http://zbiory.cyfrowaetnografia.pl/public/2979.pdf

Media

Part of Troski życiowe i kłopot z istnieniem (pacierze w Zapiskach domowych Teresy Trojanowskiej 1957-1968) / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1988 t.42 z.4

extracted text
I I . 1. R y s u n k i w Zapiskach domowych Teresy T r o j a n o w s k i e j , (a) „ 1 8 I X 1963. Z R e k i n e m dziś b y ł a a w a n t u r a
w y z w a ł od s z p y c l ó w " ; (b) „ 1 5 I V 1965 p r z y s z ł o j a k i c h ś 2 P a n ó w m ó w i l i , że o n i s ą P r z y j a c i u ł a m i anie w r o g a m i " ;
(c) „ 2 4 I I I 1962 D z i ś pod wieczór H e l c i a d o s t a ł a lanie od Ojca za n i e p o r z ą d k i w r z e s z c z a ł a w niebo g ł o s y (...);
(d) „ 2 1 I I 1966 wieczorem z j a d ł a m p o m a r a ń c z e k t u r u Grzesia d a ł a m i na G w i a z d k ę " ; (e) „ 2 6 I X 1944 J ó z k a
I w a ń s k i e g o pogotowie z a b r a ł o k o ń go k o p n u ł w głowę i w y b i ł m u o k o . "

230

Jacek Olędzki

TROSKI ŻYCIOWE I KŁOPOT Z ISTNIENIEM
(PACIERZE W ZAPISKACH D O M O W Y C H TERESY TROJANOWSKIEJ

Kłopot

z istnieniem

H e n r y k a Elzenberga, to dziennik

filo-

zoficzno-etyczny zapisywany przez p o n a d ć w i e r ć w i e k u , a b y ć
1

m o ż e znacznie d ł u ż e j .

Pisanie tego rodzaju d z i e n n i k ó w jest —

1957-1968)

wesołe życie. N i e ż o n a , lecz o n stale u s ą s i a d ó w

przesiadywał

na p o k l e p a c h - g l ę d a c h . B y l i m a ł ż e ń s t w e m bezdzietnym t a k samo
z r e s z t ą j a k m a ł ż e ń s t w o stryjecznego b r a t a Teresy, J a n a I w a ń ­

świętego

skiego — ' P r z e w o ź n i k a . W t y m czasie żył r ó w n i e ż w M u r z y n o w i e

stanu d o j r z a ł o ś c i duchowej, p o j a w i a j ą c się p r z e w a ż n i e u pisarzy

d r u g i J a n I w a ń s k i , p r z y r o d n i b r a t Teresy. Z t y m w ł a ś n i e J a m m

jak

się zdaje —

szczególną p o t r z e b ą

pielęgnowania

dopiero w p ó ź n y m ich w i e k u , pod koniec ż y c i a , p o d o ś w i a d c z e ­

i jego k a l e k ą c ó r k ą Trojanowscy dzielili d o m r o d z i n n y . Z n a n y

niu

z gniewnego usposobienia i wielkiej siły J a n

przeżytych

rezygnacji, d o s t ą p i e n i a p r z e m o ż n e g o pragnienia

p o w r o t u do ź r ó d e ł swego prawdziwego ja.

Widzę tu między in­

Iwański korzystał

aż z trzech p r z y d o m k ó w — Brancholc, L o r w a s , R e k i n . Powiadano,

dojmującym

że w i e l k ą siłę z a w d z i ę c z a ł z r o ś n i ę t y m ż e b r o m . Jego ż o n a miesz­

wypierając

k a ł a w drugiej części wioski, na Ł ę g u w d o m u swoicli z m a r ł y c h

się swych wielu p r z y m i o t ó w , z a p o m i n a j ą c o t r a p i ą c y c h skazach.

r o d z i c ó w . U n i k a ł a k o n t a k t ó w z m ę ż e m w obawie przed „ u t r a t ą

To k a r k o ł o m n a terapia, lecz chyba d o s y ć niezawodna. W

zdrowia albo nawet ż y c i a " . K i e d y

n y m i d ą ż e n i e do o d k r y w a n i a ponownie siebie po
przeżyciu

nikach

stanów

autonegacji.

Być

znowu

sobą,

Dzien­

Gombrowicza dosadnie w y r a ż a j ą zapis-metafora o nie­

możności

skutecznego

ratowania

(bycia

karetką

pogotowia)

ich kaleka

córka

zmarła,

wielu u w a ż a ł o , że ś m i e r ć n a s t ą p i ł a w rezultacie kolejnego po­
bicia do jakiego z n i ż y ł się jej ojciec. S ą s i e d z t w o L o r w a s a , R e k i n a

ż u k ó w , s p a d a j ą c y c h z k r a w ę d z i w y d m y nad brzegiem oceanu ,

nie

a w Miazdze

L ę k i poezucio z a g r o ż e n i a nie

odstępowały

ich. U n i k a n o

wszelkich m o ż l i w y c h

Możo

w obawie

przed

Lorwasom częstym gościem domu Trojanowskich bywał

drugi

2

Andrzejewskiego, t o n p r z y g n ę b i e n i a

a

zarazem

roztropnej powściągliwości w opisach d n i , o d r a ż a j ą c o p o d o b n y c h
do siebie.

3

Zapiski

domowe,

kilkanaście

grubych

(brulionów),

Torosa

Trojanowska

zeszytów

prowadziła

w

szkolnych

tym

m n i e j więcej czasio, k i e d y p o w s t a w a ł y głośne Dzienniki

wpływało

brat

kojąco

na

pożycie

zbliżeń.

Teresy, .Józek, człowiek

małżonków
właśnie

wielkiej

Trojanowskich.

przebiegłości

też

i sprytu,

samym

zwany K a l a p a t ą i R o z t r o p n y m . Miał on ż o n ę , m i e j s c o w ą nauczy­

Witolda

cielkę, p a n i ą p o c h o d z ą c ą z W i e d n i a , niezwykle z a s ł u ż o n ą w edu­

„Literaturze"

kacji m u r z y n o w i a k ó w . P o ś w i ę c i ł a się tej m i s j i w okresie m i ę ­

Z dnia na dzień Jerzego Andrzejewskiego. M i m o r ó ż n i c w statusie

d z y w o j e n n y m i t r w a ł a na s w y m p o s t e r u n k u a ż do c z a s ó w gier­

p i s z ą c y c h , p r z e p a ś c i intelektualnej m i ę d z y w i e ś n i a c z k ą a świa­

k o w s k i c h , kiedy z l i k w i d o w a n o w M u r z y n o w i e s z k o l ę ,

towej rangi pisarzami, w ą t e k

tamtejsze dzieci do s z k o ł y zbiorczej w s ą s i e d n i m Siocieniu. Nie

Gombrowicza i nieco p ó ź n i e j , gdy drukowano w

osobliwej m o d l i t w y ,

rozłożonej

na pacierze wieczorne ( r e k a p i t u l u j ą c e ) i poranne (inicjujące)



kiorując

m a najmniejszych w ą t p l i w o ś c i , że p a m i ę t n i k a r s k i e pasjo Torowy

p r z y reszcie dnia w y p e ł n i o n y m „ g r o m a d z e n i e m d a n y c h " — jest

Trojanowskiej

t o ż s a m y . Ale w a ż n i e j s z e , w i ą ż e te z r ó ż n y c h zasadniczo p o z i o m ó w

d o r ó w n a n i a n i e z w y k ł y m p r z y m i o t o m cudzoziemki, a p r z y

ś w i a d o m o ś c i w y p ł y w a j ą c e d z i a ł a n i a , podobne pragnienia samo-

bratowej

określonia

n i e ś w i a d o m e pochodzenia nazwiska dzieci — K l o c e k .

(poszukiwania

własnej

tożsamości)

w

zapisywaniu,

i najdrobniejszych z d a r z e ń (najpospolitszych trosk ż y c i o w y c h ) ,

z r o d z i ł y się pod

Bronisławy

znacznym w p ł y w e m

Iwańskioj-Kiotz

zwanej

też

potrzeby


tym
przez

Trojanowscy p o b r a l i się w latach dwudziestych i n a l e ż e l i

i s z c z e g ó l n y c h , z a c h ł a n n i e p o ż ą d a n y c h s t a n ó w ducha. Kreowanio

do m a ł o r o l n y c h gospodarzy w M u r z y n o w i e . J a n

ich poprzez narzucony sobie r e ż y m codziennego, zapisywanego

c z ą t k o w o j a k o w o d n i a k na W i ś l e , a n a s t ę p n i e w czasie

wojny

pacierza. Nasza bohaterka o d 1957 do 1968 r o k u nie p o m i n ę ł a

handlował

wojnie,

toż ani jednego dnia. I m o ż n a to t ł u m a c z y ć z a r ó w n o

k i e d y o t r z y m a n o d o d a t k o w ą z i e m i ę z r e f o r m y rolnej, J a n p r z e s t a ł

środowiskowego

poczucia

obowiązków

codziennych,

faktem
jak

też

z u p e ł n i e j u ż w ł a s n y m sposobem dostrzegania sensu życia w naj­
zwyklejszym dniu. B y ł a osobą „ s p o k o j n ą , zrównoważoną,

po­

4

zajmować

bławatami,

sprowadzanymi

z

dorabiał,

Łodzi.

Po

po­

się handlem, c a ł k o w i c i e p o ś w i ę c i w s z y się gospodar­

s t w u . P o n i e w a ż ż o n a c i e r p i a ł a na n a d m i e r n ą o t y ł o ś ć , ów W y r w i s
i

Wykpis,

kawalarz

i pędziwiatr,

większość

prac,

dodajmy,

wolną i nieenergiczną" . K t o ś inny uzupełnił tę c h a r a k t e r y s t y k ę

n i e z b y t sobio m i ł y c h , zmuszony b y ł p r o w a d z i ć c a ł k i e m samo­

u w a g ą , żo „ n i e m i a ł a dzieci", a b ę d ą c o t y ł ą m u s i a ł a stale prze­

dzielnie. A l e n i e p o m i e r n y w y s i ł e k m ę ż a nie b y ł Teresie

Troja­

nowskiej

słowem

5

s i a d y w a ć w d o m u , „ n o więc, m i a ł a czas aby sobie p i s a ć " .
Teresa Trojanowska, z d o m u I w a ń s k a , p o c h o d z i ł a z r o d u ,
k t ó r y w ś r ó d k i l k u zaledwie i n n y c h n a l e ż a ł we wsi do

najbar­

dziej o k r z e p ł y c h . I w a ń s c y mieszkali w d w ó c h c h a ł u p a c h usy­

obojętny.

Przeciwnie,

wspomagała

i — j a k dalej się przekonamy — n o t a t k a m i w swych
Już

wstępna

analiza semiotyczna i c a ł k i e m

pisków

na zachodnim k r a ń c u , na S k a ż e n i u . N a t o m i a s t Jan, m ą ż naszej

ludowej d o k u m e n t . W n i c z y m na

b o h a t e r k i , p o c h o d z i ł z W i e s ł a w i e , n a l e ż ą c y c h wprawdzie do

tej

dosyć

samej,

lub

nacechowanych o s o b l i w ą p o t r z e b ą

parafii,

lecz m a j ą c y c h ,

D u n i n o w o złą s ł a w ę wioski fornalskiej,

niczym

Siecień

zamieszkiwanej przez

prostackich D w o r u s ó w , O r c z y k ó w i K ł o n i c e . I w a ń s k a

wchodząc

w swój z w i ą z e k m a ł ż e ń s k i m i a ł a ziemię i część rodzinnej
grody, a T r o j a n o w s k i nie p o s i a d a ł niczego. J e d n y m

za­

słowem,

stale

Zapiskach

domowych.

t u o w a n y c h w ś r o d k o w e j części M u r z y n o w a i jeszcze w trzeciej,

rokiokioj

go

formalna

Za­

wskazuje, że poznajemy niezwykle r z a d k i w literaturze
częstych

w

tym

p r z y k ł a d nie p r z y p o m i n a on

środowisku

aspiracji

biograficznych,

zaświadczania

swym

pisar­

s t w e m posiadania ż y c i o r y s u bogatego w „ n i o z w y k l e zdarzenia"
oraz dysponowania m o c ą radzenia sobie z n i m i , czy
doświadczenia

błogosławieństwa

losu albo samej

wreszcie

Opatrzności.

N i c z t y c h pospolitych w c h ł o p s k i m ś r o d o w i s k u m n i e m a ń

nib

stanowili mezalians, o d n o s z ą c y się do k r w i , w y c h o w a n i a i ma­

w y s t ę p u j e w pisarstwie nie p r a k t y k u j ą c e j T r o j a n o w s k i e j . W ł a ś n i e ,

jętności. Trojanowski,

n a l e ż a ł o to wcześniej p o w i e d z i e ć . N a l e ż a ł a do o s ó b

się ż y w o ś c i ą

w przeciwieństwie

i otwartością

sobie o p i n i ę kawalarza —

usposobienia.

do

Trojaka, Wykpisa,

jeszczo z trzeciego przezwiska, k t ó r e sam

żony,

Rychło

wyróżniał
też

zdobył

religijnie,

natomiast

jej

mąż

stara! się nie

obojętnych

opuszczać

mszy

korzystającego

ż a d n e j niedzieli. A b y nie s p o t y k a ć się z z i o m k a m i z W i ę s ł a w i o

wymyślił, a którego

w kościele w Pvokiciu i nie s t a n o w i ć o b i e k t u d r w i ą c y c h k o m e n ­

m a ł o k t o p o t r a f i ł w y m ó w i ć — Holdesdowildesfildesstatkiewicz.

t a r z y , iż żyje z o s o b ą n i e w i e r z ą c ą , p r z e p r a w i a ł się przez W i s ł ę

A więc n a l e ż a ł do t y c h , eo c e n i ą sobie nade wszystko pogodne,

do kościoła w D u n i n o w i e . Z a p i s k i nie p r e t e n d u j ą

również

do

231

g a t u n k u w y p o w i e d z i adresowanej do j a k i e g o ś drugiego, potencjal­

— Odrana

śpiewały

nego czytelnika. Wiele s f o r m u ł o w a ń wskazuje na t o , że a u t o r k a

— Zaczyna

padać

ukrywała



swoje n o t a t k i n a w e t

przed n a j b l i ż s z y m i .

Pod

tym

Wiatr

z południowo

w z g l ę d o m m o g ą one b y ć p o r ó w n y w a n e do procederu wielu daw­

— Pogoda

n y c h pisarzy w Chinach, p i s z ą c y c h w y ł ą c z n i e dla siebie. D o d a j m y

niepada

— piszących powieści z u k r y t y m w ą t k i e m autobiograficznym.
Psychiczna,
rzeń,

6

g ł ę b o k a potrzeba n o t o w a n i a najzwyklejszych zda­

systematycznie,

codziennie,

ujawnia

coś

z

utylitarnej

t e r a p i i , ale r ó w n i e ż , w m n i e j s z y m s t o p n i u , p r a k t y c z n e j

własnej

dzierlady

pchnięcie

strasznie

duży

ruszać

tylko nasypało

co one

zachodu pryszcze

w południe

wieczorem

— Zaczęły

ciekawe

wróżą.

deszcz i tak sial w nocy bo go sporo

lody

szańców

z góry...

pałi

puźniej

wiatr i bardzo
na

Wiśle

narobiło

znać.

deszcz.
się zachmurza

lecz

zimno.

i spowrotem

barykadów

Około 4 tej przerwało

stanęło

i narazie
piołunkie

wszystko

stoi czeka na

i poszło

ale po

tamtej

stronie

stoi.

gnoseologii, u t w i e r d z a n i a się w odczuciach, p o g l ą d a c h czy w j a ­

—• Robi

się

zełga...

k i m ś momencie, i t a k ż e coś z p o s z u k i w a ń klucza do rozumienia

—• Ręce nie zamarzaju

i wmieszkaniu

mogu być otwarte drzwi

zjawiska ż y c i a , a w n i m — o g n i s k u j ą c y c h się w osobie m ę ż a

czereśniach

się pokazywać

kwiaty

najważniejszych problemów moralnych.
J a k w wielu s ł a w n y c h p a m i ę t n i k a c h t a k r ó w n i e ż w
występuje

szalenie

ważna

warstwa

Zapiskach

zainteresowań,

jaką

jest

zaczynają

troche rechotać

żaby.

•—• Zaczynają

przechodzić

sporo jest cicho i ciepło

wieczorem

burze ałe nie ciężkie
chmury

pada
zachód

podwieczór

najmniejszej jednego dnia, j a k r ó w n i e ż c a ł y c h p ó r r o k u . Obrazo­

że asz takiego dziwnego

się doznawało

w o ś ć t y c h d o ś w i a d c z e ń oraz n a j w a ż n i e j s z e — i c h aestetyczny,

— Z rana Bardzo Ładna

pogoda wiatr południowo

bo zdecydowanie p r a k t y c z n y , w z g l ę d n i e gnoseologiczny charakter

możliwie

ciepło

(się zrobiło)

dystansuje wiele o p i s ó w , p r e t e n d u j ą c y c h do l i t e r a c k i c h . G ó r u j e

się duży

wiatr

gapstwo

n a d n i m i o r y g i n a l n o ś c i ą , nie s i ę g a n i e m do b a n a l n y c h

i wywraca

koziołki

—• Dziś

się nie szykuje

to śnieg

z deszczem przytem

rozpoczęła

meteorologicznych
z zagrody

w

też

1957

położonej

Zapiski
r.

od

Swoje

blisko W i s ł y

suchych

rejestrów

obserwacje

prowadziła

w miejscu n a r a ż o n y m

na

z i ą b n a p ł y w a j ą c y od r z e k i , a bardziej jeszcze na c z ę s t o w i e j ą c y
z Z a w i s ł a d o k u c z l i w y w i a t r , zwany
-—• 12.XII.

1959. Znocy pochmurno

się słońce

łeje się z dachów

—• 14.XII.
kaszka


Znocy

śniegowa

16.XII.

zimno

Odrana

bo jest

jak

Znocy

— 27.XII.

Pochmurno

zaczuł

padać

się słońce i z małymi
Odrana pochmurno

no i pada

dowieczora



Pochmurno

31.XII.

do wschodu

— 2.II.1960.

gorzej
mróz.

cały

dzień.

bardzo dużo śniegu
świeciło

około południa

wiatr południowo

już

do wieczora

zaczyna padać

zachodn.

mrozek

drzewa są białe wyglądają

pięknie

mały

ugrzać

zęby.

stop­

południe

wiatr

południowo

deszcz

zachodni.

wiatr połudn.

i bierze mały

na wieczór

wiatr
zmieniła

słońce

tych

rzadziaty

W południe

zrobiło


zwracają

się zimno

na słońcu

oczywiście

wyje różnymi

znów

nazad

churagan

są granatowe

Wnocy przez księżyc

uwagę

9 tej zaczyna

— Znocy

pada

do

wielo zagadek. Pisze c z ę s t o „ c i e k a w e

w r ó ż ą " . Przedstawia



co ono

go t y m j ę z y k i e m , j a k i m p o s ł u g i w a n o się

w M u r z y n o w i e . W i a t r y c h o d z ą , u d a j ą się z jednej s t r o n y ś w i a t a
w d r u g ą . B y w a , że z tej drugiej zo,wracają, p o w r a c a j ą . M a j ą te
wiatry,

najczęściej

Kujawa

(wiatr

nawiedzające

z południowego

okolicę, swoje
zachodu,

stałe

właśnie

nazwy:

z

Kujaw)

ale w swych przestworzach

b r o d z i , czyli przedziera

się przez

ożyć, sztorcować,

barykadować

i t d . Przez wszystkie

notatki

w y w tej mierze, że z r o d z i ł się o p t y m i s t y c z n y z w r o t o m o ż n o ś c i

wschodu.

słońce

do

Węgier.

Kujawa.

trochę się uciszył

ałe

co to będzie

śnieżne.

za chmurami

są obłoki

a ponich płyną

śniegowe

się wypogodziło

księżyc

momencie



z opisów

zdarzeń naturalnych,

chmury

co wskazywało
wschodu...

na duży

wspomniałem
dziejących



rezygnuje

się w

przyrodzie.

K o n c e t r u j e się w y ł ą c z n i e na opisach ż y c i a p r y w a t n e g o , na spra­
na psychologii z a c h o w a ń

zimno

męża.

Spójrzmy

jeszcze raz

na

te

Model

wiatr...

ten

dominował

w przeszłości.

R o d z i się p y t a n i o ,

czy

niebieskie

interesowanie się p o g o d ą , a p o ś r e d n i o bogactwem zjawisk p r z y ­

zimny.

r o d n i c z y c h z n i ą z w i ą z a n y c h , jest t r w a ł ą w a r t o ś c i ą w k u l t u r z e
wsi. W y d a j e m i się, że nie. Z b y t silnie i w s z e c h w ł a d n i e oddzia-

był w otoczeniu

do nieuczestnictwa, biernego uczestnictwa w systemie n o w o c z o ś n i e

cały

ływuje

— Z nocy szadź biała na trawie... wieczorem księżyc
z letniego

j u ż wcześniej

oko a dezszczu

dzień

świeci jak rybie

jest

ma.

żółto czerwonym

jak

że p r z y l e g a j ą one do m o d e l u k o i n c y d e n c j a ł n e g o b y t u wsi z n a t u r ą .
przestał

asz granatowe

ś m i e r ć Churchilla oraz p o d w ó j n e c h y b a z w y c i ę ­

stwo P o l a k ó w w k t ó r y m ś z W y ś c i g ó w P o k o j u . A u t o r k a w p e w n y m

wczesne zapiski meteorologiczne T r o j a n o w s k i e j . W y d a j o m i się,

wróżyć.

8 mej już

— Podwieczór

trzy

prezydenta

wach gospodarki ściśle p o w i ą z a n y c h ze stosunkami na wsi oraz
chmury

brodzić...

deszcz łecz około

c a ł y m dzienniku z w y d a r z e ń h i s t o r y c z n y c h t y l k o

zwróciły p e w n ą uwagę autorki. Są n i m i : zabójstwo
Kennedy'ego,

wieje

po nich przepływają
ciekawe

ogrzania z ę b ó w na s ł o ń c u .
W

wieczorem

wiatr poszedł

nad ranem

słońce brodzi duży wiatr z północy

232

W ś w i a d o m o ś c i Teresy Trojanowskiej obraz o t a c z a j ą c e j

znakomiet

tonami.

jest słup

— Około

Wiatr

literackiej, jednej z f o r m wyrafinowanego istnienia.

n o ś c i pogody. Powoduje ona z a k ł ó c e n i a r y t m u ż y c i a — pracy,

zachodu

wiatr od zachodu a potem

straszny



zupełnio

już

można

morka.

duży

w dzień

nie

w otoczeniu w s p a n i a ł y c h drzew), s t a n o w i t e ż o s o b n ą

przewija się emocja z w i ą z a n a ze ś w i a d o m o ś c i ą wielkiej zmien­

wschodni...
do południo

wiatr poszedł

— O północy
— Obłoki

wiatr

poszedł

trochę się rozchmurzyło

wieje

— Odrana

mrozek

wiatr

W południe

•—• Dziś

Dostarczał

on jej w c i ę ż k i m , m o n o t o n n y m ż y c i u na wsi w a ż n y c h emocji,

w y w o ł u j e n i e p o k ó j a nawet lęk. M r ó z i c h ł ó d s t a w a ł się dokuczli­

Zapiskach

— Znocy

nia i w s ł u c h i w a n i a się w obrazy i d ź w i ę k i z o t a c z a j ą c e g o ś w i a t a
p r z y r o d y . A u t o r k a b y ł a t y m ś w i a t e m zafascynowana.

świeci

s f o r m u ł o w a n i a , a t a k ż e o k r e ś l e n i a i t e r m i n y u ż y w a n o powszechnie.


znaczenia m i a ł y •

o b ł o k i i c h m u r y . W i s ł a żyje l u b zamiera, staje, aby ponownie

by kwitły

zachodni

praktycznego

i M o r k a (wiatr z p ó ł n o c y ) . Słońce nie t y l k o wschodzi i zachodzi,

(...)

jak

deszcz

i n n y zasadniczo sens. W y r a ż a ł y b e z i n t e r e s o w n ą p o t r z e b ę patrze­

przyrody kryje

Znocy mrozu 8 stopni i mgła która w dzień

się w szadż

W

tylko

gwiazdy.

—• 30.XII.

pogoda pada

zimno...

p a s j ę , m a j ą c ą — j a k m i się wydaje — wszelkie cechy t w ó r c z o ś c i

wczoraj

zachmurzeniami

bardzo

skich b y ł p o ł o ż o n y blisko rzeki, w dolinie za s t o k a m i wysoczyzny

pruszyć

bierze większy

deszcz i padał

mrozu niema

robić bo jest brzydka

sople.

bo marznu

południe.

wieczorem

powietrzu

biedę.

r z e ń , d z i e j ą c y c h się przed n i ą w teatrze n a t u r y (dom Trojanow­

widać gołe pola wiatr z zachodu o 12 tej w

w nocy świeciły

poszedł

pogoda

ze wschodu

— 18.XII.

pokazało

sama

taka

wiatr

niało miejscami

na

w

nawet
podnosi

pokazało

cicho około 12 tej zaczyna

idą z północy

się kotłuje

i

w a ż n y c h w a r t o ś c i . B y ć m o ż e r e l a k s u j ą c y c h . Zapisywanie zda­

cicho około południa,

ale dołem jest mróz

pochmurno

chmury

Kujawą.

koloru

wschodni

się zachmurza

— JO)

Z a p i s k i te o p r ó c z w y r a ź n i e

dziwnego

łęku...

popołudniu

(wrony

i p r o s t o t ą ( „ t a k się ociepliło, że m o g ę p r a ć w s ł o n e c z n e j wodzie",
ciepło i ł a d n i e n a dworze, że m o ż n a g r z a ć z ę b y na s ł o ń c u " ) .

dostał jakiegoś

chyba na jakuś

c z y l i nagrzanej w k o t l e w y s t a w i o n y m na s ł o ń c e ; „ t a k j u ż jest
Trojanowska

świat

zato deszczu

ze wschodu na

d o ś w i a d c z e n i e n a t u r y , w szczególności z m i e n n o ś c i pogody w skali

odczuć

jak zaczęło padać

przechodzu

na

zaczęły

model zasadniczo odmienny, s p r o w a d z a j ą c y

funkcjonującej
sądzę



jednostkę

z b i o r o w o ś c i narodowej. Ponadto m o ż n a — j a k

mówić

o

kompensacyjnych

potrzebach

środowisk

I I . 2. W y b r a n e z n a k i z ł o w r ó ż e b n e : (a) sen — k a r e t k a p o g o t o w i a , (b) k r z y ż e rysowane p r z y n o t a t k a c h o czyjejś
Ś7merci, ,,Janek z k o n a ł p r z e s t a ł ż y ć o d l e c i a ł jego duch n a zawsze"; 9, 11, 16 I I 1964, a ż t r z y po kolei ś m i e r c i ,
Karasiewicza, Torbickiego, Fabiszewskiego; (c) wieniec pogrzebowy; (d) siekierzysko-toporzysko ( z ł a m a n e ) ;
(e) s t r ó ż e

233

wiejskich

w zakresie k s z t a ł t o w a n i a

świadomości

historycznej,

ś w i a d o m o ś c i nio tyle z d a r z e ń n a t u r a l n y c h , co właśnie historycz­
nych —

społecznych

i k u l t u r a l n y c h , nie

wyłączając

również

T

do m n i e m a ń znacznie starszych w s w y m rodow odzie, j a k r ó w n i e ż
znacznie m ł o d s z y c h , p ó ź n i e j s z y c h , nie w y ł ą c z a j ą c
zdarzeń
z drugiej p o ł o w y X I X wieku.

p o l i t y c z n y c h . P o j ę c i a przestrzeni i czasu poddawane są dzisiaj

A ty żaczku

na wsi nieraz g ł ę b s z y m i p o w a ż n i e j s z y m

nad szkoły

aniżeli

to

można

obserwować

w

przewartościowaniom,

świadomości

mieszkańców

Wieta, powiedzie

miast.
K i e d y r o d z i ł się czas n i e z w y k ł y w k r a j u , u d a w a ł e m się do
M u r z y n o w a . N a t o m i a s t z M u r z y n o w a do W a r s z a w y
wówczas

wysłannicy,

emisariusze

przybywali

murzynowiaków,

tworząc

tablice

mojżeszowe.

Jeden

jest sam

Bóg w Trójcy

nad

Pięć

sześć graju

moich

przyjaciół,

była

zwykłością

zawsze g r a n i c z ą c ą

z w y k ł y m . K i e d y wracali r a d o ś n i d o w i a d y w a ł e m

z

nie­

ran cierpiał

dziewięć

przestrzeni. D o w i a d y w a ł e m

przykucnięcia

jedenastu

i szeptem. M o ż n a więc u z n a ć naukowe r o z r ó ż n i e n i a przestrzeni

dwunastu

z w y k ł e j od n i e z w y k ł e j , czasu z w y k ł e g o od n i e z w y k ł e g o za

czternaste

się

tego z p o z y c j i

jemne, p r z y s t a j ą c e , czy t e ż w c h ł a n i a j ą c e f a k t y

po­

d o t y c z ą c e rze­
W

W y d a j e m i się, że m i k r o k o s m o s t w o r z o n y przez pokolenia
poprzedzające

współczesnych

poszatkować

zgodnie

z

murzynowiaków

definiowaną

niełatwo

nomenklaturą

jest

sacrum

i p r o f a n u m . Nie r o z s t r z y g a m y p o d s t a w o w y c h z a g a d n i e ń
zanych z p o j ę c i e m

zwią­

chórów

anielskich,

męczenników,
apostołów,
ludzkie

przeciwieństwie

plemię,

padnij
do

10

w

ziemię!

uniejowiaków

(Kluchów-Kituiiów)

d o s y ć p o w a ż n i e w c i ą ż t r a k t u j ą c y c h wszelkie dawno, nieoficjalne
wierzenia, m u r z y n o w i a e y m ó w i ą o nich
też

podobnie,

nawet

niozasadniczo,

grupową.

Zdzicho

opisują

Caban

z rozbawieniom.

aktualną

stwierdza:

m o g i ł y ojca, z a c h o w a ł się t y l k o pasek, k t ó r y m

przestrzeń nadziemską

(powietrze, gwiazdy, n i e k t ó r e

planety;

t y ł k a c h . Osobliwy to pasek. A b y nas

niebo).

do

definiuje
od

końca

sacrum

czasoprzestrzeni

i profanum

dwóch

świadomość

rzeczywistości,

tłukł, przecięliśmy

go na

przekopaniu
nas

tlukl

p o ł o w ę . J e d n a k ojciec zszył

grób

zszyty, p o w i a d a Zdzicho i ś m i e j e się n i c z y m szalony.

otrzymało

określeniu

ziemi

administracyjną
dobrzyńskiej.

(polityczną)

Mieszkali

tożsamość

pasek

d o k ł a d n i e i o p a s a ł się n i m przed ś m i e r c i ą . Po ł u t a c h , r o z k o p u j ą c

b y l i m i e s z k a ń c a m i k r a ń c a prastarego, naturalnego
które

po

ojciec t y m paskiem nie

określanych terminami zwykłości i niezwykłości. Murzynowiacy
terytorium,

Ale

rzeczywistość,

po

rozważań

pochodzących

do

świętych,

naszych

Nie

istnienia, w ł ą c z a j ą c

leliju,
boskich,

a ty czarcie

c z y w i s t o ś c i wiejskiej, r o d z ą c e j się, p r z y s z ł e j .

jedyny,

Pan,

iv

osiem miłości

działo się w dobrze m i znanej, codziennej, a dla n i c h o d ś w i ę t n e j

wiary.

nami.

siedem sakramentów

się, co i j a k

jest?

Dwie

co króluje

przemierzana przez

co

z trzech patryarchów

zrutynizowaną

Przestrzeń

nam,

Jeden

w m i e ś c i e n a s t r ó j nadziei. P r z e s t r z e ń , j a k ą p o k o n y w a ł e m , b y ł a
powszedniością.

nauczały
wybrany,

w

aby

Anna

pochować

b a b c i ę , znaleziono pasek. B y ł w

Zadrożyńska

przekonywująco

definiuje

środku

przestrzeń

i mieszkają

między

z w y k ł ą poprzez n i e z w y k ł ą ( s a k r a l n ą ) , czas n i e z w y k ł y (świątecz­

trzema r z e k a m i ( S k r w ą , D r w ę c ą i W i s ł ą ) , na k r a w ę d z i

jakiejś

n y ) poprzez z w y k ł y (powszedni). I o d w r o t n i e .

11

niezwykłej

G ó r a 'i Gawranicc ?

r z e c z y w i s t o ś c i . P o w i a d a j ą , że jest s z c z e g ó l n ą , bo s ł y c h a ć w niej
pianie k o g u t ó w z trzech s t r o n ś w i a t a , z p o w i a t u

łipnowskiego

( D o b r z y n i a c y ) , p ł o c k i e g o (Mazurzy) i g o s t y n i ń s k i e g o ( Z a w i ś l a c y -Pampki).

7

w M u r z y n o w i e są n i k l e

(Łysa

Ś l a d y przestrzeni

K a l i n ó w k a ? Gliniana G ó r a i C z y r ż y n e k ? ) albo — m ó w i ą c inaczej


wątpliwe.

Przestrzeń

niezwykłą

od

czasów

średniowiecza

Czy n a l e ż a ł o b y d o p o w i a d a ć , że jest to nie j a k a ś , lecz

m o g ł y t w o r z y ć dalej p o ł o ż o n e od wsi okolico k o ś c i o ł a i cmentarza

konkretna rzeczywistość przejścia, brodu, granicząca z polami

w R o k i c i u oraz kościołów w Sieeieniu i D u n i n o w i e . Osobnym

oraz b ł o n i e m — ł ą k ą . A m o ż e jest to r z e c z y w i s t o ś ć

z u p e ł n i e obszarem, s a k r a l n y m m o g ł o b y ć S k ę p e . Niedziela i ś w i ę t a

przejścia

m i ę d z y t ą i t a m t ą s t r o n ą ; po tej i po t a m t e j stronie, balansu­
jąca ?

8

t w o r z ą n i e w ą t p l i w i e czas n i e z w y k ł y . Obchodzone nawet skru­
pulatnie s t a n o w i ą w ś w i a d o m o ś c i m u r z y n o w i a k ó w od n i e p a m i ę t ­

W i a d o m e jest jedno, że z r z e c z y w i s t o ś c i

(czasoprzestrzeni)

tej eliminowana b y ł a c l i t o n i c z n o ś ć w czasach p r a h i s t o r y c z n y c h .
Może w ł a ś n i e t y l k o eliminowana, a nie w y e l i m i n o w a n a . I Rokicie

n y c h czasów cezury wygaszonych emocji. Za p a m i ę c i najstarszych
świąt

nie

nastrój.

I

poprzedzały
toż sam

działania

celebracyjno,

wzmagające

przebieg ś w i ą t

dorocznych i

uroczystości

T

i B r w i l n o —• ś r e d n i o w i e c z n e k o ś c i o ł y —

osadzone z o s t a ł y

w

miejscach ujść strug do W i s ł y , w miejscach s z c z e g ó l n y c h . A cala
zaś w t y m
czyskami,
być

rejonie n a d w i ś l a ń s k a
pobudzającymi

lokalizowany

ze

okolica nasycona b y ł a

wyobraźnię.

szczególnym

Kult

przodków

rozmachem

właśnie

uro­
mógł
tutaj

w s ą s i e d z t w i e M u r z y n o w a i t a k ż e na jego obszarze. C l i t o n i c z n o ś ć
nio z o s t a ł a na
pokutująco

pewno do k o ń c a w y e l i m i n o w a n a . Wszak dusze

(zgodnie z p ó ź n i e j s z ą filozofią religijną) w postaci

ś w i e t l i k ó w - b a b e k d r ę c z y ł y przed p ó ł w i e c z e m najstateczniejszych.
Pod Ł y s ą G ó r ą w i d y w a n o n o c a m i k a r e t ę b i a ł ą , a na cmentarzu
siecieńskim czarną, wiozącą

ducha dziedzica, niedowiarka.

Na

K a l i n ó w c e n i m ścięto r o s n ą c e t a m p o t ę ż n e d ę b y p o j a w i a ł a

się

m ł o d a k o b i e t a w czerwonym, c z a r n y m i b i a ł y m s t r o j u . N a M a ­
nowcach albo na

G a w r a ń c u p r z y ł a p a ł K o n s t a n t y Fabiszewski

czarownice w a r z ą c e w lesie wroniec ( w i d ł a k ) . Przed G ó r ą

Gli­

n i a n ą s t a w a ł y konie i nie c h c i a ł y iść dalej. Z t o n i W i s ł y docho­
dziły nocami wołania,

kto

ich p o s ł u c h a ł

nie

k o ń z o g n i s t y m i n o z d r z a m i i ł a ń c u c h e m na
k u l a w y oraz n i e d ź w i e d z i e

wracał.

Czarny

szyi, czarny pies

i kobiety sznurujące

wysokie

d o p e ł n i a j ą l i t a n i i o istotach nieziemskich. Z a k l ę c i e j a k i m
s ł u g i w a n o się aby
(tego z a k l ę c i a )

buty
po­

o d s t r a s z y ć wszelkie w i d z i a d ł a nocne, s w y m i

przejmowania

często

i gorliwie

kuczliwych

świętującą

społeczność

wodniacką,

na

o r y l i ? N i e wiadomo. W p a m i ę t n i k u Teresy

nowskiej niedziela i ś w i ę t a są odnotowywane j e d n y m

do­

Troja­
słowem

lub zaledwie p a r u s ł o w a m i . B y ł y to dla a u t o r k i j a k b y puste
d n i , w k t ó r y c h znacznie m n i e j się dzieje, aniżeli w dnie powszed­
nie. W świetle t y c h t y l k o Zapisków

okazuje się, że niezwykle

s t a ć się m o ż o z w y k ł y m , aż p o s p o l i t y m . Poprzez swój
stopień rytualizaeji,

eliminujący

wyższy

znaczenie p r z y p a d k u —

wy­

s t ą p i e n i e z d a r z e ń niepowtarzalnych — wreszcie, przez korzysta­
nie z surowszej n o r m y — eliminuj ącej d o w o l n o ś ć i o r y g i n a l n o ś ć ,
owo

niezwykłości m o g ą

wywoływać

apatię, pasywność

i nie­

c h ę ć . W s z y s t k i e t r z y wymienione sta,ny m o g ą też charakteryzo­
wać dzień powszedni.

12

Trojanowska d z i ę k i swemu n i e r u c h l i w e m u , m o ż n a b y

rzec

m e d y t a c y j n e m u t r y b o w i ż y c i a s t a ł a się jego bardzo w n i k l i w y m
obserwatorom. N a t o m i a s t poprzez prowadzono systematycznie
Zapiski

doskonaliła

utrwalanie

na,

postrzeganie,

piśmie

zachowanie m ę ż a ,

czy

zdarzeń.

analizowanie

Sposób

w

jaki

i

ostatecznie
kontrolowała,

rodzaj celebracji swego samopoczucia,

w ł a s n y c h stanów" ducha, wpływali uiew ą t p l i w i o na przebieg t y c h

„ t a b l i c e m o j ż e s z o w e " ) , nieco o ś w i e t l a m e t r y k ę o w y c h u p i o r n y c h

z d a r z e ń , s t a n o w i ł rodzaj ich kreacji, a ostatecznie —• j a k m o ż n a

w y o b r a ż e ń . W y d a j e się, że zaklęcie nic jest w c z e ś n i e j s z e , aniżeli

p r z y p u s z c z a ć — p r o w o k o w a ł los. N i e z w y k ł e wkracza, z nieby­

234

średniowiecza.

9

Mogło ono

(,,żaczek

namaszczenia, bez

się n i e c o d z i e n n ą c h w i l ą . W y r a ż a ł a b y się w t y m reakcja na nader

nauczały",

czasy p ó ź n e g o

apotropeicznymi słowami

r o d z i n n y c h odbyw al się bez

jednak o d n o s i ć

sic

w a ł ą m o c ą w jej i n d y w i d u a l n y świni i n t y m n y . I t o , co k o m u ś

z T o r b i c k i m i o k a z a ł o sio .,trudne do zniesienia". W rok i k i l k a
m i e s i ę c y po podp s m i n z s ą s i a d a m i u m o w y d z i e r ż a w c z e j Teresa
Trojanowska

umarła.

Trojanowska
przyżyć

celebrację

duchowych

obeerwaeję

swego samopoczucia

prowadziła

meteroologiczną

poprzez...

oraz —

eo

i ostatecznie

uszczegółowioną

najbardziej

interesuje

— opis z a c h o w a ń l u d z i , z k t ó r y m i dano jej b y ł o w s p ó ł ż y ć .

Jak

mocno p r z e ż y w a ł a te zachowania ś w i a d c z y to, żo n i e k t ó r o z nich
trafiały

do

rzeczywistości

jej

marzeń

sennych. N a

miejsce w systematycznie prowadzonych
osoba m ę ż a Jana, a n a s t ę p n i e

pierwsze

opisach wysuwa

się

b r a t a J ó z k a . P r z y p a t r z m y się

przez chwilę p o ś w i ę c a n i u uwagi w Zapiskach

tym ważnym

dla

a u t o r k i postaciom:
9.IX.1961.

Rano

J.

i kupił

50 kilo jęczmienia

spodnie

szczęście

(Jasio

JO)

pojechał

ale już

bardzo smutny

mu

pies

na

hektary

wieczorem

pojechał

ale chleba nie dostał dopiero kupił

u Gur-

czerstwy.

bo z

Paprockiego

potem J. pojechał

zrobił trochę ospy u Torbickich

za, chlebem do Duninowa

do

150 zł przy tym porwał

że go nie pokaleczył

orać w południe
dzińskiego



zapłacił

Helcia

dostała

list

od Romana

łecz

więzienia.

Jest to zapis wszystkich w y d a r z e ń w c i ą g u dnia. Przygoda
z psem w y d a r z y ł a się rano, za dnia,, a więc w

sprzyjających

okolicznościach.
Jan

Trojanowski

powinien

znać

naturę

wiejskich

psów.

J e ś l i dal sobie porw-ać spodnio, to m o ż e dlatego, żo b y ł roztar­
gniony, z a j ę t y m y ś l a m i o c z e k a j ą c y c h go jeszcze w- c i ą g u dnia
I I . 'i. Bocian

licznych zajęciach ?
25.IX.1961

J.

skończeniu

przewruciuł

po
zabił

wziuł

łub nie złamał

się za worzenie
się

ręli

czy

Janek

łubinu

spadł

nogi. Był

w storzek

szczęście

który

że się

to poniedziałek.

m o g ł o b y w y d a w a ć się pospolite albo p r z e c i ę t n o staje się w ł a ś n i e

dzielę J T o d p o c z y w a ł w d o m u , nie p o s z e d ł do kościoła, po

n i e z w y k ł e . W i n n y m zaś wymiarze, zdarzenia ze ś w i a t a w y o b r a ­

ł u d n i u jodynie t r o c h ę z r y w a ł śliwek.

żeń h i s t o r y o z n o - k u l t u r o w y c h w ł a s n e g o ś r o d o w i s k a
rałem

się p r z y b l i ż y ć

na

paru

poprzednich

(który

p r a c o w a ł sam,

totalnie z l e k c e w a ż o n e . Oficjalna n i e z w y k ł o ś ć , przede w s z y s t k i m

LIII

niedziel i ś w i ą t k o ś c i e l n y c h , ale r ó w n i e ż weselisk i c h r z t ó w , bar­

Więcławie

dziej niż m o ż n a b y s ą d z i ć , podlega u z w y k l o n i u .

F a k t y z dnia
r

powszedniego, szarej c o d z i e n n o ś c i , j a k pranie w s ł o n e c z n e j w odzie

własnych

wiązkami

słomy

25 k. na 3 90.

mocno

7.IV.1967.

Dziś

miałam

niby w Płocku

była

ze rnnu Józia

namówiły

mnie na kapelusz

podważającym
na

temat

kapelusz

płacił

oczy zamknę]

niewiern

to ona .'*/c rozhci
zamkniętymi
waju

npyl

oczami

a kiedy już

gdzie one

mnie

ale to jakby

(de ja

tm ho się Ixdani

albowiem
nasze

miejsca

naj­
osoby

21.III.1962

iriozu

ruszył

i zobaczyłam

i'- Płocku

jest

oczu talie

byty zamknięte.

i bratowej

wczorajszym

znowu wymoczył

położył

26.III.1962

od rana

Jasiu

wymoczeniu

tak że już
się spać
obuwa

nóg w korze

sporo zrobił
i śpi

bez

w

płaczu.

się i zbuwa

co chwila

na ból a tu roboty tyle że nie wie co

rozbrzydzone jak

zaczuł

moczyć

w lej korze było już

lepiej

daleko

się uwziuł

chce moczyć

widocznie

woli

troałki

poszłam,

zaniego i przyniosłam

zaniego

2 razy wody żeby się

gazy i tak z tymi

kusztyktd

ale on zato to nażyczył

mi aby mnie pokręciło

ruszyć

złapał

tram­

aiemogła

uchyliłam

oczy

życie

że dojeżdżamy

do

Cmętarza

oczy zamknęłam

ałe

chwilę

zapisała)/}

tak

naprawdę

ho może

on

potych życzeniach

niewiem jakie

2H.I11.1962.
a jak

będzie

J. Dziś

dalsze życie

nie to grzeje nogę tak że, już

do tego wszystkiego

i dobija

pierel-

z Elektryfikacji

1431

zł. Wszystko

czy on nie

odbieram

ten mróz.

Dziś

znów

wieczór

żebym

nie
się

odebrać

zgłupieje.
do

Torbickich

ostatniej

cierpliwości

otrzymedim

na, 1850 zl choć w styczniu

się zprzysięgło

pod

nóż i chciał zabić

tak tylko umyka, co chwila



ale teraz

głoicie

czy

ból ja

to

pierwsze

na

kapelusz

i nie

palców

dę­

podwurku

oczami do tej

to ja ostrożnie

było

pa-

wpłacone

nareiz.

Ale z n a d e j ś c i e m kwietniowego ocieplenia, a nawet u p a ł ó w ,

namową,

brata

poprawił

c/.ęść g r u n t ó w

swego

i na p o c z ą t k u maja J T r o z p o c z y n a ł p r a c ę j u ż o 4 r a n o ! Minęło

Otóż

wydzierżawiła

dziś

J. po

się czuje lepiej

bo u obóch nóg duże palce

mnie do samochodu

przed r o k i e m .

Brońci

bowej trochę

też arz na górc wszystko

wrużebny.

tragicznie o w d o w i a ł e j

odmrożone

a tu ból tych odmrożonych

Sen ten poprze'!/.ilo w a ż n o wydarzenie w ż y c i u Trojanowskiej,
Józka

na

to po słomę na pole to po koniczynę,

ten

Sen

koru

mieście

dotknę

z powrotem

na wieś za dębowu

Hrońcia

kurczowo że po obudzeniu nie mogłam przez dłuższą
otirorzyć

...poszedł

w jakimś

kotarze z woalku kto zaten

mitdam

wprowadziły

kupił

druga jakby

ho to jest ze śmiertelnej

ten pojazd

było

i jakaś

że jak

u Karasiewicza

nogi.

grzeje nogę i jęczy

taki sen ze byłam
w czarnyni

wpowrocie

i 2 ma

przemoczony i z n i e w i e l k i m i r e z u l t a t a m i .

w k u l t u r z e c h ł o p s k i e j , n i e g d y ś , czy dziś.


więcej

do

mąki

zre­

między

21.III.1962

wyobrażenia

to nic

pojechał

żytniej

doznań. Przestrzeń

Piszę o t y m wszystkim z prawdziwą satysfakcją,
dokumentem

11 sta Jasiu

Przez pierwsze d n i marca J T „ k o l ę d u j e za z i a r k a m i " , czyli

ludźmi z sąsiedztwa.

etnologicznio

rok za 15 ście

ałe nic po za 5 kiłami

c h o d z i ł do b o g a t y c h gospodarzy w okolicy. W r a c a ł z z i ę b n i ę t y ,

m ę ż e m i J ó z k i e m oraz n i e z b ę d n y c h więzi z j a k i m i ś , nielicznymi

częstsze

1962

za ziarkami

się

natury

d u k o w a n a zostanie do w y m i a r ó w d o m o w y c h , k o n t a k t ó w

dysponujemy

Marzec

łączy

fenomenologii p r a w

integralnie z f e n o m e n o l o g i ą

JT

że n i k t m u nie p o m a g a ł .

pszenicy

lub grzanie zębów no słońcu i t p . u r a s t a j ą do p r z e ż y ć c u d o w n y c h .
Czas p o d p o r z ą d k o w a n y

po­

W y t ł u m a c z e n i e m przykrego zdarzenia m o ż e b y ć t o , że

sta­

stronach), z o s t a j ą

nie

W nie­

za

się n a s t r ó j

w małżeństwie

T. Pod

koniec k w i e t n i a

(dopuly-

prawie diva lata i w czasie t y m nie zanotowane z o s t a ł y przez

w^anie się) r e p r e z e n t o w a ł a energiczna J ó z i a , a nie j a k zazwyczaj,

T T j a k i e ś przykrzejsze zdarzenia. Ale nieszczęścia nie o p u ś c i ł y

g ł o w a rodziny, m ę ż c z y z n a , w~ t y m p r z y p a d k u pan

domu Trojanowskich.

gospodarstwa

małżonkom

Torbickim.

Ich

interesy

Kazimieiz,

k o r z y s t a j ą c y z przydomku Biskup z t y t u ł u posług kościelnego
w

R o k i e m . Sen

okazał

się rzeczywiście proroczy.

Współżycie

16.1.1964.

Dziś

kami od parówki

już

około 11 stej wybrał

się do Duninowa

się wrócił bo sanki się przewróciły

sanecz­

jabłka

się

235

I I . 4. W y b r a n e z n a k i dobro w r ó ż e b n e : (a) kaczka l u b kurczak, ,,8 V 1967 z a c z ę ł y się l ą d z k u r c z a k i i g u l a k i " ; (b)
„ 2 4 V I 1961 p o d w i e c z ó r o p r o s i ł a się m ł o d a m a c i o r k a m a 7 s z t u k " ; (c) „ 2 8 I X 1962 u z b i e r a ł a m t r o c h ę m a ś l a c z k ó w
olszuwek s i t k ó w pare k o ź l a k ó w surojatek b y l i panowie z izby f i n a n s o w e j " : (d) „ 1 5 V I I 1961 O k o ł o 9 ocieliła
sie k r o w a m a byczka bardzo d u ż y t y l k o przez ciężkie ocielenie coś m u się zrobiło i na zadek nie m o ż e się p o d n i e ś ć " ;
(e) „ 2 0 X 1967 K r o w a zdrowsza p o s z ł a na pole z a c z ę ł a ż u ć " ; (f) „ 1 0 V I 1965 J . rano b y ł w k i o s k u m i a ł 2 k . 25 d.
j a j o t r z y m a ł 51 zł. 75 g r . " (g) „ 7 X I 1964 J . z a r r z n u ł tego wielkiego k o g u t a . "

236

I

wysypały

i pomieszały

(dziś)

17.1.1964
ninowa
jak

pod

szarówkie

poszedł

do Mieciowej.

J.

stróżuje.
Dziś

J. około

11 stej wziuł

ale teraz to poszedł

tylko zamarzło

Duninów.

nowym

to wytyczył

Jabłka

miał

16,50

1.II.1964
gorszych
rówki
kupił

i szufel.

12

maleńkie

cukier

dziś przeżyłam

zdawało

czony przemoczony

ła nogie a łańcuch

złotych

wywlekła

za 119

śnieg i deszcz

razem wydał

53 zł.

na tej

chlapaninie.
a i do tego

deszcz straszna

rękie

samopoczucie

zmę­

wichura

czy nogę to już
się

dwojga

nie

nasz

starszych

ludzi.

W 1964 r o k u J T m i a l j u ż 71 lat. M i m o niezwykle ciężkiej pracy,
opisy

zdarzeń

przypłaconych

odmrożeniem

nóg,

roz­

s t r o j a m i ż o ł ą d k a , czy o g ó l n y m p o t ł u c z e n i e m , w sytuacjach w y ­
j ą t k o w o ciężkich, w k t ó r y c h w y s t ę p o w a ł J T
odkrywamy

w

Zapiskach

zawsze sam.

opisanie pogodniejszego

i zobaczył

w k t ó r y m od p o c z ą t k u do k o ń c a u c z e s t n i c z y ł y dwie osoby

JT

to się rozpłakał

że mam

imienin

TT)

Janek

się

do Wisły

tam

szarpać
przewrócił

mu

złama­

dalej bo gdyby go
w

— JO)

złamała

pojechał

do

psa

i Janek

drobiazgi

na te moje słabe siły spadł

wojował

i weselej.

też

szpitala

taki

ciężar

zaczyna

się

znaję — ja to już

dostaję

spać jest

przy­
usłyszał
ucie­

prezent

to

dzień

ale już

mi

więcej

Imieninowy

strasznie

przyszła

w nocy

mnie

do głowy.

ma

strasznie

lżył

wyzywał

30 listopada

wprost obłędu bo Janek

lichy wygląd

(był

roboty i kłopotów

giechenna...
myśl

mnie

małe dziecko ja też się bardzo

W parę dni potem Jasiu

tylko mu plugawa

i niedaje

jak

do samochodu i Jasiu

przywieziony

chęć będę miała

będzie raźniej

cału noc

wy­

dokucza

śmiertelny.

N a d r u g i d z i e ń , poprosiwszy o picie (mleko z m a s ł e m i m i o ­
dem), u m a r ł J T . M i a ł 72 l a t a . G d y b y nie w y p a d e k z n a r o w i s t ą
k r o w ą p r a c o w a ł b y do k o ń c a swego ż y c i a .

Ale

zdarzenia,

wziuł

sie

J T nie o d z y s k a ł j u ż zdrowia. Po 2,5 mie­

chorego 'i kiedy wyszłam

szyłam

nie o d razu zrezygnowano z uczestnictwa w n o c n y m b a l u . W y ­
brałem

a później

(imię

pogotowie

żywot

poszedł

s i ę c z n y m pobycie w szpitalu przywieziono go do d o m u . . .
wieźli

jaka

choroby.

ciężki

i zmartwienia.

J.

krowy w inne

by go roztrzaskała

i Latku

Wezwano

a ja przeżyłam

z powodu że przeziąbł

i nabawić

łape.

pracy

ciężarem

Czerwonu

i ona popędziła

to napewno

prawu

popołud.

wtem ona zaczęła

go w łańcuch

się zerwał

na furtkie

płu-

J.

okręciła

rano się wściekała

pias­

był tylko

a ja

zwyciężę.

są uwiązane

przeprowadził

do Lukarwki

a już

pod

z powodu że J. czul się

i padał

niż łamać

70

do Szpitala

czy

W godzinach

do bramy co jest wyjście

pomiędzy

bo to przejście

ale wrócił szczęśliwie

gołołedź

podziwiać

z niu

doszedł

Gloge-

to taka wazka gardziel

wiek aby po nocach się włuczyć
Trzeba

najpierw

Czarnu

też może ze 6 kilo za

bał ale nie poszłiśmy

100 złotych

tragiczna.

miejsce — JO)

lak go wlekła

sprzedał

niewiem

krowy (wbić pale do których

12 kg

jabłek

cały czas stał z temi jabłkami

była fatalna

Niedziela

ładnych

łącznie

nie zdrowo bo dostał roztrój żołądka
stracić

przepalować

mi się że tam się ten lód zarwie pod

Dziś był ten składkowy

łepiej

24. VII.

kilo

wiele strachu

i on się stopi stałe wyglądałam

ta pogoda

Stary

i musztardy

kiem to takie niebezpieczne
miami

asz na
12 i pół

wziuł

kołek

N a przepuszczonej przez n i e u w a g ę karcie znajduje się szcze-

to J. chodził

kupił

kolana pogotowie zabrało

sama jak

g ó ł o w s z y opis tego zdarzenia.

Landzberskie

bo była straszna pogoda padał

chleba kiełbasy

groszy. Ja

nogę wyżej

i w tej szarpaninie

Glogeruwek

18 zł. były

Du­
Torbie

zł.

6 k. i maleńkich
przywiózł

do

1 zł 60 gr. dla Brońci

do Duninowa

wziuł

bo Kazio

kiełb. 30 zł 2 cltał. 13 zł makar. 17 zł

J. poszedł

resztę jabłek

i poszedł

przedtym

Gewont 4 60 i wody tlenionej

lekarstwo

jabłek

przejściem

na zamówienie

po 1(1 zł i 5 kilo po 5 zł. kupił
pacz.

kowi prawu

biedna pozostałam

W i e m y j u ż j a k i e nieszczęścia n a w i e d z a ł y d o m T r o j a n o w s k i c h .
Wszystkie

one

dotyczyły

bezpośrednio

samego

gospodarza,

„głowy d o m u " (napisałem w cudzysłowie, albowiem rzeczywistą

oraz szwagier J I . M ł o d s z y J I n a l e ż a ł do o s ó b niezwykle przed­

głową domu b y ł a T T ) . Pośrednio skutki nieszczęśliwych z d a r z e ń

siębiorczych.

dotykały

19.1.1962
3 sztuki
sztuki
830

Dziś

J. pojechał

do Płocka

ale to łiche asz strach patrzyć

bo 1 go w drodze zgubili
dr(ugi)

530

z Józka

do Płocka

te 2 wa sprzedał

tego 3 go u; powrotnej

świńmi

wziuł

dowieżłi

tylko 2

za

u Wiśniewskiego...

Na drugi dzień...

do Brwilna

po tego świniaka

wrócili

około

J. o 4 tej

1 szej (w

p r z y g ó d na

świniaków.

Zastanawiając

t a r g 3 „ l i c h y c h asz
się

nad

tym

a co ł ą c z y ć m o ż n a b y

ryzyka

małżonkę
zajęcia

mniejsza
i

coś

niż

męża,

nieokreślonego

ze z w i ę k s z o n ą o d p o r n o ś c i ą

psychiczną

odszukał

b o j a ź n i ą , k t ó r a daje się c z ę s t o p o z n a w a ć j a k o z w i ę k s z o n a roz­

pojechał

t r o p n o ś ć w stosunku do m ę ż c z y z n y , swego partnera. Zapalczywość, utrata kontroli nad

nocy).

strach p a t r z e ć "

wydarzeniem

Ochraniały

i z w ł a ś c i w ą k o b i e t o m i n s t y n t k t o w n ą n i e u f n o ś c i ą , czy t e ż nawet

T a k więc, d w u m d o ś w i a d c z o n y m m ę ż c z y z n o m nie u d a ł o się
z a w i e ź ć bez

samą.

mniejszego

wziuł

1 go

drodze Józiek

w Brwiłnie



ruchliwość,

d z i a ł a n i a m i , idzie na ogół w parze

z rodzajem z a j ę c i a ; wzmga się w m i a r ę p o s t ę p u j ą c e g o w

tych

z a j ę c i a c h stopnia r y z y k a .

razem

K a ż d ą z przedstawionych u w a g p r z y j ą ł b y m j a k o w y j a ś n i e n i e

z i n n y m i osobami z M u r z y n o w a , m a j ą c y m i d o ś w i a d c z e n i e w trans­

prawie dostateczne tragedii

portowaniu

świniak

p r z y p r a c y " s p o t y k a ł y naszego bohatera w sytuacjach m i n i m a l ­

dlatego u c i e k ł (przy c z y m s p a d ł z w o z u i m u s i a ł się p o t u r b o w a ć )

nego r y z y k a , w o k o l i c z n o ś c i a c h doskonale znanych, p r z y k t ó r y c h

p o n i e w a ż n i e d o k ł a d n i e z a m k n i ę t o k l a t k ę . S t a ł o się to p o d w p ł y ­

p r z e w i d y w a n i e n i e s z c z ę ś l i w y c h s k u t k ó w — w y d a w a ł o b y się —

w e m d z i a ł a j ą c y c h e m o c j i : r a d o ś c i na m y ś l o znalezieniu się w

nie w y m a g a j a k i e j ś w z m o ż o n e j p r a c y u m y s ł o w e j , zastanowienia

P ł o c k u na, t a r g u , z dala od codziennych o b o w i ą z k ó w , no i nadziei

i t d . J T nie n a l e ż a ł do o s ó b niezdarnych i n i e d b a ł y c h , t y c h k t ó r e

udanej s p r z e d a ż y , uzyskania w i ę k s z y c h p i e n i ę d z y .

o k r e ś l a n o m i a n e m gula. W i e m y z Zapisków

zwierząt,

doszliśmy

do

przekonania,

że

Nadmierne

emocje mogą, s p o w o d o w a ć t o , co o k r e ś l a z w r o t „ s t r a c i ć g ł o w ę " .
5. V.1964
chciałam
śliwki
słowami

Dziś

dosadzaliśmy

aby to było zakończone
to u-yciuł

która

zabić błuźnil

kartofli

za oboru J.

to się tak wściekł

za to że ja

że zamiast

suchej

by mogła jeszcze

żyć a mnie to gotów

aż strach pomyśleć

wrzeszczał

jak

był

wariat.

JT,

g d y b y nie

to, że

o

„wypadki

najskrytszych

jego cechach z e w n ę t r z n y c h , d b a ł o ś c i o siebie (jeździł do fryzjera
aby

się t y l k o ogolić, nosił w n i e d z i e l ę j e d w a b n ą b i e l i z n ę , w y ­

g l ą d a ł elegancko) i w e w n ę t r z n y c h

(nie w s z c z y n a ł z s ą s i a d a m i

n i g d y k ł ó t n i , b y ł u s t ę p l i w y i powszechnie l u b i a n y ) . D o

końca

ż y c i a ciężko p r a c o w a ł . C h o c i a ż zapewne nie n a l e ż a ł do

9 maja w r ó c i ł a p e ł n a zgoda do g n i e w n y c h m a ł ż o n k ó w i do

tych,

k t ó r z y s p a l a j ą się w robocie nic poza n i ą nie w i d z ą c .

Potrafił

12 w nocy b a w i l i się na „ W i e c z o r k u u B r o ń c i " .

docenić

zwykłej

Nieszczęśliwego w y p a d k u j a k i s p o t k a ł J T p o d koniec lipca
66 r. nie p o p r z e d z i ł y ż a d n e p o w a ż n i e j s z e zdarzenia. M a ł ż o n k o w i e
nie kłócili się zo s o b ą p o n a d dwa m i e s i ą c e ; 22 lipca 1966 r o k u
w s p ó l n i e s ł u c h a l i z radia Defilady w Warszawie na 1000 lecie
Państwa Polski i 22 rocz. Odrodzenia. D n i a n a s t ę p n e g o , w s o b o t ę
J T z r y w a ł gruszki L i p c ó w k i .

rozmowie z d r u g i m człowiekiem.. P r z y z w y c z a i ł się do pracowania

24.VII.1966
z tego Bronci
nas

zostało

Niedziela
dałam

trochę

więcej jak

35 zł i kiło Ogórków

Rano

musztardówkę
1 к jaj

zrobiłam

masło

Zapędowskiej

z 80

d.

40 d. no i

może

dła

10 d. potem sprzedałam

2

kwater, śmiet.

utargowałam

Od Ziuty

przeszło

100 zł. bardzo się cieszyłam

ale jak

krutko trwała

uciecha

w godzinach

krowa

Czarna

popołudniowych

kurczaki
ta moja

złamała

Jan­

na

bezinteresowną

mrozie i wietrze

przyjemność,

( b y ł przecież

towarzyszącą

w młodości

marynarzem),

p o t r a f i ł .sterczeć godzinami w czasie u l e w y z j a b ł k a m i ,

które

d o w i ó z ł do D u n i n o w a , nie u n i k a ł p r a c y w polu w czasie p l u c h y .
C h o c i a ż k o ń g r z ą z ł w biocie, nie p r z e r y w a ł o r k i . A k i e d y się
ociepliło na w i o s n ę , s t a w a ł do p r a c y j u ż o 4 rano. M i m o to w Za­
piskach

domowych

t a k ą oto

uzyskujemy

charakterystykę

jego

osoby:
— pmcuje

gorzej niż

— żyła fornala

się

— dziś to dzień
— dziś

obijał

najemny
odzywa

przełaził

się w

domu

237

m i a s t ona na k o m i n k i i wieczorki. Ostatecznie rodzi się osobliwa
z a l e ż n o ś ć bez w y j ś c i a , co najmniej dla jednej ze s t r o n .
2. VI.1965

rok. Dziś J. od samego rana stworzył

życzył

mi choroby ale zamiast mnie to jego popadła

mała

cały

Ziemi

Mazowieckiej.

dzień

Talerze. Aktorzy

nawet

z zaproszenia

byłam.

pod

bardzo

Sztuka

awanturę

choroba i trzy­

nie skorzystał
Ja

grali

molu
do

nazwą

Teatru

Latające

ładnie.

Często p o j a w i a j ą c e się w Zapiskach

wyznania „więcej mogę

z r o b i ć " i jeszcze częściej „ w i ę c e j m o ż e z r o b i ć " , to — j a k m i
się wydaje — r ó w n i e ż d o m i n u j ą c e pragnienie o b y d w o j g a m a ł ż o n ­
k ó w , ich razem i k a ż d e g o z osobna.
stosują

J e d n a k ż e sankcje

jakie

wobec siebie ( w i e m y g ł ó w n i e o s ł o w n y c h , ona

urąga,

on „ z e m ś c i " ) nie p o z w a l a j ą , a b y ich h a r ó w k a p r z y b l i ż a ł a się
do j a k i e j ś f o r m y p r a c y akceptowanej. I t y m s a m y m j a k b y nie
wykraczała

poza

nieubłaganą

konieczność

życiową,

tym

su­

r o w s z ą i m bardziej towarzyszy jej nakaz w e w n ę t r z n y , szczególnie
chyba silny u T T i z e w n ę t r z n y skierowany przez n i ą do J T .
W pracy obojga t r u d n o t e ż dostrzec c o ś więcej aniżeli cele b y ­
t o w o : p o t r z e b ę p r z e ż y c i a . Z a p i s k i T T spowija poczucie s t a ł e g o
z a g r o ż e n i a , f a t u m n ę d z y , g ł o d u ! ! ! T r u d n o zatem dostrzec zado­
wolenie, p e ł n i e j s z ą s a t y s f a k c j ę
I I . 5. K r o w a

z wykonanych zadań,

a

więc

to, co o k r e ś l a najlepiej chyba, sons satysfakeyjny k a ż d e j pracy.
A może poświadczeniom tych u k r y t y c h stanów są w p a m i ę t n i k u
TT

— grzebie się jak zaj'litowana

mucha

— przeględził

ze

— poszedł

przeszło

godzinę

do Bronci
wrócił

nie. odzywał

i dałam

— (Rekin)

doskoczył

i żalu poszłam

kaszanki

60 d.

—• siedział

Jest

niezwykłe

charakterystyczne,

że niedziele

i

święta,

nie w y ł ą c z a j ą c B o ż e g o Narodzenia i W i e l k i e j N o c y , w y r ó ż n i a j ą

to twoja

d z i a ł o . Czas t e n , k i e d y z a m i e r a j ą wszelkie p o w a ż n i e j s z e

zrobił krzyk ja słysząc to

wybiegłam

w gospodarstwie poza k o n i e c z n y m i w s t a ł y m repertuarze o b r z ą d ­

to tak smutno i nudno ja z tego

k u ( o p r z ą d , o p o r z ą d ) z w i e r z ą t , nie stal się dla a u t o r k i o k a z j ą

się w p a m i ę t n i k u T T r a ż ą c ą p u s t k ą , j a k b y się nic z u p e ł n i e nie

(...) wypuściłam,

u Z i u Zosi

się na k o ­

od Zosi

dostałam

do zapisania j a k i e j ś s a t y s f a k c j o n u j ą c e j
u k o ń c z o n e , dobrze

prace

refleksji, że coś z o s t a ł o

zrobione, albo że pozostaje

do zrobienia,.

Nie p o j a w i a j ą się r ó w n i e ż innego rodzaju w i a d o m o ś c i . Podobnie
od godziny

9 tej

się robotny ciekawe jak to

na pokłepach

długo

— on biedny jest między

młotem

niedziele i ś w i ę t a b y ł y czasem m a r t w y m . Satysfakcja z p r a c y
codziennej p r z y j m o w a ł a p o s t a ć t a k n i e o k r e ś l o n ą czy z b y t n i k ł ą ,

i kowadłem

(chodzi o zachowanie

iż nie p r o w o k o w a ł a do j a k i e g o ś w y z n a n i a . J e d n o c z e ś n i e odpo­

agresywne d w ó c h n a j b l i ż s z y c h s ą s i a d ó w , k t ó r y m n a l e ż y się

czynek, k o n t e n t o w a n i e się przyzwoleniem, czy w r ę c z

nakazem

stale p o d p o r z ą d k o w y w a ć — J O )

do niego, r ó w n i e ż

nie u z y s k a ł o ż a d n e j p o w a ż n i e j s z e j

notacji.

Odnosi się w r a ż e n i e , że T T nie p o t r a f i ł a o d p o c z y w a ć ,

cieszyć

— przekołował

w obejściu

aż do 11 stej

— jeszcze gorzej leniuchuje
baba to już

i pół dnia

—• i do sąsiadów

jak

w inne dni niech przyjdzie

z ni u

też kilka,

jaka.

na

się odpoczynkiem, że dzieli w o l n y od p r a c y b y ł dla niej rodzajem
u d r ę k i . I najprawdopodobniej w niedziele i ś w i ę t a

przeklepie

razy poleci

między

klepy

— trochę w nogę mu lepiej już dziś mniej ją grzeje i więcej

może

małżonkami

najczęściej

do

kłótni.

dochodziło

Najtragiczniejszy

w y p a d e k , o k u p i o n y ś m i e r c i ą J T w y d a r z y ł się 22 lipca.
W m a ł ż e ń s t w i e T r o j a n o w s k i c h i n t e r e s u j ą c y nas stosunek do

zrobić.
A b y o s ł a b i ć w r a ż e n i e j a k i e pozostawia rejestr t y c h z d a ń k r y ­

codziennych o b o w i ą z k ó w

t y c z n y c h , n a l e ż y sprawiedliwie p r z y z n a ć , że odarte z o s t a ł y ze

przypadkami

łączył

i zdarzeniami.

b y rzec bezosobowy

się z l i c z n y m i

Jedne

miały

(„zdechła

nieszczęsnymi

charakter

ostatnia

chora

ogólny,

swego k o n t e k s t u , i żc p o c h o d z ą z opisów prowa-dzonych przez

można

wiele l a t . Ponadto, trzeba z r o z u m i e ć o s o b ę w y m a g a j ą c ą i a m b i t ­

„ w y ł ą c z o n o e l e k t r y c z n o ś ć " , „ j u ż c a ł y d z i e ń leje") i osobowy,

7

kura",

dziejące

ł ą c z ą c y się z n a t u r ą osoby J T . T T , c h o c i a ż n i e z b y t r u c h l i w a

się w gospodarstwie. T T w i e d z i a ł a dobrze, że życie na, wsi na

z p o w o d u swej tuszy, p o t r a f i ł a — j a k w i ę k s z o ś ć k o b i e t — znacz­

własnym

się

nie lepiej n i ż J T p r z y s t o s o w a ć się do niespodziewanych, t r u d n y c h

bez reszty p r a c y . S t a ć j ą p r z y t y m b y ł o nie t y l k o na oschłość

s y t u a c j i . K i e d y nie m a p r ą d u grzeje w o d ę do p r a n i a na s ł o ń c u

ną,

a więc

szczególnie

uczuloną

gospodarstwie

wymaga,

na

niedoskonałości

wyrzeczeń,

poświęcenia

surowego kontrolera, lecz t a k ż e na w y r o z u m i a ł o ś ć , w s p ó ł c z u c i e

( s ł o n e c z n a woda). N i e m a r n u j e

kochającej

jego

i węgla. K i e d y s ą s i a d chce z a m o r d o w a ć m ę ż a , nio m i l k n i e lecz

w e w n ę t r z n e pomieszanie czy z w y k ł e , chociaż p o w t a r z a j ą c e się,

k r z y c z y . P o t r a f i t e ż z e b r a ć się w g a r ś ć , c h o ć n a s t r ó j w d o m u

rozkojarzenic. Ł ą c z y ł a to z k o n i e c z n o ś c i ą

temu z u p e ł n i e nie sprzyja, „ s k o r z y s t a ć z zaproszenia" i p ó j ś ć na

żony.

Rozumiała

rozterkę

duehow-ą

męża,

podporządkowywania

się, u s t ę p o w a n i a d w ó m n i e z w y k ł o s i l n y m i g r o ź n y m
Pisała

w i ę c : on biedny

jest

potrafiła

jednak z a u w a ż y ć

szczęść.

Zrzędliwość

między

młotem

sąsiadom.

i kowadłem...

wła,snej r o l i w p i ę t r z e n i u

b o w i e m , rzadko

sprzyja

Nie

się nie­

spontaniczności

i samorealizacji. T T w y m o g ł a , stosowanie u r ą g a j ą c

Latające

t y m s a m y m cennego

drewna

Talerze.

Czy sens p r a c y T T i J T b y ł t a k i sam 1 A b y o d p o w i e d z i e ć na
to trudno, p y t a n i e n a l e ż a ł o b y w i e d z i e ć , k t ó r a z o s ó b s w ą p r a c ę
p o l u b i ł a . Z analizy Zapisków

w y n i k a , że bez reszty, c a ł k o w i c i e ,

(przyznaje

ani jedna a n i druga. W y d a j e się j e d n a k , że b l i ż s z y polubienia,

się do togo s ł o w a nieraz) a b y J T ,,wzioł się wreszcie"' za upo­

b y ł on. W s k a z y w a ł o b y na to demonstrowanie na o w y c h p o k ł e ­

rządkowanie

JT

pach i g l ę d a c h swego dobrego samopoczucia. ИТ d u ż o rozma­

t a k gorliwie z a b r a ł się do pracy, że w y c i ą ł z d r o w ą ś l i w k ę . Pewnie

w i a ł i o p o w i a d a ł , t w o r z y ł swoje historyje w k o n w e n c j i uznanej,

b y nie z r o b i ł togo, g d y b y sroga k ł ó t n i a nie p o p r z e d z i ł a

nadal jeszcze ż y w e j i aprobowanej. Z a c h o w a ł p a m i ę ć „ c z ł o w i e k a

sadu. Sponiewierany s u r o w y m i p o l a j a n k a m i

jego

z a c h o d ó w . Sankcje wymierzone przez T T nie m o g ą b y ć spra­

ś m i e s z n e g o " , a więc skorego

wiedliwe. W e d ł u g Zapisków

h u m o r u . W p a m i ę c i tej istnieje w y ł ą c z n i e uznanie.

238

i

albo

ty skórwysynn

do Leosi

(podkr. JO) byłam

jabłek,

ałc się nic

i wrzasnął

m i n k i

ilość sprzedanych

urągać

z domu (...) w dniu dzisiejszym

— zrobił

glendach

spokój

mogiła J. się bardzo przeraził
smutku

ale byl na

o pół do 10 tej zaczęłam

do Janka

określające

specjalne r y s u n k i (ił. 1—6).

Swidniakieni

(bratowej, nauczycielki)

i u Nowaka,

suche liczby,

rozdanego w ś r ó d s ą s i a d e k m a s ł a ? N i e k i e d y u z u p e ł n i a j ą te dane

o n chodzi na p o k l e p y i g l ę d y , nato­

do ż a r t ó w

z dużym

poczuciem

TT

wspominana jest

z

większą

powściągliwością.

W

re­

4. VI.1963

Rano J. byl u Jablkos.

lacjach o niej pojawia się c h ę ć dostarczenia w y j a ś n i e ń , a nawet

odmówiła.

to co n a z y w a m y p r ó b ą zrozumienia drugiego, jej gderliw'osci,

zdechł pies więc ja po oporzęcie

z r z ę d z e n i a . N a t o m i a s t n i k t nie wspomina rzeczy n i e b y w a ł e j

kilka



Krowę

redlin

paść

na

żeby sadzili

Trojanowskiego
poszłam

sadzić

ale ja to tak sie zmęczyłam

no i

myślałam

że na tym

redlinie

to naliczyłam

w s p o ł e c z n o ś c i tej k o g o ś o r o z w i n i ę t e j potrzebie s a m o k o n t r o l i ,

sztuk więc 327 razy trzeba się kiwnąć

Jastrząb

wzioł kurczaka

pew nego rodzaju autorefleksji nie pozbawionej e l e m e n t ó w psy­

starszych

jak

kto będzie

choanalizy, w k o n t e k ś c i e swoich u c z u ć do męża, i rzadziej —•

ja już nie mam siły. Dziś zrobiłam

u c z u ć do bliskich sobie o s ó b na wsi, czy t y l k o s ą s i a d ó w .

pół kilo i półtora

W a r t o jeszcze przez c h w i l ę p r z y j r z e ć się z d o l n o ś c i o m k o b i e t y ,
pełniącej

nieoficjalnie

za 6 zł. to kupili

1 kg. Ryżu

kiełbasy

wodniacy.

2 pacz.

Żeglarz.

sprawami gospo­

m u s i a ł a się n a c h y l a ć , t r w a ć w s k ł o n i e i o d c h y l a ć się (nazywa

a- nawet o ś m i e l ę się p o w i e d z i e ć f r a p u j ą c o ,

wygląda

to k i w n i ę c i e m ) o k o ł o 2943 razy.
T T l i c z y , rachuje, oblicza i s p r a w d z a . Sprawdza siebie,

nie t y l k o panowanie nad ogromem i r o z m a i t o ś c i ą spraw w y m a ­

męża

gających

w y s ł a n n i k ó w u r z ę d ó w , szczególnie p o b o r c ó w n a l e ż n o ś c i za

„załatwienia"

w

każdym,

bo

sprzedałam

T y c h r e d l i n b y ł o 9. A więc starsza j u ż i n i e d o ł ę ż n a kobieta

darstwa nie n a l e ż a ł y wcale do w y j ą t k o w y c h . Szczególnie inte­
resująco,

kupił

ile

z tych

sadził

masła około kiło złego

kiło jaj i rabarbaru

Wiecz. J. był w sklepie

będzie

polu

należy

r o l ę g ł o w y d o m u . O d razu t e ż

p o w i e d z i e ć , żo takie p r z y p a d k i z a r z ą d z a n i a

niewiem

to

nasadziliśmy

to zostanę

z resztu kartofli

w jednej

Jablkos.

ale odrobić

prowadzenia przez T T p a m i ę t n i k a , a więc istnienia przed l a t y
T

to pole to takie długie

kartofle

to tak

naw'et n i e d u ż y m

darstwie, lecz t a k ż e rzecz najtrudniejsza: w y b r a n i e

gospo­

najtrafniej­

żytą

i

osoby

trzecie

elektryczność).

(sąsiadów,

Jej

domokrążców,

kalkulacyjna

kominiarzy,

świadomość

zu­

kształtuje

szej decyzji, k t ó r a na wsi, p r z y pracach p o l o w y c h , pozostaje w

w y o b r a ź n i ę , wyostrza ją. A ma

ona

s t a ł y m u z a l e ż n i e n i u od z n a j o m o ś c i k a p r y s ó w pogody. W i a d o m o

zdolności



z a ś , żo w t y m

B a r t h e s — jej w y o b r a ź n i a jest asocjacyjna, p a r a d y g m a t y c z n a .

właśnie

miejscu,

w środowisku

nadrzecznym

pogoda charakteryzuje się wielką z m i e n n o ś c i ą . A u t o r k a

Zapisków

kojarzenia

wyobrażeń

w y ż s z y niż J T
jakby

poziom

powiedział

S t a ł e liczenie i r a c h u n k i T T m o ż n a b y n a z w a ć

Roland

samokontrolą,

rozpoczyna j ą od suchych, systematycznie prowadzonych o p i s ó w

a p o ś r e d n i o rodzajem zabiegu, k t ó r y p i e l ę g n o w a ł w j a k i ś s p o s ó b

c z y n n o ś c i m ę ż a , d r o b n y c h z d a r z e ń z w i ą z a n y c h z gospodarstwem,

z d o l n o ś c i z a p a m i ę t y w a n i a , t a k istotnego w r o z u m i e n i u zależności

z nich k o r z y ś c i materialne. Ale pro­

m i ę d z y p r z y c z y n ą i s k u t k i e m ; w y r a b i a j ą c e g o r ó w n o w a g ę i od­

wadzi j e d n o c z e ś n i e r e j e s t r a c j ę zjawisk meteorologicznych. Z a j ­

p o r n o ś ć p s y c h i c z n ą . N a t o m i a s t s p o n t a n i c z n ą , s ł a b s z y m podda­

muje się t y m zagadnieniem osobno o d 1959 do 1961 r o k u , w p i ­

waną

s u j ą c albo p o d t y t u ł Pogoda,

z klasyfikacją

stale notuje w y n i k a j ą c e

albo w ł ą c z a j ą c do zeszytu o s o b n ą

działaniom

samokontrolnym

osobowość

JT,

Barthesa, zaliczyć b y

trzeba do

takiej,

posiada

z tej m a n i e r y . Niemniej, w w a ż n y c h m o m e n t a c h narracji o ż y c i u

kolebiasty s t ó g — sam go s t o ż ą c — i s p a d ł . Jego w y o b r a ź n i a

swoim i m ę ż a opisuje okoliczności zdarzenia, p o g o d ę — w a r u n k i

zdolna

k l i m a t y c z n e , ale

wyobrażeniu

zjawiska

zachodzące

w

środowisku

była

jedynie

syntagmatyczną.

przyporządkować

działania

JT

która

cześć p o ś w i ę c o n ą „ p o g o d z i e " . W dalszych zapiskach rezygnuje

również

wyobraźnię

zgodnie

wszedł

motoryczno

na

jedynie

samej c z y n n o ś c i ustawiania do k o ń c a stogu.

JT

p r z y r o d n i c z y m . Sporo u w a g i p o ś w i ę c a charakterystyce szlaku

p o s z e d ł ś m i a ł o w deszcze i w m r ó z do D u n i n o w a , aby

sprzedać

przewozowego

j a b ł k a . W r ó c i ł z rozstrojem ż o ł ą d k a i o d m r o ż o n y m i

nogami.

przez

zamarzającą,

zamarzniętą

i

odtajającą

Ciągał sanki za

Wisłę.

dnia po lodzie z w o r k a m i — wprawdzie

nie

obserwacjami

meteorologicz­

w p a d ł w topiel — lecz r o z s y p a ł j a b ł k a . m i e s z a j ą c większe z m n i e j ­

n y m i n a w i ą z y w a ł a do starej wiejskiej p r a k t y k i

przewidywania

szymi. M u s i a ł więc wrócić do d o m u i z a c z y n a ć od nowa...

Teresa

Trojanowska

swoimi

pogody. W

jej zapiskach p o j a w i a j ą

się t e ż charakterystyczne,

zwroty

wskazywało",

będzie

„co

„co

to

wróżyć",

„ciekawe

Ż a d e n z p o d o b n y c h p r z y p a d k ó w nie s p o t k a ł T T . M o ż n a b y
to sobie w y j a ś n i ć

t y m , że p r o w a d z ą c

nieruchliwy

tryb

życia

co one w r ó ż ą " . O b s e r w a c j ą p r z y r o d y i p r z e w i d y w a n i e m pogody

nie b y ł a tak j a k m ą ż n a r a ż o n a na nieszczęścia. A l e k i e d y s t a l ą

z a j m o w a l i się jednak najczęściej m ę ż c z y ź n i . O n i też t y l k o po­

się w d o w ą i z m u s i ł o j ą ż y c i e do zajmowania się pracami p r o w a ­

siadali

zdolności

zaklinania

chmur

i

wywoływania

deszczu.

Z n a n i są beskidzcy p ł a n e t n i c y , lecz nie p ł a n e t n i c z k i , tak
nie z n a m y w dziejach p r z y p a d k ó w w y s t ę p o w a n i a

jak

sławniejszych

a s t r o n o m ó w — kobiet. Natomiast w M u r z y n o w i e żyła w ł a ś n i e
kobieta., k t ó r a z a j m o w a ł a się t y m , co t r a d y c y j n i e n a l e ż a ł o

d z o n y m i k i e d y ś przez m ę ż a , r ó w n i e ż i w t y m szczególnie t r u d n y m
okresie nie d o ś w i a d c z a ł a tego wszystkiego, co nie o m i j a
mających

„ludzi

pecha", roztrzepanych, niezdarnych, wszelkiego

dzaju n i e z g u ł y , nazywane w M u r z y n o w i e g u l a m i l u b

ro­

guła.mi.

do

W niewielkiej s p o ł e c z n o ś c i Murzynowa,, podobnie j a k w m a ł ­

m ę ż c z y z n . F a k t ten wzbogaca n i e w ą t p l i w i e nasz dotychczasowy

ż e ń s t w i e T , ż y ł y obok siebie osoby r ó ż n i ą c e się nieraz w y r a z i ś c i e

obraz k u l t u r y

rodzajem

chłopskiej.

Śledzenie

zmian

w przyrodzie

m o ż e się ł ą c z y ć z t y m , że w czasach k i e d y się t y m

TT

zajmowała

wyobraźni

paradygmatycznej,


bądź

bliższe b ą d ź

t o modelowi

syntagmatycznej.

Ale

wyobraźni

zdarzały

się

p o w a ż n i e o s ł a b ł o znaczenie l u d o w y c h w r ó ż b o pogodzie. Zapewne

też m a ł ż e ń s t w a , w k t ó r y c h o b y d w i e osoby b y ł y sobie podobne.

wielu potencjalnych wiejskich m e t e o r o l o g ó w , s ł u c h a j ą c codzien­

Z wielką

T

n y c h k o m u n i k a t ó w o pogodzie, zw ątpilo c a ł k i e m w sens inte­

sympatią

resowania się samemu t y m , co dzieje się w otoczeniu, na niebo­

jedna

s k ł o n i e , „ w p o w i e t r z u " . W y d a j e m i się, że T T r ó w n i e ż u l e g a ł a

przyjęcia

t e m u powszechnemu uznaniu dla. oficjalnych

niezdarności.

prognoz meteoro­

logicznych. C z y t a j ą c jej zapiski odnosi się też w r a ż e n i e , że opi­

wspominana jest Para Leona i L e o k a d i i

(Leosia i Leosi), m a ł ż o n k ó w B . W ś r ó d licznych o nich opowieści
cieszy się
z okazji

szczególnym

rozgłosem.

Dotyczy

wydanego

chrzein. Jest o o p o w i e ś ć o flaczkach, czyli

S p o s o b i ą c się do w y p r a w i e n i a chrzcin, Leosia w y s i a ł a Leosia

sywanie pogody b y ł o j e d n ą z f o r m jej istnienia, rodzajem p r z y ­

za r z e k ę do D u n i n o w a , aby k u p i ł t a m w jatce f l a c z k ó w .

j e m n o ś c i , niekoniecznie m a j ą c e j j a k i e ś b e z p o ś r e d n i e , p r a k t y c z n e

zrobił t o , co m u polecono. F l a c z k ó w j e d n a k ż e nie dowiózł, po­

przeznaczenie. Takie c h o c i a ż b y , k t ó r e n a l e ż a ł o b y

Leoś

każdorazowo

n i e w a ż z łódki w y ś l i z g n ę ł y m u się do w o d y i p o p ł y n ę ł y z p r ą d e m .

w y k o r z y s t a ć w p r z e w i d y w a n i u mniej l u b bardziej s p r z y j a j ą c y c h

P r z y s z e d ł L e o ś do Leosi i o p o w i e d z i a ł , j a k i e s p o t k a ł o go nieszczęś­

okazji

cie. Leosia — osoba ł a g o d n a i wielkiej

do

wypełniania,

obowiązków

gospodarczych.

Faktem

dobroci —

poprosiła

też jest, że T T p r o w a d z ą c swój dziennik pogody, w y p r z e d z i ł a

Leosia., aby jeszcze raz p o p ł y n ą ] do D u n i n o w a . L e o ś p o w t ó r z y ł

na ponad d w a d z i e ś c i a lat

zadanie i . . . f l a c z k ó w nie doniósł do d o m u . Leosia flaczki jednak

teckiej p l a c ó w k i

we wsi d z i a ł a l n o ś ć naszej uniwersy­

naukowej —

Mazowieckiego

Obserwatorium

Geograficznego.
Dociekliwość i s k r u p u l a t n o ś ć , w n i k l i w o ś ć i szczególna cierpli­
wość,

a

widziała, k i e d y psy po p o d w ó r z u r o z w i ó c z y ł y ich resztki.

Po­

leciła więc Leosiowi Leosia, aby zabił kaczora.. I t a k też u c z y n i ł .

także

zapobiegliwość,

jaką

najwyraźniej

poznajemy

Leosia kaczora oprawiła,, a, obrane c z ą s t k i
na g a ł ę z i a c h w i ś n i , a b y

tam

mięsa

poukładała

o b e s c h ł y . Lecz oto p t a k i i k o t y

z systematycznie prowadzonych przez T T Zapisków

domowych,

z j a d ł y kaczora. W t e d y Leosia p o s t a n o w i ł a , ż e b y L e o ś

sprzyjała

interesuje,

r y b . N o i p r z y n i ó s ł nawet w ę g o r z e . Zwinne w ę g o r z e u c i e k ł y do

bez

wątpienia

owemu wzorcowi

temu

co

nas

najbardziej

d o k ł a d n o ś c i i z a r a d n o ś c i , na

który

u w a g ę i Aleksander P e t r o w i Tadeusz K o t a r b i ń s k i .

1 3

zwrócili

zdobył

s t u d n i i w t e d y to nadeszli goście. Leosia zaczęła z a p r a s z a ć do
d o m u ; c h o d ź c i e k u m o t r o w i e , c z y m chata bogata, t y m

rada.

239

Siadajcie,

czekała

— Dziś

znów

o t w a r t a . N i e wyniosła, w s z a k ż e , bo w p a d ł a po drodze do n i e j .

proszę,

zaraz

— Dziś

był kominiarz

L e o ś nie z a u w a ż y ł , że Loosi w izbie nie m a , o d k o r k o w a ł b u t e l k ę



odwiedziła

i p o s t a w i ł j ą na

wam

coś w y n i o s ę .

stole. Leosia s z u k a j ą c

Piwnica

oparcia

c h w y c i ł a się

Bronisława

butelki i wpadła z powrotem.

stawka

w Rokicin

l u b Siecioniu. N a d m i a r

znacznych

emocji,

s k u p i o n y c h w t a k k r ó t k i m czasie, t ł u m a c z y w p e ł n i rozkojarzenio t o w a r z y s z ą c e p o s t ę p o w a n i u

L i L . Jednakże

o p o w i e ś ć pozbawiona jest j a k i c h k o l w i e k

współczesna

akcentów

współczucia

i u b a r w i a się j ą zgodnie z o g ó l n y m t o n e m przekazu, m ó w i ą c e g o
o

niezdarności,

piętrzących

się

niepowodzeniach

pechowych

m a ł ż o n k ó w . W a r t o d o d a ć , że o p o w i a d a j ą c y m i h i s t o r i ę nieuda­
n y c h chrzcin, nie n a l e ż y do o s ó b o s t r o ż n y c h , t a k i c h k t ó r y m nie
p r z y d a r z a j ą się owo „ z a b a w n e " sytuacje, czy t e ż w y p a d k i . T y l k o
w j e d n y m d n i u , T C p r o w a d z ą c s a m o c h ó d , z n a l a z ł się w dobrze
m u z n a n y m g r z ę z a w i s k u po osie k ó ł , a w k r ó t k i m czasie, po
w y c i ą g n i ę c i u go t r a k t o r e m . . . w rowie k o l o w ł a s n e g o d o m u .
Podobne do przedstawionych niepowodzenia

były

l u b popiersia

twarz

narysowała

z awantur

i H. Budzińska

była jakaś

dziewczęcych

w sprawie

kobieta dałam

przyjmowanych

jej

balu

5 zł.

niezwykło

ukazujące

w domu osób.

sugestywnie

przy

Własną

opisie

jednej

odnajdujemy

t y l k o jedon rysunek całej postaci. P o ś w i ę c i ł a go n i e s z c z ę s n e m u
b r a t u J ó z k o w i Kalapacie, R o z t r o p n e m u

( i l . 2—Je).

Wszelako

d o m i n u j ą w ś r ó d t y c h r y c i n w i z e r u n k i z w i e r z ą t , przede w s z y s t k i m
k u r i kaczek, p r o s i ą t i ś w i ń , k r ó w , p s ó w i k o n i . N o t a t k ę —•
dzisiaj

widziałam

przyłot

bocianów



uzupełnia

wyraziste,

sporych r o z m i a r ó w w y o b r a ż e n i e tego ptaka,. P r a w d z i w ą osobli­
w o ś c i ą w tej ilustracyjnej warstwie Zapisków

s t a ł y się r y s u n k i

p r z e d m i o t y — w y b r a n y i c h rodzaj



k o j a r z ą c y c h się, j a k owe k u r y i p r o s i ę t a , z p o j ę c i e m
do n i c h ,

nieobliczalnie

z łat

z m ę ż e m ( i l . 5). W c a ł y m d z i e n n i k u

powodzenia:

tak

znajoma

Cennym u z u p e ł n i e n i e m t y c h n o t a t e k są r y s u n k i ,

szczęścia z d a r z a ł y się nawet osobom o s t r o ż n y m i d o k ł a d n y m .
A M potrafił

J. Ziemińska

twarze

Pedontycznego

usposobionia

10 zł.

dawna

100 zł.

przedstawiające

i r ó w n i e ż nie­

mnie

— dziś po proszonem

j u ż na drugi czy trzeci dzień po porodzie, zaraz po chrzcie od­

Sekwesiraiora.

zapłaciłam

Najman.

—• Dziś

Chrzciny w y p r a w i a n o w M u r z y n o w i e i okolicy bardzo c z ę s t o
bytym

Dziś

odwiedziny

łatwo

dosta,tku,

(jaja, g r z y b y , połcie m i ę s a , kiszone o g ó r k i ,

w o d a , palenisko, kosz, siatka

na

słoje

zakupy), wygody

m a n e w r o w a ć t r a k t o r e m (w M u r z y n o w i e u m i e j ą nieźle o b s ł u g i w a ć

czy

t r a k t o r y n a w e t siedmioletni c h ł o p c y ) , że z a t o p i ł go w W i ś l e .

ż a k i e t , bluza żorżetow a) oraz z p o j ę c i e m z a g r o ż e n i a , l ę k u (krzy­

Niezdarność

(gulstwo) jest

w społeczności

Ciekawsze

przypadki

toj

powszechnej,

ludzkiej

znaną.

przypadłości

s ł u ż ą za p r z e d m i o t o p o w i e ś c i p r z y wszelkiego rodzaju

komfortu

(radio,

przewody

elektryczne,

traktor,

r

murzynowskiej

w a r t o ś c i ą w p e ł n i u ś w i a d o m i o n ą i doskonale k a ż d e m u

wręcz

spotka­

ż y k i , wiońce nagrobne, s t r ó ż o , czyli p a ł k i u ż y w a n o przez n o c n y c h
s t r ó ż ó w w i o s k o w y c h , k a r e t k i pogotowia, siekiery, czarny kape­
lusz z w o a l k ą ) . M a g i ę t y c h p r z e d m i o t ó w n a j w y r a z i ś c i e j

wyraża

opis snu, w k t ó r y m a u t o r k a we w s p o m n i a n y m c z a r n y m kape­

niach t o w a r z y s k i c h . M ó w i się o n i c h j e d n a k ż e nie tak, j a k b y m i a ł y

luszu dociera do cmentarza. K a r e t k a pogotowia s w y m w y g l ą d e m

s t a n o w i ć p r z e s t r o g ę . Zazwyczaj o p o w i a d a j ą c y rozpoczyna

k o j a r z y ć się m o ż e z monstrualnej wielkości m y s z ą , czy r y j ó w k ą .

swoją

o p o w i e ś ć pelon rozbawienia. I stopniowo wzmaga w sobie i u słu­
chaczy wesołość, t a k a b y p o k ł a d a ć się ze ś m i e c h u . M a ł o k t o

Z p r a w d z i w ą r a d o ś c i ą o d n a l a z ł e m przejawy podobnej m a n i e r y

w ó w c z a s m o ż e p o w a ż n i e j z a s t a n o w i ć się nad p r z y c z y n a m i nawet

i l u s t r a c y j n e j w bezpretensjonalnych

p o w a ż n y c h w y p a , d k ó w . T r a k t u j e się je c z ę s t o , j a k b y b y ł y c z y m ś

dziennikopodobnego t e k s t u k s i ą ż k i Tadeusza K o n w i c k i e g o Nowy

n i e z a l e ż n y m i n i e u c h r o n n y m . TC n a l e ż y do chwalebnych w y j ą t ­

Świat

ków (kiedyś t a k ą p o s t a w ę

m a n i e r y (znanej od c z a s ó w Małego

posiada

zdolność

reprezentował

dobrze n a m znany J T ) ,

ś m i a n i a się do r o z p u k u z w ł a s n y c h

niepo­

wodzeń.

i okołiee.

r y s u n k a c h , d o ł ą c z o n y c h do

O c z y w i ś c i e , z n a k o m i t y pisarz s k o r z y s t a ł z tej
księcia)

w pełni świadomie

albo, m ó w i ą c inaczej, z w y ż s z y m stopniem zrozumienia u r o k u
celowo s p r y m i t y w i z o w a n y c h i uzagadkowionych

D r u g a p o d w z g l ę d e m w a ż n o ś c i p o s t a ć w Zapiskach,

Józef

R o z t r o p n y , K a l a p a t a , r ó w n i e ż n a l e ż a ł do t y c h , k t ó r z y s w y m
postępowaniem

dostarczają

d r u g i m nieco p ł o c h e j

radości.

Pa­

m i ę t a m y jego u d z i a ł w n i e f o r t u n n y m transporcie trzech prosia­
k ó w na t a r g do P ł o c k a . . . N i e b a w e m n a b r a ł o r o z g ł o s u
pożycie Kalapaty z Siubrą, B a r b a r ą .
w Zapiskach

Odnotowane

dziwne

zostało

s u c h y m stwierdzeniem: upadł już całkiem

na,

to

umyśle.

N a t o m i a s t w d w a l a t a p ó ź n i e j , w 1964 r. bardzo zła n o w i n a ,
J ó z k a pogotowie z a b r a ł o , koń go kopnuł

w głowę i wybił

(ił. l.e). Ofiara w y p a d k u d ł u g o jeszcze ż y ł a , p r z e ż y ł a

mu oko
opisującą

zdarzenie i u m a r ł a niezwykle tragicznie. J ó z e f I w a ń s k i z g i n ą ł ,
j a d ą c na wierzchu c i ę ż a r ó w k i przygnieciony „ s k r z y n k a m i z owo­
c e m " . Powiadano, że b y ł o to p r z e k l e ń s t w o losu, k t ó r y nio oszczę­
d z a ł całej r o d z i n y I w a ń s k i c h . Ojciec J ó z e f a , t e ż Józef, u m a r ł
tragicznie. O t r u ł się kwasem s o l n y m , bo p o m y l i ł go z w ó d k ą .

W 1979 r. w czasie u l e w n y c h d e s z c z ó w czerwcowych, s p ł y w a ­
jąca

do W i s ł y

z tarasu

murzynowskiego

rwącymi

potokami

woda, w y ż ł o b i ł a p o d d r e w n i a n y m , s t a r y m i opuszczonym domem
Iwańskich-Trojanowskich

głęboki

na

wóz z k o n i e m

wąwóz.

K t ó r e g o ś dnia o d p a d ł a ś c i a n a szczytowa tego d o m u . O d s ł o n i ę t y
z o s t a ł w ó w c z a s p o k ó j w k t ó r y m przed jedenastu ł a t y T r o j a n o ­
wska p i s a ł a Zapiski.

P o k ó j ten r o b i ł dobre w r a ż e n i e . U p o r z ą d ­

k o w a n y , s p r z ę t y s t a ł y na s w o i m miejscu. O p a d a j ą c a ś c i a n a nie
p r z e w r ó c i ł a s t o j ą c e j blisko niej na p o d ł o d z e , w y s o k i e j , z p r ę t ó w
m e t a l o w y c h zrobionej l a m p y gabinetowej, p r z y k r y t e j s o l i d n y m
i

całkiem

świeżym,

żółtym

abażurem.

Lampa

stała

w

rogu

pomieszczenia, blisko okna z w r ó c o n e g o k u drodze. Trojanowska
r o z p o c z ę ł a Zapiski

zapewne w ł a ś n i e

tutaj,

w

1958 г., k i e d y

we wsi z a ł o ż o n o ś w i a t ł o . . .
M o ż e m y obecnie p o k u s i ć się o p a r ę uwag d o t y c z ą c y c h istnie­

K s z t a ł t o w a n i e się silnych, w e w n ę t r z n y c h emocji, przeradza­
j ą c y c h się w p o t r z e b ę uwiecznienia ich w zapisie, z n a m y dobrze

nia

j a k o nieodzowny element procesu t w ó r c z e g o pisarzy,

człowieka.

artystów

obrazków.

i bytowania

tych

kardynalnych kategorii życia

Trojanowska

usunęła

ze

swych

trosk

każdego

życiowych
7

czy uczonych. Okazuje się jednak, żo podobne, a, w swej istocie

i k ł o p o t u istnienia wiele z tego, co d ł a j e j ziomków

identyczne procesy m o g ą d o k o n y w a ć się r ó w n i e ż w s t r u k t u r z e

istotę

przeżyć

z brakiem potomstwa. Mogła t y m samym radykalnie ograniczyć

emocjonalnych

i rozległość

skromnej

opisu p o z o s t a j ą

tu

wieśniaczki.

w bezpośrednim

stopniom egotyzimi p i s z ą c e g o , jogo p o b u d l i w o ś c i ą ,

Dociekliwość

7

powszednich

i

świątecznych.

stanowiło

Pogodziła

się

7

ze

swoje emocjo rodzinne. Z w i ą z a ł a je t e ż w yłącznie z osobami do­

nad­

r o s ł y m i ! W y r z e k ł a się p r a k t y k k o ś c i e l n y c h , k o r z y s t a j ą c z uspra­

związku
nieraz

zabiegów

wrażliwością, i drażliw ością. Teresa T r o j a n o w s k a nio o g r a n i c z a ł a

wiedliwiającego

ją niedołęstwa.

joj do r e a k c j i na, zachowania w y ł ą c z n i e d w ó c h , n a j b l i ż s z y c h j e j

przypuszczenia,

że w sw oj decyzji k i e r o w a ł a się n i e c h ę c i ą

o s ó b , m ę ż a J a n a i brata J ó z e f o . A ż dziw, j a k wiolo w

h i p o k r y z j i , g ł ę b o k o t k w i ą c e j w duszach najgorliwszych, dobrze j e j

Zapiskach

z n a l a z ł o się n o t a t e k p o ś w i ę c o n y c h p r z y g o d n y m g o ś c i o m :
— przyszło
anie

wrogami

jakichś

2 Panów

Jankowi

dali

ze 20 deka nożyk

Jankowi

mówili

po

240

dowidzenia

kawał

mówili

kiełbasy

dali i obiecali

świętach.

że oni щ

Przyjaciółmi

i w nic też

pomoc

w

zostawili

gospodarstwie

Nie m o ż e

znanych o s ó b z w i o s k i . D o przypuszczenia
n i e k t ó r e n o t a t k i w jej d z i e n n i k u .
n o ś c i , manifestowanej

jednak

7

14

wykluczyć
do

ta,kiego u p o w a ż n i a j ą

A l o nie w y z b y ł a się r e l i g i j ­

czy t o w d a t k a c h udzielanych b i e d n y m

l u d z i o m , czy osobliwie, zawsze z w i e l k i m p r z e j ę c i e m p r z e ż y w a n e j
k a ż d e j ś m i e r c i , nawet k o g o ś z k i m nie u t r z y m y w a ł a

żadnych

I

k o n t a k t ó w , czy t e ż w s z c z e g ó l n y m w r ę c z w y c z u l e n i u na zlo —
i

dobrowróżbne

z n a k i postrzegane na

niebie

(w

świetlistości

powietrza,, k s z t a ł c i e o b ł o k ó w i zachowaniu p t a k ó w ) oraz prze­
ż y w a n e w snach, k t ó r e skrupulatnie n o t o w a ł a

i zapewne nio

raz m ó w i ł a o nich.
T o , co r o z u m i e m y przez p o j ę c i e b y t o w a n i a (troski codzienno)
w y p e ł n i a ł o jej bez reszty p r o g r a m zajęć z w i ą z a n y c h z domem,
gospodarstwem,

a w o s t a t n i m okresie jej ż y c i a r ó w n i e ż z k r a ­

w i e c t w e m . P r z e j ę c i e się t y m zajęciom, p o z w a l a j ą c y m

na

prze­

ż y c i e , k i e d y s t a ł a się w d o w ą , w y r a z i ł a w n i e z w y k l e d o k ł a d n y m
r y s u n k u n o ż n e j m a s z y n y do szycia, umieszczonym —• j a k inne
togo rodzaju s y g n a ł y — na marginesie jednej z k a r t e k ostat­
niego zeszytu
Natomiast

Zapisków.
pojęciu

istnienia

nadała

Teresa

Trojanowska

c a ł k i e m w ł a s n e , oryginalne rozumienie, d o ś w i a d c z a j ą c jego do­
broczynnych s t a n ó w
dodajmy,

w

w aktach

komforcie k ą t a

s i ę g a n i a po p i ó r o i

atrament,

pokoju oświetlonego

luksusową

l a m p ą . D l a t y c h , k t ó r z y wiedzieli o jej p a m i ę t n i k a r s k i c h

sła­

b o ś c i a c h , m o g ł o t o s t a n o w i ć rodzaj w y ł a m a n i a

na­

ruszenia,

z a k ł ó c e n i a

w i e j s k ą . Greckie eksistanai

się,

norm, obowiązujących

l l i b

kobietę

obejmuje s w y m znaczeniom wszystkie

t r z y , w y m i e n i o n e o k r e ś l e n i a . Eksistanai,

to zarazem

słowo o d

k t ó r e g o pochodzi —• j a k wiadomo — ekstaza, a, więc stan za­
chwycenia,

uniesienia

albo,

mówiąc

inaczej,

intensywnego

p r z e ż y c i a . Na,sza bohaterka t e n b ł o g o s ł a w i o n y stan ducha syste­
m a t y c z n i e k r e o w a ł a we w ł a s n y c h , d o m o w y c h pieleszach. I chyba
nie b ę d z i e n a d u ż y c i e m z a ł o ż e n i e , że stany te w swej istocie nie
I I . 6. A u t o p o r t r e t Teresy Trojanowskiej

o d b i e g a ł y od n a t u r y p r z e ż y ć d a n y c h n a j w i ę k s z y m , t y m k t ó r z y
rozstrząsali

pojęcie

istnienia,

oderwania

się od

codzienności

w zgodzie z w y m a g a n i a m i epoki.

P R Z Y P I S Y

1

H . Elzenberg, Kłopot
z istnieniem.
Aforyzmy
w
porządku
czasu.
Kraków,
1963.
Daty krańcowe
tego
dziennika:
P a r y ż , 13 X 1907 — T o r u ń , 15 V I 1963. Kłopot
z
istnieniem
rozległością ujmowanego czasu, a jeszcze w a ż n i e j s z e skoncentro­
w a n i e m się w y ł ą c z n i e n a samych p r z e m y ś l e n i a c h (wykluczenie
opisu o k o l i c z n o ś c i , z d a r z e ń , samopoczucia a u t o r a i t p . ) stanowi
rzecz z u p e ł n i e w y j ą t k o w ą . I pod t y m w z g l ę d e m nic, co jest
m i znane w polskiej literaturze o k r e ś l a n e j m i a n e m d z i e n n i k ó w ,
nie m o ż e się z Kłopotem
r ó w n a ć . Sam t y t u ł , j a k i z a w a r t o ś ć tej
niezwykłej książki m o g ł y b y sugerować głęboką inspirację twór­
czością filozoficzną Gabriela Marcela, szczególnie jego funda­
m e n t a l n y m Etre et avoir. T a k j e d n a k nie jest. C h o c i a ż , p r z y
k o ń c u k s i ą ż k i o d n a j d u j e m y fragment, ś w i a d c z ą c y że dzieło
Marcela (Regard
en arriere)
b y ł o a u t o r o w i doskonale znane.
T o r . op. c i t . , s. 427.
2

W . Gombrowicz, Dziennik (1957—1961), I n s t y t u t L i t e r a c k i ,
P a r y ż 1962, s. 50—52 oraz w c z e ś n i e j , s. 37: „ L e c z nawet gdy­
b y m u w i e r z y ł w Boga, to i t a k k a t o l i c k a postawa wobec n a t u r y
b y ł a b y dla m n i e n i e m o ż l i w a , sprzeczna z c a ł ą moją, ś w i a d o ­
m o ś c i ą , z m o i m odczuwaniom — a t o zo w z g l ę d u na, s p r a w ę
bólu".
T y c h i s t o t n y c h f a k t ó w stara się nie d o s t r z e g a ć A d o l f R u d ­
n i c k i w bezlitosnej k r y t y c e t w ó r c z o ś c i swego przyjaciela Jerzego
Andrzejewskiego. Por. Krakowskie
Przedmieście
pełne
deserów,
T l W Warszawa 1986, s. 74 i nast.
C h a r a k t e r y s t y k a Tadeusza K o w a l s k i e g o , u r . w 1925 r.
w M u r z y n o w i e , od 1950 r . zam. w "Warszawie. Z czasem uzu­
pełnił t ę c h a r a k t e r y s t y k ę o stwierdzenie, że „ b y ł a t ę g a , alo
i wysoka. P o w a ż n a , a nie t a k i e f i u b ź d z i u " .
Opinia p a n i K l e m e n t y n y C a b a n k i z M u r z y n o w a .
W i a d o m o ś ć z w e r y f i k o w a n a przez I r e n ę S ł a w i ń s k ą ( H u Pei
F a n g ) , za co bardzo serdecznie d z i ę k u j ę .
W Sebastiana K l o n o w i c z a Flisie
znajdujemy
podobny
w ą t e k , o r i e n t u j ą c y w przestrzeni p o ł o ż e n i e n a d W i s ł ą D o b r z y n i a :
A t u t r z y ziemie z e s z ł y się k l i n a m i
3

4

5

6

7

D o b r z y ń s k a włość i Mazowsze z K u j a w a m i
T u k i e d y krzykniesz, s ł y s z ą t r z y p o w i a t y
Flisie G ę b a t y
W y d a j e się, że p r z y o k r e ś l a n i u s z c z e g ó l n y c h miejsc w prze­
strzeni, o d w o ł y w a n i e się do słyszalności g ł o s u c z ł o w i e k a , czy
też zwierzęcia n p . k o g u t a , jest zwyczajom nie t y l k o l o k a l n y m ,
lecz z g o ł a powszechnie z n a n y m w r ó ż n y c h częściach ś w i a t a .
Oto t y l k o na, Cyprze o s o b l i w o ś ć p o ł o ż e n i a tej w y s p y m i ę d z y
E u r o p ą a B l i s k i m W s c h o d e m m a j ą o k r e ś l a ć r ó w n i e ż pienia
k o g u t ó w . W e d ł u g dawnego przekazu arabskich ż e g l a r z y , k i e d y
k o g u t pieje na Cyprze s ł y c h a ć go w Jerozolimie. I o d w r o t n i e .
Trojanowska m o g ł a z n a ć przekonania sw oioh z i o m k ó w ,
s t a n o w i ą c e przyczynek do megalomanii z b i o r o w o ś c i . N i c j e d ­
n a k ż e z tej wiedzy nie odnajdujemy w Zapiskach,
t a k j a k nie
m a nic w nich o i n n y c h d o s y ć w a ż n y c h w y o b r a ż e n i a c h zbioro­
w y c h . T r o j a n o w s k a stworzyła, ś w i a t w ł a s n y c h w y o b r a ż e ń !
Por. K a z i m i e r z W y k a Wędrując
po tematach'
Puścizna,,
t . 2, (analiza t e k s t u Dusza z ciała uleciała, na łące
odpoczyw(da),
W L K r a k ó w 1971, s. 5—50. W Zapiskach ż a d n y c h b e z p o ś r e d n i c h
danych na, ton tornat nie odnajdujemy. J e d n a k ż e w n i k l i w a
l e k t u r a togo p a m i ę t n i k a , co i raz kieruje u w a g ę na „ t ą i t a m t ą
s t r o n ę " , na r e a l n o ś ć i z a ś w i a t y .
T

8

9

D o b r z y ń i okolice s z c z y c ą się o s o b ą N a w o j k i ( w e d ł u g le­
gendy pierwszej dziewczyny, k t ó r a u k o ń c z y ł a studia). B ę d ą c
c ó r k ą b u r m i s t r z u , t r a f i ł a w c h ł o p i ę c y m s t r o j u na A k a d e m i ę
K r a k o w s k ą w 1407 r. A k a d e m i ę u k o ń c z y ł a w 1409 г., z d o b y w a j ą c
t o g ę b a k a l a r s k ą . B y ć m o ż e dzięki Nawojce słowo ż a k , ż a c z e k
s t a ł o się popularne w t y c h stronach.
ю Wersja p o c h o d z ą c a od B o l e s ł a w y D y w a n o w s k i e j z U n i e ­
j o w a zapisana w 1980 r . przez Alicję M i r o n i u k o d b y w a j ą c ą
p r a k t y k ę s t u d e n t k ę Katedry Etnologii i Antropologii K u l t u ­
rowej U W .
1 1

waniu

Por. A . Z a d r o ż y ń s k a , Powtarzać
czas początku.
O święto­
dorocznych świ<it w Polsce,
Warszawa 1985, s. 9—17.

241

1 2

W ś w i e t l e przedstawionych uwag, w y w o d z ą c a się o d Mircea
Eliadego n o m e n k l a t u r a sacrum-profanum czy jej p r z y p o r z ą d k o ­
wane n i e z w y k ł e - z w y k l e , okazuje się n i e w y s t a r c z a j ą c ą , a nieraz
c a ł k o w i c i e m y l ą c ą p r z y p r ó b a c h — j a k ta — etnologicznych
analiz u s z c z e g ó ł o w i o n y c h . A w i ę c t a k i c h , k t ó r e u w z g l ę d n i a j ą
bogactwo i r o z m a i t o ś ć postaw w p e ł n i z i n d y w i d u a l i z o w a n y c h ;
złożoność d u c h o w ą wyrazicieli t y c h postaw. K i e d y ś zapewne
dojrzeje ś w i a d o m o ś ć samych m i e s z k a ń c ó w wsi, t a k i c h j a k m u rzynowiacy, a bardziej jeszcze istotna ś w i a d o m o ś ć i n t e l e k t u a l ­
n y c h p r z e w o d n i k ó w rozwoju, p r z y b y w a j ą c y c h n i c z y m etno­
logowie z z e w n ą t r z , a b y o n i e z w y k ł o ś c i (sacrum) przestrzeni
i czasu m o ż n a b y ł o m ó w i ć , podobnie j a k to j u ż powszechnie
c z y n i m y w p r z y p a d k u m i a s t a : „ t u żył i p r a c o w a ł "
— od l a t dwudziestych po o s i e m d z i e s i ą t e X X w. stateczny
H i p o l i t K o w a l s k i , wynalazca wozu o ż a g l o w a n e g o ,
— w l a t a m czterdziestych k r ó l s z y p r ó w , S t a n i s ł a w M a ł k o w s k i ,
k t ó r y n a m a l o w a ł n i e z w y k ł y obraz o ł t a r z o w y n a B o ż e Ciało,
P r z e j ś c i e Pana Jezusa przez Jezioro Genezaret,
— w latach p i ę ć d z i e s i ą t y c h - s z e ś ć d z i e s i ą t y c h
parowie nad W i s ł ą , a u t o r k a Zapisków

X X w . , t u w tej

do Bohdana
ślązacy

polskiej

by

wyjaśniać

wczesne,

wanej"

(1526/28—1553)
tłumaczenia

1 t y m tylko faktem m o ż n a

t u właśnie

w M u r z y n o w i e , oswojenie

się z , . o b c y m i klasowo reprezentantami

warstwy

uprzywilejo­

T o z kolei m a z w i ą z e k z t y m że dziedzic z s ą s i e d n i e g o

Siecienia, ,,obcy k l a s o w o "

i n ż . r o l n i k , o c h o t n i k 1 p u ł k u szwo­

leżerów, w 1920 r. oficer 4 p u ł k u s t r z e l c ó w k o n n y c h i t d . , żołnierz
A K ) , Ludwik Duczymiński
został dworu

k i e d y przez o k u p a n t a pozbawiony

z n a l a z ł schronienie w . . c h a ł u p i e m u r z y n o w i a n k i

może

1 4

J e ś l i się więc nie u w z g l ę d n i p o d o b n y c h z d a r z e ń , to ludzie
murzynowiaków

występować

będą

w

literaturze

p r z e d m i o t u w y ł ą c z n i e j a k o reprezentanci

swojskich K i e ł b i k ó w

i TJklejek, anonimowo, p o d d a w a n i

t y m samym

wciąż

ekspe­

r y m e n t o m b a d a w c z y m , n p . j a k o nosiciele m i t u , osobliwie ro­
zumiejący

kategorie

swój-obcy,

podlegający

presji

sacrum-

-profanum i t d .
1 3

mowa,

obrzędy,

Ziemi

Dobrzyńskiej,

jego

charakter,

pieśni,

przysłowia,

zagadki

,,Zbiór

W i a d o m o ś c i do A n t r o p o l o g i i K r a j o w e j ', t . 2, 1878, s. 3—182;
T . K o t a r b i ń s k i . Zapatrzeć

mazowiecka

odmiana
poszedł

w ó w c z a s r o d z i n z M u r z y n o w a j e c h a ł o do k o ś c i o ł a f u r m a n k a m i
-JO) ale n i k t się nie d o m y ś l i ł a b y z a b r a ć i z p o w r o t e m p r z y s z e d ł
piechotu."
1 5

op.

Por. W . Gombrowicza, Dzienniki,

1956 ( L A С A B A N I A ) ,

c i t . , s. 265—266: „ C o zawsze zdumiewa mnie na

argen­

t y ń s k i e j w s i : nie m a c h ł o p ó w , nie m a s ł u ż b y folwarcznej. N a
przestrzeniach, k t ó r e w Polsce w y m a g a ł y b y w i e l u r ą k — nikogo.
Orze jeden c z ł o w i e k t r a k t o r e m . T e n sam c z ł o w i e k ż n i e , m ł ó c i
a nawet pakuje ziarno w w o r k i (...)
Nie

wiem

w j a k i s p o s ó b egzystencjalizm m ó g ł b y s t a ć się

w m o i c h r ę k a c h c z y m ś więcej n i ż z a b a w k ą — w p o w a g ę , w po­
w a g ę , w ś m i e r ć , w w y k a ń c z a n i e s i ę . Moje m n i e m a n i e o egzyst e n c j a l i ź m i e z a p i s u j ę t u t a j nie z szacunku dla w ł a s n y c h o p i n i i
— d y l e t a n c k i c h — ale z szacunku dla w ł a s n e g o ż y c i a . O p i s u j ą c ,
jak

się da, moje p r z y g o d y duchowe

(jakbym

opisywał

moje

p r z y g o d y cielesne) nie m o g ę p o m i n ą ć d w ó c h b a n k r u c t w , k t ó r e
się we m n i e d o k o n a ł y ; egzystencjalnego i marksistowskiego. (...)
S t ą d w tej k s i ą ż c e g r a j ą fortissimo wszystkie prawie zasadnicze
tematy

egzystencjalne:

stawanie

się, stwarzanie

siebie, w o l ­

n o ś ć , l ę k , absurd, n i c o ś ć . . . Z t ą j e d n a k r ó ż n i c ą , że t u t a j

się w coś poza sobą (fragment l i s t ó w

i autentyczne

Heideggera,

życie estetyczne,

do

życie

etyczne

i religijne K i e r k e g a a r d a l u b 'sfery, Jaspersa — dochodzi jeszcze
i n n a sfera,

a mianowicie 'sfera

też

'kategoria',

raczej

w egzystencjalizm. P o w i e d z m y o d r a z u : to mnie

najbardziej

od

klasycznego

wkład

mej

czy

prywatnej

oddala

to

n i e d o j r z a ł o ś c i ' . T a sfera,
egzystencji

egzystencjalizmu.

D l a Kierkegaarda,

Heideggera, Sartra i m g ł ę b s z a ś w i a d o m o ś ć t y m bardziej

auten­

t y c z n a egzystencja, o n i n a t ę ż e n i e m ś w i a d o m o ś c i m i e r z ą szczerość,
istotność

Por. A . P e t r o w , Lud
zwyczaje,

ta

„ 2 8 V 1964 D z i e ń B o ż e g o Ciała J . na p i e c h o t ę

banalne

rodzaju

jeszcze dzielniejsi, a

t y p o w y c h dla egzystencjalizmu sfer ż y c i a ludzkiego —

p . Olszewskiej-Kokoszki.

w

,,(...)

Egzystencjalizm.

oraz pierwszego

na, j ę z y k polski Nowego Testamentu!

1313, V I I / 1 9 8 2 :

do k o ś c i o ł a do R o k i c i a m y ś l a ł że m o ż e k t o ś go zabierze ( k i l k a

— jeszcze do niedawna, t a m na, wyniesieniu odmieniec J a b k o ś . . .
a u t o r pierwszej Ortografii

„Pilityka ' nr

P o l a k a — to bardzo wadliwe c o ś " .

domowych,

Z Murzynowa wyszedł Stanisław Murzynowski

Danowicza),

T a k , W i e l k o p o l a n i e to solidniejszy gatunek c z ł o w i e k a , a G ó r n o ­

przeżycia.

Czy j e d n a k

na

świadomości

zbudowane

jest nasze s p o ł e c z e ń s t w o ? (...) Czy więc człowiek nie jest w p r y ­
watnej r z e c z y w i s t o ś c i swojej c z y m ś d z i e c i n n y m i p o n i ż e j swej
ś w i a d o m o ś c i . . ( ..) to s k r y t e d z i e c i ń s t w o , t a u t a j o n a

degradacja,

gotowe r o z s a d z i ć

systemy."

wam prędzej

czy p ó ź n i e j

wasze

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.