http://zbiory.cyfrowaetnografia.pl/public/pub_3800.pdf.pdf

Media

Part of Sztuka kurpiowska w okresie wielkanocnym /Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1948 t.2 z.2

extracted text
SZTUKA KURPIOWSKA W
WIELKANOCNYM

OKRESIE
A D A M CHĘTNIK

4

Sztuka l u d o w a na Kurpiowszczyźnie—
a pewnie i w ogóle wśród naszego l u d u
-—• zależna jest nie t y l k o od zdolności i n ­
d y w i d u a l n y c h osobnika obdarzonego is­
krą twórczą. Podnietą do t w o r z e n i a jest
miejscowa p r z y r o d a i otoczenie w ogóle
których m o t y w y artysta w i e j s k i w y k o ­
rzystuje bezwiednie
do s w o i c h dzieł
a nieraz arcydzieł. Robi to j e d n a k bez
m o d e l i i rysunków, nawet bez specjal­
n y c h studiów p r z y r o d n i c z y c h — t y l k o
wprost, z jakiejś potrzeby wewnętrznej,
podświadomie.
Przychodzi c h w i l a , że snycerz w i e j s k i ,
malarz czy garncarz — musi w danej
c h w i l i tworzyć, coś wyciąć, wydłubać,
ulepić i t p . choć go n i k t o to nie prosi, a n i
obiecuje zapłaty. I te t w o r z y w a właśnie
bezwiedne, bezpretensjonalne
i anoni­
mowe są przeważnie najlepsze. Dzieła
zamówione za pieniądze, za nagrodę,
p r a w i e n i g d y i m nie dorównują. Są to
rzeczy słabsze — j a k się daje zauważyć
— wymuszone w swej technice, niepo-

6

ci.ohne do d a w n i e j s z y c h pierwowzorów.
Artyści wiejscy n p . rzeźbiarze, n i e za­
wsze chcą coś zrobić za zapłatę, a t y m
bardziej na zamówienie. W o l ą sobie sa­
m i coś obmyśleć, wykonać według swo­
jego upodobania i ofiarować darmo na
użytek p u b l i c z n y — gdzieś do k a p l i c z k i
czy
domowego
„ołtarzyka".
Znałem
rzeźbiarza (we w s i Łyse, p o w . Kolneński, R a c z k o w s k i ok. 1919 г.), który stru­
gał świętych z drzewa do w s z y s t k i c h
o k o l i c z n y c h figur, k a p l i c i t p . Pieniędzy
nie brał, t y l k o p r o d u k t y w naturze „co
k t o dał". I n n y wykonywał od czasu do
czasu coś pięknego z twardego drzewa
(np. gruszy), parę, k i l k a sztuk na r o k
i rozdawał z n a j o m y m : „na pamiątkę". Za
żadną zapłatę przez całe lata n i k t się
nie mógł doprosić, b y coś „wystrugał".
0 h a n d l u t y m i rzeczami nie było wogóle
m o w y . I tak było p r a w i e do ostatnich
czasów. I n n i , światlejsi, zrobią coś np.
do kościoła czy nawet do muzeów —
1 na t y m koniec. N i k t i nic i c h nie zmu-

si do spospolitowania s w y c h dzieł, a t y m bardziej do zrównania i c h twórczości ze
zwykłą tuzinkową robocizną. I t u zdaje
się jest rozdział p r a w d z i w e j sztuki o d
wyrobów zwykłych rękodzielników jar­
marcznych.
N a rodzaj twórczości l u d o w e j wpły­
wają w znacznej mierze n i e t y l e otocze­
nie, i l e p e w n e okresy, związane z obrzę­
d a m i d o r o c z n y m i . Najważniejsze z nich
na Kurpiowszczyźnie to okres „Godów"
(świąt Bożego Narodzenia) i świąt W i e l ­
k a n o c n y c h (po k u r p i o w s k u „Zielganoc").
Okres p r a w d z i w i e świąteczny, w i e l k a ­
nocny, zaczyna się n a d środkową Nar­
wią (w puszczy „Zielonej") i podobnie
nad d o l n y m B u g i e m (w puszczy „Białej")
już o d n i e d z i e l i p a l m o w e j .
0 p a l m a c h myślą przeważnie k o b i e t y
1 dziewczęta. Ponieważ w i o s n a w t y m
czasie n i e zawsze jest w r o z k w i c i e , więc
na p a l m y p r z y g o t o w u j e się wcześniej,
młode pędy d z i k i c h porzeczek, m a l i n ,
w i e r z b i n y i t p . przez w s t a w i e n i e i c h do
w o d y b y puściły młode l i s t k i , a nawet
zakwitły. P a l m y z takiego materiału w y ­
rabiane były przeważnie na krańcach
puszczy. W c e n t r u m j e j , jeszcze niemal
do ostatnich czasów, robiono
palmy
sztuczne, o d jednego do k i l k u metrów
w y s o k i e . T r z o n e m t a k i e j p a l m y był pręt
młodej sosny, ostrugany ną cienko, tak,
b y na wierzchołku została kiść złożona
z k i l k u , przeważnie trzech, pędów. Cały
pręt
otaczano
zielonymi
borówkami,
przeplatając je sztucznymi, k o l o r o w y m i
k w i a t k a m i z bibułki. U górnej części pal­
m y , przywiązywano parę b a r w n y c h wstą­
żek (niekiedy z bibułki z kokardą u na­
sady), a dolną część pręta okręcano b i ­
bułką l u b haftowaną tkaniną (ryc. 1).
Główny t r z o n p a l m y k i l k u m e t r o w e j ro­
biono często z prętów
leszczynowych,
zawsze j e d n a k z przymocowaną u góry
kitką sosnową z z i e l o n y m wierzchołkiem
i oplatano również przy p o m o c y
nici
l n i a n y c h borówkami z w a r k o c z n i k i e m
(licopodium), gałązkami „jagód c z a r n y c h "
itp. leśnym zielem. M o c kwiatów sztucz­
n y c h , wstążki i piękny „wzijak" do rę­
k i uzupełniały
całość.
Najpiękniejsze
i najwyższe p a l m y miał ksiądz, idący

v/ procesji oraz jego asysta. Poszczegól­
ne parafie współzawodniczyły ze sobą
d a w n i e j w zdobieniu p a l m i i c h w i e l ­
kości. Stąd w i e l k a i c h rozmaitość, a samo
z d o b n i c t w o przybierało charakter pew­
nego rodzaju sztuki. Do n i e d a w n a takie
p a l m y można było oglądać w Myszyńcu,
Kadzidle,
Łysych, Zalasie,
Baranowie
(pow. K o l n o , Ostrołęka, Przasnysz). Dziś
coraz
ich mniej;
przeważnie
jeszcze
u „asysty" obok księdza. Po n i e d z i e l i
p a l m y te zbierano gdzieś w k r u c h c i e ,
czy d z w o n n i c y kościelnej, p o c z y m na
d r u g i r o k palone były na popiół, służący
w dzień p o p i e l c o w y
do p o s y p y w a n i a
głów.
W w i e l k i m t y g o d n i u zaczyna się cały
s/ereg świątecznych
czynności
domo­
w y c h . N a j p i e r w bielono wnętrza izb, n a j ­
częściej w a p n e m choć używano do tego
i białej g l i n k i , kopanej t u i ówdzie n a
miejscu. U górnej części ściany, „pod
pułapem", r o b i o n o szlaczek niebieską
farbką, n i e k i e d y falisty l u b łamany, a gór­
ną część pieca upiększano też ornamen­
tem w gałązki, miotełki czy g w i a z d k i —
RYC. 2

7

p r a w i e , j a k na pisankach. T e n szczegół
zdobniczy powtarza się jesizcze i teraz
w domach gdzie niema pieców k a f l o w y c h .
Pisząc o b i e l e n i u wspomnę z oburzeniem
o zarządzeniach przed k i l k u n a s t u l a t y , na­
kazujących bielenie chat i z zewnątrz, co
zupełnie zabijało m i e j s c o w y charakter
pięknego b u d o w n i c t w a drzewnego. Po­
nieważ w gorliwości bie'enia zaczęto
przesadzać, p o k r y w a n o w a p n e m nie t y l ­
k o ściany, ale i szczyty ozdobne domów,
ganki,
okiennice
malowane
dawniej
w b a r w n e k w i a t y , a wreszcie płoty, stud­
nie i n a w e t u l e pszczele! Siady tego
barbarzyńskiego n a k a z u jeszcze do dziś
nie wszędzie zmyły fale deszczowe.
D a w n i e j p r z y b i e l e n i u wnętrz w w i e l u
w i o s k a c h był zwyczaj, że na uszakach
d r z w i wejściowych m a l o w a n o od zew­
nątrz w a p n e m k w i a t k i i gałązki, co było
znakiem, że w chacie jest panna na w y ­
d a n i u . Dziś zwyczaj t e n p r a w i e nie ist­
nieje.
Podwórza przed domami nie t y l k o
oczyszczano na święta ze śmiecia i wszel­
k i c h nieczystości, ale ugrabiano równiut­
k o i p o s y p y w a n o białym piaskiem, często
w k u n s z t o w n e desenie i w z o r k i . Robiły
to dziewczęta chodząc i czerpiąc piasek
z fartuchów. T a k powstawały faliste l i ­
nie, półkola, koła z g w i a z d k a m i w środku
itp. O r n a m e n t y z piasku można było zo­
baczyć na K u r p i a c h jeszcze do niedawna,
choć ginie t e n zwyczaj t a m , gdzie wieś
w e w s z y s t k i m naśladuje miasto. N i e k i e d y
podwórze i sień posypują rąbaną drobno
sośniną l u b świerkowiną (gałązkami).
Upiększanie mieszkań wewnątrz należy
wyłącznie do dziewcząt, chyba że nowego
świątka w y s t r u g a z drzewa w u p o m i n k u
j a k i „bogorób", zawsze rodzaju męskiego.
Upiększa się przede w s z y s t k i m gościnną
izbę, a w n i e j u r o c z y s t y kącik, w którym
jest stół, zaś n a n i m bochen chleba, pod
piękną narzutką dla gościa. W głębi na
stole stał z w y k l e „Pan Jezus F r a s o b l i w y "
l u b mała k a p l i c z k a („ołtarzyk") z i n n y m
świątkiem. N a d kapliczką wisiał
duży
krzyż d r e w n i a n y —- „pasyja", a obok
rzędy obrazów świętych, u b r a n y c h w w y ­
cinane f i r a n k i z białej czy k o l o r o w e j b i ­
bułki. Z o b u stron ołtarzyka b a r w n e b u -

k i e t y —- palmy ze sztucznych kwiatów,
sobie r o b i o n y c h , a dalej niżej seria w y ­
cinanek z p a p i e r u k o l o r o w e g o , k u n s z t o w ­
nie w y k o n a n y c h (ryc. 2). Nade d r z w i a m i
i p o d b e l k a m i nalepiają z w y k l e w y c i n a n e
7 n a k l e j k a m i b a r w n e k o g u t y („kury"),
mające poczesne miejsce w obrzędach
i zwyczajach naszego l u d u .
W y c i n a n k i z papieru
(dawniej
były
z b a r w n y c h t k a n i n , łyka drzewnego, mło­
dej k o r y drzew itp.), robią dziewczęta
najlepiej zwykłymi nożycami do strzyże­
nia owiec — nożycami, które od czasów
Biskupina n i e zmieniły p r a w i e w y m i a ­
rów i p i e r w o t n e j swej formy. Same w y ­
c i n a n k i o d l a t kilkudziesięciu na K u r ­
piach nie w i e l e się zmieniły. Są do siebie
podobne, m n i e j l u b więcej złożone i sta­
ranne, w y c i n a n e bez żadnych specjalnych
przygotowań, t. j . bez miar, wzorków, kreś­
leń i t p . pomocy. W m o t y w a c h występują
miejscowe rośliny i k w i a t y (sosna, świerk,
jałowiec), p t a c t w o miejscowe,
niekiedy
tańcząca „panienka". M o t y w k u r y („ko­
k o s y " ) i k o g u t a („kura"), s t a n o w i nienieodłączną część w y c i n a n k i w i e l k a n o c ­
nej (ryc. 4 — 6). Kogut, co „zapsial trzy
r a z y " (według tekstów b i b l i j n y c h ) m a po­
czesne miejsce nie t y l k o w w y c i n a n k a c h ,
ale również na pisankach, f i g u r a c h przy­
drożnych (ryc. 10), na dzwonicach krośc i e l n y c h , w haftach i t p . Nade d r z w i a m i
przynosi szczęście w dom, jak dawna
k u r a zakopana pod progiem, przy budo­
w i e chaty.
W y c i n a n k i robione są dziś po wsiach
v/ o k o l i c a c h Ostrołęki, Myszyńca, K o l ­
na. Dziewczyna składa papier odpowied­
nio, nieraz w i e l o k r o t n i e i tnie na pamięć.
Za chwilę m a m y gotowy, piękny orna­
ment — j a k a szkoda, że t y l k o z lichego
papieru! U p r a w d z i w e j a r t y s t k i , jeżeli
weźmiemy do ręki j e j kilkadziesiąt w y ­
cinanek — nie znajdziemy
t a k i c h sa­
m y c h . Każda ma jakąś część, jakiś szcze­
gół i n n y , a wszystko t w o r z y wykończo­
ną, harmonijną całość. D w i e w y c i n a n k i
t y l k o w t e d y są jednakowe, jeżeli w y c i naczka r o b i je równocześnie. Stąd w i e l ­
k a rozmaitość w r y s u n k u i pomysłach.
Ornamentyka
wycinankowa,
geome­
tryczna, p o w t a r z a się w firankach („si-

10

r a n k i " ) bibułkowych, w k l e j a n y c h w okna
l u b używanych do ozdoby obrazów i k a ­
pliczek -— stosowana była w pewnej o d ­
m i a n i e w starych s k r z y n i a c h ozdobnych,
b e l k a c h szczytowych, na ozdobnie w y c i ­
nanych
laskach
(kijach
podróżnych),
d r z w i a c h wejściowych, o k i e n n i c a c h i t p .
W y c i n a n k i co do f o r m y dzielą się na
„leluje" (stylizowane rośliny itp.) oraz
„kółka" i podobne do n i c h różnie cięte
gwiazdy.
„Pająki" różnego rodzaju ze słomek
i k o l o r o w y c h gwiazdek, nanizanych na
lniane n i c i są też ozdobą wnętrz chat.
Rozmaitość i c h jest też w i e l k a . Robione
są z w y k l e na W i e l k a n o c i Boże N a r o ­
dzenie — te drugie trochę inne, związa­
ne ze zwyczajem „ N o w e g o L a t k a " . „Pa­
jąki" w i e l k a n o c n e , to z w i a s t u n y w i o s n y
i życia po m a r t w o c i e zimowej.
Ubieranie stołów ze „świeconem" jest
z w y k l e staranne: zieleń leśna, g w i a z d k i
z listków i świerkowiny („jegliny") na
obrusie.
Do s z t u k i w i e l k a n o c n e j należą również
zawieszane p r z y d r z w i a c h ' w izbie goś­
cinnej „kropielniczki" do w o d y święco­
nej, dawniej misternie rzeźbione z drze­
wa, w y k u w a n e z m e t a l u l u b lepione z g l i ­
n y i wypalane. Dziś zastępują je goto­
we w y r o b y ze straganów jarmarcznych.
Dalsze prace zdobnicze, należące do
kobiet, przenoszą się do kościołów i k a ­
pliczek przydrożnych. Głównym mate­
riałem zdobniczym są t u gałęzie choi­
n y • (młodej sosny),
świerku, jałowca
oraz ziela leśnego, które zimę p r z e t r w a ­
ło.
Dużo
wysiłku
wkładają
kobiety
i dziewczęta przy s t r o j e n i u w zieleń,
wieńce i g i r l a n d y Grobów W i e l k a n o c ­
n y c h i ołtarzy świątecznych. K w i a t y
są przeważnie sztuczne, ale b a r w n e k i ­
l i m y — samodziały, białe płótna, obrusy
itp. dodają ołtarzom dużo świeżości i uro­
k u . Przy Grobie, ławkach a nieraz przy
ołtarzach ustawiane są młode świerki
i sosenki, a zielone kiście jałowcu ze
sztucznymi k w i a t a m i ozdabiają ołtarze
¡ obrazy. Ołtarzyki z obrazami („feretro­
n y " ) , są też bogato zdobione f i r a n k a m i ,

RYC. 7

k w i a t a m i i zielenią. W y c i n a n ­
k i z papieru — choć piękne —
nie są używane w kościołach,
natomiast spotyka się je cza­
sami w k a p l i c z k a c h przydroż­
nych.
T y l e co do dziewcząt i k o ­
biet k u r p i o w s k i c h w zdobnic­
t w i e p r z e d w i e l k a n o c n y m . A te­
raz zobaczymy, co r o b i dla
sztuki rodzaj męski w tymże
okresie.
Przede
wszystkim
sztuka ta w y c h o d z i poza ścia­
n y domów, szuka kontaktów
z szerszym światem, a niepo­
ślednią rolę odgrywają t u w i e j ­
scy artyści — rzeźbiarze (sny­
cerze, „bogoroby"),
rzeźbiąc
przez cały post „Pasyje" dre­

w n i a n e na ściany do izb w i e j s k i c h , oraz różnego rodzaju „Bo­
że M ę k i " mniejsze l u b większe, ustawiane przy drogach na
rozstajkach i t p . „Boże M ę k i " były to krzyże, przeważnie drew­
niane, z figurą Chrystusa Ukrzyżowanego, ze słońcem i księ­
życem po bokach, k o g u t e m i w s z y s t k i m i emblematami Męki
Pańskiej, w y r a b i a n y m i z drzewa l u b metalu, n i e k i e d y w y k o ­
nane naprawdę artystycznie. Pomysłowymi są majstrowie,
którzy w szklanej bańce l u b dużej butelce potrafią zbudować
całą Mękę Pańską a jeszcze i świeczniki ustawią po b o k a c h .
Są i tacy, którzy w r o z g o t o w a n y m łbie szczupaka potrafią od­
naleźć wśród ości i kostek wszystkie p r z y b o r y Męki Pań­
skiej — co zaliczane jest do pewnego rodzaju sztuki.
„Męki Pańskie" budowane są w W . T y g o d n i u , często
w sam W . Piątek. Z w y k l e robił je i stawiał ktoś na własny
rachunek, j a k o wypełnienie ślubowania, l u b dla upamiętnie­
n i a jakiegoś miejsca, związanego z nieszczęściem czy w y p a d ­
k i e m , wreszcie j a k o krzyż w i o s k o w y , w o t y w n y (ryc. 7, 9).
Inne nieco są krzyże i f i g u r y k a p l i c z k o w e , związane z sa­
m y m Z m a r t w y c h w s t a n i e m Chrystusa, budowane w okresie
Świąt do n i e d z i e l i „Przewodniej". Przedstawiają one albo
Chrystusa w Grobie z adoracją aniołów i strażą wojskową po
b a k a c h (ryc. 8), albo rzadziej sam a k t Z m a r t w y c h w s t a ­
nia. B u d o w a n i e i stawianie powyższych krzyży i figur połą­
czone jest z w y k l e z nabożeństwem w kościele, przeważnie
z poświęceniem • krzyża na miejscu przez księdza. F i g u r y
świętych Patronów p a r a f i i ' b u d o w a n e są również przeważnie
w dzień k a l e n d a r z o w y danego Patrona, (np. Sw. Roch, Sw.
Jan N e p o m u c e n , Sw. Mikołaj, Sw. F l o r i a n itp.), Uważanoby t u
za wielką niedorzeczność, g d y b y jakiś krzyż czy figurę budo­
w a n o czy u s t a w i a n o w niewłaściwym czasie. Dotyczy to rów­
nież i f i g u r w i e l k a n o c n y c h , choć zwyczaj t e n zaczyna być nie­
k i e d y pomijany.
Straże p r z y Grobach W i e l k a n o c n y c h
(,,Turki")
jeszcze

R Y C . 11

przed p a r u dziesiątkami l a t były po­
wszechnie ustawiane po o k o l i c z n y c h para­
fiach — puszczańskich i dalszych. Urzą­
dzeniem
straży
zajmowała
się
star­
sza młodzież męska, która pod k i e r o w ­
n i c t w e m przyszłego komendanta
orga­
nizowała o d p o w i e d n i p l u t o n — ok. 20
osób z l a t a r n i k i e m na czele i dowódcą
oddziału (ryc. 11). Straż robiła sobie (szy­
ła i kleiła) odpowiednią zbroję srebrną
i złotą z t e k t u r y i papieru, z k a s k a m i
r z y m s k i m i na głowach, z szablami, mie­
czami, dzidami i halabardami — wszyst­
ko przeważnie z drzewa. W nocnej ciszy
W . Piątkowej, ze szczękiem b r o n i i k o l o ­
rową latarnią na w y s o k i m drążku wyglą­
dała malowniczo a nawet groźnie. W koś­
ciele stała po czterech l u b sześciu przy
samym Grobie, a w W . Niedzielę w czasie
procesji r e s u r e k c y j n e szła p a r a m i w pier­
wszych szeregach, pilnując porządku przy
obrazach i baldachimie. A g d y jeszcze
w t y m czasie grzmiał przy cmentarzu
kościelnym odwieczny moździeż w i w a t o ­
w y i kilkadziesiąt sztuk różnej ręcznej
b r o n i palnej (tak było do I W . W o j n y ) ,
to ludność uważała, że święta zyskały
bardzo na swej powadze i uroczystości.
Ze t a m komuś k i e p s k i samopał urwał pa­
lec czy ucho, taka drobnostka nie wcho­
dziła w rachubę.
;

Młodszy rodzaj męski już od W i e l k i e ­
go C z w a r t k u też odprawiał swoje p o w i n ­
ności: pomagał ciągać gałęzie zielone do
kościoła, chodził do lasów po różną zie­
leń (tu już z dziewczętami), pilnował
święconego ognia w Wielką Sobotę ra­
no (żeby przynieść z niego — według
zwyczaju — choć węgielek do rozniece­
nia pierwszego ognia w niedzielę świą­
teczną), starał się o zdobycie święconej

12

w o d y w butelkę lilb specjalną bańkę; ale
najlepiej l u b i l i chłopcy biegać z kołatka­
m i i grzechotkami koło kościoła, jako że
dzwonić do W i e l k i e j Soboty nie w o l n o .
D a w n i e j w W i e l k i Piątek chłopcy przy
pomocy t y c h grzechotek i k l e k o t e k r o b i l i
w kościele w i e l k i hałas i trzask, co się
nazywało „wypędzaniem Judasza", a że
niektórzy o d p r a w i a l i ten zwyczaj zbyt
na wesoło — z czasem go zabroniono.
ażną
czynnością
przedświąteczną
starszych chłopców było b u d o w a n i e przed
świętami w i e l k i c h huśtawek na dwóch
w y s o k i c h w k o p a n y c h słupach. Huśtaw­
k i do ostatnich lat, n i e o d z o w n y dodatek
w zwyczajach w i e l k a n o c n y c h t y c h stron
i o k o l i c — budowane są po wsiach, mias­
teczkach i przedmieściach. Huśtają się
na n i c h przez całe święta — po dwóch,
po dwie, l u b w troje (z dziewuchą w środ­
ku) stojąc na poprzecznicy, p r z y t w i e r d z o ­
nej do r u c h o m y c h p i o n o w y c h drążków.
Huśtawki, znane również dalej od nas —
na północ miały dawniej nie t y l k o zna­
czenie r o z r y w k o w e , ale również i magicz­
ne czy obrzędowe (prof. St. Poniatow­
ski). Przy huśtawkach w y s o k i c h zdarza
się w i e l e wypadków więc przed wojną
były zabronione p o l i c y j n i e . N i e - w i e l e to
pomagało, gdyż b u d o w a n o je w lasach,
a dziś już je widać po wsiach.
w

Pierwszy dzień świąt W i e l k a n o c y m i j a
naogół spokojnie. Zato drugiego dnia ro­
b i się r u c h powszechny. Ze to jest „lany"
poniedziałek, z w a n y też „oblewkami",
śmigusem itp., o d rana w r u c h u są b u t e l k i
z wodą, k w a r t y , całe kubły i ręczne si­
k a w k i . O i l e pogoda i ciepło dopisze —•
lanie jest powszechne i dość obfite. „Jak
k o g o w łóżku poleją, to przez cały r o k

pchłów nie bandzie miał" —
objaśnił mnie jeden obłswacz.
Huśtawki tego dnia są oblężo­
ne, a i m u z y k a po W . Poście
t u i ówdzie już p r z y g r y w a
do tańca — a różnych „okrąg­
laków ' i „po wolniaków" gdzie­
niegdzie potrafią
jeszcze zatańcować.
Najwięcej j e d n a k roboty, ale
i uciechy, jest p r z y pisankach
piskach („psiskách"). Robią je
starsze
b a b k i dla wnucząt,
chrzestne m a t k i dla chrześnia­
ków, czasem d z i e w u c h y dla
chłopaków i t p . Do tej pracy

niektóre
bardzo
zdolne
i tworzą w p r o s t cuda. D a w n i e
pisano
pisanki
roztopionyrr
w o s k i e m mieszanym z k l e j e m
pszczelnym ( s k r o b a n y m z wnę­
trza u l i ) , co dawało piękny żół­
t y k o l o r r y s u n k u . Gotowano p i ­
sane jaja w odwarze z k o r y
dębowej, olszowej i t p . a ostat­
nio w wiórkach z drzewa brezelii, co dawało piękne czarne
tło. Po u g o t o w a n i u jaja pocie­
rano nieco zatłuszczoną szmat­
ką, przez co dostawały połys­
k u . Samo pisanie odbywało się przy po­
m o c y zwykłego żelazka od siznurowadła
oprawionego w patyczek do ręki, czasam'
używają s z p i l k i drucianej z łebkiem. Na­
rzędzia te ogrzewane są przy pisa­
niu
na zmianę, maczane
w
rozto­
p i o n y m w o s k u , samo zaś pisanie przy
ciepłej
kuchni
odbywać
się
mus'
sprawnie i szybko, bo w o s k prędko krzep­
nie. Pisanki zdobione są rozmaicie. Ry­
sunek i c h u s t a l o n y jest jednak powszech­
nie, a nazywają je, zależnie od w z o r u ,
pisaniem
„w
gałązki",
„w pazurki",
„w
łańcuszek",
„oczka' ,
„gwiazdki"
itd. N a podanych ilustracjach (ryc. 12
a, b, c, d) w i d z i m y i c h rozwój i wizajemne uzupełnianie. Rysunek 13 a, b, c, d,
przedstawia mieszaninę motyw ów: łapki,
miotełki, oczka, g w i a z d k i i t d . M o t y w y
zdobnicze powyższych pisanek spotykane
są najczęściej na całym n i e m a l s t a r y m
Mazowszu
(z
całą
Kurpiowszczyzną
r

R Y C . 12

włącznie), a przede w s z y s t k i m w p o w i a ­
tach: ostrołęckim, łomżyńskim, przasnys­
k i m i sąsiednich oraz w p o w i a t a c h na
M a z o w s z u P r u s k i m (pow. szczycieński,
działdowski, piski). Jaja gotowane w far­
bie wyłącznie na czarno bez pisania, na­
zywają t u k r u k a m i . W s z y s t k i e p i s a n k i są
do dziś w p o w i a t a c h nadnarwiańskich
i stanowią nie b y l e atrakcje świąteczną.
Stanowią też ważny odłam sztuki miejsco­
w e j , związanej bezpośrednio ze świętami.
O d j a k i c h trzech dziesiątków l a t rozpo­
wszechnił się n a d Narwią i n n y nieco spo­
sób w y r o b u pisanek — nie przez pisanie
ich w o s k i e m , ale przez w y d r a p y w a n i e
r y s u n k u o s t r y m nożykiem l u b odłam­
k i e m szkła. Jaja przedtem są gotowane
w całości na czarno, niebiesko l u b czer­
wono. Rysunek t w o r z y się na oko, a w y ­
drapuje się szybko prawą ręką, t r z y m a ­
jąc w l e w e j p r z y g o t o w a n e jajo i obraca­
jąc je o d p o w i e d n i o do potrzeby. Jaja

13

z rysunkiem tak wykonanym
nazywają t u r y s o w a n k i , skro­
b a n k i i t p . Robią je przeważnie
mężczyźni. O r n a m e n t y k a i c h
jest znacznie bogatsza, więcej
rozmaita i bardziej złożona,
gdyż końcem o s t r y m nożyka
łatwiej manewrować niżeli p i ­
sakiem, na którym co c h w i l a
w o s k krzepnie.

R Y C . 13

R Y C . 14

M o t y w y r y s u n k o w e pisanek
czy r y s o w a n e k pokrywają się
w wielu wypadkach z wzoram'
i r y s u n k i e m w y c i n a n e k . Możne
wnioskować, że pochodzą one
z jednego źródła, t k w i w nich
jeden j a k b y duch. M o t y w y z ry­
sowanek (ryc. 14 a, b, c) s p o t y k a
się w t k a n i n a c h , a przede wszyst­
k i m w b o g a t y c h haftach kur­
p i o w s k i c h n a d Narwią czy Bu­
giem. Rysunek p i s a n k i d (ryc.
14 d) w z o r o w a n y
jest na
gwiazdce śniegowej. Wadą pi­
sanek z n a d N a r w i jest, że jaje
nie są w y d m u c h i w a n e i n i e na­
dają się do p r z e c h o w y w a n i e
na czas dłuższy. Dzieci trzyma­
ją j e krótko, poczem bawię
się, tłukąc jedną o drugą (ca­
la w y g r y w a ) , albo staczają je
po pochyłej desce, starając się
uderzyć leżącą pisankę pod de­
ską. Po k i l k u dniach nic n i e
pozostanie z p r a c y ciotek i ba­
bek. W drugie święto W i e l k a ­
n o c y chodziła młodzież z rana
,,po d y n g u s i e " śpiewając odpo­
w i e d n i e p i o s e n k i i zbierając
d a t k i . Potem
chodzono
bez
śpiewu, t y l k o 7; p o l e w a n i e m
w o d y na rękę gospodyni i go­
spodarzowi. Chodzono też z k o ­
g u t k i e m n a kółkach (chłopcy)
i z g a i k i e m (dziewczęta). Z cza­
sem zostały t y l k o same ,,oracje" bez g a i k u i k o g u t k a , a od
p a r u dziesiątków l a t zwyczaj
ten
zaginął, t y l k o p i o s e n k i
z d y n g u s a i gaika
śpiewają
czasem chłopcy, chodząc po
kolendzie z gwiazdą na Boże
Narodzenie.

S P I S
R y c . 1. — P a l m y w i e l k a n o c n e n a K u r p i a c h —
j e d n e z m n i e j s z y c h (ok. 1 m . wysokie), oplecione
zielenią i s z t u c z n y m i k w i a t a m i , z kokardą u g ó ­
r y i w s t ą ż k a m i — r y s . A . Chętnik — 1930 r .
R y c . 2. — Część i z b y gościnnej w c h a c i e K i e r nosków, w . L i p n i k i ( p o w . ostrołęcki). F o t . A .
Chętnik — 1929 r .
R y c . 3. — K o g u t y — w y c i n a n k a , w . M y s z y n i e c
S t a r y — 1922 r . ( n a okładce).
R y c . 4. — W y c i n a n k a „ l e l u j a " k u r p i o w s k a ,
w . K a d z i d ł o z p o w . ostrołęckiego, w y c i n a ł a K o z a l i a P o l a k ó w n a w r . 1935.
R y c . 5. — W y c i n a n k a . . l e l u j a " k u r p i o w s k a w .
Ś w i d n i B o r e k , p o w . ostrołęcki, w y r ó b R. S k r o d z k i e j — 1946 r .
R y c . 6. — W y c i n a n k a „ l e l u j a " — ze w s i K a ­
dzidło, p o w . ostrołęcki — w y c i n a ł a R o z a l i a P o l a ­
k ó w n a w r . 1923.
R y c . 7. — K r z y ż ( f i g u r a ) d r e w n i a n y z r . 1866
p o d wsią S u l , p o w . ostrołęcki. N a
ramionach
słońce i księżyc, a u dołu godła M ę k i P a ń s k i e j
— w y c i n a n e z drzewa i grubej blachy. Zakoń­
c z e n i e górne i b o c z n e r a m i o n a toczone. R y s . A .
Chętnik 1914 r .
R y c . 8. — F i g u r a k a p l i c z k o w a z d r z e w a p r z y
gościńcu, w y k o n a n a w r . 1881. W e w n ą t r z : C h r y ­
stus w g r o b i e , d w ó c h żołnierzy n a straży i a n i o ­
łowie. W y r ó b m i e j s c o w y , a u t o r n i e z n a n y . N a f i ­

R Y C I N :
g u r z e w y r y t y n a p i s : F u n d a t o r Józef
Korwek
1881. N a f i g u r z e zakończenie z k r z y ż a ż e l a z n e g o
k o w a l s k i e j r o b o t y , z w a n e t u „koroną". W. P o ­
piołki, g m . G a w r y c h y (dziś Z b ó j n a ) , p o w . K o l n o
(dziś ostrołęcki) P o d ł . f o t . A . Chętnika 1926, r y s .
J . D . w Ł o m ż y 1946 r .
R y c . 9. — K a p l i c z k a n a słupie w
lesie p o d
wsią P o r e d y (za S u c h y m B o r k i e m ) , p o w . K o l n o .
Wewnątrz M . B . z
Chrystusem —
zdjęcie
z krzyża z w a n e też „ M a t k a B o s k a
Cierpiąca"
i t p . F o t . 1927 I — I I .
R y c . 10. — Zakończenie k a p l i c z k i d r e w n i a n e j ;
n a w i e r z c h u k r z y ż żelazny z k o g u t k i e m ( „ k u ­
r e m " ) i chorągiewką z g r u b e j b l a c h y , n a któ­
r e j w y c i ę t y r o k 1851, w . D o b r y l a s , p r z y d r o d z e
do w s i Ż e l a z n e ( w pobliżu m o s t u p r z e z P i s ę ) .
R y s . A . Chętnik 1910.
R y c . 11. — Straż ( „ T u r k i " ) p r z y G r o b i e C h r y ­
stusa. N o w o g r ó d n a d N a r w i ą . F o t . A . Chętnik
1913.
R y c 12. — P i s a n k i z ostrołęckiego, r . 1928 r y s .
A . Chętnik.
R y c 13. — P i s a n k i ze w s i B o r k o w o p o w . Ł o m ­
ża. I — H e l e n a K u l i s i ó w n a . I I — Z. G r e l o c h ó w n a . R y s . A . Chętnik 1945 r .
R y c . 14. — P i s a n k i r y s o w a n e n o ż y k i e m z o k o ­
l i c Myszyńca, p o w . ostrołęcki. R y s . A . Chętnik,
1938 r .

L ' A R T DE K U R P I E A L O C C A S I O N DES FÉTES DE P A Q U E S .
P a r m i les e l e m e n t s
qui inspirent l'art
p o p u l a i r e , les fetes et particuliérement cedes de Paques
o n t u n e g r a n d e i m p o r t a n c e . L ' a u t e u r c o m p a r e e t décrit les b r a n c h e s de l ' a r t p o p u l a i r e á K u r p i e ,
á c e l t e époque et n o t a m m e n t les r a m e a u x , p a r f o i s l o n g s de p l u s i e u r s metres, ornes de v e r d u r e , de
fleurs e n p a p i e r et de r u b a n s ; les différents desseins d o n t o n c o u v r e les c o u r s e n les s a b l a n t ; des
c h a m b r e s ornees de p e i n t u r e s , semblables á celles q u ' o n p e i n t sur les oeuís; les dessins découpés e n
p a p i e r coloré, e m p l o y e s á décorer les m u r s ; les s c u l p t u r e s et les c h a p e l l e s
a v e c des
representa­
tions de l a Passion, d u T o m b e a u et de l a Résureclion, placees s u r les r o u t e s ; et e n f i n les oeufs c o l o ­
res et ornes. En o u t r e , o n a p r i s en c o n s i d e r a t i o n dans cet a r t i c l e , c e r t a i n e s c e r e m o n i e s , p. ex. l a
c o u t u m o de p l a c e r dans les églises auprés d u t o m b e a u orné, des gardes, d i t ,,Tures", habillés, de
costumes de f a n t a i s i e .

15

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.