http://zbiory.cyfrowaetnografia.pl/public/3409.pdf

Media

Part of Przyczyneki do semiotyki śmieci / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1993 t.47 z.1

extracted text
r

I
Przyczynek
i do semiotyki śmieci
Roch Sulima

SYRENA - rodzimy samochód małolitrażowy ,,dla wszyst­
kich", produkowany seryjnie w FSO na Żeraniu od 1958 r.
- znaczył u nas istotne „przesunięcie" cywilizacyjne w stosun­
ku do „cywilizacji drewna" i w mniejszym stopniu otwierał
nową, w większym natomiast zamykał starą sekwencję kul­
turową. Syrena stała się swego rodzaju „próbnikiem", za
pomocą którego dokonywało się empiryczne badanie moż­
liwych „sąsiedztw" rzeczy i wytworów „cywilizacji drewna"
z produktem techniki kumulatywnej, zwielokrotnionej, wręcz
organicznej - czyli samochodem. Syrena diagnozuje kulturę
zastaną, jej właściwości diagnostyczne zwrócone są wstecz
, i nie ma ona nic wspólnego z charakterystycznym dla kultury
Zachodu „syndromem samochodowym" , nie daje o nim
żadnego wyobrażenia. Samochód z Żerania syntetyzował
• polskie sprawności i wizje nie tylko motoryzacyjne, kumulo­
wał znaczenia, tworzył legendę i stąd stawał się bardziej
obiektem kulturowym niż - w rzeczy samej - samochodem.
i Otwierał nowy kod kulturowy, uzewnętrzniał i „analizował"
. kod stary.
DWUSUW DWUKODOWY. Syrena wyczerpywała wszyi stkie możliwości „dopasowania" się do kodu zastanego, ale
zarazem angażowała wszystkie możliwe potencje „niedopasowania się", bycia „nowym", otwierającym nową serię zdarzeń
kulturowych. Nie mogła już wtopić się funkcjonalnie w cywili­
zację drewna, tak jak rower w latach trzydziestych czy
motocykl w latach 40-tych i 50-tych. Była więc przedmiotem-znakiem w jakimś sensie dwukodowym, obiektem „przej­
ścia", szczególnie w warunkach wiejskich.
Jako „pierwszy" samochód, syrena zrywała odwieczną
i prawie ciągłość „wewnątrzsterownej" komunikacji, wyrażają­
cej się w strategii piechura, jeźdźca (koń, pojazd konny),
rowerzysty, a nawet motocyklisty, kiedy to prawie wszystko
zależało od własnej inicjatywy przemieszczania się i prawie
wszystko można było zrealizować we własnym zakresie po­
wszechnie dostępnymi środkami.
Dwukodowość syreny, jej „przejściowość", zaważy na całej
cywilizacyjno-technicznej i kulturowej egzystencji produktu
żerańskiego, dawała o sobie znać w momencie „narodzin",
daje o sobie znać w momencie „umierania". Do syreny pasują
jeszcze zupełnie dobrze te naturalistyczne, a nawet eschatolo­
giczne metafory. Nie pasują one do warszawy (mało sym­
patycznej przybłędy ze Wschodu), nie pasują do obojętnego
semantycznie „dużego fiata", a nawet do sympatycznego
„malucha" - fiata 126p.
Rzeczy, jak to pokazywał T . Veblen, są znakami statusów
społecznych , nawet składnikami charakterystyk psychologi­
cznych. Syrena szczególnie dogłębnie diagnozuje środowisko
wiejskie. W pejzażu polskiej prowincji koń jako środek
transportowy nie był statusowo nacechowany, ale np. w latach
30-tych nacechowany był rower, był on stałym atrybutem
mobilności społecznej działaczy „Wici"; samochód w tych
samych latach był przedmiotem-znakiem elity finansowej,
towarzyskiej i artystycznej (słynne jazdy Iwaszkiewicza do
Sandomierza); motocykl w latach pięćdziesiątych „przesunął"
się w hierarchii wykładników prestiżu i stał się przedmiotem
raczej funkcyjnym, był atrybutem działaczy ZMP, a w latach
60-tych znakiem awansu „wewnątrz wsi", co doskonale
oddają pamiętniki młodzieży wiejskiej. Syrena znaczyła ten
1

1
1

2

awans w końcu lat 60-tych i latach 70-tych, była znakiem
spełnionego awansu społecznego (ze wsi do miasta), znaczyła
„zdobywcę". Syrena w latach 60-tych i 70-tych, a fiat 126p
w latach 80-tych to rydwan dla tryumfalnych (niedzielnych,
odświętnych, wakacyjnych) „powrotów" w bramy wiejskich
zagród, bramy już ażurowe, mogące spełniać rolę ekspozycji
zasobności. Proksemika wiejskiego podwórka, szczególnie
w obejściach z lat 60-tych i 70-tych, uwzględniała już miejsce
na samochód. Wóz konny przesuwał się do przestrzeni
peryferyjnej, samochód zaś znajdował lokalizację na podwór­
ku, „przy bramie", w sadzie, a w nowoczesnych obejściach
- w pobliżu kwietników, trawników, ogródków kwiatowych.
Samochód z Żerania był więc pojazdem dwukodowym, media­
lnym (miasto - wieś, przedmieście, robotnicze dzielnice wiel­
kich miast). Dziś jest znakiem kultury „przedmieścia" i zani­
kającym przyczółkiem wsi w mieście.
SAMOCHÓD STACJONARNY. Syrena, paradoksalnie,
jest samochodem, posiadanie którego charakteryzuje raczej
bycie „w czasie", a nie w przestrzeni. Charakterystyki syreny
nie odwołują się do takich swoistych dla motoryzacji paramet­
rów, jak szybkość maksymalna, przspieszenie, zużycie paliwa
itp., ale do parametrów „trwania", warunków bycia obiektem
(wieloletniość, miejsce i sposób parkowania), zasięgu użyt­
kowego, czyli statycznej, a nawet skonwencjonalizowanej
przestrzeni. Przestrzeń ta ma promień największy - 500-600
km (wyjazd na wczasy) i promień mniejszy (30-40 km),
charakteryzujący przestrzeń zrytualizowaną, w gruncie rzeczy
czasoprzestrzeń: świąteczną, obrzędową, rodzinno-lokalną
(cykl tygodniowy - uczestnictwo w nabożeństwach niedziel­
nych, cykl doroczny - święta, imieniny, odpusty, uroczystości
rodzinne). Syrena nie była samochodem dojazdy w interesach,
nawet na jarmark jechało się konno; później (lata 80-te)
traktorem, który na polskiej wsi, w przedziwnej kombinacji
z konnym wozem, staje się uniwersalnym pojazdem odświętno-użytkowym.
Stacjonarny charakter syreny potwierdza również fakt, że
wyjazdy zagraniczne syreną, podobnie zresztą i fiatem 126p,
w przekonaniu samych wyjeżdżających, uchodziły za wielce
ryzykowne, wręcz awanturnicze, a były to przecież łupieżcze
najczęściej wyprawy przemytniczo-handlowe. Syrena okazała
się nowym przedmiotem obrzędowym, adaptującym się do
zastanego kodu kultury symbolicznej.
„MOJE" i „NIEKONIECZNE". Syrena była obiektem
kulturowym, który raczej „był" niż funkcjonował. Sposób
bycia przedmiotów mówi o stylu życia ich użytkowników.
Pierwsze samochody z Żerania były znakami „niekoniecznej"
własności, znakami „posiadania" w dobie, kiedy dominowała
w PRL-u bezwzględna idea własności państwowej, nawet
odwieczne działy, czyli miedze nie były pewne. Posiadacz
syreny mógł powiedzieć: „moje" choć publicznie widoczne:
„moje" potocznie: „to je moje..." co bezwzględnie posiadam,
ale nie jest mi „bezwzględnie" konieczne. Syrena tworzyła więc
małe, prywatne mitologie: „bezpieczne, małe mity" stabiliza­
cji.
Idea „niekoniecznej własności" rozbudowywała mit „trwa­
łości" mityzowala przedmiotowy status syreny. „Moje" - zna­
czyło: „zasze teraz dostępne" („wieczne teraz"): znaczyło
także moje „teraz", które sięga tego, co „za mną" i tego, co
„przede mną". Przy braku pełnej dostępności dóbr ich dys­
trybucja sterowana była poprzez talony. Syrena symbolizowa­
ła tym bardziej ideę „mojego", gdy stała np. przed moją
kiedyś, a dziś społeczną kamienicą, młynem, tartakiem, pieka­
rnią. W tej zmienionej hierarchii tego co „moje", syrena, jak
chyba żaden inny przedmiot, nie diagnozowała tak dogłębnie
istoty nowych stosunków społeczno-rzeczowych. Moje „ja",
uprzedmiotowione na skalę prawie powszechną, w posiadaniu
samochodu nie miało alternatywnych obiektów takiej eks­
presji własności i mogło być przeniesione zaledwie na działkę
3

33

pracowniczą, ale już nie na dom, gdyż prywatne domy
w mieście nie były budowane przez posiadaczy syrenek.
Hierarchia „moich" rzeczy sytuowała syrenę, w latach
50-tych i 60-tych, na samym szczycie dostępnych dóbr socjalis­
tycznych. Syrena należała już do innego szeregu dóbr niż np.
wieczne pióro, zegarek czy rower. Paradoksalnie wygląda to
uszeregowanie przedmiotów, ale stanowiły one w specyficzny
sposób jeden z najbliższych kontekstów semantycznych dla
żerańskiego automobilu. Pióro, zegarek, rower, to przedmioty
pożądania z lat 30-tych i 40-tych, a w latach 50-tych stały się
przedmiotami kulturowo nacechowanymi i w pewnym sensie
zarezerwowanymi jako prezenty od władzy. Dawanie prezen­
tów przybrało później bardziej abstrakcyjną formę - talonów,
na syreny także! Istotą talonów była stara funkcja daru, który
musi być odwzajemniony, już nie w formie przedmiotowej, ale
w postaci przywiązania, podległości. Prezent tego typu (talon)
cechuje władzę plemienną, imperialną i totalitarną, ustala
hierarchię lojalności. Syrena także uczestniczyła w takich
hierarchizacjach lojalności, ale ostatecznie tej kwalifikacji się
wyzbyła, kiedy na drogi wyjechał fiat 126p, przedmiot nowych
teksonomii lojalności z pierwszej połowy lat 70-tych.
SYRENA - METAFORA KULTUROWA. Syrena - jako
przedmiot kulturowy pokazuje, ile można było zbudować na
fenomenie „mojego" a wówczas „niekoniecznego". W potocz­
nej świadomości (por. serie żartów o małych samochodach)
„syrenka" wchodziła nie tyle w szereg rzeczy rodziny, ale
stawała się jakby „osobnikiem", podlegała personifikacjom
i animizacjom. Była pielęgnowana (mycie, pastosowanie,
otulanie), dekorowana (firanki, frędzle, puszyste pokrowce na
siedzenia, sztuczne kwiaty przy desce rozdzielczej, tylna półka
- przypominająca odświętnie ustrojony stolik z serwetami,
poduszeczkami i częściej lalkami niż figurkami zwierząt).
Treść i forma tych zwyczajów sytuowała się między zwyczaja­
mi związanymi z pielęgnacją dziecka, a dbałością o dom lub
ogródek. Opowieści (narracje) parkingowe (domena męż­
czyzn) można uznać za analogiczne, w formie i emocjonalnym
wyrazie, do opowieści przypiaskownicowych (domena ko­
biet).
Samochód z Żerania stał się przedmiotem rytuałów i gier
kulturowych, wyznaczył sferę „żarłocznej" mityzacji, wytwo­
rzył pola spektakularnych metaforyzacji, sprzyjał fetyszyzacjom. Syrena była przedmiotem potencjalnie „otwartym" na
procesy symbolizacji, gdyż koncentrowała na sobie znaczenia
nowości cywilizacyjnej; znaczyła bardziej w planie kultury
symbolicznej niż kultury technicznej. Świadczą o tym przed­
miotowe metaforyzacje, które były tworzone z jej udziałem.
Metaforyzacje i ekwiwalencje, którym podlegała syrena
miały lokalne wersje i osobliwości. Np. w okolicach Staracho­
wic, na przełomie lat 70-tych i 80-tych syrena była m.in.
„błękitną strzałą", gdyż w dobie ówczesnych niedoborów
4

5

34

rynkowych miejscowi lakiernicy samochodowi dysponował
lakierem tylko o błękitnym odcieniu. Była to również „szcz4
rżąca zęby" królowa pobocza. Aluzja do otwartej pokryw
silnika unieruchomionego na poboczu samochodu. Wreszcie
była to „Matylda". Aluzja do pseudonimu artystycznej
miejscowej prostytutki, która trzymała się najdłużej w facho
„Agatę oddam za syrenę" - można przeczytać na przystanki
tramwajowym na łódzkim Teofilowie. Dopisek: „Agata tt
k...".
t
Inne przedmiotowe metaforyzacje: syrena, która imituj
ceglany dom (karoseria pomalowana w czerwone „cegły"
syrena - pomalowana w biało-czarne łaty (samochód-krowałi
syrena - pokryta czarnym lakierem (limuzyna); syrena-ptj
rsche („samodziałowa", chałupnicza konstrukcja nadwozc
przypominającego porsche, na podwoziu syreny); a takj
w relacjach pamiętnikarskich można znaleźć taki znacząa
śródtytuł: „Syrenka ciągnie Mercedesa" (epizod z terenów I
NRD).
s
W planie językowym metaforyzacje sprowadzają się m.iig
do wyrażeń: „skarpeta" (wieloznaczna aluzja do kształty
zapachu spalin, ale także skarpety jako dorobkiewiczowskiejn
sposobu „składania" na samochód. Syrena pozostaje nie tylły
jednym z najtrwalszych w Europie samochodów, ale takżej(j
wartość równa się życiowym oszczędnościom (syrena - skai
rodzinny). Syrena - „skorupa", czyli powłoka oddzielona Oz
istoty; syrena - „królowa pobocza" aluzja do częstych defel
tów w podróży; syrena - „sraj-tygiel" - aluzja nadto czytelna
INSTALACJA ARTYSTYCZNA: „KAPSUŁA CZ/
SU". Najbardziej spektakularną metaforą jest dziś egzempkę
z gdańską rejestracją: GTK 4237, który zdobią najróżniejsi
graffiti, wśród których wyróżnia się zdecydowanie, umiesz
czony na bocznej części karoserii, napis: „kapsuła czasi(
1991-2016. Egzemplarz ten ; znany również w innych mia =
tach, komentowany przez warszawską wieść gminną, docjfi
kał się różnych interpretacji. „Kapsuła czasu" może znaczę
czas zakonserwowany, czas skumulowany, ale także „obielo
pomnikowy", jakby zachowany dla przyszłych archeologów
świadomie dziś ukryty, przechowany jako natrwalszy przan
miot polskiej motoryzacji.
b
Inna od powyższej wykładnia pochodzi z kręgów warszawn
kiej Akademii Sztuk Pięknych, na dziedzińcu której syi
na-„kapsuła czasu" parkowała wiosną 1992 r. Z relaiw
pracowników i studentów ASP wynika, że można tu móuji
nawet o swoistym projekcie poznawczo-estetycznym (instalp
cji artystycznej) pn. „kapsuła czasu". Uznano więc, że syret 1
jest zmaterializowaniem czegoś, co jest wśród rzeczy ta,,
„trwałe", że może służyć do skalowania czasu, w któryilj
trwają inne rzeczy. I tak, paradoksalnie, syrena miała bp
nośnikiem czegoś, co nie tyle symbolizuje tradycję i 'p*
wspornikiem społecznej pamięci, jak np. architektura, alejtp
z założenia, a więc w ramach pewnej konwencji, uznane.n
„stare" już w momencie pojawienia się. Syrena „kapsi
czasu" nie ma przy tym prawie nic wspólnego z semantyL
wyrażenia „stare samochody", wskazującą m.in. na pewid
ekskluzywny styl bycia.
st
W ramach projektu „kapsuła czasu" syrena miała przez 5bn
zmieniać swoje miejsce postoju w Polsce, innymi słowy miac;
być wyłączana w różne konteksty, w różne pola rzeczywistość
miała rosnąć w „starość", obrastać powłoką znaczeń w zakir
ności od kontekstu. Miała syrena wzbogacać się o znaczeuje
tym bardziej, im szybciej zmieniały się otaczające ją rzeczy.iw
bardziej dynamiczne były konteksty, w które była włączani
Syrenka stawała się skalą czasu stacjonarnego, zlokalizowanp<
go; czasu rzeczy, a razem elementem strukturującym różw
kolekcje rzeczy, elementem o dużym potencjale semantyc
nym.
o:
Czas stacjonarny, kumulujący się i potencjalizujący w „kaw
sule czasu" mógł być tylko pośrednio, za sprawą kontekstóni

n

n

6

7

H

8

rzeczy i ich lokalnych „historii", rzutowany i przekładany na
linearne uniwersum czasu historycznego (społecznego). Tylko
w ten sposób mógł nabywać wykładników semantycznej
ciągłości i przejrzystości, a zatem znaczyć w kulturze.
Projekt pod nazwą „kapsuła czasu" sprowadzał się ostate­
cznie do ulicznej demonstracji konwencjonalnych ram znacze­
nia w kulturze, do wtórnej semantyzacji rzeczy, innymi słowy
włączania ich w kulturowy dyskurs. Było to również strukturowanie naszej, porwanej i niekumulatywnej tradycji techniczno-motoryzacyjnej.
SYRENA - MATKA „SYRENEK". Stacjonarność, trwa­
łość i rytualność syreny dopuszczały zachowanie kulturowej
tożsamości obiektu, który zarazem był dwukodowy i „przejś­
ciowy". Istota bycia w czasie przypomina istotę matrylineażu.
Syreny jeżdżące dziś po drogach są z gruntu matrylinearne,
z tym że jest to matrylineaż odwrócony, zwężający się. Z setek,
tysięcy różnych „syrenek" składa się jedna Wielka Syrena,
Syrena Matka, która rodzi się z własnych dzieci. Syreny, które
swojej sprawności nie zawdzięczają już dziś fabryce i „składają
się" z innych, kodują w sobie pamięć poprzednich. Syrena to
nie tylko „skorupa", ale i „pałuba". Syreny trwają, umierając
wiele razy, tym bardziej, że pole manewru jest tu stosunkowo
duże, gdyż syrena skoligacona jest z warszawą (60% wspól­
nych części). Każda syrena to potencjalny dawca detali, części
zamiennych, obiekt ściśle zaprogramowanych dekonstrukcji.
DESTRUKCJA - KONSERWOWANIE ZNACZEŃ.
Spojrzenie na syrenę jest więc detalizujące, analityczno-destrukcyjne, a nie syntetyczno-funkcjonalne, przysługują­
ce cywilizacji nowoczesnych samochodów, o których pisał R.
Barthes, iż są „dzisiaj dokładnym odpowiednikiem wielkich
katedr gotyckich". Analizując w Mitologiach
codziennych
(1957) nowy model citroena DS 19 ( „ D " i „ S " - déesse
= „bogini") stwierdzał: „Jest w »Bogini« zaczątek nowej
fenomenologii dopasowania, jakbyśmy przechodzili od świata
elementów spawanych do świata zbudowanego z elementów
odpowiednio dostosowanych, tak iż trzymają się one razem
tylko dzięki zaletom swej cudownej formy (...)" . W stacjonar­
nej syrenie czas najszybciej dopada spawów (w przednich
błotnikach są spawy zamiast głębokich tłoczeń). Dzięki regularnościom pasm rdzy widać doskonale jak przedmiot jest
„zrobiony", zespawany, skręcony połączeniami gwintowymi;
widać, jaka potencja detali kryje się w tej prostej konstrukcji;
jak zachęca do destrukcji, do prac ręcznych, do ekspresji tych
prac. Pierwsze porzucone syreny (apogeum zjawiska - wiosna
1992) byty rozmontowywane na części, takich reanimacyjnych
„przekładek" dokonywano na stojących obok siebie egzemp­
larzach. Te dekonstrukcje, które zazwyczaj musiały być po­
przedzone namysłem: „jak to jest zrobione", utwierdzały
w nawykach, konserwowały zastane znaczenia, utrwalały
pewne modele (zasady i reguły) dawność utrwalała się w teraź­
niejszości.
NISZCZENIE „CUDOWNYCH RUPIECI"
REWO­
LUCJA ZNACZEŃ. Z konserwującą znaczenia transmisją
detali sąsiadują akty niszczenia syren. Obrzędowo-rytualny,
stacjonarny, dwukodowy i „przejściowy" a przede wszystkim
zmetaforyzowany charakter istnienia syren sprawia, że nisz­
czenie jest wejściem w sferę zgęszczonych znaczeń (nawet
w kategoriach teorii informacji samochód jest spotęgowaną
: informacją, kumulatywną hybrydą informatyczną); niszczenie
jest docieraniem do sfery mitu i ostatecznie - działaniem
! w micie. Syrena jest ponadto jedną z pierwszych, publicznie
dostępnych, rzeczy do spektakularnego zepsucia. Być może
; podobne znaczenie ma np. rujnowanie, przeznaczonych do
i wyburzenia domów.
i
Niszczenie syren (uderza niesamowitość tej formuły!) jest
ostatecznie naruszeniem młodego polskiego tabu samochodo) wego, tym bardziej silnego, że właśnie nowego. Pierwszą fazą
i niszczenia nie jest „unieruchomienie", gdyż jest ono właśnie
9

kwintesencją stacjonarności - tzw. postawienie samochodu
„na kołki" (najczęściej cegły). „Moje" wtedy najbardziej jest,
np. zimuje, odnawia się itp. jest „rozbieraniem do snu"
(Grochowiak) albo „studium przedmiotu" (Herbert). Intere­
sująca byłaby „reistyczna" paralela między światem „syre­
nek", a światem poezji tego czasu (np. Białoszewski).
Fenomen niszczenia nie objawia się zatem w zdjęciu kół, ale
raczej w pozostawieniu otwartych drzwi lub ich braku; wybitej
szybie; otwartych klapach bagażnika lub silnika; bardziej
w wybiciu lub zdemontowaniu reflektorów niż wymontowa­
niu silnika. Sfera praktyczno-użytkowa jest w fenomenie
niszczenia mniej istotna niż mityczno-sakralna.
Prawdziwe niszczenie jest destrukcją fetysza, detronizacją
bóstwa, a nie np. zadawaniem „gwałtu", naruszaniem integ­
ralności. Dlatego więc niszczą syreny nie ich byli użytkownicy,
ale ich wnuki. Znane są jednak, i one są tutaj najważniejsze,
rytualne akty niszczenia, zbiorowe, gromadne, z użyciem
środków halucynogennych i wrzaskiem rytualnym. Dzieje się
to najczęściej w czasie waloryzowanym potocznie jako „pus­
ty": wakacyjnym, wczasowym, rekreacyjnym, ale też niedziel­
nym i świątecznym. Niszczenie może być wówczas ekwiwalen­
tne znaczeniowo turnusowemu czy daczowiskowemu „ognis­
ku", „zapoznaniu" lub „pożegnaniu". W polskich miastach
lat 70-tych analogiczną funkcję miało m.in. podpalanie osied­
lowych śmietników, wyrzuconych po Nowym Roku choinek (i
nie tylko choinek!). O „trzeciej wiośnie płonących syren"
mówią dziś mieszkańcy warszawskiego Ursynowa. Wiosna '91
zaznaczyła się serią pożarów syrenek m.in. przy ul. Warchałowskiego na Ursynowie. Niszczenie syren jest dziś w ja­
kimś sensie paralelne rozlicznym ekspresjom młodzieżowych
subkultur, jak też wrzawie wywoływanej dzięki użyciu - po­
wszechnie teraz dostępnych - środków pirotechnicznych.
10

Przeistoczenie polityczne z przełomu lat 80-tych i 90-tych
wyczerpało siłę swoich ulicznych ekspresji, słabnie wrzawa
politycznych rytuałów, odnawia się czas ceremoniałów. Przy­
szła zatem pora na wrzawę dalece bardziej prywatną, staje się
nią niszczenie automobilowych „bożków".
Umieranie syren to dziś najbardziej chyba spektakularny
akt rozstawania się z rzeczami, które personifikowaliśmy,
obdarzaliśmy „duszą", a które miały do niedawna w kulturze
status „cudownych rupieci". Syreny umierają w swych macie­
rzystych przestarzeniach, chciałoby się powiedzieć: - „na
rodzinnych polach", pod domami tych, którym służyły, a nie
na cmentarzyskach-wrakowiskach. Szczególnie dobrze to wi­
dać na wsi, gdzie między drzewami sadu, w których mieszkają
duchy przodków, stoją majestatyczne pojazdy-trumny. Etno­
grafia wrakowiska jest u nas prawie jeszcze niemożliwa. Znam
wrakowiska, które są tylko konstrukcjami wyobraźni, czymś
zgoła metafizycznym, literacką kreacją. Przypominają wów­
czas coś, co umożliwia raczej „rośniecie" wraków, przypomi­
nają bardziej ich „hodowlę" niż wyspecjalizowaną instytucję
11

35

S E M I O Z A Ś M I E C I . W cywilizacji drewna nie było śmie'
c i , podlegały one - m ó w i ą c najogólniej - mineralizacji albcj
w t ó r n e m u użyciu. Dziś, kiedy na cywilizacji technologiczna
n a d b u d o w a ł a się cywilizacja informatyczna i ona stała si|
drugą n a t u r ą człowieka, musiały pojawić się „odpadki"
śmieci, także śmieci informatyczne) a te z kolei musiały stać sip
obiektami kulturowej semiozy. Nie wszystkie śmieci dadzą sii;
użyć „ w t ó r n i e " nawet w skali wiejskiego obejścia, a tjfl
bardziej w skali domowego gospodarstwa w mieście, gdzt)
spontaniczne, niespecjalistyczne wykorzystanie rzeczy zbęcf
nych zawęża się gwałtownie. Nie wszystkie tym bardziej dads,
się zmineralizować. Powstaje przeklęta n a d w y ż k a cudownych
rupieci, k t ó r ą tworzy nasz stary telewizor (zazwyczaj starycfi
telewizorów jest kilka), nasz stary sprawny jeszcze magnetofoi
(naszych m a g n e t o f o n ó w jest też kilka); nasze stare radia
pralki, l o d ó w k i , w k r ó t c e też komputery, ale stosunkowi,
jednak rzadko - samochody. Wszystko to zaczyna z nami
„ s ą s i a d o w a ć " , tworzyć skupiska rzeczy, które oswoiliśmj
które stały się cząstką naszych biografii, historii rodzinnyci
Za sprawą kulturowej semiozy rupieci (rupiecie to jeszcze ni
śmiecie!) powstały liczne działy m u z e ó w (do muzeum trafik
„ k a p s u ł a czasu") oraz wyspecjalizowane obszary wtórnt
wymiany „nieużytecznego" na tak abstrakcyjne wartoś,
wymienne, jak pieniądz.
1 7

k o m u n a l n ą . Wraki s a m o c h o d ó w istnieją jednak realnie, nieli­
czne ( „ z a l ą ż k o w e " ) wrakowiska t a k ż e . ' Syreny rzadko od­
prowadzane są na wrakowiska; porzucone „ c u d o w n e rupie| cie" tworzą nieprzewidziane kompozycje, stają się parkingowo-ulicznymi hybrydami, funkcjonalizują się wtórnie. „ O swojone" wraki syren są na tę skalę czymś zupełnie n o w y m .
Do tej pory wraki mogły być tylko skutkiem działań wojen­
nych czy k a t a k l i z m ó w .
Projekt pn. „ k a p s u ł a czasu" był o d m i a n ą wtórnej semantyzacji syreny, włączeniem jej ponownie do kulturowego
dyskursu, a tym samym był konserwowaniem znaczeń. Miał
ten sam sens. co destrukcja, rozumiana tu jako, nie zawsze
zgodne z technologicznym p o r z ą d k i e m fabrycznego m o n t a ż u ,
rozmontowywanie „ n a części"; w t ó r n e użycie elementów
- tzw. „ p r z e k ł a d k i " . Ostatecznie Syrena M a t k a Syrenek jest
także „ k a p s u ł ą czasu".
Inny sens ma rytualne niszczenie syren, a przede wszystkim
ich palenie. Płonące syrenki to w pewnym sensie podniosły akt
ocalenia idola przed zbeszczeszczeniem i wyrzuceniem go na
śmietnik. To dramatyczny gest obrony przed wyłaniającą się
u nas n o w o ż y t n ą cywilizacją śmieci, dla której „dzieje" syreny
są znakomitym p r ó b n i k i e m , stosunkowo nieźle diagnozują­
cym jej fazę inicjalną.
Pożary są też synonimem Wielkiego S p r z ą t a n i a . Ogień jako
rodzaj materii i n f o r m i s wyznacza sferę liminalną, p r o g o w ą ;
rozgranicza z a r ó w n o duże, jak i małe sekwencje kulturowe;
jest znakiem „ p r z e m i a n y " , przejścia od jednego typu rzeczywi­
stości do drugiego. M o ż n a mówić nawet o sztuce ognia j a k o
odmianie praktyki artystycznej, charakteryzującej się swoistą
estetyką. Dobry przykład znaleźć m o ż n a m.in. w opowiadaniu
Anatola Ulmana pt. Piękne pożary
. P o ż a r to fenomenalny
akt zaistnienia piękna, najbardziej bezinteresowna w a r t o ś ć
estetyczna. W tekście Ulmana mowa jest o wystawianiu przez
pisarza na sprzedaż, nie zwerbalizowanych wizji „pięknych
p o ż a r ó w " , k t ó r e pisarz oferuje na targowisku obok sprzedaw­
cy starych rupieci, sprzedawcy mającego na zbyciu „teorię
ontologiczną w y s n u t ą z ordynarnej fizjologii".
Bazar, targowisko, na k t ó r y m wystawiało się stare rupiecie
i w ten s p o s ó b jakby sprzątało własne domostwo czy obejście,
staje się dziś m e t a f o r ą „ w s p ó l n o t y " , jakby n o w ą zasadą
istnienia świata, pojawiającą się zamiast, nie tak dawnej
jeszcze - zasady ideologicznej. „Piękne p o ż a r y " wystawiane na
sprzedaż są najwymowniejszym znakiem alienacji i deprecjacji
sztuki. Odzyskują jednak swój sens w ramach idei Wielkiego
Sprzątania, k t ó r a rozciąga się dzisiaj także na społeczne
praktyki „ n a w r ó c e ń " , błuźnierstwa, herezji czy łustracji,
a więc na wszelkie zachowania transgresywne. Wielkie Sprzą­
tanie jest projektem „ n o w e j " przestrzeni, prefiguracją „ n o ­
w y c h " zdarzeń, a zatem i „ n o w e g o " czasu.
2

13

14

15

16

36

„Wieś s ł o m i a n a " - jak pisał Tadeusz Nowak nie znał
rzeczy zbędnych. Ilość słów była względnie r ó w n o w a ż n a iloś
rzeczy. Nie było więcej rzeczowników niż rzeczy, nie było wie^
nadwyżki rzeczy ani rzeczy, z którymi nie umiano by sobi,
radzić. Ta idealizująca, czy wręcz utopijna retrospektyw,;
pomaga wyznaczyć miejsce, w k t ó r y m jesteśmy. Jeszcze dat
dajemy sobie radę z cywilizacją szamb; jeszcze jest do opanc
wania, w naszej polskiej skali, rozrastająca się cywilizacji
starych opon, starych swetrów, starych rajstop; to wszystkL
jeszcze ulega spontanicznemu i niewyspecjalizowanemu prze
tworzeniu i wchłonięciu albo w t ó r n e m u użyciu. N p . z butelel!
m o ż n a postawić sobie domek na działce (przykład z n a ł
z Warszawy).
Jakkolwiek w Makowie Mazowieckim m o ż n a zobaczył
przykryty dachem syreny stos drewna na opał, to jednaj|
generałnie inaczej ma się rzecz z wrakami porzuconycl
a raczej pozostawionych sobie, s a m o c h o d ó w . Te właśni 1
w procesach semiozy kultury polskiej reprezentuje i syn!
bolizuje - syrena.
'
Syrena poprzez całkowicie spełnioną swoją „historię gutui ]
k o w ą " (jej „ p o c z ę c i e " i „ k r e s " mieszczą się w gruncie rzeer
w pamięci jednego pokolenia), przez tak wyraźne odgraniczt
nie od historii innych rzeczy, z trudem odsyła do jakict \
historii paralelnych, zamazujących czy też neutralizującyd ^
oryginalność kulturowej sekwencji pod nazwą: samochó j
„Syrena".
(
W ten s p o s ó b , stosunkowo wyraziście, historia syren) i
zapisana w tysiącach ekspozycji parkingowo-chodnikowyc j
oznacza p r a k t y c z n ą ideologię śmietnika. Opozycja piej,
ne-brzydkie nie posiada dziś prostej ekwiwalencji w opozyc'
piękne-śmietnikowe. Zakresy znaczeń brzydoty i śmietnik i
wości są rozsunięte. Kontekstem „praktycznej ideologii śmii c i " stanowić m o ż e stara ideologia estetyczna (np. estetyk
brzydoty o proweniencji jeszcze natu'ralistycznej, w tym n|
turpizm w poezji Grochowiaka, wiersze M i r o n a Białoszewk
kiego, Psalm śmietnikowy
Tadeusza Nowaka, malarstw,
Dudy-Gracza). Kontekst ten może stanowić również iniil
ideologia praktyczna, czyli ekologizm, aspirujący niekied 1
w skali globalnej do zastąpienia dawniejszych historiozofii.
Syreny, k t ó r e nie poddane zostały próbie rytuałów ognij
p r z e c h o d z ą oto z kręgu cudownych rupieci do sfery śmieć,
sfery abstrakcyjnej, śmietnikowej, ale jakby „niegnilnej' s
Rzeczy śmietnikowe przestały mieć „ d u s z ę " (miały ją jeszcz
rupiecie). Zastąpiły j ą znaki, emblematy, etykiety, metki cz I
też fotografie rzeczy. Znaki zastępują rzeczy, a tych jest jakb
(

1

1

więcej niż trzeba! Cywilizacja i kultura oszukuje n a t u r ę ,
podmieniają. W kulturze współczesnej semiotyka śmietników
stanie się być może nie mniej ważna niż - w potocznym
odbiorze semiotyka dzieł sztuki.
Pozostawione sobie syreny tworzą kompozycje parkingowo-chodnikowe i zapewne nie szybko wymazane z o s t a n ą
z naszego otoczenia wizualnego. Wciąż jeszcze znaczą jakieś
porzucone historie, a niekiedy wyrzucony na śmietnik życio­
rys.
„Umierające" syreny symbolizują również istotne dekom! pozycje i przesunięcia społeczne. Zaczyna wyłaniać się na
szerszą skalę socjologiczny problem społeczności ludzi wy­
zbytych „własnych śmieci". Stają coraz wyraźniej zagadnienia
„społeczności wysypisk", „społeczności ś m i e t n i k ó w " , społe­
czności coraz bardziej autonomizujących się, subkulturowych , zyskujących określone właściwości strukturalne, wy­
kształcających nawet swoiste osobowości statusowe.
18

Wraz z nimi odchodzi określona formacja ludzi (formacja
PRZ

0 określonych parametrach socjologicznych; ludzi, którzy
albo spadają „w dół", gdy syrena okazała się ich pierwszym
1 ostatnim samochodem, a dziś nie stać ich już na inne biografie
zawodowe i społeczne, albo wspinają się „w górę", przesiada­
jąc się do innych samochodów. Narzuca się tu pewna analogia.
Tak jak syrena otworzyła nową sekwencję kulturową, kulturo­
wą bardziej niż motoryzacyjną, tak po latach sekwencję
paralelną, nową, ale już ściśle motoryzacyjną, otworzył nie
tzw. „duży fiat" (F125p), nie „maluch" (F126p), nie „Polo­
nez" (ten bez pseudonimu!), ale samochód toyota - flagowy
pojazd polskiego folk-biznesu lat osiemdziesiątych .
Odchodzenie syren zamyka heroiczny epizod polskiej soc­
jalistycznej motoryzacji. Pałuby czy „skorupy" porzuconych
syren sąsiadują na ulicach i chodnikach z porzuconymi
puszkami po coca-coli. Czas odchodzenia syren czas rozlicz­
nych spektakli śmietnikowych, zbiegł się z czasem nadejścia
króliczków „Playboya".
luty 1993
19

PISY

1

M. Roche, Samochód (w:) Psychologia życia codziennego. Pod
rejestracyjne czeka tam rok na beztroskiego właściciela. Jeżeli nie ma
red. M. Reuchlina, Warszawa 1983. Por. także: E.T. Hall, Ukryty
tablicy rejestracyjnej stoi dwa lata. Po tym terminie przechodzi na
wymiar (rozdz. Miasta i kultura), Warszawa 1976
własność skarbu państwa. Tak długie przechowanie wraków jest
T. Vehlen, Teoria klasy próżniaczej, Warszawa 1971
bardzo kosztowne. Jeśli samochodu nie odbierze właściciel, za
Życie bez fikcji. Dzienniki. Wybór, wstęp i oprać. S. Adamczyk, transport i „opiekę" nad wrakiem płaci urząd miasta. Rok postoju
na wrakowisku kosztuje 1,5 min zł." „Gazeta Stołeczna", s. 2
Warszawa 1976, s. 50, 113, 227
Upowszechnia się wtórne użycie wraków syrenek. Przykładem
Znamienna jest funkcja tych przedmiotów w stereotypowych
może być młodzieżowy klub Fugazi w Warszawie (1992). Wrak
wyobrażeniach żołnierzy Armii Radzieckiej w okresie wojny, a póź­
syreny odpowiednio przystosowany był swego rodzaju dekoracją
niej „nowej" władzy w Polsce, co doskonale oddają ulotki „pod­
frontonu tego klubu. Także w klubie Stodoła obok barku i w patio
ziemia" lat 40-tych i 50-tych, zawierające satyryczne rysunki i wier­
umieszczone były, pomalowane na żółto i czerwono, wraki syren.
sze na ten temat. Np. „Przyjaciele Kacapy! Zabraliście nam Radia,
Pełniły m.in. te funkcje, które przed eleganckimi sklepami spełniają
Zegarki i Rowery. I nie poszliście z Polski do jasnej cholery (...)"
donice z ozdobnymi drzewkami. Ten swego rodzaju paradoks
126 x I26p. Oprać. K. Strzelecki, Warszawa 1978
* W relacji „Nowego Dziennika" możemy przeczytać: „Kapsuła estetyczny służy kontestowaniu „nowych" wzorów dekoracji wnętrz
i frontonów domów, ale też może być natarczywym powtórzeniem
czasu" to nic innego jak stary polski samochód marki syrena,
pytania: „co zrobicie z moim trupem"? Co zrobicie z Waszą
osobliwie pomalowany i popisany, a następnie przewieziony do
Syrenką?
Stanów Zjednoczonych. Autorem całego pomysłu był Dwyno Szot,
Samochód syrena stał się nośnikiem wtórnych znaczeń, które
Amerykanin polskiego pochodzenia mieszkający w Kalamazoo
bądź ujawniały się przez włączenie syreny w kolekcje innych rzeczy
w Sianie Michigan. Podczas wizyty w Polsce zainteresował się
(projekt pn. „kapsuła czasu", kompozycje parkingowo-chodsamochodem syrena, który nabył i następnie pomalował na bia­
nikowe, elementy architektury klubowych frontonów i wnętrz),
ło-czerwony kolor. Potem poprosił burmistrza Gdańska, aby pod­
bądź też przez włączenie w dyskurs językowy: narracje folklorystycz­
pisał się na karoserii, a w ślad za nim poszło wielu innych ludzi,
ne, kawały i dowcipy, inkskrypcje na murach.
składając swe autografy na „Syrence". Szot wyruszył w trudną
O semantyce ognia w sztuce romantycznej pisze M . Porębski,
podróż po Polsce i podczas tej właśnie wycieczki ochrzcił psujący się
Semantyka sztuki romantycznej, (w:) Ikonografia romantyczna.
średnio dwa razy dzienne samochód mianem „Kapsuły Czasu".
Praca zbiorowa pod red. M . Poprzęckiej, Warszawa 1977
Pojazd został zabrany do Ameryki i umieszczony w muzeum
A. Ulman, Piękne pożary, „Regiony" 1992, nr 3^4
samochodów (Gilmore Car Museum). „Nowy Dziennik" Polish
Taką wykładnię ma przecież sprzątanie „przed zimą", sprątaAmerican Daily News, New York, 17 IX 1992, nr 5521, s. 4
nie wiosenne, ale także porządki sobotnie i wielkie porządki
Por. Syrena numher one, „Gazeta Wyborcza", 26 X 1992.
świąteczne. Do ukrytego sensu rytuałów Wielkiego Sprzątania
W notatce czytamy min.: „W Warszawie i okolicach zarejest­
nawiązywały zachowania ludzi, które mogłem obserwować w sobotę
rowanych jest 30 tys. 817 samochodów wyprodukowanych w latach
19 grudnia 1992 r. na ul. Międzynarodowej w Warszawie, kiedy to
1950 1970. (...) Dane mogą zawierać pewien margines błędu. Nie
Tygodnik Mieszkańców Pragi Południe „Olszynka" i Miejskie
wszystkie wprowadzone do ewidencji samochody muszą fizycznie
Zakłady Oczyszczania urządziły całodzienną akcję pn. „Swój dom
istnieć (...). Pierwsze miejsce na tej niecodziennej liście rankingowej
sprzątamy - innym pomagamy". W rozplakatowanych ogłosze­
(22 42-letnich) samochodów zajmuje poczciwy wytwór FSO - syre­
niach można było przeczytać m.in.: „Zaczynamy w sobotę 19
na. Na naszych ulicach jeździ aż 5 tys. 172 syrenek. Na drugim
grudnia, na ulicy Międzynarodowej. Od samego rana tego dnia
miejscu znajdują się volkswageny (to niewątpliwie zasługa gar­
możemy wystawiać na chodnikach (możliwie najbliżej narożnych
busów) - 4 tys. 38. Na trzecim zaś warszawy - 3 tys. 671" „Gazeta
wyjazdów) wzdłuż całej ulicy Międzynarodowej wszystko, czego
Stołeczna", s. 6
chcemy się z domu pozbyć: meble, pralki, lodówki, odkurzacze,
Informacje zawdzięczam prof. Marianowi Nowińskiemu, Tere­
lampy, telewizory, sprzęt kuchenny, ubrania, zabawki itp. To, co
sie Plata i Stanisławowi Bajowi z APS oraz Jackowi Krzysińskicmu
nam zawadza i jest już niepotrzebne. Zapraszamy jednocześnie
- studentowi Uniwersytetu Warszawskiego
wszystkich chętnych do wybrania sobie rzeczy, które mogą się
' R. Barthes, Mit i znak. Eseje. Wybór i słowo wstępne J.
przydać we własnym gospodarstwie domowym. (...) Rzeczy już
Błońskiego, Warszawa 1970, s. 79'
nikomu niepotrzebne będą uprzątane od godziny 18.00 przez
Rytualnej przemianie czasu (noc sylwestrowa: granica „nowe­
Miejskie Zakłady Oczyszczania E5"
go" i „starego" czasu) towarzyszą m.in. pożary (podpalenia)
Np. polskie przysłowia nie znają pojęcia śmieci jako odpad­
domków na działkach pracowniczych. Wg informacji Bronisława
ków, czegoś zbędnego. Śmiecie są synonimem własności, gos­
Snrowiaka tylko na działkach przy ul. Kinowej w noc sylwestrową
podarzenia, obfitości dóbr. „Stare, własne śmiecie" to synonim
1991 1992 spłonęło 5 domków.
tutejszości, domowości, znak zasiedzenia, wykładnik tożsamości.
" M. Pilot, Bitnik Corgelewski, Warszawa 1989, s. 46^17
Śmiecie to coś, co „miecone" i „miecione", a więc pierwotnie:
Pogotowie ze szczotką i dźwigiem, „Gazeta Wyborcza", 20 V I I mnogie, niepoliczalne, rozproszone, oznaczające bogactwo.
1992, fragment pod tytułem Cztery wraki dziennie, gdzie czytamy
Por. Bal kloszardów. „Rzeczpospolita" 1993. nr 29(4 I I 1993)
m.in.: „Obliczyliśmy, że w Warszawie jest około 6 tys. wraków
Pośrednio potwierdzają to nawet lokalne dowcipy, jak choćby
samochodów porzuconych na ulicach, chodnikach i parkingach (...)
ten o biznesmenie z Bielin pod Kie Icami, którego syrena wzbudzła
W ciągu jednego dnia na wrakowisko na ul. Grodziskiej trafiają
ogromne zainteresowanie Włochów. - „TO YO TOM przyjechoł"
przynajmniej cztery bezpańskie samochody. Jeśli pojazd ma numery
- wyznał nie bez satysfakcji, podziewiającym pojazd Włochom.
2
1

4

1 3

5

1 4

1 5

1 6

1

1

10

1 7

12

1 8
1 9

Fot. Michał Luboradzki

37

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.