http://zbiory.cyfrowaetnografia.pl/public/162.pdf

Media

Part of Sprawozdania i recenzje / LUD 1958/59 t.45

extracted text
RECENZJE

314
polskiego", s. v. "Sybila" str. 530). O tej postaci znajdujemy jeszcze u Brucknera w jego "Literatura religijna w Polsce śr~dniowiecznej" t. I str. 95, 1) szczegół interesujący: "W Bieńkowicach
w ziemi Krakowskiej kobiety w "Szczodry wieczór" nie przędą, bo
wtedy czynią to siwilije".
Jeżeli jednak pochodzenie omówionych postaci ze źródeł antyku
greckiego wydaje mi się dostatecznie stwierdzone i pewne, to drogi
wędrówki ich nie są dotychczas dostatecznie jasne, i jak sądzę, stan
tej niejasności potrwa tak długo, aż poznamy bliżej folklor rumuński, który - w przeciwstawieniu do folkloru nowogreckiego, dla
ludzi o wykształceniu klasycznym łatwiej dostępnego, przedstawia
jeszcze dla nas księgę na siedem pieczęci zamkniętą, Wpływy bowiem greckie mogły docierać do nas zarówno dobrze przez RuśUkrainę, długo obcującą z grodami gr'eckimi wybrz,eża Czarnomorskiego, jak przez województwa dunajskie, Mołdawię i Wałachię, z których ostatnie nawet pozostawało w lennej zależności od
P.olski, - i żeby między 2 możliwościami d,okonać pewnego wyboru, folklorysta polski musi w przyszłości w folklorze rumuńskim
o tyle się orientować, o ile już dziś orientuje się w folklorze ukraińskim. To są już jednak dalsze sprawy, w wypadku zaś naszej
tradycji o sybillach stwierdzili-śmy kr,zyżowanie się u na.s prądów,
idących zarówno przez Ukrainę, jak i przez Bałkany, nie mówiąc
o niewątpliwym wpływię tradycji literaokiej.

I

SPRAWOZDA

NIA





SIBIRSKIJ ETNOGRAFICZESKIJ
SBORNIK II (Trudy Instituta Etnografii Akademii Nauk SSSR im. N. N. Mikłucho-Makłaja
n. s. t. XXXV).
Moskwa-Leningrad
1957.
Na treść tego wydawnictwa składają się następujące prace: A. W. SMOLJAK:
M a t e r i a ł y d o c h a rak t e r y s t y k i s o c j a l i s t y c z n e j
k u l t u r y i ż y c i a r d z e n n e j l u d n o ś c i rej o n u C z u k o c k i e go.
Początki
budownictwa
socjalistycznego
na Czukotce przypadają
na
1925 r., kiedy to w osadach pojawiły się pierwsze rady narodowe i spół·dzielnie. Kolektywizacja
w rejonie zostala zakończona w 1952 r. Połączyły
się drobne kołchozy nadbrzeżne trudniące
się polowaniem
na zwierzynę
morską z kołchozami hodowców jeleni.
Jelenie są głównym bogactwem kołchozu, dlatego też ich hodowli po·święca się najwięcej uwagi. Brygada hodowców jeleni jest podstawow~i
jednostką produkcyjną w gospodarstwie. Hodowla jeleni dostarcza kołcho~:nikom żywności, materiału
na ubranie, obuwia i mieszkania, kołchozowi
zaś dochodów pieniężnych. Życie kołcho;',ników w znacznym stopniu związane jest z tą hodowlą. W końcu grudnia - z początkiem stycznia obchodzi
się uroczyście dzień hodowcy jeleni. Uroczystości trwają kilka dni. W końcu
marca lub z początkiem kwietnia urządza się jarmarki wiosenne. Myśliwi
kończą do tego czasu sezon i pr:?;ywożą na jarmark futra. Jarmark odbywa
się również jesienią.
Drugą ważną gałęzią gospodarki kołchozu jest polowanie na zwierzynę
morską. Poluje się na foki, morsy, wieloryby, delfiny. W zajęciach tych
coraz większy udział biorą kobiety, Ze zwierząt morskich
Czukczowie
C'trzymują mięso, tluszcz, skóry. Stosunkowo słabo rozwija się w kołchozie
rybołówstwo.
Na zwiększenie
się ilości osad znacznie wpłynęła
kolektywizacja,
a
w ostatnich czasach rozwija się na szeroką skalę budownictwo. We wszystkich dziedzinach życia rdzennej ludności dają się zaobserwować poważne
zmiany. Kobiety coraz liczniej wkraczają do produkcji, życia kulturalnego
i społecznego. Wiele uwagi przywiązuje
i"ię do rozwoju oświaty ludowej. Zakłada się nowe szkoły, skutecznie postępuje akcja walki z analfabetyzmem,
powstają czytelnie, świetlice, kluby. Ożywioną działalność rozwijają kółk:l
twórczości
samorodnej.
Liczne kadry młodej inteligencji
ujęły w sw~
ręce kierownictwo
całego życia ludności miejscowej.
M. A. SERGEJEW przygotował do druku pracę L S. A r c h i n c z e j e w 3
pt, M a t e r i a ł y d o c h a rak t e r y s t y k i s t o s u n k ó w s p o ł e c z-

J

l

~';. • ,.,'\>"

( ,\
!,

317;~

316
nych
Czukczów
w zwiątku
(; o w ą g Ci s p o d a l k i. zaopatrując

z socjalistyczną
ją wstĘpem i uwagami.

przebu-

Cechą ch a!'akterystyczną
dla stosunków społeczno-gospod8.rczych
Czukjest podział ich na 2 odrębne pod względem ekonomicznym
i oddzi'2lone terytorialnie
grupy:
1) nadmorskich
o:;i"dłych myśliwych (zwierzyna
mcrskal,
2) koczowniczych
Czukczów
trudniących
się hodowlą
jeleni
I'.' tundrze.
Ciągle trwa proces przenoszenia się zarówno osób pojedYliczych
jelk i całych rodzin z jednej grupy do drugiej. Czukczowie zaczęli stopniowe
pJ'zechodzić od myślistwa
morskiego do hodowli jeleni. Z biegiem czast:
;;abijanie jeleni zaczęło nabierać coraz bardziej zorganizowanego
chara:;:teru. Jelenie zabijo.no wiĘcej ze względu na zdobycie futra na ubranie
i mieszkanie
niż ze względu na mięso. Stopniowo przystąpiono
do OSW8j"nia jeleni i z czasem ludzie zaczęli koczować z jeleniami
w tundrze.
W ten !posób powstała
wśród Czukczćw
koczcwnicza
hodowla
jeleni.
Tak ogólnie przedstawia
się pochodzenie
dwoistości w ustroju
snołecznym Czukczów, charakteryzującej
ich rozwój kulturalno-historyc~ny
jako stadium przejściowe
od okresu dzikości do barbarzyństwa,
od piec"
wotnego polowania do prymitywnej
hodowli. U Czukczów panowało małżeństwo grupowe.
W czukockim
koczowniczym
gospodarstwie
hodowli
jeleni istniał podział pracy między mężczyznami
i kobietami.
Podstawową
formą organizacji
społeczno-gospodarczej
Czukczów hodowców jeleni jest zjednoczenie
koczowniczych
leż dla wspólnego Wyp8.sania. Głównym środkiem dla prowadzenia
koczowniczej
hodowli jel(mi
jest silne stado jeleni. Czukczowie hodowcy tworzą dokoła ogólnego stada
stowarzyszenie.
U Czukczów nadmorskich
istnieje natomiast
zjednoczenie
dla wspólnego polowania na zwierzynę morską. Środkiem do polowań jest
łódż morska, dokoła której powstaje wspólna organizacja
Czukczów nadmorskich. Zwierzętami,
na które się poluje są wieloryb, morsy i foki.
U Czukczów można zaobserwować
ciekawe zjawisko społeczno-gospDciarcze, połączenie
systemu stosunków
pierwotnie-przedklasowych
z systemem stosunków
bezklasowo-socjalistycznych.
Ważnym zadaniem
jest
ostateczne i ścisłe określenie granic i składu narodowych okręgów i rejonów. Odczuwa się potrzebę dokonania reorganizacji
stad jeleni. W taki(:h
warunkach koczownicy przejdą do trybu życia osiadłego.
l:ZĆW

W. W. ANTROPOWA:
Zagadnienia
organizacji
woj s k o w o Ś c i u l u d ó w s kra j n e j c z ę Ś c i pół
niej
Syberii.

l

wojenn~j
n o c n o w s c h o d-

Skład ludności skrajnej
części północnowschodniej
Syberii w 2 pol.
XVII i pocz. XVIII w. przedstawiał
coraz dosyć urozmaicony.
Rdzennymi
mieszkańcami
byli Czukczowie, Koriacy, Itelmenowie,
Jukagirowie
i Esl;:imosi. Póżniejsz~'mi przybyszami
na te tereny były ludy grupy tunguskomandżur kiej: Łamutowie
(Ewenowie) i Tunguzi IEwenkowie). W okresie



,<",""

'Mn

~

pozme)szym tj. w 2 pol. XVIII i XIX w. granice roz~jedlenia poszcz.2gólJlych narodowości znacznie się zmieniły.
Organizacja
rodowa w jej formie macierzystej
występuje
w wiĘkszym
lub mniejszym
stopniu jako przeżytek
u ludów północnowschodniej
Syberii. Do cech charakterystycznych
rodu należy zaliczyć wczesną utratę
t'gzogamii. Rozkład organizacji rodowej był związany ze wzrostem sprzec7.ności wewnętrznych.
Cechą charakterystyczną
dużej rodziny patriarchalrwj
u Czukczów i Koriaków jest fakt, że niewolnictwo
nie stało się czy nnikiem istotnym w jej kształtowaniu.
Konflikty
zbrojne
między mieszkańcami
nadmorskimi
kończyły
~;ię
zgodą na mocy decyzji starców. O wyniku walki Czukczów z azjatyckimi
Eskimosami decydował pojedynek na skórze morsa. Ludy północnowschoriniej Syberii - Czukczowie, Koriacy, It21rr.enowie, Eskimosi i Jukagirowie
w XVII-XVIII
w. nie posiadali stałych formacji wojskowych.
Do walki
z plemionami
obcymi organizowano
drużyny
o sile 200-300 mężczyzn;
zjednoczenia wojskcw2 w XVII-XVIII
w. tworzono na zasadzie rodowej.
Uczestniczyły w nich rody spokrewnione.
Funkcji zwierzchnika
cywilnego
i wojskowego
nie łączono, lecz dla celów wojskowych
powoływano
dowó::lców. Dowódcy wojskowi i przywódcy z okresu pokoju podporządkowywali się decyzji rady starszych. Specyficzne warunki życia ludów Syberii
północnowschodniej
nie pozwoliły na ich konsolidację·
Jedynie w celu
obrony organizowano
mniejsze łub większe oddziały, Szczepy północn,)w!chodniej
Syberii prowadziły
między sobą wymianę.
Starcia
wojenne
między poszczególnymi
plemionami
były wywołane przyczynami
zarówno
gospodarczymi
jak i innymi. 'Walka o posiadanie lub zachowanie terenów
myśliwskich
Wy'stępuje jaskrawo w konfliktach
rdzennej
ludności. Wzajemne stosunki Czukczów i Koriaków do końca XVII w. były typowymi
;;tosunkami 2 obcych szczepów. Zmiana gospodarki Czukczów wpływa :1a
przeobrażenie
stosunków wojennych.
Powstanie
hodowli jeleni u Czukczów łączy się z wojnami Czukczów z Koriakami
w XVIII w., które nabierają charakteru
łupieskiego.
Najbardziej
rozpowszechnioną
bronią na terenach północnowschodnich
był łuk jako broń zaczepna. Drugą niemniej ważną bronią była ko;,.i:1,
służąca do obrony. Poza tym \V użyciu były proce i maczugi. Do obrony
ciała uŻyw8.no pancerzy ze skóry, z kości, ist.niały również pancerze żelazne. Poważną rolę odgrywały tarcze. Korzystano także z umocnień. Były
to umccnienia osiadłych ludów, jak również koczowników hodowców jeleni.
Działania wojenne polegały na niespodzianym
napadzie, kiedy to zabij8.n)
mężczyzn, brano do niewoli kobiety i dzieci oraz łupiono stada i inn,"
mienie. l\'ajazdów
dokonywano
niespodziewanie,
aby oszołomić i znisz··
c;:yć wroga. Ludy północnowschodniej
Syberii nie posiadały
stałych oddziałów wojskowych.
Istniała zasada pospolitego ruszenia. Każdy doro~.ły
mężczyzna b~'ł wojownikiem.
Dla utrzymania
sprawności fizycznej orgCl-

.. /
..u/

")

,./

319

318
nizcwano
z łuku.

stale

ćwiczenia,

zapasy,

biegi,

noszenie

ciężarów,

strzelanie



I. S. GURWICZ: Jukagirowie
rodu
czuwańskiego
w pol.
XVIII w. Na podstawie
dokumentu
znajdującego
się w Jakuckim
Archiwum Republikańskim
dokonano
analizy danych o dobytku
zagarniętym
przez Czukczów w 1754 r. podczas napadu na Jukagirów.
Z dokumentu
można wnioskować jaki był najcenniejszy
inwentarz
w użyciu Jukagirów.
Wszyscy oni posiadali jelenie. Prawie każdemu Jukagirowi
odebrano łu!\:
i kołczan ze strzałami.
Najbogatsi
posiadali
kolczugi stanowiące
wielką
wartość i rzadkość.
Wśród zdobytej
broni wymienia
się kopie żelazne,
kiścienie, noże. Znaczną wartość posiadały zwłaszcza narzędzia metalowe:
topory, piły, świdry, młotki, nożyce itd. Złupiono poza tym kotły miedziane
i żelazne, patel:1ie i dzwoneczki.
Ogłoszony dokument
przynosi
cenne wiadomości
dla charakterystyki
kultury Jukagirów
poł. XVIII w.
W. G. KUZNECOWA: Materiały
dotyczące
świąt
i obn~d ó w C z u Ie c z ów - h o d o w c Ó w j e l e n i z n a d r z e k i A m g u e m y.
Cykl świąt zaczynał się jesienią od dwóch ubojów jeleni. Oba święta jesienne z 2 tygodniową
przerwą
między nimi urządzano
w sierpniu
na
miejscach
letniego pobytu Czukczów. Cechą wspólną pierwszego
i drugiego święta był ubój jeleni ze stada wracającego
po długotrwałym
wypasie letnim. Pierwszy i drugi jesienny ubój jeleni obchodzono wszędzie
na całym obszarze zamieszkania Czukczów. hodowców jeleni. Wszystkich obrządków dokonywano w więk,szości wypadków podczas p'ierwszego uboju jeleni.
Pierwszy ubój jeleni poprzedzano
przeniesieniem
mieszkania
na no\'!e
miejsce. Przybycie stada do obozu było sygnałem do uboju. Po zarznięciu
jelenia kobiety zajmcwały
się jego oprawianiem,
a następnie
urządzano
przyjęcie,
podczas którego
główną potrawą
było mięso. Przed drugim
ubojem jeleni podobnie jak i przed pierwszym powiadamiano
mieszkańców
zawczasu o zbliżaniu się stada. Z nadejściem wieczoru gromadzili się gośt:i~
całymi rodzinami. Przybycie stada było połączone z określonym
rytuałem,
na który składało się rozpalanie i rzucanie ognia w stronę stada, strzela!"!ie
z łuków i potrząsanie
kopiami, czemu towarzyszyły
okrzyki ludzi oraz
rozrzucanie żywności ofiarnej. Mieszkańcy
ubierali się w najlepsze szat;!.
Ubój jeleni stanowił drugą część święta. Po zarznięciu jelenia Czukczowie
smarowali jego krwią swoje twarze, ubranie, obuwie, poczym oprawiano
jelenie i składano
ofiary rogom zabitych
zwierząt.
Uroczystości
trwały
5-6 dni. Na zakończenie
rozpalano ogniska dla spalenia kości.
Zawody w biegach były częścią składową różnych obrządków
i świąt.
W zawodach uczestniczyły na równi z mężczyznami kobiety. Ich biegi byJy
urządzane
oddzielnie.
Zawodnicy,
którzy
pierwsi
przybywali
na metę,
zabierali sami nagrody.



Jednym
z obrządków
było poswlęcanie
nowych sań. Gromadziło
się
wówczas sporo uczestników,
składano
ofiarę i spożywano
kiełbasę·
Obchodzono również święto zimowego uboju jeleni w końcu grudnia i w styczniu; uroczystość
poprzedzało
przeniesienie
koczowiska
na inne miejsce.
Uboju jelenia dokonywano
na miejscu
ofiarnym.
Zachowały
się także
obrzędy związane z polowaniem
na zwierzęta
futerkowe,
a mianowicie
na niedźwiedzia
brunatnego,
łosia, rosomaka, wilka. Do tego celu przygotowywano
poźywienie
obrzędowe.
Przed zwłokami
zwierzęcia
rozpalano
ogień, po czym gospodarz składał ofiarę, rozrzucając drobne kawałki jedzenia,
Podział stada jeleni na wiosnę na 2 części wiąże się z szeregiem obrzędów. W dzień podziału stada gotowano specjalne potrawy. Wypełnienie
obrzędu towarzyszącego
odłączeniu
samic jelenia, które się ocieliły wymagało odpowiedniego
ubrania.
Swięto zaczynało
się od uboju jeleni.
Po zarznięciu zwierzęcia oprawiano je i gotowano pożywienie.
Czukczowie obchodzili także święto rogów, na które szykowano specjalne
potrawy
mięsne. Obecni na uroczystościach
popychali
wspólnymi
siłamI
stertę rogów. Następnie gospodyni rozdawała
gościom i członkom rod7iny
po kawałku gotowanego mięsa.
Zimą i wiosną, a czasem również w jesieni urządzali Czukczcwie wyścigi zaprzęgów jelenich. Przynoszono
źywność ofiarną i rozpalano
ogień.
Zawody mogły się zacząć dopiero po rozpaleniu
ogniska; składania
żywności w ofierze dokonywano
zarówno przed odjazdem zaprzęgów jelenich,
jak i po ich powrocie. Na wiosnę po wyścigach
jeleni urządzano
biegi
i kończono zawody zapasami.
Czukczowie
lubią szybką jazdę, używając
do tego celu jeleni rasy łamuckiej.
Zarówno Czukczcwie hodowcy jak i nadmorscy obchodzili święto dziękczynne w okresie od końca października
do początku
stycznia. Spełniali
oni obrzęd w jesieni, zimą i na wiosnę, łącząc go z wyścigami
jeleni,
jesiennym ubojem, na wiosnę ze świętem rogów. Gotowano potrawy ofiarne
z mięsa i kaszy. Po złożeniu ofiary goście i członkowie rodziny przystępowali do jedzenia.
Obrzęd wioślarzy
obchodzono jedynie na wybrzeżu
morskim.
Odprawiano go jednocześnie
z biegami. Kobiety przygotowywały
żywność, mężczyżni zaś dostarczali
lasek jako wioseł. Obrzędowi
towarzyszyło
rozpJ.lemie ogniska. Przed mieszkaniem
ustawiano
duże sanie ciężarowe i prz)'mocowywano
wiosło. Zaczync<no od czynności związanych
z istotą święta:
,.łódka" i "wioślarze".
Zawodnicy
wsiadali
do sani i uderzając
laskami
udawali, że wiosłują, później zrywali się i biegli. Po powrocie otrzymyw~li
nagrody. Po zakończeniu
biegów następowała
część ofiarna obrzędu, rzucano mięso do ognia i na ziemię, a po spełnieniu ofiary rozpoczynano ucztę.
U Czukczów istniały także obrzędy 2-wiązane z rybołówstwem.
Swięta i obrzędy Czukczów obrazują
tę bazę gospodarczo-materialną,
na której się one kształtowały.
Włodzimierz
Zajqczkowski

321

320
SOWIETSKAJA ETNOGRAFIJA
AN ZSRR, Moskwa 1955 z. :l B. 1. S z ar e w s k a j a.
Los
m łod zie ży
lu d ności
t u b y l czej
w e
współczesnej
Australii.
Artykuł Szare,-,'skiej jest napisany
na marginesie
wystawy
zorganiz::Jwanej latem 1950 r. w Londynie, poświęconej
twórczości młodzieży au to~htonów Australii. Los młodzieży autochtońskiej
jak i metyskiej w Austnlii
jest niezmiernie ciężki i nie ulega prawie żadnej poprawie. Jest ona nadal
wychowywana
w szkołach misji, w których nauczanie ogranicza się do katechizmu, modlitwy i pieśni religijnych.
Po wyjściu ze szkoły dzieci idą do
pracy fizycznej i szybko zapominają
o na"oytych wiadomościach
pozostając niemal analfabetami.
Dyskryminacja
rasowa w Australii
ma odmienne oblicze niż w USA
lub Południowej
Afryce. Rezerwaty
przeznaczone
dła autochtonów
eliminują ich w zasadzie z życia społecznego, nie potrzebne tym samym są
c50bne szkoły dła nich lub zakaz uczęszczania do szkół państwowych.
Na
północy, gdzie autochtoni i metysi są dość liczni "biali" protestują
przeciw
uczęszczaniu dzieci autochtonów
do szkół ogólnych. Zresztą nędza najczęściej nie pozwała im na posyłanie dzieci do szkół. Najambitniejsze
rodziny
tubylcze,
po wielu wysiłkach
i próbach,
najczęściej
same rezygnują
z kształce"ia
dzieci.
Szariewskaja
opiera swój artykuł
na książce Mary Durack
M i Ił e 1',
Child Artist
of the Australian
Bush, Sydney 1952 r., poświęconej
historii
szkoły w rezerwacie
Carrallup,
położonym
na południe
od stolicy Za
chodniej Australii - Perth, na pograniczu pustyni Wiktoria.
Kerrołupe jest to coś w rodzaju obozu dla zwolnionych z wiezień pr7cstępców, pijaków, nieuleczalnie
chorych, zbiegów ze stacji misji itp. Warunki życia wprost przerażające.
Administracja
obozu zorganizowała
dla
dzieci, które dzieliły los rodziców, lub rodziły się w obozie z przygodnych
związków, szkołę początkowo nie odbiegającą w swym programie od szkół
misyjnych. Jednakże z chwilą przybycia w 1945 r. nowego nauczycieła Pal'ł
What, pedagoga - entuzjasty, który wraz z żoną wywalczył łepsze traktowanie dzieci przez administrację
obozu, poziom nauczania podniósł się zna~znie. Lekcje rysunków, które początkowo miały służyć jako lekcje rozwijające spostrzegawczość
dziecka, odkryły przed What'em kilka prawdziwie
utałentowanych
chłopców. Wizyty inspektora
szkolnego Crebba oraz zorganizowana w Perth wystawa pruc kill:u chłopców wywołała wiele hałasu.
Celem położenia
kresu
podejrzeniom
o redagowanie
rysunków
przez
What'a zorganizowano
popis chłopców w trakcie wystawy
na dowolnie
zadawane im przez publiczność tematy. Wystawa objechała większe miasta Australii i zawędrowała
w lutym 1950 r. do Londynu, budząc podziw
i entuzjazm.
Ogólne zainteresowanie
obozem w Carrallup
zmusiło władze administrac~'jne do podjęcia decyzji przeniesienia
właściwego obozu gdzie indziej;

I

dziewczęta umie5zczono w szkołach misyjnych, które zapewnią im co najwyżej prace pomocnic domowych, w Carrallup
zaś zorganizowano
fermę
na której pozostali chłopcy. Ferma jest pomyślana
jako przedsiębiorstw::>
dochodowe, obsługiwane
przez dawnych wychowanków
szkoły rezerwatu.
Najbardziej
utalentowanym
chłopcom -dano pracę w mieście i zezwolono uczęszczać do popołudniowych
szkół technicznych. Wyczerpująca
praca
fizyczna w ciągu dnia nie pozwoliła jednak na poważniejsze studia a zniechęceni chłopcy zaangażowali
się do prac na fermach.
A. 1. PERSZYC,

A l' a b o w i e S a u d y j s k i e j A l' a b i i.

Na wstępie A. 1. Perszyc podaje krótki zarys wypadków historycznych,
które doprowadziły
na pocz. XX w. do powstania
państwa Saudyjskiego,
wspieranego
w swych dążeniach
do niezależności
i zjednoczenia
przez
Związek Radziecki, wbrew zresztą bezpłodnym wysiłkom polity ków angiel;,:kich i amerykańskich
dążących do podporządkowania
półwyspu
Arabskiego swym interesom.
Ludność Saudyjskiej
Arabii dzieli się, jak niegdyś, bardzo wyrażnie na
koczowniczą i osiadłą. Ludność osiadła zajmuje się rzemiosłem,
drobnym
przemysłem
i handlem,
chłopi zaś rolnictwem
i hodowlą. Ludność koczownicza zajmuje się przede wszystkim
hodowlą bydła, obok tego do~;ć
często rolnictwem.
Nieliczna ludność miejska, zajmuje się przeróbką
.>u;:owców rolniczych.
Większość robotników
jest zatrudniona
w przemyqe
'łaftowym
Kompanii
arabsko-amerykańskiej
lub na budowach
amerykańskich. Pozostali mieszkańcy miast pracują jako służba domowa, robotnicy, nosiciele wody itp. Nieliczni
są również
osiadli rolnicy.
Ziemię
nawadniają
za pomocą kanałów irygacyjnych,
czerpiących wodę z olbrzymich zbiorników.
Urządzenia
irygacyjne
jak też normowanie
wody jest
surowo strzeżone.
Ze zbóż uprawia się najczęściej: pszenicę, jęczmień, kukurydzę
i durro;
z roślin strączkowych:
soczewicę. groch, fasolę i tykwę. W sadownictwj'e
przeważa uprawa palmy daktylowej,
winogron, fig itd.
Technika uprawy roli jest b. niska; ułepszenia
stosowane
są rzadko.
Do tej chwili używa się t. zw ... arabskiego"
pluga z drzewa, do którego
zaprzęga się wielbłąda,
osła lub byka, w biedniejszych
gospl)darstwach
~L.asami nawet kobiety. Ziemia jest tu uprawiana
za pomocą drewnianc.i
motyki. Po zaoraniu,
celem spulchnienia
ziemi ul'.ywa się drewnianych
grabi, łopat i n'dli. Zboże jest żęte sierpami
lub krzywymi
noż.\'carni
(·grodniczymi. :\!łóccnie zboża odbywa się za pomocą bydła, które przepęd;::"
się po rozeslanych na ziemi snop,>.ch. Do wiania ziarna uŻ.\·wa siC; sit i wil';lozębnych, drcwni,myeh
wideł. Ziarno oddziela się cd plew również SPCs)bem podrzucania
\V palmowych
plecionkach
lub na drewnianych
taca(;h.
Zboże miele się \V ręcznych młynkach
kamienr.y·ch,
czasami tłucze się
\,' drewnianych
stępach.
21 "Lud",

t. XLV

322
Stosunki towarowopiemęzne
w gospodarstwach
rolnych są ro~winię~:
słabo. Gospodarstwa
w dużym stopniu są samowystarczalne.
Wlększo~c
przedmiotów koniecznych w gospodarstwie
jest wyrabi.ana p~zez domow~lków. Kobiety tkają wełniane materiały i dywany, lepIą ghmane naczym~,
sporządzają
obuwie i uprząż. Mężczyżni wyprawiają
.skóry, spo~zą~zaJą
narzędzia z drzewa do uprawy roli, toczą kamienie do ~a~en: Za p:e?lą?ze
kupuje się tylko wyroby metalowe i tkaniny. Kowale l mm rzemleslmcy,
dość zresztą nie liczni, stanowią zamkniętą w sobie kastę.
Drugą, liczbowo przeważającą
grupą ludności Saudyjskiej
Arabii są
koczownicy, hodowcy wielbłądów, przewodnicy karawan i beduini, mieszkańcy pustyni. Plemiona te wędrują tradycyjnymi,
ściśle ustalonymi szlakami, przebywając
ogromne przestrzenie
pustyni. Ogranicza to możliwości
hodowli bydła, które nie może pozostawać przez dłuższy czas bez wody.
Posiadanie konia jest oznaką niemałej zamożności.
Hodowla kóz tak rozwinięta w Syrii i Iraku nie rozpowszechniła
się
w Arabii Saudyjskiej
i tylko niewielka
liczba napółosiadłych
plemion
z Nedżd, Dżebel Szammar i doliny Hidżazu uprawia tę hodowlę.
Już w XIX w., gdy półwysep Arabski został wciągnięty w orbitę polityki krajów kapitalistycznych
rozpoczął się upadek hodowli wielbłądów
i karawan, jako środków transportowych.
Po pierwszej wojnie światowej
stan ten pogłębił się wraz z budową autostrad
automobilowych
na szlakach handlowych i pielgrzymek karawan, to też cena wielbłądów ogromnie
spadła a beduini znaleźli się w nędzy. W tych warunkach
zrodził się
wśród nich pęd do osiedlania się. Rząd państwa saudyjskiego
popierał ten
ruch, sprzyjało to bowiem up<Jrządkowaniu mocno zdezorganizowanego
życia
gospodarczego. Zaczęto organizować kolonie rolnicze (hidżry). W stosunku
jednak do całości plemion koczowniczych
była to stosunkowo
niewielka
ilość. Reszta z braku ziemi uprawnej
zmuszona była kontynuować
nadal
hodowlę wielbłądów i organizować karawany.
Stosunki społeczne Saudyjskiej
Arabii są mieszaniną ustroju feudalnego
z przeżytkami patriarchalno
- rodowego oraz z zaczątkami ustroju kapitalistycznego.
W głębi Arabii do niedawna spotykało się jeszcze niewolnictwo oparte na wwozie i sprzedaży Afrykańczyków.
Pozostałością ustroju
feudalnego jest duża ilość wielkich własności ziemSKich, choć niewielka
część ziemi jest uprawiana przez feudała reszta zaś jest oddawana w dzierżawę. Powszechny
jest zwyczaj oddawania
ziemi chłopom pod uprawę
na warunkach
podziału zbiorów. Część przypadająca
chłopom nie wynof,i
więcej jak 1/3 zbiorów. Poza uprawą roli ci.ąż.ą na nich ,inne Obowią:ki
jak czyszczenie i naprawa
kanałów irygaCYJnych, posługi w domu ZIemianina itd.
Niepoślednią rolę odgrywa we wsi arabskiej handla~z, li~hwiarz;, u.dzielając chłopom pożyczek na wysokie procenty zmusza Ich rownoczesme do
pracy dla niego i do podziału zbiorów itd. Chłopi osiedli na środkowych

323
terenach Półwyspu arabskiego zachowali wiele przeżytków
ustroju pat;iarchalno - rodowego, podział na rody zamieszkujące
jedną wieś i na p10miona obejmujące
pewną grupę wsi. Na czele plemienia stał dziedziczny
szejk zatwierdzany
przez władzę centralną.
Szejk w gruncie rzeczy jest
feudałem,
a jego ziomkowie
poddanymi
chłopami
uprawiającymi
z8garniętą niegdyś przez szejka ziemię. Korzystając
z takiego sto nu rzeczeszejk pobiera nie tylko dzierżawę w postaci naturalnej
ale każe płacić
dodatkowe opłaty.
Wśród pl<:mion koczowniczych
panują
również
stosunki
społeczne
o charakterze
feudalnym,
choć w większej mierze zachowały one przeżytki ustroju patriarchalno
- rodowego. Wśród plemion koczowniczych
śdśle przestrzegana
jest rodowo - plemienna organizacja.
Rodziny beduińskie są zespolone w niewielkich grupach rodowych - patronimii;
kilka
patronimii tworzy póżny ród patriarchalny.
Ród tego typu nie jest podobny
do klasycznego rodu matriarchalnego
lub wczesnopatriarchalnego
ponieważ
zezwala na wlasność prywatną, uznaje podział na warstwy społeczne zależnie od posiadanego
majątku,
dopuszcza do wyzysku. Mimo wszystko
członkowie
rodu są zjednoczeni
tradycyjnymi
więzami
gospodarczymi,
społecznymi i ideologicznymi. Ród jest uważany za zespołowego właściciela
pastwisk i studni, i jest obowiązany do obrony swoich członków; ród posiada swój wasm to jest znak do znaczenia bydła, swoją nazwę wywodzącą
się od imienia przodka założyciela rodu. Członkowie rodu uważają się za
braci a starsi nazywają młodszych bratankami,
młodsi zaś starszych .._
wujami.
Rody są zjednoczone w plemiona na czele których stoi szejk wywcdzący się z rodziny w której stanowisko to jest dziedziczne. Urząd szejka
jest obecnie zatwierdzany
przez rza.dcę dzielnicy na której terenie znajdują się koczowiska i ziemia plemienia. Urząd sędziego plemienia jest również dziedziczny. Do zadań sędziego "aryfa" należy przestrzeganie
i objaśnianie prawa zwyczajowego.
Stanowisko
sędziów plemiennych
zostało
uznane przez rząd. Do warstwy uprzywilejowanej
plemienia należy równie rodzina "akidów", rodzina wodzów. W chwili obecnej urząd akida
zestał zniesiony, jednakże dochody z nim związane i zaszczytny tytuł istnieją nadal.

r
I

!

Rodowo - plemienna organizacja i przeżytki ustroju rodowego są formą
w którą przeoblekły
się w rzeczywistości
typowe stosunki społeczne feudalne. Szejkowie, sędziowie i akidzi pod pozorem pomocy rodowej eksploatują biedotę plemienną, wyzysk zaś stał się bardziej uciążliwy po powstaniu
zjednoczonego
państwa Saudyjskiego.
ponieważ zmniejszyły
się dochody
szejków płynące z grabieżczych
napadów na plemiona osiadłe w oazach
i karawany
kupieckie;
Wzrastający
ucisk plemion
tach 20-tych XX w.

beduińskich

wywołał

szereg powstali

w 1<1-

325

324
Biedota chłopska ucieka do miast, lecz słabo rozwinięty
przemysł
<lie
może ich zatrudnić - to też po bezowocnych poszukiwaniach
pracy najczę~ciej wracają oni do swych gospodarstw
zadłużonych
i obciążonych różnego
rodzaju podatkami.
Ci którzy pozostają w mieście są napół włóczęgami
i imają się naj niższych posług.
Panujące przeżytki ustroju rodowo-patriarchalnego
zachowały w Arabii
Saudyj~kiej
wielką rodzinę. Władza ojca jest w rodzinie nieograniczona.
Syn nawet w starszym wieku nie ośmieli się usiąść w obecności ojca lub
jeść z nim z jednego naczynia. Odwieczny
obyczaj pozwala ojcu zabić
nieposłusznego
syna lub córkę·
Stanowisko
kobiety w życiu społecznym i w rodzinie jest nadzwyczaj
upośledzone. Mimo, że główny ciężar prac gospodarczych
spoczywa na jej
barkach, jest ona pozbawiona
prawa własności i dziedzictwa.
Jedyną jej
własnością pozostaje mercha tj. zapłata za kobietę, która stanowi jej zabezoieczenie materialne
na wypadek
rozwodu lub śmierci męża. Zarówno
;ona jak i córka nie dziedziczą po zmarłej głowie rodziny, chociaż córka
według prawa powinna dziedziczyć po ojcu 1/3 pozostawionego
majątku,
prawo to je~t jednak przestrzegane
tylko w miastach. Dzieci należą do ojca.
Z;:bójstwo kobiety, która shańbiła swą rodzinę nie jest uważane za przestępstwo, lecz za obowiązek głowy rodziny.
Mężczyżni żenią się od lat 16-tu, kobiety wychodzą za mąż od lat 12-tu.
Małżeństwa
są ustalane
przez rodziców, młodzi poznają
się w trak-::ie
zawierania
małżeństwa.
Wprawdzie na wsiach i wśród plemion koczowniczych chłopcu pozwalają wybrać sobie pannę, jednakże ostateczna decyzj':!
jest podejmowana
przez ojca. Arabowie starają się zawierać małżeństwa
w wąskim kręgu krewnych.
Najbardziej
pożądanym
związkiem jest małżeństwo stryjecznych
braci i sióstr. Oświadczyny
kuzyna o rękę kuzynki
nic mogą być odrzucone;
kuzynowi wolno porwać kuzynkę
w wypadku
odmowy.
Chociaż religja i zwyczaje
zezwalają
Arabom
na wielożeństwo
jest
to jednak zjawisko dość rzadkie. Tylko ludzie zamożni posiadają kilka żor •.
Przy zawieraniu umowy ślubnej często umieszcza się warunek. że mąż poprzestanie na jednej żonie.
Zwyczaje weselne są nieco różne u poszczególnych
plemion i w dzielnicach kraju. Rodzina pana młodego płaci tzw. merch w wysokości zależnej
od sytuacji społecznej i 00 zalet panny. Za wdowę i rozwiedzioną żonę pb1ci
się mniej. Na miesiąc przed ślubem sędziowie ustalają
warunki
umowy
ślubnej. Wesele rozpoczyna się w poniedzialki
lub wtorki ,v domLl pann.'·
młodej i trwa, w zależności od zamożności rodziny 1-7 dni. Po weselu
panna młoda przeprowadza
się do domu męża. Koszty weselne ponosi
rodzina pana młodego; są one zazwyczaj bardzo wysokie; rodziny mniej
z3możne popadają w długi a niejednokrotnie
w zupełną ruinę·
Narodziny
dziewczynki
są przyjmowane
z niezadowolcr:iem:
urodzin.'·

,



I
!

chłopca są witane z radością· Od chwili urodzenia syna rodzice są nazywani od imienia syna: ojciec tego a tego, matka tego a tego. Dziecko karmi
się piersią 2 a nawet 3 lata. Dzieci zaczynają
dość wcześnie pracować,
pomagają
w gospodarstwie,
pasą bydło, w mieście zaś idą do służby.
Do szkoły chodzą zarówno chłopcy jak dziewczynki
zamożniejszych
rodzin:
dziewczynki jednak są wycofywane
ze szkoły i pozostają zamknięte w domel
do momentu dojrzałości. Do niedawna jeszcze zamożni mieszczanie oddawali
starym obyczajem, synów na wychowanie
do beduińskich
~zejków; w środkowej Arabii zwyczaj ten trwa dotychczas. Dużą rolę w wychowaniu dziec!{a
odgrywa dziadek ze strony matki, gdyż Arabowie uważają, że każdy człowit"k
dziedziczy wiele cech charakteru
po dziadku ze strony matki, dlatego też
powinien on specjalnie troszczyć się o swego wnuka.
Urodziny dziecka, pierwsze postrzyżyny
oraz pierwsze włożenie kaftana
są uroczyście obchodzone w zależności od stanu zamożności. Chłopcy podlpgają obrzezaniu między 3-cim a 7-ym rokiem w mieście, między IQ-tym
- 12-ym rokiem na wsi. Na wsiach obrzędu tego dokonuje wielokrotnie
kowal;
moment
ten jest uroczyście
obchodzony.
Prócz tego obrzędu,
właściwego
wszystkim
muzułmanom,
mieszkpńcy
środkowej
Arabii
dl)
niedawna
przestrzegali
również
obrzędu
as-saleh
tj. zdzieranie
skóry;
jest to bolesna operacja, której poddawano chłopców między 16-ym a 17-Y111
rokiem życia na znak przejścia do wieku męskiego. Obyczaj ten znikł pod
wpływem Wahhabitów,
nieustannie
zwalczających
dawne przeżytki. Dzięki
nim również znikł obyczaj oddawania
chłopców, zaś przede wszystkim
dziewczynek
tzw. infibulacji,
która miała zapobiegać stosunkom płciowym
młodzieży przed małżeństwem.
Rolniczy
charakter
kraju
oraz słabo rozwinięty
przemysł
określają
specyfikę miast. Są to przede wszystkim
ośrodki administracji
i rynki,
obsługujące
pobliskie okręgi ::"olnicze. stąd też miasta zachowały do d:~i':;
dnia wygląd wschodnich
miast średniowiecznych
z labiryntem
wąskich
uliczek i zaułków, z krytymi bazarami, minaretami,
kawiarniami
i domami
z fasadami wewnętrznymi.
Zamożny ciom miejski jest to czworobok niskich budynków
związanych
centralnym
podwórkiem
wewnętrznym.
Pokoje są długie i wąskie nie łączące się ze sobą. Dom jest podzielony na stronę żeńską i męską. Drzwi
i okna wychodzą na podwórko wewnętrzne.
Podwórko wewnętrzne
posiada
portyk nad którym biegnie kryta galeria. Na podwórku
spędza rodzina
wickszą część dnia; jest ono pokryte matami, chodnikami
łub dywanami,
podzielone kotarami, z basenem lub studnią .
Murowany
typ tzw. domu śródziemnomorskiego
nie jest charaktery;tyczny dla budownictwa
biedniejszych
warstw ludności, które muszą zada-o
w3lać' się lepiankami
jednoizbowymi;
\V
większych
miastach
widzi się
b. często wielkie skupi~ka chałup byle jak ustawionych.
Domy wiejskie
są otoczone budynkami
gospodarczymi
z podwórzem

326
zewnętrznym zamkniętym ścianą z gliny. Domy bogatych włościan składają
się z kilku izb i są podobne do domów typu śródziemnomorskiego,
Podwó.<ze wewnętrzne
łączy się z ulicą za pomocą szerokiego korytarza, którego
czę~ć jest odgrodzona dla bydła, siana itd.
Namioty koczowników zwane "domami z koziej sierści" ustawia się na
tykach, których ilość i wysokość jest zależna od zamożności właściciela.
Biedny namiot posiada od 2-3 tyk, bogaty 9 potrójnych
rzędów tyk.
Ni' tyki naciąga się wełniany materiał z pionowo zwisającymi
ściankami.
Namioty szejków i bogatych koczowników są podzielone kotarami na l;::Jk~
pomieszczeil przeznaczonych
dla gości, żon i zapasów.
Strój jest odmienny wśród poszczególnych grup ludności. W miastach
najbardziej
jest rozpowszechniony
tzw. "mekkański
ubiór" składający
si~
z długiej i szerokiej
białej koszuli, kolorowej
narzutki
bez l'ękawów,
kaItana i niewysokiej, okrągłej czapeczki lub turbanu. Strój ten jest przeźytkicm ustroju patriarchalnego
i jest noszony przez bogatych mieszczan
1 wiejs\ich
bogaczy. Obecnie noszone są również ubiory
europejskie.
Biedota miejska nosi ubiór półeuropejski
tzn. koszulę włożoną na wierzch
tanich i lichych spodni, narzutkę bez rękawów, zimą kurtkę z sukna lub
waciak.
Ubiór osiadłego chłopa składa się z białej koszuli i szerokich zwężonych
t.: dohl spodni; spodnie są specyficzną
częścią ubioru chłopskieg0. Zimą
noszone są kurtki ze skóry owczej lub płaszcze aby z owczej, koziej lub
wielbłądziej
wełny, szerokie i długie, bez zapięcia z przodu z otworami
dla rąk, lub rzadziej, z krótkimi rękawami.
Zasadniczymi
częściami ubioru koczowników
są: biała lub niebiesrl:a
koszula, aba i chusta na głowę, używana powszechnie w Arabii nie tylko
przez Beduinów, lecz również przez chłopów a nawet mieszczan, Jest to
kwadratowy kawałek materiału złożony po przekątnej i zarzucony na głowę
tak, że jeden z rogów opada na potylicę i szyję, dwa pozostałe na plecy
lub przykrywają
dolną część twarzy. Chusta jest przytrzymana
za pomocą
sznura dwa razy okręconego wokół głowy. Kolor sznura i chusty wskazywRł
ongiś na przynależność
plemienną lub dzielnicę pochodzenia.
Powszechnie używanym
obuwiem są skórzane sandały przymocowane
du nogi pętlą przesuniętą
pomiędzy palcami. Beduińskie sandały są często
noszone przez chłopów i mieszczan.
Ubiór kobiecy niEwiele różni się od męskiego. Na wierzch szerokich,
zwężonych u dołu sj::odni wkłada się długą koszulę, podpasaną
pasem.
.Tako zwierzchnia odzież używane są narzutki bez rękawów, kaftany lub
plaszcze. Na głcwie noszą kobiety chustę najczęściej
koloru czarneg0.
czasami niebieskiego lub czerwonego. Zakrywanie
twarzy jest stosowane
tylko w miastach i okolicach podmiejskich.
Do tego celu służą czarne
zasłony lub białe, ozdol::ione r;o orzegach frędzlami;
zasłony bogatych
mieszczanek przetykane
są złotą nitką lub obszyte koronką. Kobiety noszą

327
wszystkie
możliwe upiększenia
z niebieskiego
i zielonego szkła, rogu,
masy perłowej, ołowiu, srebra i koralu; bransolety
i obrączki na nogach,
pierścienie i ozdoby nosa.
Bardzo rozpowszechniony
jest tatuaż; dziewczynki po skończeniu 6 lat
są tatuowane czerwoną lub zieloną farbą. Tatuaż pokrywa czoło, policzki,
ręce, pierś, stopy nóg; najstaranniej
tatuowane jest czoło i podbródek.
Rodzaj pokarmów
jest zależny nie tylko od stopnia zamożności lecz
i od charakteru
zajęć ludności. Chłopi spożywają przede wszystkim produkty rolne, koczownicy zaś produkty związane z hodowlą bydła.
~Podstawowym produktem spożywanym przez ludność osiadłą jest jęcz·,
mień, czasami chleb pszenny, wypiekany
w formie lepioszek. Najczęsts~ą
potrawą
jest bUTguL kasza z tłuczonej
pszenicy lub kukurydzy
zalana
zsiadłym mlekiem, w czasie świąt pokryta kawałami mięsa. Zupy gotuje
się z grochu, soczewicy lub dyni. W wielu dzielnicach narówni z potrawami
z ziarna zbożowego cenione są daktyle. Najczęściej sporządza się z nich
masę zmieszaną z jęczmienną mąką. Z daktyli wytwarza
się też wódkę
a z soku palmy daktylowej warzy się cukier l przyrządza się napój lagbi.
Ludzie niezamożni jadają mięso rzadko, przeważnie
w czasie świąt;
mięso spożywa się uroczyście, podobnie jak kawę pije się w znamiennych
chwilach życia rodzinnego, chociaż jest to tradycyjny
napój Arabów ZJ1al"!Y
im od XVI w.
W potrawach Arabów koczowników przeważa mleko. Zimą i na wiosnę,
gdy udój jest najbogatszy
robi się zapasy masła. Sery są mało znane.
Arabowie sporządzają proszkowane mleko za pomocą długiego gotowania;
w trakcie
gorących dni jako napój orzeźwiający
służy mleko zsiadłe
rozrzedzone wodą. Na drugim miejscu znajdują się produkty rolne, które
koczownicy muszą kupować, jest to przede wszystkim
chleb i daktyle.
Mięso na stole koczownika pojawia się rzadko i to przy końcu lata, gdy
pasza maleje a bydło nie daje mleka.
Arabowie Saudyjskiej
Arabii mówią jednym z pięciu podstawowych
narzeczy języka arabskiego, który dzieli się na dialekty Nedżda, Hidżaza,
Asira i in. Każdy z dialektów ma swoje specyficzne cechy w obrębie p'Jszczególnych plemion.
Zródła arabskiej
literatury
sięgają wczesnego średniowiecza.
Utwory
starożytnej poezji arabskiej prZEZ długi okres przekazywane
ustnie, zostały
utrwalone na piśmie w poło IX w., w okresie kalifatu bagdadzkiego.
Najbardziej
znane są utwory
poetów Irmuł-Kajsa,
Antary,
Zuhejra
i in .
Pierwszym
utworem prozy literackiej
był koran, spisany w pał. VII \\'.
W przeciwieństwie
do starożytnej poezji arabskiej koran, który daje obraz
społeczności przechodzącej
do układu klasowego powstał nie wśród
beduinów, lecz wśród iudności osiadłej, w środowisku
handlowo-rzemieślniczym mieszkańców Mekki i Medyny.
Po utrwaleniu na piśmie klasycznej poezji arabskiej, dalszy rozwój lite-

329

328
ratury Arabii był słaby, ogra~iczony
do utworów
religijnych
chylących
się ku upadkowi świętych miast Hidżaza - Mekki i Medyny. Nowy rozkwit literatury nastąpił dopiero w XX w. pod wpływem ogólnego odrodz;~nh
arabskiej sztuki, które nastąpiło w pol. XIX w. w Syrii i Egipcie.
Wielkim bogactwem
i różnorodnością
odznacza się ustna i muzyczna
twórczość ludowa. Mimo, że Wahhabici
surowo zabraniają
uprawiani"l
muzyki, tańców i pieśni świeckich
we wsiach szczególnie w okręgach
koczowniczych,
pieśnią, muzyką
i tańcami
święci się święta rodzinn':?,
wesele, urodziny dziecka, obrzezanie.
Najbardziej
popularne
są beduińskie
pieśni
ludowe
o charakterze
miłosnym lub bohaterskim.
Obok tego powszechnie
śpiewane
są pieśni
poświęcone pracy; są to pieśni poganiaczy wielbłądów,
kobiet. ubijającyc~
masło itd. Powodzeniem cieszą się również krótkie opowiadania satyryczncfantastyczne
o zwierzętach.
Wśród beduinów
szczególnie
są rozwinięte
historyczne
opowiadania
na temat genealogii plemion.
Pieśni są śpiewane przy akompaniamencie
rababy
lub erbaby jedno lub
dwustronnej
skrzypki
ze smyczkiem
z k0l1skiego włosia. Dość często
rababa
jest zrobiona ze zwykłego pudła obciągniętego
skórą kozy; przez
pudło przeciągnięty
jest patyk do którego umocowują
struny. Pieśniom
(;hóralnym i tarkom towarzyszy
bicie w ogromny bęben lub tabla miedzianych, obciągniętych
skórą litaurów. Znane są powszechnie
flety oraz
różnego rodzaju grzechotki lub kwadratowe
czy okrągłe tamburina.
Etnograficzne badania Arabii Saudyjskiej
wskazują, że długot.rwały wpły'v
zacofanego
imperium
Osmańskiego,
panowanie
feudalnych
stosunków
i zależność
od cudzoziemskich
monopoli
kapitalistycznych
zahamowały
rozwój eko!lomiczn~' i kulturalny
kraju, a ludność pozbawiona została możności rozwij ania swych przyrodzonych
uzdolnień.
1. D2ABBARO'V: Ocena monografii "K u l t u r a i b y t t a d ż y c k i e ~ o
c h ł o p s t w a koł c h o z o we g o" w Akademii Nauk Uzbeckiej SRR.
12 kwietnia

1955 r. na posiedzeniu Wydziału etnografii Instytutu
historii
AN Uz SRR poddano dyskusji pracę zespołową pt. "Kultura
i byt tadżyckiego chłopstwa kołchozowego". Do zespołu autorów należą: N. N.
Erszow.
N. A. Kisliakow,
E. :M. Pieszczerewa
iS. P. Rusiajk i n a. Monografia została opracowana
na podstawie
materiału
zebraneg()
w jednym z przodujących
kołchozów Tadżykistanu.
Dyskutanci podkreślili doniosłość wydania tej monografii i jej pionierski
charakter
w badaniach
naukowych
nad zagadnieniem
kultury
i bytu
socjalistycznego
chłopstwa. Praca ta jest próbą stworzenia
obrazu rzeCt)'··
wistego pracy kołchożników, ich społecznego i rodzinnego życia. W po~zczególnych rozdziałach książki autorzy w zasadzie rozwiązali te zagadnienia
z powodzeniem, jednakże całość monografii została poddana ostrej krytyce
jako zawierająca
szereg poważnych błędóv,' i niedociągnięć.
i archeologii



Wyniki dyskusji podsumowała
O. A. Sucharewa
w następujących
punIdach:
1. Rozdział a gospodarce
kołchozu daje fałszywy
obraz, zacofanych
metod uprawy;
2. Materiał
ilustracyjny
w większej
mierze przedstawia
stare form:.
bytu i gospodarki
z pominięciem
form właściwych
dla współczesnego
kołchozu;
3. Rozdział poświęcony historii osiedli przed rewolucją
i po rewolucji
jest suchym i powierzchownym
opisem, nie zawiera materiałów
do najważniejszego
zagadnienia
okresu przedrewolucyjnego
tj. stosunków
spa·
h:cznych; zagadnienia
własności ziemskiej
i podatków
w chaństwie
1\0kandskim
nie zostało wyjaśnione;
historia
osiedli w okresie radzieckim
('pracowana
pobieżnie i schematycznie
a wydarzenia
za~adnicze potraktowano w sposób uproszczony;
walki klasowej
oraz historii kołchozu nie
pogłębiono w dostatecznym
stopniu. Nie wyjaśnione
pozostały zagadnienia
nawodnienia
przed i po rewolucji.
">. IV rOL.dziale poświęconym
redzinie
nie wyjaśniono
Iorm rodziny;
zagadnienie zmierzchu wielkiej rodziny i powstawanie
małej rodziny j'lko
głównej formy zostało pominięte;
5. Ostatni rozdział "Życie społeczne i budownictwo
kulturalne"
jest
powierzchowny
i deklaratywny.
Rozdział ten należałoby podać po rozdziale
o gospodarce z którą jest on bardziej powiązany, niż z rozdziałem o życiu
rodziny i domu.
6. W układzie
całej pracy widoczna
jest niestaranność
opracowania
czego wyrazem jest powtarzanie
się pewnych zagadnień;
7. Tytuł monografii
nie odpowiada
jej treści; nie można zjawiskami
życia jednego kołchozu obejmować
całego tadżyckiego
chlopstwa kołchozowego.
A. ORLOW A: Ocena tomu L u d y A £ I' Yk i. W 1955 r. Rada Naukowa
Instytutu Etnografii AN ZSRR poddała dysku"ji 1 tom serii "Ludy świata",
poświęcony
ludom Afryki,
opracowany
przez zespół wydziału
Afr/ki.
Poza etnografami
udział w dyskusji wzięli: historycy, ekonomiści i językoznawcy. Dyskusję otworzył dyr. Instytutu
Etnografii S. P. T o ł s t o w, podkreślając ważkość oceny pracy dla zespołu autorskiego,
który ma za sobą
zasługi, lecz równocześnie ponosi odpowiedzialność
za błędy wydanej prac.".
D. A. O l d e r o g g e podkreślił
rozliczne trudności w pracach zespoi u
wypływające
z braku opracowań wstępnych.
Należy podkreślić,
że szerE g
problemów wogóle nie bylo nigdy zbadanych,
brak jest również ścisłych
danych statystyczn~'ch,
map etnicznych
niektórych
dzielnic Afryki; wiele
Języków kontynentu
afrykańskiego
do tej chwili jest niezbadanych
ta'.;:
dalece, że autorzy' monografii nie byli w stanie opracować mapy lingwi;;tycznej Afryki; ". końcu zaś nieliczny
zespół autorski,
uwarunkow1ł
pewne braki pełnej charakterystyki
ludów Afryki. Z prz~Tzyn powyżgzych

330
wypływa również niejednolita
waga naukowa poszczególnych
rozdziałów
książki. Zdaniem D. A. Olderogge rozdziały poświęcone walce wyzwoleńczej
ludów Afryki należą do najlepszych w wydanej pracy.
Z kolei głos zabrał S. A. T o kar e w podkreślając,
że wydanie tomu
"Ludy Afryki" jest wydarzeniem
ważkim nie tylko dla nauki radzieckiej
lecz ma znaczenie dla naukowej
literatury
międzynarodowej.
Zdaniem
S. A. Tokarewa książka ma dużą wartość poznawczą i jest dobrze opracowana metodologicznie.
Materiały
żródłowe uzasadniają
naczelną ideę
dzieła a mianowicie: ludy Afryki są twórcami swej własnej kultury i jako
takie posiadają prawo do niezawisłości. Tokarew podkreślił znaczenie rozdziału o językach i piśmiennictwie
ludów Afryki, opracowanego
przez
D. A. Olderogge.
Zdaniem S. A. Tokarewa słabymi stronami dziela są: jej niedostateczna
"etnograficzność" , brak
opracowania
zagadnień
rolnictwa
i hodov"li.
nie poruszono w nim tematu upadku ustroju rodowego ani przeżytków
matriarchatu,
ani też tajnych
związków, które odegrały wybitną
roię
w kształtowaniu
~ię społeczeństwa
klasowego. Dużym brakiem pracy jest
pominięcie materiałów
dotyczących problemów religii ludów Afryki; rozdział poświęcony temu zagadnieniu
jest zdaniem Tokarewa
najsłabszym
rozdziałem książki. Również analiza i krytyka
koncepcji
burżuazyjnych
przeprowadzona
jest powierzchownie
i słabo uzasadniona.
B. G. S z a l' e w s k a j a podkreśla,
że wydawnictwo
"Ludy Afryki"
jest pierwszym wydawnictwem
tego rodzaju w międzynarodowej
literaturze
naukowej. Książka jest napisana żywo i interesująco,
tym samym przystępna szerokiemu kręgowi czytelników.
Wbrew opinii S. A. Tokarew:1.
Szarewskaja
stwierdza,
że problem zacofania
ludów Afryki
do chwili
kolonizacji jest przez autorów opracowany błędnie, godzi się z nim natomiast w opinii o jednostronnym
naświetleniu
działalności tajnych związków
i kształtowaniu
się ustroju
społecznego państw
afrykańskich.
Szarewskaja wiele uwag poświęciła bogatym źródłom naukowym zgromadzonym
w pracy jednakże w pełni nie wykorzystanym.
P. S. K u z n i e c o w szczególną uwagę zebranych
zwróci! na błędy
i niedociągnięcia w rozdziale poświęconym językom i piśmiennictwu
ludów
Afryki, stwierdzając
potrzebę szerszego opracowania
poszczególnych języków i grup językowych Afryki.
G. F. D e h e c godzi się z opiniami swych przedmówców
o znaczeniu
tego wydawnictwa,
równocześnie
zaś wiele uwagi poświęca niedostatkom
opracowania.
Zdaniem jego najpoważniejszym
niedociągnięciem
pracy je,st
brak mapy językowej, która wbrew twierdzeniom
Olderogge mogła i powinna być op.racowana, gdyż materiał do opracowania
był dostateczny.
Jedyny okręg rzeczywiście
mało zbadany środkowego
Sudanu jest stosunkowo wąskim okręgiem.

331
Wartość książki zasadza się na skoncentrowaniu
i zestawieniu
materiałów historycznych i etnograficznych,
co pozwoliło historykom na wykrycie szeregu faktów o dużym znaczeniu.
Do słabych stron pracy zalicza Jer u z a l i m s kij
niekonsekwentnie
przeprowadzoną
zasadę historyzmu,
prawie
zupełne pominięcie
historii
Burów i okresu pomiędzy anglo-burską
wojną i historią współczesną Południowej Afryki.


I

A. J. S z P i r t wysoko oceniając książkę podkreśla brak analizy wypadków drugiej wojny światowej, niedostateczne
oświetlenie walki między
państwami
imperialistycznymi,
co staje się bodżcem wzmożenia
ruchu
narodowo-wyzwoleńczego,
brak danych statystycznych
itp.
P. E. T e r l e c kij
godząc się z opiniami przedmówców,
stwierdza, ż·~
praca winna zawierać więcej materiału
kartograficznego.
1. P. J a s t r i e b o w a nawiązując
do znaczenia wydawnictwa
obliczonego na szeroki krąg czytelników uważa, że przy opracowywaniu
drugiego
wydania książki należy wziąć pod uwagę opinie przedstawicieli
różnych
dyscyplin z zakresu historii, etnografii, językoznawstwa
i ekonomii. Zdaniem jej wielkie znaczenie książki polega na słusznej ocenie przyczyn głębokiego kryzysu
systemu kolonialnego,
szczególnie ostro występującego
w zagadnieniach
agrarnych, poraz pierwszy opracowanych
przez naukowców radzieckich.
Uważa natomiast, że zebrany olbrzymi materiał do zagadnień ekonomicznych
został niedostatecznie
zanalizowany,
nie dokonano uogólnień a niektóre dane statystyczne
są nieaktualne.
Zdaniem B. W. A n d r i a n o w a wartość książki polega na tym, że po
raz pierwszy wysunięto
polityczne
zagadnienia
współczesnego
bytu mas
pracujących
Afryki. Drugą zaletą książki jest zawarta
w niej krytyka
etnografów burżuazyjnych,
którzy celowo przesadzają
etniczne rozdrobni"nie mieszkańców Afryki. W książce został podany proces kształtowania
się
wielkich i nowych społeczności etnicznych, wprawdzie
nie we wszystkich
częściach
książki
dostatecznie
uzasadniony,
skutkiem
ubogiego
materiału źródłowego. B. W. Andrianow
uważa, że klasyfikacja
języków
opracowana przez D. A. Olderogge jest nieco dogmatyczna i dobrze byłoby
dla porównania
podać inne systemy klasyfikacji
języków Afryki.
1. I. P o t i e c h i n, jeden z autorów
i redaktorów
tomu zgodził się
z wielu zarzutami,
natomiast
wszczął dyskusję
z A. S. Jeruzalimskim
stwierdzając,
że zarzut jego o braku zasady historycznej
został oparty na
jednym z rozdziałów tej części książki, która mówi o historii Południowej
Afryki, jednak biorąc pod uwagę trzy rozdziały tej części widzi ~ę, że
tworzą one całość. Potiechin odpowiadając
na zarzuty 1. P. Jastriebowej
Uważa je za słuszne, lecz powinny one być skierowane przede wszystkim
!Jod adresem ekonomistów,
którzy dotąd nie opracowali
działania
praw
ekonomicznych
współczesnego
kapitalizmu
w warunkach
ucisku kobnialnego. Inne zarzuty uważa Potiechln za słuszne.

332

333

Na zakończenie dyskusji D. A. Olderogge stwierdził, że zarzu ty spec;alistów w większej mierze dotyczyły za mało rozwiniętych
zagadnień tych
dyscyplin,
które reprezentują
dyskutanci,
jednakże
zespół redakcyj:l)"
czuwał aby problemy
szczególnie ważne były opracowane
równomierni.?
;\Tie godzi się z zarzutem S. A. Tokarewa o pominięciu zagadnieri hodowli
i dróg rozwoju ustroju społecznego wczesnych paristw Afryki, uważa on
że materiały
żródlowe i ich opracowanie
jest dostateczne.
Natomiast
zagadnienie
kształtowania
się społeczeristwa
klasowego
i rola tajnych
związków
w kształtowaniu
się tegoż społeczeństwa
zostały pominięte
świadomie, ponieważ zagadnienie
nie było teoretycznie
opracowane.

W dziale krytyki i bibliografii
znajdujemy
recenzję pracy P. P. IW.·\NOWA pt. Gospodarstwo
dżujbarskich
szejków.
Przycz;'nek do historii feudalnej własności ziemskiej w Azji Srodkowej w XVI-XVII w. Autorem
r'?cenzji jest E. A. Dawidowicz.
Książka
składa się
z trzech części: pierwsza z nich zawiera wyniki prac badawczych
P. P.
Iwanowa, druga - tłumaczenia
materiałów
z archiwum szejków Dżujbary,
trzecia zaś - przykłady w postaci urywków z tekstu arabskiego. KsiąL.!:a
~est zaopatrzona
w wykaz imion, nazw geograficznych
i terminów.
E. A. Dawidowicz
pomija szereg poważnych
niedociągnięć
i błędów
książki Iwanowa,
r.atomiast
omawia 4 problemy
główne recenzowanej
pracy: l) O mulkowych
(milkawych)
ziemiach. Zdaniem recenzenta
ZClgadnienie własności ziemskiej okresu feudalnego wymaga dalszych badul1.
Punkt widzenia autora na to zagadnienie reprezentuje
jeden z dwóch ufJrtych dziś poglądów. A uic.r recenzji przedkłada do dalszej dyskusji swoje zapatrywanie
na ten problem.
2) Drugim z kolei problemem w książce Iwanowa jest problem określania rzeczywistych
rozmiarów,
wymienionych
w żródłach obszarów ziemskich i ich dochodów. Zdaniem Dawidowicza, Iwanow rozwiązał zagadnien;('
błędnie na skutek pominięcia żródeł z XVI w., biorąc za podstavvę sW\Th
badań miary i wagi XIX w.
3) Trzecim z kolei problemem, jest zagadnienie
roli miasta Azji Srodl,owej w XVI w. w systemie feudalnym,
która nosiła odmienny charakte,'
niż w innych krajach wschodniej Europy lub Azji.
Recenzja G. E. Iv! ark o w a pt. Nowy je rabot,y l) Turkmienach
poświęcona jest pracom zamieszczonym
w zbiorze pt. "Sriednieaziatskij
etnograficzeskij
sbornik" w ..Trudach
Instituta
etnografii
AN SSSR". Zbiór
zawiera ;5 prac. G. Markowomawia
w swej recenzui dwie prace tego
zbioru: G. P. Wasiliewej
i J. R. Winnikowa
poświęcone etnognliii
Turkmenów.
Prace te są zasadniczo różne, G. P. \Vasiliewa poświęca swój
artykuł materialnej
i duchowej kulturze Nochurców przeważnie do okresu
przedrewolucyjnego,
natomiast J. R. \Vinnikow stara ~ię naświetlić
prz.e-

obrażenia socjalistyczne
w ustroju spolecznYhJ i kulturze
Tehińców dzielnicy Maryj skiej.
Artykuł G. P. Wasiliewej poświęcony jest opisowi niewielkiej
ale barLlzo
interesującej
grupy ludności turkmeńskiej
Nochurcom.
Głównym
zadaniem tej pracy jest wyjaśnienie
w jakim stopniu Nochurcowie
są zbliżeni do innych grup turkmeriskich.
Wiele uwagi G. P. Wasiliewa
poświęca zagadnieniom
uprawy roli ludności osiadłej. G. E. Markowocenia
pracę pozytywnie
i uważa, że daje ona do~tatecznie
pełny obraz hi~torii
i etnografii
tej grupy Turkmenów.
Praca jest ilustrowana
starannie
dobranym materia1em.
Markowomawia
szczegółowo te zagadnienia
w pracy Wasiliewej które
zdaniem jego nie są dość ściśle zanalizowane.
Zdaniem Markowa
slabu
zostało opracowane
powiązanie
ustroju
rodowoplemiennego
z całą jego
tradycjonalną
genealogią i gospodarczymi
potrzebami
koczowników
i pólkoczowników o organizacji wojskowej.



Dalszym zarzutem G. E. Markowa jest niedostatecznie
krytyczne podejście do wiadomości
czerpanych
z opowiadań
t. zw. informatorów.
Przy
omawianiu
podziału ludności na podgrupy, zdaniem Markowa, G. P. Wasiliewa wyciąga wniosek niczym nieuzasadniony
a i~tniejącym
już wśród
nich rozwarstwieniu
społecznym. Podobne uwagi czyni Markowodnośnie
części pracy, która jest poświęcona gospodarstwu,
osiedlom, domom, strawie, odzieży i upiększeniom
stroju
Nochurców,
równocześnie
Markow
podkreśla dużą wartość naukową zebranego w tej części pracy materiału.
W pracy J. W. W i n n i k o w a, zostały poruszone tak różne zagadnienia,
jak historia
Turkmenów
dzielnicy Maryjskiej
w okresie ponad 50 lat,
budownictwo
~ocjalistyczne
w turkmeńskim
aule, rozwój przemysłu
];,o!chozowego, kultura
materialna,
sytuacja
kobiety, małżeństwo
i rodzina,
wzrost kultury
chłopstwa
kołchozowego.
Biorąc pod uwagę niewielką
ilość prac naukowych poświęconych Turkmenom
na których można byłoby
sil: oprzeć Markow wyraża obawę czy autor będzie zdolny dać choćby pobieżny obraz tak złożonego problemu.
Markowomawiając
poszczególne
części podkreśla pobieżne opracowania
zagadnień, brak uzasadnień
szczegółownych i materiałów
porównawczych.
Recenzję koriczy uwagą, o potrzebie pełniejszego
i głębszego opracowania
poszczególnych
zagadnień.
Trzecia
recenzja
B. K a I' m y s z e w a poświęcona
je5t monografii
Kultura
i byt
tadżyckiego
chłopstwa
kołchozowego
napisanej
przez N. N. E I' S Z o w a, N. A. K i s l i a k a w a, E. :M. P i e s zc z e I' e w ą, S. P. R u s i a k i n a. Książka składa się z czterech
części
l zakończenia.
Pierwsza
część poświęcona
historii
ludności
i kolchozu
jest napisana
przez Kisliakowa.
Zawiera
cna krótką
charakter~'stykę
(\siedla Czkałowsk, jego geograficzne położenie i cgólny opis ludności oraz
historię powstania
kołchozu. Druga część: której autorem jest N. N. E r-

335

334
s z o w poświęcona
jest gospodarczej
działalności
kołchozu. Znajdujemy
w niej opis organizacji pracy w kołchozie oraz posz:::zególnych gałęzi gospodarstwa kołchozowego takich jak: uprawa bawełny, sadownictwo, hodowla
bydła, jedwabnictwo
itd.
Osobna część poświęcona jest użyciu domowemu i rodzinie. Autorem jej
jest E. M. P i e s z c z e r e w a. W części tej z.najduje się szczegółowy opis
mieszkania,
odzieży i pokarmów
kołchożników.
Trzy ostatnie
rozdziałv
poświęcone są małżeństwu,
narodzinom i wychowaniu
dzieci oraz obycza."jom i obrzędom związanym ze śmiercią i pogrzebem. Czwarta część monografii opracowana
przez N. N. K i s l i a k o w a i S. P. R u s i a k i n a
dotyczy życia społecznego i budownictwa
kulturalnego.
Zdaniem B. Karmyszewa
zespół autorski
zasadniczo wywiązał
się ze
~wych zadań a monografia jako pierwsza tego rodzaju praca posiada duże
z.naczenie naukowe dla etnografów.
Szczególnie pozytywnie
ocenia Karmyszew pracę Pieszczerewej
podkreślając
jej piękny i żywy styl pisarski,
po przez który wyraża się jej głębokie umiłowanie
przedmiotu
badań
i wciąż narzuca czytelnikowi
przypomnienie,
że przedmiotem
badań jest
człowiek. Za najmniej
udaną część monografii
uważa Karmyszew
opracowanie Kisliakowa i Rusiakina poświęcone życiu społecznemu i budownictwu kulturalnemu
kołchozu. Pozostałe części monografii nie są pozbawione również pewnych niedociągnięć jak np. brak analizy toponimiki lub
historii rozwarstwienia
socjalnego kiszłaku, w niektórych częściach za mało
materiału faktograficznego,
niedostateczne opracowanie naj nowszych meted
gospodarki rolnej kołchozu. Budzi również zastrzeżenia
materiał
ilustr:lcyjny, źle wykonane i powtarzające
się fotografie.
Anastazja

Jan

Kojdecka

Reychman
Z WĘGIERSKICH

WYDAWNICTW

ETNOGRAFICZNYCH

Organ węgierskiego
Towarzystwa
Etnograficznego
Ethnografia ukazał
się w 1957 r. w postaci tomu LXVIII/2. Tom ten otwiera artykuł 1. T a l a s i
Stosunki
języka
i produkcji
w naszych czynnościach
żniwnych.
Porusza
on ważne dla etnografów i językoznawców
zagadnienie jak w dzisiejszym
języku węgierskim
zachowały
się relikty
określeń,
które wskazują
na
starsze a już dziś zanikłe etapy rozwoju czynności żniwnych, na ewolucję
od sierpa do kosy, na zanikłą już dziś technikę zbiorów. T. D o m o t o r
w artykule
Warstwy
historyczne
w węgierskich
widowiskach
ludowych
opierając
się na materiale
rękopiśmiennym
odnalezionych
przez siel:.ie
wielu tekstów ludowych widowisk z XVI-XVIII
w. przeważnie w języku
węgierskim,
wskazuje
jak w widowiskach
tych odbija się lub zanika

pierwiastek
ludowy wyrażający
się w szczegółach onomastycznych,
imionach, nazwach jak i motywach czerpanych nieraz z żywej tradycji ludowej. Znów do zagadnienia techniki żniwnej powraca 1. B a log h w artykule Znitva zboża w XVI-XVII
wieku. Autor opiera się przede wszystkim
na materiale
węgierskim,
uwzględnia
jednak porównawczo
i inne krajE'
europejskie;
wskazuje na dwa podstawowe sposoby techniki żniwnej jaką
było używanie kosy (po węgiersku
"kasza1<ls". Od słowiańskiego
terminu
"kosa") oraz sierpa (po węgiersku "aratas").
Kilka rozpraw odnosi się do dziedziny tradycji ludowych. W okolicach
miejscowości Csokmo koło Debreczyna żyła tradycja o smoku, który w opowieści ludowej wiązał się z postacią Ferenca Csuby, ludowego bohatera.
Czy tradycja
ta była wytworem wyłącznie fantazji, czy też opierała się
na rzeczywistych
jakichś momentach?
Opinie historyków
i etnografów
były dotąd podzielone. W artykule
Dzieje
smoka z Csokm6
w świetle
współczesnych dokumentów
G. N a g y na podstawie zachowanych akt sądu
miasteczka Gyula wskazuje na to że Ferenc Csuba był rzeczywistą postacią
ił cała historia
ze smokiem była echem prawdziwego wydarzenia, w ktÓrym
Csuba odegrał rolę wydrwigrosza,
dyskontującego
ludzką naiwność i ciemnotę. Drugi artykuł z dziedziny badań nad wątkami ludowych opowieści
to artykuł Lindy D g h, Przyczynki
do formowania
się wątków
i opowieści o ((wdzięcznym
zmarłym»
(nr 505-508 według klasyfikacji
Aarne
i Thompsona), sporządzony na zasadzie nowo zapisanych bajek od znanej
ludowej
narratorki,
artystki
ludowej
Węgierskiej
Republiki
Ludowej
SĘdziwej Zsuzsi Palko ze wsi Kakasd na Węgrzech, repatriantki
z osiedli
węgierskich
z Bukowiny. Autorka zwraca uwagę na wpływ jaki na wyobraźnię tych ludowych narratorek
mają nowe wydawnictwa
bajek, radio,
film.
Artykuł T. H o f f m a n n a poświęcony jest stuletniej
rocznicy działalności naukowej
niemieckiego
etnografa
XIX wieku W. H. R i e h la.
W dziale drobnych komunikatów
M. B e l e n yes y na zasadzie dochowanych testamentów
z XV wieku informuje o cenie jaką przywiązywano
do konia na Węgrzech w XV wieku, J. J a g m a s podaje szereg melodyj
ludowych
z Siedmiogrodu,
które wykazują
daleko idące podobieństwo
do pewnych melodyj czuwaskich, T. H o f e r podaje interesujące
dane
o fosach oblężniczych, które na południowych
terenach Węgier, w okresie
c.kupacji tych obszarów przez Turków
(XVI-XVIII
w.) używane były
w charakterze
"wilczych dołów" do łowienia dzikiej zwierzyny, gdyż Turcy
zabraniali posiadania broni palnej.
Gy. M ó d y dostarcza szeregu ciekawych przykładów do dawnego znaczenia na Węgrzech wyrazu "betyar"; wyraz ten pochodzenia perskiego, bikur w znaczeniu "bez zajęcia, bez pracy,
nieżonaty", przeszedł potem za pośrednictwem
języka turecko-osmańskiego
do języków krajów bałkańskich
i z serbsko-chorwackiego
bećar 'kawaler',
dawniej 'żołnierz zaciężny', przeszedł do węgierskiego,
gdzie znaczył on

e


i

337

336
pierwotnie
'człowieka niezwiązanego
z żadną stałą pracą', 'człowieka luźnego' nim na przełomie XVIII i XIX wieku nabrał on póżniejszego znaczenia: 'włóczęgi' 'rozbójnika',
por. polskie batiar, baciarz itd. A. Va j k a i
podaje interesującą
konstrukcję
prasy do jabłek z Cikolasziget (północnoz<lchodnie Węgry koło Magyaróvaru,
nad Dunajem)
wraz z rysunkiem
CI E. S o l y m o s
zapoznaje
nas z zwyczajami
zapustnymi,
maszkarami,
korowodami z miasta Baja na południu Węgier.
W dziale kronikarskim
zamieszczone zostało sprawozdanie
z dyskusji
nad Atlasem Etnograficznym
Węgier w Komitecie Etnograficznym
Węgierskiej Akademii Nauk w dniu 5 kwietnia
1957 oraz z następnej
dyskusji
w sekcji kultury materialnej
i folkloru Węgierskiego
Towarzystwa
Etnograficznego w dniach 3 i 4 maja 1957.
Numer zamyka obfity dział recenzyjny.
Drugi węgierski
organ etnograficzny,
wydawnictwo
Muzeum Etnog1<tficznego w Budapeszcie
Nćprajzi Ertesito ukazał się w roku 1957 w postaci grubego, XXXVIII-ego
tomu za rok 1956. W artykule
wstępnym
B. Kor o m p a y analizuje typy zasadzek i pułapek na zwierzyny zwane
"csikle" i "csikkento",
ich wzajemną
ewolucję
na szerokim tle porównawczym podobnych pułapek śród innych ludów tak ugrofińskich jak i innych, z uwzględnieniem
podobnych typów w krajach słowiańskich,
polsce
itd. M. B e l e n yes y w artykule "Chów bydła na Węgrzech w XIV wieku
na zasadzie źródeł historycznych
i etnograficznych"
analizuje stan chowu
tak bydła rogatego jak i koni w tym okresie średniowiecza
węgierskiego.
V. D i e t z opisuje "kussu" z Nagykovesdu,
rodzaj aplikowanej
i bogatej
w ozdobne wyszycia skórzanej kurtki czy serdaka noszonego przez kobiety
w Nagykóvesd.
Gy. N a g y prezentuje
szczegółowy
i obszerny,
zaop'ltrzony w dokładne rysunki, wykresy i zdjęcia opis "Ostatniego działającego
suchego młyna" to jest ani poruszonego wodą ani rzecznego ani wiatrem, lecz
poruszanego siłą końską systemem kieratu. Młyn ten znajduje się \v Szarvas.
i jest własnością Słowaka Al. Tomki. Autor podaje nazwy części składowych
również po słowacku. A. S z e n d r e y notuje ciekawe szczegóły o wr6·żeniu przy pomocy ziarnek fasoli czy kukurydzy,
co autor łączy z po::lobnymi przejawami
u innych ludów ugrofińskich.
T a k a c s L. daje szczegółowy opis tak zwanego "betyarcsutora",
rodzaju drewnianej
manierki
z podwójnym wnętrzem na wino i na "palinkę", znanej w tradycji "zbójników" głównie na terenie komitatów ToIna i Somogy. L. B o g l a r w artykule w języku angiełskim
Przyczynki
do badań nad używaniem
tyton;.u
przez indian
poludniowej
Ameryki
na zasadzie cennych zbiorów znajdujących się w Muzeum Etnograficznym
w Budapeszcie omawia ten cieka\V~'
odcinek hcia mieszkańców pierwotnych Ameryki Południowej. L S a n d G r
zajmuje ~ię osobliwym
zagadnieniem
z zakresu obyczajowości
ludowej:
jego artykuł Dom i praca sezonowa w życiu tak zwanych Matyów
w M('zokovesd,
traktuje
o wzajemnym
stosunku ludności 5tałej uraz ludności,

która z jednej tylko okolicy udawała się na stałe roboty rolne do innych
i tworzyła rzesze tak zwanych "summasów",
to jest dostających
określoną
sumę świadczeń pieniężnych czy naturalnych,
co wytwarzało
dwa odrębne
środowiska obyczajowości tak zwany "otthon" (dom) i "summasag".
Nowszych czasów dotyka A.
l a h w rozprawie
"Kultura
zdrowotna i pożywienie członków spółdzielni produkcyjnej
im. PetOfiego w Doboz". Wre~z,
cie M. S z a b ó podaje opis prymitywnej
prasy do szynki w Algyo w komitacie Csongrad nad cisą.
W drobniejszych
materiałach
A. K o v a c s daje zestawienie
materi,lłów folklorystycznych
znajdujących
się w dziale rękopisów Muzeum Etnograficznego w Budapeszcie. A. I P o l y i (1823-1886)
był historykiem i etnografem; w jego spuściźnie znajdują się liczne zapiski ludowych opowieści
i wątków, nieraz zupełnie nieznanych
i stanowiących
cenne uzupełnienie
do przygotowywanego
katalogu bajek ludowych węgierskich.
Kilka drobiazgów z zakresu kultury materialnej
dają T. H a f e r; opis
przenośnego okrągłego wiklinowego
koryta do karmienia
koni i również
przenośnego
ochraniacza
wiklinowego
od deszczu i wiatru,
używanych
w wystawionych
na silne słol1ce okolicach Hajdllboszormeny,
B. !VIo 1n El r
daje opis ozdobnej inkrustowanej
skrzyneczki
z lustrem (t. zw. "tUkros")
z Domahaza w górach Bukk. P. K. K o va c s zajmuje się pewnymi szcze·
gółami związanymi
z hodowlą bydła we wsi Bocs koło Miskolca.
Dłuższa notatka L. K. K o v a c s a "Etnograficzne
zdjęcia filmowe na
Węgrzech" ob5zernie informuje o podjętych na tym polu pracach na Węgrzech. Rozpoczęte zostały ona jeszcze w okresie międzywojennym,
przy
czym na początku filmowano przede wszystkim
tańce i zbiorowe sceny
ludowe ze strojami. Podczas wojny działalność na tym polu podjęło TcvJarzystwo Naukowe Siedmiogrodzkie,
filmujące nietylko efektowne sceny
taneczne i stroje ludowe ale i sceny zawierające
materiały
do życia ga.3podarczego ludności, techniki wiejskiej, produkcji, pracy i przetwórczo·id.
Wiele zdjęć spłonęło w czasie oblężenia Budapesztu w 1944;45. Po wojniC'
działalność filmową podjął tak zwany Instytut
Wiedzy o Ludzie, zdj(~ci::l
te obejmowały
również tańce ludowe, co wywołane
było wzmożon~'m
zapotrzebowaniem
na dokumentację
autentycznych
tal1ców ludowych.
konieczną dla nowych zespołów tanecznych. Po likwidacji Instytutu Wiedzy
o Ludzie filmowanie
objektów etnograficznych
poszło na Węgrzech kil ..
koma torami. Został stworzony Instytut
Kultury
Ludowej, który daw",!
duże dotacje
na filmowanie
tańców i uroczystości
ludowych.
InstYUlt
Etnograficzny
Ur.iwersytetu
Budapeszteńskiego
podjął ponownie inicjaty\'·.'ę
dawnego Towarzystwa
Naukowego Siedmiogrodzkiego
i rozpoczął filmowanie robót wiejskic!':., prac produkcyjnych,
scen z techniki twórczości vli.'.iskiei, szczegółów z życia rolr-iczego. Wreszcie i przedsiębiorstwo
filmo\'!e
..Hunnia'· w ramach filmów dokumentacyjnych
przygotowało
szereg lii-

°

22 ,,:"'ud",

t. XLV

339

338
mów z zakresu zwyczajów
ludowych.
Te zdjęcia w przeciwieństwie
do
poprzednich wąskotaśmowych
są na normalnej taśmie.
Numer kończy obszerne sprawozdanie
z działalności Muzeum Etnograficznego za 1955 r. Działalność ta była bardzo wytężona i owocna: Muzeum
zorganizowało
dwie sesje naukowe
poświęcone
aktualnym
problemom
etnografii węgierskiej,
jego zbiory wzbogaciły się o szereg interesujący,~h
obiektów z etnografii krajowej i zagranicznej,
prowadzono wiele skutecznych badań terenowych, których wynik częściowo ogłoszony został drukiem.
Muzeum prowadziło też ożywioną działalność popularyzatorską,
współdzi<:łało w organizowaniu
rozmaitych
wystaw.
Zacieśnione
zostały stosunki
zagraniczne,
szczególnie z nauką etnograficzną
krajów sąsiedzkich, z którymi istnieje szereg wspólnych problemów
na polu badań kultury materialnej i folkloru.
Skoro mowa jest o powiązaniach
etnografii
węgierskiej
z badaniami
nad sąsiednimi, częściowo zamieszkującymi
dawne terytoria
Węgier sprzed
1920 r. narodami, to wymienić tu trzeba działalność
jednego z wybitniejszych reprezentantów,
którego prace szczególnie nas tu w Porsce mogą
zainteresować,
to jest profesora uniwersytetu
w Debreczynie i kierownika
tamtejszego
Zakładu Etnografii
dr Beli G u n d y. Cala działalność
tego
wybitm~go etnografa zmierzała ku powiązaniu badań nad etnografią Węgier
z podobnymi badaniami wśród ludów słowiańskich
i Rumunów. Dał temu
wyraz w mało znanej u nas, zagubionej w czasach wojny ale cennej rozprawce Wtigiersko-slowial'tskie
stosunki
w zakresie
etnografii
drukowanej
':.' 1942 r. w publikacji zbiorowej "Węgrzy a Słowianie". Obecnie autor ten
wydał zbiór swoich szkiców w formie pięknej bogato ilustrowanej
częściowo własnymi szkicami autora książki pod tytułem "Nepnljzi gyujt6uton"
czyli dosłownie Na drodze zbieractwa
etnograficznego
to znaczy "Na drodze
k\verend etnograficznych".
Są to żywo opisane rozdziały o pracy aut,)r<l
i jego poszukiwaniach
etnograficznych
w terenie. Pierwszy szkic opisuje
poszukiwania
za tradycją
legendarnego
"zbójnika",
który
brał udzi2.1
w walce o niepodległość pod wodzą Kossutha w roku 1848, Sandara Rózsy.
Drugi szkic "Z przeszłości Ormansagu"
opisuje pewne badania
nad tą
ciel<.awą etnograficznie
okolicą na południu Wqgier w komitecie Baranya.
Wiele tu ciekawych l' liktów z zakresu kultury materialnej
i ustnej twórczości ludowej. Następny
szkic opowiada o wynikach
interesujących
badań podjętych przez autora w roku 1941 wśród Węgrów siedmiogrodzk~ch
w dolinie Lapos. Druga wyprawa
opisana w następnym
rozdziale miała
na celu zbadanie pewnych zjawisk i objektów kultury materialnej
wśród
górali węgierskich w górach G~'alu w Siedmiogrodzie.
Członkowie wyprawy
obserwowali technikę serowarską
na halach (niektóre terminy są wspólne
naszemu pasterstwu.
gdyż są to terminy
rumuńskie
jak "isztrynga"
=
'strąga')
oraz bartnictwo
czyli zbieranie
miodu z dzikich pszczół. Inny
szkic przedsta\via
technikę przepłukiwania
"złotego piasku" wśród Rumt..:-

nrlw w dolinie Berke w Siedmiogrodzie.
Prymitywne
jest budownictwo,
technika i ca!ość kultury materialnej
tak zwanych "Czangów", niezwykle
c:ei-;:aweJ grupy ludności na pograniczu Siedmiogrodu i Mołdawii, mówiącej
po wĘgiersku dość odrębnie zarysowaną
i zamieszkującą
górskie, odcięt.:e
od ś\viata regiony. Wycieczce w te okolice poświęcony jest kolejny rozdziai ksi<:[żki Gundy. Już z Debreczynu podjął po wojnie Gunda wyprawę
do równirJ~' szatmarskiej,
która pod względem
etnograficznym
stanowi
przejściowy teren między węgierskim Nyirsegem to jest okolicą Debreczy:la,
Siedmiogrodem
i Karpatami
Wschodnimi.
Celem wyprawy
było zebranie
danych tak z zakresu gospodarki
i kultury
materialnej
jak i folkloru.
Okolice te przechowują
żywe tradycje niepodległościowe
(kuruckie). Z lwlei autor opisuje kilka wypraw w teren etnograficzny
słowacki, do pjlnocnozachodniej
Słowacji, które dostarczały
na teren Bałkanów i Europy
wschodniej
licznych kupców wędrownych,
olejkarzy,
druciarzy,
kramarzy
wędrownych
znanych w Polsce "węgrów", "słowaJ ów". Z elementami
słowackimi styj,al się autor również w czasie poszukiwań opisanych w następnym rozdziale a podjętych na terenie północnowschodnich
komitatów
wągierskich Abauj i Zempl6n, gra!1iczących ze Słowacją. Folklorowi
cygmiskiemu poświęcony jest szkic "Cygańscy ozrJrawiaczc i bajarze".
Jesz(::~e
raz do folkłoru słowiańskiego
powraca Gunda. w ostatnim rozdziale "Na
;:iem: Wo!cchów mcrawsldch",
opisując badania przeprowadzone
na sze;C':ilC'l pasie tak zwanego ?>lorawskiego Valaśska, na pograniczu
Śląska,
'\leren,; i Słowacji w 195:; r. Książka Gundy bardzo starannie
wyd::lr,a
i opatrzona w przypisy, napisana pięknym żywym jęz.ykiem stanowi prz.:\,!dad dobr7~ pojc:te; popularyzacji
zagadniet'\ etnograficznych:
nie tracąc
charakten;
n"u!<:owego i odirrywczego, książka ~tanowi piękną łatwo czytl'1n'1 i poci,wajacą
lek.turę dla niE\vprowadzonego
w tajniki
etnografii
czytelnika.
Gej., jest mow", o pracach Bl'li Gundy warto omówić jeszcze kijka ostatnio
cpCiUii;o\':anych
rozpraw tego płodnego i twórczego badacza. 'lv szkicll
,f":or:~-.rib:_:~:Cl1~ci l"t?tl'{;c ci'1:{~ t:~-pc 6'2 pieffc en Europe
Orientale"~ od~·
;.i t~;-:~.:: ".-\ct;~ ::-~incgr.i ~·lca'· c:~ f\~".vn;JC'ześnh:
numEr
5. se:-ii ~,Prace Zakładu
Ftu·rrafii
lh;I'.·'::·S·itdu
Kossutha
w Debreczynie"
na szerokim tle
U.'fÓVo't'i1.wcz:n'tlOpis:lje Gunda pewien typ pułapki. zasadzki czy wilczych
c "";ÓY'i stosowany u wielu ludów Europy Wschodniej
do chwytania
zwie'->."-.- ~dów:'lie j,?l':p~ i ;.-:ni.::1op np. u E::dZdCh:'.\v·, Bogato udokllri.ienrOy',.,.an8
1'ozl:r~~-·.-.-_~-:a
GUi1dy stan(l\vi
Ct'nny przycL_~>-r.ek do etnologii poro\vnawezej
Eu:' py \Vschociniej. Zwrócić tylko nale~:y uwagę autora. że niev •.'laściwie
"":''''\'0< on nazwy
.,Kirgizi": w tekstach z XVIII i początku XIX wiek:.!
IPcl11as. Lewszyn) służy ona na oznaczenie: ludu. którego dziś nazywamy
1: az,'chami i tak też należ~' ich dziś określać.
Druga ciekawa rozprawka
Gundy, umieszczona we wspomnianej
serii
:c .,Et;'logr<Jficzne powiązani::< znaczenia rosyjSKiego
terminu ''.vengiercc' =

im.

22*

341
340
kramarz wędrowny domowy". Autor zajmuje się tu obszerniej zjawiskiem
wędrownych
kramarzy,
głównie Słowaków, pochodzących z obszaru dawnych Węgier, którzy przed pierwszą wojną światową wędrowali po całyr.l
obszarze dawnego cesarstwa rosyjskiego.
Kilka rozpraw Gundy dotyczy zagadnień ogólnych i dlatego posiada
tu dla nas specjalne znaczenie. Artykuł Badania nad budowmctwem
ludowym

na

Węgrzech

w

okresie

między

dwiema

wojnami

i ich

kryty!:a

(Prace Zakładu Etnografii Un. Debreczyńs. nr 4.), stanowi doskonały krytyczny przegląd całej literatury
naukowej dotyczącej tak wybitnego
zagadnienia,
metodologicznie
jest on więc dła nas, ze względu na liczr:e
powiązania np w terenie karpackim, bardzo pożyteczny.
Druga rozprawka
Gundy z zagadnien ogółnych to W ęgierski
slown~k
etnograficzny,
Budapeszt
1957, odbitka z Rozpraw Wydziału Historyczno
Społecznego Węgierskiego Akademii Nauk. Idea stworzenia słownika, któryby zawierał w sobie terminy z zakresu folkloru węgierskiego,
kultury
materialnej,
świata pojęć i ich należyte objaśnienia od dłuższego już czasu
kiełkowała wśród etnografów węgierskich, myślał o niej Z. B a t k y, jeszc,:e
gdy w roku 1906 przygotowywał
Przewodnik
dla zakladajqcych
muzea
etnograficzne.
Póżniej materiały dla pewnych działów przygotowali w rękopisie Z. Szendrey i A. Szendrey, części jego nawet były drukO\vane,
reszta pozostała w rękopisie. Po wojnie Komitet Etnograficzny
Węgierskiej
Akademii podjął inicjatywę prac nad słownikiem terminów i pojęć z zakresu etnografii i folkloru węgierskiego,
wykorzystując
do tego rękopisy
Szendreyów i zbierając nowe dane. Z biegiem czasu prace rozłożono na
rozmaite działy, z których w przygotowaniu
znajduje
się dział budownictwa. Dla przykładu autor daje kilka opracowanych
dla słownika hasei:
0bejmują one wyrazy z zakresu budownictwa
ludowego, objaśnienia przedmiotu tym terminem określonego, jego zasięg, nazwy dla podobnego obie:du
w innych okolicach Węgier czy też u ludów sąsiednich oraz literaturę·
Autor daje treściwe informacje o podobnych słownikach w innych krajach
oraz o próbach
międzynarodowych
słowników
podjętych
z inicjatywy
van G e n n e p a w 1940 r. w Commission )nternationale
des Arts et
Traditions
Populaires
a przejętych
następnie
przez UNESCO. Projekt,,'
ogłoszone zostaly przez S. E r i x o n a, International
Dictionary
of Regioncl
European
Ethnology
and Folklore, LAOS, III Stockolm 1955.
Sz. JUDIT MORVAY "Asszonyok
a nagycsaladban"
(Kobiet:·
\,' wielkiej rodzinie) Budapest 1956 str. 258 ilustr. 16.
Praca J. Morvay dotycząca sytuacji społecznej kobiety w wiejskiej rodzinie patriarchalnej
spotkała się z dużym zainteresowaniem
zagranic? l
l Rec.
Deutsches
Jahrbuch
"CeskoslOYensk
Etnogl'aphie"
a

fUr' Volkskunde
III B. 195i T. Il M. Belenyesy.
ReC.
1957 III. 50"3 SyeCOY3 r~r. Schweizerischc.
ArchiY.

Interesującym
jest zarówno rodzaj pro'olematyki
który porusza jak i sam
sposób opracowania.
W oparciu o badania Wf: wsiach Porad, Mateaballe
'\latradereeske
- (teren górzysty, zacofany rolniczo. o złej glebie, dużej
izolacji) konstruuje
autorka obraz życia kobiet na tle organizacji rodzinv
podziału pracy, stosunków sąsiedzkich i wszelkich innych elementów środ~~
wiska społecznego f'ddziaływujących
na stanowisko kobiety. Ogranicz~nie
terenu do jednego z najarchaiczniejszych
zakątków, i do jednego z p.aj,·
\\ ażniejszych w rozwoju wsi europejskiej
okresów 1870-1950 r., pozwolilo na przedstawienie
stosunków rodzinnych, stylu życia na wsi przed i w momencie rozpadu wielkiej rodziny w związku z reorganizacją
gospodarstwa,
upadkiem
stosunków
feudałnych
i przełamaniem
izolacji
między wsiami. Praca opiera się wyłącznie
o materiały
terenowe,
jtS~
licznie ilustrowana
wypowiedziami
informatorów.
Autorka skupia uwagq
na stronie opisowej, ale sama selekcja zagadnień i montaż obrazu służy
ukazaniu ciężkiej sytuacji kobiet na tle ogólnogospodarczych
uwarunko'wań, więzi biologicznej i hierarchii społecznej. Przeważnie nie pretendujqc
cia uogólnień, zajmuje się też wskazywaniem
uwarunkowań,
ale nie opracowuje ich szczegółowo, nie rozróżnia w trakcie opisywania czynników od
samych instytucji i unormowań, które te czynniki tworzą czy utrzymuj;),.
Dąży do wyjaśnienia
jednostkowych
fakt6w CI nie problemów
szerszych.
Dzięki niezwykle wyczulonej obserwacji obraz jest interesująco
przedstawiony i nie pozbawiony cech dynamiczności.
W oparciu o materiał terer,owy daje autorka w pierwszej i trzeciej części obraz stosunków rodzinnych ujętych na tle ram przestrzennych
zagrody, pola i mieszkania. Głową
rodziny jest gazda stojący na straży rodzinnego majątku, przestrzegający
podziału pracy, obowiązków wynikających
z miejsca zajmowanego w sto'sunkach pokrewieństwa,
będący jednocześnie autorytetem
moralnym. Następne stanowiska w hierarchii społecznej zajmują: naj starszy brat gazdy
i jego naj starszy syn. W linii żeńskiej odpowiada temu układowi pozycJi
uprzywilejowana
sytuacja gazdaszony (żony gazdy. albo jeśli ta nie żyje,
żony najstarszego
brata) i jej nadrzędny
stosunek do pozostałych kobiet,
przy określonej zwyczajc\\'o podrzędności w stosunku do niektórych męż'
czyzn. Podział wedł:Jg płci i wieku wycisnął swoje piętno na całokształcie
z,'cia, warunkach
mieszkaniowych
(inne miejsca pracy i odpoczynku, spozywania
posiłków)
pnlcy.
(podziale, rodzajach,
terminie)
obowiązkach
i uprawnieniach
poszczególnych członków rodzin. Z ciekawszych przykładów
gorszej sytuacji kobiet o szerszym znaczeniu zasługują na uwagę: patrylokcJność posunięta nie tylko do tego iż po śmierci męża kobieta zostaj,~
z dziećmi w jego rodzinie, ale najczęściej poślubia młodszego brata meża
tj. ,.mniejszego pana", oraz fall:t matrylokalnego
przeszeregowania
dziewcząt w rodzinach gdzie oboje rodzice nie żyją. Dla badacza kultury społeczlleJ poza wymienionymi
powyżej zagadnieniami
praca przynosi materi,lł
porównawczy
do zagadnienia:
sytuacji
społecznej
dziecka
dziewczyny
,

..,

•.• t

342

343

żony i gospodyni, wdowy, stos;lnków sąsiedzkich na wsi, organizacji
grujJ
płci i wieku, podziału pracy, obrzędów rodzinnych, umiejętności
kobiecyc'i
i męskich okre~onych
wymogach środowisl'owymi.
"limo świetnej żródlowej bazy terenowej nie próbuje t~ autorka przedstawić
stos'Jnku wielkiej
rodziny do rodu i szerszej wspólnoty plemiennej
i etnicznej.
Wydaje się
iż akcentowanie
pewnych zagadnień teoretycznych
odbiłoby się korzystnie
na przejrzystości obrazu, ale niekorzystnie
na konstrukcji
literackiej
i barwności stylu. Praca ta na pograniczu surowego materiału
i szeroko zakrojonych obrazów celowo konstruowanych,
wydaje się być szkicem sytuacji
wyjściowej dla dalszych badarl autorki nad rodziną.
Należy zaznaczyć iż wielką zasługą etnografów
węgierskich
jest porus?enie tego zagadnienia
(opracowywanego
już od kilku lat przez ucwnY'2h
radzieckich)
choć brak streszczeń w językach
obcych jest ich \vielk:m
niedociągnięciem.
Maria

Trawi7iska-Kwaśniewska

S. GEORGIEWA-STOJKOWA
"Ogniszczeto
b y t" - Sofia 1956, wyd. - Bułgarska Akademia

w ba'łgarskij2
Nauk. - str. 114.

Praca S. Georgiewy-Stojkowej
jest poświęcona jednemu z najważniejszych elementów starego budownictwa
Półwyspu Bałkańskiego
- otwartemu palenisku.
W swoich rozważaniach
autorka
nie ogranicza
się do
prześledzenia
rozwoju paleniska
otwartego
tj. ogniska, ale zajmuje
się
też procesami pojawiania
się i przemian konstrukcyjnych
pieca chlebowego i ogrzewalnego.
Zródłem pracy są przede wszystkim
badania własne autorki, prOWf\dzone na terenie całego kraju, następnie opisy podróży XV-XVI
w., literatura historyczna i etnograficzne prace bułgarskie z zakresu kultury materialnej. W literaturze
etnograficznej
nie ma większych opracowań mor.ograficznych,
które zajmowałyby
się lokalizacją
i funkcjami
paleniska
i pieców w obrębie i poza budynkiem mieszkalnym,
jakkolwiek można znależć wiele danych w rozprawach o budownictwie.
Ze względu na pionierski
charakter,
szerokość problematyki
i sposób ujęcia praca S. G.-Stojkowej
zasługuje na szczególną uwagę. Publikacja
ta posiada doniosłe znaczenie
dla badań nad budownictwem
słowiańskim tak ze względu na przytoczone
materiały,
jak i ujęcia teoretyczne.
Zanim przejdziemy
do tych ostatnich
należy zapoznać się z jej treścią: W części wstępnej omawia autorka znaczenie paleniska jako centralnego ośrodka budownictwa
mieszkalnego i gospodarczego. Znaczenie to występuje powszechnie dawniej i obecnie i jest
poświadczone
przez fakt występowania
motywu paleniska
w literaturze
ludowej, występowania
nazwy "dymina", na daninę płaconą przez chłopów,
liczne powiązania
etymologiczne
z nazwami
pomieszczeń.
Rozdział
I,
zatytułowany
"Miejsce paleniska w budynku mieszkalnym"
omawia różn,:,
typy prymitywnych
pomieszczeń na terenie całego kraju i stwierdza


r

bułgarski
dom mieszkalny
do końca XVIII w. (powszechnie)
pozoslaje
jednownętrzny
a palenisko posiada w nim centralne położenie, na środku
pomieszczenia.
Na takie samo położenie paleniska
wskazują
także najstarsze domy dwu i trójwnętrzne,
zachowane w zachodniej
Bułgarii p:)
dzień dzisiejszy. Wraz ze zmianą techniki budowlanej
i użyciem inn\~go
budulca,
powstawaniem
otworów
okiennych
(drzewo i pleciona
ści8.iH
llstępują na rzecz kamienia, dach pokrywa się dachówką nie słomą, likwiduje się oświetlenie od komina) zmienia się położenie ogniska. Palenisko
stawia się przy ścianie wschodniej
(stary nawyk celem wykorzystani.l
światła słonecznego), albo przy ścianie działowej, aby ogrzewać dwa pomieszczenia. Takie paleniska przy ścianie występują
jeszcze wspólcze~nie
we wszystkich częściach Bułgarii.
Rozdział II "Budowa paleniska"
omawia szereg istotnych spraw konstrukcyjnych
(ognisko bez komina, otwory do wyprowadzania
dymu, ognisko
z kominem, formy przejściowe)
rodzaje spodniej konstrukcji
paleniska,
(wydźwignięte, zagłębione i równe z podłogą wykonywanie
okapów) związek
między lokalizacją i konstrukcją
paleniska, nazewnictwo
urządzeń paleniskowych, narzędzia i naczynia związane z paleniskiem.
Ze względu na konstrukcję
można wyróżnić dwa typy paleniska:
1) ognisko bez komina, występujące
w prymitywnym
budownictwie,
zachowane
współcześnie
w zachodniej
Bułgarii,
najczęściej
powiązane
z centralną
lokalizacją
paleniska.
2) ognisko
z kominem
współcześnie
występujące
w całym kraju, związane z lokalizacją przyścienną. Konstrukcjami
pośrednimi są tu: palenisko przy ścianie bez komina, oraz palenisko wysunięte
poza obręb pomieszczenia,
występujące
tylko w zachodniej
części Bułgarii. Uformowanie
bryły paleniska wykazuje także zróżnicowania.
Z wyjątkiem południa, gdzie występuje
rzadko, najbardziej
rozpowszechnio,jy
jest rodzaj paleniska płaski, czworoboczny, natomiast paleniska o kształcie
kopulastym są zjawiskiem nowszym i rozprzestrzeniły
się tylko na terenie
południowej
Bułgarii. Obraz rozprzestrzeniania
się tych typÓW palenisk,
jak i wykaz przebadanych
miejscowości
zawierają
załączone mapy.
Rozdział III "Funkcje paleniska"
zawiera dane o znaczeniu ogniska
w życiu domowym i jego funkcjach
w przeszłości,
o krzesaniu
ognia
i gromadzeniu
paliwa (w okolicach leśnych i bezleśnych) przygotowywaniu
strawy, sposobach pieczenia chleba i różnych urządzeniach
do tego celu
,~lużących. W przeszłości palenisko miało trzy podstawowe funkcje: służ:rlo
do przygotowywania
pożywienia, ogrzewania
i oświetlania
pomieszczenia.
Autorka
opisuje archaiczne
sposoby wypiekania
chleba w popiele lub
w specjalnych
"podnieach" z pokrywami
i omawia przyczyny przetrwania
tYch urządzeń prawie po dzień dzisiejszy. Sposoby ustawiania
naczyń CZy
zawieszania ich koło ognia, posługiwanie
się różnego rodzaju uchwytami.
podkładkami
itp. omówiono w rozdziale poprzednim.
Ciekawe są uwagi
o paliwie w okolicach bezleśnych
a mianowicie
o używaniu
do palenia

345

3'14
nawozu mieszanego
ze słomą i suszonego przez oblepianie
na ścianach
budynków. Wokół paleniska znajdowały
się ustalone tradycją miejsca cia
siedzenia przy posiłkach
i do spania dla całej rodziny (miejsce główne
znajdowało się naprzeciw wejścia bliżej prawego rogu). Paleniska otwarl·e
bez komina dostarczały
wiele ciepła, tak że pomieszczenie
nadawało się
do suszenia zboża (w tym fakcie widzi autorka
także jedną z przyczyn
utrzymywania
się tych palenisk).
Ognisko lub szeroki komin były też
jedynymi żródłami światła w mieszkaniach
bez otworów okiennych.
Rozdział IV. "Przechodzenie
części funkcji
paleniska
otwartego
na
piec piekarski
i ogrzewalny"
omawia pochodzenie,
rozprzestrzenienie
się
i rozwój pieca piekarskiego,
konstrukcję
przyściennego pieca ogrzewalnego,
wpływ tych nowych urządzeń na rozplanowanie
wnętrza i nazwy pomie.'izczeń, oraz formy przejściowe od ogniska do współczesnego pieca kuchennego. Autorka wyraża przypuszczenie
iż piec chlebowy był od najdawniejszych czasów znany Słowianom na Półwyspie Bałkańskim
(notowany
w odkryciach archeologicznych
od neolitu), natomiast nie używany dzięki
niesprzyjającym
warunkom
(niewola turecka, używanie "podnicy" do pieczywa pszennego
i kukurydzianego).
Piec piekarski
ropowszechnia
się
ponownie po wojnach wyzwoleńczych
1878, 1912, 1918. Rozprzestrzenia
się
bardzo szybko, jednak jest na pewnych terenach używany tylko w specjalnych okolicznościach, występuje sporadycznie, lub jest zjawiskiem zupełnie
nieznanym. Takie piece z gliny, lub surowej cegły, wolnostojące
budujesamodzielnie chłop w zagrodzie (przeważnie kobiety) a przypominają
one
kuchnie na Ukrainie
i Zakarpaciu.
Od kilkunastu
lat notuje się proces
przenoszenia
pieca piekarskiego
wolnostojącego
w obręb budynku mieszkalnego a) pod ścianę tak, że część pieca wystaje poza obręb pomieszczenia
b) do środka między dwa pomieszczenia, a nawet i na piętro. Piec ogrzewalny pojawia się z początkiem
XIX w., szczególnie na połuaniu
kraju
j wiąże się ze wzrostem
potrzeb i dobrobytu na wsi. Często można zaobserwować fakt iż budynki mieszkalne mają dziś w pierwszym pomieszczeniu
(bez okien) palenisko otwarte a w drugim zaopatrzonym
w otwory okienne,
piec ogrzewalny.
Rozdział V "Archaiczne
uformowania
paleniska"
poświęcony jest konstrukcji okapów ("nawies" - pleciony i oblepiany gliną) kształtowi paleniska w zależności od miejscowego materiału,
potrzeb gospodarczych chłopa,
zamiłowań estetycznych,
oraz wpływów obcego budownictwa.
Ze względu
[la uformowanie
samej bryły (czworoboczne i kopulaste) jak i zależnie od
tego czy są przedłużeniem
komina,
czy samodzielnymi
konstrukcjami,
różnicują się najrozmaitsze
rodzaje okapów. Nie podając typologii zwraca
<lutorka uwagę na niektóre warianty
okapów, form pieca ogrzewalnego
i kominów (grodzone, plecione, zdobione). Tak przedstawia
się podstawow;I
problematyka
pracy nie mówiąc o wielu interesujących
wiadomośchch
szczegółowych, posiadających
wszelkie walory porównawczE'.

!



Jeżeli chodzi o sposób opracowania,
zwraca uwagę dążenie autorki do
wszechstronnego
zasygnalizowania
problematyki
a nie opracowania
wyczerpującego
jej całokształt.
Autorka
zgromadziła
liczne dane, wykorzystała dostępną literaturę,
przeprowadziła
szereg dyferencjacji
w zakresie
morfologii i funkcji paleniska
otwartego, wskazała na rozprzestrzenienie
badanych
zjawisk, ujęła je w kontekście
zjawisk pokrewnych
i zloj~alizowała w czasie. Podziwiając
ogrom samego przedsięwzięcia
i wkład
pracy autorki, zwłaszcza przy tak olbrzymim zróżnicowaniu
terenu) prze- ~
kraczające
możliwości badań jednego badacza, trzeba dać wyraz uwagom
krytycznym.
Zastrzeżenia
budzi rozłożenie akcentów między wymienione
powyżej elementy opracowania.
W pracy poświęcono więcej uwagi konstrukcji na niekorzyść funkcji, nawet w rozdziale gdzie mowa o funkcjac~
paleniska autorka niewiele wybiega poza morfologię i funkcje wynikające
z konstrukcji,
tzw. techniczne. Z drugiej strony trafnie analizuje konserwatyzm w zakresie konstrukcji
mimo zmian funkcji urządzenia.
O wiele
lepsza jest także lokalizacja zjawisk w przestrzeni niż w czasie. Jakkolwiek
dość często stara się autorka określić jakieś zjawisko chronologicznie, podając precyzyjnie
datę pojawienia
się czy zaniku, to jednak rzadziej wiaże
omawiane
zjawiska
genetycznie.
·W zakresie
materiału
porównawcz~go
zwraca uwagę na dane językowe (słownikowe) a mniej na rzeczowe (opisowe). Wśród cytowanej
literatury
przeważa literatura
rosyjska
na ni~korzyść pozostałej literatury
słowiańskiej
i zachodnio-europejskiej.
W oparciu o tak szeroki wachlarz
problematyki
i tak wyczerpujące
ujęcie autorka przedstawia
kilka tez, które dałyby się następująco
sformułować:
1) Palenisko
jest najważniejszym
elementem
budownictwa
mieszkalnego, posiadającym
znaczenie dla rozplanowania
wnętrza.
2) Bułgarskie
mieszkanie do przełomu XVIII i XIX wieku pozostaje
jednownętrzne,
z jednym paleniskiem;
3) palenisko otwarte jest zjawiskiem
ogólnosłowiańskim;
4) współczesne dane etnograficzne
i dane historyczne
(źródła pi!!anc)
przemawiają
za położeniem paleniska na środku pomieszczenia, jakkolwiek
wśród ludności na podłożu kultury
trackiej, wykazującej
wpływy rzymskie, można było spotkać prymitywne
jednownętrzne
koliby z ogniskiem
przy ścianie.
Obok tego autorka wysuwa następujące
przypuszczenia:
a) piec piekarski był zjawiskiem
autochtonicznym
w Bułgarii a nie zapożyczeniem
germańskim;
b) piec ogrzewalny
był wynikiem
samodzielnego
rozwoju
pieca chlebowego na terenie Bułgarii.
Pierwsze twierdzenie
autorki jest udokumentowane
całością przytoczonego materiału.
Te same materiały
jak i przytoczone
żródła pisane potwierdzają także drugie twierdzenie stojkowej.
Autorka omawia rozmie~zezenie przestrzenne
różnych budynków mieszkalnych,
podaje liczne przy-

346
kłady rozplanowania
wnętrz i usytuowania
paleniska,
boga to zaopatrując
swoje wywody materiałem
ilustracyjnym;
stwierdza także iż między położeniem paleniska a jedno czy wielownętrznością
budynku zachodzą zależności. Szkoda że nie zajmuje się bliżej tymi zależnościami,
nie daje systematyki
rozplanowania
wnętrz
ze względu
na lokalizację,
morfologię
i funkcje paleniska,
jakkolwiek
z samego cytowanego
materiału
narzu':a
się potrzeba takiej systematyki.
Sygnalizując
powszechność Występowania
paleniska otwartego na terenie Bułgarii w prze!Szłości oraz współczesne
relikty, odwołując się także'
do materiałów
z krajów ościennych, poświadczających
i tam występowanie
palenisk otwartych,
wreszcie opierając
się na wynikach
badań uczonych
radzieckich
,autorka
uogólnia fakty występowania
tego typu palenislca
na całą Słowiańszczyznę.
Twierdzenie
to godzi w poglądy
R h a m a i in.
przedstawicieli
nauki niemieckiej
o pochodzeniu
"pieca ruskiego" i pieca
pd. wschodnich Słowian od zapożyczell niemieckich, oraz braku powiązania
tych urządzeń z otwartym
ogniskiem południowo
i środkowosłowiańskim.
Ostatnie twierdzenie
nawiązuje
do poglądów L. N i e d e r l e g o. Materiał
współczesny z zachodniej, południowej
i środkowej części Bułgarii i próby
retrogresji zdają się potwierdzać pogląd, że Słowianie przyszli na Półwy~ep
Bałkański
z domem jednownętrznym
z ogniskiem
na środku. Z braku
źródeł pisanych, sięgających
wstecz poza XVI w., rozwiązania
nie pozostawiającego
wątpliwości,
należy oczekiwać jedynie od materiałów
archeologicznych.
Dwa wymienione przypuszczenia
autorki, jakkolwiek
sformułowane
dość
ostrożnie, budzą nieco wątpliwości,
jako niedostatecznie
udokumentowane.
Pierwsze dotyczące pieca piekarskiego
opiera się na badaniach
archeologicznych uczonych radzieckich
i bułgarskich,
poświadczających
występowanie pieca piekarskiego
(analogicznego
pod względem
wyglądu
zewnętrznego i sposobu wykonania)
na terenie Ukrainy i półw. Balkaliskiego.
Dane jakimi
dysponuje
Stojkowa
nie pozwalają
stwierdzić
ciągłości
między współczesnymi
prymitywnymi
piecami bułgarskimi
a urządzeniami
odkrytymi przez archeologów. Związek tych dwu szeregów zjawisk podważa
jeszcze fakt iż piece znalezione w trakcie badall archeologicznych
(osady
Michalicz, Swilengrad,
Koranowo, Nowozagore, Kriwodoł) charakteryzują
się lokalizacją wewnątrz
pomieszczenia
a nie są jak współczesne - wolnostojące.
Piec ogrzewalny
jako zjawisko bardzo póżne nie może być zdaniem
autorki zapożyczeniem od plemion germariskich,
z którymi Bułgarzy mieli
styczność w VI w. O powiązaniu
pieca piekarskiego
z ogrzewalnym
;.na
świadczyć
pokrewieństwo
nazw tych urządzeń.
Nazwy
peszczt
(pieC)
i peczka
(piec ogrzewalny)
są używane w stosunku
do jednego i dWel
desygnatów,
często zamiennie.
Inne :18ZWY także pochodzenin
słowiańskiego, lub nazwy pochodzenia
trackiego
cechuje ten sam stosunek
d:)

347
desygnatów.
Także na.zwa saba jest przeniesieniem
nazwy z jednego de:;~:gnatu - [.'iec ogrzewalny - na drugi - izba w pomieszczeniu
dwuwnętrznvm, co świadcz~'loby o autochtoniczności
tych zjawisk a nie zapożyczeniach germańskich jak sądzi Rham, :Ueringer, Schier czy nawet Niederle.
Jakkolwiek
trafnym wydaje się tok rowmowania
autorki łączący nazwę
drugiego
pomieszczenia
z nazwą pieca (Bułgaria,
Mołdawia,
Albania,
Turcja) ogrzewalnego,
przy synchronicznym
prawie pojawieniu
się tych
zjawisk, to jednak nie jesteśmy uprawnieni
do tak daleko idących wniosków, szczególnie wtedy gdy autorka
za słaby akcent położyła na roli
paleniska w podziałach
i różnicowaniu
morfologicznym
i funkcjonalnym
wnętrz.
Na zakończenie omówienia należy podkreślić ogromne bogactwo materiału słownikowego zebranego przez autorkę. Materiał ten impiruje
szereg
porównań
między danymi przedstawionymi
w pracy a polskim naze"vvnictwem ,dotyczy to szczególnie: naZ\,v pomieszczeń i części pieca: np. bułg.
r:a pol. chużo czernata
kaszta
i bia~ata kaszta pol. czarna i bia~a izhG
bułg. zad nik (tylna część pomieszczenia
z piecem) por. zapiecek,
następnie:
s.,a~as, koszar,
kohlJa na oznaczenie ganku, (podcienia?)
bułg. prispa
pol. przy;;;ba, bułg. prik!adnik
(urządzenie
między piecem a ścianą) pol.
}:rzypiecek,
bułg. d1lch!a (otwory na dym, odwody) pol. duchownicei
w in.
nazw. Praca S. Georgiewy-Stojkowej
jest nie tylko ciekawą lekturą dla
polskiego czytelnika zajmującego
się budownictwem
ludowym, ale jeszcze
jednym dowodem rozmachu w podejmowaniu
nowatorskiej
problematyki
ze strony In!stytutu Etnografii w Sofii.
Maria

Trawińska-KwaśniewsklI

FLOREA BOBU FLORESCU:
O p i fi C i l e l a l' o m i n i - Bucurc~ti
1957 - str. 168. - 6 nlb. rycin i tablic 129 - Wyd. Academiei Republici
Populare Romine, jako t. I z cyklu: Studii de arta populara si etnografie.
Wydawnictwo
rozpoczęło swój cykl niniejszą pracą. staranna
graficzna
szata zewnętrzna,
znaczna ilość materiału
faktycznego
i precyzyjny
dobór
ilustracji
i tablic, pozwalają recenzentowi
na zajęcie stanowiska
jak n;:,jbardziej pozytywnego wobec tak pięknie podanej rozprawy. Strzeszczenia
w językach rosyjskim
i francuskim
udostępniają
książkę zagranicznemu
czytelnikowi.
Autor rozpoczyna
pracę od stwierdzenia,
że wobec faktu
iż ubiór
danego ludu kształtował
!Się w ciągu całego okresu trwania jego rozwoju.
strój ludowy okazuje się ważnym czynnikiem całokształtu
kultury ludowej.
Rozwiązanie niektórych
zagadnień odnoszących się do początków różnych
części składowych
ubioru ułatwia
zrozumienie
samej etnogenezy
badanego ludu, gdyż pojawienie się tego czy innego składnika stroju jest bącż
wyrazem specyficznej
kultury danego ludu, bądż wynikiem wpływu wywartego przez obce sposoby kształtowania
form na formy miejscowe.

349

348
Autor, zaznaczywszy na wstępie, że termin o p i n c a (w liczbie mnogiej
o p i n c i) odnajduje
się w licznych językach
ludów sąsiednich,
jak np.
L1 Albańczyków,
przechodzi do analizy najdawniejszych
reliktów i wizerunków kieprców
(chodaków)
na obszarze illiryjsko-trackim.
Wszystkie
znaleziska archeologów, jak podstawa wazy gliniane] z Turda~, jak waza
z Kostelca w Czechach, jak stela grobowa z Bihacza w Bośni i pomnik
w Adamklissi
(Trophaeum
Trajani),
zawierają
wizerunki
tego typu
kierpca. Wszystkie te wizerunki, jak również fragment obuwia typu opinca,
znaleziony w kopalni soli w Diirrnberg koło Hallein (Austria) poddane są
ścisłej analizie dotyczącej struktury
morfologicznej.
Na podstawie wspomnianej
dokumentacji
można twierdzić,
że w zamierzchłej przeszłości istniały dwa typy kierpców, a mianowicie ściągane
rzemykiem, marszczone tj. ściągane równomiernie
z przodu i pozbawione
nosów zagiętych ku górze tzw. g u r g u i, oraz bierpce posiadające
g u r g u i. Badanie porównawcze tych odmian kierpców z obuwiem innych
ludów jak Rzymian, Greków, Germanów, Słowian ustala wyżej wymienione dwa typy kierpca
jako charakterystyczne
dla terytorium
illiryjskotrackiego. Autor stwierdza współistnienie
na tych terenach typu o p i n c a
gur gui typ to poświadczony
przez znaleziska
kultury
neolitycznej
w Turda~ (2500 lat p.n.e.), stelę nagrobną
z Bihacza i podstawę
wazy
z Kostelca - z kierpcem
typu illiryjskiego
z Di.irrnberg należącym
do
epoki halsztacko-lateńskiej
oraz chodakiem
dackim, przedstawionym
r:a
pomniku w Adamklissi.
W oparciu o morfologię chodaka z Di.irrnberg i chodaka z pomnika
w Adamklissi,
autor dowodzi, że pochodziły one od jednego wspóln~go
prototypu i że musiały istnieć pomiędzy nimi fazy przejściowe, przyjmowane przez autora jako hipotetyczne.
W ten sposób ustala szereg typów
w rozwoju kierpca
u Hliro-Traków.
Odpowiedniki
ich są dziś jeszcze
w użyciu u ludu rumuńskiego.
Dawne migracje pasterzy rumuńskich
przyczyniły
się do rozpowszechnienia kierpca w okolicach odległych od granic etnicznych ludu rumu 11skiego.
ANTHROPOS,

Krzysztof

tom 50 Fryburg

Wolski

(195:; r.).

Zeszyt 1 "Anthroposu"
otwiera artykuł J. F. ROCK'A o trochę zagadkowym tytule: P o g r z e b o w y o b r z ą d e k 1 D'a 3 Nu a pochodzenie
zbroic 1 Na - 2 Khi. (The 1 D'a 3 Nu Funeral Ceremony with special
reference to the origin of 1 Na - 2 Khi weapons). ,,1 D'a 3 Nu" jest
oznaczeniem chińskiego określenia na jeden z szesnastu odmian dawnego
rytuału pogrzebowego, który stosowano w odniesieniu do poległych wojowników .Natomiast
"l Na - 2 Khi" oznacza grupę etniczną z pogranicz:ł
chińsko-tybetańskiego,
która niegdyś zamieszkiwała
okolice jez. Kuku-Nor,

a w pierwszym
stuleciu p.n.e. została zepchnięta
na pogranicze
kraju
·{unan. Otóż niegdyś, wojownikom
chińskich
kast rycerskich,
w razie
śmierci, przysługiwał
obrządek pogrzebowy,
różny w zależności od rangi
społecznej, od rodu do którego należał zmarły, od jego wojennych
zasług
i od okoliczności śmierci. Wariantów
tego obrządku było 16. W jednym
z nich, którego tradycje
dość długo przechowały
się u ludu Maso onn
wyż. wym. ludu l Na - 2 Khi, kondukt
pogrzebowy
otwierał
tancerz
ubrany
w starożytną
zbroję i chełm. W jednej
ręce dzierżył
miecz,
VI drugiej
kopię. Tańczył on obrzędową inscenizację
ilustrującą
torowal!ie
drogi dla odchodzącej
w zaświaty duszy zmarłego rycerza. Owa zbroja,
którą miał na sobie ów tancerz, stała się z czasem rytualnym
rekwizytem
obrzędowym.
Wykonana z kawałków
skóry nosorożca, łączonych rzemie··
niami, była osobliwym
reliktem
kulturowym.
Podobnie archaiczny
był
chełm i miecz. Zainteresowanie
autora artykułu skupia się przede wszystkim na owej obrzędowej zbroi i broni, ukazując ciekawy fragment z dziejów chińskiej broni.
CARL LAUFER: Z historii
oraz
religii
ludu
Sulka
(Au s
Geschichte
u. Religion der Sulka). Lud Sulka, zamieszkały
w wąskim
pasie nadbrzeżnym
(nad Wide-Bay), w południowo-wschodniej
części Nowej
Brytanii jest malo poznany. Prawdopodobnie
przywędrowal
z Nowej Gwinei.. Autor przedstawia w pierwszej części pracy pogląd na prawdopodobną
etnogenezę tego ludu, szlak jego wędrówek, jego walki i proces osiedlania
się na Nowej Brytanii. W części drugiej charakteryzuje
poglądy religijn~,
moralne, wierzenia o duszy i znaczenie magii w codziennym życiu Sulka.
Szczególnie interesujące
są tubylcze wypowiedzi
na tematy wierzeniowe.
W ujęciu Laufer'a widać wyrażną tendencję doszukiwania
się pierwotnego
monoteizmu w wierzeniach
Sulka, widać w tym wpływ P. W. Schmidt'3
i jego teorii o monoteiżmie pierwotnym
(Urmonotheismus).
CHARLES M. CAMP i BRUNO NETTL: M u z y c z n e i n s t r u m e n t Cłuk o w e w p o ł u d n i o w e j Af r y c e (The Musical Bow in Southern
Africa). Łuki muzyczne w poludniowej Afryce można podzielić na 4 grupy:
(1) Łuki z rezonatorem
stałym. (2) Łuki z rezonatorem
doczepianym.
(3) Łuki, przy których funkcjt; rezonatora
~pełniają usta grającego. (4) Łelki
typu "Gora'·. Strukturalnym
róż~icom łuków odpowiadają
różnice efektów
cL.wiE:kowych. Artykuł
koilczy starannie
opracGwane glossarium,
rejestr
bibliograficzny,
i kilka muzycznych transkrypcji,
które ilustrują melodykę
uz:,skiwaną
na omówionych instrumentach.
JOSEPH HENNINGER:
C z y t. zw. "r e l a c j ę N i l u s a" m o ż n a
uważać
za prawdziwe
źródło
wiadomości
z zakresu
h i s t o r i i r e l i g i i? (Ist der sogenannte Nilus Bericht eine brauchbare
religionsgeschichtliche
Quelle?).

351

350
Od 70 lat VI literaturze
historii religii znaczną rolę odgrywa "relacja
Nilusa" (Nili monachii eremitae
narrationes,
quibus caedes monachorurn
montis Sinae et captivitas Theoduli eius filii describuntur),
mnicha z pól·wyspu Synai, z przełomu IV/V w. n.e. Od lat 40 pod adresem tegoż dokumentu zaczęto jednak wysuwać różne zastrzeżenia.
Wątpliwości
na temat
dokumentarnej
wartości
opowiadania
mnicha Nilusa wysunęli
historycy,
religioznawcy.
Istnieje
prawdopodobieilstwo,
że mamy tu do czynienia
raczej z u tworem literackim
właściwym
Gv,-ej epoce, niż z relacją opartą
na dokładnej znajomcści opisywanych faktów. J. Henninger, znawca zagadniei, kulturowych
świata arabskiego, autor znanych z tej dziedziny publihacji, poddaje krytycznej
analizie te fragmenty
opowiadania
Nilusa, które
ilustrują
zwyczaje
Arabów półw. Synajskiego
w okresie preislamickim
(t;..:w.Izmaelitów). Omawiając porównawczo
szczegółowe zagadnienie pr3ktykowania
ofiar z ludzi i wielbłądów
oraz towarzyszące
tym obrzędom
z".';:czaje, auter również dochodzi do wniosku, że opowiadanie
Nilusa jest
c:1Yba utworem literackim.
Nilus bowiem nie posiadał dokładnej,
szczegółowej wiedzy o ówczesnych zwyczajach
Arabów, nietylko dotyczących
spraw ofiar ale także o codziennym trybie ich ;:ycia.
LEON C/I.DOGAN: P t a k i a d u s z e l u d z i z m a l' ł y c h w m i t ulog i i l u d ó w G u a l' a n i i G u a jak i, (Aves y almas de difuntos
en la mitologia guarani y guajaki). Krótki artykulik
zawiera przycz.'"nek
do wierzel\ o przybieraniu
przez duszę postaci ptaków.
WILCa
\VORTELBOER:
a .i ę z y kuk
u l t u r z e l u d II B e i. u
(Zur Spr:ache u. Kultur der Belu). Chodzi o lud, zamieszkujący
środkowq
i wschodnią
czc;ść wyspy Timor (i\rchip.
Sundajski).
Autor nawiązując
do pracy B. Vroklclge Etlmog;Yiphie
der Belu in ZentruL Timor
poszerza
niejako a nieJdi2c:y l:~kżlo j.;oryg~}.io j"go r(':;:;oje. Om.8wia kolejno: geografię
ludu Belu, jego kulturę
materialną,
społeczną
i wierzenia.
Następnie
szerzej OpisujE' gec',~r:ÓftcLną
sytuację
voludnio\vo-śrc.dko\vej
gru.py Belu
i jej podzi:)[ na 5 mniejszych
grup diaiektycznych.
Na tle tego poclzhlLl
('mawia zróżnicowania
tych grup w ich zwyczajach
żniwnych, w obr7.ędowości wE'selnej : pogrzetowej.
K0!1COWą cz<;ść s\vej rozprawy
(rozdz. IV),
autor poświ,;:c;.1 zagadnieniom
języko,,:ym. polemicznie ustosunkowu.iąc
;:ię
do \vypo\vied7.i r:::1 ~cn te;Tlat \;;"'s~ołLni;~:::f:~-"_~_"'.7y:~e.i V·.~·C)kJage i;t ~?.r~Lln.11 r.),
CHARLES ESTIiRi\TA'XN: O b r z c C;" G c:~::s z c 7 e n i a w p o ł u d n.z a c h. A n g a l i (Di er:, rites de punl\ci'tion
du s'.d.- ouest de l'Angola).
Chodzi tu o prak t:;)';i Oczyszczenia w przypadkach:
a) Jeżeli kobieta pocz~ła dziecko przed menstruacją
a nie po menstruacji,
gdyż to u tamtejsZ:"ch Bantu jest uważane za coś, co przy nosi nieszczęście. bl Po urodzeniu
bliżniąt. co także wg. ich wierzeń, jest czymś sprzecznym
n;,brw.
cl Po
dwukrotnej
chorohie dzieck,). d) Po ponownym połączeniu się malżonków.

którzy przez pewien czas żyli w separacji. e) Magiczny
ma również miejsce w stosunku do wdów i wdowców,
z małżonków.

zabieg oczyszcz~nia
po śmierci jednego

MORICE VANOVERBERGH:
Religia
i magia
ludu
Isneg
(Religion and Magic among the Isnegl. Jest to 5-ta część rozprawy.
Cztery
poprzednie
znalazły się w 48 i 49 tomie ••Anthropos'u"
(patrz Lud, t. 42
i 44). Autor przedstawia
jedynie teksty ,ilustrujące
językowe zróżnicowania
Isnegów, a równocześnie
ukazujące
specyfikę ich pojęć i wyobrażeń.
JOHANNES ITTMANN: W y o b I' a Ż e n i a b ó s t w a i j e g o i m i o n a
pół n a c n e j, l e s i s t e j c z ę Ś c i K a m e I' u n u (Gattesvorstellung
und Gottesnamen
im nordlichen Waldland von Kamerun). W dawnym Kamerunie trudno bylo u tamtejszej
ludności dostrzec przejawy wzgl. znaki
jakiegoś wyrażnie religijnego kultu. Stąd powstała opinia, jakoby ludności
tych obszarów religia i kultowy rytuał były obce. Autor przeciwstawia
temu poglądowi material dowodowy z którego wynika, że jakkolwiek mamy
tu da czynienia z poganami, to jednak mają oni zupełnie konkretne
wyobrażenia
o bóstwie oraz nazywają
je konkretnymi
imionami.
Na plan
pierwszy wysuwają się trzy postacie bóstw, mianowiciE:: bóstwo, które jest
związane z kultem przodków; bóstwo, które jest czczone jako bóstwo nieba
('raz pojęcie, wprowadzone
przez misjonarzy
- "vyobrażenie
i imię Boga.

w

LEO MEISER: "P l a t f o I' m a", z j a w i s kok
li l t u I' o we
pół n a cn y C h w y b r z e ż y N o we j G w i n e i (The ,.Platform"
Phenomenon
along the Northern Coast of New Guinea).
Na ośmiu stronach
tekstu Meiser omawia pewną kulturową
osobliwość we wioskach ludu Kean. Nawiązując do relacji W. Tranel'a ("Anthropos", 47, 1952, s. 460 i n.), notuje, że podobnie jak u ludu lVIoando tak
i u, l~du Kean sp~tYkał ~n roz:naite.ormy
pal~wych platform p~z'2d domami.
PemIą one osoblIWą fung:cję Jakgdyoy przedsIOnka często, choc nie zawsze,
ocienionego dachem. Są miejsc m spotkań towarzyskich,
spożywania posiłków, żucia betelu. Są także traktowane
jako miejsce do pełnienia praktyk
n charakterze
religijnym. I'>'Tająróżne nazwy i kształty, jak również odrębne
roz',viązania konstrukcyjne
i motywy ozdobne. Ale nie tylko. Nazwy na
owe platformy
zar:Ecm
l1azwami ninviek:ch
egzoganicznych
grup
mieszkańców
w danycb wioskach.
Członkowie tych grup nie są jednaJ<:
związani pokrewieństwem.
Natomiast zewnętrznym
znakiem przynależności
do grupy jest właśnie kształt i barwa owej drewnianej
platformy przed ich
domami. otóż są one nie t~-lko emblematem,
sygnalizującym
wspomnianą
przynależność,
lecz przedstawiają
równocześnie coś, co jest jakgdyby sumą
moralnego kodeksu poszczególnych
grup. Jest więc do nich przywiązane
Viierzenie o duchu - założycielu platformy
oraz z pokolenia w pokolen:e
przekazywany
system obowiązków
i praw, nieco odmienny, dla każdej
z owych grup, choć nie pozbawiony także wspólnych wątków. Autor trzema
przykładami
ilustruje omawiane zjawisko.

"'1

352
353
A. H. J. PRINS: S h u n g way a, o j c z y z n ą pół n o c n o - w s c h o c>
n i c h B a n t u (Shungwaya,
die Urheimat
der N6rdost-Bantu).
Autor
przedstawia
stosunkowo
długi szereg plemion, które należy zaliczyć do
grupy Bantu północnowschodnich.
W legendach historycznych
niektór)'l'o
tych plemion powtarza się nazwa królewskiego
miasta Shungwaya
w pobliżu Birikao (tj. portu Durnfort) w płd. Somali. Wzmianki portugalskich
kronik z XVII w. potwierdzają
istnienie
Shungwaya
a także ludu hj
nazwy. Miasto to znależć można na niektórych mapach Afryki wschodniej
z XVI i XVII w., tym niemniej dokiadna lokalizacja jest jeszcze niezupelnie
ustalona. Nazwa Shungwaya
była nie tylko nazwą miasta ale równi~;~
nazwą państwa,
które powstało z konfederacji
szeregu plemion Bantu
prawdopodobnie
gdzieś w X w. n.e. Zmierzch jego zaczął się w XVI w.
a ostateczny rozpad nastąl:'ił w końcu XVII "v. Pod naciskiem ludów obcych
poszczególne plemiona usuwały się z da"vnej ojczyzny i zajmowały nowe
tereny w Kenii i Tanganice.
Dl SISTO VERI: Język
ludu
Ingassana
z Afryki
Wschodn i e j (II linguaggio
degli Ingassana
nell'Africa
Orientale).
Chodzi tu
o język ludu z;;,mieszkującego
wyżynę Tabi nel Dar Fung (pogranicle
anglo-egipskiego
Sudanu w międzyrzeczu Nilu Białego i Błękitnego). Autor
wylicza liczne plemiona mówiące tu współnym językiem, określa pozycję
tegoż języka w systematyce
lingwistyki
afrykańskiej
oraz charakteryzuje
jego cechy fonetyczne i morfologiczne.
ANDREAS GERSTNER:
W i e l' z e n i a
p l' a k t y k i l u d u We·
wa k - B o i k i n n a t e m a t c h o l' Ó b i i c h l e c z e n i a (Die glaubenmassige Einstellung
ciel' Wewak-Boikin-Leute
zu den Krankheiten
und
deren Heilung). W artykule,
który jest dokończeniem
pierwszej
częśd,
ogłoszonej w 49 (1954) tomie "Anthro~s'u",
autor zajmuje się praktykarni
lecznictwa u jednego z ludów północnowschodniej
części Nowej Gwinei.
Przedmiotem opisu są metody znajdowania przyczyn poszczególnych chorob
poprzez interpretację
marzeń sennych, przez pośrednictwo
ludzi szczególnie
uzdolnionych
do rozpoznawania
tych przyczyn oraz drogą wywoływania
stanów hipnotycznych.
Kot1cowy rozdział zawiera opis działań mających
r,a celu odwrócenia choroby przez zabiegi magiczne z udziałern czarownika
Jub przez ofiary i modły. Autor uchyla się od głębszej psychologicznej
analizy, niemniej sam materiał jest bardzo interesujący,
szczególnie etn'J['sychologa.
JOHANN FRICK: 1\la t k a i d z i e c k o u C h i ń c z y k ów - T s i 11g h a i (Mutter u. Kind bei den Chinesen-Tsinghai).
Rozprawa
o dużej
wartości ~tnograficznej.
Autor przedstawia
w ewolucyjnej
kolejności pojęcia, wierzenia i praktyki
związane z macierzyństwem
kobiety chińskiej.
Wątkiem przewodnim
niniejszej, pierwszej
części tak zatytułowanej
rozprawy, jest zagadnienie
"nieczystości" kobiety, w sensie społeczno-religij-

nym, wystEiPujące ze szczególnym znaczeniem w cyklu praktyk
i pOSi;ć,W
w czasie menstruacji,
w okresie ciąży i przez jakiś czas po urodzeniu
dziecka. Autor zatrzymuje
uwagę na konsekwencjach
tego. \V rozdzie,lę
III i IV omawia wierzenia o tym, co zmarłą w stanie nieczystości kobiet"
czeka w życiu pośmiertnym
(w owym pozagrobowym
świecie istniei;
specjalne miejsce dla tych kobiet, zwane "sadzawka krwi" albo, jaskinia
krwi") oraz co trzeba czynić, aby zmarłą z niedoli ratować. O~ówienie
rytuału
pomocnego tej sprawie zawiera szczegóły archaicznych
wierz211.
Z powodu dużej siły żywotnej tych przekonań
i wierzeń
dola chińskiej
!cobiety jest niezmiernie ciężka.
MERVYN MEGGIT: "D ż a n b a" u l u d u Wal b i l' i w Ś l' o d k o we j
A u s t l' a l i i (Djanba
among the Walbiri).
"Dżanba"
to odpowiednik
.,oruncza" znanych z opisów Spencer'a
i Gillen'a, a odnoszących
się do
również australijskiego
ludu Aranda. "Dżanba" to złośliwe duszki. U luciu
Walbiri dookoła owych "dżanba" oplotło się sporo mitów i legend. O owy';h
mitach, o właś~iwościach
owych "dżanba" i miejscach ich zamieszkiwani"
a tym, że potrafią
one ludziom mocno szkodzić a nawet zabija"ć, pisz~
<'utor
~olejnych czterech rozdziałach. Następne cztery rozdziały poświęc;a
omaWJaDlU praktyk zabezpieczających.
W rozdziale końcowym mówi o podobnych wierzeniach
i wyobrażeniach,
które spotyka się u innych ludów
tego kontynentu.
Autor brał udział w badaniach etnograficznych
ludu Wa1biri w okolicy Hooker Creek i Wave Hill w Australii w latach 1953-54.
Ostatni z serii artykułów w tym zeszycie nosi tytuł: "P u r a, i s t o t J.
n a j w y Ż s z a A r i k e n ó w". Autorem jest ALBERT KRUSE, misjonarz.
Treścią artykułu jest wierna transkrypcja
wypowiedzi Indianina imieniem
Atit! z ludu Arikena,
żyjącego nad rzeką Trombetas
w stanie Pard
w Brazylii.
Chociaż wątkiem
przewodnim
jest charakterystyka
postad
dwóch tamtejszych
bóstw-demiurgów
Pura i Mu'ra, to przecież
Atiti
opisuje przy okazji wiele szczegółów z życia, obyczajów i gospodarki ludu
Arikena.

:v

\V dziale "Analecta
et additamenta"
na uwagę specjalną
zasługują:
sprawozdanie
Martina Gusinde z ekspedycji do kraju Indian Yupa w Wenezueli, notka M. D. W. Jeffreysa a wprowadzeniu
kukurydzy do Hiszpanii.
i wypowiedź
H. Hubera
na temat bliźniąt
u murzynów
kraju
Togo
(Afryka).
Drugi zeszyt 50 tomu "Anthroposu"
otwiera artykuł
K. J. NARRA:
I n t e l' p r e t a c j a s z t u k i P a l e o l i t y c z n e j poprzez paralele etnc)graficzne (Interpretation
altsteinzeitlichen
Kunstwerke
durch 'lolkerkundliche Parallelen).
Narr podejmuje próbę zestawienia metodologicznych
zalozeli, które winny służyć jako naukowa podstawa do interpretowania
znalezisk archeologicznych
poprzez paralele etnograficzne.
Przytacza więc szer':g
rozmaitych, niejednokrotnie
sprzecznych
twierdzeń metodologicznych
znanych archeologów
i etnologów i próbuje
usystematyzować
je (Diagram
23 "Lud",

t. XLV

355
354
na s. 523). Praktyczną
wartość tej próby sprawdza autor na przykładach
interpretacji
kilku bardziej znanych reliktów sztuki paleolitycznej,
pOSł'lgując się analogiami etnograficznymi.
Artykuł zainteresuje
przede wszystkim archeologów mimo, że nie wnosi nowych wartości.
E. A. WORMS: Ws pół c z e s n e i p r e h i s t o r y c z n e r y s u n ki
> k a l n e w ś r o ci k o we j i pół n o c n e j K i m b e r l y (Contemporary
and Prehistoric
Rock Paintings
in Central
and Northern
North Kimberley). Autor zdaje relację ze swoich dwóch wypraw autralijskich,
w czasie których, przy pomocy tubylców Ungarinjen,
Gwini i Gulari, odnalazł
szereg rysunków skalnych. CZE;ŚĆz nich to współczesne, lub raczej niezbyt
dawne malowidła przedstawiające
postaci mitycznych australijskich
prawodawców Wandjina
oraz demiurga
Węża-Ungud.
Natomiast
inne rysunki
są pochodzenia
b. dawnego. Według hipotezy
Wormsa są one dziełem
prehistorycznej,
pigmoidalnej rasy, którą musiały cechować wysokie uzdolnienia plastyczne. W nawiązaniu
do prac G. Taylora (1950 r.) i F. de Pogranyi Nagy (1952 r.) autor widzi możliwość, że były to szczątki rasy
Tasmanoidów,
która zamieszkiwała
kontynent
istniejący
niegdyś, a który
był pomostem
dla migracji
między południową
Ameryką
a Australią
(s. 566). Swietnie opracowany
artykuł
reprezentuje
wysoką klasę zwi'izłego, naukowego ujęcia.
Kabardyńska
wersja motywu "Kto jest silniejszy"
jako próba tekst.u
z Kizburn (Elne Kabardinische
Fasung des Motivs "Wer ist sHirker?" aIs
Textprobe
aus Kizburn
(Baksan, Kaukaz). Artykuł
poświęcony
pamięci
Roberta Bleichsteinersa
(zm. ID. IV. 19~4.), w opracc.waniu
J. Knoblocha.
Bajkowy motyw "Kto jest silniejszy?" został zapisany m. i. także w języku
kabardyńskim.
Tekst tego zapisu autor przedstawia
w transkrypcji
fonetycznej

i w dosłownym

tłumaczeniu.

SEVERINE SILVA: Ś l a d y l u d z k i c h o f i a l' w K a n ara. (Traces
of Human Sacrifice in Kanara). W Indiach na zach. wybrzeżu Dekar,u
w prowincji
Kanar zachowały
się jeszcze żywo w pamięci tamto ludzi
wspomnienia
o krwawych ofiarach z ludzi. Praktyki
te ustały ok. 1800 r.
Ofiary z ludzi skła.dano corocznie w porze monsunu
celem uzyskania
przychylności
bogów. W nadmorskich
i nadbrzeżnych
okolicach
krajLl
składano ofiary z ludzi aby ocalić przed zniszczeniem wały ochraniające
uprawne pola przed zale\vem wód w dniach stormów i powodzi. Wreszcie
podobne ofiary bywały składane z okazji niebezpiecznych wypraw mors:dch
i podróży handlowych.
Zaniechanie
okrutnych
praktyk
odbyło się przez
wprowadzenie
form zastępczych do aktów ofiarnych. I tak ludzką głowę,
którą poprzednia
odcinano ofierze i przecinano
na 2 połowy, zastąpila
głowa melonu albo, w niektórych okolicach ofiarę ludzką zastąpiła ofiara
z koguta. Warto zwrócić uwagę na fakt, że we wsiach, które zachowują
tradycyjny
ustrój matriarchalny,
przyjęła
się ofiara z melonu, a nato-

mi~s.t ofiara z koguta we wsiach patriarchalnych.
Uzasadnioną wydaje się
opll1la autora w myśl której ofiary z ludzi były tu pierwotnie składnikIem
kultury matriarchalnej,
a więc dawniejszej.
Ciekawe są również opisane
przez autora zwyczaje rytualnego trucia zięcia w rodzinach zachowujących
tr<ldycje matriarchatu.
"
ALCIONILIO BRUZZI DA SILVA: R y t u a ł p o g r z e b a w y l u d 6 w
: n a d. r z. U a u p e s (Os ritos f0.nebres entre as tribos do Uaupes).
Zwyczaje. pogrzebo.we je~nego z ludów, żyjących nad rzeką Uaupes (dopływ
A.~a.zon!{l, BrazYh~) opIsane tu przez misjonarza
Bruzzi, nie wiele się
roznlą od zwyczaJow praktykowanych
przez inne ludy z nad Amazonki
należące do grupy jE;zykowej "tukan" i "tari<:na".
'
G. W. B. HUNTINGFORD:
G o s p o d ark a D o r o b o. (The Economic
Life of. the ?orobo). Chodzi tu o b. pierwotny lud murzyński, żyjący w re;o:erwaCle lesnym Afryki Równikowej,
na zachód od Kenyi, w sąsiedztwie
kraju Nandi. Artykuł jest niezwykle interesujący.
Ukazuje bowiem szcze·
~ół~ .ekon~m~ki zbieraczo-Io,,:,ieckiej
oraz proces przechodzenia
do gospocar,u kOplel1laCZO-hodowlanej. Osobliwie ciekawy jest opis puszczańskiego
bartnictwa
Dorobo, a to ze względu na analogie z dobrze nam znanym
bartnictwem
polskim. Artykuł świetnie charakteryzuje
całość gospoda~ki
Dorobo. Autora znamy już z monografii o społecznych i politycznych instyttlcJach ludu Dorobo. (Anthropos, t. 44, 1951 i t. 49, 1954).
FRANCIS NICOLAS: T e k s t yet
n o g r a f i c z n e 1u d u T a m a j e q
: e ~w s :h o d n. c z ę Ś c i J u 11e m m e d e n (Textes ethnographiques
de
la l ar~aJeq des Jul:emmeden
de l'est). Jest to 3 część pracy. Dwie poprzedme były opubhkowane
w 46 (1951) i w 48 (1953) tomie Anthroposu
Krótkie, podane w transkrypcji
fonetyczne i w poprawnym
tłumaczeniu'
teksty ~awierają dużo wiadomości o życiu Tuaregów Nigerii, o gospodarce'
Z\\'yczaj ach i folklorze.
'
~OHANN FRICK: M a t k a i d z i e c k o u C h i n c z y k ó w T s i n gh a I (Mutter U. Kind bei den Chinesen in Tsinghai). Cz. II. Pierw~za
CZf;ŚĆtej rozprawy
znalazła się w 50 t. Anthroposu
(1955). W tej części
m:!or omawia zwyczaje praktyki
i wierzenia,
związane z traktowaniem
kobiety brzemiennej
w okresie ciąży i z aktem urodzenia dziecka.
OTTO MORS: H i s t o r i a l u d u B a h i n d a z d a w n e g a p a ńs t w a K y a ill t war a n/j e ź. V i c t o r i a - N y a n z a (Geschichte
der
Bahinda des alten Kyamtwara-Reiches
am Victoria-Nyanza-See).
Treściq
artykułu są dzieje ludu Bahinda w okresie 1590-1954 roku.
1\1. TOPNO: P o g r z e b o w e z w y c z a j e l u d u lVI u n d a n a w v_
ż y n i e R a n c h i (Funeral. Rites of the Mundas on the Ranchi Platea~).
V.'d l\Iunda żyje w prowincji Bihar na północnym wschodzie Indii. Jego
zwyczaje pogrzebowe
ulegają zmianie. Przed ok. stuleciem
zostało tam
23"

356
z:miechanc ciałopalenie
na rzecz obrządku
grzebalnego.
Jednakże
cido
osobnika, którego zabił tygrys, nadal Jeszcze bywa palone. Przedmiotem
szczegółowego opisu są w omawianym
artykule
ceremonie pogrzebowe,
ich ideologiczne podłoże oraz zabiegi magiczne. Szczególnie ciekawy jrJst
opis pochowków wtórnych.
JOS. TRIPPNER: N a w o ż e n i e g l e b y w P I' o w i n c j i C h'i n g -h a i (Ackerdungung
in der Provinz Ch'ing-hai, China). Prowincja Ch'inghai leży na pograniczu tybetańskim w półn.-zach. Chinach. Tradycyjne metody użyźniania uprawnej ziemi w tamtejszym
rolnictwie są tu przedmi0tem niezwykle
interesującego
etnograficznego
opisu. Materiały
zebrane
przez autora pochodzą z 1941-1951 r. Spośród 5 typów nawoźenia omawbnych przez Trippnera, szczególną wartość posiada opis źarowej uprawy ziemi.
.JOHN M. GARVAN: O s o b o w ość
P i g m e j a ,Pygmy Personality)
Chodzi tu o pigmejów grupy Negritos z wysp Filipińskich. Wyliczone przez
<'.utora cechy osobowości Pigmeja to szereg zalet przy dość nikłej liczbie
cech ujemnych, wśród których pierwsze miejsce zajmuje bojaźliwość Pigmejów i umiłowanie łatwego życia. Materiały pochodzą z terenowych badań
autora, które autor prowadził wśród Negrytów na Filipinach.
P. B. LAFONT:
Patronimiczne
rody
Czarnych
Thai
-S 0'- n - l a o I' a z N g h j a - lo
(Notes sur les familles
patronymiques
Thai Noires de So'n-la et de Naghia-lo). Genealogia, struktura i rodowe zwyczaje dwóch spośród wielu rodów syjamskich,
należących do grupy Th'li
Dam t. zw. Czarnych Thai są przedmiotem niniejszego artykułu.
RUDOLF RAHMANN i MARCELINO N. MACEDA: N e g I' Y c i p ó łn o c n e g o N e g r o s (Notes on the Negritos of Northern Negros) Treścią
artykułu
jest etnograficzny
szkic Negrytów
mianowicie
ludu Ata, zamieszkującego
w północnej części wyspy Negros w archipelagu
Filipiilskim. Materiały
zostały przez autorów zebrane w dwóch ekspedycjach
odbytych w latach 1954-1955. Szkic jest dość powierzchowny.
Sporo w nim
łuk, których nawet szczupłość artykułu
nie może usprawiedliwić,
tym
zaś mniej, źe autorzy dysponowali
wcale bogatą bibliografią
w zakresie
tego tematu.
FRANZ EICHIGNER:
Praca
kobieca
u tybetańskich
no ..
m a d ó w Z 11 a d j e z i o raK
u k u n o I' (Frauenarbeit
bei den tibetischen
Nomaden im Kukunor Gebiet). Rola kobiety w gospodarce pasterzy-nomadów nie jest tak poślednia, jak to przyjmują
niektórzy teoretycy. Artykuł
Eichingera jest pod tym względem wielce instruktywny.
Do interesując.vch
szczegółów naleźy m. i. spostrzeźenie autora, źe o ile tkactwo jest tu w rękach kobiety, o tyle przędzeniem wełny trudnią się mężczyźni. Autor wyEcza wszystkie konkretne zajęcia kobiece i charakteryzuje
rolę i znaczenie
tych prac w gospodarce tybetańskich
nomadów.

357
DOMINIK
SCHROEDER:
O s t I' U k t u I' z e s z a m a n i z m u (Zur
Struktur
des Schamanismus).
Istotą lub raczej podłożem szamanizmu jest
ekstaza. W stanach ekstazy występują
osobliwe zjawiska eksterioryzacji
duszy, jej identyfikacja
z kosmosem, z bóstwem, ze światem duchów, dusz
lub sił przyrody. Na tym podłoźu kształtuje
się szamanizm jako światopogląd i jako instytucja
ludowej kultury w północnej i środkowej Azji.
Nie jest on jednak w swej istocie ani religią ani też magią (s. 880). Rozprawa wysoce specjalistyczna.
Autor stoi na stanowisku
wyznaczonym
przez założenia psychologii postaci (Gestaltspsychologie).
Tymi to założeniami nawiązującymi
do teorii archetypów
Junga, tłumaczy
Schroeder
psychologiczne podłoźe szamanizmu. Autor, reprezentuje
współczesny kierunek ideologiczny wiedel1skiej szkoły w etnologii.
PAUL SCHEBESTA: H I' o l f Va u g h a n S t e v e n s. Schebesta przypomina tu nazwisko pierwszego badacza malajskich
Semangów, który pod
koniec XIX w. penetrował
dźunglę półwyspu
malajskiego,
z polecenia
R. Virchova i Etnologicznego Muzeum w Berlinie. Stevens zbierał materiały
etnograficzne.
W pierwszym dziesięcioleciu
XX w. wartość relacji etnograficznych Stevensona zakwestionował
R. Martin. P. Schebesta dokonUje
tu zasadniczej rehabilitacji
Stevensa, wykazując brak słuszności w zarzutach
:v1artina i jego zwolenników.
FRITZ BORNEMANN: Materiały
J. lVI. Garvana
dotyczące
Negrytów
Filipin
i towarzyszące
im zapiski
Schmidt a (J. M. Garvans Materialien
uber Negrito der Philippinen
und P. W.
Schmidts Notizen dazu). Próbę pracy Garvana o pigmejach
przedstawia
L'agment
wyżej przytoczony
(Pygmy Personality).
Całość pt. "Pigmeje
Filipin" pozostaje jeszcze w rękopisie. Garvan przed śmiercią (między 1938
a 1941 r.) przesłał rękopis monografii o Negrytach prof. J. M. Cooperowi
z Katolickiego
Uniwersytetu
w Waszyngtonie.
Rękopis
zainteresował
O. W. Schmidta, który go sprowadził do archiwum "Anthroposu",
gdzie go
reprodukowano
na mikrofilm. (MBA, t. 19). W. Schmidt, czytając rękopis
poczynił szereg notatek komentujących
uwagi Garvana. Otóź F. Bornemann
z kolei daje charakterystykę
pracy Garvana, oceniając ją na ogół przychylnie, choć nie ukrywa, że razi go fakt, iż autor pominął prace Schmidta
o Pigmejach. Zarzuty Bornemanna są o tyle dziwne, źe Garvan nie posiadał teoretycznego
przygotowania
etnologicznego, jego życiorys może wiele
tlumacz:"ć. \V drugiej, końc:o\',ej części artykułu, Bornemann cytuje i omawia notatki O. Schmidta komentujące
treść rękopisu.
Końcowy artykuł
Arnolda Burgmanna
omawia gramatykę
i słownik
jc;zyka ludu, który zamieszkuje wyspy Marshalla. Autorem tak gramatyki
Jak i słownika był August Erdland.
IV dziale "Analecta et additamenta"
znajduje się sprawozdanie
z artykułu W. E. l\Tlihlmanna pt. "Ethnologie u. Geschichte" oraz artykuł E. Drobcca pt. "Zur Geschichte u. Ethnomedizin".

359
358
W dziale "Miscellanea"
i w dziale "Bibliographie"
50 tomu Anthroposu
za r. 1955 znaleźć moźna liczne recenzje
etnograficznych
lub etnognfa
interesujących
publikacji
z lat 1953-54. Bogaty jest równieź rejestr "PI;'
blicationes recentes".
W recenzowanym
tu tomie przewaźa ogółem tematyka
azjatycka.
Tc,[t1
jest b. obszerny, liczy ok. 1061 stron. Problematyka
materialnej
kultury
jest reprezentowana
raczej ubogo, natomiast
obfite są materiały
z zakreci'J
kultury duchowej i społecznej.
Tadeusz
Wróblewski
ANTHROPOS,

tom 51 Fryburg

1956 r.

Ze.szyt .pierwszy t. 51-ego otwiera artykuł Rudolfa R a h m a n'a, redaktora "Anthropos'u",
na temat pięćdziesięciolecia
istnienia
tego czasopisma.
Pierwszy tom wydawnictwa
ukazał się w 1906 r. W myśl początkowych
załoźeń miało to być pismo przede wszystkim
misjonarzy
interesujących
się problematyką
ludoznawczą
i językoznawczą·
Te ideologiczne
załoźenia
znalazły wyraz w podtytule czasopisma: "Internationale
Ztschr. f. Voelkerund Sprachkunde".
W. Schmidt figurował ówcześnie na okładce jako wydawca przy w3półpracy
licznych misjonarzy.
Wysoki poziom czasopisma
i zarysowane
plany zainteresowań,
a przy tym imponujące
bogactwo materiałów tu publikowanych,
przyciągnęły
rychło uwagę czołowych etnologów, lingwistów,
antropologów
i przedstawicIeli
dyscyplin
pokrewnych
całego świata. Na łamach "Anthropos'u"
moźna znaleźć nazwiska B. Ankermann'a, W. Lehmann'a,
R. Lehmann'a
- Nitsch'a, Andrew Langa', A. va:1
Gennep'a, R. Maretfa,
A. L. Kroeber'a,
B. Laufer'a,
P. Ehrenreich'a,
FI.
Graebner'a,
R. Thurnwald'a
i wielu innych. Stal się zatem "AnthropCls"
organem znacznie szerszego kręgu, niź to zrazu leźało w zamiarach
jeg'o
wydawcy. Historii rozwoju tego wydawnictwa
poświęcone są dalsze stron;;
artykułu wstępnego.
Z kolei Joseph H e n n i n g e r przedstavlia
szkic biograficzny
Wilhelma
Schmidt'a
(P. Wilhelm Schmidt S.V.D. 1868-1954). Smierć ojca Wilh'31ma
Schmidt'a
(In. 2. 1954.) odbiła się szerokim echem w świecie naukowym.
Dowodzi tego ponad 30 pośmiertnych
artykułów
i wspomnień
na lam:łc.łt
wielu czasopism o życiu i zasługach zmarłego. W biografii tego etnol"Jga
7l1ajdujemy
interesujący
szczegół o wakacjach
spędzanych
na GórnYD1
Sląsku, i pierwszych
zainteresowaniach
etnograficznych
i językowych
onu:
wzmiankę o tym, że uczył się języka polskiego. Biograficzny
szkic Henninger'a przedsta\via
pelen obraz osiągnięć W. Schmidt'a w cia.gu jego długiego
i pracowitego
życia. Uzasadnione
jest końcowe zd8nie artykulu,
któreg'J
myśl określa \vielkość dzieła, dokonanego przez W. Schmidt'a E:repi m071Hmentum n.erc pcrennius.
Pamięci \Y. Schmidt'a poświęcony jest również artykuł Wilhelma K o pp e r s a, znakomitego
i wiernego ucznia Schmidt'a.
Artykuł ukazuje czy tel-

nikowi działalność zmarłego na polu osiągnięć naukewych. Tej to aktywności
Schmidt'a
zawdzięcza szkoła wiedeńska
swoje powstanie
i rozwój.
Kolejny artykuł LOUIS J. LUZBETAK' A nosi tytuł K u l t z m ar ł y c h
w kra j u 'Iv' a h g i n a N o we j G w i n e i (Worship
of the Dead in
the Middle Wahgi New Guinea). Ukryta
w scrC.l N. Gwin2i dolilE\
\Vahgi została odkryta
dopiero przed 20 laty. Autor artykułu
należy do
grupy misyjnej, która tam podjęła swą działalność. Istotą zastanego u ludu
środkowej Wahgi kultu i systemu wierzeń są wierzenia w dusze umarłych.
Tubylcy
posiadają
określenie
"mińmań"
na oznaczenie
duszy zmarłego.
Odpowiada to mniej więcej angielskiemu
"shadow image". Ta sama nazwa
służy na określenie
odbicia w wodzie albo lustrze. Tak pojmowana
dusza,
ożywia ciało i może je opuścić na krótszy lub dłuższy okres czasu lub na
st8łe. Wtedy następuje śmierć. Zwierzęta w myśl wierzeń Wahgi nie mają
duszy, wyjątek stanowią: pies, świnia i kazuar. Właściwości duszy odzwierciedlają charakter
żywych osobników. W religijnych
aktach o charakterze
zbiorowym
pierwszorzędną
rolę odgrywają
więc duchy przodków,
założycieli i opiekunów
poszczególnych
grup tubylców.
Charakterystyczny
jest
brak kapłanów,
jako kierowników
aktów religijnych;
są natomiast
czarownicy mający władzę i kontrolę nad zmarłymi.
Władza ich i wpływ są
w poszczególnych
osadach bardzo silne. Modły, ofiary i zabiegi magiczne
służą dla uzyskania
przychylności
dusz zmarłych. U podłoża tych wierzell
i praktyk, zdaniem autora, leży strach.
Wydaje się, że autor trochę upraszcza
istotę zjawisk które referuj '..
Strach przed umarłymi
nie jest jedynym bodżcem do praktyk
religijnych
i magicznych. Nie należy zapominać, że N. Gwinea leży w zasięgu wierz-2ń
malanezyjskiej
"mana" i związanego
z nią systemu wierzeń
i praktyk.
Poza tym niektóre szczegóły wierzeń o duszy, o których Luzbetak tu wspomina, bardzo żywo przypominają
pojęcie "ling8 s'harira" Hindusów, t. zw.
"otwór Brahmy" i inne. Elementy tej kategorii wierzeń powstały w £1loz0ficznych systemach
t. zw. religii wyższych, przedostały
się w procesach
kulturowych
dyfuzji na obszary kultur pierwotnych
N. Gwinei, Australii
i innych. Byłoby rzeczą nieostrożną
widzieć w nich własne podłoże reHgijne danego ludu.
MA TTHIAS
EDER: D u s z e z m a r ł y c h i d u c h y P r z o d k ów
'v J a p o n i i (Totenseelen und Ahnengeister
in Japan). Przedmiotem
artykułu jest proces w którym, wg. japońskich wierzeń ludowych dusze zmarłych przeobrażają
się w duchy przodków. Dusza człowieka zmarłego musi
po śmierci przejść proces oczyszczający
ją z cielesnych
właściwości,
zapcnll1ieć f) żywych, by potem stać się jednym z duchów przodków i dzialaf
dla dobra swoich potomków. Dalszy jej awans zaprowadzi ją do grupy bóstw
klanowych posiadających
funkcje społeczne w życiu grup rodowych i cał~'ch
wiosek.
Autor przedstawia
pochówkowe
obrządki
dwugrobowe,
których
ślady w niektór~'Ch okolicach Japonii obserwować
można jeszcze doti1d.

360
Szereg wierzer'J, praktyk i obyczajów związanych z kultem dusz i duchuw
\',;skazuje na wspólne
dla eur-azjatycbego
obszaru
kulturowego
cechv
c 'Jrządków pogrzebowych
i wierzeń, pochodzących
z okresu przed nawC'.rstwieniem się obrzCidowości i wierzeń jakie wnosiły wielkie systemy reli~:jjne, chrześcijaństwa
w Europie, a buddyzmu w Azji.
HERMANN ZWINGE: Z a b a w y d l i e c i ę c e u G u n a n t u n a n i)
N o w e j B r y t a n i i (Kinderspiele
der Gunantuna
auf New Britain).
Dzieci wszystkich czasów i ludów są podobne, jak to potwierdza etnografia.
Pierwszą zabawką dzieci Gunantuna
jest grzechotka z łupiny owocu tarat3renge (Cassia javanica). Kolba kwiatowa
banana lub tykwa "powinięta
w bananowy liść jest lalką, a kamyki, i naj rozmaitsze owoce stanowią wyposażenie domu lalki.
FHANCIS NICOLAS: T e k s t yet
n o g l' a f i c z n e T u a l' e g ów (Tamajeq) ze wschodniej
części Iullemmeden
(Textes ethnographiques
de la
Tamajeq des Iullemmeden
de l'est).
Jest to 4-ta część artykułu pod tym tytuł,em. Jego trzy poprzednie CZęSCl
znalazły się w 46, 'l8 i 50 tomie "Anthropos'u".
Autor przedstawia
teksty
podane w jęz. Tamajeq, t. j. Tuaregów z Nigerii Francuskiej.
Oprócz wartości językoznawczych,
teksty te zawierają często wiadomości etnograficzne
na temat kultury materialnej,
zwyczajów i światopoglądu
plemienia.
ALAN P. MERRIAM, SARA WHINERY I B. G. FRED: P i e ś n i z g m in y "R a d a" n a w y. T l' i n i ci a d (Songs of a Rada Ccmmunity
in
Trinidad). Pieśni te zostały zebrane przez Audrew Carr'a w Port-of-Spain
w 1953 r. i opracowane przez troje autorów. Grupa Rada jest nowopowstClł'1
grupą kulturową.
Swój początek zawdzięcza ona Afrykaninowi
Abojewi
Zahwenu, Dahomejczykowi
imigrantowi
który w 1855 r. zalożył w póln.··
wschodnim
zakątku
Port-of-Spain
stowarzyszenie
religijne.
Nazwał
je
imieniem ojczystego
bóstwa Dangbwe. Dahomejskie
wierzenia
i bóstvva
uległy tu synkretyzacji
z wierzeniami
i świętymi chrześcijańskimi
i w te.j
postaci trwają dotąd. 31 pieśni zebranych
wśród uczestników
tej grupy
zostało poddanych analizie. W drugiej części artykulu
autorzy przeprowadzają studium porównawcze
zebranego materiału.
JOHANNES
MARINGER:
"K i l k a n a l' z ę d z i p i ę ś c i a k o w y c h
z G o n g e n yam a (Japonja)
a z a g a d n i e n i e p a l e o l i t u j a p o 1'l..
s k i e g o". (Einige faustkeilige
Geraete von Gongenyama
(Japan) und die
Frage des japanischen
Palaeolithikums).
W 1950 r. japoński amator archeolog Chuya Aizawa znalazl w Gonge:"t)'ama, w środk. Japonii, 90 km. na półn.-zach. od Tokio okazy tłuków pięściakowych, paleolitycznych.
Zagadnienie, to należałoby rozpatrywać
w odniesieniu do klas~·fikacji
i zasięgu ustalonego
przez H. L. l\Iovius'a. Au:cr
dochodzi do wniosku, że pięściaki te odpowiadają
narz~dziom acheulskim
l star.
paleolitycznym:
że odnoszą się do paleolitu
gdyż świadczą o t;;r.1

361
t( warz:;s?<;,ce im znaleziska; należą do grupy przemysiu
Patjitanien
.Jawa
i prawcor;odcbnie
pochodzą z okresu, kiedy istniało lądowe połączenie
kont~'nentu azjatyckiego
z .Jawą i Japonią.
H. R. VAN HEEKEREN: P l' Z Y c z Y n e k d o P l' o t o h i s t o l' Y c z n e g o
() b l' Z ą d k u c i a lo p a l n o - p o p i e l n i c o we g o w A n j a l' (.Java.).
(Note on Proto-Historic
Urn-Burial
Site at Anjar, Java). R. Hei11e-Geldem
\\'skazał VI 19.53 r. na to, że ciałopalne pochówki popielnicowe poludniow'Jwschcdniej Azji możnaby powiązać z kulturą Dongson. Istnieje uzasadnione
T,rzypuszczenie iż są one rezultatem
kontaktów
z falą kulturową
niosącą
zwyczaj pogrzebowy popielnicowo-ciałopalny,
przypuszczalnie
z jakąś lokalną kulturą
megalityczną.
Wątpliwości
budzi dziwaczny,
rozproszony
geograficzny zasięg tego zjawiska. Być może, że nie odkryto jeszcze między
lokalnych
odpowiednich
powiąza1'l. Odkrycie
grobu w Anjar na Jawie
(100 km. na wsch. od Djakarty znaleziono 2 groby zawierające
urny o dużych rozmiarach)
może być przyczynkiem
do zapełnienia
jednej z luk
wspomnianego
zasięgu.
H. L. KOPPELMANN:
F O n o log i a, j ę z y k o z n a VI s t w o s t l' U kt u l' a a c e lo w ość
j ę z y k o w a. (Phonologie, strukturelle
Linguistik
und die Zweckmaessigkeit
in del' Sprache).
Artykuł ma charc:kter polemiczny. Chodzi o zagadnienie fonologii i językoznawstwa
strukturo·wego.
Strukturaliści
pragną
ująć mowę i języki
metodą matematyczno-przyrodniczą.
Elementy języka "phonemy" są obiektywnymi realiami psychologicznej
natury i funkcjonują
w określony sposób, v"pływając na takie lub inne znaczenie wyrazu. W 5 tezach przeprowadza autor argumentację
przeciw podstawowym
zalożeniom
fonologii,
przyjmowanym
przez zwolenników
strukturalizmu
językowego.
HUGO HUBER: 1\1a g i c z n e s t a t u e t k i i a k c e s o l' i a u w s c h o dn i c h B a yak ó w i i c h s ą s i a d ów. (Magical Statuettes
and Their
Accessories among the Eastern
Bayaka
and Their Neighbaurs
(Belgian
Congo). Przedmiotem
artykułu
jest opis przedmiotów
vvykonanych
ręlq
ludzką, a służących zabiegom magicznym. Tal<imi 'Nariantami
u Ki- Tanda
klanu plemienia
Buyaka jest "nkoshi",
t.j. zespół przedmiotów,
słuŻ'1CY
magicznym
zabiegom obronnym.
Składają
się na to statuetki,
naczynia
do leków magicznych
i r::roszki. "Nkoshi" służy tu jako środek, którego
można użyć przeciw wrogim silom, grożącym grupie lub poszczególnym
jednostkom.
Podobnym celom służą i inne zespoły przedmiotów
magicznych "mbambi",
u grupy Basuku
"mubwolo",
"mahamba",
"mbong'l",
..nkalagasa·'
i .,mufu". Istotę owych przedmiotów
można określić
jako
silę którą zabrano przodkom i przez umiejętny
zabieg zamknięto w posążkach, stanowiących
głó\vny człon takiego zespoiu.

362
FRITZ BORNEi'vIANN: P r z y g o t o w a w c z e p r a c e O. W. S c h m i dt'a d o n o we g o w y d a n i a "V o e l ker
u n d K u l t u r e n" (P. W.
Schmidts Vorarbeiten
fuer eine Neuauflage
von "Voelker und Kulturen").
W ramach Micro-Biblioteki
"Anthropos'u"
przygotowany
został 23 tom
zuwierający fragment manuskryptu
pozostawionego
przez O. W. Schmiclt'a
? zatytułowany
((Vorarbeiten
fuer eine Neuauflage
von "Voelker
u'1d
Kulturen",
w dziesięć lat po ukazaniu się wydawnictwo
to zostało wyczerpane.
W okresie
powojennym
W. Schmidt
zamierzał
przygotow;:c
wydanie nowe, uzupełnione pracami: o prawie macierzystym,
o kuwadzie,
o totemiźmie.
Autor zamierzał wnieść pewne poprawki
do poprzednich
poglądów;
i opublikowany
przez Bornemann'a
fragment
manuskryptu
pokazuje, jak przez zmarłego zaplanowane
zostały uzupełnienia
niektórych
rozdziałów nowego wydania.
Na uwagę szczególną w dziale "Analecta
et Additamenta":
zasługują
wzmianki:
Alfreda
S t e i n m a n n a: Zur Verbreitung
der "Couvade" in
\Vestindonesien.
Uwagi Francis'a
L a m b r e c h t'a do książki R. F. Bar··
ton'a "Book on the Religion of the Ifugaos", Cesare A l b i s e t t i: Krótkie
sprawozdanie
o znaleziskach
archeologicznych
w dolinie Pogubo w l\Il:'lto
Grosso w Brazylii. Maria
C a s e fi a ~ P a j o artykuł
"Ascension
Into
Heaven" (A Folktale from Bohol, Filipiny).
W dziale "Miscellanea":
warto wspomnieć
wzmiankę
O pochodzeniu
i rozprzestrzenieniu
się kultur wyższych. Nadto znależć tam można dość
liczne relacje z publikacji
antropologicznych,
religioznawstwa,
etnografii
i folklorystyki.
Zeszyt 2. (tom 51. Fasc, 3-4). PAUL ANDT: C h o r o b y i i c h p r z yc z y n y w w i e r z e n i a c h l u d u N g a d h a (Krankheit
und Krankheitsursachen
bei den Ngadha).
Lud Ngadha zamieszkuje
środkową część wyspy Flores w archipehgu
sundajskim.
Jego wierzenia i wyobrażenia
o i~tocie duszy i o przyczynach
chorób odsłaniają
procesy pierwotnego
myślenia. Człowiek w wierzeniach
Ngadha posiada jedną lub kilka dusz. Może ona istnieć poza ciałem i przybierać postać zwierząt, a w szczególności szarańczy lub węża. Niektórzy
uważają cie11 człowieka za jego duszę. Opuszczenie ciała przez duszę może
je narazić na choroby i śmierć. "Nitu" oznacza ziemię, a także jej personifikację w postaci bogini ziemi. Ona też zsyła na ludzi niektóre choroby,
m. in. malarię, febrę. "Noca" oznacza czas ale i zarazem księżyc. Także
i on jest przyczyną szeregu chorób m. i. bólu głowy, porażeń. Duchy przodków niezadowolone
z postępowania
swoich potomnych
mogą gniew swój
objawić przez zsyłanie chorób na żyjących. Nadto istnieją także ludzie
mający władzę nad "polo", t. j. duszkami, skrzatami.
O\ve to "polo" mogą
również być przyczyną najróżniejszych
~chorzeń. Wreszcie nie brak i czarowników, którzy drogą zabiegów czarnej magii mogą powodować
choroby. Są także przypadki, w których przekleilstwo
kre\vnych, złe prowa-

363
Gzenie się i uchybianie regułom życia może być powodem chorób; chor,'Jbc:
traktują
też ,iako dopust boży zesłany przez bóstwo niebios, dewa.
Autor przytacza wiele materiału
słownikowego
oraz opisowego. Wide'
słów o znaczeniu
podstawowym
dla pierwotn~<:h
ugrupo\vań
ludzkich
['osiada treść znaczeniową bardzo nieokreśloną
lub wieloznaczną.
RICHARD F. SALISBURY:
,IQzyk
ludu
Sjane
ze wschodi e g o p o gór z a N o w e j G w i n e i (The Siane Language
of ~h('
Eastern Highlands of New Guinea).
Nazwa "Sjane" nie jest właściwie okreśłeniem
własnym ani ludu <Jni
jqzyka, lecz słowem powitalnym.
Ponieważ lud o którym tu mowa nie ma
pa.zwy, przy pomocy której sam siebie określa, ani nie jest nazwany przez
ludy sąsiedl1le au tor okreśłił go tym mianem.
Zagadnienie
klasyfikacj i
języka. zasad wymowy i gramatyki
jest przedmiotem
o bardzo specjalistycznym charakterze.
W zakończeniu autor daje apendix z tekstami i ma·teriałem slownikowym.
11

JOSEPTH KLER: N a z w i s k a o r a z i m i o n a. w ł a s n e m o n r; ol Ó w O r d o s (Eigennamen aus der Ordos-Mongolei).
Mongołowie na ogół używają obok imion własnych nazwisk rodowych
'1.1bo szczepowych. Kiedy lud Ordos, wskutek przezornej polityki władców
chińskich
z dynastii
Mandżu,
uległ administracyjnemu
podziałowi
na
chorągwie, znależli się w poszczególnych
chorągwiach
ludzie, którzy n'3.1('żeli poprzednio do naj różniejszych
rodów, szczepów i plemion. Przyjął siQ
"vtedy zwyczaj nazywania i odróżniania osobników nazwami ich macierzvstych plemio'h lub szczepów. Dla historyka
znajomość tych nazw ma nie.nale znaczenie, gdyż pozwala zorientować
się z jakich etnicznych elementów składał się lud Ordos, kiedy w poło XV W. przywędrował
z północy !1f\
terytorium
obecneg,) zamieszkania.
R. T. SII'vIMONS: S p r a w o z d a n i e z b a d a ń n a d g e n e t y k ił
g r u p k r w i w A z j i W s c h o d n i e j, I n d o n e z j i, M e l a n e z j i,
M ikr o n e z j i, P o l i n e z j i i A l' S t r a l i i. (A RaporL on Blood Group
Genetical Surveys in Eastern Asia, Indonesia, l\Ielanesia, Micronesia, Polynesia and Australia in the Study of Man).
Autor przedstawia
krótką
charakterystykę
wyników
prac Australij",!ciego lnstyh.:tu Zdrowia w Melbourn, odnoszących się do badań nad genetyką ugrupowaJ'l krwi szeregu ludów wschodniej
i południowo-wschodn;ej Azji oraz Australii i Oceanii. Nawiązując
do opinii Thora HeyerdalH
Q
genetycznych
związkach między grupami krwi i frekwencji
genów n~-·
prezentowanymi
przez Polinezyjczyków
oraz przez Indian Amerykańskich,
Simmons stwierdza,
że nie znajduje w omawianych
wynikach wniosków
t.'lkich, które by zasadniczo podważały stanowisko Heyerdala w tej sprawie.
JOHANN FRIEK: IV! a t k a i d z i e c k o u C h i ń c z.y k ó w
h a i. (Mutter und Kind bei den Chinesen in Tsinghai).

T s i n g-

364
Artykuł jest trzecią CZĘSClącałości, której dwie poprzednie
1:lzły się w 50-ym tomie "Anthropos'u"
(s. 337-374 i 659-701).

365
części z:Ja-

W 3-ciej części noszącej tytuł "Noworodek"
autor daje opis praktyk
i wierzeń, związanych z urodzeniem dziecka, a dalej zabiegów zmierzających
do utrzymania
niemowlęcia
przy życiu, sposób karmienia,
obmywania,
zwyczajów
wypro\vadzania
wróżb i prognozy
odnośnie dalszych losów
dziecka i jego przyszłego charakteru
w oparciu o takie jego wlaś'~iwości
jak głos, uwłosienie, kształt głowy, kończyn, itp. W kolejnych rozcziałach
zawarta została charakterystyka
okresu życia dziecka w kołysce, zagadnienie l~bierania go i nadania mu imienia a także chorób dziecka i ludowych
sposobów zapobiegania
im. Następnie
autor kieruje
zainteresowanie
na
położnicę i jej los w okresie połogowym, na święto jakie młode matki obl.'hodzą w trzydziesty
wzgl. czterdziesty
dzień. po urodzeniu dziecka oraz
uroczystość pierwszego wyjścia matki z dzieckiem poza dom. Osobną uroczystością jest wizyta, którą położnica składa swojej matce.
FRAN<;OIS - J. NICOLAS: P o j ę c i e d u s z y i b ó s t w a w A f r y c e
z a c h o d n i e j. (Les notions d'ame et de divinite en Afrique occidentale).
Jest to dość obszerna rozprawa ujmująca w sposób syntetyczny
istotę
n:ligijnych
idei ludów Afryki Zach. Teodycea i kosmogonia
zachodnich
Afrykanów
wyklucza
zdaniem autora pojęcie "stworzenia
nieba, ziemi
i żyjących istot", a to na rzecz koncepcji a generacji czyli powstawaniu
drogą zapładniania
i rodzenia,
w sensie jaknajbardziej
biologicznym.
btoty zasadnicze życia to dwie hipostazy - męska i żeńska; są one nie ..
materialne i grają rolę dusz nieba i ziemi. Owe dwie hipostazy jak i maski,
,'a którymi się kryją, łączą się dając istnienie trzeciej hipostazie androgyn.icznej, której postacią wzgl. maską jest ogień. Ta dwoista Trylogia, trzy
hipostazy i trzy ich postacie niebo, ziemia i ogień, jest początkiem
łańcucha urodzin dla istot nIższych rzędów niewidzialnych
i widzialnych.
Istoty niewidziałne należą do trzech rodzajów: mĘskie, żeńskie i androgylliczne. Odpowiadają
więc triadzie pierwotnej.
Z kolei owe niewidzialne
istoty płodzą istoty widzialne dwóch rodzajów męskie i żeliskie. Ale widzialne postacie istot tego rzędu są jedynie maskami dla istot niewidzi81nych, które poprzez nie jako ich dusze działają.
W ramach tej koncepcji zasadniczej
autor omawia szereg zagadnień
szczegółowych m. i. tradycję groteskowego, karłowatego
bóstwa Bes, które
znał już Starożytny
Egipt za czasów średniego
cesarstwa.
Interesujący
materiał przynosi rozdział o symbolach i emblematach
bóstwa; z postaci
tych symbolów wynika wyrażnie biologiczna koncepcja genezy istot '.1::;-wych i świata. Potwierdzenie
tego przynosi także materiał
słownikowy
przytoczony przez l'\icolas'a. Pojęcie duszy wyk'azuje cechy nawiązujące
do starożytnych
wyobrażeń egipskich o wtórniku-duszy.
Osobn.';m, a ni<;zmiernie ciekawym jest materiał dotyczący roli kowala, jako osoby wy-

różnionej, o cechach kapłana, pośrednika w stosunkach z bóstwem hipostatycznie ukrytym za postacią ognia.
Ujęcie całej problematyki
przez Nicolas'a może budzić zastrzeżenia prz.ez
nazbyt
idealistyczną
koncepcję
religijnego
systematu.
Zbyt wyrażnie
tu występuje
geometryczna
struktura
troistej postaci idealnego, bezosobowego bóstwa i trójstopniowości
przejawów wzgl. raczej rezultatów
jego
działania.
Tym nie mniej nowe ujęcie Nicolas'a
zasługuje
na uwagę
l przynosi wiele dotąd nie uwzględnionych
szczegółów.
S t u d i a P. W. S c h m i d t'a nad totemizmem w Azji i na Oceanii. (P. W.
Schmidt liber den Totemismus in Asien u. Ozeanien).
Publikację
pośmiertnej
spuścizny P. W. Schmidt'a
(1868-1954)
kończy
sETia pism dotyczących totemizmu. Poszczególne serie zostały opublikowane
w Mikrobibliotece
Anthropos'u.
Nie są to wykończone prace lecz robocze
schematy, tylko niektóre ich partie zostały przez autora opracowane, inne
zostały niewypełnione
treścią.
Poglądy Schmidt'a na zjawisko totemizmu ulegały zmianom. Podkreślić
przy tym trzeba .fakt, że totemizm był zagadnieniem
pasjonującym
g,)
przez kilka dziesiątków
lat. Tym ważniejsze więc są wnioski do jakich
eutor doszedł w swej ostatniej rozprawie. Do powstania totemizmu, jego
zdaniem moglo dOjśĆ w okresie, kiedy gromady ludzkie przesuwały
się
w okolice o mniejszej
zasobności w pożywienie roślinne, a większym bugactwie w zwierzęta łowne. Towarzyszyło
temu postępujące
zmniejs;:enie znaczenia gospodarczej, reli kobiety. Istniejący wg Schmid t'a związek
między kulturami
totemicznymi
a pasterskim:. upoważnia do wniosku, że
macierzyste obszary obu tych kultur musiały niegdyś znajdować się w bezpośredniej bliskości, a obie kultury wywodzą się ze wspólnej praojczyzny.
Tą praojczyzną
azjatyckich
kultur łowieckich, totemicznych
i pasterskich
były doliny Ałtaju i zach. części Gór Sajańskich. Srodkowoazjatycka,
prehistoryczna kultura orynjacka była łowiecką, totemiczną kulturą wyższą.
Na obszarach na północ od niej leżących rozwinęła się hodowla renów,
a na południe - koni i owiec. Pyhmie, czy totemizm powstawał w różnych częściach świata wielokrotnie,
czy raz tylko w jednej z kultur po ..
zestawia autor bez edpowiedzi. Nie daje odpowiedzi również na pytanie
czy totemizm jest składnikiem istotnym jednego typu kultury, czy też jako
jeden z wielu elementów oderwał się i wędrował samodzielnie?
Kultury
totemiczne i pasterskie
mają zdaniem Schmidt'a wspólne podłoże gospod.arcze. Są nim zwierzęta. Obie są "zorientowane
na mężczyznę", obie m,1ją
okrągły dom ze stożkowym rachem. Widać i inne paralele w ich ergologii. W kulturze
totemicwej
wyższej następuje
przejście do osiadłego
trybu życia. Ale totemizm wg. autora nie ma w sobie nic kulturotwórczego.
'Jl:gO istotą 'są trzy podstawowe
zakazy: Nie zabijać totemu, nie jeść: ge.
nie zawierać związków małżeJiskich \V ramach totemicznego
klanu. Ten
ostatni zakaz istniał już przed totemizmem. Z kolei autor omawi<l totemizm

366
wyższych
łowieckich
kultur
totemicznych
w Indiach,
mianowIcie
l'Jdu
Gondidów, Mundu i Bataków (Sumatra). Następnie przechodzi do charak'.er~'styk~ wyższych kultur
łowieckich,
totemicznych
na wyspach
Sund",j~bch I lVIolukkach, na Nowej Gwinei oraz na wyspach Melanezji i Mikronezji. Totemizm ludów australijskich
jest tematem
ostatniego
z rozdziałów. Dalsze wywody i zakończenie
tych szkiców znajdzie czytelni!:
IV jednym
z następnych
zeszytów "Anthropos'u",
w rozprawie
"Totemizm
v" Afryce".
W dziale Analecta tegoż zeszytu znależć można relację M. Gusincl:g.:)
o stanie badań nad Ainami.
W 3-cim zeszycie (Fasc. 5-6) 51-go tomu "Anthropos'u"
na pierwszym
miejscu znajdujemy
artykuł ALOJZEGO CLOSS'A: E t n o log i a h i s t ol' Y c z n a
i
g e l' m a n i s t Y k a.
Z a g a d n i e n ie
(p s y c h o log i i)
P o s t a c i wet
n o g I' a f i i. (Historische
Ethnologie
und Germanistik.
Das Gestaltproblem
in dEr Volkerkunde).
Istnieje w wiedet'lskiej
szkole etnologicznej
tnedencja
de traktowanie1
etnografii jako składowej
części historii powszechnej.
Znalazło to W',Taz
m. i. na wiedeńskim kongresie etnologów w 1952 r. Silnym bodżcem VI 'dvs~;:usji, jaka na ten temat niebawem się rozwiązała, była m. i. Wypowi..:~!ź
monachijskiego filologa i specjalisty w zakresie starogermaJlskiej
problem;'~tvki O~to Hoefler'a. Oświadczy! on, że Germanja jako kontynuacja
świata
starc'g"rmal~skiego
naleźy do dziedziny etnografii.
Hoefler podporządko-wUJe etnologię ogólną historii powszechnej
(s. 835), zastrzega jednak. ż.e
do celu tego wiedzie inna droga, niż ta, którą obrali zwolennicy etnolo''.ii
porGwnawczej,
kiedy wytknęli
sobieeel
zupełnie
nieesiagalny.
Artvkuł
~loss'a zawiera szczegółową krytykę poglądów Hoeflera. Autor wYka~ll.je,
ze Hoefler wprowadził do swoich poglądów zasadnicze teoremy o t. zw. mvśleniu postacicwym
czerpane z "psychologii postaci" wzgl. ,..kształtu". Chodzi
mianowicie
o to, że Hoefler używa pojęcia "archetypów"
na określeJ1ie
pewnych zasadniczych
postaci kulturowych
zjawisk, które, jego zdanier:1,
powtarzają
się w kulturach
różnych ludów. W owych archetypach
Hoefler
dopatruje
się także pewnej "konstancy"
t.j. cechy stałej, wiążącej szere.g
ZJawisk w J:ewien kulturowy
ciąg. (Np. Tajne bractwa w grupach
pienvot~
nych, bractwa rycerskie w kulturach wyższych). Owe "archetypy" nawiąz·.'ją
do Psyc,hOlogicznych teorii Junga o myśleniu pierwotnym.
Krytyka
teorii
Hoefler a ~okonana przez A. Closs'a ukazuje istotne cechy konfliktu mięclzy
ewoluclomslycznym
a dyfuzjonistycznym
pojmowaniem
rozwoju kultu l'.
Artykuł był.by bar.dziej interesujący,
gdyby Closs pisał w sposób mniej
chaotyczny I bardZiej czytelny.
S. SANTANDERA:
L u o a n d L Li e L Chodzi tu o dwa ludy z kraJU
Nilotów Baher el Ghazal (Sudan, Afryka), i pierwotne ich siedzibv. PrJłnocno-wschodni
obszar kraju Luo-Dinka
był niegdyś zamieszkał):
prz"z
owych LueI, rolników, pasterzy, dobrze oznajmionych
ze sztuką kow~'ll-

367
"ką. Lud ten podbity przez najeżdźców Dinka
obecnie skrzyźowaniem
Luo i prawdopodobnie

jest pod względem
ludu Beg.

rasowym

HARALD V. SICARD: Jaj k o w b a j k a c h l u d u K a I' a n g a (Das
Fi im lVIaerchen Karanga). Lud Karanga mieszka w rezerwacie
Belingwe
w płd. Rodezji. Autor zebrał tam ok. 200 bajek. W wielu z nich jajko jest
motywem przewodnim. Autor wyróżnił 4 naj częstsze motywy. (1) Jajko urodzenie. (2) Jajko - deszcz. (3) Jajko - rusałka. (4) Jaje wc:ża. Autor
przytacza materiał
tekstowy, podaje następnie
ich kulturowo-historyczną
intErpretację
i omawia paralele językowe.
FRANCIS NICOLAS: T e k s t yet
n o g r a f i c z n e l u d u T a m ił j e q
z e w s c h o d n i e g o .J u II e m m e d e n. (Textes ethnographiques
de la
Tamajeq des Jull€mmeden
de l'est).
Jest to 5-ta część zbioru, którego cztery poprzednie partie zostały opublikowane w tomach 46, 48, 50 i 51 "Anthropos'u".
Niektóre z tekstów zawierają treści etnograficzr.e m. in. sporty, małżeństwo, rozwód, śmierć, próba
ognia.
ANTON LUKESCH: S m i e I' Ć u pół n o c n y c h i n d i a n K a yap o.
(Uber das Sterben bei den noerdlichen
Kayapo-Indianern).
Materiały
zostały zebrane
przez autora
w dwóch wioskach
indian
Kayar:o, zamieszkujących
w okolicach nad Rio Fresco i Riozinho w dOI'leC2.U Ar2guaya
w Brazylii. Mieszkańcy obu wiosek nazywają siebie Mebengokre (me-człowiek; ngo-woda; kre-głębina)
t. zn. ludzie z głębokiej wody.
Nie jest to dziwne gdyż zamieszkują
okolice wodospadów.
Autor przedstawia wierzenia
i wyobrażenia
o duszy, przyczynach
chorób i zgonów,
pośmiertnym
życiu. Rozdział o śmierci i rytuale
pogrzebowym
zawiera
"yOl'O szczegółów rz.ucających
światło na sprawę pierwotnych
pochówków.
Autor podaje materiał nazewniczy, który daje wgląd w proces prymitywnego myślenia.
WOLF LESLAU: Przyczynek
do wiadomości
o języku
K a m b a t t a. (Additional
Notes on Kambatto
of Southern
Ethiopia\.
Kam'oatta
to jeden z języków grupy językowej
Sidamo w południowej
Etiopii. Znajomość
języków tej grupy umożliwia
poznanie
językowe~o
"ubstratu
Amhara i Gurage. Autor podaje kilka zasadniczych wiadomości
o fonologii i morfologii języka Kambatta.
CARL LAUFER: S t o s u n k i P o k I' e w i e ń s t w a u l u d u G u n an t u a. (Die Verwandschaftsverhaeltnisse
innerhalb
Gunantua-Stammes).
Chodzi o melanezyjski
lud wyspiarzy
z pólwyspu Gazelle na Nowej
Brytowii (JVlorza Południowe).
Wiadomo że rozeznanie
stosunków pokrewieiIstwa u ludów Oceanii, to rzecz niełatwa dla kogoś, kto nie opanował
języka tubylczego śrcdowiska.
Adn
il:.:struje zagadnienie to na przykładzie dobrze mu znanego ludu Gunantua, jego języka i stosunków. Arty;~uł

368

369

jE;st instruktywny
gdyż naświetla proces powstawania
systemu dwóch kJils
egzogamicznych,
etymologię
form nazewniczych
określających
stosunki
pokrewier.stwa
oraz proces rozpadu
stosunków
matriarchalnych.
Nade
wszystko i.nteresującym
jednak jest fakt, że matriarchat
zdaje się tu być
zjawiskiem wtórnym,
przyniesionym
przez jeden z ludów najeźdźczych.
Poprzednio miały tu panować stosunki patriarchalne.
JOSEPH THALIATH: N i e k t ó r e z w y c z a j e i w i e r z e n i a P lII a y a (Notes on Same Pulaya Customs and Beliefs). Pulaya w dawn~'m
państwie Cochin (Indie - płd. Dekan) byli upośledzoną, niewolną kastą:
niedotykalni, przywiązani do ziemi tak, że kiedy właściciel sprzedawał 1:.Jb
wydzierżawiał
grunta na których mieszkali Pulaya, to wraz z ziemią przechodzili oni pod władzę nowego posiadacza. Z legend i mitów Pulaya wynika, źe niegdyś byli niezależnym
ludem zbierackim,
który został przez
ościenne ludy podbity. Autor omawia postacie bóstw czczonych przez
Pulaya, ich wierzenia a duszy, niebie i piekle, obrzędy weselne, prakty~d
w przypadkach
choroby i śmierci i obrzęd pogrzebowy.
JOHANN FRICK: M a t k a i d z i e c k o u C h i ń c z y k ó w T s i n g_
h a i (Mutter u. Kind bei den Chinesen in Tsinghai). Jest to 4-ta i końcowa
część rozprawy, której poprzednie partie były publikowane w tomie 50-ym
"Anthropos'u"
i w 2-ch zeszytach bież. tomu. Tematem tej ostatniej części
jest rytuał oczyszczenia kobiety po urodzeniu dziecka i wierzenia o t. zw.
"muli en ", co autor tłumaczy na niemieckie "Bluthhoelle"
(piekło krwi).
Ostatni z artykułów omawianego tomu, pióra H. A u f e n a n g e r'a to
omówienie słownika ludu Sjane ze wschodniej części gór Nowej Gwinei,
opracowanego przez R. F. Salisbury'a. (R. F. Salisbury's Vocabulary of the
Siane Language of the Eastern Highlands of New Guinea).
W dziale "Analecta et Additamenta"
znajdujemy
omówienie wyobrażei'l
religijnych ludów ałtajskich wg. W. Schmidt'a. Nadto warto zwrócić uwagę
na notę D. Schroedera o weselnej obrzędowości Chińczyków-Tsinghai
oraz
relację Th. Verhoevena o skalnych rysunkach
na wyspie Flores.
Bogaty dział bibliograficzny we wszystkich trzech zeszytach 51-go tomu
daje przegląd etnograficznej i antropologicznej
publicystyki z lat 1954-195u.
Tadeusz

Wróblewski

BULLETIN INTERNATIONAL
DES SCIENCES SOCIALES
nr 3 UNESCO, s. 293-412. Cultures en voie de disparition.

t. IX (1957)

Vl nawiązaniu
de rezolucji V. Kongresu Nauk Antropologicznych
i Etnologicznych
w Filadelfii
w 1956 r.. na ogólnej konferencji
UNESCO
w Delhi z końcem 1956 r. sekretarz generalny tej (.rganizacji został upoważniony, ab~- przy v,ispółpracy Międzynarodowej
Rady Filozofii i Nauk
Humanistycznych
i Międzynarodowej
Unii Nauk Antropologicznych
i Et-

nologicznych udzielić poparcia stworzonemu
przez Kongres Nauk Antropologicznych i Etnologicznych komitetowi, którego zadaniem jest popieranie i udzielanie pomocy międzynarodowym
badaniom nad grupami, których kultura
i język zagrożone są zmianami, rozkładem
lub zanikiem,
Wstępem do tej działalności
jest specjalny
zeszyt kwartalnego
organu
Międzynarodowej
Rady Nauk Społecznych UNESCO. Na część artykułową
tego zeszytu składają się interesujące
prace czołowych etnologów omawiające stan, potrzeby, a niekiedy i podstawową problematykę
badań nad
niektórymi ludami pierwotnymi.
We wst~pie, zatytułowanym
"Najpilniejsze
badania
antropologiczne"
k. 29;;-306) R. H e i n e - G e l d e r n wskazuje na fakt, że etnologia jest
.iedną z nielicznych nauk, którym grozi z każdym dniem coraz to silniejsze
uszczuplenie bazy źródłowej, wykazując równocześnie, że jedynie dokładne
zbadanie
najbardziej
nawet szczątkowych
i fragmentycznych
zabytkóv;
kulturowych
może uchronić tę naukę przed przedwczesnymi
uogólnieniami. Uogólnienia takie, np. w postaci przebrzmiały ch koncepcji "typ{rN
kulturowych"
mogą sprowadzić na manowce badania nad ewolucją i teorią kultury całych ras i cywilizacji. Nie lekceważąc znaczenia badań nad
akulturacją i ewolucją kultur autor wskazuje na niebezpieczeństvva płynące:
1) z odsuwania na dalszy plan prac teoretycznych
i opisowych, nie mających bezpośredniego
znaczenia praktycznego
oraz 2) ze słabego wsród
uczonych zachodnich zainteresowania
badaniami
nad kulturą materialną.
Na koniec autor nakreśla program działalności
nowoutworzonego
komitetu, którego jest sekretarzem
generalnym.
Komitet ten będzie miał za
zadanie zestawienie i uzupełnienie listy zanikających
kultur oraz koordynację, informację, dokumentację
i opiniowanie badań nad tymi kulturami.
Znany badacz ludów karłowatych
M. G u s i n d e w artykule "Ginące
ludy prymitywne"
(s. 307-313) naszkicował
zarys programu
badań nad
mieszkańcami
Ziemi Ognistej, plemieniem
IVIotilonów w zachodniej WEnezueli, Pigmejami w Kongo, Buszmenami
południewoafrykańskimi,
pl"mieniem Aeta na Filipinach,
Pigmejami
z Nowej Gwinei i ludnośf:ią
Wysp AncJamańskich.
"Zadania
etnologii i językoznawstwa
w Brazylii" przedstawił
Darcy
R i b e i r o (s. 314-324). Indialiskie plemiona tubylcze, stanowiące przedmiot projektowanych
badań podzielił au tor na cztery grupy w zależności
ud ich stopnia izolacji, względnie asymilacji przez cywilizowane społecze1'Jstwo brazylijskie. Badania każdej z tyci1 grup wymagają rozmaitych technik badawczych i pozwalają z kolei na bardziej wnikliwą analizę kultury
grup następnych. Poza problemami integracji i akulturacji
tubylców przez
~połeczeństwo cywilizowane autor wyodrębnił i scharakteryzował
pokrófce
sześć regionów kulturowych
tubylców brazylijskich.
"Badania
nad l:..tdami radzieckiej
północy" omówił Ilia G u r w i c z
(s. 324-328),
przedstawiając
dotychczaso\vy stan i organizację tych bad81·1.
2~

••Lud",

t.

XLV

370

371

Artykuł
F. lVI. K o O s i n g a: "Ludnosć polinezyjska
w świecie współc?esnym" (s. 328-340) przedstawia
jej charakterystykę
demograficzną
i jej
organizację
społeczną w związku
z impaktem
nowoczesnej
cywilizacji.
Artykuł
uzupełniony
jest wyborem
bibliografii
przeważnie
najnowsz,rch
prac o ludności polinezyjskiej.
"Prymitywne
kultury Nowej Gwinei" omówił H. Th. F i s c h e I' (s. 340-348), zwracając
szczególną uwagę na :.Jdoziaływanie
cywilizacji
zachodniej
na tubylców,
zwłaszcza w dziedzinie
obyczajów i organizacji społecznej. Autor przedstawił
też argumenty
prze ..
!.:iw schematycznemu
wyniszczaniu
administracyjnemu
kultury
tubylczej,
przeciwstawiając
się arbitralnemu
wartcściowaniu
elementów
tej kultury
z punktu widzenia współczesnej cywilizacji i utożsamianiu
pojęcia postępu
z europeizacją.
Interesującą
problematykę
przedstawił
A. P. E l k i n w artykule "Przekształcające
się i zanikające kultury australazjatyckie"
(s. 348-360). Zajął
się on sprawami
substytucji
kultury
tubylczej
przez kulturę białej ludności napiywowej,
utrzymywania
się kultur tubylczych,
zmodyfikowanych
obcymi wpływami,
tworzenia
się kultur mieszanych
i czynnikami
przeobrażeń. Uwagi te poparte są przykładami
z problematyki
badań i opisów
kultury ludów pierwotnych
Australii.
"Sytuacja badań antropologicznych
w Indiach" była przedmiotem
artykułu S. F u c h s a (s. 361-371). Autor naszkicował
w nim podstawowy
podział i charakterystykę
50 milionów mieszkańców
Indii, należących
d()
212 plemion, które ~alicza się do ludów opóżnionych w rozwoju kulturowym.
Bogato cytowana jest naj nowsza literatura
z omawianego
zakresu (ponad
60 pozycji).
Biuletyn
zawiera
obszerną
część informacyjną,
obejmującą
kronikę
i informacje
o centrach
badawczych
oraz omówienia dokumentów
i ptrblikacji Narodów Zjednoczonych,
a zwłaszcza specjalnych
instytucji
praclljących nad zagadnieniami
nauk społecznych.
Krzysztof

Kwaśniewski

DAS INTERVIEW. Formen. Technik. Auswertung.
Praktische
Sozialfor£chung I. Herat;sgegeben
von Rene Konig unter Mitarbeit
von Dietrich
Huschemeyer
und Erwin K. Scheuch. Zweite, vollig umgearbeitete,
verbesserte und erweiterte
Auflage. Verlag fiir Politik und Wirtschafi.
KaIn,
1957, str. 395.
BEOBACHTUNG
UND EXPERIMENT
IN DER SOZIALFORSCHUNG
Praktische Sozialforschung
II. Heravsgegeten
von Rene Konig unter Mitarbeit von Peter R. Heinz und Erwin K. Scheuch. Verlag fur Politik und
Wirtschait.
KaIn 1956. str. 348.
Jakkolwiek
obyC:wie książki adresowane
są do działaczy i politykó.w
społecznych, wcale nie umniejsza to ich naukowej wartości. Można nato-

miast zaryzykować
twierdzenie,
że fakt jasnego sformułowania,
dla kogo
są pisane i w jakim celu, wpływa na jasność i precyzję zawartych w nich
sformułowań,
sądów i hipotez.
ObYdV{ie książki mają charakter
dość skomplikowanie
kształtujących
aaniach społecznych.

podręcznika
i przewodnika
w zakresie
się dzisiaj technik stosowanych w ba-

Pierwsza
poświęcona
jest w całości wywiadowi
socjologicznemu.
.T~j
pierwsza
część dotyczy budowy kwestionariusza
i sposobów przeprowadzania wywiadu.
Druga część książki ma charakter
raczej teoretycz:1Y.
Zawiera
cztery artykuły
dotyczące przedmiotu
badań społecznych,
jego
teorii, wyboru i reprezentatywności.
W trzeciej wreszcie części, znajdujemy
artykuły dotyczące oceny zebranego drogą wywiadu materiału:
jego analizy
i interpretacji,
wykluczania
przypadkowych
czynników,
obiektywności
i prawdziwości
interpertacji.
W sumie książka zawiera 14 artykułów
picJra
współczesnych
amerykańskich
i zachodnioniemieckich
socjologów.
Całość poprzedzona jest wstępem niemieckiego teoretyka
metod i technik badań społecznych, dr Rene Koniga z Kolonii. Autor wstępu, stawia
zagadnienie
teoretycznych
zalożeń w badaniach
społecznych. Twierdzi on,
że nie ma badań społecznych bez wyjściowych
hipotez. Jeżeli nawet sam
badacz ich nie stawia, co jest błędem, u podstaw badań leży jego społeczny
światopogląd.
Naukowym zadaniem wszystkich badań społecznych - zdaniem autorajest weryfikacja
konkretnych
teorii i rozeznania
społecznego, a takie ladanie wymaga jasności roboczych hipotez i końcowych wniosków, a także
świadomości, że z badań społecznych mogą wynikać tylko wnioski hipotetyczne i to odnoszące się do konkretnych
zagadnień, zakresu, czasu i przestrzeni. Autor wyklucza wszelkie wnioski absolutne i dane raz na zawsz~.
Z dostępnych
dzisiaj metod stosowanych
w socjologii, Rene Konig
uważa wywiad
społeczny, przemyślany
i zweryfikowany,
za najlepszą
drogę zdobycia materiałów.
Stojąc na tym stanowisku
oddaje w ręce
czytelnika
książkę poruszającą
wszechstronnie
zagadnienie
dobrego wywiadu.
Książka nie jest metodologicznym
traktatem,
tylko sumą doświadczP-ll,
które należy wziąć pod uwagę, gdy przystępuje
się do własnych
badar\.
Autor jest przeciwny wszelkim schematom
i narzucaniu
ich. Każdy narzucony, zamknięty
system uważa za śmierć danej nauki, każdy schematyzm za koniec badań i odkrywczości. Całość książki jest ciekawa, bogata
w problematykę,
zagadnienia,
relację
z doświadczeń
badawczych,
prób
uogólnień teoretycznych.
Książka świetnie orientuje
w zainteresowaniach
badawczych i teoretycznych
amerykańskich
i zachodnioniemieckich
socjologów interesujących
się współczesnym życiem (między innymi także i wsi).
Niemniej
ciekawą, interesującą
i bogatą w problematykę
badawczą
i metodyczno-techniczną
jest książka poświęcona
obserwacji
i ekspery24'

372

373

mentowi w badaniach społecznych. Tak samo jak pierwsza, jest zbior~lll
2rtykułów
amerykańskich
i zachodnioniemieckich
socjolo~ó",:,.
..
We wstępie tej książki, Konig rozprawia się ze stanowIskiem
stawIanIa
znaku równości między pojęciami metoda i technika.
Uważa że metoda
jest pojęciem szerszym. Jego zdaniem można stosować te same metody
w naukach na przykład przyrodniczych
i społecznych. Stosowane jednak
w ramach tych samych metod techniki muszą być absolutnie
różne dla
nauk społecznych i przyrodniczych.
Niepowodzenia w badaniz.ch nauk społecznych mają, zdaniem autora, swoją przyczynę przede wszystkim w fakcie
braku wypracowanych
technik badawczych
przydatnych
w nauk.ach społecznych. Tak modne na przykład ostatnio stosowanie matematykI
w naukach społecznych wcale nie zapewnia im rozwoju i nie d a.je, gwara~cj!
dobrych wyników.
Musimy ścisłość zawartą w cyfrach umlec przełozy.::
na realne związki istniejące między różnymi cyframi. Same cyfry, to tyika
ułatwienie
opisu, możność porównywania
różnych czynników, nic więc:ej.
Wypracowanie
własnych
technik, a między innymi techniki
obserwacji
i eksperymentu
jest naczelnym zadaniem empirycznych
badań społecznych.
Autor stoi na stanowisku,
że obserwacja
jest niemniej ważna w badaniach społecznych,
jak wywiad.
Jednocześnie
uważa, że człowiek jest
złym bo na ogół subiektywnym
obserwatorem.
Dlatego też, jakkolwieK
obse;wacja
społeczna wydaje się na pozór łatwa, w istocie jest bardzo
trudna i wymaga dużego przygotowania.
O dobrej obserwacji można mówić,
zdaniem Koniga wtedy, gdy i drugi obserwator, w tych samych warunkach
dojdzie do tych samych wniosków.
Rene Konig rozróżnia obserwację bezpośrednią, pośrednią współuczestmczącą i niewspółuczestniczącą,
terenową i laboratoryjną.
różnyc~
runkach
zależnie oj tematu badawczego, środowiska, etykI badacza I jego
stosurJk~ do badanej rzeczywbtości,
należy stosować inny jej rodzaj.
Eksperyment
społeczny, to zdaniem Koniga obserwacja przebadanego już
zjawiska czy środowiska przy wprowadzeniu
czynnika kontrolnego. Eksf,.·ervment może dotyczyć terażniejszości,
przyszłości i przeszłości.
- Szerzej na temat eksperymentu
pisze F. Stuart Chapin (str. 221-2!i9)
oraz Ernst Greenwod (str. 171-220).
Ostatni autor, omawiając
definicję metody eksperymentu
w nauk'3ch
społecznych, mocno podkreśla
konieczność
sprecyzowania
przez ..badacza,
() co mu chodzi w podejmowanych
badaniach i czego chce dowlesc. Kazdy
badacz winien w momencie rozpoczęcia badań zdawać sobie dobrze sprawę:
1) jaka jest jego hipoteza wyjściowa,
2) jak kształtuje
się sytuacja. \V~j~
ścicwa w momencie rozpoczęcia badan, wreszcie
3) jakie są mozl1wo:;cl
weryfikacji
podejmowanego
eksperymentu.
Bez spełnienia tych warunków,
zdaniem Greenwooda,
nie ma co podejmować badal1. Troska o sens, naaFOWCŚĆ i obiektywność
badań społecznych przebija we wszystkich art;-<'llł8ch w obydwu książkach.

:v

:va-

Autorzy artykuł:.: o obserwacji
(str. 51-76) stawiają
tezę, że badacz,
który nie umie sprawdzić postawionej
przez siebie wyjściowej
hipotezy,
nie umie w ogóie postawić hipotezy, nie dojdzie do żadnych sensownych
~\:yników. Stawianie
hipotez, formułowanie
ich jest rzeczą ~rudną, al~
potrzebną i rl:onieczną· Hipoteza, jako robocze pojęcie nie jest teorią, ale
może się nią stać. Teoria zaś służy do porządkowania
zjawisk i dlatego
jest potrzebna.
Obydwie książki są cennymi pozycjami z dziedziny technik badawczych
zakresie
wywiadu,
obserwacji
i eksperymentu
społecznego.
Można
dyskutować
z wieloma poglądami poszczególnych
autorów i wydawcy, r.ie
zmienia to jednak faktu, że książki są jednymi z podstawowych
publikacji
w zakresie techniki badań terenO\vych.
Lili Maria Szwengl1Lb

w

JULIUS E. LIPS: U ż l' Ó d e ł c y w i l i z a c j i. Przełożył Józef Brodzki.
Redakcja naukowa i przypisy Witold Dynowskl. Wiedza Powszechna, Warszawa 1957. str. 496, 144 ilustr.
Po raz pierwszy ukazuje się w języku polskim opracowanie
popularnonaukowe dążące do przedstawienia
czytelnikowi
całokształtu
zjawisk stanowiących przedmiot badań współczesnej etnologii. Praca Juliusza E. Lip~a
11895-1950) znakomitego
postĘPowego etnologa niemieckiego
wydana Z,)stała po raz pierwszy w USA, w języku angielskim, w r. 1946. Kontynuując chlubne tradycje popularyzatorskie
etnologii niemieckiej
(L. Frobeniusa, H. Bernatzika) w niedługim czasie doczekała się ona tłumaczeń i wydal1 w szeregu krajów. Ilustracje i 27-stronicowy wykaz podstawowej
literatury
naukowej
do poszczególnych
rozdziałów
pozwalają
_ w braku
innego podobnego opracowania
w języku polskim - na korzystanie
z tej
pracy także poważniej studiującym
etnologię.
Trudne zadanie każdej pracy popularno-naukowej,
zadanie uproszczenia bez zafałszowania
i popularyzacji
bez spłycenia - wiąże się na terenie etnografii ze specjalnymi problemami, a na terenie polskim - ze specjalnymi oczekiwaniami.
Konieczność wyrażniejszego
niż dotąd postawienia sprawy społecznej przydatność
etnografii
i etnologii ciąży na tych
naukach
w dobie dzisiejszej
politechnizacji
może w jeszcze silniejszym
stopniu, niż na innych, bardziej już tradycyjnych
naukach humanistycznych. Wiąże się z tym sprawa "-wrócenia uwagi nie tylko specjalistów
na
\\iagę czynnika etnicznego w życiu społecznym oraz na wagę przeobrażeń
w kulturze ludowej, stanowiącej jego podłoże - i wyraz zarazem '. W Polsce, gdzie etnografia
niewiele może dać czytelnikowi
atrakcyjnych
opisów
l'gzctyczn~'ch, zaś tradycyjne
elementy występują
z tak wielką siłą w ku] ..
, Por. A. K ł o s o IV S k a: .,Charakter
problematyce
badań
społecznych".
Kultura
"

M-1I0.

narodowy
a osobowość
lVe współczesnej
i społeczeilstwo,
Warszawa
1957, t. I z. I

375

374
turze narodowej,
zadania te są specjalnie
trudne, ale i specjalnie
pilne.
Recenzowana
praca udostępniona
polskiemu
czytelnikowi
może być cennym sprzymierzeńcem
w ich realizacji.
Tytuł polskiego
(lub francuskiego)
wydania
pracy wydaje
się lephd
oddawać jej tematykę,
niż tytuł ,,0 pochodzeniu
rzeczy", który stanowiłby dokładne tłumaczenie
tytułu pierwszego, angielskiego wydania i który został przyjęty w wydaniu niemieckim i rosyjskim 2. Bo książka bynajmniej nie ogranicza się do kultury materialnej,
obejmując szeroki wachlErz
instytucji
z dziedziny
kultury
społecznej
(np. życie towarzyskie,
obrót
pieniężny, organizacja
państwowa)
czy duchowej (np. teatr, magia, literatura ludowa). W piętnastu
rozdziałach przedstawione
zostały najważnie~sze
grupy faktów kulturowych,
naszkicowano
ich genezę i zestawiono bogaty
materiał
porównawczy
z dorobku kulturowego
różnych grup etnicznych.
Każdy z tych rozdziałów
stanowi właściwie rodzaj samodzielnego,
monograficznego zestawienia,
zawierającego
opis powstania
i początkowej
ewolucji danych instytucji
w różnych zakątkach
świata. Całość umiejscowiona
jest raczej w przeszłości i tylko opisy reliktowych
instytucji
u współczesnych nam ludów zapóżnionych kulturowo
oraz nawiązanie
do urządzell
naszej cywilizacji
wiążą tę pracę z kulturą
dnia dzisiejszego.
Autor poszedł po linii konstruowania
poszczególnych
rozdziałów w oparciu o zestawienie szeregu konkretnych
opisów i ich specyficznych
uwarunkowań
w danych społecznościach,
z uwzględnieniem
ich powiązań z różnymi formami organizacji
społecznej i warunkami
ekonomicznymi.
W ten sposób
omówione zostały: dom i wnętrze mieszkalne,
strój i kosmet.yka, początki
mechaniki,
wykorzystywanie
płodów ziemi, wynalazczość
i wytwórczość,
życie towarzyskie,
komunikacja,
obrót pieniężny,
porozumiewanie
się na
odległość, wychowanie
i kształcenie,
teatr, organizacja
społeczna, ma.~ia,
literatura
ustna i wierzenia a życiu pozagrobowym.
Pełne zrozumienie liEii
przewodniej
pracy J. E. Lipsa wydaje się niemożliwe bez szkicowego chociażby określenia
stanowiska
metodologicznego
autora. Słusznie też czyni
to S. A. Tokarev w przedmowie
do rosyjskiego
wydania pracy. Fakt, że
J. E. Lips wyszedł ze szkoły Graebnera
tłumaczy te momenty jego pracy,
w których Tokarev widzi ślady koncepcji dyfuzjonistycznych
3. W tym dziedzictwie mają też zapewno
źródło nie zawsze uzasadnione
zestawienia
odległych czasowo i w odmiennych warankachpowstaJych
kultur 4. Z drugi~j
, Les origines de la culture humaine, Paris 1951. The Origin of Things, New York
1949. Vom Ursprung der Dinge, Leipzig 1952. Proischożdenije
vescej.
Moskva 1954.
'por.
wydanie rosyjskie pracy s. 6. Dziedzictwo koncepcji Bastiana podkreśla
też w swej recenzji J. G ą s s o w s k i; Nowe Książki, Warszawa 1957 nr 21(181)
s. 1288-89.
• Zarzut ten wysunęła inna polska recenzja pracy, dokonana na podstawie wydania rosyjskiego, Stanislaw R li s s a C k i: Kwartalnik
Historii Kultury Materialnej, Warszawa 1955 z. 2 s. 453-3.

1946, London

strony
dążenie
do podkręś:enia
społeczr.c-gospodarczych
uwarunkowań
szeregu zja~isk
moźe być w pewnej części wynikiem
ewolucji pogląduw
autora w kierunku
marksizmu,
która nastąpiła
pod koniec jego żych.
Ale stąd też wynika rozdżwięk między obfitością nagromadzonego
materiału porównawczego,
a nie licznymi i jakby fragmentarycznymi
wnioskami.
W swej pięknej i głęboko humanistycznej
przedmowie
(należv żałować
że nie została ona udostępniona
czytelnikowi
wydania
polski~gO) auto;
!;ta":,,ia. sobie za cel pisać "o tym, co jest charakterystyczne
w sposobie
zycla .ISW: lu?zkiCh obojga płci" 5. Czy cel ten został w pełni osiągnięty'?
Wy~a!e SIę, z~ n.agrC~adzeniu
faktów wyjaśniających
pochodzenie
urządzen I przedmIOtaw me towarzyszy
odpowiednia
ilość uogólnień. Niewatpliwie można tu wymienić
słusznie pOdkre'ślaną
przez Tokareva,
jako
głęboko postępową
myśl przewodnią
całej pracy myśl. że tzw. lud;.c
prymitywne
bez względu na rasę i szerokość geograficzną
są twórC1mi
podstaw całej ogólnoludzkiej
kultury. Ale to, co charakterystyczne
w sposobie życia - to coś więcej, a racz j coś bardziej szczegółowego. Mimo pewnych, c'ość rzadkich zresztą prób przedstawienia
niektórych
zjawisk w ich
społeczno-gospodarczym
uwarunkowaniu
pozostaje tu czytelnikowi
niedoSyt: autor opisał poszczególne kółka mechanizmu,
opowiedział skąd i dzięki
komu się one pojawiły, ale nie dopowiedział
jak pracuje mechanizm
jako
całość. Być może brak tu właśnie spojrzenia
na owe cechy c h a rak t er y s t y c z n e życia i kultury ludzi z uwzględnieniem
wpływ'ów środowiska
i specyfiki etnicznej zjawisk. Oczywiścip. sformułowanie
jakichś głębszych
prawidłowości
rozwoju kultury wychodziło poza ramy pi"acy. Ale właśnie
dl.atego trzeba żałować, że przedstawione
zj awiska nie zostały silniej powIązane z konkretnymi
krajami,
narodami,
czy grupami
społecznymi,
że
nie wykorzystano
ich do pobieżnego
chociażby scharakteryzowania
kultur, z których wyrosły. Takie ujęcie tematu utrudniał
jeszcze autorowi
podział pracy na rozdziały w układzie rzeczowym:
siłą rzeczy bohater<:i.mi
poszczególnych
rozdziałów
stały się przedmioty
i zjawiska,
bardziej
niż
ludzie, jako ich twórcy. Taki układ mógł dać dobre rezultaty
w ujęciu
~roblemowym
- ale i to wykraczało poza ramy tak ogólnej pracy. Wydaie
~ię natomiast,
że uzupełnieniu
wymienionych
niedostatków
pracy SPE:~]ałby lepiej układ przyjmujący
za podstawę określone wspólnoty społeczne
takie jak grupy wieku, rodzina, grupy zawodowej itp., lub układ etnogeogra~
flczny. Tak więc w tym zakresie jest to bardziej praca a pochodzeniu rz';:czy, niż cywilizacji.
Mimo owego zarzucanego
nawet autorowi dziedzictwa
szkoły graebnerawskiej - brak w pracy jakichkolwiek
ujęć przestrzennych.
A przecież
bez map obrazujących
rozmieszczenie
zestawionych
w poszczególnych
rozdziałach faktów,
lub bez chociażby
jednej większej
mapy omawian:rch
ugrupowań
etnicznych praca traci na przejrzystości.
Szkoda, że a uzupeł" Str. 10 wydania

francuskiego.

377

376
nieniu tym nie pomyślała redakcja żadnego ze znanych mi wydań recenzowanej pracy. Np. zilustrowanie
rozdziału:
"Od pieniędzy z muszli do
książeczki czekowej" mapą G. Montandona 6 rozpowszechnienia
na świecie
prymitywnych
środków płatniczych
nie oznacza przecież akceptacji wsz.ystkich założeń szkoły kręgów kulturowych,
podobnie jak nie oznaczało L~go
wykorzystanie
w o::elach ilustracyjnych
instrukcyjnego
zestawienia
schematów głównych typów prymitywnych
namiotów,
również według t0g0
autora '. Braki w tym zakresie łagodzi w pewnej mierze indeks etnogeograLczny wprowadzony
w wydaniu rosyjskim; wprowadzono
tam też indeks
nazwisk oraz cenne uzupełnienie
bibliografii
poszczególnych
rozdzialów
podanej przez au tora - odpowiednimi
pracami radzieckiej
literatury
etnograficznej. Z drugiej strony zdziwienie wywołuje fakt. że właśnie w ję7.yku polskim, a więc w języku, w którym nie ma dotąd podobnej ogólnej
pracy z zakresu etnologii - ukazało się wydanie pozbawione w tak dużej
mierze aparatu naukowego. Nie tylko nie został on rozwinięty
za przykładem wydania
rosyjskiego,
pominięto wstęp autora, a wstęp od wydawnictwa
ograniczono
do krótkiej
notatki, pozbawionej
analizy pra.cy
i poglądów autora, ale usunięto nawet indeks rzeczowy, zachowany w wydaniach angielskim, niemieckim,
rosyjskim.
Na dobro wydania polskiego zaliczyć można wysiłek włożony w zaopatrzenie pracy w nową szatę ilustracyjną,
złożoną przeważnie
z fotografii,
a więc posiadającą cechy autentyzmu.
Było to celowe zwłaszcza tam, gdzie
rysunki Ewy Lips, wprowadzone
do wydania niemieckiego i przejęte przez
wydanie rosyjskie były po prostu kopią znanych fotografii
i rycin (np.
str. 51, lub 197 wyd. ros.). Z drugiej jednak strony trudno uznać za szczęśliwe zastąpienie
214 ciekawych
rysunków
zręcznie
wkomponowanych
w tekst, dobrze go ilustrujących
i posiadających
nieraz dużą wartość dydaktyczną (np. przegląd 8 rodzajów sideł na str. 88 wydania rosyjskiego) oderwanymi
od tekstu graficznie, a nieraz trochę i treściowo tablic'łmi
fotograficznymi,
zawierającymi
tylko 144 ilustracje.
Komentowi1nie pracy obejmującej
tak szeroki zakres byłoby zadaniem
trudnym. Wydaje się, że naj słuszniejszą drogę obrała tu redakcja wydania
rosyjskiego
pgraniczając
kometarz
do krytycznych
omówień stanowiska
metodologicznego
autora i do licznych wzmianek ilustrujących
pracę przykładami z terenu ZSRR i aktualizujących
ją osiągnięciami
etnografii
rac1zieckiej. Połskie wydanie
zostało skomentowane
dość obl'icie (ok. lOa
przypisów). Jednakże - być może w związku z tym, że 63 z pomiędzy nich
powtarza uwagi, zawarte w odpowiednich
przypisach wydania rosyjskiego
- komentarze
te w niewielkiej
mierze stanowią więź pracy z terenem
Polski, jej kulturą
ludową i osiągnięciami
w dziedzinie etnografii.
Wymieniono w bibliografii pracy tylko nazwiska Br. Malinowskiego,
K. 1\10,; G. M o n t a n d o n: Traite
d'ethno1ogie
culturel1e,
paris
1934 mapa
26.
: Por. M o n t a n d o n j. w. s. 304 i s. 18 wydania
polskiego
recenzowanej

pracy.

szyńskiego i A. Maurizia (komentarze
wydar:;ia polskiego), natomiast
ani
j(;dnej wzmianki
nie poświęcono
osiągnięciom
\V
dziedzinie
etnologii
M. Czaplickiej, .J. Czekanowskiego, J. Kubarego, st. Poniatowskiego,
W. Sieroszewskiego - by wymienić tylko przykładowo
kilka nazwisk. Zorientowanie czytelnika
w osiągnięciach
etnologii polskiej wydaje się tym p::Jtrzebniejsze,
że jest to właśnie książka mająca zadanie popularyzatorskie,
jednak z nielicznych książek tego typu, oddanych do rąk szerszych rzegz
czytelników polskich.
Mimo wszystkich wYPowIedzianych
uwag i zastrzeżeń wypada nakoniec
r:-owtórzyć, że recenzowana
praca wypełnia
niewątpliwie
dotkliwą
lukę
wielu polskich bibliotek, a samo podjęcie jej polskiego wydania
pozostanie dla wydawców największym
tytulem zasługi. J. E. Lips we wspomnianej przedmowie pisze, że "zadaniem etnologa - dziś więcej, niż kiedy·kolwiek - jest doprowadzanie
do lepszego zrozumienia narodów i kultur".
Książka jego przyczynia się do tego niEwątpliwie.
Krzysztof

Kwaśniewski

JANCZEKANOWSKI:
Wstęp
do historii
Słowian.
Perspek
..
t y w y a n t r o p o log i c z n e, a r c h e o log i c z n e i j ę z y k o w e. Wydanie II, na nowo opracowane, z 53 rycinami i 8 tablicami (Prace Instytutu
Zachodniego N 21), Poznań 1957 r.
Już pierwsze wydanie tej pracy, które się ukazało w 1927 r. wywolaio
ożywione dyskusje, ponieważ Czekanowski w kwestii praojczyzny
s10wial'lskiej zajmował zupełnie odrębne stanowisko niż najwyższe autorytety w tej
dziedzinie -Lu bor N i e d e r l e i Max Vas m e r. Podczas gdy ci ucz;;ni
poszukiwali pr~ojczyzny Słowian pomiędzy Karpatami
a bagnami Rokitny,
Vi środkowym
biegu Dniepru i nawet jeszcze dalej na Wschód, przesuwał
ją Czekanowski znacznie dalej na zachód, aż do Wisły i Odry. Ta teza jest
w nowym wydaniu książki utrzymana
i dalej rozbudowana
tak, że Czckanowski wysuwa ostatecznie
następujący
wniosek: "Polacy są jedynym
szczepem słowiańskim,
który się ostał na terenie swoich najdawniejszych
siedzib" (S. 287). Jako antropolog operuje Czekanowski
przeważnie takimi
argumentami,
jakich niżej podpisany nie podejmuje się ocenić. Zarazem przytacza Czekanowski
takie podstawy, co do których lingwista może i musi
<:ająć stanowisko.
Nowością w tym drugim wydaniu jest to, co Czekanowski
zresztą już
w różnych małych rozprawach opublikował, że sprostował on słynny arg!;ment bukowy. Każdy slawista wie jaką ważną rolę przypisuje
się granicy
buku przy określaniu zachodnich rubieży słowiańskiej praojczyzny:
ogólnosłowiański buka jest, jak sam musiałem stwierdzić prawie przed 25 laty
(patrz moje Die gemeinslavischen
Lehnworter
aus dem Germanischen
Helsinki 1934. str. 217-219),
jednym z najpewniejszych
starogermańskich

379

378
zapożyczei'l, podczas gdy germański

bok, łacinski

fa.gus "buk",

grecki

'f"no;

dorycki
'fa,;,; "dąb" ma ogólnosłowiański
fonetyczny
odpowiednik b?>z?>,
co oznacza bez (Hollunder,
Sambucus).
Co prawda,
z punktu
widzenia
botaniki to przemieszczenie
znaczenia wyrazu nie da się tak dobrze uzasadnić jak np. w wypadku
przemiany
buku na dąb w języku greckim,
gdyż zarówno buk jak i dąb są to duże mocne drzewa liściaste, podczas
gdy bez występuje
tylko jako krzew albo male drzewko i tak samo co do
formy liścia, niema nic wspólnego z bukiem. Ta okoliczność dowodzi w każdym razie, że Słowianie w domu, to znaczy w swojej pr20jczyźnie, którą, po
udłączeniu
się od pozostałych
Indogermanów,
zamieszkali,
buku (Fagus
silvatica) nie znali. Ciekawe potwierdzenie
faktu, że nawet wykształcony
Rosjanin i dziś nie zna buku, znalazłem przypadkowo
w powieści E. Kazakiewicza
,J(OM Ha nJIOll.\a,ll,lJI" ("Dom na Placu", w almanachu zbiorowym
JIIJITepaTyHaH MocKBa), w której autor opisuje życie radzieckich
oddziałów okupacyjnych
w Niemczech: "nad nim nieruchome wisiało gęste
listowie starych drzew nieznanych
Czochowowi
(radzieckiemu
oficerowi
z Moskwy), prawdopodobnie
buków". Ponieważ z drugiej strony Słowianie
posiadają

tubylcze

czu (hedera,

nazwy dla cisu (taxus, ogólnosłowiański

ogólnosłowiański

pljuśC6,

b/jus(6)

i dla grabu

tis?», dla blu,;z(carpinus,

ogólno-

słowiański grab?», wynika,
że prasłowiańska
ojczyzna musiała
leżeć na
wschód od wschodnich buków, ale na zachód od wschodnich cisów, bluszczy i grabów, otóż slawiści zaczęli operować ustaloną
przez botaników
w ubiegłym
stuleciu
granicą
buku, która przebiegała
w dość prostej
linii z Królewca do Odessy (według nieco późniejszych
badań do UjŚC;Cl
Dunaju lub do Warny). Gdyby się trzymać tej linii, to wynikałoby,
jak
Czekanowski poglądowo przedstawił,
że we Wschodniej Europie wogóle ilie
było miejsca dla słowiańskiej
praojczyzny,
ponieważ granice buku i cisu
prawie się zbiegają. Tylko we Wschodnich Prusach pozostawałoby
nieco
przestrzeni pomiędzy tymi granicami, ale poniewaź Prusy Wschodnie z pewnością nie były słowiańską
ziemią, lecz oddawna
zaludnione
były przez
Bałtów - nie brano tego pod uwagę·
Vaclav JVIachek, który zdawał sobie sprawę z bezsensowności
takiego
końcowego wniosku, usiłował jeszcze w 1950 r. podważyć argument
bukowy pisząc: "Jeżeli ojczyzna Słowian była położona w strefie kultury
nazywanej
łużycką, to oni znali buk od najbardziej
zmierzchłych
czasów.
Unikniemy
trudności
fonetycznych
jeżeli uznamy, że wszystkie te nazw:-;

fagus,

'tYj,!';, *bókt), buk?» są zapożyczone z języka su~tratu
protoeuropej··
skiego" (Lingua Poznaniensis
T. II, S. 157). Jego przypuszczenie
może
oczywiście być sluszne, ale żadną miarą nie da się uzasadnić, tak, że nie
wiele nam to pomaga. Należy przeto uważać za wielką zasługę Czekanowskiego, że jako pierwszy poddał surowej rewizji botaniczne argume'1ty,
którymi bezkrytycznie
żonglowali lingwiści. Jako antropolog stał on znacz-

nie bliżej nauk przyrodniczych
niż to usiłowali
uczynić lingwiści. Otóż
Czekanowski zwrócił uwagę, opierając się na naj nowszych wynikach badań
botanicznych,
na fakt, że słynna bukowa granica wcale nie biegła wzdL.lż
prostej linii z Królewca, gdzieś przez Łomżę-Siedlce-Lublin-Czerniowce
.jo
Odessy (ewentualnie do ujścia Dunaju lub do Warny), lecz zataczała wielki
łuk przez jezi0ro Śniardwy na Mazurach, Toruń, Bydgoszcz, Poznań-Kali~z,
Łódź-Kielce i następnie, kierując się północnymi zboczami Karpat, wkraczała do Bukowiny.
Co więcej: najnowsze
badania,
dotyczące
zapylania
wykazały, że w okresie wczesnohistorycznym
i przedhistorycznym,
t. zn.
właśnie wtedy, kiedy z Bałtosłowian wykształcili
się Bałtowie i Słowianie.
granica
ta przebiegała
prosto ze Słupska
nad Bałtykiem
do Poznania.
Właśnie znamiennym
jest, że te całkowicie jasne fakty, które przez botaników są uważane za ogólny dorobek naukowy, nie są jeszcze brane pod
uwagę przez żadnego filologa lub historyka.
Przez poprawki
Czekanowskiego wykroił się dla słowiańskiej
praojczyzny,
pomiędzy wczesnohistoryczną wschodnią granicą buku i najbliżej do nie położoną wschodnią granicą cisu, całkiem duży obszar, co również zgadza się z dotychczasowymi
toponimicznymi
i historycznymi
argumentami.
Obszar ten obejmuje Prusy
Wschodnie i Zachodnie, ówczesną ziemię Poznańską i wielką część WielkG'
polski: Cis, bowiem, znosi nieco chłodniejszą
zimę, niż buk; ten ostatni
naprzykład
nie może w kraju Nadbałtyckim
i w Finlandii wogóle rosnąć,
podczas gdy cis znajdujemy
nawet dziko rosnący na wyspach Alandzkich,
Hiuma i Sarema oraz w Zachodniej Kurlandii.
Dalsza zasługa Czekanowskiego
polega na kategorycznym
odrzuceniu
tezy wysuwanej
przez wielu slawistów o prafińskim
pochodzeniu pierwotnej ludności na terytorium
dzisiejszej Polski i Białorusi. W tym wyp-adku
opiera się Czekanowski
na badaniach
fińskich uczonych, które w dużej
mierze spożytkowuje,
stosując
jednak
trzeżwy
krytycyzm.
Nadzwyczaj
ciekawe i, moim zdaniem bardzo przekonywująco,
wygląda jego własny
schemat dotyczący pierwotnych
miejsc osiedlania
Prabałtów,
Prasłowiar.,
Prafinów
i Irańczyków,
których
on rozmieszcza
dokoła bagien Pole~ia
i to w ten sposób, że te moczary oddzielały Finów od Słowian i Bałtów
Gd Irańczyków
(str. 122). Wszelako trudno zrozumieć jak można ten schemat uzgodnić z twierdzeniem
(na str. 76), że bagna Polesia w swoim czasie
Gddzielały Bajtów od Traków. Zważywszy jednak, że te bagna przed dwoma
tysiącami lat były jeszcze trudniejsze
do przebycia niż powiedzmy, w czasie
pierwszej
wojny światowej,
kiedy właściwie
rozdzielały
front wschodni
na dwa odcinki, należy przyznać iż schemat Czekanowskiego
w sposób całbem
naturalny
wyjaśnia
frapujący
fakt,
że na przykład
rzeczywiś!.:ie
istnieją w słowi2l1skich językach, oraz w fińskim - staroirańskie
wyra;:y
z3pożyczone, których jednak niema w bałtyckim
i że fińsko-słowiańskie
kontakty
są prawie o tysiąc lat młodsze niż finsko-bałtyckie.
Wychodząc z tego samego założenia o niedostępności
Polesia, wyj aśnia

381
Czekanowski
laponoidalny
typ dzisiejszych
Pc]esz'lków;
są oni z punktu
widzenia rasowego pozostałością ludu kultury ceramiki grzebykowej,
który
się wszędzie w innych miejscach
odsunął od Indogermańskich
intruzów
(tak jak to jeszcze dziś czynią Lapończycy w Północnej Finlandii), aż dopóki
ostatecznie ostali się na skrajnej
Północy Skandynawii
jako Lapończycy.
Podczas gdy tam przyjęli ugra-fińską
mowę (język lapoński), na Polesiu
zostali pod względ(Om językowym
zasymilowani
przez otaczających
Słowian. Ta teoria jest nie mniej wiarogodna
od licznych innych usiłowań
wyjaśnienia
problemu
Lapończyków,
które są w ostatnich
kilku dz]e-siątkach
lat czynione przez wybitnych
lapologów
(Toivonen, Collindcr,
Ra i'ila, Itkonen, Lagercrantz).
Ma jednak teoria Czekanowskiego
tę przewagę, że umożliwia nam lokalizację Fennów Tacyta (Fenni), którzy przecież powszechnie są uznawani
za Pralapończyków,
tam, gdzie należy ich
zgodnie z tekstem Tacyta poszukiwać, a mianowicie: znacznie dalej na południe od Zatoki Fińskiej. Czekanowski
dostarcza też ważnego antropologicznego wkładu
do datowania
praugrofińsko-praaryjskich
kontaktów,
które się odzwierciedlają
w takich zapożyczonych
wyrazach
jak fińs~;:i
sata, węgierski
szaz ,,100" < praaryjski
.'Śatam. Wykazuje
on mianowicie
(str. 51-52 i 82), że osiadły w pierwszej połowie drugiego tysiąclecia przed
Chrystusem
w dużym łuku Wołgi w okolicach
JarosławIa
i Kostromy
lud tak zwanej kultury Fatianowskiej
składał się antropologicznie
z ugrofińskiej większości i praaryjskiej
mniejszości. Ponieważ z drugiej strony
wiemy, że Aryjczycy t. j., przodkowie
dzisiejszych
Persów i Irańczyków
zdobyli w 1500 r. przed Chrystusem
Pendżah, musiały te stosunki istnieć
kJ-ótko przed wyruszeniem
Praaryjczyków
na południe.
Wybrałem
z książki
Czekanowskiego
tylko najbardziej
interesujące
mnie miejsca, zawiera ona jednak więcej: szeroko zakreśloną i, moim zdaniem dobrze udaną, próbę cyfrowego przedstawienia
za pomocą tak zwanej
"metody jakościowej"
stosunków
pokrewieństwa
języków
słowiańskich;
"r.alizę granic etnograficznych
w Europie Wschodniej, które au tor rozpatruje V.i skali europejskiej
(co do strony 392 należałoby wprawdzie zauważyć,
że również i w Zachodniej Finlandii istniały zaprzęgi dyszlowe oraz woły robocze); wreszcie zajmujące opowiadania o polemice ant.ropologicznej
dotyczącej wymiarów czaszki i farby do włosów Prasłowian, którą Czekanowsld
trochę cynicznie ale niewątpliwie
słusznie wiąże z politycznymi
wydarteniami XIX stulecia.
Przy ogromnej masie materiału,
który Czekanowski
częściowo czer!ji~
" drugiej i trzeciej ręki, nie dało się naturalnie
uniknąć małych błędów
niedokładności.
Oto te, na które zwróciłem uwagę:
Człowiek z wyspy Veglia, zmariy w 1898 r., o mowie którego mię::!z:\(
innymi napisał całą książkę Matteo Bartoli, nie mówił, jak pisze Czekano"vski na str. 96-97,
"narzeczem istro-rumUllskim",
lecz tak zwanym vegli?t~'ńskim albo dalmat~·liskim. które wraz z nim wymarło i z istro-rumull-

skim nie miało więcej wspólnego niż z arumuńskim
Był to niezależny wschodnioromański
dialekt.

Jub dako-rumuńskim.

Fińska (nie estońska, jak pisze Czekanowski
na str. 203 i 219) nazw,]
dla określenia Rosji, języka rosyjskiego (po estońsku brzmi to Ven(',
Venemaa)
nie może być w żadnej
mierze
"późniejszą
pożyczką
niemiecką". Ze nazwa Rus'b VI istocie wywodzi się z fińskiego wyrazu Ruotsi
(< Rotsi) SZ\'.iecja, Szwed, język szwedzki, już dawno nie jest dla poważ.
nych łingwistów żadną kwestią sporna (jak u Czekanowskiego
na str. 224)
chociaż jest to jeszcze negowane przez niektórych
rosyjskich szowinistów
Szczegółowe badania na ten temat z przekonywującym
materiałem
będa
niebawem opublikowane
przez K.O. Falka w Lundzie (Szwecja). GłÓWIl~
\'i ytyczne
tej pracy zostały już zakomunikowane
na 2 Północnym Kongrc'iie
Slawistów w Upsali (Wrzesień 1957).
Veniijii

Jezioro Peipus na estońsko-rosyjskiej
granicy
Czekanowski
na str. 55, jezioro sokole lecz jezioro
skiego peippo, Fringilla
coelebs, po polsku zięba,
(mały ptaszek).

nie

znaczy, jak pisze
od wyrazu fil'ipo estońsku peibe!an.'

ziębie,

Wywody Nitscha, źe polski ryczan, rycząg pochodzi od niemieckiego
Rungschemmeł,
względnie Rungschamel
(patrz str. 395), które Czekanowski
cytuje bez komentarzy,
są nieaktualne.
Polski, bowiem, wyraz pocho'hi
z niemieckiego * rj;t.~tange (porównaj szwedzki vridstang,
niemiecki "Drehstange"), patrz czasopismo Zeitschrift
fur slavische Philologie XVI (19:ł!1
str. 327-331).
Oczywiście jestem również i co do innych licznych punktów
innegn
zdania niż Czekanowski, nie jestem jednak w stanie udowodnić mu błędu.
Tak naprzykład,
mógłbym poddać krytyce wiele stron jego dzieła na których figurują nazwy rzek Peltew, Pelta i Skrwa, co do etymologii których
Czekanowski
godzi się uznać germańskie
pochodzenie.
Mógłbym równi.eż
zwrócić uwagę na fakt, że z rzekomo celtyckich pożyczek w słowiańskiej
mowie, które wymienia Czekanowski
na str. 167 co do żadnej nie m07;n<1
mieć jakiejkolwiek
pewności w tym względzie, oraz że np. Vasmer uważa
wyrazy sluga * cerm, i e;kot<, za :Cezsprzecznic rodzime, gunja za bezsprzecznie irańskie i braga za turkotatarski.
Jednakże l'ecenzja powinna, według mnie, zajmować się tym co jest n łprawdę w książce nowe, zarówno prawdziwe
jak i fałszywe. Tradycyjne
różnice zdań muszą być roztrząsane
gdzieindziej. W konkretnym
wypadkc-,
w nowym materiale,
który nam dostarcza książka Czekanowskiego
_ t.o
co prawdziwe
ma całkowitą przewagę nad tym co fałszywe. Prócz tego
je~o przekonywujące
uporządkowanie
argumentów
w książce,
będzie
mIało dla dalszych poszukiwań
słowiańskiej
praojczyzny,
w prawdziwym
znaczeniu tego słowa, epokowe znaczenie.
.
Berlin
V. Kiparsky

382
HILKKA VILPPULA D a s D r e s c h e n i n F i n n l a n d, "Kansatiete,~llin(>n Arkisto X", Helsinki 1955.
Praca H. Vilppuli stanowi cenną monografię z zakresu narzędzi i sposobów młócenia, form przesuszania
oraz oczyszczania
zbóż na terenie
Finlandii. Omawiana monografia zawierająca 320 s. ~kłada się z ośmiu rozdziałów, bogato ilustrowanych
dobrym materiałem
fotograficznym,
rysunkowym oraz mapami.
W rozdziale pierwszym omawia Vilppula formy suszarni zbóż występ~jących na terenie Finlandii. Zdaniem autora najbadrziej
archaiczną formę
przedstawia
suszarnia jednewnętrzna,
o węgłowej konstrukcji
ścian, kt:'Jra
zachowała się w południowej
części omawianego
obszaru. Na pozostałym
obszarze Finlandii
występują
one sporadycznie
w biedniejszych
gospodDr~twach chłopskich. Bardziej rozwiniętą
formę przedstawiają
suszarni~
dwu i trójwnętrzne,
składające się z suszarni i gumna, lub suszarni znajdującej się między dwoma gumnami. Szczegółowo omawia autor typ suszarni, w których
piec znajduje
się w wyodrębnionym
pomieszczeniu.
Autor wnioskuje
na podstawie
żródeł archiwalnych,
że pojawienie
się
~::lszarni na terenie Finlandii przypada na wiek XVII, przy czym proces
upcwszechniania
odbył się z zachodu na w~chód. Częstsze zastosowanie
opalanych suszarni jako miejsca młócenia, od nieopalanych
gumien, uzasadnia Vllppula warunkami
klimatycznymi
oraz czasem młócenia, który
przypad" na okres zimowy. Interpretacja
ta wydaje się właściwa, nie mniej
należy zauważyć, że młócenie na nieopalonym
gumnie jest dość rozpowszechnione np. w ruskiej Syberii.
Rozdziały II, III, IV objętościowo niewielkie, poświęcone są omówieniu
wykorzystania
suszarni jako wnętrza
przeznaczonego
do suszenia zboża
w ~nopach oraz ziarna, sposobów układania zboża przy· przesuszaniu,
or,u
I:lasyfikacji czynności związanych z pracami tego typu.
Najobszerniejszy
rozddział piąty w przeważającej
części zawiera dokładne i wnikliwe opisy narzędzi do młócenia, które autor analizuje od
strony, formy, nazewnictwa. jak i przestrzennego
występowania
z uwzględnieniem materiału porównawczego z ob~:zaru Europy. Vilppula w rozdzial!l
tym stwierdza, że sposoby młócenia pojawiły się w Finlandii łq~znie z kulturą uprawy żyta, bowiem dawniej~zy dla omawianego obszaru jęczmień nie
podlegał młóceniu. Występujące
narzędzia do młócenia autor klasyfikuje
i oIT:c.wia w kilku grupach, podając równocześnie ich przestrzenne
wystr;pcw:mie. Najbardziej
prymitywne
narzędzia,
przedstawiające
jakgdyby
r.rototyp cepów stanowią bijaki drewniane,
typu wałka z rączką. Narzędzia te wykonane
z samorodnego
kawałka
drzewa, w których
uchwyt
łącznie z częścią służącą do młócenia stanowią jednolitą
całość, zaczGły
r.anikać w połowie ub. wieku. Na pocz. XX w. znajdowały
jeszcze 3Dstosowanie przy omłocie cwsa. Tego typu narzędzia znajdują w Finlandii

383
zastosowanie
równIez przy praniu bielizny, pełnią bowiem jednocześnie
funkcję kijanek.
Właściwych form cepów, w których bijak z dzierżakiem stanowią dwie
cz.;:ści odpowiednio z sobą połączone, na terenie Finlandii stwierdza Vilppula
sześć odmian. Dwie formy cepów wykonane są całkowicie z drzewa, w których bijak posiada naturalną wić (korzeń) przetkniętą
przez otwór w dzierżaku, następnie zawiązaną na węzeł, lub bijak z dzierżakiem łączą się przy
pomocy drewnianego
kołeczka. Autor wnioskuje,
że ta ostatnia
forma
c\'-pów zapożyczona jest od Słowian, ponieważ wywodzi nazwę riusa okr'?ślającą tego typu cep, od ruskiego priusa. Pozostałe cztery formy cepów
po~iadają bijaki połączone z dzierżakiem przy pomocy skórzanych wIązań.
Poszczególne odmiany tych cepów posiadają
określone przestrzenne
::asięgi na obszarze Finlandii, przy czym niektóre z nich współwystępuj",
Cep ogniwkowy charakteryzujący
się krótkim, dość grubym bijakiem
z przewierconym
otworem, połączonym przy pomocy skórzanego wiązania
(o dl. 25 cm), zawiązanego na główkowato zaciętym dzierżaku, występuje
prawie w całej Finlandii, w większym nasileniu w jej południowej
części.
Vilppula zwraca uwagę, że we wschodniej Finlandii bijak określają nazwami
lupu, klu'):u, luppu, natomiast w północnej Szwecji nazwy te oznaczają typ
cepa ogniwkowego, na tej podstawie autor dowodzi, że ta forma cepa wraz
z nazwą przyszła na obszar Finlandii
ze Szwecji. Zaznaczyć należy, je
w Polsce róJnocnej
(Kaszuby) nazwa klep określa również bijak przy
cepach kapicewych, lub kapicowych z przewierconym
IJijakiem.
Odmiana cepu ogniwkowego
z kapicą na dzierżaku i przewierconym
bijakiem występuje
w południowo-zachodniej
części Finlandii.
Dość rozpowszechnionym
na omawianym
obszarze, zwłaszcza w jego zachodniopołudniowej części jest cep zbliżony formą do ogniwkowego, posiada bowiem
również dzierżak zacięty główkowato, długie wiązanie, różni go natomiast
to, że bijak nie posiada otworu lecz wgłębienie, w którym umocowane jest
skórzane ogniwo łączące bijak z dzierżakiem
(der Trichterflegel).
Cep
pętlicowy
posiada
naj mniejszy
zasięg, na terenie
Finlandii,
występuje
bowiem w środkowej
jej części oraz na południowo-zachodnim
krańcu.
'?:nane są dwie formy cepa pętlicowego,
różniące się spo~obem umocowania bijaka.
Obszar Finlandii
pod względem
form występujących
cepów można
podzielić na dwie zasadnicze prowincje;
zachodnio-południową,
w której
dominuje cep określony jako Trichterflegel
oraz odmiana cepu ogniwkowego; środkowo-wschodnią
z przewagą cepów o drewnianym
połączenia
bijaka z dzierżakiem. Wspólny dla obydwóch prowincji jest cep ogniwkowy
oraz pętlicowy.
Rozdział ten zamyka autor opisem innych sposobów młócenia zbóż,
z których wymienia przede wszystkim drewnianą
kratę opartą na postumencie. Zboż~ ułożone na kracie młócą przez lekkie obijanie drewnianymi

bijakami. Vilppltla stwierdza, że nazwa tego narzędzia wskazuje
na jego
szwedzkie pochodzenie, jednakże podkreśla, że na terenie Szwecji nie występują; nadmienia też, że kraty są znane na terenie Rumunii, gdzie słu7.ą
do omłotu kukurydzy.
Z innych sposobów młócenia podaje autor wydeptywanie zboża przez konie i ludzi. Z mapy 79 wynika, że sposób młócenia
zboża przez wydeptywanie
znany jest w połL;dniowej Finlandii.
Do starannie i dokładnie opracowanych
należy zaliczyć rozdział szósty,
w którym autor w interesL;jący
sposób przedstawia
formy oczyszczania
zbóż. W rozdziale tym Vilppula nie tylko szczegółowo analizuje
formy
narzędzi służących do oczyszczania zboża lecz dokładnie podaje technikę
oraz cały proces pracy. Charakterystycznym
zjawiskiem
jest oczyszczanie
zboża w Finladii przede wszystkim
przez wstrząsanie
rzeszotem,
a nie
przez wysiewanie na wolnym powietrzu. Ze względów klimatycznych
proces
oczyszczania zboża odbywa się w suszarni, przy czym składa się on z kilku
faz. W rozdziale
tym autor uwzględnia
również wiedzę chłopów, jak
i podaje opis czynności związanych
z selekcją ziarna przeznaczonego
na
zasiew.
Tę ciekawą monografię zamyka autor uwagami końcowymi, w których
przedstawia
własny punkt widzenia na genezę i rozwój suszarni. Podnieść
należy, że wykład Vilppuli na temat pierwotnych
form suszarni i ich
rozwój, w przeciwieństwie
do poprzedzających
rozdziałów,
jest podany
niejasno, bez dostatecznego uzasadnienia.
Zofia

Staszczakówna

JAN PIOTR DEKOWSKI: W n ę t r z e c h a t y j a ~ i e ń s k i e j. Prace
i Materiały
Muzeum Archeologicznego
i Etnograficznego
w Łodzi. Seria
Etnograficzna,
nr 2, Łódź 1958, s. 45-89.
Drugi numer serii etnograficznej
"Prac i Materiałów" Muzeum Archeologicznego i Etnograficznego
w Łodzi przynosi m. in. artykuł J. P. D e k o ws k i e g o z zakresu
budownictwa,
poświęcony
wnętrzu
chaty we wsi
Jasieil połoźonej w powiecie rawskim 1. Autor w artykule tym poza częścią
wstępną podaje ogólny opis wnętrza chałupy jasieńskiej,
po czym omawia
urządzenie kuchni i pieców, oświetlenie,
umeblowanie,
elementy
dekoracyjne izby, utrzymanie
czystości. Artykuł zamyka opis zwyczajów i wierzeń związanych z budownictwem.
Podstawę
źródłową
artykułu
stanowią
materiały
terenowe
zebrane
przez autora z dużą precyzją
i starannością.
Artykuł
zawiera bowiem
szczegółowe opisy wnętrza
chałupy jasieńskiej,
a zwłaszcza wyposażenia
izby (opis sprzętów, elementów dekoracyjnych).
Podkreślić należy, że autor
kładzie główny akcent
na omówienie
tradycyjnego
wyposażenia
izb~',
1 Ogólną
charakterystykę
Muzeum
Archeologicznego
Łódź 1~57. s. 7-20.

i

wsi Jasienia
Etnograficznego

zamieszczono
w Łodzi.

w Pracach
i Materiałach
Seria
etnograficzna.
nr 1.

niemniej
stara
się uchwycić
i wykazać
proces modernizacji
wnętrzfl
chałupy jasieńskiej,
który dokonał się w ostatnich 20-30 latach. Aut0r
podnosi również zagadnienie
rozwarstwienia
społecznego
wsi i odbicie
tychże stosunków w budownictwie
chłopskim, szczególnie w wyposażeniu
domu mieszkalnego.
Należy żałować, że dysponując
tak dokładnymi
materiałami
w zakresie wyposażenia wnętrza, autor marginesowo potraktował
rozwój planu
poziomego chałupy jasieńskiej.
Zdaniem jego najstarsza,
tradycyjna
chałupa we wsi Jasieniu ~kłada się z dwóch izb (dużej i małej) oraz sieni,
czyli reprezentuje
ona typ chałupy określanej w literaturze
etnograficznej
mianem symetryczno-dwuizbowej.
Załączony plan (ryc. 3) wykazuje,
że
chałupa tego typu posiada sień biegnącą przez całą szerokość chałupy,
zaopatrzoną w jedno wejście. Zwrócić należy uwagę, że autor nie wspomina.
czy w Jasieniu występują lub występowały
chałupy z sienią na przestrzał.
Izba duża posiada palenisko do gotowania,
piec piekarski
i ogrzewalny,
stanowiące
kon~trukcyjną
całość, natomiast
izba m a ł a wyposażona
jest
jedynie w palenisko do gotowania. W punkcie drugim omawianego artykułu
autor podaje, że jeszcze w połowie XIX w. występowały
we wsi nalepy,
znajdujące się przed piecem piekarskim,
zaopatrzone w kapę, które zastąpione zostały przez zamknięte
paleniska
(kuchnie angielskie).
Powstaje
pytanie, czy w tym okresie, do którego ludność miejscowa odnosi występowanie owych nalep, istniały we wsi tylko chałupy symetryczno-dwuizbowe, i czy nalepy-paleniska
znajdowały się w obydwóch izbach. Ważne
jest również stwierdzenie,
czy chałupy te zamieszkiwane
były i są przez
jedną, czy dwie rodziny. Można bowiem przypuszczać,
że przedstawiona
przez autora
chałupa
symetryczno-dwuizbowa,
jest formą
rozwojową
chałupy trójwnętrznej-jednoizbowej
składającej
się z izby, sieni, komory ..
Za taką interpretacją
przemawia
brak symetrii w chałupach
tego typu
(komora stanowiła pomieszczenie mniejsze od izby), zróżnicowana
nomenklatura izb (duża i mała), odmienna forma pieców. Mała izba może być
więc dawną komorą, którą przez wstawienie paleniska zamieniono na izbę
Proces ten odbył się na skutek przełamywania
jednoizbowości,
a tym
samym zwiększono powierzchnię
części Chałupy mieszkalnej.
Formę nowszą, rozwojową,
jak podaje autor, stanowi chałupa dwuizbowa z sienią wysuniętą
poza obręb zasadniczego
budynku
(ryc. 4).
Jegt to forma, która występuje we wsi naj liczniej. Jednakże podane zestawienie na s. 47 wymienia również występowanie
w Jasieniu chałup trzy
i czterownętrznych.
Szkoda, że autor nie podał planów poziomych tych
chałup.
Ciekawe' wyniki
możnaby
również
uzyskać
prZi:Z porównanie
wieikości s~arych XIX w. chałup z nowszymi, następnie przez porównanie
proporcji ;nięC:z;: częścią mieszkalną a go~podarską w chałupach starszych
i no\',-szych. Już bO\'iier:l z tych nieli::z'1ych, zestavlior,ych planó\\' poziomych wyrika,
że wieloJzbowość chałupy jasier'lskiej powstaje
nie tylko
25 "Lud",

t. XLV

386

387

przez ogólny wzrost wymiarów
budynku,
lecz przez ograniczenie
CZęSCI
gospodarczej chałupy tzn. w tym konkretnym
przypadku
przez wysuwanie
a raczej dobudowywanie
sieni do zasadniczego budynku-chałupy.
Wydaje się, że tak cenne i wnikliwe materiały
odnośnie wyposażenia
wnętrza należało silniej związać i podbudować dokładniejszym
przedstawie··
niem rozwoju planu poziomego chałupy jasieńskiej.
Zofia

Władysław

Staszczakówna

Kwaśniewicz

NOWE PUBLIKACJE

Z DZIEDZINY

BUDOWNICTW A WIEJSKIEGO

I
Badania nad chłopskim budownictwem
mieszkalnym
i gospodarczym
posunęły się w ostatnim okresie wydatnie naprzód. Swiadczy o tym międz)'
innymi wiele nowych pozycji wydawniczych,
które ukazały się bądź jako
publikacje
samoistne, bądź jako artykuły na łamach różnych czasopism '.
Zasługuje przy tym na uwagę wzrost zainteresowań
tą problematyką
u badaczy spoza kręgu etnografów.
Chodzi tu w szczególności o grono architektów, związanych
(poprzez odnośne katedry
na Politechnikach
War!<zawskiej i Krakowskiej)
z historią
i teorią budownictwa
wiejskiego.
Zwłaszcza w latach 1956-57 ogłosili oni kilka publikacji, które chciałbym
na tym miejscu bliżej omówić. Mam tu na uwadze trzy publikacje.
Po
pierwsze, podręcznik
Wiktora Z i n a pt. Typy i formy w polskiej architekturze
drewnianej
2; po drugie, zbiorowy tom rozpraw pt. Ze studiów
nad budownictwem
wiejskim s. Zawarte
w nim są rozprawy
czterech
autorów: Ignacego T ł o c z k a pt. Pierwiastki
tradycyjne
we wspótczesnej
architekturze
wiejskiej
4; Franciszka
P i a ś c i k a pt. Krótka
charakterystyka
tradycyjnych
form
architektury
ludowej 5; Witolda
Kra s s o ws k i e g o pt. Problemy regionalizacji
w studiach nad zabudową wsi 6; wreszcie Stanisława
S e r a f i n a pt. Architektura
wiejska
w Polsce w latach
1900-19557;
po trzecie: Krótki
zarys historii
architektury,
opracowany
przez Franciszka P i a ś c i k a 8.
1 Por.
m. i.: Piotr G r z e g a r c z y k, Plastyka Ludowc! Polski, Zarys bibtiograjiczny.
Zalqcznl1<: do Polskiej
S.ztuki Ludowej,
Nr 1-6, s. 39, Warszawa 1950, zwłaszcza s. 12-15: Budownictwo użytkowe i kultowe; Irena C h m i e l i ń s k a, Materiały
do bibliografii polskiej sztuki ludowej (1950-1952),
Nr 6, s. 17 + 3 nlb, Warszawa
1952, zwłaszcza s. 5-6:
Architektura.

, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Skrypty dla szkól wyższych, Politechnika
Krakowska, s. 87 + 1 nib, Kraków 1956.
, Prace Instytutu Urbanistyki i Architektury, Rok vr, zesz. 1116, Warszawa 1957,
~. 146 + 2 nlb .
• Tamże, s. 7-28.
• Tamże, s. 55-101.
'Tamże, s. 29-54.
7 Tamże,
s. 103-147.
'Wyd. II. Podręcznik dla techników budownictwa wiejskiego, Warszawa 1957,
Państwowe Wydawnictwo Roinicze i 'Leśne, s. 248 + 4 nlb.

Prace te, ze względu na cdmienr:lOść celów, dla których były podjęte,
mają różnorodn."
charakter.
Prócz ujęć zdecydowanie
podręcznikowych,
znajdujemy
prace o charakterze
badawczym.
W obrębie tych ostatnich,
obok zarysów historycznych
rozwoju budownictwa
chłopskiego w Polsce,
występują
próby teoretycznego
sformułowania
podstawowych
problemów,
związanych ze współczesnym
budownictwem
wiejskim, uzupełnione rozbudowanymi nieraz wnioskami natury praktycznej.
Aby uniknąć omawiania
każdej z tych rozpraw oddzielnie, a tym samym powracania
do przewijających się często w tych pracach
pewnych
podstawowych
problemów.
ograniczam się do w y d o b y c i a z nich następujących
t r z e c h a s p e kt ó w: Pierwszy z nich ma charakter
retrospektywny
i wiąże się z dążeniem
niektórych ze wspomnianych
autorów do odtworzenia
budownictwa
chłopskiego w XIX i XX w., do uchwycenia jego cech szczególnych, charakterystycznych dla poszczególnych regionów kraju. Drugi aspekt dotyczy metodologii badań nad architekturą
wiejską.
Trzeci wreszcie nosi charakter
postulatywno
- normatywny.
Przejawia się on w dyskusji nad sprawą powiązania
rodzimych
tradycji
ludowych
ze współczesnymi
tendencjami
w projektowaniu
nowego budownictwa
wiejskiego.
II

Aspekt r e t r o s p e k t y w n y nie przewija się we wszystkich wspomnianych rozprawach
z jednakowym
nasileniem.
Tak np. podręcznikowy
zarys Wiktora
Z i n a i Franciszka
P i a ś c i k a Krótki
zarys historii
architektury,
omawiające szereg podstawowych
zjawisk, związanych przede
wszystkim
z technologią
tradycyjnego
budownictwa
chłopskiego,
reprezentują w zasadzie wyłącznie historyczny
kąt widzenia.
Jest to zresztą
eałkowicie zrozumiałe, jeśli się zważy, iż podstawowym
celem tych opraeowań jest wprowadzenie
młodych architektów
w problematykę
tradycji
budowlal1ych wsi polskiej.
Problematyka
poruszona w obu podr<::cznikach nie pokrywa się ze sobą
\\l sposób całkowity
ani pod wt.ględem zakresu, ani też sposobu jego ujęcia.
I tak W. Z i n omawia w swoim podręczniku:
1. rozwój budownictwa
drewniane£:o w Polsce (bardzo ogólny zarys), a następnie
typologię takich
zjawisk, jak 2. dachy, 3. ściany, 4. podcienia,
5. słupy i mieczowania
(ujęcia bram i drzwi), 6. rysie, 7. szczyty, wreszcie 8. zd'Jbnictwo. Opierają::
się na materiałach (niestety bliżej nie scharakteryzowanych)
zebranych przez
rCSzczp.g'ólne katedry
W~'działu Arch;tektL'TY Politechniki
Krakowskiej,
\\' rr.niejszym stopniu na źródłach bibliotecznych·
i ikonograficznych,
zary• AutOl' w dolączonym do tekstu wykazie literatury przytacza tylko 5 pozycji,
powoŁUjąc się nadto na 1 pozycję. Wykaz pomija wiele ważnych pozycji,
jak np. K. M o s z y n s k j e g o Kulturę
ludowe; Slo wian, t. I, Kultura
materialna,

w tekście
Kraków

1929.

388

389

sował autor podstawowe
typy zjawi~k, głównie z XX i reliktowych
7. XIX w. Starał
się przy tym niejednokrotnie
uchwycić 112stępstwa chrr~nologiczne typów. Wiele z nich zlokalizował
przestrzennie,
jednak bez
aspiracji
w kierunku
stworzenia
bardziej
syntetycznego,
ogarniającego
całą Polskę obrazu. Wiele uwagi poświęcił autor technologii drewna, starając się wydobyć związki zachodzące między przyjętymi w budownictwie
chłopskim
rozwiązaniami
konstrukcyjnymi
a właściwościami
tego budulca.
Problematyka
wspomnianego podręcznikowego zarysu Franciszka P i a śc i k a obejmuje wiele z powyższych zagadnień, jak 1. rozwój konstrukcji
drewnianych i połączeń ciesielskich, 2. konstrukcja
i kształt dachu, 3. podcienia i przyłapy, 4. zdobnictwo w architekturze
ludowej. Autor omówi!
ponadto: budownictwo
najdawniejsze
ziemiankowe
i szałasowe, konstrukcje ścian, oparte na innym, niż drewno surowcu budowlanym, plany
domów mieszkalnych,
regiony budownictwa
ludowego w Polsce (z bliższą
charakterystyką
domów mieszkalnych
typu podhalańskiego,
łowickiego
i kurpiowskiego),
dalej budownictwo
małomiasteczkowe,
dworki wiejskie
i zajazdy oraz budynki
gospodarcze.
W porównaniu
z podręcznikiem
W. Z i n a zakres poruszonych przez F. P i a ś c i k a zagadnień jest więc
szerszy. Autor ten położył poza tym silniejszy akcent na fazy rozwojowe
poszczególnych zjawisk, starając się uchwycić główne tendencje w procesie
ich kształtowania
się·
Obydwa podręczniki
opatrzone
są znaczną ilością materiału
ilustraeyjnego 10 W sumie są to pozycje dla tych badaczy, którzy interesują
się
szczególniej problematyką
technologiczną
budownictwa
wiejskiego.
Obok omówionych wyżej zarysów podręcznikowych
zdecydowanie historyczny charakter posiada rozprawa Stani~ława S e I' a f i n a pt. Architektura wiejska
w PoLsce w Latach 1900-1955. Autor przedstawia
w niej rozwój nowoczesnych koncepcji planistycznych
w Polsce w zakresie architektury wsi w trzech okresach: 1. na przełomie XIX i XX w., 2. w okresie
międzywojennym
i 3. w okresie Polski Ludowej.
St. S e I' a f i n nie ograniczył się w swoich wywodach do przedstawienia
w kolejności chronologicznej
poszczególnych stylów i tendencji, narastających w pomy~łach architektonicznych,
ale starał się przedstawić
także
tło, na którego podłożu one wyrastały.
Na szczególną uwagę zasługuje
między innymi charakterystyka
tendencji rozwojowych w zakresie budownictwa wiejskiego w Polsce okresu międzywojennego. Autor omówił oddzielnie budownictwo realizowane przez samych chłopów, bez udziału czynników
administracyjnych,
dalej budownictwo folwarczne i wreszcie budownictwo
realizowane przez czynniki pal1stwowe, samorządowe
czy społeczne. OmóOmawiane
na
20 fotografii;
rysunkowych.
10

w tym

tym miejscu
opracowanie
F. P i a ś c i k a zawiera
62 ilustracje,
w opracowaniu
w. Z i n a znajduje się 148 ilustracji
wyłącznie

wione zostały tu takie czynniki kształtujące
budownictwo
wiejskie, jak
parcelacja rządowa i prywatna, komasacja gruntów oraz osadnictwo wojskowe. Krytycznie
scharakteryzował
autor działalność
szeregu instytucji
w zakresie projektowania
i realizacji
budynków
wznoszonych
na wsi
(między in. Ministerstwa
Rolnictwa
i Reform Rolnych, Państwowego
Banku Rolnego, Dyrekcji Lasów Państwowych,
Ministerstwa
Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego, wojskowości i in.). Rozprawę uzupełnia
bogaty materiał ilustracyjny.
Omawiana publikacja
wypełnia lukę w dziedzinie najnowszej
historii
architektury
wiejskiej w Polsce. Zasługuje na żywą uwagę ze względu
na wartościowe
materiały faktograficzne,
które nie mogą być pominięte
w różnego rodzaju studiach, między innymi etnograficznych,
nad polskim
budownictwem wiejskim.
Jeśli chodzi o pierwiastki
retrospektywne,
przewijające
się przez pozodałe z omawianych na tym miejscu rozpraw, wiążą się one z zamiarem
autorów, aby ich poglądy na aktualne potrzeby w zakresie budownictwa
wiejskiego przedstawić na tle historycznym.
Tak więc w rozprawie Ignacego T ł o c z k a pt. Pierwiastki.
trwiycyjTle
we u::,~óiczesnej
architektu'l"ze
wiejskiej
charakter retrospektywny
ma przede wszystkim część pierwsza.
która obrazuje w sposób bardzo zwięzły podstawowe tendencje rozwojowe
\",.budownictwie chłopskim w Polsce w XIX w. Omawia tam autor sprawę
dwóch nurtów, występujących
w arcłiitekturze
ludowej:
samorodnego
chłopskiego i przyswojonego
przez chłopstwo z ogólnonarodowych
stylów
architektonicznych.
Wypowiada
dalej pogląd, że "szczytowe osiągnięcia
..rtystycznej
ciesiołki ludowej przypadają
w Polsce na wiek XVIII i początek XIX ... Od tego okresu w ślad za rozwojem kapitalizmu
następuje
gwałtowny upadek sztuki ciesiel~kiej i zanik artystycznego
zamiłowani::!
we wszystkich niemal działach budowlanego
rzemiosła. Forma upraszcza
się, zatraca cechy regionalnej i narodowej odrębności, upodabniając
się na
dość znacznym obszarze Europy. Jedynie w kilku regionach, najbardziej
,tpośledzonych gospodarczo, jak na przykład na Kurpiowszczyźnie, Podlasiu,
pasmie podgórskim i na Kaszubach nie wygasły pierwiastki
sztuki w budownictwie ludowym, a nawet rozwijają się dość samoistnie w pewnym
nieznacznym stopniu nadal" 11. Zmienione po uwłaszczeniu
warunki
społeczno-gospodarcze
życia chłopskiego oraz rozwój przemysłu były czynnikami, które zmusiły chłopa do stopniowego zarzucania - począwszy od
drugiej połowy XIX w. - tradycyjnych
surowców i rozwiązań budowhIlych. Autor charakteryzuje
pokrótce te nowe elementy w budownictwie
chłopskim i dochodzi do wniosku, że "cały wdzięk dawnego budownictwa,
na który składała się starannie opracowana bryła, forma dachu, szczegóły
achitektoniczne
i zdobienie w drewnie ustąpił miejsca llbó~twu luu pre11

1. T ł O c z e k,

Piertciastki

tradycyjne,.

OJ

s. iJ.

391

390
tensjonalności
dalekiej od sztuki" l!. Tę część swoich rozważań kończy
au tor uwagą, że "w ustroju socj alistycznym w przeciwieństwie
do ustrojów poprzednich,
rozwój techniki nie tylko nie jest hamulcem
rozwoju
kultury ludowej ale warunkiem
jej postępu. Ustrój socjalistyczny
czyni
z aktualnej sprawy wiejskiej kwestię naukową, co pozwoli na umiejętne
wykorzystanie
doświadczeń, płynących z tradycji dla bieżących go~podarczy ch i kulturalnych
potrzeb ludności" 13.
Przedstawione
wywody
Ignacego T ł o c z k a stanowią
niewątpliwie
wizję procesu obumierania
rodzimej
architektury
chłopskiej
w XIX
i XX w. Nasuwają jednak szereg uwag. Pozostawiając
na uboczu sprawy
natury aksjologicznej
(wartościowanie
piękna tradycyjnej
i nowej architektury chłopskiej), zwrócę uwagę na to, że zespół czynników warunkujących przemiany wyrazu plastycznych 'i innych ełementów budownictwa
chłopskiego był szerszy niż to dostrzegł autor. Wymienić tu należy zwłaszcza dwa kompleksy czynników. Jeden z nich, związany ze zróżnicowaniem
klasowym wsi, dotyczy odmienności położenia gospodarczego poszczególnych kategorii społecznych chłopstwa, a tym samym ich różnych możliwości w zakresie inwestycji
budowlanych.
Drugi kompleks
czynników
łączy się z narastającymi
wpływami nowych wzorów kulturowych,
płynących z miast czy poprzez reemigrację, wzorów, które chłopstwo przejmuje,
przetwarza często na swój sposób, a nasfępnie realizuje w nowym budownictwie. W rozważaniach
autora uderza poza tym brak bliższej chronologizacji i periodyzacji omawianych przez niego procesów. Jest to w pewnym
stopniu zrozumiałe
ze względu na ogromne zsyntetyzowanie
wywodów.
Ich poszerzenie o elementy czasu (w pewnym stopniu także i przestrzeni)
w przedstawianych
procesach, oraz o charakterystykę
żródeł byłoby z pewnością bardzo pożądane, nie tylko ze względu na przyjęte w ujęciach historycznych podstawowe zasady metodyczne.
Problematyka
Krótkiej
charakterystyki
tradycyjnych
form
al"Chitektury
ludowej
Franciszka
P i a ś c i k a jest w dużym stopniu
zbieżna
z omówionym już Krótkim
zarysem historii
architektury
tegoż autora 14,
pominięte zostały jedynie zagadnienia związane z budulcem oraz stosowanymi w tradycyjnym
budownictwie
wiejskim
rozwiązaniami
konstrukcyjnymi. Problematyka
ta stała się jednak podstawą do naszkicowania syntetycznego
obrazu zróżnicowania
regionalnego
budownictwa
chłopskiege>
w Polsce poprzez " ... podział [kraju, uwaga moja, W.K.] odpowiadający
przede wszystkim warunkom
fizjograficznym
terenu. Narzuca się przeto
(przy próbach ustalenia
granic regionów) układ równoleznikowy
z fendencją do podziału na strefę wschodnią i zachodnią" 15. Wyróżnia w konl!
13

Tamże,
Tamże,

S. 10.
S. 11.

u Także
niektóre
sformułowania
w obu omawianych
są identyczne
lub wykazują
tylko niewielkie
odchylenia.
li
F. P i a ś c i k, Krótka
charakterystyka
... , s. 52.

pracach

F.

P i a ś c i k a

sekwencji pięć podstawowych
regionów budownictwa
wiejskiego:
region
kujawsko-wielkopolski,
region mazursko-pomorski
(z Kaszubami),
region
mazowiecko-podlaski
(z b. Puszczą Kurpiowską
Zieloną i Białą oraz z I).
ks. łowickim), region wyżynny lubelsko-małopolski
z obszarem Gór Swiętokrzyskich, regiony podgórskie sudecki i karpacki z Podhalem i Orawą·
Rozważania swoje kończy autor uwagą, że "proponowany
podział na regiony architektoniczne
jest wynikiem
daleko
posuniętej
generalizacji
zagadnienia.
Nie byłoby chyba pożądane przeprowadzanie
nadmiernych
różnicowań i powiększania
ilości regionów. Postęp techniczny będzie niewątpliwie
wpływał
na niwelację
wielu dziś jeszcze wyrażnych
różnic
w architekturze
regionalnej. Mimo to jest pożądane ustalenie syntetyczne
odrębności form w poszczególnych
regionach
(z ewentualnym
dalszym
wyodrębnieniem
takich rezerwatów, jak Podhale, Orawa, Góry $więtokrzyskie, Kurpie, Kaszuby). Ma to szczególne znaczenie wobec przewidywan~j
typizacji budownictwa
i prefabrykacji
elementów budowlanych" 16.
Można się zgodzić z twierdzeniem
autora, iż zbyt wysubtelniona
regionalizacja
nie jest przydatna
z punktu widzenia współczesnych
potrzeb
w dziedzinie projektowania
architektury
wiejskiej. Z drugiej strony jednak
zbyt daleko posunięta generalizacja
prowadzić może do szeregu nieporozumień. Wydaje mi się, że takim nieporozumieniem
jest w omawianej
próbie regionalizacji
sprawa
Górnego
Sląska
oraz Warmii i Mazur.
Jeśli chodzi o Górny $ląsk, to jego dziewiętnastowieczne
tradycje budowlane nawiązują wyraźnie do dzielnicy małopolskiej. Już jednak gdy chodzi
o XX w., sprawa przedstawia się inaczej, a to z uwagi na znaczne zurbanizowanie budownictwa wiejskiego na Górnym Śląsku. Podobnie przedstawia
się sprawa Warmii i Mazur, z tym, iź chyba uproszczeniem jest zaliczenie
tych regionów do dzielnicy pomorsko-mazurskiej,
skoro występują
tam
wyraźne
nawiązania
do budownictwa
mazowieckiego.
Pomijając
inne
nasuwające
się uwagi krytyczne,
postawić można następujący
postulat:
każdorazowy
obraz zróżnicowań regionalnych
musi mieć charakter
synchroniczny; ujmowanie w jednej płaSzczyźnie czasowej zjawisk z różnych
epok historycznych
nie jest właściwe, zarówno z punktu widzenia metodologicznego, jak i merytorycznego.
Regionalizacja budownictwa
dla celów,
o których pisze F. P i a ś c i k ma sens o tyle, o ile odbija aktualne, żywe
jeszcze tradycje
wiejskie.
Do nich bowiem nawiązać
może architektprojektant
żywiąc nadzieję, iż jego pomysły architektoniczne
uzyskają na
tym podłożu aprobatę i przyjęcie w środowisku wiejskim. Potrzebę takiego
właśnie traktowania
regionalizacji dostrzega poniekąd zresztą i sam autor,
zastanawiając
się nad możliwością wyodrębnienia
niektórych węższych regionów, gdzie tradycje
regionalne
w zakresie budownictwa
są jeszcze
w jakimś stopniu żywe.


Tamże,

s. 54.

393

392

fikowaniem
rekonstruowane
i wzbogacane
elementami
zaczerpniętymi
z innych budynków,
niemniej kryteria
doboru budynków
i elementów
awansowanych w trakcie badań do roli reprezentantów
całego budownictwa
regionu, mimo że budynki i elementy te reprezentują
czę~to formy raczej
11l1ikalne niż przeciętne, a tym bardziej typowe dla budownictwa
regionu,
na ogół nie są wyjaśnione przez autorów. Decyduje tu głównie bodaj 'charakterystyczność'
tych form i elementów
szacowana w sposób subiek-

III

Wśród omawianych
na tym mieJscu prac zagadnienia
metodologicz:".'
najsilniej zarysowały się u Franciszka P i a ś c i k a w jego Krótkiej
charakterystyce
tradycyjnych
form archiiektury
ludowej,
oraz u Witolda
Kra s s o w s k i e g o w rozprawie pt. Problemy regionaLizacji
w studiach
nad zabudowq
wsi. Rozważania
metodologiczne
tych autorów koncetrujc1
się wokół zagadnienia
regionalizacji
budownictwa
wiejskiego w Polsce,
przy czym obaj autorzy zajmują przeciwstawne
sobie stanowiska.
Poglądy F. P i a ś c i k a na omawianą' kwestię przedstawiają
się następująco: "Zmierzając do syntetycznego ujmowania problematyki
będącej
przedmiotem
zainteresowań
regionalnych,
można by wszy~tkie czynniki
mające wpływ na tworzenie się lokalnych odrębności w stosunku do terp.nów sąsiednich - podzielić na dwie grupy, a mianowicie:
czynniki,
wynikające z warunków przyrodniczych środowiska geograficznego (warunki fizjograficzne), - czynniki, wynikające
z życia i działalności człowieka
w tym środowisku (warunki społeczno-gospodarcze).
Czynników tych w obu
grupach jest wiele i są one bardzo różnorodne ... Nawet przy pobieżnej
analizie porównawczej
tych różnorodnych
czynników łatwo okaże się, że
nie wszystkie łącznie, a tylko niektóre z nich występują
na tle poszczególnych regionów z większą lub mniej~zą wyrazistością. Oprócz tego można
bt;:dzie zauważyć, że odrębność poszczególnych regionów jest każdorazowo
dokumentowana
splotami czynników o całkowicie odmiennym składzie" 17
Autor podkreślił dalej, że " ... granice poszczególnych regionów nie są
stałe. Ulegają one różnym zmianom i przesunięciom.
Poszczególne regiony
mogą łączyć się w większe zespoły o charakterze
jakby nadregionów lub
rozpadać się na kilka podregionów" 18.
Postawę F. Piaścika cechuje więc, po pierwsze optymizm w zakresie
możliwości dokonywania
regionalizacji
zjawisk kulturowych;
po dru<;ie
dążenie do wydobywania
nie tylko poszczególnych
charakterY5tycznych
zjawisk dla danych regionów, ale i zarazem szerokiego wachlarza czynników, stanowiących podłoże na gruncie którego zjawiska te ukształtowały się.
W przeciwieństwie
co tego postawę metodologiczną
W. Kra s s o w~k i e g o charakteryzuje
daleko posunięty
sceptycyzm.
Aulor nie konstruuje własnej teorii ujęć regionalistycznych,
wysuwa natomia~t szereg
zastrzeżeń w odniesieniu do ujęć już istniejących. W szczególności zwróci I
uwagę na dwa podstawowe - jego zdaniem - błędy, popełnione prz~'
próbach ustalania typów regionalnych w budownictwie.
Wskazał, że "wyłonienie 'typu regionalnego' ... często ogranicza się do skodyfikowania
form
jednego z budynków istniejących w regionie jako form ,typu regionalnego'.
Formy tych wzorów 't:-·pu regionalnego' bywały niekiedy przed ich skody17
I~

Tamże,
Tamże,

s. 48.
s. 51.

.1

tywny" l".
Zdaniem autora błędne jest nie tylko konstruowanie
wzorców idealnych
dla poszczególnych typów budownictwa wiejskiego, ale i wprowadzanie
do
opisu danego typu budownictwa wielu cech równolegle. Bowiem " ... rozgraniczenie budownictwa posiadającego lokalne cechy regionalne od budownictwa, które choć znajduje się w obrębie regionu, cech tych nie posiad.:J,
jest możliwe tylko wtedy, gdy specyfikę regionalną sprowadzić do jednei
tylko cechy" 20. Przykładem
jest tzw. oraw~ka chałupa z wyżką. Ten typ
budownictwa
regionalnego podniesiony zostal do godności typu regionalnego dla całej Orawy.
Dla postawy metodologicznej W. Kra s s o w s k i e g o charakterystyczny
jest poza tym postulat pogłębienia dotychczasowej wiedzy o dziejach budownictwa wiejskiego w Polsce. Próby ustalet'ia regiol~ów budownictwa
wiejskiego na płaszczyżnie dotychczasowej
znajomości faktów uważa za nicuzasadnione.
W swojej rozprawie, opatrzonej bogatym aparatem krytycznym,
poruszył W. Krassowski kompleks zagadnień bardzo istotnych. Słuszność niewątpliwie ma autor, gdy chodzi o postulat, aby regionalizację
opierać na
Eruntcwnej wiedzy historycznej. Odrębności regionalne w zakresie różnorodnych z:iawisk kulturowych,
zmiennych w czasie i przestrzeni,
a także
pod względem uwarunkowań
i funkcji społecznych, muszą być ustalone
dla poszczególnych okresów rozwoju społeczno-gospodarczego
wsi odrębnie.
Nasuwa się jednak pytanie, jak daleko wstecz powinien cofać się badacz,
ustalający aktualny stan budownictwa chłopskiego w jego aspektach regionalnych. Gdyby chodziło o pełne ujęcie genetyczne wyjaśniające
ten stan
rzeczy wspólcześnie, granica czasowa musiałaby
być przesunięta
daleko
wstecz. Wydaje mi się, że jest to raczej zadanie dla historyków kultury
materialnej:
etnografów czy historyków osadnictwa, niż dla przedstawicieli
architektury
jako nauki. Jeśli regionalizację
budownictwa
wiejskiego podejmuje się pod kątem widzenia jego aktualnego
zróżnicowania
przestrzennego, do którego może ewentualnie nawiązać architekt - projektant,
to tym samym odpada potrzeba sięgania do bardziej odległej przeszłości.
Punktem wyjścia powinna się stać ta postać tradycyjnego
budownictwa
11
l!'t

W. Kra s s o~' S k i, ProbIerny
TaInŻe, s. 67.

regionalizacji

..

'l

s.

6566.

395

394
chłopskiego, którą obserwowano
jeszcze w XIX w., oczywiście gruntownili
poznana.
Co się tyczy poglądów W. Krassowskiego
na sposoby typizowania
i regionalizowania
zjawisk w poszczególnych
okresach rozwoju wsi polskiej,
jest to zagadnienie wychodzące daleko poza zakres niniejszego omówienia '!1.
Ograniczę się jedynie do kilku stwierdzeń.
Należy mianowicie
zauważyć,
że na doborze cech stanowiących
kryteria
typologiczne,
ważyć muszą
cele, dla których podejmowane
są studia regionalistyczne.
Np. w badaniach
etnogeograficznych
punktem
wyjścia jest dążenie do prześledzenia
przestrzennego
rozmieszczenia
3etek nieraz zjawisk kulturowych.
Wystarczy
przytoczyć następujące
sformułowanie,
zawarte w Zeszycie Próbnym
Polskiego Atlasu Etnograficznego22:
"Główne zadania PAE (=Polskiego Atlasu
Etnograficznego)
polegają na opracowaniu
serii kartogramów
etnograficznych obrazujących
zróżnicowanie przestrzenne
Polski pod względem inwentarza kulturowego...
Serie takich
kartogramów
winny
prowadzić
do
wykrycia różnych dróg rozwoju poszczególnych regionów Polski .... Interpretacja
tych kartogramów
doprowadzi
niewątpliwie
do wyodrębnienia
z e s p o łów
faktów kulturowych".
Mimo więc zastrzeżenia,
podniesione
zresztą trafnie przez W. K l' a 3 s o W s k i e g O w odniesieniu do niektórych
dawniejszych
prób regionalistycznych,
kryteria
typologiczne,
oparte na
zespole cech, są w pewnych wypadkach
po prostu koniecznością z badawczego czy praktycznego punktu widzenia. Stanowią one wyższą postać ujęcia
badawczego, jakkolwiek
jeszcze niedoskonałą.
Prowadzą bowiem do ujmowania zjawisk w ich współwystępowaniu,
a nawet współzależnościach,
co
jest jednym
z podstawowych
zadań poznawczych
jakiejkolwiek
pracy
badawczej es. Rzecz prosta, że przy ogromnym bogactwie zjawisk kulturowych (czy przyrodniczych)
konieczne jest, przy typologizacji
i regionalizacji, ujmowanie
ich w kategoriach
konkretno-historycznych
wariantów,
w kategoriach
zmienności, a nawet pewnej nieostrości
zasięgów ich występowania.
IV
Pozostaje
do omówienia
aspekt p o s t u l a t y w n o - n o l' m a t y w n y
recenzowanych
rozpraw. Przewija się on w nich na gruncie dyskusji poświęconej sprawie powiązania
rodzimych tradycji ludowych ze współcze" Wymagałoby
ono omówienia
wielu nasuwających
się kwestii,
jak pojęcie
typu
(odmiany,
wariantu
itp.);
poznawczych
funkcji
ujęć typologicznych;
'stosunku
wzorów idealnych
do rzeczywistości
itp.
"Polski
Atlas
Etnograficzny,
zeszyt
próbny.
Polska
Akademia
Nauk,
Instytut
Historii
Kultury
Materialnej,
Wrocław
1958, suplenant
s. 9.
•• Por. m. i. uwagi J. K u l c z Y c k i e g o, zawarte
w artykule
pt. Założenia
teoretyczne
histo'rii
kultury
materiatnej,
Kwartalnik
Historii
Kultury
Materialnej,
Warszawa
1955, roczno III, s. 519-562.

snymi tendencjami
II' projektowaniu
nowoczesnego
budownictwa
wiejskiego. Problematyka
ta wkracza
w sferę powiązania
nauki z życiem
i jego potrzebami.
Obejmuje skomplikowane
zagadnienia,
jakie wyrastają
przed architektami
- projektantami
opracowującymi
nowe budownictwo
na wsi w poszczególnych regionach Polski pod kątem widzenia przestrzegania tradycyjnych
wzorcćw kult\.óroV!~'ch.
W problematykę
wspomnianego
rodzaju naj mocniej wkroczyła rozpraw1
Ignacego T l o c z k a pt. Pieru:iastki
tradycyjne
w wspó!czesnej
architek;urze wiejskiej.
Autor ten, obok Franciszka
P i a ś c i k a, jest najbardziej
zdecydowanym
zwolennikiem
włączenia we współczesne
poczynania
projektanckie
w zakresie architektury
wiejskiej
wybranych
wartości tradycyjnych, stancwi2cych własne dziedzictwo kulturowe
chłopów w dziedzinie
budownictwa.
Jak pisze 1. T ł o c z e k, nie daje on " ... konkretnych
wskazań, według
których rozwijać się ma architektura
socjalistyczna
wsi w Polsce", lecz
ogranicza się do kilku podstawowych
uwag i postulatów .. ,Trzeba stworzyć
warunki, aby artystyczna
kultura odradzała się i krzewiła przede wszystkim w łonie mas ludowych, a w tym celu należy uczynić z niej naukowy
problem o szerokim zasięgu i stale popularyzować
wyniki badań osiągnięte w tej dziedzinie" 25.
Wnioski i postulaty, do jakich dochodzi autor. ująć można w następujących czterech punktach:
1. "Nowe materiały
budowlane
nie stanowią
obiektywnej
przeszkody dla twórczej kontynuacji
sztuki ludowej w architekturze
wiejskiej,
jeżeli architekt
nie zajmie wobec nich biernej
postawy" 26. 2. "Trudniej niż w dziedzinie materiałowej
przedstawia się sprawa
rozwoju tradycyjnej
formy, uwarunkowanej
przez użytkowy
charakter
obiektu. Architektura
ludowa wyrosła na obiektach o małej skali 'j przenoszenie jej kompozycyjnych
zasad na obiekty duże, zwłaszcza o odmiennych wymaganiach
funkcjonalnych
nie jest sprawą
łatwą" 27. I dalej:
"względy użytkowe i ekonomiczne decydują o daleko posuniętym
odstępstwie od formy tradycyjnej.
Idzie tylko o to, by to odstępstwo pozostało
w zgodzie z duchem architektury
ludowej i rodzimymi
cechami krajobrazu, kształtowanego
na nowo". 3." ... nie ma potrzeby zarzucać starych,
tanich i wypróbowanych
(wzorów, uw. moja, W.K.), jeżeli istnieje swoboda
ich wyboru" 2S. 4. "Stosunek do kulturalnej
spuścizny naszego narodu nie
może być jednak pojmowany
jako celowa archizacja
dzieł architektury,
co byłoby sprzeczne z ogromnym rozmachem
socjalistycznej
techniki" ~9.
•• I. T ł O c z e k, op.
u Tamże,
s. -12.
:, Tamże,
s. 12.
u Tamże,

s. 12.
s. 27.

u Tamże,

s. 22.

:1

Tamże,

cit.,

s. 27.

397

396
Stanowisko
1. Tłoczka stanowi jeden biegun w dyskusji nad zagadnieniem
kontynuacji
tradycyjnych
form budownictwa
wiejskiego
we
współczesnych jego postaciach. Drugi biegun stanowią poglądy Stanisława
Serafina i Witolda Krassowskiego.
St. S e r a f i n sformułował swoje zdanie w sposób następujący:
"Usiłowania podjęte po 1949 r., które miały podnieść estetykę budynku przez
stosowanie
formalnych
elementów
architektury
zabytkowej,
nie da!c'
rezultatów. Architektura
taka nie odpowiadała nowoczesnym procesom technologicznym w rolnictwie, była kosztowna i nie odzwierciedlała
postępu
,;połecznego i technicznego.
Wiele form ar<;hitektury
ludowej nie mogło
mieć zastosowania,
gdyż nie odpowiadały
wymaganiom
współczesnym.
Warunki, ktćre wpływały na tworzenie się form architektury
regionalm j
dzisiaj są w znacznym stopniu nieaktualne.
Klimat np. jest ten sam,
ale zabepieczenie przed jego ujemnymi wpływami przy użyciu prostszych
środków, jest łatwiejsze niż dawniej. Warunki ekonomiczne uległy głębokim zmianom wraz ze zmianą. warunków
polityczno-gospodarczych.
Rozładowywanie
przeciwieństw
między miastem
a wsią stwarza
warunki
do zaniku jaskrawych
różnic w sposobie bycia oraz poziomu kulturalnego
między robotnikiem
a chłopem" 3"Jeśli chodzi o stanowisko W. Kra s s o w s k i e g o, to jest ono w pewnym
stopniu pokrewne temu, które reprezentuje
St. Serafin. W zagadnienie to
bliżej jednak nie wnika.
Skonfrontowane
wyżej poglądy zwolenników,
jak i przeciwników
idei
nasycania
nowych projektów
architektonicznych
dla wsi tradycyjnymi
pierwiastkami,
nasuwają
kilka uwag. Należy przede wszystkim
stwierdzić, że współczesne tendencje rozwojowe obserwowane
wśród chłopstw:?
wykazują na ogół zdecydowaną przewagę myślenia skierowanego ku zmianie
dotychczasowego
stylu życia i jego ram materialnych.
Srednie, a zwłaszcza
młode pokolenie odwraca się od wzorów dawnego życia chłopskiego, wykrystalizowanych
w poprzednich
okresach rozwoju historycznego.
Wraz
z narastaniem
procesów urbanizacyjnych
ulegaj ą wyrównywaniu
różnice
w sposobie i poziomie życia między miastem a wsią. Procesy niwelacyjne
obejmujące także różnice pomiędzy poszczególnymi
obszarami Polski, zacierając
coraz bardziej
jaskrawe
do niedawna
różnego typu zjawiska
regionalne. Na tle tych procesów rodzi się pytanie, czy mimo tendencji
do rugowania
dawnych wartości kultury
chłopskiej
istnieje
szansa na
utrzymanie się świata wytworów, związanych z tradycyjnym
budownictwem
wiejskim?
Z punktu widzenia współczesnych
tendencji w zakresie przeobraże,'l
całokształtu
kultury
chłopskiej na powyższe pytanie należy dać w zasadzie odpowiedż negatywną,
a tym samym przyznać rację wywodom St.
·S e r a f i n a. Z drugiej jednak strony należy zapytać, w jakim stopniu
3"

S. S e r a f i n. Architektura

u:iejsk.([ ... , s. 146.

projekty
zabudowy, przedstawiane
przez zwolenników
modernizacji
budownictwa wiejskiego, odpowiadają
chłopom. I tutaj nasuwa się spostrzeżenie oparte na empirycznych
danych, iż w niektórych
regionach
(np.
w pow. pińczowskim czy kazimierskim,
1958) stosunek chłopów jest negatywny nie tylko do tradycyjnych
wzorów, ale i do projektów, wysuwanych
przez pracownie
budownictwa
wiejskiego.
Stąd wniosek: nowe projekty
w dziedzinie budownictwa
chłopskiego winny być oparte nie tylko na
analizie funkcjonalnej
przydatności obiektów, na analizie ekonomicznej strony ich realizacji,
lecz także na dezyderatach
przyszłych
użytkowników,
tj chłopów. Ich życzenia mogą być poznane jedynie drogą empirycznych
badań terenowych
(współpraca etnografa
i socjologa byłaby w tym zakresie bardzo pożądana). W świetle tych badań okaże się, że chłop pragnie
kontynuować niektóre swoje tradycje mieszkaniowe. że niekfóre zastosowania w zakresie
surowców czy rozwiązania
konstrukcyjnego
oparte na
wieloletnich
tradycjach,
mogą mieć swój sens nawet w na wskroś nowoczesnych projektach
zabudowy.
Tym samym poglądy,
reprezentowane
m. i. przez 1. T ł o c z k a, mają rację bytu. Być może, że ze ścierania siq
omówionych tu dwóch przeciwstawnych
tendencji wyrosną nowe pomysły,
racjonalne gdy chodzi o współczesne wymogi architektury
wiejskiej, a zarazem zdatne do przyjęcia przez ludność wsi z uwagi na nawiązania
dl)
dotychczasowych
przyzwyczajeń
chłopa. Marginalnie
można też zauwaŻYl',
iż nie jest wykluczone, aby w przyszłości, o ile pozwolą na to warunki ekonomiczne, nie zaistniała korzystna sytuacja do sztucznego pielęgnowania
niektórych
tradycji
(jak np. dziś muzyki ludowej poprzez ze.5poły artystyczne) także w dziedzinie budownictwa
poprzez wprowadzanie
świadomych archaizacji.
Byłaby to jeszcze jedna okoliczność przemawiająca
Z,l
koniecznością
prowadzenia
odpowiednich
studiów i prac projekcyjnych.
"Nawet najbardziej bowiem rewolucyjna
s;:JOłeczność, burząca z fanatyczną
pasją i niezłomną wolą dawny ustrój, nie może oderwać się całkowi:::i~
od przeszłości. Taka jest zasada rozwojowa życia społecznego" 4'.
W. K.
STEFAN NOWAKOWSKI:
Adaptacja
O P o l s kim.
Instytut Zachodni. Poznań

ludności
1957 r., str.

na

Sląsku

166.

Książka Stefana Nowakowskiego
rozpoczyna nową serię wydawnictw
Instytutu
Zachodniego. Seria ta, pod ogólną nazwą "Ziemie Zachodnie -Studia i Materiały" przyniesie nam prace naukowe obrazujące życie Ziem
Zachodnich i Północnych począwszy od 1945 r. Zakres tych prac ma objąć
zagadnienie osadnictwa i procesów migracyjnych
ludności, zagadnienie stabilizacji osadników, repolonizacji
ludności rodzimej, tworzenia się nowych
"K.
D o b r o woJ s k i, Clllopska
kultura
tradyc1'jna
(Próba teoretycznego
zarysu na podstawie materia/ów ::ródtowycll XIX i XX w. z poludniowe;
Malopolski),
I!:tnogratia
Pol.i;ka, t. l. Wroclaw
1955, S. 52.

399

398
społeczności lokalnych na tych ziemiach. wreszcie zagadnieniE przemian
społeczno-kulturalnych
będących wynikiem realizacji
ustroju demokracji
ludowej w Polsce.
Polski socjolog dr Stefan Nowakowski
adaptacją
nazwał "narastanie
współżycia między różnymi grupami, wyrównywanie
się wzorów kulturalnych i całokształt
procesów, prowadzących
do wytworzenia
się jednej
społeczności" .
W miesiącach letnich okresu 1949 do 1951 S1. Nowakowski trzykrotnie
prowadził badania w miasteczku
Z. na Śląsku Opolskim. W miasteczku
tym, obok ludności autochtonicznej,
obejmującej
ponad połowę mieszkańców, mieszkają repatrianci z dawnych wschodnich terenów Polski, osadnicy
z Polski Centralnej oraz reemigranci z Francji, Westfalii, Belgii, Rumunii
itd. Zadaniem jakie autor postawił sobie w badaniach, było: prześledzenie
procesów wzajemnego współżyca tych grup o bardzo różnolitej strukturze
~połecznej, różnolitym
stopniu uświadomienia
społecznego i politycznego,
o rozmaitych wzorach kulturowych.
Badając procesy adaptacji na terenie
niewielkiego miasteczka
autor starał się wydobyć całokształt
czynników
wyznaczających
i warunkujących
te procesy. Interesowały
go więc przede
wszystkim ogólne warunki, w jakich nastąpiło zetknięcie się poszczególnych grup w miasteczku. Badając je, stwierdził, że pierwszy okres, kiedy
sytuacja na Śląsku nie była jeszcze ustabilizowana,
był okresem wytwarzania się antagonizmów
między poszczególnymi
grupami.
Przyczyna tych antagonizmów' tkwiła przede wszystkim w sprzeczności
aspiracji gospodarczych, w dążności każdej z grup do zajmowania przodującego miejsca w nowym układzie społecznym, podczas gdy przyczyna
póżniejszych antagonizmów - antagonizmów okresu badań - tkwiła w głębokich różnicach w kulturze przeszłości historycznej oraz w uświadomieniu
narodowym
poszczególnych
grup, danym im przed zetknięciem
się na
Śląsku. I tu autor stawia bardzo ciekawe hipotezy. Stwierdza mianowicie,
po pierwsze, że: "Różnice kulturowe
poszczególnych grup nie są jednak
przeszkodą, którą mają do przezwyciężenia
mieszkańcy dla wytworzenia
jednej społeczności. W procesach wzajemnej
adaptacji grupy te mają do
pokonania
całokształt
wzajemnych
o sobie wyobrażeń,
które powstają
w członkach grup innych, wyobrażeń często nie odpowiadających
rzeczy"vistości, przeciwnie, często tę rzeczywistość zniekształcających.
Zwłaszcza
wtedy, kiedy grupy stykają się po raz pierwszy, mamy do czynienia z silną
tendencją tworzenia się tego rodzaju zniekształconych
wyobrażeń. Powszechnie występującym
zjawiskiem w grupach, które wzajemnie
się nie
znają, jest powstawanie
stereotypów,
skrótów myślowych, poprzez które
członkowie poszczególnej grupy widzą czlonków grupy innej". Hipoteza ta
nie jest obojętna dla badań etnograficznych
na ziemiach odzyskanych.
Drugą
taką hipotezą-wnioskiem
jest zagadnienie
wpływu
"migracji
biednego chłopa na przyspieszenie
procesów uświadomienia
klasowego.

Wyjście z tradycyjnego, często izolowanego od szerszej społeczności systemu
i przejście w wysoce kapitalistyczne
środowisko obce - wpłynęło dodatnio
na krystalizację
poczucia klasowego emigranta. W ustabilizowanej
grupie
rodzimej procesy te narastały znacznie wolniej, hamowane były różnymi
czynnikami
wypływającymi
z tradycyjnej
organizacji
grupy. Przejście
emigranta w obce środowisko i wyrwanie z całokształtu
dotychczasowych
stosunków, poza zdobyciem nowych doświadczeń dawało mu lepszą
perspektywę i możność oceny systemu, w którym tkwił od urodzenia".
Hipoteza ta, jak i poprzednia, obydwie wysnute z badań i materiałów
socjologicznych nad zagadnieniem
adaptacji ludności na Śląsku Opolskim
mają wartość hipotez ogólnych, wartych
zweryfikowania
przy różnych
układach różnych grup, wszędzie tam gdzie interesuje
nas zagadnienie
wzorów kulturowych,
ich zmian i funkcji. Książka zawiera wiele jeszcze
innych ciekawych uogólnień, wniosków i hipotez, opartych o bardzo ciekawy
materiał. Zaopatrzona
jest w aneks zawierający
11 przykładowych
wywiadów
z przedstawicielami
poszczególnych
grup mieszkańców
miasteczka ..
Jakkolwiek
przez Dyrekcję Instytutu
Zachodniego adresowana
jest do
polityków i działaczy społecznych oraz wszystkich,
"którzy nie wahają
się brać odpowiedzialności
za przyszłość
naszej Opolszczyzny,
Dolnego
Śląska, Ziemi Lubuskiej,
Pomorza Zachodniego oraz Warmii i Mazur",
z pożytkiem dla siebie i swojej pracy przeczyta ją każdy etnograf interesujący się problematyką
kultury społecznej, nie mówiąc o etnografach interesujących się współczesną problematyką
Ziem Zachodnich i Północnych,
bez względu na szczegółewą specjalność.
LUi

1.

Maria

Szwengrub

WLADYSŁA W ZIEMACKI, M a t e r i a ł y d o h i s t o r i i o d z i e ż y
l a t 1818-1863, Archiwum Etnograficzne
nr 10, Wrocław 1956.

Z dużym uznaniem należy powitać inicjatywę
Polskiego Towarzystwa
Ludoznawczego w zakresie wydawania
na powielaczu źródeł pisanych do
historii polskiej odzieży ludowej. Materiały
te uzupełniają
źródła ikonograficzne i materialne, w niektórych zaś dziedzinach nauki o odzieży jak
nazewnictwo,
ceny, konsumpcja
i zapasy posiadanych
ubiorów stanowią
jedyne żródło wiadomości.
Władysław
Ziemacki przygotował
do druku
wypisy z mało czytanych "Dzienników Urzędowych"
województw
mazowieckiego i kaliskiego, z "Dziennika Urzędowego Gubernii Warszawskiej",
oraz z dwóch roczników
"Gazety Warszawskiej".
Wypisy te pochodzą
z ogloszeń i listów gończych i dotyczą opisów odzieży chłopów i ludzi
;uźnych. Tego rodzaju materiał może ułatwić badania nad odzieżą ludową
kilku regionów Polski w I połowie XIX wieku.
Stwierdzić jednak trzeba, że wydawnictwo
to przedstawia
bardzo wiele
do życzenia pod względem edytorskim.
Na pocz~tek nasuwa się sprawa

400
wyboru czasopism, z których autor dokonał WyplSOW. Niewątpliwie
nie
można było publikować wypisów ze wszystkich ogłoszeń i listów gończym,
opublikowanych
w wymienionych
czasopismach we wszystkich
ich rocznH:ach. Jednakże należało dokonać uzasadnionego wyboru czy to zacieśniając
zainteresowanie
edytorskie
do pewnego okresu chronologicznego,
czy też
ograniczając się do wypisów z kompletu jednego z tych czasopism. Wypisy
pochodzą z "Dziennika Urzędowego Województwa
Mazowieckiego"
z lat
1818-1833, z "Dziennika Urzędowego Województwa Kaliskiego" z lat 18331836, z "Dziennika Urzędowego Gubernii Warszawskiej"
z roku 1863 i wreszcie z "Gazety Warszawskiej"
z lat 1818-1819. Trudno zrozumieć kryteria
wyboru czasopism z tych właśnie roczników gdy "Dzienniki Urzędowe"
wychodziły do roku 1845, a niektóre nawet do 1867, a "Gazeta Warszawska"
wychodzi przez cały wiek XIX. Wydaje się, że przy obecnych możliwościach wymiany
międzybibliotecznej
można było bez większego
trudu
~kompletować
określone 5-cio czy lO-lecie jednego czasopisma, nie zaś
dawać wyrwane wypisy z roczników od 1818 do 1863, zmniejszając w ten
sposób wartość przedstawionego
materiału.
Zastrzeżenia
budzi wartość podanych odpi~ów dotyczących odzieży zarówno pod względem
redakcji
samego wypisu,
jak wierności
odpisu
i wreszcie strony formalno-edytorskiej.
Zestawienie
podanych przez Ziemackiego wypisów z oryginałami
ogłoszeń i listów gończych w wymienio·
nych, czasopismach
pozwala na stwierdzenie,
że nie są to bynajmniej
odpisy. Autor przeredagował
materiały
z ogłoszeń i listów gończych pod
względem formalnym,
tzn. zmieniał przypadki w jakich podano poszczególne części odzieży i kolejność ich wyliczenia.
Samo przeredagowanie
odpi~ów jest błędem z punktu widzenia edytorstwa
tekstów historycznych,
nie stanowiłoby jednak zbyt wielkiego braku dla historyka odzieży gdyby
odpisy zostały poza tym dokonane wiernie bez opuszczeń. Niestety jednak
przeredagowanie
tekstów pociągnęło za sobą znaczne opuszczenia w opisach odzieży chłopów i ludzi lużnych, niekiedy zaś zupełne ich zniekształcenie. oto kilka przykładów:
Wypis 833 (s. 108) w redakcji Ziernackiego:
"Płaszcz sukienny zielony. Kamizelka kitajkowa, czarna. Kaftanik madrassowy. Koszula płócienna ciemna. Chustka na szyi jedwabna. Spodnie szaraczkowe. Czapka żydowska.
Buty". W oryginale:
.,Ubrany w płaszcz
z sukna zielonego, dobry, kamizelkę czarną kitajkową
dobrą, pod tą ma
kaftanik
madrassowy
dobry, koszulę z płótna
cienkiego,
ma chustkę
jedwabną na szyi, spodnie szaraczkowe złe, buty pasowe dobre, na głowie
ma czapkę zwyczajną żydowską". Wypis 1325 (s. 163) w redakcji Ziemackiego: "Kaftan granatowy. Sukmana granatowa. Chustka na szyi czerwona".
W orygir,ale: "Ubrany był w kaftan granatowy i s'Jkmanę takiegoż koloru.
Na szyi miał chustkę w kW!.atki czerwone, na głowie k;;pelusz chłopski
czarny, buty na nogach chłopskie". Wreszcie wypis 1450 (s. ;'77) w redakcji
Ziemackiego. "Ż'Jpan kitajowy. Szpe:1cerek nankinowy. Xoszula płócienna,

401
gruba. Spodnie sukienne. Pas żydowski. Czapka żydowska z futrem lisim.
Buty wywrotki".
\V oryginale:
"Ubrany w płaszcz sukna zielonego stary.
pod tym ma żupan kitajowy zły, pod tym szpencerek nankinowy
dobry,
koszulę z płótna grubego dobrą, 3podnie sukienne złe, buty wywrotki złe,
przepasany
pasem żydowskim, na głowie ma czapkę żydowską z futrem
lisim".
Na podstawie
tych przykładów,
które możnaby znacznie pomnożyć,
stwierdzić łatwo, że wypisy Ziemackiego nie oddają treści opisu, zarówno
VI'
zakresie opisywanych
cech podanej części odzieży, jak i w zakresie
wyszczególnienia
różnych części odzieży, z których składał się ubiór poszukiwanego
chłopa. Ziemacki przekręca
przy tern nazwy ubiorów. Np.
w wypisie 31'6 (s. 51) zamia3t "Rajtuzy od góry do dołu na guziki zapinane"
powinno być: "Spodniej siwe skarbowe, w których nogawki na guziki aż
do dołu zapinane". Opuszcza on także opisy poszczególnych części odzieży
szczególnie ważne dla etnografów.
Np. szczególnie rzadko zamieszcza on
szczegółowe opisy obuwia. Określenie
butów jako "chłopskie"
i zarazem
"stare, złe, proste, czy ordynaryjne"
zostało opuszczone np. w wypisach
212, 214, 889, 1104, 1458. Opuszcza on także w swych wypisach niemal z reguły
przymiotniki
określające stan znoszenia różnych części odzieży, np. "stare,
pochodzone, już łatane, obdarte, ordynaryjne"
nie uwzględniając
także
zaznaczonych braków różnych części odzieży np. "bez czapki, boso". (wypisy 95, 96, 102, 214, 1292, 1297, 1455, 1452).
Autor dokonał wypisów czy wyboru z opisów odzieży zawartych w przeglądanych
przez niego czasopismach
w sposób dość dowolny nie licząc
się z potrzebami
etnografów i opuszczając najczęściej określenia
najbardziej istotne. W tego rodzaju wydawnictwie
nie mogło wchodzić w grę
dokonywanie skrótów ze względu na objętość tekstów żródłowych. Znaczni€'
łatwiej
było zmniejszyć
objętość wydawnictwa
podając mniej odpisó\v.
Zresztą dokonanie pełnych odpisów zamiast wypisów z ogłoszeń i listów
got1czych nie podwoiłoby
nawet objętości wydawnictwa,
a wielokrotnie
zwiększyłoby jego wartość. W tej chwili może ono służyć przed wszystkim
jako przewodnik po czasopismach ułatwiający
wyszukania
odpowiedniego
opisu odzieży. jakkolwiek
i pod tym względem zdarzają się pom:;lki (np.
;;:le podany wypis 518, s. 72) co jednak można kłaść na karb tr'..ldności
powielaczowej
korekty.
Zarzutem mniejszej wagi jest stwierdzenie, że autor nie stosował się dJ
.,lnstrukcji
wydawniczej dla żródeł historycznych
od XVI do polowy XIX
wieku" (Wrocław 1953), jakkolwiek
w tego typu wydawnictwie
byłob~'
to pożądane.
Pewne wątpliwości wzbudza dość trudna zre3ztą sprawa ustalenia nazw
geograficznych. A. G l a p a podaje we wstępie, że nazwy te zostały podane
według ,Słownika
Geograficznego",
jednakże zaszły tu pewne pomyłki.
Powiat Maków Mazowiecki został stworzony w latach 1866-67 z części
26

"Lud",

t. XLV

402

403

powiatu pultl'skiego l. Należało więc albo go wcale nie uwzględniać,
albo
przyjąć jego obecne granice. Tymczasem część danych do powiatu makowskiego znalazła się na s. 81 pod pow. makowskim,
niektóre zaś dane włączone zostały do powiatu pułtuskiego jak np. wieś Pomask (raczej Pomaski)
(wypis 807 s. 1057) Pomyłką jest umieszczenie wsi Kowale Krężoły gmina
Kozłów pod powiatem makowskim, gdyż chodzi tu o wieś tej nazwy w powiecie miechowskim.
(Słownik Geograficzny,
t. 4, s. 673). Zamiast
wsi
Brodów powinna być zapewne wieś Brodowo w powiecie pultuskim
(wypis
806, s. 105) 2. Wzmiankować
można jeszcze o drobnych pomyłkach korekty.
Zamiast gmina Ponieehowo powinno być Pomiechowo itp.
Na zakorlezenie zgłosić możnaby postulat,
aby w tego typu wydawnictwach źródłcwych podawać na końcu słowniczek nazw tkanin i odzieży
użytych w tekście. Opracowanie
tego rodzaju słowniczka
nie jest rzeczą
łatwą. Jedyny słownik specjalny został wydany przed 128 laty 3. Jednakże
źródla pisane informują nas nieraz o znaczeniu pewnych nazw i dostarczają
w ten sposób materiałów
typu slownikowego,
które trzeba szczególnie
starannie rejestrować.
Zarazem zaś sporo nazw wyjaśniają
słowniki języka
polskiego.
Najwięcej
materiałów
typu slownikowego
dostarczają
opisy
odzieży znajdujące się w spisach ruchomości. Jednakże materiały z ogłoszet'i
prasowych wzbogacają naszą wiedzę w tym zakresie. Należy przypuszczać,
że v,,'ierne odpisy z czasopism zawierających
materiały
do odzieży chłopów
l ludzi lużnych wydane w dalszych zeszytach Archiwum
Etnograficznego
przyniosą wiele nowych wiadomości.
Irena

STANISŁA W CZERt'aK:
ków Bi~_'liotek3 Narodowa.
Ossolif.skich, 19,,2.

Turnau

P o l s k a e p i k a l u d a \v a. Wrocław-KraSeria I, nr 167. Zaklad Narodowy
Imienia

.Jm: Karłowicz,
świetny znawca i może najwnikliwszy
z badaczy polt:kiegu folkloru, twierdził kiedyś, że nowy jakiś Homer mógłby z naszych
pit'Śni ludowych stworzyć jakąś całość na miarę "Mahabharaty",
,Ramajan \ ", "J'<ibelun"(,v:" J"b ,.KaIEwa}j". Frn:'~ ',r.~"ich arcydzieł w literatur2.e
polskiej w pewnej tylko mierze zdołała zastąpić
u nas uboga, ocalała
t,',-u;o w ~zczątkach polska pieśń ludowa, Tego samego na własnej
twórczości doświc'dczyli już wcześniej wielcy nasi rcmantycy,
którzy wzorem
romuntykow in!1ych narodów sięgających do bogatych złóż średniowiecznych
arc. 'dzieł ludow~'ch swoich krajów,
nie mogąc znależć ich na gruncie
polskim zwracali się do pieśni ludowej, w niej po artystycznym
przetworzeniu znajC:ując bogactwo i nowatorskie
środki artystyczne
odnowy litet .')'/,
T r z e b i li s k i i A. B o r l{ i e v: i (: z, Podziaiy
administracyjne
Królestwa
Polskiego
\,,' 01{fcs!C' 1815-1918, \\"ars,zawa 1956, s. 9;), oraz zeszyt
n12.p. mapy nr 4 i G.
~ S;OWilik
Geogratlczny
Królestwa
Polskiego, Warszawa 1895, t. 1 s. 371.
J Łukasz
G o l <; b i o w s k i, Ubiory
w Polsce
od najdawl1lejszych
czasów
aż do
chv,-il obecnych,
sposobem
dykcyonarza
ułożone
i opisane,
I wydame,
Warszawa
1830,

ratury w nowym prądzie literackim, Ta dotkliwa luka, wskutek zaniedbania
nasz~'ch badań na odcinku pieśni ludowej, pods1.<wala teoretykom
naszego
romantyzmu
znalezienie
jakiegoś innego sposobu zastąpienia
nie istniejącej u n2.S nigdy epiki ludowej, z których Mochnacki proponował
nawet
za~tąr.ić ją sagami skandynawskimi.
Hównież w historii literatury
polskiej, przynajmniej
na jej początku
brak bylo 1.<nas w ogóle choćby wzmianki
(nie mó,,'iąc już o rozdziale),
traktującej
o istniejącej
u nas niegdyś literaturze
ludowej, która przecież zawsze i u każdego prawie narodu stanowiła początki literatury
narodowej. Próbom tym usiłowali zadość uczynić pierwsi na~i historycy litera··
tury polowy XIX w, Próbowali
oni na podstawie
zebranych
w okresie
romantyzmu
materiałów
folkloru ludowego konstruować
rozdziały traktujące o twórczości ludu polskiego, która ich zdaniem miała stanowić początek literatury
pojskiej, Lecz w miarę po~tępu badań naukowych
nad
folklorem, nad polską pieśnią lLidową, rozchodziły się ich drogi z autorami
podręczników
historii
literatury
polskiej,
Wielki a zarazem
pionierski
wkład w tej dziedzinie przyniosły
studia naszych badaczy folkloru jak:
Karłowicza,
Bystronia,
ostatnio
Juliana
Krzyżanowskiego,
Próby popularnej systematyzacji
gatunkowej
ocalałej gałęzi folkloru egipskiego podjął
się w swoich pn:cach naukowych
Stanisław
Czernik.
"Polska epika ludowa" to jedno z zapowiadanych
przez niego opracowah
i antologii tekstów ludowych, tym razem ograniczoi13 tylko i wyłącznie
do tego gatunku twórczości ludowej, Czernik o~woiwszy się z myślą, że nie
znajdziemy
na gruncie polskiej
pleśni ludowej
odpowiedników
"Eddy"
czy "Nibelungów"
przestudiował
cały zebrany
i drukowany
dotychczas
cbrobek polskiej
pieśni ludowej, przeszukał
go sJ.;:rupulatnie i wyłowił
z nie,2;o zachowane drobr.e utwory epickie. Z tych żmudnych i szperackich
poszukiwal1 urosła spora antologia zachowanych,
bądź zrekonstruowanych
z ocalalych szczątków, teK5tów ;.-·ols":icj epiki lueiow'2j. która, poprzedzona
około st'lstro!1ic(;\'.;YTtl wstępem, starowi \v dorobku na~,:ych badań nnd folklorem wartościowe
studit'm, Wst<;p ów bowiem stanowi jakby naukową monografi'i1 polskiej cc-iki ludoweJ oraz v"plc"Na:::za c?:,tehi1',a \v tr'.Jdną n:eiodę
pn:cy naukowo-literackiej
Czernika. Autor "Polskiej epiki ludowej" zdawał sobie bowiem dobrze sprawę z trudó..." ciężkiego zadania, że badania
nad polską epiką ludową należy pot.raktować w sposób "konwencjonalny",
,.Całość tego materiału - pisze Czernik - należy potraktować: jako jakąś
masę wykopaliskową,
w k tórE-j pomiesza!1e zostały, często w sposób najbardziej kapn'śny,
cząslki twórczości różnych okresów", "Materiałem
tvm
.-:- pisze gdzie indziej autor -- powinna ~ię zająć specjalna
archeolo~ia
l',eracka,
by właśoiwymi
metodami
wc'znaczyć warshvy,
określić wie;,
utworów lub ich cząstek, wykazać sploty pochodzące z różnych czasów
I w~łYwów, odniel-:ształc,ać, gdzie trzeba, łączyć rozrzucone szczątki itp,"
DopIero na podstawie
takich prac przygotowawczych
mogłaby nastąpić

405
404
l<anstrukcja historyczno-literacka
w ścisłym tego słowa znaczeniu. Cytaty
te chyba w sposób wystarczający
charakteryzują
metodę żmudnej pracy
Czernika, który przy pomocy uciążliwej "archeologii
literackiej"
tworzył
swoją antologię epiki ludowej, często z rekonstruowanych
utworów tego
gatunku twórczości ludowej.
W swojej pracy zbierackiej
nie ograniczył
się Czernil< jedynie
do
stwierdzenia istnienia tekstów zachowanych w zapisach. Dowiódł jej istnienia od dawien dawna. Wywody o istnieniu w Polsce od najdawniejszych
czasów polskiej epiki ludowej uzasadnia autor nie tekstami, które zapisane
zostały daleko póżniej, ale świadectwami
czasów dawnych. Dowodem na
to, że taka epika istniała u nas w czasach średniowiecznych,
są dla Czernika
cytowane przez niego relacje zawarte w kronice Długosza, w "Worku Ju··
daszowym" Klonowicza oraz pierwszych naszych XIX-wiecznych
badaczy
fołkloru. Zanim autor przeszedł do omówienia
zachowanej
u nas epiki
ludowej, nie omieszkał naszkicować
obrazu dziejów badań nad tym rodzajem twórczości folklorystycznej,
określić przynajmniej
jako tako granice
tego gatunku literackiego,
scharakteryzować
metodę pracy, tym bardziej
że owa żmudna "archeologia
literacka"
stawiała przed nim bariery nie
do przebycia. Z zachowanych
bowiem przekazów tekstowych
trzeba było
przy rekonstrukcji,
uwzględniwszy
chronologię, odrzucić z ludowej pieśni
epickiej literackie
nawarstwienia
wieków oraz innych klas społecznycr ..
Wyznacznikami
tej operacji były dlań charakterystyczne
cechy i konwencje tego gatunku twórczości ludowej, wyrażające
się między innymi
w swoistej symbolice ludowej, specyficznej fantastyce,
rymie czy rytmie
oraz pozostawionej
w rozważaniach
Czernika na uboczu, melodii, bowiem
pieśń ludowa była bardzo często utworem
śpiewanym.
Nie obca tak.że
jest w wywodach
Czernika sprawa treści i zawartości
moralno-ideowej
utworów ludowych, w których kryła się zawsze swoista filozofia życiowa
ludu oraz nauka moralna. Prawie każdy utwór umieszczony w antologii
Czernika został przed jego rekonstrukcją
przeanalizowany,
zbadana jego
genealogia literacka, przy czym nie pominął także Czernik tak poważnej
w badaniach folklorystycznych
sprawy komparatystyki.
Ta ostatnia kazała
mu nawet w wypadku istnienia kilku wysoko artystycznych
przekazó\v
zamieścić kilka wariantów
zachowanego
tekstu ludowej pieśni epickiej.
Dokonywał tego autor zwłaszcza przy utworach najważniejszych.
najbardziej znanych i wartościowych,
usiłując często polemizować z dotychcz'ilsowymi studiami nad tą dziedziną twórczości. Wnioski przez Czernika wyciągane, są zawsze należycie umotywowane
i nacechowane
ostrożnościJ..
\Vzorem takiej naukowej analizy i przypuszczeń teoretycznych
są w antologii Czernika rozważania choćby nad zapisanym w kronice Macieja Stryjkowskiego poemacikiem
,.0 bitwie pod Zawichostem"
czy nad znanymi

; popularnymi balladami ludowymi, które niejednokrotnie
dawały natchnienie literackie wieszczom naszego romantyzmu.
Całość polskiej epiki ludowej podzielił Czernik na cztery działy: 1. Epika
rieśni obrzędowych;
2. Pieśni historyczne;
3. Pieśni balladowe;
4. Epika
póżnego okresu. Kryteriem podziału była dla Czernika - jak widzimy -treść i tematyka pieśni, z wyjątkiem
(JL:iału ostatniego, który zostal \Ikon··
stytuowany
wyznacznikiem
chronologij, Najceniejszym,
najbliższym
epice
.,stric!o sensu" jest w antologii Czernika epika pieśni obrzędowych, bowiem
na gruncie polskim odzwierciedla
ona najlepiej obyczajowość życia wiejskiego, być może jeszcze z czasów średniowiecznych.
Pieśni historyczne
zostały przez autora ułożone chronologicznie,
stowwanie do ich tematyki,
co oczywiście w większcści wypadków decydowało o chronologii ich powstawania. Tu obok pieśni ludowych znalazły się pieśni żołnierskie, dziadowskie
i mieszczańskie. Ponad połowę antologii Czernika wypelnia łudowa ballada,
7. której
żródeł pełną garścią czerpali polscy romantycy i niektórzy pisarze
polskiego modernizmu.
Ballada ludowa, jak ją charakteryzuje
Czernik,
różni się jednak zasadniczo od polskiej ballady romantycznej,
gdyż w przeciwieństwie do baśniowej cudowności, nadprzyrodzonej
fal~tastyki tej ostatniej, cechuje ją realizm. Tu doczekały się szczegółowego omówienia słynne
polskie ballady ludowe jak: "Pani Pana zabiła", zachowana w tak licznych wariantach,
czy "Podolanka". Rozdział czwarty obejmuje teksty ludowe z okresu rozkładu polskiej epiki ludowej, która wskutek przeobrażel',
społeczn::ch po okresie rozkwitu
'-,\7
średniowieczu
i czasach renesansu
już w XVII wieku zaczęła powoli zanikać, bowiem chlop polski, autor
tysiĘcy anonimowych
pieśni ludowych, przestał
two'rzyć, a utwory jego
?aczęli chronić zbieracze, zapisywacze, a później je opracowywać.
"Polska epika ludowa" jest pracą pionierską w dziedzinie tak rzadko
nawiedzanej
w Polsce przez uczonych poezji ludowej. Jej pionierski charakter JCodkreśla na końcu swego wstępu sam autor, zdając sobie sprawę
z niedojrzałości swej pracy. Nie omieszkał on stwierdzić, że "história pieśni
ludowej, a przede wszystkim epiki, to rzecz istotnych początków poezji polskiej, która przecież nie powstała z próżni i nie tylko z niewolniczego
naśladowania
obcych wzorów, lecz od pierwszych prób pisanych aż do nagłego rozkwitu w XVI wieku wyrastała
również z uprawianej
już od
dawna poezji ustnej". Wprawdzie Czernikowi mimo uciążliwej szperackiej
r,racy nie udało się stworzyć z naszych pieśni ludowych jakiejś całości
na ksztalt: "Odysei", "Nibelungów"
lub "Kalewali",
ale dał w swojej
antołogii pionierską próbę systematyzacji
polskiej epiki ludowej. Ponieważ,
jako poeta, w selekcji tej gałęzi folkloru polskiego wybrał u twory najbardziej dojrzałe artystycznie,
antologiGl Czernika może stanowić lekturę
dla każdego czytelnika, dła którego nie obce są sprawy kultury
ludowej,
nie mówiąc już o jej wartości dla fachowców: etnografów, historyków lite-

407

405
ratury, którzy szukając jakiejś ludowej pieśni epickiej, nie muszą sięgać,
jak dotąd, do rzadkich już dzisiaj zapisów, gdyż mogą je znaleźć w antologii, zawierającej
jeżeli nie sam tekst, to przynajmniej
wskazówki bibliograficzne.
Aleksander
Zyga
JAN STRYCZEK:
dawnicza, Warszawa

C h ł o P ~;k i m p i ó rem.
1957.

Ludowa

Spółdzielnia

Wy-

"Chłopskim piórem" jest obok pamiętników
Słomki, Kurasia i Magrysia
jeszcze jednym pamiętnikiem
chłopskim regionu Rzeszowszczyzny,
pamiętnikiem jednak dalece od tamtych odmiennym. "Chłopskim piórem", \V przeciwstawieniu
do tamtych, tradycyjnych
pamiętników
chłopskich Rzeszowszczyzny, jest pamiętnikiem
chłopa dojrzałego już politycznie, który walcząc
ciężko przez całe życie, stał się współgospodarzem
swojego kraju. Dzieło
Stryczka,
będąc w zasadzie pamiętnikiem
politycznym,
maluje
trudny
żywot jego autora od czasów bezportkiego
dzieciństwa
w podłańcuckim
Zakrzaczu aż do czasów obecnych, sytuacji powojennej
w Polsce Ludowej.
Będąc cennym
materiałem
do kształtowania
się świadomości
ideowej
chłopa polskiego na przestrzeni
ostatnich lat pięćdziesięciu,
jego nieustannej ciężkiej walki społeczno-politycznej
o swe prawa, stanowi niemniej
cenny dokument
dla historyka
życia chłopskiego,
socjologa i etnografa.
Stwierdza
to w przedmowie
Mieczysław
Grad pisząc: ,,[... ] nie będzie
mógł jej [książki Stryczka] bowiem pominąć nikt, kto chce wyrobić sobie
zdanie o przeobrażeniach
na wsi polskiej w obecnym stuleciu. Potrzebna
ona będzie politykom nie tylko chłopskim, niezbędna okaże się dla historyków, socjologów, etnografów,
dla wszystkich,
którzy wieś chcą znać i rozumieć". Dla etnografa najcenniejsze
będą początkowe rozdziały przedstawiające "Trudne dzieciństwo chłopskie na galicyjskiej wsi", "Czary, baśnie,
przesądy, dziś już zapomniane
zwyczaje i obyczaje", jak pisze w przedmowie jej redaktor.
Rozdziały opisujące dziecinstwo
Stryczka w pod łańcuckiej wiosce stanowią niewyczerpaną
kopalnię
materiałów
do dziejów
etnografii wsi polskiej regionu Rzeszowszczyzny.
Czego w nich nie znajdziemy. Mamy dokładne opisy dziecinnych
zabaw i figlów, zapoznajemy
się z ludową wiarą w diabły, w czarownice i inne straszne rzeczy, dowiadujemy się o przesądach, zabobonach, zmorach i wilkołakach
na wsi sprzed
lat pięćdziesięciu.
Najlepszy jest pod tym względem w książce Stryczka
rozdział pod tytulem "Diabły, czarownice i inne straszne rzeczy". Pamięta
je stryczek
z gadek dziecinnych,
opowiadanych
przez prządki w długie
jesienne wieczory w Woli Dalszej. Chłonna
jego pamięć nie pominęła
i wspomnień
o ówczesnych
zabobonach,
płanetnikach,
dawaniu
uroków,
zamawianiu chorób itd. Autor nie poprzestaje tylko na opisywaniu dawnych
czasó\v, relacjonowaniu
gadek i baśni, zabobonów, lecz jako chłop kulturalny, głęboko uświadomiony
i doświadczony
politycznie,
dokładnie
zdaje

sobie sprawę z ich 'Źródeł i wyjaśnia przyczyny ich zanikania. Były one rezultatem ciemnoty, jaka panowała wśród tamtejszego chłopstwa, oraz zacofania kulturalnego
dawniejszej
wsi. Dla etnografa-ludoznawcy
równie
cenne będą opisy obyczajów karczemnych
(rozdział "Wódka i karczma"),
gdzie koncentrowało
się życie publiczne dawnej wsi. stryczek
gęsto przytacza kuplety
ludowe wiejskich
domorosłych
wierszokletów,
dorabiane
do istniejących
już melodii, pełne docinkowej
satyry i drwiny. Opisując
dawniejsze wesela wiejskie i poprzedzające
je akcesona (rozdział "Wesela,
targi prześlubne, bitki") również gęsto cytuje towarzyszące
im przyśpiewki
weselne, często nasycone klasowymi akcentami nienawiści przeciwko bogaczom. Wszystkie akcesoria dawnego chłopskiego wesela znalazły w Stryczku
niezłego rejestratora.
Nie zapomniał opis~ć zalotów, "ślubantów",
swatów,
drużbów, szwaczek, oczepin, poprawin, które składały się na barwne widowisko starowiejskiego
obrzędu. Nie omieszkał także przypomnieć
dokładnie dawnych
strojów i ubiorów
wiejskich
wypartych
przez dzisiejszą
cywilizację
i .kulturę miejską, "o chorobach, o lecznictwie domowych doktorów, znachorstwie
wiejskim itd.". Wszystkie opisy Stryczka przesiąknięte
są na każdym kroku klasową interpretacją,
autor potrafi wysnuć z nich
właściwe wnioski, a opowiadaniu
jego, niezależnie od tematu, towarzyszy
nierozdzielnie
zdrowy chłopski rozum, humor i dowcip oraz jędrna, ludowa
drwina.
Pod względem
dokumentarnej
zawartości
"Chłopskim
piórem"
stanowi niejako dokument obyczajowo-etnograficzny,
w którym odtworzył
autor obyczajGwość wiejską w stadium jej "odchodzenia".
Aleksander
Zyga
STANISŁAW
CZERNIK: Humor
i satyra
Ludowa Spółdzielnia
Wydawnicza,
1956, str. 363.

ludu

polskiego.

"Humor
i satyra
ludu polskiego"
Stanisława
Czernika
jest pozycją
ciekawą i rzadką nie tylko na tle jego publikacji
z dziedziny twórczości
ludu polskiego, ale publikacji tego typu w ogóle. Czernik podjął się w swej
książce nie tyle szczegółowego
i dokładnego
zreferowania
zaznaczonych
w jej tytule ~agadnień, ile usiłował je w pewien sposób zasygnalizować,
zarejestrować
i zegzemplifikować.
Zagadnienie
bowiem humoru i satyry
ludowej w obecnym stadium badań jest tym trudniejsze,
że poza kilkoma
zaledwie artykułami
w prasie, nie posiadamy w tej dziedzinie prawie nic.
Musiał więc Czernik sam przedzierać się poprzez masy drukowanych
przeważnie po czasopismach
tekstów ludowych, odpowiednio
je klasyfikować,
sełekcjonować
i egzemplifikować
nimi stawiane przez siebie tezy. Dopierl)
przeglądnięcie
i przesortowanie
zebranego
materiału
mogło dać w jego
pracy odpov.:iednie rezultaty.
Myliłby się ten, kto by sądził, że znajdzie
w jego książce jakieś teoretyczne
rozważania
o humorze, satyrze ludowej
czy twórczości tego typu w ogóle. Jego książka jest pierwszą tego typu
antologią, a właściwie
chrestomiatią
ludowych tekstów humorystycznych

408
w ogóle. posegregowanych
na poszczególne działy, opatrzonych odpowiednimi popularnymi
artykułami
wstępnymi.
"Zadaniem
niniejszej
książkipisze w jej przedmowie
autor - jest wyszukanie
i wybór najcelniejszyci1
utworów humorystyki
ludowej w szerokim zakresie pojęcia humoru i satyry". Zawiera ona około 300 tekstów, reprezentujących
przeważnie poezję
i pieśni ludowe. Szkoda, że autor nie uwzględnił
i nie uzupełnił jej tak
r:ogatym w humor i dowcip dziełem prozy ludowej (klechdy, baśnie, bajki,
opowiastki,
gawędy). Sięgnięcie do tego zagadnienia
przez Czernika było
pracą pionierską, gdyż problem humoru, ściślej mówiąc humoru ludowego,
leży u nas nietknięty.
Zacytowane
przez Czernika
przykłady
świadczą
c tym niezawodnie. Jest bowiem "Humor i satyra ludu polskiego" książką
polemiczno-rewizjonistyczną.
Na podstawie
nagromadzonego
materiału
próbuje Czernik zaprzeczyć wnioskom dotychczasowych
badaczy folklorl:,
jakoby w twórczości ludowej brak było humoru, usiłuje polemizować z tezą,
jakoby humer twórczości ludowej nie był humorem
ludu, lecz humorem
"strawestowanym",
przejętym
z literatury
humorystycznej
klas innych
oraz wzorów obcych. Zadaniem jego pracy było przeciwstawić
się dotychczasowym opiniom na temat humoru ludowego, i mimo że jego książka
nie posiada jakichkolwiek
pretensji do naukowości,
dać rewizję poglądów
na to zagadnienie,
pokazać, że związany z zyciem tej klasy społecznpj
humor pieśni ludowej jest w lwiej części humorem
polskim, humorem
rodzimym, nie zaś importowanym.
Uwagi Czernika o humorze ludowym,
robione na podstawie cytowanych
przez niego tekstów, nie mają w sobie
nic z szczegółowych, nużących często rozważań teoretyczno-filozoficznych
nad humorem, mają tylko w sposób popularny wprowadzić czytelnika w sedno zagadnienia.
Chrestomatia
ludowej
literatury
humorystyczno-satyrycznej
Czernika
składa się z 12 rozdziałów, reprezentujących
rymowaną
twórczość ludową:
l. Fraszki. 2. Uśmiech i humor dziecięcy. 3. Humor roku obrzędowego.
4. Humor weselny. 5. Humor i satyra życia rodzinnego. 6. Humor pieśni
miłosnej. 7. Humor w tańcu. 8. Karczma i pijaństwo
w pieśni i satyrze.
9. Humor sowizdrzalsko-rybałtowski.
10. Humorystyczny
motyw zwierzęcy.
11. Pieśni szydercze i ubadanki
drwinkowe.
12. Satyra
i drwina antyfeudalna. Brakuje
tylko chyba działu humorystycznych
przysłów
i powiedzonek ludowych oraz gawędziarskiej
prozy. Właściwym kryterium podziału
twórczości ludowej na poszczególne grupy był (poza fraszkami
i humorystyką
dziecięcą) temat z pominięciem
formalnej
strony omawianych
utworów.
W ten sposób książka
Czernika
stała się chrestomatią
dla
każdego czytelnika, bowiem rozważania teoretyczne
oparte są na konkretnym materiale,
związanym
z życiem ludu, jego wyobraźnią,
dowcipem
i humorem. Ta prymitywna
poezja ludowa wykazuje w swej humorystyce
swoistą filozofię ludu, odzwierciedla
jej wesołość, położenie
społeczne,

409
poglądy, ,lowem, szeroko rozumiany
realizm. Każdy z rozdziałów książki
Czernika prosi si~ o szersze rozwiązanie i opracowanie
I pod tym względem
może stanowić
punkt v.iyjścia dla przyszłych
badań nad humorystyką
i satyrą ludową. Każdemu z tych rozdziałów
można by b:do poświęcić
osobną książkę. Chrestomatia
Czernika wyraźnie to sygnalizuje.
Dowodem
tl'go zapowiedż we wstępie do ,.Frasze;," i "Humoru dziecięcego". Owe wstęp:', w których Czernik próbuje przynajmniej
w sposób prowizoryczny
postawić zagadnienie
humoru ludowego, odznaczają się oryginalności:1 i odkrywczością.
Czernik jako badacz literatury
ludowej jest bowiem równocześnie poetą. Przy omawianiu zagadnień humoru nie obca mu jest forma artystyczna, w której się on wyraża. Cenne są zwłaszcza uwagi na temat artyzmu oryginalnej
fraszki ludowej, odznaczającej
się ogromną lakonicznością
i zwięzłością, jakoteż uwagi o humorystyce
dziecięcej, które w chrestom8.tii
Czernika tylko sygnalizowana,
powinna stać się jedną z bardziej interesujących dziedzin badań. Jak bowiem anonimowa
literatura
ludowa stanow:la
początek polskiej literatury
narodowej, tak dział polskiej humorystyki
dziecięcej stanowił początek polskiej literatury
dziecięcej. Z niej do dziś dnia
czerpie bowiem podstawowe środki artystyczne
coraz lepiej rozwijająca
się,
zaniedbana
dotychczas
dziedzina
twórczości
literacki0j
przeznaczona
dla
naszych milusiilSkich. Przyszła antologia tego typu wielce ułatwiłaby
zadanie naszym pisarzom dla dzieci, których twórczość niekiedy daleka je't
od przystępności
środków artystycznych,
cechujących
m·tną twórczość ludową przeznaczoną
dla dzieci.
Dalsze wstępy wprowadzające
do wyboru utworów w danej dziedzinie
skonstruowane
są i oparte na rozważaniach
elementów humoru w powiązilniu z życiem. Czernik idąc za Bergsonem, który twierdził że "nie ma komizmu poza obrębem spraw ludzkich",
zjawisko humoru łączy z życiem
ludu, z jego obyczajami
i zwyczajami.
Któraż bowiem z dziedzin życia
ludowego była pozbawiona
humoru. Spotykaliśmy
go w każdym prawie
środowisku, zwyczaju i obyczaju, w każdej porze roku czy sytuacji życiowej. Lecz humor ten, jak stwierdza
Czernik w swych wstępach,
pełnil
różną funkcję ideową. Raz służył rozrywce, wytchnieniu,
zaba\vie, drugi
raz przeradzał się w drwinę ze swych gnębicieli i prześlaoowców
klasowyci'.
Czernik rozważając zagadnienie humoru ludowego, nie zapomniał choćby
marginesowo złączyć go z problemem humorystyki
literackiej,
wzajemnych
jego wpływów
i przenikano Szczególnie występuje
to w sowizdrzalskiej
literaturze
humorystycznej
XVII wieku, w której elementy
humorystyki
szlachecko-mieszczańskiej
uległy kontaminacji
z humorystyką
ludową i dopiero zadaniem przyszłego badacza jest te warstwy
oddzielić.
"Humor i satyra ludu polskiego" stancwi wielki krok naprzód w badaniu artystycznej
zawartości polskiego folkloru. Jak wszystkie jego książki
ma na celu w.vkazanie, że w twórczości ludu polskiego znajdują się wartości

cenne, które powinny znaleźć się w przyszłej historii literatury
polskiej.
W niej usiłuje autor pokazać, ze humorystyka
literatury
polskiej to nie
tylko humorystyka
literacka
klas panujących,
lecz w równym stopniu,
leźąca u podłoża polskiej humorystyki
narodowej,
oryginalna
i wysoka
artystycznie
humorystyka
ludowa, ocalała zaledwie w szczątkach zachowanych ułamków literatury
ludowej.
Aleksander

Zyga

SPRAWOZDANIE
MUZEUM

,~

Z

DZIAŁALNOSCI

ARCHEOLOGICZNEGO

I

DZIAŁU

ETNOGRAFICZNEGO

ETNOGRAFICZNEGO

W

ŁODZI

Muzeum Etnograficzne
w Łodzi powstało w .r. 1930 z istniejącego
od
r. 1911 Muzeum Nauki i Sztuki. Po II wojnie światowej wyodrębniły
się
dwa oddzielne muzea: Archeologiczne i Etnograficzne, mieszczące się w jednym gmachu przy Placu Wolności 14. W 1956 r. oba muzea zostały połączone
i utworzono Muzeum Archeologiczne i Etnograficzne
z działami: Archeologicznym, Etnograficznym
i Numizmatycznym.
Dyrekcja, personel administracyjny,
techniczny
i pomocniczy są wspólne, kierownictwo
naukowe
i personel naukowy oddzielne. Personel naukowy Działu Etnograficznego
składa się z 11 osób.
Z b i o r y Działu Etnograficznego
liczą 11.313 eksponatów, w tym obok
eksponatów z zakresu etnografii polskiej znajduje się kilkadziesiąt eksponatów pozaeuropejskich.
Najbogatszy z działów, dział stroju i tkanin, liczy
4567 eksponatów,
dział sztuki 4694 eksponaty,
dział gospodarki
2052 eksponaty.
Eksponaty
pochodzą z całego kraju,
najlepiej
jednak
reprezentowany
jest teren woj. łódzkiego. W zakupach planuje się przede
wszystkim uzupełnienie
zbiorów z Polski centralnej, a w związku z realizowaniem
skansenu
rozbudowany
zostanie
specjalnie
dział przemysłu
i przetwórstwa
ludowego.
W y s t a w a. Obecna wystawa została otwarta w lutym 1957 r. Scenariusz wystawy został tak pomyślany, żeby rozporządzając
stosunkowo niedużą przestrzenią, wydobyć i pokazać to wszystko, co dla kultury luóowej
jest najbardziej
istotne, tj. zakres umiejętności i technik związanych z gospodarką,
technik
rękodzielniczych
i artystycznych,
proces przemian
zachodzących
na wsi od kClńca XIX w., oraz wpływ twórczości ludowej
na twórczc-ść ogólnonarodową.
Wystawa mieści się w 8 salach i korytarzu
(powierzchnia
ogólna wystawy wynosi 385 m2). Chc<\c powiązać wystawę
etnograficzną
z archeologiczną ze względu na to, że muzea hvorzą obecnie
jedną placówkę, poświęcono pierwszą salę na przedstawienie
okresu feudalnego, wypełniając \V ten sposób lukę między okresem badanym przez archeologię i etnografię. i\Iateria! umieszczony ",v tej sali stanowią głównie ilustracje, które przedstawiają
życie, pracę i dolę chłopa w tym okresie. Oprócz
nich umieszczono
tu równiel. kilka eksponatów
(pług koleśny, bron::l
laskowa, stępy) pochodzących wprawdzie z drugiej połowy XIX w., używal:ych jednak niewątpliwie już znacznie wcześniej. Sala druga ma na celu dać

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.