http://zbiory.cyfrowaetnografia.pl/public/3367.pdf

Media

Part of Różnice w obrzędach i zwyczajach Białorusinów, Polaków i Litwinów - na Wschodniej Litwie / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1993 t.47 z.3-4

extracted text
Różnice w obrzędach i zwyczajach
Białorusinów, Polaków i Litwinów
na wschodniej Litwie
Beata Czech, Anna Wróblewska

W badaniach, k t ó r e p r z e p r o w a d z i ł y ś m y i n t e r e s o w a ł o nas
przede wszystkim, w j a k i m stopniu L i t w i n i , Białorusini
i Polacy zachowali p a m i ę ć o tradycyjnych o b r z ę d a c h i prak­
tykach magicznych. W y n i k i przeprowadzonych r o z m ó w
m o g ą świadczyć o stopniu poczucia o d r ę b n o ś c i tych naro­
d ó w i o przenikaniu n i e k t ó r y c h e l e m e n t ó w kultury ducho­
wej. Przede wszystkim p o t w i e r d z a j ą jednak tezę o stopniowej
wzajemnej akomodacji kulturowej mniejszości narodowych
na Litwie.
Jednym z p y t a ń zadawanych r o z m ó w c o m było: „ J a k
P a ń s t w o s ą d z ą , s k ą d wasi przodkowie wzięli się na t y m
terenie?" Szczególnie d u ż o emocji w y w o ł a ł o ono w ś r ó d
P o l a k ó w i L i t w i n ó w , zwłaszcza na terenie Wileńszczyzny,
k t ó r a od wielu lat jest „ p u n k t e m zapalnym" w stosunkach
polsko-litewskich. Pytani L i t w i n i , niezależnie o d terenu
zamieszkania, odpowiadali j e d n o m y ś l n i e , że ich przodkowie
mieszkali zawsze na tych terenach:

Jeżeli chodzi o B i a ł o r u s i n ó w z a m i e s z k a ł y c h na terenie
L i t w y , sprawa jest jeszcze bardziej skomplikowana. Istniej
d u ż a t r u d n o ś ć w r o z r ó ż n i e n i u ( w i d a ć to w wypowiedziach
i n f o r m a t o r ó w ) k t o jest Polakiem z Białorusi, a kto Biał
rusinem. C z ę s t o te pojęcia są przez i n f o r m a t o r ó w mylon

„Jak w historii piszą, to tu pierwsze Litwiny były. Polaki tutaj
przyszły, Wilno odebrały, a tak to tu Litwiny były. O d w i e k ó w tu
są." (Litwin, lat 70, Koleśniki, rej. solecznicki). „ D o Lubelskiej
Unii była tu Litwa. Hospodarzy rządzili bardzo dobrze, tylko
chcieli być bardziej kulturalni. Chcieli pokazać, że są c z y m ś
lepszym. Dlatego naśladowali P o l a k ó w . " (Litwinka, lat 70,
Domowa, rej. Kiejdany).

Ta sama r o z m ó w c z y n i d a ł a t a k ą definicję Białorusi:
„Uważam, że jeżeli więcej ludzi jesl prawosławnych, więcej

Polacy głosili tezę wręcz przeciwną:
„Tu zawsze byli Polacy. Moja mamusia umiała kilka słów po
litewsku a i tego wstydziła się. Ni księża nie rozmawiali po
litewsku, ni gospodarze." (Polak, lat 85, Kiejdany).

W tej w y p o w i e d z i wyznacznikiem p r z y n a l e ż n o ś c i do naro­
du jest język, a trzeba p o d k r e ś l i ć , że jest o n najważniejszy d l a
i n f o r m a t o r ó w . N i e k t ó r z y z polskich r o z m ó w c ó w przyzna­
wali, że ich przodkowie przybyli z K o r o n y :
„Jak Jadwiga - polska królowa - Litwę ochrzciła, to Polska
i Litwa była razem. I Polacy kupowali ziemię tutaj, budowali
dwory i tu żyli." (Polka, lat 70 Sużany).

Nieraz przybycie na te tereny b y ł o konkretnie kojarzone
z losami własnej rodziny:
„ M ó j pradziad byl z białostockiego. Jeszcze jak tam była
pańszczyzna przeszedł na Litwę. Wtedy ludzie bardzo umierali
w Białymstoku. Pradziad był wtedy kawalerem. Kupił tu ziemię
i osiadł na stałe [...]" (Polak, lat 72, Dziewianiszki, rej. solecznicki).

N i e k t ó r z y Polacy nie umieli o d p o w i e d z i e ć na to pytanie,
bezradni w obliczu tego, co głoszą litewskie ś r o d k i masowe­
go przekazu, a z drugiej strony p a m i ę t a j ą c s ł o w a swoich
r o d z i c ó w o polskiej historii L i t w y . Charakterystyczna dla
takiej postawy jest w y p o w i e d ź jednej z indagowanych k o ­
biet:
„Litwini swoją historię piszą, że tu najpierw Litwa była. Stara
litewska stolica miała być w Kiernowie. Polacy swoją historię
piszą. Ja już nie wiem, kogo słuchać." (Polka, lat 62, Olany, rej.
wileński).

76

„Oni z Białorusi przyjechali. C h o d z ą do kościoła, modlą się, po
polsku rozmawiają. Oni m ó w i ą , że są Polakami, my, że Białcrusami, bo z Białorusi." (Polka, lat 78, Stare Troki).

R o z m ó w c y , sami uważają się za B i a ł o r u s i n ó w , zgodnie
przyznali, że są przybyszami na tych ziemiach:
„ W t e d y to właśnie, po 1864 d u ż o ludzi tu przyjechało. Przyjeż­
dżali tu z N o w o g r ó d k a , W o ł k o w y s k a . " (Białorusin, lat 72,
Powiewiórka).

W y j ą t k o w o z d a r z a ł y się też tego typu wypowiedzi:
„ D a w n o temu była tu R u ś Kijowska, była leż Polska, potem
z latami państwa te osłabły. R u ś osłabła tak bardzo, że rozpadła
się na mniejsze państwa: Białoruś, Ukrainę i inne." (Białorusinka,
lat 68, Koleśniki).

m ó w i , że to Białoruś, to ta musi być Białoruś."

Dla tej kobiety w y r ó ż n i k i e m przynależności do danego
narodu jest religia i samoidentyfikacja. (Język nie jest takim
w y r ó ż n i k i e m , co w y n i k a między i n n y m i z b r a k u powszechnej
z n a j o m o ś c i b i a ł o r u s k i e g o j ę z y k a literackiego, braku szkól
b i a ł o r u s k i c h . ) W s p o s ó b podobny określali Białoruś wszyscy
r o z m ó w c y . Wymienione wcześniej różnice przychodziły im
na myśl w pierwszej kolejności. Należy jednak podkreślić, że
jeżeli chodzi o B i a ł o r u s i n ó w nie jest to sprawa jednoznacz
- są Białorusini p r a w o s ł a w n i i katolicy, r o z m a w i a j ą
rosyjsku lub „ p o prostu". Rusyfikacja n a s t ę p o w a ł a szybk
w czasach powojennych na skutek szybkiego przyswajania
przez nich j ę z y k a tak podobnego do b i a ł o r u s k i e g o . Ułat­
w i a ł o to asymilację i wynaradawianie.
J e ż e l i chodzi o religię P o l a k ó w i Litwinów, na badanych
terenach s p o t y k a ł y ś m y jedynie k a t o l i k ó w . Wszyscy roz­
m ó w c y przyznawali j e d n o ś ć wyznania tych n a r o d ó w , róż­
nicę w i d z ą c jedynie w j ę z y k u n a b o ż e ń s t w . ( Z d a r z a ł y się
również wypowiedzi P o l a k ó w , k t ó r z y niżej oceniali poboż­
ność L i t w i n ó w ) . O r y g i n a l n o ś c i i o d m i e n n o ś c i kulturowej
tych n a r o d o w o ś c i s z u k a ł y ś m y przede wszystkim w obrzę­
dach rodzinnych z w i ą z a n y c h z narodzinami dziecka, wese­
lem, pogrzebem. T o one powinny r ó ż n i ć się najbardziej,
b i o r ą c pod u w a g ę , że z w i ą z a n e są one z cerkwią prawosław­
ną l u b k o ś c i o ł e m k a t o l i c k i m . Z m i e n i a j ą się w zależności od
odległości od miasta i odległości od Białorusi uważanej
jeszcze powszechnie za obszar najbardziej zachowawczy,
przesiąknięty elementami p o g a ń s k i m i w tej części Europy.
(O odradzanie w ą t k ó w p o g a ń s k i c h p o s ą d z a się równie*
w s p ó ł c z e s n y c h L i t w i n ó w nawiązujących do swojej historii.,
przedjagiellońskiej.)

Obrzędy związane z narodzinami dziecka
C h r z c i n y to jedna z ceremonii recepcyjnych, w której
łączy się stary zwyczaj przyjęcia dziecka do społeczności
lokalnej i o b r z ę d kościelny przyjmujący nowonarodzonego
do społeczności chrześcijańskiej. Jan Stanisław B y s t r o ń
uważa, że zwyczaje narodzinowe są przemieszaniem g ł ę b o k o
zakorzenionych archaicznych w y o b r a ż e ń i p r a k t y k o b r z ę d o ­
wych o silnym zabarwieniu magicznym oraz tych, k t ó r e
nrzvniosło ze soba chrześcijaństwo R o z w ó j oświaty sprawił
Ł L w i e zaginęły stare zwyczaje recepcyjne a liturgia
Stolicka ujednoliciła c e r e m o n i ę chrztu i uroczystości ro¬
S n e Sa one w zasadzie jednakowe dla wszystkich katotiSwobrzadku łacińskiego N a L i t w i e żadne eLnenty w ob­
ę d z i e chrztu nie sa Dostrzegane jako charakterystyczne dla

S ó w

czy

Litwina

. r t s t U g l a d a tTk samo

S

.SSl«v

obiad dm k r e w n T c h T s S ó w ? S n v c h
S S n y d i potraw ani z ^ c z a j Z nie ma
I m i o n a najczęściej wybierają rodzice. N a d a j ą je po
dziadkach, z kalendarza lub decydują się na imiona bohate­
rów ulubionych seriali telewizyjnych. C z ę s t o w m a ł ż e ń ­
stwach mieszanych polsko-litewskich m ł o d e g o pokolenia,
dzieci mają tradycyjne imiona litewskie, takie jak A l d o n a ,
Algis. W ostatnim czasie popularne było w ś r ó d L i t w i n ó w
tworzenie nowych i m i o n od litewskich słów, np. Raminta (od
rtr7vmiotnika
raminis" - sookoiny) W o ł y w na to m i a ł o
odrodzenie się' n i e p o d l e g ł e g o p a ń s t w a litewskiego Tego
WDU .miona m i j a dzieci urodzone mniej w.ecej przed dwoma
aty Starsze pokolenie odnosi sie do tego rodzaju praktyk
niechętnie Obecnie powraca zwycza. nadawania tradvcvi-

?chrzefcS
Tutwinów

SDołeczno^

r^y^kTńra^^^

S

ak.r^

T o ś c t w n W d e ^

n ^ r i o n a polskL
z a c h o w y w a ć tradycyj¬
Na całym obszarze o b j ę t y m badaniami p o d k r e ś l a n o d u ż ą
rolę c h r z e s t n y c h j a k o tych, k t ó r z y „ d o p r o w a d z a j ą
dziecko do w i a r y " . Chrzestnych łączą z r o d z i n ą dziecka
więzy p o k r e w i e ń s t w a w y n i k a j ą c e z faktu podawania przez
nich dziecka do chrztu. Są oni najważniejszymi osobami dla
dziecka zaraz po rodzicach. Rodzice chrzestni t o w a r z y s z ą
dziecku przez całe życie uczestnicząc we wszystkich uroczvs-

tościach, głównie kościelnych, takich jak Pierwsza K o m u n i a
czy ś l u b . Powinni p o m a g a ć finansowo swoim c h r z e ś n i a k o m ,
d a w a ć drobne podarunki przy r ó ż n y c h okazjach. W przypa­
d k u śmierci r o d z i c ó w , rodzice chrzestni p o w i n n i zaopieko­
w a ć się sierotami. Dlatego bardzo w a ż n y jest w y b ó r od­
powiednich ludzi na chrzestnych. Obecnie rodzice najczęściej
p r o s z ą k o g o ś z krewnych, dawniej był to często sąsiad. Teraz
krewni darzeni są większym zaufaniem niż sąsiedzi. M u s z ą to
być ludzie dobrzy i p o b o ż n i , bo dzieci w e d ł u g powszechnej
opinii u p o d a b n i a j ą się do chrzestnych. T a k więc ten w y b ó r
jest bardzo istotny dla zapewnienia dziecku szczęścia w przy­
szłości.
Podczas ceremonii kościelnej rodzice chrzestni trzymają
dziecko na r ę k a c h : matka d z i e w c z y n k ę , a ojciec c h ł o p c a .
Później, w czasie uroczystego obiadu rodzice chrzestni siedzą
na honorowych miejscach. Z o b o w i ą z a n i są przynieść po­
darki dla dziecka. Jest to najczęściej złoty krzyżyk lub
medalik - p a m i ą t k i chrztu. Ż a d e n z e l e m e n t ó w ceremonii
chrztu nie był o k r e ś l o n y przez badane grupy j a k o w y r ó ż n i k
przynależności etnicznej.
Chrzest nie jest jedynym o b r z ę d e m k o ś c i e l n y m z w i ą z a n y m
z narodzinami dziecka. Przyjście na świat nowego c z ł o n k a
społeczności b y ł o dawniej wydarzeniem bardzo w a ż n y m
i otoczonym przez to licznymi zabiegami magicznymi i ob­
r z ę d o w y m i . Tajemnicy narodzin, powstania nowego życia
towarzyszyła wiara w niszczycielski w p ł y w p o ł o ż n i c y na
urodzaj. O b r z ę d y i zabiegi magiczne miały na celu o c h r o n ę
ś r o d o w i s k a z e w n ę t r z n e g o przed szkodliwym w p ł y w e m p o ł o ­
żnicy i o c h r o n ę dziecka przed t y m ś r o d o w i s k i e m .
W y w ó d (inaczej wprowadzenie) jest t r a d y c y j n ą ceremo­
nią oczyszczającą k o b i e t ę po porodzie i w p r o w a d z a j ą c ą j ą
z powrotem d o życia s p o ł e c z n e g o i religijnego. Starsze
kobiety (powyżej 60 lat) p a m i ę t a j ą , że mniej więcej 6 tygodni
po porodzie musiały wejść d o kościoła od strony zakrystii,
k l ę k n ą ć przed księdzem z z a p a l o n ą świecą. K s i ą d z o d m a w i a ł
nad nimi m o d l i t w ę , k r o p i ł święconą w o d ą i w p r o w a d z a ł do
kościoła. K o ń c z y ł się okres izolacji towarzyskiej i religijnej
położnicy. Obecnie nie izoluje się j u ż takiej kobiety. P a m i ę ć
o t y m jednak się z a c h o w a ł a .
„Prawa nie było do drugiego mieszkania wejść d o p ó k i wprowa­
dzenia nie b y ł o . " (Polka, lat 62, Olany, rej. wileński).
„ K i e d y ś kobieta sześć lygodni nie chodziła do kościoła ani do
sąsiadów. W o g ó l e nie wychodziła z domu (...) Nie wiem dlaczego,
taka tradycja bvfa " (Polka, lat 70. Dziewianiszki).

II. I. Wesele litewskie. Wieszanie Swata

77

^1

„ D o wywodu kobiety nawet po w o d ę do studni nie m o g ł y iść, ni
do sąsiadki. T a k i zakon był." (Litwinka, lat 75, Maciucie, rej
solecznicki).
T r a d y c j a taka przekazywana b y ł a z pokolenia na pokole­
nie c z ę s t o

bez u z a s a d n i e n i a , j a k o

obowiązujące

prawo.

C e r e m o n i a w y w o d u z a c h o w a ł a się do dzisiejszych c z a s ó w n a

w i a r a nie g r a ł a istotnej roli, s ą j e d n ą z w i e l u p r z y c z y n z a n i k u
p r a w o s ł a w n e j , poza cerkiewnej o b r z ę d o w o ś c i . I n n ą przy.
c z y n ą m a j ą c ą w p ł y w n a ten stan rzeczy jest d u ż a o d l e g ł o ś ć od
cerkwi. Dzieci chrzczone są w ^ M p i e l e katolickim. O b r z ę d ,
b i a ł o r u s k i e g o c h r z t u nie r ó ż i T s t ę t e ż n i c z y m o d c h r z t u
Polaków i Litwinów.

c a ł e j L i t w i e , ale obecnie jest p o ł ą c z o n a z o b r z ę d e m c h r z t u .
„ W p r o w a d z e n i e kobiety teraz robią ze chrztem." (Polka, lat 62,
Olany, rej. wileński).
„ D o wprowadzenia c h o d z ą matki przy chrzcie. Z dzieckiem
wchodzi do kościoła, ksiądz świecę daje, przez zakrystię prowadzi
do ołtarza, kropi święconą w o d ą , modli się." (Polka, lat 60,
Dziewianiszki, rej. solecznicki).
N i e z a l e ż n i e od n a r o d o w o ś c i , wieku, płci czy w y k s z t a ł c e n i a
p o w s z e c h n a jest w i a r a , ż e p e w n e o s o b y m o g ą r z u c i ć u r o k n a
dziecko. A b y temu

zapobiec:

„ N a l e ż y zawiązać czerwony sznureczek lub czerwony paciorek
gdzieś przyszyć, żeby nikł nie zauroczył. Czasem koszulkę na lewą
stronę zakładają." (Polka, lat 78, Stare Troki, rej. trocki).
J e d n a k gdy d z i e c k o jest j u ż z a u r o c z o n e n a j s k u t e c z n i e j ­
s z y m zabiegiem jest z a m ó w i e n i e . S ą r ó ż n e s p o s o b y :
„Jak na dziecko spojrzy ktoś, kto ma złe oczy to dzieciak jest
niespokojny, płacze. Trzeba zamówić. T a kobieta co zamawia
podchodzi do obrazu, zamawia na cukier lub w o d ę . T a m szepce
coś, chyba modlitwy to być muszą, bo c ó ż by innego. Wszystko
przed świętym obrazkiem." (Polka, ok. 70 lat, Dziewianiszki, rej.
solecznicki).
„Ja to biorę wody do gęby, idę z dzieciakiem do kąta, z gęby
w o d ę na rękę i jemu po twarzyczce przecieram trzy razy. A potem
solą trzy razy. Potem p o d o ł k i e m koszuli trzeba wytrzeć. O d razu
p o m o ż e . Jak ktoś ze złym wzrokiem spojrzy na dzieciaka, to on
czernieje, kurczy się, krzyczy strasznie!." (Polka, lat 70, Sużany,
rej. wileński).
w społecznej świadomości

wiara

w „ u r o c z n e " oczy ś w i a d c z y j a k w a ż n y m o b r z ę d e m

Mocno

zakorzeniona

wczes­

nego d z i e c i ń s t w a b y ł d a w n i e j m o m e n t o d ł ą c z e n i a d z i e c k a o d
piersi. Z ł y w z r o k m a j ą m i a n o w i c i e o s o b y , k t ó r y m m a t k a p o
o d s t a w i e n i u o d piersi „ p o ż a ł o w a ł a " i d a ł a j e s z c z e r a z p o s s a ć .
„ M ó w i ą , że j a k matka odłącza dziecko od piersi, a potem
jeszcze weźmie pożałuje i da znowu pierś, to tego człowieka oczy
bardzo s z k o d z ą " (Polka, lat 70, Sużany, rej. wileński).
W tak z r ó ż n i c o w a n y m etnicznie s p o ł e c z e ń s t w i e , z j a k i m
m a m y d o c z y n i e n i a n a W i l e ń s z c z y ź n i e , gdzie w s z y s t k i e
elementy o b r z ę d ó w i z w y c z a j ó w p r z e m i e s z a ł y s i ę w c i ą g u
w i e k ó w w s p ó l n e g o istnienia, niewiele p o z o s t a ł o w y z n a c z ­
n i k ó w postrzeganych j a k o cecha charakterystyczna d l a
p o s z c z e g ó l n y c h n a r o d o w o ś c i . B a r d z i e j t y p o w y m d l a tego
o b s z a r u jest t u t e j s z o ś ć l u b n i e t u t e j s z o ś ć d r o b n e g o e l e m e n t u
z w y c z a j u , bez r o z r ó ż n i e n i a n a p r z y n a l e ż n o ś ć e t n i c z n ą g r u p y .
T a k jest w ł a ś n i e w p r z y p a d k u o b r z ę d o w o ś c i z w i ą z a n e j
z n a r o d z i n a m i d z i e c k a . Jest o n a j e d n a k o w a d l a P o l a k ó w
i L i t w i n ó w w ś w i a d o m o ś c i tych grup.
I n a c z e j w y g l ą d a ten p r o b l e m u p r a w o s ł a w n y c h B i a ł o ­
r u s i n ó w . C h r z e s t d z i e c k a j u ż przez to, ż e o d b y w a s i ę w c e r k w i
różni s i ę o d chrztu P o l a k ó w czy L i t w i n ó w . J a k podaje
p o d r ę c z n i k Nauka o nabożeństwach
prawosławnych
(Bond a r u k 1987), p i e r w s z y m elementem c h r z t u jest p o ś w i ę c e n i e
w o d y przez k a p ł a n a . N a s t ę p n i e n a m a s z c z a s i ę ś w i ę t y m
olejem c z o ł o , uszy, piersi, r ę c e i nogi c h r z c z o n e g o . G ł ó w n y
m o m e n t c h r z t u polega n a t r z y k r o t n y m p o l a n i u w o d ą . P ó ź ­
niej k a p ł a n w k ł a d a n a o c h r z c z o n e g o c z y s t ą , b i a ł ą s z a t ę o r a z
k r z y ż y k . R o d z i c e chrzestni m u s z ą b y ć p r a w o s ł a w n i . T u ż po
chrzcie odbywa się bierzmowanie. B i s k u p namaszcza ś w i ę t ą
m y r r ą c z o ł o , o c z y , n o z d r z a , usta, uszy, r ę c e , piersi i n o g i
ochrzczonego. N a s t ę p n i e dokonuje p o s t r z y ż y n .
Białoruscy r o z m ó w c y podkreślają brak różnic m i ę d z y
u r o c z y s t o ś c i a m i katolickimi i p r a w o s ł a w n y m i z okazji
chrztu. Starają się też w tym w z g l ę d z i e d o p a s o w a ć do swoich
katolickich s ą s i a d ó w . C z ę s t e m a ł ż e ń s t w a mieszane katolick o - p r a w o s ł a w n e , z w ł a s z c z a w o k r e s i e k o m u n i z m u , gdy

78

Wesele
J ó z e f O b r ę b s k i , z a s t a n a w i a j ą c s i ę w „ S p r a w a c h narodo­
w o ś c i o w y c h " ( O b r ę b s k i 1936) n a d w y z n a c z n i k a m i grupy
w ł a s n e j z a u w a ż a , ż e g r u p a e t n i c z n a nie k u l t y w u j e w z o r ó w
k u l t u r o w y c h c e l o w o ; s ą one s k ł a d n i k i e m z b i o r o w e j w a r t o ś c i ,
k t ó r a o d d z i a ł y w u j e n a j e d n o s t k ę p r z e z ś r o d o w i s k o . T o , cĄ
grupa ocenia j a k o w ł a s n e , r ó ż n i ą c e od innych grup etnic*
n y c h jest p r z e c i w i e ń s t w e m c e c h g r u p y obcej.
W o b r z ę d o w o ś c i weselnej P o l a k ó w n a L i t w i e istnieją
elementy postrzegane j a k o obce. S ą to z w y c z a j e : palenie
wianka panny m ł o d e j i „ w i e s z a n i e swata". Ś w i a d o m o ś ć
o b c o ś c i t y c h e l e m e n t ó w nie jest j e d n a k t a k a s a m a w ś r ó d
P o l a k ó w n a c a ł e j L i t w i e . P o s u w a j ą c s i ę z p ó ł n o c y na
p o ł u d n i e ( o d o b s z a r ó w etnicznie l i t e w s k i c h l e ż ą c y c h w okre* \
sie m i ę d z y w o j e n n y m w g r a n i c a c h L i t w y , k u terenom zamie­
s z k a ł y m przez w i ę k s z o ś ć p o l s k ą , n a l e ż ą c y m w tamtym'
o k r e s i e d o P o l s k i ) z w i ę k s z a s i ę tendencja d o wyrazistego
w y o d r ę b n i a n i a e l e m e n t ó w o b c y c h o d w ł a s n y c h . Polacy
w tych r e j o n a c h z w y c z a j e te w i d z ą j a k o obce, nie m a j ą c e
tradycji w polskiej k u l t u r z e . L i t w i n i r ó w n i e ż nie u w a ż a j ą ich
z a rdzennie litewskie lecz p r z y j m u j ą j e j a k o z w y c z a j e nowe.
T r u d n o jest w tej c h w i l i s t w i e r d z i ć , k t ó r e z w y c z a j e są
litewskie, a k t ó r e s ą w y t w o r e m p r z e m i e s z a n e g o n a r o d o w o ś ­
c i o w o m i a s t a . M i a s t o b o w i e m w y w i e r a o g r o m n y w p ł y w na
k s z t a ł t o w a n i e s i ę nowych z w y c z a j ó w weselnych. Młodzież
w y j e ż d ż a n a n a u k ę d o m i a s t , p o z n a j e n o w e , m o d n e i często
a t r a k c y j n i e j s z e , c z y b a r d z i e j w i d o w i s k o w e z w y c z a j e , przeno­
si j e n a w i e ś .
Polacy m i e s z k a j ą c y na obszarach, na k t ó r y c h stanowią
m n i e j s z o ś ć w ś r ó d L i t w i n ó w , p r z y j m u j ą n o w e litewskie zwy­
c z a j e j a k o w ł a s n e , tutejsze. N i e d z i e l ą ich n a polskie i litews­
kie t y l k o n a d a w n e i nowe:
„Jest taki baukuchen [sękacz - A . W . , B.Cz.J.na nim postawił
talerzyk, spirytus wleją, zapalą i wianek palą. Kiedyś tego nk
było. M ó j wianek ususzyłam." (Polka, lat 65, rej. Kiejdany).
„ M ł o d z i muszą przejechać 12 m o s t ó w , miody musi przenieść
przez każdy m ł o d ą [...] by cały rok byl szczęśliwy [...] Koło
p o m n i k ó w w drodze do urzędu lub kościoła kładą kwiaty. Potem
w domu lub w restauracji jest wesele [...] Na drugi dzień wszyscy
się zbierają by wieszać swata. Testament piszą, ze byl on
niesprawiedliwy, że kłamał, że młoda nie jest jak on mówił, pisą
to na długim papierze. Przynoszą sznury, przyprowadzają swata,
czytają testament. Swat ma ostatnie s ł o w o . M ó w i , że nie kłamał,
a dla pamięci po sobie zostawia majtki." (Polka, lat 65. Kowno).
S ą to z w y c z a j e

nowe, ż a r t o b l i w e ,

powstałe

w mieście

w o k r e s i e w ł a d z y radzieckiej i p r a w d o p o d o b n i e

m i a ł y one

wypełnić

w wyniku

pewną

pustkę

obrzędową

powstałą

l i c z n y c h z a k a z ó w d o t y c z ą c y c h p r a k K k religijnych. S z y b k o Ś M
p r z y s w a j a n i a e l e m e n t ó w o b c y c h tradycji przez w i e ś z a l e ż y od
b l i s k o ś c i d u ż e g o m i a s t a , o b e c n o ś c i i n n y c h grup n a r o d o w o ś ­
c i o w y c h i i c h d a w n o ś c i osiedlenia w danej w s i . a t a k ż e od
m o b i l n o ś c i m i e s z k a ń c ó w . I m b l i ż e j d u ż e g o o ś r o d k a miejs­
kiego, i m w i ę k s z a l i c z b a o s i e d l e ń c ó w litewskich p r z y b y ł a do
w s i w okresie p o w o j e n n y m

i im częściej ludność

ludność

z n a j d u j e z a t r u d n i e n i e p o z a g r a n i c a m i w ł a s n e j w i o s k i . tyW
ł a t w i e j n a s t ę p u j e proces a s y m i l a c j i .
Jak j u ż wspomniano,

n a terenie

tzw. L i t w y

właściwa

a w i ę c n a o b s z a r z e etnicznie l i t e w s k i m , z a m i e s z k a ł y m prz**
niewielkie s k u p i s k a P o l a k ó w , nie m o ż n a m ó w i ć o świado­
m y m w y r ó ż n i a n i u o b c y c h e l e m e n t ó w w o b y c z a j o w o ś c i wesc I
Inej. P o l a c y t a m m i e s z k a j ą c y o k r e ś l a j ą s i ę j a k o ..litewscy I
Polacy" żyjący na Litwie od w i e k ó w i istniejący w kultur* I

litewskiej. C h a r a k t e r y s t y c z n e jest r ó w n i e ż to, ż e d y s t a n s u j ą
się od P o l a k ó w m i e s z k a j ą c y c h n a W i l e ń s z c z y ź n i e .
Inaczej s p r a w a w y g l ą d a , gdy w k r o c z y m y od s t r o n y p ó ł ­
nocnej n a o b s z a r W i l e r i s z c z y z n y o b e j m u j ą c y rej. w i l e ń s k i ,
trocki, s o l e c z n i c k i , k t ó r y w l a t a c h 1920-1939 z n a j d o w a ł s i ę
w granicach P a ń s t w a Polskiego. T u t a j w i ę k s z o ś ć e t n i c z n ą
s t a n o w i ą i s t a n o w i l i P o l a c y . T a k i e elementy j a k „ w i e s z a n i e
swata" c z y palenie w i a n k a p a n n y m ł o d e j s ą postrzegane j a k o
zwyczaje litewskie, k t ó r y c h z a P o l s k i " nie b y ł o a w i ę c nie
m o g ą to b y ć p o l s k i e z w y c z a j e
-

U Litwinów wesela takie same jak u nas, no u nich obrzędy
troszeczkę inne. Tradycja u nich na weselu jakaś inna. R o b i ą
takiego potwora z ł a c h m a n ó w , rozpalają ognisko i palą go. [...]
Palenie wianka to tez litewski zwyczaj. Tego u P o l a k ó w nie b y ł a
Nigdy nic Polacy me palili. (Polka lat m buzany. rej. wileński).
Im bardziej n a p o r u a n i e , oaiej o a a u z y c n o ś r o d k ó w
miejskich gdzie z a m k n i ę t e , z w a r t e ś r o d o w i s k o polskie jest
mniej p o d a t n e n a p r z e n i k a n i e m i e j s k i c h - l i t e w s k i c h z w y c z a ­
jów, tym b a r d z i e j z a c h o w a ł a s i ę d a w n a t r a d y c j a . O b c o s c
nowych e l e m e n t ó w jest t a m j u z w y r a ź n i e p o s t r z e g a n a i p r z e ­
ciwstawiana p o l s k o ś c i t r a d y c y j n y c h o b r z ę d ó w .
„[...] U nas nie w o ż ą m ł o d y c h przez mosty, to tylko w mieście.
[...] U nas młoda zaszywa wianek w poduszkę żeby razem być. Ja
tak robiłam i moja mama tak robiła. U nas nie palą wianka, to
wiem. że to litewski zwyczaj." (Polka, lat 70, Dziewianiszki. rej.
solecznicki).
Bardzo i n t e r e s u j ą c y m w y d a j e s i ę b y ć fakt, ż e w s ą s i e d n i e j
wiosce litewskiej,

która

zawsze

zamieszkana

była

przez

etnicznych L i t w i n ó w i l e ż a ł a w g r a n i c a c h p a ń s t w a p o l s k i e g o
(1920-1939). z w y c z a j e weselne s ą identyczne nawet w szcze­
gółach. R ó ż n i c a jest t y l k o j e d n a : w tej w i o s c e p a l ą w i a n e k
panny m ł o d e j . L u d n o ś ć l i t e w s k a o t o c z o n a

przez

ludność

polską m a w s p ó l n e z n i ą z w y c z a j e , k t ó r e p r z e n i k a ł y
w czasie w i e l o w i e k o w e g o s ą s i e d z t w a , a p o w s z e c h n i e

się

okreś­

lany j a k o litewski element palenia w i a n k a z o s t a ł przez t ą
społeczność ś w i a d o m i e przyjęty j a k o w y r ó ż n i k p r z y n a l e ż n o ­
ści narodowej.
W świadomości

Polaków

na W i l e ń s z c z y ź n i e

egzystuje

głęboko z a k o r z e n i o n e p r z e ś w i a d c z e n i e o w y ż s z o ś c i k u l t u r o ­
wej P o l a k ó w . D l a t e g o t e ż c z ę s t o z w y c z a j e litewskie o c e n i a n e
są przez P o l a k ó w j a k o p r o s t a c k i e , c z y w r ę c z g r u b i a ń s k i e :
„Na polskim weselu nie ma takich jak u Lilwinów zabaw
grubiańskich, jak np. k o g o ś po plecach batem bić czy swata kłaść
na bronie. U Litwinów więcej zabawy ale więcej po chamsku."
(Polak, lat 80. Koleśniki. rej. solecznicki).
Jako cecha litewskiego wesela n a p i e r w s z y p l a n w y s u w a s i ę
jego ż a r t o b l i w y c h a r a k t e r . I n f o r m a t o r z y dzielili wesela n a
żartobliwe
litewskie i proste (ale nie p r o s t a c k i e ) polskie:
„Tradycja u nich [u Litwinów - A . W . , B . C z ] na weselu jakaś
inna. Oni więcej żartów maja." (Polka, lat 70, Sużany. rej
wileński).
„Nie wiem po co, ale u nich d u ż o takich zabaw wymyślają.
Polskie wesele takie więcej proste, a na Litwie więcej żartobliwe."
(Polka, lat 58. Sużany. rej. wileński).
. Nowe zwyczaje, w y t w o r y k u l t u r y miejskiej o k r e s u p o w o ­
l n e g o , postrzegane s ą przez P o l a k ó w j a k o z w y c z a j e litews­
kie' T o , czego nie b y ł o w tradycji p r z e k a z y w a n e j z pokolenie
j * Pokolenie, jest obce. O b e c n i e najbardziej o b c ą g r u p ą dla
Polaków z Wileriszczyzny s ą L i t w i n i . O n i s t a n o w i ą r ó w n i e ż
^ k s z o ś ć w m i a s t a c h i wszelkie n o w o ś c i p r z y c h o d z ą c e z mias­

c z ę s t o nie jest w p e ł n i u ś w i a d o m i o n e w ś r ó d miejscowej
l u d n o ś c i . P e w n e elementy w o p i n i i j a k i e j ś g r u p y u w a ż a n e s ą
z a r ó ż n i c u j ą c e j ą od g r u p s ą s i e d n i c h , ale s ą to z r e g u ł y
elementy d r u g o r z ę d n e , nie z a w s z e n a j b a r d z i e j istotne. N a
b a d a n y c h przez nas t e r e n a c h , k a t o l i c k i p o g r z e b P o l a k ó w
i L i t w i n ó w odbywa się w s p o s ó b bardzo podobny. G d y
w i a d o m o j u ż , ż e c z ł o w i e k u m i e r a , p r z y c h o d z i d o niego
k s i ą d z z o s t a t n i m n a m a s z c z e n i e m . N i e r a z misi p r z e m i e r z y ć
wiele k i l o m e t r ó w , g d y ż parafie s ą r z a d k o r o z r z u c o n e 3 j e d e n
ksiądz musi o b s ł u ż y ć ich kilka
W n i e k t ó r y c h o k o l i c a c h z a c h o w a ł y s i ę j e s z c z e elementy
przedchrześcijańskie związane z samym momentem umiera­
nia:
„Jak niespokojnie ktoś umiera, to bywa że i na ziemię złożą,
bonie m o ż e skonać. Na ziemi łatwiej umrzeć. N a drewnianej
p o d ł o d z e . " (Polka, lal 77, Dziewianiszki).
W „przejściu" pomaga także M a t k a Boska i patron
umierającego:
„Jak człowiek umiera to trzeba mu w rękę gromnicę w ł o ż y ć «na
dobre umieranie... różaniec i obrazek jakiś. Najlepiej jest, jak to
obrazek patrona - o n p o m o ż e umierać." (Polak, lat 62, D ą b r o w c i szki).
N a c a ł y m b a d a n y m terenie istnieje t e ż z w y c z a j w k ł a d a n i a
do trumny ziół ś w i ę c o n y c h w o k t a w ę B o ż e g o Ciała. ( O c z y w i ­
ś c i e z i o ł a takie m a j ą m o c t y l k o przez j e d e n r o k . ) M o m e n t od
ś m i e r c i do p o g r z e b u jest d o k ł a d n i e u s t a l o n y :
„ U nas to pięknie chowają, ze śpiewami i modlitwami. Zmarły
leży w domu trzy doby. bo taki jest o b o w i ą z e k rodzinny. N a ten
czas zaprasza się ś p i e w a k ó w i płaci im się za to. Kiedyś śpiewali
cały ten czas - trzy dni. teraz to tylko w nocy od 6 wieczorem do
rana. Zmarłego myje się i ubiera w jego najlepsze ubranie [...]
Zmarły leży w otwartej trumnie, a d o o k o ł a pali się dwie, cztery,
sześć świec. Przez dwa dni przychodzą sąsiedzi, rodzina, znajomi
by się p o m o d l i ć przy zmarłym. Trzeba dać im jeść i p i ć . " (Polka,
lat 82, Żukiszki, rej. trocki).
Element płacenia za m o d l i t w ę przy z m a r ł y m spotyka się
sporadycznie - s z c z e g ó l n i e w miastach. Oznaczanie domu.
w k t ó r y m stoi t r u m n a s p o t y k a s i ę r ó w n i e ż r z a d k o . C z y n i ą to
ludzie w m i a s t a c h , gdzie ż y j e s i ę b a r d z i e j a n o n i m o w o .
„ N a wsi nie wysypuje się jedliną [ścieżki do domu] bo i lak
każdy wie, gdzie pogrzeb. W mieście trzeba zaznaczyć." (Polka,
lat 70, Urniaże k/Kiejdan).
P o m i m o ż e n a w s i nie c z y n i s i ę tego, z w y c z a j ten z n a n y jest
w s z ę d z i e na L i t w i e . N i k t j e d n a k z p y t a n y c h nie p o t r a f i ł
o d p o w i e d z i e ć c o s y m b o l i z u j ą zielone g a ł ą z k i c h o i n k i . K a ż d a
r o d z i n a p a m i ę t a t e ż w t y m czasie o z a s ł o n i ę c i u luster, s z k ł a ,
zatrzymaniu lub zdjęciu zegara. Niewielu i n f o r m a t o r ó w
r o z u m i a ł o i n t e n c j ę tych z a b i e g ó w :
„Lustra się zasłania, żeby zmarły się nie zapatrzył i śmierć nie
zabrała jeszcze k o g o ś z rodziny. Okna też są zasłaniane. Jeśli
m o ż n a , to zatrzymuje się zegar, by wiadomo było, o której
nastąpiła śmierć." (Polka, lat 65, Kowno).
„Zakrywa się lustra, żeby nie było widać « p o k o j n e g o » (Litwin­
ka, lal 65, Maciucie).
W rejonie s o l e c z n i c k i m - a w i ę c n i e d a l e k o g r a n i c y b i a ł o ­
ruskiej, p a m i ę t a s i ę t e ż o i n n y c h n a k a z a c h , k t ó r e u n i e m o ż ­
l i w i a j ą z m a r ł e m u z a b r a n i e n a t a m t e n ś w i a t i n n y c h istot:
„Jak człowiek umiera to trzeba p o b u d z i ć ż y w i o ł i pszczoły
p o p u k a ć . M o ż e żeby nie umarły. (Polak, lat 90, Dobra
k/Koleśnik).
W

Krakunach

mieszkańcy

u w a ż a j ą , ż e kiedy

kondukt

ta których nie m a w s p o ł e c z n e j p a m i ę c i P o l a k ó w , m u s z ą b y ć

przechodzi pod o k n a m i wszyscy domownicy

utewskie. S t o p i e ń u ś w i a d o m i e n i a sobie tej o b c o ś c i w z r a s t a

n i k t nie m o ż e s p a ć . K i e d y w y c h o d z i p o g r z e b z d o m u , nie

ro

P Porcjonalnie do w z r o s t u z w a r t o ś c i s p o ł e c z n o ś c i

polskiej

muszą

stać,

m o g ą s p a ć z w i e r z ę t a , nie m o g ą l e ż e ć ś w i n i e . N a l e ż y o t w o r z y ć

weksze p r z y w i ą z a n i e do tradycji, silniejsza o niej p a m i ę ć )

w r o t a w stodole. K o n t a k t z n i e b o s z c z y k i e m o d b i e r a n y jest

'Poczuciem w y o b c o w a n i a w P a ń s t w i e L i t e w s k i m .

j a k o nieszkodliwy:

Pogrzeb
Różnicowanie

kulturowe

istniejące

na j a k i m ś

terenie

„Jak koń zawiezie nieboszczyka to będzie smutny chodzić póki
na swadźbę m ł o d y c h nie powiezie. K o ń marny chodzi, że niebosz­
czyka wiezie." (Polak, Krakuny).

79

Na wsiach, daleko od kościoła, k s i ą d z nie bierze udziału
w „ w y p r o w a d z e n i u " z m a r ł e g o z d o m u . Jest to na pewno
spowodowane odległościami, a t a k ż e pozostałością z c z a s ó w
komunistycznych, gdy k s i ą d z nie o d w i e d z a ł oficjalnie wier­
nych. (Zapomniano t a k ż e o zwyczaju „ k o l ę d y " po B o ż y m
Narodzeniu - we wsiach o d b y ł a się ona po raz ostatni w 1939
roku.)
„ D o wojny każdy ksiądz w y p r o w a d z a ł trumnę z domu, teraz
już m a ł o który. W miasteczku naszym nigdy nie w i o z ą na wozie
„ p o k o j n e g o " - zawsze na rękach trumnę niosą." (Polka, lat 70,
Dziewianiszki).
„ T r u m n a niesiona na cmentarz jest zakryta - tym różni się od
Rosjan, gdzie jest otwarta." (Polak, lat 70. Gowsztany k/Niemenczyna).

Po mszy i pochowaniu na cmentarzu (w n i e k t ó r y c h
miejscowościach - j a k np. w Suderwie otwiera się jeszcze
t r u m n ę na cmentarzu i żegna ze z m a r ł y m ) osoby b i o r ą c e
udział w pogrzebie prosi się na konsolację:
„ G o s p o d a r z rodziny zaprasza wszystkich na żałobny obiad.
Przed obiadem wszyscy się m o d l ą , odmawiają Anioł
Pański
i śpiewają pieśni [...] Dawniej obiad urządzało się u gospodarza,
a obecnie coraz częściej w s t o ł o w e j . " (Polak, lat 70, Gowsztany
k/Niemenczyna).

C e c h ą c h a r a k t e r y s t y c z n ą tych konsolacji jest wielkość,
obfitość potraw, co podkreślają w swych wypowiedziach
informatorzy:
„ O potrawy na konselację - co kto m o ż e przygotować [...]
Jedzenie «grube» gotują. K a b a n a kłują przeważnie. Kiedyś
konselację były skromniejsze. Teraz jeden przez drugiego stawia
się. Nieraz aż w klubie konselację robią. Obcy przychodzą
i rodzina i wszystkich trzeba posadzić za stół." (Polka, lat 70.
Dziewianiszki).
„ K i e d y ś zawsze skromnie było na pogrzebie, a teraz nie
wiadomo - pogrzeb czy wesele-" (Polka, lal 62, Olany).

Jak podkreślali r o z m ó w c y , j e d y n ą cechą r ó ż n i ą c ą pogrze­
by od wesel jest brak t o r t ó w na stolach, no i oczywiście
muzyki. N a takich przyjęciach podaje się kwas, piwo, często
także w ó d k ę . K s i ą d z z reguły na takie spotkania nie przy­
chodzi. Obiady dla rodziny, krewnych i ś p i e w a k ó w przygo­
towuje się r ó w n i e ż w miesiąc po śmierci, w trzy miesiące, pół
roku i w rocznicę są one z w i ą z a n e z odprawianiem w kościele
mszy za d u s z ę z m a r ł e g o ) :
„ N a rocznicę d u ż o ludzi przychodzi. U nas do roku nic stawiają
pomnika ani ogrodzenia na cmentarzu. Dopiero na rocznicę."
(Polka, lat 70. Dziewianiszki).

Zwyczaj „ o b i a d ó w " zapewne z a c z e r p n i ę t y jest z tradycji
p r a w o s ł a w n e j . W i ą ż e się on z d u ż y m i kosztami, jednak nikt
z nich nie rezygnuje bojąc się o b m o w y s ą s i a d ó w .
Znamienne jest r ó w n i e ż zachowywanie wszelkich zaka­
z ó w . Jednym z najczęściej spotykanych ( z a r ó w n o w soleczn i c k i m , wileńskim, trockim jak i k o w i e ń s k i m ) w ś r ó d katoli¬
k ó w jest zakaz jedzenia j a b ł e k do święta M a t k i Boskiej
Zielnej przez kobiety, k t ó r e straciły dziecko. Zakaz
z a c h o w u j ą często przez całe życie, u z a s a d n i a j ą c to t y m ,
M a t k a Boska (lub Pan Jezus) odbierze dzieciom jabłka
w niebie. W a l k a z t y m wierzeniem o charakterze apokryficz¬
nym (prowadzona m.in. przez proboszcza w S u ż a n a c h ) nie
przynosi rezultatu. N a wsiach zakaz jest przestrzegany,
a starsze kobiety p r z e k a z u j ą go m ł o d s z y m . O g ó l n i e przy­
jmuje się, że ż a ł o b a po matce trwa r o k , po ojcu pół r o k u , po
dziecku przed Pierwszą K o m u n i ą nie nosi się jej wcale.
Tak oto na Litwie p r z e d s t a w i a j ą się o b r z ę d y pogrzebowe
i zakazy z nimi związane.
R ó ż n i c e w katolicyzmie polskim i litewskim przejawiają
się jedynie w j ę z y k u m o d l i t w . Śpiewacy litewscy m o d l ą się
jednak po litewsku tylko na wsiach typowo litewskich (np.
Maciucie przy granicy białoruskiej) otoczonych wsiami
p o l s k o - b i a ł o r u s k i m i , lub na obszarze etnicznie litewskim
- za K o w n e m . N i e u m i e j ę t n o ś ć ś p i e w a n i a w swoim rodzin­
nym j ę z y k u usprawiedliwiają brakiem litewskich modlitew¬
n i k ó w . Białorusini - katolicy m o d l ą się po polsku.
A jak było dawniej? Oskar Kolberg tak pisał w 53 tomie
swoich Dziel d o t y c z ą c y m L i t w y :
„ Ż o n a opłakuje zmarłego męża przez dni 30 ciągle, krewni
w dni 3. 6, 9, 40 sprawują uczty, nie używając w nich nożów
i siedząc w milczeniu. Po uczcie zamiata ofiarnik izbę wołając na
duszyczki: «jadłyście, piłyście, teraz idźcie precz». Wtenczas
dopiero zaczyna się rozmowa i pijatyka."

J a k i m ś ś l a d e m podobnego obchodzenia wspominek może
być to, c o z a n o t o w a ł y ś m y w Dziewianiszkach:
„Teraz tego nie ma. Kiedyś w miesiąc po śmierci sprawowali
«dziady» w domu pokojnika. Wtedy całą noc śpiewali pobożne
pieśni, jak po nieboszczyku. Zbierała się cała rodzina i śpiewaki.
A na jutro już msza Św. była zapisana. Ś p i e w a k ó w przez całą noc
karmili. Kiedyś (i teraz też) był prowadnik - on prowadził
ś p i e w a k ó w . " (Polka, lat 75. Dziewianiszki).

O podobnym wspominaniu z m a r ł y c h mówiły też inform a t o r k i w Maciuciach:

II. 2. Wesele polskie. Przebierańcy

80

„Przed wojną zbierali się ludzie u tego. co dzwonił w kościele.
Catymi w ń i k a m i chodzili modlić się. K a ż d y niósł c o ś do jedzenia.
Za kościołem był taki dom, gdzie ludzie zbierali się i śpiewali całą
noc. Stoły stały d o o k o ł a ścian i ławy. Modlili się i jedli. Wspomi­
nali dusze. Pieśni prowadził ten, co znał, co czytać umiał. N a
samym cmentarzu nie modlili s i ę . " (Litwinka, lat 70. Maciucie).
O d b y w a ł o s i ę to w w i g i l i ę 1 l i s t o p a d a .
Przed w o j n ą m i e s z k a ń c y w s i n a o g ó ł u m i e r a l i w d o m a c h .
Rodziny były d u ż e , wielopokoleniowe,
dzieci

przyjadą

„ze świata",

żeby

i nie c z e k a n o ,

pogrzebać



zmarłego.

Ś p i e w a k ó w c z u w a ł o p r z y z m a r ł y m w i e l u , m ł o d z i nie w s t y d z i ­
li się ś p i e w a ć , j a k to dzieje s i ę d z i ś . K s i ą d z
trumnę z d o m u , jednak

nie d o

kościoła,

wyprowadzał
a od

cmentarz. M s z a o d b y w a ł a s i ę j u ż po p o g r z e b a n i u .

razu

na

Pieczono

chleb, k t ó r e g o k a w a ł e k n i o s ł o s i ę n a pogrzeb. K a ż d y , k t o
przyszedł do d o m u z m a r ł e g o , m u s i a ł p r z y n i e ś ć chleb i p o ł o ­
żyć go n a stole, n a k t ó r y m l e ż a ł n i e b o s z c z y k (tak b y ł o d o
1939 r ) . I n f o r m a t o r z y nie potrafili w y j a ś n i ć tego z w y c z a j u .
Kwiatów

dawniej

n i k t nigdy

nie p r z y n o s i ł ,

a teraz, j a k

twierdzili r o z m ó w c y , bez k w i a t ó w nie w y p a d a i ś ć n a po­
grzeb.
„Potem obchodzi się 7 dni, 30 i pól po pogrzebie. Zamawia się
mszę i robi obiad. Kiedyś na taki obiad zabijało się wieprzka,
gotowało bez w y m y s ł u , stawiało się miskę zupy. K a ż d y jadl
ztakiej misy co chciał. Była wielka na 3-4 osoby. W ó d k i nie b y ł o . "
(Polak, lat 65, Purwiszki).
Niewiele z m i e n i ł y s i ę z w y c z a j e d o t y c z ą c e g r z e b a n i a s a m o ­
bójców:
„Kiedyś, jak kto się zabił sam, utopił, to ksiądz nie c h o w a ł ze
wszystkimi. Dla nich było oddzielne miejsce. I teraz ksiądz nie robi
pogrzebu takiemu. Dzwony nie d z w o n i ą i trumny do kościoła nie
wnoszą. Tylko na chwilę przed bramą kościoła trumna zatrzyma
się. Ksiądz ziemi nie święci. Jak ludzie wracają j u ż z cmentarza,
ksiądz odprawia w kościele mszę za rodzinę." (Polka, lat 70,
Dziewianiszki).
Pogrzeb p r a w o s ł a w n y istotnie r ó ż n i s i ę od
Jak podaje Nauka

o nabożeństwach

katolickiego.

prawosławnych

(Bon-

daruk 1987):
„Każdy zmarły zostaje po śmierci umyty i ubrany [...] N a jego
czoło nakłada się 'wienczik'. który wyraża nadzieję zmarłego na
wieniec chwały (...) W ręce zmarłego wkłada się ikonę Jezusa na
znak wiary z jaką żył i umarł. Ciało zmarłego umieszcza się
w trumnie, w której spoczywa przez dwa dni. W ciągu tego czasu
czyta się psałterz [...] W trzecim dniu następuje pogrzeb. Kapłan
odprawia n a b o ż e ń s t w o o odpoczynek duszy zmarłego. Uczestnicy
pogrzebu trzymają w rękach zapalone świece, na znak, że zmarły
odchodzi ku wiecznej światłości. Po przeniesieniu [...] zmarłego do
cerkwi odprawia się liturgię [...] N a zakończenie trumna jest
odnoszona do mogiły. Kapłan kropi ją świeconą w o d ą i posypuje
trumnę w mogile ziemią na znak krzyża [...] Panichidy - nabożeńs­
twa - za zmarłych odprawiane są do pogrzebu codziennie, zaś po
pogrzebie w 3 9 40-ty dzień w dzień imienin w rocznicę śmierci
* każdą następną rocznicę oraz w dni p o ś w i e c o n e pamięci
zmarłych.
We w s i a c h z a m i e s z k a ł y c h p r z e z p r z e d s t a w i c i e l i r ó ż n y c h
n a r o d o w o ś c i , d a l e k o od c e r k w i , p r a w o s ł a w n i c z ę s t o nie
znają z n a c z e n i a „ w i e n c z i k a " czy i n n y c h r e k w i z y t ó w :
„U nas są takie dokumenty co sieje nieboszczykowi do trumny
wkłada [,..] Pismo z m o d l i t w ą za zmarłych kładą do kieszeni. Ja tej
modlitwy nie umiem przeczytać, bo to jest stare takie pismo. Ja nic
znam tego dawniejszego pisma. A ten „wienczik" - długa taka
kartka - kładzie się na c z o ł o . T u jest Chrystus Nauczający, Iwan,
Matka Boska i anioły. Ale nie wiem dlaczego kładą to na c z o ł o "
(Białorusinka, lat 70, Sużany).
..w ceremonie te b y w a j ą t e ż w p l e c i o n e o b r z ę d y p o z a c h r z e ś -

cijanskie:
"Potem niosą ciało do cerkwi, w y n o s z ą głową do przodu
7 ostatni raz tak jak się normalnie wychodzi. Zmarłego myje
biera rodzina, w o d ę wylewają, ale słyszałam o różnych
^ r ż e n i a c h , że dają do picia ciężko choremu, żeby o d g o n i ć
""'Wć." (Białorusinka, lat 68, Koleśniki).
1

u

W wierzeniach B i a ł o r u s i n ó w d u ż ą rolę o d e g r a ł wizerunek
k r z y ż a . D o dzisiaj w b i a ł o r u s k i c h d o m a c h w i e s z a s i ę go n a d
obrazem M a t k i Boskiej dla „ p o w i e r n u c j a k a t a k l i z m a " , czyli
o d ż e g n a n i a k l ę s k ż y w i o ł o w y c h . B i a ł o r u s i n i s t a w i a j ą też
k r z y ż e mogilne. Jeżeli r o d z i n a z m a r ł e g o nie m a o d p o w i e d n i o
d u ż o p i e n i ę d z y , by p o s t a w i ć n a mogile k r z y ż ( k t ó r y jest tu
traktowany j a k nagrobek na cmentarzu katolickim) w dniu
pogrzebu stawia a j a k i k o l w i e k
tymczasowo:
„Jak chowają, to ksiądz szybko o d m ó w i pacierze, posypie
piaskiem i pojedzie, a nasz pop czeka aż nie p o s t a w i ą krzyża.
Poświęci krzyż i dopiero pojedzie." (Białorusinka, lal 70, Sużany).
K o l e j n ą różnicą m i ę d z y pogrzebem katolickim, a prawo­
s ł a w n y m jest t a , ż e :
„ U n a s na p ł ó t n a c h s p u s z c z a j ą t r u m n ę d o g r o b u . T o
p ł ó t n o daje s i ę p o t e m b i e d n y m . " ( j . w . )
W d o m u t r u m n a nie stoi, t a k j a k u k a t o l i k ó w , n a ś r o d k u
p o m i e s z c z e n i a , lecz w k ą c i e p o d o b r a z e m . I n f o r m a t o r z y
c z ę s t o p o d k r e ś l a l i , ż e w R o s j i p r z e w o z i s i ę z d o m u do c e r k w i
o t w a r t ą t r u m n ę . N a L i t w i e r z a d k o m o ż n a s p o t k a ć ten
z w y c z a j - co n a j w y ż e j o t w i e r a n a jest j u ż n a c m e n t a r z u .
P r z e j a w i a s i ę w t y m w p ł y w k a t o l i c y z m u . P o z a tym B i a ł o ­
rusini, podobnie j a k Polacy i Litwini u r z ą d z a j ą bardzo
w y s t a w n e k o n s o l a c j e i n a j c z ę ś c i e j c h o w a n i s ą na tych s a m y c h
c m e n t a r z a c h Z D o w o d u zbvt m a ł e i l i c z b v c e r k w i c z ę s t o
p o c h ó w k u d o k o n u j ą księża katoliccy:
„Wcześniej ksiądz nie przyjmował p r a w o s ł a w n y c h . Nie m o ż n a
było p r a w o s ł a w n e m u do księdza. Ale teraz nowe przyzwolenie od
Ojca Św., że m o ż n a . N a cmentarzu w S u ż a n a c h jest różnych:
prawosławnych i katolików, i k o m u n i s t ó w , wszystkich." (Polka,
lat 68, Sużany).
0 p o c h ó w k a c h ludności prawosławnej na cmentarzach
katolickich z a d e c y d o w a ł y r ó w n i e ż zarządzenia w ł a d z komu­
n i s t y c z n y c h , k t ó r e d l a c e l ó w i d e o l o g i c z n y c h d ą ż y ł y do
„ p r z e m i e s z a n i a " ludzi r ó w n i e ż na cmentarzu.
B i a ł o r u s i n i p r a w o s ł a w n i c h o d z ą t e ż na katolickie msze
w niedziele. W w y p o w i e d z i a c h p o d k r e ś l a j ą j e d n o ś ć w i a r y .
Podobnie n i e k t ó r z y katolicy:
„ O b o k naszego był ruski cmentarz, a teraz to wszystko razem
połączyli. Bo teraz to katolicką i p r a w o s ł a w n ą wiarę chcą
zjednoczyć, jako że chrześcijańskie. Dlatego teraz jeden cmen­
tarz." (Polka, lal 70, Sużany).
N a j w i ę k s z e zdziwienie i zaciekawienie k a t o l i k ó w b u d z ą
b l i s k o ś ć z m a r ł e g o (nieczystego) i p o k a r m u (czystego) na
pogrzebie B i a ł o r u s i n ó w :
„Stawiają na stół kapuśniak z blinami. Oni jedzą przy niebosz­
czyku. Stoły stawiają d o o k o ł a trumny. Ja tak nie m o g ł a jeść."
(Litwinka, lat 65. Maciucie).
P o t w i e r d z a j ą to p r a w o s ł a w n i :
„ W cerkwi obok zmarłego stoi nasza «kutia». niesie się ją obok
trumny, stoi w czasie panichidy (żałobnego n a b o ż e ń s t w a ] obok
trumny. Zaraz po pogrzebie ją się je najpierw na obiad."
(Białorusinka, lat 68. Koleśniki).
P o ż y w i e n i e i w ó d k a t o w a r z y s z ą im także podczas od­
w i e d z a n i a z m a r ł y c h na c m e n t a r z a c h w Z i e l o n e Ś w i ą t k i
- prawosławny Dzień Zmarłych:
„ U prawosławnych, u Ruskich to na groby n o s z ą w ó d k ę
1 kieliszki i za k a ż d e g o nieboszczyka piją i zostawiają jeszcze tą
w ó d k ę dla zmarłych." (Polka, lat 80, Koleśniki).
„ W Swiatoju Trojcu chodzi się na mogiły, je się tam, pije.
zostawia się kieliszek w ó d k i albo co innego, jajecznicę z mlekiem
przynosi się i zostawia." (Białorusinka, lat 68, Koleśniki).
B i a ł o r u s i n i na L i t w i e o b c h o d z ą t e ż k a t o l i c k i e ś w i ę t o
Zmarłych:
„Prawosławni jak jest nasze Wszystkich Świętych, to też
sprzątają swoje groby, nomy na ich Święto Zmarłych to już mniej.
Oni bardziej utrzymują nasze ś w i ę t o jak my ich." (Polka, lat 65,
Kowno).
W tej ostatniej w y p o w i e d z i z a w i e r a s i ę c h a r a k t e r y s t y k a
w s p ó ł c z e s n y c h o b r z ę d ó w b i a ł o r u s k i c h , nie t y l k o p o g r z e b o ­
wych. W s w y m charakterze c o r a z bardziej u p o d a b n i a j ą się

81

d o k a t o l i c k i c h . U l e g a j ą u p r o s z c z e n i u . I m dalej od c e r k w i , o d
o ś r o d k ó w m i e j s k i c h , t y m c z ę ś c i e j p r a w o s ł a w n y m jest s i ę
t y l k o p r y w a t n i e , o b c h o d z i s i ę w e d ł u g starego k a l e n d a r z a
ś w i ę t a roczne, o b c h o d z ą c r ó w n o c z e ś n i e ś w i ę t a katolickie.
Sakramenty przyjmuje się w kościele. W m a ł ż e ń s t w a c h
mieszanych obserwuje się przechodzenie z p r a w o s ł a w i a na
katolicyzm.

wielu i n f o r m a t o r ó w nie b y ł o c a ł k i e m p r z e k o n a n y c h , czy są
to z w y k ł e m o d l i t w y .

Magia

C z ę s t o informatorzy przekonywali
p o m ó g ł , a zamawianie p o m o g ł o :

P o w s z e c h n y m obecnie e l e m e n t e m k u l t u r y l u d o w e j n a
Litwie są r ó ż n e g o rodzaju praktyki magiczne.
Rozwój
o ś w i a t y , d o s t ę p n o ś ć s ł u ż b y z d r o w i a niewiele z m i e n i ł y j e ż e l i
c h o d z i o s t o s o w a n i e s t a r y c h , w y p r ó b o w a n y c h m e t o d lecz­
niczych. O s k a r Kolberg, opisując X I X - w i e c z n ą w i e ś litewską
zauważa, że
. j a k w o g ó l e każdy lud pokłada wiarę w uroki i czary tak i Litwin
nie jest od tego wolnym [...] Często zobaczysz w kościele księdza
czytającego egzortę nad dziećmi chorującymi na przelęknienie lub
bezsenność [...] Lekarstw aptecznych rzadko używa i to bez
porady lekarza".
Obecnie s p o ł e c z n o ś ć wiejska częściej r ó w n i e ż udaje się do
znanych na całą o k o l i c ę zamawiaczy niż do lekarzy, do
k t ó r y c h c z ę s t o trzeba dalej j e c h a ć . Silnie z a k o r z e n i o n a
w ś w i a d o m o ś c i s p o ł e c z n e j w i a r a w m o c i n t e r w e n c j i sił
nadprzyrodzonych przyczynia się r ó w n i e ż do przetrwania
i p o w s z e c h n o ś c i tego t y p u p r a k t y k m a g i c z n y c h . N a b a d a ­
nych przez nas obszarach z e t k n ę l i ś m y się z ich d w o m a
rodzajami: p r a k t y k a m i leczniczymi i ochronnymi. Najpierw
o m ó w i m y s p o s o b y leczenia n a j c z ę ś c i e j w y s t ę p u j ą c y c h doleg­
liwości: róży i u k ą s z e n i a żmiji, zwanej potocznie g a d z i n ą
N a c a ł e j L i t w i e f u n k c j o n u j e i n s t y t u c j a z a m a w i a c z a . Jest to
s t a r s z a k o b i e t a l u b starszy m ę ż c z y z n a . M u s z ą to b y ć o s o b y
bardzo p o b o ż n e , a w i ę c m i e ć ścisły kontakt z siłami nad­
p r z y r o d z o n y m i . N i e w a ż n a jest n a r o d o w o ś ć , a n i w y z n a n i e ,
ale m u s i to b y ć c h r z e ś c i j a n i n . U m i e j ę t n o ś ć z a m a w i a n i a
p r z e k a z y w a n a jest przed ś m i e r c i ą n a j m ł o d s z e m u l u b n a j s t a r ­
szemu z rodziny. Najczęściej z a m a w i a j ą od róży.
„ R ó ż a to takie czerwone plamy się robią, w różnych miejscach
czerwone krosty i one bardzo swędzą. Człowiek czochra się
i nijako mu j a k o ś [...] T u bardzo często ludzie mają różę." (Polka,
lat 75, Sużany, rej. wileński).
Z a m a w i a c z szepcze w specjalny s p o s ó b m o d l i t w y ,

choć

„ W s z y s c y się tym zajmowali i Polacy i Rosjanie [...] Jak
zamawiają to chyba modlitwy m ó w i ą , ale tak inaczej. Nie mogą
w tym czasie oddychać. Musi m ó w i ć tak p r ę d k o , aby nie wciągnąć
powietrza. A jak różę zamawia to jeszcze dmucha." (Polka, lat 70
Sużany).

„ M o j a mama robiła taką specjalną maść przeciwko róży: wiem,
że z żywicy sosny, wosku i jeszcze c o ś kładła, ale nie mon
powiedzieć co. Jednej hrabianki z Warszawy synek na nodze r ó *
rozdrapał, n ó ż k a nie chciała się goić, doktorzy nic p o m ó c nk
umieli. Mama tą maść zamówiła i do Warszawy posłała [..,]
Wyleczyła lego dzieciaka." (Polka, lat 70, Sużany).
P y t a ł y ś m y i n f o r m a t o r ó w , j a k i jest s t o s u n e k k s i ę ż y d o tego
rodzaju praktyk. W k a ż d e j parafii, w której prowadziłyśmy
b a d a n i a , n i e z a l e ż n i e od r e j o n u , o d p o w i e d ź o p a r t a b y ł a na
tym s a m y m schemacie - najpierw k s i ą d z zabrania i potępi,
z a m b o n y z a m a w i a c z y , p o t e m u l u b i o n a k r o w a (lub koń)
k s i ę d z a zostaje u k ą s z o n a p r z e z ż m i j ę . Z w i e r z ę jest umierają­
ce, k t o ś w z y w a z a m a w i a j ą c e g o . Z w i e r z ę z d r o w i e j e . K s i ą d j
zaczyna wierzyć w zamawianie.
„ K i e d y ś księża nie pozwalali zamawiać. Ale potem krowę
księdza gadzina ugryzła, zamówili i p o m o g ł o . T o uwierzył."
(Polka, lat 70, Sużany).
Niestety, k s i ę ż a nie chcieli s i ę na ten temat w y p o w i a d a ć .
I n t e r e s u j ą c ą w y d a j e s i ę n a t o m i a s t w y p o w i e d ź naszej prawo­
sławnej r o z m ó w c z y n i , która twierdziła, ż e pop zabrana
czarownicom odbierać krowom mleko.
D l a l u d n o ś c i wiejskiej p r o b l e m z d r o w i a z w i e r z ą t gos­
p o d a r s k i c h jest j e d n y m z n a j i s t o t n i e j s z y c h . „ Z ł e o c z y " , które
s z k o d z ą d z i e c k u , s ą r ó w n i e ż s z k o d l i w e d l a z w i e r z ą t , przede
w s z y s t k i m k r ó w , ś w i ń i k u r . B a r d z o n i e b e z p i e c z n a w skut­
k a c h m o ż e o k a z a ć s i ę p o c h w a ł a z w i e r z ę c i a przez sąsiada,
k t ó r y c h w a l i m a j ą c w sercu z a z d r o ś ć :
„ J a k k r o w a s i ę c i e l i ł a , to j a p r z y w o ł a ł a s ą s i a d a . O d razu
z a c z ą ł j ą c h w a l i ć [...] N a drugi dzień cielak zdechł, a krowa
z a c h o r o w a ł a . K r o w a by zdechła, gdyby nie ta zamawiająca.
Jednego oczy nie szkodzą, a drugiego zazdrosnego szkodzą."
(Polka, lat ok. 60, Kozbieje, rej. wileński).
L u d z i e , k t ó r z y wiedzieli, ż e i c h o c z y s z k o d z ą nawet bez

11. 3. Wesele litewskie. Składanie darów

82

n a s , ż e l e k a r z nie

z a z d r o s n y c h m y ś l i , nie w c h o d z i l i d o c u d z y c h o b e j ś ć , a c z ę s t o
nawet d o w ł a s n y c h :
Byt też taki m ę ż c z y z n a . Ruski, co jak na prosiaczki popatrzył
to wszystkie pozdychają. O n nigdzie nie chodził, ni do swoich
prosiaczków, ni do cudzych." (Polak, lat 58, Sużany).
„Sąsiadka ze złym wzrokiem przyjdzie i cielak zachoruje. O n a
mówi. że nie m o ż e w gości chodzić, bo u niej zły wzrok."
(Litwinka, lat 35, Koleśniki).
Dawniej bardzo niebezpiecznym dniem dla k r ó w b y ł d z i e ń
Św. J a n a :
„ M ó w i l i , że na Św. Jana jak kto przeciągnie ręcznikiem przez
drogę, którą krowy będą szły, to krowie, która pierwsza idzie
zabierze mleko wszystko." (Litwinka, lat 65. Maciucie, rej.
solecznicki).
„Kiedy na Św. Jana sąsiadka bierze prześcieradło czy serwetę
jaką białą i po rosie w nocy ciągnie. Lata z prześcieradłem. Zbiera
mleko. Albo cedzyłkę - tą, którą cedzi się mleko - jak w s c h ó d
słońca na Jana to wieszała na drzwiach, to moja mama m ó w i ł a , że
l tej cedzyłki mleko ciekło." (Polka, lat 70, Sużany).
Informatorka twierdzi, że od c z a s ó w wojny w ich wsiach nie ma
już takich kobiet - czarownic. N a pytanie, czy jeszcze gdzieś
są.odpowiadali, że chyba gdzieś na Białorusi, p o n i e w a ż tam ich
było bardzo d u ż o :
„Wcześniej było u nas na Białorusi tak, że na Św. Jana nie
można było w y p u s z c z a ć krowy w pole do obiadu, bo są takie
czarownice, które zbierają rosę, gdzie krowy c h o d z ą i krowa
później mleka nie chce dać. D o wojny bardzo d u ż o takich."
(Białorusinka, lat 70, Sużany).
Z a g r o ż e n i e z d r o w i a z w i e r z ą t g o s p o d a r s k i c h ze strony
zazdrosnych s ą s i a d ó w s p o w o d o w a ł o p o w s t a n i e d u ż e j i l o ś c i
praktyk m a g i c z n y c h m a j ą c y c h p r z e c i w d z i a ł a ć z ł u :
„Żywiole to czerwoną nitkę lub wstążkę trzeba zawiązać, albo
chleba i soli św. Agaty w węzełku do r o g ó w przywiązać. T o
przeciw złym oczom. Moja mama lak robiła i j a tak robię."
(Litwinka, lat ok. 60, Olany).
J a k kto boi się u r o k ó w to wiąże krowie na rogach pojatnicę
zmęskich majtek, kawałek chleba św. Agaty i urocznik." (Litwin­
ka, lat 65, Maciucie).
Jeszcze w i ę k s z ą r ó ż n o r o d n o ś ć w i d a ć w s p o s o b a c h leczenia
zauroczonego z w i e r z ę c i a :
„Trzeba było przeprowadzić ją [kurę] trzy razy przez przetak
i polać w o d ą przez miotłę trzy razy." (Polka, lal 68. Stare Troki).
"Jeśli kiośjest zauroczony to trzeba go przez c h o m ą l o przeciąg­
nąć." (Polka, lat 78, Koleśniki).
„Trzeba na odlew p o d o ł k i e m koszuli wytrzeć krowie oczy."
(Polka, lat 58, Sużany).
Na obszarze z a m i e s z k a ł y m przez l u d n o ś ć m i e s z a n ą p o l s k o - l i t e w s k o - r o s y j s k o - b i a l o r u s k ą j ę z y k i e m „ ż a r n o w y " jest
gwara „ p o p r o s t u " :
. . U nas taka bardzo stara kobieta zamawia. Litwinka. Nie po
litewsku. Ona m ó w i po prostu." (Litwinka, lat 65, Maciucie).
R ó ż n o r o d n o ś ć i bogactwo form z w y c z a j ó w i praktyk
magicznych ś w i a d c z y o p r z y w i ą z a n i u d o t r a d y c j i w s p ó l n e j
Polakom, L i t w i n o m i B i a ł o r u s i n o m .
Strój o b r z ę d o w y
W koncepcjach g r u p y etnicznej w y b i j a s i ę na p i e r w s z y
Plan wizerunek grupy o d r ę b n e j . W ł a s n y w i z e r u n e k jest j a k b y
refleksem tych k o n t r a s t ó w , n a p o d s t a w i e k t ó r y c h g r u p a
definiuje o d r ę b n o ś ć i n n y c h g r u p . J a k i e s ą elementy s k ł a d o w e
Ukiego w i z e r u n k u ? P r z e d e w s z y s t k i m w c h o d z i tu s t r ó j .
stosunkach m i ę d z y g r u p o w y c h jest on l e g i t y m a c j ą etnicz°ą c z ł o w i e k a , e m b l e m a t e m p r z y n a l e ż n o ś c i do s w o i c h l u b
° * y c h . P i e r w s z a p o g l ą d o w a definicja c z ł o w i e k a j a k o c z ł o n ­
ki grupy
j j
j
j
ł ś n i e na jego
oglądzie zewnętrznym.
w

s

n i

^

w

o

e

l

u

b

o

5

c

e

o

p

a

r

t

a

e

s

t

w

a

w s p ó ł c z e s n e j ulicy litewskiego m i a s t a t r u d n o r o z r ó ż kto n a l e ż y d o j a k i e g o n a r o d u :
..Trudno powiedzieć. Teraz ubiory wszystkie jednakie, chyba że
takie
nacjonalne [...] (Polka, lat 60, Stare Troki).
*tónorodność

tą m o ż n a

zauważyć

na występach

ze-

s p o t ó w regionalnych i w prootsjach k o ś c i e l n y c h .
Polacy z W i l e ń s z c z y z n y , a t a k ż e z wiosek z okolicy
Kiejdan za s w ó j strój u w a ż a j ą strój k r a k o w s k i . T r z e b a
j e d n a k d o d a ć , ż e n a t e r e n a c h p o z a W i l e ń s z c z y z n ą s t r ó j taki
p a m i ę t a j ą j e d y n i e przedstawiciele s t a r s z e g o p o k o l e n i a - uro­
dzeni p r z e d d r u g ą w o j n ą ś w i a t o w ą J e d y n i e d o w o j n y i s t n i a ł y
tam z e s p o ł y k r z e w i ą c e p o l s k o ś ć t a k ż e przez u b i ó r D z i ś tak
w y s t ę p u j e z e s p ó ł K o t w i c a " z K o w n a R u s y f i k a c j a a obec­
nie t a k ż e
kultywuje iuż w

taisJotóbSś£s£pLd«^zWtkM

strojach w p V o c e ^

występować

w

D l a c z e g o j e d n a k nasi i n f o r m a t o r z y w s k a z u j ą n a s t r ó j
k r a k o w s k i j a k o n a w ł a s n y ? K r a k ó w jest p r z e c i e ż o d d a l o n y
od W i l n a o k i l k a s e t k i l o m e t r ó w . N a l e ż y p r z y p u s z c z a ć , ż e
K r a k ó w pełni w ich ś w i a d o m o ś c i rolę miejsca „ ś w i ę t e g o "
d z i ę k i historii. P r z y c z y n ą j e g o w y j ą t k o w o ś c i jest przede
w s z y s t k i m w i e k i z a b y t k i N a s t ę p n ą p r z y c z y n ą jest jego
p r z e s z ł o ś ć j a k o m i a s t a s t o ł e c z n e g o z w i ą z a n e g o ze s ł a w n ą
przeszłością Polski:
°
^
8 °
S

l

i

e

C

Z

n

e

g

0

,

z

w

,

a

n

e

s

,

a

w

n

a

„ M o j a ż o n a była w Krakowie. Kazałem jej ziemi krakowskiej
przywieźć. Dla mnie to najważniejsze miasto polskie, historyczne
bardzo." (Polak, 72, Dziewianiszki).
„Strój krakowski z regionalnego stroju ludowego staje się
symbolem przedregionalnej ideologii ludowej, która uznać m o ż e
strój krakowski jako reprezentacyjny strój ludowy. P o c z ą t k o w o
reprezentuje on tylko c h ł o p ó w krakowskich. Potem polskich
c h ł o p ó w w o g ó l e , bez względu na przynależność regionalną,
w k o ń c u staje się reprezentatywny dla wszystkich P o l a k ó w bez
względu na przynależność z a w o d o w ą czy klasową. Staje się
pewnego rodzaju popularnym « k o s t i u m e m P o l a k a » tak jak
popularnym kostiumem Indianina w Ameryce Płn. są pióropusze
i spodnie z frędzlami."(Radzim.rska-Pąkowska 1988)
Być m o ż e j e d n ą z u ś w i a d a m i a n y c h przyczyn przyjęcia
stroju k r a k o w s k i e g o z a n a r o d o w y s t r ó j p o l s k i jest t a k ż e j e g o
b a r w n o ś ć , b o g a c t w o . G o d n i e reprezentuje n a r ó d p o l s k i .
J a k w procesji idą. to Polacy ładnie wyglądają, kraśnie. Strojne
są." (Polka, lat 60, Stare Troki).
„Mężczyźni: buty z cholewami, spodnie wpuszczone w buty,
kapota. Kobieta: biała bluzka, ciemny, aksamitny kubraczek
z paciorkami, wstążeczki kolorowe przyszyte (kolor biały, zielo­
ny, niebieski). U Polek spódnice do p ó ł łydki, gładkie, tylko na
dole kilka paseczków. Na głowie wianek." (Polak, lat 72,
Dziewianiszki).
W s z y s c y r o z m ó w c y zgodnie twierdzili, ż e nie m a o d r ę b ­
nego w i l e ń s k i e g o s t r o j u . M y w t a k i c h s t r o j a c h w i d z i a ł y ś m y
jedynie z e s p ó ł „ W i l e ń s z c z y z n ą " w Wilnie.
J e ż e l i c h o d z i o s t r ó j litewski, jest o n z r ó ż n i c o w a n y w z a l e ż ­
n o ś c i od regionu. S z c z e g ó l n i e w k o l o r y s t y c e . I tak n p .
w A u k s z t o c i e n o s z o n o s p ó d n i c e w k r a t k ę , b i a ł e fartuchy;
kobiety D z u k ó w m i a ł y s p ó d n i c e w s z e r o k i e p a s y , b a r d z o
kolorowe. Żemajtija c h a r a k t e r y z o w a ł a się bardzo ciemnymi
k o l o r a m i s p ó d n i c - g ł ó w n i e zielone, w i ś n i o w e , c z a r n e .
F a r t u c h y r ó w n i e ż w pasy. W s p ó l n ą c e c h ą tych w s z y s t k i c h
s t r o j ó w były białe bluzki, s p ó d n i c e do ziemi, na szyi korale
z b u r s z t y n u l u b p a c i o r k ó w , a t a k ż e noszenie s a b o t ó w
z d r e w n a lipowego. (Sapogi b y ł y p r z e d w o j n ą s y m b o l e m
biedy, P o l a c y z d u m ą p o d k r e ś l a l i , ż e P o l a k a m o ż n a b y ł o
p o z n a ć po b u t a c h . )
Nasze badania d o t y c z y ł y w s z c z e g ó l n o ś c i Auksztoty. D o
tej p o r y z a c h o w a ł a s i ę t a m p a m i ę ć o s t r o j u n a r o d o w y m , s t r ó j
odbiega j e d n a k o d tego p r z e d w o j e n n e g o . P r z e d e w s z y s t k i m
z m i a n a n a s t ą p i ł a w k o l o r y s t y c e - teraz g ł ó w n i e s ą to b a r w y
flagi litewskiej, c z ę s t o s p ó d n i c e s ą k r ó t s z e , z a m i a s t s a p o g ó w
d z i e w c z ę t a n o s z ą d z i ś buty (pantofle):
„Litewski strój - poszyte spódnice długie w kratę - kolor
zielony, żółty (tak pod litewską Ragę). N a głowie mają takie
czapeczki. Fartuszek jest do tego i kamizelka i bluzka biała."
(Polka, lat 70, Dziewianiszki).
„Strój litewski bardzo ładny - żakiecik zielony, czerwony albo
żółty w kratkę. I w taką kratkę też spódniczki. Sznurówka też

83

była. Pod spodem bluzeczka biała, bufiasta. Spódniczki były do
pół nogi. umarszczone. Żakiecik był zdużymi ząbkami. Na głowie
dziewczynki miały wstążkę jedną - kolor jak na fladze litewskiej.
Do tego wszystkiego fartuszek biały. Chłopcy kaszkiet w kratkę,
biała koszula [...]" (Litwinka, lat 65, Maciucie).

0 zachowanie stroju d b a j ą też parafie:
„Ubierają się po litewsku, nie ma w procesji polskiego stroju.
Jak nowy ksiądz przyjechał, to urządził wszystko, po swojemu.
Jego ciotka nowe stroje poszyła [...]"
D l a m ł o d e g o p a ń s t w a litewskiego strój, obok g o d ł a naro­
dowego (a jest to P o g o ń z wieżą Giedymina), flagi i tradycji
przedjagiellońskiej jest bardzo w a ż n y m symbolem przynale­
żności narodowej. Przedstawia go często telewizja, wspomi­
na radio litewskie, tworzone są zespoły folklorystyczne
występujące nawet w najmniejszych wioskach. O n i m wspo­
mina się w szkole i w kościele W w y s t ę p a c h oficjalnych
1 procesjach jest strojem o b o w i ą z u j ą c y m t a k ż e dla młodzieży
polskiej czy białoruskiej.
Oskar K o l b e r g tak pisał o stroju B i a ł o r u s i n ó w :
„Mężczyźni i kobiety noszą siermięgi z samodziału, w dni
powszednie szaraczkowego. w świąteczne zaś czarnego koloru.
Krój: fałdziste, długie. Obuwiem mężczyzn i kobiet łapcie z łyk
lipowych albo łozowych. Na święto u pierwszych buty, u kobiet
zaś trzewiki. Kożuch z owiec pospolitych. Dziewczęta noszą
chustki białe lub perkalowe. pstre na głowie i włosy w kosę

u P o l a k ó w poczucie z a g r o ż e n i a za strony L i t w i n ó w . Asymi¬
lacji religijnej sprzyja d u ż a odległość m i ę d z y miejscem
zamieszkania a cerkwią, katolickie otoczenie oraz liczne
m a ł ż e ń s t w a mieszane.
Po przeanalizowaniu trzech podstawowych o b r z ę d ó w
rodzinnych i n i e k t ó r y c h p r a k t y k magicznych Litwinów
B i a ł o r u s i n ó w i P o l a k ó w na Litwie, m o ż n a stwierdzić, że na
t y m wieloetnicznym obszarze dochodzi do nieuświadomio¬
nego przejmowania e l e m e n t ó w kultur sąsiednich. Zwyczaje
i o b r z ę d y w niewielkim stopniu t y l k o m o g ą b y ć wyznacz­
nikiem p r z y n a l e ż n o ś c i narodowej. W p ł y w na to miał także
proces rusyfikacji, k t ó r y ujednolicił j ę z y k o w o wszystkie
grupy etniczne. 50 lat władzy radzieckiej z a k a z u j ą c e j koście),
nych p r a k t y k religijnych d o p r o w a d z i ł o z jednej strony do
ateizacji społeczeństwa, a z drugiej - do utrwalenia się
dawnej religijności ludowej wspólnej wszystkim badanym
grupom.
Od k i l k u lat obserwuje się p o w o l n ą lituanizację ludności
polskiej. W i ą ż e się to z częstymi m a ł ż e ń s t w a m i pols­
ko-litewskimi w przeszłości, litewskim charakterem miast,
ciągłym kontaktem m ł o d e g o pokolenia z L i t w i n a m i w szkole
i miejscu pracy, a przede wszystkim z wprowadzeniem języka
litewskiego j a k o u r z ę d o w e g o . Budzeniu się świadomośd
narodowej L i t w i n ó w towarzyszy podobny proces wśród
ludności polskiej. W t y m właśnie czasie obie grupy starają się
w y o d r ę b n i ć litewskość i p o l s k o ś ć n i e k t ó r y c h obrzędów,
Najlepiej to w i d a ć na przykładzie wesela, w zasadzie jedyne­
go o b r z ę d u różnicującego obie grupy. Z drugiej strony, przez
określenie o b c o ś c i zostaje o k r e ś l o n a swojskość o b r z ę d u , a to
umacnia poczucie przynależności do grupy.
W okresie w ł a d z y komunistycznej l u d n o ś ć polska i litemku nic o d c z u w a ł a potrzeb) u ś w i a d a m i a n i a sobie d/ielacych
je różnic. Okresowi tworzenia się P a ń s t w a Litewskiego
t o w a r z y s z ą tendencje nacjonalistyczne (rozumiane jako po­
trzeba w y r ó ż n i e n i a w ł a s n e g o narodu). U ś w i a d o m i e n i e zróż­
nicowania kulturowego m o ż e p r o w a d z i ć do wyraźnego
s a m o o k r e ś l e n i a się grupy.
Obraz k t ó r e g o k o l w i e k z tutejszych n a r o d ó w , widziany
oczyma przedstawiciela innej nacji, nie jest jednorodny,
zdecydowanie zły czy dobry. Specyfika wielokulturowości
i pogranicza kulturowego w y r a ż a się właśnie w oswojeniu
z innymi s p o ł e c z n o ś c i a m i i w bardziej o t w a r t y m , toleranc;
nym stosunku do inności j ę z y k o w e j , religijnej, kulturow
P r a w d o p o d o b i e ń s t w o (jeśli nie k o n i e c z n o ś ć ) stykania
w najbliższym kręgu rodziny z wyznawcami innych religiilul
l u d ź m i innego pochodzenia musi niejednokrotnie staw'
przed dylematem: j a k p o g o d z i ć etnocentryzm, stosunek d
własnej grupy z dystansem odczuwanym wobec obcego, lub
nawet z jego odrzuceniem W takiej sytuacji nieuniknionesł
wpływy, z a p o ż y c z e n i a , przemieszanie cech.

mmmmm

D z i ś nie m o ż n a j u ż tych strojów z o b a c z y ć na ulicach ani
w procesjach na Litwie. Starsze i n f o r m a t o r k i w s p o m i n a ł y , że
miały j e , ale jeszcze przed d r u g ą wojną ś w i a t o w ą :
„U mnie jeszcze białoruska bluzka wyszyta, moja dziewczęca
e t o s z , c j y niebieski, czy c ™ „ , , be, ^ s z j e i . . T y l k o bluzka

M ł o d s z e pokolenie nie szyje takich u b r a ń . J e d n ą z przy­
czyn m o ż e być to, że co b i a ł o r u s k i e kojarzy się z zacofaniem,
b i e d ą . Poza t y m Białorusini na t y m terenie ulegli w ciągu
ostatnich piędziesięciu lat zrusyfikowaniu. Zatracili swoją
t o ż s a m o ś ć n a r o d o w ą . G r u p y uboższe k u l t u r o w o , a lakże nie
posiadające silnej ideologii, małoliczne, b ę d ą c e w rozprosze­
niu są zazwyczaj w c h ł a n i a n e przez grupy większe i silniejsze.
Taka jest obecnie sytuacja B i a ł o r u s i n ó w w Republice Litew­
skiej. W y d a j ą się p r z y j m o w a ć w większości tzw. „ o p c j ę
p o l s k ą " . C z y n i ą to ludzie nie do k o ń c a przekonani do swej
przynależności narodowej. Potencjalnie m o g ą się stać z a r ó w ­
no Póki kami jak i B i a ł o r u s i n a m i . Procesowi temu sprzyja
p o k r e w i e ń s t w o j ę z y k o w e , bliskie s ą s i e d z t w o i podobnie jak

L I T E R A T U R A
Aleksy A .

Kolberg O .

1983

1966

Zmiany w obrzędowości weselnej u Litwinów mieszkających w Polsce.

Litwa, (w:) Dzieła wszystkie. 1. 52, Wrocław

Warszawa, maszynopis, praca magisterska nr 267. Katedra Etnologii
i Antropologii Kulturowej U W
Bondaruk K .

1968 Białoruś, [w;] D z i e ł a wszystkie, t. 53 W r o c ł a w
Mróz L.

1987

3, s. 487-507
Obrebski i.

Nauka o nabożeństwach prawosławnych,

cz. 2, Białystok, s. 128,

135-136, 155-157
Bystroń J . S.

1947

1936

Etnografia Polski. Warszawa

1979

Przemiany narodowościowe na Litwie. ..Przegląd Wschodni", t. 1, z. 3.

Problem etniczny Polesia, „Sprawy n a r o d o w o ś c i o w e " , Warszaw*

Zróżnicowanie językowe na pograniczu etniczno-językowynt < H
odbicie w świadomości mieszkańców na przykładzie pogranie:"!*
sko-titewsko-bialoruskiego w północno-wschodniej Polsce. ..EWOff *^
1

s. 4 4 9 ^ ł 8 9
Fredryk A.

1989

Problemy etniczne na Litwie Wschodniej, „Przegląd Wschodni",

Pokropek M .

F.berhardl P.

1991

1991

Polska", t. 23, z. 2, s. 154-155

Białorusini i ich kultura w świadomości mieszkańców wsi białoruskiej.

Radzimirska-Pąkowska A.

Warszawa, maszynopis, praca magisterska nr 356, Katedra Etnologii
i Antropologii Kulturowej U W

1988

Strój krakowsk, jako strój narodowy - przyczynek do badali *
mitologią narodową. „Etnografia Polska", t. 32, z. 2, s. 39-AU

Fot.: Lech M r ó z - il. 1-3

84
m

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.