http://zbiory.cyfrowaetnografia.pl/public/5294.pdf

Media

Part of Kościół i Park Pokoju w Jaworze jako przyklad miejsca (nie)pamięci

extracted text
BARBARZYŃCA

Marcelina Jakimowicz

Ur. w 1988 roku. Etnolog, doktorantka afiliowana przy Katedrze
Etnologii i Antropologii Kulturowej Uniwersytetu Wrocławskiego.
Interesuje się antropologią pamięci, prowadzi badania dotyczące
wpływu powojennych przesiedleń z byłych Kresów PołudniowoWschodnich na Dolny Śląsk na narracje biograficzne.

Wprowadzenie
We współczesnych środkach masowego prze­
kazu zauważyć można wyjątkowe natężenie tema­
tów związanych z historią i pamięcią. Odno­
szące się do nich pojęcia na stałe wpisały się już
w dyskurs mediów. Zagadnienia takie jak poli­
tyka historyczna, miejsca pamięci, białe plamy
historii, jej zamazywanie czy demokratyzacja, są
coraz częściej przedmiotem debat, dyskusji oraz
zainteresowania całego społeczeństwa. Niemal
zawsze tego rodzaju tematy związane są z czasem
II wojny światowej, która na stałe zmieniła bieg
historii i odcisnęła piętno na życiu wszystkich
ludzi którzy jej doświadczyli jednym z tego
typu skutków wojny były wielkie migracje które
dotknęły szczególnie terenu Dolnego Śląska Tu
na miejsce ludności niemieckiej, w ramach
siedleń przybyła ludność zza Buga oraz z cen¬
tralnej Polski. Zostawiali swoje miejsca pamięci
1-

1

Za prekursora badań nad miejscami pamięci uznać
należy Pierrea Nore. W artykule MLIK collectiv,
opublikowanym na początku lat siedemdziesiątych,
Nora postulował konieczność badań nad miejscami
pamięci. Terminu tego nigdzie dokładnie nie zdefi­
niował, ale jak się wydaje, rozumiał go wtedy przede
wszystkim ako zimtytućjonalizowane formy zbio­
rowych wspomnień prze złości Miejscem pamięci

m S o być dla niego zarówno archiwum historycz­
ne L pomnik bohatera jak i mieszkanie prywatne
w S r y T C t S się'
S b T b S k
I b c h o E uroclstośc z H
t
ó
S
dk
Nory S o ^ c h

1 (19) P 0 1 9

w^go wczZnych pfc3

BARBARZYŃCA

P

domy, gospodarstwa, kościoły, groby bliskich,
pola uprawne i znane im od wieków krajobrazy.
Wyrwani z własnej przestrzeni, musieli na nowo
definiować siebie i zdobywać poczucie bezpie­
czeństwa w miejscach im obcych. Takich grup na
terenie Europy było po wojnie wiele.
W Polsce główne nurty historii i pamięć
o minionych wydarzeniach kształtowała władza
ludowa. W ramach tych działań likwidowała
ona ślady niemieckiej przeszłości na tzw. Zie­
miach Odzyskanych. W perspektywie bieżącej
lieux de memoire należałoby raczej tłumaczyć jako
„miejsca wspominania", "miejsca wspomnień', a najlepie „miejsca, w których się wspomina". Koncepc a
owych mie sc wspominania, miejsc pamięci, osadzona

jest mocno w dwóch tradycjach Pierwsza to tradycja
badań nad społecznymi ramami pamięci zbiorowej
Maurica Halbwachsa. Badania miejsc wspomnień"
to analiza instytucjonalnych ram kreowania podtrzy­
mywania i transmisji pamięci przeszłości f ) L a na­
tomiast wiąże się z praktykami mnemotechnicznymi
antycznych! średniowiecznych retorów przypomnia-

dzksatTb

S ^ « p a S d " 7 S a ^ ? w ^ e i

S^23o^V ^SoZ Sn^££
D

D

54

Marcelina Jakimowicz

chodziło o zdobycie mieszkań i miejsc pracy dla
milionów przesiedlonych Polaków. Rozwiąza­
niem problemu miało być usunięcie Niemców,
połączone w propagandzie PPR z mitem Ziem
Odzyskanych. Powrót tych ziem w granice Pol­
ski przedstawiano w kategorii sprawiedliwości
dziejowej, a także jako ukoronowanie polskiej
myśli politycznej . W polityce PPR przyłącze­
nie do Polski obszaru około 100 tys. k m , jego
„odniemczenie" i oddanie polskiemu osadnic­
twu (z obietnicą przejęcia majątków niemieckich
2

3

2

1 ich podziału w ramach reformy rolnej) miało
się stać, w otoczce haseł o budowie Polski jed­
nolitej narodowo, filarem pozyskania zaufania
społeczeństwa. Zamykano szkoły, konfiskowano
majątki należące do społeczności niemieckiej,
niszczono cmentarze. Usuwanie Niemców odby­
wało się dwutorowo: poprzez zorganizowane
wysiedlenia oraz tworzenie warunków skłania­
jących Niemców do wyjazdu .

nazywany „perłą w koronie miasta" lub „perłą
światowego dziedzictwa" . Świetnością cieszy się
od roku 2001, kiedy to został wyremontowany
i wpisany na listę UNESCO . Wcześniej pozo­
stawał w stanie ruiny i był widomym śladem
niemieckiej przeszłości miasta. Obecnie zabytek
powinien stanowić pamiątkę skomplikowanej
historii Jawora. Do 1972 roku świątynię okalał
cmentarz ewangelicki. Zlikwidowany przez wła­
dze Jawora pod pretekstem braku w centrum mia­
sta terenów zielonych, stanowi przykład niszczy­
cielskich działań władzy ludowej w stosunku do
poewaneelickieeo mienia Na miejscu cmentarza
powstał Park Pokoju - rozległe założenie oeroclowe otoczone przez dawne budynki parafialne.
6

7

8

Artykuł jest pokłosiem badań terenowych
prowadzonych w kwietniu i maju 2011 roku na

4

6

http://www.jawor.pl/pl/tresci-435.html, 26.11.2012.

W latach 2000-2003 Kościół w Jaworze przeszedł
pierwszy od 1906 r. generalny remont. Prace polegały
na usunięciu uszkodzonych części konstrukcji kościo­
ła i zastąpieniu ich nowymi Wymieniono pokrycie
dachowe nad nawą główną kościoła i nad nawami
bocznymi. Wszystkie drewniane elementy poddano
impregnacji. Służby konserwatorskie rekonstruowały
też zabytkowe malowidła. Renowację zabytku sfinan
sowała Fundacja Współpracy Polsko-Niemieckiej.
Polska Partia Robotnicza
Dotacie na ten cel przekazał również Urząd Mar­
W. Borodziej, Wstęp, [w:] W. Borodziej, C. Kraft
szałkowski Województwa Dolnośląskiego i Urząd
(red.), Niemcy w Polsce 1945-1950, t. 1, Władze i in­
Generalnego Konserwatora zabytków oraz prywatS
stytucje centralne. Województwo olsztyńsk e, Wydawnic­
ZorS/^S^zSe pLW
two Neriton, Warszawa 2000, s. 56

Jawor, przed wojną Jauer - miasto powiatowe
położone na Dolnym Śląsku, na terenie tzw.
Ziem Odzyskanych. Głównym zabytkiem miasta,
a zarazem jego największą atrakcją turystyczną,
jest pochodzący z XVII wieku Kościół Pokoju ,

7

5

2

3

ofiWawT

t

4

pC3=m 1.02:2013

P. Kasprzak, Polityka władz polskich wobec ludności nieecktj okres efunkcjonowamaM n sterstM
Świątynia została wpisana na Listę Światowego Dzie­
mt

W

t

t

t

zyskanych, „Czasopismo Prawno-Historyczne" 2 2010, s.
217.
5

Kościół Pokoju został zbudowany w latach 1654¬
1655. Jego powstanie wiąże się postanowieniami
pokoju westfalskiego, kończącego wojnę trzydziesto­
letnią (1618-1648) Na jego mocy ce arz musiał wy­
razić zgodę na wzniesienie kościołów ewangelickich
w trzech śląskich miastach: Głogowie, JaworŁ i Świd­
nicy. Miały one być zlokalizowane na przedmieściach,
zbudowane z materiałów „niegodnych'' Domu Boże^
go- drewna gliny i słomy a także nie posiadać wieży
(obecna pochodzi z I ćw. XVIII w ) .

8

dzictwa Kulturowego i Naturalnego UNESCO 13
grudnia 2001 r. w Finlandii z racji dużego znaczenia
dla kultury i ludzkości. Spełnia kryterium III - przed­
stawia unikatowe albo przynajmniej wyjątkowe świa­
dectwo tradycji kulturowej lub istniejącej albo minio­
nej cywilizacji I V - przedstawia szczególny przykład

typuTudowl zespołu architektonicznego lub techno­
ilustrującego ważny etap
oraz V I - poJstajf w bezpLre<£

krajobrazu
ludzkości

logicznego albo
w historii

żywa ZdyZ^So^da

lub^S^rTdbo

BARBARZYŃCA

1 (19) P019

55

Miejsce n i c z y j ą bo niemieckie...
terenie Parku Pokoju w Jaworze . W badaniach
starałam dowiedzieć się, jaki był i jest stosunek
do mienia poewangelickiego na terenie mia­
sta . Moich rozmówców pytałam o powojenną
historię Kościoła Pokoju i Parku. Starsze osoby
- również o wspomnienia związane z cmenta­
rzem i jego likwidacją. Starałam się także dowie­
dzieć, jakie znaczenie mają dziś kościół i Park
Pokoju dla młodych mieszkańców Jawora. Istotną
rolę w prowadzeniu badań miał fakt, iż Jawor
jest moją rodzinną miejscowością. Mieszkając
w pobliżu Parku Pokoju
dostęp do obser­
9

10

wacji teeo terenu badania prowadziłam wiec
w środowisku mi znanym. Omówienie materiału
badawczego dzielę na dwie części. Jedna odnosi
się do historii powojennej lawora w niej zamiesz
czam wspomnienia i stosunek ludności napływo­
wej do mienia poewaneelickieeo a także pokrótce
orzedsrawiam svruacie ewangelików w oierw
szvch larach n o w o i e n r l h Naromiasr w druHei
części sraram sieę p
nrzedsrawić dzisiejsze wvobraże
y
nia na temat tego terenu wśród mieszkańców mia­
sta Następnie rekonstruuje proces kształtowania
sta. n a s t ę p n i e r e K o n s t r u u j ę proces K s z t a ł t o w a n i a
n

m*

* i

r7 n

n

t m

t P rlr

P Lr i

się pamięci jaworzan na temat i arku i OKO u
i Dadam jej wpływ na znaczenie tego terenu ma
młodszego pokolenia, ^zy rzeczywiście jest to

miejsce pamięci, czy może raczej niepamięci. INa
to pytanie postaram się odpowiedzieć w artykule.
9

Badania prowadziłam za pomocą obserwacji uczest­
niczącej jawnej, a także swobodnego i pogłębionego
wywiadu Wiele informacji było zdobywanych podczas
codziennych rozmów, a akże z wywiadu eksperckie­
go w przypadku rozmów z duchownymi. W artykule
korzystam także z wiadomości o parafii ewangehcko-aulburskiej w jaworze zdobytych podczas zbierania
materiału do pracy konkursowej pf Życie religijne
wczasachPRL u Ł s n a p r ó b a r o z L z e m a p r z e s z ł o ci
która została napisana pod kierunkiem Dariusza Drżała

Zawierzyć słowu mówionemu,
pochylić się nad świadectwem,
pogłoską, plotką...
Ludzka pamięć jest wybiórcza i często zwodni­
cza, a relacja konkretnego człowieka jest zanurzona
we współczesnym mu kontekście. Z biegiem lat
doświadczenia mogą zmienić swoje znaczenie. To
- jak wspominamy - uzależnione jest od wielu
czynników, pamięć nie jest stała, lecz elastyczna,
zmienna w czasie, zależna od pamięci zbiorowej
grupy, z jaką się identyfikujemy, i z dyskursem na
temat historii prezentowanym w mediach, z któ­
rymi się stykamy. Jednak pamięć daje nam moż­
liwość dotarcia do informacji niedostrzeżonych
przez historię bądź będących opozycją do dyskursu
historycznego.
Mikrohistorie dają nam możliwość uzyska­
nia wyobrażeń na temat przeszłości i pozwalają
dotrzeć do informacji zazwyczaj nie zawartych
w dokumentach - do ludzkich historii, do wyobra­
żeń na temat miejsca. Z ich pomocą starałam się
udzielić odpowiedzi na pytanie, jak funkcjonują
tereny poewangelickie w świadomości jaworzan.
Idąc za słowami Tokarskiej-Bakir, w swoich roz­
mowach chciałam zawierzyć słowu mówionemu,
pochylić się nad każdym świadectwem, pogłoską,
plotką, tym, co do niedawna było przez histo­
rię lekceważone . W moich badaniach stało się
to kluczem nie tylko do zrozumienia przeszło­
ści, ale przede wszystkim teraźniejszości. Pamięć
stała się pomostem między tym, co było, 3. tym
11

12

11

d s z X r S p o t o c k ą w r o l u 2 0 0 6 wr^chkonkJJn

10

Do mienia poewangelickiego zaliczam świątynię, te­
ren parku - niegdyś cmentarza ewangelickiego, znaj­
dującą się na jego terenie kaplicę oraz byłe ewangelic­
kie budynki parafialne, które okalają p i .

1 (19) PD13

BARBARZYŃCA

Mikrohistorie definiuję za Ewą Domańską jako od­
dające wielkie przemiany historii, opisujące drobne
wydarzenia powszechnych dni historii, małe światy
innych ludzi przybliżanych przez badaczy po to, by
wskazać na ich odmienność. Zob. E. Domańska, W-

krohistorie. Spotkania w miedzyświatach,
two PoznańsL, Poznań 1999,1 22.

12

A.

Wydawnic­

Guriewicz, Historia i antropologia historyczna,

tłum. B. Żyłko, „Konteksty. Polska Sztuka Ludowa"
1-2 1997, s. 17.

co jest obecnie. W osobistych wspomnieniach
tkwi jednak pułapka subiektywności, gdyż każda
z opowieści jest opisana przez konkretną osobę,
która na swoje życie patrzy z perspektywy prze­
żytych dotychczas lat, zwraca uwagę na niektóre
elementy historii, a o innych zapomina. Jednak
każda, nawet najmniej prawdopodobna opowieść,
mówi o czymś badaczowi. Już na poziomie doboru
historii, które ktoś zechce nam przekazać, można
dowiedzieć się, co dla opowiadającego jest ważne,
jakimi wartościami kieruje się w życiu, a także
jak chce ukształtować swój wizerunek w oczach
słuchającego. Jak wspomina Traba, pamięć jest

fenomenem działającym historycznie, lecz nigdzie
nie jest utożsamiana z historią jako czymś, co rze­
czywiście się wydarzyło. Może pomagać historii,
wypełniać luki w materiale badawczym, jednak
należy odnosić się do pamięci bez potrzeby wery­
fikacji historycznej, przyjmować przedstawianą
nam prawdę jako obowiązującą w danej grupie .
Badania pamięci rozpatruje się nie jako „zapis
13

13

R.Traba, Wprowadzenie, [w:] R.Traba, Hans Hennig

Hahn (red.) Polsko-memteckte mtejsca pamtect, t. 3

Paralele, Wydawnictwo Naukowe Scholar, Warszawa
2012, s. 11.

FOT. MARCELINA JAKIMOWICZ

BARBARZYŃCA

57

Miejsce n i c z y j ą bo niemieckie...
interpretacyjnie skończony", ale raczej umieszcza
się je w kontekście możliwych znaczeń .

wymazywania pewnych fragmentów historii jest
pamięć o ewangelikach, którzy według władzy
ludowej mieli być świadectwem przeczącym pol­
skości Ziem Odzyskanych.

14

Kirsten Hastrup przyrównuje historię do
mitu. Uważa, iż historia jest tworem europocentrycznym, który stawia dokumenty pisane ponad
mity, opowieści „zwykłego człowieka" . Nato­
miast, gdy zmienia się punkt widzenia i pojawiają
się nowe fakty, przyjęta dotychczas za pewnik
historia zostaje odrzucona jako mit, zaś mit
w nowym świetle może stać się historią . Decy­
dującym czynnikiem jest tu fenomen pamięci
ludzkiej, która jest
dla naszego poczucia

Jonie nasze było..." Stosunek
jaworzan do ewangelików i ich
mienia w czasach powojennych

15

Rok 1945, koniec wojny. Napływowi miesz­
kańcy Jawora wciąż żyją w strachu, że Niemcy
wrócą na swoje dawne ziemie. W pierwszych
latach po wojnie „osadnicy" nie remontują
domów, bo jak mówi pewien mężczyzna:

16

tożsamości. W artykule korzystam także z pojęcia
historyczności
Nietzschego, który określa ją jako
formę świadomości continuum wiedzy. Historyczność według Nietzschego jest zatem sp oso **
bem iaki człowiek wykorzystuje dla budowania
zachowywania bądź niszczenia świata kultury'
który narodził sie wraz z żvwvmi lecz którego
elementem iest wiedza o umarłych Naturalnym
procesem jest społeczne zapominanie niektórych
faktów, doświadczeń, natomiast skupianie siej
17

r ^ e k a ź w a n i n ^ w h ' " ^ l e k ™ o Ł zhiorowei
L m i e r i w i . ż e sie często z z . r h w L e m t o ż s . m o

i Procesem zmorowej amnezji, i^ia „wygoay
wykluczamy z wrasnej przeszyci pewne takty,
świadomie Dądz nie, inne natomiast urastają
do rangi mitu narodowego, lakim przykładem
14

K. Polasik-Wrzosek, Czy oralność może „odbijać" men­

talność?, [w:] K. Polasik-Wrzosek, W. Wrzosek, L.
Zaszkilniak (red.), Historia - mentalność — tożsamość.

Studia z historii, historii historiografii i metodolońi

storii, Instytut Historii Uniwersytetu im. Adama Mic­

Oni [Niemcy]przecież
wszystko tu zostawili, to
czemu nie mieliby po to wrócić?
Pozostała w Jaworze ludność niemiecko-ewangelicka po wojnie z większości staje się mniejszo­
ścią. Jak wspomina ksiądz ewangelicki: „Dodat­
kowo władza stale wpaja napływowym wizerunek
Niemca-wroga, mordercy, nazisty" . Napływowa
ludność widzi także, jak władza ludowa traktuje
Niemców, którzy zostali w Jaworze. Traktowani,
jak ludzie drugiej kategorii, często nie posiadają
dokumentów, żyją z myślą o wyjeździe. Ci, którzy
zostali, nawet dziś nie chcą rozmawiać. Jeden z roz­
mówców opowiada mi o swojej sąsiadce - Niemce.
Została Oflcl fis. tych terenach z powodu
który
w pierwszych latach po wojnie ożenił się z Polką.
On się zasymilował, natomiast jego matka, mimo
hi­
że rozumiała język polski, do końca swoich dni
19

kiewicza w Poznaniu, Poznań 2010, s. 354.
15

K. Hastrup, Przedstawienie przeszłości. Uwagi na te­

mat mitu i historii, tłum. S. Sikora, „Konteksty. Polska
Sztuka Ludowa" 1-2 1997, s. 24.
16

17

Ibid., s. 23.
W. Werner, Świadomość historyczna miedzy wiedzą
jednostki a historycznośaa kultury. W poszukiwaniu
defimcp, [w:] K. Polasik-Wrzosek, W. wfzosek, L. Za­
szkilniak (red.), op. cit., s. 338.

18

K. Hastrup nazywa to roztopieniem tożsamości.

1 (19) P 0 1 9

BARBARZYŃCA

19

Rozmowa z ks. Tomaszem Stawiakiem: „Byli oni trak­
towani jak obywatele drugiej kategorii, nie posiadali
paszportów, dowodów osobistych (...) Często pada­
ły przykre zdania w stronę wyznawców luteranizmu,
wypowiadane przez katolicka ludność cywilna. Nato^
Z s t władze państwowe PRL-u w żaden sposób nie
represjonowały ewangelików znajdujących się na tym
terenie ale również nie czyniły nic by ich sytuacje
zmienić".

58

Marcelina Jakimowicz

mówiła tylko po niemiecku. Miała za złe synowi, że
nie wyjechali. Wiatach pięćdziesiątych i sześćdzie­
siątych zdecydowana większość Niemców opuściła
omawiany teren. Zostało zaledwie kilkadziesiąt
osób, które stopniowo się zasymilowały. W trakcie
badań okazało się, że moja wieloletnia sąsiadka jest
„autochtonką", ale o tym nie mówi. Okazało się,
że jest to tajemnica poliszynela - większość znajo­
mych wie o jej pochodzeniu, lecz nikt o tym nie
mówi, ponieważ: „Ona nie chce o tym rozmawiać.
Określa siebie nie jako Niemkę, ale jako będącą
stąd" . Ksiądz ewangelicki opowiedział o pewnej
kobiecie, która przez lata przyjmowała księdza
katolickiego
kolędzie. Dopiero kilka lat
wyznała mu że nie należy do kościoła katolickiego
Kapłan katolicki powiadomił ówczesneeo księdza
ewangelickiego. Tłumacząc sie kobieta powie¬
działa mi Tak sie bałam po wojnie że wolałam
udawać [katolika]" Wpierwszych latachpowojennvch nie chciała rzucać sie w oczy swoi a. i nnościa
Nanc^ła sie nolskie^ wtoniła w PRT owska
rzeczywistość, wychodząc za mąz za „przyjezdnego
20

-

W pierwszych latach po wojnie oprócz aktów
przemocy ze strony przyjezdnych, ludność nie­
miecką spotkały także represje ze strony państwa .
Mimo zapewnień władzy , że dopóki ludność
ewangelicka będzie przebywała na terenach Ziem
Odzyskanych, kościoły i domy parafialne będą nale­
żały do jej własności, budynki parafialne zostały jej
bardzo szybko odebrane. We wrześniu 1945 roku
21

22

2 0

21

Ani razu nie użyła w rozmowie słowa Niemiec, mówi­
ła o Niemcach w 3 osobie: oni.

praktycznie z dnia na dzień jaworskim ewangelikom
został zabrany budynek przedszkola. Nie potrafiąc
mówić po polsku, starali się prosić o interwencję
nowe władze pisząc podania. W jednym z nich
czytamy: „Podczas biadowa godzinę przybyli dwa
mężczyźni i powiedzieli, ze ewangeli schronisko dla
dzieci natychmiast ma być zamknięte.. . ". Wysyłali
pisma, dokumenty własności, nic jednak nie wskó­
rali. Jeden z rozmówców, pochodzący z byłych Kre­
sów Wschodnich, zaznacza: „Tak naprawdę to mógł
każdy wejść do nich tam i coś zabrać, bo człowiek
wiedział, że nic oni mu nie zrobią".
23

Następnie przytaczana jest przez jednego z roz­
mówców historia dotycząca konfiskaty przez mili­
cję mebli z biura parafialnego. Polski urzędnik
wszedł do biura w czasie nieobecności księdza
i zabrał stół i biurko. Od starszych mieszkań­
ców Jawora dowiedziałam się, że meble z parafii
zostały przeniesione na komisariat policji. Mimo
interwencji u władz, budynki i meble nie zostały
zwrócone prawowitym właścicielom. W latach
50. XX wieku zabrano wszystkie budynki nale­
żące do parafii ewangelickiej. Skutkiem tego było
między innymi zmniejszenie się liczby wiernych
z ok. 3200 (rok 1947) do ok. 1500 (rok 1955) .
Trudności, które państwo sprawiało ewangelikom,
przyczyniły się do wyjazdu z Jawora w 1947 roku
proboszcza. Można więc powiedzieć, że władze
24

23

24

Źródło: Zbiór dokumentów parafii ewangelicko-au¬
gsburskiej w Jaworze, dokument z dnia 15 września
1945 roku (list napisany do starosty powiatu jawor­
skiego przez Ewangelików w języku polskim) Zacho­
wano oryginalną pisownię.
Były to zazwyczaj osoby z pobliskich wiosek, w któ­

B. Nitschke, Sytuacja niemieckiej ludności cywilnej na rych wolniej dokonywały się przesiedlenia. Z relacji

świadków - Polaków, wiemy ze jeszcze w latach 50.
XX wieku w Kościele Pokoju odbywały się msze przyjeżdżali na rowerach, które ustawiali pod ścianam świątyni. Co ciekawe, w pierwszych latach po­
wojennych Kościół Pokoju' był także udostępnimy
katolikom np. na śluby.

em achpolskich, [w:] W. Borodziej, A. Hajnicz (red.),

Zt

t

Kompleks wypędzema, Znak, Kraków 1998, s. 58.
22

25

W dziennikach urzędowych wiadomości prezydium
Ewangelickiego Kościoła na Dolnym Śląska możemy
przeczytać, iż na spotkaniu 2 września 1945 roku w Le­
gnicy wojewoda zapewniał, iż majątek gminy ewange­
lickiej jes jej własnością i taką pozostank; B. Skoczylas-

-Stadnk,i«V.,s.l7.

25

Dane z ksiąg parafialnych kościoła ewangelicko-augs¬
burskiego w Jaworze.

BARBARZYŃCA

1 (19) P019

„Miejsce n i c z y j ą bo niemieckie..."
powoli osiągały swój cel oparty na polityce polonizacyjnej. Z powodu wyjazdu księdza, a później
także innych ewangelików , kościół oraz cmentarz
zaczęły powoli niszczeć.
26

Ewangelicyzm dla napływowej ludności stał
się tożsamy z narodem niemieckim - agresorem
w czasie I I Wojny Światowej. Po wojnie ewan­
gelicy z większości stali się mniejszością, często
„wyzywano" ich od hitlerowców. Stali się obcy
w swojej małej ojczyźnie. Jak mówi jeden z księży
katolickich:

59
który był bardzo zniszczony. Biegała miedzy gro­
bami i chowała się w pobliskiej zniszczonej krypcie,
która ukazywała pod podłogą resztki trumien:
Tam wchodziliśmy do tej krypty i tam trochę
strach było, ale dla dzieciaków to ciekawe takie,
to kolega znalazł tam w tej krypcie taki pierścio­
nek z oczkiem mały chyba złoty i miałam go do
czasów studiów a potem go zgubiłam nad rzeką,
szkoda mi było.

Kościół był prowizorycznie zabezpieczony przed
włamaniami, jednak chłopcy często niszczyli kamie­
niami kłódkę i wchodzili do świątyni. Ludzie,
My mieliśmy problemy przez naszą wiarę w PRL-u, ale ci ewangelicy co tu [ich] została garstka, to którzy jako dzieci bawili się na terenie budowli,
nie mieli życia. Potem wyjechali za rodzinami, bo nie traktowali jej jak świątyni, mimo iż widzieli, że
nie dość, że nazywano ich Niemcami, hitlerowca­ w pierwszych latach po wojnie odbywały się tam
uroczystości kościelne. Traktowali ją, jakby była
mi, kazano wracać do swoich, to jeszcze władza
należącym do nich - najmłodszych - miejscem
nie reagowała na ich prośby o pomoc .
zabaw. Mężczyzna, który w dzieciństwie mieszkał
Wraz z biegiem lat liczebność ewangelików nie­ w pobliżu kościoła, opowiada o swoich zabawach:
ustannie się zmniejszała. Rozmówcy wspominają, że
budynku świątyni i terenu cmentarza pilnował po
Biegaliśmy tam po tym budynku, tam takie wiel­
wojnie pewien starszy mężczyzna, któremu pozwo­
kie kryształowe lampy były, to nawet do nich sie
lono mieszkać w dawnej plebani, jednak i on wyje­
z procy strzelało, kto więcej kryształków zbije.
chał w latach 60-tych. Cmentarz zarastał, a kościół
niszczał. Dziś Park Pokoju jest terenem znajdującym
W roku 1972 władza ludowa rozpoczęła proces
się blisko centrum i oddziela starszą cześć miasta „odniemczania" cmentarza w Jaworze. Z całej akcji
od nowych osiedli. Jednak w czasach powojennych nie zachowały się żadne dokumenty, nie wiadomo
obszar ten mieścił się na krańcu Jawora. Zarówno także, co stało się z nagrobkami. Wydarzeniem,
cmentarz, jak i kościół stały się miejscami zapo­ które najczęściej wspominane jest w opowieściach
mnianymi, w których jak wspominają rozmówcy: dotyczących cmentarza, jest jego likwidacja. Z rela­
„bawiły się dzieci i wylęgały ptaki". Stanowiły miej­ cji osób, które bawiły się na terenie nekropolii,
sca niczyje i raj dla najmłodszych, dzisiejszego dru- a także tych, które mieszkają w obrębie parku,
eieeo pokolenia jaworzan dzięki'temu że mieściły możemy dowiedzieć się jak wyglądała likwidacja:
w sobie pełno zakamarków i nie pilnował ich nikt
dorosły Tedna z kobiet opowiada
jak bedac
Przyjechał jakiś buldożer czy koparka i w ciągu
11

małą dziewczynką bawiła sie na terenie cmentarza
;

1

W latach 60. XX wieku większość pozostałych po
wojnie ewangelików wyjechała do NRE> na mocy po­
stanowienia o łączeniu rodzin.
Wypowiedź ks. Walentego Szałęgi.

1 (19) P 0 1 9

BARBARZYŃCA

dnia zrównała to z ziemią wszystko. Nie wiem,
dlaczego tak zrobili. Podobno parku w mieście
brakowało.

60

Marcelina Jakimowicz

FOT. MARCELINA JAKIMOWICZ

Pewna grupa osób, wiedząc o nadchodzącej
likwidacji cmentarza, jeszcze przed wjechaniem
buldożerów kradła nagrobki i plądrowała kryptę.
Relacja mężczyzny mieszkającego obok parku,
który oglądał likwidacje ze swoim sąsiadem,
Niemcem:

Mimo iż większość mieszkańców wiedziała,
że na terenie cmentarza znajduje się krypta,
nikt oprócz dzieci, dla których cmentarz był
terenem zabaw, nie ośmielił się wchodzić do
niej przed podjęciem decyzji o likwidacji cmen­
tarza. Wiadomość o rychłej likwidacji „ośmie­
liła" niektórych mieszkańców Jawora, zniknęły
pojedyncze nagrobki. Profanacja zwłok z krypy
On mi mówił, tu byli pochowane bogate ludzie,
stała się lokalną sensacją, bardzo wielu starszych
bo tu kaplica, kto móglse pozwolić, to oni tam
zeby mieli złote mówi, ałe tam było bogactwo w tej mieszkańców opowiadało mi o tym incydencie.

piwnicy hoho, oni pierścienie
mieli.

chowali, naszyjniki

BARBARZYŃCA

1 (19) P019

61

„Miejsce n i c z y j ą bo niemieckie..."
Jedna z kobiet mieszkających w obrębie parku
wspomina:
To nawet takie zdarzenie było, że chłopaki wzięli,
pobahamowane to wszystko było, wzięli dwóch
tych nieboszczyków wyciągnęli, założyli sznurek
[im] na szyje, powiązali. Tak z tej piwnicy [wy­
ciągnęli], tu komitet- UB szukało kto to zrobił
a tam chłopaki nie przyznali się. Dla żartu sobie
zrobili, bo to Niemcy, to tak powiesili.
Wielu Jaworzan pamięta ten precedens, jed­
nak ciekawym wydaje się fakt, iż zazwyczaj w nar­
racjach moich rozmówców powieszenie zwłok jest
określane jako żart, wygłup młodych, podobnie
jak niszczenie wnętrza Kościoła Pokoju i dzie­
cinne zabawy na cmentarzu. Z jednej strony
w opowieściach zaznacza się, iż było to miejsce
niczyje, zaniedbane, stanowiące zagrożenie dla
dzieci, z drugiej - pozwalano dzieciom bawić się
na cmentarzu, tłumacząc: „Nie było placu zabaw,
to gdzie miały się bawić". Jednocześnie w roz­
mowach często podkreślano dużą wartość histo­
ryczną cmentarza, a także jego bogactwo. Jeden
z mężczyzn wymieniał „marmury
białe zielone jakie chciałeś, nawet jakieś carskie
rodziny tu leżały". Nie wiadomo jakie dokładnie
nagrobki zostały zlikwidowane Po likwidacji
w miejscu krypty postawiono pergolę, której
resztki stoją w parku do dziś

nych, rekreacyjnych w Jaworze , inni natomiast
zwracali uwagę na zły stan cmentarza, który miał
stanowić niebezpieczeństwo dla lokalnej ludno­
ści, a przede wszystkim bawiących się na nim
dzieci. Likwidację argumentowano także mała
liczbą ewangelików w Jaworze, którzy nie byli
w stanie opiekować się nagrobkami. Na terenie
cmentarza ewangelickiego było ok. 1500 gro­
bów , epitafia byłyby teraz zabytkami barokowej
sztuki sepulkralnej. Co stało się z tak wielką ilo­
ścią kamienia z płyt grobowych? Jedni opowia­
dają o kamieniu wywiezionym „do centrali, żeby
naprawiać stolicę" Inni wspominają o kamieniu
rozkradzionym przez Jaworzan mieszkających
wokół parku i wykorzystanym jako materiał na
schody i parapety. Jeszcze inni opowiadają o roli
C O M - D w dysponowaniu kamieniem z płyt
nagrobnych Jedna z kobiet wspomina
29

30

31

-

Mój sąsiad tam z ul. Legnickiej, bo to tez ten UB-owiec taki, (...) On już nie żyje, niech mu zie­
mia lekką będzie, to przywoził z tych pomników te
płyty, na podwórko do nas i robił nowe nagrobki,
to widziałam.

-

W grudniu 1972 roku, w przeciągu kilku dni,
teren cmentarza został „oczyszczony": nagrobki
zostały zrzucone w jedno miejsce, a szczątki
przeniesione do zbiorowej mogiły na cmentarzu
komunalnym . Na pytanie o powody likwidacji
i przeniesienia cmentarza, otrzymywałam różne
odpowiedzi. Jedni mówili o braku terenów zielo-

Fragmenty pokawałkowanych płyt nagrob­
nych z niemieckimi napisami można znaleźć na
miejscu ośrodka rekreacyjnego Jawornik. Poka­
wałkowane płyty zalane betonem tworzą posadzkę
pod stolik do gry w warcaby. Jedna z relacji mówi:
Kamień wtedy był bardzo drogi, więc ludzie
pobrali, a przede wszystkim to COM-D pozabie2 9

28

3 0

31

28

Informacje uzyskane od plebanii kościoła ewangelic­
kiego w Jaworze. Miały być to groby przodków tych
którzy zostali na terenie Jawora.

ewangelików,
1 (19) P 0 1 9

BARBARZYŃCA

Takie argumenty wysuwają także członkowie komisji
ds. likwidacji cmentarza.
Dane szacowane na podstawie archiwum parafii
ewangelickiej w Jaworze.
Przedsiębiorstwo Produkcyjne i handlowe - skrót
COM-D pochodzi od łacińskiej nazwy communalis
dispmsatL, spółka zajmuje się prowadzeniem gospodafki wodno ściekowej, zarządzaniem komunalnymi
zasobami lokalnymi, świadczeniem usług komunal­
nych.

62

Marcelina Jakimowicz
rato na posadzki w mieście i na nowe nagrobki.
Odwracali taką płytę i już można było nowe litery
wyrżnąć.

remont świątyni sfinansowała Fundacja Współpracy
Polsko-Niemieckiej. Część dotacji na ten cel prze­
kazał również Urząd Marszałkowski Województwa
Dolnośląskiego i Urząd Generalnego Konserwatora
Na stronach internetowych miasta i Kościoła Zabytków oraz prywatni ofiarodawcy. Mając na
celu ochronę zabytku, władze miasta wraz z parafią
Pokoju można znaleźć wzmiankę na temat
likwidacji cmentarza ewangelickiego. Nie ma ewangelicko-augsburską ogrodziły cały teren parku.
jednak żadnych informacji o tym, w jaki sposób Zamontowano także ogrodzenie wokół kościoła,
mające chronić budynek przed dewastacją. Jednak
została przeprowadzona ekshumacja szczątków.
0 tym, jak wyglądało przeniesienie szczątków do „niedostępność" i brak oświetlenia tego terenu spo­
grobu zbiorowego, opowiada ksiądz parafii ewan­ wodowały, że - jak mówią mieszkający w pobliżu
gelickiej w Jaworze. W gazecie wydawanej w jed­ jaworzanie - jest to „idealne miejsce dla pijącej,
bawiącej się młodzieży" Ściany kościoła często są
nej z niemieckich miejscowości zamieszczono
ogłoszenie o likwidacji cmentarza. Zgłosiło się pokrywane napisami ksiądz ewangelicki skarży się
kilka rodzin, które zaoferowały chęć przeniesienia na częste próby włamania lub podpalenia. W cza¬
grobów swoich bliskich. Reszta kości została pod sie prowadzania badań na jednym z ocalonych
ziemią, co mieszkańcy Jawora mogli zauważyć epitafiów ktoś domalował wasy postaci kobiecej
Park Pokoju miał być zamykany aby ochron ć
w trakcie kopania rowów pod kable sieci telefonii
kościół
przed wandalizmem. Jednak furtki są przez
stacjonarnej. Jedna z mieszkanek opowiada:
32

cała noc otwarte ponieważ wedłu? relacji jednej
Jak tu sieć kopali, to tak na metr-półtora
i tu
zinformatorek:
normalnie czaszki leżały, nieraz to w piaskownicy
słyszałam, że dzieci piszczele znajdują.
Jak zamykali je, to te furtki chyba z trzy razy
je wyważali i na złom kradli, wiec nie zamy­
Po likwidacji ziemia została wyrównana, posiano
kają teraz.
trawę, postawiono ławki, pergolę w miejscu dawnej
krypty, zbudowano plac zabaw. Jedynymi śladami
Według kobiety furtki kradziono „na złość",
po całym cmentarzu są obecnie epitafia umieszczone aby dać wyraz niezadowoleniu wynikającemu
na ścianach świątyni i pozostałości po ramach epi­ z zamykania terenu parku. Przez park przebiega
tafiów na murach otaczających park.
najkrótsza trasa łącząca część starego Jawora
z nowo wybudowanymi osiedlami, tak więc jego
zamknięcie dla przechodniów w nocy powodo­
Kościół i Park Pokoju dzisiaj. Duma
wało zamknięcie najkrótszej drogi łączącej te dwie
1 chluba miasta czy może „zemsta
części miasta.

zmarłych Szwabów"?
W grudniu 2001 r. Kościół Pokoju w Jaworze
został wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa
Kulturowego i Naturalnego UNESCO. Generalny
3 2

http://www.jawor.pypl/tresci-435.html, 20.11.2012;
httJ://dolnyslask.org/miejscowosci/obiekty/jawor/;
20.11.2012:

Analizując używane przez jaworzan nazwy
parku można zauważyć, że istnienie byłego cmen­
tarza nie jest fragmentem historii przekazywanej
młodym pokoleniom. Drugie pokolenie prze­
siedlonych widziało jeszcze nagrobki, natomiast
trzecie pokolenie w ogóle nie zna historii tego
miejsca. W 2005 roku na terenie parku stanęła

BARBARZYŃCA

1 (19) PD13

Miejsce n i c z y j ą bo niemieckie...

63

FOT. MARCELINA JAKIMOWICZ

tablica pamiątkowa informująca, że na tym obsza­
rze istniał dawniej cmentarz. Został na niej umiesz­
czony m. in. cytat z Biblii: „Człowieku zdejm
z nóg sandały swoje, bo miejsce, na którym stoisz,
jest ziemią świętą". Tablica została ufundowana
przez burmistrza miasta Jawor, w czasie obchodów
350-lecia Kościoła Pokoju. Mimo tego spośród ok.
trzydziestu młodych osób z którymi rozmawiałam,
tylko dwie wiedziały, iż dawniej był to teren cmen­
tarza. Zauważyć to można w nazewnictwie parku.
Pierwsza i druga generacja jaworzan
„parkiem sztywnych", „parkiem trupków". Nato­
miast wśród młodszego pokolenia funkcjonują już
„neutralne historycznie" nazwy: Park Pokoju1

Także administracyjna nazwa parku.

1 (19) P 0 1 9

BARBARZYŃCA

mały park. Drugie pokolenie dodatkowo pamięta
cmentarz jako teren dziecięcych zabaw.
Kościół Pokoju jest punktem centralnym oma­
wianego terenu. Dla większości moich rozmów­
ców funkcjonuje jako zabytek, punkt turystyczny,
duma Jawora i „maszynka do zarabiania pieniędzy
od niemieckich turystów", a nie jako świątynia.
Jedna z kobiet podkreśla:
Kościół Pokoju to taki magnes na turystów z Nie­
miec. Oni przyjeżdżają, jakieś pieniądze zostawia­
ją, dobrze, że coś takiego mamy w tym Jaworze,
sami sobie odremontowali Niemcy (...JA tak

64

Marcelina Jakimowicz
w ogóle to ja nawet tam nigdy nie byłam, to nie
wiem, jak to wygląda w środku.

Kościół funkcjonuje więc w świadomości Jawo­
rzan przede wszystkim jako zabytek, do którego
przyjeżdżają zagraniczni turyści. Z jednej strony
istnieje teren kościoła, naznaczony sacrum dla
turystów i grupy ewangelików, a z drugiej park:
strefa rozrywki i odpoczynku stanowi dla miesz­
kańców miejsce profanum. Na terenie parku, jak
wspominają mieszkańcy okolicznych budynków:
„Na ławkach przy kościele pije się piwo, upra­
wia seks..., w niedzielne popołudnia obsikuje
budynek...".

psy. Jedna z napotkanych starszych kobiet, która
przyszła do parku ze swoim wnukiem, mówi, że
zawsze gdy wchodzi do parku, odmawia modli­
twę. W rozmowie owa kobieta opowiada, iż:
sie, bo pamięta łzy swojej sąsiadki z rodzi­
ny niemieckiej, która widziała teren kilka dni po
likwidacji cmentarza (...) Niegodne, żeby tak po
szczątkach chodzić. Myślę o tym, że tam szczątki
są, Ojcze Nasz odmawiam, bo Zdrowaś Marią oni
nie odmawiają.

Modli

Na terenie Jawora znajduje się także drugi
park, zwany Dużym Parkiem, Parkiem Miej­
skim . Spotkani ludzie określają Park Pokoju
jako bardziej niebezpieczny od „dużego parku",
mimo iż w tamtym istnieje więcej terenów nie­
dostępnych, zaciemnionych, jest on także bar­
dziej zalesiony. Gdy rozmówcy zostali poproszeni
o argumentację tego, że teren wokół Kościoła
Pokoju jest niebezpieczny, podawali przykłady
miejskich legend związanych z patologiami spo­
łecznymi. O tym, że ów teren stanowi zagrożenie,
miał świadczyć także fakt, iż kilka lat temu została
34

Teren parku wielu młodych i starszych jawo­
rzan określa jako miejsce niebezpieczne, związane
„z elementem Jawora", „spędami libackimi",
„jaworską patologią". Analiza wypowiedzi roz­
mówców wskazuje, że w ich świadomości teren
okalający kościół należy do sfery rozrywki, nato­
miast parafia ewangelicka jest odbierana czę­
sto jako „dodatek" do kościoła jako zabytku.
W opinii niektórych moich rozmówców ksiądz
jest raczej „przewodnikiem po kościele", „kusto­
szem", niż proboszczem działającej parafii. Wypo­
wiedź jednego z napotkanych w parku mężczyzn:
„Ksiądz ewangelicki ma oprowadzać Niemców
i od CZ3.S U. do czasu koncert jakiś zrobi". Niektó¬
rzy Jaworzanie w ogóle nie wiedzą, że w mieście
istnieje mniejszość ewangelicka Jedna z kobiet
opowiadała:
Kiedyś do mnie kuzynka przyjechała, wstaje
w niedziele spóźniona, słyszy dzwony i biegnie,
i wie Pani co? Pobiegła szybko do Kościoła Poko­
ju, gdzie ona tam dzwony słyszała? Nie wiem, ale
chyba o klamkę sie obiła. Śmialiśmy sie, bo tam
przecież mszy nie robią.

34

Park Miejski jest największym parkiem Jawora. Wcze­
śniej w miejscu Parku znajdował się tzw Park na kę­
pie Strzeleckiej. Jednak na początku XX wieku pal
był już zbyt mail, jak na potrzeby rozwijającego się
miasta. Ówczesny burmistrz Jawora Emil Groneberg
zdecydował się rozbudować park, zagospodarowując
przylegający do niego teren na połuSioWm brzegu
Niespodziewanie znalazł sTprywatny
sponsor
1911 roku drezdeński kupiec ż y d o S i e i
pochodzenia Bruno Fuchs (urodzony w jaworze) wyło­
żył na ten projekt niebagatelną na owe czasy sumJ 0
doS^rek Pok™ac Z
Z
K

NISŁ
W

5

H e n i a no^Z^kTlS
n o w Z k n Z o Parkiem

u S e r T Z S
^SSTob^

Dzwony na wieży Kościoła Pokoju istnieją i co
niedzielę dzwonią na poranną mszę. Na terenie
parku bawią się dzieci, spaceruje się, wyprowadza

BARBARZYŃCA

1 (19) P019

65

Miejsce n i c z y j ą bo niemieckie...
wysłana przez policję specjalna grupa, która miała
pilnować bezpieczeństwa w parku.
Jedna z młodych dziewczyn, gdy dowiedziała
się że obszar parku jest dawnym cmentarzem,
powiązała ten fakt z dużą przestępczością na jego
terenie, żartobliwie określając „dramaty" jakie się
tam wydarzyły „zemstą zmarłych, podobną do
tych w amerykańskich horrorach". Zmarli mie­
liby być niezadowoleni z braku szacunku wobec
ich szczątków i mścić się na żyjących, doprowa­
dzając do tego, iż teren parku stał się miejscem
morderstw i gwałtów. Szczególnie często wśród
młodych osób opowiada się legendy, które zabar­
wione są elementami tragicznymi i przypominają
historie z thrillerów czy horrorów.
Spośród usłyszanych historii szczególnie czę­
sto powtarzały się dwie. Jedna z nich mówiła
0 dwóch morderstwach popełnionych na tere­
nie parku, które miały być efektem działalności
nożownika. Wedle słów moich rozmówców był
to chłopak, który został porzucony przez swoja
dziewczynę i mścił się, zabijając nożem mężczyzn,
którzy odprowadzali swoje narzeczone. Tę historię
udało mi się „zweryfikować" u znajomego poli­
cjanta. Rzeczywiście dwa lata temu znaleziono
martwego człowieka przy murze parku, który
został zamordowany nożem, a zwłoki zostały
nakryte suchymi liśćmi. Policja ustaliła, iż mężbył bezdomny.

wie są niedorozwinięci umysłowo. To oni mieli
zwabić dziewczynę do domu, lecz według moich
rozmówców nie grozi im więzienie z racji niepeł­
nosprawności umysłowej. Historia przypomina
jedną z wielu historii miejskich i jest podawana
jako argument świadczący „o złej sławie" tej
przestrzeni.

Podsumowanie
Przestrzeń Parku, mimo swojej burzliwej histo­
rii, dla współczesnych Jaworzan stanowi miejsce
rekreacji. Niewielu spośród młodych mieszkań­
ców wie, iż na tym terenie istniał kiedyś cmentarz.
Pamięć o cmentarzu przetrwała tylko we wspo­
mnieniach osób, które go widziały, ale nie jest prze­
kazywana następnym pokoleniom. Starsi ludzie,
mimo że zaznaczają dawne bogactwo i ogrom
cmentarza, zazwyczaj starają się usprawiedliwić
jego likwidację, podając jako powód takiego
cedensu przeważnie brak terenów zielonych, rekre­
acyjnych w Jaworze. Park Pokoju w świadomości
mieszkańców funkcjonuje jako miejsce niebez­
pieczne związane z patologiami społecznymi"
Mimo iż znajduje się w centrum miasta, jest
określane jako jedna z najniebezpieczniejszych
części Jawora. Ciekawym wydaje sie także fakt
iż również budynek Kościoła Pokoju nie stanowi
dla moich rozmówców sacrum. Jest on określany
jako zabytek instytucja kultury związana z odby
waiarvmi
sie w nim Koncertami,
koncertami W
jący
się
w iduaaćc to na
n 7vtład7
braku
ś
d
o ś c i rn do istnienia
przyKiaazie
DraKU swiaaomosci

Następna opowieść także wiąże się z morder­
stwem. W miejscowym klubie „Ex" została upita,
a następnie uprowadzona do domu graniczącego
z parkiem pewna dziewczyna. Była przetrzymy­
wana w tragicznych warunkach, codziennie bita
1 gwałcona przez kilku mężczyzn. Po dwóch tygo­
dniach zmarła. Historię tę usłyszałam kilka razy,
wszystkie opowiadające ją osoby jako miejsce
tragedii wskazywały żółty dom na końcu parku.
Podobno mieszka tam rodzina, której członko­

1 (19) P 0 1 9

BARBARZYŃCA

fn nkrionn iarei narafii ewancrelirko ancrshnrskiei
T

rr

M Z

7

* ' i k b rH, W

n-ł

w jaworze. iviozna zauważyć, jak Darozo zmienna
się przestrzeń i jej znaczenie w przeciągu
lat.
amięc o historii ego terenu nie jest przekazywana
następnym pokoleniom. Usobom starszym pyta­
nia dotyczące arku i Kościoła okoju nasuwały od
razu narracje na temat pierwszych lat powojennych

i sytuacji osób wyznania protestanckiego. Druga
generacja— ci, którzy znają omawiane tereny z cza-

66
sów swojego dzieciństwa, wspominali cmentarz
jako miejsce zabaw
Postać ewangelika pojawia się w narracjach
o pierwszych latach powojennych na tych terenach;
ewangelik w narracji jest utożsamiany z Niemcem wrogiem, nazistą. Powojenna polityka „odniemczania" ziem zachodnich, które po 1945 roku zostały
wcielone do Polski powodowała, że także znaki „niemieckości" tych terenów miały być zlikwidowane.
Podstawą akcji polonizacji było - oprócz wysie­
dleń ludności niemieckiej - tępienie wszystkiego,
co niemieckie, tak więc po wysiedleniu ludności
niemieckiej przyszła kolej na likwidację napisów
niemieckich, w tym usuwania ich np. z obrazów,
restauracji kawiarni nagrobków krzyży przydroż­
nych, kapliczek, kościołów*. Starano się usunąć
35

Marcelina Jakimowicz
ślady niemieckości tych ziem. Długoletnie prze­
milczanie historii dało o sobie znać w mentalności
młodych Jaworzan. Historia utajana, przemykająca
na marginesach rodzinnych opowieści traktujących
o pierwszych latach powojennych w Jaworze spowo­
dowała, że młodsze generacje nie traktują budynku
Parku i Kościoła Pokoju jako historii, która ma con­
tinuum w dzisiejszym Jaworze poprzez na przykład
funkcjonowanie parafii ewangelicko-augsburskiej.
Kościół, owszem, jest miejscem sacrum, lecz zwiąświadomości rozmówców z czasami przed­
wojennymi, dziś stanowi dla młodszego pokolenia
„tylko" zabytek z listy UNESCO.

Jednak przeszłość może zapomniana, może
nieprzekazywana, niekiedy realizuje się nadal. Jej
ślady odnajdywane są w znaczeniach nadawanych
miejscom przez młodych ludzi, wyłaniają się, są
B. Nitschke, Wysiedlenie ludności niemieckiej z Polski na nowo interpretowane, niekiedy nawet z perlatach 1945-1949, Wydawnictwo Wyższej Szkoły spektywy kultury popularnej:

Pedagogicznej im. Tadeusza Kotarbińskiego, Zielona
Góra 1999, s. 120.

Czyli to był kiedyś cmentarz?! (...)To nawet
wszystko pasuje co mówią o tym parku, że tu gwał­
cą jacyś psychopaci, matka to mi nawet zabrania
tutaj wieczorem chodzić, bo tu mordują i gwałcą.
A niby Jawor taki spokojny'. A jak teraz mówisz,
że to cmentarz [tu był]! To wszystko sie układa,
że wieszjak w horrorach amerykańskich, dom
budują na starym indiańskim cmentarzu i oni się
mszczą. Tylko u nas to Szwaby by się mściły.

"Noones place, German/... " Church and Park of Peace in Jawor as an example of a site of
commemoration (or oblMon)
The article deals with issues of cultural memory, memoriał sites and grassroots initiatiyes to commemorate
the historical events. The article focuses on the traces of eyangelical communities which, due to ethnical and
political reasons, were forced to leave town Jawor (situated in contemporary Lower Silesian Voivodeship)
after the World War I I . The author reconstructs the history and compares it to the recollections of present
citizens and their attitudes towards the remainders. Basing on the attitudes towards the objects, buildings
and spaces left by eyangelical communities the author presents the grassroots initiatiyes aiming at the
destruction of German traces and asks about the social forms of remembrance and obliyion.

BARBARZYŃCA

1 (19) P019

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.