http://zbiory.cyfrowaetnografia.pl/public/4384.pdf

Media

Part of Rzeźba w drewnie z północnej Kurpiowszczyzny/ Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1964 t.18 z.3

extracted text
Jacek

Olędzki

R Z E Ź B A
W
D R E W N I E
Z PÓŁNOCNEJ KURPIOWSZCZYZNY
„Figur na Kurpiach jest tyle, ile skrzyżowań dróg
wiejskich i gościńców. S ą wsie, które posiadają po
5 lub 8 figur i krzyży" — pisał Adam Chętnik
w 1914 r .
1

Od tego czasu ilość tych o b i e k t ó w uległa znaczne­
mu uszczupleniu w w y n i k u zabierania figur do ko­
lekcji prywatnych, a t a k ż e z powodu usuwania sta­
rych rzeźb przez ludność m i e j s c o w ą .
Do niedawna
jeszcze należało do zwyczaju palenie starych figur
przed kościołem w czasie Wielkanocy oraz wyrzucanie
ich na cmentarz kościelny albo do ogrodu plebanii.
Mimo tych strat, dziś jeszcze we wsiach Kurpiow­
skiej Puszczy Zielonej natrafia s i ę bez w i ę k s z e g o t r u ­
du na zabytki rzeźby drewnianej, świadczące ż e była
to dziedzina sztuki zajmująca bardzo istotną pozycję
w dorobku artystycznym tego terenu. Nie obrazują
tego jednak ani eksponaty rozproszone po różnych
muzeach w k r a j u , ani luźne wzmianki o rzeźbie,
jakie m o ż n a spotkać w dawniejszym czasopiśmiennic­
twie krajoznawczym, czy opracowaniach popularno­
naukowych kultury ludowej Kurpiowszczyzny.
W
nowszej literaturze przedmiotu wiadomości nie w y ­
kraczają poza analizę pojedynczych obiektów, prze­
w a ż n i e zresztą dość przypadkowych. Brakuje o m ó ­
wienia twórczości współczesnych rzeźbiarzy kurpiow­
skich.

I

2

3

4

W tej sytuacji w y p a d ł o oprzeć się w przedstawio­
nej t u pracy na badaniach terenowych, które prowa­
dziłem w ramach stałej pracy w Zakładzie Etnogra­
fii I H K M P A N w Warszawie, w latach 1958—1963.
Zwiadem rozpoznawczym objęte zostały wszystkie
większe wsie Kurpiowszczyzny, a wywiadami te­
renowymi — informatorzy, głównie ze środkowej czę­
ści Kurpiowszczyzny — obszaru działania zawodowych
rzeźbiarzy ludowych.
Materiał, jaki rozpatrzę, stanowią dzieła p o w s t a ł e
na przestrzeni około stu ostatnich lat. Trudno jest
powiedzieć w jakim stopniu rozwój rzeźby w drewnie
na tym terenie wyprzedza dolną granicę ( p o ł o w ę
X I X w.) rozpatrywanego okresu. Dopiero w przeka-

} <

II. 1. Krzyż

sosnowy, 1. pol. XIX w. Laski, pow. Kolno.

zach z początku X V I I I w. w y s t ę p u j ą wzmianki o krzy­
żach przydrożnych — „bożych m ę k a c h " . Źródła te
nie podają jednak w y g l ą d u krzyży. B y ć może, iż po­
dobne one b y ł y do o b i e k t ó w z pierwszej p o ł o w y
X I X w., jakie zachowały się w niektórych wsiach
Kurpiowszczyzny, hp. w Lipnikach,
Gadomskich
i Laskaoh (il. 1). O istnieniu w dawnej zagaj nicy
kapliczek przydrożnych nie mamy żadnych danych.
Występujące powszechnie do dziś na terenie K u r ­
piowszczyzny archaiczne formy kapliczek s ł u p o w y c h
i zrębowych pochodzą z okresu od 2. poł. X I X do
początku X X w. (il. 3). Istnieją jednocześnie powody,
aby przypuszczać, iż kapliczki takie nie b y ł y wzno­
szone powszechnie w okresie w c z e ś n i e j s z y m .
5

8

Rzeźby w drewnie postaci ś w i ę t y c h i boskich na­
zywane są powszechnie na terenie Kurpiowszczyzny
„figurami". Dopiero w ostatnich czasach zaczęto n a ­
zywać je również „osobami", „osóbkami" lub „wierz-

Mapa
miejsc
występowania
figur zawodowych
rzeźbiarzy:
A.
Kaczyńskiego
(trójkąty),
Ł. Raczkowskiego
(prostoką­
ty) i J. Sęka
(kółka).
135

bami" (od czasownika wierzbie — rzeźbić). Najstarsi
z moich informatorów, urodzeni w latach 70-ych,
80-ych ub. wieku nie u ż y w a l i tych ostatnich nazw.
Znamienne jest przy tym, ż e nazwą figura określa
się też całą budowlę kapliczki, krzyże przydrożne
drewniane i późniejsze krzyże żelazne. Występowanie
tej nazwy przy desygnatach mających osobne nazwa­
nia można tłumaczyć jako świadectwo wyprzedzania
w jakimś momencie budownictwa wszelkich krzyży,
czy też kapliczek, przez figuralną rzeźbę w drewnie.
Nie jest wykluczone, że pierwsi osadnicy głównej fali
kolonizacyjnej Puszczy (z 2. poł. X V I I w.) posiadali
rzeźbione w drewnie figury ś w i ę t e ustawiane w do­
mu, a rzadkie b y ł y wypadki wznoszenia przez nich
przydrożnych krzyży i kapliczek. Przy istnieniu m a ­
łych skupisk wiejskich i luźnej więzi społecznej wśród
osiedleńców potrzeba wznoszenia takich budowli nie
występuje silnie.
Należy również w s p o m n i e ć o tradycji stawiania
na omawianym terenie figur kultowych nie chronio­
nych w n ę k ą słupa, specjalnie montowanym dachem
czy też budowlą kapliczki. Jeszcze przy k o ń c u X I X
i na początku X X w. częste b y ł y wypadki stawiania
przy drodze na słupie lub słupku nie osłanianych
niczym Chrystusów Frasobliwych, św. J a n ó w Nepo­
m u c e n ó w lub ś w . Florianów (il. 2). U ż y w a n i e nazwy
„figura" w odniesieniu do tak stawianych rzeźb było
w pełni uzasadnione. I dlatego też trzeba dopuścić
możliwość rozwoju niekapliczkowyeh rzeźb kultowych
już w okresie masowej kolonizacji Puszczy Kurpiow­
skiej, tj. od p o ł o w y X V I I do X V I I I w.
Przechodząc do analizowanego w pracy okresu,
zastajemy na interesującym nas obszarze wielorakie
formy ekspozycji rzeźby sakralnej, a przede wszyst­
kim silne nasycenie jej obiektami zarówno miejsc
kultu masowego (kościół, cmentarz, drogi), jak i miejsc
kultu o w ę ż s z y m zasięgu (dom, zagroda). W odniesie­
niu do tego czasu m o ż e m y również m ó w i ć o istnieniu,
chociaż w nikłych tylko przejawach, rzeźby w drew­
nie nie służącej celom kultowym, o tzw. rzeźbie ś w i e c ­
7

kiej. Mam tu na myśli przede wszystkim niektóre
drewniane zabawki oraz pewne elementy przystroju
b u d y n k ó w mieszkalnych, mebli
i wreszcie lasek
(il. 4, 5).
Biorąc pod uwagę, że kultura materialna Kurpiów
kształtowała s i ę na bazie obfitych zasobów drewna
jakie d a w a ł a Puszcza, biorąc też pod u w a g ę szczegól­
ne znaczenie jakie przywiązywano do w y r o b ó w w
drewnie na omawianym terenie, oraz szeroko rozpo­
wszechnione tam umiejętności obróbki drewna —
wydaje się celowe p o s z u k i w a ć autorów rzeźb pośród,
rzeszy miejscowego chłopstwa. Jednocześnie wiadomo,
że o zajmowaniu się rzeźbą nie decydują tylko odpo­
wiednie umiejętności techniczne. Dlatego też jednym
z g ł ó w n y c h zamierzeń tej pracy będzie próba ustalenia
jakie znaczenie m i a ł y owe umiejętności w rzeźbiar­
skim procesie twórczym u artysty ludowego, jakie
było ich miejsce i rola na tle innych czynników po­
wodujących rozwój omawianej dziedziny sztuki.
Szczególnie istotne dla tych badań było wydoby­
cie z zapomnienia nazwisk słynniejszych rzeźbiarzy
oraz odtworzenie ich życiorysów. Udało się uzyskać
wiadomości o d w ó c h wielkich indywidualnościach: A n ­
drzeju Kaczyńskim i Łukasizu Raczkowskim — których
twórczość przypada na 2. poł. X I X i początek X X w.
A n d r z e j K a c z y ń s k i urodził się w dwudzie­
stych latach X I X w. we wsi Jeglijowiec w pow.
Ostrołęka. Data jego urodzin nie jest znana. Wiado­
mo, że zmarł w 1902 r. mając około 80 lat. Pochodził
z rodziny luźniaków, a b y ć m o ż e nawet w y r o b n i k ó w —
najuboższej warstwy miejscowej ludności. Podobno
dzięki krewnym, czy też znajomym z Warszawy udało
się mu zdobyć w stolicy umiejętności mistrza budowy
organów. Po zdobyciu zawodu osiedlił się w pobliżu
Kadzidła we wsi Krobia. Dlaczego nie wrócił do wsi
rodzinnej trudno jest powiedzieć. Możliwe, iż zade­
cydowały o tym jakieś ważne w jego życiu wyda­
rzenia.
W Krobi pobudował Kaczyński duży czteroizbowy
dom, którego urządzenie i wystrój zwracały powszech8

11. 2. Figura św. Jana, 2. poł. XIX w. Kierzek, pow. Ostrołęka. II. 3. Typy kapliczek
kurpiowskich z 2. poł. XIX w,: a — Wach, pow. Ostrołęka,
b — Turośl, pow. Kolno,
c —• Gołanka, pow. Ostrołęka,
d — koniec XIX w. Wykrot, pow. Ostrołęka,
e —
pocz. XX w. Płoszyce, pow. Ostrołęka,
f — 1875 r. Dudy Puszczańskie,
pow. Kolno,
g — koniec XIX w. Wolkowe, pow. Ostrołęka,
h — pocz. XX w. Brzozowy Kąt,
pow. Ostrołęka,
i — 1906 r. Krysia/ci, pow. Ostrołęka,
j — pocz. XX w.
Dąbrowy,
pow.
Ostrołęka.

ną uwagę. Z drobnych szczegółów, jakie Utrwaliły się
w pamięci informatorów, można sądzić, iż wśród ó w ­
czesnych mieszkań, urządzanych schematycznie, z d ą ­
żeniem do najpraktyczniejszego ich wykorzystania
dom Kaczyńskiego wyróżniał się pomysłowością urzą­
dzenia wnętrza i znajdujących s i ę w nim s p r z ę t ó w .
Kaczyński zadomowił się w Krobi na trwałe. Żenił
się dwukrotnie. Pierwsza jego żona umarła w m ł o d y m
wieku. Druga — córka gajowego z Manistych, u k o ń ­
czyła szkołę gminną, co na owe czasy u dziewcząt
kurpiowskich należało do rzadkości. Kaczyńscy mieli
3 córki i jednego syna. Po śmierci ojca wszystkie
dzieci w y e m i g r o w a ł y do Ameryki.
W zajęciach Kaczyńskiego należy w y m i e n i ć na
pierwszym miejscu prace z zakresu zawodu organmajstra. Wiadomo, że budował on organy w kościo­
łach w Kadzidle i Zalesiu. P r z y j m o w a ł również za­
mówienia z odległych miejscowości. U siebie, w Krobi
sporządził komplet piszczałek, miech i inne urządze­
nia organów do kościoła w Dubotyni. Kaczyński trud­
nił się (podobno sporządzaniem m i e c h ó w nie tylko do
organów, ale również m i e c h ó w kowalskich oraz spe­
cjalnych m i e s z k ó w do harmonii pedałowych. N i e w ą t ­
pliwie wszystkie te prace stanowiły ipodstawę jego
utrzymania. Można jednak sądzić, że drugim źródłem
jego dochodu była rzeźba, ponieważ znane są nam
nazwiska fundatorów figur wykonanych przez K a ­
czyńskiego w wielu wsiach, czasem nawet odległych
od Krobi, co świadczy, że b y ł y to rzeźby wykonane
na zamówienie.
9

Rolnictwem Kaczyński nie zajmował się — nie
miał ziemi — a tylko niewielki plac przy domu —
wykorzystywany na dobrze zadbany sad i pasiekę.
W wypowiedziach o Kaczyńskim wszyscy informa­
torzy 'podkreślają jego wielką indywidualność, zwra­
cając u w a g ę w pierwszym rzędzie na jego zdolności
rzemieślniczo-twórcze, wysoko ceniąc jego przedsię­
biorczość i p o m y s ł o w o ś ć , a także dowcip i pogodne
usposobienie. Informatorzy, pamiętający jeszcze K a ­
czyńskiego, w s p o m i n a j ą go jako starca z siwą brodą,
10

11

noszącego się po miejsku i utrzymującego krzepką
postać mimo sędziwego w i e k u . Przyglądając się fi­
gurom św. Jana, ś w . Floriana, Chrystusa i Boga Ojca
(il. 6—10) o twardo zarysowanych kwadratowych twa­
rzach, jednakowo ściętych i sfalowanych brodach
przychodzi na myśl, że autor nadawał im cechy w ł a s ­
nego wizerunku. Trudno zidentyfikować dzieła K a ­
czyńskiego w ś r ó d zachowanych zabytków rzeźby K u r ­
piowszczyzny. Przy 15 obiektach autorstwo K a c z y ń ­
skiego nie ulega w ą t p l i w o ś c i , w pewnych wypad­
kach poświadczone jest przez informatorów („Sw.
Trójca" w Krobi i Golance oraz „Sw. J a n " w Dudach
Puszczańskich). Do tego zespołu rzeźb należą prace
0 powtarzających s i ę tematach (np. „Trójca Święta")
1 jednolite pod w z g l ę d e m formalnym.
Tylko część tych rzeźb jest datowana. N a j w c z e ś ­
niejsza data odnosi się do 1870 r. (Św. Trójca" w K r o ­
bi), a najpóźniejsza do 1885 („Sw. Jan" w Dudach
Puszczańskich). Można w i ę c przypuszczać, iż naj­
intensywniejszy okres działalności rzeźbiarskiej K a ­
czyńskiego przypadł na siedemdziesiąte — osiemdzie­
siąte lata X I X w. W tym czasie Kaczyński miał już
za sobą okres zdobywania zawodu organmajstra, cięż­
kich przeżyć rodzinnych (m. in. śmierć pierwszej ż o ­
ny), trudy znalezienia domu i założenia rodziny. Nie
można natomiast ustalić, kiedy Kaczyński zaczął rzeź­
bić. Najwcześniejsze z jego datowanych dzieł posiada
cechy świadczące, że musiały istnieć już przedtem
pewne warsztatowe próby. U d a ł o się odnaleźć rzeźbę
ś w . Jana noszącą cechy jego prac (w sposobie przed­
stawiania twarzy), a jednocześnie przez liczne uprosz­
czenia zdradzającą mniejsze umiejętności techniczne
autora (il. 11). Być m o ż e więc, iż to właśnie jest jedna
z najwcześniejszych prac K a c z y ń s k i e g o .
12

13

11

Brak jest natomiast wśród rozpoznanych obiektów
takiej rzeźby datowanej na początek X X w., która by
mogła przypominać znane prace rzeźbiarza. Nie jest
w i ę c wykluczone, że Kaczyński na długo przed ś m i e r ­
cią przestał rzeźbić, utrzymując się w y ł ą c z n i e z robót
organmajstra.

II. 4. „Troc" — zabawka, wys. 70 cm. Wyk. 1960 r.
Józef Staśkiewicz.
Strzałki,
pow. Ostrołęka.
Wł. Muz.
Kult. i Szt. Lud., Warszawa. II. 5. „Konie" — zabawki
z korzenia sosny: a — wyk. ok. 1950 r. Józef
Kowal­
czyk, Golanka, pow. Ostrołęka,
b — wyk. ok. 1920 r.
Piasecznia, pow. Ostrołęka,
c — wyk. ok. 1940 r. Todzia, pow.
Ostrołęka.

i nigdzie nie miał własnego domu, nie m ó w i ą c o zie­
mi. Odnajdujemy ślady jego dłuższej bytności w K a ­
dzidle, Myszyńcu, Jazgarce oraz w Łysych. We wsiach
tych przebywał jednak nie dłużej niż rok do 3 lat
i to raczej pod koniec życia. Jeśli przyjąć, że po­
chodził z Nowogrodu,
w ó w c z a s należałoby szukać
miejsc jego wcześniejszego pobytu we wsiach w po­
bliżu tego miasteczka. T e częste zmiany miejsc za­
mieszkania Raczkowskiego w y n i k a ł y ze stałych poszu­
k i w a ń odbiorcy dla jego rzeźbiarskich prac. W poszu­
kiwaniach tych w ę d r o w a ł od wsi do wsi. Często też
korzystał z mieszkania i pomocy zleceniodawcy. B y ć
może w ę d r o w a ł on po domach z gotowymi rzeźbami
względnie sprzedawał je na odpustach.
W czasie pobytu w Jazgarce znalazł Raczkowski
towarzyszkę życia w kobiecie podobnie jak on samot­
nej i prawdopodobnie także bez majątku. Z ' żoną
przywędrował z Jazgarki do Łysych. Już wcześniej
nie cieszył się dobrym zdrowiem. Przebywając w Ł y ­
sych stale chorował. Mimo to nie przerywał swej
pracy rzeźbiarskiej. Pomagała mu żona zdobywając
zapłatę od zamawiających. Raczkowski umarł w Ł y ­
sych około 1920 r. Jak twierdzą informatorzy, miej­
scowy proboszcz odmówił udziału w jego pogrzebie
i podobno w y d a ł nawet zakaz pochowania go na
cmentarzu. Pochowano jednak zmarłego rzeźbiarza na
cmentarzu w Łysych lecz w nocy, w tajemnicy przed
księdzem. Raczkowski, jak twierdzą informatorzy, nie
chodził do kościoła. Poza tym nie dawał do p o ś w i ę ­
cenia wyrzeźbionych figur. Zjawisko niereligijności
świątkarzy ludowych często notowane jest przez ba­
daczy. Być może, iż również Raczkowski b y ł jednyj*f<X
z tych niewiernych sług kościoła.
^
Z opowieści informatorów o Raczkowskim rysuje
się postać samotnika, słabego fizycznie, o usposobieniu
zamkniętym, a przy tym, n i e w ą t p l i w i e , człowieka o bo­
gatym życiu w e w n ę t r z n y m .
Wśród zinwentaryzowanych w czasie badań rzeźb
około 18 obiektów jest niewątpliwie dziełem Racz­
kowskiego.
Potwierdzają to w pierwszym rzędzie
sami informatorzy, pamiętający w ę d r o w n e g o rzeźbia­
rza. Mimo braku dat na tych rzeźbach, można dzięki
pamięci informatorów
ustalić w przybliżeniu czas,
w którym zostały one wykonane. Według tych danych
najstarsze rzeźby pochodzą z dziewięćdziesiątych lat
X I X w., najmłodsze zaś z 2 dziesiątków początku
X X w. (ii. 12, 16).
W wyniku przeprowadzonych poszukiwań w okoli­
cach Nowogrodu, skąd pochodził Raczkowski, udało
się odnaleźć dwie figury mające cechy znanych rzeźb
tego autora
(il. 13, 14). Stan zachowania tych figur
pozwala przypuszczać, że powstały przed końcem
X I X w. Być m o ż e w i ę c s ą one dziełem Raczkowskie­
go, wykonanym w początkach jego kariery rzeźbiar16

5

1 7

O drugim z kolei s ł a w n y m rzeźbiarzu kurpiowskim
Łukaszu
R a c z k o w s k i m , chociaż
młodszym
i dłużej żyjącym niż Kaczyński, zachowało się nie­
wiele wiadomości.
Raczkowski pochodził z „ludzi
przychodnych" rodem spod lub z samego Nowogrodu
nad Narwią. Do jego dalekich krewnych należą ż y ­
jący dziś w Kadzidle Raczkowscy. Pamiętają oni jesz­
cze swego dziadka — garbarza, który przybył do K a ­
dzidła z Nowogrodu. Jakie więzy pokrewieństwa ł ą ­
czyły go z Raczkowskim — rzeźbiarzem nie wiado­
mo.
1 5

Według informatorów, Raczkowski zmieniał wielo­
krotnie miejsce zamieszkania. Prawdopodobnie nigdy
138

1 8

skiej, w tym czasie kiedy w ę d r o w a ł on z Nowogrodu
do wsi położonych w środkowej części Kurpiowszczyz­
ny (por. mapka).
Kaczyński i Raczkowski nie byli jedynymi rzeź­
biarzami jacy działali na terenie Kurpiowszczyzny
w 2. poł. X I X w. Jako następnego pod w z g l ę d e m po­
pularności
wymieniają
informatorzy
Czerwiń­
s k i e g o . Żył on w drugiej poł. X I X i na począt­
ku X X w. Pochodził z rodziny żydowskiej, za­
mieszkałej w k t ó r y m ś z pobliskich miasteczek. Przez
jakiś czas mieszkał w Dylewie, po czym przeniósł się
do Kadzidła. Wiadomo, ż e Czerwiński praktykował
u w ę d r o w n e g o cieśli i stolarza pochodzenia mazur­
skiego. Zajmował się t e ż przede wszystkim ciesiel­
stwem i stolarstwem. Ale również, jak twierdzą i n ­
formatorzy, rzeźbił figury ś w i ę t y c h do kościoła w K a ­
dzidle oraz dla gospodarzy. Umarł w czasie I wojny
ś w i a t o w e j w Kadzidle. Żył samotnie. K r e w n i jego są
nieznani.

chłopi. Jeszcze do niedawna wielu gospodarzy podej­
m o w a ł o się prac snycerskich czy wyrobu zabawek.
Na uwagę zasługiwałyby wspomniane już konie na
biegunach wykonywane z korzeni sosny oraz rucho­
me figury „trący" (il. 4, 5). Prace snycerskie repre­
zentowałoby tu popularne zdobnictwo mebli . oraz
przedmiotów gospodarstwa domowego. Z tego rodzaju
pracami nie wiązano korzyści materialnych. Wykony­
wano je dla siebie lub dla najbliższych. Można przy­
puszczać, iż w niektórych częściach Kurpiowszczyzny,
dokąd nie docierały w dostatecznym stopniu wyroby
rzeźbiarzy zawodowych, owi uzdolnieni snycerze i
autorzy zabawek podejmowali się również rzeźbienia
figur kultowych. Warto przytoczyć opinię starszego
informatora o umiejętnościach rzeźbiarskich, jakie
zdarzały się ponoć dawniej u ludzi w jego wsi i w
bliskim sąsiedztwie: „tu rzeźbić umiał lada kto, kto
ksyne miał w głowie. Specjalistów takich to tu nie
było."

W czasie b a d a ń udało się odszukać 2 figury, które
informatorzy określają jako dzieła Czerwińskiego.
Należy wreszcie w s p o m n i e ć o W i n c e n t y m
E j m i e ur. w 1874 r. i zmarłym po I wojnie ś w i a ­
towej. Ojcem E j m y b y ł stolarz, Mazur spod Chorzel.
Ejma, podobnie jak Raczkowski i Czerwiński, należał
do tych bezdomnych rzemieślników-artystów, którzy
w poszukiwaniu pracy stale wędrowali, zmieniając
miejsce pobytu. Razem z żyjącym dziś rzeźbiarzem
B o l e s ł a w e m Polakiem, E j m a zajmował się budowa­
niem d o m ó w i niektórymi pracami stolarskimi. Jak
m ó w i o nim Polak był on: „... trochę cudok w życiu.
Nic nie chciał, ani rodziny zakładać, ani broń Boże
trzymać majątku. Ale wreszcie się pobrał z w d o w ą
z gospodarką, lecz wszystko posprzedawał, krowy na
powrozach do Kadzidła pozaprowadzał. Umiał dobrze
czytać i pisać... Kiedy zachorował wzięli go do śpitala to uciek. Przyszedł do mnie, żeby mu dać jeść.
Miał raka na szyi. Prosił o naczynie, które można
cisnąć.
Gdzieś potem zniknął. Osiadł pod Kolnem
i tam umarł. Robił wolno, niewprawnie. Na korunach robił ptaszki, esa floresa. Jak osiadł pod K o l ­
nem, to chwycił się tego rzeźbienia, ale nie miało
to zbytu i zbankrutował."

Od I wojny ś w i a t o w e j aż do dzisiaj spotykamy na
obszarze Kurpiowszczyzny rzeźbiarzy, którzy s w ą pra­
cę rzeźbiarską rozpoczynali od przypadkowych dłubań
na pastwisku i długo nie traktowali swej pracy za­
wodowo jako źródła utrzymania. Należy w y m i e n i ć tu
w pierwszej kolejności J a n a S ę k a z Płoszyć, na­
stępnie K o n s t a n t e g o
Chrostka
z Jazgarki,
F r a n c i s z k a G o l a n a z Golanki oraz B o l e s ł a ­
w a P o l a k a z Lipnik. Wszyscy ci czterej rzeźbiarze
zamieszkują wsie centralnej partii Kurpiowszczyzny
(mapka) i jako członkowie Spółdzielni C P L i A „Kurpianka" w Kadzidle mogą uchodzić za najściślej
związanych z omawianym terenem. Należałoby r ó w ­
nież wymienić niedawno zmarłego rzeźbiarza K o n ­
stantego Chojnowskiego
z Jankowa* M ł o dzianowa oraz mało znanych: B a r s z c z a
z Lasek
i B l o c h a z Gadomskich. Każdy z nich w y m a g a ł b y
osobnego opracowania. Na tym miejscu ograniczę się
do charakterystyki tylko wybranych postaci: Jana
Sęka, Franciszka Golana, Bolesława Polaka i K o n ­
stantego Chrostka.

19

2 0

83

2 4

Poza tymi czterema rzeźbiarzami o znanych na­
zwiskach działali na terenie Kurpiowszczyzny w 2. poł.
X I X w. jeszcze inni. W okolicach Myszyńca odnajdu­
jemy prace gajowego z C h a r c i e j b a ł d y
(il. 17, 18).
Koło Baranowa i Jednorożca (w zachodniej części
Kurpiowskiej Puszczy Zielonej) spotykamy liczne fi­
gury Matki Boskiej Skępskiej o takim samym stylu,
wskazujące, iż ich autorem był ten sam r z e ź b i a r z .
Bardzo podobne w sposobie budowania bryły i kształ­
towania twarzy i postaci są figury Matki Boskiej
z Chrystusem z Dłużewa (il. 19), Chrystusa Frasobli­
wego z kościoła w pobliskiej Dąbrówce, jak też
Chrystusa ukrzyżowanego z Kadzidła w domu szewca
Aleksandra Trzcińskiego. Wszystkie te figury są nie­
wątpliwie dziełem jednego rzeźbiarza. Należy wreszcie
wspomnieć o dębowych, dużych figurach ś w . ś w .
Janów we wsiach nad S z k w ą i Rozoga (il. 21, 22).

Jan
S ę k urodził się w Płoszycach w 1876 r.
Jego dziadek należał do zamożnych gospodarzy (po­
siadał 2 włóki ziemi). Ojciec Jana Sęka odziedziczył
całą włókę. Nagła jego śmierć nie pozwoliła jednak,
aby Jan S ę k miał lekkie dzieciństwo. Gospodarstwo
po zmarłym objął stryj i wypędził w d o w ę z gospo­
darki. Jan Sęk z matką i rodzeństwem poszli na służ­
bę do obcych ludzi. Sęk pasł gospodarzom krowy.
Wtedy właśnie zaczął po raz pierwszy rzeźbić. W tym
też czasie w pobliskiej Dąbrówce urządzano w n ę t r z e
w przeniesionym na miejsce kaplicy starym drewnia­
nym kościele z Kadzidła. Prace stolarskie prowadził
tam Sosnowski wraz z dwoma synami. Jan Sęk, w ó w ­
czas już kilkunastoletni chłopiec, znalazł przy maj­
strach zatrudnienie i zarazem możliwość zdobycia
praktyki stolarsko-rzeźbiarskiej.
S a m m ó w i o tej
praktyce: „Znałem deski i odrabiałem figury z pierwsego wióra. Wszystek mu towar p r z y g o t o w y w a ł e m .
Tylko do tocenia wożono kolumny do tokarni w
Ostrołęce, gdzie był kierat."

Obok tych rzeźbiarzy, traktujących swą pracę za­
wodowo, działali niezawodowi rzeźbiarze — miejscowi

Mając 17 lat rozpoczął Jan Sęk starania o zdobycie
utraconej ojcowizny. Dopiero jednak wczesny ożenek

21

22

139

w 19 roku życia w p ł y n ą ł ostatecznie na odzyskanie
ziemi. Od tego momentu, tj. od 1895 r. aż do śmierci
żony w czasie I I wojny ś w i a t o w e j , a w i ę c w ciągu
50 lat Jan S ę k zajmował s i ę pracą na roli i przy gos­
podarstwie, nie podejmując żadnych robót rzeźbiar­
skich. Uciążliwa praca oraz liczne obowiązki rodzinne
wpoiły niechęć do lenistwa, umiłowanie czynnego ż y ­
cia. Mawiał: „Ja bez roboty nie m o g ę żyć i mnie
tak prędzej dzień schodzi."
Podczas I wojny ś w i a t o w e j służył jako artylerzysta w wojsku carskim. W okresie m i ę d z y w o j e n n y m
miał okazję b y ć bodaj dwukrotnie w Warszawie.
Z podróży pozostały mu wspomnienia oglądanych
kościołów oraz kina. Pobyt w wojsku, a b y ć może
także podróże do Warszawy, gdzie musiał radzić so­
bie w nieznanych sytuacjach, utwierdziły go w po­
czuciu własnej zaradności czy nawet wartości: „ja
kiedyś byłem cwany, ale dzisiaj nie ma i p o ł o w y
tego", albo inna w y p o w i e d ź : „ja wszystko odrobię,
jak tylko zechce."
Przed samą w o j n ą zetknął się Jan Sęk z książką.
Nie umiejąc ani pisać, ani czytać, przychodził na
głośne czytanie książek do miejscowej biblioteki. Na
spotkaniach czytano o tunelu kolei średnicowej w
Warszawie, a także o „królu Kościuszce, Batorym Ste­
fanie, prorokach i człowieku co kontrował z Panem
Bogiem." Wrażenia z tych spotkań nie pozostały bez
w p ł y w u na jego późniejszą twórczość.
Wydarzenia z czasu I I wojny ś w i a t o w e j i okresu,

7

który bezpośrednio po niej nastąpił, zadecydowały
o powrocie Jana Sęka do porzuconego w młodości
rzeźbienia, mimo podeszłego już bardzo wieku. Jan
Sęk w y c h o w a ł 4 s y n ó w i jedną córkę. Dzieci jego, już
w czasie wojny, były dorosłe. Wszyscy oni oczekiwali
założenia w ł a s n y c h rodzin. Dramat walki o prawo do
ziemi powtórzył się w rodzinie. Nie miejsce tu, aby
wnikać w wydarzenia jakie rozegrały się między
dziećmi i ojcem. Wystarczy powiedzieć, że Jan Sęk
przestał wtedy zajmować się gospodarstwem i stracił
słuch. Wraz z niewidomym synem Marianem opusz­
czają dom.
Zajmując się sprzedażą słoniny, mięsa,
a także w s t ą ż e k i guzików przemierzają wsie K u r ­
piowszczyzny. Do domu sprowadza Sęka śmierć żony.
Wkrótce potem Marian Sęk zostaje zabity w czasie
jednej z wędrówek. Nie wraca również z wojny drugi
syn. Jan Sęk dzieli po wojnie pracę na gospodarstwie
z jednym spośród dwóch pozostałych synów. (Drugi —
osiedlił s i ę na ziemiach odzyskanych). Opuszczony
przez wszystkich, w zaniedbanym domu zaczął znowu
Sęk rzeźbić. Gospodarstwo przejął na siebie syn T a ­
deusz. Ożenił się i p o b u d o w a ł nowy dom. Jan Sęk
tłumacząc się przystąpieniem
do skrytego zakonu
ojców misjonarzy zajął izdebkę w chlewie i tu miesz­
kał z dala od bliskich. Rezygnując z pomocy finanso­
wej rodziny, starał się znaleźć źródło zarobku w pra­
cy rzeźbiarskiej i malarskiej. Po zniszczeniach z cza­
sów wojny otwierały się w tym zakresie duże możli­
wości. W czasie zimy, nie wychodząc prawie na świat,
zamknięty w swej izdebce, nie dojadając, Jan Sęk
rzeźbił. Z nastaniem wiosny wyrzeźbione „śtucki",

Rzeźby
Andrzeja
Kaczyńskiego.
II. 6. Sw.
Florian
(fragm.). ŁyseTjfów.
Kolno. II. T. Sw. Florian z kap­
liczki przydrożnej.
Wykrot, pow. Ostrołęka.
11. 8, 9.
. Święta
Trójca, lipa, ok. 1870 r., wys. 75 cm.
Łyse.

narzędzia i farby zabierał ze sobą i wyruszał w w ę ­
drówkę po okolicznych wsiach, czasem na parę mie­
sięcy. Chodząc od domu do domu oferował gotowe fi­
gury lub usługi konserwatorskie. „Oj co j a s i ę po
świecie nachodził, miałem tyle roboty, ze nieraz ty­
dzień spałem w jednym miejscu. W Wyku siedziałem
z tydzień, to do jednego domu znosili mi stare obrazy
l zierzby. Reperowałem, temu rękę, temu n o g ę .
W Szafami i Obierwi to najwięcej figurów nazostawiałem. Byłem i w Świdwiborku. Poszedłem szukać
Chrystusa Frasobliwego, bo tu był taki pan z War­
szawy, to mi powiedział, ze tam znajdę takiego j a ­
kiego w całej Polsce nie ma, ale nie z n a l a z ł e m . "
W swych w ę d r ó w k a c h szukał jednak Sęk nie tylko
figur wskazanych mu przez miejskich miłośników
sztuki. Świadczy o tym jego dobra znajomość zacho­
wanych w okolicy dawnych obiektów rzeźbiarskich.
Z tych wszystkich w ę d r ó w e k wracał zawsze bogatszy
we wrażenia i nowe pomysły. B y ł y to w pewnej
mierze podróże artystyczne. Mówi np. „jak posedłem
to sobie zobacyłem i odrysowałem." Nie stronił r ó w ­
nież od k o n t a k t ó w z innymi rzeźbiarzami. „U Golana
pare dni byłem." W czasie tego pobytu prowadził
z Golanem dyskusję, jak i co należy rzeźbić. Oto re­
lacja Franciszka Golana: „Sęk kiedyś tu ze mnie
żartował, oj ty tu paskudzis, dłubies, zamiast raz,
raz i zrobić. Bo ja w o l ę posiedzieć dzień, dwa i odro­
bić dokładnie."
8 5

tradycji dawnych umiejętności ludowych. Dzięki opie­
ce ze strony Wydziału Sztuki Ludowej Minister­
stwa Kultury i Sztuki mógł brać udział w różnych
konkursach, kilkakrotnie zdobywając nagrody. Obec­
nie jest Sęk członkiem Spółdzielni C P L i A „Kurpianka" w Kadzidle. W ostatnich latach zapadając ciężko
na zdrowiu rzadko z a j m o w a ł się rzeźbieniem. Coraz
mniej, jak m ó w i , jest u niego siły. Nieprzyzwyczajony
do bezczynności, jeśli nie rzeźbi, w ó w c z a s plecie ko­
sze. Ale może nie tylko dlatego, że mu brak siły do
rzeźby, lecz i dlatego, że figury jego nie u wszystkich
cieszą się równą p o p u l a r n o ś c i ą .
w

26

Dzięki swej robocie Jan Sęk zyskał wkrótce roz­
głos nie tylko wśród ludności miejscowej, lecz r ó w ­
nież u czynników zainteresowanych w reaktywowaniu

Posiadamy dostatecznie dużo danych o rzeźbach,
aby było m o ż n a scharakteryzować ogólnie ich tema­
tykę i cechy formalne. Początkowo, tj. bezpośrednio
po wojnie, rzeźbił Sęk prawie w y ł ą c z n i e „Pasyje". N a ­
stępnie wzbogacił s w ą robotę o dwa dodatkowe te­
maty: św. Jana, którego nazywa niekiedy Niepomucenem lub Niepomukiem , oraz Matki Boskiej Niepo­
kalanego Poczęcia (por. il. 25). Te trzy tradycyjne te­
maty od kilkunastu lat bez w i ę k s z y c h zmian domi­
nują w twórczości Jana S ę k a . Natomiast twórczość
ta w formie ulegała w y r a ź n y m przeobrażeniom. Ostat­
nie prace różnią się od pierwszych rzeźb zarówno
sposobem budowania bryły, jak odmiennością pro­
porcji, a nawet ornamentyką. Tylko drobne szczegóły,
takie np. jak sposób przedstawiania źrenic w oczach
lub mięśni na rękach u Chrystusa ukrzyżowanego po­
zostały bez zmian (il. 24). Dla odbiorców miejscowych
Jan Sęk rzeźby swoje maluje, dla C P L i A pozostawia
je, jak m ó w i : „czyste" albo „gołe".
28

2 9

141

10

Franciszek
Golan
urodził się w 1898 r.
w Golance w pow. Ostrołęka, gdzie mieszka do dzi­
siaj. Pochodzi z rodziny małorolnych.
Brał udział
w wojnach w 1920 i 1939 roku, przebywał też w tym
czasie w różnych krajach: „dzie ja nie obsed, to ze
mnie wrona kości nie zniesie." Pobyt w odległych
krajach
rozwinął w nim zainteresowania światem,
chłonność wiadomości o wszelkich wydarzeniach,
szczególnie politycznych. Z wielką np. uwagą słucha
zawsze wiadomości radiowych. Radio jest dla niego
symbolem dnia dzisiejszego, który ocenia jako lepszy
niż czas miniony: „starodawny naród nic dobrego nie
uzył" (w ten sposób kwituje korzyści jakie mu daje
wysłuchanie informacji radiowych). Ciężkie warunki
życia nie pozwoliły mu nauczyć się czytania. Powo­
duje to u niego gorycz, a jednocześnie pobudza am­
bicję wykazania swych umiejętności, czy nawet w a r ­
tości w innych dziedzinach, m. in. w rzeźbieniu.
Rzeźbiarstwem
142

zajął

się

właściwie

dopiero

po

I I wojnie ś w i a t o w e j . Przedtem zdarzało się, że w
młodości pasąc krowy strugał ptaki. Na krótko przed
w o j n ą wyrabiał na zarobek krzesła. Bywało, że zgod­
nie z z a m ó w i e n i e m
w y r z y n a ł dekoracyjne oparcia
i nogi u mebli. Po wojnie wizyta Adama Chętnika
w p ł y n ę ł a decydująco na kierunek jego późniejszej
pracy. P o s t a n o w i ł „rzeźbić krzesła". Początkowo po­
k r y w a ł zapiecki i siedzenia zdobinami o motywach
roślinnych, z czasem wprowadził przedstawienia ludzi
i zwierząt. Obecnie rzeźbi na krzesłach sceny z życia
wsi kurpiowskiej i historii narodu. Wszystkie wyobra­
żenia stara s i ę przy tym jak najbarwniej p o m a l o w a ć .
Do rzeźbienia osobnych figur (il. 26, 27) skłoniła go
przede wszystkim chęć znalezienia odbiorcy dla swo­
ich prac. Dzięki opiece, głównie ze strony Wydziału
Sztuki Ludowej M K i S , mógł stać się rzeźbiarzem,
a obecnie — jednym z najpoważniejszych d o s t a w c ó w
rzeźb do Spółdzielni C P L i A „Kurpianka" w K a ­
dzidle.
3 0

II. 10. „Pasyja",wys.90
cm.
Wyk. ok. 1880 r. Andrzej
Kaczyński. Wł. Józefa Racz­
kowskiego, Kadzidło.
Il.~H7
Sw. Jan, wys. ok. 1 m.
Wach,
pow.
Ostrołęka
(obiekt skradziony). II. 12,
12a. Sw. Jan, wierzba, kloc
niełupany,
wys.
150 cm.
Jazgarka,
pow.
Ostrołęka.
Wyk. pocz. XX w.
Łukasz
Raczkowski.
12a
Mówiąc o pobudkach, które skłoniły go do rzeź­
biarstwa, podkreśla konieczność szukania zarobku
i nieoszczędzania się: „somsiad dziesięć lat ode mnie
młodsy i wiecnie odpocywa, żeby nie synowie to by
umarł." Jednocześnie duże znaczenie w tym wyborze
drogi życiowej miała dla niego ambicja: „u mnie to
0 charakter cłowieka chodzi, cy ja cłowiek bez skół
potrafię to zrobić" (np. wyrzeźbić frapującą go scenę
z życia otoczenia).
B o l e s ł a w P o l a k urodził się w 1904 r. w Podgórnem koło Turośli w pow. kolneńskim. Ojciec jego
był gajowym. W Lipnikach, gdzie ma obecnie dom
1 gospodarstwo, mieszka od ósmego roku życia. Miał
dziewięcioro rodzeństwa. Po śmierci matki i powtór­
nym małżeństwie ojca oddany został na służbę do
krewnych w Nasiadkach. Miał w ó w c z a s 21 lat. Pasł
tam krow^_ i w ó w c z a s to zaczął rzeźbić. Ukończył
tylko 1 odział szkoły podstawowej. W późniejszych
latach praktykował u wspomnianego już stolarza-

12

rzeżbiarza Wincentego Ejmy. Razem z nim wykony­
w a ł w różnych miejscach Kurpiowszczyzny prace cie­
sielskie i stolarskie. Z czasem usamodzielnił się i za­
łożył w ł a s n y warsztat stolarski. Wykonując już przed
wojną oprawy feretronów dla kościołów, rozwijał
umiejętności rzeźbiarskie. W wolnych chwilach rzeź­
bił cygarniczki, popielniczki, próbował również rzeź­
bić figury świętych. Pod koniec okresu m i ę d z y w o ­
jennego ożenił się. Dziś ma troje dorosłych dzieci
(2 córki: pielęgniarkę i nauczycielkę oraz syna —
inżyniera).
Rzeźbieniem, podobnie jak Franciszek Golan, zajął
się na stałe dopiero po I I wojnie ś w i a t o w e j , w wyniku
zamówień. Dziś należy do Spółdzielni C P L i A „Kur­
pianka" w Kadzidle i w tych ramach trudni się rzeź­
biarstwem. Syn jego maluje (uczęszczał w czasie stu­
diów do ogniska plastycznego). Od syna nauczył się
szkicowania i umiejętność tę wykorzystuje w swej
obecnej pracy (il. 30, 31a, b). Chociaż nie ukończył
143

II. 13. Chrystus

Frasobliwy,

lipa, klocek niełupany,

szkoły, interesował się bardzo książkami. Nauczył się
sam dobrze czytać, zna też wiele programowych po­
zycji rodzimej beletrystyki. Interesują go ż y w o prob­
lemy społeczno-kulturalne. W jego postawie ś w i a t o ­
poglądowej można dostrzec podobieństwo do innowierstwa dawnego rzeźbiarza tych stron, Łukasza
Raczkowskiego.
Wszystko to miało poważny w p ł y w na pracę rzeź­
biarską Bolesława Polaka. Wprawdzie pozostaje on
w kręgu tradycyjnej tematyki „Pasyj" i Św. Janów,
niemniej jego robota zawiera znacznie więcej zna­
mion sztuki profesjonalnej — uczonej aniżeli twór­
czości ludowej.
Konstanty
Chrostek
jest najmłodszym
spośród omawianych rzeźbiarzy. Urodził się w Jazgarce w 1910 roku. Pochodzi z rodziny rzemieślniczej.
Dziadek jego był cieślą i stolarzem, ojciec — kowa­
lem. Ukończył 4 odziały szkoły podstawowej. Spośród
licznego rodzeństwa wyróżniał się skupieniem, powol­
nością i rozwagą w działaniu, stronieniem od swawoli
i zabaw. Jak nam o sobie m ó w i : wolał iść na ze­
branie Związku Młodzieży Ludowej lub czytać, ani­
żeli jak inni, iść na zabawę. W ten sposób poznał
książki Prusa i Sienkiewicza, a w rezultacie doszedł
do sporej wiedzy o świecie i wykształcił w sobie dużą
31

144

wys. 45 cm. Durlasy,

pow.

Ostrołęka.

wrażliwość na jego uroki.
Jego sposób myślenia
znacznie odbiega od tradycyjnych pojęć środowiska.
Jak wielu o m ó w i o n y c h już rzeźbiarzy, s w ą t w ó r ­
czość rzeźbiarską rozpoczynał przy pasieniu krów.
Początkowo rzeźbił tylko cygarniczki i oprawki do
krzesiwek. Pierwszą rzeźbę Chrystusa Frasobliwego
w y k o n a ł pod w p ł y w e m bezpośredniej namowy ba­
wiącego na praktyce geodezyjnej w jego wsi studenta
Politechniki Warszawskiej Romualda Kozła. Od tego
czasu zaczął wiele rzeźbić. Na organizowanym przed
ostatnią w o j n ą w Myszyńcu kiermaszu sztuki ludo­
wej był jedynym autorem, który w y s t a w i ł prace rzeź­
biarskie. Zdobyte uznanie pobudziło go do dalszej
pracy. Odbiorcami jego figur były przeważnie muzea,
księża, a na ostatnim miejscu różni przypadkowi l u ­
dzie miejscowi.
Obok umiejętności rzeźbiarskich zdobył Konstanty
Chrostek umiejętności ślusarskie i mechaniczne. Dzi­
siaj uchodzi za znanego w okolicy naprawiacza wszel­
kich mechanizmów, a także instrumentów muzycz­
nych, jakie można spotkać na wsi. Posiada on rzadką
umiejętność sporządzania s m y k ó w do skrzypiec.
Bezpośrednio po wojnie ożenił się i przeniósł do
Lipnik. Żona jego zajmuje się tkactwem i, tak jak
on, jest członkiem Spółdzielni „Kurpianka". W pierw­
szych latach po wojnie Chrostek rzeźbił stosunkowo

15

IZ. 15. Sposoby
modelowania
Andrzeja Kaczyńskiego
i Łjiz
kasza Raczkowskiego:
a — św.
Jan z" W uchu, prawdopodobnie
A Katyńskiego,
b — Bóg
Ojciec — w rzeźbach
Trójcy
Świętej
— A.
Kaczyńskiego,
c — Chr^stut
frasobliwy
z
Durlas — prawdopodobnie _Ł.
RaczkcamkJ£3P,
d — Chrystus
Biczowany z Kadzidła
— Ł,
Raczkowskiego.
II. 16. Sw.
"Roch (fragm.), lipa, wys. 1 m.
Wyk. ok. 1920 r. Ł. Raczkowski. Łyse, pow. Kolno.
~~
II. 14. Matka Boska Bolesna z Jezusem,

lipa, wys. 80 cm. Dobry Las, pow.

Kolno.

dużo. Obecnie obowiązki wychowania pięciorga dzieci
oraz trudne warunki mieszkaniowe nie pozwalają mu
znaleźć, jak m ó w i , spokoju do roboty, którą najbar­
dziej miłuje, a która wymaga dużo czasu i namysłu.
Figury Chrystusa Frasobliwego, zaczętej przed paru
laty (il. 32), nie kończy. Utrzymuje się obecnie prawie
wyłącznie z prac naprawczych, stolansko-ślusarskich.
Dla wszystkich z o m ó w i o n y c h współczesnych rzeź­
biarzy kurpiowskich, podobnie jak dla ich poprzed­
ników: Kaczyńskiego, Raczkowskiego, Czerwińskiego
czy Ejmy, twórczość rzeźbiarska m i a ł a w mniejszym
lub w i ę k s z y m stopniu znaczenie zajęcia uprawianego
zawodowo, tzn. będącego podstawowym źódłem utrzy­
mania. Oczywiście nie z tym nastawieniem rozpoczy­
nali swą twórczość. Rzeźbienie stawało się zajęciem
zarobkowym stopniowo, w miarę zdobywania do­
świadczeń i znajomości rzemiosła. Można też powie­
dzieć, iż o odchodzeniu stopniowym czy przerywaniu
uprawianej twórczości także decydowały w z g l ę d y za­
robkowe.
3 2

Przystępując obecnie do o m ó w i e n i a narzędzi i spo­
sobów pracy stosowanych przez miejscowych rzeźbia­
rzy dawniej i dzisiaj należy stale mieć na uwadze
zachodzące w tej dziedzinie zmiany, zależne od okresu
twórczości, a także od różnic indywidualnych a zmie­
rzające do zapewnienia m o ż l i w i e największej ekono145

II. 17. Chrystus Zafrasowany, lipa, wys. 70 cm, 2. pol. XIX w. Brzozowy Kąt, pow. Ostrołęka.
Cichej. II. 18. „Pasyja". Wys. 110 cm. Koniec XIX w. Charciabałda,
pow.
Ostrołęka.
mii pracy. Proces ten u rzeźbiarzy traktujących s w ą
twórczość jako źródło zarobku zachodził w sposób
szczególnie widoczny.
Na Kurpiowszczyźnie przy jej zadrzewieniu w i ę k ­
szym niż w innych rejonach, a przy tym dostatecz­
nie zróżnicowanym, nie istniał problem trudności s u ­
rowcowych. Dlatego też nie znajdujemy tutaj figur
rzeźbionych w drewnie o rzadkich słojach czy w su­
rowcu trudnym do obróbki (sosna, świerk, jesion).
Spotykamy natomiast rzeźby z najrozmaitszych drzew
0 ścisłych
słojach
(głównie lipa, rzadziej brzoza
1 wierzba oraz olszyna). We wczesnych latach oma­
wianego okresu u ż y t k o w a n o także dąb, rzeźbiąc w nim
dużych rozmiarów figury stawiane na otwartym po­
wietrzu (il. 21, 22). Stosowanie tego surowca, jak wia­
domo bardzo odpornego na działanie czasu, miało
zapewnić długowieczność figurze. Dla tych samych
powodów
stosowano lipę, która jest łatwiejsza do
obróbki niż inne twarde drewna, ale, jak m ó w i ą rzeź­
biarze, przez długie lata „nie ciepie się jej robak".
33

Siedząc rodzaje stosowanego drewna przez daw­
nych rzeźbiarzy, np. Kaczyńskiego i Raczkowskiego,
dostrzegamy, jak na przestrzeni długich lat swej
twórczości zmieniali oni rodzaje surowca. Pierwsze
prace wykonywali w drewnie twardym lub bardzo
twardym (nie wyłączając dębu), natomiast w później­
szych latach przechodzili na materiał łatwiejszy do
obróbki. Oczywiście wchodziły tu w grę czynniki
o których w s p o m n i a ł e m na wstępie. Ale miała chyba
także znaczenie zdolność rzeźbiarza do obróbki twar­
146

Wł.

Antoniny

dego surowca. Raczkowski np. pod koniec życia kie­
dy był już bardzo słabego zdrowia, rzeźbił często
w miękkiej wierzbie i to nawet duże figury, które
miały stać na powietrzu nie chronione dachem kap­
liczki (il. 12). W pracy współczesnych rzeźbiarzy trud­
no jest m ó w i ć o podobnych zmianach, ponieważ t w ó r ­
czość ich rozkłada się na mniejsze wycinki czasu,
poza tym nie mają oni już okazji a nawet potrzeby
korzystania z najtwardszego drewna — dębu.
Proceder suszenia drewna stosowany przez żyją­
cych dzisiaj mistrzów jest tak rozbudowany, że z pew­
nością musiały go kształtować doświadczenia długiej
tradycji.
Nasuwa się jednak pytanie czy owe złożone zabie­
gi przygotowania tworzywa były dokonywane każdo­
razowo przez wszystkich dawnych rzeźbiarzy. Można
bowiem przypuszczać, że niektórzy z nich, ci przynaj­
mniej którzy wędrowali, musieli w wielu wypadkach
posługiwać się materiałem w tym stanie, w jakim
b y w a ł im dostarczany na miejscu przez zleceniodaw­
cę, a w i ę c wykonywali czasem swe rzeźby w drewnie
niedostatecznie wysuszonym. B y ć może, że w y j ą t k o w y
stopień zniszczenia niektórych z dawnych rzeźb t ł u ­
maczy się właśnie nieodpowiednim przygotowaniem
surowca, niedostatecznym uodpornieniem go na dzia­
łanie deszczu i słońca. Nasuwa to uwagę, że na pod­
stawie stanu zachowania trudno jest oceniać wiek
rzeźby.
31

Zabezpieczenie rzeźby przed pękaniem brane jest
pod u w a g ę również i w przygotowaniach samego

klocka do rzeźbienia. Licząc się z właściwością rozsychania się drewna promieniście od rdzenia do
warstw zewnętrznych, niektórzy ze współczesnych
rzeźbiarzy chętniej rzeźbią nie w pełnym klocku z
rdzeniem w środku, lecz w takim, który uzyskano
z rozłupania pnia względnie konaru czy gałęzi na po­
ł o w ę lub ćwiartkę. Oczywiście owo łupanie m o ż l i w e
jest w ó w c z a s kiedy rzeźbiarz dysponuje drewnem
odpowiedniej grubości.
Z przeglądu rzeźb dawnych rzeźbiarzy wynika, iż
podobnie jak dzisiejsi rzeźbili oni zarówno w kloc­
kach pełnych, jak i stanowiących cząstkę rozłupane­
go pnia. Należy t a k ż e stwierdzić, że Kaczyński często
korzystał z grubej deski. Natomiast z rzeźbiarzy dziś
żyjących tylko Golan z w y k ł rzeźbić chętnie z deski
i na desce.
Nie ulega wątpliwości, że charakter klocka narzu­
ca rzeźbiarzowi określony sposób obróbki drewna.
Często w czasie rzeźbienia kształt klocka, struktura
słoi wyznacza kierunek cięć i prowadzi do formy
zgodnej z jego b u d o w ą (il. 25, 33, 34). Jednocześnie,
w miarę doskonalenia się w swym rzemiośle, rzeź­
biarz w coraz mniejszym stopniu poddaje się owemu
działaniu właściwości tworzywa. Z czasem przy opa­
nowaniu materiału łamie jego pierwotną strukturę
uzyskując dzieło zasadniczo nieraz odbiegające od
kształtu użytego klocka (il. 31b). K u temu może zmie­
rzać także stosowanie miększego surowca oraz nie
pełnych, lecz rozłupanych klocków.
Fakt, iż większość spośród omawianych rzeźbia­
rzy w y w o d z i ł a się spośród cieśli i stolarzy nie po­

II. 19. Matka Boska Bolesna, wys.

zostawał bez w p ł y w u na rodzaj stosowanych przez
nich narzędzi. I tak wydaje się, że już dawniejsi
rzeźbiarze używali obok narzędzi powszechnie stoso­
wanych na wsi do obróbki drewna (siekiery, Cieślicy,
skoblicy i noża) również ośnika, struga, a także sze­
rokich dłut oraz świdra. Przypuszczenie to potwier­
dza przegląd samych rzeźb. Odnajdujemy w nich śla­
dy użycia nie tylko dłuta ciesielskiego czy świdra,
lecz zupełnie specjalnych narzędzi, takich np. jak
struga do fazowania czy cyrkla .
\ .
Wszystko to Wskazuje, iż niektórzy rzeźbiarze już
w najwcześniejszych latach omawianego okresu po­
sługiwali się bogatym i rozmaitym zestawem narzędzi.
Korzystali także zapewne ze specjalnych dłut rzeź­
biarskich o odpowiednio profilowanych i ściętych
ostrzach, na co wskazują zarówno ślady cięć na rzeź­
bach, jak też narzędzia u ż y w a n e przez współczesnych
już rzeźbiarzy. I tak np. Chrostek, dopóki nie zdobył
dłut fabrycznych, posługiwał się wykonanym przez
kowala oryginalnym kompletem narzędzi do rzeźbie­
nia (il. 29). Ich forma wskazuje, że były powtórzeniem
wcześniej już znanych wzorów.
35

Dzisiejsi rzeźbiarze kurpiowscy mają do dyspo­
zycji komplety fabrycznych dłutek do rzeźbienia. Ale
należy stwierdzić, że nie wszyscy chętnie nimi się
posługują. Golan jeszcze do niedawna całą podstawo­
w ą robotę w y k o n y w a ł scyzorykiem. Podobnie w pra­
cy Sęka nóż odgrywa podstawową rolę. Natomiast
Chrostek tylko przy ostatecznym w y k a ń c z a n i u twarzy
figury korzysta z noża, który służy m u w tych celach
już przeszło 20 lat. Zupełnie w y j ą t k o w y zestaw na-

85 cm. 2. pol. XIX

w. Dłużewo,

pow. Kolno (por. s. 119).

4$

K \

20

rzędzi posiada Sęk. Ważne wśród nich miejsce zaj­
muje specjalny, zakrzywiony nóż, przypominający
narzędzie u ż y w a n e przy wyrobie łyżek czy przy czysz­
czeniu kopyt koniom przez kowali. Posługuje się r ó w ­
nież wespół z ręczną piłką nożem, będącym k a w a ł ­
kiem taśmy z resora, skośnie na końcu zaostrzonej .
38

Określając sam proces rzeźbienia wypada powie­
dzieć, iż jest to proces stanowiący w y p a d k o w ą nie
tylko rodzaju użytego klocka (jego kształtu i gatun­
ku drewna) oraz zestawu narzędzi, lecz również o k r e ś ­
lonych umiejętności twórcy, w ł a ś c i w e g o jemu sposo­
bu planowania i realizowania kolejnych zabiegów
technicznych. Przebiegu tego procesu u dawnych
rzeźbiarzy kurpiowskich nie m o ż e m y niestety odtwo­
rzyć. Nie znajdziemy także dla niego analogii w
twórczości współczesnych rzeźbiarzy. Żaden bowiem
z dawnych rzeźbiarzy kurpiowskich nie pozostawił
ucznia ani nie miał innych okazji przekazania swych
doświadczeń i wiedzy. Współcześni zaś rzeźbiarze, po­
za jedynym Polakiem, dochodzili do swej sztuki pra­
wie wyłącznie drogą własnych dociekań.
Stąd też musimy ograniczyć się do rozpatrzenia
przebiegu pracy rzeźbiarskiej wyłącznie u t w ó r c ó w
współczesnych. Ale i w tym wypadku zależnie od
rzeźbiarza, a także okresu jego twórczości, inny b ę ­
dzie zarówno przebieg w s t ę p n e j obróbki klocka, jak
i w ł a ś c i w e g o modelowania figury. Stosunkowo naj­
mniej złożony w tym zakresie jest warsztat Sęka.
Rzeźbi on najczęściej w pełnym niełupanym klocku
z gałęzi lipowej. Średnica podstawy wyrzeźbionej
przezeń figury zachowuje zazwyczaj wymiary klocka.
Masa całej zaś rzeźby nieznacznie tylko mniejsza jest
od bryły tworzywa. Znaczy to, że z całości klocka
przy obróbce usunięta zostaje tylko niewielka część
zbędnego materiału.
Po odcięciu klocka od odpowiednio wysuszonej
gałęzi Sęk przystępuje od razu do w ł a ś c i w e g o mode­
lowania. Nie stara się nigdy ani ociosać z grubsza,
ani ostrugać powierzchni drewna. Jego naturalną
gładkość, jaką ono ma pod korą długo zachowuje na
tych częściach klocka, których nie dotknął ostrzem
148

za pierwszym razem. Pracę rozpoczyna zawsze od
g ł o w y figury. Jest przy tym tak zaabsorbowany, że
zaczynając rzeźbić g ł o w ę nie liczy się czy mu wy­
starczy materiału na całą postać. Zdarzyło mu się
w y b r a ć miejsce na g ł o w ę tak daleko od krańca kloc­
ka, że gdy z tej strony odciął k a w a ł drewna piłą,
z drugiej strony nie starczyło miejsca na nogi, które
z konieczności musiał w y k o n a ć w zbyt m a ł y c h pro­
porcjach. Kształt głowy, podobnie -jak innych trud­
nych f r a g m e n t ó w (np. dłoni) najpierw szkicuje o ł ó w ­
kiem (il. 33). Następnie w o k ó ł narysowanego owalu
twarzy wybiera drewno cienkimi warstwami przy
pomocy owego noża przypominającego narzędzie do
dłubania łyżek. Gdy g ł o w a jest już wyodrębniona od
całości, kształtuje ją różnymi narzędziami (piłką i no­
żem z resora oraz dwoma z w y k ł y m i nożami, szerszym
i węższym). Na pierwszym etapie swej pracy nie rzeź­
bi jeszcze szczegółów takich jak oczy, usta, uszy. Po
uformowaniu bryły g ł o w y przechodzi do rzeźbienia
korpusu, nadając przy tym od razu w ł a ś c i w y gest
(np. u ś w . Jana Nepomucena układ rąk przystosowa­
ny do dzierżenia krzyża i lilii), na końcu rzeźbi sto­
py, ale także nie uwzględniając jeszcze detalu. Do­
piero gdy bryła całej postaci jest ukształtowana, przy­
stępuje Sęk do rzeźbienia szczegółów, zachowując
przy tym tę samą co uprzednio kolejność: od g ł o w y
do stóp. Posługuje się wtedy silnie zaostrzonym no­
żem, który ostrzy na osełce marmurkowej, a na ko­
niec gładzi na równych płaszczyznach rzeźbionej fi­
gury (np. na plecach, które zachowują naturalną po­
wierzchnię klocka). Po w y k o ń c z e n i u detali stara się
zgodnie z panującą obecnie modą zatrzeć ślady cięć,
by upodobnić powierzchnię swego dzieła do cieszących
się najwyższym uznaniem figur gipsowych. P o s ł u g u ­
je się przy tym kawałkami szlkła i papierem ścier­
nym. Na tym też etapie pracy następuje zdobienie
figury. Sęk jest jedynym spośród żyjących obecnie
rzeźbiarzy, który chętnie korzysta z tradycyjnego ł ą ­
czenia w sztuce ludowej tendencji realistycznej z ten­
dencją dekoracyjną. Niektóre partie ubioru rzeźbio­
nych figur, a nawet podstawkę, pokrywa często pro-

stym ornamentem geometrycznym, przeważnie linią
łamaną, krzyżykami oraz jodełką. Czasem w jego
pracy dochodzi jeszcze jeden etap przeznaczony na
osobne wykonanie pewnych części, jak np. atrybutów
przynależnych świętej postaci, które po ukończeniu
zostają zmontowane z figurą .
Sęk rzeźbi swoje osóbki w stosunkowo krótkim
czasie. T a k np. praca nad figurą ś w . Jana Nepomu­
cena, w y s o k o ś c i około 30 cm, zajęła mu 6—7 dni.
Szybkość jego pracy wynika jednak nie tyle z m i ­
strzostwa, ile z pasji z jaką swe dzieło tworzy, a tak­
że z organizacji całej roboty w oparciu o niezmiennie
powtarzane zabiegi w e d ł u g przyjętego w jakimś mo­
mencie schematu. Sęk przystępując do rzeźbienia fi­
gury przerywa przy niej pracę w ł a ś c i w i e tylko na
czas spania i jedzenia. Po tych przerwach nie rozwa­
ża długo co i jak ma robić. Natomiast każde jego cię­
cie jest niezwykle powolne, czasami nawet robi w r a ­
żenie działania niezdarnego, przy którym rzeźbiarz
zdaje się odczuwać duży opór tworzywa. A l e za tą
pozorną niezdarnością kryje się poszukiwanie w ł a ś c i ­
wych kierunków cięć, zgodnie z biegiem słoi, kształ­
tem klocka. Dlatego też w czasie pracy S ę k zmienia
stale jego położenie, przytrzymując klocek między
kolanami, obraca nim i dobiera odpowiednie na­
rzędzie.
37

W podobny sposób jak Sęk pracował Golan, dopóki
nie zaczął korzystać z miary i dłuta. Aby ustrzec się
II. 20, 21. Sw. Jan (jragm.), dąb, wys. 145 cm. 2. pol
XIX w. Golanka, pow. Ostrołęka.
11. 22. Sw. Jan,
brzoza, wys. 110 cm. 2. poi. XIX w. Szafranki, pow.
Ostrołęka.

przed pomyleniem proporcji, przemierzył sobie kie­
dyś z jakiegoś obrazu czy fotografii wymiary postaci
ludzkiej i obecnie odpowiednio do wielkości w y b r a ­
nego klocka sporządza na nim każdorazowo „miarę",
tj. zaznacza przy pomocy miarki
centymetrowej
i ołówka odpowiednio przeliczone długości głowy,
korpusu, r ą k i nóg.
Posługiwanie s i ę dłutami pozwoliło m u uzyskać
nawet w figurach stojących prześwity w bryle oraz
osiągnąć drobniejszy modelunek nie tylko detali, lecz
całych partii rzeźby. Twórczość jego zaczęła s i ę od
zdobienia krzeseł: najpierw płaskim ornamentem a
następnie — w y p u k ł y m i rzeźbami figuralnymi. Dla­
tego w porównaniu z S ę k i e m ma Golan za sobą
znacznie większą s k a l ę doświadczeń w cięciu drewna,
łatwiej też znacznie przychodzi m u przezwyciężenie
struktury klocka.
Oto jak rzeźbiarz opisuje przebieg swojej roboty:
„Wyściepie sobie z pnia ćwiartkę, bo od muchy lubi
się ściepać [od rdzenia — J . O.]. W ćwiartce to juz
jest śtybne, ale i z okrągłego nieraz robię. Z okrągłe­
go robię jak nie mam ćwiartki. Potem rozmiar się
bierze. Na centymetry obmierzam wysokość, g ł o w ę
robię podług ramion — to juz z wejrzenia — zeby nie
za duza i nie za mała, ale ręce to musowo rozmierzyć. J a tylko spojrzę na obrazek i podług ramion
głowę mam, potem podług korpusa nogi. Nad tym
więcej się głową pracuje niż rękami, rozmiary trzeba
w g ł o w i e mieć. I trzeba m i e ć o ł ó w e k i cyntymetr.
A potem juz tylko nożykiem — jak juz się robi to bez
n a m y s ł u się znie i znie — wszystko nożykiem. D ł u t e c ko biorę, dzie noza nie m o g ę włożyć."
Chrostek, od początku swej kariery rzeźbiarskiej
posługuje się dłutami i w związku z tym duże zna­
czenie dla jego pracy ma przygotowanie klocka, do­
stosowanie go do pracy tymi narzędziami. Nigdy nie
rzeźbi w klocku obłym, lecz zestruguje go, doprowa­
dzając do formy graniastosłupa, najczęściej czterobocznego. U ż y w a do tego celu struga stolarskiego.
Płaskie powierzchnie, jak twierdzi, ułatwiają mu pro­
wadzenie w drewnie dłuta i noża. W przeciwieństwie
do Sęka rzeźbi nie kolejno poszczególne partie, ale
równocześnie całość figury. Dzięki temu pracując nie
traci poczucia proporcji, co z kolei pozwala mu w ł a ­
ściwie gospodarować masą tworzywa i panować przez
cały czas nad całością opracowywanej figury. Pierw­
sze warstwy drewna zbiera grubym dłutem oraz no­
żem. Większe k a w a ł k i podcina piłą. Bryłę klocka sta­
ra się Chrostek rozłożyć na drobniejsze formy kubiczne i geometryzując w ten sposób Wizerunek postaci
stwarza sobie dogodne pozycje do prowadzenia w
drewnie noża lub dłuta. Zabieg ten, podobnie jak
wstępna obróbka klocka obłego w formę graniasto­
słupa, oszczędza konieczności częstego manewrowania
klockiem przy pracy, a jednocześnie
wyrównane
płaszczyzny pozwalają na swobodne powtarzanie ko­
lejnych cięć.
W dalszej kolejności Chrostek w y d ł u b u j e przy po­
mocy wąskiego dłuta wszelkie konieczne prześwity.
Na koniec zaś bardzo ostrym nożem (o którym już
była mowa) modeluje twarz oraz takie detale, jak np.
palce rąk i stóp. Panuje nad rzemiosłem dostatecz­
nie, by kształtować określony wyraz twarzy czy po-

staci, by zróżnicować jej w y g l ą d w zależności od płci
i wielku. Kończąc s w ą prace. Chrostek nigdy nie za­
ciera śladów pozostawionych w drewnie przez na­
rzędzie .
Zasadniczą odrębność pracy rzeźbiarskiej można
zauważyć u Polaka.
Omówieni dotąd rzeźbiarze różnili się między so­
bą sposobem modelowania, jednak w komponowaniu
postaci wszyscy przestrzegali zasady układu piono­
wego. Taki bowiem układ był wyznaczony przez
kształt klocka i artysta, nawet rzeźbiąc pochyloną
postać Chrystusa Frasobliwego, usiłował m o ż l i w i e
„prostować" jego plecy, by nie odbiegać zanadto od
pionowej ściany klocka. U Polaka tylko w n a j w c z e ś ­
niejszych pracach można zauważyć tę zasadę. Obec­
nie wykonanie każdej rzeźby poprzedza on studium
rysunkowym własnej postaci oglądanej w lustrze.
Przybierając pozycje figur, które zamierza rzeźbić,
stara się podpatrzyć i narysować odpowiednie układy
ciała. Gotowe szkice, sporządzone przeważnie na
twardym kartonie, wycina tuż przy konturze, uzys­
kując w ten sposób rodzaj szablonów. W trakcie rzeź­
bienia spogląda od czasu do czasu na odpowiedni
szablon. Przy tej metodzie jego rzeźbienie niewiele
zachowało cech dawnej roboty. Posługując się zawsze
dłutkami, rzeźbiąc od razu całość figury a nie ko­
lejne fragmenty, pozwala sobie na swobodne jej
układy, nie przyporządkowane pionowi bryły klocka
(il. 31).
3a

W zestawie tematów występujących w rzeźbie
Kurpiowszczyzny należy wyodrębnić 2 podstawowe
typy: tzn. sakralny i świecki. Obydwa występują od
najwcześniejszych lat omawianego okresu. T y m nie­
mniej od połowy X I X do początków X X w. tematyka
świecka była tu reprezentowana słabo i w wytwo­
rach niezupełnie odpowiadających temu, co rozumie­
my przez rzeźbę, bo tylko w niektórych zabawkach
(konie na biegunach, ptaki i in.) oraz w przystrojach
sprzętów, głównie w specjalnie modelowanych zakoń­
czeniach lasek pasterskich. Występują tu w y o b r a ż e ­
nia zwierząt, jak koń, jeleń. Występuje także figura
ludzka, np. w zabawce zwanej „troc" (tracz). Wszyst­

kie te prace były dziełem raczej niezawodowych
twórców, zajmujących się podobną robotą tylko do­
rywczo i ubocznie. Tak np. wszystkie „konie" (na
biegunach) i „troce", jakie miałem możność oglądać
w czasie badań, b y ł y dziełem o j c ó w lub krewnych
dzieci, dla których zostały zabawki te przeznaczone.
Po I wojnie ś w i a t o w e j tematy świeckie przenika­
ją do twórczości rzeźbiarzy zawodowych i to nie pod
postacią tradycyjnych zabawek czy przedmiotów
użytkowych (jak laski), lecz w obiektach o charakte­
rze p a m i ą t k a r s k i m . Większe jednak znaczenie zdo­
bywa sobie tematyka świecka dopiero w ostatnich
czasach. Przed kilkunastu laty w twórczości nie­
których rzeźbiarzy, pod w p ł y w e m w y r a ź n y c h za­
m ó w i e ń z zewnątrz, pojawiły się prace przedstawia­
jące życie wsi oraz sceny nawiązujące do przeszłości
narodowej. Największe w tym zakresie osiągnięcia ma
Golan. Początkowo rzeźbił on na krzesłach ż y w o
trwające w jego pamięci sceny wojskowe (np. ułanów
na paradzie), następnie popularne wesela kurpiow­
skie, a wreszcie w ostatnich latach podejmuje tematy
zaczerpnięte z życia codziennego wsi, o co dopomina­
no się u niego w kierownictwie Spółdzielni. P o j a w i ł y
się w jego rzeźbach motywy gęsi na pastwisku, ko­
biety z gęsiorem, postaci młócących zboże itp.
3S

Sęk wracając wspomnieniami do wydarzeń histo­
rycznych, zasłyszanych na owych głośnych czytaniach
książek, wyrzeźbił „króla Kościuszkę i Batorego".
Właściwą tematyką rzeźby tradycyjnej były oczy­
w i ś c i e postaci osób ś w i ę t y c h i boskich, one też do
dziś stanowią źródło najsilniejszych natchnień rzeź­
biarzy. Jednak stosunek do tej tematyki na przestrze­
ni rozpatrywanego okresu 'podlegał w y r a ź n y m prze­
mianom. Można dostrzec stopniowe zmniejszanie się
popularności jednych tematów, przy jednoczesnym
wzroście znaczenia innych. Tak nip. słabło zaintereso­
wanie t w ó r c ó w dla postaci Matki Boskiej z Dzieciąt­
kiem, Piety, św. Rocha oraz św. Floriana. Z przeka­
zów badaczy Kurpiowszczyzny 2. poł. X I X w. wyni­
ka, że np. figury ś w . Floriana należały w ó w c z a s do
w y j ą t k o w o popularnych °. Ze stanu ilościowego za­
chowanych zabytków figury św. Rocha można wnosić,
4

23

II. 23. Jan Sęk z Pło­
szyć, pow.
Ostrołęka.
Ił. 24. „Pasyje" z 1945,
1948, 1961 r. Wyk. Jan
Sęk. Ił. 25. Sw. TarT
Nepomucen, lipa, klo­
cek nielupany,
wys.
40 cm. Wyk. 1962 r.

24
że święty ten cieszył się niegdyś u rzeźbiarzy r ó w ­
nież dużą popularnością. Z czasem obydwie te po­
staci ustąpiły całkowicie z panteonu osób ś w i ę t y c h
i boskich zaprzątających u w a g ę twórców. O spadku
popularności w i z e r u n k ó w Matki Boskiej z Dzieciąt­
kiem i Piety świadczyłby fakt, że nie udało się zna­
leźć tych przedstawień w rzeźbach późniejszych niż
z końca X I X w. U żadnego spośród dzisiejszych rzeź­
biarzy nie dostrzegamy zainteresowań dla tych dwu

tematów, które kiedyś były niewątpliwie natchnie­
niem do najwyższych osiągnięć twórczych (il. 14, 19).
Nawet w twórczości Raczkowskiego, którą cechuje
w y j ą t k o w a wprost rozmaitość tematyki, brak jest w
późniejszym okresie przedstawień Matki
Boskiej
z Chrystusem. Te same uwagi dotyczą, chociaż w
mniejszym stopniu, również tematu Chrystusa Frasob­
liwego. Nie zmniejszała się natomiast w ciągu całego
analizowanego okresu popularność w i z e r u n k ó w C h r y ­
stusa Ukrzyżowanego oraz św. Jana Nepomucena. Do
dziś należą one do t e m a t ó w najczęściej podejmowa­
nych tak przez starszych, jak i młodszych rzeźbiarzy.
41

Sęk, Golan i Polak rzeźbią chętnie tylko Matkę
Boską Niepokalanego Poczęcia. Pod tą postacią Mat­
ka Boska w dawnej rzeźbie kurpiowskiej nie w y s t ę ­
powała. Pojawiła się tu ona dopiero na początku
X I X w., niewątpliwie pod w p ł y w e m działania w z o r ó w
fabrycznych figur gipsowych. Najstarszym przykła­
dem tego wizerunku, jaki udało się odnaleźć, jest
rzeźba Raczkowskiego z początku X X w.
Ustępowanie pewnych t e m a t ó w i pojawianie się
nowych było zjawiskiem o b e j m u j ą c y m
twórczość
ogółu rzeźbiarzy. Znamy jednak w y j ą t k o w e przypad­
ki pojawiania się i zanikania tematu w twórczości
jednego tylko rzeźbiarza. Przykładem może być tu
przedstawienie Wniebowstąpienia Matki Boskiej, wy­
stępujące pod mianem Trójcy Ś w i ę t e j . W czasie ba­
dań terenowych zinwentaryzowano kilkanaście takich
figur, niewiele różniących się między sobą. Są to wy151

26

pukle rzeźby na grubej lipowej desce przedstawiają­
ce trzy postacie w obłokach (Bóg Ojciec, Chrystus, w
środku Matka Boska), z unoszącą się nad nimi gołę­
bicą. Wszystkie wykonane są tą samą techniką, przy
użyciu dłut, o czyim świadczą nie zatarte ślady ostrza
tych narzędzi. Wszystkie te obiekty
reprezentują
identyczny model ikonograficzny (il. 8, 9) i co naj­
ważniejsze — zbieżne walory formalne, wskazujące
na pochodzenie z jednego warsztatu. Szczegółowe do­
ciekania pozwoliły ustalić, iż autorem tych prac był
Andrzej Kaczyński. W Krobi, gdzie jak wiadomo
rzeźbiarz mieszkał, znajduje się jedna z tych figur
a na słupie podtrzymującym kapliczkę widnieje na­
pis: „Święta Tróica Jediny Boże zmiłuj się nad Nami
1870". Nasuwa się tu oczywiście pytanie, dlaczego
scenę Wniebowstąpienia Matki Boskiej autor nazwał
Trójcą Świętą. Pewne światło rzucają na to wypo­
wiedzi informatorów, z których żaden nie nazwał
tych figur Wniebowstąpieniem, tylko każdy Trójcą
Świętą. Przy dalszych indagacjach okazało się, że
wielu spośród starszych informatorów rozumie przez
Trójcę Świętą zespół osób Świętej Rodziny. Nie trze­
ba podkreślać, jaką ten fakt posiada w y m o w ę . P y ­
tanie tylko czy Kaczyński, wykonując swe rzeźby pod
tym nazwaniem, nie miał niezbożnego zamysłu pod­
trzymania błędnych wyobrażeń, aby zyskać odbiorców
dla swego dzieła. Jego wielka indywidualność, a przy
tym wiedza w innych dziedzinach może skłaniać do
przypuszczenia, iż rzeźbiarz czynił to z pełną świa­
domością.
Oprócz Kaczyńskiego żaden z późniejszych rzeźbia­
rzy nie starał się przedstawiać sceny Wniebowstą­
pienia ani też w ł a ś c i w e j Trójcy Ś w i ę t e j . Nie ulega
kwestii, że nie każdy potrafi się podjąć tak złożonej
kompozycji wielofiguralnej. N i e w ą t p l i w i e jednak tak­
że i czas odegrał tu rolę. Wśród przyczyn ustępo­
wania pewnych tematów z rzeźby ludowej nie bez
znaczenia były zmiany zachodzące w światopoglądzie
152

27

zarówno twórców, jak i odbiorców ich dzieł. Posta­
cie św. Floriana, św. Rocha m o g ł y poruszać twórczą
wyobraźnię tylko wówczas, kiedy przywiązywano
większe znaczenie do patronatu tych świętych, chro­
niących z boskiej poręki od zarazy, pomoru bydła
i pożogi. Jeśli nie stracił swej popularności ś w . Jan
Nepomucen, to m o ż e dlatego, że klęski w y m i ę k a n i a
p l o n ó w są nadal częste na Kurpiach i sama ich
aktualność podtrzymuje przywiązanie do postaci ś w .
Jana, chociaż dziś już bardzo rzadko szuka się u nie­
go konkretnej pomocy.
B ł ę d e m byłoby, oczywiście, poprzestać tylko- na
tych tłumaczeniach. Wystarczy przypomnieć, że de­
waluacja znaczenia ludowej twórczości artystycznej
we w ł a s n y m środowisku ma swe źródło nie tylko w
zamieraniu ideowego sensu, ale także w rosnącym
zobojętnieniu, a nawet uprzedzeniu, wobec wszyst­
kiego co nosi znamiona minionego czasu i jego stylu.
Rozpatrując wartości formalne rzeźby w drew­
nie z Kurpiowszczyzny należy przypomnieć o wspomi­
nanym na początku niniejszej pracy: a) w y s t ę p o w a ­
niu na tym terenie dzieł wykonanych głównie przez
zawodowych rzeźbiarzy ludowych, b) o dużym zróżni­
cowaniu ich indywidualności, c) a także o różnicach
zachodzących w stosowanych technikach i sposobach
rzeźbiarskich zależnie od czasu oraz od warsztatu
określonego twórcy.
Przyjmując, że wszystko io są czynniki oddziału­
jące na właściwości formalne rzeźby, nie można jej
tu traktować jako zjawiska jednolitego. N i e w ą t p l i w i e
muszą istnieć różnice między warsztatem rzeźbiarza
zawodowego, który uprawia swe rzemiosło stale,
dochodząc dzięki temu do sprawności kształtowania,
ale także i do pewnego .manieryzmu — a warsztatem
rzeźbiarza niezawodowego, podejmującego swą t w ó r ­
czość dorywczo, a w i ę c bez tych konsekwencji do j a ­
kich prowadzi ciągłość pracy i rutyna. Te różnice
warsztatowe pociągają za sobą różnice formalne. W

II. 26. Franciszek Golan z Golanki. II.
27. Kapliczka ze św. Antonim, lipa, wys.
34 cm. Wyk. 1958 r. Franciszek
Golan.
II. 28. Konstanty
Chrostek
z Lipnik.
II. 29. Narzędzia
kowalskie
używane
przez K. Chrostka do
rzeźbienia.

twórczości rzeźbiarza zawodowego forma bardziej
rozbudowana bliższa jest poprawnemu czy też wier­
nemu odtworzeniu rzeczywistości, w ó w c z a s gdy prace
niezawodowego rzeźbiarza odznaczają się formą bar­
dziej uproszczoną, a w i ę c przejrzystą, bardziej su­
g e s t y w n ą (czy jak kto woli ekspresyjną), bardziej też
przyporządkowaną materii i kształtowi klocka. Oczy­
wiście twórcom tej kategorii nie zawsze udawało się
osiągnąć w swej pracy poprawną kopię rzeczywistoś­
ci, złożonej i mającej ustalone prawidłowości u k ł a ­
dów wizualnych, jednak te w ł a ś n i e dzieła najsilniej
poruszają naszą wyobraźnię.
Przykładów takiej rzeźby znajdujemy na terenie
Kurpiowszczyzny stosunkowo niewiele. Należy do nich
chyba figura św. Jana Nepomucena (il. 2), rzeźba
która pod w z g l ę d e m formalnym nie znajduje analogii
wśród innych obiektów i której „niepoprawności" po­
zwalają przypuszczać, że nie w y s z ł a z warsztatu rzeź­
biarza zawodowego. Podobne cechy formalne w y s t ę ­
pują w początkowych pracach rzeźbiarzy zawodo­
wych. Wprawdzie znamy pierwsze prace niektórych
tylko spośród tych rzeźbiarzy, są to jednak przykłady
wystarczające do stwierdzenia, ż e każdy rzeźbiarz
ludowy inaczej kształtował swe figury w okresie
pierwszych prób, niż po uzyskaniu pełnej sprawności
w swym rzemiośle. Rzeźby Jana Sęka z lat 1945—1962
są widomym tego dowodem. Gdyby nie informacja
samego twórcy, nigdy nie skojarzyłyby się badaczowi
z tym samym warsztatem owe wczesne Chrystusy
ukrzyżowane, ze sztywno trzymanymi dużymi g ł o w a ­
mi i późniejsze — bliższe powszechnej konwencji
z głowami w ł a ś c i w e j wielkości wciśniętymi między
ramiona (il. 24).
Osobne zagadnienie przedstawia twórczość dojrza­
łych już rzeźbiarzy zawodowych. Jeśli nie odnajdu­
jemy w niej tych najjasikrawszych cech „surowego
prymitywu", „naiwnego widzenia świata", to m o ż e ­
my natrafić na inne właściwości niekształconej sztu­

ki. Fascynują tutaj najbardziej cechy indywidual­
ności samego twórcy, przejawiającej się w silniej­
szym o wiele stopniu, niż w dziełach rzeźbiarzy nie­
zawodowych. Swoisty temperament twórcy, jego po­
m y s ł o w o ś ć znajdują wyraz nie tylko w zakresie te­
matyki prac (czego przykładem była wspomniana
historia ze Ś w . Trójcą Kaczyńskiego), ale przede
wszystkim w samym sposobie kształtowania, budowa­
nia bryły itp. Przykładem tej pomysłowości (zresztą
nie bez udziału praktycznych m o t y w ó w ) u t w ó r c ó w
utrzymujących się ze swych dzieł są sposoby rozwią­
zywania pracochłonnych detali, jak np. guziki w su­
tannie św. Jana, znaczone jakiegoś rodzaju sztancą
lub wbitymi obok siebie kołeczkami (il. 22), czy też
sposób wykonania k o s m y k ó w futrzanej pelerynki, no­
szonej przez tego ś w i ę t e g o — za pomocą rzędów r ó w ­
nomiernie pozostawionych na powierzchni drewna na­
cięć dłutem (il. 20).
Wydaje się, że prace tych zawodowych rzeźbiarzy
przejmują inne jeszcze cechy formalne — mniej
uchwytne, poprzez które w jakiś sposób udziela się
indywidualność autorów. Takie np. odnosi się w r a ­
żenie kontemplując surowość i pryncypialność spoj­
rzeń postaci w rzeźbach Kaczyńskiego czy swego ro­
dzaju łagodność i dostojeństwo figur Raczkowskiego.
Podobne uwagi nasuwają się w wypadku prac w s p ó ł ­
czesnych rzeźbiarzy. C i , którzy są gospodarzami, ojca­
mi rodzin i nie mogą stale uprawiać swego rzemiosła,
uciekają do niego myślami, m ó w i ą c słowami Chrostka
jako do najmilszego. Jeśli zaś rzeźbią, na pewno w
swej robocie pozostawiają wiele z siebie. Sęk, które­
mu świadomość późnego już wieku nakazuje s i ę spie­
szyć, wszystkim swym „osóbkom" zaciska usta, odma­
wiając choćby cienia uśmiechu.
Pozostaje jeszcze zastanowić się nad czynnikami,
które w p ł y n ę ł y na wielkie zaangażowanie rzeźbiarzy
w prowadzoną pracę. Zacznijmy od bliskiego nam za­
gadnienia jakim jest wrażliwość estetyczna. Wywiady
153

43

przeprowadzone z rzeźbiarzami zgodnie z kwestio­
nariuszem dostarczyły materiału potwierdzającego te­
zą, iż wrażliwość estetyczna ludowych t w ó r c ó w często
nie pozostaje w związku bezpośrednio proporcjonal­
nym do osiągnięć twórczych, jest to związek raczej
odwrotnie proporcjonalny. Wystarczy, jeśli powiemy,
że poglądy estetyczne najpłodniejszych rzeźbiarzy,
Golana i Sęka, są niezwykle prymitywne, że tylko
bardzo w ą s k i e m u kręgowi wartości przypisują pięk­
no. Z kolei zaś prawie nie rzeźbiący dziś Chrostek
widzi świat w wielkiej jego złożoności i w urokach
zupełnie niedostępnych dwum poprzednim twórcom
Dlatego też należy chyba akcentować inne siły, które
w y d ź w i g n ę ł y owe jednostki z ich środowiska, awan­
sując je dziś do miana twórców ludowych. Jestem
gotów uznać jako pierwszoplanowe działanie sił społeczno-ekonomicznych, o w ą większą na tych terenach
niż gdziekolwiek indziej powszechną potrzebę poszu­
kiwania środków do życia poza podstawowymi zaję­
ciami wiejskimi jakimi są rolnictwo, hodowla lub pa­
sterstwo. W życiorysie każdego prawie z przedstawia­
nych rzeźbiarzy odnajdujemy momenty wskazujące,
iż doświadczyli oni trudnych losów ludzi, którzy albo
odsunięci zostali od użytkowania ziemi, albo nigdy nie
mieli jej w dostatecznej mierze. I stąd u nich ko­
nieczność znalezienia środków do życia w zajęciach
pozarolniczych.

rza" czy „dobrego gospodarza" . Jeszcze w nie tak
odległej przeszłości częste były na wsi kurpiowskiej
wypadki pogardliwego traktowania ludzi utrzymują­
cych się z rozmaitych zajęć ubocznych. Na tym tle
konflikty jednostki z otoczeniem pobudzały niewątpli­
wie natury ambitniejsze do wysiłków, chociażby w
kierunku doskonalenia swych umiejętności, a w w a ­
runkach szczególnego zapotrzebowania na strojną ro­
botę na wsi kurpiowskiej — do wzbogacenia jej o w a ­
lory artystyczne. W tych okolicznościach prace sto­
larskie bliższe często były popisom dekoratorskim,
aniżeli solidnemu rzemiosłu. W warunkach daleko
sięgającej samowystarczalności miejscowych gospo­
darstw, niejednokrotnie rzemieślnicy musieli wiele
w k ł a d a ć w y s i ł k u , aby znaleźć n a b y w c ę swojej ro­
boty. Sądzę, że podejmowanie się rzeźbiarstwa przez
stolarzy stanowiło wynik oddziaływania tych wszyst­
kich czynników, natomiast nikłe miała znaczenie owa,
często podkreślana przez badaczy twórczości ludowej,
wrażliwość twórców na piękno.

Wszyscy prawie rzeźbiarze kurpiowscy zarówno
dawniejsi, jak współcześni, mają w historii zdoby­
wania umiejętności artystycznych moment zetknięcia
się lub uprawiania zawodu stolarza. Nie muszę pod­
kreślać, że zawód ten wymaga od adepta zdolności,
jeśli tak można powiedzieć manualnych czy też tech­
nicznych. Sądzę, że w rekrutacji do zawodu stolarza
zdolności te obok wspomnianych czynników społeczno-ekonomicznych odgrywały g ł ó w n ą rolę. Osobne za­
gadnienie stanowi przechodzenie owych stolarzy do
zawodowego rzeźbienia względnie — łączenia tych
zajęć.

PRZYPISY

Wiadomo, że większość'*zawodów pozarolniczych,
w tym również takich jak stolarstwo, nie zyskuje
w opinii społeczności wiejskiej podobnego znaczenia
jakie przynosi tytuł gospodarza, „walnego gospoda­

Oczywiście zdarzało się, że w grę wchodziły do­
datkowe jeszcze czynniki, choćby takie jak osobiste
przeżycia jednostki, wszelkie dramaty familijne.
Rzeźbienie pochłaniające myśli koiło nieraz najcięż­
sze p r z e ż y c i a . Potwierdzałyby to historie ż y w o t a
Sęka i niektórych dawnych rzeźbiarzy kurpiowskich.
44

1

Adam Chętnik, Z Puszczy Zielonej, „Ziemia",
t. 5, 1914, s. 153.
N a j w i ę c e j rzeźb z terenu Kurpiowszczyzny po­
siada Muzeum Kultury i Sztuki Ludowej w Warsza­
wie, a następnie Muzeum w Łomży i Nowogrodzie
oraz Muzeum Etnograficzne w Krakowie.
Por. A. Chętnik, op. cit., s. 152—153; tenże,
Kurpie, Polska, ziemia i człowiek,
Biblioteka
Geogra­
ficzna „Orbis", seria I I I , t. 4, Kraków 1924, s. 69—71;
W. Grochowski, Kurpie,
„Tygodnik Ilustrowany",
t. 6, 1870, S. I I , s. 42; K . B. S K . , Szopka w
Myszyńcu,
„Wisła", t. 9, 1895, s. 112—113.
Por. K . Iwanicki, Figura Chrystusa
Frasobli­
wego, Warszawa 1933; J . Grabowski, Wystawa kra­
kowska rzeźby, malarstwa i grafiki ludowej, „Polska
Sztuka Ludowa", 1948, Nr 6—8; R. Reinfuss, J . S w i ­
derski, Sztuka ludowa w Polsce, Kraków 1960, s. 126—
146 i in.
1

3

4

30

31

5

„[...] Tenże obwiniany y Insze Exessa popełnił
iako to kradziestwa zastempy drog pustoszenie puszcz
Starostwa Łomzienskiego a n a y w i ę c e y ydąc z karczmy
mimo Bozą Mękę. Mówił kiedyś ty Bog cego tu siedzis gadayze. Cosz Mówisz. O czym Wszystkich
Ukrzywdzonych ustne poprosicie Uczynione opiewa­
ją [...], Księgi Bartne Nowogrodzkie z 1703, s. 154,
Woj. Arch. Państw, w Poznaniu, sygn. m śkr. A - I I I ,
R 2 (A. B . I I I ) .
' Por. uwagi na temat krzyży żelaznych w pracy
mojej Artystyczna
twórczość
kowalska od
końca
XIX w. do I wojny światowej
na terenie
Kurpiow­
skiej Puszczy Zielonej,
„Polska Sztuka Ludowa",
1961, Nr 4.
Na podstawie wiadomości uzyskanych od infor­
m a t o r ó w : Rozalii Chrostek, ur. 1883 r., zam. Wyszel,
pow. Ostrołęka, S t a n i s ł a w a Gwiazdy, ur. 1871 r., zam.
Wolkowe, pow. Ostrołęka, Piotra Jermacza, ur. 1874 r.,
zam. Kozioł, pow. Kolno, Józefa Mroza, ur. 1867 r.,
zam. Golanka, pow. Ostrołęka, Józefa Sendrowskiego, ur. 1910 r., Dobry Las, pow. Kolno, Aleksandra
Trzcińskiego, ur. 1888 r., zam. Kadzidło, pow. Ostro­
łęka.
Przypuszczenie to sugeruje podawany przez
wszystkich informatorów fakt zmiany nazwiska i imie­
nia przez rzeźbiarza po osiedleniu się w Krobi.
Według informatorów Andrzej Kaczyński nazywał się
wcześniej Dawid Niedźwieoki.
Według opowieści osób pamiętających K a c z y ń ­
skiego miał on w domu zamontowane w 3 rogach
izby ule na pszczoły z wlotami od strony dworu. Ule
te były oszklone, aby goście podziwiali pracę pszczół.
Miał on też w domu zrobiony przez siebie specjalny
krzyż — „taki krzyż co jak przyszła godzina to w y ­
dzwaniał." (Wypowiedź Aleksandra
Jąkiewickiego
z Kadzidła).
„On rozumiał wsio, on wiedział tyle co ksiądz,
on bez m a ł a taką śkołę m i a ł jak ksiądz. On się ni­
kogo nie bojał — gadał nieraz do nas, jak zechce to
przyprowadzę satana do izby i jek zechce to go
wygnam... On na każdej rzecy m ó g ł zagrać, i na
skrzypcach i na harmonii, i na klornecie. Oj, to był
majster. W Zalesie [sąsiednia w i e ś kościelna — J . O.]
nie chcieli mu dać kolendy [za reperację organów —
J . O.], to popsuł, to potem do niego przychodzili,
prosili zeby odreperował, to tylko się dotknął i zaceły grać... Zawdy jak posedł za swoją robotą, to
przyniósł pełne kiesionki pieniędzy."
Wypowiedź
Piotra Orła z Krobi. „Oj to był p r z e m y s ł o w y cłowiek,
oj to był wierzbiarz zawołany, wsystko potrafił od­
robić jak zechciał." Wypowiedź Franciszka Giersa
z Golanki.
„Chodziłem na katechizm do kościła w K a ­
dzidle, a on reperował organy [było to w 1900 r.].
7

8

8

1 0

11

Jak w y k o ń c y ł organy to wlozł na dach i wzioł dwa
parasole, otworzył, popatrzta dzieci jak j a będę frugał i skiknął, i nic mu nie było." Wypowiedź Alek­
sandra Trzcińskiego z Kadzidła.
Wiadomości o A. Kaczyńskim uzyskałem od
następujących informatorów: Stanisława Berga, ur.
1890 r., zam. Jeglijowiec, pow. Ostrołęka, Adama P a bicha, ur. 1908 r., zam. Krobia, pow. Ostrołęka, Piotra
Orła, ur. 1890 r., zam. Krobia, Franciszka Giersa, ur.
1897 r., zam. Golanka, pow. Ostrołęka, Aleksandra
Jąkiewickiego, ur. 1875 r., zam. Kadzidło, pow. Ostro­
łęka, Piotra Trzcińskiego, ur. 1881 r. i Aleksandra
Trzcińskiego, ur. 1888 r., zam. Kadzidło.
Por. rzeźby: św. Jana w Siarezej Łące, pow.
Ostrołęka, Dudach Puszczańskich, pow. Kolno, św.
Floriana w Łysych, pow. Kolno i Wykrocie, pow.
Ostrołęka, Chrystusa Ukrzyżowanego u Józefa Racz­
kowskiego w Kadzidle, pow. Ostrołęka, Sw. Trójcy
w Krobi, Golance, Tartaku, Zalesiu, Dawi (obecnie
w Muzeum w Łomży), Tyczku, Wolkowych (na dro­
dze do Dąbrów) w pow. Ostrołęka i Lipnikach, Ł y ­
sych w pow. Kolno, oraz anioły na oprawie feretro­
nu Matki Boskiej w kościele w Myszyńcu.
Przed paru laty rzeźbę t ę skradziono. Wywie­
ziono ją z Wachu samochodem.
Wiadomości o życiu Łukasza Raczkowskiego
uzyskałem od następujących informatorów: Alek­
sandra Trzcińskiego {patrz przypis 9), Bolesława Po­
laka, ur. 1904 r., zam. Lipniki, pow. Kolno, Stefana
Lendy, ur. 1905 r., zam. Jazgarka, pow. Ostrołęka,
Stanisława Górskiego, ur. 1902 r., Kadzidło, Marianny
Raczkowskiej, ur. 1908 r., Kadzidło, Eleonory Dusak,
ur. ok. 1905 r., Kadzidło, S t a n i s ł a w a Poręby, ur. 1897 r.,
Kadzidło oraz Ireny Dziesińskiej, ur. 1907 r., Myszy­
niec, pow. Ostrołęka.
„Był on słabowitego zdrowia — m ó w i o rzeź­
biarzu daleki jego krewny Józef Raczkowski — chuderlawy bardzo, niezbyt duży, ściągły na twarzy. Roz­
w i n i ę t y mocno nie był. Cłowiek rozwinięty ma swój
ruch i głos mocny, a on tego nie miał. Tylko mlecne
rzecy jadł."
Por. rzeźby: Chrystusa biczowanego — „stoją­
cego" w Jazgarce, pow. Ostrołęka (u Stanisława Gąs­
ki), w Płoszycach, pow. Ostrołęka, w Kadzidle (na
plebanii) oraz w Lipnikach, pow. Kolno (u sołtysa),
Chrystusa Frasobliwego w Kadzidle (u Eleonory D u ­
sak), w Lipnikach (na plebanii), por. też figura
z Swidwitaorka w pracy K . Iwanickiego, op. cit,
fig. 48, Chrystusa ukrzyżowanego w Kadzidle, Golan­
ce i Todzi w pow. Ostrołęka, Chrystusa upadającego
w Klimku, pow. Ostrołęka, św. Jana w Kadzidle, Go­
lance, Jazgarce i Brzozowym Kącie w pow. Ostrołęka,
św. Józefa (feretron w kościele w Kadzidle), św. Ro­
cha w Łysych i Wolkowych w pow. Ostrołęka, Matki
Boskiej w Kadzidle (u J . Raczkowskiego) i w Czarni,
pow. Ostrołęka.
Wsie Dobry Las i Durlasy leżą na drodze z No­
wogrodu do Kadzidła, a w i ę c w miejscu, które powin­
no być znane Raczkowskiemu. Należy tu też powie­
dzieć, że twarze rzeźb Chrystusa Frasobliwego z Durlas i Chrystusa w Piecie z Dobrego L a s u zbudowane
zostały na tej samej zasadzie co twarze innych rzeźb
Raczkowskiego, przedstawiających Chrystusa. Zasadą
tą jest w y r a ź n y podział owalu twarzy na 5 pól, wy­
znaczonych liniami: nosa, załamań na kościach policz­
kowych i w ą s ó w — co w całości rysuje się wyraźnie
jako pięcioramienna gwiazda (il. 13—15).
Wiadomości o Czerwińskim uzyskałem od in­
formatorów: Katarzyny Poliwacki, ur. 1883 r., zam.
Golanka, Stanisława Puławskiego, ur. 1898 r., zam.
1 2

13

14

15

1 6

1 7

18

19

II. 30. Boleslaw_Bnlak z Lipnik. U. 31. Zmiany w -for­
mie rzeźb B. Polaka: a — Chrystus Frasobliwy
z
1920 r., lipa, klocek niełupany.
Rzeźba nie poprzedzo­
na szkicem, b — szkic postaci Chrystusa
Frasobliwego
do rzeźb obecnie
wykonywanych.
155

32

33

Szafarnia, pow. Ostrołęka i cytowanego już Piotra
Trzcińskiego.
Ozdobne zwieńczenia okien.
Rzeźbiarza tego wspominają do dziś w okolicz­
nych wsiach: Swidwiborku, Biełusnym Lasku i Brzo­
zowym Kącie, lecz niestety nazwisko jego nie jest
znane.
Rzeźba M. Boskiej Skępskiej z Baranowa
i Błędowa (obydwie w zbiorach Muzeum Kultury
i Sztuki Ludowej w Warszawie) oraz w kapliczkach
w Czarnotrzewiu i Krukowie w pow. Przasnysz.
Por. H . Olędzka, Geneza i rozwój
zdobnictwa
w drewnie na terenie Kurpiowskiej
Puszczy
Zielo­
nej, rkps pracy magisterskiej, s. 23.
Rzeźbić to znaczy zajmować się zdobnictwem
w drewnie. Wypowiedź Stanisława Gwiazdy z Wolkowych.
W zbiorach Muz. Kult. i Szt. L u d . w Warsza­
wie znajdują się 3 rzeźby Chrystusa ukrzyżowanego
(nr inw. 24669—22671), dane mi przez J . Sęka. Otrzy­
mał je kiedyś do „naprawy", ale uznał rzeźby te za
„nic już nie warte" i nie starał się ich naprawić
(il. 34).
Wiadomości do życiorysu J . Sęka otrzymałem
od samego rzeźbiarza oraz od jego rodziny: Stanisła­
wa Sęka, ur. 1906 r., Władysławy S ę k o w e j , ur. 1900 r.,
Henryki Niezgody, ur. 1938 r. i sąsiadów: Feliksa
Puławskiego, ur. 1919 r., Józefa Kołodziejczyka, ur.
1920 r., Marii Olbryś-Sucheckiej, ur. ok. 1900 r.
„Swęci z duzimi mordami", „smutne Pany J e zusy" albo „chłopki", takich oto określeń używali s ą ­
siedzi J . Sęka w rozmowach o jego rzeźbach. Warto
również podać opinie o robocie J . Sęka jego kolegów
rzeźbiarzy: „On nie umiał podciągnąć twarzy, żeby
ona była żywsza, to ona smutno wygląda. Co z n ó w na
ukazanie umęczenia, to pogląd udany podany, bo to
cłowiek umęczony śmiertelnie. Ręce za grube, to
i atleci takich nie mają. Nie znam tego nazwy [cho­
dzi o perisonium — J . O.], taka przewiązka jak mógł
2 0
2 1

2 2

2 3

2 1

2 5

2 8

2 7

256

tak ją przewiązał, nie widać gdzie zakład, a gdzie
przekład, tu widoczności tego nie ma. Troszkę po­
dobizny jest w bziuchu, tu dał trochę podobizny c ł o wieczej". ( K . Chrostek o rzeźbie Chrystusa ukrzyżo­
wanego, i l . 24, figura pierwsza z prawej strony). „Za
tęgo zerżnięta głowa, powinna b y ć okrągła. C y z to
mozebno, zeby klinem schodziła. Ocy za duze jakby
z nieboscyka twarz zdjęta. Syja załachmatna [zbyt
szeroka — J . O.], to u męzcyzny, a nie u niewiasty
taka jest. Nosek jakzes taki może b y ć prosty, powin­
no być wcięcie jak u grzecnego cłowieka. To so w ł o ­
sy? Włos to musi być włos, a tu jeden włos pięć m i ­
limetrów. A ten k o ń — co to koń ma ocy z przodu?
Niech pan pójdzie do stajni, jak nie wierzy i zobacy,
ze koń ma z boku ocy, a on jak rybie scupakowi po­
sądzał, z przodu, jak latarnie." (il. 35). Wypowiedź
Franciszka Golana. W urabianiu opinii o robocie
J . Sęka dużą rolę odegrali księża. Podobno jeden
z miejscowych księży chodząc po kolendzie, kiedy
przynoszono mu do poświęcenia figury Sęka, tak oto
z w y k ł m a w i a ć : „Odnieście to m u albo w kuchnię
włóżta."
2 8

„Ten jest innym Janem, on jest księzem bo ma
komezkę, albo może pisarcykiem bo psiórko trzyma
[chodzi o lilię, którą S ę k zamienił w swych rzeźbach
na ptasie pióro do pisania — psiórko — J . O.]. Niepomucen go się nazywa, to nie ten co Pana Jezusa
chrzcił, co ma w śródleciu śwęto, jego śwęto po Bo­
żym Narodzeniu. Wypytam — kończy w y p o w i e d ź
J . Sęk — księża się jesce, to mi powie wsystko od
cego on jest."
2 9

Zupełnie sporadycznie podejmował się J . S ę k
rzeźbienia innych figur i tak np. ok. 1948 r. wyrzeźbił
konia do laski wartownika nocnego (il. 35), ok. 1956 r.
symbole Męki Pańskiej dla biskupa z Poznania, który
bawił z wizytą w kościele w Dąbrówce, ok. 1960 r.
„Pana Jezusa w m ł o d y m wieku" do kapliczki w P ł o szycach czy, jak ostatnio, ptaszki dla Spółdzielni
C P L i A „Kurpianka" w Kadzidle.

II. 32. Chrystus Frasobliwy, lipa, klocek łupany,
wys.
29 cm. Wyk. K. Chrostek (rzeźba nie ukończona). 11.33.
Szkic twarzy* Sw. JanaTWyk.^JjiiLJiek+Il. 34. Chrystus
Ukrzyżowany,
brzoza, wys. 27 cm. Płoszyce,
pow.
Ostrołęka.
II. 35. Zakończenie
laski wartownika noc­
nego, sosna, wys. 58 cm. Wyk. 1948 r. Jan Sęk.
J . O.], bo jest ściślejszy, ściślejszy ma słój." Wypo­
w i e d ź K . Chrostka.
„Najważniejsze jest wysuszenie. W drobniejszej
robocie to dwa lata wystarczą, a w grubszej, to i pięć
trzeba. Zwykle najlepiej suszyć na powietrzu na dworzu, żeby i deszcz, i słońce, bo jak w plewach czy
słomie to słój bardziej się drze. Twardsze jest od ro­
baka jak tak fermentuje na dworzu. Ale trochę musi
być przykryte, a korę lekko ponacinane, żeby miało
wydech, żeby nie zaczerniał środek." Wypowiedź
K . Chrostka.
Por. sposób wmontowania krzyża oraz wyzna­
czenia ł u k ó w fałd na pelerynie w rzeźbie św. Jana
z Todzi, Szafami i Kadzidła (il. 20, 22).
Por. dokumentacja w zapisie filmowym: Jan
Sęk z Płoszyć, w Archiwum Filmowym Zakładu
Etnografii I H K M P A N w Warszawie, pozycja FL/26.
" Jak w y ż e j . Warto również przytoczyć tu w y ­
powiedź samego rzeźbiarza: „Robię zawdy gębę n a j ­
pierw, w y k a ń c a m potem ręce, a dalej korneżkę
i trzewiki."
Oto jak K . Chrostek opisuje s w ą pracę: „ N a j samprzód patrzy się czy jest pasowna [część z rozłu­
panego pnia — J . O.], potem ociosuje się siekierą
i uformuje się od podstawy od razu strugiem. Mam
wtedy tył prosty i boki a z przodu tylko podstawkę.
Zdzieram potem z grubsza dłutem półokrągłym, a da­
lej w y r ó w n u j ę nożem, a dzie nie m o g ę w l e ź ć z no­
żem to biorę w ę ż s z e dłutko, a na koniec to już tylko
w y k a ń c a m nożykiem."
Np. K . Chrostek rzeźbił w okresie m i ę d z y w o ­
jennym na jedne z uroczyście obchodzonych dożynek
„postać związkowca z ręką pozdrawiającą", a na inną
podobną uroczystość „Kurpiaka starego".
Por. W. Grochowski, op. cit., s. 42.
Por. też przedstawiony wizerunek rzeźby M.
Boskiej z Dzieciątkiem w pracach: J . Grabowski, op.
cit., s. 24, T. Seweryn, Sztuka ludowa w Polsce, K r a ­
ków 1948, fig. 5.
Oto wybrane wypowiedzi o pięknie w przyro­
dzie F . Golana — rzeźbiarza niezwykle aktywnego w
swym zawodzie i K . Chrostka, rzeźbiarza o nikłej
aktywności. Gólan: „Równina najładniej mi się spo­
doba, a wzgórza to niebezpieczno, czy Pekaesem, czy
furmanką to po równinie lepiej i dla rolnictwa przydatniejsa. Na ziemiach odzyskanych na górach różne
rośliny, nawet psenica rośnie, ale mi się tam nie
3 4

3 5

3 6

3 8

34

3 8

3 0

Oto rzeźby F r . Golana wykonane w ciągu paru
m i e s i ę c y na przełomie 1961 i 1962 r.: 3 figury M. B o ­
skiej, 3 figury św. Jana, 5 figur Chrystusa Frasobli­
wego, 5 figur Chrystusa ukrzyżowanego, 8 figur pta­
ków (bociana, sowy, jastrzębia, gołębia, skowronka,
pliszki, wróbla i dzięcioła) oraz 2 figury „Strażaków
rzymskich", 2 figury „Kosinderów", 1 figurę „Panny
w cółku", 3 płaskorzeźby „Dyngus — wodo się leją",
„Jedna gosposia pasie gęsiora", „Męka Pana Jezusa".
„Miał pięciu braci wszystkie bystrzejse, a on
spokojny, zawstydzony, jakby się stale wstydził. Jek
juz posedł na zabawę, to posedł, popatrzył, posłuchał,
ale nie zatańcył wcale. On wsystko odrobi. I zegar
naprawi i każdą słabsą cęść do masyny odrobi, na co
spojrzy odrobi."
Wypowiedź Antoniny Kuliś, ur.
1911 r., zam. Jazgarka, pow. Ostrołęka. „On taki
robak sobie. Nikomu krzywdy nie zrobi, każdemu
usanowanie odda. Z tego rzeźbienia to tyle miał co
dla siebie, bo temu papierośnickę zrobił, temu f u jareckę dał." W y p o w i e d ź Stefanii Popielarczyk, ur.
1910, zam. Jazgarka.
32 Prawdopodobnie przez I w o j n ą ś w i a t o w ą nazy­
wano tych rzeźbiarzy „bogorobami". Z nazwą tą nie
spotkałem się wprawdzie w czasie badań terenowych,
ale wspomina ją A. Chętnik, który miał jeszcze
okazję poznania dawnej sytuacji rzeźbiarstwa kur­
piowskiego. Por. Kurpie, Polska, ziemia i
człowiek,
op. cit., s. 70. Dzisiaj u ż y w a n a jest powszechnie nazwa
„wierzbiorz" lub „wierzbiarz", którą też tytułuje się
wszystkich obecnie rzeźbiarzy. Tak więc istnienie
zawodu rzeźbiarza w społeczności wsi kurpiowskiej
miało i ma świadectwo w opiniach — w sferze f a k t ó w
językowych. Por. definicja zawodu w pracy J . Szcze­
pańskiego, Zagadnienia wykształcenia
ogólnego i za­
wodowego w szkolnictwie wyższym,
„Studia Socjolo­
giczne", 1963, Nr 3, s. 40—41.
„Lipa ona nie tylko jest mięka, ale ma tę z a ­
letę, że do trzydziestu lat nie ciepie się jej robak.
Najlepszy jest lipy odziomek [część od ziemi —
3 1

3 3

4 0

4 1

4 2

widzi. W ogóle mi się spodoba dzie pole obrodzone,
to mnie tam jest ślicńie, ale i nad w o d ą nie powiem,
tez ładnie, ale juz nie talk jak w polu. Dzie nie upo­
rządkowane w polu, dzie uorane niedobrze, to^ tam
patrzeć nie mogę. Łąkę pokosi, ze euby tylko pościna,
to na to mi się tez nie chce patrzeć. J a to juz chce
kategoryenie, zeby mnie było ekstra".
Chrostek: „Więcej równiejsze tereny mi się podo­
bają, bo te pofalowane, to już nie tak. Takie równe
obszary to mają w mym oku wygląd najładniejszy.
Bo ja się do tego zżyłem, przylgnełem do tego. N a j ­
więcej też mam zamiłowania popatrzyć na ładny
ogród, gdzie wszystko pod kant. I las, tak sosnowy
jak liściasty jest dla mnie zachwytny, ale w lecie kie­
dy rozwinięty, bo w zimie, to dziko wygląda. A na
łany zbóż to już nie tak łubie patrzyć".
Golan: „Najładniejsy kaśtan, co te jepka ma, to­
pola i jesion tez ładne. Lipa to piękna, na niej to się
na ziemiach odzyskanych ukazała Matka Boska
i liście jak się rozwinie to ma na wyględzie. Brzoza
nie jest dobra dla rolnika, ją wsadzić we wogrodzie,
to wsystek siok spod owocowych wyciągnie, wsystkie
sioki wyciągnie. Jedna brzoza ze wszystkich [drzew —
J . O.], to nie mogę na nią patrzeć. Nawet akacja choć
ma kolce, to na nią patrzę i nic nie mówię, to drzewo
na trzonek do siekiery to niespożyte."
Chrostek: „Te drzewa mi się podobają z których
mi się da coś zrobić: grabina, dzika grusza, lipa.
Drzewo co zgodnie ze s w ą naturą rozwinięte, to
piękne, to i sosna mi się podobuje jak nie uschnięta,
a takie karły, załamańce to nie."
Golan: „Dla mnie tylko podchodzi ś w i a t ranem.
Wtedy mi s i ę wsystko podoba. A wiecorem to mi s i ę
wsystko w głowie przedstawia i nie m o g ę spać, a r a ­
no bym spał i spał." Rzeźbiarz przyznaje uroki tylko
porze wiosennej i latu, natomiast zimie i wszelkim
jej przejawom odmawia tych wartości.
Chrostek: „Wiosna to jest dla mnie pierwszym r a ­
jem i w śródlecie też jest ładnie, bo jesień, to już
jesień, to już smutno, to już najgorzej, bo jak już
zima, przykryte wszystko, to też ładnie. Zimową po­
rą, kiedy na drzewa opadną, to cudne takie urocze
chwile. U ł a p y w a ć to się zbieram, zeby aparat sobie
kupić. Szron na szybach to jest dla mnie zaehwytne.
Najmilsze, najwdzięczniejsze poranki. A w śródlecie
i wieczorówki. Wtedy ładne zapachy z pól i lasów
ciągną."
Golan: „Siaranki, chibitne [zwinne — J . O.], cerwoniutkie łubie na nie popatrzeć. Wiewiórecki tez
ładne stworzenia, przychodzą mi w o d ę do studni pić.
Zajuncek tez ładny. Jednego ja go za usy pod spód
ręką do piersi przystaził i niósł do domu, to ocknął
sie dopiero jakem drzwi otworzył. L i s to gadzina,
zęby scezy. To juz pieska natura, ogon po samej zie­
mi. Tutaj są takie gadziny tchórze, a to skodne, a to
margota, corny jek diabeł, cłowiek to az zadrży jek
go zobacy, całą farbę z kury wyciągnie. Jez to tez
margota, ale on to duzo pomoco jest, duzo robactw
wynisca, ale to margota. Sedem raz boso to na niego
wlozem. bo to nie ucieka, sie nie rusa ta gadzina tylko
się skuli."
Chrostek: „Jez, to ładny robak i ze swej budowy
i pozytecny. Z w y g l ę d u , to najpiękniejse sarenki i za­
jąc możliwy. Nawet lis to z twarzy jest cudnie zbu­
dowany, taki bystry. Tchórz z w y g l ą d u główki też
ładny."
Golan: „Jek krowa jek poziomka wypasiona, spod
ma dobry, to mleko ma, to piękna. A jek daje jek
w ó ł to nie ma na co popatrzeć. Koń. Jeżeli noga do­
bra, nie koślawa, idzie jedna za drugą, nie umarany,
wypasiony to lala. A jek głowę nosi nisko to szka­
radztwo. Głowa wysoko to do lotu i pociągu dobry.
Maść krowy najładniejsa — holenderka, bo to jest

Fot. i rys. — autor. Fot. il. 7 — Marian Pokropek.

dobytek spasły. A konie, to kaśtan, wildno żółty,
a biały to się wciunz nuza [brudzi — J . O.]."
Chrostek: „Krowa może m i e ć dla mnie maść taką
i taką. Aby tylko twarz miała ładną i rożki ułożone
i może mlika nie tak dawać tobym kupił. Jedna taka
spodobała mi się na rynku, to bym ją kupił, choćby
mleka mało dawała, ale pieniędzy nie miałem. Piękny
koń w y g l ą d a smagły, co do wierzchu, bo te o w a ł y , co
do robót, to mi się nie podobają, one i smutniejsze,
a tamte żywsze, weselsze. Maść to bez różnicy, ale
kasztan najładniejszy, ale i biały dla mnie piękny,
tylko musi b y ć utrzymany. Może i dla mnie nie byłby
piękny, ale na niego teraz stale zwracam uwagę, bo
z o g o n ó w ich biorę włosie na struny do skrzypiec. To
już teraz stale takich, z długimi ogonami w y p a t r u j ę
i one mi się bardzo podobają."
4 3

Por. K . Zawistowicz-Adamska, Zawody poza­
rolnicze w wiejskiej
kulturze
tradycyjnej,
„Studia
Socjologiczne", 1963, Nr 3, s. 99—114;
Materiały
z konferencji poświęconej
socjologii zawodu, zorganiwanej przez Zakład Socjologii Pracy Instytutu
Filo­
zofii i Socjologii PAN, Warszawa 1963 (w druku).
„Zimowo poro to juz najlepiej wierzbić, w
cieple siedzę i wierzbie. W lecie to juz ide na po­
wietrze i do domu mnie nie ciągnie, bo to jek we
więzieniu cłowiek musi przy tej robocie siedzieć i ro­
bić... Juz mi się ta robota nie sykuje jek ja usionde
w lecie na trzi ćtery godziny [bowiem zdarza się, ż e
w tym czasie ma zajęcia w gospodarstwie — J . O.].
Dlatego w lecie nie chce tak robić, zawdy na zime
się najwięcej sykuję. U mnie panie tego nie ma zeby
przerwać, chyba ze deso i śpik mnie bierze, a co tak
co nie ma descu, to ja nie m o g ę bez roboty. Casem
spać się chce to zapale, wygwizdani, w y ś p i e w a m
i raźniej idzie. W casie roboty przeważnie m y ś l ę , jak
to najlepiej odrobić, zeby nie popsuć. To jek usionde
to tylko o tym myślę, cyntymetry rozkładam, zeby
pokraki jakiej nie wystroić, dzie ręka, dzie korpus
uważam. To juz robota jek aptykarz, o tym mus
myśleć, trzeba delikatnie jek aptykarz — lejek w ł o ż y
i liekarstwo rozliwa. A jak juz muse to pójdę na
stronę. Ale nie powiem mogę wierzbić i rozmawiać
i śpiewać. A jek końce, to m y ś l ę inny gatunek [inną
rzeźbę — J . O.] odrobić, a jak mi się spodoba, to ta­
ka samą drugą odrabiam. J a mam zawdy chęć do
wierzbienia, ja na to mam zawdy chęć cego jesce nie
robiłem, cy to ja dam rade. J a mam takie do tego
zamiłowanie. Jesce zamiarów mam duzo. Pijaka m y ś l ę
odrobić. On flachę trzyma, a zona z miotłą. I drwala
z siekierą i Matkę Boska z Panem Jezusem. O j , oj, oj,
co ja mam w głowie." Wypowiedź F . Golana.
J . Sek pracuje w w i ę k s z y m chyba jeszcze skupie­
niu, aniżeli F . Golan, praca pochłania jego myśli.
Niekiedy w czasie roboty wraca wspomnieniami do
w ę d r ó w e k z rzeźbami na sprzedaż. Ale, jak zrozumia­
łem z jego wypowiedzi, wspomnienia te noszą charak­
ter przede wszystkim kotttentowania się możliwością
„obchodzenia świata", „widzenia różnych stron" i jed­
nocześnie pewnej dumy z pełnionej misji.
A oto jak K . Chrostek określa siebie w czasie
rzeźbienia i warunki konieczne do tej pracy: „ N a j ­
lepsza robota z rana. A najwięcej pracuję w zimie,
bo wtedy mam spokój, a czy zimno, czy upał to dla
mnie bez różnicy. Dzień przy dniu nie można ustać
orzy tafciei oracy. Takie napadają, takie chwile i...
I w ł a s n a cheć najdzie i znów stawać do roboty. Naj­
ważniejsze do tego spokój, żeby się człowiek od­
dzielnie znalazł, zamknięte drzwi b y ł y i nikt nie prze­
szkadzał, bo tak dziecko krzyknie, beknie i ręka
chybi. P r z e w a ż n i e m v ś l nastswiona jest w tą p ac,
a przeważnie przy wykończeniach przy twarzy. A nie­
raz nachodzą przypomnienia — co dobre, co złe. To
je?t ulubiona zawodowa moja robota."
4 4

r

Projekt

i wykonanie

mapki — Antonina

Hasowa.

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.