-
extracted text
-
Bronisław Malinowski
Spotkanie z córką Bronisława Malinowskiego
i jego biografem
Grażyna Kubica-Heller
Moich rozmówców, Helenę Wayne-Malinowską i prof.
Michaela Younga z Uniwersytetu w Canberrze, poznałam
ponad dziesięć lat temu podczas konferencji z okazji 100-lecia
urodzin Bronisława Malinowskiego, którą na Uniwersytecie
Jagiellońskim zorganizowaliśmy pod kierownictwem prof.
Andrzeja Palucha. Było to, jak na owe czasy, gigantyczne
przedsięwzięcie. Zaprosiliśmy antropologów ze wszystkich
znaczących ośrodków naukowych, a także uczniów Malinow
skiego (Sir Raymonda Firtha i Lucy Mair) oraz jego trzy córki
z rodzinami.
Zespół nasz przygotował na tę konferencję serię wykładów
dotyczących życia i twórczości Malinowskiego, potem wyda
nych w Polsce i Wielkiej Brytanii. Mnie w udziale przypadło
opracowanie biograficzne dotyczące jego polskiej młodości.
1
Wiązało się to z niemal detektywistycznym poszukiwaniem
materiałów archiwalnych; zagłębianiem się w atmosferę
Krakowa początku naszego wieku, z jego salonami pań
profcsorowych, ale także z kawiarnianym życiem bohemy.
Bardzo w tym była pomocna autobiograficzna powieść
Stanisława Ignacego Witkiewicza 622 upadki Bunga, czyli
demoniczna kobieta, w której jego przyjaciel - Bronisław
Malinowski, jest sportretowany jako jedna z ważniejszych
postaci.
Zainteresowana twórczością swego ojca jest także Helena
Wayne. Helena urodziła się w południowym Tyrolu we
Włoszech, gdzie jej rodzice mieli dom. Była reporterką
magazynu „Life", edytorem książek, producentką telewizyjną
w BBC. W 1984 roku na zaproszenie Cross Cultural Research
143
Rodzina Bronisława Malinowskiego, Oberbozen 1926. Od lewej: Józefa, Wanda, Bronisław, Elsie i Helena
on Women opracowała tekst Bronisław Malinowski: the
Influence of Various Women on His Life and Works. [którego
tłumaczenie zamieszczamy obok - przyp. red.].
Ostatnio Helena Wayne wydała dwa tomy listów swych
rodziców (The Story of a Marriage) . Jak czytamy na okładce:
„Listy (...) były pisane przez Malinowskiego i jego żonę, Elsie
Masson, od roku 1916 do jej śmierci w 1935. Stanowią one
kronikę ich spotkania, ich późniejszego nadzwyczajnego
małżeństwa, pokazując Malinowskiego w nowym świetle, nie
jako nauczyciela i uczonego, lecz jako męża, ojca i przyjacie
la. Jego żona, jak dotąd szerzej nieznana, ukazuje się jako
kobieta obdarzona poczuciem humoru, odważna i utalen
towana." Przeglądając te dwa grube tomy zauważyłam, że
Malinowski w czasie swego pobytu na Nowej Gwinei często
powraca wspomnieniami do swej matki, Zakopanego, przyja
ciół, np. w liście z 17.XI.1917: „Byłem dzisiaj usposobiony
bardzo metafizycznie, szczególnie wieczorem. Poszedłem na
spacer wokół wyspy o ósmej. Jest silna południowa bryza,
i palmy kokosowe szeleszczą liśćmi w charakterystyczny
suchy sposób jak deszcz padający na blaszany dach. Byłem
bardzo smutny i samotny, i szeptałem twoje imię w ciemność
nocy i mówiłem wicie słodkich słów do ciebie po polsku.
Często zastanawiam się jak i kiedy zaczniemy uczyć się
polskiego. Niebo jest piękne: jest Wenus na zachodzie i Jowisz
wschodzi zaraz po siódmej, a Orion pojawia się po ósmej i to
jest najpiękniejsze niebo w całym roku. W Polsce to jest
zimowe niebo i tak dobrze pamiętam Orion i Syriusz wysoko
na niebie ponad pokrytymi śniegiem polami w Zakopanem.
Witkiewicz był specjalistą od konstelacji i imion gwiazd i miał
dobrą wiedzę astronomiczną i często rozmawialiśmy o gwiaz
dach i podziwialiśmy niebo. Niebo, jak morze, ma tę doskona
łą niezmienność i trwałość." Z listów do przyszłej żony
wynika także, że cały czas brał pod uwagę osiedlenie się
2
4
5
144
w Polsce: „O wiele bardziej chciałbym pracować w miejscu
takim jak Australia czy Polska, które wymaga pomocy, niż
w wielkim kraju takim jak Anglia czy Nicmcy." „Według
wszelkiego prawdopodobieństwa, jak tylko wojna się skoń
czy, powinienem znaleźć jakieś akademickie stanowisko,
które będzie bardzo marnie opłacone (profesor nadzwyczajny
w Krakowie dostaje mniej niż 400 funtów rocznie) lecz my
oboje nie mamy nic przeciwko życiu w biedzie, niepraw
daż?" Po śmierci matki pisał: „Połączenie między moją
przeszłością a teraźniejszością zostało złamane, i teraz moje
życie będzie niekompletne.(...) Przez mój umysł przelatują
kawałki i strzępki mojego poprzedniego życia i wydaje się, że
wszystko zmieniło swe oblicze. Moja matka była niezwykle
istotnym elementem w moim życiu, mimo że nie czułem tego
wyraźnie. To jest ta przeklęta cecha mojego charakteru, aby
przyjmować za rzecz naturalną to co się ma i tęsknić za czymś
czego się nie ma. Czuję się odcięty od mego kraju, od
wszystkiego co jest stabilne i trwale, od ziemi niemal.
Ostatnio wydawało mi się coraz bardziej, że chciałbym
wrócić z tobą do Polski i że nasz obowiązek a także szczęście
są z tym związane. Teraz przeraża samo myślenie o powrocie
do kraju. To już nigdy nie będzie to samo." Po powrocie
z Australii spędzili rok na Wyspach Kanaryjskich (gdzie
Malinowski pisał Argonautów Zachodniego Pacyfiku) prob
lem powrotu do Polski ciągle był rozważany. Tym razem to
Elsie sugerowała: „Uważam, że jesteś na rozstajach dróg,
Broniu, i że to jest ten punkt, kiedy się podejmuje ważne
decyzje. Jeżeli odrzucisz krakowską propozycję w nadziei na
coś lepszego, bardziej nęcącego lub przynoszącego więcej
kudos, sądzę, że później będzie ci się to wydawało jedną
z tych 'zdrad',o których mówi Conrad, i że staniesz się kimś
w rodzaju Conrada i będziesz musiał porzucić tę fikcję, że
kiedyś znowu będziesz Polakiem..."
fi
7
8
9
Malinowski z córkami: Wandą i Heleną
Kwestia ewentualnej katedry dla Malinowskiego w Uniwer
sytecie Jagiellońskim była jednym z problemów, które starał
się rozwikłać prof. Michael Young. Z mojej kwerendy
w Archiwum UJ wynikało, że to Malinowski po powrocie
z Australii napisał do prof. Jana Rozwadowskiego list sugeru
jący, że chciałby objąć katedrę etnologii, gdyby UJ chciał
takową powołać. Rada Wydziału Filozoficznego, po zasięg
nięciu opinii specjalistów, „na posiedzeniu 10.111.1922 r.
zgodnie postanowiła zwrócić się do ministerstwa o mianowa
nie dr. Malinowskiego profesorem nadzwyczajnym etnologii
i etnografii począwszy od 1.X.1922 r. z obowiązkiem prowa
dzenia wykładów z tego przedmiotu przez pięć godzin
tygodniowo, jak również ćwiczeń z uczniami przez dwie
godziny tygodniowo'"". W czasie swojej wizyty w kraju
jesienią 1922 roku Malinowski ostatecznie zdecydował się nie
przyjąć katedry, o czym donosił dziekanowi Dziewońskiemu:
„Przede wszystkim pragnę wyrazić jak głęboko wdzięczny
i wzruszony jestem tym zaszczytnym uznaniem mojej, bardzo
szczupłej jeszcze, pracy naukowej. Z prawdziwym żalem tedy
muszę oświadczyć, że żadnych nowych obowiązków nau
czycielskich obecnie przyjąć nie mogę, gdyż mam bardzo
duży zapas materiałów etnograficznych, które muszę bez
zwłoki opracować. Materiały te, zebrane podczas trzech
wypraw do Nowej Gwinei 1914-1918, obejmują wszystkie
zakresy etnologii: materialną kulturę, socjologię, ekonomię,
wierzenia i rytuały, a także teksty językowe. Z jednej strony
materiał ten musi być jak najprędzej ujęty w formę skończoną,
gdyż z każdym rokiem i miesiącem świeżość wrażeń i ścisłość
wspomnień się zaciera. Z drugiej strony, jako etnograf
terenowy, pragnąłbym raz jeszcze odbyć wyprawę, ale nie
mogę nowej pracy rozpocząć przed obrobieniem materiału
z Nowej Gwinei. Wobec tego żadnych nowych obowiązków
nie mogę przyjąć, poza skromną pozycją, a raczej synekurą,
którą posiadam w Londynie jako 'lecturer in Social Anth-
ropology' przy London School of Economics and Political
Science, będącej częścią Uniwersytetu Londyńskiego. Pozy
cja ta zabiera mi bardzo mało czasu, gdyż wykładam tylko
przez 9 tygodni rocznie, a dochód z niej wystarcza mi na
skromne całoroczne utrzymanie się za granicą. (...) Na
zakończenie chciałbym wszkże wyraźnie zaznaczyć, że od
mowa moja nie jest powodowana niechęcią powrotu z krainy
funtem i pensem płynącej do bądź co bądź rozcieńczonych
stosunków materialnych w kraju. Na dowód tego wymienię,
że w kwietniu bieżącego roku ofiarowano mi - i to nawet nie
bez presji - stałą pozycję w Londynie z pełną płacą i całorocz
nym zajęciem i że oferty tej nie przyjąłem z wymienionych tu
powodów,"" Nie wiem jak ostatecznie Michael Young
zinterpretuje ten cały splot powodów, dla których Malinowski
wybrał „brytyjską" a nie „polską" drogę kariery, nie będzie to
na pewno zadanie łatwe. Mam jednak nadzieję, że ostatnia
wizyta w Polsce pozwoli mu na głębsze zrozumienie „pol
skiego tla" swego bohatera.
Biograf interesował się jednak nie tylko Malinowskiego
życiem naukowym, ale w większej nawet mierze, jego życiem
prywatnym. Staraliśmy się, na przykład, odtworzyć kalen
darium życia i podróży z okresu wczesnej młodości Broni
sława. Okazało się, że jako piętnastolatek, z powodów
zdrowotnych, był już dwa razy w Egipcie. Do gimnazjum
regularnie uczęszczał tylko przez rok - do IV klasy, a pozo
stałe zaliczał jako ekstern. Później, pod koniec studiów, odbył
podróż do Włoch, a następnie, po rygorozach, na dłużej osiadł
na Wyspach Kanaryjskich. Te wszystkie podróże zorganizo
wała, ogromnym zapewne wysiłkiem, jego matka, wdowa po
profesorze UJ, aby ratować zdrowie syna.
Jednak najbardziej intrygujące były oczywiście nasze
poszukiwania dotyczące kobiet w życiu młodego Malinows
kiego. Był on nieodrodnym dzieckiem swej epoki, a jego
„młodopolskość" w tym zakresie była najmniej problematy-
145
czna. Michael Young chciał dowiedzieć się czegoś więcej
o kobietach, na których ślad natrafił w młodzieńczym dzien
niku. Udało nam się ustalić nazwisko bardzo ważnej przyja
ciółki, mianowicie Żeni Zielińskiej. Była to malarka, war
szawianka, którą Malinowski poznał przez Żuławskich, któ
rych była krewną lub znajomą. Była mężatką, ale nie udało
nam się ustalić kim był jej mąż. Inną kobietą była, występująca
w pamiętnikach jako „Toska", żona Retingera, konsula pol
skiego (1913-1914), która znała Conrada i zabrała doń
Malinowskiego do Kentu. Wcześniej, dzięki opracowaniu E.
C. Martinka , wiedzieliśmy o istnieniu innych kobiet: Heleny
Czerwijowskiej i Zofii Dembowskiej. Przyjaźń z obiema
Malinowski „dzielił" z Witkacym, co nie sprzyjało bezkon
fliktowemu rozwojowi ich stosunków. Michael Young zauwa
żył, na podstawie dzienników, że młody Bronio wlókł te swoje
„love-affairs" w nieskończoność, nie potrafiąc ich definityw
nie przerwać. Nieraz był uwikłany w kilka na raz.
Dzienniki właśnie są nieocenioną pomocą w opracowaniu
bigrafii Malinowskiego. Pisane były po polsku, lecz niestety
nieznane są zupełnie polskiej publiczności. Wczesne dzienniki
pochodzą z lat 1909-1914, pisane były głównie w Zakopanem,
ale także w Krakowie i Warszawie. Dają, wedle słów prof.
Younga, złożony obraz jego ówczesnego życia. Głównym
tematem są plany związane z jego pracą nad sobą, szczegółowe
opisy cierpień spowodowanych przez kolejne miłości, spotkań
z przyjaciółmi takimi jak S.I. Witkiewicz, czy Tadeusz Nalepiński; pobieżne notatki z tego co czytał i pisał. Dzienniki późniejsze,
pisane przez Malinowskiego podczas jego badań terenowych,
zostały wydane w 1967 roku przez jego drugą żonę, a wznowione
w 1988 z nowym wstępem Sir Raymonda Firtha.
12
13
Podczas swej wizyty w Polsce Helena Wayne starała się
przybliżyć biografowi ojca nie tylko związane z nim
miejsca, ale i ich ducha. W tym celu odwiedziliśmy między
innymi Cmentarz Rakowicki. Jak to ujęła później w liście:
„Nasza wizyta na starym cmentarzu była niezwykle inte
resująca. Byłam tam już drugi raz, aby odwiedzić grób
dziadków oraz trochę pospacerować, ale teraz po raz pierwszy
odczułam jego spokój i ponadczasowość. Cieszę się, że M.Y.
to zobaczył (...), ponieważ takie miejsce daje szybką lekcję
o tych aspektach historii społecznej jak: co jest znaczące
w postawach wobec śmierci, a przez to o wierzeniach
religijnych... itd." Pisała także, nawiązując do mojej z nią
rozmowy: „Ostatnie pytanie twojego ze mną wywiadu,
dotyczyło kwestii, czy chociaż byłam już w przedtem w Kra
kowie, jako mieście swego ojca, czy odczułam, że jest to także
'moje' miasto, i jak Ci odpowiedziałam zgodnie z prawdą, że
dopiero podczas tej wizyty, poczułam, że jestem w domu,
miałam poczucie przynależności do tego miasta. To wielka
rzecz dla mnie!" .
Rozmowy, które przeprowadziłam, zogniskowałam wokół
spraw polskich, gdyż to było głównym powodem przyjazdu
moich rozmówców. Inną kwestią, o którą pytałam, były
powody ich zainteresowania się postawą i twórczością Broni
sława Malinowskiego. Helena Wayne jako jedyna z jego
córek zajmuje się tą problematyką od wielu lat. Co zaś do
profesora Younga wydawało mi się, że jako Anglik zamiesz
kały w Australii ma z Malinowskim pewną wspólnotę
biografii.
Rozmowy przeprowadziłam 30 maja 1996 w Domu Goś
cinnym UJ.
14
PRZYPISY
' Między dwoma światami: Bronisław Malinowski, G. Kubica i J.
Mucha (eds.), PWN, Kraków 1985; Malinowski Between Two Worlds, R.
Ellen, E. Gellner, G. Kubica, J. Mucha (eds.), CUP, London 1988
„JASO", vol.15, nr 3. 1984. s. 189-203
Tamże, s. 189
The Story of a Marriage: the Letters of Bronisław Malinowski and
Elsie Masson, opr. Helena Wayne, Routledge 1995
Tamże, s. 59
Tamże, list z9.XII.1917. s. 59
Tamże, list z 14.V.1918, s. 147-148
* Tamże, list z I1.VI.1918, s. 159
2
3
4
5
6
7
9
Tamże, list z 20.VIH.1921. t. I I , s. 21
Listy Bronisława Malinowskiego, oprać. G. Kubica, w: Antropologia
społeczna Bronisława Malinowskiego, M.Flis, A. K. Paluch (eds), PWN,
Warszawa 1985, s. 275
" Tamże, s. 276-277
E. C. Martinek, Wstęp, w: S. I . Witkiewicz, Listy do Bronisława
Malinowskiego, PIW, Warszawa 1981, s. 5-43
" B. Malinowski, A Diary in the Strict Sense of the Term, 1 wyd, New
York 1967; I I wyd. Athlone 1989
List z 12.VI.1996 w moim posiadaniu.
10
12
14
Rozmowa z Heleną Wayne (Malinowską)
G K H : Jak to jest mieć za ojca taką postać? Jak Pani się
Z tym
czuje?
HW: Pewne sprawy w życiu przyjmuje się za oczywiste
same przez się. [...] Jednak jest to interesujące, a czasami
nawet ekscytujące.
G K H : Dlaczego zainteresowała się Pani biografią swojego
ojca ?
H W : Szczerze mówiąc,.wiąże się to z moją pierwszą wizytą
w Polsce. Wcześniej nigdy nie zamierzałam napisać niczego
o moim ojcu, ponieważ zbyt mało o nim wiedziałam, chociaż
wiele lat temu moi angielscy przyjaciele, gdy opowiadałam im
o ojcu, namawiali mnie, abym coś napisała. Ale odpowiada
146
łam - nie żartujcie. Kiedy po raz pierwszy przyjechałam do
Polski w 1970 roku w wywiadach dla radia, telewizji, prasy,
często pytano mnie, czy przyjechałam tutaj, by zgromadzić
materiał do biografii, gdy mówiłam że nie, nikt mi nie wierzył.
Gdy wróciłam do domu i opowiadałam to mojemu mężowi,
spytałam co sądzi na temat pisania biografii. Nie potrafię
napisać biografii, nie wiem niczego istotnego czy ważnego.
Nie wiedziałam niczego o Polsce, ani o polskiej młodości
mojego ojca, etc. Lecz kiedy rozmawiałam o tym z innymi,
jak np. Raymond Firth, doszłam do wniosku, że mogłabym,
skoro byłam dziennikarką i redaktorem, rozmawiać z ludźmi,
którzy byli jego uczniami, przyjaciółmi, a z których wielu