http://zbiory.cyfrowaetnografia.pl/public/146.pdf

Media

Part of Recenzje i sprawozdania / LUD 1957 t.44

extracted text
204
Istniejąca i przyjęta sieć badań 'PAE odpowiada w zasadzie
p?~rzebom atlasu; należałoby tylko na pograniczu zasięgów £aktow kulturow~ch, na granicach zróżnicowań kulturowych, a dalej
w .~asach ~społwyst~p?wania
zjawisk antagonistycznych prowadZlC b~~ama uzupe.ł~~aJ~ce, zagęszczając sieć przebadanych miej~COWOSCl,
~elem sClsleJszego sprecyzowania granicy zasięgów
l przebadama uwarunkowań, które na taki, a nie inny zasięg się
składają
44

II

Zobacz ró,,:nież artykuły
"D!e Erforschung

.J. G a J e~,

}.

.,i

dotyczące
der

Polskiego

Ackerbaugeriite

Atlasu

Etnograficznego:

im Zusammenhang
mit
Akademie der Wisse:lBerlin 1957. str. 1-22;

dem polmschen etnographischen
Atlas. Deutsche
schaften zu .serli.n. Band 13. Agrarethnographie,
K. M o s z y n s k l, Na marginesie
dyskusji
o Polskim
Atlasie
Etnograficznym.
Kwartabik
Historii Kultury Materialnej R. IV Warszawa 1956
nr3, str .. 391-412; J. G a je k, W sprawie dyskusji nad Polskim Atlase~
Etnograf!cznym.
Odpowiedź prof. K. Moszyńskiemu. Kwartalnik
Historii
Kult~ry Materialnej
1957 nr 3/4 str. 606-634, J. G a j e k, VAtlas
Ethnograpnlque
Polonais en 1953-1954. Kwartalnik
Historii Kultury Material:lej 1/2 1~58; Ergon str. 307-314; Zobacz też: Polski Atlas Etnograficzny
Zesz.~t probny. P. A. N. Instytut Historii Kultury Materialnej Zakład Etnografn we Wrocławiu, Wrocław 1958.

RECENZJE

I

SPRAWOZDANIA

SOWIETSKAJA ETNOGRAFIJA A. N. ZSRR Moskwa
L. N. CZIZIKOWA, M. N. SZMELEWA: Współczesne
z a b u d o wan i a c h ł o p s k i e (s. 54-72).

1955 z. 1-4'
rosyjskie

Wieś Wiriatino położona w dolinie rzeki Czelnowa (dopływ Cny), należy
to liczby starszych osiedli okręgu Tambowskiego. Wieś jest zabudowana
wg planu osiedli terenów południowowielkoruskich,
lecz zachowała ślady
starszego rozplanowania
zabudowań, właściwego osiedlom położonym na
brzegach rzek i wyciągniętych w jedną linię.
Celem uzyskania pełnego obrazu rozwoju i historii powstawania zabudowań mieszkalnych,
przeprowadzono
szczegółowe badania nad każdą
z ulic i zaułków. W trakcie badań nad budownictwem., brano również
pod uwagę ogólne wypadki historyczne, stan gospodarki i rodzinny byt
chłopów.
W XIX w. dla wsi Wiriatino, jak zresztą i dla całego okręgu Tambowskiego, było charakterystyczne
budownictwo zrębowe. Dawne budynki nie
zachowały się jednakże we wsi i opis ich został odtworzony na podstawie
opowiadań starych mieszkańców i na podstawie resztek starych zabudowań
:majdujących się w okolicy.
Budynek mieszkalny stał wzdłuż ulicy i był pokryty słomianym, czterospadowym dachem, budowany z belek o okrągłych zrębach wieńca; pod
węgły zrębu podkładano dębowe pnie tzw. podwałki. Zrąb izby składał się
z 15 wieńców, belki podłogi były wrąbane w pierwszy wieniec, między po·
dłogą a ziemią pozostawala wolna przestrzeń (ok. 0,5 m wys.). Belki sufitu
były wrąbane w wieniec, tzw. podbałocznyj
wenec.
Sufit był zrobiony
z połowic. tzn. cienkich bierwion przepołowionych.
Budynek mieszkalny
składał się przeważnie z jednej izby, sień była często wyplatana.
Piec
znajdował się w kącie przeciwległym od wejścia, otwór pieca był zwróeony do drzwi (jest to plan izby południowowielkoruskiej,
podtypu wschodniego).
Przeciętne
rozmiary
dawnych
budynków
mieszkalnych
były bardzo
małe (6 X 5, 7 X 7 m), natomiast rodziny zamieszkujące
je liczyły od 25
do 30 osób. Każdy kąt w izbie miał swoje przeznaczenie i nazwę: w perednem ugłu (w reprezentacyjnym
kącie) jadano i przyjmowano gości, \V zadnem
* Wskutek konieczności
lIlieszcza tylko te recenzje

zmniejszenia objętości "Ludu" - redakcja zac7.asopism, które dotyczą aktualnych badań.

206
(wreprez.entacyjnym
kącie) Jadano i przyjmowano
gości, w zadnem
tylnym) spano, w pecznum ugtu (kąt pieca) znajdował się ruski piec,
w sudnem (kuchennym) prano. Starcy spali na piecu, młodzi na podłodze,
półkach i lawach.
Sypiano
zazwyczaj
na słomie, którą
przykrywano
plachtą tkaną w domu, postitkoj;
płachtą również okrywano się. Kobiety
prały na ławie Irontowej.
Podłogi nigdy nie myto, natomiast przed dorocznymi świętami skrobano ją skrobaczkami.
Domy o dwóch .izbach mieszkalnych
były zjawiskiem
bardzo rzadkim
i należały do najzamożniejszych
chłopów. Niektóre zamożne gospodarstwa
miały po kilka izb w zagrodzie.
Podwórza wsi Wiriatino
były otwarte.
Dawna forma i konstrukcja
podwórza zachowała się do dziś. Kryte pomieszczenia
dla bydła, drzewa
j
narzędzi gospodankich
były zrobione z opłotków i nazywano
je po~L1ieti. Powieti (szopy) stały za domem w odległości od 20-40
m. zaginały
się w stronę domu pod kątem prostym i czasami dochodziły z jednej
&trony domu, z drugiej sięgały do wrót. W dużych rodzinach, które po;iadały wielką ilość bydła, zdarzało się, że za pierwszym szeregiem szop
ustawiano
w pewnej odległości drugi rząd powiet·i.
Szopy były często
przegradzane
na m8.łe izdebki, w których latem sypiały pary małżeńskie
jednej wielkiej rodziny.
Pod szopami sporządzano
piwnice i łażnie zrębowe, w których piec był stawiany wg planu południowowielkoruskiego.
W zagrodach chłopskich znajdowały się szopy i stodoły dla niewymłócoBego zboża i siana. Młócono na klepisku, czasami młóckę organizowano
\V stodole.
Ten typ chłopskich
budynków
byl charakterystyczny
w XIX w. dla
'lvielu okręgów południowowielkoruskich:
w guberniach
orłowskiej, kurskiej, woroneżskiej,
tambowskiej
i przylegających
do nich okręgów tulskiego i riazańskiego.
Niedostateczne
materiały nie pozwalają na ustalenie
czasu powstania tego typu budownictwa.
Od 1880 r. w spoleczno-ekonomicznym
życiu wsi zaszły znaczne zmiany.
Masowy odpływ chłopów na sezonowe roboty sprzyjał stopniowemu wciąganiu chłopstwa w stosunki towarowo-pieniężne,
co z kolei powodowało
zmiany wewnątrz rodzin chłopskich.
Rodziny zaczynają się dzielić, tym
samym zmniejsza się ich liczebność. Wieś zaczyna szybko rozbudowywać
się. Do 1870 r. wieś liczyła 200 domów. Od 1880 r. powstają nowe ulice,
zabudowują stare, powsta je coraz więcej zagród.
Szczegółowe badania pozwoliły na prześledzenie
historii poszczególnycłt
:odzin, które często noszą to samo nazwisko. Poza tym w każdej rodzinie
istnieją jeszcze tzw. podwornyje
kliczki,
(podwórzowe przydomki), które
.:Jodawano do imienia głowy rodziny i które dotąd przetrwały.
Przy rodzinnym podziale, bracia zazwyczaj dzielili między siebie domy
i zabudowania
gospodarskie
lub przesiedlali
się na koniec wsi, gdzie
g'mina wydzielała im kawałek ziemi na zagrodę. ¥,T centrum wsi można
•.;głu

Iw

. !

i 'li

207
było osiedlić się tylko w tym wypadku, gdy ktokolwiek przenosił się na
inne miejsce i sprzedawał
swoją ziemię·
WlataciI
1880 zrębowe budynki
zaczynają być wypierane przez domy
!. cegły.
Chłopi wykupili od ziemian boga tą w glinę ziemię i bez większych
trudności mogli wyrabiać cegłę. Chlopi z dwóch lub trzech gospodarstw
wspólnie zakładali
cegielnię, sta"viali szopę do suszenia cegieł i sami
ją wypalali. W ten sposób w stosunko"vo niedługim czasie (1890 i pierwsze
dziesięciolecie XX w.) wieś była w znacznej mierze przebudowana.
Mimo
pewnych braków domów zbudowanych
w tym okresie (wilgoć, zużycie
WIększego zapasu opału niż w domach drewnianych)
budownictwo z cegieł
;'OZWiJ310 się coraz bardziej.
Pierwsze domy z cegiel stawiane były wg tradycyjnych
planów domów
drewnianych.
W miarę jednak wzrastających
kontaktów z miastem i rozwojem oBrodków przemysłowych,
ludność wiejska zaczęła stawiać większe
wymagania swemu domostwu. W pierwszym rzędzie objawia się to w dążeniu do wydzielenia w domu tzw. czystej połowy. Przy budowie z cegieł,
często ściana fundamentalna
dzieliła budynek na dwie części: kuchnię
i pokój. Do kuchni (jeżeli dom stal wzdłuż ulicy) prowadziły dwa wejścia:
jedno od ulicy, drugie od podwórza; piec był stawiany w kącie przeciwnym od ulicy·, otwór pieca był zwrócony ku wejściu,
prowadzącemu
z' ulicy. Ustawienie pieca świadczy o zachowaniu starych tradycji, chociaż
wejście znajduje się nie w bocznej ścianie, jak ongiś, lecz od ulicy. Budynek
mieszkalny z cegieł. oprócz pieca ruskiego, ogrzewany był piecem kaflowym, który od 1900 r. stawiany był w pokoju na środku "ślepej ściany",
wydzielając w ten sposób miejsce do spania.
W okresie poprzednim, przy podziale rodziny, odchodzącym cała rodzina
wspólnie budowała oddzielny dom. Z braku ziemi często nową izbę przyGudowywano do domu rodzicielskiego lub stawiano ją w tej samej zagrodzie, dzieląc zagrodę między dwie rodziny.
W okresie budownictwa
ceglanego przy podziale, pożądanym było również stawianie osobnego domu, jednakże taniej wypadało stawianie większego domu z myślą podzielenia go- w przyszłości na dwie łub trzy części.
Często, gdy rodzina nie posiadała
środków na wybudowanie
większeg6
domu. początkowo budowano go na jedną rodzinę, przy podziale zaś dobudowywano potrzebne izby. Zrozumiałe, że takie rozwiązanie pomieszczeń
dla rozrastającej
się wci<lŻ rodziny zmieniło tradycyjny
plan wnętrza, jak
również piec zmienił swoje tradycyjne ustawienie.
Piec mógł być stawiany
"~O różnych kątach w z~leżności od kierunku ulicy, wejścia i otaczających
dom innych mieszkalnych
i gospodarczych budynków.
W każdym zaś wyl'adku piec starano się ustawić jak najbardziej
racjonalnie.
tak aby kąt
kuchenny zabierał jak najmniej przestrzeni. W końcu XIX w. i na początkll
XX w. zachodzą zasudnicze zmiany w umeblowaniu domów z cegieł. W użyciewchodzą
meble ruchome .

209

208
W budownictwie
gospodarczym
nie zaszły w owym czasie żadne zasadnicze zmiany. Spichrze były również murowane z żelaznymi drzwiami.
Biedniejsze gospodarstwa stawiały spichrze gliniane.
Rozwój budownictwa
ceglanego trwał do 1914 r. w Okresie I wojny
światowej rozwój budownictwa
mieszkaniowego
został poważnie zahamowany.
Reforma rolna po Wielkiej Rewolucji Październikowej
przyczyniła sit:
do ożywienia budownictwa, wieś zaczęła rozrastać się w szybkim tempie,
przybyły nowe ulice. W 1920 r. wybudowano 80 nowych domów, z czego
60 było drewnianych,
zaś 20 murowanych z cegły. Nowe budynki zrębowe
by~y obliczone na jedną małą rodzinę. Ogólne rozmiarj' domu zmieniły
się mało, lecz powierzchnia
mieszkalna,
przypadająca
na jednego człowieka wzrosła. W wielu drewnianych domach z tego okresu zachowało się
tradycyjne ustawienie pieca, lecz wzrastająca
tendencja (1900 r.) do wydzielenia "czystej" połowy spowodowała przesunięcie pieca bliżej drzwi, co
z kolei pozwalało w niektórych wypadkach na oddzielenie kuchni od "czystej" połowy. Dla lat 1920 charakterystyczny
zacźyna być drugi typ umieszczenia pieca w kącie koło drzwi. Takie ustawienie pieca, przy niewielkich
rozmiarach domu pozwalało na racjonalniejsze
wykorzystanie
powierzchni
i wydzielenie miejsca na pokój. Ten typ rozplanowania
wnętrza utrzymuje
sit; do dziś. Do pięciosciennych
budynków drewnianych
zaczęto stosować
plan izb domów murowanych
z lat 1900, tzn. wejście było umieszczone
w ścianie przeciwległej
od ulicy, piec znajdował się w kącie około drzwi,
otwór jego był skierowany na ścianę frontową.
Następny etap budownictwa' jest związany z kolektywizacją
gospodarki
wiejskiej.
Poczynając
od 1930 r. we wsi znów powraca budownictwo
drewniane,
gdyż wzrasta
zapotrzebowanie
cegły na budynki
społeczne
organizowanych od nowa kołchozów.
Obecnie większość nowych domów buduje się "na obłap" co ułatwia
obszycie domu tarcicą a kołchoźnicy znajdują, że jest to forma ładniejsza
od poprzednich.
W fundamentach
domów drewnianych
również zaszły
zmiany. Wprawdzie
wiele budynków
wzniesionych
w ciągu ostatnich
2'0 lat znajduje się na drewnianych piwnicach, jednakże przestrzeń między
podłogą a piwnicą jest wyłożona cegłami. Dzięki dostatecznej
ilości cementu na potrzeby
budownictwa,
zamiast
piwnic wznosi się ceglane
umocnione cementem słupy lub pełny cementowy fundament.
Podłogi są
wykładane z 5-cio cm. desek, heblowanych,
ściśle dopasowanych
i połączonych w "szkant".
Belki podłogowe,
tak jak niegdyś,
są wrąbane
w wieniec, jednakże w domach, które mają fundament cementowy, wp,o··
wadza się je w otwory zrobione w cemencie fundamentu, chroni to podłogę
od przedwczesnego gnicia i zniszczenia. Belki sufitu, tak jak niegd-yś, są
wmocowywane w przedostatnim
wieńcu, lecz budowa sufitu i dachu jest
o wiele poprawniejsza.
Sciany drewnianych
domów są wewnątrz otyn-

kov,'ane, zewnątrz zaś poszyte tarcicą i malowane. Niektóre domy później
budowane, mają wygląd i rozklad wewnętrzny na wzór domów miejskich.
Znaczne zmiany zaszły również w planie
wnętrz.
Na 40 zbadanych
domów zbudowanych
ok. 1930 r., 25 domów posiadało plan wnętrza
typu drugiego. Zaleciwie w 8 domach piec znajdowal się na starym tradycyjnym miejscu. Projektuje się również usunięcie pieca ruskiego z pomieszczeń mieszkalnych i ustawienia go w osobnej komórce, przeznaczonej
clo prania, gotowania jadła dla bydła oraz okresowego przetrzymywania
w niej młodego przychówku (cielaka, prosiaka, jagniąt).
Ten ostatni sposób powiększania
przestrzeni mieszkalnej rozpowszechnia się szybko \". wielu okręgach ZSRR, np. na terenie okręgu moskiewskiego, ulianowkiego,
kujbyszewskiego
gorkowskiego.
Okręgi te niegdyś
budowały domostwa wg planu środkowowielkoruskiego,
natomiast na terenie okręgu tambov,lskiego budowano wg planu południowowielkoruskiego.
Domy wieloizbowe nie są związane ze starymi t.radycjami etnicznymi i są
charakterystyczne
dla budownictwa nowego.
Obecnie można odróżnić trzy typy planu wnętrza zarówno w domach
murowanych jak drewnianych, w zależności od ustawienia pieca. Najbardziej przyjętym jest plan z ustawieniem pieca w kącie koło drzwi, z otworem skierowanym
na boczną ścianę. Kołchożnicy uważają go za najbardziej wygodny przy dwuizbowym planie domu. Potwierdzeniem
jest rozpowszechnienie
się w całym kraju tego typu rozplanowania
wnętrza, niezależnie od miejscowych tradycji rozplanowania
izb. Dowodzi to również
o zacieraniu się różnic między poszczególnymi okręgami, które powstały
na tle tradycji etnicznych.
Wraz z ustrojem kołchozowym nastąpiły zmiany w urządzeniu
domu
i w całym bycie ludności. Wielkie zmiany zaszły również w zabudowaniach
gospodarskich. W rezultacie kolektywizacji gospodarstwa wiejskiego zmniejszyła się znacznie liczba zabudowań gospodarczych, część tych budynków
(st.odoły, stajnie) znikły zupełnie, zastąpiły je budynki kołchozowe. Konstrukcja pozostałych jest znacznie ulepszona: plecionka i glina zostały zastąpione drzewem. W rozwoju współczesnego domostwa na wsi wyraża się
proces zacierania
się różnic kulhualnych
i bytowych między miastem
i wsią. Przejawem tego jest dążenie do ulepszenia konstrukcji
domu, d,o
budownictwa
wieloizbowego i urządzania
wnętrza meblami typu miejskiego.
A. P. OKLADNIKOW, W. W. NARYSZKIN: N o wed
a n e o s t a r 0ż y t n y c h k u l t u r a c h n a pół w y s P i e C z u k o t s k i m (Starożytne
osiedle nad rzeką Kanczałan) (str. 151-159).
W 1953 r. czukotskie muzeum krajoznawcze zostało zawiadomione przez
:udność miejscową o odkryciu
dawnego osiedla nad rzeką Kanczałan.
Rzeka Kanczalan
bierze swój początek z gór Anadyrskich,
biegnie na
H ..Luci", t. XLIV.

211

210
południe i wpada do Kańczałańskiej
zatoki, którą uważa się za ujście rzeki.
Zatoka Kańczałańska
jednoczy się z ujściem rzeki Anadyr, obie więc rzeki
wpadają w rezultacie do wielkiej laguny Anadyrskiej,
która z kolei łączy
się z zatoką Berynga. Okolica jest dość płaska, pokryta tundrą, brzegi rzek
porosłe krzewami.
Pierwsze badania
osiedla stwierdziły,
że składało się ono z li półziemianek, położonych w jednej linii na niewysokim pagórku, prostopadle
do
brzegu zatoki, tzn. z południa na północ. Ostatnia ziemianka znajduje się
o 2 m od urwistego i wysokiego brzegu rzeki. Resztki ziemianek mają dziś
wygląd jam w formie czaszy, o średnicy 3 do 6,5 m, głębokie od 0,5 do l m.
Każda ziemianka
jest otoczona wałem, wysokim od 20 do 30 cm z zewnętrznej strony, szerokim ok. 0,7 m. Wyjście z ziemianki ma dziś wygląd
wgłębienia
w wale otaczającym
ziemiankę.
Zimą, wyjściem z ziemianki
był prawdopodobnie
otwór odprowadzający
dym, gdyż głębokie
śniegi
uniemożliwiały
wydostanie
się na zewnątrz otworem bocznym.
W odległości ok. 200 m od wymienionego
osiedla, odkryto drugą grupę
analogicznych
ziemianek. Znajdują się one na nieco wyższym pagórku położonym wzdluż zatoki w odległości od 10-15 m od brzegu. Ziemianki są
ustawione jak i poprzednie, w jednej linii. Miejsce na osiedla zostało wybrane mądrze, gdyż okolica obfituje w ryby i dzikie zwierzęta, poza tym
przez tę okolicę prowadziły
ongiś drogi wędrówek reniferów.
Jedna z częściowo odkrytych
ziemianek pierwszego osiedla była wykopana w piasku; podstawa
jej znajdowała
się na głębokości ok. 70 cm
od poziomu tundry.
Na głębokości ok. 12-13 cm odkryto ognisko wokół
którego znajdowało
się 7 gładkich
kamieni
otaczających
nagromadzony
popiół. W ognisku i wokół niego znaleziono wielką ilość kości jelenia
północnego; mało natomiast
znaleziono ości ryb. Prócz kości odkryto skorupy prymitywnych
glinianych
garnków
i 16 skrobaczów
z obsydianu.
W ziemiance
znajdowały
się dwie grupy skorup ceramiki.
Obok narzędzi
)tamiennych
znaleziono wyroby kościane: 2 motyki-kopaczki,
młot, harpun.
W tejże ziemiance znaleziono 8 małych, okrągłych kamieni podobnych
do kamieni, których
dziś używają
Czukczowie
jako ciężark6w
do sieci.
Być może mieszkańcy
ziemianek
używali sieci do łowienia ryb. W południowej
i zachodniej
części ziemianki
odkryto resztki dw6ch 'słupów,
które podtrzymywały
pokrycie
ziemianki.
Z przedmiotów
kultury
materialnej znaleziono zaledwo 16 szt. narzędzi kamiennych.
Są to masywne
skrobacze,
z twardym
prawie
pionowym
ostrzem.
Inwentarz
narzędzi
kościannych
jest b. nieliczny.
Składa się nań kopaczka-motyka,
ciężka
i masywna z kła morsa; młot zrobiony również z kła morsa, ostrze kopaczki
illb pałki _ kopaczki z rogu jelenia północnego, w końcu harpun z kości
morsa.
Sądząc z dość
rodzaju.
Pierwsza

licznych
skorup
ceramiki,
grupa to naczynia zrobione

naczynia
z grubej

były trojakiego
glinianej
mas.v,

lawierającej
dość dużą ilość okrągłych
ziaren kamienia,
prawdopodobnie
:norskiego piasku.
Kolor czerpaków
był czerwonawo-szary.
Forma tego
naczynia jest dość niezwykła. gdyż bylo ono bardzo szerokie i stosunkowo
n'skie, dno okrągłe, lekko spłaszczone.
Ceramika z Kanczałanu
ma wiele
wspólnego z ceramiką
staroeskimoską,
podobnie zresztą jak i narzędzia
z kości. Natomiast
przedmioty
z kamienia.
szczególnie skrobacze, różnią
się formą od podobnych narzędzi staroeskimoskich
i raczej są zbliżone do
starokoriackich
z okolic wybrzeża Morza Ochockiego.
Należy podkreślić, że kultura mieszkańców
stanowiska
kanczałańskiego
jest zasadniczo różna od kontynetalnej
kultury środkowej części półwyspu
Czukotskiego,
którą odkryto ostatnimi czasy nad jeziorem Jakitiki i Czyrowego w basenie rzeki Anadyr.
Różnice między obu kulturami
są tak
zasadnicze,
że należy brać pod uwagę istnienie
dwóch różnych kultur.
Kultury
z nad jezior Jakitiki
i Czyrowego
należy uważać
za kulturę
I tysiąclecia p.n.e., kultura Kanczałańska
jest późniejsza. Mieszkańcy z nad
jezior Środkowoczukotskiej
tundry byli kontynentalnymi
myśliwymi i rybakami, natomiast
ludzie z Zatoki Anadyrskfej
należeli do plemion nadmorskich
zajmujących
się nie tylko polowaniem
na jelenia p6łnocnego
i rybołówstwem,
lecz i polowaniem
na zwierza morskiego.
Ich związek
z kulturą
plemion Arktyki nie pozostawia
wątpliwości,
co jest widoczne
szczeg6lnie w ceramice. Wątpliwe
też jest, czy należy za ich przodków
uważać Koriak6w.
Jest to jakaś nieznana dotychczas kultura
p6łnocnowschodniej Azji, która wymaga dalszych badań archeologicznych
z udziałem etnografów,
lingwistów i antropologów.
L. PUSZKAREWA:
Na r a d a k ole k t y w u a u t or s k iego n a d
"R o d z i n a i b Y t r o d z i n y c h ł o p s t w a koł c h oz o w e g o n a r o d ó w ZSRR" (s. 173-175).
t em a t em

6 grudnia
J.954 r. w Instytucie
etnografii
AN ZSRR odbyła się narada
wsp6łautorów
pracy: Rodzina i byt rodziny chłopstwa
kołchozowego
na1'odów ZSRR. W czasie narady wygłoszono
następujące
referaty:
1) W. J.
K r u p i a n s k a: Metoda
badań <ł"odziny kołchozowej
we wsi Wiriatino
dzielni.cy Tambowskiej,
2) E. M. Kra w e c: Badania nad bytem rodziny
chłopstwa.
kolchozowego
Ukrainy,
3) 1. F. S i m o n e n k o: Byt rodziny
we wsi zakarpackiej
Neresnicy,
4) E. T. Kar a p e t i a n: Skład ormiańskiej rodziny kołchozowej.
5) E. P. L a s s e: R O d z i n a i byt rodziny chłopstwa kołchozowego
okręgu
Cesisskiego
Łotyskiej
SRR, 6) A. 1. W i s z n i a u s k a j t e: Rola rodziny
w produkcji
i życiu społecznym
kołchozu.
W trakcie dyskusji skonstatowano,
że prace monograficzne
nad omav!~anym zagadnieniem
zostały w Armenii i Litwie zakończone. 1. F. S im o n e n c e, którego referat oceniono pozytywnie, zarzucono jednak, że nie
zostały zbadane wszystkie rodziny zamieszkujące
wieś Neresnicę, poniewal
autor ograniczył się tylko do rodzin pracujących
w kołchozie.

213

212
Z dużym zainteresowaniem
wysłuchano
referatu
W. J. K r li p i a n-s k i e j i podsumowania
P. L K u s z n i e l' a o wynikach badań na podstawie etnograficznej
ankiety opracowanej
przez P. L Kuszniera.
Ankiet<>przyniosła dokładne informacje o liczbie ludności, o poziomie jej kultury,
o zawodach, o stosunkach
pokrewieństwa,
o tym kto jest głową rodziny,
o składzie i charakterze
rodziny wsi Wiriatino.
Ankieta objęla 454 rodziny.
Statystyczne
dane pozwalają
na naukowe
opracowanie
nowych
problemów, oraz na rzeczową ocenę rozwoju kultury i bytu rodziny, j<'k
też pogłębią badania
nad różnymi formami wpływu miasta i miejskiej
kultury
na rodzinę
kołchozową.
W referacie
W. J. K l' U P i a n s k i e j
szczegółowo
został przeanalizowany
budżet
rodziny
kołchozowej,
jako
czynnik rozstrzygający
wiele zagadnień bytu rodziny.
P. L K u s z n i e l' zalecał etnografom
stacjonarną
metodę
badań
w trakcie różnych pór roku. Metoda ta daje pełny i wszechstronny
materiał oraz pozwala na wyciągnięcie faktycznych
wniosków.
W trakcie
dyskusji
nad pracą
moskiewskich
etnografów,
oceniono
obiektywnie
metodę posługiwania
się danymi statystycznymi,
ankietami
i budżetami rodzin. Metoda ta pozwoli ustawić badania nad bytem rodziny
na pC'dstawie naukowej i pozwoli na przejście od zwykłych opisów zjawisk
etnograficznych
do ustalenia prawidłowości
rozwoju rodziny.
Na skutek
różnego rodzaju trudności przy badaniu budżetu, zebrani zwrócili się z apelem do Instytutu
Etnografii
o opracowanie
badań budżetów.
Referat E. T. Kar a p e t i a n a o składzie współczesnej rodziny ormiańskiej wywołał gorącą dyskusję nad teoretycznymi
zagadnieniami
związanymi ze strukturą współczesnej rodziny i jej składem liczbowym, oraz nad
możliwością powstania współcześnie wielkich rodzin nierozdzielanych
itd.
Dalszych badań wymagają przeżytki egzystujące jeszcze we współczesnych
stosunkach rodzinnych, oraz przyczyny wpływów przesądów na byt chłopa.
Zagadnienia te często występują w kołchozach okolic nadbałtyckich.
Stwierdzono również, że etnografowie
do dziś nie zajmowali się poważnie źródłem przesądów i przyczynami
ich trwania
wśród ludności.
Uczestnicy
narady stwierdzili konieczność podjęcia badań nad tym zagadnieniem.
Na zakończenie podjęto decyzję wydania materiałów
o rodzinie i bycie
rodziny w oddzielnych zbiorach i seriach.
"SOWIETSKAJ A ETNOGRAFIA",
A. BERNSZTAM:
Zagadnienie
g i s k i e g o.

z 2. Moskwa,

r. (s. 16-27).
n a l' o d u k i r-

1955

p oc h o d z e n ia

Artykuł został napisany z konieczności podsumowania
zebranego w ostatnich latach
materiału,
oraz poddania
anali2lie niektórych
zagadnień
dotyczących
etnogenezy
Kirgizów,
zagadnień
zagmatv:anych
pod wplywem fałszywych teorii N. J. Marra. Skrajny autochtonizm
N. J. M a l' l' a
sprzyjał rozwojowi poglądów według których przodkowie takiej czy innej

'.7'

narodowości pojawiali się tam, gdzie obecnie zamieszkują ich następne poJwlenia. Teoria "autochtonizmu"
odegrała odmienną a zarazem hamującą
rolę w badaniach nad historią narodów Azji Środkowej.
Wielu naukowców radzieckich
uważa lo, że narody Azji Środkowej wywodzą się z ,.genealogicznego drzewa", które wyrosło z zalążka, na którym powstały narody współczesne. odrzucając w len sposób związki kulturowe z narodami
Azji Środkowej.
A. B e l' n s ? t a m zamierza w artykule
scharakteryzować
zasadnicze
etapy historii pO'Nstania ruchu kirgiskiego, biorąc pod uwagę opinie kry··
tyczne na temat jego poprzednich prac. Autor pomija w artykule problem
etnogenezy Tiurków, któremu jest poświęcona specjalnie jego inna praca.
Etniczne i kulturowe
więzi, na terenie Azji Środkowej
w okręgach
z;;mieszkałych
przez ludność osiadhj, rolniczą, powstawały
prędzej i były
trwalsze niż to miało miejsce w okręgach hodowli bydła. Innymi słowy
mcwiąc u ludności osiadłej AzjI Środkowej, szczególnie u Tadżyków, elementy kultury narodowej powstały wcześniej niż u koczowników.
Jeżeli dla I tysiąelecia n.e. można ustalić etniczne nazwy przodków narodów wspóiczesnych,
nie oznacza to jeszcze, że można z całą stanowczością twierdzić o ich etnicznej przynależności.
Sarmaci-Allanie
pierwszych wieków n.e. - nie są jeszcze Turkmenami
- starożytni Kirgizi Jeniseju z III w. p.n.e "- to jeszcze nie tiańszańscy
Kirgizi; Baktryjczycy
z końca I tysiąclecia p.n.e. - to jeszcze nie Tadżycy. Mówił o tym S. P.
T o ł s t o w na sesji poświęconej etnogenezie narodów Azji Sr., w 1943 r.:
,przy wielkiej ilości b. dawno powstałych wspólnot historyczno-terytorialnych, na bazie których, z różnorodnych
miejscowości
i naleciałych
elementów etnicznych zrodził się proces konsolidacji współczesnych,
średnioazjatyckich narodów, ani jeden z tych narodów nie wchodził bezpośrednio
do jakiejkolwiek
ze starszych grup etnicznych.
Przeciwnie, jak starożytne
miejscowe ludy, tak i narody, które przywędrowały,
weszły w różnym
stopniu w skład niektórych,
czasami nawet wszystkich
narodów
Azji
Środkowej, częściowo zaś nawet w skład narodów poza jej granicami".
Przy obecnym stanie badań nie. można jeszcze określić ściśle, jaka była
"podstawowa komórka powstania tego czy innego narodu Azji Środkowej.
Przy powstaniu narodu tadżyckiego wielką rolę odgrywali przede wszystkim Sakowie, Baktryjczycy,
Sogdyjczycy i Tocharzy, lecz do tej chwili pozLstaje niewyjaśnione,
które z tych plemion było nosicielem starożytnego
języka tadżyckiego.
Oprócz Baktryjczyków,
których język jest nieznany,
pozostałe grupy etniczne mówiły językiem północnoirańskim,
gdy tymCzasem język tadżycki przynależy do zachodnioirańskiej
odmiany.
Jest zrozumiałe, że kultura
Sogdu miała wielki wpływ na powstanie
kultury Uzbeków, jednakże Sogdyjczycy mówili językiem grupy irańskiej,
wobec czego nie mogli przemienić się w Uzbeków tiurkojęzycznych.
Praw<Iopodobnie zostali oni "stiurczeni"
językowo przez inne plemiona tiurkQ-

215
214
języczne, najprawdopodobniej
przez któreś z plemion zachodniotiurskiego
k~ha~atu,
może Karłuków.
Stawiać jednakże znaku równania między
plemIOnami zachodniotiurskiego
kahanatu
lub Karłukami
z jednej strony
a UZbek~n:i z d.rugiej, nie można gdyż wiadomo, że znaczna część plemion
zachodmotlUrsklego
kahanatu,
jak np. kO:1federacja plemion Dułu. weszła
w skład kazachskich
dułatów.
Proces ten nie jest szCZegÓłOw~ znany
zamierzone są badania nad nim; to co jest znane, pozwala jednak na odrz~~
cenie koncepcji pochodzenia narodów współczesnych
z narodowości starożytnych. Nie należy zapominać o różnorodnych
drogach tworzenia się kultury i.o specjalnej drodze rozwoju języka - jednego z najważniejszych
dowodow przynależności
etnicznej.

?YC

.Wielorakie plemiona tiurskie, najczęściej południowosybirskiego
(ałtajskIego), środkowoazjatyckiego
pochodzenia, szczególnie zaś z Siedmiorzecza.
rr:ieszając się z kuszańskimi
i sogdyjskimi plemionami
środkOwOazjatyc~
~Iego MIędzyrzecza, założyły podstawę powstania
narodowości
uzbeckiej
Jesz~ze w okresie zachodniotiurskiego
kahanatu
z VI-VIII
w. Skrzyżowa~la te wzrosły w okresie Karachanidów;
na terenie ich państwa powstalI Uzbecy, którzy aż do XVI w. ciągle wchłaniali
inne plemiona.
Podobny proces, prawie w tym samym czasie, zachodził z Turkmenami,
pr.zy powstawaniu
których
decydującą
rolę odegrali Ogyzi, ob·ejmu.iąc,Y
mIejscowe grupy Sarmatów-Allanów
i plemiona eftalijskie (Hunnów).
Być może, najmłodszą formacją są Kazachowie i Kirgizi, których proces
formowania się narodowości, mimo licznych starożytnych przodków i wczesnej organizacji państwowej
został przerwany
najazdem Mongołów, a co
za t~m idzie, zahamowany
przez słaby rozwój kultury rolniczej i szereg
specJalnych
konkretnych
warunków
historycznych.
Jednym z nich było
przesiedlenie
się Kirgizów za granice Jeniseju i poludniowej
Syberii oraz
podporządkowanie
ich różnym innym narodom.
Wszystkie narody Azji Środkowej, szczególnie zaś Kazachowie i Kirgizi, powstawali historycznie z różnych plemion, narodowości i ras. Źródła
p~sane, odnośnie Kirgizów, zawierają
wiadomości o różnicach antropologIcznych z okresu jednego tysiąclecia.
Autor ma na myśli opisy Chińcz\'ków oraz dzieła Gardizi o Kirgizach w XI w. Właśnie u ludów koczow~iczych szczególnie uderzające są skrzyżowania, podkreślane
nie tylko uwagami w źródłach pisanych, lecz przede wszystkim etnonimiką
tych plemion. Pozostawiając
na uboczu wszystkie możliwości odtworzenia
nazw
plemiennych
z chińskiej
transkrypcji,
autor wskazuje, że w etnonimice
wyrażają
się wspólne nazwy plemienne
Kirgizów, Kazachów,
Uzbeków
i Turkmenów.
Dowodzi to pewnej wspólnoty etnicznej, podziału szeregu
plemion starożytnych
i wcielenia się ich poszczególnych części do różnorodnych formacji etnicznych.
Toteż nie jest przypadkowe,
że w wielu zjawiskach kultury
narodowej
tych ludów dostrzegalne
jest etnograficzne

pokrewieństwo,

IIp. w folklorze,

jako prosty

rezultat

wspólnoty

ich histo-

rycznego rozwoju.
Cechą szczególną etnogenezy
Kirgizów jest jej kształtowanie
się na
dwóch terytoriach:
na brzegach Jeniseju i nad Tia11-Szań. Gałęzią starszą
Kirgizów jest ludność z nad Jeniseju.
Proces rozwoju kirgiskich plemion
nad Jenisejem doprowadził ich do okresu powstania spolecze11stwa klasowego, do utworzenia
własnego państwa
i powstania
specyficznych
cech
kultury,
przede wszystkim
pisma runicznego
w tzw. literackim
języku
orchońskich Tiurków.
Polityczna i ekonomiczna izolacja jenisejskich Kirgizów, odrębna droga ich rozwoju historycznego
sprzyjały
rozszerzaniu
ekonomicznej
podstawy ich gospodarki oraz powstawaniu
im tylko właściwych cech bytu.
Zasadniczą
rolę odegrało rozwijanie
się rolnictwa,
jako pomocniczej gałęzi gospodarki, powstawanie
grodów obronnych i rozwinięte rzemiosło, szczególnie metalurgiczne.
Jenisejscy
Kirgizi nawiązywali
stosunki ekonomiczne z sąsiadującymi
dzielnicami, o czym wyrażnie mówią żródła pisane i zabytki kultury ma·terialnej.
Wystarczy chociażby wymienie znane opisy z chińskiej kroniki
Tamzu z VII-VIII
k., gdzie o Kirgizach mówi się, że byli w przyjaciel~kich stosunkach.
Stosunki el<onomiczne nawiązywały
się również skutkiem akcji wojennych,
kOl1czących się nierzadko sojuszami. Wojenne pochody Kirgizów jenisejskich
sięgały na południe w stepy Mongolii i do
granicy Chin, na zachodzie zaś - do Ałtaju i Siedmiorzecza.
Bezpośrednim
~astępst\'.'em t.ych pochodów było wchłonięcie przez Kirgizów elementów
innych plemion, szczególnie plemion Ałtaju, w związku z tym zaś zjawiły
się pewne cechy, pochodzenia niekirgiskiego;
doprowadziło to do przyswojenia przez Kirgizów pewnych cech kultury
chińskiej i Azji Środkowej.
(wzmianki w kirgiskim
folklorze o Ałtaju, jako o miejscu pochodzenia
Manasa-Żakypa).
Należy przypomnieć
o kronice Tanszu, w której
jest
powiedziane, że państwo Kirgizów "sięgało na wschodzie do Guligani (Kurykanie nad Bajkałem), na południu do Tybetu, na południowym
zachodzie
do Gełoiu (tzn. Siedmiorzecza)".
W trakcie pochodów wojennycu i przyswajania
elementów innych kultur z caią pewnością następowała
utrata pewnych cech własnej kultury.
Z punktu widzenia kahanów tiurskich stanowiło to wielkie niebezpieczeństwo. Autor przytacza w związku z tym slowa Kiul-Tegina
i Bilge-chana,
którymi zwrócili się oni do swych drużyn: "Naród chiński, który daje
(nam teraz) bez ograniczenia
(nas) tyle złota, srebra, zboża i jedwabiu,
(zawsze) był w mowie słodki, a dary miękkie:
kuszące słodką mową
i wspaniałymi
darami, bardzo silnie przyciągali ku sobie daleko (mieszka;ące narody); (ci też) osiedlając się pomiędzy (Chińczykami}, przyswoili
sobie tam "wykształcenie".
Charakterystyczne
jest, że już w okresie Hunnów
Laoszana Czua przestrzegał
jego doradca Czżunsiniue

(II w. p.n.e.) Szańju
przed zbliżaniem się

216
zbytnim ku kulturze chińskiej tymi słowy: "Liczebność Hunnów nie może
się równać z ludnością jednej dzielnicy ~hińskiej, lecz oni są dlatego silni,
:ie mają odzież i strawę doskonałą i nie zależ8, w tym od Chin. Jednakże.
nańju, ty zmieniasz
obyczaje i lubisz przedmioty
chińskie.
Jeżeli Chiny
użyją tylko l/lO swych przedmiotów,
to Hunno'vie co do jednego znajd,;
się po stronie domu Chań. Otrzymawszy
od Chin jedwabie i bawełnian'~
tkaniny, drzyjcie odzież z nich (zrobioną) biegając wśród kolczastej roślinności, i tym udowodnicie, że taka odzież wytrzymałością
nie dorówna wełnianej i skórzanej
odzieży. Otrzymawszy
od Chin wiktuały
nie spoży\vajcie ich i tym udowodnicie,
że przenosicie
ponad nie ser i mleko".
Jak z tego widać, już w II w.p.n.e. w środowisku
analogicznym
do kirgiskiego, na porządku
dziennym
stał problem
zachowania
swoich etnicznych właściwości, obyczajów i bytu.
Znaczenie pochodów wojennych
jenisejskich
Kirgizów nie zostało wyczerpane przez wytłumaczenie
ich ekonomicznymi
warunkami.
Następstwem ich bylo przeniknięcie
części Kirgizów nad Tiań-Szań,
szczególnie
intensywne
w VIII-X
w., tj. w okresie .gdy tiańszańskie
odgałęzienie
Kirgizów ostatecznie
umacnia się.
Dokumenty takie jak Hmdud-al-Alan
i dzieła I s t a l' c h y potwierdzają
niezbicie twierdzenie,
że w X w. Kirgizi znajdowali
się nad Tiań-Szań,
przy czym Hmdud-al-Alan
wspomina o mieście "kirgiskiego chana", znajdującym się na północ od Tiań-Szań.
Jednakże dokumenty
te wprawdzie
podkreślają
stały przypływ plemion kirgiskich na ten teren, nie pozwalają
jednak na pełne uzasadnienie
ich panowania
w okresie przedmongolskim.
Analiza tematyki
epicznej,
języka, ornamentu
i zabytków kultury
materialnej
Tiań-Szań
tego okresu, jak również współczesna etnografia Kirgizów jaskrawo
świadczą o analogiach
z tematyką
ałtajską,
co z kolei
dowodzi wędrówki Kirgizów przez Altaj i stepy Mongolii. Poza archeologicznymi i pisanymi źródłami, tematyka
ta jeszcze jaskrawiej
występuje
'.~ eposie Manus. Również etnonimika
kirgiska zawiera istotne dane, na
co zwracał uwagę N. Aristow. W VI-X w. przesączali
się oni nad TiańSzań pod dowództwem "książąt-śmiałków"
nie tworząc tu jednak własnego
państwa.
Przesiedliwszy
się nad Tiań-Szań
jenisejscy Kirgizi, w trakcie
swoich wędrówek, krzyżowali się z plemionami Ałtaju i Centralnej
Azji,
przenikali w obce sobie środowisko oraz popadali w zależność kulturalną
i polityczną
przyjmując
od ludności miejscowej
etniczne
i państwowe
właściwości.
W starożytności
ludność
miejscowa,
to byli Usunowie,
póżniej zachodni
Tiurkowie,
Tiurgeszowie,
Karłucy,
przede wszystkim
zaś Sogdyjczycy.
Występowali
również
Ujgurowie,
Jagma,
Karakitaje
i inne grupy etniczne.
W tym właśnie środowisku
i w kulturalnych
z nim stosunkach
rozwijała się historia Kirgizów z nad Tiań-Szań w okresie przed Mongołami.
Kirgiska plemienna mniejszość, przybywająca
z nad Jeniseju, hieodmien-

217
nie podlegała wpływom większości, rdzennie miejscowych
plemion i ludów Tiań-Szań, z których pewna część: stała na wyższym poziomie. Rzecz
prosta, że więcej cech pokrewnych
mogło istnieć pomiędzy starożytnymi
golskim.
.Jako koczownicy
i mieszkańcy
górzystych
terenów
Tiań-Szań
łatwiej wytrzymali
od ludności osiadłej miast uderzenie
najazdu mongolskiego. Wchłonęli oni w siebie różnorodne plemiona tiurskie tego teryKirgizami a koczowniczymi
mieszkańcami
tego kraju.
Koczownicze plemiona, które nie uprawiały
wielu gałęzi wytwórczości,
szczególnie rolnictwa, zdobywały brakujące im przedmioty drogą wymiany
lub wojen z ludno~cią osiadłą, tym samym" zaznajamiały
się z kulturalnymi obyczajami tej ostatniej.
Wpływy sogdyjskie jaskrawo są widoczne
"\~ budownictwie
i ceramice.
Równocześnie
z wpływami
sogdyjskimi
na
zachodzie Tiań-Szań występują
równie silnie wpływy Fergany, czego dowodzi technika budowlana i zawartość warstw kulturowych
w grodziskach
Tiań-Szań.
Drugą istotną okolicznością, kształtującą
etnogenezę tiańszańskich
Kirgizów, było panowanie
polityczne
państw tiańszańskich
nad Kirgizami:
od VI-VIII w. kahanatu
zachodniotiurskiego,
od VIII do X w. państwa
karłuskiego,
od XI-XII w. państwa karachanidskiego,
w XII w. państwa
karakitajskiego.
Brak jakichkolwiek
podstaw
do twierdzenia,
że były
lo pal1stwa kirgiskie, przeciwnie,
Kirgizi podporządkowali
się tym państwowym organizacjom.
Państwa te rozczłonkowywały
plemiona kirgiskie,
skutkiem tego w skład starożytnych
Kirgizów (również Uzbeków i Kazachów) weszły inne komponenty
etniczne, przy czym proces ten nie był
zakończony jeszcze w XIII w. Wystarczy choćby wymienić nazwy z okresu
!=,rzedmongolskiego.
Dowodzi to, że proces tworzenia się kirgiskiej narodowości trwał również w okresie po Mongołach, jak również i tego, że w skład plemion
kirgiskich wchodziły wciąż nowe grupy etniczne, wnosząc nowe elementy
przyszłej kultury narodowej Kirgizów. Wyjaśnia to, dlaczego kultura materialna, sztuka i folklor Kirgizów, obok form starodawnych
posiada elementy kultury, które tylko z biegie"m czasu stały się kirgiskimi.
W procesie formowania
się narodu kirgiskiego
wielką rolę odegrało
masowe przesiedlanie
się Kirgizów
jenisejskich
nad Tiań-Szań
w IX
i. ~ w. Naukowcy
zachodni uważają, że już w X w. powstała kirgiska
grupa etniczna, której kształtowanie
zakończyło
się w okresie pomontorium: chociażby Sogdyjczycy,
ludność iranojęzyczna
tego okręgu była
mieszana na terenie Karłukskiego
Siedmiorzecza
już w XI w., a Fergana
zaczęła tiurczyć się w połowie XII w., o czym wspominają chińskie źródła
pisane i materiały
epigraficzne.
Etniczny skład ludności Tiań-Szań
stawał się mniej więcej jednolity już w VI do VIII w. n.e., szczególnie zaś
Vi XI-XII
w.

219

218
Zdaniem autora, takie były zasadnicze etapy historii Kirgizów TiańSzan. Historia zasadniczo różna od historii Kirgizów jenisejskich. Odmiennie niż nad Jenisejem, potoczyła się również socjalno-ekonomiczna
i polityczna historia Kirgizów.
Przesiedlenie
si<; Kirgizów nad Tial1-Szal1 następowało stopniowo. Źródla historyczne
pozwalaj,] na wydzielenie
dwóch zasadniczych
etapów:
T w.p.n.e. i od VIII-X
w.n.e. Należy przypuszczać, że trzeci etap przesiedlenia się miał miejsce w okresie Karakitajów
i Mongołów, w trakcie
gdy do końca dobiegało kształtowanie
się podstawowej
masy etnicznej
Kirgizów z nad Tial1-Szań.
Zrozumiałe, że stopniowy proces osiedlania
się Kirgizów nad Tiań-Szal1 nie mógł wywołać zmian zasadniczych w stosunkach społecznoekonomicznych,
które tam istniały. Według badań archeologicznych plemiona
kirgiskie
należały przeważnie
do liczby rolniczokoczowniczego kręgu i jest mało prawdopodobne,
ażeby ich ekonomika
j
ustrój społeczny mogły odgrywać przodującą
rolę w historii rozwoju
Tiań-Szań.
Źródła chińskie z XVIII w. wskazują na plemienne rozdrobnienie Kirgizów. Mówią one nie tylko o podziale ich na zachodnich i wschodnich.
W ukształtowaniu
się wspólczesnych Kirgizów Tiar.-Szań podstawowym
razeniem były plemiona jenisejskich Kirgizów. Wielka masa tiańszańskich
Kirgizów powstawała nie tylko na skutek wędrówek jenisejskich Kirgizów,
nie tylko na skutek przyrostu naturalnego.
lecz w znacznym stopniu na
skutek asymilacji przez Kirgizów koczowniczych osiadłej ludności TiańSzań. Historia Kirgizów Tiarl-Szarl wyjaśnia się w świetJe marksistowskiej
teorii o powstawaniu narodów z różnorodnych plemion, narodowości i ras.
Jest charakterystyczne,
że współczesne badania nad rasowym składem ludności Tiań-Szań, Pamiru-Ałtaju
tzn. dzielnic zamieszkałych przez Kirgizów,
stwierdzają wielką różnorodność typów rasowych. Jeszcze bardziej różnorodne są cechy kulturalnego
rozwoju Tiań-Szan i Siedmiorzecza.
Znana
jest wielka ilość na terenie Siedmiorzecza różnych rodzajów piśmiennictwa:
sogdyjskiego, syryjskiego,
arabskiego, runiczno-tiurskiego,
chińskiego, ujgurskiego, sanskryckiego
itd. W zabytkach kultury materialnej
występują
cechy różnorodnego pochodzenia tradycji artystycznych
i nawyków rzemieślniczych;
widać to w budownictwie,
malarstwie,
rzeźbie, metalurgii
i garncarstwie.
Podczas gdy koczownicza kultura autochtonów
Tiań-Szań
i Siedmiorzecza tworzyła się z miejscowych elementów pod wzajemnym wpływem
centralnoazjatyckich
i południowosybirskich,
kultura
ludności osiadłej,
szczególnie zaś miejskiej powstawała
pod wpływem miejscowej kultury
koczowniczej i osiadłej środkowoazjatyckiej
(sogdyjskiej i syrdariańskiej).
Przejawy miejscowej kultury koczowniczej szczególnie wyraziście występują w okresie brązu, do X w., osiadłej zaś środkowoazjatyckiej
od V do X w.
Po X w. różnorodność kulturalnych
skrzyżowań zmniejsza się znacznie

a różnice elementów
etno-kulturalnych
Tiań-Szań
występują
w mmeJszym stopniu. Pozwala to przypuszczać, że od tej chwili rozpoczyna się
kształtowanie
się cech typowych dla kultury Kirgizów, przede wszystkim
wśród ludności koczowniczej.
Jednakże nie należy uważać wieku X za
okres ostatecznego ukształtowania
kultury kirgiskiej i kirgiskich plemion
nad Tiań-Szań.
Badania
historii powstania
narodowości
kirgiskiej
w oderwaniu
od
środowiska społecznego. \'1 którym plemiona kirgiskie żyly i rozwijały się,
byłyby jednostronne,
Jako konieczny warunek
opracowania
i ustalenia
historycznej prawdy jest objęcie badaniami różnorodnych istotnych faktów,
które wpłynęły na kształtowanie
się kirgiskiej narodowości.
S.

L BRUK:

Sk lad

et n iczn y

kra

,i ó w

b] i s k i e j

Az j i

(O'. 66-82).

Najbardziej
zlożony sklad etniczny cechuje Iran i Afganistan,
gdzie
,ludność
miejscowa
(Persowie
i Afgańczycy)
stanowi<l zaledwie
50%
całej ludności. Autor zaznacza, że polityczne granice obu krajów nie odpowiada ją etnicznym.
Wiecej niż polowa Afgańczyków
znajduje
się poza
granicami
Afganistanu
- w Pekistanie,
gdy tymczasem północna część
Afganistanu
jest zamieszkała
przez ludność nieafgańską.
Wręcz przeciwnie przedstawiaja
:cię sprawy w Iranie, gdzie państwowe granice są
szersze od etnicznych i okręgi pograniczne są zamies:ókane przez ludność
nie perską. Badanie skladu etnicznego narodów bJiskiej Azji natrafia na
poważne trudności z powodu braku
ma1?riałów
statystycznych.
Turcja
np. rozporządza
szczegółowym :spisem ludności.
natomiast
Irak,
Syria,
Liban, Izrael, Jordania i kolonie Adenu posiadają jedynie spisy wg. wyznań i dane o liczermości niektórych mniejszości naTodowych. W innych
krajach materiały
dotyczące składu ludności są opracowane w przybli;i:eniu z usiłowaniem przedstawienia
raczej jednolitego składu etnicznego
kraju. Kraje bliskiej Azji nie posiadają map etnicznych, ani też, lingwistycznych toteż autor oparł się na literaturze.
Większa część ludności krajów" bliskiej Azji zajmuje się przewazl1le
rolnictwem i hodO\"lą bydła. Mieszkańcy miast zaledwie w pięciu krajach
stanowią znaczny odsetek całej ludności (w Izraelu 780/0, w Libanie 45°/0,
w Syrii 300/0, w Turcji 25%, w Iranie 220/0). Gęstość zaludnienia wynosi
mniej więcej 13 osób na l km2, przy czym w Libanie dochodzi do 127 osób,
<l w koloniach angielskich i Arabii Saudyjskiej spada do 3-4 osób. Gęstość
zaludnienia zmienia się zasadniczo przy przejściu z pustyni do oaz, z dolin
rzek na tereny górzyste.
'
Na terenach
bliskiej Azji zamieszkuje
ok. 50 narodów.
Najbardziej
róźnorodny skład ludności posiada Iran: spotyka się tam Azerbejdżańczyków, Kurdów. Łurów, Bachtiarów,
Arabów, Beludżyków
i Turkmenów.
\\T Afganistanie
50%
ludności stanowią Sadżycy, Chezarejczycy.
Uzbecv.

221

220
Turkmeni, Dżemszydzi, Firiuzkuchowie
i Tajmeóczycy.
Bardziej jednolity
skład etniczny posiada Turcja (gdzie 86% ludności stanowią Turcy, 10,5°/0
Kurelowie
i 1,3%
Arabowie,
oraz nieliczne grupki Czerkiesów, Lazów,
Gruzinów, Ormian itd.). Kraje arabskie, z wyjątkiem
Iraku i Syrii są
również stosunkowo
jednolite w swym składzie etnicznym.
Spotyka sit'<
tam w niewielkim procencie. Persów, Beludżejów, Hindusów i Afrykańczyków. W Iraku zamieszkują również Kurdowie i Turkmet'lczycy, a w Syrii
Kurdowie i Ormianie.
Dostępne materiały w wielu wypadkach
nie pozwalają na rozwiązanie
zagadnienia
czy te lub inne grupy są samodzielnymi
narodami, czy też
VI liczbie
grup etnograficznych
wchodzą w skład innych narodów. Dotyczy to Giliańczyków,
Mazanderańczyków
i Galeszów (zbliżonych do Persów), Kuchgełów i Mamasenijczyków
(zbliżonych do Lurów) oraz Afszarów, Karadagaców
i Szachsewenów
(zbliżonych do Azerbejdżańczyków).
Niedostatecznie
wyjaśnione
pozostaje
zagadnienie
czy można w chwili
obecnej uważać za odrębnych
narodowościowo
Turkmenów
i Tatarów
w Turcji, czy też zostali oni zaasymilowani
w pełni przez Turków. Pewne
grupy miejscowych
plemion najprawdopodobniej
jeszcze nie uformowały
się w narody, lecz mówią podobnymi językami lub dialektami
i zajmują
sąsiednie terytoria. Do grup tych należą Kaszkajczycy, Lurowie, Bachtiarzy,
Kadżarowie.
Językowo większość narodów bliskiej Azji dzieli się na trzy grupy:
irańską, tiurską i semicką. Zaledwie 2,5% ludności zamieszkującej
bliską
Azję nie wchodzi w żadną z w.w. grup językowych.
Większa część ludności bliskiej Azji wyznaje wiarę muzułmańską
obrządku
sunnitskiego
~ub szyitskiego. Wiarę chrześcijat'lską
wyznaje
część Arabów,
Ormian,
Greków i Asyryjczyków.
Wyznawcy religii judejskiej prawie w pełni są
skoncentrowani
w Izraelu.
Po ogólnym wstępie autor podaje krótkie opisy poszczególnych narodów, dzieląc je według grup językowych:
1. G l' U P a i l' a ń ska.
W grupie tej autor wymien~a: Afgańczyków, Tadżyków, Przypamirskich
Tadżyków, Persów, Gilańczyków, Mazanderal1czyków, Galeszów, Tałyszów, Kurdów, Lurów, Kuchgełów, Mamasenijczyków, .Bachtiarów, Chezarejczyków-Berberów,
Dżemyszdów, Firiuzkuchów,
Tajmenów,
Chezarejczyków-dech
i zejnat, Tejmurów
i Nuristal1czyków
(Kafirów).
2. G l' U P a t i u l' ska.
W grupie tej autor podaje krótkie informacje
o Turkmenach.
Uzbekach, Kirgizach, Karakałpakach,
Azerbejdżańczykach,
Szachsewel1czykach,
Karadagczykach,
Afszarach, Kadżarach,
Kaszkajczykach, Karapapachach,
Turkach, Juriukach,
Tatarach
i tiurskich grupach
wschodniego i południowego Iranu.
3. W g l' U P i e s e m i c k i e j autor
czyków i Żydów.

omówił

pokrótce

Arabów,

Asyryj-

4. N a l' o d v i n n y c h g l' U P j ę z y k o w y c h. W części tej znajduje
się krótka cha~akterystyka
Ormian, Gruzinów, Lazów, Greków, Hindusów,
Afrykańczyków
i innych mniejszości
narodowych,
zamieszkujących
na
terenach bliskiej AZJi.
L. FAJNBERG:
sów.
(s. 82-100).

Za gadnieni

ustr oju

l'

o d o w e g o E s k i m o-

Zagadnienie istnienia ustroju rodowego u Eskimosów, szczególnie rodu
macierzystego,
jest sporne; wielu etnografów
twierdzi. że nie było go
wogÓle. Znany naukowiec, badacz życia społecznego Eskimosów D. Jenness
sądzi, że zbudowali oni swą spoJeczność na bazie małej rodziny. K. BirketSmith zapewnia również, że ród u Eskimosów nie istniał. W. Schmidt zalicza Eskimosów do kręgu narodów, dla których typowa była wielka rodzina
patriarchalna,
chociaż równocześnie
przyznaje, że w ich kulturze zachowały się pe\o\'ne cechy ustroju matriarchalnego.
Tymczasem wielu etnografów konstatuje
istnienie rodu macierzystego
Eskimosów w przeszłości.
F.. W. Nelson zapewnia, że Eskimosi z Alaski w kOl1cU XIX w. dzielili się
na rody totemiczne, które zapewne stanowiły jednostki terytorialne.
W. Thalbitzer,
opierając się na materiałach
Nelsona, pisze o istnieniu
rodu macierzystego
Eskimosów, a W. Bogoraz, opierając się
głównie na zachowanych przez Eskimosów formach wspólnoty pierwotnej
i danych religijnych,
wnioskuje,
że istniał tu ród macierzysty.
Żaden
jednak z wymienionych
badaczy nie próbuje rekonstruować
ustroju tego
na podstawie zachowanych
wśród Eskimosów przeżytków.
I właśnie to
rna na celu artykuł F a j n b e l' g a. Autor próbuje w oparciu o materiały
z literatury
zrekonstruować
ród macierzysly
Eskimosów rozkładający
się
jeszcze przed przybyciem
Europejczyków.
Większość danych literatury
dotyczy XIX i początku XX w. Głównym zajęciem Eskimosów było polowanie i rybołówst\vo.
Zdobycz z polowań prowadzonych
w pojedynkę
oddawana była do wspólnej gospodarki
wg ustalonych
norm, które nie
były wszędzie jednakowe. Po upołowaniu foki myśliwy otrzymywał udział
,;tosunkowo mały, większil jej czę~c rozdzielano między pozostałych myśliwych, część otrzymywali członkowie koczowiska nie uczestniczący w polowaniu z powodu pilnych prac, chorzy, starcy i sieroty. W końcu XIX w.
zasady podziału znacznie wypaczyły się, jednakże zwyczaj wzajemnej pomocy zachowal sie. szczególnie w czasie głodu - zapasy żywności były
wó~czas
dzielone' wśród wszys tkich członków
koczowiska.
Zwyczaje
'.\spólnoty pierwotnej
przetrwały
do końca XIX i początku XX w. przy
nodziale mięsa wieloryba.
w przeszłości

Za własność osobistą w społeczel1stwie eskimoskim
z końca XIX w.
uważane były: kajak, sanie, myśliwskie pułapki, odzież, przedmioty domo\\'cgo użytku, zabawki itp. Eskimosi z zatoki Berynga znaczyli swe przedmioty swoim znakiem, tamgą. Wiełka liczba tych znaków oznaczała roz-

223
~22
kład ustroju wspólnoty pierwotnej.
Za osobistą własność uważane były
również małe odcinki lodu z przeręblami dla fok. W Grenlandii. gdy my~liwy napotykał
przeręblę,
stawiał swój znak, wchodząc w ten sposób
w jej posiadanie.

Własnością
całe j rodziny były zapasy żywności.
Za własność całej
grupy uważano kamienne ogrodzenia wznoszone przez wszystkich członków grupy, wykorzystywane
do polowań na jelenie. groble do łowienia
ryb oraz domy dla mężczyzn tzw. kaiymy.
Tereny mySliwskie i rejony rybołówstwa,
zdaniem Birket-Smitha
były
\vspólne. Zaprzecza temu D. Jenness, który stwierdza
istnienie podziału
tereDOW mysJiwskich
i rybackich
wśród poszczególnych
grup lokalnych.
Przedmioty osobiste mogiy być wypożyczane. Na Alasce właściciel uważał
za niestosowne upomnieć: się o zwrot pożyczonego przedmiotu.
Gdy głowa rodziny umierała, część jego własności wkładano do grobu.
Pozostałą część dziedziczyli krewni i dzieci; wg. innych danych dziedziczyli tylko synowie, zdaniem zaś Birket-Smith'a
i Jenness'a
dziedzictwo
przypadało
wszystkim
dzieciom; synowie dziedziczyli narzędzia myśliwskie, córki zaś _ przedmioty domowego użytku.
Wdowa nic nie otrzymywała w spadku, lecz odbierała swój posag. W Grenlandii ten kto posiadał chałupę nie mógł otrzymać w spadku drugiej itp. Na Alasce w tym
okresie, nie było już takich ograniczeń w dziedziczeniu, co stało się jedną
z przyczyn większego rozdrobnienia
własności wśród Eskimosów Alaski.
Podział
spadku
wśród
dzieci starszych
i młodszych
był różnorodny.
np. w Grenlandii większą część majątku ojca otrzymywał najstarszy
syn,
natomiast inni Eskimosi nie robili różnic między starszymi i młodszymi
synami przy podziale spadku. Na Alasce najstarszy syn otrzymywał mniej
od młodszych, najcenniejsze
przedmioty otrzymywał najmłodszy z synów.
U Eskimosów Alaski, żona zmarłego dokonywała podziału spadku.
W drugiej połowie XIX w. między poszczególnymi grupami Eskimosów
ustaliły się trwałe stosunki handlowe;
jarmarki,
szczególnie na Alasce,
nabrały formy świąt, którym towarzyszyły tańce i różne obchody rytualne.
Jarmarki
były organizowane
zazwyczaj na pograniczu różnych grup eskimoskich.
Handel odbywał się drogą wymiany.
Za jednostkę
wartości
przyjmowano
skórę starej wydry, później skórę bobra.
Wg. Nelsona, w każdym osiedlu na Alasce, z końcem XIX w. można
było znaleźć bogacza (wg. pojęć Eskimosów), który drogą handlu złożył
znaczny majątek wartości kilkuset dolarów.
Bogacz był zobowiązany od
czasu do czasu do organizowania
poczęstunków dla swych współmieszkańców oraz do rozdawania
źywności i podarków.
W ten sposób upewniał
swych powinowatych,
że nagromadzone
bogactwo jest również ich udzialem. W wypadku gdy bogaty Eskimos uchylał się od poczęstunków, albo
go zabijano i zabierano mu wszystko, albo siłą zmuszano go do organizowania przyjęć i rozdania majątku.

Kilkadziesiąt
lat wstecz własność w każdej grupie nosiła charakter
społeczny.
Na wyspie Huniwak wszystkie przedmioty miały znaki wła~mości (proste lub łamane linie) lecz liczba tych znaków była bardzo niewielka. Wszystkie osoby wywodzące się od jednego przodka oznaczały
swoją własność wspólnym
znakiem.
Celem odróżnienia
poszczególnych
gałęzi drzewa genealogicznego
umieszczano kilkakrotnie
znak na przedmiotach (nie wyżej ponad 5). Stosunki własności u Eskimosów w XIX
i z początkiem XX w. w zasadzie zachowały więc charakter
społecznorodowy.
Eskimosów można podzielić na kili{a grup biorąc pod uwagę terytorium,
dialekt i kulturę. Każda grupa nosi swoją nazwę. zapożyczoną od zamieszKIwanego rejonu z sufiksem miut. Wychodźcy z takiej czy innej grupy,
przesiedliwszy się na teren innego regionu przyjmowali nową nazwę·
Jeszcze w 40-latach XIX w. Eskimosi z nizin Jukonu i Kuskokwimuoraz z wybrzeży Zatoki Brystolskiej
nosili jakieś sobie właściwe nazwy,
~achowane w trakcie osiedlania się członków jednej grupy. L. A. Zagoskin
7.auważa, że "tuziemcy tego kraju dzielą siebie niezależnie od nazw osiedli,
'N którym
mieszkają, wg. nazw miejscowych lub przydomkowych.
charakteryzujących
walki wewnętrzne, które zmusiły słabszych lub zwyciężonych
do przesiedlenia
się, albo wg nazw rozrastającego
się plemienia, lub też
w końcu wg nazw przynależących
do różnych pokoleń. Prawdopodobnie
c:hodzi tu o rodowe i plemienne przezwiska.
Skład grupy nie był stały, ponieważ poszczególne rodziny eskimoskie
często przesiedlały
się. Są pewne dane świadczące, że płynność składu
grup zwiększyła się znacznie w ostatnim stuleciu, lecz jeszcze w 80 latach
XIX w. prawie wszyscy Eskimosi urodzeni na terenie przy Zatoce Hudsona,
którzy przesiedlili
się na inne tereny,
przestrzegali
surowo
zwyczaju
powracania
w starości do rodzinnych osiedli; dlatego teź prawie wszyscy
starzy znajdowali
się w grupie, której członkami byli ich przodkowie.
Do niedawna poszczególne grupy były wyraźnie podzielone między sobą,
Do XVIII w. włącznie, a być może i później, grupy eskimoskie wojowały między sobą. Przyczyną wojen prawie zawsze była zemsta rodowa.
Pewne fakty dowodzą, że Eskimos! niegdyś posiadali wodzów, W XVIII w.
plemię
eskimoskie
było całością
społecznO-organizacyjną.
W pracach
Nelsona znajdują się materiały o międzyplemiennych-wojnach
wśród Eskimosów Alaski, o zwyczaju posyłania
gOJ1CÓWdo zaprzyjaźnionych
koczowisk z wezwaniem do udziału w wojennym wypadzie, organizowanym
przez mieszkańców któregoś z koczowisk lub o zwyczaju zapraszania
do
prac przy budowie nowego każymu dla koczowiska współplemienników
z najbliższych osiedli.
Podział Eskimosów na grupy w pewnym stopniu odzwierciedla
ich
poprzedni podział na rody i plemiona, grupy bowiem są resztkami rodów
i plemion, które zachowały do niedawna (niejednokrotnie
do dziś) rodowe

224
lub plemienne

\J i,

przezwiska,

wspólnotę

terytorialną,

kulturę

i język, obyczaj

rodowej zemsty.
Na terenie koczowiska zazwyczaj mieszkali członkowie jednej grupy.
PrawiE; wszyscy byli związani z sobą węzłami pokrewieństwa
lub powinowactwa.
Na zachodzie Alaski, mieszkaniec
obcego koczowiska
a-urn-ta
był przeciwstawiany
człowiekowi "mojego klanu" (koczowiska), który był
uważany za krewnego i nazywano go u-jo-huk
(dosłownie dziecko siostry).
N'ektóre dane dowodzą istnienia zwyczaju wzajemnej pomocy; członkowie
jednego koczowiska byli obowiązani troszczyć się o chorych, kaleki, starców, wdowy i sieroty.
Wg Nelsona, Eskimosi z Alaski określali ród terminem u-jo-huk (odpowiada to grenlandzkiemu
u-jo-Tuk).
Thalbitzer wyprowadza
z tego wniosek o matriarchacie.
Na czele takiego rodu znajdował się prawdopodobnie
starszy dziadek ze strony matki.
Na Alasce do początku XX w. a na wyspie Nuniwak aż do 40 lat
XX w. zachował się podział Eskimosów na grupy totemiczne.
Przeżytki
totemizmu zostały uwypuklone
przez Nelsona \ Lautisa.
Nelson stwierdza,
że Eskimosi zamieszkujący
teren pomiędzy rzeką
Kuskokwim a zatoką Koceba, posiadali ustalony system totemów, któremu
odpowiadał
podział na rody. Niestety Nelson nie wyjaśnia
co rozumie
pod nazwą "totem" i "ród", co umniejsza wartość jego informacji. Nelson
wymienia totemy wilka, sokoła, wrony, jako najbardziej
rozpowszechnione
wśród zbadanych przez niego Eskimosów.
W XIX w. totem wśród Eskimosów tego terenu dziedziczony był po linii męskiej.
Wszyscy członkowie grupy nosili na sobie części ze zwierzęcia totemicznego i rysowali
jego stylizowane
wyobrażenie
na broni i innych
przedmiotach
osobistego użytku. Broń ze znakiem totemicznym była uważana za zawierającą
wszystkie przymioty zwierzęcia totemu. Na grobach
również umieszczano często wyobrażenie
totemu.
W okresie opisywanym
przez Nelsona znaki totemiczne, nakreślone w różnych wariantach,
wskazywały właściciela przedmiotu.
Wg Lantisa Eskimosi wyspy Nuniwak szanowali "zwierzęta-pomocników" (inogo). Członkowie wielkiej grupy nosili amulety jego lub rysowali
go na kajakach,
harpunach
itd. Zwierzęta "pomocnicy" były wspólne nie
tylko dla rodziny, ale i dla kuzynów wszystkich
stopni pokrewieństwa.
Prawdopodobnie
jednym z przeżytków ustroju rodowego u Eskimosów
Alaski jest zachowanie
instytucji
seniorów. Za przeżytek
rady rodowej
można uważać, praktykowane
do dziś, posiedzenia
starców, na których
roztrząsane
są ważniejsze
zagadnienia.
U Eskimosów z nad Labradoru
postanowienia
podjęte na takim posiedzeniu są decydujące. Na północnym
zachodzie Alaski wszystkie poważniejsze zagadnienia
były rozstrzygane
na
ogólnym zebraniu mieszkańców.
Przytoczone fakty dowodzą, że istl1iałorównouprav,:nienie
mężczyzn i kobiet w sprawach wspólnoty.

Wśród Eskimosów Alaski i Zatoki Hudsona do połowy, XIX w. były
r~zPolvszechnione
domy dla mężczyzn tzw. kazllmu (podobne domy są
zJa";iskiem
związanym
z matriarchatem),
w których mężczyźni przebywah przez cały czas wolny od polowań. Tam pracowali, spali, organizowali narady i uroczystości. Wewnątrz kazllmu mieszkańcy jego rozmieszezali się wg pokrewieństwa
i stanowiska
społecznego. Kobiety i dzieci
mieszkały osobno.
":,,g ZagOs~ina, ~obiety przynosiły do kazymu pożywienie. Nelson podkresla fakt, ze kobIety mogły przychodzić do kazymu tylko na czas trwania niektórych
obrzędów. Na wyspie
Nuniwak
chłopcy po skończeniu
5 lat przenosili się do kazymu. Staruszkowie
w kazymu zaznajamiali
młodzież z podaniami, obyczajami i tradycjami
grupy.
Eskimosi centralni w ciągu ostatnich 100 lat już nie posiadali domów
dla mężczyzn. Mężczyżni zamieszkiwali
wraz ze swymi rodzinami, budynek zaś był wykorzystywany
tylko w czasie świąt. W Grenlandii
prawdopodob.nie również istniały domy dla mężczyzn, ale dość wcześnie znikły.
BudynkI społeczne, które służyły za miejsce spotkań wszystkich mieszkańeów osiedla, prawdopodobnie
zniknęły z chwilą pojawienia
sie wielkich
domów", w których mieszkało niejednokrotnie
ok. 10 rodzin.
."
Święta grenlandzkich
Eskimosów były organizowane
tylko zimą, gdy
.•••
szyscy znajdowali się w swych stałych osiedlach. Eskimosi z nizin JU'konu i Kuskokwima,
poza wielkimi świętami religijnymi,
na które przybywah wszyscy mieszkańcy sąsiadujących
koczowisk (którzy w przeszłości
~YI.i .prawdoPodobnie
członkami
jednego plemienia),
organizowali
święta
.,mIeJscowe" oddzielnie dla każdego koczowiska, celem skrócenia długich
"\iieczorów póżnej jesieni i zimy. W organizowaniu
takich świąt udział
orali wszyscy mieszkańcy
koczowiska, czasami zaś tylko mężczyźni, lub
tylko k~biety. Jeżel.i święto było organizowane
przez kobiety, zapraszały
ene ~ęzczyzn.
"Świętom kobiecym" towarzyszyło
często przebieranie
się
"!' stroJ męski, w trakcie zaś świąt organizowanych przez mężczyzn wszyst10(0
odbywało się odwrotnie.
Zwyczaj ten prawdopodobnie
wywodzi się
J. o.kresu ~atria.rchatu
ze związanyrpi z nim obyczajami odrębnego życia
Jrlęzczyzn I kobIet. Należy podkreślić, że zwyczaj przebierania
się kobiet
w. st.rój męski i mężczyzn w strój kobiecy, jak i zamiana ról w trakcie tań~ow był powszechny u Eskimosów tylko przy tańcach tradycyjnych.
System zawierania małżeństw przez Eskimosów jest mniejwięcej
jednakowy z wyjątkiem
Alaski. Małżeńswo zawierano w 15 lub 16 roku życia
Eyło. ono często poprzedzone zaręczynami, które miały miejsce tuż po uro.ze~lU. się dzieci a czasami odbywały się nawet przed urodzeniem dzieci.
Małzenstwo było organizowane
przez babki rodziny narzeczonego lub naneczonej.
Wśród niektórych
grup Eskimosów
istniał zwyczaj płacenia
kałymu
\okupu) przez rodziców narzeczonego.
W wypadku
gdy narzeczeni
zaIS .,Lud",

'.

225

t. XLIV.

226
227
mieszkiwali w różnych koczowiskach, nie widzieli się do momentu zawarcia małżeństwa. Gdy narzeczony nie zjawiał się w ustalonym terminie po
swą żonę, mogła ona wyjść za mąż za swego ziomka. W takich wypadkach
gdy narzeczony
zjawiał się po zam'jżpójściu
swej narzeczonej,
walczył
o nią z jej mężem.
Małżeństwu parzystemu
towarzyszyło małżeństwo grupowe. We wszystkich grupach eskimoskich była rozpowszechniona
poliandria oraz w większym jeszcze stopniu poligamia. W XIX w. wśród różnych grup eskimoskich pozostały jeszcze ślady lewiratu
i sororatu. Młodsi bracia byli
obowiązani troszczyć się o żony starszych, gdy ci ostatni wyjeżdżali w jakąspodróż.
Eskimosi z Igłulik mogli żenić się z dwiema siostrami. Należy
przypuszczać,
że w okresie organizacji
rodowej poligamia
i poliandria
występowały
w formie małżeństwa
mężczyzny z grupą sióstr, z jednej
strony, i kobiety z grupą braci z drugiej strony, w rezultacie czego wszyscy
członkowie dwóch związanych małżeństwem
rodów byli odpowiednio zabezpieczeni mężami i żonami. Później, w związku z rozpadem ustroju rodowego stało się obojętne, czy żony są siostrami (z urodzenia), a mężczyźni
braćmi, odpowiednio zmieniał się i charakter
tych instytucji.
Wszyscy Eskimosi ur;rawiali powszechnie "vymianę żon na dłuższe lub
krótsze okresy czasu. Zwyczaj ten był szczególnie popularny wśród tzw.
"towarzyszy
w pieśni". Każdy mężczyzna z Netsylik miał swego stałego
partnera,
który w trakcie świąt w kazymu śpiewał mu w odpowiedzi
i używał jego bębna. Tacy partnerzy byli nazywani towarzyszami w pieśni.
Uważano ich za ściśle z sobą związanych, od czasu do czasu wymieniali
między sobą żony i mieli w stosunku do siebie pewne określone obowiązki.
Stosunki pomiędzy "towarzyszami
w pieśni" przypominają
stosunki pomiędzy kuzynami w prostej linii w okresie ustroju rodowego. Eskimosi
z wybrzeży Oceanu Spokojnego jeszcze w 30 latach XX w. zachowali teOl"etycznie małżeńskie
prawo braci żonatych z grupą sióstr, do każdej
z nich, jak również prawo grupy kuzynów do grupy kuzynek. W ten sposób grupowe małżeństwo Eskimosów w formie wymiany żon należy wywodzić z praw ustroju rodowego, z wzajemnych praw małżeńskich
braci do
swoich żon, które w wypadku podwójnej egzogamii były siostrami rodzonymi.
Wg zwyczaju Eskimosów grenlandzkich,
jeżeli w trakcić wymiany żon
rodziło się dziecko, obaj mężczyźni w równym stopniu uważani byli za jego ojców. Chociaż dziecko zamieszkiwało w domu jednego z nich, uważane
było za dziedzica obu. W takim wypadku mężczyżni nazywali siebie "przyrodnimi kuzynami". Nazwę tę możnaby również przetłumaczyć:
"partnerzy,
towarzysze, dzielący coś po połowie".
Najczęściej
jednakże wśród Eskimosów występowała
rodzina składająca się z rodziców i dzieci, lecz w wielu wypadkach z rodzicami zamieszkiwali ich dorośli synowie ze swymi żonami, lub córki ze swymi mężami,

':ak ró\vnież i ich C];;ieci. Rodzina CLęsto składała się z braci i sióstr wraz
z dziećmi. Wielka rodzina najczęściej
spotykana
była na terenie Grenlandii. Dom05l'.'o'o b:;ło raczej własnością wspólną małżonków. Zasadniczym
7.ajęciem mężczyzny było myślistwo, kobiety zaś gospodarstwo
domowe.
Rybołówstwo
na Jukonie i Kuskokwimie
oraz w Zachodniej
Grenlandii
było zajęciem wyłącznie kobiet, które latem łowiły siecią nelmy i sigy.
Kobiety eskimoskie z Igługlik również łowiły ryby (łososie) lecz tylko na
wedle;
sieciami
!owili mężczyżni.
W wielu
okręgach,
kobiety
były
często mistrzyniami
w polowaniu na lisy, ptaki i in. drobną dziczyznę.
Kobiety-łowcy
wielorybów zdarzały się rzadko, lecz i tu nie było żadnych
zakazow wzbraniających
kobiecie udziału w polowaniu
na wieloryby.
Kobiety uczestniczyły często w polowaniu na kariba jako naganiacze. Wielkie. znacz.enie przypisywano
magicznym zaklęciom kobiet, zapewniającym
męzczyzme powodzenie w czasie polowania.
W wierzeniach
religijnych
Eskimosów
dominowały
bóstwa rodzaju
żeJ1skiego. Najpotężniejszą
z nich była władczyni morza Sedna znana również i pod tymi nazwami, które oznaczały "ona tam w dole", "stara kobieta", "matka morza" itp. Obraz jej wszędzie był jednaki (chociaż na zachodzie kraju Eskimosów rywalizował z nią "człowiek na księżycu"). Eskimosi wyobrażali sobie ją jako starą kobietę, mieszkającą
na dnie morza·
panukcą
nad stworzeniami
morskimi, które od czasu do czasu oddawał~
ludziom. Jak Sedna tak i inne bóstwa rodzaju żeńskiego były wrogami
m(~żczyzn. Męża, ,vg jednych legend, nie posiadaŁa, wg innych był nim
pie~, wg zaś trzeciej wersji był nim mężczyzna, który odgrywał w jej do~u
pOdrzędną rolę. Na ziemi, odpowiednikiem
Sedny była "leśna gospodyni"
u Eskim.osów znad Oceanu Spokojnego i "matka Kariby" u Eskimosów
znad zatoki Hudsona. Bóstwami rodzaju żeńskiego była ChUa, duch powietrza i Pinga, duch ziemi. Należy przypuszczać, że religijne wierzenia Eskimosóv. z przewagą bóstw rodzaju żeńskiego powstały w okresie matriarchat:.!. Z matriarchatem
związane jest również powszechne przeświadczenie
Eskimosów o ich pochodzen~u od kobiety i psa.
W niektórych
grupach Eskimosów znajdowały
się kobiety szamanki.
Coprawc1a kobieta szamanka
z okręgu zatoki Hudsona, jak i z innych
mogla stosować swe czary tylko w stosunku do kobiet. Uważano również,
że kobiety rzadko mogą stać się wielkimi
szamanami.
Wg niektórych
relacji kobieta mogła dziedziczyć; po ojcu stanowisko szamana.
Prawie wszyscy Eskimosi rozróżniają
ojcowską i macierzystą
linię 1'0dow~. Wiekszość Eskimosów rozróżnia dzieci brata i siostry, co jest niewątP~IWI: .przeżytkiem ustroju rodowego. Z rodowym ustrojem związane jest
r?:"me.z rozróżnienie pomiędzy braćmi męża i żony oraz sióstr męża od
sJ.Qstr z.~ny. W stosunku do młodszych braci zasada ta jest mniej przestrzegana nlz w stosunku do starszych, co zdaniem autora związane jest z wielką rolą starszych braci w okresie początkowym
przej~cia do patriarchatu.

228

22.

Zdaniem M. Lantisa nuniwaski
system pokrewieństwa
w zasadzie jest
podobny do systemu irokeskiego i Kalifornii zachodniej.
Proces rozpadania się rodu zakończył się stosunkowo niedawno. Dotychczasowy eskimoski układ pokrewieństwa
jest odbiciem rodowego ustroju
społecznego. W miarę posuwania się na wschód zanikają cechy matriarchatu, zanikają domy mężczyzn (oprócz okręgu z nad zatoki Hudsona)
1 zanikają przeżytki małżeństwa
wśród krewnych, totemizm, matrilokalność. Jednakże rozwój rodu patriarchalnego
zostaje zahamowany rozpadem
ustroju rodowego wogóle.
"SOWIETSKAJA

ETNOGRAFIJA",

z. 3, Moskwa,

1955 r. s. 30-42.

O. A. SUCHAREWA : B a d a n i a e t n o g r a f i c z n e
s t w e m koł c h o z o w y m Ś r o d k o w e j A z j i.

nad

c h ł o p-

Badania nowego bytu i nowej kultury
chłopstwa
kołchozowego Azji
Srodkowej jest właściwie badaniem nad problemem przejścia od feudalizmu i przeżytków patriarchatu
do socjalizmu z pominięciem stadium rozwoju kapitalistycznego.
Badania są prowadzone
w trzech
kierunkach:
1) opracowania monograficzne
jednego z typowych kołchozów, 2) badania
nad historią, kulturą i bytem kilku kołchozów o .różnym składzie etnicznym ludności, 3) opracowanie tematów szczegółowych.
Z opracowań monograficznych
ukazały się dotychczas: KuLtura
i byt
tadżiskogo...
kolchoznogo
krestianstwa
("Trudy Instytuta
etnografii
AN
SSSR", nowa serija, t. 24, M, 1954) oraz Proszloje i nastojaszczeje
Ajkyran
(Akademia Nauk Uzbeckoj SSR, Institut
Istorii i Archeołogii, Taszkent,
1955). O bycie i kulturze turkmeńskich
kołchoźników J. R. W i n n i k 6 w
opublikował obszerny artykuł w "Trudach Instytutu Etnografii AN SSSR"
(nowa seria, t, 21. 1954 r.). Wysunięcie na plan pierwszy opracowań monograficznych
jest uzasadnione
potrzebą długich badań stacjonarnych,
co
z kolei sprzyja głębszemu zaznajomieniu się z ~yciem kołchozu.
Wydane dotychczas monografie są wynikiem prac badawczych w latach 1950-1954. Zawierają
one opracowania
dotyczące: historii ludności,
bistorii powstania i rozwoju kołchozu, współczesny stan jego ekonomiki,
warunków życia kołchoźników, ich kulturę duchową oraz opis życia rodziny
i kołchozu.
Liczne zabytki archeologiczne, badania topograficzne, toponimiczne oraz
podania ludowe, przykłady z literatury
na terenie prowadzonych
badań
Jlaukowych uzupełniają
całość. Autorka omawia błędy i niedociągnięcia
"publikowanych
monografii.
Etnografowie muszą w swych badaniach życia kołchozowego zajmować
się głównie współczesnością, w sprawach zaś gospodarki, albo przestudio'lVać ekonomię i agrotechnikę,
albo zrezygnować
z opracowywania
tych

zagadnień, pozostawiając
je ekonomistom. O. A. Sucharewa podkreśla, że
badania nad życiem i bytem współczesnej rodziny radzieckiej jest naczelnym zadaniem etnografów. Zdaniem jej rozdziały poświęcone zagadnieniom
rodziny kołchozowej zarówno uzbeckiej jak i tadżyckiej są opracowane
starannie, mimo, że zbyt wiele miejsca poświęcono starym formom bytu.
.Błędnie potraktowano
jednakże w monografii zagadnienie rozpadu wielkiej
rodziny. Odnosi się wrażenie, że proces rozpadu wielkiej rodziny rozpoczął
się już w XIX w., podczas gdy w rzeczywistości miał on miejsce w chwili
powstania kołchozu. Problem przeżytków przetrwały ch w źyciu współczesnym chłopa kołchozowego
jest problemem
trudnym,
wymagającym
od
etnografa głębokiej analizy, ażeby ocenić czy zjawisko jest pozytywne lub
negatywne w procesie rozwoju życia socjalistycznego.
Autorka na przykładzie niedawno opublikowanej
pracy S. M. Abramsona poświęconej życiu kołchozu kirgiskiego udowadnia,
jak nieostroźna
analiza doprowadza do pozytywnej oceny zjawiska wskazującego na to, że
w tej czy innej rodzinie panują najbardziej
zacofane, patriarchalne
stosunki rodzinne. W monografii
tadźyckiej
takich błędów nie popełniono,
ale teź problem przeżytków
w życiu rodziny
potraktowano
pobieźnie
i deklaratywnie.
A. Sucharewa uważa, że w badaniach nad współczesnością
najistotniejszym
źródłem wiadomości jest człowiek.
W drugiej części artykułu O. A. Sucharewa analizuje dość różne załoźenia obu monografii. Zespół autorski Instytutu historii i archeologii AN Uz.
SRR położył nacisk na problemy społeczno-historyczne,
podczas gdy w tadżyckiej monografii prace szły w kierunku wyłącznie etnograficznym
z niedostatecznym
uwzględnieniem
zagadnień historycznych,
wysiłek skupił się
na zagadnieniach
tradycji i narodowej specyfiki.
W końcu O. A. Sucharewa podkreśla konieczność prowadzenia dalszych
badall naukowych,
szczególnie w okręgu Buchary i Chiwy, gdzie nastąpiło zjawisko przejścia z feudalizmu do ustroju socjalistycznego.
Autorka
uważa, że badania winny obejmować większe tereny i muszą być prowadzone kompleksowo.
Nowym problemem
badań naukowych
są tereny nowonawodnione
na
których osiedlają się przedstawiciele
różnych narodowości, gdzie następuje
proces jednoczenia się różnorodnych kultur i tradycji. Badania w tym zakresie podjął już T. A. Zdanko. Problem ten wymaga jednak wieloletnich
i wszechstronnych
badań.
Z badań tematycznych
instytut wysunął na pierwsze miejsce dwa tematy: domostwo i rodzina kołchozowa. W Uzbekistanie
dobiega końca
opracowanie takiej monografii z doliny fergańskiej. Badania w kołchozach
nad dawną ludnością kipczacką przeprowadza
druga ekspedycja fergańska
pod kierunkiem W. G. Moszkowej. Kipczacy weszli obecnie w skład naro'"
'duwości uzbeckiej. Podobny problem porusza w swej pracy o Beludżach
J. R. Winnikow. Do tego typu opracowań należy również praca L. S. Toł-

230
stowej, poświęcona
zagadnieniom
etnogenezy
i historii Jwltury
fcrgar.skkh Karaka!paków.
Na zakończenie autorka podkreśla wagę zadań jakie stoją przed ct:10grill;ą w okresie badal1 nad współczesnością.
A. D. BECHIvIAK: N a w e c e c h y b u d o w n i c t w a mieszkaJn e g a c h ł a p s t war
9 s y j s k i e g o (Czerty no\vego w architekture
ruskogo krestiar-skogo żiliszcza) (s. 43-55).
Na wstępie autor zażnacza, że budownictwo
wiejskie w Rosji zi'.r:zęłe
ulegać zmianom już \v okresie rozwoju kapitalizm'\.
Zmiany zasadnicze
nast'lP!ły jednak w okresie porewolucyjnym.
Ogólną c~ciq tych zmian jest
dążenie
do zastosowania
udogodnień
miejskich
w architekturze
wiejskiej, równocześnie
zaś zdobnictwo
domów wiejskich
zachowuje
w dużym stopniu swoje formy tradycyjne,
choć nie je;?t p<1Zbawione nowych
eL:!1lentów, zG'.pożyczonych z budownictwa
miejskiego.
A. Bcchman na przykładzie
wsi JawIe, położonej nad rzeczką Jawlejką
i rzekó: .surą (7 km od miasta Ałtyria, Czuwaska
AS lU',), rysuje obraz
zmian zachodzQcych w budownictwie
wiejskim. Wieś posiada szeroką głów-'ną ulicę i niewielkie zaułki. Zagrody znajdują się z obu stron ulicy w nie·
przerywanym
ciągu. Stara część wsi leży na wzniesieniu. Mieszkailcy obok
rolnictwa,
zajmowali
się niegdyś spławianiem
drzewa, wywózką drzewa
z lasu i in. pracami leśnymi.
Vhele zagród zachowało
tradycyjny
rozkład
zabudowań:
pod"iórze
oloczone zabudowaniami,
dom obrócony szczytową ścianą z trzema oknami
do ulicy. Tego typu zabudowa
zagrody pojawiła
się w okresie rc.:.:padu
wspMnoty i trwała do okresu wielkiego rozdrobnienia
gospodarstw,
tzn.
do ckresu rozwoju kapitalizmu
w XIX w.
W związku z rozwojem przemysłu i pojawieniem
się na rynku m,\lcriał6w piłowanych
i toczonych, towarów żelaznych oraz szkła i in. wyrobów
w życiu i domostwie chłopów nastąpiły zmiany. Okna domów stały się
większe, a podwójnych
skrzydłach, kominy i przewody murowano z cegły,
óawano domom poszycie tarcicowe, ramy drzwi i okien były z tarcic, kar··
nisze i ornament piłowany zastąpiły dawne dłubane (drążone).
Cechą charakterystyczną
izb z połowy XIX w. była wielka ilość gzymsów
horyzontalnych
oraz zamiast ciosanej
sieni ozdobny fronton wejściowy.
Gzymsy były bogato rzeżbione, w czym wyrażał się wpływ miejskiej architektury
kamiennej,
ozdobionej
medalionami,
kasetonami,
roz'etami itd.
Okna formą
daleko
odbiegły od dawnych
małych okienek, ozdobione
gzymsami i rzeźbionymi
futrynami.
W póżniejszym
okresie powierzchnię
frontonu
zaczęto pokrywać
rzeżbionym
poszyciem
i skomplikowanymi
dekoracjami
nakładanymi,
rozmieszczając
je horyzontalnie
równoleglE:
do linii dachu.

r

231
W ogrodzeniu obejścia, tuż obok domu znajdowały
się wrota i furtka
prowadzące na pod\vórze. Wejście do izby w domu starego typu znajduje
się na równi z ziemią· Drzwi \vejściowe nrowadzą
do krytego korytarza
7 wewnętrzną
klatką schodową a kilku s:opniach, które sięgają do podiogi
lub tzw. "mostu" sieni. Dom typu nowego budownictwa
posiada ganek ze
stopniami,
przykrytymi
daszkiem
na dwóch rzeźbionych
kolumienk2ch;
domy ostatnio
budovvane nie mają kolumienek,
daszek spoczywa
aa
wspornili:ach. Vhększość domów posiada tzw. "łeb" i dwuspadowy
óach,
Rzadkie S'l domy czterospa<lo' ..ve, ustawione długą stroną budynku WZdiuż
ulicy.
We wszystkich
zagrodach sad OWOCO\\1Y
przytyka bezpośrednio
do podwórza zabudowanego
jak dawniej z wolną przestrzenią
pośrodku.
Stare
rodwórza
są wielkich rozmiarów
z mnóstwem
zabudowań gospodarczych.
Nie przetrwały
one do dziś. Wszystkie zostały przebudowane.
Z kolei następuje opis jednej z zagród kołchozowych, której budynek mieszkalny zachował architekturę
z polowy XIX w. Podwórze jest zabudowane
w kwadrat. Bezpośrednio
od strony
sieni przylega
szopa z sianem.
Drzwi
z drwalni
wychodzą
na
podcienie.
Do
drw:llni
przylega
obora.
Przy przebudowie
stajnie i pomieszczenia
pomocnicze usunięto.
Za podwórzem, już w ogrodzie na miedzy znajduje
się studnia z której korzystają również sąsiednie zagrody. Obok studni umieszczono krytą piwnicę,
której część nadziemna miała formę stodoły, z drzwiami w bocznej ścianie
i dwuspadowym
dachem.
Wewnątrz
znajduje
się otwór, prowadzący
w podziemną
część, do której składają
lód. Za podwórzem
znajduje
się
warzywnik
i sad OWOCO\vy. Około warzy\vnika
umieszczona
jest szopa
przeznaczona
do przechowY'J\.'ania róźnego rodzaju sprzętu i siana. W najbardziej
odleglej części zagrody znajduje
się łaźnia, niewielki
budynek
zrębowy, o dwuspadowym
dachu.
Dom mieszkalny
zachov:al wewnątrz
tradycyjny
plan; podzielony
jest
na trzy części: izbę ze strychem i piwnicą, sieó z mostem, komorę z podcieniem.
Drzwi z ulicy prowe,dzą do zamkniętego
korytarza, który 'przecina dom
na przestrzał.
Z korytarza
wchodzi się do izby przez sień. Izba jest podzielona na dwie nierówne części. Mniejsze pomieszczenie służy za kuchnię
i pralni~; okno znajduje się w ścianie licoweJ naprzeciw
pieca; większa
część izby jest pomieszczeniem
mieszkalnym
o pięciu oknach.
Kuchnię
dzieli od izby mieszkalnej
piec, szafa z naczyniami kuchennymi
i zasłona
klóra zastępuje drzwi.
.'11' podłodze kuchni znajduje
się otwór prowadzący
do piwnicy, w któreJ :imć) przechowuje
si<; karlone
i jarzyny.
W kuchni stoi stolik, ława
z WIadrami i saganami,
na podłodze koło pieca szaflik, bliżej okna ku-

232
chenna ława tradycyjnego
typu.
półka na naczynia z poziomymi

233
Tuż nad ławą kuchenną
drążkami do wieszania

umieszczona
łyżek.

jest

Z użytku znikają ławy biegnące wzdłuż ścian i łóżka domowej roboty.
Ze starych sprzętów spotyka się czasami jeszcze półki koło pieca, które
zimą służą za łóżka, latem zaś do składania odzieży i drobnych przedmiotów.
W izbie mieszkalnej kąt ściany długiej i krótkiej jest oklejo::lY tapetą
prawie do sufitu. Tu rozwieszone są fotografie rodzinne.
Podłogę i sufit
przy zmywaniu skrobie się dużym nożem tzw. kosariem,
również ławy
i stoły są w ten sposób oczyszczane. Sufit myje się parę razy w roku.
Z sieni wchodzi się do komory, w której przechowuje się odzież i zapasy żywnościowe. Tuż pod komorą z::lajduje się podklet do której wchodzi
się z drwalni (saraj). Jest to pomieszczenie przewidziane dla bydła domowego w czasie mrozów. Sufit w sieni ułożony jest z desek pokrywających
tylko połowę przestrzeni.
Podłoga sieni nazywana jest mostem, pomieszczenie zaś pod podłogą podmostem. Latem umieszcza się tam świnie. W sieni
ustawione są drewniane
łóżka i skrzynia z płaskim wierzchem. Na ścianach wiszą przedmioty gospodarstwa domowego.
Na strych wchodzi się po drabinie.
Tu zwraca uwagę konstrukcja
komina, który nieodmiennie
posiada dodatkowo poprzeczny przewód kominowy, umieszczony na deskach opartych ponadto ::la bierwionie. Dodatkowy
przewód używany jest przy czyszczeniu sadzy w kominie, a co ważniejsze.
jest to prymitywny
skrolowiciel,
który zmniejsza groźbę poźaru.
Konstrukcja
ścian z masyw:1ych bierwion jest nieskomplikowana.
Komora i pomieszczenie pod nią są zrobione z grubych desek. Sufit spoczy,va
na ścianach zrębowych i na jednej maticy biegnącej w poprzek domu, która
równocześnie słuźy do umoc:1ienia wiązań.
Podłoga ułożona jest na ścianach i bierwionach poprzecznych.
Pod piecem podłoga jest dodatkowo umocniona dwoma bierwionami i podpórkami
w piwnicy. Dach domu jest dwuspadowy, pokryty tarcicą z frontem wspartym na belkach poszytych deskami. Pochyły gzyms bramujący
wsparty
jest na belach
biegnących
wzdłuż wiązań.
Dom został wybudo"'any
w 1863 r. i jest bardzo charakterystycznym
wzorem architektury
drugiej
połowy XIX w. Pośrodku rzeżbionego gzymsu znajdują się dwa lwy, których rysunek stracił wiele z tradycyjnego kształtu. Przednie, pochyłe deski
frontonu (w gwarze miejscowej periliaJ przykrywają
krokwie dachu i opierają się na wystających
końcach bierwio:1 najwyższego wieńca.
Końce
wieńców obciosane półokrągło są ozdobione rzeźbą i wypolerowane
do połysku. Deski pokrywające krokwie są pokryte głęboką rytą rzeźbą.
Niemniej interesujące
są futryny i okiennice bogato ozdobione, o nie
powtarzającym
się rysunku rzeźby, mimo że często wyko:J.ywane przez
tegoż samego majstra. Domy zostały wybudowane przez zespół cieśli, którzy
równocześnie wykonywali rzeźbę i in. ozdoby.

Jak wynika z opisu drugiego domu kołchozowego, połoźenie domu oraz
zabudowanie podwórza są podobne pierwszemu.
Dom, ongiś podzielo:J.Y na
dwie części: mieszkalną
i gospodarczą, dziś jest zamieszkały
przez dwie
rodziny. Dawna izba mieszkalna została podzielona na trzy części: sypialnię.,
bawialnię i kuch:J.ię. Dawna sień została również przerobiona
na pokój.
tzw. środkowy.
Wejście do izby z niskim ganeczkiem jest bezpośrednio
z ulicy. Wewnętrzne schody wzdłuż ściany licowej prowadzą do sieni z komorą i skrzynią w rogu. Pokoje są wypełnione
meblami
fabrycz:lymi.
W izbie środkowej zachowały się jeszcze łóżka i półki pod sufitem. Zniknęły
ławy pod ścianami.
Lewa połowa domu jest podzielona na trzy części: dwie izby mieszkalne
z ławą i półkami.
We wszystkich prawie izbach prócz pieca
ruskiego znajdują się płyty kuche:J.ne a nawet okrqgłe piece w kożuchach ..

i kuchnia

Opisywany dom jest masywnej konstrukcji.
Bierwiona mają średnicę
30 cm. Budynek jest wysoko wzniesiony ponad poziom ziemi. Dom pokryty jest czterospadowym
dachem
klepkowym,
po bokach
ma dwa
ganki wsparte
na kolumienkach.
Ramy okienne i okiennice
są bogato
i pięknie
rzeźbione. Autor stwierdza, że podobne zmiany w układzie wnętrz
i zuslosowaniu ich do nowych warunków bytowych zaszły w domostwach
niemal całej wsi.
W budynkach późniejszych ornament rzeźbiony przybiera inny charakter, zaczęto stosować ozdoby toczone i nakładane.
Okna zaczęto wstawiać
szersze, bez okiennic, ramy przy zdobiono również toczonymi ozdobami.
Ganek jest zręcznie wkomponowany
w ścianę i znajduje się pod dachem
domu. co niewątpliwie
zostało zapożyczone z miejskiej architektury
drewnianej. Zagroda najnowsza z 1953 r. zabudowana jest wg planu tradycyjnego,
Dom w miejsce
sieni posiada
korytarz
na przestrzał
z wejściem do
komory i na podwórze. Podobne korytarze spotyka się również w domach
starych. Latem rodzina sypia w korytarzu, ponadto służy 0:1 do przechowywania rowerów. Po schodach w korytarzu wspina się do komory, przy
której znajduje się drewniana drabina na podstryszek.
Drzwi z korytarza
prowadzą do izby "przejściowej". z oknem i piecem ruskim z prawej strony.
Przestrzeń za piecem przeznaczo:'ia jest do suszenia odzieży. Zimą miejsce
to będzie służyło do chowania jagniąt,
cieląt itd. Z przedpokoju
jest
wejście do kuchni z oknem naprzeciw paleniska pieca. W kuchni znajduje
się wejście do piwnicy. kuchenna ława i :lad nią półka. Piec jest stawiany
tradycyjnie.
Izby są stosunkowo niewysokie, zaledwie 21/2 m, natomiast okna stały
się znacznie wyższe i szersze, to też zmieniło się równieź ich zdob:1ictwo ..
Fronton, czyli łeb jest poszyty deskami w jodełkę. Gzyms horyzontalny zachował rzeźbiony karnisz.
Górna część futryn okie:J.nych jest ozdobiona
rzeźbą podobnie jak ganek. Okna są bl?z okiennic. ganek bez kolumienek.

235

234
zamknięty z boków ścia:1ami domu. Dach jest pokryty
wsi uważaja dachy tarcicowe za trwalsze od innych.

klepką.

Mieszkańcy

W podsumowaniu
aut er stwierdza, że zmiany główne w budownictwić;
kołchozowym dotyczą planu wnętrza domu dzielonego na wiele izb i pomieszczeń oraz zmienia się zasad:1iczo urządzenie wnętrz, z którego znikają
meble domowej roboty. Natomiast w sposobie wznoszenia domów i w ornamencie zdobniczym zachowało się wiele cech tradycyjnych,
z czym prze:'
mysł budowlany
przy projektowaniu
domów kołchozo'.vych powinien si~
liczyć.
W. STEINITZ:
Niek tór e
rn i e c k i e j (z. 2 s. 54-66).

za g a d n i e n ia

et nog raf ii

n i e-

Dla lepszego zrozumienia
współcz.:snc[;o
:;tanu prHC etnograficznych
Niemieckiej Republice Demokratycznej,
a'Jtor mvaża za wskazane podać:
krótki zarys historycznego
rozwoju tej nauki w Niemczech, poczynaj8,c
oti okresu reformacji
i Wielkiej wojny chłop~khoj w Niemczech, po przez
okres wielkich ruchów społecznych,
okres "burz i ucisku" wojen napoleońskich do ch\;vili ukazania
się Czarodziejskiego
rogu Arnima
i Brentano, którego wydanie
stało się bodżcem żywych zainteresowań
poezją
i sztuką ludową.

VI

Okres od 1770 r. do 1848 r. jest okresem \vzmożonej pracy badawczej,
na której nie ciążą uprzedzenia
nacjonalistyczne.
Naukowcy
niemieccy
współpracowali
w owym czasie ściśle z światem słowiańskim;
niektórzy
zaś z nich, jak A. Herder i J. Grimm głosili wielką przyszłość narodów
słowiańskich.
Auter, mówiąc o postępowości
wielkich romantyków
niemieckich, nie zapomina jednak, że nie byli oni wolni od obciążeń ideologii
burżuazy jnych.
Po roku 1848 demokratyczny
kierunek
badań \': etnografii
niemieckiej
upada st.opniowo. R y l, który niewątpliwie
położył wielkie zasiugi dla
etnografii
niemieckiej.
w referacie
swym pt. LlldcZ1,awstwo
jako nauka
(1858) zrywał
już całkowicie
z postępowymi
tradycjami
etnografii
niemieckiej.
Burżuazyjni
etnografowie,
popierani
przez real~cyjnopolicyjny
system państwowy,
zacierali świadomie demokratyczne
elementy w kulturze narodowej, stwarzali atmosferę nieufności i uprZedZe!1 do ludu i jego
siły twórczej.
Powstc'W?!Y nowe leorie, budowane
na zasadzie nowych
poglądów. W latach 1920 H. N a u m a n n stworzył teorię, zasadzającą
się
na twierdzeniu, że rozwój kultury narodowej następuje tylko w warstwach
wyzszych społeczeJ1stwa, natomiast
masy ludowe przejmują
pewne elementy kultury od warstw wyższych, wulgaryzują
je i wypaczają.
Teoria
'90,' gruncie
rzeczy antynarodowa,
t.ym niebezpieczniejsza,
gdyż pochodzi od
wybitnego etnografa, na którego pracach wychowywali
się przyszli pedagogowie niemieccy.

Nie wszyscy ~ecJ~ak et.nografowie nie,nieccy przeszli na pozycje reake
('yjne. Wymienić na!ezy tu przecie w~zystkim A. S P a m e r a (1883-1953),
znanego nie tylko i.e swych prac naukowych,
lecz również ze swej dziae
łalności społecznej, jednego z twórców republiki
radzieckiej
w MUnchen
(1919 r.) skaz<mego 0<:< śmierć (V/Foku nie wykonano na skutek interwenc ii
wpływO'.vych 118.uko'.vców uniwersytetu
w l\1Unchen). Odsunięty
od ŻYC;'l
polityczne"o
i r:auko· •.:e;(), dopiero w 1926 r. powrócił do pracy dydaktycznej.
Pc upa~jku l1i.ilerO\\,Tów zostal ,>vybrany na c::ionka Pruskiej
Akademii (19-+-; r.), rf)/~;;
...
·in<~! ;:Y\\'<1 ciziałalno;ć: naukowq, zorganizował
prac~
t'tnografiCZ!le w J\EID, pO·,\Otllj"C Komisję do spraw niemieckiej etnografii.
A. Spamer obc:jmow81 ~:.wyrni zainkresowaniami
i badaniami wiele dyscyplin etnogra~icznych,
jaic malarstwo
i twórczość
ludo\vą,
upodobania
i zwyczaje oraz ogólne zagadnienia
metodologiczne
etnografii.
Drugim wybitnym przedstawicielem
etnografii niemieckiej
w pierwsz0j
1)010wie XX w. oył J. lVIe y e r związany również z pracami
Instytutu
Etnografii Niemiec, odznaczony za swe prace z dziedziny pieśni ludowych
niemieckich.
Zebralon
olbrzymi materiał
Jicz<:jcy ok. 30000 pieśni lud o,.
wycb, l~tóry stał się podstawą jego \vjclkiej pracy naukowej, pt. Niemieckie pieśni i ich melodie.
Druga jego praca pośv:ięcona ludowym pieśniom
demokratycznym
z okre'su przed 1848 r. i późniejszym
która ukazała się
drukiem, pt. Ludowe
pi e Ś'/,i ivlozeii. i SCWTy, jest jak dotychczas jedynym
:dJiorem pieśni o tematyce walki klasowej robotnikó\v niemieckich.
Meyer
w 1920 1'. odstąpił od teorii Naumanna tak dalece, że nie pozwolił mu korzystać ze sVloich prac dla uzasadnienia
jego teorii. W pracach Meyera
występuje wyraźnie jego linia rozwojowa 'vV kierunku
coraz większej jego
demokratyzacji.
Od 1945 r. do swej śmierci, :;',Iey~r walczył o jedność nauki
ni:2mieckiej. DernonsLrovvał to wspólpracujqc
ściśle z Komisją do spraw
ni.emieckiej etnografii,
której pozostawił
w spadku ok. 10000 fotografii
i kopii pie~ni chłopskich, robotniczych
i źołnierskict..
Po wojnie przed etnografią
niemiecka stanęło wielE: nowych zagadnień
organizacyjnych
i problemowych.
Pierwszym
z nicll bylo: czy i w jakim
stopniu naukowcy niemieccy, niemarksiści
włączą się do prac nowopowolanych do życia instyt.ucji naukow);:h
NRD. JednakŻI~ słuszność nowego
k;erunku prac, uznana przez wszystkich etnografów i cały kolektyw pracowników naukowych
Instytutu
Etnografii
przekonała,
że metoda badań
historyczno-ma terialistyczna
nie zawęża
lecz
rozszerza
i wzbogaca
plan badań naukowych.
Toteż etnografowie
niemarksiści
wnoszą
dzi!',
znaczny wkład w prace Instytutu i są jego aktywnymi wspólpracownikami.
Drugim zagadnieniem,
które jest dyskutowane,
to zagadnienie
stosunku
etnografii powszechnej
(Volkerkunde)
do etnografii narodowej (Volkskuncle). Na łamach czasopisma Niemieckiej
Akademii Nauk ukazał się artykuł
L Weber-Kellerman
poruszający
to zagadnienie,
Volkskunde
i Volkerknnde są synonimami;
nie ma między nimi zasadniczych
różnic, jednakże

236

237

termin Volkskunde
utrwalił się jako określenie etnografii narodowej i nie
ma zresztą szczególnych
powodów
aby
go zmieniać.
Von Heramb,
A. Haberland,
E. Weiss, 1. Weber-Kellerman
i in. przyznają
wprawdzie ścisłe zazębianie
się obu pojęć, równocześnie
jednak twierdzą,
że
między
obu zakresami
nauki
istnieją
zasadnicze
różnice.
Jednym
7. argumentów
ich twierdzenia
jest stosunek
naukowca
do badań nad
ojczystą etnografią, który ich zdaniem jest różny od badań nad etnografią
powszechną;
znajomość
języka i bardziej serdeczny
stosunek
do przedmiotu badań stwarzają
znacznie żywsze zainteresowanie
badaniami,
niż
to ma miejsce w stosunku do etnografii powszechnej.
Z punktu widzenia
autora, jest to podejście do badań naukowych
niesłuszne i subiektywne.
W wyniku tego literaturoznawstwo,
językoznawstwo
i wiele innych dyscyplin naukowych należałoby podzielić na dwie różne nauki.

padku naród obejmuje wszystkich
członków wspólnoty etnicznej, w drugim wypadku
- tylko klasy pracujące.
Najbardziej
rozpowszechnione
w Niemczech określenie pojęcia "naród" pochodzi od E. Hoffman-Krayera
i ogranicza
zakres
działania
etnografii
do ludu. Z marksistowskiego
punktu widzenia lud, to klasy pracujące
(na początku XIX w. byli to
głównie chłopi i rzemieślnicy).
Różnice między marksistami
i niemarksistami wyrażały się nawet w terminologii.
Etnograf niemarksista,
używając
terminu "warstwa niższa" od razu sugerował istnienie "warstwy wyższej".
Hoffman-Krayer
w swym określeniu
zamykał
obraz ludu prymitywnie
myślącego o niewielu cechach charakterystycznych.
Naumann posunął się
dalej i już wyrażnie określał warstwę wyższą, jako obejmującą ludzi twór··
czych i warstwę
niższą skladającą
się z ludzi prymitywnych,
odbiorców
dóbr kulturalnych
i to odbiorców wulgaryzatorów.

Drugim z kolei argumentem
przemawiającym
za utrzymaniem
dyskutowanej terminologii
Volkskunde
i Volkerkunde
zdaniem w.w. etnografów
niemieckich
jest konieczność
rozdzielenia
badań na 2 rodzaje: 1) badań
nad narodami
cywilizowanymi
i niecywilizowanymi,
z kolei zaś badania
nad narodami cywilizowanymi
powinny się dzielić na badania nad warstwą
niższą lub macierzystą i nad warstwą panującą.
Autor
jest przeciwnikiem
stosowania
nieokreślonego
bliżej terminu
..warstwa"
w miejgce ściśle ustalonego
terminu
"klasa".
Stwierdza
on
.dalej, że pewna różnica metod badań
nad społeczeństwami
klasowymi
i bezklasowymi,
nad historią kultury
własnego
narodu i historią
pows7echną istnieje, nie dzieli to jeszcze jednak nauki etnograficznej
na dwie
różne
nauki.
Różnicom
metod
badawczych
towarzyszy
specjalizacja
w takim czy innym zakresie etnografii - lecz metody badań naukowych
i specjalizacja
nie stoją w sprzeczności z pojęciem jedności nauki etnograficznej.
Aulor podkreśla, że podział na etnografię
narodową i etnografię powszechną przyjęty jest tylko w krajach germańskich.
Podział etnografii na
dwie gałęzie
nauki
nastąpił w Niemczech po 1890 r., zdaniem
autora
w związku z przejściem
do imperializmu.
Podział taki nie istniał i nie
istnieje w innych krajach.
Jak dalece podział etnografii
na Volkskunde
i Volkerkunde
znajduje się blisko teorii rasistowskich,
dowodzą prace
austriackiego
naukowca
Artura Haberlanda.
W ostatnich
kilkudziesięciu
lata~h etnografia
niemiecka stworzyła wiele fałszywych teorii, poczynając
od Naumanna,
kOllcząc na nazistowskiej
etnografii lat 1930-1940.

Głównym obiektem badań etnograficznych
było ongiś chłopstwo bar·
dziej związane z tradycjami
i dlatego bardziej uległe wpływom władz państwowych i kościoła. Nie należy jednak zapominać, że chłopstwo podejmowało jednak walki z junkrami
pruskimi
i kościołem, poczynając
od
\"deków średnich aż do Wielkiej wojny chłopskiej
i później w okresie
\\lojny trzydziestoletniej,
na początku
XIX w. i w okresie
rewolucji
w 1848 r. Niestety historycy
niemieccy nie wiele zajmowali
się badaniami powstal'! chłopskich,
a etnografia
wogóle nie pamiętała
o chłopiebojowniku.
Etnografia
niemiecka nie zajmowała
się i innymi warstwami
klasy pracującej.
Dlatego też na naukowcach
marksistach
spoczywa po·.vażne zadanie podjęcia badań nad postępowymi
tradycjami
klasy pracującej.

Marksistowscy
etnografowie
niemieccy
odrzucili zdecydowanie
termin
Deutsche Vólkerkunde.
Badania
nad narodową
kulturą
nazywa się po
prostu Volkskunc1e, termin, który również dobrze może być zastosowany
przy badaniach
nad innym narodem.
Z kolei autor przechodzi do analizy
pojęcia "naród", które określa przedmiot
badań etnografów
niemieckich.
W języku hiemieckim
słowo "naród" ma dwa znaczenia: w jednym wy-

W zakresie badań etnograficznych
naa niemiecką klasą pracującą
nie
esiągnięto jeszcze wielkich rezultatów, poczyniono jednak próby badawcze.
Wydana w 1930 r. praca P e u ker t a, pt. Etnografia
proletariatu
ogranicza się do prehistorii zagadnienia. w innych zaś nie ma opisu najbardziej
charakterystycznych
form bytu klasy pracującej.
Wprawdzie
Drezdeński
Instytut
Etnograficzny
prowadzi
badania
nad górnikami,
obejmują
one

W ostatnich dziesięciu lalach w etnografiitliemieckiej
zrodził się kie~'unek psychologiczny,
który jest reprezentowany
przez Adolfa Spamera
i Ryszarda
Weissa. Kierunek ten widzi w "vulgus"
nie tyle klasę lub
.,tan, ile sytuację, sposób bycia, cechy narodowe w każdym
człowieku.
Wei s s w swojej pracy z 1946 r. pt. Szwajcarska
etnografia
podaje schemat świadomosci ludzkiej, którą dzieli na świadomość narodową "warstwy
niższej" i świadomość indywidualną ""warstwy wyższej". Zdaniem Weissa,
przedmiotem
badań etnografii, powinna być dziedzina świadomości
narodowej. Psychologizm
tego rodzaju doprowadza
do całkowicie subiektyw. "'h ocen i nie może być podstawą badań naukowych.
Etnografia
winna
liać ogólne określenie przedmiotu swoich badań, a nie psychologiczne, które
zaciera jednocześnie róż'1ice socjalne narodowe.

239
c:czej del\\'ny byt górników i jego przeżytki, mz zycie współczesnych
robot...:
ników. Autor wyznaje, że zagadnienie
to jest dla niego zupełnie Jasne.
T\'m bardziej że śledząc prace z tego zakresu w Związku Radzieckim
lub
k;a'ach
demokracji
ludowej stwierdza, że noszą one raczej charakter
pro,~ra~owy i nie dają rzeczywistego
obrazu .życia robotnikóvi.
.
:Nie rozstrzyga to jednak zagadnienia głownego: VI JakIm stopmu prze.d+ m badań
etnograficznych
mają być badania nad formami
bytu, wspol,T1.0,e
.
t.
.
ezC'snej klasy robotniczej
VI
przemyśle
w stosunku
do Klasy ropo mczeJ
ok~esu industralizacji,
która by la przecież powiązana tysiącem nici z wsią?

!

o

;

Anastazja

HISTORYCZNO-ETNOGRAFICZNY

ATLAS

AZJI

Kojdec/w

ŚRODKOWEJ

T. A. ŻDANKO,
Istoriko-etnograficz'eskij
atlas
n i e j A z j i, Sowietskaja
Etnografija,
1955 r., z. 3 (s. 20-29).

Śred-

ODracowv"vanie
historyczno-etnograficznych
atlasów
odpowiada
obecnem~ etap;wi
rozwoju etnografii
ponieważ
dla przygotowania
uogól'1' "i"~\"ch
prac etnocrraficznych
stało się rzeczą niezbędną stworzenIe
solidnej naukowej
podstawy
poprzez systematyczne
ujęcie i wykorzyscame
nagromadzonych
materiałów
etnograficznych
oraz wy~ełnienie l~k \~' etnograficznej z:-lajomości ró.żnych krajów i ich poszczegolnych
regl~now.
- Etnografia radziecka swoje główne zadanie, którym jest ~ad~l1le kult~ry
i sposobu życia różnych narodów, rozwiązuje
w programIe
hlst?rycznym
śledząc zjawiska kultury i zjawiska dotyczące sposobLl życia w r)lerwsz~ch
okresach rozwoju wspólnot
etnicznych.
Proces powstawa:-lia
form ~ZlaLejności gospodarczej,
form kultury i sposobu życia każdego naro~u, mero:ćcrwanie związany z etnogenezą, historią rozmieszczenia
i migraCJI, warunkują kulturowo-historyczne
związki i wzajemne
oddziaływanie.
wspólnot.
Prześledzić
ten proces z naukową ścisłością, moż:la tylko przYJr::u.Jąc za
podstawę skrupulatnie
zebrane możliwie pełne materiały archeologII l etnografii uzupełnione
danymi antropologii
etnicznej i językoznawstwa.
Specyfika
metod
etnograficznych
jak
i
archeologIcznych.
wymaga: a) zebrania
ogromnego
materiału
ilustracyjnego,
odtwarzaJące.go
konkretne
elementy
kultury
materialnej
stanowiące
główny .przedmlOt
analizy etnograficznej
oraz b) wymaga konieczności rozmiesz~ze~~a wYk~ytych typów zjawisk etnograficznych
na mapie~ co daJe, ~az~osc .za~~o"owania metody historyczno-porównawczej
z naJ\\7lększą SClsłG:j~Ją l wwrog{)dnością. Dlatego,
do szybkiego
rozwoju
jej konieczne
jest wYdan;.~
naukowych
prac
uogólniających
nie
tylko
dotyczących
monogra 11
i serii
monografii
(jak np. Narody
Mira),
ale
również
mających
charakter
historyczno-etnograficznych
atlasów, zawierających
albumy ry~ J..aJ~''''''ol

CI

.j..



sunków, tablice typologiczne
i mapy etnograficzne,
archeologiczne,
antropologiczne, terminologiczne
i dialektologiczne
opracowane
dla poszczególnych okresów historycznych.
Prace nad tablicami
typologicznymi
i kartografowanie
ujawnia
nowe
ważne dane dla badania
takich zlożonych problemów
historycznych,
jak
etnogeneza,
historia sil wytwórczych,
historia kultury i sztuki, kulturalne
związki między ludami, historia rozwoju narodowości i formowania
się narodów. Na tym nie kończy się znaczenie atlasów. Są one niezbędne nie tylko
dla historyków
ale i dla praktyków
w dziedzinie ekonomicznego
i kulturalnego budow:lictwa.
Uogólniając ludowe doświadczenia
w zakresie działalności gospodarczej,
budownictwa
(architektury),
ubioru ludowego, sztuki
użytkov/ej,
mogą oni tworzyć nowe harmonijne
całości architektoniczne,
dzieła sztuki użytkowej, typy odzieży itd. l.
W XIX i na początku
XX w. atlasy
etnograiicz:le
opracowywano
w Niemczech, w Polsce, w Szwajcarii,
w Szwecji i w niektórych
innych
krajach.
Ogólną cechą charakteryzującą
te atlasy jest statyczność.
Pokazują one tylko geograficzne
rozmieszczenie
rozmaitych
zjawisk
etnograficznych. :-lie przedstawiając
ich historycznego
rozwoju i jego prawidłowości. W atlasach
tych znaJazł odbicie burżuazyjny
pozytywizm,
sprowadzający rolę nauki do formalnego opisu faktów 2. Za przykład przezwyciężenia tego podstawowego
braku można uważać prace nad stworzeniem
Polskiego Atlasu Etnograficznego, prowadzone
przez bstytut
Historii Kultury l'vlaterialnej Polskiej Akademii Nauk. Polski Atlas Etnograficzny
stawia sobie za zadanie: odzwierciedlić
specyfikę "polskiej kultury narodowej
we wszystkich jej różnorodnych
przejawach
- w epoce feudalizmu, kapitalizmu i we współczesnej
epoce budownictwa
socjalizmu J, pokazać regionalne różnice polskiej kultury ludowej, wykryć genezę powstawania
różnych
etnicznych grup w różnych okresach historii polskiego narodu oraz zbadać
związki między określonymi
grupami
i dialektyczną
strukturę
polskiego
terytorium
językowego".
Wśród map części wstępnej
Atlasu
jest kilka
historycznych:
mapa
epoki średniowiecza,
"mapa
obrazująca
kultury
w/g regionów"
(przygotowana
ws.pólnie z archeologami),
mapa "rekonstruująca plemienne granice", mapy centrów handlowych
i przemysłowych
w XVI w. i inne. Jak zaznacza J. G a je k. Atlas pozwoli prawdopodobnie
wyjaśnić niektóre zagadnienia odnoszące się do epoki pierwotnej.
Wszystko
to charakteryzuje
przełom w pracy naukowej
(w porównaniu
np. z AtlaS. P. T o ł s t o "\7, Zadania
etnografii
rndzieckiej,
"Woprosy Istorii",
nr 11. s. 161.
P. L K u s z n i e r (K i1 Y s l e w). Ros~';ski
atlas historyczno-etnograficzny,
"Kratkije
SO()~szczenija Instituta
Etnografii",
XXII, 1955.
:J J.
G a j e t. O polskim
atlasie
etnograficznym,
"Kratk'ije
SOC)')3ZCZe11 ijrl
InstHl/tn
Etnografii",
XX1I. 1955. s. 54.
1

1954,

240

241

sem kultury ludowej w Polsce K. M o s z y ń s k i e g o) i prawidłowe historyczne podejście do opracowania tematu.
Zastanowimy
się teraz bardziej
szczegółowo nad atlasami
etnografizycznymi, które są opracowywane
w ZSRR, przede wszystkim nad przygotowywanymi przez Instytut Etnografii Historyczno-etnograficznym
Atlasem
Syberii i Rosyjskim Atlasem Etnograficznym,
z których pierwszy już jest
ukończony. Każdy z tych atlasów stanowi odrębny typ. Pierwszy z nich
obejmuje duży teren zamieszkały przez liczne ludy, z których dwa (Jakuci
i Buriaci) rozwijają
się jako narody socjalistycZlle.
Kolektyw
autorski
Atlasu syberyjskiego
skrupulatnie
studiując
elementy każdego z ludów
Syberii, przedstawił ich właściwości w albumowej części Atlasu i w tekstach
objaśniających.
Tablice typologiczne i mapy zestawione są natomiast dla
całej Syberii a nie dla poszczególnych ludów. Atlas zawiera dwie szczegółowe mapy etniczne - rozmieszcze::lie ludów Syberii w XVII w. (opracowane na podstawie danych archiwalnych)
i na początku XX w. (na podstawie spisu z lat 1926-1927).
Z kultury materialnej
opracowane są następujące tematy: mieszka::lie ludów Syberii, odzież, hodowla psów, hodowla
reniferów,
narty, łódki. Oprócz tego w Atlasie znajdują
się rozdziały
poświęcone twórczości ludowej i wierzeniom religijnym:
ornament ludów
Syberii, bębny i szaty szamanów.
Atlas Syberii opracowano
prawie wyłącz:1ie na podstawie
materiału
muzealnego,
mianowicie
na podstawie
naj bogatszych
kolekcji muzeum
antropologii i etnografii A. N. ZSRR, Państwowego Muzeum Etnograficznego
(Leningrad) i na podstawie kolekcji innych muzeów zebranych w okresie
przeszło stuletniego rozwoju etnografii w Rosji. Materiał wyznaczył chronologiczne ramy pracy. Większość map charakteryzuje
okres XIX i początek XX w., a jedynie części z :lich (np. Typy hodowli psów) udało się rzucić pewne światło na wiek XVIII. Słaba archeologiczna znajomość Syberii
nie pozwoliła konsekwentnie
przeprowadzić
zasady następstwa
danych
archeologii i et:lografii we wszystkich rozdziałach.
Równocześnie wykorzysano
każdą możliwość pogłębienia
problematyki
przy pomocy wypraw archeologicznych. W szczególności temat Ornament został przez autora
S. W. Iwanowa pomyślnie powiązany z danymi archeologicznymi
co pozwoliło wykazać powiąza:1ia motywów ornamentu sięgające neolitu 4.
Nie zważając na duże trudności, luki w materiałach
i inne braki, kolektyw radzieckich znawców Syberii dokonał pierwszej próby stworzenia
atlasu etnograficznego,
która okazała się bardzo interesująca
i owocna.
Na terytorium
Syberii udało się odkryć kilka historycz::lo-etnograficznych
regionów, zaludnionych w pewnych wypadkach przez ludy rozmaitego poClhodzenia, których kultura jednak w rezultacie trwałego współżycia przy4 S. W. I wan
o w, Ornament
.,Kratkije
soobszczenija
Instituta

ludów

Syberii

Etnografii"

jako

źródlo

XV, B., 1952,

historyczne,

brała szereg wspólnych cech. Niektóre z tych regionów (amlU"o~sachaliński~ wschodniosyberyjski)
terytorialnie
pokrywają się z amurską i przy-,
bałkaJską prowincją neolityczną wydzieloną przez A. P. Okładnikowa
na
podstawie
danych archeologicznych.
Uzyskano liczne dowody dawnych
zwi,ązków ludów Wschodniej Syberii z Chinami oraz Zachodniej Syberii
z Azją Środkową· Nowe oświetlenie zyskały liczne zagad::lienia etnoge-"
nezy. Kartografowanie
ornamentu i odzieży doprowadziło do jednakowych
i przekonywających
argumentów
o 'ścisłych kulturowych
a być może
i ,etnicznych
związkach obskich Ugrów z Chantami i Mansi z żyjącymi
we Wschodnim Ałtaju Szarcami i Kumadyńcami.
Zbieżne formy ornamentu i odzieży potwierdzające
ten związek rozprzestrzenione
są oprócz
tego na Powołżu (Baszkiry, Czuwa si i in.) i u n.iektórych narodów Środkowej Azji. Już teraz można na pewno stwierdzić, że materiały Atlasu Syberyjskiego przedstawiają
ogromną wagę naukową i że trudno przecenić
ich znaczenie, w szczegó1::lości dla przygotowywanych
prac nad Atlasem
Azji Środkowej.
'
Należy teraz ustosunkować
się do drugiego typu -- Rosyjskiego Atlasu
Etnograficznego, poświęconego nie grupie ludów zjednoczonych
w histo-,
ryczno-kulturowym
regionie lecz jednemu ludowi rosyjskiemu.
Ten
temat jest tak obszerny, że opracowanie go potrwa nie jedną lecz kilka
pięciolatek.
W minionym początkowym czteroletnim okresie pracy zespół
autorów przeprowadził
ewidencję i zbadał kolekcje muzealne, dokumenty
archiwalne i da:1e z literatury,
zorganizował kilka ekspedycji do poszczególnych okręgów, w których odczuwano największe braki w materiałach
(w 1953 r. zorganizowano
ekspedycję w 5 okręgach, a w 195'4 r., w 10Jl,
i kończy przygotowywanie
do druku czterech rozdziałów Atlasu: wpro.vadzającego,
dotyczącego
techniki
rolnictwa
chłopów rosyjskich
w XIX
i początku XX w., mieszkania
ludu rosyjskiego oraz rozdział dotyczący'
rosyjskiej odzieży ludowej.
Podobnie jak dla Atlasu Syberyjskiego
tak i dla Rosyjskiego podsta .•..
wową bazę materiałową
stanowią muzeabe
kolekcje zabytków datowane
przeważnie na, XIX i początek X~ w., oprócz tego szeroko wykorzysty"
wane są materiały
archiwalne
(Wolnego Towarzystwa
EkonOmicznego,"
Rosyjskiego Towarzystwa Geograficznego i in.) i materiał terenowy zebranY.
przez uczest:J.ikÓw organizowanych
ekspedycji.
Zespół Rosyjskiego Atlasu Etnograficznego
przywiązuje duże znaczenie',
do datowania przedmiotów;
ustalane jest współwystępowanie
poszczegolJ;
nY~h wytworów.
Przyjęte zostały trZy wyjściowe daty, odpowiednio dO:
Ktorych rozdzielane
są wszystkie
badane przedmioty:
połowa XIX wi'
~pr~eddzień zniesie:1ia' poddaństwa
chłopów),
druga
połowa
XIX w;
l Pl~rwsze
dwa dziesięciolecia XX w. Ten podział jest ściśle związany
2 ~golną periodyzacją
historyczną i ~procesem rozwoju narodowosci rosyjskIeJ w naród burżuazyjny,
Do połowy XIX w: charakterystyczne"
'jest
16 .. Lud",

l. XLIV,

243

242
istnienie wielu regionów z 10kal:1ymi właściwościami sposobu życia, odzieży.
mieszkania, licznymi gwaramii dialektami. W końcu XIX w. i na początku
XX w. te etnograficzne właściwości stopniowo się zacierają·
Przy zestawieniu tablic typologicznych i map autorzy Atlasu wyjaśniają
przede wszystkim główne cechy form, charakteryzujące
narodową specyfikę
kultury rosyjskiej i terytorialne rozmiestczenie tych form. Drugie ich zadanie polega na uściśleniu granic zamieszkania lokalnych grup i określeniu
tej _ niekiedy niesłowiańskiej - ludności, całkowicie lub częściowo zlanej
z wielkorosyjską
narodowością
w procesie jej konsolidacji
narodowej.
W ten sposób ze względu na swoje zadania, Rosyjgki Atllls różni się od Syberyjskiego przede wszystkim tym, że bada on procesy etniczne, charakterystyczne dla drugiego etapu historii etniki, nie tyle etnogenezę i proces
formowania się narodowości (materiał archeologiczny przez badaczy jest
niewykorzystany),
co przejście narodowości w naród burżuazyjny. To nie
wyklucza dygresji, które okazują się konieczne w szczególności przy bada':'
niu odzieży', jednak nie siegających głębiej niż do XVII i XVIIIw.
W 1954 r. Prezydium A, N. ZSRR w uchwale o wynikach ogólnej sesji
naukowej poświęconej
historii narodów Środkowej Azji i Kazachstanu
w okresie przed pażdziernikiem,
zorganizowanej w Taszkencie w styczniu
i lutym 1954 r. poleciło Instytutowi Etnografii przystąpić do opracowania
t,istoryczno-etnograficznego
atlasu Azji Środkowej. Ta uogólniająca praca
winna pomóc w rozwiązaniu szeregu historycznych problemów, opracowywanie których opiera się na razie na niedostatecznej znajomości materiału
faktycznego,
w szczególności w dziedzinie historii etnicznej
i historii
kultury ludów Azji Środkowej i Kazachstanu. Praca nad przygotowaniem
atlasu włączona została do państwowego planu Instytutu
Etnografii na
lata 1955-1960 i przeciągnie się na następne pięciolecie. Pomyślne wykonanie tego wielkiego i złożonego naukowego przedsięwzięcia możliwe jest
tylko pod warunkiem współpracy Instytutu Etnografii z Instytutem Historii
Kultury Materialnej oraz z Instytutem Językoznawstwa
A. N. ZSRR a także
z muzeami Moskwy i Leningradu, z instytutami historii, archeologii i etnografii A. N. republiki
Azji Środkowej. Przy opracowaniu
Atlasu winno.
być, oczywiście, wykorzystane
doświadczenie zespołów autorskich Atlasu
Syberyjskiego i Rosyjskiego.
Zr6dła dla historyczno-etnograficznego
atlasu Azji Środkowej są bogate.
Gromadzone
one były w ciągu d1ugotrwałego okresu ścisłych związków
ludów Azji Środkowej i Kazachstanu z Rosją, zachowały się w bogatych
zbiorach rękopisów wschodnich i Występują w charakterze masowego materiału etnograficznego z drugiej połowy XIX w. po zjednoczeniu Azji Srodkowej z Rosją. Daleko jest jednak do pełnego wykorzystania
tych żródeł,
5

ty

G. S. M a s ł o w a, Próba opracowania
map zasięgu rosyjskiej
odzłe••Kratkije
soobszczenija Instituta Etnografii" XXII, 1955.

ludowej,

systematycznie
uporządk
.
które nawet nie są Jeszcze
,
atlas tworzy się historię badań etnog f'
h
., owane. Opracowująe
stanu, badane są muzealne zb'
ra hlCZnyC AZJI Środkowej i Kazach-.·:
·
lOry zac owane w Mosk'
Le'
.
I W republikach
środkowo-azjaty
k' h T
. .'
WIe,
mngradzie'
uważać, że przy współpracy i ~:iaie
a praca J~z, Jest rozp?częta i można
szych latach rozpocznie si" n uk
pracownikow muzeow w najbliż.• a owe opracowywan'
'b
cji muzeum antropologii i et
f"
Ie naj ogatszych kolekEtnografii Narodów ZSRR
,;:og.ra 11 A. N. ZSRR, Państwowego Muzeum
prawie zupełnie jeszcze nV:' emngradzie, byłego Muzeum Narodów ZSRR,
, Ie znanych etnografom
k b'
uzeów historii i sztuki
k'
s ar mc taszkenckich
· .
. samar andzklego
ferga' k'
I mnych muzeów Uzbekistanu
,',
ns lego, chiwińskiego
menii i Kirgizji. KolekcJ'e te 'bmuzeudm Tadzyklstanu, Kazachstanu, Turk, ze rane
o muzeów przed
tk'
eu XIX i na początku XX
.
l
e wszys lm w końtego czasu były mało publ'k w. l w , at~ch władzy radzieckiej (1920-30) do
'
l owane l me wykorzysty
d
.
, lstoryczno-etnograficzneJ'
anal' IZy l' naukowych uogóln'
wane . oJ porownawczej
h
,
t
meczną uwzględnienie tych k l k ..
len. es rzeczą kopleksów, wykonanie nauków °he c~16chronologiczne wydzielenie ich komgóinych części przedmiotówYC op;s w, sfotograf0;-vanie i podanie poszczem.

wienia tablic typologicznych
z(;ach uwzględnione
winny'
naukową wartość,

~,ce u p~Z~gotowama materiałów
do zesta~
by~w::zesn~e
z ko~e~cj,ami za~ytków w mupy,
ysunkl l llustracJe posiadające

Za przykładem
zespoll,l Atlasu R
' .
zbadanie podstawowych żród ł
h'
OSYJsklego przygotowuje
się także
,
e arc lwalnych przedst
.,
h
ny zycia ludu: gospodarstwo
k lt
':
aWlaJącyc różne strowierzenia i twórczość lud
' Uw ur~ matenalną,
życie rodzinne, obyczaje
ową.
pIerwszym rzędz'
l'
. "

gę na archiwa dające masowy , , . 'l
k
Ie na ezy zwrOClC uwaregionów Azji Środkowej'
. kI SClsh~o reślony w czasie ma1Jeriał z różnych
_.'
,Ja
arc lwa Rosyjskiego T
tlcznego, Urzędu Przesiedleńcze
',
.
owarzystwa Geogra.
,turkmeńskiego generał-gUberna~~
:egl~n~lnyCh komitetów statystycznych,
dach i powiatach naniesion
t s .wa l lOne. Materiały zebrane w obwostawę dla wielu innych tee ZOt~aJąAnla mapę i stanowią niezbędną pod-"
ma ow
t asu (np
d
.'
,
rzemiOsła, mIeszkania) Nie
..,
' gospo arstwa wIeJskIego'
Ak
"
mmeJ wa~nym źródłem
h'

. .•. ademii Nauk republik"
dk
'
.'
są arc lwa z r.ękopisami
,
sro owo-azJatyckIch' gd '
wlelu etnograficznych
l' folkI
t
'
Zle wwarte są materiały
orys ycznych eksp d "
wolucją i władzy radzieckiej' D l"
k'
e YCJl z okresu przed re-e' ł
,"
a ej,
omeczne będzie d' kł 'd
.
.
et ego matenału
z literat ury, wykorzystujące
.
o "l a.'. ne zebrame
ogro
'
z prasy periodycznej,
"Turkmenskij
Zbornik'"
mn~ l osc artykułów
W czasie tej pracy mogą być
t
.1 opubhkowane
archiwa.
etnograficznego
Azji Środk
p~zygo owy~ane zblOry materiałów do atlasu
. k'
owej. uzupełmone wycią'
"..
\\y azy bIbliografii dotyczące' p
óI
gaml z archlwow oraz
i\ ., Ś
'
oszczeg nych temat6
t
.
• ZJl rodkowej (np mieszka"
d"
. w e nografli narodów
należy o ile możnoś~i zebrać :~~' o zlezy albo sztuki' stosowanej). W końcu
l'Q7..lnieszczenie ludów i
l
. ny ma~:riał kartograficzny przedstawiający
p emlOn AZJI Srodkowej , Jak wJado

mo, map.1

245
244
li wiadomościami

tego rodzaju posiadano już w średniowieczu.
Oczywiście,
konieczna będzie również naukowa interpretacja
tych map ze względu nR
te lub inne przyczyny powodujące fałszowanie map ludnościowych.
W miarę prz;gotowywania
materiałów
do atlasu wystąpią naj~ardziej
istotne problemy wynikające
z nierównomiernej
znajomości Azji Srodk~wej. I tak np. w najmniej znane przez etnografów regiony trzeba będzIe
skierować ekspędycje
etnograficzne,
podobnie jak to robi zespół Atlasu
Rosyjskiego. poważna szczegółowa i systematyczna
praca przygoto~aw~~
~ad materiałem
archeologicznym
do atlasu winna być wykonana rowmez
przez archeologów.
Istnieje dostateczna
podstawa
do przewidywania,.
że
planowa, zorganizowana
koncentracja
zebranego przez naukę mate~Iału
etnograficznego
pozwoli postawić prace nad stworzeniem
atlasu hIStOuczno-etnograficznego
Azji Środkowej
na odpowiednim
poziomie teoretycznym i doprowadzić
jego chronologię w pierwszym rzędzie do okresu
poprzedzającego
bezpośrednio
wielką socjalistyczną
rewolucję październikową. Na tej podstawie w dalszym ciągu będą opracowywane
rozdziały
poświęcone etnografii okresu radzieckiego. Obecnie jeszcze jest mało materiałów do tych rozdziałów, chociaź jest on zbierany prawie przez wszystkie
ekspedycje etnograficzne Instytutu Etnografii A. N. ZSRR i Akademie Nauk

l
t

l

;"

republik Azji Środkowej.
Wykorzystując
doświadczenie
uzyskane
przy opracowywaniu
Atlasu
Syberyjskiego
i. Rosyjskiego i uwzględniając
właści.wości zadań i struktury
każdego z nich winniśmy dojść do wniosku, że dla Atlasu Środkowoazjatyckiego konieczne jest połączenie obydwu tych typów. W rzeczywistości bo-,
"':iem, Azja Środkowa stanowi rozległy, kształtujący
się w ciągu wielu
tysiącleci
historyczno-kulturowy
region, którego
ludność utrzymyw~ła
zawsze między sobą ożywione i wszechstronne
związki. Wzajemne oddziaływanie i przenikanie
etnicznych i kulturowych
elementów występowało
tu.taj w dużym stopniu. Jest rzeczą ogólnie wiadomą, że związki etniczne
plemion i ludów Azji Środkowej sięgające jeszcze pierwotnej epoki neolitu
i brązu przetrwały
na prze'strzeni całej ich dalszej historii. Ten proces
nieprzerwanego
i aktywnego wzajemnego oddziaływania
specjalnie wyraźnie uwidoczniony został w wynikach odkryć archeologicznych
dokonanych
w latach władzy radzieckiej.
Odkryciami tymi objęte zostało prawie całe
terytorium
środkowo-azjatyckich
republik i powstała w ten sposób możliwość ustalenia charakterystycznych
właściwości, oblicza i ~ultury plemion
i ludów starożytnych
i wczesnego średniowiecza. Dane a,rcheologii i paleoantropologii potwierdzane
są przez badanie historyczno-etnograficzne
(ba~
danie składu rodowo-plemiennego,
i legend historycznych),
które prowetdzone są prze~ dwie wielkie archeologiczno-etnograficzne
ekspedycje Aka-:de~ii Nauk ZSRR (chorezmijską
i" kirgiską)·
Niemniej
ścisłe (barqziej
~cisłe, niź na Syber'ii, gdzie ź p~wodu warunków
przyrodniczych
istniał(),
duże odizolo~val1i~p~szczęgÓlnych
grup) były związki gospodarcze i kultuo

o

o,

.'

.•.. j.,.

" .•-...,.".,



ralne mi~dzy ludami Azji Środkowej w okresie wielu wieków ich wsp6lnego rc,zWO]U. Now.e materiały archeologiczne i etnograficzne świadczą o tym,
w?rew poprZe?~Im poglądom, że te związki były nadzwyczaj silne nie tylko
mIędzy ~udn~scIą oaz rolniczych ale także między rolnikami i sąsiednimi
kocz0v.:mkamI-hodowcami
ze stepów nadaralskich
i nadkaspijskich.
~t~Iczne, gospodarcze i kulturowe pokrewieństwo
ludności Azji Srodko\~e] mewątPliwi~ winno być odzwierciedlone w atlasie historyczno-etnograhC~n!~. Jego pIerwsza część winna być opracowana wg planu Atlasu Sy:'
belYJskI,ego, p.rzy czym znaczna archeologiczna
znajomość Azji Srodkowej
w porownamu
z Syberią
daje
możność
głębszego
odzwierciedlenia
początk.owych etapów etnogenezy i opracowania tematyki historyczno-kult~rowe~ .. Z ~rU~iej strony, ponieważ ludność Azji Srodkowej stanowi obec11l~ szesc WIelkIch narodów socjalistycznych,
a ~uż w okresie przedrewolu-.
cYJ~ym na tym terytorium tworzyły się duże narodowości, których konsolidacJa w narody burżuazyjne
zatrzymywała
się w zasadzie w warunkach
reżi,mu. kolonialnego w atlasie środkowo azjatyckim
nie podobna ograniczy~ SIę tylko do cz~ści Ws~ól~ej dla wszystkich ludów, lecz jest rzeczą
kome.cz~ą oprac~wame roz?zIałow charakteryzujących,
podobnie jak Atlas
RosYJskI, specyficzne
własciwości
każdego z tych narodów. W związku
7: ty~
podstav:ą struktury
Atlasu Srodkowoazjatyckiego
winien być jego
podZIał na dWIe części: 1. część ogólną - atlas Azji Srodkowej i Kazachstan~ oraz 2. czę~~ regionalną - Atlas Narodu Uzbeckiego, Kirgiskiego i in.
PIe.rwsza częsc będzie zawierać wstępne
artykuły
oraz podstawowy
materIał archeologiczny:
.
· a) .ma~y rozmieszczenia plemion i ludów w okresie od starożytności
do
~~edmowte~za, opracowane na podstawie danych archeologicznych
i paleoantropolo~lcznych
a. dla okresów póżniejszych na podstawie danych historycznych I etnografIcznych;
b) mapy grup językowych;
. .c) mapy arch~OI~gic.zn~, albumy i tablice typologiczne, charakteryzujące
g~sp~darkę, sposob zycIa l kulturę plemion i ludów w starożytności i w Śred~
mowIeczu;
· d) opra~owane wg zasady historycznego następstwa mapy archeologiczne
l
etnogr~flczn~,
albu.my i ..tablice typologiczne
poświęcone
oddzielnym
~ematom. rol~Jctwu, I:y~acJI, hodowli, myślistwu, rybołówstwu,
rzemiosłu
.. przemysłowI, zaludmemu, mieszkaniu, odzieży i ozdobom, środkom tran";
sportu, sprzętom, pożywieniu, zwyczajom rodzinnym, wierzeniom i obrzędom, sztuce użytkowej, ornamentowi,
twórczości muzycznej i in.
W~kaz tematów można rozszerzyć, lecz na początku p.racy nale.ży go
raczej
ogr amczyc
.
" I wy b'rac te tematy, które winny być opracowane w pl'er..
wszeJ
" Na podstaWIe. Atlasu Syberyjskiego i Rosyjskiego widzimy
·
.kl'o eJnoscl.
ze najbardziej
celowe jest rozpocząć od opracowania
tematów związanych
2 gospodarstwem,
mieszkaniem.
odzieżą a z dziedziny kultury
duchowej

247
najważniejszyrpi

i aktualnymi

tematami

są: wierzenia;

użytkowanie

szt~i

plastycznej i ornament.
Opracowanie
każdego z tematów winno stanowić osobny rozdział albo
zeszyt, GOktórego wejdą: krótki zarys tematu, album z ilustracjami, tablice
typologiczne oraz seria map. W rezultacie, na mapie obejmującej
Azję
Środkową i Kazachstan w całości, znajdą się oczywiście, tak jak to miało
miejsce w Atlasie Syberii, elementy kultury wspólne dla wszystkich ludów
Azji Środkowej, terytoria ze specyficznymi kompleksami
kultury, pokrywające się z terytoriami
rozmieszczenia określonych ludów oraz terytoria
z podobnymi kompleksami kultury ale niepokrywające
się z rozmieszczeniein poszczególnych ludów, tj. kontury historyczno etnograficznych
regionów, których okres powstania
pomoże określić materiał
archeologiczny ..
znajdujący
się w tych regionach także w określonych kompleksach.
Już
zawczasu można się domyśieć, że do tych regionów należy oaza chorezmijska, Buchara, dolina fergańska i inne. Jeszcze obecnie niektóre cechy kultury ludności uzbeckiej, tadżyckiej i karakałpackiej
mają większe zbieżności niż np. Uzbecy Fergany i Kaszka-Dari
albo Buchary i Chorezmu.
Przy opracowaniu tej części atlasu należy powiązać materiał archeologiczny
z etnograficznym
na granicy póżnego średniowiecza
(XVI, XVIII w.), co
wymaga od archeologów zwrócenia uwagi na wydobycie zabytków tej epoki
dotychczas jeszcze mało zbadane.
Ale i obecne zestawienie. żródeł, w szczególności w świetle referatów
o najnowszych badaniach, wygłoszonych na sesji sprawozdawczej w 1955 r. G
i na naradzie archeologów i etnografów Azji Środkowej pozwala przewidywać poważne rezultaty
naukowe
pracy nad tablicami
typologicznymi
i mapami historyczno-etnograficznymi.
I tak już teraz można nanosić na
mapę Ą.zji Środkowej rozległy nowy materiał dotyczący rodowo-plE.'miennego składu tiurskich ludów Azji Środkowej. W ostatnich latach etnografowie
Turkmenii, Karakałpakii,
Kirgizji i Uzbekistanu wykonali bardzo poważną
pracę na ten temat, o dużym znaczeniu dla badania etnogenezy. Ponownie
w planie historycznym
zbadany został rodowo-plemienny
skład również
wielu sąsiadujących z Azją środkową ludów tiurskich (ludu sajano-azjatyckiego i Baszkirii) co rozszerza możliwości naukowego porównywania
i badania. Niestety na rozległym terytorium Kazachstanu praca ta jeszcze do tego
czasu nie została zrealizowana.
Skartografowanie
i pokazanie
typologii
gE.'nealogicznych struktur winno dać owocne rezultaty również przy badaniu
zagadnień historii ustroju społecznego, ponieważ charakter rodowo-plemiennej struktury posiada bezpośredni związek z typem koczowniczych i półko~zowniczych terytorialnych
wspólnot narodów Azji Środkowej w XIX i na
początku

XX w.

8 "Sowietskaja
Etnografia",
rona wynikom
prac ekspedycji

z. 3, 1955, s. 147, Kronika,
z 1954 Toku.

Sesja

poświę~

Niemniej owocne może się stać już w najbliższym czasie opracowanie
dla Atlasu. tematu nawodnienia.
Koniecznie należy nanieść na mapę ni~
tylko starozytne i średniowieczne systemy irygacyjne, zbadane przez archeolOg~W w ~horezmie, w oazie bucharskiej,
dolinie fergańskiej, Turkmenii,
al,e l matenały etnograficzne dotyczące tego tematu, tj. zasięg różnych· t yP?w.nawadniania
(w szczególności --'- limanowego), typów systemów nawadmama, bu.doWli do wydobywania
wody, urządzeń do regulowania
wYko~
rzys~ywama wody, typów powierzchniowej
sieci nawadniającej,
rozplanowame pol~ dla. poszczególnych upraw itd. Streszczenie i uogólnienie tych
danych z Jednej strony będzie ułatwiać rozpatrywanie
materiałuarcheolog~c~ego i tworz~nie historii nawodnienia
środkowo-azjatyckiej,
a z drugu:) .~trony pomoze p~znać ustrój społeczny narodów Azji Środkowej, wy]asmc charakter rolmczo-wodnych
wiejskich wspólnot.
Obszerny materiał zarówno etnograficzny
jak i archeologiczny
dla tern,atu Ludność i mieszkanie
został już zgromadzony. Dla niektórych regiono'~ (Chorezm, Turkmenia) istnieje możliwość przedstawienia
procesu rozwOJU ludności i sposobu mieszkania
od czasów pierwotnych
aż do chwili
obecnej. ":" tym zakresie prowadzą badania archeologowie
(przy pomocy
ekspedYCji chorezmijskiej
i południowo-turkmeńskiej),
niezależnie od badań nad ar~hitek~urą starożytną i późnośredniowieczną
oraz badań zabytków :udoweJ ar~hitektury XVIII i początku XIX w. W wyniku najnowszych
bad~.n etnOgr~fiCznyCh określone zostały typy mieszkania
koczowniczego
u ~oznyc~ ludow Środkowej Azji i Kazachstanu oraz typy półkoczowniczego
~ieszkama, częstokroć łączącego jurtę z domem. Powaźne perspektywy poSiada wspolne badanie historii mieszkania
ludowego prowadzone
przez·
archeologów,
etnografów
i architektów.
Współpraca
taka daje możność
ustalenia historii rozprzestrzenienia
się w Azji Środkowej materiałów budOwla~ych oraz przystąpienia
do zestawienia tablic typologicznych charak!eryzu)ących formy mieszkania odpowiadające
określonym narodowościom
1 grupom
regionalnym. Duże znaczenie posiada rozpoczęte w Uzbekistanie
(~uchara) i ~adż~kistanie
(L~ningrad) kompleksowe
historyczno-etnogra~lczne badanxe miast. RozumIe się samo przez się, że kartografowanie
l typo.logizacja
odzieży narodowej •.dostarcza najbogatszego
materiału
dla
badam~ etnogenez!.
~p~cjalnie duże znaczenie w tym względzie posiada
:ak:y.cle gł?wy.naJlepieJ
zachowujące cechy archaiczne i specyficzne formy
lasciwe meduzym lokalnym i rodowo-plemiennym
grupom. Nie mniejszą
~~lę. odgrywa an~li.za z.dobnictwa, które ma w Azji Środkowej bogatą histoę I w.ogromneJ llczbIe oraz w różnorodnej postaci zebrane zostały ozdoby
.•• ~z~sle wykopywania
zabytków z różnych epok. Przy badaniu historii
~Z.leZy nar~dowej w Azji Środkowej etnografowie mogą teraz wykorzysty~a~ nowe zródła: cenne archeologiczne
znaleziska, jak dawna terrakota
rz~zba, wspaniałe freski a różnorodnych formach kompozycji, stanowiących
Wielką skarbnicę dla historyka kultury,

249

248
Druga część Atlasu będzie zawierać sześć zeszytów poświęconych Uzbekom, Tadżykom, Turkmenom, Kazachom, Kirgizom i Karakałpakom.
Konstrukcja jej winna być podobna do Atlasu Rosyjskiego: zostanie do nich
włączony material charakteryzujący
przede wszystkim narodową specyfikę
kultury i życie narodu. Tematy albumów, tablic i map są w zasadzie te
same co i w części ogólnej, ale opracowane one zostaną znacznie dokładniej,
z bardziej szczegółową klasyfikacją
typologiczną i z większą ilością tablic
. i map charakteryzujących
w danym narodzie rozmieszczenie form działalności gospodarczej, kultury materialnej
i duchowej. W wyniku skartografowania w tej części Atlasu okażą się nie tylko kompleksy charakteryzujące
narodowe cechy kultury, ale i etnograficzne
właściwości lokalnych grup
etnicznych, zachowujących
swoją odrębność albo też jeszcze niezupełnie skonsolidowanych
z ludnością
otaczającą
je, (np. Kipczaki, Tiurki
w dolinie fergańskiej, Jagnopcy" Jakajcy w Tadżykistanie i in.). Dużą rolę
w drugiej części Atlasu będą odgrywać mapy dialektologiczne
i słownikowe. Badania autorów rozd~iałów regionalnych
atlasu będą miałY dwa
cele 1. naświetlić proces rozwoju etnicznego w okresie od XV-XVI do XIX
początek XX w. (w okresie uzbeckich Chantów i po włączeniu do Rosji),
w szczególności wyjaśnić zagadnienie stopnia ich narodowej konsolidacji
w przeddzień
rewolucji
październikowej,
zagadnienie
istnienia
(wzgl.
nieistnienia)
u nich w tym czasie zaczątków
narodu
burżuazyjnego,
W związku z tym należy zwrócić specjalną uwagę na zagadnienia rozwoju
miast, sytuacji rzemiosła (rozwój manufaktury)
handel wymienny, charakter produkcji rolniczej, hodowle, rzemiosło i inne tematy związane z rozwOjem wspólnoty ekonomicznej. 2, Juź w następnej fazie pracy naletźy prześledzić proces przejścia w okresie po rewolucji od narodowości Azji Środkowej
do narodów socjalistycznych.
W republikach, gdzie ekspedycje pracują metodą nieprzerwanych
badań (Kirgizja, Tadżykistan)
materiał etnograficzny
z okresu radzieckiego
stwarza możliwość doprowadzenia
już w krótkim
okresie rozdziałów regionalnych atlasu do współczesności. Praca nad ogólnymi częściami Atlasu, jak nam się wydaje, powinna być rozpoczęta równO(~ześnie. Jak wynika z powyższego, podstawowymi
chronologicznymi
ramami materiału dla pierwszej części atlasu są:
I. okres od staroźytności
do póżnego średniowiecza,
przedstawiony
w świetle danych archeologicznych
i częściowo źródeł pisanych. Material,.
te będą gromadzone w miarę możliwości zależnie od stanu ich opracowania.
II. Wiek XVIII i pierwsza połowa XIX (do zjednoczenia z Rosją) jest
okresem przedstawionym
w świetle źródeł pisanych i częściowo w świetle
7ródeł etnograficznych.
Dużą rolę dla tego okresu będą odgrywać material,.
archiwalne.
III. Druga połowa
w świetle materiałów
i danych archiwalnych.

XIX i początek
etnograficznych,

XX w. to okres przedstawiony
zbiorów muz,=alnych, literatur,.

D~Uga część atla~u ~ójd~ie. w nieco innym kierunku, zostanie przedstawlOn: okres radziecki w sWletle materiałów zebranych przez eksped
.
w tereme.
YCJe
"przy. pr~cy ~espo~owej kilku instytucji
specjalne
znaczenie posiada
uJednoliceme
zbIerania, ewidencji i opisywania materiałów
konl'ec
w
'1'
.
zne są
. szczego nOSCl programy
zbierania
materiałów
wg tematów
'ednohte. karty. ew'd
'
dl a zbiorów i eksponatów
J
I encYJne
muzealnych ' kartki
~~Plsy~ama
d~nY:h wg powiatów (przygotowanie do kartOgrafOWa~ia). Dla
zh~erame mate:lało:v do niektórych tematów (przede wszystkim dotyczących
ku.tury materialneJ) konieczne jest opracowanie kilku form anko t .
g n'
".
Ie l zor~ lzowame ~le.CI stałych korespondentów
obeznanych z etnografią, najlepIeJ .~racowmkow muzeów, wykładowców
historii, członków miejscowych
sekCJI Wszechzwią:kowego
Towarzystwa
Geograficznego
oraz studentów.
Przesył~ny prz~z nich materiał winien być ujednolicony i ściśle datowany.
.. ~omeczne

Je~t opracowanie
i wydanie podstawowych
map ogólnych
l poszczególnych
republik w określonej podziałce. Na tych
map~c~ wm~y być naniesióne przedrewolucyjne
granice administracyjne
IJOWlato~, ktore W ten sposób stanowić będą podstawę ewidencji terytorialneJ przy
Na mapach republik nanosi się wspo'l czesne graric
d" Kartografowaniu.
t
'
1
e a, ml~ls racy]ne. Terytorialną
jednostką ewidencji' jest tutaj region
a .w mektorych specjalnych wypadkach sielsowiet albo aulsowiet. Dla map
hIstorycznych
(archeologicznych,
paleoantropologicznych
i innych) winny
być p~zygoto;v~ne specjalne mapy podkładowe z zaznaczeniem nazw miejscowych własclwego okresu historycznego.
Jednym
z .na' JwazmeJszych
'.'
,
I, odpowiedzialnych
etapów pracy jest opra",'Z.l1 Środk~WeJ

"

co~ame, tablic typologicznych
na podstawie całego zebranego materiału
v:azną. Je.st rzeczą ustalenie zasad klasyfikacji oraz zasad wyboru cech dl~
oSlągmęcla określonych rezultatów naukowych.
h' ~owodzenie zamierzonej tej wielkiej, wieloletniej pracy nad stworzeniem
lS ory~zno-etnograficznego
Atlasu Azji Środkowej i Kazachstanu może być
zapewmone
pod waru n k'lem s t a ł'"e50 I, sClsłego
•.
.
kontaktu i wspóln '

;~:z~:~~

:::~:~o~r~~~Cjalistów,
Azji Środkowej. W związku z tym naleźy
redak'
w orgamzacyjnych,
w pierwszym rzędzie powołać kolegium
doleciecy]ne
' Atlasu ' ,opracować i z~t'wier d"ZIC p l an pracy na najbliźsze pięten okresl m~:dZ::eCJalnym, l zeb.ramu organizacyjnym
rozdzielić pracę na
nu prac Wymieni~~szczego ~e, mstytuty i muzea, uzyskać włączenie do plaetnograficzny atlas ~~~ ;;.~~eJ na~kowY~h in~tytucji tematu HistorycznoLeningradu
i muzea~.
'
~~~keJ;.zreahzowac umowę z muzeami Moskwy
Atlasem postawić
bl reppu l ';rodkowej
Azji o udziale w pracy nad
A'"
wo ec rezydium A .. N ZSR' I wo b ec Prezydiów A N
ZJI Środkowej spra
wę wyasygnowania
środków na pracę nad Atlas'e~

25.1
250
(dla zorganizowania ekspedycji i wyjazd6w naukowych), jak również postawić sprawę przydzielenia dodatkowych etatów w celu przyjęcia potrzebnych.
pracownik6w.
Boleslaw

.Stranska
Drahomira:
Historicko-Narodopisny
l: e s k o s l o v e n ska.
Narodopisny
Vestnik
Ceskoslovansky,
z. 3-4,

GarYOa'

Atlas
Praha 1956.

s. 300-321.

Program prac nad Czechosłowackim
Atlasem Historyczno-Etnograficz,:,
nym, kt6ry opracować zamierza Czechosłowackie
Towarzystwo
Etnograficzne przy Czechosłowackiej Akademii Nauk, został w recenzowanym artykule nakreślony szeroko i gruntownie w oparciu o omówienie literatury,
zwłaszcza nowszej oraz o krytyczne zestawienie metodologicznych
i metodycznych problemów kartografii
etnograficznej.
Dla polskiego etnogra~a
artykuł jest specjalnie interesujący
ze względu na krytyczne rozpatrzen~e
przez autorkę założeń polskiego Atlasu Etnograficznego
i konfrontowame'
ich z tezami artykułu. Poza tym jest to jak dotąd najnowsze tego typu opracowanie, kt6re dotarło do rąk czytelnika polskiego 1.
.
Mija już 80 lat od pierwszych prób w dziedzinie kartografii etnograficz~
nej l. Ostatnie lata przed II wojną światową przynoszą duże nasilenie
tych prac w Europie. Po wydaniu pierwszych zeszytów Niemieckiego Atla~u
Etnograficznego 3, a nawet przedtem, podjęto bądź zaplanowano tego rodzajU
prace w szeregu krajów 4. Prace te przerwane, lub opóźnione przez wojnę·
przybrały
znów na sile już w pierwszych latach powojennych.
starsza
Ostatnim ze znanych mi opracowań
B a r a b a s J e n o: Az europai
neprajzi
I

z tego

zakresu

atlaszmunkaLatok

jest

artykuł

tanuLsagai;

.•Ethnographia",
1955, s. 409-426.
l Jeżeli
za pierwsze usiłowanie
w tej dziedzinie przyjąć cytowaną
w recenzowanym
artykule
pracę S c h u r t z a W.: Zur Stammbevolke~
rungsfrage
der Mark
Brandenburg,
••Markische
Forschungen",
Bd. 20
Berlin 1877, s. 104 (Mythologisch-ethnologische
Ubersichtskarte).
W r. 1937.
Por. np. Atlas Works, "F, '\k Liv" 1940, IV, s. 9~102,
sprawozdania;
lub plany prac nad atlasami etnograficznymi:
szwedzkim, łotewskim, ~~gierskim, szwajcarskim,
niemieckim; Anders B jer r u m: AtLas der damschen Votkskuttur
•.tamże, 1941, V, s. 113-,-123; Jan de Vries, De Wetenschap
der Volkskunde.
Hoekstenen
onz et' VoLkskuttuur.
Deel 1. Amsterdam 1941;
wiadomości :L Francji, Belgii, ZSRR, Anglii, Bułgarii, i w. in.
3

4

in?Wsza. literatura' przedmiotu była już nieraz wyczerpująco zestawiana 5,
,Kazdy memal rok przynosi nowe pozycje na ten temat 6.
: W prącach atlasowych wyróżnić mOŻlladwie grupy, a może nawet dwie
jazy rozwojowe, jeżeli chodzi o ujęcie i cel opracowania oraz jeżeli chodzi
o j:gO przedmiot, a. co za tym idzie i metody pracy. Pierwsza grupa opraco~an wytknęła soble cele przede wszystkim historyczne i etnogenetyczne
lpąC za wzorami niemieckimi. Zajęto się głównie zjawiskami tradycyjnymi'
a. na.wet re,liktowymi. Przyjęcie tych założeń pociągnęło też za sobą zacieś~
men~e wspołpracy z językoznawcami i powiązanie przestrzennych
ujęć etno~raflc~nyC~ z posiadającymi
dawne tradycje pracami z dziedziny geografii
":,yrazo:-",, Jak np. w wymienionych powyżej francuskich atlasach etnograflczno-.Językowy:h. Opracowania te, zestawiające przeważnie fakty występo:-",~ma, lub mewy~tępowania
poszczególnych zjawisk z zakresu najbarpZleJ ch!ba. tradycYJnego działu kultury ludowej - wierzeń i obrzęd6w posługuJą Slę zwykle ankietą, rzadko sięgając do innych metod i dział6w
'kultury ludowej. Nowsze natomiast opracowania zmierzają do ustaleń nie
tylko z dziedziny dalekiej retrogresji historycznej, ale i z dziedziny fakt6w społeczno-gospodarczych
i etno-demograficznych
7, Szczególną rolę odegrała tu nauka marksistowska,
kładąca tak silny nacisk na społecznog?spodar~ze ~ło wszelk~ch przemian historycznych. Stanowisko to połączyło
Slę. Z .nasl.lemem badan nad kulturą materialną
oraz nad współczesnością.
ZaJęcle .s~ę tą problematyką
pociągnęło za sobą konieczność uzyskania
dokł.admeJsz~ch danych z terenu i bardziej celowego doboru zagadnień:
zamlast. ~nklet trzeba było użyć badań terenowych, prowadzonych
przez
:wykwahflkowanych
etnografów, przy pomocy kwestionariuszy,
zawierających wybrane zagadnienia, a wyraźniejszych
oczekiwaniach badawczych s.
5

Por. J. G a j e k, Polski

Einfii.hrung

in den Atlas

Atlas

Etnograficzny,

der Schweizerischen

Lublin

VolksKunde,

1947' R. Wei s s
Ba:el 1950 i in.:

a ostatnio w recenzowanym artykule.
6 W ostatnich
latach ukazały się m. in. dalsze części: Atlas der Schweizerischen
Volkskunde,
Lieferung 1. Heft 2, 3, 4, Lieferung II, Heft 3;
P. G a r d e t t e. Atlas linguistique
et ethnographique
du Lyonnais,
Paris
1956; S e g u y: AtLas linguistique
et ethnographique
de la Gascogne Toulou.se, Institut d'Etudes meridionales;
niestety nie dotarły one jesz~ze do
POls.ki. Patrz teź Polski Atlas Etnograficzny
zeszyt próbny. Wrocław 1958.
. Stanowisko takie, zapoczątkowane
przez Atlas Szwajcarski
przyjęto
w pracach nad Polskim Atlasem Etnograficznym.
Por. też np. M. S o r e t:
Car~e Ethno-demographique
de l'Afrique
Equatoriale
Francaise.
"Bulletin
Inshtut
d'Etudes Centrafricaines",.
;Brazzaville-Paris
1956, nr 11 s. 28-52
[sprawozdanie z prac].
8 Szereg
uczonych, pozostających
przy technice ankietowej
zdawało
sobie wyraźnie sprawę z większych możliwości, otwierających
się przy

253

252
Jak wynika z recenzowanego
artykułu,
Czechosłowacki Atlas Hisłoryezno-Etnograficzny
skłaniać się będzie ku drugiej grupie. Jako jego
cele autorka wymienia ustalenie podstawowej
typologii zjawisk czeskiej
i słowackiej
kultury
ludowej, wykrycie tendencji
ich rozwoju i zaniku
w wyniku oddziaływania
czynników geograficznych, klimatycznych,
antropogeograficznych, historycznych, ekonomicznych i społecznych oraz uchwycenie narodowej specyfiki etnicznej i dostarczenie materiału
do dociekań
etnogenetycznych.
Chronologię
proponuje
autorka
zamknąć
w roboczej
periodyzacji:
1850-1890-1930
i obecnie. Data pierwsza odnosi się oczywiście głównie do
uzupełniających
danych z literatury i archiwów. Periodyzacja ta jest wystarczająco ramowa. by nie nastręczała trudności w terenie: z tego punktu
widzenia możnaby mieć tylko zastrzeżenie do daty 1930, którą wygodnie)
byłoby powiązać z I lub II wojną światową. Zresztą na podstawie badań
terenowych dynamika czasowa i tak zazwyczaj może być zamknięta tylko
w kategoriach:
"zanikło - zanika - pojawiło się - rozpowszechnia
się"·
Natomiast jest rzeczą do dyskusji, czy należy zagęszczać sieć badań w okręgach, w których mamy do czynienia z większym zróżnicowaniem kulturowym, ze zjawiskami reliktowymi, lub z granicami zasięgów, jak to projektuje autorka. Zastrzeżenie wynika z tego, że równomierna (choć bynajmniei
nie jak u Gillierona 9 według przypadkowych,
geometrycznych
kryteriów
wybrana) sieć punktów badanych umożliwia pewne uogólnienia ilościowe
o znaczeniu statystycznym.
Sądzę, że sprawę rozwiązuje po części podkreślana przez autorkę konieczność zaznaczania na mapach, w legendach .czy
\\' tekstach objaśrliających
intensywności
występowania
zjawiska i jego
uwarunkowań,
a także wszelkich, nawet odosobnionych reliktów. Ideałem
jest oczywiście odpowiednio gęsta stala sieć wsi badanych, ale jeśli w danym wypadku okazuje się ona za rzadka, można by dokonać lokalnych zagęszczeń tylko dorażnie, nie włączając nowych wsi do stałej sieci badań.
Bo przy jęcie kryt~rium zróżnicowania kulturowego
jako podstawy zagęszczenia sieci badań mogłoby pociągnąć za sobą podobne zniekształcenie
obrazu kartograficznego,
jak przyjęcie
kryterium
gęstości zaludnienia
Atlasie Etnograficznym
Niemieckim.
podobnie,
jak Polski Atlas Etnograficzny,
Atlas Czechosłowacki
ma
być zaopatrzony w tablice rysunkowe, na których zostaną zestawione głów"'
ne typy i odmiany opracowywanych
zjawisk. Także i w innych szczegółach.
takich jak rozwiązanie
problemów
ziem czeskich, zamieszkałych
przed

'W

użyciu badań
den

terenowych

(por. np. E. B u r g s t a 11 er, Das FragewerK
zu
Linz Hi5", s. 37 i cytowana tam literatura).
9 J. G i 11 i e r o n, E. E d m o n t: Atlas
linguistique
de la France, Paris
volkskundlichen

1902-1910.

Karten,

1945 r. przez Niemców, lub rozwiązania techniczne r . te
:£ałożenie
nie odbiegają od praktyki prac nad PAE . sP
~rzez się
autorkę
.
po ZdY!ę
zIewaJmy
wię
:e pr~ce ~rzeprow.~dzone w Polsce, a projektowane
ostatnio na węgrzec~'
.w zec o~łowacJI doprowadzą w przyszłości do porównywaln
ch w .
kow przynaJmniej na obszarze całej Europy środkowej.
y
ymKrzysztof

FOLKLORYSTYKA

RADZIECKA

Kwaśniewski

NA ł':OWYCH DROGACH.

. Folkloryst~ka
~adziecka kontynuuje
wspaniale
tradycje
Bielińskie
~~:;rn:;z.ew~kIegO I Dobrolubowa. Dzięki zwycięstwu rewolucji SOCjalisty:;~
.
l'
ZI~C a nauka o folklorze zaczęła rozwijać się w całej pełni k'~
.
S.lę marksIstowsko-leninowską
estetyk~ ą· A . '\I[
G Ol' k'I często nawoływał
.'
1'-ruJąc
kI
t'
. . .
l.
folZ;:Y:koW RI PIsarz.y radzieckich do zbierania i badania folkloru narodów
ą u
adzlecklego. Podkreślał on często że sztuka słowa b'
..
P?czątb~k w filkl~rze. Sam brał czynny ud,;iał w zestawieniu i ~:~:g~;:~
DIU z IOru
pt .. ".(Jf)p'tecl1lf)o
T
'wkład
do poezJI
f lkl ludowej
.'
llaporJo(J
CCCP".
Ogromny
o . orystykl
radzIeckIeJ
wnieśli
tacy wybitni
uczeni
'ak
". M. Sokołow I M. K. Azadowski.
J
Ale oprócz wielkich osiągnięć folklorystyka radziecka miała .
.
dostatków, które w ostatnich latach są szeroko dyskutowane
Olsz~rheg.n~ehprzezwycię
. . c ł'lClałb ym przede wszystkim mówić.
.
nIC l IC
,
zemu
T

.

Autor skrytykował
poważne błędy książki i ostro wystąpił
.
za.stojowi w folklorystyce radzieckiej. Na zastój ten złożyło się k'lkPrzeclw~o
kow.
I a czyn m1.
.' _ :rzede mną. leży książka Zarys rosyjskiej
ludowej
twórczośct
poetyckieJ
po
wydana przez Akademię Nauk ZSR R w 1952 r.; wywo-ł ~ radzleckwJ
.
la a ona ostrą
reakcję. Z miażdżącą krytyką wystąpił N. P. L e o n t i e W·
w artykule Wolchwowanije
i szamanstwo l.
L

zj;:: 1.,:IlOBhl~~ MHP", 1953 nr 8 s.227-244, W 1953 r. pojawiła się recen-_. f plOra ManI Grzeszczak. Autorka, nie próbując ocenić wartości książki
,-~e erowa.ła poprostu
jej treść i zakończyła
następującymi
uwagam"
::, rudno Jest w ramach recenzji omówić··cały bogaty' materiał prZYkładow-1.
_"-cory,zastal przez autorów zebra.ny i. przytoczony w publikacJ'i K' 'k)'
lesl aob-ze
opra<:owana
"
pod względem metodycznym
zebrany . matSląZ.-a
i,ose"rego'van
.
ł'
,enar
. ":
.:
Y·.1 U ozonysyslematycznie,
wykład odznacza Sl'ę prze'
.
< OSClą I
. .
Jrzy-,t
JasnOSClą. Sądzę, że książka ta może dać wiele polskiemu bada-O
:,

.

i

255

254
W latach trzydziestych,
szeroko rozprzestrzeniona
była kosmopolityczna
koncepcja A. N. We s oł Ó w s k i e g o o wędrujących
motyw~ch. ~Yła
odmiana "szkoły zapożyczeń", która powstała
po "szkole mItologIcznej
(przedstawicielem
tej ostatniej był F. 1. Busłajew).

t?

"Teoria wędrujących
motywów" A. N. Wesołowskiego, albo "szkoła zapożyczeń" polegała na tym, że jej zwolennicy uważali, iż istnieje w ogóle .pewna suma abstrakcyjnych
motywów, które rozwijają się w folklorze r?znyc.h
narodów. Wedlug tej teorii, folklor różnych narodów to tylko powtorzeme
lub przeróbka starych: istniejących już dawno motywów. ~wórcz.ość a~tystyczna różnych narodów sprowadza się do zera. Folklor me. posIada .za~nych cech narodowych, obcy jest mu patriotyzm; na to ostatme zagadmeme.
"teoria zapożyczeń" kładzie specjalny
nacisk. Kosmopolityczny
sens teJ
teorii sprowadza się do tego, że' odrzuca ona wszelką sztukę narodową glo"ząc sztukę w ogóle, co właściwie sprowadza się do uznania szt~ki narodów
wyższych" a zapożyczanej
przez "niższe" narody. Teoria ta Jest szerok"
;ozwijana w' dzisiejszej folklorystyce amerykańskiej
2, która
jawnie występuje przeciwko realizmowi i patriotyzmowi
w twórczości l~do~e~. Znajdowała takjże przytułek
we współczesnej
folklorystyce
radzIeckIeJ, o czym
wspomina w swoim artykule W. I. Cziczerow:l.
W dniach od 23-26 marca 1948 r. odbyło się specjalne posiedzenie Rad)'
naukowej Instytutu
Światowej Literatury
im. A. Gorkiego AN ZSRR, poświęcone s~;~jalnie
krytyce
kosmopolitycznych
i antydemokratycznych
koncepcji
A. N. Wesołowskiego'.
Drugim z kolei, i moim
zdaniem,
najpoważniejszym
błędem
w folklorystyce
radzieckiej
był antyhist0ryzm. Spróbujmy
zastanowić
się na czym on polegał. Antyhistpryzm
w folklorystyce
wyraża
się w tym, że zjawiska
w folklorze
rozczowi, zwłaszcza ze względu na metodykę
pracy, gdyż zawiera bardzo
istotne wskazówki i wytyczne w tym kierunku"
("Polska Sztuka Ludowa", 1953 nr 2 s. 132). Tym samym zakończeniem
posłużyła się autorka
,i w drugiej swojej recenzji, z książki
M. P. S z t o k m a r a Jf cc/!e30BalluJt
fi
o6/!acmu
.pycc/f,oeo
i-t,opoih/'oeo
cmuxoc.w;)ff;ellU,f!
"Polska Sztuka LU?OWa"
1953, nr 3 s. 192-196. Wspomniana recenzja stanowi przykład szczegoln.ego
stanowiska, jakie niektórzy folkloryści nasi zajmowali wobec prac radZIeckich; prace te traktowano jak idealne, :tie wnikając w to, na czym ta wartość polega,
I Por. JI.3eMJIHI£OBa,
Pear;,!.fuoHHaR
aHe.n.o-aMepUl>a/-lc,,;a.'l
IjjO.1b1>JlOpUCmulo
HOBblR lvIHP", 1953, nr 11, s. 242-249.
.B

3

a

"llpo6JIeMa

',HOBhln
,

• Por.

:;)1 .<t3 LIKa

HaY'leHJilR
MliP"

"liaBecTHR

COBeTCKOBO H:lnoAHOBO

IIOI)TH'UCI,oro

TBOp'leC-

1954, nr 8 s. 203-216.
"AKa)l;eMlUI

TOM 7, "BblnycK"

1948,

HaYK

CCCP",

oT~eJreHH'J

lIJilTepaTypLl

patrywane

niezaJ..eżnie
od
głębok;ich
przemian
historycznych.
jakie zachodzą w danym społeczeństwie.
Formy ludowej poezji analizowane są statycznie a nie w ich historycznym
rozwoju, nie jako proces
powstawania
i zanikania pewnych rodzajów, lecz jako coś nie zmiennego,
wiecznego. Jako typowy przykład takiego antyhistorycznego
podejścia do
zjawisk folkloru może służyć podręcznik J. M. S o koł o w a Folklor rosyjsski 5. Sama kompozycja podręcznika
jest błędna. Autor rozpatruje folklor nie
według jego historycznego rozwoju, lecz według rodzajów (jKaHpOB); np.
bylina
rozpatrywana
jest nie jako zjawisko charakterystyczne
dla danej
epoki historycznej,
jako jej produkt, lecr jako rodzaj folkloru w ogóle,
mogący występować
w dowolnej epoce historycznej.
To samo dotyczy
i innych rodzajów poezji ludowej. Identyczne
błędy mamy i w chrestomatii N. P. A n d rej e w a. Popełniali je W swoim czasie W. 1. Cziczerow,
N. P. Leontiew i większość folklorystów radzieckich.
Antyhistoryzm
objawił się także w tym, że stare, archaiczne
rodzaje
poezji ludowej, jak byliny, zamawiania,płacze
przenoszono mechanicznie
w epokę radziecką. Właśnie w książce Zarys rosyjskiej ludowej twórczości
poetyckiej
epoki radzieckiej
starano się naukowo uzasadnić ten antyhistoryzm. Autorzy tej publikacji
jak i większość folklorystów
radzieckich
uważali, że obecnie rozwija się nowy rad"żiecki epos na tradycjach
byliny,
ze cudowna bajka rozwija się obecnie w bajkę-alegorię,
że na bazie bylin,
pieśni historycznych rodzi się nowy radziecki epOs ludowy, że powstają nowe ••optymistyczne"
płacze itd.
Przeciwko
tym właśnie wypaczeniom' 'wystąpił
N. P.
L e o n t ie w
w swoim artykule Wolchwowanije
i szamartstwo. Autor ostro zganił tę pseudo-ludową poezję· Doszedł on do słusznego wniosku, że winę za to ponoszą przede wszystkim folkloryści. którzy teoretycznie
uzasadniali konieczność istnienia takiej poezji, propagowali
ją i wszelkimi sposobami starali
się popierać jej twórców. Jak stwierdza N. P. Leontiew. poezją tą zajmowali
się nie robotnicy
i chłopi, lecz różnego' rodzaju
inteligenci.
Oto np.
A. I. Dwinska. Może ona ułożyć ska~ - nowinę na dowolny temat, potrafi
wysłowić w stylu byliny każde wydarzenie współczesne 8.
A oto jeszcze jedna przedstawicielka
z Leningradu
L. P. Pierszczecka.
Sens
jej
poezji
to
rymowanie
artykułów
gazetowych,
przeplata.nych archaizmami
językowymi w rodzaju najr6żnorodnie-jszych
,,-iczków",
,,-inków" itp. Folkloryści różnego rodzaju propagowali jej tw6rczość. chwalili ją w swoich pracach, organizowali
dla niej wystąpienia
publiczne
• I • M.' COKO.10B,

PycCKuu

f!jO.1b1>.II0P,

¥qneAe

Ha,

1938 r .

• A. I. D w i n s k a kiedyś ukończyła gimnazjum, przez pewien okres
była nauczycielką.
Gdy przeszła
na emeryturę,
postanowiła
o tym
Wszystkim zapomnieć i zająć się rymowan1em.

257
przekonani,
że rzeczywistość
radziecką
można wysławiać
tylko w eposie.
Wychwalając
pseudo-ludową
poezję folkloryści ci nawoływali swoich poetów
do dalszej twórczości, nawoływali tym samym do zacofania, zamiast sprzyjaC:: roz\vojowi folkloru radzieckiego
starali się go skierować w odwrotnym
kierunku.
Bo czyż inaczej można to nazwać, jak np. powojenna
poezja
J.1.
Cziczaje\vej:

, 'l"l w nią, z·e ona tworzy wielką
.
6SZCle wmowl
'h sztukę
. (około 12.000), az wr
. 'akikolwiek
wyjątek
ze wspołczesnyc
ludową 7. Wystarczy
~rzyt~czhYC J tości Porównajmy
na przykład bylinę
b
konać Się. o. IC war
bylin, a y prze
. ł .nym wynalazcy
broni ra d'Zleck'eJ'
l
o Bohaterze Pracy SocJallstyczne),
s aw
Diegtiariowie:
.Henocpe~cBeHHMe
Ero

ze

H :l.:1H !J;lH.frc: ił

HaąaDbHHqKH

'laCTO ROMnencHpyroT

KOMrreHcHpyroT



1'0:1 YÓO

npeMHpylOT.

/KHBeT COROJIl' CHOeM AOMH'łKe

B «oM$OpTaÓC~hHoh

o6cTaHoBOQKe

TYT caAłlTCH

Gor:1'l'blpb

BO Ty JIB -

n
, arr '-la Hoex •
JIa no 'I'M!

B

C'O MallIJIHy

'

(""OpOXOAHbJH
.~

,
'1

. . ludowej

aBC',

ąHCTO none

H" "

TO ;lOpOlKCHbKe «peCTORO

.

i

6pOHCTaHROBYro

TO B pa;qOJfbllllC

twórczości

'.

poetyckiej

epoki

ra-

Autorzy pracy Zarys rOS~]Skle]l'
oCJ'alistycznego Mówi się tutaj du.,
.'
t
a poezję rea Izmu s
.
.
dZleckle] uwaza)ą .o ~
w' folklorze radzieckim"
ale autorzy me pożo o realiżmie socJallstycznym
.
. dl t go stwierdzenie
to pozosta, je
.
k k tnym matenalem
l
a e
.
twierdza Ją tego on re
.
S K' kowej którą w podręczmkach
y
tylko pustym frazesem. By.lm '::~oś'ci ;~~tYCkiej epoki radzieckiej"
autO-:
uważano za "tytana ludowej t;'o. t
. d
r u saC)alls ycznego., Mo'wi się' że M. S. Kriukowa .
rzy zaliczają
o rea Izm
,
t d . h starego folkloru. W rzeczyw1.
. t . rczoścl na ra yc)ac
opiera Się w sw.e) . wo.
.
N P Leontiew _ nie ma nic ze starego
stości w jej .bylmach .--~ak PlZSZ:ow'YChtypu poluszko, moriuszko,
n~cze~folkloru oprocz archaizmo;,
.)~ y
'a'
że nowa radziecka bylina jest Z)aW1ni~zki
itd. Autorzy tej kSlązkl uwaz ~ą, .
n 'm w folklorze radzieckim. Są
sklem 'wynikającym
z natury rzeczy,
omecz)
. .
.

MHI"',

a pzarroe
-

3C JJHO,

lTlllE'HIof'IHOC" 10.

Zdaniem N. P. Leontiewa zasadniczym
błędem pracy jest zupełna nieokreśloność przedmiotu.
Prawie cały artykuł N. P. Leontiewa
skierowany
jest przeciwko
pseudoludowej
poezji, przeciwko
wszystkim
folklorystom,
którzy wszelkimi
sposobami starali się ją wynosić pod niebiosa. Z tego
punktu widzenia artykuł Leontiewa był jak najbardziej
na czasie. Jednak
<.lutor nie zatrzymał
się na tym. Opierając
się na tych właśnie pseudol udowych utworach,
słusznie je krytykując,
Leontiew doszedł do zupełnie
blędnego wniosku: "Chodzi o to, że folklor radziecki - z wyjątkiem,
być
może, części przysłów i czastuszek
- jako samodzielna dziedzina sztuki
radzieckiej
nie islnieje"li.
Autor jednak nie był pewny słuszności swego
kategorycznego
stwierdzenia
i zmuszony był sam zrobić chociażby pewne
wyjątki. Jak ml!eżalo oczekiwać, artykuł N. P. Leontiewa
wywołał szereg
sporów i dyskusji.
Folkloryści
radzieccy wystąpili przeciwko
nihilizmowi
Leontiewa.
Ale byli także i jego zwolennicy.
W dniach 16-21 listopada
1953 1'. odbyła się w Leningradzie
konferencja
radzieckich folklorystów.
Na
tej konferencji
zwolennicy
Leontiewa
poszli jeszcze dalej niż on sam.
Zaczęli udowadniać.
że nie ma. w ogóle źadnego folkloru. Wołali: precz
z folklorem.
Żądali zlikwidowania
zakładów folklorystycznych,
likwidacji
\vykładów z folkloru na wszystkich
uczelniach
i wreszcie zlikwidowania
fOlklorystyki
.lako nauki. Program pozytywny N. P. Leontiewa okazał się
;-upelme biędnyrn.
Wystąpienie
Leontiewa
i dyskusja
leningradzka
odbiły się szerokim
echem na łamach prasy radzieckiej,
zwłaszcza na łamach miesięcznika
,,l106','il
Jiu/;".
Niektóre zagadnienia
z tej dyskusji postaram się pokrótce
omó\viĆ'.

.
'.
_. kobieta wykształcona,
zna oprócz r?sy.iL. P. l' l ~ r s. ze ~ e:c k a uski zna nieźle literaturę
klasyczną
l r.askiego język memleckl l f~anc,
'zapomina
nagle o wszystkim
rzystępuJe
do rymowama,
. ..
d
dziecką. A l e g Y P
,
.'
a dzisiaj nawet najbardziej
zai pisze takim jęzYkie.m, .~akiego me uzyw
.
cofany ·człowiek·· radziecki.
;.HOBblH:MI1P". 1953, nr 8s. 228.

..HOBbln

-

H;\Y\!PY)~HO

.

.
. b'
mowy Folkloryści
Rzecz Jasna, że o poezji tut'.J nawet me moze
yc
k' . i wychwa. h
l'
i
egzotycznym
Języ
lem
zachwycali się fantastycznymi.,
li mam,
lali pod niebiosa taką oto poez)ę·

n.a

liOJ] OCh})

3CpHOM Ty'H1bIM,

II.
Co doprowadziło
folklorystów
do nihilizmu?
Na to pytanie CZęSClOWO
odpowiedział Leontiew, mówiąc, że folkloryści dużo mówili o nowej jakości
10

••

11

••

IJUllhlii
JIOHIJI1il

1954, rir' 8:s:227.
17 "Lud",

...

t. XLIV .

'IHI''',
"llll'''.

1953, nr 8, s. 239.
1953, nr 8 s. 243.

258

259

radzieckiego
folkloru, o jego zasadniczej
roznIcy w stosunku. do f~lklor.u
i~rzeQJ"ewolucy jnego. Niestety, były to tylko puste sło~a, natomIast mkt me
·,\'skazał na zasadnicze różnice na konkretnym
matenale.
Na to pytanie
daje wyczerpującą
odpowiedż
W. 1. C z i c z e l' o w:
,11 P01),'J 8Mb! H3y'lCJf

II I[

('OBC'Tcl;oro

Ha po;moro

rro:nH'!C'C1\0Hl

TBOP'JC'CTB~"

)2: .

Autor pisze, że folklorystyka
radziecka zrobiła bardzo duzo w dZIedZInie
zbierania i publikacji
poezji ludowej, co prawda nie zawsze wartościowej.
?\a przykład dla zbioru, opublikowanego
w 1937r. Twórczość narodów ZSRR
,ebrano przeszło 600 arkuszy druku tekstów, z czego opublikowano
około
;}O arkuszy, Już z tego widać jak ogromną przeprowadzono
pracę, w której
'.'ardzo aktywny udział brał A. M. G o l' ki. W. I. Cziczerow pisze dalej, że
zrobiono także próby w dziedzinie badań nad folklorem radzieckim.
Jednak próby te były bardzo nieśmiałe, ograniczały
się raczej do poszczególnych objaśnień, komentarzy.
Natomiast brakło prac opartych na głębokich
badaniach,
które określałyby
prawa rozwoju radzieckiej
sztuki ludowe)
i wytyczały kierunek
badań nad fo:klorem.
Teraz rozumiemy jak na czasie było wystąpienie
spory winno było ono wywołać wśród folklorystów

N. P. Leontiewa
radzieckich.

i jakie

Między innymi w dyskusji tej poruszono zagadnienie
terminu "folklor".
Termin ten przyjął się w folklorystyce
w XIX w. Obecnie w folklorystyce
radzieckiej
używany
jest także
termin
"ludowa
twórczość
poetycka".
S, 1. Was i lon a k w swoim artykule:
,,3a !IppeJ:ollylo Hay!')' O HapO:J.HoM
J10:HH'!C'Cł(0~1 '1'[lO])'J('CTRe"
l1 wystąpił
z żądaniem zamiany terminu "fokIol'''
terminem "ludowa twórczość poetycka". Autor jednakże naukowo swojego
stanowiska
nie udowodnił.
Mówi on m.in., że termin "folklor" odnosi sią
do poezji chłopskiej, patriarchalnej.
Nietrudno domyślić się, że jest to jedna
z koncepcji folklorystyki
burżuazyjnej.
która uważała folklor za poezję wyłącznie chłopską, starając się na przykład wyłączyć z folkloru ludowe pieśni
rewolucyjne,
pozbawić go treści kłasowej i patriotycznej.
Kwestia terminu
pozostaje nadal sporna.
A teraz zastanówmy
się nad drugim zasadniczym
zagadnieniem,
a miar,owicie: co to jest folklor, albo tak zwana ludowa twórczość poetycka,
jakie utwory można zaliczać do folkloru, do literatury
ludowej? Folkloryści
radzieccy dają odpowiedzi różne. W tym chaosie i zamęcie teoretycznym
W. 1. Cziczerow widzi między innymi przyczyny
zastoju w folklorystyce
radzieckiej.
W swoim czasie J. M. S o koł o w określił folklor jako poezję
ustną w przeciwieństwie
do pisemnej. Radzieccy folkloryści rozumieli to różnie. N. F. Leontiew rozumie ją jako sposób przekazywania
poszczególnych
,;tworów z pokolenia na pokolenie w ustnej formie. Przy czym w procesie
""HOl\blO
11

13,:

()lI!>ln

~rllP'·.
\;[11'"'.

lfl31, s. 203-216.
1954. nr 8, s. 226-237.

tym pewne eiementy giną i do nas dochodzi bylina czy pieśni w zmienionej
postaci. Takie pojęcie "ustności"
propaguje
także folklorystyka
burżuazyjna.
A. N i e c z a j e w i N. R y b a k o w w artykule
,,0 rro.;]I>:)(, ];PHTHKH
o Bpe;u.' BJ1I"JI.1H:nla"
11.
także
uważają
cechę
tę za główną
c.~hę
folkloru.
Rozumieją
oni ponadto,
że jest to sposób wykonania.
Takie pojmowanie
prowadzi do zatarcia granicy między literaturą
a folklorem; można uważać, że pieśni poetów są także ludowymi, ponieważ wykonuje się je ustnie. Te właśnie błędne założenia doprowadziły
N. P. Leontiewa do nihilizmu.
Inaczej też być nie mogło. Jeżeli "ustność"
uważać
za główną cechę folkloru, to w warunkach
władzy radzieckiej,
gdzie analfabetyzm jest zupełnie zlikwidowany
i każdy człowiek może zdobyć kwalifikacje zawodowego pisarza, nie może oczywiście być miejsca na istnienie
folkloru.
IJ

Byli w swoim czasie także folkloryści, którzy uważali, że folklor _ to
poezja anonimowa
w przeciwieństwie
do poezji autorskiej.
Według tej
teorii utwór, bez wzg:ędu na to, czy ma jakąś wartość ideowo-artystyczną
czy nie, powinien być uznawany
za poezję ludową. Natomiast wystarczy napisać czyjeś nazwisko pod byliną,. albo czastuszką, to znaczy zautoryzować
ją i bylina czy czastuszka przestaje
być ludową. Błędność takiego założenia
sama rzuca się w oczy.
Inni znów mówili, że fo~klor - to sztuka niezawodowa
w przeciwieństwie do zawodowej, tzn. literatury,
malarstwa,
muzyki itd.
Założenia te są też błędne, ponieważ przeciwstawiają
folklor literaturze.
'Vymienione
cechy (ustność, anonimowość,
niezawodowość)
można było
jeszcze w jakimś sensie uważać za zasadnicze
w stosunku
do folkloru
przedrewolucyjnego
z XVII czy XVIII w., kiedy folklor i literatura
istniały
zupełnie oddzielnie i niezależnie
jedno od drugiego. Tymczasem
folkloru
radzieckiego
nie można przeciwstawiać
radzieckiej
literaturze.
Nie wolno
tego robić nawet w stosunku do folkloru i literatury
XIX w. szczególnie
drugiej połowy XIX w.
W. 1. C z i c z e l' o w pisze w s"'loim artykule,
że najważniejszą
cechą
folkloru wszystkich
epok jest k o l e k t y w n ość.
Takie postawienie
zagadnienia
wydaje się najsłuszniejsze.
Przecież ludowa twórczość poetycka
kst przede wszystkim
twórczością kolektywną.
Na to zagadnienie
niejednokrotnie zwracali uwagę klasycy marksizmu - leninizmu 15. Na to zwracali
w swoim czasie uwagę A. M. G o l' k i i M. 1. K a l i n i n. A oto co pisała
przedrewolucyjna
"Prawda":
"Każda ludowa, w tym i robotnicza
poezja
11

"IlOBhm

15

Pycrh'oc

. I"J ulrp'l;{,

~I1lP·'. 1954. nr 8, s. 216-223.
IIfIPO()"oc

1952,

s. 38.

lIo3my'/cr},'oc

IIwop'l/!rmeo

..

\ II

Ceef', }[o

R l:l

_

260

261

tworzy się w ten sposób, że zaczynają
ją jedni,
niają inni a wykańcza j'ł jeszcze inni" h'.

uzupełniają

drudzy,

zmie-

Oczywj~cic. że takie cecil \. folkloru. jak ,.ustno~ć", masowość- tradycy jność, anonimowość
ilC:.. m8H
lak;\e ważne
znaczenie
w folklorze,
81e
w żadnym wypadku
nie można ich rozpalrywai:
j8ko cechy glówne.
DL-lczcgo niekt"ny
foiklorysci
radzieccy
Nie wzięli onj pod uwagę óWI)ch zjawisk:

zgubjli

się \\. tym zagadnieniu?

1. Ni" wzięii pod uwa~ę faklu, że kolektywne
szlilo"'l<lnie poezji ludowej
odbY\\<l się w ciągu sl.uicci, a nie w ci~gu kUku giJd"i,1. czy nawet tygodni.
2. Kolektywną
tw,',l'CIOŚĆ rozumieli
oni jako coś zorganizowanego,
np.
pracę pewnej
grupy ludzi, którzy zbierają
się celem stworzenia
byliny,
pie~nj czy bajki. Nie zauważyli
przy tym, ze pl'oces 'koiektywnej
twórczości
odbywa się ż y w i o low o. Odstąpienie
od lej ZClSRdy kolektywności
doprowadzilo
folklory~.tów radzieckich
do tego. że jak piSZe' W. L Cziczerow do
ludowej poezji zaliczano
utwory różnych wierszokletó'N,
zaiiczano też różnego rodzaju
areh<'1izaeje. Podobna
poezjo zac:zęla się ożywiaĆ', ponieważ
do tego nawolywali
fo:J{]oryści. Folklor radzkeki
uważano
za zwyczajną
ri:ontynuację
starych
tradycji,
dopatrywano
się w nim przede wszystkim
cech stan~.f(O, przedrewolueyjnego
folkloru
Wprow8.cJzano nienaturalny
pod2.iat między folklorem
a literaturą.
Jak pisze W. 1. Cziczerow
"Zamiast
rozpatrywać
je (to znaczy folklor i literaturę
- K. S.) w ścisłym związku.
jednolitości,
przeciwstawiano
je" l7.

Radzieccy
folkloryści
nie zdali sobie spra wy z tt'go, że po rewolucji
kolektywna
twórczość
narodu
radzieckiego
we wsz.,·:t); ich dziedzinach
a przede wszystkim
w sztuce rozwinęła
się w calej pelnL że twórczość kolektywna
iindywiduolna
dopełniają
się i wzbogacają
wzajemnie.
Zjawiska
te mO;'na obserwować
_. pisze W. L Cziczerow
-- tak w literaturze
jak
i w folklorze.
Dlatego
nie należy ich przeciwstawiać,
lecz rozpatrywać
w ścisłym związku.
I to właśnie
jest jedną z cech folkloru
radzieckiego.
Oto jak określa folklor W. L C z i c z e l' o w: "pod twórczością
ludową
rozumiemy
kolektywnie
przechowywaną
i udoskonaloną
sztukę
ludową,
wyrażającą
jego myśli, uczucia, nastroje,
na której opiera się twórczość
pisarzy, kompozytorów,
malarzy.
Do utworów
twórczości
ludowej
należy
za~iczyć tylko to, co rzeczywiście
jest wartościowe
pod względem ideowym
i artystycznym"
l". Oclstępowanie
od tych zasad doprowadziło
do tego, że do
folkloru zalicza no rÓ7nc pseudoludowe
imitacje.
Często drukowano
i nadawano przez radio niedołężne karykatury
ludowej poezji i tym samym przy16 Cyt.
17
IB

z czasop.

"lJ O B 1>1li1 \UTP"

"Tł OB hl n \111 P",
tamże s. 207-208.

1954, nr 8, s. 205.

cz,vniano się - jak pisze N. P. L eon t i e w - do zniekształcania
artystycznych
\1/ skali
masowej.
Pod tym względem lepiej było
,,'.wie i muzyce. Tam szmirę zawsze uważano za szmirę.
Dużo

upodobań
w malar-

niedoiężnych
ni1~ladownict\V
zebranY"h
jest w książce
iuclov.:ej tu.1ÓTCZG.~cipuetycki<:j
epL'ki radzieckiej,
nie mają
one nic wspólnego
z fOlklorem. Autorzy publikacji
mechanicznie
przenoszą
~tclre rodzaje do folkloru rad:deckiego,
nie zastanawi8.i'-lc
się nad tym, czy
sa one uznane przez naród i cz.y odpowiad8ją
on"· ogólnemu charakterowi
lwltury
radzieckiej.
Ksi'lżka ta .- jak słusznie stwierdza
S. J. Was i l ono k okazaJo się pseudonaukowym
teore~'yczny'll
uzasadnieniem
podobnej
twórczości.
Autor pisze, że "niektórzy
badacze"
i dzisiaj
jeszcze
utożsamiają
prostactwo
z ludowo~c.ią w sztuce" /l'.
Nasuwa się wobec tego pytanie: czy w folklorz(" doby radzieckiej
w ogóZ('rIJs

takich

rosyjskiej

le nie może być rodzajów
starej poezji ludowej'? Rze('z jasna, że takie
twierdzenie
było by błędne. Wiemy, że reaJizlY' soejali':i.yczny
rodził się już
wtedy, gdy w literaturze
panowa!. jeszcze realiz.m krytyczny.
Wiemy tokże
że realizm socjalistyczny
nie wyrósł z niczego,lecz
·r~i.wit;ął się ~a ba;i~
dorobku literatury
demokratycznej
minionych
stuleci. Nowy r8dzieeki folk··
lor nie mógł powstać z niczego; jego nowe formy nie zr~dziły się odrazu
po rewolucji.
A. N i e c z a j e w i N. R y b a k o w słusz:1ie podkreślają,
że rodzaje
li,erackie
fołkloru rozwijaly
się w ciągu stu;eci. Odr,cd się to nie tylko do
:.ylin, bajek,
~ieśni hist~rycznych
czy ludov,;ych pieśni rewolucyjn;cb.
ale
,okze 1 do takich rodzaJow folkloru radzieckiego.
jak pieśń masowa, u;;tne
opowiadanie
(yeTII"rii
])act'I~'a:\) itd. Nie ulega wqlp]iwości
że· rodzaje
ludowej poezji radzieckiej
rozwijały
się i rozwijają
nadal.
'
, ~i~kaw~m
okresem. w rozwoju folkloru
radzieckiego
jest okres rewo,UCJ1 1 wOjny domowej
(1917-1$)21). J'ak wi8domo
był to okres burzliwy
\'.: h~stor~~ ZSRR. Masy pracujące
walczyły
o swoje p;awa, po raz p;erwsz;'
\: hl storn UJ.~I\VSZYwładzę w swe ręce. W. L L e n i n pisał, że rewolucja
~ał~ "wspamały
rozmach
twórczo, ci ludowej"
we wszystkich
dziedzinach
z:'cla .społecznego.
Oczywiście
słowa" te naLeży odnieść: także i do folkloru
u,. kazd~~o czlowi:~a rodzila się chęć \vyslawianiCl wielkości owych dm.
"lększos,c
stanowili
analfabeci.
Było dużo wśród nkh ludzi utalentowanych, ktOTZy potem weszli w szeregi pisarzy i poetów rad'ieckich
I d'
c' 1"
t l b l
z
. "u zle
. zu 1, ze :v s y ~ y iny nie można wysławiać
ter".żniejszośei,
a jednocześnie
Je.dnak me znah nowych form sztuki ludowej. Tu właśnie rodziła się nowa
w1elka ~ztuka ludowa, nowa pieśń rewolucyjna,
pieśń masowa, nowa czas.t1.iszka 1 nowe opow~adanja.
Jednocześnie
w folklorze okresu wojny domo\\ e; zna1duJemy
duzo elementów
starego
fclkloru;
występowały
bowiem

1954, nr 8, s. 205.
19

••

rroHbIli \flll'''.

1954, nr 8, s. 226.

t

262

263

obok siebie stare elementy i nowe dopiero co rodzące się. W nowej pieśni
rewolucyjnej
są archaizmy językowe i pewna stylizacja na wzór bylin, czy
pieśni historycznych.
Fo:ldor tego okresu - to obumieranie
starego i narodziny nowego w sztuce ludowej. Już wtedy zrodziły się podstawowe
rodzaje folkloru radzieckiego,
które w ciągu lat następnych
rozwijały
się
i rozwijają nadal.
Dla folklorystów
radzieckich
nowa treść ludowej poezji może istnieć
tylko w nowej formie. Różne rodzaje archaiczne a tym bardziej związane
z obrzędami i różnego rodzaju przesądami
skazane są na zagładę. Kiedy
jednak zachodzi mechaniczne
przenoszenie
starych
rodzajów
do nowego
folkloru wychodzi na jaw sprzeczność między formą i treścią danego utworu. Stwarzanie
bylin radzieckich
nie jest kolektywną
twórczością ludową.
lecz twórczością indywidualnych
miłośników egzotyki, jak pisze W. I. Cziczerow. Przed rewolucją,
kiedy pieśniarz wyśpiewywał
bylinę, konkretyzował ją, tworzył coś nowego wnosząc swój wkład do kolektywnej
twórczości ludowej. Po rewolucji naród radziecki zrobił ogromny krok naprzód
w swoim rozwoju. Po likwidacji
społeczeństwa
klasowego
przystąpił
do
likwidacji klas w ogóle, tzn. do budowy społeczeństwa
bezklasowego,
spoleczeństwa komunistycznego.
Niektórzy starzy pieśniarze,
zachwyceni
nowymi przeobrażeniami
starali się odzwierciedlić
je w eposie. Nie znali
oni nowych rodzajów poezji ludowej. Znali natomiast
doskonale stare formy. Dlatego naśladując
dawny epos układali
hymny na cześć nowego
życia. Stylizacje
te były mniej lub więcej udane, ale przecież nie było
tutaj (i nie mogło być) t wór c z o Ś c i - stwierdza W. I. Cziczerow - nie
było tworzenia nowej sztuki ludowej. Było to tylko mechaniczne
przyozdabianie nowej treści w starą formę.
Najgorsze,

że ludzie ci są przekonani (wmówili im to folkloryści radzieconi wielką sztukę ludową. Oto na przykład artykuł współ(;:<.esnej pieśniarki radzieckiej
L. P i e r s z c z e c k i ej tbOJlbI(JIOpCOBeTCIW.
rOB peM(iHH20. Aby
uzasadnić
ludowość
i wielkość
swojej
twórczości, autorka mówi o rozwoju rodzajów literackich.
Opiera się przede
wszystkim na baśni i mówi, że istnieje ona już kilka stuleci i nadal jest
żywa, mówi o ezopowych bajkach. Niestety nie zdaje sobie sprawy z tego,
jak bardzo bajka zmieniła swoje oblicze. Uważa ona, że bylina też może
prawdziwie
odzwierciedlać
nowe życie. Więcej nawet, twierdzi, że tylko
w bylinie można należycie odzwierciedlić wielkość naszych dni. Autorka
t;j~' zdaje sobie sprawy,
że bylina była oparta na mitologii, jak i epos
w ogóle. Nie można się nie zgodzić z W. I. Cziczerowem, który uważa, że byliny radzieckie
mogli tworzyć tylko ludzie pozbawieni poczucia artystycznego. Nie ulega żadnej wątpliwości, że folklor radziecki wyrósł na tradyc-

ey), iż tworzą

'D

,.HOflbTll

.\IIIP'·.

1954, nr 8, s. 224-225.

j8.ch folkloru przedrewolucyjnego.
Tradycje te rozwija ją się nadal i wzbogacają w nową treść i nowe rodzaje.
Pieśniarstwo
jako rod za j folkloru obumarło, lecz ludowa twórczość poe·
tycka w ogóle istnieje i rozwija się w nowych formach. We współczesnym
folklorze radzieckim, jak twierdzą wszyscy folkloryści radzieccy. aktywnie
rozwija się nowa pieśń ludowa, która kontynuuje
tradycje folkloru przedrewolucyjnego,
literatury
i rewolucyjnych
pieśni robotniczych.
Rewolucja
październikowa
udostępniła
masom pracującym
dzieła litera tury klasycznej, które naród aktywnie wykorzystuje
w swojej twórczości. Oryginalnym
rodzajem we współczesnym folklorze radzieckim są wspomniane
opowiadania (6bITOBOfrpacC1,a3). Jest to nowy rodzaj folkloru, mający charakter autobiograficzny 21.
Żywo
rozwijają
się też takie rodzaje
jak
anegdota
i przysłowie.
J. M. S o koł o w nazywał przysłowia
"skondensowaną
mądrością
ludu".
Oryginalnym
rodzajem folkloru radzieckiego,
jak i rosyjskiego w ogóle
jest czastuszka. Jest to rodzaj niesłychanie
aktywny i żywy. W żadnym rodzaju ludowej poezji nie ma tak szerokiego odzwierciedlenia
wszystkich
dziedzin życia jak w czastuszce.
W wymienionych
rodzajach rozwija się nadal kolektywna
forma twórczości. "Kolektywna
twórczość ludowych mas [pisze W. I. Cziczerow] przejawia się w procesie tworzenia i egzystencji poszczególnych utworów, a także w procesie tworzenia
i szlifowania
poszczególnych
obrazów artystycznych" 22. Specyfika
kolektywnej
twórczości
w epoce radzieckiej
wyraża
się w jedności folkloru i literatury,
natomiast
działalność
indywidualna
j kolektywna
to tylko
f o r m y twórczości
narodu radzieckiego,
które
wzajemnie wzbogacają się i dopełniają. Szeroko rozwija się obecnie kolektywne tworzenie
nowych pieśni i czastuszek
w chórach ludowych, klubach itd. Pieśni i czastuszki naród wciąż udoskonala i szlifuje nie zważając
na to, czy są to utwory ludowe, czy poetów radzieckich.
Nie podlegają
udoskonaleniu
tylko utwory doskonałe,
idealne, a takich w literaturze
radzieckiej
jest coraz to więcej. I tutaj podchodzimy do następnego zagadnienia, a mianowicie do zagadnienia •.perspektyw
rozwoju folkloru i literatury radzieckiej,
do ich wzajemnego stosunku.
III.
Poprzednio
k;ej pozostają
'I Por.
IllIha,
22

była mowa o tym, że folklor i literatura
w epoce radziecw ścisłym związku. Pojęcie tego związku jest bardzo szerokie.

"YCTHbll'

paCCliH3br

CBejl.:\:IOBCriIH·

"HORbIn

ypa,'JbChJlX

hlllt;((HOC

.\IIiP",

Jl<tÓO'!IlX",

lI~qaTe.'1bCT80,

195·\ nr 8 s. 210.

195:1.

III);,

jle;:(.

;\1. r. hllTatt.

264

265

I)zieła literatury
klasycznej i radzieckiej wydane są w milionach egzemplany. Czasopisma
radzieckie,
radio, kino, teatry, kluby są rzeczywistymi
propaga torami osiągnięć kultury. Człowiek radziecki nie potrzebuje
ukladać bylin;
jeżeli ma talen t i powołanie do sztuki pisarskiej,
muzyki czy
malarstwa,
ma możność otrzymać wysokie kwalifikacje
i stanąć w szeregach pisarzy, kompozytoróv.·, czy malarzy radzieckich.
Toteż w folklorze
radzieckim nie może istnieć epos ludowy. Natomiast istnieje jeszcze i rozwija się pieśń, opowiadanie
i takie rodzaje jak anegdoty, przysłowia i czastu.szki, które będą żyć i rozwijać się jeszcze bardzo długo.

styka zbyt oderwała się od życia, od twórców folkloru - narodu. Studentów, którzy studiują folklor, nie uczy się kierowania twórczością amatorską.
tj. masową sztuką. S. L Wasi!onpk nawołuje, by zorganizować
jak najbardziej wszechstronną
pomoc przyszłym
poetom, pisarzom, kompozytorom,
małarzom
i całemu ruchowi
twórczości
amatorskiej.
Powinni
się tym
zająć ludzie wykwalifikowani.
Należy też przygotować
do tego studentów.
zwłaszcza studiujących
folklor.

W folklorze, jak i w literaturze
pewne rodzaje powstają, rozwijają się,
inne obumierają.
Jest to prawo dialektyki
marksistowskiej,
i dlatego
nie może być mowy o mechanicznym
zniknięciu
folkloru.
Ma rację
W. L Cziczerow, kiedy pisze, że "rozwój kultury i sztuki w ZSRR prowadzi
nie do pochłonięcia
(IIor.IIOIl(t'TlII
H)
jednej formy twórczości
przez drugą
Jęcz do ich korzystnego wzajemnego oddziaływania".

Na zakończenie należy stwierdzić, że dyskusja publiczna przeprowadzona w ZSRR nad zagadnieniami
folklorystyki
ma ogromne znaczenie. Wykazała ona wszystkie błędy i wypaczenia, jakie pokutowały w tej dziedzinie
i wytyczyła nową drogę. Droga ta jest niewątpliwie
trudna, należy bowiem
oczyścić folklorystykę
radziecką z burżuazyjnych
naleciałości.

Gl

Na bazie dwóch form kultury wyrasta jednolita kultura,
w swej treści i narodowa
w formie. Rośnie wciąż poziom
dzieckiej, zaciera się różnica między folklorem
i literaturą.

socjalistyczna
literaturY ra.

IV.
Klasycy marksizmu-leninizmu,
a także wielcy pisarze i kompozytorzy podkreślali niejednokrotnie,
że folklor ma ogromne znaczenie w rozwoju kultury każdego narodu. Wskazuje to także na ważne znaczenie nauki o folklorze
czyli folklorystyki,
której tyle uwagi poświęca się w Związku Radzieckim.
Folkloryści radzieccy podkreślają,
że po krytycznym
przestudiowaniu
tekstów, po przezwyciężeniu
wszystkich błędów i wypaczeń radziecka folklorystyka musi pójść nowymi drogami i rozwijać się w ścisłym kontakcie z literaturoznawstwem,
a badania nad folklorem należy przeprowadzać
w ścisłym związku z badaniami
literackimi.
S. I. Was i lon o k uważa nawet,
że folklorystyka
powinna stać się częścią literaturoznawstwa,
a nie etnografii, ponieważ
etnografię
w folklorze
interesuje
przede wszystkim
byt
(kultura materialna),
rzadziej ideologia, natomiast prawie nigdy etnografia
nie interesuje się stroną artystyczną. A przecież jest to jedno z nasadniczych
l&da6, jakie stoją przed folklorystyką.
Trudno autorowi nie przyznać racji.
S. I. Wasilonok wysunąl niezmiernie ciekawą propozycję. W szybkim tempie rozwija się obecnie folklor w chórach ludowych, klubach i różnego rodzaju zespołach twórczości amatorskiej.
Zespołom tym dużą pomoc okazują
muzycy i choreografowie.
Natomiast rzadko który folklorysta może okazać
tu pomoc, chociażby przyszłym poetom czy pisarzom, folklorystyka
bowiem
do tego czasu tym się nigdy nie zajmowała. A przecież folkloryści powinni
brać tu jak najbardziej
czynny udział. Fakty te wskazują T'- to, że folklory-

Dużym osiągnięciem
nowej radzieckiej
folklorystyki
jest kolektywna
praca pod redakcjq P. G. B o g a t y I' i e w a
Pycclwe
HUPO}(HOl' rro:wli'leClwt' TlWp'H'CTHo (\locliBa,
l(l5~). Jest to podręcznik
dla szkół wyższych.
Stanowi
on pierwszy
poważny
krok
na
drodze
do przez\\'yciężenia antyhistoryzmu.
"Autorzy starali się przy rozpatrywaniu
każdego rodzaju, posługiwać zasadą historyczną
w i miarę możności prześledzili rozwój każdego rodzaju, poczynając od jego powstania aż do naszych
dni" (s. 2). Bardzo cenne jest wprowadzenie
rozdziału, poświęconego historiografii
folkłorystyki
rosy jskie j, gdzie przestudiowano
dość szczegółowo
rozwój demokratycznych
tradycji w foklorystyce
rosyjskiej,
a także przeprowadzono krytykę folklorystyki
burżuazyjnej.
Poważnym osiągnięciem jest także zestawienie przez S. L Was i lon k a
i W. M. S i d i e l n i k o w a chrestomatii
S'l:TJJOC
1I0GlTll'leCI,Oe
TB0p'IecTBo pyc
l'lW[,()HUpO,:(U
(HSl'aTeJlbCTBOjU'.;Y.1954). Chociaż opiera się ona częściowo na
starym podręczniku
N. P. Andrejewa,
sposób rozmieszczenia
materialu
jest
jednak zupełnie nowy oparty na ~sadzie
historycznej.
Co prawda
autorzy nie zawsze
trafnie
określają
epokę
powstania
tego czy innego
utworu, bądź też rodzaju literackiego,
ale to już są szczegóły.
Ogromne
znaczenie
dla
rozwoju
folklorystyki
radzieckiej
ma
obszerna
trzytomowa
praca
kolektywna:"
Pycclwe mI pO;UIOt'1I03TH'leCIWe
TBOp'leCTRO",wydana przez Akademię Nauk ZSRR".
Takiej pracy folklorystyka
radziecka
ogromnym materiale starali się prześledzić

* Pierwszy
tom
wyszła w 1955 r.

ukazał

się

w

jeszcze nie znała. Autorzy na
rozwój rosyjskiej ludowej twór-

1953 r.,

a

pierwsza

część

II

tomu

267

266
czości poetyckiej i pokazać pra \Va rozwoju folkloru. Sądzę, że praca ta będzie miała poważne znaczenie w rozwoju folklorystyki
nie tylko radzieckiej.
Kazimierz

ZAGADNIENIE

KLASYFIKACJI
I OKREŚLENIE
::"'UDOWEJ W PROZIE
(streszczenie).

Strzu!a

LITERATURY

Ostatnio
ukazały
się rumuńskie
prace,
które
usiłują
porządkować
w sposób chronologiczny
ludową twórczość literacką.
Taki system nie ma
zupełnie uzasadnienia,
bowiem literatura
ludowa, choć w dużej mierze
da się schronologizować
w przeważnej
części została jednak zebrana dopiero w XIX w. Jako zjawisko literackie
ściśle związane z mową ludu,
nie reprezentuje
ona dawnego stanu, lecz okres bliższy czasowi zbierania
jej przez folklorystów.
Najlepszą
klasyfikacją
zostanie w dalszym ciągu
klasyfikacja
estetyczna na gatunki literackie.
Od wystąpienia
T. Benfey'a z jego słynną
Penchatantrą
w połowie
XIX w. bajka ludowa wzbudziła
ogromne zainteresowanie,
toteż studia
i badania nad jej pochodzeniem
i rozszerzeniem
można określić jako bardzo zaawansowane.
Na podstawie systemu katalogowania
typu Antti-Aarne'go, prawie wszędzie w Europie i gdzieindziej
zarejestrowano
i sklasyfikowano bajki ludowe według ich wątków. Dzięki temu łatwo dziś można
mieć pełny obraz powstania i wędrowania
wątków i zabierać się do badań
pcrównawczych.
Jednakże wydaje się że katalogowanie,
systematyzowanie
wątków bajek przedłuży się jakoś bez celu, bo wątek nie jest podstawowym
elementem ludowej twórczości literackiej. Literatura
ludowa jako zjawisko
literackie,
powinna być badana pod kątem widzenia formy artystycznej,
pód kątem widzenia piękna literackiego. Zdarza się, że ten sam wątek znajduje się w różnych gatunkach
literackich:
występuje pod postacią ballady,
baśni, anegdoty itp. Każdy zaś z tych gatunków ma swoją odrębną cechę
artystyczną,
swój styl a na to nie zwracano uwagi. Dalej można zauważyć,
że styl literatury
ludowej różni się; inny jest styl baśni zachodnio-europejskiej a inny styl baśni środkowo lub południowoeuropejskiej.
Należy rozróżnić treść i styl baśni od treści i stylu opowieści ludowej
o charakterze
realistycznym.
Jedną z zasadniczych
cech bajek jest fantastyczność. Koń zjada ogień, lata jak ptak, bohater za pomocą talizmanów
może budować srebrne, złote i szmaragdowe
mosty albo pałace, człowiek
może się przekształcić
w roślinę i w zwierzę. W fantastyczność
taką lud
wprawdzie nie wierzy, ale opowiada ją i delektuje się nią. Jest to pewien
rodzaj jego poezji. Styl baśni jest poetycki, zawiera pewne formuły początkowe albo końcowe, ma szeroką kadencję
poetycką.
Fantastycznymi

elementami
operuje i opowieść ludowa realistyczna,
lecz w te lud wierzy;
wierzy w przemiany spowodowane przez wróżki, wierzy w strzygonie, wierzy w spotykanie
się w nocy z diabłem itd. Styl zaś takich opowieści
ludowych ma inne tętno, zdania są krótkie, używa się często dialogu, nie
ma tutaj ceremoniału
formy artystycznej.
Do tego gatunku można dołączyć
komiczną opowieść ludową, w której występują
też nieraz elementy fantastyczne.
W pracy ProbLema
eLasijicerii...
autor uwzględnia
ludowe gatunki liter2ckie w prozie i ich treściowe i stylowe cechy, jak podanie. bajka zwierzęca, anegdota, które zresztą łatwiej da się zdefiniować.
Przeszkodą
dla badań i dla wspólnego
omówienia
zagadnienia
jest
terminologia
gatunków a zwłaszcza zróżnicowanie
jej znaczenia w różnych
krajach. Należałoby wypracować
z wspólnym porozumieniem
i jasno określić znaczenie każdego terminu w różnych językach. Autor uwzględnia szczególnie nazwy rumuńskie
basm baśó i poveste - opowieść realistyczna
i ich odpowiednik
w innych językach.
I,. C. Chitimia

Bukareszt

STAN BADAŃ FOLKLORYSTYCZNYCH

W CZECHOSŁOWACJI

*.

Referat niniejszy nie stawia sobie za cel podanie wyczerpującego
obrazu
folklorystycznych
prac po wojnie, chodzi raczej o ukazanie głównych zasad,
jakimi kierowano się dotychczas w pracy tej w Czechosłowacji.
Rozwój folklorystyki,
jak zresztą wszystkich
dziedzin nauki został całkowicie zahamowany w latach okupacji faszystowskiej.
Najdotkliwszą
stratE: poniosła właśnie folklorystyka,
w osobie znakomitego
uczonego B. Vac l a. v k a, który zginął w obozie w Oświęcimiu, a był jednym z najwybitniejszych
przedstawicieli
nowoczesnego postępowego pojmowania
folklorystyki.
Jaki był stan naszej folklorystyki
po WOJllle i jakie stanęły przed nią
zadania? Ogólnie można stwierdzić, że istniało kilka kierunków
w badaniach folklorystycznych;
w zakresie, badań teoretycznych
nawiązano
do
tradycji pozytywistycznej,
do W. T i 11 e g o i J. P o l i w k i. Kierunek ten
uległ znacznemu wpływowi szkoły fińskiej, a także tradycji strukturalistycz·nej, której właściwym twórcą był Piotr Bogatyrew. Obok tego wielki wpływ
wywierały rozprawy i studia teoretyczne B. Vaclawka. Dotyczy to zwłaszcza
ludowej twórczości ustnej.

* Referat wygłoszony
w Zakopanem.

w dniu 27 IX 1956 r. na Sesji Podhalańskiej

PTL

268
Inaczej przedstawia
się sytuacja na polu muzykologicznym,
gdzie wielkie
tradycje
O. Hostinskiegr-,
Z. Nejedlego,
O. Zieha oraz W. Belferta
przedstawiają
trwale wartosci
po dziś dzień.
Dla właściwego
zrozumienia
znaczenia
pierwszego
powojennego
okresu
(do1948 r.), konieczna
jest chociażby
kr6tka
charakterystyka
wymienionych kierunków
w okresie tzw. pierwszej
republiki,
tj. w latach międzywojennych.
Oficjalnym
kierunkiem
w naszej folklorystyce
był kierunek
reprezentowany przez J. Poliwkę i W. TiJJego. Tille i Poliwka
wyszli ze znakomitej
generacji
uczonych
XIX w., ich metodologiczną
bazą był pozytywizm,
co
zacieśnialo
do pewnego
stopnia
i odbijało
się na ich sformułowaniach
teoretycznych.
Zgromadzili
oni jednak
olbrzymi
materiał
folklorystyczny
i przeprowadzili
szczególo'Aie porównanie
z materiałem
słowicll\skim.
Cechą cha rakterys tyczną czeskiego pozytywizmu
owego okresu był fakt
przyjęcia
wszelkich
koncepcji
filozoficznych
wytworzonych
plzez naukę
burżuazy jną. Stcjd też przejmowanie
przez Tillego i Poliwkę teorii migracyjnej oraz teoretycznyC'h
założeń szkoły fińskiej. Jest faktem znamiennym,
;'e chociaż tę tradycję
stawia się oficjalnie
po 1945 r. za wzór pracy folklorystycznej,
właśnie nikt do !liej nie nawiązuje.
Wynika to zresztą z całej
koncepcji,
która ogranicza
badania
folklorystyczne
do formalnego
badania
faktów, do ich formalnej
analizy,
do ich formalnego
porównywania.
To,
że badane fakty stanowią
część składową
życia. że w bajkach,
podaniach,
pieśniach
odbija się życie łudu, że są one wyrazem pewnych idei, dążeń to
nie leżało oczywista
w centrum
zainteresowań
naszych pozytywistó\v.
Nieco inaczej
przedstawia
się sprawa
ze strukturalizmem
czechosłowackim.
Najeży żałowaĆ', że bardzo obiecująco
rozwijająca
się dyskmja
o filozoficznych
podstawach
strukturalizmu
nie doprowadziła
do konkretnych wniosków. Poprzestano
na radykalnym
odrzuceniu
całe j teorii strukturalistycznej,
uważając
ją za kierunek
zupełnie wsteczny
i kosmopolityczny.
A przecież szereg naszych folkloryśtów
znajdowal
się przez pewien czas pod
wielkim wpŁywem strukturalizmu,
ba, nawet niektóre
poglądy strukturalistyczne pokutują
do dzisiaj. Jeśli odrzucić fałszywe pojmowanie
ludowości
przez strukturalistów,
mam tu na myśli levy-brlihlowskie
pojmowanie
zja\\'isk, tłumaczenie
zabobonów,
zwyczajów.
wierzeó
l'el.i.gijnych.
które
strukturaliści
uważali
za właściwą
oznakę ludowości,
za jądro ludowości,
można z drugiej
strony znależć w strukturalistycznej
folklorystyce
szereg
myśli świeżych.
będących
niejako
dodatnią
reakcją
na poglądy i przestarzałą metodologię
pozytywistów.
Ostatnim
wreszcie kierunkiem
na który pragniemy
zwrócić uwagę, jest
kierunek
reprezentowany
przez B. Vaclawka.
On pierwszy zaczął się poważnie zajmować
oceną materiału
folklorystycznego
w sposób wyraźnie
odbieeający od tradycyjnej
metodologii.
Jego poglądy są poglądami
postępowego
historyka,
historyka
literatury
i folkloru. Twórczość folklorystyczną
rozpa-

269
tryv,,'al on na podstawie
rozwoju historycznego,
WJąząc ją z gospodarczymi
i społecznymi
przemianami
w życiu narodu.
Niesłuszna
była także ocena
Vaclawka
jako badacza pieśni "kramarskiej"
oraz pieśni "uludowionej",
tj.
nworzonej
przez literatów
i przyjE;tej przez lud na 5wOj;1 własność.
Tak
bowiem
niektńrzy
sobie przedstawiają
nawj'1Zywanie
do tradycji
VaclawowEkiej, ograniczając
się wyłącznie
do zbierania
druków
jarmarcznych.
Bogaty
materiału

jest także dorobek
ludoznawczego.

zbieraczy,

którzy

uratowali

masę

cennego

Po tym krótkim rzucie oka na stan folklorystyki
czechoslowackiej
w czasach międzywojennych,
przejdziemy
z ·koJei clo scharakteryzowania
okresu
pl'Zed lutym 19.•8 r., który pod wieloma
względami
jest kontynuacjel
stanu
przedwojennego.
W okresie tym panuje
niejednolito:5ć
tak w metodologii,
jak i metodyee nie ma skrystalizovvanego
programu.
Wybitny czeski folklorysta J. Kramahk
" oeeniając
powojenny
dorobek
folklorystyki
czechoslowackiej.
słusznie określa okres ten jako okres bhtdzenia w zagadnieniach
metodologii
i metodyki.
Społeczeństwo
czechosłowackie
przeżywając
wielkie przemiany
spoJeczne
postawiło
rówilież przed neskimi
i słowackimi
folklorystami
pilne zadanie
doJdadnego
zbadania
twórczości
ludowej dla zrozumienia,
jak lud wyrazil
w pieśni swoj<-, v'alkę o lepszy byt. Zainteresowano
się także obecną twórczością twercó\v
ludowych,
oraz zagadnieniem
tradycji
klasy robotniczej
dotyrhczas
prawie
całkowicie
nie znanej. Badania
nad tą problematyką
podjęli wprawdzie
po wojnie niektórzy
uczeni, ale były to bardzo nieliczne
prace, raczej próby. I tak opublikowano
po wojnie antologię poezji ludowej;
ciekawą jest rozprawa
P l' a Z a k a o pieśni o Lidicach ", cenne są przyczynki
K. H o r a l k CI o wierszowych
legendach
i tradycji
ludowej,\
a także rozprawy
P c t r t y l a o drukach
kramarskich",
w których
odbija się walka
biedoty wiejskiej
na wsi i brzmienie
echa politycznych
wydarzeń.
Obok tego wyszły prace, które już swoj'ł tematyką
wskazują,
jak nie;'.ywotna jest komparatywistyczna
metoda
poliwkowska.
Wymieńmy
chociażby pracę o owocach w ludowej poezji słowiańskiej.
Jeśli ją porównać
z podobnymi
pracami Prymusa
S o b o t k i sprzed 70 lat, to widzimy, że nie
ma tu w ogóle postępu zarówno w teorii, jak i metodzie. Trzeba więc było
l J. Kra
In a r i k. Ceska
fo1kl.oristika
)Ja race
194.5, "Cesky Lid", R. 40.
1953, nr 3, s. 101-10a.
V. p raź a l·;, Liclovc1 ].1i5e11 () Vdici('!1,
.. Cesky Lid", 1: 1946, s. 23-2'i.

28-42.

" K. H o l' a l e k Stare
78.
4

,.Cesky

,.Cesky
Lid",

veriiovane

iegendy

Lid". 2: 1947, s. 131-135;
3: 1948, s. 132-134; "Cesky

a liclovc1 tradice,

Praha

1948.

"Cesky Lid", 3: 1948, s. 56-63;
Lid". 3: 1949, s. 193-196.

270

271

przeprowadzić
gruntowną
reorganizację
całej pracy naukowej,
skupić
'.·iszystkich dotychczas rozproszonych
pracowników
i wytyczyć programy;
miała
to na celu Pierwsza
Konferencja
Etnografów,
zorganizowana
\Ii 1948 Li.
Po raz pierwszy wysunięto postulat ustawienia pracy folklorystycznej na bazie naukowej.
Niestety od postulatóv'! do zrealizowania
ich było daleko. Nie było bo\>,;iem instytucji,
ośrodka badawczego, który dawałby pewność, że praca
naukowa będzie prowadzona
w myśl wytycznych
konferencji.
Pierwsza
konferencja, która szczegółowo zajęła się zagadnieniami
folklorystycznymi,
odbyła się w r. 1953 H. Konferencja
ta wykazała, że trzeba dokonać rewizji
tradycji Poliwki i Tillego w badaniach folklorystycznych
i strzec się błędów
formalno-komparatywistycznych
metod charakterystycznych
dla szkoły
fińskiej. Wskazano na cenną spuściznę M. Gorkiego, na jego stosunek do
folkloru i zwrócono uwagę na sukcesy folklorystyki radzieckiej. Opracowano więc drugoletni program wydawania
prac z zakresu folkloru narodów
7.wiązku Radzieckiego. W tym też czasie opublikowano
dzieło Kołpakowej
o rosyjskim
folklorze, rozprawę Gipiusa i Czic'zerowa. Wydano również
pracę Vrabecowej i Stanowskiego
o rosyjskiej
ludowej twórczości. Głównym niedostatkiem
tej pracy jest fakt zbyt pobieżnego opracowania problemów i nie oparcia pracy na konkretnym
materiale '.
W oficjalnym czasopiśmiennictwie
cały ten ruch szedł jednak bez echa.
"Narodopisny
vestnik ceskoslovensky"
przynosi w dalszym ciągu studia
w duchu tradycji poliwkowskiej~,
również "Cesky lid" (wznowiony po wojnie przez prof. Chotka i Cernyego) kontynuuje starą tradycję 9. Nowe tematy
natomiast podejmują czasopi~ma "Lidova tvohvost"
(zał. w 1950 r. lO), oraz
"Radostna zeme" (od 1951 r.11), na których ujemnie odbija się małe doś'.viadczenie, oraz chwiejność metodologiczna.
Materiały z t")j konferencji opublikowano w czasopiśmie "Cesky Lid".
Sprawozdanie
pióra E. Vrabcowej wraz z rezolucją z tej konferencji
o,)ublikowano
w czasopiśmie "Cesky Lid", 40: 1953, s. 93-101. Patrz też
..Lud". XLI s. 930.
7 "Narodopisny
Vestnik Ceskos10venskY". Revue d'ethnographie
Tschechoslave, Zał. J. Polivka, wyd. Narodopisna
Spolecnost
Ceskoslovanska
\. Praze. Red. J. Horak, K. Chotek, D. Stranska.
R "Cesky
Lid", dwumiesięcznik,
zał. 1891. Red. O. Skalnikova.
Wyd.
C::echosłowacka Akademia Nauk w Pradze. Porównaj recenzję "Lud", XLI
cz. 2 5. 914-930.
" "Lidova Tvoi'ivost", Czasopismo dla teatralnych,
śpiewaczych,
muzycznych. tanecznych
zespołów twórczości ludowej. Red. J. Benes. Wyd.
l..'st!'edi Lidove Tvofivosti v Praze.
lO "Radostna
zeme", Kwartalnik
dla badań ludu, red. D. Sajtar, wyd.
Instytut Śląski w Opawie.
,i

6

Należy jednak stwierdzić, że działalność tych czasopism jest poważnym
krokiem naprzód, ponieważ zrywają z tradycyjnym
pojmowaniem
folklorystyki, wskazują na wielkie wartości artystyczne i moralne, jakie zawarte
są w twórczości ludu.
Z całą tą ożywioną działalnością wiążą się zagadnienia z dziedziny naukowo-organizacyjnej,
mianowicie
układanie
nowego programu
nauczania
na wyższych uczelniach,
organizacja
wydawnictw
i periodyków,
pracy
muzeologicznej i dokumentacyjnej
oraz budowanie nowych ośrodków naukowych. W rezultacie tych usiłowań wyszkolono kilkudziesięciu
folklorystów, absolwentów
seminarium
etnograficznego
uniwersytetu
im. Karola
w Pradze oraz im. Masaryka w Brnie, którzy skierowani zostali na najbardziej potrzebne odcinki pracy.
Największe jednak znaczenie dla dalszego rozwoju pracy folklorystycznej miało założenie nowego ośrodka naukowego - Gabinetu Pieśni Ludowej
w ramach Czechosłowackiej
Akademii Nauk (Gabinet ten połączono później
z Gabinetem Etnografii w Zakład etnografii i folklorystyki CAN).
Przeprowadzono
również reorganizację
wydawnictw i periodyków. Obok
zreorganizowanego
"Narodopisneho
vestniku ceskoslovenskeho" pod redakcją
.T. Horaka, K. Chotka i D. Strańskiej, zmienia się również skład redakcyjny "Ceskeho lidu", którego redakcję obejmuje od 1950 r. Olga Skalnikowa
wraz z zespołem młodych pracowników. Od 1953 r. wychodzi oficjalny organ
Akademii "Ceskosłovenska
Etnografie", której redaktorem naczelnym został
O. Nahodil. W ten sposób cały ruch publicystyczny
skoncentrowano
w wymienionych organach.
Obok wspomnianych
periodyków głównych istnieją
czasopisma regionalne,
jak np. "Nase Valasśko", "Dolina Urgatina".
Następna konferencja folklorystów czechosłowackich
odbyła się w 1954r.,
udział w niej wziął również wybitny uczony radziecki prof. Cziczerow, który
swoimi wystąpieniami
przyczynił się do zapoczątkowania
szerokiej dyskusji
o podstawowych
zasadach pracy folklorystycznej.
W przeciwieństwie
do pierwszej
konferencji,
która miała charakter
programowy, druga nosiła cechy konferencji roboczej. Doszło do niektórych
ważnych posunięć, których realizacjQ oznaczała skupienie kadry młodych
etnografów wokół ogólnej problematyki
folkloru. Na konferencji wysunięto
postulat kolektywnego opracowania
podstawowego podręcznika teorii folklorystyki. Udowodniono, że cenny wkład w badania wnieśli pracownicy terenowi, którzy nowoczesnymi metodami rozpoczęli badania folkloru, biorąc
pod uwagę wszystkie czynniki składające się na dane zjawisko kulturowe.
Konferencja
podkreśliła
wielkie znaczenie,
jakie mają badania
nad
podaniami ze strony historyczno-dokumentarnej
i folklorystycznej,
a zwłaszcza zwróciła uwagę na wartości estetyczne. Wytyczyła także zasadniczy
kierunek
pracy na poszcz;ególnych odcinkach
sekcji etnografii,
Zakładu
etnografii i folklorystyki
CAN, wskazała na potrzebę przejścia od zbierania
materialu do naukowych edycji pieśni ludowej, oraz syntetycznych
uogól-

272
273
men. Domagano się m. in. definitywnego
opracowania
tematycznie
ugrupowanych przysłów czeskich, które zgromadzono
w ilości około 30.000 we
wspomnianym
Zakładzie.
Podkreślono także, że należy przyjrzeć się bliżej postępowym tradycjom
(·.zp~kiej folklorystyki, głównie kierunkowi reprezentowanemu
przez B. Vac,vka, zwrócić uwagę na metody, które stosuje Z. Nejedly przy analizie
pieśni ludowych i starych podań czeskich.
Z wniosków
konferencji
wypłynęła
aktualna
potrzeba
opracowania
i wydaw'ania
poszczególnych
materiałów
i znalezienia
właściwej
formy
krytycznej,
naukowej
edycji. W związku z tym trzeba zwrócić uwagę na
nowe 'vvzorcowe wydanie dzieła B. V ci c l a w k a i R. S m e t a n y "Ceska
pisen. ziidovela" i na edycję pieśni z regionu Valassko-Kloboucko.
Pracą tą
kierował Kare] Fetter\.
Konfer:'Dcja wskazala na konieczność zajęcia się robotniczym, zwłaszcza
górniczym
folklorem,
a specjalna
ekpedycja
przeprowadziła
badania
w zag~ębiu klade\1skim (ośrodek górniczy w północnych Czechach).
W 1955 r. odbyła się narada folklorystów czechosłowackich,
której przedmiotem były przeważnie tematy dotyczące niektórych podstawowych
zagadnień folklorystyki.
Wygłoszone zostały ciekawe referaty
(opublikowano
je
IJrz0ważnie w czasopismach
"Cesky lid" i "Ceskoslovenska·
etnografie")
~ istocie ludowej twórczości ustnej, o jej funkcji społecznej i stosunku do
literatury.
Narada
przyczyniła
się w wielkim
stopniu
do pogłębienia
pracy zbieraczy, wytyczając główne zasady metodyczne i dając jednocześnie
program zorganizowanej
pracy w terenie. Podstawą
stały się teoretyczne
sformułowania
zasadniczych
gatunków ustnej twórczości ludowej, mianowicie pieśni, ludowej prozy, zagadek, przysłów, prognostyk,
magicznych
form (jak zamawianie,
odczynianie),
ludowego teatru. Omówiono również
specyficzny gatunek twórczości - folklor dziecIęcy.
Jak kształtowała
się sytuacja w folklorystyce
na Słowaczyżnie?
Wiele z omówionych uwag dotyczy również Słowacji, dlatego zwrócimy
tylko uwagę na konkretne osiągnięcia oraz na prace, które są w przygotowaniu.
Po znakomitej "generacji szturowskiej"
z minionego wieku została w Macierzy Słowackiej olbrzymia ilość zapisów ustnej twórczości ludowej. Są to
tzw. za uavniky. Z tego materiału częścio\vo korzystał P. D o b s i n s k y, jak
również J. P o l i w k a do pracy pL Supis slovenskych
rozprclvok
(spis gadek słowackich - 5 tomów). Obecnie cały ten olbrzymi materiał rewiduje
się. analizuje i wkrótce rozpocznie się kompletne wydanie tego dzieła.
Zastużony w folklorystyce
słowackiej F. WolI m a n profesor uniwer·sytetu im. Komenskiego w Bratyslawie
w latach 1927 do 1938 zorganizował
\V
okresie swej działalności
na Słowacji wielki spis literatury
ludowe;

z całego obszaru. W wyniku tej akcji otrzymano ponad 2000 zapisów przedstawiających
wielką wartość naukową.
Ich znaczenie polega na tym, że
objaśniają
nam one stan ustnej twórczości ludowej w 30 latach XX w.,
dając nam możność analizowania
ewolucji, przez jaką przechodziły od czasów "generacji szturowskiej".
Materiał ten na nowo przewartościowuj2
się
i segreguje. Zakład etnograficzny
Słowackiej Akademii Nauk oddał właśnie
do druku dwa obszerne tomy rozprci vok (gadek). Także Karoł P l i c k a,
,:;;eski UCZO:ly, pracownik Macierzy Słowackiej, posiada bogaty material rozrmivok
ze s\voich własnych badań terenowych. Materiał ten opublikowany
wstanie \v roku przyszłym pod ciekawą nazwą Tysiąc i jedna gadka.
Z inicjatywy
Słowackiej
Akademii
Nauk systematycznie
dokonywano
Zbioru tradycji
Janosikowej;
zbierano materiał
zaczerpnięty
z literatury,
następnie
Zakład Etnografii
SAN zorganizował
badania w terenie. Cały
ten materialopublikowany
został w pracy R. !vIe l i c h e r c i k a pL Tradycja Janosiko1.ra
na Slo1.lJacjL Równocześnie
zbierano materiał z folkloru
zbó jnickiego.
Oprócz badań nad litera turą ludową prowadzi się tu badania nad zagadnieniem widowisk, zabaw ludowych i zabaw dziecięcych.
Osobnym działem są słowackie pieśni ludowe. Prace nad zbieraniem
tych pieśni zapoczątkowali
S a f a r· i k i KolI a 1', kontynuowała
ją zaś
"generacja szturowska",
Z nowszych prac zasługuje na uwagę bogaty zbiór
A. H a l a s z a, który liczy ponad 20.000 zapisów pieśni.
Przy Słowackiej Akademii Nauk jest zorganizowany Zakład Muzykologii.
Tu należy również zakład folkloru muzycznego, który nie jest przyłączony
do Gabinetu Etnograficznego.
Zakład folkloru muzycznego opracowuje zebrany materiał i prowadzi własne systematyczne
zbieranie w terenie, posługując się najnowocześniejszymi
metodami, doskonałym sprzętem technicznym magnetofonami,
patefonami
itp. Dotychczas
opublikowano
dwa
obszerne tomy słowackich pieśni ludowych, trzeci tom znajduje się właśnie
w druku.
W podobny sposób organizuje wspomniany
zakład badania nad tańcami
ludowymi i muzyką. Do tej pory wydano jeden tom ludowych tańców słowackich.
Karol Plicka przygotowuje
książkę słowackich pieśni ludowych zebranych z własnych badań terenowych. Oprócz tego Słowackie Radio i Słowacki Dom Twórczości Ludowej zbierają pieśni dla swoich własnych potrzeb,
j j. dla zespołów
twórczości ludowej, domów świetlicowych i kultury.
Tak przedstawia
się w zwięzłym zarysie stan folklorystyki
czechosło\vackiej po wojnie. Dodać należy, że wielkim osiągnięciem tego okresu jest
nieustannie
zacieśniajc1ca się współpraca
folklorystów
czeskich i słowackich, co znajduje
swój wyraz na wspólnych
konferencjach
i naradach,
::ak również we wspólnym
opracowaniu
nieldórych
ważnych zagadnień.
:a ..Lud",

t. XLIV.

274

275

Zrobiono już pierwsze kroki w celu nawiązania
kontaktów
z pracownikami naukowymi zaprzyjaźnionych
państw. Istnieją już nieliczne wprawdzie ale intensywne kontakty ze Związkiem Radzieckim i Niemiecką Republiką Demokratycz.ną, nawiązano również wymianę publikacji i oświadczeń z folklorystami
z Polski, Bulgarii,
Węgier, Rumunii,
Jugosławii,
Albanii oraz postępowymi naukowcami na Zachodzie. Można jednak powiedzieć, że nie potrafiliśmy
wykorzystać
tutaj wszystkich możliwości prawdziwej współpracy, szczerej wymiany doświadczeń i owocnej polemiki.
Praca folklorystyczna
w Czechach i Słowacji ma za sobą duży dorobek
naukowy, niemniej jednak przed folklorystami
stoi jeszcze ogrom zadań,
których pokonanie pchnie poważnie naprzód naszą folklorystykę.

BANICKA

Jifi Damborsky

Jest to więc pierwsza w etnografii słowackiej (i nie tylko słowackiej)
większa praca o kulturze klasy robotniczej. Z tego powodu zasługuje na
szczególnie baczną uwagę polskiego czytelnika.

2AKAROWCE.
P r ace Na r od n op isneh o
a d e m i e V i e d, I, Bratislava
19.16. Wyd.
Vied. 4'1, ss. 665, ilu str. 273.

Rozpoczyna je: rozdział o stosunkach społecznych i rodzinnych, po którym
następują
rozdziały poświęcone pracy na roli, w kopalni, budownictwu,
pożywieniu, odzieży, zwyczajom, obrzędom i medycynie ludowej, literaturze i muzyce. Ostatnim rozdziałem pracy jest obraz Zakarowiec w przeszłości, oparty o źródła pisane.

DEDINA

U s t a v u S l o v e n s k e JAk
SJovenska Akademia

Mając do dyspozycji tak bardzo interesujący
przykład podziału pracy
pomiędzy mężczyznę i kobietę, podziału, który męską połowę ludności
Zakarowiec z"viązał z losem typowym dla klasy robotniczej, zaś kobiecą
porowę tej ludności z dolą chłopską, pokusili się etnografowie
słowaccy
o próbę wyjaśnienia
przy pomocy materiału
etnograficznego
historii
i mechaniki powstawania
klasy robotniczej. Miała się ta próba różnić od
innych właśnie przywolaniem
na pamięć faktu, że robotnik
wychodzi
z klasy chłopskiej,
oraz różnymi tego faktu konsekwencjami,
przede
wszystkim zaś traktowaniem
cech chłopskich i robotniczych kultury ludowej
Zakarowiec jako całości i ustawicznym wiązaniem tych cech z okolicznościami i warunkami,
w jakich wzięły swój początek i wzrosły.

W 1956 r. Słowacka Akademia Nauk rozpoczęła wydawanie nowej serii
etnograficznej.
noszącej tytuł Prace Narodnopisneho
Dsta'lu Słovenskej
Akademie Vied. Pierwszy tom tej nowej serii stanowi monografia osady
2akarowce na Spiszu znanej ze starych kopałń rudy żelaza.
Wybór Żakarowiec
na przedmiot szeroko pomyślanego
studium etnograficznego nie był przypadktlwy.
Jest to osada, jak można wnioskować
z ,óżnych Clwag rozsianych w pracy, pod wielu względami reliktowa, bogatsza w starsze formy kulturowe od innych, podobnych osad na Słowacji.
Ale reliktowy charakter
faktów etnograficznych
w Żakarowcach
nie był
jedynym i wyłącznym powodem skierowania na nie uwagi przez Słowacką
Akademię. Zakarowce są starą osadą, w której co najmniej od XVIIIw.
współistnieją
dwa systemy gospodarcze i odpowiadające
im typy kultury,
oparte o podzia] pracy według płci: wiejski-reprezentowany
przez kobiety,
i robotniczy, górniczy - którego przedstawicielami
są mężczyżni. Niekorzystne warunki przyrodzone
terenu nie zezwalające
na większy rozwój
gospodarki rolniczo-hodowlanej,
jak również duże uzależnienie od feudałnego, a póżniej kapitalistycznego
właściciela kopalń i hut, oraz związane
z tym trudne warunki egzystencji wyczerpujące
siły ludności Żakarowiec
w kopalniach, a siły kobiecej części tej ludności w polu i gospodarstwie
domowym, nie poz\voliły na żywsze przeniknięcie
się wzajemne tych dwu
różnych systemów, na dokonanie dalej idącego sprzężenia, jakie obserwujemy w wielu innych osadach robotniczo-rolnych
Słowacji i Europy, gdzie
praca w polu jest wydatnie posiłkowana przez mężczyznę·

Stosunki społeczne i rodzinne omawia Bożena F i ł o v a. Wykorzystując
dane żródtowe (zamieszczone
w obrazie Zakarowiec
w przeszłości, na
które się często pm,vołuje), rozpoczyna przegląd zagadnienia od początków
istnienia osady, tj. od XI wieku, i wykazuje kilka momentów mających
dla tych stosunków bardzo istotne znaczenie. Pierwszy taki moment przypada na początki rozwoju kapitalizmu. Jest nim dokonanie podziału pracy
między mężczyznę i kobietę, zmieniającego
układ feudalny,
w którym
zarówno praca na roli jak i w kopalni feudała, czy też w dzierżawionej
kopalni odkrywkowej dokonywana była wspólnymi silami mężczyzny i kobiety, oraz związane z tym podziałem wyraźniejsze
zarysowanie się klasy
bezrolnych, stanowiącej
zaczątki proletariatu.
Konieczność pozostawienia
rolnictwa wyłącznie lub prawie wyłącznie w rękach kobiet zmniejsza i tak
już niską jego dochodowość i prowadzi do upadku tzw. wiełkiej r.odziny.
Drugi moment zwrotny przypada na pełnię rozwoju stosunków kapitalistycznych. Jest nim wykształcenie
się proletariatu,
klasy ludzi, którzy
w okresach bezrobocia emigrują nie chcąc parać się - jak to czynił półproletariat
- prymitywną
obróbką ziemi.
Trzecim z kolei momentem, który mocno zaważył ria układzie stosunków
zwłaszcza rodzinnych, był długotrwały kryzys przypadający
na czasy tzw.
republiki
przedmonachijskiej.
Przywrócił
on część dawnego znaczenia
rolnictwu, jako jednemu ze żródeł utrzymania,
co znów z kolei wpłynęło
na podniesienie roli kobiety w rodzinie do skali rzadko już spotykanej na
Słowacji.

277
276
Momentem czwartym były przeobrażenia
polityczne i społeczne dokonane w okresie powojennym.
Rozdział o uprawie roli i hodowli zwierząt, pióra Jana P o d o l ak"
ukazuje rozmiary zahamowania
w rozwoju technicznym,
spowodowanegc
ograniczeniem
tych dziedzin gospodarki do roli zajęć pobocznych, w dodatku - jeżeli chodzi o rolnictwo - pozostawionych
niemal całkowicie
siłom kobiecym. W rolnictwie zadecydowalo ono o zachowaniu się starych
technik i narzędzi, m.in. dawnych sposobów karczunku, uprawy ziemi przy
pomocy ludzkiej sily pociągowej, radła, drewnianych wideł, cepów i włók"
do transportu
narzędzi rolniczych, oraz o przetrwaniu
zbiorowych form
pracy i podziału zbiorów; w zakresie hodowli zwierząt
sprzyjało
one
przeniesieniu wielu cech specyficznych dla gospodarki hodowlanej także na
pasterstwo górskie.
Z rozdziału poświęconego zajęciu podstawowemu,
górnictwu, napisanego
pj"zez ,Jarmilę P a t k o v 'l, dowiadujemy się, że do końca XIX w. miało ono
charakter typowy dla kopalnictwa odkrywkowego, ustalony jeszcze w okresie feudalnym, a wyrażający się m.in. w stosowaniu znanych jeszcze w fe udaliżmie metod pracy (praca pod ziemią w pojedynkę, rozbrajanie skał przy
pomocy ognia, wiercenie ręczne, rozsadzanie prochem strzelniczym, ręczne
wietrzenie itp.) i że dopiero wiek XX dokonał tu koniecznych przeobrażeń.
Z dalszych informacji autorki widać, jak postępował proces przekształcania
żakarowieckiego
górnika z dzierżawcy sprzedającego
urobek właścicielom
hut, a później poddanego pańszczyźnianego w robotnika nowoczesnego, pracującego za wynagrodzeniem.
dziennym,
i jak dąźność przedsiębiorców
do zwiększenia zysków własnych odbijała się zarówno na doli materialnej,
jak teź na sytuacji społecznej (kara cielesna) i poziomie umysłowym (przesądy) eksploatowanego
robotnika.
Doskonałe pod wielu względami opracowanie zagadnienia budownictwa,
pióra Jana
M jar t a n a, odkrywa
poszczególne
etapy rozwoju osady
i domostwa. Dowiadujemy się tu, źe stałe i przenośne szałasy, używane do
dziś przez pasterzy, stanowiły w początkach normalne budowle mieszkalne
ludności instalującej
się tu w charakterze
drwali, węglarzy i rolników.
W osadnictwie stałym ustąpiły one najpierw na rzecz ziemianek i półziemianek, jednownętrznych,
budowanych początkowo z drzewa, a następnie
;'. kamienia, później na rzecz domów naziemnych, początkowo również jednownętrznych,
których ewolucja przyniosła dzisiejszy dom trójw:1ętrzny.
Ten dom trójwnętrzny
składa się z izby, kuchni i komory, względnie pon,ieszczenia dla bydła. Kuchnia powstała tu z tzw. prikletu,
tj. sieni, przez
wyprowadzenie
z izby ogniska i pieca piekarskiego;
w niektórych zagrodach zatrzymała ona jeszcze swoją pierwotną funkcję.
Dowiadujemy
się tu równieź o zachowanych
do dziś w budownict\vi(·
mieszkalnym i gospodarczym śladach tzw. wielkiej rodziny. Są nimi dom\'
bl.lżniacze, to znaczy budynki a wspólnym dachu, ale należelce do różnych

rodzin, wy\vodzące się bezpośrednio z domów wielkorodzinnych,
dzielonych
w okresie kurczenia się liczebności rodzin na połowę, wzdłuż długości. Są
nimi także, w jeszcze czystszej formie, duże stare budynki gospodarcze:
szopy i stodoły nie podzielone, ale użytkowane wspólnie, podobnie jak domy
c liżniacze.
Dalsze części rozdziału o budownictwie są poświęcone reszcie tradycyj:-,ych budynków gospodarczych, nowszym budynkom mieszkalnym o wyraźnie zaznaczających
się wpływach miejskich, zagadnieniom budulca, wreszcie zwyczajowi barwnego malowania domów, wywodzącego się tu wprost
z konieczności stosowania barwy ochronnej (przed działaniem pyłu i dymu).
Zagadnienie pożywienia opracował Michal M ark u s. Przedstawił on tradycyjne i nowsze składniki pożywienia na tle ich geograficznego i produkcyjno-kulturalnego
uwarunkowania
oraz zanalizował jadłospis różnych grup
robotniczych. Spośród ciekawszych stwierdzeń autora można wymienić to,
że w sposobie przygotowania
potraw daje się dostrzec mniej dawnych nawiązań niż w samych składnikach pożywienia, których część można odnieść
śmiało do czasów prasłowiańskich
(braje). Interesująca
jest również informacja o pieczeniu chleba między kamieniami, znanym z terenu Bałkanów.
Rozważania o pożywieniu uzupełniają
opisy pomieszczeń i sprzętu służącego do przechowywania
produktów oraz opisy naczyń.
Omówienie odzieży, dokonane przez znaną już polskiemu czytelnikowi
Sonę K o v a c e v i c o v 'l, zamyka część pracy poświęconą kulturze materialnej Zakarowiec. Dane dotyczące składu odzieży, rozważania formalne
i genetyczno- historyczne uzupełnia autorka szeregiem stwierdzeń ogólnych,
z których kilka zasługuje na wymienienie. Przede wszystkim więc zwraca
ona uwagę na przetrwanie
wielu dawniejszych
elementów i form odzieży:
lnianych spodni, krótkich sukman, długich butów, długiej koszuli, a u kobiet także wielkich chust i kombinacji
dwu fartuchów zamiast spódnicy.
wiążąc je z hamującym wpływem całokształtu warunków społeczno-gospodarczych, zwłaszcza zaś z zacofaniem gospodarki rolnej. Podkreśla również
dużą zależność odzieży od zajęć, które upodabniają odzież męską do odzieży
robotników w całej Słowacji, a odzież kobiecą utrzymują w ramach właściwych dla odzieży wszystkich inny~h chłopek w kraju. Wreszcie usiłuje
ona dowieść istnienia zróżnicowania
klasowego w odzieży, mającego się
uwidaczniać nie tylko na zewnątrz, w zestawieniu z odzieżą okolicznych
miast, ale także i wewnątrz, w obrębie osady.
Serię prac poświęconych kulturze duchowej i społecznej rozpoczynają
Z wyczaje i lecznictwo
Emilli C a j a n k o v e j. Pod pojęciem zwyczajów
mieści ona, zgodnie z nomenklaturą
przyjętą na Słowacji, także i obrzędy.
To tłumaczy, dlaczego nastąpiło połączenie zwyczajów z zagadnieniami medycyny ludowej w jednym rozdziale.
Badania Cajankovej uwidaczniają wiejski charakter zwyczajów i obrzęnów, zupełnie naturalny
na tle starych tradycji rolniczych i stosunkowo

278

279

młodych tradycji kultury robotniczej. Ten tradycyjny
i obrzędów łączy je z panującymi
w całej Słowacji
nad lecznictwem
określają
je również jako rodzime,

charakter
zwyczajów
wschodniej.
Badania
słowiańskie.

Maria K o s o v a daje przegląd literatury
ludowej, badanej przez nią
pod kątem zajęć zarobkowych
ludności: górnictwa
i rolnictwa.
Stwierdza
ona, że literatura
górnicza, obejmujqca
wspomnienia
z przeszłości osady
i górnictwa, zagadnienia społeczne oraz rozmaite facecje, wykazuje tendencje rozwojowe, przeciwstawiające
się jaskrawo tendencjom
do zaniku literatury tradycyjnej,
o charakterze
demonologicznym,
fantastycznym
i nowelowym. Wyłączywszy
z rozważań materiał pieśniowy (opracowany
łącznie
z muzycznym)
ocenia cały zasób tej literatury
jako stosunkowo
ubogi
i przypisuje to bezpośrednio
ciężkim warunkom
życia miej:,cowej ludności.
Bogactwo i intensywność
pieśni podnosi jednak SQńa B u r l a s, autorka
pnlcy a muzyce ludowej. Analiza materiału
pieśnio\\rego w!'kazuje na zdecydowaną przewagę - w przeciwieństwie
do prozy - w!aśn;e pieśni trad~'cyjnej, chłopskiej. wśród której, podobnie jak w całej Slowacji, dominują wątki miłosne. Drugie z kolei miejsce zajmuje piei'ń pasterska. Pieśń
górnicza natomiast stanowi ledwo fragment ogólnego skarbca pieśniarskiego. Zdaniem autorki jest to wynikiem dlugiej tradycji pieśni rolniczej i pasterskiej
oraz faktu, że środowisko robotnicze nie nadaje się szczególnic;
do rozwoju tego rodzaju
twórczości. Do ważniejszych
osiągnięć autorki
należy również wykazanie
poważnego
odsetka
starej pieśni słowackie),
dochodzącego do 40010, co jest jeszcze bardziej interesujące,
gdy się zważy.
że nie zachował się tu już ani jeden .ludowy instrument
muz:"czny. Pracę
uzupełnia analiza i charakterystyka
muzyczna pieśni.
Całość dzieła zamyka spojrzenie na przeszlość Zakarowiec 7. pozvcji danych żródłowych, pióra Józefa M ark o v a. Gromadzi tu auto,' (io,;tępne
mu wiadomości na temat całokształtu
zagadnień objętych temc:terll pracy.
szczególnie zaś na temat obu podstawowych
zajęć: rolnictwa
.i górnictWtl
oraz na temat zagadnień społecznych zawodu górniczego. Praca ta, będąca
zapewne głównym
żródlem
informacji
dla autorów
innych rozdziałów,
p,zynosi materiał w części już czytelnikowi znany, w czę!;r.i jednak nowy.
zwlaszcza na odcinku zagadnienia
wolności osobistej górników.
Wartość poszczególnych
prac podnosi
stracyjny, w dużej mierze barwny.

znacz;1ie doskonały

materiał

ilu-

Ta warloscio·,va pozycja etnograficzna
za\viera jednak lIst~rkL których
nie można pomin'łĆ całkowitym milczeniem. Uderzają one zwłaszcza czy telr!ika polskiego, który przeżył już popażdziernikową
dyskusję i jej odbicie
w nauce. Podkreślając
z naciskiem, że przykład polski nie miał swojego
odpowiednika
w Republice Czechosłowackiej
i że wobec tego nie można
przykładać do stosunków polskich i słowackich jednakowej miary, zwłaszcza że praca, o której mowa. ukazała się już \\ roku zeszłym. nie możn"



jednak rezygnować
z wciągnięcia
słowackich
elnografów
w dyskusję nad
niektórymi
zagadnieniami
teoretycznymi.
W omawianej
pracy napotykamy
na kilka wniosków
ogólnych,
dla
których nie udaje się znaleźć dostatecznegc
uzasadnienia
w zinterpretowanym materiale
faktycznym.
Znamienną
cechą wspólną tych wniosków
jest ich całkowita zgodność ze schematem marksistowskiej
pracy naukowej
minionego okresu.
I tak np. S. Kovacevicowa
znajduje w Żakarowcach
potwierdzenie
faktu
zróżnicO\va!1ia klasowego w odzieży i to - co nie ulega wątpliwości - nie
tylko w zestawieniu ze strojem okolicznych miast. w dodatku przesyconych
elementem niemieckim, lecz także w obrębie samej osady. Do wniosku tego
ciochodzi autorka na podstawie następujących
faklów. W drugiej połowir~
XIX w. - jak sądzi autorka, za przyczyml poslępującej
specjalizacji pracydoszło do pewnego zróż.nicowania między odzieżą górników, wozaków i pasterzy. Zróżnicowanie
to ujawniło się w nie jednakowym
tych różnych grup
stosurlku do odzieży lradycy jnej i nowszej, wzorowanej
na mieście: na jbardziej postępowym u górników, a najbardziej
Z2.chowawczym u pasterzy,
którzy jednak w ostatnich dziesiątkach
lat tak;~e upodobnili swoją odzież
do noswn2i powszechnie. To właśnie uważa autorka za objaw zróżnicowania klasowego.
Wydaje
się jednak, że jest to wniosek
idący zbyt daleko. Przede
wszystkim
zróżnicowanie,
o którym mowa, nie mialo charakteru
cechy
stałej. Nastąpiło późno, długo po uformowaniu
sIę żakarowieckiego
proletariatu, i trwa]o krótko. Bylo więc zjawiskiem przejściowym.
Czy tę przejsciowość można uważać ~~akonsekwencję
dokonanego podzialu klasowego?
Chyba nie. Po 'Nt.óre owo zróżnicOI,vanie nie miało zasadniczego charakteru.
Sięgnęło ono płytko, tylko w dziedzinę tempa pl'Z",jmowania rzeczy nowych.
Nie lJyło więc bardziej istolne od różnic, jakie zaznaczały się - na podstawie pewnych, niezbyt zresztą wielkich różnic majątkowych
- w obrębie
każdej innej osady o jednoklasowym,
czysto rolniczym
charakterze.
Po
trzecie autorka
zdaje się na moment zapominać o kryterium
podziału na
klasy społeczne, a mianowicie kryterium
stosunku do {,rodków produkcji.
Wymienia ona trzy grupy zawodow~ które mają da wać dowody zróżnicowania klasowego \V odzieży: górników, wozaków i pasicrzy, i zakłada IV ten
sposób milcząco, że przynależą one do różnych klas społecznych. Założenie
to, słuszne w stosunku do górników i pasterzy, nie może być słuszne \V stosunku do wozaków, kt(,rz~: roweież wchodzą w rachubę w tym rozumowaniu, a klórzy nie mogli by,' i nie byli klasowo jednolici. Podobnie jak
I':szęcizie, częsć z nich dysponowała
własnymi
środkami pracy, ale część
pozostawała
do t.vcll środków pracy w takim samym stosunku, jak górnik
do narzędzl i urządzeń kopalnianych.
Co jak co, ale nierównomierne
tempo
przyjmowania
odzieży typu miejskiego przez wozaka nie będącE'go właścicielem wozu i konia, i przez gÓ;'nika, mające źródło nie tyle - jak przy-

280

281

pUszcza autorka - w specjaliza.cji pracy, ile \',' niezupełnie równych możliwokiach
ekonomicznych,
nie może być traktowane
jako argument
na
rzecz jednej z zasadniczo słusznych, ale naduży',vanych
tez nauki marksistowskiej.

t€:rialu i metod etnografii, z drugiej - na wątpliwościach
co do tak optymistycznie pojętej roli praktycznej
llauk humanistycznych.
.
Do uwag ogólnych dało by się dorzucić jeszcze nieco uwag szczegoło\'vych, co jednak jest chyba rzeczą zb~dną. W pracy ta~ nasyconej .p~obl~matyką l materiałem
nie moina bylo uniknąć drobniejszych potkl11ęc. N~e
c potlmi~cla /:l'esztą chodzi. Praca jest imponująca, godna zamteresowallla
ze stron y każdego etnografa,
i zasługuje
na :liekłamane
uzname. A to
chyba je~t dla ogólnej oceny pracy najbardziej
miarodaj:1e.

M.
K os or a
usiłuje
znaleźć
potwierdzenIe
dla
innych
tez
programowych,
:1 mianowicie
tezy o bezpośrednim
zwic1zku zdolności egzy~tencyjnej
i artystycznej
wartości
literatury
ludow'ej z gospodarczymi
warunkami
życia ludności oraz związanych
z tym tendencji rozwojowych
t\'vórczości literackie j najmocniejsze j gospodarczo,
przynajmniej
obecnie,
grupy górników. Nie wdając się w ocenę artystycznej
wartości prozy górniczej (autorka ogranicza się, jak to już zostało powiedziane wyżej, do twórczości prozaicznej),
trzeba stwierdzić, że tezy budzą poważne zastrzeżenia
w świetle wiadomości,
jakie przyniosiy
dotychczasowe
studia nad literaturą ludową. W {;wietle tego, co dotąd wiemy, tradycyjna
twórczość literacka nie tylko nie pozostawała w stosunku wprost proporcjonalnym
do stopnia zamożności,
ale przeciwnie,
najczęściej
osiągała najlepsze
rezultaty
właśnie w najtrudniejszych
warunkach,
tam gdzie i stosunki
społeczne
i warunki
bytowania
kładły siĘ na barki ludności największym
ciężarem,
jakby one właśnie były najistotniejszym
faktorem rozwoju tej twórczości.
Do dziś, przynajmniej
w Polsce (a nie ma podstaw do tego, aby sądzić, że
na Słowacji sytuacja
wygłąda odwrotnie), największy
zasób zachowanych
osiągnięć ludu w twórczości ustnej daje się stwierdzić w okolicach najsłabiej rozwiniętych
gospodarczo. Z tego powodu nie brzmi przekonywująco
także wniosek
o jakoby manifestujących
się tendencjach
rozwojowych
górniczej prozy. Materiał, który autorka przytacza, wniosku tego nie usprawiedliwia. Przeczą mu również wyniki badań S. Burlas. Autorka ta, rozpa trując
materiał
pieśniowy,
dochodzi do całkowicie
odmiennych
wniosków. Według niej środowisko robotnicze ani nie ma odpowiednio dawnych
tradycji
pieśniarskich,
ani też nie nadaje
się szczególnie
do rozwoju
własnej pieśni. Trafność tego sądu daje się sprawdzić łatwo na przykładzie
każdego środowiska robotniczego, chyba także i na Słowacji. Mając to na
uwadze trudno przypuścić,
aby rozwojem
twórczości
prozaicznej
miały
rządzić calkiem odmienne prawa.
Sądy te i inne, których szczegółowe wyliczanie
mijałoby się z celem,
znajdują charakterystyczne
uzupelnienie,
a w pewnej mierze nawet i wyjaśnienie, we wstępie do pracy pióra B. F i l o v e j. Wstęp ten można by
określić jako confessio fidei. Wyraża w nim autorka gorącą wiarę w możność wyjaśnienia
przy pomocy materiału
etnograficznego
całokształtu
rozwoju klasy robotniczej
oraz przyjścia w ten sposób z pomocą przy likwidacji istniejących
jeszcze różnic klasoviych .. Jest to pragnienie uzasadnione,
niemniej
nie pozbawione
pew'nego ale. O\\'o ale zasadza się z jednej
strony na niemożności
wyczerpania
zagadnienia
tylko przy pomocy ma-

Tadeusz

OSTA TNIA PRACA

A. KAVULJAKA

Delimat

O ORA WIE.

Granica
etnograficzna
polsko-słowacka
nie trzyma się, jak wiadomo:
głównego grzbietu Beskidów, łecz przebiega na południe od niego, stąd t~z
na Orawie południowe skłony Pilska i Babiej Góry, już w dorzeczu D~naJu
leżące, obj~te są Z'Nartym wiel1cem polskich
wiosek, ciągnącym
SIę od
Piekielnika przez Jabłonkę aż po Wesołe i Herduckę.
Dzi~ki pracom prof, Władysława Semkowicza l wiemy, że wioski te powstały w drugiej połowie XVI i w początkach XVII w. na obszarze pusz<:z~
oddzielającej Polskę od Węgier. Kołonizację tej pogranicznej puszczy podJęh
Thurzonowie jako panowie Zamków Orawskich nabytych od cesarza Ferdynanda l, w 1556 r. \V ten sposób puszcza ta drogą gospodarczej działałności
stała si~ własnością W~gier a granica polityczna przesunęła
się ze szkodą
Folski na grzbiet Beskidu Zachodniego i linię głównego wododziału eurolJ2jskiego i na nim ostatecznie się utrwaliła.
.
Wioski górnoorawskie,
o których mowa, były zakładane przez Thurzonow
In pnlwie wołoskim a mieszkańcami
ich od pierwocin była ludność polsk.a.
rnasowo zbiegająca pod pana TU1'zę, z dóbr żywieckich, suskich, lanckoronskich, oświęcimskich
i z dalszych terenów Małopolski i Śląska Cieszyńskiego. Do zbiegostwa zachęcały ulgi i wolnizny
nadawane na przeciąg łat 16
przez zwierzchność Zamku Orawskiego.
Powyższy zarys osadnictwa nie jest jakąś apriorystycznie
wysnutą hipoleza, lecz oparty jest na niezwykle obfitym materiale
dokumentacyjnym,
opu'błikowanym
przez prof. W. Semkowicza. Jest on zgodny także z wy.n~karni przedwojennych
badań słowackiego historyka Andrzeja
K a v u l) a-

t,

W. S e m k o w i c z, Kiedy i skąd przyszli
Polacy
na OTawę? "Ziet. 16: 1931, nr 8-10;
t e n ż e, Rola Żywiecczyzn1l
w osadnictwie
Orawy, ,.Ziemia", 1936 nr 1; t e n ż e, Materiały
do dziejów Górnej Orawy.
Zakopane 1932, t. 1, cz. 1; jw., 1932. cz. 2, 1938.
1

mia",

283

282
k a, autora
kilku
cennych
prac o Orawie,
któremu
prof. SemkowiCL:
w przedmowie
I cz.ęści Materiałow
składał
gorące
podziękowanie
za
użyczenie
szeregu tekstów
pochodzących
z jego odpisów.
Semkowicz
ponowił to podziękowa:1ie
w II części Materiałów
pisząc:
"Nie byłbym
nigdy wydawnictwo
moje doprowadził
do skutku,
gdyby nie nadzwyczaj
ochotna i wybitne:. pomoc, jakiej doznałem ze strony słowackich
przyjaciół.
którzy nie wąlpiqc
w szczere i czysto naukowe
moje intencje
i zdając
sobie sprawę, że wydawnictwo
to, dotyczące
pogr,micza
Polski i Słowacji,
służyć będzie nauce obu sąsiednich.
tak bliskich
sobie narodów,
polskiego
i słowackip.go, nie szczędzili czasu i trudu, aby dopomóc wydawcy".
Podając
następnie
naz\viska
trzech uczonych słowackich,
l,tóny
mu w tej pracy pomagaii, wymie:1ia prof. Semkowicz
na pjerwsz~"m miejscu Andrzeja
Kavulj:3ka, kl.0rego~my
w Polsce zawsze cendi za .lego naukowy
obiektywizm.
Wszakże
to 011, K a v u l jak
w swej kSlcjic\:' pt. Hraci
Q1"Cl.1.>t1, wydanej
w 1927 r., a więc w kilka lat po gor<jczce plebis~'Ytowej
na Spiszu i Orawie,
miał odwagę przyznać.
że Górna Ora wa zostałn skolonizowana
przez Polaków
i polski
swój charakter
zdołała
do naszych
czasów
:zachować.
w przeciwieństwie
do Orawy Dojnej, słowackiej .. gdzie naplywowe
elementy
rusińskie.
czeskie, niemieckie,
madziarskie
a w niemałej
liczbie także polskie zostaly przez autochtonó"v
zasymilowane:
..Przybysze
ci, osadziwszy
się między pierwotną
ludności'ł
Dolnej On~'.\-y. whrótce
posJowaczyli
się
zupełnie,
bez względu
na to jakiejkolwiek
byli narodowości.
W przeciwienslwie
do tego osadnicy
polskiego pochoc1zć'nia, osiedli wszy się wzdłuż
polskiej
granicy
w północnej
Ora\',,·ie. nie poslowaczyii
się, iecz zachowali swą narodowość
oraz odrębność
i przetrwali
jako szcz~gólny
odłam
ludności orawskiej
pod nazwą "górali". Pozostali oni zupełnie pod wpływami
sąsiednie j Polski.
Ich polskiego
charakteru
elnograficznego
slowClcka Orawa nie zdołała
zmienić, ani też zamek Orawski
nie zdołal ich sobie tak podporządkować.
aby' ich nie tylko na zewnątrz,
ale i uczuciowo
i duchowo
wyrwać
spod
wpływu ich dawnej ojczyzny. Górale zresztą nie tyiko przez swój charakter
narodowy,
ale także dzięki położeniu geograficznemu
swych nowych orawskich wiosek grawitowali
ku Polsce" (Hrad Orava, s. 166). A 'więc zgodnie
z wynikami
badań prof. Semkowicza.
Z tym większym
zdziwieniem
czytamy
Histori·ch: li miestop;s
Omvy
A. K a v u l jak a wydany przez Slovenską
Akademię
Vied w Bratysławie
w 1955 r. jako dzieło wydane
pośmiertnie
pod redakcją
Piotra Ratkosa.
Zwlaszcza
część I, ogólna tego dziela. naświetlająca
sprawę
osadnictwa
Górnej Orawy, wbrew dawnym pogl'łdom autorCl a co gOrszCl. wbrew oczywistym faktom, na które mamy dokumenty.
musi budzić zdziwienie i nasu\\lać różne refleksje.
W tej pierwszej
części iVIiestopisu
po prostu nie poznajemy
Kavul,iaka,
glosi on bO'Niem. że \'."ioski górnoorawskie,
do dzisiaj
jeszcze muwi?,ce po polsku, zosh:lły w XVI i XVII \\". skolonizowClne
przez

t,

słowackich
i 'Noloskich przybyszów
z Dolnej Orawy a udział żywiołu polskiego w ich kolonizacji
był ... znikomy.
W części I. Miestopisu
uderzają
tak duże niekonsekwencje
i taka dowolnosc w interpretacji
źródeł archiwalnych,
że mimo woli nasuwa się wątpliwość,
c;ćy autorem
tej części jest zmarły
A. Kavuljak,
którego
tak
ceniliśmy
za lO, iż w pracach
naukowych
nIe dal się powodować
żadnymi
ubocznymi
względami.
Z przedmowy
dra Ratkosa wynik8. że w pośmierlnym
wydaniu
Historickiego
JHiestopis,t
Oravy
redakcja
wprowadziła
"mniejsze
zmiany;;. Dr
P.a1.koś nie pcdaje jednak jakiego rodzaju
są te wprowadzane
p!'zez niego
zmiany. A szkoda, że tego nie podaje, bo może by się okazalo, że wcale nie
:".; one tek rnale ...
Czytamy \'.- ('7:. I. na s. 13 Miestopisu,
że ludność p01ska \\T kolonizowaniu
Dolnej dzisiaj bez sp omie słowackiej
Orawy nie mogła braĆ' udzi8łu szczególnie w lalach. 14lri·-14·i'!, kiedy to Z,1mki Oraw"kie pozostaw",y
w ręk8ch
polskich
panu\',:
Scibora.
lVjikolaja
P.:-1Uckicgo i Fiotw
Komorov.:skiego,
ponie\'iaż w tym czasie nie powo1.ala n~1 Orawie 8.ni jr;d ncl wioska,
Czy Jednak do istniejących
już wo\vczas mI Dolm:.r ()rawie a 1akże na
1ipto"\7ie i \V -i'n:'Dc?'niskim
slowClckich wiosek nie magiCl wtedy a mlwet
znacznie vicześniej, bo \v wiekach XIII i XIV, n8pIynąć pewna ilo~ć~ polskiego ludu, który się póż;,]e.r zasymilowai
z miejsco\\'<j ludnościg?
Wszak ju.i.
w dokumencie
Boleslawa
Wstydliwego
z 1254 r. Z,'8jdt!jemy
'vzmiankę
o opuszczeniu
żrebu w Bolechov:icach
pod Krako'vem
przez wie~niak8,
który
zbiegł
za gra:1icę ... (...colono ... terras
el:i,eros
fllgienle),
według
wszelkiego
prawclopodol)ieństwa
na Węgry, gdzie cia kraj6v.: WYludnionych
po najeździe
tatarskim
król Bela IV ści,'~;al o'adnik·,)",
skad :::ię oa:o. Pomagali mu w t.ej al':;.)i cy.>tersi osadzeni z. pocz'itkl("lT! XIII Vi. W Bardiowie,
wśród których
wielu było zakonnik6w
z klasztoru
W Koprzywnicy,
pomagali mu także na"i Boźo<?robcy (Cntcij'eri)
z Miechov·". obdarowani
jeszcze
w 1212 r. przez Andrzeja
II w Szaryskim
ziemie, ciągnCjcą si(c? od Zimnej
Wody (Frigic.!us Yom) i ChmielowCl (Komlos) po Gabottów i aż po Top!ę. Behl IV przywilejem
z dnia 1 II 12'014r. to naclanie Miechowitom
r;otwierdził
a ci ści,!gali vv tE' sHony osadników.zapewne
z "'.\'li<:chowa, Sieradza
i Sandomierza,
co mogio t.eż mie6 wpływ na gwary \\·sc!lodnic:slo\vackie.
w których zdaniem po\n1żnych
dialektologów
przebija pol~ka IJodstawa językowa.
Znany jest t.akle dokument
Beli IV. wyd8ny \V 12J;) r., gdzie mowa jest
nie tylko o dwell(? handlowej
wiodącej
z Polski na Lir,lów przez komorę
celną w Twardoszynie,
ale nadto o ściąganiu osadników
z Polski: "dozwalamy, jeśli klokolwiek
z naszych poddanych
pr7..v'.\!·,'cl;oie ',obie z Polski albo
z innych ziem poddanego
(jobofjiones)
8lbo sied1nka (secUerumJ, aby a:li on
od siedlakCl,
sni. ::l':,$0;) poddany nie rnusia: służyć' ncim lub S\VenlU ż.upano\vi
;'Ini daniny
(cic1.·":m)
płacić'·. A. Kavul.~ak POd8jąC tf(~ŚĆ tl"go dokumentu
na s. 68 s\\"e~ pn1C.\· Hro({ Ora ,'(1 wysnuwcl1 t8m n8stępuj:-jcą
konkluzję:

284
"Polska granica była oh"arta dla ludzkiego materiału
lonizowania
tych okresów"
(tj. Liptowa
i Orawy).
czytamy coś wręcz vrzeciwnego ...

potrzebnego do skoLecz w 1VIiestop'is·ie

Co się zaś tyczy Górnej Orawy, położonej na północ od granicznego
niegdyś pasma Magury Orawskiej,
to była ona w XIII w. jeszcze krainą
bezludną,
chociaż niektóre
jej doliny i potoki miały już swoje nazwy
i to nazwy polskie.
Tak np. nadanie Bolesława
Wstydliwego
z 1237 r.
\\'ymienia
na Orawie Piekielnik,
Rabczycę,
Górę (Babią Górę?), gdzie
w tamtejszych
lasach cystersi z Ludzimierza
mieli prawo zakładać osady
(por.: Hrad Orava, s. 49). Jak wiadomo, cystersi nie wyzyskali tej możli,\'ości, ażeby objąć Górną Orawę akcją kolonizacyjną,
wycofali się nawet
z Podhala, przenosząc się ok. 1243 r. do Szczyrzyca.
Że jednak Górna Orawa jeszcze w czasach Kazimierza Wielkiego uważana była za własność Polski, o tym świadczy wzmianka w statucie tego
króla, wydanym w 1368 r. o ustanowieniu
strażnika
celnego w Jabłonce.
(W. S e m k o w i c z: Materia/y
do dziejów
osadnictwa
Górnej
Orawy,
Cz. 1, s. 2-4). J-asną jest rzeczą, że gdyby te okolice nie należały do Polski,
nie mógłby tam osiąść celnik polski. ..
Tym też zapewne należy tłumaczyć, że Plathowcy z Czymhowy, uzyskawszy od cesarza Alberta w 1438 r. nadanie zezwalające
im prowadzić akcję
osadniczą w ich majątku
między Trzcianą
(Trstena) a granicami
Polski,
przez wiek cały nie ważyli się przekroczyć działu między Orawicą a Czarną Orawą uważając
widocznie, że dorzecze tej ostatniej
należy już do
Polski. Granice te przekroczył dopiero Franciszek Thurzo w drugiej połowie
XVI w., gdy stał się panem Zamku Orawskiego w 1556 r. Dla zabezpieczenia drogi handlowej biegnącej przez puścizny orawskie z Twardoszyna
do
Krakowa, do którego szły transporty
jego miedzi z bańskich miast Słowacji,
Franciszek Thurzo począł zakładać na Górnej Orawie szereg osad na prawie
wołoskim, gwarantując
napływającym
do nich osadnikom
zwolnienie
od
wszełkich ciężarów na okres lat 16. Wtedy dopiero Płathowcy
widząc, że
Polska zainteresowana
w utrzymaniu
stosunków handłowych
z Węgrami
nie protestuje
przeciw tej akcji kolonizacyjnej
podjętej w pogranicznej
puszczy przez możnego Thurzona, poczęli - po niewczasie - wnosić na
niego i na jego następców zażalenia, że akcja ta jest bezprawiem, bo pro'\-'adzi się ją na terytorium,
które jest od 1438 r. własnością ... rodziny Plathych.
Na dowód tego, że Polacy nie mogli w XV w. napływać
na Orawę.
przytacza autor Miestopisu
ustawę sejmu węgierskiego z roku 1486, nakazującą "ażeby żaden z obywateli
królestwa
węgierskiego
nie odważył się
Polakom zapisać, zastawić, puścić w dzierżawę, darować albo innym sposobem przekazać zamki, warownie, wsie, miasta, majątki ziemskie albo inne
nieruchomości".
Nie trzeba chyba być historykiem,
ażeby już z samego

285
brzmienia tej ustawy zrozumieć, że nie była ona wymierzona przeciw polskim wieśniakom ni przeciw pasterzom zwanym wołochami, którzy z polskiej na węgierską stronę przechodzili. lecz tylko i wyłącznie przeciw polskim możnowładcom.
Żywą bowiem była jeszcze na dworze węgierskim
p-,mięć Piotra Komorowskiego
dzierżącego Liptów i Orawę, który nie tak
("lWDO, bo \'1 roku 1471 wspomagał Kazimierza Jagiellończyka
podczas jego
\\'yp',Wiy po koronę węgierską. Wyprawa się nie powiodła, królem węgierskim został Maciej Korwin a Komorowski,
utraciwszy
Liptów i Orawę.
\\ Żywcu życia dokonał.
Maciej Korwin potwierdził przywileje
walachom już dawniej osiadłym
na Dolnej Ora\vie w iVIiędzybrodziu Kniazi i Wałaskiej Dubowej a ustanowiony przez niego kasztelan Zamku Orawskiego
Michał Horwat Kisevic
ściągnął do Liptowa i na Dolną Orawę .,z równin sarmackich"
nowe gromady wołochów, z\vanych w dokumentach
także Rusinami
albo "kozakarni". Do obowiązków ich należało m. in. pilnowanie dróg przechodzących
przez Orawę. W sto lat później napisze Katarzyna
Zrińska cesarzowi, że
mieli oni także bronić granic węgierskich przeciwko Polakom.
W polowie XVI w. powstało kilka nowych wsi wołoskich na Dolnej
Orawie, np. Zazriwa,
Pucow, Podbiel, Pribis,
Chlebnice,
Biały Potok,
l) których
w Miestopisie
jest mowa, że zostały założone na prawie wołoskim,
vIe że ludność miały słowacką (s. 14).
Według nas mogła to być ludność słowacka tylko w tym wypadku.
jeśli przybyła nie z Polski, lecz z Dolnej Orawy. Ściślej mówiąc, byłaby to
ludność nie tylko rdzen::tie słowacka ale i posłowaczona
ludność wałaska
przedstawiająca
w okresie zakładania
Międzybrodzia
i Wałaskiej
Dubowej
mieszaninę rumuńsko-rusko-polską.
Jeśli natomiast ludność Zazriwej, Pucawa, Podbiela i innych nowych wsi wołoskich, o których w tej chwili
mowa, przybyła nie z terenów słowackich, lecz z Polski, jak to głosi na s. 14
Miestopis,
to trudno się zgodzić z tezą, że była to ludność słowacka. 1VIiestopis wyraźnie
powiada: "Wałasi przyszli z językowego obszaru rumuńskoukraińskiego
i z wyznaniowego
obszaru religii prawosławnej
i katolickiej
ze słowiańską liturgią". Kierowały Rimi rzekomo pobudki antagonistyczne
w stosunku
do polskich feudałów i stąd mieli oni być na Orawie "najlepszymi obrońcami granic przeciw Polsce" (s. 14), co wydaje nam się - pomijając inne niekonsekwencje
zupełnie
bezpodstawnym
twierdzeniem,
bo przecież węgierscy feudałowie władający
Orawą, Liptowem czy Trenczynem, bez względu na to czy byli oni Niemcami, Węgrami, Czechami.
Slowakami czy Polakami, również różnili się chyba mową i wyznaniem od
przybywających
z Polski Wołochów.
Stosunkowo duży odsetek Dnwisk i imion rusińskich w tych wołoskich
WSiach dolnoorawskich,
jaki możemy stwierdzi i: w urbarzach
XVII w ..
przemawia za znaczną domieszką elementu ruskiego. Również zaobserwowany przez prof. Jana Czekc.nowskiego zwyczaj koncentrowania
u katolików

F-------------r~
286

słowackich na Dojnej Orawie obrazów ś"iętych
w górnym rogu izby, należy
chyba tłumaczyć
jako przejaw
przetrwania
tradycji
przeniesionej
w te
strony przez prawos:awnych
wolochów a nie tradycji bizantyjskiej
zaszczepionej przez dziaJalność
apostolską
św. Metodego, jak to przyjmuje
prof.
Czekanowski '.
Ale pr7.e.idżln)' teraz do Górnej Ora\vy, najpóżniej
zaludnionej,
gdzie
dzisiaj jeszcze mimo cofania się ku północy granicy językowej po1sko-słow8ckiej. ludność 24 \viosek na południowym
skłonie Pilska i Babiej Góry
mówi po poJsku a jej nazwiska świadczą również a jej poh:kim pochodzeniu. Potwierdzenie
tego faktu znajdujemy
w całym szeregu kapitalnych
dokumentów
opubiikow8nych
przez prof. W. Semkowicza:l.
A. Kavuljcik znaj'lc to dokumenty przyznawał,
że wioski górnoorawskie
zalożone i skolonizowane
zostały przez ludność polską zbiegającą w XVI
i w początkach
XVII w. do tego pogranicznego
kraju, który z czasem stał
się własności,! Thurzonów.
(por. H i'ad Orawa, s. 128, 166-167).
Tym bardziej
więc zadziwiać
muszą tezy zamiesz,::zone na s. 14-17
oraz na s. 32·-35 MiesLopisu
głosz'1ce wbrew oczywistyl'l
laktom, że naz\.viska ludności w tych "góralskich"
wioskach mieszka,ió.cej są słowackie
i że - jak głosi Miestopis
- "pomagają
one uchwycić główny żywioł kolonizujący pograniczny
pas Orawy, żywiol którym byla ludność póŁnocnych
żupanatów
Słowacji,
w mniejszej
liczbie wałasi
wschodniowęgierskiego
pochodzenia, w małej tylko mierze jednostki ze Śląska i z Małopolski (przeważnie zbiegowie]" (s. 15).
Zdumieni zapytujemy:
czy pisał to Kavuljak?
koncepcją
kolonizacji
Górnej Orawy.

Zapoznc,jmy

się z tą nową

Oto według j\1iestopisu
Górna Orawa została skolonizowana
przez ludność słowacką w trzech etapach. Najpierw przyszli tu osadnicy z południowej Orawy i założyli w 1564 r. wieś Lokcę, z której potem poszło wiele
ludu
do powstających
dopiero wsi, jak Ciapeszów
(1580), Breza
(1589),
.Jasienica (1558), Vasiłów (1554), Hrusztin, Babin (1564), Kruszetnica
(1590) 4.
W tym samym czasie posuwać się miało osadnictwo
slowackie w górę
rzeki Orawy, gdzie powstały
na prawIe wołoskim
lokowane wsie Uście
(1550), Slanica
(1564) skolonizowana
przez wołochów
z Kniazi a także
Namiestów (1557) i Bobrów (1564).
J. C z e k a n o w s k i, Domniemany
ślad etnograficzny
obrządku
słow Słowacji:
"Zycie i Myśl", Poznań 1950, nr 5-6.
:l W. S e m k o w i c z, Materiały
ela dziejów
Górnej
OTawy,
Zakopane
·cz. l, t. I, 1932, cz. 2. 1938.
2

wiaiLskiego

4 W
nawiasach
podaję
lata powstania
tych wsi lub ich istnienie,
stwierdzonych
na podstawie
dokumentów.
Porównanie
tych dat nie pot\',;ierdza tego, ażeby Lokca miała być jakimś matecznikiem
dła reszty wymienionych
siół.

'.

iii.

287

Miestopis
raz nazywa te wsie słowackimi, raz wołoskimi przy czym dowiadujemy
się. że owi wołosi byli doskonałymi
obrońcami granic węgierskiej Ora\vy. bo ich prodkowie wynieśli nienawiść do magnatów polskich.
..Narodowe, językowe i religijne różnice czyniły ich już w ich praojczyżnie
[tzn. w Polsce] stałymi antagonistami,
naturalnymi
przeciwnikami
językowej [sic] i religijnej
polityki polskich feudałów".
Tak przedstawiałby
się
pierwszy etap kolonizacji Górnej Orawy.
W drugim etapie z tych wołosko-słowackich
dziedzin miały się wyroić
dalsze masy ludu zaklada jąc grupę wsi złożoną z Osady (1609), Hamrów
(1659), Zubrohławy
(1567) i Klina (1580). I dopiero z tego słowackiego
obszaru etnograficznego
w trzecim etapie mieli ruszyć koloniści na podbój gospodarczy puścizn górnoorawskich
i puszcz podbabiogórskich,
zakładając
iure
1.'u.lachicu szereg wsi w liczbie 2ł. Na ich niekompletny
zresztą wykaz
składają
się: Jabłonka
(1561). Rabcza
(1564), Bukowina
(1567), Orawka
\ 1585), Podwilk
(1585), Polhora
(1588), Pod szkle (1588), Studzionki
(1588).
Później powstają
wsie Głodówka
(1598), Zubrzyca
(1605), Lipnica
(1609),
Chyżne (1622), Rabczyca (1635), a następnie
Wesołe (1658), Mutne. Si heIne
i Nowoć (1690). Erdutka powstała dopiero w 1733 r.
Jakież dowody na ich rzekomą. słowackość przytacza
Miestopis?
Najważniejszymi
dowodami mają być:
1. Droga biegnąca
przez Orawkę
w stronę Słowacji
nazywana
jest
w jednym dokumencie
z 1610 r. cesta slovenska.
2. Topograficzna
nomenklatura
na obszarze wiosek "góralskich"
jest
słowacka.
3. Nazwiska osadników są po największej
części słowackie.
4. Powolaniem
wołochów
było pilnowanie
granic węgierskich
przed
Polakami, stąd wynika pośrednio dowód, że Thurzonowie nie mogli tu osadzać Polaków, jako elementu niepewnego, lecz osadzali wołochów wschodnio-węgierskiego
pochodzenia .
5. W 1620 r. zostało
wydane
prowizorowi
zamkowemu
zarządzenie,
ażeby na przyszłość Polaków chcących osiąść na Orawie nie przyjmował,
zwłaszcza zaś żeby nie przyjmował_poddanych
Mikołaja Komorowskiego
z Zywca.
6. W Jabłonce
zabroniono parafianom
w 1619 r. korzystania
z usług polskiego duchowieństwa
pod karą 12 węgierskich
florenów.
"Z tych zarządzeń wynika" czytamy na s. 16 Miestopisu
"że pograniczne
wsie, które się dzisiaj zowią góralskimi,
nie były kolonizowane
przez
ludność z Królestwa
Polskiego
(sic), gdyż panowie
(orawscy) w· okresie
kolonizacji
zabraniali
przyjmowania
tej ludności na teren Zamku Orawskiego i całej Orawy".
Przejdźmy do krytycznej
oceny powyższych tez. Więc najpierw kierunki
osadnictwa.
Już samo zestawienie
dat założenia osad na Górnej Orawie
przekonuje
nas o tym, że owe 3 etapy posuwania się słowackiego osadni-

289

ctwa ku linii wododziału europejskiego są sztucznym schematem. Jakże
to? W 1564 r. powstają Lokca i Slanica a obok nich szereg innych wsi mających odpowiadać pierwszemu najstarszemu
etapowi posuwania się ludności słowacko-woloskiej,
chociaż są one młodsze nie tylko od Zubrohlawy
(1567) i od Klina (1580) z drugiego etapu ale także od Jabłonki (1566),
Habczy (1564), Bukowiny
(1566), Suchej Góry (1567), Podsarnia
(1567)
i wielu innych "góralskich" wsi z trzeciego etapu. W świetle tych dat cały
ten schemat się załamuje.
Ludność tych 24 wiosek, zwanych przez Kavuljaka
"góralskimi",
nie
byla ani słowacka ani też w znaczeniu narodowościowym
"wołoska", lecz
była to ludność polska, która tu napłynęła z Polski i do dnia dzisiejszego
swą polską mowę zachowała. Dokumenty świadczące o tej polskości były
A. Kavuljakowi znane, bo robił przecież ich odpisy dla prof. Semkowicza,
skfldże więc w Miestopisie
znalazły się gołosłowne i niepoważne twierdzenia starające
się ograniczyć do minimum
udział polskiego
elementu
w kolonizowaniu
Górnej Orawy?
Przenoszenie się polskich wieśniaków na Węgry, stwierdzone już w XIII
i XIV w., przybrało na sile w drugiej połowie XVI w., kiedy to Franciszek
Thurzo odkupiwszy od cesarza Ferdynanda "Państwo Orawskie" (1556) zabrał się do zabezpieczenia dróg handlowych wiodących do Polski przez osadzenie przy nich wiosek lokowanych na prawie wołoskim, zapewniając
kmieciom zbiegającym na Orawę zwolnienie na lat 16 od wszelkich ciężarów. Tak samo postępują następcy Franciszka Thurzona, wskutek czego
dochodzi między nimi a panami polskimi, upominającymi
się o zwrot
zbiegłych poddanych, do zatargów i sporów. Wszystko to znajduje oddżwięk
w korespondencji między tymi panami i Thurzonami, opublikowanej przez
prof. Semkowicza. Korespondencja
ta zaczyna się już w 1566 r., kiedy to
cesarz Maksymilian poleca F. Thurzonowi, ażeby zwrócił Mikołajowi Branc:-,sowi z Kleczy zbiegłych na Orawę jego poddanych. Najlepiej dochowała
się korespondencja
z lat 1601-1620 między Mikołajem Komorowskim, panem Żywca, starostą oświęcimskim i zatorskim a Jerzym Thurzonem i synem jego Emerykiem. Rzuca ona światło na rozmiary zbiegostwa polskich
kmieci z dóbr Komorowskiego
już nie tylko na Orawę, ale i do innych
komitatów węgierskich. Tak np. Jerzy Thurzo pisał w 1616 r. do cesarza
Macieja, że kmiecie z Żywiecczyzny
opuszczają swe majątki uciekając
przed ździerstwem i samowolą Komorowskiego,
osiedlając się nie tylko
w Orawie, ale i u innych panów węgierskich, jak Illyeshazych, Sunyoghów,
\Veselenyich, Esterhazych,
Thokolych, Rakoczych i innych, tak że całe
pogranicze usiane jest zbiegami z Polski. Zygmuntowi III donosił zaś Jerzy
Thurzo, że poddani żyv.lieccy tak masowo uciekają do Węgier, iż w pogranieznych komitatach węgierskich nie ma pana, u którego nie byłoby zbiegó\\z Żywiecczyzny. Sam Komorowski oceniał w liście pisanym w 1618 r. do
Emeryka Thurzona liczbę swoich poddanych zbiegłych na Orawę na 400

a Kasper
Zebrzydowski
w liście do tegoż Emeryka
Thurzona z dnia,
27 II 1617 r. skarżył się, że wskutek zbiegostwa na Orawę grozi mu wyludnienie majątku i ruina.
Komorowski
nie mogąc na drodze dyplomatycznej
odzyskać swoich
k.mieci, napadł w 1604 r. na orawską wieś Półgórę (Polhora) a w 1618 r.
kazał aresztować ludzi Thurzona z Orawy, którzy w celach handlowych
przybyli na targ do Żywca. Zatarg był tak poważny, że celem jego likwidacji musiały interweniować
dwory królewskie polski i węgierski. Stąd
to owa instrukcja Thurzona zalecająca w 1620 r. burgrabiemu,
ażeby do
Zamku Orawskiego nie wpuszczano Polaków, bo zjawiają się tam oni na
przeszpiegi. Ale Miestopis podaje ją jako jeden z dowodów na to, źe w tym
czasie Polacy na Górną Orawę napływać nie mogli, że natomiast napływali
tam ... sami Słowacy. Prócz owej korespondencji z Thurzonami opublikował
prof. Semkowicz także orawskie rejestry podatkowe z drugiej połowy XVI
i z początków XVII w. oraz inwentarze (urbaria) państwa Orawskiego na
Orawie pozwalające
śledzić rozwój ówczesnego osadnictwa
na Orawie.
Szczególnie dużą wartość dla nauki przedstawia wzorowo sporządzony
w 1624 r. inwentarz Litasyego. Jak pisze prof. Semkowicz "mamy tu możność poznać bezpośrednio, niejako osobiście, gazdów zamieszkujących poszczególne osiedla, których nazwy urobione również od imion ludzi, należąc)'ch często do poprzedniej generacji, rzucają we wsiach niedawno założonych, do których należą podbeskidzkie
wsie polskie, cenne światło na
pierwszych tych osiedli założycieli".
Prowizor Litasy nie był Polakiem i dokonał spisu ludności i jej stanu
majątkowego
w panującym
wtedy w S~owacji języku czeskosłowackim,
który był mieszaniną literackiej
czeszczyzny z lokalnymi gwarami słowackimi. Stąd imiona, nazwiska i przydomki osadników polskich zostały
zapisane przez niego w formie słowackiej wzg!ędnie czeskiej. Mimo to lingl\:ista potrafi w wielu wypadkach odtworzyć prawdziwe brzmienie imienia
i nazwiska i odróżnić elementy polfkie od słowackich,
jak to zrobił
dr Zdzisław Stieber 5, który na podstawie tych materiałów topononastycznych nie tylko potwierdził polskość 24 wiosek górnoorawskich, mówiących
po dzień dzisiejszy po polsku, ale paj;wierdzil także słuszność wypowiedzi
prof. Semkowicza, że już "na pierwszy rzut oka daje się w tym opisie
z 1624 r. wykazać o wiele szerszy nasięg elementu polskiego, niż to miało
miejsce w okresach póżniejszych i niż to ma miejsce dzisiaj".
Rozpatrując imiona i nazwiska ówczesnych osadników, doszedł Stieber
do wniosku, że cała wschodnia część środkowej Orawy, mówiącej dzisiaj
po s:owacku, miała wtedy ludność niewątpliwie mieszaną, polsko-słowacką,
przy czym tu i ówdzie żywioł polski brał :lawet górę. Tak np. w Klinie Na5
Z. S t i e b e r,
1947 maj-czerwiec.

19 "Lud",

t. XLIV.

Z

językowej

przeszłości

Orawy,

Język

Polski"

290

291

l:~dE.:-:tO··....::h:J.C1 na

lJ

i irnj,ci~ ..Ct:·:h

rC:,7.\::isitach
,~:;];iYC~:

l"2ilfe

Gl ~ o

s:o·,:o''::':-:ic.h

jL~:;;:-':'

!

\\:p.tc~\,vdzL=

Lli~v_·~(., ..::l

1-...1:.: ..~~l-_.-1 ~J.~::"~L·Llj::l~JY

,,',;

p0c1IJ0fli;

7 g(.L~C~(>'V() PC:i::':'~:C~i

;,j~i0:r.J:_I· r';'aj(;~:yl

r:~:c;..·) ~::::.'~::,,:._ J ;.:;:.1 :\.~/_.,.l

C~;SI,;t.:;.~ 11.::~~,', ...,.j,:

r)y.:: Pol~;ł~arci,

;~:o \1~j::"":li:;j ~ (nu:~ictl(j

;;:jZC:',~,i'"

EG::,rG",,,:~c, .~,~ciL::; J.~.{:. 2'~ ,:';<.~.'(.':';~.,')\"

,,".~'.:,;,:E~.::.:r~~
. :: r~(.,.~
.•o ....i;:-

C~l~::(:.:;.:1"::<,,l:.

0~acla~~h

1,-:~(J-,~"11':'0.~ C;~l;<

.. \\-·o~(;:.;l'(~c!~. Ed

'-".,~

jęz~l'kCIY':(;..'u:~·,...;i-:>.-~:;}·,.~::i2jCi'<': .-::'-, ,:\. tc·.;\:ii..~h 1~':'). j<::j~ ;:~;~;.::'~:~\-':~~L
:."~&~:'ll'~:'::~Ji:",

;:u:)ro;~Ll"-'-cJ"
/d'Yi.:-::,.·:·,

<,

~:,.

l:::u:y

~3l: ';:t.!.\·:et

J.'l< :-:-:, \·.~i:'.':.J: •..I':L:~, I:·r·.,:L"~,.
.?:.t-.,.~< ::. ;.::.r.:c.

il~1

~('~:'~{.:

·V. i0;.o.:: ! ..1~;Ł! i:ci.':~:.( ;0, ~:d
:.\)kT~·'.\·~:.Cl. -_..- .1,-"(1--:.

V,:~tJ.{lL\V'::I.

Cieś:Cl

(~~ Llt.

\-\"i3k r~o~~kich
r~u (J."!."d-"\·:0
;;,- l;.:iJ.:t r. ';v ~{(::d.)':zy':~y
~'.

;.~s..<·~~,I:~r":':':~o~\':ic(...

Natolnii:l.st

',~o :~~:I;i::ki,.do::.:.:.~: ---- ;~iJ~Lct\1 2.a~vżo:·:.a \\

i:;[;7

'.J.-.

"G: •. \)

z

.i. Ci".:

\v'

~:::i/."'\i.k

!y,:-:6~t,:;\:o

Oj~·'·.'.\.2 rni~::'::.y .s,0\\·<..ł~\':""\ l'i.( :':.\.) i':L~,Vi.. ti·~~ ·...·~..c>.
. .)"1"r1i:~·.:~>.::t;;,-~·;./~ai:';.',\::~l(;2,.;y t,":.~~i ";.:.C;~t.:g.....•
i, ~:2 '\_~'j •..

~~~essla). Kołodziej

/~\:\.7i::'.:,:.:ti

CE~ot;vanil:c,

O~·J~\var2k,
\VL(;~e

ll;'::. G r:~2:t\\'~;;:::J":;~~
0:..2Ónika'.Jl

(!Y.:i~:i['lj ju~ s.~c;;\r~lckiL~: "~';,'slc;'L::·~r~3

;";'J:"J. ~.\ ~C: J::'J:

Z

I'()~:.:.ki~dc i'.y'~k(,

l..:ol:,,-;~a, C.iCtJC::.::.J\·/,

\'l

t~~~{1('.(l

\V';:J.-";V::'CC~-

;:~~: J>TcJ.rr.iiestr)"'IN, ale i \~/e \:,'5:i:lt'h L.~;,~,;to,,"\.·tl, ~'£...:;~ Lu:!:na, \\'2:::'::::C, L)~b:,:;.r\\"::"
\,Vycl!cclna.
O !(olc3v-.:·ie: liijiO\,vski0j
podal
I'cst):':
.,2 P'Jczq:ku
byl tu d·'lJ;jr
\r:~(ljeT).
PÓ.ll1iej prz.r:szli t:.1 POlacy'
z\vc'.ni v\l~olc.:::h&ali (Po~iaci, \/alents
rt:;:--

i t"n i) ,;.

Cofardc

się polszczyzny

hIty p~~~Le:?czc~sl(jch

no. Ord·v';ic

lL:r=.v/,istóv.

~:')..\'.

Jest

[)elnb(;~'ę

to fakt zau·,,\··cl:l0ny JuŻ prz(~d
i J. Polivkę 7. JeSL:cze bardziej

coi'nQła
,.~';ę grc1nica
języko\va
1jolsli.:.o"·slo\vacka
s·t,\vierdzil
CZEEki filojog
F. Fastrriek \v '~8£:8 r.

\V Cl1;,:ręgu

czad2ckini,

co

Jeżeli checLi o nazv"LLa ludności
'>:ios::k ora'v\'skich oEżej granicj"
polskiej, ,rzebD :zaznaczyc, na co jui gdzie inc1zi:2j T,v acai"'11 ,Fv'~"c"
Ż"
tud wymawia
je nie tak jak kancelari~
dworska po~ ,,~ze~k~~lo\V~~';;~'" j~~
.Ij!'zed laty 300 zapisywała
(choć to urzędowe czechizowanie
nazwisk w niejednym 'xypadku
musiało
jednak 'wpłynąć na modyfikację
dawniejszej
czysto poh;J;:jpj formy) lecz nazwi~ka te w mo\o\'ie potocznej ludu pozostały
polskie. Mówią więc ludzie Kuclłoc (u Litasyego:
Kudliac), mówią Siwek
(u Lit. - SSyvek) Świercek (u Lit. 81'0r"ek), Głownik (u Lit. Glovnjk),
1'

n A. P e, r o w, Sb arnik
F. Pestyllo, Helysea nevtaru
1864-1863,
Seznar!1
osad v Uhrach, wyd. teska Akademie Ved a Umeni, Praha 1927.
" J. P o l i v k a, Poliitina
v hal ni stolici
Oravske,
"Listy Filologicke
a Pedagogicke",
t. 12: 1835, s. 463,-471;
A. V. S e m b e l' a, Zakladove
dialektologie
ćeskoslovenske,
Videl1 1864; t e n że, l\inoho-li
jest
Cechy,
[,JoruL:Ql:U
a Slovaku
a kde obvvaj!,
"tasopis
Musea Kralestvi
(:2,,;~d\O",

Prahn

JJ76.

, IVL G o t k i e \V i c z, Górna
Orau'a
"Lud". l. 39: 194811951,
Kraków-Poznań

tv pracach

slou:ackiego

i..ij10--1G42.

\\ ę:;j.e~·::.l:~'.::jO·~~a\\':e l;.'odlegali

o ubok

czytcUTIj!

.~~~J.'!

(u .Lit. Glussek),

nu~cl

E:\"·':2nge~i~klch

\•..~~ka

jak
nich

.Piekieln'il;:ć.11

~L1Ż u\· ..agę

nl2.~z~ó..:;kic:. chrzclć

; nS4--·-:1.3G5

~-:..:,:·.:..L".i.-,:3 . .:.. ~:.:.(;).

L:;:i\\I-:.~.l·~J. O..:~9~;.'iC::

Z\\ r,~cli

brL..!nie:L': ...r:."'l \\1 la~ci~;h

~av\li'2i"<~(:

o:CD\'.-:dciej \vie;ski

.~..~ 11.1·~1.:~FlJj;~C2

G~uszek

i\letr:ca
IJ~t;,)i;:satorurn.
fary
();'8.\\·i:.:.~k(n.v Lapi~anych

Vl i..:.rLi:;·.rZU I,.i.\i::~.}'ł,.~:,'_'
s~ed1c..k;.)y-,;. E:~·:~i\\:·-~,:i.. ~-::l·L!1~_
..
'ł.,~:Ji"':;1 (V;.·~'tG\::<.:i.) l~uL:':) '·',·:'/vyLyk (\1G~c.:Lj. I'''i;-~',v<_·t. :~a LiJ.:·L'':H\l l~~·;~:'nd.:;:::d~ '(,~;~i,:
V:' s~0\vni.ku
o~~~1d n~l ·t/:'q;rL\.!.:.:h 2-i,';:L:).,::e.!J
.f.,'··:V~(iJ·Ll
F. I' e s t r' ~if. o 2 c..t.
·.~;~~·~~~:,_'k;'.;;'
G~:c:J.a \\~:).~\"L,d·~:l.,
\~)Ol',;

I....
·i·.:.'·\·

(r~oiod'?y),

Gen3ior

(Genssor), Marszalek
(u LiL i'vIarss':Jlsk), Sysl;:a (U Lit, SSisska), CYSC0l1
(u I..•it. TYS5CLan)
itd,
:'\'a 0\\ o de:orr'<O':.aLi2 pi"o\','nL~ siowClclq a czę£ciowo i węgierską naz-

Brandys,

S:narz,

211brzyC'y,

choć

czuli

LOiJad(a,

Barudzi8.k,

i[l~lych

;·'~'z'yc.:hodlili
dzieci

V,l

naz'~visk
Hai'kabuLa.

cni

do

ko~ciel<:;

[{db:r

'\Nyj:n~~J
~Jo n:.1

się

katolikarni.

Vlicyvióra.

Ba:-::,z2.nkd,

Raby

Z

S:::por~

ŁuL:a'Nic'c,

z tego

\viduc,

zVli2rz'~h-

j'2dr.ej

Wyżnej
Z~1alak,
p.l(.::r\vsi

ty'1.\-:.o

takie

Odelga,

poj .:1dL:h z ()ra",~,:'ki, Pod\vLka,
Jak

nav:i·ł

katolicki:n,

irn r.)rz~£: Thurzon6vJ

figL~ruj':l VI Dl::;;tryka.::h

Bui\:G\viny

:::'o~.i\.·~":a, ktl)~'Y

\\' .E~abl~ 'Vlyżnej
znalaz!2li1
~Ul)elnie
p0[.::-a\··..Y'li,·; ZgOdr:L(~:'

oni fiarzuconej

pa~tol'Ó\v,

::.

liaz··

StolJk;;~,
Za\'\lc..r~ka

Studzionck~
rnies:.k~lńc'y

nl;:~ byli ani J:tu.~·nunarn.i, c~ni Slo\val~aHli,
le2z ]?O~(1karni. Na;:\viJGl leh nie byly i nie są słowackie, jak to glosi na s, 15 i :J~l
P•.:iestopi,s
.- lecz Sci to nat.:'vviska polskie.
Nawias'cm dodajmy, że zupc:nie 60wolna i nicprz'~konywuj'lca
je3! k1as::[ikacja
r,<)zwi:k ora'.vskich, jaką na podstawie urbarza Litasyego pn:cpro·wadzit V. C h a lou p e c Je Y' VI pracy Va[ugi na S,ou(:nslcu (Praha 19-17)
z<\s',anawiając się jakiego pochodzenia:
słowackiego czy czeskiego są takie
nazwiska
jak np. Kozik, Walek, Chowan, Sarnka.
Maślak, Duda, Konik.
Kania, Wylupek, Papież, Motyka, Sikora, Wilk, Wilczek, Żaba, Urbaniec,
Otręba,
Drozd, NalepD, Ciepiełka,
Szlachta.
Bębenik
i szereg innych,
A przecież
jeśli nie wszystkie ,to znaczna ich część jest polska. Pewnie,
jeśli taki Otręba figuruje w urbarzu jako Otruba, Wilczek jako Vlcek, Bębenik jako Bubenjk a Samka jako Srnka to Chaloupecky
mógł się zastanawiać czy byli to Czesi czy Słowacy. My wiemy, że przyszli oni na Orawę
z Polski, mieli polskie nazwiska i przeważnie
je zachowali pomimo metamorfoz ortograficznych,
jakim przez całe wieki ulegały one w różnych
urbarzach
i księgach metrykalnych
na Węgrzech.
Również niesJuszne
jest, co czytamy w Miestopisie,
że nomenklatura
Górnej Orawy jest słowacka. Nazwy Piekielnik,
Rabcza, Jabłonka, nadane
icszcze w XIII i XIV IV. różnym potokom są chyba polskie a nazwy
takich wsi jak Zubrzyca,
Lipnica,
Podwilk,
Podsarnie
brzmią
zgodnie
z duchem języka polskiego. Dalej ku Magurze przeważa nomenklatura
sło\vacka, do czego niemało
zapew'ne przyczyniła
się kancelaria
dworska.
Zastanawiające
jest jednak, że obok nazwy Zubrohlava
spotykamy w nie-

,~góra13kie~1"

v'/los::k

etnografa

1952,

p

19"

P o l i v k a, op. cit"

t. 12:

1885, s. 463-471.

293

~92
których dokumentach
Zubrogłowa a w Hrusztynie przed 25 laty usłyszałem z ust starego gazdy Słowaka nazwę ... Gruscyn.
Zbieganie kmieci polskich na Orawę i wogóle na Górne Węgry trwało
przez caly wiek XVII i jeszcze w pierwszej połowie XVIII w, na co uskarża
się szlachta polska na sejmikach i domaga się przez swych posłów na sejmach wyznaczenia komisji granicznych celem odzyskania swych zbiegłych
poddanych.
Lauda sejmikowe oświęcimskie i zatorskie z XVII wieku świadczą, że
zbiegostwo to nabrało charakteru
ruchu masowego. Laudum sejmiku zatorskiego z dn. 26 marca 1649 r. głosi więc, że "dla wielkiego zniszczenia poddanych i rozbieżenia
się do Węgier wielu ludzi, niemała desolacja
we
wsiach jest".
Wojny w połowie XVII w., nieurodzaje i głody przyczyniły się do dalszego wzmożenia
zbiegostwa ludności polskiej z Małopolski a także ze
Śląska na Górne Węgry, a czym może świadczyć sprawozdanie
Piotra
Brodeckiego o wyniku poboru podatku pogłównego. Brodecki stwierdził, że
v.: czasie od 1662 do 1673 r.: "w państwie żywieckim ubyło ludzi według
pierwszego pogłównego około półtrzecia tysiąca. Ludzie dla głodu, ubóstwa,
do Węgier, do Śląska pouchodzili. W państwie ślemieńskim blisko tysiąca
ludzi nie dostaje - także pouchodzili... W państwie suskim kilkuset ludzi
nie dostaje - także pouchodzili '0.
Sprawozdanie
jezuity Taunerta
z Ołomuńca, który z ramienia
swego
kolegium bawił na Śląsku Cieszyńskim w celach misyjnych w 1669 r., podaje m.in.: "Z Polski wyemigrowało
około 20000 ludzi w czasie niedawnej
wojny szwedzkiej do Węgier, gdzie zajęli oni puste miejsca".
Z pracy F. P o p i o łka
Historia
osadnictwa
w Beskidzie
Sląskim
(1939) dowiadujemy
się o masowym zbieganiu chłopów śląskich na Węgry
(do okręgu czadeckiego i :la Orawę), ze wsi kameralnych
a jeszcze większym
ze wsi szlacheckich, gdzie nak\adano na nich coraz to nowe powinnoscl.
Księżna cieszyńska
Lukrecja
skarżyła się na uwodzenie
jej poddanych
przez obcych panów obiecujących
wolnizny. Nielegalną emigrację chłopów
śląskich w drugiej połowie XVII i z początkiem XVIII w. prześledził Popiołek na podstawie
ksiąg gruntowych
stwierdzając,
że w tym czasie
zbiegło z podgórskich
wsi Śląska Cieszyńskiego
ponad 200 osób. Według
spisu z drugiej polowy XVIIJ w. uciekło z kraju, tym razem głównie
przed prześladowaniami
religijnymi,
ogółem 481 osób, w tym najwięcej,
bo 2i9 osób ze wsi beskidzkich,
a mianowicie
z Wisły (56), Cisownicy
i Wędryni (po 37) i ze Śmilowic (35). Lecz spis powyższy jest niekompletny
i trzeba się liczyć z tym, że znacznie więcej naszych wieśniaków
zbiegło
lO

towice
Górnej

M. G o t k i e w i c z, Polskie osadnictwo
Czadeckiego
i Orawy,
Ka1939, Instytut
Śląski; W. S e m k o w i c z, Materiały
do dziejów
Orawy, Zakopane, t. 1, cz. 1, 1932, cz. 2, 1938.

tym czasie ze Śląska Cieszyńskiego do Moraw i na Słowa.cję, ~d~ie po
największej
części osadzili się między słowackimi
ewangellkaml
l tam
podlegli rychłej asymilacji.
Moglibyśmy
jeszcze przytoczyć wiele stwierdzonych
przez J. Ra~acza
faktów uciekinierstwa
chłopów polskich z Lachowic, Hukowa, Zdzlebla,
Krzeszowa, które miały miejsce w la tach 1716-1721 ", moglibyśmy przytaczać dokumenty opublikowane przez W. Semkowicza 12, S. Szczot~~, F: po~
piolka stwierdzające
zbieganie polskich kmieci na Orawę i polskosc Gorne)
Orawy, lecz to przekroczyłoby
ramy niniejszej recenzji.
Od siebie dodam jeszcze jeden szczegół naświetlający
tę sprawę· Istnieje w głębi Słowacji w dolinie Rewucy u stóp Niżnich Tatr wieś Lużna,
gdzie w górnym jej końcu dochowała się do dni naszych gwara polska.
którą badał Mieczysław Ma!ecki.
Mówią nią potomkowir~ 03adników, których tam wraz z sołtysem Weso~
łowskim sprowadził z Wesołego na Orawie Stefan Takaly w 1670 r. z~bowiązując ich do wyznawania
wiary ewangelickiej
(dzisiaj są oni katohkami l. Nazwiska tej grupy mieszkańców Lużnej chociaż pisownią słowa:ką

VI

fi,

zniekształcone,
są jednak polskie: Wesołowski, Targosz, Szym~o, Mlkuslak,
Więclawski. Staś, Młynarczyk,
Świerczek, Wal~sia~, Ch.o:ramec, Chlebek,
Turoń, Czyszczoń, Świnka, Glemba, Polak, Banas, Slrota l m. Gdyby w We. .
(w
SOlem
o k . 1670 I' . żyła ludność słowacka lub posłowaczona wołoska
.
. zna.,
czeniu "rusińska" czy .,rumuńska") nie byłoby dzisiaj w LużneJ na):nme)szych śladów polskości. A tymczasem,
jak sam to słyszałem,
S.o~a~y
7. Horehronia
przechodząc przez przełęcz Szturca w dolinę Rewucy ~~w~ą
żartobliwie, że idą "do Polska", bo wpada im w ucho polska gwara łuzmanskich górali.
lVIiestopis podaje cyfry mówiące, że po przemarszu
wojsk litewskich
hetmana Sapiehy w 1583 r. i po upadku powstania Tokolego, Górna Orawa
wyludniła się ogromnie i że dopiero z początkiem XVIII w. napłynęł~ tam
. l bo az' 1100 nowych rodzin i to przeważnie słowackich z połudmowe)
Wie e,
.,
ł"
Orawy, ale także z Bytczy, Lietawy i z innych ma)ątkow na S owac~l.
Jeśli tak było to fali tej należałoSy przypisać ostate~zne. ~osł~wacze~le
południowej,
przymagurskiej
części Górnej Oraw~, tak1C~ Je) ,wlOsek, Jak
np. Hrusztin, Babin, Lokca, Kruszetnica - natomlast WSle, ktore Sł0.wa~y
nazywają "góralskimi"
zasilane stałym napływem osadnik~~ z POIS~l, m~
uległy posłowaczeniu
mimo słowakizującego
wpływu kOSCI?ł~, ktory. o
k ńca XVII w. zaczął się coraz silniej zaznaczać. Autor I CZęSClM~es~op:su,
o
która
jest głównie przedmiotem nasze) . kryty k'"l, oplSU)e na s: 34 '..w )akl to
sposób mogła wpłynąć na mowę Orawiaków działalność miSYjna kSlęZY poIli

'2

J. R a f a c z, Polskość OTawy,
W. S e m k o w i c z, Materiały

cz. l, 1932, , cz. 2, 1938.

"Echo Tatrzańskie",
do dziejów
Górnej

R 2: 1919, nr 3.
OTawy, Zakopane

29;')

294
~;kich \'i okresie kon1.:,refc-rmClcji, a mianc,"'irie
'.'; toki spo~6b "że sie miedz"
:,Io',vacklm ]ud"rn te:ie' O;;:,;"HU lctkorz':'!lily nie tylko po,j,::dyń.c:,e pc,J~kje ·3:r.;"
\\1::":,
H.te także i)clskie Z·'.\T()·t~I.·:;.
06I:O~,V~cid8.~"Y),·,i.

i~,·~·t8

;.8.korzl2:~tic.:\. b:) lu.r]

i·.'C~,,:~k:2 5łov;,"(1 ni~~ _~:J)trzeba\va.(y

':la.<'; ',)fZY!':O:-ił n~~()ra\Yę

nie

tylko

s;~

dOi')i'.=ro

(;.r+~'klj~;:'l,"

·--:.l~··l["

r:r:l,~I::~1:2C~~ l1a

':-

\:o:<~,:;1i",.:·ch, lei')

S~'j:s:;:a '.""'.i'2Z8:~.t;}~1.0-:-0.81-::.i

l.::~u~;~~'~,;:i;
~).,.~(;
(lzj~:'ier:1 r:,,~_.,~{--:p;:.;t/J'c:

S'·r'. '··:..k·:·,.'i,~

\vtec1.'

~',i,-·.yczaje i ku:·

':)\V0

;~:,,;:;:1: •.

':1('!6"~1 ~':r>.1":~.·:<'~~l-~. ~,.".

\:1, '

turę. 8.L! ~,,:kż~.;· s,
r~:::'·.~i~h.~rc5[;01::1-: L10'.'."f> kt{)ra po et?:; d?l'"l\ )l8n: 1'07."
b n::rniC' \ye:"l. ;\L' .\:~t ',o ł~:.I"i:I.ir;i.~:df:~ .ia~{~:.~·;
r:'tL:'.::zan;r.'.a .. ,
. . .
.

~:'1~;:7~';"~
';~;,;:,:;'
:',;:,;,:~;
;:j.~:",~,:;;~~,
';~:
~~jl;,':~~~;:i'::~
:;;::~;;•
I

a ,J,,"! .:..go

.,'-.,_.;1L.....

. (/\\

..,,~O\,

~~~~~.
bY/

Ol::, o~r~l~:z.o;~~
o .nt- L

J. J.\l!C

:lL'':::.'1.

\.t.~L\rv\\;-v

T:oL~klE''!()

c1 J.("'f"tO'Vleó""+\Va

C:.O ,"3) ~l ~1-,:~.iąt.k. ]2~"( e,~~!;?j'

l O\\l~lnl~IUY

J •..~:,Dk !=(r~LE: ar

: c:+n

1

iaJ·,

Po!~.~·v·}·
;;'~'II' :,;,

z,~ lud n8.~·zne C:/:!'n::j

Orc'nvl':"

!~~~~;;,~~l~i.~~~~~;~,~~~~O~~:,~i:i§j1~;2~i~+')~~~f
ł

·1-,·.·.1.,

.lud;.~i.on1 Z ,.fc:.blonki kor/~y:~t8nla
r)l'7.yto,'2Za zUI)elnL;.? bezpodstc!\\'nie
jako

Z

llsll.l'!
PO'!~)~ie"'o dl.'r>'!10·vinó,;·o· ....
~:dO\vĆ;d.. ż~.. J~błOni(-~· l~yia S.';~'·~,

war;ka".
S~'()I,;vat2c~"księ7n

dzialaH

na ie~~cn!e Górnc'j

b,:,-1:t:::.rn Kri.::i"G"o:;'

Ora~r..TY ~;:tkżf.\ po 0]"r·~~i::.'\~':ll-""

~0'jZ~2,ji tego 1<r«ju. l{:'lwni'ż ,;·le.u k3ięży. kt6rz/' b;:;i 'r;o~~l~wn;;~~;;l'
;;.:~
gornoor3.'v~kie{!'o ludu, kulty\x;o'·,.·,~·ali 5ęzyk slo~...
\"rackL l.'Jie;(t(II'::"y z ni.ch
utc-C',l w szkor8ch
\\:plywom madziarszczyzny:
ksi'dz
Piotr Serafin Bocak
z Podwilka
autor słowackich
kazań. które w 1764 r. prz"tłumaczy!
na jl~zyk
h~~'iI'bki
i CJl'Uj')"]'ll
(.",
~. SIę ... T'.-I,
' ....
):",'051.1.,
ZWClI
ł'2cer BoO',sanyi, współczesny
mu Józef
Gryr,mk pisał cię G rigel y.
Inni posiowaczyJi
się, jak ów franciszkanin
Hugolill
G a w ł o \:,' i c z
(zm. 1787), wpra'.','d';ie
nie Orawiak,
bo rodem z C.ooarn8go Du,~a,jca. lec?
wyk~ztalcony
\V pob1isJdej
Trzcianie
(Trstena),
znany autor cZ2skos'owa:klego dydaktycznego
poematu
Va!asslw
siwki ,- mru'JOV s:oclo'a. Podobn.~
1 J~s. Jan
l'v1a c.h a y (: ',00-1836)
chociaż rodem z orawskiej
Jabłonki.
pisa!
J':~nak .s\\:oJe I\iTa une 2r;,odio i inne utwory po słowacku,
a takich księży
bYlo więceJ. Kazania
mieli słowackie,
śpiev,y do kościoła wprowadzili
słowacI.de, a. ,je~Ji, się póżniej,
już \V pocz:jtkach
naszego
stu!-::cia zdarzyły
us,vladol11lOne Jednostki,
jak ks. Karol Macha::,
ks. Ferdynand
lV;'ac;la",
ks. l\Tarcin Jabloó,ki.
ks. J. Buroń, czy ks. Antoni Sikora dąż'1ce do wpr;\vadzen)a ,ęzyka polskiego \V kościele, spotkały się Z oporem swej ducho":-

~li?

li:1ll'll

1\1. M a ł e c k i,

,,Sbornik
po/minie

O ll'piv<(';e

MaliCE Slovenskej",
od Ka/'pct,
Kraków

slGlcackim

Ha p')/skie

R. 13' 1935, s. 1-2;

gu:ary

t e n ż e, Język

j": '''::.

T":t1\:?,Y"~;"~ ~(}d0~

~'J:"('·b0';:Z~Z?~).i byF:

\V 18-~4 r

l,';,

~ -Or:.1Y·:'T (J7~:7-·1..:T2J.::o

V~:.r;12rth ~o ~.3~a L .. Jan

..1ó~pf

nim

do roku

l..~aza:r do

180~

1813

f.,

C:r~~-,.v~IT
'N 1.8'25 r., I-":1dis12:'i FE'j;::rpat1ky
cl,~ 1.854, 1'., Ja'} J8,b:!',()'rlski i :';z~:-r2g innychI
? ki-"irych
t:rll~o barclz(\ nieliczni rr.ogli siEi C:3t."lĆ ~~\vi:Jd0n1ymi Pol::tk::uni. Nie
był.o ~\\7iE~~po1().Dizujc1C~e[7o \VpłYWiJ ko?;ciola, Z\Vł3SZCza jeśli SiE: \veźlnie
pod
uwagę, że w cZ3sie wpływów polskich w drugiej połowie XVII w. było tylko

Józc: StankO''\/its

z Dolnr:;j

z Kl'·'·;:::~n (1:j2;.:'--···:lg.3]),

•.T2.n }(,eltcnik

IdU~9.. f.:lT n·::-\ G~\r:1~j

Ora'.vi2

::l

v/iQl,{~QA(;

f:~r "J..vtym

kraju

p~)\vstała

d:)piero

mieli już, tylu swoich luięży, że mor;li nimi obsadzać
sta:-:owi~ka proboszczów
i wikarych.
Autor II·Ii2·Step.SH
powojuje
się na głosy niemieckich
i węgierskich
pi~'2rzy. nir: dostr'Zt:ga.i~~cych :~użriic n--:iędzy mo\vą polsk'l a sło\\·~ac.kq, którzy
w ksia,żkach
swoich narodowość,
Orawiaków
określali
wyrazami
Slaven.
F(l'b-Slu,:eF,
Bóilmische
S,'a;,en, tól jala itp. Nie byli to lingwiści
i dlatego
g'03y ich r'ie me,ge! być dla nas rniarod8,jne, ale "koro o nich mowa, to warteJ

Vi

na 0;'a1(,1::',
polski

.:'i(~ FO:f·i\

Józef
S:.r,Tc:·l1-:: (~~ 1814 r .. ~~,:')~O~1E>.J.O:::::1CS~k (1;) lB?,1., J::ln C~su:;:jak \V ld2ł T.,
.T67.ci St::?nkrY'JHs S.\,n:.r~·I}: de, 1n14 f", ~~nton T<:,:p,b,"'1c~;.;.1: do ~,g2';~r .. Je}·; .... Csurj:·'11.::

1787 r., gdy Słowacy

l. A. S i kor
I"

(',.,-

l-,e':;;-;;,~.~·?(:. ',,:-,"zru ::.}j,-·:,:,~:.. ~n

'..,

n',:l,~~:!,C-2

;\r' l. ::0.'

I .•.~, •

C' t.Y;Yl r:1.0Żr1JD.y si::~ c10\"\'lC'd.:'i?t
zjeg:)
c1r:tur.r:.?n~,e!':J1pnlskc/',ci Orav,r~_.·
'l,~ -~·'~~·-U '~\7IT"~
'"'-,' <~() l.9?.O "r:, :"l~'J. teren;,·"';
C1J~cb\.:st)\\·:J.~?ji \\- V,';""
~~:~l~'h
:!:' ()r·.:~'ylr::' d:.~i"\~;>1jl~C'.~~:żP. S':O\VFtcy,
b::1c1i,
~u:)
;~:~-~}:'.cl!.;~!'::'?:o'."l:~;).n'i ~:'::.;(; l,V i.'~' c~~':'."f,vski'2fl:C Judu.
1\~i:~ t)-IL:o nie
'..-\,~:~'~>.)ms.~·~~~;C:11_ ~Y-_~!::7.('"~:1Y·:·!:"'.7{~;.~ j~.~ n ·l~\':"':·"l~i. ;.: l~o.:c~oh.~.Vlc:{.rn~.~ tak:1 np. c;::ysto
r()~Ek:a ".\-L-'--~~<Fi)!?....
-(_~~,
!1u taro ::-.y:o el:::ych lcsięż~ ...
·! Pt0f\v::;:yrn probo.:;zCZ~>;.1
~.~; 7"

'" F. Machay,

WI

1938 .

1938.



8.

Śp'ell'

k(),~cielny

Moja

c!rug,1

!la Spiszu,

do Polski,

,.Ziemia".

Kr8ków

1923,

1920, nr

wyd.

4.

2, Krakóv:

Jl--------------i

297

296

podkreślić, na co już A Petrov zwrócił uwagę 16, iż w języku węgierskim
wyraz tót nie koniecznie musiał oznaczać Słowaka, lecz w ogóle oznaczał
Słowianina a więc i Polaka. Podobnie się rzecz miała z niemieckimi wyrazami windisch, slawisch etc. Nawet u czesko-słowackich
a także u polskich
pisarzy XVIII w. wyrazy "Słowak", "słowacki",
"słowieński"
oraz "Słowianin", "słowiański"
były synonimami 17. My natomiast
z naszej stron v
moglibyśmy przytoczyć głosy polskich ale także czeskich, słowackich, b~
nawet francuskich
pisarzy 16, którzy nie negując słowackiej Dolnej Orawy,
wiedzieli o polskim ludzie zamieszkującym
Górną Orawę. Nie czynimy
tego, bo odnośne cytaty zajęłyby nam kilka stron druku.
Wykazaliśmy, że w części I Miestopisu są poważne, można powiedzieć zasadnicze błędy. Tak poważne, że trudno nam uwierzyć, iż popełnił je wybitny znawca historii Orawy, jakim był A. Kavuljak, którego poprzednie prace pisane były w stosunku do Polski sine ira et studio.
Co się tyczy II części Miestopisu
chcieliśmy
zaznaczyć co następuje:
Miejscowości Orawy zoslały opisane w porządku alfabetycznym
dla Orawy
ujętej jako całość, bez względu na to, czy leżą one w Dolnej, czy w Górnej
Orawie.
To nieuwzględnienie
indywidualności
geograficznej,
historycznej
i etnograficznej Górnej Orawy zatarło mocno jej odrębność, zamazało jej etnograficznie polski charakter,
tak dobitnie podkreślony
w poprzednich
pracach Kavuljaka,
tym bardziej, że ludność każdej z polskich wiosek nazywana jest w .!Vliestopisie ludnością słowacką.
Czytelnik słowacki, dla którego ta książka Kavuljaka
jest przeznaczona,
nabierze błędnego wyobrażenia
o przebiegu kolonizacji na Górnej Orawie
jak również o stosunkach
etnograficznych
tego kraju.

Literatura
C h c<lo u p e c k y Vaclav, Valasi na Slovensku,
Praha
C z e k a n o w s k i Jan: Domniemany
ślad etnograficzny

,

I
~

słowiańskiego
G ot k i ew icz

w Słowacji, "Życie i Myśl", Poznań 1950 nr 5-6.
Marian, polskie osadnictwo
Czadeckiego
i Orawy,

wice 1939, Inst. Śląski.
G (j t k i e w i c z Marian,

Slowak-Słowiak,

Kato"Język

słowieński-słowiacki,

Polski", Kraków 1946 Lipiec-Sierpień.
G o t k i e w i c z :VTarian. O tak zwanych

wołochach

na Słowacji,

"Wierchy"

1950-1951.
G otk iewicz

w

słowackiego

etnografa,

Marian,

Górna

Orawa

pracach

"Lud", t. 39: 1948/1951, Kraków-Poznań
1952.
1\ o ł o d z i e j c z y k Edmund,
Polacy na Górnych

Węgrzech,

"Świat

Sło-

wiański", t. II: 1910, s. 21'1-250.
K <3 v u l j ci kAndrej.
Hrad Orava, Turc. Św. Martin 1927.
.K 8. v u l j it kAndrej,
Valasi na SLovensku,
"Sbornik
na pocest

J. SkuL-

tetyho",
Turc. Śv. Martin 1934.
1':1 a c h a y Ferdynand,
Moja d7'oga do Polski,

II, Kra-

ków 1938.
IV!:" ; e c k i
Mieczysław,

J!

1947.
obrządku.

Polskie

wyspy

Kraków
językowe

"Język Polski" t. 13: 1928, 15: 1930, 17: 1932.
lVI a ] e c k i Mieczysław,
O wpływie
słowackim

1923, wyd.
na

na polskie

S'owaczyźnie,
gwary

na bra·-

Mcttice Slovenskej,
R. 13: 1935, s. 1-2.
M a ł e c k i Mieczysław, Język polski na południe
od Karpat,

Kraków

1938.

Pe tr ov

lexiconu

osad

wie,

[W:]

Sbornik

A.,

Narodopisna

mapa

Uher

podle

ui'edniho

z r. 177:3, te ska Akad. Ved a Umeni, Praha 1924.
p (' t r o v A, Sbornik
F. Pestyho, Helyseg nevtara 1864-1865,
Sezncim osad
v Uhrach. Vyd. teska Akad. Ved a UmEmi, Praha 1927.
P e t r o v A, Pi'ispevky
k historicke
demografii
Slovenska
v XVIII-XIX
stoleti, Praha 1928.
p o l i v k a J., PoLStina v horni stolid Oravske, "Listy Filologicke a Pedagogicke", t. 12: 1885, s. 463-71.
R a f a c z Józef, Polskość Orawy, "Echo Tatrzańskie",
R. 2: 1919 nr 3.
S e m k o w i c z Władysław, Kiedy i skąd przyszLi Polacy na Orawę? "Zie-

A. P e t r o v, Narodopisna
mapa Uher podle uiedniho
lexikonu
osad
z r. 1773, Praha
1924 Ceska Akademie
Ved a Umeni; t e n ż e, Piispevky
k historicke
demografii
Slovenska
v XVIII-XIX
stoleti, Praha 1928.
17 M. G o t k i e w i c z. Słowak
- Słowiak, słowieński
- słowiacki,
"Język Polski", Kraków 1946, Lipiec-Sierpień;
Z. S t i e b e r, Słowak i 810wiak,
"Język Polski", Kraków 1936, nr 21.
18 Van
e l, Histoire
des troubles
de Hongrie, Amsterdam
1686, s. 237.
16

mia" t. 16: 1931 nr 8-10.
S e m k o w i c z Władysław,

Rola

Zywiecczyzny

w

osadnictwie

Orawy,

"Ziemia" 1936, nr 1.
S e m k o w i c z Władysław,
Materia!y
do dziejów
Górnej
Orawy.
Nakł.
Muzeum Tatrzańskiego
w Zakopanem.
T. 1. cz. I. 1932, Cz. II 1938.
S i kor

a Antoni, Spiew kościelny na Spiszu, "Ziemia" 1920 nr 4.
Zdzisław, Słowak i Słowiak, "Język Polski" Kraków 1936, nr 21.

S t ieb er

299

298
cz-:.n!u śmicr;J:~neGo

!.;(,.c.l:~1~,1'i·.

~~ c rIl. b ':: t G.

_~\.

JUd:~i_.-:

l)rz~,:d

i(~

l':'u.:t

I,i

S ~\r.~ ~:'i:. ~:' ~~,

pr;'.(~to

:"J::(;':);iv\~'\-rn

!ntl?T'\',.'cniuj

~""·'''I

sl'7

prz'~:,jc~·\,,.jCJ. ,~;,:c; Y,·

~"r~.oc.1k,:·)

T~'V O'o;:-72J7:2

'{J.

\v ~r;~'a\\'y ludzkie
je::t POi,'.T;:::zcchn::.·.
z:·/skac· let-· prl~YchyJno.32, lub c~~;~:.~0n~ć
sif
c.17.i3t<.' ..:i.i'.;j1i. \\T ty:n tk\\'i żróC::0 l)0\?~:,tar.:.i:~:~ze:-c" ~\J

ci;.]hl

:~ J.:o1.(..::~'->to.r:'a.j..-;

~;kl~."~2kr07J':~8{~_102\V:':,::cii

o:~l~lrach 7., ';:';:,er\\~()'::,L1

<p du ·~c ':,':,T(:~ź~lie rcd?inr<':

L'.~:,':ll'")\,',:;::.l

'}i·;;pó:i1Ci rcdo\v?ch:

L

o:~~

'.\'-:,·.(ę,~"nj:,: rnc~c·.'·::

G~Jrzę'J t:.:.:'). l-:óbi:2ra

ci13:cc;.1-:-

1='!';~Y\\"il'-::<u kl;:;~·o\,,!<g/~'.
Obok ~';'-'.;.2r:i,- \"~: fiuer: ~'~'.. c;"'bGdz·~::-..: G~~ l::,::od!\:!~; ..". n~t;::/":.:Y·:7:-.::'. (~O ro~.'-~;.-:<:'-'

·,,::.-··U

'\ Yl'~r~)n?C).s
, ~~.~
".1:?/1,:

'1,-:"

" :;,:.,":".,.,

(~c. U')

~:/',,~·.tt··~(::,~o>·

(,!"'iC:,'<~, ~-··-2,.,

"X>" 1. H .,.l:yku.(·

<':" G7rd fl C'i. n ",

n,

o

Tn

C-~<"/ TO(:11'(.

~-(. ~_

i;:~ Ir7.>'

".~"
::"'.rt,\ l~;,:i;'-)

"1:-"

.l:C)·~::.~r;,c ,',

et

1\

d c~ i t;..~ l.-'] ~:. n t .~.1 c:r:l7..

\y k;'i'[.,:rtT:.z ko'~2jno c~-~a'.~\~ialj~.'T~;
tu
in~.(;.ri2'~U,~~C0

\\'i8do~o;;ci

o

C1ktuc,;.n~·c!'

z:').-:::'zyt( •.,,,·)

:-:'.:1\:vi:-r:"lj~1,

:"C'~~(,

\V IT
i (
>'_r;::J(~ 'Y"'~,'"

~\I i:::: ~~
>

ję~iu

ed

\'r"

p,,»:.()':~I'1(>'

dush",'

·,:'~!."(;:1j,

..::U:·H(i~.C" D'f'/.,7!".;:)1:':-7n·.'

d C" ~"le~'

a

cdkryciach.

U \~..'ym;Ci)ioDych
plemion
Ango~i kult duchć)\·\i Gb,)jrnuj~ istoty~ które
\':(~d]e tamt':,;s7.yc!l wien.eń oplli;':i~y cia'ia śmiertdników
ora? demonów inn=;g(l
pocho:\z 'nia, Zróżnicowanie
tychże duchów odpowiada
różnicom lllVarst'Yieilia
SiJOkc7ll':'go ta:ntcjsz?j
ludności.
Dus?;
kontynuuh
S\\'Cj2
dawne'
za'\'~:ody, ~;;)ro;,nika.rrn, kO·'.':3.'lc.l"ni~ g<:lTn('arZ8.mi. Są one bądź \v randz.e z\vykiych sm, .ndników,
b:,dl. po'oi16w, królów
i czarowników.
U większości
p;p'11~on te: r:':'5;nice ','proll a e>;) je' s:e do du:I,ów dobrych,
pochodz,jcych
oel
li.1d:<'iktórym
obca była z;o~c i chę':: szlzodz:nia.
oraz duchów zlych najc;;q,;ciej po~'hodzących
od czarov"nikow
itp, Przekonanie,
że dusze po opUSz'·

c :'!,!::,~(~,:l~l~.1,i.cr or,li:::u::e

:'.~.k·: ro~"_U'~!,;";2 Się

:':t!2id .:.!'C

kLO~j, D/

::pG\:\.iod,Y\i~'I.~ cZYl>;

~, i.';:'\:::~. '.l-7 i:';c'-

s:'nif.'·:~:~je:~;t czyr~T:~pr~::.';~ci\:VlJyn) f:c~~;1..1:"7'~. ~"':':~d f2tl:t i
p-.~7.:i/pi::;~IJ:-~c~-;.:::a~a~~lo~;.~i;
kt6ra
.2f:J ...Jó."'Ua r:;orr·1.2:oy h:eg
na~ury. C7.aro\ ...rn.i(-'~'

j::-~l,

dy.s}:tl·::;8["~1
:)u:):U{a,-"~a(:ł"', j\1ięd:':y
v..;j~r::LaTt!i c1o"-'-·.-h}~~~li~2T"DY
s;e ('ZP~'.to o i..;~c~t.:-~:;~
G-,;,':fr:i.e,:i8.C!: i (~',~:;:':-ni(':2}'" !'~;·)ul:;;·\vych \V d·.-:i.ed:~i:l2J.;h intere(.~ujqcych
ctun··
;:r~) ~2.. I~cd(1y ',:::,~·:r.r. t. 7.0rn:~ k:;~.c1y;;zerri.':1 bibLcgT9.fta
:::ktu:::}nych l-lO\'lc:,;~:i v·:'~:~,
(ln',\,:1iJ.~·.'.~·'~!l, or;.',.: c.:~~i:~,
r:'J.r1f'<;;~ar:y('hdc~ R..:·d2.k~)1. .f\nth:copo;u
Cz~~:,;o:J.i.sr~-:,
z pod8ni.0';~n, 7.:.~"'.-~)r:'y('> ~.V nich tre:~:'i. Ze::z .. t 1 (Fa:·:c. 1----2):
Ch. E3r"i~En:,J\,:!/\.1',;·.!'!: IoC u:t t eJu c h ') ',\~
re! 2. g i a u tn u r z y n {1 i;:,
B ~.~.
n t II V/ p'ld,n.·-zach . .l\ngoli
(CU-~2 d:·~s ćsprits
et magie eł1ez, 1GS Bcl.'::-;,i O~l du :~Ud'-O'I.10~:·t c~c l"'.l~.!1go;'8.).
l\;),tnr
rGz'~:;~:'.vy1='0 ~)O-letllin'. pobycie
\V .A..~-;[;o1i lYrzcdsta~\vił \\ ierz.~·ni,:')
i ~~!·.~;l·:~tyki
nlagi~zn..: pa::1ujic2 \""1 tej c:,~'ę;~i Afry~:.i. PrL.Gd(l.lj(j~en1 p:'.:acy :;(1
vy-;crz:~n:g i Ll~.-:r,;a lnurzyn6vv
5;rupy .l\.l.nbo, NY2neka I-Iu~nbi oraz I:'.:ereL'ó,:,:,
\N kulturze tych ]udó\-v' \·'·yi"l.żnie zaznacza się \-\"arst:"·a kulttEY
chanl1cl·:1. j
%.\"·lk~.ę

:::'9C~:-'k;.)~ \v.;.. r ~:;1~8.

(J~:;

:!.,~,·,~,':ld';ie:' ~;:~ r>:~'~~.?C'·/:·~'er a:", .:: zalc:'·,;.'

r\ fl, S 'l,:' C t ć1

~'l'!...-~',rJ7·
,.·;()C~i.~

l:' c'" ho(; '7 ;" ,~'li (;.\;l,1:; 1.rr1!~ń. ;,k. i."::,r~o.

~ l':)~::p'::t;\\i rr;:',.(."·,Y:.~;·::;,

.~
~,?;.-..() dcl.~:~:~:;.iC7rlC ~;,,~ :;~J ~.:;ll~;~~~
__\~ ~.1ctycz.C'~; ,:tr'ch~<il.:,~:;ii i ~C:'i'.::...

] ,GZ\.....
a'.v3·~·'.V~1.. l"/.'l;};'r
C"

~~~~
..\tj(r,:\

__

::---.(3).\\1 L:rnat··'2(,

t;.\..L':"~'i01,1"-I::',~. ()~V··1,,:

l;):

l~~1:~::":-,::
',:G""

/""'·!.';!,,\:,·01)():·~

k'C8.::)';/v~..>~)1:~;

7a~i~)-;!.. pc'-:v~/t.tJ.le v.; o;:·~~~ci.~t
o 1i:1k~~\vi; r?:~Di<.~. b,¥·.:v

,.

LC3:-.i

7;:).b·>~ t~.,.·.

Za

pl:mocą

bOVv'\0H:.

.~!~zyc7Jr!..··l
O.:3rO!~1~::":1

lna,~ic·I.!--:;\'-('11 zabi =:;~6-o.v "v:;.ka.z:I\Yar;(~

\vir;o~.;
..~2.:;~'ę. k~ór/ \Z~~(Oi(lO s.rO\,;(;dO\i\:a'~ śnli.~r·:. Ofiar~ \vyd3- ..vaDo Z~~./.~\'"I,~c-'::;,i
r:::d::ir\l. :;':~1:;'i~-;J:"~~:o. Cir.q'.a IYCt1i('zn~~ :;lnierci:"1 ,,~...śróct tortur
i udrE;C'zeń.
I\;atcn1:.(-!.:~:t C':;~:: -- i:U i'n-t.l u. j<:st czyn noscj.~ i Z(~01i.:OSf~.;'1, kt':fl.~2. po'/:v\/ala :tc::~,l·'
7.0\va:: :~:y(~;;el-'.':3, ~:r2.gnie:;lia

cz~tO;\',~i~~ka.

Ie I.jA.rT\ . .!~'.~·!\f:F i g u r a l n. €: ,/0/ Y o b r a że 11 i a d u c h Ó \\1 z n a d
~ l" o d k o \'./ e -: fi b i
,G:u r z c: k i 'Y u a t \fil 1:'-1 o \v <= j (} Vl i n e i «(]·e1'.;te!:'figuren

c~_yn rnittler ..:.n "'i:uat l"{h,l·:;r in. !'"Jeuguinea).

Vi fejOrlt2
~,rcc1.ko";,\/~,~0
do~·zecz3 r;'..:.::ki 'Yuni; leżą \,vioski, \V których
,\:::,~
:~OkD :=.ie rc?v,,-in~~ly urr~i~:ęi,no3ci rz~biar8kię.
Kun:;z~ ten za~ho\;v{:11 s.ię tani
po dzi"~;1dzisiejszy \'l po:::;t2~i pięknych "V drl.:0wie r;~cżbionych figUl~, \vyob"a~"';"~v"r. o';"hv blOb':)" "y['''alow''
slupy u chat zydle itn. Autor o:TI'hvi8
n·i(';~7~r'~·'
~)l'z~~;~a~\'i~;qCe :'~'Y5ckie fjgur~y,' wyob-raż,ającEl clU:!1;.'.
Z naz\vC11ni
j.'_~.h v:i"!,ż,ą sic ialntej~;z2
rnity
i ;,.,vi2fzenirt, głęboko się~;aj(1('e
y: życje s\:olc~('/~net ...
-c;h \v:"i. Po::;zC'z2,~~~óln8 fi;;,ury na ogół SLl vlł2sno{cL~ prywat~" a
z'Jioro':',:l w',a,no,;ci:,! ,;;rornad;,', ale odbieraj~l cześć od w::zystkich ~złonkóv'J osady,' pozostahc
własnością
mężczyzn,
przechodzą
z ojca
na syna drog4 dziedziczenia.
Alltor pn;ypU57-CZa, że figury te były niegdyś
konkretnymi
b6stwami
wojennymi
k8żóej z tych wsi. Wsi te należajy
do
plemion szczególnie
dzikich i wojowniczych.
Po przybyciu
białych koloni-

c;~('y~;,:'

;'[2

301

300
K. TACKENBERG:

zatorów mieszkańcy
musieli zaniechać wojen i napaSCI, a groźne bóstwa
musiały więc zmienić swój charakter;
stały się opiekuńczymi bóstwami łowów, a wreszcie duchami pomocnymi w leczeniu chorób. Zasięg wpływu tych
bóstw nie wybiega, z jednym wyjątkiem, poza obszar wioski. Autor niestety
nic mógł zebrać dostatecznych
danych do zagadnienia,
czy i w jakim
stopniu istnieje związek między postacią, jaką figura przedstawia,
a drzewem z którego została wykonana. Autor zwraca uwagę na fakt, źe w liter<'1urze odnoszącej się do Nowej Gwinei naogół figuralne rzeźby interpretowane S'1 jako wizerunki przodków. Do opisywanych przez niego zjawisk,
to uogólnienie nie da się jednak zastosować.
Mimo usiłowat'I, autor nie potrafił
rozwiązać podstawowego
zadania,
a mianowicie określić co jest pierwotniejsze
w tym kompleksie wierzeniowym, rzeźby figuralne ilustrujące mity, czy mity wyjaśniające
sens rzeźby.
F. SIMOONS: A f I' Y kań s k i o b s z a I' b e z m l e c z n e j g o s p od ark i (The Non Milking Area of Africa). Od czasu E. H a h n a
(Die Hatlstiere
1md ihre Beziehungen
zur Wirtschajt
des IvIenschen, Lipsk
1896) wiadomo. źe na znacznym obszarze wschodniej Azji nie wykorzystuje
się mleka, mimo posiadania
trzód. Podobnie w Afryce istnieje obszar, na
którym mleko nie stanowi w gospodarce produktu o zasadniczym znaczeniu.
Obszar ten w Afryce obejmuje puszczę tropikalną
i część terenów pokry··
tych sawanną. Obszar ten, w okresie przed europeizacją,
stanowił prawie
trzeci!) część kontynentu.
Autor próbuje określić geograficzne granice tego
obszaru; zasięg ten nie pokrywa się z obszarem występowania muchy tse ts e, jako czynnika niszczącego bydło. Na obszarze występowania
muchy
tse - tse istnieją rasy owiec i kóz, które uodporniły się na śmiercionośne
ukąszenia tego owada. Dwie odmiany bydła rogatego, zachodnioafrykańskiego, również wykazują pewną odporność na jad trypanosowy.
Mimo więc,
że mlekodajne zwierzęta są tu hodowane, nie są one wykorzystane.
A chociaż przeciętna wydajność mleka byłaby tu dość nikła, to jednak zdaniem
znawców tego zagadnienia, mleko tutejszych zwierząt jest wysokiej jakości.
IT podstawy tego zjawiska leży niechęć, z jaką ludność tego obszaru odnosi
się do mleka. Picie mleka uchodzi za objaw "nieczystości" pojmowanej tu
w sensie magicznym. Przywilej
względnie prawo picia mleka ma natomiast czarownik. Autor dochodzi do wniosku, że powstanie obszaru, na którym nie występuje gospodarka mleczna jest wynikiem nie braku zwierząt
mlekodajnych,
ani też skutkiem zapory, za jaką można by uważać zasięg
występowania
muchy tse-tse, lecz zjawisko to można wyjaśnić jedynie kulturowym oporem, wynikającym
z niechętnej postawy ludów tego obszaru
do użytkowania
mleka
jako pożywienia
codziennego.
Tłumaczenie
to
uznać na~cży za niewystarczające,
gdyż nie wyjaśnia historycznych
uwarunkowań tej niechęci wynikającej
z młodszości i obcości danego typu g~fodarki.

W

s p I' a w i e o s a d n i c t w a k u l t u I' Y t I' yder Tripolje - Kultur).

P o l s k i e j (Zum Siedlungswesen

Prehistoryczne
badania w ZSRR szczególnie w ostatnich latach rozwijają się z ogromnym rozmachem, a publikacje w tym zakresie mnożą się·
Niestety niewiele z nich dociera do krajów zachodnich. Autor wyrażając
zadowolenie
z powodu publikacji
F. H a n c a I' a Prob/erne
tlnd Ergebnisse der neuen russischen
Vrgeschichtsjorschung,
[1951 Praca ta ukazała
się w 33 zeszycie: "Ber. der Romisch-Germ.
Komission", s. 33 i nast. jako
omówienie
sprawozdań
badaczy
radzieckich
Tatjany
S.
P a sse k
i J. J. K r i c e w s k i ej, Periodizacja
tripo/skich
poseLenji, Moskwa 1949
oraz Culture
tripoLienne,
t. l, Kijów 1940. Przypisek recenzenta],
przystępuje do omówienia szczególnie interesującej
go kultury trypolskiej.

••
,.

l

Porównuje on osady kultury trypolskiej z osadnictwem obszaru ceramiki
'Nstęgowej. W szczegółowym wywodzie polemicznym uzasadnia swój pogląd, w którym przeczy twierdzeniu,
jakoby osadnictwo trypolskiej kultury
było osadnictwem
stalym i trzymało się trwale swych osad. Wskazuje na
pewne podobieństwa
w budownictwie
trypolskim i w budowlach kultury
ceramiki wstęgowej. Domy w jednym i drugim przypadku odznaczały się
znacznymi wymiarami a domy ceramiki wstęgowej posiadały jeszcze większe wymiary. W jednym i drugim budownictwie
materiałem
było drewno
i glina, przy czym w obu przypadkach
stosOW2.110"'mstrukcję
słupową,
w której ściany między słupamI są \vypełniane plecionką oblepianą gliną·
Jedyną istotną różnicą była konstrukcja
dachów. W trypolskiej
kulturze
dach głównym swoim ciężarem prawdopodobnie
wspierał się na ścianach
i slupa2h ściennych; słupy wewnętrzne pełniły tylko pomocniczą i nienajważniejszą rolę, o czym świadczy - zdaniem autorów - wymiar przekroju
{;]adów słupovvych i gęstość ich rozmieszczenia. Wszystko to przemawia zatym, że należałoby tu liczyć się z kostrukcją
dachu na krokwie. Inaczej
sprawa ta wygląda w budynkach
kultury ceramiki wstęgowej. Tu wewnętrzne słupy są gęsto rozmieszczon:l, mają przekroje duże; świadczyłoby
to o tym, że dach swoim głównym ciężarem wspierał się na owych słupach.
To przemawiałoby
na rzecz konstrukcji
na ślemię i sochy. Otóż mimo, że
w kulturze ceramiki wstęgowej btl.downictwo posiada cechy niemniejszej
trwa 'osci niż w kulturze trypoiskiej
istnieją dowody, świadczące o tym,
że ludność rocnicza tej kultury opuszczała swoje siedziby po wyjałowieniu
okolicznych pói zajętych pod uprawę ziemi. Zdarzało się, że wielokrotnie
ludność ta wracała
po pewnym czasie do swych siedzib, w swoistym
cyklu rotacji uprawy ziemi. Autor nie widzi dowodu, który by w sposób
dostatecznie przekonywujący
świadczył o tym, że ludność osad kultury trypolskiej pozostawała na swoich osadach w sposób ciągły, nieprzerwany,
co
z kolei musiałoby dowodzić innej techniki uprawy ziemi niż ta, która ma
zastosowanie w kulturze wstęgowej.

303

302
l«()~.c·jn~;'Tn. ~A·I.'2clr{liol~{n

cl:-ldl.iZY c±uU)["a jest

p(;~_~ki;:..::~rOl\;:i.~G11y ::i.e; -\V U.:-;Li·/J'u. rnatri:=i;.-C:l2
i·'. -- t:;~;~L_.,~ (~t) ;.I':,.:.'~)

..

.

.
~-,,:_-jl';'~).l.\:·,·i.eK

ci:·~
\\'

i:..'lni .;[Ld

.' n.::..JcJ

,/

z

,,'1:.<.. l.r~ól·c:i~a,u
.. ~.i.:'':''l"LY

:~;ę i.::;\\':iyril,

\\.'~"·:';8."e

0\\'(.'

vvo(i~':icz: ..-:'./

l';:".

(}....~t.-:(;~(-J. i:rl

;·;.tl.ikcj:~1 i l:L:;,y"l.Li.0·,\~c~.r:i2(n
\\-.l'~; ..'.,::::~;e:~.i.:LO~· l":JJ-'L"t'CiJ"ld2

.l~-l~(l.::'
\V~ J:Ji:-:.:c~

~., :;)1:;:lU, z,-:'

\"1

::.jGV'::,~

tr,v-

l\.u·~or liz-LGsui":ko-.vuj...;

się

IO·~~·lic:..\\·8.

;.rL:;";··::JJ.l

nad

hodo·\~.:l

j,

\,,'

hOUO'N-

~t'epl'ez"n~o,~:anG

g: Ul~'Q~'~l z3.i"~1ieszkuj;ącyr:1

~~-;:;
i::t:jLilC

:eJ~lc';~.\i,

Lad

~\.'~:lil(:·~· .. 'd

.~l:,l..Jc~",rr,':'l: ~ ~;i :,--,\\'rl:;~'::l stoł.Jniu

\'.•
'(>~~'.;.. ~\;;·,.rO:L..:..:_'L

.:;·~.ic'j ;CUpi0

stOljDiu

klLt"J.ry

n:.c'.~;.:.:r:a.::;~-,\- \V ::;)0'.;0.)
nL;, ..\·::~LI_'ll\'-·'Y,
nic:: dc,\\,'o...,· S'l..(J::J:.:.;'i!-cach
~polecznycil.
Jego
zdani2'm,

~r.'}·~.o.:.·..J:i-:j ni_: "'\~i.::':'<.~,.:\vyr::L:L:_j

(,;J1_'

r:yn1.

\v jakim

luciności

gi'Up

~,Yi~~L..L-I':'.I~t~\.;nid.
Yc.l~.t pfzev,'i::~gi
. ,.
"..

\'.'/L.i.~d.~:.c,\'

";".:.:":

i~\..L~L1rC::2

Lugadnienie,

::_~;L nipG:.c-~:a, ;.'2 ~;~0.;d.l(.ki .spOL;C~~ll~

UL::.~.. ~(tni(Jn;:·i

kt.órych

budynki

\v,.,:r..jżniaiy

\,

l

u ;to~'iullko\'.'uj::: się 'tu.kże
f.:Cl-<;DVv·\.?j

ifl7;:;e

GO

tej

ni, \1.1.;:.;zdY:JY j::~un(;rodz.:.nl'.yn1.
V'l fakci2 L,V!n 'vidz; a:~ch,;;:;ll""uklu.:::y spot<::cL:::-iej na l...ojeciyr'1c:~::.:~ rnal:: rodzin:;r,
:\_'-E :r
prz,vpu.,;:z;.::::a jJ.:cnak. Ż.= zrniCl~'!..a kGn...Jtruk;~ji (iomu c..',ics;:kalneg.()
il:OŻ.:.· .si~ tu \vi:{zać: %t.~ :~;Yn;'3.l
..a!'nl gos1~·oó3.reZirtli, ll1iano'vVlcic
z v:zra:.:iLc".ljqc:,,~
pT~":~'-v'V'a[;'::1hoc1o\\:li nad l"olni.ct,,-·..,:ern r~.a tiTD obsz3rz,~. 'W' z'vV.i.<zku z t;y~ri1 (;~utor
·v\'y[.:'o\t~7io.(;.asię na l{:~:-"1at: czy i \'\1 jaklrn
stopniu
slusznYi.TI jes'l, t\vierdz.(·nie
(rr~jn, I-I;:nlC('~rc:"')~ ie 2"\ ::ba loessovv'a nie sprzyja
roz'INojo\vi
12.SÓ\;v· i~ ż:; to
\"'~a~;ni.e byla cZJ'r~EE:i('n"l istoln,ynl
dla roz\voju ro1.nict\va nC1 tyrn Ob"3:(~ar7.s;
g.leba .J.o~:::';:)o~·D.
spI'zyja
pora:;i.:anlu laso'"v liLcia.stych.
Jc;o.ynie klirnatyczna
po:.;UC!ł3 \Vipari~t. 7. obecnego
oos,~aru stepovvego
lClsy, niegdyś
ta.m ro.:nąl~e.
"l"o bylo czp,mkiem,
ktGr:l zmusił gospodarkę
poprzednio
rolniczą do przej:0;68. na go:,rodarkę
hodowlami, siepow:;, co znalaz!.o swe odbicie w zmianach
i:,'pu domostwa.
J. NICOLAS:
Przydomki
Vol ty (A. O. F.)
- Volta (A. O. F.).

Les

murzynów
surnoms

-

Ela
devises

z obszaru
des L'ela

:<~1:"i..J.~1.

..~l.Lld

3rL--'t'.' ;

>.: ... ,

. \V:..:q).
t'j(;

lnJ.~js':,

(;l:J:~~~Ć:-

.1,'t:,(:'':'''~i:;~l)-l/l;~c::(bt.d\·. :o".~\ l-·.Ci:>~/~ 8U.'L():'~~,,",,''':
Lt:.l< ,':',z~:'/) ;:·~t·lY-·
.
.
o :L:,0."i·,~C.~~1.2

.., ...,

o:,'

~:~-;'C:(1Y
oJCG'.'·:,

2. Vli~:1r3 ....
\7 ;:;cga,
kl~:.tU.

PO';lc1d:::1 l";C".ęcit~ ~ (ł~v"',~.:.:>O. r..l;lj·z~..';,': U pu0lL:::".:1~i:·n ra:. z:.:j

l,;:;J.~:,:ty:.::.L['- '..•

t .._·, .-.~>:,:}~,:':. \.·~:--LZ.:~

:5. Str6ie

l;}:-'.tli ~-=rzy::.~(;dy: ;J)

c;;'(l"ry

f'raL:8

rnl':;J~c

ku·i~ov~.'ycll.

d·~'j/.:;:~ZO\,VJ b)

:;:-o~_d...:i:1iy:
l'~.~~L
:.J['~C't~JC·i"-· "i. Y·'O\V:'lC:-'·

~a'\:..-j~.-·l'a !!2";.tzi..,~1::':,c.'e

3. IJucir: prL{Jd~(>~;

i

(.;_ "Vi'yroc.:i:1L2.

CZ8.I·l.;\;,,~:Lei:.'i~

~i;?bczplcc:"0ń:/
•.\,vU z~; Strony
Z\'Vi8rz.~:ft.,
1):<.1 SLl.l6i:>,\'
nac;
:;:d5~cl.dl1i('n::8.:':l1i
pOYl,.f;:it2~lia

l

'~'. \\7J.~,ka z ;,:i-

r.G.fl1yt~)·na

ro%\\rCJU

!:JfL(;\::il'l

ś\vic:~to~~().s"lr..ldLl

religijnego 8rtykuł ten pr2Yi"~osi '\:""81 ~03Cl0\Ve .rnaV.::rlaly
Ly:nl b2.l'dzi0],
'lC~
:~ on·:; b~zpo.~redriL.:l ~xypov..··:~dzi;~tych, kJ~órz.:T l~ult 'l"~[~ L\vor"~:.~,r}'..~~I{t.Ykuj.-l i kJrrJ~~"ltują.

T

"AttJ~·;:uł znajduje

I

t

Sliv'Ój dalszy

ciąg

\v nH:'t~1JnYfn.z-: •.;L,~'cic

j,.Antb,ro:,:osu".
G. Vii. 13.. i.-IUNTINGFORD:

n Ó 'vV, D o l' o b o ('ihe

la

Pierwsza część tej pracy opublikowana
zostala na 'amach "Anthroposu",
t. 45, 1950, s. 81-118. Frzydo:r:ki
fnurzynów
grupy Ela służ~ do rozróżnienia \\: przypadkach
homonym:i
r;liędzy dwoma
indywiduami
tej samej
grupy, które noszą to samo imię i należą do tego samego klanu. Autor
~·rzy jmuje w z3sadzie defjnicj~ znaczenia owych przydomków
zaiV1. G l' i a uJ. E,' C m (L'Aliiance
cyLharicque,
Africa,
London
1948, s. 253). Według tej
definicji
przydomki
te są zarazem tytułem
honorowym,
dewizą, pochwałą
i pochlebstwem,
jakie się kieruje
pod adresem
zainteresowanego,
ażeby
podkreślić
jego kwalifikacje,
wyrazić
wdzięczność,
dodać mu otuchy. Nicolas daje szereg przykładów
takich przydomków
używanych
w murzyń-

zlożv!.:'::,

·,~~~:;.;~:~~l:~')2
_;'~":'lcLdung(;

.::.:1 te.l

u·{:':,~o\.-lc 'L"o:!Jl::l'; C;0.\\"(}cJ

Haute

..L(,

(.".'

bUliyr:.kor.n

(;i~C:

.....
.:,:::·~_<~.~l ~YI./.~·.' !;·i~~·,'/;.::i~·:J~(}.0 :(.L'1i"':':'.::ł~-..«.:\-v,.-:~~·jrt:~ ~,"i=~:l(::~':,_j,:'; n t':

int2rpt2tacji,

~·:lie.;sca

\.\~ d P e)g c f ()

dr~aL:L~.~jęLyL:c\\'i:!

ich

óy\vaJ~';

i.'~'

,

L:,:.:._,.·~d~(:'d.I..l.:/n'1 !'{::J.~,:'

F.

l~ l :-C. u. r~: :,' n. 6 \\

sj(~

ku:~u~~}"L;''ypolsk'~ej,cl,':i··:,.ri·':':~ c.1u~.:~
uS'L·:;łJiiY

,:"> ~,'~;,.u'·=:cil.:~ kujrych

.:;"';
~ '~~,,;n
'.,y~a~J 'J ero;,

;j_~cH~zi~.

\";\-~·:i.'i:...~~'£,:j."l;
.. \', i.;•...I(;i{:b(J\:,~'e bl1(j::,·~-.kl ~ni.C;:.zkd~n::

G cir n e j

~i

~-~ld, lJ()~;~(~~)iając rO:~:i.l:nlcni.e

skL':l.d(Ji:cu'.\

Political

CJrgaDizacJ<l
Organization

polityczna
of ·lhe DoroDoj.

murzy·-

Autor opisuje
polityczną
organizację
grupy murzynów
K2nii, Dorobo,
którzy pi"zyjęli od sc!siacJów żyjących
na wyższym
poziomie kul(lirOWjm,
mianowicie
Nandi,
szereg cech kulturowych.
Dor'obo, przed zetknięciem
siE: z grup) Nandi po 1925 r. był ludem łowieckim,
choć przyjął
od tych
ostatnich
hodowlę zwierząt
i rolniCtwo.
W kulturze
Dorobo zachov.'ało się
jednak wiele wyrażnych
cech łowieckich.
Życie spoleczne
kontrolowane
jest przez dwie instytucje:
rady klanu
i rady, karet. Ta ostatnia
ma szersze kompetencje
odpowiada
niejako zarządowi
dystryktu,
jednoczącego
cało!'ć interesów
wszystkich
wiosek Dorobo. Autor opisuje funkcje
rady klanu i uprawnienia
rady, koret. Rady
klanu
działa jące \\1 zasięgu
poszczególnych
klanów
są kompetentne
do
rozstrzygania
lokalnych
sporów. Do spraw tych należą spory graniczne,
łowieckie,
zabójstwa.
jeżeli zachodzą wewnątrz
klanu oraz wstępne
dochodzenia w przypadku
zabójstwa,
w którym wchodzą w grę członkowie
różnych klanów.
Karet
roztrzyga
spory między
klanowe,
rozpatruje
przy-

305

1

304

i

padki zbrodni, jeśli strony należą do różnych klanów i jest ogniwem pośrednim w sensie politycznoadministracyjnym
między kolonialnymi władzami kraju a klanami w ramach dystryktów.
Następnie
daje autor przegląd założeń prawnych,
stosowanych
przy
różnego rodzaju przestępstwach
i zbrodniach. Z kolei przechodzi do omówienia religii i magii u Dorobo, wskazując
na liczne
podobieństwa
w wierzeniach i praktykach Doroba i Nandi.
W.

PILCHNER:

L u d ow e

św ięt a

w

Nep alu

(Volksfeste

I
It

na którym zabił zwierzę. Charakter magiczny zdaje się leżeć u podłoża zwyczaju wstępowania na zabite zwierzę ze śpiewem i tańcami.
W rozdziale kcń,~ov;ym autor stwierdza, że u podstawy wszystkich tych
praktyk właściwych ludom łO'.vieckim afrykańskiego
obszaru leży zamierzenie ubezpieczenie.
się przed możliwością
zemsty ze strony zabitego
zwierzęcia. (p<ltrz H. Baumann ZFE, 70, s. 208-39).
W. HAVERS: O z ri a c z e n i o w e j war t a ś c i j e d n e g o z i n d 0g e r m a ń s k i c h s u f i x ów (Zum Bedeutungsgehalt
eines indogermanisches Suffixes).

in

Nepal).
Większość świąt obchodzonych w Nepalu jest podobna do tych jakie
obchodzi się w Indiach, tym też tłumaczy się fakt tradycyjnych,
osobliwych
dla Indii, wędrówek
pielgrzymów,
stale kursujących
między Nepalem
a Indiami. Autor opisuje w artykule pięć świąt obchodzonych tylko w Nepalu: 1. Matsyendrayatra:
jest to manifestacja
na rzecz Naraya n e V i s n u, bóstwa ludowego, opiekuńczego w tym kraju. 2. S l' i m a t i:
W 1789 r. dzicy ale wojowniczy górale G u l' k h a zdobyli Nepal, kładąc
kres panowaniu dynastii królów N e var i. Na cześć tego faktu lud Nepalu obchodzi święto S r i m a t i. 3. Święto bóstwa N a l' a y a n a. 4. Święto
K l' t t i k a, na cześć wojennego bóstwa K a l' t i k e y a.5. Święto D e v i ya t l' a, tj. na cześć bóstwa, chroniącego ludzi od malarii.
S. LAGERCRANTZ:
(Hunting

Trophies

Ł o w i e c k i e t r o f e a i m a g i a m y ś l i w c ów

and Hunting

Magic).

Rozprawa z zakresu językoznawstwa.
Chodzi o sufix -tu-, który w językach indogermańskich
służy szczególnie do tworzenia tzw. nomina actionis. W żadnym z indogermańskich
języków nie występuje
sufix -tuW tak licznych skojarzeniach
jak w języku łacińskim. Z tego powodu autor
podejmuje analizę tego sufixu i form jego występowania
przede wszystkim
w zakresie języka łacińskiego, nie pomijając jednak i innych grup językowych, w których to zjawisko występuje.

l
I

Ogon bywa u tubylczych myśliwców afrykańskich
uważany jako obowiązkowe trofeum łowieckie. Drugi rodzaj trofeów, przysługujący
tylko
łowcom, stanowią pierścienie, wyplatane z włosia względnie z sierści, wyrwanej z ogona zabitego zwierzęcia. Bywa, że pierścienie wycinane są ze
skóry, ze stopy zwierzęcia. Pierścienie takie bywają też nakładane na broń
łowiecką·
~
Inną kategorię stanowi zabieg wykrawania
kawała mięsa z grzbietu zabitego zwierzęcia i spalanie go często z ogonem i uchem zwierzęcia. Osobne
z<:biegi i wierzenia odnoszą się do wyrywania zębów zabitemu zwierzęciu.
Penis i uszy także bywają obcinane zabitym zwierzętom, przy czym o ile
penis bywa' zawsze spalony o tyle ucho bywa niekiedy w sposób obrzędowy
zjadane.
Do osobnych zabiegów należy zatykanie otworów w ciele zabitego zwierzęcia. Wspomnieć
należy także o zwyczaju ucinania
wąsów leopardowi, z czym wiąże się szereg zakazów. Obcięte cząstki bywają używane
w pewnych magicznych praktykach. Do mniej znanych zakazów zaliczyć
należy zakaz oglądania się za siebie w chwili gdy myśliwy opuszcza miejsce,

M. VANOVERBERGH:
Religia
••nd Magic among the Isneg).

I
I

I


I

u

Isnegów

(Religion

Jest to część trzecia
rozprawy
poprzednio
zamieszczonej
w t. 4S
Anthroposu.
Część ta poświęcona jest opisowi dwóch aktów kultowych
lsnegów, śayam, say - am, i ceremonii noszącej nazwę pildap, odbywanej
na cześć ducha anlabban. Tak w pierwszej jak i drugiej z omawianych
tu ceremonii istotnym momentem jest ofiara z psa i produktów roślinnycA
na rzecz ducha względnie bóstwa, na intencję którego Obrzęd cały się
odbywa.
Przewodniczy
obrzędowi czarownik.
Nieodłącznym
momentem
6brzędu jest wspólna uczta.
J. SCHNEIDER:
Uprawa
B r y t a n i i ('Uber den Feldbau

I

i magia

ziemi
u ludu
Sulka
der Sulka auf Neubritannien).

w

Nowej

Jest to niezmiernie
interesujący" artykuł, napisany przez niemieckiege
misjonarza, który pierwszy poznał i szczegółowo opracował język Sulka.
Opis uprawy
ziemi u tego ludu jest potraktowany
gruntownie
prZlede
wszystkim od strony językowej. Przygotowany
i opublikowany
został on
przez Karola Laufera, również misjonarza, bowiem autor tej pracy zmarł.
Przygotowanie
nowego pola upatrzonego pod uprawę rozpoczyna zabieg
magiczny. Tubylcy zawieszają względnie zakopują na tym terenie w jednym
lub kilku miejscach rośliny o właściwościach czarowniczych, które mają na
('elu odpędzenie zły:::h duchów. Po tym zabiegu przystępują do oczyszczania
pola z zarośli i drzew. Trzebież odbywa się za pomocą kamiennych siekier.
20 ..Lud",

t. XLIV.

JOT

306
Przy wyrębie pracują zarówno mężczyżni jak i kobiety. Ale niektóre wypowiedzi tubylców zda ją się wskazywać na to, że dawniej kobietom nie było
wolno używać siekier. Drzewca siekiery są zawsze obrabiane i przygotowywane przez mężczyznę. Do rozrywania
lian używany jest kij, (dl. 1 łokcia) oraz muszla, służąca do ich rozcinania. Ta ostatnia wychodzi z użycia
na rzecz metalowego noża (Buschmesser). Ponieważ drzewostan na oczyszczanym terenie
jest niejednolity
a drzewa cieńsze i słabsze rosną na
przemian
z drzewami
grubymi, więc najpierw
ścina się drzewa cieńsze.
W ten sposób przerzedza
się puszcza. Grube drzewa ścinają mężczyżni.
Niektóre drzewa, zwłaszcza o rozłożystych konarach, bywają przez dłuższy
czas zostawiane dla zacieniania pól i ochrony przed zbyt palącymi jeszcze
promieniami
słońca. Przyszłe pola są grodzone. Każdy kto w polu tym
otrzymuje udział w postaci parceli, wykonuje
kawał płotu ogradzającego
wspólną całość. Za wdowę pracę tę wykonuje
jej brat. Często zachodzi
konieczność
ubezpieczenia
pól przed dzikami, wtedy budują
ogrodzenie
z kamieni lub palisady, stosując przy tych ostatnich różne sposoby wiązania. Kiedy ogrodzenie jest zakończone pole podlega jeszcze raz Oczyszczeniu,
wyrywa
się porosłe chwasty,
ścina się to, co ewentualnie
jeszcze do
ścięcia pozostało. Zasiewu nie dokonuje
się prędzej
aż ukończone
jest
ogrodzenie. Chodzi o zabezpieczenie przed ryciem dzikich świń w popiele.
Po spaleniu nieużytków,
niedopalone
części bywają gromadzone
w stosy
pod pozostałymi drzewami. Stosy te zapala się dla opalenia gałęzi drzew,
aby nie zacieniały pola. Dopiero wtedy całość pola dzieli się na parcele,
będące udziałami
poszczególnych
jednostek
gromady,
uczestniczących
VI przygotowaniu
pola. pólka te znaczy się kamieniami, gałęziami, pniakami.
Narzędziem do uprawy ziemi jest kopaczka a raczej kij kopaczkowy, wyrabiany przez kobiety i mężczyzn za pomocą siekiery. Kobiece kopaczki są
lżejsze. W zależności od rodzaju pola istnieją trzy sposoby sadzenia uprawianych tu roślin (taro, yam, bataty, trzcina cukrowa). W pierwszym przypadku sadzonki roślin wkładane
są do lejkowatych,
kopaczkowym
kijem
drążonych otworów w ziemi, bez ich zasypywania. W drugim, chodzi o pole,
które po wypaleniu
porostów zawiera mnóstwo korzeni. Sam więc proces
sadzenia kłączy i pędów wymienionych
roślin związany
jest z rugowaniem korzeni za pomocą dużych, mocnych kopaczek, przy pomocy których
korzenie wyważa się i wyrywa. Każdy pracuje dwoma takimi kopaczkami,
które wbija w ziemię obok siebie i ruchem dżwigniowym
podważa nimi
korzenie wzruszając zarazem ziemię. W obu omówionych przypadkach
pracują indywidualnie.
W trzecim przypadku
pracuje na każdej działce grupa _ około 10 osób; ziemię wzruszają w ten sposób, że gromadzą ją w kopki, w które sadzą sadzeniaki.
Autor wyrażnie mówi, że w zasadzie nie da się wyróżnić prac, które
wykonywaliby
jedynie mężczyżni lub kobiety. Wszystkie
rodzaje prac
wykonują
mężczyżni i kobiety; prace wymagające
większej siły na ogół,

choć. ta~ż.e z. wyjątkami,
przypadają
w udziale mężczyznom. Do takich
nalezą: scmame grubych drzew, budowa domów, obrona przed dzika "t
,Kal~ndarze~,
:"e~ług którego toczy się ich roczny cykl zajęć gOs:d~:~
cZJ ch Jest kWItmeme poszczególnych
gatunków
drzew prz
d'
dla drzewa lturka
na nowy rok a dla d rzewa k'oralowego
ypa aJące
guip np.
na
przełomie czerwca i lipca itp.
'
,
.. W ko~cowym
rozdziale
autor wymienia
szereg uprawianych
roślin
l Ich .odm:an, .podając nazwy tubylcze na poszczególne gatunki.
N:ez~Illerme
interesu~~cy
jest przedstawiony
związek
znaczeniow
ok~es.len tubylczych na rozne rodzaje pracy, dający obraz w jakim stopni~
ZajęCIa Sulka wpływały na kształtowanie
ich języka i pojęć.
E. KAHLER-MEYER:
G r a m a t y k a i s ł o w n i k J'ę z y k
S
d a w e (M
t .
a
a nVokabular adr Isn a dV a n d e K i m m e n d e' a (Kimmendes Gramatik
und
er an awe - Sprache).
i
Sandaw~ to nieliczna grupa pochodzenia
wschodnio-afrykańskiego
ży;:;a
o~ecn.le w. centrum
terytorium
Tanganiki,
otoczona ze wszys~kich
tUl:n ~ ~m~onaml Bantu. Autor omawia manuskrypt
pracy podanej w t ynm:eJ~zego artykułu.
Praca ta wydana została w 1948
~~Yid:w~lCtwa M~cro -- Biblioteki
Anthroposu.
Oryginał
n:'Pi:a~;m;ecs~
.ę yku francuSkIm: Essat cle g7'ammaire et voca.bulaire de la lang
S

c!awe.

A.

.

BURGMANN: ..,.rama
G

t yka

i

słownik

A. l\"I li 11 e r a (A. :i.\ilul
1
1e rs G rama t'Ik und
Vokabular

l

':1

(

l!

języka
der Kanua -

ue

an-

Konua
Sprache).

Lud Konua to "rupa ję k
Keriakat
i Rotoka "'w ŚCOd::w~wJ'a pśa~uaska, zamieszkująca
obok grupy
czę CI wyspy Bougainville
"
k
o
wyspy archipelagu
Salomona. Przedmiote
6'"
,naJWIę
szeJ
om
A. Mi.illera, poświęcony gramatyce'.
ł m 'k
ow~ema Jest rękopis pracy
l s OWlll OWI Języka Kon
P
wydana zo~'a'
o
..
.
.
ua.
raca ta
~L
,a rOWlllez w Mlcro-!hbliotece
Anthroposu.
i S. WyRM:
S t u d i u m j ę 7. Y k o w e P. D r a b b e' a n a t e
.ęzykow
południowo-zachod'
mat
G w ' n e' (P D bb'
n lego
o bs za r u
Now e j

l
. ra
e s Study of the Languages of Sout.h-West New Guines).

Autor

omawia pracę P D
która pcd~bni:
Micro-Biblioteki
Anthroposu.

NieuU'

Guinea

bb '
e a ?a.len en Dialecten
jak
wymlemone poprzednio,

a

van Zuid-West

jest publikacją

W dziale: A n a l e c t a e t A d d . t
tyczne uwagi do zagadnienia
kszt l a m e.n t ~ na u.wagę zasługują: 1. krybert Baldus) i odpowied7 na n'
ałtowtama S.lę ludow brazylijskich
(Hero
.
Ie ze s rony Jozefa Haekela
2 W
. dO
Jozefa Henmngera na temat poral n d rll.. w Arabn.. przedislamickiej.
.
"
ypowle z
~O*

309

308
W pierwszym z artykułów autor poddaje krytyce niektóre wnioski Josefa
H a e ker a sformułowanie
w jego pracy Neue Beitriige zur Kulturschichtung Brasiliens
(patrz "Lud", t. 41, cz. 2, s. 978). Autor k\vestionuje słuszność
niektórych
wniosków
Haekela,
m.in.. interpretację,
jaką ów nadaje
znajdowanym
u ludu Kar a j a glinianym
figurkom
przedstawiającyr:1
kobiety. Haekel widzi w tym zjawisku
przesłanki
matriarchatu.
Autor
natomiast stwierdza, że wiadomym mu jest z własnych badal'l na tamtejszym terenie, że w interpretacji
tubylców (Kara ja) figurki te rozumiane
są jako obrazy mężczyzn i kobiet. podobnie
krytyczne
uwagi przytacza.
W odniesieniu
do zbyt powierzchownych
wniosków o niektórych zapożyczeniach w kulturach brazylijskich.
J. Haekel odpowiada na zarzuty H. Baldusa w artykule, pt. Entgegnung zu der. "Kritischen
Bemerkungen",
Artykul
Henningera nawiązuje do rozprawy M. Hermennsa (patrz "Lud", t. 41; 1954,
~. 984) o poliandrii w Tybecie. powołując się na wzmiankę Al Biruni'ego
(zm. 1048 r.) z której wynika, że u Arabów przed przyjęciem islamu istniala poliandria, autor krytycznie rozpatruje
żródła dotyczących tego zagadnienia. W konkluzji dochodzi do wniosku, że istnieją podstawy do przypuszczenia, że jest prawdopodobnym,
iż u Arabów forma poliandrycznego
małżeństwa
była praktykowana.
Autor wskazuje
jednak, że prawdopodobnie zasięg zjawiska był mniejszy niż to przypuszczają
niektórzy autorowie.
W tym samym dziale jest ciekawa wzmianka
o żałobnych pieśniach
Chazaków, i o praktywaniu
żałów po zmarłym. "Załe" te bywają śpiewane
w namiocie, w którym zmarły mieszkał. Autorem tej wzmianki jest Ludwik Golomb.
W dziale M. i s c e łl a n e a pod "Generalia"
znajdujemy
m.in. wzmianki takie, jak: a) Ogólna ilość ludzi na ziemi od pojawienia się człowieka
do czasów współczesnych.
Autor (W. F u c k s, "Zeitsch. f. d. gesammte
Staatwiss", Ttibingen, 107, 1951, s. 440-450) stwierdza, że liczba ta zawarta
jest między 45 a 85 miliardów. b) W językach indoeuropejskich,
zdaje się,
że pierwsze określenie słonia znajdujemy
u Herodota, 2AllqJ110. Germanie
i Słowianie zrazu mylili słonia z wielbłądem
(P. K l' e t s c h m e r, "Anzeiger
der Oster, Akad. d. Wiss". Wien 88, 1951, s. 307-325). e) W Jugosławii niektóre tańce ludowe wskazują niezwykłe podobieństwo do tańców indonezyjskich. Poza tym istnieje
uderzające
podobieństwo
niektórych
narzędzi.
rolniczych i motywów zdobniczych, między tymi dwoma obszarami. Według
R. von Heine _ Gelderna wyjaśnienia tego zjawiska szukać należy w tzw.
wędrówce pontyjskiej, która odbyła się około 800 lat p.n.e. Przedstawiciele
tej wędrówki dotarli do Indyj wschodnich, przyczyniając
się tam do upap.ku
Kultury
Diong _
san, a następnie
dotarli do wschodniej
Indonezji. Na
przestrzeni
między obszarem zachodnio-rosyjskim
a wschodnią Indonezją
moina wykazać elementy, stanowiące ślad owej wędrówki grupy pontyjskiej. d) "'V zakresie etnografii Europy wymienić warto ciekawą notatkę

0, no.rweskich
nosidłach do wody. e) Afrykańskiej
problematyki
dotyczy
:zm~ank,a. o artykule A. J. H. G o o d w i n a pt. The origin of maize ("The
::;out~ Atf1can Archeological Bulletin", 8: 1953, nr 29). Autor rozwija zagad:den~e stosunku żywności do gęstości zaludnienia Afryki. Wskazuje on na
,0, ze zamm Afryka
przyswoiła
sobie amerykańskie
rośliny takie, jak
kUkUl'~dz~, m"ni~l{a. or~echY ziemne i pewne gatunki fasoli, - gęstość jej
zaludl1lel1la muslaJa
SIę utrzymywać
na znacznie
niższym
poziomie.
f) Druga notatka zajmuje się pojawieniem
się konia i wielbłąda w Afryce.
W skalnych rysunkach
saharyjskich
wizerunek konia pojawia się dopiero
~ okre~i(;. między 1500 a 1000 r. p.n.e. Podobnie jak w Egipcie koń pojawU
SIę ~kze tu wraz. z :vozem bojowym; zanik wozu bojowego wiąże się z powstam~m .kawaleru, Jako formacji bojowej. Wielbłąd, jak to między innymi
p~Jtwler~za.Ją wspomniane
rysunki skalne, pojawił się w 'Afryce dopiero
w. okreSIe .1lnpenum rzymskiego. Pod względem ekonomicznym było to zjaWIsko. domosłeJ wagi, nie zaważyło ono jednak na zagadnieniach
polityczr.~~chl ;V0Jem:ych .. ~ezwąLPieni~ w arabskich podbojach istotną rolę odgrywdł kan a me wIeiołąd. g) Z mnych notatek interesującą
jest wzmianka
a motykach i t~porach ze skorupy i kości żółwia oraz ich znaczenie w gospodarstwIe ludow ~ceanii. I tutaj istotna różnica między narzędziem służą. cyn do uprawy zIemi a domowym toporkiem
względnie tasakiem
leży
-.V id'~ru."ku
linii ostrza i jej stosunku do osi styliska. Oba typy narzędzi
\\'prowadzone tu zastal\' przez protopolinezy jską ludność Ocecmii.

•.. Zeszyt 2 (Fasc. 3·--·'1) otwiera wykaz pis.n O. W. S c h m i d t it (1868lSA) .. Dorobek nauko',vy Schmidta wyraża się cyfrą 047 pozycji naukowych,
g'l):v~le z zakresu języlwznawstwa,
studiów porównawczych
w dziedzinie
~'el\glOzna\:stw~ ?raz etnologii. Poza tym zmarły pozostawił 62 muzyczne
K'.:mpozycJe rel1g1]ne.
R. B. SER.JEANT:
Kalendarze'
w p o ł u d n i o Vv o - z a c h o d n i e jAr
:\.lmanac from South -- West Arabial.

gwiezdne
a b i i (Star -

almanach
Calendars and an

przedstawia
'Wvniki swoich 'cerel-Iowych
'oaa'~n'
,,_.' Autor
....
.,
a
na t ema t' Kalen d a,La, Jako mlermka rachuby czasu u ludów południowo-zachodn'e'
-"
A •. b;'
K '", d

'
l J CL.ęSCl
_:,a. _.1.
a"~.l arz .en, będący podstawą rachuby czasu, głównie dla rolnikaw l marynarzy
arabskich, różni się od kalendarza
curope'skiego.
O '1
1..~aZlal na ~ztery pory roku odpowiada w pewnym stopniu p~działowi nla~
~"emu, o t:'le J2dnostki drobniejsze liczy się inaczej. Rok słoneczny podzie:/cny Jest n~.:la ~kresów, które autor określa jako stars (gwiazdy). Każdy
_. tych o~re~o\V lICZYpo 13 dni z wyjątkiem ostatniego al - Hak'ah który
11~ZYdm 14.. Ka~da z pór roku zaczyna się "gwiazdą", która nosi' ;'azwę
..• Abu, tj. oJcIec. Autor podaje tablicę ~'ynchroniczną, obrazującą
sto>

311

310
sunek pór roku, miesięcy i dni słonecznego roku europejskiego
do kalendarza arabskiego. Następnie omawia podział zodiakalny arabski i wyodrębnianę przez Arabów sezony (deszczowe, zimne i gorące), oraz fazy księżycowe. W części drugiej artykułu
przedmiotem
omówienia jest almanach
jemeński Muhammada
H a i d a l' a h a na rok 1635 rachuby mahometańskiej, tj. na 1945 r.
A. GERSTNER: Choroby
i ich
leczenie
w wi erzeniach
i l' o Z u m o wan i u l u d u We w a e k - B o i k i n (północno-wschodnia
Nowa Gwinea) (Die glaubensmassige
Einstellung der Wewaek - Baikin Leute den Krankenheiten
und deren Heilung (Nordost-Neuguinea).
Autor przedstawia materiały zebrane w terenie, a dotyczcłce ludu, któr:, ~)ył już przez autora kilkakrotnie
opisywany ("Anthropos", t. 46; 1951,
s. "*13-430; t. 47; 1952, s. 177-192; t. 48; 1953, s. 413-457 i 795-808).
W pierwszej części mówi autor, w jaki sposób według wierzeń ludu Wewaek - Boikin powstają choroby. Przede wszystkim Se) one skutkiem czarowniczych zabiegów albo zemsty bóstw lub duchów za naruszenie zakazów
lub niewypelnienie
odpowiednich
przepisów. Choroby mogą być śmiertelne; są one wtedy skutkiem specjalnej działalności czaro',vników. Omawiając szczegółowo przyczyny, które według wierzeń Wewaek _.- Beikin powodują choroby, autor wymienia je w następującej
kolejności: a) zabiegi
czarowników, przy czym czarowników dzieli na 1) Kombo tj. czarowników
szkodzących; 2) dag, tj. czarowników
uśmiercających;
3) maie, względnie
5angguma (w języku pidgin),
tj. czarowników,
morderców kaptmowych:
h) nieprzyjazne działanie duchów sagi, które także powodują u ludzi lżejsze
choroby; c) zmarli przodkowie u:aranga mogą również z różnych przyezyn wyrazić swą niechęć dla żyjących,
nasyłając
na nich choroby.
d) wreszcie naruszenie zakazów t a b u może automatycznie
spowodować
:zachorowanie.
Dalszy ciąg tego artykułu
zapowiedziany
jest w jednym z następnych
zeszytów "Anthroposu".
E. LOCKER:
"B y ć"
"m i e ć". W Y l' a Ż e n i a i c h w róż
j ę z y k a c h (Etre et avoir. Leur expressions dans les langues).

ny ch

Autor, charakteryzując
na wstępie istotę omawianego
zagadnienia,
wskazuje na to, że język, jako wyraz odzwierciedlanego
przez umysł ludzki świata rzeczywistego,
złożony jest ze składników
dwojakiego rodzaju:
a) pierwiastków,
zaczerpniętych
z rzeczywistości istniejącej poza umysłem
człowieka; b) ze składników, jakie ze swej strony umysł ludzki do tamtych
dorzuca, aby pojęcia te utrwalić, sklasyfikować
i określić stosunki między
nimi.

••

J. FRICK:

Ba jk i

z C h' i n g - h a i.

(March en aus Ch'ing

-

hail.

(A). Zapisane przez autora bajki pochodzą z prowincji Ch'ing - hai
północno-zachodnich
Chinach. Autor przebywał tam w latach 1949-1951
""'e wiosce Hei-tsui-tzu jako lekarz.
(B). Bajki zostały przez autera ugrupowane
według tematyki i są wyborem znacznie
obszerniejszego
zbioru. Jest to 8 tom Micro-Biblioteki
"Anthroposu"
(Johann
F l' i c k, Chinesische Miirchentexte
aus Ch'ing ha.i, s. 485. Posieux 1954).
li!

R. M. BERNDT: W s pół c z e s n e z n a c z e n i e p r e h i s t o l' y C z- .
nych
przedmiotów
kamiennych
u ludów
wschodnie
j
c z ę Ś c i ś l' o d k o w e j w y Ż y n y N o w e j G w i n e i (Contemporary
Significance of Prehistorie Stone Objects in the Eastern Central Highlands
of New Guinea).
W ostatnich latach na terytorium Nowej Gwinei znajdowano liczne kamienne przedmioty, które nie wykazując oczywistego związku ze współczesną kulturą ludów tego obszaru, są przez nie użytkowane w zabi~gach magicznych. Wśród tych przedmiotów wyróżnić można następujące kategorie:
al moździerze, czasze i naczynia różnych wymiarów i kształtów; b) tłuczki
względnie przedmioty podobne do tłuczków, maczug i tp.; c) dyski kamienne z przewierconymi
otworami i tp.; d) głowice maczug; e) oddzielne rzeźby
zwierząt, ptaków i ludzi; f) fragmenty bliżej nieokreślone.
O znaleziskach
tych sygnalizowali
już: A. C. Haddon, G. P. Miles,
A. Kasprusch i inni. Jakkolwiek przedmioty te naleey wiązać z obszarem
Nowej Gwinei, to jednak nie stanowią one integralnych
składników kultury ludów, obecnie zamieszkujących
terytorium,
na którym relikty te
są znajdowane.
Autor zebrał informacje
od tubylczych Papua na temat
znaczenia i obecnego użytkowania tych przedmiotów. Z relacji tych wynika,
że nie wiedzą oni nic istotnego o ludzie, który przedmioty te tworzył i o tym do czego przedmioty te pi~rwotnie służyły. Nie mniej jednak fakt.
że przedmioty te zostały przez tamtejsze ludy współczesne przyjęte i włączone do praktycznego użytkowania, jest zjawiskiem samym w sobie interesującym. Autor ilustruje wywody swoje 5 tablicami, przedstawiającymi
omawiane
przedmioty,
appendixami
tekstowymi
relacji
tubylczych,
na
temat opisywanych
znalezisk, w transkrypcji
fonetycznej
(z angielskim
tłumaczeniem tekstów).
CH. VON FUHRER -- HAIMENDORF: R e l i g i j n e w i e l' z e n i a
l' yp l' a k t y k i u l u d u M i n yon g A b o r s w A s s z m i e.
(Religious Beliefs and Ritual Practices of the Minyong Abors of Assam.
India).

t u a ln e

313'

312
Grupa Minyong, ludu Abor zamieszkuje w liczbie około 28 tys. siedemdziesiąt wsi, rozsianych po obu brzegach rzeki Siang. Mało znana ze szczupłych relacji kilku autorów (Dalton, Hamiltin, Cumming), nie została jak
dotąd pod względem etnograficznym
bliżej zbadana, mimo że z pewnych
względów winna zasługiwać na uwagę. Do 1912 r. leżąca zdala od komunikacyjnych
szlaków grupa ta żyła w znacznej izolacji, zachowała więc
archaiczne cechy tak VI swej kulturze materialnej,
jak duchowej i społecznej.
Autor przedstawia opis kilku obrzędów, jakich był świadkiem w 1937 r.
Są to typowe wierzenia kopieniaczy, znających zarazem hodowlę zwierząt.
Przedmiotem
kultu jest bóstwo ziemi a obok niego spora gromada bóstw
i duchów pońmiejszych.
Rytuał
obrzędów dorocznych
koncentruje
się
w okresach o szczególnym znaczeniu gospodarczym, a więc w okresie siewów i żniw. Ofiary z płodów ziemi i krwawe ofiary ze zwierząt są formą
przez, którą lud dąży do zapewnienia
sobie pomyślności w urodzajach
i zbiorach. Autor szczegółowo opisuje rytualny
akt ofiary z wolu (mHhan -

bas frontalis).

_.

Z innych szczegółów, mimochodem
wzmiankowanych,
na szczególną
uwagę zasługuje to, że lud Aborów nie używa do uprawy ziemi motyk, jak
to czynią ludy sąsiednie, lecz wszelkie czynności kopieniacze
wykonuje
nożami, o kształtach mieczowatych. Nożami tymi wycinają dżunglę, spulchniają ziemię, żłobią wąskie bruzdy i pielą.
K. LUSSY: P o g I ą d y i p rak t y kir
el igi j n e u l ud u
g o l' o (Religiose Anschaungen und Brauche bei den Wapogol·O).

W a p 0-

Jest to dokończenie artykułu opubllkov'13nego ". t. 49 Anthroposu 1954,
s. 103-122. Tubylcy wierzą, że choroby sq wywołane skutkiem czarów, gniewu duchów lub złośliwych
demonów. Stąd praktykowany
zwyczaj, że
chorego ukrywa się w szałasie w dżungli, aby go złośiiwy duch lub wrogie
czary nie mogły znależć. Tam też chorego odwiedzają
krewni;
dlugie
godziny wysiadują przy nim, patrząc mu w oczy nie tyle z miłości do kr-:wniaka, ile z obawy, aby nie być posądzonym o czary.
W rozdziale o zwyezajach pogrzebowych
podaje autor kilka interesujących szczegółów. W przypadku, gd~' np. o spmvodowanie śmierci za pomocą czarów podejrzany jest pozostały IJrZy życiu małżonek, krewni zmarłego (ej), zmuszają go, aby polożył się obok leżących z,vłok. Od tego uciążliwego aktu może się wykupić pewną kwotą pieniężną, lub datkiem w naturze. Znaczniejsi ze zmarłych bywają chowani w domu w którym mieszkali za życia. Wdowiec musi zazwyczaj płacić dość znaczne kwoty krewn~'m zmarłej, a nieraz całej wsi, z której pochodziła. Jeśli zachodzi podejrzenie o malże1'iską zdradę ze strony zmarłej, pozostały małżonek bywa
od obowiązku zapłaty zwalniany. W rozdziale o czarnej magii autor daje

kilka przykładów
ilustrujących
umysłowość Wapogoro oraz kilku uwag
o samych zabiegach czarowniczych. Przedmioty, wzmacniające skuteczność
zaklęć, zakopuje się w domu ofiary, najchętniej pod próg domu lub wejścia;
'.vysypuje się mąkę w znaki magiczne, na przedpolu domku lub w obejściu
gospodarczym, maluje się krwią znaki na drzwiach domu ofiary i tp. Zabiegi te są, zdaniem autora, aktami autosugestii u osobnika, przeciw któremu akt magiczny jest wymierzony. Ale samo posądzenie o zdolności czarownicze, zło-czynne, jest u Wapogoro powodem do obrazy i licznych sądów
tubylczych. Czarownictwo uprawiane przez nieszamanów jest w opinii tubylców przestępstwem.
A. BURGMAN:
aIs Linguist).

O. W. Schmidt

jako

językoznawca

(P. W. Schmidt·

O. Wilhelm Schmidt zapoczątkował swoją drogę naukową w dziedzinie
językoznawstwa;
z dziedziny tej ogłosił drukiem około 120 prac. Badania
językowe prowadził głównie nad językami Oceanii ale również zajmował
się językami
afrykańskimi.
Autor omawia po kolei stanowiska,
jakie
P. W. Schmidt
zajmował: 1). W zagadnieniach
języków melanezyjskich;
2). W problematyce
stanowiska ludów Mon - Khmer, jako pośredniego
ogniwa między grupą ludów środkowo-azjatyckich
i austronezyjskich.
3). W zagadnieniu
podziału języków australijskich.
4). W sprawie
grup
językowych świata i powiązania ich z wyodrębnionymi
przez etnologię kręgami i warsiv.rami kulturowymi.
.J. HENNINGER: P. A. E 11 g e l b e r g e r i j e g o d z i e n n i k z Wap 0 g o r o (P. Aquilin Engelbergers Wapogoro-Tagebuch).

P. A. E 11 g e l b er g e r ur. w Szwajcarii w 1899 r. misjonarz, pracuje
obecnie w m. Daressalaam,
stolicy obszaru zamieszkałego
przez szczepy
Wapogoro. ZainteresO\vaniom etnograficznym
dał wyraz w pracy pt. Unsere
Neger, która w 1954 r. ukazała się jako 13 tom Micro-Biblioteki
Anthroposu Zawiera ona 780 stron rękopisu, przefotografowanego
na taśmę filmową (35 mm). Omó"deniu
tej
pracy poświęcony
jest artykuł,
podający
szczt'gółowy opis jej treści.
Następne
dwa artykuly
F r i t z a B o r n e m a n 11 a dotyczą: a) nie
ogłoszonych drukiem prac O. W. Schmidta ("P. W. S c h m i d t, Aufsiitze
l.md VaTtrCige)
oraz b) jego wykładów na temat myśli rozwojowej w najstarszych religiach ("P. W. Schmidts Vorlesungen liber den Entwicklungsgedanken in der altesten Religion"). Oba te zbiory ukazały się w wydaniu
filmowym Micro-Biblioteki
"Anthroposu",
t. 17 i 18.

315

314
Z ciekawszych
notatek etnograficznych
wymienić należy:
D z i a ł A n a l e c t a e t A d d i t a m e n t a.
M. GUSINDE'GO:
B l i ż n i ę t a w p o ł u d n i o we j A f r y c e. Nota tka powstała na marginesie pracy S. L a g e r c r a n t z a, Uber willkomme,ne .~und unwillkommene
Zwillinge
in Africa.
("Etnologiska
Studier",
12i15; 1941) oraz kilku innych prac na ten temat. Z artykułu
dowiadujemy
się, że urodzenie bliźniąt różnie bywa traktowane
u różnych ludów Afryki.
U niektórych jest objawem złowieszczym, u innych wywołuje radość i zapowiada pomyślność. U innych jeszcze przyjmowane bywa w sposób obojętny. W południowej Afryce a szczególnie u Buszmenów istnieje przesąd, że
urodzenie bliżniąt jest zapowiedzią
nieszczęścia, to teź bliźnięta bywają
(albo oba, albo jedno z nich) zabijane. Autor, antropolog, przytacza dane
cyfrowe obrazujące ilość urodzeń bliźniąt i ocenę tych danych, jako rezultatu praktyk, związanych z wymienionymi
wierzeniami.
Następne notatki
dotycz<) zagadnień takich, jak narzędzia brązowe z wyspy Flores, Czwarty
Kongres Prehistorii
Dalekiego Wschodu w Quezon City i Manilli 16-18
XI 1953. Problem
pienvotnego
monoteizmu,
Krytyka
krytyki
(autor:
P. Schebesta), Tonalne języki Nowej Gwinei i Wysp przyległych (S. Wurm).

D z i a ł M i s c e 11 a n e a: Jest
inieresujących:

tu kilka

notatek

szczególnie


I

I


I

2. Geograficzne rozpowszechnienie
trójnogów: (J. A. Franch). Trójnogi, tj.
naczynia z trzema (czasem i więcej) nogami spotyka się w Ameryce od
Argentyny i Chile w południowej Ameryce po granice południowe Stanów
Zjednoczonych, w Ameryce Północnej. W Europie były zj<,łwiskiem charakterystycznym
dla okresu przejściowego
od brązu na obszarze Małej Azji
i Egiptu. Spotyka się je \10,' północnej Syberii, w Chinach, Japonii, Indochinach i na różnych wyspach Polinezji. Nie jest wykluczone, ze występowanie
ich w Ameryc.(: j",:st wynikiem kulturowych
kontaktów
Ameryki z Azją
Wschodnią i Ocoanl<) (Seminaria de Estudios Americanistas,
Facultad de
Filosofia y LeUra3. Trabaj03 y Conf",:rencias, Madril, 3, 1953, s. 33-100).
:3. Cerarnika
starego
Świala
jako problem historyczny
(H. Pittioni).
Na ogół PO\\istclllie kultur rolniczych bywa wyjaśniane w sensie dyfuzjonistycznego procesu rozprzestrzeniania
się tej techniki z Bliskiego Wschodu.
;,"ie da się jednak wykazać, że tak europejskie
jak północnoafrykańskie
rolnictwo
zależne jest od śródziemnomorskiego
i dlatego jest młodsze.
Można natomiast wykazać, że najstarsza
rolnicza l{ultura palestyńska
ma
('echyodrębne,
sobie tylko właściwe, oraz. że ceramika szczególnie afrykaóska wykazuje znowu właściwości, przemawiające
za jej niezależnym, samorlL.ielnym powstaniem.
Niestety
historia
ceramiki,
jeszcze nie została
przebadana,
a będzie to możliwe po zastosowaniu
CU, tj. radioaktywnego
izotopu wykorzystywantego
dla oznaczenia
chronologii
archeologicznych
zabytków
[przyp. recenzenta].
Szczególnie ważne jest przebadanie
pod
",.zględem datowania ceramiki naddunajskiej.

etnografa

1. Pochodzenie i najstarsze
dzieje hodowli zwierząt domowych (W. La
Baume). Ren, zaró"vno jako zwierzę domowe, jak i w stanie dzikim, występuje na północy w granicach swego pierwotnego zasięgu. Owca domowa
i koza rozprzestrzenily
się już w neolicie z obszaru bałkańsko-małoazjatyckiego. Północnoafrykański
osioł, we wczesnej
starożytności
dotarł do
Azji Przedniej. Kot północnoafrykański
zrazu jako oswojone zwierzę występuje tylko na obszarze Egiptu. W Azji zachodniej najwcześniej
oswojono
onagera
(azjatycki
gatunek
osła). Nie wiadomo kiedy oswojony został
l/ak (centralna Azja) i bawół azjatycki. Dromader jest pochodzenia zachodnioaz,iatyckiego a dwugarbny
wielbłąd, środkowoazjatyckiego.
W Ameryce
południowej lama i alpaka są dzikie i nie stały się przedmiotem domowej
hodowli. Dla każdego z wymienionych
zwierząt właściwym
jest ściśle
określony obszar, na którym znajduje się pierwotna
ojczyzna danego gatunku i na którym miał miejsce proces jego oswajania. Zupełnie inaczej
przedstawia
się pod tym względem zagadnienie psa, bydła rogatego (krowy,
wołu), konia i świni. Liczne dowody wskazują na to, że każdy z gatunków
tych miał więcej niż jeden, obszarów macierzystych
a oswojenie zwierząt
Dastąpiło na różnych obszarach niezależnie od siebie.
Zagadnienie
genezy hodowli bydła rogatego nadal pozostaje w strefie
hipotez, z których także nadal są aktualne
dwa przeciwstawne
poglądy.

Jeden, reprezentowany
glównie przez szkołę wiedeńską, wywodzi hodowlę
z kultury
myśliwskiej,
drugi (Hahn) wiąże hodowlę z kulturą
rolniczą·
O pewnych związkach i zależnościach świadczy współwystępowanie
rogacizny z wymienionymi
'Nyżej kulturami
już w neolicie, zagadnienie
to
jednak nie dojrzało jeszcze do ostatecznego rozstrzygnięcia.

4. Gołębie w roli listonoszy były znane i użytkowane lUZ za czasów XX
dynastii
(1200 1. p.n.e.) w Egipc~. Do Europy przyniesione
z wojnami
perskimi. Na Bliskim Wschodzie do znacznych rozmiarów gołębią pocztę
rozbudowano za Abassydów (1100-1250). Europa przyjęła pocztę gołębią dla
celów wojennych dopiero w XVI w. (F. Bindner).

".'

5. l'vIatrilinearne podłoże rodzinne w południowych
Indiach: Ustrój rodzinny Indii południowych
jest w części matrilinearny
w części patrilinearny. Zasadnicza różnica wyraża się w następujących
cechach: a) w ustroju matrilinearnym,
w którym autorytet, odpowiedzialność,
wierność, rozło70ne są różn'J jednostki, podczas gdy w patrilinearnym
ustroju
zasadą
jest, że jedna osoba koncentruje
atrybuty władzy i autorytetu,
bl fizjolo-

317

316
gicznie i psychologicznie
słabsi członkowie rodziny (kobiety, młodzież) nie
tylko stoją pod opielq prawną, ale posiadają prawo pierwszeństwa
w sprawach spadkowych, w przekazywaniu
nazwy rodziny i tradycji. Matrilinearne społeczeństwa
malajskie
w Indiach południowych
posiadają obecnie
znaczny odsetek kooiet wykształconych.
6. Badania nad zwyczajami
i rytuałem ol'iarnym łowców głów z plemienia "W a" w Chinach zachodnich oraz Kao-Shan
na Formozie wykazują znaczne podobieństwa
w szeregu szczeg6łów należących do tego zjawiska. Ze starożytnej
literatury
chińskiej wyr.lka nadto, że rytuał związany ze zdobywaniem
nieprzyjacielskich
czasz2k był cechą kultury, która
rozprzestrzeniła
się o~l wschodnich do zachodnich rubieży Chin oraz obejmowała Azję poludniową
i wyspy Oceanii (.,Bullet. of the DeDart. of
Archeology and An'th"fopo]og:~''', Taipei, 1953, No, 2. s. 1-9) (Ling -~ Shung
--Sheng).
Zesz';i 3-ci (FasC'. fi-fi). :"ar[,\k"j,i~Y ·],9 tom "Anthroposu"
zawiera na
wstępie, jak w torr.ach poprzednich, indeks aulora'.'i. i~ldeks geograficzny.
indeks rzeczowy oraz indeks ilustracji.
Pierwszą z działu artykułów jest rozprawa S. HEINZ: Af l' Ykań
s z l a k i B e n i n u. (Innerafrikanische
Wege nach Benin).

s k ie

Od stu lat ularlo się mniemanie, że kultura ;3ud"m; c'():c\vipę;a się jako
wynik ekspansji ludów białych (semickich, arabsk;cy!) rca ten obszar. Zamieszanie w poglądach
na to zagadnienie
wyniklo :., powodu stav;iania
przez pienvszych
europejskich
badaczy tego za.:;;atin!'.::r,Hl znaku rÓ'Nnoś::i.
między naz"va.mi Barbar a Berber już w początkach XIX \v. Istni.::ją je dm;k dowody wskazujlce
na to, że Barbarowie
Suda:1U i Sahary nigdy nie
byli Libijczykami ani Berberami, podobnie jak ich epigoni Barebart,
Karr.barin - Barebari, współcześnie Żyj3,CY\V Sudanie. Te same źródła świadczą zarazem, że ludy Barebar - Barebari
Sudanu i Sahary r;ależą do
etiopskiej rasy i pod względem kulturowym S<1 zwi'lzane z Etiopią. Wy j"c:iową bazą ich ekspansji by:a E·tiopia, która wed.lug starożytnych
dzieliła się
!la: Aethiopia Hesperia, :-\el.,hiopia Gararnantia
i Aethiopia ::\leroe. W VII
s~uleciu n.e. pod naci.ckiem inwazji zislamizowanych
Arab6w uległa cna
terytorialnemu
rozbiciu, przy czym etiop5ka grupa p61;~ocnoafrykańska
frzesunęia się w kiel'unku poludmowym i poiudn:o\\'cz3chodnim.
Wchłonęła
ona rozrzucone, poprzE:dnio o.siadle plemiona tubylcz;;, przf;kazując im swoje
wraściwości kulturo'.vE'. N'a gruzach 1)2.ń3twa Garamantów
kształtowały
się
i wyrastały
nowe ludy Sahary i Sudanu. Arabskie źródła średniowiecz~e
wymieniają
między innymi lud Za g a w e, który zdaje się być w najprostsze' i \lnii spadkobiercą
kultury Garamantów.
Kontynuując
organiza-

cyjno-pań:;twową
ideę Garamani.ów na gruncie nowych nawarstwień
etnicznych, lud ten tworzy pafJstwQ, w granicach którego znalazły się: obszar
klasycznej
.,Phazarja",
tj. suchy pas Sudanu
między Górnym
Nilem,
a zaJw!em Nigru i terytorium ludów Fezanu. Wpływy wojskowo-polity~zne
tego państwa działały nawet w l\Iaurytanii.
Etnicznymi
resztkami
ludu
2;:;gawe są Berri, Korra w Sudanie w~c:hodnim. \V ich nazwach zawarte są
elemo::nty Bar (Barbar) i Koran (Karan), pochodzące z Garamantii.
Z kolei
kulturowym
ośrodkism tej części Sudanu staje się obszar ludu Barnu, lud
ten j,~st bowiem głównym spadkobiercą
wspomnianych
wyżej Barabarów.
Caly ten proces historyczny nie tylko rozwija się na kulturowym podłożu starożytnej Etiopii, ale również póżniejsze zdarzenia w Etiopii i Erylrei,
ustawicznie nań oddzialy\vują. Proce's chrystianizacji
Etiopii, walki ideologiczne w łonie kościola wywoływały ekspansje i emigracje. Z kolei inwazja
islamu [,owodowala znowu walki, emigracje, ucieczki na południe i zachód
do Sudanu. Tym samym dokonywała się stale kulturowa ekspansja z udziałem znacznej
ilości kulturowych
elementów
przenoszonych
na obszar
SudclDu poprzez Erytreję z Bliskiego Wschodu. Do takieh właśnie elementów
należy technika odlewnictwa w brązie "na wosk tracony", która na obszar
Sudanu z Bliskiego Wschodu dostała się za pośrednictwem
wspomnianego
wyżej ludu Zagawe i Barbar.
Autor przedstawia
w dalszych wywodach
stosunek ludów Haussa do
ludów Kisra Barbar
Zagawe, wykazując
na bogatym materiale
j~zykowym, że ludy Haussa są etnicznym odgałęzieniem ludów Kisra, które
:~•. swej strony są ogniwem łańcucha:
Garamantowie,
Zagawe, Barbar.
Z kolei autor omawia ludy i ośrodki Sudanu, w których technika odlewnictwa w brązie jest praktykowana.
Historia poszczególnych
ludów, ich wędrówki w przeszłości, daJą niewątpliwe
dowody na istnienie nurtu kulturowego,
który łączył Erytreję
i ludy Sudanu, sięgając aż w głąb południowej
Nigerii. Drogi po których
wędrowała do kraju Benin miedż, szlaki handlowe karawan, przedstawiają
jednak sieć mocno złożoną. Autor obrazuje to zagadnienie na załączonej
do rozprawy
mapie. Analizując
bardzo obszerny
materiał
nazewniczy,
historyczny, geograficzno-gospodarc~,
autor wskazuje przekonywujące
dowody na to, że znajomość odlewnictwa w brązie techniką "na wosk tracony"
do ludu Benin dostała się z Bliskiego Wschodu, za pośrednictwem
wspomnianych ludów poprzez Eryteję.
E. J. BURRUS: G l' a m a t y k a
k a t e c h iz m D ie g o L u i s ' a
d e S a n v i t o l' e s v.' j ę z y k u C h a m o l' l' o (Wy Mariany) (Sanvitores'GI'ammar
and Catechism
in the Mariana
(or Chamorro)
Language
(668)).

Manuskrypt
pracy Sanvitora został przefotografowany
14 tom Micro-Biblioteki
Anthroposu.

ukazał

się jako

31l)
318
'e
i
znaczenie
niektórycb.
W HELCK:
p oc h od ze n I
d t
'
"
' d a \" n l'e J's z v c h r y s u n k a c h, p r z e s ag o ł o w w n'a J
S Z,C z,e
, l '
E g i P t u (Herkunft und Deutung einiger Zuge
WlaJących
kro
ow
c:es frUhagyptischen Konigsbildes),
N

v

••

,
'
'
I'nteresu]'ący etnografa
artykuł,
przedstawiający
Jest to mezmlerme
, , '
'
'
..
nko'w
"
naJ'wczesmeJszych
okresow
starozytnego
róbę interpre t aCJI rysu
'..'
r-aństwa egipsldego, obrazujących królów z najstarszych dynastn. ~nacz~me
p
zego"IO'\Vubl'oru ozdób emblematów władzy, figur thenomorflczs7ere"U szc
"
't
Eg'p
;'~'cho aktów rytualnych, wykonywanych przez w:adców, Starozy nego
I
~.~ a~tor wyjaśnia głównie materiałami etnograflcznym~, ~ o~ok tego słO~_
'j'
, Tą drogą dochodzi do wniosków które rzucaJą sWlatło na prze
X' 1 {Owym!.
. h' t
czny okreo
~.;storyczny okres dziejów Egiptu. Wiadomo naogó~, ze IS O~y
'lo:
, "w EgI'ptu wyznaczony ]'est przez pisarzy Starozytnego Egiptu, okres
(iZlelO
'k 'l'
Eg'ptu
", . d nastiami, a w ich ramach postaciami indywidualnymi
ro ow
I
.
l1)ml y
. t
MeneO dziejach z okresu przed najdawniejszym
władcą Eglp u .
,,
k'l
Hor Aha na starozytnych
ry~cm ,- (którego należy utozsamlc z ro em,
,,'
osiadać'
sunkach egipskich), kronikarze
Starożytnego E~IP.tu Zd;h b~ęó:l~ ~erosów.
żadnych tradycji. Okres przed Menese:n wypelmaJr~ ~zą n;ekt;rYCh władców
Ze', czasÓW 5 dynastii znano jednak Jeszc,ze n.az:Sli~o~vali odtworzyć obraz
z okresu przed Hor Aha. Badacze nauKoWI,
'd'
w założeniach rodziejów Egiptu z owego okresu. Autor kontynuuje t~ I eę, mys'leniu ludów
d ' a gra teza o magicznym
zumowania
jego rolę zasa mcz.
,. .
Nt '-b t (Zóser)
; wotnych
I tak np.. analizująC stroJ rytualny
kroia
,fJ
.. ' .
p.er,
.'
,
't
lko chrom dZięki swym
3 dynastii autor stwierdza,
ze "ublOr me Y
,
l także
"
"
"
d
l wami atmosferycznymi,
a e
materialnym
własclwosClOm prze
wp y
'l
ściwości".
. '
moc silę przez zawarte
w mm w a
,aale noszącemu go
,
'j' . k'ch uzdolnień psa,
,
.'
łowca nabywa mys IVvS l
p~zez noszenlle PSltegO ~f:r:~
w jakich dawni królowie egipscy bywaVirskazuląc e emen Y u
,
,
'k
uspensoj~ przedstawiani,
autor komentuje szczegóły taj~ieg~ ,:tro~u~n~:r sfartuszki
O
rium, (jedyny strój rytualny
zoser,a),. °lgO~ PsSlz'e:eg :mblemat6w
władzy
".
l ki pasterskie I wie e m,
biodrowe, troJzęoy, as
"
ł d
E i tu są przedstawiani
na różi czynności rytualnych,.
w Jakl~h. w, a CYfak~~h kulturowych, Obraz wład-

=

'l

ro

nych ~Y:~~ek:Chd~n~i~~~:ow;~~~~I:~I:a~CZYl swoje rozważania, wyrósł n~
cy eg,lP
.g . '
l'
h do kilku różnych zespołów kulturowych. Proce~
podłozu faktow na ezącyc
.
k
" dolinę Nilu zamieszna
tym
że
w
owym,
przedhistorycznym
o reSle,
"

po lega
'
.' .
h
. chłopi-koplemacze
pokiwało szereg socjologicznie zrozmcowanyc , grup,
,t
owiec' i kóz
.
t
b dla koczowmcze grupy pas erzy
nomadzi-hO~OWcy I pas er;e
y Ni{U W bagnistej delcie mieszkali rybacy
lt
na wschodmm obsz,arze
e Y
ci ględem kulturowym zróżnicowany
i łowcy hipopotamowo Na ten, po wz
,
rb" k'
które zawładobszar wtargnęły koczownicze, łowieckie plemIOna I IJS Ie,

nąwszy Egiptem doprowadziły go do scalenia. Proces scalania, dokonywany
przez podporządkowanie
poszczególnych grup drogą przemocy, bądż pokojowej polityki, powodował włączanie do emblematów królewskiej
władzy
oraz do cyklu dorocznych czynności rytualnych,
wykonywanych
przez
królów Egiptu, szeregu kulturowych
składników, które były cechami specyficznymi poszczególnych kultur, wchodzących w skład starożytnego
Państwa Egipskiego. Tak więc np. psi ogon w stroju Zosera, to magiczny znak
łcwców, noszony jeszcze w historycznych
czasach przez Libijczyków.
Także ureusz należy do kulturowego zespołu nomadów libijskich. Charakterystyczny fartuszek wiązany z sitowia, stanowiący składnik stroju królewskiego na rysunkach
pochodzących
z okresu średniego królewstwa,
jest prastarym ubiorem noszonym przez myśliwych z nad Nilu, polujących
na hipopotamy.
Berła w kształcie lasek pasterskich wskazują na związki z grupami pa~terskimi itd. Istotne zainteresowania
ekonomiczne najdawniejszych
królów
Egiptu w pomyślnych zbiorach rolniczych odzwierciedlają
rysunki, przedstawiające m.in. królów w rytualnej ceremonii zasiewów, żniw itp.
Analiza szczegółów na rysunkach prowadzi autora do wniosku, że rozwój politycznej
władzy królewskiej
w najdawniejszych
dziejach Egiptu
powodował zetknięcie się różnych światów kulturowych.
Dla ściślejszego
związania poszczególnych ludów z osobą królewską, poszczególni królowie
Egiptu, zachowują pewne tradycyjne
cechy swoich przodków, przyswajali
sobie idee i rytuały podbitych ludów, Już w początkowym okresie, uznawanym jako historyczny, a więc za królów: Skorpiona, Narrnera i Hor Aha,
proces o którym mowa, był tak dalece zaawansowany, że pierwotne znaczenie ·niektórych emblematów władzy zostało zapomniane. Zapomnianą i zmienioną została wykładnia
idei, która
leżała u początku
zróżnicowania
Egiptu na Dolny i Górny. Z faktów tych można z wysokim prawdopodobieństwem wywieść wniosek, że podbój doliny Nilu przez jednoczących Egipt
nomadów odbył się przed najwcześniejszymi
tradycjami
"historycznymi".
Przemawia za tym również i stwierdzenie archeologiczne, że okres ograniczonych kultur lokalnych w Egipcie zamyka kultura
okresu Negade II,
która ma charakter
wyrównujący
kulturowy poziom tych zróżnicowanych
pod względem kultury obszarów. O długości tego okresu nic nie wiemy.
Jednak ów proces wyrównawczy nie był - zdaniem autora - wynikiem
jedynie stosunków
handlowych,
lecz także uwarunkowany
politycznym
scaleniem. Potwierdzenie
tego możnaby widzieć w ceramice tego okresu,
w mocno rozpowszechnionych
naczyniach z malowidłem statku. Ow statek
ll10żnaby tłumaczyć
zwyczajem królewskim
- odbywania
co dwa lata
podróży wodnej Nilem dla ściągania danin. Istnieją rysunki skalne, na
których właśnie na takim statku król podróżuje. Jakkolwiek
fakty te
oceniamy, jedno zdaje się być zupełnie pewnym, mianowicie że zetknięcie
i scalenie się kilku różnych kultur w jedną charakterystyczną
dla Egiptu

321

320
kulturę musiało zaistnieć w okresie poprzedzającym
nazywać historycznym
okresem dziejów Egiptu.
W. EBERHARD:
Zmiany
w
wych
rodzin
w południowej
Families in Southern Turkey).

strukturze
Turcji.

epokę. którij zwykło się

r o d o w e j c z o ł 0(Change in Leading

Wiejskie i miejskie osiedla w Turcji wykazują pod względem struktury
społecznej ogromną różnorodność. Jest to wynikiem procesów historycznych,
jakie zachodziły na tych terytoriach.
Niektóre miasta mają za sobą kilka
tysięcy lat historii; jako centra handlowe stwarzały
korzystne warunki
dla przyjmowania
wpływów ze strony cudzoziemców
i mniejszości narodowych. Tymczasem ośrodki rolnicze wykazują tu zdumiewającą
statycznbść i małą zmienność. Zagadnienia te znalazły jak dotąd bardzo nieliczne
i słabe opracowania.
Autor zajmuje się procesem zmian, jakie zachodziły
w wewnętrznej
strukturze
kilku znakomitych rodów w miastach Antakya
(w pobliżu granicy syryjskiej)
i Hassa (przy drodze Antakya-Iskenderun
Gaziantep) - w prowincji tureckiej
Hatay. Każde miasteczko
i miasto
tej prowincji posiada kilka przodujących w życiu społecznym rodów. Są to
rody dawnych naczelników plemiennych, osadzonych tu przymusowo wraz
ze swymi grupami poddanych przez władców otomańskich,
albo rodziny
dowódców wojskowych. Rody naczelników plemiennych,
niegdyś nomadów
zmuszonych przez władców tureckich do życia osiadłego zachowały przez
długi czas wiele zwyczajów właściwych ustrojom pasterskich
ludów. Małżeństwa były zawierane jedynie między członkami rodów tej samej kategorii. Po ostatecznym
przystosowaniu
się do życia osiadłego, po przestawieniu się na uprawę ziemi dawne tradycje poczynają się tu załamywać.
Zazwyczaj ziemię otrzymywała
od rządu cała grupa nomadów; naczelnicy
otrzymywali jej więcej niż zwykli członkowie. Ci ostatni, nastawieni zrazu
na tradycyjną hodowlę zwierząt, nie bardzo się o ziemię troszczyli. Ulegając
nadal tradycji stosunków pasterskich, uważali za naturalne, że dysponowanie ziemią należy do dawnych ich naczelników. Dzięki temu rody naczelników stawały się faktycznymi
właścicielami
znacznych latyfundiów.
Włości
swoje oddawali zrazu w pańszczyznę syryjskim felahom, a niebawem swoim
dawnym współplemieńcom,
skoro ci ostatni zaczęli przyswajać sobie technikę uprawy ziemi. Tą drogą tworzyły się stosunki feudalne. Aby umocni:::
swoje pozycje, starali się o stanowiska państwowe administracyjne.
Czynnikiem, jaki wykorzystywali
również do te/i,o celu było zawieranie małżeństw. Dawny tryb zawierania
małżeństw utrzymuje się nadal. Wreszcie
szereg zjawisk spolecznych i gospodarczych, pojawiających
się jako zapowiedż socjalnych i ekonomicznych reform powoduje, że ostatnio przedstawiciele tych rodów coraz liczniej przechodzą do zajęć zawodwych takich, jak
adwokatura,
sądownictwo, inżynieria itp.

M. VANOVERBERGH:
Religia
':Religion and magic among the Isneg).

m a g ia

I s n e g ó w,

C z.

IV

Jest to 4 część rozprawy, której pierwsze dwie części ukazały się w tomie 48 Anthroposu
(patrz, "Lud", t. 41; 1954 s. 978 i 983), a część 3. w zes7.ycie 1-2 tomu 49. W części tej autor opisuje 2 rodzaje ofiar, jakie Isnegowie składają dla zapewnienia
sobie indywidualnej
pomyślności w zdrowiu i gospodarce. Poza tym autor opisuje zabiegi magiczne, wykonywane na
szkodę osobistych wrogów tego, który praktykę tę podejmuje, oraz rodzaje
amuletów sporządzanych
i używanych przez Isnegów.
F. J. NICOLAS: Z a g a d k i l u d u E l a z G ó l' n e j Vol
rEnigmes des L'ela de la Haute Volta (A.O.F.).

t y (A.O.F.)

Autor przedstawia zagadki ludu Ela z Górnej Volty. Po krótkim wstępie,
wyjaśniającym
etymologię słów se sok'eme oraz sesonUT, jakimi zagadki te
w języku tego ludu są oznaczone, autor określa sposób stawiania zagadek
i ich rodzaje. Z kolei podaje teksty fonetyczne i ich tłumaczenie.
Artykuł
kończy glosarium i obszerna bibliografia.
G. COSTA:
Law).

Kodeks

prawny

ludu

Garo

(The Garo

Code of

Lud Garo mieszka w krainie Assam na północnym pograniczu Bengalii.
Lud ten nie posiada coprawda
pisanego kodeksu praw, tym nie mniej
przestrzega
on swoich praw. Prawa tego ludu posiadają
określenie
na
które składają się trzy słowa: Asimalia,
Dakmalia,
Nima.
1. Asimalia:
słowo nie mające odpowiednika
w innym języku. Pochodzi
od legendy oparze małżonków A s i i M a l i a, którzy popełniwszy ciężką
zbrodnię zginęli wskutek tego gwałtowną
śmiercią. W pojęciu zawartym
\v słowie asimalia
tkwi idea, że człowiek winien unikać tego, co wywoJuje gniew duchów. W tej kategorii nakazów i zakazów wymienia się między innymi: powinność przestrzegania
dni w których powszechnie
odbywają się ceremonie oczyszczania;
zakazy zawierania
małżeństw w kręgu
osób spokrewnionych;
zakazy ścinania.
drzew, porastających
miejsca,
uznane jako siedziby duchów itp.
2. Dakmalia:
Ideą tego słowa jest: "Nie czyń tego". W tej kategorii
zakazów mieszczą się prawa, które możnaby określić jako moralne, cywilne,
kryminalne
i karne. Autor wymienia m.in. przestępstwa
w rodzaju cudzoióstwa, nakaz:.' religijneobchodzenia dni świętych, czynienia dobrych
21 "Lud".

\. XLIV.

323

32,2
uczynków, zakazy obmawiania,
ośmieszania, kłótni, bitek,
nia małżeństw, prawa dziedziczenia i wydziedziczania.

normy

zawiera-

3. Nima: obejmuje grupę tradycyjnych
przepisów' postępowania
w ż~.' codziennym. Przekraczanie
ich nie jest karane, ale nieprzestrzegame
~l~h konwencjonalnych
norm ma charakter
naruszenia
ety~iety i dobre~o
~~yczaju. Do tej kategorii
przepisów
należą np: zwyc.zaJe uprz~dzama
okrzykiem o zbliżaniu się do strumienia
lub rzekl w mleJscu, gdzle zazwyczaj

się kąpią,

itp.

E. A. WORMS:
P l' e h i s t o l' Yc z n e l' y S U n k i s k a l n e z n. a ~
górnego
biegu
rzeki
Yule
w północno-~achOdnleJ
A u s t l' a l i i (Prehistoric Petroglyps of the Upper Yule RlVer Noth-West
Australia).
Autor podjął w 1952 r. drugą ekspedycję do Wamerany w rejonie górnego biegu rzeki Yule, na południowy-wschód
od a.u~t~~lijskiegO po:tu
Hedland. Odkrył tam pięć galerii rysunków skalnych l SClsle oznaczył .lch
geograficzne położenie. W języku Australijczyków
tego regionu rYSU~kl te
noszą nazwę "mani".
Rdzeń tego słowa pochodzi od słowa o~naczaJące~o
rękę. Rysunki są wyryte n agranitowych
skałach i przed~tawlaJą
postacle
ludzi oraz zwierzęta.
Te ostatnie
są w rysunkach
OPls~wanych prz~z
autora raczej reprezentowane
nielicznie, w sumie 14 rysunkowo p:zeds~a~la
psa _ dingo, pytona, kangura, emu oraz iguana. Narzędzia są mel~czne l n~ewyrażnie ujęte w rysunku. Autor widzi w tych rysunkach
zJawlsk~ ZWlązane z tradycyjnymi
obrzędami religijnymi tubylczych Australczykow.
A. BURGMANN:
G l' a m a t y k a L i l' Ó w (M e 1a n e s i a)
N e u h a u s 'a
(Karl Neuhaus Gramatik des Lir).

K a l' o l a

Lihir (Lir) to nazwa jednej z wysp, znajdującej
się w gru~~e 4 wysp
u wschodniego
wybrzeża
Nowej Irlandii
(Nowej Meklenburgn).
~yspę
zamieszkuje 3522 mieszkańców. Język tych mieszkańców został z~nahzow~ny, a gramatyka
opracowana
przez misjonarza Karola Neuhaus a. RękoP1S
pracy ukazał się jako 20 tom Mikro-Biblioteki
Anthropos.
B. FAVIE:
Gramatyka
języka
Menorhonów.
P.A.M. G~c h e t' a (La gramaire
de la langue menomonie
duo P. Antoine Marle
Gachet).
Menomonowie - to nazwa indiańskiego plemienia z grupy Algonkinów,
powstała
z indiańskiego
słowa manominiwl"k
(manomie . dziki owies,
ininiwo~
= ludzie, = ludzie dzikiego owsa). Autor omaWla pracę Ga~hettil, której rękopis ukazał się na taśmie filmowei.
jako 21 tom MlkroBlblioteki-Anthropos.

Analecta
et Additamenta:
W dziale tym znajdujemy:
Interesujący artykuł
J. Chelhoda o symbolice
sandałów
w obrzędowości
i rytuale arabskim.
Artykuł K. H. M e n g e s a pl. Przyczynek
do socjologii

językouego

obszaru

Moando

(Zur

Soziologie

des

Moando-Sprach-

J. Stuppa artykuł o czuwaskiej pieśni ludowej w języku Czeremisów. P. W. Buehlmanna
krótką
informację
o konferencji
misyjnej
afrykanistów.
J. Szoeverffyego - przyczynek do zagadnienia pewnej kategorii wierzeń ludowych (o podróży do nieba, Himmelsbootfahrer).
M i s c e II a n e a: Z ciekawszych
dla etnografa notatek w dziale tym
na wzmiankę
zasługują:
Uprawa
ziemi
za
pomocą
łopaty:
Występuje ona w Europie i Azji przed uprawą sprzężajną oraz obok niej.
W średniowieczu
zasięg tego zjawiska obejmował głównie środkową i zachodnią Europę, skąd rozszerzał się na Skandynawię,
potem na wschód
i południowy
wschód Europy.
Jest to łopata
drewniana
z brzeżnym
okuciem. Wyra żną granicę tego zasięgu stanowią
na zachodzie Pireneje
i na południu Alpy. W ikonograficznych
dokumentach,
na których widzimy
łopaty, pewną rolę odgrywa nie tylko znaczenie łopaty, jako narzędzia,
ale również wierzenia z nią związane.
gebietes).

N a j s t a l' s z e z w i e l' z ę t a d o m o w e: U ludów indoeuropejskich
prawdopodobnie
najdawniej
oswojono psa, kurę, świnię, owcę i kozę·
Późniejszym było oswojenie bydła rogatego, a najpóźniej - konia. Ofiary
z konia podniesione zostały do rzędu najwyższego. Należy się liczyć z tym,
że ludy indoeuropejskie
już w najdawniejszym
okresie znały prymitywną
uprawę ziemi.
P i e s: O pochodzeniu
psa domowego
pewne. Problematyczne
jest wywodzenie
Istnieją ważkie argumenty, przemawiające
chodzenia psa.

sformułowano
hipotezy niezbyt
niektórych
ras z rasy wi:kow.
na rzecz monophyletycznego
po-

A z j a t y c k ie p o c h o d z e n ie
p o l u d n i o w o - a m e l' y k a ńs k i e j t e c h n i k i o b l' Ó b k i m e t a l i. Analiza form narzędzi, broni.
igieł, motywów zdobniczych i techniki obróbki metali, poznanych w kulturze
ludów zachodnich na kontynencie poludniowej Ameryki, pozwala na wniosek, 7.e technika ta została przeniesion;
z Azji, mianowicie z Chin i obszarów Azji południowo-wschodniej.
Liczyć się należy z dwoma falami kulturowymi, jedną między VIII-IV
W. p.n.e., a drugą między IV-I
w. p.n.e.
Chronologię tę potwierdzają
badania przy użyciu C H. Głównym ogniwem
tych fal kulturowych
był obszar porożony znacznie dalej na zachód, mianowicie tzw. obszar "wędrówek pontyjskich"
w IX-VIII
w. p.n.e.
Typy
pasterskich
kultur
środkowej
w s c h o d n i e j A z j i. O ile pasterskie
kultury
21*

i południowopołudniowo-zachodnie

i

324

325

Azji zdają się rozwijać
równolegle
do intensywnej
uprawy
ziemi i to
jako specyficzna droga rozwoju, pasterstwo
środkowej Azji wyrasta z leśnych kultur
Syberii. Szamanizm,
scapulomancja,
skórzany
ubiór i inne
('lementy kulturowe
wskazują
raczej na Syberię niż na Chiny lub Iran.
Interesująq
jest m.in. wzmianka
o gwiżdzących strzałach,
jakie
wali niegdyś niektórzy wojownicy stepowych ludów Azji Środkowej.

stoso-

Do zagadnienia
kultu drzewa znajdujemy
informację
(O. V i e n n o t,
Le cult de l'arbre dans L'lnde ancienne, "Annales du :vIusee", Guimet, t. 59,
Paris 1954). Analiza ceramiki, pieczęci, amuletów i innych pozwala znależć
potwierdzenie
dla przypuszczenia,
że kult drzewa był cechą wielce charakterystyczną
dla praŁohistorycznej
kultury w dolinie rzeki Indus.
Stosunki między Egiptem a Kretą, są przedmiotem
rozprawy
J. Vercouttera
(zamieszczonej
w "L'Orient
Ancien Illustre"
t. 6, Paris, 1954\.
Stosunki te są natury pokojowej, handlowej i datują się od około 2200 lat
p.n.e. Egejczycy dostarczali
Egiptowi wyrobów ze srebra i złota, pośredniczyli w handlu miedzią, kością słoniową, lapis lazuli. Pod koniec drugiego
ty siąclecia p.n.e. stosunki
te urwały się gwałtownie.
Interesującą
jest wzmianka o przypuszczalnym
pochodzeniu
amerykań"kiego kopieniactwa.
Wielu amerykanistów
wyrażało pogląd, że amerykańskie kopieniactwo
jest rodzimym
zjawiskiem
kulturowym,
rozwiniętym
w oparciu o tutejsze rośliny uprawne.
Tymczasem badania botaniczne wykazaly, że rośliny, które uchodziły za rodzime rośliny Ameryki, pochodzą
ze Starego Świata. Legenaria, palma kokosowa, kukurydza,
pewien gatunek bawełny - zostały do Ameryki przeniesione
przez wędrówki
kopieniaczy ze Starego Świata.
Tytoń, mandioka,
pomidory,
orzechy ziemne, kartofle,
pieprz i różne
gatunki fasoli są coprawda
rodzimymi
roślinami
amerykańskimi,
jednak
z roślin dziko rosnących
zostały roślinami
uprawnymi
w sposób, w którym widać zastosowaną
technikę
uprawy
roślin pochodzącą
ze Starego
Świata. Tym samym zjawiska te potwierdzają
przypuszczenie,
że kopieniactwo amerykańskie
jest techniką zaniesioną tam przez ludy pochod'zące
spoza kontynentu
amerykańskiego.
Każdy z zeszytów 49 tomu "Anthroposu"
zawiera dział B i b l i o g l' ap h i a, w którym omawiane są aktualne nowości wydawnicze
z dziedziny
historii kultury, antropologii
i języko'znawstwa,
głównie z lat 1952-1954.
Uzupelnieniem
tego dzialu jest wykaz .nPubJicationes
recentes"
orientujCiCY w aktualnych
\\lydawnictwach.
Wreszcie każdy z omawianych zeszytów
zawiera spis nadesłanych
do redakcji czasopism; tytuł czasopism uzupelniony jest wykazem artykułów
stanowiących
treść poszczególnych
perio{1yków.
Tad.-usz

Wróblewskt

L'ETHNOGRAPHIE,
de Paris).

nr 47, rocznik

1952 (wyd.:

Societe

d'Ethnographie

Treść zeszytu zawarta
jest w pięciu działach, z których pierwszy dotyczy historii doktryn
i metod etnicznych,
drugi historii etnicznej, trzeci
etnografii, czwarty antropologii etnicznej a piąty jest kroniką działalności
Towarzystwa.
LFIS MARIN: Studia
etniczne
w 1950
r., przedmiot
ic h
o l' a z i s t o t a, s t o s u n e k d o i n n y c h n a u k o c z ł o w i e k u
i s t a n m e t od. (Les etudes ethniques en 1950, la nature de leur objet et
leur propre nature, leur relations avec les autres etudes portant sur l'homme, l'etat de leurs methodes).
Artykuł ten, niewątpliwie
interesujący
polskiego etnografa, jest niestety
napisany stylem zawiłym, w którym zasadnicze idee autora tracą wyrazist(j~ć. Treść jego jest bardziej zrozumiała dla czytelnika, któremu z poprzednich numerów tego czasopisma
znane są metodologiczne
i organizacyjne
problemy
francuskiej
etnografii.
Przed przystąpieniem
do zreferowania
zasadniczej
treści należy zwrócić uwagę na znaczenie terminu
!'et.hnique
()ra:~ sens w jakim autor go używa. Znaczenie to wiąże się z organizacyjnym
~chematem
francuskiej
nauki oraz grupy dyscyplin
obejmowanych
miaIlem nauki
o czlowieku.
Jak
na to wskazują
działy,
na
jakie
rozczłonowany
jest układ treści w omawianym
zeszycie "L'Ethnographie",
~I'ancuska etnografia
obejmuje
szerszy zakres zagadnień
niż etnografia
\V Polsce.
Do zadań etnografii L. Marin zalicza humanistyczne
studia nad
czlowiekiem
i jego działalnością,
której wyrazem jest cywilizacja.
Mianem
etimique określa więc naukę o cywilizacjach
i badania nad nimi. Trudno
,"ywnioskować,
dlaczego autor unika określenia
kultura,
ze względu jednak na to że terminu "cywilizacja"
używa najczęściej w znaczeniu, w jakim
w polskiej literaturze
etnograficznej
i archeologicznej
używa się słowa
..kultura", recenzent przyjął w tym przypadku
taką interpretację
tego terminu.

•.

We wstępnej
części artykułu
autor charakteryzuje
ogólne uwarunkowania rozwoju ludzkiej wiedzy, dzięki którym możliwy jest postęp i rozwój procesu poznawczego. Podstawą tego procesu jest wrodzone ludzkiemu
umysłowi dążenie do logicznego grupowania
idei \\1 zespoły coraz rozleglejs'~ych wiadomości. Sposób organizowania
tych czynności umysłowych, które
'~mierzają do wykrycia i określenia prawidŁowości zjawisk ujmowany
jest
terminem
m e t o d a. Wyniki tej pracy ludzkiego
umysłu wykazują
że
Wspólczynnikiem
ich jest wzrastająca
jasność idei oraz logika klasyfikacji.
Z drugiej strony określenie
tych czynności konkretnymi
terminami
oraz
słownictwo,
jakim człowiek posługuje się, ma ogromne znaczenie dla rozszerzania i upowszechniania
wiedzy; "wiedza [pisze autor] jest doskonałym

326
sformułowaniem
języka" (s. 4). Toteż jasność, precyzyjność,
jednoznaczność
terminów
używanych
w języku naukowym
ma znaczenie
podstawowe.
Słownik naukowego
języka powinien być pod każdym względem doskonały. Musi on zawierać pewne sobie właściwe cechy. Nie może jednak być
nacechowany
hermetyzmem,
który czyniłby zeó narzędzie szczuplej grupy
elitarnej, wtajemniczonej
w arkana dyscypliny naukowej".
Przytaczając
artykuł
Deniker'a
z Wielkiej
Encyklopedii
Francuskiej
(wyd. z 1885 r.) autor wykazuje jak kształtowały
się pojęcia "etnografia"
l "etnologia" w latach od 1839 do 1885. Polemizując z podanym przez Deniker'a ujęciem zadaó etnografii, Marin stwierdza, że cywilizacje "są w istocie swej t y m s a m y m, niezależnie od tego czy są one mniej czy więcej
rozwinięte" (s. 11). Nawet wtedy gdy stanowią w pewnej epoce na dużym
obszarze stosunkowo jednolitą całość, w przyszłości ulegną lub mogą ulec
zróżnicowaniu
pod wpływem czynników
geograficznych,
tendencji
ducha
ludzkiego, walk ideologicznych,
społecznych czy politycznych
i religijnych,
pod działaniem postępu nauki oraz innych czynników. I o tym trzeba pamiętać, że zróżnicowania
te mają cechy regionalne,
klasowe i zawodowe
oraz, że cywilizacja w procesie swego rozwoju stale natrafia na opory tych,
których pozbawia przywilejów
oraz korzyści, i że postęp dokonuje się poprzez wysiłki bądż elity, której przykład
oddziałuje
na społeczeństwo,
bądż rewolucyjnych
mas (s. 11).
W rozdziale drugim autor charakteryzuje
ogólne osiągnięcia nauki, które
w połowie XIX w. przyczyniły
się szczególnie do roz\'vinięcia klasyfikacji
nauk i studiów w dziedzinie wiedzy o człowieku.
W rozdziale III autor omawia wysiłki i osiągnięcia pionierów nowoczesnych studiów i nauki o człowieku oraz ich szkoły. Zastrzegając
się, że nie
kieruje się szowinizmem,
wskazuje,
że tymi, którzy wnieśli zasadniczy
przełom w naukę o człowieku są August Comte, Broca i Claude Bernard.
Z nicll August Comte (1798-1857)
dał podwaliny socjologii, widząc w niej
koronę wszech nauk humanistycznych.
Broca (1824-1880)
sformułował
założenia podstawowe
antropologii,
wierząc, że ta nauka uszczęśliwi
ludy
i narody. Claude Bernard
(1813--1878),
założyciel Francuskiego
Towarzystwa Etnograficznego
w Paryżu (1859), widział w etnografii
naukę, która
ludzi uczyni lepszymi i poprawi los ludów zacofanych w rozwoju. Koncepcja
antropologii jaką rozwinął Broca obejmowała nie tylko nauki o somatycznych cechach człowieka, ale także studium działalności ludzkiej, jej ujęcie
przeslrzenne i czasowe. Obok tego do antropologii włączył Broca filozoficzne studium o człowieku,
a także studium praktyczne
działaó ludzkich
w dziedzinach
takich,
jak ekonomia, polityka,
wychowanie
i in. Również takie zagadnienia
jak charakterologia,
psychologia ludów, zagadnienie
genezy embriologii były przedmiotem
intensywnych
zainteresowaó
antropologii. Tak 5zerokie zrazu ujęcie antropologii
uległo jednak zupełnemu
przeobrażeniu;
dokonali tego uczniowie szkoły Broca. Większość z nich

327
doszła do wniosku, że szereg przedmiotów,
zrazu włączonych do antropologii, nie da się sprowadzić do jednej dyscypliny. Fod koniec XIX w. zostały wyłączone
z antropologii
studia dotyczące psychiki. etniki, socjologii.
Antropologia
ograniczyła
się do studiów nad soma tyką i zróżnicowaniem
ras ludzkich.
O ile Broca - zdaniem Marin'a - położył podvJaliny pod cały systemat
nauki o człowieku, o tyle August Comte był tym, który wskazał nauce
miejsce w ogólnym systemie nauk. Klasyfikacja
Comte'a stała się jednym
z podstawowych
założeó nauko""ej metodologii w drugiej połowie XIX w.
i to nie tylko we Francji. Dla zadośćuczynienia
wzrastającym
potrzebom
w zakresie sklasyfikowania
wielu nowopowstających
dyscyplin musiała
ona ulec dalszej rozbudowie.
Taka rozbudowa
dokonana
została m.in.
w dziedzinie nauki o człowieku. Dokonali jej uczniowie Comte'a, socjologowie, uczniowie Broca i jego szkoły antropologicznej,
jak również uczniowie
Claude Bernarda, etnografowie.
O ile stosunkowo łatwo i prędko nastąpiło
wyodrębnienie
się antropologii i etnografii, o tyle silne były więzy łączące
zagadnienia
etniki z psychologią,
a w szczególności z tym jej działem,
który nosi nazwę etnopsychologii.
Istotne różnice, jakie pod względem
metod pracy dzielą te dwie dyscypliny zostały przez uczniów Claude Bernarda sformułowane
i w konsekwencji
etnopsychologia
- zdaniem Marina
pozostała w szeregu nauk psychologii. Tak przebiegał proces, w trakcie
którego nauki etniczne zostały wyodrębnione.
Ich przedmiot został ustalony
jako studia nad cywilizacjami
(l'etude
des civilisa.tions).
Wykazane zostały
związki, jakie istnieją między faktami etnicznymi,
jako kompleksem
zjawisk. Określone zostały zasadnicze metody pracy w tej dziedzinie. Stan ten
osiągnięto na początku XX w.
W IV rozdziale
w 1950 r.

autor

przedstawia

stan

studiów

etnicznych

we Francji

Trzeba było długiego czasu aby dojść do stwierdzenia,
że cywilizacje
tworzą całość zjawisk o tej samej istocie; że ich składniki mimo swej różnorodności posiadają
tę samą naturę; że wytwory działalności
człowieka,
powstają, rozwijają się, rozprzestrzeniają,
zmieniają, giną, czyli że podlegają własnym prawom. "Istotą każdej cywilizacji
[pisze autor] jest to, że
jest ona sharmonizowana
z zespołem idei, przy pomocy których członkowie danej społeczności normują swą działalność wewnętrzną
i zewnętrzną"
(s. 53). Są to "idee" nawet jeśli chodzi o te składniki, które uzewnętrzniają
i konkretyzują
się jako pożywienie, odzież, pomieszczenie,
narzędzia ... Są
to idee, w myśl których składniki etniczne powstają, są użytkowane i przekazywane. Doświadczenie
uczy, że tworzą one zespoły, których elementy
wzajemnie
na siebie oddziaływując
są logicznie skoordynowane.
Normują
one zazwyczaj wewnętrzną
i zewnętrzną działalność ludzi o tyle, że podlegają zmianom (s. 54). Idee są koncepcjami
wspólnoty społeczeństwa,
które

...t.;

328
je realizuje. Ich ogół właściwy dla danego społeczeństwa
stanowi o typie
cywili za cji.
Z kolei omawia autor osobliwe zjawisko
wywołane
w swoim czasie
przez rozkwit i sukcesy niektórych dyscyplin, które polegało na tendencji
do predominacji
danej dyscypliny w ogólnej nauce o cywilizacji. Jako typowy przykład wskazuje na sukcesy lingwistyki
i jej pretensje
do ostatecznego rozstrzygania
zagadnień etnicznych w oparciu o stwierdzenie, że język:
odzwierciedla
fakta
kulturowe.
Podobną
tendencję
wykazywała
także
archeołogia,
psychologia
i religioznawstwo.
Zatriumfowała
jednak idea,
w myśl której "cywilizacje tworzą całość o tej samej istocie. Ich składniki,
niezależnie od swego znaczenia bądź ideologicznego, bądź praktycznego,

tożsame w swej istocie" (s. 55).
Poszczególne dyscypliny, stosując do całości zjawisk kulturowych
odrębne, sobie właściwe metody badań, mogą jedynie na podstawie wspólnego
mianownika,
jakim jest zasadnicza idea przedmiotu ich poszukiwań, sumować rezultaty ich pracy. Istotnym więc dla osiągnięcia pomyślnych, postęp
warunkujących
wyników w tej dziedzinie jest ścisłe określenie ram danej
dyscypliny i metod, jakimi winna się ona posługiwać. Omawiając to zagadnienie w odniesieniu do "etniki", którą autor ujmuje tu w sensie etnografii,
Marin odsyła czytelnika do arykułu Table d'analyse en etnographie
(Czasopismo "Ethnographie"
art. z dnia 15 IV 1926 r.). Zasadniczymi
kategoriami faktów etnicznych są: kultura materialna,
duchowa i społeczna. Z nich
składa się każda cywilizacja.
Działami
kultury
materialnej
są według
Marina:
pożywienie,
ubiór, urządzenie
wnętrza,
zbieractwo,
rolnictwo,
rybołówstwo,
łowiectwo itd. W kulturze
duchowej:
język, pismo, wiedza
z zakresu
geografii,
historii, techniki,
tradycje
moralne,
wierzenia
itd.
W kulturze społecznej: działania o charakterze
społecznym, foriny rodziny,
organizacji
narodowej,
organizacje
obieralne,
zawodowe itd. W studiach
nad poszczególnymi
składnikami
kulturowymi
najprostszym
elementem jest
ten który okazuje się w praktyce
podstawową
jednością. Może nim być
część w zakresie pożywienia,
część odzieży, sprzęt w zakresie umeblowania itp. Każdy taki składnik podstawowy
składa się z szeregu szczegółów
jednostkowych
(jak np. \v odzieży krój, zapięcie itp.). Te szczegóły jednostkowe winny być głównym przedmiotem
studiów opisowych. Z kolei autor
omawia ogólnikowo cechy faktów etnograficznych,
zwraca on uwagę na to
że formy poszczególnych składników kulturowych
tworzą szeregi, w których
poszczególne zjawiska są bogato zróżnicowane.
Jest rzeczą wielce istotną
stwierdzać, w jakim stopniu zróżnicowanie
to odzwierciedla
się w języku.
Każda kultura
to zespół elementów ska'liających się na nią. O ile w procesie badawczym,
Vi monograficznym
studium, można badaniu poddawać
poszczególne elementy wyodrębniając
je, o tyle właściwe rozumienie
jest
możliwe jedynie przez uwzględnienie
zespołu, w jakim występuje i uwarunkowań. Każda kultura podlega ciągłym zmianom, zróżnicowaniom,
mo-

",.

'j!'

~ •• 1.

•• ~

32g
dyfikacjom. Ta cecha różni istotę badal'l etnograficznych
i wyklucza tworzenie metody porównawczej
w etnografii na wzór biologii (rasy, odmiany, typy,
gatunki). Wystrzegać
się należy tej naturalnej
tendencji
naszego umysłu
w klasyfikowaniu
składników
kulturowych.
Klasyfikacja
faktów
etnograficznych,
oparta na podobieństwach
i pokrewieństwach,
jest w swei
istocie różną od klasyfikacji
biologicznej. W dalszym ciągu omawia autor
etnograficzne
uogólnienia.
Wyniki
prac etnograficznych
pozwalają
na
stwierdzenie
typu lub prawa. Autor w osiągnięciach tych widzi równowartość. Odkrycie nowego typu zjawiska jest jego zdaniem równowarte
z odkryciem prawa
dotyczącego
przyczyn
i skutków
(s. 61). Przy tej okazji
lVlartin poświęca dużo uwagi temu osiągnięciu francuskiej
etnografii, które
tam nosi nazwę "klasycyzmu".
Znaczenie
tego pojęcia określa
następujące zdanie Marina: "Le classicisme est un regulateur
des productions
intellectueJles
de tous genres, modelant
non seulement
les lettres et les
m'ts, mais les oeuvres, les conceptions et les methodes de toutes les activites
r umaines, politiques, economiques, sociales.
A son passage, Ie classicisme marque, plus ou mOins, tous les elements d'une civilisation"
(s. 61).
Etnografia
francuska
dała temu zjawisku najbardziej
płodną definicję.
w której uwzględniła
troistą cechę współczesnych
definicji
naukowych:
;lj oparła się o najdawniejszą
praktykę
w określeniu tego co klasyczne, tj.
scalające
danymi cechami zespół zjawisk;
b) w definicji
swej za wzór
przyjęła
(w interpretacji
pojęcia klasycyzm)
metodę biologiczną,
która
klasycyzm
rozumie poprostu
jako klasyfikację;
c) pod względem filozoIicznym zdefiniowała
"klasycyzm",
wskazując
na wzajemne uwarunkowania faktów kulturowych
z jednej strony i człowieka z jego cechami z drugiej strony. To pojęcie klasycyzmu
jest mocno zbliżone do pojęcia
wzorów kulturowych
w etnografii anglosaskiej
(przyp. rec.).
Z kolei autor zwraca uwagę na zagadnienia
etnograficzne,
związane ze
studiami
nad praktycznym
zastosowaniem
wyników
etnografii
(l'ethnodicee). Uznając ich wielką wagę, ostrzega równocześnie
przed zbyt pochopnym wytyczaniem
norm dla oddziaływania
na społeczeństwa
w rozwoju
zacofane. Wszelkie formy' celowego wpływani;)
:1<:1 przeobrażenie
istnieJących kultur, m.in. także regionalnych,
winny l::y t: bardzo ostrożnie i dokładnie studiowane.
Mogą tu bowiem zachodzić katastrofalne
w skutkach
błędy, wynikłe z porównywania
wartości zasadniczo nieporównywalnych.
Autor wskazuje na istotę i potrzebę pogłębienia
studiów porównawczych,
na przerost
w niektórych
pracach
etnograficznych
metody statystycznej
i demograficznej,
oraz na niedostateczne
często udokumentowanie
materiałów etnograficznych
i słabą ocenę analityczną
żródeł. Mówiąc o metodach
etnicznych podkreśla,
że wiele prac wykazuje od tej strony brak, że zaczerpnięte z dyscyplin zbliżonych metody nie są dostatecznie przystosowane
do specyfiki zagadnień etnicznych.
Rozdział V końcowy, zawiera ogólną ocenę i charakterystykę
stanu etnografii francuskiej
w 1950 r. Wielka obfitość wartościowych
prac z dzie-

331

330
dziny nauk o człowieku, wielka ilość towarzystw etnograficznych
o rozmaitych kierunkach zainteresowań
(afrykaniści, amerykaniści, Akademia Malgaska i inne), czasopisma i wydawnictwa
ciągłe, ośrodki badawczo-naukowe -- oto osiągnięcia z których, zdaniem autora, Francja może być dumna.
Istnieją jednak także zjawiska, które są przeszkodą do pomyślnego i szybkiego rozwoju. Autor wskazuje jako przeszkody: a) zarysowującą
się tendencję do zajęcia hegemonii przez kierunek, który pod zmodyfikowanym
pojęciem etnologii usiłuje przejąć prymat w naukach o człowieku, b) rząd
francuski zbyt mało popiera wysiłki francuskich badaczy w tej dziedzinie.
Zhyt szczupłą jest zdaniem autora ilość katedr tym dyscyplinom poświęconych; c) badacze nie rozporządzają
dostatecznym, nowoczesnym wyposażeniem technicznym
i finansowym. Palącą potrzebą dla etnografów staje
się również obecnie wydanie encyklopedii względnie słownika etnograficznego.
.
Ogromne zainteresowanie
społeczeństwa francuskiego, tak uczonych jak
i szerokich rzesz amatorskich
publikacjami
zajmującymi
się zagadnieniami
kultur i ich rozwoju pozwala wnosić, że dyscypliny tu zaangażowane mają
przed sobą rozległe pole, w którym tak wiele pozostaje jeszcze do zrohienia.

CH. VIROLLEA UD: F e n i c k a l e g e n d a o k ról
nde phenicienne du roi Keret).

u Ker

e t (La lege-

T
Archeologi~zne
odkrycia i wykopaliska
w Ras-Shamra,
(starożytnym
Lgant na połnocnym
pograniczu
klasycznej
Fenicji) prowadzone
przez
A: Schaeff~ra doprowadziły do znalezienia glinianych tabliczek pokrytych
Pls~em khn~wym. Odszyfrowanie tych napisów, sporządzonych w dialekcie
zbhzonym meco do staro-hebrajskiego,
pozwoliło na odtworzenie
kilku
mitów, m: .i~. ~itu o królu Kerecie. Tabliczki i napisy pochodzą z XIV w.
~.n.e. Tre~c SWla?CZYo tym, że Fenicjanie, zanim stali się znanym narodem
zeglarzy l kupcow byli rolnikami.
a ich rolnictwo stało na stosunkowo
wysokim ~oziomie. Mit o którym mowa jest jedynym z mitów kopienia~z~ch. PO~lada on p~wne. analogie z. pod~bn~mi .mitami asyryjskimi,
babionskl~l. l legendamI. ktorych Wątkl znajdują Slę w najstarszych
pismach
he~ra.Jsl{1.ch.Cechą wspólną tych mitów jest idea, według której pomyślność
zblOrow l. dobro.byt zależy od tego, czy człowiek żyje i działa w sposób
sprawledhwy. Nle Jest zatem sprawiedliwość
ludzi rzeczą bezinteresowną.
Ker~t, podobme zresztą jak i babiloński Gilgamesh, jest coprawda synem
bogow, ale poza tym posiada cechy ludzkie. Epos opiewający dzieje Kereta
posiada luki .. Pewne jednak partie są stosunkowo kompletne [ pozwalają
od:~orzyc ~zleJe tego króla. Jest to prawdopodobnie
jeden z najstarszych
krolow FemcJ\. o którym pamięć się przechowała.

Legenda opiewa żywot Kereta. Brakują części odnoszące się do jego
młodości. Znamiennym
jest wszakże ów wątek, powtarzający
się takż8
w innych legendach starożytnych, że śmierć królów, którzy władzę na ziemi
otrzymali
od bogów, jest wynikiem
tego, że żle pełnili powierzoną
im
misję - sprawiedliwego
rządzenia poddanym ludem. Szereg opisów szczegółowych, odnoszących się do ofiar, stosunków
rodzinnych,
społecznych
itp. stanowi cenny dokument rzucający światło na dzieje rozwoju kultur."
na Bliskim Wschodzie.
A. BASCHMAKOFF:
E t n o log i a p o e m a t ó w H o m e r a w r am a ch
ep ok i
m y c e ń s k i e j.
E t n ogr a fi c zn a
war t ość
I l i a d y i O d y s s e i (L'Ethnologie des poemes d'Homere dans Ie cadre
de l'epoque Mycenienne. Valeur etnographique
de Illiade et de ł'Odysee).
Do początku naszego stulecia głównym żródłem etnograficznych
wiadomości o kulturach
Starożytnego
i Bliskiego Wschodu były dane, jakich
dostarczala filologia i archeologia klasyczna. Dotąd nie było wątpliwości, że
Homer i bohaterzy których opiewa, należą do jednej i tej samej epoki.
Obecnie koncepcja ta posiada mało zwolenników. Dominuje przeświadczenie, że między okresem zdarzeń opiewanych przez Homera a okresem kiedy
poeta żył i tworzył musiało upłynąć pięć do sześciu wieków. Nie ulega
wątpliwości, że autor Iliady nie zdawał sobie sprawy z przepaści, jaka go
dzieliła od zdarzeń, o których był przeświadczony,
że wiązały się one
z bohaterami, którzy należeli do tej samej co i on rasy. Sugestia ta była
tak silną, że przetrwała
do naszych czasów. Tymczasem odkrycia H. Wineklera i O. Puchsteina w Kapadocji ujawniły sensacyjny fakt, że nazwiska
bohaterów Iliady, zapisane na glinianych
tabliczkach
z okresu Hetytów,
należą do osób, które żyły około 2000 lat p.n.e. Data zburzenia Troi Homeryckiej (szósty gród Hisarlik) przypada natomiast
na około 1200 lat p.n.e.
Odkrycie to, potwierdzone przez profesora Karo, pozwala wnioskować, że
poematy Homera zawierają
podLoże daleko starsze, niż przypuszczano,
zmieszane z opisami czerpanymi z kultury myceńskiej. Przy tym identyfikacja osób epopei Homera może rozciągać się na szereg wieków i sięgać
w głąb okresu przedmyceńskiego.
Inna grupa dowodów świadczy o tym, że Homer żył w epoce greckiej.
u zachodnich wybrzeży Anatolii skolonizowanych
przez jońską grupę Helknów.
Kraj jego był otoczony przez quasi-barbarzyńców.
Myceńczycy
rozwinęli szeroki handel i pozostawali w stosunkach z północnymi krajami
Europy, sprowadzając
nadbałtycki bursztyn i cynę. Ich stosunki handlowe
sięgały na zachodzie Hiszpanii. Tymczasem geograficzny horyzont Homera
.iest zadziwiająco mały. Homer przypisuje Mycenom zwyczaj palenia zwłok
na stosie. Był to jednak zwyczaj joński, jego epoki; wiadomym jest, Ż02
;vlyceńczycy swoich zmarłych grzebali, nie paląc ich zwłok. Te okoliczności

333

332
wskazują na to, że Homer dzięki niezwykle żywej tradycji przekazał barw·
ny obraz kultury myceńskiej, dawniej uważany za obraz helleńskiego życil\
z jego czasów.
Następny

ciągiem
pracy publikowanej
i dotyczy badań nad roślinami znanymi w ludowym lecznictwie
i magii, ich odbiciem w folklorze
i ich etnograficzną
dokumentacją.
Autorem pracy jest A.-L. M e r o c i e r.
Tytuł artyku:'u
brzmi: Enquete sur ies vegetewx Ie jolklore
et l'ethno-

w numerze

qraphie

z kolei

artykuł

jest

dalszym

3'7 (1940) i 46 (1951) "L'Ethnographie"

(s. 86--113).

Al't.yku! końcowy dotyczy zagadnien
antropologicznych,
a mianowicie
rozważań
na temat
typu ludności
klasycznego
Wschodu.
Autorem
jest
R. K h e r u m i a n. (Tytuł artykułu
brzmi: Remarques ci propos du type
physique des popltlations
de POrient Classique). Istnieje rozbieżność między
poglądem. archeologów
a antropologów
co do tego, jak przedstawiały
się
rasy ludów zamieszkujących
obszar, który stał się zapewne kolebką cywilizacji. Autor podejmuje
dyskusję na temat, czy istotnie starszym podłożem
rasowym na tym obszarze był typ długogłowy, reprezentujący
ludy grupy
<1zjanickiej (Sumerzy. Mittanowie,
Hetyci i inni). To ostatnie twierdzenie
3utor uważa za niedostatecznie
uzasadnione.
Tadeusz

L'ETHNOGRAPHIE,
de Paris).

nr 48, rocznik

1953. (wyd.:

Societe

Wróblewski

d'Ethnographie

Treść 48 numeru francuskiej
"L'Ethnographie"
zamknięta jest w czterech
działach: Historia etniczna, Etnografia, Lingwistyka
i Kronika Towarzystwa
W dziale historii etnicznej znajdują się dwa artykuły, z których pierwszy
zajmuje
się historią
ludów Bliskiego
Wschodu
do czasów Aleksandra
Wielkiego,
drugi historią etnicznego
obszaru Hai - Ninh (Indochiny)
do
chwili za~ęcia go przez Francuzów. Pierwszy z artykułów
nosi tytuł L' Asie
Occidentale
avemt Alexandre
Ie Grand. Autorem jest Ch. V i roll e a ud.
Historyczne
dzieje Bliskiego Wschodu zapoczątkowała
ChaIdea. Ona to
od IV. tysiąclecia
dostarcza
archeologicznych
dokumentów
pisanych.
Jest
Jakgdyby równoległym
odpowiednikiem
Egiptu. Jak Egipt rozwój zawdzięcza rzece Nil, tak Chaidea niemniej zależy od dwurzecza - Eufratu i Tygrysu. Terytorium
jej zajmuje obszar równy Danii. Jest on gęsto zaludniony. Ludność Chaldei stanowią zrazu różm! grupy etniczne, mówiące odmiennymi językami - akkadyjskimi,
semickimi
i sumeryjskimi.
Najświetniejszym miastem Chaldei było Ur. Dzieje tego państwa, zmagania z najazdami
Hyksosów,
Hetytów,
jego upadek są przedmiotem
pierwszych
rozdziałów

tego ,~rtYkUłu, Zmagania
Egiptu z coraz to nowymi falami ludów bądź
z ~ZJI bądz .z Europy przybywającymi
stanowią treść rozdziałów
następnycu: W koncowej części zajmuje
się autor upadkiem
Egiptu, ekspansją
Medow, rozkwitem
Persji wreszcie podbojami
Filipa Macedonskiego
i jego
syna ~leksandra
Wielkiego. W końcowych zdaniach autor wskazuje na to,
7e dZiełem Aleksandra
Wielkiego są nie tylko sławiące imię jego orężne
po~boje. ale i fakt, że jego wyprawy
utorowały
drogę hellenizmowi,
który
objął mebawem
zawojowane
obszary.
Następny z kolei artykuł, dotyczący historii etnicznej, jest napisany przez
Von g - A - S a n g a w transpozycji
F. Puel de Lobel. Nosi on tytuł: Le
Territoire
de Hai - Ninh avant l'arrivee
des Franc;ais, son aspect ethnique actuel. Autor przedstawia
historię etnicznych procesów, jakle rozegrały
się na obszarze północnej części Francuskich
Indochin, mianowicie na terytoriach graniczących
od północy z Chinami, od wschodu z Burmą i Siamem.
Artykuł. przedstawia
w sposób bardzo szczegółowy dzieje szeregu inwazji
) procesow politycznych
na terenie Hai - Ninh, ujmując temat ten w trzech
okresach, mianowicie:
a) od najdalej uchwytnej
przeszłości po wiek XVIII;
b) od przybycia
Francuzów
w XVIII w. do lat ostatnich;
c) aktualny
stan
rozmieszczenia
grup etnicznych
kraj ten zamieszkujących.
W dziale etnograficznym
znajdujemy
interesujący
artykuł
Marcelle
B o u t e i 11 e r pt. Le dejunt dans les societes indiennes de l' Amerique
du
Nard (Zagadnienie
śmierci u ludów indiańskich
Ameryki Północnej).
Smierć, jako empirycznie
doznawane zjawisko, którego jakakolwiek
inter"vencja ludzka niezdolna jest odwrócić, jest czynnikiem, który rozbija lud,
lub co najmniej wprowadza
pewien rozkład w grupach ludzkich. Jest więc
ona czynnikiem
wrogim,
przeciwstawnym
interesom
grupy
społecznej.
Jako zło musi mieć swoją przyczynę. U ludów zacofanych w rozwoju źródłem tego zła, w ich mniemaniu,
jest szkodliwa
działalność
czarów. Ale
gdyby wszystkie
te akty czarownictwa,
niosące w skutkach
śmierć, przypisywać ludziom, zostałby wprowadzony
czynnik, który w sposób zgubny
rozbijał by grupę spoleczną. Tymczasem
śmierć, jako zaprzeczenie
życia
grozi wszystkim. Ta groźba śmier",ci wywołuje więc tendencję ze strony żyJących do przeciv,,'stawiania
się jej, jednoczy ich w działaniu zmierzającym
do zabezpieczenia
się przed nią. Złożone kompleksy emocjonalne, wizj:'! przeżywane w snach, dały podstawę wierze w istnienie świata umarłych, żyjących życiem pozagrobowym.
Życie to jest jak gdyby kontynuacją
ziemskiego
żywota, ale zmarli należą do świata innego. Emocja walki życia przeciw
śmierci czyni, że ten zagrobowy
świat umarłych,
społeczeństwo
duchów,
hywa uważane za świat wrogi. Ta właśnie nieprzyjazna
działalność duchó\\,'
które są duchami ludzi zmarłych, powoduje śmierć wśród żyjących. W ca~
lym szeregu obrz~dowych
aktów związanych
ze śmiercią, w zwyczajach
pogrzebowych,
w obrzędach
zaduszkowych
znajduje
wyraz idea, której
celem jest: neutrali7.0wanie
grozy śmierci; ubezpieczenia
się przed wrogimi

335

334
aktami ze strony duchów osób zmarłych;
idea stworzenia
pewnej formy
współżycia między umarłymi
a żywymi. W idei tej jednoczy się cała gruP&' wszyscy tu są zainteresowani
- stąd obrzędy, w których idea ta się
wyraża majq charakter
społeczny a znaczenie ich jest dla danego społeczeństwa aktem wielkiej wagi.
W ciągu dalszym autor wykazuje na konkretnym
materiale, odnoszącym
się do Indian Ameryki Północnej, jak w rozlicznych praktykach
pogrzebowych tych ludów wyrażają się idee wysunięte we wstępnej części artykułu.
Pierwszy
rozdział
poświęcony
jest zagadnieniu
uzasadnienia
przyczyny
śmierci i obawie przed zmarłymi. U podłoża wierzeń, że to duchy zmarłych
nasylają choroby na żywych i są sprawcami śmierci, leży - zdaniem autora -' psychiczna tendencja do zaprzeczenia
poczuciu pewnej odpowiedzialno§ci za śmierć bliskiej, emocjonalnie
związanej z pozostałymi przy życiu,
osoby. Z drugiej strony fakt przejścia
przez próg śmierci, kwalifikując
zmarłego do kategorii należącej do innego świata, czyni zeń przedmiot oba··
wy. "Odeszłeś, więc nie powracaj" - mówią do zmarłego Indianie z ludu
Crow. Wynoszą trupa z namiotu nie zwykłym otworem wejściowym,
lecz
osobnym, na ten cel przysposobionym.
Następnym
zagadnieniem
to istota
świa ta umarłych i przeznaczenie
ich. Jest rzeczą oczywistą, że wizja świata
pozagrobowego
powstać musiała w oparciu o obraz zwyczajnego życia na
zi<"mi. Zmarły wojownik
i łowca na tamtym
świecie kontynuuje
zawód
swój i tryb życia. Istnieje jednak pewne zróżnicowanie
między poszczególnymi ludami co do istotnej cechy owego świata umarłych.
U jednych
wizja ta nacechowana
jest pewnym optymizmem i świat ten jest słoneczny,
kraina ta jest szczęśliwym terenem dla pomyślnych
łowów. U innych znów
życie pozagrobowe
nosi piętno posępne, smutne.
Ostatnie dwa rozdziały są omówieniem zagadnienia
wierzeń w reinkarnację zmarłych,
solidarności
grupy w aktach pogrzebowych,
modlitw do
t.:m2.riych i roll szamanów, jako pośredników
w sprawach między żywymi
a zmarłymi.
Cały artykuł, zwięzły ale zarazem ujmujący zagadnienia wierzeń i praktyk związanych ze śmiercią ze stanowiska
najnowszych
prac, na ten temat
w ostatnich latach opublikowanych,
jest wielce dla etnografa interesujący
i pouczający.
W tymże samym dziale etnograficznym
znajdujemy
z kolei artykuł
Aleksandra
Kor o ł e n k o pt. Stare szyldy niemieckie (Le s Vielles Enseignes Allemandes). Autor artykułu, były francuski legionista a później urzędnik wojskowy okupacyjnych
wojsk francuskich
w Niemczech, zebrał, opublikowane tu materiały.
na terenie Badenji, Wirtembergii
i Tyrolu. Są to
fotografie
i opisy starych szyldów, jakie wiszą przed róźnymi hotelami.
oberżami, zajazdami.
Są one wykonane. najczęściej
z żelaza, artystyczną
robotą kowalską. Zwracają uwagę nietylko artystyczną
i oryginalną formą
.ale również treścią znaków, które stanowią motyw główny emblematów.

.Nie m~ w tym przesady, jeżeli stwierdza się, że historia zajazdów, hotel.l, ~berz ma swój początek
w bardzo odległej przeszłości.
Wzmianki
o ,lstmeJących
oberżach, które rozsiane były wzdłuż najdawniejszych
szlakow komunik~cyj~YCh
są bardzo dawne. Trudno mówić o ilości owych
p~erwszych zajazdowo Celem ich było dostarczać
podróżnym
schronienia
tj .. dachu nad głową, picia i ewentualnie
jedzenia. Dla sygnalizowania
takIego charakteru
owych zabudowań
umieszczano
nad drzwiami
znak
w postaci bądż gałęzi sosnowej,
bądź zawieszonego
garnka.
Stan taki
is.tniał ~. okresie, ki~dY podróże wynikały
z pewnych niechybnych
komecznoscl. Rzeczy te Jednak zmieniły się od XI w., kiedy to ruszyły wypra~y ~rzyżowe a ważniejsze drogi komunikacyjne
Europy stały się o wiele
~lczm:J uczęszczane przez rycerstwo z orszakami, przez pątników i obieżysWlatow. Powstała
więc potrzeba i koniunktura
dla hoteli i oberż przy
tych szlakach. Powstała
niebawem i konkurencja.
Aby zwrócić na siebie
uwag~, ~naki sygnalizujące
zajazd czy oberżę poczęto wypełniać
treścią.
w .k~oreJ podkreślano
bądź zaletę, bądź społeczną rację przedsiębiorstwa.
Wsrod tego rodzaju znaków rozpowszechniły
się: krzyż, gwiazda Betleemska
",,:ół przy żłobie, baranek ofiarny, trzej królowie itp. Przypuszczać
należy .-:.
pIsze autor. - że znaki tej kategorii utrzymały się bardzo długo. Po wypra··
wach krzyzowych rozpowszechniać
się zaczęły znaki, nawiązujące
do obraz~w z ~istorii świętej, zajmując równorzędne
miejsce z poprzednio wymiernonyml. Tymczasem ilość oberż i zajazdów stale wzrastała, odpowiednio do
co~az większego ruchu na drogach komunikacyjnych.
Coraz liczniej główną
klIent.elę tych przedsiębiorstw
stanowili
kupcy, myśliwi w podróży na
WIelkIe tereny łowieckie, obieżyświaty,
wędrujący
dla przyjemności
i zarobk~ .. Z r?snącej
konkurencji
powstała
zapewne tendencja
do pewnej,
specJalIzacJI
owych zajazdów,
przez nastawienie
się głównie na jedną
z kategorii
podróżników.
Tym się zapewne
tłumaczy
grupa szyldów
w których jako znak pojawia się niedźwiedź,
jeleń, cietrzew i inne. Dl;
przyciągania
klienteli, szukającej
raczej towarzyskich
uciech, przeznaczone
były znaki takie, jak "kawaler",
"jeżdziec", "źrebiec" i inne. Inne zawierały .o~raz winnego
grona, drzewka
zielonego, lipy itp. Znak "róży",
rzadzIej spotykany, był, być może, ~iązany
z istnieniem w owych wiekach
Bractwa Różokrzyżowców.
Nowszego pochodzenia są znaki przedstawiające
~urzyna,
strusia itp., związane z epoką wielkich odkryć geograficznych
I podróży egzotycznych. Ogół zebranych względnie zarejstrowanych
znaków
autor dzieli pod wzgledem treści na 10 grup.
Autor zebrał kolekcję, liczącą około 200 fotografii, ilustrujących
znaki
szczególnie reprezentacyjne.
Jest to w każdym razie dziedzina twórczości
ludowej i artystycznej,
mało dotąd opracowana.
Trzeci
Lou i s

artykuł w dziale etnograficznym
to dalszy ciąg pracy A n d r eJ
M e r c i er' a o ziołach w ludowym
folklorze
francuskim

336

337

i etnografii (Les Vegetaux dans Ie Folklore et l'Ethnogra.phie).
Rozdział bieżący pt. Ludowe zielarstwo we Francji zawiera opisy i dane do szeregu roślin (od Herbe de la Passion do Herbe a la Bonne Dame).
Następny artykul należy już do działu trzeciego. Poświęcony jest zagadnieniom językoznawczym.
Autorem jego jest R.P.C. T a s t e v i n. Artykuł
ten nosi tytuł: A/rykań,ski
charakter
pre!iksóu;
mianownikowych
i czasownikowych
języka
malagaskiego.
(L' Africanite
des Prefixes
Nominaux
et
Verbaux
du Malgache). Omawia on prefiksy, występujące
w języku MalgaszóW.
Ostatnia karta zeszytu zawiera program zebrań Towarzystwa
(Societe
d'Ethnographie
de Paris) na rok 1953 z podaną tematyką referatów i dyskusji.
Tadeusz

Wróblewski

BURGSTALLER
ERNST:
Das
Fragewerk
zu
den
volksKar t en. Durchflihrungbericht
zum ersten Fragebogen
von ... Veroffentlichungen
zum Oberosterreichischen
Heimatlas.
Herausgegeben vom Institut fUr Landeskunde
von Oberosterreich.
I. Linz 1952.
~. 64, 6 map. Odbitka z "Oberosterreichische
Heimatblatter"
R. VI. z. 3.
Praca przedstawia
założenia metodologiczne i metodyczne Atlasu Etno-'
graficznego Górnej Austrii oraz dotychczasowe oSiągnięcia. Atlas opracowywany jest w ramach Institut flir Landeskunde
von Oberosterreich
w Linzu,
stanowiącego kontynuację
dawnej Landesstelle
Oberosterreich
atlasu etnograficznego niemieckiego I. Posłużono się głównie ankietą pośrednią,
nad
której wypełnieniem
czuwali instruktorzy
-c ..przeważnie
nauczyciele
- o
odpowiednio pr.zedtem pouczeni. Ograniczono się do pytań rzeczowych, wymagających
jasnych i prostych odpowiedzI, dających rezultaty
kartograficzne. Pierwszy kwestionariusz
zawierał pytania o niektóre zwyczaje do.roczne (majowe, żniwne, palenie ognisk itp.) oraz o wierzenia
ludowej

ku n dl ich e n

meteorologiI,
Zagadnienia takie, jak zagadnienia formy domu i siedliska, zagadnienia
sztuki
ludowej, stroju, muzyki, tańców
itp. odrzucono
podobnie
jak
i w innych atlasach etnograficznych
Europy zachodniej, ze względu na to,
że nie dają się one zbadać przy pomocy ankiet, lecz wymagają
badań
terenowych prowadzonych
przez wykwalifikowanych
etnografów. Etnografowie austriaccy
nie usiłowali jednak przekroczyć
tej bariery, wprowadzając zamiast ankiety - badania terenowe, jak to uczynił Polski Atlas
I

Atlas

Leipzig

der

1937-39.

deutschen

VolkskuJ,lde,

wyd.

H,

Harmjanz

i E.

Rohl',

Etnografic~ny".
Z drugiej strony zastosowanie ankiet pozwoliło na znaczne
zagę~zczeme sieci badawczej (l punkt na 23,2 km2) ". co nie jest bez znaCZ~!ilJa.wobec .. ni~wielkiego zasięgu przestrzennego
Atlasu Etnograficznego
G~rneJ Austru (OK. 12000 km2). Przedstawiając
szczegółowe cyfry, dotyczące
:"'leku, Po:hodzema
społecznego i jakości odpowiedzi ankietowanych
i ich
lllstruk:oro,,:, au.tor, wykazuje m.in., że ankieta pośrednia daje mniejszy procent oapowledzl me wystarczających
(6-70/0) niż bezpośrednia
(13-160/0).
, Atlas Etnograficzny Górnej Austrii stawia sobie ambitne zadania zebrama da~ych, kt.óre mogłyby, rzucić światło na graniczny
obszar między
rzekaml Traun l Enns, na ktorym nieraz już w historii stykały się rozmaite
WP1Y\~y l grupy ,etniczne (Austriacy, Słowianie, Węgrzy, Turcy i in.) Ze
wzglęau na wYjątkowe
znaczenie
badanego
obszaru
spodziewane
jest
uzyskanie rezultatów, ważnych dla historii całej Austrii. Te oczekiwania
badawc~e są w pewnym stopniu odpowiedzią na zastrzeżenia, które można by
wysunąc przeciw prowadzeniu prac, zmierzających
do szerszych rezultatów
w UJęClU przestrzennym
- na tak niewielkim obszarze.
Za podsta\\rową przyjęto mapę w skali 1 : l 000000. Sieć punktów badan~och pokrywa s~ę z siedzibami szkół podstawowych,
ze względu na współpracę z nauczyclelstwem,
Jest więc dość przypodkowa, co jednak nie może
grać roli przy tak znacznej gęstości sieci punktów. Punkty identyfikowane
są za pomocą. numerów w obrębie każdego z okręgów administracyjnych.
Opracowa~e
ol opracowywane
kartogramy
dotyczą przeważnie
obrzędów
l zwyczaJow
ludowych. Z zagadnień kultury materialnej
przygotowywane
są narazi~ tylko mapy, przedstawiające
rozprzestrzenienie
różnych form
kOP1C zboza i narzędzi żniwnych. Uwagi wstępne zakończone są nawiązal1lem do dawniejszych
tradycji kartografii
etnograficznej
w Europie i sugestiami europejskiego
etlasu etnograficznego,
którym nie można nie przyklasnąć.
. ,Załączone dwa pierwsze kartogramy,
poświęcone niektórym zwyczajom
zl1lwny~ i zwycza!o,,:,i palenia kół ognistych nie odbiegają pod względem
t~rmy l sposobu uJęc~a ?d map atlasu etnograficznego
niemieckiego. Mapy
wstępne. --, to mapa SleCl punktów n! kalce oraz mapy, przedstawiające
pochodzeme l dawność osiadłości informatorów.
W sumie Atlas nie odbiega
, ~a

badaniach

terenowych
oparto, jak wiadomo, częściowo Atlas def'
wyd. P. Geiger i R. Weiss Basel 1950; w tym
t~z klerunku ldą ostatme prace organizacyjne
na Węgrzech i w Czechosi~wacji por. S t r a n s k a D.: Historicko-narodopisny
atlal; Ceskoslovenska
"Na~odoPiSny Vestnik Ceskoslovensky",
Praha 1956, z. 3-4 s. 314-15.
'
, W Atlas der deutschen
Volkskunde
wypadał
l punkt
na 27 km2•
w Atlas der schweizerischen
Volkskunde
1 : 107 km2, w Sprach und Sachatlas Italiens und der Siidschweiz,
wyd. K. Jaberg, J. Jud, Zofingen 1928 _o
l : 725 km', Pol. Atlas Etnograficzny
1: 916 km2•
SC~lw~lzerische~

22 "LUd", t, XLIV.

Volksku~de,

339

328
od metodycznych
i metodologicznych
założeó atlasu etnograficznego
niernieckiego. Tym niemniej stano\vic on będzie ciekawy przyczynek w dziedzinie kartografii

etnograficznej.
Krzysztof

K1.c·(l.~ni e n:sk (

A. FIEDLER, łL WEINHOLD:
D a s s c h b n e F a c h w e l' k h a u s
S i\ d - T h li l' i n g e n s Leipzig
1956,
Veroffentlichungen
des Instituts
fUr Volkskunstforschung
beim Zentralhaus
fUr Volkskunst.
Budownictwo ludowe ma bogatą literaturę
i z pozoru wydaje się jedną
z najbardziej
opracowanych
dziedzin kultury materialnej
wsi, tak w Pol&ce jak i zagranicą. Ukazujące się ostatnio publikacje zagraniczne na temat
budownictwa
silnie podkreślają
fakt, iż mimo licznych przyczynków
wiedza w interesującym
nas zakresie. Jest bardzo uboga. Recenzenci z radością
witają tam każdą pozycję z tego zakresu a cieszy się ona uznaniem proporcjonalnym
do ilości materialu
opisowego i ilustracyjnego
jaki wnosi.
Czyżby kult "faktografii"?
Polską literaturę
przedmiotu
cechuje z jednej strony - rozmach teorii
i hipotez na temat i genezy i rozprzestrzeniania
się różnych typów budynków, elementów
rozplanowania
i elewacji
(charakterystyczne
dla XIX
i pierwszych lat XX w.), z drugiej strony monograficzne
opisy szczegółowe
budownictwa
regionalnego,
czy jakiegoś elementu budownictwa
ograniczające się przede wszystkim do zagadnień konstrukcji
czy zdobnictwa.
Nie
miejsce tu na ocenę tych sposobów patrzenia na budownictwo ludowe etnoe,rafów czy też historyków architektury.
Na uwagę zasługuje natomiast fakt,
że w przeciwieństwie
do zagranicy brak u nas ruchu, któryby zmierzał do:
a) fotograficznej
dokumentacji
zabytków budownictwa
ludowego b) popularyzacji obiektów dawnego budownictwa
i wiedzy o nich, o ich twórcach.
o sztuce zdobniczej z nimi związanej. Za granicą (szczególnie w Niemczech,
Czechosłowacji
i Szwecji) wyrazem tego dążenia do popularyzacji
i dokumentacji są "vydawnictwa
o charakterze
popularno-naukowym
w których
ma teriał ilustracy jny odgrywa zasadniczą
rolę a tekst zna jdujący się na
kilku wstępnych
stronach wiąże ten materiał
w całość. Wydawnictwa
te
o charakterze
albumów, budzą szerokie zainteresowanie
dla osiągnięć budownictwa '\v przeszłości, aktywizują
działalność starych wzorów artystycznych, spełniają rolę przewodników
po osoliwościach
określonego regionu.
W 1956 r. ukazało się kilka prac zagranicznych
tego typu '. Spróbujmy
, H. R i e d, Das Bauernhaus
im niederbergisch-westfalischen
Grenzs. 67, ryc. 48; P. M e y er,
Das schweizerische
Bilrgerhaus
und
Bauernhaus,
s. 128, ryc. 106; A. F i e d l e r, Das schone FachwerkhauS
gebiet,

Siid-Thiiringens,

s. 80, ryc. 75.

v\'ięc na przykładzie
innych tego rodzaju
popularyzacji.

jednej takie j pracy,
publikacji
i wskazać

przeilcdzić
na walory

układ typowy dla
dydaktyczne
takie;

Praca
Das
schone
Fachwerkhaus
Siid-Thiiringens
powstała
\V
ten
SPOS?b iż. w 19~4 r. w czasie praktyki
wakacyjnej
studentów klasy fotografIczneJ
WyzszeJ
Szkoły Grafiki
w Lipsku, wykonano
wiele zdjęć
w wybranych
miejscowościach
i uzupełniono
je zdjęciami
zawodowych
iotografów.
P':'aktyki były prowadzone
pod kierunkiem
Wydziału Badań
Centralnego Domu Sztuki Ludowej w Lipsku. Tekst napisał dr A. Fiedler.
Opisy zdjęć zrobił R. Weinhold. Tekst stanowi jedną trzecią całej publikacji. Pozostaly tekst rozbity jest na krótkie i treściwe rozdziały. Pierwszy
z nich Von Land und Leuten daje obraz regionu i ludzi, obraz tendencji
rozwoju przestrzennego
wsi. Sprawy budownictwa
łączy z krajobrazem
naturalnym,
z zaopatrzeniem
terenu w materiał budowlany, z miejscowym
rzemiosłem przez co przyczynia się do pogłębienia zagadnienia. Opracowanie
graficzne
nie czyni z tej problematyki
balastu
ale narzuca
czytelnikowi
w
sposób
poglądowy
istnienie
związków
między
przedstawionymi
w dalszej. części konstrukcjami
a ich uwarunkowaniem.
Na
marginesach
poszczególnych
stron znajdują
się ilustracje
typowego krajobrazu, zalesienia,
wyroby miejscowych
rzemieślników
a hasło wiążące
się z ilustracją
jest w tekście wy obręb ni one kursywą.
Rozdział
drugi
Von
Volkskunst
in
Dor!
und
Flur
przedstawia
sztukę ludową jako czynnik zmierzający
do zmiany otoczenia, jako dążenie do jego upiększenia.
I znów obok tekstu pojawiają
się ilustracje
pozwalające
na uzmysłowienie,
unaocznienie
sobie tego sformuło,van:a.
Dopiero na tym tle w rozdziale Das Fachwerkhaus
przedstawiono
sprawy
konstrukcyjne.
Autor podkreśla w jaki sposób forma budownictwa
ryglowego grodzono glinianego
pozwala na rozwój i rozczłonowanie
wnętrza
mieszkalnego,
jak jest związana
ze specjalnym
rzemiosłem
(i znów na
marginesie
ilustracje).
Nie wdaje się jednak w szczegóły, szkicując tyłko
o tyle problematykę
teoretyczną
o ile jest ona potrzebna do zrozumienia
specyfiki budownictwa
na omawianym
terenie. Porusza sprawę zasadniczych elementów konstrul{cji ryglt>weJ; Zaznacza dość silnie iż pewne ełementy dawniej
niezbędne
konstrukcyjnie
przekształciły
się w elementy
zdobnicze. Wskazuje na najrozmaitsze
figury geometryczne
robione z rygli (mieczy) a przy każdej z nich podaje ludową interpretację
kształtów,
nazwę gwarową, charakter
magiczny i symboliczny wytworu. Obraz całości zamknięty
jest opisem zdobnictwa w drzewie i w glinie. Opisano szczegółowo ozdoby: głowic belek, podwalin,
węgłów, odrzwi i ram okiennych z podaniem
treści ornamentów.
To co widzowi jest niedostępne
zostało tu potraktowane
szczególnie dokładnie.
Na podstawie
opisu konstrukcji
fachwerkowej
i sposobów zdobnictwa
można wyróżnić
następujące
cechy specyficzne
budownictwa
w połud-

341
340
niowej Turyngii.
a) bogate
zastosowanie
drzewa, szczególnie dębu;
b) szczególnie rozwinięte zdobnictwo słupów i belek; c) podcienie w dłuż·
szej ścianie; d) poszczególne piętra budynku stanowią całości bo słupy nie
idą przez całą wysokość budynku, od podwaliny do płatwi, jak to ma
miejsce w innych konstrukcjach
ryglowych (dolnoniemieckich).
Praca przemawia do czytelnika bogactwem materiału podanego w sposób poglądowy, jasny, treściwy; materiału tylko niezbędnego dla zrozumienia specyfiki omawianej
konstrukcji.
Wysoki poziom techniczny
zdjęć
i nienaganna szata graficzna podnoszą poziom publikacji. Czy w świetle
tych walorów publikacja
taka nie mogłaby być dla nas wzorem? Mimo
pewnych braków teoretycznych (jest to praca za mało pogłębiona historycznie jak na nasze wymagania) i drobnych usterek technicznych (brak numeracji kolejnej zdjęć, za mała korespondencja
między częścią teoretyczną
i ilustracjami w postaci odsyłaczy) należy ten typ prac jak najgoręcej popierać na naszym terenie. Nie mie~my za wielkich pretensji teoretycznych
hamujących czynności dokumentacyjne w nauce, i nie róbmy przez perfekcjonizm z samej czynności dokumentacji skomplikowanych
opisów morfologicznych w obliczu zagłady najciekawszych
eksponatów. Mamy w naszym kraju niezwykle korzystną sytuację dla wydawania tego typu publikacji, np. o wiele ciekawsze konstrukcje niż fachwerk, stosunkowo wyraźne
regiony budownictwa,
materiał ikonograficzny
i fototeki muzealne. Dla
wszystkich tych którym sprawy popularyzacji
naszej ludowej twórczości
nie są obce, praca A. Fiedlera i R. Weinholda będzie wzorem umiejętnej
reklamy narodowej
kultury, wzorem właściwego szacunku dziedzictwa
kulturowego.

Maria Trawińska-Kwaśniewska

SIDZINIARKI.
P r z y c z y n e k d o h i s t o r i i r u c h u r e l i g i jn e g o w ś ród
gór a l i (Na marginesie powieści Jana D o b r a c z y ńs k i e g o, pt. "Kościół w Chochołowie").
Każdy miłośnik góralszczyzny, etnograf i folklorysta, a przede wszystkim wielbiciel piękna polskich Tatr z zadowoleniem przeczyta powieść
Jana Dobraczyńskiego pt. Kościół w Chochołowie, wydaną w 1954 r. Czytelnik znajdzie w niej bowiem lud podtatrzański
przedstawiony
w całej
pierwotnej prostocie i surowości, nie podmalowany na herosów, Janosików,
lecz w codziennej walce o utrzymanie życia, lud ciemny, na niskim stopniu
rozwoju kulturalnego stojący. Lecz i dla socjologa ksiąźka nie będzie obojętna zwłaszcza dla badacza ruchów religijnych na podłożu ludowym, gdyż
te~atem powieści jest prąd religijny, silny na góralszczyżnie w drugiej połowie XIX w., któremu początek dał ks. Wojciech Błeszyński, proboszcz
w Sidzinie (pod Babią Górą). Autor ukazał go w stylu apostoła, oddanego
wyłącznie słuźbie Boźej i duszpasterstwu,
życiowego abnegata, który wziął

!la siebie misję ugruntowania
prawdziwego
chrześcijaństwa
w duszach
półdzikich górali.
Ks. Błeszyński, obejmując probostwo w Sidzinie zastał morałność i oświatę w stanie godnym poźałowania. Oto słowa, którymi opisuje stan moralny
swych parafian w rozmowie z ojcem Tyburcym, zakonnikiem z Krakowa:
"Wokół góry, lasy, dzicz i ciemności. Brak nauki i pijaństwo. Gdy byłem
dzieckiem, mówili mi: Nie chodź Wojtek na Zgorzelisko, bo tam ludzie
Czarnemu
ofiarę składają. Na Wiktorówkach
był ołtarz, sam widziałem,
do składania ofiar jakiemuś pogańskiemu
bałwanowi. A jakie straszne
przesądy wypłynęły, gdy szalała zaraza. Żeby ją ugłaskać, zakopywano źywe niemowlę. Jaka rozpusta. Z dziewczyny, która szła do ślubu bez dziecka,
śmieją się, że się nie podobała chłopakom". Ks. Błeszyński
stanął przed
olbrzymim zadaniem umoralnienia ludu, a za pierwszy krok do tego cełu
uważał nauczenie ludzi katechizmu, tj. zasadniczych prawd wiary w sformułowaniu katechizmowym. Do pomocy w tej pracy powołał inteligentniejsze
dziewczęta, wyuczył je doskonale katechizmu i wysyłał na odpusty, jarmarki i różne inne zebrania, aby katechizowały ludzi dojrzałych. O swej
instytucji tak mówił: "Stworzyłem to dziewczyńskie wojsko, bo mi się
wydało, źe dzięki tym dziewczętom wbiję mocniej chrześcijaństwo w ludzi.
Nienawidzą moich dziewcząt. Opowiadają, że wariatki, złodziejki, że źle
uczą, że są sekciarkami. Niech która zjawi się w obcej parafii, zaraz ksiądz
woła żandarma i każe ją aresztować". Istotnie miał ks. Błeszczyński wśród
duchowieństwa
wielu przeciwników, którzy nie pochwalali jego metody
duszpasterskiej, a oceniali ją jako fanatyzowanie wiernych i do tych dziewcząt nieprzyjaźnie
się odnosili. "Moich dziewcząt nikt nie znosi" skarży
się w powieści Ks. Błeszyński przed tym samym ojcem Tyburcym -. "Nikt,
Nie mówię o tych, co mi są wrogami. Ale nawet życzliwi wyśmiewają je,
wytykają z ambon, pędzą".
Niestety. Przeciwnicy
ks. Błeszyńskiego
mieli w wielu wypadkach
rację, gdy wzbraniali sidzińskim apostołkom wstępu do swej parafii i wypraszali sobie tej rzekomej pracy misjonarskiej.
Kobiecinom bowiem poprzewracało się w głowie, zaczęły uważać się za narzędzia Opatrzności
równorzędne z duchownymi, a niekiedy nawet za nadrzędne. A praca ich
była taka: Przybywszy do wskazanej wsi, najczęściej w porze zimowej,
sidziniarka
wyszukiwała
sobie zamożnych ludzi, u nich się lokowała
l dbała o to, żeby miała wygody i dostatnie jedzenie - oczywiście darmo.
Wieczorem zwoływała z sąsiedztwa
osoby dojrzałe, najczęściej kobiety
i odbywała z nimi nauki. Wszelako posłannictwo - jak powiedziałem zaczęło im uderzać do głowy. Oto np. jednego wieczoru sidziniarka oświadczyła, że nie będzie uczyć, bo za mały komplet. Drugiego też nie, bo za
\\lelki natłok. Zaczęły też budzić zgorszenie swym za.'howaniem, gdyż nazbyt długo \\'ysypiały się i nabożeństwa ranne opuszczały. Sidziniarka po
przesiedzeniu 'v chałupie jednego tygodnia, przenosiła się do drugiej i ko-

343

342
iejno dalej. Także obroK: duchowny, kt,jrym k"rrni~a s"'ych słuchaczy, nie
był przedni, a niekiedy ponoć od nauki Kościoia odbiegał, albo był zgoła
humorystyczny.
We wsi Słomce np. opowiadała jedna, jak jest w piekle,
czym diabli palą i plotła różne androny, które wzbudzały śmiech u poważnie myślących chłopów. Duchowieństwo miejscowe, które o robocie sidziniarek otrzymywało dokładne relacje, zaczęło szemrać i czyniło starania u władzy świeckiej o wysiedlenie dwóch ze Słomk:, które tu pracowały. Jedna
unikla aresztowania
dzięki przebraniu, w którym schroniła się do kościoła,
drugą żandarmeria odstawiła do Sidziny. W Podobinie sidziniarka spowodowała śmierć chłopa, który całkiem serio w jej posłannictwo
uwierzył. Popierała bowiem swoją naukę udawaniem
jasnowidzącej
i łaskę objawień
posiadającej.
"Oto tu na oknie siedzi aniołek" - wmawiała w ludzi "Teraz przeleciał na tamto okno". Jednego wieczoru oświadczyła, że nie
będzie uczyć, bo w izbie siedzi wielki grzesznik i oczami wskazała na jednego chłopa. I gdy nie dała się uprosić, chłop wyszedł z chałupy i w stodole się powiesił. Niektóre z nich przekształcały
się w obłudne świętoszki,
hipokrytki
i oszustki. W Porębie W. ogłaszała jedna, że w polu ukazuje
się jej Pan Jezus, że gdy wracała ze Szczyrzyca z rekolekcji, to Pan Jezus
Jej towarzyszył i przez grzeczność serdaczek za nią niósł aż na Kasiński
Dział (Było to bowiem w lecie w upalny dzień). Taka niekorzystna
pamięć o sidziniarkach
zachowała się w okolicy Mszany Dolnej. Dodatnich
szczegółów opinia wioskowa nie przekazała głównie dlatego, bo ludzie lepiej pamiętają słabości i grzechy swych bliźnich niż cnoty i zasługi. Sprawa ta zasługiwałaby
na gruntowniejsze
zbadanie. Moje zapiski pochodzą
bowiem z terenu ograniczonego,
a ruch sidziniarski
rozwijał się przecież
na znacznie rozleglejszym
obszarze i musiał wydawać także pożyteczne
owoce. Wyniki szkolenia ludu w katechiżmie
przez sidziniarki
zależały
w duźej mierze także od stanowiska
proboszczów. Nie wszyscy bowiem
zwalczali je przy pomocy żandarmerii.
Byli też tacy, jak ks. Krawczyński
w Ludźmierzu, którzy wglądali w pracę wysłanek ks. Błeszyńskiego i życzliwie się do niej odnosili (wiadomość o tym zawdzięczam ob. Józefowi Koniecznemu
ze Skrzydinej,
bliskiemu
krewnemu
ks. prałata
Krawczyńskiego).
Dzieło ks. Błeszyńskiego,
szłachetnie
pomyślane,
zostało wypaczone;
nieudolność jednych misjonarek,
a- głupota i nieuczciwość drugich została
przypisana całej jego organizacji. W powieści nie ma jednak głupich ani
nieuczciwych;
wszystkie
są ideowe, szlachetne,
a prześladowań
doznają
ze strony tych przeciwników
proboszcza sidzińskiego. którzy nie zdolni są
wznieść się na wyżyny jego ideologii.
Wokół głównego bohatera powieści ustawił autor szereg księży jemu
nieprzyjaznych
i walcli",cych z nim niewybrednymi
środkami. Najzaciętszym wrogiem księdza Błeszyńs,dego jest proboszcz z Pisarzowej ks. Najduch. Ksiądz ten siedzi \V więzlemu pod zarzutem zabicia swej gospodyni,

stojącej pod wpływem idei sidziniankiej.
Otóż wypadek ten nie jest przedsta\viony zgodnie z prawdą historyczną.
Zabójcą gospodyni ks. Najducha
b:,j bowiem inny człowiek, który przed śmiercią wobec świadkó\11 do tej
zhrodni i rabunku się przyznał. Na ks. Najducha rzucono podejrzer:ie dlatego, pon:eważ znienawidzony był za pien iactwo l zclzi::r,;t ,VQ w ó:wej parafii.
Śleclztwo prowadzone
nadzwyczaj
stronniczo skończylo się j2':;0 uwięzieniem. Oryginalne
dokumenty,
odnoszące się do tej ponurej sprawy, ma
w swych rękach rodak pisarzowski Ob. Antoni Górszczyk, badacz przeszłości w swej rodzinnej wsi.
Obok tego wyidealizowanego
duszpasterza
stoi drugi ksiądz wyposażony
również w same piękne, pociągające rysy charakteru.
To ks. Stolarczyk,
pierwszy proboszcz Zakopanego, entuzjastyczny
miłośnik gór i ludu góraloldego, a przy tym kapłan bez zarzutu. Trzeba jednak zauważyć, że historyczny ks. Stolarczyk nie był taką doskonałości,!; zostawił bowiem o sobie
pamięć jako zbijacz pieniędzy. Nie może mu też wybaczyć barbarzyńskiego
postępku Kietlicz-Rayski
.•• malarz i historyk sztuki, który pisze, że ks. stolarczyk kazał zebrać wszystkie obrazy na szkle o tematyce
zbojnickiej,
a jakich wiedział, i w potoku na kamieniach roztłuc, aby odebrać góralom
podnietę do zbójnickiego trybu życia. Powieść Jana Dobroczyńskiego
przepojona jest tendencją aktualną, łatwo dla czytelnika dostrzegalną, a sztuka
pisarza zaciekawia przez realizm w określeniu postaci duchownych katolickich. Przez kontrakst
z grupą konfratrów
noszących ujemne rysy charakteru postać głównego bohatera wychodzi opromieniona
tym większym
blaskiem cnoty i prawie świętości, która się krystalizuje
przez pracę społeczną, przez zdobywanie dusz ludu dla Boga. Pisarz nie wyrzekł ostatniego
siowa, lecz każdy przeciętnie intellgentny
czytelnik 8am je sobie dopowie.
Sebastian

O BUDOWNICTWIE
WIEKU. (Na marginesie
Historiografowie
przy opracowaniach

W XVII i XVIII

polscy zaczynają zwracać coraz baczniejszą uwagę opartych na żródłach rękopiśmiennych
- na te żródła

K i e t l i c z - R a y k i,

;, Konstanty

''W

WIEJSKII\1 W WIELKOPOLSCE
recenzji) "'"

FLizak

Sztuka

Góralska

na Podhalu,

Lublin

192e.

ś\vietle

artykułów:
Józefa
B u l' S z t y, Budownictwo
wiejs:~ie
L' kl11CZU runowskim
pod Nakłem
w I połolrie XVII wieku, "Kwartalnik
Historii Kultury Materialnej
PAN", R. 2: 1954, nr 1--2, s. 104-139 i Wakriana
S o b i " i a k a, ZabllclolCania
i inwentarz
ruchomy
(martu y) tC gospodarstwach
te śtrietle

dworskich
materiału

biskupstwa

.i,-ódłou;ego,

poznańskiego

.,L u d",

11:

XVII-XVIII

t. 41: 195••, s. 340-438.

w.

34i

344
które dotyczą ludowej kultury materialnej 2. Przy wykorzystaniu
tych źródeł
podkreślana
jest wielka ich przydatność
dla celów poznawczych naszej
przeszłości. Uderza przy tym obojętność z jaką źródła te były do niedawna
jeszcze pomijane. Etnografowie, opisujący naszą kulturę materialną opierali
się prawie wyłącznie - nad czym naleźy ubolewać - na osiągnięciach
archeologicznych
i etnograficznych
badaniach
terenowych
ostatnich dziesiątek lat.
Wśród tych badac7.Y byli wprawdzie tacy, którzy podkreślali
konieczność wiązania swoich prac z danymi źródłowymi (np. Kolberg) ale do archiwów nie zaglądali. Toteź z radością naleźy witać ostatnio opublikowane
drukiem artykuły, omawiające wycinkowo poszczególne zagadnienia kultury materialnej.
Naleźy się spodziewać, źe w najbliższej przyszłości pojawią się opracowania obejmujące całokształt zagadnień ludowej kultury materialnej, które
usuną dotychczasową lukę w tej dziedzinie.
Niedawno ukazał się w "Kwa~talniku
Historii Kultury
Materialnej"
artykuł Józefa B u l' S z t y 3 o budownictwie
wiejskim, będący poważnym
przyczynkiem do poznania tego problemu od strony żródeł. Autor dochodzi
do ciekawych stwierdzeń na podstawie przejrzanego materiału rękopiśmiennego
obejmującego
umowy z rzemieślnikami
w I połowie XVII w.
w przedmiocie budowy i remontu budynków.
2

Ibidem.

Wspomniany
artykuł opracowano na podstawie rękopisu Biblioteki
Kórnickiej PAN, sygn. B. K. 641, pt. Regestra
Roku Pańskiego
1636 d. 5
May Rządzenia
Rzemięśników
do wszelakowych
Budynków
w Majętności
Runowskiej
za szlachetnego
Pana Andrzeja
Jaroszewskiego
na ten czas
w maiętnościach
Jego Mości Pana Pawła Działyńskiego,
Starosty
Nieszawskiego zawiadującego,
obejmującego dane źródłowe dotyczące umów zawieranych przez adminis.trację majątków z rzemieślnikami,
przedmiotu umowy, wynagrodzenia,
ilości zatrudnionych
rzemieślników,
przygotowania
materiału
budulcowego, oraz uwagi dotyczące samego budownictwa.
Całe
zagadnienie rozpracowano
w następujących
rozdziałach:
1. Z a g a d n i en i e i ź l' Ó d ł a - stan badań na odcinku budownictwa
wiejskiego, opis
samego źródła, 2. K l u c z r u n ow s ki
opis geograficzny,
ludność,
wsie i łany, 3. R z e m i e ś l n i c y i "z l' Z ą d z e n i a" o p l' a c ę - tabelaryczne ujęcie różnych kategorii rzemieślników
wykonywujących
prace
związane z budownictwem
(zbyt długi w stosunku do całości artykułu),
4. R o z m i e s z c z e n i e z a b u d o w a ń (nie wyjaśnia
z braku źródeł),
5. P l a n c h a ł u p y rozmieszczenie
poszczególnych
części chałupy,
podcienia, sieni, izby i komory, 6. K o n ~ t r u k c jaś
cia n ch a ł u p y omawia się dwie występujące na tym terenie konstrukcje zrębu sumik owo3

Ten szczególny rodzaj źródła, rzadko spotyka się w archiwach, stąd też
badanie oparte na nim ma wielką wartość poznawczą. Najczęściej dane
dotyczące budownictwa znajdujemy w inwentarzach, rewizjach, czy lustracjach (te trzy rodzaje źródeł są do siebie bardzo zbliżone) majątków ziemskich wielkiej własności z XVII czy XVIII w. Wiadomości zaczerpnięte
z tych źródeł są przeważnie stereotypowe i bardzo lakoniczne. Przy dużej
ich ilości w materiale
źródło\':ym można, po dokładnym
jego zbadaniu,
stworzyć sobie mniej lub więcej dokładny obraz budownictwa
wiejskiego
formacji feudalnej'.
Praca Bursztyobejmuje
swym zasięgiem pięć wsi (jeden klucz) w powiecie nakielskim,
a badania oparte na inwentarzach
okolice Poznania,
Kościana, Międzyrzecza, Środy i Krobi.
Warto przeanalizować
charakter
budownictwa
wspomnianych
dwóch rodzajów źródeł.

wiejskiego

na podstawie

Materiały źródłowe nie dają odpowiedzi na pytanie, jakie było rozplanowanie wsi: czy zagrody były skupione razem, czy teź rozproszone, mimo
że w inwentarzach
opisy poszczególnych
wsi rozpoczynają
się od omówienia całości budynków dworskich (tu można zaobserwować
pewne rozplanowanie), a następnie "osiadłości wsi". Przy spisywaniu poszczególnych
klas chłopstwa wyliczane są ich rodziny, dobytek i posiadane zabudowania,
nie podano jednak, jak te ostatnie są rozmieszczone (czy frontem do drogi
itp.). Nie ma też wzmianki o tym, aby w umowach sprawy te odnotowywano.
Podobnie, nie można ustalić na podstawie tych źródeł rozmieszczenia
poszczególnych zabudowań w obrębie każdej zagrody chłopskiej (gdzie stała
chałupa, gdzie stodoła czy chlewy). Wynika jednak ze źródeł, źe każde
pomieszczenie występuje przeważnie oddzielnie (zaledwie w paru wypadkach zauważono chałupę i chlewy pod jednym dachem).
łątkową i szkieletową,
7. P u ł a p
p o d ł o g a oraz następny
rozdział
8. - K o n s t l' U k c j a d a c h u - nie można wyjaśnić od strony żródeł.
dlatego wyjaśniono częściowo przy pomocy literatury,
9. P o kry c i e d ac h u - poszywanie słomą lub trzciną i pokrywanie gontami, 10. S t o d ol y - i 11. S z o p y, s t a j n i e, c h l e w y, o w c z a r n i e, wo ł o w n i e
i inne
budynki
gospodarskie
chłopskie
i folwarcznesystemy stawiania
zrębu, wspólność
cech w konstrukcji,
12. U wag i
ogóln e uogólniające
wnioski - rozwój dwutorowego
typu budownictwa podcieniowego, wewnętrznej
rozbudowy i wewnętrznej
deklasacji.
• Na nich też oparto się przy opracowaniu
inwentarzu
martwym
oraz JVlateriały
;,:ulturZĄe materialnej
wsi tcielkopolskiej.

artykułów: o Zabudowaniach.
O. K o l b e l' g a o Ludowej

347

346
Ilość i rodzaj poszczególnych
pomieszczeń należących
do chłopa jest
uzależniona od jego przynależnofci
do danej warst'...,y. I tak kmieĆ' posiada
chałupę, stodołę (czasami dwie - ale zawsze o jednej bojowicy),
chlelN',
(lub obory) G, spichlerzyk,
czasami wozownię
i rzezalnię
(sieczkarnię).
Chałupnik ma tylko chałupę, chlev>', czasami stodołę, a komornik mieszka
li kmiecia
czy chałupnika w komorze lub małej izdebce.
Plan chałupy, jest dość jasno przedstawiony
w opracowaniu
.J. Bun,z\,'.
Było to możliwe dzięki temu, że w umowach odnotowywano
wymia;y
poszczególnych części składowych chałupy, i ich kolejność (w inwentarzach
tego rodzaju dane należą do rzadkości). Bliższa analiza pomiarów wykazała
bardzo charakterystyczną
regularność chałup kmiecych, różną od zagrodniczych (zagrodnicze zawsze są mniejsze od kmiecych). Tal{ więc na tej podstawie daje się uchwycić zróżnicowanie w kulturze materialnej,
odpowiadające zróżnicowaniu gospodarczemu i społecznemu tej formacji.
W chałupie chłopskiej dają się ~yróżnić
cztery zasadnicze elementv:
izba, komora, sień i podcień (w żródle - wystawa). Nie ulega wątpliwoś~i,
że kolejność pomieszczeń była inna. Wchodząc do chałupy napotyka
się
podcień, dalej sień, izbę i komorę (w żródle podaje się np: "z sieni sa
drzwi do izby, z izby do komory"). Odstępstwo
od tego rozplanowani;
odnotowuje
Burszta zaledwie w paru przypadkach
przy budowie chałup
zagrodniczych, gdzie polecono wybudować komorę w sieni. Jest to przejaw
deklasacji budownictwa
wiejskiego w związku z pauperyzacją
wsi. Podobne objawy deklasacji
spotykamy także na innych terenach Wielkopolski,
jak to wynika z inwentarzy dóbr ziemskich kapituły poznańskiej i wielkie i
własności prywatnej.
Zjawisko to występuje
w przypadku
chałupników:
np. "pierwsza
chałupa
[...] chałupnika,
do której wchodząc do sieni są
drzwi [...] w tej sieni jest schodek na górę [...] z tej sieni są drugie drzwi do
komórki"G, "sień z komorą z gruntu złą"7. W sieni mieści się nie tylko komora, ale również i izdebka, np. "z sieni izdebka z piecykiem prostym" 8, a nawet kuchenka "w sieni kuchenka i pasowa z prostych dylików" 9.
W nazwach poszczególnych pomieszczeń gospodarskich
istnieje duża
płynność. Np. pisze się równocześnie o chlewie dla świń cieląt lub drobiazgów i równocześnie dla koni krów. Dalej np. "w owczarni stawiano bydło"
lub "w obórce świniom jeść dawano" itp.
5

WAPP - skrót (Wojewódzkie' Archiwum
cian, 187, s. 162-163,
rok 1758, wieś Kosieczyn.
1\

7 WAPP

Kościan,

s CP - skrót
[I

195, s. 441, rok

1758,

(Capi tuli Posnaniensis)

CP 119, s. 11. rok 1753. w Nieslabin.

l"'.

Państwowe

Poznań),

Koś-

'Warto nadmienić, że w inwentarzach
z XVIII w. spotyka się Vi chałupach sień, izbę i dwie komory 10, dalej dwie sienie, dwie izby i dwie komory
(tzw. dl'.'ojaki na dwie rodziny biedniejsze,
lub jedną bogatszą kmiecą)
czego nie spotykał Burszta ll.
Po::lcień występuje
w większości zbadanych
przypadków
w powiecie
nakielskim
jak również i \V innych okolicach Wielkopolski. Można więc,
idąc za Bursztą, twierdzić, że występowanie
podcieni było powszechnym
zjawiskiem tak w XVII, jak i XVIII w,
W wyniku analizy ustalono, że w kluczu runowskim występują wyłącznie
c h a ł u p y p a d c i e n i o we,
jednotraktowe
o wzdłużnym
układzie, tak
charakterystyczne
dla budownictwa
polskiego. W innych powiatach
np.
poznańskim czy kościańskim występują, poza wyżej wymienionymi,
jeszcze
dwutraktowe.
Chałupy stawiano, jak stwierdza wspomniany
autor - dwoma sposobami: szkieletowym
i sumikowo-łątkowym.
Pierwszy - przeważał w budownictwie niższych warstw chłopskich, a drugi - wyższych. Jest to dalszy
przykład
rozwarstwienia
wsi wielkopolskiej.
Taki podział uogólniający
jest moim zdaniem słuszny,
z tym jednak
zastrzeżeniem,
że
należało by w każdym z nich wyróżnić pewne podgrupy (np. w technice
stawiania wg. systemu szkieletowego dodać do lepianki - fachy wypełnione gliną, lub mur pruski - fachy z cegły). Zdarza się że stwierdzamy
tak
w jednym jak i drugim rodzaju żródeł, chałupę stawianą nie tylko jednym
sposobem, ale nawet wg. obydwóch 12. Naprzykład ściany izby są z samego
drzewa, a szkielet sieni i komory jest z drzewa, a wypełnienie
z gliny
(połączone dwa sposoby występują w chałupach zagrodniczych
i chałupniczych, a więc u niższych klas).
Z niewielu wiadomości żródłowych, odnoszących się do posowy i podłogi
wynika, że pułap był z desek, a podłogi najczęściej nie było (prawie z reguły u chałupników
czy komorników).
O konstrukcji
dachu dane są bardzo fragmentaryczne.
Burszta obraz
tego zagadnienia
uzupełnił korzyst;jąc
z literatury
stwierdzając,
iż dachy
chałupy są krokwiowe, dwuspadowe. Szkielet dachu poszywano słomą lub
trzciną, bądź na "poły obiema", albo pokrywano
gontami lub dranicami
WAPP Kościan, 195. s. 441.
Np.: "chałupa o dwóch izbach i sieniach, 2 piece i 2 komory [...]
chałupa o dwóch izbach, komora jedna, w jednej polowie mieszka chałupnik, w drugiej Marcin komornik" rok 1743 w. Nynkowo C p 118.
12 Nawet
przy tym samym systemie budowania
mogą zachodzić jeszcze pewne różnice, np. "w tej chałupie sień i chałupa z dyli. a izba
w blachy" w. Niesłabin C P 118, s. 11, rok 1753.
10

11

Radomicko.

200, s. 24, rok 1791. w Trojanowo.

348
(przeważnie dworskie budynki). Nie znamy bliżej techniki poszywania czy
pokrywania
dachu 13.
Wsród budynków gospodarskich można wymienić stodoły, szopy, stajnie,
obory, chlewy, owczarnie,
wołownie,
wozownie, sieczkarnie,
spichlerze
i inne mniejsze.
Z pracy Burszty wynika, że stodoły tak chłopskie, jak i dworskie miały
bardzo podobną konstrukcję.
Najczęściej jest konstrukcja
zrębu osadzona
na czop w podwalinie, rzadziej wkopane są słupy w ziemię. Ściany miały
konstrukcję
szkieletową, a dach sochową. Żadnych wzmianek o wnętrzu
stodół w umowach nie zauważono. Więcej materiału na ten temat znajdziemy w inwentarzach.
Stodoły chłopskie posiadały
po jednym, a nawet
i dwa klepiska i parę sąsieków. Natomiast w dworskich stodołach ilość klepisk wahała się od 1-4. Często w stodole mieścił się spichlerz. Konstrukcja
ścian 14 i dachu była podobna.
Pozostałe zabudowania
gospodarskie potraktowane
są łącznie, ze względu na elementy wspólne występujące
w ich konstrukcji.
Odnośnie do
konstrukcji
należy stwierdzić, że słupy zrębowe były wkopane w ziemię,
rzadziej na podwalinie, ściany lepione, dachy dwuspadowe 15.
Podsumowując
garść zaznaczonych uwag należy stwierdzić, że materiał
źródłowy aczkolwiek fragmentarystyczny,
w poważnym stopniu oświetla
zagadnienie
budownictwa
wiejskiego' różnie dotąd przedstawianego
(np.
P u s z e t, który twierdził, że budownictwo wieńcowe było ongiś powszechnym). Zwrócenie uwagi na zagadnienie budownictwa chłopskiego od strony
żródeł jest jaknajbardziej
pożądane.
Walerian Sobisiak

JAN MESKANK, S e l' b s k i e n a l' o d n e d l' a s t y. D l' a s t y k a t o Isk ich
S e l' b Ó w.
Die Tracht
der katholischen
Sorben.
Sorbische
Volkstrachten.
Nakład Domowiny w BudYsinje 1957, str. 129, format A4,
w tym 72 ilustracje:
jedna mapa, kilka rysunków, reszta fotografie białoczarne i kolorowe.
13 J. Burszta
daje przy końcu opisu chałupy bardzo trafne rekonstrukcje chałupy kmiecej i zagrodniczej'w
kluczu runowskim w I połowie XVII
wieku.
IJ Przy
stodołach dworsldch
(w rezydencjach
biskupich) spotyka się
takie notki "s todoła na przyciesiach podmurowanych
od dołu, ściany pierzone, dalej w rygle lepione" rok 1768 w. Brzezie, C P 147, s. 13.
15 Bardzo
nie wiele miejsca poświęcił Burszta zabudowaniom
przemysłowym (młyny, tartaki, browary, gorzelnie, kuźnie itp.) oraz handlowym
(karczmy, jatki itp.), które bardzo szeroko opisują żródła. Nie wspomina
też nic o studniach i płotach.

349
Zagadnienie
odzieży obok pożywienia należy do ważnych problemów
życia ludzkiego. Często odzież jest wiernym odbiciem kultury i tradycji narodowej, nie dziw więc, że najmniejszy naród słowiański, jakim są Serbowie-Łużyccy,
przeżywający
obecnie w bloku państw
socjalistycznych,
w granicach NRD swoJe odrodzenie kulturalne i społeczne zajął się również
tym zagadnieniem.
Wspomniana
wyżej monografia
Jana
M e s k a n k a jest zeszytem
zaplanowanego
atlasu ubiorów ludowych Serbów Łużyckich. Podobnych
prac ma się ukazać jeszcze trzy. Szósty pokażniejszy
tom ma być syntetycznym przedstawieniem
całokształtu
wjedzy Serbów o swoich ubiorach
ludowych. Podobnie jak poprzednia praca M. Nowaka i P. Nedo o ubiorach
Slepiańskich Serbów, tak samo praca J. Meskanka jest opublikowana w języku serbskim i niemieckim i posiada podobny układ. Na całość monografii
składają się cztery rozdziały. I Wstęp. Kraj i ludzie katolickich
Serbów.
II Rozwój ubioru katolickich Serbów. III Ubiór ludowy w życiu grupy społecznej wsi. IV Elementy artystyczne w ubiorze. Zakończenie tekstu pr'łcy
stanowią: objaśnienia terminów gwarowych i technicznych, przypisy zawierające głównie bibliografię
oraz wykaz tablic. Cała praca jest zwarta
i przejrzysta.
Tekst jest ściśle powiązany
z materiałem
ilustracyjnym
\:0 w wielkiej
mierze uwalnia autora w szeregu wypadków od drobiazgowego opisywania
detali, które dobrze na wielu ilustracjach
są uwidocznione. Ujemną cechą w materiale ilustracyjnym,
który stanowi poważną
część pracy jest brak rysunków kroju, danych technicznych informujących
jasno i wyrażnie ile materiału należy zużytkować i jak go skroić, aby otrzymać część odzieży przedstawioną
na ilustracji.
Taką formę ukazania
odzieży winny mieć części ubioru przedstawione
na fotografiach w kolorze
czarnym, na którym nie widać szczegółów mogących pochodzić z XVII
i XVIII w. Przykładem tych braków są ilustracje nr. 16, 18, 25, 48 i inne.
W kilku też wypadkach
brak bliższego omówienia techniki usztywniania
materiału, jego układania w fałdy i wiązania. Dane te są ważne przy pracy
Europy środkowej. Dobrze byłoby więc aby autorzy Serbskiego Atlasu Strojów Ludowych brakujące dane techniczne zamieścili w ostatnim szóstym
zeszycie opracowywanego
dzieła.
Poza wymienionymi niedociągnięciami, które łatwo w dalszych monografiach naprawić, praca Jana Meskanka swą szatą graficzną i solidną treścią
ujmuje czytelnika i dobrze wprowadza w kraj i ludzi. W podziw wprost
wprowadzają
czytelnika tabele przedstawiające
precyzyjne obliczenia dotyczące nosicieli ubiorów ludowych w poszczególnych parafiach
i wioskach
z podziałem na wiek. To jedyne w literaturze kostiumologicznej
zestawienie
ilości nosicieli z podziałem na wiek doskonale ilustruje zanik ubioru ludowego. Te dane cyfrowe i zamieszczony słownicz.;:k upewniają
czytelnika
o rzetelnym zebraniu materiału i poważnym podejściu autora do podjętej
pracy. Ważną rolę w monografii spełnia też wstęp, w którym Jan Meskank

'350
doskonale wprowadza
czytelnika
w piękny kraj Serbów Łużyckich ich
l1i,torię, stosunki ekonomiczne, socjalne, kulturalne
i polityczne. Przedstawienie ubioru ludowego w rozwoju dziejowym daje pogląd na kształtowanie się i przemiany jakie przechodziła odzież dobrze świadczy o pełnym
przyswojeniu
sobie postępowej, historycznej
metody, która dla naukowych
pracowików
serbskich
jest obecnie postulatem
prawidłowych
rozwiązań
naukowych.

Adam

Grapa

z

\1

MARIA

E

A

ZNAIvIIEROWSKA-PRUFFEROWA

MUZEA I DZIAŁY ETNOGRAFICZNE W POLSCE
Aktualne potrzeby i zarys stanu obecnego 1
l. OCHRONA

ZABYTKOW

KULTURY

I UDOWEJ

Żyjemy w okresie, w którym krytyka niedomagań społecznych
oraz ich ujawnianie staje się nie tylko prawem lecz obowiązkiem,
dlatego też sądzę, iż należy wyraźnie stwierdzić i udokumentować braki w zakresie ochrony zabytków kultury ludowej i muzealnictwa etnograficznego w Polsce.
Potrzeby polskiego muzealnictwa etnograficznego należy rozpatrywać, mając na uwadze osiągnięcia w zakresie etnografii
w Polsce już od roku 1945. Osiągnięcia te to liczne prace
naukowo-badawcze i organizacyjne oraz publikacje Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego i Państwowego Instytutu Sztuki (Zakład Badania Plastyki, Architektury i Zdobnictwa Ludowego, Zakład Badania Muzyki Ludowej i Zakład Badania Tekstów
Ludowych), uniwersyteckich Zakładów Etnologii i Etnografii, poli1 Artykuł
mmeJszy napisany w 1955 r" w znacznym stopniu na podstawie materiałów
z 1955 r., miał n; celu scharakteryzowanie
zbiorów etnograficznych w Polsce oraz przedstawienie
palących potrzeb muzealnictwa
etnograficznego
na tle stanu obecnego. Miały go ilustrować równocześnie
¥•.ydrukowane
pod redakcją
M. Znamierowskiej-Pri.ifferawej.
sprawozdania ponad
60 muzeów
i działów
etnograficznych.
Niestety
względy
techniczne
nie pozwoliły
na to i artykuł
ten ukazuje
się z trzyletnim opóźnieniem,
już po wydrukowaniu
części sprawozdań
muzealnych w poprzednim, XLII i XLIII tomie Ludu. Część sprawozdawczą
tego
artykułu należy więc traktować jako materiał naleźący już do przeszłości,
gdyż \v ciągu trzech lat w wielu muzeach zaszły poważne zmiany, których
.Już nie można było tu uwzględnić.

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.