http://zbiory.cyfrowaetnografia.pl/public/3646.pdf

Media

Part of Sztuka ludowa Podlasia Zachodniego / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1952 t.6 z.4-5

extracted text
SZTUKA

L U D O W A

PODLASIA

(Z badań IV Obozu Naukowego P.I.S.

ZACHODNIEGO

w Bachorze,

pow.

Sokołów)

ROMAN

W kolejności prac terenowych podejmowanych przez
Zaklad Badania Plastyki, Architektury i Zdobnictwa
Ludowego P. I . S. na pierwsze miejsca wysuwane są
z reguły te tereny, które pod względem etnograficznym są dotychczas mało zbadane, a z punktu widzenia
naukowego stanowią ważne ogniwa do dalszych prac

wiodących w przyszłości do syntetycznego ujęcia zagadnienia polskiej sztuki ludowej.
Motywy te zadecydowały w 1950 r. o wyborze wideł
Wisły i Sanu jako terenu jednomiesięcznych badań obozowych, w 1951 r. przesądziły decyzję zorganizowania
badań w regionie kielecko-sandomierskim. W roku

Ryc. i. Mapa zbadanych miejscowości
w czasie trwania Obozu Naukowego PIS w Buchorzy,
Sokołów w 1952 r. oprać. Z. Cieśki-Rein/ussowa.
SPIS
1.
2.
3.
4.
5.

Gwizdały
Sadowne
Prostyń
Lipki
Stoczek
6. Drgycz
7. Borzychy
8. Wólka Okrąglik
9. Ceranów
10. Nur
11. Przybyszyn
12. Olszew
13. Sterdyń
14. S ero czyn
15. Szwejki
16
Zembrów

17.
18.
19.
20.
21.
22.
23.
24.
25.
26.
27.
28.
29.
30.
31.

Sabnie
Telaki
Wrotnów
Miedzna
Wola Orzeszkowska
Ząbków
Krzemień
Dzierzby
Toczyski
Jabłonna
Gródek
Łużkl
Czerwonka
Dolne Pole
Węże

32.
33.
34.
35.
36.
37.
38.
39.
40.
41.
42.
43.
44.
45.
46.

REINFUSS

pow.

MIEJSCOWOŚCI
Sikory
Rozbity Kamień
Trebień
Kowiesy
Patrykozy
Swinary
Mokobody
Podniesno
Osiny
Kisielany
Suchożebry
Wola Suchożebrska
Kopcie
Kolonia C h o d ó w
Kamianka

47.
48.
49.
50.
51.
52.
53.
54.
55.
56.
57.
58.
59.
60.
61.

Czekanów
Kanabród
Rogów
Skrzeszew
Czaple
Repki
Bory c h ó w
Kożuchówek
Wyrozęby
Skwierczyn
Nasilów
Hołubią
Paprotnia
Trębice
Korczew

62. Laskowice
63. Czolomyje
64. Mordy
65. Grabianów
66. Jaczew
67. Stara Wieś
68. Korytnica
69. Liw
70. Wierzbno
71. Polków Sagały
72. Grębków
73. Sinołęka
74. Żuków
75. Niwiski
76. W o l y ń c e

Ryc. 2. Jeden z domów murowanych budowanych dla chłopów przez T.
Patrykozy, pow. Sokołów.
Fot. R. Reiniuss.
bieżącym, jako teren badań obozowych, zaprojektowa­
ne było Mazowsze Płockie lub Podlasie Zachodnie. Do­
piero po wstępnych objazdach penetracyjnych, które
odbyły się w czerwcu br. (2—6 Podlasie Zachodnie
i 16—21 Mazowsze Płockie), zadecydowano ostatecz­
nie, że badania prowadzone systemem obozowym obej­
mą Podlasie Zachodnie, podczas gdy obszar Mazowsza
Płockiego, jako nie nadający się do eksploracji syste­
mem obozowym, zostanie w przyszłości przebadany dro­
gą badań indywidualnych.
Prócz normalnych przygotowań przedobozowych, obejrnujących zestawienie bibliografii i sporządzenie wy­
ciągów z literatury dotyczących przeszłości, stosunków
ekonomicznych, społecznych i kulturalnych badanego
obszaru, przygotowano do użytku wywiadowców kom­
plet świeżo opracowanych kwestionariuszy, ujmujących
w sposób wyczerpujący i zgodny z założeniami meto­
dy marksistowskiej całokształt zagadnień związanych
z ludową twórczością plastyczną.
Zaplanowane badania objąć miały powiaty: w ę g r o w ­
ski, sokołowski oraz północną część siedleckiego.
Jako bazę Obozu, wybrano miejscowość Bachorze,
położoną o 4 km na wschód od Sokołowa Podlaskiego,
przy gościńcu łączącym Sokołów z Drohiczynem. W ma­
łym klasycystycznym dworku z obszernym parkiem
oddanym do użytku P. I . S. przez Dyrekcję Warszaw­
skiego Okręgu Lasów znalazła ekipa obozowa wygod­
ne pomieszczenie, z a ś Władze Szkolne w Sokołowie
przyszły Kierownictwu Obozu z życzliwą pomocą, wy­
pożyczając sprzęt do pracowni, sypialń, naczynia ku­
chenne itp.
Zespół naukowy Obozu składał się z 21 osób, w tym
8 etnografów, 1 socjolog , 11 rysowników , 1 fotograf.
Z wyjątkiem Kierownictwa, uczestnicy Obozu rekruto­
wali się głównie spośród studentów etnografii uniwer­
sytetu krakowskiego i poznańskiego,
część z nich
przybyła do Bachorzy bezpośrednio z obozu szkolenio­
wego, zorganizowanego w tym roku w Ostrołęce dla
studentów Studium Historii Kultury Materialnej.
W charakterze rysowników zatrudnieni byli głównie
studenci I i I I roku krakowskiej Akademii Sztuk P l a ­
stycznych, którzy mając dobrze opanowany rysunek
1

2

Szydłowskiego.

i zdany egzamin z zakresu sztuki ludowej bardzo do­
brze radzili sobie w terenie. Dokumentację fotograficz­
ną prowadził delegowany z "Warszawy fotograf P. I . S.
ob. Stefan Deptuszewski, poza tym jednak większość
wywiadowców fotografowała posługując się sprzętem
i materiałem dostarczonym przez P. I . S.
Wyjazdy terenowe przy pomocy samochodu, przy­
dzielonego ekipie naukowej na cały czas trwania Obo­
zu, odbywały się co drugi dzień, począwszy od 1 sierp­
nia. W wyjazdach brali każdorazowo udział wszyscy
etnografowie (z wyjątkiem instruktorki mgr Zofii Rein.
fussowej), socjolog, fotograf i jedna z dwóch grup ry­
sowników, zmieniających się kolejno, aby rysownicy
mieli więcej czasu na opracowywanie swych materia­
łów na czysto.
Ogółem w ciągu trwania Obozu odbyto 14 wyjazdów
całodniowych i 1 półdniowy (odbyty w dniu bazowym)
oraz i całodniowe badania w miejscowości Repki, do­
kąd skutkiem defektu samochodu uczestnicy ekipy udali się pieszo.
Zwykle w ciągu dnia badania terenowe koncentro­
w a ł y się w jednej lub rzadziej w dwóch miejscowoś­
ciach, w innych zaś, o ile na to pozwalał czas, ograni­
czano się do krótkich penetracji sondażowych. W razie
potrzeby ekipę badawczą dzielono na mniejsze grupy,
które przeprowadzały badania w różnych niezbyt od
siebie odległych miejscowościach.
W czasie prac terenowych uwzględniano zarówno
wsie jak i małe miasteczka. Zwłaszcza w I I I dekadzie
w związku z intensywniejszymi badaniami ośrodków
ciesielskich, meblarskich, tkackich, garncarskich, prze­
prowadzono liczne wywiady wśród
małomiasteczko­
wych rzemieślników
(Węgrów, Sokołów, Mokobody,
Drohiczyn, Siemiatycze, Ciechanowiec, Nur, Kosów).
W dniach wyjazdowych po powrocie do bazy odbywała
się krótka odprawa, w czasie której wywiadowcy i ry­
sownicy
referowali swe najważniejsze
spostrzeżenia
i dyskutowali wyłaniające się w toku pracy problemy.
Dni bazowe spędzali uczestnicy Obozu na opraco­
wywaniu materiałów zebranych w terenie, oddane tek­
sty wywiadów były czytane przez instrutorkę
mgr
Zofię Reinfussową i w obecności Kierownika Obozu



dyskutowane publicznie czy z poszczególnymi autora­
mi. Bieżąco prowadzona kontrola oddawanego mate­
riału, ciągłe instruowanie uczestników przyczyniły się
do tego, że wywiadowcj', którzy początkowo z nowymi
kwestionariuszami nie bardzo umieli sobie radzić, zaczęlj wdrażać się w pracę tak, że ilość niedociągnięć
wydatnie w czasie trwania Obozu zmalała.
Bardzo charakterystycznym zjawiskiem dla Obozu
w Bachorzy jest wytężony tok prac. których nasilenie
nie tylko nie słabło pod koniec trwania Obozu (jak to
miało miejsce w grupie etnografów na obozie zeszło­
rocznym), ale przeciwnie, wzmagało się, osiągając swo­
je maksimum w końcu trzeciej dekady.
Materia! zebrany w czasie badań, pochodzący z 76
miejscowości (ryc. 1), przewyższa materiały zebrane
w latach ubiegłych zarówno liczebnością jak i staran­
nością wykonania materiału ilustracyjnego. W stosun­
ku do ilości materiałów zebranych w roku ubiegłym
ilość oddanych w bieżącym roku wywiadów wzrosła
o 36<v-, rysunków zaś o 60%. Należy podkreślić, że
w bieżącym roku wykonana została znaczniejsza niż
w roku ubiegłym ilość pracochłonnych plansz barw­
nych (w tym kopie tkanin wzorzystych) oraz rysun­
ków wykonanych w tuszu. Wysiłek włożony przez
uczestników Obozu w celu uzyskania tak obfitych plo­
nów był niezwykle wielki. Zarówno wszyscy rysowni­
cy jak i większość wywiadowców pracowała dosłownie
od świtu do nocy, by na czas i bez zaległości skończyć
opracowania zebranego w terenie materiału.
Przechodząc do omawiania naukowych wyników ba­
dań obozowych należy na wstępie podkreślić, że Podlak'c Zachodnie należy niewątpliwie do najbardziej inte­
resujących, ale zarazem do najtrudniejszych do badań
etnograficznych terenów w Polsce.

272

kształtowaniu się stosunków narodowościowych między
Bugiem a Liwcem informują nas w pewnej mierze
statystyki wyznaniowe z 2 poł. ubiegłego wieku z któ­
rych wynika, że w powiecie sokołowskim w r, 1883
było ogółem 5.860 prawosławnych (przeważnie dawna
ludność unicka), skoncentrowanych głównie w gminie
Sabnie, Jabłonna ; Repki. Najdalej ku zachodowi wy­
suniętą parafią unicką był Seroczyn koło Sterdynia.
W sąsiednim powiecie węgrowskim ilość ludności pra­
wosławnej była minimalna (0,2%). W 2 polowie XIX w.
w związku z powstawaniem nowych osad na gruntach
rozparcelowanych przez wielką własność przybywają
na teren Podlasia osadnicy z Lubelszczyzny, zza Bugu
i Mazowsza. Zapewne już w X V I I I wieku i z począt­
kiem X I X w. zaczęli na teren obydwu objętych bada­
niami powiatów napływać Niemcy. Była to przeważ­
nie ludność rzemieślnicza (np. tkacze), osiedlająca się
w miasteczkach małym; grupkami czy pojedynczymi
rędzinami. Na wsi znaczniejsze, skupienia ludności nie­
mieckiej występowały w północnej części powiatu wę­
growskiego nad Bugiem (miejscowości: Sadoleś, Płatkownica, Sojkówek, Ocięte). Poza tym kilka rzemieśl­
niczych rodzin niemieckich znajdowało się w Żulinie.
Na wschód od Węgrowa koloniści niemieccy mieszkali
w Elżbietowie. Osadnikami byli przeważnie przybysze
z Dolnych Niemiec. W r. 1945 ludność niemiecka opu­
ściła swoje siedziby wraz z cofającą się armią nie­
miecką. W okolicy Miedznej, w związku z zakładaniem
kolonii na gruntach dworskich, osiadło w 1884 r. 13
rodzin czeskich.
W Węgrowie wśród rzemieślników
trudniących się tkactwem mieli być Szkoci. Do Sokoło­
wa zaś podskarbi litewski Michał Kleofas Ogiński spro­
wadził rzemieślników z Montbeillard, byli wśród nich
prócz tkaczy stolarze meblowi. Cały obszar do wybu­
chu I I wojny światowej zamieszkiwało sporo żydów.
Skupiał; się oni głównie w miastach , trudniąc się rze­
miosłem i handlem. W czasie I wojny światowej w licz­
nych wsiach powiatu sokołowskiego (okolice Rozbite­
go Kamienia) przebywała czas jakiś ewakuowana z in­
nych terenów ludność białoruska. Odrębności kulturo­
we tej ludności do dziś żywo utrzymują się w pamięci
starych informatorów.

Obszar ten, zawarty między Liwcem a Bugiem, sta­
nowił teren starej ekspansji elementu mazowieckiego,
z którym po wytrzebieniu w X I I I w. litewskiego szcze­
pu Jadźwingów, zamieszkujących okolice Drohiczyna,
zaczyna się mieszać napływający od wschodu poprzez
Bug element osadniczy ruski. Ludność ruska, zamiesz­
kująca niegdyś północne i wschodnie pogranicze po­
wiatu sokołowskiego, uległa już całkowitej polonizacji,
niemniej do dziś zachowały się w terenie liczne ślady
w postaci nazw miejscowych, a jeszcze częściej na­
zwisk ludności włościańskiej, które świadczą o ruskim
pochodzeniu mieszkańców tych stron. O dawniejszym

Jak widać z powyższego obszar Podlasia Zachodniego
jest typowym obszarem przejściowym, na którym krzy.
żują się wpływy kulturowe mazowieckie i ruskie, prze­
nikające zza Bugu, a ponadto nie bez znaczenia na

Kyc. 3.

Ryc. 4.

Drewniana socha dwupolicowa. Zembrów,
Sokolów.
Fot. R. Reiniuss

pow.

Socha żelazna.
Drgycz, gm. Stoczek, pow. Sokołów. Fot. R. Reiniuss

kształtowanie się miejscowej kultury ludowej było bli­
skie sąsiedztwo Lubelszczyzny i infiltraty osadnictwa
obcego, o którym wspomniano powyżej. L u d n o ś ć na te­
renie objętym badaniami, w y ł ą c z y w s z y mieszkańców
miast, rozpada się na włościan i szlachtę zagrodową,
występującą tu w licznych skupiskach.
Przykładem
mogą być okolice Sterdynia, gdzie do wsi szlacheckich
należą Kuczaby, Ratyńce, Zalesie, Długie, Buczyn, Lubiesza, Wólki, Trzcińce, Toczyski, B u j a ł y . Wsie szla­
checkie przemieszane są z włościańskimi. I tak na
przykład w okolicy Rozbitego Kamienia wieś Sikory
jest wsią szlachecką, podczas gdy sąsiednia zwana
Trzebień i niezbyt odległe Dolne Pole są wsiami w ł o ­
ściańskimi. Niekiedy zdarza się, że miejscowość o tej
samej nazwie dzieli się na dwie oddzielne części, z k t ó ­
rych jedna jest włościańska (Czaple), druga szlachec­
ka (Czaple Andrelewicza).
3

Szlachta zagrodowa, która w czasach feudalnych ko­
rzystała ze wszystkich przywilejów stanowych, która
nie znała pańszczyzny, do czasów ostatnich zachowała
poczucie odrębności w stosunku do masy o t a c z a j ą c y c h
ją włościan. D z i ś kwestia przynależności do grupy
szlacheckiej nie gra j u ż wprawdzie roli nawet w sto­
sunkach towarzyskich, niemniej jednak jeszcze przed
kilkudziesięciu laty grupa szlachecka silnie obwarowa­
na była murem przesądów społecznych nie pozwalają­
cych jej na mieszanie się z chłopami przez z w i ą z k i
małżeńskie, utrzymywanie z nimi z a ż y ł y c h stosunków
towarzyskich itp. W odniesieniu do lepiej na ogół
w ziemię zaopatrzonej szlachty nagrodowej włościanie
podlascy zajmowali stanowisko zdecydowanie antagonistyczne.
Na pierwszy rzut oka ws'e szlacheckie nie różnią się
niczym wyraźnym od włościańskich. R ó w n i e ż wypyty­
wani w tym kierunku informatorowie zaprzeczali, aby
istniały zdecydowane różnice w zakresie stroju, bu­
downictwa, urządzenia . wnętrza itp. między wsiami
szlacheckimi a włościańskimi. Jako uchwytne różnice
między tymi dwoma grupami, podawano we wsiach
szlacheckich literacką formę w y s ł a w i a n i a się, wytworniejsze formy zachowania się szlachty, we wsiach
włościańskich różnicę sprowadzano do większej z a m o ż ­
ności gospodarstw szlacheckich.
Rola szlachty zagrodowej w kształtowaniu się kultu­
ry wsi podlaskiej nie jest łatwa do zdefiniowania.
Skutkiem większej od chłopów zamożności i ambicjom
stanowym, n a k a z u j ą c y m w miarę możności naślado­
wać styl życia zamożnej szlachty obszarniczej, w wio­
skach szlacheckich u bogatszych
gospodarzy widuje
się w budownictwie dążność do naśladowania p a ń s k i c h
rezydencji, w umeblowaniu spotyka się np. kanapki
wyściełane, kryte tkaniną samodziałową, naśladujące
meble empirowe, w stroju kobiecym noszone były kry­
noliny usztywnione fiszbinowymi obręczami itp. Z tego
rodzaju elementami obliczonymi na efekt zewnętrzny,
mającymj podkreślać „pańskość" stopy życiowej gospo­
darza, nie szły w parze głębsze przemiany związane
np. z postępem w gospodarce. Wprost przeciwnie. Za­
możne na ogół gospodarstwa szlacheckie przechowywa­
ły raczej tradycyjne formy
gospodarowania,
tam
właśnie najdłużej u t r z y m y w a ł a się socha, do dziś uży­
wane są brony laskowe, najdłużej zachował się z a p r z ą g
wołowy. Gospodarstwa chłopskie, s k ą d najpierw przy­
mus pańszczyźniany, a później nadzieje zarobku, wy-

Ryc.

5. Dom podwójny.
Ceranów,
R. Reiniuss

pow. Sokołów.

Fot.

pędzały ludzi do pracy poza obrębem swego opłotka,
prędzej z a c z ę ł y przestawiać się na nowe tory i uno­
wocześniać system produkcji, mniej natomiast zwra­
cano tam dawniej uwagi na to, co n a z w a l i b y ś m y „ze­
wnętrzną dekoracją".
Wielka własność rolna spoczywała na terenie Podla­
sia Zachodniego głównie w r ę k a c h szlacheckich. W po­
wiecie sokołowskim spośród w a ż n i e j s z y c h
majątków
tego rodzaju wymienić należy Korczew ( K u c z y ń s k i c h )
z p i ę k n y m pałacem zbudowanym w r. 1731, Sterdyń
( K r a s i ń s k i c h ) , Patrykozy ( S z y d ł o w s k i c h ) , w powiecie
w ę g r o w s k i m S t a r ą Wieś ( R a d z i w i ł ł ó w ) , W czasach
feudalnych właściciele ziemscy podobnie jak i w in­
nych częściach Polski bardzo silnie wpływali na życie
wewnętrzne wsi. P r z y k ł a d e m może być działalność ge­
nerała wojsk polskich Teodora
Szydłowskiego
(ur.
1793 r., urn. 1863 r.), starosty mielnickiego, który za­
kupiwszy dobra Patrykozy przebudował wieś według
swego gustu, nadając k a ż d e m u z budynków „inny
styl" (ryc. 2). Podobnych przykładów, choć nie tak ja­
skra wj'ch można by p r z y t o c z y ć znacznie więcej.
W okresie uwłaszczenia
włościan wioski podlaskie
były stosunkowo małe: Dolne Pole — 10 domów, W ó l k a
O k r ą g l i c k a — 14, G w i z d a ł y — 24, Repki około 36.
D z i ś oczywiście wsie rozrosły się w stosunku do stanu
pierwotnego bardzo znacznie. Hołubią, k t ó r a w roku
1863 liczyła 30 domów, ma ich dziś 3 razy więcej.
P a n u j ą c y m kształtem wsi na Podlasiu Zachodnim
jest ulicówka względnie przysiółek, najczęściej rów­
nież zbudowany po obu stronach ulicy. Bardzo regu­
larnymi ulicówkami są z w ł a s z c z a
kolonie osadzone
w X I X wieku na rozparcelowanych gruntach dworskich.
W niektórych starszych wsiach na skutek takiej par­
celacji łub przeprowadzonej w okresie międzywojennym
komasacji dostrzega się odpływ ludności na tzw. „ko­
lonie", tj. nowe osiedla z dala od centrum wsi poło­
żone.
W tak zwanych „osadach", to jest osiedlach typu
m a ł y c h miasteczek (Mokobody, Miedzna), środek sta­
nowi plac targowy, od którego na różne strony rozbie­
g a j ą się ulice, ' ś l a d y miejskiego założenia da się rów­
nież z a u w a ż y ć w Liwie, niegdyś stolicy Ziemi Liw­
skiej.
W okresie uwłaszczenia przeciętna wielkość gospo­
darstwa kmiecego wynosiła 1 włókę
(30 morgów),
choć z d a r z a ł y się i większe. Najmniejsze gospodarstwa

273

Ryc. 6. Wnęka

z kolumnami. Jaczew,

tzw. ..ogrodników", dość zresztą nieliczne, mierzyły
przeciętnie 1—2 morgów. Obecnie przeważającą formą
są gospodarstwa średniej wielkości 5—10 ha, prócz
tego zdarzają się i duże, dochodzące do 40 ha, oraz
pewna ilość gospodarstw karłowatych. Osobną klasę
ludności wiejskiej stanowiła dawniej służba dworska,
która tworzyła przy większych dworach małe osiedlawioski, złożone z samych gospodarstw
karłowatych
(np. Ząbków koło Sokołowa), obecnie skutkiem przy­
działu ziemi podworskiej gospodarstwa te przesunęły
się do grupy gospodarstw średniackich.
Wieś podlaska, taka jaką widzimy dzisiaj, różni się
bardzo od dawnej wsi tradycyjnej. Okresem, w którym
weszła na drogę coraz to szybszych przemian, był po­
czątek bieżącego stulecia. W pamięci informatorów
okres ten utrwalił się jako „czasy wojny japońskiej".
Najbardziej widoczne przemiany zaszły w zakresie
uprawy roli i hodowli. Przed laty pięćdziesięciu zjawis­
kiem powszechnym na Podlasiu była trójpolówka, orka
w wąskie zagony wykonywana dwupolicową
sochą
(ryc. 3) ciągnioną u uboższych przez konia, u boga­
tych przez parę wołów zaprzężonych w jarzmo kulowe.
Bronowano broną laskową, nawożono ziemię przeważ­
nie obornikiem, nawozy zielone (łubin) dopiero zaczę­
ły się rozpowszechniać, podobnie jak niektóre rośliny
pastewne (konicz, seradela). Do sprzętu zbóż używano
sierpa, snopy układano w ,,mendle" (14 snopów ułożo­
nych warstwami na krzyż, z piętnastym snopem w po­
staci pionowo nasadzonego chochoła. Omłot zbóż
odbywał - się
cepami
o wiązaniu
gązewkowym,
wianie przy pomocy drewnianej
szufli.
Ziarno
przechowywało się w słomianych koszach
niekiedy
znacznej wielkości, a mełło w żarnach typu pionowego,
gdzie kamienie osadzone są w wydrążonym pniu drze­
wa lub w oprawie złożonej z klepek przypominającej
ceber ustawiony na czterech wysokich nogach. Ziarno
na kaszę ubijano w ręcznych stępach kielichowatych.
Mniej więcej w okresie „wojny japońskiej" pojawia się
na wsi podlaskiej fabryczny, całkowicie żelazny pług,

pow.

Węgrów.

Fot. St.

Deptuszewski

który zaczyna konkurować z sochą zwłaszcza od cza­
su, gdy żelazne pługi nauczyli się robić kowale wiej­
scy. Socha posiada jednak swoje duże zalety, zwłasz­
cza na nowiznach czy ziemiach zarośniętych perzem.
W związku z tym kowale miejscowi w okolicy Stoczka,
Sądownego, Prostyni, zaczęli wyrabiać rodzaj dwupolicowych soch z żelaza. Narzędzie to (ryc. 4) znako­
micie spisujące się na odpowiednich glebach nie tylko
utrzymuje się obok żelaznego pługa, ale niekiedy zwy­
cięsko z nim konkuruje. Sochy drewniane w użyciu
dotrwały tu i ówdzie do czasów okupacji. Wraz z że­
laznym pługiem przychodzą na wieś żelazne brony (ale
laskowe używane są do dziś), sprzęt zbóż odbywa się
przy pomocy kosy, z czym zapoznali się chłopi bądź
na robotach sezonowych w Niemczech, bądź od mało­
polskich „bandosów", którzy tu dawniej po dworach
pracowali. Do młocki bogatsi zaczęli używać młockar­
ni kieratowych, do czyszczenia zboża —• młynków. Po

r

Ryc.

7. Dom z czasów

pańszczyźnianych.

luss

Fot. R. Rein-

drugiej wojnie światowej zostają zastosowane w boga­
tych gospodarstwach wiejskich również bardziej skom­
plikowane narzędzia rolnicze, jak siewniki, kosiarki,
żniwiarki, młockarnie motorowe itp.
W inwentarzu ż y w y m z gospodarstwa znikła hodo­
wla wołów, ilość krów trzymanych dawniej dla obor.
nika zmalała w związku z pojawieniem się nawozów
sztucznych. Po komasacji gruntów osłabła hodowla
owiec, które dopiero od czasów okupacji zaczęto zno­
wu chować w poważniejszej liczbie.
Widocznym zjmiarjom uległa ludowa architektura.
Na Podlasiu Zachodnim typem powszechnie panują­
cym jest zagroda wielobudynkowa, złożona z domu
mieszkalnego, osobnych stajni, złączonych
zwykle
z chlewami dla świń, oraz stodoły, a czasem i oddziel­
nego spichlerza, niekiedy z podcieniem wspartym na
słupach. Zagrody bogatych posiadają wszystkie wy­
mienione wyżej budynki ustawione dokoła szerokiego
podwórza. Biedniejsi nie posiadają spichrzy, budynki
gospodarcze i obejście mają znacznie niniejsze. Właści­
ciele gospodarstw karłowatych często w ogóle nie mają
zabudowań gospodarczych, tylko m a ł y domek mieszkal­
ny, a żywy inwentarz hodują w małej stajence odcię­
tej od sieni. W niektórych miejscowościach (Jaczew,
Patrykozy, Zembrów i in.) stodoły oddzielone od reszty
zabudowań ustawione są osobno, tworząc szereg rów­
noległy do budynków mieszkalnych. W miastach (Wę­
grów) i osadach ( L i w ) stodoły i inne zabudowania go­
spodarcze stanowią osobną dzielnicę. Najbogatsi sta­
wiali tam tzw. „okólniki", tj. zwarte,
ustawione
w kwadrat zabudowania gospodarcze, złożone ze
stodół, stajni, owczarni, spichrzy, z podwórkiem
w środku.
Zarówno budynki gospodarcze jak i mieszkalne bu­
dowane są z drzewa sosnowego, węgłowanego na rybi
ogon. Węgłowanie to jest powszechne i spotkano je na­
wet w budynku pochodzącym z r. 1781 (wieś Sikory).
Węgieł na obłap zanotowano zaledwie parę razy, z cze­
go wynika, że musiał on bardzo dawno wyjść z po­
wszechnego użycia.
Plan domu i jego rozmiary uzależnione s ą ściśle od
stanu zamożności mieszkańców. F o r m ą zdecydowanie
biedniacką jest tak zwany „dwojak", to jest dom skła­
dający się z izby i sieni, w której cienkim przepierze­
niem oddzielony jest chlew lub komórka. Przeważającą
formą na Podlasiu Zachodnim jest tzw. „trojak", to
jest dom z sienią wzdłuż ściany szczytowej, komorą
lub kuchnią w jej przedłużeniu i dwoma pomieszcze­
niami (izbą i alkierzem) po jednej stronie sieni. Domy
takie różniące się wielkością i jakością drzewa posia­
dają bogatsi i ubożsi. Częstym zjawiskiem na Podlasiu
jest budowanie domów podwójnych (na dwie rodziny)
z dwóch trojaków złączonych ze sobą wspólną ścianą
w ten sposób, że wejścia znajdują się w ścianie licowej
obok siebie (Ceranów, Kosów), (ryc. 5), lub w prze­
ciwległych ścianach szczytowych
(Repki, Korczew).
Zwyczaj zestawiania budynków podwójnych, obcy tra­
dycjom polskiego budownictwa ludowego, zaszczepiony
został prawdopodobnie na Podlasiu przez wielką w ł a s ­
ność, która budując dla poddanych domy podwójne
oszczędzała na materiale (wspólne ściany) i kosztach
budowy (jedno urządzenie ogniowe dla dwu rodzin).
Za słusznością tego przypuszczenia świadczy fakt, że
wiele z tego rodzaju budynków pochodziło z czasów

fiyc. 8. Narożnik domu ,,kożuchówanego".
Wola Suchożebrska, pow. Siedlce. Fot. R. Reiniuss.

pańszczyźnianych i były budowane przez dwór, który
osadzał w nich dwie obce zupełnie rodziny (Patrykozy,
Korczew, Repki i in). W czasach późniejszych domy
takie stawiali również chłopi, np. ojciec dla dwóch
synów.
Najzamożniejsi stawiali tzw. „czworaki", to jest do­
my z sienią pośrodku, rozdzieloną w połowie przechod­
nim kominem. Czworaki zamieszkiwane były pierwot­
nie przez jedną rodzinę, obecnie z budynku korzystają
zazwyczaj dwie, a nawet cztery rodziny, przy czym
dom jest w ten sposób przedzielony, że mieszkańcy
jednej połowy domu korzystają z sieni frontowej, dru­
giej z a ś połowy z sieni od strony podwórza.
W domach starych i to występujących głównie we
wsiach szlacheckich (Jaczew, Nasiłków, Czaple-Andrelewicze) w gospodarstwach najzamożniejszych ściana
sieni od strony licowej bywa cofnięta mniej więcej o
1 m w tył, tworząc wnękę ozdobioną od frontu dwoma
kolumnami ustawionymi po bokach (rys. 6). Element
ten o charakterze wyłącznie dekoracyjnym zaczerpnię­
ty został najprawdopodobniej z architektury klasycystycznych pałaców (np. z pałacu w Korczewie). Domy
z wnękami, ale bez kolumn, spotkano jeszcze w kilku
innych miejscowościach,
głównie zamieszkiwanych
przez drobną szlachtę (np. Osiny). Dom z wnęką poli­
chromowaną zanotowany został w osadzie Mokobody.
Ściany domów zostawiane były w stanie surowym lub
malowane glinką względnie wapnem. Dachy krokwio­
we, dawniej z reguły czterospadowe, kryto słomą, na
rogach schodkowaną, poza tym przeważnie
gładką
(ryc. 7). Okna małe pozbawione ozdób, ale często z okiennicami, drzwi z reguły na żelaznych zawiasach

(na kołowrocie spotyka się tylko w starych budyn­
kach gospodarczych) z taflą niekiedy ozdobnie w y k ł a ­
daną.
Nawet w najstarszych domach nie natrafiono na wnę­
trza kurne. Nie pamiętają ich również najstarsi informatorowie. Chałupy wiejskie w pośrodku sieni po­
siadają wyprowadzony od powierzchni ziemi obszerny
komin murowany z cegły lub kamienia (już w domach
z r. 1815), wyjątkowo z plecionki wylepianej gliną.
Podstawa komina równa szerokości sieni jest zwykle
przechodnia i zamknięta z dwóch stron drewnianymi
drzwiami. W starych domach wewnątrz komina spoty­
ka się u dołu po bokach otwory, przez które dawniej
paliło się w piecu służącym do ogrzewania. Do komi­
na przybudowany jest piec kuchenny i piekarski znaj­
dujący się w izbie, zaopatrzony w szeroki okap. Blachy
do gotowania przyjęły się od lat mniej więcej 50, daw­
niej gotowano w garnkach stawianych wprost na gli­
nianej polepie pieca lub na żelaznym trójnogu. Piec do
ogrzewania w postaci wąskiego, długiego graniastosłupa stanowi zwykle część ściany między kuchnią a dru­
gą izbą, względnie alkierzem. Często między szczytem
pieca ogrzewanego a powałą jest zostawiona wolna
przestrzeń, tak że alkierz nie jest cd izby całkowicie
oddzielony.
Na początku bieżącego stulecia w budownictwie pod­
laskim przyjmują się domy z dachami naczółkowymi,
o ścianach szczytowych ozdobnie szalowanych. Moda
ta, której towarzyszy pojawienie się wycinanych ozdób
nad oknami (nadokienniki), okazała się bardzo krótko­
trwała, gdyż już w czasie I wojny światowej zamiast
naczółkowych zaczęto budować dachy
dwuspadowe.
W związku z powyższym zaczyna się. rozwijać pomy­
słowe ozdobne szalowanie szczytów, wycinanie w nich
dekoracyjnych okienek, obijanie krawędzi ażurowanymi
wiatrówkami z zakończeniami w postaci szparogów
lub pionowych profilowanych sterczyn dachowych.
W tym samym czasie w domach zamożniejszych coraz
częściej buduje się przed wejściem ozdobne ganki. Pod
koniec I wojny światowej i później zaczęto zwłaszcza

Ryc. 10,

Fragment

Ryc. 9. Spichlerz

z podcieniem. Repki, pow.
Fot. Deptuszewski

Sokołów.

w domach starszych „kożuchować" ściany, czyli po­
krywać je zewnątrz ozdobnym szalunkiem. Deski kry­
jące ściany układane są dekoracyjnie, u góry pod da­
chem biegnie poziomo ażurowana deska tzw. „fryza".
Szczególnie bogato zdobione s ą narożniki, w których
widać niekiedy echa ozdób przyjętych z domów muro­
wanych, klasycystycznych pilastrów itp. W Woli Suchożebrskiej na narożnikach przybijają wycinane z de­
ski i polichromowane ozdoby roślinne (ryc. 8). W ogó­
le w okresie międzywojennym i w czasie okupacji
zdobnictwo architektoniczne rozwija się bardzo bujnie:
ganeczki, nadokienniki, drzwi, szczyty dachów stają się
coraz bogacej zdobione. Często niektóre elementy podmalowuje się (zwłaszcza okiennice). Ciekawym elemen­
tem nienotowanym dotychczas w architekturze ludowej
są ozdoby narożników spotykane w Jaczewie (pow.
Węgrów) w postaci bogato profilowanej deski, ster­
czącej na zewnątrz jak grzebień na narożnikach domów.

budynku gospodarczego przy plebanii.
Sokołów.
Fot. St. Deptuszewski

Zembrów,

pow.

wanym szczytem. Szafy ubraniowe, wykonywane przez
W architekturze wiejskiej z tego okresu widać wyraź­
małomiasteczkowych a później wiejskich stolarzy, po­
ne oddziaływanie zdobionego budownictwa drewniane,
jawiły się we wnętrzu izby podlaskiej od I wojny świa­
go małomiasteczkowego.
Bogatsi gospodarze chętnie
towej.
korzystają z usług cieśli i stolarzy budowlanych miej­
W domach, gdzie są małe dzieci, występują oczy­
skich.
wiście kołyski. Najczęściej są to kołyski na biegunach,
Wśród budynków gospodarczych na uwagę zasługu­
rzadziej koszyczki plecione z wikliny, zawieszone na
je} spichrze, często zaopatrzone w podcienia wsparte na
czterech sznurach u powały. W czasie pracy w polu
słupach (ryc. 9), i stodoły (ryc. 10).
lżywają kobiety przenośnych kołysek, sporządzonych
O ile architektura ludowa Podlasia
Zachodniego
z płachty rozpiętej na drewnianym koźle.
przedstawia się bardzo bogato i ciekawie, o tyle me­
Wnętrza izb pesiadały pierwotnie ściany i powały
blarstwo jest raczej dosyć mało interesujące. W kuch­
z surowego drzewa, pod koniec ubiegłego wieku zaczę­
niach spotyka się
(nawet we wsiach szlacheckich)
to je malować białą glinką sprzedawaną przez ,,glinkrótkie, szerokie ławy służące zamiast stołu, na któkarzy" z okolic Mielnika (za Bugiem), a później wa­
ryeh jada się posiłki siedząc na małych czworonożnych
pnem. Od I wojny światowej zaczął rozpowszechniać
stołeczkach, półki na naczynia o kształtach zwykle
się zwyczaj wyklejania ścian tapetami, który dziś jest
ozdobnych, rzadziej kredensy. W izbach, prócz łóżek
powszechny. Najubożsi wytapiają czasem ściany papie­
0 formach zaczerpniętych z meblarstwa
małomieszrem ze starych gazet. Wnętrza bielone spotyka się bar­
czańskiego ub. stulecia, spotyka się „zydle" (ławy)
7, ozdobnymi oparciami, często umieszczonymi ruchomo dzo rzadko, przeważnie kuchnie, czasem na ścianach
malują odręcznie jakieś prymitywne wzory roślinne,
na osi, tak że oparcie da się przekładać raz na jedną,
wyjątkowo zwierzęce (np. baranki).
raz na drugą krawędź ławy, „kanapy", czyli rozsuwane
Ozdobę wnętrza stanowią zawieszone w oknach fi­
lawy do spania, sofki, to jest ławy z wyginanymi oranki wycinane z białej bibułki. Firanki takie kupują
zdobnie oparciami bocznymi, wyjątkowo czasem wy­
przeważnie w sklepach (wykonane fabrycznie). Spo­
ścielane i obite z wierzchu samodziałem (u drobnej
tyka się jednak po wsiach wycinankarki, które ręcz­
szlachty). Prócz ław występują też krzesła. Wyjątko­
nie tego redzaju ozdoby wykonują. W Laskowicach
wo raz jeden (w Prostyniu) udało się znaleźć staro­
(pow.
Sokołów) zdolną wycinankarką jest 27-letnia
dawne krzesło o oparciu wykonanym z profilowanej
Krystyna Ścięgosz, która poza tym maluje również
deski, poza tym częste są krzesła typu biedermeierowozdoby na ścianach ; wyrabia sztuczne kwiaty.
skiego swobodnie interpretowanego przez ludowych sto­
Wycinanki kolorowe najbardziej interesujące wystę­
larzy. Jako sprzęty schówkcwe służyły dawniej skrzy­
pują na terenie powiatu węgrowskiego w Jaczewie
nie malowane, kupowane na targach w Siedlcach, W ę ­
i Górkach-Grubakach. Istniał tam dawniej zwyczaj,
growie i Sokołowie. Wyrobu ich zaniechano od lat oko­
że z opłatków kolorowych sklejano ażurowe „gwiazdy",
ło 70. Nieliczne skrzynie, które w terenie udało się od­
które zawieszano dla ozdoby na końskim włosiu u tra­
szukać, są silnie zniszczone, gdyż w czasie obydwu wo­
garza powały. W dalszym rozwoju analogiczne wyci­
jen światowych zakopywano w nich mienie do ziemi.
nanki zaczęto wyklejać z papieru, a ponieważ były one
Wśród napotkanych skrzyń wyróżnia się dwa typy.
luźno zawieszone, wyklejano je dwustronnie, aby z każ­
Jeden to skrzynie malowane na kolory ciemne, z dwo­
dej pozycji można było na nie popatrzeć. W niektó­
ma prostokątnymi polami zdobniczymi wyodrębniony­
rych wsiach występował też zwyczaj dekorowania ścian
mi ramką i kolorem tła. Na jednej ze skrzyń zacho­
naklejanymi na nie wycinankami z kolorowego papieru.
wały się resztki wzoru roślinnego (rozłożysty bukiet),
Zwyczaj ten całkowicie zaginął prawie od I wojny
na obu resztki napisów (A.N.N.O. 1867). Drugi typ, to
światowej, zaś te wycinanki, które stare kobiety wy­
skrzynie malowane na kolor żółty lub jasnobrązowy
konywały na prośbę uczestników Obozu, posiadały for­
ze ścianą licową podzieloną na pięć pól wypełnionych
my niewielkich słabo ażurowanych kółek lub pozio­
ornamentem roślinnym. Wzór malowany barwą brąmych układów pasowych.
zowoczerwoną (tzw. róż angielski) czasem z dodatkiem
błękitnego lub czarnego konturu. Wszystkie one pocho­
W Czaplach i Patrykozach (pow. Sokołów) spotyka
dziły niewątpliwie z jednego ośrodka stolarskiego, któ­
się na ścianach ozdoby w postaci sylwetek zwierząt
rego jednak niestety nie udało się wykryć. Ponieważ
(kotów, jeleni itp.) wykonanych z naklejonych na pa­
podobne skrzynie znaleziono w czasie
czerwcowego
pier łusek szyszek.
objazdu w okolicy Siedlec, a ponadto znane są one z oU powały zawieszone bywają pająki najczęściej typu
kolic Mińska Mazowieckiego ; Puław (Zbiory Tow. Pol.
żyrandolowego, wykonane z nizanego na nitkę łubinu,
Szt. Stos. w archiwum Oddziału Przemysłu Artystycz­
grochu lub cienkich paseczków płótna o wystrzępio­
nego Muzeum Narodowego w Krakowie), sądzić nale­
nych brzegach (ryc. 12). Rzadziej trafiają się pająki
ży, iż ośrodek ten znajdował się prawdopodobnie gdzieś
o formach krystalicznych, wykonanych ze słomek. Naj­
na pograniczu Lubelszczyzny, Wschodniego Mazowsza
nowsze typy pająków, to pająki promieniste, robione
z girland gufrowanej kolorowej bibuły.
1 Zachodniego Podlasia.
Na ścianach zawieszane bywają oleodruki treści reli­
Formą nowszą
były kufry o wiekach wypukłych
gijnej, zdobione niekiedy sztucznymi kwiatami.
i ścianach bocznych zwężających się ku doiowi, zdo­
Ważną dekorację wnętrza podlaskiego stanowią tka­
bione techniką tzw. „mazerowania" we wzory geome­
niny.
tryczne (ryc. 11). Kufry tego rodzaju wyrabiali ży­
Tkactwo na Podlasiu Zachodnim jest jedną z najbo­
dowscy stolarze w Siemiatyczach za Bugiem. Dziś wy­
gatszych i najżywotniejszych obok zdobnictwa archi­
rabia je tam pracownia stolarska Wacława Andrusz­
tektonicznego dziedzin sztuki ludowej. Zajmują się nim
kiewicza.
prawie wszystkie kobiety, tkając na użytek domowy
W izbach i alkierzach spotyka się często szafki na­
zarówno materiały ubraniowe jak i bardziej skomplirożne o podstawie trójkątnej, górą ozdabiane profilo­

kowane pod względem technicznym tkaniny dekora­
cyjne. Szczególnie żywo rozwinięte jest tkactwo w po­
wiecie sokołowskim, zwłaszcza w miejscowości Lipki,
gdzie produkcja tkacka zorganizowana jest w formie
spółdzielni, a poza tym w Telakach koło Kosowa, Zembrowie, Woli Suchożebrskiej, Łużkach, Chruszczewce
i Wrotnowie.
Wykonywane tkaniny podzielimy według ich zastoso­
wania na: ubraniowe, służące do szycia bielizny po­
ścielowej, oraz używane do dekoracji wnętrz. Wśród
tkanin ubraniowych najczęściej wyrabiane są lniane
białe płótna różnej grubości do szycia bielizny, poza
tym pasiaki o drobnych prążkach i paskach tkanych
kupną czerwoną bawełną tzw. „gurem", niekiedy uroz­
maiconych też prążkami czarnymi lub niebieskimi. P a ­
siaki te tkane są zwykle splotem płótna, rzadziej splo­
tem rządkowym.
Na zapaski d ° codziennej pracy domowej tkane są
lniane pasiaki o paskach nieprzekraczających szero­
kości 1 cm, utrzymanych w kolorach ciemnych (czar­
ny, granatowy, ciemnoczerwony), ujętych po kra­
jach w prążki jaśniejsze białe lub żółte. Raport kolo­
rystyczny powtarza się, a poszczególne wiązki barwne
posiadają układ symetryczny.
Kraciaki w drobną kratkę tkaną czerwonym gurem
lub lnem barwionym na czarno, czasem z dodatkiem
nitki białej, stosowane były jako materiał na spódnice.
Czysto wełniane tkaniny o ciemnych tłach,
tkane
w kratkę jaśniejszą, niekiedy splotem rządkowym, słu­
żyły na kobiece bluzki i spódnice, jednokolorowe wy­
konane w jodełkę splotem rządkowym wyrabiane są
na ubrania męskie.
Przed I wojną światową tkano
sporo sukna bądź to w szarym naturalnym kolorze
runa, bądź barwionego na kolor ciemnobrązowy, uży­
wanego na sukmany czy bekiesze.
Sukno takie po
zdjęciu z krosien musiało być folowane. Folusze by­
wały zwykle przy młynach, poza tym w miasteczkach
istniały specjalne warsztaty zajmujące się wykańcza­
niem i folowaniem tkanin wełnianych (w Węgrowie,
Ciechanowcu za Bugiem).
Tkaniny pościelowe, to płótna lniane tkane w kratkę
przy pomocy czerwonego guru. ^ Często spotyka się
poszwy na poduszki i pierzyny tkane w trzy kolory
(len biały i farbowany na czarno oraz czerwony gur).
Tkane są one splotem
płótna,
co na skrzyżowaniu

Ryc.
278

11. Kuler „mazerowany"
wykonany przez Waclawa Siematycza. Fot. R. Reintuss

dwóch barwnych pasów daje piękne przejścia łago­
dzące surowość linearnego układu.
Wśród tkanin dekoracyjnych występują tkaniny uży­
wane jako nakrycia łóżek, makaty ścienne, płachty do
zawieszania w drzwiach czy wreszcie chodniki i obrusy
na stół. Tkaniny takie spotyka się dziś jeszcze w każd*n niemal domu, z tą różnicą, że w domach uboż­
szych jest ich mniej i przeważają wyroby parciane
i lniano.bawełniane, w zamożniejszych z a ś są również
półwełniane czy też czysto wełniane, które są cenione
najwyżej, i jest ich znacznie więcej.
Do najpospolitszych w tej grupie należą pasiaki par­
ciane tkane splotem rypsu (w „poklepuchę") lub rząd­
kowym z najgrubszej
odpadkowej przędzy lnianej,
używane jako nakrycia łóżek, zasłony do drzwi, derki
do nakrywania siedzeń na wozach.
Jeśli chodzi o rozwiązanie kolorystyczne pasiaki roz­
padają się na dwie grupy. Jedną, mniej liczną, stano­
wią tkaniny o niewielkiej gamie barw przeważnie cie­
mnych (ciemny fiolet, zielony, ciemnoczerwony, czar­
ny, ciemnoniebieski), układanych pasami mniej więcej
równej szerokości, wynoszącej 5—10 cm, powtarzają­
cych się rytmicznie, czasem poprzedzielanych jaśniej­
szymi paseczkami pojedynczymi w barwach jasnych
kontrastujących
(np. żółtą, różową,
jasnozieloną,
białą). Druga grupa, nierównie liczniejsza, to pasiaki,
w których szersze pasy ciemnego t ł a rozdzielone są
szerokimi na 15—20 cm wiązkami barwnymi złożo­
nymi z różnej szerokości pasków o kolorach ostrych,
ale na ogół tak ze sobą zestawionych, że nie stwarzają
wrażenia jaskrawej pstrokacizny. Wiązki te są prze­
ważnie składane w sposób asymetryczny. Kompozycje
symetryczne zdarzają się rzadko. Niekiedy wiązki sy­
metryczne ; asymetryczne występują obok siebie na
zmianę na tym samym pasiaku.
Podobnie wykonane są pasiaki tkane w ą t k i e m weł­
nianym na osnowie lnianej. Pasiaki o szerokich wielo­
kolorowych wiązkach podawane są jako młodsze od
poprzednio
opisanych; w odróżnieniu od pierwszych
nazywają je czasem ,,łowickimi" lub nawet „krakow­
skimi".
Prócz pasiaków o pasach barwnych, stykających się
ze sobą wzdłuż linii prostej, spotyka się i takie, gdzie
na skutek odpowiedniego operowania nitkami wątku,
barwne pasy na lnii zetknięcia zazębiają się tworząc
żeberka, ząbki czy szachownicę.
Pasiaki tkane na krosnach dwunicielnicowych z uży­
ciem tzw. „deski", w których na tle barwnych pasów
powstają wzory geometryczne
złożone z kwadratów
lub prostokątów należą już do grupy tkanin przetyka­
nych.
Stosunkowo rzadziej od pasiaków występują na te­
renie Podlasia Zachodniego „dywany" kraciaste, głów­
nie parciane. Są to zazwyczaj tkaniny o niewielkiej
ilości kolorów, tkane splotem płótna w szerokie prze­
cinające się pasy o kratach prostokątnych lub kwa­
dratowych.
Zarówno wśród dywanów parcianych jak i wełnia­
nych spotyka się okazy tkane splotem
rządkowym
bądź to w diagonalnie biegnące prążki, bądź w ,,oczka",
czyli „okienka", tj. w deseń złożony z wpisanych w sie­
bie kwadratów skierowanych przekątniamj
wzdłuż
osnowy i wątku. Deseń taki występuje zarówno w tka­
ninach jednokolorowych z barwną bordiurą jak i dwukolorowych (np. osnowa czerwona, wątek czarny) czy

kraciakach. Dywany przetykane tkane ria krosnach
4 i więcej nicielnicowych wedle zgodnych informacji,
pochodzących z różnych miejscowości badanego tere­
nu, należą do zjawisk młodszych, których tradycja nie
sięga ubiegłego wieku. Dywany te wykonywane są
z reguły w dwóch kolorach, przy czym, jako surowca,
używa się nici lnianych, bawełnianych względnie w e ł .
nianych w różnych kombinacjach, np. len bielony, wą­
tek len szary, lub osnowa z barwionej kupnej bawełny
(tzw. „kramny postaw"), wątek z barwionego lnu lub
weiny. Bogatsi jedynie wykonywali dywany, w któ­
rych i osnowa, i wątek były z wełny. Dawniejsze dy­
wany przetykane (które zresztą i dziś są wyrabiane)
tkane były we wzory geometryczne (ryc. 13) w postaci
krat, szachownic, kół względnie elips wpisanych w ok­
no kraty. Wzory te wykonywane na krosnach 4 i 6
względnie 8-nicielnicowych nie różniły się w sposób
wyraźny od tych, które spotyka się na Podlasiu
Wschodnim czy w Augustowskiem, czy ostatnio na
Kurpiach.
W czasach międzywojennych możliwości techniczne
tkaczek podlaskich rozszerzyły się skutkiem zastoso­
wania przy wyrobie tkanin przetykanych tzw. „prąt­
ków", tj. prętów, które przesuwane między nitkami
osnowy dawały dowolne możliwości wytwarzania ziewu
tkackiego. Od tego czasu wzory spotykane na dywa­
nach zaczęły się komplikować i wzbogacać, przybyły
motywy roślinne: róże, bukiety; zwierzęce, jak ptaszki,
jelenie, indyki, coraz bardziej rozwijały się wzory na
bordiurach, w których obok girland kwietnych itp. za­
czął występować meander. Wzory te dziś bardzo na
Podlasiu rozpowszechnione, nie są jednak wynikiem
twórczego wysiłku miejscowych tkaczek, lecz przenie­
sione w sposób mniej lub więcej mechaniczny z róż­
nych wzorników do robót ręcznych, pism kobiecych
czy dywaników i makat pochodzenia fabrycznego. Py­
tane o to tkaczki objaśniały chętnie, że zasadniczo k a ż .
dy wzór z książki czy obrazka da się przenieść na dy­
wan, wystarczy go tylko przerysować na kratkowanym
papierze, odpowiednio przewlec osnowę na warsztacie
i umieć operować „prątkami", których liczba przy bar­
dziej skomplikowanych wzorach przekraczała niekie­
dy 120.
Oczywiście zagadnienie przeniesienia wzoru z rysun­
ku na krosna jest sprawą trudną i nie każda tkaczka
umie sobie z tym poradzić. Zwykle rysowaniem i prze­
liczaniem wzoru zajmują się tylko wybitniejsze tkacz­
ki i one dostarczają innym kobietom gotowych „spis­
ków", tj. sporządzonych na papierze notatek pozwa­
lających na powtórzenie danego wzoru w tkaninie.
Skutkiem rozpowszechniania się „spisków" identyczne
kompozycje spotyka się często w miejscowościach dość
znacznie od siebie odległych.
Dywany przetykane posiadają skalę
kolorystyczną
dosyć rozległą. Prócz bardzo szlachetnych zestawień,
jak np. len bielony i szary, spotyka się dywany w ko­
lorach ciemnych (granatowy z ciemnobordowym lub
różnych kombinacjach białej względnie czarnej osno­
wy z drugim kolorem, np. czerwonym, niebieskim, zie­
lonym. Duży w p ł y w % a gamę kolorystyczną dywanów
wywierają małomiasteczkowe farbiarnie przędzy, po­
sługujące się często barwnikami anilinowymi o jaskra­
wych, krzykliwych kolorach, które zestawiane w spo­
sób niewłaściwy dają rezultaty bardzo przykre dla oka
(np. różowy z jaskrawym zielonym).

Ryc. 12. Pająk z paseczków
płótna o
wystrzępionych
brzegach. Sinołęka, pow. Węgrów. Fot. R. Reiniuss
Oprócz opisywanych dotychczas tkanin, które wyra­
biane są przez tkaczki ludowe, spotyka się w chału­
pach wiejskich, domach mieszczańskich i kościołach
tzw. „dywany tkacowskie". Są to tkaniny z reguły,
wełniane, wykonane bądź splotem rządkowym, bądź
techniką dwuosnowową.
Dywany te,
dochodzące
(zwłaszcza w kościołach) do bardzo znacznych rozmia­
rów (np. 4 X 8 m), tkane były albo na krosnach odpo­
wiedniej szerokości, albo też posiadały w pośrodku
starannie ukryty szew łączący ze sobą dwie połowy.
Twórcami tych dywanów byli zawodowi tkacze rekru­
tujący się z reguły spośród przybyszów obcych. W cza­
sie badań udało się ustalić dane personalne dla sze­
regu tkaczy pracujących na przełomie X I X i X X wieku
na terenie Podlasia Zachodniego. I tak w Kosowie po­
siadał pracownię tkacką Bronisław Kowalski (zmarły
w 1905 r. jako starzec), syn tkacza nazwiskiem
Schmidt, który przybył do Łodzi z okolic Hamburga
i tu spolszczył sobie nazwisko. Bronisław Kowalski
wykonywał wszelkie tkaniny ubraniowe, ozdobne płót­
no stołowe oraz dywany dwuosnowowe. Był on bardzo
cenionym fachowcem, do którego zjeżdżano się z zamó­
wieniami z odległych stron („nawet zza Bugu"), dywa­
ny robił zarówno dla dworów jak i dla kościołów
i chłopów. Dwa dywany dwuosnowowe jego produkcji
znajdują się w miejscowym kościele (ryc. 14 i 15). Bro­
nisław Kowalski udzielał też wskazówek i porad m-

279

I
nym tkaczom, którzy do niego w tym celu przyjeż­
dżali (np. niejakj Rechziegel z P e c h ó w kolo Małkini).
Gdy w Łukowie zakładano fabrykę tkacką, Bronisław
Kowalski pracował tam przez kilka miesięcy.

Ryc. 13. Dywan przetykany. Telaki, pow. Sokołów.
R. Reinluss

Fot.

Ryc. 14. Dywan dwuosnowowy. Wykonał Bronisław Ko­
walski. Kosów, pow. Sokołów.
Fot. St. Deptuszewski

Brat Kowalskiego, Ludwik, był również tkaczem, ałe
znacznie mniej uzdolnionym. Ożeniwszy się w Toczy­
skach (gm. Jabłonna, pow. Sokołów), przebywał tam,
prowadząc pracownię przez czas dłuższy. Po śmierci
Bronisława, Ludwik wrócił do Kosowa, gdzie zmarł
około roku 1927. Dywany jego roboty znajdują się
w kościele w Stredyniu.
Równocześnie z Ludwikiem Kowalskim prowadzi!
w Toczyskach samodzielną pracownię tkacką Wiktor
Pacelt urodzony w 1S75 r, w Krzemeniu nad Bugiem,
gdzie ojciec jego czas pewien dzierżawił karczmę.
Ojciec Pacelta (Ludwik) przybył do Polski ze Szwaj­
carii w połowie X I X wieku jako 8-letni chłopiec, przy­
wieziony do pomocy przez niejakiego Beronta, tkacza,
według tradycji rodzinnej sprowadzonego do Polski
przez jednego z Radziwiłłów. Początkowo Ludwik Pa­
celt i Beront mieszkali w Kamieńczyku, malej osadzie
u ujścia Liwca do Bugu. Wiktor Pacelt dywany swe
tkał najpierw na częściowo zmechanizowanym war­
sztacie podnóżkowym (tzw. „kontramarze"). Na po­
czątku okresu międzywojennego nabył w Łodzi krosna
żakardowe, na których wyrabiał również dywany dwuosnowowe. Wzory dywanów dwuosnowowych, tkanych
na „kontramarze", posiadały charakter geometryczny,
od czasu sprowadzenia żakardu zaczął stosować wzory
roślinne (m.in. „róże") tkane przy pomocy szablonów
żakardowskich nabywanych w Łodzi. Wiktor Pacełt
zmarł w roku 1937. Dywany jego roboty spotkać można
po wsiach w okolicy Toczysk, jego też prawdopodobnie
roboty są niektóre dywany w kościele w Jabłonnie
i Gródku. Prócz dywanów tkał Pacelt bieliznę stołową
craz materiały ubraniowe.
Trzecia pracownia tkacka znajdowali się w Sokoło­
wie. Początkowo prowadził ją Adolf ( ?) Prope, Niemiec,
syn tkacza z Ozorkowa. Do Sokołowa sprowadził się on
przed I wojną światową, gdy w Ozorkowie tkacze ręcz­
ni zaczęli masowo tracić pracę. Stary Prope tkał w
Sokołowie do roku 1936 -37. W Sokołowie pozostali
jego dwaj synowie, którzy prowadzili pracownię do
II wojny światowej. W pracowni Propego były dwa
warsztaty, jeden mniejszy, drugi większy prawdopodob­
nie żakardowski. W pracy swej posługiwał się wzorni­
kiem sprowadzonym z Łodzi. Podobnie jak inni tkacze
tak i on prócz dywanów wełnianych wyrabiał bieliznę
stołową i materiały ubraniowe. Dywan z pracowni Propego znajduje się w kościele w Rozbitym Kamieniu.
Prócz dywanów wykonywanych w wyżej wymieniowych warsztatach napływały na tereny Podlasia Zachod­
niego również wyroby z innych pracowni rozmieszczo­
nych na terenach sąsiednich. Wymienić tu należy war­
sztat Bolesława Płońskiego z Brańska (żyjącego ponoć
do dziś), manufakturę tkacką istniejącą od 1830 r. w
Ciechanowcu (właścicielem jej był Niemiec, Zybner,
zmarły w 1872 r.), i pracownię Władysława Składanow.skiego z Wyszkowa.
Dywany „tkacowskie", których sporo zinwentaryzo­
wanych zostaTo w czasie prac terenowych z punktu
widzenia ludowej twórczości artystycznej, nie przedstawiają nic specjalnie interesującego. Wzory, które wy­
stępują na dywanach dwuosnowowych podzielić można
na dwie grupy, do jednej zaliczamy wzory geomotrycz.

Ryc. 15. Dywan dwuosnowowy.
pow. Sokołów.

Wykonał
Fot. St.

ne o twardym rysunku tworzącym się z prostokąt­
nych kostek (ryc. 14), tkanych na krosnach 4-nicieL
nicowych, do drugiej zaś o wzorze roślinnym względ­
nie geometrycznym, lecz o konturze prowadzonym li­
niami giętymi, złożonymi z łuków i linii esowatych
(ryc. 15). Znaczna część tych ostatnich była wykonana
na warsztatach żakardowskich.
Wśród dywanów „tkacowskich" zjawiskiem uderza­
jącym jest ubóstwo motywów i kompozycji. Te same
wzory, z drobnymi tylko odmianami we wzorze bordiury, wyrabiane były w różnych pracowniach, co świad­
czyłoby o wzajemnych kontaktach między tkaczami
i ściśle rzemieślniczym podejściem do pracy, pozbawio­
nym aspiracji twórczych.
Porównując niektóre wzory dywanów dwuosnowowych o wzorach geometrycznych z ludowymi tkanina­
mi przetykanymi stwierdzamy znaczne podobieństwo
motywów (np. wzór „w kręgi" czy szachownice), co
wskazywałoby na wzajemne wpływy. Zagadnieniem
dalszych badań byłoby rozstrzygnięcie pytania, czy
tkacze w swoich dywanach nawiązywali do wzorów
ludowych, czy też przeciwnie, tkactwo ludowe przyjęło
te wzory od dywanów tkaczy zawodowych. Technika
wykonywania dywanów dwuosnowowych została na
Podlasiu przyjęta przez lud z miejskiego rzemiosła,
na co mamy liczne dowody po drugiej stronie Bugu,
gdzie w okolicach miasteczek posiadających warszta­
ty tkackie (Ciechanowiec, Brańsk, Siemiatycze) sze­
roko po wsiach rozpowszechniane jest tkactwo dwuosnowowe. Niektóre tkaczki, jak np. Kryńska Helena
z Siemiatycz, otwarcie przyznają się do tego, że
tkając kopiują tylko wzory dywanów brańskich. Po­
dobnie do powtarzania napotykanych wzorów ograni­
cza się 22-letnia Irena Wojtkowska z Toczysk (pow.
Sokołów), która techniki tkania dywanów dwuosno­
wowych uczyła się za Bugiem w Twarogach — Wy­
pychach.
Od kopiowania dywanu „tkacowskiego" (ryc 16) za­
częła swoją pracę Dominika Bujnowska z Węgrowa,
zachęcona jednak przez KieJBwnictwo miejscowej Spół­

Bronisław
Kowalski.
Deptuszewksi

Kosów,

dzielni Przemysłu Ludowego przeszła do własnych
bardzo interesujących kompozycji.
Dywany „tkacowskie" tkane splotem rządkowym
posiadają najczęściej wzory roślinne przedstawiające
duże kwiaty lub bukiety w układzie szachownicowym
z bordiurą w postaci wijącej się girlandy (ryc. 17).

Ryc. 16. Dywan dwuosnowowy oparty na starym wzorze.
Wykonała
Dominika Bujnowska. Węgrów. Ft. St. Deptuszewski

281

cia ha stół i wstawki do poszewek na poduszki. Prócz'
/robót szydełkowych spotyka się również serwetki siat­
kowe robione z lnianych nitek na prostokątnej ramie.
Dawny strój ludowy zwłaszcza męski zaginął na
terenie Podlasia Zachodniego prawie doszczętnie.
W świetle przeprowadzonych badań strój na całym
obszarze objętym badaniami przedstawiał się w sposób
tak dalece jednolity, że w e d ł u g wypowiedzi znacznej
ilości informatorów, nawet wioski włościańskie i szla­
checkie nie różniły się ponoć ubiorem. Ubiory te w
znacznej części wykonywane były z materiałów samo­
działowych. Mężczyźni ubierali się w białe koszule
z lnianego samodziału szyte z karczkiem i małym sto­
jącym kołnierzykiem wywiniętym na wierzch. Pod szyją
koszula spięta była czerwoną wstążeczką.
Rękawy
pierwotnie były zupełnie proste, od I wojny z a ś dołem
ujęte w mankiet. Koszule zawsze wpuszczane były do
spodni czyli tzw. „portek".
Ryc. 17. Fragment dywanu ,,ikacowskiego" wykonane­
go splotem rządkowym.
Skrzeszew, pow. Sokołów. Fot.
R. Reinluss

Biaie płótna lniane wykonywane przez kobiety wiej­
skie bywały drukowane we wzory przez farbiarzy
małomiasteczkowych. Pracownia tego rodzaju znajdo­
wała się w Kosowie (prowadził ją żyd nazwiskiem
Karpik), w Sokołowie (również w rękach żydowskich),
w Mord \ch i największa w Węgrowie należąca do
Niemca Albrechta Wegnera, który przybył tu około
r. 1882 z Ozorkowa i prowadził pracownię ze swym
szwagrem Rudolfem Linde. Po I wojnie światowej
pracownię tę przejął ż y d Chiel Kreda. W pracowni
Wegnera przyniesione przez kobiety płótna najpierw
farbowano na jeden kolor, używając do tego barwni­
ków roślinnych (indygo) lub zwierzęcych (czerwiec),
a następnie na granatowym lub czerwonym tle druko­
wano wzór farbą olejną w kolorze białym, żótym lub
czarnym, posługując się kwadratowymi klockami
o wzorze ciętym w drzewie i układanym z metalowych
blaszek i sztyfcików.

Portki latem do roboty szyte były z płótna parcia­
nego, czasem farbionego na granatowo lub czarno. W
święto kawalerowie nosili spodnie z samodziałów lniano-wełnianych w drobne kolorowe paseczki w kolorach
bordo, brązowym, ciemnozielonym z białymi prążka­
mi, starsi z a ś z sukna czarnego lub granatowego.
Na koszulę nakładano bluzkę z rękawami szytą
z materiału podobnego jak spodnie, zapinaną na dwa
rzędy guzil- ów, z kołnierzem przypominającym kołnie­
rze marynarek miejskich. Czasami zamiast marynarek

Wzory były przeważnie roślinne lub też składały
się z drobnych geometrycznych „rzutków". Najczęściej
zdobiono drukami płachty używane jako nakrycia łó­
żek i siedzeń na wozach. Wzór na płachcie składał się
z szerokiej bordiury o wijących się motywach kwiato­
wych i środka jednolicie wypełnionego drobnymi „rzut­
kami". Często pośrodku płachty drukowano duży kwia­
towy motyw o kompozycji centralnej. N a terenach
zabużańskich drukarnia płócien znajdowała się w Sie­
miatyczach. W Ciechanowcu próbował druki n a płót­
nie spopularyzować farbiarz miejscowy, Rudolf Meier
(Niemiec, który druk na tkaninie studiował w Czechach
w Nowym Jiczynie), ale nie znalazły one wśród miej­
scowej ludności powodzenia.
Druk na tkaninie zamarł we wiszystkich wymienio­
nych wyżej ośrodkach po I wojnie światowej w związku
z konkurencją wyrobów fabrycznych.
Hafciarstwn n a t p r p n i p J B o d i f l ^ - 7 : g ^ b £ ^ l ! f g " przedatawia j u ę _ b ^ d z o ubogo. Stare hafty używane do zdo­
bienia stroju (bielizny)" zaginęły od lat kilkudziesięciu,
te zaś, które wykonywane są dziś na serwetkach zdo­
biących stoły czy ściennych makatkach, posiadają
wzory i techniki przejęte z wzorników oraz pism ko­
biecych. Ciekawy natomiast dział stanowią roboty szy­
dełkowe w Dostaci serwetek wykonywanych, jak n a k r y ­

Ryc. 18. Mężczyzna

w bekieszy. Lipki, pow. Sc i:oiów.
Fot. R. Reiniuss

lub pod marynarkę wdziewano kamizelkę o kroju zbli­
żonym do miejskich, z plecami szytymi z podszewki.
Ubiór wierzchni stanowiła sukmana koloru popiela­
tego (w okolicach Węgrowa także farbionego na kolor
ciemnobrązowy) długa, do kolan od pasa w dół posze­
rzająca się kloszowo. Sukmana posiadała kołnierz wy­
kładany z wyłogami, zapinała się na guziki lub cztery
rzędy potrzeb.
Ozdobę sukmany stanowiły oszewki
z czarnej taśmy, obiegające kołnierz i wyłogi. Na
wierzchu sukmany przepasywano się parcianymi pasa­
mi szerokości około 20 cm, tkanymi na z w y k ł y m war­
sztacie. Pasy były czerwone z podłużnymi paskami lub
prążkami w kolorze najczęściej niebieskim lub zielo­
nym.
Prócz sukman noszono też podobnie skrojone
bekiesze, szyte również z samodziałowego siwego suk­
na, ale podbijane kożuchem (ryc. 18), oraz kożuchy
z dużymi kołnierzami farbowane na kolor brązowy.
Ubiór głowy stanowiła najczęściej maciejówka gra­
natowa lub (zimą) stożkowata czapka barania, w le­
cie zaś słomiane kapelusze własnej roboty. W niektó­
rych wioskach zachowały się w pamięci czapki „rogate"
bez daszka z baranim otokiem.
Buty noszono z cholewami, układane w kostce w
fałdy okrągłe lub prasowane w kostkę. Z dawniejszych
czasów zachowała się niejasna i bałamutna w szcze­
gółach pamięć o lipcowych łapciach czyli tzw. ,,lipakach".
Zamki drewniane typu kłodowego spotyka się jeszcze
czasem przy drzwiach budynków gospodarczych, np.
stodół, stajni, chlewów itp. W budynkach mieszkalnych
W3'stępują żelazne skoble, bądź zapadki otwierane z ze­
wnątrz przy pomocy „palucha", względnie zamki sprę­
żynowe z klamką i zamknięciem na klucz. Najczę­
stszą dziś jeszcze formą są zamki z zapadkami, po­
siadające z zewnętrznej strony drzwj wykładkę żelazną
w postaci dwóch tarczek połączonych uchwytem wy­
giętym łukowato czy w postaci prostokątu o lekko za­
okrąglonych narożach, przy czym w górnej tarczce
umieszczony jest ruchomy żelazny paluch służący do
podnoszenia zapadki. Górna tarczka wykładki posiada
z reguły formę ozdobną. Prócz rzadkich na ogół form
geometrycznych, jak kwadrat, romb, elipsa, koło, trój­
kąt, i najbliższych pochodnych, prostokąt z zazębiony­
mi lub faliście wyciętymi brzegami, spotyka się wykładki o górnych tarczkach kutych w postaci serca
lub zwężającego się ku górze listka, czasem pośrodku
swej długości lekko przewężonego. Odmianę tej formy
stanowią tarczki asymetryczne, których górny za­
ostrzony koniec jest w y g i ę t y w lewo lub prawo albo
też przechodzi w szyjkę zakrzywioną i zakończoną
koliście. Czasem ze względów apotropeicznych na szczy­
cie tarczki umieszcza się krzyżyk, który skutkiem łu­
kowatego wygięcia ramion bocznych łatwo przeksztaca się w formę zbliżoną do lilii andegaweńskiej.
Stosunkowo rzadko zdarzają się wykładki o górnych
tarczkach rozdwojonych i zakręconych spiralnie do
wewnątrz lub na zewnątrz. Forma tak pospolita np.
w Małopolsce (widły Wisły i Sanu) na Zachodnim Pod­
lasiu została zanotowana zaledwie trzy razy. Masowo
natomiast występują tarczki z zakończeniami w po­
staci głów ptasich zwróconych profilem. Głowy te są
bądź wykonane w sposób schematyczny, tak że często
ledwo dostrzec w nich można głowę ptaka, bądź sta­
rannie wypracowane z wyraźnie podkreślanymi dzio­

bami, oczami (główka gwoździa) czy nawet kogucimi
grzebieniami. Mniej liczne są wykładki zakończone
dwoma głowami ptasimi zwróconymi do wewnątrz lub
częściej na zewnątrz. Czasem pośrodku między głowa­
mi umieszczona jest na osi symetrii jeszcze j a k i ś pry­
mitywna zdobina. Ogółem na 278 zanotowanych wykładek tego typu prawie 57% stanowiły wykładki
z ptaszkami.
Drugi typ wykładek do zamków z zapadkami sta­
nowią takie, w których uchwyt nie tworzy jak po­
przednio całości z tarczką górną i dolną, ale wpra.
wiony jest w jedną tarczę wyciętą z oddzielnego ka­
wałka żelaza. Typ ten, młodszy od poprzedniego
i mniej rozpowszechniony, występuje w dwóch odmia­
nach. Jedną stanowią wykładki o kształcie tarczy za­
sadniczo prostokątnym, ozdobionych przy węższych bo­
kach wycięciem w formie kółka, łuku, trójkąta czy
motywu przypcmiinającego lilię andegaweńską (rza­
dziej zdarzają się w tej grupie zakończenia w postaci
głów ptasich pojedynczych czy podwójnych (niecałe
13%). Drugą odmianą w tym typie stanowią iden­
tycznie skonstruowane wykładki o tarczach bogato pro­
filowanych, obwiedzionych miękkimi, esowatymi linia­
mi z zakończeniami górnymi w postaci tradycyjnych
ptaszków, wolut czy krzyżyków. Wykładki te dochodzą
niekiedy do 50 cm długości (Liw, pow. Węgrów).
Jak widać z powyższych opisów, zdobnictwo obu
wykładek opiera się przede wszystkim na kształtowa-

Ryc. 19. Kobieta w stroju z pow. węgrowskiego.
Ze zb.
Spółdzielni
Przemysłu
Ludowego w Węgrowie.
Fot.
St. Deptuszewski

283

Na koszuie wkładały tzw. „wcinaki". Były to bluzki
szyte z materiałów kupnych lub samodziału (np. gurowe). Krój ich przypominał bluzki miejskie z I I poło­
wy X I X wieku. Górą bluzka była bardzo obcisła i wcię­
ta, od pasa y; dół miała wąską, doszytą falbankę. Rę­
kawy obcisłe przy dłoni, na ramionach tworzyły wy­
sokie „bufy". Kołnierzyk prosty, stojący, wykończony
był koronkowymi ząbkami.
Spódnice szerokie w cztery „bryty", z tyłu i z bo­
ków zmarszczone, szyte były z kraciastego lub pasia­
stego materiału samodziałowego, tkanego z „guru"
(tzw. „gurówki"), długie były do kostek. Czasem na
szerokość 1 piędzi od dołu biegła naszyta pliska z tego
samego materiału, ale krajanego ze skosu.
Prócz „gurówek" były też noszone spódnice zwane
„sorce", szyte z samodziału tkanego splotem rządko­
wym na kramnym postawie (kupnej osnowie) wątkiem
wełnianym lub mieszanym z bawełną. Były to materia­
ły jednokolorowe
(z reguły ciemne) lub kraciaste.
Spódnice te szyto kloszowo, obwód składał się z 6 „kli­
nów" 1 1 „półbrytku" na przodzie.

Ryc. 20. Krzyż

żelazny kowalskiej roboty. Miedzna,
Węgrów.
Fot. R. Reinluss

pow.

niu sylwetkj wkładki, tylko czasem ozdobną formę
przybiera sam uchwyt, który może być śrubowato skrę.
eony lub poprzecznie karbowany. Do wyjątków należą
ozdoby wytłoczone stemplem, które niekiedy spotyka
się wzdłuż obwodu tarczy górnej lub na paluchu. Ozdo­
by takie częściej już znaleźć można na powierzchni
skobli do kłódek, gdzie techniką t ą wykonany bywa
motyw jodełki, linii łamanej itp. Obok wzorów stemplo­
wych na skoblach i haczykach do futerek i drzwi, tra­
fiają się ozdoby wypukłe, posiadające charakter geo­
metryczny (szereg obok siebie biegnących liter V )
lub roślinny (np. gałązka poziomo położona).
Przy zamkach sprężynowych* z klamkami i zamknię­
ciami na klucz, również spotyka się czasem wykhadkl
o formach ozdobnych, wykonane przez wiejskich lub
małomiasteczkowych kowali. Na ogół jednak przewa­
żają tu formy nawiązujące do X V I I I - czy XIX-wiecznych wykładek występujących w miastach. To samo
powiedzieć można o tzw. „szyldzikach", które przy­
bija się jako ochronę otworu do klucza na skrzyniach,
szafach, czasem i drzwiach do mieszkania.

284

W porównaniu z innymi terenami Polski na Podlasiu
Zachodnim występuje bardzo mało krat żelaznych do
okien. Te zaś, które napotykano, s ą przeważnie pasowe,
wykonane ze starych obręczy do kół, zaopatrzone w
półksiężycowate zęby raz (umieszczone po obu stro­
nach parami lub na przemian ległe). Zębate kraty
wprawia się w otwór okienny pionowo lub rzadziej
poziomo. Dwie tego rodzaju kraty osadzone na krzyż
zanotowano tylko raz jeden w Czerwonce (pow. Wę­
grów).
Kobiety nosiły koszule lniane samodziałowe ze sta­
nem wszytym w karczek i rękawami sięgającymi nieP
łokieć.

0 0

o z a

Na spódnicę przypasywano zapaskę, na święto białą
lnianą w prążki (ryc. 19) lub kratki, tkane najczę­
ściej z czerwonego „guru". Fartuszki te szyte były w
„kliny" lub z falbankami z tego samego materiału kra­
janymi ze skosu. Zdobiono je naszywanymi pliskami,
po krajach obszywano koronką. Prócz w y ż e j opisanych
noszono też fartuszki czarne, alpagowe lub białe ba­
tystowe zdobione białym haftem.
Do pracy codziennej używane były zapaski grube,
czasem parciane, tkane splotem płótna lub rządkowym,
białe w pionowe czerwone j granatowe prążki, lub czar­
ne w paski czerwone i jaśniejsze żółte lub białe prążki.
Kobiecy ubiór zimowy stanowiły tzw. szuby, sięga­
jące do połowy łydek, lub półszubki do kolan. Były
to ubiory wcięte w pasie od tyłu fałdziste. Rękawy,
dołem wąskie, u góry miały sterczące bufy. Kołnierze
były szerokie, wykładane. Szuby szyto z sukna fa­
brycznego w ciemnych kolorach.
N a głowie mężatki nosiły białe czepce płócienne
z ryżką na przodzie, na które kładziono kupne chustki
wiązane na karku.
Trzewiki były wysokie, sznurowane, na wysokim
przewężonym obcasie.
Liczne wywiady zmierzające do ustalenia, czy na
Podlasiu Zachodnim noszone były zapaski naramienne, dały wyniki negatywne. Poza jakimiś bardzo nie­
pewnymi wspomnieniami, nic konkretnego nie dało się
ustalić.
Bardzo interesującym i bogatym działem ludowej
twórczości artystycznej na Podlasiu Zachodnim jest
zdobnictwo w żelazie. Głównyjn ośrodkiem artystycz­
nego kowalstwa był Węgrów, gdzie księgi cechu ko­
walskiego przechowały się od wieku X V I I I , oraz sta­
rożytny Liw. Poza tym niemal w każdej wsi spotyka
się kowali, z których starsi umieją wykonywać ozdob­
ne okucia do drzwi, kraty do okien, krzyże żelazne
itp. Młodsi kowale zajmujący się głównie naprawą na­
rzędzi rolniczych już tych umiejętności nie posiadają.
Kowale podlascy rekrutują się przeważnie spośród gos­
podarzy małorolnych, którzy tym sposobem starają
się zdobyć środki utrzymania. Z wybitniejszych kowali-artystów wymienić należy nieżyjących już kowali
liwskich: Jana Rybieńskiego i ucznia jego, Cypriana

Kodyma. Dziełem Rybieńskiego Są niektóre okucia
przy liwskim kośeiele, budowanym w r. 1904, oraz bar.
dzo piękne wykładki („antabki") przy drzwiach tamtej­
szych domów włościańskich. Z żyjących kowali naj­
zdolniejszy jest Karol Boguszewski (ur. w r. 1882),
posiadający s w ą kuźnię w Paprotni, gdzie pracuje
wraz ze swymi trzema synami. Boguszewski prócz
okuć do zamków, krat itp. wykonuje bardzo piękne
krzyże, których szereg znajduje się n a miejscowym
cmentarzu.
Wśród artystycznych wyrobów kowalskich na pierw,
szy plan wybijają się wyroby związane z architekturą,
a więc zawiasy, zamki do drzwi, kratki do okien, na
drugim miejscu co do liczebności pozostają kute z że­
laza krzyżuje przydrożne i cmentarne, ogrodzenia,
kraty.
Zawiasy
żelazne
występują
przy
okiennicach
i drzwiach. Przy okiennicach s ą to najczęściej tzw.
przez kowali zawiasy „esowe" w postaci krótkiego
pasa żelaznej blachy rozciętego wzdłuż na dwie połowy,
•i których każda w y g i ę t a jest symetrycznie w kształ­
cie litery S. Zakończenia tych rozwidleń posiadają
kształt kolisty, strzałkowaty, względnie (co zdarza się
stosunkowo często) postać ptasich główek z oczami
zaznaczonymi przy pomocy wbitych gwoździ .
Przy drzwiach i wrotach stodół występują raczej
zawiasy „pasowe" w postaci drugich, płaskich sztab
żelaznych, niekiedy poszerzających się elipsowato w
miejscach, gdzie przechodzą przez nie gwoździe, za­
kończonych prostokątnie lub rozklepanych w formie
listka czy g ł o w y ptasiej. Czasem brzegi zawiasów zdo­
bione s ą zygzakowatymi motywami wybijanymi stem­
pelkiem. TJ nasady z a w i a s ó w spotyka się wybijany
motyw w postaci ukośnej kratki, kwadratów z zazna­
czonymi przekątniami lub krzyżyków ukośnych, bie­
gnących między dwoma równoległymi.

dają odleglejszej tradycji, natomiast w starych centrach rzemiosła garncarskiego wyrób glinianych na­
czyń ustał już całkowicie.
N a pierwszym miejscu
wśród nich wymienić należy Liw, miejscowość, gdzie
niegdyś według tradycji istniał cech garncarski, co
świadczy o znaczniejszej liczbie zgromadzonych tam
rzemieślników. Z czasem jednak szeregi garncarzy
przerzedziły się silnie, tak że w ostatnich paru dzie­
siątkach lat było ich w Liwie zaledwie 5, z których
3 już nie żyje (Jan Rybak, Jakub i Walenty Ciepliń­
scy). Pozostali dwaj, Tomasz i Hilary Cieplińscy, prze­
stali wykonywać swe rzemiosło, pierwszy od lat 12,
drugi od 2. Przyczyną zaniechania wyrobu garnków
był mały popyt i wynikające stąd nikłe zarobki. Ośro­
dek liwski reprezentowany
ostatnio przez rodzinę
Cieślińskich wyrabiał tzw. „siwaki", tj. naczynia wy­
palane przy zmniejszonym dopływie powietrza, skut­
kiem czego nabierają one barwy stalowoszarej aż do
prawie czarnej.
Drugim w a ż n y m ośrodkiem garncarskim był Cera­
nów, wieś położona na zachód od Sterdynia. Wyrabia­
no tam również siwaki. Ośrodek ten zamarł w I I po.
Iowie ubiegłego wieku. Z Ceranowa pochodziła garn­
carska rodzina Ziółkowskich, która od trzech pokoleń
wyrabiała siwaki w Kolonii-Graniczniik koło Kosowa.
Ostatni z Ziółkowskich,
Stanisław, żyjący do dziś
przestał toczyć naczynia od r. 1940. Stanisław Ziół­
kowski jest zdolnym garncarzem, którego wyroby od-

Wozy podlaskie z zaprzęgiem w hołoble zamiast dy­
szla prawie nie posiadają okuć zdobionych. Jedynie
obręcz, która wzmacnia zewnątrz piastę od koła, by­
wa czasami dekorowana szeregiem ukośnie biegnących
kresek wytłaczanych przy pomocy stempla.
Bywają niekiedy zdobione stempelkami i inne sprzę­
ty i narzędzia żelazne, jak sochy, siekiery, a nawet
„dusze" do krawieckich żelazek.
Osobny dział kowalskiej twórczości artystycznej sta­
nowią krzyże przydrożne i cmentarne (ryc. 20). Star­
sze krzyże żelazne wykonywane
były ze sztabek
o przekroju kwadratowym lub prostokątnym, często
spiralnie skręconych lub giętych faliście, łączonych ze
sobą nitami lub przez skuwanie. Rysunek krzyża, zra­
zu prosty i skromny, wzbogacał się esowatymi ozdoba­
mi bocznymi z giętej sztabki, promieniami wybiega­
jącym z punktu skrzyżowania się ramion. W czasach
nowszych ramiona krzyży robione s ą często z rur że­
laznych, ą wśród ozdób występują wytłaczane z blachy
motywy roślinne — liście, kwiaty itp.
Garncarstwo, niegdyś dosyć silnie na badanym tere­
nie rozwinięte,
dziś przedstawia się raczej ubogo.
Ośrodków czynnych jest zaledwie 3: jeden w Kolo­
nii — Chodów, pow. Siedlce, drugi w Kopciach pow.
Sokołów (sąsiedniej wiosce), trzeci zaś w Zagrodni­
kach, gm. Stoczek, pow. Sokołów.
Jak zobaczymy poniżej wszystkie trzy wymienione
ośrodki garncarskie są stosunkowo młode i nie posia­

Hyc. 21. Dzban — siwak wykonany przed pierwszą
wojną światową przez Wl. Kazimierskiego. Maliszewo
Nowe, pow. Sokołów.
Fot. R. Reinlusa.

1

ftyc. 22. Sw. Jan Nepomucen, rzeźba w drzewie poli­
chromowana. Wykona! J. Dybowski z Kisielan, pow.
Siedlce; umieszczona w kapliczce w Niwiskach. Fot.
St, Deptuszewski

286

znaczały się zarówno piękną formą jak i techniką wy­
konania.
Trzeci w okolicy Kosowa ośrodek garncarski znaj­
dował się w Maliszewie Nowym. Przed I wojną
światową czynni tam byli 4 garncarze wytwarzający
naczynia siwe, a mianowicie': Jan i Antoni Furmańscy, Józef i Władysław Kazimierscy. Władysław Kazi­
mierski, przezywany „Szczupak", słynął jako wytwór­
ca bardzo pięknych dzbanów (ryc. 21). Garncarstwo
zamarło w Maliszewie w czasie I wojny światowej.
Prawdopodobnie w Maliszewie uczył się swego zawodu
jedyny garncarz mający pracownię w sąsiednich Lip­
kach, Michał Chormański. Według informacji miej­
scowych wyrabiał on garnki siwe i czerwone. Praco­
wnia jego upadła koło r. 1910.
Jak widać z powyższego zestawienia starsze ośrodki
garncarskie nastawione były głównie na wyrób na­
czyń siwych; wyrabiano tam dzieżki czyli garnki bez
uszu na mleko, garnki do gotowania, „dwacki" czyli
„dwojaki" do noszenia strawy, miski oraz „wierciochy", tj. makutry do ucierania maku i dzbanki. Zdo­
bione były one ornamentem gładzonym w postaci linii
pionowych czy skośnej kratki pokrywającej brzusiec,
względnie gęstej spirali obiegającej szyjkę.
Naczynia siwe, dawniej bardzo rozpowszechnione,
zaczęły wychodzić z użycia już w czasie I wojny świa­
towej i zastępowane zostały przez garnki wypalane
na czerwono i szkliwione. Tutaj zapewne leży przy­

czyna upadku starych ośrodków przy równoczesnynl
powstawaniu i prosperowaniu nowych.
Przykładem
mogą być Kopcie i Kolonia-Chodów, dwie sąsiadujące
ze sobą miejscowości, w których garncarstwo zostało
zaszczepione dopiero w latach międzywojennych. Po­
jawił się tam mianowicie ok. r. 1926 niejaki Stępniak,
garncarz z okolic Łukowa (może jeden z członków
rodziny garncarskiej Stępniaków z Glinnego), który
w krótkim czasie nauczył tego rzemiosła szereg osób
rekrutujących się spośród miejscowych małorolnych.
Okres nauki wypadł widać na czasy wyjątkowej
koniunktury, gdyż uczniowie Stępniaka pozakładali so­
bie dobrze
prosperujące pracownie. W Kcpciach,
w warsztacie Wacława Popka, prócz właściciela pra­
cowało kilku uczniów i czeladników, to samo w praco­
wni niejakiego Grabika, poza tym założył pracownię
garncarską Wacław Drabia, do niedawna wyrobnik za­
rabiający na życie łupaniem kamienia przy budowie
gościńca, później uzdolniony plastyk-ceramik. W Ko­
lonii Chodów powstała pracownia Marcina Wyrębka,
ś w i e ż o powstałe warsztaty wyrabiały naczynia z gli­
ny wypalanej na czerwono, pokryte w środku i na po­
wierzchni żółtawozielonym szkliwem, zdobione bądź
rytem, bądź malaturą z pobiałki w równoległe paski
biegnące w górnej części brzuśca. Produkcja garn­
carska obu ośrodków nawiązywała i w formie i w sposobie zdobienia do wyrobów z okolic Łukowa. Najwy­
bitniejszym spośród garncarzy w Kopciach był wspom­
niany w y ż e j Drabia, który prócz naczyń użytkowych
wykonywał również galanterię ceramiczną, jak popiel­
niczki, zabawki dla dzieci czy naczynia dekoracyjne
(flakony, dzbany itp.) o formach niekiedy dosyć dzi­
wacznych, ozdobione na powierzchni nalepianym or­
namentem plastycznym, najczęściej roślinnym.
W okresie I I wojny światowej niektóre pracownie
w Kopciach zostały zlikwidowane, m. in. przestał pra­
cować Drabia.
Podobnie młodym ośrodkiem produkującym naczy­
nia czerwone jest ośrodek w Ząbkowie (gm. Stoczek)
współpracujący ze Spółdzielnią Przemysłu Ludowego
w Węgrowie.
Prócz
wymienionych tu pracowni
produkujących
czerwone naczynia należy wspomnieć o warsztacie nie­
żyjącego już Feliksa Mirowskiego z Borzychów (pow.
Węgrów), który, jako przybysz z obcych stron (skąd
przybył nie wiadomo), założył w Borzychach praco­
wnię przed I wojną światową i wyrabiał naczynia
użytkowe oraz zabawki dla dzieci w postaci zwierzą­
tek i gwizdków, które sprzedawał na odpustach.
Naczynia pochodzące z różnych ośrodków mieszały
się na terenie Podlasia Zachodniego w sposób dość
przypadkowy, rozwożone po wsiach przez domokrąż­
nych „szmaciarzy", którzy za stare
szmaty płacili
garnkami.
Dziś, prócz produkcji ośrodków miejscowych (Zagrodniki, Kopcie, Kolonia Chodów), przenika na inte­
resujące nas tereny ceramika wykonana w regionach
sąsiednich. W zachodniej części powiatu węgrowskie­
go spotyka się garnki z Wyszkowa, z a ś w Sokołow­
skiem czerwone naczynia gliniane pochodzące z Sie­
miatycz, kupowane najczęściej w Drohiczynie. Daleko
mniejsze powodzenie ma ceramika siwa, wyrabiana
w odległych Kleszczelach i Mileczycach. Wyroby Sie.
miatyckie różnią się od zachodnio-podlaskich s w ą wy­
bitnie smukłą formą.

Snycerstwo na Podlasiu Zachodnim reprezentowane
jest bardzo słabo. Poza nielicznymi wypadkami snycer.
skiego zdobnictwa mebli (łóżek, szaf), które zresztą
mają wyraźnie miejski charakter, z dziedziny rzeźby
dekoracyjnej wymienić można jedynie rzeźbione „duhy" (w węgrowskim „duły"), tj. drewniane kabłąki
służące przy wozach do rozpierania hołobli. „Duhy",
pokryte na powierzchni misternym rytem lub rzeźbą
plasko-wypukłą o motywach geometrycznych i styli­
zowanych roślinnych, kupowano z końcem X I X wieku
na targach w Siedlcach, Sokołowie czy Węgrowie,
gdzie przywozili je sprzedawcy pochodzący zza Bugu.
W czasie badań znaleziono kilka tego rodzaju „duh"
0 wzorze niemal identycznym, co mogłoby w s k a z y w a ć
na pochodzenie z jednego ośrodka. Podjęte poszuki­
wania doprowadziły do odkrycia dwóch tego rodzaju
wytwórców, z których
jeden, Aleksander
Zabuski
z Przybyszyna (pow. Siemiatycze), wyraźnie w zdob­
nictwie „duh" nawiązuje do starych wzorów. Na mar­
ginesie należy wspomnieć, że prócz „duh" rzeźbionych
spotyka się też czasem malowane (ornament geome­
tryczny i roślinny).
Rzeźba, figuralna na Podlasiu Zachodnim przedsta- 1
wia się nadzwyczaj ubogo. Nieliczne rzeźby drewnia-'l
ne, jakie spotyka się w kapliczkach (np. w Miedznej
pow. Sokołów), posiadają raczej charakter wyrobów I
warsztatowych, niewiele mających wspólnego ze sztu­
ką ludową.
v
W czasie trwania badań
odkryto jednego tylko
rzeźbiarza ludowego J . Dybowskiego z Kisielan (pow.
Siedlce), którego dziełem jest rzeźba św. Jana Nepo­
mucena z kaplicy przydrożnej w Niwiskach (ryc. 22).
Lepiej nieco reprezentowane jest malarstwo ludowe.
Obrazy ludowych malarzy spotyka się w feretronach
kościelnych z X I X wieku niekiedy całymi seriami.
1 tak na przykład kilka feretronów z malowidłami te­
go rodzaju znalezionych zostało w kościele w Starej Wsi,
w dawnej kaplicy dworskiej w Sinołęce (pow. Węgrów)
i w Paprotni, pow. Sokołów (ryc. 23). Są to obrazy
treści religijnej,
malowane na papierze lub płótnie
farbą olejną, przedstawiające postaci świętych w uję­
ciu najczęściej frontalnym. Rysunek ich jest uproszczo­
ny, postacie traktowane płasko, czasem grubokonturowane paskiem ultramaryny. Szaty, o fałdach sche­
matycznie zaznaczonych, zdobione są niekiedy duży­
mi kolistymi motywami kwiatowymi w kolorach cy­
nobrowym i żółtym. Aureole i tła zwykle czesano
grzebykiem we wzory faliste lub łuskowate. Autorstwa
omawianych tu obrazów ani centrów, skąd się rozcho­
dziły, ustalić się nie udało. W niektórych
byłych
cerkwiach unickich, jak na przykład w Gródku (pow.
Sokołów), znajdują się w różnych schowkach obrazy
malowiane pod wyraźnym wpływem sztuki bizantyj­
skiej.
Równie, ubogo jak rzeźba i malarstwo przedstawia
się sztuka dekoracyjna związana z ludową obrzędo­
wością. W niektórych wsiach powiatu sokołowskiego
udało się zanotować wzory pisanek wykonanych tech­
niką woskową przy użyciu pisaka. Inną formą zdobio­
nych jajek wielkanocnych są wydmuszki oklejane przy
pomocy białka wysuszoną miazgą z sitowia, ułożoną
we wzory spiralne lub obiegające skorupkę dookoła.
Miejsca wolne wypełnione są pęczkami
kolorowej
wełny (Poszewka, pow. Węgrów). Z cyklem świąt Bo­
żego Narodzenia i Nowego Roku wiąże się chodzenie
!

z gwiazdą, turoniem (kozą), bocianem i szopką. Bu­
dynki szopek parterowe, jednownętrzne, bez wież, wy­
konane są w sposób bardzo prymitywny. Lalki do szo­
pek robione s ą z gałganków.
Reasumując przedstawione tu w dużym skrócie wy­
niki naukowe badań przeprowadzonych na Podlasiu
Zachodnim stwierdzić musimy, że są one bardzo obfite.
Zebrany materiał pozwala na zrekonstruowanie pro­
cesu przemian, jakie tamtejsza kultura ludowa prze­
chodziła od połowy ubiegłego stulecia, rzuca też sporo
światła na zagadnienie wewnętrznego
zróżnicowania
kultury ludowej, wynikającej z klasowego rozwarstwie­
nia społeczności wiejskiej.
Przypisy
1

Dr R. Reinfuss: Kierownik Obozu (plastyka ludo­
wa), mgr Z. Reinfussowa: instruktor, zastępca kiero­
wnika, B. Bazielich: absolwent etnografii U J . (ubiór
ludowy), P. Burchard: student etnografii U.J. (archi­
tektura ludowa), L . Dzięgiel: stud. etonografii U.J. (kul­
tura materialna, sztuka związana z obrzędem), Z. K r a ­
sińska: stud. etnografii U.J. (meblarstwo ludowe, zdob­
nictwo wnętrza), M. Szenic: stud. etnografii Uniw. Po­
znań, (garncarstwo, zdobnictwo w żelazie), A. Szym­
czyk: stud. wydziału tekstylnego A. S. P. w Krakowie
(tkactwo, koronka, haft)," A. Stojak: absolwent socjo­
logii U.J. (stosunki gospodarcze i społeczne).
A. Bartecka: stud. historii sztuki U.J., B. Bartman,
M. Czarnecka, H. Czerny, M. Data, M. Kilińska, W.
Ostrzołek, L . Pędziałek, Z. Pysz, A. Surmaj, D. Walknowski: stud. A. S. P. w Krakowie.
A. Jarosiński: Szkice z nadbużańskiego Podlasia,
Warszawa 1925, s. 28.
2

3

Ryc. 23. Wskrzeszenie Piotrowina, obraz olejny z fere­
tronu kościelnego
(polowa XIX wieku). Paprotnia, pow.
Sokołów. Fot. R. Reinluss

267

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.