http://zbiory.cyfrowaetnografia.pl/public/1068.pdf

Media

Part of Recenzje, przeglądy wydawnictw i czasopism / LUD 1971 t. 55

extracted text
R

IV.

E

c

E

N

z

J

E

Lud, t. 55, 1971

Georges Charbonnier, Rozmowy z Claude Levi-Straussem.
Jacek Trznadel. Warszawa 1968, ss. 163.

Przełożył

notą opatrzył

Rozmowy
są rezultatem przeprowadzonego
przez G. Charbonniera
cyklu wywiadów z C. Levi-Straussem w 1959 roku i nadawane były przez Radio-Television
Franc;aise, a opublikowane zostały po raz pierwszy w roku 1961 w wydawnictwie
Plon - Julliard. Bliżej o okolicznościach powstania i o stosunku rozmów do wcześniejszych, a szczególnie do późniejszych prac Levi-Straussa pisze J. Trznadel w nocie tłumacza.
Dla etnologa Hozmowy interesujące są z wielu względów. Podobnie jak w in·
nych pracach Levi-Straussa,
także w Rozmowach
uderza wielka samoświadomość
etnologa jako badacza i świadomość specyficzności jego sytuacji poznawczej. Etnologiczny podmiot poznający jednoczy w sobie dwie przeciwstawne postawy, których
współistnienie jest źródłem dialektycznego napięcia między wymogiem wolnej od
wartościowania, ehłodnej i obiektywnej postawy przyjmowanej wobec badanych spoleczeństw, a emocjonalnym i subiektywnym zaangażowaniem
w problemy własnej
społeczności, która dostatecznie szeroko rozumiana może utożsamić się z całą łudz·
kością. Etnograf opisujący egzotyczne społeczeństwa jest zawsze uczestnikiem takiej
czy innej kultury, preferuje zatem określony system wartości, którego mniej czy
bardziej uświadamiana konfrontacja z przedmiotem opisywanym prowadzi do wzbudzenia stanów emocjonalnych obiektywizujących
się nie tylko na poziomie oceny,
ale także na poziomie opisu i rozumienia. Sytuacja ta jest wyrazem szczególnym
dychotomii ogólniejszych: opozycji opisu i wartościowania,
intelektu i uczuć, pomiędzy którymi brak co prawda przejścia logicznego, ale których wzajemnego
związku, nazwijmy go psychologicznym, nie należy lekceważyć.
Wariantem opisanej wyżej sytuacji wyrażonym expressis
verbis przez Levi-Straussa w drugiej rozmowie jest przypominająca
fizyczną zasadę komplementarności opozycja przeżycia i poznania, wokół której toczyły się już w dziejach myśli
długotrwale dysputy filozoficzne, a która nie znalazła jednak należnego jej miejsca
w metodologicznej świadomości etnografów, mimo iż ważność jej nie ulega wątpliwości, gdyż wskazuje ona na granice poznania etnologicznego. "Nigdy nie zrozumiemy zupełnie, czym jest żałoba, która nie jest naszą żałobą, w rodzinie, która
ni~ jest naszą rodziną. Ten rodzaj trudności nie może nie przypominać komplementarności, o której mówią fizycy. Nie można jednocześnie określić drogi przebiegu
cząstki i jej miejsca. I tak samo chyba nie możemy jednocześnie dążyć do poznania
spoJ:eczeństwa od wewnątrz i do zaklasyfikowania
go od zewnątrz poprzez odniesienie do innych spoJ:eczeństw" (s. 19).
Dychotomia sytuacji etnologa jest w pewien sposób homologiczna do dychotomii
bardziej podstawowej: opozycji spoJ:eczeństw cywilizowanych i prymitywnych. Znaczna część Rozmów jest poświęcona ustaleniu różnic między "cywilizowanymi" a ,.prymitywnymi". Można rzec, iż jest to nawet główny motyw książki. Różni to Rozmowy
16 -

Lud,

t. 55, 1971

242

Recenzje,

przeglądy

wydawnictw

i czasopism

od prac naukowych Levi-Straussa, w których ogranicza się on najczęściej do społeczeństw egzotycznych, bądź też poszukuje niezmienników ważnych uniwersalnie dla
całego gatunku Homo sapiens. Które z momentów różnicujących społeczeństwa
w dwa człony opozycji są dla jej istnienia, zdaniem Levi-Straussa, podstawowe?
Przede wszystkim cechuje je różny stosunek do historii. Społeczeństwa pierwotne posiadają co prawda przeszłość, ale "historia jest dla nich pozbawiona znaczenia, gdyż jeśli jakaś rzecz nie istniała zawsze, jest w ich rozumieniu nieprawna; tymczasem dla nas sytuacja ma się odwrotnie" (s. 46). Środkowy fragment
cytatu jest ewidentnie fałszywy, pozostaje w sprzeczności nie tylko z obserwowanymi faktami, ale także z resztą myśli Levi-Straussa, nie przeszkadza to jednak,
aby teza podstawowa była słuszna. Historia jest "wewnętrzną kategorią pewnych
społeczeństw, sposobem, w jaki społeczeństwa zhierarchizowane
same siebie pojmują" (s. 54); chodzi tu oczywiście przede wszystkim o społeczeństwo europejskie.
Podstawowym zaś pojęciem tej historii jest pojęcie postępu z zawartą w niej treścią
integracji linearnej i ciągłości wbrew wymogom wszelkiego poznania, które jest
z natury nieciągłe. Levi-Straussa
krytyka pojęcia idei postępu skierowuje się
przede wszystkim przeciwko nadawaniu jej znaczenia integracyjnego w zastosowaniu do społeczeństw pierwotnych, w czym upatruje nieusprawiedliwiony poznawczo ani etycznie etnocentryzm. Krytyka ma bowiem nie tylko aspekt poznawczy,
ale także etyczny. Warunkiem koniecznym postępu jest gromadzenie wiedzy, możliNe dzięki wynalazkowi pisma, którego rola etyczna, przynajmniej
w początkach
jego istnienia, była co najmniej ambiwalentna:
"pierwsze zastosowania pisma ...
dotyczyły przede wszystkim aparatu władzy" (s. 24) i przyczyniły się do powstania
"społeczeństw zhierarchizowanych,
społeczeństw złożonych z panów i niewolników,
społeczeństw używających pewnej części ludności do pracy na korzyść części drugiej" (s. 23-24).
Pierwsza grupa różnic koncentruje się więc wokół pojęć historii, postępu, pisma
i kumulacji wiedzy, grupa druga dotyczy stopnia "entropii", który jest warunkiem
różnic pierwszych.
Społeczeństwa pierwotne przyrównuje Levi-Strauss do maszyn mechanicznych,
które pozbawione tarcia mogłyby teoretycznie funkcjonować nieskończenie długo,
korzystając z jednorazowego dostarczenia im energii. Społeczeństwa cywilizowane
przyrównuje natomiast do maszyn parowych, które działają dzięki różnicy potencjałów temperatury,
która to różnica w porządku społecznym realizuje się przez
formy hierarchii społecznej. Społeczeństwa pierwotne zwie też Levi-Strauss "zimnymi", na podobieństwo zegara; wytwarzają
one "niesłychanie mało nieładu, tego
co fizycy nazywają "entropią"
(s. 28) i mają "tendencję do utrzymywania
się
nieskończenie długo w swym stanie wyjściowym" (s. 28). Nasze społeczeństwa zwie
natomiast "gorącymi", na podobieństwo maszyny parowej; wytwarzając więcej bezładu, entropii, muszą jednocześnie wytwarzać więcej ładu, aby zapewnić co najmniej "stan chwiejnej równowagi".
Kolejna grupa różnic wiąże się z demografią, a w szczególności z liczebnością
grup, w których przychodzi żyć człowiekowi pierwotnemu i cywilizowanemu. Społeczeństwo w swym rozwoju demograficznym przekracza pewien próg, poza którym
kontakty międzyludzkie przestają mieć konkretny, personalny charakter, a dochodzą
do skutku za pomocą różnego rodzaju mediów pośredniczących, a kontakty face to
face w wielu wypadkach
nabierają charakteru niepersonalnego w tym sensie, iż
człowiek nie kontaktuje się z drugim człowiekiem jako takim, lecz w gruncie rzeczy
wchodzi w kontakt z jego rolą, z funkcją przez niego wykonywaną. Granica owa
rozdziela dwa poziomy autentyzmu: społeczeństwa pierwotne i cywilizowane.

Recenzje,

przeglądy

wydawnictw

i czasopism

Ostatnia grupa różnic dotyczy sztuki, rozgraniczenia sztuki społeczeństw pierwotnych i cywilizowanych, którą zawęża do sztuki nowożytnej, którym to, niezbyt
udanym terminem określa się w Rozmowach sztukę grecką od początku V wieku
i sztukę europejską poczynając od Quattrocenta. Dla tak określonej chronologicznie
plastyki europejskiej
za najbardziej
charakterystyczne
uważa Levi-Strauss
indywidualizm, przedstawieniowość i akademizm, które prowadzą do powstania osobnego
świata sztuki. Przez indywidualizację rozumie przy tym Levi-Strauss nie tyle indywidualizowanie się osobowości twórcy, co raczej indywidualizowanie
się klienteli,
amatorów sztuki. Sztuka w naszym społeczeństwie zastrzeżona jest dla amatorów,
dla nich produkuje artysta, ich oczekiwania stara się spełnić. Wraz z postępującą
indywidualizacją idzie w parze osłabienie funkcji znaczącej dzieła sztuki. Dla sztuki
pierwotnej
właściwa jest bowiem sprzeczność między prymitywizmem
techniki
a oporem stawianym przez material. Dlatego dzieło sztuki pierwotnej nie jest nigdy
prostym faksymile przedmiotu. "Nie może, albo nie chce reprodukować
całkowicie
swego modela, musi go więc oznaczać. Zamiast być przedstawiającą, sztuka ukazuje
się w ten sposób jako system znaków" (s. 55). Ponieważ zaś sztuka nowożytna nie
jest odbierana przez całą zbiorowość, lecz tylko przez amatorów, względnie grupy
amatorów, a funkcjonowanie systemu znaków, czyli języka, zakłada istnienie zbiorowości, zatem funkcja znacząca tej sztuki ulega osłabieniu. Wywód ten tylko
\V części jest słuszny, gdyż grupa amatorów
jest zbiorowością, w której może funkcjonować język. Ow trywialny fakt istnienia wielu języków, wielu systemów znaków
w ramach tej samej zbiorowości etnicznej zdaje się uchodzić uwadze Levi-Straussa
i Charbonniera. Funkcja semantyczna dzieła sztuki znika, czy tylko ulega osłabieniu, ,.na korzyść coraz większego zbliżenia do modelu, który pragnie się naśladować,
a nie tylko oznaczać" (s. 56). Warunkiem koniecznym tego zbliżenia jest rozwój
technik. Levi-Strauss sugeruje też związek silniejszy niż tylko koincydencję w czasie między tendencją do coraz większej figuratywności i przedstawieniowości a osłabieniem funkcji semantycznej, nie jest to jednak przekonywające. Wreszcie sztuka
nO\"ioż~·tna,zdaniem Levi-Straussa, przeciwstawia się sztuce pierwotnej jako sposób
wzięcia w posiadanie tego co piękne i pożądane: "sztuka ta opiera się na iluzji, że
nie tylko można komunikować się z bytem, ale i przyswoić go sobie poprzez wizerunek. To właśnie nazwałbym stanem posiadania wobec przedmiotu, środkiem do
zawładnięcia bogactwem lub pięknością zewnętrzną. Właściwie na tym chciwym
wymaganiu, na tej ambicji pochwycenia przedmiotu na korzyść właściciela czy nawet widza, polega - jak mi się wydaje - jedna z wielkich oryginalności sztuki
w naszej cywilizacji" (s. 58). Tendencja do "zawładnięcia" przeciwstawia się tendencji do nadania znaczenia; zatem można by się dopatrywać związku między
wzrostem charakteru przedstawiającego sztuki a malenieniem jej funkcji semantycznej. Jako ostatnią różnicę wymienia Levi-Straus akademizm sztuki europejskiej,
który jest "świadomą i systematyczną
aktywnością estetyczną, która zmierza do
zamknięcia się jeszcze bardziej w sobie, to znaczy do usytuowania się nie bezpośrednio wobec rzeczy, ale przez odniesienie do tradycji artystycznej" (s. 63).
Trzecią grupę problemów poruszanych w Rozmowach
stanowią zagadnienia
współczesnej sztuki europejskiej i prognozy jej dalszego rozwoju. Tematy te, choć
niewątpliwie bardzo ciekawe, ale jako niespecyficznie etnologiczne, pomijam.

Gerhard

Kloska

244

Recenzje,

przeglądy

wydawnictw

i czasopism

Otakar Nahodil, Kultur und Humanitiit. Prolegomena einer Theorie der Kultur.
Bad Krotizgen, Erich May Verlag, 1970, ss. 41. (Abhadlungen zur Theorie der Kultur, I).
Warto zwrócić uwagę polskiego czytelnika na tę niewielką książeczkę. Stanowi
ona wstępny tom z zapowiedzianych ośmiu, które mają zawrzeć całość bardzo syntetycznie ujętej ogólnej teorii kultury. Następne, będące w przygotowaniu
tomiki.
noszą - według zapowiedzi wydawcy - następujące tytuły: Natura i kultura. Pierwotne i wtórne środowisko człowieka; Potrzeby ludzkie; Kultura i tradycja; Kultura i porozumiewanie
się (komunikacja). Symboliczne podstawy ro~wo.iu kultury:
Wartości kulturowe; Normy kulturowe; Totalność kultury.
Omawiany tomik jest prolegomeną do teorii kultury, zawiera więc wylożenie
ogólnego stanowiska autora, czegoś w rodzaju zasad filozofii kultury. Wykład jest
następujący:
z obszernej, dawniejszej i najnowszej literatury
(I"aczej europejskiej.
z przewagą niemieckiej)
historyczno-filozoficznej,
teol"iopoznawczej, socjologicznej
l antropologiczno-kulturowej
autor wybiera szczytowe, klasyczne sformułowania i te
obficie utyka na kanwie własnej konstwkcji
myślowej w 7.wartą i wewnętrznie
zharmonizowaną
sensowną cało~ć, stanowiącą wykładnię etycznego i filozoficzno-teoretycznego stanowiska własnego, a wyrażonego w sposób nader skondenso\Nany.
wręcz lapidarny - ale bardzo jasny.
Autor zajmuje stanowisko uniwersalistyczne.
Chodzi mu o kulturę globu, o kulturę ludzkości, o kulturę jako zjawisko ogólnoludzkie. Łączy się z tym postawa et,'czna: badanie kultury jest zarazem badaniem istoty człowieka i ludzkości: ..sama
ludzkość, jako twórca i wytwór kultury, oznacza najwyższą wartość ideową humanizmu" (s. 8). Stosunek: kultura-humanizm
ma dla każdej naukowej teorii kultury
najwyższe znaczenie zarówno teoretyczne, jak i praktyczne. "Obie te strony są nierozdzielne: można powiedzieć, że humanizm może kwitnąć tylko tam, gdzie istnieją
korzystne warunki dla prawdziwie twórczego rozwoju kultury i vice versa"; "gdzie
kultura traktowana
jest nieprzyjaźnie
(wrogo), tam powstaje zawsze ostre niebezpieczeństwo dla ludzkości" (s. 12). To stanowisko znalazło też odbicie w tytule książeczki.
Autor zajmuje także stanowisko antynaturalistyczne:
nie należy wywodzić kultury z przesłanek przyrodniczych i nie można abstrahować kultury od żywego człowieka i jego historii.
Nauki o kulturze mają charakter historyczny i zarazem społeczny. przy czym
istnieje określona struktura nauk o kulturze o typie piramidy: od nauk szczegółowych, specjalistycznych,
poprzez dyscypliny o wyższym stopniu ogólności (np. językoznawstwo ogólne, religioznawstwo ogólne), następnie przez nauki antropologiczno-kulturowe, aż do szczytowej, którą jest ogólna nauka o kulturze o charakterze filozofii kultury.
Autor wydaje się zajmować v.ryrażne stanowisko neoewolucjonistyczne
o odcieniu uniwersalistycznym.
Kultura wykazuje ciągły rozwój, ewolucję, od jej początków tkwiących w antropogenezie, po współczesną i przyszłą unifikację cywilizac,·jną.
Chociaż rqzwój ten jest multilinearny
i istnieje nierówność rozwoju poszczególn"ch
kultur, to - jak odgałęzienie delty rzecznej - wszystkie one, jeśli nie giną w piaskach, uchodzą do jednego oceanu - kultury ogólnoludzkiej.
Autor wreszcie jest antyrelatywistą.
Wyraża przekonanie o istnieniu ogólnych
prawidłowości czy praw w ewolucji kultury i nawet kilka takich uniwersalistycznych "praw" formułuje (s. 29 i n.). One to właśnie mają stanowi<': kanwę dalszych
tomików "rozpraw z teorii kultury".

Recenzje,

przeglądy

wydawnictw

245

i czasopism

Autor chodzi po szczytach myśli antropologii kulturowej i w poszukiwaniu jedności w ogromnym ZL"óżnicowaniu kultury ludzkości stara się uchwycić podstawowe
struktury i linie rozwojowe oraz ująć całość tej kultury w jednolity system filozofii
kultury. Uderza przy tym czytelnika szczególna kondensacja myśli na niewielu stronach małej książeczki. To tak, jakby autor wychodził ze znanego powiedzenia Lessinga, że "duża książka jest dużym złem".
Czekamy na dalsze tomiki z zapowiedzianej całości teorii kultury.
Józef

Burszta

.4bschied vom Volksleben.
Untersuchungen
des Ludwig-Uhland-Instituts
del'
Universitat Tli,bingen im Auftrag der Tiibinger Vereinigung fiir Volkskunde, herausgegeben von Hermann Bausinger, Gottfried Korff, Martin Scharfe und Rudolf
Schenda, seria "Volksleben", t. 27, Tiibingen 1970, ss. 202.

Kolejny tom wydawanej
przez Instytut Ludwika Uhlanda w Tybingii serii
"Volksleben" zawiera prócz wstępu następujące rozprawy: 1. Utz Jeggl~: Wertbedingungen der Volkskunde 1, 2. Roland Narr: Volkskunde
als kritische
Sozialwissenschaft, 3. Martin Scharfe: Kritik
des Kanons, 4. Gustav Schock: Sammeln und Retten. Anmerkungen
zu zwei P"inzipien
volkskundlicher
Empirie,
5. Horst Neisser:
Statistik,
eine Methode der Volkskunde,
6. Rudolf Schenda: Einheitlich
urtiimlich noch heute. Probleme der volkskundlichen
Befragung,
7. Hermann Bausingel': Zur Problematik
historischer
Volkskunde,
8. Thomas Metzen: Anmerkungen
zur "Volkskunde

der Schweiz"

von Richard

Weiss.

Wszystkie wymienione artykuły poświęcone są metodologii etnografii społeczeństw cywilizowanych. Są to prace autorów zarówno podobnie oceniających dotychczasowe sposoby uprawiania etnografii, jak i połączonych wspólną koncepcjq
etnografii jako krytycznej nauki społecznej. Swiadomość wspólnoty poglądów nie
jest obca autorom zbioru Abschied vom Volksleben, ani ich przeciwnikom z innych
ośrodków etnograficznych w NRF. Wydaje się, iż można już obecnie o grupie etnografów skupionych w kierowanym przez H. Bausingera Instytucie Ludwika Uhlanda
mówić jako o nowej, oryginalnej szkole etnograficznej, którą gwoli wyodrębnienia
można nazwać "Kręgiem tybingskim". Ukazanie się prowokacyjnego w tonie programowego tomu Abschied vom Volksleben
poprzedziło szereg rozpraw zrywających
z kanonami tradycyjnej etnografii~.
Etyczne i metodologiczne przesłanki Kręgu tybingskiego kształtowały się pod
bezpośrednim wplywem socjologiczno-filozoficznej
Szkoły frankfurckiej,
a szczególnie jej najwybitniejszych
powojennych przedstawicieli:
Theodora Adorno i Maxa
Horkheimera. Na prace zawarte w zbiorze Abschied vom Volksleben wywarły też
znaczny wpływ analizy z zakresu socjologii wiedzy, przeprowadzone przez przedstawiciela mlodszego pokolenia frankfurtczyków
Jiirgena Habermasa.
t Z poglądami
zawartymi
w artykule
U. Jeggle'a
polemizujG
w zawartym
w niniejszym
tomie "Ludu" artykule
Problem wartościowania
w etnografii.
~ G. Klo~ka.
Etnografia
społeczeństwa przemysłowego
w ujęciu He'rmana Bausingera,
.. Lud". t. 53, Igr,9, s. 302-322; tenże.
recenzje
z artykułów
Bausingera,
"Etnografia
Polska",
t. Xl".
1970. Z. l. s. 319-325.

246

Recenzje, przeglądy

wydawnictw

i czasopism

Polemika z autorami z Kręgu tybingskiego nie jest wlaściwie możliwa bez odwolania się do prac Szkoly frankfurckiej, w których tezy gloszone przez autorów
recenzowanego tutaj zbioru zostaly rozważone gruntowniej i precyzyjniej. Przedstawiciele Kręgu tybingskiego ograniczają się bowie{l1 najczęściej do przeniesienia
na grunt etnografii wypracowanej przez frankfurtczyków aparatury pojęciowej. bez
ujawnienia jej zalożeń filozoficznych i niekonsekwencji, od których nie jest ona
wolna. Ponieważ jednak krótka recenzja nie zezwala ani na dygresje wyprowadzające poza etnografię, ani na polemikę z postulowanią przez Krąg tybingski koncepcją etnografii, ograniczę się do bardzo skrótowego przedstawienia zawartości krytyczno-metodologicznej
tomu Abschied vom Volksleben. Nie będę przy tym referowal treści poszczególnych rozpraw, lecz potraktuję recenzowany tom jako całość,
w której ewentualne rozbieżności między autorami nie są istotne.
Wiele miejsca w pracach Kręgu tybingskiego zajmuje krytyka dotychczasowych
sposobów uprawiania etnografii. R. Narr analizując zawartość numerów "Zeitschrift
fur Volkskunde" z ostatnich dziesięciu lat wykazuje, iż tematyka i rezultaty prac
badawczych etnografów pozostają w niezgodzie z postulowanymi przez nich samych
celami badań, których zresztą autor nie akceptuje. Postulowane przez niektórych
etnografów modele postępowania
badawczego (badania strukturalno-funkcjonalne
w stylu Parsonsa, perspektywa antropologiczna) nie są nawet przez nich samych
stosowane. Koncepcja etnografii jako nauki o określonych czasoprzestrzenni e strukturach kultury ludowej kieruje, co prawda, w znacznym stopniu praktyką badawczą
etnografów, ale - ze względu na zamierzoną w niej totalność poznawczą - nie
może zostać urzeczywistniona.
W praktyce większość etnografów ogranicza się do zbierania i katalogowania
niezinwentaryzowanych
jeszcze faktów kultury ludowej. Kieruner( i sposób prowadzenia badań etnograficznych wyznaczał od dawna stary kanon, który bądź zastępował definicję etnografii, bądź ją egzemplifikował, a który redukowal etnografię do
studiów"'"nad zwyczajami, obyczajami, domem, zagrodą, spódnicą, kamizelą, kuchnią.
i piwnicą" (74). Kanon ów przez lata służył jako surogat teorii etnografom, którz~'
z nauki zrezygnowali na rzecz archiwistyki. Przeświadczenie niektórych, iż inwentaryzując fakty tworzą źródłowe podstawy przyszłych syntez, należy ocenić jako
mylne, gdyż droga do teorii nie prowadzi przez proste uogólnienie ogromnej ilości
faktów. Ponadto każdy opis zakłada pewne przeslanki, ze względu na które dokonano wyboru przedmiotu opisywanego i metody samego opisu. Brak teorii powoduje,
iż opisuje się cokolwiek, gromadząc w ten sposób informacje nikomu nieprzydatne.
Nieudaną próbą zbudowania teorii etnograficznej
bylo skonstruowanie
homo
folkloristicus
(76), którego elementami konstytuwnymi mialy być "ludowe" (volkstumliche) właściwości natury ludzkiej. Poszczególne fakty kulturowe mialy być
tylko materiałem umożliwiającym dotarcie do "ludowych", "popularnych" (Populare
in jedem Menschen) pokładów natury ludzkiej. Zdaniem M. Scharfe'a, są to kategorie decyzjonalne, zakładające nie poddającą się falsyfikacji wiedzę aprioryczną
o tym, co "ludowe" i "popularne".
U podstaw etnografii kierującej się wspomnianym wyżej kanonem, bądź
przyjmującej jako pojęcia integrujące wymienione kategorie - tkwią pewne przesłanki wartościujące
o charakterze konserwatywnym.
Etnografia tradycyjna stala
się bowiem pewną formą apologetyki przeszłości (138), afirmując fakty kulturowe
i struktury społeczne rzekomo lepsze i bardziej naturalne. Konsekwencją uboczną
tego stanu rzeczy było zaniechanie badań przemian spolecznych powodowanych
szybką industrializacją XIX i XX wieku.
Krytyka tradycyjnej etnografii uprawiana przez przedstawicieli Kręgu tybing-

Recenzje,

przegtqdy

wydawnictw

247

i czasopism

skiego jest prowadzona równocześnie na kilku płaszczyznach: etycznej, ideologicznej
i metodologicznej. Autorzy Abschied vom Volksleben przekonani są bowiem o niemożliwości uniknięcia wartościowania w etnografii i w innych naukach społecznych.
O rezultatach prac badawczych decydują świadomie lub nieświadomie przyjęte przeslanki wartościujące. Tradycyjna etnografia explicite
bądź implicite
przyjmowała
konserwatywny system wartości, stając się środkiem służącym ogłupianiu i ubezwłasnowolnieniu człowieka z ludu. Krąg tybingski nawołuje do nowego oświecenia,
które kontynuowałoby tradycje oświecenia osiemnastowiecznego.
Zdaniem Bausingera i R. D. NarTa etnografia oświecenia nie tylko była nauką o kulturze ludu, ale
zarazem byla środkiem oświecenia ludu. Do tych tradycji oświeceniowych powinna
nawiązać współczesna etnografia. Wedle Bausingera, jedynym naczelnym, praktycznym zadaniem etnografii jest rozbudzenie samoświadomości ludzi, uczynienie z nich
jednostek rozumiejących własną sytuację w społeczeństwie i zdolnych do przebudowy świata w rzeczywistą ojczyznę ludzi (41). Etnografia, jako krytyczna nauka społeczna, dąży do "zmiany świadomości, woli i ustroju istniejącego społeczeństwa"
(49). Zmiana ta powinna doprowadzić do "urzeczywistnienia
praw jednostki stosownie do możliwości społecznych" (49). Punktami wyjścia krytycznej nauki społecznej są: ,,1. antycypacja zdrowego społeczeństwa, 2. diagnoza społeczeństwa antagonistycznego" (49). One powinny determinować wybór tematów i technik badawczych. Zorientowana na problemy aktualnie żyjących ludzi, byłaby etnografia "socjologią dnia codziennego niższych i uciśnionych warstw" (57).
Jeśli jednak etnografia ma sprostać nowym zadaniom, to nie może posługiwać
się starymi metodami przypadkowej obser'wacji i opisu sporządzanego w trakcie
wędrówek po wsiach. Nie wystarczy dobra wola słuchania i notowania, lecz konieczne jest stosowanie metod naukowych, które od dawna zyskały sobie prawo obywatelstwa w innych dyscyplinach społecznych. Jedną z nich jest rachunek statystyczny,
z którego etnografia - wbrew własnej tradycji - nie może zrezygnować. Zastosowanie rachunku statystycznego w etnografii umożliwi między innymi intersubiektywną sprawdzalność wyników, przejście od kwalifikatywności
do kwantyfikatywności, ujmowanie zjawisk kompleksowych i trudnych do ogarnięcia (122).
Etnografia jako krytyczna nauka społeczna nie wyklucza etnografii historycznej,
lecz postuluje jedynie zmianę orientacji w badaniach historycznych (169) i przemyślenie na nowo statusu metodologicznego historii. Bausinger w krótkim szkicu
stawia szereg problemów z metodologii badań historycznych, które muszą zostać
rozważone przez badaczy uprawiających
etnografię historyczną, aby w badaniach
swych nie naśladowali wzorców dawno zasługujących na odłożenie do lamusa.
Gerhard

Kloska

Panemuniu
Dzu.kai. Lietuvos T8R Mokslll. Akademijos Istorijos Institutas,
Vilnius 1970, 8°, ss. 143, 1 nlb., mapka, ilustracje wewnątrz tekstu + 34 tablic, streszczenia w języku rosyjskim. (Praca zbiorowa Instytutu Historii Litewskiej Akademii
Nauk w Wilnie pod red. Angele Vysniauskaite)

Rezultatem kompleksowych badań terenowych sekcji etnografii Instytutu Historii Litewskiej Akademii Nauk w Wilnie, jest praca zbiorowa pt. "Poniemeńscy
Dzukowie". Badania przeprowadzone w latach 1963-1964
koncentrowały się w rejonach Olita i Birsztany, po obu stronach górnego biegu Niemna. Obszar ten nazwali
uczeni lit.ewscy terenem poniemeńskich Dzuków.

248

Recenzje,

przeglądy

wydawnictw

i czasopism

Warto zakomunikować
naj ciekawsze wnioski i rezultaty uczonych litewskich
z badań terenowych nad Dzukami.
Tak więc w artykule
Rimute Rimantiene
Pierwotni
mieszkańcy
Poniemnia
pierwszoplanowym
zagadnieniem wydaje się być problem etnogenezy Bałtów. Z archeologicznego punktu widzenia ważną rolę w procesie kształtowania
się plemion
prabaltyckich
odegrała kultura toporów bojowych i ceramiki sznurowej połowy
II tys. p.n.e. - początkowego okresu brązu, która rozpoczęła ekspansję w kierunku
północno-zachodnim
i północno-wschodnim
po rozpadzie wspólnoty indoeuropejskiej.
W artykule Poniemeńscy Dzukowie a Jadźwingowie
Pranas Kulikauskas zastanawia się nad etnicznym pochodzeniem Dzuków. Naczelną badawczą hipotezą jest
zagadnienie współzależności Dzuków i JadŹwingów. Stara się on nakreślić północno-wschodnią granicę siedzib Jadźwingów w przeszłości. Bazując na osiągnięciach
najwybitniejszych
znawców zagadnienia bałtyckiego, w tym także badań polskich.
ustala autor północno-wschodnią
granicę Jadźwingów na zakolu środkowego Niemna.
Analiza materiału archeologicznego Poniemnia dzuskiego i materiału wykopaliskowego ekspedycji jaćwieskiej z terenu Suwalszczyzny wykazała wiele zbieżności w zakresie kultury materialnej a także obrządku pogrzebowego. Na tym obszarze, stwierdza autor, krzyżują się wpływy kulturowe Jadźwingów z Auksztotą i Sambią. Teren Dzukii nie był więc klasycznym terenem Jadźwingów ani w czasach przedhistorycznych, ani wczesnohistorycznych,
ale obszarem mieszania się kilku kultur. gdzie
Niemen nie stanowił granicy etnicznej między Litwą wschodnią a plemionami jaćwieskimi i sambijskimi.
Istotnym dopełnieniem rozważań historycznych P. Kulikauskasa
są dwa art\'··
kuły jezykoznawcze A. Vanagasa i A. Vidugirisa. Pierwszy z nich, bada toponim;c;
Poniemnia dzuskiego. Na podstawie zmiany głosek i, s na z, s, oraz zachowania
dwugłoski ei, wyciąga wniosek o prusko-jaćwieskim
podłożu tego dialektu (lit.
Apsingis
dz. Apsingis, lit. Paielve - dz. Pazelve, lit. Pruie - dz. Pruze oraz
lit. Kriesa - dz. Kreisa, lit. Dievoniskiai
dz. Deivoniskiai).
Podobne cechy.
obserwować można w toponimii Suwalszczyzny.
A. Vidugiris charakteryzując
używany na tym terenie dialekt, zauważa zmianę
c, di w c, dz; t(v), d(v) w c(v) dz(v), oraz omawianą wyżej zmianę s, i w s, z
jako pozostałość języka jaćwiskiego (lit. mediias dz. medzias, lit. ialias - dz.
zalias, lit. pastaeius dz. pastatius, lit. dievas - dz. dzievas, lit. diena - dz. dziena), skąd samo przezwisko "Dzuki". Podobna zmiana ted) w ć(dź) na miejsce w polskim i białoruskim, a więc na gwarę Dzuków, oprócz substratu jaćwieskiego, wpływało także sąsiedztwo słowiańskie.
W artykule Wsie i osady Poniemnia
Izidorius
Butkevicius
stwierdza.
że
w X.VI w. (w związku z pomiarą włóczną królowej Bony i Zygmunta Augusta).
w miejsce osad jedno- i wielodworcznych,
pojawia się nowy typ wsi - ulicówka.
W połowie XIX w. ulicówki zmieniają swój charakter, rozbijając się na chutory.
Rozbicie to nastąpiło w trzech etapach. I etap, II poł. XIX w., obejmowal tylko lewobrzeżną część Poniemnia. Dwa następne etapy, już na prawobrzeżu, rozpoczęl.\·
się na pocz. XX w. i trwały do okresu II wojny światowej. Proces rozpadu ulicówek
wiąże się w dużym stopniu z zachodzącymi zmianami społeczno-ekonomicznymi
II poł. XIX i I pał. XX w. Gospodarowanie w chutorach bowiem. w dużym zespole'
rodzinnym - podkreśla autor - dawało pewność wzajemnego wspierania się na
wypadek niepowodzeń ekonomicznych. Poza tymi motywami, ożyła być może typowa Litwinom od zarania dziejów tradycja rodowego zamieszkiwania i gospodarowania.
Tenże sam autor w pracy Domy mieszkalne Poniemnia charakteryzuje
typy do-

Recenzje, przeglądy

wydawnictw

i czasopism

249

mostw i ich wnętrze. Tradycyjnym domem Dzuków byl dom szerokofrontowy, silnie
wydłużony o wąskiej ścianie szczytowej. Do końca XIX w. występowal dach czterospadowy kryty słomą. W pocz. XX w. upowszechnia się dach dwuspadowy. Typowym rozplanowaniem wnętrza mieszkalnego jest dom trójdzielny, sień, izba, komora
lub świetlica. Opl'ÓCZ wymienionego wyżej typowego domu dzukskiego na lewym
brzegu Niemna, między miasteczkiem Prenai a Balbieniskai, spotyka się typ domu
"auksztockiego". Charakterystyczną
dla niego jest czarna kuchnia z dużym otwartym przewodem kominowym w centrum domu, a sam dom jest szerszy niż dzukski.
Nasuwają się tu analogie z dawnymi piecami kaszubskimi i mazurskimi z terenów
Polski. W końcu XIX i na pocz. XX w. nastala moda ozdabiania framug drzwiowych i okiennych a także okapów i ścian szczytowych dachu zgeometryzowaną
ornamentyką ciesielską.
L Butkevicius omawia także zabudowania
gospodarcze Poniemnia. Najbardziej
typowymi zabudowaniami gospodarczymi Litwinów są szerokofrontowe dwutraktowe
stodoly, kleć - rodzaj wolno stojącego spichlerzyka z bogatym niekiedy wystrojem
architektonicznym,
wolno stojące murowane piwnice (sklepy) i laźnie - parówki
(banie). Te ostatnie jednak nie są typowym zabudowaniem
na obszarze Poniemnia.
Omówienie dopełnia rzetelny material ilustracyjny.
Vacys Milius omawia meble oraz sprzęty domowe i gospodarcze. Meble wykonane w różnych okresach przez wiejskich rzemieślników lub sprowadzane z· miasta,
nie mają jednolitego charakteru.
Dzukowie jednak, w odróżnieniu Zaniemnia, zachowali niektóre tradycyjne formy mebli, jak różnorodne lawy z profilowanymi
oparciami, a w tym lawy do spania (Schlafbanki).
Niekiedy ławy takie miały wewnątrz skrytkę do przechowywania
odzieży z wyciętym na zewnątrz wiekiem, co
przypomina nieco renesansowe ławy tego typu. Meble malowano najczęściej na szaro-brązowy kolor, rzadziej siny. Tradycyjnym
motywem zdobniczym skrzyń wiannych były kompozycje kwiatowe przypominające
lilie. Sprzęty gospodarcze natomiast i naczynia do przygotowywania
pożywienia wykazują swoistą odmienność,
niektóre zaś mają wiele analogii z naszym regionalnym sprzętarstwem.
Szczególniejszą uwagę przyciągają niektóre typy pojemników drążonych w jednolitym pniu
drzewa, oraz czerpaki w kształcie warząchew, gdzie w maksymalnym
stopniu wykorzystano naturę drewna. Zasadniczy przełom w meblarstwie i sprzętarstwie ludowym Dzuków następuje w latach 30-tych bieżącego stulecia.
W artykule
następnym
Giedre Niunkiene-Tallat-Kelpsaite
omawia tkaniny.
Dzieli je autorka na dwie grupy: plótna powszechne i tkaniny dekoracyjne. Podkreślając specyfikę tkaniny litewskiej na tle Europy stwierdza, że po dziś dzierl
utr;~ymuje się żywe tradycje tkactwa na wsi litewskiej. Charakteryzują
się one
wzorami geometrycznymi,
brak natomiast
motywów roślinnych.
Ze względu na
technikę tkania wyróżnia autorka następujące, "przetykane"
(atlasowe) i "brane".
I tak. gdy tkaniny "przetykane"
mają bardzo dawną technikę tkania, to tkanina
,.brana" rozwinęla się dopiero w 50-tych latach naszego stulecia. Pewien typ tkaniny, tzw. "kapy", odgrywały specjalną rolę w czasie obrzędów pogrzebowych.
Końcowy al"tykul pracy zbiorowej
stanowi
rozprawa
Mariji Mastonyte
_.
Odzież. Autorka zajmuje się odzieżą Dzuków w dwu zasadniczych okresach, II poł.
XIX w. do I wojny Swiatowej i od I wojny świat. do chwili obecnej. Tradycyjna
odzież Dzuków przełomu XIX-XX
w. szyta była przeważnie z domowych tkanin.
W ogólnym zarysie strój żel~ski tego okresu przedstawial
się następująco: pasiasta
spódnica, biała haftowana lub wyszywana koszula z przyramkami, biała wyszywana
lub haftowana zapaska, w talii przewiązywano barwnie tkane pasy. Pasy te slużyly
także dziewczętom jako strój glowy. Tradycyjną ozdobą glowy dziewczat byly też

250

Recenzje, przeglądy

wydawnictw

i czasopism

"czółka" (rodzaj barwnej hamełki), lub po prostu wianek z kwiatów, a u kobiet
biała nami tka z charakterystycznym
upięciem pod brodą. Dopełnieniem stroju kobiecego były gorsety, kabatki albo kikliki.
Wierzchnim okryciem były szare świtki
szyte z domowego samodziału, a codziennym obuwiem łapcie lub drewniane klumpie. Decydującą zmianę w sposobie ubierania się przyniosła reforma uwłaszczeniowa 1861 r., a następnie I i II wojna światowa.
Działalność etnografów litewskich idzie dwoma pionami. Instytut Folkloru i Literatury
Litewskiej Akademii Nauk bada całokształt twórczości duchowej ludu,
a przede wszystkim twórczość słowną w postaci pieśni, bajek, podań, zagadek
i przysłów. Drugim zaś pionem badań etnografii Litwy, poza muzeami, jest Instytut Historii Akademii Nauk L8RR, sekcja etnografii, która zajmuje się badaniem
kultury materialnej w szerokim pojęciu, pracująca w terenie zespołowo, czego rezultatem jest cykl wydawnictw monograficznych.
Dzukowie Poniemnia są właśnie jedną z prób takich monografii.
Alicja

Philip Allison, Cross River Monoliths,
wyd. Department
Republic of Nigeria, Lagos 1968, ss. 44, 67 ilu str.

Bednarczuk

of Antiquities,

Federal

Tematem książki Allisona są rzeźby kamienne występujące w prowincji Ogoja,
w Nigerii Wschodniej. Jest to obszar o powierzchni około 350 mil2, położony na
prawym brzegu Cross River, "1ależący do 11 różnych grup plemiennych. Zarejestrowano tam 195 rzeźb kamiennych. Różnią się one wielkością - od elipsoidów o długości stopy i wadze 15-20 funtów, do kolumn wysokich na 6 stóp i ważących 700800 funtów. Rzeźby te wykonane są z miejscowych skał, na ogół bazaltu (dolerytu),
w mniejszym stopniu z wapienia i piaskowca. Z malymi wyjątkami wszystkie rzeźby
posiadają cechy antropomorficzne.
Różnią się jedynie sposobem zdobienia. Niektóre elementy zdobnicze przypominają znaki plemienne, tatuaże i malowania skóry
spotykane wśród miejscowej ludności Ekoi. Omawiany obszar jest słabo zbadany
etnograficznie. Jedynie wśród plemienia Nta zachowała się, żywa do dziś, tradycja
oralna związana z rzeźbami. Autor wykorzystuje ją, choć z odpowiednią dozą krytycyzmu, przy określaniu charakteru rzeźb. W oparciu o uzyskane informacje dochodzi on do wniosku, iż rzeźby te związane są z kultem zmarłych przodków. Termin "akwanshi", jakim Nta nazywają rzeźby, oznacza zmarłą osobę, znajdującą się
w ziemi. Używane przez sąsiednie plemiona Abanyom i Akaju nazwy "atal" i "alaptal" oznaczają jedynie "kamienie" i "długie kamienie". Większość akwanshi przedstawia człowieka z wyrzeźbionymi oczami, nosem, ustami, brodą, stylizowanymi
uszami, ramionami, piersiami i pępkiem. Nad pępkiem występuje czasem opaska,
nad oczami pozioma linia falista oznaczająca włosy. Na głowie wyryte są kółka
oznaczające czapkę. Głowę od korpusu oddziela głęboki rów dookolny, który sprawia wrażenie szyi, posiadający charakter falliczny. Rzeźbienie kończy się na poziomie pępka. Ponieważ wszystkie akwanshi
posiadają brody Allison uważa, iż
przedstawiają one mężczyzn. Zgodnie z tradycją akwanshi przedstawiać mają dawnych wodzów ("ntoonów"). W wielu wypadkach poszczególne rzeźby mają swoje
imiona. Gdzieniegdzie zachował się jeszcze zwyczaj składania czci rzeźbom kamien-

Recenzje,

przeglądy

wydawnictw

2;)1

i czasopism

nym. Ceremonia taka odbywa się corocznie w marcu, wraz z końcem pory suchej.
często występują w skupiskach do 34 sztuk, ustawionych w kilku wypadkach w kręgu o średnicy 30-50 jardów, w centrum wsi lub na jej skrajach.
Znane są autorowi wypadki zabierania akwanshi przez ludność wsi podczas przenoszenia się no nowe miejsca.
Materiał zebrany został w całości przez autora, który z ramienia Nigerian Department of Antiquity przeprowadził
badania na omawianym terenie w latach
1961-62. Na uwagę zasługuje fakt, iż akwanshi nie przypominają innych, do tej
pory znanych, kamiennych przedstawień figuralnych z Afryki. Przypomnieć warto,
że monumentalne rzeźby kamienne zarejestrowano
w wielu miejscach na kontynencie afrykańskim: w Gambii, Senegalu, w luku Nigru - w Tondidaro, w Tabelbalet - na południowych skrajach Sahary, w poludniowej Etiopii i w Kongo.
Wspomnieć jeszcze można o groteskowych rzeźbach "nomoli" i "pomdo" w Sierra
Leone, rzeźbach w kraju środk. Yoruba - w !fe, Igbajo, Ekiti, Eshure oraz "mintadi" w Bakongo i o grupie rzeźb ze wsi Esie w pn. Youruba. Żadne z tych -rzeźb
nie są podobne, poza przypadkowymi być może szczegółami, do rzeźbionych kamieni znad Cross River. Wiele problemów pozostaje w dalszym ciągu nie wyjaśnionych, a możliwości uprawiania studiów porów,nawczych są w dużej mierze ograniczone brakiem podobnych do omawianej pracy rzetelnych opracowań. Dlatego
wydaje się, iż książka Allisona reprezentuje nowoczesny sposób traktowania
tych
interesujących zagadnień i znacznie wzbogaca naszą wiedzę o kulturze artystycznej Afryki.
Akwanshi

Andrzej

Dzieje

folklorystyki

polskiej

pełuś i J. Krzyżanowski.

1800-1863.

Epoka

Mikolajczyk

Red. H. Ka1970. Ossolineum ss. 528.

przedkolbergowska.

Wroclaw-Warszawa-Kraków

Dzieje folklorystyki
polskiej
opracowane zostaly przez zespół Zakładu Literatury Ludowej Instytutu
Badań Literackich
PAN. Poszczególne szkice napisali:
R. Wojciechowski Warszawskie,
S. Świrko Litwa i Bialoruś, R. Górski Lwowskie,
W kręgu Kraszewskiego
i "Athenaeum",
J. Krzyżanowski Petersburg
Kijów,
Wielka Emigracja,
M. Kukuiska Krakowskie,
T. Brzozowska Poznańskie i J. Pośpiech Sląsk. Książka ta przynosi pierwszy w naszej literaturze naukowej szczegółowy obraz badań folklorystycznych w I polowie XIX wieku. Zanalizowane w niej
zostały programy różnych środowisk, wyniki badań zbieraczy, osiągnięcia wydawców i pierwiastkowe próby ujęć teoretycznych, wyrastające niejednokrotnie z przeciwstawnych stano'wisk. Przedstawione są sylwetki folklorystów tej epoki - i tych
bardzo znanych, jak Z. Chodakowski czy K. W. Wójcicki, i tych mniej głośnych,
jak E. Korytko, K. Majeranowski i inni. Pokazana jest też rola towarzystw naukowych i wyższych uczelni w różnych ośrodkach i omówione znaczenie czasopism,
które w profilu swym folklor uwzględniały najszet·zej.
Przesuwając początek "epoki przedkolbergowskiej"
do okresu rozkwitu racjonalistycznej myśli Oświecenia autorzy i redaktorzy Dziejów...
prostują obiegową romantyczną "metrykę" naszej folklorystyki i dokumentują, jak silnie idee społeczne
i narodowe polskiego Oświecenia zaważyły na wstępnych dziejach tej dyscypliny.
Nie jest to jedyne sprostowanie utartych sądów. Omówienie prac Ł. Gołębiowskiego

252

Recenzje,

przegZądy

wydawnictw

i czasopism

z punktu widzenia możliwości i potrzeb epoki i dzisiejszej przydatności Ludu pol·
skiego i Gier i zabaw, próba ustalenia autorstwa Obrzędów
weselnych
("Tygodnik
Wileński" 1819) itp. ukazują jak dalece potrzebne było nowe spojrzenie na tę, zdawałoby się tak dobrze znaną epokę.
Dziewięć szkiców zawartych w tej książce omawia badania nad literaturą ludową w układzie terytorialnym, umiejscawiającym inicjatywy i wyniki badań zależnie
od regionu, w którym zostały podjęte lub opublikowane, nie zaś od regionu którego
dotyczą (opracowanie o Pomorzu i Mazurach, interesujących zwłaszcza ze względu
na bardzo dojrzałe zapisy G. Gizewiusza, zamieszczone będzie w tomie następnym).
Celowość takiego układu uzasadniona została we wstępie, a wynikające z niego
rozczłonkowanie omówienia działalności pewnych folklorystów, związane ze zmiennością koniunktury politycznej w trzech zaborach, nie jest wadą książki, bo przecież nie biografie były jej zadaniem. Wydaje się jednak, że jeżeli chodzi o tereny
Białorusi i Litwy podział ten poszedł za daleko. Artykuł Białoruś i Litwa dotyczy
folklorystyki
do okresu powstania listopadowego, a następujący
po nim szkic
W kręgu Kraszewskiego
i "Athenaeum"
nie mógł wyczerpująco omówić, jak sam
tytuł wskazuje, problematyki tych regionów. Stąd np. R. Zienkiewicz wspomniany
jest tylko dzięki artykułowi w "Athenaeum", a jego obszerny zbiór (mieszczący
w sobie i ten artykuł) Piosenki gminne ludu pi1'/,skiego (Kowno 1851) wzmiankowany
jest tylko przypadkowo poprzez recenzję K. W. Wójcickiego.
Zespół autorski Dziejów folklorystyki
dokonał ogromnego wysiłku przeprowadzając kwerendę wielu, tak trudno dziś w kompletach dostępnych czasopism i wzbogacił nasz stan wiedzy o tej epoce o dużą ilość faktów dotąd nieznanych. W świetle
tej książki tym bardziej widać konieczność opracowania bibliografii folklorystycznej. Wspomniane tam publikacje nie zawsze mają pelny adres bibliograficzny (np.
zbiorki pieśni wydane u Reysnera w 1824 i 1826 r.) i przypuszczać można, że nie
wszystkie odkrycia dokonane w lwowskiej czy wielkopolskiej prasie mogły być
wzmiankowane w odpowiednich szkicach. O potrzebie takiej bibliografii wspominają też autorzy Dziejów...
(s. 61), a dla dalszego rozwoju interesującej nas tu
dyscypliny nauki bibliografia ta wydaje się niezbędna.
Agata

Vido Latković, Narodna
rzitet u Beogradu, ss. 289.

knjizevnost

l, Beograd

1967, "Naucna

Skrukwa

knjiga",

Unive-

Z prac uczonych jugosłowiańskich jakie dotąd ukazały siG z dziedziny literatury ludowej, książkę nieżyjącego profesora Uniwersytetu Belgradzkiego, Vido Latkovicia, zaliczyć można do naj ciekawszych i naj wartościowszych.
Autor należał do czołowych badaczy kultury duchowej ludów jugoslowiańskich
i przez długie lata wykladał o niej na Uniwersytecie Belgradzkim. Książka Narodna
knjizevnost
zawiera właśnie wykłady profesora Latkovicia. Pmcę tę po jego śmierci
przygotowali do druku Radmila Pesić i N. Milosević.
Latković dokonał wnikliwej analizy twórczości ludowej narodów jugosłowiańskich. Nawiązywał on często do wspólnych cech, a jednocześnie podkreślał ich odrębność, która wypływała z odmiennych warunków życia społecznego i ekonomiczno-politycznego tych ludów.

Recenzje, przeglądy

wydawnictw

i

czasopIsm

253

Książka składa się ze wstępu (s. 7-48),
w którym Latković daje ogólną charakterystykę
twórczości ludowej, omawia powstawanie
wariantów,
warunki życia
społecznego sprzyjające mzwojowi kultury duchowej, przechodzi następnie do objaśnienia przejściowych form od literatury ustnej do literatury
pięknej, a na zakończenie dokonuje klasyfikacji utworów literatury ludowej.
Rozdział drugi poświęcono bajkom. Na początku autor omawia zbieractwo dodając, iż spisywanie tych utworów jest trudniejsze niż pieśni ludowych, gdyż bajka
ulega częstym zmianom. Następnie dokonuje klasyfikację
bajek jugosłowiańskich
przytaczając próby podjęte w tym celu przez Vuka Stefanovicia Karadzicia, Vuka
Vrcevicia oraz NovicęSaulicia.
Latković podkreśla także zasługi w klasyfikacji bajek
autorów podręczników szkolnych - P. Popovicia, A. Gavrilovicia, Tich. Ostojicia
oraz kompilatorów antologii bajek jugosłowiańskich V. Jovanovicia, J. Prodanovicia,
D. Bogdanovicia, V. Cajkanovicia, Vojislava llijuricia
oraz Krume Toseva.
Następnie omawia bajki o zwierzętach oraz legendy dając ich charakterystykę.
UtwOl'y te są między sobą bardzo podobne i - zdaniem autora - powstały z potrzeby objaśnienia pewnych zjawisk przyrody, albo oparte są o epizody z życia codziennego i historii ludu, a to właśnie nadaje im charakter internacjonalny.
Latković omawia również nowele twórczości ludowej, które kompozycyjnie są
bardziej rozbudowane,
a ich motywy przedstawiają
życie mieszczan i chłopów
w sposób realistyczny. Potem przechodzi do bajek humorystycznych
zaznaczając,
że wiele utworów tej grupy ma charakter samorodny (s. 126). W bajkach tych,
wedŁug autora, ośmieszane są te warstwy społeczeństwa, do których chi op jugoslawiański ma wrogi stosunek (s. 135).
.
Z kolei omawia ludowe pieśni liryczne ludów jugosłowiańskich,
które dzieli na
pięć grup tematycznych: na obrzędowe i obyczajowe, na utwory związane z pracą.
na religijne, rodzinne oraz na miłosne. Do liryki ludowej Latković zaliczał również
pieśni humorystyczne oraz epicko-liryczne. Z pieśni obrzędowych najpierw omawia
kolędy. Ciekawe są stwierdzenia autora co do utracenia pierwotnego znaczenia tych
pieśni w niektórych regionach kraju. Tak np. wedlug niego w Dubrowniku jeszcze
na początku wieku XIX kolędy nabrały treści humorystycznej,
co było wynikiem
zmian w życiu ekonomiczno-kulturowym
(s. 153). Podaje ponadto, że obrzędy związane z Wigilią zanikły w Chorwacji, Sławonii, Słowenii i Macedonii pod koniec
wieku XIX. Z takim stwierdzeniem jednak zgodzić się nie można, gdyż po II wojnie
światowej spisywano kolędy na terenach Macedonii. Nie wiadomo czy podobnie
nie jest w innych krajach jugosłowiańskich.
Potem autor daje krótką systematykę
popularnych' wątków tzw. pieśni dzjurdzjevdzenskich
(poświęconych św. Jerzemu),
św. Spasowi, św. Iwanowi i na końcu dodolskich, czyli pieśni błagalnych o deszcz.
Do utworów obyczajowych Latković zalicza pieśni weselne i pogrzebowe.
Następnie daje krótką charakterystykę
pieśni związanych z pracą dowodząc, że
o takim utworze wspominał pisarz jugosłowiański JurajSizgorić
w roku 1487 w De
situ Illyriae
et civitate Sibenici (s. 172).
Religijne i moralno-wychowawcze
pieśni, jak je nazywa wziął w zasadzie
ze zbioru Vuka Karadzicia (s. 176--185).
W pieśniach rodzinnych autor widzi ideał życia członków rodziny. Utwory te
oparte są na tradycjach wspólnego życia rodzinnego. Centralną postacią w pieśniach
tych jest matka, która przedstawiona
jest jako subtelna, mądra i kochająca. Do
utworów tej grupy Latković zalicza również pieśni wojskowe oraz o emigracji zarobkowej, które szczególnie bogate są w Macedonii.
Do najbardziej archaicznych utworów lirycznych uważa on pieśni miłosne, które
są najliczniejsze. Analizuje on jedynie kilka charakterystycznych
ich wątków. Utwo-

254

Recenzje, przeglądy

wydawnictw

i czasopism

ry te są różnorakie i w większości wypadków stanowią samodzielne motywy. Pieśń
liryczna nie jest jednakowa na ziemiach jugosłowiańskich,
chociaż posiada wiele
wspólnych
cech. Według Latkovicia
jedynie najpiękniejsze
utwory migrowały
z jednego regionu do drugiego zachowując jednak swoje pierwotne cechy, co pomaga
odkryć miejsca ich pochodzenia (s. 202).
Rozdział IV poświęcony jest przysłowiom i zagadkom. Do najpopularniejszych
przysłów zalicza on te, które mają przenośne znaczenie. Ten gatunek twórczości
ludowej dzieli autor na kilka grup: na takie, co zawierają wiedzę o człowieku,
o jego życiu społecznym, opowiadające o religii, o feudałach, o chłopach, podając,
że przysłowiami interesowali się pisarze chorwaccy jeszcze w wieku XV. Zagadki
zaś zalicza on do jednych z najbardziej archaicznych gatunków twórczości ludowej.
dodając, że w starożytności miały one bardziej charakter wychowawczy aniżeli zabawny.
W rozdziale V omawia pieśni powieściowe (religijno-moralistyczne
legendy wierszowane), do których wchodzą utwory epickie i liryczne, poza tym bajki wierszowane, ballady, pieśni nowelistyczne o panujących stosunkach w domu.
Książka Vido Latkovicia zawiera nie kursowe wykłady faktograficzne, lecz krytyczne jego oceny o twórczości ludowej narodów jugosłowiańskich.
Tekstów literatury ustnej ludów jugosłowiańskich jest bardzo dużo. Autor nie
mógł uwzględnić wszystkich wydanych i niewydanych tekstów folklorystycznych.
Przytaczał najbardziej
charakterystyczne,
w wielu wypadkach utwory samorodne.
Latković jest bezstronny. W jego sądach nie tylko nie naśladuje przedwojennych
badaczy jugosłowiańskkh,
lecz przeciwnie, polemizuje z nimi i ocenia obiektywnie
dorobek każdego z narodów jugosłowiańskich.
Jedynie można zauważyć to, że więcej miejsca poświęcił twórczości ludowej Serbów w porównaniu z pozostałymi narodami jugosłowiańskimi,
cytując teksty ze
zbioru Vuka Karadzicia, natomiast mniej korzystał z przykładów pozostałych ludów
Jugosławii.
Kole

Balkanska
gr'cki

i albanski

narodna

m'drost.

poslovici

ss. 362, B'lgarska Akademija

Usporedici

i pogovorki.

na

b'lgarski,

S'stavil

Nikolaj

sr'bski,

Simiczijew

turski,

rum'nski,

II. Ikonomov. Sofija

1968,

na Naukite.

Pierwsze prace uczonych bułgarskich o więziach kulturalnych Bułgarów z innymi ludami bałkańskimi pochodzą z drugiej połowy wieku XIX I. Kilka prac o tejże
tematyce ukazało się w Bułgarii również w okresie międzywojennym i po II wojnie
światowej 2. Wszystkie te prace jednak nie nawiązywaly do szerszych zagadnień
ogólno bałkańskich.
1 Ivan Sismanov,
Pesenta za "M'rtvija
brat" v poez;jata na baLkanskite narod;. "Sbornik
za narodni
umotvorenija,
nauka i kniznina"
cast I, kniga XIII. Sorija 1R96, s. 476-570: cast II
i Ilr. kniga XV, Sofija 1E97, s. 449-60\.
2 Michaił Arnaudov,
Ba/adni moty vi v nUl'odnata poezija. 1 pesenta za de/ba ma dvama
brat ja. Sofija 1964, Izdatelstwo
na B'lgarskata
Akademija
na Naukite,
s. 5-399;
S. S., B'/garoturski uspol'cdici
v jur:diceskite
ni pos/avici,
"Gadisnik
na Sofijaskija
Universitet,
Juridićeski
Fakultat",
XVIII, Sofija 1923; Ivan Dujcev, Vizantisko-s/avjanska
obStnost v oblasta na narodnoto
tvorcestwo.
B'lgarska
Akademjja
na Naukite,
"Izvestija
na Etnografskija
Institut
j
Muzej",

Recenzje, przeglądy

wydawnIctw

i czasoplsm

Do roku 1965 nie można było mówić o zorganizowanej
współpracy uczonych
krajów bałkańskich nad tym zagadnieniem. Dopiero w roku 1965, kiedy w Sofii odbył się pierwszy międzynarodowy
kongres bałkanologów, zaistniały realne możliwości dla badań naukowych obejmujące różne dziedziny życia kulturowego ludów
bałkańskich. Mimo trudnych warunków w nawiązaniu tej współpracy (rozbieżne
poglądy uczonych greckich i tureckich), jednak uczyniono pierwsze kroki w naświetleniu wzajemnych wpływów na przestrzeni długich wieków.
Drugi międzynarodowy kongres bałkanologów odbył się w Atenach w dniach
7-13 maja 1970 roku. Jakkolwiek od pierwszego kongresu minęło tylko 5 lat, jednak osiągnięto pewne rezultaty w badaniu kultury życia materialnego, literatury
i języka. Na II kongresie bałkano[ogów wystąpiło z referatami 9 uczonych greckich,
5 rumuńskich, 4 bułgarskich, 3 jugosławiańskich. Referaty te dotyczyły w zasadzie
dziejów literatury tych narodów, kontaktów i wzajemnych wpływów pisarzy bałkańskich. Pomogły one w naświetleniu
niektórych okresów historii literatury
tych
krajów.
W tym duchu, w roku 1968 Bułgarska Akademia Nauk wydała w Sofii książkę
Bałkańska
mądrość
ludowa
zawierająca odpowiedniki przysłów bułgarskich, serbskich, tureckich, rumuńskich, greckich i albańskich (do bułgarskich zaliczono przyslowia macedońskie). Przysłowia te ułożył Nikołaj Ikonomow.
Wydarzenia historyczne jakie miały miejsce na Bałkanach po osiedlaniu się
Słowian w V-VII wieku, odbiły się i na ich kulturze ludowej - materialnej i duchowe.i. Swiadectwem tego jest książka Ikonomowa. Pokazane są tu wspólne cechy
folkloru ludów bałkańskich. Widać tu wzajemne kontakty ludów bałkańskich przed
najazdem Turków w wieku XIV oraz wpływy tureckie, które m. in. odbiły się i na
przysłowiach. Ten gatunek folkloru wędrował z jednego do drugiego kraju Półwyspu Bałkańskiego. Wiele przysłów ludy te przyjęły od Turków. Poprzez Turcję
dostawały się również przysłowia z krajów arabskich i Dalekiego Wschodu.
Także dużo pt'zysłów odziedziczyli Słowianie południowi od starożytnej Grecji,
Rzymu oraz od innych plemion, które napadały na kraje bałkańskie.
Książka Ikonomowa zawiera 2650 przysłów bułgarskich i macedońskich oraz
1330 odpowiedników serbskich, 1230 tureckich, 625 rumuńskich, 515 greckich i 330
albańskich. NajWięcej wspólnych cech posiadają wszakże przysłowia Słowian bałkańskich, co jest wynikiem ich zbliżonych języków, zwyczajów i obyczajów, podobnych tradycji i wspólnego losu.
Zawarte w omawianej książce przysłowia świadczą o kulturalnych
więzach
ludów bałkańskich. Wiele przysłów greckich i tureckich otrzymywało obywatelstwo
w folklorze Słowian południowych. Utwory te Słowianie bałkańscy włączyli do swej
literatury ludowej przekładając je dosłownie z tych języków. Poza tymi odpowiednikami, których ojczyzna jest znana, u ludów bałkańskich jest sporo przysłów, które
z odpowiednimi przysłowiami innych narodów łączy jedynie podobieństwo typologiczne.

Ikonomow podaje przysłowia starohinduskie, chińskie, japońskie, arabskie, perskie, ormiańskie i łacińskie, które - jego zdaniem - dostały się do przysłów ludów
bałkańskich. Co się jednak tyczy niektórych z cytowanych utworów ludowych, można wątpić o ich ojczyźnie, gdyż gatunek ten przedostaje się najłatwiej z jednego do
kniga VI, Sonja 19r.3, s. 351-358; Stefan Mladenov, Beleźki za aliteracijata
v b'lgarskata narodna
slovesnost s osoben ogIecl na poslovicite i poqovorkite ot tursko poteklo ... Godiśnik na Sofijskija
Universitet",
kniga XXXV, tr., Sofij a 1939: Stiljan Cilingirov,
Turski poslovi.ci i pogovorki i cha ..
rakterni
iZTCl.?i
v B'lgarija
... Izvestija
na Etnografskija
Muzej".
Sofija.
godina
H. !<:Y1iga 3 i 4,
s. 157-171: godioa III. kniga 1 i 2, s. 59-65.

256

Recenzje,

przeglądy

wydawnictw

i czasopism

innego kraju, jest szybko przyswajany. Jeśli więc nie ma zapisów z dawnych czasów, to podawana przez Ikonomowa ich ojczyzna jest wątpliwa. Zaznaczyć także
należy, że nieznany jest wpływ folkloru Słowian zadunajskich na ludy sąsiednie.
Problem ten nie jest dotąd zbadany i nie sygnalizuje go także Ikonomow. Poza
tymi wspólnymi przysłowiami, każdy lud balkański posiada wiele swoich samorodnych, odrębnych, oryginalnych, lokalnych utworów, nieznanych u sąsiednich narodów.
Przysłowia bułgarskie Ikonomow ułożył alfabetycznie, a pod nimi dal odpowiedniki serbskie, greckie, rumuńskie, albańskie i tureckie. Pod każdym pl'zysłowiem
widnieje imię i nazwisko zbieracza, tytuł zbiorów względnie czasopisma, gdzie zostały
one opublikowane. Sporo przysłów tureckich zawartych w tym zbiorze spisano od
Turków zamieszkałych w Bułgarii, w okręgu Razgrad.
Zbiór Ikonomowa jest poważnym źródłem dla folklorystów badaj,~cych prz,'słowia na tle porównawczym, zwłaszcza ludów bałkańskich.
Kole

Simiczijelc

Dorota Simonides, Współczesna
śląska proza ludowa.
Zeszyty Naukowe
szej Szkoły Pedagogicznej w Opolu, Seria B. Nr 24, Opole 1969.

Wyż-

Rozprawa D. Simonides zawiera w swej treści więcej, niż to zdaje się zapowiadać jej tytuł. Wprawdzie ogranicza się ona istotnie do prozy ludowej. ale
nowatorskość ujęcia zapowiada słowo "współczesna". Pod tym względem l'Ozpr,l\\';J
wychodzi naprzeciw potrzebom naukowym i społecznym. Wiadomo, że w zakl'esie
studiów folklorystycznych istnieją u nas spore zaniedbania, a ukazujące się z tego
zakresu prace dotyczą w zasadzie tradycyjnych.
klasycznych gatunkc)w folkloru
i malo bazują na materiale pochodzącym wprost z terenu. brak zaś poważniejsz\'ch
zainteresowań zagadnieniami tzw. folkloru współczesnego.
Autorka, podejmując temat współczesnej prozy ludowej. musiała podjąć zarówno teoretyczne zagadnienia folkloru tradycyjnego wraz z niedopl'acowaną u nas
jego systematyką, jak też ustawić wręcz teorię badań folkloru współczesnego i jego
przeobrażeń w związku z przemianami
jego naturalnego
śrooowiska. Podjęla te
zagadnienia nie tylko teoretycznie, ale także: l) na tle i w związku z życiem
konkretnej
grupy etnograficznej
i konkretnego regionu Śląska; 2) w oparciu
o szeroką własną bazę źródłową zdobytą w wieloletnich badaniach terenowych,
liczącą ok. 900 jednostek materiałowych
(opowiadań). Uzyskana drogą badań terenowych socjologiczna znajomość środowiska stała się tu istotna nie tylko dla formalnej interpretacji
materiału, ale w ogóle dla uchwycenia wspólC7:esnego stanu
folkloru, a stąd do znalezienia właściwej drogi do jego teorii. W efekcie tego
wszystkiego uzyskujemy rozprawę nowatorską, leżącą na linii zan',wno współczesnych tendencji badawczych, jak i potrzeb społecznych. Można powiedzieć, że rozprawa D. Simonjdes ukazała drogi przejścia od tradycyjnego, li tylko filologicznego
analizowania zjawisk folkloru, do jego interpretacji
środowiskowej jako zjawiskit
żywego, ale ulegającego ciągłym zmianom. I chyba w tym leży największe osiągnięcie autorki.
O całości podjętej tematyki dobrze informuje wstęp i rozdzial 1. W nieustalone
dotąd pojmowania folkloru w literaturze światowej autorka wprowadza przem,·ślan."

Recenzje, przeglądy

wydawnictw

i czasopism

257

porządek oparty o krytyczną analizę różnych stanowisk, daje sobie radę z wieloma
niejasnościami terminologicznymi
i jasno prezentuje swoje stanowisko: że folklor
nie jest zjawiskiem kulturowym ahistorycznym, że zmienia się w ślad za zmiennością warunków, w których żyje i pełni określone funkcje, także zmienne.
Autorka wybiera bez wahania
nie formalistyczno-tekstowe
stanowisko tzw.
"szkoły fińskiej" w folklorystyce, lecz takie, które można nazwać socjologicznym
lub społeczno-antropologicznym.
A więc analizę folkloru (prozy) jako fenomenu
kulturowego, jego przejawów, funkcji i przeobrażeń w spoleczeństwie śląskim, mającym przecież swoją specyfikę w wyniku swoistych dziejów narodowo-politycznych. Słusznie autorka uważa, że nie można oddzielić historii folkloru od dziejów
społeczeństwa śląskiego, w których pełnił on nie tylko jak gdzie indziej funkcje artystyczne, ale posiadał także wielkie znaczenie patriotyczno-narodowe
w utrzymywaniu polskości tego społeczeństwa. Rozumieli to Niemcy, którzy w akcji
wynaradawiania
celowo starali się ten folklor fałszować. Autorka ustala tu cztery
okresy stosunku Niemców do polskiego folkloru Śląska, aż do współczesnych tendencji rewizjonistycznych.
Dobrym zakończeniem tej partii jest analiza funkcji
moralno-wychowawczej
folkloru w spolecznościach lokalnych oraz zmienności form
jego oddziaływania w czasach naj nowszych. Tę partię należy uznać jako pierwsze
i pionierskie w literaturze polskiej tego rodzaju opracowanie.
Niejako dalszym zbliżeniem do analizowanej
rzeczywistości spolecznej oraz
zmiennej postaci i funkcji folkloru są rozdzialy: "Narrator a społeczność" i w pewnym sensie odwrócenie tego zagadnienia w tytule następnego rozdziału "Wpływ
słuchaczy na repertuar". Znajdujemy tu umiejętne powiązania danych z dogłębnie
poznanej literatury przedmiotu z empirycznym materiałem terenowym, aż do przyporząd~owania konkretnych nazwisk odnośnym typom narratorów
z ich zróżnicowaniem na mężczyzn i kobiety. Interesująca
i przekonywująca
jest tu analiza
zmieniającej się postawy narratora oraz słuchaczy w ślad za zmiennością konkretnych warunków czasowych, zmianami w mentalności ludzi, co wzajemnie wpływa
na selekcję materiału literackiego. Oba te rozdziały zamykają całość analizy struktury środowiska i jego stopniowej zmienności, rzutują na zmienność w ustosunkowaniu się do tradycji, na przeobrażenia się wzorców kulturowych i stąd samego
materiału folklorystycznego ..
Etnograf chciałby w tych partiach widzieć jeszcze coś więcej, mianowicie
większe zajęcie się realiami etnograficznymi i większe do nich zbliżenie, chciaIby
mieć pełniejszy obraz kultury środowiska i jego stopniowej zmienności, bo przecież
folklor na tych realiach wyrósł i utrzymywal się, a zmieniał się w ślad za zmianą
całej struktury kulturowej środowiska. Takie jednak peIne analizy musiaIyby z konieczności partie te nazbyt rozdąć, a zasadniczych ustaleń nie moglyby podważyć
czy zmienić.
Końcowe dwa rozdziały stanowią niejako nawrót do treściowych analiz prozy
ludowej, ale -- właśnie po przygotowawczej niejako roli poprzednich trzech rozdziałów - już do prozy wspóIczesnej. W V więc rozdziale autorka zastanawia się
zarówno nad tradycyjnymi źródłami folkloru (transmisja rodzinna, środowisko prządek i "szkubek" oraz inne czynności sprzyjające zachowaniu czy aktywizacji treści.
tradycyjnych), jak też nad tl'eściowym wpływem książek, szkoły, radia, i telewizji
ukazując na tym tle zlożony proces funkcjonowania
literatury ustnej. Zagadnienia
te są w literaturze
(zwIaszcza zagranicznej) dobrze znane i opracowane. Zostają
one tu jednak zanalizowane w ramach środowiska śląskiego i egzemplikowane na
konkretnych przykładach. W tym też leży wartość tej partii rozprawy.
Jest to niejako tIo dla rozdz. VI, w którym mamy - całkowicie znów nowa17 -

Lud,

t. 55, 1971

258

Recenzje,

przeglqdy

wydawnictw

i czasopism

torską analizę współczesnych 'opowiadań ludowych. Godzimy się tu zarówno
z pojęciem tego, co współczesne, jak i ze stwierdzeniem, że we wspólczesnych opowieściach mamy zarówno wątki tradycyjne, choć najczęściej przeksztalcone i zazwyczaj w innej funkcji, jak też treści zupelnie nowe, pow stale w warunkach
bieżącego życia. Wręcz znakomita jest tu analiza zmiany stosunku c10 wierzeniowych, magicznych i fantastycznych
wątków tradycyjnych
w ich współczesnym
zastosowaniu,
co prowadzi
do zasadniczej
często zmiany form~' współczesnych
opowieści opartych o wątki tradycyjne.
Na tym tle autorka omawia szczegółowo kolejne kategorie współczesnej prozy:
bajki (odbierane już tylko przez dzieci), opowieści realistyczne zarówno typu autobiograficznego
(gatunek po raz pierwszy analizowany:),
jak też opowieści tzw.
nieprawdopodobne,
choć rzeczywiste (kapitalne są tu przykład.\'. choć - niestety nieliczne), jak też w końcu opowiadania komiczne jako przelotne formy humorystyczne. Wszystko to na konkretnym, śląskim tle.
Najważniejsze cechy i osiągnięcia rozprawy D. Simonides dadzą się więc ująć
w kilku punktach:
1) udowodnienie
tezy, że folklor tradycyjn.\' (na Śląsku) nie
zaginął i nie ginie, lecz w swoich gatunkach prozy przekształca się i zmienia znajdując zastosowanie w nowych formach i o innym wydźwięku społecznym: 2) zastosowanie środowiskowej
analizy przekształceń
tego folkloru, a w związku z tym
ukazanie "drogi przejścia" w badaniach folklorystycznych z tradycji do współczesności; 3) uchwycenie na tle środowiska śląskiego wspólczesnych postaci folkloru
(prozy ludowej), ich kategoryzacja
i przeprowadzenie
po raz pienNsz\' w naszej
literaturze etnograficzno-folklorystycznej
ich analizy. Tak więc rozprawa ta ukazała
zarówno nowe możliwości badawcze, jak też dała przyklad ich zastosowania. któo'
będzie zapewne naśladowany. To wszystko idzie równolegle z osiągnięciami śląskich
folklorystów i etnografów w zakresie współczesnych pieśni górniczych, hutniczych,
pieśni zaangażowanej, kultury robotniczej, współczesnej sztuki ludowej itcl. (J. Ligęza, M. Żywirska, A. Dygacz i inni).
Omawiana rozprawa D. Simonides, jak również wszystkie dotąd opublikowane
inne jej prace, ukazują nowe możliwości badawcze, jak też dają przyklad ich
zastosowania, który już jest naśladowany przez innych folklorystów. Praca ta pełni
rolę dobrego podręcznika do współczesnego folkloru i należy sZ~'bko podjąć druk
drugiego wydania Współczesnej
śląskiej
prozy
ludowej,
obecnie niedostępnej już
nigdzie w pierwotnym, powielaczowym wydaniu.
Józef

W świecie

pieśni

J. Krzyżanowskiego.

Burszta

"Studia folklorystyczne." Pod redakcją R. Górskiego
Wrocław-Warszawa-Kraków
1969, ss. 290. ilustr. 9.

i bajki.

W polskich badaniach folklorystycznych
szczególnie dotkliwie daje się odczuć
brak organu koordynującego
wysiłki rozproszonych
w swych poczynaniach poszczególnych ośrodków naukowych. Poza wydawaną od I'. 1957 "Literaturą
Ludową" pierwszym w dziejach naszej kultury czasopismem folklorystycznym dyscyplina ta nie posiadała dotąd odrębnego forum. użyczały go jedynie gościnnie
czasopisma etnograficzne, historyczne i literackie. Paraliżowalo to oczywiście organizację szeroko zakrojonych badań kompleksowych, kolektywn.\·ch.

Recenzje,

przeglądy

wydawnictw

i czasopism

259

Kłopotom tym wychodzi naprzeciw pierwszy tom "Studiów folklorystycznych"
pl. W świecie pieśni i bajki, praca zbiorowa pod redakcją R. Górskiego i J. Krzyżanowskiego, wydana w r. 1969 przez Zakład Literatury Ludowej Instytutu Badań
Literackich PAN. W centrum swojego programu redakcja stawia tę właśnie integrującą funkcję naukowo-społeczną.
Jednocześnie, zmierzając do możliwie najpełniejszego ukazania dorobku polskiej folklorystyki, nakreśla w przedmowie szeroki
program badań nad folklorem tradycyjnym i współczesnym. Tym samym podsunięta
została wspaniała szansa zrealizowania następujących pilnych postulatów: 1) zbadanie zaniedbanych dziedzin folklorystycznych, takich jak np. genetyka i artyzm
pieśni ludowych i podań, dramat ludowy i in.; 2) wypracowanie
operatywnej
w dalszych badaniach i możliwie precyzyjnej terminologii; 3) wielofunkcyjna analiza proponowanych i praktykowanych postaw teoretyczno-metodologicznych;
4) tropienie wzajemnych filiacji między literaturą
narodową pisaną a ustną ludową;
5) badanie folkloru współczesnego - rejestracja przemian jego postaci i funkcji;
6) dopełnianie prac syntetycznych, takich jak Dzieje folklorystyki
polskiej.
W sumie 16 rozpraw i szkiców składających się na omawianą publikację realizuje jej perspektywiczny plan badawczy w bardzo różnym zakresie, co jest naturalnym atrybutem pracy zbiorowej o podobnym profilu. Znalazły się tu więc niemal
monograficzne opracowania "problemowe", szkice, a także zwarte komunikaty sygnalizujące jedynie problematykę badawczą. W obrębie tego różnorodnego materiału
wyodrębnić można roboczo 4 zasadnicze grupy.
Do pierwszej należą artykuły omawiające odkryte lub zapomniane archiwalia bezcenne źródło dla historii folklorystyki. Zaliczyć tu można T. Brzozowskiej "fragment większej całości" o odkrytym w Bibliotece Uniwersyteckiej w Poznaniu zbiorze pieśni wielkopolskich i o ich nieznanym dokumentatorze, Franciszku Wawrowskim, artykuł S. Świrki o rękopisie pieśni mazurskich
Józefa Gąsiorowskiego
znalezionym w archiwum rodzinnym prof. dr Zofii Szmydtowej oraz szkic S. Nyrkowskiego, który publikuje nieznany wariant pieśni o Napoleonie, starszy od znanego
przekazu kosteniowskiego, oraz nie notowaną dotąd Pieśń nadziei patriotycznej
z lat
1848-1849.

Grupę drugą stanowią studia o charakterze genetyczno-historycznym.
Na uwagę
zasługują tu zwłaszcza dwie znakomite rozprawy: R. Bugaja, Mistrz Twardowski
w obliczu historii
i S. Grzeszczuka, Nobilitacja
antybohatera.
Pierwsza przynosi
historyczną weryfikację rzeczywistości i legendy Dhura - Twardowskiego. Udokumentowana ogromnym materiałem źródłowym, stanowi ostateczne zakończenie sporu
o to, czy prototypem słynnego polskiego· czarnoksiężnika była postać historyczna.
Druga jest wnikliwym studium nad genezą i mechanizmem ideowo-artystycznym
literatury sowizdrzalskiej, właściwą tej literaturze postawą wobec świata i kreacją
bohatera. Wymienić tu również należy nową, podjętą przez H. Jurkowskiego interpretację XVII-wiecznego dokumentu związanego z tradycją wędrownych lalkarzy,
która stanowi cenny przyczynek do dziejów mimu i teatru lalek, oraz J. Ślaskiego,
Historię O królowej
Polski. Autor analizuje tu ciekawy zabytek włoskiej literatury
popularnej XVI wieku, dotykając przy tym złożonego zagadnienia
historyzmu
literatury popularnej. Wreszcie żywotny problem wpływu słowa drukowanego na
folklor podejmuje J. Dunin w swoim szkicu U źródeł czytelnictwa
ludowego przy
okazji rozważań nad stosunkiem ludowego odbiorcy do książki.
Kwestiom teoretycznym poświęcona jest świetna rozprawa J. Jagiełło, w której,
autorka zajęła się skonstruowaniem gatunkowego modelu fabularnego ballady. Odtwon~yła przy jego pomocy istotne cechy strukturalne
gatunku i zaproponowała
opartą na wyznaczonych w ten sposób kryteriach klasyfikację fabularnych pieśni

260

Recenzje,

przeglądy

wydawnictw

i czasopism

ludowych polskich opartą na materiale Pieśni ludu polskieg·o Kolberga. WzoITem
dla tej nowatorskiej w Polsce próby określenia gatunku balladowego była podobna
analiza bajki czarodziejskiej
przeprowadzona
przez Proppa. W kręgu zagadnień
teoretycznych obraca się również szkic K. Kadłubca poruszający wybrane aspekty
jednego z węzłowych zagadnień folklorystyki: Kultura
ludowa a literatum
ludowa.
Autor koncentruje
śię tu głównie na zależności i związkach litemtury ludowej
z podłożem kulturowym określonego etnikum.
Czwarty wreszcie typ materiałów stanowią artykuły zajmujące się sylwetkami
folklorystów lub wnoszące do ich biografii naukowych istotne przyczynki. R. Górski publikuje
więc fragment
swej monografii o Kolbergu zatytułowany
Oskaj'
Kolberg
wobec litemtury
ludowej,
zatrzymując się głównie nad ewolucją postawy
badawczej
oraz warsztatem
Kolberga zbieracza i naukowca świadomego swych
celów i metod. Z postacią Kolberga wiążą się również pośrednio 2 cenne szkice
H. Kapełuś i A. Skrukwy. Pierwszy prezentuje postać Antoniny Konopczanki. jej
naj ciekawszy ocalały rękopis, sporządzony w terenie lub przynajmniej
w czasie
bezpośredniego kontaktu z informatorem, oraz przedstawia modlnickich narratorów
przez Konopczankę
wymienionych.
Drugi zajmuje się osobą W. Siarkowskiego.
Autorka prześledziła w nim współpracę kieleckiego folklorysty z Kolbergiem: podkreśliła wagę swoistego patronatu naukowego autora Ludu nad Sial·kowskim. wykazała też jednocześnie rolę tego ostatniego w gromadzeniu i opracowaniu kolbergowskiej monografii regionu kieleckiego. Oba artykuły
dają pogląd na metodę
Kolberga z jednej strony, z drugiej zaś oświetlają prawie nieznane postacie cennych
jego współpracowników.
Do cyklu biograficznego można zaliczyć wreszcie szkice
L. Roppla o Ceynowie i J. Ondrusza o Kubiszu, przedstawiające
działalność folklorystyczną miłośnika i obrońcy kultury kaszubskiej oraz śląskiego poety ludowego.
Na odrębną wzmiankę zasługuje inny typ pDrtretu, pióra J. Krzyżanowskiego,
poświęcony reprezentantowi
folkloru duchownego, nowosądeckiemu
proboszczowi,
J. Machaczkowi.
Autor wykazuje, że opowiadane przez niego anegdoty i żarty,
stanowiące kontynuację staropolskiej tradycji kaznodziejskiej,
spopularyzowały się
na tyle, że Machaczkowi przypisano szereg obiegowych konceptów i wątków. Dotknięte tu zostały dwa frapujące problemy: ciągłości i trwałości tradycji, a jednocześnie nieustannych
przekształceń
przekazu folklorystycznego
ściślej jednego
z kierunków tych przemian: zmienności realiów, sytuacji i bohaterów przy równoczesnym zachowaniu zasadniczego trzonu wątku, struktury gatunku i jego naczelnej funkcji.
Różnorodna tematyka i rozległość dokumentowanych,
rozwiązywanych lub postulowanych
w omówionych tu pracach problemów badawczych świadczy o rozmachu i wielostronności podejmowanych
w zakresie folklorystyki badań, a jednocześnie wykazuje, jak wiele jest jeszcze w tej dziedzinie do zrobienia. W tym
świetle wartość wszystkich prac, niezależnie od tego, czy noszą charakter tylko
przyczynkarski,
czy 'stanowią propozycję metodologiczno-teoretyczną,
czy wreszcie
mają ambicję opracowania
syntetycznego,
wydaje się bezsporna. Pien>;s7.Y tom
"Studiów folklorystycznych"
należy więc uznać za inicjatywę cenną i pod każdym
względem udaną.
Elżbieta

Millerowa

Recenzje,

Franciszek Kotula, Hej
kolędniczych

w

przeglądy

leluja

Rzeszowskiem.

-

wydawnictw

czyli

Warszawa

i czasopism

261

o wygasających
starodawnych
pieśniach
1970, LSW, ss. 571, 113 ilustr., mapki,

indeksy.
W ostatnich dniach grudnia 1970 r. ukazała się praca F. Kotuli, której tytuł
leluja zapożyczył autor z refrenów świeckich pieśni kolędowych. Opracowanie
autora poprzedza szkic folklorystyczny J. Krzyżanowskiego: a kolędach noworoczHej

nych.
\"1 pierwszej CZęSClpracy pt. Wertepy i odludzia, po krótkim słowie wstępnym
autor pisze o kulturze ludowej; o folklorystycznym
zjawisku zwanym kolędą;
o literaturze
z zakresu folkloru słowno-muzycznego
dotyczącej Rzeszowskiego;
o swoich zainteresowaniach kulturą ludową; o koncepcji i układzie książki; przedstawia informatorów i uzasadnia dokonany podział Rzeszowskiego na regiony etnograficzne. W zakończeniu rozdziału załączona jest mapa Rzeszowskiego uwzględniająca dziesięć podregionów, na drugiej mapce wyznaczonych jest 77 przebadanych
miejscowości.
Część druga - Obrzęd kolędowania
i teksty jest częścią materiałową i zawiera: historyczny rys danego podregionu; nazwy różnych form obrzędowych i opis
scenerii towarzyszącej właściwemu kolędowaniu; dane o informatorach;
szczegółowy opis pracy terenowej, okoliczności towarzyszące nagraniom, własne spostrzeżenia i refleksje, luźne uwagi i komentarze do tekstów, w końcu - teksty pieśni.
Aby .,odbić regionalne właściwości danych okolic" autor podzielił materiał na
10 regionów (czy raczej podregionów) i w takim układzie prezentuje zebrany material: I Przeworski ośrodek, II Pogranicze polsko-ruskie, III Rzeszowskie, IV Łańcut--Sokołów-Leżajsk,
V W strzępach Sandomierskiej Puszczy, VI Kolbuszowskie
strony, VII Od Sokolowa, VIII U kolbuszowskich Lasowiaków, IX Majdańszczyzna,
X W Ropczyckiem i gdzie indziej. W zakończeniu pracy: przypisy, spis ilustracji,
spis pieśni, indeks nazw geograficznych, spis rzeczy. Książka jest bogato ilustrowana
ciekawymi zdjęciami.
Inspiracją do zebrania pieśni kolędowych była książka Stanisława Czemilm
Stare zloto (na którą autor wielokrotnie się powołuje). Świeckie pieśni kolędowe
zwane w Rzeszowskiem kolądkami,
lelujami
lub konoteńkami
"urzekły mnie" wyznaje autor, "niosą powiew prostej, ludowej poezji". We wstępie (s. 34) F. Kotula
pisze, że ,.nie będzie to praca w ścisłym i ogólnie przyjętym znaczeniu naukowa",
ale będzie "autentyczną, możliwie najdokładniejszą dokumentacją zjawiska zwanego
kolędą", "ma to być materiał naukowy wielostronny, zebrany jako tworzywo do
przyszłych syntez". Prof. J. KrzyżanoWski w szkicu wstępnym nazwał pracę S. Kotuli gawędą naukową.
Przedmiotem badań autora były pieśni należące do kolęd typu świeckiego, śpiewane przez kolędników tylko raz w roku w dzień św. Szczepana lub w Nowy Rok,
rzadziej w Trzech Króli i związana z kolędowaniem sceneria, wyrażająca się różnymi formami w obrębie obrzędu jak: raj, tury, maski, koń, koza, miś, herody, lub
bardzo interesujący cykl kolędniczy z Cieszacina Wielkiego: anioł z muzyką, scena
Abrahama

z Izaakiem,

kolęda z pastuchami,

sadzanie panien

na krześle.

Obrzęd kolędowania i związane z nim świeckie pieśni kolędnicze, to bardzo
specjalny i rozbudowany dział folkloru słowno-muzycznego, o wielowiekowej tradycji. glęboko zakorzeniony w Europie. Upowszechniony szeroko na obszarze całej
Slowial1szczyzny, wykazuje szereg cech wspólnych szczególnie z narodami słowiańskimi południowowschodnimi.
Polski obrzęd kolędowania ciąży do tych wzorów,
chociaż wykazuje pewne cechy odrębne, specyficznie polskie. Należał do zjawisk

262

Recenzje,

przeglądy

wydawnictw

i czasopism

areligijnych
l Jego świeckiego
pochodzenia nie zmieniły wtręty typu sakralnego
l"Ozsiane w tekstach kolęd nowszego pochodzenia.
Dzieje obrzędowej twórczości kolędowej są już kartą zamkniętą - pisze Sto
Czernik w Starym zlocie l. Jeżeli jeszcze gdzieniegdzie zachowały się szczątki literatury pamięciowej
z tego okresu, to chyba tylko dla potwierdzenia
ważności
i powagi instytucji, która w swoim czasie odgrywała poważną rolę społeczną i kulturalną·
Te szczątki z "dawnych czasów" ocalił od zupełnej zatraty F. Kotula. entuzjasta wszystkiego co dawne i cenne w kulturze ludowej regionu, z którego pochodzi - z Rzeszowskiego. Przebadał 77 miejscowości i opublikował 464 pieśni, choć
jego taśmoteka zawiera z pewnością dużo więcej materiałów.
Dawna konwencja
kolędowania
opierała się na trzyczęściowym
schemacie:
l) zapowiedzi (kolęda okienna śpiewana przed domem); 2) pieśni wyrażającej w sposób symboliczno-fantastyczny
życzenia dla osoby objętej kolędą (właściwa kolęda
życzeniowa śpiewana w domu); 3) podziękowanie za podarze.
Największe znaczenie miała druga część - pieśń życzeniowa (lub winszująca).
śpiewana gospodarzowi (panu domu), gospodyni, młodzieńcom, dziewczętom. dzieciom, służbie, czyli wszystkim domownikom.
F o l' m a p i e ś n i ż y c z e n i o w e j - cechą charakterystyczną
i wyróżniającą
pieśll kolędową jest powtarzanie, tych samych słów lub zdań, objętych na początku
i na końcu refrenami typu "hej nam hej kolęda", "leluja", "hej leluja", względnie
z refrenem tylko w zakończeniu zdania, np, "na łączce, hej na łączce, na tej zielonej traweńce"
itp. Szczególnym rodzajem powtarzania
jest konkatenacja
czyli
łańcuchowe wiązanie zdań "zwrotek" (np. kolęda nr 85 w zbiorze). Często też
występuje w tych pieśniach powtarzanie schematu obrazowego - wokól bohatera
przewija się dowolna ilość osób lub określonych sytuacji, a dopiero w scenie końcowej następuje
zawsze dodatnie zadośćuczynienie.
Przyklady:
w kolędzie dla
gospodarza - wymienianie wszystkich rodzajów zbóż; dla dziewczyny - ubieranie:
rozdawanie jabłuszek; dla mlodzieńca - motyw sokola, lub Jaś "Lwowa dobywa".
Reprezentują one najstarszą formę poetyki ludowej i należą do nielicznej już dziś
grupy pieśni asylabicznych, intonacyjno-zdaniowych,
utrzymanych w mniej lub bardziej swobodnej recytacyjnej
melodyce i rytmice. Jedno zdanie tekstu słownego
łącznie z refrenem
stanowi zaczątkową
formę zwrotki. Pieśni te były zawsze
śpiewane.
Ta krótka charakterystyka
schematu świeckiego kolędowania,
a szczególnie
pieśni życzeniowej, wydaje się konieczna (autor o formie tych pieśni nie mówi
w ogóle) dla zorientowania,
z jakim materiałem chcial autor zapoznać czytelnika
dając tytul pracy Hej leluja, a jaki zastał we współczesnej wsi rzeszowskiej.
Na podstawie materiałów zawartych w książce stwierdzamy, że obrzęd kolędowania był silnie zakorzeniony w Rzeszowskiem. Dotrwal w praktyce mniej lub
bardziej zestrojony do końca XIX w. Później już byl spełniany bez zachowania
powagi i zrozumienia jego symboliki z towarzyszeniem nowszych form w scenerii.
Stal się zabawą młodzieży i dzieci, o coraz słabszych powiązaniach z dawną formą,
co przejawia się dobitnie w przekazanym niekolędowym repertuarze
pieśniowym.
Niemal w ostatniej chwili uchwycił F. Kotula wygasające okruchy z dawnej świetności, mozolnie niekiedy wydobyte z pamięci starszych mieszkańców wsi.
Polowa pieśni zbioru (ok. 200 pieśni) należy do typu pieśni kolędowych, chociaż
w wielu przykładach przekazy są rozstrojone nowymi wtrętami, lączeniem różnych
1 Stanislaw Czernik, Stare z/oto. Warszawa 1962.

Recenzje,

przeglądy

wydawnictw

263

i czasopism

wątków pokrewnych lub obcych, nie dośpiewanych w całości. Wielokrotnie powtarzaue warianty tej samej pieśni w wielu badanych wsiach dowodzą o ich powszechności. Niektóre z nich są bardzo interesujące lub nawet pierwszy raz publikowane.
Najliczniej reprezentowane
są kolędy dla dziewcząt. W polskim repertuarze
kolęd świeckich, jak stwierdza Piotr Caraman 2, spotykana jest "przytłaczająca ilość
kolęd dziewczęcych, które narzucają swój typ charakterystyczny
także kolędom
dla gospodyni i młodzieńca". Przedstawione pieśni rzeszowskie potwierdzają
wywody Cal'amana.
Motyw pawia (dziewczyna zbiera piórka, które gubi paw) 3 w kolędach rzeszowskich występuje w wersji innej (pierwotną zgubiono już prawdopodobnie w pamięci), mianowicie w znanej z repertuaru
ogólnopolskiego pieśni o pawiu Tam
za dworem, za zielonym
stawem, pasła Andzia dwa prześliczne
pawie (nr 283, 305,
:313,411, 421 i in.). Drugą co do liczebności grupę stanowią kolędy dla gospodarza,
niektóre bardzo ciekawe, mniej znane i dobrze jeszcze zachowane (np. 5, 11, 16,
20, 24, 27), Nieliczne są kolędy dla gospodyni (np. 12), dla młodzieńca z motywem
sokoła pięknie przekazana (np. 1, 29 lub też 7, 109, 308). W wyniku pełnego rozstroju
obrzędu, śpiewane są kolędy dla młodzieńców przerobione z kolęd dla dziewcząt
(np. 202, 204).
Kolęd okiennych nie ma dużo (np. 4, 16, 19, 42, 183), bo ten rodzaj śpiewów
nie miał w dawnym obrzędzie wiele odmian.
Podziękowanie za podarze np. gospodarzowi (11, 25) występuje w formie pieśni
oddzielnej, lub wplecione jest w zakończenie pieśni życzeniowej.
Najbardziej zachowawczo prezentuje się - wg podziału autora - I Przeworski
ośrodek i n Pogranicze polsko-ruskie. Dalej - X W ropczyckiem, IV Łańcut-Sokołów-Leżajsk,
In Rzeszowskie. W pozostałych regionach zebrał autor zupełnie
okruchy, np. V W strzępach Puszczy Sandomierskiej tylko 6 kolęd a vn Od Sokołowa - wśród 48 pieśni ani jedna nie jest kolędą. Zamieszczone kolędy dla młodzieńca nr 346 i :351to warianty dalszych zwrotek historycznej pieśni o Gogolewskim
lub Drewiczu (dlatego komentarz autora dla tych pieśni jest błędny).
Wśród materiałów znalazło się kilka dobrych przekazów apokryfów (lO, 54, 111,
178, 430, 431); jedna z najpiękniejszych polskich kolęd jasełkowych z X:VI wieku
Pomału Józefie (9 niestety nie z pełnym tekstem); pastorałki i kolędy religijne
(43, 44, 280, 8, 434, 461). Apokryfy i przekazane kolędy należą do bardzo dawnego
repertuaru pieśni kolędowych, ale nie były związane z obrzędem świeckim. Dodam
jeszcze, że pieśń apokryficzna (nr 54) Z tamtej strony dwora zielenią się zioła,
przechodzi się śliczna pani z niebieskiego
dwora ma w zbiorze trzy warianty (nr 40,
437, 448) przekazane już tylko w postaci wyrwanych zwrotek z właściwej wersji.
Komentarz autora przy nr. 54 jest błędny pieśń ta nie jest adresowana dla
..którejś z Lubomirskich". Przekaz rzeszowski jest najbliższy tekstowi publikowanemu przez O. Kolberga (Lubelskie, DwOK, t. 17, nr 15; też w: Łęczyckie, DwOK,
t. 22, nr 8a. b; Kaliskie, DwOK, t. 23, nr 2; Mazowsze, DwOK, t. 24, nr 26).

2 Piotr Caranlan.
Obrz.'ęd kolędowania u Słowian
3 Wlaściwa \\'ersja kolędo\va piesni o pa\viu:

i u Rumunótv.

Krakó\v

Po bystrym jeziorze pawiki pływały,
Pawiki pływały, piórka rozpuszczały,
Nadobna
Marysia
pióreczka
zbierała:
Da co uzbiera Pani Matce niesie,
Pani Matka na to
Buciki na lato, hej nam hej.
(MAAE III 190-1)

1933.

264

Recenzje,

przeglądy

wydawnIctw

i c,zasopism

Część pracy, którą teraz omawiam, nosi tytuł Obl'Zęd kolędowania
i teksty należało się spodziewać, że autor przekaże teksty herodów, raju, cyklu z Cieszacina
Wielkiego i innych form o których wspominałam wyżej. bo autor wymienia ich
nazwy. Były to przecież całe widowiska ludowe, każde ze swoją własną scenerią:
role byly podzielone między kilka osób, a tekst słowny przeplatany śpiewem. Nk
znajdujemy
tego w opisie, autor unika przekazania
tych materiałów pisząc np.
(s. 124) "na przedstawienie
kolędnicze składało się kilka swego rodzaju sztuk _
w ich treść nie będziemy wchodzili". Gdzie indziej wspomina (s. 451) ,.nagrawszy
u Morawy opowiadanie jak się w Raniżowie odprawiala kolęda z koniem ..." ale
informacji tych nie przekazuje.
Sądzę, że zebrane materialy są bardzo interesujące, tak samo już dziś cenne
jak teksty pieśni. Opublikowanie ich stanowiłoby pewną zamkniętą calość do podanych pieśni. W tej sytuacji autor pozbawił rzeszowskie kolędowanie specyficznego
tła, w którym było spełniane.
Druga część materiałów zamieszczonych w tym rozdziale to pieśni z repertuaru
ogólnopolskiego: weselne (istnieje pewna zbieżność szczegółów z obrzędu weselnego
z obrzędem kolędowania), miłosne, zalotne, żołnierskie (tych jest stosunkowo dużo może w zami.an za zapomniane kolędy dla młodzieńca), literackie (np. Przez litewski
lan Chodźki) i nowsze z pogranicza folkloru wiejskiego i miejskiego nie mające
nic wspólnego z świeckimi kolędami. Śpiewane w zastępstwie kolęd, są wyraźnym
świadectwem jak daleko w niektórych regionach wieś rzeszowska odeszła od właściwego obrzędu.
Pieśni z tej grupy jest przeszło dwieście. Są one bard7.0 cennym dokumentem
folkloru slowno-muzycznego
w Rzeszowskiem. Należą tylko do zupełnie odrębnej
konwencji, spełniały w społeczności wiejskiej inną rolę niż kolędy świeckie, śpiewane tylko jeden raz w roku. Stąd niewłaściwość włączania ich do pracy a innych
założeniach tematycznych, chociaż w wyniku zupełnego rozkładu obrzędu taka sytuacja zaistniała. Uwagi autora przy kilku zaledwie pieśniach (np. :36:3) "Kolędnicy
śpiewali w ramach kolędy zwyczajne piosenki. Miało to miejsce już w nowszych
czasach, kiedy dawne konwencje poczęły się r07;pl'zęgać", a przy pieśni nr 370
" ...właściwie jest to pieśń miłosna, która w Wilczej Woli nie wiadomo dlaczego
stała się pieśnią kolędną" - dezorientują przeciętnego czytelnika w tym materiale.
W związku z tym w niektórych komentarzach
autor dochodzi do błędnych
wniosków (np. do pieśni 346, 351, 352). Mnożenie tego rodzaju przykładów i wyjaśnianie nie ma już tutaj większego znaczenia.
Należy jeszcze zwrócić uwagę na zapis tekstów pleSl1l. W wytycznych pracy
(s. 34) autor pisze: 1. "większość tekstów będzie pl'zepisana fonetycznie z nagrań".
Takie oświadczenie można przyjąć tylko jednoznacznie, tzn., że teksty przekazanych
(zaśpiewanych)
pieśni będą podane czytelnikowi w zapisie gwarowym, Niestety,
teksty podał autor językiem literackim, pozbawiając caly szereg pieśni śpiewanych
przez starszych ludzi właściwych cech gwarowych, a tym samym pozbawił je do
pewnego stopnia autentyzmu. Trudno nawet domyślić się, dlaczego tak postąpił,
bowiem wypowiedzi na ten temat rozsiane w pracy mówią co innego: (s. 111)
śpiewa nie tylko z gwarowym wydźwiękiem, ale i gwarowymi właściwościami
językowymi", lub (s. 173) kolędy z pogranicza polsko-ruskiego "...niemal wszystkie
zostaly nagrane na taśmie magnetofonowej
i przepisane z nagrań. Dzięki temu
można stosunkowo wiernie przekazać właściwości językowe przechowane w kolędach". Teksty pieśni 67 do 1:35 zapisane są językiem litet'ackim. Natomiast jeśli
do zbioru włącza teksty zapisane pl'zez swych infol'matorĆJw lub c.vtuje ich wypowiedzi - zachowuje w nich gwarę.
W"

Recen:je,

przeglądy

wydawnictw

265

i czasopism

Od szeregu lal w pracach einomuzykologów teksty publikowane są w formie
transkrypcji dialeklologicznej pólfonetycznej, do której autor mógł się dostosować.
Najbardziej ważkim zarzutem jaki stawić można autorowi, to brak melodii do
przekazanych pieśni. Dziwi to tym bardziej, że w I części pracy autor pisze (s. 32):
,.Kolędy ... to bardzo specjalny i rozbudowany dział folkloru, tak słownego, jak
i muzycznego". A w wytycznych pracy (s. 34) w punkcie 2. "Do pewnej ilości, być
może, . kiedyś zosianą dołączone melodIe, pochodzące z zasady z nagrań''. W innym
miejscu (s. 122): .,...Babcia śpiewała chyba tak samo, jak gdzieś pod koniec średniowiecza... śpiewała głośno, z naciskiem, zawodząco, z pokrzykami...
dziś trudno
znależć olueślenie na taki rodzaj śpiewu", i szereg podobnych uwag dotyczących
śpiewania.
Autor mógł znaleźć etnomuzykologa, który opracowałby melodie. Taka współpraca absolutnie nie umiejszyłaby zasług F. Kotuli - raczej dałaby wynik bardzo
pozytywny. Bowiem właściwości strukturalne
melodii (tonalność, melodyka, forma,
rytmika) są najwłaściwszym
sprawdzianem
ich wieku. Poezja ludowa należy do
typu poezji melicznej. w której tekst jest nierozerwalnie związany z melodią.
Niemal caly zebrany materiał autor nagrał na taśmach, które są bezcennym
dokumentem. Pracował w XX wieku ze sprzętem technicznym, nie jak O. Kolberg
z ołówkiem w ręku. W każdej chwili można pieśni na nowo przesłuchać i je odtworzyć. W tej sytuacji proponuję wybrać z pracy Hej leluja właściwe teksty kolędowe, opracować dla nich melodie, dodać opisy wspomnianych w książce obrzędów
towarzyszących kolędowaniu, dać krótkie metryki informatorów, pomijając podane
\I' .:..;awędziarskim tonie okoliczności
towarzyszące nagraniom. Proponowałabym
nawet ciekawsze wykonania nagrać na płytę i załączyć do opracowania.
Hej leluja
jest książką interesującą,
bardzo starannie wydaną przez Ludow:],
Sp('łdzielnię Wydawniczą. Do jej edytorskich walorów przyczyniła się również Barbara Kasten-Pszczólkowska,
która projektowała szatę zewnętrzną książki.
Barbara

UWAGI AUTORA HEJ, LELUJA

DO UWAG RECENZENTKI

Andrzejczak

TEJŻE PRACY

Bardzo często pl'zyjmuje się, że książka, w tej formie jakiej się dostaje do rąk
czytelnika, jest dziełem od A do Z człowieka zwanego autorem, a którego nazwisko
znajduje się na okładce względnie karcie tytułowej. W rzeczywistości na ostateczną
formę pracy popularno- czy ściśle naukowej ma jeszcze wpływ szereg innych i to
decydujących czynników; więc recenzent przed wydawniczy, kierujące się swym charakterem i założeniami wydawnictwo,
redaktor danej pracy, redaktor techniczny,
a wreszci.e pracownik urzędu kontroli wydawnictw.
Ich zasadniczym celem jest
dążenie, aby praca wypadła jak najlepiej.
Po drugie, inaczej widzi i czuje określone problemy laboratoryjny
pracownik
naukowy, nieco inaczej badacz terenowy, stykający się z żywym zjawiskiem. a takim powiedział Bronisław Malinowski: "Krótki opis cierniowej drogi etnografa,
zarysowanej na podstawie przeżyć i doświadczeń autora, rzuci z pewnością więcej
światła na tl~ sprawę (badań i ich wyników, F. K.), niż obszerne i abstrakcyjne

266

Recenzje, przeglądy

wydawnictw

i czasopism

wywody". Słusznie, tylko że autorowi nie zawsze dane jest ową drogę dokładnie
przedstawić.
Wiele uwag Recenzentki jest w pełni słusznych, niektóre mniej. Ale ich adresatem nie może być jedynie firmujący książkę autor. Trzeba mieć na uwadze, że
autor Hej, leluja folklorystą został nie z wyboru - stąd brak u niego pełnego
przygotowania teoretycznego, w czym źródło. potknięć - ale z musu. którym bylo
przerażenie, że perły polskiej kultury ludowej mogą przepaść. Kiedy równocześnie
przygotowani folkloryści nie kwapią się do akcji ratowniczej. Tedy mus b,vł wielki
i nieodparty.
Problem, zamieszczenia nut czy też nie, nie zależalo od autora. Książka zostala
zakwalifikowana
do folkloru słownego. Bardzo słuszna jest sugestia Recenzentki,
by autentyczne kolędy życzeniowe wydać powtórnie, ale już z nutami. Przepisanie
ich z taśm nie przedstawia większej trudności. Włączenie nut do całej książki, do
wszystkich tekstów, byłoby rzeczą wielce kosztowną i chyba tego Wydawnictwo
obawiało się.
A propos taśm; mam ich istne góry. Próbowałem zainteresować nimi I'óżne
instytucje - bez skutku. Może dlatego, że "przeboje" są dziś na pierwsz,\'m planie.
Podkreślam; zawierają często fenomenalne melodie.
Zarzut, że w książce nie ma opisów i tekstów "przedstawień" kolędniczych
słuszny, ale tylko częściowo. Powinien być raczej sugestią. Bowiem to temat
materiałów są góry - na sporą, oddzielną książkę.
Na zakończenie: serdecznie zapraszam nie tyle do siebie, ile do mojego archiwum folklorystycznego, tak Prof. J. Bursztę zresztą krajana i Szanownq
Recenzentkę. Zapewniam oboje, że jeśli "posiedzą" sobie trochę, rezultatem może
być jeśli nie cała książka, to pękate studium.
Wreszcie może ktoś - póki łażę po tym świecie - zamówi u mnie książkę
() "ciernistej drodze etnografa"?
A byłoby to coś w rodzaju dzieła sensacyjno-podróżniczego.
Franciszek

Ryszard Górski, Oskar Kolberg. Zarys życia
Wydawnicza, Warszawa 1970, ss. 280, ilu str. 12.

dzialalności.

Kotula

Ludowa Spółdzielnia

Przebogate 76-letnie życie Oskara Kolberga (1814-1890) zasługiwało ze wszech
miar i zasługuje dziś, z racji niepowtarzalności wzoru, na uwagę literackiego war.sztatu (powieść, scenariusz). W 1961 1'. zainteresowanie
nim zdradził Jarosław
Iwaszkiewicz przy okazji recenzowania Ludu białoruskiego
M. Federowskiego, nie.stety, nie zostało ono wyrażone w formie literackiej.
W nauce postać Kolberga od ponad stu lat skupia zainteresowania
długiego
szeregu badaczy, w rezultacie czego powstał niemały zasób materiałów przyczynkarskich do jego biografii. Obecnie dąży się do poznania całego życia i dorobku
Kolberga ku pożytkowi nauki i kultury ogólnonarodowej.
Książka R. Górskiego, wydana przez Ludową Spółdzielnię Wydawniczą w grudniu 1970 r. (słowa uznania dla wydawnictwa za szybką realizację książki - pól
roku), należy właśnie do pilnie pożądanych prac w tym zakresie. Po raz pierwszy
bowiem popularyzuje ona szeroko umotywowany naukowo, pełny, choć nie wyczerpujący jeszcze obraz życia, pracy i zasług Oskara Kolberga.

Recenzje,

przeglądy

wydawnictw

i czasopism

267

"Przez długi czas - stwierdza autor na wstępie - nie prowadzono na szeroką
skalę badań nad życiem i ogromną spuścizną naukową Kolberga, nie zdołano do
dziś jeszcze opublikować wszystkich pozostawionych przez niego materiałów i zbiorów". Jak wiemy, do 1945 r. biografią uczonego zajmowano się nie tylko w wąskim
zakresie, lecz i sporadycznie, i to z różnych przyczyn, głównie z powodu braku
odpowiednich warunków dla percepcji twórcy i dzieła. Pierwszym, który szerzej
naszkicował życiorys Kolberga i ocenił jego prace naukowe, był K. W. Wojcicki
(1867), później W. Nehring ukazał znaczenie prac etnograficznych Kolberga w badaniach nad kulturą i pl'zeszłością Słowian (1876), dalej ścisłą ocenę jego działalności i roli w nauce dali Z. Gloger (1880, 1881) oraz L Kopernicki i J. Karłowicz,
ktÓl'ych wysoka ocena dorobku Kolberga i jego znaczenia dla rozwoju etnografii
i folklorystyki znalazła wyraz w krótkich rysach biograficznych, ogłoszonych z okazji
50-lecia jego pmcy naukowej (1889). Śmierć Kolberga w 1890 r. oraz setna rocznica
urodzin w 1914 r. były okazją do opublikowania
większej liczby wartościowych
materiałów biograficznych o Kolbergu, wśród których najcelniejsze prace wydali
J. KaNowicz, L :Kopernicki, L. Krzywicki, H. Łopaciński, H. Biegeleisen, F. Krcek,
A. Pietkiewicz, S. Udziela, R. Zawiliński, H. Opieński, A. Fischer i S. Lam, którego
opracowanie pt. Oskar Kolberg. Żywot i praca (Lwów 1914) zostało po raz pierwszy
wydane jako osobna broszura. Z obcych źródeł biograficznych należy wymienić
artykuł N. Jancuka (1889) i Historię
etnografii
rosyjskiej
A. Pypina. W okresie
międzywojennym biografię Kolberga wzbogaciły prace J. S. Bystronia (1924, 1927
i 1939).
Po 1945 r: olbrzymie zainteresowanie badaniem dorobku Kolberga i jego życia,
zarówno indywidualne, jak i zbiorowe w ramach Polskiego Towarzystwa
Ludoznawczego, stało się, wskutek żywotnej potrzeby, zbieżne z narastającym powszechnym zainteresowaniem społeczeństwa samym dorobkiem i niezwykłą postacią i doprowadziło do stworzenia przez Państwo niebywałych dotąd warunków umożliwiających systematyczne, gruntowne badania naukowe oraz pełną edycję dorobku Kolberga w postaci 80 tomów Dziel wszystkich.
W tych warunkach rzecz jasna, konkretnie od 1954 r., zostały zapoczątkowane także systematyczne prace nad biografią
O. Kolbel'ga, dla której przeznaczono osobny tom w całości edycji. Warto tu przytoczyć fragment znamiennego apelu Towarzystwa w tej sprawie, opublikowanego
w wyniku uchwały 28 Walnego Zgromadzenia PTL na łamach "Ludu" w 1954 r.
(t. 41 cz. II s. 1285-1286); Towarzystwo zwróciło się o zgłaszanie materiałów, rozpraw i artykułów związanych z Kolbergiem i jego dziełem oraz epoką, w której
żył i działał, w nadziei, iż "tom 42 "Ludu" wypełni lukę, jaka istnieje w zakresie
opracowań biograficznych związanych z centralną postacią etnografii polskiej ubiegłego wieku, jaką był Oskar Kolberg". Owocem apelu stał się zbiór bardzo cennych
prac ogłoszonych w t. 42 "Ludu", omawiających znaczną część dorobku Kolberga
na podstawie jego dzieł, wydanych za życia oraz zachowanej spuścizny rękopiśmiennej. Powstały w 'poprzednim okresie zasób materiałów i przyczynków do biografii
Kolberga ulega więc odtąd stałemu wzrostowi. Zasilają go specjalistyczne prace
J. Gajka, J. Krzyżanowskiego, M. Sobieskiego, J. Burszty i in. pozostające w ścisłym
związku z edycją Dziel wszystkich
(monografii regionalnych, korespondencji), prace
encyklopedyczne i słownikowe m. in. J. Krzyżanowskiego i M. Turczynowiczowej
oraz badania zespołu folklorystów z Instytutu Badań Literackich PAN pod kierunkiem H. Kapełuś i Cz. Hernasa, ośrodków uniwersyteckich w Warszawie i Poznaniu,
zakładu Instytutu Historii Kultury Materialnej PAN w Łodzi pod kierunkiem K. Zawistowicz-Adamskiej i in.
Jak już wspomniano - książka R. Górskiego po raz pierwszy w literaturze bio-

268

Recenzje,

przeglądy

wydawnictw

i czasopism

graficznej, dotyczącej Kolberga, przedstawia obszernie i w sposób naukowy lecz
bardzo przystępny dla szerokiego odbiorcy całokształt życia i działalności wielkiego
ludoznawcy. Tym samym spełnia ona najważniejszy postulat badawczy, a zarazem
w porę staje się doskonałym narzędziem popularyzatorskim,
bowiem ukazuje się
w okresie pełnego rozwoju prac nad wydaniem Dziel wszystkich
(opublikowano już
54 tytuły z 80-tomowej całości) oraz szczytowego zainteresowania Dzielami i twórcą - wyjątkowym zjawiskiem europejskim,
W 14 rozdziałach, jakby etapach, autor w oparciu o znajomość korespondencji
Kolberga (Dziela wszystkie,
t, 64-66) oraz innych prac ukazuje uczonego i dzieło
jego życia chronologicznie, od początków zainteresowań pieśnią ludową, wyrosłych
w klimacie romantycznego uniesienia dla ludu, poprzez pierwsze zbiory terenowe
i publikacje
(1842) oraz rozwój tej działalności związany z ewolucją poglądów
(1846-1855), po etap zmian w programie badawczym (1862) i następnie długi okres
realizacji tego programu w dobie pozytywizmu w postaci pełnego etnograficznego
obrazu życia i kultury ludu na historycznym obszarze Polski, której to pracy poświęcił Kolberg bez reszty swe życie.
Z umiejętnością
i po raz pierwszy w tak popularnym ujęciu przedstawiono
w ZaTysie". metody gromadzenia przez Kolberga materiałów etnograficznych i folklorystycznych i przygotowywania
ich do druku, trafnie ukazano poglądy Kolberga
na zagadnienie badań etnograficznych i pojmowania kultury ludowej jako przedmiotu badań. Autor krytycznie omawia historię zbiorów i publikacji Kolberga przyjmując za podstawę swych rozważań prawie wyłącznie
główne dzieło Kolberga
pt. Lud." wydane w 33 tomach w latach 1857-1890 i 5 pośmiertnie do 1910 r., nie
wdaje się jednak w szczegółową analizę treści zbiorów i wydanych serii regionalnych czy towarzyszących im koncepcji naukowych lub - porównawczo - analogicznych wysiłków badawczych w Polsce i innych krajach, ograniczając ocenę do głównych determinantów i założeń działalności naukowej Kolberga. I słusznie, nie leżalo
to bowiem w zamierzeniach autora. Uwzględnienie w popularnym zarysie biogl'aficznym w równym stopniu historii i treści źródeł, w tym olbrzymiego zasobu zachowanej spuścizny rękopiśmiennej
(76 tek), co dziejów i zawartości wszystkich wydanych dzieł etnograficznych
i muzycznych Kolberga oraz jego teorii i praktycznych sposobów pracy na szerszym tle ogólnosłowiańskim, nie jest jeszcze możliwe
w obecnym stadium badań kolbergoznawczych, ani też nie byłoby celowe w tego
typu pracy, gdyż mogłoby przysłonić pełny obraz życia wybitnej indywidualności,
jaką reprezentował
Kolberg i którą autor klarownie
przedstawił.
Opracowanie
w szerszych ramach naukowej biografii Kolberga, uwzględniającej
całkowicie jego
dorobek, a przy tym wykorzystującej
zarówno korespondencję Kolberga, co autor
uczynił wyśmienicie, jak też towarzyszące źródła archiwalne i pozycje literatury
mogące wnieść nowe światło do zagadnień metodologicznych i edytorskich Kolberga, należy niewątpliwie do zadań o specyficznym charakterze, właściwych dla kilkuosobowego zespołu badawczego. Jak autor zauważył w swej pracy, od paru lat
zespół taki działa w redakcji
Dziel wszystkich
O.' Kolberga pod kierunJdem
J. Burszty.
Wielką zasługą autora jest zgromadzenie w ZaTysie ... wszystkich najważniejszych
faktów z życia Kolberga i ich naukowa interpretacja,
chociaż nie z wszystkimi
wnioskami można się zgodzić. Dotyczy to m. in. zbyt optymalnego twierdzenia autora o "społecznym" uznaniu w latach trzydziestych dla przedsięwzięć w dziedzinie
spisywania pie!ini ludowych. Nie wydaje się także uzasadnione datowanie przez
autora początku kolbergowskiej penetracji Pokucia w 1870 r., ponieważ - jak wynika z listu do K. Libelta z 1867 r. - penetracja ta miała miejsce już w czasie

Recenzje,

przeglądy

wydawnictw

269

i czasopism

podróży w latach 1367-1868; o cztery lata (do 1870) powinno się rówmez przesunąć
datę jego badań na Mazowszu. Przy omawianiu tomów Mazowsza
autor nie wspomina, że zabrakło w tej wielkiej monografii najcenniejszej części folkloru słowno-muzycznego, wierzeń, gier itp., które to materiały wydano dopiero obecnie jako
uzupełnienie 5-tomowej serii. Podanie przez autora informacji o wydawaniu z rękopisów suplementów do prawie każdej z serii kolbergowskich byłoby z pewnością
ważnym dopełnieniem opisu i oceny dzieł Kolberga.
Żałować trzeba, że marginalnie i w sposób fragmentaryczny
zostało potraktowane przez autora zagadnienie pogranicza etnograficznego, jednego z najbardziej
interesujących tematów, który wiąże się także z regionalizmem kolbergowskim.
W rozdziale poświęconym terenom pogranicznym omówiono tylko Lubelskie
O. Kolberga, przy czym nie wskazano na materiały świadczące o pogranicznym charakterze regionu. Pominięto natomiast zupełnie to zagadnienie przy omawianiu (w innych miejscach) Mazowsza,
Chelmskiego,
Przemyskiego,
Krakowskiego,
Sląska czy
Poznańskiego.
Kilka drobnych potknięć redaktorskich czy graficznych, jak np. błąd w zestawieniu liczbowym całości Dziel wszystkich
na s. 235 (powinno być 80), czy błędna
informacja na s. 235 i 277 o ilości tytułów wydanych do końca 1970 r. (ukazały się
52 tomy nr 1-36, 39-46, 48, 52-54, 60, 64-66), względnie mylna data uchwały
Rady Państwa w sprawie edycji Dziel na s. 249 (powinno być 1960), nie umniejsza
wskazanych walorów naukowych i popularyzatorskich
książki. Doskonała narracja
czyni ją jeszcze bardziej pasjonującą lekturą.
Medard

Tarko

Folklor w życiu wspólczesnym.
Materiały z Ogólnopolskiej Sesji Naukowej w Poznaniu 1969. Wielkopolskie Towarzystwo Kulturalne, Poznań 1970, ss. 137.



Opublikowane
materiały
Ogólnopolskiej Sesji Naukowej, która odbyła się
w Poznaniu w czerwcu 1969 r., okazały się zjawiskiem znaczącym. Sesja bowiem
uprawomocniła ustalenia teoretyczne, które już od kilku lat proponował na gruncie
polskim prof. Józef Burszta, a które nurtują także europejską folklorystykę. Są to
zagadnienia związane z generaliami tej nauki - problem przedmiotu badań, zakresu pojęć i ich adekwatności. Referaty i komunikaty Sesji poznańskiej rozważały
głównie sprawy teoretyczne i terminologiczne, definiowały zasadnicze dla tej nauki
pojęcia. Te sprawy były też głównym wątkiem dyskusji. Inicjatorem tych rozważań
i autorem podstawowej tezy był prof. J. Burszta, pozostali referenci, stojąc już na
pozycjach akceptacji ustaleń Burszty, zajmowali się poszczególnymi dziedzinami
w badaniach szczegółowych: dr Bogusław Linette w referacie Folklor
muzyczny
a folkloryzm,
mgr Stanisław Błaszczyk, Rola folkloryzmu
w procesie przeobrażeń
sztuki ludowej,
mgr Grażyna Dąbrowska, Obrzędy,
zwyczaje
i tańce ludowe
jako
tworzywo repertuaru zespolów artystycznych.
Zagadnieniem metodologicznym jest tutaj wyodrębnienie folkloryzmu - inaczej
folkloru stosowanego z zagadnień folkloru sensu stricto. "Określenia folklor i folkloryzm odnoszą się do kategorialnie dwóch odrębnych rzeczywistości (...) Folklor jest
naturalną częścią żywej kultury, jest związany ściśle z życiem określonej warstwy
społecznej, a więc ludu, jest odbiciem warunków tego życia, a także przejawem

270

Recenzje,

przeglądy

wydawnictw

i czasopism

ustosunkowania się «prostych ludzi» do otaczającego świata, a zarazem l Jego interpretacją (00') Folkloryzm natomiast jest zupełnie czymś innym. Polega on na stosowaniu w szczególnych sytuacjach bieżącego życia poszczególnych gatunków folkloru pojętego najszerzej. Jako stosowany, jest ten folklor już czymś wtórnym, mniej
lub więcej sztucznym i oderwanym od swego dotychczasowego środowiska, w którym wyrósł, od konkretnego życia określonej warstwy czy warstw społecznych" '.
Długo nie uświadamiano sobie, na gruncie europejskiej folklorystyki, konieczności sprecyzowania pojęć określających dwie całkiem różne rzeczywistości. Stąd
brak precyzji przy badaniu wielu zjawisk z tej dziedziny, niejasności w preferowaniu ocen, mówiono bowiem często o dwóch różnych sprawach określając je tym
samym terminem. Rozróżnienie terminologiczne, wskazanie na istnienie dwu zjawisk folkloru i folkloryzmu umożliwi precyzję stanowiska badawczego, wyszczególni zakres badanej problematyki, funkcje, rodzaj zjawisk określanych jako folklor
czy folkloryzm. Uporządkowanie tych zagadnień skieruje badaczy ku szczegółowym
rozwiązaniom poszczególnych dziedzin, pozwoli na przeprowadzenie analizy zjawiska folkloryzmu.
Termin folklor był używany na określenie zjawisk bardzo różnorodnych, które
miały jakąś cechę ludowości. I tak do folkloru zaliczano stary, ludowy instrument
muzyczny, rańtuch, XIX-wieczną skrzynię łowicką, cepeliowski łyżnik, "pająki"
i kufle fajansowe, modną w ostatnim sezonie letnim sukienkę "chłopkę", kostiumy
i utwory grupy "No-To-Co". Ekspansję zjawisk często bardzo powierzchownie posługujących się motywami ludowymi, a w najlepszym wypadku będących stylizacją
czy aranżacją, włączono do spraw i zagadnień autentycznego folkloru. Jak już
wspomniałam, problem folkloru jest zagadnieniem ogólnoeuropejskim. Jest to zjawisko widoczne w obyczajach, modzie, upodobaniach estetycznych, w różnych dziedzinach i kierunkach sztuki. Jako zjawisko społeczne folkoryzm przybrał na sile
w latach 60-tych. Był to okres szczególnej dyfuzji tego co ludowe w pamiątkarstwie.
zdobnictwie, reklamie, wystroju wnętrz, w działalności rozmaitych zespołów artystycznych podczas imprez państwowych, festynów, rocznic itd. Zjawisko określa się
często "modą na ludowość" i jest to zagadnienie, na które dość często zwracano
uwagę. Ale zwykle przy okazji krytyki estetycznej (zgubna dla sztuki jest stylizacja i łatwe porozumienie na gruncie uproszczonej ludowości) i krytyki obyczaju
(szkodliwe jest mechaniczne powielanie haseł i wzorów dziarskiego juhasa, bezinteresownego, naiwnego świątkarza, utalentowanego pacholęcia).
W folklorystyce europejskiej tendencje rozrachunkowe pojawiły się w drugiej
połowie lat 60-tych. Zwracano uwagę na istnienie dwu zjawisk o różnej genezie,
proweniencji, różnej zawartości i funkcji: folkloru tradycyjnego i zjawiska szerszego, związanego z życiem współczesnym folkloryzmu. Podsumowaniem tych
studiów i ustaleń może być I wydany w 1969 r. zeszyt "Zeitschrift flir Volkskunde.
Halbjahrschrift der deutschen Gesellschaft fUr Volkskunde", gdzie na temat folkloryzmu w Europie wypowiadają się badacze z NRF (Hermann Bausinger), Polski
(Józef Burszta), Węgier (Tekla Domator), .Tugosławii (Dragoslav Antoniević), Szwajcarii (Hans Trlimpy), Portugalii (Jorge Dias). Burszta, który prezentował folkloryzm
w Polsce, miał za sobą już kilka prac na ten temat i był 'na pewno jednym z inicjatorów tych badań. Już w 1965 r. w dyskusji podczas sesji "Dni folkloru" w Zakopanem 2 zwrócił uwagę na nieporozumienia i nieścisłości w wypowiedziach na temat
folkloru, wynikłe z posługiwania
się nieprecyzyjnymi
pojęciami teoretycznymi.
J. Burszta, Folkloryzm

w Polsce.

"Teatr Ludowy", R. XLIV, nr 1-2:

Folklor
w życiu
1966, s. 39.

współczesnym.

Poznań 1970, s. 11-12.

Recenzje, przeglqdy

wydawnictw

271

i czasopism

"W naszej dyskusji - podkreślał Burszta - mamy do czynienia nie z jedną (...)
rzeczywistością, ale z trzema odrębnymi rzeczywistościami
i z trzema stosunkami
do tych rzeczywistości (...) Pierwsza - to folklor (...) jako wydzielona część kultury
ludowej. Druga to folklorystyka, a więc nauka o folklorze (...) A trzecia sprawa foUdol'lł stosowanego. Powstaje tu najwięcej nieporozumień
i fałszywych opinii,
które ujawniły się także w naszej dyskusji. Najczęściej dzieje się tak, że nie odróżnia się folkloru stosowanego od folkloru (tego bez przymiotnika) a przecież są to
dwie zupełnie odrębne rzeczywistości 3.
Problemy terminologii proponowanej przez Bursztę, ustalenia zjawisk objętych
terminami folklor i folkloryzm, były burzliwie dyskutowane
podczas poznańskiej
Sesji. Większość dyskutantów opowiedziała się za przyjęciem do języka nauki terminów folklor i folkloryzm na oznaczenie dwu różnych zjawisk definiowanych przez
Bursztę·
Wydaje się, że wśród ludzi zajmujących się sprawami folkloru istniała świadomość i potrzeba sprecyzowania
stanowiska metodologicznego. Świadczy o tym
także stosowanie tych pojęć w artykułach paranaukowych
i publicystycznych 4 i odwoływanie się do nowej terminologii także przez dyskutantów nastawionych opozycyjnie podczas poznańskiej Sesji ".
Anna

Olga A. Ganckaja, Na1"Odnoje iskustwo
1970. ss. l!l4. ilu str., map 2.

Polszi.

Izdatielstwo

Maciejewska

"Nauka",

Moskwa

Obszerne studium dotyczące polskiej sztuki ludowej, napisane przez radzieckiego
specjalistę jakim jest Olga A. Ganckaja, wzbudzi chyba w Polsce słuszne zainteresowanie. Rozpatrując to zagadnienie, autorka położyła duży nacisk na aktualną
twórczość ludową. Pod tym względem praca Ganckiej jest pierwszym w etnografii
radzieckiej tego typu opracowaniem.
Bogaty materiał wykorzystany w pracy zebrała autorka w czasie kilkakrotnego
pob.l·tu w Polsce. Oprócz materiałów uzyskanych w archiwum PAN i placówkach
muzealnych, autorka zamieszcza także wyniki własnych badań, przeprowadzonych
w terenie metodą ankietową.
Oddzielny typ ankiet dotyczył twórców ludowych,
oddzieln:•...zaś uczących się w szkołach artystycznych i innych szkołach zawodowych.
Ponaclto Ganckaja wykorzystała bogatą polską literaturę z zakresu polskiej sztuki
ludowej do roku 1968 włącznie.
W oparciu o rodzaj tworzywa, którym ludowy artysta kształtuje formę nadając
jej właściwą treść znaczeniową, autorka konstruuje następujące
rozdziały. I tak:
1: Cerami ka: 2. Artystyczna obróbka metalu; 3. Tkactwo; 4. Hafciarstwo. Wyroby
z wełny. Płótno drukowane; 5. Wyroby futrzarskie i ze skóry; 6. Wyroby z papieru,
3 Op. cit., S. 39
4 R. Markowski,
Folklor
i folkloryzm,
"Współczesność",
3(308):
sztuka lur/owa się oplaca?, "Współczesność",
nr 24(329): 1970.
5 A. Jackowski,
Funkcje sztuki ludowej i twórczości niezawodowej
Trarlycja i wspó1czesność, Warszawa 1970, przypis 13, S. 174.

1970; M. Jaworski,

Czy

w naszej kulturze.

(W:)

272

Recenzje,

przeglądy

wydawnictw

i czasopism

słomy i piór; 7. Wyroby z ciasta, sera, cukru i wosku; 8. Artystyczna obróbka
drewna; 9. Ludowe malarstwo.
Rozdziały te poprzedziła Ganckaja wstępem, w którym zajęła się ogólnym scharakteryzowaniem
funkcji, jaką pełniła sztuka ludowa w wiejskich społecznościach
okresu przeduwłaszczeniowego.
We wstępie też nakreśliła w historycznym ujęciu
zmiany zainteresowań polską sztuką ludową, wskazując przy tym na szczególnie pozytywny klimat dla tego zjawiska w powojennej
socjalistycznej
rzeczywistości.
Autorka wydobyła przy tym postacie zasłużonych entuzjastów i etnografów. którzy
walnie przyczynili się sprawie popularyzacji i badań polskiej sztuki ludowej. Dodać
by jeszcze może należało chociażby dwa nazwiska: J. Orynżyny i T. Modzelewskiej,
które uszły uwadze autorki.
Wewnętrzny układ rozdziałów zachowuje mniej więcej jednolitą konstrukcję,
przez co uzyskuje autorka dużą przejrzystość wykładu. Daje więc na wstępie historyczny rys zagadnienia, następnie omawia techniki wyrobu, po czym pn~echodzi do
regionalizacji, w której zwraca szczególną uwagę na charakterystyczne podobieństwa
i różnice w formie, ornamentyce
i kompozycji. Lokalne odrębności polskiej sztuki
ludowej noszą piętno historycznych okresów rozwojowych poszczególnych regionów.
To z kolei, jak słusznie zauważa Ganckaja, stwarza trudności w wykreśleniu chronologicznej granicy "dla porównania chociażby zasadniczych postaci sztuki ludowej,
a bez tego trudno dokonać rozmieszczenia regionalnego pod względem całokształtu
cech lokalnych" (s. 169). Niemniej należy podkreślić, że autorka starała się poszczególne zjawiska sztuki dokumentować w czasie ich powstania i zaniku.
Charakteryzując
ośrodki ludowej wytwórczości, autorka zwraca uwagę na stopień ich żywotności oraz kierunek ich dalszego rozwoju.
Dużo miejsca poświęca współczesnym reprezentantom
artystycznych
tradycji
wiejskich, akcentując przy tym ich współpracę z instytucjami
opiekującymi się
sztuką ludową. Zwraca też uwagę na zmianę użytkownika wytworów ludowych,
którym nieomal wyłącznie stał się mieszkaniec miasta.
Słusznie podkreśla
Ganckaja
wpływ wierzeń i obrzędów na powstawanie
określonych elementów zdobniczych i samych wytworów (koło słoneczne, gwiazda,
pieczywo obrzędowe, pisanki itp.) Ale, jak sądzę, niedostateczna jest jeszcze baza
materiałowa, by bez zastrzeżeń przyjmować tego typu wyjaśnienia, że np. szparogi
wykształciły się pod wpływem kultu konia i ptaka. A może· to tylko funkcja skrzyżowanych wiatrownic narzuciła pewien sposób ich zakończenia? Można by mieć
również zastrzeżenia odnośnie do innych jednoznacznych sformułowań (np. pochodzenie haftu snutkowego w Wielkopolsce z renesansu), ale należy pamiętać, że
autorka opierając się głównie na polskich opracowaniach, nie była w stanie odróżnić
faktów bezspornych od wątpliwych. Natomiast pominięcie obszernej gałęzi Wytwórstwa ludowego, jakim jest plecionkarstwo, stanowi pewną lukę w tym opracowaniu.
\V zakończeniu autorka skoncentrowała
się na dwóch ogólnych aspektach polskiej plastyki ludowej. Jeden dotyczy etnograficznej strony zagadnienia: regionalizacji ornamentyki, kompozycji oraz wzajemnych powiązań kulturowych z innymi
narodami Europy; drugi zaś, o charakterze etnosocjologicznym, dotyczy roli tradycji
i znaczenia adaptacji
ludowych motywów zdobniczych dla współczesnej sztuki
dekoracyjno-użytkowej.
Adaptacja ludowych treści nadaje sztuce współczesnej szczególny styl. Jest to
zjawisko, które w dzisiejszych czasach przyjmuje coraz to nowe formy. Ponieważ
przekraczane są tu granice ludowej autentyczności, zjawisko to zwykło się u nas
okl'eślać mianem folkloryzmu.
Studium Olgi A. Ganckiej jest cenną pozycją zarówno dla radzieckiego czytel-

Recenzje, przeglądy

wydawnictw

373

i czasopism

nika, jak i dla nas, bowiem autorce udało się zasadniczo dać syntetyczny obraz polskiej plastyki ludowej w okresie swoistego przesilenia, jakie występuje wskutek
gwałtownych procesów ubranizacyjnych
na wsi współczesnej. Autorka celnie osadziła ową problematykę na szerokim tle współczesnych zjawisk polskiej narodowej
kultury.
Bolesław

Georgij Komarowskij, Pjat tysjacz budd
skwa 1968, ss. 62, nIb 3, ilus!r. 62, nIb 52.

Enku

Januszkiewicz

(Pięć; tysięcy budd Enku). Mo-

Książka Komarowskiego
Pięć tysięcy
budd Enku
jest poświęcona jednemu
z naj wybitniejszych japońskich rzeźbiarzy ludowych. Pamięć po Enku przetrwała
w folklorze po dzień dzisiejszy, a dzieła artysty, znajdowane w róźnych zakątkach
kraju, liczą obecnie ponad 5000 figur. Autor dysponował bogatym materiałem plastycznym, wykorzystał zapiski kronikarskie XVII i XlVIII wieku oraz wcześniejsze
biografie. Artystę i jego twórczość Komarowski staral się przedstawić na tle epoki.
Enku urodził się przypuszczalnie w 1628 r. w rodzinie chłopskiej. Od wczesnej
młodości rzeźbił w drzewie figurki bóstw buddyjskich. Początkowo wiernie naśladował wzory I'eligijne, z czasem wypracował własny styl i dawał osobistą interpretację ideową. Artysta szlak swych wędrówek po Japonii znaczył figurkami, które
pozostawiał chłopom w zamian za nocleg i posiłek. "Świątki" te chłopi umieszczali
na rozstajnych drogach i nad gmbami, przypisywano im siły nadprzyrodzone i wykorzystywano przy wykonywaniu zabiegów magicznych. I tak np. miały one, w przekonaniu chłopów, chronić domostwa przed poźarami. Kiedy zachorowało dziecko
wnoszono do domu ..świątka" i pozostawiano tak długo, póki choroba nie ustąpi.
O ile wyobrażenia bóstw, stojące w świątyniach buddyjskich, posiadały groźne i surowe wyrazy twarzy i były czlowiekowi nieprzystępne, to bóstwa Enku poprzez
swą dobroć i łagodny uśmiech stały się mu bliskie. To zjawisko artystyczne wynikało z roli. jaką religia odgl·.y\vala w utrzymaniu szerokich rzesz ludowych w posłuszeństwie wobec japońskich feudałów. Natomiast lud w swych bóstwach pragnął
widzieć orędowników chłopskich interesów, chciał mieć w nich oparcie i pomoc
\V życiu codziennym.
Twórczość altystyczna Enku jest odzwierciedleniem tych ludowych dążeń.
Enku, prowadząc wędrowny tryb życia, zmuszony był posługiwać się uproszczonym warsztatem tvd)rczym, nie miał czasu i odpowiednich warunków na wstępne
przygotowanie surowca i staranny dobór tworzywa, rzeźbił więc w takim drzewie,
jakie miał pod ręką. stąd duża rozpiętość w wielkościach jego figur: od 3,5 cm do
3,5 m. Niezwykle plodna twórczość i ciągle obcowanie z tworzywem pozwoliły artyście na mistrzowskie opanowanie techniki rzeźbiarskiej i umiejętne wykorzystywanie właściwości tworzywa. Widać to na wielu przykładach, np. na fot. 62 układ
sloi zdecydowanie podkreśla wył'az twarzy postaci. Enku w ciągu jednej nocy potrafil wyrzeźbić n figul" o rozmiarach 40-57 cm. Głównie zajmował się on przedstawianiem bóstw buddyjskich, ale nie brak w jego twórczości przedstawień legendarnych bohaterów, autoporh"etów i obrazów z źycia wsi japońskiej.
Komarowski nie uniknął w pracy błędów, które są wynikiem niewłaściwej interpretacji określonych zagadnień z zakresu sztuki. I tak np. stwierdza on, że ory18 -

Lud,

t. 55, 1971

274

Recenzje,

przeglądy

wydawnictw

i czasopism

ginalna forma, którą stworzyli japońscy rzeźbiarze ludowi, jest wynikiem izolacji,
w której się ta twórczość rozwijała. Tymczasem wiemy, że Enku i jego koledzy
wędrowali niemal po całej Japonii, mieli więc dostęp do świątyń buddyjskich. Nie
można tu mówić o izolacji ich twórczości, natomiast na formę wpływ miały inne
czynniRi, takie jak: wykształcenie
rzeźbiarzy, ich ludowa mentałność, horyzonty
myślowe itp. O tym autor książki nie wspomniał, natomiast słusznie podkreśla, że
zasługi Enku i innych rzeźbiarzy ludowych polegają przede wszystkim na umożliwieniu rzeszom ludowym korzystania na codzień z twórczości plastycznej. Szerokie
zainteresowanie
społeczeństwa
japońskiego sztuką ludową Komarowski tłumaczy
faktem, że nastąpił przesyt licznych ekspozycji sztuki współczesnej (abstrakcyjnej).
Z drugiej strony uważa on, że współczesna twórczość plastyczna jest mało zrozumiała dla przeciętnego człowieka i nie posiada wartości pozytywnych, jest - jak
określa autor sztuką niebytu, niewiary i bezgranicznego pesymizmu, z takiej
sztuki - zdaniem autora - odbiorca nie wynosi żadnych korzyści. Nie miejsce tu
na polemikę z Komarowskim nad wartością sztuki współczesnej, ale tl·.zeba zdecydowanie podkreślić, że negatywna ocena współczesnej plastyki, oparta w dodatku
na przedstawionych argumentach, jest nie do przyjęcia. Mimo tego rodzaju uchybień
praca Komarowskiego posiada duże wartości poznawcze.
Edward

Wanda Telakowska, W kl'ęgu chłopskiej
kultul'Y.
Inwencja
wytWÓ1'czości. Wyd. Nasza Księgarnia,
Wal'szawa 1970.
barwnych 208, fot. wielobarwnych 12.

czesnej

Ozgowicz

ludowa

we współ-

ss. 20:;.

fot. jedno-

W. Telakowska jest entuzjastką
folkloryzacji życia współczesnego nacechowanego autentycznymi rodzimymi tradycjami. W zjawisku tym widzi ważny oręż przeciwko różnym przejawom kosmopolityzacji kultury.
Argumenty uzasadniające
tezę, że unifikacja form plastycznych nie jest zjawiskiem nieuniknionym,
wyłożyła autorka we wzmiankowanej
wyżej pracy. Telakowska pisze z pozycji artysty plastyka o zjawisku określanym dzisiaj w polskiej
etnografii mianem folkloryzmu. Można powiedzieć, że materiał, na którym autorka
oparła swoje wywody stanowi jakoby .faktograficzny materiał "z pierwszej ręki".
Była bowiem Telakowska przez długie lata aktywnie zaangażowana sprawami sztuki
ludowej i jej inspiracji do współczesnej plastyki, piastując w związku z tym ważne
stanowiska w instytucjach, z których w końcu powstał Instytut Wzornictwa Przemysłowego.
Autorka w książce swej starała się ukazać cały mechanizm działania. jaki wykorzystuje się w celu twórczego zaadoptowania do współczesnego wzornictwa przemysłowego tradycyjnych form i zasad sztuki ludowej.
Nawiązywanie do sztuki ludowej przez profesjonalnych artystów daje się zauważyć już od II połowy XIX wieku. Telakowska ukazując w sposób przejrzysty, a zarazem zwarty niektóre przejawy wykorzystywania
ludowych treści plastycznych.
starała się podkreślić zmieniający się stosunek do "wartości zawartych w doświadczeniach ludowego warsztatu" (s. 14). Proces ten przebiegał od zafascynowania ornamentyką, barwnością kolorystycznych
zestawień. aż do sięgania po autentyczne

Recenzje,

przeglądy

wydawnictw

i czasopism

275

pierwiastki ludowego wyrazu, lub jakby to powiedział A. Jackowski: "do gramatyki
języka ludowej sztuki". Dużą zasługą w nowym zinterpretowaniu
sztuki ludowej
pod l«lŁem włączenia jej do współczesnej plastyki dekoracyjno-użytkowej
była działalność takich plastyków-pedagogów, jak W. Jastrzębowskiego, K. Stryjeńskiego oraz
ich uczniów.
Poszukiwania mające na celu wypracowanie właściwego sobie wyrazu plastycznego w nawiązaniu do sztuki ludowej, torowały jednocześnie drogę do szerszej
współpracy zawodowego plastyka z ludowym twórcą. Tym sprawom poświęca Telakowska II i III rozdział.
Dzisiejszy mecenat państwa nad sztuką ludową z jednej strony sprzyja jej rozwojowi, z drugiej zaś intensyfikuje działalność artystycznego wzornictwa na gruncie
tradycji ludowej. Temu drugiemu zjawisku poświęca autorka dalsze siedem rozdziałów swej książki.
Telakowska starała się wykazać między innymi, że dziś właśnie "istnieje
szczególna szansa dla plastyków umiejących korzystać z doświadczeń jeszcze żywego
u nas ludowego rękodzieła" (s. 31). Autorka ilustruje konkretnymi przykładami, jak
wykorzystywanie tradycyjnych chłopskich technik polegających na integracji plastycznej koncepcji z jej realizacją daje doskonałe wyniki we współczesnej działalności artystycznej. Tej zasadzie podporządkowany
jest cały dorobek artystyczny
E. Plutyńskiej, stąd wywodzą się sukcesy M. Bujakowej i K. Szczepanowskiej-Miklaszewskiej w tkackim "ękodziele, hafcie i koronce.
Dalszym etapem rozważań Telakowskiej jest sprawa włączenia ludowej inwencji
do wzornictwa przemysłowego. Problem ten związany jest ściśle z potrzebami masowego odbiorcy. do którego docierają dziś już przede wszystkim wyroby fabryczne.
W procesie wytwarzania określonych wyrobów znalazły zastosowanie ludowe zasady
kompw.ycji formy, które autorka określa jako "zasadę celowości" i "zasadę integracji". Dzięki więc celowej adaptacji, wyrobom fabrycznym nadaje się szczególny styl
i przyn<lleżność, co z kolei powoduje, że uzyskują one społeczną aprobatę, gdyż cechami swymi dadzą się łatwo włączyć w zrozumiały układ odniesień i stereotypów.
Autorka szczegółowo opisuje eksperymenty
prowadzone z zespołami twórców
nad wypracowywaniem właściwych metod. Opisy te mogą stanowić doskonały materiał instruktażowy dla osób kierujących zespołami projektanckimi.
Rozdział ostatni zatytułowała autorka jako: "Możliwości włączenia w procesy
wyŁwórczc inwencji plastycznej dzieci i młodzieży". Można by rzec, iż zagadnienie
to postawiła autorka z konieczności. Zdaje sobie bowiem sprawę z tego, że oryginalna twórczość łudowa przestanie pewnego dnia istnieć, Stawia wobec tego pytanie:
"czy wówczas zniknie szansa uzyskiwania rodzimego charakteru przedmiotów codziennego użytku" (s. 5B). Telakowska każe szukać rodzimości plastycznego wyrazu
w inwencji dzieci i młodzieży. Argumentuje przy tym wynikami przeprowadzonych
eksperymentów. Trudno w tym miejscu zgodzić się z autorką, gdyż wyniki uzyskane
np. na terenie Zakopanego nie mogą być wystarczająco autorytatywne,
zważywszy,
że istnieją tam nadal żywe tradycje sztuki ludowej. Natomiast dzieci z Gdańska wykonywały wzory tak bardzo charakterystyczne
dla miasta portowego: żurawie, okręty, łodzie. Wolno sądzić, że inwencje plastyczne dziecka traktowane być powinny
w płaszczyźnie przeżyć stricte dziecięcych. Natomiast inwencja plastyczna młodzieży
oscyluje raczej także wokół innych wzorów - bardziej kosmopolitycznych niż rodzimych. Wydaje się, że rozwiązania tego problemu należałoby' szukać nie w aspekcie generacji, lecz w układach społeczno-zawodowych,
Książka W. Telakowskiej, pokazując na interesujących przykładach w jaki sposr'lb wykol'Zystuje się dziś inwencje ludowe do wzornictwa przemysłowego, porusza

376

Recenzje,

przeglądy

wydawnictw

i czasopism

problem niezmiernie ważny. Chodzi tu o popularne
dziś zjawisko folkloryzmu,
które wymaga wszechstronnej
analizy. Autorce udało się na wybranych pl'zykładach pokazać, w jaki sposób podłoże tradycyjnej sztuki ludowej wykorzystane zostaje w celu tworzenia narodowych tradycji plastycznych.
Rozważania swoje W. Telakowska zamieściła zaledwie na 65 stronach, przeznaczając więcej miejsca na ilustracje, przez co książka posiada charakter albumu.
Bolesław

Cornel Irime, Marcela Focsa, Romanian
ss. 35 i 148 kart ilustracji.

icons

painted

Januszkiewicz

on glass, Bucharest

1968,

Pod koniec 1969 r., pojawiła się w naszych księgarniach ruchu zagranicznego
niecodzienna i fascynująca
już samym kolorowym wyglądem zewnętrznym albumowa publikacja prezentująca
rumuńskie malarstwo ludowe na szkle. Sto czterdzieści osiem kolorowych reprodukcji, w tym 117 pełnych ujęć, a reszta w postaci
fragmentarycznych
zbliżeń, daje możliwie wyczerpujący obraz pięciu głównych rejonów i ich ważniejszych ośrodków wytwórczości kultowych obrazów na szkle,
z których naj starsze pochodzą z połowy XVIII w., najnowsze z wczesnych lat XX w.,
tj. z okresu, kiedy ośrodki te były jeszcze aktywne, zwłaszcza w niektól'ych l'ejonach
Transylwanii i Bukowiny, Wytwarzane po wsiach, sprzedawane były następnie przez
wędrownych handlarzy w innych miejscowościach i na targach miejskich, o czym
świadczą nawet osiemnasto i dziewiętnastowieczne
litografie znanych mistrzów. Np.
Franz Neuhauser w swej grafice z 1819 r. znajdującej
się w zbiorach muzeum
w Brukenthal przedstawia targ transylwański, zapewne w Sibiu oraz sprzedającego,
który na swym straganie ma rozwieszone ikony. Kultowe obrazy na szkle najdłużej
zachowały się we wsiach, gdzie były kościoły, a więc w Transylwanii. północnej
Oltenii, Muntenii i Mołdawii. Ich wytwórczość łączy się z rozwojem podobnych
ośrodków w innych krajach, zwłaszcza w Czechach i Austrii, skąd dotarły tutaj różne umiejętności techniczne oraz zastosowanie do tego celu luster. Wprawdzie trudno
to udokumentować wcześniejszymi materiałami niż z połowy XVIII w., lecz na ich
podstawie widać, że były wynikiem inspiracji starszych ikon, jeszcze siedemnastowiecznych, tzw. "miracle". Rumuńska wytwórczość tego typu rozpoczyna się w drugiej połowie XlVIII w., a późniejsze lata przydają jej coraz to więcej detali. Prymitywne manufaktury
szkła (glajarii)
zaczynają się tu rozwijać w XVI w.. np.
w Risnov w południowej Transylwanii, a z czasem ich ilość wzrasta w różnych rejonach. Powstanie drukarni w XVI w. daje impuls dla drzeworytniczej
ilustracji
książkowej. Wiele z nich powstaje właśnie na wsi. Jest całkiem możliwe, że tych
technik uczono się w Czechach, Morawach, Słowacji, dokąd udawano się dla zdobycia wiedzy, lub skąd w swych wędrówkach po świecie docierano do Transylwanii.
Technika malowania
na szkle była wykorzystywana
przy tworzeniu wotywnych
obrazów po klasztorach. Włączenie Transylwanii w 1699 r. do państwa Habsburgów
mialo podwójny wpływ na kulturalny rozwój rumuńskich prowincji. Przede wszystkim pozyskano znaczne już osiągnięcia i postęp państw Europy środlwwej.

Recenzje,

przeglądy

wydawnictw

i czasopism

277

Rozwijająca się w XVIII w. umiejętność malowania na szkle w rejonie Tran-'
sylwanii eks;>anduje z czasem na Bukowinę
inne tereny, gdyż coraz bardzie.i
zwiększa się zapotrzebowanie na tego rodzaju wytwory. Obrazy te. które były początkowo tylko elementem kultowym, później coraz więcej zaczęli kupować wieś-"
niacy dla przyozdobienia wnętrz mieszkalnych. Równolegle rozwija się moda na
zdobienie' ścian malowaną ceramiką, tj. garnuszkami, talerzami itp.
Rumuńskie ikony na szkle charakteryzują
się swoistą specyfiką, która w początkowym stadium wyrażała się schematyczną kompozycją i umiarem w kolorystyce oraz prezentowanej treści. Natómiast późniejsze, dziewiętnastowieczne
obrazy
malowane według patronów, utl'zymane były w narratorskim i dekoratorskim stylu.
Ikon.v dwudziestowieczne wykazują dekadentyzm, znawstwo anatomii i perspektywy.
Większość obrazów jest niedatowana, a najstarsze posiadają daty z XVIIIw.
i pochodzą z ośrodków, które już zaginęły bezpowrotnie. Jednym z najstarszych
była Nicula koło Cluj. Znajdował się tutaj klasztor z cudownym obrazem Matki
Boskiej, który powielano dla hcznych pielgrzymów. Miejscowi twórcy często podróżowali do Mołdawii i Wołochii oraz do Banatu i w rejony Cisy. Nie sygnowali
ani nie datowali swoich prac; najstarsza z nich pochodzi z 1802 r. Znane są natomiast niektóre nazwiska twórców z końca XIX i początku XX w., a wśród nich
jednej kobiety. Obraźnicy z Niculi pracowali zespołami rozdzielając pracę między
siebie: jeden znaczył kontur, drugi opisywał, trzeci malował złotem, inny nakładał
resztę kolorów. Obok postaci świętych o prostej kompozycji, na drugim planie
wprowadzano elementy geometryczne, roślinne, architektoniczne
etc. Kolorystyka
obrazów była oliwkowo-zielona, brązowa, żółta, ochra, niebiesl<a, a tematyka skupiała się głównie na postaci Matki Boskiej. Przeciętne wymiary ikon wynosiły
30>:25

ćm.

Drugim znanym ośrodkiem był Maramures podobny w stylu do Niculi, a rozmący się kolorystycznie; dominowała tu barwa czarna i ciemnoczerwona. Najstarsza
jego ikona pochodzi z 1729 r. Poza tym były także centra w okolicy Brasow - okręg
Schei, Sebes - Alba i inne. W XIX w. najważniejszym
ośrodkiem był Fagaras,
którego twórcy sygnowali i datowali swoje prace.
Głównym materiałem używanym przez malarzy ikon było szkło, farby i drewno
na oprawę. Farby rozrabiano klejem i alkoholem lub olejem i terpentyną. Na kontury używano koloru czarnego, czerwonego, żółtego, zielonego, białego, ceglastego,
karminu, brązu, srebra. Postacie pierwszoplanowe malowano z wzorca lub z patronu, natomiast w tle umieszczano dowolne elementy zdobnicze, albo treści zaczerpnięte nierzadko z życia wsi lub historii. Do opisów używano cyrylicy, latynicy lub
liter greckich; popełniano przy tym błędy, gdyż twórcy byli niepiśmienni. Na treść
ikon składała się postać Matki Boskiej, Chrystusa lub wyjątki z Apokalipsy oraz
postacie świętych patronów, którzy strzegli od plag i nieszczęść, jak św. Haralambios, przynosili szczęście, jak św. Mikołaj, ochraniali żywy inwentarz, jak św. Jan
i Jerzy. Niektóre postacie świętych wiązano z pomyślnością w odpowiedniej porze
roku, i tak: św. Jerzego - z wiosną, Matkę Boską ~ z latem, św. Demetriusa z jesienią, św. Mikołaja - z zimą. Mniej popularnym tematem był Adam i Ewa
stojący obok drzewa, stylizowanego niekiedy na wzór perskich miniatur. Przedstawiane postacie były proste i naiwne w ujęciu.
Największe zbiOl'y ikon na szkle posiada muzeum w Sibiu, gdzie ich liczba dochodzi do 4000 okazów. Ale i inne kolekcje, np. w Cluj posiadają niemały zestaw.
Książka zawiera reprodukcje najbardziej reprezentatywnych
ikon. Na ich przykładzie widać, jak rozwijały się lokalne tradycje, style, techniki i koncepcje. Pre-

278

Recenzje, przeglądy

wydawnictw

i czasopism

zentując obrazy z pięciu różnych rejonów potraktowanych
oddzielnie, do każdego
rozdziału wprowadzono tytułowe karty zawierające kolorowe miniatury ich treści.
Układ i oprawa graficzna na wysokim poziomie. Na końcu znajduje się równieL
naj ważniejsza bibliografia przedmiotu oraz spis eksponatów z zaznaczeniem. z jakich pochodzą zbiorów.

Florea Bobu Florescu, Paul Petrescu, Paul H. Stahl, Arta
Bucuresti 1969, ss. 250.

Barbara

Bazielich

populara

de pe Valea

Bistritei.

W serii studiów etnograficznych
nad sztuką ludową sekcji Instytutu Historii
Sztuki Akademii Socjalistycznej Republiki Rumuńskiej ukazała się kolejna publikacja, która poświęcona jest sztuce ludowej wsi Bystrzyca. Zawiera ona wyniki badań, jakie przeprowadzono w 1952 r. W rejonie Bicaz, nad jeziorem o tej samej
nazwie, leżącym w Karpatach Wschodnich, przystąpiono w tym czasie do budowy
ośrodka hydroenergetycznego i w związku z następującymi zmianami, będącymi konsekwencją tego faktu, sekcja sztuki ludowej wspomnianego Instytutu postanowiła
przeprowadzić badania nad ginącymi formami ludowego zdobnictwa. Do tego celu
wybrano Bystrzycę, wieś o starych tradycjach, leżącą na uboczu, dokąd przez długie
lata nie docierały obce wpływy. Dopiero po ostatniej wojnie zmiana ekonomicznych
warunków wpłynęła nie tylko na wzbogacenie się miejscowej ludności, ale również
na przeobrażenia pod względem kulturowym. Niemniej pewne formy i treści tradycyjne nie zaginęły zupełnie. Dostosowane do wymogów współczesnego życia, zachowały swoją charakterystyczną
typologię i specyfikę wypływające z geograficznych
warunków górskiego obszaru.
Jej to właśnie swą uwagę poświęcili poszczególni autorzy, co wpłynęło w pewnym sensie na schematyczność ujęcia przekazywanych treści. W opracowaniu przedstawiono tylko wybrane zagadnienia, które z kolei składają się na sześć odrębnych
rozdziałów. Poza krótkim wstępem, całość zapoczątkowuje omówienie architektury.
Okazuje się ona nader jednolita; wyraża się to zarówno w materiale technicznym,
jak i konstrukcji, których dobór uzależniony jest od stanu majątkowego właścicieli.
Podstawowym typem jest dom jedno- lub parownętrzny
powtarzający się w starszym i nowszym budownictwie. Autor podaje tu różne ich przykłady, a także elementy zdobnicze, jak wykończenia szczytów, listwy, kolumny, obudowy ganków.
Wspomina też po krótce o budynkach gospodarczych, studniach, oparkanieniach, bramach. Równolegle omawiane są szczegóły architektoniczne,
tj. fundamenty, ściany,
rzut poziomy, elewacja, dach oraz ich materiał konstrukcyjny.
Rozdział poświęcony wnętrzom mieszkalnym podaje przykłady rozplanowania
w zależności od typu domu, a dalej sprzęty składające się na jego wyposażenie i ich
formy. Sporo uwagi poświęcono tu ognisku i budowie pieca.
Kolejny proces od uprawy do obróbki jest tematem rozdziału o tekstyliach.
Omówiono w nim technikę przygotowania przędziwa i tkania oraz gatunki tkanin
i ewolucję kompozycji ornamentacyjnej.
Na własny użytek wyrabiano płótna lniane,
lniano-bawełniane
i tkaniny wełniane, które znalazły zastosowanie nie tylko w zdobnictwie wnętrza, ale głównie do szycia ubiorów tradycyjnych.
Ubiory te, będące

Recenzje,

przeglądy

wydawnictw

279

t czasopism

tematem następnego rozdziału, użytkowane są po dzień dzisiejszy. Występują tu
trzy jego formy, tj. uroczystościowa typu mołdawskiego, uroczystościowa typu transylwańskiego i robocza z tkanin samodziałowych lub fabrycznych. Garderoba szyta
z płótna, zwłaszcza koszule, jest bogato zdobiona haftem. Dekoracyjności
dodają
również pasiaste tkaniny wełniane i krajki, a także wyszywane czy aplikowane kożuszki.
Uzupełnieniem ubioru są różne metalowe ozdoby, jak spinki, pierścionki, klamry. Omówieniem ich techniki wykonania oraz form, również i innych spotykanych
w codziennym użytku, zajmuje się następny rozdział. Za pomocą odlewniczych form
powstają też dzwonki, siekierki, wagi, natomiast kraty, zamki, świeczniki, ozdoby
dachowe są przykład~m kowalskiego kunsztu, a wyroby z rogu, jak prochownice,
rożki - wynikiem działania twórców wyspecjalizowanych
w tym właśnie zakresie.
Na skutek stalego jes7;cze zapotrzebowania
żyje nadal produkcja garncarska.
Autor tego rozdziału osobno porusza techniczną
stronę produkcji
warsztatowej,
a osobno formy naczyń i ich zdobnictwo.
Jak na opracowanie z zakresu sztuki ludowej, książka zawiera zbyt dużo opisów technicznych i konstrukcyjno
formalnych. Mało natomiast poświęcono w niej
uwagi analizie artystycznej
i narastającym
w tym względzie zmianom. Zawarta
w niej treść, poszerzona o inne jeszcze dziedziny z zakresu kultury ludowej, a metodologicznie powiązana w zamkniętą całość, bardziej nadaje się na monografię.
Niemniej opracowanie jest o tyle wartościowe, że przydatne do cełów porównawczych i konfrontowania
wyników z badań przeprowadzonych
w innych regionach.
Traktować je można materiałowo. Na końcu znajduje się spis twórców ludowych
i skrót w języku francuskim.
Barbara

Jacek Olędzki, Sztuka Kurpiów.
ków 1970, ss. 77 -+ 3 nłb., Bustr. 150.

Wyd. Ossolineum,

Bazielich

Wrocław-Warszawa-Kra-

Duchowe przeżycia ludu i jego rozmiary określa naj pewniej twórczość artystyczna. Album Jacka Olędzkiego jest poświęcony ludowej twórczości plastycznej
Kurpiów. Autor najwięcej uwagi poświęcii nie artystom, którzy tworzyli prace
o śmiałych kompozycjach i oryginalnych
rozwiązaniach
formalnych,
lecz przede
wszystkim ukazał tlo histOl'yczne, stosunki społeczno-polityczne
i gospodarcze oraz
religijne w okresie trzech stuleci istnienia Kurpiów. Zagadnienia te jednak nie zostaly powiązane z tematem pracy.
We wstępie autor wiele uwagi poświęcił warunkom bytowym ludu i jego perspektywom, natomiast unikał zagadnień dotyczących twórczości artystycznej.
Na
s. l;~ został podany zaki'es tematyczny albumu, a mianowicie: "W pracy tej chciałbym mówić o kulturze artystycznej Kurpiów, zbliżyć czytelnika do osiągnięć artystycznych tej grupy".
Należaloby więc sądzić, że książka zawiera wszystkie przejawy życia artystycznego Kurpiów, tymczasem omówiono tu wyłącznie plastykę ludową. W rozdziale
poświęconemu osobowości grupy znalazły się zagadnienia społeczno-polityczne
i gospodarcze oraz religijne, ukazane w przekroju historycznym, a w podrozdziale dotyczącym cech estetycznych Kurpiów omówiono różnice w odczuciach estetycznych

280

Recenzje,

przeglądy

wydawnictw

i czasop'ism

ludzi starych i młodych, przeżycia duchowe i stosunek ludu do zjawisk przyrody,
ukształtowania
terenu, ptaków, owadów, budowy fizycznej człowieka. Natomiast
nie ma tu informacji dotyczących zagadnień związanych z wartościowaniem i odczuciami emocjonalnymi
ludu w stosunku do dziel ludowych. W rozdziale poświęconemu umiejętnościom
ludu autor powraca do omawianych
wcześniej zagadnień gospodarczych i społeczno-politycznych
oraz wiele uwagi poświęca osobowości Kurpiów, a więc tematom, które powinny znaleźć się w poprzednim
rozdziale. Tu zaś brak jest takich podstawowych
zagadnieó, jak np. surowiec,
technika wykonania, znajomość właściwości tworzywa, umiejętności jego obróbki
itp. Ustawienie w książce kolejności poszczególnych dyscyplin sztuki ludowej nie
znajduje uzasadnienia tymbardziej, że jest to praca populal'no)1aukowa. Takie więc
zmiany, jak włączenie pisankarstwa do dzialu malarstwa. czy pominięcie - w dziale
dotyczącym al"Chitektury - budownictwa
sakralnego, wykl'zywiają i tak nie najlepiej ukazany czytelnikowi obraz plastycznej twórczości ludowej Kurpiów.
W zakończeniu pracy autor stwierdza, że "Powszechność w najszerszym tego
słowa znaczeniu - to główna cecha tradycyjnej sztuki ludowej. w tym również
sztuki Kurpiów" (s. 64). Po pierwsze - nie jest prawdą, że powszechność stanowi
o sztuce ludowej tradycyjnej, a w żadnym razie nie jest jej główną cechą. Po drugie - autor nie wymienił innych jeszcze cech. które o wiele pewniej charakteryzują odrębność ludowej twórczości od sztuki elitarnej, co w konsekwencji musi nieuchronnie prowadzić w błąd czytelnika, nie posiadającego w lej problematyce bliższego rozeznania.
W wielu przypadkach mamy do czynienia z niedomówieniami i zaprzeczeniami,
a mianowicie: "Wszystkie te cechy światopoglądu artystycznego utrwalone zostaly
w fenomenie sztuki, która w najbliższym otoczeniu osadnictwa szlacheckiego, folwarcznego, nie miala jakichkolwiek analogii. Sztuka Kurpiów nawiązuje jednak nieraz w sposób zaskakujący do rozmaitych doświadczeń artystycznych człowieka z innych układów
społecznych,
odrębnych
zasadniczo
doświadczeń
stylistycznych"
(s. 64).

Twierdzenie autora, że sztuka Kurpiów wyrażala głębokie treści ideowe i społeczne, nie ma powiązania z przedstawionym materialem artystycznym. Jeśli chodzi
o ilustracje, to cechuje je przypadkowy dobór tematyczny, w wielu fotografiach
brak poprawnej kompozycji, fotografie 1 i 150 są symbolem bliżej nie zrozumiałym,
a fotografie: 6, 7, 8, 9, 13, 46, 141, 145, 147 i 148 nie mają nic wspólnego z tematem
pracy. Sięganie do sztuki włoskiej (fot. 68) nie miało sensu.
Sztuka Kurpiów z tekstem zawilym i w dużej mierze nie dotyczącym tematu
książki oraz z niewłaściwie dobranym zestawem fotografii nie tylko nie zbliży czytelnika do wartościowej
sztuki ludowej Kurpiów, ale co gorsze da mu
w wielu wypadkach obraz fałszywy. Szkoda, że Wydawnictwo Ossolineum nie zadbało o lepsze przygotowanie do druku Sztuki Kurpiów.
Tego ma prawo żądać czytelnik i należy się także wielu pokoleniom artystów ludowych Kurpiowszczyzny.
którym prof. Anna Kutrzeba-Pojnawwa
określiła miejsce wyjątkowe i jedno z najważniejszych w rozwoju polskiej sztuki ludowej.
Edward

Ozgowicz

Recenzje. przeglądy

wydawnictw

i czasopism

281

Barbara Bazielich, Barwne wyszycia na płótnie u górali karpackich
(Ze zbiorów Muzeum Górnośląskiego w Bytomiu). "Rocznik Muzeum Górnośląskiego w Bytomiu. Etnografia", zesz. 4, Bytom 1970, ss. 145, tabl. 35.
Barbara Bazielich od lat przeszło dwudziestu prowadzi badania nad haftami
zdobiącymi plócienne ubiory ludowe. Zainteresowania
jej objęły region łowicki,
opoczyński, kielecki, rzeszowski, białostocki, sądecki, nadto Podhale, Śląsk Cieszyński, Garn.>' i Dolny. Poza granicami kraju autorka przeprowadziła
badania na obszarze Jugosławii (Chorwacja. Słowenia, Bośnia-Hercegowina,
Serbia i Macedonia)
ol'az zapoznała się ze zbiorami etnograficznymi
w muzeach Kijowa, Pragi, Budapesztu, Sofii i Bukaresztu.
Zebrany materiał omówiła Barbara Bazielich w kilku pracach, każdorazowo
poświęcając wiele uwagi wnikliwej analizie technicznej opisywanych wyszyć. Technice wykonania poświęcila odrębną publikację ("Polska Sztuka Ludowa" 1963 nr 2),
w któl'ej podkreśliła, że dopiero dokładny opis i systematyka sposobów wykonania
haftów pozwalają na pewne wnioski odnoszące się do chronologii i ewolucji określonego typu wyszyć, a także wpływają na lepsze poznanie ornamentyki oraz wpływów
działających na badane ośrodki twórcze. Słuszność tego twierdzenia
uzasadniła
w odrębnej publikacji dotyczącej techniki wykonania śląskich haftów krzyżykowych.
Dalszym etapem badań była odpowiedź na pytanie, zawarte w omawianej tutaj
pracy. czy i w jakim stopniu istnieją związki oraz podobieństwa barwnych haftów
mieszkańców Karpat, Gór Dynarskich, Bałkańskich i Rodopów? Odpowiedź ta rzuciłaby nowe światło na powiązania kulturowe
wymienionych
regionów. Równocześnie, może znalazłby rozwiązanie interesujący autorkę problem "czy tradycyjne
hafty ludowe Słowian mają swoiste, sobie tylko właściwe cechy i czy pewne, uważane za najstarsze techniki wykonania haftów zostały przez Słowian przejęte dopiero w okresie ich wzajemnego różnicowania się od innych plemion, np. pasterskich ?". Zagadnieniami tymi w okresie międzywojennym
zajmowali się Agnieszka
i Tadeusz Dobrowolscy, którzy rozpatrując
genezę krzyżykowego haftu śląskiego·
uwypuklili rolę wpływów migracji wołoskich na ten haft '.
Dla Bazielich materiałem wyjściowym do badań stała się kolekcja haftów zgromadzona w łatach międzywojennych w katowickim Muzeum Śląskim i pochodząca
z terenu Śłąska oraz obszarów Podola, Pokucia, Huculszczyzny, Wołynia i Polesia.
a ponadto zbiory haftów z Ukrainy Karpackiej, znajdujące się obecnie w Muzeum
Górnośląskim w Bytomiu. Szczegółowemu opisowi tej drugiej grupy eksponatów oraz
danym o miejscu i czasie ich pochodzenia, rodzaju tkaniny stanowiącej tło, niciach,
typie techniki wykonania, charakterze ornamentów, układzie kompozycyjnym oraz
kolol'.vstyce poświęca autorka drugi rozdział swej pracy.
W rozdziale pierwszym pl. Ludowe wyszycia na płótnie z terenu Karpat, GÓ?"
Dynarskich, Bałkańskich
i Rodopów daje ona przegląd haftów tych regionów, w zakończeniu formułując wnioski odnoszące się do wspomnianego na wstępie pytania.
Obszerny materiał opracowany jest bardzo wyczerpująco według trzech podstawowych kryteriów: surowca, rodzajów technik hafciarskich oraz budowy ornamentów. Posuwając się od zachodu na południowy wschód autorka rozpoczyna przegląd od naj starszych haftów Beskidu Śląskiego, omawia kolejno hafty z terenu rzeszowskiego i przemyskiego oraz zazębiające się z nimi wyszycia z .południowej, górzystej części Ukrainy, dalej przedstawia wyszycia z Moraw oraz Słowacji i prze1 T.
Sląskic".
W(}(l.:tn:ie

Dobrowolski.
Tradycje
woloskie
w kulturze
artystycznej
górali
"ląskich.
R. 7: 19~1'~2. zesz. 2. s. 86-114;
A. i T. Dobrowolscy,
Strój, haft i koronka
.':;lqskim.
Krakóvl 193(-).

"Zaranie'
w woje-

282

Recenzje,

przeglądy

wydawnictw

i czasopism

chodzi w rejony Węgier; poświęca wreszcie sporo miejsca haftom z terenu Rumunii.
Jugosławii i Bułgarii.
Przegląd ten pozwala na sformułowanie
pewnych twierdzeń. a mianowicie:
1) na całym zbadanym terenie hafty są podstawową formą zdobienia stroju regionalnego, znaną od czasów bardzo dawnych, tj. zapewnie wcześniejszych niż to poświadczają zachowane okazy z XIV i X:V wieku; 2) w całym łuku Kał'pat i Górach
Dynarskich, Bałkańskich oraz Rodopach powtarza się występowanie dwóch technik
typu liczonego: ściegów półkrzyżykowych
i krzyżykowych oraz ściegów plaski ch ;
3) przeważający
typ techniki liczonej narzuca geometryczny charakter
motywów
(romby, trójkąty, prostokąty, kwadraty, krzyże, gwiazdy), występujących
w pasowych układach kompozycjnych;
4) hafty starsze są jedno-, dwu- lub lrzybarwne
w kolorach: czarnym, brązowym, różowym, żółtym, zielonym i granatowym, a wprowadzenie w wyszyciach nici złotych i błyskotek jest wynikiem wpływów tureckich:
5) materiałem, na którym haftowano, było płótno samodziałowe, przy czym zdobieniu podlegały przeważnie koszule, chusty nagłowne i ręczniki; nici używano własnoręcznie przędzonych.
Są oczywiście i pewne różnice. W Karpatach na zachód od linii Wisłoku i Sanu
ornamenty "hafciarskie rozmieszcza się wąskimi pasami, a na pozostałych obszarach
Karpat, Gór Dynarskich, Bałkańskich i Ropodów szerokimi płaszczyznami. Wąskie
pasy ornamentacyjne
biegną przede wszystkim wzdłuż krawędzi i szwów odzieży,
a szerokie płaszczyzny ornamentacyjn2
pokrywają
np. cały pl'zyramek, rękawy.
przody koszul. Odstępstwa są tylko nieliczne.
Ponieważ omawiane, barwne wyszycia 'na płótnie występują w zwartym zasięgu
na wspomnianych
wyżej obszarach górskich, odznaczających się niegdyś charakterystycznym rodzajem gospodarki, a nie spotyka się l"aczej takich wyszyć np. u Słowian zamieszkujących
obszary nizinne, można stwierdzić, że wiążą się one z gospodarką pasterską i mają wspólną tradycję. Zaznaczyć jednak wypada, że haftów
tego rodzaju nie notuje się na terenie Sudetów ani Gór Czeskich. Ostateczną granicę zachodnią ich zasięgu jest Brama Morawska.
Na zakończenie jeszcze parę słów o drugiej części pracy, zawierającej
aneks
oraz 35 tablic z fotografiami. W aneksie umieszczono opisy technik wykonania oraz
sposoby zastosowania 32 ściegów hafciarskich, występujących
w omawianych haftach. Jest to bardzo cenne. Jak wspomina autorka, "opisy dotyczą tylko tych ściegów, których nie można znaleźć w poręcznikach hafciarskich". Takie stanowisko nie
wydaje się słuszne. Skoro autorka decyduje się na wykaz ściegów użytych w badanych haftach, to należałoby opisać wszystkie ściegi jednakową metodą nie ods.vlając
czytelnika do informacji rozproszonych w podręcznikach hafciarskich, zwłaszcza, że
jak sama wspomina, opisy ściegów zawarte w pracach popularnych są niezbyt precyzyjne lub nawet mylne.
Wyrazić też należy żal, że znane trudności wydawnicze w Polsce uniemożliwiły
zamieszczenie barwnych fotografii, osłabiając wartość dokumentalną
pracy i ograniczając
możliwość
pokazania
piękna
kolorowych
wyszyć. Natomiast
zawarte
w pracy ujęcia fotograficzne wyszyć z prawej i lewej strony materiału ułatwiają
analizę niektórych technik i są godne zalecenia w innych publikacjach o raftach.
W ocenie końcowej stwierdzić należy, że praca Barbary Bazielich, zawierająca
wnikliwą analizę zebranego materiału porównawczego jest cenną pozycją w studiach
nad haftami ludowymi, wzbogacając nader skąpą literaturę na ten temat.
Na szczególne uznanie zasługuje metoda autorki wszechstronnego
przedstawienia całokształtu zagadnień związanych z określonym typem haftów.
Zofia

Grodecka

Recen!je,

przeglądy

wydawnictw

Josef Vai'eka, VetTne mlyny na Morave
Pruce Slovackeho Muzea - Uhersk6 Hradiste

i czasopism

Slezsku. Kultura
a tradice
1967, ss. 85, fotografii 26.

a ve

283
8,

Gwałtowny rozwój przemysłu w drugiej połowie XIX i w XX wieku spowodował m. h. upadek wielu gałęzi łudowego przemysłu oraz zanikanie związanych
z nim rozmaitych mechanizmów i urządzeń technicznych. Wśród nich znalazły się
również i młyny wietrzne - wiatraki służące do przerobu ziarna zbożowego na
mąkę, kaszę i inne produkty spożywcźe. Szybki zanik tych obiektów po pierwszej
wojnie światowej na terenie Czechosłowacji spowodował, że zainteresowali się nim
,~tnografowie. W latach 1922-1932 publikowali oni na łamach czasopisma "Ceski
lid" fotografie i krótkie opisy wiatraków z różnych regionów Czechosłowacji, zwracając uwagę na ich walory zabytkowe i krajobrazowe. Dokładniejsze badania etnograficzne nad wiatrakami podjęli po drugiej wojnie światowej V. Burian i J. Vai'eka. W wielu artykułach, zamieszczonych w czeskich czasopismach regionalnych
i etnograficznych autorzy ci, oprócz opisów nielicznych już zachowanych na terenie
Czechosłowacji wiatraków, wskazywali również na szeroki wachlarz zagadnień historyczno-etnograficznych.
które wiążąc się z tymi obiektami, wymagają szczegółowszego opracowania.
Omawianą tutaj książkę J. Vai'eki poprzedziło wydanie pracy V. Buriana również pt. Vetrne mlyny na Morave a ve Slezsku, Olomouc 1965. Opracowanie to
o charakterze źródłowo-materiałowym
zawiera alfabetyczne zestawienie 666 miejscowości, w których stwierdzono występowanie wiatraków. Przy każdym wyszczególnionym obiekcie podano krótki opis, uwzględniający typ wiatraka, jego lokalizację,
datę budoWy i ewentualnie zniszczenia oraz dane źródłowe i bibliograficzne. Załączona do pracy mapa przedstawia lokalizację przestrzenną wiatraków, z której wynika, że największe ich skupiska występowały na Morawach i na Śląsku, zaś na
pozostałych obszarach Czechosłowacji obiekty te należały do rzadkości.
Recenzowana praca J. Vai'eki jest podsumowaniem dotychczasowych wyników
badań historyczno-etnograficznych
nad problematyką
związaną z wiatrakami.
Dotyczy ona głównie Mol'aw i Śląska, jednakże w. szerokim zakresie uwzględnia materiały porównawcze nie tylko z pozostałych terenów Czechosłowacji, lecz całej
Europy. W pracy, składającej się z 5-ciu krótkich rozdziałów, autor przedstawia kolejno historię wiatraków, przeprowadza ich typologię, analizuje konstrukcję i urządzenia obiektów (z XVIII-XX
wieku) zachowanych na Morawach i na Śląsku, zajmuje się budowniczymi wiatraków oraz sytuacją ekonomiczno-społeczną
młynarzy.
Omawianie tych zagadnień poprzedza J. Vai'eka skrupulatnym
zestawieniem istniejących w dotychczasowej
literaturze
poglądów
na temat
genezy i typologii
wiatraków
oraz historii ich rozprzestrzenienia
się w Europie. Analizując
na
tym tle historię
wiatI'aków
w Czechosłowacji
stwierdza
on, że przebiegala
ona podobnie jak i na pozostałych obszarach Europy. Pierwsze z nich pojawiają
się w Czechach w XIII wieku (1277 r.). W okresie średniowiecza
budowali je
feudalowie (klasztory, właściciele ziemscy, miasta) zaś w XVIII i XIX w. gminy
wiejskie oraz młynarze. Największy pod względem ilościowym rozkwit wiatraków
przypada na drugą połowę XVIII wieku oraz na wiek XIX. Zakładano je wszędzie
tam, gdzie występowaly nieodpowiednie warunki hydrograficzne
dla napędu młynów wodnych. Wśród występujących
na terenie Czechosłowacji wiatraków
wyróżnia autor trzy ich typy: 1) wiatraki słupowe, powszechnie zwane koźlakami, których drewniany budynek wraz ze skrzydłami obraca się wokół nieruchomej osi
w kierunku wiejącego wiatru; 2) wiatraki holenderskie, w których obraca się tylko
dach wraz ze skrzydłami; 3) pomijane w dotychczasowej typologii przez badaczy

284

Recenzje,

pr.zeg/ądy

wydawnictw

i czasopism

male wiatraczki obracalne i nieobracalne. Najstarszym, datowanym od XIII w., a zarazem najczęściej spotykanym typem wiatraków na omawianych terenach są drewniane wiatraki słupowe. Znacznie później, bo dopiero w XVIII w. pojawiają się wiatraki holenderskie, które występują tutaj stosunkowo rzadko. Na szczególną uwagę
etnografów, zdaniem autora, zasługuje trzeci wyróżniony przez niego typ małych
wiatraczków
obracalnych i nieobracalnych,
budowanych
przez domorosłych majstrów-chłopów
dla potrzeb własnego gospodarstwa. Sporo miejsca poświęca autor
szczegółowemu opisowi konstrukcji zachowanych i zinwentaryzowanych
na terenie
Moraw i Śląska wiatraków podając wymiary, nazwy gwarowe oraz funkcję poszczególnych elementów i urządzeń mechanicznych. Znacznie skromniej natomiast potraktował szczególnie ciekawe dla etnografa zagadnienia budowniczych wiatraków i sytuacji społecznej ich właścicieli. W bardzo zwięzły, prawie telegraficzny sposób podaje J. Vareka wiadomości o majstrach ciesielskich, którzy pozostawili swoje nazwiska wyryte w wielu wybudowanych przez nich obiektach, o młynarzach wędrownych i ich roli w życiu wsi, o rodach młynarskich, w których posiadaniu pozostawały wiatraki
przez kilka pokoleń, o formach kontaków
między młynarzami,
o przebiegu procesu produkcyjnego i Ol-ganizacji pracy w wiatraku. Pracę zamykają
krótkie uwagi na temat przenoszenia wiatraków z miejsca na miejsce, stopniowego
zaniku ich funkcji produkcyjnej
oraz ochrony i konserwacji tych obiektów jako
ważnych zabytków dawnej kultury technicznej.
Dużą wartość recenzowanej książki stanowi zamieszczona w niej, licząca blisko
300 pozycji, bibliografia,
uwzględniająca
literaturę
odnoszącą się do wiatraków
w skali całej Europy oraz starannie
dobranych 26 ilustracji, przedstawiających
różne typy wiatraków pochodzących nie tylko z omawianych w niej obszarów, lecz
również z innych krajów europejskich oraz z źródeł ikonograficznych. Cennym uzupełnieniem są bardzo obszerne w stosunku do objętości całej pracy przypisy, wykaz
objętych ochroną konserwatorską
zabytkowych wiatraków w Czechosłowacji oraz
spis informatorów.
Czytając pracę J. Vareki, mimo bogactwa poruszanej w niej problematyki, odczuwa się jednak brak w niej chociażby krótkiego omówienia zwyczajów młynarskich oraz odbicia tematyki młynarskiej w literaturze ludowej (przysłowia, porzekadła, pieśni, podania, legendy), która np. na sąsiadującej z Morawami i Śląskiem
Opolszczyźnie była dosyć bogata. Nie umniejsza to bynajmniej ogólnej dużej wartości naukowej omawianej pracy, stanowiącej swego rodzaju kompendium wiadomości o wiatrakach na terenie Czechosłowacji.
Henryka

Wesołowska

Henryk Nowak, Gwary chazackie w powiecie rawickim.
Poznań 1970, ss. 280
Towarzystwo Przyjaciół Nauk, Wydział Filologiczno-Filozoficzny, Prace Komisji Językoznawczej Tom III, zeszyt 3.

+ 16 mapek. Poznańskie

Dialektologia wzbogaciła się ostatnio o cenną pozycję, jaką jest niewątpliwie
• książka dra Henryka Nowaka. Praca stanowi kolejny, bardzo istotny wkład do dalszego poznania gwar wielkopolskich i przygotowywanego atlasu gwar. Interesującą
pozycją jest ona również i dla etnografii, ponieważ dostarcza ciekawego materiału
gwarowego i kulturowego, potrzebnego do określenia gmpy etnograficznej Chazaków, społeczności nader interesującej, której przeszłość kulturowa nie została dotąd

Recenzje, przeglądy

wydawnictw

i czasopism

280

jeszcze opracowana monograficznie. Praca rejestruje ponadto szereg nazw wytworów kultul"Owych, bardzo pl'zydatnych dla rekonstrukcji
rozwoju różnych dziedzin
kultury, i to nie tylko tego regionu. W niniejszych uwagach recenzyjnych zwrócimy
szczególną uwagę na tę pozycję właśnie od strony jej przydatności dla etnografii.
Tytuł pracy jest w zasadzie adekwatny do jej treści. Mimo to budzi pewne zastrzeżenia czytelnika zwłaszcza w odniesieniu do użytego w nim sfol'mułowania
"gwary" a nie "gwara". Grupa etnograficzna Chazaków, obejmująca swym zasięgiem kilkanaście tylko wsi w powiecie rawickim, używała chyba jednej gwary,
a nie kilku, jak chce autor. Dostrzeżone natomiast przez niego, bardzo słuszne
zresztą, zróżnicowania
gwarowe
określiłbym
raczej mianem
lokalnych
odmian
właściwej gwary chazackiej, a nie nazbyt ogólnym określeniem "gwary".
Celem, jaki postawił sobie autor, był "opis fonetyki i morfologii oraz omówienie
szeregu ważnych właściwości semantyczno-leksykalnych
zespołu gwar" tego terenu.
Został on wprost drobiazgowo rozpracowany. Niektóre fragmenty opisów są nawet
trudne dla czytającego.
Pod względem konstrukcyjnym
praca składa się, poza wstępem i zakończeniem,
z czterech części. W pierwszej została omówiona fonetyka z podziałem na rozdziały:
samogłoski, spółgłoski, grupy spółgłoskowe i akcent. W następnej przedstawiono
morfologię, wyróżniając w niej słowotwórstwo i fleksję. W trzeciej części ogólnej
znalazło się omówienie zróżnicowania
gwarowego
południowo-wschodniej
części
powiatu rawickiego (według cech ogólnochazackich, zachodnich, centralnych, wschodnich i odrębności), stosunku gwal' chazackich do dialektów śląskiego i wielkopolskiego, a także południoworawickiego
zróżnicowania językowego na tle historycznym. Czwarta część obejmuje teksty gwarowe. Praca zaopatrzona
jest ponadto
w 16 mapek ilustrujących
zasięgi występowania
wybranych wyrażeń gwarowych.
Kolejność poszczególnych części oraz w nich zawartych rozdziałów jest bardzo poprawna.
Gwara chazacka była przedmiotem zainteresowania dialektologii już od początku
bieżącego stulecia, a mimo to wiedziano o niej dotąd niewiele. Od 1906 roku
częściowe badania przeprowadzali
najpierw
K. Nitsch, później A. Tomaszewski
(1930-1931)
i L. Moszyński (przed 1960 r.). Jednak systematyczne badania stacjonarne we wszystkich 17 wsiach chazackich oraz w 11 z nimi sąsiadujących przeprowadził dopiel"O dl' H. Nowak w latach 1960-1962.
Przeprowadzając
wywiady zebrał
bardzo obszerny materiał gwarowy w drodze odpytywania informatorów
(186) przy
pomocy kwestionariusza
(1 100 pytań) oraz nagrania
na taśmie magnetofonowej
(10000 mb) dłuższych ich opowiadań. Rzadko kiedy mamy więc do czynienia z tak
bogato udokumentowaną
podstawą źródłową. Znając ten teren z racji prowadzonych
etnograficznych badań terenowych mogą stwierdzić ponad wszelką wątpliwość, iż.
autor zebrał (od wielu informatorów, którzy już dzisiaj nie żyją) bardzo wartościowy
i unikalny WPl"Ostmateriał kulturowy.
W wyniku przeprowadzonej
analizy autor ustalił i to jest chyba jednym
z najważniejszych osiągnięć tej pracy - granice zasięgu występowania gwary grupy
etnograficznej
Chazaków. Następnym,
to określenie pojęcia "gwary chazackiej".
Autor rozumie przez nią (s. 231) zespół cech właściwych mowie ludności nazywanej
Chazakami, które rejestrowane w niej zawierają "odmienne nieraz słownictwo, formy gramatyczne, niektóre zjawiska głosowe, jak mazurzenie, tj. uproszczenie gwarowego systemu spółgłoskowego o szeregu syczącym, właściwe dla dialektu śląskiego
(ściślej: północnośląskiego)". Zdaniem autora gwara chazacka jest istotnie resztką
dialektu północnośląskiego. Wśród 60 cech gwarowych, które wyodrębniają
Chazaków od mieszkańców okolicznych wsi, ponad połowa jest pochodzenia śląskiego. Za-

286

Recenzje,

przeglądy

wydawnictw

i czasopism

rejestrował je Nowak już tylko w formie szczątkowej u nielicznych starców-informatorów.
Ustalenia dra Nowaka mają istotne znaczenie dla dalszych badań etnograficznych. Posłużą bowiem do określenia granic kulturowych występowania grupy etnograficznej Chazaków. Być może, wyznaczone zasięgi gwamwe będą się pokrywały
z zasięgami kulturowymi. Jak dotychczas, w literaturze etnograficznej wyróżniono
nie więcej niż 10 wsi należących podobno do tej grupy etnograficznej. Nowak podwyższył ich liczbę do 17. Prowizoryczne
wyniki prowadzonych
aktualnie badań
etnograficznych zdają się niewiele odbiegać od tych ustaleń. Analizowane od strony
językowej wyrażenia gwarowe są, jak wiadomo, nazwami różnych wytworów kulturowych i jako takie stanowią dużą wartość dla etnografów. Są to często archaiczne
nazwy przedmiotów i czynności współcześnie nie stosowanych lub stopniowo zanikających, przydatne do rekonstrukcji ich rozwoju historycznego. Inne nadal używane
poświadczają
dokonujące
się przeobrażenia
kulturowe.
Przytoczone w ostatniej
części teksty gwarowe mogą być przydatne, chociaż brak im często chronologii, dla
rekonstrukcji procesów produkcji, np. przerobu lnu i mełci a zboża na żarnach. Wyjaśniają niektóre stosowane zwyczaje: prawne - wiana, wycugu: weselne; współżycia sąsiedzkiego - darcia pierza itp. Mówią także o różnych pracach kobiecych.
W zakończeniu
autor przedstawił
dotychczasowe
wypowiedzi w literaturze
na
temat pochodzenia etnonimu "Chazacy". Szkoda, ż.e ograniczył się tylko do informacji, a nie pokusi! się o jego wyjaśnienie w świetle zebranego przez siebie materiału gwarowego.
W sumie godna polecenia dla etnografów pozycja z dziedziny językoznawstwa.
Walerian

Ethnologia

Slavica,

t. I: 1969, Bratislava

Sobisiak

1970. ss. 226.

Z prawdziwą radością należy powitać powstanie nowego periodyku etnograficznego jakim jest "Ethnologia Slavica". Rocznik ten wypełnia lukę w literaturze słowiańskiej, gdyż ukazywać się będzie w językach zachodnioeuropejskich,
czyli że
nareszcie nauka nie-słowiańska będzie mogła korzystać z osiągnięć naszych słowiańskich uczonych. I tu leży największa zasługa Słowaków, inicjatorów i wydawców
"Ethnologia Slavica".
Stworzenie tego czasopisma jest jednym z ogniw rozwoju etnologii słowackiej.
W ostatnich latach powstał bowiem w Bratysławie na Uniwersytecie im. Komenskiego: Instytut Etnologiczny, przy nim Centralne Archiwum Etnologiczne, a wreszcie międzynarodowe wydawnictwo. Ukazanie się jego pierwszego tomu zbiegło się
z 50-leciem założenia uniwersytetu w Bratysławie, który od początków swego istnienia może poszczycić się kultywowaniem
nauk etnologicznych i folklorystyki.
Już pierwszy tom "Ethnologia Slavica" daje zapowiedź profilu naukowego tego
czasopisma. Zgodnie z założeniami redakcji reprezentowane
są tu wszystkie narody
słowiańskie: Słowacy, Czesi, Rosjanie, Bułgarzy, Łużyczanie, Jugosłowianie, Ukraińcy i Polacy (te dwa ostatnie narody w dziale recenzji). Prócz artykułów tom zawiera
"Recensio librorum", gdzie omówione zostały naukowe czasopisma etnograficzne:
czeskie, polskie (nasz "Lud"), ukraińskie, bułgarskie i ZSRR. Większość artykulów poświęcona jest rekonstrukcji
dawnej kultury
prasłowiańskiej,
jej całości

Recenzje,

przeglądy

wydawnictw

i czasopism

287

(M. Gavazzi), lub poszczególnych działów (S. A. Tokarev, J. V. Bromlej). Niektóre
artykuły omawiają jedno zjawisko kulturowe w danym kraju, ale na tle historyczno
przestrzennym całego świata słowiańskiego (Ch. Vakarelski, S. Zecević). Cztery artykuły poświęcone są zagadnieniu przenoszenia elementów kulturowych i językowych
z jedne;;o narodu do drugiego i pograniczu kulturowemu
(J. Podohlk, O. Sirovatka, A. Habovśtiak, Z. Ujvary). Mamy artykuły poświęcone omówieniu folkloru
i stanu jego poznania u Łużyczan (I. Gardos, S. Musiat) i wreszcie artykuł o wybitnym etnografie-słowianoznawcy
P. J. Safariku (J. Michalek). Gdyby podział przeprowadzić wedle kryterium tematyki, a nie sposobu jej ujęcia, znaleźlibyśmy
tu
artykuły (J całości kultury Prasłowian, o ich religii i organizacji społeczno-wojskowej (sotnia), o obrzędach słowiańskich, kulturze karpackiej
i przysłowiach ludowych. 5,1 artykuły z zakresu etnografii, folklorystyki, historii, językoznawstwa
slowem szeroki zasięg problematyki, sposobu ujęcia, terenów, do jakich artykuły się
odnoszą.
Ponieważ omówienie nasze jest równoczesme zaprezentowaniem
polskim etnografom nowego periodyku, pragnęłabym
omówić go nieco szerzej, poświęcić parę
stów każdemu z zawartych tam artykułów.
Tom otwiera M. Gavazzi (Milo van Gavazzi, Vue d'ensemble sur la culture palEos!ave et ses camcteres
genemux).
Autor podjął tu próbę rekonstrukcji
sposobu
życia i kultury dawnych Słowian w epoce poprzedzającej
ich rozejście się z pierwotnych siedzib. Poddaje on analizie niektóre działy i WytWOl',Y'kultury jak: budownictwo, rolnictwo, pszczelarstwo,
obrzędy weselne, strukturę
rodziny, religię
i inne. Obok nowych materiałów, jakie dają dziś archeologia, etnografia i językoznawstwo, opiera się on głównie na dziele Lubora Niederłego, ałe szeroko uwzględnia innych badaczy Słowial1szczyzny. Dla nas szczególnie jest miłe, że najczęściej
powtarzaj'l się tu nazwiska polskich badaczy jak: Briickner, Moszyński, Urbańczyk,
Kostrzewski. Hensel. Autor dochodzi do wniosku, że kultura Słowian w czasie,
o którym mowa, nie była ani "prymitywna", ani "niższa" od otaczających ją innych
kultur. Te elementy, prasłowiańskiej
kultury materialnej, urządzeń społecznych, religii, obyczajów jakie jesleśmy w stanie zrekonstruować
na podstawie istniejących
źródeł, świadczą, że była to kultura już wówczas bogata i nie odbiegająca poziomem
od kultur innych ludów Europy.
Jeden z problemów poruszonych przez Gavazziego, a mianowicie religia dawnych Słowian. jest przedmiotem wnikliwego artykułu S. A. Tokarewa (Sergei A. Tokarev, Niederles views on the religious beliefs of the ancient Slavs in the light of
the latest rl.'seal·ch). Tokarew poddaje szczegółowej krytyce tę część dzieła Niederlego, która mówi o religii Słowian. Obok własnych naświetleń koncepcji Niederlego
['elacjonuje też polemikę, która rozgorzała wokół tej pracy (zwłaszcza poglądy
Briicknera) i si wierdza, że dotyczyła ona spraw drugorzędnych,
jak np. atrybuty
i zakres dzialania bóstw słowiańskich, w niczym jednak nie podważyła właściwej
koncepcji Niederjego. Nowa ogólna koncepcja
religii dawnych
Słowian została
ostatnio ogłoszona przez B. A. Rybakowa. Podczas gdy Niederle uważał, że bóstwa
słowiańskie to personifikacja
sil przyrody, które Słowianin-rolnik
czcił z obawy
przed skutkami ich gniewu dla swych pól, Rybakow wyprowadza religię Słowian od
dualizmu zła i dobra. kultu groźnych demonów i dobrych duchów. Teoria ta, zdaniem Tokarewa, wymaga jeszcze udokumentowania
i ma swoje słabe punkty, niemniej jest próbą nowego spojrzenia. Największy błąd jaki popełnia Rybakow, to
zaklaclanie, że religia wszystkich Słowian musiała być taka sama. Od czasów Niededego nie odkryto żadnego nowego źródła pisanego, natomiast wiele nowego materiału przyniosła archeologia i jej wyniki Tokarew porównuje z twierdzeniami

288

Recenzje,

przeglądy

wydawnictw

i czasopism

Niederlego. Ukazało się też wiele prac, które śladu dawnych kultów szukają w reliktach przetrwałych w kulturze ludowej czasów ostatnich (w rocznym cyklu. Obl'Zędowym, wierze w demony, rusałki itd.). Autor kończy twierdzeniem, że najpewniejszym sprawdzianem wartości dzieła Niederlego jest to, że mimo licznych odkryć nie
została podważona zasadnicza koncepcja religii Słowian, ani fakty przez niego
podane.
Innej dziedziny życia dawnych Słowian, ich organizacji społecznej i wojskowej.
poświęcony jest artykuł J. V. Bromleja (Julian V. Bromlej, The "sotnja" as a social
call among the Eastern and Southern Slaves in the middle ages). Jest powszechnie
znane - stwierdza Bromlej - że system decymalny zjawia się w organizacji wojskowej wielu ludów (Germanie, Słowianie, Mongołowie itd.) w pewnym stadium ich
rozwoju. Wiemy, że u dawnych Germanów istniał ten system, ale że pojęcie huntari
obejmowało nie tylko grupę wojskową, ale i terytorialną, była to organizacja wiosek.
U Słowian spotykamy się w średniowieczu z nazwą sotnja, sotnik i to na dwu
krańcach Słowiańszczyzny, u Rosjan i Chorwatów. Autor zajmuje się osobą sotnika
i na podstawie źródeł dochodzi do wniosku, że w obu krajach, gdzie występuje.
miał on bardzo wysoką rangę społeczną, a co więcej, że tak w Rosji jak Chorwacji
istniała jednostka przestrzenno-administracyjna,
której sotnik przewodził. W okresie
rozwoju feudalizmu, w obu tych krajach, podobnie jak u Germanów, dawna organizacja upada, ale feudalizm adoptuje do swych potrzeb dawne instytucje i solnik
przeradza się w niższego stopnia urzędnika administracyjnego
księcia. Fakt, że system sotni przetrwał aż do wczesnego średniowiecza tylko w dwu peryferycznych
słowiańskich krajach tłumaczy autor tym, że wojskowy charakter tych wędrując.vch
i przesiedlających
się grup sprzyjał zachowaniu
się dawnych form organizacji
szczepowej.
W przeciwiellstwie do poprzednich autorów Ch. Vakarelski (Christo Vakarelski.
Jeux et coutumes theatrales chez les Bulgares) wychodzi od współczesnego materialu
etnograficznego, choć i on sięga daleko w przeszłość. Opisuje on. a nasU;pnie analizuje niektóre obrzędy bułgarskie, które mają charakter widowiskowy, gdzie element
dramatyczny gra szczególnie ważną rolę. Dochodzi do wniosku. że większość postaci
bułgarskiego ludowego obrzędu została wzięta z obcych społeczeństw, głównie od
Turków (derwisz, hodża, bey i in.), ale obok tych, których proweniencja jest jasna.
występują jeszcze inne, jak ku kier, gatalec, despot, które mają znacznie slarsz," rodowód, podobnie jak towarzyszące im maski zwierzęce (koza, kogut). Szczególnie
interesuje autora postać kukiera, który w tradycyjnych
formach obrzędu "•..
ystępuje w masce ze skóry baraniej, z rogami, wśród pląsów i igrów umiera, a naslępnie
bywa wskrzeszany, a całej uroczystości towarzyszą bardzo wyraźne elementy seksualne. Po szczegółowej analizie autor dochodzi do wniosku, że jakkolwiek jest wiele
analogii ze stal'Ożytną Grecją, to jednak obrzędy takie występowały w całym kl'ęgU
kultur europejskich, w czasie kiedy były one na podobnym poziomie, mial.v podobne
sposoby myślenia i kojarzenia. Osobnym poruszanym tu problemem są przeobrażenia
jakim uległ obrzęd kul<iera w ostatnich dziesięcioleciach. Przed I wojną światową
miał on jeszcze pełną treść magiczną; z czasem zaczął ją tracić i wledy zaczęto ni epomiernie rozbudowywać elementy widowiskowe obrzędu. Maska kukiera zalraciła
elementy seksualne, została zato fantastycznie rozbudowana, jego niesforne. pełne
symbolizmu igry zamieniły się w rodzaj baletu. Podobnie symboliczne maski zwierzęce zamieniły się w naturalistyczne
maski egzotycznych zwiel'ząt (słoń, żyrafa.
krokodyl) nie mających żadnego związku z dawnym obrzędem, klóry - pozbawiony
pierwotnych funkcji - stał się widowiskiem o wartościach wyłącznie estetyczl1\'Ch.
Obrzęd i występująca w nim postać o nazwie lesnik, które opisuje S. Zacl'vić

Recenzje,

przeglądy

wydawnictw

i czasopism

289

(Slobodan Zacević, "Lesnik"
The forest spirit
of Leskovac in South Serbia) mają
silne nawiązania do obrzędu kukiera opisanego przez Vakarelskiego, Lesnik (naj-,'
częściej dwu lesników) ma taki sam kostium jak kukier (maska, odziany w skórę'
owczą, rogi) i podobnie wygląda sam obrzęd lesnika, Autor porównuje lesnika
z greckimi bóstwami leśnymi i stwierdza daleko idące analogie, ale porównanie
z innymi kulturami europejskimi, współczesnymi ludowymi i źródłami z minionych
wieków doprowadza go do wniosku, podobnego jak u Vakarelskiego, że lesnik jest
pozostałością dawnego kultu, i to nie tylko słowiańskiego, ale ogólno-indoeuropejskiego.
Inną już zgoła problematykę reprezentuje artykuł J. Podolaka (Jan PodoHik,
The pastoral culture of the Carpathians
as a subject of an ethnological
study). Zagadnienia kultUl'y karpackiej, które dotąd były przedmiotem głównie zainteresowania historyków i językoznawców, autor postanawia rozwiązać na podstawie źródeł
etnograficznych. Interesują go takie problemy jak: sprawa przesuwania się żywiołu
pasterskiego bałkańskiego wzdłuż Karpat na zachód, przetwarzanie się kultury pasterskiej w ramach normalnego procesu rozwojowego i jej' zróżnicowanie pod wpływem zetknięcia się z innymi narodami itd. Szczególnie interesuje Podolaka przenikanie się kultur na pograniczu dwu grup etnicznych odległych sobie językowo, np.
Rumunów i Ukraińców oraz bliskich językowo, np. Ukraińców i Słowaków. W fazie
końcowej artykułu dochodzi do wniosku, że w studiach nad szałaśnictwem zachodnich Karpat należy rozgraniczyć samo szałaśnictwo, które na terenie całych Karpat
jest do siebie podobne, od pasterzy, którzy jakkolwiek są nosicielami wspólnego całym Karpatom systemu szałaśniczego, sami jednak należą do różnych narodów i obciążeni są balastem różnych tradycji kulturowych.
Zagadnieniem pogranicza kulturowego zajmuje się również O. Sirovatka (01drich Sirovatka, Die zwischenslawischen
Beziehungen in der Volksdichtung
und die
Kontaktzonen).
Opierając się na materiale wziętym z literatury ludowej zwalcza
twierdzenie niektórych uczonych, jakoby językową i etniczną granicę można uważać równocześnie za granicę kulturową; rzeczywistość kształtuje się zgoła inaczej.
Język i etnikum nie stanowią nieprzebytej bariery, tym bardziej jeśli idzie o granice
między narodami słowiańskimi, gdzie język jest zrozumiały dla obu stron, a wymianie wartości kulturowych, tak jak to jest w Karpatach, sprzyja podobny sposób
życia. AutOl' udowadnia, że wzdłuż granicy językowo etnicznej tworzy się pas, dokąd dochodzą i gdzie są przejmowane, a równocześnie przetwarzane i niejako wkomponowywane we własną kulturę obce wartości kulturowe. Te stykowe, peryferyczne
w stosunku do własnego narodu pasy są najbardziej aktywne w chłonięciu i tworzeniu nowych wartości kulturowych, w przeciwieństwie do centrum obszarów narodowych, których kultura jest bardziej zachowawcza.
Z zagadnieniem przejmowania elementów kulturowych od sąsiadów łączy się
artykuł językoznawczy A. Habovstiaka (Anton Habovstiak, La colonisation pastorale
dans les Karpates et les patois slovaques). Zajmuje się on obcymi naleciałościami
w narzeczach słowackich i terminologią pasterską, gdzie również wiele znajduje słów
pochodzenia rumuńskiego, a także niemieckiego i węgierskiego. Zastanawia się też,
jaki wpływ na różnicowanie się języka słowackiego w narzecza odegrała kolonizacja wołoska.
Artykuł Ujvary'ego (Zoltan Ujvary, Slovak itinerant artisans in Hungarian folk-plays) przynależy z jednej strony do grupy artykułów o przenoszeniu elementów
kulturowych, z drugiej zaś nawiązuje do studiów o obrzędach widowiskowych
(gdzie część aktorów, to przyswojone przez lud postaci obcokrajowców, jak u Vakarelskiego). Ujvary pisze o obyczajach typu widowiskowego, gdzie występuje postać
19 -

Lud,

l. 55, 1971

290

Recenzje, przeglądy

wydawnictw

i czasopism

Słowaka, najczęściej druciarza, niedźwiednika lub ludowego lekarza. Postacie słowackich wędrowców pojawiają się w folklorze węgierskim z końcem XVIII w.,
a z początkiem XX w. zyskują szczególną popularność.
Bardzo interesujące
są dwa artykuły badaczy łużyckich, które ;:apoznają nas
z pracami folklorystycznymi tego narodu. 1. Gardos (Isolde Gardos, Studien zur sorbischen Sp1'ichwortsammlung
und -forschung)
poświęca swe studium przysłowiom
łużyckim, dając równocześnie krótki rys historyczny zainteresowań językiem i literaturą ludową Łużyczan, a prócz tego kreśląc tło społeczne (Łużyczanie byli chłopami, nie mieli własnej warstwy szlacheckiej), na którym lepiej a07.umiałe stają
się same przysłowia. Dowiadujemy się, że folkloryści łużyccy prilygotowują leksykon
przysłów, przy czym najwięcej trudności sprawia im lokalizacja historyczna, gdyż
prawie wszystkie przysłowia zebrane zostały w ostatnich czasach i brak materiału
poró''\;'nawczego z przeszłości. Na zakończenie autorka daje wybór przysłów o tematyce społeczno-historycznej.
S. Musiat (Siegmund Musiat, Sorbisches Gemeinschaftsleben
im 20. JahThundeTt)
;:ajmuje się historią badań nad kulturą Łużyczan. Historia badań wiąże się nierozerwalnie z życiem społeczno-narodowym
tego narodu. W związku z tym autor
wyznacza kilka etapów rozwoju świadomości narodowej, organizacji społecznych
i badań naukowych nad własną kulturą. Początek zainteresowań wlasną kulturą, to
koniec XIX w. Po pierwszej wojnie światowej wśród łużyckiej inteligencji budzi się
zainteresowanie własnym narodem i kulturą, powstaje szereg stowarzyszeń społeczno-kulturalnych, wtedy też rozwija się ludowy obrzęd ptaći kwas, który ma duże znaczenie jako święto młodzieży i pole do manifestowania uczuć narodowych. Hitleryzm
hamuje ten budzący się ruch narodowy, który odżywa dopiero po II wojnie, najpierw spontanicznie, potem w sposób już zorganizowany. W 1". 1951 powstaje w Budziszynie Instytut do badań kultury ludowej Łużyczan. w tymże roku na uniwersytecie w Lipsku powstaje Instytut Łużycki, a od 1952 kieruje nim P. Nedo. W 1952 r.
Instytut z Budziszyna zostaje podporządkowany Niemieckiej Akademii Nauk w Berlinie, a w 1953 r. zaczyna on wydawać łużycki "Letopis". Słowem, lata pięćdziesiąte
to początek nowej ery w poznaniu kultury Łużyc. Autor omawia badania etnograficzno-folklorystyczne
jakie prowadziło się wśród społeczel1stwa sorbskiego w latach
1945-67.
Podkreśła też rolę społeczną obl'zędu ptaći kwas, który obecnie przerodził
się w wielki festiwal sztuki, muzyki, tańca i pokazu obrzędów łużyckich.
J. Michalek (Jan Michalek, Pavol Jozef Safarik ul1d die slavische Ethnographie)
daje obraz rozwoju naukowego Safal'ika, ocenę jego dzieła na tle ówczesnej epoki
i podnosi wielkie znaczenie jego działalności naukowej nie tylko dla nauki. ale i dla
ugruntowania poczucia narodowego narodów słowiańskich.
Anna

Ethnology.
An International
bUl'gh 196B, t. 7, z. 1-4.

Journal

of Cultural

KOlca/ska-Lewicka

and Social Anthropology.

Pitts-

Na siódmy tom pensylwańskiego
kwartalnika
etnogl'aficznego sldada się już
tradycyjnie luźny zbiór artykułów pozbawiony jakiejś tematycznej lub regionalnej
spójności. Rozprawy umieszczone na lamach "Ethnology" stanowią na ogól rezultat
wstępnego, acz wnikliwego opracowania materiałów, pochodząc.vch z ostatnio prowadwnych badań terenowych. Jest to Zt"esztą niezmienna - jak dotąd - cecha pre-

Recenzje,

przeglądy

wydawnictw

i czasopism

291

zentowanego tutaj pisma. Obok studiów łączących dotychczasowe koncepcje teoretyczne z naj nowszymi wynikami eksploracji etnograficznej,
w omawianym tomie
znajcfują się ponadto artykuły o charakterze studiów porównawczych, dokonywanych
w oparciu o obszerną literaturę specjalistyczną. Celem tych rozpraw jest rozwiązanie szeregu skomplikowanych
problemów, wiążących się ściśle z opracowywanym
obecnie przez G. P. Murdocka etnograficznym atlasem świata.
Największym zainteresowaniem
badaczy, publikujących
rezultaty swoich studiów na łamach "Ethnology", cieszą się rozmaite grupy etniczne obu Ameryk, Oceanii
oraz Azji Południowo-Wschodniej.
Na płaszczyźnie profilu problemowego zaznacza
się zdecydowany prymat badań nad różnorodnymi aspektami struktury i stosunków
społecznych, ze szczególnym uwzględnieniem
systemów pokrewieństwa,
rozpatrywanych w naszej rodzimej literaturze tylko marginesowo.
Naukowe studia nad systemami pokrewieństwa mają już niemal stuletnią tradycję. Ich prekursorem był w XIX w. L. H. Morgan. W pierwszym ćwierćwieczu
XX w. wielkie zasługi na tym polu położyli R. H. S. Rivers, F. Boas, L. Kroeber,
R. H. Lowie i A. R. Radcliffe-Brown. W drugim ćwierćwieczu XX w. ten typ badań podjęli głównie uczeni brytyjscy - R. Firth i M. Fortes oraz amerykańscy L. Spier i F. Eggan, zaś we Francji przede wszystkim - C. Levi-Strauss. Prace
powstałe w 2 pol. XX w. wykazują już poważne wpływy psychologii i językoznawstwa. Do wybitnych przedstawicieli tego ostatniego okresu badań nad systemami
pokrewieństwa
należą: W. H. Goodenough, F. G. Lounsbury, A. F. C. Wallace
i J. Atkins, R. Burling, A. K. Romney i R. G. D'Andrade, I. R. Buchler, E. A. Hammel oraz J. A. Fritsch i N. W. Schutz. Intensywne badania, prowadzone w szeregu
ośrodków etnograficznych
nad tym właśnie wycinkiem rzeczywistości społeczno-kulturowej, doprowadziły do wypracowania skomplikowanej, specjalistycznej terminologii oraz bardzo precyzyjnych technik badawczych. Odbiciem tychże zainteresowań etnografów, etnológów i' antropologów całego świata stała się m. in. zawartość omawianego rocznika "Ethnology".
Tom ten otwiera artykuł G. P. Murdocka, pt. Patte1'ns of Sibling Terminology,
w którym autor przedstawił rezultaty swych wnikliwych studiów porównawczych,
systematyzując
materia! w sposób umożliwiający
bezpośrednie wykorzystanie
go
w tablicach opracowywanego przezeń atlasu etnograficznego. Przedmiotem zainteresowań Murdocka stała się tym razem terminologia służąca różnym grupom etnicznym świata na określenie poszczególnych przedstawicieli
rodzeństwa. Analizując
odpowiednie dane, dotyczące aż 800 społeczności, badacz ten dochodzi do wniosku,
że zespół terminów, którymi określa się zwykle rodzeństwo, wykazuje na ogół dużą
stabilność. Należy on bowiem - jak twierdzi Murdock - do podstawowego zasobu
słownictwa, które wszędzie skutecznie opiera się całkiem naturalnej skądinąd ewolucji języka. Ponadto typ danego' zespołu terminologicznego jest na ogół charakterystyczny dla pewnej grupy języków pokrewnych, a zatem nierzadko dla całej podrodziny, czy nawet rodziny językowej. Zmiany w owym bagażu terminologicznym
oczywiście także zachodzą, ale są one rezultatem kulturowych zapożyczeń w sytuacji
bezpośl'edniego kontaktu, zwykle otoczenia przez obcy żywioł etniczny i językowy.
Autor zwraca jednak uwagę, iż zjawisko to nie jest regułą. Stwierdzono bowiem,
że szereg małych, izolowanych grup zachowało własny typ terminologiczny w odniesieniu do zespołu określeń na rodzeństwo, mimo ożywionej wymiany kulturowej
z sąsiednimi etnosami. Murdock odkrył ponadto związki zależności, jakie zachodzą
między owym typem zespołu określeń, a formami organizacji społecznej, konkretnie
zaś - zasadami wyznaczania w ramach systemu pokrewieństwa
grup pochodzeniowych.

292

Recenzje,

przeglądy

wydawnictw

i czasopism

Terminologii systemu pokrewieństwa poświęcone zostało również niewielkie studium V. Waterhouse i W. R. Merrifielda, Coastal Chontal of Oaxaca Kinship, omawiając wpływ języka hiszpańskiego na kompleks terminów określających poszczególne elementy składowe systemu pokrewieństwa Chontalów ze stanu Oaxaca w Meksyku. Skonstatowano przy tym, że fakt dwujęzyczności tej grupy Indian pociągnął za
sobą poważne zmiany terminologiczne. Zapożyczone określenia hiszpańskie zastąpiły
jednak w sposób wyłącznie mechaniczny dawne nazwy chontalskie, powodując
tylko pewne przeobrażenia w tradycyjnym sposobie klasyfikowania krewnych; nie
stały się. one wszakże spiritus movens jakichś istotnych przekształceń w całokształcie tubylczego systemu pokrewieństwa.
Wśród rozpraw poświęconych problematyce struktury społecznej na uwagę zasługuje polemiczny artykuł R. M. Keesinga, Step-kin, In-laws
and Ethnoscience.
Autor podjął w nim dyskusję ze znanym badaczem systemów pokrewieństwa
F. G. Lounsburym, który zastosował w swych studiach nową metodę formalnego
opisu terminologii poszczególnych związków pokrewieństwa.
Wprowadził on również do literatury przedmiotu dwa ukute przez siebie terminy: "step-kin" i "in-laws",
określając kategorię powinowanych, przy czym pierwszy termin służyć ma do oznaczenia powinowatych z generacji zstępnych i wstępnych względem Ego; drugi zaśobejmuje powinowatych z generacji, do której należy Ego. Lounsbury, będąc sam
typologiem, widzi w owych terminach uniwersalne wyróżniki niezbędne do skonstruowania
spójnej klasyfikacji
oraz nowej, semantycznej teorii badanych przez
niego zjawisk. Poglądom tym przeciwstawia się zdecydowanie Keesing, popierając
kwestionowane przez siebie ustalenia Loundsburego danymi, uzyskanymi w Lrakcie
badań na Malacie w archipelagu Wysp Salomona.
W siódmym tomie "Ethnology" znalazly się także dwa interesujące studia poświęcone ekonomicznej roli japońskich grup krewniaczych. Jedno z nich: The Content of Dozoku Relationships
in Japan, autorstwa K. Brown (z. 2, s. 113-138), prezentuje najróżnorodniejsze
aspekty instytucji ekonomiczno-rodzinnej,
zwanej "dozoku", na którą składa się szereg odrębnych gospodarstw, powiązanych wszakże ze
sobą więzami krwi. Celem takiej grupy jest zintensyfikowanie efektów działalności
ekonomicznej oraz pełnienie pewnych funkcji politycznych i rytualnych. "Dozoku"
występują jeszcze obecnie w różnych regionach Japonii, głównie jednak w wiejskich
środowiskach północno-wschodniej części kraju.
Problem grupy krewniaczej jako pewnej, autonomicznej jednostki produkcyjnej
stał się przedmiotem zainteresowań Harumi Befu, którym to dał on wyraz w artykule Ecology, Residence, and Authority:
The Corporate Household in Central Japan
(z. 1, s. 25-42). Tym razem na warsztacie etnologa znalazła się historyczna już grupa społeczna, funkcjonująca w oparciu o więzy krwi, grupa, którą charakteryzowała
rzadka kombinacja cech duolokaInego zamieszkiwania malżonków wraz z patrylinealnym prawem dziedziczenia. Oznaczało to, że partnerzy przebywali i pracowali
osobno na rzecz gospodarstwa własnej grupy krewnych, spotykając się jedynie doraźnie w celach prokreatywnych. Na czele grupy krewnych stał mężczyzna, który,
ciesząc się największym autorytetem, miał prawo dozorować pracujących oraz podejmować poważne decyzje natury głównie ekonomicznej. Urząd ten dziedziczono
w linii męskiej, przy czym obejmował go zawsze najstarszy syn, który miał prawo
sprowadzić do gospodarstwa żonę. Był to jedyny przypadek, w którym ród kobiety
wyrażał zgodę na odejście swojego członka. Tylko związek małżeński z następcą
naczelnika rodu umożliwał stałe połączenie się małżonków.
Ow typ gospodarstwa, charakterystycznego
niegdyś dla środkowej Japonii, po-

Recenzje,

przeglądy

wydawnietw

i czasopism

293

czął zanikać pod koniec XIX w., ale w niektórych, dość izolowanych społecznościach
lokalnych funkcjonował jeszcze w kilku pierwszych dziesięcioleciach XX w.
Celem artykułu E. Kane, Man and Kin in Donegal: A Study of Kinship
Functions in a Rural Irish and Irish-American
Community
(z. 3, s. 245-258), było
zaprezentowanie systemu pokrewieństwa izolowanej społeczności lokalnej w Irlandii oraz porównanie go z systemem podobnej grupy ze Stanów Zjednoczonych, składającej się z potomków irlandzkich emigrantów sprzed 75 lat.
Organizacji społecznej oraz systemowi pokrewieństwa
ludności Selepet ze
wschodnich obszarów Terytorium Nowej Gwinei poświęcony został typowo opisowy artykuł K. A. McElhanon, pt. Selepet Social Organization
and Kinship
(z. 3,
s. 296-304), który powstał w oparciu o drobną część materiałów uzyskanych w trakcie badań terenowych, przeprowadzonych w latach 1964-67.
R. E. Elkins przedstawił w rozprawie Three Models of Western Bukidnon Manobo Kinship (z. 2, s. 171-189) trzy analityczne modele, służące do badania systemu
pokrewieństwa ludności Manobo z wyspy Mindanao w archipelagu Filipin. We
wstępnej części swych rozważań autor krótko scharakteryzował ostateczny cel skonstruowania tych modeli, którym ma być wszechstronne zrozumienie struktury i zasad
funkcjonowania filipińskiej organizacji krewniaczej.
Artykuł A. C. Heinricha i R. Andersona, Co-Affinal
Siblingship
as a Structural
Feature among Some Northern
North American
Peoples (z. 3, s. 290-295),
traktuje
o problemie braterstwa krwi. Zwyczaj ten funkcjonuje jeszcze wśród autochtonicznej ludności północnej części Ameryki Północnej, stwarzając tak samo silne więzy
jak naturalne rodzeństwo. Ten typ stosunków międzyludzkich,
obdarzony przez
autora terminem "co-affinal siblingship", obejmuje całokowicie niespokrewnione ze
sobą osoby, uwikłane w system trwałych, wzajemnych zobowiązań moralnych. Ow
surogat naturalnych związków rodzinnych poddał Heinrich obserwacji u czterech
północno-emerykańskich
grup etnicznych (dwie, nie mające ze sobą kontaktów
grupy Athapasków, oraz dwie, równie izolowane grupy Eskimosów). Zebrany materiał pozwolił autorowi sformułować roboczo-hipotetyczne przypuszczenie, w myśl
którego system braterstwa krwi stanowi ważny element struktury społecznej, uwarunkowany zespołem czynników ekologicznych i charakterem miejscowej, tubylczej
kultury.
Współczesny udział społeczności "etnologicznych" w lokalnym i regionalnym
życiu politycznym przedstawiony został w dwóch artykułach, z których jeden omawia ten problem u Zuniów, drugi zaś - u autochtonów Nowej Gwinei. Autor pierwszej rozprawy, zatytułowanej
Tribal
Council Elections in a Southwestern
Pueblo
(z. 1, w. 71-85) - T. N. Pandey zwraca uwagę na to, że obecne wybory do rady
plemiennej stanowią wyraz poważnie zaawansowanych
procesów przemian, które
nie ominęły również politycznej sfery życia tej grupy Indian. Najpoważniejsza
w swych skutkach innowacja polega na odsunięciu od systemu rządów autorytetów
teokratycznych. Na to miejsce wprowadzono natomiast ludzi świeckich, którzy
w trakcie kampanii wyborczej i pracy politycznej posługują się nierzadko nowoczesnymi, masowymi środkami przekazu. Akceptowany przez coraz szersze kręgi
indiańskiego społeczeństwa system wyborów do lokalnych władz plemiennych przybiera stopniowo wszelkie znamiona modelu amerykańskiej demokracji parlamentarnej, zatracając całkowicie swój dawny, tradycyjny kształt.
Drugi artykuł z tej grupy tematycznej, pt. Bigfellow
Man belong Business in
New Guinea (z. 4, s. 394-410),
pióra B. R. Finney'a, poświęcony został problemowi
udziału autochtonicznej elity ekonomicznej w życiu politycznym Płaskowyżu Centralnego Nowej Gwinei. Autor słusznie zaznacza rangę i znaczenie tej grupy osób

294

Recenzje, przeglądy

wydawnictw

i czasopism

w lokalnym tradycyjnym systemie społeczno-kulturowym,
podkreślając że obecnie,
po z górą 30 latach australijskiego panowania, owe więzy jeszcze bardziej się zacieśniły. Współczesna genemcja przywódców, zanim zapewniła sobie wybul' do lokalnych władz politycznych, osiągnęła uprzednio poważne sukcesy w nowej gospodarce towarowo-pieniężnej.
Ludzie ci, stanowiąc najbardziej wykształconą grupę
tubylczej ludności oraz wykorzystując zarówno swą wysoką pozycję ekonomiczną
jak i odpowiednie stanowiska w administracji, dążą świadomie do stwol'zenia nowoczesnej autochtonicznej siły politycznej.
Z rozpraw poświęconych wierzeniom na uwagę zasługuje przede wszystkim
artykul J. J. Collinsa, A Descriptive
Introduction
to the Taos Peyote Ceremony
(z. 4, s. 427-499). Znajdujemy w nim usystematyzowany
opis obrzędowości peyotystycznej u Taosów. Warto przy tym zaznaczyć, że Indianie Pueblo, do których
należą również Taosi, skutecznie opierali się wszelkim modernistycznym prądom
religijnym, nie przyjmując także i peyotyzmu, który stał się najpopularniejszą
religią Indian USA. Diametralnie różną postawę przybrali wyłącznie Taosi. Przylączyli
się oni do peyotystycznej wspólnoty religijnej jako jedyni reprezentanci swojego
etosu kulturowego. Peyotyzmowi Taosów nie poświęcono do tej pory zbyt dużo
uwagi. Dlatego też należy z uznaniem powitać artykuł Collinsa, który w pewnej
mierze wypełnił ową lukę w literaturze przedmiotu. Uzyskane w trakcie badan terenowych informacje autor ujął w ramy wypracowanego przez siebie schematu,
który zamierza również stosować w trakcie dalszych studiów nad indiańską obrzędowością religijną. W ten sposób uporządkowane i sklasyfikowane material,\" staną się
podstawą przyszłych analiz porównawczych.
Siódmy tom "Ethnology" zawiera także interesujący, acz objętościowo niewielki
tematyczny blok artykułów, które reprezentują
etnobotanikę, dyscyplinę naukową
szczególnie pomocną we wszelkiego rodzaju studiach etnogenetycznych. Taką właśnie
rolę wyznacza etnobotanice artykuł D. E. Yena i J. M. Wheelera: Introduction
of
Tam into the Pacific:
The Indications
of the Chromosome Numbers (z. 3, s. 159167). Traktują oni bowiem cały kompleks problemów związanych z pojawieniem się
i uprawą taro jako jedno ze źródeł dostarczających informacji na temat pochodzenia Polinezyjczyków i ich kultury. W związku z tym obaj badacze podjęli studia
nad składem chromosomowym poszczególnych odmian tej rośliny, śledząc równocześnie drogi ich rozprzestrzeniania
się. Taro, uprawiane na wielu wyspach Pacyfiku, pochodzi z Azji Południowo-Wschodniej.
Szlaki migracyjne tej bulwiastej
rośliny przebiegały w trzech różnych kierunkach: 1) na północ, poprzez Riukiu do
Japonii; 2) na południe, poprzez Timor, Nową Kaledonię do Nowej Zelandii; 3) na
wschód, poprzez północną Melanezję do Polinezji. Pierwszymi dwoma trasami wędrowały zarówno 28- jak i 42-chromosomowe odmiany taro, podczas gdy trzecią,
prowadzącą do Polinezji, przenoszono wyłącznie formę 28-chromosomową. Warto
przy tym zaznaczyć, że dyfuzja taro była nierozerwalnie związana z migracjami
człowieka. Należy bowiem pamiętać, że wegetacja tej rośliny wymaga ingerencji
ludzkiej, bez której taro skazane jest na zagładę. Autorzy artykułu, biorąc pod uwagę
wszystkie dotychczasowe ustalenia, dotyczące tej rośliny, oraz wyniki własnych badań w tym względzie, poddali je konfrontacji ze znanymi koncepcjami na temat
pochodzenia ludności polinezyjskiej i jej kultury. Szczególną ich uwagę zwróciła
Nowa Zelandia, na której występuje taro zarówno z linii 28- jak i 42-chromosomowej. Powszechnie akceptowaną jest już obecnie koncepcja głosząca, iż kultura
Maorysów wywodzi się z centralnej i wschodniej Polinezji. 28-chromosomowe taro
teorię tę może ewentualnie potwierdzać, ale równoczesna obecność 42-chromosomowy ch odmian tej rośliny wskazuje wg autorów artykułu w sposób niedwuznaczny

Recenzje,

przeglądy

wydawnictw

295

i czasopism

na powiązania kulturowe z Nową Kaledonią, dowodząc w ten sposób obecności na
Nowej Zelandii wplywów melanezyjskich.
Autorzy zdają się jednak nie dostrzegać faktu, że taro mogli przynieść z Melanezji na Nową Zelandię również sami Polinezyjczycy. Tak więc udowodnienie "melanezyjskiego" pochodzenia pewnych odmian taro nie świadczy jeszcze wcale o melanezyjskich wpływach kulturowych, które już niejednokrotnie uwypuklano bez większego wszakże rezultatu. Stwierdzić zatem można, że również etnobotanika nie dostarcza ostatecznych argumentów na potwierdzenie tej tezy, choć autorzy przedstawiunego powyżej artykułu pokładają w niej w tym właśnie względzie duże nadzieje.
W zwięzłym omówieniu nie sposób zaprezentować treści wszystkich artykułów
recenzowanego czasopisma. Trudności te pogłębia fakt, że "Ethnology", nie posiadając działu recenzyjnego lub informacyjnego, całe swe łamy oddaje licznym, wprawdzie niewielkim objętościowo, ale za to bogatym w treść artykułom. Wynika stąd
konieczność wyboru tylko niektórych artykułów do szerszego ich omówienia.
\Iv niniejszej prezentacji kierowałam się zasadniczo dwoma dyrektywami,
a mianowicie naukową wartością umieszczonych na łamach "Ethnology" studiów oraz
"deficytowością" polskich badań nad jakimś, mało u nas znanym wycinkiem rzeczywistości społeczno-kulturowej,
analizowanym natomiast w recenzowanym piśmie.
Biorąc pod uwagę szczupłość naszych sił przyznać należy, iż niewskazanym byłoby
rozpraszanie ich w celu "obsadzenia" większości problemów badawczych. Nic zatem dziwnego, że pewne specjalizacje w ramach naszej dyscypliny pozostają w Polsce jeszcze terenem nieomal dziewiczym. Sytuacja ta nie może jednak usprawiedliwiać ignorancji i totalnego braku zainteresowań obcymi osiągnięciami li tylko dlatego, że nie mieszczą się one w profilu naszych osobistych czy zespołowych studiów.
Dlatego też uznałam za słuszne możliwie najpeJniejsze przedstawienie w niniejszym
omówieniu wszystkich t.ych artykułów, które są odzwierciedleniem
najnowszych poczynań zagranicznych ośrodków naukowych w sferze studiów nad rodziną, przede
wszystkim zaś nad systemami pokrewieństwa.
Inne bloki tematyczne
potrakt.owałam
znacznie
skromniej,
prezentując
wyłącznie
rozprawy
najcelniejsze,
względnie najbardziej reprezentatywne
dla danej grupy problemowej. Jednakże ze
względu na al'bitralność i subiektywność moich ocen, pozwolę sobie na zakończeniE
przytoczyć tytuły nie wymienionych dotąd artykułów, aby dać Czytelnikowi możliwie pełną informację a zawartości siódmego tomu "Ethnology": H. C. Brookfield
(i) J. P. White, Revolution or Evolution in the Prehistory of the New Guinea Highlands: A Semina)' Report;
J. A. Woodward, The Anniversary:
An ContempomTy
Diegueiio Complex; C. W. O'NeIl (i) H. A. Selby, Sex Differences in the Incidence of
Susto in Two Zapotec

Pueblos:

An Analysis

of the Relationships

between

Sex Role

R. G. Willis, Changes in Mystical Concepts and
Practices among the Fipa; R. T. Antoun, On the Significance
Of Names in an Arab
Village;
S. Gundel'S (i) W. M. Whiting, Mother-Infant
Separation
and Physical
Growth; H. Barry III, Regional and Worldwide
Variations
in Culture; T. M. Kiefer,
Institutionalized
Friendship
and Warfare
among the Tausug of Jolo; J. B. Watson,
Expectations

Pueraria:

and

Names

a Folk

and

Illness;

Traditions

of a Lesser

Crop

of the

Central

Highlands,

New

W. H. Alkire, PTopoises and Taro; G. P. Murdock, World Sampling Provinces; J. A. Hostetler (i) G. S. Huntington, C01nmunal Socialization
Patterns in Hutterite Society; M. E. Opiel', Remuneration
to Supernationals
and Man in Apachean
Ceremonialism;
P. Hockings, On Giving Salt to Buffaloes: Ritual as Communication;
J. F. Martin, A Reconsideration
of Havasupai
and Land Tenure; N. C. Raymond,

Guinea;

Land RefOl'm and the Structure

of Production

in Yucatan.
Miroslawa

Posern-Zielińska

296

Recenzje, przeglądy

Ethnology.

An International

Journal

wydawnictw

of Cultural

i czasopism

and Social Anthropology.

Pitts-

bUl'gh 1969,t. 8, z. 1-4.
Osmy tom amerykańskiego
czasopisma "Ethnology", tak jak i poprzednie jego
roczniki, stanowi forum, na którym zaprezentowano rezultaty prowadzonych ostatnio
badań terenowych. Wydaje się, że w doborze artykulów nie odgrywała większej roli
ani problematyka
naukowa ekspedycji, ani też ich geograficzna lokalizacja. Omawiany tutaj tom zdaje się natomiast spelniać w większym niż poprzednio stopniu
wstępne zalożenia komitetu redakcyjnego,
który postulował międzynarodową
wymianę myślI na lamach wydawanego przez siebie pisma. Poprzednie woluminy byly
jednak dalekie od realizacji tych dyrektyw, natomiast niniejszy rocznik wskazuje już
na fakt, że redakcji udalo się wreszcie wprowadzić na lamy "Ethnology" artykuly
pisane przez badaczy spoza pólnocno-amerykańskiego
środowiska naukowego. Ich
udzial nie jest jeszcze zbyt duży, ale stanowi wyraz zdobywania przez to młode
pismo popularności oraz zaslużonego uznania w coraz szerszych kręgach etnologów
calego świata.
W 8 t. "Ethnology" najwięcej miejsca zajmują studia nad rozmaitymi aspektami
stosunków spolecznych. Prym w tym zakresie wiodą już tradycyjnie rozprawy poświęcone systemom pokrewieństwa. Wachlarz poruszanych w tym względzie problemów jest duży, o czym niech świadczy krótka charakterystyka
treści poszczególnych
artykułów:
E. Hunt, The Meaning of Kinship in San Juan: Genealogical and Social Models,
s. 37-53; przedmiotem rozważań są trzy odmienne aspekty systemów pokrewieństwa:
genealogiczny, spoleczny, terminologiczny. W dotychczasowych studiach uważano, że
owe logiczne rozróżnienia służą wyłącznie celom analitycznym. Natomiast autorka,
w oparciu o dane z miasta San Juan w meksykańskim stanie Oaxaca, dyskredytuje
te poglądy, twierdząc, że wyróżnione dla celów roboczych aspekty systemów pokrewieństwa mają swoje empiryczne odpowiedniki, w związku z czym winny być
śledzone jako trzy niezależne modele, gdyż jako takie funkcjonują one np. w badanej przez nią społeczności. Wynika stąd, że dotychczasowe stwierdzenia antropologów nie zawsze znajdują potwierdzenie w rzeczywistości kulturowej, a nowe badania terenowe mogą niejednokrotnie
przyczynić się do korekty tradycyjnie niekiedy podtrzymywanych sądów.
N. A. Hopkins, A Formal Account of Chalchihuitcin Tzotzil Kinship Terminology.
s. 85-102; dokonano tu formalnego wyjaśnienia terminologii systemu pokrewieństwa
u Indian Tzotzil, zamieszkujących
górzystą część stanu Chiapas w Meksyku.
W końcowej partii artykułu autor daje lingwistyczną analizę terminów pokrewieństwa oraz ustala socjologiczne korelaty pewnych zasad, obowiązujących w miejscowym systemie pokrewieństwa.
J. A. Law, Nahua Affinal
Kinship:
A Comparative Study, s. 103-121; autorka,
mając na względzie pokolumbijskie przeobrażenia lingwistyczne i społeczne u Indian
Nahua. starała się uchwycić szereg różnic i podobieństw pomiędzy współczesnymi
dialektami
tej grupy etnicznej a jej klasycznym językiem z okresu konkwisty.
W oparciu o poczynione w tym względzie ustalenia starała się ona odkryć wzory
leżące u podstaw zarówno samego systemu pokrewieństwa,
jak i jego terminologii
u poszczególnych, badanych grup dialektycznych, co wg niej ma stanowić wstęp do
rekonstrukcji protonahuańskiego
systemu pokrewieństwa.
M. C. Cohen, Agnatic Kinship in South Taiwan, s. 167-182; rozprawa dotyczy
sposobów organizowania krewnych w linii męskiej na obszarze pld. Tajwanu. Autor
zajmuje się różnymi ugrupowaniami tej kategorii osób oraz łączącymi je związkami

Recenzje, przeglądy

wydawnictw

i czasopism

297

zależności. Ugrupowania te są wg Cohena bardzo podobne do analogicznych organizacji w innych częściach Taiwanu oraz w Chinach. Zostały bowiem wszędzie tam
określone przez sprzężenie kultu przodków z zespołowym prowadzeniem
gospodarstwa rolnego.
J. C. Faris, Some Cultural
Considerations
of Duolineal
Descent Organization,
s. 24:3-254; \V artykule przeprowadzono
analizę kulturowych
konsekwencji,
jakie
w społeczeństwie południowych Nubijczyków z Sudanu wynikają z funkcjonowania
tam systemu duolinearnego pochodzenia. Autor uwypuklił opozycyjną wartość linii
macierzystej i odojcowskiej, wraz ze wszystkimi skupionymi wokół nich organizacjami społecznymi.
S. Vatulo, Reference, Address, and Fictive Kinship
in Urban
North
India,
s. 255-272; rozprawa stanowi cenny wkład do studiów nad problemem tzw. fikcyjnego pokrewieństwa,
występującego powszechnie w północnych Indiach. Ow surogat systemu pokrewieństwa,
operujący jego terminologią, obejmuje obce względem
siebie osoby. które łączy tylko przynależność do tej samej kasty. Dotychczasowe
badania w tym zakresie dotyczyły wyłącznie rustykalnej części kraju. Przedstawiony
tu artykuł sygnalizuje istnienie tego zjawiska również na obszarach zurbanizowanych, wypełniając w ten sposób lukę w literaturze przedmiotu.
K. A. McElhanon, Komba Kinship Terminology,
s. 273-277; autor przedstawił
skoryg'owaną listę terminów, służących Kombom z Nowej Gwinei do określenia
różnych kategorii krewnych i powinowatych.
Zadaniem owego artykułu było dostarczenie odpowiednio sprawdzonych
i ustalonych materiałów
dla celów porównawczych.
J. S. Yadava, Kinship
Groups in a Huryana Village, s. 494-502; w rozprawie
tej starano się uchwycić charakterystyczne
dla północnych Indii cechy struktury
spolecznej, o których istnieniu zadecydował obowiązujący na tych obszarach system
pokrewieństwa.
Dość duży blok tematyczny w 8 t. "Ethnology" stanowi grupa artykułów, poświęcona strukturom politycznym. Jeden z nich, pióra B. Spooner, Politics, Kinship,
and Ecology in Southeast Persia, s. 139-152, ustala pewne korelacje
zachodzące
między systemem polityczno-ekonomicznym
a systemem pokrewieństwa
u grupy
etnicznej - Baluch, w skład której wchodzi zarówno rolnicza jak i nomadyczno-pasterska ludność płd.-wsch. Persji. Pierwsza część rozprawy obejmuje syntetyczny
opis naj istotniejszych aspektów organizacji politycznych i społecznych, uwypukla
różnice w systemach pokrewieństwa
oraz w warunkach środowiskowych, w jakich
żyje badana populacja. Wskazuje również na związki zależności, łączące społeczności
lokalne o dwóch różnych typach gospodarki. W oparciu o te informacje autor ustala,
że w grupach rolniczych występuje zróżnicowanie
klasowe oraz matrylinearyzm,
natomiast tam. gdzie bez reszty panuje nomadyczne pasterstwo, tam system pokrewieóstwa charakteryzuje
się patrylinearyzmem,
społeczność zaś jest bezklasowa.
W drugiej części artykułu przedstawione są dwa przykłady, które ilustrują stopniowe przechodzenie od jednego ww. modelu do drugiego. W końcowej partii rozprawy
autor wyjaśnia dynamiczne związki zachodzące pomiędzy poszczególnymi różnicami,
sięgając w tym celu do rekonstrukcji historycznej.
A oto inne artykuły o problematyce "politycznej":
H. E. Goldberg, Egalitarianism
in an Autocratic
Village in Israel, s. 54-75;
autor zwraca tu uwagę na komplementarność
autokratycznych
i egalitarnych cech
struktury społecznej, podkreślając zachodzące między nimi korelacje.
W. E. H. Stanner, The Kitui Kamba Market, 1938-1939, s. 125-138; artykuł ten
jest fragmentem niepublikowanego
dotąd raportu, który powstał na przełomie lat

298

Recenzje,

przeglądy

wydawnictw

i czasopism

1939/40, po ukończeniu zespołowych badań terenowych w Kenii. Ich celem było poznanie politycznych, administracyjnych
i ekonomicznych problemów tej ówczesnej
brytyjskiej kolonii. Manuskrypt, dotyczący politycznych, prawnych i ekonomicznych
przeobrażeń u plemienia Kamba w latach 1898-1939,
poprzez wniknięcie w istotę
szeregu tubylczych instytucji, miał za zadanie służyć usprawnieniu
polityki kolonialnej. Opublikowanie jednego z fragmentów owego raportu udostępniło badaczom
nader interesujący dla studiów porównawczych materiał źródłowy.
D. T. Hughes, Reciprocal Influence of Traditional
and Democratic
Leadership
Roles on Ponape, s. 278-291; autor publikacji stawia hipotezę, że po wprowadzeniu
na danym terenie nowego systemu politycznego modyfikacji będą podlegały dwie
grupy ról przywódczych: 1) nowe role, posiadające swoje odpowiedniki w tradycyjnym systemie politycznym; 2) stare role, posiadające swoje odpowiedniki w nowowprowadzonym
systemie politycznym. W pierwszym przypadku będą one znajdowaly się pod silnym wpływem tradycji, która zadecyduje o ich ostatecznym
kształcie; w drugim - stymulatorem zmian będzie nowy system i do niego będq
się dostosowywać dawne role. Autor sprawdza tę doniosłą, w sensie teoretycznym
i praktycznym, hipotezę na materiale z wyspy Ponape (Karoliny).
Poza tymi dwoma, przedstawionymi wyżej blokami tematycznymi, kture tworn
każdorazowo kilka artykułów, nie można wyodrębnić w 8 t. .,Ethnology" innych
całości problemowych. Pozostałe rozprawy świadczą wyłącznie o różnokierunkowych
zainteresowaniach
badaczy i bogactwie opracowywanych zagadnień. Szczupłe ramy
niniejszego omówienia nie pozwalają na pełną prezentację zawartości pisma. Z lwnieczności więc ograniczę się do przedstawienia
treści tylko jednego artykułu. zasługującego - w moim przekonaniu - na szczególną uwagę:
N. Perchonock, O. Werner, Navaho System of Classification:
Some Implications
for Ethnoscience, s. 229-242;
publikacja ta jest cennym wkładem do modnej i uprawianej coraz chętniej tzw. "ethnoscience", specjalizacji koncentrującej
swą uwagę
na tych systemach klasyfikacji, które stanowią podstawę "ludowych" taksonomii.
W związku z tym badacze zainteresowani
są wyłącznie samowiedzą informatora
o rozmaitych dziedzinach jego kultury. Inaczej mówiąc - na ich naukowym warsztacie znajduje się wiedza ludowa, której studiowanie
zalecał już w połowie
ubiegłego wieku nasz znakomity uczony Wincenty Pol. Omawiany tu artykuł powstał w oparciu o badania przeprowadzone wśród Nawahów. Eksploratorzy zajęli
się analizą indiańskiego pożywienia pod kątem teoretycznych założeń i technik badawczych "ethnoscience".
Podjęcie tego tematu służyło jedynie jako pretekst do
sprawdzenia przydatności owych metodycznych i metodologicznych dyrektyw w badaniu ludowego widzenia świata kultury. Autorzy, w oparciu o swe terenowe doświadczenia, stwierdzili, że zarówno założenia metodyczne jak i teoretyczne ,.ethnoscience" winny być zrewidowane. Uważają oni, że cel tej specjalizacji (całościowy
opis wiedzy ludowej o kulturze) dopóty nie zostanie osiągnięty, dopóki "ethnoscience" będzie się ograniczać wyłącznie do badań nad systemami taksonomicznymi.
Autorzy proponują, aby rozszerzyła ona pole swych zainteresowań na totalny system
związków leksykalno-semantycznych,
co zagwarantuje
jej osiągnięcie wyznaczonego
uprzednio celu.
Mirosława

Posern-Zielmska

Recenzje, przeglądy

Glasnik

na Etnoloskiot

Muzej,

wydawnictw

i czasopism

299

I, Skopje 1960, ss. 373.

Kultura ludowa, materialna i duchowa Macedonii nie jest dostatecznie zbadana.
Nie była ona przedmiotem badań naukowych, nie ma bowiem dotąd żadnej monografii ani pracy syntetycznej obejmującej całość zagadnień dotyczących etnografii
Macedonii.
Niewiele materiałów poruszających
wąskie zagadnienia ogłoszono \V drugiej
połowie minionego stulecia na łamach czasopism bułgarskich. Warto wspomnieć tu
prace Antona Stoilowa: Wierzenia o k1'okusie 1, Zamurowanie
żywych
ludzi na nowych zabudowaniach " Strzyżenie 3, Pieniądze
na p1'zewóz 4 oraz Broda na polu 3.
Prace Marko Cepenkowa, Kuzmana Szapkarewa,
Efrema Sprostranowa,
Dymitra Matowa, Christo Stoilowa i in., rozsiane w różnych periodykach bułgarskich,
są w wielu wypadkach dla badaczy niedostępne.
Drobne informacje o etnografii macedońskiej znajdujemy także w niektórych
czasopismach rosyjskich i serbskich końca w. XIX.
Jedyna obszerniejsza praca jaka ukazała się na początku naszego wieku, to momonografia o zwyczajach i obyczajach Skopskiej Czarnej Góry Atanasija Petrovicia G.
Dość ciekawe są prace niektórych etnografów sel"bskich okresu międzywojennego, np. Jeremija Pavlovicia oMaleszewie 7, o mieście Dojran i jego jeziorze B,
o przeszłości Macedonii !l, Vojislava S. Radovanovicia o okręgu Tikwesz i miejscowości Rajec 10 oraz o folklorze górskiego Mariowa 11. O kulturze Macedonii pisał
Dragisa Lapcević 12. Wymienić tu należy także entuzjastę materialnej i duchowej
kultury ludowej Macedończyków, znanego etnografa, muzykologa i malarza czeskiego,
Ludvika Kubę. W roku 1932 ukazała się jego praca Cteni o Makedonii.
Cesty
a studie z rokii 1925-192713• Jest to przegląd etnograficzny terenów Macedonii należących do Jugosławii, które Kuba badał podczas jego podróży w tym kraju w latach 1925-1927.
Szczególnie sporo materiałów o drobnych zagadnieniach etnograficznych
Macedonii zawierają tomy I-XXXVI
bułgarskiego czasopisma "Sbornik za narodni
umotovorenija", wychodzącego w Sofii oraz organu Macedońskiego Instytutu Naukowego "Makedonski Pregled", a także tomy I-XXI
czasopisma Skop ski ego Towarzystwa Naukowego "Glasnik", wychodzącego w Skopje w okresie międzywojennym.
1 "B'lgarska
Sbirka",
VI, s. 814-817.
"Periodicesko
spisanie",
LXIn, s. 179-2l3.
"B'lgarski
Pregled", VI, kn. 5, s. 73-76.
"B'lgarska
Sblrka",
VII, s. 452-455.
"B'lgarska
Sbirka",
X, s. 155-163.
6 Pop Atanasije
Petrović,
Narodni zivot i obicaji u Skopskoj C'rnoj Gori. S'rpska
Kraljevska Akademija,
S'rpska Etnografska
Zbirka, knjiga VII. Obicaji naroda s'rpskoga, knjiga I,
Beograd 1907, s. III
527.
7 Jeremija
Pavlovic,
Malesevo i Malesevei. Etnoloska ispiiivanja,
Beograd
1929, s. 466.
8 .Teremija Pavlović,
Sf.ari Dojran i DOil'ansko jezero. lz zabelezaka Jeremija
M. Pavlovieia, Beograd 1930,s. 58.
9 Jeremija
M. Pavlović,
IZ proslosii Juźne Srbije. Prva knjiga po narodnim
pesmama
i drugim podacima, Beograd 1924, s. III
74.
10 Vojislav S. Radovanović,
Tikves i Rajee. "Srpski
etnografski
zbornik".
Izdaje Srpska
Kraljevska Akademija,
knjiga XXXIX, prvo oddelenje, Naselja i poreklo stanovnistva, knjiga 17,
Beograd 1924.
11 Mariovici u pesmi, prici i sali. Nekoliko pregrsti iz riznice duhovnog blaga juznos'rbijanaca. Skupio dr Vojislav S. Radovanović.
"Zbornik
za etnografij u i folklor
Juzne
Srbije
i susednih oblasti", knjiga I, Skoplje 1931, s. 65-231.
12 Dragi$a Lapcevic, O kulturama
u Juznoj Srbiji, Stamparija
"Marotoclvi",
1923, s. III \·35.
IS Ludvik
Kuba, Cteni o Makedonii.
Cesty a studie z roku 1925-1927, Praha
1932, s. 226.

+

+

300

Recenzje, przeglądy

wydawnictw

i czasopism

Wszystkie jednak prace jakie ukazały się do wyzwolenia Macedonii nie są ani
pełne, ani ścisłe, a co jest najistotniejsze, przeważały w nich poglądy subiektywnej
oceny dorobku kulturowego ludu macedońskiego.
O podwalinach macedońskiej
nauki etnograficznej
można mówić dopiero po
II wojnie światowej, jakkolwiek dorobek badaczy macedońskich w tym powojennym okresie jest skromny.
Pierwsza poważniejsza edycja, jaka ukazała się w okl'esie powojennym, to
"Glasnik" Muzeum Etnograficznego w Macedonii 14. Prace zawarte w nim, aczkolwiek odnoszą się do poszczególnych dziedzin życia kulturowego Macedonii i poruszają jedynie zagadnienia lokalne a nie całego obszaru kraju, stanowią jednak
poważny wkład do badań naukowych, gdyż przedstawiają obiektywny stan dorobku
kulturowego.
Macedonia, dzięki jej położeniu geograficznemu, jest bodajże jednym z nielicznych krajów słowiańskich, gdzie tak plastycznie odbiło się piętno kultury Prasłowian. Po wieku VII obserwować można tu różne nawarstwienie
wpływów kulturalnych licznych najeźdzców i jej sąsiadów, a także wiele wspólnych cech z kulturą
pozostałych Słowian. Z tego powodu kultura ludowa Macedończyków budzi duże
zainteresowania wśród etnografów współczesnych krajów europejskich.
Niestety w SR Macedonii nie ma Instytutu Etnograficznego, ani też katedry
etnografii na Uniwersytecie Skopijskim. To utrudnia zorganizowanie prac badawczych i taki stan rzeczy nie sprzyja rozwojowi kadry.
Macedonia jest krajem, który na przestrzeni długich wieków nie posiadala swej
państwowości.
Szczególnie ciężki był jej los w okresie długowiekowej
niewoli
Turków.
Jeśli chodzi o kulturę duchową, to są pewne osiągnięcia naukowe w jej badaniu.
Zebrano dotąd olbrzymi materiał tekstów literatury ludowej. Założony w roku 1950
Instytut Folklorystyczny rozwija bogatą działalność. Wydano kilka zbiorów macedońskich pieśni ludowych, zebrano w ostatnich 20 latach ponad 30000 tekstów
pieśniowych lirycznych i epickich. Zaczęto wydawać półrocznik "Macedonski
Folklor".
Kultura materialna
natomiast,
jak wspomniano, znalazła się na warsztacie
badaczy dopiero po ukazaniu się I tomu "Glasnika".
Z naj ciekawszych prac tego tomu wymienić należy artykuł Anicy Petruszewej
o fartuchach
jako podstawowej
części ubioru męskiego w niektórych regionach
Macedonii (s. 33-56). Dotyczy to szczególnie terenów centralnych oraz południowozachodniej części kraju, gdzie fartuch jest nierozlączną częścią ubioru męskiego
i obejmuje prawie 2(3 obszaru. Fartuch noszą starzy i młodzi w domu i na święta,
na polu i wtedy, gdy jadą na targi albo w goście. Autorka podaje, iż w regionie
Owcze Pole noszenie fartucha przez mężczyzn jest tradycją starą, sięgającą okresu
przed najazdem Turków. Noszenie fartucha przez mężczyzn ma charakter praktyczny, chroni ubranie przed brudzeniem się, a w mieście Prilep, jak zaznacza
autorka, noszą go, aby było im ciepło na kolanach 1,. Petruszewa dodaje, że i dziś,
kiedy kultura miejska wkracza do wsi i dawne męskie stroje powoli zanikają, chlop
macedoński ubrany w nowoczesny garnitur nie rozstaje się z fartuchem 16.
Nieżyjąca już Radmila Polenaković zajęła się grzebieniarstwem
w Macedonii 17.
14 "Glasnik na Etnoloskiot
Muzej", t. I, Skopje 1960, s. 372.
15 Anica Petruseva.
Skutinata
kako
sostaven deI
od maśkata
nosija
"Glasnik na Etnoloskiot
Muzej", I, Skopje 1960, s. 50-51.
16 Ibid., s. 54.
17 Radmila Polenaković,
Ceslarskiot zanaet vo Makedonija,
ibid., s. 57-78.

vo

Makedonija,

Recenzje, przeglądy

wydawnictw

i czasopism

301

Rzemiosło to powstało naJPIerw we wsi Smilewo okręgu Bitola, skąd rozprzestrzeniło się w miastach macedońskich. Pierwszym mistrzem był niejaki K'rste Siljan,
który zawód ten "wykradł" od pewnego grzebieniarza, Zyda z Salonik.
Autorka podaje wyczerpujące informacje o narzędziach oraz opisuje szczegółowo cały proces pracy. Poza tym rozprawa jej jest bogato ilustrowana. Według
Polenaković, grzebienie w Macedonii robiono z kopyt końskich oraz rogów wolowych i bawołowych.
Inna rozprawa zawarta w "Glasniku", pióra Zoe Liczenowskiej, omawia rzeźby
w cerkwiach Macedonii w X;VIII i XIX wieku 18.' Kraj ten, jak wiadomo, jest
jedynym krajem słowiańskiego południa, gdzie zachowały się piękne drzeworyty
w niektórych cerkwiach i klasztorach (słynne ikonostasy z rzeźbionego drzewa
orzechowego cerkwi św. Spasa w Skopje oraz Sw. Joana Bigorskiego w rejonie
Mawrowa) przyciągają wielu specjalistów i entuzjastów sztuki ludowej z całego
świata.
Ciekawe są informacje o istniejących szkołach rzeźbiarskich w Macedonii. Autorka podkreśla dużą rolę, jaką odegrała szkoła na Atosie.
Liczenowska omawia działalność rzeźbiarzy macedońskich w kraju oraz w sąsiednich krajach, a także ich ulubioną ornamentykę.
Drzeworyty macedońskie
posiadają swoje specyficzne cechy. Pierwotnie bazowały one na stylu bizantyńskim,
później obserwuje się wpływy włoskie.
O obyczajach świątecznych oraz związanych z pracami polowymi pisze Zorka
Delinikolowa 10. Opisuje ona obrzędy podczas świąt zimowych, wiosennych, wielkanocnych, letnich i jesiennych przytaczając i okolicznościowe pieśni ludowe, jakie
są śpiewane.
Milica Georgijewa pisze o pisankach w Skopje i w jego okręgu:lO. Tradycje te
autorka odnosi do okresu pogańskiego. Najczęściej stosowane są przy pisankach
liście roślin, które odbija się na skorupce jajka przy pomocy wosku, kwasu azotowego itp.
Wera Kliczkowa z kolei poświęciła swoją rozprawę zwyczajom i obyczajom
ludowym, związanym ze świętem Bożego Narodzenia 21. Zwyczaje i obyczaje te niewiele się różnią od istniejących w innych regionach Macedonii.
Rolnictwem oraz obyczajami związanymi z pracami chłopa w okręgu Kumanowo zajCjł się Welimir Nikołow 22. Praca jego była wynikiem badań terenowych
jakie przeprowadził w latach 1952-1953. Nikołow podaje krótki zarys historyczny
tego regionu, a później przechodzi do omówienia uprawy ziemi, podaje kategorię
pól uprawnych, nazwy i gatunki zbóż. Opisuje żniwa, ustawianie kopic oraz przytacza pieśni ludowe, śpiewane podczas prac polowych, szczególnie w czasie żniw.
Do niedawna w regionie tym ścinano zboże sierpem, a przy tak powolnej pracy
śpiewano dużo ludowych pieśni lirycznych. Następnie autor zajmuje się procesem
młócenia zboża, zbieraniem maku, konopi, lnu i wytwarzaniem włókna hijanego.
Z kolei omawia sadownictwo i ogrodnictwo zatrzymując się szczególnie na uprawie
jarzyn i winorośli. Podaje także bogate obyczaje ludowe związane z zażegnywaniem suszy, z odpędzaniem gradobicia, a na końcu wymienia zwyczaje i obyczaje
18 Zoe Licenoska,
Makedonskata
crkovna rezba va XVIII
i XIX vek, ibid., 79-134.
19 Zorka Delinikolova,
Obicai svrzani sa poedini praznici i nedelni dni va Radovis, ibid.,
s. 135-171l.
2J Milica Georgieva,
Bojadisuvanje
i sarenje na veligdenski
jajca va Skopje i okolijata,
ibid., s. 179-192.
21 Vera Klickova, Bozićni obicai va Skopska Kotlina, ibid., s. 193-266.
22 Velimir Nikoiov, Zemjodelstvoto
i obicaite svrzani sa zemjodelskata
rabata va Kumanovo, ibid., s. 267-368.

302

Recenzje, pr.zeglądy wyclawnictw

i czasopism

związane z obchodami poszczególnych świąt· przypadających w okresie prac polowych.
Tom ten zamyka informacja Zorki Delinikolowej a wystawie w Muzeum Etnograficznym w Skopje 23.
Rozprawy zawarte w I tomie "Glasnika" są niewątpliwie poważnym sukcesem
młodej nauki macedońskiej i mogą stać się podstawą do dalszych badań oraz opracowań syntetycznych.
Kole

Jahrbuch

jiihrigen
mapy.

des Museums

Bestehen

fur

1869-1969,

Volkerkunde

zu Leipzig.

Akademie-Verlag,

Berlin

Simiczijew

Bd. XXVI. Zum hundert1969, ss. 410, tab!. 116,

Autorami tomu, wydanego z okazji setnej rocznicy Muzeum Etnologicznego
w Lipsku, są wyjątkowo tylko pracownicy tej zasłużonej placówki kulturalno-badawczej. Z ogólnej liczby 14 prac, dwie mają charakter historyczny i traktują
o powstaniu muzeum lipskiego, dwie poświęcone są zbiorom etnograficznym z Oceanii, pięć tematycznie związanych jest z Azją, dwie z Afryką oraz dwie z Ameryką·
Przegląd bibliograficzny publikowanych przez muzeum lipskie prac zamyka część
materiałową.
Ernst Germer przedstawia w przyczynku pt. Die Vorgeschichte der Grundung
des Museums fUr Volkerkunde
zu Leipzig 1868-1869 okoliczności nabycia zbiorów
Gustawa Friedricha Klemma, stanowiących zalążek obecnego muzeum etnologicznego.
Dietrich Drost w doniesieniu wstępnym pt. Gustaw Klemms kulturhistorisches
Museum natomiast próbuje, w oparciu o eksponaty G. F. Klemma, przedstawić
pełniejszy obraz o objętości i merytorycznej zawartości zbiorów, czasokresie ich
powstania, zbieraczach i sposobach nabywania eksponatów, ich katalogowaniu, liczebności (15000), przynależności czasowej i pochodzeniu geograficznym, zilustrowanym kartogramem.
Hans Damm, emerytowany, długoletni dyrektor stuletniego muzeum, w oparciu
o materiały faktograficzne prezentuje artykuł pt. Bemerkungen
zu den Schiidelmasken aus Neubritanien
(Sudsee), omawia nowe, poszerzone wnioski o zasięgu,
stosowaniu i funkcji nowo brytyjskich masek. Damm wyodrębnia dwa zasadnicze.
różniące się typy masek: L o modelowanej twarzy, otwartych oczodołach i mięsistym nosie, o wyglądzie budzącym zaufanie. Maski tego typu posiadały od wewnątrz kołek, za pomocą którego tancerz przytrzymywał maskę zębami, co uniemożliwiało mu śpiewanie, zezwalało jednakże na gestykulację rękami. Śpiew kobiet
i dudnienie bębnów stanowiły muzyczny akompaniament
ekstazycznych tańców,
wykonywanych w tych maskach. Typ II miał modelowaną dolną partię twarzy,
oczodoły zasmarowane, nos o wyglądzie trupiej czaszki, przez co maska miała
odrażający wygląd. Ten typ maski przytrzymywano przed twarzą wzg!. też przywiązywano do głowy, rzekomo, "by tancerz mógł głośno śpiewać". Prawdopodobnie
w tych maskach nie tańczono. Autor artykułu wyraża przypuszczenie, iż maski
typu II pełniły funkcję amuletów wojennych.
23 Zorka
Va Etnolośkiot

Delinikolova, Prikaz na izloźbata
muz ej, ibid., s. 369·-372.

"Umetnicka

obrabotka

na meta/ot

ni? vekovi'"

Recenzje,

przeglądy

wydawnictw

i czasopism

303

Maski obydwu typów wykonywano z czaszek umarłych przewodniczących tajnego związku, którym przypisywano szczególne sily magiczne, nie będące w posiadaniu wodzów, Liczebnie przeważają maski typu L Wszystkie maski, zarówno
typu I i II. przechowywano w "świętych domach", gdzie składano również czaszki
innych członków tajnego związku. Krajowcy wierzyli, że zarówno maski jak i czaszki promieniowały magicznymi silami, zapewniającymi zdrowie, potomstwo, bogactwo,
dobre zbiory i powodzenie wojenne. Sily te z chwilą założenia maski przez nosiciela przechodziły na niego i członków jego społeczności.
Barbara Treide tym razem zajmuje się zbiorami Bainingów w muzeach w Lipsku i Dreźnie. Wybór nie jest przypadkowy, gdyż Bainingowie są wśród mówiących
językiem melanezyjskim ludem naj starszym, mówiącym, jako jedyny, językiem praaustralijskim.
z której to przyczyny zaliczany jest do bardzo "prymitywnych"
mieszkańców półwyspu gazelskiego. W części pierwszej B. Treide (Die BainingSammlungen
in den Museen fur Volkerkunde
zu Leipzig und Dresden) omawia
wyłącznie eksponaty nie związane z kultami (tym poświęcona będzie część druga
w jednym z kolejnych tomów) a to: 1. narzędzia kamienne; 2. broń; 3. wyrób łyka
z kory: 4. plecionkarstwo i wyplatanie; 5, sprzęt domowy. Na podstawie badań
porównawczych B. Treide dochodzi do wniosków. że 1. kultura materialna Bainingów od czasów wczesnokolonialnych po lata pięćdziesiąte naszego stulecia nie uległa
zasadniczym zmianom: 2. kultura materialna
wykazuje bardzo powolny rozwój
(wskutek stosunkowo małej gęstości zaludnienia i niechęci kontaktowania
się);
3. Bainingowie wykazują skromne wpływy obce; 4. przejęcie elementów kultury
materialnej od Bainingów przez sąsiadów, używających języków melanezyjskich.
dobitnie świadczy, iż praaustronezyjczycy
nie tylko przyjmowali elementy kulturowe od austronezyjczyków, lecz że w pewnych uwarunkowaniach
geograficznych
i historycznych praaustronezyjczycy
przekazywali ważne elementy kultury materialnej na rzecz austronezyjczyków. Ustalono nad wszelką wątpliwość, że niektóre
dobra kulturowe stały się przedmiotem wymiany; 5. Bainingowie są reprezentantami etn~cznego substratu wcześniejszej grupy osadniczej.
W końcu B. Treide konstatuje. że dla zbadania etnogenezy poszczególnych
ludów i rozprzestrzeniania
się elementów kulturowych
należy zwrócić uwagę na
wszystkie detale wytworu (i te nie warunkowane
funkcją, np. techniki plecionkarskie\. gdyż prowadzą do ciekawych wniosków.
Heinz Stingl w opisie mieczów z Borneo (Schwerter aus Zentral-Kalimantan)
dochodzi do wniosków, że broń ta z punktu widzenia sztuki i technicznych umiejętności wytwórców świadczy o wysokim poziomie tamtejszego rzemiosła: kowali,
odlewników. sznycerzy w drewnie i rogu jak i plecionkarstwa
oraz hafciarstwa.
Opisane przez Stingla miecze pełniły funkcję broni, narzędzi pracy, ozdoby stroju,
reprezentac,'jnego daru, środka płatniczego w handlu wymiennym, honorarium za
usługi lecznicze itp. Używano ich nadto jako insygniów obrzędowych w tańcach,
ofiarach zwierzęcych, leczeniu chorych, pochówkach itd,
Walter Bottger w pracy pt. Ein Setzschirm in Koromandellacktechnik
mit Gestalten aus dem Shui-hu-chu,an
zajmuje się zarówno technicznymi pI'Oblemami
w,-twórczymi, jak i formalnym opisem parawanu ściennego produkcji chińskiej,
datowanego na przełom XVIII i XIX w., ilustrowanego na podstawie chińskiej literatury ludowej.
Kristine Lange w artykule pt. Ober die Priiexistenzen der Dalai-Lamas poddaje
krytycznej analizie tybetańsko-buddyjskie
źródła pisane i przedstawiane przy pomocy malowideł.
Peter Gobel omawia kolekcję wytworów ze szkła w lipskim muzeum i ich

304

Recenzje,

przeglądy

wydawnictw

i czasopism

prymitywną produkcję u Murzynów Nupe w centralnej Nigerii. W l"Ozprawie pt.
im Museum fur Volkerkunde zu Leipzig Gobel koncentruje uwagę kolejno
na opisie eksponatów lipskich, wytwórcach, technikach wytwórczych oraz ekonomii,
ze szczególnym uwzględnieniem organizacji pracy i zastosowaniu wytworów szklanych.
Lothar Stein publikuje wyniki wstępne z badań współczesnych w ZRA nad
adaptacją przesiedlonych z doliny Nilu fellachów, osiedlonych beduinów i autochtonicznych mieszkańców oaz (opracowanie pt. Ethnographische
Untersuchungen
im
Wadi al-gadid
(VAR) 1968, Vorbericht).
Z niecierpliwością można oczekiwać ostatecznych wyników tych badań terenowych, gdyż już wedle wstępnej oceny zapowiadają się ciekawie. Stworzone przez GDDO (General Desert Development Organization) warunki bytowe, w wielkiej mierze finansowane przez państwo, podnoszą
stopę życiową najbardziej upośledzonych klas, lecz równocześnie prowadzą do występowania (wskutek wyobcowania z poprzedniego środowiska) różnych problemów
społecznych, z których najważniejszymi
są: 1. brak więzi z grobami umarłych
przodków (przy silnie rozwiniętym
kulcie przodków); 2. ograniczone możliwości
wyboru żony (przy tradycji ożenku z córką brata ojca); 3. lepsze warunki bytowe
wyzwalają w fellachach chęć posiadania licznego potomstwa a nawet dalszych żon,
co oczywiście jest sprzeczne z zamierzeniami
rządu, zdążającymi do likwidacji
niedostatku, wielodzietności i poligamii.
Lothar Drager w artykule Ausstellung
"Indianer
Amerikas"
im Museum fiil'
Volkerkunde
zu Leipzig omawia otwartą w 1967 r. wystawę.
Wolfgang Konig, pełniący obowiązki dyrektora muzeum lipskiego, znany specjalista problemów turkmeńskich,
dochodzi w artykułe pt. Einige Aspekte der gesellschaftlichen
Dynamik
in del' turkmenischen
Bodenbauergemeinde
do konkluzji,
że źródeł społecznej dynamiki turkmeńskich
rolników należy szukać w procesie
przejścia Turkmel1czyków od hodowli zwierząt do uprawy roli. Proces ten, zdaniem
Koniga, nie jest mechaniczną
transformacją
stosunków społecznych do nowych
warunków produkcyjnych,
nie jest także zwykłym terytorialnym
przemieszczeniem
hodowców z obszarów pustynno-stepowych
w oazy, jest natomiast przejściem od
konserwatywnego, jednostronnie ukierunkowanego i w obrębie sił wytwórczych malo
rozwiniętego
sposobu produkcyjnego
do nowego, wyższego etapu produkc.vjnego
i wynikających z niego materialnych i społeczno-ekonomicznych zmian.
Przedmiotem kolejnej rozprawy są próby kilku wschodnich szczepów indiańskich, które usiłują ujść przed anglo-amerykal1skim
zawładnięciem
ziemi przez
wkroczenie na hiszpańskie
terytoria,
położone na zachód od rzeki Mississippi.
Odbywający się u progu XIX w. proces odtwarza na podstawie bogatej literatury
Rolf Kusche w przyczynku pt. Die Abwanderung
ostlicher Indianer
nach SpanischNupeglas

-Louisiana.

Werner
staatliche

Hartwig

w pracy

Konsolidierung

einer

pt. Nagaland
ethnischen

-

"Linguistic

Minderheit

State"

oder

national-

przedstawia drogę
pierwszych ruchów nie-

Indiens?

rozwojową najmniejszego stanu Indii od chwili powstania
podległościowych do proklamowania niezależnego stanu.
Przegląd
bibliograficzny
stuletniego
dorobku
wydawniczego
pracowników
i współpracowników
muzeum w opracowaniu Petera Gobela zamyka tom, bogato
ilustrowany
fotografiami
kolorowymi i czarnobiałymi
w wykonaniu Wieckhorst,
Rabich i Stein.
Konrad

Wypych

Hi.'('('rI.::je,

pr.:'('ulądy

Le/opis. Jahresschrit:\: des Instituts
kunde. :'-/1' I:~. Raulzen 1970.

wydawnictw

i c,:asoplsnz.

fii,r sorbische Volksforschung.

Seria C. Volks-

Kolt'jn~' rocznik łużyckiej kultury ludowej zawiera dalszy ciąg (por. recenzję
[(!go c;~asopisma w t. 5:3 ,.Ludu") różnych jakościowo drobnych artykułó\\,
przycZ,\'nk()\\"i komuni katów nadesIanych redakcji "Letopisu" w związku z jubileuszem
prof. dr Pawia
edo. Czt.ery z nich, tj. J. Hon'lka, J. Krzyżanowskiego, H. Sper,:chneidera i H. Sll'Obacha wiążą się tematycznie
z zainteresowaniami
Jubilata.
P"zoslall'. z w\'j<\tkiem R. Kukiera, dotyczą różnych problemów łużyckiej kultury
ludowe.i. k1.,·,rajest kulturą rodzimą profesora Nedo.
Wybitny znawca słowiańskiego folkloru, J. Horak, przedstawił
w Sorbische
Li er/e l' in Ludvik
Kubas Sammlung
"Slovanstvo
ve svych zpevech"
łużycki materiaŁ pieśniowy (ballad.v), opublikowany
przez czeskiego badacza L. Kubę. Pieśni
ludowe zbieral Kuba na Łużycach w II połowie XIX wieku i wydrukO\val je
:1aql.~pnie \\' jednym z tomów "Słowiańszczyzny w swoich pieśniach". Horak por(,\\'nal .ie ponad lo ze zbiorem .r. E. Schmalera. Z kolei J. Krzyżanowski \V krótkim
prr..I'cr.ynku pl. Lo/w und Stm.fe jii1' dieselbe Tat omówił kilka przykładów polskich
anegdot (wg międzynal'Odowego układu A. Aarne i S. Thompson - ATh 1tl41 B),
kt<"lrych myślą przewodnią jest równoczesne otrzymywanie za ten sam czyn (np. za
uratowanie życia) zapłaty i kary, porównując
je z podobnymi z terenu Łużyc.
\\' następn,\'m H. Sperschneider komenluje w Der miirrische
Bauer von 1848. Ein
oppositionel1l!s
MundarfUl!dicht
aus Siidthiiringen
bardzo interesujący 20-zwrotkowy
"'iersz wicjski~'go fryzjera odzwierciedlający
panujący w XIX wieku wyzysk feudalny. l Wrt'szcie H. Strobach w Entstehung
und Quel/en
des jriihen
deutschen
....lrbeiterliedes stal'a się wykazać. w oparciu o dziewiętnastowieczne
śpiewniki robotniczych pieśni n'wolucyjnych, źn)dla i przyczyny ich powstania oraz rolę, jaką
\\. o\\'.vm czasie odgrywały.
Problemalykę
zwyczajową
znajdujemy
w tl'Zech następnych
publikacjach.
S. Kuba. Slcjaty
Jan-Poculum
Joannis.
Zu volkskundliche1'
Thematik
bei Jacob
Thomasius za.iq! się, w,vkorzystując dysertację magisterską z 1675 roku, nie praktykowan\'m u nas zwyczajem na św. Jana Ewangelistę (27 XII). W tym dniu święcunu na terenie Lużyc wino, które po wypiciu chronić miało pijącego przed zatruciem. O inn~'m świętojańskim
zwyczaju występującym
w północnych Czechach
i na sąsiafiuj;ICym z nimi terenie Łużyc pisze M. J. Pulec w Svatoj!inska
postylka ..Johannes bucht".

Ein

nordbóh mischer

Johannisbrauch

und

seine

Beziehungen

zur

W w.vniku przeprowadzonych
badań terenowych Pulec ustalił. iż zarówno na jednym jak i dt'Ugim terenie dzieci przygotowywały w wigilię św. Jana
(2-1 VI). podobnie jak u nas na ..zająca" (otrzymuje się także i tutaj jajka) odpowiednio wykonane koła z polnych kwiatów. W nie wkładają starsi następnego ranl'Gl
słodycze albo inne wiktuały. Przygotowywano również tzw. "janowe wianki". które
na;c.tępnil' zmvieszano LI pułapu. by chroniły przed niebezpieczeństwem.
VV tym
;qmym cdu wyścielano mieszkania kwialami. A. S. Musiat \V Briefe eines Hochzeitsbitters, lind ihr Widel'haU
in del' sorbischen
Volkskunde
(19:U/33) przedstawił,
na pudstawie przebadanych listów po nieżyjącym staroście weselnym (po łużycku
braska). roll: .,spraszacza na wesele" w dawnej kulturze ludowej. Do niego należalo
zapraszanie gości na wl'sc1e, wygłaszanie mowy przed błogosławieństwem oraz aranżuwanie :oM.nych obrzędów i rozrywek zwyczajowych w czasie trwania uczt.y. \V latach trzydziestych zaprzeslano stopniowo korzystania z usług starosty weselnego
pod naporem zwyczaje',w niemieckich.
W kolejnych czterech artykulikach
przypomniano
kilka bardzo zasłużonych
dla kullury lego regionu poslaci. A. Anclert w Die handschrijtHchen
Sammlungen
Oberlausitz.

20 -

LCld, t. 35, 1971

306
von

Recenzje,

Dr.

Georg

Pilk

aus dem

przeglądy

Besitz

wydawnictw

i c,zasopism

des ehemaligen

Vereins

fiir

Siichsische

Volks-

scharakteryzował
Lużyczanina Jerzego Piłka i jego spuściznę rękopiśmienną
odstąpioną w roku 1910 Saksońskiemu Towarzystwu Ludoznawczemu. AutOl' ustalił
na podstawie dostępnej mu literatury, w której wykorzystano źródła Pilka, jakiego
rodzaju materiały on zbierał. Były to dane dotyczące budownictwa ludowego, wyposażenia wnętrza mieszkalnego, medycyny ludowej i folkloru. Materiały te przepadły podczas drugiej wojny światowej. A. Bachmann w Der Holzschnitzer
Erich
Miille?' ein Kiinstler
aus dem Volke omówił postać działającego do dziś profesjonalnego rzeźbiarza M'iiUera, który bardzo często w swoich rzeźbach w drzewie
wykorzystuje motywy ludowe. Tym to motywom ludowym jest poświęcone omówienie Bachmanna. B. Nawka wydobywa z zapomnienia postać wybitnego osiemnastowiecznego badacza pszczelarskiego w pracy pt. Adam Gottlob Schirach der
Begriinde?' der Oberlausitzischen
Bienengesellschaft
von 1766. Schirach zalożył m. in.
pierwsze na obszarze Niemiec Towarzystwo Pszczelarskie, którego struktut'a organizacyjna niewiele różniła się od wspólczesnych tego rodzaju organizacji. Ten wybitny Lużyczanin prowadził bardzo interesujące badania nad hodowlą pszczół: jego
osiągnięcia zjednały mu sławę ówczesnej Europy. Z kolei B. Schone scharakteryzowal działalność naukową i naukowo-organizacyjną
niemieckiego pastora ze Zgorzelca
w tamtejszym
Górnołużyckim
Towarzystwie
Naukowym. Zob. Joachim
Leopold
kunde

Haupts

volkskundliche

Bestrebungen

in der Oberlausitzischen

Gesellschaft

der Wis-

w latach 1Ba3-1852,
zakrojone na szeroką
skalę zbieranie wszelkich materiałów
(rękopiśmiennych,
drukowanych
i ikonograficznych) dotyczących Serbów Lużyckich. Będąc sekretarzem Towarzystwa opublikował sporo z nich, w szczególności pieśni ludowe, wierzenia i zwyczaje.
Komunikat R. Kukiera, Ethnographische
Untersuchungen
iiber die Biitowe?' Kaschuben bazuje na prowadzonych
przez niego badaniach nad kulturą ludową Kaszubów bytowskich, Napisany został w oparciu o wydaną w roku 1967 bardzo interesującą monografię pt. Kaszubi bytowscy. Kukier krótko scharakteryzował kulturę
tego regionu uwypuklając
naj ciekawsze jej elementy i pokrewieństwo z kulturą
łużycką. Swoje wywody poparł kilkoma ilustracjami,
Ostatnią, naj ciekawszą spośród opublikowanych
pt'ac, jest chyba przyczynek
R. Masera, Vom wandernden
Marionettenbiihne
des Deutsch-Sorbischen
Volkstheasenschaften

tel'S in

zu Gó?'litz. Haupt zainicjowal,

Bautzen.

Ein

Beitrag

ZU1'

Geschichte

des Deutsch-Sorbischen

Marionetten-

Autor zajmujący się przeszłością ludowych artystów - lalkarzy Saksonii, problemem u nas niebadanym, przedstawia próbkę swoich dociekań
w postaci krótkiego zarysu historycznego teatrzyku lalkowego prowadzonego w jednej rodzinie aktorskiej. Był to przez dlugie lata prywatny teatrzyk objazdowy,
obecnie stały, państwowy teatr kierowany przez Berta Ritschera. Maser omówił
historię aktorskiej rodziny, grywany przez nią repertuar, wat'sztat pracy, zespół
aktorski oraz marszrutę objazdową. Kierownik obecnego teatru wywodzi się ze znanej rodziny aktorów - lalkarzy, która od II połowy XIX wieku aż do lat pięćdziesiątych naszego stulecia objeżdżała ze swoim prymitywnym teatt'zYk~m niemal
wszystkie wsie łużyckie dając przedstawienia
w językach serbo-łużyckim i niemieckim. Repertuar tej trupy aktorskiej obejmował 136 sztuk, od klasycznych (np.
Genowefa, Griselda, Hrabina
Cosel, Zbójnicy)
po współczesne (np. Kapital i praca,
Parobek). Ludność wiejska bardzo gorąco przyjmowała zwykle występy tego zespolu
lalkarzy.
W sumie otrzymujemy nie mniej interesujący niż w poprzednim roczniku godny
przeczytania zestaw prac.

theaters

in

Bautzen.

Walel'ian

Sobisiak

Recen.zje, przeglądy

Osterreichische

Zeitschrift

tom 73. Wiedeń 1970, z. 1-4.

fUr

wydawnictw

307

i czasopism

Nowa Seria t. 24, ogólnego
Verein fUr Volkskunde.

Volkskunde.

Wydawnictwo:

zbioru

W austriackiej
etnografii obserwuje się bardzo ciekawe, godne podkreśle'nia,
poszukiwania metodologiczne zmierzające do zmiany dotychczasowego ujmowania
profilu kultury. Daje się to zauważyć na przykładzie recenzowanego czasopisma.
Poszukiwania idą - jak się wydaje - w dwóch kierunkach. Z jednej strony chodzi
o zastąpienie tradycyjnego podziału kultury (na kulturę materialną, społeczną i duchową) nowym podziałem, bardziej adekwatnym. Z drugiej - o poszerzenie dotychczasowej problematyki
o nowe, niebadane dotąd problemy. Wynikiem pierwszej
tendencji jest próba całościowego ujmowania określonych działów kultury zarówno
od strony materialnej, jak społecznej i duchowej, widoczna w takich pracach, jak
np. kultura pożywienia (Nahrungsvolkskunde),
kultura strojów ludowych (Volkstmchtenkunde);
o drugim natomiast nurcie świadczą takie nowe działy, jak kultura
odpustowa (Wallfahrtskunde)
czy ostatnio tzw. kultura samochodowa (Volkskunde
des Autos). Czy tego rodzaju słuszne tendencje zdobędą sobie prawo bytu, pokaże
najbliższy czas. Lektura nowych ujęć poszczególnych problemów świadczy o tym,
iż do tej pory nie dopracowano się jeszcze właściwego rozwiązania.
Wspomniane tendencje nowatorskie przewijają się również w pracach zamieszczonych w ostatnich zeszytach z 1970 roku, obok ujęć tradycyjnych.
Na uwagę
zasługują również zamieszczone tam prace z etnografii historycznej, które opierają
się na nie wykorzystywanych i nieznanych dotąd źródłach.
W odniesieniu do kultury samochodowej znalazły się ostatnio dwa wystąpienia
(artykuł i komunikat). W pierwszym (z. 2) Linde Schuller, Zur "Volkskunde
des
Autos" (mit 5 Rildseiten) przedstawiła
wyniki swoich dotychczasowych kilkuletnich
obserw<lcji i wywiadów zebranych w czasie' objazdu niektórych krajów europejskich. Autorka uzyskała bardzo ciekawy materiał
faktograficzny.
Nie potrafiła
jednak wypracować sobie odpowiedniego schematu podziału rzeczowego, według
którego należałoby następnie przedstawić treść. O nieporadności autorki świadczą
m. in. przyjęte przez nią podziały poszczególnych paragrafów, w dodatku nie zawsze
adekwatnych do zawartej w nich treści: 1. Hic Rhodus, hic salta! 2. In jedem dritten Auto

hiingt

ein Talisman,

mor und Persiflage,
8. Das Auto
Zahlen,

von

3. Auf

6. Devotionalien,

aussen und

11. IndividuaZnamen

Reisen, 4. Die Mahnung,

das Miirchen,

7. Autofahrerwallfahrten

und

"das

ganze Auto",

9. Wort

und

LokaZformen,

12. Rerufe

und
um

Lied,

5. Hu-

UnfallsmarterZn,
10. SpieZe und

das Auto

und

der

Wymienione tytuły wymagałyby ponownego przemyślenia.
W wymienionej pracy autorka omówiła wystrój aut maskotkami, talizmanami,
amuletami j innymi zawieszanymi lub malowanymi na karoseriach ozdobami. Przedstawiła ich typy, rodzaje i miejsce pochodzenia, załączając do tego 44 ryciny. Ponadto podała przyczyny, dla których umieszcza się je w samochodzie: np. w celu
zabezpieczenia się przed wypadkiem - podobizna świętego; dla zapewnienia sobie
szczęścia podkowa, świnka, koniczynka, kominiarz, swastyka; dla humoru "girl". krasnale, figurki Disney'a; ze względów religijnych - święte obrazki, ryngrafy, diabełki, wersety z Koranu, Biblii, zaś na różne inne nadarzające się okazje,
jak np. w okresie Bożego Narodzenia świecąca choinka, korona adwentowa,
dzwonek; Wielkanocy - zajączek, wydmuszki; na uroczystości rodzinne - kwiaty
z zielenią; na wycieczki herby miast i hoteli. W dalszej kolejności autorka;
przedstawiła zwyczaje samochodowe: święcenia nowo zakupionego wozu (zapoczątkowane w r. 1928), udziału w pielgrzymkach, nabożeństwach i odpustach w dniu
patronów automobilistów (św. Krzysztofa i św. Ulryka), wreszcie przysłowia, dowTrend

an

die

Strasse.

308

Recen!.je .. pr.:eglqc1y

1vydawni.ctw

i crasopism

cipy, piosenki (hymn kierowców - "Jesteśmy uliczni koledzy"). wiersze (np. oda
do samochodu), imiona własne aut (np. Kajetan, Sebastian, Schnuffi. Doppelpony)
oraz wykonywane
zawody związane z wozem (np. szofer-kierowca.
przewoźnik-taksówkarz, motelarz, tankarz, automechanik)
i różne wierzenia zwi'lzanc z samochodem (żegnanie odjeżdżających, życzenie im "dobn~j drogi"). Schultel' w.\·mienila
również te zagadnienia, które wymagałyby uwzględnienia,
lecz zostały przcz nią
pominięte: np. opis samochodu, rodzaje i typy moteli, stacji benzyno\V\·ch. Maraży.
Drugie wystąpienie z zakresu kultury samochodowej to krótki komunika. (z. 3)
lv1arii Kundegl·aber. Zu eine1' "Volkskunde
des Autos",
w którym autorka opisuje
dwóch dalszych patronów automobilistów,
czczonych we Włoszech. Sa nimi Franciszka Rzymska i prorok Eliasz.
Etnografii historycznej dotyczą komunikaty Margaret y Bucek.' Die Wallfahrten
der Wiene1' Seidenfab1'ikanten
(z. 3) i Hiltraud Ast, Das Ma1'ktbuclt des Tutellsteiner
Wachsziehe1's Johann Wied01'n (z. 1) oraz praca Hansa Niedermeiera.
WieneT Volksleben im 15. Jahrhundert
nach den Predigten
von Johann Geus (z. :n. Margareta
Bucek opisuje (na podstawie znalezionego źródła) rozwój i dzieje pielgl'z,nlld;: urządzanych w XVIII i XIX w .. przez tkaczy jedwabiu do kilku miejsc pqtlliczych,
podając zarazem krótką charakterystykę
tych miejsc.
Hiltraud Ast przedstawia treść zapisków handlowych prowadwll\'Ch przez wytwórcę świec. W zachowanej księdze autol'ka znalazła i opisata bal'dzo interesujące
dane dotyczące ludowej kultury religijnej, a zwłaszcza odpustowej
Wspomnianv
rzemieślnik odnotowywał w swoim notatniku odwiedzane przez sicbi •. miejsca pątnicze. poczynione tam obserwacje oraz oczywiście wielkość sprzeuann:!l
PI'''.,.'' t~.i
okazji różnego l'Odzaju świec,
Niedermeier
przebadał zachowane do dziś piętnastowieczlle
kazani;1 znanego
w owych czasach kaznodziei, pod kątem ich przydatności dla zrekonstruuwania
życia
codziennego ludu wiedeńskiego. Na ich podstawie aulor odtworzy! \\. intl.'l'csujący
sposób niektól'e dziedziny ówczesnej kultury ludu, a zwłaszcza mild.;. z\\'.\'t'zaje
rodzinne i doroczne oraz życie religijne: m. in. udział w pielgrz~'mkach do miejsc
świętych i wierzenia zabobonne.
, Do etnogl'afii histol'ycznej można także zaliczyć komunikat Hansa Hochenegga.
Zu den .,Zel'kratzten
Mar'ientale1'n"
und dem "heiligen
Staub"
(z. 2). dot,."czący
spostrzeżeń
autora w odniesieniu
do występowania
nacięć na XVIII-wilo'cznych
talarach. Hochenegga zaintrygowało
to, że owe cięcia i w ich wyniku powstałe
rowki znajdowały
się na odwrotnej stronie talarów. na których był\' wizerunki
Matki Boskiej, patronki Bawarii. Po przeprowadzeniu
odpowiednich
poszukiwat'l
w literaturze
autor doszedł do konkluzji, że ich posiadacze celowo nacinali owe
l'Owki po tej stronie talarów domniemując,
iż zgromadzone opi Ik i srebrne oraz
powstały w nacięciach pył pochodzą od Matki Boskiej, a zatem s<i ..święte". Traktowano je jako cudowne lekarstwa na różne rany, zaś trzymane w ręce pumagać
miały przy rodzeniu, powstrzymywać paraliż, padaczkę i chorobę psychic/.nij.
W kolejnych dwóch komunikatach
przedmiotem
dociekań z punktu widzenia
etnograficznego są dwie sprawy: pierwsza - jakie znaczenie kultowe mialy podobizny dzikich zwierząt umieszczane na przedhistorycznych
wyrobach garncal'skich
(Wolfgang Haid, Zwei Wilddarstellungen
auf Gefiissboden
aus clem Liesingta.l,
Steiel'mark
z. 1), druga - jaką rolę spełniały kamienne siedzenia znajdujące
się na odkopanym wielowarstwowym
cmentarzysku (Leopold Schmidt. Die Sitzsleine
auf dem Judenbichl
bei Villach - z. 2),
Omówienie Klaus Beitl, Ober-Laa, eine dOrfliche Stadtrandgemeincle
von Wien.
Versuch einer volkskundlichen
Bestandsaufnahme
(z. :~) dotyczy dawn.vch zabytków

Recenzje, przeglądy

wydawnictw

i czasopism

309

z przedmieść Wiednia. Autor stara się wykazać, jak dalece można na ich podstawie
mówić o kulturze ludowej tego miasta. Natomiast Franz i Gerhard Maresch w:
Die Pichl-Miihle,
Loich,
Nieder-Osterreich
(z. 1) przedstawiają
opisy techniczne
młyna-skansenu i zgromadzonych w nim narzędzi, używanych w procesie produkcji,
pocZ<I\Vszyoel siewu zboża, a skończywszy na upieczeniu chleba.
/'; dalszych artykułów na uwagę czytelnika zasługuje praca Helgi Thiel, Brauchtum aus Erlaujboden
in NiedeTosterreich
(z. 2). Autorka przedstawia tutaj wyniki
przeprowadzonych
przez siebie w latach 1966-1969
badań terenowych rejestrując
tylko występowanie określonych zwyczajów. Helga Thiel przeprowadza
inną od
ogólnie przyjętej klasyfikację, mianowicie: pierwszą grupę zwyczajów dorocznych
stanowi;j u niej zwyczaje wiosenne (w tym: niedziela gromniczna i palmowa), następnie - Wielkiego Tygodnia (Wielki Piątek - grzechotanie, Wielka Sobota i Wielkanoc), dalej zwyczaj majowego drzewka (Maibaum), lata (ognie sobótkowe
2:~/24 czenvca, dzieli. kobiet 15 sierpnia,
polowania do 15 października
oraz
Wszystkich Świętych), zimy (m. in. Marcina, Barbary, Mikołaja, adwentu, Bożego
Narodzenia, \v tym dymne noce, Stefana, Sylwestra i Nowego Roku zmiany
posad, karnawał, Perch ten-noc i Środy Popielcowej).
Interesującym
jest również krótki zarys austriackiego
pożywienia ludowego,
dokonany na podstawie dostępnej literatury przez Wilhelma Hiditza, w: Yom osterreichischen Bauernessen einst und jetzt. Versuch einer Uberschau (z. 1). Autor mówi
najpierw o wzajemnym oddziaływaniu wsi i miasta w zakresie przejmowania
różnych rodzajów pożywienia, następnie o wpływie zagranicy, dalej - daje przekrój
historyczny rozwoju pożywienia, uwypuklający cechy charakterystyczne
poszczególnych regionów, w końcu przedstawia pożywienie obrzędowe. W sumie godne polecenia ujęcie tematu kultury pożywienia.
Pozostałe artykuły to drobne przyczynki etnograficzne: Fritza Fahringera, Tiel'e
und Tiersymbole
au! Waagen (z. 2) symbole zwierząt na wagach, Helgi Gerndt,
Ober den Quellenwert
altere1' Marchen
und Sagensammlungen,
am Beispiel
des
seemannischen
Erzahlungen
(z. 2) o znaczeniu źródłowym bajek i opowiadań
marynarskich oraz Lindy Schuller, Ein Gliicksbrie!
anno 1970 in der Gl'ossstadt o łańcuszkowym systemie przesyłania listów przynoszących szczęście. Podobny charakter mają także prace zamieszczone w ostatnim 4 zeszycie. Komunikat Hansa
Pienn pl. Papiel'krippe-:-t aus der WeTkstatt deT Familie Fendler (mit 6 Abbildungen) dotyczy wyrobu papierowych
szopek bożonarodzeniowych,
jakie powstawały
w znanym z wiekowej tradycji warsztacie stolarskim rodziny Fendler. Etnografa
interesują szczególnie figurki przedstawicieli wsi malowane w strojach ludowych.
Natomiast Peter Kesting w Der geistliche Maien. Eine allegorische
Predigt
des
15. Jahrhunderts
publikuje
wyjątek odkrytego przez siebie kazania z polowy
XV wieku na temat praktykowanego
wówczas zwyczaju drzewka majowego. Przytoczony tekst wypełnia lukę między znanymi dotąd w literaturze
przekazami
z I:l:H i 150B r. Wynika z niego, iż przyozdobione drzewka zatykali chłopcy przed
domami swoich wybranek. W kolejnym wystąpieniu Walter Berger, Malkreuz
Grabkreuze
in Mittel-Slawonien
(mit 10 Abbildungen)
analizuje krótko napotkane
podczas badaiJ w Jugosławii nagrobne krzyże na kilku wiejskich cmentarzach (Slawonii). Cechą charakterystyczną
owych drewnianych, z trójkątnym daszkiem, krzyży
jest archaiczność i prymitywność
formy oraz wycinanych w nich ozdób, mimo
stosunkowo młodego ich "wieku". Najstarsze pochodzą bowiem z 1950 1'. Dalej
Klaus BeiU opisuje w Ein P!arrho!zeichen
aus ThiiringeTbel'g,
Voralberg
(mit 2 Abbildungen)
uzyskany dla muzeum etnograficznego w Wiedniu dziewiętnastowieczny
szyld proboszczowski (rodzaj wywieszanych dawniej szyldów, znaków rzemieślni-

310

Recenzje, przeglądy

wydawnictw

i

czasopism

czych). Wreszcie August Sutter, w Sagen von Trofaiach,
Obersteiermark,
und Umgebung przedstawił zebrane przez siebie w okresie gimnazjalnym
(1909 r.) podania
i legendy (o smoku w zamku MeU, o grającym kamieniu, o duchu gór, o dzikich
kobietach, o kamiennym księdzu, o skarbach itp.). W dziale kroniki znajdujemy
interesujący
komunikat o prowadzeniu powtórnych badań w kilku wsiach. któl"e
analizowano już od strony etnograficznej pięćdziesiąt lat temu.
Ogólnie można stwierdzić, iż wartość omawianego rocznika polega w zasadzie
na udostępnieniu materiałów, mniej lub bardziej wyczerpująco opracowanych. z dokonywanych obecnie badań (m. in. także w Jugosławii i Francji), które dotyczą
również problemów nie podejmowanych dotąd w polskiej etnografii.
Walerian

Schweizerisches

Archiv

fUr

Volkskunde,

t. 64, z. 3/4

Sobisiak

t. 65, z. :3/4, Basel 1968

1969.
Drugi, podwójny zeszyt "Archiwum" z 1968 r. (z. 1/2 omówiono w ,.Ludzie",
t. 54) zawiera wyniki kilku aktualnie prowadzonych badal'! etnograficznych \V Szwajcarii.
P. Walter Heim przedstawił w: Das Erntedankfest
bei den Katholiken
del"
deutschen . Schweiz rozwój historyczny i współcześnie dokonujące się przeobrażenia
w zakresie obchodu święta plonów u katolików niemieckiej Szwajcarii. Autor znalazł potwierdzenia źródłowe z początku XVIII w. (świętowano wówczas w trzynastą niedzielę po Zielonych Świątkach) na urządzanie obchodu. Zywiolowy rozwój
tych obrzędów przypadł dopiero na czasy I wojny światowej i utrzymał się do lat
pięćdziesiątych. Z przeprowadzonych w 1966 r. badań terenowych wynika, iż święto
plonów obchodzone jest nadal w regionach typowo rolniczych, sadowniczych oraz
w prowincjach tzw. alpejskiej hodowli. W obchodach tych spostrzega autor sporo
elementów pochodzenia niemieckiego. Stwierdza jednak, iż Erntedankfest
pozostał
w Szwajcarii świętem rolników, a nie - jak w Niemczech - ogólną uroczystością
dziękczyrmą całego narodu. Obchody święta plonów są zbliżone w swej formie do
urządzanych przez indywidualnie gospodarujących chłopów u nas tzw. "żniwowo".
Różnią się natomiast od naszych dożynek, stanowią bowiem uroczystość wybitnie
kościelną. W wyznaczony dzień (np. niedziela po św. Michale czy trzecia niedziela
września) ludność miejscowa przystraja
bogato kościół parafialny
tegorocznymi
plonami (np. chór ubierają snopkami zbóż, ołtarz ziarnem i innymi plonami), następnie dzieci wnoszą w procesji chleby z tegorocznego zboża i różne płody rolne.
Po Ul"Oczystym nabożeństwie
i po święceniu plonów część ich składa się przy
ołtarzu jako dar dla biednych lub potrzebujących (klasztory, misje), a część zabiera
się do 6omu. Po południu urządza się w niektórych okolicach tańce, a nie zabawę
ludową, która jest zwyczajem u Niemców. Mimo trwania tego zwyczaju Heim dostrzega jednak pewien kryzys w jego urządzaniu, spowodowany industrializacj,l
rolnictwa i laicyzacją; obserwuje to zarówno w Szwajcarii, jak i w NRF.
Teodor BUhler przebadał pod kątem przydatności jako źródła etnograficznego,
zachowane do dziś w archiwum duchownym w Bazylei zarządzenia zwane mandatami (około 1000 sztuk) tamtejszych biskupów. Uzyskane dane zamieścił w pracy

Recenzje,

przeglądy

wydawnictw

i czasopism

311

pt. Die Mandate der Basler FiirstbischOfe
ais volkskundliche
Quelle.
Podziwiać
należy pracowitość autora, który podjął się przebadania tak znacznej liczby źródel
drukowanych, pochodzących z lat 1425-1794
i wydobycia z nich tych danych. które
interesują etnografa. Autor ograniczył się tylko do wyliczenia poszczególnych zjawisk kulturowych, występujących we wspomnianych zarządzeniach. Nie podjął sil~
ich analizy rozwojowej i bardziej wyczerpującej
interpretacji.
W zarządzeniach
biskupich znajdują się dane dotyczące życia codziennego miejscowej ludności. zwyczajów rodzinnych i dorocznych. Źródła wspominają
również o sposobie bycia
określonych grup młodzieżowych. Mandaty określały np.. jakie stroje i odzież powinny nosić poszczególne warstwy społeczne. Ustalały listy artykułów pierwszej
potrzeby, ilość jarmarków i targów. Mówiły też o funkcjonowaniu karczem. W odniesieniu do zwyczajów rodzinnych ustalały np. rodzaje potraw, liczbę osób. które
należalo zaprosić, jakość prezentów itp. - jeśli chodzi o chrzciny. Podobne normy
wprowadzały
mandaty
dla uczt weselnych. Określały również liczbę posiłków
(u bogatych chłopów cztery, u biedniejszych trzy, każdy po sześć potraw) i osób
(do 60 - w równej liczbie z każdej ze stron) oraz wielkość i jakość podarunków.
Dla urozmaicenia wesela modnym wówczas strzelaniem, trzeba było uzyskać odpowiednią zgodę księcia-biskupa.
Zarządzenia
ustalały liczbę świąt obchodzonych
w ciągu roku i przy okazji podawały. jak należało je spędzać, oraz czego nie wolno
było robić. Podczas świąt i niedziel zabronione były frywolne tańce, obowiązywał
zakaz wyszynku napojów alkoholowych, gry w karty oraz uprawiania gier hazardowych. Wolno było natomiast na Boże Narodzenie i na Nowy Rok składać sobie
życzenia. Niewiasty mogły się wówczas nawzajem odwiedzać. Na "ostatki" wolno
było puszczać sztuczne ognie i zezwalano na chodzenie przebierańców po osadach.
W niektórych okolicach istniał zwyczaj palenia kukły (zimy) w niedzielę po popielcu. Na pierwszego maja. jak wynika z zarządzeń, ustawiano drzewko majowe
(Maibaum). Miejscowi kawalerowie stawiali przy domach swoich narzeczonych zielone drzewka. Inne mandaty dotyczą trybu życia młodzieży. Występowały wówczas
grupy wagabundów urządzające sobie hulanki. Szczególnie potępiano tzw. "gangi
spódniczkowców", tj. uganiających
się za spódniczkami
(Kiltgang. Liehstubeten,
lovres), tj. tej młodzieży. której spotkania kończyły się każdorazowo - jak mówi
źródło - łóżkiem.
Przytoczone wyżej przykłady potwierdzają
celowość wykorzystywania
źródeł
archiwalnych dla rekonstrukcji rozwoju kultury określonych grup społecznych.
Kolejny komunikat dotyczy tzw. magii zabezpieczającej. Johanna Jaenecka-Nickei w: Schutzzauber im Jahre 1967 zwraca uwagę czytelnika na przesądność współczesnego człowieka. Swoją hipotezę popiera bardzo interesującym. aczkolwiek dość
odosobnionym przykładem: Oto pewien automobilista udał się w 1967 r. na wycieczkę zagraniczną ze swoją siostrą. Kontrola paszportowa zatrzymała go, ponieważ
w paszporcie znaleziono u niego zapisaną kartkę jakimś niezrozumiałym
kodem,
i drugą taką samą. w bagażniku. Padło podejrzenie o szpiegostwo. Okazało się
później, iż kartki te włożyła na drogę jego zabobonna siostra. Ich treść podał jej
"mądry" we wsi. Sprawa została sprawdzona i wyjaśniona. Nie obyło się nawet
bez ekspertyz specjalistów. Autorka zadała sobie trud odszyfrowania
ich treści,
gdyż ani wróżbita. ani wspomniana siostra nie potrafili nic bliższego na ten temat
powiedzieć. Było to jakieś pobożne zaklęcie, którego oryginalny tekst brzmi tak:
..Magia a fabi ai ia Ie famil loj leja ite da nuca ursano irle janl marl la teb i siam
abil fano".
W drugim, podwójnym zeszycie z 1969 r. (pierwszy omówiono już w "Ludzie"
t. 54). Alois Senti w: Die Sagen der Gemeinde Flums przedstawia krążące obecnie

31~
wśród

Recenzje,

wydawnictw

i c~aso]Jism

AutOl- podjął się uzupełnienia
pracy J. Ku()ni. Sagen des
(St. Gallen 1903). W tym celu przeprowadził
w 19(ill i 1969 r.
badania terenowe. Posługując
się odpowiednim
kwestionariuszem,
Senti ~apisy\\"al
lub nagrywał na taśmę wszelkie dane. W sumie zebrał od 50 informaLorów w 2ł
wsiach gminy Flums kantonu St. Gallen (Szwajcaria) 255 aktualnie tam opowiadanych podań l legend, które w całości w gwarze miejscowej zamieści l w tej publikacji.
Następny artykuł jest to studium pOl-ównawcze dotyczące zwyczajów pogrzebowych i kultu zmarłych. Paul Hugger w: Die Darstellung
soeben VerstorlJener
dUTCh Lebende.
Eine vel'gleichende
volkskundliche
Studie przeprowadzi l ciekaw~·.
chociaż zbyt drobiazgowy wywód na temat zwyczajów oraz wierzeli ludu w (Jdniesieniu do "obecności" niedawno łub co dopiero zmarłych. wśród żywych. Punktem
wyjścia dla rozważali autora był obchodzony
przez Czeremisów
(Maryjczyków)
zwyczaj utrzymywania
kontaktu ze zmadym popl"Zez jego ponowne Ul'CJczyste pożegnanie (stypa, pochody) przy rzekomej obecności nieboszczyka.
przeprowadzan\'
w 40 dni po jego śmierci. W dalszej kolejności. na przykladach
ze staroż~'tnej
Grecji i Rzymu, nowożytnej
Francji i kultur ludów piel·wotnych. autol' analizuje
zwyczaje pogrzebowe odbywające
się przy udziałe zmarłych. których różnie sobie
wyobrażano. Hugger podaje także przykłady utrzymywania
kontaktów ze zmarłym
poprzez nadawanie
ich imion noworodkom.
noszenie odzieży. masek, zastępowanie
statystami i ustawianie w mieszkaniach
podobizn zmarłego czy zmarlej. Uzasadnia
także genezę powstawania
tych zwyczajów i wierze li oraz sposoby ich rozprzestrzeniania.
Swoistą ciekawostkę
z dziedziny kultu religijnego
stanowi artykuł
Waltenl
Heima pod niewiele mówiącym tytułem: Garabandal
und die Schweiz. AuLor zajął
się w nim sprawą rozprzestrzeniania
się w ostatnim czasie w Szwajcarii kultu
domniemanego
"ukazania
się" czyli "objawienia
się" Michała Archanioła i Matki
Boskiej, w miejscowości Garabandal,
prowincja Santander
w Hiszpanii. To ..objawienie się" miało podobno mieć kiłkakrotnie
miejsce w latach 1961-1965.
Nadanie
tej sprawie rozgłosu w Szwajcarii przez żądne sensacji dewotki i spr)"ciarz.\· oraz
przez upatrujące w tym interes instytucje wydawnicze a także biura podróży (mimo
sprzeciwu władzy duchownej:
ordynariusza,
proboszcza i Watykanu), zdopingowalo
W. Heima do przebadania
tego zjawiska. Autor przygotował
ankietę, pozyskał do
pomocy 60 studentów i wraz z nimi przepenetrował
dość znaczny obszar Szwajcarii. W pracy przedstawił dwie mapy, obrazujące rozprzestTzenianie się kullu. ustalił ponadto w któl'ych okolicach szeroko kolportowano różnego l'Odzaju ulol:,i. czasopisma i książeczki, gdzie urządzano
manifestacje,
spotkania.
zebrania.
modlitw~'.
i kto w nich uczestniczył. Godnym podkreślenia
jest w tym prz.vpadku fakt podjęcia badal1 w odniesieniu do aktualnie występujących
zjawisk kulturowych.
uchw~'cenia. niejako na gorąco, przyczyn ich powstawania
i rozprzestrzeniania.
Jest to
jedna z pozytywn~'ch cech współczesnych
badali etnogl'afii szwajcarskiej.
W odniesieniu
zaś do wyżej omawianych
publikacji
podkreślić
należy uwzględnianie
i korzystanie
w sposób bardzo wyczerpujący.
a nieraz i drobiazgow.\·. z wszelkich
Qostępnych źródeł archiwalnych.
Kantors

ludu

pr.?;'(:glqc!y

podania.

St. Gallen

Walerian

Sobisiak

Rccen:jc.

Zeitschri}1

(iir

przeglądy

Volkskunde.

Volkskunde. 10m 66. Stuttgart

W.l}dal0nictw

Halbjahrschrift

313

i c:asopiS11l

der

Deutschen

Gesellschaft

fUr

1970, z. 1-2.

Reciagowan\' przez profesorów: H. Bausingera (dział artykułów) i M. Zendera
(dział recenzji) naczelny organ Niemieckiego Towarzystwa Etnograficznego w NRF
wart jest uwagi z kilku względów. Daje on dobry i wyczerpujący pogląd zarówno
na stan organizac,\'jny etnografii zachodnioniemieckiej. jak zwłaszcza na współczesne
tendencje w tej nauce. Okazuje się, że redakcja nie ogranicza się tylko do dawania
obiekt~·wn.vch możliwości wyrażania się licznemu kręgowi etnografów, ale - w ścisłej współpracy z zarządem Towarzystwa i z kierownictwami ośrodków naukowych celowo ukierunkowuje dyskusję na żywotne problemy współczesnej etnografii. Poprzedni rocznik np. zogniskował się na zagadnieniach
folkloryzmu w Europie.
Wiodącym zagadnieniem rocznika 1970 stał się natomiast problem współczesnej
sytuacji etnografii. ściśle, owego jej odłamu, który w obu państwach niemieckich
określany jest jako Volkskunde, a dotyczy etnografii społeczeństw cywilizowanych.
Ten wiodqc\' problem otrzymał naczelny tytuł stanowiący treść działu I rocznika, a mianowicie: ,,0 korzyściach i niedomaganiach etnografii" (Vom Nutzen und
Nachteil der Volkskunde").
Złożył się na ten dział zaadoptowany do druku referat
Dietera Kramera wygłoszony na kongresie etnograficznym w Detmold w r. 1969
pod znamienn\'m tytułem "Komu służy etnografia" (Wem niitzt Volkskunde).
Tekst
referatu zostal rozesłany celem ustosunkowania się, a opublikowanych tutaj 13 głosów dyskusyjn.H'h sl<łada się na zwartą całość problematyki.
Dieter Kramcl'. adherent głośnej już, oryginalnej szkoły etnograficznej w NRF,
mającej SW("j"środek w Instytucie Ludwika Uhlanda w Tlibingen pod kierunkiem
H. Bausingera. przedstawił współczesną sytuację etnografii w NRF w dość ostrych
rysach. Nawiązal z jednej strony do dawnych ideologicznych jej obciążeń, do jej
nieslawncj roIi w narodowym socjalizmie i zarysował postać etnografii tradycyjnej.
Zajmowala SIt;' ona przede wszystkim społecznymi formami życia, manifestacjami
kulturowymi i treściami świadomości "ludu". a więc części ludności kraju nie
należącej do W,I1'stw uprzywilejowanych.
Z drugiej strony przedstawił dzisiejszy
niepokój. jak i lJudzi sytuacja etnografii w społeczeństwie i na tym krytycznym tle
z8.r,\"Sowalprogram reformistyczny. Autor jest zdania, że istnienie określonego przedmiotu badań nie usprawiedliwia
jeszcze bytu odpowiedniej dyscypliny uniwersyteckie,i. a \vspólczesna sytuacja społeczeństwa nie zezwala na uprawianie "czystej
nauki". Wychodzqc z założenia. że nie ma nauki społecznej niepolitycznej, żąda
odejścia od stanowiska tradycyjnego, i w istocie konserwatywnego,
afirmującego
istniejąc~' porzqclek. a włączenia się etnografii - właśnie jako nauki społecznej \'Ii prakte'czne
sprawy współczesnego życia. stosownie do zasadniczych zmian ogólnvch. To. co dawniej określano jako "lud" i "kulturę ludową". mieści się dzisiaj
\'Ii
tW('!l'('ze'C'hformach subkultur grup społeczno-zawodowych
ludności lub grup
wieku. Etno.~r'lfia ma być wg autora nauką społeczną służącą bezpośrednio człowiekowi i spo!Pczeństwu w rozwiązywaniu problemów wynikających ze społecznej
mobilności i zderzeń kulturowych. w przezwyciężaniu nieporozumień i konfliktów
wewnątrz sam\'ch g1'Upetnicznych, w usuwaniu struktur hamujących wolność i rozwój. ma zawierać krytyczną refleksję i dawać wytyczne do racjonalnego ukształtowania calego /.e·cia społecznego. Pociąga to za sobą konieczność: krytycznego przejrzenia i ocenienia dotychczasowych teorii, utworzenia adekwatnej terminologii oraz
wytyczenia odpowiedniego wyboru problemów jako integralnych składników pracy
naukowt'j. Wychodzić należy z krytyki istniejącego, a po stronie pozytywnej prze-

314

Recenzje,

przeglądy

wydawnictw

i czasopism

kazywać informacje ułatwiające wyjaśnianie i świadome praktyczne kształtowanie
bieżących procesów społecznych.
Dyskusja ujawniła szeroką gamę stanowisk zal'ówno potwiel'dzając~"ch jedne,
jak i oceniających krytycznie inne tezy referatu. Godzono się więc z koniecznością
nowego ustawienia etnografii (G. Wiegelmann, G. Heilfurth), wzięcia pod uwagę
także problemów socjologicznych, od których tradycyjna etnografia raczej stroniła
(A. Niederer), zastanawiano
się nad realnymi możliwościami włączenia się etnografii w praktyczne strony życia i nad efektywnością ewentualnego doradztwa etnograficznego (H. Trumpy, K. V. Riedel), podkreślano też konsekwencje braku jednolitej terminologii i podstawy filozoficznej etnografii (W. Bruckner). Przestrzegano
zarazem przed przesadą w nastawieniu praktycznym, co grozi zawężeniem problematyki i jednostronnością
i co może znów wprzągnąć etnografię w bezpnśl'edni;ł
służbę polityki (W. Havernick, R. Wolfram). Podkreślono silnie, że etnografia nie
może być tylko nauką społeczną, ale musi być zarazem i nauką historyczną, nie
może więc ani być sługą socjologii, ani się z nią pokrywać, gdyż ta ostatnia ze swoją
aparaturą
pojęciową nie jest adekwatna
do analizy zjawisk, jakimi zajmuje się
etnografia. Dobrą stroną etnografii jest fascynująca wielostronność spojrzenia i kombinacja metod (Riedel).
Zarówno referat jak i dyskusja są jakimś szczególnym znamieniem czasu, wyrazem swoistego kryzysu w etnografii zachodnio-niemieckiej
czy w ogóle zachodnioeuropejskiej na drodze jej teoretyczno-metodologicznej
i problemowej reorientacji.
Zasadniczo na tej też linii leży dalsza treść omawianego rocznika. Tak więc
dział II zatytułowany:
"Etnografia a muzeum" jest znów swoistą prowokacją do
dyskusji, tym razem na odcinku etnografii muzealnej.
Rozpoczyna go artykuł
(uprzednio wygłoszony referat) Ernsta Schleego pod znamiennym tytułem Muzeum
etnograficzne
jako wyzwanie
(als Herausforderung).
Problematykę
tego artykułu
można oddać pytaniem: "Komu służy etnografia na przykładzie muzeum?" Bo j tutaj
zawarte są podobne jak poprzednio zagadnienia:
uzasadnienie istnienia muzeum
etnograficznego, braki w jego teorii, kłopoty z nazewnictwem, sprawa autentyku,
zasad wystawiennictwa
izolowanych i wyrwanych z kontekstu przedmiotów i icl1
łączenia w zespoły, kwestia wydzielonych muzeów sztuki ludowej - itp. Jednym
słowem mamy tu szeroki zakres problematyki
współczesnego muzealnictwa etnograficznego. Podobne zagadnienia
poruszane są w dyskusji nad tym referatem,
IV której wzięli udział: M. Scharfe, H. U. Roller i H. Siuts.
Trzeci, obszerny dział rocznika zawiera szereg artykułów i informacji na temat
przeprowadzonych
w Instytucie Ludwika Uhlanda nowatorskich badań nad współczesnymi ozdobami na ścianach wnętrz mieszkalnych
w różnych środowiska~h,
także wielkomiejskich.
O wielostronności
odkrytej problematyki
i o metodach badawczych świadczą
już same tytuły referatów. Tak więc np. M. Scharfe pisze o problemach socjologii
ozdoby ściennej, R. Schenda na temat "popularnej" ozdoby ściennej i procesu komunikacji, ciż dwaj następnie o postawach, obiektywacjach
i funkcjach związanych
z tymi elementami kulturowymi
itp. Druga połowa tego działu zawiera artykuły
dotyczące zarówno trudności występujących
w tego typu badaniach, jak też problematyki i wyników szczegółowych badań zespołowych przeprowadzonych w miejscowości Reutlingen. Wpierw, jako wstępne rozeznanie, uzyskano 800 wypracowali
szkolnych z dwóch miast w Szwabii, następnie przebadano dokładnie 622 mieszkań.
Wyniki przedstawiono w wielu szczegółowych tabelach i w kilku artykułach, omawiających m.in.: ozdoby ścienne jako środek reprezentacji, jako czynnik socjalizacji,
zanalizowano ozdoby religijne, przeprowadzono
szczegółową analizę pokoju sypial-

RecenzJe, przeglądy

wydawnictw

315

i czasopism

nego czy dziecięcego itp. W sumie - interesująca próba przestawienia tematycznego
i metodycznego badań etnograficznych na współczesne życie cywilizacyjne.
W dziale prac drobnych znajdujemy artykuł H. Schillinga, Kunstpopularisierung aIs volkskundlisches
Dokumentationsproblem,
leżący również na omawianej
poprzednio linii. Chodzi dzisiaj nie o badanie sztuki ludowej w sensie tradycyjnym
(sztuka z ludu dla ludu), gdyż taka już nie istnieje, ale powszechnie występującego
zjawiska zaopatrywania
się ludzi w wytwarzane masowo przedmioty sztuki (oryginały, reprodukcje). Badania, jakie przeprowadzono w 5 różnych osiedlach, dotyczyły nie samych przedmiotów i ich wytwórczości ale sposobu zaopatrywania
się i samego pI"Ocesuich recepcji i funkcji.
Ostatni artykuł dotyczy etnografii archeologicznej i zawiera informacje o naczyniach znajdowanych w wykopaliskach pochówkowych.
W sumie biorąc, omawiany rocznik "Zeitschrift fUł' Volkskunde" jest znamiennym pl'zykładem w sedi usiłowań wyprowadzenia zachodnioniemieckiej
Volkskunde
z ideologicznych obciążeń przeszłości i ze ślepego zaułka, w jakim się ona w konsekwencji znałazła, na tory współczesności, przy wyraźnej jednak tendencji utrzymania nadał swoistego oblicza owej niemieckiej Volkskunde.
Józef

Kultura.

Ćasopis za teoriju

sociołogiju

kulture

kulturnu

Burszta

politiku,

Beograd

1970, nr 8-11.
Periodyki specjalistyczne wydawane w ośrodkach naukowych bratnich krajów
słowiańskich nie cieszą się u nas, niestety, należytym zainteresowaniem.
Świadczy
o tym choćby niewielki procentowo udział omówień i recenzji zawartości czasopism
pochodzących z tych krajów, jakie sporadycznie ukazują się na łamach naszych
etnograficznych i socjologicznych organów. Stosunkowo najlepiej reprezentowane są
jeszcze wydawnictwa l'adzieckie, czeskie i słowackie, natomiast periodyki z krajów
bałkańskich są często całkowicie niedostrzegane, co powoduje, iż suma informacji
o prowadzonych w tamtych ośrodkach pracach naukowo-badawczych
jest u nas
niepełna i fragmentaryczna. Chal'akterystykę tę odnieść można również z powodzeniem do oceny recepcji naukowego piśmiennictwa jugosłowiańskiego.
Mając nadzieję, iż ta niezadawalająca
sytuacja ulegnie poprawie, pragnę pokrótce zaprezentować polskiemu czytelnikowi interesujący periodyk jugosłowiański:
"Kultu ra", którego podtytuŁ "Czasopismo poświęcone teorii i socjologii kultury
i polityce kulturalnej"
określa nam z grubsza profil tematyczny tego kwartalnika.
Pismo to, będące w istocie rzeczy odpowiednikiem naszej "Kultury i Społeczeństwa",
przeznacza również swe łamy na publikację artykułów, rozpraw i materiałów z zakresu szeroko rozumianej antI"Opologii kulturowej i z tej właśnie racji wydaje się
także godne uwagi etnografów, i to nie tylko tych, którzy interesują się ludową
kulturą narodów Półwyspu Bałkańskiego.
"Kultura" wydawana w Belgradzie przez "Zawod za proucavanje
kulturno g
razvitka" ukazuje się dopiero od 1'. 1968 w ilości 3-4 zeszytów rocznie. Każdy
z nich, oprócz bloku większych studiów, zawiera również dział opinii, dyskusji, recenzji i przedruków z dawnych i współczesnych publikacji dostarczając w sumie

31G

Recpn.!je.

pl'.zegląrJy wydawnicttc

i

CZll.llOpisrn

czytelnikowi poważną porcję informacji
na temat różnorodnych
aspektów życia
kulturalnego w Jugosławii i poza jej granicami. Widoczna preferencja dla artykułów o charakterze
teoretyzującym
świadczy wyrażnie o ambicjach zespołu redakcyjnego, który świadomie dąży do uczynienia z ,.Kultury" międzynarodowego forum wymiany myśli na podstawowe problemy współczesnej kulturologii.
Większość artykułów
zamieszczanych
w ostatnich kilku numerach dotyczyła
kluczowych zagadnień przeobrażeń kulturowych współczesnego społeczeństwa przemysłowego, rozpatrywanych
zarówno w odniesieniu do środowiska wiejskiego, jak
i miejskiego. Rozważania teoretyczne, opróc7. swych walorów ściśle naukowo-poznawczych, prowadzić także mają zgodnie z zamierzenie.m zespołu redakcyjnego - do wzbogacenia ogólnej wiedzy na temat możliwości rozs7.erzenia świadomego i planowego wspóluczestnictwa
w formowaniu nowych wzorców kultury masowej, kształtowanych w oparciu o przetworzone i wyselekcjonowane
elementy ludowej i narodowej tradycji.
Przeświadczenie,
iż taki właśnie winien być kierunek rozwoju życia kulturalnego kraju szybko nadmbiającego
wiekowe zaległości i zaniedbania, zaznacza się
z różnym nasileniem w wielu artykułach. Zresztą bogactwo tematyki szczegółowej
belgradzkiej "Kultury" jest ogromne. Poszczególne rozprawy, polemiki, omówienia
dotyczą bowiem takich zagadnień, jak: socjologii sztuki i socjologii środowisk
twórczych, antropologii kulturowej, polityki kulturalnej i kultury masowej, ki"ytyki
filmowo-teatralnej,
telewizyjnej i literackiej, a także historii, filozofii i psychologii
kultury. Zwrócono również uwagę na takie problemy, jak np. rola edukacji i rewolucji społecznej w procesie upowszechniania
kuliUl'y, poświęcając przy tym sporo
miejsca analizie znaczenia marksistowskiej
teorii rozwoju społecznego do badań
nad przeobrażeniami
kultury zachodzącymi w społeczeństwie socjalistycznym.
Obok publikacji pióra autorów jugosłowiańskich
znależć możemy także szereg
artykułów specjalistów cudzoziemskich, którzy zaproszeni do współpracy dostarczyli
poczytnemu organowi belgradzkich
humanistów
specjalnie w tym celu napisane
własne rozprawy. Sądząc po ilości artykułów dostarczonych z poza granic kraju, najciaśniejsze kontakty łączą widać "Kulturę" ze środowiskiem francuskich naukowców, którzy wypowiadali
się na takie tematy, jak np. dehumanizacja
literatury
(1968, nr 2-3),
wybrane problemy socjologii marksistowskiej
(1969, nr 5-6),
czy
trudności w pracy teatralnej w środowisku wiejskim (1970, nr li). Do belgradzkiego
organu teoretyków i socjologów kultury pisywali także naukowcy z Włoch. Wielkiej
Brytanii, a z krajów socjalistycznych - badacze z Czechosłowacji.
Wśród tych studiów na szczególną uwagę zasługuje artykuł Vaclava Lamzera
z Pragi zatytułowany Kultura w przemianach społecznych, zamieszczony w numerze
8 rocznika 1970 (s. 72-87).
Otóż rozprawa ta dotyczy kluczowych problemów wzajemnych stosunków zachodzących między sferą kultury, a społeczną egzystencją jej
nosicieli. Autor traktując
kulturę jako dynamiczny system 7.iniegrowanych wewnętrznie elementów, ukazuje jego funkcjonowanie
w płaszczyźnie indywidualnej
oraz mikro - i makrospolecznej. Zwraca prz.v tym uwagę na istotne zjawiska zachodzące w analizowanym
systemie kulturowym
w toku pl'Ocesu spontanicznych
zmian społecznych oraz w trakcie przeobrażeń planowych, świadomie kierowanych.
Wreszcie poruszając zagadnienie antynomii między tendencjami zmierzającymi do
unifikacji społeczno-kulturowych
systemów a procesami ich deferencjacji, zwraca
uwagę na związek historycznie zdeterminowanej
kultury z określonym terytorium.
Tą drogą w swych rozważaniach teoretycznych dochodzi Lamzer do kwestii tzw.
obszarów kulturowych zastanawiając się nad ich etniczną specyfiką i znaczeniem tej
specyfiki we współczesnych procesach zmian tradycyjnych
struktur
kulturowych.

Recen?;je,

pr.z.'cglądy

wydawnictw

i c,?;'aSOpls1n

31C.'\t ')'....
";:;/'> F
4

..
Stosu n I<owo d·uzo miejsca

w poszczego'1 nyc h numerac l1

K It
"
., U ury

przeznaczono
na llumaczenia fragmentów głośniejszych prac wybitnych i szeroko znanych w świecie uczonych: fiłozofów, socjologów, antropologów, krytyków literackich itp. \V ten
sposób czytelnik jugosłowiański
uzyskuje możliwość bezpośredniego poznania poglądów przedstawicieli
różnych współczesnych
i historycznych
szkól, kierunków,
prądów, tendencji i stanowisk. Dlatego też dziwić nas nie może zamieszczenie obszernych esejów "modnego" na Zachodzie filozofa Herberta Marcuse'go, uchodzącego obecnie za duchowego przywódcę anarchizującej
młodzieży studenckiej odwołującej się do sformułowanej
przez niego krytyki społeczeństwa
przemysłowego.
W numerze 1970/11 (s. 25-56)
znajdujemy
obszerny szkic pióra tego myśliciela
z San Diego poświęcony analizie "afirmatywnego
charakteru
kultury". który stanowi przekład fragmentu większej pracy tego ideologa zatytułowanej
Kulturund
Gesellschaft,
a wydanej we Frankfurcie w r. 1965. Nie ma potrzeby sygnalizowania
tu treści tej wysoce kontrowersyjnej
rozprawy, gdyż czytelnik polski zainteresowany
poglądami H. Marcuse'go sięgnąć może z łatwością do pracy E. i F. Ryszków Między utopią a zwątpieniem
(Warszawa 1970), w której znajdzie właśnie krytyczne
omówienie podstawowych
teoretycznych
ustaleń i ideologicznych haseł tego społecznego ,.utopisty".
Obok tego typu tłumaczeń
poczesne miejsce zajmują
przedruki
z książek
i prasy krajowej. Dokonuje się ich zwykle w ten sposób, by udostępnić czytelnikowi
przede wszystkim te fragmenty publikacji,
które dotykają najbardziej
istotnych,
a związanych z kulturą problemów teoretycznych i praktycznych. W ten sposób rozproszone często stwierdzenia i wartościowe wypowiedzi zostają na powrót skomasowane i zestawione razem w jednym miejscu, zmuszając raz jeszcze do głębszej refleksji i pobudzając do dyskusji.
Wśród przedruków zamieszczonych w roczniku 1970 zasługują na uwagę: artykuł Vladimira Petrića o roli telewizji w społeczeństwie i jej wpływie na kształt
kultury masowej, będący fragmentem większej pracy tegoż autora pt. Telelcizja jako
środek komunikacji
i ekspresji
(nr 8, s. 8-24), oraz studium Milana Rankovića
poświęcone podstawowym sprzężeniom zachodzącym między działalnością artystyczną i naukową we współczesnym świecie ogarniętym rewolucją naukowo-techniczną,
zaczerpnięte z kolei z dzieła pt. Sztuka i nauka (nr 8, s. 57-71).
Równocześnie w bogatym dziale informacyjnym
"Kultury" zamieszcza się obszerne fragmenty artykułów i różnorodnych wypowiedzi wyjętych z prasy centralnej i regionalnej, które publikuje się w ten sposób, by dotyczyły one jednego wybranego problemu, np. kultury i rewolucji, czasu wolnego, czy niektórych aspektów polityki kulturalnej.
Tą drogą "Kultura" akcentuje swe uprawnienia
do prezentacji na jugosłowiańskim
rynku wydawniczym
aktualności
kulturoznawczych
dostarczając zarazem czytelnikowi maksimum skondensowanej
i wyselekcjonowanej
informacji na ten temat.
Wreszcie wspomnieć należy o interesującej
inicjatywie
polegającej na publikacji stenogramów z dyskusji zespołu specjalistów umyślnie w tym celu aranżowanych czy to przez samą redakcję "Kultury", czy też przez inne instytucje związane
ze środkami masowego przekazu. Ta stara w gruncie rzeczy forma wypowiedzi, ukazująca się w nowym kształcie, posiada ogromne zalety. Nie tylko umożliwia intel'dyscyplinarną
wymianę informacji, sprzyjając ścieraniu się kontrowersyjnych
poglądów, ale za jednym zamachem wprowadza czytelnika w pełny, bogato zróżnicowany wachlarz problemów,
zmuszając
go do znacznie aktywniejszego
odbioru
treści, niźli ma to miejsce w trakcie lektury zwartych i jednorodnych publikacji.
Zyczyć by sobie należało, by taka forma wypowiedzi mogła wzbogacić i nasze

<._~.

318

Recen.zje, przeglądy

wydawnictw

i czasopism

piśmiennictwo etnograficzne - w którym inicjatywy tego rodzaju nie były dotychczas szerzej podejmowane.
Dla etnografa i folklorysty najbardziej interesujący materiał zawiera stenogram
z dyskusji na temat "nowej muzyki ludowej" w Jugosławii, która odbyła się przy
końcu 1969 1'. przed głośnikami w Belgradzie (1970, nr 8, s. 90-130). Wzięli w niej
udział obok publicystów również socjolog, etnomuzykolog, filozof i psycholog, co
wzbogaciło i znacznie ożywiło polemikę, która przesuwała się wciąż z jednej płaszczyzny na drugą. Wachlarz poruszanych problemów był niezmiernie duży, dlatego
też wymienię tu tylko zagadnienia najważniejsze. A więc zastanawiano się nad
miejscem współczesnego folkloru muzycznego w kulturze masowej i narodowej, podjęto sporne zagadnienie tzw. "ludowości" w muzyce, rozpatrywano udział tradycyjnych i nowych elementów w nowopowstałych i akceptowanych społecznie formach muzycznych, dyskutowano
nad walorami estetycznymi i ludycznymi tych
utworów. \V podsumowaniu dyskusji stwierdzono natomiast, iż nowa "muzyka ludowa" nie wnosi żadnych oryginalnych treści, stanowi ona bowiem zazwyczaj rezultat kompilacji tradycyjnych wątków, stylów i rytmów pochodzących z różnych .regionów kraju sprzęgniętych dodatkowo z muzyką popularną i rozrywkową. Utwory
te reprezentują pod względem artystycznym stosunkowo niski poziom i cechują się
szablonowością, oscylując często na pograniczu tzw. kiczu. Dlatego też ustalono rzecz ciekawa - iż muzykę tego rodzaju w pierwszym rzędzie należy rozpatrywać
jako zjawisko społeczne i badać ją właśnie od strony socjologicznej, świadomie rezygnując z głębszej analizy muzykologicznej, która odkrywając wprawdzie eklektyczną strukturę tych utworów, nie ukaże nam przecież ram ich społecznej akceptacji.
Dyskusje i polemiki, oryginalne studia i przedruki prac obcych stanowią a rzeczywistej wartości kwartalnika "Kultura", który polecamy uwadze polskiego czytelnika. Interdyscyplinarny
charakter tego pisma ogranicza wprawdzie ilość materiałów z interesującej
nas szczególnie dziedziny, ale jednocześnie stwarza okazję do
wszechstronnego oglądu problemów kultury, zarówno tej rozpatrywanej w aspekcie
globalnym, jak i tej osadzonej w konkretnych realiach jugosłowiańskich.
Na zakończenie warto dodać, iż lekturze niezwykle interesujących
rozpraw
sprzyja oryginalny format pisma i jego układ graficzny. Jednoszpaltowe, wąskie
stronice tekstu przerywane są od czasu do czasu szokującymi grafikami nawiązującymi do najlepszych tradycji surrealizmu i groteskowej makabry.
Aleksander

Posern-Zieliński

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.