http://zbiory.cyfrowaetnografia.pl/public/868.pdf

Media

Part of Niektóre elementy tradycyjnej gospodarki Cyganów / ETNOGRAFIA POLSKA 1978 t.22 z.2

extracted text
„Etnografia Polska", t. X X I I z. 2

ADAM BARTOSZ

NIEKTÓRE E L E M E N T Y T R A D Y C Y J N E J
CYGANÓW

GOSPODARKI

Pośród rozlicznych cech, c h a r a k t e r y z u j ą c y c h odrębność C y g a n ó w
w stosunku do ludności, w której otoczeniu przyszło i m p r z e b y w a ć , sfe­
ra ich życia ekonomicznego wydaje się szczególnie interesująca, jako że
determinuje ona inne aspekty c y g a ń s k i e j kultury. Implicite zależność ta
została z a u w a ż o n a już w n a j w c z e ś n i e j s z y c h opracowaniach, a nawet
w kronikach n o t u j ą c y c h pojawienie się C y g a n ó w w Europie. Charak­
terystyczny typ gospodarki, a zwłaszcza sposoby pozyskiwania dochodu,
m i a ł y bezpośredni w p ł y w na takie dziedziny życia, jak: sposób o d ż y ­
wiania s i ę , ubierania, typ domostw i ś r o d k ó w transportu, a także na po­
dział prac w rodzinie, stosunek do n i e - C y g a n ó w , stosunek do dóbr, inne
sfery ś w i a d o m o ś c i itd. N a l e ż y przy tym pamiętać, że typ gospodarki
okazał się cechą stosunkowo trwałą u wielu grup C y g a n ó w n a świecie.
Tam nawet, gdzie zanikł c y g a ń s k i język, pozostały charakterystyczne,
tradycyjne zajęcia jako wyznacznik odrębności etnicznej
W zakresie zdobywania ś r o d k ó w do życia C y g a n ó w p r z y b y ł y c h do
Europy c h a r a k t e r y z o w a ł y trzy dopełniające się komponenty:
1. Koczowniczy tryb życia.
2. Wykonywanie pewnych, charakterystycznych zajęć, jak: kowal­
stwo, muzykanctwo, w r ó ż b i a r s t w o , żebractwo i inne.
3. Wykonywanie wspomnianych zajęć na rzecz ludności, z którą
stykali s i ę w czasie w ę d r ó w e k , w zamian za produkty ż y w n o ś c i o w e
i inne do życia n i e z b ę d n e a r t y k u ł y .
D l a wskazania n i e k t ó r y c h m e c h a n i z m ó w z w i ą z a n y c h z funkcjonowa­
niem c y g a ń s k i e j gospodarki posłużę się p r z y k ł a d e m C y g a n ó w K a r p a c ­
kich z regionu Podtatrza. S ą to Cyganie z dawna osiadli, zatracili w i ę c

1

Zob. np. P. S t a n o, Korytárska
výroba
rumunsky hovoriacich Ciganov na
Východnom
Slovensku, „Slovenský národopis", t. 13:1965, z. 4, s. 549-562; V. M a ­
r i n o v, Nabljudenija
wyrchu bita na cigani v Bylgarija, „Izwestija na etnografskija istitut i muzei", 5:1962, s. 227-275. Również w Azji Środkowej niektóre gru­
py Cyganów zachowały swój pierwotny język tylko w szczątkowej postaci.

L

132

ADAM B A R T O S Z

pierwszą z wymienionych cech c y g a ń s k i e g o życia. Nie miało to pierwot­
nie niemal żadnego w p ł y w u na kształt dwu p o z o s t a ł y c h k o m p o n e n t ó w .
Związki z ludnością rolniczą, z którą stykali się w okresie koczownictwa,
stały się tylko od tego czasu bardziej ścisłe i długotrwałe. Natomiast ich
dotychczasowe profesje i podstawowe źródła utrzymania pozostały przez
długi czas niezmienne 2.

1. ŹRÓDŁA U T R Z Y M A N I A CYGANÓW — P R Z Y K Ł A D S Y M B I O Z Y
GOSPODARCZEJ GRUP ETNOGRAFICZNYCH

P o d s t a w o w ą profesją C y g a n ó w z Podtatrza, podobnie zresztą jak
i innych C y g a n ó w Karpackich, b y ł o do niedawna kowalstwo. Zawsze
jednak wykonywali oni szereg innych zajęć dla uzupełnienia dochodu
p ł y n ą c e g o z pracy w kuźni (muzykanctwo, w r ó ż b i a r s t w o , a z czasem
rozmaite formy pracy najemnej w gospodarstwach chłopskich). D o c h ó d
pozyskiwano też innymi, specyficznymi drogami, jak poprzez żebractwo,
złodziejstwo, s p o ż y w a n i e m i ę s a p a d l ý c h zwierząt itp.

•'
/
jj:

1,
lit
r

;
^
'j,

Jako kowale Cyganie osiedlali się we wsiach, gdzie penetracja kon­
kurencyjnego rzemiosła cechowego była stosunkowo słaba. Tam, gdzie
zasięg działalności kwalifikowanych kowali wiejskich b y ł stosunkowo
duży, Cyganie przejmowali tylko tę część prac, którą z racji wyposa­
żenia warsztatu i umiejętności byli w stanie realizować. Zajmowali się
w ó w c z a s przede wszystkim drobnymi naprawami sprzętu rolniczego
i wykonywaniem najprostszych p r z e d m i o t ó w .
Od końca X I X wieku utalentowane jednostki .zaczęły zarobkować
m u z y k u j ą c na zabawach i weselach. B y ł o to zajęcie wykonywane okazjo­
nalnie przez C y g a n ó w , k t ó r z y na co dzień pracowali, jak inni przy
kowadle, a dopiero w czasach najnowszych stało się samoistną profes ją.
Sezonowo Cyganie zajmowali się (zwłaszcza od p o c z ą t k ó w lat d w u dziestych) t ł u c z e n i e m kamienia drogowego, co wykonywano powszechnie do lat pięćdziesiątych. Sezonowo także wynajmowano ich do wszel­
kich prac przy gospodarstwach chłopskich. Najmowano zaś C y g a n ó w
p r z e w a ż n i e do prac najcięższych, jak poruszanie r ę c z n y c h młocarni, w y kopki, kopanie m ł y n ó w e k , piwnic itp.
Powszechnie też Cyganie zaopatrywali się w ż y w n o ś ć poprzez żebranie, m a j ą c e tutaj specyficzne u w a r u n k o w a n i a , a w połączeniu z ż e 3

2

Jako tradycyjne źródła utrzymania rozumiem te zajęcia i źródła dochodu,
które wyrosły na gruncie tradycji cygańskiej i miejscowej i są związane z funk­
cjonowaniem społeczności wiejskiej jako względnie autonomicznym u k ł a d e m eko­
nomicznym.
A. B a r t o s z , Ekonomiczne i kulturowe uwarunkowania
cygańskiego
żebrac­
twa „Lud", 61:1977.
3

li
T R A D Y C Y J N A G O S P O D A R K A CYGANÓW

133

8. Kowal z Czarnej Góry. Fot A. Bartosz

bractwem lub niezależnie uprawiano w r ó ż b i a r s t w o (umiejętność znana
nie wszystkim Cyganom).
Zwraca u w a g ę fakt, że Cyganie z Podtatrza nigdy nie zajęli się
obróbką w y s t ę p u j ą c e g o tu w wielkiej ilości drewna, podczas gdy zna­
ne są z innych t e r e n ó w p r z y k ł a d y takiego w ł a ś n i e przekwalifikowania
się c y g a ń s k i c h k o w a l i . Choć więc stwierdza się p e w n ą elastyczność
w przystosowaniu się C y g a n ó w do zastanych lub z m i e n i a j ą c y c h się w a ­
runków, to przystosowanie to idzie najczęściej w kierunku podejmowa­
nia najrozmaitszych, m o ż l i w y c h zajęć, nie w y m a g a j ą c y c h jednak posia­
dania specjalnych (a nawet żadnych) kwalifikacji. Podczas w i ę c , gdy
4

" M . B a r j a k t a r o v i c , Oaza apatinskich Cigana, „Rad vojvodjanskich muzeja", R. 12-13:1964,, s. 191-204. Omawiana przez autora grupa Cyganów trudniła
się obróbką drewna, podczas gdy pierwotnie wszyscy byli kowalami.

134

ADAM

BARTOSZ

kowalstwo jako zajęcie zaniknęło niemal c a ł k o w i c i e na skutek d o s t ę p ­
ności tanich w y r o b ó w fabrycznych i konkurencji kowali kwalifikowa­
nych, a muzykanctwo w y o d r ę b n i ł o się w osobną profesję, te najprostsze
zajęcia jako bardziej uniwersalne (proste prace fizyczne, żebractwo itp.)
p r z e t r w a ł y w postaci niezmienionej do c z a s ó w ostatnich.
Choć sposoby pozyskiwania dochodu praktykowane przez C y g a n ó w
w y k a z u j ą n i e m a ł ą rozmaitość, to jednak do pewnego czasu nie wykracza­
ł y one z u p e ł n i e poza lokalny u k ł a d ekonomiczny, z jakim związani byli
Cyganie poprzez fakt zamieszkania. Wprawdzie Cyganie Karpaccy, jak­
kolwiek osiadli, dość swobodnie migrowali sezonowo czy t e ż na s t a ł e
przenosili s i ę do innych wsi, to jednak cała ich działalność gospodarcza
z a m y k a ł a się w granicach konkretnej wsi czy też wsi sąsiednich. W n a j ­
lepszym wypadku wymiana ich u s ł u g o d b y w a ł a się poprzez jarmarki, co
jednak nadal obracało s i ę w ekonomicznym k r ę g u najbliższego regionu.
Podaż c y g a ń s k i c h u s ł u g i s i ł y roboczej oraz zapotrzebowanie na pro­
dukty n i e z b ę d n e i m do życia b y ł y w zupełności realizowane w ramach
społeczności lokalnej. Kontakt z szerszymi k r ę g a m i gospodarczymi za­
p o c z ą t k o w a n y w okresie m i ę d z y w o j e n n y m (zbyt w y r o b ó w kowalskich
w sklepach, t ł u c z e n i e kamienia, praca nakładcza) b y ł do k o ń c a lat czter­
dziestych minimalny.
Znamienne jest, że cała działalność produkcyjna tradycyjnej rodziny
c y g a ń s k i e j skierowana jest na zewnątrz; jest to w zupełności działalność
u s ł u g o w a w stosunku do wsi. W sferze działań produkcyjnych bowiem
tylko bardzo niewiele energii kieruje s i ę bezpośrednio na zaspokojenie
w ł a s n y c h potrzeb, w obrębie w ł a s n e g o gospodarstwa domowego. Bo też
tradycyjne domostwo c y g a ń s k i e jest bardzo skromne — dla potrzy­
mania jego funkcjonowania wymagany jest bardzo niewielki n a k ł a d sił
i środków .
5

Stan taki w i ą z a ł się z niemal c a ł k o w i t y m brakiem w c y g a ń s k i e j
gospodarce sektora gospodarki naturalnej, tak szeroko r o z w i n i ę t e g o
w tradycyjnej gospodarce w i e j s k i e j 4 Rozpiętość tego sektora gospodar­
ki stanowi o stopniu uniezależnienia się od szerszych u k ł a d ó w gospo­
darczych, o stopniu s a m o w y s t a r c z a l n o ś c i gospodarstwa. Wobec zaś jego
braku egzystencja C y g a n ó w uwarunkowana b y ł a stopniem dostosowania
ich działalności do u k ł a d ó w z e w n ę t r z n y c h , ściślej — do systemu gospo­
darki chłopskiej w ł a ś c i w e g o dla i n t e r e s u j ą c e g o nas obszaru. Stąd bo-



<¡ Zob. A. B a r t o s z , Osada cygańska
w Maszkowicach.
Propozycja
przenie­
sienia cygańskiej
osady do skansenu w Nowym Sączu, „Arkusze Muzealne Ziemi
Krakowskiej", kwiecień 1975, s. 45-50.
O podziale działalności ekonomicznej gospodarstwa chłopskiego na sektory
zob. Z. B i a ł y , Niektóre
ekonomiczne i kulturowe mechanizmy w chłopskiej
go­
spodarce drobnotowarowej u schyłku feudalizmu i w okresie kapitalizmu (w opar­
ciu o materiał
pochodzący
г Małopolski
południowej),
„Prace Etnograficzne", Z N
U J , 3:1967, s. 66.
6

1

f
T R A D Y C Y J N A G O S P O D A R K A CYGANÓW

135

wiem gospodarstwo c y g a ń s k i e czerpało wszystkie dobra konsumpcyjne
niezbędne do życia. Dobra te pozyskiwano w zamian za wyroby (kowal­
skie i inne), usługi (kowalskie, wróżbiarskie i inne) oraz r ó ż n y m i spo­
sobami (chodzenie po prośbie i inne). Zatem cechą n a j d ł u ż e j p r z e t r w a ł ą
(z trzech wymienionych n a w s t ę p i e ) niezależną od trybu życia (ko­
czowniczy czy osiadły) b y ł o c a ł k o w i t e uzależnienie C y g a n ó w od zew­
n ę t r z n y c h u k ł a d ó w gospodarczych.
Zależności gospodarcze nie b y ł y przy tym jednostronne. Cyganie
pozostawali w swoistej symbiozie gospodarczej z rolnikami, a symbioza
ta była podstawowym warunkiem ich egzystencji . Ś w i a d c z o n e n a rzecz
c h ł o p ó w u s ł u g i produkcyjne s t a n o w i ł y wymierny w k ł a d w życie gospo­
darcze wsi. Wszak zaspokajali oni zapotrzebowanie wsi n a tak w a ż n e
usługi rzemieślnicze, a także stanowili istotną r e z e r w ę s i ł y roboczej
w okresach w z m o ż o n e g o zapotrzebowania na pracę n a wsi. Aczkolwiek
stanowili na ogół s p o ł e c z n o ś ć nieliczną, to w kalkulacji ekonomicznej
r o l n i k ó w systematycznie u w z g l ę d n i a n ą . We wsiach, w k t ó r y c h mieszkali
Cyganie, istniał nawet swoisty targ s i ł y roboczej. W czasie, gdy w y s t ę ­
p o w a ł o zapotrzebowanie n a ich pracę, siadywali z rana przed domami
(np. w Jurgowie na s k r z y ż o w a n i u dróg w centrum w ś i ) , a gospodarze
przychodzili w y b i e r a ć potrzebną i m liczbę odpowiednich do danej robo­
ty C y g a n ó w .
7

8

O c z y w i ś c i e symbioza ta do pewnego tylko stopnia była zależnością
obustronną, g d y ż Cyganie zawsze znajdowali s i ę w sytuacji przymu­
sowej. Gospodarka c y g a ń s k a była też w stopniu w i ę k s z y m niż chłopska
narażona na wszelkie wahania w szerszym systemie ekonomicznym. Nie­
powodzenia gospodarcze, które d o t y k a ł y chłopów, automatycznie o d b i j a ł y
się na zasobności c y g a ń s k i c h kuchni. Nie posiadali oni przecież praktycz­
nie ż a d n y c h z a p a s ó w ś r o d k ó w utrzymania. T a k mocne p o w i ą z a n i a go­
spodarki c y g a ń s k i e j z c h ł o p s k i m systemem ekonomicznym u n i e m o ż l i ­
w i a ł y Cyganom oderwanie s i ę od tego systemu i c z y n i ł y ich absolutnie
od tego systemu z a l e ż n y m i . Gospodarcze u n i e z a l e ż n i e n i e się C y g a n ó w
od miejscowych społeczności c h ł o p s k i c h nastąpiło w momencie, kiedy
zaistniały w a r u n k i do podjęcia przez C y g a n ó w pracy w przedsiębior9

7

Por. E . H o r v á t h o v á , К otázke etnokultúrneho
vývoja
a etnickej
klasifiCigánov,
„Slovenský národopis", t. 22:1974, z. 1, zwłaszcza s. 5-6.
Choć stosunek chłopów do Cyganów był sa ogół bardzo niechętny, zdawali
oni sobie sprawę z korzyści, jakie daje im obecność we wsi rzemieślników cygań­
skich. Nawet gdy postulowali wysiedlenie Cyganów, zaznaczali, aby zostawić jed­
nego czy więcej kowali, bo będą dla wsi potrzebni. Wojewódzkie Archiwum, Nowy
Targ, T. Gm В Т (ankieta dotycząca Cyganów).
a Ekstremalnym przykładem owej symbiozy może być specyficzny sposób po­
zyskiwania dochodu przez Cyganów,, jakim jest złodziejstwo (u Cyganów osiadłych
pełni marginesową rolę). Istnieć ono może jedynie przecież w powiązaniu z lud­
nością autochtoniczną.
kácie

8

136

ADAM

BARTOSZ

stwach p a ń s t w o w y c h i w ł ą c z e n i e się w system krajowych zależności eko­
nomicznych. W przypadku C y g a n ó w z Podtatrza w a r u n k i takie p o w s t a ł y
w końcu lat czterdziestych i wtedy rozpoczął się proces, k t ó r y z czasem
doprowadził w n i e k t ó r y c h osadach c y g a ń s k i c h do z u p e ł n e g o wyemancy­
powania się C y g a n ó w . Natomiast w tych osadach czy rodzinach, które
prowadzą do dziś tradycyjny tryb życia, zależności te nadal istnieją,
choć nie tak mocne i nie tak konieczne.
2. R O D Z I N A J A K O PODSTAWOWA J E D N O S T K A G O S P O D A R O W A N I A

Z a p o d s t a w o w ą j e d n o s t k ę gospodarowania n a l e ż y u z n a ć krąg ludzi,
k t ó r z y są ze sobą powiązani c a ł o k s z t a ł t e m działalności ekonomicznej,
a w i ę c w s p ó l n i e pozyskują dochód, dokonują jego dystrybucji, przysto­
s o w u j ą zdobyte dobra do konsumpcji i obracają je na zaspokojenie
swoich potrzeb. Trzeba przy tym u z u p e ł n i ć , ż e w pozyskiwaniu dochodu
biorą zwykle udział nie wszyscy c z ł o n k o w i e takiego k r ę g u (tylko zdol­
ni do p r a c y ) .
10

U C y g a n ó w (a w k a ż d y m razie w grupie, która była przedmiotem
badań), .podobnie jak w innych społecznościach s t a n o w i ą c y c h przedmiot
b a d a ń etnograficznych, zasadniczą jednostką gospodrowania jest rodzina.
Analogicznie też jak w innych społecznościach istnieją tu takie kręgi
ludzkie, w obrębie k t ó r y c h spełniają się jedynie n i e k t ó r e działania go­
spodarcze (różne formy kooperacji, pomoc wzajemna).
W i n t e r e s u j ą c y m nas przypadku są to g ł ó w n i e kręgi u k s z t a ł t o w a n e
w e w n ą t r z społeczności c y g a ń s k i e j , a nadto kręgi c y g a ń s k o - c h ł o p s k i e .
Pierwsze z nich mają dwojaki charakter. Są to mianowicie kręgi k r e w niaczo-sąsiedzkie, niekiedy w y o d r ę b n i o n e pod w z g l ę d e m przestrzennym
oraz kręgi krewniacze, funkcjonujące n i e z a l e ż n i e od w s p ó l n o t y teryto­
rialnej. Drugie zaś są natury sąsiedzkiej lub k u m o w s k o - s ą s i e d z k i e j ,
przy czym s ą s i e d z t w o to może b y ć bliższe lub bardziej odległe.
Od tak dawna, jak daleko wstecz daje się dokonać wiarygodnej r e ­
konstrukcji (pocz. X X w.), rodzina c y g a ń s k a na badanym terenie była
dwu- lub trzypokoleniowa, monogamiezna, z r e g u ł y patrylokalna. S k ł a ­
dała się ona zasadniczo z m a ł ż o n k ó w , rodziców czy też rodzica jednego

i
I
,L
j'
\f i
jji '
Í :
la j
Ш

1 0

Jest to własna próba definicji tego pojęcia. Wprawdzie u ż y w a się w literaturze pojęć podobnych lub o zbliżonej treści, lecz rozumianych, wydaje się intuicyjnie. I tak np. B. K o p c z y ń s k a - J a w o r s k a u ż y w a terminu podstawowa
jednostka produkcyjna na oznaczenie rodziny jako przedmiotu szczegółowych analiz
(Wieś Gramada, problematyka i organizacja badań, „Etnografia Polska", t. 15:
1971, z. 1, s. 35). K . Z a w i s t o w i c z - A d a m s k a pisząc w związku z rodziną
małą jako elementem rodziny wielkiej powiada, iż rodziny te „są najmniejszą
komórką życia społecznego, zarazem jednostką gospodarowania (w zasadzie samó­
wystarczalną) w społecznościach wiejskich" (Systemy krewniacze na
Słowiańszczyźnie
w ich historyczno-społecznym
uwarunkowaniu,
Warszawa 1970, s. 81).

137

T R A D Y C Y J N A G O S P O D A R K A CYGANÓW

z nich (prawie zawsze m a ł ż o n k a wobec zasady patrylokalności) oraz nie­
żonatych i n i e z a m ę ż n y c h dzieci, a niekiedy ponadto z któregoś z r o d z e ń ­
stwa gospodarza, np. jego o w d o w i a ł e j , rozwiedzionej lub n i e z a m ę ż n e j
siostry.
Do lat trzydziestych rodzina c y g a ń s k a zawsze z a m i e s z k i w a ł a jedno­
izbowy dom, przy czym do tamtego czasu w tej jedynej izbie mieścił
się jeszcze najczęściej warsztat kowalski.
Środki potrzebne dla zaspokojenia potrzeb rodziny zdobywali prze­
w a ż n i e dorośli, a ponadto dzieci — w zakresie i stopniu odpowiednim
do ich wieku i płci. Starzy zaś rodzice zrazu biorąc udział w pozyski­
waniu dochodu stosownie do swoich sił, gdy stawali się niezdolni do
pracy przechodzili na utrzymanie pozostałych członków, nadal darzeni
szacunkiem i obdzielani w miarę m o ż l i w o ś c i wszystkimi potrzebnymi im
dobrami.
G o t ó w k a , która w p ł y w a ł a do gospodarstwa rodziny c y g a ń s k i e j po­
chodziła g ł ó w n i e z prac wykonywanych przez ojca bądź to samodzielnie
(kowalstwo poza m a c i e r z y s t ą wsią, muzykowanie), bądź też, co c z ę ś c i e j ,
w p o d p o r z ą d k o w a n y m mu w s p ó ł d z i a ł a n i u z innymi c z ł o n k a m i rodziny
(kowalstwo w macierzystej wsi, tłuczenie kamieni, prace ziemne). Przy
tym w pracach, w k t ó r y c h naczelna rola przypadała ojcu, niemal wy­
łączny lub d o m i n u j ą c y udział brali synowie, gdy tylko znaleźli się
w odpowiednim Wieku; w wypadku braku tychże, funkcje w zasadzie
przeznaczone dla s y n ó w (np. przy kowadle) spełniała żona, a niekiedy
i córki.
Matka i inne p e ł n o s p r a w n e kobiety w rodzinie w n o s i ł y do gospodar­
stwa przede wszystkim produkty ż y w n o ś c i o w e poprzez codzienne żebra­
nie i łączący s i ę z t y m o b n o ś n y handel wyrobami kowalskimi, a t a k ż e
w y k o n u j ą c pewne prace p o r z ą d k o w e w chłopskich domach.
Prace rolne w g ó r a l s k i c h gospodarstwach podejmowali (zwłaszcza po
I wojnie) zarówno ojciec, jak i matka, a także dorastający synowie
i córki, a zajęcia te rodzinie c y g a ń s k i e j p r z y n o s i ł y w dochodzie prawie
w y ł ą c z n i e produkty rolne.
D o c h ó d zdobywany dzięki pracom wykonywanym tylko przez ojca
(jak już w s p o m n i a ł e m , w dużej mierze pieniężny) albo takim, w k t ó ­
rych przypadała mu pierwszoplanowa rola, w p ł y w a ł wprawdzie do
gospodarstwa m a ł o systematycznie, lecz pod w z g l ę d e m w i e l k o ś c i nie­
w ą t p l i w i e d o m i n o w a ł . J e d n a k ż e b y ł on, jak wszelkie w o g ó l e dochody
pozyskiwane przez rodzinę c y g a ń s k ą , w przeciągu krótkiego czasu w ca­
łości czy prawie w całości obracany na k o n s u m p c j ę ż y w n o ś c i o w ą , często
w y r a ź n i e przekraczającą biologiczne zapotrzebowanie o s o b n i k ó w .
11

Z czasem w y c h o d z ą c e za m ą ż córki opuszczały rodzinny dom, żeniący
1 1

1973.

Por. opisy uroczystych pacziwa

u Lovarów, J . Y o o r s ,

Cyganie,

Kraków

'j

138
I!
j
j
j
ji
j

i
! ;
I

!
l
i
' f'
:

iii i
t
li'
J
,l

i\
1

]
j
fj'
j|
I

1, ,

i
ii.
Ill я

Si

ADAM BARTOSZ

się, synowie zaś sprowadzali doń kobiety. W przyszłości nowo założone
rodziny, zgodnie z o b o w i ą z u j ą c y m i normami, m i a ł y aię z u p e ł n i e usamodzielnic, tzn. zamieszkać we w ł a s n y m domu i o w ł a s n y c h siłach zdobyw a ć środki utrzymania. Lecz zrazu m ł o d e m a ł ż e ń s t w a m i e s z k a ł y z ro­
dziną m ę ż c z y z n y w jednym domu (w jednej izbie). P r z y tym m ł o d y
m a ł ż o n e k do czasu urodzenia s i ę pierwszego dziecka z r e g u ł y nie p r a c o w a ł systematycznie, co reszta 'rodziny t o l e r o w a ł a , gdy tymczasem
synowa już od chwili przybycia do domu t e ś c i ó w b y ł a zobowiązana do
stałej a k t y w n o ś c i gospodarczej, jaką w y k a z y w a ł y matki rodzin. Ponie­
waż a k t y w n o ś ć ta nie zawsze p r z y n o s i ł a efekty w y s t a r c z a j ą c e do utrzy­
mania dwu dorosłych osób, reszta rodziny (rodzice) różnorako ś w i a d ­
czyli na rzecz nowo założonego m a ł ż e ń s t w a . Z r e g u ł y po urodzeniu się
pierwszego dziecka m ł o d y m a ł ż o n e k o b o w i ą z a n y b y ł do bardziej systematycznego zatrudnienia, w celu zapewnienia utrzymania swej rodzinie.
Decyzje natury gospodarczej podejmowali rodzice, przy czym matka
skupiała w swych rękach zasadnicze decyzje dotyczące prowadzenia
domu, wydatkowania dochodu na ż y w n o ś ć , z a o p a t r y w a ł a rodzinę w o¬
dzież; ojciec d e c y d o w a ł o g ł ó w n y m profilu działalności zarobkowej, or­
g a n i z o w a ł najem do robót poza kuźnią i poza m a c i e r z y s t ą w s i ą . Żonaci
synowie byli w d u ż y m stopniu uzależnieni od decyzji ojca i jemu pod¬
porządkowani. Ojciec, będąc w ł a ś c i c i e l e m kuźni, g ł ó w n e g o źródła docho­
du, k i e r o w a ł pracą w niej, a w przypadku w i ę k s z e j ilości ż o n a t y c h syn ó w rozdzielał m i ę d z y nich robotę (najczęściej jednak oni sami zabiegali o n i ą u chłopów), aby k a ż d y m ó g ł zarobić na utrzymanie swojej
rodziny.
P e ł n i e j s z e usamodzielnienie się m a ł e j rodziny n a s t ę p o w a ł o z mo¬
mentem oddzielnego zamieszkania i uzyskania w ł a s n e g o warsztatu p r a ­
cy. Usamodzielnienie się m ł o d e g o kowala, założenie w ł a s n e j kuźni w i ą zało s i ę z pewnymi kosztami, w y m a g a ł o g o t ó w k i , o którą z r ó ż n y c h
w z g l ę d ó w w rodzinie c y g a ń s k i e j b y ł o przecież trudno. A zbudowanie
nowego domu, nawet jeśli to b y ł a p ó ł z i e m i a n k a , nie b y ł o dla C y g a n ó w
sprawą prostą. M i ę d z y innymi z w y ż e j wymienionych p o w o d ó w rodzina
rozpadała się dawniej na mniejsze jednostki późno, gdy dochowywano
s i ę kilkuletnich i starszych d z i e c i .
Od końca lat pięćdziesiątych m ł o d e m a ł ż e ń s t w a , m i ę d z y innymi na
skutek przemian obyczajowych, w y k a z u j ą t e n d e n c j ę do zamieszkania
osobno już zaraz po ślubie czy po kilku latach gospodarowania z rodzicami. Młodzi, którzy chcą zamieszkać oddzielnie, nie zawsze są zdolni
u c z y n i ć to o w ł a s n y c h siłach. Z r e g u ł y w i ę c rodzice starają się swoimi
12

2

i Należy przy tym zauważyć, że rodziny zakładano bardzo wcześnie i że
w związku z tym dość wcześnie dochowywano się dorosłych dzieci. Rodzina taka
więc w początkowym okresie nie mogła być samodzielna gospodarczo, skoro jej
członkowie nie byli jeszcze osobnikami w pełni dojrzałymi fizycznie.

j
j
j
!

T R A D Y C Y J N A G O S P O D A R K A CYGANÓW

139

środkami o zdobycie dla nich mieszkania. Zależnie od z a m o ż n o ś c i ro­
dziców będzie to budowa nowego domu (wspólnego dla kilkorga dzieci)
czy t e ż zagospodarowanie domu opuszczonego bądź w k o ń c u o d s t ą p i e ­
nie m ł o d y m m a ł ż o n k o m jednej izby, gdy rodzina posiada ich w i ę c e j .
W n a j u b o ż s z y c h rodzinach, jak dawniej, zamieszkują w s p ó l n i e i w s p ó l n i e
prowadzą gospodarstwo domowe rodzice z p o ż e n i o n y m i dziećmi i w n u ­
kami.
3. P O S T A W Y W O B E C P R A C Y I K A L K U L A C J A E K O N O M I C Z N A

Wartości i postawy z w i ą z a n e z gospodarowaniem są u C y g a n ó w sil­
nie przeciwstawne tym, jakie w y s t ę p u j ą w miejscowych społecznościach
chłopskich, a także w innych tego typu społecznościach. J e d n ą z n a ­
czelnych wartości w tych zbiorowościach, jak wiadomo, jest praca,
a w tradycyjnych społecznościach c h ł o p s k i c h w a r t o ś ć ta stała s i ę niemal
sferą a u t o n o m i c z n ą . T r a d y c y j n ą gospodarkę c y g a ń s k ą m o ż n a by scha­
r a k t e r y z o w a ć k r ó t k o i chyba dość trafnie, jako „życie z dnia na dzień".
T a k i sposób gospodarowania b y ł jeszcze w kilka lat po I I wojnie pow­
szechny, a jego elementy p r z e t r w a ł y często do dnia dzisiejszego. Pod­
czas gdy w rodzinie c h ł o p s k i e j k a ż d y zdolny do pracy musi pracować,
Cygan bez ż a d n y c h obaw przed n a j m n i e j s z ą nawet sankcją społeczną
m o ż e spokojnie przespać dzień po dniu. Jedyny zarzut, jaki uczyni mu
rodzina czy otoczenie, d o t y c z y ć będzie chwilowego braku jedzenia w do­
mu.
1 3

Do niedawna (a kilkanaście lat temu było to regułą) p r a c ę podejmo­
w a ł o się nierzadko dopiero wtedy, gdy do tego z m u s z a ł brak ś r o d k ó w
do życia. Cygan m a j ą c y pewien minimalny zapas ż y w n o ś c i nie k w a p i ł
się do nieuzasadnionego w jego odczuciu w y s i ł k u . Kiedy w i ę c p r z y s z e d ł
do niego klient z drobną robotą, to c h o ć b y aktualnie nie m a ł co robić,
nie rozpalał ogniska, o d s y ł a j ą c interesanta do innego kowala. T ł u m a c z y ł
się przy tym m a ł o istotnymi powodami, nie zważając, że zraża sobie
klienta .
u

Jeśli Cyganie podejmowali robotę, to najczęściej taką, która w sto­
sunkowo k r ó t k i m czasie d a w a ł a jak n a j w y ż s z y efekt. Potrafią pracować
nieraz bardzo efektywnie, starając się w y s i ł e k uczynić jak n a j k r ó t s z y m .
Tak jednak jest tylko przy pracach akordowych. Dlatego tak c h ę t n i e
podejmowali dobrze p ł a t n e prace ziemne, prace przy t ł u c z e n i u kamieni
1 3

Zob. np. A. O l s z e w s k a - K r u k o w s k a , Elementy systemu wartości
we
wsi przemysłowej,
„Wieś Współczesna", R. 10:1966, nr 12, s. 70-79; D. M a r k o w ­
s k a , Rodzina w środowisku
wiejskim.
Studium wsi podkrakowskiej,
Wrocław
1964, s. 37, 64; K . Z a w i s t o w i с z - A d a m sк a, Społeczność
wiejska, Warszawa
1958, s. 226.; J . D e k o w s k i , Uprawa roli i rośliny
uprawne w
opoczyńskiem,
„Prace i Materiały Etnograficzne", t. 16:1959, s. 87-88.
E . H o r v á t h o v á , Cigání na Slovensku, Bratislava 1964, s. 228.
1 4

i

w
140

UJ

ADAM BARTOSZ

!

itp. Natomiast

I
I
\

T a m , gdzie nie dało się zastosować pracy akordowej, np. przy pracach
polowych, najemca zmuszony b y ł dozorować pracę C y g a n ó w , g d y ż ci,
niepilnowani, pracowali niesolidnie.
Cyganie zawsze c e n i ą c y sobie s w o b o d ę w podejmowaniu decyzji l u bili takie prace, gdzie nie było o b o w i ą z k u codziennego i systematycznego
w y s i ł k u . I tak odpowiadało im tłuczenie kamieni, bo nie b y ł o o b o w i ą z k u
przychodzenia do pracy co dzień, płaca była liczona od wykonanej p r a ­
cy. Odpowiadała im praca, którą mogli podjąć, kiedy mieli na to ochotę,
gdy mogli przyjść lub nie p r z y j ś ć do roboty.
W społeczności c y g a ń s k i e j istnieje dość w y r a ź n y rozdział m i ę d z y
o b o w i ą z k a m i m ę ż c z y z n i kobiet, na które przypada o wiele w i ę c e j obo­
w i ą z k ó w , tak dziś, jak i dawniej. Zwłaszcza gdy m ę ż c z y z n a nie jest za­
trudniony p r z y jakiejś systematycznej pracy, jego w k ł a d w utrzymanie
rodziny jest w p o r ó w n a n i u z w y s i ł k i e m kobiety niewielki. Dlatego też
w opinii C y g a n ó w bardzo liczy się pracowita kobieta, gdyż jest ona
gwarancją dobrobytu rodziny. J e d n o c z e ś n i e dziewczyny m a ł o pracowite,
nie lubiące prac domowych są obiektem ż a r t ó w i dezaprobaty ś r o d o w i ­
ska.
Sondowanie opinii C y g a n ó w na temat ich stosunku do pracy w y k a zuje, że w s p ó ł c z e s n y model p o s t ę p o w a n i a różni się w dalszym ciągu od
wzorca u ś w i a d a m i a n e g o i zalecanego. Nawet ci, którzy n i e c h ę t n i e pod e j m u j ą j a k ą k o l w i e k pracę, będą t w i e r d z i ć , ż e powinno się pracować,
mają ambicję zarobienia dużo, kupienia nowych sprzętów, pobudowania
się. J e d n o c z e ś n i e zaś w y n a j d u j ą ogrom przeszkód, jakie stają na drodze
realizacji t y c h zamierzeń. S k r y w a j ą swoje niskie zarobki, bo zarabiać
dużo jest d u m ą k a ż d e g o . Lecz nie dążenie do wysokiej pozycji m a ­
terialnej jest pozytywnie w a r t o ś c i o w a n e , ale sam fakt posiadania takiej
pozycji. Uznaniem cieszą się dobrze zarabiający muzykanci, ale też nie
mniejszym, robotnicy zatrudnieni przy pracach ziemnych na S ł o w a c j i
czy w Czechach, którzy zarabiają r ó w n i e dużo.
Wysoko oceniana jest praca w mieście, dająca szerokie m o ż l i w o ś c i
k o n t a k t ó w , awansu społecznego, zmiany życia. Tego rodzaju oceny m o ż na z a u w a ż y ć zwłaszcza u m ł o d y c h . J e d n a k ż e bardzo słaba jest dążność
do uzyskania takiej pozycji. Starzy natomiast nie zawsze potrafią zająć
zdecydowane stanowisko pod tym w z g l ę d e m . Toteż pozycja stosunkowo
niewiele zarabiającego nauczyciela, k t ó r y m jest jeden z C y g a n ó w , niekiedy trudna jest dla nich do oceny. Dzięki o g ó l n y m p r ą d o m zewn
zcjologiczne",
ęprzekonaniem.
tZ
" anPor.
uywma żJpytani
a.nr
Zsię,
y1/40:1971,
w ejak
oceniają
r t , widać,
Poglądy
s. 211-222.
ją załamanie
bardzo
Cyganów wysoko,
na
dawnych
atrakcyjność
nie wartości.
jest zawodów,
jednak
W pewne,
„Studia
świadom
czy
So-

1

1
I
j

II

I
i
j
'
|J!
!|!

jjji
j
¿U
¡¡P
lit
il *
"*
!,
¡j.
Ь"
¡I
lij...
I ,
h" ,
l'J.
il'*"
j\\>
;l *iji;!



nie byli nigdy w y d a j n y m i robotnikami

1 5

dniówkowymi.

T R A D Y C Y J N A G O S P O D A R K A CYGANÓW

141

ści z a r ó w n o starych, jak i m ł o d y c h tkwi dziś przekonanie o wysokiej
wartości pracy, przekonanie nie odbiegające od tradycyjnego c h ł o p s k i e ­
go. Powiada, ponad 60-letni dziś Cygan: „U mnie śićka musom robić,
[gdzie indziej] nie naucone Cyganki robić; skoda tego chleba dla nik, lo
dziedowizna... On woli przepić, a zone posłać, rękę w y s t a w i ć . Nie fee im
sie robić, c a ł y dzień lezy i śpi. Jeden to nie da rady [nic zrobić] — w e ź
jeden pręć i ś m i g a j , a w e ź dwa — to ten jeden sie nie złamie p r ę dzyj?" . Dziś w i ę c nie spotyka s i ę tu ironicznych ocen pracy, jakie
można b y ł o u s ł y s z e ć od w ę d r o w n y c h C y g a n ó w , choć r z e c z y w i s t o ś ć nie­
zupełnie jest adekwatna do g ł o s z o n y c h deklaracji.
1 6

Wynikiem przedstawionych postaw wobec pracy są określone zasady
kalkulacji gospodarczej, u w z g l ę d n i a j ą c e chwilowe potrzeby C y g a n ó w .
I tak, we wszystkich dokonywanych przez siebie transakcjach kupnasprzedaży w y r o b ó w i wszelkich u s ł u g Cyganie w s k a z u j ą rodzaj odpo­
w i a d a j ą c y c h i m aktualnie ś r o d k ó w płatniczych. Jeżeli w i ę c mają pod
dostatkiem ż y w n o ś c i na czas najbliższy, będą na ogół żądać za u s ł u g ę
(np. kowalską) gotówki. W sytuacji, kiedy g o t ó w k a nie jest potrzebna,
żądają a r t y k u ł ó w ż y w n o ś c i o w y c h , p r z y t y m najbardziej przez nich w d a ­
nej chwili p o ż ą d a n y c h .

4. STOPIEŃ A K U M U L A C J I DÓBR

Realia życia, jakie w i o d ą Cyganie w ę d r o w n i i jakie prowadzili i n ­
t e r e s u j ą c y nas Cyganie przed osiedleniem, nie sprzyjały gromadzeniu
dóbr (poza kosztownościami, ale to b y ł o u d z i a ł e m tylko n i e k t ó r y c h grup
C y g a n ó w ) . W parze z t y m p o z o s t a w a ł a niska ogólnie stopa ż y c i o w a . Na
wytworzenie s i ę takiego stanu miał też w p ł y w c a ł y zespół innych u w a ­
r u n k o w a ń kulturowych. Wszak w s p ó ł c z e ś n i e i dawniej k o c z u j ą c y Cyga­
nie, nawet bardzo zamożni, u p r a w i a j ą c y dochodowe profesje, rzadko w y ­
kazywali troskę o zabezpieczenie swojej egzystencji na najbliższą przy­
szłość .
1 7

Po p r z e j ś c i u na osiadły tryb życia, ich sytuacja nie uległa prawie
żadnej zmianie. Realia c y g a ń s k i e g o życia z m i e n i ł y s i ę o tyle tylko
że zamiast przenosić się z miejsca na miejsce ze s w y m dobytkiem, w z a ­
sadzie przestawali na jednym miejscu, a ich stan posiadania pozostawał
w ł a ś c i w i e ten sam. W miejsce wozu (niekiedy i tego nie mieli) uzyskali
na ogół najprymitywniejsze siedliska, szałasy, ziemianki, szopy. W K a r -

1 6

Inf. W. G . Jurgów, Archiwum Katedry Etnografii Słowian U J .
Y o o r s , op. cit., zwłaszcza s. 173-174. Opisywani przez autora Lovarzy gro­
madzili systematycznie złote monety, ale nie ich gromadzenie było celem Cyga­
nów. „Lowarzy nie byli zwolennikami gromadzenia «rzeczy», nie uważali też, że
majątek jest źródłem w p ł y w ó w . Jedyne zadowolenie, jakie dawał im majątek, po­
legało na możliwości puszczenia go".
1 7

142

ADAM BARTOSZ

patach do k o ń c a I I wojny zamieszkiwali n a j n ę d z n i e j s z e jednoizbowe
budy. Nie b y ł o w nich wręcz miejsca na jakieś zapasy; naturalnie nie
to b y ł o p r z y c z y n ą decydującą o takiej sytuacji, lecz w ł a ś n i e akcento­
wana tu, c y g a ń s k a mentalność.
J e d y n y m źródłem do pewnego stopnia systematycznych dochodów
b y ł o kowalstwo. D a w a ł o ono dochód n a pokrycie potrzeb codziennych,
a dochód ten b y ł powszechnie u z u p e ł n i a n y poprzez codzienne żebranie
po góralskich domach. Inne źródła d a w a ł y zysk jednorazowy i , c h o ć nie­
raz wysoki, to nieczęsty. Jeżeli jednak Cygan zarobił w i ę k s z ą s u m ę pie­
niędzy, np. m u z y k u j ą c (a b y ł to istotnie zysk n i e m a ł y ) , to w k r ó t k i m
czasie suma ta została wydatkowana na obfite jedzenie podlewane mocno
wódką. To samo działo się, kiedy Cyganie otrzymywali w y p ł a t ę mie­
sięczną za robotę przy t ł u c z e n i u kamieni. Uczta trwała wtedy do w y ­
czerpania wszelkich z a s o b ó w ż y w n o ś c i o w y c h .
Wobec takich postaw trudno m ó w i ć o zapasach. Jedyne zapasy jakie
czyniono od dość dawna, to b y ł y ziemniaki, k t ó r e Cyganie dostawali za
najmowanie się do w y k o p k ó w . Składano je w rogu izby i systematycznie
s p o ż y w a n o , aż do wyczerpania się zasobu, co n a s t ę p o w a ł o na ogół dość
szybko. Starano s i ę też gromadzić w i ę k s z e zapasy ż y w n o ś c i przed ś w i ę ­
tami, w z w i ą z k u z czym Cyganki z w i ę k s z a ł y i n t e n s y w n o ś ć żebrackich
zabiegów. W chwilach, gdy w domu nie b y ł o g o t ó w k i , a zbliżały s i ę ś w i ę ­
ta czy organizowano jakąś rodzinną uroczystość, Cygan u d a w a ł się do
zaprzyjaźnionego chłopa lub Ż y d a i zastawiał k o w a d ł o , narzędzia kowal­
skie, instrument muzyczny czy nawet lepsze ubranie, jeśli je posiadał,
i d o s t a w a ł na /kredyt potrzebne m u a r t y k u ł y czy g o t ó w k ę .

li

i*

II 1

"4

Tak w i ę c c y g a ń s k i e gospodarstwo nie miało zapasów, jego akumu­
lacja była zerowa, przez co stan posiadania takiego gospodarstwa utrzy­
m y w a ł się na stabilnym, bardzo niskim poziomie. J e d n o c z e ś n i e wobec
braku zapasów, gospodarstwo takie b y ł o niezwykle uczulone na wszelkie
wahania rynkowe, na co już wskazano.
Dziś ta sytuacja u l e g ł a p o w a ż n e j zmianie, wobec m o ż l i w o ś c i stałego
zatrudnienia i korzystania z tej możliwości, a także w z w i ą z k u z prze­
mianami ś w i a d o m o ś c i o w y m i . Do dziś jednak z a c h o w a ł y się w d u ż y m
stopniu takie cechy dawnej mentalności, jak urządzanie wielkich przyjęć
p o ł ą c z o n y c h z o g r o m n ą ilością mięsa i w ó d k i . W i d a ć natomiast t e n d e n c j ę
do oszczędzania p i e n i ę d z y na o k r e ś l o n y cel, ostatnio na b u d o w ę domu,
w y p o s a ż e n i e wnętrza, uposażenie dzieci itp.
Z a u w a ż a się istnienie trudnego do precyzyjnego określenia progu za­
możności, którego osiągnięcie pociąga za sobą istotne zmiany w sferze
ś w i a d o m o ś c i z w i ą z a n e j z gospodarowaniem. P r ó g ten osiąga się przy ta­
kich zarobkach c z ł o n k ó w rodziny, które u m o ż l i w i a j ą p e ł n e zaspokojenie
potrzeb konsumpcji ż y w n o ś c i o w e j i p o z o s t a w i a j ą jeszcze n a d w y ż k ę na
tyle dużą, że widzi się sens w jej odłożeniu i n a s t ę p n i e systematycznym
p o m n a ż a n i u . S t ą d powstają sumy p o z w a l a j ą c e na widoczne inwestycje,

TRADYCYJNA GOSPODARKA

143

CYGANŮW

a sam fakt gromadzenia g o t ó w k i mobilizuje rodzinę do o s z c z ę d n e g o i p l a ­
nowego n i ą gospodarowania. Rodziny wielodzietne, mniej zaradne od i n ­
nych, ubogie, a t a k ż e z a m i e s z k u j ą c e

w

osadach o d l e g ł y c h , bez

łatwego

dostępu do dochodowych źródeł zarobku, nie są w stanie jeszcze w
pokoleniu progu tego osiągnąć.
zwłaszcza

tym,

tym

Udaje s i ę to prędzej ludziom m ł o d y m ,

którzy

podejmują

pracę

poza

przemysłowych.

Stąd

szczególnie

silna

tendencja,

regionem,

ostatnich k i l k u

lat,

w

widoczna

do migracji do wielkich o ś r o d k ó w

zakładach
w

ciągu

przemysłowych,

g ł ó w n i e n a Ś l ą s k i do Nowej Huty.

Adam Bartosz
SOME E L E M E N T S OF T H E TRADITIONAL G Y P S Y ECONOMY
Summary
The paper presents some features of the economic life of Gypsies settled in
the sub-Tatran region. Those features are classified into the four chapters illu­
strating selected problems of the Gypsy economics.
Part I discusses the sources of support of Gypsies as an example of symbiosis
between ethnographical groups.
The Gypsies have never produced any kind of alimentary goods, but have
drawn all the food they needed from their peasant environment. They used to
obtain food in exchange for labour, products and services, as well as by begging,
stealing and eating carcass. Until a time, there has been a large demand for
Gypsy services and products and they have been thus an important group of sup­
pliers, although they have also been discriminated by peasants as a culturally
alien group.
Part I I presents the Gypsy family as the basic unit of economy, winning,
distributing and consumming its common income. The Gypsy model of a family
has always been monogamous, patrilocal, including two or three generations. T r a ­
ditionally, women have cared for the basic maintenance of the family by daily
begging tours, while men hired themselves out as blacksmiths, for stone breaking,
or for other manual labours.
Part I I I discusses the attitudes of Gypsies towards work and the principles
of their economic calculation. These are the cultural characteristics in terms of
which the Gypsies differ the most from traditional peasant communities, in which
labour has been a very important or even the supreme value. Changes in atti­
tudes that have taken place during the recent years are also indicated.
Part I V presents the level of accumulation of material assets in a traditional
Gypsy family, or rather the lack of any such accumulation at all. Gypsies used
to care for the obtaining of only such amounts of goods, mainly food, as they
could eat or waste in a short time, without hoarding any. A Gypsy household
has thus never had any surplus food or cash; it is only for the last twenty
years that a shift is observed towards saving money for home furnishings.

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.