http://zbiory.cyfrowaetnografia.pl/public/483.pdf

Media

Part of Kronika / ETNOGRAFIA POLSKA 1963 t.7

extracted text
К

R

О

N

OD

1

К

А

REDAKCJI

Kronika tej czy innej dziedziny życia zbiorowego prowadzona na bieżąco ma
to do siebie, że daje przegląd wydarzeń w miarę, jak one dojrzewają. W tym
wypadku proces informowania sprowadza się przede wszystkim do ujawniania
faktów w ich kolejności czasowej, do uwypuklania ich bliższych i dalszych związ­
k ó w oraz do próby określenia ich doniosłości. Sprawa nabierze innego charakteru,
jeżeli wypadnie informować o wydarzeniach, które z y s k a ł y już na rozpędzie,
skomplikowały się w swoim zasięgu i przejawach.
Poszerzając w V I I tomie „Etnografii Polskiej" dział Kroniki o wydarzenia do­
tyczące rozwoju kultury ludów Afryki znaleźliśmy się w sytuacji bardzo specjalnej,
wymagającej bodaj krótkiego omówienia. Zdajemy sobie sprawę, że podejmując
się informowania o wydarzeniach, które zaszły lub zachodzą w kulturze ludów
Afryki, wypadnie nam śledzić proces daleko już zaawansowany. Na tle w s p ó ł ­
czesnych przemian dokonywaj ących się w układzie politycznym kontynentu afry­
kańskiego, nie tylko bowiem rozkład składników starszych w kulturze społeczeństw
afrykańskich uległ znacznemu przyspieszeniu, lecz — co więcej — także i w ze­
spole czynników, które dotychczas kształtowały kierunki jej rozwoju, zaszły zasad­
nicze zmiany i przegrupowania.
Współczesny obraz kulturowy Afryki stał się wskutek tego o wiele bardziej
skomplikowany, nawet w stosunku do niedawno minionej przeszłości. Ze splatania
się tradycyjnych form życia ze zjawiskami nowymi, współczesnymi i z potrzeby
regulowania tych procesów powstały sytuacje, które swym formatem nie mieszczą
się już wyłącznie w ramach dociekań naukowych. Przesunęły się one w płaszczyznę
polityki społecznej i kulturalnej, wyrażając się u ludów i narodów afrykańskich
zorganizowanych we własnej państwowości przede wszystkim w postaci haseł
i programów działania nad odbudową i budową w ł a s n y c h kultur. Toteż zawężając
wypowiedziane uwagi do sposobu przedstawienia wydarzeń, które zaszły i zachodzą
w kulturze Afrykańczyków, zdajemy sobie sprawę, że scalenie ich w jeden obraz
nie będzie najlepszą postacią informowania. Na dobrą sprawę należałoby dążyć
do podkreślenia odpowiedniego podziału środowiskowego i do informowania o prze­
biegu wydarzeń dla każdego środowiska oddzielnie. Mówiąc inaczej, dla wyraź­
niejszego uwypuklenia specyfiki kierunków rozwoju kultury ludów i narodów
Afryki słuszniej byłoby prowadzić nie tyle kronikę wspólną dla całego kontynentu,
co rubryki kronikarskie wydarzeń z omówieniem w y n i k ó w dynamiki przeobrażeń
oddzielnie dla każdej wyodrębnionej już lub wyodrębniającej się społeczności.
Za takim postawieniem sprawy przemawiałaby między innymi także okoliczność,
że zainteresowania nauki ś w i a t o w e j sprawami rozwoju kultury ludów afrykań­
skich są również znacznie zróżnicowane. Dodajmy, że układ płaszczyzn tych za-

442

KRONIKA

interesowań i ich wzajemny stosunek posiadają obecnie także szczególne znaczenie
dla formowania się nowych prądów w Afryce. Przy sformułowaniu bowiem pro­
gramów polityki kulturalnej współczesnych państw afrykańskich w wielu wypad­
kach sięga się w zakresie dokumentacji i odtwarzania historycznej i aktualnej
rzeczywistości kontynentu do dorobku naukowego badaczy europejskich i amery­
kańskich.
Zdajemy sobie sprawę, że przedstawiony wyżej system informowania może
b y ć wprowadzony tylko w środowisku o dużej tradycji badawczej problemów
afrykańskich, dysponującym jednocześnie odpowiednią kadrą specjalistów. Brak
tych w a r u n k ó w nie może jednak doprowadzić do całkowitego zastoju w śledzeniu
wydarzeń zachodzących w kulturze ludów i narodów Afryki ani też do pozosta­
wania na uboczu w stosunku do światowych zainteresowań problematyką Afryki.
Nie rezygnując na przyszłość z wprowadzenia w ł a ś c i w e g o systemu naukowej infor­
macji, zwłaszcza w odniesieniu do procesów, jakie kształtowały się w Afryce na
przestrzeni trzech ostatnich generacji, musimy w tej chwili poprzestać na rozwią­
zaniach połowicznych. Zdajemy sobie sprawę, że jest to jedynie nikła próba
niedopuszczenia do dalszego pogłębienia się deficytu na tym odcinku. K r o ­
nika, którą tu przedstawiamy, nie pretenduje do tego, aby pokazać pełny obraz
współczesnej sytuacji Afryki w dziedzinie życia kulturalnego. Podejmujemy ją
jednak przede wszystkim pod naciskiem potrzeb praktycznych. Obserwuje się
bowiem w chwili bieżącej w Polsce nie tylko duże, ale także bardzo różnorodne
zainteresowania Afryką. Wydaje się więc, że nawet w obecnej swej postaci kro­
nika ma s w ó j sens. Luki, jakie niewątpliwie przedstawia niniejsze prowizoryczne
rozwiązanie kwestii kroniki, będziemy starali się w y r ó w n a ć przez odpowiednie
działy kroniki zamieszczane w dalszych kolejnych numerach naszego czasopisma.
Spodziewamy się bowiem, że w miarę dojrzewania i krystalizowania się zaintere­
sowań afrykanistycznych w Polsce specjaliści śledzący rozwój poszczególnych
dziedzin kultury i poszczególnych krajów afrykańskich włączą się w przyszłości
w opracowanie bardziej dojrzałego modelu kroniki.
Należy również oczekiwać, że w przyszłości poszerzy się w naszej kronice dział
informacji o polskich zainteresowaniach i pracach afrykanistycznych, jak również
o działalności Polaków w Afryce i ich kontaktach z różnymi społeczeństwami afry­
kańskimi. Pozwoli nam to na w g l ą d w interesujące zagadnienie, a ' mianowicie
sprawę widzenia nowoczesnej Afryki przez przedstawicieli społeczeństwa polskiego.

Z

KRAJU

SESJA NAUKOWA
Z O K A Z J I 50-LECIA T O W A R Z Y S T W A LUDOZNAWCZEGO W POZNANIU
Założenie w roku 1910 Towarzystwa Ludoznawczego w Poznaniu i udostępnie­
nie w grudniu 1911 r. zbiorów etnograficznych stało się okazją do przypomnienia
dziejów poznańskiego ośrodka i zaprezentowania niektórych aktualnie w nim
prowadzonych prac. Celom tym posłużyła sesja naukowa zorganizowana w Pozna­
niu w dniu 19 maja 1962 r. przez Poznański Oddział Polskiego Towarzystwa L u ­
doznawczego przy udziale Katedry Etnografii Uniwersytetu im. A. Mickiewicza.
W czasie sesji, której przewodniczyli prof, dr M. Znamierowska-Prüfferowa
i prof, dr W. Hejnosz, wygłoszono szereg referatów i komunikatów.
Dwa pierwsze referaty, prof. dr. J . Burszty .,Ruch ludoznawczy i badania

KRONIKA

443

etnograficzne w Wielkopolsce" i mgr. S. Błaszczyka „Dzieje poznańskich zbiorów
etnograficznych", ściśle związane były z obchodzonym jubileuszem. Obok proble­
matyki historycznej znalazły w nich jednakże miejsce również sprawy dnia dzi­
siejszego, tematyka i formy współcześnie prowadzonych prac badawczych, a także
prac z zakresu ochrony i wystawiennictwa z a b y t k ó w kultury ludowej.
Tradycje ludoznawstwa wielkopolskiego
sięgają, o czym m ó w i ł prof, dr
J . Burszta, 1 połowy X I X w. Są one związane z działalnością towarzystw społeczno-kulturalnych i gospodarczych, tzw. Kasyn, w Ostrowie i Gostyniu oraz Towarzy­
stwa Zbieraczów Starożytności Krajowych w Szamotułach, założonego w 1840 r.
J u ż w latach trzydziestych żywą działalność n a u k o w ą i pisarską rozpoczął R. Berwiński, w s ł a w i o n y opublikowanymi w roku 1854 Studiami o literaturze
ludowej.
Najdawniejszy zbiór wielkopolskich pieśni ludowych zebranych przez J . Lipiń­
skiego, pt. Piosenki ludu wielkopolskiego, ukazuje s i ę w roku 1842. W badaniach
nad pieśnią i muzyką regionu wyprzedził Lipińskiego jednakże O. Kolberg swoim
krótkim artykułem z roku 1837, Ułamek
o muzyce wielkopolskiej, drukowanym
w „Przyjacielu Ludu". Systematyczne badania etnograficzne przeprowadza O. K o l ­
berg w Wielkopolsce dopiero w latach 1867—1875. Dla początków X X w. godne
zanotowania są badania terenowe J . i Z. S z e m b e k ó w i e n , których rezultaty opu­
blikowano w Przyczynkach
do etnografii Wielkopolski,
zamieszczonych w „Mate­
riałach Antropologiczno-Archeologicznych i Etnograficznych".
Utworzenie 8 I I I 1910 r. Towarzystwa Ludoznawczego w Poznaniu zapoczątko­
wuje w Wielkopolsce zorganizowaną działalność ludoznawczą. Zarówno powstanie
Towarzystwa, jak i zgromadzenie w ramach jego czynności zbiorów etnograficz­
nych, związane jak najściślej z nazwiskiem H . Cichowicz i jej córki Wiesławy,
miało p o w a ż n e znaczenie nie tylko naukowe, ale w warunkach zaboru pruskiego
również społeczne i polityczne.
Okres m i ę d z y w o j e n n y nie przyniósł znaczniejszego wzrostu zainteresowań
Wielkopolską ze strony fachowych etnografów. Kulturą l u d o w ą Wielkopolski
zajmowali s i ę w ó w c z a s m.in. S. Ciszewski, B . Stelmachowska, Ł. Kamieński,
J . Pietruszyńska i M. Sobieski. Natomiast c a ł y ten okres, jak stwierdza prof, dr
J . Burszta, odznaczał się silnym rozwojem ruchu regionallstycznego, sprzyjają­
cym gromadzeniu materiałów etnograficznych.
Dorobkiem okresu powojennego jest szereg prac z badań nad sztuką ludową,
budownictwem, odzieżą, rzemiosłami wiejskimi i innymi działami kultury ludowej
Wielkopolski. Podsumowaniem dotychczasowej wiedzy o kulturze ludowej regionu
będzie trzytomowa Kultura ludowa Wielkopolski, której tom I ukazał się w roku
1960, a tom I I znajduje się w druku. Ośrodek prowadzi również badania nad
procesami tworzenia się nowej kultury we wsiach Ziem Zachodnich i Północnych
(w Koszalińskiem i na Ziemi Lubuskiej), a także nad społeczno-kulturalnymi prze­
obrażeniami w konińskim ośrodku przemysłowym.
Mgr S. Błaszczyk skierował u w a g ę słuchaczy na sprawy muzealne. Zbiory
Towarzystwa Ludoznawczego w Poznaniu, wystawione w grudniu 1911 r. w Muzeum
im. Mielżyńskich, umożliwiły po I wojnie światowej utworzenie Działu Ludo­
znawczego Muzeum Wielkopolskiego. Dział ten w przededniu I I wojny ś w i a t o w e j
liczył już około 3500 eksponatów. Wojna zniszczyła zbiór niemal w całości. Utwo­
rzony w roku 1945 Dział Kultury i Sztuki Ludowej Muzeum Wielkopolskiego,
przemianowanego wkrótce na Narodowe, rozpoczął na nowo gromadzenie z całej
Polski eksponatów, których jest już dzisiaj około 3700. Trudności lokalowe, z któ­
rymi dotąd borykało się kierownictwo Działu, mają zostać usunięte w najbliższym
czasie. Na pomieszczenie zbiorów etnograficznych uzyskano zabytkowy budynek po

444

KRONIKA

loży masońskiej, w y m a g a j ą c y jednak remontu i adaptacji. Przeniesienie zbiorów
do nowego budynku związane będzie z przekształceniem dotychczasowego Działu
w Oddział Muzeum Narodowego w Poznaniu.
Wystąpienia dr T. Wróblewskiego, mgr J . Dydowiczowej, mgr J . Lisakowskiego i dr Z. Jasiewicza zapoznały uczestników sesji z problematyką prac podjętych
w ośrodku poznańskim.
Dr T. Wróblewski w referacie „Polsko-niemieckie pogranicze w świetle mate­
riałów etnograficznych" zajął się szeroką strefą wzajemnych oddziaływań mię­
dzy obszarem kulturowym polskim a niemieckim. Stwierdza w niej w y s t ę p o w a n i e
mieszanych form kulturowych, m.in. w osadnictwie, budownictwie, odzieży, techni­
kach uprawy roli oraz zwyczajach rodzinnych i dorocznych. Autor poddał krytyce
niemieckie atlasy etnograficzne, nieprzydatne w badaniach nad w p ł y w a m i kultu­
rowymi. Odpowiedni bowiem dobór tematyki kartogramów umożliwił twórcom
atlasów wyeliminowanie z obszarów uwzględnionych na mapach form kulturowych
słowiańskich i mieszanych.
W komunikacie „Ze studiów nad zwyczajami dorocznymi ludu wielkopolskie­
go" mgr J . Dydowiczowa wiele miejsca poświęciła analizie wykorzystanych źródeł.
Warte podkreślenia jest dążenie do historycznego ujmowania opracowywanego za­
gadnienia: przedstawienia genezy zwyczajów i przyczyn ich przekształceń.
Mgr J . Lisakowski w komunikacie „Pieśń i muzyka ludowa ziemi kaliskiej''
zreferował wyniki swych badań w latach 1956—1962. Autor stwierdził liczne po­
wiązania pieśni kaliskich z pieśniami ludowymi innych części Wielkopolski. Prze­
prowadzona inwentaryzacja ludowych instrumentów muzycznych ujawniła w y s t ę ­
powanie w Kaliskiem nie znanych skądinąd dwustrunnych basów, drążonych
w jednym k a w a ł k u drzewa.
Kolejny komunikat, przygotowany przez mgr J . Dydowiczowa: „Opieka nad
sztuką ludową w Wielkopolsce", informował o przedsięwzięciach Wydziału Kultury
W R N podejmowanych w e s p ó ł z Poznańskim Oddziałem Polskiego Towarzystwa
Ludoznawczego.
Komunikat „Zderzenie się kultur grup osadniczych w świetle materiałów
z Iwięcina w powiecie koszalińskim" zaznajomił z niektórymi wynikami prac pro­
wadzonych na Pomorzu Zachodnim w ramach zespołu kierowanego przez prof,
dr J . Bursztę. Jako przedmiot rozważań obrano „zderzenie" kultur regionalnych
przyniesionych przez 2 dominujące w życiu wsi grupy osadników: z powiatów
Janów i Biłgoraj w Lubelskiem i z pow. Wieluń w woj łódzkim. We wnioskach
autor stwierdza m.in., że „zderzenie" kultur to proces długotrwały i na terenie
badanej wsi ściśle spleciony z procesami adaptacji i integracji. Proces ó w w swej
początkowej fazie objął uzewnętrzniające się treści kulturowe: narzędzia i sposoby
gospodarowania, niektóre potrawy, język, aby następnie wciągnąć w zasięg swego
oddziaływania również i inne elementy kultury, m. in. zwyczaje towarzyszące
obrzędom rodzinnym i dorocznym.
W ożywionej dyskusji głos zabrali m.in. prof, dr M. Znamierowska-Prüfferowa (Toruń), doc. F . Kotula (Rzeszów), dr L . Malicki (Gdańsk), dr K . K w a ś n i e w ­
ski (Wrocław) i M. Jagła (Krotoszyn). Dyskutanci wydatnie rozszerzyli swymi wy­
stąpieniami problematykę referatów i komunikatów.
Podsumowania dyskusji i zamknięcia obrad dokonał prof, dr J . Burszta.
Przerwę w obradach wykorzystano dla zwiedzenia wystawy wielkopolskiej
sztuki ludowej w Muzeum Narodowym. Uczestnicy sesji zaznajomili się również,
dzięki wystawce zorganizowanej w sali obrad, z publikacjami dotyczącymi kultury
ludowej Wielkopolski.

KRONIKA

445

D o s k o n a ł y m uzupełnieniem sesji była wycieczka naukowa w dniu 20 maja.
Trasa wycieczki wiodła przez Szamotuły (muzeum i zabytki architektury oraz wy­
s t ę p y zespołów regionalnych: „Dzieci Szamotulskich", „Pieśni i Tańca Ziemi Sza­
motulskiej" i „Kapeli Orlików"), Słopanowo w pow. szamotulskim (kościółek drew­
niany z X V I I w.), Obrzycko w pow. szamotulskim, Czarnków, Marunowo w pow.
czarnkowskim (chałupa z podcieniem narożnikowym i kuźnia), Chodzież, Sokołowo
Budzyńskie w pow. chodzieskim (chałupa podcieniowa) i Wełnę w pow. obornickim
(kościółek drewniany z I połowy X V I I I wieku).
Zbigniew Jasiewicz

DYSKUSJE O REGIONALIZMIE
W wyniku inicjatywy Oddziału Warszawskiego Polskiego Towarzystwa Ludo­
znawczego rozpoczęto dyskusję na temat znaczenia regionalizmu jako problemu
teoretycznego i praktycznego. Punktem w y j ś c i o w y m dyskusji były referaty mgr
S. Świrko i dr K . Pietkiewicza, wygłoszone na zebraniu Oddziału w dniu 7 lutego
1962 r. Na zebraniu, w którym uczestniczyło 33 osoby, rozgorzała burzliwa dys­
kusja na temat pojęcia „regionalizmu" oraz nad jego aspektem praktycznym w życiu
codziennym. Na drugim z kolei zebraniu Oddziału, w dniu 21 lutego naświetlono
problematykę regionalizmu poprzez sprawozdanie z konferencji regionalnej, jaka od­
była się na górze Św. Katarzyny w początkach lutego. Sprawozdawcami byli: dr
W. Pomianowska i mgr Krzysztof Makulski. Po omówieniu g ł ó w n y c h tematów po­
ruszanych na konferencji zwrócono szczególną u w a g ę na istotę zagadnienia pracy
terenowych działaczy kultury, którzy powinni mieć zasób podstawowych wiadomości
etnograficznych. W toku dyskusji poruszono wiele palących zagadnień, do których
należy m.in. ochrona wypieranej przez urbanizację kultury ludowej w najróżnorodniejszych jej przejawach. Jak wynikało z głosów w dyskusji, sytuacja w tere­
nie pod tym w z g l ę d e m pogarsza się w szybkim tempie. Wynika to m.in. z braku
odpowiedniej literatury popularnej z tego zakresu. Rezultatem dyskusji było po­
stanowienie przygotowania odpowiednich postulatów na najbliższy walny zjazd
P T L - u , który naświetliłby odpowiednio te problemy. Poza tym członkowie Od­
działu Warszawskiego postanowili wystąpić do kilku poczytnych gazet i czasopism
z serią artykułów wskazujących na w a d l i w o ś ć polityki kulturalnej, która nie
uwzględnia w wystarczającym stopniu zagadnień kultury ludowej.
Krzysztof

Makulski

S E S J A P O P U L A R N O N A U K O W A W PŁOCKU
W dniach 22—23 czerwca 1962 r. odbyła się w Płocku sesja popularnonaukowa
zorganizowana z okazji Roku Ziemi Mazowieckiej przez Wojewódzką Komisję
Obchodów Tysiąclecia P a ń s t w a Polskiego.
Sesje i konferencje naukowe czy popularnonaukowe poświęcone poszczególnym
regionom, a nawet oddzielnym miejscowościom Polski stały się ostatnio w naszym
kraju zjawiskiem bardzo częstym. Czy oznacza to ponowne ożywienie ruchu regionalistycznego? N i e w ą t p l i w i e tak. Nasuwa się jednak pytanie, co różni ten ruch

446

KRONIKA

od jego postaci z okresu międzywojennego. Nie sposób tu odpowiedzieć na to py­
tanie wyczerpująco. Ograniczymy się więc do wskazania jednej — jak się wydaje —
podstawowej cechy. Otóż współczesny ruch regicnalistyczny jest częścią składową
ogólnokrajowego programu aktywizacji gospodarczej, społecznej i kulturalnej c a ­
łego terytorium Polski. Znalazł on więc silną podstawę w polityce państwowej.
W dziedzinie gospodarczej tendencja ta wyraża s i ę w postaci konkretnych pla­
n ó w regionalnych, a w dziedzinie kultury między innymi w wielkim programie
Obchodów Tysiąclecia Państwa Polskiego. Nowe zadania stojące przed dzisiej­
szym regionalizmem w y m a g a j ą nie tylko skoordynowanych działań, gdzie spotkać
się musi i zjednoczyć w y s i ł e k miejscowej ludności, n a u k o w c ó w i działaczy-praktyków, aie także w ł a ś c i w e j hierarchizacji problemów danego regionu. Jest to więc
działalność z pogranicza praktyki i nauki, gdzie poczynania praktyków opierać
się muszą o diagnozy naukowe, a naukowcy podjąć muszą takie problemy badaw­
cze, które są najważniejsze bądź pierwszoplanowe dla praktyków. I jeszcze jedna
ważna sprawa — ruch regionalistyczny nawiązuje z natury rzeczy do tradycji da­
nego terenu, do jego przeszłości i wszystkich tych cennych elementów, które pozo­
stawiła ona jako dziedzictwo współczesnemu pokoleniu. Musi więc w swoim pro­
gramie wyznaczyć odpowiednie miejsce dociekaniom nad przeszłością i jej ż y w y m i
śladami we współczesności. Inaczej mówiąc, musi na nowo spojrzeć na wzajemny
stosunek przeszłości i teraźniejszości pod kątem widzenia dnia jutrzejszego.
Wydaje się, że sesja płocka była bardzo iymptomatyczna dla nowej postaci
ruchu regionalistycznego. O jej doniosłości w skali kraju świadczy aktywne uczest­
nictwo Przewodniczącego Rady P a ń s t w a , Aleksandra Zawadzkiego, a o jej zna­
czeniu dla regionu — liczny udział miejscowej ludności. Na program sesji złożyły się
w pierwszym dniu ohrad plenarnych następujące referaty, prof. W. Antoniewicza,
„Uwagi o regionalizmie historycznym i współczesnym", prof.prof. A. Gieysztora,
K. Dziewońskiego i S. Herbsta, ..Mazowsze, zakres nazwy i treść pojęcia na prze­
strzeni dziejów", oraz prof. J . Kwejta. „Ekonomiczne perspektywy rozwoju Ma­
zowsza". Po posiedzeniach plenarnych dalszy ciąg obrad odbywał się w sekcjach:
archeologicznej, pod przewodnictwem prof. Antoniewicza, historycznej, pod prze­
wodnictwem prof. Herbsta, historii sztuki, zabytków i muzealnictwa, pod przewod­
nictwem prof. Lorentza, etnograficznej, pod przewodnictwem prof. Dynowskiego,
ekonomicznej, pod przewodnictwem prof. Kwejta, językoznawczej, pod przewod­
nictwem prof. Doroszewskiego, oraz literackiej.
Należy oczekiwać, iż w odpowiednich pismach specjalistycznych ukażą s i ę
sprawozdania z obrad poszczególnych sekcji. T u przedstawimy obrady sekcji etno­
graficznej.
Posiedzenie tej sekcji odbywało się pod przewodnictwem prof, dr W. Dynow­
skiego. Wygłoszono 10 referatów, których tematy wchodzą w zakres problematyki
badawczej prac prowadzonych w Zakładzie Etnografii Uniwersytetu Warszawskie­
go, w Zakładzie Entografii Instytutu Historii Kultury Materialnej P A N , Muzeum
Etnograficznego w Łodzi, Muzeum Kultury i Sztuki Ludowej w Warszawie, Z a ­
kładu Socjologii Szkoły Głównej Planowania i Statystyki. Punktem wyjścia dla
problematyki obrad sekcji było w y s u n i ę t e w referacie prof, dr W. Dynowskiego,
„Dawne i nowe w kulturze chłopskiej na Mazowszu", zagadnienie zmian zachodzą­
cych w życiu wsi zarówno w zakresie sił w y t w ó r c z y c h i struktury społecznej, jak
i różnych dziedzin kultury, uchwycone w ramach ostatnich trzech generacji. Referat
ten podkreślał, iż badania nad kulturą ludową mogą dać pełny jej obraz jedynie
w ó w c z a s , kiedy ukażą iej linię rozwojową od tradycyjnych form życia po w s p ó ł ­
czesność kształtowaną w wielu dziedzinach życia przez planowanie p a ń s t w o w e .

447
Jednocześnie badania te m o g ą się okazać przydatne tylko wówczas, jeśli stanowić
będą pomoc we w ł a ś c i w e j adaptacji ogólnych planów p a ń s t w o w y c h do istniejących
w a r u n k ó w danego regionu.
Przytaczamy poniżej fragment referatu prof. Dynowskiego:
,,W dzisiejszych zmienionych warunkach życia społecznego każda nauka uza­
sadnić musi sens swego istnienia i kierunek rozwoju jakiegoś rzędu służbą na rzecz
społeczeństwa. W przypadku grupy nauk o człowieku — a w tej liczbie także etno­
grafii — w y m ó g ten nabiera szczególnej ostrości. Toteż przed naukami tymi w każ­
dorazowo zmienionych warunkach życia społecznego staje nie tylko zadanie obję­
cia spojrzeniem badawczym rodzących się zjawisk czy modyfikacji istniejących już,
ale także trudne zadanie przezwyciężenia dawnych kanonów myślenia, dawnych n a ­
w y k ó w metodologicznych i warsztatowych, nie będących j u ż w stanie sprostać
nowym zadaniom.
Przedstawiając na niniejszej Sesji krótkie informacje z prowadzonych badań
pod ogólnym hasłem »Dawne i nowe w kulturze chłopów mazowieckich-" dążymy
do tego, aby nie tylko ukazać zjawiska kulturowe i ich przebiegi, ale także trud­
ności metodologiczne, jakie musieliśmy przezwyciężyć na drodze do nowego spoj­
rzenia na badane zagadnienia.
Dzisiejsza etnografia polska nie może pójść ani po linii dowolnego wyboru
atrakcyjnych teoretycznie problemów kulturoznawczych, ani też kontynuować emo­
cjonalnie zabarwionych, gloryfikujących przeszłość i na niej głównie skupiających
u w a g ę refleksji ludoznawczych, u których podstaw niewątpliwie legło zaintereso­
wanie reliktem. Potrzeby aktualnego życia społecznego stawiają przed naszą dys­
cypliną nowe zadania. Nie może ona rezygnować z rozwiązań teoretycznych, jeśli
nie chce stracić pełnoprawnej pozycji jako nauka, musi jednak spośród proble­
m ó w teoretycznych wyselekcjonować te, które są bądź to społecznie pierwszopla­
nowe, bądź też najpilniej w y m a g a j ą diagnozy naukowej i rozwiązania praktycz­
nego. Oznacza to więc ścisłe zespolenie z dniem dzisiejszym. Nie znaczy jednak,
by zainteresowania 'przeszłością były nam całkowicie obce. Przeciwnie, są one nam
bardzo bliskie z dwu głównie powodów:
1. W kształtowaniu nowego modelu życia społecznego i kultury korzystamy
zawsze — mniej lub bardziej świadomie — z dziedzictwa przekazanego nam przez
minione generacje. W przypadku przedmiotu etnografii, tj. kultury ludowej, spra­
wa ta nabiera dodatkowego znaczenia. Chodzi tu mianowicie nie tylko o ciągłość
kulturową, ale także o poszerzenie treści kultury ogólnonarodowej przez wydo­
bycie, emancypację kultury ludowej i podniesienie jej najcenniejszych wartości
do rangi dorobku kultury ogólnonarodowej.
2. Właściwe rozeznanie w charakterze reliktów, zasięgu ich w y s t ę p o w a n i a
i ich sile społecznej jest nieodzowne w dobie, kiedy planowa przebudowa życia
społecznego liczyć s i ę musi ze zróżnicowanymi regionalnie tradycyjnymi struktu­
rami kulturowymi, z c a ł y m ich bagażem nie tylko cennych wartości, o jakich m ó ­
w i l i ś m y w y ż e j , ale także elementów wyraźnie konserwatywnych, hamujących okres
przemian".
Dalej referent .podkreślił, iż studia nad całym Mazowszem zróżnicowanym
kulturowo — zarówno w przeszłości, jak i obecnie — w y m a g a j ą systematycznych
i żmudnych badań. Nie dysponując p e ł n y m materiałem dla całego Mazowsza przed­
stawiamy w tej chwili pełniejszy obraz tylko jednego z jego regionów, a miano­
wicie Kurpiowszczyzny, która była przedmiotem wieloletnich studiów Zakładu
Etnografii U . W. oraz Zakładu Etnografii I H K M P A N i doczekała się opracowania
'w postaci publikacji pt. Kurpie. Puszcza Zielona. Na przykładzie Kurpiów bowiem

448

KRONIKA

ze szczególną wyrazistością wychodzi na jaw złożona struktura pojęcia regionu.
Do tego zagadnienia nie da się podejść za pomocą studiów zasięgu jednego wyznacz­
nika ani też całego ich zgrupowania. Dopiero śledząc występujące impulsy, siłę
i kolejność ich działania w życiu wsi oraz całokształt działania warunków, które
sprzyjały zjawisku lokalizacji w y t w o r ó w kultury lub traciły s w ą moc i ustępowały
innym, zbliżamy się do zagadnienia regionu i regionalizacji na tyle, żeby móc
mówić o zasadniczym znaczeniu i roli w s k a ź n i k ó w przestrzennych w studiach
nad mechanizmem tworzenia się kultury.
Przeobrażenia w życiu wsi i zmiany zachodzące w świadomości jej mieszkań­
ców, łącznie z elementami kultury tradycyjnej istniejącymi do chwili obecnej lub
zachowanymi w świadomości ludzkiej, były zasadniczymi tematami następnych
referatów, przy czym pierwsze z nich (dr T. Delimata i dr Lecha) dawały obraz
stanu zachowania zabytków etnograficznych na Mazowszu. Bogaty materiał doku­
mentacyjny zebrany przez Muzeum Kultury i Sztuki Ludowej w Warszawie
i opracowany w formie atlasowej omówiony został w referacie dr T. Delimata.
Pozwala on na prześledzenie zmian zachodzących w kulturze materialnej i spo­
łecznej w przekroju czasowym, jak również na określenie tempa tych zmian w po­
szczególnych częściach Mazowsza. Rejestracja stanu zachowanych zabytków wska­
zuje, na jakiej bazie materiałowej oprzeć można studia nad etapami rozwoju kul­
tury ludowej.
Następne referaty dotyczyły przede wszystkim terenu północno-wschodniego
Mazowsza i były próbą pełniejszego przedstawienia kultury wsi kurpiowskiej.
Mgr K . Makulski w swoim referacie, pt. „Układy społeczno-gospodarcze na zie­
miach popuszczańskich jako wykładnik przekształceń kultury miejscowej ludności
wiejskiej", scharakteryzował specyficzne warunki ekonomiczno-społeczne tej czę­
ści Mazowsza i ich rolę w kształtowaniu się miejscowej kultury ludowej. Rozwój
stosunków gospodarczych ujęty w cztery zasadnicze okresy wskazuje na różnice
w procesie rozwoju historycznego terenów Puszczy Zielonej, których próba w ł ą ­
czenia w układ gospodarki ogólnopaństwowej dopiero po I I wojnie światowej za­
czyna być realizowana. Sytuacja ta musiała w y w r z e ć znaczny w p ł y w na kształ­
towanie się kultury ludowej, nadając jej specyficzne cechy i powodując jej znaczną
w stosunku do innych regionów, a naw?t części Mazowsza, zachowawczość. Na­
stępne referaty poświęcone były już szczegółowym zagadnieniom z zakresu kultury
społecznej i materialnej, dając obraz coraz bardziej dynamicznych przemian w kul­
turze chłopskiej w konfrontacji z dniem dzisiejszym. W dziedzinie zagadnień spo­
łecznych problemy te zostały poruszone w referacie mgr D. Markowskiej, „Prze­
miany społeczne wsi kurpiowskiej na przestrzeni trzech ostatnich pokoleń", w któ­
rym referentka dokonując charakterystyki społeczności lokalnej w jej rozwoju hi­
storycznym oraz zmian zachodzących w życiu rodzinnym wskazuje na potrzeby
i tendencje rozwoju współczesnej wsi w zakresie życia społecznego.
Zagadnienia z zakresu kultury społecznej i duchowej były tematem dwu na­
stępnych referatów: mgr J . Olędzkiego, „Pierwiastki tradycyjne we współczesnym
światopoglądzie ludności wiejskiej", oraz mgr H. Olędzkiej, „Ranga społeczna twór­
czości artystycznej na Kurpiach w przeszłości i współczesności". Poruszona w re­
feratach zagadnienia podkreślają elementy odrębności grupowej Kurpiów i ich
silną więź lokalną. Na szczególną uwagę zasługuje sprawa twórczości artystycznej
występującej jako czynnik wartościujący w układzie stosunków społecznych, jak
i ro'a w a r u n k ó w ekonomicznych w jej kształtowaniu. Z zakresu kultury mate­
rialnej omówione zostały w referacie mgr W. Paprockiej zagadnienia rzemiosła
ludowego i kierunków jego rozwoju, przy czym główny nacisk położony został na

449

KRONIKA

sprawę znaczenia rzemiosł w gospodarce kurpiowskiej w poszczególnych okresach
rozwojowych.
Bogaty materiał dotyczący występowania e l e m e n t ó w kultury tradycyjnej
we współczesnym życiu wsi mazowieckiej i podlaskiej stanowił temat referatu
mgr M. Biernackiej. Na przykładzie szlachty zagrodowej ukazano różnorodność
kultury społecznej wsi, występującą pod pozorną jednolitością układu społecznego.
Dla zrozumienia tych różnic dokonano analizy procesu historycznego, kształtują­
cego odmienne warunki gospodarczo-społeczne szlachty zagrodowej i chłopów.
Referentka wskazała również na siłę i żywotność tych różnic, z którymi dziś jeszcze
trzeba się liczyć w procesie przebudowy wsi.
Przejściem do zagadnień związanych z nowo formującym się układem sto­
sunków społecznych na wsi był referat mgr B . Bazińskiej, „Proces emancypacji
pracującej zawodowo kobiety wiejskiej". Stanowił on pewne zamknięcie zasadni­
czego tematu obrad wskazując na elementy nowego w kulturze wsi, na kształto­
wanie się nowej rzeczywistości, poczynając od zmian zachodzących w podstawowym
układzie społecznym, jakim jest rodzina.
Po dyskusjach, jakie odbyły się w ramach poszczególnych sekcji, zwołane zo­
stało posiedzenie plenarne dla podsumowania całokształtu obrad. Posiedzeniu temu
przewodniczył prof. W. Dynowski. Głos zabrali nie tylko przedstawiciele nauki,
ale także miejscowi działacze, wskazując na celowość tego rodzaju sesji.
Doświadczenie tej sesji przemawia za tym, że obecność i aktywny udział etno­
grafów w tego rodzaju przedsięwzięciach jest pożyteczny zarówno dla nich, jak
i dla miejscowych działaczy społecznych.
Wanda

Paprocka,

Danuta

Markowska

W Y S T A W A „AFRYKA N I E Z N A N A A B L I S K A "
Warszawa wrzesień—październik

1962

Od czasu opublikowania przez sekretarza Związku Muzeów Angielskich S. F .
Markhama w „The Museums Journal" (t. 31: 1931) znamiennego artykułu o sytuacji
muzealnictwa ś w i a t o w e g o wiele uległo zmianie na lepsze. Obecnie chyba ryzykowne
byłoby twierdzenie, że spośród tysięcy różnego typu muzeów rozsianych po świecie
tylko niewiele więcej jak tuzin potrafi wyzyskać swe zbiory w sposób w ł a ś c i w y .
W niewesołej refleksji Markhama na temat, czym są zbiory muzealne w ogóle
i jak się je wykorzystuje w procesie wychowania i formowania kultury w s p ó ł ­
czesnej i narastającej generacji, zostało jednak poruszone niejedno zagadnienie,
które również dzisiaj może posłużyć za punkt wyjścia do konstruktywnej wymiany
zdań i działania.
Węzłową kwestią dla Markhama jest znalezienie odpowiedzi na pytanie, jakim
celom czy celowi mają służyć zbiory muzealne. Pytanie takie stawiano sobie za­
równo przed wypowiedzią Markhama, jak i dzisiaj. Jednakże Markham postawił
to zagadnienie szczególnie ostro i w bardzo szerokiej, bo ogólnoświatowej skali.
Można więc chyba śmiało powiedzieć, że problem ten staje równie wyraźnie przed
każdą generacją i każdorazowo od nowa domaga się rozwiązania. Pytanie, czym
są i jak należy w ł a ś c i w i e w y k o r z y s t y w a ć zbiory etnograficzne, stawiano bobie
niejednokrotnie w różnych okresach, w różnych środowiskach i w różnych krę­
gach życia intelektualnego. Na przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu lat w tym za­
kresie można odnotować znamienne wypowiedzi, zarówno wybitnych n a u k o w c ó w 2Я - Etnografia Polska T. V I I

450

KRONIKA

Ryc. 1. Fragment sali

wystawowej

etnografów, jak i praktyków, pedagogów i działaczy społecznych. Kto wie, czy
nie poprzez szukanie rozwiązań dla zbiorów etnograficznych w tych właśnie ś r o ­
dowiskach zdołano podejść stosunkowo najbliżej do prawd, które głęboko tkwiły
w życiu społecznym pod koniec ubiegłego wieku, w okresie przed I wojną ś w i a ­
tową, jak i w okresie m i ę d z y w o j e n n y m . Pytanie, jakiej problematyce naukowej
i jakim celom społecznym mają służyć zbiory etnograficzne, można ponowić z r ó w ­
ną aktualnością także i dzisiaj. Jednakże udzielenie wyczerpującej odpowiedzi na
to pytanie z pozycji potrzeb współczesnych w y m a g a ł o b y nie tylko gruntownego
obrachunku z przeszłością, lecz także — i to przede wszystkim — właściwego ro­
zeznania w stosunkach społeczno-politycznych i ich nkładach w aktualnie formu­
jącej się rzeczywistości historycznej. Zdaje się nie ulegać wątpliwości, że w porów­
naniu z zespołem zjawisk społeczno-politycznych, zahaczających o krąg zaintere­
sowań etnograficznych z okresu międzywojennego, obecnie na czoło wysuwa się
ruch wyzwoleńczy l u d ó w dotychczas całkowicie lub w znacznej mierze podporząd­
kowanych ustrojowi kolonialnemu.
Sytuacja zmienia się pod tym względem radykalnie na naszych oczach. Ludy
zwane niegdyś „pierwotnymi" przestały być biernym obiektem zainteresowań. B u ­
dują one dzisiaj świadomie zręby własnej kultury i szukają dróg powiązania spe­
cyfiki tradycji przeszłości z wymogami życia współczesnego.
Zmienione warunki postawiły przed etnografią konieczność poszukiwania no­
wych koncepcji, nowych założeń metodologicznych w studiach nad procesami prze-

KRONIKA

451

Ryc. 2. Fragment sali wystawowej

obrażeń kulturowych tych ludów. A to z natury rzeczy dotyczy również muzeal­
nictwa, będącego składową częścią naukowej działalności etnograficznej.
Wydaje się, że spośród rozsianych po całym świecie i emancypujących się
współcześnie tzw. niegdyś ludów pierwotnych na szczególną u w a g ę zasługują ludy
afrykańskie. Narastające bowiem w sile od kilkudziesięciu lat ruchy narodowo­
w y z w o l e ń c z e doprowadziły dwieście kilkadziesiąt milionów mieszkańców Afryki
kolonialnej do rozwiązań zasadniczych. Wychodząc zwycięsko z walk w y z w o l e ń ­
czych z ginącym systemem kolonialnym ludy Afryki jeden po drugim na naszych
oczach przekształcają się w odrębne, nowocześnie rządzone ustroje p a ń s t w o w e .
Nie ulega wątpliwości, że różne nurty ruchów narodowych afrykańskich i ich dzi­
siejsza postać stanowią już na tym etapie wyraźnie rysujące się przesłanki dla
historycznego jutra całego kontynentu. Toteż zupełnie uzasadniony jest pogląd, ż e
ten pęd Afryki ku nowemu jest jednym z naczelnych zjawisk we współczesnej hi­
storii zasadniczych przeobrażeń ludzkości. Z tych w i ę c względów, jak i ze względu
na zupełnie specyficzny obraz, jaki w y t w o r z y ł się przede wszystkim w kulturze
ludów Afryki Czarnej, na skutek łączenia dawnego z nowym, problematyka afry­
kańska winna być jak najbardziej wzięta pod u w a g ę i w hierarchii zainteresowań
wysunięta na miejsce eksponowane.
Nie jest w i ę c dziełem przypadku, że pierwsza wystawa w Polsce, obrazująca
duży zespół tzw. ludów pierwotnych, podlegających rewolucyjnym przemianom
kulturowym, zestala poświęcona właśnie Afryce Czarnej. Przedsięwzięcie to ze

Ryc. 6. Maska zwierzęca Senu (Sudan Zachodni)

KRONIKA

455

Ryc. 7. Maska Chińczyka (Afryka Wschodnia)

cesu emancypacji politycznej, społecznej i kulturowej wszystkich ludów „pierwot­
nych" Afryki nie wolno zapominać o ukształtowanym historycznie zróżnicowaniu
na w i ę k s z e i mniejsze zespoły oraz o czynnikach tego zróżnicowania, takich jak
język, rasa, typ gospodarki i organizacji społecznej, stopień izolacji i wiele innych.
Wystawa „Afryka nieznana a bliska" dała skrót historii tego kontynentu
i obraz jego zróżnicowania na przełomie X I X i X X w., a w i ę c tego etapu rozwo­
jowego, który stanowi bezpośrednie dziedzictwo dzisiejszych pokoleń Afrykańczy­
ków. I tę koncepcję uznać należy za słuszną. Poprzez tak pomyślaną w y s t a w ę
otrzymuje widz jakby pierwszy stopień wtajemniczenia, wprowadzający w naj­
bliższą przeszłość Afryki stykającą się z tą rzeczywistością afrykańską, jaką od­
biera on w formie fragmentarycznych notatek czy wzmianek prasowych lub ko­
mentarzy dziennikarskich.
Eksperyment ten nasuwa myśl, że w wystawach stałych poprzez odpowiedni
dobór środków oddziaływania na widza należałoby rozszerzyć tematykę o całą sferę
współczesności, widzianą od strony antropologii społecznej, to znaczy struktury
społecznej, mechanizmu więzi społecznej i przemian, jakim ulegają one w s p ó ł ­
cześnie. Silniej należałoby także zaakcentować w obrębie nowo powstałych p a ń s t w

Ryc. 8. Fragment wystawy poświęcony tańcom i maskom tanecznym

KRONIKA

457

Ryc. 9. Ksylofon z Ghany

afrykańskich zróżnicowanie rasowe, językowe, religijne, gospodarcze, społeczne itp..
jak również proces wzrostu znaczenia tych plemion czy tych wartości kulturo­
wych, które bądź z racji ich dominowania, bądź też z racji stosunkowo dalekiego
zaawansowania w procesie rozwojowym w y s u w a j ą się dziś na plan pierwszy w tych
państwach i działają jako czynnik jednoczący.
Z drugiej strony — przede wszystkim w celu ustalenia powiązań z bardziej
odległą przeszłością kontynentu — należałoby także wyraźnie podkreślić charak­
ter kontrastów rozwojowych, szczególnie silnie występujących w kulturze niektó­
rych ludów afrykańskich. Mam na myśli kulturę Buszmenów, Hotentotów i ple­
mion pigmejskich, z jej również i we współczesności utrwalonymi przejawami ma­
łej dynamiki przeobrażeń. Toteż wydaje się, że w koncepcji wystawy stałej rzeczą
jak najbardziej uzasadnioną będzie zwrócenie baczniejszej uwagi na paralele etnograficzno-archeologiczne, co zresztą jeżeli chodzi o Afrykę przestrzegane jest bar­
dzo skrupulatnie w muzealnictwie ś w i a t o w y m .
Na gruncie tego doświadczenia można by również podjąć dyskusję nad spo­
sobem podkreślania faktów o zasadniczym znaczeniu dla afrykańskiego procesu
historycznego. Można by się na przykład zastanowić, jak najwłaściwiej ująć w eks­
pozycji problem arabski i ekspansji Islamu na obszarze Afryki, ze szczególnym
uwzględnieniem Afryki Czarnej. J a k przedstawić zagadnienie rożnych form nie­
wolnictwa i ich historię, sprawę pokojowej i zbrojnej polityki plemiennej, form
organizacji militarnych, sposobów i środków prowadzenia wojen, s k u t k ó w klęsk
i zwycięstw.

458

KRONIKA

Ryc. 10. Wśród zwiedzających przeważała młodzież szkolna

Z eksperymentu tego w y c i ą g a m y także wniosek co do miejsca, jakie w stałej
wystawie etnograficznej zajmować winny wytwory twórczości artystycznej. Zgo­
dzimy się, że nie mogą one przesłaniać w y n i k ó w , utrwalonych w innych dziedzi­
nach działalności człowieka, przede wszystkim w dziedzinie działalności gospodar­
czej, jak również, że w wystawie o tym charakterze twórczość i działalność arty­
styczna nie może b y ć w żadnym wypadku potraktowana wycinkowo, jako kate­
goria samoistna, w odosobnieniu od całej stery życia duchowego i niezależnie od
konkretnych układów stosunków społecznych.
Można też podjąć dyskusję na temat, jaką rolę winna odgrywać oprawa pla­
styczna w ekspozycjach etnograficznych. Na przykładzie omawianej wystawy raz
jeszcze można się przekonać, j a k wielkie może ona mieć znaczenie dla sugestyw­
nego unaocznienia zasadniczej koncepcji. Jest to ogromną zasługą Czesława Wielhorskiego. Dodajmy tutaj, iż udział tego artysty w wystawie poświęconej Mille­
nium walnie przyczynił s i ę do przekształcenia jej z ekspozycji okresowej w stałą.
Eksperyment należy uznać za udany. I tu podkreślić wypada n i e w ą t p l i w ą z a ­
sługę dr Zofii Szyfelbejn-Sokolewicz, która przy pomocy szczupłego, ale odda­
nego sprawie zespołu współpracowników w bardzo krótkim czasie wypracowała
koncepcję wystawy, czuwała nad jej realizacją, nad organizacją widowni oraz
opracowała staranny, dobrze wprowadzający w w y s t a w ę katalog.
Witold

Dynowski

KRONIKA

U W A G I NA T E M A T

STUDIÓW A F R Y K A N I S T Y C Z N Y C H

459
W

POLSCE

Przebudzenie się Afryki, zdobycie (często dopiero po dłuższej lub krótszej
walce z kolonializmem) niepodległości przez prawie 30 nowych państw, ż y w e sym­
patie narodu polskiego dla wszystkich ludów, które walczą o swą niezawisłość,
szybki rozwój stosunków politycznych, ekonomicznych i kulturalnych z państwami
afrykańskimi — oto najważniejsze czynniki determinujące rozwój studiów afrykanistycznych w Polsce.
Studia te nie są u nas rzeczą zupełnie nową. Na uniwersytetach krakowskim
i warszawskim od dawna już prowadzi się badania i nauczanie różnych j ę z y k ó w
afrykańskich; badacze skupiają się na problemach antropogeografii Afryki, nad
socjologią i etnografią ludów afrykańskich, nad ich historią, kulturą i sztuką.
W niektórych instytutach naukowych Polskiej Akademii Nauk indywidualni bada­
cze zajmowali się również problemami afrykańskimi; w Polskim Instytucie Spraw
Międzynarodowych działała komórka problemów afro-azjatyckich.
Spośród tych wszystkich przedsięwzięć pragnąłbym zatrzymać się na dwu, które
zorganizowałem i którymi kierowałem w ciągu kilku ostatnich lat. W Instytucie
Orientalistycznym Uniwersytetu Warszawskiego, w ramach Katedry Semitystyki,
zorganizowano kompleksowe studia afrykanistyczne polegające na nauce j ę z y k ó w
amharskiego, haussa, swahili oraz etnografii, socjologii i historii Afryki. Pierwsi
adepci tych studiów opuszczą mury uniwersytetu w 1963 r.
Trzy lata temu utworzono w Polskiej Akademii Nauk Seminarium Afrykani­
styczne, które zgrupowało specjalistów różnych dziedzin: geografów, etnografów,
ekonomistów, socjologów, lingwistów, p r a w n i k ó w itd. Właśnie dzięki temu Semi­
narium badacze-afrykaniści mogli lepiej poznać się nawzajem i nawiązać w s p ó ł ­
pracę. W ten sposób spełniało ono i spełnia dotąd rolę czegoś w rodzaju towa­
rzystwa naukowego.
Ostatnio powołany został do życia na Uniwersytecie Warszawskim Ośrodek
S t u d i ó w Afrykanistycznych, który spełniać ma dwa g ł ó w n e zadania: badanie
i nauczanie. W dziedzinie badań chodzi o zaawansowanie i koordynację prac nau­
kowych dotyczących Afryki, prowadzonych na różnych wydziałach: geograficznym,
geologicznym, filologicznym, socjologicznym, historycznym, prawnym, pedagogicz­
nym itd. Ośrodek działa jako centralna instytucja uniwersytecka nie związana
z żadnym wydziałem i bezpośrednio podporządkowana rektorowi. Jednakże zgod­
nie z wnioskiem Ośrodka mogą być powoływani nowi pracownicy naukowi w r a ­
mach poszczególnych katedr w celu rozwijania badań afrykanistycznych. Tak więc
omawiany ośrodek spełnia obecnie ważną rolę w dziedzinie integrowania badań
afrykanistycznych prowadzonych przez poszczególne katedry w ramach jednego
uniwersytetu, który (jak wszystkie współczesne uniwersytety
podporządkowane
prawom specjalizacji) mnoży ilość wydziałów, instytutów i katedr specjalistycznych.
Ośrodek Studiów Afrykanistycznych powołano w celu rozwijania kontaktów
z wszystkimi innymi instytucjami naukowymi i uniwersyteckimi w kraju i za gra­
nicą, zajmującymi się problemami afrykanistycznymi. Szczególny nacisk położony
zostanie na podtrzymaniu kontaktów naukowych z uniwersytetami i instytutami
badawczymi krajów afrykańskich. Ośrodek będzie dysponował specjalistyczną bi­
blioteką i będzie publikował swe prace w ramach wydawnictwa uniwersyteckiego.
W celu spełnienia swych zadań dydaktycznych Ośrodek organizuje Studium
Afrykanistyczne. Nauka trwać będzie tam 2 lata (4 semestry). Zadaniem tego Stu­
dium będzie dać swym adeptom podstawy współczesnej wiedzy o problemach
afrykańskich w całej ich kompleksowości, i to zarówno w odniesieniu do prze-

460

KRONIKA

szłości, jak i teraźniejszości. Chodzi tu przede wszystkim o osoby, które posiadają
już dyplomy ukończenia studiów, a które chciałyby zdobyć dodatkowe wiadomo­
ści pozwalające im bądź lepiej w y p e ł n i ć swe zadania ekspertów powołanych do
pracy w Afryce, bądź też lepiej przygotować się do ich zawodowych funkcji z w i ą ­
zanych z problematyką afrykańską w ramach administracji, handlu, dziennikar­
stwa, radia, telewizji itd. Studium to dostępne jest również dla pracowników
naukowych w dziedzinie afrykanistyki: ekonomistów, l i n g w i s t ó w , historyków itd.,
którzy nie mieli okazji w czasie swych studiów specjalistycznych zgłębić dosta­
tecznie problematyki afrykańskiej; tak w i ę c np. lingwista będzie m ó g ł dopełnić
z pożytkiem dla siebie w i e d z ę z zakresu geografii, etnografii, socjologii, historii
politycznej, gospodarczej, kulturalnej itd. T a k samo dotyczy to i pozostałych pra­
c o w n i k ó w naukowych wyspecjalizowanych w innych dziedzinach i kierunkach,
interesujących się Afryką. Studenci będą mogli również w czasie tych 2 lat po­
lepszyć s w ą praktyczną znajomość j ę z y k ó w obcych (francuskiego i angielskiego)
oraz poznać podstawy jednego z j ę z y k ó w afrykańskich w y k ł a d a n y c h na Uniwer­
sytecie Warszawskiem.
Uniwersytet ma nadzieję przyczynić się w ten sposób do ogólnego rozwoju
studiów afrykanistycznych, do lepszej koordynacji badań oraz do lepszego przy­
gotowania kadr, których zadaniem będzie zajmowanie się problematyką afrykańską
w ramach swych prac zawodowych, a które będą informowały nasze społeczeństwo
o rozwoju kontynentu afrykańskiego lub które będą p o w o ł a n e przez rządy p a ń s t w
afrykańskich i przez organizacje międzynarodowe do wypełniania swych zadań
w samej Afryce.
Stefan
Strelcyn

R E M A R Q U E S S U R L E S ÉTUDES A F R I C A I N E S E N P O L O G N E
L'éveil de l'Afrique, la conquéte de l'indépendance par pres de 30 Etats nouveaux, souvent apres une lutte plus ou moins longue contre le colonialisme, les
vives sympathies du peuple polonais pour tous les peuples qui luttent pour leur
liberation nationale, le développement rapide des relations politiques, économiques
et culturelles avec les Etats africains — voilä les facteures les plus importante
qui déterminent chez nous le développement des études africaines.
Ces études ne sont pas chose neuve en Pologne. Dans les Universités de C r a covie et Varsovie on poursuit depuis longtemps la recherche et renseignement
de diverses langues africaines, des chercheurs se penchent sur des problémes de
géographie humaine de l'Afrique, de la sociologie et de l'ethnologie des peuples
africains, sur leur histoire, leur culture et leurs arts. Dans certaines institutions
scientifiques de l'Académie des Sciences Polonaise des chercheurs isolés s'occupaient,
eux aussi, de problemes africains; l'Institut Polonais des Relations Internationales
avait une Section des Problemes Afro-Asiatiques.
Parmi toutes ees initiatives, je voudrais m'arréter sur deux que j'ai organisées et dirigées au cours des demacres années. A l'Institut d'Etudes Orientales
de l'Université de Varsovie, á la chaire d'Etudes S é m i t i q u e s un enseignement
africaniste ocmplexe a été organise (langue amharique, haoussa, swahili, ethnographie, sociologie, histoire). Les premiers licencies acheveront ces études en 1963.
II y a trois ans, fut fondé ä l'Académie des Sciences Polonaise un Séminaire
Africaniste, groupant des spécialistes de différentes branches: géographes, ethnologiues, économistes, sociologues, linguistes, juristes etc. C'est sur la base de ce

KRONIKA

461

S é m i n a i r e que les chercheurs africanistes ont appris á mieux se connaitre et
á collaborer entre eux. II faisait et i l fait encore, en quelque sortě, fonotion ď u n e
société scientifique.
J'en arrive maintenant au Centre d'Etudes Africaines qui vient d'etre fonde
r é c e m m e n t á 1'Univérsité de Varsovie. Ce Centre poursuit parallelement deux buts
essentiels, la recherche et l'enseignement. Dans le domaine de la recherche, i l est
charge promouvoir et de ooordonner les travaux scientifiques concernant l'Afrique,
poursuivis dans les différentes facultes, celle de Geographie et Geologie, de Philo­
logie, de Philosophie et Sociologie, d'Histoire, du Droit, de Pedagogie etc. L e Centre
fonctionne comme une institution universitaire centrale, non attachée ä une
faculté quelconque, soumise directement á M . le Recteur. Mais sur la proposition
de ce Centre, des postes de chercheurs nouveaux peuvent étre créés dans les
différents chaires pour développer les recherches africaines. Ainsi ce Centre joue
des maintenant un role important dans 1'intégraüon des différentes branches de
la recherche dans une universitě qui, comme toutes les universités contemporaineś soumises aux lois de la specialisation, multiplient les facultes, les instituís
et les chaires spécialisées.
L e Centre d'Etudes Africaines est appelé ä développer les contacts avec toutes
les autres institutions scientifiques et universitaires, tant en Pologne qu'á l'étranger,
s'occupant des problemes africains. U n effort particulier sera fait pour maintenir
des relations scientifiques avec les universités et les instituís de recherches dans
les pays africains. L e Centre disposera d'une bibliothěque spéoialisée et poubliera
ses travaux par les soins des Editions de l'Université.
Pour réaliser ses functions didactiques, le Centre organise un Cours Africa­
niste. L a durée des études y est de 2 ans (4 semestres). Ces études sont destinées
á fournir les elements de base connaissances modernes des problemes africains
dans toute oomplexité passée et présente ä toutes les personnes qui possédent déjá
des diplomes universitaires (licencies, ingénieurs, médecins etc.), mais qui désirent
acquérir des connaissances supplémentaires leur permettant soit de mieux remplir
leurs fonctions d'experts en médecine etc. appelés ä travailler en Afrique soit de
mieux s'acquitter de leurs taches professionnelles s'ils s'occupent des problemes
africains dans radministration, dans le commerce, le journalisme, la radiotele­
visión etc. Cet enseignement est également destiné aux travailleurs scientifiques
africanistes, aux économistes, linguistes, historiens etc. qui n'ont pas pu acquérir
pendant leurs études spécialisées une connaissance de l'Afrique suffisamment
large. Ainsi, par exemple, le linguiste pourra y completer utilement ses connais­
sances en géographie, en ethnographie et en sociologie, en histoire politique, é c o nomique et culturelle etc. II en est de m é m e avec les travailleurs scientifiques spe­
cialises dans d'autres branches et centres des problemes africains. L e s étudiants perfectionneront aussi durant ees deux années leurs connaissances pratiques
des langues étrangeres (trancáis et anglais) et auront ä suivre un cours élémentaire
d'une des langues africaines enseignées ä l'Université de Varsovie.
L'Université espere contribuer ainsi au développement des études africaines en
general, ä une meilleure coordination des recherches, ä une meilleurs prepara­
tion des cadres qui ont a s'oecuper des problemes africains dans leur travail
professionnel, qui ont ä informer notre société sur le développement du continent
africain ou qui doivent réaliser en Afrique m é m e des taches auxquelles ils seront
appelés rfiu? le gouvernement des Etats africains ou par des organisations interna­
tionales.
Stefan

Strelcyn

462

KRONIKA

MIĘDZYNARODOWE S Y M P O Z J U M A F R Y K A N I S T Y C Z N E W B I A Ł Y M S T O K U

W dniach 22—23IX 1962 r. odbyło się w Białymstoku Sympozjum A f r y k a n i ­
styczne poświęcone antropologii (ze specjalnym uwzględnieniem rezultatów b a d a ń
arabsko-polskich wypraw antropologicznych do Egiptu).
Wzięli w nim udział wybitni afrykaniści i zaproszeni goście z zagranicy: prof,
dr Ahmed Mahmoud E l Batrawi (Egipt), doc. dr Balazs Bugyi (Węgry), doc. dr Peter
Boyev (Bułgaria), prof, dr Hans Grimm (Niemcy), prof, dr L a r r y P. K i r w a n (Wielka
Brytania), prof, dr Olga Necrasov (Rumunia), prof, dr Georges Olivier (Francja),
dr Evžen Strouhal (Czechosłowacja), doc. dr Jaroslav Suchý (Czechosłowacja) oraz
uczeni polscy z prof, dr Janem Czekanowskim, prof, dr Kazimierzem M i c h a ł o w ­
skim i prof, dr Romanem Stopą na czele.
Obrady pierwszego dnia Sympozjum obejmowały cztery referaty g ł ó w n e : w s t ę p ­
ny referat prof, dr Tadeusza Dzierżykray-Rogalskiego, pt. „Polskie badania antro­
pologiczne w Afryce", w którym została przedstawiona historia polskich wypraw
i badań w Afryce, a następnie referat prof, dr Jana Czekanowskiego, „Perspek­
tywy badań antropologicznych w Afryce", nawiązujący do prac autora sprzed
przeszło pół wieku na tamtejszym terenie. Ogromne zainteresowanie w y w o ł a ł y
referaty g ł ó w n e dwóch wybitnych archeologów: prof, dr Kazimierza M i c h a ł o w ­
skiego, pt. „Archeologia doliny Nilu ze szczególnym uwzględnieniem badań pol­
skich", i prof, dr L a r r y P. Kirwana.
W przerwie między obradami odbyło się otwarcie wielkiej wystawy fotograficzno--maląrskiej „Przez pustynie i oazy Egiptu" i wystawy polskich wydawnictw
antropologicznych.
Dalsze obrady poświęcone b y ł y referatom o tematyce ogólnoafrykańskiej. Spe­
cjalnie ciekawa była prelekcja prof, dr Romana Stopy „Buszmeńszczyzna a pre­
historia mowy ludzkiej", w której autor omówił genezę języka na tle prymityw­
nych dialektów afrykańskich.
Tytuły pozostałych referatów przedstawiały się następująco: dr A. Coblentz
(Paryż), „Contribution ä l'étude des populations sahariennes"; prof, dr Adam
Wanke (Wrocław), „Typy kraniologiczne Afryki"; ks. mgr Czesław B i a ł e k (Toruń)
„Stosunki antropologiczne Afryki Środkowej w świetle aproksymacji Wankego,
z modyfikacją Czekanowskiego"; dr Josef Wolf (Praga), „Příspěvek к d ě j i n á m
nejstaršiho osídleni Afriky"; dr Vladimir Kadlec (Praga), „Rzeźba sakralna Poli­
nezyjczyków i paralele zachodnioafrykańskie"; mgr Roman Raczyński (Praga) „ N i e ­
które problemy etnogenezy Malgaszów"; mgr Henryk Stolarczyk (Łódź), „Uwagi
nad strukturą antropologiczną Cyrenajki"; mgr Lucyna Różbicka (Łódź), „ U w a g i
nad strukturą antropologiczną ZulóW"; dr Andrzej Wierciński (Warszawa), „Analiza
rasowa wczesnodynastycznej ludności z Heluanu ( I — I I dyn.)".
Drugi dzień obrad poświęcony był pracom dotyczącym antropologii Egiptu.
Większość z nich oparta była na materiałach arabsko-polskich wypraw antropolo­
gicznych. T y t u ł y tych referatów przedstawiają się następująco: prof, dr Eugenia
S t o ł y h w o (Kraków), „Cechy opisowe u młodzieży egipskiej'; doc. dr B r o n i s ł a w
Jasicki (Kraków), „Zmienność niektórych w y m i a r ó w i proporcji ciała u dzieci
i młodzieży egipskiej"; dr Stanisław Panek (Kraków), „Wyrzynanie się uzębienia
stałego u dzieci egipskich"; dr P a w e ł Sikora (Kraków), „Rozwój g ł o w y i twarzy
młodzieży egipskiej"; dr Napoleon Wolański (Warszawa), „Rozwój proporcji ciała
u dzieci egipskich na tle rozwoju dzieci z miast i wsi polskich"; prof.
Ahmed
Mahmoud E l Batrawi (Kair), „The Physical Traits of the population of Solium,
Sidi Barrany and Siwah"; dr Waldemar Szwaykowski (Białystok), „Ciśnienie tętnir

KRONIKA

463

cze krwi mieszkańców Sidi Barrany, Solloum, Marsa Matrouh i Oazy Siwah";
prof, dr Mikołaj Olekiewicz (Lublin), „O pewnym ciekawym przypadku niespeł­
nienia się kryterium Bernsteina w Oazie Siwah"; doc. dr Balazs Bugyi (Budapeszt),
„Some regularities and laws in the radiological development growth and matu­
ration of the skeletal system on children"; prof, dr Tadeusz Dzierżykray-Rogalski
(Białystok), „Zagadnienie populacyjne Oazy Siwah na tle stosunków demograficz­
nych i zdrowotnych Pustyni Libijskiej" oraz „Długość trwania życia i przyczyny
zgonów mieszkańców Marsa Matrouh"; prof, dr Ireneusz Michalski (Łódź), „Uwagi
0 strukturze antropologicznej Egiptu"; dr Evžen Strouhal (Praga), „Příspěvek
к antropologii současného obyvatelstva středního a horního Egypta"; prof, dr Sta­
nisław Górny (Wrocław), „Charakterystyka budowy somatycznej ludności Pustyni
Libijskiej", „Struktura antropologiczna Beduinów z Oazy Fajum" i „Struktura
antropologiczna ludności zachodniej części Delty Nilu"; mgr Irena Szwaykowska
1 dr Waldemar Szweykowski (Białystok), „Uwagi o strukturze mieszkańców L u x o ru"; prof, dr Michał Cwirko-Godycki (Poznań) i prof, dr Tadeusz Dzierżykray-Ro­
galski (Białystok), „Grupy krwi współczesnej ludności Egiptu"; doc. dr Jaroslav
Suchý (Praga), „Staroegyptské lebky v Hrdličkowě muzeum v Praze".
Podsumowania obrad dokonal prof, dr Tadeusz Dzierżykray-Rogalski.
Na zakończenie zebrani obejrzeli film dokumentalny „Ostatni ludożercy" o no­
wo odkrytym szczepie K u k u - K u k u w Nowej Gwinei.
Sympozjum białostockie wykazało, że antropologia polska zdobyła sobie na
terenie międzynarodowym w y s o k ą pozycję w zakresie badań afrykanistycznych.
T.

POWIĘKSZYŁY

Dzierżykray-Rogalski

EGZOTYCZNE EKSPONATY
ZBIORY MUZEUM POMORZA ZACHODNIEGO

W listopadzie 1961 r. do Muzeum Pomorza Zachodniego w Szczecinie wpłynęło
szereg ciekawych eksponatów. B y ł a tam prymitywna łódź gwinejska, drążona
w jednym pniu drzewa. Została ona zdeponowana w Dziale Morskim przez I ofi­
cera statku „Świdnica", A. Drapellę. Również w tym czasie zbiory etnograficzne
powiększyły się o kilka ludowych instrumentów z okolic Konakry. Przebywający
tam przedstawiciel Muzeum Pomorza Zachodniego, M. Wieprzewski, przesłał do
Muzeum drewniane cymbały, zwane balofonem, oryginalną gitarę, m a ł y tamtam
oraz naczynie do łuszczenia ryżu.
K . M.

D A N E S T A T Y S T Y C Z N E DOTYCZĄCE

AFRYKI

G ł ó w n y Urząd Statystyczny opracował materiał statystyczny dotyczący stosun­
k ó w afrykańskich (Afryka. Ważniejsze
dane o rozwoju politycznym i gospodar­
czym krajów Afryki, dod. „Biuletynu Statystycznego", nr 1/49, Warszawa, styczeń
1961, s. 15). Zeszyt zawiera ważniejsze informacje o stosunkach politycznych, po­
wierzchni, ludności, produkcji i handlu zagranicznym krajów afrykańskich (z mapą).
A. W.

KBONTKA

464
AFRYKA I AFRYKANISTYKA

Polska
P O L S K I E BADANIA ARCHEOLOGICZNE
NA T E R E N I E PÓŁNOCNO-WSCHODNIEJ A F R Y K I
Archeologiczne prace wykopaliskowo-rekonstrukcyjne w Egipcie i Sudanie sta­
nowią jedynie część badań prowadzonych przez polskich specjalistów w basenie
Morza Śródziemnego *. Są one jednak bardzo interesujące i obfitują w odkrycia
naukowe wykraczające daleko poza lokalne ramy. Badania te rozwinęły się sto­
sunkowo niedawno. Złożyło się na to szereg przyczyn.
Utrata przez P o l s k ę w końcu X V I I I w. niepodległego bytu p a ń s t w o w e g o przy­
padła na okres największego rozkwitu archeologii śródziemnomorskiej na świecie.
Półto-rawiekowa niewola przerwała obiecujące początki rozwoju tej dyscypliny
w naszym kraju. Dość wspomnieć o pracach wykopaliskowych Stanisława Kostki-Potockiego . Po I wojnie światowej archeologia śródziemnomorska, tzw. kla­
syczna, w Polsce pod względem dorobku naukowego, samodzielnych badań, jak
również odpowiednio licznej kadry naukowej nie mogła konkurować z innymi
państwami, w których rozwój nauki przebiegał pomyślnie, bez zakłóceń natury
politycznej.
Dopiero w 1936 r. dochodzi do zorganizowania pierwszych polsko-francuskich
wykopalisk archeologicznych na terenie Górnego Egiptu. Połączona ekspedycja
Uniwersytetu Warszawskiego i Instytutu Francuskiego Archeologii Wschodu
w Kairze rozpoczyna pod kierownictwem prof, dr Kazimierza Michałowskiego ba­
dania w Edfu. Trzyletnia kampania (1936—1939) przynosi w efekcie trzytomową
p u b l i k a c j ę oraz liczne zabytki sztuki staroegipskiej, które mają po przewiezie­
niu do kraju stworzyć zalążek Działu Sztuki Egipskiej w Muzeum Narodowym
w Warszawie. W ekspedycji tej biorą udział m. in. polscy archeolodzy, papirolodzy, architekci i antropolodzy: prof, dr J . Manteuffel, A. Czeczot, T. Górski
i M. Żejmo-Żejmis.
P o m y ś l n i e rozpoczęte prace przerwane zostają wybuchem I I wojny świato­
wej. Wznowienie badań na terenie Egiptu, tym razem całkowicie polskich, n a s t ę ­
puje dopiero w 1957 r. Wcześniejszy powrót na arenę międzynarodową jest przez
szereg lat uniemożliwiony wskutek trudnych w a r u n k ó w zrujnowanego w o j n ą kraju,
jak również skomplikowanej sytuacji międzynarodowej w okresie zimnej wojny.
W 1957 r. ekspedycja pod kierownictwem prof, dr K . Michałowskiego rozpoczyna
prace w Tell Atrib położonym na terenie Dolnego Egiptu. Z biegiem lat ilość
2

3

1

Por. polskie badania w Palmyrze — K . M i c h a ł o w s k i , Palmyre, „Fouilles
Polonaises", 1959, Warszawa 1960, oraz Palmyre, „Fouilles Polonaises", 1960, War­
szawa 1962.
K . M i c h a ł o w s k i , Stanisław
Kostka-Potocki
jako archeolog,
„Rocznik
Historii Sztuki", 1956, s. 503—513.
„Fouilles Franco-Polonaises", Rapports, I Tell Edfou 1937, Kair 1937; „Fouilles
Franco-Polonaises", Rapports, I I Tell Edfou 1938, K a i r 1938; „Fouilles Franco-Polonaises", Rapports, I I I Tell Edfou 1939, K a i r 1950.
Por. K . M i c h a ł o w s k i , Zakład
Archeologii Śródziemnomorskiej
i prace
wykopaliskowe na Bliskim Wschodzie w 1961 г., „Nauka Polska", R. X : 1962
nr 2(38), s. 75—94; t e n ż e , Polskie odkrycia w archeologii
śródziemnomorskiej
i ich znaczenie dla nauki i kultury polskiej, „Sprawozdania z Prac Naukowych
Wydziału Nauk Społecznych", R. I : 1958 z. 3, s. 5—11.
2

:l

KRONIKA

465

stanowisk wykopaliskowych zwiększa się, obejmując dziś obok Tell Atrib, Dabod,
Alexandrie i świątynię Hatszepsut w Deir el Bahari. To ostatnie stanowisko wiąże
się z n o w ą formą naszej działalności archeologicznej, a mianowicie pracami z dzie­
dziny rekonstrukcji archeologicznych i projektowania konserwacji obiektów zabyt­
kowych. Do tej kategorii należy też projekt zabezpieczenia przed zalewem słynnej
świątyni w Abou Simbel. Niezależnie od prac wykopaliskowych na terenie Egiptu,
specjaliści polscy prowadzą (w ramach akcji U N E S C O ratowania zabytków Nubii
przed zalewem w ó d Nilu) prace badawcze w Sudanie na terenie Faras — staro­
żytnego Pachoras.
Powstała w 1960 r. w Kairze Stacja Archeologiczna Uniwersytetu Warszaw­
skiego staje się ośrodkiem kierowniczym licznych wykopalisk polskich, jak również
spełnia rolę bazy wypadowej dla ekspedycji wyruszających w teren. Jest całkiem
oczywiste, że prace prowadzone przez polskich archeologów, tak rozległe terenowo
i tematycznie, są wykonywane przez zespół specjalistów z różnych dziedzin. W eks­
pedycjach biorą udział obok archeologów epigraficy, architekci i filolodzy odpo­
wiednio przygotowani do prac archeologicznych. Bogaty materiał kostny pocho­
dzący z wykopalisk opracowywany jest przez antropologów.
Przystępując do omówienia poszczególnych stanowisk badawczych na terenie
Egiptu i Sudanu ograniczymy się do badań po I I wojnie światowej pomijając
wspomniane już wykopaliska w Edfu.
Akcja wykopaliskowa na terenie starożytnego Athribis •', dzisiejszego Tell
Atrib, rozpoczęła się w marcu 1957 r. i trwa do chwili obecnej. Już w okresie
wyprawy Bonapartego zwrócono u w a g ę na olbrzymi zespół ruin Athribis, które
potwierdziły antyczne zapiski, że u schyłku starożytności istniał tam kwitnący
potężny ośrodek gospodarczy Dolnego Egiptu. Na terenie miasta kilkakrotnie po­
dejmowano próby wykopalisk, żadna jednak ekspedycja nie w y t r w a ł a dłużej niż
rok. Tell Atrib jest terenem wykopaliskowym trudnym, w y m a g a j ą c y m precyzji
obserwacji i wielkiej ostrożności w w y c i ą g a n i u w n i o s k ó w . Ciężkie warunki kli­
matyczne stwarzają dodatkowe przeszkody w kontynuowaniu badań. Polska misja
pierwsza rozpoczęła systematyczne badania, które doprowadziły do w a ż n y c h od­
kryć naukowych. Podczas pierwszej kampanii wykopaliskowej przeprowadzono
w s t ę p n e badania i sondaże. Odsłonięto interesujące konstrukcje z cegły suszonej,
w y p e ł n i o n e piaskiem. Okazało się, że jest to konstrukcja wzniesiona dla króla
Ah-mose w 2 połowie V I w. p.n.e. Do w a ż n y c h odkryć I I kampanii ' należą dwa
depozyty fundacyjne, z których jeden zawierał m. in. modele toporka i dwie pla­
kietki fajansowe z kartuszem Amazisa (wspomnianego Ah-mose), drugi obejmował
trzy złote plakietki również z kartuszem tego władcy. W czasie I I kampanii od­
słonięto budowlę z wypalonych cegieł łączonych zaprawą wapienną (II w. n.e.) two­
rzącą rodzaj niszy stanowiącej prawdopodobnie szczątki akweduktu rzymskiego
lub innego rodzaju konstrukcji hydraulicznej. Unikatowym znaleziskiem w war­
stwach rzymskich były piece do wypalania wapna z okresu I — I I I w. n.e., któ­
rych doskonały stan zachowania umożliwiał prześledzenie szczegółów konstruk­
cyjnych.
1

Trzecia kampania wykopaliskowa
5

7

przeprowadzona w marcu i kwietniu 1959 r.

Por. M i c h a ł o w s k i , Polskie odkrycia w archeologii
śródziemnomorskiej...
K . M i c h a ł o w s k i , Polskie badania archeologiczne na Bliskim
Wschodzie
w 1958 г., „Sprawozdania z Prac Naukowych Wydziału Nauk Społecznych".
R. I I : 1959 z. 2, s. 41—45.
Por. K . M i c h a ł o w s k i , Wyniki polskich badań archeologicznych na Bli­
skim Wschodzie w roku 1959 (Tell Atrib, Palmyra), „Sprawozdania z Prac Nauko­
wych Wydziału Nauk Społecznych", R. I I I : I960 z. 1, s. 35—38.
6

7

.15 - Etnografia

Polska Т. V I I

KRONIKA

466

poświecona była głównie przebadaniu wspomnianego zespołu rzymskich pieców
wapiennych. Po raz pierwszy można było odtworzyć proces wypalania wapna
znany dotychczas jedynie dzięki antycznym źródłom filologicznym, jak prace K a ­
tona (De agricultura),
Witruwiusza, Owidiusza, Pliniusza, Apolloniosa z Rodos .
Rezultatem badań w 1959 r. było również odkrycie urządzeń typu kanalizacyjnow o d o c i ą g o w e g o z okresu rzymskiego. Z zabytków ruchomych zasługują na wzmian­
kę reliefy ptolemejskie z inskrypcjami, a także saickie z X X I dynastii ( V I I w.
p.n.e.), naczynia ceramiczne, lampki oraz terakoty hellenistyczne i rzymskie.
Czwarta kampania wykopaliskowa prowadzona przez polskich archeologów
miała dla historii Athribis decydujące znaczenie. W czasie prac skoncentrowano
bowiem u w a g ę na problemie ustalenia etapów rozwoju tego miasta. Opracowana
została chronologia dotychczas odkopanych zespołów ruin — pochodzących z X X V I
dynastii, epoki ptolemejskiej i czasów rzymskich. Celem uściślenia datowania tego
ostatniego okresu ograniczono się do jednego zespołu architektonicznego — rzym­
skiej łaźni. P o d s t a w ę do uściśleń chronologicznych na terenie Athribis dostar­
czyły zarówno szczegóły konstrukcyjne budowli, jak układ stratygraficzny, przekrój
ruin oraz monety. Stwierdzono, że w okresie julijskOnklaudyjskim nastąpił n a g ł y
rozwój miasta, którego wyrazem była szeroka rozbudowa. Na ten okres przypa­
dają rnury z c e g ł y palonej, kładzione niekiedy bezpośrednio na kamiennym w ą t k u
ptolemejskim lub w ą t k u z X X V I dynastii. W wątkach stwierdzono stosowanie nie
przepuszczającego wody cementu oraz szalowanie deskami pokrywanych nim miejsc,
czego dotychczas w Egipcie nie spotykano. Dalszy rozwój miasta nastąpił na prze­
łomie I i I I w., za panowania Trajana i Hadriana. Łaźnie zostały rozbudowane
przy zachowaniu dotychczasowych osi budynku. Rozbudowę tę potwierdził odkryty
uprzednio zespół pieców-wapienników, w których przetapiano elementy dawniej­
szych budowli na nowy m a t e r i a ł . . Okres panowania Antoninów charakteryzuje
w Athribis rozbudowa urządzeń kanalizacyjnych. Na te czasy przypada zmiana
zasadniczych osi budynku (łaźni) przypuszczalnie spowodowana trzęsieniem ziemi,
a następnie odbudową pomieszczenia na innym założeniu architektonicznym. Przy­
puszczenie to potwierdza się na innych terenach miasta. W obrębie term znale­
ziono fragmenty dużych czar granitowych niewątpliwie pochodzących z sal łaźni.
Ich charakter stylowy, profile, bazy pozwalają na datowanie najwcześniej na koniec
I I I w. n.e. Ś w i a d c z y to, że nie było zasadniczych zmian w zabudowie term od
p o ł o w y I I w. do końca I I I w., kiedy to nastąpiło ostateczne zniszczenie tej bu­
dowli. W poprzek zespołu architektonicznego dawnych łaźni przeprowadzono rowy,
wykorzystane następnie pod fundamenty wielkich portyków kolumnowych. W koń­
cu I I I w. Athribis stało się jednym z trzech największych miast Egiptu. Potwier­
dzają to zarówno przekazy Ammianusa Marcelinusa, jak i rozbudowa i fortyfi­
kacja miasta. Athribis stanowiło wówczas, dzięki doskonałemu usytuowaniu, cen­
trum gospodarcze kraju oraz handlowe zaplecze portu w Alexandrii.
8

9

Kampanie wykopaliskowe w 1961 i 1962 r. w Tell Atrib stanowiły kontynuację
poprzednich b a d a ń . Doprowadziły one do odsłonięcia wielometrowej
długości
w ą t k u muru z czasów X X V I dynastii oraz resztek portyku ptolomejskiego, który
10

0

M i c h a ł o w s k i , op. cit., s. 35.
" Por. K . M i c h a ł o w s k i , Wyniki polskich badań archeologicznych
na Bli­
skim Wschodzie w roku 1960, „Sprawozdania z Prac Naukowych Wydziału Nauk
Społecznych", R. I I I : 1960 z. 5, s. 5—12.
Por. K . M i c h a ł o w s k i , Polskie badania archeologiczne na Bliskim
Wscho­
dzie w 1961 г., „Sprawozdania z Prac Naukowych Wydziału Nauk Społecznych",
R. I V : 1961 z. 4(21), s. 5—11 (artykuł dotyczy tylko wykopalisk w 1961г.).
1 0

KRONIKA

468

w epoce rzymskiej został rozszerzony i otrzymał nadbudowę w postaci pierwszego
piętra. Portyk ten był dekorowany freskami. Z czasów ptolomejskich pochodzą
grafitty i freski utrzymane w pierwszym stylu pompejańskim, tzw. inkrustacyjnym. Malowidła z rzymskich partii portyku znajdują najbliższą analogię we fre­
skach willi L i w u przy Prima Porta w Rzymie. Odkrycia te rzucają światło na roz­
wój tej dzielnicy Athribis. Miała ona początkowo charakter mieszkaniowy i po­
wstała w epoce ptolemejskiej na miejscu dawnego nekropolu. W czasach rzym­
skich na terenie tym wyrósł wielki ośrodek przemysłowy, składający się z pieców
wapiennych.
N a s t ę p n y m polskim stanowiskiem archeologicznym o poważnym znaczeniu nau­
kowym jest A l e x a n d r i a . Brak dotychczas metodycznych wykopalisk w tym
ośrodku spowodował, że ta trzecia po Atenach i Rzymie wielka stolica starożyt­
ności nie została dokładnie zbadana, plany dawnego miasta zaś, istniejące i po­
dawane obecnie w podręcznikach, dotyczą tylko epoki rzymskiej i są tworami
supozycyjnymi nie odpowiadającymi w pełni antycznej rzeczywistości. Nowożytna
Alexandria zbudowana została dokładnie na terenie miasta starożytnego. Fakt ten
niezmiernie utrudniał prace archeologiczne. Lata ubiegłe nie wnosiły w i ę c wiele
nowego do poznania topografii i architektury starożytnego ośrodka. Wyrywkowe
badania, bez jakiejkolwiek koordynacji, prowadzone były przez specjalistów egip­
skich jedynie przy okazji budowy fundamentów pod nowe domy. W roku I960
egipska Service des Antiquités zaproponowała Stacji Archeologicznej Uniwersytetu
Warszawskiego, aby z okazji niwelacji napoleońskiego fortu Kom el Dikka, poło­
żonego w centrum Alexandrii, przeprowadziła sondaże badawcze. Prace rozpoczęto
w grudniu 1960 r.
Odkrytych zostało szereg uwarstwień, które pozwoliły na
prześledzenie zmian w topografii miasta. Po zdjęciu warstwy należącej do począt­
k ó w wieku X I X (nasypy z okresu Bonapartego) znaleziono pierwszy nekropol
arabski z epoki Mameluków. Poniżej znajdowało się starsze cmentarzysko praw­
dopodobnie z X I I I i X I V w. Obecność tych nekropoli dowodziła, że były to tereny
podmiejskie. W miarę zagłębiania się w niższe warstwy kulturowe napotkano
konstrukcje należące do w ł a ś c i w e g o już miasta, którego obszar począwszy od cza­
sów antycznych poprzez epoki arabskie coraz bardziej się zmniejszał. Zjawisko
to jest typowe dla wielkich starożytnych ośrodków na terenie Bliskiego Wschodu.
il

12

Pod wspomnianymi już nekropolami znalezione zostały elementy obronne wska­
zujące na przebiegającą tam granicę miasta. Poniżej odsłonięto sklepione budowle
przyparte do wielkiego muru arabskiego. Te podziemne konstrukcje stanowiące
miejski system kanalizacyjny lub hydrauliczny okazały się najstarszymi zabytkami
wczesncarabskiego budownictwa monumentalnego znalezionymi na terenie Ale­
xandrii. Datowane są na okres po islamizacji kraju, prawdopodobnie z końca V I I
lub początku wieku V I I I . Z okresu arabskiego pochodzą również znalezione w cza­
sie wykopalisk piece do wytopu metali. Pod warstwami arabskimi znajdowały się
typowe rzymskie łaźnie ze śladami malowideł ściennych i fragmentami precyzyj­
nych mozaik. Warstwa rzymska ustępuje z kolei pozostałościom okresu ptolemejskiego. Z tych czasów pochodzi pomieszczenie, w którym odkopana została cenna
i piękna marmurowa głowa kobieca z I w. n.e.. z zachowaną polichromią oczu.
brwi i włosów.
Badania na terenie Alexandrii kontynuowane są niemal bez przerwy. Prowadzą
je pod zwierzchnim kierownictwem prof, dr Kazimierza Michałowskiego archeo-

Por. M i c h a ł o w s k i , op. cit., s. 7—8.
M i c h a ł o w s k i , Zakład Archeologii Śródziemnomorskiejs.

88.

KRONIKA

469

Ryc. 4. Tell Atrib (Athribis). Teren kampanii wykopaliskowej w 1962 r. Resztki
planie widoczny grób biskupa Johannesa i wejście do kaplic zawierających freski

lodzy i architekci znajdujący się aktualnie w Stacji Archeologicznej Uniwersytetu
Warszawskiego w Kairze.
Przechodząc do krótkiego scharakteryzowania następnego polskiego stanowiska
badawczego na terenie Egiptu — Dabod, należy słów parę powiedzieć o motywach,
jakie skłoniły P o l a k ó w do rozpoczęcia tam pracy. Bezpośrednim bodźcem stała
się akcja U N E S C O zmierzająca do ochrony starożytnych zabytków Egiptu i S u ­
danu, zabytków, które w niedalekiej przyszłości, w związku z budową nowej
tamy w Assuanie, zalane zostaną spiętrzonymi wodami Nilu .
Polska Misja jako jedna z pierwszych odpowiedziała na ten apel. W styczniu
1958 г., na zaproszenie egipskiej Service des Antiquités, udała się na objazd
17 stanowisk archeologicznych w Nubii, w rejonie od Szellal do Abou Simbel.
Dokonano m. in. przeglądu Merie, El-Allaqi, Quarte, Sebua, Tonqala i Anibe.
Zwiedzono jednocześnie kilka słynnych zatopionych częściowo świątyń, jak Gerf
Hussein, Amada i Abou Simbel. Przegląd ten pozwolił na zastanowienie się nad
wyborem metod i sposobów zabezpieczenia tych zespołów zabytków przed zato­
pieniem. Ze swej strony Misja zdecydowała się na samodzielne wykopaliska
w Dabod, leżącym na terenie Nubii egipskiej, jak również wespół z technikami
13

1 3

Por. M i c h a ł o w s k i , Polskie badania archeologiczne na Bliskim
dzie w roku 1961, s. 5; t e n ż e . Polskie badania archeologiczne na bliskim
dzie w 1958 г., s. 42.

Wscho­
Wscho­

KRONIKA

470

egipskimi na demontaż tamtejszej świątyni. Na obszarze Nubii sudańskiej posta­
nowiono rozpocząć prace wykopaliskowe w Faras, starożytnym Pachoras.
Wykopaliska w Dabod koncentrowały się przede wszystkim wokół problemu
rampy wiodącej do świątyni oraz f u n d a m e n t ó w O d k r y c i e m , które bezsprzecznie
należy uznać za najważniejsze, było znalezienie dwóch b l o k ó w z kartuszami faraona
Setosa I I . Fakt ten dowodził, że na miejscu zdemontowanej świątyni z okresu
ptolemejsko-rzymskiego znajdowała się monumentalna budowla, przypuszczalnie
sakralna, pochodząca z czasów Nowego Państwa, z początków X I X dynastii. Wyko­
paliska w Dabod prowadzone są jedynie przez trzy miesiące letnie, przez pozostałe
części roku obszar badań znajduje się pcd wodą.
Na terenie Sudanu ośrodkiem zainteresowania Polskiej Misji Archeologicznej
stało się starożytne Pachoras — dzisiejsze Faras
będące w okresie Nowego
Państwa jednym z największych centrów polityczno-kulturalnych tej części kraju.
Przed 50 laty badania na stanowisku tym prowadziła cksfordzka ekspedycja prof.
Griffitha. Terenem jej poszukiwań były obszary peryferyjne, nekropola i osiedla
leżące poza w ł a ś c i w y m centrum starożytnego ośrodka. Ekspedycja polska, pod k'erownictwem prof. Kazimierza Michałowskiego, przystępując w 1961 r. do badań
zmuszona była liczyć się z faktem, że za 3 lata Faras zalane zastanie wodami
Nilu. Należało więc dokonać wyboru miejsca wykopalisk rokującego pracom n a j ­
większe powodzenie. Zdecydowano się na Kom, stanowiący centrum dawnego P a ­
choras. Stanowisko to nie było badane przez ekspedycję angielską.
Wykopaliska prowadzone są z dwu stron wzgórza wznoszącego się na terenie
wybranego Komu. W trakcie robót na stoku zachodnim odnalezione zostały znacz­
ne ilości bloków z inskrypcjami, stanowiącymi niegdyś ściany świątyni Totmesa I I I .
Wschodni odcinek robót stanowił teren bardzo urozmaicony. Szczyt wzgórza zaj­
m o w a ł y ruiny rnonasteru chrześcijańskiego i arabskiej XVIII-wiecznej fortecy,
tzw. cytadeli, pod którą znajdowała się konstrukcja starsza — wielowarstwowy
mur kamienny. Posiadał on nadbudowę z cegły palonej i zaopatrzony był w okno
z kratą kamienną będące pierwszym tego rodzaju zabytkiem znalezionym na tere­
nie Nubii. Pomiędzy murem a sąsiadującą z nim kopułową budowlą z cegły palo­
nej odkryto elementy budownictwa z cegły suszonej. B y ł y nimi dwie kaplice. Do­
konano w nich najcenniejszych odkryć pierwszej kampanii, odsłonięto wspaniałe
freski przedstawiające Archanioła Michała i Madonnę z D z i e c i ą t k i e m
oraz naj­
starsze wczesnochrześcijańskie inskrypcje. Odkrycia te, pomijając dużą wartość
dla historii sztuki, pozwoliły po raz pierwszy na ustalenie chronologii dwu etapów
budownictwa wczesnochrześcijańskiego na terenie Pachoras i umożliwiły prześle­
dzenie nie znanego dotychczas krótkotrwałego nurtu w sztuce wczesnochrześcijań­
skiej tych terenów. Styl fresku Michała Archanioła różni się zasadniczo od po­
dobnych zabytków sztuki koptyjskiej. Utrzymany jest w tradycjach klasycznych,
które są zrozumiałe na terenie Nubii, gdzie chrystianizacja dokonywała się pod
w p ł y w e m dworu w Konstantynopolu. W kaplicy, w której znajdował się fresk
Madonny, znalezione zostały 4 komemoratywne stele pierwszych biskupów P a ­
choras. Najważniejsza z nich poświęcona była biskupowi Johannesowi, zmarłemu
W 606 r. n.e. Pozostałe stele dotyczyły Petrosa (stela z 662 r.) i dwie późniejsze
16

<4

Por. M i c h a ł o w s k i , Polskie badania archeologiczne na Bliskim Wschodzie
w 1951 г., s. 7.
M i с h a ł o w s к i, op. cit., s. 5; oraz t e n ż e , Faras, „Fouilles Polonaise", 1961,
Warszawa 1962.
U N E S C O , „Le Courrier", t. 14:1961, octobre, s. 40; oraz K . M i c h a ł o w s k i ,
Peiutures chrétiennes
ä Faras, „Bull, du Musée National de Varsovie", t. 3 : 1962.
1 5

1 8

Ryc. 3. Tell Atrib (Athribis). Fragmenty •rzymskich urządzeń doprowadzających
wodę (widoczna studzienka osadowa)

KRONIKA

472

biskupa Jesu i Georgiosa. Kaplice musiały powstać w początkach V I I w. w cza­
sach współczesnych biskupom. Freski mogą być datowane na połowę wieku V I I ,
Podczas drugiej kampanii wykopaliskowej wytyczne dla dalszych prac sta­
n o w i ł y najważniejsze odkrycia pierwszych badań, nasuwające szereg problemów
do rozstrzygnięcia. Najważniejsze z nich dotyczyły ustalenia, czy Johannes rzeczy­
w i ś c i e był pierwszym biskupem Pachoras oraz jaki charakter miała budowla,
której mur (z oknem) znaleziono w roku 1961. Wykopaliska 1962 r. potwierdziły
słuszność hipotez odnośnie do pierwszeństwa Johannesa, jak również doprowa­
dziły, przy badaniu muru, do niezwykle interesujących odkryć. Po usunięciu blisko
8 tys. m piasku odsłonięto pod cytadelą arabską prostokątny budynek dawnego
kościoła wczesnochrześcijańskiego, którego ściany zewnętrzne partiami wykonane
były z wtórnie użytych bloków z budowli faraońskich. Odnaleziony kościół posiadał
pięć naw, z których środkowa zakończona była absydą dekorowaną malowidłami.
Malowidła ścienne znaleziono również w pobliżu południowego wejścia do kościoła.
Przedstawiały one Michała Archanioła raz jako stojącego, raz jadącego na koniu
wodza zastępów niebieskich walczących ze zbuntowanymi aniołami. W Nartexie zna­
leziono dalsze malowidła, z których zachodnie, znajdujące się po lewej stronie
drzwi, przedstawiało patrona kościoła — Michała Archanioła — przychodzącego
na pomoc „trzem młodzieńcom w płomieniach pieca ognistego". Udało się stwier­
dzić, że pod postaciami młodzieńców przedstawieni zostali trzej biskupi Pacho­
ras — Kalouthas, Aaron i Stefanos, których stele znajdowały się po drugiej stronie
muru, w miejscach odpowiadających poszczególnym osobom malowidła. Fresk
ten jest doskonale zachowany. Pod względem jakości wykonania należy n i e w ą t ­
pliwie do najwybitniejszych osiągnięć sztuki bizantyjskiej. Ściany kościoła ozdo­
bione są ponadto innymi malowidłami, z których część odsłonięto w czasie drugiej
kampanii wykopaliskowej. Są one wykonane bądź techniką „al fresco", bądź
„a tempera". Badania na terenie Faras kontynuowane będą w roku 1963.
;i

Ostatnim problemem, jaki należy poruszyć przy omawianiu polskich badań
na terenie północno-wschodniej Afryki, jest sprawa nie związana bezpośrednio
z pracami wykopaliskowymi, zalicza się jednak do najpoważniejszych przedsię­
wzięć naukowych. Po pierwsze jest to zagadnienie konserwacji świątyni Abou
Simbel, po drugie rekonstrukcja ś w i ą t y n i Hatszepsut w Deir el B a h a r i .
Projekty zachowania świątyni w Abou Simbel zostały przedstawione przez
dwa ośrodki techniczno-naukowe, włoski i francusko-amerykański. Obie propozy­
cje w y m a g a j ą wielkich nakładów finansowych. Projekt włoski zaakceptowany
przez rząd egipski i U N E S C O przewiduje wycięcie świątyni ze skały, w której
została wykuta, i podniesienie budowli o 60 m w górę, aby znalazła s i ę nad po­
ziomem wody. W rzeczywistości łączy się to z całkowitym zniszczeniem tej naj­
wspanialszej ze świątyń nubijskich pozbawiając ją charakterystycznego tła i dając
w zamian t w ó r sztuczny i nieprawdziwy.
Prof. К. Michałowski przedstawił rządowi egipskiemu projekt znacznie tańszy,
który pozwoli zakonserwować ś w i ą t y n i ę Abou Simbel in situ, udostępniając ją
jednocześnie zwiedzającym. Projekt ten, którego koncepcję opracował dr L . D ą ­
browski, powstał przy współpracy prof. R. Cebertowicza, dr L . Dąbrowskiego, inż.
J . Teligi i rzeźbiarza A. Siemaszki. Przewiduje on zbudowanie przed świątynią
małej tamy w rodzaju amfiteatru, którego scenę stanowiłaby fasada wielkiej
świątyni. Mała świątynia, leżąca w pobliżu, zakryta zostanie wodoszczelną komorą
17

1 7

Por. M i c h a ł o w s k i ,
dzie w 1961 г., s. 10.

Polskie

badania archeologiczne

na Bliskim

Wscho­

KRONIKA

473

Ryc. 4. Tell Atrib (Athribis). Teren kampanii wykopaliskowej w 1962 r. Resztki
ptolemejskiego portyku kolumnowego. W głębi widoczne rzymskie urządzenia
doprowadzające w o d ę

ze szklanym dachem i połączona z otwartym teatrem dużej świątyni przy pomocy
podwodnego korytarza. Projekt ten złożony został do dyspozycji rządu egipskiego.
Ostatnim zagadnieniem jest sprawa rekonstrukcji świątyni królowej Hatszepsut.
Władze egipskie zwróciły się do Stacji Archeologicznej UW w Kairze z propozycją
objęcia nadzoru i przedstawienia koncepcji rekonstrukcji tego obiektu. Pracę tę
prowadzi obecnie dr L . Dąbrowski — g ł ó w n y architekt Stacji — przy pomocy
młodych polskich archeologów, egiptologów i architektów. Przewiduje się, że
w ciągu trzech lat prace przy rekonstrukcji winny być ukończone.
Polskie badania archeologiczne w Egipcie i Sudanie, w miarę jak na to po­
zwalają możliwości kadrowe i czasowe, wykazują stałą tendencję do rozszerzania
się. Zaobserwować można równocześnie bardzo pomyślne zjawisko ogromnego
wzrostu autorytetu nauki polskiej na tych terenach, wyrażające się coraz poważ­
niejszymi propozycjami współpracy ze strony miejscowych władz.
Wiklor A.

Daszewski

KRONIKA

474

LISTY Z KONGA
Dzięki uprzejmości
Pana Ignacego Radeckiego otrzymaliśmy
szereg listów skie­
rowanych do niego przez polskiego lekarza, dr Leszka Aleksandrowicza,
przeby­
wającego obecnie w Port Francąui w Kongu. Listy te są dowodem, że Europejczyk
złączony
z mieszkańcami
tego kraju w walce ze wspólnym
wrogiem —- w tym
wypadku z chorobami — zaczyna widzieć i rozumieć
o wiele lepiej te problemy,
które z perspektywy
kilku tysięcy
kilometrów
wyglądają
na zagmatwane i nie­
jasne. Ponieważ
szereg opisów i reflekcji przytoczonych przez dr
Aleksandrowicza
może rzucić ciekawe światło
na problemy interesujące
etnografów,
i nie tylko
etnografów,
więc publikujemy poniżej szereg wyjątków
z kolejnych listów.
Zbędne
jest przedstawianie dr Aleksandrowicza,
który
sam świetnie
to czyni w liście
z 18 IV 1961 r.
Port Francąui, dn. 1 8 I V 1961 r
...Wśród czarnych ja, jedyny biały człowiek w szpitalu (poza siostrą z Misji
Katolickiej), czuję się dobrze, bo sam wyczuwam ich wdzięczność i serdeczność
za udzielaną pomoc. Jest to chyba najwyższa zapłata dla lekarza. Oczywiście cho­
roby tropikalne to nie jest mur do nieprzebycia, nawet dla chirurga-urologa,
jednak nie może nie zaskoczyć każdego z nas lekarzy konieczność zupełnie nowego
podejścia do leczenia tutejszych chorych ze względu na odmienny „specyficznie"
przekrój spotykanych najczęściej chorób. Malaria, śpiączka, pasożyty przewodu
pokarmowego, moc wtórnych anemii, zupełny brak ślepych kiszek, oto pierwsze
z brzegu choroby, obok dużej ilości chorób wenerycznych i całej masy chorób
skórnych — plagi tutejszej ludności murzyńskiej. A ponadto jest tu — w całym
tego słowa znaczeniu — chmura wojenna, o typie chyba sprzed I wojny ś w i a t o w e j ;
ofiar dostarczają nieustanne potyczki wojenne, wzajemne wybijanie s i ę w sposób bar­
barzyński i okrutny szczepów Baluba, Lulua czy Baskilele, walczących o prawo
pierwszeństwa, prawo gospodarza bezwzględnego, niegościnnego, na własnej ziemi.
Zrozumiałem tu, w Port Francąui, że spokój i przyszłość Konga, rozwiązanie
zagmatwanej sprawy, nad którą biedzą się narody świata, leżą nie w New-Yorku,
Genewie, nawet nie w Leopoldville czy też miasteczku pięknie położonym nad
brzegiem morza, gdzie obecnie pracuję, ale chyba w samej dżungli, w umysłach
samych Kongijczyków. Ktoś musi ich zjednoczyć. Według mnie federacjonizm jest
zaprzeczeniem zrozumienia tej sprawy. O tym można się przekonać w broussie,
czyli po tutejszemu w gęstwinie...
Słuszność
uwag zawartych w
wypadków
w Port Francąui,
które

tym fragmencie
potwierdzają
opisy
znajdujemy w następnym
liście.

przebiegu

Port Francąui, dn. 20 X I 1961 r.
...nie czuję się samotny w ogólnie przyjętym znaczeniu. Powiem w i ę c e j — bar­
dziej byłem samotny w Polsce niż teraz tu w Kongu. Kiedy przez trzy miesiące
po wypadkach w Port Francąui przebywałem w Luluabourgu, to uczucie pewnego
osamotnienia, kiedy rozmawiałem i stykałem się z Belgami, Grekami czy też
Portugalczykami pozostałymi tutaj dla ratowania resztek fortuny — nie widzącymi
budzącego się świata — to uczucie odżyło, kazało mi szukać bliższej styczności
z ludźmi traktowanymi dotąd jak mizerna siła robocza i nic w i ę c e j . Zadawałem
sobie często pytanie, dlaczego oni wszyscy zgodni są w odruchach rasizmu nie
usprawiedliwionego żadnymi ludzkimi względami. Kiedy z n ó w znalazłem się
w Port Francąui — jedyny lekarz na dwa szpitale — postanowiłem poprzez ich

KRONIKA

475

schorowane ciała zaglądnąć głębiej. Nie w sposób naukowy, jakiś socjologiczny,
lecz inny, odpowiadający mnie samemu. Miałem świetną okazję. Tuż przed wypad­
kami operowałem w ukryciu Kongijczyka ze szczepu Lulua. To, że się nim zająłem
bardziej niż innymi, wynika z mojej przekornej natury. B y ł rzeczywiście nie­
szczęśliwy, wiedząc, ilu w ó w c z a s Lulua ginęło w okolicach Port Francqui za to
tylko, że to nie ich ziemia. W szpitalu bałem się go umieścić, gdyż w każdej
chwili mógł być otruty przez Baluba — pielęgniarzy, stanowiących tu większość
obok szczepu Baskilele. Tak więc w y l ę k n i o n e g o Filipa Mulandę wprost z sali
operacyjnej (usunąłem mu rozległy guz w okolicy lędźwiowej) przewiozłem
samochodem wyproszonym u Anglika z wojsk Ghany (wtedy jeszcze nie dyspono­
w a ł e m w ł a s n y m jeepem) do jego domku w dzielnicy murzyńskiej Port Francqui.
Anglik był nawet trochę zdziwiony, czemu to tak troszczę się o chorego. Przecież
po takiej operacji nic innego mu nie pozostawało, jak pójść piechotą do domu —
przecież chodziło o Murzyna! Filip był jednak bardzo wzruszony moją troską o jego
życie, bo w ten sposób nikt z pracowników szpitala nie miał do niego dostępu;
gorąco pragnął żyć — miał dwie żony i pięcioro dzieci w domu. Przed pożegna­
niem ustaliliśmy, że sam mu usunę szwy, że ma zgłosić się wprost do mnie, do
hotelu „Pod Palmami'", dn. 28 kwietnia o 3 p.p. Któż z nas wiedział wtedy, że
będzie to bardzo niespokojny dzień, specjalnie tragiczny dla białych mieszkańców
hotelu. I w ł a ś n i e w tym czasie, kiedy żołnierze kongijscy z hełmami przykry­
tymi trawą z brusu czaili się wokół hotelu, czekając na rozkaz natarcia, Filip (nie
wiedząc o niczym i czując się już dobrze po operacji) zmierzał od strony rzeki
Kasai wprost do hotelu. Kiedy czekałem na niego po skromnym obiedzie ze Szwe­
dami, pracującymi w Mouvement Control ONU, i w y s z e d ł e m ze swego pokoju na
taras z rozległym widokiem na płynącą w dali rzekę i piękne palmy — uderzony
zostałem denerwującą ciszą. Od rana było już wiadomo, ż e coś wisi w powietrzu
i że hotel, zabrany do wyłącznej dyspozycji wojsk Ghany, stanowi kamień obrazy.
W dodatku, jak na nieszczęście, przylecieli z Luluabourga dwaj ministrowie Lulua
i widząc, co s i ę dzieje, ledwie zdołali się schronić do hotelu pod opiekę władz ONZ.
Filip Mulanda tymczasem natknął się na ukrytych w brusie żołnierzy, prosząc
ich o przepuszczenie go do doktora w hotelu. Żołnierzy się nie bał, bo to element
niemiejscowy, a w i ę c neutralny wobec rozjątrzenia pomiędzy mniejszością Lulua
a szczepami Baskilele i Baluba. Widząc, co się dzieje, i sam mając stracha,
prosił tylko o jedno — o niezabijanie doktora, o którym wie, że jest przyjacielem
wszystkich Murzynów, nie wyłączając żołnierzy. Muszę dodać, że — na moje
szczęście — sporo m i a ł e m w tym czasie rannych żołnierzy w szpitalu, wielu ope­
r o w a ł e m i w ten sposób poprzez działania wojenne nawiązał się mój kontakt
z pierwszymi pacjentami w Port Francqui. Co zdecydowało o tym, że zostałem
potraktowany „nieszablonowo" — dotąd nie wiem na pewno. Przypominam sobie
tylko, że padło pytanie: „gdzie jest doktor", i jakąś nagłą zmianę postawy poprzed­
niej wrogości połączonej ze strachem. Tak, b y ł e m uratowany w tych pierwszych
momentach... to pewne...
...Dziś z Filipem jesteśmy oczywiście przyjaciółmi, prawie codziennie wpadam
moim jeepem pod domek w dzielnicy murzyńskiej, bawię się z dziećmi Mulandy,
rozmawiamy z Rosalie i Sophie — jego żonami (posługując się moim nędznym
dialektem tshiluba — językiem tutejszym), wreszcie poznaję przyjaciół Filipa,
gram z nimi w karty, piję nawet alkohol z palm..., nie czuję się osamotniony,
odczuwam natomiast w o k ó ł siebie atmosferę serdeczności bardzo szczerej i bez­
pośredniej. Jeśli tylko mogę, służę moim przyjaciołom radą i pomocą. A jestem
w tej szczęśliwej sytuacji, że m o g ę wiele!

476

KRONIKA

Ryc. 1. Filip Mulanda

Ryc. 2. Di' Aleksandrowicz w otoczeniu rodziny
Mulandy

Filipa

A teraz, po tej nieco przydługiej opowieści o Filipie Mulanda i uratowanym
doktorze, przystępuję do konkretnych odpowiedzi na pańskie pytania. Otóż jestem
dotąd jedynym lekarzem pracującym w dwu szpitalach w Port Francąui (drugi
szpital należy do spółki akcyjnej B . C . K . — Bas Congo — Katanga i obsługuję
w zasadzie pracowników tegoż towarzystwa; pracuję tam oczywiście honorowo
z własnej nieprzymuszonej woli)

KRONIKA

477

Ilość pacjentów, którymi się opiekuję, jest dość trudna do określenia, bo poza
pacjentami szpitalnymi (łączna ilość łóżek 270) mam sporo ambulatoryjnych,
wreszcie opiekuję się i odwiedzam rozsiane w brusie i dżungli „dispensairey"
należące do szpitala i leżące w promieniu 50 — 100 — 150 km. Jest ich w sumie 8,
z tego 2 nie są czynne po wypadkach z kwietnia i maja br. Praktycznie tzw.
informierzy dostarczają mi najcięższe wypadki do rozstrzygnięcia — na szczęście
są to dobrze wyszkoleni pracownicy służby zdrowia i sam właściwie w zakresie
chorób tropikalnych wiele się od nich mogę nauczyć. Posługują się oni z dużą
umiejętnością instrumentami i znają sporo zabiegów z zakresu pielęgniarstwa.
To, co Pana zdziwi zapewne — to moje szerokie możliwości operowania tu na
miejscu, w obu szpitalach. Korzystając z bardzo dobrego zaopatrzenia w instru­
mentarium, z umiejętnej pomocy siostry i asystenta Murzyna przeprowadzam
dziennie 4 do 6 operacji, nie wyłączając bardzo ciężkich, jak np. usunięcie wola,
operacje żołądka, kiszek, wszelkie operacje ginekologiczne, położnicze, nie w y ł ą ­
czając oczywiście mojej specjalności. Muszę dodać, że ludzie tutejsi znoszą ś w i e t ­
nie ciężkie nawet zabiegi — kobiety bezpośrednio po porodzie chodzą, „jak gdyby
nic", a w dodatku ciało moich czarnych nie ma skłonności do ropienia. Powie­
działbym bardziej po lekarsku — pewne gatunki bakterii ropotwórczych „nie
znoszą tego klimatu"!!!
P.S. Mam prośbę do pana — o ile jest wykonalna. T u strasznie wierzą w ta­
lizmany — od tego ma zależeć szczęście. Mój przyjaciel Filip Mulanda prosi
mnie bardzo, aby z Polski przysłano mu fetysz. Wiem, że będzie szczęśliwy,
bo dotąd był zawsze „bity". Czy można coś przesłać, choćby w liście, pod moim
adresem, że to jest dla Filipa Mulandy. Nie chodzi broń Boże o rzecz wartościową,
lecz o c o ś , co by można nosić na szyi, mogą to b y ć bezwartościowe medaliki (bo
porządniejsze ukradną) dla powieszenia w domku, ewentualnie dla obu żon. Wprost
nie dają mi spokoju w tej głupiej sprawie. Chcą być szczęśliwi!!!
Jak się dowiadujemy z następnych listów oraz ze słów
pan Rad-ecki wysłał do Konga kilka naszyjników
i wisiorków
nych w warszawskiej CPLiA. A oto odpowiedź
z Konga:

samego ofiarodawcy,
ze srebra, zakupio­

Port Francąui, dn. 19 I I 1962 r.
Serdecznie dziękuję Panu za list i za paczkę z amuletami, która szczęśliwie
doszła. A m u l e t ó w jeszcze nie wręczyłem, gdyż rodzina moich przyjaciół (tzn.
Mulanda oraz dwie jego żony — Rozalia i Zofia) wyjechała na dwa tygodnie na
wieś, korzystając z urlopu FUipa, i dopiero jutro zawita przypuszczalnie do Port
Francqui z powrotem.
Wyjazd był konieczny ze względu na konflikty rodzinne (ten je nazywa
z francuska „disseution", co nie wyklucza rękoczynów) i na moją radę, że „trzeba
się poradzić rodziców". Zresztą to nie b y ł mój w y m y s ł . T u rodzina z rodzicami
na czele decyduje o „miłości", rozwodzie i wszystkich najważniejszych życiowych
posunięciach dzieci. A sprawa jest i prosta, i skomplikowana zarazem. Rozalia jest
żoną Filipa od blisko 10 lat — stadło to posiadało już czworo dzieci i wszystko
byłoby dobrze, gdyby nie wypadki sprzed roku w Port Francqui, kiedy Lulua
byli prześladowani i masakrowani przez Balubów. Wtedy to Filip postradany
wiele na swojej majętności (4 pary spodni rozszarpanych przez żołnierzy, rozbite
3 krzesła i porwana garderoba żony) wysłał żonę wraz z dziećmi na w i e ś do
rodziców Rozalii. Sam, będąc osamotniony, wyszukał ..konkubinę'' Zofię, którą
pokochał na równi z żoną prawdziwą. Kiedy Rozalia wróciła z dziećmi, wszystko

478

KRONIKA

się jakoś układało. Wedle zwyczaju każda mieszkała w innym domku, a poczciwy
Filip z matematyczną ścisłością dzielił dni tygodnia (chodziło o noce) pomiędzy
Rozalią i Zofią. Jedno było zmartwienie, z którego mi s i ę zwierzał, a na które
b y ł e m bezradny: Zofia nie zachodziła w ciążę; a przecież mieć dzieci, i to naj­
w i ę c e j , to największe pragnienie każdego Kongijczyka. W dodatku z braku dzieci
pozycja Zofii wobec Rozalii stawała się coraz słabsza... A Filip kochał uczciwie
obie. Z drugiej strony Rozalia zaczęła się ostatnio dąsać, „coś się popsuło w p a ń ­
stwie duńskim". Wreszcie obie babki pobiły się z powodu walizek, które kupiliśmy
z Filipem dla nich. Niestety, nie b y ł y tego samego koloru, zielona i czerwona.
Każda z nich pragnęła mieć czerwoną. Potem Rozalia zaczęła w y m y ś l a ć , „zjechała
z tematu g ł ó w n e g o ' , rzucając wyzwiskami na Zofię, o zgrozo, nie mającą dotąd
dzieci. Biedny Fiiip — co tu mówić, jeden mężczyzna między dwoma babami — skręcał
się z bezsilności, nawet rozpaczy. W końcu zadecydowaliśmy ten wyjazd i nie
wiem, jaki wyrok zapadnie? Ważność oczywista tej rodzącej dzieci jest nieza­
przeczalna, ale Zofia ma lepszy charakter, jest bądź co bądź ś w i e ż y m nabytkiem,
lecz trochę zanadto zazdrosna... J a k się rozwiąże ten w ę z e ł gordyjski? Całość tego
splotu znam bardzo dobrze — powiem więcej — przeżywam go po swojemu, nie
widzę w nim żadnych ponurych, obłudnych zakamarków, prócz pragnienia ludz­
kiego prostego wyjścia. Pragnę im dopomóc, a osoba Filipa stała mi się naprawdę
bliską. Może dlatego bardzo intensywnie odczuwam przyjaźń tych ludzi, bo to
odpowiedź, że mam codziennie w s p ó l n e wieczory, w s p ó l n e zmartwienia i troski...
Port Francąui, dn. 20II 1962 r.
Przyjechał Filip z żoną. Druga połowica pozostała jeszcze na tydzień u swej
matki. Z tego powodu w r ę c z y ł e m talizman Filipowi, powodując jego nieukrywaną
radość. Trudno mu wytłumaczyć, że droga do szczęścia i wszelkich radości nie
jest taka prosta i nie zależy od mile świecących rzeczy zawieszonych na szyi.
Ale ta niekłamana radość, wielka wdzięczność dla pana, nieznanego przyjaciela
doktora z Polski, niech będzie panu i mnie również istotną zapłatą. Psychologicznie
zresztą każdy optymistyczny bodziec znaczy wiele dla każdego z nas. Niech mu
więc służy najlepiej. Co do Zofii i Rozalii, zdecydowaliśmy wspólnie wręczyć im
talizmany, gdy będą razem, i trochę im pogrozić, że takie piękne rzeczy prawy
małżonek odbierze, jeśli kłótnie powtórzą się. Co do wyniku rozmów, rodzice
postanowili kontynuować obecne pożycie Filipa z Rozalią i Zofią polecając, aby
gospodarstwo obie babki prowadziły oddzielna. Odbije się to oczywiście na mojej
kieszeni, ale więcej będzie spokoju... Zresztą doświadczeni rodzice (i zwyczaj
tutejszy — a jakże!) m a j ą w zanadrzu rozwiązanie rezerwowe: „Jeśli nic z tego
nie wyjdzie, mamy dla ciebie — Filipie — nową, młodą żonę". Niestety, Filip nie
zdążył jej przed odjazdem obejrzeć, co zresztą nie ma wielkiego znaczenia. A więc
jakoś to będzie...
Port Francąui, dn. 27II 1962 r.
Znów upłynął tydzień. Przyjechała Rozalia / maleńkim Janem. Odbyła się
uroczystość „amuletowania" przed odjazdem na tydzień Zofii. T a ostatnia odje­
chała do Luluabourga z powodu uroczystości żałobnych po ojcu, które trwają tu
bez mała rok. Z tego powodu nosi, wedle obyczajów, najgorsze suknie, choć g ł o w y
pcmimo „kartume" zgolić nie chce. Ma uczesanie w postronki — najcudniejsze.
Sądzą, że to z w y k ł y babski wybieg: po prostu babki się nie znoszą. Amulety roz­
dane pod grozą i rygorem, może odniosą praktyczny skutek — bo inaczej biedny
mój przyjaciel nie będzie miał spokoju. Zofia ma wrócić za tydzień.

KRONIKA

479

Do domku zaglądam codziennie i pilnuję porządku. To tu brudno, to czemu
dziecko nie umyte, to czemu woda do herbaty nie była zagotowana? Jednym sło­
wem, czuję się jak u siebie w domu. A oni, i to łechce moje serce najbardziej, nie
są zdziwieni, że się tak panoszę — dawno przeżyli wstrząs kontaktu z b i a ł y m
i teraz wiedzą, że to z w y k ł a ludzka przyjaźń. To jest moja karta w s t ę p u do ich
wszelkich tajemnic, do ich radości i smutków. Dla mnie znowu to jedyne w y j ś c i e
w poznaniu tych ludzi, jedyna droga do normalnej pracy i dobrego samopoczucia...
Dalszy ciąg historii amuletów
pozwolił
doktorowi Aleksandrowiczowi
na sfor­
mułowanie
głębszej refleksji na ten temat. W liście z dnia 20 II 1962 r. czytamy:
Port Francąui, dn. 20 I I I 1962 r.
...Wracając do „fetyszów" — radość sprawił pan wielką, co tu s p ł y w a oczy­
wiście na moją osobę. C i ludzie mają zupełnie inną psychikę; do tych drobiazgów
przywiązują przesadne znaczenie. Teraz się zorientowałem, jakie interesy na tej
ich naiwności robią różni właściciele talizmanów zachodnich, rezydujący np. w B r u ­
kseli czy Agivnonie. Przysyłają tu katalogi i wydzierają tym biedakom ostatnie
pieniądze. Wśród nich nie brak niestety księży...
Na tym urywają się na razie listy Pana Aleksandrowicza.
Pozostanie on w Kon­
gu zapewne jeszcze rok albo i dłużej. Liczymy, że nadejdzie od niego jeszcze sporo
równie ciekawych listów. Nietrudno się zorientować,
że zawierają
one sporo cie­
kawego materiału
dla etnografów.
Może nie jest to materiał,
który posłuży za pod­
stawę do pisania naukowych prac, ale w każdym razie może bardzo dobrze służyć
do ilustrowania tez w nich zavoartych. Z drugiej strony tych parę kartek oryginal­
nego tekstu polskiego z Afryki jest dowodem tego, że najlepsze tradycje
badaczyamatorów
poznania tajemnic i istoty życia ludzkiego kontynentu
afrykańskiego
znajdują swoją coraz bardziej żywiołową
kontynuację,
która być może w
niedługim
już czasie zastąpiona
zostanie przez systematyczne badania naukowe
organizowane
przez nasze i afrykańskie
instytuty naukowe.
Do druku opracował:
Krzysztof

Makulski

ZSRR
POSIEDZENIE

A F R Y K A N I S T Ö W R A D Z I E C K I C H POŚWIĘCONE
KOORDYNACJI BADAŃ

PROBLEMOM

Dnia 26 lutego 1957 r. w Instytucie Etnografii Akademii Nauk Z S R R odbyło
się posiedzenie naukowe, którego celem było ustalenie planów naukowo-badawczych
nad Afryką. Wzięli w nim udział przedstawiciele wielu nauk i dyscyplin, a w i ę c
etnografowie, orientaliści, geografowie, ekonomiści i specjaliści od spraw m i ę d z y ­
narodowych. Obecnych było również wielu obserwatorów z innych dziedzin. Jeśli
chodzi o reprezentacje środowiskowe, to najliczniejsze delegacje pochodziły z Mo­
skwy i Leningradu, choć nie brak było i przedstawicieli zakładów naukowych
z innych miast.
W słowie w s t ę p n y m wygłoszonym przez I. I. Potiechina podkreślono szcze­
gólną aktualność badań afrykanistycznych.
O postępach tych badań świadczyły między innymi cztery referaty, które od­
czytano podczas pierwszej części obrad. B y ł y to: D. A. Olderoggiego, „Feudalizm

'

480

KRONIKA

w Sudanie Zachodnim w X V I — X I X w.", I . I . Potiechina, „Problematyka badań
nad składem etnicznym Afryki na tle załamania się systemu kolonialnego", G. S.
Skcrowa, „Problem algierski", i I . P. Jastriebowej, „Sytuacja ekonomiczna i poli­
tyczna w Unii Południowoafrykańskiej".
Drugą część poświęcono na omówienie planu badawczego na lata 1957—1960.
G ł ó w n e punkty tego planu zostały zreferowane przez I . I. Potiechina, który zwrócił
u w a g ę na wzrost zainteresowania się Afryką. Jak wynika z jego słów, do Rewo­
lucji Październikowej opublikowano w Rosji 294 pozycje dotyczące Afryki. Od 1917
do 1945 r. wyszło ich 113. W ostatnim zaś dziesięcioleciu obejmującym lata 1946—
1956 wydano ich r ó w n ą setkę. Jak łatwo z tego obliczyć, do roku 1956 ukazało się
507 pozycji. Jest to dorobek, którego we współczesnych badaniach afrykanistycz­
nych pominąć nie można. Naturalnie nie wszystkie wyliczone powyżej pozycje są
oryginalnymi pracami uczonych rosyjskich czy radzieckich, ponieważ pewien pro­
cent stanowią tu tłumaczenia z języków obcych. Niemniej cyfra pozostaje nadal
imponująca.
Plan na najbliższe lata przewidywał opracowanie problemów zgrupowanych
w V I I działach.
Pierwszy z nich poświęcony był zagadnieniom historii Afryki do czasów kolo­
nizacji europejskiej. Szczególny nacisk położono tu na jak najszybsze opublikowa­
nie pozycji: Z historii kultury ludów
Zachodniego Sudanu, Kolonizacja
Afryki
Wschodniej -przez Arabów, Ustrój społeczny
Madagaskaru w XIX w. i Monomotapa.
Poza tym zamierzano opublikować szereg źródeł arabskich do historii Afryki śred­
niowiecznej. W tym celu zespół prof. Olderoggiego uczynił już w y b ó r n a j w a ż n i e j ­
szych źródeł, których cztery tomy miały ukazać się do roku 1960. W ten sposób
uczeni radzieccy pragną pomóc swym afrykańskim kolegom w pisaniu historii lu­
dów przez nich reprezentowanych.
Drugi dział obejmował problematykę związaną z kolonizacją Afryki. Do naj­
ważniejszych planowanych pozycji zaliczyć trzeba: Konferencję
berlińską
1884—
1885, Współzawodnictwo
Anglii i Niemiec
w Afryce Wschodniej w 2 połowie
XIX w., Ekspansję francuską w Zachodnim Sudanie w 2 polowie XIX w., Zarys
historii walk Zullusów i Kosa z anglo-burskimi
kolonizatorami oraz Walkę Maszona
i Matabele przeciw kolonizacji
Rodezji.
Skład etniczny poszczególnych państw afrykańskich stał się obiektem badań
trzeciego działu. W planie przewidziane b y ł y publikacje na temat składu etnicz­
nego Konga (b. Kongo belg.), Nigerii, Tanganiki, Afryki Południowo-Zachodniej,
Angoli i Mozambiku. Poza tym przewidywało się wydanie książek: Ludność
Fede­
racji Rodezji i Niasy, Domy i osady ludów Bantu oraz Zarys etnografii
współcze­
snej Etiopii. Na szczególne podkreślenie zasługuje inicjatywa wydania mapy etnicz­
nej Afryki, która już została zrealizowana.
Najobszerniejszy okazał się dział ekonomiczno-społeczny, w którego ramach
zamierzano w y d a ć 20 do 35 prac. A oto tytuły niektórych projektowanych prac:
Rozwój
ekonomiczny i walka ludów Nigerii z uciskiem imperialistycznym
po II
wojnie ś w i a t o w e j , Rozwój
ekonomiczny i walka ludów Francuskiej
Afryki
Za­
chodniej z uciskiem imperialistycznym
po II wojnie światowej,
Liberia pod uci­
skiem monopoli amerykańskich,
Ruch narodowowyzwoleńczy
Ugandy po II woj­
nie światowej,
Podstawowe problemy rozwoju społeczno-ekonomicznego
Konga Bel­
gijskiego po II wojnie światowej,
Ludy Maroka, Algieru i Tunisu w walce o nie­
podległość,
Zmiany ekonomiczno-społeczne
a kolonialna polityka Anglii w Afryce
Brytyjskiej
oraz Problem chłopski w Egipcie. Zdaniem I . I . Potiechina poprzednie
prace na podobne tematy miały jeden w a ż n y mankament, mianowicie m ó w i ł y je-

KRONIKA

481

dynie o stosunkach łączących kolonie z ich metropoliami zapominając o zmianach,
jakie zachodziły w obrąbie samych kolonii. Właśnie ten ostatni problem winien
b y ć szczególnie dokładnie opracowywany przez uczonych radzieckich. Należy po­
rzucić tak nieostre pojęcia, jak np. „chłopstwo", ponieważ tym jednym określe­
niem nie wyczerpuje się złożoności stosunków społecznych panujących w ramach
nawet poszczególnych wiosek. Poza tym pozostaje do opracowania proces rozwar­
stwiania klasowego społeczeństw afrykańskich. Prawidłowe odtworzenie tego pro­
cesu może być jedynie wynikiem ścisłej współpracy etnografów z ekonomistami.
Historycy z kolei powinni większy nacisk położyć na badania zmian zachodzących
w stosunku metropolii do swych byłych kolonii. Zaskakujący jest również fakt, że
w Związku Radzieckim do 1956 r. nie ukazała się ani jedna praca, która omawia­
łaby problem pojawienia się nowej siły społecznej w Afryce, jaką stanowi klasa
robotnicza. Brak jest również opracowań na temat dynamicznej warstwy inteli­
gencji. Wszystkie te zaniedbania powinny być, zdaniem referenta, w jak najszyb­
szym czasie nadrobione.
W dziale piątym umieszczono przygotowanie dwu dużych publikacji, a miano­
wicie: Historii Republiki Sudańskiej
oraz Ludy Złotego Wybrzeża
w walce o nie­
podległość. Obie te pozycje miały być opracowane przez ośrodek leningradzki.
Filologia, czyli dział szósty, miał się opierać na pracach grupy roboczej stwo­
rzonej przez Instytut również w Leningradzie. Została ona powołana w 1956 r.
i zajmuje się badaniem j ę z y k ó w i literatur afrykańskich. W planie tej grupy wid­
niały m.in. książki: D. A. Olderoggie'go, Wstęp do badań nad językami
afrykańskimi
oraz Zarys folkloru i literatury południowoafrykańskich
Bantu, O
pochodzeniu
i zasięgu języka
suahilí i Zarys historii współczesnej
literatury
egipskiej.
Prace Instytutu Geograficznego stanowiły siódmy i ostatni dział planu. Prze­
widywano w nim między innymi wydanie prac: Geografia fizyczna Algieru, Ma­
roko. Przyroda i gospodarka, Egipt. Przyroda i gospodarka oraz Federacja
Rodezji
i Niasalandu.
Po przedstawieniu przez I. I . Potiechina tych ramowych p l a n ó w naukowych
rozwinęła się ożywiona dyskusja, w której A. I . Sobczenko i E . N. Miasina pod­
kreślili potrzebę dogłębnych badań zróżnicowania etnicznego Afryki. W wyniku
dyskusji uczestnicy obrad doszli do wspólnego wniosku, że w najbliższym czasie
należałoby powołać kompleksową ekspedycję afrykanistyczną, w której skład we­
szliby geografowie, filolodzy, etnografowie, ekonomiści i historycy.
Na zakończenie niniejszej notatki należałoby podkreślić, że wiele z tych ambit­
nych zamierzeń zostało już zrealizowanych. Niemniej przed afrykanistyką radziecką
stoją jeszcze wielkie zadania rozszerzenia wachlarza swych zainteresowań i przy­
gotowania nowych opracowań, które nadążyłyby za niezwykle szybkimi przemia­
nami ekonomicznymi i kulturowymi, jakie mają obecnie miejsce w Afryce.
K. M.

E K S P O Z Y C J A ZBIORÓW E T N O G R A F I C Z N Y C H

W ETIOPII

Dział Afrykański Muzeum Etnograficznego w Leningradzie rozporządza bo­
gatymi kolekcjami zabytków etiopskich, które zebrali rosyjscy podróżnicy w końcu
X I X v/, i na początku X X w. Większość tych przedmiotów przywieziona została
1

Zob. M. W. R a j t, Russkije ekspiedicii w Etiopii w sieriedinie XIX — naczale
XX w. i ich etnograficzeskije
matieriały,
„Afrikanskij Etnograficzeskij Sbornik"
(Trudy Instituía Etnografii im. Mikłucho-Makłaja), t. 34: 1956.
1

31 - Etnografia Polska T . V I I

KRONIKA

482

przez rosyjskich lekarzy, którzy pracowali w szpitalu w Addis-Abebie. Przyjazne
kontakty z Etiopią, które były tradycją obu narodów, z e r w a ł y się w 1935 г., kiedy
to Etiopia musiała ulec w walce z kolonialnymi zapędami Włoch. Jakby dla za­
dokumentowania przyjaźni wobec walczącego narodu w 1935 r. zorganizowano
wielką w y s t a w ę etiopską w Muzeum Leningradzkim. Twórcą jej był D. A. Olderoggie. Wystawa informowała zwiedzających o głównych etapach rozwoju kultury
etiopskiej, o historii tego kraju, jego geograficznych warunkach i ekonomice. Uka­
zało się w ó w c z a s w Związku Radzieckim kilka publikacji dotyczących Abisynii .
Po I I wojnie światowej znowu zaczęły zacieśniać się serdeczne kontakty między
Etiopią a Związkiem Radzieckim. W wyniku obustronnego zainteresowania M u ­
zeum Leningradzkie odwiedziło w 1960 r. szereg osobistości etiopskich reprezentu­
jących ministerstwo kultury. Goście pozostawili w formie darów wiele eksponatów
charakteryzujących kulturę współczesnej Etiopii. Dzięki temu otwarta ostatnio wy­
stawa wyróżnia się bogactwem eksponowanych zabytków, których liczba sięga 200.
Między innymi wystawione tam zostały rękopiśmienne modlitewniki, biblia i zwoje
z tekstami magicznymi spisanymi w języku gez. Niedawno spore studium o nich
opublikował profesor Uniwersytetu Warszawskiego, Stefan Strelcyn. Reprezento­
wane są również wydawnictwa i gazety w obecnym języku p a ń s t w o w y m , amharskim. Na wystawie pokazano poza tym wiele obrazów wykonanych przez tamtej­
szych artystów tradycyjnymi technikami malarskimi. Nie brak i malowideł ko­
ścielnych oraz przedmiotów kultu. Z działu uzbrojenia wyeksponowano między
innymi wiele dzid, strzał, mieczów krzywych i prostych, kindżałów, łuków oraz
tarcz.
2

Osobny dział poświęcono ubiorom. Do najbogatszych części wystawy należy ta,
w której zebrano przedmioty domowego użytku, jak naczynia do wody, naczynia
do przygotowania ciasta 1 piwa, garnki do gotowania mięsa lub sosu, filiżanki itp.
Licznie reprezentowane są również wyroby ze słomy (głównie talerze i koszyki)
oraz innych surowców, takich jak tykwa, róg, drzewo czy skóra. Ekspozycję k o ń ­
czą witryny pełne ozdób.
Jak można się w i ę c zorientować, niniejsza kolekcja stanowić może ciekawe
źródło badań dla tych etnografów, którzy nie mieli okazji odwiedzić osobiście
Etiopii.
K. M.

Francja
VI KONFERENCJA

MINISTRÓW OŚWIATY N A R O D O W E J
WSPÓLNOTY F R A N C U S K I E J

KRAJÓW

W dniach od 19 do 22 marca 1962 r. odbyła się w Dakarze V I Konferencja
Ministrów Oświaty Narodowej Krajów Wspólnoty Francuskiej, w której uczest­
niczyło 13 państw. Na podkreślenie zasługuje fakt, że po raz pierwszy w historii
tych Konferencji odbyła się ona w Afryce, a nie jak dotychczas we Francji.

2

M. in. D. A. O l d e r o g g i e , Wystawka abisyńskich
oraz zbiór artykułów Abisynia (Etiopia), Moskwa 1936.

kolekcji,

Leningrad

1935,

KRONIKA

483

Na Konferencji przedyskutowano problemy stojące przed szkolnictwem tych
krajów, jak również zagadnienie współpracy w tej dziedzinie z instytucjami o za­
sięgu międzynarodowym.
Jak wynika ze sprawozdań, uchwalono, że Francja nadal zachowuje priorytet
w pomocy szkolnictwu tych krajów drogą przysyłania kadr szkoleniowych. Poza
tym przedyskutowano kwestię stosowania odmiennych programów kształcenia w po­
szczególnych krajach. Trzecim punktem programu było uchwalenie postulatu dal­
szego rozwijania kontaktów z U N E S C O z podkreśleniem niezbędności pomocy tej
instytucji, która musi jednakże jeszcze lepiej odpowiadać potrzebom tych krajów
niż dotychczas.
Osobną grupę problemów stanowiło szkolnictwo wyższe. Zaproponowano, aby
zastosować system specjalizacji uniwersytetów przy u m i e j ę t n y m zorganizowaniu
podziału pracy, co mogłoby dodatnio w p ł y n ą ć na poziom naukowy afrykańskich
szkół wyższych. Łączy się z tym zagadnienie lepszego przystosowania dotychczaso­
wych systemów studiów i programów do potrzeb poszczególnych krajów.
Najważniejszy jednak nacisk położono na centralny problem szkolnictwa w y ż ­
szego, a mianowicie na lepsze powiązanie u n i w e r s y t e t ó w z życiem kraju.
K.

STYPENDYŚCI R Z Ą D U F R A N C U S K I E G O Z KRAJÓW
NA S T U D I A C H W E F R A N C J I

M.

AFRYKAŃSKICH

Jak w y k a z a ł y dane statystyczne zestawione na dzień 1 marca 1962 г., we F r a n ­
cji studiowało 3825 stypendystów, z czego 3087 stanowili chłopcy, a 738 dziewczęta.
A oto jak się przedstawiają cyfry:
Rodzaje

szkół:

Szkoły wyższe
Wyższe szkoły techniczne
Szkoły średnie (techniczne i. zawodowe)
Szkoły średnie (medyczne i społeczne)
Zawody wolne
Szkoły średnie
Szkoły podstawowe
Ośrodki

dziewczęta

chłopcy

148
2
234
235
7
24
55

1776
239
789
256
53
13
132

skupienia:
Paryż
Tuluza
Caen
Poitiers
Bordeaux
Montpellier
Rennes
Grenoble
Strasbourg

1581
248
172
163
158
133
133
133
131

Lyon
Aix
Lille
Nancy
Dijon
Clemont
Besancon
Alger

113
111
94
66
63
58
18
2

KRONIKA

484
Dyscypliny

studiowane:

1. Szkoły wyższe (3 kategorie)
a) Studenci szkół w y ż s z y c h pochodzenia murzyńskiego
367
345
258
234
81
46
32
30
14

medycyna
nauki ścisłe
prawo
nauki humanistyczne
farmacja
różne instytuty naukowe
różno instytuty uniwersyteckie
stomatologia
teologia
Razem

1407

b) Uczniowie tzw. Grandes Ecoles pochodzenia murzyńskiego lub zasymilowani
Wyższa Szkoła Weterynaryjna
Wyższa Szkoła Handlowa
Akademia Sztuk P i ę k n y c h
Wyższa Szkoła Wojskowa
Wyższa Szkoła Administracyjna
Wyższa Szkoła Dyplomatyczna
Instytut Nauk Społecznych i Pracy
Wyższa Szkoła Skarbowa
Instytut Studiów Wyższych nad Krajami Zamorskimi
Szkoła Celna i Wyższa Szkoła Studiów Handlowych

63
32
23
14
14
9
9
7
6
5
Razem

182

c) Uczniowie przygotowujący się do studiowania w tzw. Grandes Ecoles
Szkoła Robót Publicznych
Instytut Agronomiczny
Wyższa Szkoła Inżynieryjna
Wyższa Szkoła Agronomiczna w Tuluzie
Szkoła Rolnicza
Szkoła Weterynaryjna

29
18
16
15
14
13
Razem

105

2. Wyższe Szkoły Techniczne
Szkoła Rolnicza
Instytut Agronomiczny
Szkoła Chemiczna
Wyższa Szkoła Robót Publicznych
Szkoła Zawodowa Rysunku Technicznego
inne

34
20
20
12
10
12



Razem

108

KRONIKA

485

3. Szkoły średnie (techniczne i zawodowe)
sekretariat
rolnictwo
handel
licea techniczne
chemia
roboty publiczne i elektryfikacyjne

143
109
76
73
43
39
Razem

483

4. Średnie szkoły medyczne i społeczne
pielęgniarstwo
położnictwo
tzw. assistence sociale
wychowanie fizyczne dzieci
organizacja ogródków dziecięcych
inne

77
82
45
23
12
10
Razem

229

5. Pozostałe zawody
wychowanie fizyczne
muzyka
dziennikarstwo
film
teatr
notariat

28
9
7
5
3
1
Razem

53
K. M.

S T U D I U M P R Z Y G O T O W A W C Z E DO B A D A Ń A F R Y K A N I S T Y C Z N Y C H
P R Z Y V I S E K C J I ÉCOLE P R A T I Q U E D E S H A U T E S ÉTUDES W P A R Y Ż U
W École Pratique des Hautes Études zostało otwarte w roku akademickim
1961/1962 studium badań afrykanistycznych, które organizacyjnie związane jest
z sekcją V I , czyli sekcją Nauk Ekonomicznych i Społecznych. Przewidziane jest
ono przede wszystkim dla studentów zapisanych na I rok 3 cyklu studiów, co
odpowiada mniej więcej poziomowi dyplomantów wyższych studiów uniwersytec­
kich. Jego celem jest zaznajomienie m ł o d y c h n a u k o w c ó w z najważniejszymi pro­
blemami badań nad Afryką Czarną. W związku z szerokim zainteresowaniem
tymi problemami studium to jest dostępne dla przedstawicieli wszystkich dyscyplin
naukowych. W programie przewidziane są w y k ł a d y przygotowawcze do badań
afrykanistycznych, ćwiczenia oraz seminaria dotyczące konkretnych problemów
badawczych w następujących zakresach: antropogeografii, historii, lingwistyki,
etnologii ogólnej, etnografii politycznej, etnografii ekonomicznej.

KRONIKA

486

Na zakończenie dodać należy, że jest to drugi z kolei kurs; pierwszy, który
miał miejsce w roku akademickim 1960/1951, zgromadził około 30 studentów;
/ uczestników stanowili Francuzi.
K. M.
2

я

Afryka
KONFERENCJA

Zachodnia

UNIWERSYTECKA

AFRYKI

ZACHODNIEJ

W styczniu 1962 r. w Freetown (Sierra Leone) odbyła się konferencja przed­
stawicieli uniwersytetów zachodnioafrykańskich. W konferencji wzięli udział repre­
zentanci 12 uniwersytetów, jak również zaproszeni goście z Fundacji Carnegiego
i Rockefellera.
G ł ó w n y m motywem przewijającym się w dyskusji było szukanie odpowiedzi
na pytanie, w jaki sposób tworzy się „osobowość afrykańska". W jej kształtowaniu
się niepoślednią rolę odgrywają w ł a ś n i e uniwersytety. Ale rola tych uniwersyte­
t ó w nie jest jeszcze zupełnie jasna. Stoi przed nimi wiele nie rozwiązanych pro­
blemów. Do najważniejszych z nich należą pytania: jakie będą cele Instytutów
Studiów Afrykańskich, które zostały powołane przy kilku uniwersytetach, czy będą
one wspólną bazą do kształcenia specjalistycznego i czy będą formacją obowiązko­
w ą dla wszystkich studentów pierwszego roku?
Już na Konferencji zarysowały się dwa przeciwstawne punkty widzenia:
według jednych dyskutantów studia afrykanistyczne są nową dyscypliną i mimo
że wzięły one obiekt badań z innych dyscyplin (np. geografii, historii), zdobywają
jednak prawo do samodzielności i nadają im nowe kierunki. Inni z kolei pod­
kreślali, żc wszystkie dyscypliny mogą i powinny być nauczane na przykładach
lokalnych, lecz ich podstawy są jednakowe na całym świecie.
W wyniku ożywionej wymiany zdań uzgodniono, że zasadniczym zadaniem
Instytutów Studiów Afrykańskich powinno być koordynowanie badań i studiów
różnych dyscyplin i czuwanie nad tym, by nie pominięto żadnego ważnego aspektu.
Nie mogło być jednak mowy o podjęciu jakichś wiążących decyzji, które wyma­
gają przecież lat doświadczeń i dyskusji.
Drugim w a ż n y m elementem dyskusji na omawianej konferencji było zagad­
nienie wolności akademickiej. Jak wiadomo, uniwersytety afrykańskie stworzone
zostały dla konkretnych celów. Rzecz polega na tym, aby owe chwilowe zadania
nie ograniczyły zbytnio swobody akademickiej uniwersytetów. Poza tym, jeśli
uniwersytety będą zależały bezpośrednio od rządów, to zawsze będzie istniała
możliwość wywierania w p ł y w u na nie przez osobistości je reprezentujące. Spośród
wszystkich obecnych tylko dwaj przedstawiciele Ghany podtrzymywali tezę, że
uniwersytety winny być kontrolowane przez państwo. Reszta opowiadała się za
niezależnością, czyli za tym, że uniwersytety będą decydować o przedmiotach
nauczania i jego sposobach.
Dalsza dyskusja dotyczyła określania zasad samodzielności uniwersytetów,
która polega na swobodnym wyborze studentów, nominowaniu i okresie aktyw­
ności personelu akademickiego oraz na niezależności w decydowaniu o podziale
funduszów między różne wydziały.
Wyniki tej dyskusji zostały uznane za poważny krok naprzód w rozwijaniu
życia akademickiego Afryki Zachodniej.
Konferencję zakończono uchwaleniem rezolucji w sprawie stworzenia stowarzy-

KRONIKA

487

szenia u n i w e r s y t e t ó w byłych terytoriów francuskich i angielskich w celu koordy­
nacji wspólnych w y s i ł k ó w w walce o podniesienie poziomu naukowego tych kra­
jów.
K. M.

Gwinea
PIERWSZE

CZASOPISMO

W

GWINEI

Począwszy od wiosny 1961 r. w Gwinei zaczęto w y d a w a ć pierwsze czasopismo
informacyjne zatytułowane „Horoya" („Godność"). Pismo to ukazuje się w języku
francuskim trzy razy w tygodniu. W niedalekiej przyszłości zostanie ono zamie­
nione na dziennik gwinejski.
A.W.

Gabon
NOWY P E R I O D Y K

W GABONIE

Od niedawna zaczął ukazywać się nowy dwumiesięcznik, „Réalités Gabonaise"
(„Sprawy Gabońskie"). Jest on wynikiem współpracy Biura Pedagogicznego i K u l ­
turalnego Ministerstwa Oświaty Gabonu z Komitetem do Spraw U N E S C O Gabonu.
W czasopiśmie tym można znaleźć wiele informacji i artykułów na temat oświaty
i kultury tego kraju. Wiele miejsca poświęca się tam również problemom historii
Gabonu.
A. W.

Ghana
ORYGINALNA

TWÓRCZOŚĆ M U Z Y C Z N A

GHANY

Do ciekawych wydarzeń kulturalnych należy zaliczyć wystawienie pierwszej
komedii muzycznej w Akrze. Komedię tę napisał M. G . Adali Mortty dając jej
tytuł „Obadzeng". Treścią tej lekkiej komedii są przygody bohatera, który nie
może zdecydować się, czy żyć według dawnych tradycji przodków, czy też przy­
stosować się do współczesnego życia miejskiego. Akcja ma charakter mimiczny,
któremu towarzyszy angielski komentarz. Kompozytor muzyki, Sada Asquaye,
który równocześnie reżyserował sztukę, czerpał z bogatego folkloru muzycznego
Afryki. Stąd w y p ł y w a całkowicie afrykańska oryginalność omawianej komedii,
która łączy w sobie elementy tradycyjnej muzyki ze współczesnymi treściami życia

CZASOPISMO L I T E R A C K I E

W GHANIE

W Ghanie zaczął wychodzić kwartalnik literacki „Okeyame", wydawany przez
tamtejszy Związek Literatów (Ghana Society of Writers, Accra). Pierwszy numer
ukazał się 1 stycznia 1961 r.
A. W.

488

KRONIKA

Czad
NOWY OŚRODEK N A U K O W Y W R E P U B L I C E C Z A D
Z 1 stycznia 1961 r. Minister Oświaty Republiki Czad powołał do życia Ośrodek
Badawczy, Centre Tchadien pour les Sciences Humaines. Pracami Ośrodka kieruje
Rada, której przewodniczącym jest znany etnolog francuski, prof. Jean Paul
Lebeuf z Centre National de Recherches Scientifiques w Paryżu. Zadaniem Ośrodka
jest zbieranie i publikowanie danych dotyczących etnografii i etnologii, archeologii,
historii, socjologii i języków l u d ó w wchodzących w skład Republiki.
Chwilowo
prowadzi się inwentaryzację ważniejszych zabytków, w projekcie jest utworzenie
Muzeum Republiki Czadu.

Anglia
N O W E C Z A S O P I S M O POŚWIĘCONE H I S T O R I I

AFRYKI

Nakładem Cambridge University Press zaczął ukazywać się „An Journal of
African History". Redaktorami tego periodyku, wydawanego dwukrotnie w ciągu
roku, są: R. A. Oliver i J . D. Fage. Czasopismo obejmuje szeroki wachlarz specjal­
ności: etnologię, archeologię i historię.

OSTATNIE SEMINARIA AFRYKANISTYCZNE
Międzynarodowy Instytut Afrykanistyczny przy poparciu Fundacji Forda zor­
ganizował szereg seminariów o tematyce afrykańskiej. I tak w Makarere College
(Uganda) omawiano w 1959 r. zagadnienia związane z procesami zmian we w s p ó ł ­
czesnej Afryce. Drugie seminarium w Leopoldville (Kongo) zostało poświęcone
afrykańskim systemom władania ziemią. Trzecie odbyło się na uniwersytecie
Rodezji i Nyassy (1960) i miało za zadanie omówić afrykańskie systemy myślenia,
wierzeń i rytuałów. Ostatnie z tej serii seminariów ma się odbyć w 1962 r. w Dakarze i będzie poświęcone zagadnieniom historii etnicznej Afryki.
A. W.

Wiochy
WŁOSKI I N S T Y T U T

AFRYKANISTYCZNY

L'Instituto Italiani per 1'Africa z siedzibą w Rzymie istnieje od 1906 r. Posiada
filie w w i ę k s z y c h miastach włoskich. Prowadzi prace w czterech komisjach: gospo­
darczej, naukowej i kulturalnej, lingwistycznej i etnograficznej oraz euro-afrykańskiej. Posiada Muzeum, bibliotekę, kartotekę filmową, organizuje wystawy
afrykanistyczne.
Instytut prowadzi działalność wydawniczą. W 1958 r. wydano Afrykański
prze­
wodnik handlowy w czterech językach (włoskim, francuskim, angielskim i arab­
skim).

KRONIKA

489

Instytut wydaje dwa czasopisma: „Le Voce dell'Africa", dwutygodnik p o ś w i ę ­
cony sprawom bieżącym, oraz „Africa", dwumiesięcznik o charakterze naukowym
i dokumentacyjnym.

UNESCO

w

Afryce

R O L A R A D I A W D Z I E D Z I N I E OŚWIATY

W AFRYCE

TROPIKALNEJ

W dniach od 11 do 16 września 1961 r. w Moshi w Tanganice obradowała kon­
ferencja poświęcona oświatowej roli radia w Afryce Tropikalnej.
Zorganizowana przez Departament Informacji U N E S C O konferencja ta miała
następujące cele: rozwinięcie dyskusji na temat zdefiniowania zadania radiofonii
w dziedzinie szerzenia oświaty, zbadanie licznych problemów stojących obecnie
przed radiofonią afrykańską itp. Jak wynikało z przemówienia ministra oświaty
Tanganiki, radio może odegrać w dziedzinie oświaty ludów afrykańskich niezwykle
w a ż n ą rolę, gdyż jest jedynym powszechnym środkiem instruktarzu, tam gdzie
nie dochodzi prasa lub tam gdzie liczba analfabetów przekracza cyfrę kilkudzie­
sięciu procent, jak ma to miejsce w większości krajów afrykańskich.
W sprawozdaniach złożonych przez uczestników konferencji reprezentującycb
26 krajów (działaczy oświatowych, dyrektorów rozgłośni radiowych i licznych obser­
watorów) na pierwszy plan wysunięto zagadnienie lepszej niż dotychczas współ­
pracy między władzami oświatowymi a obsługą radiową. P o w a ż n y m mankamen­
tem jest również brak odpowiednio wyszkolonego personelu technicznego. Winieton mieć nie tylko podstawy wiedzy radiotechnicznej, lecz orientować się również
dobrze w potrzebach o ś w i a t o w y c h kraju. Zrozumiałe jest więc zdanie, które sły­
chać coraz częściej na afrykańskich konferencjach „nie chodzi już dziś o zastą­
pienie Europejczyka przez Afrykańczyka, lecz o zastąpienie Afrykańczyka przez
innego Afrykańczyka, bardziej wykwalifikowanego". Do ważnych zadań trzeba
również zaliczyć zaopatrzenie rynku afrykańskiego w odpowiednią ilość odbiorni­
ków, gdyż powodzenie radiowej akcji oświatowej zależy g ł ó w n i e od wielkości
liczby słuchaczy.
N a s t ę p n y m problemem poruszanym na konferencji w Moshi była sprawa sto­
s u n k ó w między rozgłośnią a słuchaczami. Obecni pracownicy rozgłośni bardzo
mało wiedzą o swych słuchaczach. Po to, by program radiowy spełniał s w ą rolę,
musi on odpowiadać zapotrzebowaniom społeczeństwa. W celu pomocy pracowni­
kom radia uczestnicy konferencji zwrócili się do U N E S C O z prośbą, by zbadała,
jakie metody przeprowadzania an'.ciet najlepiej nadawałyby się do warunków
afrykańskich. Wysunięto również postulat stworzenia afrykańskiego instytutu ba­
dań radiofonicznych oraz wystą yiono z p o m y s ł e m zorganizowania zjazdu pisarzy,
poetów, dramaturgów i muzyków, którzy mogliby współpracować z radiem
Zasygnalizowano również szereg problemów, które będą wiązały się z ewentualnym
zastosowaniem telewizji w akcji oświatowej.
Oczywiście jest to dopiero kwestia przyszłości.
Reasumując wyniki konferencji w Moshi należy z c a ł y m uznaniem stwierdzić,
ż e ewolucja życia kulturalnego kontynentu afrykańskiego przebiega bardzo szybko
i rokuje jak najlepsze nadzieje, o czym świadczy m.in. także dobre zrozumienie
roli radia w szerzeniu oświaty.
A. W.

KRONIKA

490

Z A G A D N I E N I A OŚWIATY W A F R Y C E
W maju 1961 r. odbyła s i ę w Addis Abebie zorganizowana przez U N E S C O
konferencja państw afrykańskich, poświęcona zagadnieniom oświaty i nauczania
na terenie Afryki. Dyskutowano następujące sprawy: 1. Nauczanie jako jedna
z podstaw rozwoju gospodarczego i społecznego; 2. Współpraca międzynarodowa
w dziedzinie oświaty; 3. Finansowanie nauczania w Afryce; 4. Planowanie, kształ­
cenie techniczne i zawodowe specjalistów; 5. Oświata dorosłych.
U N E S C O opublikowała dokument sprawozdawczy z tej konferencji.
A. W.

PODRĘCZNIKI

SZKOLNE

W

AFRYCE

W stolicy Ghany, Akrze, niedawno utworzony został przez U N E S C O ośrodek
badań pedagogicznych, który stanowi centrum dokumentacji i informacji. Ośrodek
ten interesuje się programami i metodami nauczania, higieną szkolną, szkoleniem
zawodowym i innymi aspektami społecznymi i pedagogicznymi nauczania.
Zadaniem ośrodka będzie również opracowywanie i wydawanie podręczników
szkolnych i materiałów pomocniczych (mapy, tablice ścienne itp.). Pracownicy tej
instytucji będą udzielali rad autorom podręczników, jak również firmom wyda­
jącym je. Bazą tej działalności ma być m.in. specjalna biblioteka skupiająca naj­
lepsze dzieła z zakresu pedagogiki. Biuro w Akrze służyć będzie wszystkim mini­
sterstwom o ś w i a t y na terenie Afryki.
Obecnie w ośrodku tym pracuje trzech ekspertów U N E S C O : z Danii, Indii
i Wielkiej Brytanii. W 1962 r. liczba ich powiększyła się o trzech nowych w s p ó ł ­
pracowników. Koszty działalności biura pokrywane są z funduszów programu nad­
zwyczajnego pomocy U N E S C O dla Afryki.

Miscellanea
S T Y P E N D I A NA B A D A N I A T E R E N O W E W A F R Y C E
Fundacja Forda przyznała na lata 1961/1962 17 stypendiów na różnego rodzaju
badania (głównie terenowe) na obszarze Afryki. Ponadto przedłużono 15 uprzednio
już przyznanych stypendiów.
A. W.
B A D A N I A N A U K O W E NA T E R E N I E

AFRYKI

East African Institute of Social Research, Maharere College, Kampale Ugande
prowadzi badania na terenie wschodniej Afryki. Podajemy przykładowo problemy
badawcze: 1. Społeczne i ekonomiczne
skutki utworzenia Rezerwatu Kipsigi;
2. Społeczno-ekonomiczne studia nad kościołami Luo w prowincji Nyanza, Kenya;
3. Procesy urbanizacyjne wśród Kikuyu, zamieszkujących w Nairobi; 4. Etnogra­
ficzny przegląd małych plemion Tanganiki; 5. Przestępczość wśród ludności miej­
skiej Kampala (Uganda): 6. Społeczne i ekonomiczne aspekty produkcji b a w e ł n y
w Ugandzie.
A. W.

KRONIKA

ZWIĄZEK

MUZEÓW

491

AFRYKAŃSKICH

Od niedawna muzea na obszarze Czarnej Afryki zrzeszone zostały w związek
m u z e ó w afrykańskich (Association des Musées d'Afrique Tropicale). Pierwszym
prezydentem związku obrany zastał znany archeolog dr Bernard Fagg, obecnie
p r o w a d z ą c y prace wykopaliskowe w Nigerii.
A. W.

PRENUMERATORZY

CZASOPISMA

..AFRICA'

Ciekawe światło na rozwój zainteresowań afrykanistycznych rzuca ilość pre­
numeratorów „Africa", kwartalnika Międzynarodowego Instytutu Afrykanistycznego z siedzibą w Londynie.
Ogólna ilość „Africa" wynosiła w latach 1960/1961 — 1632 egzemplarzy. N a j w i ę ­
cej prenumeratorów miały Stany Zjednoczone (403), Wielka Brytania (262), Nige­
ria (73), Unia Południowej Afryki (70), Francja (63), Belgia (62), N R F (45),
Włochy (42), Ghana (41).
Związek Radziecki miał 19 prenumeratorów. Polska znajdowała się w grupie
państw poniżej 5 prenumeratorów.
A.

ETNOGRAFIA

W KRAJACH

W.

SOCJALISTYCZNYCH

Węgry
WĘGIERSKIE

BADANIA

AMERYKI

Amerykanistyka nie ma na Węgrzech zbyt wielkiej tradycji. Zaczątków jej
szukać należy u Edera, który w X V I I I w. napisał pracę zawierającą wiele cennego
materiału etnograficznego z terenu Peru i Boliwii. Z kolei w y m i e n i ć wypada
Xántusa, który w X I X w. w czasie swej podróży po Ameryce Północnej zanoto­
wał szereg danych etnograficznych o Indianach. Jednakże systematyczne studia
amerykanistyczne rozpoczęły się na Węgrzech dopiero po 1945 r. i wyraziły się
podjęciem następujących prac:
a) publikacja w ramach historii nauki rękopisów węgierskich podróżników
(głównie misjonarzy) z X V I I I w. (Boglár 1952—1955) oraz opracowanie materiałów
etnograficznych Xántusa (Sandor);
b) publikacja muzeum etnograficznego w Budapeszcie, stanowiąca drugą część
opracowania zbiorów ameryk anistycznych tego muzeum (Boglár 1954, 1956; Sandor
1957);
c) w oparciu o dotychczasową literaturę przedmiotu prowadzi się aktualnie
badania etnograficzne nad Ameryką Południową (Boglár 1950, 1958, 1959).
Amerykanistyka węgierska wzbogaci się dzięki materiałom etnograficznym
z zachodniej Brazylii, zgromadzonym przez ekspedycję L . Boglára. Materiały te są
w toku opracowania.

KRONIKA

492

Publikacje amerykanistyczne:
В o g l á r L . , Some More Data to the Spreading of the Blowgun in South
Amerika,
„Acta Ethnographica", t. 1 : 1950 z. 1—4, s. 121—137.
XVIII-wieczni
podróżnicy
węgierscy
po Ameryce Południowej
(18th Century
Hungarian Explorers in South Amerika), „Ethnographia", t. 63 : 1952 z. 3—4,
s. 449—462.
°
Skurczona, sfałszowana
czaszka w Muzeum
Etnograficznym
(A Falsify ed
Shrunken head from Ecuador in the Ethnographical Museum), ..Przegląd Etno. graficzny", t. 36 : 1954, s. 165—172.
The Ethnographical Legacy of Einghteenth Century Hungarian Travellers in
South America, „Acta Ethnographica", 1. 4 :1955 z. 1—4, s. 313—359.
Smokingi Among Indians of America. „Przegląd Etnograficzny", t. 38 : 1956,
s. 169—184.
Ein endokannibalischer
Ritus in Südamerika.
Miscellanea Paul Rivet, t. 2,
Mexiko 1958, s. 67—85.
Urn Burial of the Brazilian Indians, „Acta Ethnographica', t. 6:1958 z. 3—4.
s. 347—355.
Some Notes to Burial Forms of the Brazilian Indians. Opuscula Ethnologica
Memoriae Ludovivi Biró Sacra, Budapest 1959, s. 159—163.
Nambicuara Vocabulary, „Acta Ethnographica", t. 9 : I960,, s. 89—117.
Die Nambikuara
— Indianer,
„Wirtschaft
und materiale Kultur" (MS),
t. 1 : 1960
E d e r X . F . . Descriptio
1791.

provincial

Moxitarum

in regno peruano.

Budae, Budapest

S a n d o r I., Pierwsza nasza wystawa, etnograficzna
i Xántus
Janos (Our first
ethnographical exhibition and John Xántus). „Ethnographia", t. 62 : 1951 z. 1—2,
s. 185—204.
Początki
naszej muzeologii etnograficznej ((The beginngs of hungarian ethno­
graphical museology), „Ethnographia", t. 62 : 1953 z. 3—4, s. 312—355.
Janosz Kcantuc
{John Xáutus).
..Acta Ethnographica", t. : 1953
z. 1—4,
s. 233—288.
Etnograficzne prace badawcze Xántus Jána w Ameryce (Die
ethnographischen
Forschungen von Xántus
in Amerika), „Przegląd Etnograficzny", t. 39 : 1957,
s. 159—181.
X á n t u s J . , Listy

z Północnej

Ameryki

(Red. I. Prepost), Budapest 1857.
L.

Boglár

Czechosłowacja
V K O N F E R E N C J A MIĘDZYNARODOWEJ K O M I S J I DO B A D A Ń
K U L T U R Y L U D O W E J W K A R P A T A C H ( S M O K O W I E C 17—20X 1962 r.)
Podobnie jak wszystkie poprzednie o d b y w a j ą c e się od roku 1959, organizo­
wane przez Polską i Słowacką (obecnie Czechosłowacką) Akademię Nauk, Między­
narodowe Konferencje do Badań Kultury Ludowej w Karpatach i ta ostatnia
była w założeniu przede wszystkim roboczą konferencją organizacyjną. R ó w n o ­
cześnie jednakże, podobnie jak na wszystkich obradach dawniejszych, program

KRONIKA

493

trzechdniowych zajęć obejmował zarówno referaty sprawozdawcze (konfrontujące
wyniki prowadzonych współcześnie prac badawczych dotyczących różnych dziedzin
kultury ludowej z dawniejszym dorobkiem piśmienniczym w tych dziedzinach),
jak i dyskusję dotyczącą celu i założeń badawczych aktualnej pracy oraz wyni­
kające z tej dyskusji wnioski co do terminów wykonania planów, a w i ę c realizacji
uchwał podejmowanych na poprzednich konferencjach.
W czasie obecnych obrad zmienił się zasadniczo wzajemny stosunek podsta­
wowych c z ł o n ó w konferencji. Nie była to już wstępna konferencja planująca (jak
na pierwszych zebraniach w Krakowie, Warszawie i Bratysławie). Nie było rów­
nież mowy o dyskutowaniu i podważaniu ogólnych założeń metodologicznych po­
dejmowanych prac, jak to miało miejsce jeszcze przed dwoma laty na posiedze­
niach w tym samym Smokowcu. Mniej wagi przywiązywano również do strony
formalnej, ustalania ram organizacyjnych działania Komisji Międzynarodowej,
mimo że uchwalony przed dwoma laty projekt statutu tej Komisji nie został
jeszcze ostatecznie zatwierdzony przez Akademie Nauk obu państw-założycieli:
Polski i Czechosłowacji. Nie istniejąca formalnie Komisja — nie korzystająca
wskutek tego zwłaszcza ze strony polskiej z przywilejów, jakimi cieszą się uznane
instytucje międzynarodowe — stanęła jednakże wobec sytuacji, w której już
w tym okresie organizacyjnym może poszczycić się poważnymi rezultatami nauko­
wymi prac podejmowanych z jej inicjatywy i organizowanych w ramach w s p ó ł ­
pracy między Akademiami państw-założycieli Komisji w m y ś l jednolitego, wspól­
nie ustalonego planu badawczego. Omawiane obrady Komisji w Smokowcu
były pierwszymi, w czasie których wyniki takich w ł a ś n i e badań przedstawiła nie
tylko delegacja polska (która była inicjatorką tych badań, rozpoczęła je w 1960 r.
i przedstawiła pierwsza pod dyskusję projekt kwestionariusza wspólnych badań
dotyczących aktualnie istniejących form zbiorowego wypasu górskiego), lecz przede
wszystkim delegacja czechosłowacka prowadząca te prace w oparciu o kwestiona­
riusz polski, rozszerzony i dostosowany do specjalnej sytuacji pasterstwa i hodowli
na południowych terenach Karpat. Poza Polską i Czechosłowacją spośród państw,
zainteresowanych działalnością Komisji, reprezentowana była tym razem tylko J u ­
gosławia. Jej przedstawicielka z Muzeum Etnograficznego w Belgradzie, dr Persida
Tomic, przedstawiła wyniki w ł a s n y c h badań terenowych we wsi pasterskiej gór
bałkańskich oraz zapoznała Komisję z innymi pracami prowadzonymi jako prace
zespołowe. Dyskusja, jaka w oparciu o przedstawione referaty podjęta została w ostat­
nim dniu obrad, dotyczyła w i ę c nie tylko zagadnień pasterstwa karpackiego, lecz
również porównania obrazu tego pasterstwa po obu stronach Karpat (wykazu­
jącego niewątpliwie mirno podkreślanych różnic wiele cech wspólnych) z w y k a ­
zującą szereg uderzających odrębności w stosunku do znanych nam terenów Karpat
gospodarką pasterską gór P ó ł w y s p u Bałkańskiego. W oparciu o niektóre przedsta­
wione na zjeździe referaty przedstawicieli licznej delegacji czechosłowackiej,
w tym przede wszystkim znakomitych specjalistów zagadnień folkloru, prof.
J . i A. Horaków, oraz historyka, prof. J . Maćurka, dyskusja zeszła również na
tory zagadnień pochodzenia ludności pasterskiej Karpat, a w i ę c na temat ż y w o
niegdyś dyskutowany w literaturze ś w i a t o w e j , a w literaturze polskiej reprezento­
wany przede wszystkim do lat ostatnich pracami prof. К. Dobrowolskiego. Królki
stosunkowo czas trwania konferencji nie pozwolił jednakże na pełniejsze rozwinię­
cie się dyskusji, do której niewątpliwie powróci się jeszcze na jednym z planowa­
nych zjazdów międzynarodowych w oparciu o nowe wyniki zespołowych prac
Komisji i przy udziale znacznie większego grona zainteresowanych tą dyskusją
uczonych wielu krajów, etnografów i specjalistów dyscyplin pokrewnych.

494

KRONIKA

Jak można ocenić bilans prac Komisji za pierwsze 3 lata jej prac organiza­
cyjnych i prac naukowych? Konferencja w Smokowcu pozwala dać na to pytanie
niewątpliwie odpowiedź pozytywną. Pozwala również po raz pierwszy ocenić siły
i porównać w k ł a d we wspólną sprawę obu partnerów organizatorów na dwu
płaszczyznach: 1) jednakowej w założeniu i w e d ł u g jednakowych w zasadzie wy­
tycznych prowadzonej pracy badawczej w terenie; 2) realizacji nakreślonego
w czasie poprzedniej konferencji w Smokowcu w 1960 r. przez delegację polską
(prof. M. Gładysz) i przyjętego przez całą Komisję planu dotyczącego mobilizacji
sił w kierunku podjęcia prac kompleksowych i skierowania do nich specjalistów
innych dziedzin, jak również podjęcia prac wydawniczych (bibliograficznych, zbio­
rów, materiałów itp.).
Szczegółowe sprawozdania z działalności w tych dwu kierunkach (będące zara­
zem sprawozdaniem z wykonania planu nakreślonego w 1960 r.) przedstawili ze
strony delegacji czechosłowackiej dr J . Podolak z Instytutu Etnograficznego S ł o ­
wackiej Akademii Nauk w Bratysławie, ze strony polskiej dr Anna Kowalska-Lewicka z Zakładu Etnografii Instytutu Historii Kultury Materialnej Polskiej
Akademii Nauk w Krakowie. Ze sprawozdań tych wynika, że niezależnie od przy­
gotowywanych przez Czechosłowacką i Słowacką A k a d e m i ę Nauk monografii
pasterstwa na terenach Zachodnich Karpat (dr A. Śtika) i Spiszą (dr J . Podolak)
Komisja czechosłowacka podjęła pod kierunkiem dr. dr. Podolaka i Štiki i przy
współpracy kierowników katedr etnografii w Pradze, Bratysławie i Brnie za wzo­
rem polskim prace terenowe (prowadzone w dużej mierze przez odpowiednio przy­
gotowane zespoły studenckie) w 74 wsiach całego kraju. Stwarza to duży materiał
porównawczy w stosunku do w y n i k ó w takichże badań prowadzonych w Polsce przez
zespoły w y k s z t a ł c o n y c h etnografów (Akademii, U n i w e r s y t e t ó w i muzeów) j u ż
trzeci rok z rzędu w ok. 100 punktach naszych Karpat. Badania te dotyczą przede
wszystkim rejestracji i opisu form występowania współcześnie istniejącego paster­
stwa górskiego, z tym że w badaniach polskich zostały rozszerzone w roku bie­
żącym zagadnienia budownictwa pasterskiego i magii, w czechosłowackich — jak
wspomniano — zostały natomiast przede wszystkim połączone z badaniami całości
zagadnień hodowli. Prace te mają zostać ukończone w ciągu roku 1963, a w latach
1964—1966 mają przynieść pierwsze opracowania monograficzne dotyczące zarówno
wybranych regionów, jak i niektórych t e m a t ó w szczegółowych. Zagadnienie spo­
sobu udostępnienia materiału badań dla przygotowywania opracowań tematycz­
nych, opartych o materiał porównawczy dotyczący obu stoków Karpat, jest w chwili
obecnej w stadium dyskusji. Na posiedzeniu stworzonej w Smokowcu w s p ó l n e j
podkomisji zagadnień pasterstwa ustalono na razie udostępnienie w pierwszym
rzucie materiałów dotyczących zagadnień organizacji pasterstwa, a to przez ich
opublikowanie we wspólnym wydawnictwie pod redakcją pierwszej autorki w s p ó l ­
nego kwestionariusza, dr B. Kopczyńskiej-Jaworskiej z Uniwersytetu w Łodzi.
Delegacja polska, w osobie przedstawiciela Instytutu Historii Kultury Materialnej
prof. J . Pazdura, zaproponowała utworzenie w tym celu w Polsce w ramach wy­
dawnictw Instytutu specjalnej serii „Inventaria Carpatica".
Jeśli chodzi o realizację planu współpracy etnografów z innymi specjalistami
zagadnień karpackich (lub skierowanie specjalistów innych dziedzin do zagadnień
kultury karpackiej), drogi Komisji polskiej i czechosłowackiej nieco się rozeszły.
W obu wypadkach jednak można m ó w i ć o osiągnięciach. Ze strony polskiej uzy­
skano współpracę przede wszystkim z antropologami, archeologami i j ę z y k o z n a w ­
cami. Prof. Pazdur reprezentował na konferencji zainteresowania i żywą współpracę
specjalistów historii kultury materialnej Polski średniowiecznej i n o w o ż y t n e j

KRONIKA

495

zgrupowanych w I I I Dziale I H K M P A N . W Czechosłowacji doszło do najściślejszej
współpracy z folklorystami (wchodzącymi zresztą do tych samych instytutów A k a ­
demii, co etnografowie) i do utworzenia w związku z tym odrębnej podkomisji
folklorystycznej, której przewodnictwo oddano dr Elžekowi z Instytutu Etnograficz­
nego Słowackiej Akademii Nauk. Prowadzone w zakresie folklorystyki prace cze­
chosłowackie na terenie Karpat w y k a z a ł y brak śladów obcych, pozasłowackich
elementów kulturowych. Najwięcej możliwości uzyskania w s k a z ó w e k dotyczących
udziału elementu obcego w kształtowaniu się kultury ludowej Karpat spodzie­
wają się znaleźć koledzy czechosłowaccy przede wszystkim w materiale doty­
czącym folkloru muzycznego. Z tych pozycji podjęli już na obradach dyskusję
z historykami. Postulują zarazem utworzenie odpowiedniej podkomisji folklory­
stycznej w ramach Komisji Karpackiej Polskiej.
Trzecią utworzoną w ramach Komisji Czechosłowackiej podkomisją specjali­
styczną — wymagającą paralelnego zorganizowania jej w Polsce — jest podko­
misja dla badań rzemiosła i przemysłu ludowego (dr J . Pátkova z S A N , prof.
К. Fojtík i dr J . Staňkova z CAN). Ze strony polskiej postulaty pod adresem tej
podkomisji w kierunku inwentaryzacji tradycyjnych urządzeń wodnych w y s u n ą ł
prof. J . Pazdur.
W zakresie wydawnictw Komisja ma na swoim koncie 2 zeszyty czasopisma
informacyjnego „Carpatica", Komisja Polska ponadto inicjatywę poświęcenia dwóch
tomów „Etnografii Polskiej" (t. V i V I ) zagadnieniom karpackim (w tym także
artykułom powstałym w wyniku działalności Komisji), jak również wydanie bibligrafii polskich prac dotyczących kultury ludowej Karpat (1960). W przygotowaniu
jest wydanie- w Czechosłowacji bibliografii słowackiej, w Polsce bibliografii
karpackich przygotowanych przez Bułgarów, Jugoslawien i Węgrów.
Konferencja przyjęła przedstawione przez obie delegacje plany prac Komisji
narodowych jako realizujące program zatwierdzony przed dwoma laty. Jako plan
wspólny na najbliższy rok przyjęła przygotowanie referatów na wspólną Komisję
poświęconą zagadnieniom kultury ludowej Karpat na V I I Międzynarodowym Kon­
gresie Nauk Antropologicznych i Etnologicznych, jaki ma odbyć się w 1964 r.
w Moskwie. Wspólnemu przedyskutowaniu tych referatów poświęcona zostanie
następna konferencja robocza Komisji, jaką postanowiono zwołać w listopadzie
1963 r. w Polsce, w Zakopanem. Postulatem Komisji jest zaproszenie na tę kon­
ferencję również przedstawicieli innych p a ń s t w mających przystąpić lub częściowo
już współpracujących z Komisją, jak Bułgaria, Jugosławia, Węgry, Rumunia,
ZSRR.
Anna
WIADOMOŚCI

Kutrzeba-Pojnarowa

BIBLIOGRAFICZNE

PRZEGLĄD

POLSKICH

WYDAWNICTW

O AFRYCE

Rok 1962 jest dla polskiej afrykanistyki rokiem przełomowym. Nastąpiło w nim
znaczne rozszerzenie i próba koordynacji badań naukowych, prowadzonych u nas
nad różnymi zagadnieniami afrykańskimi. Realne także stają się wysiłki w kie­
runku ujednolicenia popularyzacji wiedzy o współczesnej i dawnej Afryce.
Nie wchodząc w całość budzącego nadzieje zjawiska zajmiemy się jednym z jego
aspektów — sprawami publikacji. Jest bowiem jasne, że zarówno rozwój w ł a s n y c h
badań naukowych, jak i wzmożona popularyzacja wyrażać się będą m. in. z w i ę k -

KRONIKA

496

szoną ilością publikacji o Afryce. Zanim to jednak nastąpi warto, korzystając
z „przełomowości" momentu, zdać sobie sprawę z powojennego dorobku polskiej
afrykanistyki i tendencji na naszym rynku wydawniczym w dziedzinie publikacji
0 Afryce. Oczywiście nie będziemy się tu w d a w a ć w ocenę merytoryczną poszcze­
gólnych prac, tym bardziej że reprezentują one różne specjalności naukowe, po­
dobnie jak nie będziemy się zajmować relacją stanu badań w poszczególnych dzie­
dzinach polskiej nauki, lecz ograniczymy się do tego, co zostało opublikowane.
Interesują nas przede wszystkim powojenne publikacje o Afryce.
Zacząć należy od pozycji naukowych jako reprezentujących kontynuację okre­
ślonych zainteresowań i długofalowych badań.
Prace etnograficzne wydane po wojnie wiążą się przede wszystkim z nazwi­
skami K . M o s z y ń s k i e g o i R. Stopy . Choć ilościowo jest to dorobek niewielki,
rozpoczęte aktualnie prace etnologiczne rokują nadzieję, że szybko się on po­
większy.
Dyscypliną n a u k o w ą o znacznym powojennym dorobku piśmienniczym jest na­
sza orientalistyka, w której ramach prowadzi się m.in. badania nad historią, języ­
kami i kulturą wybranych ludów afrykańskich. Trzeba tu przede wszystkim wymie­
nić książki i druki zwarte takich autorów, jak T. Andrzejewski , Jakobielski'',
T. Lewicki , J . Mantel-Niecko'', I. Puszczykowa , S. Strelcyn ,. Poza książkami wy­
mienionych autorów wiele mniejszych rozpraw zarówno tych, jak i innych orientalistów (m. in. J . Bielawskiego) opublikowano w specjalistycznych periodykach:
„Przegląd Orientalistyczny" i „Rocznik Orientalistyczny".
Jeszcze chyba w i ę k s z y dorobek piśmienniczy mają polskie badania nad histo­
rią starożytną Afryki Północnej, zwłaszcza Egiptu, prowadzone w ramach papirologii, prawa antycznego i „czystej" historii starożytnej. Trzeba tu wymienić po1

2

3

5

1

7

s

K . M o s z y ń s k i , Ludy zbieracko-lowieckie.
Ich kultura materialna i pod­
stawowe wiadomości
o formach współżycia
zbiorowego, o wiedzy, życiu
religijnym
1 sztuce (maszynopis powielany), Kraków 1951, s. 299; t e n ż e , Ludy pasterskie, ich
kultura materialna oraz podstawowe wiadomości
o formach współżycia
zbiorowego,
o wiedzy, życiu religijnym i sztuce (maszynopis powielany), Kraków 1953, s. 388.
R. S t o p a , Hotentoci —• kultura, język,
bajki, pieśni, Kraków 1949, s. 103;
t e n ż e . Mali ludzie z pustyni i puszczy, Warszawa 1962, s. 288.
Dla uniknięcia powtórzeń podaję tu prace i wszystkie druki zwarte T. A nd r z e j e w s k i e g o : Księga
umarłych
kapłana
pisarza Neferhotop, Kraków 1951,
s. 25; Księga umarłych
piastunki Kai (papirus ze zbiorów Muzeum Narodowego
w Warszawie, nr 21884), Muzeum Narodowe, 1951, s. 96; Starożytny
Egipt, Warszawa
1952, s. 102; Papirusy egipskie, Muzeum Narodowe, 1956, s. 4; Opowiadania egip­
skie (przełożył z egipskiego i opracował), Warszawa 1958, s. 359; Le papyrus
mythologiąue
de Te-hem-en-Ment, Musée National de Varsovie, nr 199628, Warszawa
1950, s. 74; Z egipskich wyobrażeń
o życiu pozagrobowym, Muzeum Narodowe
w Warszawie, 1959; Katalog rękopisów
orientalnych ze zbiorów polskich (opracował
dział egipski w tomie 4), Waiszawa 1960, t. 4, s. 65.
S . J a k o b i e l s k i , Katalog rękopisów
orientalnych
ze zbiorów
polskich
(opracował dział koptyjski w tomie 4), Warszawa 1960, t. 4, s. 65.
•j T. L e w i c k i , Etudes inédites
nord-africaines, Warszawa 1955, s. 160.
J . M a n t ę 1-N i e ć к o, N. P u s z c z y k o w a , Z czarnego Ladu.
Przysłowia,
opowieści,
zagadki abisyńskie,
murzyńskie,
pigmejsko-khoisańskie,
Warszawa 1958
s. 241.
N . P u s z c z y k o w a , System czasownikowy języka
hausa. Stosunki
między
kategoriami aspektu i czasu (wyd. po rosyjsku), Warszawa 1957, s. 107.
S. S t r e l c y n , Prieres magiques éthiopiennes
pour déiier les charmes, „Rocz­
nik Orientalistyczny", t. 18: 1955, s. 495; Szkice z dziejów
polskiej
orientalistyki
(praca zbiorowa pod red. S. Strelcyna), Warszawa 1957, s. 260; Katalog
rękopisów
orientalnych ze zbiorów polskich (redakcja całości i opracowanie działu etiopskiego
w tomie 4), Warszawa 1956, t. 4, s. 65.
3

3

4

15

T

KRONIKA

497
9

10

nownie książki Т. Andrzejewskiego (patrz przypis 3), dalej J . K o l e n d y , T. K o t u l i ,
J . Manteuffla , A. Ś w i d e r k ó w n y , R. Taubenschlaga . Wiele mniejszych roz­
praw wymienionych autorów, jak też C. Kunderewicza i H . Kupiszewskiego, opu­
blikowano także w specjalistycznych pismach: „Eos", „Journal of Juristic Paphyrology" i „Meander".
Jeśli mowa o historii starożytnej, konieczne jest wymienienie polskich badań
archeologicznych, prowadzonych m.in. w Egipcie, których opracowanie znajdzie czy­
telnik przede wszystkim w pracach kierownika tych badań, K . M i c h a ł o w s k i e g o .
Najstarszy, bo datujący się od kilkudziesięciu lat, w k ł a d polski w afrykanistykę
związany jest z nazwiskiem wybitnego antropologa J . Czekanowskiego . Konty­
nuacją jego badań w Afryce, choć prowadzonych na zupełnie innym terenie, bo
w Afryce Północnej, były prace polskich antropologów po I I wojnie. W y n i k ó w
ich prac należy szukać m.in. w rozprawach i artykułach pisanych przez T. Dzierżykraya-Rogalskiego.
Badania socjologicznych aspektów rozwoju społeczeństw afrykańskich, rozpo­
częte u nas niedawno, posiadają już wartościowe osiągnięcia. Łączyć je należy
z nazwiskami S. Chodaka i A. Z a j ą c z k o w s k i e g o . Także J . Chałasiński opubli­
kował kilka artykułów o socjologicznych i kulturalnych zagadnieniach w Afryce.
Tyle, jeśli chodzi o najważniejsze publikacje naukowe. To wyliczenie można
chyba zakończyć optymistycznym akcentem, że publikacji naukowych, i to z róż­
nych nowych dziedzin, będzie u nas coraz więcej. U podstaw tego optymizmu leży
świadomość, że wiele ciekawych, choć nie publikowanych prac naukowych już
u nas zrobiono, a następne posuwają się naprzód.
Nasze publikacje o Afryce nie sprowadzają się oczywiście do prac naukowych.
Prześledzenie tendencji w innych wydawnictwach, bardziej podlegających „mo­
dom" niż twórczość naukowa, może być nawet ciekawsze dla stwierdzenia, jak
и

12

13

u

15

1 6

9

17

J . K o l e n d o , Kolonát w Afryce rzymskiej'w
I—11 w. i jego geneza, War­
szawa 1962, s. 166.
T. K o t u l a , U źródeł afrykańskiego
separatyzmu w III w.n.e., Wrocław
1961, s. 133.
J . M a n t e u f f e l , Ze świata papirusów.
Obrazki z życia w Egipcie helle­
nistycznym, Wrocław 1950, s. 164.
A. Ś w i d e r e k , Prywatny majątek
ziemski w Egipcie Wespazjana i stoso­
wana tam technika rolna, Warszawa 1957, s. 125; t e n ż e , W „państwie"
Apollouiosa. Społeczeństwo
wczesnoptolemejskie
Fajum w świetle
Archiwum
Zenona,
Warszawa 1959, s. 448; t e n ż e , Kiedy piaski egipskie przemówiły
po grecku, War­
szawa 1959, s. 235; t e n ż e , La proprietě
fonciére privée dans l'Egypte de Vespasien
et sa technique agricole, Wrocław 1960, s. 102.
R. T a u b e n s с h 1 a g, The Law of Greco, Roman Egypt in the Light of the
Papyri 332 B.C., 640 A D , Vol. 1, New York 1944, s. 488; Political and
Administra­
tive Law, Vol 2, Warsaw 1948, s. 124, 2 edition, revised and enlarged, Warsaw
1955, s. 789; t e n ż e , Opera Minora, Warsaw 1959, t. 1, s. 639; t. 2, s. 845.
K . M i c h a ł o w s k i , Ch. D e s r a c h e s , I . de L i n a g e , J . M a n t e u f f e l ,
M. Ż e m о - Ż e j m i s, Wykopaliska polsko-francuskie.
Sprawozdania, Tell Edfou
1939, K a i r 1950, s. 388 + L I I I + mapy; К. M i c h a ł o w s k i , Kanon w architek­
turze egipskiej, Warszawa 1956, s. 52.
J . C z e k a n o w s k i , W głąb lasów Aruwimi. Dziennik wyprawy do Afryki
Środkowej,
Wrocław 1958, s. 461.
S. C h o d a k , Nigeria w przededniu wolności, Warszawa 1960, s. 75; t e n ż e ,
U progu wolności, Warszawa 1961, s. 211.
A. Z a j ą c z k o w s k i , Plemię Aszanti — struktura władzy
w okresie prze­
mian, „Studia Socjologiczne", nr 3 : 1961, s. 201.
1 0

11

1 2

13

1/1

1 3

i ü

1 7

32 - Etnografia Polska

Т. V I I

KRONIKA

498

g w a ł t o w n y skok został u nas wykonany w ciągu ostatnich kilku lat w dziedzinie
zainteresowania Afryką. Zacznijmy od wydawnictw typu informacyjnego, które
najszybciej mogły zaspokoić potrzebę podstawowych wiadomości o budzących się
krajach Afryki. Myślę tu przede wszystkim o pracach, jakie w y s z ł y staraniem
Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych w ramach „Zeszytów Dokumenta­
cyjnych". Znalazły się tam opracowania Sz. Chodaka (patrz przyp. 15), L . D e m b i ń ­
skiego , J . P r o k o p c z u k a E . Szymańskiego i E . Vielrose , dotyczące najważ­
niejszych dla nas obecnie krajów afrykańskich. Prace te zawierają podstawowe
wiadomości i literaturę dotyczącą omawianych krajów. Żałować jedynie należy, że
nikłe nakłady (powielacz) czynią te prace mało dostępnymi dla szerszego ogółu,
a przygotowana do druku kontynuacja ich w postaci serii małych monografii nie
szybko ujrzy światło dzienne.
18

20

Podobnie i Polska Izba Handlu Zagranicznego w ramach „Monografii Krajów"
wydała kilka opracowań krajów afrykańskich i zbiorowy informator Afryka. Z po­
wodu określonego przeznaczenia te ostatnie prace są znacznie bardziej jednostronne
niż wydawnictwa PISM-u. Ten wysiłek „produkcyjny", zrobiony w krótkim czasie,
trzeba ocenić jak najpozytywniej, podobnie jak i gromadzenie bogatych materia­
łów o Afryce w kilku bibliotekach warszawskich, zwłaszcza zaś w Instytucie Geo­
grafii U. W.
Jeszcze jednym ośrodkiem, który w y d a ł kilka pozycji informacyjnych o Afryce,
i to bardzo wartościowych, jest Polska Agencja Prasowa. Należy także wspomnieć
o poważnych opracowaniach J . Prokopczuka (patrz przyp. 18), wydanych przez
WSNS.
Tak pokrótce . przedstawia się działalność wydawnicza najaktywniejszych pol­
skich ośrodków w dziedzinie dostarczenia aktualnych i szerokich wiadomości o bu­
dzących się krajach afrykańskich. Ostatnie z wymienionych prac wydano w formie
powielanej, co oczywiście w p ł y n ę ł o na ograniczenie kręgu ich odbiorców — dostały
się one przede wszystkim do rąk ludzi bezpośrednio zajmujących się sprawami
afrykańskimi.
Do znacznie szerszego kręgu odbiorców trafiły książki o Afryce, których
w ostatnich latach wydano u nas wiele. Zatrzymajmy się najpierw na książkach
autorów polskich, które w miarę możliwości autorów i wydawnictw podejmowały
aktualną problematykę społeczno-polityczną krajów afrykańskich. Najwcześniejsze
z nich to prace J . Balickiego, G. Jaszuńskiego i S. Rosnera, którzy w latach pięć­
dziesiątych podjęli próby szerokiego omówienia palących kwestii kontynentu. Ale
dopiero okres ostatnich 5 lat, kiedy to wyzwolenie się krajów Afryki stało się pro­
blemem ś w i a t o w y m , powstało wiele polskich książek o Afryce, których autorzy
zebrali materiał po dłuższych czy krótszych pobytach w krajach afrykańskich.
Trzeba by tu wspomnieć książki J . Bocheńskiego, M. Brandysa, G . Czekały, B . Grzędzińskiego, A. Fiedlera, J . Halperna, B. Miazgowskiego, L . Zaręby — jako książki
łączące walory reportażu z informacją społeczną i polityczną. Niedawno ukazała
się książka J . Giedwidzia, będąca pierwszą polską książkową próbą pokazania w ę -

l a

L . D e m b i ń s k i , Ghana — problemy polityki wewnętrznej
i zagranicznej,
Warszawa 1960, s. 80.
J . Pr о к o p с z u k, Gwinea i Mali. Zarys sytuacji politycznej i wybór mate­
riałów, Warszawa 1959, s. 55; t e n ż e , Niektóre problemy ruchu
narodowowyzwoleń­
czego w Algierii, Warszawa 1960, s. 66; t e n ż e , Bliski i środkowy
Wschód.
Afryka
Północna. Materiały
i dokumenty 1945—1960, Warszawa 1960, s. 205; t e n ż e , Czarna
Afryka. Materiały
i dokumenty 1945—1961, Warszawa 1961, s. 120.
E . S z y m a ń s k i , E . V i e l r o s e , Kongo, Warszawa 1960.
ł a

2 0

KRONIKA

499

złowych problemów gospodarczych współczesnej Afryki. Z tegorocznych polskich
książek należy jeszcze w y m i e n i ć H . Turskiego, Lumumba i jego kraj, która to
praca jest drugą, ipo książce Z. Szymańskiego o Algerii, naszą publikacją o współ­
czesnych zagadnieniach politycznych Afryki.
Większość tych prac była w swoim czasie recenzowana, toteż nie chciałbym
tu powtarzać sądów, dość zresztą niejednolitych. Można by do tych książek jeszcze
dodać kilkanaście innych pozycji polskich autorów o charakterze znacznie bardziej
przygodowym i podróżniczym, jakie ukazały się u nas po 1956 r. Nie ulega w ą t ­
pliwości, że zarówno jeden, jak i drugi typ książki są nadal bardzo potrzebne,
choć zdaję sobie sprawę, że jest to nie tylko sprawa polityki wydawniczej, ale
przede wszystkim możliwości wysyłania ludzi do tych krajów. Tą sprawą trudno
się jednak tu obecnie zajmować.
Warto natomiast zatrzymać się nad kwestią „polityki" przekładów. Kiedy się
zgodzimy, że nawet przy najlepszych intencjach i wysiłku uruchomienia w ł a s n y c h
badań naukowych nad problematyką Afryki uzyskanie w y n i k ó w w krótkim czasie
nie jest możliwe, widoczna staje się rola, jaką mogą odegrać w ł a ś c i w i e dobierane
przekłady z innych języków.
Zobaczmy, jak te przekłady wyglądają u nas. Od 1956 r. przetłumaczono z róż­
nych j ę z y k ó w ponad 30 książek o Afryce. Nie sposób omówić tu każdej z osobna,
toteż czytelnik zechce wybaczyć bardzo ogólną klasyfikację, którą dla uproszcze­
nia musiałem się posłużyć. Wśród tych 31 książek można wyodrębnić trzy grupy:
przygodowe i podróżnicze — 14 tłumaczeń, dotyczące walki narodu algierskie­
go —-9; trzecia grupa jest bardzo różnorodna. Tom radzieckich prac o Afryce (z lat
1953—1955), wydany w 1956 г., obszerna praca amerykańskiego publicysty A. Ghuntera Afryka od wewnątrz,
dwie prace postępowego publicysty angielskiego B. D a ­
vidsons (ostatnia: Staro Afryka na nowo odkryta). Są dwie podobne w zakresie
i charakterze prace o zasadniczych konfliktach ekonomicznych i społecznych m i ę ­
dzy ludnością białą a afrykańską na terenie Afryki Wschodniej, Środkowej i Po­
łudniowej. Autorzy — Hunton i Woddis. Choć wymienione w y ż e j książki różnią
się w pewnym stopniu postawami autorów, poruszanymi zagadnieniami czy oma­
wianym terenem, wydaje się, że mają p e w n ą cechę wspólną: mianowicie są to
książki przede wszystkim publicystyczne, ukazujące często najbardziej dramatyczne
wycinki życia afrykańskiego. Z konieczności w i ę c zarówno materiał opisowy, jak
i pole widzenia tych prac ograniczone jest w określonym kierunku, a dobrany
materiał ma przede wszystkim ilustrować określone tezy. Pewnym wyjątkiem jest
tu książka Ghuntera o bogatym, lecz chyba przestarzałym materiale opisowym,
i ostatnio wydana u nas praca Davidsana, poświęcona przypomnieniu i „rehabili­
tacji" przeszłości Afryki.
Każdy jednak się zgodzi, że przy n i e w ą t p l i w y c h walorach tych publikacji nie
zaspokajają one bynajmniej braku naukowych prac o życiu społecznym i gospo­
darczym dzisiejszej (i minionej) Afryki. Podobnie brak u nas publikacji pisarzy
czy działaczy współczesnej Afryki. Jedynym wyjątkiem w pracach naukowych
jest dotyczący Afryki Północnej przekład radzieckiej Geografii gospodarczej Egiptu
L . Gordona (1957), a w politycznych autobiografia K . Nkrumaha (1958) i kilka
książek działaczy algierskich. J a k na rosnące potrzeby popularyzacji rzetelnej wie­
dzy o Afryce jest to stanowczo za mało.
Jan

Milewski

500

KRONIKA

R E V U E I N T E R N A T I O N A L E D E S S C I E N C E S S O C I A L E S z 1961 г., wydany
przez U N E S C O , zawiera zbiór artykułów poświęconych stosunkom rasowym na te­
renie Afryki, w trzech obszarach geograficznych tego kontynentu: w strefie nadśródziemnomorskiej, czarnej strefie tropikalnej i części południowej kontynentu.
Nawiązuje on do opublikowanych w „Revue" w 1958 r. ankiet na temat stosunków
rasowych w Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, N R F i Afryce Wschodniej.
W numerze z 1961 r. znajdujemy między innymi artykuł Jacques Berque'a,
profesora College de France, poświęcony Afryce na północ od Sahary, studium
C. Frantza, analizujące wyniki badań przeprowadzonych w 1959 r. wśród ludności
europejskiej Południowej Rodezji na temat jej stosunków z Afrykańczykami, oraz
artykuł Michael Bautona, dotyczący stosunków rasowych oraz dyskryminacji „ w e ­
wnętrznej", tj. międzyplerniemnej, wśród ludności zamieszkującej Afrykę na po­
łudnie od Sahary.
A.

W.

A F R I C A F R O M T H E P O I N T O F V I E W O F A M E R I C A N NEG-RO S C H O L A R S
(red. John A. Davis, Presence Africaine, Paris 1960, s. X I I -4- 418) to ciekawy zbiór
23 artykułów, których autorami są Murzyni amerykańscy. Dotyczy on problemów
afrykańskich oraz historii afrykańsko-amerykańskiej. Publikacja ta obrazuje potę­
gujące się na terenie Ameryki Północnej zainteresowanie Afryką — jej życiem
i kulturą. Przypomnijmy, iż na terenie Stanów Zjednoczonych istnieje Towarzy­
stwo Kultury Afrykańskiej (Société Africaine de Culture) powołane w 1958 r. przez
amerykańsko^murzyńską grupę intelektualistów. Towarzystwo to utworzyło się na
I Międzynarodowym Kongresie Pisarzy i Artystów Murzyńskich, który odbył się
w Paryżu w 1956 r.
A. W.

WYDAWNICTWA T H E INSTITUTE OF R A C E RELATIONS
Spośród ciekawszych, nowszych publikacji Instytutu Stosunków Rasowych,
powstałego w Londynie w 1958 г., napisanych przez specjalistów, lecz prze­
znaczonych dla szerszych kręgów czytelników, w y m i e n i ć należy: S. P i e n a r
i A. S a m p s o n , South Africa — Two Views of Separate Development; S. W o o d ,
Kenya — The Tensions of Progress; P. C o l v o c o r e s s i , South Africa and World
Opinion.
Instytut wydaje periodyk „Race", ukazujący się dwa razy do roku, oraz mie­
sięcznik „ N e w Letter'".
A. W.

W Y D A W N I C T W A MIĘDZYNARODOWEGO I N S T Y T U T U A F R Y K A N I S T Y C Z N E G O
W nowych wydaniach M. I. A. ukazały się ostatnio następujące prace: H. K u ­
p e r , An African Aristocracy; A. G. R i c h a r d s , Land, Labour and Diet in Nor­
thern Rhodesia; M. H u n t e r , Reaction to Conquest.
Ponadto wydano serię tanich broszurowych edycji, a wśród nich studia Afri-

KRONIKA

501

con Systems of Kinship,
z przedmową R. Radcliffe-Browna, oraz African
Political
System E v a n s-P r i t c h a r d a i F o r t e s a , African
Worlds F o r d a , Black
By­
zantium N á d e l a i West African City В a u t o n a.
A. W.

NOWA K S I Ą Ż K A K W A M E N K R U M A H A
W Londynie (nakładem Heinemanna, 1961) ukazała się nowa książka prezy­
denta Ghany, K . Nkrumaha, I Speak for Freedom: a Statement of African
Ideology
(ss. X I V + 291, ilustracje, mapy).
A. W.

's

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.