http://zbiory.cyfrowaetnografia.pl/public/1432.pdf
Media
Part of Korzenie i współczesność polskich badań etnologicznych w Afryce / ETNOGRAFIA POLSKA 1994 t.38
- extracted text
-
„Etnografia Polska", t. XXXVIII: 1994, z. 1 - 2
PL ISSN 0071-1861
CZĘŚĆ I I
ANTONI KUCZYŃSKI
(Instytut Nauk Politycznych UW, Wrocław)
KORZENIE I WSPÓŁCZESNOŚĆ
POLSKICH BADAŃ ETNOLOGICZNYCH W AFRYCE*
We współczesnej antropologii kulturowej, sięgającej po wielokroć do
różnorodnych starych opisów kultur ludowych i plemiennych świata coraz
powszechniej podkreśla się ich znaczenie dla studiów z zakresu etnogenezy,
akulturacji czy religioznawstwa. Wraz z poszerzaniem się horyzontu w Euro
pie, związanego z odkryciami geograficznymi w XVI i XVII stuleciu, oczywi
stością stawała się kwestia wielkiej różnorodności kultur ludów mieszkających
z dala od siebie, w tym także różnorodności tychże ludów postrzeganych jako
dzikie, barbarzyńskie i prymitywne. W takim poglądzie zawierało się wiele
snobistycznego europocentryzmu pozbawionego zrozumienia kodu właściwego
dla danej kultury, obejmującej w Tylorowskim rozumieniu wiedzę, wierzenia,
prawo, obyczaje, sztukę, moralność i inne „zdolności i przyzwyczajenia,
zdobyte przez człowieka jako członka społeczeństwa" (Tylor 1896, s. 13).
Przegląd historii badań nad wieloma elementami kultur ludowych i plemien
nych z różnych kontynentów przekonuje nas dowodnie, iż coraz częściej
w studiach tych wykorzystywane są wielorakie relacje pochodzące od różnych
autorów, często nieprofesjonalistów, którzy z dużą dozą dokładności opisali
obserwowane przez nich tubylcze kultury w momencie gdy pozbawione one
jeszcze były wpływów tzw. wyższej cywilizacji, czyli sprzed impaktu obcej
kultury. Zbyteczne jest dodawać jak ważne są to relaqe ze stanowiska
antropologii kulturowej (etnologii), wypada natomiast podkreślić, iż ocena
zawartej w nich faktografii wymaga uciążliwej interpolaqi źródłowej i stałego
doskonalenia warsztatu krytycznego. Jest to główna zasada obowiązująca
badaczy korzystających z takiego zasobu źródłowego. Ona też leży u podstaw
omawianych tu polskich badań etnologicznych w Afryce, które dostarczają
nam także wielorakich opisów kultur tubylców Czarnego Lądu.
* Dokładniejsze omówienie sygnalizowanej tu problematyki znajdą Państwo w książce pt.
Polskie opisanie świata. Studia z dziejów poznania kultur ludowych i plemiennych, t. 1, Azja
i Afryka, i. 2, Ameryka, Australia i Oceania, przygotowywanej obecnie do druku przez Wydaw
nictwa Uniwersytetu Wrocławskiego.
114
ANTONI KUCZYŃSKI
Związki Polski i Polaków z Afryką to temat bardzo rozległy, mający
wiele historyczno-kulturowych kontekstów. U źródeł tej tradycji stoi już
bowiem postać ojca geografii polskiej Jana Długosza, który w swym dziele
zatytułowanym Chorographia Regni Poloniae wymienia znane wówczas od
ległe kontynenty - Azję i „wrzącą skwarem słoneczną Afrykę". Niczego
ponadto nie dowiadujemy się o tej „skwarnej ziemi", która dopiero w okre
sie późniejszym stała się bliższa wąskim kręgom naszego społeczeństwa. Na
mapach Afryki zawartych w siedemnastowiecznych atlasach można prze
śledzić ówczesny stan wiedzy Europejczyków o tym kontynencie. Ujawniają
one bowiem nieznajomość prawie całego interioru Afryki, względnie po
prawnie natomiast określają obraz wybrzeży i przyległych mórz, zbadanych
przez kolejne wyprawy portugalskie.
Do poznania Afryki przyczynili się ludzie różnej profesji. Bez wątpienia
pierwszymi Europejczykami, którzy zetknęli się z jej ziemiami byli żeglarze
poszukujący drogi do Indii. Ich opowieści o bogactwach tego kontynentu
nęciły wszelkiej maści awanturników, kupców śniących o wielkich fortu
nach, różnego rodzaju obieżyświatów i handlarzy niewolników. Lukratywność tego handlu spowodowała, że Portugalczyków wspomagali w tym
Holendrzy, sadowiąc się mocno na południu Afryki oraz na Złotym Wy
brzeżu i w Gwinei. Potem różni misjonarze wypełniając posłannictwo niesie
nia „dzikim światła nowej wiary" docierali w głąb Afryki poszerzając wiedzę
o jej tajemnicach kulturowych i geograficznych. Były to kontakty niezwykle
powikłane i złożone, w których nie zabrakło także polskich epizodów.
Jakkolwiek dzieje naszego podróżowania po świcie mają stosunkowo
obfitą literaturę - zwłaszcza w odniesieniu do Azji i obu Ameryk, to wyraź
nie zaznacza się w niej brak tematyki afrykańskiej. Opracowania z tego
zakresu są dość rozproszone, na co zwracałem już uwagę (Kuczyński 1990),
a ponadto, to co dotychczas napisano na ten temat było często bezkrytycz
nym powtarzaniem faktografii zawartej w różnym opracowaniach popular
nych, encyklopediach czy słownikach podróżników. Zupełnie brak jest na
tomiast opracowań dotyczących dziejów polskich badań etnologicznych
w Afryce, skromnych wprawdzie, ale jednak istniejących i funkcjonujących
w międzynarodowym obiegu naukowym. Sytuacja ta stwarza pilną potrzebę
kazania korzeni i dziejów polskich zainteresowań kontynentem afrykań
skim. Łączy się z tym fundamentalne pytanie, czy dorobek polskiej afrykanistyki etnologicznej zyskał jakieś uznanie w nauce światowej? Jeżeli tak
to w jakim stopniu rezonuje on w naukowym obiegu? Z tych też powodów
kreśląc monograficzny zarys problemu, nie można pominąć owych korzeni,
sięgających nieraz w czasy odległe. W całokształcie krajowego piśmiennictwa
ujmującego mniej lub bardziej kompleksowo ten problem na wyróżnienie
zasługują prace Jana St. Bystronia (1930), Stefana Gołąbka (1968; 1970;
1971; 1974; 1978), Andrzeja Klomineka (1991), Antoniego Kuczyńskiego
(1990), Wacława Słabczyńskiego (1974), Wacława i Tadeusza Słabczyńskich
(1992), Wiktora Szczerby (1974) i Henryka Zinsa (1978 a, b; 1986). Ponadto
POLSKIE BADANIA ETNOLOGICZNE W A F R Y C E
115
istnieje wiele innych książek i artykułów powstałych w rezultacie pobytu
ich autorów w Afryce, traktujących o złożonych problemach kulturowych,
społeczno-gospodarczych i politycznych, w tym także sporo tzw. prozy
narracyjnej upowszechniającej kulturę Czarnego Lądu.
Zbliżenia polsko-afr у kańskie to nie tylko pobyty Polaków na Czar
nym Lądzie, lecz również przyczyny tych kontaktów i złożone konteksty
historyczno-polityczne. A było ich wiele: chęć poznania świata, obrona
chrześcijaństwa przed Saracenami (muzułmanami), pielgrzymki do Ziemi
Świętej, działalność misyjna, poszukiwanie majątku, wyprawy badawcze,
kontakty handlowe, wojny, niewola i wiele innych. Tak więc od Ziemi
Świętej do Przylądka Dobrej Nadziei sp>otkać można Polaków, którzy pene
trowali afrykański kontynent. Należeli do nich ludzie różnego autoramentu
i różnych zawodów: misjonarze i rycerze maltańscy, mistyfikatorzy i bada
cze, oczajdusze i obieżyświaty, myśliwi i żołnierze, uczeni i eksperci. Różne
więc intencje przyświecały tym ludziom, generalnie jednak na formowanie
się polskiej afrykanistyki - zwłaszcza w XIX i początkach X X w. - wpływały
z jednej strony tendencje ogólnoeuropejskie, z drugiej natomiast specyficzne
warunki spowodowane utratą niepodległości i będące jej konsekwencją róż
ne formy działalności zmierzającej do odzyskania bytu narodowego.
Podobno już w początkach XV stulecia rycerze polscy wspomagali
Portugalczyków w próbach podboju Maroka. Później widzimy ich w skła
dzie Zakonu Rycerzy Maltańskich, którzy swe posłannictwo traktowali jako
zaszczytne zadanie, w służbie chrześcijaństwa i bez wahania gotowi byli
oddać życie w walce „z pogańskimi Saracenami". Wiek XVII i X V I I I to
zaledwie epizodyczne stykanie się Polaków z kontynentem afrykańskim,
z drugiej jednak strony - zwłaszcza pod koniec XVIII w. - zaczęło się
pojawiać piśmiennictwo podróżnicze poszerzające znacznie pole widzenia
świata. Ten fakt nie wymaga z pewnością komentarzy, dodać jedynie wypa
da, iż rozwój nauczania geografii w szkołach tamtego okresu przyspieszył
zdobywanie wielu nowych wiadomości o świecie, w tym także o Afryce
(Harasymiuk 1985; Majorek 1974; Malicki 1973; Piasecka 1985). Na wiek
XIX przypada początek kształtowania się pełniejszej wiedzy o Afryce. M i
mo, iż są to lata związane z licznym wychodźstwem polskim, jednak kon
tynent afrykański leży generalnie na uboczu emigracyjnego szlaku. Podobnie
było w X X stuleciu - zwłaszcza do okresu drugiej wojny światowej, kiedy
odnotowaliśmy w polsko-afrykańskich kontaktach dwa znamienne fakty.
Pierwszy to kontakty związane z nadzieją na polskie kolonie, drugi to
wyróżniające się osiągnięcia polskiej afrykanistyki etnologicznej - badania
Jana Czekanowskiego i Romana Stopy.
Lata dwudzieste okresu międzywojennego w X X stuleciu zaznaczył się
w naszym życiu społeczno - politycznym przygotowaniem się do wejścia
na teren afrykańskiego kontynentu w roli kolonizatorów. Koncepcjom tym
patronowała Liga Morska i Kolonialna. Sen o białym kasku mamił wizją
przejęcia przez Polskę byłych kolonii niemieckich w zamian za dawne
116
ANTONI KUCZYŃSKI
Mapa 1. Miejsca badań etnologicznych prowadzonych przez polskich badaczy w Afryce
POLSKIE BADANIA ETNOLOGICZNE W A F R Y C E
117
rozbiorowe rachunki. Inni proponowali, by kolonią taką uczynić Madaga
skar, który jakoby słusznie się nam należał (za sprawą mitu Maurycego
Augusta Beniowskiego). Wrzawa wokół tej sprawy panowała ogromna,
wydano nawet decyzje o tworzeniu oddziałów wojskowych do służby kolo
nialnej, ubranych w tropikalne hełmy i przewiewne mundury na wzór angiel
ski. Równocześnie z tym propagandowym nurtem realizowano projekty
wychodźstwa polskiego do krajów afrykańskich, przede wszystkim o cha
rakterze rolniczym. W sumie jednak ten kierunek polskiej emigracji pozostał
mało popularny, chociaż według szacunkowych danych w drugiej połowie
lat trzydziestych przebywało na terenie Afryki ponad 4200 osób polskiego
pochodzenia. Najwięcej było ich w krajach Francuskiej Afryki Kolonialnej,
tj. Algierii i Maroku, inni natomiast rozrzuceni byli po różnych krajach
kontynentu. Polacy posiadali też własne lub dzierżawione obszary ziemskie
w Angoli, prowadzili gospodarstwa plantacyjne w Liberii, w krajach Afryki
Wschodniej lub pozostawali w służbie belgijskiej w Kongo, angielskiej
w Kenii lub innych krajach afrykańskich, zatrudnieni na kontraktach jako
ekonomiści, lekarze, agronomowie, inżynierowie.
Trzeba też wspomnieć o misjonarzach, którzy od początku europejskich
kontaktów kolonizacyjnych z Afryką dążyli tam jako nosiciele nowej wiary,
a także uczyli zasad higieny, nowych rzemiosł, upowszechniali oświatę.
Księga misyjnych posług była znacznie obfltsza i jakże często obejmowała
ona także obserwacje typu etnograficznego, które nie zawsze ukazały się
drukiem. Dla polskiego badacza zajmującego się kulturami i religiami spo
łeczności afrykańskich te niepublikowane do dzisiaj zapisy misjonarzy stano
wią wielką wartość, gdyż rejestrowały one zachodzące przemiany kulturowe
i zjawiska, dzisiaj już po wielekroć nie występujące. Wiemy, że większość
tych zapisów pozostaje w archiwach zakonnych. W takiej sytuacji rodzi się
refleksja o konieczności rychłego zinwentaryzowania takich zapisów, ich
opracowania i udostępnienia w formie drukowanych katalogów informują
cych o zawartości tych relacji. To samo można odnieść do innych relacji
rozproszonych często po czasopismach i różnego rodzaju publikacjach. Od
tego zależy w pewnym stopniu powstanie pełnej bibliografii polskiej afrykanistyki, a następnie kompleksowa ocena jej przeszłości, teraźniejszości
oraz wizji przyszłości.
Misyjne kroniki zawierają wiele faktów i zdarzeń, a niejeden z misjo
narzy - np. Marcin Czermiński czy Alojzy Majewski, poczynił interesu
jące obserwacje typu etnograficznego. Jezuita Jan Beyzym, przebywając
na Madagaskarze w latach 1898-1912, poświęcił się niesieniu pomocy
trędowatym, żyjącym tam w rozpaczliwych warunkach na wydzielonych im
terytoriach. Dążąc do zapewnienia swym „czarnym pisklętom" możliwie
dobrych warunków życia, zbudował w miejscowości Ambatuwuri ośrodek
dla trędowatych. Jego korespondencja jest wspaniałą lekturą, pełną hu
manizmu, odznaczającą się szerokim zakresem tematycznym. Wiadomo
również iż misjonarz ze zgromadzenia oblatów św. Franciszka Salezego,
118
ANTONI KUCZYŃSKI
Władysław Malinowski, pracował przez wiele lat wśród plemion Herero
i posiadał dużą wiedzę o ich kulturze, a także ich uznanie i autorytet co
pozwoliło mu na zażegnanie w 1906 r. krwawego buntu przeciwko niemie
ckim kolonizatorom. Stanisław Nowicki, czyli brat Józefat, długie lata dzia
łał w Kenii, gdzie zaskarbił sobie przyjaźń tubylczej ludności za wspomaga
nie jej w codziennym życiu. Był jej reprezentantem wobec białej administ
racji. Istnieją domniemania, że to on wprowadził w Kenii uprawę kawy!
W sprawach ochrony tubylczej kultury wypowiadali się inni misjo
narze polscy pracujący w Afryce. Prowadzili oni - i prowadzą nadal - swą
wieloaspektową działalność, układając ją w sensowny ciąg przedsięwzięć nie
wolnych od dobroczynnych zabiegów. Dążąc do wciągnięcia tubylczej lud
ności w nurt nowej wiary polscy misjonarze pracując np. wśród Indian
Ameryki Południowej czy Nowej Gwinei, tak i w Afryce zasłużyli się jako
ludzie bezinteresowni i ofiarni, budowniczowie misji i szkół misyjnych, pio
nierzy nowych form gospodarowania, nauczyciele rzemiosła, badacze i ob
serwatorzy tubylczych społeczności (Perczak 1981, s. 572).
Zasygnalizowany już temat osadnictwa polskiego w Afryce, mającego
swój szczyt w okresie międzywojennym, wypada tutaj poszerzyć. Chodzi tu
0 osadnictwo na terenie Wschodniej Afryki w okresie drugiej wojny świato
wej, będące efektem układu zawartego między Iwanem Majskim a Włady
sławem Sikorskim, w efekcie którego część ludności polskiej wywiezionej
z terenów Kresów Wschodnich za Ural w latach 1940-1941 opuściła tereny
Związku Radzieckiego wraz z armią generała Władysława Andersa. Roz
lokowano ją w Tanganice, Ugandzie, Kenii, Rodezji Północnej i Południo
wej, tworząc normalne warunki do czasowego zamieszkania. Młodzieży
stworzono warunki kontynuowania nauki w szkołach zawodowych i ogól
nokształcących, utworzono szkoły podstawowe i przedszkola, biblioteki,
ośrodki kultury. Dorośli mieli możliwość pracy, starsi przebywali w domach
opieki. Były przychodnie i szpitale. Ten okres polskich kontaktów z Afryką
nie został jeszcze w pełni opracowany, jakkolwiek zagadnienie to sygnali
zowano już w polskiej literaturze (Królikowski 1949, s. 9; 1961, s. 1-2;
Ostrowski 1947; Korabiewicz 1980; Achmatowicz-Otok 1985, cz. 2; E. Wróbel
1 J. Wróbel 1992, s. 142-204). Po repatriacji z lat 1947-1950 niewielu z tych
przymusowych emigrantów powróciło do kraju. Rozproszyli się szeroko po
świecie, część natomiast pozostała w Afryce i mieszka tam do dzisiaj.
Wspomniano poprzednio, iż w staropolskim myśleniu o świecie już w po
czątkach X V I stulecia pojawiło się mgliste wyobrażenie o Afryce, będące
prostą recepcją piśmiennictwa zachodnioeuropejskiego, dotyczącego przede
wszystkim Afryki Północnej (Tazbir 1971; Zajączkowski 1978). Epoka
Odrodzenia to bez wątpienia ważny etap przemian światopoglądowych,
których wyrazem było m.in. poszerzenie się horyzontu geograficznego. Wia
domości o wyprawach morskich Hiszpanów i Portugalczyków docierały do
Polski drogą pośrednią poprzez dobrze zorganizowaną instytucję kościelną.
Nie bez znaczenia były także wyjazdy polskich szlachciców na studia
POLSKIE BADANIA ETNOLOGICZNE W A F R Y C E
119
do Włoch, gdzie zapoznawali się oni z nowinkami dotyczącymi szerokiego
świata. Zamorskie kontakty Gdańska też były istotnym staropolskim
kanałem, przez który przepływał nurt geograficznych informacji o świe
cie. Pod wpływem tych wiadomości pozostawało ówczesne piśmiennictwo
geograficzno-historyczne, które poszerzało znacznie zakres wiedzy o krajach
odległych i zamorskich. Autor poczytnej wówczas Kroniki wszystkiego
świata..., wydanej w Krakowie (1551), a później wielokrotnie wznawianej,
pisał m.in., iż „Ma w sobie Afryka wielką żyzność i urodzaj zboża, gdzie
ludzie mieszkają, zwłaszcza przy rzece Nilus koło Egiptu", i że „tej części
świata jest większa połowica pustej, częścią dla wielkiego gorąca, częścią też
dla zwierząt jadowitych, które się tam rodzą w pustyniach jako lwowie,
wsloniowie, kokodryle, pardowie, małpy, osłowie rogaci i rozmaity naród
smoków, takież wężów, które całe lato nie piją, bo tam wody nie masz lada
gdzie, przeto są jadowite jako piszą, iż tam więcej ludzi zemrze jadem
zwierzęcym niż wrzodem, a śmiercią przyrodzoną, zwłaszcza gdzie tórrida
zona w pośrodku Afryki. Przeto ta część świata nie była dobrze znajoma
pierwej starym kosmografom przez wielkie pustynie [...]".
Dalej mowa o Portugalczykach wyprawiających się do Afryki, o żyznej
dolinie Nilu i jego wylewach, skałach Gibraltaru i morzu oddzielającym ten
kontynent od Europy. Wszystkie te wieści fascynowały czytelników, oży
wiały wyobrażenie o czynach portugalskich żeglarzy i zdumiewały ludzi nie
oswojonych z morzem. Ponadto dawały one wiedzę o krainach afrykań
skich, gdzie dzikie „kokodryle" i „rozmaity naród smoków" budziły strach
i grozę. Zdawano sobie też sprawę z tego, że dalej rozciągał się afrykański
interior określany na ówczesnych mapach jako „terra incognita" lub „terra
ubi leones". Mieszkać tam mieli ludzie mający „czarną skórę od nadmiaru
słońca", dzicy i żyjący gromadnie, u których jedyną odzieżą był „kolczyk
w nosie", a gdy brakowało im jedzenia, to „zjadali się nawzajem", oddawali
cześć różnym bożkom i budzili odrazę.
Taki był ówczesny stereotyp mieszkańca Afryki, a pewne wyobraże
nia o nim przenikały do staropolskiego świata poprzez naukę kościelną
i sztukę. Bo oto na ołtarzu Wita Stwosza w Krakowie, powstałym w latach
1477-1489, widzimy czarną postać murzyńskiego króla, a rzeźbione i ma
lowane postaci „czarnych ludzi" znalazły się w owym czasie także w szop
kach bożonarodzeniowych. W późno średniowiecznej sztuce polskiej spoty
kamy wizerunki czarnych ludzi, raz w roli szatanów, kiedy indziej znowu
jako świętych - np. postać św. Maurycego. Prawili też o nich autorzy
epoki Renesansu ukazując dzieło misyjnych posług kościoła katolickiego
w różnych częściach świata. Tak np. skryba królewski Augustyn Rotundus
(Mielecki) pisał, że kto przestrzega zasad Ewangelii, nawet gdyby był
„z murzyńskiej ziemi godniejszy będzie miłości i zacniejszy", aniżeli bogaty,
który jest bezbożnikiem. Z tych samych kół autorskich wywodziły się inne
wiadomości o Afryce i jej mieszkańcach. Nieraz informowały one o fan
tastycznych bogactwach, jakie zdobywali w Afryce portugalscy żeglarze,
120
ANTONI KUCZYŃSKI
którym bulla papieska z 1455 r. przyznawała panowanie nad wszystkimi
pogańskimi ludami afrykańskimi. Dziełka dewocyjne, druki ulotne, prze
kazy misjonarzy, które drukowano w klasztorach poszerzały wizję świata
leżącego za morzami. Z czasem ten zakres informacji wzbogacała litera
tura świecka, zwłaszcza czasopiśmiennicza z XVIII stulecia, np. „Magazyn
Anagdotów", pierwsze polskie pismo humorystyczne, „Magazyn Warszaw
ski" i inne. Uważna kwerenda staropolskiego piśmiennictwa pozwala na
wprowadzenie do złożonego wówczas obrazu Afryki także twórczość litera
cką. Bo oto w początkach XVII stulecia Jan Jurkowski, ukazując imperium
tureckie pisał, iż Turek
Jedną nogą Azyją, druga zaś Afrykę
Depce, zaś lewą ręką chce zgnieść Amerykę.
Wacław Potocki natomiast, wielbiąc cześć Jana I I I Sobieskiego w swych
Transakcjach wojny chocimskiej, informował:
W tymże obłoku stali Murzyni cudowni
Jako się błyszczy iskra w opalonej głowni
Tak i z tych warg napuchlých, z czerniejszej nad szmelce
Paszczęki bielsze niż śnieg wyglądały kielce.
Wojciech Miaskowski konstatował natomiast, że:
W Egipcie piramidy obłoków sięgają,
Cóż po nich, kiedy wewnątrz i lochów nie mają.
Owe piramidy wyobraźnia ludzka przekształcała w niebosiężne budowle
i czyniła z nich już wówczas swoisty symbol Egiptu, Przeto nie należy dziwić
się poecie Renesansu Stanisławowi Grochowskiemu, który pisał, iż:
Z drogiego marmuru kowane
Egipskie piramidy, cudowne kolosy,
które sława wynosi ponad swe niebiosy.
W kręgach ludzi oświeconych powtarzano sobie po wielekroć jeszcze
inne wiadomości o Afryce, często o fantastycznym zabarwieniu, mającym
rozbudzać ciekawość świata. Charakteryzowano Nil, opowiadano o mu
miach pokątnie wywożonych ze względu na ich lecznicze właściwości,
przywoływano różnych wielkich ówczesnego świata, którzy właśnie dzięki
sproszkowanym mumiom zostali cudownie wyleczeni, charakteryzowano
porty i życie miejskie, a nie szczędzono też obrazów o handlu niewolnikami.
Egipt wchodzący w owym czasie w skład imperium otomańskiego, był
w zasadzie zamknięty dla Europejczyków. Wyjątkowo tylko kupcy i piel
grzymi mogli tu przybywać ze specjalnymi zezwoleniami. Pierwsi zatrzymy-
POLSKIE BADANIA ETNOLOGICZNE W A F R Y C E
121
wali się w portach, drudzy pielgrzymujący do Ziemi Świętej nie przejawiali
większego zainteresowania krajem. Do portu w Aleksandrii przybywało
wielu pątników. Do Kairu natomiast docierali tylko nieliczni, nie mówiąc
już o wyprawach w głąb kraju.
Przez cały wiek X V I I I Afryka pozostawała więc nadal pojęciem mgli
stym, w którym na plan pierwszy wybijał się jej czarny mieszkaniec zwany
Murzynem. Mimo iż powszechnie uważano owych Murzynów za dzikich
i kanibali, już w X V I I stuleciu zapanowała jakaś swoista moda na mu
rzyńską egzotykę. Murzyn usługiwał na dworach ówczesnych polskich
władców, ubarwiał magnackie rezydencje, dworskie bale i maskarady nie
pogardzały afrykańskimi motywami, strojono się więc w różne dziwaczne
ubiory, malowano ciało na czarno, przyozdabiano w pióropusze, wysta
wiano sztuki o afrykańskiej tematyce. Przebrani za Murzynów aktorzy
uświetniali magnackie uczty rodzinne, a nawet oficjalne uroczystości na
dworach królewskich. Na weselu Zygmunta I I I z Anną Habsburżanką
(1592) występowali m.in. „Murzyni", zaślubiny Jana Zamojskiego z Gryzeldą Batorówną (1583) uświetnione zostały natomiast całym pocztem
ubranym na murzyńską modłę, jadący 2 a i na trzech wielbłądach „Murzyni"
trzymali tkane złotem baldachimy.
Dopełnieniem tych staropolskich kontekstów afrykańskich są też pewne
motywy w rodzimej heraldyce szlacheckiej, a także piśmiennictwo geograf! czno-historyczne, które wniosło nieco nowej wiedzy o egzotycznym kon
tynencie. Oczywiście był to nadal obraz skrzywiony zlepkiem stereotypów
oraz schematycznych uproszczeń, kiedy jeszcze w X V I I I w., za przyczyną
Nowych Aten, kijowskiego kanonika Benedykta Chmielewskiego funkcjono
wał w wyobrażeniach czytelników tej poczytnej „Encyklopedii". Informo
wała ona o wszystkich krajach świata, w większości jednak w bałamutny
sposób, który np. w odniesieniu do Afryki eksponował takie sprawy jak
to, że „lud tamtejszy jest czarny, kosmaty, grubiański, okrutny, bestialski",
„im który dalej od morza, tym dalej od Boga i rozumu", „w murzyńskiej
ziemi ludzie z wargami dolnymi długimi na łokieć, które sobie solili, od
korupcji prezerwując". Jest tam też wiele innych tematów afrykańskich,
m.in. wzmianka o Pigmejach i Hotentotach, których mowa „non articulata,
jakieś mruczenie i piszczenie".
Obieg tych informacji nie był rozległy zważywszy, że osiemnastowieczne
czytelnictwo nie obejmowało szerokich kręgów społecznych. Byli jednak
ludzie, którzy już wówczas chłonęli wszystkie nowinki z szerokiego świata,
sprowadzali do Polski dzieła zawierające opisy egzotycznych krajów, ludzi
i zwierząt. Zdawać by się mogło, że w Polsce, która nie prowadziła bez
pośredniego handlu z ludnością afrykańską, nikłe było zainteresowanie
tym kontynentem. Tymczasem oprócz różnych dzieł „geograficznych" spro
wadzanych wówczas z zagranicy, które dochowały się w bibliotekach do
naszych czasów, wydawano podobne prace polskich autorów lub tłuma
czenia dzieł obcych. Oto np. w 1718 r. wydano w Krakowie broszurkę
122
ANTONI KUCZYŃSKI
0 wydarzeniach politycznych w Wielkiej Kabylii (Algieria), autorstwa wło
skiego franciszkanina, zatytułowaną Rzetelna relacja o nader okrutnej
śmierci..., przeznaczoną dla mieszczańsko-szlacheckiego czytelnika, nie
umiejącego czytać po łacinie. Do tego samego kręgu odbiorców adresowana
była encyklopedia o świecie Władysława Łubieńskiego, zatytułowana Świat
we wszystkich jego częściach (1740). Dołączona do dzieła mapa Afryki
ukazuje prawdziwy obraz jej wybrzeży, natomiast opis kartograficzny ziem
na południe od Sahary jest mylny, chociaż na poziomie panującej w owym
czasie wiedzy o tej części kontynentu.
„Afryka ma cztery religie - pisał W. Łubieński - pogańska najobszerniej
sza, mahometańska obszerna, chrześcijańska bardzo szczupła i żydowska się
znajduje. Są także ludzie bez Boga i bez wiary. Afrykanie generalnie
są mocni, ale bestialscy i prostacy, w sciencjach żadnych ani kunsztach nie
są biegli, nie wojenni, wyjąwszy pogranicznych medyterrańskich z przyczyny
bliskiej Europy, są źli, niewierni, okrutni, niestateczni i daleko odmienniejsi
od dawnych Augustynów i Annibalów. Dawni tylko niektóre części Afryki
widzieli, Barbaryją, Suare, Egipt, Nubią i wyższą Etiopię, o inszych nie
wiedzieli rozumiejąc, że to kraje puste z przyczyny ciepła nieznośnego.
Afryka żywi wielbłądy, słonie, tygrysy, lwy, krokodyle, rysie, jednorożce,
smoki, bazyliszki, które spojrzeniem każdego zabijają i węże wielkie; przeciw
jednemu wężowi, historia rzymska nadmienia, Attilius Regulus wojsko spro
wadził, którego długość miała być na 120 kroków geometrycznych; prócz
tak wielu zwierzów najokrutniejszych i najzjadliwszych Afryka wydaje z sie
bie stada koni, słonie, małpy i dzikie kozy.
Rzeki pryncypalniejsze Afryka ma w sobie: Nil i Niger. Nil początek
swój bierze od 12 fontann z między gór Abisyńskich i wpada do Medyterran
przez 7 wpadków rozdzielających na wiele rzek, które formułują trianguł
zwany Delta Egipska. Niger zaczyna się od jeziora tegoż imienia w Etyjopii
1 oblawszy Gwineę, wpada w Ocean Atlantycki sześcioma odnogami zwany
mi Rio Grande, Rio s. Daomingo, Rio Casamanca, Rio dos Ostros, Rio
Gambia i Rio Senega".
Fragment cytowanego tekstu przekonuje nas, iż ówczesny obraz Afryki
był na ogół udziwniony, owe „plujące bazyliszki" przyprawiające o śmierć,
dziwne węże, źli niewierni mieszkańcy, po wielekroć zakrzątały umysły ów
czesnych. Autorzy takich dzieł dysponowali różnym zasobem wiedzy geo
graficznej oraz ogólnej, reprezentowali także różne systemy wartości, nic
przeto dziwnego, że i ich dzieła stały na różnym poziomie merytorycznym.
Nie bez znaczenia w tej edukacji geograficznej pod koniec X V I I I stulecia
była programowa rola Komisji Edukacji Narodowej, która inspirowała roz
wój piśmiennictwa geograficzno-historycznego, korzystającego m.in. z wie
dzy zachodnioeuropejskiej na temat krajów zamorskich. W owym czasie
pojawiało się coraz więcej materiałów na temat Afryki, stanowiących rezul
tat jej stopniowego odkrywania. Zachodnia Europa zrozumiała potrzebę
penetracji dotąd nie znanych obszarów i to zarówno pod względem nauko-
POLSKIE BADANIA ETNOLOGICZNE W A F R Y C E
123
wym, jak i gospodarczym. Na niektórych terenach powstawały skupiska
kolonistów europejskich, zakładano gospodarstwa plantacyjne, wydobywa
no drogocenne kruszce i inne bogactwa naturalne, bogacono się na handlu
niewolnikami. Informowało o tym względnie poprawnie polskie piśmienni
ctwo, przekazujące przy okazji obraz afrykańskiego tubylca. Pewnych zwia
stunów pełniejszego ujmowania etnograficzno-geograficznej problematyki
doszukać się należy gdzieś pod koniec X V I I I i w początkach X I X stulecia.
Pisząc o tym charakteryzowano nieraz „Murzynów", podając iż: „włosy
mają krótkie i kręcone", „kolor skóry czarny", „nos Murzyna jest płaski,
nieraz przykłyty obręczą", kobiety zaś „bezwstydne bo tors swój nagi na
oglądanie wszystkich wystawiają". Rzecz charakterystyczna, że na ogół były
to informacje eksponujące przede wszystkim dzikość krajowców, która mia
ła wprowadzać w zdziwienie czytelnika „cywilizowanej Europy", by kształ
tować w nim poczucie wyższości w stosunku do innych ras i „czarnych
dzikusów". Nieraz występowały też stwierdzenia z gruntu szydercze w ro
dzaju: „Murzyni żyją bez Boga i jakiejkolwiek wiary", „żon u nich tyle,
że trudno ustalić, które Murzyniątko do kogo należy", „dzicy odżywiający
się szarańczą" lub, że „Murzyn nigdy się nie myje, dlatego jest czarny", czy:
„największym przysmakiem murzyńskich królów jest mięso swych podda
nych". Z czasem te wiadomości ulegały sensownej segregacji, zastąpiły je
informacje obiektywniejsze, zwłaszcza epoka Oświecenia wniosła tutaj ożyw
czy nurt wiedzy. Nie brakowało opisów przedstawiających obraz straszliwej
niedoli tubylców, stanowiących przedmiot handlu niewolnikami. Wiele było
o tym informacji w ówczesnym czasopiśmiennictwie i przyznać trzeba, że
czytelnik tych pism otrzymywał obiektywny obraz niewolniczych rynków,
na których biali handlarze osiągali krociowe zyski, depcząc na każdym
kroku ludzką godność czarnoskórego, nie szczędząc mu razów i pogardy.
Pisali też o tym, wyrażając swe oburzenie i współczucie, znakomitości in
telektualne ówczesnego środowiska: Ignacy Krasicki, Karol Wyrwicz,
ks. Dominik Szybiński, Julian Ursyn Niemcewicz, Stanisław Staszic. Staszic
surowo potępiał handel niewolnikami i wyrażał zdecydowaną dezaprobatę
dla praktyki przysłowiowego polowania na czarnych mieszkańców Afryki.
Tadeusz Kościuszko cały swój majątek w Stanach Zjednoczonych Ameryki
Północnej przeznaczył na uwolnienie i poprawienie losu sprowadzanych tam
z Afryki czarnych niewolników. Ów czyn, jakich wówczas a także i potem
nie było, zyskał szeroki rozgłos, kiedy kraj nasz był w niewoli. Na przełomie
X V I I I i X I X stulecia, gdy wywożono z Afryki czarnych niewolników,
nie było już niepodległego państwa polskiego. Może to właśnie brak owej
niepodległości, a także doświadczenia własne skłoniły Kościuszkę do podjęcia
takiej humanitarnej decyzji, z której przebijało zrozumienie dla walki o uwol
nienie i poprawienie doli sprowadzonych do Ameryki afrykańskich tubylców.
O fundacji tej pisał „Kurier Warszawski" (1823), informując, że „Pomiędzy
czynami ogłoszonymi przez Towarzystwo Amerykańskie zawiązane w celu
osadzania ludzi czarnych wolnych daje się postrzegać mało znany czyn
124
ANTONI KUCZYŃSKI
Jozef Rostafiński (1850-1928).
Według: B. Hryniewiecki, Józef Rostafiński (1850-1928) w setną rocznicę
urodzin, „Acta Societatis Botanicorum Poloniae", 1950, s. 20.
sławnego Polaka, Kościuszki. Zapewnił on fundusze 200 000 talarów, które
złożył na ręce prezydenta Stanów Zjednoczonych Ameryki, Jeffersona, a to
na wykup z procentów od tej sumy młodych niewolnic, które następnie
mają po daniu im stosownego wychowania zyskiwać wolność. Funduszem
tym zarządza pan Koke, jenerał zamieszkały w Wirginii". Suma ta użyta
być miała również na założenie szkól „dla dzieci niewolników czarnych i na
koszt okupu ich wolności, aby tak były wychowane iżby z nich byli lepsi
ojcowie, lepsze matki, lepsi synowie i lepsze córki".
Wkrótce potem europejskie państwa zaprzestały handlu niewolnikami
surowo karząc tych, którzy uprawiali to lukratywne zajęcie. Prawdę jednak
mówiąc, to jeszcze nieomalże przez cały wiek XIX arabscy handlarze wycią
gali olbrzymie fortuny z tego zajęcia, mimo formalnych zarządzeń państw
kolonialnych zabraniających tego kompromitującego procederu.
POLSKIE BADANIA ETNOLOGICZNE W A F R Y C E
125
Próba spojrzenia na kontakty polsko-afrykańskie łączy się z koniecz
nością sformułowania pewnej periodyzacji tego zjawiska. Nie można tego
oddzielić od kwestii szczególnego zainteresowania się tymi obszarami
ze strony państw europejskich - przecie wszystkim Anglii i Portugalii, we
wcześniejszym okresie oraz Francji i Niemiec w okresie późniejszym. Skoro
mowa o tzw. kierunku portugalskim, nacechowanym w pierwszym okre
sie wielką ekspansywnością w penetrowaniu „czarnych ziem", to wypada
wspomnieć, iż związana z nim jest postać poznańskiego Żyda, Gaspara
da Gamy. Do historii polskiego poznawania świata postać tę wprowadził
Joachim Lelewel, później natomiast inni autorzy uściślili wiele faktów przy
dających tej postaci jaśniejszych barw i konkretniej szych danych biograficz
nych (Olszewicz 1931; Documents... 1962; Zins 1978, s. 71). Badacze por
tugalscy wyszperali np. w swych archiwach dane nie budzące wątpliwości, iż
istotnie Żyd ów pochodził z „Królestwa Polskiego, z miasta Poznania,
stolicy Wielkopolski i siedziby biskupa, znacznego i silnie obwarowanego
miasta". Ponadto dostarczyli przekonujących dowodów na to, iż był on
właścicielem statków i prowadził rozległe kontakty handlowe. Podróżo
wał wiele po różnych krajach, a w chwili przybycia Vasco da Gamy do
Indii Wschodnich (1498) Gaspar znajdował się tam na służbie władcy Goa.
Miał też z jego polecenia szpiegować portugalskich żeglarzy, lecz oceniwszy
szanse na wzrost swej roli związał się z tymi, których miał inwigilować.
Widocznie słusznie oceniał swoją sytuację, skoro w niedługim czasie przybył
do Portugalii, gdzie zaskarbił sobie względy dworu królewskiego. Przyjął
chrześcijaństwo - co jeszcze bardziej wzmocniło jego pozycję - i ponoć
sam Vasco da Gama był jego ojcem chrzestnym. Portugalski król Emanuel
przyznał mu rangę „cavallerio de sua casa", co jednocześnie promowało
go na postać znaczącą i wpływową. Odtąd podróżował często do Afryki
Wschodniej, której porty opanowane były przez Portugalczyków, kontrolu
jących tym samym drogę do Indii. Źródła potwierdzają, że Gaspar był
szanowanym doradcą w sprawach podróży na Wschód. Z jego informacji
i opisów korzystali liczni żeglarze i odegrał on niepoślednią rolę w dziejach
portugalskiego panowania w Afryce Wschodniej oraz wypraw do Indii.
Tropienie początków polskich wypraw do Afryki prowadzi ku czasom
odległym. Z przekazów literackich wynika, że w połowie X V I w. kaszte
lan gnieźnieński Erazm Kretkowski odbył podróż do Indii i odwiedził
także tereny północnej Afryki. Świadectwem tych peregrynacji ma być
wiersz napisany przez Jana Kochanowskiego, zdobiący grób Kretkowskiego
w Padwie:
Tutaj grób Kretkowskiego, tu port jego nawie,
Gdy wszystką niemal ziemię zwędrował ciekawie Niezmordowany pielgrzym, ciekawy ochoczy,
Był gdzie Dniepr szumnie pędzi, gdzie się Ganges toczy.
Widział Istr dwuramienny, Ren i Tungus sławny,
Oglądał przy źródlisku Nil siedmiorękawny.
126
ANTONI KUCZYŃSKI
Szczegółów tej podróży nie znamy. Jeśli natomiast istotnie miała ona
miejsce, to z całą pewnością peregrynując do Indii był Kretkowski także
w portach Afryki Wschodniej. Był to bowiem ów korzenny szlak, którym
kursowały statki udające się do Goa na wybrzeżu malabarskim Indii. Wąt
pić jednak należy czy kasztelan gnieźnieński dotarł do „siedmiorękawego"
Nilu, zwłaszcza do jego źródeł, tzn. daleko w głąb Afryki, tam gdzie leży
jezioro Wiktoria. Tak daleko sięgające wyprawy podejmowane były przez
Europejczyków dopiero w X I X stuleciu, gdyż kwestia „skąd Nil swój po
czątek bierze" należała do istotniejszych problemów w dziewiętnastowiecz
nej geografii. Uznajmy więc strofy wiersza Mistrza z Czarnolasu za poetycką
fantazję, mającą kreować „kasztelana Erazma" na podróżnika i tęgiego
obieżyświata.
Gdy mowa o pierwszych podróżniczych związkach Polaków z afrykań
ską ziemią, niepodobna nie wspomnieć o tym, że drogą morską zawędrował
do Indii szlachcic polski Krzysztof Pawłowski. W liście pisanym do bliżej
nieznanego adresata podał on, że płynął wokół Afryki Wschodniej i za
trzymał się w Mozambiku. Tą samą trasą biorącą swój początek w Lizbonie,
a kończącej się w Goa, gdzie Portugalczycy założyli swoją kolonię, płynęli
także inni Polacy. Byli nimi ojcowie jezuici podążający na misyjne pla
cówki do Azji. Kilku takich misjonarzy znamy z nazwisk. Pierwszym z nich
był Andrzej Rudomina, który w 1625 r. wysłany był z posługą duszpaster
ską do Indii, drugim Wojciech Męciński w 1631 r. (zamordowany później
w Japonii). W jego liście wysłanym do zakonu czytamy, iż płynęli szczęśli
wie, „aż przejechawszy pół świata między gorącem i zimnem i rozmaitymi
przypadkami zajechaliśmy do miejsca, kędy się kończy Afryka" - tj. Przy
lądek Dobrej Nadziei. Z innych jezuitów, którzy otarli się o porty Afryki
Wschodniej wymienić należy Gabriela Łętowskiego, Jana Ignacego Lewi
ckiego, Mikołaja Smogulickiego i Michała Boyma, który jest postacią
wyróżniającą się w dziejach polskiego opisania świata. Pomijając tutaj jego
zasługi w poznaniu Chin wspomnieć trzeba, iż przyjętym na tym szlaku
zwyczajem, statek którym płynął Boym zatrzymał się na dłużej w Mozam
biku, by dokonać drobnych napraw, uzupełnić zapasy pitnej wody i żyw
ności. Korzystając z tej sposobności Boym odbył kilka wycieczek po okoli
cy, a nawet przypuszcza się, że oddalił się od Mozambiku w granicach
200 km bacznie obserwując przyrodę i krajowców. W dniu 11 stycznia
1644 r. wysłał on z Mozambiku list do zakonu, w którym sporo jest infor
macji dotyczących krajowców, zwiedzanych okolic. Wspomina też Boym
o tzw. państwie Monomotapa, które wówczas istniało i rozciągało się na
obszarach pomiędzy Zambezi a pustynią Kalahari (Krzyszkowiak 1933).
Księga polskich podróży do Afryki jest obszerna, chociaż wiele w niej
faktów nie dopowiedzianych do końca. Wiemy jednak, że Polacy służyli
w portugalskiej flocie. Także armatorzy holenderscy chętnie zatrudniali
ich na swoich statkach. Niestety, o czynach tych żeglarzy historia prawie nie
mówi. Jedną z ciekawszych postaci w gronie żeglarzy na obcej służbie był
POLSKIE BADANIA ETNOLOGICZNE W AFRYCE
127
pod koniec X V I stulecia Jan Bocian, potomek kupieckiej rodziny poznań
skiej. Pozostając w służbie portugalskiej zarządzał on kilkoma statkami.
Pływał też do Indii, zawijając po drodze do afrykańskich portów. Wiemy też
o Polakach pozostających na żołdzie rządu holenderskiego, związanych
z tzw. Wschodnią, jak i Zachodnią Indyjską Kompanią, z Krzysztofem
Arciszewskim na czele. Pisał o nim Jerzy Pertek (1981, s. 86, 470-471),
0 K. Arciszewskim natomiast ukazała się ostatnio interesująca książka Marii
Paradowskiej (1987), doskonalej znawczyni dziejów Polaków w Ameryce
Południowej. Co się zaś tyczy innych afrykańskich peregrynacji Polaków
w początkach XVII stulecia, niektóre ustalenia współczesnych badaczy no
szą znamiona faktów źródłowo udokumentowanych, inne natomiast tkwią
w sferze przypuszczeń, a nawet legendy. Należy do nich np. wiadomość
przywoływana przez J. Perteka, jakoby pozostający w służbie holenderskiej
Jan Rybka założył w 1652 r. osadę, która z czasem przemieniła się w ludny
Kapsztad. W dzieje innych związków polsko-afrykańskich wpisują się też
nazwiska takich osób jak: Antoni Wodzicki, który często pływał do Indii
Holenderskich pozostając w służbie wspomnianej już Kompanii Indyjskiej,
Michał Dzierżanowski - związany w XVII stuleciu ze służbą w Indiach
(zasłynął jako awanturnik parający się korsarstwem), Maksymilian Wikliński, który dwukrotnie żeglował do Indii oraz Ksawery Karnicki, służący
przez 17 lat pod obcymi banderami, autor wspomnień zawierających
m.in. opis Kapsztadu. Z całą pewnością potrzeba jeszcze wielu żmudnych
kwerend archiwalnych, by ukazać wszechstronny obraz pierwszych kontak
tów polsko-afrykańskich. Oto np. do niedawna uważano, że nie zachował
się do naszych czasów pamiętnik Teodora Anzelma Dzwonkowskiego, po
zostającego w służbie holenderskiej. Okazało się jednak, ze mimo auto
rytatywnych zapewnień o zaginięciu rękopisu tego pamiętnika, przetrwał on
różne zawieruchy wojenne i został opublikowany (Dzwonkowski 1985).
Są w tym pamiętniku sprawy interesujące współczesnych badaczy polskich
peregrynacji po świecie. Przybliżając tu jedynie afrykańskie treści przyznać
trzeba, że jest ich wiele. Bo oto pisze Dzwonkowski, że wzdłuż wybrzeży
afrykańskich mieli Anglicy ,,swe osady i niewolników najwięcej zakupywali.
Kraj ten afrykański pod ekwatorem leżący nie ma nic więcej, jak tylko same
pustynie i drapieżne zwierzęta. Ludzie 2&Ś, których my zowiemy Murzyna
mi, dalej w głąb kraju mieszkają. Mocniejsi słabszych łapią i na okręty za
starą broń, noże, cynę, którą nad złoto więcej szanują, zaprzedają. Dostać
także przy tym można i słoniowej kości lub piasku złotego, czego tam jest
pod dostatkiem. Wody jednak dla obcych okrętów dostać jest trudno. [...]
Hotentoci są ekstra szpetni, żółtawi, włosów na głowie afrykańskich, to jest
murzyńskich kędzierowatych, twarzy płaskiej, wargów szerokich, nosa wcale
od płaskości nie znać, tylko dziury, mowa ich nie jest opisaną, gdyż klą
skaniem i krząkaniem tylko rozumieją się. Niewiasty wyżej macierzyństwa
swego mają jakowyś flak, który podczas bawienia się niejako się zmarszczą
1 wolnego wnijścia dozwala, wszyscy zaś niby w krzyżu są przełamani
128
ANTONI KUCZYŃSKI
i nadzwyczajnie śmierdzą, dla czego podobno od wilków pojedynczo napa
dani bywają pożerani. Z tym wszystkim dla Europejczyków są ekstra szcze
rzy, a osobliwie dla rządu, gdyż wszystkich zbiegów w najodleglejszych
pustyniach ukrytych wyszukują i oddają. Odzieży oni nie potrzebują, jedynie
tylko dwiema skórami baranimi z przodu i z tyłu pokrywają się. Kafry są
zaś ekstra ogromnego ciała, czerniawi i kształtni ej si, prawie do Murzynów
podobni, powyższych przydatków wcale nie mający i do społeczeństwa, jako
też wszelkich robót zdatniejsi. Co się tyczy Buschmenchów [Buszmenów
- A.K.], ci trzy stopy wzrostu swego ledwie tylko mają, lecz są najdzikszym
narodem, mają swego wynalazku łuki, z których nigdy nie chybią, biegają
po kraju małymi kupami i co tylko gdzie napadną, zabierają i w najdalsze
pustynie uprowadzić zwykli [...]. Woły w tym kraju są na wysokich nogach,
smagłe, używają ich do transportów po sześć i osiem par do jednego za
przęgając, do których dwu tylko niewolników dodają, z których jeden przed
wołami bieży, a drugi z tyłu pogania, i tak w cwał równo z końmi i wszyscy
biegną bez zmordowania się.
Co do opisu samego miasta Kapu, nie widać tam nic szczególnego. Leży
ono pod najwyższą górą, która nazywa się Stołowa. Domy najwyższe o jed
nym piętrze z dachami krytymi, gdyż wyżej budowane od wichrów zapewne
mogłyby być tak burzone jak kamienie, które z powyższej góry zrywają.
Z tejże góry płynie do miasta źródło najzdrowszej wody. Zgoła mówiąc, iż
to miejsce ze wszystkich innych dla Europejczyków nie tylko jest zyskow
nym, ale i najzdrowszym".
Kompozycja tych wspomnień jest bardzo luźna. Składają się na nią
drobiazgi, zaobserwowane scenki, refleksje, rzeczywistość oglądanych kra
jów, problemy ich mieszkańców, obyczajowość wypełniają karty wspom
nień. Sprawy przedstawione przez Dzwonkowskiego pozostały pasjonujące
do dzisiaj. Jest to wprawdzie świadectwo czasu odległego, ale charakteryzuje
go autopsja i swoista zaduma nad społeczną i kulturową odmiennością
dalekich krain. Wszystko to wzbogaca etnohistoryczny dorobek o dawnej
Afryce i jej mieszkańcach.
Wspomniano poprzednio, iż jednym z czynników sprawczych bezpośred
niego kontaktu ze skrawkiem ziemi afrykańskiej były pielgrzymki Polaków
do Ziemi Świętej. Nie o wszystkich zachowała się pamięć historii, do wy
jątków w tym względzie należy natomiast pątnicza wyprawa Mikołaja
Krzysztofa Radziwiłła przypadająca na lata 1582-1584, autora diariusza
zatytułowanego Podróż do Ziemi Świętej, Syrii i Egiptu 1582-1584, którego
najnowsze wydanie ukazało się w 1962 r. w Warszawie, pierwsze natomiast
pochodzi z 1601 r. (wersja łacińska) i 1607 r. (wersja polska). Mający
wszechstronne wykształcenie autor nadał swej książce kształt literacki wzo
rowany na najlepszych pisarzach tego okresu. Swoistym zapleczem tej pere
grynacji był intelekt pątnika i jego uprzywilejowany status. Podobnie jak
wielu jego poprzedników miał on możliwość zetknąć się z innymi kulturami
zmieniającymi się co jakiś czas na podróżniczym szlaku. Dał zresztą temu
POLSKIE BADANIA ETNOLOGICZNE W A F R Y C E
129
wyraz na kartach diariusza, w którym wiele kulturowych realiów - opisy
piramid, handel niewolnikami, codzienność egipskiego życia, zwyczaje i oby
czaje, religia, stosunki społeczne i gospodarcze. Wśród odmian staropol
skiego pisarstwa diariusz Radziwiłła zajmuje miejsce szczególne, sam autor
zaś prezentuje się jako osoba o zainteresowaniach geograficznych, nie stro
niąc także od postrzegania innych realiów otoczenia. Raz po raz spotykamy
więc w diariuszu interesujące fakty, jak chociażby prezentację polskiego
Żyda z portu Bulak, który był tam „nad cłem starszy", a „zrozumiawszy
naszą mowę, jeszcze dalej - Turkom od nas kazał odstąpić mówiąc do nas
po polsku, że jest nasz ziomek z Chełma ruskiego".
A oto jak Radziwiłł opisuje Ramadan: „Aż i tego dnia miał się ukazać
nowy księżyc październik, tedy janczarowie, którychem miał trzech i flisów
i Arabów dwadzieścia, cały dzień już nie jedli, czekając księżyca, który pilnie
upatrywali, gdy zachodziło słońce; jednak widzieć go nie mogli i prosili nas,
gdy obaczym, abyśmy im ukazali. Po małej chwili potem obaczyliśmy nowy
księżyc, gdy się lepiej zmierzkło [!], bo iż był po nastaniu dzień trzeci, tedy
go jeszcze z trudna było widzieć, jednakeśmy go potem zobaczywszy, ukazali
im, za co bardzo dziękowali i zaraz patrząc na księżyc, rozłożywszy ręce,
poczęli swoje modły odprawiać. Zatem zaraz jedli mięso, ryby i cokolwiek
im się dało, tak, że całą noc aż do dnia siedzieli, opowiadając, że w poście
grzech jeść we dnie, ale w nocy nie."
Książka Radziwiłła miała wielu czytelników i prawie przez półtora wieku
była dla Polaków podstawowym źródłem wiedzy na temat muzułmańskiego
Lewantu. Dzisiaj z perspektywy czterech stuleci można stwierdzić, iż fakty
kulturowe zapisane w tej książce należą do tego zespołu naukowego, który
służy do interpolacji innych źródeł.
Kolejne etapy polskiego podróżowania do Afryki znaczą nazwiska,
które weszły na trwałe do historii. Pod koniec wieku X V I I I ks. Józef
Drohojowski z Krakowa podróżował po Bliskim Wschodzie i Egipcie
{Pielgrzymka... 1812). Po powrocie do Polski, w niewielkiej książeczce
poświęconej tej podróży przedstawił czytelnikom nieznany świat Lewantu.
W zespole realiów tyczących się Egiptu pisze o różnych zwyczajach i oby
czajach, weselach i pogrzebach, wspomina o ubiorach mężczyzn i kobiet.
Pisząc o Egipcjaninach podaje, że , jedni są całkiem czarni, inni ogorzali,
włosa czarnego krótko kędziorowatego, nosa jedni płaskiego, rosnącego,
drudzy pociągłego, warg grubych kolorowych, oczu czarnych, zębów białych
a twarzy babiastej."
W epoce Oświecenia, w której znaczny zasób informacji o afrykańskich
realiach pochodził nieraz z drugiej, a nawet trzeciej ręki, pojawiają się także
teksty oparte na własnych doświadczeniach podróżniczych, jakkolwiek równo
legle z nimi funkcjonowała wielka ilość różnych form piśmienniczych, będących
apoteozą oświeceniowych pryncypiów. Sprawiło to, że wiedza o Afryce stawała
się powszechniejsza, podobnie jak i o innych częściach świata, co przynosiło
zmianę w postrzeganiu zamorskich terytoriów. Szczególnie ważne były tu fakty
130
ANTONI KUCZYŃSKI
prezentowane przez polskich autorów, którzy peregrynując po świecie korzy
stali z bezpośrednich doświadczeń poznawczych, dyskredytujących nieraz
wcześniejsze fantastyczne przekazy, pełne rozmaitych „coriositates", w rodzaju
„Murzyn nigdy się nie myje, dlatego jest czarny" lub „w murzyńskiej ziemi
ludzie z wargami dolnymi długimi na łokieć, które sobie solili, od korupcji
prezerwując". Tak więc zniekształcone obrazy, tworzące zakorzenione w opinii
społecznej stereotypy, ulegały powolnym modyfíkaqom za przyczyną polskiego
podróżowania po świecie.
Jeśli idzie o wiek XVIII, to w odniesieniu do Afryki Północnej liczące się
w sensie poznawczym są podróże Jana Potockiego, autora głośnej powieści
Rękopis znaleziony w Saragossie, będącej tzw. romansem szkatułkowym,
która weszła do literatury światowej, zyskując szczególną poczytność.
Potocki odbył trzy podróże: pierwszą do Tunisu (1778), drugą do Egiptu
(1784) i trzecią do Maroka wespół z geografem angielskim J. Hamiltonem
w !791 r. (Potocki 1959). Wszystkie zaowocowały publikacjami o dużych
walorach poznawczych, autor bowiem chcąc mieć swobodniejsze pole obser
wacji umiejętnie nieraz wtapiał się w tubylczą społeczność, pilnie bacząc na
otaczającą go rzeczywistość. „Jużbyś mnie nie poznała - pisał w jednym
z listów - noszę wielki turban sposobem Druzów, mam głowę ogoloną
i suknie egipski, które różne są wcale od tureckich". Później podróżował na
Kaukazie (1797-1798), a w latach 1805-1806 brał udział w rosyjskiej misji
dyplomatycznej do Mongolii, podczas której kierował grupą uczonych. Po
siadał rozległe zainteresowania naukowe - zajmował się geografią historycz
ną, historią powszechną, filozofią religii i archeologią. Pierwszy sformułow ał
teorię autochtonizmu Słowian i prowadził rozległe badania nad dziejami
pierwotnej Słowiańszczyzny (Kotwicz 1935).
Podróżnikiem współczesnym Potockiemu był Maurycy August Beniow
ski. Zesłany na Kamczatkę jako konfederat barski, uciekł stamtąd po zor
ganizowaniu buntu i opanowaniu statku. Po przybyciu do Francji przyjęty
został do służby państwowej w randze pułkownika. W 1773 r. wysłano go
na Madagaskar, by rozwinął tam przedsięwzięcia kolonizacyjne. Akcja ta
początkowo przebiegała pomyślnie, mimo iż wypełniał ją wśród różnych
kłopotów, niedostatku, intryg i osobistych wyrzeczeń. Nieprzychylne ra
porty francuskiego gubernatora wyspy spowodowały, iż odwołano go do
Francji (1776). Przez następne dziesięć lat tułał się po Europie i Ameryce,
stale zabiegając o realizację swoich projektów kolonizacyjnych na Madaga
skarze. Uzyskawszy dla nich poparcie angielskie i amerykańskie wyprawił
się ponownie na wyspę. Ekspedycja zakończyła się dla Beniowskiego tragicz
nie, zginął bowiem w potyczce z francuskimi wojskami (Lepecki 1986;
Orłowski 1981; Kajdański 1991).
Beniowski pozostawił interesujący czterotomowy pamiętnik, który urywa
się na jego wyjeździe z Madagaskaru (1776). Po raz pierwszy opublikowano
go w Anglii (1790). Później miał on około trzydziestu wydań różnojęzycz
nych, nie licząc skrótowych wyborów. Po polsku ukazał się po raz pierwszy
r
POLSKIE BADANIA ETNOLOGICZNE W A F R Y C E
131
w 1797 r. Trzeba wyraźnie podkreślić, iż nie jest to źródło bardzo wiarygod
ne, jeśli idzie o fakty i zdarzenia oplatające postać Beniowskiego. Tam
jednak gdzie Beniowski pisze o realiach kulturowych i geograficznych ota
czającego go świata, są to informacje nader wartościowe, z których wyłania
się egzotyka odległych krain. Tak np. rysuje obraz tubylców odległej Kam
czatki, taki też jest on, gdy spoglądamy na Madagaskar. Na koniec warto
może zacytować opinię francuskiego historyka L. Pouliata, który uważa, iż
Beniowskiego zaliczyć należy do , jednej z najbardziej niezwykłych postaci
i - kto wie - może jednego z wielkich charakterów XVIII wieku."
W okresie gdy od konfederaqi barskiej (1768) do śmierci na Madagaskarze
(1786) Beniowski podróżował po lądach i oceanach świata, w Polsce dokony
wały się przemiany społeczne i polityczne., których ostatnim akordem był trzeci
rozbiór. W dziejach polskiej diaspory, będącej rezultatem utraty niepodległości
i polityki zaborów, wyraźnie rysują się związki polsko-francuskie, które
owocowały także rozlicznymi kontaktami z Afryką. Rozpoczynają się one
wojenną wyprawą Napoleona do Egiptu (1798), w której uczestniczyli Józef
Sułkowski, adiutant wodza, generałowie Feliks Łazowski i Józef Zajączek,
oficerowie Józef Szumlański i Józef Grabiński oraz kilku prostych żołnierzy.
Sułkowski władający kilkoma językami, w tym arabskim, wchodził
w skład tzw. Instytutu Egipskiego i gdyby nie tragiczna śmierć w Kairze
(1798), jego dorobek naukowy byłby zapewne znaczny. Wcześniej bo
wiem opublikował dwie niewielkie rozprawki, rzec można socjologiczno-ekonomiczne, w których zawarł ważne konstataqe o sytuacji społeczno-gospodarczej egipskich fellachów. Ponadto czynił odkrywki archeologiczne
i odnalazł popiersie bogini Izydy oraz płyty kamienne pokryte egipski
mi hieroglifami. Jako doradca Napoleona do spraw polityki społecznej
nie podzielał jego poglądu, że likwidując feudalizm mamelucki należy
opierać się później na arabskich posiadaczach, im pozostawiając rozstrzy
ganie o kwestii biednego chłopstwa. Widział bowiem konieczność równo
ległego rozwiązania tego problemu na mocy regulacji państwowych. Słusznie
więc pisano o Sułkowskim, że trudził się nad „poprawą losu egipskich
fellachów, skoro nie było mu dane, jak marzył, ulżyć doli polskiego chłopa"
(Koźmiński 1935; Brandys 1964; Szymański 1969).
Inny z kręgu napoleońskich dowódców, generał Łazowski, gdy przypłacił
ranami walkę o francuskie interesy nad Nilem, zajmował się później pracami
topograficznymi. Nadzorował też budowę fortów oraz rekonstrukcją kana
łów nawadniających z epoki faraonów. W czasach późniejszych w tym
rejonie pojawili się inni Polacy. Niektórzy z nich, często nawet nieznani
z imienia i nazwiska, wywodzili się z grona przypadkowych wędrowców.
Byli wreszcie i tacy, którzy docierali tu w celach wojskowych, dyplomatycz
nych, handlowych czy poznawczych. Omawianie całokształtu tych kontak
tów przekracza ramy tego tekstu, wspomnimy tylko tych, którzy dzięki
owym zainteresowaniom przyczynili się do pogłębienia wiedzy o Afryce
i wnieśli znaczny wkład w jej poznanie.
132
ANTONI KUCZYŃSKI
Na początku tej drogi jawi się postać Wacława Rzewuskiego, mickie
wiczowskiego Farysa, człowieka zakochanego w Oriencie, sponsora nauki
0 wszechstronnych i głębokich zainteresowaniach humanistycznych. W 1817 r.
wyruszył on na Bliski Wschód, gdzie przebywał do 1820 r. zmienia
jąc często miejsca pobytu (Reychman 1965, 1972). Przyjął on, jak pisze
W. Słabczyński, „całkowicie obyczaje arabskie, został przyjęty do trzynastu
plemion, mianowano go emirem i szejkiem. Pozwoliło mu to gruntownie
poznać kraje, przez które podróżował oraz wczuć się doskonale w psychikę
1 życie ludów Wschodu". Podróżował po terenach obecnej Syrii, Iraku,
Libanu, Palestyny, docierając nieraz do przysłowiowego jądra arabskiego
życia. Brak jest natomiast jednoznacznych danych czy był także w Afryce.
Jakkolwiek w napisanym po francusku raporcie z tych wypraw, w którym
charakteryzuje konie Maroka, Tunisu, Etiopii, daje szkicową mapę Afryki,
pisze o jej klimacie i charakteryzuje sudańskie królestwo Longola,
nie można autorytatywnie stwierdzić, czy był tam osobiście. A skoro już
o Rzewuskim mowa, to niejako przy okazji wspomnijmy, że autor Dumy
0 Wacławie Rzewuskim Juliusz Słowacki miał także swe bliskowschodnie
doświadczenia podróżnicze oraz zwiedził skrawek ziemi afrykańskiej odwie
dzając Aleksandrię, Kair, Teby i robiąc wycieczkę w górę Nilu. Po wyprawie
do piramidy Cheopsa pisał:
Jak dwaj czarni - z białymi skrzydłami Anieli
Dwaj Araby na rogach pomnika stanęli,
Ja na głazie najwyższym chciałem zebrać wzrokiem
Cztery ściany, spadzistym lecące potokiem,
I nie mogłem ogarnąć bo na to potrzeba
Być słońcem... i na królów groby patrzeć z nieba.
Kontynuując egipski wątek niepodobna nie wspomnieć o Ludwiku
Sobotowskim, który w latach dwudziestych X I X stulecia wysłany został
przez Komisję Oświecenia Publicznego Królestwa Kongresowego na Bliski
Wschód, by opanować tamtejsze języki. Do kraju już nie wrócił, przyjął
bowiem służbę na dworze wielkorządcy Egiptu Mohammeda Alego jako
tłumacz dzieł europejskich. Z czasem kierował zorganizowanym przez siebie
zespołem tłumaczy i uważany jest za twórcę profesjonalnej służby prze
kładowej w Egipcie. W latach 1820-1822 po Egipcie i Nubii podróżował
młody wówczas arabista, Józef Sękowski wysłany tam przez Uniwersytet
Wileński, by przysposobił się do wróżonej mu kariery naukowej. Podróż
tę zrelacjonował na łamach „Pamiętnika Warszawskiego", koncentrując się
przede wszystkim na kulturowych realiach otoczenia. „Trudno sobie wy
obrazić - pisał - jak wszystko na wschodzie w różnych krajach, odległych
wiekach było do siebie podobne. Obyczaje prawie też same, taż sama leniwość, okrucieństwo i srogość dawnych rządów, nie różniły się wcale od
dzisiejszych. Podłość, niewolniczy charakter i chciwość zysku, gościnność
1 razem prawość duszy w niektórych okolicznościach, gust, sposób życia,
POLSKIE BADANIA ETNOLOGICZNE W A F R Y C E
133
wszystko słowem przetrwało tu wieki. Zdaje się, iż na wschodzie raz cokol
wiek uczynić potrafiwszy, przestali na tym wynalazku i nie troskali się
bynajmniej o doskonalenie" (Sękowski 1822).
Po zakończeniu wyprawy, osiadł Sękowski w Petersburgu, gdzie na
tamtejszym uniwersytecie był profesorem arabistyki. Jego związki z krajem
ojczystym były jednak luźne i raczej nie manifestował swej polskości. Peters
burskiej orientalistyce przybył wówczas jeszcze jeden Polak z Uniwersytetu
Wileńskiego, Antoni Muchliński (1859), który także miał podróżnicze
doświadczenia po Bliskim Wschodzie i Egipcie. Z uniwersytetem w Peters
burgu związany był także Ignacy Pietraszewski, orientalista i sinilog, który
w latach trzydziestych X I X stulecia przebywał w Egipcie. Jako pracownik
rosyjskiego konsulatu miał możność swobodnego poruszania się, a ponadto
nie ograniczały go względy natury finansowej, które doskwierały jakże
często Polakom przebywającym nad Nilem. Poznał więc ów kraj i jego
mieszkańców, o czym pisał w książce Lata moje młode w podróży, wydanej
w Warszawie w 1852 r.
Z petersburskiego kręgu polskich uczonych wywodził się także Leon
Cienkowski, profesor botaniki na miejscowym uniwersytecie, który brał
udział w wyprawie Rosyjskiego Towarzystwa Geograficznego do Nubii
i Sudanu w latach 1847-1848. Wyprawa zainspirowana przez namiestnika
Egiptu Mohammeda Alego miała na celu rozpoznanie możliwości eksploa
tacji złota i miejsc zalegania tego kruszcu. Formalnym kierownikiem wy
prawy był Rosjanin Jegor Kowalewski, inżynier górniczy, a zarazem literat.
Cienkowskiemu przypadło w udziale zbieranie okazów przyrodniczych i na
pisanie dzieła charakteryzującego środowisko geograficzno-przyrodnicze ob
szarów objętych wyprawą. Niebawem Kowalewski podupadł na zdrowiu
i zmuszony został powrócić do Petersburga. Cienkowski natomiast na wła
sną odpowiedzialność pozostał na terenach objętych wyprawą. Przebywał
tam przez dwa lata dokonując ciekawych obserwacji przyrodniczych, geo
graficznych i etnograficznych. Niestety po powrocie do Petersburga zapla
nowanej pracy nie ukończył, a jedynym śladem opisującym wyprawę są dwa
krótkie sprawozdania ogłoszone po rosyjsku i po polsku (Cienkowski 1850,
1851, 1853). W wyprawie tej brał udział bliżej nieznany polski lekarz o na
zwisku Hermanowicz. W służbie egipskiej pozostawał on po powstaniu
listopadowym. Nad Nilem pełnił funkcję lekarza wojskowego i wiele po
dróżował po kraju. Niestety szczegółów o nim brak, podobnie jak o innych
Polakach pozostających wówczas w Egipcie: lekarzach - Gustawie Hagge,
Adamie Dobrowolskim, Wincentym Kruszyńskim; wojskowych - Józefie
Puszyckim, Adamie Szulcu, Józefie Żabie, o których nie wiemy prawie nic,
prócz tego że poprzez Francję wiodła ich droga do kraju faraonów.
Z francuskimi badaniami poszukującymi źródeł Nilu wiąże się także
pobyt w Egipcie Tomasza Bartmańskiego, byłego powstańca z 1830 r. Był
on zdolnym inżynierem i w latach 1842-1844 kierował budową największego
podówczas tunelu we Francji, liczącego prawie 5 km. Projektował też kanały
134
ANTONI KUCZYŃSKI
i mosty. Przez kilka lat prowadził roboty portowe w Algierii. W Egipcie
natomiast zasłynął jako specjalista od fortyfikacji i urządzeń hydrotechnicz
nych. Jego autorstwa były założenia terenowe od budowy linii kolejowej na
trasie z Kairu do Suezu. Wysłany z francuską ekspedycją naukową (1843) na
poszukiwanie źródeł Nilu, zwiedził Górny Egipt, Nubię, Etiopię i Sennar,
gdzie obok prac inżynieryjnych prowadził także badania naukowe. Opisał to
w swym pamiętniku, który spłonął podczas pierwszej wojny światowej,
a skromną prezentacją ich zawartości jest ogłoszony na łamach „Biblioteki
Warszawskiej" artykuł omawiający zagadnienia transportu i komunikaqi
w Afryce Północnej (Bartmański 1852). Po zakończeniu wyprawy w 1844 r.
wyjechał Bartmański do Hiszpanii, gdzie intensywnie działał na polu prze
mysłowym i agronomicznym.
Badawcze kontakty Polaków z Egiptem nie znajdowały żywego echa
w ówczesnej świadomości społecznej nad Wisłą. Wiedzy o egipskich realiach
dostarczała natomiast twórczość podróżopisarska owych czasów. Tematyka
kulturowo-etnograficzna obecna jest m.in w książce Władysława Wężyka
(1842), który parokrotnie bywał w Egipcie. Relacje z tych podróży publi
kował systematycznie w prasie, później natomiast zebrał je w formie książ
kowej. Ten pasjonat podróży i Egiptu wędrował nieraz w przebraniu, wta
piał się w uliczny tłum, przysiadywał na targach i w jadłodajniach ulicznych,
by pełniej obserwować interesującą go kulturową odmienność. Jakością
pióra przewyższał Wężyk innych współczesnych mu pisarzy-podróżników
(Tracz 1992).
Wspomnijmy tu jeszcze o podróży do Egiptu, którą w połowie X I X
stulecia odbyli wspólnie Adam hr. Potocki z małżonką, malarz Franciszek
Tepa i Maurycy Mann, publicysta i polityk, wieloletni redaktor krakow
skiego „Czasu", na łamach którego ukazywały się pierwsze relacje z tej
podróży, zapowiadające później wydaną książkę (Mann 1854). Książka
zawierająca ponad 1500 stron wypełniona jest; różnymi informacjami i sta
nowi godny uznania tytuł na miarę czasów, w których Mann funkcjonował
jako pisarz i publicysta.
Anonsowaną poprzednio kwestię kontaktów polsko-francuskich, w re
zultacie których pod napoleońskimi sztandarami w Egipcie służyli także
Polacy, wzbogacić należy o późniejsze fakty składające się na polską
obecność w Algierii. W początkach X I X stulecia Francja uwikłana w podbój
tego kraju przedsięwzięła pewne przygotowania, aby po części polskimi
rękami go zniewolić. Wówczas bowiem na terenie Francji przebywali po
wstańcy listopadowi. Zamierzano wysłać ich do Algierii częściowo jako
osadników, częściowo jako najemnych żołnierzy do Legii Cudzoziemskiej.
Opinie w tym względzie były krańcowo różne. Jedni uważali, że był to wielki
gest Francji wobec ludzi, którzy musieli uchodzić z kraju po powstaniu
listopadowym, aby uniknąć zesłania na Sybir, inni natomiast dowodzili, że
hańbą byłoby ujarzmiać inny naród, skoro jeszcze nie tak dawno walczono
o wolność własnego.
POLSKIE BADANIA ETNOLOGICZNE W A F R Y C E
135
W ostateczności splot różnych okoliczności sprawił, że część Polaków
kierując się względami osobistymi zaciągnęła się od francuskiej służby
w Algierii, niektórzy jako osadnicy, inni natomiast jako żołnierze Legii
Cudzoziemskiej. Według badań Heleny Kasznik (1977a) w latach 1832-1858
przebywało w Algierii około pięciuset Polaków, emigrantów cywilnych.
Wykształceni pracowali w tutejszych urzędach francuskiej administracji.
Ludzie z przysłowiową żyłką do interesu wkomponowali się w miejscowy
handel, inni przyjęli nadziały ziemi i nieraz w pocie czoła uprawiali ka
mienisty grunt. Dodajmy, że w dziejach kontaktów polsko-afrykańskich
fakt ten jest pierwszym naszym przedsięwzięciem kolonizacyjnym w Afryce.
Z tego okresu pochodzi opis Algierii pióra Ludwika Tadeusza Bystrzonowskiego, majora wojska polskiego z czasów powstania listopadowego, który
od 1839 r. przebywał w Algierii w sztabie wojsk francuskich, zapoznając się
z taktyką walki partyzanckiej Arabów (Kuczyński 1990).
Do interesującego nas kręgu zjawisk należą prace badawcze prowa
dzone przy okazji wypraw myśliwsko-podróżniczych, organizowanych przez
polskich arystokratów Aleksandra i Konstantego Branickich, Benedykta
Tyszkiewicza, Jana Potockiego. Brali w nich udział polscy przyrodnicy, jak:
Antoni Waga - entomolog, przebywający w 1863 r. w Egipcie w Nubii,
a w latach 1866-1867 w Algierii, Władysław Taczanowski - ornitolog gro
madzący w latach 1866-1867 w Algierii kolekcję dla Gabinetu Zoologicz
nego w Warszawie, Henryk Dziedzicki - lekarz i entomolog oraz Ignacy
Wysocki - preparator przebywający w Sudanie i Egipcie w 1874 r. w ramach
wyprawy zorganizowanej przez Branickich. Oni też finansowali wyjazd Jana
Sztolcmana (1902) - ornitologa, prowadzącego badania nad Nilem Niebie
skim. Z innych wypraw przyrodniczych wspomnieć trzeba penetrowanie
wybrzeży Somalii przez Konstantego Rembielińskiego (1880).
Należy tu wspomnieć o Adamie Sierakowskim (1871), podróżniku i geo
logu o zainteresowaniach etnograficznych. Pod koniec lat sześćdziesiątych
prowadził on językoznawczo-etnograficzne badania nad berberyjskimi szcze
pami górskimi w północno-wschodniej Algierii. W tym samym kręgu co
badania Sierakowskiego tkwią także w dziejach nasze etnografii obserwacje
Alfa Pomiana-Hajdukiewicza (1895) nad plemionami Dahomeju, poczy
nione pod koniec X I X stulecia. Tutaj też należy umieścić działalność
poznawczą Henryka Jabłońskiego na terenie Zanzibaru, gdzie od 1861 r.
kierował on konsulatem francuskim. Z francuską służbą naukową w Afryce
związana jest także postać kolejnego Polaka, dziś zupełnie u nas zapom
nianego, etnologa Zygmunta Zaborowskiego, który pod koniec X I X stulecia
zajmował się badaniami madagarskiego plemienia Howasów (Zaborowski
1896, 1897, 1898). Trzeba też wymienić Jana Dybowskiego i Kalasantego
Motylińskiego, urodzonego w ojca Polaka, którego cały dorobek badawczy
obejmujący problemy języka i kultury Tauregów opublikowany został
po francusku. Motyliński służył w młodości w Legii Cudzoziemskiej, później
zaś dzięki znajomości języka arabskiego i języków berberyjskich został
136
ANTONI KUCZYŃSKI
tłumaczem w wojsku francuskim. Ciągły kontakt z ludnością tubylczą
sprzyjał rozwojowi jego lingwistycznych uzdolnień i zainteresowań kulturą
Tauregów. W 1892 r. mianowano go dyrektorem szkoły i wykładowcą
języka arabskiego w Konstantynie. Zdobył duże doświadczenie badawcze,
umiał współżyć z tubylcami Sahary, co ułatwiało mu czynienie obserwacji.
Zmarł tragicznie w 1907 r. podczas kolejnej wyprawy na Saharę w sąsiedz
twie francuskiego fortu, któremu później nadano nazwę „Fort Motyliński"
{Polacy w historii... 1981, s. 324-325). Zapoczątkowane przez niego badania
lingwistyczne i religioznawcze nad muzułmańską sektą Ibadytów konty
nuował później znakomity polski orientalista Zygmunt Smogorzewski,
a w czasach nam współczesnych zgłębiał ten problem krakowski arabista
Tadeusz Lewicki.
Z polsko-francuskich związków wywodzi się także pisarska działalność
żołnierza Legii Cudzoziemskiej z końca X I X stulecia Władysława Jagniątkowskiego. Brał on udział w podboju Senegalu, Dahomeju i innych operaqach kolonialnych wojsk francuskich w Afryce. Żołnierska materia wypeł
nia jego książki, ale ubarwiają je opisy podróży, tubylców i ich kultury.
Francuskim wojskom podbijającym Sudan towarzyszył inny Polak, kapitan
Feliks Szymański. Dokonywał on pomiarów topograficznych i sporządzał
na bieżąco szkice do przyszłych map. Jest autorem pracy Essai sur la querré
dans le Soudan par..., wydanej w Lyonie w 1888 r. Wiemy też, że w latach
osiemdziesiątych X I X stulecia inny Polak, Piotr Zboiński uczestniczył w bel
gijskiej wyprawie na teren Konga, prowadząc rozpoznanie geologiczne na
podbitych obszarach (Zboiński 1887).
Pozostająca pod francuskim panowaniem Algieria stanowiła obszar sto
sunkowo łatwo dostępny dla Polaków. Część z XIX-wiecznych emigrantów
osiedliła się tam wspomagając francuską administrację i gospodarkę.
Z okręgu tych kontaktów można też wyprowadzić podróże do Algierii
Józefa Rostafińskiego, profesora botaniki na Uniwersytecie Jagiellońskim.
W latach 1884-1890 przebywał tam kilkakrotnie prowadząc badania bota
niczne na obszarze Atlasu Saharyjskiego. Przy tej okazji poznał dobrze
miejscowe stosunki etniczne i kulturę tubylczej ludności. Ogłosił drukiem
relaqe ze swych podróży (Rostafiński 1886, 1896). Algierskie podróże Rostafiń
skiego wynikały z jego zainteresowań przyrodniczych i stałych starań o pozy
skiwanie zbiorów do Ogrodu Botanicznego w Krakowie, którego był dyrekto
rem. Rzecz jasna, że przekazywał je także innym krajowym placówkom
naukowym, a także wykorzystywał w swej pracy. Jeśli mielibyśmy porównać
go z którymś z naszych dziewiętnastowiecznych badaczy, to najbliższym mu
typem uczonego był Antoni Rehman, geobotanik i geograf zarazem. On
również swe naukowe pasje realizował poprzez bezpośredni kontakt ze światem
przyrody. Podróżował więc wiele, a afrykańskie wyprawy sam finansował,
pozbawiony instytuqonalnego wsparcia w urzędniczej Galicji.
Spraw algierskich dotyczy także książka Obrazki Afryki, pióra Jana
Finkelhausa, warszawskiego publicysty, która ze względu na duże wartości
POLSKIE BADANIA ETNOLOGICZNE W AFRYCE
137
Stefan Rogoziński (1861-1896)
Źródło: Zbiory Archiwum Naukowego Polskiego Towarzystwa
Ludoznawczego we Wrocławiu
poznawcze ukazała się nakładem Filipa Sulimirskiego (1881). Autor dedyko
wał ją „Doktorowi Edwardowi Landowskiemu, naczelnemu lekarzowi stacji
leczniczych w Algierze i Tipizie w dowód szacunku i przyjaźni...", który
namówił go do odbycia tej podróży. Książka zawiera interesujące spo
strzeżenia etno-historyczne i oddaje stosunek tamtejszej ludności do koloni
stów francuskich, a ponadto informuje o mieszkających tam Polakach.
Idąc dalej traktem polskich związków z Afryką, trzeba choć na chwilę
zatrzymać się nad szczególnym przedsięwzięciem, jakim była wyprawa
Stefana Szolc-Rogozińskiego do Kamerunu. Przypomnijmy tu tylko, że
przygotowania do wyprawy poruszyły mocno opinię społeczną. Podniecała
ją publicystyka prasowa. Przeciwko wyprawie występował np. Aleksander
Świętochowski, walczył o nią natomiast Bolesław Prus i Henryk Sienkiewicz.
Jako pierwsi z materialnym wsparcie pospieszyli możni protektorzy: Konstanty
138
ANTONI KUCZYŃSKI
Branicki i Benedykt Tyszkiewicz. Dzięki uporowi Rogozińskiego i wszystkim
innym dobrym ludziom, „Rogoziński Expedition" - jak określano wyprawę
w zagranicznych kołach naukowych - doszła do skutku, chociaż przyznać
trzeba, że nie miała ona dużego znaczenia na tle innych zachodnioeuropejskich
wypraw na Czarny Ląd. Niemniej jednak badania Rogozińskiego przyniosły
ważne ustalenia geograficzne i etnograficzne. W sumie jest to materiał
zróżnicowany tematycznie. Najciekawsze są monografie poświęcone ludom
Bakwiri, Bakundu i Duala, słabsza jest praca o Bubisach z Fernando Po.
Największą jednak zasługą badaczy było zgromadzenie unikalnej kolekcji
przedmiotów charakteryzujących kulturę badanych grup etnicznych. Uzupeł
nia ona w pewnym stopniu materiał opisowy odnoszący się od Bubisów
z Fernando Po, Duala z rejonu ujścia rzeki Wuri i z części wybrzeża, Fang
znad rzeki Ramboue oraz Bakwiri z Gór Kameruńskich i z pogórza. Kole
kcja ta liczyła 370 przedmiotów, do dziś natomiast zachowało się z niej
303 sztuki: 216 w muzeum Etnograficznym w Krakowie, 86 w Muzeum
Narodowym w Krakowie i jeden eksponat w Muzeum Narodowym w Szcze
cinie (Zachorowska, Kamocki 1983).
Projektu badawczego wielkiej wyprawy kameruńskiej nie udało się Ro
gozińskiemu zrealizować do końca. Zajęcie Kamerunu przez kanonierki
niemieckie zmusiło polskich badaczy do opuszczenia tego kraju. Rogoziński
przegrał więc swą afrykańską partię ulegając silniejszym zdobywcom, którzy
nie uszanowali prawa pierwszego odkrywcy. Przegrali ją także, płacąc śmier
cią w interiorze dwaj bracia, odważni młodzieńcy ze Lwowa, Kazimierz
i Stanisław Steblewscy, którzy wraz z trzecim lwowianinem Antonim Pisulińskim zorganizowali w 1884 r. wyprawę w dorzecze Zambezi i krain przy
ległych. Wiedzieć bowiem trzeba, że poznawania Afryki w XIX stuleciu to
równocześnie bezwzględna rywalizacja o kolonie. Eksplorator, za którym
nie stała potęga militarna i pieniądze przegrywał swą szansę już na początku
drogi. Przegrywał po dwakroć. Nie mając środków na opłacanie tragarzy,
na wynajmowanie łodzi, na prezenty dla kacyków, na ochronę osobistą
tracił w oczach krajowców autorytet. Bywało, że porzucali oni swych bia
łych panów, gdy tylko zorientowali się, że przybysz nie dysponuje większą
gotówką, że nie ma silnej straży i jest uzależniony od nich. Z drugiej strony
nowicjusz taki, jeśli nie potwierdzał w zdecydowany sposób swej siły, nikł
w otoczeniu tzw. silnych eksploratorów, nieraz różnych złoczyńców i hultajów przybywających tu za łatwym zyskiem. A ponadto przegrywał on
zawsze z badaczami i podróżnikami, którzy misję odkrywców i badaczy
wypełniali w imieniu państw liczących się w kolonialnym podziale Afryki.
Wspomniałem poprzednio, że znacznym źródłem informacji Polaków
w X I X stuleciu stała się wiedza o świecie udostępniana poprzez różne formy
piśmiennictwa. Jest to bowiem okres, w którym wrastała liczba książek
o tematyce podróżniczej, zaczęły ukazywać się specjalne pisma poświęcone
podróżom, np. „Kolumb", natomiast w już wychodzących - tworzono
warunki do publikowania relacji ze świata. Romantyczna „teoria podróży"
POLSKIE BADANIA ETNOLOGICZNE W A F R Y C E
Klemens Tomczek (1860-1884)
Według: Wacław i Tadeusz Słabczyńscy, Słownik
polskich, Warszawa 1992
139
podróżników
kontynuowana także w latach następnych owocowała artykułami na łamach
„Biblioteki Warszawskiej", „Tygodnika Mód i Powieści", „Kuriera War
szawskiego" i innych czasopism przyczyniając się do znacznego pogłębienia
wiedzy naszych rodaków o wielu odległych krajach. Sybiracy publikowali
pamiętniki z zesłania bądź krótsze relacje w czasopismach, a liczne rzesze
emigrantów z grona polskiej inteligencji znalazły się z dala od podzielonej
przez zaborców ojczyzny. Oddając swą pasję badawczą i twórczy talent
krajom, w których wypadło im żyć słali jednocześnie do Polski relacje
o miejscowych społecznościach, zawierające wiele interesujących materiałów
etnograficznych dotyczących kultury i życia ludów Azji, Ameryki czy Af
ryki. Nie ma potrzeby rejestrowania tutaj tych przelotnych bądź trwalszych
kontaktów Polaków z różnymi krajami świata, które owocowały takimi
relacjami. Nie można jednak pominąć pobytu w Afryce w 1890 r. młodego
Józefa Conrada Korzeniowskiego i powstałej po podróży do Konga noweli
Jądro ciemności, o której sam twierdził, że jest „przeżyciem, ale przesunię
tym trochę (choć bardzo nieznacznie) poza fakty, które zaszły istotnie".
Udał się tam w charakterze belgijskiego agenta handlowego, co dało mu
140
ANTONI KUCZYŃSKI
możliwość bezpośredniego spojrzenia na sprawy tego kontynentu i euro
pejskiej ekspansji kolonialnej. Był świadkiem licznych upokorzeń ludności
tubylczej, okrucieństwa białych kolonizatorów, ich zachłanności i bez
względności. Wypowiedział się na ten temat w Jądrze ciemności.
Skoro o pisarzach mowa, wspomnijmy, że w 1891 r. Henryk Sienkiewicz
udał się do Afryki z zamiarem dotarcia do Tanganiki. Literackim efektem
tej podróży są jego Listy z Afryki, stanowiące piękny opis niewielkiego
fragmentu wschodniej części kontynentu, w którym współegzystują ze sobą
sprawy natury osobistej, politycznej, gospodarczej, przyroda i kultura tubyl
cza. Inna rzecz, iż brzmią w nich nuty paternalistycznych poglądów, tak
typowych dla ówczesnej Europy, względem ludów kolorowych.
Dziewiętnastowieczny Zanzibar, gdzie w hotelu prowadzonym przez wy
wodzące się z Polski małżeństwo Lazarewiczów zatrzymał się Sienkiewicz,
stanowił w Afryce Wschodniej ważny punkt wymiany handlowej. Sienkie
wiczowski ogląd afrykańskiego kontynentu zostałby zapewne poszerzony,
gdyby nie nagły atak febry, który zmusił pisarza do powrotu do Bagmoyo
i udania się do zanzibarskiego szpitala. Literackim efektem tej podróży stała
się napisana po latach (1911) powieść pt. W pustyni i w puszczy, której
bohaterowie staś i Nel do dziś fascynują młodych czytelników.
Wiek X X przynosi zdecydowaną zmianę w zainteresowaniach etnicznymi
problemami Czarnego Lądu. Postęp wiedzy w tym zakresie przybliżył
znacznie Afrykę dostarczając pełniejszych opisów o zróżnicowaniu kulturo
wym określonych plemion. Pojawiły się pierwsze prace mówiące o złożonej
strukturze etnicznej Afryki jako wynik specjalistycznych badań prowa
dzonych przez etnografów i uczonych innych specjalności. Dodajmy, że
z każdym rokiem intensyfikowało się międzynarodowe zainteresowanie
etnografią Afryki, które w czasach nam współczesnych nosi charakter
interdyscyplinarnych studiów. Abstrahując w tym miejscu od oceny świa
towej etnologii w zakresie afrykanistyki, odwołamy się do polskich studiów
w tej dziedzinie. Powstanie w ten sposób obraz głównego nurtu zainte
resowań polskich afrykanistów, ich dotychczasowych osiągnięć i nowych
perspektyw badawczych. Gwoli kronikarskiej dokładności wspomnijmy
tu również o obfitej twórczości literackiej związanej z ową „Czarną Matką"
i o etnograficznych kolekcjach polskich muzeów. Ważnym polem aktyw
ności polskiej afrykanistyki są także badania archeologiczne, antro
pologiczne, orientalistyczne, językoznawcze czy socjologiczne. Również
w pracach polskich geografów znaleźć można istotne konstatacje naukowe,
podobnie jak i w innych dziedzinach nauk przyrodniczych. Historia ma
tutaj również znaczne osiągnięcia.
Przejdźmy teraz do prezentacji najważniejszych przedsięwzięć poznaw
czych, badań i obserwacji etnograficznych, które są polskim udziałem na
przestrzeni X X w. Wypada je rozpocząć od Jana Czekanowskiego, etno
grafa i antropologa, członka słynnej ekspedycji księcia Adolfa Meklemburskiego do Afryki Środkowej w latach 1907-1909. Pod niemieckimi sztan
POLSKIE BADANIA ETNOLOGICZNE W A F R Y C E
141
Antoni Rehman (1840-1917)
Według: Wacław i Tadeusz Słabczyńscy, Słownik podróżników pol
skich, Warszawa 1992
darami prowadził więc swe afrykańskie studia terenowe nasz znakomity
uczony i w języku niemieckim ukazała się jego monografia pt. Forschungen
im Nil-Zwischengebiet, wydawana w Lipsku przez wiele lat (1911-1927),
która nadal liczy się w światowej afrykanistyce. Daje ona bowiem an
tropologiczny, etnograficzny i soqologiczny obraz obszaru określanego
Międzyrzeczem Afrykańskim. Badania Czekanowskiego zamykają właściwie
jeszcze dziewiętnastowieczną epokę wielkich eksploratorów afrykańskich
R. Burtona, D. Livingstone'a, G. Schweinfurtha, H. Stanleya. Jego zadanie
polegało na zgromadzeniu materiałów do monografii Ruandy, dokładnym
zbadaniu antropo-etnograficznym Pigmejów z górnego dorzecza Aruwimi
i ogólnej penetracji obszaru między Nilem a Kongiem, gdzie rywalizowały
o swe wpływy Anglia, Belgia i Niemcy. Zadania te całkowicie i - jak
sam mówił po latach, ta jego Wielka Przygoda Naukowa zaczęła się
142
ANTONI KUCZYŃSKI
w początkach X X stulecia, gdzieś z dala od cywilizowanej Europy, w mię
dzyrzeczu Konga i Nilu. Ten wybitny, uzdolniony uczony nie zawiódł
więc swoich niemieckich sponsorów, chociaż etnologia stanowiła jego ubocz
ne zainteresowanie, a etnologia afrykańska była związana z młodzieńczą
epoką „heroicznych" badań terenowych. Postać tego uczonego jest tym
cenniejsza dla polskich tradycji afrykanistycznych, że w naszej historii mamy
stosunkowo niewielu etnografów, którzy prowadzili badania na Czarnym
Kontynencie.
Pewne doświadczenia badawcze w Afryce miał także wcześniejszy eks
plorator Melanezji - konkretniej Wysp Trobriandzkich i Nowej Gwinei
- Bronisław Malinowski, wybitna postać nie tylko w etnologii polskiej, ale
i światowej, współtwórca kierunku funkcjonalnego. Do Afryki Wschodniej
przybył on w 1934 г., gdzie przy okazji wizytacji badań terenowych, które
prowadzili jego uczniowie z Uniwersytetu Londyńskiego, interesował się
stosunkami społeczno-kulturowymi wśród plemion Kikuju, Chagga, Masajów i innych mieszkających na obszarach Kenii, Tanganiki i Swazi. Bacznie
też obserwował rozwój miejscowych kultur i rezultat ich zderzenia z na
pływową kulturą europejską. Ów problem zderzeń międzykulturowych przy
brał w ujęciu Malinowskiego naukową formułę teorii kontaktu kulturo
wego, której pełne rozwinięcie znajduje się w pracy The Dynamics of Culture
Change. An Inquiry into Race Relations in Africa (1945).
Dobrą passę etnograficznych badań rozpoczętych przez Czekanowskiego
kontynuował w latach 1935-1936 krakowski językoznawca Roman Stopa.
W Afryce Południowo-Zachodniej prowadził on studia terenowe, których
problematyka obracała się wokół spraw językowych etnograficznych i an
tropologicznych plemion buszmeńskich, hotentockich i bantuskich (Herero,
Owambo, Czauna). Podjął też pracochłonne obserwacje nad tańcem, poezją
i innymi przejawami tubylczego folkloru. Nade wszystko jednak cenne są
jego badania nad językiem Buszmenów zwanym też , językiem mlasków"
i w tym zakresie osiągnął światową sławę.
Wyróżniające się w skali światowej osiągnięcia badawcze nad kulturą
ibadycką i historią Mzabu oraz innych oaz Sahary należą do polskiego
orientalisty Zygmunta Smogorzewskiego. Początkowo (1913) jako rosyjski
wicekonsul w Algierze zajął się badaniami historii Ibadytów, pozyskując
dla tego przedsięwzięcia miejscową inteligencję. Potem w latach 1925-1926
odwiedził ponownie znane strony Mzabu, gdzie uzyskał stare kroniki tej
krainy, a także wiele wartościowych innych rękopisów ibadyckich.
Znaczny udział w rozwoju badań afrykanistycznych mają polscy archeo
logowie. Temat to obszerny i pasjonujący, w którym nazwiska „klucze"
- Tadeusza Smoleńskiego, Kazimierza Michałowskiego, Jerzego Manteuffela, Romualda Schilda, łączą się z niejedną tajemnicą starożytności, zwła
szcza egipskiej. Starożytność czarnej Afryki z powodzeniem zgłębia nato
miast zespół szczecińskich archeologów pod kierunkiem Władysława Filipowiaka (1962), od 1962 r. realizujący różne prace badawcze. Dzięki nim
POLSKIE BADANIA ETNOLOGICZNE W A F R Y C E
143
zlokalizowano np. dawne „miasto" Niani, stolicę imperium Mali, które
w okresie swego rozkwitu w X I X w. rozciągało się od Atlantyku na
zachodzie, po ziemie Howasów na wschodzie, od Sahary na północy po
rejon sawann i lasów w kierunku południowym od Nigru. Twórca tego
państwa, Sundiata Keita, jest do dzisiaj barwną postacią afrykańskich
legend. Państwo Mali było zasobne i bogate, o wysokim stopniu rozwoju
społeczno-gospodarczego, a jego stolica budziła podziw ówczesnych kro
nikarzy arabskich.
Jak już wspomniałem, polskie poznanie Afryki to także działalność ba
dawcza geografów, geologów, przyrodników, którzy w okresie do drugiej
wojny światowej wielokrotnie gościu na tym kontynencie. Tak więc
w 1910 r. na zlecenie rządu angielskiego Rudolf Zuber, profesor Uniwer
sytetu we Lwowie prowadził badania geologiczne na terenie Nigerii i Złote
go Wybrzeża. Ekspertyzy geologiczne w Algierii i Tunezji zlecone przez
rząd francuski przeprowadzał w 1923 r. uczony o światowej sławie, Karol
Bohdanowicz. Zdzisław Pazdro z penetracji geologicznej w Maroku (1930)
dostarczył uniwersytetowi kilka tysięcy okazów skamieniałości. W latach
1924-1929 trzykrotnie gościł w Algierii Józef Czekalski interesując się geo
morfologią. Klimatolog i meteorolog Władysław Gorczyński odbył kilka
podróży badawczych po krajach Afryki - Magherbie, po wyspach w zatoce
Biafra i w Kongo Belgijskim. Studyjny charakter nosiły także afrykań
skie penetracje Jana Moniaka w Algierii i Tunezji oraz prace Mariana
Książkiewicza. Kontakty te dawały asumpt do napisania wielu artykułów,
przeważnie o tematyce geograficznej lub przyrodniczej. Przy okazji Kongresu
Geologicznego w Pretorii (1929), dwaj jego uczestnicy Walery Goetel i Jerzy
Loth odbyli podróż przez cały kontynent z Kapsztadu do Aleksandrii. Po
drodze zbierali okazy geologiczne i przyrodnicze oraz interesowali się życiem
krajowców. Podobną podróż przedsięwziął w latach 1931-1936 Kazimierz
Nowak, pokonując trasę z Kairu do Kapsztadu i z powrotem, wykonując
bogatą dokumentaqe fotograficzną wykorzystywaną później w publikacjach.
Z biologów interesującą poznawczo podróż odbył na własny koszt w latach
1909-1910 Antoni Jakubski, późniejszy profesor Uniwersytetu Poznańskiego.
Terenem jego eksploracji była Kenia i Tanganika. Był szóstym zdobywcą
szczytu Kilimandżaro i pierwszym Polakiem, który dokonał tej sztuki.
Ważnym przedsięwzięciem poznawczym stała się interdyscyplinarna wypra
wa do Gór Księżycowych - Ruwenzori w latach 1938-1939. Jej program
zakładał także prowadzenie badań antropologicznych, czym zajmował się
kierownik wyprawy, warszawski lekarz i antropolog Edward Loth (1938,
1939). Nieco wcześniej, bo w latach 1927-1930 prowadził je również wśród
plemion Bambala, Bapende, Barn buda, Bawazi, Bambutu i innych z terenu
Konga Belgijskiego lekarz Henryk Gordziałkowski, kontraktowy pra
cownik firmy Olejarnie Konga Belgijskiego. Z tą samą firmą związany był
w latach 1925-1927 Antoni Dębczyński pracujący w Kongo w charakterze
kierownika sekcji eksploatacyjnej. Osiadł on wśród pierwotnego szczepu
144
ANTONI KUCZYŃSKI
Baszilele i dokładnie poznał ich kulturę. Jego książka jest zbiorem intere
sujących obserwacji o tubylcach tudzież ważnych szczegółów i opisów, od
twarzających tło codziennego życia białych osadników.
Duży stopień realizmu cechuje także nie pozbawioną elementów dzien
nikarskich, niskiego zresztą lotu, książkę pt. W sercu Sahary. Algier - Mzab
- Tidikelt - Hoggar, Ludwiki Ciechanowieckiej (1933), która w 1931 r.
wędrowała przez pewien czas po Saharze. Interesujące są także relacje
0 charakterze etnograficznym autorstwa Leona Sapiehy. Fascynował rów
nież czytelników swoją książką o Afryce Kamil Giżycki (1927), literat i po
dróżnik. Dobrym znawcą problemów socjo-etnograficznych byłej Francu
skiej Afryki Podzwrotnikowej okazał się także Jerzy Mikołaj Giżycki, który
podróżował po jej obszarach w latach 1925-1932. Na zlecenie rządu francu
skiego wykonał on bogatą dokumentację filmowo-fotograficzną tamtejszego
życia, a przy okazji przeprowadzał obserwacje etnograficzne. Opublikował
parę popularnych książek, wśród których na wyróżnienie zasługuje Biali
1 czarni. Fragmenty kolonialne (1934), książka ta bowiem jest dokumentem
świadczącym o losie tubylczych społeczności murzyńskich; została ona prze
tłumaczona na język niemiecki (1936).
Poszerzając krąg lektur podróżniczych wspomnieć trzeba o pisarstwie
Ferdynanda Ossendowskiego (1926a, b, 1927a, b, 1928), wprawdzie pełnym
różnych zniekształceń, ale sugestywnym i pochłaniającym czytelnika. Zręcz
nością pióra odznaczał się także Mieczysław Lepecki (1925a, b, 1938, 1986),
który trzykrotnie przebywał w Afryce i walczył nawet w składzie wojsk
hiszpańskich z plemionami Riffu i Dżebali w Maroku. Stanisław Mycielski,
wicekonsul Polski w Kapsztadzie - Związek Afryki Południowej - napisał
parę artykułów i książkę o tematyce afrykańskiej (Mycielski 1931, 1932a,
b). Oprócz prywatnych wypraw w busz brał on także udział w różnych
dyplomatycznych safari, będących stosowną okazją do poznania Czarnego
Lądu. Z myśliwsko-poznawczych pasji biorą swój rodowód książki Hen
ryka, Jerzego i Józefa Potockich, które poszerzały znacznie wiedzę o Afryce
(Potocki Józef 1897, 1900, 1921, Potocki Jerzy 1932, Potocki W. 1928).
Powstała też w owym czasie bogata lektura mająca służyć realizacji osadni
ctwa kolonizacyjnego w Afryce. Patronowała tym koncepcjom Liga Morska
i Kolonialna, w czym wspierał ją zespół specjalistów zgrupowanych wokół
Naukowego Instytutu Emigracyjnego i Kolonialnego, działającego aktywnie
w sferze wydawniczej. Od 1926 r. wydawał on „Kwartalnik Naukowy
Instytutu Emigracyjnego i Kolonialnego" i „Przegląd Emigracyjny", a także
promował wiele innych działań edytorskich o charakterze propagando
wym. Od 1937 r. działał Instytut Naukowy Ligi Morskiej i Kolonialnej,
którego organem wydawniczym był kwartalnik „Sprawy Morskie i Ko
lonialne" oraz seria „Prace Instytutu Naukowego LMiK". Jednostki te
inspirowały wiele różnorodnych przedsięwzięć o charakterze projektów
kolonizacyjnych, szkoleniowym, organizowały wyjazdy ekspertów poszu
kujących dogodnych rejonów osiedleńczych. Z ich inicjatywy powołano
POLSKIE BADANIA ETNOLOGICZNE W A F R Y C E
145
Jan Czekanowski (1882-1965)
Źródło: Zbiory Biblioteki Zakładu Narodowego
im. Ossolińskich we Wrocławiu
w 1936 r. przy Wolnej Wszechnicy Polskiej w Warszawie podyplomowe
Studium Migracyjno-Kolonialne. Lobby bylo tak duże, że nawet Uniwer
sytet Jagielloński miał Międzywydziałowe Studium Kolonialne, z progra
mem szkolenia specjalistów w zakresie medycyny tropikalnej i rolnictwa.
Niebawem jednak rozpoczęła się wojna i wszelkie kolonialne plany w Afryce
legły w gruzach. Od początku zresztą wydawały się one nierealne.
W okresie powojennym rozpoczął się nowy rozdział polskich kontaktów
badawczych, społeczno-politycznych, ekonomicznych, informacyjnych, a na
wet emigracyjnych z Afryką. Ukazała się wówczas m.in. olbrzymia liczba
artykułów polskich dziennikarzy, którzy jak nigdy wcześniej objechali nieo
malże całą Afrykę. Są też książki mniej lub bardziej udane, ukazujące
Czarny Ląd pełen różnorakich konfliktów społecznych i politycznych ple
miennych społeczeństw, zadziwiających egzotyką zwyczajów i obyczajów.
146
ANTONI KUCZYŃSKI
Także sami Afrykanie przybywają do nas, by zdobywać tu specjalistyczne
wykształcenie, rodzą się nowe formy kontaktów, w tym nieustannie zbliża
jącym się do siebie świecie. Mamy też w naszym piśmiennictwie prace
o naukowym profilu dotyczące problemów historycznych, społecznych, po
litycznych czy gospodarczych Afryki.
Wreszcie w polskich muzeach znajdują się kolekcje afrykańskie, a na
czoło tych placówek wysuwa się Państwowe Muzeum Etnograficzne w War
szawie. Znajduje się w nim m.in. kolekcja sztuki plemiennej Zairu, obej
mująca 182 eksponaty, dar Aleksandry i Cypriana Kosińskich. Podczas
ponad dwudziestoletniego pobytu w Zairze zgromadzili oni zbiór dzieł arty
stów wywodzących się z miejscowych plemion - broń, maski, rzeźby, fetysze,
wyroby z kości słoniowej. Dar państwa Kosińskich jest największą kolekcją
sztuki afrykańskiej przekazaną polskiej placówce od czasów słynnych wy
praw Stefana Szolc-Rogozińskiego i Leopolda Janikowskiego pod koniec
ubiegłego stulecia. Bogate zbiory mają także Muzeum Etnograficzne w Kra
kowie i Muzeum Narodowe w Szczecinie. Ponadto wiele mniejszych pla
cówek muzealnych posiada także eksponaty z Afryki, poza tym istnieją
zbiory prywatne oraz misyjnych zgromadzeń 2:akonnych.
Wróćmy jednak do interesujących nas badań etnograficznych, które w pełni
tego słowa znaczeniu rozwinęły się po drugiej wojnie światowej Rozpoczął je
Andrzej Waligórski, który w latach 1946-1948 prowadził badania terenowe
w Kenii, w prowincji Ayanza, pośród plemion Luo. Waligórski reprezentował
antropologię ekonomiczną, a badania które podjął miały na celu opis i analizę
procesów przemian i modernizacji, jakie dokonały się w plemieniu Luo na
przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu lat, gdy znalazło się ono w orbicie
intensywnego oddziaływania kultury europejskiej (Dzięgiel 1987). Jego zdaniem,
zmiany te zasługiwały na szczególną uwagę, gdyż w nich znaleźć można było
źródła tych tendenqi, które obudziły w społeczeństwie afrykańskim wolę walki
0 niepodległość. Uczony prowadził prace wśród społeczności Luo. Szczegółowe
obserwacje zagrody zamożnego wieśniaka Obarę i otaczającego ją regionu
rolniczego miały pozwolić na wychwycenie pewnych nieprawidłowości i powta
rzających się zjawisk społeczno-gospodarczych występujących w całej Afryce
Wschodniej. Waligórski skupiał raczej uwagę na tendencjach przemian i syste
mach stosunków międzyludzkich niż na szczegółowych opisach inwentarza
kulturowego. Znając język Luo, w stopniu pozwalającym na samodzielne
prowadzenie badań, miał ułatwioną możliwość pełnienia nieustającej obserwacji
uczestniczącej. Uczony wyjechał z Kenii w 1948 г., a więc tuż przed powstaniem
Mau-Mau i wstrząsami nacjonalistycznymi, które doprowadziły do odejścia
Brytyjczyków z Afryki Wschodniej. Samo plemię Luo, liczące 2 miliony
1 stanowiące obok Kikuyu najważniejszą siłę polityczną niepodległej Kenii,
doczekało się naturalnie dalszych opracowań naukowych. Tym niemniej polski
uczony był pierwszym, który opisał plemię Luo w momencie, kiedy zaczynało
stawiać samodzielne kroki gospodarcze i wyszło z izolacji plemiennej, ażeby
włączyć się w szerszą orbitę gospodarki i polityki.
POLSKIE BADANIA ETNOLOGICZNE W A F R Y C E
147
W latach 1967-1968 obserwacje typu etnograficznego prowadziła na
terenie Senegalu, Gambii i Mauretanii Anna Kowalska-Lewicka (1973,
1976), korzystając ze stypendium francuskiego. Zgromadziła wówczas sporo
materiałów na temat kultury tzw. półnomadów i wielkich nomadów Maure
tanii oraz porównawczego do kultury Murzynów Fulbe, nad rzeką Senegal.
Prócz tego dwukrotnie (1978 i 1985) przebywała w Algierii, zajmując się
społecznością berberyjskich etnicznie Ibadytów, zamieszkujących oazy
Mzabu na terenie środkowej Sahary. Towarzysząc swemu mężowi, znakomi
temu orientaliście Tadeuszowi Lewickiemu miała dostęp do domów prywat
nych, nadal absolutnie zamkniętych przez przybyszami z zewnątrz. Miesz
kała także w świętym mieście Ibadytów - Beni Isuguen oraz zgromadziła
interesujący materiał dotyczący hermetycznej społeczności ibadyckiej.
W ramach programu badawczego seminarium etnologicznego Uniwer
sytetu Fryburskiego w Szwajcarii badania na wyspie w Tanzanii prowadził
etnolog Henryk Zimoń z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, zajmując
się problematyką ceremonii religijno-magicznych związanych ze zjawiskami
atmosferycznymi. Rezultaty badań zostały częściowo opublikowane (Zimoń
1968, 1971, 1974, 1976, 1987, 1992). Kwestią przemian społeczno-ekonomicznych i kulturowych w Kenii, Tanzanii, Ugandzie i Etiopii zajmował się
także Edmund Wilemski. Badania te rozpoczął w 1968 r. i kontynuował je
w latach następnych, korzystając ze środków finansowych zachodnioniemieckich kół naukowych. Tak sformułowany temat badań nawiązuje do
prowadzonych przez inne ośrodki naukowe Zachodniej Europy studiów nad
możliwością rozwoju tradycyjnych systemów społeczno-gospodarczych mło
dych afrykańskich organizmów państwowych kosztem najmniej destrukcyj
nych zmian w tradycyjnym modelu kultury (Wilemski 1987).
W ramach stypendium algierskiego w 1974 r. do kraju Tuaregów Kel
Ahaggar i Kel Adjjer udał się etnolog z Warszawy Adam Rybiński. Chociaż
plany jego badań nad pasterskimi społecznościami Sahary nie natrafiły na
rzeczowe poparcie ze strony algierskich władz naukowych, które odmówiły
także dodatkowego poparcia finansowego, Rybiński przedsięwziął wyprawę
na pustynię na własną rękę. Już sama podróż, często w towarzystwie przy
godnych znajomych, dostarczyła mu masę informacji. Później z tuareskimi
przewodnikami oraz arabskimi przemytnikami wędrował po pustyni aż do
granicy Mali. Śpiąc pod gołym niebem lub w przygodnych szałasach, żywił
się tym, co jego pustynni towarzysze, stał się na pewien czas wędrowcem
zmuszonym przez okoliczności do porzucenia europejskich zwyczajów i na
wyków. Przyznać trzeba, że trudności te pokonywał z konsekwentnym upo
rem, korzystając z każdej nadarzającej $;ię okazji, by zgłębić wiedzę o struk
turze społecznej tuareskich pasterzy, ich kulturze materialnej i duchowej.
W sumie zgromadził interesujący materiał stanowiący podstawę później
szych publikacji (Rybiński 1987, 1989, 1990).
Podobny charakter stypendialny nosił dziesięciomiesięczny pobyt etnolo
ga Marka Tracza w Egipcie w latach 1975-1976. Jako pracownik Instytutu
148
ANTONI KUCZYŃSKI
Rolnictwa i Leśnictwa Krajów Tropikalnych i Subtropikalnych Akademii
Rolniczej w Krakowie przedmiotem swych studiów uczynił Tracz problema
tykę zmian w kulturze materialnej wsi egipskiej, a zwłaszcza w technicznym
wyposażeniu gospodarstw chłopskich, w których na równi z nowoczesnymi
narzędziami i technikami rolniczymi współwystępują formy archaiczne.
Terenowe obserwacje wzbogacone materiałem etnohistorycznym wykorzy
stał później badacz w pracy doktorskiej z tego zakresu (Tracz 1987).
Należy również wspomnieć o badaniach i obserwacjach etnograficznych,
będących efektem tzw. wypraw studenckich. Pierwszą z nich, zakrojoną na
szeroką skalę, była Studencka Ekspedycja Etnograficzna - „Afryka '76"
zorganizowana przez Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Jej
uczestnicy prowadzili badania nad ludem Dogonów i Mali oraz grupą
plemion zwanych „Kirdi" w Kamerunie (Łapott 1977). Materiał zgroma
dzony podczas wyprawy wskazywał, iż celowe było prowadzenie dalszych
studiów nad kulturą poznanych ludów. Podjął je w 1982 r. etnolog Ryszard
Vorbrich, uczestnik tej wyprawy, badając plemiona Daba w Kamerunie
i koncentrując się nad systemem ekonomiki tych rolników-kopieniaczy.
W badaniach nie chodziło tylko o technologiczne aspekty prymitywnej
uprawy roli, lecz o różnoraki zespół kulturowych norm określających proces
produkqi i zbytu (Vorbrich 1987).
Ten sam współczesny nurt zainteresowań afrykanistycznych reprezentują
Akademickie Wyprawy Afrykanistyczne - „AWA" organizowane przez śro
dowisko warszawskie. Innym przykładem jest wyprawa biologów z Uniwer
sytetu Łódzkiego, która przez 6 miesięcy 1979 r. przebywała w północnej
Nigerii i północnym Kamerunie. Zebrano wówczas wiele eksponatów etno
graficznych, które wzbogaciły kolekcje łódzkich muzeów. Potem na afrykań
ski szlak wybrali się studenci etnografii Uniwersytetu Wrocławskiego (1984),
a studencki nurt wypraw objął także inne kontynenty. Przykłady takie
można by zresztą mnożyć. Każda z wypraw przyczyniła się w jakiś sposób
do pogłębienia wiedzy o Trzecim Świecie. Wprawdzie ich rezultat poznaw
czy był bardzo różny, lecz tam gdzie wśród członków ekspedycji znajdowali
się profesjonalni badacze, można mówić o ewidentnych korzyściach poznaw
czych. Inne wyprawy, pozbawione takiego kierownictwa, legitymowały się
mniejszymi rezultatami, a wreszcie były i takie, które śmiało można określić
jako etnograficzne wycieczki.
Aktywną działalność w zakresie terenowych eksploraqi etnograficznych
przejawia od lat zespół etnografów z Muzeum Narodowego w Szczecinie.
Już w latach 1973-1974 podjęli oni badania rekonansowe nad plemieniem
Malinkę w rejonie tzw. Górnej Gwinei, na pograniczu Mali. Później były
inne przedsięwzięcia podejmowane przy współpracy z Instytutem Etnologii
Uniwersytetu Poznańskiego. Uważna obserwacja rezultatów tych wypraw
pozwala mieć nadzieję, że takie kontakty badawcze z wybranymi obszarami
Czarnego Lądu będą coraz efektywniejsze. Wiemy пр., że wspomniany już
R. Vorbrich przedmiotem swych stałych zainteresowań naukowych uczynił
POLSKIE BADANIA ETNOLOGICZNE W A F R Y C E
149
Antoni Jakubski (1885-1962)
Według: S. Nowakowski, Geografia jako nauka i dzieje odkryć
geograficznych, Warszawa b.r. w.
tematykę afrykanistyczną. Po badaniach w Kamerunie, których wyniki opu
blikował w interesującej pracy zatytułowanej Daba - górale północnego
Kamerunu. Afrykańska gospodarka tradycyjna pod presją historii i warunków
ekologicznych, „Prace Etnologiczne", t. 13 (Wrocław 1989) skierował swe
zainteresowania na problematykę struktury plemiennej i etnicznej Maroka,
gdzie również prowadził wielomiesięczne badania terenowe (1990), których
rezultaty udostępnił w najnowszym artykule (Vorbrich 1992). Również
wspomniany H. Zimoń SVD, z Katolickiego Uniwersytetu w Lublinie od lat
prowadzi terenowe badania etnograficzne w Afryce, nawiązując tym samym
do wielkiego wkładu polskich księży misjonarzy w poznanie afry
kańskich kultur. Ostatnio opublikował on pracę zatytułowaną Afrykańskie
rytuały agrarne na przykładzie ludu Konkomba, „Materiały i Studia Księży
150
ANTONI KUCZYŃSKI
Werbistów", t. 39 (Warszawa 1992). Dodajmy przy sposobności, że nieco
źródłowych materiałów dotyczących Konkombów znajduje się w pracach
S. Piłaszewicza, zatytułowanych Afrykańska księga rodzaju. Mity i legendy
ludów Afryki Zachodniej (1978) oraz W cieniu krzyża i półksiężyca. Rodzime
religie i ,Jilozofia" ludów Afryki Zachodniej (1986). Gwoli pełniejszej doku
mentacji podać też należy, iż w ostatnim okresie ciekawe badania nad
plemionami Dar Hamid w północnym Kordofonie oraz na terenie centralnej
i wschodniej części Sudanu przeprowadził Maciej Ząbek (1993), na terenie
Egiptu natomiast przebywała Teresa Fałkowska, interesując się rolnictwem
nubijskim (Kuczyński 1990, s. 124-125).
Godny odnotowania w dziedzinie poznawania Afryki jest dorobek pol
skiej socjologii, która wkomponowała się świetnie w światowe badania
socjologiczne aspektów rozwoju społeczeństw afrykańskich. Procesy etnopolityczne, rozpad tradycyjnych struktur społecznych, wchłanianie nowych
elementów kulturowych, różne nasilenie akulturacji, tworzenie się nowych
państw afrykańskich, ruchy religijne - to w najszerszym ujęciu przedmiot
rozważań polskich specjalistów z zakresu nauk społecznych. Badania
te, rozpoczęte u nas niedawno, mają już wartościowe osiągnięcia. Dokumen
tują je prace Sz. Chodaka (1963, 1967), Z. Komorowskiego (1969a, b, 1970,
1973, 1976, 1977, 1978), A. Zajączkowskiego (1961, 1965, 1967, 1970) i in
nych (Kaczyński 1975, 1979; Krasnowolski 1978; Majchrzak 1975, 1977;
Świderski 1975). Przy okazji wspomnieć tu można studyjny wyjazd (1981)
krakowskiego etnologa Leszka Dzięgla, który z grupą polskich uczonych
przebywał w Libii, w Trypolitanii, oazach Fezzanu i Cyrenajce, zapoznając
się z libijską polityką państwową wobec wsi i chłopstwa. Interesujące są
także badania afrykanistyczne specjalistów zgrupowanych w Zakładzie Roz
woju Społecznego Instytutu Geografii Krajów Rozwijających się Uniwer
sytetu Warszawskiego, których część tylko wymieniono poprzednio. Na
mapie tych studiów tkwią także prace wykonane w ramach byłego Instytutu
Afrykanistycznego Uniwersytetu Warszawskiego. Podobną uwagą opatrzeć
należy powojenny dorobek polskiej orientalistyki, w ramach której mieszczą
się badania nad historią, językami i kulturą ludów afrykańskich. Łączą się
one z nazwiskami takich autorów jak: T. Andrzejewski, S. Jakobielski,
T. Lewicki, J. Mantel-Niećko, I . Puszczykowa, S. Strelcyn. Oprócz książek
wymienionych autorów wiele artykułów, tych oraz innych orientalistów
opublikowano na łamach specjalistycznych czasopism „Przegląd Orientalistyczny" i „Rocznik Orientalistyczny". Dorobek piśmienniczy mają także
polscy historycy podejmujący różne problemy społeczno-polityczne państw
afrykańskich (Małowist 1964; Bartnicki 1974; Czapliński 1985; Dziubiński
1977, 1983; Dziubiński, Milewski 1980; Kasznik 1977; Malinowski 1970;
Tymowski 1979, 1982, 1984; Zins 1978a, b, 1986; Żytek 1971). Znaczące są
arabsko-polskie badania antropologiczne prowadzone w latach 1958-1962
pod kierunkiem Tadeusza Dzierżykray-Rogalskiego (1981). W krajach afry
kańskich prowadziliśmy też w okresie powojennym badania geologiczne,
POLSKIE BADANIA ETNOLOGICZNE W A F R Y C E
151
geodezyjno-kartograficzne, nie licząc innych ekspertyz o charakterze rol
niczym, geograficznym czy lekarskim i pojawiających się na uniwersytetach
Afryki polskich pracowników naukowych różnych specjalności. Ten kie
runek kontaktów jest ciągle aktywny i następne lata przydadzą mu nowych
kształtów, a książki beletrystyczne, reportażowe i popularno-naukowe kszta
łtować będą społeczną wiedzę o Afryce (Achebe 1966; Bebey 1971; Beti
1967; Dib 1976; Ekwensi 1976a, b; Feraoun 1972; Ngugi 1972; Selormey
1971; Bocheński 1963; Budrewicz 1967; Czekała 1961, 1970; Czekała-Mucha 1978; Dziewanowski 1964, 1967; Flisowski 1976; Korabiewicz
1960, 1973; Kapuściński 1971; Kryński 1971; Mioduszewski 1964; Nogaj
1975; Pawłowski 1968; Rybałtowska 1969; Szczygieł 1966, 1969, 1980,
1982, 1984a, b, 1985).
Wyróżniającym się pisarzem, który afrykańską problematykę uprawiał
z zamiłowaniem był w ostatnich czasach Aleksander Szczygieł, doktor nauk
medycznych. W latach 1964-1965 przebywał on w Algierii jako szef ekipy
medycznej Międzynarodowej Służby Cywilnej (Service Civil International). Od
1966-1977 r. w Niamej - stolicy Nigru - pracował kolejno jako kierownik
oddziału w szpitalu, doradca prezydenta republiki do spraw służby zdrowia
i wykładowca na wydziale lekarskim tamtejszego uniwersytetu. W latach
1979-1980 podróżował od Angolu po Benin, kierując wyprawą dokumentalną
polskiego Ministerstwa Kultury i Sztuki. Kolekcjonował sztukę afrykańską
i przywiózł do kraju bogate zbiory etnograficzne, dla których utworzył
Muzeum Afrykanistyczne w rodzinnym Olkuszu (Zadrowska 1970). Jego
twórczość przesycona jest realiami kulturowymi dotyczącymi wielu afrykań
skich plemion. Są to po wielekroć opisy na tyle dokładne, iż mogą służyć jako
doskonały materiał porównawczy i plasują one autora w grupie pisarzy,
których twórczość zaliczyć należy do kategorii reportażu etnograficznego.
LITERATURA
A c h e b e Ch.
1966
Boża strzała, przekład M . Skibniewskiej, Warszawa.
A c h m a t o w i c z - O t o k A.
1985
Polacy w Afryce na przełomie lat 1943/1944 [w:] Liczba i rozmieszczenie Polaków
w świecie, cz. 2, pod red. W. Wrzesińskiego, Wrocław. (Na prawach rękopisu
- Wydawnictwo Uniwersytetu Wrocławskiego).
[ B a r t m a ń s k i Т.]
1852
Komunikacja na Wschodzie. Wyciąg z podróży Tomasza Bartmańskiego, „Biblio
teka Warszawska", t. 2.
B a r t n i c k i A.
1974
Egipt i Sudan w polityce Wielkiej Brytanii 1882-1936, Warszawa.
B a r t n i c k i A., M a n t e l - N i e c k o J .
1971
Historia Etiopii, Wrocław.
Bebey F.
1971
Syn Agaty Mudio, przekład K . Arciuch, Warszawa.
152
ANTONI KUCZYŃSKI
B e r n a d z i k i e w i c z T.
1955
Polska Safari w Górach Księżycowych, Warszawa.
Beti M.
1967
Biedny Chrystus z Bomby, przekład W. Błońskiej, Warszawa.
B o c h e ń s k i J.
1963
Pożegnanie z panną Synbilu albo Słoń a sprawa polska, Warszawa.
B r a n d y s M.
1964
Oficer największych nadziei, Warszawa.
B u d r e w i c z O.
1967
Równoleżnik zero, Warszawa.
B y s t r o ń J. St.
1930
Polacy w Ziemi Świętej, Syrii i Egipcie 1147-1930, Kraków.
Cienkowski L.
1850
Otcet o putesestvii w Sewero-Vostоспуj Sudan, „Geograílceskie Izwestya", z. 2.
1851
Otcet o poezdke w Egipet i Sudan, „Vestnik Imperatorskogo Russkogo Geograflceskogo Obscestva", cz. 4.
1853
Kilka rysów i wspomnień z podróży po Egipcie, Nubii i Sudanie, „Gazeta Warszaw
ska", nr 88-122 z przerwami.
C h a ł a s i ń s k i J . [red.]
1976
Afryka naszych czasów, Warszawa.
C h a ł a s i ń s k i J., C h a ł a s i ń s k a K .
1965
Bliżej Afryki, Warszawa.
C h o d a k Sz.
1963
Systemy polityczne Czarnej Afryki, Warszawa.
1967
Kaplani, czarownicy, wiedźmy (r socjologii świątyń animistycznych), Warszawa.
C z a p l i ń s k i M.
1985
Biurokracja niemieckiego imperium kolonialnego. Charakterystyka urzędników ko
lonialnych, Wrocław.
C z e k a ł a G.
1961
Zmierzch czarowników, Warszawa.
1970
Fetysz na tronie, Warszawa.
C z e k a ł a - M u c h a G.
1978
Uhuru, Warszawa.
Dib M.
1976
Królewski taniec, przekład E . Burdajło, Warszawa.
Documents...
1962
Documents on the Portuguese in Mozambique and Africa 1497-1840, t. 1, Lisbona.
D z i e r ż y k r a y - R o g a l s k i Т.
1981
Polska antropologia w Afryce, Wrocław.
Dziewanowski K.
1964
Skorpion w namiocie biurowym, Warszawa.
1967
Mój kolega czarownik, Warszawa.
D z i u b i ń s k i A.
1977
Między mieczem, głodem i dżumą. Maroko w latach 1727-1840, Wrocław.
1983
Historia Maroka, Wrocław.
D z i u b i ń s k i A., M i l e w s k i J.
1980
Przed podbojem. Afryka północna i zachodnia w relacjach z XVIII i XIX wieku,
Warszawa.
Dzięgiel L.
1987
Andrzej Waligórski etnograf - szybko zapomniany, [w:] Na egzotycznych szlakach.
O polskich badaniach etnograficznych w Afryce, Ameryce i Azji w dobie powojen
nej, pod red. L . Dzięgla, „Archiwum Etnograficzne", t. 33.
POLSKIE BADANIA ETNOLOGICZNE W A F R Y C E
153
D z w o n k o w s k i T.A.
1985
Pamiętniki czyli Pamiątka po ojcu dla Józefy z Dzwonkowskich Komornickiej.
Wydali z rękopisu S. i T. Komorniccy, Warszawa.
E k w e n s i C.
1976a
Gdy plonie trawa, przekład Z. Kirszysowej, Warszawa.
1976b
Jagua Nana, przekład M . Metelska, Warszawa.
Fenrych F.
1965
Zapiski z Afryki Zachodniej, Szczecin
F e r a o u n M.
1972
Syn biedaka, przekład J. Pański, Warszawa.
F i l i p o w i a k W., F e n r y c h W.
1962
Sprawozdanie z wyprawy Muzeum Pomorza Zachodniego do krajów Afryki
Zachodniej. „Materiały Zachodniopomorskie", t. 8.
F i l i p o w i a k W., J a s n o s z S., W o g o ł k i e w i c z R.
1970
Polsko-gwinejskie badania archeologiczne w Niani w 1968 r. „Materiały Zachod
niopomorskie", t. 14.
F l i s o w s k i Z.
1976
Od Gdańska do El Alamein, Warszawa.
G i ż y c k i J.M.
1936
Die Weissen unddie Schwarzen. Erlebnisse in Franzosisch-West-Africa, Essen.
Giżycki K.
1927
Polowania egzotyczne, Lwów.
1934
Biali i czarni. Fragmenty kolonialne, Warszawa.
G o ł ą b e k S.
1968
Nazwy polskie w Afryce, „Kontynenty", nr 5.
1970
Czterysta lat polskich badań afrykanistycznych, „Przegląd Orientalistyczny", nr 3.
1971
Wychodźstwo polskie do Afryki (do 1939 г.), „Przegląd Orientalistyczny", nr 1.
1974
Od Kairu po Kapsztad. Polska cegiełka w badaniu Czarnego Lądu,„Kontynenty", nr 4.
1978
Związki Polski i Polaków z Afryką do roku 1945, Warszawa.
H a j d u k i e w i c z - P o m i a n A.
1895
Dahome, land och folk, „Ymer", nr 1-2.
Harasymiuk K.
1985
Geografia jako przedmiot nauczania w polskich szkołach średnich na początku
XIX wieku, „Czasopismo Geograficzne", t. 56, z. 1.
K a c z y ń s k i G.J.
1975
Ruchy religijne w Kongo Belgijskim, „Przegląd Socjologiczny", nr 26.
1979
Bunt i religia w Czarnej Afryce, Wrocław.
Kajdański E.
1988
Michał Boym ostatni wysłannik dynastii Ming, Warszawa.
1991
The Authenticity of Maurice Benyowskýs Account of His Voyage through the
Bering Sea: The Earliest Description and the Earliest Drawings of St. Lawrence
Island, „Terrae Incognitae", t. 23.
K a p u ś c i ń s k i R.
1971
Gdyby cała Afryka, Warszawa.
K a s z n i k H.
1977a
Między Francją a Algierią. Z dziejów emigracji polskiej 1832-1856, Wrocław.
1977b
Abd el-Kader 1808-1883, Wrocław.
K l o m i n e k A.
1991
Ogniem i mieczem w pustyni i w puszczy, Wrocław.
K o m o r o w s k i Z.
1969a
Fualanie i Haalpulaaren w przeszłości i teraźniejszości Afryki Zachodniej, „Kul
tura i Społeczeństwo", t. 1.
154
1969b
ANTONI KUCZYŃSKI
Tradycje Wielkiej Sawanny - Wolofowie, Sererowie i Mande tan, „Przegląd So
cjologiczny", t. 23.
1970
Koń i wielka rzeka - tradycje środkowego Sudanu, „Kultura i Społeczeństwo",
t. 1.
1973
Tradycje i współczesność Afryki Zachodniej. Wstęp do antropologii kulturowej
regionu, Warszawa.
1976
Wśród legend i prawd, Warszawa.
1977
Zarys dziejów i tradycji kulturowych północno-wschodniego Maghrebu, „Kultura
i Społeczeństwo", t. 4.
1978
Wprowadzenie do socjologii Afryki, Warszawa.
K o r a b i e w i c z W.
1960
Kwaheri, Warszawa
1973
Złowiłem życie, Warszawa
1980
Gdzie słoń a gdzie Polska. Wspomnienia, Warszawa
K o t w i c z W.
1935
Jan hr. Potocki i jego podróż do Chin, Wilno.
K o w a l s k a - L e w i c k a A.
1973
Tradycyjna produkcja mleczna w Mauretanii, [w:] Pożywienie ludności wiejskiej,
pod red. A. Kowalskiej-Lewickiej, Kraków.
1976
Mauretania, Warszawa.
Koźmiński K.
1935
Józef Sułkowski, Warszawa.
K r a s n o w o l s k i A.
1978
Afro-Brazylijczycy w procesie przemian kulturowych Dahomeju południowego, [w:]
Tradycja i współczesność w Azji, Afryce i Ameryce Łacińskiej, pod red. E . Szamyńskiego, Wrocław.
K r ó l i k o w s k i R.
1949
Polacy w Afryce Wschodniej, „Kultura", nr 9 (Paryż).
1961
Afrykańskie wywczasy, „Kultura", nr 1-2.
Krzyszkowiak J.
1933
Polacy siedemnastego wieku na wybrzeżach Afryki Wschodniej, „Misje Katoli
ckie".
K r y ń s k i A.
1971
Droga do El-Faszer, Warszawa.
K u c z y ń s k i A.
1990
Wśród buszu i czarowników. Antologia polskich relacji o ludach Afryki, Wrocław.
K u ź m i ń s k i B.
1973
Przygody polskich obieżyświatów na morzach i lądach, Gdańsk.
Lepecki M.
1925a
U wrót tajemniczego Mahrebu, Warszawa.
1925b
Pod tchnieniem sirocca, Warszawa.
1938
Madagaskar. Kraj. Ludzie. Kolonizacja, Warszawa.
1986
Maurycy August Beniowski zdobywca Madagaskaru, Warszawa.
Loth E.
1938
Wyprawa antropologiczna do Ugandy (Ruwenzori), „Przegląd Antropologiczny",
t. 12.
1939
Sprawozdanie z wyników polskiej wyprawy badawczej w Ruwenzori, „Przegląd
Antropologiczny", t. 13.
Ł a p o t t J.
1977
Studencka Ekspedycja Etnograficzna Afryka 76-77. Materiały z przebiegu i wy
ników działalności etnologicznej wypraw do Afryki, „Materiały Zachodniopo
morskie", t. 24.
POLSKIE BADANIA ETNOLOGICZNE W A F R Y C E
1981
155
Kultury pozaeuropejskie w zbiorach i działalności badawczej Muzeum Narodowego
w Szczecinie, [w:] Polskie badania obcych kultur ludowych. Materiały z konferencji
we Wrocławiu w dniach 25-26 listopada 1978 г., pod red. E . Pietraszka, „Acta
Universitatis Wratislaviensis", nr 572.
M a j c h r z a k W.
1975
Przemiany społeczno-polityczne w królestwie Bugandy pod wpływem kolonializmu,
„Przegląd Socjologiczny", t. 27.
1977
Od an im izmu do chrześcijaństwa. Społeczno-ekonomiczne podłoże procesu przemian
w Bugandzie, [w:] Religie w procesie przemian w Afryce, pod red. A. Mrozek -Dumanowskiej, Wrocław.
M a j o r e k Cz.
1974
Książki szkolne KEN, Warszawa.
M a l i c k i A.
1973
Geografia polska w dobie Komisji Edukacji Narodowej [w:] Ze studiów nad Komisją
Edukacji Narodowej i szkolnictwem na Lubelszczyźnie, Lublin.
M a l i n o w s k i M.
1970
Afrykański Narodowy Związek Tanganiki TANU, Warszawa.
M a ł o w i s t M.
1964
Wielkie państwa Sudanu Zachodniego w późnym średniowieczu, Warszawa.
Mann M.
Podróż na Wschód, Kraków.
1854
M i o d u s z e w s k i S.
1964
Jachtem przez dżungle Nigerii, Gdańsk.
M u c h l i ń s k i A.
Wyjątek z podróży po Wschodzie, „Pamiętnik Religijno-M oralny", t. 1.
1859
M y c i e l s k i S.
Ku dżungli afrykańskiej, „Kurier Literacko-Naukowy", nr. 51.
1931
W sercu dżungli, Poznań.
1932a
Ostatnie strzały w głębi Afryki, „Kurier Literacko-Naukowy" nr 5.
1932b
N g u g i J.
Chmury i łzy, przekład Z. Kierszysowej, Warszawa.
1972
N o g a j J.
Czterdziestu na afrykańskim szelfie, Warszawa.
1975
O l s z e w i c z B.
1931
Gaspar da Gama. Żyd poznański w Indiach XV wieku, [w:] Kronika Miasta
Poznania, t. 9.
Orłowski L.
1981
Maurycy August Beniowski, Warszawa.
Ossendowski F.
1926a
Płomienna północ. Podróże po Afryce Północnej. Maroko, Lwów.
1926b
Pod smaganiem sumumu. Podróż po Afryce Północnej. Algerja i Tunisja, L w ó w -Poznań.
1927a
Niewolnicy słońca. Podróż przez zachodnią połać Afryki podzwrotnikowej, Poznań.
1927b
Wśród czarnych, Lwów.
1928
Sokół pustyni, Poznań.
O s t r o w s k i W.
1947
Safari przez Czarny Ląd. Szkice z podróży po Kenii, Tanganice, Ugandzie i Wyspie
Zanzibar, Londyn.
P a r a d o w s k a M.
1987
Przyjmij laur zwycięski, Katowice.
Pawłowski L.
1968
Dolhotoro znaczy lekarz, Warszawa.
156
ANTONI KUCZYŃSKI
Perczak E .
1981
Wkład polskich misjonarzy ze Zgromadzenia Słowa Bożego w poznaniu kultury
ludów pierwotnych, [w:] Polskie badania obcych kultur ludowych. Materiały z kon
ferencji we Wrocławiu w dniach 25-26 listopada 1978 г., pod red. E . Pietraszka,
„Acta Universitalis Wratislaviensis", nr 572.
Pertek J.
1981
Polacy na morzach i oceanach, t. 1, Poznań.
Piasecka J.E.
1985
Polskie atlasy geograficzne do połowy XIX wieku, „Polski Przegląd Kartograficz
ny", t. 17, nr 4.
Pielgrzymka...
1812
Pielgrzymka X. Józefa Drohojowskiego Reformatora do Ziemi Świętej, Egiptu,
niektórych wschodnich i południowych krajów odbyta w 1788, 89, 90, 91, pobożno
ciekawej publiczności ofiarowana, Kraków.
Polacy...
1981
Polacy w historii i kulturze krajów Europy Zachodniej. Słownik biograficzny. Pod
red. K . Kwaśniewskiego i L . Trzeciakowskiego, Poznań.
P o t o c k i Jan
1959
Jan Potocki. Podróże, Wstęp i opracowanie Leszka Kukulskiego, Warszawa.
P o t o c k i J[ózef]
1897
Notatki myśliwskie z Afryki i Somalii, Warszawa.
1900
Sport in Somaliland, Londyn.
1921
Nad Set item. Kartki z wyprawy myśliwskiej, Warszawa.
P o t o c k i J[erzy]
1932
Na wojnie i na łowach, Warszawa.
Potocki H.
1928
W krainie Massajów. Wspomnienia myśliwskie z Afryki Środkowej, Warszawa.
R e y c h m a n J.
1965
Wacław Rzewuski, „Przegląd Orientalistyczny", t. 3.
1972
Podróżnicy polscy na Bliskim Wschodzie w XIX w., Warszawa.
R o s t a f i ń s k i J.
1888
Z Algeryi. Przyroda i ludzie, Kraków.
1896
Świat i ludzie Algieru, Kraków.
R y b a ł t o w s k a R.
1969
Szkoła pod baobabem, Warszawa.
R y b i ń s k i A.
1987
Badania społeczeństw pasterskich Algierii w trakcie indywidualnego pobytu stypen
dialnego, [w:] Na egzotycznych szlakach. O polskich badaniach etnograficznych
w Afryce, Ameryce i Azji w dobie powojennej, pod red. Leszka Dzięgla, „Ar
chiwum Etnograficzne", t. 33.
1989
Władza u saharyjskich pasterzy koczowników - organizacja władzy u Tuaregów Kel
Ahaggar na przełomie XIX i XX w., „Etnografia Polska", t. 33, z. 2.
1990
Pasterze, koczownicy a środowisko przyrodnicze. Elementy świadomości ekologicz
nej u Tuaregów, „Etnografia Polska", t. 34, z. 1-2.
Selormey F.
1971
Wąska ścieżka, przekład M . Skibiniewskiej, Warszawa.
Sękowski J.
1822
Wyjątki z opisu podróży w Nubii i wyższej Etiopii, „Pamiętnik Warszawski", t. 2.
S i e r a k o w s k i A.
1871
Das Schaui, Ein Beitrag zur Berberischen Sprachen - und Wblkerkunde, Drezno.
S ł a b c z y ń s k i W.
1974
Polscy podróżnicy i odkrywcy, Warszawa.
POLSKIE BADANIA ETNOLOGICZNE W A F R Y C E
157
Słabczyńscy W.i T.
1992
Słownik podróżników polskich, Warszawa.
S z c z e r b a W.
1975
Polacy w badaniach i życiu krajów Afryki, „Problemy Polonii Zagranicznej",
t. 9.
S z c z y g i e ł B.
1966
Tulib wśród nomadów, Warszawa.
1969
Maska z niama-niama, Warszawa.
1980
Rubikon czarnych dziewcząt, Warszawa.
1982
Nieprzespany sen, Kraków.
1984a
Mnisi w szafranowych szatach, Kraków.
1984b
Tajemnicze oblicza Afryki, Kraków.
1985
Maski, bogowie, firmament, Kraków.
Szymański E
1969
Prace naukowe Józefa Sulkowskiego w Egipcie, [w:] Szkice z dziejów polskiej
orientalistyki, t. 3.
S z t o l c m a n J.
1902
Nad Nilem Niebieskim. Wyprawa myśliwska Józefa hr. Potockiego do Sudanu,
Warszawa.
Ś w i d e r s k i S.
1975
Synkretyzm religijny w Gabonie, „Przegląd Socjologiczny", t. 25.
Tazbir J.
1971
Rzeczypospolita i świat. Studia z dziejów kultury XVII wieku, Wrocław,.
T y l o r E.B.
1896
Cywilizacja pierwotna, Warszawa.
T r a c z M.
1987
Indywidualny pobyt stypendialny w kraju arabski. Uwagi nad jego przydatnością do
badań o charakterze etnograficznym, [w:] Na egzotycznych szlakach. O polskich
badaniach etnograficznych w Afryce, Ameryce i Azji w dobie powojennej, pod red.
Leszka Dzięgla, „Archiwum Etnograficzne", t. 33.
1992
„Kultura na sprzedaż" w wieloetnicznym społeczeństwie
dziewiętnastowiecznego
Egiptu. Z obserwacji i doświadczeń Władysława Wężyka, „Lud", t. 75.
T y m o w s k i M.
1979
Dzieje Timbuku, Wrocław.
1982
Historia Mali, Wrocław.
1984
Średniowieczne rybołówstwo w łuku Nigru, „Etnografia Polska", t. 23.
W ę ż y k W.
1842
Podróże po starożytnym świecie, Warszawa.
Wilemski E .
1987
Uwagi o metodzie badań terenowych w Afryce, [w:] Na egzotycznych szlakach.
O polskich badaniach etnograficznych w Afryce, Ameryce, Azji w dobie powojennej,
pod red. Leszka Dzięgla, „Archiwum Etnograficzne", t. 33.
Wróbel E., W r ó b e l J.
1992
Rozproszeni po świecie. Obozy i osiedla uchodźców polskich ze Związku Sowie
ckiego 1942-1950, Chicago.
V o r b r i c h R.
1987
Studencka ekspedycja etnograficzna „Afryka 76", a doświadczenia indywidualnych
badań terenowych, [w:] Na egzotycznych szlakach. O polskich badaniach etnogra
ficznych w Afryce, Ameryce i Azji w dobie powojennej, pod red. Leszka Dzięgla,
„Archiwum Etnograficzne", t. 33.
1992
Struktura plemienna i etniczna a poziomy integracji społecznej i politycznej w Ma
roku, „Lud", t. 75.
158
ANTONI KUCZYŃSKI
Z a c h o r o w s k a M., K a m o c k i J.
1984
Stefan Szolc-Rogoziński.
Badania i kolekcja afrykańska z lat 1882-1890,
Kraków.
Z a b o r o w s k i Z.
1896
La circoncision, ses origines est sa repartition en Afrique et a Madagaskar,
„L'Anthropologic", t. 7. (Paryż).
1897
Une etude a Vorygine et au ceract'ere des Howas, „Revue mensuelle de Г Ecole
d'Anthropologie de Paris".
1898
Races prehistoriques de Vancienne Egypte, „Bulletin de la Société d'Anthropologie
de Paris".
Z a d r o w s k a J.
1970
Nie zabiłam słonia, Warszawa.
Z a j ą c z k o w s k i A.
1961
Plemię Aszanti — struktura władzy w okresie przemian, „Studia Socjologiczne",
nr 3.
1965
Pierwotne religie Czarnej Afryki, Warszawa.
1967
Dagomba, Kessena-Naukami, Kusasi — plemiona północnej Ghany, „Przegląd
Socjologiczny", nr 21.
1970
Muntu dzisiaj, Warszawa.
1978
Czarna Afryka w oczach Polaków, [w:] Sąsiedzi i inni, pod red. A. Garlickiego,
Warszawa.
Z ą b e k M.
1993
Zwyczaje kulinarne i wzory konsumpcji pożywienia w tradycyjnej kulturze Sudańczyków, „Etnografia Polska", t. 37, z. 2.
Z b o i ń s k i P.
1887
Esquisse geologique du Bas Congo de I embouchure a Manayanga, „Bulletin de la
Société Beige de Geologie", nr 1.
Zimoń H.
1968
Regenmacher und Regenzeremonien in Uganda [w:] Anthropica. Gedenkschrift zum
100. Geburstag von P. Wilhelm Schmidt. Gessammelte Aufsátze, herausgegeben
von Anthropos-Istitut, St. Augustin dei Bonn.
1971
Geschichte des Herrscher-Klans Abasiranga auf der Insel Bukerebe (Tansania) bis
1985, „Anthropos", t. 66.
1974
Regenriten auf der Insel Bukerebe (Tansania), „Studia Ethnographica Friburgensia", t. 3.
1976
Zaklinacze deszczu i ceremonie sprowadzania deszczu na wyspie Bukerebe w Tan
zanii (na podstawie etnograficznych badań terenowych w 1968 roku), „Lud", t. 60.
1987
Refleksje z badań etnograficznych na Wyspie Bukerebe w Tanzanii, [w:] Na
egzotycznych szlakach. O polskich badaniach etnograficznych w Afryce, Ameryce
i Azji w dobie powojennej, pod red. Leszka Dzięgla, „Archiwum Etnograficzne",
t. 33.
1992
Afrykańskie rytuały agrarne na przykładzie ludu Konkomba, „Materiały i Studia
Księży Werbistów", nr 39.
Zins H.
1978a
Polacy w Afryce Wschodniej, Lublin.
1978b
Szkice o Anglii i Afryce, Lublin.
1986
Historia Afryki Wschodniej, Wrocław.
Żytek J.
1971
Tanzania, Warszawa.
POLSKIE BADANIA ETNOLOGICZNE W A F R Y C E
159
ANTONI KUCZYŃSKI
O R I G I N S A N D T H E P R E S E N T I N POLISH
ETHNOGRAPHICAL RESEARCHES IN AFRICA
Summary
Ethnographers and anthropologists studying African peoples have turned their attention
to the earliest European reports and documents of African cultures. The oldest data resources
are a good evidence of transformations in the cultural contacts of two civilizations. Old records
are valuable for studying the dynamics of African cultures. They reveal historical processes of
acculturation, ethnic migrations, cultural syncretism and cases of ethnocide, typical for African
continent but usually caused by intervention of white newcomers, and conquerors. In the
history of European-African contacts the Poles had their share too. As early as Middle Ages
the Poles had contacts with the Black Continent taking part in pilgrimages to Holy Land, in
crusades, or sailing to India, often under Portuguese colours. At the beginning of the 17th
century Polish missionaries often passed Africa on their way Far East; evidence of their
presence there has remained till now.
Poland had no part in the colonization of Africa, but Polish ethnographers used to travel
there as members of German and French expeditions, mostly in the 19th century. The most
frequent contacts with Africa Polish travellers had owing to their connections with France. The
outstanding anthropologist Jan Czekanowski took part in a German anthropological expedi
tion at the beginning of the 20th century. Another Polish anthropologist, Z. Zaborowski who
worked as a professor in the School of Anthropology in Paris studied the Howas on Madagas
car. Czekanowski's researches on the Pygmies and the Bushmen are of gretvalue for the
ethnography of Africa. Roman Stopa become a great authority in the studies of the language
of the H oten tots.
Worth mentioning is the contribution of Andrzej Waligórski into so-called geographic
ethnology, owing to his studies on Luo in Kenia.
Valuable sources had been provided by numerous Polish missionaries working in Africa.
Besides their pastoral activities they contributed a lot to the knowledge of culture of many
African tribes.
Nowadays two Polish ethnographers studying African problems, R. Vorbrich and
H . Zimoń refer to the tradition of Polish African studies from the nineteenth and the beginning
of the twentieth century.
Details of African cultures have also been mentioned by the authors of memoirs who
travelled there, even for a short time. Worth mentioning is the expedition to Cameroon of
Stefan Scholz-Rogoziński, who intended to conquer an African colony for Poland. Later, at
the beginning of the twentieth century there were a few families of Polish landowners who
dreamt about having estates in Africa, some of them really succeeded in buying big farms
there. Literature (usually memoirs and biographies) telling about the life in those „colonies"
contains many details interesting from the ethnographical point of view.
Achievements of Polish ethnography in African studies can not be compared with those of
the ethnographers from Western Europe. All the same the works of J. Czekanowski,
Z. Zaborowski, A. Sierakowski, R. Stopa, Т. Lewicki are much valued in world ethnography
and can not be neglected.
Translated by Anna
Kuczyńska-Skrzypek
Warsztat pracy?
Dziedzictwo?
Stan posiadania?
Czym byla i czym jest
ZIEMIA
w życiu i świadomości mieszkańców wsi?
Analizę tych zagadnień przeprowadzoną na podstawie materiałów
archiwalnych i unikalnych materiałów terenowych
zawiera praca
MIROSŁAWY DROZD-PIASECKIEJ
ZIEMIA W SPOŁECZNOŚCI WIEJSKIEJ.
STUDIUM WSI POŁUDNIOWO-WSCHODNIEGO MAZOWSZA
(koniec X I X i X X wieku)
Biblioteka Etnografii Polskiej Nr 44
Semper, Warszawa 1991
