http://zbiory.cyfrowaetnografia.pl/public/3734.pdf

Media

Part of Pokonkursowa wystawa sztuki ludowej w Stalingrodzie / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1954 t.8 z.6

extracted text
POKONKURSOWA
W Y S T A W A SZTUKI L U D O W E J
W STALINOGRODZIE

MARIA

Ryc. 1. Wazon dwuuszny. Glina po­
lewana.
Wyk.
Antoni
Maltazar
z Siewierza
(pow.
zawierciański).

ŹYWIRSKA

Jedną z dróg akcji, mającej na celu wydobycie ł za­
bezpieczenie znajdujących się w terenie reliktów
tradycyjnej sztuki ludowej oraz pobudzenie wygasa­
jących ognisk ludowej twórczości artystycznej, są
organizowane konkursy. Poprzez szczegółowo i wszech­
stronnie opracowane warunki konkursu organizatorzy

Ryc. 2. Fartuch haftowany przez Weronikę
z Bobrownik (pow. będziński).

usiłują wysondować teren i wychwycić nie tylko roz­
rzucone w terenie zabytki przeszłości, ale utrwalić —
jak gdyby na kliszy fotograficznej — obraz żywotności
sztuki ludowej zarówno wśród twórców ludowych, jak
i odtwórców, a nawet poznać stopień zainteresowania
się nią szerokiego ogółu społeczeństwa.

Baciową

Ryc. 3. Wstążka haftowana przez Marią
Gwóźdź z Brzezinki (pow. sialinogrodzki).
375

Po tej linii poszedł Wydział Kultury i Sztuki Woje­
wódzkiej Rady Narodowej w Stalinogrodzie, ogłasza­
jąc w jesieni 1953 roku „Wielki Konkurs Sztuki Ludo­
wej", do którego przystąpić mógł każdy artysta ludo­
wy, każdy artysta zawodowy i amator, a nawet każdy,
kto by pomógł „wydobyć nieznany, artystycznie war­
tościowy dorobek ludowy".
Zakrojone tak szeroko cele wymagały — rzecz oczywiista — doskonale przemyślanej akcji propagan­
dowej, właściwej oceny nadesłanych eksponatów,
wreszcie prawidłowego wykorzystania
pozyskanego
materiału.
Jednym z etapów podsumowujących osiągnięcia była
wystawa, którą mieliśmy możność oglądać w Stali­
nogrodzie w maju i czerwcu 1954 roku. Obrazowała
ona w pewnej mierze plon konkursu. A plon ten by)
obfity i niezmiernie różnorodny, co należy uważać za
wielki sukces organizatorów. W konkursie bowiem
wzięło udział 123 uczestników zarówno spośród arty­
stów zawodowych, jak i twórców ludowych, wreszcie
szperaczy terenowych, którzy umieli wyszukać nie­
zmiernie ciekawy materiał zabytkowy. Trud ich został
uwieńczony licznymi nagrodami.

Ogółem nadesłano 509 eksponatów. Były więc wśród
nich oryginalne prace, które wyszły z warsztatów twór­
ców ludowych, ujrzały światło dzienne wyciągnięte ze
skrzyń zapomniane części strojów po babkach, ukaza­
ły się rekonstrukcje dawnych ubiorów ludowych oraz
przedmioty przemysłu artystycznego wykonane przez
artystów zawodowych bądź amatorów w oparciu o sta­
re wzory sztuki ludowej, niekiedy zaś wykonane
specjalnie na konkurs.
Wśród nadesłanych eksponatów znalazły się przed­
mioty sztuki z dobrze już znanych warsztatów twór­
czych, które dały możność prześledzenia ich drogi rozwo­
jowej, pozwalając stwierdzić ciągłą ich żywotność. Nie
zabrakło więc pięknych koronek Marekwicowej i Gwarkowej z Istebnej i Koniakowa, ciekawej ceramiki
z Siewierza, pasiaków z powiatu zawierciańskiego czy
rzeźby z Wisły, których przykłady oglądaliśmy już na
poprzedniej wystawie, w grudniu 1951 roku*. Pozwoliło
to stwierdzić, że warsztat ceramiczny Antoniego Maltazara przeszedł na wyrób dwuusznych wazonów o pięk­
nej, pogłębionej barwie polewy, a pasiaki
Józefy
* Maria Żywirska: Wystawa sztuki ludowej w Ka­
towicach. Polska Sztuka Ludowa nr 3-4/1952.

Ryc.
Wyk.

376

4. Chłopiec. Rzeźba w drzewie.
robotnik Franciszek Gluza z Wisły.

Ryc. 5. W kopalni. Rzeźba z miału węglowego.
górnik Karol Adamczyk z Jaworzna.

Wyk.

Białej z Postaszowic zyskały ciekawy rytm układu pa­
sów i większą różnorodność barwną. Ułożone zaś w
określony ciąg chronologiczny pozyskane zabytki ko­
ronkarskie z Koniakowa i Istebnej — zacząwszy od
czepka z 1870 roku, plecionego techniką klockową, aż
po ostatnie serwetki, wykonane igłą — pozwoliły prze­
śledzić rozwój motywów i technik na
przestrzeni
ostatnich lat osiemdziesięciu. I to było pierwsze po­
ważne osiągnięcie konkursu.
Drugim, niezmiernie ważnym — okazały się próby
rekonstrukcji zapomnianych ubiorów ludowych, a więc
dziewczęcego stroju pszczyńskiego (praca Anny Ho­
lewa, żony górnika z Ligoty pod Stalinogrodem) i za­
wierciańskiego (Franciszki Bekusowej z Krasie, pow.
częstochowskiego), wreszcie ciekawe zestawienie ubioru
wyrobnika i bogatego gospodarza spod Zawiercia,
akcentujące rozwarstwienie wsi polskiej w okresie
kapitalistycznym.
Z kolei zwracamy uwagę — podobnie jak na po­
przedniej wystawie — na wyciągnięte na światło
dzienne zabytki sztuki ludowej Zagłębia. Dlatego też
prace laureatki konkursu, Weroniki Bacia z Bobrow­
nik pod Będzinem, mają bez mała podwójną wartość.
Pominąwszy bowiem istotne walory artystyczne na­
desłanych eksponatów, dzięki nim został powiększony
szczupły inwentarz mało znanych przejawów sztuki
ludowej tego terenu. Weronika Bacia, poza dużą ma­
kietą przedstawiającą wesele w Bobrownikach (nale­
żałoby sprawdzić, czy rzeczywiście panna młoda szła
do ślubu w chustce, gdy druhny miały na głowach
wieńce), nadesłała piękny fartuch haftowany w fan­
tastyczne kwiaty, będący ciekawym naśladownictwem
tkanin adamaszkowych używanych na fartuchy i kiec­
ki w stroju rozbarskim. Wskazywałoby to na trwałe
tradycje zasięgu tego stroju na teren Zagłębia. JednoRyc. 6. Matka z dzieckiem. Rzeźba z miału węglowego.
Wyk. górnik Karol Adamczyk z Jaworzna.

Ryc. 7. Pisanki wykonane przez

Emilię Majcher z Wierszowej (pow.

cześnłe niezwykle harmonijne zestawienia barwne
mówią o dużym wyczuciu wartości koloru u tej nowopoznanej artystki. Podobne walory artystyczne znaj­
dujemy w kiecce-malowance Julii Zymuły z Mysło­
wic czy drukowanej spódnicy Anny Stańko z Istebnej.
Szkoda, że nie wyjaśniono nam, czy są to oryginalne,
współczesne prace, czy też jedynie wierne naśladow­
nictwo starych tkanin.
Stwierdzeniem żywotności tradycji zdobniczych lud­
ności województwa są współcześnie wykonane i do­
tychczas noszone chustki na głowę, malowane przez
wymienioną już wyżej Julię Zymułę z Mysłowic i Re­
ginę Solik z Siemianowic Śląskich. Tymi dwiema arty­
stkami, jak i osobą Weroniki Bacia należałoby za­
interesować się bliżej i wyzyskać ich inwecję twórczą
w naszym współczesnym przemyśle artystycznym.
W zakresie rzeźby wystawiono niewiele eksponatów,
choć dość różnorodnych pod względem stosowanych
technik.
A więc ciekawa rzeźba w drzewie Franciszka Gluza
z Wisły, robotnika; pomimo jego studiów w Ognisku
Kultury Plastycznej w Bielsku, widać tu wyraźne śla­
dy dawnej tradycji rzeźb podbeskidzkich; następnie
modelowane w glinie i polewane kompozycje figu­
ralne Janmy Nowak z Będzina i Edwarda Guzego
z Czeladzi, wreszcie wykonane z miału węglowego nie­
zmiernie interesujące prace Karola Adamczyka, górni­
ka z Jaworzna, który kilka lat temu zaskoczył nas
swoimi pełnymi uroku pezjażami. Droga twórcza te­
go artysty wymaga specjalnego omówienia.
Obok wyżej wymienionych twórców, wyrasta cie­
kawa i bujna indywidualność Emilii Majcher z Wier­
szowej (powiat Tarnowskie Góry), na razie wypowia­
dającej się w pięknych pisankach, które zdumiewają
bogactwem inwencji artystycznej.
Pełne
prostoty
w rysunku są pisanki Marii Nogajowej z Czeladzi i
378

tarnogórski).

Ludwiki Świdniak ze Stalinogrodu. Zaciekawiają
umiarem i urokiem kompozycje hafciarskie Ja­
niny Badurowej w Wierszowej i Marii Gwóźdź z Brze­
zinki. Niesposób wymienić tu wielu innych, którzy
drobnymi nawet pracami zasygnalizowali, że ludowa
twórczość artystyczna jest ciągle żywa w terenie.
Osobnego omówienia wymagałyby prace artystów
zawodowych, jak Olgi Chrapowickiej z Bielska (ku­
kiełki w strojach ludowych), Haliny Pawlikowej
z Bielska (kafel) i Józefa Lipowczana z Wisły
(ozdoby metalowe), wobec których należałoby stoso­
wać inne nieco kryteria. Niewątpliwie wkład ich pra­
cy w dzieło odrodzenia sztuki ludowej należy uważać
za pozytywny.
Wszystkie podkreślone osiągnięcia konkursu — to
rezultat poważny, z którym musimy się liczyć. Należy
jedynie żałować, że pewne zastrzeżenia musi budzić
strona ekspozycyjna pozyskanego materiału.
Dla tych bowiem, którzy żywiej interesują się sztu­
ką ludową, znają ją, śledzą jej rozwój i zachodzące
w niej przemiany, zebrane eksponaty stanowiły ważki
i interesujący materiał badawczy. (Brakujące infor­
macje każdy mógł uzyskać ze skrupulatnie prowadzo­
nych kartotek Wydziału Kultury i Sztuki WRN.) Dla ar­
tystów w wielu wypadkach był on doskonałym two­
rzywem, jednak dla przeciętnego widza, dla masowego
odbiorcy — wskutek braku jasnego sprecyzowania roli
każdego z wystawionych przedmiotów — wystawa
okazała się małym nieporozumieniem. Widz taki bo­
wiem błądził wśród estetycznie rozłożonych ekspona­
tów, gdzie jednak przeważnie — wobec braku dokład­
nych metryk czy objaśnień — nie wiedział, czy ma
przed soba ?non mową pr^ce diwne^o t w " — u dowego, wyciągniętą z zapomnienia, czy współczesną,
wykonaną dopiero na konkurs. Nadto trudno było u stalić, czy dana praca to oryginał, czy jedynie wierne
;

1

naśladownictwo dawnych wzorów, bądź nawet dowol­
na interpretacja starych motywów zdobniczych, wple­
cionych w nową kompozycję dojrzałego artysty zawo­
dowego. W końcu przeciętny widz niezupełnie rozu­
miał, jak ma się ustosunkować do pięknych, rzetelnie
wykonanych lalek w strojach ludowych, postawionych
obok nieudolnego modelu ludowego ubioru kobiecego,
gdzie nakrycie głowy stanowił kawałek fabrycznego
haftu. Brakło bowiem objaśnienia, że piękne kukiełki
to praca zawodowej artystki O gi Chrapowickiej, na­

Fotografował

380

tomiast niestarannie wykonaną lalkę przesłała
na
konkurs amatorka, nie mająca poczucia pełnej odpo­
wiedzialności za autentyzm swojej pracy.
Należy żałować, że tego typu błędy wkradły się
w całość wystawy. Brak bowiem jasnej, dydaktycznej
myśli w układzie wystawy, wyczerpującego omówienia
pokazanych eksponatów, ich odpowiedniego przewar­
tościowania — nie pozwolił przeciętnemu widzowi na­
leżycie ocenić pozytywnych osiągnięć zorganizowanego
konkursu.

B. Gajdzik.

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.