http://zbiory.cyfrowaetnografia.pl/public/3929.pdf
Media
Part of Ośrodek garncarski w Studzianym Lesie / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1959 t.13 z.4
- extracted text
-
rękojeści szabli, tak charakterystyczny dla okresu
konfederacji barskiej (1768—1772) i powstania k o ś
ciuszkowskiego .
R ę k o j e ś ć szabli oraz swobodne
i d ł u g i e p u k l e n a t u r a l n y c h w ł o s ó w w s k a z u j ą raczej
późniejszą d a t ę powstania rzeźby od zaznaczonego
na nagrobku r o k u śmierci. Zachodzi więc t u wypadek
odmłodzenia modelu — nlie na podstawie zachowanej
jego podobizny z l a t m ł o d s z y c h , lecz przez to, że r z e ź
biarz n a d a ł m u s y l w e t k ę młodego mężczyzny sobie
współczesnego.
1
Istnieje pewne p o d o b i e ń s t w o formalne m i ę d z y n a
grobkiem a poprzednio o m ó w i o n ą a m b o n ą ; np. spo
kojny, chociaż bardziej m i ę k k i .sposób przedstawie
nia szat oraz przewaga u k ł a d ó w pionowych przypo
mina rzeźbę f i g u r a l n ą z ambony, Co do strony tech
nicznej
p ł y c i e nagrobnej w i d a ć więk?*ą bieg
łość r ę k i wykonawcy i bardziej w y g ł a d z o n ą f a k t u r ę ,
zwłaszcza w i d o c z n ą na p i a s k o r z e ź b i o n e j postaci zmar
łego.
w
Wszystkie trzy r z e ź b y należy n i e w ą t p l i w i e p r z y
p i s y w a ć jednemu wykonawcy, p o n i e w a ż w y k a z u j ą
one w s p ó l n e cechy stylistyczne z a r ó w n o w ornamen
tyce r o ś l i n n e j jak i w ujęciach figuralnych, k t ó r e
ulegają p e w n y m zmianom wraz z w y k s z t a ł c a j ą c ą się
biegłością t e c h n i c z n ą wykonawcy. Był to p r a c u j ą c y
dla rodziny Kucharskich prawdopodobnie r z e ż b i a r z saimouk, k t ó r e g o poszczególne etapy rozwoju można
śledzić na p r z y k ł a d z i e omawianego z e s p o ł u rzeźb.
P i e r w s z ą p r a c ą , przypuszczalnie jeszcze z u p e ł n i e sa
modzielną, bo nie n a w i ą z u j ą c ą do oficjalnej sztuki
kościelnej, b y ł o c y b o r i u m . P r a c u j ą c nad a m b o n ą rzeź
biarz s t a r a ł się n a w i ą z y w a ć do p r z y k ł a d ó w ogólnie
w y s t ę p u j ą c e j w t y m okresie rzeźby kościelnej. Tech
nicznie r o z w i ą z a ł ją jednak o d r ę b n i e — w y k o n u j ą c
korpus ambony z jednego pnia, o co by się żaden
Fot.
Stefan
w y k s z t a ł c o n y r z e m i e ś k i i c z o rzeźbiarz nie był p o k u
sił. Wreszcie w p ł y c i e nagrobnej osiągnął swój szczyt
rozwoju z a r ó w n o w oryginalnej kompozycji j a k i bieg
łości technicznej. Przeciwko przypuszczeniom, że autor
rzeźb m ó g ł b y b y ć r z e m i e ś l n i c z o kształcony, przema
wia r ó w n i e ż fakt, iż p o z o s t a w i ł je w s u r o w y m drze
wie -, co dla X V I I I w i e k u jest zjawiskiem dosyć osobli
w y m . Z p o w y ż s z e g o wynika, że artysta b y ł samou
kiem. Z a n i m jednak Kucharscy powierzyli m u prace
r z e ź b i a r s k i e , c z y m ś m u s i a ł n i e w ą t p l i w i e zwrócić ich
u w a g ę na swoje zdolności. W e d ł u g wszelkiego p r a w
d o p o d o b i e ń s t w a były to poprzednio już wykonywane
przez niego na użytek w s i rzeźby świętych, k t ó r e
potem odbiły sie_ 'pewnym cenom w fisuritsich spo stołów i anioła przy ambonie.
A u t o r e m omawianego zespołu r z e ź b z kościoła
w Kraszewie 'byłby więc działający w pierwszej po
lowie X V I I I w i e k u anonimowy rzeźbiarz l u d o w y 3
k t ó r e g o prace wykonywane dla w s i uległy od tego cza
su prawdopodobnie już c a ł k o w i t e m u zniszczeniu, lecz
pewne o nich pojęcie d a j ą opisane rzeźby, a z w ł a s z
cza ich partie bardziej tradycyjne. S t a n o w i ą one
zespół z a b y t k ó w niezmiernie w a ż n y c h dla bliższego
poznania X V I I I - w i e c z n e j rzeźby ludowej.
(
PRZYPISY
1
S k ł a d a m p o d z i ę k o w a n i e prof. d r o w i Zb. B o c h e ń
skiemu z Muzeum Narodowego w K r a k o w i e za ł a s k a
wą konsultację.
- Do 1952 r o k u wszystkie omawiane r z e ź b y były
w s u r o w y m drzewie i nie w y k a z y w a ł y ż a d n y c h Sia
d ó w polichromii. Potem zostały niestety pomalowane
f a r b ą olejną, co zmieniło ich ogólny charakter zde
cydowanie na niekorzyść.
» Poszukiwania w archiwaliach dotyczących k o ś c i o
ła w Kraszewie i rcdziny Kucharskich nie daty ż a d
nych w y n i k ó w .
Deptuszewskl.
«
Ewa
Fryś
OŚRODEK
GARNCARSKI
W
STUDZIANYM
Wioska Studziany Las, głęboko u k r y t a w lasach
nad C z a r n ą H a ń c z ą , s k ł a d a się zaledwie z ok. 20 do
m ó w . W e d ł u g t r a d y c j i — w k a ż d y m prawie domu
p r a c o w a ł „ d a w n i e j " garncarz. D a w n i e j oznacza t u
czasy przed p i e r w s z ą w o j n ą ś w i a t o w ą i okres m i ę
dzywojenny. W okresie m i ę d z y w o j e n n y m gdy zbyt
nio w y p y t y w a n o tych wiejskich w y t w ó r c ó w o u p r a w
nienia rzemieślnicze — ilość ich zaczęła topnieć. N a j
dłużej, bo do 1947 r. p r a c o w a ł .jako garncarz F r a n
ciszek Jurgielewicz, u w a ż a n y zreszitą za najlepszego
fachowca w tej dziedzinie. U m a r ł w k i l k a lat p ó ź n i e j .
Studziany Las jako o ś r o d e k garncarski z a m a r ł
więc zaledwie przed 10 laty, m o ż e m y zatem t r a k t o
w a ć go jako p r a w i e w s p ó ł c z e s n y . W niedalekim
246
LESIE,
POW.
SEJNY
stosunkowo s ą s i e d z t w i e czynne są do dziś takie o ś r o d
k i , j a k A u g u s t ó w czy Sejny, a niedawno jeszcze Su
w a ł k i , k t ó r y c h produkcja z a r ó w n o pod w z g l ę d e m
form w y r o b ó w , jak i techniki ich wykonania nie
w y r ó ż n i a się szczególnie w ś r ó d znanej i stosowanej
powszechnie na terenie Polski. Natomiast garncarstwo
w Studzianym Lesie jest tak n i e s ł y c h a n i e pod k a ż
d y m w z g l ę d e m p r y m i t y w n e , że zasługuje na osobną
wzmiankę.
Studziany Las wymienia W ł o d z i m i e r z H o ł u b o w i C i
w swojej pracy „ G a r n c a r s t w o wiejskie zachodnich
t e r e n ó w B i a ł o r u s i " \ jednak prawdopodobnie nie znał
o ś r o d k a tego z autopsji, g d y ż mie p o w o ł u j e się na
żadne pochodzące stamtąd materiały.
Wyroby garncarskie ze Studzianego Lasu ograni
czają się do k i l k u zaledwie f o r m . Są to mianowicie:
g a r n k i , „ d z i e ż k i " c z y l i „ m l e c z n i a k i " , misy, „ m a k o t r y " ,
„ ł a c h a ń k i " oraz „gaiki do sieci". W y j ą t k o w o w y r a
biano jeszcze podobno dwojaki i dzbanki. Z w y m i e
nionych f o r m znamy t y l k o dzieżki, m a k o t r y i ł a
c h a ń k i . Dzieżki, u ż y w a n e do przechowywania mleka
(ryc. 3), p o s i a d a j ą p r o f i l e s o w a ł y , z bardzo słabo w y
chylonym b r z u ś c e m .
Ś r e d n i c a w y l e w u jest nieco
większa od ś r e d n i c y dna. Dzieżki te nie p o s i a d a j ą pod
w z g l ę d e m formy o d p o w i e d n i k ó w w ś r ó d n a c z y ń p u
blikowanych przez H o ł u b o w i c z a , a w p e w n y m t y l k o
stopniu n a w i ą z u j ą do w y r o b ó w ze wsi Siemieniuki,
K u r n i k i , czy Z a b o r c ę .
1
I
M a k o t r y (ryc. 1) s ł u ż ą do tarcia m a k u . Mają lekko
w y p u k ł e , rozszerzające się k u górze ścianki boczne
i zbliżone są k s z t a ł t e m do formy donicy ze wsi Za
borcę. Charakterystyczne dla donic jest p o d k r e ś l e n i e
w y l e w u „śladzikiem", k t ó r y p o w s t a ł dzięki z w ę ż e n i u
ścianki na k r a w ę d z i naczynia. Tego sposobu zdobie
nia H o ł u b o w i c z w ogóle nie notuje w ś r ó d p u b l i k o
wanego m a t e r i a ł u .
i
Ł a c h a ń k i (ryc. 2), czyli formy do wypiekania c i a
sta, w y g l ą d e m swoim p r z y p o m i n a j ą owalne półmiski,
o d o s y ć wysokich, prostych, u k o ś n i e w y c h y l o n y c h
ś c i a n k a c h bocznych. M i m o to nie s ą one ani w p o ł o wie tak wysokie, jak ś c i a n k i na t z w . „ p o d ł u ż n y c h
misach" opisywanych przez H o ł u b o w i c z a .
i
i
„Gałki do sieci" b y ł y to wrzecionowate c i ę ż a r k i
z otworem w z d ł u ż osi, k t ó r e służyły okolicznym r y
bakom do obciążania sieci.
!
I
'
•
!
Naczynia wykonane w Studzianym Lesie charak
teryzuje ogólnie bardzo p r y m i t y w n e wykonanie. Poza
w y m i e n i o n y m w y ż e j „ ś l a d z i k i e m " , nie w y s t ę p u j e na
nich ż a d n a dekoracja. Naczynia długo u ż y w a n e po
k r y t e są c z a r n ą , g ł a d k ą , l ś n i ą c ą p a t y n ą , p i e r w o t n y
ich kolor jest ciemnobrunatny z szarym odcieniem.
Szerokość ś c i a n e k w p r z e k r o j u wynosi p r z e c i ę t n i e
0,7—1 cm. W p r z e ł o m i e naczynia w i d a ć d o m i e s z k ę
grubego piasku.
Surowiec s t a n o w i ł a glina raczej t ł u s t a , w dwóch
gatunkach, czerwona i siwa, wydobywana w odle
g ł e j o 10 k m wsi K a r o l i n . Z czerwonej wyrabiano
ł a c h a ń k i i makotry, z siwej — mleczniaki i g a r n k i .
A b y glina b y ł a chudsza dodawano do niej grubego
piasku. Piasek ten o t r z y m y w a l i garncarze przesiewa
jąc na sicie p o t ł u c z o n e otoczaki, przepalone uprzednio
w ognisku łaźni. W e d ł u g informacji syna n i e ż y j ą
cego już garncarza — na 50 k g gliny dodawano m n i e j
w i ę c e j 20 k g piasku. Prawdopodobnie w rzeczywi
stości stosunek ten b y ł nieco inny. D o m i e s z k ę tego
t y p u stosowano powszechnie w omawianych przez
H o ł u b o w i c z a b i a ł o r u s k i c h o ś r o d k a c h garncarskich.
S c h u d z o n ą uprzednio glinę wyrabiano w ten
sposób, że deptano ją nogami, a n a s t ę p n i e — rzucano
b r y ł y o ziemię. Naczynia formowano na dwutarczow y m k r ę g u (ryc. 4). B y ł to k r ą g czterosponowy, na
nieruchomej osi, osadzonej w drewnianym, p r z e n o ś
n y m klocku. Dolna tarcza, znacznie większa od g ó r
nej, przystosowana była do n a p ę d u nożnego. K r ą g
w y k o n y w a n o w całości z drewna.
Garncarz s i a d a ł do toczenia na ł a w i e , k r ą g umiesz
czając między nogami. Jedno p c h n i ę c i e k r ę g u d a w a ł o
zaledwie 2 obroty d o k o ł a osi. Szybki r u c h w i r o w y
nie był t u jednak konieczny, g d y ż p r z y formowaniu
naczynia stosowano p i e r ś c i e n i o w ą t e c h n i k ę
wyle
s i a n i a . N i e w i e l k ą b r y ł ę gliny r o z p ł a s z c z a n o na k r ę g u ,
w y g n i a t a j ą c p ł y t k ą miseczkę. N a s t ę p n i e do ś c i a n e k
tej m i s k i doklejano p i e r ś c i e n i e z w a ł k ó w gliny, do
k ł a d n i e zacierając ś l a d y łączenia. Doprowadzone do
zamierzonej wysokości naczynie obtaczano, w y g ł a
dzając ś c i a n k i d r e w n i a n y m
„nożem",
zbliżonym
w k s z t a ł c i e do sztyletu. Ł a c h a ń k i , k t ó r y c h długość
była w i ę k s z a od ś r e d n i c y g ó r n e j tarczy k r ę g u , for
mowano na drewnianej, owalnej podstawce, poło
ż o n e j na k r ę g u .
Wyrobem n a c z y ń glinianych zajmowali się m ę ż
czyźni. W y j ą t e k s t a n o w i ł a jedna t y l k o kobieta, i m i e
niem Ł u c k a , k t ó r a p r a c o w a ł a jeszcze przed p i e r w
szą w o j n ą ś w i a t o w ą .
W y p a ł n a c z y ń o d b y w a ł się w n o r m a l n y m piecu
do w y p i e k u chleba, w n i e k t ó r y c h w y p a d k a c h nieco
w i ę k s z y m od p r z e c i ę t n y c h . W piecu, po uprzednim
przepaleniu, u k ł a d a n o kunsztowny pomost ze szczap
wpoprzek d w ó c h w i ę k s z y c h polan b i e g n ą c y c h przez
całą długość paleniska. Na pomoście, z w a n y m t u
„uściółka", kładziono naczynie, k t ó r e przez c a ł y d z i e ń
w y g r z e w a ł o s i ę w c i e p ł y m piecu, t r a c ą c resztki w i l
goci. Wieczorem podpalano uściółkę, k t ó r a p ł o n ę ł a
około trzech godzin. K i e d y się zwęgliła, s ł y c h a ć b y ł o
„ g r u c h " . O b s u w a ł y się w ó w c z a s naczynia, już w y
palone. Miały one wtedy podobno kolor czerwony.
G o r ą c e jeszcze w y c i ą g a n o w i d e ł k a m i z pieca i zanu
rzano w zakwaszonym rozczynie z ż y t n i e j m ą k i , po
czym w k ł a d a n o je z p o w r o t e m do pieca, gdzie su
szyły się „na żarze" i n a b i e r a ł y ciemnej b a r w y . Czyn
ność tę informator nazywa „ f a r b o w a n i e m " , natomiast
u H o ł u b o w i c z a nosi ona n a z w ę „ h a r t o w a n i e " . Po
j e m n o ś ć pieca była niewielka, t o t e ż np Franciszek
Jurgielewicz w okresach w z m o ż o n e g o p o p y t u na ce
r a m i k ę w y p a l a ł co drugi dzień p e ł n y piec n a c z y ń .
Zbyt w y r o b ó w zapewniony b y ł w najbliższej oko
licy. Zajmowali się t y m sami w y t w ó r c y . Przed p i e r w
szą w o j n ą
(a w czasach p ó ź n i e j s z y c h już bardzo
rzadko) jeździli oni z towarem na j a r m a r k i d o Sejn,
S u w a ł k , czasem do Augustowa c-zx-Ql££ka»-przeważnie
jednak sprzedawali swoje w y r o b y na miejscu, p r z y
b y w a j ą c y m do ich d o m ó w chłopom, oraz systemem
d o m o k r ą ż n y m , objeżdżając f u r m a n k ą w i o s k i nieco
bardziej oddalone. Wyjazdy takie najczęściej b y w a ł y
jednodniowe, tylko w okresach z w i ę k s z o n e g o zapo
trzebowania (np. na ł a c h a ń k i i m a k o t r y — przed
Wielkanocą) w y j e ż d ż a n o na dwie doby. Należność
garncarze pobierali w p i e n i ą d z a c h lub w naturze.
W y p ł a c a n o j ą zbożem: j ę c z m i e n i e m lub owsem,
w ilości takiej, jaka p o m i e ś c i ł a się w sprzedawa
n y m naczyniu. D u ż y m powodzeniem cieszyły się
naczynia ze Studzianego Lasu zwłaszcza w zamiesz
k a ł e j przez R u s i n ó w wsi Pogorzelec.
247
Ryc. 1. „Makotra", wys. 18 cm. Ryc. 2. „Łachemka", wys. 9 cm, dl. 43,5 cm, szer. 23,5 cm. Ryc. 3.
„Dzieżka",
wys. 23 cm. Wyk. Fr.
Jurgielewicz.
Studziany
Las, pow. Sejny. Ryc. 4.
Sponowy
krąg garncarski (zdekompletowany)
ze Studzianego Lasu, pow. Sejny.
Prymitywny
sposób w y r o b u naczyń, stosowany
do niedawna w Studzianym Lesie, nie posiada ana
logii w ż a d n y m z poznanych dotychczas na terenie
naszego k r a j u o ś r o d k ó w garncarskich. Wprawdzie
sponowego k o ł a garnacarskiego, k t ó r e jeszcze w X V I I I
i w p o c z ą t k a c h X I X w i e k u zdobiło pieczecie c e c h ó w
garncarskich, u ż y w a n o jeszcze niedawno w M r z y głodzie, o ś r o d k u garncarskim położonym na północ
od Sanoka * jednak z a r ó w n o r ę c z n e lepienie garn
ków, jak i schudzanie g l i n y t ł u c z o n y m kamieniem,
wypalanie n a c z y ń w piecach piekarskich, czy harto
wanie c z e r e p ó w po w y p a l e n i u — s t a n o w i ą formy,
k t ó r e na teTenie naszego k r a j u zaginęły od dawna
i bez ś l a d u . Najbliższe analogie do omawianej t u
techniki znajdujemy w opisie Jagmina*, d o t y c z ą c y m
garncarzy z Szereszewa, m a ł e j m i e ś c i n y leżącej na
wschód od Puszczy B i a ł o w i e s k i e j , oraz na pozosta
ł y c h terenach B i a ł o r u s i , s k ą d m a t e r i a ł y
publikuje
Włodzimierz Hołubowicz.
Bliskie s ą s i e d z t w o Studzianego Lasu ze z n a j d u j ą
c y m i się już na terenie ZSH.lt o ś r o d k a m i garncarski
m i (jak np. Pieszczanka pod Grodnem), k t ó r e p o s ł u
g u j ą się podobnymi technikami produkcji, pozwala
p r z y p u s z c z a ć , że garncarstwo Studzianego L a s u jest
genetycznie z w i ą z a n e z garncarstwem obszaru b i a ł o
ruskiego, i stanowi — b y ć może — niezbyt nawet
odległy czasowo jego odprysk.
Przypuszczenie to
znajduje potwierdzenie w miejscowej tradycji, k t ó r a
m ó w i , że pierwszym garncarzem m i a ł t u być Rusin,
unita, nazwiskiem S o b ó t k o , k t ó r y podobno pochodził
spod Grodna (być m o ż e z wymienionej w y ż e j Pieszczanki), a w Studzianym Lesie osiedlił się pod koniec
ubiegłego wieku. M i e s z k a ń c y wioski, k t ó r z y dotych
czas szukali dodatkowych możliwości zarobkowania
przede wszystkim w zajęciach z w i ą z a n y c h z eksploa
Fol.
Anna
Jan
tacją lasu, zaczęli go n a ś l a d o w a ć , zwłaszcza że g a r n
carstwo na t y m poziomie technicznym nie b y ł o za
wodem skomplikowanym, nie w y m a g a ł o poza t y m
w i ę k s z y c h w k ł a d ó w finansowych.
W odległości k i l k u n a s t u k i l o m e t r ó w od Studzia
nego Lasu pracowali garncarze miejscy, z k t ó r y c h
wyrobami s t y k a l i się w y t w ó r c y ze Studzianego Lasu
na jarmarkach. Nie w p ł y n ę ł o t o j e d n a k a n i na zmia
nę formy ich w y r o b ó w , ani też na ulepszenie tech
n i k i produkcji.
Na utrzymanie się na r y n k u p r y m i t y w n y c h n a c z y ń
ze Studzianego Lasu m i a ł y , b y ć m o ż e , pewien w p ł y w
ich zalety. Naczynia te bowiem, dzięki d u ż e m u do
datkowi s c h u d z a j ą c e g o piasku i hartowaniu, dosko
nale w y t r z y m u j ą gotowanie na ogniu, czego nie mo
żna powiedzieć o wyrobach garncarzy
miejskich.
Nawet w domach m i e s z c z a ń s k i c h z Sejn, nie w y ł ą
czając miejscowych garncarzy, u ż y w a n e są „ ł a c h a n i e "
ze Studzianego Lasu, k t ó r e u c h o d z ą za nie z a s t ą p i o n e
w swej doskonałości naczynia do pieczenia ciasta
i mięsa.
Ceramika ze Studzianego Lasu, k t ó r a p r y m i t y
wem form, sposobem przygotowania m a t e r i a ł u i tech
n i k ą wykonania przypomina n i e k t ó r e zabytki archeo
logiczne z wczesnego średniowiecza, mogła, j a k w i
dać, z w y c i ę s k o k o n k u r o w a ć z n o w o c z e s n ą p r o d u k c j ą
garncarską.
PRZYPISY
1
Wł. Hołubowicz, Garncarstwo wiejskie zachodnich
terenów
Białorusi,
T o r u ń 1930, s. 30.
* J. Falkowski, B. Pasznycki, Na pograniczu
łemkowsko-bojkowskim,
L w ó w 1935, s. 41.
* St. Jagmin,
Garncarstwo
w zapadłych
kątach
Puszczy Białowieskiej.
„ W i s ł a " t. X X , s. 25S.
Swiderski.
Kunczyńska
S P R A W O Z D A N I E
T W Ó R C Z O Ś C I
Z
W Y S T A W Y
L U D O W E J
Wystawy plastyki l u d o w e j organizowane są przez
Muzeum Lubelskie od k i l k u już lat, niezależnie od
s t a ł e g o działu p o ś w i ę c o n e g o sztuce ludowej. W 1956 r.
o g l ą d a l i ś m y tam bardzo i n t e r e s u j ą c o p o k a z a n ą t w ó r
czość wszystkich o ś r o d k ó w garncarstwa ludowegoczynnych na L u b e l s z c z y ź n i e , a ostatnio, w pierwszym
półroczu 1959 r. — „Rok o b r z ę d o w y na L u b e l s z c z y ź
nie".
Obie ekspozycje były recenzowane w „ P o l
skiej Sztuce L u d o w e j " '.
Z a ł o ż e n i e m w y s t a w y o t w a r t e j w X V rocznicę w y
zwolenia Polski b y ł o zademonstrowanie współczesnej
W S P Ó Ł C Z E S N E J
L U B E L S Z C Z Y Z N Y
p l a s t y k i ludowej na terenie w o j . lubelskiego. Jako za
s a d ę klasyfikacji e k s p o n a t ó w p r z y j ę t o podział na
poszczególne dziedziny plastyki, w k t ó r y c h z kolei
w y o d r ę b n i o n o ośrodki t w ó r c z e . Staranny d o b ó r ekspo
n a t ó w , t r a f n y z a r ó w n o z p u n k t u widzenia ich w a r
tości etnograficznej jak i w a l o r ó w artystycznych, oraz
k u l t u r a l n a , przejrzysta ekspozycja s t a ł y się w M u
zeum Lubelskim już nieomal t r a d y c j ą . Na ostatniej
wystawie budzi pewne w ą t p l i w o ś c i jedynie sposób
eksponowania t k a n i n drapowanych na stelażach, co
ł a m i e i zaciera ich p o r z ą d e k kompozycyjny.
249
