http://zbiory.cyfrowaetnografia.pl/public/4884.pdf
Media
Part of Recenzje / ETNOGRAFIA POLSKA 2007 t.51
- extracted text
-
R
E
C
E
N
Z
J
E
„Etnografia Polska", t. LI: 2007, z. 1-2
PL ISSN 0071-1861
Eugeniusz Kłosek, Świadomość etniczna i kultura społeczności polskiej we wsiach Bukowiny
rumuńskiej, Katedra Etnologii i Antropologii Kulturowej Uniwersytetu Wrocławskiego, Wrocław
2005, ss. 449
Książka Eugeniusza Kłoska jest pierwszą w literaturze etnologicznej, niezwykle obszerną,
szczegółową i wielowątkową monografią, ukazującą historię i współczesność ludności polskiej
mieszkającej na terenach rumuńskiej Bukowiny, kulturę tej grupy, jej relacje z grupą dominującą
oraz innymi mniejszościami, z którymi łączą Polaków stosunki sąsiedzkie. Ukazane zostały
również działania podejmowane dla zachowania tożsamości badanej zbiorowości i ochrony jej
dziedzictwa kulturowego.
W Rumunii mieszka obecnie nieco ponad 3,5 tys. Polaków; najwięcej w woj. suczawskim
(2609 osób). Ogromną zasługą Autora jest ukazanie wewnętrznego zróżnicowania polskiej mniej
szości. Wynika ono m.in. z zamieszkania w określonym środowisku (wsie z przewagą ludności
polskiej, wsie „mieszane", miasteczka, miasta). Z różnych stron przybyli też na tereny dzisiejszej
Bukowiny przodkowie mieszkających tu Polaków. Najliczniejsza grupa pochodzi z Czadeckiego.
Część osób przybyła z Bochni, Wieliczki, różnych wsi zachodniej Galicji, pow. kolbuszowskiego
i ropczyckiego. Duża grupa ludności polskiej znalazła się w Rumunii po wybuchu I I wojny świa
towej. Mieszkańcy badanych miejscowości różnią się też stopniem zasymilowania. Można także
mówić o różnicach w wielu sferach kultury i specyfice językowej poszczególnych skupisk.
Dzieje Polaków mieszkających na obszarze Bukowiny rumuńskiej zostały wpisane w szeroki
kontekst historyczno-polityczny. Autor pracy znakomicie ukazał wpływ tzw. wielkiej historii na
losy badanej grupy i jej przedstawicieli. Prześledzony został również proces kształtowania tożsa¬
mości osób, które identyfikują się jako Polacy i zmiany ich sytuacji w różnych okresach histo¬
rycznych: w czasach zaboru austriackiego, w latach międzywojnia, kiedy Bukowina znalazła się
w granicach Rumunii i mieszkający tam Polacy stali się jej obywatelami, w okresie I I wojny
światowej i latach powojennych oraz po 1989 roku. Wnikliwej analizie poddany został wpływ
tych zmian na tożsamość ludności polskiej. Autor zwrócił jednocześnie uwagę na dylematy doty¬
czące tożsamości etnicznej/narodowej, pojawiające się najczęściej w przełomowych momentach
dziejów, rodzące się wówczas pytania i wątpliwości.
Praca poświęcona jest przede wszystkim bukowińskim Polakom. Znajdziemy tu jednak
również informacje o sytuacji innych grup (ludności żydowskiej, niemieckiej, węgierskiej i ru¬
muńskiej) w badanych okresach, w zmieniających się warunkach historyczno-politycznych.
Autor charakteryzuje stosunki etniczne w regionie i badanych miejscowościach, wyjaśnia rolę,
j a k ą sąsiedztwo „innych" odegrało w procesie kształtowania tożsamości Polaków, poczucia ich
odrębności, świadomości granic etnicznych.
Znakomicie ukazany został problem funkcjonowania stereotypów etnicznych (m.in. Rumu¬
nów, Cyganów, Ukraińców, Niemców) a także autostereotypu ludności polskiej mieszkającej na
Bukowinie. O szczególnie ciekawej sytuacji można mówić w przypadku relacji polsko-ukraiń¬
skich. Z badań przeprowadzonych przez E. Kłoska wynika, że mimo dominujących w stereotypie
Ukraińców cech negatywnych, „stosunki między Polakami i Ukraińcami [...] są nacechowanie
postawami wzajemnej tolerancji, często przejawiającej się we współdziałaniu" (s. 161). Częstym
zjawiskiem, zwłaszcza w miastach, są małżeństwa mieszane, a bliskość wyznań (rzymskokatolickie
i greckokatolickie) sprzyja poczuciu „swojskości" (tamże).
Na kartach książki pojawiają się sylwetki wielu osób zaangażowanych w upowszechnianie
języka polskiego na badanych terenach. Autor omawia również działalność różnego typu instytucji,
które odegrały ogromną rolę w procesie formowania identyfikacji członków interesującej Go
242
RECENZJE
grupy, przyczyniły się do zachowania polskiej kultury i języka polskiego, a tym samym - spo
wolnienia zjawiska asymilacji. Nie przecenia jednak wpływu rozmaitych stowarzyszeń społecznokulturalnych, oświatowych, patriotycznych, Domów Polskich i in. na ludność polską. Jego zda
niem, najważniejszą rolę w kształtowaniu i podtrzymywaniu polskości, a także zachowaniu wielu
elementów polskiej kultury, odegrał Kościół Rzymskokatolicki (s. 57).
W pracy znajdziemy wiele szczegółowych informacji na temat działalności duchowieństwa
i jego roli, nie tylko w przekazywaniu treści religijnych, ale także w nauczaniu języka polskiego,
podtrzymywaniu narodowych tradycji, budowaniu więzi grupowych (lokalnych, narodowych).
Tego rodzaju działania podejmowane były we wszystkich okresach, zarówno w czasach zaborów,
kiedy Polska zniknęła z mapy Europy, jak i w latach międzywojnia, gdy mimo formalnie dobrych
oficjalnych stosunków polsko-rumuńskich, w Rumuni prowadzono politykę asymilacyjną. Obiek¬
tem szczególnych ataków stało się szkolnictwo. Rumuni udzielili natomiast daleko idącej pomocy
Polakom, którzy przybyli do ich kraju z ogarniętej wojną Polski. Była to jednak inna grupa, niż
polska mniejszość osiadła od wieków na Bukowinie.
Po I I wojnie światowej duża grupa Polaków opuściła Rumunię. Wśród emigrantów znalazło
się wiele osób reprezentujących inteligencję. Spowodowało to znaczne osłabienie polskiej mniej
szości, ułatwiło jej asymilację. Dopiero w latach 1990. na Bukowinę znów zaczęli przyjeżdżać
nauczyciele języka polskiego, księża, ożywiły się kontakty rodzinne, zaczęły się też odradzać
polskie organizacje. Jedną z nich jest Związek Polaków w Rumunii „Dom Polski", zarejestro¬
wany w 1991 roku.
Systematyczne badania terenowe oraz wnikliwa analiza różnego rodzaju źródeł pozwoliły
Autorowi na szczegółowe omówienie wielu kwestii. Niezwykle ciekawie ukazany został m.in.,
trwający od przełomu X I X i X X wieku, spór o to, czy mieszkańcy rumuńskiej Bukowiny są
Polakami, czy też Słowakami. W dyskusji na ten temat zabierali (i nadal zabierają) głos badacze,
publicyści, nauczyciele, duchowieństwo, a także przedstawiciele miejscowej ludności, zmuszonej
wręcz do samookreślenia się w atmosferze konfrontacji różnych poglądów.
Problem, kim są - obiektywnie patrząc - mieszkańcy badanych terenów nie został rozstrzyg¬
nięty do dziś i wciąż budzi kontrowersje. Ze źródeł przebadanych przez E. Kłoska wynika, że
„«racje» słowackie sprowadzają się głównie do ogólnych stwierdzeń o etnicznym charakterze
bukowińskich górali, [...] podczas gdy polskie, oprócz jakościowo podobnych, odwołują się do
języka i folkloru" (s. 121). Jednocześnie „wszystko wskazuje [...] na to, że już dawno mieszkańcy
omawianych wsi sami siebie nazywali Słowakami, nie zdając sobie sprawy z ideologicznych
konotacji tego faktu i późniejszych jego konsekwencji" (s. 134). Omówiony przez Autora problem
znakomicie pokazuje, jak różne mogą być obiektywne i subiektywne wyznaczniki tożsamości
i jakie następstwa może mieć ich konfrontacja. Widać też wyraźnie, w jaki sposób kwestia tożsa¬
mości i jej wyznaczników bywa wykorzystywana do celów politycznych.
Moje zastrzeżenia budzi zamienne stosowanie przez Autora terminów 'tożsamość etniczna'
i 'tożsamość narodowa', a także 'świadomość etniczna' i 'świadomość narodowa', w odniesieniu
do badanej grupy, przy czym należy zauważyć, że w tytule pracy jest mowa jedynie o tożsamości
etnicznej. Zabrakło refleksji nad terminologią, obszerniejszego przeglądu różnych prac i stano¬
wisk w tej kwestii, a przede wszystkim wyjaśnienia zasadności synonimicznego traktowania
wspomnianych terminów.
Dobrze się natomiast stało, że E. Kłosek znacznie poszerzył pierwotną koncepcję pracy, która
zakładała przeprowadzenie badań jedynie nad „zagadnieniem szeroko pojętej świadomości etnicz¬
nej potomków naszych dziewiętnastowiecznych emigrantów" (s. 24). Przekonał się bowiem na¬
ocznie, że „wobec intensywnych przemian [ . ] wręcz obowiązkiem staje się rejestracja podsta¬
wowych dziedzin kultury badanych, dokonana również z pewną retrospekcją, dopóki żyją ludzie
mogący udzielić odpowiednich informacji [ . ] Konstatację tę wzmacniał fakt, iż dotychczas nie
było tego typu opisów, a czas jakby biegł coraz szybciej" (tamże).
Jednym z efektów badań są dokładne opisy podstawowych zajęć mieszkańców poszczegól¬
nych miejscowości, budownictwa i sposobów urządzenia wnętrz, odzieży, pożywienia, obrzędów
rodzinnych i dorocznych, przejawów religijności. Stało się również możliwe wskazanie wyróżni¬
ków kultury bukowińskich Polaków i ukazanie - wspomnianego już - wewnętrznego zróżnico-
243
RECENZJE
wania tej grupy. Pokazane zostały także przykłady wpływu innych kultur, przede wszystkim ru¬
muńskiej, na kulturę polską. Są one widoczne m.in. w sferze pożywienia. Nie wiemy jednak czy
można również mówić o wpływach kuchni polskiej na rumuńską lub na kuchnię innych mniej¬
szości, z którymi sąsiadują Polacy na Bukowinie. Powszechne jest przekonanie, że Rumuni zapo¬
życzyli od Polaków zwyczaj ubierania choinki („drzewka") na Boże Narodzenie. Stosunkowo
nowym zjawiskiem w kulturze badanej grupy jest natomiast obchodzenie urodzin.
W pracy zamieszczone zostały dokładne opisy zwyczajów związanych z przełomowymi
momentami roku liturgicznego i gospodarczego, ze świętami kościelnymi i rodzinnymi. Autor
przedstawił rozmaite scenariusze obrzędów weselnych i pogrzebowych, świadczące o występo¬
waniu różnic lokalnych. Widać też znakomicie, w jaki sposób katolicyzm łączy się z wierzeniami
i zachowaniami o rodowodzie pogańskim, z magią i wróżbami, tworząc synkretyczny obraz wie¬
rzeń i praktyk.
Za niezwykle cenne uważam zamieszczone w pracy informacje o sytuacji wyznaniowej
w poszczególnych miejscowościach, o stosunkach między przedstawicielami różnych wyznań,
jak też o miejscu języka polskiego wśród innych języków, w jakich odprawiane są nabożeństwa
w świątyniach katolickich na badanych terenach.
Autor wspomina także o dialogu międzywyznaniowym. Jego zdaniem, zjawisku temu sprzy¬
jają małżeństwa mieszane. W recenzowanej pracy nie znalazłam jednak przykładów takiego dia¬
logu. Za jego świadectwo trudno też, moim zdaniem, uznać samą obecność wyznawców prawo¬
sławia w kościele katolickim, tym bardziej, że, jak można sądzić z cytowanej w książce
wypowiedzi jednego z rozmówców, wynika to jedynie ze względów praktycznych. W kościołach
rzymskokatolickich nabożeństwa trwają znacznie krócej niż w cerkwiach prawosławnych. Nie
jest także wymagane trwanie podczas całego nabożeństwa w pozycji stojącej (s. 360). Przykła¬
dem dialogu międzywyznaniowego nie jest również konwersja z prawosławia na katolicyzm,
zwłaszcza, jeśli - jak twierdzi cytowany w pracy rozmówca - powodem takiej decyzji miały być
wysokie koszty pogrzebu w obrządku prawosławnym.
Wzorem wielu współczesnych badaczy, Autor recenzowanej pracy dzieli się swoimi doświad¬
czeniami, odkryciami i wątpliwościami, jakie pojawiły się w trakcie badań. Nie kryje również
zaangażowania i emocjonalnego stosunku do rozmówców. Wspomina też o doświadczeniach stu¬
dentów, którzy wraz z N i m uczestniczyli w badaniach i odkrywaniu przez nich świata bukowiń¬
skiej Polonii. Informacje te ukazują pewne kulisy badań terenowych, mówią o sprawach warszta¬
towych, skłaniają do refleksji nad relacjami między badaczem i jego rozmówcami.
Tekst książki został wzbogacony w mapy i ryciny. Zamieszczono również wiele ciekawych
tematycznie fotografii współczesnych i archiwalnych. Ich jakość techniczna nie jest, niestety,
najlepsza.
Ogromnym walorem pracy jest możliwość wykorzystania jej w badaniach porównawczych
nad polską mniejszością w różnych krajach świata, wyznacznikami tożsamości tej grupy, jej funkcjo¬
nowaniem w zróżnicowanym środowisku etnicznym i zmieniającej się rzeczywistości. Zawarte
w niej materiały mogą być również przydatne do badań nad pograniczem etnicznym i kulturowym
(w tym tzw. pograniczami wewnątrzkulturowymi), sposobami transmisji i zachowania polskiego
dziedzictwa kulturowego, relacjami „swoi" - „inni" - „obcy", jak też stereotypami etnicznymi.
Iwona
Kabzińska
Danuta Penkala-Gawęcka, Medycyna komplementarna w Kazachstanie. Siła tradycji i presja
globalizacji, Wydawnictwo Naukowe Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza, Poznań 2006,
ss. 349, ilustracje
Medycyna komplementarna w Kazachstanie i jej obecne znaczenie przedstawione zostały
jako rezultat przeszłości kulturowej kraju, oddziaływań zewnętrznych, adaptowanych do miejs¬
cowych potrzeb oraz obecnej sytuacji. Dlatego po pierwszym rozdziale, omawiającym pojęcie
medycyny komplementarnej, w drugim autorka zajęła się tradycyjną medycyną kazachską i jej
244
RECENZJE
miejscem w dawnej kulturze Kazachów. Rozdział trzeci ukazuje konfrontację medycyny tra¬
dycyjnej z biomedycyną w okresie po włączeniu kraju do imperium rosyjskiego i w czasach
radzieckich, kiedy to lecznictwo miejscowe uznano za przejaw zacofania i walka z nim stała się
elementem polityki akulturacyjnej oraz radzieckiej propagandy ateistycznej. Komplementarność
zróżnicowanych praktyk medycyny nieakademickiej wobec biomedycyny ujawniła się w pełni
w Republice Kazachstan, powstałej po upadku Związku Radzieckiego. Autorka w dwóch kolej¬
nych rozdziałach przedstawia pluralizm medyczny i udział w nim metod i praktyk medycyny
komplementarnej. Charakteryzuje także wybrane dziedziny tej medycyny: „uzdrawianie ducho¬
we", związane z miejscową tradycją, ulegające jednak presji modernizacji, medycynę koreańską
przystosowaną do warunków w Kazachstanie oraz tzw. „iwanowstwo" - metodę samoleczenia
i ruch religijny wywodzący się z Rosji i Ukrainy.
Autorka koncentruje się na metodach i praktykach medycyny komplementarnej w Kazachsta¬
nie, przedstawia ich odbiór i znaczenie dla mieszkańców tego kraju, relacje między lecznictwem
komplementarnym a biomedycyną, tworzące sytuację pluralizmu medycznego oraz analizuje
wpływ na nie dwóch ważnych obecnie procesów kulturowych: globalizacji i glokalizacji. Książka
ta jest zatem monografią medycyny komplementarnej w Kazachstanie. Jest jednocześnie wyra¬
zistą prezentacją doświadczeń i możliwości badawczych autorki: jej znajomości realiów medycyny
komplementarnej z różnych terenów, dysponowania dobrze opracowanym aparatem pojęciowym,
przygotowania do posługiwania się różnymi kategoriami źródeł, tak wywołanych w trakcie włas¬
nych badań terenowych, jak i zastanych, umiejętności swobodnego poruszania się w obrębie
problematyki różnych dyscyplin. Praca niezwykle instruktywnie przedstawia kontekst funkcjo¬
nowania medycyny komplementarnej w Kazachstanie, państwie wieloetnicznym, a więc stano¬
wiącym teren działania wielu tradycji etnicznych, przy czym traktującego jedną z tych tradycji
jako szczególnie cenne, własne dziedzictwo kulturowe. Świadczy o tym choćby nadawanie zna¬
nym uzdrowicielom państwowego odznaczenia - „Zasłużony Profesjonalny Uzdrowiciel Ludowy
Republiki Kazachstan". Do owych, tak dobrze prezentowanych, uwarunkowań funkcjonowania
wspomnianego typu medycyny należą także zaawansowane procesy modernizacyjne terenu po¬
zostającego od kilku stuleci w orbicie oddziaływań państwa rosyjskiego, stanowiącego republikę
radziecką, który dopiero niedawno uzyskał niepodległość i przekształcił system społecznogospodarczy i polityczny. Autorka bardzo dobrze zna i rozumie trudności, jakie ma współczesny
Kazachstan z wypełnianiem funkcji opieki zdrowotnej wobec swoich obywateli, poszukujących,
także z tej przyczyny, pomocy w medycynie komplementarnej.
Na podkreślenie zasługuje dostrzeżenie znaczenia podłoża historycznego i przyjęcie perspek¬
tywy historycznej. Została ona zastosowana nie tylko przy omawianiu poszczególnych systemów
medycyny komplementarnej, ale i w przedstawieniu społeczeństwa jako współtwórcy i odbiorcy
tych systemów. Całościowe ujmowanie głównego przedmiotu badań - medycyny komplemen¬
tarnej w jej różnorodnych kontekstach i uwarunkowaniach, nie tylko historycznych ale także
teraźniejszych: etnicznych, społecznych, politycznych, ekonomicznych i psychologicznych, jest
wartością tej pracy i cechą działalności badawczej Danuty Penkali-Gawęckiej. Uwzględnianie
szerszych kontekstów badanego zjawiska, w tym również ujmowanie medycyny komplementar¬
nej w jej relacjach z innymi systemami lecznictwa, w ramach pluralizmu medycznego występują¬
cego w Kazachstanie, nie spowodowało w pracy zaniechania analizowania kulturowych konkre¬
tów i ich zespołów. Łączenie dwóch perspektyw: analitycznej i syntetyzującej to nie tylko przyjęte
założenie, ale także zrealizowany cel tej pracy. Otrzymujemy wiele szczegółowych informacji:
o tradycyjnych technikach leczniczych, o stosunku państwa i reprezentantów medycyny akade¬
mickiej do medycyny komplementarnej i próbach państwa objęcia kontrolą jej przedstawicieli,
o znaczeniu tzw. uzdrowicieli duchowych, o relacjach między islamem a lecznictwem, o biogra¬
fiach wybranych uzdrowicieli, o różnicach między szamanizmem syberyjskim a środkowoazjatyckim (to ostatnie przedstawiono w postaci interesującego mini-studium). Wiedza o szerszych
kontekstach funkcjonowania medycyny komplementarnej pozwala autorce zrozumieć właściwie
nawet najbardziej, wydawałoby się, egzotyczne przekonania i praktyki lecznicze oraz interpreto¬
wać ich miejsce i znaczenie w ramach, w dużej mierze, zmodernizowanego już społeczeństwa
245
RECENZJE
kazachstańskiego. W jego obrębie badaczka dostrzegła odrodzenie się zainteresowania zjawis¬
kami paranormalnymi, co miało niemały wpływ na stosunek do medycyny komplementarnej.
Zjawisko to, będące m. in. reakcją na indoktrynację materialistyczną, wyraźne jest także w in¬
nych państwach postradzieckich (fenomenami z pogranicza nauki zajmowała się już medycyna
radziecka, co z kolei można tłumaczyć zachwianiem w niej paradygmatu ścisłego empiryzmu).
Godna podkreślenia jest różnorodność i bogactwo wykorzystanych w książce źródeł: od materia¬
łów z własnych badań terenowych, wywiadów, ankiet i obserwacji (m.in. z uczestnictwa w sean¬
sach szamańskich) rozmów i obserwacji w urzędach i placówkach zdrowia, poprzez dane z nie¬
zmiernie bogatej literatury (także XIX-wiecznej) do statystyk i innych informacji z instytucji
państwowych. Autorka wykazuje krytyczny stosunek do tych źródeł możliwy dzięki znajomości
przyjmowanego w Kazachstanie sytemu wartości i siły ideologii.
Danuta Penkala-Gawęcka jest doświadczoną badaczką medycyny pozaakademickiej. W roz¬
woju jej zainteresowań obserwujemy interesującą ewolucję, będącą rezultatem nie tylko zmian
związanych z poszerzeniem przez nią wiedzy o przedmiocie studiów, zakresu badań i przyjmo¬
wanych założeń. Obserwuje również przemiany w funkcjonowaniu systemów medycznych na
świecie, będące wynikiem transformacji społeczno-kulturowych, takich m. in. jak globalizacja,
i reakcje na nią. Punktem wyjścia jej badań były, jak przystało na etnologa, prace poświęcone
lecznictwu ludowemu w Afganistanie, a więc skoncentrowane na „ludowym" środowisku spo¬
łecznym i przekazie kulturowym. W kolejnych opracowaniach badaczka zrezygnowała z terminu
„lecznictwo ludowe" i zastąpiła je określeniem „medycyna tradycyjna", wskazującym już nie na
środowisko społeczne, a na związek z przeszłością. Opracowywanie wiedzy i praktyk medycz¬
nych, poznanych dzięki pracom terenowym, uzupełniła refleksją nad zajmującymi się nimi dys¬
cyplinami naukowymi: etnomedycyną, antropologią medyczną, etnofarmakologią.
Książka Danuty Penkali-Gawęckiej jest pozycją wyjątkową w polskim piśmiennictwie etnologicznym. Autorka korzysta zarówno z dorobku nauki polskiej, jak i antropologii światowej.
Łączy wieloletnie badania terenowe i analizę faktów etnograficznych z tworzeniem dla nich szer¬
szych kontekstów interpretacyjnych i formułowaniem wniosków ogólnych. Jest nie tylko wzorową,
bogato udokumentowaną i zawierającą interesujące propozycje metodologiczne monografią me¬
dycyny komplementarnej w jednym państwie, umożliwia również zrozumienie genezy, mechaniz¬
mów funkcjonowania i źródeł popularności tego typu medycyny w innych regionach świata.
Zbigniew
Jasiewicz
Joachim Otto Habeck, What it means to be a herdsman. The practice and image of reindeer
husbandry among Komi of Northern Russia, Halle Studies in the Anthropology of Eurasia 5, Lit
Verlag, Munster 2005, ss. 271, ilustracje, mapy i aneksy
Książka Joachima Otto Habecka, oparta na jego rozprawie doktorskiej, jest piątym tomem
serii Halle Studies in the Anthropology of Eurasia wydawanej przez Max Planck Institute for
Social Anthropology (Niemcy). Praca omawia społeczny i ekonomiczny wymiar hodowli reniferów
wśród Komi przy pomocy czterech podstawowych pojęć: działania (ang. agency), struktury, środ
ków i tradycji. Szczególny nacisk autor kładzie na działanie i tradycję. W jego rozumieniu działanie
to możliwość (potencjał) prowokowania wydarzeń, niekoniecznie jednak umiejętność zmiany
czyjegoś życia (s. 7). Tradycję postrzega on jako rodzaj konwencji, „standardów i reguł", które
nie są dane, tylko wyuczone poprzez „demonstrację i obserwację, powtórzenie i imitację" (s. 9).
Habeck rozpoczyna swoją książkę od niezwykle szczegółowego opisu hodowli reniferów w Re¬
publice Komi. Dokładnie przedstawia obozowisko pasterzy i codzienne życie w tundrze i tajdze.
Wyróżnia zajęcia, którymi zajmują się mężczyźni i kobiety, i te, które zależą od wieku danej
osoby. Dosyć dużo miejsca poświęca rytmowi życia w obozowisku w zależności od pory roku.
W rozdziale „Small village, large village and town" (Mała wioska, duża wieś i miasteczko)
autor przedstawia odpowiednio Novikboz, Ust-Usę i Usinsk, precyzyjnie nakreślając granicę
246
RECENZJE
między ludźmi z brygady (pasterzami), a pracownikami biurowymi zarządzającymi hodowlą reni¬
ferów. Choć życie toczące się w nich jest opisane bardzo szczegółowo, brakuje tam jednak aspektu
społecznego. Habeck niewiele miejsca poświęca konkretnym ludziom. Nie pisze jak wygląda
przyjazd pasterzy do wsi lub miasta, czym się wówczas zajmują, w jaki rodzaj stosunków wchodzą
z innymi, np. z pracownikami „biurowymi".
W kolejnym rozdziale czytelnik dowiaduje się, że hodowlę reniferów Komi zapożyczyli od
sąsiadujących z nimi Nieńców ok. 150-200 lat temu. Interesujące jest to, że Komi bardzo rozwi¬
nęli tę formę gospodarki. Było to związane przede wszystkim ze zmniejszeniem się ilości zwie¬
rzyny łownej oraz eksploracją nowych terenów leżących na Północy. Zdaniem Habecka nowe
zajęcie było dla Komi odpowiedzią na potrzeby rynku i dostosowaniem się do nowych warun¬
ków. Autor zastanawia się również, w jaki sposób ten typ gospodarki był postrzegany w katego¬
riach postępu i zacofania. Przed kolektywizacją hodowla reniferów ogólnie była przedstawiana
jako archaiczny typ gospodarki. Po skolektywizowaniu stad, stała się ona jednak modelem dla
całego ZSRR, próbowano j ą zindustrializować i zintensyfikować. Jednocześnie, jako najbardziej
efektywny, przyjęto model Komi, który istniał na długo przed dotarciem rewolucji na Północ.
W tym ujęciu hodowla reniferów u Komi była zawsze postępowa. Zarysowując współczesne
przemiany Habeck zauważa, że ze względów społeczno-ekonomicznych Komi nie chcą wypasać
zwierząt na położonych daleko od wioski pastwiskach zimowych. Prowadzi to do nadmiernej
eksploatacji i zubożenia tych znajdujących się w pobliżu osad.
Następne dwa rozdziały omawiają hodowlę w powiązaniu z wykorzystaniem ziemi, bogac¬
twami naturalnymi (ropą i gazem) oraz produkcją mięsa. Autor szczegółowo opisuje instalację
gazową, omawia także kwestię eksploatacji ropy/gazu na pastwiskach i wynikających z tego
faktu kompensacji. Wyróżnia on w tym procesie trzech aktorów: kompanię naftową, firmę
zajmującą się hodowlą reniferów i administrację samorządową. Relacje między nimi są ukazane
od strony oficjalnej i nieoficjalnej. W praktyce wszelkie negocjacje prowadzone są bez udziału
zainteresowanych pasterzy, a o wszystkim decydują nieformalnie wysocy urzędnicy, natomiast
środki z kompensacji trafiają do lokalnej administracji. W stosunkach między pracownikami
kompanii a hodowcami reniferów Habeck wskazuje na panującą ambiwalencję. Z jednej strony
są oni bowiem nastawieni do siebie wrogo lub niechętnie, z drugiej zaś - zmuszeni do pewnej
poprawności w kontaktach .
1
Przedstawiając produkcję mięsa autor opiera się na danych statystycznych firmy hodowlanej
powstałej po upadku sowchozu. Idealną strukturę stada, stosunek samic do samców, zwierząt
pociągowych i przeznaczonych na zabój oraz należących do przedsiębiorstwa i prywatnych, prze¬
ciwstawia trudnej rzeczywistości, która je weryfikuje. Opisuje także szczegółowo cały jesienny
koral, podczas którego zabija się maksymalnie 1/3 całego stada. Habeck uważa, że praca przy
zwierzętach należących do przedsiębiorstwa jest traktowana przez pasterzy jako zajęcie dodatko¬
we, ponieważ ich podstawowym celem jest opieka nad własnymi stadami. Przedstawia on również
trudności ekonomiczne związane z produkcją mięsa i życiem w stadzie. Jego zdaniem pasterze
pracują w przedsiębiorstwie tylko dlatego, że mogą je wykorzystywać do własnych celów. Po
pierwsze, mogą używać po-sowchozowych pastwisk do wypasu własnych reniferów. Po drugie,
w grupie pasterskiej jest łatwiej, a jedna rodzina nie dałaby sobie rady z dużym stadem. I wresz¬
cie - wszystkim jest to na rękę. Przedsiębiorstwo nie płaci wynagrodzenia, a zyskuje opiekę nad
swoimi zwierzętami. Natomiast pasterze nie płacą podatków, żyją ze sprzedaży mięsa i pantów,
ich zwierzęta mają bezpłatną opiekę lekarską, a część zwierząt należących do przedsiębiorstwa
mogą „wrzucić" do koszyka „strat".
Rozdział „Households, herders, tent workers" (Domostwa, pasterze, pracownicy namiotowi)
przedstawia istotę współczesnych kwestii społecznych wśród Komi. Jest to jednocześnie jedna
z najciekawszych części książki, dowiadujemy się z niej bowiem o hierarchii funkcjonującej
wśród pasterzy, ich mobilności, powiązaniach społecznych, relacjach, a także stosunku do pracy
1
Czasem „olejarze" wymieniają benzyną na mięso od pasterzy, a w sytuacjach awaryjnych udo
stępniają np. środki transportu.
RECENZJE
247
w hodowli reniferów. Autor wyjaśnia, że hodowla reniferów jest wśród Komi uzupełniana zaję¬
ciami, takimi jak hodowla bydła, łowiectwo, zbieractwo czy rybołówstwo. Podobnie jak posiada¬
nie skutera śnieżnego czy łodzi motorowej, jest jednym z czynników stratyfikacji społecznej.
Gospodarstwa domowe stojące najwyżej w hierarchii społecznej tworzą właściciele sklepów
i pracownicy biurowi przedsiębiorstwa, brak wśród nich zupełnie pasterzy, dla których hodowla
jest swego rodzaju dywersyfikacją źródeł dochodu. Habeck uważa, że stosunki panujące wśród
pasterzy w czumie są zupełnie inne niż w wiosce: w tundrze łączy ich praca, w wiosce prawie
w ogóle się nie spotykają. W dalszej części wyjaśnia, że przy hodowli reniferów w zasadzie
nikt nie chce pracować, szczególnie kobietom trudno zdecydować się na taki rodzaj działalności.
Wiele osób (przede wszystkim mężczyzn) zostaje jednak pasterzami ze względu na coś, co autor
nazywa „ekonomią przetrwania". Z jednej strony muszą robić coś, by przeżyć. Po drugie, praca
ta daje dużo wolności i swobody, a po trzecie nie mają alternatywy. W ostatnich częściach roz¬
działu autor dzieli się swoimi spostrzeżeniami na temat roli edukacji w wyborze 'pasterskiej'
drogi życia przez młodych ludzi. Jego zdaniem to szkoła promuje taki, a nie inny podział ról płci.
Chłopcy radzą sobie w niej znacznie gorzej, bardziej interesuje ich wiedza praktyczna i doświad¬
czenie. Dla wielu z nich tundra staje się miejscem ucieczki. Uważając się za przegranych i nie
zdolnych do życia we wsi decydują się na pracę przy reniferach. Przeciwstawia on „edukację
szkolną" „edukacji tundrowej", gdzie duży nacisk kładzie się na bliską obserwacją i zbieranie
osobistych doświadczeń, gdzie każda umiejętność wymaga powtarzalności. Zaznacza również,
że niebanalne znaczenie ma tutaj także system pokrewieństwa, wiedza ta jest bowiem przekazy¬
wana przez stryja bratankowi, a nie przez ojca - synowi.
2
Zdecydowanie najciekawszym dla mnie był rozdział zatytułowany „Image and the concept of
tradition" (Obraz i koncepcja tradycji). Zdaniem Habecka obraz hodowli reniferów jako trady¬
cyjnego zajęcia Komi jest przedstawieniem powstałym poza światem pasterzy. Jest on raczej
konstruowany przez elity, samorząd terytorialny, administrację republiki i różne organizacje zwią¬
zane z hodowlą reniferów. Sami pasterze nie postrzegają tego zajęcia jako części swojej trady¬
cji, jest ono dla nich przede wszystkim kwestią doświadczenia, znajomości tundry oraz umiejęt¬
ności przetrwania. Opierając się na tych dwóch obrazach autor przechodzi do dyskusji nad tra¬
dycją u Komi. Wyróżnia on dwie wersje dyskursu tradycjonalistycznego: postępowy i komple¬
mentarny. Pierwsza z nich traktuje tradycję hodowli reniferów jako wyraz zacofania, czegoś, co
w przyszłości zaniknie. Podejście komplementarne zakłada z kolei, że wszelkie negatywne aspek¬
ty współczesnego świata nie są znane wśród pasterzy, że są oni prawdziwymi „dziećmi przyrody"
(s. 163). Punktem wspólnym obu wersji jest brak motywowania młodych ludzi do zajęcia się
zawodowo pasterstwem. W obu przypadkach życie w tundrze jest bowiem postrzegane jako nie¬
cywilizowane (ros. niekulturnoje). W rzeczywistości hodowla reniferów wśród Komi nie jest ani
tradycyjna, ani nowoczesna - jest raczej dziwną hybrydą oscylującą gdzieś pomiędzy. Należy
jednak pamiętać, że te przedstawienia tradycji pochodzą spoza świata pasterzy. Zdaniem Habecka
tradycja hodowli reniferów wśród Komi jest znacznie słabsza niż wśród innych grup zajmują¬
cych się tym zajęciem. Dziwnym trafem jest ona środkiem o dużo wyższej wartości na zewnątrz
niż wewnątrz świata pasterzy. Warto tu podkreślić, że mają oni niewielki lub żaden wpływ na
tworzony zewnętrznie obraz hodowli reniferów. W tym przypadku ich działanie (ang. agency)
jest znikome, mimo że ruch tradycjonalistyczny miał ich zmobilizować do działania, przełamując
bierność. Jak na razie image tradycji jest wykorzystywany jedynie przez lokalne elity jako argu¬
ment w kwestiach spornych dotyczących prawa do ziemi, jej tradycyjnego wykorzystania czy
przywilejów wspólnot rodowych Komi.
What It Means to Be a Herdsman jest wnikliwą analizą czynników społeczno-ekonomicz¬
nych w życiu pasterzy Komi. Znajduje się w niej szczegółowy opis struktury społecznej Komi
oraz sposobów jej funkcjonowania. Niestety, autor niewiele miejsca poświęca konkretnym
jednostkom i ich podejściu do tradycji. Czytelnicy, którzy spodziewają się „etnograficznego
mięsa", mogą poczuć się rozczarowani. Mimo to, podstawowe założenia są wyjaśnione bardzo
2
Taką nazwą określa się namiot hodowców reniferów.
248
RECENZJE
czytelnie i zręcznie wykorzystane w analizie pasterskiego życia. Książka ta jest niewątpliwie
ważnym wkładem do współczesnych studiów o społecznościach zajmujących się hodowlą renife¬
rów. Zawiera ponadto szczegółowe i użyteczne aneksy, indeks i mapy. Warto j ą polecić każdemu,
kogo interesuje kulturowy i społeczny wymiar pasterstwa reniferów.
Jarosław
Derlicki
Kate Fox, Przejrzeć Anglików. Ukryte zasady angielskiego zachowania, przeł. Agnieszka
Andrzejewska, Warszawskie Wydawnictwo Literackie Muza S.A., Warszawa 2007, ss. 620
We wstępie do swej książki Kate Fox, angielska antropolożka, z przekorą pisze, że nie kieruje
jej do specjalistów, tylko do „inteligentnych laików" (s. 18). Twórcze podejście do opisu i wyjaś
nienia natury „angielskości", zastosowane, często niekonwencjonalne, metody, wyróżniają tę
publikację na tle innych, podejmujących podobną tematykę . Zyskała ona zresztą status świato
wego bestsellera , co w przypadku pracy o naukowym charakterze jest niewątpliwie sukcesem.
Książka ta jest znakomitą inspiracją dla antropologów kulturowych/etnologów, którym zależy
na tym, aby ich opisy rzeczywistości były dynamiczne, barwne, przy jednoczesnym zachowaniu
cech rzetelnej pracy badawczej. Autorka wyraźnie zaznacza swą obecność w tekście, co jest
zgodne ze współczesnymi tendencjami w nauce. Wyjaśnia kolejne etapy budowania swej wiedzy
0 społeczeństwie, przybliża biografię, wylicza czynniki wpływające na jej rozumienie świata.
Fox posługuje się prostym językiem, stroni od nadużywania naukowych terminów, a jedno¬
cześnie skrupulatnie wyjaśnia dobór metod badawczych i eksponuje założenia. Należy zaznaczyć,
że czyni to w sposób humorystyczny i ironiczny, co sprawia, że treść przekazu jest łatwa do zrozu¬
mienia. Jej styl pisarski, używanie metafor, niejako dodatkowo przybliża nas do istoty problemu.
Rezultatem badań jest ukazanie fundamentów kulturowych i społecznych typowych zachowań
Anglików. Prowadzone przez kilkanaście lat obserwacje, rozmowy, ankiety, eksperymenty, zostały
poddane skrupulatnej analizie ukazującej ukryte zasady „angielskości", czyli specyficznej men¬
talności ludzi, niekoniecznie powiązanych miejscem urodzenia, rasą czy wyznaniem religijnym.
Zgłębianie tajników zachowań i zwyczajów społeczeństwa, które wydaje się nam bliskie,
znane, może przynieść zdumiewające efekty. Odsłanianie ukrytych znaczeń codziennych kon¬
wersacji, sposobów korzystania ze środków komunikacji zbiorowej, spędzania wolnego czasu,
popularności określonego typu telenowel itd., ukazuje nam złożoną siatkę powiązań społecz¬
nych, subtelnych odcieni klasowości, kulturowych wyznaczników tożsamości. „Angielskość"
poznawana przez semiotyczne „łamanie" kodów kultury, jawi się jako rządzący się wewnętrzną
logiką system. Jego cechy charakterystyczne ujawniają się na poziomie języka i zachowań.
Książka, w związku z tym, co jest zabiegiem, ze względu na jasność wywodu, jak najbardziej
słusznym, została podzielona na dwie części. W pierwszej, zatytułowanej: Kody konwersacyjne,
autorka rozpatruje reguły codziennych rozmów. Zauważa, że wymiana opinii o pogodzie jest
w istocie pozdrowieniem oraz informacją o wzajemnej akceptacji. Treść nie ma tu tak dużego
znaczenia, jak oczekiwana reakcja. Ton, mimika, potakiwanie lub wspólne narzekanie w przy¬
padku każdorazowych mini dyskusji o kapryśnej aurze, utwierdzają jej uczestników o przynależ¬
ności do tego samego kręgu kulturowego. Fox twierdzi, że pogoda jest szyfrem, który pomaga
odgadywać role społeczne (s. 45). Anglicy są narodem z wyraźnie zaznaczonym podziałem klaso¬
wym. Przynależność do określonej grupy zdradza wymowa, akcent, dobór słownictwa. Zakwalifi¬
kowanie kogoś na odpowiednim miejscu drabiny społecznej wiąże się jednak z wieloma niuansami
1 nie jest zadaniem prostym.
Rezerwa i niedopowiedzenia będące podstawą kontaktów towarzyskich, sprawiają, że Anglicy
postrzegani są przez obcokrajowców za „sztywnych" i „uprzedzająco grzecznych" (s. 213-214).
1
2
1
2
Za: Jeremy Paxman, Anglicy. Opis przypadku, Wydawnictwo W.A.B, Warszawa, 2007.
Za: www. sirc.org/about/kate_fox/html.
RECENZJE
249
Co ciekawe, często nawet im samym reguły utrudniają życie. Bywa tak, że przymus postępo
wania zgodnego z etykietą i stosownymi wzorami, w pewnych okolicznościach odczuwają
jako krepujące kulturowe jarzmo, jednak nie mogą dać temu wyrazu sprzeciwu. W jedynym
miejscu, gdzie można bez nieprzewidzianych i niechcianych konsekwencji porozmawiać z obcymi
- pubie - są również zobowiązani do przestrzegania niepisanych zasad. Egalitarna wspólnota
współbiesiadników wymaga od członków poznania używanego przez nią kodu językowego,
zrozumienia znaczenia odgrywanej pantomimy, umiejętnego dawania napiwków barmanowi
(tak, aby nie poczuł się urażony).
W drugiej, obszerniejszej, części książki: Kody zachowań, Fox poddaje wiwisekcji stosunki
panujące w angielskich domach, pracy, miejscach rozrywki oraz normy związane z jedzeniem,
ubiorem, seksem, obrzędami przejścia (religią). Dowiadujemy się między innymi, jakie są przy
czyny i konsekwencje zasady my home is my castle. Brak umiejętności towarzyskich sprawia,
że Anglicy najlepiej czują się przebywając we własnym domu. Miejsce zamieszkania jest ostoją
prywatności, gdzie za fasadą poprawności społecznej, mogą oddawać się swym pasjom, jako,
że „dom to [...] wyraz [ich - A.W.] tożsamości" (s. 168). Oczywiście style urządzania wnętrz
i ogrodów są podporządkowane regułom klasowości, ale i tak skrawek własnego terytorium
zapewnia poczucie wolności i swobody.
Rygoryzm zasad powoduje, że spędzanie wolnego czasu także wiąże się z realizacją pewnych
wzorców. Można oddać się zajęciom domowym, prywatnym, czynnościom towarzyskim (sporty,
puby, kluby) lub znaleźć przyjemność w rozrywkach antyspołecznych (upijanie się, wywoły
wanie burd) (s. 297).
Oglądanie telewizji należy do stałych punktów schematu dnia. Odbiornik włączany w zaciszu
domowym pełni różnorodne funkcje. Jest tłem dla prowadzonych rozmów, skarbnicą tematów.
Służy też zachowaniu kulturowego i społecznego status quo. Najczęściej oglądane telenowele
powielają bowiem preferowane modele rodzinne oraz normy społeczno-kulturowe. Dominujący
w nich realizm i empiryzm pozwala wierzyć widzom w słuszność własnego postępowania. Bez
wątpienia w środowisku, gdzie prywatność jest wartością podstawową, oferują przyjemność
obserwowania z ukrycia życia obcych ludzi. To tłumaczy specyfikę najpopularniejszych angiel
skich seriali, którym daleko do latynoamerykańskich czy północnoamerykańskich odpowiedni¬
ków, gdzie opowiada się raczej historie bliższe baśniom, niż rzeczywistości.
Uprawianie sportów dostarcza sposobności do nawiązania kontaktów towarzyskich. Jako, że
Anglicy potrzebują jasnych i precyzyjnych wskazówek przy zawieraniu znajomości, gry stanowią
znakomitą podporę w takich sytuacjach. Są zrytualizowane, posiadają właściwą sobie etykietę,
na której kanwie można znakomicie zbudować relacje z innymi uczestnikami zabawy. Pozwalają
przemóc „naturalną nieśmiałość", niechęć do wtrącania się w sprawy innych. Znajomość reguł
dodaje pewności siebie i daje pretekst do wejścia w interakcje z nieznanymi ludźmi.
Poprawność i zasadę fair play doskonale egzemplifikują tak charakterystyczne dla angielskiego
krajobrazu kolejki, także te samochodowe (tzw. korki uliczne). Autorka przytacza przykłady,
które potwierdzają głębokie przekonanie o słuszności przymusowego podporządkowywania się
regule pierwszeństwa przy ich formowaniu. Można powiedzieć, że jej przestrzeganie jest niemalże
równoznaczne z zachowaniem ładu społecznego. W trakcie przeprowadzanych przez siebie ekspe¬
rymentów Fox była szczególnie sfrustrowana, kiedy musiała wpychać się do kolejki. Uznała, że
ona i jej rodacy postrzegają tego typu zachowania za głęboko niemoralne. Inna sprawa, że jedyną
sankcją dla łamiącego zasady są złowrogie pomruki i gesty wyrażające oburzenie. Większość
osób mimowolnie poddaje się rygorom, gdyż przepełnia ich silne poczucie sprawiedliwości.
Warto jeszcze przytoczyć uwagi Fox na temat stosunku Anglików do pracy. Jest to kwestia
szczególnie drażliwa w kontaktach międzynarodowych. Świat biznesu oczekuje od współpracu
jących ze sobą partnerów profesjonalizmu, otwartości i zrozumiałości. Gdy mają do czynienia
z angielską ironią, niedomówieniami, a także zahamowaniami w dyskusjach o pieniądzach, do¬
starcza to niewątpliwie wielu kłopotliwych sytuacji. Autorka odnajduje jednak u współrodaków
pozytywne aspekty zachowania, jak poszanowanie prawa, przywiązanie do porządkującej zasady
fair play, które w większości przypadków wpływają na wyjaśnienie wszelkich nieporozumień.
250
RECENZJE
To, co łączy poddanych królowej, to obsesja na punkcie prywatności i zakaz bycia „serio"
(ironia i humor w każdym aspekcie życia). Wpływa to na treść i schematy codziennych dialogów.
Klasowe zróżnicowanie oparte na wskaźnikach takich, jak słownictwo, maniery, gust i styl życia,
choć istotne dla członków społeczeństwa nie jest postrzegane jako ograniczające swobodę. Przy¬
zwolenie na bycie ekscentrykiem, wypływające w pewnej mierze z hipokryzji społecznej, daje
szansę realizacji, wybranych przez jednostki, scenariuszy życiowych. Rdzeniem, podstawą
„angielskości" jest ułomność towarzyska wpływająca na poglądy, wartości, a co za tym idzie
język i zachowania. Połączenie wszystkich tych elementów konstytuuje angielską tożsamość.
Książka Przejrzeć Anglików stanowi cenną lekturę dla każdego, kto zajmuje się badaniami
kultury w swym kraju ojczystym. Strategie badawcze, różnorodność stosowanych metod, połą¬
czone z wyobraźnią etnograficzną oraz humorem, stanowią o niezwykłości tego opracowania.
Ukazuje ono złożoność, bogactwo form obyczajów i stylów życia społeczeństwa angielskiego.
W rodzimym piśmiennictwie brakuje profesjonalnego, antropologicznego omówienia cech cha¬
rakteryzujących współczesnych Polaków. Sporządzenie listy zarówno słabości, jak i dobrych stron
współżycia społecznego we własnym kraju, wymaga od badacza dużej samodyscypliny, zdystan¬
sowania oraz cierpliwości i dociekliwości. Aby móc kompetentnie wypowiadać się o współ¬
rodakach, jak udowadnia nam Fox, nie można zbyt pochopnie interpretować danych. Jeśli nawet
wydaje się nam, że już poznaliśmy motywy postępowania ludzi, może się okazać, że prawda
ukryta jest gdzie indziej, a my ulegliśmy wpływowi stereotypowych sądów na dany temat. Skru¬
pulatna, semiotyczna analiza kodów zachowań i języka, taka j a k ą prezentuje autorka Przejrzeć
Anglików, stanowić może inspirację dla badaczy kultury. Tekst czyta się niczym dobrą powieść,
ukazującą fascynujące tajemnice całego narodu. Kluczem dostępu do nich jest nauka. Antropo¬
log dzięki swym narzędziom badawczym odkrywa meandry kultury, niby znanej, a tak naprawdę
pełnej niejasności i niespodzianek.
Anna Woźniak
