http://zbiory.cyfrowaetnografia.pl/public/480.pdf

Media

Part of Powindah, patańscy koczownicy Afganistanu i Pakistanu / ETNOGRAFIA POLSKA 1963 t.7

extracted text
KRZYSZTOF

WOLSKI

POWINDAH — PATAÑSCY KOCZOWNICY
I PAKISTANU

AFGANISTANU

WSTĘP

W wielu krajach świata o b s e r w o w a ć s i ę daje powszechne zjawisko
przechodzenia z gospodarki koczowniczo-pasterskiej do o s i a d ł o - h o d o w l a nej i rolniczo-hodowlanej. N a j p o w a ż n i e j s z e przemiany zaszły w ostatnich
czasach w życiu k o c z o w n i k ó w na stepach azjatyckiej części Z S R R . Lecz
nie tylko tam, nawet w krajach mniej zaawansowanych gospodarczo
r ó w n i e ż m o ż n a z a u w a ż y ć to samo zjawisko. Składa się na to wiele róż­
norodnych przyczyn. Jedną z g ł ó w n y c h jest wzrost zaludnienia i koniecz­
ność przechodzenia do intensywniejszej gospodarki, a także branie pod
u p r a w ę nowych t e r e n ó w . Często n a s t ę p u j e też zmiana z w i e r z ą t hodowla­
nych, maleje p o g ł o w i e zwierząt z w i ą z a n y c h z gospodarką e k s t e n s y w n ą ,
a wzrasta p o g ł o w i e zwierząt bardziej wydajnych. Czasami w z g l ę d y poli­
tyczne grają też p o w a ż n ą rolę w ograniczaniu koczownictwa. Już same
granice, jeśli są dobrze strzeżone, utrudniają swobodne poruszanie się.
J e ż e l i jeszcze w c h o d z ą w grę nie najlepsze stosunki polityczne p o m i ę d z y
dwoma sąsiednimi krajami, wtedy granice tworzą p o w a ż n i e j s z e bariery.
Jeszcze jest gorzej, gdy zasięg w ę d r ó w e k pasterzy wyznacza i de facto
popiera roszczenia terytorialne w y n i k a j ą c e z tradycji historycznych i n ­
filtracji. W wypadku Afganistanu i Pakistanu odwieczne pretensje Afga­
nistanu do terytoriów B e l u d ż y s t a n u , a nawet P e n d ż a b u i Sindu, opierają
s i ę obecnie m i ę d z y innymi na tym, iż na tych ziemiach rokrocznie prze­
b y w a j ą w porze zimowej obywatele Afganistanu jako pasterze, rzemie­
ś l n i c y i kupcy.
Pretensje afgańskie do Pakistanu o tak zwany Pasztunistan o b e j m u j ą
obszar około 490 000 k m , co stanowi około 60% terytorium Pakistanu
Zachodniego (806 511 k m ) . Granicą w s c h o d n i ą spornych t e r e n ó w są po­
ł u d n i o w o - w s c h o d n i e krańce B e l u d ż y s t a n u , n a s t ę p n i e granica tzw. Pasztunistanu przebiega od Dżakobabadu przez Kaszmur, Indusem do Attok,
2

2

KRZYSZTOF

364

WOLSKI

kierując s i ę przez Rawalpindi do zachodnich rubieży Kaszmiru. A są to
tereny, które przez długi czas p o z o s t a w a ł y bezpośrednio lub p o ś r e d n i o
pod rządami w ł a d c ó w Afganistanu i dopiero w X I X wieku zostały
przez A n g l i k ó w u s u n i ę t e spod politycznych w p ł y w ó w Afganistanu . D l a ­
tego też w ł a d z e pakistańskie starają się ograniczać w ę d r ó w k i patańskich
k o c z o w n i k ó w do minimum. Koczownictwp Powindah powoli zanika.
Z koczowniczym trybem życia w i ą ż e się na wielu terenach ś w i a t a po­
ś r e d n i c t w o handlowe. Ludy koczownicze w y s p e c j a l i z o w a ł y się w handlu
tranzytowym. Jeżeli zaś jeszcze koczownicze ludy p a n o w a ł y na wielkim
szlaku handlowym, z m i e n i a ł y się w k u p c ó w - g r o s i s t ó w , olbrzymimi kara­
wanami przerzucały duże partie towarów. Stolice tych l u d ó w , p r z e w a ż n i e
wielkie oazy, z m i e n i a ł y się w s ł a w n e emporia handlowe, w k t ó r y c h roiło
s i ę od cudzoziemskich k u p c ó w .
T a k i m emporium handlowym na szlaku z Indii do Europy b y ł K a n ­
dahar, w starożytności s ł a w n y jako Aleksandria Arachoton (którą to na­
z w ę otrzymał w roku 329 przed n.e. od Aleksandra Wielkiego); b y ł g ł ó w ­
nym miastem A r a c h o z j i . Tutaj zbiegają s i ę szlaki z zachodu z Meszhedu,
Heratu, w i o d ą c e u podnóży gór Pagman i p ó ł n o c n y c h k r a ń c ó w p u s t y ń
Registanu i stąd rozchodzące się na p ó ł n o c n y w s c h ó d do K a b u l u i na
p o ł u d n i o w y w s c h ó d do Kwetty, Szikarpuru i nad. dolny Indus.
P o ł o ż e n i e na tak dogodnym i ruchliwym szlaku handlowym doprowa­
d z i ł o do daleko idącej specjalizacji zawodowej u z a m i e s z k u j ą c y c h te
strony P a t a n ó w . Ich karawany, kafila, nabrały specjalnego w y g l ą d u .
Karawany pasterzy różniły się od karawan k u p c ó w czy p r z e w o ź n i k ó w .
C i ostatni prawie nie posiadali innych zwierząt poza jucznymi w i e l b ł ą ­
dami, byli zamożniejsi i poruszali się szybciej. Ich karawany docierały
z towarami k u p c ó w z S z i k a r p u r u w głąb Persji i Turkiestanu, łącząc
1

2

3

4

1

Nie należy zapominać, że właśnie z plemienia Ghilzai, z którego głównie
rekrutują się Powindah, wywodzili się w średniowieczu Ghaznawidzi, a w X V I I I
wieku Mir Mahmud, pogromca perskiego państwa S e f e w i d ó w (zdobycie Isfahanu,
1722 г.). Również w armii Nadir-Szacha podczas wyprawy na Delhi (1739 r.) znaj­
dowało się sporo Ghilzai. Obyci z terenem podczas swych koczowniczych w ę d r ó ­
wek, spełniali doskonale rolę przewodników. Historia nowożytna
krajów
Wschodu
[praca zbiór.], t. I, Warszawa 1954, s. 92—103.
K w e t t ę (Szal-Kot) i przełęcz Bolan nabyli Anglicy w roku 1876 od beludżystańskich chanów Kalatu. Zagadnienia Pasztunistanu por.: F . В l e i b e r , Afgani­
stan und Paschtunistan, „Zeitschrift für Geopolitik", t. X X I V : 1953, s. 88—96.
Szlaki handlowe omijały w starożytności i w czasach późniejszych zupełnie
prawie bezwodną i pustynną Gedrozję, dzisiejszy Beludżystan.
Miasto Szikarpur leży w dolinie Indusu, w północnym Sindzie. Zostało za­
łożone w 1617 г., odbierając po trosze znaczenie handlowe starszym miastom
l e ż ą c y m nad rzeką Indusem — Bakkar, Rohri i Sakkar. Szikarpur posiadało s ł a w n e
kryte bazary, dostosowane do użytku podczas gorącej pory roku (latem tempera3

3

4

POWINDAH,

KOCZOWNICY

AFGANISTANU

I

PAKISTANU

365

te kraje z Indiami, a nawet czasem z n i e g o ś c i n n y m i w y b r z e ż a m i M a ­
krami nad Morzem Arabskim.
T e n pradawny szlak karawanowy zaczął tracić na znaczeniu w cza­
sach n o w o ż y t n y c h w z w i ą z k u z odkryciem dróg morskich, n a s t ę p n i e przez
powolne
monopolizowanie
indyjskiego handlu w rękach Kompanii
Wschodnio-Indyjskiej, a n a s t ę p n i e w rękach kapitału angielskiego .
Szlaki te jednak nadal nie straciły znaczenia dla r y n k ó w lokalnych
i ościennych. Łączność l ą d o w a Persji północnej i wschodniej oraz T u r k ­
menii z doliną Indusu nadal przebiegała przez ziemie afgańskie i p o ś r e d ­
nictwo handlowe przypadało w udziale koczownikom, k t ó r y m bezpiecz­
niej b y ł o przechodzić przez swe ziemie plemienne niż ludziom obcym,
n a r a ż o n y m na rabunek i trudy podróży w p ó ł p u s t y n n y m terenie.
W X I X wieku Anglicy po dwu wojnach afgańskich (1838—1842
i 1878—1880) pozajmowali kolejno Sind, B e l u d ż y s t a n i rdzenne tereny
afgańskie w Górach Sulejmana, dochodząc do posiadania n a j w a ż n i e j s z y c h
s z l a k ó w i przełęczy B o l á n i Kodżak, Gomal i K h a j b e r .
R o z p o c z ę t e zagospodarowywanie terenu dało tym stronom n o w ą linię
k o l e j o w ą , w roku 1880 doprowadzoną do Sibi, w roku 1887 otwartą do
Kwetty, a w roku 1892 doprowadzoną do Czamanu nad granicą afgańską
w odległości 104 km od Kandaharu . W roku 1918 doprowadzono odga­
ł ę z i e n i e tej linii do Zahidanu w Persji.
L i n i a kolejowa s t a n o w i ł a p o w a ż n ą k o n k u r e n c j ę dla karawanowego
transportu t o w a r ó w . Interesy k o c z o w n i k ó w z a j m u j ą c y c h s i ę przewozem
i handlem tranzytowym zostały p o w a ż n i e zagrożone. W trosce o te inte­
resy swych poddanych emir Afganistanu Abdurrahman (1880—1901) za­
bronił s w y m poddanym korzystać z tej k o l e i .
5

6

7

8

9

tura przekracza tutaj 50°C w cieniu). Por. A . C . L o t h i a n , A Handbook vor
Travellers
in India, Pakistan,
Burma
and Ceylon, London 1959, s. 478—480.
Handlowe to miasto u schyłku X I X w. (1891 г.), liczące wtedy 42 000 mieszkań­
ców, zamieszkiwało około 60% Hindusów, a tylko 40% mahometan.
Wybrzeża Makranu, tak perskiego, jak i pakistańskiego, posiadają w swoim
najbliższym zapleczu wysokie i niedostępne góry, które utrudniają komunikację
z lądem. Dalej zaś w głębi lądu znajduje się pas pustyń, potęgujący jeszcze złe
połączenie z lądem.
Por. Historia nowożytna
krajów Wschodu, t. I , s. 413—416.
Historia nowożytna
krajów
Wschodu, t. I , s. 396—404; t. I I , s. 290—305.
Współczesna granica pomiędzy Afganistanem i Pakistanem została ustalona
w ogólnym zarysie w roku 1893 w tzw. traktacie Duranda.
L o t h i a n , A Handbook..., s. 480—482.
Historia nowożytna
krajów Wschodu, t. I I , s. 298. Podczas badań terenowych
w ś r ó d P a t a n ó w w Bostan spotkałem s i ę z pieśnią, pochodzącą z tego okresu.
W pieśni tej śpiewa dziewczyna: „Nie chcę ciebie, bo ty jeździsz koleją i jesteś
zdrajcą mego kraju..."
5

9

7

8

9

KRZYSZTOF

366

WOLSKI

Nie p o m o g ł y zakazy emira. Wraz z p o s t ę p e m czasu na drogi Afgani­
stanu i Pakistanu w k r o c z y ł y samochody. Na g ł ó w n y c h szlakach w i e l b ł ą d y
k o c z o w n i k ó w m u s i a ł y ustąpić przed n o w o c z e s n ą motoryzacją. Nowa tech­
nika transportu u s u n ę ł a dawnego pośrednika i przewoźnika, zbliżyła rynki
zbytu, p r z y p i e c z ę t o w a ł a w X X wieku upadek handlu Powindah, roz­
poczęty w wieku X I X , zniszczyła leżące na starym szlaku miasta han­
dlowe, z a m k n ę ł a bazary, opustoszyła magazyny, zrujnowała stare k a r a wanseraje, w y l u d n i ł a s ł a w n e kupieckie grody.
Typowym p r z y k ł a d e m jest miasto Szikarpur. Jeszcze przed stu laty
swymi interesami handlowymi sięgało Turkiestanu, dzisiaj prawie puste.
Straciło swe administracyjne znaczenie na rzecz s ą s i e d n i e g o Dżakobabadu,
a handlowe na rzecz Sakkar i nawet dalekiego Karaczi. Hinduscy kupcy
porzucili swe opustoszałe składy i pałacyki i po roku 1947 masowo w y ­
emigrowali do Indii. Ludność Szikarpuru z 62 746 w roku 1941 spadła
do 45 386 w roku 1951 .
10

Podobny upadek przeżyło inne miasto handlowe, Dera Ismail K h a n ,
leżące nad ś r e d n i m Indusem, w zapleczu przełęczy Gomal. W okresie
od 1941 do 1951 roku ludność tego handlowego miasta spadła o 18,8% .
Dawniej Powindah byli często p r z e w o ź n i k a m i na u s ł u g a c h k u p c ó w
z Szikarpuru, Sakkar, Tatty, Kandaharu, Heratu, Meszhedu, Kabulu,
Peszawaru, Lahore czy Multanu. Przez ich ręce jako p r z e w o ź n i k ó w lub
pośredników przechodziły produkty wschodniej Europy i zachodniej A z j i
w drodze na Wschód i odwrotnie, towary indyjskie szły t ę d y drogą l ą d o w ą
na rynki europejskie.
Dzisiaj Powindah to epigoni ubocznych zajęć l u d ó w pasterskich,
biedni, choć nie całkiem ubodzy kupcy, coraz rzadziej spotykani na
swych pradawnych szlakach.
Zanikają typy gospodarki, zmieniają się techniki transportu. Ginie
koczownictwo nawet w krajach centralnej Azji, a Powindah stają się
przeżytkiem.
Podczas pobytu w Pakistanie w okresie od grudnia 1960 do p o ł o w y
1961 roku m i a ł e m jeszcze możność zebrania pewnych m a t e r i a ł ó w doty­
czących życia Powindah, s p o t y k a j ą c się z tymi ruchliwymi Patanami
w B e l u d ż y s t a n i e , Pendżabie, Bahawalpurze i Sindzie, a także na ich
g ł ó w n y m szlaku w i o d ą c y m z Afganistanu przez przełęcz Kodżak, K w e t t ę
i przełęcz Bolan do Sindu oraz na mniej u c z ę s z c z a n y m szlaku przez prze­
łęcz Khajber m i ę d z y Kabulem (Dżalalabadem) a Peszawarem.
u

1 0

Pakistan Statistical Yearbook; 1957, Karachi 1959, s. 24. Podobny upadek
przeżywało więcej miast na szlakach, jak Peszawar, Kohat, Bannu, Dera Ismail
Khan, Nowshera Kalan.
W roku 1941 Dera Ismail K h a n liczyło 51306 mieszkańców, a w roku 1951
tylko 41 663.
1 1

Ryc. 1. Uliczka w Kolpur na przełęczy Bolan, szlaku Powindah
Fot.

к.

Wolski

co
OS

KRZYSZTOF

368

WOLSKI

Wypadnie mi jeszcze złożyć serdeczne p o d z i ę k o w a n i e tym wszystkim,
którzy radą i pomocą u ł a t w i l i mi przeprowadzenie badań. Przede wszyst­
kim P.P. Marii i Zbigniewowi Mikulskim z Kwetty. Niechaj p r z y j m ą
r ó w n i e ż w y r a z y g ł ę b o k i e j mej w d z i ę c z n o ś c i P.P. Abdul Aziz K h a n P a nezai i M. Akram K h a n Panezai z Bostan, Hadżi Hafizullah K h a n Aczakzai, malík
Gulistanu, Ghulam — Nabi K h a n Aczakzai z Gulistanu,
nawab sardar Muhammad K h a n Dżogizai z K i l a Nawab Dżogizai w okręgu
Zhob i ci wszyscy, u k t ó r y c h k o r z y s t a ł e m ze w s p a n i a ł e j wschodniej go­
ścinności i serdecznej życzliwości.

I. N A Z W A P O W I N D A H I J E J ZASIĘG

W p o n i ż s z y m szkicu p r a g n ą ł b y m poświęcić u w a g ę zanikającemu koczownictwu i handlowi o k r ę ż n e m u prowadzonemu na terenach Afgani­
stanu i Pakistanu g ł ó w n i e przez patańskie p l e m i ę Ghilzai z Afganistanu.
Ludzi oddających się tym zajęciom i temu trybowi ż y c i a określa s i ę
mianem Powindah . Wśród różnych grup k o c z o w n i k ó w na p o ł u d n i o w o wschodnich krańcach W y ż y n y Irańskiej, w Pakistanie i Afganistanie, Po­
windah są grupą najliczniejszą. Stąd też w opisach tych krajów, w mono­
grafiach gospodarczych czy o g ó l n y c h znajdują się w z m i a n k i o tej gru­
pie, przynależnej etnicznie do narodu P a t a n ó w , czyli P a s z t u n ó w , czyli
1 2

1 3

1 4

1 2

Głoska w w wyrazie Powindah jest wymawiana jako dźwięk pośredni m i ę ­
dzy w i i. K o ń c o w e h jest podobne do h przydechowego, bardzo lekko słyszalne.
N . P e r r i n, L'Afghanistan,
ou description géographique
du pays
théitre
de la guerre, accompagnée
de details sur les tribus de ees contraes, leurs moeurs,
leurs usages etc., etc., Paris 1842; H . B . L u m s d e n , The Mission to
Kandahar,
Calcutta 1860; С. M. M a c G r e g o r , Central Asia, cz. I I : A Contribution
towards
the Better Knowledge
of the Topography, Ethnology, Resources and History of
Afghanistan,
Calcutta 1871: Afghanistan,
Oxford 1908; La structure
économique
de l'Afghanistan,
Paris 1932; J . A. R o b i n s o n , Notes on the Nomad Tribes
of Eastern Afghanistan, Gov. of India Publication 1935; P. S y k e s , A History of
Afghanistan, London 1940; M. A h m a d , Pakistan and Middle East, Karachi 1948;
K . D a v i s , The Populations of India and Pakistan, Princetown New Jersey 1951;
W. K . F r a s e r - T y 11 e r, Afghanistan,
London 1953; P. V i n c e n t , La popula­
tion du Pakistan, „Population", 1955, nr 3, s. 543—546; D. N. W i l b e r , Afgha­
nistan, New Haven 1956; S. M a r o n , Pakistan Society and Culture, New Haven
1957; O. C a r o e , The Pathans, London 1958; J . H u m l u m , La géographie
de
l'Afghanistan, Kobenhaven 1959.
1 3

1 4

Na terenach pakistańskich Patanie określają się prawie w y ł ą c z n i e n a z w ą
„Patan". Są narodem należącym do wschodnioirańskiej grupy j ę z y k o w e j . Mówią
j ę z y k i e m pasztu, czyli paktu. Zamieszkują tereny pograniczne Afganistanu i Paki­
stanu Zachodniego. P a t a n ó w żyje obecnie około 10—11 milionów, z czego około
50% mieszka w Afganistanie.

A R A B S K I E

PAKISTAN
Wyk. K. Wolski

POWINDAH,

KOCZOWNICY

AFGANISTANU

I

PAKISTANU

369

15

A f g a n ó w . Zainteresowanie się tymi koczownikami doprowadziło nawet
do wydania w Kwetta pracy specjalnie p o ś w i ę c o n e j Powindah .
Obecnie n a z w ą Powindah obejmuje się wszystkich k o c z o w n i k ó w patańskich , choć czasami u ż y w a n e bywa też inne określenie, oznaczające
c z ł o w i e k a w ę d r o w n e g o , nomada. To drugie o k r e ś l e n i e brzmi
koczy .
Jednak określenie Powindah jest częstsze i powszechniejsze. Określenia
tego u ż y w a s i ę też na terenach z a m i e s z k a ł y c h przez inne grupy etniczne,
które nie rozumieją s ł o w a koczy, jako pochodzącego z języka pasztu.
Inne grupy etniczne lub narody, u ż y w a j ą c e w ł a s n y c h j ę z y k ó w , posiadają
swoje w ł a s n e określenia dla n o m a d ó w lub w ł ó c z ę g ó w : khanabadusz (urdu),
belocz (beludżi).
Nazwa Powindah jest pochodzenia perskiego. Perskie s ł o w o parvandeh,
które d o s ł o w n i e oznacza „tłumok towarów", przyjęło się w Afganistanie
jako powindeh , zaś na terenie Pakistanu jako powindah. Oznacza ono
w ę d r o w n e g o kramarza, a także handlarza tandetą. Współcześnie jednak
na terenie Pakistanu obejmuje się tą n a z w ą wszystkich patańskich ko­
c z o w n i k ó w z Afganistanu, p r z y b y w a j ą c y c h jesienią na zimę do P a k i ­
stanu, bez w z g l ę d u na ich z a w ó d czy uprawiane z a j ę c i e .
1 6

1 7

18

1 9

2 0

I I . E T N I C Z N A PRZYNALEŻNOŚĆ P O W I N D A H

Powindah, w ę d r o w n i kupcy-kramarze, rekrutują s i ę na terenie Afga­
nistanu z k o c z u j ą c y c h r e p r e z e n t a n t ó w patańskiego plemienia Ghilzai .
2 1

15

Narody

Afganistanu,

[w:] Narody

Pieriedniej

Azii.

Narody

mira.

Moskwa

1957.
1 6

R. B . R a i J a m i a t, Rough Notes on the Nasar, Kharot and other Afghan
Powindahs, Kwetta 1922 (Wydawnictwo to obecnie jest rzadkością).
Bardziej koczownicze są plemiona patańskie mieszkające w Afganistanie.
Na 6 milionów Patanów w Afganistanie uważa się, że 2 miliony stanowią koczow­
nicy. Nomady zmówi oddaje s i ę g ł ó w n i e plemię patańskie Ghilzai. Zresztą nawet
tam trzeba rozróżnić kilka rodzajów nomadyzrnu, od całkowitego po częściowy,
połączony z czasową osiadłością, a nawet uprawą roli.
S ł o w o kuczi (język pasztu), pochodzące od perskiego — kucz 'podróż',
'wędrówka', zna też K . F e r d i n a n d (autor rozdziału X I X : Les nómades,
[w:]
H u m l ů m , La géographie...,
s. 277), który przeprowadzał badania etnograficzne
wśród n o m a d ó w Afganistanu w latach 1953—1955.
H u m 1 u m, La géographie...,
s. 344. Spotykałem się w północnym B e l u d ż y stanie, na terenach patańskich (w Gulistanie), też z w y m o w ą powandah.
Wśród P a t a n ó w spotykałem też określenie patańskich koczowników posia­
dających owce, kozy, wielbłądy i osły, trudniących się prawie wyłącznie wypasem
swych trzód, nazwą maidar (Gulistan). Por. też H u m 1 u m, op. cit., s. 282.
D. N. W i 1 b e r, Afghanistan, Country Survey Series. Yale Stations, New
Haven 1956, s. 278.
1 7

1 8

1 9

2 0

2 1

24 - Etnografia Polska Т. V I I

KRZYSZTOF

370

WOLSKI

Siedziby tego plemienia w Afganistanie rozciągają się na przestrzeni
p o m i ę d z y górami Koh-i-Baba na północy, a zachodnimi pasmami Gór
Sulejmana na południu; na zachodzie podchodzą do granic prowincji
Kandahar, na wschodzie pod miasto Gardez, sąsiadując z plemieniem
Sulejman-Khil i Waziri, zaś na p ó ł n o c o - w s c h o d z i e sięgają aż poza Ghazni
do Sefid-Koh, sąsiadując na tym odcinku z plemionami Afridi i M a n g a l .
A f g a ń s c y koczownicy, pasterze, zajmujący się r ó w n i e ż handlem, rekru­
tują się też z innych plemion patańskich, m ó w i ą c y c h różnymi narzeczami
j ę z y k a pasztu . Plemiona Durrani (okolice Kandaharu), Slemankhil i K a kar (Góry Sulejmana) dostarczają też k o c z o w n i k ó w , lecz nie tak licznie
jak G h i l z a i . Z dawna z t e r e n ó w Indii znani są ze swego handlu przed­
stawiciele patańskiego plemienia Sulejman-Khil.
Powindah nawet na terenie z a m i e s z k a ł y m przez P a t a n ó w w Pakista­
nie różnią się od otaczającej ludności o s i a d ł e j . Różnice powodują stałe
antagonizmy. Ludność osiadła nie lubi k o c z o w n i k ó w , nomadzi bowiem
wyrządzają swymi trzodami szkody w zasiewach i sadach. Kradną plony.
Często podczas przechodów rabują na drogach. Koczownicy też niejedno­
krotnie przywlekają epidemie oraz pomory na zwierzęta domowe. Powin­
dah nie posiadają własności nieruchomej. Zasadnicza różnica polega też
na tym, że zamieszkują w n a m i o t a c h , a nie w lepiankach.
Namioty ich są kształtu podłużnego. Jako pokrycia u ż y w a się wielkich
czarnych płacht — kilimów, utkanych z koziej w e ł n y . Do przykrycia na22

2 3

24

2 5

2 0

2 2

Ośrodkiem plemienia Ghilzai jest twierdza Kalat-i-Ghilzai, leżąca około
120 km na północny wschód od Kandaharu.
Język pasztu (wg wymowy P a t a n ó w z okolic Kwetty i Fort Sandeman oraz
z Peszawaru) należy do wschodnioirańskiej grupy języków indoeuropejskich. Obec­
nie od r. 1936 wprowadza się pasztu jako język urzędowy Afganistanu, na miejsce
używanego dotychczas perskiego. Por. Pakhtu, „Afghanistan News", London t. X I :
1958, nr 7, s. 8—10.
Plemiona Durrani i Kakar mają ułatwiany handel i przemyt, bowiem sie­
dziby ich znajdują się po obu stronach granicy afgańsko-pakistańskiej, na odcinku
od rzeki Lora-Piszin aż po tereny koło Fort Sandeman w Pakistanie.
Kontakty, pomimo że są bliskie i częste, nie prowadzą do zacieśnienia sto­
sunków osobistych ani do zawierania związków rodzinnych. Odwieczne konflikty
ludności osiadłej i koczowniczej dają się w y c z u w a ć przy każdej sposobności.
Powindah zasadniczo nie zawierają z w i ą z k ó w małżeńskich z ludnością osiadłą,
chyba że jakiś bogatszy koczownik kupi sobie żonę u któregoś z uboższych przed­
stawicieli ludności osiadłej. Sprzedaż córki jakiemuś Powindah spotkałaby się
z taką dezaprobatą osiadłego otoczenia, że to prawie wyklucza możliwość podobnej
transakcji.
Koczownikom Afganistanu i ich namiotom oraz namiotom beludżystańskirn
poświęcił K . Ferdinand specjalne studia. K . F e r d i n a n d , Nomadestudier i Afgha­
nistan, „Nenneskets mangfoldighed", Kobenhaven 1957; t e n ż e , Black tents of
Baluchistan, and their Affinities
in the Neighbouring
Regions, „Journal of the
Danish Etnographical Society", Kobenhaven 1959.
2 3

2 4

2 5

215

POWINDAH.

KOCZOWNICY

AFGANISTANU

I

PAKISTANU

37]

Ryc. 2. Namioty k o c z o w n i k ó w w dolinie rzeki Boi an (marzec 1961)
Fot.

к.

Wolski

miotu s ł u ż y pięć dużych płacht. N a j w i ę k s z a — to pokrycie górne, pozo­
s t a ł e to zasłony boczne. Do odkrywania przeznaczona jest jedna z dłuż­
szych ścian bocznych i płachta p o d w i n i ę t a ku górze.
U wielu n o m a d ó w kręgu świata m u z u ł m a ń s k i e g o p ł a c h t y przykry­
w a j ą c e namioty są sporządzane z koziej w e ł n y . Z tej w e ł n y (czarnej)
sporządza się r ó w n i e ż płachty namiotowe u Beni Cid H á m m a i Hamema,
n o m a d ó w tunezyjskich . Zresztą przypuszcza się, że typ namiotu czar­
nego, z w i e l b ł ą d e m jako z w i e r z ę c i e m transportującym taki namiot, został
wprowadzony z A z j i na tereny północnej Afryki dopiero od I V wieku
n.e.
Namiot czarny jest duży, w odróżnieniu od m a ł e g o owalnego na­
miotu Khanabadusz, przenoszonego przez osiołki (w Pakistanie).
27

2 8

Ten d u ż y typ namiotu w y r ó ż n i a Powindah od koczowniczego otocze­
nia też na terenie Afganistanu, gdzie spotyka się namioty — jurty
(kibitka) i czworograniaste namioty (o mocnej drewnianej konstrukcji),
2 7

H. N a c h t i g a l , Beiträge
zur Ethnographie
der tunesischen
Nomaden,
„Baessler-Archiv", Neue Folge, Berlin t. I X : 1961, s. 164—167.
E . R a c k o w i W. C a s k e l , Das Beduinenzelt, „Baessler-Archiv", Berlin
t. X X I : 1938. s. 181—184
2 8

KRZYSZTOF

372

WOLSKI

Ryc. 3. Namioty koczowników na przełęczy Bolan (marzec 1961)
Fot.

к.

wolski

kryte r ó w n i e ż czarną derą. Obecnie coraz częściej widzi s i ę u Powindah
namioty

wprawdzie dawnego kształtu, lecz kryte już grubym
29

namiotowym ,

albo nawet

takie

namioty,

jakich

używają

płótnem

ekspedycje

europejskie.
odzieżą.

W ich

ubiorze p r z e w a ż a kolor czarny lub szary, podczas gdy u ludności

Powindah

wyróżniają

się od otoczenia r ó w n i e ż

osiadłej

3 0

kolor b i a ł y i barwy j a s n e . Odnosi s i ę to z a r ó w n o do ubioru m ę ż c z y z n ,
jak i kobiet.
Mężczyźni
2 9

noszą

czarne

turbany—zawoje

(patkaj),

bez

podkładania

Grupa Powindah z plemienia Slemankhil z Chorasanu, wśród której pro­
wadziłem badania pod Kwettą w maju 1961 г., używała już namiotów krytych
płótnem namiotowym, kształtu odbiegającego od dawnych typów.
Odzież taką u Powindah spotykałem w Czamkani pod Peszawarem (luty
1961 г.), w Sadikabadzie, w Bahawalpurze (kwiecień 1961), w Sibi i Dadhar
(styczeń 1961) i w środkowym Sindzie (marzec 1961). Podczas moich badań zwra­
cano mi stale u w a g ę na w y s t ę p o w a n i e czarnego koloru w odzieży koczowników.
Jest to uwarunkowane brakiem możliwości częstego prania białej lub jasnej odzieży.
Miałem jednak możność stwierdzenia, iż Powindah używają w męskiej odzieży
koloru białego. B y ł y to odświętne, bogato zdobione haftem koszule (haft na man­
kietach i przodach) i -szarawary portug (haft na mankietach nogawic).
3 3

POWINDAH,

Ryc. 4. Bostan,

KOCZOWNTCY

styczeń

AFGANISTANU

1

373

PAKISTANU

1961. Namiot mały Powindah
Wewnątrz łóżko (kat)

rzemieślników.
Fot.

к. wolski

czapeczki ani kasku. Koniec m a t e r i a ł u ( b a w e ł n a , w y j ą t k o w o jedwab) z za­
w o j u spada na lewe r a m i ę (szambla). Koszule m a j ą z czarnego l u b szarego
p ł ó t n a , o r ę k a w a c h długich, szerokich, w y j ą t k o w o t y l k o p o s i a d a j ą c y c h
europejskiego k r o j u m a n k i e t y i k o ł n i e r z e . Koszule te są szerokie, w giezce
namarszczane, z a p i n a j ą się na piersi po prawej stronie s z y i . S ą d ł u g i e
do k o l a n l u b nawet dłuższe, o j a k i e ś 15 cm, po bokach rozcięte. Nosi s i ę
j e wypuszczone na spodnie.
Spodnie t y p u s z a r a w a r ó w są z podobnego m a t e r i a ł u j a k koszula;
zdobione są h a f t a m i na mankietach. Serdak—kamizelka (sardyj) jest bo­
gato zdobiona o b r z e ż e n i a m i z g a l o n ó w szychowych i t a k i m i ż obszyciami
czterech kieszeni z e w n ę t r z n y c h . Jako odzież zwierzchnia s ł u ż ą szale—za­
woje w e ł n i a n e , n a r z u t y w e ł n i a n e , w o j ł o k o w e , b i a ł e
z rękawami (któ3 1

:i2

:H

Nowsze koszule zapinają się, tak jak współczesne europejskie, na przedzie,
na środku piersi.
Białe kosej są charakterystyczne dla okręgu Kandahar w Afganistanie. Por.
B. M a r k o w s k i , Die materielle Kultur
des Kabulgebietes,
Leipzig 1932, s. 66.
3 3

Ryc. 5. Kwetta, mai 1961. Nowszy namiot Powindah. Na pierwszym planie siodła khata i kadziawa
J

Fot, K. Wolski

POWINDAH,

KOCZOWNICY

Ryc. 6. Bostan, styczeń 1961

AFGANISTANU

I

PAKISTANU

Ubiory Powindah. Mężczyzna w
białym stroju

375

odświętnym
Fot.

к.

wolski

33

rych się nigdy nie używa), zwane kosej , lub amerykańskie wojskowe
płaszcze z demobilu. Zimą noszą długie baranie kożuchy, zwane postin .
Spotyka się je raczej na szlakach północnych, a nie w Beludżystanie
i Sindzie, gdzie jest cieplej. Kożuchy te nie mają pokrycia. Są wypra­
wiane na kolor żółty. W obrzeżeniach miewają hafty żółtego koloru,
wykonane przędzą bawełnianą lub lacetem.
34

3.1 w i e ś Szikhan, okręg Kwetta — Piszin, 7 I I 1961; por. rysunek bardzo stroj­
nego kosej z haftami obrzeżającymi i na rękawach w Narody Afganistana, [w:]
Narody Pieriedniej Azii. Narody mira, Moskwa 1957, s. 87.
Nazwa postin, określająca kożuch męski, w y s t ę p u j e też na terenie radziec­
kiej Turkmenii. G. P. W a s i 1 i e w a, Itogi roboty turkmienskogo otriada choriezmskoj ekspiedicii za 1948 д., [w:] Archieołogiczeskije
i etnograficzeskije
roboty
choriezmskoj ekspiedicii 1945—1948, Moskwa 1952, s. 449, ryc. 9.
3 1

KRZYSZTOF

376

Ryc. 7. Bostan, styczeń

WOLSKI

1961. Kobiety Powindah

rzemieślników
Fot.

к.

wolsM

Obuwie Powindah noszą trojakie: skórzane czarne sandały, zwane
capiej , pantofle z z a g i ę t y m i k u górze noskami, zwane kapy, albo buty
z a m e r y k a ń s k i e g o demobilu. Ubodzy Powindah pończoch ani skarpet nie
używają. Bogatsi mają skarpety wyrobu europejskiego.
Pierścienie
noszą m ę ż c z y ź n i na serdecznych i m a ł y c h palcach obu rąk.
3S

3 6

Ubiór kobiecy jest w całości koloru czarnego. Spodnie—szarawary,
koszula długa do kostek, suto marszczona w p o d w y ż s z o n y m stanie
oraz
s z a l — z a w ó j są koloru czarnego.
3 7

3 5

M a r k o w s k i , op. cit., tabl. X X I , dla tych sandałów podaje nazwę z okolic
Kabulu: czepli, zaznaczając, że jest to obuwie górali afgańskich (Bergafghanen),
czyli Patanów, w odróżnieniu od ludności miejskiej Kabulu.
Pierścienie, zw. gutki, b y w a j ą przeważnie srebrne, z dużymi kamieniami
półszlachetnymi z Afganistanu, szlifowanymi półokrągło.
Giezka na przodzie jest bogato zdobiona (grewań)
haftem i okrągłymi naszyciami (różami), zwanymi wotaj, które przyszywa się na narożach pokrytej
haftem powierzchni giezki, a czasem i na ramionach.
3 6

3 7

KOCZOWNICY A F G A N I S T A N U I

POWINDAH,

PAKISTANU

377

3 8

Koszula—suknia
kobieca zwie się ghagra. Ma ona szerokie r ę k a w y ,
z ozdobionymi haftem mankietami, zw. hule. U dołu sukni przebiega
haftowany szlak. Zimą wkładają kobiety długi watowany chałat. Spodnie
szarawary b y w a j ą dwojakiego kroju. Pierwszy jest analogiczny do kroju
m ę s k i c h portug. Tego typu szarawary noszą też dziewczynki. W drugim
typie w y s t ę p u j ą w ą s k i e nogawki, sięgające od kostek do kolan, w y ż e j
szarawary są fałdziste . W ą s k i e spodnie kobiece b y w a j ą wykonane często
z materiału kolorowego w p o d ł u ż n e pasy czerwone i granatowe. Zasłony
zwanej purdah, czyli burka, koczowniczki nie n o s z ą . Pantofle mają
z p o d g i ę t y m i noskami, suto wyszywane szychem lub (pod w p ł y w e m beludżyskim) kolorową b a w e ł n ą . Bardzo obfita biżuteria, składająca się
z b r a n s o l e t na rękach i nogach, n a s z y j n i k ó w , licznych pierścieni i kol­
c z y k ó w w uszach i nosie, u z u p e ł n i a ubiór.
3 9

4 0

41

4 2

Mężczyźni noszą w ł o s y p r z e w a ż n i e p r z y c i ę t e na w y s o k o ś c i dolnej
części ucha. Kobiety zaplatają w ł o s y nad czołem w liczne drobne war­
koczyki, które n a s t ę p n i e półkolisto upinają po bokach g ł o w y .
4 i

Ciemny kolor odzieży odróżnia Powindah od ludności osiadłej . O d ­
różniają się też ubiorem dzieci, wystrojone wedle afgańskich w y m o g ó w
mody dziecinnej.
Ubiór dzieci podobny jest do ubioru dorosłych z tą jedną różnicą,
że bywa on częściej kolorowy. Dziewczynki mają dokładnie skopiowany
3 8

K . M o s z y ń s k i , Kultura ludowa Słowian, cz. 1: Kultura materialna, K r a ­
ków 1929, s. 448—449, nazywa ten typ koszuli suknią, zaznaczając, że w y s t ę p u j e
on u Słowian wschodnich. Jako ubiór męski S a r m a t ó w widzi się go na pomniku
Trajana w Rzymie. M. T i l k e (Studien zur Entwicklungsgeschichte
des orientali­
schen Kostüms,
Berlin 1923) zna go z Kaukazu i Persji.
Kobiece szarawary mają nogawki u dołu węższe niż męskie i nie posiadają
tak ozdobnych mankietów. Przy spodniach o wąskich nogawkach stosuje się wato­
wanie dolnej części, która dosyć ściśle przylega do łydek.
Szal —• zawój kobiecy w języku pasztu nosi n a z w ę poruni, a w języku urdu
zwie się dupata.
Szerokie metalowe bransolety, przeważnie srebrne, nazywają s i ę bangrij.
Są one do 20 cm szerokie. Dwie części, górna i dolna, są łączone w całej szerokości
zawiaskami.
Grube naszyjniki (przeważnie srebrne), przypominają polskie z wykopalisk
archeologicznych, lecz obficie zdobione nacięciami i graniastymi guzami, zwą się
łożej. Na szyi zawiesza się też amulety (tawiz, czyli tafiz). Są one prostokątne,
skórzane lub srebrne, nieco podobne do beludżyskich (por. H . F i e l d , An Anthro­
pological Reconaissance in West Pakistan, Cambridge 1955, Massachusetts 1959,
ryc. 64). Na szyi często zawiesza się kilka tawiz na sznurze paciorków lub ta­
siemce. Mężczyźni noszą tawiz na tasiemce na szyi lub w skórzanej opasce w o k ó ł
bicepsa prawej ręki.
Mężczyźni Patanie osiedli noszą koszule i spodnie białe. Podobnie ich kobiety,
które wychodząc z domów o k r y w a j ą się długą do ziemi białą zasłoną, zw. purdah
(urdu) lub burka (pasztu).
3 9

4 0

4 1

4 3

4 3

KRZYSZTOF

WOLSKI

Ryc. 8. Bostan, styczeń 1961. Dziewczynka Powindah haftująca swój
(dziewczynka 9-letnia)
Fot.

grywan
K.

Wolski

strój kobiecy. Jedynie ghagra posiada mniej fałd. Nie noszą też przed
dwunastym rokiem życia pierścionków i zbyt licznych naszyjników.
Grywan dziewczynek jest bogato zdobiony haftem, a wotaj otoczony mu­
szelkami . Spodnie—szarawary noszą mniej fałdziste, a z a w ó j jest prze­
w a ż n i e czarny lub kolorowy, z kwiecistego perkalu. Czasami spotyka s i ę
też spodnie z barwnego perkalu.
Ubiór d z i e w i ę c i o l e t n i e g o chłopca składa s i ę z długiej koszuli kamiz,
m a ł e g o serdaka sardyj,
zawoju patkaj
i czasami pantofli kapy. Z w y 4 4

4 5

'A Wykonawczynią haftów i ozdób sukien bywa przeważnie nosząca je właści­
cielka.
Patkaj bywa wiązana tak jak męska lub znacznie ciaśniej.
i s

Ryc. 9. Kwetta, maj 1961. Chłopcy w granatowych kamiz w czerwone pasy. sardyj

i patkaj
Fot.

co
к.

Wolski

-a

KRZYSZTOF

380

WOLSKI

jątkiem sardyj, który jest w i e r n ą kopią m ę s k i e g o , kamiz i patkaj b y w a j ą
kolorowe, z mocnego, b a w e ł n i a n e g o materiału w pasy (z naszywanymi
ozdobami przy grywan i lastima). Kamiz i patkaj b y w a j ą szare lub czarne.
Kamiz sięga do p o ł o w y łydek, a nawet kostek. Starsi chłopcy otrzymują
spodnie. Mniejsi tej części odzieży nie noszą wcale. Małe dzieci ubiera
się w kamiz (koszula) i kapturek. W tym stroju w y s t ę p u j ą n i e m o w l ę t a
i dzieci do lat trzech. Kapturek ozdobiony bywa dwoma wotaj umieszczo­
nymi ponad skronianii dziecka. M i ę d z y wotaj nad c z o ł e m brzeg kapturka
pokrywa s i ę haftem. M a ł y m dziewczynkom daje s i ę naszyjniki i liczne
szklane bransoletki na obie rączki oraz kolczyki. Chłopcy tych ozdób nie
noszą .
W ubiorze kobiet z a c h o w u j ą s i ę nadal tradycyjne formy. Nawet w bi­
żuterii zachowane są jeszcze pradawne wzory, choć tylko w tej dziedzi­
nie można o b s e r w o w a ć w p ł y w europejskiej sztuki. Konserwatyzm kobiet
m u z u ł m a ń s k i c h pozwala n a w y s u n i ę c i e twierdzenia, że d ł u g o jeszcze b ę ­
dzie się z a c h o w y w a ć u nich tradycyjna odzież. Powolne przemiany spo­
łeczne zachodzące w Afganistanie i Pakistanie chyba dopiero w ostatnim
etapie dojdą do k o c z o w n i k ó w i b ę d ą m o g ł y d e c y d u j ą c o w p ł y n ą ć na ich
sposób bytowania.
Opisany p o w y ż e j ubiór Powindah spotkać m o ż n a jeszcze w s p ó ł c z e ś n i e
na szlakach koczowniczych P a t a n ó w w Afganistanie i Pakistanie. Coraz
częściej zanikają poszczególne części tradycyjnej odzieży, g ł ó w n i e w ubio­
rze m ę ż c z y z n , na rzecz kosmopolitycznych ubiorów europejskich.
4 6

I I I . T E R E N Y WĘDRÓWEK

Terenem działalności i w ę d r ó w e k Powindah są wschodnie krańce W y ­
ż y n y Irańskiej i ziemie tym krańcom przyległe.
Corocznie Powindah z t e r e n ó w Afganistanu, zaliczający się do tam­
tejszych P a t a n ó w m ó w i ą c y c h j ę z y k i e m pasztu, w ę d r u j ą przez przełęcze
Gór Sulejmana, g ł ó w n i e przez przełęcz Kodżak (2100 m n.p.m.) w górach
K w a d ż a Amran w pobliżu Czamanu i przez przełęcz Khajber (1030 m
n.p.m.) p o m i ę d z y Dżalalabadem a Peszawarem w Pakistanie.
Te dwa g ł ó w n e szlaki łączą najlepiej prowincje sąsiednich krajów.
Szlak p o ł u d n i o w o - z a c h o d n i łączy afgańskie prowincje Kandahar i F a r a h
przez Spin Baldak, Czaman, przełęcz Kodżak, K w e t t ę w Pakistanie i da­
lej przez Spenzand i przełęcz Bolan (1750 m n.p.m.), Kolpur, Macz, Bibi
Nani, Gokurt, Dadhar i Sibi z Szikarpurem w Sindzie i z terenami nad
dolnym Indusem. Droga do Szikarpuru w X I X wieku nie zawsze była
4 6

Czasami mają tylko m a ł e koliste kolczyki.

POWINDAH,

KOCZOWNICY

AFGANISTANU

I

PAKISTANU

381

bezpieczna. Na odcinku p o m i ę d z y przełęczą B o l á n a Szikarpurem kara­
wany narażone b y w a ł y na napady wojowniczych plemion beludżskich
Mari i Bugti, a także mniejszych Raisani, Magzi, L a h r i czy Dżamali. Stąd
też w p o ł o w i e X I X wieku w ę d r o w a n o przez Kalat do p o r t ó w Morza
Arabskiego i do Dolnego Sindu. O d g a ł ę z i e n i e przez przełęcz Lak, łączące
K w e t t ę z Mastungiem i Kalatem, nie gra obecnie w a ż n i e j s z e j roli, bowiem
szlak przechodzi przez pustynne tereny B e l u d ż y s t a n u i do komunikacji
z Karaczi prawie nie jest u ż y w a n y . Jest to stara droga zwana Patan
Vat . Wiodła ona dwoma szlakami z Karaczi do Kalatu . Szlaki te roz­
chodziły s i ę w Khuzdar, wschodni ( w ł a ś c i w y Patan Vat) w i ó d ł z Karaczi
doliną rzeki Hab, przez Mahři i Gumbaz do Khuzdar, zachodni zaś z K a ­
raczi przez Uthal, Wiaro, Bela, Tharra, Wad do Khuzdar. J a k sama nazwa
drogi wskazuje, b y ł to szlak Powindah (Patanów). Idąc tym szlakiem
omijali p o ś r e d n i c t w o handlowe k u p c ó w z miasta Szikarpur w p ó ł n o c n y m
S indzie. Omijali też trudną dawniej do przebycia płaską, bezwodną, gli­
niastą p u s t y n i ę Pat p o m i ę d z y Sibi a Dżakobabadem. Na terenie tej pu­
styni jeszcze obecnie Powindah starają s i ę nie przecinać jej w kierunku
p o ł u d n i k o w y m z Sibi do Dżakobabadu, lecz obchodzić zachodnimi k r a ń ­
cami z Dadhar (omijając Sibi) do Bhag i na Mirpur Bibiwari do Usta
Mohammad i Dżakobabadu. Wracając do szlaków ś r o d k o w o - b e l u d ż y s t a ń skich, stwierdzić trzeba, ż e z Mastungu i Kalatu prowadzące drogi do
p o r t ó w Makranu b y ł y zawsze słabiej uczęszczane. Prawie zamarły ten
szlak w dobie obecnej wiedzie od Kalatu do Surab, Dżanżal, Pandżżur
i stąd przez Hoszab do m a k r a ń s k i e g o portu Pasni. Drugie odgałęzienie
tego szlaku prowadzi z Hoszab przez Turbat do Santsar i stąd do G w a daru lub Dżiwani.
4 7

4 8

Druga, s ł a w n a historyczna przełęcz Khajber łączy tereny podnóża
g ó r Koh-i-Baba i K a b u l w Afganistanie z P e n d ż a b e m . Szlak ten dochodzi
do Rawalpindi, obecnej stolicy Pakistanu, do Gudżrat, do Lahore. Obecnie
Lahore jest najdalszym punktem tego w a ż n e g o szlaku, lecz jeszcze przed
podziałem Indii, w roku 1947, dochodzono t ę d y do wielkich nizin Hindustanu i do e m p o r i ó w handlowych delty Gangesu i Bramaputry. Szlakiem
tym karawany Powindah docierały aż do Kalkuty. B y ł to bardzo ruchli­
w y i uczęszczany szlak ze w z g l ę d u na dogodne warunki terenowe. P u ­
stynie nie utrudniały tutaj komunikacji. Jedynie p o w a ż n i e j s z e niebez4 7

Odnośnie do dawnego Patan Vat (Szlaku Patanów) trzeba zaznaczyć, iż obecnie
rząd pakistański planuje przeprowadzenie tędy z Karaczi przez Bela, Wad, Khuzdar,
i Kalat do Kwetty autostrady omijającej Sind (znaczne skrócenie trasy przejazdu).
' Od s c h y ł k u X I X wieku datuje s i ę upadek Kalatu. Uspokojenie zaplecza
przełęczy Bolan w y l u d n i ł o szlak Patan Vat. Linia kolejowa odebrała ruch osobowy.
Z kilkunastu tysięcy ludności (szacunkowo) Kalat w roku 1Г51 spadł do 2009 głów
^Pakistan Statistical Yearbook, 1957, s. 21).
,8

KRZYSZTOF

382

WOLSKI

p i e c z e ń s t w a groziły na odcinku p o m i ę d z y Peszawarem i D ż a l a l a b a d e m
od napaści rozbójniczych plemion patańskich Afridich, Mohmand i Orakzai. Szlaku tego strzegły w górach twierdze Landi Kotal, Dżamrud, P e szawar i Attok. Na tym szlaku, w odróżnieniu od poprzednich, odgry­
w a j ą bardzo poważną rolę w o ł y jako siła pociągowa. Nie wykorzystuje s i ę
tu w o ł ó w jako zwierząt jucznych, lecz jako pociągowych, z a p r z ę g n i ę t y c h
do olbrzymich w o z ó w transportowych. Karawany tych w o z ó w , ciągnię­
tych przez w o ł y , są charakterystycznym widokiem na drogach P e n d ż a b u .
Przy transporcie praktykuje się tutaj przewozy nocne, zaś upalne dnie
przeznacza się na odpoczynek dla zwierząt i ludzi. Transportem tym nie
zajmują się Powindah, którzy najchętniej u ż y w a j ą jucznych w i e l b ł ą d ó w .
Pomniejsze przełęcze i szlaki mają tylko lokalne znaczenie, są one
bowiem w y ż e j położone i trudniej dostępne . Przełęcz Pajwar (na wys.
2600 m n.p.m.) w górach Sefid-Koh łączy przez Pajwarkotal afgański
Gardez i K a b u l z Paraczinarem i Kohatem w Pakistanie . Drobne prze­
łęcze łączą tereny afgańskich prowincji Paktia i Ghazni z sąsiednimi
górskimi ziemiami Pakistanu. Jedna z w a ż n i e j s z y c h tutaj dróg to trzystokilometrowy szlak z Kalat-i-Ghilzai w Afganistanie przez słabiej u c z ę s z ­
czaną obecnie przełęcz Gomal (wysoko położona i m a ł o bezpieczna) do
Fort Sandeman w Pakistanie, a także do Dera Ismail K h a n . Dawniej tym
szlakiem z Dera Ismail K h a n do Ghazni szedł znaczny handel indyjski,
utrzymywany g ł ó w n i e przez Powindah. Szlak ten biegł w z d ł u ż koryta
rzeki G o m a l .
Charakterystyczne jest obecnie, ż e Powindah u s u w a j ą się coraz bar­
dziej na ustronne szlaki, na m a ł o i słabo uczęszczane boczne drogi. Daje
się to o b s e r w o w a ć tak w rejonach nadgranicznych, jak i w e w n ą t r z k r a j u ,
gdzie na mniejszych rynkach, przy mniejszej podaży łatwiej im zbyć s w ó j
j a k o ś c i o w o nie najlepszy towar.
W ostatnim dziesięcioleciu dają się także o b s e r w o w a ć zmiany miejsc
przechodu na przełęczach Gór Sulejmana. Ograniczenia handlu Powindah,
po roku 1950 w Afganistanie
i nieco później w Pakistanie, m i a ł y
z w i ę k s z y ć dochody celne obu p a ń s t w w handlu oficjalnym. W w y n i k u
zamknięcia g ł ó w n y c h szlaków barierami celnymi Powindah przechodzą
obecnie ścieżkami granicznych gór, których praktycznie nikt nie jest
w stanie ustrzec w tych dzikich pustynnych stronach. Powindah prak­
t y k u j ą t e ż inne sposoby w porozumieniu z nadgranicznymi sardarami
4 9

5 0

5 1

52

4 9

Stanowią za to idealne tereny dla przemytu.
Gardez ma też połączenie przez Matun z Thal i Kohatem w Pakistanie.
Po obu stronach granicy na tym szlaku, w pobliżu przełęczy Gomal, ma swe
siedziby i ziemię plemię Sulejman-Khil, z którego zawsze rekrutowało się spare*
Powindah.
Por. H u m l u m, ba géogra.phie..., s. 344.
5 0

5 1

POWINDAH.

KOCZOWNICY

AFGANISTANU

I

PAKISTANU

383

(naczelnikami szczepów). Przerzucają mianowicie towary w w i ę k s z y c h
partiach przez granicę, składając je u sardara. G ł ó w n y zaś tabor z kobie­
tami i dziećmi przebywa granicę na wielkim szlaku, w i o z ą c towary w m i ­
nimalnej ilości i nie podlegające cłu. Potem dopiero do któregoś rozbi­
tego obozu dowozi się przemycony towar z meliny u sardara .
W zasięgach w ę d r ó w e k również następują pewne zmiany. Przed po­
działem b. Indii Brytyjskich w r. 1947, Powindah zapuszczali się daleko
w głąb ziem indyjskich. Obecnie ograniczają się raczej do t e r e n ó w P a ­
kistanu . Grają tu r ó w n i e ż p e w n ą i nawet znaczną rolę w z g l ę d y religij­
ne, Powindah bowiem są m u z u ł m a n a m i i na terenie Indii nie m o g ą ocze­
k i w a ć ż y c z l i w e g o przyjęcia.
W Pakistanie Powindah docierają wszędzie, nawet do odległego Dol­
nego Sindu, omijają jedynie p o ł u d n i o w y i zachodni B e l u d ż y s t a n , ze
w z g l ę d u na jego ubogi, pustynny, bardzo biedny i n i e g o ś c i n n y charakter.
Powindah handlarze pozostają na obczyźnie dłużej niż pasterze, g d y ż
nie m u s z ą się stosować do potrzeb trzód . Szlaki ich w ę d r ó w e k są nie­
stałe. Niekoniecznie co roku przechodzą przez te same miejscowości. G d y
napotykają gdzieś trudności, w n a s t ę p n y c h latach omijają to miejsce.
Powindah, jak wszyscy koczownicy, czują się ludźmi niezmiernie
wolnymi, swobodnymi. Nie chcą uznawać nad sobą jakiejkolwiek w ł a d z y ,
która by mogła w n o s i ć choć cień p r z y m u s u . Z p o k ł o n e m do swoich
sardarów jeżdżą tylko raz na kilka lat. Sardarowie ich reprezentują zwy­
kle osiadłą część plemienia, choć na bardziej nieurodzajnych terenach
także koczują.
Koczownicy ci związani są ściśle ze swymi malikami , to jest drob­
nymi naczelnikami, zazwyczaj koczującymi razem ze swymi w s p ó ł r o dowcami. Malikowie i sardarowie Powindah nie są bogaci (inaczej niż
u plemion osiadłych). W rękach ich skupiają się wszystkie informacje
potrzebne szczepowi, oni nawiązują kontakty w e w n ę t r z plemienia. Pia­
stują r ó w n i e ż w ł a d z ę sądowniczą. Niekiedy też organizują w ę d r ó w k i ko53

5 4

5 5

56

51

5 3

Gdy w marcu 1961 r. byłem w jednym takim punkcie koło Qila Saifullach,
w okręgu Zhob w Pakistanie, zaproponowano mi wycieczkę z przemytnikami do
Kabulu.
Wg informacji Hadżiego Hafizullaha Khana Aczakzei molika Gulistanu.
Jeszcze z końcem kwietnia i w maju spotykałem w okręgu Nawabszach
W Sindzie Powindah kupców, ciągnących ze swymi wielbłądami po drogach i ścież­
kach kraju.
Powindah z plemienia Slemankhil zapytany o siedzibę swego ¡tardara odpo­
wiedział, że nie ma sardara. Na uwagę, ż e jak nie ma sardara, to nie jest Slemanhil,
tylko bezplemiennym wyrzutkiem, odpowiedział, iż sardar mieszka pod Kabulem
i nie koczuje.
Malik (słowo pochodzenia arabskiego), zarządca, naczelnik szczepowy, niższy
w randze od sardara. Często też tylko naczelnik (dziedziczny) we wsi patańskiej.
5/1

Ъо

5 0

57

KRZYSZTOF

384

WOLSKI

c z o w n i k ó w . Ich o b o w i ą z k i e m jest opieka nad chorymi, starcami, siero­
tami i wdowami, które nie posiadają bliższej rodziny.
Do przybycia z p o k ł o n e m do sardara skłania Powindah konieczność
w c i ą g n i ę c i a nowo urodzonych chłopców do plemiennych rejestrów sardarskich.
I V . ZAJĘCIA P O W I N D A H

Jeżeli się będzie s k ł o n n y m przyjąć szerokie znaczenie, jakie obecnie
posiada nazwa Powindah, n a l e ż y m ó w i ć o zajęciach Powindah, a nie o ich
zajęciu.
Określając wyrazem Powindah wszystkich k o c z o w n i k ó w patańskich,
będzie ich trzeba podzielić na kilka specjalizujących s i ę grup.
Wśród n o m a d ó w afgańskich w ę d r u j ą na z i m ę do Sindu ze swymi
wielbłądami, osłami, owcami i kozami patańscy p a s t e r z e .
Przy
przejściu granicy z Afganistanem składają w ł a d z o m pakistańskim opłatę
w w y s o k o ś c i 4 anna od owcy lub kozy . Pasterze mają stałe szlaki w ę ­
drówek. S t a ł y m i są też i ich zajęcia, tj. wypas trzód i wynajmowanie
się m ę ż c z y z n do robót polnych z w i e l b ł ą d a m i i osłami. Kobiety zajmują
się w tym czasie przygotowywaniem posiłków, praniem, naprawianiem
lub ozdabianiem odzieży albo produkcją k i l i m ó w na l e ż ą c y c h przeno­
ś n y c h warsztatach. I n n y m zajęciom oddają się pasterze tylko ubocznie.
Wędrują ze swoimi trzodami d o s y ć wolno. A b y nie m ę c z y ć zbytnio
z w i e r z ą t , nie robią dłuższych m a r s z ó w niż około 15 k m na dzień.
5 8

5 9

6 0

Przejście tych pasterzy przez przełęcz Bolan odbywa się często
tradycyjnymi szlakami. Koczownicy omijają n o w ą asfaltowaną szosę,
ciągnąc ze swymi trzodami dawnymi ścieżkami, których obecnie nie
u ż y w a się. Wąską ścieżką u podnóża skał idą sznurkiem wielbłądy, przy
nich plączą się m ł o d e sztuki (przy wiosennym powrocie z Sindu), zw.
dżiongej
(wielbłądziątko), p r z y w i ą z a n e sznurkami z koziej w e ł n y do ogo­
n ó w lub n ó g matek. Obok, mniej u p o r z ą d k o w a n y m szeregiem maszerują
o b ł a d o w a n e osiołki. Na osłach jadą dzieci, czasami m a ł e jagnięta i koźlęta,
a trafia się, że i kury.
Osobno, ł a w ą lub drobnymi grupkami, w ę d r u j ą kozy, bardziej zwartą
grupą owce z.podrastającym p r z y c h ó w k i e m urodzonym w Sindzie. Z w i e ­
rzęta te idą dnem rzeki Bolan, tuż ponad w o d ą słabo sączącą się po
5 8

Pasterzy tych określa się w Afganistanie nazwą moldar.
4 anny równają się 0,25 rupii pakistańskiej. Jest to opłata stosunkowo
wysoka.
Ludność osiadła mówiąc o Powindah pasterzach stale podkreśla ich przy­
wiązanie do swoich zwierząt. Słyszałem nawet takie określenie, iż Powindah ko­
chają swoje zwierzęta tak jak swoje dzieci.
6 9

6 0

POWINDAH,

KOCZOWNICY

AFGANISTANU

I

PAKISTANU

385

Ryc. 10. Bostan, styczeń 1961. Powindah rzemieślnik w sandałach
Fot.

capiej
K.

Wolaki

szutrowym dnie. Trzoda ta goniona jest przez c h ł o p c ó w — p o d r o s t k ó w lub
mężczyzn.
Dalszą p o w a ż n ą grupą w ś r ó d patańskich k o c z o w n i k ó w odwiedzających
corocznie wschodni i p ó ł n o c n o - w s c h o d n i B e l u d ż y s t a n oraz Sind są r z e ­
m i e ś l n i c y , specjaliści od robót wodno-kanalizacyjnych. C i bądź od­
bijają od grupy swych krewnych pasterzy i podróżują osobno, bądź po­
dążają wraz z nimi starym szlakiem odwiecznej w ę d r ó w k i . W określo­
nych miejscowościach w y n a j m u j ą się do pracy przy czyszczeniu karezów , zakładaniu (kopaniu) nowych karezów w Beludżystanie, czyszcze6 1

6 1

Karez, kanał podziemny łączący cały szereg studzien ciągnących się od
podnóża skał w kierunku niższego dna doliny, coraz płytszych, i w końcu wypro­
wadzający w o d ę m a ł y m strumykiem na powierzchnię terenu.
25 - Etnogralia Polska T. V I I

KRZYSZTOF

386

WOLSKI

niu k a n a ł ó w n a w a d n i a j ą c y c h w Sindzie lub czyszczeniu albo kopaniu
nowych Rhat (nazwa w j ę z y k u brohui), Rahat (nazwa w j ę z y k u urdu),
czyli szerokich studzien z k o ł o w r o t e m czerpiącym w o d ę , a poruszanym
za pomocą kieratu ciągnionego przez w i e l b ł ą d y czy też w o ł y . R z e m i e ś l ­
nicy drobnymi grupami w y n a j m u j ą się do pracy w ł a ś c i c i e l o m urządzeń
nawadniających. Zamieszkują wtedy u zamindarów .
G d y zatrzymują
się dłużej, wraz z nimi pozostają też ich ż o n y i dzieci, a nawet posiadane
zwierzęta. Wynagrodzenie o t r z y m u j ą w g o t ó w c e i w n a t u r z e .
W ł a ś c i w i Powindah to k u p c y . Znaczenie gospodarcze tego handlu
i m o ż l i w o ś c i tych k u p c ó w dawno n a l e ż y c i e oceniano, a graniczne placówki
celne dostarczały materiałów statystycznych .
Wprawdzie kupcami s ą t e ż pasterze, lecz ci, zbyt uzależnieni od swych
licznych trzód, mają mniejszy zasięg w ę d r ó w e k , a także ich nastawienie
gospodarcze nie jest skierowane w y ł ą c z n i e na handel.
W roku 1931 obliczano ilość Powindah k u p c ó w na około 20 000 głów.
P o ł o w a z tej liczby docierała do Sindu i P e n d ż a b u . W ostatnich latach
Powindah k u p c ó w , w ę d r u j ą c y c h po ziemiach zachodniego Pakistanu, b y ł o
prawdopodobnie nieco w i ę c e j .
K u p c y posiadający jedynie w i e l b ł ą d y docierają najdalej w swych
w ę d r ó w k a c h , do serca Indii, a obecnie w Pakistanie aż do Dolnego Sindu,
w okolice Hajdarabadu, Tatty i Karaczi, nie m ó w i ą c już o Multanie,
Lahore czy Rawalpindi w Pendżabie. B y w a i tak, ż e pewne rodziny za­
t r z y m u j ą s i ę w r ó ż n y c h osadach na szlaku w ę d r ó w k i i tam pozostają aż
do powrotu reszty k a r a w a n y . Wiosną wracają z karawaną do Afgani­
stanu.
62

63

6 4

6 5

6 6

67

6 3

Zamindar, właściciel ziemi (nazwa w językach pasztu d urdu od perskiego
zamin — gleba, ziemia użyteczna rolniczo).
Zamindar Abdul Aziz K h a n Panezai w Bostan, na północ od Kwetty, obli­
czał, iż yard wykopanego karezu kosztował w roku 1959 około 40 rupii pakistań­
skich (relacja ok. 5 rupii = 1 dolar USA).
K u p c ó w tych K . Ferdinand określa nazwą tedżar, którą zna ze wschodniego
Afganistanu, wspominając, i ż wędrują oni na tereny Pakistanu i Indii. Por.
H u m l u m , La géographie...,
s. 285.
Np. plemię Lohani, oddające się w całości i zupełności koczowniczemu
handlowi z Indiami, lato spędzało w Afganistanie a zimę w Indiach. W roku
1836 zarejestrowano 5140 wielbłądów, własności Lohani, przenoszących towary
przez granicę. 40 000 wielbłądów tego plemienia przeszło granicę dźwigając tylko
namioty i bagaże (a zapewne też ukryte towary). La structure économique
de
VAfghanistan, Societě d'Etudes et d' Informations éoonomiques, Paris 1932, s. 23.
Spate O. H. K. India and Pakistan. A General and Regional
Geography,
London 1954, s. 427.
Powody zatrzymania się bywają różne: doraźny zarobek, wykonanie jakiejś
pracy rzemieślniczej, a często porody kobiet. Zatrzymują się wtedy Powindah
w prywatnych karawanserajach, należących do różnych zamindarów.
W swoich
6 3

6 4

6 5

6 6

6 7

POWINDAH,

KOCZOWNICY

AFGANISTANU

I

PAKISTANU

387

Trzeba zaznaczyć, że kupcy ci odwiedzają raczej ustronne miejsco­
wości, m a ł e bazary poza g ł ó w n y m i szlakami, wsie i niewielkie osady nie
posiadające w ł a s n y c h ośrodków handlowych .
Do charakterystyki Powindah kupca n a l e ż y rys znamienny: brak po­
czucia wartości czasu. Wydaje się, jakby Powindah czas m i e r z y ł powol­
nym krokiem w i e l b ł ą d ó w . Nie efektywny czas, lecz nasycenie skromnego
r y n k u zbytu jest dla niego miarą p o s t ę p o w a n i a i s y g n a ł e m n a k a z u j ą c y m
p o d j ę c i e dalszej w ę d r ó w k i , w której nigdy s i ę nie spieszy. Jedynie u L o ­
hani, w ę d r u j ą c y c h na wielkim szlaku K a b u l — Peszawar, m o ż n a obser­
w o w a ć pewien pośpiech, spowodowany podażą i popytem na towary sezo­
nowo aktualne .
Często Powindah w drodze w y n a j m u j ą się do transportu. Nawet obok
s z l a k ó w kolejowych i samochodowych taniością swych u s ł u g potrafią
k o n k u r o w a ć z nowoczesnymi środkami l o k o m o c j i .
Po ostatnich utrudnieniach tak granicznych, jak w e w n ę t r z n o h a n d l o w y c h w Afganistanie i Pakistanie oraz zakazach handlu i przewozu pew­
nych t o w a r ó w (np. narkotyki) zaczął się specjalnie opłacać przemyt gra­
niczny. Powindah mieli wrodzone skłonności i najlepsze warunki do za­
jęcia się przemytnictwem , co też skwapliwie czynią.
P o ś r e d n i c t w o Powindah i nadgranicznych sardarów
zapełnia przemy­
canymi towarami bazary Peszawaru, Kohatu, Fort Sandeman, K w e t t y
i Sibi.
6 8

6 9

70

71

V. T E C H N I K A H A N D L O W A P O W I N D A H

Znajomość rynku i jego chłonności, specjalnie rynku m a ł e g o , ubogiego,
wiejskiego, zaliczać można do tajemnic zawodowych w ę d r o w n y c h han­
dlarzy.
namiotach trzymają wtedy swoje zwierzęta, które w danej chwili z nimi razem
odłączyły się od karawany.
Takich kupców-kramarzy spotkałem w Rodżan-Dżamali w okręgu Nazirabad we wschodnim Beludżystanie (w pobliżu Dżakobabadu) w marcu 1961 r.
Zatrzymali się w karawanseraju mira Dżafar Khana Dżamali i tam rozprzedawali swe towary, wyroby afgańskie oraz wszelkiego rodzaju galanterię i pasman­
terię.
Takimi towarami są skóry, wełna surowa, kożuchy, suszone owoce z Afga­
nistanu, a ryż, pszenica, wyroby b a w e ł n i a n e i herbata z Pakistanu.
Np. w obrębie przełęczy Bolan biorą często towary od kupców z Sibi lub
Dadhar i przewożą je do Kwetty. Oczywiście wtedy, gdy mają wolne wielbłądy
transportowe. Dla Europejczyków są to środki transportu zbyt powolne.
Przemycają też z Afganistanu do Pakistanu i vice versa wszystkie m o ż l i w e
towary. G ł ó w n i e rzeczy z amerykańskich d a r ó w oraz towary rosyjskie, a także
polskie. Najczęściej jednak starzyznę.
6 8

6 9

7 0

7 1

KRZYSZTOF

388

WOLSKI

Łatwość przerzucania się z miejsca na miejsce daje możność opłacal­
nego zaopatrzenia rynku, na k t ó r y m popyt jest nikły, a podaży nie ma
wcale. Zbyt towaru Powindah u m o ż l i w i a fakt, że ci kupcy przyjąć są go­
towi zapłatę za towar w części w pieniądzu, a w części w naturze, w su­
rowcach czy półfabrykatach (np. motki włóczki), a także w ż y w n o ś c i dla
siebie i swych zwierząt.
P o w y ż s z e cechy handlu Powindah u m o ż l i w i a j ą im w e g e t a c j ę pomimo
utrudnień, z jakimi jako koczownicy spotykają s i ę w Afganistanie, a spe­
cjalnie w P a k i s t a n i e .
7Z

Towary Powindah są różne. Zależy to od kierunku szlaku. Z Afga­
nistanu wiozą dywany, rzadziej kilimy, skóry wyprawione i surowe, futra,
k o ż u c h y , skórki karakułów, w e ł n ę o w c z ą i wielbłądzią, wyroby b a w e ł ­
niane, z Kandaharu czapki, wyroby miedziane z Ghazni, suszone owoce
(rodzynki kandaharskie kisz-misz),
suszone śliwki i morele, suszone
morwy , m i g d a ł y , orzechy włoskie, orzeszki pistacji (Pistacia vera), k a ­
mienie szlachetne i p ó ł s z l a c h e t n e , biżuterię srebrną i posrebrzaną
z Czarikaru (na p ó ł n o c od Kabulu) oraz cały liczny zestaw drobnych to­
w a r ó w nabywanych w Afganistanie, a dających się sprzedać i pożąda­
nych w Pakistanie .
7 3

74

7 5

Wśród licznych t o w a r ó w p r z e w o ż o n y c h przez Powindah z Afgani­
stanu trzeba b ę d z i e jeszcze w y m i e n i ć m u z u ł m a ń s k i e różańce tazbi ze s ł o ninowca. Tazbi sprowadzane są z Kandaharu, który s ł y n i e z tych w y ­
robów jubilerskich .
7 6

W powrotnej drodze z Pakistanu Powindah wiozą w i o s n ą do Afgani­
stanu materiały b a w e ł n i a n e , herbatę, cukier, owoce suszone (orzechy

7 2

Ostatnio tak władze afgańskie, jak i pakistańskie postanowiły osiedlić na roli
choć cześć swoich nomadów.
Suszone morwy przemielone na żarnach wraz z mąką służą na terenach
patańskich do wyrobu ciastek zwanym talkhan.
Przewożone s ą kamienie oszlifowane z grubsza półokrągło. Lapis-lazuli
z Pamiru i Badakszanu, rubiny z Dżagdaliku na w s c h ó d od Kabulu i z okolic
Kandaharu, beryle — akwamaryny z Nuristanu (czyli Kafiristanu), turmaliny
z Hindukuszu, ametysty z gór Szah Maksud koło Kandaharu, liczne kryształy
górskie z Gór Sulejmana i Koh-Baba oraz karneole, krwawniki, agaty, turkusy,
granaty, jadeity (zielone, rnleczno-przejrzyste) i opale.
Trzeba tu zaznaczyć, ż e między tym poważną rolę obecnie grają towary
rosyjskie. Trafia s i ę w bagażach i opium, jeden ze znanych produktów Afganistanu,
ścigany przez policję pakistańską. Opium przewożą przy sobie przeważnie kobiety,
nie podlegające rewizji osobistej.
Por. B . M a r k o w s k i , Die materielle Kultur des Kabulgebietes,
Lipsk
1932, s. 73. Najcenniejsze tazbi wyrabiane są z bursztynu, który jest na Wschodzie
surowcem droższym od złota.
7 3

7 4

7 5

7 8

POWINDAH.

KOCZOWNICY

AFGANISTANU

1

PAKISTANU

389

г

Ryc. 11. Przejście Powindah szosą pod Sibi w Beludżystanie w 1961 r.
Fot.

K.

Wolski

kokosowe i daktyle makrańskie), ryż, korzenie (ilaiczi, czyli
kardamoń),
rzadziej odzież (serdaki z Kwetty) lub obuwie (pantofle haftowane zło­
tem — z Mul tanu) oraz różne drobne towary nadające się do zbycia
w drodze powrotnej lub w rodzinnych stronach.
Powindah są prawie stale w drodze, bowiem nieliczne postoje nie
p r z e r y w a j ą nigdy w ę d r ó w k i na czas dłuższy. Na wszystkich szlakach
m o ż n a spotkać karawany. Szeregiem idą w i e l b ł ą d y . Do ogona w i e l b ł ą d a
przodownika p r z y w i ą z a n y jest mocny sznur z koziej w e ł n y (często ozdo­
biony pomponami), zwany mahar, p r o w a d z ą c y do kołka przebitego przez
nozdrza
n a s t ę p n e g o wielbłąda. Tak połączony łańcuch karawany w i e l ­
b ł ą d ó w bywa zazwyczaj prowadzony przez m ę ż c z y z n ę lub chłopca idą­
cego przed w i e l b ł ą d e m przodownikiem. Pierwszy i ostatni z w i e l b ł ą d ó w
karawany mają na szyjach metalowe dzwonki (zwane grandżioune),
aby
w nocy d a w a ł y znać o idącej karawanie. Wielbłąd przodownik bywa też
kierowany przez c z ł o w i e k a siedzącego na nim.
7 7

Na w i e l b ł ą d a c h jedzie rodzina koczownika, jego mienie i towary. Wiel-

Kołek ten zwie się w języku pasztu

nathyj.

392

KRZYSZTOF

WOLSKI

Mleka dostarcza w ł a s n a trzoda: kozy, owce, a nawet wielbłądzice.
M i ę s a — k o z y i owce. Tłuszcz s p o ż y w a j ą Powindah p r z e w a ż n i e z w i e r z ę c y
(masło
wtedy, gdy posiadają w i ę k s z ą ilość z w i e r z ą t hodowlanych).
Tłuszcze roślinne (olej) n a b y w a j ą u ludności osiadłej. Z nabiału często
spożywają krut, to jest wysuszony ser z maślanki. Z jarzyn najczęściej
marchew i rzepę, nabywane u ludności osiadłej. Dziki czosnek i rabar­
bar mają uzbierany w i o s n ą w stepie.
Powindah — kupcy nie posiadający trzód i k o c z u j ą c y spieszniej zaku­
pują ż y w n o ś ć u ludności o s i a d ł e j . Psy lub pies
pozostają przy na­
miocie, także d z i e c i pozostają na miejscu.
Na drugi dzień po zatrzymaniu się Powindah oferują na bazarze lub
rzadziej po d o m a c h
swoje towary oraz usługi transportowe swoich
zwierząt. Na postojach zatrzymują się zwykle po kilka dni. Wielbłądy
zarabiają na siebie i swoich właścicieli, a dochody handlowe są zyskami
dodatkowymi.
8 4

8 5

8 6

87

88

VI. UWAGI

KOÑCOWE

Koczownictwo powoli zanika nawet na stepach A z j i Centralnej. Na
szlakach mniej się j u ż widuje Powindah. Nie tylko jest ich mniej, lecz
są już inni. Porzucają c z ę ś c i o w o s w ó j dawny ubiór, zaczynają nosić
części u b i o r ó w europejskich, zatracają s w ó j charakterystyczny w y g l ą d .
P o w a ż n i e utrudniają i m handel rozsiane stosunkowo g ę s t o celne punkty
kontrolne. Na b e l u d ż y s t a ń s k i m szlaku w y s t ę p u j ą takie p l a c ó w k i k i l k a ­
krotnie. W Spin Baldak znajduje się afgański posterunek celno-graodbywa s i ę w ten sposób, że m ą k ę zarabia s i ę wodą i miesi na płachcie worka,
następnie formuje się d u ż e placki przez rozklepywanie i rozciąganie. Rozgrzane
w ognisku kamienie wyjmuje się z ogniska, oblepia ciastem placka i przysuwa
do ognia. Ciasto wypieka się słabo od gorąca kamienia, a silnie (często przypala)
od strony ognia. Sposób ten jest bardzo wygodny, bowiem w góry zabiera się
tylko mąkę.
Masło (raraka) wyrabia się przez kolebanie w worze z koziej skóry (gudij),
powieszonym na sznurach z koziej w e ł n y na trójnogu z żerdek (derbalej).
Tak postępują np. Lohani, podróżujący szybciej z towarami. C i Powindah
doceniają znaczenie szybkości obrotu.
Powindah miewają też ładne psy, płoworude, mocno zbudowane. Są one
cenione jako stróże. Przeważnie psy Powindah są mieszańcami.
Charakterystyczne jest, ż e dzieci Powindah nie zajmują się żebractwem,
w odróżnieniu od dzieci Khanabadusz (innych k o c z o w n i k ó w pakistańskich).
Handel Powindah jest handlem w ę d r o w n y m , ale nie domokrążnym. Miejscem
sprzedaży t o w a r ó w Powindah jest bazar (rynek) miejscowości, w której s i ę za­
trzymano, lub obóz rozbity przez koczowników.
8 4

8 5

8(1

8 7

8 8

8 3

Pasterze, oddalający s i ę ze swymi trzodami w góry, nie zabierają nararaj.
Wypiek placków z pszennej razowej mąki (przyniesionej wraz z solą w worku)

POWINDAH,

KOCZOWNICY

AFGANISTANU

I

PAKISTANU

393

niczny, w Czaman podobny pakistański, w drodze do Kwetty lotne
straże, a przed wjazdem do K w e t t y od północnej strony posterunek
celny, r e w i d u j ą c y p r z y b y w a j ą c y c h (na wszelkich środkach lokomocji),
za K w e t t ą od strony p o ł u d n i o w e j w Sariabad znowu placówka celników.
Utrudnienia celne po roku 1950 s k i e r o w a ł y Powindah na drogę prze­
mytnictwa. W razie złapania idą pod sąd jako przestępcy. Pogorszenie
się s t o s u n k ó w m i ę d z y Afganistanem a Pakistanem na tle zatargu
o P a s z t u n i s t a n od roku 1958 jeszcze bardziej zaogniło stan rzeczy.
Powindah obok p r z e s t ę p s t w graniczno-celnych i paszportowych zaczęli
b y ć posądzani też o szpiegostwo. B o ć przecież byli obywatelami Afgani­
stanu nie zawsze legalnie p r z e b y w a j ą c y m i na terenie Pakistanu.
Chociaż oficjalnie rządy nie w y s t ą p i ł y otwarcie przeciw nomadyzmowi, to jednak c z ę ś c i o w e m u ograniczeniu uległo koczownictwo patańskie w P a k i s t a n i e oraz handel Powindah. W n i e k t ó r y c h dziedzinach nie
odczuwa się tego ograniczenia handlu, a tym, co s i ę dzieje w m a ł y c h
wsiach i osadach, nikt specjalnie s i ę nie interesuje. Jednak w pewnych
branżach odczuwa się wybitne braki spowodowane tym ograniczeniem,
np. w handlu klejnotami i kamieniami szlachetnymi panuje pewien
zastój , a na rynku brak najpopularniejszych kamieni z Afganistanu.
89

90

9 1

R e a s u m u j ą c całość tych uwag powrócić trzeba do stwierdzenia, że
odwieczny ruch n o m a d ó w m i ę d z y pogórzem irańskim a doliną Indusu
ulega ograniczeniu, a m o ż e nawet częściowej likwidacji. B y ć może, że
j e s t e ś m y ś w i a d k a m i ograniczenia i zahamowania od t y s i ę c y lat t r w a j ą ­
cego p ę d u ludności z Iranu w kierunku Indii.

8 9

The Pakhtunistan
Problem and the Present Relations between
Afghanistan
and Pakistan, London, Press and Informations Section of the Royal Afghan
Embassy; F r a n k D. S., Pakhtunistan.
Disputed Disposition of a
Tribal-land,
„The Middle East Journal", Washington t. V I : 1952, s. 49—69.
Jeden z moich korespondentów, Malikzada Ghulam-Nabi Aczakzai doniósł
mi w kwietniu 1962 г., że przed sześcioma miesiącami został wydany zakaz w s t ę p u
do Pakistanu dla Powindah i ich trzód, wskutek tego w i o s n ą 1962 było ich bardzo
niewielu w Pakistanie, a ci nieliczni szybko wędrowali z powrotem do Afganistanu.
Np. w Kwetcie w roku 1960 i 1961 d a w a ł się odczuwać brak kamieni szla­
chetnych i półszlachetnych, a kupcy-jubilerzy w y r a ź n i e stwierdzali, że ten brak
jest spowodowany niedowiezieniem ich z Kabulu.
9 0

9 1

394

KRZYSZTOF

WOLSKI

Krzysztof Wolski
POWINDAH — T H E P A T A N NOMADS O F A F G H A N I S T A N
AND P A K I S T A N
Summary
The author of this sketch had an opportunity — while staying in Pakistan
from December 1960 to the half of 1961 — of collecting materials concerning the
life of Powindah, watching these nomads in Baluchistan, Punjab, Bahawalpur
and Sind, along their main tracts leading from Afghanistan through the Kodjak
Pass, Quetta and the Bolan Pass to Sind as well as along the less frequented
tract through the Khyber Pass between Kabul and Peshawar.
Remarks concerning the Powindah are marginally scattered in literature
referring to the area of Afghanistan, Pakistan and India (N. Perrin, H . B . Lumsden, C. M. Mac Gregor, J . A. Robinson, P. Sykes, M. Ahmad, K . Davis, M. G. P i kulin, M. Elphinstone, O. von Niedemayer, W. K . Fraser-Tytler, D . N. Wilber,
O. Caroe, J . Humlum), often without mentioning them by name. Only once has
this problem been dealt with exhaustively (by R. B . Rai Jamiat), but his book,
published in Quetta in 1922 is now a rare library item. There is not even one
short monograph on them in Polish. This sketch is therefore intended to fill up
this gap.
The name "powindah", given originally to the Patan transport workers, co­
vers nowadays also other groups of these nomads. The word itself is of the
Persian origin. The Persian word "parvendah", meaning literally "a bag with goods",
appears in Afghanistan as "powindah", and in Pakistan as "powindah". While
denoting the wandering salesman, it is also given to all Patan nomads from
Afghanistan, coming to Pakistan for winter, regardless of their trade or temporary
occupation.
Powindah come mainly from the Patan tribe Ghilzai, living i n the area
between Koh-i-Baba mountains on the north and the Suleiman Mountains on the
south, bordering with the Pakistan resident tribes Durrani-Achaksai and Kakar.
The area occupied by the Ghilzai tribe reaches the borders of the Afghan province
on the west and the town of Gardez on the east, bordering with the territory of
Suleiman and Waziri tribes; on the Northeast the Ghilzai area reaches over Ghazni
to Safed Koh mountains, bordering with lands of the Afridi and Mangal tribes,
Powindah merchants descend also from the other Patan tribes.
Three professional groups can be distinguished here: a) merchants, b) shep­
herds, c) artisans. Merchants were always the richest. They introduced a l l novelties
borrowed from the neighbouring nations, e. g. light Indian linen tents instead of
the former large barrel-like tents with black doors of goat wool. These merchants
specialized also in cattle breeding, taking dromaders as transport animals in their
trade journeys, leaving even goats, their milk-suppliers, behind, because of
hurry.
Powindah were often used for transporting goods by merchants from Shikarpur, Sukkur, Tatta, Kandahar, Herat, Kabul, Peshawar, Lahore or Multan. Through
their hands as agents or transport workers passed goods from Eastern Europe and
West Asia on their way to the East, and — conversely — Indian products going
by land to the European markets.

POWINDAH,

KOCZOWNICY

AFGANISTANU

I

PAKISTANU

395

Powindah caravans went deeply into Iran and Turkestan with the Shikarpur
merchants' goods, joining these two countries with India and even with the unhospitable banks of Makran along the Arabian Sea. Taking the northern tract from
Kabul, they reached Lahore and Calcutta through Khyber Pass and Peshawar.
These old caravan tracts lost their importance in the modern times, owing to
the slow monopolisation of the Indian trade by the East India Company, and then
by the English capital. For local and neighbouring markets they remained, never­
theless, important. Northern and Eastern Iran and Turkmenia have no other con­
nection with the Indus river valley but through the Afghan territory with Patan
nomads acting as trade agents.
In the X I X century the English conquered in two Afghan wars (1838—1842 and
1878—1880) Sind, Baluchistan and essentially Afghan territories in the Suleiman
Mountains, with the most important tracts and passes (Bolan, Kodjak, Gomal
and Khyber).
The English started building a new railway line which reached Sibi in 1880,
Quetta in 1887, and Chaman near the Afghan border, 104 kilometers from Kanda­
har. One of the side lines was directed to Zahidan in Iran.
New methods of transport replaced the former agent and transport worker,
brought the markets nearer, and finally caused the decline of the Powindah trade.
Old merchant towns situated along the ancient tracts lost their importance, with
their bazaars closed and old caravanserais destroyed.
The most conservative group of the Powindah are the shepherds. A l l new
things reach them with difficulty. Only among them are the old type tents to be
found. They wander year by year with their herds of dromaders, goats, sheep,
and even donkeys for winter into the Indus river valley to return to Afghanistan
with newly born animals in the spring. When crossing the Pakistan border, they
pay the authorities 4 anna for a sheep or goat. Due to various restrictions they
leave the territory of Pakistan for good in 1961.
Artisans and specialists in water and canalisation works form a separate
group. Their work is very important. These Powindah either wander with the
shepherds or separately. They keep small herds of domestic animals (sheep, goats,
donkeys, rarely dromaders). Working at cleaning canals (in Sind) and at digging
new canals and wells (in Baluchistan), they live with zamindars (land owners) by
whom they are engaged.
Owing to the custom restrictions after 1950, the Powindah trade begins to
dwindle. Former merchants and transport workers turn into smugglers. Forced
to omit the customs and control stations, they leave the main tracts and their
trading abilities disappear.
A l l these factors introduced important changes into the lives of these nomadic
tribesman. Observation of the Powindah clothes show the disappearance of the
traditional folk dresses: it is especially noticeable in mens dresses, where appea­
red ex-army coats and shoes. Powindah do not wear too tight trousers yet, regar­
ded as "indecent", nor too short shirts, also "indecent". Ex-army coats and army
blankets replace the former tweed coats-blankets.
Women's clothes are more conservative. There are no European type dresses.
Gold adornments are the only exception, rings of the Powindah women, bought
in the Afghan towns, often having the modern European shape. The women's
clothes of Powindah are nearer to the women's clothes of Afghan type than to the
Pakistan ones. Men's dresses are more similar (wide trousers, long shirts, tourbans).
One of the characteristic features of the Powindah clothes is the prevalence of

396

KRZYSZTOF

WOLSKI

black and lately grey. Holiday clothes o í men aire white, and o í women and
children — coloured.
Being in constant touch with many tribes and nations, Powindah have accep­
ted some alien forms of dresses or adornment technique. E . g. from the people
of Baluchistan they have taken small glass embroidery as well as the coloured
embroidery on shoes. They buy these shoes at the Quetta bazaars while travelling
through Baluchistan of Sind. The techniques and motifs of the neighbouringpeoples in dress adorning reach Powindah easier than the European ones. This
is maintty due to the stronger and closer contacts of Powindah with the local
population than with the Europeans, though Powindah often deal also in the
Europeans goods, usually of very low quality. The same religion combined with
the traditional antipathy to Europeans may also account for it.
Concluding these remarks, one may say that the present-day Powindah are
the epigones of nomadic tribes and the shepherd people, poor but not very poor
merchants and shepherds, rare and rarer on their old travelling tracts.
Only specialists have survived these historical changes. Their work in irriga­
tion of land has been and is still indispensable for Baluchistan and Sind agri­
culture.

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.