególnie należy podkreślić wagę tego ostatniego
dokonania, które umożliwiło Chrystusowcom zapoznanie społeczeństwa z ideą Zgromadzenia,
propagowanie jego zamierzeń oraz informowanie czytelników o losach polskiej emigracji.
W tym miejscu należy zwrócić uwagę na istotną kwestię poruszaną zresztą przez autora
w kilku rozdziałach. Chodzi mianowicie o postawę społeczeństwa polskiego wobec planowanej
działalności Towarzystwa, a co za tym idzie o problem znacznie szerszy, jakim była i jest rola
świeckich w życiu Kościoła. Świeccy wciągnięci w prace na rzecz emigrantów działali w różnych
stowarzyszeniach, m.in. „Opiece Polskiej nad Rodakami na Obczyźnie", a od momentu powstania
Towarzystwa Chrystusowego współuczestniczyli w jego przedsięwzięciach (rozdz. VIII) Poparcie
narodu polskiego dla idei Zgromadzenia znalazło swoje odbicie nie tylko w bezpośrednich
działaniach ale prwle wszystkim w niesieniu materialnego wsparcia Chrystusowcy którymi
kierował ks' I Posadzy byli bowiem pozbawieni stałej pomocy finansowej Nie udzielały jej ani
Kur^Mctronoitalna ani PX^ZW^^
^ S w L i ^ m Tak więc przedwojenna
tero aziaiainosc
działaZść mozuwa
możliwa b
X jeaynie
edvnfe OZICKI
drieki oiiarnosci
' ^ ^ S społeczeństwa
^ ^ ^ \ K poisiticgo
W S ^ ^ (ru/.u*.
^ T X AI),
S
jego
nyfd
Podkreślając znaczenie współdziałania instytucji kościelnych i świeckich w imię dobra emigracji
polskiej, nie można pominąć stanowiska władz państwowych wobec tego problemu. Rząd polski
popierał dążenia Towarzystwa Chrystusowego widząc w nim sprzymierzeńca w pracy na rzecz
utrzymywania polskości wśród rodaków poza granicami kraju.
Szybki rozwój Zgromadzenia w latach międzywojennych ułatwiła niewątpliwie szczera
współpraca wszystkich zainteresowanych dobrem Polaków na obczyźnie. Tylko na tak szerokiej
płaszczyźnie można było z pełnym powodzeniem działać i osiągać sukcesy.
Niestety wybuch U wojny światowej położył kres realizacji zamierzeń ks. I. Posadzego.
W nowej sytuacji planowane na wrzesień 1939 r. wyjazdy Chrystusowców do skupisk polskich
w Europie Zachodniej nie doszły do skutku. Właściwa działalność Towarzystwa - duszpasterska
pomoc dla emigrantów, a także społeczna i kulturalna opieka nad nimi - dopiero co rozpoczęta,
gwałtownie została przerwana (rozdz. XIII).
Okupacja niemiecka nie zdołała jednak przekreślić przedwojennego dorobku Zgromadzenia,
a tym bardziej podważyć słuszności jego posłannictwa. Losy Towarzystwa Chrystusowego i jego
członków w latach 1939-1945, a także w okresie powojennym do 1948 r. który wraz ze śmiercią
Prymasa Polski A. Hlonda stanowi cezurę w jego dziejach, znalazły wierne odbicie w opracowaniu
ks. Bernarda Kołodzieja TChr., wydanym w 1983 r. pt. Dzieje Towarzystwa Chrystusowego dia
Wychodźców 1939-1948. Książka ta, razem z omówioną powyżej pracą ks. Berlika, tworzy całość,
dając zwartą historię Zgromadzenia w najtrudniejszych latach działalności, Obecnie po przeszło
pięćdziesięciu latach istnienia Towarzystwo Chrystusowe posiada szeroko rozbudowaną sieć
placówek duszpasterskich na świecie. Kilkuset księży pracuje poza granicami kraju, jednakże
potrzeby środowisk polonijnych są znacznie większe. Fakt ten potwierdza słuszność i konieczność
pełnienia misji wskazanej przez założyciela i twórców Zgromadzenia. Znaczenie jej dla przetrwania
kultury i tradycji polskiej w krajach osiedlenia Polaków jest niepodważalne. Zapoznanie się
z książką ks. F. Berlika oraz z wydaną przed kilku laty pracą ks. B. Kołodzieja i prześledzenie
losów Towarzystwa od jego zarania pozwoli zainteresowanym problemami emigracji polskiej na
poszerzenie wiedzy w tym zakresie. Sądzić należy, iż tak istotna dla Polonii działalność księży
Chrystusowców doczeka się dalszego opracowania, od roku 1948 po lata współczesne, kiedy to
zgromadzenie po burzliwym okresie wojennym zdołało okrzepnąć i szeroko rozwinąć swe prace
yśród emigrantów polskich w świecie,
(
Katarzyna Paradowska
252
RbCKNZJE I OMÓWIENIA
osobiście zetknąć się z życiem rodaków na obczyźnie i przez poznanie ich problemów tak
ukierunkować kształcenie księży, aby w pełni potrafili oni nieść pomoc emigrantom. Rozproszeni
na wszystkich kontynentach, zmuszeni do życia w warunkach nieraz daleko odbiegających od tych,
w których wyrośli, wśród obcego i odmiennego kulturowo żywiołu etnicznego, wymagali
wszechstronnej pomocy i wsparcia. Ks. Posadzy w relacjach ze swych podróży zawarł wiele
interesujących spostrzeżeń i refleksji osobistych. Prace te stanowią bogate źródło do poznania
zarówno kultury odwiedzanych przez niego środowisk polonijnych, jak i krajów ich zamieszkania.
Kolejne rozdziały odtwarzają szeroką panoramę dziejów Zgromadzenia na przestrzeni lat
1932-1939. Ks. Berlik przedstawił nie tylko suche fakty, ale i atmosferę pierwszych, trudnych lat
działalności' Towarzystwa. Złożyły się na nie przede wszystkim starania o zabezpieczenie
materialnych podstaw jego egzystencji, niezbędnych do rozpoczęcia prac organizacyjnych. Dzięki
hr. Anieli Potulickiej, która przeznaczyła swą rodową posiadłość w Potulicach na Dom
Macierzysty Zgromadzenia, możliwe stało się podjęcie dalszych działań. I tu ks. F . Berlik
zrekonstruował kolejne ich etapy: pierwszy nowicjat, organizację studiów filozoficznych i teolo
gicznych, przygotowania do działalności społeczno-kulturałnej, utworzenie formacji brata, urucho
mienie wydawnictwa (rozdziały IV, VI, VII, X). Szczególnie należy podkreślić wagę tego ostatniego
dokonania, które umożliwiło Chrystusowcom zapoznanie społeczeństwa z ideą Zgromadzenia,
propagowanie jego zamierzeń oraz informowanie czytelników o losach polskiej emigracji.
W tym miejscu należy zwrócić uwagę na istotną kwestię poruszaną zresztą przez autora
w kilku rozdziałach. Chodzi mianowicie o postawę społeczeństwa polskiego wobec planowanej
działalności Towarzystwa, a co za tym idzie o problem znacznie szerszy, jakim była i jest rola
świeckich w życiu Kościoła. Świeccy wciągnięci w prace na rzecz emigrantów działali w różnych
stowarzyszeniach, m.in. „Opiece Polskiej nad Rodakami na Obczyźnie", a od momentu powstania
Towarzystwa Chrystusowego współuczestniczyli w jego przedsięwzięciach (rozdz VIII) Poparcie
narodu polskiego dla idei Zgromadzenia znalazło swoie odbicie nie tylko w bezpośrednich
działaniach ale przede wszystkim w niesieniu materialnego wsparcia Chrystusowcy którymi
kierował ks I Posadzy byli bowiem pozbawieni stałe) pomocy finansowej Nie udzielały iei ani
Kuria Metropolitalna, ani Polonia Zagraniczna, ani władze państwowe. Tak więc przedwojenna
jego działalność możliwa była jedynie dzięki ofiarności społeczeństwa polskiego (rozdz. XI).
Podkreślając znaczenie współdziałania instytucji kościelnych i świeckich w imię dobra emigracji
polskiej, nie można pominąć stanowiska władz państwowych wobec tego problemu. Rząd polski
popierał dążenia Towarzystwa Chrystusowego widząc w nim sprzymierzeńca w pracy na rzecz
utrzymywania polskości wśród rodaków poza granicami kraju.
Szybki rozwój Zgromadzenia w tatach międzywojennych ułatwiła niewątpliwie szczera
współpraca wszystkich zainteresowanych dobrem Polaków na obczyźnie. Tylko na tak szerokiej
płaszczyźnie można było z pełnym powodzeniem działać i osiągać sukcesy.
Niestety wybuch II wojny światowej położył kres realizacji zamierzeń ks. I. Posadzego.
W nowej sytuacji planowane na wrzesień 1939 r. wyjazdy Chrystusowców do skupisk polskich
w Europie Zachodniej nie doszły do skutku. Właściwa działalność Towarzystwa - duszpasterska
pomoc dla emigrantów, a także społeczna i kulturalna opieka nad nimi - dopiero co rozpoczęta,
gwałtownie została przerwana (rozdz. XIII).
Okupacja niemiecka nie zdołała jednak przekreślić przedwojennego dorobku Zgromadzenia,
a tym bardziej podważyć słuszności jego posłannictwa. Losy Towarzystwa Chrystusowego i jego
członków w latach 1939-1945, a także w okresie powojennym do 1948 r., który wraz ze śmiercią
Prymasa Polski A. Hlonda stanowi cezurę w jego dziejach, znalazły wierne odbicie w opracowaniu
ks. Bernarda Kołodzieja TChr., wydanym w 1983 r. pt. Dzieje Towarzystwa Chrystusowego dla
Wychodźców 1939-1948. Książka ta, razem z omówioną powyżej pracą ks. Berlika. tworzy całość,
dając zwartą historię Zgromadzenia w najtrudniejszych latach działalności. Obecnie po przeszło
pięćdziesięciu latach istnienia Towarzystwo Chrystusowe posiada szeroko rozbudowaną sieć
placówek duszpasterskich na świecie. Kilkuset księży pracuje poza granicami kraju, jednakże
potrzeby środowisk polonijnych są znacznie większe. Fakt ten potwierdza słuszność i konieczność
pełnienia misji wskazanej przez założyciela i twórców Zgromadzenia. Znaczenie jej dla przetrwania
kultury i tradycji polskiej w krajach osiedlenia Polaków jest niepodważalne. Zapoznanie się
z książką ks. F . Berlika oraz z wydaną przed kilku laty pracą ks. B. Kołodzieja i prześledzenie
losów Towarzystwa od jego zarania pozwoli zainteresowanym problemami emigracji polskiej na
poszerzenie wiedzy w tym zakresie. Sądzić należy, iż tak istotna dla Polonii działalność księży
Chrystusowców doczeka się dalszego opracowania, od roku 1948 po lata współczesne, kiedy to
Zgromadzenie po burzliwym okresie wojennym zdołało okrzepnąć i szeroko rozwinąć swe prace
wśród emigrantów polskich w świecie.
I
Katarzyna Paradowska
RECENZJE
I OMÓWIENIA
253
KOLĘDOWANIE NA LUBELSZCZYŹNIE, Wrocław 1986, P T L , ss. 397, ryc. 35
Kolędowanie na Lubelszczyźnie jest 25 tomem Literatury Ludowej za rok 1981 przygotowa
nym pod kierunkiem J. Bartmińskiego i C. Hernasa. Poświęcono go w całości lubelskim obrzędom,
zwyczajom i repertuarowi związanym z okresem świąt Bożego Narodzenia.
W Nocie edytorskiej (s. 11-13) J. Bartmiński i W. Dębski wyjaśniają, że materiały publikowa
ne w tomie pochodzą z badań terenowych prowadzonych przez pracowników Uniwersytetu
VI. Curie-Skłodowskiej, Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, Muzeum Wsi Lubelskiej, Mu
zeum Okręgowego w Lublinie i Instytutu Sztuki PAN w latach 1960-1982 w ponad 300
miejscowościach na obszarze umownie nazywanym Lubelszczyzną (obecnie województwa lubels
kie, zamojskie, chełmskie, część tarnobrzeskiego i bielsko-podlaskiego).
Intencja zespołu opracowującego zbiór było pokazanie całej różnorodności „form ob
rzędowych i słownych składających się na repertuar bożonarodzeniowy regionu, od ustabilizowa
nych zachowań, poprzez widowiska łączące zachowania, sytuacje i pieśni, po kolędy i wiersze,
* niektóre już tylko indywidualne i znane wyłącznie w wersji językowej pisanej" (s. 11). Układ
maleriałów tomu ma „pokazać, jak poprzez stratyfikację można próbować zrekonstruować
historyczne okresy w rozwoju repertuaru" (s. 12).
Tom otwiera studium J. Bartmińskiego pt. Wszystko się zmieniło, jak nigdy nie było (s. 5-10).
Autor stwierdza w nim: „Wszystko, co się robiło od dnia Wigilii Bożego Narodzenia po dzień
Trzech Króli, było poddane uporządkowaniu nastawionemu na odnowienie, przeżycie, inten
syfikację sensu życia zarówno w jego wymiarze osobistym, jak społecznym i »kosmicznym«. Sens
ten był artykułowany w wielotworzywowvm języku kultury, poprzez słowo, gest, zachowanie,
obrzęd, w wyniku czego cały obchód świąt bożonarodzeniowych stawał się podobny do
przedstawienia teatralnego. W tym wielkim teatrze dane były sytuacje, aktorzy i teksty.
Zachowania ludzi-aktorów odtwarzały niepisany, ale znany w swoich ogólnych rysach scenariusz
i następowały po sobie w określonej kolejności, odpowiednio do dni i godzin. Aktorami byli
wszyscy od dzieci poczynając, wszyscy bowiem mogli, a poniekąd musieli, podjąć określone role.
Każdy widz mógł stać się aktorem, każdy aktor był równocześnie widzem. Bogaty był repertuar
tekstów, które z jednej strony dawały się łatwo przystosować do sytuacji, z drugiej strony, może
nawet przede wszystkim, same organizowały te sytuacje przez wpisanie w nie sensu i modelowanie
postaw uczestników" (s. 5).
Fenomen określany mianem „kolędowania" skupia w sobie „splecione w jedną całość
elementy chrześcijańskie i ogólnokulturowe, o bardzo dawnej jeszcze pogańskiej prowieniencji".
Problem historycznej pochodności czy wtórności różnych elementów kulturowych występujących
w tym okresie podejmowali badacze o nastawieniu strukturalno-typologicznym (zwłaszcza
M. Eliade i R. Caillois). Wykazali oni, że w kulturach tradycyjnych wyrastających z religijnej
koncepcji świata okres świąteczny jest czasem specyficznym „świętym", niezniszczalnym, „wiecz
nym czasem teraźniejszym", w którym „odnajduje się w pełni sakralny wymiar żyda, doświadcza
się świętości ludzkiego istnienia jako dzieła boskiego" (M. Eliade).
Człowiek tych kultur („prymitywnych") jest podporządkowany „mitowi wiecznego powrotu:
»wiedzionv« głodem sakrum i tęsknotą za bytem wraca okresowo do sytuacji mitycznej, do
»początku«, kiedy to dokonało się stworzenie świata". Jak twierdzi R. Caillois, ta pierwotna,
początkowa sytuacja występuje w postaciach antytetycznych jako chaos i wiek złoty. „Był to stan
twórczej mocy, po którą świat obecny może sięgnąć w czasie święta, po to, by się odmłodzić
i odzyskać pełnię życia. Święto tradycyjnie pojmowane, »prymitywne«, spełnia funkcję odradzania
świata poprzez powrót do przeszłego stanu Chaosu i Złotego Wieku. Przywracana jest twórcza
wolność, dozwolone przeróżne wybryki. Obrzędy Płodności mają zapewnić odradzanie natury.
Obfitość zgromadzonego jadła i napojów pozwala na wozpasanie świąteczne«. Następuje zlanie się
świata i zaświatów. Zawieszony zostaje powszechny lad, upadają wszystkie przegrody i umarli
mogą bez przeszkód odwiedzać swoich potomków. Powrót do pierwotnego chaosu zaznacza się
przez »czyny na opak«, przedrzeźnianie władzy i parodie liturgicznych śpiewów" (s. 6-7).
Wszystkie te elementy, sklasyfikowane historycznie czy typologicznie, można odczytać we
współczesnym folklorze bożonarodzeniowym regionu lubelskiego. Analiza struktury zebranych
w tomie tekstów pozwala stwierdzić, że repertuar ten stwarza pozory wielkiego chaosu. „W sferze
języka i motywów przedmiotowych, w zasobie wykonywanych utworów słownych i muzycznych,
w postawach, wierzeniach, w całej sferze zachowań spotykają się i funkcjonują na równych
prawach rzeczy pochodzące z różnego czasu, miejsca, środowiska, z odmiennych wzorców kultury"
(s. 7). To, co dawne, łączy się z tym, co nowe, to co swojskie, z tym, co obce, to, co ustne (przejęte
drogą transmisji słownej), z tym, co książkowe (odtwarzane z kantyczek). W sferze wierzeń
254
RECENZJE
I OMÓWIENIA
i praktyk, ci, co żyją, łączą się z tymi, co zmarli, to, co istnieje obecnie.-nawiązuje kontakt z tym, co
będzie w przyszłości; to, co ludzkie, staje się udziałem zwierząt, a nawet drzew. Nie jest to jednak
powrót do chaosu. „Znoszenie, zawieszanie opozycji, które porządkują normalny bieg spraw
ludzkich i otaczający świat, nie idzie w nieskończoność. Ten proces neutralizacji, schodząc coraz
głębiej nie dotyka fundamentu, nie zostaje zatarta granica między tym, co święte, żywe, a tym, co
nieświęte, martwe. Nienaruszona, przeciwnie wyeksponowana jest opozycja »sakrum« i »profanum«, która jest zdaniem semiotyków najważniejszą opozycją nadbudowaną nad wszystkimi
innymi w kulturze. Zawieszane są- granice drugorzędne z punktu widzenia wartości podstawo
wych [...]" (s. 8). W dalszej części opracowania Bartmiński podaje przykłady wniosków, jakie
wynikają z analizy struktury zebranego w tomie repertuaru „tekstów" (w szerokim rozumieniu tego
słowa).
Artykuł J. Petery, Obrzędy i zwyczaje ludowe w okresie Bożego Narodzenia (s. 14-45),
opracowany został na podstawie materiałów z badań terenowych zebranych przez autorkę
w latach 1958- 1971 w 246 wsiach ówczesnego woj. lubelskiego; materiałów terenowych zgroma
dzonych w Zakładzie Języka Polskiego UMCS i Muzeum Wsi Lubelskiej oraz ustaleń kilkunastu "
prac magisterskich: Informacje zawarte w tych źródłach obejmują kilka dziesiątków lat, sięgając
przełomu X I X i XX w.
Autorka prezentuje ten bogaty materiał zgodnip z chronologią obrzędów i zwyczajów
charakterystycznych dla okresu Bożego Narodzenia. Rozpoczyna od omówienia poprzedzającego
święta Bożego Narodzenia (zwane Godnimi Świętami lub Godami) 4 tygodniowego okresu
postu - Adwentu. Szczegółowiej uwzględnia w nim zwyczaje praktykowane w dniach świętych:
Katarzyny, Łucji, Mikołaja. W lubelskich godach trwających od Wigilii do Trzech Króli autorka
charakteryzuje kolejne zachowania i czynności oraz zwyczaje i obrzędy mające miejsce w tym
czasie. Pisząc o Wigilii Bożego Narodzenia Petera skupia uwagę na wystroju wnętrza w tym dniu,
obowiązujących wówczas postach i zakazach; przygotowywaniu specjalnych potraw; czynnoś
ciach, zabiegach i zwyczajach związanych z przynoszonymi do izby snopami zboża i wiązkami
siana; przebiegu wieczerzy wigilijnej oraz towarzyszącym jej wróżbom (dotyczącym przepowiedni
pogody, urodzajów, pomyślności gospodarskiej, zamążpójścia, śmierci) i zabiegom magicznym
(mającym zapewnić urodzaj, dostatek, owocowanie drzew, pomyślny chów inwentarza, zdrowie
domowników); nakazom i zakazom oraz figlom i zabawom młodzieży. Następnie pisze o pasterce,
świętowaniu pierwszego dnia Bożego Narodzenia, Świętych Wieczorach, dniu Św. Szczepana,
wigilii Nowego Roku, Nowym Roku i Trzech Króli, charakteryzując obowiązujące W tym czasie
zachowania, obrzędy i zwyczaje. Oddzielne miejsce w jej rozważaniach zajmuje samo kolędowanie,
a więc chodzenie po domach z żywymi zwierzętami, maszkarami, gwiazdą i składanie życzeń
gospodarzom. Artykuł kończy rodzaj aneksu zawierającego w układze alfabetycznym wykaz
miejscowości w poszczególnych województwach (wg obowiązującego obecnie podziału adminis
tracyjnego), z których pochodzi materiał będący podstawą opracowania.
J. Seroriuk i G. Żuraw w artykule Podlazy i szczodrowanie (s. 46-77) omawiają znany już
tradycji staropolskiej (i szerzej słowiańskiej) powszechny zwyczaj kolędowania w dzień Św.
Szczepana i Nowego Roku, określany na Lubelszczyźnie jako szczodraki, podłazy. Pierwotnie były
to dwa różne zwyczaje. Podłazy polegały na chodzeniu nieżonatych mężczyzn po domach,
w których były dziewczęta na wydaniu. Szczodrowanie było natomiast przede wszystkim
zwyczajem składania domownikom przez kolędników życzeń wszelkiej pomyślności. Z biegiem
czasu nastąpiło wzajemne przeniknięcie intencji i czynności obrzędowych przejawiające się
w obocznym występowaniu nazw oraz uczestnictwie mężczyzn z wszystkich grup wieku. Szczod
raki są na Lubelszczyźnie nadal zwyczajem żywym, chociaż niewątpliwie zanikającym.
Autorzy zamieszczają wykaz miejscowości uwzględnionych w opracowaniu oraz uzyskane
w terenie dane o geograficznym rozmieszczeniu (rozpowszechnieniu) nazwy i wieku szczodrujących, czasie szczodrowania i formach wynagrodzenia za kolędę. Przedstawiony materiał
obejmuje: 1. Ludowe scenariusze chodzenia po szczodrakach pochodzące z 2 lubelskich wsi:
Karczmisk i Rochań, będące relacją z konkretnego wykonania. Są to opisy praktyk związanych ze
szczodrowaniem najbardziej zbliżonych do tradycyjnych, zawierające oprócz kontekstu sytuacyj
nego także teksty i nuty śpiewanej kolędy. 2. Wybór towarzyszących szczodrowaniu tekstów wraz
z nutami i graficznymi przedstawieniami rytmo-metrycznego przebiegu recytacji pochodzących
z różnych wsi Lubelszczyzny ułożony według chronologii ich występowania.
W opracowaniu Kolęda i jej odmiany gatunkowe (s. 78-184) J. Bartmiński stwierdza znamienne
dla regionu lubelskiego „stosunkowo dobre zachowanie tradycji kolędowania noworocznego przy
równoczesnym bogactwie.pieśni bożonarodzeniowych". Pozwala to na stosowanie - zgodnie
ze staropolską tradycją językową - jednej nazwy kolęda dla obu odmian pieśni. Natomiast
\
RECfcNZJE I OMÓWIENIA
255
biorąc za podstawę istotne kryteria intencjonalne Autor dokonuje podziału kolęd na następujące
grupy: 1. Kolędy noworoczne (Życzące, „dunajcowe") związane z obrzędowym obchodzeniem
domów z życzeniami w okresie Nowego Roku („nowe lato"); 2. Kolędy bożonarodzeniowe, wśród
których są: a) przedstawiające zdarzenia związane z narodzeniem Jezusa, b) witające (pochwalne,
adorujące) Jezusa, c) interpretujące sens przedstawianych zdarzeń (można je nazwać refleksyjnymi
czy „teologicznymi"); 3. Kolędy przystosowane do nowych sytuacji towarzyskich (parodie kolęd)
i społecznych (s. 79).
Każda z grup jest scharakteryzowana w pierwszej części artykułu. Część druga zawiera
repertuar, czyli wybór tekstów i nut ilustrujących dokonany przez autora podział merytoryczny
kolęd śpiewanych na wsi lubelskiej. Ten materiał terenowy opatrzony jest znakomitą ~ wzorową
wręcz dokumentacją.
J. Węcławik w opracowaniu Godnie gadki (s. 185 190) omawia i przytacza teksty o tematyce
bożonarodzeniowej zanotowane w Skierbieszowie, Sosnówce i Michałówce. Są to kolejno
opowieści zatytułowane: Cudowny siew i żniwo, Spotkanie ze zbójem, Pająk i leszczyna. Uczony
żaczek, Przemienienie w diabla.
Ten sam Autor w pracy Widowisko z konikiem (s. 191-197) koncentruje się na opisie jednego
z zespołów kolędniczych Lubelszczyzny, a mianowicie grupie przebierańców obnoszących masz
karę konia i inscenizujących krótkie widowisko. Węcławik skupia uwagę na genezie tej praktyki
obrzędowej, strukturze widowiska, jego wariantach (zanotowanych w Skierbieszowie, Lipsku,
Grabowczyku Ulowie Białowoli) Rozważania te uzupełnia tekst, choreografia i zapis nutowy
„konika" ze Skierbieszowa.
Jedne z najstarszych widowisk misteryjnych - dialogi bożonarodzeniowe - są przedmiotem
kolejnych rozważań J. Węcławika zatytułowanych Wprowadzenie w historię dialogu bożonarodze
niowego (s. 198-235). Widowiska te oparte na technice dramatycznej charakteryzującej już utwory
średniowiecza, a szczególnie XVI i XV!I w., w zmienionej ludowej formie przetrwały do XX w.
Poszczególne sceny dialogów na Boże Narodzenie powstawały w procesie dramatyzowania
fragmentów Ewangelii a także tekstów mszalnych apokryfów Nowego Testamentu oraz literatury
patrystycznei" (s 199) Pełny dialog zawiera takie kwestie jak- Adam i Ewa w raju prorocy
Zwiastowanie szukani noclegu scenę pasterska adoracje Nowo Narodzonego i pokłon Trzech
Króli ich wizyta u Heroda rozkaz rzezi niewiniątek Historia tych inscenizowanych utworów
uwvDuklaiaca zLożyczenia wnlywy oraz kicrunk rozwoju jakim podlegały w okresie kilku
^.eroieszowa „aoja.ogu ze zwiartowa wraz
TZS^\\\^yT^%S^yS^^
„Herody" - najpopularniejsze w regionie lubelskim przedstawienie bożonarodzeniowe - jest
tematem artykułu J. Adamowskiego i J. Bartmińskiego, „Herody" lubelskie - między misterium
a kolędą życzącą (s. 240-293). Widowisko, którego aktorami są efektownie przebrani młodzi
chłopcy, przedstawiane jest w mieszkaniach w okresie od drugiego dnia Bożego Narodzenia do
Trzech Króli. Jego akcja jest zwarta i krótka, dostosowana do możliwości powtórzenia w kilku
domach w jeden wieczór. Autorzy prezentują postacie występujące w przedstawieniu oraz analizują
podstawową funkcję lubelskich „herodów" polegającą z jednej strony na „wyjaśnianiu religijnego
i moralno-egzystencjalnego sensu świąt Bożego Narodzenia, tj. uobecnianiu odwiecznego dramatu
walki Dobra i Zła, życia i śmierci" (s. 243), z drugiej na włączeniu ich „w ludowy zwyczaj
obrzędowego kolędowania świątecznego, czyli składania życzeń" (s. 243). Zrekonstruowany na
podstawie istniejących materiałów terenowych schemat akcji „herodów" zawiera 20 scen. Autorzy
zwracają uwagę na to, że schemat ten nie jest obligatoryjny dla wszystkich widowisk. W niektórych
z nich mają miejsce zmiany kolejności scen, ale są też takie, które występują zawsze, jak np.
„wprowadzenie i przedstawienie Heroda, jego autoprezentacja, przekazanie informacji o narodze
niu nowego króla, rozkaz wymordowania dziatek, informacja o wykonaniu rozkazu, parodystyczne przesłuchanie Żyda, śmierć Heroda" (s. 245). Są też sceny często pojawiające się (np. scena
z Turkiem) ojaz zupełnie indywidualne, np. cała druga część „herodów" z Janówki związana
z postacią Twardowskiego. Niektóre sceny są w miarę wiernym odbiciem tematu biblijnego, ale są
też zupełnie nowe, będące jednak nieodłączną składową widowiska. „Jednakże najważniejsza
różnica, jaka zachodzi między przywoływanym dramatem liturgicznym a tudowymi »herodami«
zawiera się w zmianie ogólniej funkcji i intencji widowiska" (s. 245). Kolędnicy bowiem najchętniej
chodzili do chałup, w których były młode, ładne dziewczyny (sens matrymonialny). Wówczas
często po przedstawieniu dramatu miał miejsce wspólny taniec i śpiewanie kolęd do wybranki.
Właśnie „z tą archaiczną funkcją »herodów« nie deklarowaną jawnie, ale widoczną z pośrednich
opowieści struktury repertuaru, łączyły się szczególne upodobania do postaci żołnierzy, marszał
ków, których jest więcej niż sama akcja wymaga, a którzy z wielką ostentacją prezentują swoje
piękne stroje i nieodzowne »męskie« atrybuty w postaci pałaszy i szabel" (s. 245).
256
RECENZJE I OMÓWIENIA
Część druga opracowania zawiera znakomicie udokumentowane wywiady o „herodach" oraz
scenariusze, teksty i zapisy nutowe widowisk ze wsi Woli Krajeńskiej, Polichny, Janówki.
Artykuł J. Adamowskiego O szopce lubelskiej (s. 294-309) poświęcony jest jednej z najstar
szych form polskiego kolędowania - szopce bożonarodzeniowej, znanej w innych regionach pod
określeniem jasełka (min. Podlasie), wertep (Ukraina), betlejemki (dawna gubernia mińska). Na
wstępie Adamowski zajmuje się geneza tego przedstawienia i kierunkiem jego przemian, a następ
nie koncentruje uwagę na charakterystyce szopki w lubelskich wsiach (jej architekturze, postaciach,
tekstach). Część druga pracv zawiera teksty i zapisy nutowe szopki z Hadynowa (woj. Biała
Podlaska) z komentarzem o zmianach w stosunku do pierwowzoru tekstu napisanego przez
Stanisława Miłkowskiego.
W kolejnym studium „Wesele krakowskie" jako widowisko bożonarodzeniowe (s. 310-319)
J. Adamowski przedstawia komentarz oraz tekst i zapis nutowy mniej znanego zwyczaju z okresu
Bożego Narodzenia, zanotowanego we wsi Bordziłówka Nowa w 1977 r. w formie wspomnień
informatorki.
W oddzielnym opracowaniu zatytułowanym Kolędy okupacyjne (s. 320-336) J. Adamowski
komentuje i przytacza 10 tekstów (wraz z zapisem nutowym) tych utworów pochodzących
z penetracji terenowych wsi lubelskich, w znacznej części dotąd nie publikowanych. Ten gatunek
kolęd tzw. aktualizowanych sięga czasów powstań narodowych. Wykorzystywał on silne nasemantyzowanie znanych powszechnie melodii przede wszystkim pieśni kościelnych typu: Bóg się rodzi,
moc truchleje, Lulajże, Jezuniu ... itp. dla przekazania treści politycznych, a później i społecznych
(np. kolędy robotnicze). Twórczość tego rodzaju odżyła w szczególny sposób w latach okupacji
niemieckiej.
W opracowaniu zwracają uwagę bardzo dokładne zapisy pochodzenia źródła, informacje
0 wykonawcach i okolicznościach wykonywania pieśni.
Zwyczaj adoracji Bożego Dzieciątka znany i praktykowany przez parafian w Krasnobrodzie
1 okolicach (pd. Lubelszczyzna) w okresie od 26 grudnia do 2 lutego jest przedmiotem pracy
G. Żuraw, Tzw. Adoracja Bożego Dzieciątka w parafii Krasnobród (s. 337-359). Scenariusze hołdu
składanego Dzieciątku przez parafian sprowadzają się do pewnego schematu. Zawierają one: a)
zapowiedzi (informujące o nazwie wsi, miejscu i czasie adoracji); b) recytacje wierszy przeplatanych
śpiewem kolęd i pastorałek. Są wśród nich bardzo różnorodne teksty, a mianowicie fragmenty
kolęd i pieśni nie będących kolędami, teksty literackie, wiersze układane przez parafian specjalnie
na tę uroczystość, a zawierające przede wszystkim próby skierowane do Dzieciątka o błogo
sławieństwo dla kraju i ludzi. Po kliku wygłoszonych wierszach śpiewane są kolędy (ogólnie znane
i śpiewane dziś po kościołach i rzadkie, pochodzące z kantyczek lub tradycji ustnej regionu)
i pastorałki związane tematycznie z treścią recytowanych tekstów; c) scenki dialogowane noszące
charakter widowisk. Są wśród nich dwa rodzaje przedstawień. Pierwszy stanowią fragmenty
szopek czy herodów, które jednak nie są dosłowną kopią tych widowisk, ponieważ mają inną szatę
stylistyczną, ale te same nawiązania treściowe. Na drugi składają się przykościelne opowieści
o Bożym Narodzeniu, które zawierają takie scenki, jak: poszukiwanie przez Marię i Józefa noclegu,
przywitanie Trzech Króli, objawienie anioła, Trzej Królowie z aniołami przy żłóbku Dzieciątka.
Scenki te nie występują jednocześnie (jako ciąg zdarzeń) w jednej uroczystości, ale pojawiają się
jako pojedyncze epizody we wszystkich adoracjach; d) zakończenie będące podziękowaniem
(często rymowanym) księdza lub parafian uczestnikom uroczystości za hołd złożony Dzieciątku.
Wśród scenariuszy adoracji zdarzały się również poświęcone wspomnieniom z okresu
11 wojny światowej i monologi opowiadające o obchodach Bożego Narodzenia w tamtych dniach.
Hołd składany jest Dzieciątku w kościele (zazwyczaj w Krasnobrodzie, ale także i w sąsiednich
wsiach) w różnych porach dnia, przy tym zbierana jest ofiara przeznaczana z reguły na odnowienie
kościoła. Animatorem tego zwyczaju jest ks. Mieczysław Wojtowicz, proboszcz w Krasnobrodzie,
natomiast autorami tekstów sami parafianie.
Prezentowany następnie przez autorkę wybór tekstów wykonywanych podczas adoracji
podzielony został na 2 grupy. W pierwszej znajduje się pełna adoracja mieszkańców z Hutkowa
(z 26 XII 1978 r.). W drugiej podano wybór kolęd śpiewanych w czasie adoracji i wierszy
recytowanych podczas uroczystości przez mieszkańców różnych wsi.
Pracę opatrzono skrupulatnymi danymi źródłowymi, a w przypisach odnotowano różne
wersje tekstów.
Tom zamyka artykuł M. Łesiowa, Boże Narodzenie w wierszach lubelskich poetów ludowych
(s. 360-369). Zawiera on charakterystykę twórczości poetyckiej rolników ze wsi lubelskich,
związanej z okresem Bożego Narodzenia, oraz teksty wierszy pochodzących z 3 konkursów
ludowej poezji religijnej organizowanych od kilku lat na terenie diecezji lubelskiej przez wydział
257
RECENZJE 1 OMÓWIENIA
Duszpasterski Kurii Biskupiej w Lublinie z inspiracji i pod opieką ks. dr. D. Pietrasińskiego.
Tom uzupełniają: streszczenie w języku angielskim, alfabetyczny indeks incipitów pieśni
i wierszy, indeks nazwisk transkrybentów i zbieraczy materiałów, indeks badanych miejscowości,
ilustracje obrazujące podejmowane w zbiorze zagadnienia, mapa miejscowości, z których pochodzi
prezentowany materiał.
Wszystkie artykuły zamieszczone w opracowaniu charakteryzuje wspólna koncepcja, rygorys
tycznie przestrzegana przez autorów. Prezentowany materiał poprzedza jego charakterystyka,
merytoryczna klasyfikacja dotycząca gatunków odmian i wariantów przedstawionych tekstów. Po
nich następuje druk zebranych źródeł.
Szczególna troska redaktorów naukowych i technicznych o wzorowe udokumentowanie
każdego źródła sprawiła, że omawiany zbiór wyróżnia się wśród tego typu prac rzetelnością
informacji i śmiało może uchodzić za przykład dla innych opracowań materiałów oraz podręcznik
metodyki pracy dla studentów.
Mirosława Drozd-Piasecka
U T K A STANKOVA (tekst), L U D Y I K BARAN (fotografie), Lidove umeni z Cech, Moraw
a Stezska, Praha 1987, ss. 200, ryc. 281, streszcz. rosyjskie, niemieckie, angielskie, wyd. Panorama
Lektura opracowań poświęconych sztuce ludowej przyzwyczaiła Czytelnika do pewnego
schematu w zakresie przedstawiania poszczególnych zagadnień składających się na ogólny
problem - sztukę ludową.
Generalnie można stwierdzić, że prace te skonstruowane są według kilku podstawowych zasad
i ich wariantów, które sprowadzają się do: a) opisu jednej z dziedzin sztuki ludowej większego lub
mniejszego terytorium, często wraz z rysem jej historycznego rozwoju; b) prezentacji poszczegól
nych gałęzi sztuki ludowej występujących w regionie (lub na szerszym obszarze), np. architektura,
strój, malarstwo, rzeźba, haft, koronka itd.; c) przedstawienia sztuki związanej z cyklem obrzędów
zwłaszcza dorocznych (np. wielkanocnych, bożonarodzeniowych), rodzinnych (np. weselnych) czy
też gospodarczych (np. dożynki),
Na tle tych publikacji wyraźnie wyróżnia się praca I. Stankovcj. Autorka zrywając
z dotychczasowym sposobem przedstawiania różnych gałęzi sztuki ludowej ukazuje ją (podobnie
jak współczesna etnografia) od strony człowieka - jak sama to określa wc wstępie - w zależności
od tego, jaką rolę pełniły (i pełnią) różne przedmioty w życiu społeczności wiejskiej. Przez analizę
funkcji tych przedmiotów stara się poznać człowieka w całokształcie stosunków społecznych
istniejących w określonych warunkach gospodarczych i historycznych.
Konsekwentnie do tak zakreślonego problemu Stankova prezentuje materiał według nowej
oryginalnej koncepcji, którą najlepiej oddaje sama konstrukcja i problematyka poszczególnych
rozdziałów. Autorka omawia więc kolejno: sztukę jednego dnia; sztukę codzienną (na co dzień);
sztukę dnia świątecznego; sztukę reprezentacyjną (czy służącą reprezentacji); sztukę służącą
radości, przyjemności, zabawie.
Zanim przejdę do omówienia pracy - kilka zdań natury ogólnej.
Pisząc o sztuce ludowej autorka ma na myśli przedmioty artystyczne, które tworzył lud lub
były dla niego przeznaczone, a które oprócz walorów estetycznych pełnią i inne funkcje. W tak
ogólnie zarysowanym problemie Stankova wyróżnia dwa nurty twórczości ludowej. Pierwszy
określa tradycyjną sztukę ludową. Źyla ona i rozwijała się nic podlegając wpływom kultury
elitarnej. Przedmioty najstarsze z jej kręgu pełniły funkcje magiczno-symboliczne. Drugim
kierunkiem jest twórczość, która poczynając od końca XVII w. stała się sztuką ludową. Rozwinęła
się ona czerpiąc wzory, podniety i techniki zc sztuki akademickiej i twórczości rzemieślniczej.
Cechuje ją przewaga funkcji reprezentacyjnej. W sztuce tradycyjnej wykonawca i odbiorca był ten
sam, natomiast w drugim nurcie nastąpił już podział na wykonawcę i odbiorcę.
Tradycyjna sztuka ludowa bierze swój początek już w głębokiej starożytności, jednak
większość materialnych dokumentów, które zachowały się w dużej liczbie, pochodzi dopiero
z połowy XVII w. Okres największego rozwoju sztuki ludowej - uzyskanie przez nią osobistego
i formalnego wyrazu artystycznego - przypada w Czechach i na Morawach od lat siedem
dziesiątych XVIII w. aż do polowy XIX stulecia. Natomiast samo pojęcie ludowej sztuki
plastycznej pojawiło się w polowie XIX w., gdy przedmioty te zaczęto zbierać, oceniać i
wystawiać, ale wówczas w większości nie pełniły już one w życiu społeczności wiejskiej swych
pierwotnych funkcji.
17 -
Etnografia Polska t. 34 z.
12
258
RECENZJE
[ OMÓWIENIA
Całą twórczość ludową zdaniem Aulorki charakteryzuje prostota kompozycji, jedność
znaczeń, nie ograniczona rzeczywistością fantazja formy i ekspresji kolorystycznej. Detale stanowią
często zasadniczy motyw, nieraz całkowicie przytłaczający główny temat przedstawienia. Typowa
płaskość wzoru, nagromadzenie drugorzędnych elementów, formuje nową, pełną poetyki twórczą
całość.
Czeska i morawska kultura ludowa należy do kręgu kultury centralnoeuropejskiej. Wschod
nia część terytorium Czechosłowacji znajduje się natomiast pod wpływem kultury karpackiej.
Tradycje przynależności do różnych jednostek politycznych, gospodarczych, religijnych, jak
również izolacja ekonomiczna wsi, były przyczynami determinującymi powstanie regionów
etnograficznych różniących się nic tylko dialektem, lecz także kulturą materialną i duchową.
Niektóre formy i warianty twórczości ludowej osiągnęły na ziemiach czeskich wyjątkowo
wysoką jakość i samodzielny wyraz wyróżniający ją od sztuki innych narodowości. Należą do nich
przede wszystkim: pisanki, pasiaste tkaniny pościelowe i „szerki" (tkanina z lnu i wełny), hafty,
strój, ozdabiane malaturami frontony domów w pd.-wsch. Czechach, rzeźba figuralna, rzeźbione
w drewnie i specjalnie ozdabiane szopki, obrazy na szkle i papierze, szlifowane i formowane
naczynia szklane oraz metalowe okładki modlitewników. Podobnie jak i w innych krajach
europejskich, sztuka ludowa podtrzymywała i wzmacniała świadomość narodową sprzyjając
odrodzeniu narodu czeskiego w XIX w.
W pracy jest głównie mowa o sztuce Czech i Moraw, mniej Śląska. Autorka wykracza jednak
poza te tereny operując materiałem porównawczym z innych krajów europejskich. Egzemplifikuje
wywód danymi dotyczącymi przede wszystkim XVIII i XIX w., ale w przypadkach, gdy posiada
starsze źródła (np. ikonograficzne) sięga również do XVII w. i wcześniej.
W każdym rozdziale podaje różnorodność omawianych form artystycznych występujących
w poszczególnych regionach i miejscowościach interpretując ich różne znaczenie (np. symboliczno-magiczne). Pisze o kolorystyce przedmiotów, materiale, technikach wykonania podkreślając
zmiany zachodzące w tej dziedzinie w ciągu lat oraz o wpływie na ich ostateczny wygląd stylów
sztuki elitarnej (np. baroku). Jeśli pozwalają jej na to źródła, zamieszcza również informacje
0 twórcach.
W rozdziale I poświęconym sztuce jednego dnia autorka koncentruje się na estetyce
przedmiotów obrzędowych. Szczególnie nasycone symboliką świadczą o powiązaniach w obrębie
rodziny i społeczności wiejskiej. Przeniknęły one do umysłowości dziecka i dorosłych. Kierują ich
myśl do sfery wyjątkowości, niepowtarzalności, zespolenia w momencie uczestnictwa w obrzędzie.
Oprócz funkcji społecznych estetyka tych szczególnie pięknych przedmiotów ma znaczenie przede
wszystkim magiczne. Wyraża też wartości duchowe i wieczną potrzebę człowieka upiększania
siebie i swego otoczenia.
Do najstarszych magiczno-symbolicznych wypowiedzi artystycznych zalicza Stankova zdo
bione zielone gałęzie - symbol życia, zdrowia, pomyślności. Na ziemiach czeskich spotykane są
one do dziś. Najczęściej są to ozdobione drzewce ustawiane na Wielkanoc, pięćdziesięciolecie,
1 maja, w czasie wesela, przy zwieńczeniu dachu (wiecha), w czasie dożynek i winobrania. Należą
do nich także postacie ze słomy i kwiatów, które miały nakłonić przyrodę do dobrych zbiorów
w roku następnym, wyobrażenia śmierci - marzanny ubrane w łańcuchy z wydmuszek jaj
i kolorowych papierów, snopy czy wieńce dożynkowe. Tylko przez jeden dzień używano proporce
weselne, strojono wozy wiankami, bukietami itd., kobiety zdobiły głowy wstążkami i zielonymi
wiankami, zakładały paradne czepce i korony weselne. O fantazji i bogactwie wyobraźni ludu,
a także o jego umiejętności improwizacji, świadczą futrzane, szmaciane i drewniane maski, które
zakładano w czasie różnych świąt (przede wszystkim zimowych i wesel), a obecnie tylko w czasie
Zapustów. Również zdobienie pisanek, wysypywanie piaskiem symbolicznych wzorów przed
chałupą, ich nakrapianie na podłogach izb i rysowanie mydłem na szybach okiennych w słowac
kich wsiach na Wielkanoc, przedtem o charakterze magicznym - teraz świadczą o upodobaniu
ludu do ozdabiania.
Do tego kapitału kulturowego zalicza autorka często zdobione kolorowym lukrem drobne
pieczywo obrzędowe, kołacze i szyszki weselne, które miały w przeszłości znaczenie rytualne.
Obecnie zachowały się na nich tylko fragmenty dawnych znaków i symboli (spirala, swastyka,
krzyż, meander, postać ludzka, ptak, koń, jeleń), składające się niegdyś na kołacz pełniący funkcje
zapewniające prosperitę gospodarczą, płodność, urodzaj, ochronę. Szczególnym przykładem
artystycznego upodobania ludności wiejskiej są „rzeźby z ciasta" - pierogi. Występują one
w różnych wariantach poczynając od weselnych, chrzestnych do tych przeznaczonych na święta
religijne i kończąc na pogrzebowych i zaduszkowych składanych na grobach tych, co odeszli.
Należą do tej twórczości także zanikające w tych czasach wianuszki na mogiłach przodków.
RECENZJE I OMÓWIENIA
259
Obecnie - zdaniem Autorki - możemy ocenić jedynie dekoracyjność tych przedmiotów, bowiem
znaczenie motywów, kompozycji i ozdób pozostaje dla nas zagadką;
W rozdziale następnym Stankova omawia sztukę, która towarzyszyła człowiekowi w dzień
powszedni, stymulując jego predyspozycje do przyjmowania, dostrzegania i oceniania estetycznej
strony rzeczywistości.
Zalicza do niej przedmioty pełniące przede wszystkim podstawowe funkcje utylitarne.
Używane są one stale, ale równocześnie cechują je piękne kształty i zdobiny. Wykonywano je
z reguły z miejscowego tworzywa, często także wykorzystując samorodne formy. Należą do nich
m.in. różnorodne narzędzia drewniane, gliniane i plecione naczynia; rzeźbione w różne wzory
formy na „modrotiski" (tkaniny niebieskie, na których odbijano białe wzory), ryzowane oparcia
krzeseł, przęślice, deseczki tkackie i kijanki, ozdobne okucia wozów, sań, noże, tasaki; bogate hafty
na ubraniach, suknie kobiet z niebieskiej tkaniny, wełniane chusty w kratę, nakrycia głowy,
płaszcze i koszule mężczyzn; fundowane z rozmaitych okazji kamienne i drewniane rzeźby sakralne
umieszczane w kapliczkach i „mękach pańskich"; ornamenty lub malowidła na szczytach domów,
ozdobne okiennice, drzwi, bramy, furtki; architektura budynków gospodarczych i mieszkalnych
i ich wystrój.
Życie codzienne było przepełnione przedmiotami sztuki ludowej cenionymi i przekazywanymi
następcom jako podstawowa część inwentarza. Dziedziczony był wśród nich dom z figurką
patrona w niszy, ozdobne chomąta, sanie z głową Turka i innymi kutymi ozdobami, formy
klockowe na „modrotisk"; ozdobne wyciskacze winogron używane przez producentów wina;
rzeźbione deseczki tkackie; drewniane i żelazne dekorowane narzędzia do obróbki wełny i lnu,
rzeźbione formy na masło; ryzowane i ozdobnie wykańczane metalem krosna.
Dzień świąteczny (zwłaszcza Boże Narodzenie, Wielkanoc, niedziele), którego sztuce po
święcony jest następny rozdział, zdaniem Stankovej najbardziej różnił się od zwykłego ubiorem
mężczyzn i kobiet.
Wieśniaczki w zależności od zamożności, statusu społecznego, pogody oraz kalendarza
kościelnego ubierały się we wszystko, co najlepsze. Różnorodne wzory lnianych, bawełnianych
oraz półwełnianych materiałów na spódnicach i fartuchach - efekt pracy profesjonalnych tkaczy
i tkaczy amatorów - ozdabiały żeńską odzież w całym kraju. Głowy panien przystrajały wstążki,
złote diademy, korale i kolie. Staniki zapinane były na srebrne, ołowiane lub mosiężne sprzączki
i guziki. Na nogi zakładały wyszywane lub koronkowe pończochy oraz wytłaczane i wyszywane
buty.
Mężczyźni, podobnie jak kobiety, nakładali paradne koszule, płaszcze, futra, pasy, kapelusze,
szaliki oraz brali ze sobą zdobione laski i fajki.
Stajnie i podwórka były przystrajane zielenią. W izbach na świątecznie posłanych łóżkach
leżały poduszki w pięknie utkanych powloczkach. Podczas Bożego Narodzenia w „białych izbach"
umieszczano duże szopki z różnymi scenami pastoralnymi i scenami przedstawiającymi pracę
rzemieślników. Wolny czas mieszkańcy wsi poświęcali ulubionym zajęciom: opowiadali, grali na
instrumentach muzycznych, śpiewali, malowali, rzeźbili w drewnie. Kobiety haftowały, szyły, robiły
na drutach. Mężczyźni przepisywali śpiewniki, ozdabiali ilustracjami modlitewniki. W ten sposób
dzień świąteczny był specjalnym nie tylko zewnętrznie, ale wyróżniał się też twórczą działalnością.
Przedmioty przeznaczone na dni świąteczne były charakterystycznymi znakami zróżnicowania
klasowego społeczeństwa. Obecnie jako relikty mają one przede wszystkim wartość artystyczną.
W święta używano przedmiotów, które w dzień powszedni były ukryte w komorach i schowkach.
Dotyczy to w równej mierze stroju, jak i specjalnych akcesoriów związanych z danym świętem, jak
np. szopki z figurami ustawiane w Boże Narodzenie,
Sztuka reprezentacyjna czy służąca reprezentacji omówiona została w następnym rozdziale.
Jak konstatuje Stankova, z obrzędową, świąteczną funkcją sztuki ludowej jest zespolona funkcja
reprezentacyjna, która manifestowała status społeczny członka wspólnoty wiejskiej. Haft i koronka
np., zadziwiające różnorodnością wyrazu artystycznego, bogactwem rozwiązań formalnych, były
nie tylko środkami zaspokajającymi potrzeby zdobienia człowieka, ale także świadczącymi
o stopniu zamożności rodziny, podnoszącymi jej dostojność i okazałość, prestiż i znaczenie
w społeczeństwie.
Do przedmiotów mających charakter reprezentacyjny zalicza autorka m.in. bardzo bogato
wyszywane chusty, narożniki, ręczniki, poduszki, koszule, serdaki, surduty, spodnie, kożuchy oraz
haftowane złotymi i srebrnymi nićmi czepce; malowane naczynia ceramiczne (misy, talerze,
dzbanki) i kafle pieców z figuralnymi ozdobami "i scenkami rodzajowymi; wyrabiane przez
rzemieślników cechowych: malowane lub szlifowane karafki, butelki, szklanki i puchary używane
tylko przy wyjątkowo ważnych uroczystościach, zwłaszcza rodzinnych (chrzest, ślub, pogrzeb);
260
RECENZJE I
OMÓWIENIA
obrazy o tematyce sakralnej malowane na szkle, płótnie i papierze zawieszane rzędem nad stołem,
nad którym umieszczano również prestiżowe ręcznie pisane i ilustrowane modlitewniki, śpiewniki
i biblie czasem oprawiane w rytowane mosiężne okładki; cechowe puchary, sztandary, oznaki;
kowalne krzyże cmentarne przypominające o życiowym prestiżu tych, którzy odeszli; zamki,
okucia skrzyń i drzwi oraz rvtc żelazne formy do pieczenia wafli (andrutów); wreszcie tablice
- szyldy reklamująco-informujące: gospód, cechów poszczególnych rzemiosł (np. malarzy,
półcienników), kramów i strzelnic.
W rozdziale ostatnim autorka omawia sztukę służącą przyjemności, zabawie, sprawiającą
radość. Większość zaliczonych tu przedmiotów stanowiły dary. które nosiły znamiona podarków,
a wyrażały określone treści społeczne. Były one powszechne we wszystkich grupach wieku
i warstwach społecznych. Ojcowie, matki, babki i dziadkowie przywozili dzieciom z targów
i jarmarków dekoracyjne pierniki, młodzieńcy obdarowywali swoje dziewczęta lukrowanymi
sercami. Kupowano lub wykonywano ozdobne zabawki: huzarów, konie, ubrane drewniane lalki,
ołowiane żołnierzyki, ceramiczne dziecinne naczynia, figurki, karuzele, młynki, piszczałki, które
mimo woli naśladowały i poetyzowały świat.
Wśród tych przedmiotów wymienia autorka także formowane z ciasta (następnie pieczone lub
gotowane) figurki (panienek, koni, ptaków, psów, wiewiórek, lisków, jeży) przygotowywane
specjalnie dla uciechy dzieci w całych Czechach i na Morawach; ludowe malowane szafy, które
miały funkcje reprezentacyjne, ale przede wszystkim były podarunkiem męża dla nowo poślubionej
żony; rogowe malowane lub wykładane skrzynki, drewniane kołyski i kolorową pościel; cieszące
się dużą tradycją teatrzyki kukiełkowe, w których ożywały legendy, baśnie, mity i podania;
malowane karty do gry; jarmarczne obrazy papierowe o śmiesznej świeckiej tematyce; ozdobne
ilustrowane tablice wędrownych śpiewaków i gawędziarzy oraz rzeźbione figuralne ule pszczelars
kie.
Większość przedmiotów stworzonych dla radości było prezentami świadczącymi o sympatii
darzącego, wyrażającymi myśli i serdeczne uczucia oraz więzi społeczne między ludźmi.
Tekst I. Stankovcj jest przepięknie ilustrowany 281 barwnymi fotografiami R. Barana, które
już same w sobie są przeżyciem artystycznym dla Czytelnika, w tym zwłaszcza polskiego,
przyzwyczajonego do szarości większości opracowań. Uzupełnia go wybór literatury, alfabetyczny
indeks nazw miejscowości, indeks nazw wytworów kulturowych, wykaz skrótów nazw muzeów
oraz płócienna oprawa z kolorową obwolutą.
Jak już zaznaczyłam na wstępie, klasyfikacja przedmiotów sztuki ludowej dokonana przez
Stankova jest nowatorska i wysoce oryginalna. Wszelkie podziały - zwłaszcza gdy są prekursor
skie - i przeprowadzone w obrębie szczególnie złożonego dziedzictwa kulturowego wsi, jaką jest
bez wątpienia sztuka ludowa, z reguły wywołują refleksje, pozostawiają znaki zapytania,
wzbudzają wątpliwości, uczucia niedosytu/często ostry sprzeciw.
Zrealizowana koncepcja Stankovej również pobudziła moją wyobraźnię, „zmusiła" do
zastanowienia się. Skoncentrowało się ono wokół przedmiotów włączonych do poszczególnych
rozdziałów stanowiących podstawę klasyfikacji, które z lego względu wymieniłam dość szczegóło
wo. Dlatego też ograniczę się w tym miejscu jedynie do zasygnalizowania kilku najbardziej
kontrowersyjnych w moim odczuciu przykładów.
Wydaje mi się, że nie można traktować jednakowo przedmiotów pochodzących niejako
z różnych zakresów znaczeniowych. W rozdziale o sztuce dnia zwykłego są np. omówione
malatury na domach, a także kapliczki i rzeźby sakralne. Zgoda, że były me stałym elementem
artystycznym w obrazie wsi, ale czy ich podstawowe funkcje nie wiązały się bardziej z prestiżem,
reprezentacją. Przecież kapliczki i figury z reguły fundowano, obok więc pamiątki dziękczynnej
i manifestacji uczuć religijnych były wykładnikiem zamożności i znaczenia fundatora. Następnie
w tej samej części opracowania umieszczono ozdobne prześlice deseczki tkackie kijanki bedacc
z reguły szczególnie serdecznymi prezentami ofiarowywanymi kobiecie przez mężczyznę i Ttego
względu bardziej pasują" do rozdziału poświęconego sztuce sprawiającej radość tym bardziej że
umieszczono w nim pewne szczególnie ozdobne meble.
Z kolei w rozdziale omawiającym przedmioty reprezentacyjne, prestiżowe, występują okucia
drzwi, skrzyń, ozdobne zamki, które były codziennym elementem wystroju pomieszczeń. Można się
też zastanawiać nad kutymi krzyżami cmentarnymi, czy nie były one stałym komponentem
krajobrazu kulturowego wsi. W tym samym rozdziale znajdują się nie budzące większych
wątpliwości obrazy religijne i hafty wyszywane na elementach stroju ludowego, ale obok omawiane
są formy na wafle (andruty) oraz mające charakter zdecydowanie informacyjno-propagandowy
szyldy c'echow warsztatów karczem i strzelnic Natomiast w części omawiającej sztukę prze
znaczona dla przyjemności'czy rozrywki obok jarmarcznych pierników wymieniane sa karty do
gry wspomniane już zdobione ule figuralne
261
R E C E N Z J E I OMÓWTENIA
Podobnie można zastanawiać się nad twórczością jednego dnia czy przeznaczoną na jeden
dzień (np, formy na masło i ser z ryzowanymi znakami symbolicznymi), czyli ogólnie mówiąc nad
przedmiotami o charakterze obrzędowym, szczególnie nasyconymi symboliką, gdzie umieszczone
są maski mięsopustne obok wianków i bukietów strojących wozy weselne, a zatem należących do
określonego dnia świątecznego, z tym że materiał, z jakich je wykonano, był z reguły mniej trwały.
Autorka wprowadzając rygorystyczne zasady klasyfikacji, odpowiadające tytułom rozdziałów,
zastosowała bardzo efektowny podział jednak według różnych kryteriów. Jedne rozdziały
skonstruowane zostały według zasady dzień świąteczny, niezwykły - sakrum, i dzień zwyczajny
- profanum, natomiast przy innych kryterium było już odmienne, ogólnie pojęta przyjemność,
jaką sprawiają przedmioty sztuki ludowej oraz prestiż czy poziom zamożności, co spotęgowało
trudności w konsekwentnej kwalifikacji poszczególnych wytworów sztuki, o czym pisałam wyżej.
Natomiast dla kultury ludowej charakterystyczne jest to że jedne i te same wytwory pełnią różne
funkcje w rozmaitych sytuacjach społecznych i kulturowych Dlatego bogaty stroi ludowy jest
zakładany zarówno w święta jak i dla reprezentacji i przyjemności czy radości to samo dotyczy
zdobionych chałup, na które można patrzeć również z różnych, często podobnych punktów
widzenia.
Dobrym przykładem są tu przęślice czy kijanki, które rozpatrywane od strony funkcji, jakie
pełniły w kulturze ludowej, mogą być analizowane m.in. jako przedmioty: a) utylitarne - codzien
ne, b) artystyczne z racji swej formy i ogólnego rysunku, c) symboliczno-magiczne, gdy badamy
znaczenie wyrytych na nich znaków, d) prestiżowe - w przypadku szczególnie rozbudowanej
formy i treści, a tym samym drogie, reprezentacyjne, e) sprawiające radość - zwłaszcza gdy są
prezentem od szczególnie bliskiej osoby, f) wyrażające upodobania ludu do upiększania najbliż
szego otoczenia wreszcie g) pamiątki regionalne lub inne, jakimi mogą być obecnie.
Moje dotychczasowe refleksje dotyczyły gównie tego, co w pracy jest (jej zawartości, układu);
na zakończenie o tym, czego w niej nie ma. Otóż w trakcie lektury odczuwałam szczególny brak
osobnego rozdziału poświęconego sztuce związanej z życiem religijnym wsi, sztuce tak bardzo
charakterystycznej dla polskiej kultury ludowej. Sądzę, że gdyby rozdział taki istniał, rozwiązałby
też wiele kontrowersyjnych w moim odczuciu ustaleń.
Reasumując, praca Stankovej jest niezwykle interesująca, nowatorska i pobudzająca do
myślenia. Napisana z ogromną erudycją i znajomością zagadnienia, ponadto pięknie wydana jest
ważnym krokiem do przodu w zakresie badań sztuki ludowej.
Jedyną uwagą rzeczywiście krytyczną, jaka nasunęła mi się podczas czytania, były streszczenia
obcojęzyczne. Te, które mogłam ocenić, dotyczą języka angielskiego i rosyjskiego. Otóż niektóre
ich fragmenty są wręcz humorystyczne. Piszę o tym nie dlatego, żeby zrobić przykrość znakomitej
autorce, lecz przede wszystkim po to, aby uczulić piszących na zwracanie większej baczności
w doborze tłumaczy.
Mirosława Drozd-Piasecka
N. L . ZUKOVSKAJA, Kategorii i simvolika tradicionnoj kuitury mongolov, Moskva 1988,
Nauka, ss. 196
Tytuł najnowszej książki N. L. Żukowskiej przywodzi na myśl - na zasadzie prostego
skojarzenia - Kategorie kultury średniowiecznej A. Guriewicza. Skojarzenie to okazuje się
prawidłowe. Już we wstępie Żukowska pisze bowiem o inspiracjach książką tego autora. Przytacza
też zaczerpnięte z jego pracy określenie, zgodnie z którym owe kategorie to „zestaw istniejących
w kulturze i podstawowych dla niej paradygmatów, czyli zasad opisu, konstrukcji, koordynacji
oraz klasyfikacji wszelkich zasadniczych zjawisk i form" (s. 4). Żukowska waha się nieco, czy
stosowany przez nią termin jest najbardziej odpowiedni, ma on bowiem odmienne znaczenie
w różnych dziedzinach nauki, jednakże - jak się zdaje - Guriewicz jest dla niej wystarczającym
autorytetem usprawiedliwiającym stosowanie tego określenia.
Przypomnę, iż Guriewicz stawiał sobie za cel zrozumienie kultury średniowiecza, charakterys
tycznych dla niej zachowań i zjawisk oraz odtworzenie typowych wyobrażeń i wartości, poznanie
nawyków myślowych, form oceniania rzeczywistości oraz sposobu patrzenia na świat. Zdając sobie
sprawę z ograniczeń, z którymi musi się zetknąć współczesny badacz pragnący przeniknąć tajniki
myślenia ludzi z odległych epok, spróbował ustahć podstawowe, a zarazem uniwersalne kategorie
badanej kultury, nieodzowne do jej istnienia, przejawiające się we wszystkich jej wytworach,
262
RECENZJE I OMÓWIENIA
a przy tym określające ludzką świadomość. Są to następujące pojęcia i formy postrzegania
rzeczywistości: czas, przestrzeń, zmiana, przyczyna, los, liczba, stosunek zmysłowego do ponadzmvsłowego i części do całości. Te uniwersalne pojęcia łączą się w każdej kulturze ze sobą tworząc
pewien model, rodzaj układu współrzędnych, za pośrednictwem którego ludzie postrzegają
rzeczywistość i budują taki obraz świata, jaki istnieje w ich świadomości. W Kategoriach kultury
średniowiecznej Guriewicz przedstawił kilka komponentów modelu świata: czas i przestrzeń, pracę,
bogactwo, prawo, własność, dar i jego odwzajemnienie, osobowość człowieka, ukazując zarazem
sposób rozumienia i istnienia tych kategorii w epoce barbarzyństwa i chrześcijańskiego średnio
wiecza (Guriewicz 1976).
Żukowska słusznie potraktowała kategorie wymienione przez Guriewicza jako uniwersalne
i zainspirowana jego spojrzeniem na kulturę przeniosła je na bliski, znany sobie obszar,
podejmując próbę przedstawienia kultury Mongołów w następujących kategoriach: przestrzeń,
czas, kalendarz, święta, pojęcie szczęścia, pożywienie, dar i jego odwzajemnienie, etykieta, liczba
oraz kolor. Badaczka ta należy dziś do najlepszych znawców kultury mongolskiej. Cechuje ją
ogromna erudycja i doświadczenie zdobyte m.in. dzięki wieloletniemu udziałowi w pracach
ekspedycji archeologiczno-etnograficznej AN ZSRR. Pisze przy tyra jasno, lekko, dając dowody
znajomości badanej przez siebie kultury, jej rozumienia i wyczucia. Potrafi pojąć sposób myślenia
pasterzy ogarniając spojrzeniem całość kultury i jej pojedyncze elementy. Bez trudu pokonuje
wszelkie bariery obcości narodowej, kulturowej, językowej, środowiskowej, edukacyjnej i in.
Część wyników prac tej badaczki i materiałów zawartych w prezentowanej tu książce została
już udostępniona czytelnikom, głównie w rozmaitych publikacjach zbiorowych (por. Literatura).
Dopóki jednak były to pojedyncze artykuły ukazujące się w różnym miejscu i czasie, dopóty
poznawaliśmy tylko pewne wycinki, cząstki mongolskiego modelu świata. Zebrane w odrębnej
książce, podporządkowane generalnemu zamysłowi, jakim jest ukazanie kategorii i symboliki
kultury mongolskiej, materiały te przemawiają do czytelnika pełniej, nabierając tego szczególnego
znaczenia, jakie przydaje się ujęciom syntetycznym. Książka podzielona jest na rozdziały ukazujące
kolejno poszczególne kategorie mongolskiej kultury. Autorka nie trzyma się jednak niewolniczo
nagłówków, swobodnie poruszając się w całości bardzo różnorodnego materiału, tam - gdzie to
konieczne - operując powtórzeniami sprowadzonymi do niezbędnego minimum lub uzupełniając
wcześniej podane informacje w miarę potrzeby. Mimo przyjętego podziału na kategorie i rozdziały,
cały czas znajdujemy się w obrębie jednej kultury, w której rozmaite zachowania łączą się
znakomicie ze sobą, tworząc zwartą całość bez szczelin i granic.
Żukowska nie zakreśla swej pracy wyraźnych ram czasowych. Wyjaśnia tylko, że opisywana
przez nią tradycyjna kultura Mongołów istniała jeszcze w początkach XX w. Mimo wielu zmian
i szybkiego tempa rozwoju kultury współczesnej, podstawowe jej elementy nie zaginęły. Są one
obecne obok elementów nowych, będących efektem przemian cywilizacyjnych, choć zmieniają się
ich funkcje i znaczenie. Autorka patrzy na opisywane zjawiska z perspektywy historycznej.
W źródłach pisanych pochodzących z różnych okresów szuka świadectwa dawności badanych
przez siebie faktów, icn zmienności, zanikania itp.
Prezentowany przez Żukowską sposób spojrzenia na kulturę mongolską nie jest dziś może
czymś nowym dla etnografów. Nie jest też odkryciem dla mongolistów, gdzie pierwszeństwo
przyznałabym Jerzemu Wasilewskiemu. Jego poszukiwania symboliki i znaczeń, odtwarzania
mongolskiego modelu świata z podstawowym dlań systemem opozycji binarnych zaowocowały
wcześniej nic tylko artykułem o symbolice jurty, na który powołuje się autorka, lecz także kilkoma
innymi pracami (np. Wasilewski 1979, 1980). Po raz pierwszy jednak otrzymujemy książkę
ó charakterze syntezy, dającą nam w miarę pełny obraz kultury mongolskiej i jej podstawowych
wyznaczników, opartą na tak bogatym materiale terenowym, znakomicie poszerzającą dotych
czasową wiedzę o tradycyjnej kulturze pasterzy mongolskich.
Podstawowymi kategoriami kultury są czas i przestrzeń. W ramach tych kategorii - jak
podkreśla autorka - powstaią, funkcjonują i rozwijają się: mitologia, religia, sztuka, nauka.
Kategorie te muszą być brane pod uwagę, gdy rozpatrujemy etniczne aspekty kultury. Każdy etnos
wypracowuje bowiem swoiste pojęcia czasu i przestrzeni. Wynika to m.in. z warunków ekologicz
nych, w jakich żyje, i związanego z nimi typu gospodarki. Żukowska koncentruje się na tych
sferach, obiektach i zjawiskach, w których przejawia się najwyraźniej mongolskie wyobrażenie
przestrzeni i czasu. Jest to więc przede wszystkim jurta z jej podziałami wewnętrznymi, szeregiem
elementów konstrukcji i przedmiotów, którym Mongołowie przydają walor sakralności. Z ognis
kiem, otworem dymnikowym, masztem, niektórymi linami, progiem itp. wiąże się też wiele
zachowań o znaczeniu symbolicznym. Widoczne jest to m.in. w sytuacji narodzin i śmierci, a także
np. rozpadu rodziny lub jej zniszczenia. Jurta z jej bogatą symbolika wkomponowana jest
RKCENZJE 1 OMÓWTFN1A
263
w okalające ją środowisko naturalne. W przekonujący sposób Żukowska polemizuje z głoszoną
w nauce tezą o dwóch typach oswajania przestrzeni znajdującej się poza granicami domostwa:
koncentrycznym (statycznym) - charakterystycznym dla ludności osiadłej i liniowym (dynamicz
nym) - właściwym dla koczowników. Przytoczony materiał mongolski wskazuje na możliwość
połączenia obu typów w kulturze pasterskiej. Przykładem koncentrycznego oswajania przestrzeni
jest jurta stojąca (tj. w czasie postoju), liniowego zaś - jurta koczująca. Wokół stojącej jurty
tworzy się strefa udomowiona z wyznaczającymi jej granice elementami. Są to np. pale ze sznurami
do przywiązywania koni, zagroda dla bydła i in. obiekty sytuowane zawsze w ten sam sposób
w stosunku do jurty. Omawiając kategorię przestrzeni Żukowska zwraca uwagę na możliwość
jednoczesnego istnienia kilku punktów centralnych, w stosunku do których lokalizuje się inne
elementy przestrzeni. Takim centrum może być jurta i zarazem np. najwyższa góra w okolicy,
kamienne usypisko owo, mogiły przodków itp. Wiele miejsca poświęca autorka omówieniu
sposobów sakralizacji oswojonej przestrzeni.
Kategoria czasu rozważana jest na przykładzie różnych jego rodzajów (czas mityczny,
historyczny, „bytowy") oraz sposobów jego mierzenia. Rys historyczny ukazuje zmienność form
kalendarza, jakim posługiwali się Mongołowie, a zarazem „oficjalne" i pasterskie sposoby
określania tego wymiaru. Można się zastanawiać, czy kalendarz jest istotnie odrębną kategorią
kultury, czy raczej podkategoną w stosunku do czasu, przejawem „oswojenia" go przez człowieka.
Podobne wątpliwości nasuwają się też np. w przypadku kolejnej kategorii, jaką jest świat
mongolskich świąt, zawężony tu przez autorkę do dwóch przełomowych momentów cyklu
rocznego. Przyjmuję jednak, że termin „kategorie" ma dla Żukowskiej znaczenie porządkująco-operacyjne i nie wnikam zbyt głęboko w jego istotę.
Przedstawiając świat mongolskich świąt dorocznych badaczka wskazuje na ich związek
z przełomem pory jesienno-zimowej i wiosenno-letniej, kiedy to pasterze obchodzą Nowy Rok,
oraz z końcem okresu wiosenno-letniego, na który to okres przypada organizowanie zawodów
sportowych naadam. Nie precyzuje jednak, że w kulturze mongolskiej funkcjonował także podział
roku na sezon wiosenno-zimowy i letnio-jesienny, naadam zaś organizowany byl czasem jesienią.
Te dwa bardzo istotne dla pasterzy wydarzenia doroczne zostały prnez autorkę potraktowane
odmiennie bez specjalnego uzasadnienia tego faktu. W zestawieniu z opisem obchodów nowego
roku i bogactwa towarzyszących im zachowań symboliczno-magicznych, naadam wypada bardzo
skromnie. Jego opis, poprzedzony krótkim wyliczeniem etapów kształtowania się tego rodzaju
zachowań w kulturze mongolskiej, ograniczony został właściwie do charakterystyki zasadniczych
reguł organizacji zapasów, zawodów łuczniczych i wyścigów konnych. Pominięta została cała sfera
magiczno-symboliczna zawodów. Niezrozumiały staje się też ich związek z końcem lata, przy
czym - o ile mi wiadomo - naadam organizowany bvł nie tylko w tym okresie. Pisząc
o zawodach sportowych autorka używa określenia „święto" (s. 8,49), co wydaje mi się błędne, tym
bardziej że koncentruje się właściwie na prezentacji trzech gier sportowych, mogących stanowić
zaledwie element święta. Już lepsze jest chyba określenie „święto sportowe" (s. 59, 67) stosowane
z wyczuwalnym odcieniem przenośni do współczesnych imprez sportowych. Z niezrozumiałych dla
mnie powodów autorka nie pisze o związku zawodów ze składaniem ofiar na owo (owo tachich).
Wspomina wprawdzie o najwcześniejszym etapie, kiedy to naadam był związany ze składaniem
ofiar duchom opiekującym się terytorium rodowym, nie precyzuje jednak, czy ceremonia ta
odbywała się na owo. Z moich badań wynika, że jeszcze w początkach XX w. występował wyraźny
związek naadamu z owo tachich. a adresatami, dla których przeznaczone były ofiary, stały się
duchy - gospodarze natury, przyroda lub samo owo. Zawody organizowane na zakończenie
ceremonii pełniły funkcje magiczne, a także symboliczno-komunikacyjne (Kabzińska-Stawarz
1987; 1988, s. 152, 159-163). Zanotowane przeze mnie wypowiedzi pasterzy wskazywały na
wyraźny, aczkolwiek umowny, związek naadamu z gospodarką. Nieprawdziwe jest więc stwier
dzenie autorki, iż naadam nie był związany z działalnością pasterzy (s. 49). Nie łączył się on
wprawdzie np. z cyklem najważniejszych prac pasterskich, lecz służył gospodarce - niejako
pośrednio - dzięki przypisywanym mu funkcjom magicznym. Niektóre informacje o naadamie
grzeszą zbytnim uogólnieniem. Dotyczy to np. wzmianki o udziale kobył w wyścigach (s. 66).
Żukowska powołuje się tu na materiały archiwalne Kljujewej. Nie wiem, jakiej części Mongolii
dotyczą te dane. Z badań, jakie przeprowadziłam wśród przedstawicieli Ojratów i Chałchasów,
wynika natomiast, że możliwa jest sytuacja, w której obecność kobył w wyścigach nie tylko nie
miała miejsca, ale była wręcz niepożądana i bezzasadna.
Fragment pracy, w którym omawiany jest naadam, zaliczyłabym do najsłabszych partii
książki. Wydaje się. że zagadnienie to nie leżało w głównym nurcie zainteresowań badawczych
autorki. Ta garstka uwag krytycznych nie może jednak rzutować na opinię o całej pracy
264
RECENZJE 1 OMÓWIENIA
i pozostałych jej częściach, które są znakomite i oparte na rzetelnych materiałach.
Kolejną z omawianych kategorii jest pożywienie. Autorka przedstawia podstawowy jadłospis
Mongołów, wskazując na jego uzależnienie od pory roku, opisuje sposób przygotowania potraw
i napojów, zasady ich przechowywania, wyodrębniając przy tym pożywienie codzienne od
rytualnego (świątecznego) z bogactwem jego symboliki. Interesujące są poszukiwania odpowiedzi
na pytanie, czy Mongołowie pili świeże mleko. Żukowska wskazuje na niską mleczność bydła, brak
możliwości przechowywania świeżego mleka przez dłuższy czas i konieczność przerabiania go na
produkty, które można by zachować na zimę, nieużywanie mleka zsiadłego i inne czynniki, które,
mogły ograniczać spożycie wspomnianego artykułu.
Kolejny rozdział poświęcony jest mongolskiemu pojęciu szczęścia oraz zabiegom magicznym
mającym na celu jego ochronę i zachowanie, a więc uniknięcie niepożądanej sytuacji, jaką jest
opozycyjna wobec szczęścia kategoria smutku, goryczy. W centrum opisywanych tu działań
znajduje się najczęściej kobieta rodząca oraz człowiek stary, chory lub zbliżający się do wieku
uznanego za szczególnie niebezpieczny. Zabiegi magiczno-ochronne koncentrują się także wokół
stad, stanowiących podstawę pasterskiej egzystencji.
Funkcje magiczne, a zarazem symboliczne, przypisywali Mongołowie darom. Jak w wielu
innych kulturach obowiązywała tu zasada wzajemności, odpowiedzi na dar. Żukowska wychodzi
od znanych koncepcji Maussa, Levr-Straussa i Koswiena przenosząc je na grunt mongolski, gdzie
ukazuje funkcjonowanie daru w rytuale weselnym, obrzędowości dorocznej, akcie pobratymstwa
i in. Swoistym darem są też według niej ofiary składane np. gospodarzom terytorium. Znaczenie
symboliczno-magiczne ma przy tym nie tylko sam akt obdarowywania, lecz także charakter
przedmiotów występujących w roli daru/ofiary.
Następna kategoria to etykieta, rozumiana jako system zrytualizowanych zachowań charak
terystycznych dla etnosu i typowych powtarzających się sytuacji, wzajemnych relacji. To
zachowanie ludzi w momencie powitania i pożegnania, zawierania znajomości, wyrażania
wdzięczności. To także określone formy gościnności, zachowania się w jurcie, różne sytuacje
rytualne, uczty, pozycje przyjmowane podczas snu, sposoby ułożenia zmarłych. To wreszcie
rozmaite gesty, wykonywane chociażby w czasie spożywania posiłków, sposób podziału mięsa
i wiele innych czynności, które - według autorki - są nie tylko przejawem stylu życia Mongołów,
lecz także sposobem realizacji przyjętego przez nich modelu świata z podstawowym dlań
podziałem na opozycje. On to wyznacza różnice w zachowaniach mężczyzn i kobiet, dorosłych
i dzieci, pasterzy i łamów, określa zachowania codzienne i rytualne, formy zachowania się
w sytuacjach radosnych i smutnych, reguły postępowania wobec osób obcych, bliskich itd.
O sposobie widzenia świata, wyrażania pewnych pojęć i znaczeń możemy także mówić na
podstawie symboliki liczb i barw. Przedstawiając te kategorie Żukowska trafnie operuje symboliką
pasterską i nakładającą się na nią symboliką buddyjską (Jamajską). Odwoływanie się do źródeł
historycznych pozwala jej wnioskować o trwałości i zmianie tych kategorii. Symbolika liczb
i kolorów prezentowana jest nie tylko na etnograficznym materiale terenowym, autorka odwołuje
się bowiem także do folkloru, mitów, zagadek. W przypadku barw zaś ukazuje ich zastosowanie
w sztuce i ornamencie. Bogatszy niż w innych rozdziałach jest tu także materiał porównawczy.
Autorka bardzo słusznie czyni nie wyodrębniając zagadnienia symboliki w oddzielnym
rozdziale, choć tytuł pracy mógłby sugerować zastosowanie tego rodzaju zabiegu. Zdaje sobie ona
doskonale sprawę, że oddzielenie symboliki od kategorii nie byłoby uzasadnione. Zjawiska te
występują bowiem nierozłącznie (s. 10).
W rozdziale przedstawiającym kategorię liczb zabrakło mi dwóch drobnych informacji.
W przeglądzie najważniejszych wyobrażeń symbolicznych związanych z 1, 2, 3, 4, 5, 7, 8, 9, 12, 13,
37, 73, 81, 108 pominięta została cyfra 6, która - o ile mi wiadomo - ma symboliczne związki
z ziemią. Nie wspomniano ponadto o 1000 i 10000, które to liczby symbolizują stan swoistej pełni,
nasycenia, dostatku, doskonałości i służą pasterzom do wyrażenia owych stanów. W podobnym
znaczeniu liczby te występują także w buddyzmie.
W zakończeniu pracy pojawia się następujące stwierdzenie: „wszystkie kultury świata są do
siebie podobne, a zarazem każda jest na swój sposób szczególna, oryginalna. Do tego wniosku na
pewno dojdą liczni czytelnicy lej książki. Do tego wniosku wiódł ich autor" (s. 170). Wydaje mi się,
że taką konkluzję można wyprowadzić jedynie na podstawie doskonałej znajomości wielu różnych
kultur świata. Znajomość tę posiada sama autorka i zapewne niewielka część czytelników.
Materiał porównawczy, jakim operuje ona w swej pracy, jest natomiast - według mnie - zbyt
skąpy i podany ogólnie, a przy tym ukierunkowany na szukanie podobieństw nie tylko samych
kategorii, a wiec tego, co z założenia jest uniwersalne, lecz także sposobu ich realizowania,
wypełniania treścią, w danych kulturach. Trudno na jego podstawie mówić o różnicach
265
RECENZJE 1 OMÓWIENIA
i oryginalności kultur. Materiał ten dozowany jest ponadto nierównomiernie. Czasem ogranicza się
do spokrewnionych z Mongołami Buriatów lub wybranych ludów Syberii (np. Tuwińczyków),
innym razem natomiast, zwłaszcza w końcowych częściach pracy, jego zasięg jest o wiele szerszy.
Nie mająca odpowiednika w literaturze mongotistycznej książka Żukowskiej zostanie
z pewnością poddana głębokim analizom przede wszystkim przez etnografów mongolskich. Taka
konfrontacja wyników prac badacza z zewnątrz ze spojrzeniem tych, którzy należą do kultury
mongolskiej choćby z racji swego urodzenia i którzy mają szczególne możliwości jej poznawania,
będzie z pewnością interesująca. Ciekawe, czy sposób widzenia kultury mongolskiej, jaki
proponuje Żukowska, zyska aprobatę naukowców mongolskich? Nie mówiąc już o tym, jak
reagowaliby na zawarty tu materiał pasterze, których wypowiedzi były budulcem do kon
struowanego przez badaczkę modelu, kluczem do zrozumienia tradycyjnej kultury Mongołów.
Sytuacja, w jakiej znajduje się N. Żukowska, jest znakomita. Możliwość corocznego udziału
w pracach ekspedycji* daje jej rzadką szansę przeprowadzania wywiadów, obserwacji, stałego
kontaktu z polem badań i gromadzenia materiałów do kolejnych artykułów lub książek. Na
rezultaty jej prac będzie z pewnością czekała coraz większa rzesza czytelników. Mam nadzieję, że
także w Polsce, choć zainteresowanie kulturą mongolską jest dziś u nas raczej niewielkie, znikome.
Zastanawiam się, czy prezentowanej tu książki nie należałoby przede wszystkim polecić wszystkim
tym, którzy nie znają kultury mongolskiej lub mają o niej wyobrażenia zbliżone do stereotypów.
Książka N. Żukowskiej stwarza im bowiem niecodzienną okazję poznania bogactwa tej kultury, jej
barwności i różnorodności zachowań, a także zburzenia istniejących być może stereotypów
i uprzedzeń. Oczywiście i ci, którzy zetknęli się bliżej z tradycyjną kulturą Mongolii, chociażby
z uwagi na swoje profesjonalne zainteresowania, znajdą tu wiele nowych, nierzadko unikalnych
materiałów, w interesujący i niebanalny sposób uporządkowanych i interpretowanych.
LITERATURA
G u r i e w i c z A.
1976 Kategorie kultury średniowiecznej. Warszawa, tłum. J. Dancygjer.
K a b z i ń s k a - S t a w a r z I.
1987 Eriin gurvan naadam - „Three games of the men in Mongolia, „Ethnologia Polona*',
vol. 13, s. 45-89.
1988 Gry mongolskie w cyklu rocznym. Próba wyjaśnienia przyczyn ich sezonowości, „Etno
grafia Polska", t. 32, z. 1, s. 143-169.
W a s i l e w s k i J. S.
1979 Po śmierci wędrować. Szkic z zakresu etnologii świata znaczeń, „Teksty", nr. 3, s. 97-121
(cz. I), nr 4, s. 58-85 (cz, II).
1980 Podarować - znaleźć - zgubić - zbłądzić. Niektóre kategorie języka symbolicznego
związane z opozycją życie - śmierć, „Etnografia Polska", t. 24, z. 1, s. 283-303.
Z u k o v s k a j a N. L.
1979 Piśca kocevnikov Centralnoj Azii, „Sovetskąja Etnografija", vol. 5, s. 64-75.
1983a Binarnye oppozicii v tradicionnoj mongoVskoj kul'ture, [w:] Iskusstvo i kul'tura Mongolii
i Central'noj Azii, cz. 1, Moskva, s. 127-138.
1983b Neskofko slov o pravilach mongolSkogo etiketa, [w:] Material'naja i duchovnaja kul'tura
kalmykov, Elista, s. 59 77. .
1985 Mongoly, fw:] Kalendarnye obyćai i obrjady narodov Vostocnoj Azii. Novyj god, Moskva.
s. 169-189.
1986a „Podarok - otdarok" i ego mesto v sisteme sociai'nych cennostej Mongolov, [w:] Pamjati
akademika B. Ja. Vladimircova, 1884-1931, Moskva, s. 160-168.
1986b Prostranstvo i vremja v mirovozzrenii mongolov, [w:] Mify, kul'ty, obrjady narodov
Zarubeżnoj Azii, Moskva, s. 118-134.
1987 Ćislo v mongolsko} kul'ture, [w:] Archeologija, etnografija i antropologija Mongolii,
Novosibirsk, s. 241-258.
n
Iwona
Kabzińska-Stawarz
266
RECENZJE 1 OMÓWIENIA
«BULLETIN", nr 1: 1988, ss. 78, nr 2: 1988, ss. 102, wyd. International Association for
Mongol Studies, Ułan Bator
Międzynarodowe Stowarzyszenie Mongolistycznc powstało we wrześniu 1987 r, podczas
V Międzynarodowego Kongresu Mongolistów. Cele Stawarzyszenia zostały wyraźnie określone
w I rozdziale „Statutu". Są to: 1) udzielanie poparcia dla rozwoju międzynarodowych badań
mongolistycznych; 2) poparcie dla działalności mongolistów, centrów badawczych i stowarzyszeń;
3) współpraca i rozwój kontaktów między mongolistami oraz centrami badań mongolistycznych;
4) rozwój współpracy z organizacjami naukowymi i kulturalnymi, o charakterze międzynarodo
wym i narodowym, zainteresowanymi mongolistyką; 5) pomoc w dziedzinie publikacji i upo
wszechniania wyników badań mongolistycznych; 6) wymiana literatury naukowej; 7) pre
zentacja kultury mongolskiej, języka, literatury, sztuki i historii oraz systemu społecznego, •
ekonomicznego, politycznego i prawnego poza granicami Mongolii; 8) udzielanie pomocy młodym
mongolistom w doskonaleniu kwalifikacji naukowych.
Widocznym efektem działalności Stowarzyszenia jest m.in. „Biuletyn" informacyjny wydawa
ny w jęz. angielskim. Na czele międzynarodowego Komitetu Redakcyjnego stoi prof. Sz. Bira,
pełniący zarazem obowiązki sekretarza generalnego Asocjacji. Planowane jest wydawanie 1 lub
2 numerów „Biuletynu" rocznic. W 1988 r. ukazały się 2 numery pisma. Zawierają one przede
wszystkim bardzo interesujące informacje o najważniejszych dla środowiska mongolistów wyda
rzeniach naukowych i organizacyjnych - konferencjach, sympozjach, spotkaniach roboczych,
powstających stowarzyszeniach itp. „Biuletyn" przyczynia się wydatnie do obiegu informacji
w środowisku mongolistów. Przegląd najważniejszych wydarzeń pokazuje przy tym, jak wiele
dzieje się we współczesnej mongolistyce, jak ogromny jest zakres zainteresowań badaczy (świadczą
o tym zarówno tytuły czy hasła, pod jakimi przebiegają poszczególne spotkania, jak też tytuły
wygłaszanych referatów i komunikatów podawane w „Biuletynie" i pozwalające zapoznać się
z programem kolejnych zebrań naukowych).
W odrębnym dziale „Biuletynu" prezentowane są wybrane pozycje bibliograficzne pracow
ników naukowych z poszczególnych ośrodków mongolistycznych. Zamieszczane są tu ponadto
krótkie notki biograficzne. W 1 i 2 numerze pisma ukazał się przegląd prac mongolistów z Wielkiej
Brytanii, Francji, Indii i Mongolii (w numerze 3 lub 4 powinna się znaleźć bibliografia wybranych
prac polskich etnografów).
Świadectwem rozwoju badań naukowych są m.in. publikacje. Przegląd zawartości ważniej
szych tytułów, jakie weszły ostatnio do obiegu w środowisku, zajmuje sporo miejsca w „Biu
letynie".
Odrębna część pisma poświęcona jest informacjom o bieżących wydarzeniach kultu
ralnych - nowych filmach mongolskich i o Mongolii, spektaklach teatralnych i baletowych,
występach artystów mongolskich na zagranicznych scenach itp. Charakter tych imprez wskazuje
na rosnące zainteresowanie folklorem mongolskim, a także dziejami Mongołów.
W 2 numerze „Biuletynu" zamieszczono m.in. wspomnienie o zmarłym w 1986 r. wybitnym
pisarzu, językoznawcy i historyku mongolskim C. Damdinsurenie, wraz z obszerną (ponad
150 pozycji) bibliografią jego ważniejszych prac. Ponadto znalazł się tam krótki szkic prof.
O. Lattimore'a o jego pobycie w Chinach w latach 1929-19 30 i zbieraniu materiałów folklorystycz
nych wśród Mandżurów.
Stowarzyszenie planuje wydawanie czasopisma „Mongoł Studies". Będzie to równie potrzebna
jak „Biuletyn" wizytówka mongolistów reprezentujących różne ośrodki i kierunki badań, rozmaite
dyscypliny nauki. Czasopismo będzie miało charakter naukowy. Pierwszv numer „Mongoł
Studies" zaplanowano na 1989 r.
Iwona
Kahzińska-Slawarz
GALINA A. MAKAROVSKAJA, Russkie sali. Albom, Moskva 1986, ss. 184, ryc. 150 (w tym
123 kolor.)
Do ważnych części tradycyjnego stroju kobiet rosyjskich należały różnego rodzaju szale.
Noszono je także do ubioru szytego według mody zachodnioeuropejskiej, niezależnie od jej
wskazówek. W ostrym klimacie okrywały one bowiem głowę i ocieplały przynajmniej górną część
tułowia stanowiąc zarazem element dekoracyjny. Omawiany katalog rejestruje 121 szali z XIX i XX w.
RECENZJE I
267
OMÓWIENIA
We wstępie omówiono historię rosyjskich manufaktur produkujących udane naśladownictwa
modnych na początku XIX w. kaszmirowych szali. Pierwszą taką manufakturę założono
w Pawłowie w 1812 r. i upaństwowiono w 1917 r. W katalogu ukazano wyroby około 10
manufaktur i fabryk wyrabiających wzorzyste szatę w latach 1820-1972. Wspomniano także
0 znakach towarowych i pieczęciach 10 manufaktur z XIX w. Na ilustracjach znajdują się m.in.
fragmenty tkanin wzorzystych z XVIII w., z których uszyto stroje liturgiczne. Katalog ukazuje
szeroki asortyment produkcji rosyjskich fabryk w zakresie wzorzystych szali o różnych cenach
1 jakości, przeznaczonych dziś w znacznej części dla kobiet wiejskich. Dawne szale tkano
wzorzyście z najcieńszej wełny.Obecnie barwne wzory, przeważnie roślinne, drukuje się przy
zastosowaniu najnowszych rozwiązań technicznych. Wydawnictwo powtarza na ogół publikowane
już informacje o szalach wyrabianych w pierwszej połowie XIX w. Przynosi jednak sporo danych
o produkcji tych wyrobów w ostatnim stuleciu.
Irena Turnau
ANNA C H L U P O V A , (i in.). Ludova vysivka. Techniky a ornamentika. Wstęp Ireny PiSutovej,
Bratislava 1985, ss. 544, 258 rye, 312 il. kolor.
Obszerna praca jest wynikiem dwudziestoletnich badań autorki i innych etnografów na
terenie całej Słowacji. Niewielki wstęp historyczny zawiera dane o hafciarstwie słowackim od XIII
w. W XVI w. przyjęto ornament z renesansowych wzorników włoskich i niemieckich wydawanych
wiele razy drukiem. Wzory te przeszły później do hafciarstwa ludowego. Początkowo haftowano
na lnianym płótnie, a od XIX w. także na tkaninach bawełnianych. Używano przędzy bawełnianej
i wełnianej oraz nici metalowych, złotych i srebrnych. Hafciarstwo ludowe stosowało głównie ściegi
liczone, a więc związane z podłożem, czasem jednak zdarzały się kompozycje oparte na rysunku,
wyszywane ściegami nieliczonymi. Występowały różnego typu aplikacje. Znano ornament geome
tryczny, jak też roślinny, figuralny, a nawet graficzny (wyszywano określone napisy).
W książce, po wstępnym omówieniu wzorów ornamentalnych i technik hafciarskich ukazano
26 regionów Słowacji. Starannie wydzielono regiony używające określonych technik hafciarskich
i zdobiących w odmienny sposób różne części garderoby. Ogólnie stwierdzono, że w zachodniej
Słowacji przeważał ornament roślinny, podczas gdy w środkowej części tego kraju stwarzano
częściej kompozycje figularne i stosowano także ornament geometryczny. We wschodniej Słowacji
zdobienie ubiorów haftem było mniej popularne, wyszywano jednak nakrycia głowy i długie
ubiory. Najbardziej rozpowszechnione było zdobienie haftem męskich i kobiecych koszul, spodni,
kożuchów, czepców, gorsetów i chust. Wyszywano także ręczniki, bieliznę stołową i inne tkaniny
służące do wyposażenia wnętrz mieszkalnych. Syntetyczne to omówienie przedstawia wyczer
pująco słowackie hafciarstwo ludowe.
Irena Turnau
OPERA T E X T I L I A VARIORUM T E M P O R U M . To honour Agnes Geijer on her ninetieth
birthday 26th October 1988, Inger Estham, Margarety Nockert (red.), The Museum of National
Antiquities, Stockholm Studies 8, Stockholm 1988, ss. 188, rye. 119, w tym 12 kolor.
Jak zwykle w księgach pamiątkowych mamy tu do czynienia ze znacznym rozproszeniem
materiałowym. Artykuły przysłali najsławniejsi historycy światowego włókiennictwa, m.in. spec
jaliści szwedzcy, dwie Norweżki, dwie specjalistki z R F N , jedna ze Szwajcarii, angielska para
małżeńska, Islandka i Węgier. Uczczono 90-lecic urodzin jednej z najwybitniejszych historyczek
włókiennictwa naszego stulecia. Agnes Geijer jest autorką licznych rozpraw dotyczących głównie
wzorzystych tkanin jedwabnych z różnych okresów. Opracowała ona słynny zespół znalezisk
z Birki, skarbiec katedry w Uppsali, a jej podręcznik historii światowego włókiennictwa ukazał się
także po angielsku. Recenzowana książka wnosi wiele ważnych ustaleń do historii tego rodzaju
wytwórczości (głównie w Europie).
Należy rozpocząć od wyszczególnienia najnowszych wyników badań nad dawnymi zabyt
kami. G . Arwidsson referuje ustalenia odnoszące się do zespołu zabytków opisanych przez Agnes
Geijer w pracy doktorskiej Birka J/7 opublikowanej w 1938 r. Ustalenia te potwierdzają możliwość
268
RECENZJE I OMÓWIENIA
produkcji słynnych pailium Frisonicum z czasów Karola Wielkiego we Fryzji. Na temat miejsca
produkcji tych skomplikowanych pod względem technicznym wyrobów dyskusja toczy się już od
pół wieku. Kilka studiów przynosi nowe ustalenia odnoszące się do techniki produkcji tkanin
wzorzystych. U. Cyrus-Zelterstróm analizuje znalezione w Birce tkaniny jedwabne; W. Endrei
wypowiada się na temat techniki wzorzystych adamaszków: I. Bergman omawia zabytki
znalezione w Nubii pochodzące z I - V I w n.c.; a M. Ftury-Lemberg dyskutuje proweniencję
jedwabnych samitów z V w. n.e.
Wśród studiów zabytków pochodzących z okresu późniejszego na szczególną uwagę zasługuje
opracowanie E. Gudjônsson dotyczące zachowanych w Islandii romańskich strojów liturgicznych
z katedry w Hoiar. Autorka dochodzi do wniosku, że te wspaniałe hafty figuralne, wykonane po
części złotą nicią, pochodzą prawdopodobnie z przełomu XII i XIII w. i należą do opus anglicanum,
i Z zaś do produkcji miejscowej. D King z Anglii, prezydent międzynarodowego t o w a r z y s z e ń ^
włókienników, wraz z żoną Monique opracował typy wzorzystych tkanin jedwabnych wyrabia
nych w Luce w 1376 r. K.Stolleis omówiła wźnogotyckie haftowane ornaty przechowywane we
Frankfurcie nad Menem I Estham zajęła się intarsjowanymi figuralnymi złotymi haftami na
skórze, pochodzącymi z okresu późnego średniowiecza! a przechowywanymi w Szwecji i w Finlan
dii M ' Nockert ukazuie iedwabne ołaszcze z XV w nrzechowvwane w Malmo i Lundzie Z D a r u
artykułów dowiadujemy się o innych zabytkach tekstylnych z muzeów szwedzkich, np. o haftach
chińskich 7 X V I I w O m ó w i o n o
także 80-tecie istnienia stowarzyszenia Pietas zjiimuiaceen <tip
K u n ï c i w ï f y ) 4 i K a u i i i , w a p u i i i i j i < u i t » u w y u m i j ^ u a ¿ n n u h » . u a ^ c v j A i i a i ^ v i i w i c j u £ K U £ i i n c i u I>IUJCK
tantach mody.
Wyjątkowo syntetyczne omówienia dały dwie wybitne specjalistki norweskie. Zajęły się one
historią dziewiarstwa, tylko fragmentarycznie opracowaną dotychczas w ich kraju. A. Kjellberg
ukazała produkcję i użytkowanie dzianin w Norwegii do końca XVII w., opracowawszy uprzednio
XVII-wieczne znaleziska z wykopalisk prowadzonych w Oslo (najstarszy zabytek z Bergen
datowano pomiędzy 1476 a 1525 r.). Na podstawie archiwaliów wykazała, że w XVII w.
użytkowanie dzianin (głównie pończoch) było szeroko rozpowszechnione w Norweeii. Znalazła
ona także dane o ludowej produkcji tych dzianin brak jednak było cechów dziewiarskich
M Hoffmann zajęła się importowanymi do Norwegi dzianymi wzorzyście jedwabnymi kamizel
kami z XVII w. z którychcześć miała osobno nakładane rękawy ukazując te zabytki na tle
ubiorów europejskich.
Irena Turnau
I N G E B O R G W E B E R - K E L L E R M A N N , Saure Wochen. Frohe Feste. Fest und Alltag in der
Sprache der Brauche Bücher, München 1985, ss. 239, ryc. 333, w tym 91 kolor.
Osobliwa to książka, w której bogaty i znakomicie dobrany materiał ilustracyjny zastępuje
w znacznej mierze opisowy tekst. Autorka postawiła sobie za zadanie ukazanie zwyczajowych
świąt i reguł obchodzenia różnego rodzaju uroczystości w krajach niemieckich (wraz z Austrią
i Szwajcarią) od końca XVIII w. do współczesności. Dając definicję zwyczaju podkreśla jego
funkcjonowanie w danej społeczności i wyżywanie się mieszkańców w organizowaniu odpowied
nich obrzędów czy uroczystości. W poszczególnych rozdziałach omawia ona najpierw święta
wiejskie (chrzciny, wesela i pogrzeby) ze znakomitymi ilustracjami ukazującymi świecenie złotego
wesela z 1830 r. Dalej zajmuje się rokiem pracy rolnika z siewami i żniwami. Dopiero na trzecim
miejscu wymienia święta kościelne różnych religii chrześcijańskich. Obok tradycyjnych świąt
dorocznych opisuje drzewa ubrane pisankami wielkanocnymi z Hesji, wyścigi jeźdźców na Św.
Jerzego w Bawarii, procesję w dniu Św. Marcina w Salzburgu. Ukazuje także inne święta
regionalne, np. pasterskie w okolicach górskich lub zawody w wychodzeniu na słupy, z nagrodami.
Funkcjonowały one jeszcze około 1958 r. w różnych częściach Niemiec.
Osobnym zagadnieniem są święta rodzinne (urodziny, imieniny) i zwyczaje składania życzeń
weselnych lub kondolencji. Do tego zagadnienia należy także zwyczajowe składanie podarunków
wraz z całym przemysłem kartek życzeniowych. W oddzielnych rozdziałach autorka ukazuje także
zwyczaje cechowe i innfi uroczystości miejskie, obecne święto kobiet aż do podtrzymywania
folkloru jako ucieczki od niewygodnej i szarej rzeczywistości. Można nie zgadzać się z niektórymi
definicjami autorki. Należy jednak podziwiać bogaty materiał i szerokość spojrzenia na realizację
społecznych potrzeb świętowania.
Irena Turnau
5
