http://zbiory.cyfrowaetnografia.pl/public/1234.pdf

Media

Part of Szlachecka "silva rerum" jako źródło do badań etnograficznych / ETNOGRAFIA POLSKA 1988 t.32 z.2

extracted text
..Etnografia Polska",
PL ISSN 0071-1861

JOANNA

t. X X X I I :

1988, z. 2

PARTYKA

(Uniwersytet

Warszawski)

SZLACHECKA SILVA
RERUM
JAKO Ź R Ó D Ł O DO BADAŃ ETNOGRAFICZNYCH
Etnografowie rzadko korzystają ze źródeł tzw. zastanych, a jeśli już,
to zaglądają do najnowszych, X X - lub co najwyżej XIX-wiecznych. Sięga
się do tych źródeł: ksiąg gruntowych, podatkowych, inwentarzowych, pa­
miętników przy opracowywaniu monografii pewnych obszarów - wsi czy
regionów - lub przy przekrojowym analizowaniu określonego zjawiska z dzie­
dziny folkloru, kultury materialnej itp. Źródłem dla etnografa, nie w pełni
jednak wykorzystanym, może być także literatura piękna, a zwłaszcza te
jej gatunki, które znajdują się na pograniczu literatury pięknej i dokumentu
fa więc pamiętniki, diariusze, wspomnienia), a także cała sfera zjawisk
paraliterackich łączących literaturę piękną z folklorem. Nawet, jeśli już
sięga się w badaniach etnograficznych do literatury pięknej i gatunków
jej pokrewnych, to rzadko dotyczy to epok odległych historycznie X V I ,
X V I I i X V I I I wieku. A przecież w wieku X V I i X V I I mamy do czynienia
ze zjawiskami bardzo ciekawymi, które w pewnym stopniu zaważyły także
na kształcie współczesnej kultury ludowej (Polska w epoce Odrodzenia.
Państwo - społeczeństwo - kultura. 1970; Polska XVII wieku. Państwo społeczeństwokultura, 1969; Wiek XVII - kontrreformacja- barok. Prace
z historii kultury, 1970).
W renesansie kultura narodowa była najbliższa kulturze ludowej. W wieku
X V I I nastąpiło rozbicie tej jedności. Pojawiły się różne nurty w kulturze,
przypisane do różnych stanów społecznych. Odbiciem tego zjawiska w literatu­
rze było przenikanie do niej - -obok oficjalnego nurtu o cechach baroku również nurtów odmiennych, a częściowo opozycyjnych. Do najważniejszych
w tej grupie
opozycyjnych nie tylko wobec literatury, ale także wobec
kultury oficjalnej tego okresu - należą: literatura tzw. sowizdrzalska, tworzona
przez plebejuszy oraz wyrosła z kultury mas szlacheckich r ę k o p i ś m i e n n a
l i t e r a t u r a szlachecka.
Na tę literaturę składają się: okolicznościowa poezja polityczna, diariusze
wypraw wojennych, pamiętniki oraz zjawisko, w którym mieści się po trochu
wszystko, czyli tzw. silva rerum - domowa księga zapełniana przez pana

68

JOANNA PARTYKA

domu najrozmaitszymi treściami: od osobistych notatek począwszy, poprzez
zapiski i porady gospodarskie, przepisy kulinarne i lekarskie, odpisy
różnych dokumentów, mów wygłoszonych na sejmach, sejmikach, trybu­
nałach, wzory mów okolicznościowych - weselnych, pogrzebowych, listy
od przyjaciół i odpisy listów ważnych osobistości; relacje z różnych wydarzeń
politycznych i obyczajowych - do anonimowych utworów literackich, zwłasz­
cza panegiryków, facecji, paszkwili, anegdot, epigramów, fraszek i obscenicz­
nych opowiastek.
W tym „lesie rzeczy" etnograf może znaleźć wiele cennego materiału.
Celem niniejszego artykułu jest ukazanie poprzez przykładową analizę
przydatnych etnografowi treści odnalezionych w dostępnych mi rękopisach>,
jakie możliwości dla badań etnograficznych kryje w sobie piśmiennictwo
staropolskie reprezentowane przez sylwy. Będzie to również próba określenia
sposobu, w jaki można by korzystać z tego typu źródeł.
Jak wyglądają staropolskie sylwy? Są to na ogół dość grube foliały,
nie zawsze pisane jedną ręką. Często wklejano do nich luźne karty,
fragmenty kalendarzy drukowanych, ulotne drukowane gazetki, listy. Kolejność
zapisywanych treści jest na ogół całkiem przypadkowa - obok wierszy
spotykamy prozę, obok tekstów polskich - łacińskie, francuskie, niemieckie,
obok nabożnej religijnej pieśni - obsceniczną facecję. Zdarzają się w środku
foliału karty nie zapisane. W sumie sprawia to wrażenie dość dużego
chaosu. Jeśli dodamy do tego fakt, że rzadko sylwy pisane były starannie,
kaligraficznie, w związku z czym odczytanie ich sprawia często dużą
trudność, to możemy wyobrazić sobie, jak wyglądała szlachecka silva
rerum.
O sylwach napisano dotąd niewiele - raczej wspomina się je tylko przy
okazji opracowywania innych tematów. Jedyną pracą w całości poświęconą
temu gatunkowi jest artykuł prof. Stefanii SkWarczyńskiej Kariera literacka
form rodzajowych „silva". „Nazwa rodzajowa silva rerum.— pisze autorka —
odnosi się do licznych w X V I w. do polowy X V I I I w., a znamiennych
dla szlachecko-ziemiańskiej kultury, pokaźnych i w zasadzie nie przeznaczonych
do druku foliałów, prowadzonych przez głowę domu często z pokolenia
na pokolenie" (Skwarczyńska. 1969, s. 37).
Braki w interesującym nas temacie uzupełnia ostatnio praca doktorska
Marii Zachary Szlacheckie sylwy i ich funkcje w życiu społecznym, kulturalnym
i mentalności XVII wieku.

1

Biblioteka N a r o d o w a (dalej B N ) : I 3052, 1 3492, Biblioteka Orydynacji Zamoyskich
(dalej B O Z ) 814. 823. 855. 1162, 1172. 1173. 1175. 1201, 1282, 1316. 1569: A r c h i w u m
G ł ó w n e A k t D a w n y c h (dalej A G A D ) : A r c h i w u m R a d z i w i ł l o w s k i e (dalej Radz.) I I , 12;
I I . 2 1 : I I . 27: I I . 30: I I , 46: I I . 5 1 : I I , 69/5: A r c h i w u m Publiczne Potockich (dalej
A r c h . Pub. Pot.) 124; Biblioteka K ó r n i c k a (dalej B K ) . 201. 711, 973, 978, 993; Biblioteka
Uniwersytetu Warszawskiego (dalej B U W ) 66; Biblioteka J a g i e l l o ń s k a 59; Biblioteka P ł o c k i e g o
Towarzystwa N a u k o w e g o (dalej Pł. T N ) R. 113.

SZLACHECKA "SILVA RERUM"

69

Ogólnie możemy podzielić sylwy pod względem tematyki na takie, w których
przeważają treści o charakterze politycznym i historycznym oraz bardziej
prywatne, a nawet intymne, poruszające wiele różnych tematów - i te są
dla nas najciekawsze.
Maria Zachara w swej pracy dokonała podziału na sylwy rodzinne,
zbiory użytkowe oraz zbiory wierszy, sentencji, a więc swoiste antologie.
Charakteryzując szlacheckie sylwy należałoby także wspomnieć, że liczne
poprawki i notatki na marginesach, uściślające daty, komentujące wydarzenia,
jak też uzupełnianie brakujących nazwisk świadczą o tym, że sylwy były
czytane i „używane", a kolejni czytelnicy tworzyli historię danego ręko­
pisu.
Spójrzmy, jak wygląda typowa silva rerum:
Mam przed sobą grubą, liczącą 1118 stronic księgę, pisaną na papierze
czerpanym, oprawną w skórę, prowadzoną dość starannie, zaopatrzoną w spis
treści według alfabetycznie ułożonych tematów (AGAD, Radz., I I , 46).
Tytuł - Miscellanea. Mowy, listy, wiersze i pisma rozmaite w materiach
politycznych, prywatnych, familijnych panowania Augusta III.
Wewnątrz znajdujemy liczne kopie listów, mowy polityczne, „Diariusz
Sejmu Ekstraordynacyjnego w r. 1750 24 Augusti w Warszawie odprawio­
nego", ale także „Fortuna dla dam (wróżby z kostek domina)", a dalej
„Fortuna dla kawalerów". Jest także ciekawa „Mowa przed łożnicą" jedna z całego łańcucha mów weselnych. W niej to ze szczególną uwagą
podkreślono wejście w nowe powinowactwa równoznaczne z zawarciem
przyjaźni pomiędzy stronami. Powtarza się motyw walki i miecza. W to
wszystko wplecione są obsceniczne wierszyki. Dalej - bardzo ciekawy tekst
„Kondycje do Przysięgi Żydowskiej". Tu m. in. dokładnie opisano ubiór
Żyda przysięgającego chrześcijanom, warunki, w jakich odbywać ma się
owa przysięga, oraz konsekwencje krzywoprzysięstwa. Nieco dalej znajduje
się banalna informacja, jak robić dobry sok wiśniowy.
Okazuje się, że ziemianina interesowały również „dni uroczyste, na których
gale bywają u Dworu Królewskiego". Znajdziemy tu także wiersz o rozwodzie,
kopie włoskich listów, wiersze nagrobne, historyczną notatkę o Tatarach.
Sporą część omawianej sylwy zajmują rozmaite rachunki, zestawienia finansowe,
tabele rozliczeń, np. wyliczenie „dóbr na skarb Pański idących", tabele
rozliczeń z folwarków: janowickiego, michałowickiego, zwierzynieckiego,
Łukowa, klucza janowskiego. Autorowi sylwy podobały się - widać - wiersze
współczesnej mu poetki barokowej, Elżbiety Drużbackiej, skoro poświęcił
im parę stronic. I wreszcie dużą część sylwy zajmuje wypis z ksiąg
grodzkich krzemienieckich.
Większa nieco w formacie, bo licząca 1231 zapisanych kart, jest sylwa
prowadzona przez Annę księżnę Radziwiłłowa i jej młodszego syna
podczaszego Wielkiego Księstwa Litewskiego — Hieronima Floriana. Ze
względu na autorów nie jest to sylwa typowa, prowadzona jest bowiem
przez przedstawicieli warstwy magnackiej.

70

JOANNA PARTYKA

Z tego typu rękopiśmiennymi kodeksami mamy do czynienia o wiele
rzadziej. W dodatku wielość charakterów pisma wskazuje na kilku autorów
tej sylwy. Na pewno jednak zaczęła ją pisać księżna Anna, co również
stanowi wyjątek w regule - kobiety nie zajmowały się na ogół prowadzeniem
ksiąg domowych.
Ta nietypowa sylwa jest bardzo ciekawa z wielu względów. Informacje
tu zawarte mają nieco inny wymiar. Na samym początku została sporządzona
lista długów, dalej znajdują się odpisy licznych listów do księżnej Radziwiłłowej
w języku polskim, ale także i po łacinie, kopia uniwersału zakazującego
wywożenia za granicę saletry, skór i wyprowadzania koni, a także różne
inne uniwersały wydane przez Augusta I I I . Parę następnych kart zajmują
pisma francuskie.
Do tych poważnych politycznych i rodowych treści zupełnie nie pasuje
umieszczony pomiędzy nimi wielce nieprzyzwoity wierszyk. Po nim następuje
zbiór fascykułów - odpisy dokumentów rodowych, wśród których dużą część
zajmują sprawy majątkowe Anny i Floriana. I znów bardzo nieprzyzwoita
facecja, a po niej... cykl mów pogrzebowych. Dalej - rachunki za rynsztunek
konnego żołnierza z wyszczególnioną ceną broni, dokładnym wyliczeniem
cen poszczególnych elementów stroju i całego ekwipunku.
Sporą część sylwy zajmują mowy sejmikowe oraz wzory mów okolicz­
nościowych pogrzebowych i weselnych. Wśród mów weselnych wyróżniono
dziękowanie za pannę, mowy przy oddawaniu wieńca, „marcypanów",
upominków od przyjaciela, dziękowanie za upominek.
Te wszystkie tak różnorodne treści objęte są wspólnym tytułem (wskazują­
cym zresztą na ich różnorodność): Miscellanea [...]
ad Anno 1745
(AGAD, Radz., I I , 51).
A oto jeszcze jedna sylwa (AGAD, Radz., I I , 12) zatytułowana Miscellanea.
Mowy, listy, wiersze, wiele pism do dziejów Polski należących. Sylwa ta
pochodzi z pierwszej polowy X V I I w. Księga liczy 1135 stron, oprawiona
jest w skórę, prowadzona starannie ręką co najmniej dwóch osób. Przeważają
tu zdecydowanie treści o charakterze politycznym. Rękopis ten może stanowić
cenny dokument historyczny okresu rokoszu Zebrzydowskiego. Na stronie
14 rozpoczyna się seria listów o treści politycznej, objętych wspólnym tytułem
„Votum J. M . Pana wojewody Krakowskiego i listy, które do Króla J. M .
pisał, przy tym pokazował". Po nich następują odpowiedzi króla, np.
„Respons Króla J. M . Panom Posłom Zjazdu Lubelskiego do K. J. M .
posłanym dany w Krakowie 30 Junij anno 1606", uniwersały królewskie
i inne odpisane dokumenty, a wśród nich „Puncta rokoszowe pod Sendomierzem
die 14 Augusti A D 1606", „Instrukcja Króla J. M . na sejmiki". Strony
od 234 do 237 zajmują wiersze polityczne, m. in. „Wiersze na teraźniejsze
nieszczęsne czasy".
Nieco dalej -• kopia Uniwersału Wielkopolskiego oraz bardzo ciekawy
..Script podany od Pana Wojewody Krakowskiego Mikołaja Zebrzydowskiego
in vin Testamenti". Dalej następują liczne pisma rokoszowe, listy prywatne.

S Z L A C H E C K A "SILVA R E R U M "

71

wiersze. Ciekawe są własne (?) dywagacje skryptora na temat rokoszu:
„Rokosz co za pożytek przyniósł i Panu Wojewodzie i Rzeczypospolitej"
oraz rozważania na temat: „Absolutum Dominium quid sit", „Definitio
i natura Rokoszu", „Rokosz co jest".
Strony 623 i 624 poświęcone są z kolei opisowi ożenków królewskich
„Króla J. M . Zygmunta 3 Pierwsze ożenienie" oraz „Wtóre ożenienie
Króla J. M . Zygmunta". Drugi opis zaopatrzony jest w schematyczny rysunek
przedstawiający sposób, w jaki zostali posadzeni przy stole weselni goście.
Dalej mamy obszerny opis „Ślubu Carowej Moskiewskiej". Skryptor okazał
się bardzo skrupulatny w wyliczaniu upominków, jakie dostała panna
młoda: Marianna Mniszkówna, wojewodzianka sandomierska, poślubiona
carowi Kniaziowi Wielkiemu Moskiewskiemu Dymitrowi. Dowiadujemy się,
że panna młoda otrzymała m. in. błogosławiony obraz Św. Trójcy oprawny
złotem i kamieniami, pierścień z diamentem, perski kobierzec.
Na stronie 653 wymienia autor sylwy „Infames Confederati". Zamieszcza
także historyczną notatkę „Śmierć Stefana Jego Miłości Króla Polskiego
w Grodnie A D 1586". Nieco dalej - zestawienie tabelaryczne „Zgoda i nie­
zgoda Wielkiejnocy Lackiej i Ruskiej w r. 1629 aż do roku 1960". Rok
1960 nasunął autorowi myśli o końcu świata, o którym „trudno się domyślać/,
bo według słów Pańskich sam Bóg Ojciec wie. Ale też to wiedzieć, jeśli
świat dotąd stać będzie, aż się okrąg dziewiątego nieba obróci i gwiazdy
wszystkie wrócą się do tego punktu, od którego swój obrót zaczęły na
początku świata".
Cztery strony dalej znajdujemy „Znaki zarazy bydła", „Znaki wojny",
„O grzmieniu różnych czasów" oraz „Co dnia którego według biegu
miesięcznego przy nim położonego czynić i sprawować masz".
Na końcu księgi autor zamieścił dzieło zatytułowane „Fundamentům
Libertatum Reipublicae Polonae" składające się z czterech części - primům
fundamentům, secundum, tertium i quartum.
Trzy przedstawione rękopisy są według podanych wcześniej kryteriów
na pewno sylwami. W obrębie jednej księgi mamy tu do czynienia z różnorod­
nością tematów, form, języka, a nawet tonu tekstów - od poważnego,
pełnego ceremoniału do frywolności.
Często jednak nie można jednoznacznie określić rękopisu jako sylwy,
nie spełnia on bowiem warunku dostatecznej różnorodności, jak np. dzieło
Tomasza Lisieckiego (BN, I 3052).
Po dokładnym zapoznaniu się z większością sylw dostrzeżemy w nich
również pewną zaplanowaną kompozycję
układanie treści w cykle, np.
cykl mów weselnych, sejmikowych, cykl przepisów lekarskich, listów itp.
Trzeba przyznać jednak, że tę konstrukcję zakłócają wtrącane tu i ówdzie
zapiski o zupełnie innej treści. Dowodzi to, że sylwy pisane były na bieżąco
i nawet jeśli autor zamierzał wyczerpać temat w jednym miejscu, to i tak
docierające wciąż nowinki, wiersze, listy były natychmiast zapisywane nieza­
leżnie od zmysłu skryptora co do kompozycji całości.

72

JOANNA PARTYKA

Maria Zachara w zakres swej analizy włączyła wszystkie rękopisy o nie­
jednolitej tematyce. W rezultacie znalazły się tu również swoiste antologie
literatury pięknej, które ja wykluczyłam ze swoich rozważań stwierdzając,
że mało jest w nich materiału interesującego etnografa.
Trzeba również wspomnieć, że sylwy w większości nie mają oryginalnych
tytułów. Być może ich im nie nadawano. Najprawdopodobniej jednak karty
tytułowe uległy w ciągu wieków zniszczeniu.
Dziewiętnastowieczni właściciele tych rękopiśmiennych kodeksów charak­
teryzowali ich zawartość przez nadawanie im miana miscellaneów lub rozmai­
tości. Nieliczne tylko oryginalne tytuły się dochowały. Należy tu, dla przykładu,
domowa księga Stanisława Różyckiego Penu sinopticum histori — grammato —
politicum [...], Acta publica, variaque miscellanea regnante Joanne Casimire
a 1655-1657 Zygmunta Stefana Koniecpolskiego.
Nie spotykaną wśród autorów sylw świadomość formy wykazał Jan
Kazimierz Grabski, kasztelan nakielski, nadając swej księdze tytuł Silva
rerum var larum publico et pseudo politicarum [...] advectarum et conscriptarum
anno dfomijni 1685.
Nie wszystkie sylwy zaopatrzone są w nazwisko skryptora. Często
treść sylwy może powiedzieć nam coś bliższego o jej autorze — jego nazwisko,
pełnioną funkcję możemy wyczytać z listów, zapiski dotyczące spraw politycz­
nych oraz język mogą z kolei wskazać jej pochodzenie terytorialne. Wymaga
to jednak dość szczegółowych studiów. W rezultacie wiele sylw pozostaje
anonimowych.
Gdybyśmy chcieli zgodnie z klasyfikacją źródeł podaną przez B. Kopczyńską-Jaworską (1971) określić, czym jest dla nas silva rerum, musielibyśmy
stwierdzić, że:
- ze względu na swoistość jej poznania rękopiśmienna sylwa jest ź r ó d ł e m
pośrednim;
- przynosi przede wszystkim poznanie świadomości społecznej, jest więc
źródłem socjologicznym;
- jest ź r ó d ł e m zastanym ze względu na organizację warsztatu badaw­
czego.
Silva rerum jest, rzec można, zjawiskiem nieco „bezpańskim". Właściwie
nie wiadomo, kto się nim powinien zająć: historyk, historyk literatury
czy socjolog. Każdy mógłby w tym materiale znaleźć coś dla siebie. A mimo
to niewiele w związku z sylwami ani też na ich temat napisano.
Na pewno sylwa jako taka nie jest literaturą piękną, choć zawiera
w sobie utwory do niej należące. Co więcej, wiele znanych dziś i cenionych
dzieł X V I - i XVII-wiecznych twórców poznano właśnie z sylw, gdzie funkcjo­
nowały one jako dzieła anonimowe (tak np. odkryto Wojnę chocimską
Wacława Potockiego).
Nie można także nazwać sylwy dokumentem historycznym, choć po
dokonaniu dokładnej weryfikacji mogłoby się okazać, i niejednokrotnie
okazuje się, że pewne zapisy w niej dokonywane mają wagę dokumentu.

S Z L A C H E C K A "SILVA R E R U M "

73

Jeśli przyjąć, że już sam wybór wpisywanych do ksiąg domowych
tekstów, notatek, listów winien określić, czym jest sylwa, możemy stwierdzić,
że jest ona na pewno w największej mierze dokumentem szlachecko-ziemiańskiego stanu świadomości, zainteresowań, obyczajów, ogólnie źródłem wiedzy o kulturze staropolskiej.
W X V I I i X V I I I w. sylwa pełniła cztery funkcje:
1) kronikarsko-pamiętnikarską;
2) praktyczno-dokumentacyjną (była swoistym archiwum, w którym utrwa­
lano cenne i ważne dokumenty, spełniała rolę „listownika", podręcznika
w zajęciach gospodarskich i nauce, skarbczyka towarzyskiego);
3) rodowo-ambicjonalną (tu zapisywano dane osobiste i rodowe);
4) literacką.
Przy tym wszystkim spełniała też funkcję zabawową, zwłaszcza w sferze
poczynań literackich.
Jest w sylwach tnnóstwo takiego materiału, którego gdzie indziej nie
znajdziemy. Ponieważ nie były przeznaczone do druku, zachowały się w nich
takie teksty, których ze względu na cenzurę nie można było opublikować.
Zygmunt Gloger w Encyklopedii staropolskiej pisze:
„ W zbiorach podobnych, przeznaczonych do prywatnego u ż y t k u , a nie do d r u k u ,
z a c h o w a ł o się m n ó s t w o rzeczy takich, k t ó r e dla wielu przyczyn publikowane b y ć nie m o g ł y ,
t y m bardziej przeto do obrazu życia narodu są ciekawe. P r z e c h o w a ł o się tam wiele p o m n i k ó w
u m y s ł o w o ś c i , nigdy nie d r u k o w a n y c h , a d o w o d z ą c y c h , że poza l i t e r a t u r ą k s i ą ż k o w ą istniał
w Polsce cały obszar p i ś m i e n n i c t w a domowego, ciekawego i cennego" (Gloger, 1903,
s. 231-232).

Zjawiskiem, które powinno zainteresować etnologa, a którego dokumentację
w pewnym stopniu znajdziemy także w sylwach, jest ideologia sarmatyzmu.
Z jednej strony kształtowała się ona na podstawie dziedzictwa renesanso­
wego, z drugiej, będąc zaprzeczeniem renesansu, nawiązywała do pewnych
nurtów kultury średniowiecznej. Stąd żarliwa, niekiedy dewocyjna wręcz
religijność (wynikająca także z XVII-wiecznej kontrreformacji), mająca od­
zwierciedlenie w niektórych sylwach, myśli o pokucie i grzechu, wiara
w cuda, czary i prognostyki, myślenie magiczne.
Poczucie odrębności narodowej, ukształtowane pod wpływem obecności
w XVII-wiecznej Rzeczypospolitej wielu mniejszości narodowych, zrodziło
w sarmackiej szlachcie ideologię ksenofobii.
Z kolei idea samowystarczalnego ekonomicznie i kulturowo dworku
oraz codzienny kontakt z kulturą chłopską zdecydowały o wzajemnym
przenikaniu obu kultur. Dlatego też charakteryzując sylwy mamy prawo mówić
zarówno o ich „szlacheckości", jak i „chłopskości".
„ K u l t u r a renesansowa - pisze S t a n i s ł a w Grzeszczuk (1972) w artykule Z
problemów
ludowości — w p o w a ż n y m stopniu z a c i e r a ł a r ó ż n i c e p o m i ę d z y pisarzami renesansowymi w y w o d z ą r y m i się z r ó ż n y c h s t a n ó w s p o ł e c z n y c h ze stanem c h ł o p s k i m w ł ą c z n i e " (s. 272). Dalej
czytamy: „ L i t e r a t u r a z i e m i a ń s k a służyła szerokiemu wprowadzeniu do literatury narodowej
pierwiastka ludowego przynajmniej w zakresie t e m a t y k i , c h o ć nie o b e s z ł o się bez popularyzo­
wania m o t y w ó w ludowych i transkrypcji ludowych u t w o r ó w " (s. 302).

74

JOANNA PARTYKA

Tak sytuacja wyglądała w epoce renesansu. Oficjalną kulturę sarmacką
X V I i X V I I w. cechowała powaga i ceremonialność. Ta kultura uwarunko­
wała powstanie specyficznego zjawiska, jakim jest szlachecka silva rerum,
ale te rękopiśmienne księgi nie są jej wiernym odzwierciedleniem. Można
bez trudu znaleźć sylwy, w których przeważa element oficjalności - jest
to cała grupa sylw o wybitnym nastawieniu politycznym, historycznym,
przepełnionych mowami sejmowymi, relacjami z wydarzeń politycznych,
wojen, odpisami dokumentów historycznych, panegirykami wreszcie. Sporą
jednak część stanowią sylwy bardziej osobiste, a ponieważ pisane były
na ogół przez średnią ziemiańską szlachtę, dotyczą szeregu zupełnie innych
problemów związanych m. in. z codziennym życiem na wsi. Stąd wiele
treści zawartych w niejednej sylwie z powodzeniem znaleźć by się mogło
w gospodarskiej księdze prowadzonej przez bogatego kmiecia, gdyby ten
posiadał umiejętność pisania.
Szlachta ziemiańska odnosiła się do wielu zjawisk i spraw w sposób
identyczny, jak to czyniły niższe stany. Podobny pogląd miała na temat
czarów, czarownic, znachorek . Tak samo obawiała się zarazy, wierzyła
w dni feralne.
Z czego wynikały te analogie?
Mogą to być ślady pierwotnie wspólnej tradycji kulturowej prasłowiańskiej,
pogańskiej, w której nie istniał podział na kulturę niższą i wyższą. Taka
sytuacja trwała jeszcze w późnym średniowieczu, wzbogacona elementami
chrześcijańskimi. Dopiero renesans dokonał wyodrębnienia kultury plebejskiej,
ludowej od dworskiej, rycerskiej, choć można w zasadzie twierdzić, że proces
ten zapoczątkowany został o wiele wcześniej.
O odrębnym świecie chłopskiej kultury można mówić już w okresie
średniowiecza, kiedy to stan chłopski, ograniczany wciąż ustawodawstwem
feudalnym, zaczyna coraz wyraźniej żyć w obrębie własnego tylko kręgu
spraw wiejskich. Pewną granicę stanowi tutaj wiek X I I I . Dopiero jednak
w XVI.w. kultura wytworzona przez warstwę chłopską staje się równorzędnym
partnerem kultury szlacheckiej. W tym bowiem okresie wieś polska osiągnęła
szczyt swego rozwoju gospodarczego i kulturalnego, chłopi stanowili warstwę
samodzielną ekonomicznie (Burszta, 1974, 1985).
W wiekach X V I i X V I I zachodzą procesy różnicowania w obrębie
samej kultury wyższej, reprezentowanej z jednej strony przez dwór, z drugiej
przez szeroko pojętą warstwę szlachecką. Pojęciem szlachty obejmowano
ludzi o różnej pozycji ekonomicznej, politycznej. Inny tryb życia prowadziła
2

- W „ M i e s i ę c z n i k u H e r a l d y c z n y m " z 1933 r. znajduje się bardzo ciekawy a r t y k u ł
Z y g m u n t a Lasockiego Szlachta płońska
w walce z czartem. A u t o r p o w o ł u j ą c się na zapisane
w księgach miejskich sochaezewskich, p ł o c k i c h i p ł o ń s k i c h z X V I I i pocz. X V I I I w.
sprawozdania z p r o c e s ó w o czary d o w o d z i , ż e : „ w i a r a w czary i czarownice b y ł a o g ó l n a .
Szlachta z okolic P ł o ń s k a p o c z ą w s z y od senatora, u r z ę d n i k ó w , d z i e d z i c ó w i p o s e s o r ó w ,
s k o ń c z y w s z y na braci zagrodowej b r a ł a u d z i a ł w procesach przeciwko czarownicom b ą d ź
to j a k o o s k a r ż y c i e l e , b ą d ź też bierny j a k o ś w i a d k o w i e indagacyj i t o r t u r " .

SZLACHECKA "SILVA RERUM'

75

magnateria dysponująca rozległymi dobrami, tworzącymi często swoiste
autonomiczne „państwa w państwie", mająca zarezerwowane dla siebie tytuły
senatorskie, inny - szlachta gospodarująca na kilku lub kilkunastu wioskach.
Odmienny tryb życia narzucał z kolei odmienne zainteresowania, przyczyniał
się do powstawania różnych wariantów w obrębie szeroko pojętej, jednej
kultury szlacheckiej.
Większa część życia szlachcica-ziemianina upływała w bliskim kontakcie
z naturą, wśród codziennych trosk gospodarskich.
Takie życie często niezbyt odbiegało od bytowania w miarę bogatych
chłopów. I tu, i tu bowiem obowiązywał jeden kalendarz: rolniczy i kościelny,
uprawiano jedną magię rolniczo-hodowlaną. W obu wypadkach w sprawach
wiary dominowała swoista forma religijności - wyrosła ze skrzyżowania
wierzeń pogańskich z chrześcijańskimi religijność ludowa.
Elementy kultury pogańskiej miały szanse przetrwania zarówno wśród
warstw niższych, jak i w kulturze średniej ziemiańskiej szlachty. Stąd zapewne
można wywodzić zbieżności pewnych wzorów zachowań, zwyczajów, wierzeń.
W kulturze wytworzonej przez magnaterię śladów pierwotnej tradycji spotyka­
my już znaczenie mniej - magnateria była w większym stopniu kosmopoli­
tyczna. Ale i tu często nowe, przejęte zwyczaje byly czymś, co wypełniało
tylko stary schemat.
Już Łukasz Gołębiowski zauważył wspólnotę zwyczajów u różnych warstw
społecznych. Wydaje się więc, że rację ma Józef Burszta pisząc: „wesela
chłopskie, mieszczańskie i szlacheckie miały ten sam schemat zarówno
w swej wymowie dramatyczno-teatralnej, jak i w sensie wierzeniowo-magicznym i znaczeniowym" (Burszta, 1985, s. 118).
Wiek X V I I I zmienił nieco zarysowaną tu sytuację. Oświecenie, pod­
pierając się naukowym racjonalizmem, wypowiedziało wojnę myśleniu magicz­
nemu, nazywając wszystko, co z niego wyrosło, godnym pożałowania
zabobonem. Wynikiem tej wojny było zepchnięcie pierwotnie wspólnych
kulturze ludowej i szlacheckiej zjawisk w sferę kultury ludowej lub inaczej z tej walki obronną ręką wyszła jedynie kultura ludowa oparta na tradycyjnym
przekazie, bardziej odporna na wpływy z zewnątrz. Dlatego też wydaje
się, że wiedza o XVII-wiecznej kulturze szlacheckiej może stanowić cenne
uzupełnienie wiedzy o tym, co w wiekach X I X i X X funkcjonuje już
jedynie w kulturze ludowej.
Szlacheckie sylwy mogą z powodzeniem dostarczyć takiego materiału,
uzupełnić chociażby nasze wiadomości z zakresu medycyny ludowej. Tu
dowiemy się bowiem, jak np. sporządzić „trunek na morowkę" („wziąć
rozchodnika garść, macierzanki drugą, babki także, utłuc to z wodą, a potem
on sok wyciskać i zmieszawszy go z mlekiem niewieściem daj choremu
pić").
Przedstawiłam tu jedno z możliwych uzasadnień zbieżności w kulturze
ludowej i szlacheckiej. Trybem życia uzasadnia to zjawisko również Janusz
Tazbir w artykule Kultura szlachecka... (1976, s. 23). Pisze tu m. in.:

76

JOANNA PARTYKA

„Na styl życia dziedzica i poddanego — przy wszystkich zasadniczych róż­
nicach — wpływał ten sam system zakazów i zaleceń kościelnych oraz kalendarz
rolniczy uwarunkowany tokiem zajęć wiejskich".
Ale są też odmienne zdania na ten temat. Problem polega tu - według
mnie — na tym, czy zbieżności te wynikają ze wspólnych źródeł, czy z wza­
jemnych oddziaływań. Żeby pozostać już w sferze lecznictwa ludowego,
warto przytoczyć zdanie Bohdana Baranowskiego na ten temat:
,.Pod

wpływem

nadzwyczaj

rozpowszechnionej

wśród

ludzi

literatury z zakresu medycyny czy też z i o ł o l e c z n i c t w a , r o z m a i t y m i
wieś i tam

nadzwyczaj szybko r o z p o w s z e c h n i a ł y

wykształconych

popularnej

drogami d o s t a w a ł y się

się wszelkiego rodzaju

na

przepisy,

zalecenia

czy nawet zabobony pochodzenia zachodnioeuropejskiego, k t ó r e p r z e m i e s z a ł y się z

obowią­

zującymi zasadami tradycyjnej medycyny i higieny" (Baranowski, 1976. s. 52).

Baranowski (1976) dochodzi nawet do wniosku, że „przypuszczalnie silniejsze
było działanie kultury szlacheckiej na ludową niż oddziaływanie odwrotne"
(s. 57), choć „niekiedy pewne zbieżne formy kultury ludowej i szlacheckiej
wypływać mogły z tych samych wspólnych źródeł" (s. 58). Wydaje się,
że większą rolę odegrały tu, mimo wszystko, owe wspólne źródła.
Należałoby tu wspomnieć o jeszcze jednej możliwej przyczynie występo­
wania zjawisk wspólnych w obu kulturach, mianowicie mogła się do tego
przyczynić kontrreformacja. Czesław Hernas w swym studium o baroku
pisze:
..Obserwowana
sił metafizycznych

w diariuszach
we

własnym

wczesnego

życiowym

baroku

dążność

doświadczeniu

do

odkrywania

[...] wyjaśnianie

losów

interwencji
jednostki

czy n a r o d ó w s z c z e g ó l n y m i decyzjami Boga d o w o d z ą , że m ł o d a literatura

kontrreformacyjna

ożywiała

(Hernas,

w

świadomości

społecznej

relikty

myślenia

średniowiecznego"

1973,

s.

135-136).

Prawdopodobnie wszystkie te mechanizmy przepływu informacji kulturo­
wej nałożyły się na siebie.
Choć wspólne z kulturą ludową źródła były najważniejsze, na obraz
kultury ziemiańskiej X V I I w. składały się także elementy innego pochodzenia.
Szlachta wchodziła bowiem poza wiejskim bytowaniem w rozmaite układy
społeczno-polityczne, a zdobyte tą drogą informacje mogły z kolei przenikać
do kultury ludowej.
Trzeba zwrócić uwagę na jeszcze jeden fakt, który upoważnia nas do
twierdzenia o „ludowości" czy „chłopskości" sylw — w tych domowych księgach
przejawia się to, co Janusz Maciejewski (1962, 1971) nazwał „folklorem
szlacheckim", który - jako specyficzny folklor środowiskowy — jest faktem
pogranicznym między tradycyjnym folklorem chłopskim a kulturą oficjalną.
Każdy folklor środowiskowy nosi bowiem cechy kultury ludowej lub też
„jest w stosunku do niej zjawiskiem analogicznym, posiadając jednak także
wiele innych elementów właściwych z kolei kulturze oficjalnej czy wręcz
wchodzących równocześnie w jej skład" (Maciejewski, 1971, s. 251). Tak
rozumiany folklor szlachecki jest jednym ze zjawisk sarmackiej formacji
kulturowej X V I I i X V I I I w. Przejawia się on w takiej twórczości, jak

77

SZLACHECKA "SILVA R E R U M "

sylwy, pamiętniki sarmackie, facecjonistyka, okolicznościowa poezja polityczna
i społeczno-obyczajowa, legendy herbowe, gawędy, oraz w takich zjawiskach,
jak pieśni żołnierskie, kolędy, muzyka taneczna.
Folklor szlachecki posługuje się rękopiśmiennym zapisem w przeciwieństwie
do kultury ludowej, która wytworzyła model literatury ustnej. Ten fakt
łączy ów folklor z kulturą oficjalną.
Folklor szlachecki zarazem przeciwstawiał się sarmackiej literaturze
oficjalnej, którą cechowała uczoność, powaga, ceremonialność, religijność,
krasomówstwo, prymat łaciny. Zainteresowania i potrzeby kulturalne ogółu
szlachty zaspokajane były w inny sposób. Były bowiem wyrazem „nie­
okiełznania, jurności i ludyczności społeczeństwa szlacheckiego, wprawdzie
ceniącego ceremoniał oficjalnej kultury, ale wyżywającego się naprawdę tylko
w swym folklorze" (Maciejewski, 1971, s. 256). Jednym ze sposobów
„wyżycia się" było tworzenie swoistej szlacheckiej literatury nieoficjalnej
i umieszczanie jej wytworów w rękopiśmiennych księgach domowych, które
mogą być niewyczerpanym źródłem do badań nad folklorem szlacheckim.
Przede wszystkim jednak sylwy są podstawowym informatorem, o kulturze
szlacheckiego sarmatyzmu.

NA

ŚWIATOPOGLĄD I STYL ŻYCIA
Z I E M I A Ń S K I E J S Z L A C H T Y X V I I I X V I I I W.
PODSTAWIE MATERIAŁU ZAWARTEGO W WYBRANYCH

SYLWACH

Często jeszcze dziś ujemnie ocenia się wytworzoną i pielęgnowaną,
zwłaszcza przez ziemiańską szlachtę, kulturę sarmacką. Spójrzmy, jak trak­
tuje sarmatyzm Władysław Kopaliński w Słowniku mitów i tradycji kultury:
„Sarmatyzm charakteryzowały megalomania narodowo-stanowa, samouwiel­
bienie, pogarda i niechęć do cudzoziemców i różnowierców, nietolerancja,
powierzchowna dewocja połączona z fanatyzmem religijnym i wiarą w gusła
i zabobony". Pisze również dalej, że od czasów oświecenia jest sarma­
tyzm terminem obelżywym, oznaczającym kult wad narodowych, staroszlachecki obskurantyzm, egoizm stanowy, konserwatyzm, pychę połączoną
z rubasznością i krewkością. Czy jest tak w istocie?
Z kart rękopiśmiennych ksiąg domowych nie wyziera ani totalna nie­
nawiść do cudzoziemców, ani tym bardziej do różnowierców (nie bez
podstaw Janusz Tazbir nazwał rzeczpospolitą szlachecką „państwem bez
stosów"). Trudno jest także zarzucać ówczesnej szlachcie „wiarę w gusła
i zabobony". Nie była to bowiem cecha wynikająca z ideologii sarmackiej
i określająca jedynie szlachtę - wynikała ona bowiem z tendencji epoki,
przywołującej i podtrzymującej w wielu sferach życia codziennego sposób
myślenia oparty na magii.
Materiał zawarty w sylwach dowodzi, że „gusła i zabobony" są wspólnym
elementem kultury szlacheckiej i ludowej i jako wspólny element obu kultur
powinny zainteresować etnologa. Sylwy dostarczają także wielu innych

78

JOANNA PARTYKA

ciekawych dia badacza kultury ludowej materiałów. Jednocześnie duża część
materiału zawartego w sylwach jest odzwierciedleniem oficjalnej myśli
sarmaty zmu.
Informacje, jakie znalazłam w przejrzanych sylwach, można podzielić
na następujące grupy tematyczne:
1) 'treści dotyczące „obcych" - cudzoziemców i mniejszości narodowych;
2) wróżby meteorologiczne;
3) przepisy lekarskie i osoby leczące;
4) wpływ ciał niebieskich na człowieka;
5) przepowiednie, złe znaki, komety;
6) dni szczególne;
7) zabiegi magiczne;
8) praktyczne porady gospodarskie;
9) mowy weselne i pogrzebowe, opisy pogrzebów i ślubów.
Spójrzmy zatem, jakie treści znajdujące się w szlachecko-ziemiańskiej
kulturze, a występujące w szlacheckich silva rerum, mogą być przedmiotem
badań dla etnologa.
Zainteresowanie szlachty sprawami politycznymi, społecznymi (dotyczącymi
jednak najczęściej własnego stanu), historią, czasem też filozofią (oczywiście
starożytną), które tak wyraźnie widać przy przeglądaniu sylw, jest na pewno
przejawem oficjalnego nurtu tej sarmackiej epoki. Wiele mamy w sylwach
mów na sejmach, sejmikach, opisów bitew, sprawozdań z obrad sejmowych,
odpisów listów o treści politycznej pisanych przez ważne osobistości,
dokumentów historycznych. Dużo jest tu zwięzłych informacji o funkcjono­
waniu państwa i poszczególnych majątków. W dostępnych mi sylwach nie
znalazłam jednak wykładu, który by dotyczył starożytnego pochodzenia
Rzeczypospolitej, ani też nie ma tu dłuższych wywodów związanych z genealo­
giami rodzinnymi. Zapewne tkwią one w świadomości ziemiańskiej szlachty,
ale jako dogmat nie podlegający podważaniu i przez to niewart dywagacji.
Natomiast kult dawności, swoisty historyzm oficjalnej kultury, uwarunko­
wany przyjęciem właśnie „dogmatu" o pradawnym istnieniu Rzeczypospolitej
dostrzegamy w tych księgach we wszystkich możliwych wariantach. Zdarza
się пр., że w swych notatkach skryptor pisze o wydarzeniach bardzo
odległych w czasie, nawiązując nawet do początków państwa polskiego.
Sarmacki kult swojskości przejawiał się w sylwach w bezustannym porów­
nywaniu się z innymi nacjami. To porównanie było często dość skrupulatne,
ale zawsze Polak-Sarmata okazywał się być kimś wyższym kulturowo.
Pojawiające się zapisy na temat zwyczajów innych narodowości świadczą,
że szlachta zauważała swoją odrębność, a nawet ją wręcz przeceniała.
I tu poglądy zgodne są z sarmackim kultem swojskości, posuniętej aż
do tradycjonalizmu. Dostrzeżemy tu także pewną umiejętność porównywania
i analizowania. I tak np. dużą, jak na owe czasy, erudycję „ludoznawczą"
wykazał autor XVII-wiecznej sylwy zamieszczając w niej swoisty niby-esej

79

SZLACHECKA "SILVA R E R U M "

3

zatytułowany „Jaki zwyczaj ludzie starzy czasów dawnych mieli w ożenieniu" .
Tu opisane są ciekawe zwyczaje związane z pozyskiwaniem żon, obrzędami
zaślubin itp. „u Rzymian, Babilończyków, Wenetów, Francuzów, w Afryce
w mieście Leutia, u Teutonów, Ormian, Massajów, Arabów". Najciekawsze
jest natomiast zakończenie świadczące o stosunku piszącego do przytacza­
nych zwyczajów: „Wiele różnych głupich zwyczajów mieli poganie w ich
ożenieniu".
Jak widzimy, Polaków interesowała inność cudzoziemców. W X V I I w.
polska szlachta miała wyjątkowe możliwości obserwowania obcych kultur,
a zwłaszcza kultury Orientu. Zainteresowanie nią pozostawiło trwałe ślady
w języku polskim, niektórych zwyczajach, a nawet tradycyjnym szlacheckim
stroju narodowym.
Łatwo dostrzec tu pewną sprzeczność. Pisze o niej Wiktor Weintraub
analizując literaturę barokową:
..Stosunek dawnej Polski do k u l t u r y Islamu byl pelen s p r z e c z n o ś c i . Bez t r u d u d a ł o b y
się z e b r a ć z polskiej literatury barokowej s p o r ą a n t o l o g i ę wypowiedzi, dających wyraz
w r o g o ś c i do tego świata « n i e w i e r n y c h p s ó w » . A r ó w n o c z e ś n i e świat ten fascynował swoim
bogactwem i egzotyka | . . . ] . Był obcy i bliski zarazem" (Weintraub. 1977. s. 91-92).

Mamy więc z jednej strony programową ksenofobię, z drugiej fascynację
obcą kulturą i przejmowanie obcych wzorów, posunięte aż do całkowitej
asymilacji, kpiny z cudzoziemskich zwyczajów (jak w wierszu „Przyczyna,
czemu wina Mahomet zakazał Turkom"), ale też i szczegółowy opis
„procesji mahometańskiej":
..Trumny pozabijanych M u z u ł m a n ó w i ich p a z i ó w z k o ś c i a m i nieść p o w i n n i , do k t ó r y c h
t r u m n p o p r z y w i ą z y w a n e są miecze i szable, dzidy, łuki i insze wojenne o r ę ż a p o ł a m a n e ,
przy k t ó r y c h trumnach 600 w włosiennice stare odzianych boso i z p o ł a m a n y m t a k ż e
o r ę ż e m o s ó b . T u r e c k i c h iść p o w i n n o " .
4

Kontakt z niewiernymi Turkami pozwolił rozwinąć w sarmackiej szlachcie
przekonanie o wyjątkowej roli Rzeczypospolitej w historii chrześcijaństwa.
Świadczy o tym chociażby powyższy fragment - tak miała wyglądać skrucha
pokonanych przez Sobieskiego Turków. Mocna była wiara w to, że zwycięstwo
polskiego króla pod Wiedniem było zgodne z przepowiedniami. W jednej
z sylw skryptor zamieścił proroctwo o królu chrześcijańskim, który wstrzyma
turecką nawałnicę i nawróci niewiernych.
Niechęć do Turków i Tatarów jest zrozumiała
Rzeczpospolita prowa­
dziła z nimi wojny przez cały wiek X V I I . Sarmacka ksenofobia obejmowała
także i innych obcych. Najostrzej niechęć ta wystąpiła w stosunku do Żydów,
którzy w X V I I w. stanowili jedną z większych grup mniejszościowych.

5

BN BOZ

1569. s.

234.



AGAD.

Radz..

II.

pisownię.

12.

s.

802-803.

W

cytatach,

tytułach

zachowuję

oryginalną

80

JOANNA PARTYKA

Powszechne bvło mniemanie, że Żydzi są przyczyną nieszczęść, jakie spadają
na Rzeczpospolitą. Uważano, że „niewierni Żydzi nasycają się krwią chrześćjan", „czynią mordy i zabójstwa", „panów czarują i przez czary sobie
respekt jednają", „chrześcijanki gwałcą" \
W rzucaniu istnych kalumnii na Żydów szlachta się wręcz prześcigała,
a ich wywody nie mają nic wspólnego z racjonalnym myśleniem. Żydzi
to osobnicy utrzymujący kontakt z mocami diabelskimi, żyjący w zgodzie
z czarownicami i sami posługujący się bardzo wymyślnymi czarami.
Autor jednej z sylw umieścił w swym dziele dość długą notatkę
„Opisanie Żydów [•..]". Udowadnia w niej, że Żydzi współdziałali ze Szwedami
przeciwko Polakom, czyniąc rozmaite czary.
A oto jedna z wielu opisanych przez skryptora sytuacji, których był
podobno naocznym świadkiem:
„ g d y J e g o m o ś ć Pan Miecznik stał obozem p o d T y ń c e m , na k i l k a d n i przed rozgromieniem
wszyscy Ż y d z i

pościli

przez

trzy

d n i . Starsi

żydowscy

byli

u Generala

[dowódcy

wojsk

szwedzkich) w Izbie Sekretnej i tam jadali i sypiali. A potem na dzień przed rozgromieniem
obozu ci starsi i pierwsi dwa wyszli o p o ł u d n i u na dach
dami y X i e g a m i swemi, General

kamienice Generalskiej

z Babami czarownicami dwiema, k ę d y m

wszystkie cztery strony, to jest na W s c h ó d ,

Południe, Zachód,

z Talmu­

widział, gdy

P ó ł n o c , ciskali

ziarna

na
roz­

maitych nasion, k t ó r e w iskry ogniste o b r a c a ł y się i w y l a t y w a ł y w g ó r ę . A p o t e m z onych
ń

iskier c z y n i ł o się c o ś na kształt s z a r a ń c z e i zlatywały nad Tyniec [ . . . ] " .

Czyż nie przypomina nam ta relacja ludowych opowieści „naocznych
świadków" działania mocy piekielnych? Jakże niedaleko jest stąd do magicz­
nego pojmowania związków przyczynowo-skutkowych właściwych kulturze
ludowej!
Przykładów myślenia magicznego znajdziemy w sylwach mnóstwo: czary,
prognostyki, wróżby ze zjawisk atmosferycznych, domowe sposoby leczenia,
wiara w dni feralne i szczęśliwe, znaki świadczące o nadchodzących nie­
szczęściach.
Szlachcic ziemianin żył na co dzień w kontakcie z naturą. Było to
bytowanie zgodne z ideałem agrarnym, widzącym świat w wymiarze wiejskim.
Janusz Tazbir zaznacza, że równocześnie ideał ten pozbawiony był zrozumienia
dla uroków natury. Niemniej jednak należało obserwować przyrodę po to
chociażby, aby dobrze gospodarować. Najczęściej korzystano tu z gotowych
obserwacji i przepisów prezentowanych przez literaturę fachową, jak np.
bardzo poczytny poradnik J. K. Haura Ziemiańska generalna oekonomika

?

Przykładem

m o ż e b y ć pismo
który

nienawiści
Waśki

chce „ w e d ł u g

posuniętej

a ż do

chęci

Woszczyły, w n u k a Bohdana

sił swoich

z dobremi

ludźmi

mordowania

chrześcijaństwo

n a r ó d Ż y d o w s k i w y g ł a d z i ć " ( A G A D , Radz., I I . teka 19 nr 2659).
" B U W 66, s. 156-164.

„niewiernych

Chmielnickiego, atamana
kochającemi

Żydów"

kozackiego,
przeklęty

81

S Z L A C H E C K A "SILVA R E R U M "

(Kraków 1679) lub tegoż autora Skład albo skarbiec znakomitych sekretów
oekonomiej ziemiańskiej (Kraków 1689) .
Prawdopodobnie właśnie z wymienionych podręczników przepisywano do
ksiąg domowych treści dotyczące sprawnego gospodarowania. Ale można
przypuszczać, że część ich wynikała z własnych obserwacji i doświadczeń,
a także z doświadczeń znajomych i sąsiadów.
Nie na co dzień miał ziemianin kontakt z wielkim światem — swe
zaszczytne obowiązki wobec państwa spełniał na sejmikach i wojnach.
Ale życiem ziemiańskim, do którego wciąż powracał, rządziły przecież
inne prawa. Dobry gospodarz był wszak rolnikiem. Musiał wiedzieć, jak
zapewnić sobie najlepsze zbiory, kiedy siać, kiedy szczepić drzewa, jak
leczyć zwierzęta. Podobnie jak chłop posługiwał się magią dla zapewnienia
urodzaju, odpędzania chorób, przewidywał przyszłe wydarzenia na podstawie
obserwacji zjawisk atmosferycznych, rozmaitych znaków na niebie i ziemi,
odczytywał pomyślność swoją i swoich bliskich z położenia gwiazd i księżyca,
wierzył w dni feralne.
Tryb życia, jego cykliczność ściśle związana z uprawą ziemi narzucały
bowiem pewne schematy w myśleniu i działaniu, którym podlegał zarówno
chłop, jak i ziemianin. I jeden, i drugi był w równym stopniu uzależniony
od natury.
Do dziś na wsi istnieje przekonanie o wpływie różnych faz księżyca
(zwłaszcza nowiu i pełni jako najbardziej skrajnych) na wykonywane
czynności, zachowanie ludzi i zwierząt (Moszyński, 1967, s. 451-460; Szyfer, 1969). Z nowiem i pełnią księżyca związane są liczne zakazy i nakazy.
Nauka znajduje już pewne racjonalne wytłumaczenie wierzeń związanych
z położeniem Ziemi względem planet i gwiazd, widząc w tym m. in.
związek z wpływem promieniowania kosmicznego na organizmy żywe.
Astrologia stała się modna, tym razem już mocno unaukowiona. W X V I I w.
nie było „mody" na astrologię — posiadanie podstawowych wiadomości
w tym zakresie leżało w sferze codziennych potrzeb, było czymś naturalnym.
Dlatego np. w sylwie pochodzącej z pierwszej polowy X V I I w. znajdziemy
obszerną informację „Co dnia, którego według biegu miesięcznego przy
nim położonego czynić i sprawować masz", z której można się dowiedzieć
m. in., że:
7

„Gdy

7

miesiąc

w

Bliźniętach

włosy

strzec,

ogniem

robić,

posły

słać,

walkę

M o ż n a sądzić, że dwa wymienione p o d r ę c z n i k i były p o ż ą d a n y m i i cennymi pozycjami

w biblioteczce ziemianina.
Anno

dobrze

1691",

w którym

W jednej
obok

z sylw

„Statutu

autor

zestawił

Januszowskiego,

„Regestr

Hippiki

Xiąg

albo

moich

Xiagi

o

spisany
koniach,

Herbarza Polskiego o z i o ł a c h . L i r y k Wespazjana Kochowskiego, M ó w R ó ż n y c h X Z a ł u s k i e g o ,
Słownika polsko-łacińskiego
ziemiańska

J. K . H a u r a

Grzegorza

z dopiskiem

occasione" ( B K 993, k . 185-187).

6 - Etnografia Polska, t. 32, z. 2

Knapiusza"
w nawiasie

znalazła
„jeszcze

się t a k ż e

Ekonomika

generalna

nie moja, ale j ą z a p ł a c ę

primo

82

JOANNA PARTYKA

zacząć, żeglować,

kupować,

przedawać,

budować,

sługi j e d n a ć ,

z wielkimi

mówić,

dzieci

8

na n a u k ę d a w a ć , p r z y j a ź ń n a b y w a ć , żenić s i ę " .

W innej sylwie zamieszczono „Krótką naukę o znakach Niebieskich",
w której daje się takie rady:
„ C o chcesz p r ę d k o s p r a w i ć , zaczynaj, gdy [księżyc] w Baranie, Wadze, K o z i o r o ż c u ,

co

chcesz, aby d ł u g o t r w a ł o , zaczynaj, gdy [księżyc] w B y k u albo w W o d n i k u : w ten czas fun­
damenta albo grunta

budynków

zakładaj.

Znak

L e w p o ż y t e c z n y jest do sadzenia drzewa
4

niefruktującego

i do polowania. Pod znakiem Bliźniąt krwie z r ą k nie puszczaj" .

W księgach domowych o charakterze rodzinnym często notowano dokładne
dane o urodzeniu się dziecka. Franciszek Szyrma w swym dzienniku stano­
wiącym część sylwy skrupulatnie zapisywał takie oto informacje:
„24 grudnia
Kurach
mu

dał nam

z północy
Pan

czwartkowej na p i ą t e k

B ó g syna.

Krzcił

go

X

imię A d a m , bo tak zasłużył. Niech r o ś n i e

Pannami

w wilię B o ż e g o

Marcellin
na c h w a ł ę

Narodzenia

o

Trzech

Chodalewicz,

Franciszkan.

Dał

Bożą

na p o c i e c h ę .

Pod

i nam

(?) się r o d z i ł " '<>.

W innej sylwie znajdujemy jeszcze bardziej wyczerpującą notatkę o uro­
dzinach :
„ U r o d z i ł m i się syn S t a n i s ł a w A n t o n i
tydzień

przed

Świątkami,

we

die qunita, Juny

wtorek, d z i e ń

pod

Rakiem,

w dzień

Franciszka

feralny,

to jest

bez

w ostatni
Aspektu

1 1

A n n o 1685 [ . . . ] . N i e c h go Pan B ó g chowa na o b r o n ę R z p t e j " .

Formułki „niech rośnie na chwałę Bożą" i „niech go Pan Bóg chowa
na obronę Rzeczypospolitej" są typowe dla zapisów tej treści.
Do dziś na wsi znane są wróżby z grzmotów. Jest to tradycja pochodząca
jeszcze z czasów pogańskich. Należy zapamiętać, kiedy i z której strony
świata zagrzmiało pierwszy raz w danym roku. Wynikają z tego określone
prognozy na przyszłość. We wspomnianej już sylwie Szyrmów spotykamy
takie oto informacje:
„ D n i a 16 Febr.: P i o r u n u d e r z y ł na wschodzie, a ludzie słyszeli in Januario grzmoty,
co to za znak, Panu Bogu w i e d z i e ć " . „31 M a r c a . G r z m o t y wielkie z ł y s k a w i c ą , czego
nigdy nie b y w a ł o . Zły Prognostyk. O d m i e ń , Panie Boże, i zmiłuj się nad n a m i " i dopisek
na marginesie: „ G r z m o t y w marcu. D z i w ! "

Spotykamy w sylwach także inne przepowiednie związane z grzmotami.
Oto niektóre z nich objęte tytułem „O grzmieniu różnych czasów":
„ G d y (Słońce) w W o d n i k u a zagrzmi, znaczy d ż d ż e wielkie, t r w o g ę na ludzi od w i a t r ó w ,
dychawice i świerzby i powietrze wielkie na świecie". „ G d y w Skorpionie S ł o ń c e a zagrzmi,
znaczy s k ą p o ś ć wina i ryby, wiatry wielkie, białych g ł ó w poronienia". „ G d y w Rybach
zagrzmi, znaczy s u c h o ś ć i s k ą p o ś ć o w o c ó w ziemnych, wina obfitość, bogactwo choroby na
ludzie, z k t ó r y c h się jednak wyleczać b ę d ą " .
1 3

« A G A D , Radz., I I , 12, s. 812-814.
в B N B O Z 814, s. 5.
i " Pł. T N R.

i-

113, k. 104.

B K 993, k. 188.

'i
1

A G A D , Radz.. I I , 12, s. 811-812.

83

S Z L A C H E C K A "SILVA R E R U M "

Dalej w tej samej sylwie informacje te przełożone są na miesiące,
np. „lutowe grzmienie - śmierć na ludzi wielu, a zwłaszcza bogatych".
Pojawienie się komety uważane było powszechnie za oznakę wielkich
nieszczęść - chorób, wojen i wszelkich kataklizmów. Ten temat często pojawia
się w domowych księgach. Autor jednej z sylw zamieścił notatkę: „O kometach.
Co kiedy które znaczyły" poczynając od czasów Chrystusa, пр.: „1563.
Pokazała się gwiazda z ogonem, na co nastąpiło powietrze i w Londynie
co dzień 8000 ludzi umierało" .
Powszechny był zwyczaj zamieszczania w sylwach prognostyków układa­
nych przez nadwornych astrologów. Musiały one krążyć w licznych odpisach,
zanim zamieszczono je w rękopisach domowych. Takie prognostyki miały
już na ogół charakter polityczny - trudno je wiązać w jakikolwiek sposób
z ludowymi wyobrażeniami i wierzeniami, a ich popularność wynikała raczej
z ogólnej tendencji epoki oraz ze wspomnianej już „mody" na astrologię.
Zapisywano w sylwach także wiadomości na temat innych zjawisk,
które były znakami pomyślności lub niepomyślności w życiu codziennym.
Niektóre z nich świadczyły o zmyśle gospodarskim, np. taka oto wskazówka:
„jeśli przed czasem opadają liście z drzewa, to znak, że na wszystek
dobytek i bydlęta zaraza padnie, bo jest pokarm zarażony" .
Wierzono również powszechnie w istnienie dni szczególnych - feralnych
bądź pomyślnych. W jednej z sylw zamieszczono notatkę pt. „Profecja
pewnego księdze z Nowej wsi pod Wschową, co się ma stać w tym r o k u " .
Rok ten (1745) miał obfitować w wiatry, grzmoty, trzęsienia, komety,
a nasilenie tych zjawisk ma przypadać na noc świętego Piotra i Pawła.
Wymieniając znaki wojny inny skryptor pisze, że niechybnie dojdzie
do wojny, gdy „kamienie z obłoków oczerniałe spadają". Tak właśnie
zdarzyło się w 1622 r. — wkrótce po tym, jak na pewną wieś spadł taki
właśnie kamień, zaczęły się długotrwałe wojny z Tatarami. Istotny dla autora
jest tu fakt, że ów kamień spadł „w piątek przed wigilią Bożego Narodze­
nia" > .
Z kolei w „Nowym Prognostyku posłanym Najjaśniejszemu Cesarzowi [...]
z comet wypisanym anno 1665" czytamy, że w tymże tragicznym roku
„kościoły zapadać się będą", „pan jeden umrze znakomity", „drzewa i lasy
wykorzenione będą" itd., a „początek tych rzeczy nastąpi w nocy w dzień
św. Wawrzyńca" .
Często w omawianych księgach znajdziemy zestawienie dni niebezpiecznych
bez żadnych danych wyjaśniających. Jeden ze skryptorów naliczył aż 40
wyjątkowo niebezpiecznych dni w ciągu roku, przy czym w czerwcu każdego
dnia należy spodziewać się niebezpieczeństwa. Jedynie listopad jest w całości
13

14

15

6

17

ь

B N B O Z 1569, s.

339.

A G A D . Radz., I I , 12, s. 811.
i? A G A D . Radz., I I , 51, s. 101-102.
' A G A D , Radz., I I , 12, s. 811.
1 B N B O Z 1569, s. 365.
ň

7

84

JOANNA P A R T Y K A

pomyślny — autor przy nazwie tego miesiąca zanotował: „caret" — wolny.
Trudno jest właściwie dociec, jakiego typu obserwacje były podstawą
do ustalenia, że np. 3, 6, 7 i 16 kwietnia czy 5, 7, 11 grudnia to dni
niebezpieczne. Ale charakterystyczny i ważny w tym wypadku jest już sam
fakt funkcjonowania tego typu przeświadczenia o istnieniu szczególnych dni
w ciągu r o k u .
W magiczny sposób starano się także zabezpieczyć przed złem.
Przykładem może być taka oto notatka, zatytułowana „Awizy z Wilna
i jakie się cuda w Litwie zjawiły [...] w 1671 in Julio":
18

„ W L i t w i e Pan B ó g c o ś cudownego d o p u ś c i ł , że niemal po całej L i t w i e po miasteczkach,
po wsiech c o ś pisze, a ż j u ż dzisiejszego

dnia p o c z ę ł o p i s a ć i w W i l n i e r ó ż n e m i

literami

i charakterami, r ó ż n y m i farbami — c z e r w o n ą , c z a r n ą i białą, to litery, to pismo, t o charak­
tery [ . . . ] Co by to b y ł o
ludzie p o w i a d a j ą ,

i co za p r o g n o s t y k i , n i k t

tego z g a d n ą ć

że t o b y ł o i przedtem przeciw powietrzowi.

nie m o ż e , t y l k o

starzy

B ó g wie, co

to jest,

Pan

9

ale tu strach wielki po l u d z i a c h " > .

Od myślenia magicznego nie są także wołne liczne zapiski gospodarskie,
które znajdujemy w każdej niemal sylwie. Dotyczą one bardzo różnych
spraw — od środków na muchy, pluskwy, szczury, robaki u koni, poprzez
magiczne zabiegi związane z budową obory, sianiem, zapewnianiem urodzaju,
aż po uwagi dotyczące obserwowania przyrody i wyciągania z tych obserwacji
praktycznych wniosków.
Wymienia się tu dni dobre do siania i szczepienia w marcu, kwietniu,
maju, wrześniu i październiku. Znajdziemy także „Secretum, aby wróble
Prosa i wszelkiego zboża nie piły" z dopiskiem: „probavi in A. 1668":
„W

dzień

Wielkiejnocy,

w y r o b i ć , na najświętszym

niedzielę przed J u t r z n i ą

sakramencie

potem, gdy j u ż do zakrystiej s c h o w a j ą ,
jakiekolwiek

położyć,

wianek z j a k i e g o k o l w i e k

żeby

i na procesjej

był na

ten wianek wziąć i s c h o w a ć ,

ziela u w i t y

Monstrancjej,

a gdy siać

będziesz
20

z b o ż e , wkrusz tego ziela w nie — ż a d e n ptak na tym z b o ż u nie p a d n i e " .

W sylwach znajdziemy również wróżby meteorologiczne podobne do tych,
jakie spotykamy po dziś dzień, п р . :
„Dzień
znakiem

św. Jakuba

rannych

suchy z i m ę wielką znaczy";

mrozów

i śniegów;

mokre, d ż d ż y s t e " ; „ K w i e c i e ń

w tymże

„Żołędzie

żołędziu

wielki urodzaj

robaczki

suchy dobrego oracza nie uwesela";

jasny wielki urodzaj w i n a " ; „ D z i e ń św. Jana deszcz — orzechy

piękne

„Dzień

i ranny jest
i wesołe

lato

św. Wincentego

2 1

wygubi" .

Zapisywano także, jak można łatwo i skutecznie zabezpieczyć siebie
i swój dobytek przed niekorzystnymi czarami. Dowiadujemy się stąd пр.,
i» B K 973, k. 137.
1 4

B N B O Z 1175, s. 589-590. Zamieszczono r ó w n i e ż p r z y k ł a d y owych dziwnych z n a k ó w .

Prawdopodobnie

można

byłoby

je

wyjaśnić

sylwą i dlatego nie leżący w zakresie
Kabala — rzecz doskonalą

do badania magii związanej

zapewnianiem sobie pomyślności
211

B N I 3492, k. 106.

2i

B K 973, k. 150.

studiując

XVIII-wieczny

tej pracy, z a t y t u ł o w a n y

z egzorcyzmami,

itp. Sygnatura: B N I I 6698.

rękopis

Salomonowe

nie

dzieła

obroną

będący
zebrane,

przed

ziem,

85

S Z L A C H E C K A "SILVA R E R U M "

że przy budowaniu obory dobrze jest święcony czosnek położyć pod każdy
węgieł (na marginesie tej notatki autor dopisał „probavi") . Zaleca się
również okadzanie bydła jarmużem, by ustrzec je przed urokiem, cedzenie
mleka przez krzyżyk itd. W odpędzaniu złych mocy posługiwano się także
rozmaitymi znakami i pismem, пр.: „Gdy grad pada napisać na talerzu
22

drewnianym

a

r

23

'
a zaraz przestanie" ,
rla'
Znajdziemy również takie oto „Lekarstwo na febrę": „KPVSTTZS
KKDHRZM.
„Te wyżej wyrażone litery na karteczce maleńkiej napisać i chorującemu
dać zjeść. Kiedy nie porzuci od razu, to znowu drugą karteczkę, by
i trzecią za każdym trzęsieniem" .
Powszechnie zapisywano również, jak ustrzec się zarazy. Nie znalazłam
tu żadnych informacji na temat panującej epidemii, choć w X V I I i X V I I I w.
były one dość częste — możemy dowiedzieć się o tym z ulotnych rękopiśmien­
nych gazetek tego okresu .
W sylwach daje się takie np. rady, by nie zarazić się „morowym
powietrzem": „w piecach niech nie palą ani chlebów nie pieką, bo się
szerzy powietrze od tego"; „Szat także nie prać, bo one chusty uprane
ciągną także powietrze do siebie" .
Osobne miejsce zajmowały tu zabiegi chroniące zwierzęta przed morem.
Sposoby leczenia zwierząt gospodarskich są bardzo szeroko prezentowane
w sylwach. Wynikało to na pewno z faktu, że ziemianin, podobnie zresztą
jak chłop, był skazany w tym względzie najczęściej na samego siebie.
Rzadko mógł korzystać z fachowej pomocy „weterynaryjnej". Skrzętnie
więc zapisywano zasłyszane, często nawet wypróbowane już środki leczące
zołzy, „bardzo uporne sadno", zwichnięcie stawu, robaki u koni czy kaszel
u owiec.
Szlachcic-ziemianin musiał leczyć nie tylko swój żywy inwentarz —
zmuszony był również do leczenia siebie i swojej rodziny. Z lecznictwa
fachowego korzystano niezmiernie rzadko.
Porównanie domowych sposobów leczenia się szlachty z medycyną ludową
wykazuje zastanawiające podobieństwo, a nawet tożsamość. W tym wypadku
wpływ szedł zapewne „od dołu". Na taki kierunek przepływu informacji
wskazuje Józef Burszta (1985, s. 118) pisząc: „W tym zakresie górowała
znajomością na pewno ludność wiejska. Była to przecież odwieczna wiedza
i praktyka związana z bezpośrednią znajomością świata roślin, stąd też
24

25

26

22

B K 711, k. 110.

21

B K 711, k. 110.

2-t B K 711, k. 250.
2 5

Chęcin,

Z

gazetek

dowiadujemy się п р . o

w Toruniu

w 1709 i 1710 r.

zarazie

(AGAD,

1478; A G A D , Radz., I I , 25, s. 109-115, 259-262).
2 f t

B K 711, k. 103.

w Opatowie w

Radz.,

I I , teka

1652 г.,

10 nr

w okolicach

1265, teka

11 nr

86

JOANNA P A R T Y K A

od chłopów przedostawała się do miast oraz dworów i dworków szlacheckich".
Uwaga ta dotyczy oczywiście leczenia ziołami - fitoterapii. Można jednak
przyjąć, że i inne sposoby leczenia nie pozostały bez wpływu ludowej
medycyny.
Najczęściej powtarzają się przepisy na „bolenie zębów", na kaszel,
na suchoty, „na puchlinę", „na kamień", „na żółtą niemoc". Spójrzmy,
jakie dawano rady:
,.Na

puchlinę:

Czosnek
opuchłemu

ze

śmietaną

albo

z mlekiem k w a ś n y m

d a w a ć pić proch z wilczej

wątroby

zjeść

po

ranu

z c z y m k o l w i e k chce;

i

wieczór;

Dobrze

D o b r z e też p u c h l i n ę

(znieść) ł a j n e m cielęcym albo k r w i ą k r o w i ą z m i e s z a n ą ze szpikiem z kości k o n i c h " .
„ N a suchoty:
Piana

na

czczo

t a k ż e i t y m . co c i ę ż k o a zbytnio kaszlą pomaga;

końska

w piciu

jakimkolwiek

pita

Krew

bardzo

pożyteczna

na

suchoty,

k o ń s k a ciepła pita dychawicznym

2 7

we wielkiej p o m o c y " .
N a „ k a d u k " , czyli p a d a c z k ę :
..Preservative

od

Bożej

kaźniej

to jest przeciwko k a d u k o w i [z z a t r z e ż e n i e m ,

że » t e n .

co go wielka niemoc popadnie, jeśli m u w i e l k i palec u ręki d r ż y , nie m o ż e b y ć u l e c z o n « ] :
Wilcze serce l u b o na p r o c h ususzone, l u b o j a k o k o l w i e k
r u t ą k a d z i ć chorego pomaga.
a od tego przepadnie

zadane pomaga;

Z rana

i wieczór

Ususz jajca n i e d ź w i e d z i e a zetrzyj na p r o c h , zadaj choremu,

zła niemoc

[dopisek — bardzo

pewne]: Zajęcze

p ł u c a solone

utarte,

a włoży w nie trzecią część k a d z i d ł a tartego, d a w a ć to z winem b i a ł y m . T y m ż e

obyczajem

piją serce zajęcze; T a k o w y m l u d z i o m

na

dobrze jeść szczaw do

30 d n i p o c z ą w s z y

nowie

miesiąca".
Na

kołtuna:

„ c h l e b a b i a ł e g o o d k r ó w zaraz z mlekiem u w a r z y ć z szafranem,

na pulsach

przyłożyć

2 8

u ręki i p o d k o l a n y " .

Jak widzimy, poza ziołami wykorzystywane były również leki zwierzęce.
Największe znaczenie mają tu: krew, wątroba, serce zarówno dzikich, jak
i domowych zwierząt. Autor jednej z sylw dokładnie wymienia korzyści,
jakie mogą przynieść w leczeniu części ciała, a raczej wnętrzności wilka,
kota, psa. Pewne znaczenie miały tu również zabiegi magiczne, zwłaszcza
w udzielaniu pomocy niemowlętom, пр.:
„Gdy

m a ł e dziecię ustawicznie p ł a c z e w nocy, a s p a ć nie m o ż e [ . . . ] u r o k i e m

białegłowy

[...].

odpowiadać,

Na

i także

dziecko usunie -

to

trzeba

iść po

milczący nagle

dziecię

położyć

z

nikim

ani

w n i ą w r z u c i ć i w t y m dziecko o b m y ć " ;

„Gdy

się

progu,

mięsa,

że

a psa

nie

rozmawiać,

przywabiać

ani

zowią

pytać,

na

wodę,

do chleba

abo

2 9

przez owo dziecię musi p r z e s k o c z y ć " .

Szczególne czynności magiczne dotyczyły również położnic:
„ P o ł o ż n i c ę zaraz po p o ł o g u trzeba k r a j k ą
pewne

praktyczne

kładą

sztukę

znaczenie];

chleba

„I p ó k i

n ó ż w on

o p a s a ć [ . . . ] " [ten zabieg m ó g ł r ó w n i e ż

położnica

wetkawszy.

Na

w połogu

leży,

tedy jej p o d

co,

nie

wiem" -

raczej

tłumaczy
s n

tej n o t a t k i ; „ T a ż p o ł o ż n i c a p r ę d z e j u r o d z i , gdy b ę d z i e m i a ł a s t a r ą k o s z u l ę " .
2 7

2

B N I 3492, k k . 84, 86, 92, 102, 103, 104.

« B K 711, k. 92.

2 9

B K 711, k . 28.

•'o B K 711, k . 28.

mieć

poduszkę
autor

S Z L A C H E C K A "SILVA R E R U M "

87

Mało znalazłam w sylwach wiadomości na temat osób leczących. O tym,
że korzystano jednak z pomocy znachorek, świadczyć może zamieszczony
w sylwie Różyckiego list do sąsiada B. Młodnickiego o czarach rzucanych
na jego syna i radach znachorek .
W innej sylwie znajdujemy bardzo ciekawy anonimowy wiersz zatytułowany
„Krytyka na Baby, które się doktorstwem bawią". Jest to w istocie krytyka,
z której jednak wiele możemy dowiedzieć się o ówczesnych praktykach
znachorek:
31

..Baba p r z y m a w i a , kreśli i chucha
M r u c z y i ż e g n a , nad głową dmucha [ . . . ] ;
W m a w i a j ą |baby] w chorych dziwne c h o r o b y
Suchoty oraz wzdęcie w ą t r o b y ,
Czary, k o ł t u n y i p o d w i n i e n i a [ . . . ] ;
U r o k i , glisty w dzieci w m a w i a j ą
N a nie p r z e m i e r z ł e m i k s t u r y dają

[...]".

Wiersz kończy się radą:
„ A b y ś d o s t ą p i ł z d r o w i a miłego
Zażyj medyka rady biegłego,
N i e daj się z w o d z i ć babskiej c h y t r o ś c i ,
1 2

Przez k t ó r ą szatan wyrabia z ł o ś c i " .

Z pierwszej połowy X V I I I w. pochodzi sylwa, w której znalazła się
mowa obrońcy w procesie o czary . W mowie tej dostrzec już można
oświeceniowy sprzeciw wobec panujących „zabobonów". Obrońca występuje
tu bowiem przeciwko powszechnej wierze w to, że choroby, śmierć powodo­
wane są czarami i rzucaniem uroków. Podejmuje przy tym racjonalną
próbę wyjaśnienia, że jest to niemożliwe. Wspomina, że wiele niewinnych
„bab" spalono, ponieważ trudno jest zaprzeczyć winie w czasie „srogich
mąk". Obrońca wykpiwa wiarę w znaki szczególne czarownicy - „rzezane
kamyki przy sobie nosi", „stygmata jakieś ma" (brodawki, guzki) i „nie
czuje nakłucia w to miejsce". Usiłuje przekonać, że rzekome stygmaty
są po prostu „ciała obumarłymi znakami" - stąd nie czuje się bólu przy
nakłuciu. Kamienie zaś „ludzie noszą przy sobie od gorączek, od odwrócenia
cięcia i razu broni szkodliwego". A poza tym: „Głupi to by był diabeł,
co by czeladź swoje na zgubę, by bydło na rzeź przez cechę i piętna
wydawał".
O czarach mówi się również opisując rozmaite sytuacje związane z prak­
tykami Żydów.
3i

Podałam tu przykłady świadczące o zbieżnościach w sposobie myślenia
i poglądzie na świat XVII-wiecznej ziemiańskiej szlachty i ludu. Można
"
1 2

"

B N B O Z 1162, k. 280.
B N B O Z 1316, s. 40-41.
A G A D , A r c h . Pub. Pot. 124, k . 91-101.

88

JOANNA P A R T Y K A

również przewidywać, że podobne zbieżności znaleźlibyśmy w kulturze
mieszczańskiej tego okresu. Ale na pewno nie wszystkie — zabrakłoby tu
tej sfery, która opiera się na bezpośrednim kontakcie z przyrodą. Zaistniałe
analogie pomiędzy życiem ziemiańskim a chłopskim umożliwiły podobne,
a nawet w wielu wypadkach identyczne widzenie świata.
Chłopi uprawiali ziemię od wieków — szlachta gospodarująca na roli
jako ukształtowana w pełni warstwa ziemiańska pojawiła się dopiero
w X V I , X V I I w. Prawdopodobnie mamy tu więc do czynienia z przejęciem
gotowych wzorów (podręczniki fachowe tego okresu zalecały wzorowanie
się na architekturze ludowej jako dobrze dostosowanej do wiejskich wa­
r u n k ó w ) , ale można również założyć, że tożsamość pewnych zjawisk
wynikała nie tyle z przejmowania wzorów, ile z uwarunkowanego zbliżonym
trybem życia pojawienia się analogicznych wytworów myśli!
Niecały jednak zaprezentowany materiał da się analizować na zasadzie
zbieżności z ówczesną kulturą ludową — czy to analogii, czy wpływów.
Wspomniałam już np. o XVII-wiecznej modzie na prognostyki. Było to
zjawisko powszechne. Myślenie kategoriami magicznymi było w pewnym stop­
niu charakterystyczne dla całej epoki baroku — epoki barwnej, dynamicznej,
zafascynowanej wszystkim, co ciemne, irracjonalne, dziwne. Te cechy epoki
odbiły się w często wówczas pisanych pamiętnikach, diariuszach, itinerariach.
Na pewno i ten fakt — specyficzny charakter epoki — przyczynił się do
wyławiania przez autorów omawianych rękopisów informacji zgodnych z du­
chem epoki. Takiej proweniencji są prawdopodobnie liczne w sylwach mirabilia, proroctwa o charakterze politycznym, curiosa. Barokowa ciekawość świa­
ta kazała zapewne zapisać autorowi domowej księgi wiadomość, iż „mężczyźni
w Indiach mleko w piersiach mają i imi dzieci karmią" oraz że „w ormiańskiej
ziemi bywa śnieg czerwony, bo tam rodzi się Rubrica" .
14

35

Pozostały jeszcze do omówienia te treści, które związane są z obrzędo­
wością rodzinną. Mamy tu do czynienia z mnóstwem mów weselnych
i pogrzebowych. Zdarzają się, choć rzadko, mowy na chrzcinach. Wszystkie
one podporządkowane są tym samym wzorom. Obowiązywały tu pewne
konwencje zarówno w sposobie obrazowania, przykładach, frazeologii, jak
i w ogólnej konstrukcji mowy. Chętnie sięgano do gotowych wzorów
uwzględniających panujący rytuał, zwyczaje i modę, nic więc dziwnego,
że notowano je dla wygody w księgach domowych. Wpisywano do ksiąg
zarówno wzory mów, jak i mogące również służyć za wzór przemówienia
wygłoszone przez konkretne osoby w określonej dokładnie przez skryptora
sytuacji, np.: „Oddawanie Jej Mci Panny Buczackiej w Łożnicy Jego Mci
Panu Gulskiemu przez Jego Mci Pana Mieleckiego wojewodę Bełzkiego".

M

Wydanj, w 1588 r. w K r a k o w i e p o d r ę c z n i k Anzelma Gostomskiego
zatytułowany
Gospodarstwo zaleca: „ G o s p o d a r z e sobie r z ą d n i u m ą d r y c h k m i o t k ó w sie n a u c z y ć mają,
jako rolę s p r a w o w a ć " .
í5 B N 1 3052, k. 107, 111.

89

S Z L A C H E C K A "SILVA R E R U M "

Można zarzucić tu szlachcie pewne wygodnictwo, a nawet lenistwo,
ale należy również przyznać, że reguły były tak sztywne, iż trudno bez
posiadania szczególnego talentu w tym względzie zdobyć się na oryginalność.
Wzory mów najczęściej krążyły anonimowo. Zdarza się jednak, że znano
autora — w wielu wypadkach był nim słynny z talentu krasomówczego Andrzej
Moskorzowski. Łatwo dostrzegalny jest tu ceremoniał oficjalnej kultury
sarmackiej — mowy są poważne, pełne antycznej frazeologii i antycznych
przykładów.
Najliczniej reprezentowane są mowy uwzględniające poszczególne etapy
wesela. Wygłaszały je osoby zwyczajowo do tego wyznaczone i poczuwające
się do spełnienia tego miłego obowiązku. I tak np. mowę „Prosząc o Pannę",
„Dziękując za Pannę" wygłaszał przyjaciel pana młodego, „Oddając Pannę" —
ktoś z rodziny panny młodej, często jej rodzony brat.
Poza trzema wymienionymi mowami wygłaszano także inne: na oddanie
wieńców, na oddawanie słodyczy, przy oddawaniu „Marcypanów", dzięko­
wanie za wieniec, oddając pannę w „łożnicy" . Ciekawe są mowy przy
ofiarowywaniu upominków. W jednej z sylw zanotowano taką myśl: „upo­
minkiem nie tylko ludzie, ale i Bogowie błagani bywali, upominek znakiem
zawsze bywał zwycięstwa, wesela, pociech, triumfów" .
Niektóre wzory mów weselnych uwzględniają specyficzną sytuację panny
młodej lub pana młodego, np. „Oddawanie Panny Młodzieńcowi Żołnierzowi"
czy „Proszenie o wdowę Rodziców, a przy tym i samej wdowy od
wdowca".
W mowach „przy oddawaniu panny", „dziękując za pannę" podkreśla
się rolę przeznaczenia, które w sposób nieunikniony wiąże losy dwojga
ludzi, wysławia się zalety panny młodej jako godnej pana młodego i odwrotnie,
uzasadnia się, dlaczego wybór padł właśnie na tę pannę. Powoływano się
często na obyczaj szlachecki i szlachetne wychowanie. Nade wszystko jednak
przewija się tu ulubiony przez sarmacką szlachtę motyw równości.
Zdarza się, i to dość często, że mowy weselne przeplatane są obscenicz­
nymi opowiastkami, nie grającymi z powagą sytuacji. W ten sposób m. in
przejawia się w całej swej krasie ów charakteryzowany przez Maciejew­
skiego „folklor szlachecki", ukazując dosadność i rubaszność języka XVIÍ-wiecznej szlachty. Widzimy tu wyraźnie, jak blisko funkcjonowało obok siebie
to, co należało do oficjalnie przyjmowanych wzorów, oraz to, co w tych
ramach już się me mieściło należąc do sfery opozycyjności i nieoficjalności.
Mowy pogrzebowe spotykamy w sylwach rzadziej niż weselne. Możemy
tu wyróżnić mowy — listy mające spełniać rolę powiadomienia o czyjejś
śmierci i pogrzebie — te zawierają jako elementy stałe ogólną refleksję
36

37

™ Mowy

weselne znajdują

Radz., I I , 27, 51, 46.
"

B N B O Z 823, 'k.

129.

się

w sylwach:

BK

978,

BN

BOZ

823

i 855,

AGAD,

90

JOANNA P A R T Y K A

o nieuchronnej, choć nieoczekiwanej śmierci, powiadomienie o śmierci
konkretnej osoby oraz prośbę o wzięcie udziału w uroczystościach pogrze­
bowych.
Wygłaszano również mowy w trakcie pogrzebu, w których wymieniano
zasługi zmarłego, wspominano rozpad rodziny po stracie bliskiej osoby.
Przedstawiciel rodziny zmarłego wygłaszał z kolei „dziękowanie na pogrzebie
albo raczej mowę do gości".
We wzorach mów pogrzebowych brano pod uwagę, podobnie jak w mowach
weselnych, pozycję osoby, której mowa dotyczyła (znajdziemy tu więc
specjalne mowy „na pogrzebie żołnierza" czy „na pogrzebie senatora"),
a także sytuację osobistą - „mowa na pogrzebie panieńskim".
Wydaje się, że mowy pogrzebowe i weselne, podobnie jak poprzednio
przedstawiony materiał, choć w nieco mniejszym stopniu, mogą stanowić
źródło przy pewnego typu poszukiwaniach etnograficznych. Nie ma tu co
prawda dokładnego opisu szlacheckiego wesela, ale analizując poszczególne
mowy dochodzimy łatwo do istoty obrzędu, która zarówno w kulturze
chłopskiej, jak i szlacheckiej była jednakowa, inna była jedynie oprawa
ceremonii. Wskazuje na to, poza wspomnianym już Bursztą, także Bystroń
pisząc:
„ S t a n m a j ą t k o w y , p o z i o m k u l t u r a l n y , p o g l ą d y na w a r t o ś ć rodzimej k u l t u r y
w p ł y w ó w obcych d e c y d o w a ł y
U

podstawy

była

o kształtowaniu

zawsze odwieczna

się o b r z ę d u

obrzędowość

p r a k t y k o w a n a tradycyjnie przez k o n s e r w a t y w n ą

w poszczególnych

weselna,

czasów

ludność wiejską"

pogańskich

(Bystroń,

i natężenie

środowiskach.
sięgająca,

1932, s. 73-74).

Podobne myśli wyraził Zygmunt Gloger w Obchodach weselnych (s. 9):
„W pełnej sile były zwyczaje weselne wtedy, gdy były wspólne wszystkim
warstwom narodu. Wspólność ta jest jeszcze w X V I I wieku widoczną,
lecz już odtąd słabnąć zaczęła".
Przedstawiłam tu materiał wyszukany w 29 przypadkowo wybranych
szlacheckich kodeksach rękopiśmiennych zwanych silva rerum i ' oceniony
przeze mnie jako przydatny w badaniach etnograficznych. Dokonana analiza
materiału pozwala stwierdzić, że sylwy mogą stanowić źródło etnograficzne,
dotychczas zupełnie nie wykorzystane. Analizując je musimy mieć jednak
świadomość specyfiki tego źródła, a przede wszystkim mieć na uwadze
wzajemne uwarunkowania kultury ludowej i szlachecko-ziemiańskiej, te
bowiem upoważniają nas do korzystania w badaniach etnograficznych
z materiału nie będącego sensu stricto ludowym.
Przypomnijmy raz jeszcze owe uwarunkowania:
W XVII-wiecznej kulturze ludowej i kulturze wytworzonej przez ziemiańską
warstwę szlachecką istniało wiele wspólnych wartości wynikających przede
wszystkim ze zbliżonego trybu życia opierającego się na ciągłym kontakcie
z naturą. Wartości te były najczęściej pozostałościami jeszcze z czasów

S Z L A C H E C K A "SILVA R E R U M "

91

pogańskich, w których nie istniał podział na kulturę niższą i elitarną.
Leżały one u podstaw wierzeń związanych z uprawą ziemi, hodowlą
zwierząt, człowiekiem jako elementem Kosmosu.
Zarówno życie szlachty ziemiańskiej, jak i chłopów opierało się na tym
samym kalendarzu rolniczym. W dużej mierze zależne było również od świąt
kościelnych. Kulturę szlachecką, podobnie jak ludową, cechował ten sam,
wytworzony z przemieszania się elementów chrześcijańskich z pogańskimi,
tzw. katolicyzm ludowy, który z kolei narzucał pewne szczególne zachowania
i wierzenia wspólne obu warstwom.
Z powyższych faktów wynika, że w X V I I w. w kulturze szlachty
ziemiańskiej poza tym, co nazywamy sarmatyzmem, wyróżnić można sporą
część wartości o proweniencji ludowej. Wiek X V I I jest pod tym względem
szczególny — jak już wspomniałam, począwszy od wieku X V I I I wspólne
z kulturą ludową elementy są systematycznie z kultury szlacheckiej wypie­
rane.
Wzajemne uwarunkowania tych dwu kultur sprawiają, iż biorąc do ręki
szlacheckie silva rerum możemy mieć świadomość, że treści w nich zawarte
zbliżone są do tych, które funkcjonują do dziś lub niedawno jeszcze
funkcjonowały w badanej przez nas kulturze ludowej. Wartość informacyjna
sylw wydaje się być bezsporna, a wiadomości w nich zawarte stanowić
mogą cenny materiał wzbogacający współczesną wiedzę etnograficzną oraz
być źródłem ukierunkowującym niektóre dziedziny badań. Ale nie tylko tak wyraźne w sylwach samo zjawisko sarmatyzmu, formacji kulturowej,
której elementy tkwią po dziś dzień w świadomości Polaków, będąc częścią
tego, co nieoficjalnie nazwać by można „charakterem narodowym", a przy­
najmniej jednym z jego elementów, i to nie najmniej znaczącym, może
również zainteresować etnologa.
Dla badacza ważne jest i to wreszcie, co nazwałam za Maciejewskim
„folklorem szlacheckim" - wszak etnograf ma również do czynienia z literackim
przekazem ludowym, z różnymi formami obrzędowości. Zjawisko „folkloru
szlacheckiego" funkcjonowało w X V I I w. na tej samej płaszczyźnie, co dziś
folklor chłopski, przekazywało więc podobne treści i może stanowić pasjonujący
przedmiot dociekań etnograficznych.
Zawarte w sylwach bogactwo informacji dotyczących życia codziennego,
obyczajów, zainteresowań pozwala sądzić, że również inne rękopiśmienne
przekazy staropolskie, nieoficjalne, nie przeznaczone do druku, stanowić
mogą cenny materiał dla badacza podstaw i rozwoju naszej kultury.
Artykuł ten miał na celu zasygnalizowanie dziedziny dotąd nie wykorzy­
stanej. Materiał, z którego korzystałam, potraktować trzeba jako próbkę,
za którą kryje się niezwykle kusząca oferta szczegółowych penetracji i dociekań.
Aby były one owocne odpowiednio do spodziewanych wartości oraz zamie­
rzeń badacza, wymagałyby kilkuletnich studiów nad staropolskimi rękopiśmien­
nymi zasobami naszych bibliotek.

92

JOANNA P A R T Y K A

LITERATURA
B a r a n o w s k i B.
1971

Kultura

1976

Kultura ludowa a kultura szlachecka

ludowa

w XVII

i XVIII

nowoczesnej kultury polskiej,

wieku

na

w XVII

ziemiach

i XVIII

Polski

środkowej,

w., [ w : ] Narodziny

Łódź.
i

rozwój

Wrocław.

В u r s z t a J.
1970

Kultura wsi w okresie folwarczno-pańszczyźnianym,

[ w : ] Historia

chłopów

polskich,

t. 1, Warszawa.
1974

Kultura ludowa — kultura narodowa. Szkice

1985

Chłopskie

źródła

kultury.

Warszawa.

narodowa,

Warszawa.

i rozprawy,

Warszawa.

B y s t r o ń J. S.
1924

Megalomania

1932

Dzieje obyczajów

Dobrowolski
1932

w dawnej Polsce.

Wiek XVI-XVIII,

Warszawa.

K.

Umysłowość

i moralność

społeczeństwa

staropolskiego,

[ w : ] Kultura

staropolska,

Kraków.
Dzieło...
1978

Dzieło

literackie jako

źródło

historyczne,

Warszawa.

G l o g e r Z . [Pruski]
1869

Obchody

weselne.

1901-1903 Encyklopedia

Kraków.
staropolska,

Warszawa.

Głowiński M.
1978

Lektura dzieła

a wiedza historyczna,

[ w : ] Dzieło

literackie jako

źródło

historyczne,

Warszawa.
G o ł ę b i o w s k i Ł.
1884

Lud polski — jego zwyczaje,

zabobony, L w ó w .

G o s t o m s k i A.
1951

Gospodarstwo,

Wrocław.

G r z e s z c z u k S.
1972

Z problemów

ludowości,

[ w : ] Problemy

literatury staropolskiej,

seria 1, W r o c ł a w .

H e r n a s Cz.
1973

Barok, Warszawa.

Kopczyńska-Jaworska
1971

Metodyka

B.

etnograficznych

badań

terenowych,

Warszawa.

K u c h o w i c z Z.
1975 Obyczaje

staropolskie

XVII-XVIII

Kultura staropolska,

Kraków.

wieku, Ł ó d ź .

Kultura
1932

L a s o c k i Z.
1933

Szlachta płońska

w walce z czartem,

„ M i e s i ę c z n i k Heraldyczny", nr 12.

M a c i e j e w s k i J.
1962

Z problematyki

badań nad okolicznościową

poezją

polityczną

lat 1763-1788,

„Przegląd

H u m a n i s t y c z n y " , nr 3.
1971

Folklor

środowisk

„folkloru

ony.

Sposób

szlacheckiego"

XVII

jego

istnienia, cechy

i XVIII

wiekuj,

wyodrębniające

[ w : ] Problemy

(Na

przykładzie

socjologii

literatury,

Wrocław.
1974

Sarmatyzm jako formacja

kulturowa,

„ T e k s t y " , nr 4.

Moszyński K.
1967

Kultura ludowa Słowian,

Warszawa.

Polska...
1969

Polska XVII

wieku. Państwo

— społeczeństwo

— kultura, Warszawa.

93

S Z L A C H E C K A "SILVA R E R U M "

Polska
1970

Polska

w epoce Odrodzenia.

Państwo

— społeczeństwo

— kultura,

Warszawa.

Problemy...
1972

Problemy

literatury staropolskiej,

seria 1, W r o c l a w .

S k w a r c z y ń s k a S.
1963

Kariera literacka form rodzajowych

„silva",

[ w : ] Europejskie

związki

literatury

polskiej.

Warszawa.
Szyfer A.
1969

Tradycyjna

astronomia

i meteorologia

ludowa na Mazurach,

Warmii

i

Kurpiach,

Olsztyn.
T a z b i r J.
1976

Kultura szlachecka
kultury polskiej,

1978

(struktura

i wzorce osobowe),

[ w : ] Narodziny i rozwój

nowożytnej

Warszawa.

Kultura szlachecka

w Polsce.

Rozkwit

— upadek — relikty.

Warszawa.

T o p o l s k i J.
1973

Metodologia

historii.

Warszawa.

W e i n t r a u b W.
1977
Wiek

O niektórych

problemach

polskiego

baroku,

[ w . ] Od

Reja

do

Boya,

Warszawa.

XVII...

1970

Wiek XVII

— kontrreformacja

— barok,

Wrocław.

kultury

umysłowej

Zachara M .
1980

Sylwy — dokument
życia

literackiego

Szlacheckie
XVII

szlacheckiej

w Polsce XVI i XVII

sylwy

i ich funkcje

wieku,

w życiu

w XVII

wieku,

[w:] Z

dziejów

Wrocław.

społecznym,

kulturalnym

i

mentalności

wieku (praca d o k t o r s k a — maszynopis).

Joanna Partyka

SILVA

RERUM

-

A SOURCE FOR E T H N O G R A P H I C A L RESEARCHES
Summary

Modern

ethonography

rarely exploits sources reaching back

20 century. As i t appears, however,
be useful for ethnography

as

some texts f r o m

the

earlier than

18 and

even

the

19

17 century

well. O l d Polish manuscripts seem to be o f special value,

and a m o n g them so-called silvae rerum, private family books o f noble homes written
to be published in p r i n t . They offer

the researchers a l o t o f interesting data. The

o f the paper has examined 29 o f such manuscripts f r o m the view-point o f their
for

ethnographical

source

researches

and

material, n o t exploited till

according to their subject:

or
can

has

proved

now. The

that

data

they

found

could

make

a

usefulness

very

in the silvae can

not

author
valuable

be classified

1. The remarks concerning the „ s t r a n g e people" foreigners and

national minorities l i v i n g i n Poland then, 2. Predictions o f weather, 3. Unofficial

medical

prescriptions and unproffessional healers, 4. The influence o f heavenly bodies u p o n

human

life,

Comets,

5.

Different

predictions

and

auguries,

6.

Beliefs concerning

ill-omens,

7.

8. Days o f special magical meaning, 9. Different practical advices and recipes

concerning

household,

descriptions

10. T h e patterns

o f funeral and

wedding speeches,

and

11. The

o f funeral and wedding ceremonies.
In

analyzing the manuscripts

we must remember

that

o f a peculiar sort regarding the m u t u a l relations between

they make
folk

a source

material

peasant culture and

that

94
of

JOANNA PARTYKA

gentry.

O n l y keeping that

in m i n d

we can

apply the

source which

does not

come

strictly f r o m folk culture. These relations can be described i n short:
In

the

cultures:
of

life

17 century there were many c o m m o n traits and

folk

culture and

o f both

social

that

strata, the

those values have persisted
of

the

of

beliefs

upper

and

o f landed

lower
with

o f both

the

based on

values

i n both the discussed

They

resulted

from

the

regular

contacts

with

nature.

similiar

way

Most

of

since the per-Christian period when the c u l t u r a l difierentation
social

connected

life

gentry.

strata had

agriculture,

not

animal

existed

yet.

husbandry

Those

and

traits

the

were

man's

the

place

basis

in

the

Universe.
The

life

landed

gentry

and

peasants r u n

agrarian calendar cycle, it was also connected
holy

days.

One

o f the

features

o f the

i n accordance w i t h

to a great extent

culture

o f gentry

the

same

w i t h the cycle o f C h u r c h

as

well

as

that

o f peasants

was the, so-called folk Catholicism, the product o f m i n g l i n g o f C h r i s t i a n and pagan traits.
F o l k Catholicism imposed many patterns o f behaviour

and beliefs c o m m o n for all social

strata. The 17 century is especially interesting as it concerns this p r o b l e m ; i n the beginning
of

the

18 century

the

common

c u l t u r a l traits begun

to

disappearr

i n the

upper

silvae

class

culture.
Owing
evidence

to

the

mentioned

or, at least, were t o be
of

mutual

relations

we can

o f the c u l t u r a l traits similiar t o those which
found

the discussed manuscripts

there not

be

sure

that

rerum

give

culture t i l l

now

informational

value

function i n folk

l o n g time ago.

seems to be unquestionable

Thus
and

the

the data they contain

enrich our resources o f ethnographical evidence. One t h i n g more can be o f great

can

interest

to ethnographers,

namely the ideology o f the so-called Sarmatism

(apology o f o l d Poland's

noblemen

and

the

as

ancient

virtues
times).

habits

Some

pleading

elements

their

o f this

origin,

according

ideology can

be

to

found

myth,
i n the

as

far

back

consciousness

of the Poles till nowadays, constituting our. let us say, „ n a t i o n a l character".
Silvae

rerum

ethnographical

are

too, a good evidence

o f the

"gentry

folklore"

Translated

by Anna

also meaningful

fo

studies.
Kuczyńska-Skrzypek

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.