http://zbiory.cyfrowaetnografia.pl/public/3309.pdf

Media

Part of O strażach przy grobie Chrystusa / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1980 t.34 z.2

extracted text
Krzysztof Kubiak

O STRAŻACH PRZY GROBIE CHRYSTUSA
„We wsi Topola K r ó l e w s k a pod Łęczycą do dziś
dnia z a c h o w a ł się zwyczaj stawiania na straży przv
grobie Chrystusa zmieniających się co dwie godziny
„rycerzy", rekrutowanych spośród młodzieży wiejskie .
Strój
takiego
rycerza
stanowią:
odświętna
kapota,
z przepasanym przez r a m i ę b i a ł y m , d ł u g i m r ę c z n i k i e m ,
kask u ł a ń s k i , sklejony z kolorowego papieru, na g ł o ­
wie, w r ę k u lanca drewniana z c h o r ą g i e w k ą i długie
buty. „ R y c e r z y " bywa zazwyczaj dwunastu z dowódcą
trzynastym na czele. Cały ten z a s t ę p rekrutuje się
z młodzieży nieposzlakowanej konduity, u w a ż a się bo­
wiem za zaszczyt s t r ó ż o w a n i e przy grobie Chrystusa.
Zazwyczaj kandydaci sami oceniają moralne przymioty
swych t o w a r z y s z ó w , u s u w a j ą c ze swego grona niegod­
nych, często też dają się słyszeć w y r o k i w rodzaju
podobnego:
Wicek! t y ś na jesieni k r a d ł gruszki k s i ę ­
dzu proboszczowi! Nie możesz p i l n o w a ć grobu Chrystu­
sowego!" Od Wielkiego P i ą t k u rozpoczyna się służba
rycer zy przy ^jrob i ^
;

Skromny jest kościółek Topolski, skromny
tam
i g r ó b Chrystusa — reprezentuje go krucyfiks, leżący
w prezbiterium, nawprost wielkiego ołtarza. Nad t y m
krucyfiksem, s k r z y ż o w a w s z y lancę o lancę, t r z y m a j ą
straż żywi rycerze. N i e ś w i a d o m y jednak
zwyczajów,
wszedłszy do kościoła wypadkiem, wziąłby ich za f i ­
gury martwe, t a k i majestatyczny
zachowują
spokój,
s t a r a j ą c się przez całą s w ą w a r t ę aż do zmiany nie
d r g n ą ć nawet...
Zazwyczaj d w ó c h stoi przy grobie, co dwie godziny
zmienia ich n a s t ę p n a para. Z m i a n ę tę zaprowadza do­
w ó d c a ; on to, z p u n k t u a l n o ś c i ą z e g a r k o w ą , co d w i e go­
dziny, wchodzi na czele d w ó c h rycerzy, doszedłszy przed
prezbiterjum, komenderuje: „Bogu ukłon!" Podkomen­
d n i i sam d o w ó d c a s k ł a d a j ą głęboki u k ł o n przed w i e l ­
k i m o ł t a r z e m . „Na prawo!" — jeden z rycerzy staje po
prawej stronie krucyfiksu. „Na lewo!" — d r u g i rycerz
zajmuje p r z e c i w n ą stronę. Wtedy poruszają się dawni
w a r t o w n i c y i na p o d o b n ą ż k o m e n d ę , również z u k ł o ­
nem Bogu, opuszczają kościół za dowódcą. Ten jednak
nie zapomina o pozostawionych na s t r a ż y i co czas
jakiś zagląda do kościoła, p a t r z ą c , czy się co nie stało,
i w m i a r ę potrzeby obciera s w ą c h u s t k ą nosy rycerzy.
Nie licuje to z p o w a g ą ś w i ą t y n i i zmusza obecnych w
kościele do mimowolnego u ś m i e c h u . Podczas rezurekcji
przy grobie stoją wszyscy 12-tu z d o w ó d c ą na czele
co tworzy dość i m p o n u j ą c y w i d o k "
1

Autor tego d z i e w i ę t n a s t o w i e c z n e g o opisu kończy
swój komunikat propozycją zbierania i p o r ó w n y w a n i a
m a t e r i a ł ó w na ten temat. Apel ten okazał się skutecz­
ny, gdyż w kolejnych tomach „Wisły" znajdujemy sze­
reg większych opisów i drobnych informacji dotyczą­
cych tego zwyczaju. P o j a w i a j ą się one również we
wczesnych, dwudziestowiecznych periodykach o profilu
etnograficznym.
Zwyczaj „ b u d o w y " Grobu Chrystusa jest u nas
r ó w n i e popularny, jak stawianie w kościołach szopki
b o ż e n a r o d z e n i o w e j . M i e s z k a ń c y pobliskich parafii kon­
k u r u j ą ze sobą w zdobnictwie, „scenografii" i wielkości,
z a r ó w n o Grobu P a ń s k i e g o j a k i jasełek. Przy grobie
Chrystusa, od Wielkiego P i ą t k u do rezurekcji, wysta­
wiane są straże. Najczęściej ubiór ich s k ł a d a się ze

z w y k ł e g o uniformu strażackiego. Na g ł o w a c h m a j ą od­
ś w i ę t n e , m o s i ę ż n e kaski. T r z y m a j ą c w a r t ę dzierżą oni
w dłoniach s t r a ż a c k i e toporki. Wartownicy ci b y w a j ą
też ubrani w o d ś w i ę t n e garnitury, a na g ł o w a c h m a j ą
kaski motocyklowe. Niekiedy noszą tradycyjne stroje
ludowe b ą d ź ubiory, k t ó r e są j u ż t y l k o w y o b r a ż e n i e m
stroju ludowego .
2

Sens „liturgiczny" tego zwyczaju wydaje się jasny.
Rycerze przy grobie Chrystusa m a j ą w y o b r a ż a ć żoł­
nierzy rzymskich, postawionych na p r o ś b ę a r c y k a p ł a ­
n ó w przez P i ł a t a u grobu Jezusa. Straż ta m i a ł a za­
bezpieczać ciało Jezusa przed ewentualnym porwaniem
przez jego u c z n i ó w , k t ó r z y t y m sposobem mogliby
p r z y c z y n i ć się do głębszego zakorzenienia się i roz­
powszechnienia k u l t u człowieka — Boga.
5

Akcja obrzędu inscenizowanego przez współczesnych
s t r a ż n i k ó w grobu Chrystusa n a w i ą z u j e do ewangelicz­
nego modelu, choć często też wykorzystywane t u są
motywy apokryficzne czy też lokalna inwencja. W i ę k ­
szość X I X - w i e c z n y c h zbieraczy „rzeczy ludoznawczych",
p o n a w i a j ą c swe apele o n a d s y ł a n i e m a t e r i a ł ó w na te­
mat straży grobu P a ń s k i e g o , s u g e r o w a ł a , że obrzęd ten
może być pozostałością zapomnianych misteriów. Po­
d o b n ą opinię w y r a ż a Karczmarzewski pisząc: „zwyczaj
straży grobowych wywodzi się z dawnych m i s t e r i ó w
wielkopostnych, k t ó r e zaginęły z p o c z ą t k i e m
XVIII
wieku, pozostawiając t y l k o nieliczne ś l a d y " . „Zwyczaj
ten, utrzymany w starej kolegjacie w Ł a s k u , mieście
powiatowym gub. Piotrkowskiej, sięga n i e p a m i ę t n y c h
czasów i drogą tradycji u t r z y m a ł się dotychczas S t r a ż
składa się z 15 osób* jednego
kapitana" 2 rotmis­
t r z ó w " i 12 żołnierzy T r z y m a j ą oni straż podczas na­
bożeństwa od W P i ą t k u do Rezurekcji i trzykrotnie
tj podczas Ewangelji Podniesienia i Agnus Dei pre¬
zentują b r o ń a kapitan i rotmi strze obn aża j ej miecze
żołnierze zaś k r z y ż u j e halabardy i dzidy Te same ho
nory oddają, podczas uroczystej c h w i l i ^dy k a p ł a n i n
tonuje p i e ś ń
Chrystus z m a r t w y c h w s t a ł " W tej c h w i l i
dwai żołnierzG " n a d a ł a
4

-

T*I3

7i

firnie

gelii ś w Mateusza
a i d boiaźn
tró
!
"
szeni s ą ' i stali się jakoby u m a r l i " *
'
Nie jest wykluczone, że ów zgodny z t r a d y c j ą ewan­
geliczną fragment obrzędu jest pozostałością jego w i ę k ­
szej i istotniejszej części teatralnej. Niewykluczone też,
iż motyw wystawiania straży grobowych b y ł częścią
dawnego misterium pasyjnego, bądź osobnego mister­
ium Zmartwychwstania. Nieco informacji
na
temat
dawnych m i s t e r i ó w okresu wielkanocnego znajdzie czy­
telnik we w s t ę p i e Jana Okonia do Historyji
o chwa­
lebnym zmartwychwstaniu
Pańskim'.
Z opracowania tego wynika, iż misteria, pomimo
zakazów kościelnych, mogły o d b y w a ć się w n i e k t ó r y c h
kościołach, bądź na cmentarzach już w X I V wieka,
a p r z e t r w a ł y prawdopodobnie do wieku X V I I . Nie roz­
w i ą z a n y pozostaje jednak problem czy misteria pasyj­
ne inscenizowano w całości, czy też istniały osobne
przedstawienia, oparte jedynie na ubarwionych i roz­
budowanych w ą t k a c h Zmartwychwstania. Autor
ten
wspomina również o licznych motywach komediowych
w y s t ę p u j ą c y c h w „Grach Rezurekcyjnych". Nie zachot

a

89

I

II.

1. Pokaz musztry, Gntewtczyna, w o j . przemyskie.

wały się ż a d n e m a t e r i a ł y p r z e d s t a w i a j ą c e te motywy.
M o ż e m y jednak przypuszczać, że reliktem ich są owe
w ą t k i ludyczne, z k t ó r y m i spotykamy się j u ż w pier­
wszym X I X - w i e c z n y m opisie s t r a ż y grobowych.
Dość dużo informacji na temat pozostałości daw­
nych m i s t e r i ó w pasyjnych znajdujemy u J ę d r z e j a K i towicza w r o z d z i a ł a c h : O pasyjach i kapnikach i O re­
zurekcji za Augusta III .
Dowiadujemy się z nich o ist­
niejącym jeszcze wówczas fragmencie inscenizacji Męki
P a ń s k i e j i o uroczystym zwyczaju obchodzenia g r o b ó w
Chrystusa. W większych miejscowościach t ł u m n i e cho­
dzono od kościoła do kościoła, s k ł a d a j ą c datki na me­
talowych tacach, przygotowanych przez osoby asystu­
j ą c e przy grobie.
7

Kapnicy (ludzie k t ó r y m naznaczono p o k u t ę pub­
licznego biczowania się podczas Wielkiego Tygodnia),
t w o r z y l i często zespół „ a k t o r ó w " obrazujących Drogę
Krzyżową. Przedstawiano zwykle Chrystusa niosącego
ogromny k r z y ż , żołnierzy, Cyrenejeżyka. Po wizytacji
g r o b ó w o d b y w a ł o się osobne n a b o ż e ń s t w o wieczorne
(bez procesji) dla k a p n i k ó w i bractw religijnych. Przy
grobach wystawiano straże. Stali więc, jak pisze K i t o wicz: „... w kościele kollegialmym drabanei k r ó l e w s c y ,
u panien benedyktynek w kościele Ś w i ę t e j Trójcy artylerystowie k o r o n n i od wstawiania do grobu C h r y s t u ­
sa aż do rezurekcji trzymali w a r t ę . Gdziekolwiek zaś
przed p a ł a c a m i lub w koszarach s t a ł y szyldwachy żoł­
nierskie, wszędzie przez ten czas mieli karabiny r u r a ­
m i na dół a k o l b a m i do góry o b r ó c o n e i żaden bębeu

90

żołnierski l u b kapela po ten czas nie d a ł a się sty&zee,
stosując się do smutku kościelnego, k t ó r y kościół ka­
tolicki na p a m i ą t k ę śmierci Chrystusowej w te dni oz­
nacza". Dopiero podczas mszy rezurekcyjnej z a c z y n a ł a
się palba: „(...) Strzelano z moździerzów, z harmatek,
z o r g a n k ó w , t j . k i l k u lub kilkunastu r u r w jedno łoże
osadzonych ... albo też z ręcznej strzelby, pod k t ó r ą
w n i e k t ó r y c h miejscach stawali żołnierze, gdzie m i e l i
konsystencję, a gdzie nie było żołnierzy mieszczamkowie z różnych cechów lub na wsiach parobcy" (s. 53).
Ceremonia, k t ó r ą opisuje Kitowicz, o d b y w a ł a się
w asyście g w a r d i i k r ó l e w s k i e j , „ D r a b a n c i (...) we dwa
rzędy uszykowani, tył k r ó l e w s k i sobą z a s ł a n i a j ą c szli
wraz z procesją obok Sanotissimum, nad k t ó r y m b a l ­
dachim nieśli senatorowie lub u r z ę d n i c y koronni orde­
r o w i " (s. 53). Obrazek ten przypomina sceny z daw­
nych opisów straży grobowych i odpowiada temu, co
jeszcze s p o t k a ć m o ż n a w terenie. Do archaicznych przed­
s t a w i e ń zgodnych z naszą l u d y c z n ą t r a d y c j ą k o l ę d n i ­
czą, której p o d p o r z ą d k o w u j ą się r ó w n i e ż w s p ó ł c z e s n e
straże grobu P a ń s k i e g o , n a l e ż a ł y r ó w n i e ż opisane przez
Kitowicza przedstawienia organizowane w K w i e t n ą Nie­
dzielę . C i e k a w ą jest rzeczą że uzbrojenie straży grobu
Chrystusa w b r o ń p a l n ą wymieniane jest we wszyst­
k i c h redakcjach wzmiankowanej j u ź Historyji
o chwaIcbTiyTH
ZmctTtwycłfwstcnfu
Pańskim "
Wyposażenie
straży w rusznice jest zapewne gestem na rzecz daw­
nej tradycji Wielkanocnej H a ł a s j a k i w y w o ł y w a ł y kj
cjy^ w y s t r z a ł y s a m o p a ł ó w i w s p ó ł c z e s n e eksplozje k3
8

II.

2. O d d z i a ł

turków

uzbrojonych

lichlorku n a ś l a d u j ą odgłos przemiany kosmicznej, jak
d o k o n a ł a się w c h w i l i Zmartwychwstania Chrystusa.
Fakt uzbrojenia legionistów rzymskich w b r o ń p a l n ą
może być też powodowany -chęcią „ u w s p ó ł c z e ś n i e n i a "
pierwotnej wersji m i t u , wg. tej samej zasady, na jakiej
d a w n i malarze przedstawiali sceny z życia Jezusa czy
świętych, u b i e r a j ą c ich samych i t o w a r z y s z ą c e i m pos­
tacie w stroje ze swojej epoki i ze swego regionu.
Stroje X I X - w i e c z n y c h i w s p ó ł c z e s n y c h s t r a ż n i k ó w
grobowych różnią się, jak to już zaznaczyłem, między
sobą. S i ę g n i j m y do p r z e k a z ó w etnograficznych. Przed­
s t a w i a j ą nam one nie t y l k o r ó ż n e odmiany stroju i ek­
w i p u n k u ale też i r ó ż n e sposoby prowadzenia musztry
i sprawowania wart, oraz inne pozareligijne funkcje
p e ł n i o n e przez te formacje. Jeden z takich opisów,
sporządzony przez M i c h a ł a Rawicz-Witanowskiego, w a r t
jest zacytowania, m i ę d z y i n n y m i dlatego, że zwraca
u w a g ę na hipotetyczne pochodzenie zwyczaju. Czytamy
w n i m : „Zwyczaj ten u nas zapewne jest tak dawny,
jak d a w n y m jest zakon Bożogrobców. Sprowadzeni w
r. 1153 do Miechowa przez uczestnika w y p r a w y krzy­
żowej Jana J a k s ę herbu G r y f ci S t r ó ż e Grobu Chrys­
tusowego" s p e ł n i a j ą c r e g u ł ę zakonu od dawien daw
na ubierali w w i e l k i p i ą t e k j a k najwspanialej
Grób
P a ń s k i a liczne rzesze pobożnych g r o m a d z ą c e się do
kościoła n a ó w c z a s o t r z y m y w a ł y odpowiednie odpusty
P i ę k n y ten zwyczaj ubierania i odwiedzania g r o b ó w
Chrystusowych w w i e l k i m tygodniu z I^Iiechowa i i*i
kościołów Bożogrobców (w K r a k o w i e Sier&dzu Gnie2-

w

szable,

Gniewczyna.

nie) przeszedł do kościołów parafialnych i zakonnych
całej Polski, i nigdzie z r ó w n ą w y s t a w n o ś c i ą , j a k u nas,
nie był praktykowany. Nie wszystkie jednak kościoły
m o g ł y z r ó w n y m przepychem u r z ą d z a ć ten g r ó b Chrys­
tusa Pana. Ś w i ą t y n i e wiejskie w b r a k u odpowiednich
środków, s t a r a ł y się ś w i e r k a m i i i n n ą zielenią zastąpić
kosztowne „szpalery" (dywany — K . K . ) . Ubieranie ta­
kie b r a ł a zazwyczaj na siebie młodzież wiejska, pod
k i e r u n k i e m doświadczonego w t y m względzie organis­
ty. Zamiast figur drewnianych, m a j ą c y c h
wyobrażać
uzbrojonych Rzymian, chłopcy wiejscy, poprzebierani
za żołnierzy, stawali na warcie.
Zwyczaj ten zachowany jest dotychczas w staro­
ż y t n y m kościele t u m s k i m pod Łęczycą, tudzież w sa­
m y m mieście. Przez część Wielkiego P i ą t k u i całą so­
botę, parobcy z okolicznych wiosek w swych sukmanach
granatowych, przepasani b i a ł e m i „ r a ń t u c h a m i " na ukos,
w czapkach papierowych, n a ś l a d u j ą c y c h kaski u ł a ń s k i e ,
stoją nieruchomie, t w a r z ą z w r ó c e n i k u sobie, t r z y m a j ą c
włócznie z c h o r ą g i e w k a m i , s k r z y ż o w a n e nad w e j ś c i e m
do grobu. S t r a ż ta, s k ł a d a j ą c a się zazwyczaj z czterech
szeregowców i oficera, zmienia się co godzina, przy­
czyni słychać k o m e n d ę w o j s k o w ą : „ P r e z e n t u j b r o ń !
„Pokłon Bogu!" itp. (...) W o d l e g ł y m o 5 m i l Brdowie,
s ł y n n y m klasztorem p o p a u l i ń s k i m fundacji
Warneń­
czyka, zwyczaj ten t r w a dotychczas w całej sile. S t r a ż
ową zowią t u „ T u r k a m i " , gdyż s k ł a d a j ą 12 chłopców
w zawojach na głowie n a k s z t a ł t t u r b a n ó w z szablami
krzy^vemi w r ę k u Oficer czuwa nad p o r z ą d k i e m .

91

I

W m . Kole s t r a ż owa s t a w a ł a przy grobach w oby­
d w u kościołach, i f a r n y m i p o - b e r n a r d y ń s k i m . Od cza­
su jednak, gdy
d o w o d z ą c y młodzieżą
rzemieślniczą
szewc, p o w r a c a j ą c do domu w noc c i e m n ą , podchmie­
lony, spadł z urwistego brzegu rz. Warty i utopił się,
zwyczaj ten przez dziekana miejscowego został skaso­
wany, około r. 1891. W sąsiednich jednak parafiach
wiejskich, jak w B i a ł k o w i e , Kościelcu i innych, po­
mimo zakazu l u d n o ś ć wieśniacza, p r z y w i ą z a n a do tego
zwyczaju, p a m i ę t a o jego zachowaniu. W Kościelcu j e d ­
nak strój owej s t r a ż y różni się od innych. Przypomina
on nieco u n i f o r m żołnierzy Napoleońskich, k t ó r y m w i e ś ­
niacy mogli się p r z y p a t r z y ć w czasie przejść wielkiej
a r m i i w r. 1812. Obuwie ich s t a n o w i ą p ł y t k i e t r z e w i k i ,
włożone na pończochy sięgające kolan. K r ó t k i e k u r t k i
Drzepasuia Dąsami r ó ż n o k o l o r o w e m i Na s ł o w a c h nos'M
czapki papierowe, rod z aj da w n y o h b e rm y c grenadier'
skich, przystrojone sznurkami p a c i o r k ó w w k i l k a n a ś c i e
rzędów^ Bywa ich 2;azwyczaj d z i e w i ę c i u z d z i e s i ą t y m
oficerem Szable drewniane w r ę k u n a d a j ą i m marso¬
w ą p o s t a ć " ^"
A u t o r opisu t ł u m a c z y ten zwyczaj importem od
Bożogrobców. Podobne stanowisko zajmuje
Kotula
pisząc o analogicznych zwyczajach z terenu d. wojcw ó d r t w a rzeszowskiego. Podaje on, iż od roku 1394
do 1577, m i ę d z y L e ż a j s k i e m a Przeworskiem obsadzono
t y m i zakonnikami 7 parafii. Był to zakon o tradycjach
rycerskich — s t ą d , jak t w i e r d z i Kotula, zlokalizowano
ich na terenach n a r a ż o n y c h na najazdy T a t a r ó w . Za­
konnicy ci stali się założycielami lokalnych organizacji
samoobrony. W X V I I w i e k u tradycje te b y ł y dobrze
już utrwalone skoro m o ż n a mówić o swego rodzaju
pogotowiu antytatarskim; wybierano nawet dowódcę,
i organizowano w s p ó l n e ćwiczenia. W wielu wsiach
nazywano te s t r a ż e
T u r k a m i " m i m o iż często u b i ó r
ich nie p r z y p o m i n a ł ani tureckich ani tatarskich stro­
jów
Pierwotnie przy Grobie o d b y w a ł o się t y l k o mod­
litewne czuwanie, w k t ó r y m uczestniczyli przedstawi­
ciele organizacji miejskich i kościelnych. Nie było j e d ­
nak zwyczaju n a k a z u j ą c e g o noszenie broni, czy dziw­
nych p r z e b r a ń , choć m o ż l i w y m jest, że przedstawiciele
cechów miejskich w y s t ę p o w a l i w całej okazałości swych
strojów. Bożogrobcy, którzy b y l i zakonnikami-rycerzami
(mogli więc nosić broń) uczestniczyli, j a k przypuszcza
Kotula „w czuwaniu m o d l i t e w n y m , co stało się z w y ­
czajem. Sąsiedzi być może n a ś l a d o w a l i ich i w t y m ,
stąd ten zwyczaj r o z p r z e s t r z e n i ł się. I tak w r ó s ł w
p a m i ę ć społeczną, że t r w a do d z i ś " . Niestety t ł u m a ­
czenie takie nie może nas zadowolić, a w pewnym
stopniu jest ono tak samo zmitologizowane jak po­
dane przez tegoż autora ludowe w y t ł u m a c z e n i e zwy­
czaju . Pisze on też że G e n e r a ł Bożogrobców m i a ł
przywilej
mianowania
członków
świeckich
stróżami
Chrystusowego Grobu I dalej'
może świeccy Bożo
grobcy m i e l i pierwotnie p e ł n i ć zadania obrony przed
wrogami kościoła i religii? A takimi w ł a ś n i e b y l i ma¬
hometanie?" Trudno jest s k o m p o n o w a ć w logiczną ca
łość t ł u m a c z e n i e w y j a ś n i a j ą c e fakt wystawiania w a r t
1 2

13

iako kontv macie 7wvcv<ii
żoerobców
nr
'Znac
asyście onWahS
* ™ ^ ^
n

r
y

^


r

0

ń
w

a
w

y

u

a

z

0

n

.

ą

p

o

e

g

O



a

n

i

.

p r Z e Z

u

.™

T 6 J

u w a ż a Kotula
Vnł
P1 • ^ • , ^ nazywanycn
^
T
oiu a „ Zvn^
wrogów 1
Koscioia
i rengn
przez Zagłobę dosadnie — „psimi synami .
II.
3. Oddział
zbrojny
w
karabiny,
Gniewczyna.
11. 4. S t r a ż grobowa przed kościołem w Leżajsku, w o j .
rzeszowskie. I I . 5. C z ł o n k o w i e G w a r d i i
Narodowej,
Majdan Zbydniowski, woj. tarnobrzeskie. Tl. 6. „ T u r ­
ka" — uczestnicy święcenia j a d ł a . Na pierwszym pla­
nie ofiara dla księdza i t o w a r z y s z ą c y c h m u „tutrków".
Białobrzegi, w o j . rzeszowskie.

92

Nie ulega w ą t p l i w o ś c i , że Bożogrobcy mogli mieć
w p ł y w na fakt powstania s t r a ż y grobowych, ale t r a ­
dycja ta nie jest zapewne tak spójna, jak to sugeruje
Kotula. Można się jednak d o p a t r z e ć jej reminiscencji
np. w formacjach zwanych k r z y ż a k a m i ( w y s t ę p u j ą m.in.
w okolicach P r z e m y ś l a ) . Nie jest to bowiem echo b i t -

wy pod Grunwaldem, czy wcześniejszych z m a g a ń z za­
konem krzyżackim. T y l e k r o ć już cytowany K i t o w i c z w
rozdziale O stanie duchownym,
pod h a s ł e m „ K r z y ż a c y "
podaje: „... z czerwonymi k r z y ż a m i na sukni wierzch­
niej, k t ó r z y się piszą „ S t r ó ż a m i Grobu B o ż e g o " « , dalej
n a s t ę p u j ą znane nam informacje o pochodzeniu zakonu
Bożogrobców i o ich stroju, do k t ó r e g o
nawiązują
ubiory straży spod P r z e m y ś l a .
Fakt ubierania straży grobowych w kostiumy „ T u r ­
k ó w " i nazywanie ich t y m mianem mieści s i ę również
w lokalnej, choć nieco szerszej niż poprzednia tradycji.
R o z p a t r y w a ć j ą można w kategoriach opozycji swój —
obcy, gdzie nazwa „ T u r c y " nie o z n a c z a ł a b y konkretnej
n a r o d o w o ś c i , lecz po prostu obcych, i n n o w i e r c ó w , po­
gan. W X V I I , a nawet X V I I I wieku Turek czy Tatar
byli synonimami „pogan", a określenia te stosowano
wymiennie. Należy p r z y p o m n i e ć , że w e d ł u g św. M a ­
teusza poganami byli legioniści, k t ó r y c h w y s t a w i ł Piłat,
na p r o ś b ę a r c y k a p ł a n ó w żydowskich, aby pełnili straż
przy grobie Jezusa. N i e k t ó r e apokryfy podają, iż w re­
zultacie cudu, k t ó r y zobaczyli, n a w r ó c i l i się oni i pier­
wsi zawiadomili lud o wydarzeniu, k t ó r e g o byli ś w i a d ­
kami .
Nadanie
strażom
grobowym p o g a ń s k i e g o
miana
„ T u r k i " , poparte orientalnym ubiorem tych żołnierzy,
stanowi symboliczne przeniesienie czasu i miejsca, w
k t ó r y c h dokonało się Zmartwychwstanie Jezusa Chrys­
tusa do czasu i obszaru, na k t ó r y m odbywa się w ł a ś ­
nie misterium z u d z i a ł e m s t r a ż y grobowych zwanych
„ T u r k a m i " . Zabieg ten przypomina w s p o m i n a n ą już
p r a k t y k ę m a l a r s k ą , k t ó r a osoby świętych przyobleka
w realia w s p ó ł c z e s n e t w ó r c o m dzieł, s p r a w i a j ą c , że
przedstawione
postacie i wydarzenia
przenoszą
się
z czasoprzestrzeni mitycznej do współczesności.
Możliwe są też inne w y j a ś n i e n i a genezy nazwy
„ T u r k i " . J u ż w trakcie redagowania tego tekstu z w r ó ­
cił m o j ą u w a g ę prof. Zbigniew Raszewski na fakt, iż
w n i e k t ó r y c h parafiach s t r a ż e grobowe p e ł n i o n e b y ł y
zapewne przez oddziały wojsk u t r z y m y w a n y c h przez
różnych m a g n a t ó w , k t ó r e to wojska, niekiedy fantazyj­
nie ubrane, nazywano „ T u r k a m i " .
P r z e j d ź m y teraz do opisu strojów i d z i a ł a ń straży,
15

zwanych T u r k a m i . W nieocenionym źródle wszystkich
m a t e r i a ł ó w etnograficznych, w „Wiśle"; czytamy na
p r z y k ł a d : „W Wielki P i ą t e k od godziny 3-ej po p o ł u d ­
niu, zbiera się na plebanii komplet cały s t r a ż y przy
Grobie, s k ł a d a j ą c y się z 12-tu żołnierzy (tak zwanych
„ T u r k ó w " ) i jednego dowódcy. U n i f o r m żołnierza sta­
nowi: 1) na głowie zawój (turban) biały z k i t ą nie­
bieskiego koloru; 2) bluza niebieska, k r ó t k a , do kolan
ze szlifami; 3) pas skórzany, szeroki, biały, od barku
prawego przez p i e r ś do lewego boku; 4) szabla w poch­
wie blaszanej na b i a ł y m pendencie w pół ciała; 5)
szarawary szerokie, czerwone; 6) buty z cholewami do
kolan lakierowane.
U n i f o r m dowódcy podobny, ale ozdobniejszy: kita
przy zawoju złota, szlify z frendzlą złotą, mundur k r o j u
huzarskiego, z żółtemi z t y ł u guzikami, szabla z ozdobniejszą rękojeścią. Cała ta komenda, m a j ą c księdza na
czele, wyrusza do kościoła, po czym d w u zostaje przy
grobie, reszta zaś wraca na p l e b a n i ę . Co dwie godzi­
ny dowódca z dwoma żołnierzami podąża do kościoła
dla zmiany w a r t y i p o z o s t a w i a j ą c d w u przyprowadzo­
nych w a r t o w n i k ó w , zabiera tych, co już wystali swoje
2 godziny. Zmiany te p o w t a r z a j ą się aż do rezurekcji.
Na rezurekcji cały oddział z d o w ó d c ą asystuje na­
b o ż e ń s t w u i uczestniczy w procesji. Po skończeniu na­
b o ż e ń s t w a , na czele straży ustawia się kapela w ł o ś c i a ń ­
ska i gra marsza, i tak o d p r o w a d z a j ą księdza z kościo­
ła na plebanię, gdzie dzielą się jajkiem i spożywają
święcone. To przyjęcie u proboszcza, zasiadanie do
wspólnego stołu z patrycjatem z miasta jest ogromnym
zaszczytem, dlatego też zaciągnięcie się do tej straży
jest utrudnione p e w n y m i w a r u n k a m i : przyjmuje się
do niej tylko młodzież wzorowego prowadzenia się
z p o m i ę d z y synów m i e s z c z a n - r o l n i k ó w i r z e m i e ś l n i k ó w ,
dobierając odpowiednich wiekiem, wzrostem i okazałą
p o s t a w ą . S t r a ż ta w tych samych ubiorach w y s t ę p u j e
też podczas procesji w święto Bożego Ciała Obroty,
prezentowanie broni
o d b y w a j ą się na k o m e n d ę pod­
ł u g reguł wojskowych. Podczas świąt wspomnianych
dla większego u ś w i e t n i e n i a n a b o ż e ń s t w a
w różnych
punktach miasta wyrostkowie strzelają z możdzierzów
i k l u c z ó w nabojami z prochu itp

o

93

I

I I . 7. Kopia

najstarszego (prawdopodobnie z 1896 r.) zdjęcia

W wielu kościołach w okolicy Kutna, Łęczycy, Unie­
jowa w y s t ę p u j ą podobne straże przy Grobie Chrystusa,
ale umundurowanie ich jest i n n e " .
Jak z a n o t o w a ł pod koniec ub. stulecia Hieronim
Ł o p a c i ń s k i w Rychwale (ówczesny paw. k o n i ń s k i ) jest
tam zwyczaj, że „w W i e l k i P i ą t e k od godz. 5 pp. straż
przy grobie Chrystusa pełni 14 m ł o d z i e ń c ó w z ofice­
rem na czele, z m i e n i a j ą c się po k i l k u co p a r ę godzin,
a i do Wielkiej Niedzieli. Ubiór ich s t a n o w i ą czarne t u żurki z naszytymi papierowymi naramiennikami, b i a ł e
dolne ubranie z czerwonym lampasem, czapki czerwo­
ne, n i e o k r e ś l o n e j formy i stare płaszcze; zowią się oni
„ T u r k a m i " . Dotychczas wszystko dobrze — z a u w a ż a Ł o ­
paciński — ale co znaczy tych 14 d r a b ó w podczas su­
my w Wielką Niedzielę? Stoją oni 2 r z ę d a m i na ś r o d k u
kościoła w czapkach i t y l k o p r z e s z k a d z a j ą m o d l ą c y m
się, gdyż pan oficer od czasu do czasu komenderuje na
cały g ł o s : „ p r e z e n t u j b r o ń , prawe kolano skłoń, do
pochwy b r o ń " i t p . "
P r z e n i e ś m y się jednak na teren Rzeszowszczyzny,
gdzie tradycja s t r a ż y grobowych była i jest bardzo ży­
wa i barwna. „W Przeworsku, w kościele OO. Bernar­
d y n ó w , jest zwyczaj, że na p a m i ą t k ę dawnego zdarze­
nia „ T u r c y " p e ł n i ą służbę przy „Bożym grobie". Re­
k r u t u j ą się oni pośród p a r o b c z a k ó w najbliższych wiosek,
z Burdasza i Mokrej Strony. S t r ó j z w y k ł y uzupełniają
p r z e p a s k ą w p o ł o w i e ciała i idącemi od niej ukośnie
ku ramionom przez piersi i plecy pasami p ł ó c i e n n e m i .
Na głowę w d z i e w a j ą u ł a n k i a w r ę k u dzierżą broń —
dzidy staroświeckie. Na n i e m i e c k ą k o m e n d ę jednego
z mieszczan, ubranego w strój czerwony, niby po t u recku sporządzony, w y k o n y w a j ą
w kościele podczas
mszy r ó ż n e ziwroty i ruchy b r o n i ą . W W i e l k ą Niedziele
obchodzą przy odgłosie b ę b n a miejskich dygnitarzy:
burmistrza, wiceburmistrza, k i l k u zamożniejszych r a d ­
nych i nie radnych, w celu otrzymania d a t k ó w . Przy
podziale zebranej kwoty dochodzi nieraz do smutnych
zajść, gdy k t ó r y z ognistych „ T u r k ó w " zapragnie za bo­
haterskie swe czyny większej od drugich n a g r o d y " .
16

1 7

18

94

„Kilińszozaków"

z

Pruchnika,

woj.

przemyskie.

Mieszkańcy R a d o m y ś l a nad Sanem, gdzie T u r k ó w
nazywa się też „ b u ł g a r a m i " , początki tego o b r z ę d u lo­
kują w czasach odsieczy w i e d e ń s k i e j . W e d ł u g powszech­
nie znanej w tej miejscowości opowieści R a d o m y ś l a nie, b ę d ą c y w wojsku Jana I I I Sobieskiego, wracali
spod Wiednia, objuczeni ł u p a m i wojennymi, w ś r ó d k t ó ­
rych z n a j d o w a ł y się broń i ubiory tureckie. Czas ich
powrotu p r z y p a d ł na dzień Wielkanocy. Tuż przed
wejściem do miasteczka poprzebierali się w owe stroje,
gdyż, jak głosi jedna z wersji, ubiór m i e l i j u ż bardzo
zniszczony, j a k m ó w i zaś druga
p o n i e w a ż chcieli
w y w o ł a ć szczególny efekt swym pojawieniem się. Miesz­
k a ń c y miasteczka na widok „ T u r k ó w " uciekli w po­
płochu, oddział zaś w z w a r t y m szeregu p o m a s z e r o w a ł
do kościoła, by podziękować Matce Boskiej za szczęśli­
w y p o w r ó t , żołnierze zaś widząc, że przy grobie nie
ma ż a d n e j s t r a ż y , sami zaciągnęli w a r t ę . Niektórzy
informatorzy t w i e r d z ą , że stało się to w W i e l k i P i ą ­
tek, inni, że w W i e l k ą Niedzielę, podczas rezurekcji.
Pierwsza wersja uzasadnia zwyczaj trzymania straży
przy grobie Jezusa, druga
możliwość asystowania
„ T u r k ó w " w czasie reaiurekcji i ich późniejsze radosne
parady.
Strój w s p ó ł c z e s n y c h „ T u r k ó w " z R a d o m y ś l a ( i l . 10)
s k ł a d a się z czerwonych „ s z a r a w a r ó w " , niebieskiej k u r t ­
k i d w u r z ę d o w e j o wojskowym k r o j u , z efektownymi
epoletami. Przepasani są b i a ł o - c z e r w o n y m i szarfami (w
pasie i na skos przez p i e r ś i plecy). Po lewej stronie
od epoletu odchodzi współczesny, ozdobny sznur wojs­
kowy. Na głowach m a j ą o k r ą g ł e czapki bez: daszków,
ozdobione k o r a l i k a m i i cekinami. Z przodu, z p ę k u ko­
gucich piór, wystaje k i l k a dłuższych, bażancich. Tuż
pod t y m umieszczają dystynkcje s k ł a d a j ą c e się z gwiaz­
dy i półksiężyca, r ó ż n i ą c e się k s z t a ł t e m w zależności
od rangi. Na czele ich stoi „basza", choć raczej panuje
on, niż dowodzi. Pomaga mu dwóch a d i u t a n t ó w — „ k o ­
gutów". Dawniej było ich czterech, w y s t ę p o w a ł też
„ d o r a d c a " — kwatermistrz, k t ó r y do swojej manierki,
czyli „ferflaszy" zbiera! rozmaite t r u n k i , przy czym

mieszał je ze sobą p r z y g o t o w u j ą c „ t u r e c k i " n a p ó j , k t ó ­
r y m częstował p r z e c h o d n i ó w " .
Przygotowanie musztry rozpoczynano dawniej na
długo przed Wielkanocą. Dowódcą s t r a ż y z o s t a w a ł , jak
w większości wsi gdzie zwyczaj ten jest znany, pod­
oficer rezerwy. Okres k i l k u tygodni w y s t a r c z a ł
na
sprawdzenie możliwości nowych k a n d y d a t ó w i szlifo­
wanie umiejętności całego o d d z i a ł u . Wielu „ T u r k ó w "
z obecnej formacji
pracuje poza R a d o m y ś l e m , nie­
mniej jednak na czas p r z y g o t o w a ń do uroczystości bio­
rą oni u r l o p y i uczestniczą w obrzędzie. B y w a że przy­
jeżdżają n a ń chłopcy, którzy przenieśli się do innych
miast, chcą jednak b r a ć udział w paradach i czuwa­
niu przy Bożym Grobie. Publiczne w y s t ę p o w a n i e
ddzialu rozpoczyna się j u ż w Wielką Sobotę (rezurekcja
odbywa się w R a d o m y ś l u tego dnia wieczorem). „ T u r k i " uczestniczą jako asysta proboszcza przy święceniu
jadła, ognia i wody. Podczas rezurekcji strzelają z moź­
dzierzy. Nad ranem w Niedzielę W i e l k a n o c n ą b u d z ą
księdza, k t ó r y przyjmuje raport od dowódcy. Z o d k r y ­
t y m i g ł o w a m i i o b n a ż o n y m i szablami uczestniczą w
porannym n a b o ż e ń s t w i e , by po n i m odwiedzić probosz­
cza na wielkanocnym śniadaniu, po czym obchodzą po­
bliskie wsie i domostwa w R a d o m y ś l u .
Nie bez znaczenia przy uczestnictwie w tych o b r z ę ­
dach jest motywacja finansowa. K a ż d y gospodarz, przed
domem którego czynią pokazy musztry, poczuwa się
do obowiązku d a ć i m przynajmniej 100 zł zgodnie
z powszechnym przekonaniem, że wszystko co poniżej
tej sumy to „nie pieniądz". „Basza" składa przy tej
okazji k a ż d e m u z o f i a r o d a w c ó w rymowane powinszo­
wanie, początkowo zindywidualizowane, później, gdy
w y p i t y alkohol da z n a ć o sobie — stereotypowe .
W pobliskiej Woli Rzeczyckiej zwyczaj ten w p r o ­
wadzono ok. 1914 r. Miejscowe „Tumki" p o c z u w a j ą się
t u do konkurencji z „ w o j s k i e m " R a d o m y ś l a . Sposób
musztry jest t u o wiele bardziej rygorystyczny, na m o d ­
łę p r u s k ą . „ K o g u t y " w czarnych strojach strażackich,
w spiczastych czapach „ u t k a n y c h " z papierowych k w i a ­
tów p r z y p o m i n a j ą „ d o c h t o r ó w " z R a d o m y ś l a . Podobnie
20

II.

8. „Kilińszczacy",

w cywilu

jak tam, t a ń c z ą oni z szablami z w r a c a j ą c na siebie u w a ­
gę p r z e c h o d n i ó w . Gdy cichną dźwięki orkiestry od­
działy w o b y d w u wsiach p o r u s z a j ą się spokojnym, luź­
nym krokiem. W Woli Rzeczyckiej w t a ń c a c h uczest­
niczy też „basza" w swej tureckiej kapie. Obydwie
wsie m a j ą też poczty sztandarowe.
„ T u r k i " w Gniewczynie Przeworskiej i Ł a ń c u c k i e j
z a c h o w a ł y swe miano m i m o strojów p r z y p o m i n a j ą c y c h
uniformy
z czasów K s i ę s t w a Warszawskiego. Jeden
z o d d z i a ł ó w uzbrojony jest w szable ( i l . 1, 2, 3), d r u g i
w k a r a b i n y ( i l . 3). Po sumie, na wygonie przed ple­
b a n i ą w Gniewczynie Przeworskiej, dają oni pokaz
musztry. W y g r y w a ten oddział, który zbierze najwięcej
o k l a s k ó w . F i g u r y musztry są t u tak skomplikowane,
że p a t r z ą c y ma w r a ż e n i e , iż znajduje się na egzotycz­
n y m wschodnim stadionie, podczas w a ż n e j uroczystości
p a ń s t w o w e j . D o w ó d c a zwycięskiego oddziału prowadzi
potem obydwie grupy w t r i u m f a l n y m marszu wokół
kościoła, popisując się w o l t a m i swej szabli.
Dawniej w obydwu wsiach istniało 5 „partii T u r ­
k ó w " . Do dzisiaj z a c h o w a ł y się t y l k o dwie. Obecny strój
wprowadzono przed 60 laty. Poprzedni m u s i a ł zapewne
p r z y p o m i n a ć ubiory straży z Woli Rzeczyckiej i Ra­
domyśla.
W Starej
Sarzynie zwyczaj straży przy grób;?
Chrystusa znany jest zaledwie od k i l k u lat. W p r o w a ­
dził go miejscowy proboszcz, u m i e j ę t n i e w y k o r z y s t u j ą c
dziecięcą k o n k u r e n c j ę p o m i ę d z y miejscowymi dziew­
czynkami i c h ł o p c a m i . Najstarsi z tej straży m a j ą ok.
14 lat, n a j m ł o d s i ok. 5-ciu. Liczba ich zmienia się k a ż ­
dego roku, ale zawsze jest ich t y l u , że w y p e ł n i a j ą p r z y ­
najmniej 5—6 wozów, gdy j a d ą asystować księdzu p r z /
ś w i ę c e n i u j a d ł a . Najstarsi chłopcy ubrani są w stroje
n a ś l a d u j ą c e pancerze legionistów P i ł a t a ( i l . 9). Papie­
rowe ich h e ł m y pokryte są s r e b r n ą farbą. Zbroje s k ł a ­
dają się z metalowych łusek pomalowanych f a r b ą te­
go samego koloru. Wszyscy m a j ą szerokie tasaki, dość
topornej roboty, ale wykonane ze stali kwasoodpomej
(bliskość COP-u, ciekawy p r z y k ł a d w p ł y w u uprzemys­
łowienia na rozwój polskiego folkloru). Młodsi chłopcy

skarbnik

i kronikarz

oddziału.

95

I

I I . 9. Najstarsi

chłopcy

ze straży

grobowej, Stara

są ubrani w niebieskie, u ł a ń s k i e uniformy z okresu na­
poleońskiego. W dłoniach dzierżą lance z b i a ł o - c z e r w o ­
nymi proporczykami. Dziewczynki
w y s t ę p u j ą w bia­
łych, długich sukienkach, jak do k o m u n i i . Na g ł o w a c h
m a j ą w i a n k i z bukszpanu lub barwinka. Wzory s t r o j ó w
u ł a ń s k i c h podpatrzono w sąsiednich wsiach. Pozostałe
projektowano w s p ó l n i e z k s i ę d z e m .
Wszyscy t r z y m a j ą s t r a ż przy grobie Jezusa. Z m i e ­
niają sie. na k o m e n d ę najroślejszego chłopca ubranego
w strój legionisty Piłata. Razem z k s i ę d z e m u d a j ą się
wozami do wszystkich miejsc, w k t ó r y c h odbywa się
święcenie j a d ł a . W i e r n i o d k ł a d a j ą część święconego dla
oddziału. Dzieci o r g a n i z u j ą sobie potem w s p ó l n ą ucztę.
Podczas święcenia j a d ł a jeden z chłopców ubranych
w strój legionisty trzyma księdzu naczynie z wodą ś w i ę ­
coną.
Po drugiej stronie Sanu, niemal na wprost Rado­
myśla, znajduje się wieś Majdan Zbydniowski, z k o ś ­
ciołem parafialnym w Zaleszanach. Miejscowa straż na­
zywa się tam „wojskiem K o ś c i u s z k o w s k i m " lub „ K r a ­
kusami". W 1926 roku we wsi tej obchodzono podobno
80-lecie założenia tej formacji. Jeden z najstarszych
m i e s z k a ń c ó w wsi Jan Madej (ur. w 1891 — zm. w 1977),
twierdził, że oddział p e ł n i ą c y straż w kościele w Zale­
szanach został sformowany w 1818 roku. T w ó r c ą od­
działu miał być pradziad informatora. Znaczyłoby to,
że historia miejscowej straży liczy sobie 162 lata.
Z w y w i a d ó w wynika, iż dawniej były tam 3 d r u ­
żyny etatowe, liczące razem 60 ludzi. P i e r w s z ą t w o r z y ­
l i karabinierzy ubrani w „ p l ó c i a n k i " (?). Na g ł o w a c h
nosili o k r ą g ł e czapki p r z y p o m i n a j ą c e francuskie dekla.
Karabiny mieli wykonane z drewna, lufy
malował:
s r e b r n ą farbą. Broń b y ł a „dobrze wyrobiona, tak że
ludzie myśleli że to prawdziwe". Pozostałe dwie d r u ­
żyny składały się z k o s y n i e r ó w ubranych w sukmany
i rogatywki, uzbrojonych w kosy oprawne na sztorc.
Przed wojną w oddziale było już t y l k o 26 osób i tyle
liczy do dzisiaj. Mają bluzy wojskowe oraz rogatywki
z daszkiem. Dodają do nich b a ż a n c i e i pawie pióra.
Uzbrojenie s k ł a d a się z szabel różnego pochodzenia

96

Sarzyna, woj. rzeszowskie.

(podczas I wojny ś w i a t o w e j front austriacko-rosyjski
z n a j d o w a ł się na l i n i i Sanu).
Wszyscy „ p o w o ł a n i " do oddziału musieli wcześniej
odbyć służbę w o j s k o w ą . Dowódcą z o s t a w a ł zawsze pod­
oficer rezerwy. Ćwiczenia rozpoczynano zwykle na 2
tygodnie przed Wielkanocą. Do o d d z i a ł u wybierano m ę ż ­
czyzn nawet 70-letnich, jeśli zachowali s p r a w n o ś ć i od­
znaczali się o d p o w i e d n i ą a p a r y c j ą . Dowódcą zostawał
człowiek starszy, na ogół już siwy. Przed w o j n ą „żoł­
nierze" musieli mieć wąsy, gdy k t ó r y ś ich nie m i a ł ,
doklejano mu je. „Z w ą s a m i , mówili, żc to p e ł n y żoł­
nierz, dojrzały". Przed n o w y m zaciągiem d o w ó d c a od­
działu robił m u s z t r ę i tych, którzy nie odpowiadali
jego wymaganiom, o d r z u c a ł . Przed Wielkanocą robiono
specjalną listę k a n d y d a t ó w p r z y s t ę p u j ą c y c h do takiego
egzaminu. Stroje zamawiano w pobliskich miastach,
a po ostatniej wojnie m a t e r i a ł na nie sprowadzano
z Lodzi.
Oddział „ K r a k u s ó w " wyrusza z Majdanu w Wielki
Piątek ok. godz. 14-ej, maszeruje 7 k m do kościoła w
Zaleszanach, gdzie po nieszporach obejmuje
wartę.
Dawniej stało się całą noc, teraz tylko doputy, dopóki
w kościele są j a c y ś ludzie. W Wielką Sobotę straż trzy­
mana jest od rana. K a ż d a zmiana stała dawniej ok.
godziny, teraz tylko 20 m i n u t „bo młodziki nie w y ­
t r z y m u j ą tak długo".
Wierni już w kościele o d k ł a d a j ą k a w a ł e k święconego
dla straży. Przed w o j n ą zbierano jajka „na proch dla
wojska". Po wojnie zostało to zabronione jako przejaw
ż e b r a c t w a . Od tego czasu zdyscyplinowani wojacy cho­
dzą tylko do tych d o m ó w , do k t ó r y c h ich uprzednio
zaproszono. Przed wojną zbierano też proch na potrze­
by oddziału. Nabijano n i m moździerze by dać z ni=h
salwę podczas rezurekcji. Oddział odwiedzał też poblis­
k i m a j ą t e k H o r o d y ń s k i c h , k t ó r e g o właściciel
ofiarowawszy „ w o j s k u " b e c z u ł k ę piwa, sam b r a ł szablę i w y ­
d a j ą c komendy s p r a w d z a ł s p r a w n o ś ć oddziału. Podczas
wszystkich tych odwiedzin adiutant dowódcy s k ł a d a ł
k a ż d e m u z odwiedzanych rymowane powinszowania (na­
w i ą z u j ą c zawsze do tematu Zmartwychwstania).

II.

10.

Poczet

sztandarowy, z prawej „basza", z lewej
n/Sanem, w o j . tarnobrzeskie.

Kłopoty oddziału zaczęły się podczas okupacji
zakopano wówczas m u n d u r y i szable, a w pierwszych
latach po wojnie obawiano się je p r z y w d z i a ć . W póź­
niejszym okresie członkowie oddziału postanowili swe
barwne widowisko u d o s t ę p n i ć nie tylko parafianom Za­
leszan, u ś w i e t n i a j ą c s w ą p a r a d ą (wielokrotnie) p a ń s t w o ­
we święto 1 maja w Rozwadowie i Stalowej Woli.
Ostatni raz b y l i tam 5 lat temu. Proponowano i m w ó w ­
czas wyjazd do Warszawy, ale o d m ó w i l i gdyż nie zgo­
dzono się by w y s t ą p i l i ze sztandarem o d d z i a ł u .
Tradycje k o ś c i u s z k o w s k i e m i a ł y w p ł y w na k s z t a ł t
m u n d u r ó w straży w Pruchniku k o ł o J a r o s ł a w i a . Od­
dział utworzono w roku 1894, w stulecie Insurekcji
Kościuszkowskiej i * . Z roku 1896 pochodzi najstarsze
zdjęcie tej formacji ( i l . 7). Popularnie nazywa się ich
„Kilińisaczaikaimi" lub Grobowcami, a oficjalnie Hono­
rową Strażą Bożego Grobu. S t r a ż grobowa istniała w
Pruchniku jeszcze przed rokiem 1894. Strój ich b y ł
„mieszczański", na g ł o w a c h mieli czamary. Ubiór obo­
wiązujący do dzisiaj (kontusze) uszyto na wzór tego
jak nosił Kiliński ( i l . 8). P o m o c ą służył ówczesny k s i ą d z
kanonik Grzegorczyk. Inicjatorem całego p r z e d s i ę w z i ę ­
cia był cech szewski, którego bractwo religijne m i a ł o
najsilniejszą pozycję pośród innych s t o w a r z y s z e ń cecho­
wych. Ufundowali nawet o ł t a r z w kościele, „Ołtarz św.
K r y s p i a n ó w " , p a t r o n ó w zawodu. W czasie gdy f o r m o w a ł
się nowy profil straży grobowych w miasteczku było
ponad 50 rodzin szewskich. Na pierwszym zdjęciu od­
działu znalazło się dziesięciu szewców i trzech bedna­
rzy. Pierwszym prezesem i skarbnikiem był Michał
Gryziecki. Stracił on swój kontusz podczas I wojny
światowej. Odjechał w n i m kozak stacjonujący u niego
na kwaterze.
Kontusze zamawiano u k r a w c ó w w Pruchniku i Ja­
rosławiu, a n i e k t ó r e części w y p o s a ż e n i a i ubioru spro­
wadzano ze Lwowa. Kontusz przekazywano z ojca na
syna a jeśli nie m i a ł o się męskiego potomka — n a j ­
bliższemu sąsiadowi. Wszyscy członkowie straży uzbro­
jeni są w przedwojenne szable u ł a ń s k i e . N i e k t ó r e z nioh
81

„kogut".

Radomyśl

b y ł y odtwarzane k i l k a lat temu. Robota ich jest zna­
komita, n i k t jednak nie zdradzi gdzie i przez kogo b y ł y
wykonane (czyżby z n ó w folklorogenny w p ł y w COP-u?).
Jedwabne chusty pod szyją noszą oni spięte spinkami
z wizerunkiem o r ł a - g o d ł a p a ń s t w o w e g o . Część z nich
została przez zapobiegliwych u ż y t k o w n i k ó w pozbawiona
koron d w a d z i e ś c i a k i l k a lat w c z e ś n i e j .
Wszyscy członkowie straży o p o d a t k o w u j ą się do­
browolnie. Ze s k ł a d e k tych t w o r z ą fundusz przezna­
czony na utrzymanie kontuszy. By go p o w i ę k s z y ć , od­
wiedzali dawniej pobliskie f o l w a r k i i gospodarstwa,
k t ó r y c h właściciele ofiarowywali i m niewielkie sumy.
W wielu wioskach Rzeszowszczyzny spotyka się
podczas Wielkanocy różnie ubrane s t r a ż e grobowe.
„ Ż o ł n i e r z e " s p r a w u j ą w a r t y w kościele w Leżajsku
(il. 4); dojeżdżają d o ń z pobliskich wiosek na rowerach,
p r z e d s t a w i a j ą c niecodzienny widok, zwłaszcza gdy uz­
brojeni są w lance i halabardy o n i e w i e l k i c h ostrzach.
Zwyczaj s t r a ż y grobowych w i ą ż e się napewno, jak
to p r z e d s t a w i ł e m na początku, z d a w n y m i misteriami
okresu Wielkanocy. P o r z ą d e k u t r z y m y w a n y przez nich
można odnieść do tradycji ewangelicznej. Dawniej, na­
śladując rzymskich żołnierzy, p e ł n i ą c y c h s t r a ż przy gro­
bie Jezusa, padali na ziemię po s ł o w a c h „ C h r y s t u s
Z m a r t w y c h w s t a ł " (czytamy to już w didaskaliach w i e ­
lokrotnie cytowanej Historii o chwalebnym
Zmartwych­
wstaniu
Pańskim).
Potem odwiedzali najpierw przed­
stawicieli elity miasteczka i samego k a p ł a n a , a n a s t ę p ­
nie wszystkich m i e s z k a ń c ó w okolicy, p r z y n o s z ą c swymi
r y m o w a n k a m i wieść o Z m a r t w y c h w s t a n i u , tak jak czy­
n i l i to apokryficzni legioniści P i ł a t a (por. przyp. 15).
Wszystkie oddziały uczestniczą też we mszach odpra­
wianych w tych dniach, oraz a s y s t u j ą księdzu przv
święceniu j a d ł a , wody i ognia.
Z m i a n y strojów o d d z i a ł ó w straży grobowych doko­
n y w a ł y się zapewne w e d ł u g k r y t e r i ó w estetycznych
i emocjonalnych. Najwięcej zespołów przywdziewa m u n ­
dury n a w i ą z u j ą c e do u n i f o r m ó w z o k r e s ó w : Insurekcji
97

Kościuszkowskiej, K s i ę s t w a Warszawskiego, Powstania
Listopadowego, Wiosny L u d ó w .
Nie ma chyba podstaw do przypuszczeń, iż wyda­
rzenia historyczne w p ł y n ę ł y na sens tego obrzędu. Na­
leży sądzić, iż n a r u s z y ł y one t y l k o jego dotychczasową
„scenografię", tak jak to m i a ł o miejsce z „ t u r k a r n i "
z Gniewczyny, k t ó r y c h m u n d u r y w niczym nie przy­
p o m i n a j ą orientalnych, choć sama nazwa oddziału nie
uległa zmianie.
Większość przedstawionych opisów straży grobo­
wych pochodzi z t e r e n ó w Rzeszo wsaczyzny. Znane są
jednak teksty p o ś w i a d c z a j ą c e istnienie tego obrzędu w
Polsce centralnej — w Ł ó d z k i e m i na Mazowszu czy
też na Ż m u d z i i w K r a k o w s k i e m . Fakt, iż n a j w i ę k s z a
ilość opisów o b r z ę d u dotyczy Rzeszowszczyzny wynika
z egzotycznej b a r w n o ś c i tamtejszych zespołów straży.
Przykład Starej Sarzyny, w której obrzęd ten został
wprowadzony zaledwie k i l k a lat temu, sugeruje, iż
na terenie t y m m o g ą zachodzić analogiczne zjawiska.
Spore znaczenie dla żywotności tego o b r z ę d u musi m i s ć
również motywacja w s p ó ł z a w o d n i c t w a zespołów z po­
bliskich wsi. Nie u d a ł o m i się znaleźć m a t e r i a ł ó w pot­
w i e r d z a j ą c y c h istnienie tego zwyczaju na terenach Pol­
ski P ó ł n o c n e j , W a r m i i , Białostocczyzny, Śląska, P o z n a ń ­
skiego, co nie znaczy, że nie był on tam znany a cał­
kiem możliwe, że z a c h o w a ł się do dzisiaj. Warto b y ł o ­
by, wzorem X I X - w i e c z n y c h
zbieraczy
zwrócić
sie
z apelem do wszystkich m i ł o ś n i k ó w folkloru o zbiera­
nie danych dotyczących tego o b r z ę d u
2 3

24

PRZYPISY
1

K . Hofman, „Rycerze"
przy Grobie
Chrystusa,
„Wisła" t. 11, 1896, s. 224.
A . Karczmarzewski, Obrzędy
i zwyczaje
doroczne
wsi rzeszowskiej,
Rzeszów 1972, s. 61.
Ewangelia wg. św. Mateusza, 27; 62—66.
A. Karczmarzewski, op. cit., s. 61 — oraz Z. de
Bondy, Słownik
rzeczy
i spraw
polskich,
Warszawa
1934, s. 294: „poczynając od średniowiecza i niemal do
końca X V I I I w i e k u w W i e l k i m Tygodniu odgrywano
po miastach i wsiach polskich misterja, k t ó r y c h t r e ś ć
z a c z e r p n i ę t a b y ł a z historii Męki P a ń s k i e j " .
H . Łopaciński, Rycerze
przy grobie
Chrystusa,
„Wisła" t. 14, 1900, s. 311.
« Historyja
o chwalebnym
Zmartwychwstaniu
Pań­
skim, W r o c ł a w — Warszawa 1971, s. X I I I — X V I , tam
też na s. C I I I — C V I znajduje się bibliografia dotycząca
teatru i dramatu liturgicznego.
J. Kitowicz, Opis obyczajów
za panowania
Au­
gusta III, W r o c ł a w — Warszawa 1972, s. 40—50 i 53—54;
również ciekawe informacje w rozdziale O
Kwietnej
Niedzieli, s. 50—52.
t a m ż e , s. 51—52.
Historyja...,
o p cit., s. 132.
M . Rawicz-Witanowski, Rycerze
przy
Grobie
Chrystusa,
„Wisła" t. 12, 1898, s. 288—289.
F. Kotula, Echo minionych
stuleci czyli
„turki",
„Magazyn K u l t u r a l n y " , r. 1979, nr 1, s. 50—53.
" t a m ż e , s. 53.
» t a m ż e , s. 52/53 — jeden z i n f o r m a t o r ó w K o t u l i
twierdzi, że s t r a ż w Gniewczynie Ł a ń c u c k i e j datuje
się od czasu napadu tatarskiego, k t ó r y n a s t ą p i ł pod­
czas Wielkanocy. S t r a ż przy grobie t r z y m a l i w ó w c z a s
Turcy i dlatego teraz tak się to nazywa. Kotula: „ t r u d ­
no jednoznacznie w y j a ś n i ć , co to może oznaczać; czyż­
by straż t r z y m a ł a j a k a ś dworska służba, z turecka prze­
brana?" Był też Kotula w miejscach, gdzie w a r t ę trzy­
m a j ą strażacy. Pisze o n : „zrodziło to we mnie m y ś l
że owe w s p ó ł c z e s n e straże to po prostu dalekie echo
pogotowia pirzeciwtatarskiego i że jest to dzieło Bo­
żogrobców, k t ó r z y powołali rodzaj samoobrony społecz­
nej od z e w n ę t r z n e g o n i e b e z p i e c z e ń s t w a "
J. Kitowi.cz, op. c i t , s. 136.
por. Żywot
Pana i Boga Naszego Jezusa
Chrys­
tusa..., Częstochowa 1830, s. 259.
2

3

4

5

7

8
9

1 0

31

1 1

1 5

Fot.

14

Drobiazgi
ludoznawcze,
R. Orczykowski,
Opis
straży
przy Grobie Pana Jezusa,
„ W i s ł a " t. 15, 1901,
s. 645—€46.
» H . Łopaciński, Do art
„Rycerze
przy
grobie
Chrystusa",
„ W i s ł a " t. 12, 1898, s. 522—523, przedruk
z „ K u r i e r a Porannego" nr 106 z dn. 18IV1898, b ę d ą c y
k o r e s p o n d e n c j ą z R y c h w a ł u w pow. K o n i ń s k i m
gub.
Kaliskiej.
" A . Saloni, Lud Przeworski,
„Wisła", t. 12, 1898,
S. 55—56.
» A . Karczmarzewiski, op. cit., s. 67.
*> informacje u z y s k a ł e m w 1978 i 1979 r. od miesz­
k a ń c ó w R a d o m y ś l a , ks. Proboszcza Niziołka, jego gos­
podyni Zygmunta R a c z y ń s k i e g o , będącego faktycznym
organizatorem o b r z ę d u i im
i informacje Edwarda Jurczyka i B r o n i s ł a w a L a ­
tawca. Wvwiady w dyspozycji Katedry Etnografii U.W.
Ten pierwszy b ę d ą c obecnie „ l e k a r z e m " oddziału opi­
sał w y g l ą d dawnego m u n d u r u „lekarza": bluza biała
z 'czerwonymi wypustkami i l a m ó w k a m i tegoż koloru
na r ę k a w a c h patkach i klapach. Obecny strój nie róż­
ni się niczym od „ w o j s k o w e g o " , poza o p a s k ą i chleba­
kiem turystycznymi z czerwonym krzyżem.
te i n a s t ę p n e informacje u z y s k a ł e m w 1979 r.
od W ł a d y s ł a w a J a r z ą b k a , obecnego skarbnika i k r o n i ­
karza oddziału.
*» o t y m ostatnim patrz a r t y k u ł F. K o t u l i , Dębo¬
wieckie
wojsko,
„ M a g a z y n K u l t u r a l n y " , r. 1978 nr 2,
s, 62—64. Jest tam opis ,'ukrycia" się uniformu G w a r d i i
Narodowej, z tego okresu, w stroju straży grobowej.
Autor opisuje też zmiany j a k i m p o d l e g a ł ten strój w
okresie ostatnich kilkudziesięciu lat. J a k i ś jego ele­
ment <np. nakrycie g ł o w y ) uległ c a ł k o w i t e j zmianie,
tylko dlatego że (można było w ł a ś n i e k u p i ć stroje z de­
mobilu, lub po r ó w n i e niskich cenach z innych źródeł.
Opisy s t r a ż y grobowych znaleźć można, poza cy­
t o w a n y m i w y ż e j publikacjami,
w : M . Wołonezewski,
Biskupstwo
zmudzkie,
K r a k ó w 1898, s. 228. „ D a w n i e j
k u końcowi Wielkiego Tygodnia kilkudziesięciu m ł o d y c h
c h ł o p c ó w p r z e b i e r a ł o się po żołniersku, uzbrajali się
w szable i strzelby i strzegli grobu Zbawiciela. Gdy
na warcie s t o j ą c y m godzina m i n ę ł a , obrany spomiędzy
nich d o w ó d c a rozkazawszy jednemu u d e r z y ć w b ę b e n
wchodził p o w a ż n y m marszem do kościoła i z m i e n i a ł
warte Tak czynił co rodzina aż do c h w i l i z m a r t w y c h ­
wstania Chrystusa z grobu". '
Drobiazgi
ludoznawcze.
Rycerze
przy grobie
Chrys­
tusa, „Wisła" t. 17, 1903, s. 510 — opis s t r a ż y ; „W k o ś ­
ciele parafialnym w e wsi Kunczyn, w pow. Mazowiec­
kim
gub Ł o m ż y ń s k i e j (...) chłopcy od 18 do 20 lat
mający... stoją na s t r a ż y po dwóch, jeden z jednej,
drugi z drugiej strony grobu. U b r a n i są w papierowe
h e ł m y na głowie, w r ę k a c h mają toporki".
W. Flaczyńskd, Rycerze przy grobie Chrystusa,
„Wis­
ła", t. 11, 1897, s. 416— „(...) podobny zwyczaj prze­
c h o w a ł się na trakcie z Łodzi do Kalisza, w mieście
powiatowym
Ł a s k u w gub. Piotrkowskiej.
„Rycerze"
w y s t ę p u j ą t a m w strojach stylowych, w pancerzach
i h e ł m a c h z grzebieniami z piór, i uzbrojeni są w ha­
labardy. Jest ich 12Jtu. Dowódca ich (...) w y r ó ż n i a się
p u r p u r o w y m płaszczem, złotym h e ł m e m z d ł u g i m p i ó ­
ropuszem, oraz szerokim mieczem. Prócz strzeżenia gro­
bu (po czterech na z m i a n ę ) , a s y s t u j ą w komplecie przy
mszy w pierwszy i d r u g i d z i e ń Wielkie] Nocy, oraz
po d w ó c h z d o w ó d c ą na czele p r z e p r o w a d z a j ą księdza
do kazalnicy i z powrotem. Jaskrawe stroje, c h r z ę s t
zbroi i ceremonialne woltv tych „ r y c e r z y " p o c h ł a n i a j ą
cała u w a g ę zebranych
Rycerze" r e k r u t u j ą s e
wy­
łącznie ze sfery rzemieśLni.czej",
K r ó t k i e informacje o s t r a ż a c h grobowych znaleźć
m o ż n a w art. Różne loiadomości
— Straż przy
grobie
Chrystusa
Pana, „Wisła", t. 17, 1903, s. 127; O. K o l ­
berg, Mazowsze I , s. 134, Krakowskie
I , s. 280,
Kalis­
kie, cz. I , seria X X I I I — w y d . I , s. 82; M . Rawicz¬
- Wilanowski, Obchód
grobu Chrystusa
Pana, „Tydzień
Piotrkowski", t. X X I I , s. 11; „Gazeta Kaliska", R. 1897,
nr 32; „Orli L o t " , t. 9, s. 192; t. 10, s. 158; t. 14, s. 43.
W latach 1978—1980 w czasie b a d a ń terenowych
organizowanych przez P a ń s t w o w e Muzeum Etnograficz­
ne w Warszawie z e b r a l i ś m y w s p ó l n i e z Krzysztofem
Chojnackim m a t e r i a ł y dokumentacyjne (fotografie
fil­
my) o ,:turkach" z R a d o m y ś l a
Woli
Rzeczyckiei
i Gniewczyny.
"
'
fi

2 4

;

autor

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.