http://zbiory.cyfrowaetnografia.pl/public/4717.pdf

Media

Part of Kronika / LUD 2003 t.87

extracted text
Lud, t. 87,2003

Kronika

IV.

KRONIKA

79. WALNE ZGROMADZENIE POLSKIEGO TOWARZYSTWA
LUDOZNAWCZEGO, SŁUBICE, 27 CZERWCA 2003
27 czerwca 2003 roku w Słubicach w gmachu Collegium Polonicum Uniwersytetu
im. Adama Mickiewicza odbyło się 79. Walne Zgromadzenie Polskiego Towarzystwa
Ludoznawczego. Zgromadzenie otworzyła prezes Zarządu Głównego PTL, prof. dr hab.
Dorota Simonides, serdecznie witając zebranych. Na przewodniczącego obrad zaproponowano prof. dr hab. Teresę Smolińską, wiceprezesa ZG PTL, a na sekretarza Zgromadzenia dr. Jerzego Adamczewskiego - sekretarza generalnego PTL. Obie kandydatury
zostały zaaprobowane przez zgromadzonych. Następnie przewodnicząca Zgromadzenia
przedstawiła program obrad i poddała go pod głosowanie:
1. Wspomnienie o zmarłych członkach Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego.
2. Nadanie godności członka honorowego PTL.
3. Podziękowania za przygotowanie ubiegłorocznego WZD w Cieszynie.
4. Wręczenie legitymacji członkowskich PTL.
5. Powołanie Komisji Wnioskowej.
6. Odczytanie protokołu z 78. WZD w Cieszynie.
7. Sprawozdanie sekretarza generalnego.
8. Sprawozdanie skarbnika.
9. Sprawozdanie Głównej Komisji Rewizyjnej.
10. Informacja o powołanie Oddziału w Szczecinie.
11. Sprawy organizacyjne związane z wyjazdem do Zespołu Szkół Leśnych w Starościnie na spotkanie towarzyskie oraz niedzielnym objazdem terenowym.
12. Sprawozdanie Oddziałów i Kół Zainteresowań.
13. Dyskusja.
14. Wystąpienie Komisji Wnioskowej.
15. Zakończenie obrad.
Zaproponowany porządek obrad 79. Walnego Zgromadzenia został przyjęty jednogłośnie.
Minutą ciszy uczczono zmarłych członków Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego: Annę Lubańską - główną księgową PTL, Stanisława Chmielowskiego - długoletniego przewodniczącego Sądu Koleżeńskiego oraz Urszulę Kaczmarek z Poznania, Annę
Mańkowską z Krakowa, Witolda Armona z Torunia i Olgę Gancką z Moskwy.
Prezes ZG PTL, prof. D. Simonides, uroczyście wręczyła dyplom honorowego członka Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego dr Ewie Fryś-Pietraszkowej
z Krakowa.
Następnie przekazała dyplomy z podziękowaniem za zorganizowanie poprzedniego
78. Walnego Zgromadzenia Delegatów Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego w Cieszynie mgr Elżbiecie Teresie Filip - prezesowi Oddziału Bielsko-Biała oraz prof. dr
hab. Alojzemu Kopoczkowi z Uniwersytetu Śląskiego, Filii w Cieszynie.
Z kolei przewodnicząca Zgromadzenia przekazała prezesom Oddziałów nowe legitymacje członkowskie PTL z prośbą o uroczyste wręczenia na posiedzeniach Oddziałów.

336

Kronika

Do Komisji Wnioskowej zaproponowano: mgr Krystynę Kaczko, dr Annę Spiss,
mgr Małgorzatę Michalską i dr. Janusza Kamockiego. Wniosek został jednogłośnie przyjęty·
Protokół z 78. Walnego Zgromadzenia Delegatów PTL w Cieszynie przeczytała
mgr Paulina Suchecka. Następnie dr Jerzy Adamczewski przedstawił sprawozdanie sekretarza generalnego z działalności Prezydium i Zarządu Głównego w okresie od czerwca 2002 do czerwca 2003 roku. Obejmowało ono następujące części:
1. Dane ogólne.
2. Realizacja wniosków z 78. WZD w Cieszynie.
3. Działalność Zarządu Głównego i Prezydium ZG.
4. Sprawy finansowe.
5. Działalność wydawnicza Towarzystwa.
6. Działalność Ośrodka Dokumentacji i Informacji Etnograficznej.
7. Funkcjonowanie Biblioteki Naukowej im. 1. Czekanowskiego.
8. Prace Archiwum Naukowego.
9. Oddziały Towarzystwa.
Szczegółowe sprawozdanie finansowe ZG PTL złożył skarbnik, mgr Zbigniew Toroński. Przedstawił dane o dochodach, wydatkach oraz stanie magazynowym książek.
Podkreślił, iż wpływy pochodzą przede wszystkim z dotacji na działalność naukową
i wydawniczą z Komitetu Badań Naukowych - obecnie Ministerstwa Nauki i Informatyzacji Naukowej, sprzedaży wydawnictw oraz od różnych sponsorów.
Następnie zastępca przewodniczącego Głównej Komisji Rewizyjnej, dr Janusz Kamocki, przedstawił sprawozdanie Komisji, obejmujące sprawy osobowe, finanse Towarzystwa oraz bibliotekę i archiwum. W podsumowaniu stwierdził, iż Główna Komisja
Rewizyjna wnioskuje, aby w roku 2003 przeprowadzić inwentaryzację magazynu wydawnictw - spis z natury. Konieczne jest zatrudnienie kogoś na umowę-zlecenie.
W kolejnym punkcie obrad przewodnicząca poinfonnowała, iż na posiedzeniu Zarządu Głównego w dniu 26 czerwca 2003 roku, zgodnie z § 37, ust. 9 Statutu Polskiego
Towarzystwa Ludoznawczego, jednogłośnie powołano Oddział w Szczecinie.
Następnie mgr Paulina Suchecka przedstawiła sprawy organizacyjne związane z wyjazdem na uroczystą kolację do Zespołu Szkół Leśnych w Starościnie, a także z niedzielnym objazdem terenowym na trasie Słubice - Lubenau - Lehde - Cottbus - Zielona
Góra. Poinformowała również, iż Polskie Towarzystwo Ludoznawcze posiada już własną stronę internetową www.ptl.end.plipocztęelektronicznąoadresieptl@free.ngo.pl.
Stronę wykonała studentka z Cieszyna, Natalia Gancarz. Przewodnicząca Zgromadzenia
powiedziała o pozyskaniu dla Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego przez prof.
D. Simonides komputera z modemem i drukarką. Komputer zdecydowanie usprawni pracę biura działającego przy Zarządzie Głównym, a także będzie bardzo pomocny przy
inwentaryzacj i wydawnictw.
Sprawozdanie ze swojej działalności złożyły następujące Oddziały PTL: Bielsko-Biała, Gdańsk, Kraków, Lublin, Łódź, Opoczno (najważniejsze punkty przedstawiła
Paulina Suchecka), Poznań, Śląsk, Toruń, Warszawa, Wrocław, Zielona Góra.
W trakcie dyskusji głos zabrał prof. Z. Jasiewicz. Stwierdził, iż Polskie Towarzystwo
Ludoznawcze przeżywało pewien kryzys, ale dzięki systematycznym i konkretnym działaniom prezesa, prof. dr D. Simonides, udało się go zażegnać. Złożył serdeczne podziękowania prof. Simonides za całokształt działań, a także dyrektor biura, mgr Paulinie
Sucheckiej, za wielką dbałość i troskę o Polskie Towarzystwo Ludoznawcze. Prof.
Z. Jasiewicz potwierdził również pilną konieczność włączenia studentów etnologii do
prac w Polskim Towarzystwie Ludoznawczym, co wzmocniłoby potencjał naukowy To-

Kronika

337

warzystwa. Prof. T. Karwicka zapytała, dlaczego nie ma dofinansowania na wydanie prac
bibliograficznych. W odpowiedzi mgr P. Suchecka stwierdziła, iż Ministerstwo Nauki
i Informatyzacji Naukowej nie dofinansowuje prac bibliograficznych w formie książkowej, a jedynie edycje w postaci elektronicznej, np. na płycie CD. Następnie prof. D. Simonides podkreśliła, iż Polskie Towarzystwo Ludoznawcze jako jedno z trzech towarzystw naukowych w Polsce funkcjonuje, posiadając etaty, siedzibę, wydawnictwa. Ministerstwo Nauki i Informatyzacji Naukowej nie ma pieniędzy na dofinansowania
działalności towarzystw. Mamy jednak szansę utrzymać swój potencjał dzięki ponad stuletniej tradycji. Mgr Kowalczyk, słuchając sprawozdań Oddziałów, odniósł wrażenie, iż
nie zajmują się one pracami ludoznawczymi. Jest prezesem Towarzystwa Polsko-Serbołużyckiego i wie, że w różnych miastach znajdują się ludzie zajmujący się taką tematyką,
a w sprawozdaniach nie było o tym żadnej wzmianki. Mgr M. Pamowska przypomniała,
iż w Warszawie było Koło Zainteresowań Kulturą Łużycką. Mgr Z. Toroński stwierdził,
iż przy Oddziale Poznańskim również istniało Koło Miłośników Kultury Łużyckiej. Szczególnie aktywne było w czasie, kiedy pracami kierował zmarły już Kazimierz Fedyk.
Wnioski Komisji Wnioskowej przedstawiła przewodnicząca, mgr K. Kaczko:
1. Przywrócić wrześniowy termin Walnych Zgromadzeń Delegatów.
2. Do udziału w Walnym Zgromadzeniu Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego
zaproszeni są wszyscy członkowie PTL, a nie tylko delegaci.
3. Zarządy wszystkich Oddziałów PTL proszone są o przesyłanie do krakowskiego
Oddziału propozycji biogramów zasłużonych, a zmarłych już etnografów i etnologów,
zwłaszcza z terenu działania Oddziałów. Materiały te znajdą się w drugim tomie wydawnictwa Etnografowie i ludoznawcy polscy. Sylwetki, szkice biograficzne.
4. Zorganizować 80. Walne Zgromadzenie PTL połączone z konferencją naukową
w Łodzi w dniach 23-26 września 2004 roku, a 81. WZD we wrześniu 2005 roku w Warszawie.
5. Zgodnie z wnioskiem Głównej Komisji Rewizyjnej przeprowadzić w bieżącym
roku inwentaryzację magazynu wydawnictw.
Wszystkie wnioski zostały jednogłośnie przyjęte.
Kończąc obrady, prezes prof. D. Simonides podziękowała wszystkim za uczestnictwo
i zaprosiła na sesję naukową "Polska-Niemcy. Pogranicze kulturowe i etniczne".
Jerzy Adamczewski

POSIEDZENIE ZARZĄDU GŁÓWNEGO POLSKIEGO
TOWARZYSTWA LUDOZNAWCZEGO, SŁUBICE,
26 CZERWCA 2003
26 czerwca 2003 roku w Słubicach w gmachu Collegium Polonicum Uniwersytetu
im. Adama Mickiewicza odbyło się posiedzenie Zarządu Głównego Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego. Uczestniczyli:
• prezes - prof. dr Dorota Simonides,
• wiceprezes - prof. dr Teresa Smolińska,

Kronika

338

• sekretarz generalny - dr Jerzy Adamczewski,
• zastępca sekretarza generalnego - dr Anna Spiss,
• skarbnik - mgr Zbigniew Toroński,
• zastępca skarbnika - dr Magdalena Rostworowska,
• członek Zarządu Głównego - mgr Krystyna Kaczko,
• dyrektor biura przy ZG - mgr Paulina Suchecka,
• główna księgowa - Agata Sikora
oraz prezesi lub reprezentujący ich przedstawiciele Oddziałów: Bielsko Biała (mgr
Z. Filip), Kraków (dr Anna Spiss), Łódź (dr A. Styczyńska), Śląski (prof. B. Bazielich),
Warszawa (mgr J. Szczypa), Wrocław (mgr M. Michalska), a także dr J. Kamocki zastępca przewodniczącego Głównej Komisji Rewizyjnej oraz prof. dr Michał Buchowski - współorganizator konferencji naukowej "Polska-Niemcy. Pogranicze kulturowe
i etniczne", towarzyszącej tegorocznemu WZD.
Posiedzenie otworzyła prezes D. Simonides, powitała zebranych i usprawiedliwiła
nieobecność pozostałych członków Prezydium Zarządu Głównego.
Prof. M. Buchowski poinformował o przewidywanej frekwencji prelegentów na konferencji naukowej. Za wyjątkiem p. Doroty Angutek z Uniwersytetu Zielonogórskiego
wszyscy pozostali prelegenci powinni być obecni. Ustalono, iż ostateczny termin zebrania referatów to koniec lipca. Jednogłośnie uchwalono, iż referaty przedstawiają tylko
autorzy obecni na sali obrad.
Następnie p. Paulina Suchecka przedstawiła sprawy organizacyjne związane z WZD:
wyjazd na uroczystą kolację w Zespole Szkół Leśnych w Starościnie, wyjazd na wycieczkę do Niemiec.
W kolejnym punkcie zebrani jednogłośnie przyjęli nowych członków:
l.
2.
3.
4.
5.
6.
7.

Marcin Fiszer
Weronika Kasperek
Agnieszka Paulus
Ewa Beniowska
Anna Cyankiewicz
Józef Nowak
Andrzej Wojtan

-

Oddział Bielsko-Biała,
Oddział Bielsko-Biała,
Oddział Bielsko-Biała,
Oddział Kraków,
Oddział Kraków,
Oddział Lublin,
Oddział Lublin.

Dyrektor biura poinformowała zebranych, iż przygotowany jest dyplom członka honorowego dla p. Ewy Fryś-Pietraszkowej. Wniosek o nadanie tytułu zgłoszony został
przez Oddział Kraków. Zarząd Główny przygotuje wniosek na posiedzenie WZD, które
zgodnie z § 28, ust. 7 przyznaje tytuł członka honorowego. Ponadto p. P. Suchecka przedstawiła wniosek Oddziału Łódź, który wpłynął do Zarządu Głównego już po ostatnim
posiedzeniu Prezydium, czyli po 6 maja 2003 roku. Wniosek dotyczący przyznania tytułu członka honorowego Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego p. Elżbiecie Królikowskiej i p. Ewie Zawiejskiej był dobrze umotywowany. Prezes O/Łódź, A. Styczyńska,
przedstawiła sylwetki obu pań. Zarząd Główny jednogłośnie przegłosował przedstawiony
wniosek. Postanowiono jednocześnie, iż tytuły te będzie można wręczyć na przyszłorocznym WZD, które odbędzie się w Łodzi. Dyrektor biura przekazała również zbiorowy wniosek
Oddziału Warszawa obejmujący trzy nazwiska: p. T. Ambrożewicz, p. Z. Jeż-Jarecka,
p. M. Parnowska. Wniosek O/Warszawa nie został rozpatrzony. Uznano, iż wnioski
o przyznanie tytułu członka honorowego muszą być indywidualne, umotywowane, podkreślające szczególne zasługi dla Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego, a nie tylko

Kronika

339

staż w Towarzystwie i funkcje pełnione przez kandydata. Wnioski muszą być dostarczane do Zarządu Głównego odpowiednio wcześniej, aby Prezydium mogło dogłębnie zapoznać się z prezentowaną sylwetką. W związku z powyższym postanowiono zwrócić
wniosek do O/Warszawa w celu stosownego uzupełnienia.
Do ZG wpłynęło pismo ze Szczecina o zatwierdzenie powołania Oddziału Szczecin
PTL. Do pisma dołączony był protokół z zebrania założycielskiego, w którym wzięło
udział 10 osób, a któremu przewodniczył Jacek Łapott. Prezesem wybrana została Ewa
Prądzyńska. Zarząd Główny, zgodnie z § 37, ust. 9 Statutu Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego, podjął jednogłośnie decyzję o powołaniu, a właściwie o reaktywowaniu,
Oddziału Szczecin.
Następnie głos zabrała p. Agata Sikora - główna księgowa Polskiego Towarzystwa
Ludoznawczego i przedstawiła sytuację finansową Towarzystwa na koniec pierwszego
kwartału. Na dzień 31 marca 2003 roku środki pieniężne pozostające w dyspozycji Zarządu Głównego stanowiły kwotę 22.928,91 zł. Pani A. Sikora podkreśliła konieczność
sporządzania przez poszczególne oddziały raportów finansowych za I i II półrocze. Dane
te są niezbędne do sporządzania rocznego rozliczenia i bilansu.
Główna księgowa poinformowała, że jedynym uprawnionym płatnikiem w rozliczeniach z Urzędem Skarbowym i Zakładem Ubezpieczeń Społecznychjest Zarząd Główny.
Uprawnień takich nie posiadają oddziały i absolutnie nie mogą dokonywać takich rozliczeń. W razie potrzeby przy realizacji zadań zleconych i płacenia honorariów oddział
musi wykonać kilka czynności:
1. Wystąpić do Urzędu Statystycznego we Wrocławiu z wnioskiem RG-l o przyznanie numeru REGON dla jednostki lokalnej. Otrzyma wówczas REGON zawierający
numer Zarządu Głównego rozszerzony o dodatkowe 5 cyfr.
2. Musi zgłosić się w Krajowym Rejestrze Sądowym, zgodnie z miejscem siedziby
oddziału, i otrzymać odrębny numer KRS. Jednakże nadal będzie to oddział posługujący
się statutem Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego.
3. Złożyć w Urzędzie Skarbowym, wg miejsca siedziby oddziału, deklarację NIP-l dla
wyodrębnionej jednostki wewnętrznej w celu przyznania numeru NIP jednostce składowej.
Pani Sikora podkreśliła, iż jest to jedyna możliwość uzyskania statusu płatnika uprawnionego do rozliczeń z Urzędem Skarbowym i Zakładem Ubezpieczeń Społecznych
w zakresie podatków dochodowych. I w związku z tym, należy poinformować wszystkie
oddziały o możliwości przeprowadzenia takiej procedury.
Referująca stwierdziła konieczność przeprowadzenia inwentaryzacji w celu ustalenia
faktycznego stanu ilościowo-wartościowego
magazynu wydawnictw. Jest to związane
z koniecznością realizacji Ustawy o rachunkowości. Majątek w postaci towarów objętych
ewidencją ilościowo-wartościową podlega spisowi z natury przynajmniej raz na 2 lata.
Główna księgowa postawiła wniosek o zgodę Zarządu Głównego na szybkie przygotowanie inwentaryzacji oraz wygospodarowanie środków finansowych na pokrycie kosztów.
Agata Sikora przedstawiła również kwestię Zakładowego Funduszu Świadczeń Socjalnych. Obecny stan zatrudnienia, obejmujący 2 etaty, zgodnie z przepisami zwalnia Towarzystwo z tworzenia odrębnego funduszu i odprowadzania rocznego odpisu podatkowego.
W zamian za to pracodawca zobowiązany jest do wypłaty jednorazowo w ciągu roku świadczenia urlopowego dla każdego etatowego pracownika, który korzysta z minimum 14 dni
urlopu wypoczynkowego. Świadczenie to wynosi brutto 600 zł na osobę. Pani Sikora zwróciła się z wnioskiem o akceptację tych tzw. dopłat do wczasów "pod gruszą".
Poinformowała również, iż od l maja 2003 roku na umowę-zlecenie zatrudniona jest
Jadwiga Kłodnicka, która zajmować się będzie biblioteką. Środki finansowe przyznane przez

340

Kronika

Komitet Badań Naukowych na Bibliotekę Naukową im. J. Czekanowskiego pozwolą na
sfinansowanie tej umowy. Zebrani jednogłośnie en block przegłosowali wnioski.
Pani Paulina Suchecka przedstawiła pismo, jakie do Zarządu Głównego skierował
Oddział Lublin. Jest to prośba o upoważnienie przez Zarząd Główny tamtejszego oddziału do reprezentowania Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego w przetargu na opracowanie i wykonanie projektu pt. Język i kultura gminy Wola Uhruska na tle obszaru
Euroregion Bug. Upoważnienie dotyczy trzech osób: prezesa, skarbnika i przewodniczącego Komisji Rewizyjnej Oddziału Lublin. Umowa zawarta będzie między Zarządem
Głównym PTL a Urzędem Gminy Wola Uhruska. Projekt uwzględnia 5% narzutu dla
Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego. Projekt finansowany będzie ze środków unijnych, a planowany łączny koszt wynosi 4.000 euro. Zarząd Główny jednogłośnie upoważnił przedstawione w piśmie osoby do reprezentowania go w trakcie przetargu.
Dyrektor biura poinformowała, iż Uniwersytet Wrocławski dofinansował wydanie
tegorocznego 6. numeru "Literatury Ludowej" kwotą 3.000 zł. Będzie to monotematyczny zeszyt, w którym ukażą się artykuły pracowników Katedry Etnologii i Antropologii
Kultury Uniwersytetu Wrocławskiego.
W trakcie posiedzenia Rady Wydawniczej w dniu 6 maja 2003 roku m.in. stwierdzono, iż proponowana do wydania praca Stefana Lwa Budownictwo ludowe na terenie
Puszczy Sandomierskiej w XIX i XX w. zawiera według recenzentów pewne luki i braki,
wartościowe są natomiast fotografie i mapy. Zwrócono się ze stosownym pytaniem do
S. Lwa, proponując autorowi możliwość opublikowania tych materiałów w "Ludzie". Dyrektor biura odczytała odpowiedź autora, w którym zgadza się on na taką propozycję. Ustalono, iż materiały te zostaną przekazane redaktorowi "Ludu" - prof. Z. Jasiewiczowi.
Następnie P. Suchecka poinformowała, iż Polskie Towarzystwo Ludoznawcze posiada już swoją stronę internetową i przedstawiła najważniejsze uwagi dotyczące tej strony.
Strona posiada następujące "części": wstęp, historię, Zarząd Główny, jednostki podległe,
oddziały terenowe, kontakty wydawnictwa, oferta, księga gości oraz dane adresowe. Adres
strony: www.ptl.end.pliadrespoczty:plt@free.ngo.pl.
Autorką jest p. Natalia Gancarz,
studentka Uniwersytetu Sląskiego, Filii w Cieszynie. Prezes D. Simonides zaproponowała, aby autorce zapłacić kwotę 500 zł za wykonaną pracę· A gdyby p. Gancarz odmówiła, to gratyfikację stanowić będą wydawnictwa Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego. Zebrani jednogłośnie zgodzili się z propozycją.
Dyrektor biura odczytała pismo z parafii pw. Sw. Trójcy w Strzelnie z prośbą o uzupełnienie zbiorów biblioteki parafialnej z różnych dziedzin, m.in. kultury i sztuki. Jednogłośnie zadecydowano o przekazaniu parafii po jednym egzemplarzu wszystkich publikacji o wysokim nakładzie - tzw. "kominów".
Na zakończenie obrad prezes D. Simonides poinformowała zebranych o pozyskaniu
dla Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego komputera z drukarką, który jest do odebrania w Warszawie w Sejmie RP. Wystosowano już podziękowania dla darczyńcy, posła na
Sejm RP Józefa Oleksego. Sprzęt ten będzie bardzo pomocny w pracy biura, a zwłaszcza
przy mającej wkrótce odbyć się inwentaryzacji zbiorów magazynowych. Posiadanie Internetu, swojej strony i adresu poczty elektronicznej pozwoli na znacznie łatwiejszy dostęp do Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego wszystkim zainteresowanym w kraju,
a także poza granicami. Jest również szansa uzyskania dwóch komputerów z Banku Zachodniego we Wrocławiu. Na tym protokół zakończono.
Jerzy Adamczewski

Kronika

341

DZIAŁALNOŚĆ ZARZĄDU GŁÓWNEGO
POLSKIEGO TOWARZYSTWA LUDOZNAWCZEGO
W OKRESIE: CZERWIEC 2002 - CZERWIEC 2003
7 czerwca 2002 roku w Cieszynie odbyło się 78. Walne Zgromadzenie Delegatów
Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego. Zgodnie ze statutem przeprowadzono wówczas
wybory do statutowych władz naczelnych Towarzystwa: Zarządu Głównego, Głównej
Komisji Rewizyjnej oraz Sądu Koleżeńskiego. W wyniku tajnego głosowania do Zarządu Głównego wybrano 12 osób. W porządku alfabetycznym byli to: Jerzy Adamczewski,
Alfred Gauda, Zbigniew Jasiewicz, Krystyna Kaczko, Zygmunt Kłodnicki, Bronisława
Kopczyńska-Jaworska, Magdalena Rostworowska Dorota Simonides, Teresa Smolińska,
Anna Spiss, Andrzej Stawarz, Zbigniew Toroński.
Prezydium Zarządu Głównego ukonstytuowało się w następującym składzie:
prezes - prof. dr hab. Dorota Simonides,
wiceprezes - prof. dr hab. Zygmunt Kłodnicki,
wiceprezes - prof. dr hab. Teresa S,molińska,
wiceprezes - dr Andrzej Stawarz,
sekretarz generalny - dr Jerzy Adamczewski,
zastępca sekretarza - dr Anna Spis s,
skarbnik - mgr Zbigniew Toroński,
zastępca skarbnika - dr Magdalena Rostworowska.
Do Głównej Komisji Rewizyjnej wybrano dr. Janusza Kamockiego, dr Annę Lewicką
i mgr Małgorzatę Orlewicz. Przewodniczącą GKR została dr Anna Lewicka.
Sąd Koleżeński ukonstytuował się w następującym składzie: dr Stanisław Chmielowski - przewodniczący oraz członkowie: mgr Maria Parnowska i dr Jan Święch.
Ubiegłorocznemu 78. Walnemu Zgromadzeniu Delegatów PTL towarzyszyła sesja naukowa "Pogranicza kulturowe i pogranicza etniczne w Środkowej Europie".
Polskie Towarzystwo Ludoznawcze posiada, założoną w tym roku, swoją stronę internetową· Autorką strony jest Natalia Gancarz, studentka Uniwersytetu Śląskiego, Filia
w Cieszynie. Adres strony: www.ptl.end.pI.Adrespocztyinternetowej:pt1@free.ngo.pl.

Realizacja wniosków z LXXVIII WZD w Cieszynie
Wnioski zostały opublikowane w protokole z Walnego Zgromadzenia Delegatów
w "Ludzie", t. 86 za rok 2002, s. 336. W trakcie WZD przewodniczący Komisji Wnioskowej przedstawił listę zgłoszonych propozycji. Delegaci nie zaakceptowali wniosku
o przedłużenie kadencji Zarządu Głównego do 4-5 lat. Aktualny pozostał więc zapis
w § 23, ust. 2 Statutu, iż kadencja naczelnych władz Towarzystwa trwa 3 lata. Walne
Zgromadzenie Delegatów rozpatrzyło i w wyniku głosowania zaakceptowało następujące wnioski:
l. Podjęcie próby przez poszczególne oddziały umożliwienia bezpłatnego wstępu
do muzeów dla członków Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego - realizacja tego
wniosku w gestii oddziałów;
2. Zwolnienie z obowiązku płacenia składek członkowskich - realizacja wniosku
w gestii oddziałów;

342

Kronika

3. Przejęcie przez Zarząd Główny dokumentacji likwidowanych oddziałów - wniosek nie realizowany ze względu na brak możliwości nawiązania kontaktu w władzami
rozwiązanych oddziałów Towarzystwa;
4. Podziękowanie dla osoby rozprowadzającej wydawnictwa Towarzystwa przez
Internet - wniosek zrealizowany;
5. Opracowanie programu zachęcającego młodych pracowników naukowych do
wstępowania w szeregi Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego - jeszcze na poprzednim Walnym Zgromadzeniu Delegatów prof. Z. Jasiewicz zaproponował powołanie zespołu w składzie: prof. D. Simonides, prof. Z. Kłodnicki, prof. T. Smolińska i dr Jan
Święch do realizacji takiego programu;
6. Przygotowanie odwołania od decyzji Komitetu Badań Naukowych ograniczającej
dotację dla Biblioteki Naukowej im. J. Czekanowskiego - wniosek zrealizowany;
7. Wyraźne zaznaczenie w zaproszeniach na kolejne Zgromadzenia Towarzystwa,
że zapraszani są wszyscy członkowie Towarzystwa, a nie tylko delegaci - wniosek zrealizowany.
Uchwalono, iż 79. Walne Zgromadzenie Delegatów, odbędzie się w roku 2003 w Słubicach.

Działalność Zarządu Głównego i Prezydium
26 czerwca 2003 roku w Słubicach, Zarząd Główny, w którym działa 12 osób wymienionych w pierwszej części sprawozdania, odbył posiedzenia z udziałem przewodniczących Oddziałów.
W okresie sprawozdawczym Prezydium Zarządu Głównego, liczące osiem osób wymienionych w pierwszej części sprawozdania, odbyło trzy posiedzenia w następujących
terminach: 12 grudnia 2002 roku we Wrocławiu, 14 lutego 2003 roku w Opolu i 6 maja
2003 roku we Wrocławiu.
W grudniowym posiedzeniu uczestniczyło 7 osób. Obradowano pod przewodnictwem
prezes - prof. dr Doroty Simonides i omówiono następujące główne zagadnienia:
1. Sprawy członkowskie - zatwierdzenie deklaracji nowych członków i sprawa powołania nowego oddziału w Szczecinie;
2. Komitet Badań Naukowych - sprawozdania finansowe, rozliczenie, wnioski
o dofinansowania;
3. Sprawy pracownicze;
4. Sprawy bieżące.
W lutym w posiedzeniu udział wzięło również siedmioro członków Prezydium. Pod
przewodnictwem prezesa omówiono następujące ważne zagadnienia:
1. Sprawy członkowskie - zatwierdzenie deklaracji nowych członków i legitymacja
członkowska;
2. Komitet Badań Naukowych - raport za 2002 rok i wnioski wydawnicze na 2003
rok;
3. Załatwienie spraw finansowych związane ze śmiercią p. Anny Lubańskiej;
4. Sprawy bieżące - dalsze funkcjonowanie Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego;
5.79. WZD w Słubicach - organizacja i sesja naukowa.

Kronika

343

W majowym posiedzeniu Prezydium pod przewodnictwem prezes Doroty Simonides
obradowało 5 osób. Dyskutowano następujące tematy:
1. Sprawy członkowskie - zatwierdzenie nowych deklaracji, przyjęcie wniosku
o przyznanie tytułu członka honorowego;
2. Sytuacja lokalowa i finansowa PTL - dalsze funkcjonowanie biura przy ZG
i umowa z Uniwersytetem Wrocławskim;
3. Komitet Badań Naukowych - reorganizacja i dalsze dofinansowanie;
4. Sprawy pracownicze;
5. Sesja naukowa towarzysząca WZD w Słubicach - wystąpienie prof. dr. Michała
Buchowskiego.
Wśród działań o fundamentalnym dla Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego znaczeniu wymienić należy starania o uzyskanie stałej siedziby. Jak wszyscy doskonale wiedzą, na początku 2001 roku nastąpiło przeniesienie siedziby Zarządu Głównego PTL
z ul. Szewskiej na ul. Koszarową do budynku Biblioteki Wydziału Nauk Społecznych
Uniwersytetu Wrocławskiego. Towarzystwo związane jest z wrocławskim uniwersytetem od 1953 roku, od momentu, kiedy siedziba Towarzystwa przeniesiona została do
Wrocławia, i zawsze odgrywało służebną rolę wobec Uniwersytetu Wrocławskiego.
Z bogatych zbiorów bibliotecznych korzystają studenci i pracownicy naukowi uczelni
wrocławskich, przede wszystkim uniwersytetu. Nowe pomieszczenia o powierzchni ok.
300 m2 są mniejsze i niższe od tych na ul. Szewskiej, dlatego też nie można było rozstawić drewnianych regałów używanych poprzednio i część księgozbioru nie jest udostępniona. Zajmowane pomieszczenia pozwalają na bieżące funkcjonowanie biura i częściową działalność biblioteki. Termin zakończenia remontu budynku przy ul. Szewskiej planowany był na czerwiec 2002 roku i zgodnie z zapewnieniami władz Uniwersytetu
Wrocławskiego, mieliśmy tam powrócić. Jednak w maju na ręce prof. Simonides wpłynęło pismo rektora Uniwersytetu Wrocławskiego, prof. Romualda Gellesa, w którym zostaliśmy poinformowani, że ze względu na zmianę użytkownika budynku przy ul. Szewskiej termin zakończenia prac ulegnie przesunięciu. Rektor proponował również przeniesienie biblioteki PTL do siedziby Biblioteki Głównej, której budowa miała rozpocząć się
w zeszłym roku. Padła też propozycja lokalizacji biblioteki w przejętym przez uniwersytet budynku dawnej szkoły podstawowej przy ul. Kużniczej 49. Stwierdziliśmy, iż z wielu powodów budynek absolutnie nie nadawał się na bibliotekę posiadającą tak cenny księgozbiór. Dziś planowane jest wyburzenie tego budynku. Pani Prezes wystosowała pismo
do Rektora z wnioskiem o pozostaniu przy poprzednich ustaleniach, tj. powrotu do budynku przy ul. Szewskiej 36.
W wyniku starań prof. Doroty Simonides i prof. Zygmunta Kłodnickiego we wrześniu ubiegłego roku Polskie Towarzystwo Ludoznawcze otrzymało darowiznę od Uniwersytetu Wrocławskiego w wysokości 28.000 zł, która w całości została przeznaczona
na wynagrodzenie pań zatrudnionych w biurze przy Zarządzie Głównym, co przy braku
możliwości finansowania przez KBN etatów w bibliotece i archiwum naukowym pozwoliło wypłacić zaległe wynagrodzenie. Postanowiono zwrócić się pismem do Rektora UW
z prośbą o dwa etaty (4.000 złotych miesięcznie), na których Uniwersytet Wrocławski
zatrudniłby dwie osoby oddelegowane do pracy w Bibliotece Naukowej Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego. Całkowity koszt utrzymania całego biura przy Zarządzie
Głównym w 2002 roku wynosił 6.756,40 zł brutto miesięcznie.
W trakcie zeszłorocznej wizyty przedstawicieli Prezydium ZG na czele z prof. Simonides u Rektora pojawiło się kilka koncepcji dalszego funkcjonowania Towarzystwa.

344

Kronika

Najpoważniejszą z nich było przyłączenie PTL do Centrum Badań Śląskoznawczych
i Bohemistycznych Uniwersytetu Wrocławskiego, którym kieruje dr Ryszard Gładkiewicz. Centrum to podlega bezpośrednio Rektorowi. Najbliższą realizacji była właśnie ta
koncepcja oraz uzyskanie od UW dwóch etatów dla pracowników biura. Pozostała do
rozwiązania sprawa lokalu dla biblioteki i biura. Powrót na ul. Szewską wydawał się
mało realny. Przeprowadzka do przejętego przez Uniwersytet budynku szkoły przy ul.
Kuźniczej została wówczas odrzucona z powodu zbyt wielkich kosztów adaptacji pomieszczeń szkoły na użytek biblioteki, ponadto nie byłoby możliwe wydzielenie jednolitego kompleksu dla biblioteki i biura, a także brakowało węzła sanitarnego. Pojawiła się
natomiast koncepcja przeprowadzenia do budynku przy ul. Cieszyńskiego, gdzie znajdował się Wydział Stomatologii. Ten projekt wydawał się najbardziej realny. Urząd Marszałkowski nie mógł wspomóc finansowo Towarzystwa, ale mógł pomóc Uniwersytetowi. Możliwe było zatem przekazanie uczelni pomieszczenia w rzeczonym budynku dla
Centrum Badań, ze wskazaniem dla PTL. Wówczas biblioteka przeniesiona miała być do
opuszczonej biblioteki stomatologicznej, czyli do pomieszczeń, gdzie nie trzeba było wykonywać żadnych prac remontowych. W sprawie ewentualnego przejęcia biblioteki Towarzystwa przez Uniwersytet lub jej użyczenia, na posiedzeniu Prezydium jednogłośnie
przegłosowano przyzwolenie na użyczenie księgozbioru uniwersytetowi, a prawnicy mieli
przygotować stosowną umowę. Dalsze funkcjonowanie Towarzystwa miało być oczywiście autonomiczne i nie podlegać kierownictwu Centrum Badań Śląskoznawczych, a działalność wydawnicza opierać się miała na dofinansowaniu z KBN, a jeżeli UW dofinansuje publikacje PTL, to Centrum mogło figurować jako współwydawca.
Obecnie nieaktualne już jest planowane połączenie z Centrum Badań. Uniwersytet
Wrocławski, już bez jego pośrednictwa, będzie finansował 2 etaty biurowe w zamian za
udostępnianie biblioteki i archiwum. Wydawnictwa Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego sygnowane będą logo Uniwersytetu Wrocławskiego. Zawarto stosowną umowę
z UW obowiązującą do marca 2004 roku. Siedzibą biblioteki, archiwum i biura pozostanie w dalszym ciągu budynek przy ul. Koszarowej 3.
W biurze działającym przy Zarządzie Głównym zatrudnione są obecnie cztery osoby.
Dyrektorem biura jest mgr Paulina Suchecka, która dodatkowo zajmuje się biblioteką
i prowadzi archiwum. Na całym etacie pracuje również p. Bożena Wrońska - intendent
zbiorów bibliotecznych - obsługująca magazyn wydawnictw, wysyłkę publikacji itd.
Natomiast księgowość prowadzi p. Agata Sikora. Jest ona zatrudniona na umowę-zlecenie. Od l maja 2003 roku również na umowę-zlecenie zatrudniona została p. Jadwiga
Kłodnicka, która zajmuje się biblioteką·

Sprawy finansowe
13 stycznia 2003 roku zmarła nieodżałowana p. Anna Lubańska. Jej wkład w naprawienia finansów Towarzystwa i utrzymywanie ich w nieustannej dyscyplinie jest niepodważalny i godny najwyższego szacunku. Nieszczęście przytrafiło się na początku tego
roku i niezbędne stało się zatrudnienie osoby, która rozliczyłaby rok ubiegły i wykonała
niezwykle ważne sprawozdanie do Komitetu Badań Naukowych. Dzięki pomocy prof.
Doroty Simonides udało się zamknąć ubiegły rok finansowy i przygotować stosowne
sprawozdanie do Komitetu Badań Naukowych. Obecnie sprawy finansowe prowadzi
p. Agata Sikora.

Kronika

345

Dane finansowe za rok ubiegły i pierwszy kwartał tego roku zawiera szczegółowe
sprawozdanie skarbnika. Tu podaję tylko kilka podstawowych informacji:
I. Wpływy środków pieniężnych dla Zarządu Głównego Polskiego Towarzystwa
Ludoznawczego w 2002 roku wyniosły: 261.749 zł, z czego ponad połowa to dotacja
celowa z Komitetu Badań Naukowych na dofinansowanie wydawnictw i na upowszechnianie nauki - 165.075 zł. Druga najważniejsza pozycja to wpływy ze sprzedaży wydawnictw - 42.574 zł, a także dotacja Uniwersytetu Wrocławskiego na wynagrodzenie
dla pracowników biura za okres VIII-XII 2002 roku - 28.000 zł. Wydatki poniesione
na finansowanie działalności statutowej Zarządu Głównego w 2002 roku - 228.835,52
zł, w tym największe pozycje to: wynagrodzenia pracowników biura wraz z pochodnymi
-141.462,70
zł. oraz różnorodne usługi -75.046,82
zł. Saldo na dzień 31 grudnia 2002
roku wynosiło 58.664,84 zł, a zobowiązania PTL - 22.076,32 zł. Zarząd Główny posiadał na dzień l stycznia 2003 roku wolne środki pieniężne w wysokości 36.588,52 zł.
2. Dofinansowanie z Komitetu Badań Naukowych, obecnie już Ministerstwa Nauki
i Informatyzacji Naukowej, w wysokości 3.000 zł, otrzymaliśmy również na konferencję
naukową"Polska-Niemcy.
Pogranicze kulturowe i etniczne", która towarzyszy tegorocznemu Walnemu Zgromadzeniu Delegatów.

Działalność wydawnicza
Przewodniczącym Rady Wydawniczej jest wiceprezes, dr Andrzej Stawarz. Wokresie sprawozdawczym odbyło się jedno posiedzenie Rady Wydawniczej w dniu 6 maja
2003 roku pod przewodnictwem prof. dr D. Simonides. Omówiona została realizacja planu
wydawniczego na rok 2002 i 2003 oraz propozycje wydawnicze na 2004 rok. W okresie
sprawozdawczym Polskie Towarzystwo Ludoznawcze wydało następujące pozycje książkowe:
A. Periodyki:
• "Lud", t. 86,
• "Literatura Ludowa", t. 46 za rok 2002 i nr l i 2 za 2003 rok.
• "Łódzkie Studia Etnograficzne", t. 41.
B. Serie wydawnicze:
• Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego, t. 6 - A. Lebeda, Zwyczaje,
wierzenia i obrzędy pogrzebowe; t. 7 - A. Drożdż, Pomoc wzajemna.
• Atlas Polskich Strojów Ludowych, t. 34 - B. Bazielich, Strój rozbarski.
Wszystkie te wydawnictwa zostały dofinansowane przez Komitet Badań Naukowych.
Na rok 2003 do KBN zostały złożone wnioski o dofinansowanie następujących pozycji:
I. "Literatura Ludowa", t. 47 za rok 2003 - red. prof. Czesław Hemas (55.500 zł),
2. "Lud", t. 87 za rok 2003 - red. prof. Zbigniew Jasiewicz (26.375 zł),
3. "Łódzkie Studia Etnograficzne", t. 42: O. Goldberg-Mulkiewicz, Stara i nowa
ojczyzna. Ślady kultury Żydów w Polsce (18.400 zł),
4. M. Eder, Bibliografia zawartości "Literatury Ludowej" za lata 1981-2002 (5.760 zł),
5. M. Wilbik, L KUŹIna,Bibliografia etnografii polskiej za lata 1991-1995 (17.845 zł),
6. U. Lewicka-Rajewska, Arabskie opisanie Słowiańszczyzny. Najstarsze źródła do
dziejów kultury (24.550 zł),
7. Z naszych tradycji. Dziedzictwo kultury ludowej w woj. łódzkim (50.650 zł),
8. Pogranicza kulturowe i etniczne w Polsce (25.800 zł).

Kronika

346

Ogółem wnioskowano o dofinansowanie wydawnictw na kwotę 224.960 zł. W dniu
31 marca 2003 roku Polskie Towarzystwo Ludoznawcze podpisało umowę z KBN na
rok bieżący. Wysokość przyznanej dotacji na wydawnictwa wynosi 52.200 zł. Dofinansowanie otrzymały następujące publikacje - podana wysokość dofinansowania i wnioskowana wartość:
• "Literatura Ludowa" - 13.500 z 55.500 zł,
• "Lud" - 13.500 z 26.375 zł,
• "Łódzkie Studia Etnograficzne", t. 42: Olga Goldberg-Mulkiewicz, Stara i nowa
ojczyzna. Ślady kultury Żydów w Polsce - 5.400 z 18.400 zł,
• U. Lewicka-Rajewska, Arabskie opisanie Słowiańszczyzny. Najstarsze źródła do
dziejów kultury - 9.900 z 24.550 zł, ukaże się w serii Prace Etnologiczne,
• Praca zbiorowa, Pogranicza kulturowe i etniczne w Polsce. Pogranicze cieszyńskie. - 9.900 z 25.800 zł. Są to materiały z konferencji w Cieszynie w roku 2002.
Uznania nie znalazły 3 pozycje:
• M. Eder, Bibliografia zawartości "Literatury Ludowej" za lata 1981-2002,
• M. Wilbik, L Kuźma, Bibliografia etnografii polskiej za lata 1991-1995,
• Z naszych tradycji. Dziedzictwo kultury ludowej w woj. łódzkim.
Propozycja wydawnicza zaakceptowana przez Radę na 2004 roku obejmuje następujące pozycje:
• B. Bazielich, Sztuka i rękodzieło ludowe w Polsce w serii Biblioteka Popularnonaukowa,
• Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego, t. 8, Obrzędy i zwyczaje weselnej.
• oraz warunkowo 1. Adamczewski, Młynarstwo magiczne w serii Prace i Materiały Etnograficzne,
• wydawnictwa ciągłe: "Lud", "Literatura Ludowa", "Łódzkie Studia Etnograficzne".
Należy podkreślić, iż Komitet Badań Naukowych przekształcony został w Ministerstwo Nauki i Informatyzacji Naukowej, a co za tym oczywiście idzie, zmniejszona została kwota, którą dysponuje ministerstwo na dofinansowania. PTL odczuło to natychmiast.
Przyznane dofinansowanie wyniosło niewiele ponad 20% wnioskowanej kwoty. Rodzi
to uzasadnione obawy o przyszłość działalności wydawniczej, choć nie tylko takiej, Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego.

Ośrodek Dokumentacji

i Informacji Etnograficznej

Działający od 1968 roku Ośrodek gromadzi materiały do bieżącej bibliografii etnografii polskiej oraz opracowuje wybory z tej bibliografii do publikacji międzynarodowych, a także zbiera wiadomości o aktualnym ruchu naukowym. Siedziba Ośrodka znajduje się w Katedrze Etnologii Uniwersytetu Łódzkiego. Od roku 2000 ODiIE nie posiada etatowego pracownika, a kieruje nim społecznie prof. B. Kopczyńska-Jaworska.
W roku ubiegłym Komitet Badań Naukowych dofinansował Ośrodek, zgodnie z postulowaną przez ODiIE, kwotą w wysokości 7.450 zł (w 2001 r. było to 6.700 zł) z przeznaczeniem na opracowywanie bibliografii międzynarodowej. Ośrodek dofinansowany
również został sumą3.500 zł (wobec wnioskowanych 6.260 zł, w 2001 r. było to 4.600 zł)
na opracowywanie bazy danych do bibliografii polskiej.
W okresie sprawozdawczym na podstawie wydawnictw Biblioteki Narodowej: Bibliografii Zawartości Czasopism i Przewodnika Bibliograficznego sporządzono w kom-

Kronika

347

puterowej bazie danych około 450 not bibliograficznych, głównie za lata 2002-2002.
Przygotowano również wybory z zakresu antropologii kulturowej, etnografii i folklorystyki dla międzynarodowych bibliografii za rok 2001: UNESCO - 100 not i lVB _
126 not wraz z indeksami i tłumaczeniami. W II kwartale 2002 roku międzynarodowe
czasopismo abstraktów DEMOS zawiesiło swoją działalność, co spowodowało konieczność zwrotu do KBN 2.000 zł, a przygotowane recenzje zostały przekazane do redakcji
"Ludu". Kontynuowano prace nad opracowaniem do druku materiałów bibliograficznych
za lata 1991-1995 oraz prace nad zleconym przez Komitet Nauk Etnologicznych informatorem etnografów polskich zatrudnionych w instytucjach etnograficznych i ogólno-kulturalnych.
Na rok 2003 Ośrodek otrzymał z KBN dofinansowanie jedynie w wysokości 5.000 zł
z przeznaczeniem na opracowywanie selektywnej bibliografii etnografii polskiej za rok
2002 dla bibliografii międzynarodowych.

Biblioteka Naukowa im. J. Czekanowskiego
Bibliotekę prowadzi p. Jadwiga Kłodnicka i p. Paulina Suchecka. Księgozbiór w okresie
sprawozdawczym powiększył się o 381 woluminów i obecnie liczy 40654 woluminy.
Zakupiono 136, z wymiany pochodzi 181, dary obejmują 40, a wydawnictwa własne
24 woluminów. Są to najnowsze i najbardziej wartościowe publikacje wyselekcjonowane pod kątem profilu zbiorów biblioteki - z dziedziny etnologii, antropologii kulturowej, folklorystyki i nauk pokrewnych. Wszystkie zakupione woluminy są wprowadzane
do inwentarzy bibliotecznych, skatalogowane, sklasyfikowane do działów i udostępniane wszystkim zainteresowanym. PTL prowadzi wymianę ze 170 zagranicznymi i 38 krajowymi instytucjami. W 2002 roku wysłano za granicę 288 egzemplarzy publikacji do 51
krajów. Do konserwacji oddano 17 wol. dzieł zwartych i 59 wol. czasopism. Do centralnego katalogu Biblioteki Narodowej wysłano zaktualizowany wykaz czasopism zagranicznych, które wpłynęły do biblioteki w roku 2002. Wartość woluminów pozyskanych
w 2002 roku do księgozbioru wyniosła 17.645,45 zł. W okresie sprawozdawczym zanotowano 1323 wypożyczenia w czytelni i 204 na zewnątrz biblioteki.
W roku bieżącym Komitet Badań Naukowych dofinansował działalność biblioteki
w następujących sferach:
l. Gromadzenie zbiorów i uzupełnianie zasobów
4.000 zł
2. Udostępnianie księgozbioru i informacja biblioteczna
- 10.000 zł
3. Wymiana wydawnictw z instytucjami krajowymi i zagranicznymi
5.000 zł
4. Konserwacja zbiorów
5.000 zł
5. Opracowywanie zbiorów
-10.000

Razem:

-

34.000 zł

Archiwum Naukowe
Archiwum prowadzi p. Paulina Suchecka. W oparciu o zgromadzone w archiwum
rękopisy przygotowano do druku i wydano w 2002 roku jako t. 18 w serii Biblioteka
Zesłańca wspomnienia braci Stanisława i Zygmunta Chmielewskich, Zapiski niebohaterskich przeżyć. W sowieckiej niewoli. Przygotowywane są do ponownego (poszerzonego) wydania wspomnienia Z. Fedusa, Syberia wryta w pamięć dziecka.

Kronika

348

Kontynuowane jest gromadzenie wspomnień zesłańców syberyjskich: zbiór powiększył się w roku 2002 o kilka nowych wspomnień i liczy obecnie 861 tek i jako całość
stanowi doskonałą bazę źródłową do badań nad historią lat 1939-1956. Na bieżąco gromadzone są dokumenty dotyczące historii Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego, rękopisy nie opublikowanych tekstów z dziedziny etnologii, materiały etnograficzne teki z badań terenowych.
Zgodnie z zamówieniem skopiowano rękopis Wincentego Pola dla potrzeb wystawy
"Odkrywanie Huculszczyzny" organizowanej przez Muzeum Etnograficzne w Gdańsku
i również prezentowanej we Wrocławiu.
Komitet Badań Naukowych dofinansował w tym roku działalność archiwum w zakreSIe:

l. Konserwacja zasobów archiwalnych
2. Opracowywanie zasobów archiwalnych

-

3.350 zł,
3.000 zł.

Oddziały Towarzystwa
W okresie sprawozdawczym w szeregi Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego przyjęto 20 nowych członków:
• Oddział Mszana Dolna
11
• Oddział Gdańsk
2
• Oddział Poznań
2
• Oddział Wrocław
2
• Oddział Kraków
l
• Oddział Łódź
l
• Oddział Toruń
l
Przy Zarządzie Głównym zarejestrowanych jest obecnie 15 oddziałów. Najmłodszym
jest Oddział Północno-mazowiecki
funkcjonujący przy Muzeum Szlachty Mazowieckiej w Ciechanowie, choć w zeszłym roku przy okazji LXXXVIII Walnego Zgromadzenia Delegatów zawiązał się Oddział w Cieszynie, który jednak do tej pory nie ukonstytuował się.
Zgodnie z § 52 ust. 5 Statutu Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego do kompetencji każdego Zarządu Oddziału naleźy składanie sprawozdania z działalności statutowej
i finansowej. Sprawozdanie z działalności merytorycznej do dnia 22 czerwca 2003 roku
przysłało jedynie 5 Oddziałów: Gdański, Łódzki, Krakowski, Toruński, Zielonogórski.
Szczegółowe sprawozdania zostaną odczytane przez przedstawicieli poszczególnych Oddziałów w dalszej części Walnego Zgromadzenia. Bieżące raporty finansowe nadesłano
z Oddziałów: Bielsko-Biała, Gdańsk, Kraków, Lublin, Łódź, Mszana Dolna, Opole, Poznań, Śląsk, Toruń, Warszawa, Wrocław.
Do ZG wpłynęło pismo ze Szczecina o zatwierdzenie powołania Oddziału Szczecin
PTL. Do pisma dołączony był protokół z zebrania założycielskiego, w którym wzięło
udział 10 osób, a któremu przewodniczył Jacek Łapott. Prezesem wybrana została Ewa
Prądzyńska. Decyzja o powołaniu Oddziału Szczecin została odłożona do najbliższego
posiedzenia Zarządu Głównego, tj. do 26 czerwca 2003 roku, bowiem właśnie do kompetencji ZG należy, zgodnie z § 37, ust. 9 Statutu Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego, powoływanie oddziałów Towarzystwa.
Jerzy Adamczewski

Kronika

349

PRACE ETNOMUZYKOLOGICZNE
I W ZAKRESIE ANTROPOLOGII
KULTURY INSTYTUTU SZTUKI PAN
ORAZ CZASOPISMA ETNOLOGICZNE PRZEDMIOTEM UWAGI
POSIEDZENIA KOMITETU NAUK ETNOLOGICZNYCH PAN,
WARSZAWA, 29 LISTOPADA 2002
Doroczne, jesienne posiedzenie plenarne Komitetu Nauk Etnologicznych PAN odbyło się w siedzibie Instytutu Sztuki PAN. Pierwsza część posiedzenia poświęcona została
prezentacji działalności naukowej ośrodka goszczącego członków Komitetu. Zebranych
przywitał Dyrektor Instytutu Sztuki PAN - prof. dr hab. Lech Sokół, wskazując na znaczenie problematyki związanej z naukami etnologicznymi w pracach kierowanej przez
niego placówki. Wręczył on prowadzącemu zebranie Przewodniczącemu Komitetu prof.
dr. hab. Zbigniewowi Jasiewiczowi księgę Instytut Sztuki PAN, 1949-1999 (Warszawa
2000), wydaną z okazji 50-lecia Instytutu, zawierającą cenne informacje m.in. o pracach
działających w nim zespołów etnologów, etnomuzykologów i etnochoreologów oraz antropologów kultury. O badaniach i publikacjach etnomuzykologicznych Zakładu Historii
Muzyki tegoż Instytutu mówił prof. dr hab. Ludwik Bielawski. Zaprezentował on m.in.
ostatnio opublikowane, S-tomowe dzieło Barbary Krzyżaniak i Aleksandra Pawlaka,
Warmia i Mazury, Warszawa 2002, stanowiące część trzecią monumentalnej serii Polska
pieśń i muzyka ludowa, redagowanej przez Ludwika Bielawskiego. Prace Zakładu Antropologii Kultury, Filmu i Sztuki Audiowizualnej przedstawił dr Zbigniew Benedyktowicz. Zakład ten, powołany w roku 1997, przejął część zadań badawczych dotychczasowych Zakładu Sztuki Ludowej i Folkloru oraz Pracowni Badania Sztuki Ludowej
w Krakowie, uzupełniając je o zadania nowe. Kontynuuje m.in. wydawanie czasopisma
"Konteksty. Polska Sztuka Ludowa", redagowanego w latach 1952-1994 przez Aleksandra Jackowskiego. Dr Z. Benedyktowicz zaprezentował ponadto nową książkę A. Jackowskiego, Polska sztuka ludowa (Warszawa 2002). Autor książki powiedział o jej miejscu w dotychczasowych jego studiach i obecnych zainteresowaniach.
Druga część posiedzenia poświęcona została omówieniu czasopism związanych
z naukami etnologicznymi, a to z powodów zarówno formalnych, jak i merytorycznych.
Powodem formalnym było zobowiązanie komitetów naukowych PAN przez Zespół Nauk
Humanistycznych H-DI Komitetu Badań Naukowych do przeprowadzenia oceny czasopism danej dziedziny nauki i zaproponowanie ich podziału na listę "A" i "B". Ważnym
kryterium oceny czasopism zaproponowanym przez KBN było: l. Stosowanie zewnętrznego, wobec zespołu redakcyjnego, recenzowania artykułów; 2. Dostępność łam czasopisma dla autorów spoza grupy pracowników instytucji je wydającej. Czasopisma wymagają okresowych analiz i ocen również ze względów merytorycznych. Dostarczają
przecież tak ważnej w nauce możliwości prezentowania wyników badań i tworzenia forum dyskusji. Stanowią czuły barometr sytuacji w danej dziedzinie nauki. Wiele mówią
o strukturze środowiska naukowego. Są także niezwykle ważnym źródłem do historii nauki.
Bieżącej ocenie poddawane są jednak niezwykle rzadko. Nie znam, z okresu kilkudziesięciu ostatnich lat, jakiejkolwiek opublikowanej krytycznej analizy czasopisma związanego z naukami etnologicznymi; zapewne nie pisano ich również dlatego, aby nie utrudniać i tak niełatwego zadania utrzymywania periodyków. Dlatego wymóg oceny czasopism stworzony przez KBN należy uznać za korzystny dla rozwoju nauki. Z drugiej jednak
strony konieczność przeprowadzenia kategoryzacji, podziału czasopism na bardziej lub
mniej godne poparcia w dziedzinie nauki, w której pełnią one niepowtarzalne funkcje

350

Kronika

w ramach środowiska, jest trudna do realizacji. Taka sytuacja wystąpiła w naukach etnologicznych, stanowiących zespół kilku dyscyplin i subdyscyplin; obok etnologii, folklorystyki, antropologii kulturowej także studiów nad plastyką ludową i nieprofesjonalną,
etnomuzykologii, etnochoreologii, etnomuzealnictwa i in. Większość czasopism służy
w związku z tym oddzielnej dyscyplinie, każde ma odmienny profil tematyczny, posiada
różne kręgi autorów i czytelników i jest niezwykle ważne dla całej dziedziny nauki.
Z tych powodów Przewodniczący Komitetu, w piśmie skierowanym do Przewodniczącego Zespołu Nauk Humanistycznych H-Ol KBN, uzasadniał niezbędność pozostawienia
lub nadania wszystkim czasopismom związanym z naukami etnologicznymi, znajdującymi się obecnie na listach KBN, kategorii "A". Dotychczas przyjęta kategoryzacja wpływa na zróżnicowaną pozycję poszczególnych czasopism. W parametrycznych ocenach
placówek naukowych, prowadzonych przez KBN, za artykuł opublikowany w piśmie zaliczonym do grupy "A" przyznawanych jest 6 pkt., w grupie "B" - 3 pkt., natomiast
spoza listy KBN - 1 pkt.
Stan liczbowy czasopism związanych z naukami etnologicznymi można uznać za zadowalający. W dłuższej perspektywie czasu, od II wojny światowej, dostrzec można okresy
zwiększonej aktywności środowiska we wznawianiu i powoływaniu czasopism. Pierwszym z nich była druga połowa lat 40., okres zaraz po wojnie, kiedy wznowiono wydawanie "Ludu" (1946, red. J. Gajek i T. Seweryn) oraz założono "Polską Sztukę Ludową"
(1947, red. J. Grabowski). Drugi okres, po roku 1956, w którym powstały "Kultura
i Społeczeństwo" (1957, red. l Chałasiński), "Literatura Ludowa" (1957, red. J. Krzyżanowski), "Etnografia Polska" (1958, red. A. Kutrzeba-Pojnarowa), "Łódzkie Studia Etnograficzne" (1959, red. K. Zawistowicz-Adamska i B. Baranowski), nieco później "Ethnologia Polona" (1975, red. M. Frankowska), długo jedyne polskie czasopismo etnologiczne
publikowane w językach kongresowych. Trzeci okres, w którym zakładano nowe czasopisma, to koniec lat 80. i lata 90. Wówczas powołano "Etnolingwistykę" (1988, red. l Bartmiński), "Biuletyn Polskiego Towarzystwa Etnochoreologicznego" (1989, pod tym tytułem od roku 1991, red. K. Lesień-Płachecka), "Sprawy Narodowościowe. Seria nowa"
(1992, red. K. Kwaśniewski i l Wisłocki), "Joumal of Urban Ethnology" (1995, red.
A. Stawarz) oraz "Zabawy i Zabawki. Kwartalnik Poświęcony Zagadnieniom Ludyzmu
i Ludyczności" (1997, red. R. Kantor). Pojawiły się również czasopisma kół naukowych
studentów etnologii, z których najbardziej trwałym i posiadającym jako jedyne ISSN
okazało się "Pismo Antropologiczne. Barbarzyńca", wydawane przez Koło Naukowe Etnologów Ul Wszystkie wydawane czasopisma utrzymano, po roku 1989, w okresie przemian ustrojowych, i utworzono nowe, o czym już wyżej napisałem. Transformacji nie
wytrzymały czasopisma muzeów etnograficznych: "Materiały Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku" i "Rocznik Muzeum Etnograficznego w Krakowie", m.in. w związku
z oddaniem muzeów we władanie samorządów lokalnych. Nieregularnie pojawiał się również "Rocznik Muzeum Etnograficznego w Toruniu". Inne, takie jak "Zeszyty Państwowego Muzeum Etnograficznego w Warszawie" i "Prace i Materiały Muzeum Archeologicznego i Etnograficznego w Łodzi. Seria Etnograficzna", przestały wychodzić już wcześniej. Jak wynika z oświadczeń dyrektorów muzeów wznowienie i regularne wydawanie
tych periodyków nie jest obecnie możliwe.
Charakterystykę czasopism przedstawili i mówili o trudnościach związanych z ich wydawaniem redaktorzy lub osoby przez nich upoważnione: Z. Benedyktowicz, W. Burszta,
Z. Jasiewicz, L Kabzińska, R. Kantor, T. Karwicka, A. Michalec, A. Posem-Zieliński
i E. Tarkowska. Analiza treści czasopism pozwala śledzić ich przemiany związane
ze zmianami w nauce i celami przyjmowanymi przez redaktorów oraz zorientować się

Kronika

351

w sile oddziaływania zespołów inspirujących powstawanie i utrzymujących czasopisma:
instytucji i związanych z instytucjami grup badawczych, stowarzyszeń i korporacji oraz
grup nieformalnych. Ujawnia również postacie szczególnie zasłużone dla powoływania
czasopism i w ich utrzymaniu.
Związek obecnie wydawanych i tutaj omawianych czasopism z naukami etnologicznymi ma zróżnicowane podstawy. Wynika z treści czasopism i ich instytucjonalnego osadzenia, z naukowej przynależności ich redaktorów, wreszcie ze znalezienia się na liście
czasopism KBN w dziale "Etnologia". Wyróżnić wśród nich można, choć granice podziału nie są ostre, pisma etnologiczne lub reprezentujące inne dyscypliny wchodzące
w skład nauk etnologicznych oraz pisma wielodyscyplinarne, związane z naukami etnologicznymi, poświęcone wyodrębnionym dziedzinom kultury i życia społecznego lub terytoriom.
Na listach przygotowanych przez KBN, obowiązujących do końca 2002 roku, znalazły się następujące czasopisma, których omówienie przedstawiam również w oparciu
o materiały ankiety rozesłanej wśród członków Komitetu:
1. "Ethnologia Polona", rocznik, rok założenia 1975, red. Maria Paradowska, kategoria "A" w klasyfikacji KBN, wydawca Instytut Archeologii i Etnologii PAN. Jedyne
polskie czasopismo etnologiczne obejmujące całość problematyki etnologicznej, publikowane w językach kongresowych, głównie angielskim. Preferuje artykuły informujące
o stanie badań już zaawansowanych. Otwarte dla całego środowiska. Nie prowadziło dotąd
kwalifikacji artykułów do druku na podstawie recenzji zewnętrznych. Zintensyfikować
należy rozprowadzanie pisma w zagranicznych ośrodkach naukowych. Czasopismo, niezbędne dla informowania nauki światowej o badaniach polskich, odczuwa trudności
finansowe związane przede wszystkim z wysokimi kosztami tłumaczeń;
2. "Etnografia Polska", kwartalnik, rok założenia 1958, red. Iwona Kabzińska, wydawca Instytut Archeologii i Etnologii PAN, kategoria "A", uznane za główny periodyk
specjalistyczny etnologii polskiej. Prezentuje wysoki poziom publikacji i opracowania
redakcyjnego. W najbliższym czasie podejmie kwalifikowanie artykułów do druku na
podstawie recenzji zewnętrznych;
3. "Etnolingwistyka. Problemy Języka i Kultury", rocznik, rok założenia 1988, red.
Jerzy Bartmiński, Wydawnictwo Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej, kategoria "A"
w dziale "Językoznawstwo". Pismo powstało z potrzeby przedyskutowania szeregu kwestii metodologicznych i teoretycznych związanych z przygotowaniami do wydania Słownika stereotypów i symboli ludowych. Pierwotna formuła czasopisma wyczerpana została
po ukończeniu prac nad I tomem Słownika. Tomy od VIII (1996) stanowią już nową
serię z dodanym podtytułem, poświęconą problematyce semantyki kognitywnej współczesnego językoznawstwa, zagadnieniom językowego obrazu świata, stereotypu i prototypu, sprawczej funkcji języka w kulturze oraz definiowaniu pojęć. W związku ze współpracą z badaczami z Europy Środkowo-Wschodniej część artykułów publikowana jest
w językach obcych, głównie w rosyjskim. Skromne środki uzyskiwane z jednego z zakładów Instytutu Filologii Polskiej UMCS, nie pozwalające na opłacenie prac sekretariatu, stawiają pod znakiem zapytania dalsze wydawanie pisma;
4. "Konteksty. Polska Sztuka Ludowa", kwartalnik, rok założenia 1947, red. Zbigniew Benedyktowicz, wydawca Instytut Sztuki PAN, kategoria "B" w dotychczasowej
kwalifikacji KBN. Przekształciło swój charakter z czasopisma zajmującego się sztuką
ludową i nieprofesjonalną, dodając w roku 1990 tytuł "Konteksty", wraz z podtytułem
"Antropologia Kultury - Etnografia - Sztuka", w podejmujące, z pozycji wielo- i interdyscyplinarnych, problematykę antropologiczną. Ważne przekłady tekstów autorów za-

352

Kronika

granicznych, m.in. Jamesa Clifforda, Mircei Eliadego, Clifforda Geertza, Kirsten Hastrup,
Claude'a Lćvi-Straussa, Jurija Łotmana i Marilin Strathem. Część artykułów utrzymana
w konwencji eseju. Ze względu na charakter czasopisma Uednotematyczne tomy lub działy), redaktor zamierza oddawać do recenzji zewnętrznych całość poszczególnych zeszytów lub jego części;
5. "Kultura i Społeczeństwo", kwartalnik, rok założenia 1957, redaktor Elżbieta Tarkowska, wydawca Komitet Socjologii PAN i Instytut Studiów Politycznych PAN, kategoria "A" na liście KBN, zarówno Zespołu H-D l, jak i Zespołu H-02. Czasopismo interdyscyplinarne, publikujące prace najwybitniejszych przedstawicieli nauk społecznych,
zasłużone dla rozwoju antropologii kulturowej i społecznej. W nadmiarze spełnia wymóg recenzowania zewnętrznego. Nadesłane materiały kieruje bowiem do dwóch recenzentów;
6. "Literatura Ludowa", dwumiesięcznik, rok założenia 1957, red. Czesław Hemas,
wydawca Polskie Towarzystwo Ludoznawcze, kategoria "A". Jedyne w Polsce czasopismo zajmujące się folklorem słownym. Towarzyszyło rozwojowi polskiej folklorystyki,
obejmując swymi zainteresowaniami nowe rodzaje literatury i sytuacji komunikacyjnych,
w tym także z terenów pozapolskich. Otwarte dla folklorystów zarówno o orientacji filologicznej, jak i antropologicznej. Zamieszcza również przekłady prac folklorystów zagranicznych. Trudności wydawania dwumiesięcznika związane są m.in. z późnym w skali
roku przekazywaniem finansów;
7. "Lud", rocznik, rok założenia 1895, red. Zbigniew Jasiewicz, organ Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego i Komitetu Nauk Etnologicznych PAN, kategoria "A". Zakresem tematycznym obejmuje wszystkie dyscypliny mieszczące się w ramach nauk etnologicznych, publikuje również teksty materiałowe w konwencji ludoznawczej. Dociera do ponad 180 bibliotek zagranicznych w ramach wymiany międzybibliotecznej
prowadzonej przez PTL. Artykuły kwalifikuje do druku na podstawie recenzji zewnętrznych;
8. "Łódzkie Studia Etnograficzne", rok założenia 1959, red. Grażyna E. Karpińska,
wydawca Polskie Towarzystwo Ludoznawcze, kategoria "B". Nie powinny być tutaj brane pod uwagę, dlatego że od co najmniej roku 1992 przestały być czasopismem i przekształciły się w ważną dla nauk etnologicznych serię wydawniczą;
9. "Sprawy Narodowościowe. Seria nowa", rocznik o różnej liczbie zeszytów w poszczególnych latach, rok założenia 1992, red. Wojciech 1. Burszta, wydawca Zakład Badań
Narodowościowych PAN, kategoria "A" zarówno na liście Zespołu H-Ol, jak i Zespołu
H-02 KBN. Czasopismo interdyscyplinarne, jedyne w Polsce poświęcone problematyce
etnicznej i narodowościowej, tak ważnej we współczesnym świecie. Publikuje zarówno
artykuły teoretyczne, jak i materiały informacyjne. Recenzowanie zewnętrzne nie jest
sformalizowane, ale jest stosowane.
Nie objęte listami KBN pozostają inne czasopisma związane z naukami etnologicznymi, takie jak:
l. "Biuletyn Polskiego Towarzystwa Etnochoreologicznego", rocznik, rok założenia
1989, red. Grażyna W. Dąbrowska, wydawca Polskie Towarzystwo Etnochoreologiczne.
Pismo wielodyscyplinowe, publikuje artykuły teoretyczne i materiałowe na temat tańców
ludowych i etnicznych autorów również zagranicznych. Informuje także o roli tańców
w kulturze współczesnej i działalności zespołów tanecznych w Polsce i za granicą;
2. "Estudios Latinoamericanos", rocznik, rok założenia 1972, red. Aleksander Posern-Zieliński, wydawca Polskie Towarzystwo Studiów Latynoamerykanistycznych. Pismo ogłaszające prace historyków, etnohistoryków, politologów, etnologów, archeologów,

Kronika

353

archeoastronomów polskich i zagranicznych. Od czasów objęcia redakcji pisma przez
etnologa koncentracja na problematyce kulturowej i społecznej ujmowanej w perspektywie tak historycznej, jak i współczesnej. Publikowane w języku hiszpańskim, portugalskim, angielskim i francuskim;
3. "Journal ofUrban Ethnology", rocznik, rok założenia 1995, red. Andrzej Stawarz,
wydawca Polskie Towarzystwo Etnologii Miasta. Publikowane jest głównie w językach
obcych, niektóre artykuły w języku polskim. Ogłasza studia przedstawicieli wielu dyscyplin i wielu krajów z badań nad problematyką miast w Europie Środkowej i Wschodniej.
Ważne dla intensyfikacji badań etnologicznych i z zakresu innych dyscyplin nad zagadnieniami miasta;
4. "Zabawy i Zabawki", kwartalnik, rok założenia 1997, red. Ryszard Kantor, wydawca Muzeum Zabawkarstwa w Kielcach i Towarzystwo Rozwoju Zabawkarstwa. Zamieszcza studia nad zachowaniami ludycznymi i zabawkarstwem autorów wielu dyscyplin: historii kultury, etnologii, socjologii, pedagogiki i psychologii. Uwzględnia praktyczne aspekty zabaw i zabawek, ogłaszając artykuły terapeutów i producentów zabawek.
Nieustabilizowana sytuacja finansowa pisma może doprowadzić do jego likwidacji.
W sprawach czasopism głos zabierali: prof. L. Mróz, prof. W. Paprocka, prof. R. Kantor,
ks. prof. Zimoń i prof. 1. Stęszewski. Wnioski z tej części posiedzenia, sformułowane
przez przewodniczącego zebrania, dotyczyły: potrzeby częstszego niż dotąd zajmowania
się czasopismami w pracach Komitetu i jego komisji; celowości zachęcenia redaktorów
pism, nieobecnych dotąd na listach KBN, do spełnienia wymogów umożliwiających
wystąpienie o wpisanie na te listy; korzyści z porozumiewania się poszczególnych redakcji w celu upowszechniania informacji o czasopismach, a także wymiany nadsyłanych
materiałów po to, aby znależć dla nich naj właściwsze miejsce druku; możliwości zachęcania do monograficznego opracowywania poszczególnych czasopism, np. w ramach prac
magisterskich lub doktorskich.
W wolnych głosach i wnioskach prof. J. Stęszewski zwrócił uwagę na brak możliwości oddziaływania środowisk naukowych i muzealnych na obsadę stanowisk kierowniczych w muzeach podlegających samorządom lokalnym, co może być przeszkodą
w ich funkcjonowaniu i rozwoju.
Przewodniczący Komitetu, kończąc posiedzenie, podziękował Dyrektorowi Instytutu
Sztuki PAN i pracującym w tym Instytucie etnologom i etnomuzykologom za stworzenie
dobrych warunków obrad.
Zbigniew Jasiewicz

354

Kronika

KIERUNKI ZMIAN W ETNOLOGII POLSKIEJ PO ROKU 1989
I PRZYGOTOWANIA DO WYBORU CZŁONKÓW KOMITETU
NA KADENCJĘ 2003-2006.
POSIEDZENIE KOMITETU NAUK ETNOLOGICZNYCH PAN
WARSZAWA, 28 MARCA 2003
Posiedzenie odbyło się w Instytucie Archeologii i Etnologii PAN w Warszawie. Przewodniczący posiedzenia, prof. Z. Jasiewicz, poinformował o powołaniu członka Komitetu, prof. dr hab. M. Drozd-Piasecką, na stanowisko zastępcy przewodniczącego Wydziału I Nauk Społecznych PAN. Następnie prof. Z. Jasiewicz przedstawił referat "Kierunki zmian w etnologii polskiej po roku 1989". Głównym celem wystąpienia była próba
odpowiedzi na pytanie w jaki sposób i w jakim zakresie przemiany ustrojowe po roku
1989 wpłynęły na zmiany w charakterze i warunkach funkcjonowania etnologii i szerzej
nauk etnologicznych w Polsce.
Referent wskazał na kontekst, w którym pozostaje etnologia polska. Jest nim społeczeństwo i państwo polskie, ale obok tego etnologia i antropologia w skali świata, a także
sytuacja na świecie. Stwierdził, że przemiany ustrojowe nie objęły w równym stopniu
wszystkich dziedzin i aspektów nauki; jedne z nich bardziej, a inne mniej wrażliwe są na
warunki polityczne i społeczne. Za bardzo ważny dla kierunków zmian uznał stan etnologii polskiej przed rokiem 1989. Wyodrębnił cztery grupy czynników ważnych w procesie transformacji: l. związane z państwem, m.in. stworzenie warunków samorządności
środowiskom naukowym, przyjęcie zasady wolności badań naukowych i wolności nauczania, zmiany w systemie finansowania nauki; 2. powiązane ze zmieniającym się społeczeństwem, m.in. inny stosunek do edukacji, do prywatności, nie obojętny dla badań
terenowych, nowe potrzeby w zakresie wiedzy; 3. cywilizacyjne, m.in. polegające na
przyspieszeniu obiegu informacji, zresztą tylko pośrednio związane ze zmianami ustrojowymi; 4. wynikające z postawy i działalności członków środowiska etnologicznego.
W dalszej części wystąpienia referent skoncentrował się na charakterystyce środowiska nauk etnologicznych i wybranych kierunkach zmian. Stwierdził, że "środowisko nauk
etnologicznych", o którym już obecnie można mówić w Polsce, szersze w porównaniu ze
"środowiskiem etnologicznym", jest wynikiem silnych w nauce tendencji integracyjnych
i działalności Komitetu Nauk Etnologicznych PAN, skupiającego obok etnologów również antropologów społecznych, folklorystów, etnomuzykologów i przedstawicieli innych
dyscyplin współpracujących z etnologią. Środowisko to, podobnie jak całość nauki polskiej, nie zostało poddane po roku 1989 lustracji czy weryfikacji politycznej. Nie było
zatem wyłączeń; włączenia do środowiska objęły nielicznych naukowców polskich
z Zachodu i nieco liczniejszych duchownych. Członkowie środowiska etnologicznego
w Polsce, w odróżnieniu od Rosji, Ukrainy czy krajów bałtyckich, nie dostarczyli w zasadzie wsparcia ruchom nacjonalistycznym czy ruchom związanym z New Age, np. neopogańskim. Ważną rolę w integracji środowiska etnologicznego w Polsce winno spełniać
stowarzyszenie, obejmujące w szerszym zakresie w porównaniu z Komitetem, skupiającym wyłącznie tzw. samodzielnych pracowników nauki, etnologów oraz studentów tej
dyscypliny. Zadaniem stowarzyszenia winno być artykułowanie i prezentowanie wobec
społeczeństwa i państwa potrzeb i postulatów środowiska etnologicznego. Rolę taką
mogłoby pełnić Polskie Towarzystwo Ludoznawcze, niezwykle zasłużone i z bogatymi
tradycjami, jeśli by potrafiło przyciągnąć i zintegrować coraz liczniejszych w Polsce,
pracujących w różnych zawodach, etnologów i studentów etnologii.

Kronika

355

Do najbardziej wyraźnych i istotnych zmian w etnologii po roku 1989 referent zaliczył: l. Poszerzenie zakresu i działalności środowiska nauk etnologicznych. Wyrazem
tego kierunku zmian jest m.in. stale rosnąca liczba elektorów w wyborach do Komitetu
Nauk Etnologicznych PAN oraz akceptacja przez redakcje 12 czasopism wpisania ich na
listę czasopism "etnologicznych" objętych rankingiem KBN; 2. Zmiany w problematyce
badawczej nauk etnologicznych, m.in. podjęcie i intensyfikacja studiów nad kulturowymi konsekwencjami transformacji ustrojowej, kulturą codzienności, kulturą miasta, sprawami etnicznymi, badanymi szczególnie na najbliższym nam Wschodzie, związkami etnologii z literaturoznawstwem i językoznawstwem, zbliżające etnologię do antropologii
kulturowej; 3. Normalizację kontaktów z nauką światową. Wyjeżdża się obecnie nie tylko za środki zagraniczne, ale i krajowe, nie tylko na konferencje, ale także na badania.
Prawdziwym przełomem były wyjazdy w okresie ostatnich 8 lat ponad l 00 polskich studentów etnologii na kilkumiesięczne staże do uniwersytetów europejskich w ramach programów wymiany Tempus i Erazmus/Sokrates. Paradoksalnie jednak zmalała w porównaniu z początkiem lat 90. liczba profesorów z zagranicy wizytujących polskie ośrodki
etnologiczne. Polska utraciła walory egzotycznego kraju socjalistycznego. W środowisku polskim z kolei może pojawić się tendencja do koncentrowania się na sprawach krajowych; 4. Podjęcie się przez etnologię, razem z innymi naukami etnologicznymi, funkcji kształcenia zwielokrotnionej liczby studentów i doktorantów. Kształceniem objęto pod
koniec 2001 roku 2.375 studentów i ok. 70 doktorantów w 7 ośrodkach uniwersyteckich.
Zwiększenie się liczby studentów i doktorantów to jeden z najbardziej istotnych, a zarazem spektakularnych rezultatów transformacji.
W dyskusji nad przedstawionymi tezami zabrała głos prof. Z. Sokolewicz, która zwróciła uwagę na zmiany w sojuszach naukowych zawieranych przez etnologów, związane
z podejmowaną obecnie tematyką badań. W kwestii kształcenia studentów etnologii i ich
przygotowania do pracy zawodowej dostrzegła konieczność odróżnienia wykształcenia
od zawodu. Trudności w zatrudnieniu absolwentów zobowiązują nas do starania o przekazanie studentom umiejętności ułatwiających zdobycie pracy.
Wątek interdyscyplinarności w badaniach podjął prof. A. Posern-Zieliński. Do spraw
kształcenia studentów powrócił prof. L. Mróz, który mówił o braku zainteresowania władz
oświatowych w wykorzystaniu etnologów jako przygotowanych do nauczania problematyki dziedzictwa kulturowego. Podkreślił on także znaczenie organizowanych dawniej
międzyuczelnianych obozów etnograficznych i innych form kontaktu między ośrodkami
kształcącymi etnologów. Z kolei prof. T. Karwicka, nawiązując do pierwszej części wypowiedzi prof. L. Mroza, poinformowała o nieułatwianiu nauczycielom przez władze
szkolne korzystania z podyplomowych studiów etnologicznych. Prof. S. Szynkiewicz,
polemizując z referentem, dowodził, że zajęcie się własnymi sprawami, jeśli są to sprawy ważne, nie musi prowadzić do zamknięcia się przed światem. Postawił pytanie,
w jakim zakresie włączyliśmy się do studiów nad przystąpieniem Polski do Unii Europejskiej. Nie dostrzegł tego zagadnienia w referacie.
O interdyscyplinarności badań mówili kolejni mówcy. Prof. 1. Stęszewski zajął się tą
sprawą na przykładzie etnomuzykologii. Prof. R. Sulima z kolei przedstawił związki literaturoznawstwa i językoznawstwa z etnologią i wskazał przykład prof. 1. Bartmińskiego,
który wzbogacił studia dialektologiczne ujęciami antropologicznymi. Powracając do
kwestii poruszonych przez prof. S. Szynkiewicza, prof. Z. Sokolewicz przyznała, że nie
ma zapotrzebowania na wyniki prac etnologicznych ze strony instytucji rządowych. Mogą
się po nie zgłosić natomiast organizacje pozarządowe. Studenci warszawscy, poinformo-

356

Kronika

wała prof. Z. Sokolewicz, podjęli problematykę dotyczącą referendum unijnego. Prof.
A. Szyfer dostrzegła możliwość zapewnienia pracy absolwentom etnologii poprzez skierowanie ich na kursy pedagogiczne w trakcie studiów etnologicznych.
Prof. A. Posem-Zieliński zajął się, na podstawie wniosków z przeprowadzonej akredytacji instytutów i katedr etnologicznych, trudnościami w przygotowaniu nowych kadr
i zachęcał do tworzenia warunków przygotowania habilitacji. Stwierdził, że sami musimy zabiegać o właściwy odbiór i wykorzystanie wyników naszych prac. Dostrzegł również potrzebę intensyfikacji prac terenowych, coraz mniej bowiem prac magisterskich
powstaje w oparciu o badania terenowe. Możliwość zapobieżenia dezintegracji uniwersyteckiego środowiska etnologicznego w Polsce, o której mówił prof. L. Mróz, widzi
m.in. w wykorzystaniu programu "Most", który pozwala na wymianę nie tylko studentów, ale i wykładowców. Zaproponował ponadto, aby Komitet Nauk Etnologicznych zajął
się przygotowaniem nowych "minimów programowych" studiów etnologicznych, bowiem
obecnie obowiązujące nie spełniają współczesnych wymagań. W tej ostatniej sprawie
wypowiedział się także prof. L. Mróz, podnosząc dodatkowo jako pilną sprawę przygotowania podręczników.
Referent podziękował dyskutantom. Za wyjątkowo ważne uznał, z jednej strony, działania na rzecz rozwoju środowiska nauk etnologicznych, a z drugiej, starania o wysoki
poziom kształcenia etnologicznego, uwzględniające obecną masowość studiów.
W punkcie obrad poświęconym przygotowaniom do wyborów, przewodniczący posiedzenia przedstawił listę wyborczą i poprosił o jej zaakceptowanie. Listę tę, konsultowaną w poszczególnych ośrodkach, poszerzaną zresztą z biegiem lat, zamieszczono
w aneksie (nr l). Jest ważna dlatego, że pozwala poznać granice wyznaczane dla środowiska nauk etnologicznych przez jego członków. Następnie zaprezentował projekt regulaminu wyborów (nr 2 w aneksie). Po dyskusji i wprowadzeniu uzupełnień, został przyjęty również regulamin. Do Komisji Wyborczej wybrano: dr. Z. Benedyktowicza, red.
A. Jackowskiego, mgr. A. Perzanowskiego i dr. Ł. Smyrskiego.
W wolnych głosach prof. A. Posem-Zieliński zaproponował wystąpienie do Wydziału I Nauk Społecznych o ustanowienie oddzielnej nagrody za prace z zakresu nauk etnologicznych. Patronem tej nagrody mógłby być Bronisław Malinowski. Prof. M. Drozd-Piasecka zgłosiła wniosek o podjęcie starań o uzyskanie miejsca wśród członków PAN
dla przedstawiciela nauk etnologicznych. Prof. Z. Jasiewicz zaapelował o nadsyłanie
materiałów do druku w "Ludzie". Zdaniem prof. E. Tarkowskiej w ocenach przeprowadzanych przez KBN punktowane być powinny nie tylko artykuły, ale również wartościowe recenzje opublikowane w czasopismach. Prof. J. Stęszewski dostrzegł możliwość
tworzenia czasopism internetowych również w naukach etnologicznych.

Kronika

357

Aneks
Nr 1. Lista wyborcza do KOMITETU

NAUK ETNOLOGICZNYCH

1. Władysław Baranowski

Katedra Etnologii UL

2.
3.
4.
5.
6.
7.
8.
9.
10.
11.

Instvtut Nauk Społecznych Uniw. Opolskiego
Instytut Filologii Polskiei UMCS
Katedra Etnologii Uniwersytetu Wrocławskiego
Katedra Kulturoznawstwa Uniw. Wrocławskiego
Instytut Sztuki PAN, Warszawa
Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Warszawa
Katedra Sociolo!!ii Kulturv UL
Instytut Etnolo!!ii i Antropologii Kult. UAM
Instytut Filolo!!ii Polskiej UMCS
Instytut Etnologii i Antropologii Kult. UAM
Katedra Etnolo!!ii UŚ, Filia w Cieszynie
Instytut Rozwoiu Wsi i Rolnictwa PAN, Warszawa
Instytut Etnolo!!ii i Antropologii Kult. UAM
Wyższa Szkoła w Jarosławiu
Instytut Muzykologii UW
Instytut Nauk o Kulturze US
Instytut Muzykolo!!ii UW
Akademia Muzyczna i Instytut Sztuki PAN
w Warszawie
Wyższa Szkoła im. Pawła Włodkowica w Płocku
Instytut Filozofii i Sociolo!!ii PAN, Warszawa
Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Warszawa
Instytut Etnolo!!ii UJ
Instytut Sociologii UJ
Instytut Socjologii UJ
Instytut Kulturoznawstwa UAM
Instytut Filologii Polskie i UWr
Instytut Etnologii i Antropologii Kult. UAM
Instytut Dziennikarstwa UWr
Instytut Filozofii i Socjologii PAN, Warszawa
Uniwersytet Sląski, Filia w Cieszynie
Instytut Archeologii i Etnologii PAN
Katedra Etnologii UL
Instytut Pedagogiki Uniwersytetu Opolskiego
Katedra Etnolo!!ii UL
Katedra Etnologii UMK

12.
13.
14.
15.
16.
17.
18.
19.

Anna Barska
Jerzy Bartmiński
Barbara Bazielich
Stefan Bednarek
Ludwik Bielawski
Maria Biemacka
Zbigniew Bokszański
Andrzei Brencz
Anna Brzozowska-Kraika
Michał Buchowski
Irena Bukowska-Floreńska
Izabella Bukraba-Rylska
Woiciech J. Burszta
Jerzy Czaikowski
Anna Czekanowska-Kuklińska
Dioniziusz Czubala
Piotr Dahli!!
Katarzyna Dadak-Kozicka

20. Jerzy Damrosz
21. Danuta Dobrowolska
22. Mirosława Drozd-Piasecka
23. Leszek Dzię!!iel
24. Andrzei Flis
25. Mariola Flis
26. Jan Grad
27. Czesław Hemas
28. Zbi!!niew Jasiewicz
29. Jerzy Jastrzebski
30. Aldona Jawłowska
31. Daniel Kadłubiec
32. Iwona Kabzińska
33. Katarzyna Kaniowska
34. Ryszard Kantor
35. GrażYna Ewa Kamińska
36. Teresa Karwicka

PAN (2003-2006)

Kronika

358
37.
38.
39.
40.

Marian Kempny
Jadwiga Klimaszewska
ZYl!:munt Kłodnicki
Jacek Kolbuszewski

41. Bronisława Kopczyńska-Jaworska
42. Alojzy Kopoczek
43. Wiesława Korzeniowska
44. Ewa Kosowska
45. Krystyna Kossakowska-Jarosz
46.
47.
48.

Władysław Kowalak
Andrzei P. Kowalski
Piotr Kowalski

49. Jolanta Kowalska
50. Anna Krasnowolska
51. Violetta Krawczyk-Wasilewska
52. Krzysztof Kwaśniewski
53. Roderyk Lanl!:e
54. Władysław Kwaśniewicz
55. Andrzei Lech
56. Zbigniew Libera
57. Bogusław Linette
58. Jolanta Lugowska
59. Woiciech Lysiak
60. Zdzisław Mach
61. Danuta Markowska
62. Włodzimierz Medrzycki
63. Anna Mrozek-Dumanowska
64. Lech Mróz
65. Janusz Mucha
66. Bożena Muszkaiska
67. Ewa Nowicka
68. Ewa Nowina-Sroczyńska
69. Jacek Olędzki
70. Adam Paluch
71. Andrzej K. Paluch
72. Anna Pałubicka
73. Wanda Paorocka
74. Maria Paradowska
75. Włodzimierz Pawluczuk
76. Jan Perszon
77. Edward Pietraszek
78. Władysław Piwowarski

Instytut Filozofii i Socjolol!:ii PAN, Warszawa
Instytut Etnolol!:ii i Antropologii Kulturv UJ
Uniwersytet Slaski, Filia w Cieszynie
Instytut Filologii Polskiej Uniwersytetu
Wrocławskiego
Katedra Etnolol!:ii UL
Uniwersytet Slaski, Filia w Cieszynie
Uniwersytet Sląski, Filia w Cieszynie
Instvtut Nauk o Kulturze US
Katedra Kulturoznawstwa i Folklorystyki Uniw.
Opolskiego
Uniwersytet im. Kardynała Wyszyńskiego
Katedra Etnologii UMK
Katedra Kulturoznawstwa i Folklorystyki Uniw.
Opolskielw
Instytut Archeolol!:ii i Etnologii P AN
Instytut Orientalistyki UJ
Katedra Etnologii UL
Instytut Sociolol!:ii UAM
Instytut Etnolol!:ii i Antropolol!:ii Kult. UAM
Instytut SociolOl!:iiUJ
Katedra Etnologii UL
Instytut Etnologii i Antrooolol!:ii Kultury UJ
Instytut Etnolol!:ii i Antrooolol!:ii Kulturowei UAM
Instytut Filologii Polskiej Uniwersytetu
Wrocławskiel!:o
Pomorska Akademia Pedagogiczna w Słupsku
Instytut Sociolol!:ii UJ
Politechnika w Zielone i Górze
Instytut Etnolol!:ii i Antrooolol!:ii Kulturowei UW
Zakład Kraiów Pozaeuropejskich PAN
Instytut Etnologii i Antropologii Kult. UW
Katedra Sociolol!:ii UMK
Katedra Muzykologii UAM
Instytut Sociolol!:ii UW
Katedra EtnolOl!:iiUL
Instytut Geografii UW
Katedra Etnolol!:ii UWr
Instytut Sociolol!:ii UJ
Instytut Filozofii UAM
Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Warszawa
Instvtut Archeolol!:ii i Etnolol!:ii PAN, Poznań
Uniwersytet w Białymstoku
Uniwersytet Mazursko- Warmiński
Katedra Etnologii UWr
Katedra Sociolol!:ii Relil!:ii KUL

Kronika

82.
83.
84.
85.
86.
87.

Marian Pokropek
Aleksander Posem-Zieliński
Jadwiga Pstrusińska
Elżbieta Rekłaitis
Czesław Robotycki
Franciszek Rosiński
Halina Rusek
Elżbieta Siarkiewicz
Dorota Simonides

88.

Teresa Smolińska

89.
90.
91.
92.
93.
94.
95.
96.
97.

Zofia Sokolewicz
Zofia Stasiczak
Jan Steszewski
Roch Sulima
Jerzy Szacki
Zofia Szromba-Rysowa
Anna Szyfer
Andrzei Szyjewski
Edward Szymański

98.

Sławoj Szynkiewicz

99.
100.
101.
102.

Ewa Snieżyńska-Stolot
Jan Swiech
Elżbieta Tarkowska
Ryszard Tomicki

103.
104.
105.
106.
107.
108.
109.
110.
lll.

Krystyna Turek
Irena Tumau
Danuta Tylkowa
Andrzej Tyszka
Ryszard Vorbrich
Jerzy S. Wasilewski
Andrzej P. Weiland
Andrzei Wierciński
Maria Wieruszewska-Adamczyk

79.
80.
81.

112. Andrzej W ożniak
113.
114.
115.
116.
117.
118.

Krzysztof Wrocławski
Anna Zadrożyńska
Henrvk Zimoń
Mariusz Ziółkowski
Magdalena Zowczak
Sławomira Żerańska-Kominek

359
Instytut Etnolol!ii i Antropologii Kult. UW
Instytut Etnologii i Antropologii Kult. UAM
Instytut Orientalistyki UJ
Zakład Kraiów Pozaeuropejskich PAN
Instytut Etnolol!ii i Antropologii Kultury UJ
Katedra Etnologii Uniwersytetu Wrocławskiego
Uniwersytet Slaski, Filia w Cieszynie
Katedra Iberystyki UW
Katedra Kulturoznawstwa i Folklorystyki Uniw.
Opolskiego
Katedra Kulturoznawstwa i Folklorystyki Uniw.
Opolskiel!o
Instytut Etnolol!ii i Antropologii Kult. UW
Instytut Etnologii i Antropologii Kult. UAM
Katedra Muzykologii UAM
Katedra Kultury Polskie i UW
Instytut Sociolol!ii UW, członek PAN
Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Kraków
Instytut Etnologii i Antropologii Kult. UAM
Instytut Religioznawstwa UJ
Zakład Antropologii Kulturowej Uniw.
w Białymstoku
Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Warszawa
Instytut Etnolol!ii i Antropologii Kultury UJ
Instytut Etnologii UJ
Instytut Filozofii i Sociologii PAN, Warszawa
Instytut Archeologii i Etnologii PAN,
Warszawa
Uniwersytet Sląski, Filia w Cieszynie
Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Warszawa
Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Kraków
Instytut Sociologii UW
Instytut Etnologii i Antropologii Kult. UAM
Instytut Etnolol!ii i Antropologii Kult. UW
Katedra Etnologii UL
Instytut Religioznawstwa UJ
Instytut Rozwoju Wsi i Rolnictwa PAN,
Warszawa
Instytut Archeologii i Etnologii PAN,
Warszawa
Katedra Filologii Słowiańskiej UW
Instytut Etnologii i Antropologii Kult. UW
Katedra Historii i Etnologii Religii KUL
Instytut Archeologii UW
Instytut Etnologii i Antropologii Kult. UW
Instytut Muzykologii UW

360

Kronika

Nr 2. Regulamin wyboru członków Komitetu Nauk Etnologicznych na kadencję 2003-2006
Regulamin ten opracowany został zgodnie z ogólnymi zasadami przyjętymi w uchwale nr 3/2003 Prezydium PAN z 21 stycznia 2003 roku "Regulamin wyboru członków
komitetów naukowych PAN i ich organów" oraz w "Regulaminie dotyczącym trybu zgłaszania kandydatur przeprowadzania wyborów w komitetach naukowych przy Wydziale I
Nauk Społecznych PAN".
Regulamin wyborczy Komitetu Nauk Etnologicznych PAN stanowi:
l. Wybory do Komitetu odbywają się drogą korespondencyjną.
2. Czynne i bierne prawo wyborcze mają osoby z tytułem naukowym lub stopniem
doktora habilitowanego z zakresu nauk etnologicznych oraz nauk pokrewnych, zainteresowane współpracą z naukami etnologicznymi.
3. Każdemu wyborcy przysługuje jeden głos.
4. Maksymalną liczbę członków Komitetu ustala się na 30 osób, w tym 80 %, czyli
24 osoby wybrane w bezpośrednim głosowaniu. Pozostałe 6 osób wybiera się na pierwszym zebraniu plenarnym w nowej kadencji, również spoza grupy osób z tytułem i stopniem naukowym doktora habilitowanego.
5. Działające dotychczas Prezydium Komitetu ustala listę kandydatów - wyborców
i wysyła ją wraz z listem przewodnim i wzorem oświadczenia o zgodzie na kandydowanie do wyborców.
6. Członkowie PAN mogą zgłosić swój udział w Komitecie poprzez Wydział I Nauk
Społecznych PAN. Członkowie PAN nie obciążają limitu członków Komitetu.
7. Głosowanie odbywa się tajnie przez przesłanie ostemplowanej pieczątką Komitetu koperty, załączonej do listy kandydatów, pod wskazany adres przewodniczącego Komisji Wyborczej.
8. Wybrana przez ustępujący skład Komitetu Komisja Wyborcza dokonuje podliczenia głosów otrzymanych przez kandydatów w wyborach i przedstawia Przewodniczącemu Wydziału I Nauk Społecznych PAN protokół, zawierający wykaz nowych członków
Komitetu (wraz z adresami), sporządzony według liczby uzyskanych głosów.
9. Za głos ważny, przekazany do Komisji Wyborczej, uznany jest taki, w którym:
a) na zewnętrznej kopercie umieszczono nazwisko i adres osoby uprawnionej do głosowania;
b) na liście kandydatów pozostawiono co najwyżej 24 osoby ze składu wybieranego
w bezpośrednim głosowaniu;
c) koperta wewnętrzna, w której został przesłany głos, była zaklejona i nie figurował
na niej nadawca.
10. Wybory Komitetu na kadencję 2003-2006 zostaną zakończone do 30 czerwca 2003
roku. Do czasu ukonstytuowania się nowego składu Komitet będzie działał w starym
zespole.
11. Wybory organów Komitetu i dokonywanie zmian oraz tworzenie struktur wewnętrznych organów Komitetu odbędą się zgodnie z Uchwałą nr 3/2003 Prezydium PAN
z 21 stycznia 2003 roku.
Opracował
Zbigniew Jasiewicz

Kronika

361

WYBORY CZŁONKÓW
KOMITETU NAUK ETNOLOGICZNYCH PAN
NA KADENCJĘ 2003-2006.
POSIEDZENIE PLENARNE KOMITETU,
WARSZAWA, 17 CZERWCA 2003
Wiosną 2003 roku przeprowadzone zostały, zgodnie ze Statutem PAN, wybory członków Komitetu Nauk Etnologicznych PAN na kolejną, dziesiątąjuż, kadencję 2003-2006.
Regulamin wyborów przewidywał, że odbędą się one drogą korespondencyjną, a prawo wyborcze, czynne i bierne, będą miały osoby z tytułem naukowym lub stopniem doktora habilitowanego z zakresu nauk etnologicznych oraz nauk pokrewnych, zainteresowane współpracą z naukami etnologicznymi. Maksymalna liczba członków Komitetu
została ustalona na 30 osób, w tym 24 osoby miały być wybrane w głosowaniu bezpośrednim, a pozostałe 6 dokooptowane na pierwszym zebraniu plenarnym w nowej kadencji. Listę kandydatów-wyborców
sporządziło ustępujące Prezydium KNE PAN, które
umieściło na niej w tym roku 118 nazwisk. Głosowanie było tajne, a sposób postępowania został ściśle określony we wspomnianym regulaminie przyjętym na posiedzeniu plenarnym Komitetu w dniu 28 marca 2003 roku, które także ustaliło skład Komisji Wyborczej nadzorującej głosowanie.
Plenarne posiedzenie Komitetu, na którym dokooptowano członków do wybranego
już składu oraz ukonstytuowano Prezydium, odbyło się w dniu 17 czerwca 2003 roku.
w Instytucie Archeologii i Etnologii PAN. Posiedzeniu przewodniczyła prof. dr hab. Irena E. Kotowska - zastępca Przewodniczącego Wydziału I Nauk Społecznych PAN. Podczas tego zebrania przewodniczący Komisji Wyborczej - mgr Aleksander Jackowski,
złożył sprawozdanie z przebiegu pracy Komisji i odczytał zgromadzonym listę nowo wybranych 24 członków Komitetu, która zawierała następujące nazwiska, uszeregowane według liczby uzyskanych głosów: Zbigniew Jasiewicz, Aleksander Posern-Zieliński, Czesław Robotycki, Wojciech 1. Burszta, Michał Buchowski, Roch Sulima, Mirosława Drozd-Piasecka, Dorota Simonides, Henryk Zimoń, Lech Mróz, Ryszard Tomicki, Wanda
Paprocka, Anna Zadrożyńska, Ewa Nowicka-Rusek, Sławoj Szynkiewicz, Zygmunt Kłodnicki, Bronisława Kopczyńska-Jaworska,
Katarzyna Kaniowska, Piotr Kowalski, Jan
Stęszewski, Czesław Hemas, Jerzy Czajkowski, Maria Wieruszewska-Adamczyk.
Na
liście tej był także Jerzy Szacki, ale w związku z tym, że jako członek PAN wybrał przynależność do Komitetu Nauk Socjologicznych, zaszła konieczność uzupełnienia listy do
24 osób o kolejną osobę z największą liczbą głosów. Wobec faktu, że kolejne trzy osoby
uzyskały tyle samo głosów, przeprowadzono głosowanie, które przesądziło o tym, że
w skład Komitetu wszedł Janusz Mucha.
W toku dalszych wyborów odbyło się głosowanie na Przewodniczącego
KNE,
w wyniku którego ponownie wybrano Zbigniewa Jasiewicza. Z kolei zastanawiano się
nad zasadami doboru pozostałych sześciu członków Komitetu. W drodze dyskusji ustalono listę kandydatów, po czym przystąpiono do głosowania. Tym sposobem skład Komitetu uzupełniły następujące osoby: Iwona Kabzińska, Aleksander Jackowski, Jerzy
S. Wasilewski, Zbigniew Benedyktowicz, Władysław Baranowski i Elżbieta Tarkowska.
Po ostatecznym zamknięciu listy członków KNE, przewodnicząca zebrania poprosiła
Zbigniewa Jasiewicza o przedstawienie koncepcji przyszłego Prezydium. Przedłożona

Kronika

362

propozycja została poddana głosowaniu, co zadecydowało o aktualnym składzie Prezydium, który przedstawia się następująco:
Przewodniczący Komitetu
Z-ca Przewodniczącego
Sekretarz Naukowy
Członek Prezydium
Członek Prezydium

-

prof. dr hab. Zbigniew Jasiewicz
prof. dr hab. Aleksander Posem-Zieliński
dr hab. Katarzyna Kaniowska
dr hab. prof. UŚ Zygmunt Kłodnicki
prof. dr hab. Sławoj Szynkiewicz

*

Po zakończeniu części wyborczej zebrania przystąpiono do rutynowych prac Komitetu. W pierwszym rzędzie przedyskutowano kwestię możliwości nagradzania publikacji
etnologicznych w ramach PAN i zastanawiano się nad możliwością zabiegania o wprowadzenie etnologii na listę dyscyplin, w ramach których przyznawane są nagrody, zamiast dzielić je z innymi pokrewnymi naukami. Póki co jednakże postanowiono zgłosić
dwie książki do nagrody z dziedziny "historia kultury", tj. Aleksandra Jackowskiego,
Polską sztukę ludową, Wydawnictwo Naukowe PWN SA, Warszawa 2002 i Lecha Mroza, Dzieje Cyganów-Romów w Rzeczypospolitej XV-XVIII wieku, Wydawnictwo DiG,
Warszawa 200 l.
Z kolei Jerzy Czajkowski zaproponował, aby wiosenne posiedzenie plenarne i konferencja KNE w 2004 roku odbyły się w Sanoku, a poświęcone były muzealnictwu skansenowskiemu. Spotkało się to z zainteresowaniem i aprobatą zgromadzonych.
Następnie debatowano nad kwestią programów nauczania na Iicencjackich i magisterskich studiach etnologicznych. Powołano w tym celu zespół roboczy w składzie: Lech
Mróz, Katarzyna Kaniowska, Zygmunt Kłodnicki i Aleksander Posem-Zieliński, którego zadaniem będzie przygotowanie propozycji standardów mających obowiązywać na
studiach licencjackich.
Pierwsze posiedzenie plenarne nowej kadencji zakończono ustaleniem miejsca i tematyki następnego zebrania Komitetu.
Irena Kabat

Kronika

363

XV MIĘDZYNARODOWY KONGRES NAUK
ANTROPOLOGICZNYCH
I ETNOLOGICZNYCH "INTERAKCJA RODZAJ LUDZKI/NATURA:
PRZESZŁOŚĆ, TERAźNIEJSZOŚĆ I PRZYSZŁOŚĆ",
FLORENCJA, 5-13 LIPCA 2003
Szeroki zakres problematyki Kongresu we Florencji związany był z jednej strony
z charakterem Międzynarodowej Unii Nauk Antropologicznych i Etnologicznych (IUAES),
inicjatorki tego i poprzednich kongresów, jak i z zainteresowaniami głównego organizatora, prof. B. Chiarellego, kierującego Laboratorium Antropologii Uniwersytetu we Florencji i działającym przy nim Międzynarodowym Instytutem Studiów nad Człowiekiem.
Wynikał także z coraz silniej artykułowanej przez środowiska naukowe potrzeby integralnego ujmowania człowieka jako istoty zarówno kulturowej, jak i biologicznej, i apeli
o przywrócenie związków między antropologią fizyczną i społeczno-kulturową. Miał
jednak przede wszystkim, przez wskazanie na szeroki kontekst uwarunkowań istnienia
i rozwoju człowieka i skutków jego działalności, odpowiedzieć na dramatyczne wyzwania teraźniejszości związane z zagrożeniami ekologicznymi oraz ekonomicznymi i społeczno-kulturowymi.
Strukturę Kongresu wyznaczył podział na sesje robocze oraz posiedzenia plenarne.
Wyróżniono 24 sesje: I. Prymatologii i ewolucji człowieka; 2. Paleobiologii człowieka:
rekonstruowania życia w przeszłości; 3. Technologii genomicznych i ich antropologicznych implikacji; 4. Wpływu człowieka na naturę; 5. Ekologii człowieka: adaptacji populacji do zmieniającego się środowiska; 6. Ekosystemów górskich i adaptacji ludzi;
7. Lingwistyki i matematyki - neuro-fizjologicznej podstawy poznania i jej symbolicznej reprezentacji Uęzyk i matematyka) w różnych grupach etnicznych; 8. Dzieci i młodzieży w zmieniającym się świecie; 9. Pożywienia i zdrowia; 10. Starzenia się i osób
starych; II. Antropologii medycznej i epidemiologii; 12. Tożsamości i interakcji etnicznych; 13. Turystyki i jej konsekwencji antropologiczno-etnologicznych;
14. Bioetyki globalnej oraz jakości życia i środowiska; 15. Nomadów i migracji; 16. Antropologii miasta;
17. Zarządzania lasami i zmian klimatu; 18. Wiedzy tubylczej i rzeczywistego rozwoju;
19. Agresji i zbiorowej przemocy: konfliktów etnicznych i ideologicznych a praw człowieka; 20. Myślenia religijnego a globalizacji; 21. Muzeum i dziedzictwa kulturowego;
22. Antropologii wizualnej; 23. Tubylców Ameryki i innych kontynentów; wreszcie
24. Sesje "niezależne", tu m.in. związana z historią antropologii.
W ramach większości tych sesji prace prowadzono w sekcjach, których zaplanowano
około 130. W problematyce sesji i sekcji uderza brak zainteresowania sprawami nauk
antropologicznych i etnologicznych: ich dziejami, bowiem sesja poświęcona historii antropologii okazała się niewypałem, warunkami rozwoju i możliwościami oddziaływania. Sekcje i sesje prowadzone były albo przez przewodniczących komisji Unii albo przez badaczy,
którzy skupili wokół siebie osoby zainteresowane podobną problematyką. W dniach przeznaczonych na obrady w sesjach roboczych odbywały się ponadto konferencje towarzyszące Kongresowi, m.in. konferencja "Swobody indywidualne - swobody zbiorowe",
zorganizowana w uroczym miasteczku toskańskim Poppi w dniu 7 lipca z okazji 30o-lecia
urodzin Tommaso Crudeliego, włoskiego oświeceniowego myśliciela i ofiary inkwizycji
z XVIII wieku. Po czterech dniach obrad w sesjach 9 lipca rozpoczęły się obrady plenarne. Obejmowały one każdego dnia wykład, sprawozdania z sesji roboczych połączone

364

Kronika

z dyskusją oraz spotkania specjalne. Pierwszego dnia z wykładem "Naturalna historia
człowieka" wystąpił prof. P.v. Tobias z Johannesburga, a spotkanie specjalne dotyczyło
humanizacji bankowości i etyki finansowej oraz planów rozwoju "antropologii finansów" i było związane ze sponsorowaniem Kongresu m.in. przez organizację finansową
"Wonders and Dreams" z Londynu.
Kongres o skomplikowanej strukturze, nie ułatwiającej przeprowadzenia obrad, został
ponadto wyjątkowo źle zorganizowany. Uczestnicy nie otrzymali całościowego programu
prac sesji i sekcji; programy cząstkowe były stale zmieniane. Wysłuchania wybranego referatu i wzięcia udziału w dyskusji nad nim, tak cenionego przez uczestników dotychczasowych kongresów Unii, uniemożliwiało ponadto rozproszenie sesji roboczych i konferencji towarzyszących w różnych miejscach Florencji i w innych miastach Toskanii. Zdezorientowani uczestnicy przybywali na dziedziniec Palazzo Nonfinito - siedziby Instytutu
Antropologii i Narodowego Muzeum Antropologii i Etnologii, domagając się informacji.
Abstrakty referatów dostarczono dopiero w połowie Kongresu, już po zakończeniu obrad
w sesjach. W "Księdze abstraktów", w której znalazło się ponad 1000 nadesłanych streszczeń referatów, umieszczono jednak również omówienia referatów osób, które ostatecznie
na Kongres nie przybyły. Do końca obrad nie sporządzono i udostępniono listy uczestników, których było około 400, a więc trzykrotnie mniej niż na ostatnim Kongresie w Williamsburgu w roku 1998. Tak przerzedzony Kongres przestał być reprezentacją światowego środowiska naukowego. Nie stworzono warunków integracji uczestników poza salami
obrad - także spotkanie towarzyskie, przewidziany programem "social dinner", był wyjątkowo drogi i dlatego większość biorących udział w Kongresie nie pojawiła się na nim.
Nadmierna komercjalizacja Kongresu: wysoka opłata kongresowa i proponowanie głównie drogich hoteli, związane z oddaniem organizacji Kongresu w ręce wyspecjalizowanej
agencji, została wielokrotnie wytknięta w trakcie obrad. Uniemożliwiła przecież przybycie
na Kongres naukowcom z krajów mniej zamożnych i studentom. Prof. B. Chiarelli wysokie opłaty tłumaczył kosztami urządzania Kongresu we Florencji, mieście wyjątkowo drogim, a braki organizacyjne wycofaniem się części potencjalnych uczestników z przyjazdu
do Florencji, spowodowanym, jego zdaniem, wojną w Iraku i epidemią SARS 'u.
W kongresie uczestniczyło kilkunastu uczestników z Polski, głównie antropologów
biologicznych, ale obok nich także antropologów społecznych, etnologów, folklorystów
i językoznawców. Referaty z zakresu antropologii społecznej i etnologii przedstawili m.in.
A. Paluch (UJ), "U korzeni konfliktów etnicznych i religijnych"; Z. Jasiewicz i A. Posem-Zieliński (DAM), "Nauczanie etnologii a transformacja w Polsce po roku 1989";
V. Krawczyk-Wasilewska (UL), "Folklor słowny i wizualny po 11 września w Polsce"
oraz A.Z. Kościańska (UW) "Moc Shakti dla lepszego świata. O działalności kobiecej
organizacji duchowej Brahma Kumaris". Ważnym akcentem polskim Kongresu było zaprezentowanie specjalnego tomu, przygotowanego przez polskie środowisko naukowe:
Between Tradition and Postmodernity. Polish Ethnography at the Turn o/the Millenium,
red. L. Mróz i Z. Sokolewicz, Warszawa 2003 (seria Prace Komitetu Nauk Etnologicznych PAN nr 11), w którym uczestniczyli zaangażowani w powstanie publikacji pracownicy Instytutu Etnologii i Antropologii Kulturowej UW: A. Malewska-Szałygin, P. Kalinowski i A. Perzanowski. Tomy wydawane przez etnologów polskich z okazji Międzynarodowych Kongresów Nauk Etnologicznych i Antropologicznych mają już długą
tradycję. Przygotowywane są od roku 1964, od czasu Kongresu w Moskwie. Ważne są
przede wszystkim dla czytelników zagranicznych, którym dostarczają podstawowych informacji o kierunkach prac w etnologii polskiej. Spełniają jednak istotną rolę także wewnątrz kraju. Skłaniają bowiem do refleksji nad stanem nauk etnologicznych w Polsce

Kronika

365

i stanowią dokument czasów, w których powstawały. Udział naukowców z Polski w Kongresie we Florencji, mimo fatalnej jego organizacji, był cenny, gdyż dostarczył możliwości zaprezentowania prac własnych i poznania badań wykonywanych w innych ośrodkach oraz znalezienia międzynarodowego kręgu badaczy, zajmujących się podobną problematyką, z którym można współpracować.
Obok prac naukowych w ramach Kongresu prowadzono działalność organizacyjną,
związaną z Międzynarodową Unią Nauk Antropologicznych i Etnologicznych (IUAES).
Odbyły się dwa posiedzenia Komitetu Wykonawczego Unii oraz Rady Stałej, a także
przeprowadzono Zgromadzenie Ogólne. Na posiedzeniach tych poinformowano o pracach Unii od czasu Kongresu w Williamsburgu w roku 1998, m.in. o przebiegu interkongresów i utworzonych wówczas nowych komisjach (Antropologii Matematyki, Antropologii Dzieci i Bioetyki). Nowymi komisjami, których powstanie uchwalono we Florencji,
są: Komisja Prymatologii; Komisja Praw Człowieka; Komisja Migracji oraz Komisja
Antropologii Lingwistycznej. Ustalono miejsca interkongresów: w Kalkucie w roku 2004;
w Pardubicach w roku 2005; w Afryce Południowej w roku 2006 oraz Brisbane w roku
2007. Spośród dwóch propozycji miejsca następnego kongresu w roku 2008: Australii
i Chin, wybrano, w tajnym głosowaniu, Kunming, stolicę Junnanu. Nominowano nowego przewodniczącego Unii, którym po ustępującym prof. E. Sunderlandzie (Wielka Brytania) został prof. Luis Alberto Vargas, antropolog fizyczny z Meksyku. Wybrano także
trzech wiceprzewodniczących Unii, z których jednym jest prof. Peter Skalnik z Uniwersytetu w Pardubicach (Czechy) oraz trzech członków Komitetu Wykonawczego.
Kongres we Florencji wskazał na poszerzanie się zakresu zainteresowań nauk etnologicznych i antropologicznych oraz na umacnianie się przekonania o ich znaczeniu dla
rozwiązywania ważnych problemów ludzkości. Podtrzymał jednocześnie wiarę, że nauki
te mają wymiar światowy, a ich przedstawiciele dążą do utrzymania z sobą kontaktów.
Złe przygotowanie i organizacja Kongresu spowodowały jednak, że określony on został,
co powiedział w trakcie obrad plenarnych prof. Rolf Husman z Getyngi, jako kongres
zaprzepaszczonych możliwości.
Zbigniew Jasiewicz

"SŁOWIAŃSKA ETNOLINGWISTYKA I PROBLEMY BADANIA
TRADYCYJNEJ KULTURY LUDOWEJ". KONFERENCJA
MIĘDZYNARODOWA, MOSKWA, 14-17 MAJA 2003
Konferencja moskiewska zorganizowana została przez Zakład Etnolingwistyki i Folkloru Instytutu Słowianoznawstwa Rosyjskiej Akademii Nauk, dla uczczenia swego założyciela i do śmierci dyrektora: Profesora Nikity Illicza Tołstoja (1923-1996).
Prelegenci przybyli z wielu rosyjskich ośrodków naukowych, a ponadto z Austrii,
Białorusi, Bułgarii, Estonii, Serbii i Polski, którą reprezentowali: prof. Jerzy Bartmiński
i dr Stanisława Niebrzegowska-Bartmińska
z UMCS w Lublinie oraz dr Wanda Drabik
z Krakowa.
Nie sposób wymienić wszystkie przedstawione tematy, tym bardziej, że znaczna ich
część dotyczyła specyficznie językoznawczych problemów. Wspomnę więc tylko o tych,
które dla mnie - etnografa - były szczególnie interesujące:
Serafina J. Nikitina (Moskwa) - "O rdzennych koncepcjach ludowego chrześcijaństwa".

366

Kronika

Katia Michajłowa (Sofia) -,,0 semantyce wędrownego dziada-śpiewaka w słowiańskiej kulturze ludowej".
Swietłana B. Adoniewa (St. Petersburg) - "Społeczna przestrzeń chłopskiej magii.
Moce i gospodarze (na podstawie ostatnio prowadzonych badań terenowych w północno-wschodniej Rosji".
Andrej B. Moroz (Moskwa) - "Ludowa interpretacja etnograficznego faktu".
Gennadij A. Cychun (Mińsk) - "Poleskie <maruby» (drewniane nagrobki zrębowe
i kłodowe)".
Ludmiła N. Winogradowa (Moskwa) - "Werbalne elementy obrzędu i ich rola
w wyjaśnianiu mitologicznej semantyki (w tym opis rytualnego «wodzenia strzały» u progu
lata na Białorusi)".
Aleksandr W. Gura (Moskwa) - "Plamy na księżycu: sposoby konstruowania mitologicznego tekstu".
Andrej L. Toporkow (Moskwa) - "Etymologia w służbie magii (na przykładzie słowa toska w XVII- i XVIII-wiecznych zaklęciach)".
Nikołaj P. Antropow (Mińsk) - "Wzywanie deszczu (kod działań)".
Tatiana I. Wendina (Moskwa) - "Prawda, Dobro, Piękno w języku tradycyjnej kultury etnolingwistycznej".
Anatolij F. Żurawlew (Moskwa) - "Fonetyka biesowskich glosolalii (tj. głosów sił
nieczystych)".
Referaty mają być wkrótce opublikowane.
Po konferencji odbyło się nabożeństwo żałobne (panichida) w monasterze św. Andrzeja, a następnie prezentacja świeżo wyremontowanej Biblioteki Synodalnej, w której
jedną z sal poświęcono pamięci Nikity Illicza Tołstoja. Ostatniego dnia uczestnicy pojechali do Jasnej Polany, by złożyć kwiaty na grobie śp. profesora, a potem zwiedzić rodową siedzibę, obecnie przekształconą w Muzeum Lwa Tołstoja.
Organizatorom konferencji, a zwłaszcza Pani dr hab. Swietłanie Michajłownie Tołstojowej, która po mężu objęła kierownictwo Zakładu, należą się wyrazy uznania za bogaty
program i sprawny przebieg obrad oraz za koleżeńską i serdeczną atmosferę, jaką czuli
się otoczeni goście.
Wanda Drabik

"POJĘCIE TRADYCJONALIZMU
I FUNKCJA TRADYCJI
W «SPOŁECZEŃSTWIE ZAMKNIĘTYM» - NA PRZYKŁADZIE
KAUKAZU", KONFERENCJA MIĘDZYNARODOWA,
POZNAŃ, 27 MAJA 2003
W Instytucie Etnologii i Antropologii Kulturowej w Poznaniu, odbyła się konferencja
naukowa poświęcona koncepcji "społeczeństwa zamkniętego" na przykładzie Kaukazu.
Konferencję zorganizowano pod auspicjami Fundacji Społeczeństwa Zamkniętego (Amsterdam-Baku- Tbilisi), reprezentowanej przez Dyrektora Fundacji Mansura - Macieja
Jachimczyka. Współorganizatorem spotkania był Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej DAM w Poznaniu.

Kronika

367

Oficjalnego otwarcia konferencji dokonał dr hab. prof. UAM Ryszard Vorbrich, witając zaproszonych prelegentów z Rosyjskiej Akademii Nauk (RAN): prof. dr. hab. Sergeya Aleksandrovicha Arutyunova, Kierownika Oddziału Studiów nad Kaukazem
w Instytucie Etnologii i Antropologii RAN w Moskwie, dr. Abdulhamida Osmanovicha
Bulatova, pracownika naukowego Wydziału Studiów nad Kaukazem w Instytucie Etnologii i Antropologii RAN, oraz licznie zgromadzonych gości reprezentujących Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. W następnej kolejności głos zabrał prof.
dr hab. Zbigniew Jasiewicz (IEiAK UAM), wskazując na wagę podejmowanej problematyki konferencji, w kontekście wykorzystania koncepcji społeczeństwa zamkniętego
jako jednego z projektów zmierzających do normalizacji sytuacji na Kaukazie.
Referat wprowadzający pt. "Pojęcie tradycjonalizmu i funkcja tradycji w «społeczeństwie zamkniętym» - na przykładzie Kaukazu" wygłosił prof. Sergey Aleksandrovich
Arutyunov. W swoim wystąpieniu odwołał się on do dychotomicznej klasyfikacji społeczeństw na "białe" i "czarne". W ramach tak ujętych opozycji binarnych, "biały" świat
oznacza świat "zglobalizowany", świat współczesnej globalizacji, tj. cywilizację globalnych megapolis; natomiast "czarny" świat jest światem społeczeństw tradycyjnych, społeczeństw ideologii przedindustrialnej. Prof. Arutyunov zaznaczył jednocześnie, iż podziału na świat "biały" i "czarny" nie należy rozpatrywać w kategoriach wartościujących: "dobry" - "zły". Rodzi się natomiast pytanie, jakie formy przybiera balans
pomiędzy "czarnym" i "białym", "tradycyjnym" i "innowacyjnym", "zamkniętym"
i "otwartym" w kaukaskim regionie historyczno-kulturowym?
Wprawdzie nigdzie na świecie nie ma społeczeństw absolutnie "otwartych" bądź "zamkniętych", to w przypadku Kaukazu stopień "zamknięcia" obserwowany prawie
u wszystkich społeczności zamieszkujących ten region jest na tyle duży, iż wpisanie ich
w ramy koncepcji "społeczeństwa zamkniętego" nie wydaje się zabiegiem tylko umownym. Przejawia się to m.in. w sferze prawnej, która wśród ludów Kaukazu rozciąga się
na trzy nie skorelowane ze sobą poziomy: prawodawstwa państwowego, szariatu i adatu.
Według prelegenta, odwoływanie się do prawodawstwa jest najbardziej rozpowszechnione wśród kaukaskich społeczności, zaś samo prawodawstwo jawi się jako podstawowy komponent społeczeństwa otwartego, komponent, który w tym konkretnym przypadku wdrażany jest w sferę społeczeństwa zamkniętego.
Prof. Arutyunov podkreślił, iż w sytuacji kiedy prawodawstwo przestaje funkcjonować,jego miejsce zajmuje adat. Autor odwoływał się do Rosji, która żyje nie tyle według
prawa, lecz tylko podjego "pojęciem", tj. zgodnie z nowo powstałym "adatern" środowiska kryminalnego.
W przypadku szariatu, zarówno przeciętny obywatel, jak i słabo wykształcony suficki
mułła, często utożsamia go z adatern. W rzeczywistości szariat ma więcej punktów wspólnych z prawodawstwem niż z adatern, z którym często pozostaje w konflikcie, zwłaszcza
w kwestiach dotyczących prawa rodzinnego bądź obrzędów przejścia. Autor stawia tezę,
iż zarówno prawodawstwo, jak i szariat zamieniają "zamknięcie" w "otwarcie", w przeciwieństwie do adatu, który ukierunkowany jest na zachowanie "zamknięcia". W dalszej
części wystąpienia prelegent zaznaczył, iż obserwowany na Kaukazie renesans "zamknięcia" jest konsekwencją rewitalizacji języków narodowych. Językiem adatu jest język
rodzimy, natomiast językiem prawodawstwa w 99% pozostaje język rosyjski. Językiem
sufickiego, synkretycznego "szariatu" zmieszanego z adatern częściowo pozostaje język
rodzimy, częściowo język rosyjski, a nawet język arabski. Natomiast językiem odradzającego się ortodoksyjnego szariatu jest głównie język rosyjski!

368

Kronika

Prof. Arutyunov uważa, iż w odradzaniu i podtrzymywaniu zasad społeczeństwa zamkniętego, komponenty adatu i szariatu odgrywają odmienne role. Adat konsekwentnie
pracuje na rzecz "zamknięcia", jednak nie jest w stanie wykształcić całościowego systemu. Taki system teoretycznie może wypracować szariat, nie posiada jednak konsekwentności adatu. Realnie patrząc, zarówno adat, jak i szariat nie są zdolne do wykształcenia
"twardego szkieletu" w miękkim ciele społeczeństwa otwartego. Postsowieckie społeczeństwa Kaukazu pozostają w ten sposób "bezszkieletowe", zaś rosyjskie prawodawstwo nigdy takim szkieletem nie będzie. Według prelegenta, wśród kaukaskich społeczności będzie utrzymywała się tendencja do zachowania określonych części "zamknięcia"
jako środka samoobrony. Z drugiej strony, czynniki ekonomiczne wymuszające poszukiwanie nowych rynków zbytu, podwyższanie poziomu wykształcenia i służby zdrowia
etc. składają się na obraz wspólnej tendencji wiodącej do narastania "otwartości" wśród
społeczeństw Kaukazu. Jako symbol tych społeczeństw autor przyjął powoli pełzającego
do przodu żółwia, chowającego się pod twardą skorupą, lecz z wysuniętą do przodu szyją i szeroko otwartą paszczą.
Po przerwie i uroczystym obiedzie wydanym przez Fundację Społeczeństwa Zamkniętego, z referatem zatytułowanym "Proces odrodzenia islamu w Dagestanie w okresie od
1990 roku do naszych dni" wystąpił dr Abdu1hamid Osmanovich Bulatov. We wstępie
swojego wystąpienia referent podkreślił fakt, iż problematyka odrodzenia islamu odnosi
się do części najpoważniejszych problemów obejmujących wszystkie aspekty życia ludności w Dagestanie, na przestrzeni ostatniego dziesięciolecia. Złożoność problematyki
wynika z faktu, iż jest ona ściśle związana z pytaniami o charakterze społeczno-ekonomicznym, politycznym i kwestiami stosunków etnicznych.
W pierwszej części wystąpienia autor przedstawił historię islamu w Dagestanie, sięgającego swymi korzeniami VII wieku. Według referenta, nowy, przełomowy etap dotyczący kwestii religijnych w Dagestanie rozpoczął się w końcu lat 80. i na początku 90.
Ówczesna polityka pierestrojki była pierwszym krokiem na drodze zmian w relacjach
państwo - religia. Rola i miejsce religii w społeczeństwie zawarte zostały w początkowo wspólnych (rosyjskich i republikańskich) aktach prawnych przyjętych w 1990 roku.
Był to jednocześnie impuls dla odrodzenia religijnego, które objęło całe terytorium Dagestanu. Dr Bulatov wydziela cztery podstawowe etapy odrodzenia islamu wDagestanie
i aktywizacji religii w życiu społeczno-politycznym republiki.
Etap pierwszy związany jest z powstaniem organizacji religijnych i ich pierwszymi
akcjami o charakterze społecznym, mającymi jednocześnie na celu zaistnienie na arenie
społeczno - politycznej i określenie dozwolonych granic w stosunkach z władzą koniec 1980 roku - lata 1992-1993. Etap drugi to wykształcenie i aktywna działalność
organizacji nacjonalistycznych, które doprowadzają do zaostrzenia stosunków międzyetnicznych w regionie -lata
1993-1995. Etap trzeci związany jest z polityczną aktywizacją wahhabitów -lata
1995-1999. Etap czwarty i ostatni, który trwa do dnia dzisiejszego, rozpoczął się od wojskowej operacji przeciwko wahhabitom, relegując ich tym
samym z politycznej sceny Dagestanu. Głównym katalizatorem rozpoczęcia etapu czwartego, była aktywizacja duchowieństwa sufickiego, które wraz z likwidacją swoich religijnych i politycznych przeciwników starało się wypełnić powstałą lukę w społeczno-politycznym życiu republiki, rozciągając swoje wpływy na sferę prawną, kulturową i naukową Dagestanu.
Dr Bulatov podkreślił, iż obecnie niedobitki wahhabitów nie posiadają społecznego
i religijnego wpływu w Dagestanie. Działalność wahhabitów ogranicza się do przeprowadzania akcji terrorystycznych, wzbudzając tym samych nienawiść wśród miejscowej

Kronika

369

ludności. W tych okolicznościach powrót wahhabitów na polityczną scenę Dagestanu
wydaje się nierealny.
W dalszej części swojego wystąpienia referent postawił tezę, iż tożsamość muzułmańska nie może funkcjonować w Dagestanie jako podstawowa i główna fonna tożsamości z dwóch powodów. Przede wszystkim należy wziąć pod uwagę wieloetniczny charakter republiki. W zetknięciu z czynnikiem etnicznym czynnik religijny zawsze będzie
w przyszłości przegrywał. Drugim z powodów jest charakter odradzającego się islamu,
pretendującego do pełnienia głównej roli w życiu społeczeństwa. Dr Bulatov uważa, iż
obecnie islam w Dagestanie nie pełni funkcji ideologii jednoczącej wszystkich muzułmanów bez względu na ich przynależność narodową czy społeczną. Islam pełni natomiast funkcje ideologii w wymiarze zabezpieczania interesów określonych grup etnicznych i społecznych, zainteresowanych w otrzymaniu nie ograniczonego dostępu do zasobów materialnych i podziale napływających do republiki środków finansowych.
Współczesny charakter tożsamości mieszkańców Dagestanu prelegent określił jako
etniczno-terytorialny, zawierający w sobie cztery różne poziomy: etniczny, dagestański,
muzułmański i rosyjski.
Po zakończonej prezentacji referatów przewodniczący konferencji prof. Ryszard Vorbrich zaprosił zebranych gości do dyskusji, która okazała się nie mniej interesująca niż
wystąpienia prelegentów.
Paweł Jessa

"PRZEJAWY I FORMY AKTYWNOŚCI TWÓRCZEJ
W SPOŁECZNOŚCIACH LOKALNYCH I REGIONALNYCH
NA POGRANICZACH KULTUROWYCH I ETNICZNYCH".
KONFERENCJA NAUKOWA, CIESZYN, 23-24 PAŹDZIERNIKA

2002

W Uniwersytecie Śląskim - Filii w Cieszynie odbyła się konferencja naukowa "Przejawy i formy aktywności twórczej w społecznościach lokalnych i regionalnych na pograniczach kulturowych i etnicznych". Jej organizatorami były Zakład Etnologii Instytutu Nauk
Społecznych i Nauk o Kulturze Uniwersytetu Śląskiego - Filia w Cieszynie, Komisja Studiów nad Przeszłością Górnego Śląska PAN, Oddział w Katowicach, Międzynarodowa Organizacja Sztuki Ludowej - Sekcja Polska, Lublin. Gospodarzami konferencji oraz autorami jej programu naukowego byli prof dr hab. Irena Bukowska-Floreńska i prof. dr hab. Ryszard Kantor. Sekretarzami konferencji były mgr Kinga Czerwińska i mgr Alicja Kujawska.
Głównym celem konferencji była dyskusja nad współczesnym stanem przejawów
różnych form aktywności twórczej, indywidualnej i grupowej. Chodziło tu o wszelką
aktywność mającą znaczenie społeczne dla tworzenia więzi środowiskowych, lokalnych,
regionalnych i ponadregionalnych, zwłaszcza na pograniczach kulturowych i etnicznych.
W programie można było wyróżnić cztery grupy tematyczne dotyczące: twórczej aktywności społeczności lokalnych, regionalnych i etnicznych, regionalnego i lokalnego
amatorskiego ruchu kulturalnego i artystycznego, twórczej aktywności jednostek, zwyczajów i ich roli w tworzeniu więzi regionalnych. Referaty wygłosili: Władysław Jacher
(Katowice), "Aktywność kulturalna jako czynnik więzi społecznej w społecznościach lokalnych i regionalnych", Ryszard Kantor (Kraków), "Współczesna działalność kulturotwórcza na poziomie grupy lokalnej", Olga Goldberg-Mulkiewicz (Jerozolima), "Komunikat ikoniczny na pograniczu etnicznym i kulturowym", Adam Bobrzyk (Siedlce), "Kształ-

370

Kronika

towanie polskiej tożsamości narodowej przez rozwijanie amatorskiej twórczości artystycznej w Republice Litewskiej", Kornelia Lach (Krzanowice), "Aktywność kulturalna wspólnot lokalnych na pograniczu śląsk<r-morawskim", Helga Bieniusa (Zdzieszowice), "Współczesne formy aktywności twórczej we wsi Żyrowa w Opolskiem", Edyta Korepta (Cieszyn), "Nieprofesjonalna aktywność twórcza w zakresie literatury. Na przykładzie Jana
Kubisza i Emanuela Grima w Cieszyńskiem", Maria Śmiełowska (Opole), "Twórcza aktywność jednostek w kreowaniu własnej przestrzeni lokalnej", Kinga Czerwińska (Cieszyn), "Współczesna twórczość samorodna - studium artysty", Tadeusz Trajdos (Warszawa), "Twórczość Stanisława Wyrtla (Orawa, Zubrzyca Górna)", Tomasz Michalewski (Opole), "Muzeum regionalne i jego znaczenie w społeczności lokalnej (na przykładzie
działalności Konrada Mientusa)", Grzegorz Błachut (Cieszyn), "Amatorskie kino Franciszka Dzidy w Chybiu jako wspólna, twórcza wartość kulturowa lokalnej społeczności", Andrzej Brencz (Poznań), "Region «Kozła lubuskiego». Analiza historii tworzenia
więzi regionalnych na «dawnym» i «nowym» pograniczu", Barbara Bazielich (Wrocław),
,,«Niedżwiedzie» tradycje", Zdzisław Kupisiński (Lublin), "Liderzy w obrzędowości pogrzebowej i ich znaczenie w podtrzymywaniu tradycji na pograniczu regionów etnograficznych opoczyńskiego i radomskiego", Józef Nowak (Lublin), "Bożonarodzeniowe zespoły kolędnicze na tomaszowskim pograniczu polsk<r-ukraińskim", Joanna Świtała-Mastalerz (Ruda Śląska), "Bielowickie Stowarzyszenie Twórców i Przyjaciół Kultury
Ludowej. Idee i inspiracje", Dariusz Grzegorczuk (Siedlce), "Działalność regionalna Ludowego Towarzystwa Naukow<r-Kulturalnego w latach 1992-2002", Dorota Świtała-Tybek (Opole), "Muzeum Miejskie w Rudzie Śląskiej jako inicjator zróżnicowanych
form życia kulturalnego", Irena Bukowska-Floreńska (Cieszyn), "Współczesna społeczna i jednostkowa aktywność twórcza jako wartość kulturotwórcza".
Przedstawię pokrótce wybrane referaty z każdej grupy.
Olga Goldberg-Mulkiewicz, w "Komunikacie ikonicznym na pograniczu etnicznym
i kulturowym. Wycinanka w procesie przemian kodu ikonicznego", poinformowała, że
tradycyjna wycinanka żydowska przeżywa współcześnie renesans zarówno w Polsce, jak
i w Izraelu. W obu krajach nie możemy mówić o kontynuacji tejże sztuki. W Polsce
w tradycyjnej społeczności żydowskiej wycinanka przeżywała apogeum rozkwitu na przełomie XIX i XX stulecia, sporadycznie była wykonywana do końca okresu międzywojennego. Pełniła przede wszystkim funkcje związane z kultem; jej przekaz ikoniczny był
ściśle skodyfikowany. Kod, którym posługiwali się artyści, funkcjonował w określonej
grupie i był przez jej członów bezbłędnie odczytywany. Bogactwo zakodowanych treści
stanowiło miarę, wedle której oceniano wykonawcę. W Izraelu, do okresu powojennego,
wycinanka wywodząca się z tradycji polskich Żydów nie była znana.
Dopiero w kilkanaście, a czasem i kilkadziesiąt lat po zagładzie spotykamy w obu
interesujących nas krajach nawrót do tejże twórczości, jednak kontinuum ikoniczne nie
jest absolutne. Zmiany podporządkowane są innej funkcji wycinanki, ale też i temu, że
wyizolowana została z tradycyjnego kręgu zarówno wykonawców, jak i odbiorców.
W Polsce blok ikoniczny wycinanki wzbogacony bywa o treści zapożyczone z tradycji
lokalnej, nie żydowskiej. W Izraelu odbywa się ten sam proces, stymulowany zróżnicowaniem etnicznym. Prześledzenie zróżnicowania wysyłanego kodu oraz proces jego przyjmowania przez społeczność, do której twórczość ta jest kierowana, wskaże, który z wysyłanych
komunikatów jest stały, a który ulega zmianom i czym zmiany te są wywoływane.
Edyta Korepta przedstawiła referat "Nieprofesjonalna aktywność twórcza w zakresie
literatury (na przykładzie twórczości Jana Kubisza i Emanuela Grima w Cieszyńskiem)".
Literatura początków XX wieku i okresu międzywojennego na Śląsku Cieszyńskim wska-

Kronika

371

zuje na dużą rolę amatorskich twórców w zakresie kształtowania poczucia tożsamości
narodowej (do 1914 roku) i regionalnej (po uzyskaniu niepodległości). Ich teksty literackie
oddziałują poprzez dużą ekspresyjność, a także zastosowanie toposów symbolizujących
więż z ziemią rodzinną, jak topos rzeki Olzy, krajobrazu górskiego, domu rodzinnego,
a także nawiązanie do tradycji ludowej, głównie jako idei ratowania polskiego folkloru
zagrożonego przez obce żywioły. Postawa twórcza J. Kubisza i E. Grima zapoczątkowała intuicyjny regionalizm, który zrodził się samorzutnie jako wyraz pewnych pragnień
domagających się urzeczywistnienia.
Tomasz Michalewski w wystąpieniu "Muzeum regionalne i jego znaczenie w społeczności lokalnej (na przykładzie działalności Konrada Mientusa)", zaprezentował pokrótce sylwetkę K. Mientusa, a także jego dokonania w zakresie zbieractwa eksponatów
etnograficznych. Oprócz samych zbiorów atrakcją muzeum jest sposób prezentacji tych
zbiorów. Danieckie muzeum jest przykładem udanego zespolenia prywatnej pasj i ze społecznym interesem. Placówka ta pełni wśród miejscowej społeczności określone funkcje
i jest użyteczna. Od czasu jej otwarcia stała się wspólną sprawą wsi.
Eksponaty prezentowane w muzeum regionalnym ukazują Opolszczyznę jako "małą
ojczyznę" Polaków i Niemców z całą złożonością losów jej społeczności lokalnej
w odniesieniu do zmian przynależności państwowej na przestrzeni dziejów oraz odrębności i specyfiki kultury śląskiej, zwłaszcza tradycji, obrzędów, gwary oraz zwyczajów
ludowych. Autor referatu dowodzi, że poprzez swoją działalność twórczą Mientus wyrasta ponad lokalną społeczność.
Barbara Bazielich w tekście ,,«Niedźwiedzie» tradycje" omówiła następujące zagadnienia: historię, wierzenia, magię, ludyczność i sztukę ludową. Niedźwiedź w tradycyjnej kulturze jest znany od najdawniejszych czasów i to w różnych rejonach świata. Rozmaicie go też określano, co pozostawało w związku z wierzeniami. Przypisywano mu
również znaczenie magiczne, a poszczególne części jego ciała odgrywały w różnych dziedzinach życia ludzi rozmaitych środowisk niepoślednią rolę. Niedźwiedź uchodził za króla
lasów, borów i puszcz krajów północnych i wschodnich. Polowano na niego, ale też przebierano się za niego, naśladując jego ruchy i zachowanie, co miało związek z magią.
Krążyło na jego temat wiele różnych opowieści i przysłów. Wykorzystywano i wykorzystuje się jego zdolności i wyuczone umiejętności dla uprawiania wielu sztuczek, często
uczono go w specjalnych "akademiach", z których najsławniejszą była ta w Smorgonie
na Litwie. Z uwagi na te walory niedźwiedź stał się niezbywalną "personą" wszelkich
zwyczajów obrzędowości dorocznej i rodzinnej, praktykowanych po dzień dzisiejszy
w różnych kulturach, także w Polsce, w tym na Śląsku.
Obradom towarzyszyła dyskusja. Uczestniczyli w niej m.in. Olga Goldberg-Mulkiewicz, Ryszard Kantor, Zygmunt Kłodnicki, Andrzej Brencz, Tadeusz Trajdos, Anna Szyfer, Tomasz Michalewski i Barbara Bazielich. Istotne kwestie problematyki konferencji
były ponadto podejmowane w dyskusjach i rozmowach kuluarowych. Wygłaszający referaty posługiwali się różnymi środkami poglądowymi, np. przezroczami. Teksty wystąpień zostaną opublikowane w oddzielnym tomie "Aktywność kulturalna i postawy twórcze
społeczności lokalnych na pograniczach". Studia etnologiczne i antropologiczne t. 7, red.
Irena Bukowska-Floreńska, Uniwersytet Śląski w Katowicach.
Konferencja w Cieszynie była dobrze zorganizowana. Zamknięcia konferencji dokonała prof. dr hab. Irena Bukowska-Floreńska. Oceniając obrady, stwierdziła, iż były one
owocne i bogate w treści. Podziękowała współorganizatorom za trud przygotowania konferencji, a uczestnikom za wygłoszenie referatów i dyskusję.
Tomasz Michalewski

Kronika

372

"ANTROPOLOGIA WOBEC FOTOGRAFII
KONFERENCJA NAUKOWA,
POZNAŃ, 7-8 MAJA 2003

I FILMU".

Konferencja naukowa poświęcona antropologii fotografii i filmu została zorganizowana przez Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej UAM oraz Komisję Etnograficzną PTPN. Związków antropologii kulturowej, fotografii, filmu i mediów nie trzeba
dziś uzasadniać. Jak napisał niegdyś Zbigniew Benedyktowicz, są one "naturalne",
a "świadectw tych spotkań moglibyśmy przytaczać wiele". Można przeto powiedzieć, że
jednym z takich świadectw stała się konferencja zatytułowana: "Antropologia wobec
fotografii i filmu".
Konferencję otworzyli prof. Ryszard Vorbrich i prof. Michał Buchowski. W pierwszym dniu konferencji wyróżnić można było kilka wątków tematycznych. Wystąpienia
dr. Grzegorza Pełczyńskiego, "Antropologia filmu - doświadczenie polskie", a także
dr. hab. Sławomira Bobowskiego "Konopielka Witolda Leszczyńskiego jako «traktat
antropologiczny»" oraz dr Łucji Demby "Wschód i Zachód - dwa modele kultury europejskiej w twórczości filmowej Nikity Michałkowa" ujawniły, iż film interesuje antropologa przede wszystkim jako rodzaj kulturowego doświadczenia. Jest zapisem społecznego "tu i teraz", a zarazem dokumentem świadczącym o określonym stanie kultury, który
w osobliwy dla siebie sposób usiłuje demaskować.
Film, podobnie jak fotografia, może też rejestrować tradycje, zwyczaje, obyczajowość
i jej przemiany. Między innymi dzięki temu stają się one istotnymi źródłami humanistycznej refleksji. Tego najlepszym wyrazem były referaty dr. Roberta Dzięciełskiego,
"Uroczyste wideo-fiImowanie. Kilka uwag etnografa", dr Doroty Skotarczak, "Filmjako
źródło do badań przemian obyczajowych" i mgr Karoliny Dabert, "Filmowe role Polski
Ludowej". W twórczości filmowej i fotograficznej odkrywa się też obszary występowania mitów i ukrytych znaczeń, tak przecież ważnych dla perspektywy antropologicznego
opisywania świata. Dr Maria Lipok-Bierwiaczonek w swoim wystąpieniu zatytułowanym "Ikony i mity. Śląsk w filmie i fotografii" udowodniła, że film i fotografia są często
przejawem symbolicznej wyobraźni oraz emanacją złożonych procesów mityzacji.
Osobnej uwagi wymaga film etnograficzny. Dla prof. Ryszarda Vorbricha jest on
antropologicznym "tekstem", a zarazem specyficznym "opisem" dokonywanym przez badacza kultury. Jego referat pod tytułem "Tekst werbalny i niewerbalny. Opis antropologiczny a film etnograficzny" nobilituje film etnograficzny nie tyle do bycia źródłem, co etnograficzną metanarracją. Dobrymi tego dowodami były też "refleksje warsztatowe" reż. Jacka Samackiego i wystąpienie "Prawda w filmie etnograficznym" połączone z projekcją
filmu Koominierz studentek etnologii UAM Katarzyny Wali i Olgi Stobieckiej.
W drugim dniu konferencji mieliśmy do czynienia z referatami dotyczącymi mediów
teatru i fotografii. Ten ostatni nurt był silnie reprezentowany przez dr. Sławomira Sikorę
"Czy istnieją fotografie nieprzeźroczyste", mgr Magdalenę Sztandarę "Fotografia - standaryzacja wyobrażeń na materiale z przełomu XIX i XX wieku" i dr. Jerzego Kaczmarka
"Poznań w fotografii jego mieszkańców".
Obszarem, w którym poczesne miejsce zajmuje film, jest także telewizja. Prof. Iwona
Kabzińska w wystąpieniu "Czy telewizja kłamie? Więzi miedzy ludzkie w filmach emitowanych w polskiej telewizji" zaproponowała głębsze przyjrzenie się kulturowym kontekstom filmu telewizyjnego ze szczególnym uwzględnieniem roli widza w przekazie

Kronika

373

medialnym. Telewizja i inne media coraz częściej kreują rozmaite relacje społeczne, które mogą stać się formą doświadczania naszej codzienności. Tego przejawem jest z pewnością współczesna dyskusja na temat tożsamości i mediów. Taką też perspektywę badawczą przyjął w swoim referacie "Jak pięknie być sobą. Wizerunki cielesności i płci
w reklamie" mgr Adam Pomieciński, zajmując się filmem reklamowym. W reklamie takie wątki jak: gender, manifestacja płci i ich częsta stereotypizacja, jak również typy "męskości" i "kobiecości" wydają się wysuwać na plan pierwszy. Natomiast mgr Klaudiusz
Święcicki w wystąpieniu "Klisze pamięci w teatrze Tadeusza Kantora", wychodząc od
fotografii, opisał teatr jako rodzaj widowiska o charakterze obrzędowym i symbolicznym.
Obrady podsumował i zakończył prof. Aleksander Posern-Zieliński.
Adam Pomieciński

"MŁODZIEŻ - ŚWIĘTO - RYZYKO". KONFERENCJA
NAUKOWA, NIMES, 21-23 CZERWCA 2003
Nie była to pierwsza, ani ostatnia konferencja z "ryzykiem" w tytule. Zagadnienie to,
zestawione tutaj z dwoma innymi pojęciami - "święta" i "młodzieży", jest bowiem problemem zasadniczym dla najnowszego projektu badawczego (finansowanego przez Komisję Europejską) naukowego związku PACT -EUROETHNO. Jest to międzynarodowe
i interdyscyplinarne stowarzyszenie (skupiające francuskojęzycznych naukowców z całej Europy), działające pod egidą Komisji Europejskiej w Strasburgu. Czerwcowa sesja
(będąca już siedemnastym z kolei spotkaniem naukowym), skupiła się na analizie i interpretacji problemów i sposobów ujęcia zagadnień, które wiążą się z tytułową triadą: ryzykiem, świętem oraz młodzieżą. Można było wysłuchać referatów, które np. poświęcono
zrozumieniu współczesnej idei świętowania przez młodzież, temu, co oznacza obecnie
przynależność do tej grupy wiekowej i z jakimi rodzajami ryzyka (rozumianego szeroko), spotyka się młodzież biorąca udział w różnego rodzaju manifestacjach, zabawach
itp. Starano się dostrzegać wymiar przemian, jakie zaszły i zachodzą w dobie globalizacji
i uniwersalizacji sposobów zachowania, szczególnie właśnie wśród młodzieży. Ważnym
zagadnieniem było to, w jaki sposób młodzi samoidentyfikują się i jakie miejsce wyznacza im kultura globalna, regionalna i lokalna. Dokonywano też prób analiz obecnego
udziału młodych w świętach (religijnych, świeckich, nowych i tradycyjnych).
Podczas trzech dni sesji zeprezentowano 12 wystąpień, przygotowanych przez grono
naukowców z wielu dziedzin nauki: etnologii, folklorystyki, psychologii, socjologii, komunikacji i historii.
Wyróżnić można przede wszystkim dwa ujęcia przewodniego tematu. Pierwsze z nich
reprezentowały prace wypływające raczej z tradycji badań etnograficznych i folklorystycznych. Dokonywały także teoretycznej refleksji na temat święta, świętowania i roli
młodzieży oraz funkcji ryzyka. Przedstawiały one mateliały ukazujące różne przejawy
świętowania przez młodzież w wielu krajach i regionach Europy: w Prowansji, na Węgrzech, na wsi serbskiej i w małym czeskim miasteczku, w postsowieckiej Rosji, podczas
tradycyjnego XIX-wiecznego cyklu rytualnego na polskiej wsi i podczas współczesnej
pielgrzymki do Kalwarii Zebrzydowskiej, w krajach skandynawskich XIX wieku, w wie1-

374

Kronika

kim mieście we współczesnej Hiszpanii i na kampusie uniwersyteckim w Portugaliii.
Z prac, które zaliczyć można do tego nurtu, wyłania się ciekawy i kulturowo zróżnicowany obraz świąt, w które zaangażowani są młodzi ludzie (od hiszpańskiego, świeckiego
botel/on, swoistego rytuału oglądania filmów na kasetach VHS w czeskim miasteczku,
po ryty religijne typu pielgrzymka, czy odwołujące się także do sacrum, jak np. wyścigi
konne, samochodowe, korrida, topienie Marzanny itd.). Ważnym elementem tych wystąpień była próba odpowiedzenia na pytanie, czym jest ryzyko i jakie sąjego funkcje, szczególnie gdy rozpatruje się przykłady z kultur typu ludowego. Między innymi, badaczka
węgierska postawiła tezę o nieistnieniu w tradycyjnej, wiejskiej kulturze, idei ryzyka.
Nie sądzi ona, aby pewne działania, zwłaszcza te, które współtworzą zespół rytualnych
zachowań dorocznych i cyklu życia na wsi, były podejmowane z powodu chęci przeżycia sytuacji ryzykownej dla samego waloru symbolicznego czy rytualnego. Taka jednak
interpretacja funkcji ryzyka pojawiała się u innych referentów, którzy podkreślali obrzędową rolę młodzieży, a więc tej grupy wiekowej, z którą wiąże się określona symbolika
w kulturach tradycyjnych. Opiera się ona przede wszystkim na postrzeganiu młodych
jako zawieszonych pomiędzy życiem a śmiercią, włączanych do społeczności w trakcie
intensywnych i różnorakich obrzędów, które do dziś zachowują (choćby w minimalnym
stopniu) charakter rites de passage. Obrzędy przejścia polegają na doświadczaniu na sobie
różnego rodzaju prób, często niebezpiecznych, ale ta cecha wpisana jest w charakter tych
obrzędów. Niebezpieczeństwo to nie zawsze musi się wiązać z realnym, fizycznym okaleczeniem czy innymi niebezpiecznymi konsekwencjami. Ryzyko bowiem (rozumiane nie
tylko jako próba w sensie fizycznym, ale również psychicznym), chęć jego doświadczenia, narażenia się na nie i wypróbowania samego siebie, jest zachowaniem, które zawsze
wyróżniało młodych. Zmieniają się jednak środki oraz przejawy.
Szerzej mówiły o tym prace z drugiego nurtu. Reprezentowany on był przede wszystkim przez dwóch socjologów, specjalisty w zakresie komunikacji, psychologa, etnologa
i antropologa kultury2. Wychodząc od empirii, próbowali oni dokonać diagnozy, opisu
i systematyki oraz możliwych relacji, w które wchodzą tytułowe pojęcia, ze szczególnym
uwzględnieniem tego, co dzieje się w kulturze najnowszej. Z analiz tych wyłania się obraz
ryzyka o wiele mniej zrytualizowanego, niż próbowały to ująć wcześniej omówione anaI L.S. Foumier,
"Prises de risques deliberees de la jeunesse dans les fetes proven<,;ales" (etnolog, Francja); M. Gueydan, "Transmission et modification d'une culture de la fete nimoise: la Feria"
(psycholożka, Francja); K. Verebely, "Fetes: rejouissances et dangers de la jeunesse hongroise"
(etnolożka, Węgry); S. Kovac, "Jeunesse en rete,jeunesse en risque: la rete dans Ie village" (etnolożka, Serbia); P. Skalnik, "Les occupations festives de jeunes tcheques -1'exempIe
d'un village"
(etnolog, Czechy); B. Kopczyńska-Jaworska,
"Jeunesse, rete et risque en Pologne" (etnolożka,
Polska); I. Kużma, "Le s situations de risque - Ie jeunes et Ie pelerinage" (etnolożka, Polska); M.
Simonsen, "Jeunesse, fete, risque dans l 'Europe pre-industrielle: I' exemple de la Scandinavie" (folklorystka, Dania); R. Ouritskaia, "Quelle jeunesse? Quel risque? Hier et aujourd'hui dans les fetes
de la Federation de Russie" (historyczka, Rosja); M. Mandianes, "Le s jeunes, Ie risque et Ie «botellon» en Espagne" (etnolog, Hiszpania); Jose Lima da Silva, "Le s changements de modalites de la
vie des etudiants" (etnolog, Portugalia).
2 C. Riviere, "L'exes festif juvenile tempere par Ie rite" (socjolog, Francja); l Bonnet, "Jeune
generation et temps de risques" (etnolożka, Francja); l-P. Martineau, "Jeunesse en fete et de-fete:
festivite ou fesialite?" (psycholog, Francja); D. Le Breton, "Les conduites a risques des jeunes
generations" (antropolog, Francja); J.-L. Roques, "Pressions sociales et ex-pressions juveniles"
(socjolog, Francja); B. Tabuce, "L'apprentissage du risque chez les etudiants" (specjalista w dziedzinie komunikacji, Francja).

Kronika

375

lizy. Badacze, opierając się wyłącznie na materiałach współczesnych, wykazują, że obecnie
młodzież szuka raczej sposobów na "uniewrażliwienie się" (wobec kryzysów na rynku
pracy, problemów w rodzinie, w szkole, wśród rówieśników) i w tym celu posuwa się do
granic wytrzymałości psychicznej i fizycznej (okaleczenia, uzależnienia, sporty ekstremalne, nadużycia, próby samobójcze, eksperymenty związane z ciałem, jego estetyką,
np. tatuaże, piercing itp.). Za tym współczesnym "igraniem ze śmiercią" (bardzo często
w dosłownym znaczeniu tego słowa) stoi brak jasnych zasad rządzących współżyciem
w społeczeństwie, dowolność stylów życia i pełna indywidualizacja, tylko sama jednostka jest odpowiedzialna za swoje życie. W ten sposób, jak zauważył antropolog kultury
David Le Breton (zajmuje się tym zagadnieniem od początku lat 90.), we współczesnej,
zurbanizowanej i wysoko stechnicyzowanej kulturze, mamy do czynienia z przekształceniem się rites de passage w rites individuels de passage. Charakter owych rytualnych
zachowań staje się coraz bardziej autoreferencyjny i prywatny. Jest także coraz bardziej
brutalny, bowiem właśnie brutalność, przemoc i gwałt stają się "obrzędową" normą. Przemoc (w tym autoprzemoc) służy samoprzekraczaniu i poszukiwaniom sensu życia "tu
i teraz" poprzez narażanie się i prowokowanie niebezpieczeństwa. Dopiero w obliczu
niemal nieuchronnej śmierci można odnaleźć coś, co pozwala się cofnąć i żyć dalej (choć
często bywa już na to za późno). U podstaw tych poszukiwań i eksperymentów stoją
rozmaite kryzysy i napięcia współczesnego świata. Młodzi szukają na nie odpowiedzi,
a tych często dostarcza obecnie "rynek", który wykorzystuje tę chwiejność w swoich
zabiegach marketingowych, sterując tym samym potrzebami. Należy zaznaczyć, że na
współczesne problemy młodzież obu płci reaguje w różny sposób. U dziewcząt, częściej
niż u chłopców, można obserwować rozmaite schorzenia psychosomatyczne (szczególnie bulimię, anoreksję, również alkoholizm i uzależnienia od innych środków). Obserwować też można, jak tradycyjnie pojmowana agresja dziewcząt (będąca dotąd raczej
autoagresją), zamienia się w brutalne zachowania wymierzone przeciw innym. Chłopcy
demonstrują najczęściej te napięcia na zewnątrz, podsycając je. Poza tym reakcje mają
raczej na celu spotęgowanie napięcia, zwielokrotnienie go, niż tzw. odreagowanie. Uwolnienie się od napięcia, nawet w tak drastyczny sposób, byłoby możliwe, gdyby istniały
wystarczająco stabilne i wyraźne punkty oparcia, np. w postaci silnych autorytetów.
Musiałaby także występować pełna świadomość konieczności przechodzenia w życiu przez
kolejne etapy psychicznego rozwoju. Obowiązywać powinien także w takim przypadku
wymóg dostosowania się do wymogów społecznych, by zyskać akceptację i wsparcie,
w miarę jak powiększa się zespół ról, które wypełnia jednostka w cyklu swojego życia.
W wyniku coraz większej erozji tego typu podstaw, najważniejsze staje się ekstremalne
doznanie, które pozwala młodzieży na swój sposób odpowiedzieć na pytanie o swoją
tożsamość.
Niemal każdy uczestnik sesji dochodził to tej samej konkluzji - młodzież obecnie
szuka ryzyka dla niego samego, w celu samopotwierdzenia się. Wynika to być może
z ogólnokulturowej prawidłowości, wielokrotnie opisanej przez etnologów3• Młodzi (co
studiowano szczegółowo na przykładach kultur tradycyjnych) są tą grupą, która cieszy
się statusem istot amorficznych, "wirtualnych", jeszcze nie-dorosłych. Ten status zaś
zwalnia ich od "poprawnego" zachowywania się, ich głównym zadaniem jest właśnie
eksperymentowanie na różnych polach, czego już nie mogą czynić dorośli.
Inga Kuźma
J

Zob. np. R. Caillois, Człowiek i sacrum, Warszawa 1995.

Kronika

376

"SALON RODZINY CICHOWICZÓW" WYSTAWA W MUZEUM ETNOGRAFICZNYM,
ODDZIAŁ MUZEUM NARODOWEGO, POZNAN,
PAŹDZIERNIK 2000 - PAŹDZIERNIK 2001
Wystawę zorganizowano ze zbiorów Muzeum Archidiecezjalnego i Muzeum Etnograficznego w Poznaniu, jej koncepcję, scenariusz i tekst katalogu (poznań 2000) przygotował Witold Przewożny, autorką oprawy plastycznej była Katarzyna Schmidt-Przewożna.
Zasłużona dla Wielkopolski rodzina Cichowiczów - w Polsce, a co dziwne w Poznaniu - po trosze zapomniana, doczekała się bardzo interesującej wystawy, której termin nie został wybrany przypadkowo. W 2000 roku minęło bowiem 90 lat od powołania
do życia Towarzystwa Ludoznawczego w Poznaniu i zapoczątkowania etnograficznych
zbiorów, początkowo prezentowanych w Muzeum im. Mielżyńskich przy założonym
w 1857 roku Towarzystwie Przyjaciół Nauk (TPN). Autor wystawy, znawca i pasjonat
tematu, Witold Przewożny, tak pisze we wstępie: "Celem wystawy jest rekonstrukcja salonu rodziny Cichowiczów z I połowy XX wieku, odtworzenie jego atmosfery wywołanej przy pomocy autentycznych sprzętów, obrazów, pamiątek rodzinnych oraz zaprezentowanie części ocalałych zbiorów etnograficznych Towarzystwa Ludoznawczego w Poznaniu, którego historia związana jest z działalnością Cichowiczów".
Jeden z największych salonów towarzysko-artystycznych Poznania, rodziny Cichowiczów, Ludwika i Heleny i ich dzieci Zbigniewa i Wiesławy, funkcjonował ponad
50 lat, do wybuchu wojny w 1939 roku. Wysoki status majątkowy zapewniał mecenas
i notariusz Ludwik Cichowicz (1857-1940), organizator polskich władz sądowych i administracyjnych w latach 1918-1919, członek wielu stowarzyszeń, m.in. TPN. Od 1900 roku
prowadził największą kancelarię adwokacką i notarialną w ówczesnym zaborze pruskim
mieszczącą się na parterze reprezentacyjnej kamienicy, zwanej "Polskim Domem Przemysłowym", przy obecnym pl. Wolności. Na pierwszym piętrze znajdowało się obszerne mieszkanie państwa Cichowiczów. Energiczna pani domu Helena z Robińskich (1860-1929),
rozpoczęła swą działalność od organizowania klubów muzycznych zrzeszających polską
młodzież stęsknioną za pieśnią polską. W 1900 roku objęła kierownictwo Towarzystwa
Muzycznego "Lutnia", organizując koncerty, spektakle, bale. Na jednym z koncertów zadebiutowała córka pp. Cichowiczów Wiesława (1886-1975), obdarzona pięknym głosem.
Jaka była geneza pasji ludoznawczej Heleny, dokładnie nie wiadomo. Można jednak
przypuszczać, że w kręgach elity Poznania, do której należeli bywalcy salonu Cichowiczów, m.in. prezes TPN ks. dr Edward Likowski, mecenas Wojciech Trąmpczyński,
dr Franciszek Chłapowski, a także z uwagi na zainteresowanie etnografów niemieckich
specyfiką kultury ludowej Wielkopolski, musiało się nieraz mówić o potrzebie założenia
ludoznawczego towarzystwa naukowego. I tak z inicjatywy ks. dr., póżniejszego arcybiskupa, E. Likowskiego, przy wielkim zaangażowaniu Heleny Cichowiczowej, 8 marca
191 a roku powołano do życia Towarzystwo Ludoznawcze skupiające w pierwszych latach ponad 340 członków. Prezesem została Helena Cichowicz. Od początku poznańskie
Towarzystwo zdominowane przez działalność Heleny, póżniej Wiesławy, ciążące ku zachodniej Europie, istniało niezależnie od "galicyjskiego" Towarzystwa Ludoznawczego
założonego w 1895 roku we Lwowie, choć oczywiście jego organ "Lud", a także "Wisła", "Ziemia", "Kwartalnik Litewski" docierały do wielu inteligenckich domów wielkopolskich. Podstawowym celem poznańskiego Towarzystwa było gromadzenie zbiorów etnograficznych, przede wszystkim z Wielkopolski, których zaczątkiem stała się kolekcja

Kronika

377

Fot. l. Salon rodziny Cichowiczów. Fot. A. Spiss.

Fot. 2. Chata krotoszyńska.
Fot. A. Spiss.

378

Kronika

strojów, haftów i koronek zebrana przez Helenę. Dla pozyskania wiedzy muzealnej obie
panie odbyły na własny koszt naukowe podróże do Pragi, Drezna, Paryża, do Norwegii
(Hjorring, Christiania/Oslo). Helena obdarzona charyzmą kolekcjonera potrafiła przekonać do swej idei znajomych i przyjaciół z elity poznańskiej i wielkopolskiej. Docierała
wraz z córką wszędzie tam, gdzie mogły nabyć stroje ludowe, hafty, ceramikę, książki,
a nawet skrzynie i meble ludowe. Zbiory swe (387 eksponatów) przekazały w darze Muzeum im. MielŻYńskich. Uroczyste otwarcie wystawy ludoznawczej (były tu m.in. stroje
wielkopolskie, huculskie, wołyńskie, ukraińskie, litewskie, ceramika, krzyże i kapliczki,
sprzęty domowe, stroje szlacheckie), do której przewodnik napisała Wiesława Cichowicz,
nastąpiło 2 grudnia 1911 roku. W póżniejszych latach zbiory zostały przeniesione i wystawione w 1921 roku w Muzeum Wielkopolskim pn. ,,zbiory Ludoznawcze Heleny i Wiesławy Cichowicz". Ekspozycja ta o charakterze jeszcze romantycznym była zapewne postrzegana w kręgach naukowych jako dzieło nieprofesjonalnych entuzjastek, skoro Poznańskie TPN
i Katedra Etnografii pod kierunkiem prof. J.St. Bystronia dystansowały się do koncepcji ekspozycji i działalności Towarzystwa Ludoznawczego. Towarzystwo bowiem miało charakter
towarzyski i nie przekształciło się w organizację naukową. Niemniej, jego członkowie z powodzeniem zbierali fundusze na zakup nowych eksponatów. Trzeba też pamiętać, że Helena
organizowała liczne akcje filantropijne, szczególnie w czasie I wojny światowej.
W 1922 roku Helena urządziła w Muzeum Wielkopolskim pierwszą w Polsce wystawę koronek przy współpracy Musee du Cinquentenaire w Brukseli, któremu podarowała
kolekcję ponad 300 wielkopolskich haftów i koronek (znajdują się tam do dziś). Wystawie towarzyszyło opracowanie pióra Wiesławy Krótki zarys historii koronkarstwa Europejskiego (Poznań 1922). Obie panie w 1925 roku otworzyły nową salę muzealną
w Muzeum Wielkopolskim, upowszechniały wielkopolski haft i koronkarstwo poprzez
organizowanie szkół i kursów, zdobywały klientów dla hafciarek i koronczarek.
W Muzeum Wielkopolskim obowiązki kustosza własnej kolekcji pełniła do swej nagłej śmierci 10 września 1929 roku, Helena. Po jej odejściu na barki Wiesławy spadły
wszystkie obowiązki związane z opieką nad kolekcją (w 1921 roku liczącą 1300, w 1939
- 3500 eksponatów), prowadzeniem Towarzystwa Ludoznawczego i salonu. W salonie
bywali politycy, arystokracja wielkopolska, dostojnicy kościelni, przemysłowcy i kupcy,
naukowcy i inteligencja, artyści. Do stałych bywalców należeli Leon Wyczółkowski, od
którego pp. Cichowiczowie kupili lub otrzymali ponad 30 obrazów, Feliks Nowowiejski,
Gustaw Morcinek, a także konsul Wielkiej Brytanii w Poznaniu, prof. Bernard Massey,
prymas Polski, ks. kardynał August Hlond.
Wiesława Cichowiczówna (1886-1975) odebrała staranne wychowanie i wykształcenie, ogólne i muzyczne, najpierw w kraju, potem na uczelniach europejskich. Była tłumaczem języka angielskiego, francuskiego, włoskiego i niemieckiego. Koncertowała
w wielu krajach Europy i w Poznaniu, uświetniała swymi wokalnymi występami przyjęcia w salonie rodziców, była też pierwszą wykonawczynią pieśni Feliksa Nowowiejskiego. W czasie okupacji hitlerowskiej zmuszona była wraz z ojcem na zawsze opuścić piękne
mieszkanie (kamienica już nie istnieje). Salon zamarł, zbiory ludoznawcze zaginęły, na
szczęście wyposażenie mieszkania częściowo ocalało. W latach 1945-1959 Wiesława
pracowała w Referacie Kultury Ludowej Wydziału Kultury Urzędu Wojewódzkiego.
Prowadziła prace terenowe w całej Wielkopolsce i na Ziemiach Odzyskanych, gromadząc duży materiał badawczy. Publikowała, m.in. w "Polskiej Sztuce Ludowej", część
materiałów została w rękopisach. Próbowała też, częściowo z powodzeniem, odtworzyć
zaginione zbiory ludoznawcze. W uznaniu swych zasług otrzymała w 1962 roku tytuł
członka honorowego Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego. Spuściznę rękopiśmienną

Kronika

379

o dużej wartości naukowej i historycznej, archiwum rodzinne (m.in. księgi
z wpisami gości, jedną z nich pokazano na wystawie), zbiór autorskich fotografii, często opatrzonych osobistym
komentarzem (w większości z lat
1910-1965), stroje ludowe, hafty, koronki, obrazy, rzeźby ludowe oraz nieliczne, ocalałe z dawnego mieszkania
meble, obrazy Axentowicza, Wyczółkowskiego i in., porcelanę, srebra, zbiory pocztówek, znaczków, autografów,
biletów kolejowych z licznych podróży (zbierała niemal wszystko), przekazała testamentem Muzeum Archidiecezjalnemu w Poznaniu. Od 28 czerwca
1981 do 1992 roku, zgodnie zjej wolą,
część etnografianów udostępniono publiczności jako Oddział Sztuki Ludowej im. Heleny i Wiesławy Cichowicz.
Pora jednak wkroczyć do "Salonu
rodziny Cichowiczów". Ekspozycję
podzielono na dwie wyodrębnione części zróżnicowane również kolorem.
Część etnograficzna - ekrany i postumenty w kolorze ciemnozielonym; ściany "salonu" w kolorze czerwieni pomFot. 2. Salon - galeria malarstwa.
pejańskiej. Zwiedzający na początku
Fot. A. Spiss.
zapoznawał się z fragmentami historycznej ekspozycji kolekcji Cichowiczów z Muzeum Mielżyńskich i z Muzeum Wielkopolskiego, którą prezentowały diorama chaty krotoszyńskiej i fotogramy. W następnym pomieszczeniu znalazły się stroje wielkopolskie, m.in. strój szamotuIski i strój bamberski (Wiesława przyczyniła się do spopularyzowania kultury Bambrów). Zwiedzający podziwiali czepce,
krezy, fartuchy, złotolite czepki wielkopolskie, śląskie, niemieckie, ,,komety" bamberskie,
wianki ślubne, samodziałowe tkaniny, a także pas i sukmanę krakowską, ceramikę i skrzynię
na odzież wielkiej urody. Oświetlenie gablotowej, "akwariowej" ekspozycji pozwalało wydobyć błysk złotych i kolorowych nici, subtelny rysunek haftów na tiulu. Oczy syciły się
pięknem wystawianych przedmiotów, ale lapidarność podpisów typu Złotolite czepki wielkopolskie zostawiała pewien niedosyt. Autor scenariusza wprawdzie starał się w miarę możliwości odtworzyć koncepcję "cichowiczowskiej" ekspozycji (niestety bez "antycznych" gablot), nie podążył jednak w kierunku ukazania bogatej osobowości Wiesławy Cichowicz,jej
przemiany, szczególnie nas tu interesującej, z entuzjastki-amatorki w rzetelną badaczkę zauroczoną kulturą ludową. Ten wątek wart byłby osobnej wystawy.
W salonie udało się odtworzyć elegancką atmosferę wnętrza wypełnionego stylowymi
meblami, wśród których zwracało uwagę ozdobne weneckie biurko, prezent pracowników kancelarii dla mecenasa Cichowicza. Stał też fortepian i śliczny warsztacik do wyrobu koronek. O poziomie przyjęć wiele mówiły ocalałe srebra i fragmenty serwisów ze
znanych manufaktur europejskich. Na honorowym miejscu, widoczny od wejścia na

380

Kronika

wystawę, wisiał duży portret obu pań pędzla Axentowicza (pastel, 1906). Z czasem salon
stał się też galerią malarstwa polskiego, toteż i tu ściany zapełnione były obrazami, głównie Wyczółkowskiego. Może tylko brakowało tykania zegara, dźwięków fortepianu, rozrzuconych nut i innych drobiazgów "ocieplających" mieszkanie. Przecież to wystawa
muzealna, uświadomiłam sobie, owładnięta klimatem salonu.
Autor wystawy, poza efektownymi obiektami budującymi nastrój ekspozycji, wygrał
jeszcze jeden atut tej świetnej kreacji - przemyślany program edukacyjny, o charakterze
również wspomnieniowym. A więc lekcje muzealne dla studentów i uczniów na temat
muzealnictwa, historii zbiorów etnograficznych w Poznaniu, zagadnień kolekcjonerstwa;
warsztaty dotyczące kultury europejskiej pt. "Europa to ...". Odczyty i spotkania, m.in.
o tematyce genealogicznej (Sławomir Leitgeber i Andrzej Kwilecki); opowieści o Norwegii "czasów pań Cichowicz (1910, 191 I)" Piotra Klatkowskiego. Nawet dla przedszkolaków przewidziano zajęcia na temat zbierania pamiątek i strojów ludowych, z możliwością przebierania się nawet. I wreszcie imprezy "rodzinne" - Choinka i Wielkanoc
u Cichowiczów, na które oprócz zwykłych słuchaczy przybyli członkowie rodziny, potomkowie przyjaciół i znajomych Cichowiczów. Ileż wzruszeń i wspomnień budziły wpisy
do księgi gości, znajome twarze na rodzinnych fotografiach! Tu też 17 października 2001
roku odbyła się inauguracja Poznańskiego Festiwalu Nauki i Sztuki. Na zakończenie
wystawy, 20 października, wystąpiła Benigna Jaskólska, z pieśniami, m.in. Schumana
i Nowowiejskiego, z repertuaru Wiesławy Cichowicz.
I tym muzycznym akcentem zakończyła się piękna wystawa o pewnym salonie poznańskim i dwóch bogatych paniach, które swój prywatny majątek obróciły na ratowanie wielkopolskiej kultury ludowej, aby przypominać krasę naszego ludu. To dzięki nim obecne
Muzeum Etnograficzne może sobie liczyć 90 lat istnienia. Wystawa stała się nie tylko hołdem dla patriotycznych i kulturalnych zasług rodziny Cichowiczów, ale też opowieścią, jak
powstawały zbiory muzealne w Polsce, jak to romantyczne jeszcze w duchu ludoznawcze
pasje opromienione patriotycznymi uniesieniami ewoluowały w kierunku naukowych eksploracji. Byłoby bardzo pożądane, aby Muzeum Archidiecezjalne w Poznaniu, spadkobierca rodziny Cichowiczów, przywróciło wystawę poświęconą ich zasługom.
Anna Spiss

"PODRÓŻNICY.
ZBIORY PODRÓŻNIKÓW POLSKICH PRZEŁOMU XIX I XX WIEKU
W MUZEUM ETNOGRAFICZNYM W KRAKOWIE".
WYSTAWA JUBILEUSZOWA, LISTOPAD 2001 - CZERWIEC 2002
Muzeum Etnograficzne im. Seweryna Udzieli w Krakowie przypadający w 2001 roku
jubileusz 9G-Iecia swego istnienia uczciło m.in. wystawą, "Podróżnicy. Zbiory podróżników polskich przełomu XIX i XX wieku w Muzeum Etnograficznym w Krakowie". Jej
ideą było ukazanie rangi i znaczenia Muzeum i jego pozaeuropejskich zbiorów, które
zawierają wiele obiektów dziś juź unikatowych, a tworzone były przez ludzi wybitnych,
zapisanych trwale w historii i nauce, nie tylko polskiej, niejednokrotnie też związanych
silnie z Krakowem. Wystawa, prezentująca zbiory i postacie kilkunastu spośród podróżników, których pasja badawcza i kolekcjonerska przyczyniła się do wzbogacenia krakowskiego muzeum, cieszyła się duźą popularnością, a w Konkursie na Wydarzenie Muzealne
Roku - Sybilla 2002 zdobyła II nagrodę w kategorii wystaw etnograficznych.

Kronika

381

Istniejące od 1911 roku Muzeum Etnograficzne w Krakowie, założone z inicjatywy
Seweryna Udzieli, wielkiego miłośnika, znawcy i badacza rzeczy ludowych, nastawione
było przede wszystkim na dokumentowanie zagrożonej "cywilizacją przemysłową polskiej kultury ludowej"l . Od początku jednak miało być w nim też miejsce i "dla zbiorów
etnograficznych egzotycznych, o ile by zostały ofiarowane przez polskich podróżników
lub zbieraczy"2, jak pisał jeden z jego założycieli, prof. Franciszek Bujak, w artykule
w krakowskim "Czasie" i w odezwie do władz galicyjskich. Szerzej uzasadniał to Udziela w 1926 roku, pisząc: "w czasach niewoli nie mogliśmy zdobyć się na muzeum ludoznawcze światowe, jakie istnieje w każdej stolicy Europy, gdzie gromadzą się zdobycze
uczonych i podróżników danego narodu. Nasi polscy uczeni, czy podróżnicy po powrocie do kraju zebrane i przywiezione z trudem i kosztem okazy kultury ludów pierwotnych Azji, Afryki czy Ameryki musieli odsyłać do muzeów w Berlinie i w Wiedniu lub
w Petersburgu, albo trzymać je u siebie i narażać na zniszczenie i zatracenie. Obowiązkiem naszym jest rzeczy te ratować, zbierać i gromadzić, aby dać podstawę do utworzenia kiedyś osobnego muzeum egzotycznego"3.
Zgodnie z tym postulatem już w 1913 roku Muzeum, mieszczące się wówczas na
Wawelu, przyjęło w depozyt około 800 przedmiotów pochodzących z krajów pozaeuropejskich, przekazanych przez Gminę Miasta Krakowa w związku z reorganizacją i profilowaniem zbiorów przez Muzeum Techniczno-Przemysłowe. Uzyskane wówczas pierwsze
zbiory egzotyczne - afrykańskie Stefana Szolc-Rogozińskiego i syberyjskie Benedykta
Dybowskiego - zostały pokazane w 1914 roku w jednej z sal wystawowych. W następnych latach trafiały do Muzeum kolejne kolekcje podróżnicze, przywiezione z różnych
stron świata przez badaczy i podróżników tej miary, co Antoni Rehman, Julian Tatko-Hryncewicz, Władysław Kotwicz, Marian Raciborski, Michał Siedlecki czy Roman Stopa. Pozyskiwano je bezpośrednio jako dary lub przekazy testamentowe, w drodze zakupu, a także pośrednio, poprzez inne instytucje, jak Akademia Umiejętności, Fundusz
Kultury Narodowej, Muzeum Techniczno-Przemysłowe czy Muzeum Narodowe. Zbiory te, zawierające wiele okazów o nieocenionej wręcz wartości i unikatowym charakterze, jako jedne z nielicznych w Polsce przetrwały bez szwanku zawieruchy obu wojen
światowych i dziś należą do naj starszych i najcenniejszych w kraju. W latach powojennych były systematycznie uzupełniane, w ciągu dziewięćdziesięciu lat istnienia Muzeum
wzrastając do liczby blisko 9 tysięcy obiektów. Do ich powiększenia przyczyniły się kolejne pokolenia muzealników, naukowców, podróżników amatorów czy zwykłych turystów, zafascynowanych różnorodnością przyrodniczą, etniczną i kulturową świata.
Podstawę zbiorów egzotycznych krakowskiego Muzeum Etnograficznego stanowią
kolekcje przywiezione przez polskich podróżników, którzy przemierzali świat z bardzo
różnych powodów, najczęściej z przymusu. Uciekali przed represjami za udział w powstaniach narodowych, rzucani byli wyrokami carskich sądów w odległe i dzikie rejony
Azji, wyjeżdżali w poszukiwaniu "chleba", zaciągając się do obcych kompanii handlowych, służby dyplomatycznej czy wojskowej. Zawsze jednak mieli w sercach Polskęchoć niewidoczną na XIX-wiecznych mapach, bliską przecież i drogą. Swoje dokonania
polityczne czy osiągnięcia naukowe poświęcali jej właśnie, przywożąc z obczyzny do
kraju plon swoich badań naukowych, ilustrowany bogatymi zbiorami przyrodniczymi, geoOdezwa Towarzystwa Muzeum Etnograficznego w Krakowie z dno8/ipca 1919r., ArchiwumMEK.
F. Bujak, Polskie Muzeum Etnograficzne. nowa instytucja kulturalna w Krakowie, "Czas",
z dn. łOi 11 XI 1911 r., Odezwa do Wydziału Krajowego, 1911 r., Archiwum MEK.
3 S. Udziela, Muzeum Etnograficzne
w Krakowie, "Ziemia" 1926, nr 13-14, s. 196-197.
I

2

382

Kronika

logicznymi i etnograficznymi. Przekazując go rodzącym się polskim placówkom badawczym i muzeom, dali tym samym świadectwo polskich dokonań w poznaniu świata
i rozwoju licznych dyscyplin naukowych. Ich indywidualne losy, często dramatyczne i tragiczne, stanowią dziś świetną kartę w historii polskiego narodu, który mimo ISD-letniego
braku własnej państwowości zaznaczył swoją obecność na całym niemal globie.
Wystawa była prezentacją zbiorów naj starszych, pochodzących z końca XIX i początku XX wieku (do lat 30. włącznie), a zarazem przypomnieniem postaci i osiągnięć
związanych z nimi podróżników. Była też próbą ukazania - poprzez obiekty i fotografie
archiwalne - świata takiego, jaki było dane zobaczyć ówczesnym podróżnikom i badaczom, penetrującym odległe kontynenty. Przypominała również charakter uprawianego
przez nich kolekcjonerstwa czy zbieractwa, na ogół przypadkowego, realizowanego na
marginesie innych działań i zainteresowań, często jednak z myślą o wzbogaceniu nie siebie, lecz własnego kraju. Przypominały o tym otwierające pierwszą salę wystawy słowa
Benedykta Dybowskiego: "Pracować mieliśmy poza ojczyzną, lecz dla niej wyłącznie.
Wedle widzenia rzeczy, ten, co kocha szczerze swój kraj, potrafi sercem być w nim zawsze, chociażby był od niego oddalony o tysiące kilometrów".
Ekspozycja mieściła się w pięciu salach wystawowych "Domu Esterki" przy ul. Krakowskiej 46, ze względu na ich układ podzielona na dwie odrębne części. Na parterze
w atmosferę dziewiętnastowiecznego podróżowania wprowadzał zwiedzającego afrykański
obóz białego podróżnika, natomiast w czterech salach w piwnicach rozmieszczono kolekcje z trzech kontynentów - Azji, Afryki i Ameryki, w salce najmniejszej wydzielając
zbiory z Syberii, obszaru szczególnego w historii polskiego podróżnictwa. Kolor drewnianych podestów i plansz oraz tła dla fotografii i tekstów, w każdej sali inny, podkreślał
ten podział, nawiązując z jednej strony do barw dominujących w eksponatach, z drugiej
do ceglano-kamiennych ścian. Przyjęto jednolity schemat prezentacji kolekcji, którym
towarzyszyły portrety i biogramy ich twórców oraz informacje o ich powstaniu i zawartości, a także archiwalne zdjęcia (użyto kserograficznych odbitek w sepii), pochodzące
z początku XX wieku, a niekiedy nawet z końca XIX. Stanowiły one swego rodzaju tło,
ukazując kraje, z których zostały przywiezione prezentowane przedmioty, a także ludzi,
którzy je wytworzyli lub ich używali. Jako komentarz posłużyły własne słowa podróżników, którzy w większości byli ludźmi nie tylko uważnie obserwującymi otaczający ich
świat, ale też spisującymi swoje wrażenia i spostrzeżenia. Niektórzy z nich, jak Dybowski, Talko-Hryncewicz czy Raciborski, byli również autorami pokazywanych fotografii.
Uzupełnieniem były teksty w wielkim skrócie przypominające polski wkład w poznawanie dalekich kontynentów. Eksponatów nie dobierano pod kątem tematu planowanej ekspozycji - to one nadały jej kształt. Obraz egzotycznych kultur, jaki wyłaniał się z przedstawionych kolekcji, był taki, jak one - najczęściej przypadkowy, niepełny, jednostronny, bardziej ukazujący zainteresowania zbieracza i podróżnika niż kulturę odwiedzanego
przezeń ludu. Wyjątkiem były tu kolekcje prowadzących systematyczne badania Stefana
Szolc-Rogozińskiego oraz Benedykta Dybowskiego.
W pierwszej sali na parterze autorzy starali się wprowadzić zwiedzającego w atmosferę dawnego podróżowania, ukazać, jak bardzo różniło się od dzisiejszych naukowych
i turystycznych wypraw. Ściany i okna zasłonięto ogromnymi trzcinowymi matami, a na
wprost wejścia zainscenizowano afrykański obóz białego podróżnika, wzorowany na widocznym obok na zdjęciu obozie Stefana Szolc-Rogozińskiego, z jego wyprawy na najwyższy szczyt wyspy Fernando Po. Przed biało-brązowym namiotem, w cieniu palmowych liści, spoczywał na leżaku podróżnik w białym korkowym kasku, ubrany w płócienną kurtkę oraz długie, szare sztylpy, osłaniające nogi od kostek po biodra i zapinane

Kronika

383

na niewiarygodną liczbę guzików. W półmroku panującym we wnętrzu namiotu dostrzec
można było przykryte pledami łóżko polowe, płócienną walizkę, futerał z lunetą, mapnik, podróżny drewniany sekretarzyk, bambusowy składany taboret, strzelbę w pokrowcu, opartą o kosz ze skóry z nogi słonia. Przed namiotem stały dwa olbrzymie kufry,
wypełnione dobytkiem podróżnika i jego myśliwskimi trofeami, takimi jak czaszka goryla czy rogi nosorożca i bawołu, a z tyłu, wśród olbrzymich liści palmowych, widać było
rozciągnięty hamak (fot. l).
W tradycyjnych, drewnianych gablotach w kącie sali pokazano drobne przedmioty,
które zabierał na wyprawę doświadczony i przewidujący badacz-podróżnik dla ułatwienia sobie życia w odległych i dzikich rejonach świata. Nad gablotami zawieszono dziewiętnastowieczne mapy różnych kontynentów oraz kilka fotografii przedstawiających
europejskich podróżników, myśliwych i turystów z końca XIX wieku, m.in. właśnie
Rogozińskiego w jego afrykańskim obozie. Tekst ze wspomnianymi wyżej słowami Benedykta Dybowskiego zwracał uwagę na fenomen podróży, obecny w ludzkim życiu
i kulturze od niepamiętnych czasów. Niemal od zawsze ludzie opuszczali swoje siedziby,
poszukując lepszych warunków życia, uciekając przed prześladowaniami, a także z ciekawości. Podróżowali arystokraci, świątobliwi pątnicy, dyplomaci, żołnierze i marynarze
w obcej służbie, z przymusu opuszczali kraj emigranci i zesłańcy. Owe peregrynacje do
miejsc świętych, zawodowe i artystyczne wojaże, emigracja polityczna i zarobkowa oraz
zesłania były dla licznych pokoleń Polaków okazją do zetknięcia się z obcymi ludami
i ich kulturami. Wielu z nich wnosiło znaczący wkład w poznawanie świata, zapisując
świetną kartę w historiografii badań geograficznych, kartograficznych i przyrodniczych.
Jeszcze w XIX i na początku XX wieku, mimo istniejących już regularnych połączeń
morskich z odległymi zamorskimi koloniami i transkontynentalnych linii kolejowych,
podróże posiadały posmak romantycznej przygody. Prowadziły do nieznanych miejsc,
pełne były niebezpieczeństw ze strony przyrody i niepewności w kontaktach z poznawanymi ludami czy plemionami. Praca badawcza miała charakter pionierski, wnosząc jednocześnie niebagatelny wkład w podstawy nowoczesnej, dwudziestowiecznej nauki.
Gromadzone podczas badań "okazy" przyrodnicze, geologiczne czy etnograficzne zapełniały podróżne kufry i sakwojaże, trafiając po powrocie do gabinetów osobliwości, pracowni naukowych, a z czasem do muzealnych magazynów i sal wystawowych. Dzięki
nim możliwe jest istnienie dziś wielu muzeów, nie tylko etnograficznych, oraz organizowanie wystaw ukazujących dawne, zaginione już często ludy i kultury.
Drugą część wystawy otwierały syberyjskie zbiory Benedykta Dybowskiego (1833-1930), lekarza i przyrodnika, zesłańca, profesora Uniwersytetu Lwowskiego (fot. 2).
Przywiózł je ze swego drugiego, dobrowolnego tym razem, pobytu we wschodniej Syberii, gdy pracując w latach 1879-1883 jako lekarz rządowy na Kamczatce, prowadziłjednocześnie badania przyrodnicze i etnograficzne. Od zamieszkujących tam Itelmenów, Koriaków i Ewenów oraz od Aleutów z pobliskich Wysp Komandorskich pozyskiwał ich
tradycyjne wyroby: ubrania szyte z reniferowych futer, foczych jelit oraz rybich skór,
uprzęże dla psów i reniferów, strzały i harpuny, koszyki i torby plecione z trawy morskiej, a także modele domów, kajaków, łodzi i sań, w sposób niezwykle precyzyjny wykonane na jego prośbę przez tubylców. Pokazano zaledwie część tej kolekcji, w tym rzeczy tak niezwykłe i unikatowe, jak uszyta ze skórek ptasich parka, rodzaj płaszcza letniego noszonego przez Aleutów, czy kam/ejka, kurtka z jelit foczych, chroniąca polujących
w kajakach Aleutów przed przemoczeniem przez fale morskie.
Kolejną, znacznie większą salę wypełniły cztery kolekcje z Azji Środkowej i Południow<r-Wschodniej, zebrane przez znakomitych uczonych różnych profesji. Zbiór przed-

384

Kronika

miotów związanych z lamaicką odmianą kultu buddyjskiego, rozpowszechnioną w Buriacji - instrumenty muzyczne, naczynia liturgiczne, młynek modlitewny, szkaplerze
podróżne, figurki buddyjskich mnichów, buddyjski różaniec - przywiózł do Polski
Julian Talko-Hryncewicz (1850-1936), lekarz i antropolog, profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego, współzałożyciel krakowskiego Muzeum Etnograficznego. W latach 1892-1908 pracował jako lekarz okręgowy w Troickosawsku na pograniczu Mongolii i Chin,
wolny czas poświęcając na badania archeologiczno--antropologiczne miejscowej ludności - Buriatów, Tunguzów i Mongołów. Oprócz wspomnianych przedmiotów kultowych
przywiózł stamtąd również pozyskaną wśród Buriatów przez współpracującego z nim
polskiego zesłańca, Witolda Światopełk-Mirskiego, ręcznie pisaną tybetańską księgę medyczną oraz apteczkę z ponad dwustu lekarstwami - bezcenne dziś unikaty, zachowały się
bowiem w świecie trzy zaledwie takie księgi i kilkanaście podobnych apteczek. Niewielka,
lecz cenna kolekcja tybetańskich i chińskich naczyń liturgicznych, akcesoriów kultowych,
rzeźb, tkanin oraz przedmiotów codziennego użytku jest plonem kilku wypraw naukowych
na tereny Azji Środkowej, które odbył w latach 1894-1917 Władysław Kotwicz (1871-1944), wybitny orientalista, znawca języków mongolskich i ałtajskich, profesor Uniwersytetów w Petersburgu i Lwowie, współtwórca Polskiego Towarzystwa Orientalistycznego. Oprócz steatytowych figurek chińskich bóstw, naczyniek liturgicznych i kompasu
geomantycznego, który pomagał Chińczykom znaleźć najlepsze miejsce na pochówek zmarłego, pokazano figurki Buddy i Tary Zielonej oraz tkaniny liturgiczne tzw. khataki, we wnęce
w ścianie inscenizując z nich oraz z przedmiotów z innych, późniejszych kolekcji, ołtarz
buddyjski, podobny nieco do widocżnego na archiwalnej fotografii obok. Zawieszona przed
nim, rozpięta na drewnianej ramie, tkanina tiulowa nadała mu lekki akcent odrealnienia,
wskazując, że jest to tylko rodzaj teatralnej inscenizacji.
Zbiory indonezyjskie, zaprezentowane w drugiej części tej sali, zostały zgromadzone
przez dwóch wybitnych przyrodników, botanika Mariana Raciborskiego (1863-1917)
i zoologa Michała Siedleckiego (1873-1940). Pierwszy z nich, profesor Uniwersytetów
Lwowskiego i Jagiellońskiego, a przez długi czas także dyrektor Ogrodu Botanicznego
w Krakowie, w latach 1897-1900 przebywał na stypendium na Jawie, prowadząc w tamtejszych ogrodach i instytutach botanicznych badania nad paprociami i roślinami użytkowymi. W wolnym czasie poznawał jawajską kulturę i zbierał tamtejszą broń, lalki
teatralne, batiki, rzeźby i inne drobne przedmioty. Spośród ponad dwustu przedmiotów
tej kolekcji pokazano, na tle wzorzystych batikowych tkanin, ciekawy zestaw naczyń
do żucia betelu, kilkanaście lalek z teatrów cieni i marionetek oraz krisy, miecze i noże. Michał Siedlecki, badacz flory i fauny wód morskich i lądowych, profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego, rektor odnowionego Uniwersytetu w Wilnie, zmarły w obozie koncentracyjnym w Sachsenhausen, na Jawie przebywał w 1908 roku. Plonem tej wyprawy
była nie tylko spora kolekcja tkanin batikowych, biżuterii i broni, ale także piękna monografia tej wyspy, opisująca jej przyrodę, mieszkańców i kulturę. Większość spośród
zebranych przez niego przedmiotów spłonęła w 1939 roku w mieszkaniu w Warszawie. Ze znajdującego się w krakowskim Muzeum zbioru pokazano na wystawie chiński
drewniany ołtarzyk, kilka batikowych tkanin, noży, naszyjników oraz małą metalową loteryjkę·
W następnej sali zaprezentowano niewielkie kolekcje przywiezione z Ameryki Południowej przez podróżników, których zainteresowania etnograficzne pojawiały się jedynie na marginesie ich zawodowej działalności. Jednym z nich był Ignacy Domeyko (1802-1889), wybitny geolog i mineralog, profesor Uniwersytetu w Santiago, stolicy Chile,
który mieszkając i pracując w tym kraju pięćdziesiąt lat, zainteresował się też losem

Fot. 1. "Obóz podróżnika".

Fot. 1\1.Gt·abski.

Fot. 2. Syberia. Kolekcja B. Dybowskiego.

Fot. M. Grabski.

Fot. 3. Ameryka -

kolekcja W. Klugera i K. Jelskiego. Fot. M. Grabski.

Fot. 4. Afryka -

kolekcja St. Szolc-Rogozińskiego.

Fot. M. Grabski.

Kronika

385

i kulturą jego pielWszych mieszkańców, Indian Araukanów (Mapuche). W 1845 roku odbył kilkumiesięczną podróż do ich kraju, póżniej zaś założył muzeum poświęcone ich kulturze. W krakowskim Muzeum Etnograficznym znalazły się dwa przedmioty ze zgromadzonej przez niego indiańskiej kolekcji, obie pokazane na wystawie - srebrna szpila przerobiona przez Araukanów z hiszpańskiej monety oraz pochodzący z Antyli woreczek
pleciony z liści bananowca. Inny polski inżynier, specjalista budowy dróg i mostów, Władysław Kluger (1849-1884), w latach 1874-1880 przebywał w Peru, budując tam drogi,
mosty, koleje, kanały i urządzenia portowe. Zebrał wówczas sporą, bo zawierającą około
czterystu okazów archeologicznych i etnograficznych, kolekcję, która trafiła z czasem do
Muzeum Archeologicznego w Krakowie (fot. 3). W Muzeum Etnograficznym znalazły się
- pokazane na wystawie - wyroby andyjskich Indian Keczua i Aymara, przede wszystkim piękne, ozdobne szpile do narzutek noszonych przez kobiety, niektóre przerobione ze
srebrnych hiszpańskich łyżek. Z niewielkiego zbioru indiańskich wyrobów, zgromadzonego przez Konstantego Jelskiego (1838-1896), podróżnika i zoologa, który w latach w 1865-1878 poszukiwał w Gujanie Francuskiej i w Peru rzadkich i nieznanych okazów tamtejszej fauny i flory, pokazano wachlarz z liści palmowych, drewno na laskę, wabik na małpy
i skromny indiański pióropusz z drobnych szarych piórek, a także torbę juczną na konia
i indiańskie wełniane poncho. W Ameryce Południowej bywał również ostatni przedstawiony w tej sali podróżnik, komandor austro-węgierskiej marynarki wojennej Artur
Miildner (1842-1906), który ze swych licznych rejsów, także do Afryki i na Daleki Wschód,
przywoził wyroby miejscowego rękodzieła oraz próbki minerałów i surowców. Spośród
około siedemdziesięciu przedmiotów, które zachowały się z zebranej przez niego kolekcji,
pokazano model czółna i harpuna z Ziemi Ognistej, rurki i naczyńka do picia brazylijskiej
yerba mate, balWne naczynia ceramiczne z Maroka, australijskie bumerangi i włócznie oraz
piękną hebanową laskę z Cejlonu, z rzeźbioną rączką w kształcie słonia.
W ostatniej, największej sali znalazły się afrykańskie zbiory krakowskiego Muzeum
Etnograficznego, z których naj starsze przywiezione zostały przez dwóch polskich generałów w służbie tureckiej, Ludwika Arsłana Bystrzonowskiego (1797-1878) i Władysława Sefera Paszę Kościeiskiego (1818-1895), podróżujących do Algierii i Egiptu już
w połowie XIX wieku. Obaj związani byli z emigracyjnym rządem księcia Czartoryskiego
we Francji, dokąd udali się po upadku powstań, pielWszy listopadowego, drugi wielkopolskiego, obaj też uczestniczyli w wojnie rosyjsko-tureckiej jako oficerowie tureckiej armii,
awansując do stopnia generała. Bystrzonowski jako wysłannik rządu księcia Czartoryskiego był w 1833 roku w Egipcie, a w 1840 roku jako obselWator francuskich walk z Arabami
w Algierii. Z tych i późniejszych podróży przywiózł kilka ciekawych przedmiotów - jajo
strusie w srebrnej oprawie, sakwy podróżne, prochownicę oraz afrykańską lutnię. Kościeiski, który przez wiele lat służył na dworze sułtana, odbywał liczne podróże m.in. do Algierii, Egiptu i na Bliski Wschód, gromadząc w ich trakcie znaczną kolekcję broni orientalnej,
przekazaną później testamentem Zamkowi Królewskiemu na Wawelu. Niewielkajej część,
afrykańskie dzidy i włócznie, trafiła później do Muzeum Etnograficznego.
Wśród zbiorów afrykańskich Muzeum poczesne miejsce zajmuje licząca około trzystu
obiektów kolekcja Stefana Szolc-Rogozińskiego (1860-1896), marynarza i podróżnika, przywieziona przez niego z Afryki Równikowej, gdzie przebywał dwukrotnie
w latach 1883-1891. Plonem wypraw, podczas których prowadził szeroko zakrojone badania wśród plemion zamieszkujących Kamerun i wyspę Fernando Po, były m.in. systematycznie gromadzone, z myślą o krakowskim Muzeum Techniczno-Przemysłowym, wyroby miejscowego rzemiosła - narzędzia, broń, instrumenty muzyczne, rzeźby, wodzowskie laski i stołki, misternie plecione maty i kapelusze, ozdoby z kości i muszelek, naczynia

386

Kronika

drewniane i ceramiczne, model domów i łodzi - z których na wystawie zdołano pokazać niewielką tylko część (fot. 4).
Niewielką, ale cenną kolekcję broni, ozdób i narzędzi codziennego użytku zebrał
podczas swoich wędrówek po Afryce Południowej Antoni Rehman (1840-1917), botanik i geograf, profesor Uniwersytetu Lwowskiego, redaktor czasopisma "Kosmos".
W latach 1875-1880 dwukrotnie podróżował po Natalu, Oranii i Transwalu, zbierając
okazy roślin, przyglądając się uważnie miejscowym stosunkom, a także gromadząc
w miarę możności wyroby miejscowej ludności. Z jego skromnego zbioru pokazano na
wystawie zuluskie włócznie, maczugi i tarczę oraz barwną biżuterię z koralików, a także
dwie kopaczki buszmeńskie. Tuż obok znalazła się zuluska broń, biżuteria z rogów i kości,
pas czarownika, drewniany podgłówek oraz bębenki i grzechotka, należące do kolekcji
pozyskanej w 1899 roku w Transwalu w Afryce Południowej przez Jana Danysza (1860-1928), wybitnego mikrobiologa z Instytutu Pasteura, specjalisty w zwalczaniu szkodników w rolnictwie i leśnictwie. Całe dorosłe życie spędził on poza Polską, zawsze jednak
czuł się z nią silnie związany i swoją działalnością zyskał w Paryżu miano nieoficjalnego
jej "ambasadora". Świadectwem tego było m.in. podarowanie kolekcji krakowskiej Akademii Umiejętności, skąd trafiła do krakowskiego Muzeum Etnograficznego.
Wystawę zamykała kolekcja Romana Stopy (1895-1995), wybitnego afrykanisty,
językoznawcy i muzykologa, profesora Uniwersytetu Jagiellońskiego, który w latach
1935-1936 prowadził badania wśród plemion Buszmenów, Hotentotów i spokrewnionych z nimi ludów Bantu z Afryki Południowo-Zachodniej. Z badań tych przywiózł sporą
kolekcję wyrobów przede wszystkim Buszmenów - broń, narzędzia, ubiory, ozdoby,
amulety, rzeźby, pamiątki. Na wystawie pokazano kilka łuków i kołczanów ze strzałami,
torbę na korzenie i bulwy, fartuszek zdobiony muszelkami, naszyjniki z muszelek i z rogów
antylopy, skórzane sandały i puderniczkę z maleńkich skorup żółwich, służącą do przechowywania proszku, którym Buszmenki nacierały swoje ciało.
Wystawa "Podróżnicy" w ciągu swojej siedmiomiesięcznej prezentacji cieszyła się dużym powodzeniem i uznaniem publiczności. Stała się też tematem filmu zrealizowanego dla
krakowskiej telewizji regionalnej przez Elżbietę i Janusza Lisowskich, pokazanego dwukrotnie w cyklu ,;Z plecakiem i walizką". Wśród publiczności przeważała młodzież szkolna, dla
której wystawa była lekcją historii i przybliżeniem postaci i losów wybitnych Polaków. Wystawie towarzyszyły wykłady przybliżające kulturę różnych rejonów świata, lekcje muzealne
oraz projekcje filmów podróżniczych, oddających współczesną atmosferę odległych miejsc
globu. Atrakcją dla wszystkich był konkurs muzealny, którego nagrodą była ufundowana przez
jednego ze sponsorów dwuosobowa "egzotyczna" wycieczka zagraniczna.
Wystawa stała się niewątpliwie ważnym wydarzeniem, pokazującym, że warto sięgać do
własnych korzeni, do skromnych początków polskiego muzealnictwa, kiedy kilka zaledwie
przedmiotów, dziś oryginalnych i unikatowych, uratowanych przed zniszczeniem i zapomnieniem dzięki pasji nielicznych, dawało zaczątek kolekcjom i muzeom, z czasem stając się niebagatelnym dziedzictwem całego narodu dzięki niestrudzonej pracy pokoleń muzealników,
pieczołowicie je przechowujących, chroniących i udostępnianych publiczności.
Magdalena Dolińska i Marek Grabski*

* Autorzy scenariusza i realizacji oraz tekstu informatora, który towarzyszył wystawie:
M. Grabski, M. Dołińska, Podróżnicy. Zbiory podróżników polskich przełomu XIX i XX wieku
w Muzeum Etnograficznym w Krakowie, Kraków 200 l. Oprawę plastyczną oraz projekt plakatu
i informatora przygotował Andrzej Sułkowski.

Kronika

387

"WOJOWNICY - PRZESZŁOŚĆ I CHWAŁA" - WYSTAWA
DZIAŁU KULTUR POZAEUROPEJSKICH MUZEUM
ETNOGRAFICZNEGO W KRAKOWIE
Dział Kultur Pozaeuropejskich Muzeum Etnograficznego im. Seweryna Udzieli w Krakowie (zwanego dalej MEK) przygotował na przełomie 1999 i 2000 roku wystawę objazdową ze zbiorów własnych i Muzeum Afrykanistycznego w Olkuszu, zatytułowaną
"Wojownicy - przeszłość i chwała". Zaprezentowano ją po raz pierwszy w Muzeum
Podkarpackim w Krośnie, w okresie od 6 listopada 2000 do 22 lutego 200 l roku. Potem,
z powodzeniem, pokazywana była w różnych muzeach Polski południowej i zachodniej,
aż do połowy 2003 roku. Kolejno gościły ją: Muzeum w Chrzanowie, Muzeum Etnograficzne we Wrocławiu, Muzeum w Bielsku-Białej, Muzeum w Tomaszowie Mazowieckim, Muzeum w Brzozowie, Muzeum w Wadowicach, Muzeum w Lesznie, Muzeum
Śląska Opolskiego w Opolu i Muzeum w Piotrkowie Trybunalskim. Ostatnim miejscem,
w którym wystawa będzie prezentowana latem 2004 roku, pozostaje Muzeum w Brzegu.
Zanim przejdziemy do opisu samej wystawy, warto zaznaczyć, że w wypadku
wystawiennictwa w muzeach etnograficznych zarówno polskich, jak i obcych, mamy do
czynienia z dwiema koncepcjami ujęcia problematyki ludów czy narodów. Pierwsza polega na przedstawieniu kultury wybranego narodu bądź grupy etnicznej, podkreślaniu
odrębności i specyfiki konkretnej tradycji w opozycji do innych, najczęściej sąsiednich
ludów. Mamy wtedy do czynienia z wystawami monograficznymi, skupiającymi się na
jednym wybranym temacie i ograniczonymi poprzez ten temat do konkretnej czasoprzestrzeni. Drugi typ wystaw polega na eksponowaniu uniwersalnych problemów i zjawisk,
charakteryzujących nie jedną, ale wiele grup etnicznych czy narodów. Takie ekspozycje
kreślą podobieństwa pomiędzy bardzo odległymi nieraz narodami, zwracając uwagę na
często zadziwiające zbieżności wśród ludów, które pozornie różni prawie wszystko.
Wystawa "Wojownicy - przeszłość i chwała" należy do tej drugiej grupy i ma za
zadanie zaprezentowanie etosu wojownika, charakteryzującego wiele społeczności Azji,
Afryki, obu Ameryk i Nowej Gwinei. Zamierzeniem autorów wystawy było ukazanie
wizerunku wojownika osadzonego w obrębie etnicznych i kulturowych realiów, dumnego ze swych tradycji, niezłomnego w walce i wyposażonego w atrybuty wojennego rzemiosła.
Spisane w specjalnych kodeksach lub zawarte w prawie zwyczajowym zasady kierujące życiem wojownika znane były w różnych kulturach na całym świecie. Obowiązywała w nich podobna hierarchia wartości, pogardzająca wszystkim, co nie wiązało się
z rzemiosłem wojennym. Wszyscy wojownicy musieli bezustannie zabiegać o pierwszeństwo i chwałę, a także walczyć w obronie honoru. Bardzo dużą rolę odgrywało tu wspomniane prawo zwyczajowe, zawierające kodeks postępowania, tak w okresie pokoju, jak
i wojny. Co istotne, stosowane ono było zarówno w rozwiniętych społeczeństwach feudalnych, jak i społecznościach plemiennych. Wszędzie tam klasa wojowników należała
do warstwy uprzywilejowanej, cieszącej się szacunkiem i poważaniem, choć - co warto
podkreślić - pozycja ta obwarowana była licznymi zakazami i nakazami, zawartymi
w honorowym kodeksie postępowania, a nawet rodzajem tabu (np. w pewnych okolicznościach zakaz kontaktów seksualnych, spożywania pewnych potraw itp.). Nieprzestrzeganie
ich wiązało się z surowymi karami, łącznie z pozbawieniem atrybutów wojennych, co skutkowało wykluczeniem z klasy wojowników, a to oznaczało również życie na marginesie
całej społeczności, w skrajnych przypadkach nawet banicję.

388

Kronika

Fot. 1. Otwarcie

wystawy.

Fot. 2. Część afrykańska

Fot. J. Kukuczka.

wystawy.

Fot. J. Kukuczka.

Kronika

389

Szczególnie widoczne jest to wśród wyznawców islamu, gdzie całe życie podporządkowano zasadom wynikającym wprost z wyznawanej religii. Jedną z najważniejszych
powinności wiernego jest w nich obrona domostw i całej społeczności islamskiej, a także
udział w świętej wojnie - dżihad. W każdym przypadku ucieczka z placu boju oznaczała oddanie na pastwę wroga mienia i życia współplemieńców, stąd też musiała podlegać
surowej karze. Jak mówią słowa Koranu - Bóg Najwyższy karze każdego uciekiniera
ogniem piekielnym:
A kto tego dnia odwróci się od nich plecami
- jeśli nie uczyni tego powracając z bitwy,
- albo przyłączając się do oddziału
ten ściąga na siebie gniew Boga,
a jego miejscem schronienia będzie Gehenna.
(sura Łupy. aja 16; tłum. M. Lang)

Z podobną zasadą podporządkowania wszystkich dziedzin życia nakazom religii
i odwiecznej tradycji można spotkać się wśród kultur indiańskich, i tych wysoko rozwiniętych, i tych plemiennych. Ze względów religijnych właśnie Totonakowie z Mezoameryki składali bogu deszczu krwawe ofiary z ludzi, a dla Azteków wojna była świętym
posłannictwem, szczególną formą służby bogom. Z kolei Indianie Jivaro - łowcy głów
z pogranicza Peru i Ekwadoru - wierzyli, że w głowach wojowników wrogich plemion
znajdują się magiczne siły, które zdobywcom pozwalają przejąć pożądane cechy przeciwnika. Wiara ta stanowiła motywację do posiadania jak największej liczby trofeów
w postaci odpowiednio spreparowanych głów wrogów.
Podobnymi przesłankami kierowali się papuascy łowcy głów z Nowej Gwinei wierzący,
że właśnie głowy są siedliskiem wszystkich cech, stąd walki z obcymi grupami
w celu zdobycia tych głów i wykorzystania cech przeciwnika do własnych celów. Wszędzie
jednak odbywało się to zgodnie z zasadami niepisanego, ale ściśle przestrzeganego prawa
zwyczajowego. Postępując według zawartych w nim zasad, nikt nie mógł pozwolić sobie na
samowolę czy zemstę ponad tę, którą wyznaczały honor i osobista godność wojownika.
Przygotowana przez MEK wystawa ukazywała wojowników wyposażonych w atrybuty rzemiosła wojennego, czyli różnego rodzaju broń, będącą nie tylko narzędziem do
zabijania, ale także w wielu przypadkach swoistym dziełem sztuki oraz przedmiotem czci
należącym do sfery sacrum. Była więc obiektem, który należało traktować z należytym
szacunkiem i pieczołowicie przechowywać z pokolenia na pokolenie. Szczególnie widoczne było to w społeczeństwach feudalnych, takich jak Japonia i Indonezja, ale także
wśród koczowniczych Pasztunów z Afganistanu.
Rycerska klasa samurajów w Japonii znajdowała się na najwyższym szczeblu drabiny
społecznej i uważana była za kwiat narodu. Musiał więc samuraj, jako ten najważniejszy
i najlepszy, odpowiednio postępować, by wypełnić obowiązki swego stanu. Drogowskazem dla niego był kodeks bushido, zawierający niepisany zbiór zasad i etyki obowiązujący prawdziwego wojownika. Od dziecka uczono go respektu i miłości do oręża, a także
zapoznawano z trudnymi zasadami sztuki wojennej. Rozwijaniu ducha bojowego u młodzieży i szacunku do rycerskiej chwały służyły także coroczne święta chłopców, podczas
których wystawiano w domach miniaturowe, artystycznie wykonane miecze i zbroje,
którymi nie wolno się było bawić, a jedynie patrzeć na nie. Dumą samuraja były jego
miecze, z którymi się nigdy nie rozstawał: dłuższy, służący do walki - katana i krótszy,
służący do obrony - wakizashi. Złe użycie miecza czy nieuzasadnione obnażenie klingi

Kronika

390

wiązało się z surowymi konsekwencjami. Na ekspozycji można było podziwiać zbroje
samurajskie z przełomu XVIII i XIX wieku oraz takie atrybuty rzemiosła wojennego jak
włócznia - naginata i miecz - wakizashi. Uzupełnienie stanowiły dziewiętnastowieczne drzeworyty i reprodukcje fotografii przedstawiające sceny związane z życiem samurajów.
Podobnie jak u Japończyków miecze, szczególną czcią i szacunkiem otaczane były
w Indonezji krisy - obosieczne sztylety o prostym lub falistym ostrzu. Dla Indonezyjczyków kris to broń narodowa, w przeszłości - symbol państwa, wyciągany przez władcę
tylko w obliczu niebezpieczeństwa. I znów, podobnie jak w Japonii, raz dobyty sztylet
musiał "zakosztować krwi". Stąd, gdy wyciągany był przez opiekuna dla oczyszczenia

Fot. 3. Krisy indonezyjskie. Fot. J. Kukuczka.

przed coroczną ceremonią - najpierw musiał być użyty przez niego do zadraśnięcia się
w ramię, a dopiero potem mógł on przystąpić do rytualnej czynności czyszczenia.
Kris to również drogocenna wartość rodowa, przechodząca z ojca na syna i stąd pieczołowicie przechowywana w specjalnym pomieszczeniu, razem z innymi przedmiotami
związanymi z kultem przodków. Stanowi on tym samym pomost pomiędzy żywymi
i zmarłymi przodkami, co zapewnia ich czuwanie nad całym domostwem. Obecność krisów w domu przynosi bowiem domownikom szczęście, chroni przed oparzeniami
i innymi nieszczęściami, a nawet łagodzi bóle porodowe. Oprócz magiczno-religijnego
znaczenia kris zachował do dziś również znaczenie obrzędowe; używany jest podczas
ceremonii inicjacji chłopca i podczas ślubu. W szczególnych sytuacjach może także zastąpić pana młodego.
Na wystawie prezentowane były cenne, pochodzące z XIX-wiecznych kolekcji, przykłady tradycyjnej broni i rzemiosła, zebrane głównie przez słynnego polskiego botanika,
profesora Mariana Raciborskiego, który przebywał na wyspach indonezyjskich w latach
1896-1900, opracowując tam paprotniki jawajskie. Pokazywane były z tego zbioru zarówno krisy proste, jak i faliste, oprawione w drewniane, kościane lub rogowe rękojeści,
z pochwami drewnianymi lub okutymi srebrną lub mosiężną blachą z wytłaczanymi
wzorami geometryczno-roślinnymi.

Kronika

391

Warto w tym miejscu zaznaczyć, że najważniejszą częścią sztyletu jest obosieczna
głownia, która, jak wspomniano powyżej, może być prosta lub falista. Ta druga uważana
jest za cenniejszą, a jej wartość zależy od liczby fal, których może być od 3 do 31 oraz
od długości, specjalnie mierzonej miarą na "dwa palce". Od określonych wymiarów bowiem zależy, czy ostrze jest doskonałe i czy przyniesie szczęście, czy też sprowadzi zło.
Przy wykonywaniu jej szczególnie ważną techniką była tzw. technika pamor, polegająca
na tym, że płatnerz używał naraz dwu gatunków żelaza: pochodzącego z rudy kopalnej
oraz - według miejscowej tradycji - z meteorytów znajdowanych na Jawie, a zawierających sporą domieszkę niklu. Oba gatunki żelaza były w kuźni kilkakrotnie przekładane
na przemian i skuwane, a dopiero po wykuciu i ostudzeniu ostrze trawione było arszenikiem lub kwasem octowym, który wytrawiając nikiel zawarty w "meteorytowym" żelazie, ujawniał motyw dekoracyjny, często bardzo skomplikowany, wymagający od wykonawcy doskonałych umiejętności i wiedzy.
Również rękojeść pod wpływem obróbki stawała się swoistym dziełem sztuki. W najstarszych krisach wykonywana razem z głownią z jednego kawałka metalu, posiadała kształt
wyraźnej postaci ludzkiej. Natomiast w nowszych, rękojeść wykonana często z kosztownych materiałów jak kość słoniowa, metale szlachetne lub drewno, dodatkowo zdobionych
kunsztownymi ornamentami, stanowi część osobną, umocowaną na trzpieniu, w który przechodzi drugi koniec głowni. Tutaj kształt rękojeści jest już tak przetworzony, że można się
tylko domyślać symbolicznego wyobrażenia człowieka. Często uchwyty te przedstawiają
również postaci zaczerpnięte z mitologii hinduskiej, a symbolizujące moc, jak: lwy, smoki
czy słonie oraz demoniczne, symbolizujące duchy opiekuńcze sztyletów.
Wśród prezentowanych na wystawie sztyletów można było znależć także tę starszą
formę, w której głownia i rękojeść w kształcie postaci ludzkiej, wykonane są z jednego
kawałka metalu.
Specyficzną odmianą krisu, występującą na Jawie i Bali, jest, prezentowany również
na wystawie, kris kobiecy służący do obrony, a w dawnych czasach - do rytualnego
samobójstwa po śmierci męża. Ostrza takich sztyletów mają kształt demonicznej ryby,
mającej przewieźć dusze wiernych do raju.
Na uwagę zasługuje również bogato zdobiony balij ski topór bojowy, używany niegdyś
do walki i jako broń strażników siedzib książęcycb. Ta bardzo kunsztowna broń eksponowana była w stylowych gablotach, na bordowym aksamitnym tle, dodatkowo podkreślającym artyzm jej wykonania. Obok tej najbardziej chyba znanej w świecie broni indonezyjskiej pokazywano także inne jej rodzaje, jak parangi i klewangi - broń jednosieczną, stosowaną także jako użyteczne narzędzia tnące w dżungli czy gospodarstwie domowym.
I tutaj jednak można było zauważyć wielką staranność i dbałość wykonania.
Oddzielną grupę w tej części ekspozycji stanowiła broń społeczności plemiennych.
Były to kołczany, łuki i strzały oraz włócznie Dajaków - słynnych niegdyś łowców głów
z Sumatry. Również w tej części ekspozycji pokazano wybrane, ciekawe typy broni indyjskiej, tureckiej, nepalskiej, pochodzące głównie z XIX wieku. Wśród nich na uwagę
zasługują nietypowe sztylety indyjskie, o trójkątnym ostrzu i a trzech obustronnie ząbkowanych ostrzach, a także sztylety katar i czura. Katar to puginał należący do naj starszych rodzajów broni indyjskiej, charakteryzuje się drabinkowatą rękojeścią i trójkątną,
szeroką, dwusieczną głownią. Czura natomiast to broń używana w dawnych czasach przez
wojowników radżpuckich, obecnie zaś jest elementem paradnego stroju, zakładanego
podczas urocżystości obrzędowych. Z kolei pełnymi kunsztu i ciekawymi przykładami
broni tureckiej, zaprezentowanymi w tej części ekspozycji, były jatagany oraz łuk refleksyjny. Jednosieczne jatagany posiadają głownie a lekkim esowatym wygięciu

392

Kronika

i charakterystyczne rękojeści bez jelców, w kształcie rozdwojonej głowicy z kości wysadzanej turkusami i innymi szlachetnymi kamieniami. Towarzyszący im łuk refleksyjny
przyciągał uwagę widza przede wszystkim wielkością i kształtem. Ta ulubiona broń Turków przez długi czas stanowiła podstawową broń zaczepną janczarów i jazdy strzeleckiej. Jego charakterystyczną cechą jest to, że przy zwolnieniu cięciwy łuczysko odgina
się w przeciwną stronę, a przy napinaniu działają dodatkowe siły nadające strzałom olbrzymiego przyspieszenia, przez co ich siła rażenia jest ogromna. Łuki tego typu stosowane były również w Mongolii i Chinach.
Podobnie jak w poprzednich częściach wystawy i tu dopełnieniem były fotogramy
przedstawiające książąt jawajskich i maharadżów indyjskich w tradycyjnych strojach wraz
z atrybutami wojennymi.
Sporo miejsca na ekspozycji poświęcono wojowniczym Pasztunom z Afganistanu.
Wśród wielu grup narodowościowych zamieszkujących ten kraj tylko dwie, Tadżycy
i Pasztuni właśnie, odgrywają dominującą rolę, a ich języki etniczne, dari i paszto, pełnią
funkcje języków państwowych. To właśnie Pasztuni odegrali dominującą rolę w najnowszej historii Afganistanu, panując nieprzerwanie od 1747 roku aż do czasów współczesnych (1978), stawiając mężnie czoło zarówno najeźdżcom zewnętrznym, jak i wewnętrznym waśniom i sporom. Stąd prawdziwe wydaje się powiedzenie, że Pasztun "rodzi się
z szablą, z szablą wyrasta i z szablą umiera". Jego waleczność i odwaga były mu konieczne, by ciągle zabiegać o prestiż i chwałę oraz walczyć w obronie honoru i należnych mu praw zawartych w honorowym kodeksie postępowania Pasztunwali. Pomagały
mu w tym nieodzowne atrybuty męskości: miecz, szabla, a także strzelba, które w uzasadnionych sytuacjach mogły zastępować samego mężczyznę. Pasztun
doskonale jeździł na wielbłądzie
i konno, a prosty i luźny strój, składający się z szerokich
spodni
i koszuli, nie krępował ruchów. Głowę ochraniał mu turban, a za szarfą,
którą się opasywał, nosił broń sieczną, szablę i sztylety. Szabla typu
szamszir (ogon lwa), którą się posługiwał, jest pochodzenia perskiego
i cechuje się gładką oraz wąską
głownią, zakrzywioną mniej więcej
od połowy długości. Pasztun używał
też dwóch rodzajów strzelb: skałkowej i kapiszonowej, różniących się
od siebie budową zamka i sposobem
wytwarzania w nim iskry zapłonowej. Prezentowana
na wystawie
dziewiętnastowieczna strzelba posiada zamek skałkowy i pochodzi ze
środkowego Afganistanu. Tego typu
broń używana była w XIX wieku
w Kandaharze w czasie walk z Anglikami. Pasztunowi zawsze towaFot. 4. Postać Pasztuna.Fot. 1. Kukuczka.
rzyszył w drodze dywanik modlitew-

Kronika

393

ny namad, by mógł odmówić modlitwy oraz święta księga islamu Koran. Unoszony wysoko nad głową Koran oznaczał na polu bitwy
zawieszenie broni, konieczne dla
spożycia posiłku. W czasach wojny
domowej wykorzystywali ten zwyczaj talibowie (rekrutujący się głównie z pasztuńskiego plemienia Durrani), którzy niejednokrotnie zdobywali całe \ysie i miasta bez użycia
broni - z Koranem uniesionym nad
głową·
Na wystawie "Wojownicy przeszłość i chwała" postać Pasztuna prezentowana była zazwyczaj centralnie, na środku sali wystawowej.
Stwarzało to możliwość obejrzenia
jego całego ekwipunku i wszystkich
wojennych atrybutów męskości z różnych stron, co dodatkowo oddziaływało na wyobrażnię, zwłaszcza młodszej części licznie odwiedzających
wystawę mieszkańców wielu miast
Polski.
Sztuka walki i niepisany kodeks
Ryc. 5. Indianin Dakota. Fot. J. Kukuczka.
postępowania, tak w czasie pokoju,
jak i wojny, doskonale były znane
ludom obu Ameryk. Ich prezentacja na wystawie została zawężona tylko do wybranych
społeczności plemiennych. Amerykę Północną reprezentowali Indianie Dakota, popularnie zwani Siuksami, należący do najbardziej wojowniczych plemion prerii. Na wystawie
postać wojownika indiańskiego z plemienia Dakota prezentowana była na tle dużego
płótna-malowidła przedstawiającego namiot tipi na tle krajobrazu prerii. Siedzący na
skórach "Indianin" ubrany był w strój z początku XX wieku i wyposażony w maczugę,
pochodzącą z XIX wieku. Aranżowane obok ognisko nadawało całej instalacji wrażenie
autentyczności.
Indian Ameryki Południowej reprezentowały wybrane plemiona amazońskiej dżungli. Indianie dżungli to na ogół ludzie pokojowo nastawieni do współtowarzyszy
i obcych szczepów, żyjący głównie z polowania i rybołówstwa i do tego przede wszystkim służyła im broń, którą sami wytwarzali. Jednak i wśród nich zdarzały się wojny,
których powodem mogło być na przykład wejście na terytorium innego szczepu, porwanie kobiety czy kradzież. Czasami ofiary domagał się bóg wulkanu. Wtedy trzeba było
zdobyć głowę wroga, by przelać ducha człowieka do krateru wulkanu. Tak postępowali
prezentowani na wystawie Indianie Jivaro z pogranicza Peru i Ekwadoru, najbardziej
znani na świecie łowcy głów. Jednak podstawą ich zachowań nie była chęć zabijania, ale
wiara, że w głowie człowieka (wroga) znajdują się magiczne siły, które zdobywcy mogą
wykorzystać do własnych celów, a które są im niezbędne do powodzenia w życiu zarówno jednostki, jak i całej społeczności. Indianie ci w odpowiedni sposób preparowali gło-

394

Kronika

wy wrogów, uzyskując ich miniatury wielkości jabłka. Spreparowane, skurczone główki,
zwane tsantsa musiały posiadać wszystkie rysy zabitego wroga, gdyż tylko wówczas miały
pożądaną moc. Polowanie na głowy odbywało się jeszcze do końca XIX wieku, ale
i wówczas coraz trudniej było je zdobyć. Jivaro uciekali się więc często do podstępu,
preparując głowy leniwców i uzyskując łudząco podobny efekt do zminiaturyzowanych
głów ludzkich.
Na ekspozycji prezentowana jest taka nie całkiem prawdziwa tsantsa, jednak spreparowana w ten sam sposób, co prawdziwe. Ponadto uwagę przyciąga tu niezwykle barwny
strój tych Indian, wykonany z tapy, czyli odpowiednio przygotowanego łyka podkorowego i kolorowych piór, dodatkowo ozdobiony głowami tukanów. Równie kolorowo wygląda "strój" obrzędowy wojownika z brazylijskiego plemienia Urubu. Składają się na
niego: pioropusz wykonany z płóciennych tasiemek i piór, noszony przez mężczyzn podczas tańców obrzędowych; naszyjnik z gwizdkiem wykonany z płótna, piór, kości i skalpów ptasich; przepaska noszona na czole przez mężczyzn-wojowników,
wykonana
z płóciennego paska, na który naklejono żywicą skalpy ptasie (mot-mot); naramienniki
męskie ze skręconego sznurka oraz piór; oraz zwracająca szczególną uwagę tembeta męska ozdoba dolnej wargi, wykonana ze sklejonych piór papugi ary oraz skalpów ptasich (mot-mot).
Wyróżniającym się w tej części ekspozycji elementem była wielka maska cara grande przedstawiająca ducha plemienia Tapirape z brazylijskiej dżungli, ptaka hoccos najważniejszej postaci w mitologii tych Indian. Dopełnieniem tej części wystawy była
broń Indian: łuki i strzały oraz kołczany z zatrutymi strzałkami do dmuchawek, a także
maczuga z ciężkiego drewna, przyozdobiona piórami papugi ary, służąca niegdyś jako
broń do walki z wrogiem, obecnie ma znaczenie symboliczne i jest uźywana w czasie
walk obrzędowych. Tutaj pokazano również nietypową broń rzutną z Patagonii, zwaną
bolas, służącą głównie do pętania zwierząt, ale także wykorzystywaną dawniej do łapania ludzi.
Podobnie jak w społeczeństwach Azji i Ameryki, tak i w Afryce, wśród wybranych
plemion, ukształtował się system stosunków społecznych, w obrębie którego wojownik
spełniał szczególnie istotne funkcje. Wystawa pokazała zwiedzającym zaledwie trzy,
spośród co najmniej kilkuset plemiennych społeczności tego kontynentu. Byli to Tuaredzy, Masajowie i zamieszkujący południowe krańce Afryki Zulusi. Pierwsi z nich, Tuaredzy, to berberyjski lud zamieszkujący do dziś ogromne połacie Sahary i Sahelu
w Nigrze, Burkina Faso, Mali, Algierii i Libii. Dla Tuaregów walka, ciągła konfrontacja
z ludami osiadłymi lub innymi nomadami była przez stulecia czymś nieuniknionym, dlatego też niezbędna była wśród nich klasa wojowników, ludzi odpowiedzialnych za prowadzenie wojen zarówno w obronie własnej, jak i w celu zdobycia niewolników, napaści
na karawany czy walki z regularnymi armiami najeźdźców. Rolę tę spełniała tuareska
arystokracja, czyli imauharen, która zajmowała się wyłącznie zwierzchnictwem, prowadzeniem karawan i wreszcie walką. Na wystawie znalazł się kompletny strój oraz broń
tuareskiego imouhara, na które składają się przede wszystkim miecz (takauba), sztylet
(telek), prosty karabin skałkowy (rozpowszechniony od końca XIX wieku), długa tunika
(tekamist), luźne spodnie (ekerbey), sandały (takelmi) oraz okrywający głowę i zasłaniający twarz zawój (tagoulemust, zwany też lithamem). Tak wyposażony wojownik dosiadał na specjalnym siodle (elaki) wielbłąda, który stanowił podstawowy środek komunikacji na Saharze. Warto także wspomnieć, że w czasach pokoju i przerwach między kolejnymi wędrówkami Tuaredzy odpoczywali w obozach, gdzie zamieszkiwali pod
skórzanymi namiotami, a ściślej zadaszeniami wykonanymi ze skór owiec grzywiastych

Kronika

395

Ryc. 6. Tuarcg. Fot. J. Kukuczka.

'j;:+fII'
~:·~·:~F'
:,:0,•.,_
-.';'.~'':'-

Ryc. 7. Masaj. Fot. J. Kukuczka.

396

Kronika

(arui), które nazywali ehen (akum u Tuaregów Kei Denek i inych grup zamieszkujących
południowe krańce Sahary i Sahelu). Chcąc oddać możliwie naj wierniej obraz środowiska kulturowego Tuaregów, na wystawie zainstalowano malowidło przedstawiające ten
namiot, co pozwoliło na stworzenie wraz z pozostałymi obiektami efektownej dioramy.
Na marginesie można dodać, że oryginalny namiot typu ehen można podziwiać na ekspozycji w Muzeum Afrykanistycznym im. dr Bogdana Szczygła w Olkuszu, skąd na przygotowaną przez krakowskie Muzeum Etnograficzne wystawę wypożyczono też większość
tuareskich obiektów.
Afrykańską część wystawy uzupełnia wizerunek masajskiego wojownika - morana.
Ol-murani (tak nazywali się wojownicy masajscy) to młodzi i nieżonaci mężczyźni, tworzący odrębną klasę masajskiej społeczności. Ich zadaniem była obrona wioski i dobytku
(ściślej - bezcennych dla Masajów krów) oraz walka z wrogimi plemionami o prawo do
ziemi lub o pozyskanie ich bydła. Masajowie byli, a część z nich do dziś pozostaje koczownikami, co - podobnie jak w przypadku Tuaregów - już samo z siebie prowokuje
konflikty poprzez ciągłe naruszanie granic i terytoriów innych grup etnicznych. Stąd też
wojownicy musieli posiadać spore umiejętności, spryt i skuteczną broń pozwalającą nie
tylko na przetrwanie, lecz także na podbój nowych obszarów. Warto w tym miejscu podkreślić, że w przeciwieństwie do Tuaregów, Masajowie nie posiadali zwierząt do jazdy
wierzchem, co wymuszało na nich konieczność pokonywania na piechotę ogromnych
odległości. Także podczas walki wojownik mógł przemieszczać się jedynie biegiem, którą to metodę Masajowie (jak i wiele innych plemion Afryki Wschodniej) opanowali do
perfekcji. Wytrzymałość, szybkość i odwagę wzmacniała dodatkowo ich skuteczna i jak na warunki afrykańskiej sawanny - groźna broń, którą były długa, potężna włócznia, z żelaznym grotem, ciężka, gruba, wykonana ze skóry hipopotama tarcza (ol-oma)
oraz krótki miecz (ol-alem). Oprócz broni, na wystawie zaprezentowano także ozdoby
oraz charakterystyczny strój wojownika masajskiego, całości zaś dopełniają zdjęcia obrazujące między innymi taniec moranów.
Ostatnia, stosunkowo najskromniejsza, ale nie mniej ważna część ekspozycji poświęconej Afryce prezentowała ekwipunek i broń wojowników zuluskich. Zrezygnowano tutaj
z dioramy, prezentując zamiast zrekonstruowanej postaci wojownika tylko same obiekty.
Wśród nich znalazły się elementy stroju wykonane ze skóry i włosia, broń defensywna
(tarcze) i ofensywna (dziryty, drewniane pałki-maczugi), a także ozdoby i amulety. Godnym uwagi jest fakt, że eksponaty związane z kulturą Zulusów zgromadzone w MEK
pochodzą z II połowy XIX wieku, a więc z okresu nie tak odległego od czasów, gdy żył
Czaka, najsłynniejszy zuluski wojownik i przywódca. Dla lepszego zilustrowania zuluskich tradycji wojennych wykorzystano również i w tej części wystawy fotografie w dużym
powiększeniu, sporządzone na bazie znajdujących się w posiadaniu Muzeum zdjęć
archi walnych.
Prezentację kultur plemiennych, wśród których istotną rolę odgrywali wojownicy,
uzupełnia skromna ekspozycja poświęcona Papuasom, rdzennym mieszkańcom Nowej
Gwinei. Mimo wielu różnic kulturowych można jednak znaleźć pewne wspólne cechy
tamtejszych społeczności, do których należą między innymi wojny plemienne. Zjawisko
to określane przez etnologów jako planowy gwałt jednej społeczności wioskowej lub
plemiennej na innej, najczęściej sąsiedniej, było stałym elementem kulturowego pejzażu
wyspy aż do początku lat siedemdziesiątych XX wieku. Do najbardziej wojowniczych
plemion należały Kukukuku, Bena-Bena, Dinga i Numai, zamieszkujące południowo-wschodnie i centralne, górzyste regiony Nowej Gwinei. Odwet, chęć uprowadzenia kobiet lub kradzież świni, oto powody, które według niepisanego prawa wymuszały wszczę-

Kronika

397

Ryc. 8. Zulusi. Fot. Archiwum.

cie zbrojnego konfliktu. Jak wskazują źródła i relacje jeszcze z XIX i początków XX
wieku, większość takich plemiennych wojen kończyła się prezentacją siły, bijatyką lub
z rzadka tylko ofiarami śmiertelnymi. Istniały jednak powody, dla których zabijanie było
usprawiedliwioną i zarazem jedyną metodą dopięcia celu. W ten sposób nakręcała się
spirala wiecznych łowów, walk i zagrożenia, które determinowały życie społeczne znacznych obszarów wyspy. Papuasi posługiwali się bronią zróżnicowaną w formie i kształcie,
która jednak posiadała pewne cechy wspólne. Najważniejszą z nich był całkowity brak
żelaza, stąd też najczęściej spotykanymi materiałami, z których ją wykonywano, pozostawały kamień (maczugi, siekiery), drewno (strzały, oszczepy, tarcze) i kości zwierząt
(groty, noże). Oprócz broni, atrybutami papuaskich wojowników były ozdoby z muszli
i zębów zwierząt oraz bębny, w rytm których wykonywano tańce wojenne. Stąd też na
przygotowanej przez krakowskie Muzeum Etnograficzne wystawie znalazły się membranowy bęben kundu oraz szczelinowy, imponujących rozmiarów (największy w polskich
zbiorach muzealnych!) bęben sygnałowy - garamut. Podobnie jak w przypadku ekspozycji poświęconej wojownikom Afryki, tak i tu cennym uzupełnieniem są pochodzące
z początku XX wieku fotografie przedstawiające tańce i wyprawy wojenne papuaskich
wojowników.
Czas wojowników znających doskonale swe rzemiosło, jak i kierujących się odwiecznymi, świętymi zasadami, minął jednak bezpowrotnie. Zarówno na bezkresnej pustyni
i sawannie, w tropikalnych lasach, jak i wśród rozległych masywów górskich, coraz rzadziej można spotkać wojownika uzbrojonego w strzelbę, włócznię, miecz lub drewnianą
maczugę. Tego typu broń od dawna przestała być przydatna i służy raczej jako dowód
lub pamiątka czasów potęgi i chwały. Kiedyś była symbolem prestiżu, świadczyła
o zajmowanej pozycji społecznej. Dziś jej wartość jest znikoma w obliczu powszechnie
dostępnych karabinów, za pomocą których coraz częściej wyznacza się "prawo" do zajmowanej ziemi lub własnego dobytku. Również pozycja społeczna dawnych wojowników uległa nieodwracalnym zmianom. Rzemiosło to, niegdyś dostępne tylko wybranym,
wywodzącym się z odpowiedniej kasty bądż rodu, współcześnie stało się udziałem każ-

Kronika

398

dego, kto posiadać może broń lub środki na jej zdobycie. Potomkowie plemiennych
wojowników stali się więc żołnierzami lub - niestety bardzo często - pozbawionymi
wszelkich zasad najemnikami. Honor, kodeks postępowania, a w końcu sam etos, który
cechował ich ojców, to pojęcia dla nich już odległe, pod pewnymi względami stracone
bezpowrotnie.
Wystawa "Wojownicy" prezentuje jednak wizerunek wojownika osadzonego w obrębie etnicznych i kulturowych realiów, dumnego ze swych tradycji, niezłomnego w walce
i wyposażonego w atrybuty wojennego rzemiosła. Jest wędrówką po czasie minionym,
w którym męstwo i odwaga, a także nieustanne wojowanie, stanowiły - dla wybranych
plemion i narodów - jedyny znany sposób życia.
I na koniec jeszcze słów kilka o odbiorze samej wystawy, a więc o frekwencji i odzewie w lokalnych mediach. Według zebranych przez autorów wystawy danych, od listopada 2000 roku do grudnia 2002 roku wystawę obejrzało w sumie ponad 18 tysięcy
zwiedzających w 9 muzeach Polski. Frekwencja ta nie obejmuje Piotrkowa Trybunalskiego, gdzie wystawa prezentowana była w maju 2003 roku. Na temat Wojowników ...
ukazało się w prasie lokalnej kilkanaście artykułów i krótkich notek rekomendujących
wystawę, ponadto powstało kilka audycji radiowych (np. w poznańskim Radiu Merkury)
oraz krótkich reportaży na antenie publicznej telewizji regionalnej. Tak duże zainteresowanie ekspozycją poświęconą postaci wojownika w różnych kulturach świata wskazuje,
że wystawy, których celem jest ukazanie możliwie szerokiego kontekstu kulturowego wybranej temetyki, znajdują wciąż szeroki krąg odbiorców.
Eleonora Tenerowicz
Jacek Kukuczka

,,00

CERKWI, DO MIASTA, NA TAŃCE. TRADYCYJNY STRÓJ
ŁEMKÓW - RUSIŃSKICH GÓRALI KARPACKICH" WYSTAWA W MUZEUM OKRĘGOWYM, NOWY SĄCZ,
LISTOPAD 2002 - MARZEC 2003.

Była to pierwsza w historii polskiego muzealnictwa etnograficznego wystawa strojów
łernkowskich, pomyślana z takim rozmachem. Przygotowano do niej ogromny materiał,
około 800 eksponatów, pochodzących z własnych zbiorów trzech oddziałów Muzeum
Okręgowego, oraz wypożyczonych z sześciu innych muzeów polskich, a także z Muzeum Ukraińsko-Rusińskiej Kultury w Swidniku, podległego Słowackiemu Muzeum Narodowemu. Pokazuje więc problem odświętnych strojów po obu stronach Karpat, na
sporym obszarze, długości ok. 150 km, rozciągającym się od rzek Osławy i Laborca
na wschodzie po Poprad na zachodzie. Nie udało się niestety wciągnąć do współpracy,
z przyczyn finansowych, muzeów lwowskich, a to pozwoliłoby na prezentację trzeciej,
ważnej, a najmniej znanej grupy Łernków z okolic Użhorodu na ukraińskim Zakarpaciu.
Pod względem merytorycznym zamysł wystawy był prosty. Najważniejsze odmiany
'strojów kobiecych i męskich pokazano na manekinach. Ustawione w barwnym korowodzie w głównej, wielkiej sali synagogi postacie stanowiły główny akcent ekspozycji, silnie uderzający zwiedzających natychmiast po wejściu na salę. Sprawiały wrażenie grupy
Łemków, zmierzających polną drogą gdzieś na odpust czy jarmark. Pogłębiała to wrażenie wielka fotograficzna reprodukcja cerkwi w tle, a także wiklinowe opłotki, suche li-

Kronika

399

ście na drodze. W bocznych wnękach sali, a przede wszystkim na obszernej antresoli,
pokazano sporo starych fotografii, obiekty unikatowe, a także poszczególne części strojów, hafty i ozdoby w obszernych zestawach na ekranach i w gablotach. Umożliwiało to
zainteresowanym, nie tylko profesjonalistom, etnografom i kostiumologom, ale również
m.in. hafciarkom czy projektantom regionalnych upominków studiowanie detali, ich
bogactwa, różnorodności i lokalnych odmian, podpatrywanie technik. Wystawa adresowana była do wielu grup zwiedzających i - jestem przekonana - mogła zafascynować
nawet dzieci z początkowych klas szkoły podstawowej, a także przedszkolne, jeżeli zostały umiejętnie oprowadzone. Na podkreślenie zasługuje również oprawa plastyczna,
doskonale podkreślająca temat wystawy, a równocześnie dyskretna; wzbogacenie głównego wątku o akcenty charakterystyczne dla prezentowanej kultury, meble i sprzęty gospodarcze, obrazy itp.; ograniczenie komentarzy i napisów do naprawdę niezbędnych.
To ostatnie możliwe było ze względu na to, że wystawie towarzyszył zwięzły, ale starannie przygotowany i ilustrowany informator, przygotowany przez kuratora wystawy,
a zarazem autorkę scenariusza i oprawy plastycznej, Marię Brylak-Załuską.
Wystawa, nieco zmniejszona, pokazana zostanie jeszcze w muzeum w Swidniku. Nie
zaprosiło jej niestety żadne z polskich muzeów etnograficznych, a wierzę, że eksponowana w dużym ośrodku miejskim stałaby się wydarzeniem naukowym i kulturalnym.
Pozostaje nadzieja, że zgromadzenie tak dużego materiału badawczego dzięki starannej
jego dokumentacji zaowocuje większym opracowaniem, a przede wszystkim kolejnym
zeszytem Atlasu Polskich Strojów Ludowych.
Ewa Fryś-Pietraszkowa

"ZATRZYMAĆ

CZAS - WYKORZYSTANIE HAFTU LUDOWEGO
W FORMACH UŻYTKOWYCH" WYSTAWA W MUZEUM ETNOGRAFICZNYM,
KRAKÓW, 5-30 MARCA 2003

W krakowskim Muzeum Etnograficznym organizowane są nie tylko duże, ale i niewielkie wystawy, trwające około miesiąca, poświęcone najczęściej polskiej kulturze ludowej, rzadziej kulturom krajów pozaeuropejskich.
Tym razem zwiedzający zostali dosłownie olśnieni bielą tkanin zdobionych doskonałym technicznie ręcznym haftem ludowym lub jego stylizacją. Wystawa była prezentacją
działalności Klubu Hafciarskiego funkcjonującego od 1994 roku przy Oddziale Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego w Krakowie (w 1992 roku rozpoczęły się kursy hafciarskie) pod kierunkiem kustosza dr Urszuli Janickiej-Krzywdy, a przy współpracy
dr Anny Spiss, prezesa Oddziału.
Spośród członków Klubu prace swe (prawie 70) prezentowało 20 osób. Koncepcja
wystawy autorstwa dr U. Janickiej-Krzywdy polegała na prezentacji muzealnych, haftowanych eksponatów pokazanych zarówno w oryginale, jak i w postaci rycin w opracowaniach naukowych i wzornikach oraz ich kopii - z jednej strony, z drugiej - inspiracji haftem ludowym w formach użytkowych, w postaci przenoszenia fragmentu haftu lub
jednego motywu na damskie stroje, saszetki, zakładki do książek, etui na okulary, poduszeczki na igły, obrusy, serwetki, "kanapowe" poduszki, obrazki na ścianę, osłony na
abażury. Podziwiać tu można było starsze w kulturze ludowej hafty liczone, tj. związane

Kronika

400

Fot. l. Uczestniczki Spotkania. Fot. A. Spiss.

ze strukturą tkaniny (np. krzyżykowy) i młodsze, nakładane swobodnie na materiał, haft
płaski (biały i kolorowy), łańcuszkowy, wypukły i in. Do haftu na płótnie, batyście, jedwabiu, suknie użyto rozmaitego gatunku nici i wełny.
W pierwszym dziale chwilami trudno było odróżnić oryginał od kopii, tak były doskonałe, do tych zaliczyłabym m.in. zalipiańskie: chusta czepcowa, zapaska, kołnierzyki-krezy ozdobione czerwono-ezarnym haftem płaskim, następnie zapaskę krakowską
z Pleszowa z białym haftem angielskim, kopię zapaski z białym haftem płaskim ze Skawiny, ręcznik z Lubaczowskiego (haft krzyżykowy) czy mniej wierne repliki kabotka
(bluzki) góralki z Beskidu Śląskiego, kobiecej koszuli spiskiej (inny kolor nici) i kurpiowskiej (inne wykończenie kołnierzyka). Podziwu godna była też przepiękna krakowska chusta czepcowa wyeksponowana wraz z pierwowzorem z XIX wieku (ilustracją książkową).
W dziale "inspiracje", cieszącym się większym zainteresowaniem hafciarek, wyeksponowano jako wzory m.in. oryginalne łowickie koszule kobiece z lat 20. XX wieku
z subtelnymi motywami bukiecików na rękawach. Te mistrzowskie dzieła anonimowych
wiejskich hafciarek zainspirowały nasze panie do przeniesienia kwietnych motywów na
serwetki, obrazki na ścianę, zakładkę do książki. Podobnie koszula kurpiowska z czerwonym, geometryzującym haftem czy krzyżykowy haft z mankietów i stójki kabotka,
a także motyw drzewka z kołnierza krakowskiej sukmany zachęciły do ozdobienia serwety, bieżników i serwetek. Podziwiano też "kaszubskie" poszewki na poduszki i inne
artystyczne wyroby mogące być niebanalną ozdobą mieszkania, a inspirowane różnymi
"szkołami" haftu kaszubskiego, któremu początek dały zakonnice z klasztoru w Żukowie
i w Żarnowcu, kształcące wiejskie dziewczęta. Ale nie tylko subtelne hafty, przeważnie
roślinne, inspirują nasze hafciarki, bo oto hafty geometryczne, krzyżykowe o mocnych
kolorach, np. z koszul kobiecej i męskiej z Huculszczyzny odnaleźć można było w pre-

Kronika

401

zentowanych tekstyliach, nawet w białej bluzce ze stójką. Elegantki zachwycały się też
kremowym spodniumem z gałązką zalipiańską "rzuconą" wzdłuż kołnierzyka, albo "słodką" różową bluzeczką z haftem angielskim. Hafciarki - troskliwe babcie wyhaftowały
kamizelkę i fartuszki dla wnuczek.
Obecnie, jak donoszą kobiece pisma, zgodnie z naj nowszym trendem mody, "wystarczy co nieco wyhaftować i będzie modnie". A więc prezentowana na wystawie sztuka
stosowana w najlepszym wydaniu, bo omawiane hafty śmiało można do niej zaliczyć, to
przecież nic innego jak rezultat nieustannej walki z pospolitymi i tandetnymi wyrobami
masowymi, datującej się w Polsce od końca XIX wieku. Szkoda tylko, że ekspozycji nie
umieszczono w większej sali, bo znany z pomysłowych aranżacji muzealny plastyk Andrzej Sułkowski miałby większe możliwości wyeksponowania poszczególnych artystycznych wyrobów.
Wernisaż jubileuszowej wystawy uświetnił występ kilku dziewcząt, skrzypka i basisty z regionalnego zespołu "Juzyna" z Zawoi, laureata pierwszych nagród, pracującego
od lat pod artystycznym kierownictwem również dr U. Janickiej-Krzywdy.
Przy tej okazji warto słów kilka poświęcić działalności Klubu. Otóż, jak wspomniałam, zaczęło się od organizacji kursów haftów pod kierunkiem dr U. Janickiej-Krzywdy,
etnografki i hafciarki, na które zgłosiło się prawie 30 pań, w tym dwie zakonnice.
W 1994 roku, widząc nie malejące zainteresowanie, postanowiłyśmy założyć Klub przy
krakowskim oddziale PTL, który działa i rozwija się do dziś. Obecnie Klub liczy 26 stałych członków, w tym jednego młodego człowieka, znakomitego również pisankarza. Część
tych osób należy do PTL. Program działania Klubu obejmuje doskonalenie różnych technik
hafciarskich, wymianę doświadczeń, drukowanych wzorników i specjalistycznych czasopism, zwiedzanie wystaw muzealnych, przede wszystkim prezentujących hafty i koronki, poznawanie zasobów hafciarskich Muzeum Etnograficznego, a nawet klasztorów
krakowskich. Od dwóch lat świetnie układa się współpraca z Domem Matejki (oddział
Muzeum Narodowego), głównie dzięki kustosz Marcie Kłak-Ambrożkiewicz, która ze
znawstwem i widoczną przyjemnością uprzystępnia każdą wystawę czasową w tym muzeum, a także pozwala naszym paniom z bliska poznać zasoby magazynowe. Nie wszyscy bowiem wiedzą, że Matejko był także wytrawnym kolekcjonerem artystycznych tkanin, haftów, koronek, dawnych strojów. Dr U. Janicka-Krzywda prowadzi też w czasie
spotkań klubowych cykl pogadanek "Polskie hafty ludowe". Osobną dziedzinąjest organizacja wystaw klubowych, których było dotąd 17, zarówno w Krakowie, pierwsza
w 1994 roku w krakowskim Muzeum Etnograficznym "Haft - rzemiosło czy sztuka",
jak i w kilku miejscowościach województwa małopolskiego. W 1996 roku członkinie
Klubu brały udział w konkursie na haftowaną bieliznę stołową zorganizowanym przez
Fundację CPLiA - Polska Sztuka i Rękodzieło w Warszawie oraz "Milenium" - spółdzielnia Pracy WRLiA w Krakowie, a w 1997 roku w konkursie na elementy stroju ludowego zorganizowanym przez te same instytucje. W obu konkursach pierwsze nagrody
przypadły naszym paniom! Klub nawiązał "robocze" kontakty z dwoma podobnymi klubami z Pomorza i Śląska, a także z hafciarkami, a zarazem "filcarkami" z Anglii. Nie
muszę wspominać, że spotkania członkiń mają również charakter towarzyski.
Spotkania odbywają się we wtorki po południu w Muzeum Etnograficznym, w którego murach ma również siedzibę oddział PTL.
Anna Spiss

Kronika

402

"RÓŻE I CZERWONA ZIEMIA:
POLSKA SZTUKA LUDOWA W AUSTRALII",
WYSTAWA OBJAZDOWA: AUSTRALIA, 1999-2002
Folklor i sztuka ludowa odgrywają ważną rolę w kreowaniu tożsamości emigrantów
polskich mieszkających w Australii, będąc istotnym elementem wizerunku Polonii australijskiej. Wśród 160-tysięcznej Polonii australijskiej działa ponad 20 polskich zespołów folklorystycznych, a stroje ludowe noszone podczas świąt i oficjalnych uroczystości
funkcjonują jako wizualny identyfikator przynależności do grupy polskiej.
W większości przypadków folkloryzm ten kreowany jest w procesie konsolidacji grupy polskiej i wynika z potrzeby stworzenia wizualnych znaków wspólnoty, pozwalających na łatwe rozróżnienie Polonii spośród innych grup emigrantów zamieszkujących
Australię. Zjawisko identyfikacji zbiorowej bądź też indywidualnej poprzez odwoływanie się do tradycji sztuki ludowej występuje również wśród niektórych polskich artystów plastyków tworzących w Australii. Analizę tego zagadnienia podjęła wystawa "Roses
and Red Earth: Polish Folk Art in Australia" ("Róże i Czerwona Ziemia: Polska Sztuka
Ludowa w Australii"), zorganizowana w 1999 przez Perc Tucker Regional Gallery
w Townsville (w stanie Queensland), która w latach 2000-2002 została pokazana w kilku
największych miastach Australii.
Podstawą wystawy stała się kolekcja współczesnej sztuki ludowej (120 obiektów),
przekazana w 1996 roku przez Muzeum Archeologiczne i Etnograficzne w Łodzi do
Muzeum Antropologii przy Uniwersytecie Jamesa Cooka w Townsville, w ramach docelowej wymiany zbiorów między tymi dwiema instytucjami. Znaczenie kolekcji przekazanej przez łódzkie muzeum jest tym większe, iż jest to pierwsza spójna i profesjonalnie
opracowana kolekcja polskiej sztuki ludowej w Australii. Dotychczasowe zbiory polskie
w muzeach australijskich ograniczały się do pamiątek emigrantów przybyłych po II wojnie światowej oraz nielicznych przykładów sztuki ludowej pochodzących ze sklepów Cepelii, na ogół zdobiących wnętrza klubów polonijnych. Kolekcja przekazana przez Muzeum Archeologiczne i Etnograficzne w Łodzi wykorzystywana jest w zajęciach z zakresu antropologii sztuki na Uniwersytecie Jamesa Cooka. Prawie połowa tej kolekcji została
przedstawiona na wystawie "Róże i Czerwona Ziemia".
Założeniem omawianej wystawy było jednak nie tylko przybliżenie polskiej sztuki ludowej publiczności australijskiej, lecz również ukazanie znaczenia tradycji ludowych
w procesie konstruowania tożsamości Polonii australijskiej. W tym celu kustosz wystawy,
dr Maria Wrońska-Friend (absolwentka Uniwersytetu Łódzkiego, obecnie starszy wykładowca na Uniwersytecie Jamesa Cooka) zaprosiła do wzięcia udziału w wystawie 11 polskich artystów plastyków mieszkających na stałe w Australii, których prace wykazują inspiracje techniką, stylistyką lub też tematyką ludową. Wystawa składa się z dwóch części:
pierwsza to ogólne wprowadzenie do polskiej sztuki ludowej, gdzie główne nurty i przykłady współczesnej twórczości zostały zilustrowane kolekcją z Muzeum w Łodzi (dodatkowym uzupełnieniem tej części wystawy było 12 obiektów wypożyczonych na okres dwóch
lat z Muzeum Etnograficznego w Krakowie). Część druga wystawy to 60 prac przedstawiających kontynuacje i reinwencje tradycji sztuki ludowej na gruncie australijskim.
Niektóre z prac stanowią dość niezwykłą syntezę motywów zarówno polskich, jak
i australijskich. Wśród nich naj ciekawsze są wycinanki emerytowanej nauczycielki Marii Gałąski-Giętki z Melbourne. Prace te, najczęściej wzorowane na kompozycji kurpiowskich "Ieluji", nabrały cech zdecydowanie australijskich: drzewka życia przemienione

Kronika

403

zostały w eukaliptusy, a siedzące na nich ptaki to australijskie papugi i zimorodki. "Moje
prace, łączące motywy polskie i australijskie, ukazują proces, jaki następuje tu w życiu
każdego z emigrantów", tłumaczy artystka. Felix Tuszyński w obrazach olejnych przywołuje wspomnienia z dzieciństwa - sceny zapamiętane z wakacji na wsi, malując kolorowe koguty, kozy i fantastyczne twory wyobraźni - "zwierzoczłekoupiory". Techniką malarstwa na szkle zajmuje się inna artystka z Melbourne, Kinga Rypińska, stosując ją do przedstawienia nadrealnych widoków miast australijskich. Lidia Groblicka
z Adelajdy w swoich drzeworytach nawiązuje do symetrii i płaskości dawnego drzeworytu ludowego, choć jej ironiczne komentarze i przypowieści moralne odnoszą się do
współczesnego życia. Instalacje Ani Wojak, artystki młodszego pokolenia z Sydney,
nawiązują do przedstawień polskich kapliczek i szopek, choć idee te interpretowane są
w wymiarze wielokulturowym, odwołując się do koncepcji uniwersalizmu wierzeń. Inni
artyści, którzy wzięli udział w wystawie, to Zdzisław Genek (malarstwo), Agnieszka Gołda
(instalacje), Krystyna Lużny i Elżbieta Pyrz-Romanyk (pisanki), Danuta Michalska (malarstwo) oraz Tadeusz Murawski (rzeźba w glinie).
Wystawa otrzymała subwencję w wysokości 83 tysięcy dolarów w ramach federalnego programu "Visions of Australia", który nagradza naj ciekawsze wystawy, finansując
ich pokaz poza macierzystą instytucją w galeriach i muzeach na terenie całej Australii.
W ten sposób, po inauguracyjnym pokazie w Perc Tucker Regional Gallery w Townsville między listopadem 1999 a lutym 2000, wystawa została przedstawiona w Hobart (Hobart Council Art Centre), Adelajdzie (Flinders University Art Museum) oraz w Brisbane
(Queensland Museum). W tym ostatnim mieście wystawa została pokazana w ramach
Festiwalu "Polart" - głównej imprezy popularyzującej kulturę polską w Australii, jaka
odbywa się co trzy lata. 3 maja 2001 roku uroczyste otwarcie wystawy nastąpiło w Sydney (Parramatta Heritage Centre), po czym wystawa została pokazana w kilku ośrodkach
regionalnych (Couffs Harbour, Stanthorpe, Griffith) oraz w Galerii Sztuki na Uniwersytecie Macquarie w Sydney, który jest głównym ośrodkiem studiów polonistycznych
w Australii. Ostatnim miejscem pokazu wystawy było Old Treasury Museum położone
w centrum Melbourne (grudzień 2001 - styczeń 2002).
Wystawie towarzyszył bogato ilustrowany album o tym samym tytule co wystawa,
zredagowany przez Marię Wrońską-Friend, wydany w języku angielskim w Melbourne
przez australijski oddział międzynarodowego wydawnictwa Macmillan Press. Książka ta
zawiera wprowadzenie do polskiej sztuki ludowej pióra prof. Aleksandra Jackowskiego,
esej prof. Jerzego Smolicza - socjologa z Uniwersytetu w Adelajdzie na temat sytuacji
Polonii australijskiej oraz twórczości powstającej na pograniczu kultur, jak również uwagi
dr Marii Wrońskiej-Friend na temat folkloryzmu Polonii australijskiej, uzupełnione sylwetkami artystów biorących udział w wystawie. Jest to pierwsza książka wydana
w Australii, propagująca polską sztukę ludową.
Z myślą o młodzieży polskiej i australijskiej wydane zostały dwa zestawy edukacyjne dla szkół (w języku polskim i angielskim) ułatwiające aktywne korzystanie z wystawy
oraz pełniejsze zrozumienie znaczenia sztuki ludowej w kreowaniu tożsamości emigrantów polskich w Australii.
W sumie, podczas ponad dwóch lat prezentacji w 10 miastach Australii, wystawę
obejrzało prawie 95 tysięcy osób. Chociaż wystawa cieszyła się dużym zainteresowaniem Polonii australijskiej, zdecydowaną większość zwiedzających stanowili Australijczycy, dla których było to na ogół pierwsze zetknięcie z polską sztuką ludową lub nawet
sztuką ludową Europy (galerie i muzea australijskie ograniczają się na ogół do prezentacji europejskiej sztuki profesjonalnej). Warto przytoczyć niektóre z opinii zwiedzają-

404

Kronika

cych: "Pierwszy raz zobaczyłem taką rzecz ... Jestem oczarowany"; "Wspaniała wystawa - pełna koloru, ciepła i serca"; "Po obejrzeniu tej wystawy chciałbym zobaczyć Polskę". Wystawa stała się znakomitym ambasadorem kultury polskiej w Australii, a Muzeum Archeologicznemu i Etnograficznemu w Łodzi, które poprzez przekazanie kolekcji
umożliwiło zorganizowanie tej wystawy, należą się słowa uznania i podziękowania.
Maria Wrońska Friend

"ECLATS DE FERVEURS POPULAlRES, TRESORS D'AMOUR"WYSTAWA W MUSEE DU VIEUX NIMES, BIBLIOTHEQUE DES
METIERS, NIMES, CZERWIEC 2003
Tytuł tej wystawy w wolnym tłumaczeniu znaczy "Odpryski ludowej-tradycyjnej
żarliwości - skarby miłości" i odnosi się do wytwórczości tzw. rzemiosła religijnego,
dewocyjnego, produkującego na potrzeby kultu domowego rozmaite przedstawienia religijne (figurki świętych, Pasje itp.), lecz nie tylko.
Ekspozycję prezentowano w Musee du Vieux Nimes, wykorzystując zbiory własne
muzeum, kilku prywatnych kolekcjonerów oraz kolekcje dwóch innych muzeów z tego
samego regionu (Museon ArIaten w Aries i Musee d' Art sacre w Pont-Saint-Esprit). Już
sam jej tytuł jest bardzo emocjonalny i można powiedzieć - stronniczy, ale ani komisarz wystawy, Martine Nougarede, ani kolekcjonerzy poproszeni o udział w przygotowaniu prezentacji, nie ukrywali swojego zaangażowania, osobistej pasji i fascynacji tego
typu przedmiotami, historią ich produkcji, pochodzeniem wzorów i ich rolą w kształtowaniu religijności domowej, prywatnej oraz pamięci zbiorowej.
Jak podkreślali pomysłodawcy ekspozycji J, przedmioty te jedynie pozornie zasługują
na miano obiektów kultu czy czci sensu stricto religijnej, choć (w większości) odwołują
się do tych sfer w warstwie wizualnej. Daleko im również do przedmiotów tylko upiększających, chociaż ich funkcja dekoracyjna była nieraz podkreślana i wykorzystywana
przez użytkowników (inna była ich podstawowa funkcja - jak wnioskować można na
podstawie intepretacji różnych źródeł: archiwalnych, etnograficznych i archeologicznych).
Przedmioty te stawały się równieź nośnikami pamięci o wielu wydarzeniach, które wcale
nie musiały swoimi korzeniami sięgać prawd wiary czy wydarzeń religijnych. Często
przedstawienie jednego z lokalnych wizerunków Matki Boskiej, jak np. z sanktuarium
Santa Cruz w Nimes - zbudowanego na wzór kościoła pod wezwaniem Notre-Dame du
Salut w Oranie (Algieria), istnieje w świadomości odwiedzających je pielgrzymów jako
symbol ziemi i życia, które musieli porzucić na fali wydarzeń politycznych (w wyniku
walk o niepodległość Algierii). Cudowny posążek Matki Boskiej z Santa Cruz wiąże się
ściśle w ich świadomości z tym wydarzeniem - jednym z ważniejszych, które ukształtowały i naznaczyły ich historię indywidualną oraz zbiorową. Matka Boska z Oranu stała
się dla nich punktem odniesienia w budowaniu od nowa swojego źycia gdzie indziej.
Zrekonstruowane sanktuarium pod jej wezwaniem przywołuje to, co utracili na zawsze,
czyli ziemię, majątek, domy, często kogoś z bliskich bądź przyjaciół. Z drugiej strony, jej
wizerunek jest rodzajem zwornika ich toźsamości.
A zatem przedmioty te odzwierciedlają i kształtują zarazem potoczną i powszechną
I

Katalog wystawy: te/ats de ferveurs popu/aires, tresors d 'amour, Nimes 2003, ss. 62, fot. 31.

Kronika

405

wyobraźnię, stając się bardzo często nośnikami treści i znaczeń daleko wykraczających
poza ich pozornie oczywistą rolę religijną.
Na wystawie można podziwiać dziesiątki przedmiotów, które zwykle włącza się do
tzw. kiczu religijnego (reprezentują one "estetykę odpustową"). Są to przede wszystkim
figurki2 świętych, najczęściej tych najbardziej popularnych na południu Francji świętych lokalnych (jak m.in. św. Marta poskramiająca smoka zwanego Tarasque czy Sara
traktowana jako "święta", choć oficjalnie świętą nie jest, brakuje bowiem pewności, że
w ogóle istniała3). Spotkać można rozmaite przedstawienia Matki Boskiej czy dzieciątka
Jezus (podobnie jak święci, są to kilkunastocentymetrowe gliniane figurki, stojące na
minipostumentach i nakryte bardzo często szklanymi kloszami). Ich pochodzenie i geneza są przedmiotem studiów, w tym etnograficznych i historycznych. Zakłada się, że santibellis wykonywane były niemal wyłącznie w Marsylii, a rozkwit produkcji i ich popularności nastąpił w wieku XVIII i XIX. Santibellis, obok tzw. santons4 stały się jednym
z bardziej charakterystycznych przedmiotów obecnych w domach tego regionu. Wzorów
dostarczały figury świętych z kaplic i ołtarzy kościelnych5• Co więcej, santibellis nie tylko
zdobiły domy. Ich rola sakralna, w bardzo szerokim rozumieniu, jest potwierdzona przez
liczne znaleziska tych posążków na starych marsylskich cmentarzach (ustawiane były
np. na nagrobkach). Ślady takiego ich użytku odnajdowano jeszcze do lat 70. XX wieku.
Jakie były kryteria ich wyboru i zarazem ich rola? Najczęściej wybierano taką figurkę
świętego, która odpowiadała imieniu ojca rodziny lub naj starszej osoby, pochowanej
w grobowcu rodzinnym. Wtedy najczęściej były to santibellis żeńskie. Często, jeśli nazwisko rodowe zawierało imię któregoś ze świętych (jak np. Michała), na grobie umieszczano właśnie posążek tego świętego. Badacze zauważyli, że istnieje prawidłowość pomiędzy różnorodnością przedstawień niektórych świętych i ich liczebnością, a częstotliwością występowania ich imion wśród populacji marsylskiej XIX wieku.
Źródła pokazują, że najmniejsze z santibellis6 bardzo często służyły dzieciom do zabawy "w kościół", czy "w mszę", oswajając je z rytami i ceremoniami kościelnymi. Rzemieślnicy marsylscy zajmujący się wypalaniem i modelowaniem z gliny santibellis, bardzo
rzadko wytwarzali figurki przedstawiające osoby świeckie, a takie są obecnie najbardziej
poszukiwane przez kolekcjonerów, jak np. postaci Napoleona, Woltera czy Rousseau. Oprócz
tego powstawały także np. postaci ogrodników lub ogrodniczek, myśliwych czy postaci
w strojach orientalnych. W tym przypadku inspirację czerpano ze sztuk teatralnych oraz
figurek fajansowych i porcelanowych modnych w Europie w XIX wieku.
Być może przyczyna wywołująca skojarzenie santibellis z odpustem i jego estetyką,
tkwi w ich kolorystyce. Co więcej, a jest to szczególnie ważne w przypadku figur odwoFigurki takie to santibellis (słowo pochodzenia prowansalskiego).
Legenda mówi, że Sara była czarną służącą przybyłych do Prowansji po śmierci Chrystusa
dwóch krzewicielek nowej wiary, nazywanych w tradycji prowansalskiej św. Marią Jakubową (czyli matką Jakuba) i św. Marią Salomeą - w Ewangeliach nazywaną Salome. Np. u św. Marka, który
opisuje konanie Jezusa i póżniejsze odkrycie pustego grobu przez kobiety, wśród których znajdowała się Salome. Była ona prawdopodobnie siostrą Marii, matki Jezusa, a matką Jana i Jakuba,
synów Zebedeusza.
4 San/ons to postaci różnej wielkości wypalane z gliny. Służą wyłącznie do dekoracji bożonarodzeniowego żłóbka, co jest nadal bardzo popularną tradycją w Prowansji.
l Dowodziłyby tego przede wszystkim kopiowane przez wytwórców małych figurek, zagłębienia na relikwiarze, tradycyjnie umieszczane w cokole posągu świętego.
6 To z nich wyrosły trochę póżniejsze
san/ons, z których tworzono tłum adorujący Jezusa
w żłóbku.
2

J

406

Kronika

łujących się do kultu religijnego, kolorystyka nie odpowiada tradycji wypracowanej
w sztuce sakralnej wynikającej z zasad i wytycznych dyktowanych przez Kościół. Owa
dowolność mogła powodować konfuzję i trudności z rozpoznaniem, którego świętego
dana figurka przedstawia. Jednak większość tych wizerunków odwołuje się do postaci
najlepiej znanych świętych we Francji: Sebastiana, Piotra, Ludwika króla Francji czy
Marii Magdaleny7. Można założyć, że odbiorcom tego typu przedstawień przeszkadzało
to najmniej, skoro rola santibellis nie ograniczała się wyłącznie do podnoszenia świadomości religijnej, raczej do modelowania uczuć religijnych, a aspekt dekoracyjny stawał
się z biegiem czasu coraz ważniejszy. Rzecz jasna, rola bibelotu zaczęła być przypisywana santibellis mniej więcej w XIX wieku na fali powszechnej laicyzacji, ale na pewno
nie wyparła ona innej, głębszej, przypisywanej tym figurkom, które były traktowane
poniekąd jako przedstawienia patronów rodziny. Innymi świadectwami ich sakralnej roli
był obyczaj umieszczania ich w pokoju, gdzie na marach spoczywał nieboszczyk. Odnaleziono także źródło, w którym wspomina się o ich obecności w celi kartuza lub wydarzenie, które miało miejsce w jednej ze starych marsylskich dzielnic, gdzie wierni przenieśli kilka santibellis do zakrystii w ich kościele parafialnym.
Obok wymienionych już przeze mnie wcześniej postaci świętych regionalnych (jak
św. Marta i Sara), pomiędzy santibellis odnaleźć można inną postać świętego, związaną
ściśle z lokalnym marsylskim obyczajem, który miał miejsce podczas święta Bożego Ciała.
W XIX wieku jedną z procesji tworzył cech rzeźników, którzy z okazji tego święta ofiarowywali mięso miejscowym szpitalom. W procesji tej honorowe miejsce zajmował byk,
na którego sadzano małego chłopca przebranego za św. Jana Chrzciciela. Figurka "małego Jana" produkowana była później specjalnie na odpust czerwcowy św. Jana. Obyczaj
ten cieszył się tak wielką popularnością, że samo imię Jean Baptiste (Jan Chrzciciel) stało się jednym z naj popularniejszych imion męskich nadawanych chłopcom w Marsylii
w tej epoce. Kto kupował te figurki? Jak zaznacza Regis Bertrand8, wbrew pozorom
i stereotypowym, dzisiejszym wyobrażeniom, nie byli to ludzie wywodzący się z klas
najniższych i najbiedniejszych, ani miejskich ani wiejskich. Nabywali je przede wszystkim przedstawiciele klasy plasującej się tuż poniżej tzw. warstwy średniej (nie majętna
burżuazja, lecz średnio zamożni kupcy, rzemieślnicy itp.). Bardzo często obdarowywano
nimi z okazji zamążpójścia, zaś nieocenionym źródłem wiadomości o statusiesantibellis
są malowane wota, zwłaszcza przedstawiające sceny domowe. Ilustrują one dobrze stan
posiadania ofiarodawców, wypełniając często lukę w historii kultury materialnej regionu. Okazuje się zatem, że owe obrazy-wota, odnotowują obecność santibellis szczególnie wśród średnio zamożnych grup, na co wskazuje wyposażenie pokoju, stroje i inne
7 Warto dodać, że właśnie w Prowansji, w miejscowości Saint-Maximin znajduje się relikwia
św. Marii Magdaleny. Jest to jej czaszka. Według legendy, Maria Magdalena po śmierci Chrystusa
(podobnie jak Marie wspomniane powyżej) udała się na wędrówkę i ostatecznie znalazła azyl właśnie w dzisiejszej Prowansji. Mieszkała w grocie masywu Sainte-Baume, gdzie doznawała ekstaz,
gdy porywana była do nieba przez anioły, które także przynosiłyjej żywność. Żyła tamjako pustelnica. Zamiast ubrania, spowita była w długie do ziemi włosy, co stało się inspiracją dla wielu obrazów. Jest to jedno z najbardziej popularnych przedstawień Marii Magdaleny, wyrosłe zjej legendarnej biografii, obok ilustrującychjej obecność przy Jezusie wydarzeń odnotowanych w Ewangeliach.WizerunekMarii Magdalenyspowitejwe włosy spotkaćmożna m.in. w regionieprowansalskim
w kaplicy Saint-Erige w Auron (z XIII w.); w Augsburgu podziwiać można drewnianą polichromowaną figurę Marii Magdaleny z XV w. autorstwa Gregora Erharta; we Florencji zaś, w galerii
DeI Academia można natknąć się na ikonę z XIII w. nieznanego autora, również przedstawiającą
Marię Magdalenę-Pustelnicę, której sylwetkę skrywają długie włosy.
g Katalog wystawy, s. VII.

Kronika

407

przedmioty codziennego użytku. Bardzo często santibellis występowały parami (np. na
dwóch obrazach można je dostrzec symetrycznie ustawione, w jednym przypadku
na kominku, w innym - na komodzie9).
Oprócz santibellis, które tworzą największą grupę eksponatów, na wystawie umieszczono także relikwiarze: są jednowymiarowe, wykonane z papieru, haftowane, dekorowane rozmaitymi ozdobami, jak wycięte z papieru kwiatki czy dekoracje ulepione z wosku.
Szczególne zainteresowanie mogą budzić trzy inne prezentacje. Pierwsza z nich to grupa drewnianych figur, w zasadzie manekinów, które po ubraniu i udekorowaniu stają się
przedstawieniami Matki Boskiej, niesionej w procesjach. Taki rodzaj figury-stelażu nazywa się po francusku vierge de procession. Ma ona starannie i realistycznie wykonanąjedynie twarz i ruchome ręce, zginające się w stawach jak u lalki, ale nie posiada włosów bardzo często jako ofiarę i rodzaj wota kobiety składały swoje włosy na przybranie głowy
figury procesyjnej. Oprócz tego, niektóre manekiny posiadająjedynie wyrzeźbiony korpus
do bioder, a zamiast "nóg" od bioder odchodzą promieniście listwy, które tworzą stelaż. Na
nim później układa się suknie, w jakie figura ubierana jest do procesji.
Drugą grupą przedmiotów są tzw. raje (po prowansalsku beatiho), zarówno o tematyce świeckiej, jak i religijnej, choć tych drugich jest mniej. Mają one fonnę trójwymiarową, są to mini-makiety, z kilku- bądź kilkunastocentymetrowymi figurkami przedstawiającymi jakąś scenę, np. muzyków lub życie codzienne mniszki w klasztorze. Do budowy ,,rajów" wykorzystywano wszelkie dostępne środki: od kawałka lusterka imitującego
np. jeziorko, po druciki, suche kwiaty czy inną roślinność, papier-mache, resztki tkanin
itp., zaś figurki były również wykonane z podobnych surowców. Owe "raje", zarówno
o tematyce świeckiej, jak i ilustrujące codzienne życie zakonne, są dziełami rąk samych
zakonnic. Wykonywały je z materiałów wspomnianych powyżej, czyli w zasadzie z resztek, z odzysku. Tego typu amatorskie, lecz z wielką starannością i pieczołowitością wykonywane miniatury, powstawały przede wszystkim w żeńskich klasztorach prowansalskich i langwedockich, a na wystawie prezentowane są ich XIX-wieczne przykłady.
Pochodzą one z Musee d'Art sacre w Pont-Saint-Esprit, gdzie do jego kolekcji trafiły
dzięki zabiegom jednego z konserwatorów tego muzeum, Alaina Gigarda, w wyniku jego
poszukiwań w starych klasztorach (np. w Aries, Uzes czy Awinionie). W jakim celu były
wykonywane i dla kogo? Te, które przedstawiały mniszkę przy zajęciach klasztornych,
najczęściej w celi bądż w kaplicy, modlącą się, odzwierciedlać miały jej życie i miejsce,
w którym je spędza. Stawały się swoistym dokumentem, opowiadającym o jej codzienności oraz przekazem adresowanym najczęściej do rodziny i bliskich. Oprócz tego waloru dokumentującego pewną obiektywną rzeczywistość materialną, "raje" traktować można także jako swoisty dokument jej życia wewnętrznego i kontemplacyjnego. Według organizatorów wystawy odczytywać je można jako szczególny zapis podobny do dziennika
intymnego. Należy sobie uzmysłowić, w jakim rytmie biegło życie zakonnic: było uregulowane, podzielone według godzin mszy i nabożeństw, prac, świąt i obowiązków. Aby pracować nad "rajami", mogły poświęcać na to zaledwie chwile ze swojego wolnego czasu przeznaczonego na rekreację i wypoczynek. Obdarowywały nimi póżniej bliskich, rodzinę,
opiekunów lub inne mniszki (choć najczęściej efekt ich starań i precyzji odnajdywany był
póżniej przez A. Girarda np. w kurniku). Uderza także skromność środków wykonania,
ubóstwo materiału, a jednak nasycenie głęboką treścią emocjonalną i indywidualizmem pragnieniem oddania swoich przeżyć i intencji oraz stanu ducha. Istotny jest wysiłek
w poszukiwaniu odpowiedniej fonny służącej przekazaniu swoich odczuć.
9

Tamże, s. X.

408

Kronika

Do trzeciej, nie mniej interesującej grupy tematycznej, zaliczyć można część ekspozycji, która poświęcona jest Lourdes i przedmiotom komerycyjno-dewocyjnym, związanym z kultem tego miejsca i objawieniem.
Handel przedmiotami dewocyjnymi jest już obecnie ściśle wyspecjalizowany, jeśli
chodzi o zaspokojenie rozmaitych gustów, począwszy od przedmiotów, które podobają
się dziecku lub dorosłemu, Amerykaninowi lub Flamandowi itp. Tematyka jest ściśle
związana z miejscem kultu, a więc najczęściej można się natknąć na przedstawienia groty Massabielle, równie popularne są wizerunki Bernadetty i Matki Boskiej. Oddzielną
grupę stanowią świece. Używane są powszechnie podczas procesji oraz masowo przez
pielgrzymów, którzy wyjeżdżają z Lourdes. Gest zapalenia świec staje się w ten sposób
swoistym przedłużeniem pobytu, a na pewno modlitwylO. Oprócz tego pielgrzymi powszechnie posługują się różańcem, który poza tym staje się często przedmiotem pamiątkowym, wręczanym innym po powrocie z pielgrzymki. Znaczenie obdarowywania się
tego typu pamiątkami religijnymi (np. różaniec, obraz religijny) i quasi-religijnymi (np.
kule śnieżne z miniaturką groty lub postaciami Bernadetty i Matki Boskiej, woda lecznicza w plastikowej butelce w kształcie Matki Boskiej itp.), można interpretować jako dar
w naj czystszej postaci (w sensie Maussowskim), podtrzymujący i odświeżający zadzierżgnięte już więzi, jako zmaterializowaną intencję: "będąc w Lourdes myślałam/em o tobie/o was". Jest to także wyraz chęci podzielenia się swoim emocjami i przeżyciami,
związanymi ze sferą niewyrażalną, trudną do zdefiniowania, która jednak w tym wymiarze handlowym doczekała się często "naiwnych" przedstawień. Być może dlatego traktujemy je jako "naiwne", często nieudolne czy wręcz kiczowate, ponieważ za pośrednictwem mizernych środków i bardzo rzadko mistrzowskimi sposobami, próbują przekazać
coś, co wyrasta ponad poziom estetyczny. Dzięki temu, że zakupiono je w sanktuarium
(nie mówiąc np. o ich poświęceniu i pobłogosławieniu), nabierają dodatkowego waloru
swoistych materialnych "atestów", poświadczających pobyt w wyjątkowym miejscu, gdzie
doszło do kontaktu ze świętością. Przejmują także rolę równie swoistych "ekwiwalentów" obecności i pobytu u źródeł sacrum i samego sacrum (już po powrocie pielgrzyma
do domu, zarówno dla niego, jak i dla obdarowywanych). Stają się przedmiotami podobnymi do tych, które są wykorzystywane podczas ćwiczeniach mnemotechnicznych: ożywiają wspomnienia o znaczącym pobycieii.
Niewątpliwie wystawa dowartościowuje ową "naiwną sztukę" dewocyjną, która odnosi się przecież także do sfer wykraczających poza porządek religijny. Organizatorzy
nie kryją przed zwiedzającymi swoich prywatnych sentymentów (w tym wspomnień rodzinnych, związanych z podobnymi do umieszczonych na ekspozycji przedmiotami, co
opisują również w katalogu). Sam katalog ma ciekawą formę - jest to pudełko, w którym znajdują się zszyte w cienkie zeszyciki - wywiady z kolekcjonerami, omówienia
poszczególnych prezentacji tematycznych, wspomnienia itp. oraz fotografie obiektów.
Taka forma edytorska nawiązuje wyraźnie do podkreślanego przez pomysłodawców ekspozycji intymnego charakteru wystawianych przedmiotów, które odwołując się do sacrum, wrosły bardzo mocno w świat historii osobistej, rodzinnej, miasta i społeczności.
Inga Kuźma

R. Dalvemy, tamże, s. XIII.
E. Claverie, La Jlierge, Ie desordre, la critique. Les apparitions de la Jlierge a /'age de la
science, "Terrain" nr 14, 1990, s. 60-73.
10
II

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.